Nie tak miało być :( Zapominam o wspólnym porodzi

29.12.09, 13:08
Mój smutek, zal i bezsilność zrozumieją te z Was dla których
obecność meza przy porodzie była czymś oczywistym.
To nasze pierwsze i ostatnie narodziny naszego dłuuuugo
wyczekiwanego dziecka po 2 latach starań, 4 poronieniach.
Od poczatku gdy zrodziła się mysl o dziecku wiedzieliśmy ze chcemy
być razem w tej waznej chwili.
Zbliza sie finał.
Tymczasem z powodu tej cholernej rozdmuchanej świnskej grypy we
wszystkich szpitalach u mnie w miescie nie ma z tego powodu ani
porodów z mezem, ani odwiedzin.
Myslałam sobie, ze przeczekam, zacisne nogi wink do stycznia, kiedy
ucichnie wielkie halo z powodu grypy i wszystko wróci do normy.
Ale dziś dowiedziałam się w Narodowym Instytucie Zdrowia
Publicznego, ze te zakazy beda obowiazywac w Polcse do kwietnia 2010.
Tym samym radość oczekiwania na wielkie wspólne przezywanie narodzin
zamieniła się w stan depresyjny.
Juz dziś wiem, ze poznam smak baby bluesa,któregom się boję tak
bardzo jak porodu w samotności...
Chce mi się wyć z tego powodu, czasu nie cofnę, nie popedzę do
przodu.
Najgorszy czas na rodzenie dzieci z wielu powodów to ta cholerna
zima.
Zazdroszcze wszystkim z terminami porodów na wiosnę i lato sadTez
miałam nadzieje ze bede tą szcześliwą wybranka losu.
Moim najwiekszym szczesciem jest to ze w ogóle doczekalismy sie na
tą ciążę... No cóż, nie mozna miec wszystkiego sad
    • ciezaroofka Re: Nie tak miało być :( Zapominam o wspólnym po 29.12.09, 14:04
      a to dziwne, bo w Warszawie nic na ten temat nie mówią i rodzą wspólnie...
    • wanioliowa Re: Nie tak miało być :( Zapominam o wspólnym po 29.12.09, 16:48
      Ja też będę sama i to w lato - z własnej woli smile

      Choć nie do końca sama - przecież jest personel, lekarze. Oczywiste dla mnie
      było że będę rodzić sama - i oboje z mężem podjeliśmy taką decyzję, mimo że mąż
      porodów się naoglądał już dość i mogłby być na sali z medycznych względów wink

      Ale ja nie chcę. Nie chcę żeby mnie widział umęczoną, zapoconą, jęczącą w
      porodowych bólach, z rozłożonymi na lóżku nogami, w które zaglądają wszyscy wraz
      z położną z nożyczkami do cięcia krocza etc.

      Znam pana który chciał sam dobrowolnie i uparł się jak osiol na wspólny poród -
      z podobnych jak wy względów. Do dziś ma wstręt do żony - mimo że ją strasznie
      kocha. Przygotowany facet przeżył taką traumę - że żona na zawsze przestała być
      jego kobietą, kochanką - stala się matką - i facet widzi ją juz tylko w tej roli.

      Może dla jednych to piękne - dla mnie nie. Mój mąż też w tym nic pięknego nie
      widzi - i mimo że poród niesie ze sobą magię narodzin - to dość krwawe i bolesne
      przeżycie - które może zarówno zbliżyć jak i oddalić od siebie partnerow -
      którzy nigdy nie przewidzą swoich reakcji PO.

