Ciąża do końca świata...

10.10.09, 18:06
Nadszedł czas (38 tydzień), kiedy jestem przekonana, że w ciąży będę już do
końca świata. Drugi raz w życiu dopada mnie to samo uczucie. Koszmar.
Codziennie muszę trochę powyć. Czuję się jak w pułapce. Jak zapędzona w kozi
róg. Wydaje mi się, że niemożliwym fizycznie jest, żeby taki duży klocek
wyszedł przez tak małą dziurkę. To tak jak wypychać fortepian przez lufcik.
Jak wcześniej czytałam tego typu posty, już wiedziałam co to znaczy, ale
modliłam się, żeby mnie dopadło jak najpóźniej. Ciężko mi jak piorun, dół
boli, nogi w żebrach, małe poddusza regularnie, spać się nie da normalnie, na
biodrach ciągły ucisk jakby ktoś zaczepił na nich sznurki z pełnymi wiadrami,
depilacja nóg to katorga, nic sobie nie widzę, ręce spuchnięte, skarpet
nasadzić nie mogę, grzybica przechodzi swój renesans, hemoroidy mimo że już
nie bolą - bezczelnie wyglądają na zewnątrz, porodu boję się jak ognia, mimo
że pierwszy był błyskawiczny i bez komplikacji... Nie dawałam się psychicznie
do tej pory, ale właśnie pękłam... Niech już ten mały Mieszkaniec mojego
brzucha zmieni miejsce pobytu...
    • artemida.10 Re: Ciąża do końca świata... 10.10.09, 18:30
      Ja jestem dopiero w 17 tygodniu,a już się boję,wszyscy mówili że to
      boli ale się szybko zapomina,ja jakoś pamiętam ale trudno to tylko
      parę godzin.Skoro pierwszy poród przeszłas błyskawicznie to i z
      drugim będzie dobrze,znam dwie takie osoby które urodziły po troje
      dzieci i wszystkie jakoś tak gładko więc może to juz taki typ.
    • deela Re: Ciąża do końca świata... 10.10.09, 20:47
      hahah
      tak samo mialam
      nie martw sie jeszcze MAX 1 m-c :F
      • zabaaa1984 Re: Ciąża do końca świata... 10.10.09, 21:06
        Oj wiem o czym mówisz smileIm bliżej terminu tym właśnie tak jak opisujesz się
        czułam. A po terminie było już tylko gorzej...saddobrze że nie musiałam za długo
        czekać bo urodziłam 6 dni po. Pozdrawiam
    • sssto_krotka_1983 Re: Ciąża do końca świata... 11.10.09, 08:21
      ja dopiero 31 tc a też miewam takie dni kiedy nie potrafię znaleźć
      sobie miejsca wszystko boli, ogólny dyskomfort, dostaję szału
      płaczę, jęczę miotam się po mieszkaniu i myślę sobie że chyba już
      100 lat jestem w tej ciąży i chyba już zawsze w niej będę i szlag
      mnie trafia...boję się co będzie dalej ale z drugiej strony już
      bliżej końca niż dalej smile
    • sugarka Re: Ciąża do końca świata... 11.10.09, 11:08
      Chi-li, szybkiego rozwiazania! To wszystko przede mna. Jestem
      diopiero w 18-19 tygodniu i czuje sie wielka jak gora... Ech... Daj
      zaki jak juz bedzie 'po' smile
    • alicja_wk Re: Ciąża do końca świata... 11.10.09, 14:17
      U mnie podobnie, ale pocieszyłas mnie, że nie tylko ja tak mam, bo już się
      zaczynałam martwić, że jestem zmierzła, jak "baba w ciąży" smile
      Najgorsze jest to czekanie! Niby do terminu jeszcze ponad tydzień (połowa 39
      tc), ale nie potrafię się juz niczym zająć, nic mi się nie chce, dopada mnie
      totalna obojętność wobec wszystkich obowiązków i codziennych spraw. Najchętniej
      bym sie połozyła i przespała te wszystkie dni, które mi pozostały do porodu.
      Też mi już cięzko się poruszać, mimo iż nie mam w tej chwili żadnych
      dolegliwości ciążowych oprócz ściśniętego żołądka, do którego nie mogę już
      zmieścic tyle ile bym chciała.
      Mimo to staram się jakoś pocieszać plusami tego, że jeszcze nie urodziłam.
      Przede wszystkim mogę sie porządnie wyspać, nikt mnie nie zrywa w środku nocy.
      Póki co nie musze sobie odmawiac żadnych potraw, które mogłyby wpływać
      niekorzystnie na dziecko podczas karmienia. Mogę spokojnie obejrzeć swoje
      ulubione programy tv, ponudzić się, poczytać, zrelaksować, nie muszę się nigdzie
      spieszyć, moge normalnie siedzieć, bez bólu w kroczu.
      Tak więc póki co, korzystam z tego i czekam aż się zacznie.
      • chi-li Re: Ciąża do końca świata... 11.10.09, 16:09
        I ten koszmarny ból pleców... wrrr... I zaparcia...
