kavainca
24.11.09, 15:13
Jestem w 27tgodniu ciąży (brzuch jak w 4tym miesiacu, ale jednak)
Ciąża jest zagrożona przedwczesnym porodem ze wzgledu na skróconą
szyjkę. Ze wględu na to od 10 dni leżę.
Byłam dziś w przychodni endokrynologiczno-ginekologicznej (mam
autoimunologiczne zapalenie tarczycy). W poczekalni same kobiety i
ja jedna w ciaży. Przychodze i mówię co i jak: że chciałabym wejść
pierwsza bo jest jak jest. No i byłam w szoku, bo panie mnie ofukały
i prawie siłą musiałam wyegzekfować swoje prawa.
Jestem przekonana, że gdsyby w przychodni byli mężczyżni żaden by
nie pisnął, ale baby były zdruzgotane - ja też.
To nie pierwsza taka sytuacja.
2 miesiące temu byłam na badaniach krwi, na głodniaka, a że mam
hipoglikemię, to prawie lałam się przez ręce. Jedyna osobą, która to
uszanowała był facet. Kobiety, co jest grane? Czy my tak szybko
zapominany? o co chodzi???