      Dlatego mój mąż tak jak mężowie przez wszystkie lata bez ostatnich kilkunastu
      dostanie do rąk swojego bobaska - a żone zobaczy przykrytą umytą i zmęczoną. Nie
      sądzę że to w jakikolwiek sposób źle wpływa na całość sytuacji - co więcej
      uważam to za zdrowe i normalne. Myslę że wyjdzie wam to na dobre smile
      • e-marlena Re: Nie tak miało być :( Zapominam o wspólnym po 29.12.09, 20:40
        A ja rodziłam z mężem - tydzień temu, było to dla nas od początku naturalne, że
        będziemy w tej chwili razem. Poród miałam bardzo dobry, było to piękne, intymne
        przeżycie. Jako, że przez 12 godzin czekaliśmy na rozwarcie, większość z tego
        czasu byliśmy na sali porodowej tylko we dwoje. W ostatniej fazie porodu mąż
        pomagał mi podczas skurczów, podnosząc mnie do pozycji pionowej, trzymając za
        głowę. Po urodzeniu się naszego dziecka, kiedy wzięto je już z mojego brzucha,
        on też mógł je wziąć na ręce. Od tego czasu jesteśmy jeszcze bardziej w sobie
        zakochani, i nigdy nie czułam takiej bliskości z nim jak teraz. Dlatego trzymam
        kciuki, droga Zabciu, aby udało Wam się zwalczyć bezsensowny przepis, znaleźć
        jakieś rozwiązanie, i abyście mogli razem przeżyć te wspaniałe chwile.
      • marcjanna78 Re: Nie tak miało być :( Zapominam o wspólnym po 29.12.09, 22:33
        Aż strach pomyśleć co będzie jak będziesz stara i niedołężna ... Mąż
        pewnie odda Cie do domu starców bo przecież nie zmieni Ci pieluchy,
        no bo jak to ? Zobaczyc żonę w fekaliach, brudną i śmierdzącą...

        Głupoty piszesz i tyle. Przecież nie musi zaglądać Ci w krocze,
        niech stoi obok, trzyma za rękę, wspiera. Wstydzisz się przed mężem
        jęczęć? To chore ...
        • wanioliowa Re: Nie tak miało być :( Zapominam o wspólnym po 30.12.09, 07:33
          Oj widać że niewiele wiesz o życiu i sama piszesz głupoty, bo nie rozumiesz
          moich pobudek a się wypowiadasz.

          Mój mąż akurat się tyle naoglądał w pracy - że nie dziwią go ani porody ani
          fekalia, ani odleżyny, smród i inne niewyobrażalnie obrzydliwe rzeczy jakie mogą
          się z człowiekiem dziać. Robił przy pacjentach już chyba wszystko. Więc mój mąż
          w przeciwieństwie do innych swoje widział i nie jest typem który powie "a fe" i
          ucieknie z porodówki. Zajmował się wieloma niedołężnymi pacjentami przez lata i
          musiał wiele znosić i oglądać. Szpital to często makabryczne miejsce, a nie
          czyściutcy pacjenci w zielonych łóżkach pod kroplówką.

          Więc mi nie wmawiaj głupot. Wspólne porody to kolejny nowoczesny wymysł -
          którego nigdy nie było, a teraz nagle każdy żyć bez tego nie może. Mam kilka
          koleżanek które są położnymi i są dokładnie tego samego zdania.

          Zaraz się okaże, ze jak nie wskazuję tendencji do sikania i wykonywania innych
          fizjologicznych czynności przy mężu - to znaczy ze nie ma między nami miłości,
          bo to przecież takie naturalne i ludzkie.

          Nie - ja mogę mieć inne zdanie. Przy mężu nie będę sikać, wymiotować jak się
          zdarzy, mój mąż nie musi kupować mi podpasek ani tamponów. Mam pewne granice
          intymności i nie mam potrzeby uwywnętrzniać się z nimi i traktować męża jako
          kogoś kto musi doskonale znać fizjologię mojego ciała. I nie chodzi o wstyd
          tylko o zasady. Uszanuj, że ktoś ma inne niż ty. Ja nie potrzebuję
          ekshibicjonizmu w takich postaciach popartego "nipodważalnym" argumentem - że to
          takie naturalne.

          Jak ktoś chce - niech sobie naturę dzieli nawet w 100% ze swoją drugą połową.
          Tylko niech nie wmawia tym co mają pewne granice, że w ich związku nie ma
          miłości, zaufania i poczucia bezpieczeństwa - bo mówimy o sytuacjach na które
          mamy wpływ - a nie o sytuacjach ekstremalnych jak niedołężność - gdzie takie
          granice mogą zostać przesunięte.