    • pryczkowa26 Re: Ciąża do końca świata... 11.10.09, 17:15
      Witajcie dziewczyny smile. U mnie to już 40 tydzień w środe 14.10.2009 mam termin porodu już naprawde nie mogę się doczekać mojej królewny. Od wczoraj mam na wkładce taki galaretowaty przezroczysty śluz myślę że to czop śluzowy i tłumaczę sobie że to już niedługo moja godzina zero. Naprawde czuję się jakbym chodziła już całą wieczność w ciąży. Brzuszek mam ogromny, trudności w schylaniu się i wogóle bardzo mi ciężko.Pozdrawiam wszystkie wyczekujące na tą chwilę smile
    • madzia.7 Re: Ciąża do końca świata... 11.10.09, 17:25
      ja tez juz nie moge..a to 38tydzien,,ile jeszcze? dzień, tydzien, 5
      tygodni? z kolei strach przed porodem tez jest...zmęczenie..
      nawet nie chce mi się pisać..
      • alicja_wk Re: Ciąża do końca świata... 11.10.09, 17:39
        Eeeee no, Madzia, 5 tyg. to na pewno nie! Chyba nikt nie przetrzyma Cie dłużej
        niz do konca 42 tc, więc co najwyżej jeszcze 4 tyg.
    • alicia26 Re: Ciąża do końca świata... 11.10.09, 18:01
      Czuje dokladnie to samo. Ciesze sie, ze nie jestem sama smile Ja mam dwa
      dni do terminu!!!!!! Ale nie boje sie porodu (mimo, ze to drugi i
      pierwszy nie byl super lekki). To bedzie dla mnie chyba bol
      oczyszczajacy smile

      pozdrawiam
    • zawszezuczek31 Re: Ciąża do końca świata... 12.10.09, 12:26
      wiem co czujesz, jeszcze 5 miesięcy temu psychika mi padała, bo byłam po
      terminie i miałam wrażenie, że spełnia się jakiś koszmar, więc robiłam wszystko,
      żeby mała wyszła już z mojego brzucha, (spacery, ruch, herbatki z liści malin,
      seks i co tam jeszcze się dało), więc jak w końcu się wszystko zaczęło z
      uśmiechem jechałam do szpitala, urodziłam 3 dni po terminie, w3ażne jednak jest
      pozytywne podejście, że będzie szybko, sprawnie i dobrze, a skoro to drugie
      dziecko, to tym bardziej trzeba wierzyć, że pójdzie błyskawicznie, życzę żeby
      właśnie tak było smile
      • chi-li Re: Ciąża do końca świata... 12.10.09, 15:31
        Cieszę się że nie jestem odosobnionym przypadkiem który nie widzi światełka w
        tunelu... smile Jakoś w gromadzie lżej... Ech, byle do 31.10, chociaż marzy mi się
        że urodzę wcześniej... Byle się nie przeterminować... A ostatnio z braku nowych
        dolegliwości ciążowych uczepiłam się i tej myśli big_grin
    • olcia71 Re: Ciąża do końca świata... 12.10.09, 15:47
      O Jezu, a ja jestem dopiero w 24 tyg a już mnie takie myśli dopadają.
      Czasami to mam ochotę "odpiąć" sobie ten brzuch, przeszkadza mi już.
      Strach pomyśleć ile jeszcze przede mną. Z drugiej strony ze względu na
      strach przed porodem myślę sobie- a niech to trwa jak najdłużej.
    • renkac77 Re: Ciąża do końca świata... 12.10.09, 22:21
      Jestem w 35 tygodniu. I jakieś dwa tygodnie temu miałam taki kryzys. Dałabym
      wszystko, żeby to się skończyło. Nie mogłam znieść tego, że poruszam się jak
      połączenie niedźwiedzia z parowozemsmile)) Potem mi jakoś przeszło, bo wyobraziłam
      sobie moją niunie jak się rodzi za wcześnie, leży w inkubatorze itp. Wstyd mi
      się zrobiło przed samą sobą...Teraz po przeczytaniu tego postu i wszystkich
      odpowiedzi nasunęło mi się, że w sumie nam, kobietom to jednak ciężko dogodzićsmile
      na początku jak brzuszka nie widać chcemy żeby widział go cały świat, narzekamy,
      że jest za mały, albo, że jeszcze wcale go nie widać. A później...że za duży.
      Czekamy na pierwsze ruchy dziecka, a potem, modlimy się żeby choć w nocy dzidzia
      się uspokoiła i dała spać. Na początku chodzimy śpiące 24 h/dobę..ja mówiłam, że
      w ten sposób to całą ciążę prześpię i nie będę miała okazji się nią nacieszyć, a
      teraz kiedy spać nie mogę już od ładnych kilkunastu dni, narzekam, że się wyspać
      nie mogęsmile))
      A tak na poważnie- wiem co czujesz. Moja pierwsza ciąża trwała 5 dni dłużej...5
      dni po terminie..Całe wieki. Uczucie, że to się nie skończy..Rozczarowanie, że
      zamiast upragnionego dziecka w ramionach nadal wielki brzuch i to oczekiwanie na
      dzidzię.I z każdym nowym dniem nadzieja, że to już może dzisiaj. Mam nadzieje,
      że tym razem córcia się nade mną zlituje- i może chociaż tydzień uda mi się z
      nią wynegocjować wink) Trzymam za Was kciukismile)
Pełna wersja