Szkoła rodzenia mnietotalnie zdołowała

09.11.09, 13:41
Miałam dzisiaj pierwsze zajęcia i czuję się totalnie zdołowana. Mimo, że położna bardzo miła, wszystko dokładnie, profesjonalnie wyjaśniała, uspokajała, to jednak dwie godziny gadania o porodzie po prostu mnie zdołowały. Czuję się okropnie zmęczona jakbym ten poród właśnie przeszła i w ogóle chce mi się płakać.
    • bebezet Re: Szkoła rodzenia mnietotalnie zdołowała 09.11.09, 14:16
      Nie martw się... trzeba być dobrej myśli... ja tez jestem w 32 tyg ciąży, mam za
      sobą już 4 zajęcia w szkole rodzenia, w tym o porodzie również, ale na razie się
      nie stresuję. Kobieta została stworzona do rodzenia dzieci i jest do tego
      znakomicie przystosowana, więc na pewno dasz radę. Najważniejsze to się nie
      stresować... jak tylko ujrzysz swoje dziecko, o wszystkim zapomnisz smile
    • dragica Re: Szkoła rodzenia mnietotalnie zdołowała 09.11.09, 14:24
      Ale co dokladnie tak Cie zmeczylo???
    • pankracy76 Re: Szkoła rodzenia mnietotalnie zdołowała 09.11.09, 14:50
      ja też załapalam takiego doła - po zwiedzaniu oddziału położniczego
      i sali porodowej, który nam zafundowali na pierwszych zajęciach w
      szkole rodzenia. przerażało mnie wszysko - wieszaki na kroplówki,
      zapach szpitala, fotele do rodzenia i wszystkie te ustrojstwa w sali
      porodowej, które migają, pikają i mają monitorować przebieg porodu
      czy pomóc jak coś pójdzie nie tak. byłam przerażona do tego stopnia,
      że zrobiło mi się słabo i musieliśmy z mężem wyjść, po przyjściu do
      domu byłam załamana ze nie dam rady, czułam się bezradna jak nigdy
      dotąd i przerażona. a po kilku tygodniach maszerowałam po tym samym
      korytarzu podpięta do oxytocyny, robili ze mną różne sztuki -
      histeryzowali, podawali tlen, wzywali ordynatora, cewnikowali,
      wbijali znieczulenie, cięli i szyli a ja nawet przez sekundę nie
      byłam tak zdołowana jak wtedy podczas "probnej wizyty". zupełnie
      inne odczucia - tez paniczny strach, ale przede wszyskim pełna
      mobilizacja, niecierpliowść oczekiwania na córkę i uczucie że dam
      radę znieść wszystko, byle tylko mieć ją już ze sobą. zobaczysz, jak
      przyjdzie godzina zero to sama się zdziwisz ze wszystko jakoś się
      toczy a Ty dajesz radę.
      a najbardziej przerażona to byłam kiedy podczas badania ktg (na
      które musiałam się stawiać w szpitalu 2 razy w tygodniu) dziewczynie
      badanej na fotelu obok (za kotarą) odeszły wody (a właściwie
      chlusnęły). byłam przerażona i pewna ze ja w takiej sytuacji
      zaczęłabym beczeć i panikować a ona spokojnie wyszła, wzięła torbę
      od męża czekającego na korytarzu i zadowolona pomaszerowała na
      porodówkę wink
    • 18_lipcowa1 Re: Szkoła rodzenia mnietotalnie zdołowała 09.11.09, 16:03
      ja nie wiem po co tam chodzisz?
      • sueellen Re: Szkoła rodzenia mnietotalnie zdołowała 09.11.09, 17:07
        W sumie to nie wiem, bo nie dowiedzialam sie niczego nowego.
        Doslownie. Wszystko wiedzialam z podrecznikow, wiec nie bylo zadnego
        zaskoczenia. Jedyne czego chcialabym sie dowiedziec to jak trzymac,
        kapac i przewijac noworodka, jak dbac o pepek i ogolna higiene, na
        co zwracac uwage bo tego zupelnie nie wiem.
        • dragica Re: Szkoła rodzenia mnietotalnie zdołowała 09.11.09, 17:29
          Trzymanie,kapiel i w ogole obsluga noworodka nie jest trudna,ja robilam wszystko
          instynktownie,do szkoly rodzenia nie chodzilam /z kilku przyczyn/.
          • minerwamcg Wsparcie dla instynktu :) 09.11.09, 19:05
            Wiesz, pewnie, że tak. Mniej więcej każda z nas dałaby sobie radę
            kierując się instynktem i zdrowym rozsądkiem. Tak myślę. Ale z
            drugiej strony fakt, iż ktoś mi powiedział, że to co czuję
            instynktownie jest ok i właśnie tak trzeba robić bardzo mi dodał
            odwagi. Poczułam się pewniej, zaczęłam bardziej wierzyć swojemu
            instynktowi - także i w innych sprawach.
            Aha, no i jeszcze jeden beneficjent szkoły rodzenia: mąż. O ile
            instynktu macierzyńskiego nikt specjalnie nie neguje (najwyżej
            zastanawia się, czy go ma), o tyle o instynkcie ojcowskim mówią
            różnie. Ja się akurat bardzo ucieszyłam, że ktoś kto "się zna"
            powiedział i pokazał mojemu mężowi, co i jak trzeba robić.
            Spokojnie, bez stresu towarzyszącego sytuacji świeżego ojca, na
            sucho, tzn. na lalce-dzidziusiu smile
            • myszulka21 Re: Wsparcie dla instynktu :) 23.12.09, 18:09
              Tak to prawda. Kazda z nas jest w stanie kierowana instynktem urodzic dziecko.
              Ja nie chidzilam do szkoly rodzenia, fakt duzo czytalam i staralam sie "jakoś"
              przygotowac jesli w ogole jest sie wstanie przygotowac do porodu. W
              kulminacyjnej chwili i tak nie bylam w stanie myslec o tym co gdzie bylo
              napisane, po prostu poddawalam sie temu co moj organizm mi podpowiadal.