    • syropinka26 Re: Nie tak miało być :( Zapominam o wspólnym po 29.12.09, 18:19
      dowiedz sie gdzie u Ciebie w miescie sa te zakazy i jedz tam gdzie ich nie
      stosuja moja kolezanka 17grudnia urodzila w jednym z krakowskich szpitali i
      polozna sama przyszla i zapytala czy chca porod rodzinny i taki tez mieli.
    • memphis90 Re: Nie tak miało być :( Zapominam o wspólnym po 29.12.09, 19:52
      Ojej, strasznie mi przykro sad Ja rodziłam z mężem i chociaż nie był
      specjalnie przydatny w sensie technicznym, to jednak ważna była dla
      mnie jego obecność. Ale- skoro się nie da... Niestety- i mówię to z
      własnego doświadczenia- trochę tej grypy jest, choć najczęściej
      przechodzi zupełnie łagodnie, ale tu jednak mówimy o noworodkach!
      Musicie albo poszukać innego szpitala, albo postulować do końca
      (zaproponujcie jakieś zaświadczenie od lekarza rodzinnego o braku
      świeżej infekcji, oświadczenie o podjęciu ryzyka, założenie maseczki
      itp) - może się ugną? Jedyny plus tej sytuacji- jak dla mnie- to
      brak odwiedzin tabunów krewnych i znajomych królika na oddziale
      poporodowym wink
    • insomnia0 to przykre 29.12.09, 21:44
      wspolczuje Ci...
      dwa porody za mną.. był ze mną mąż i niewyobrazam sobie porodów bez niego..
      bardzo mi pomagał -wspierał -podawał wode do picia -kontrolował sytuacje-trzymał
      bo wstawałąm i chodzilam..
      nie wierze aby ktos z personelu tak sie mną zajmował..a naprawde w czasie porodu
      potrzebowałam bliskiej mi osoby..
      Jak słysze teksty ze mąż pozniej ma wstret do zony.. to jest to szokiem dla
      mnie.. jak facet jest niedojrzały to niech dziecka sobie nie sprawia bo to nie
      zabawa!!
      rozumiem, ze dla meza to moze byc nie do przejscia i to ok rozumiem- rozumiem ze
      kobieta nie chce by mąż ją widział..ale ze pozniej ma wstret??????????????????????
      chore!! patologia!!!!
      nie zawsze w związku są takie chwile ze sie wyglada super.. i jesli tylko
      dlatego facet czuje wstret do zony?? nie chcialabym znac takiego goscia.
      moj mąż stwierdził, ze to była najcudowniejsza chwila nasza- wspolna.. i ze to
      było niesamowite dla niego przezycie.. wykrzykiwał, ze mnie kocha jak
      urodzilam.. zakrwawione malenstwo - całowalismy w główkę..to niesamowite
      emocje..i jak mozna powiedziec ze czuje sie wstret do kochanej kobiety?
      no chyba ze nigdy sie jej nie kochało.. i jest sie jeszcze szczeniakiem nie
      przygotowanym na dorosle zycie..
      dla mnie to nie jest facet a śmiec .
      • 3.mamuska Re: to przykre 29.12.09, 22:32
        Żabciu! Może marne to będzie pocieszenie, ale ja też kiedy tylko dowiedziałam
        się o mojej pierwszej ciąży rozmawiała z mężem o tym jak to będzie w czasie
        godziny "W" los zrządził jednak inaczej konieczne było cc,i męża też nie było
        przy mniesad, aczkolwiek mógł zobaczyć dzieciątko zaraz po urodzeniu. Nie martw
        się, będziesz mogła mu wszystko opowiedzieć, a on będzie Ci snuł opowieści o tym
        co on czuł w tym czasie i, i tak będziecie mieli co wspominać smile życzę powodzenia
        • gabica Re: to przykre 30.12.09, 10:31
          ale niegrzecznie naskoczenie na waniliową! dzwieczyna ma prawo do
          szacunku dla swojego zdania, bo to naprawde nieładnie tak
          krytykwoac! ja nie wiem skad w polskach tyle agresji i złosci.
          wyraziła swoja opinię - ma do tego prawo - mozna sie niezgodzic i
          miec własne zdanmeżem , ale od razu naskakiwac i traktowac jak kogos
          gorszego?! a gdzie tolerancja i szacunek dla poglądów innych!

          Ja sama bede miała planowe cc z męzem na korytarzu, ale potrafie
          zrozumiec waniliową, ze nie chce (sama tez bym nie chciała, jakby
          nawet mój maż chciał, bo nie i koniec).

          A Tobie Zabciu wzpółczuje - bo wiem, ze jak cos jest dla nas wazne
          i przygotowywałysmy sie psychicznie długo na to, to pózniej
          pozostaje w nas pozostaje duzo żalu - ale powinnas posprawdzac w
          poszczególnych szpitalach jak to wyglada - ja nie slyszalam o tych
          zakazach wiec moze nie wzedzie tak jest?
    • elza10 Re: Nie tak miało być :( Zapominam o wspólnym po 30.12.09, 09:45
      Żabciu, w Warszawie można czesto rodzić razem, potem nie ma za to
      odwiedzin. Może u Ciebie też tak jest? A jeśli nie, to mjoże
      poszukaj szpitala, gdzie byłoby to mozliwe. Jeszcze masz troszkę
      czasu, a jest to dla Ciebie bardzo ważne....
    • zebra12 Eee, u nas są normalnie porody rodzinne 30.12.09, 10:00
      Zamiast zaciskania nóg podzwoń po szpitalach (niekoniecznie w Twoim
      mieście, ale w pobliżu) i spytaj.
    • grochalcia Re: Nie tak miało być :( Zapominam o wspólnym po 30.12.09, 10:20
      żabcia, a nie probowalas sie dowiedziec w s szpitalach poza Lublinem??? nie
      wiem, Lubartów moze???? wiem, ze komfort pewnie nie ten, ale mąż chociaz bedzie
      razem z Toba! a to jest takie wazne..
      ja rodzilam w Opatowie-wiedzialam, ze komfort gorszy niz wmoim miescie, ale
      uwierz-traktowanie pacjenta inne..porod zakonczyl sie niestety cc, ale do tego
      momentu bylo super. a taka pipidówka!
      • zabcia35 Re: Nie tak miało być :( Zapominam o wspólnym po 30.12.09, 11:19
        Kochane Dziewczyny, dziekuje Wam za słowa otuchy i wsparcie.
        Oczywiscie kazdy ma prawo miec własne zdanie na kazdy temat.
        Skłamałabym mówiąc, ze nie brałam pod uwagę wszystkich tych
        argumentów, które przedstawiła Wanioliowa.Wiele razy myslałam o tym,
        czy napewno chce zeby mąż zobaczył mnie tak ,,niedoskonałą",
        cierpiacą, nieatrakcyjną.
        Napewno Wanioliowa ma rację, ze jest wielu męzczyzn, wiele związków,
        w których wspólne przezywanie narodzin dziecka zamiast zblizyć, w
        jakims sensie oddaliło.
        Myslę jednak, ze w naszym przypadku, jak w wielu tu opisanych to
        trochę inna sytuacja.
        Oboje jesteśmy już za chwilę 40 latkami, mamy za sobą nieudane
        małżenstwa z których mamy dzieci.
        Nasza decyzja o dziecku, o byciu razem w tym wyjatkowym momencie
        nie jest podyktowana ciekawoscią jak to będzie, ale prawdziwą,
        dojrzałą , przemyslaną potrzebą przezywania wspólnie przyjscia na
        swiat naszego jedynego wspólnego dzieciatka, którego bardzo oboje
        pragneliśmy i walczylismy o nie bardzo długo.