              Co do instynktu tacierzyńskiego to obawialam sie o wojego meża bo on bal sie
              cudze dzieci wziasc nawet do rak. Swojego synka juz na drugi dzien po powrocie
              do domu, przebieral i kapal, obecnie po 1,5 miesiaca zostaje z nim sam w domu i
              sie nie boi.

              Co do sali porodowej to nie jest tam az tak straszniesmileW szpitalu w ktorym ja
              rodzilam bylo nowoczesnie i przyjemnie.

              Hmm jedyne co przyznaje teraz kiedy jestem juz po.. że porod to nie bajka. Jest
              ciezko! Nie wiem czemu jest to czesto tematem tabu, kobiety zawsze mowia że
              jakoś poszlo. A jest przeciez na prawde ciezko, do tego dochodzi pozniejszy bol
              krocza, ktory nie pozwala siedziec, ani nawet swobodnie ulozyc sie w lozku, no i
              w ogole caly polog... Ale w tym wszystkim jedno jest pocieszajace, ze jedynie my
              kobiety jestesmy w stanie to zniesc! I przekonuje was dziewczyny, że DACIE RADE
              i po porodzie bedziecie czuly sie dumne z siebie!

              Pozdrawiam was serdecznie! I zycze krótkich i lekkich porodów!
    • lilith76 Re: Szkoła rodzenia mnietotalnie zdołowała 09.11.09, 17:28
      Szkoła Rodzenia potrzebna mi była by dowiedzieć się trzech rzeczy:
      - jakie ćwiczenia, oddychanie pomagają przy porodzie (nawet jak nie pomoże, to
      nie zaszkodzi)
      - pielęgnacja noworodka (kapanie, ubieranie)
      - obejrzenie oddziału i sal porodowych, by poczuć się tam bardziej swojsko,
      pewnie i może mi się akcja porodowa na ich widok nie zatrzyma smile
      I to były 3-4 zajęcia za 10, a reszta to w sumie były informacje dostępne w necie.