        Uwazam też ze nie mozna porównywać załatwiania potrzeb
        fizjologicznych w toalecie z narodzinami dziecka.
        Ja również należę do osób, które potrzebują intymności i nie
        przekraczają pewnych granic, które obnazają nas przed partnerem ze
        wszystkiego co ludzkie.Jestem temu przeciwna i bardzo na to wrazliwa.

        Jednak wiem, ze mozna przezyć poród razem, oszczedzając męzowi
        widoku, który bez wątpienia bogaty jest w ,,walory estetyczne"
        To kwestia swiadomości jaką maż ma odgrywać rolę podczas porodu.

        Ja potrzebuję czuć jego obecność, chce zeby razem ze mną usłyszał
        pierwszy płacz naszej córki, zebyśmy w tym samym momencie zobaczyli
        ją po raz pierwszy.
        I zupełnie nie zalezy mi na tym ze będe brzydka, spocona,
        wymęczona.Zalezy mi tylko na tym, by personel zadbał o to, by
        oszczedzić mu widoku porodu od strony ,,warsztatowej" a wiem, ze to
        jest jak najbardziej mozliwe.
        Bardzo podobało mi się co napisała jedna z Was o wspólnym porodzie
        ze było to intymne wspólne przezycie, które bardzo do siebie
        zblizyło i są bardziej zakochani. Ja też tak to czuję.

        Wczoraj wieczorem byłam na ostatnim usg.Dzidzia jest juz duża, waga
        ok 3180 g.
        Poniewaz mam infekcję, okazało się ze maluszek tez odczuwa skutki
        inwazji wirusa i ma tachykardię, zostałam wysłana do szpitala na ktg.
        Na szczescie akcja serca wróciła do normy, a zapis był prawidłowy.
        Ale co wazne:
        Zaświtała iskierka nadziei, ze mąż będzie ze mna.
        Nie będe pisac o szczegółach.Tylko trzymajcie proszę kciuki, zebym w
        najblizszą sobotę lub niedzielę była gotowa do porodu wink
        Pozdrawiam Was ciepło smile
        • jombusiowa Re: Nie tak miało być :( Zapominam o wspólnym po 30.12.09, 14:44
          Mnie mąż wiele razy widział w różnych mało fajnych sytuacjach,
          myślę, że to też dużo zależy od faceta. Jeśli bym widziała,że źle by
          to znósł, to bym mu nic nie sugerowała, a tak to takie oczywiste dla
          mnie i dla niego,że też się będzie męczyłwink
          Jakoś chyba przeoczyłam,że bedziesz rodzić w Lublinie, ale zawsze
          jakoś tak z przyjemnością czytam Twoje postywinkI oczywiście trzymam
          kciuki!
          • zabcia35 Re: Nie tak miało być :( Zapominam o wspólnym po 30.12.09, 14:46
            Dziekuję .Bardzo mi miło smile
        • e-marlena Re: Nie tak miało być :( Zapominam o wspólnym po 30.12.09, 19:42
          Trzymam kciuki smile
        • memphis90 Re: Nie tak miało być :( Zapominam o wspólnym po 30.12.09, 21:40
          Trzymam, trzymam! Obie ręce i nogi też (tylko w butach ciutkę niewygodnie wink ).
        • elza10 Re: Nie tak miało być :( Zapominam o wspólnym po 30.12.09, 22:08
          Żabciu, ja mam bardzo podobną sytuacje do Ciebie -i wiek i układ
          rodzinny, i przeszłość położniczą. I też dziecko jest tak samo
          wyczekane...Mąż jest przy mnie cały czas, każde badanie, kontrola
          pęcherzyków, pierwsze zastrzyki w brzuch on mi robił, był przy
          inseminacjach, transferze i każdej wizycie u ginekologa. I też
          będzie przy porodzie, choćby nie wiem co!smile