      Za to mnie spięła położna prowadząca zajęcia, bo na pytanie, która chce mieć
      znieczulenie przy porodzie... byłam jedyną która podniosła rękę (kurde no nie
      wierzę, nie wierzę, że reszta to takie bohaterki). A że pani jest bardzo pro
      natura, to tłumaczyła mi, że nie powinnam się nastawiać, takie tam i się
      zdenerwowałam smile
      • ewrzostar Re: Szkoła rodzenia mnietotalnie zdołowała 24.11.09, 13:01
        To nie to ze nikt nie chce znieczulenia. Ja np raczej rozwazalam to jako opcje
        ostateczna, poniewaz samo znieczulenie jest dosyc problematyczne i klopotliwe
        (kolejne zastrzyki, kabelki, etc.) - czyli jesli juz, to tylko w razie
        komplikacji i za wyrazna zgoda jesli nie moja, to meza.
        Poza tym znieczulenie powoduje, ze mniej sie angazujesz w akcje parcia.
        Znieczulenia zazadalam juz wlasciwie w fazie koncowej porodu i oczywiscie, bylo
        to mrzonka. Zbedna wink
    • chudonoga Re: Szkoła rodzenia mnietotalnie zdołowała 09.11.09, 17:35
      Po pierwszych zajęciach miałam identycznie: położna rzeczowa, ale z
      poczuciem humoru, a ja w drodze powrotnej do domu mało się nie
      popłakałam. Tyle, że wcześniej nie czytałam podręczników ani nie
      wchodziłam na forum, więc dwugodzinna pogadanka o porodzie mnie
      zmasakrowała.
      Potem było lepiej. Największym plusem szkoły rodzenia było to, że
      można było o wszystko dopytać, rozwiać wątpliwości. No i owszem,
      pokazywali jak kąpać, przewijać itp. Powiedzieli co jest faktycznie
      niezbędne dla niemowlaka (mniej więcej 1/3 tego co wmawiają nam
      producenci kosmetyków i artykułów dla dzieci). Zdementowali także
      wiele mitów na temat karmienia piersią. Od niedawna jestem na L4 i
      mam więcej czasu, pożyczyłam kilka podręcznikami na temat ciąży i
      opieki nad noworodkiem. Większość z tych najbardziej popularnych to
      przedruki amerykańskich i angielskich autorów. No i ichnie realia
      porodowe i szpitalne mają się nijak do naszych. Dlatego lepiej, że o
      porodzie usyłyszałam od kobiety, która je przyjmuje od 15 lat niż
      przeczytałam w podręczniku.
    • chudonoga Re: Szkoła rodzenia mnietotalnie zdołowała 09.11.09, 17:51
      Przypomniał mi się jeszcze jeden plus szkoły rodzenia, wskazany
      przez mojego kolegę. Argument "tak powiedzieli w szkole rodzenia"
      jest świetnym zatykaczem ust teściowej podczas dyskusji o karmieniu,
      przewijaniu, pielęgnacji niemowlaka. Ponoć jego jędzowata tęściowa
      mięknie jedynie przed autorytetem szkoły rodzenia.
    • mamanaczasie Re: Szkoła rodzenia mnietotalnie zdołowała 09.11.09, 19:05
      Witam.

      Jestem tu po raz pierwszy i na początku chciłam się przywitać i
      pozdrowić wszystkie przyszłe mamy.
      Ja pierwsze zajęcia w szkole rodzenia rozpocznę na początku grudnia.
      Zastanawiam się jak mam się do tego pzygotować? Co powinno być
      przedstawione na takich pierwszych zajęciach? Czy już się jakoś
      specjalnie ubrać? Może któraś z uczęszczających mam mi coś podpowie?

      Z góry dziękuję za odpowiedź.
      • mamasi Re: Szkoła rodzenia mnietotalnie zdołowała 09.11.09, 22:38
        Ubierz się tak aby ci było wygodnie, my czasami leżałysmy na
        materacu i ćwiczyłyśmy oddechysmilena zajęcia brałam kartkę i długopis
        aby notować.Nam doradzono aby nie chodzić na wszystkie zajęcia,
        najpierw zadwonic i spytac o temat zajęć i jak nas interesuje to
        wtedy przyjsc. Bylismy na tych, gdzie omawiano poród, pokazywano
        sale porodową (co mi bardzo pomoglo), co zabrac do szpitala,
        pielęgnację niemowlaka. super bo te ostatnie bardzo mi pomogły, ale
        memu mężowi chyba jeszcze bardziej, chociaż z dziwna mina ćwiczył na
        dzidziusiu-lalcesmileno i plusem tych zajęć było tez to że nabralismy z
        mężem pewności siebie, zwłaszcza jasmile
    • kasia_raz Re: Szkoła rodzenia mnietotalnie zdołowała 19.12.09, 12:39
      Czy do szkoły rodzenia zawsze uczęszcza się parami? Ja jak się zapisze będę
      musiała tam chodzić sama wtedy dopiero będzie to dołujące :p
      • elachobham Re: Szkoła rodzenia mnietotalnie zdołowała 23.12.09, 17:38
        dlaczego mialoby to byc dolujace? u mnie to bylo 5 spotkan (w sumie jakies 12
        babek), na wszystkich bylam sama, dwie laski z facetami ale faceci chyba sie
        nudzili bo po dwoch spotkaniach przestaly ich przyprowadzac. jedno spotkanie
        bylo wieczorem umozliwiajace wszystkim przyprowadzenie tatusia. ja swojego nie
        zabralam bo pracowal i sie okazalo bylam jedna z dwoch ktore byly same. reszta
        przyszla z tatusiami. wcale mi nie bylo glupio.
Pełna wersja