          https://tickers.baby-
gaga.com/p/dev086pr___.png
          • zabcia35 elza10 31.12.09, 09:28
            I zapomniałaś o jeszcze jednej naszej zbiezności losów wink Nasze
            korzenie rodem z Pcimia big_grin (mam nadzieje ze pamietasz i wiesz o co
            chodzi wink
            Buziaki kiss
            • zabcia35 Re: elza10 31.12.09, 09:29
              Dziękuję Wam dobre Kobiety ! smile
            • elza10 Re: elza10 31.12.09, 14:38
              Jak bym mogła zapomnieć! smile smile
          • agamiku Re: Nie tak miało być :( Zapominam o wspólnym po 31.12.09, 09:33
            Dziwią mnie trochę wypowiedzi typu: nie chcę żeby mąż mnie widział w
            takiej sytuacji.Pytanie : jakiej???? ja myślę,że nie ma nic
            piękniejszego jak wspólne pzreżywanie porodu.Przecież dziecko wzięło
            się z miłości i chyba już wtedy mąż( partner) oglądał Cię nago.
            Mój mąż był ze mną przy pierwszym porodzie i naprawdę pomimo bólu
            czułam sie świetnie, nie zapomnę do końca życia jego dumy i radości
            jak wziąl naszego synka na ręce...
            Teraz czekamy na drugiego rycerza.Z porodami rodzinnymi u nas nie ma
            problemu ( w związku z grypą), jest tylko inny warunek że cała akcja
            musi zacząć się sama, czyli nie moze byc to poród wywoływany.Ani cc.
            A u mnie istnieje niestety taka ewentualność ( albo wywoływany jak
            sie samo nie zacznie , a drugi powód to taki że 4 stycznia mam mieć
            usg i oceni lek wielkość dziecka jeżeli duże bedzie cc-już przed
            świętami ważył 3900).Z tego powodu troszkę się martwię, ale
            przyjęłam to do wiadomości. Faktycznie istnieje zakaz odwiedzin w
            związku z grypą i to chyba przeraża mnie bardziej.
            żabcia- trzymam kciuki żeby wszystko poszło po Twojej myśli.W końcu
            jak my rodzące czujemy sie komfortowo to i dzieciakowi jest
            przyjemniej w tej wędrówce na drugą stronę brzuszka!
            pozdrawiam i zyczę nam wszystkim udanych, rodzinnych porodów!!!
            • zabcia35 Re: Nie tak miało być :( Zapominam o wspólnym po 31.12.09, 09:37
              Agamiku, ja trzymam kciuki za Wasze wspólne powitanie małego Rycerza
    • kavainca Re: Nie tak miało być :( Zapominam o wspólnym po 31.12.09, 14:14
      U nas tez jest zakaz.
      Rozumiem, że jeśli bardzo zalezało Ci na obecnosci męza, to jest to
      spore rozczarowanie.
      Pomyśl Kochana, że to dla Waszego dobra.
      Leżałam w szpitalu kiedy wprowadzono zakaz. W szpitalu lezało wtedy
      kilkoro chorych na ah1n1. Większośc z nas (na porodówce i patologii)
      była zadowolona z takiej decyzji i wręcz była wściekła, że czasami
      ktos sie kręcił, bo to naprawde było niebezpieczne dla nas
      wszystkich.
      Jestem w tej lepszej sytuacji, że nie odczuwam potrzeby bycia z
      mężem, bo to wg mnie nie dla chłopa miejsce. Oczywiście to moje
      zdanie i nie uwazam, że kazdy ma tak robić. To poprostu baaardzo
      indywidualna sprawa. Na pocieszenie powiem Ci, że rozmawiałam na ten
      temat z doświadczoną terapeutką, która jasno powiedziała, że
      niestety w większości przypadków męzczyźni nie powinni być obecni
      (bo nie są do tego przygotowani0 zwłaszcza w fazie partej.
      W pierwszej fazie oczywiscie sa baaardzo przydatnie, ale nie
      nieodzowni. Nawet w szkole rodzenia położna mówiła, że szczerze
      odradza uczestkictwo męża w ostatniej fazie.
      Tak czy inaczej, nie czas na dyskusje, zapewne zaplanowaliście ten
      poród tak jak było dla Was najlepiej (choć tego do końca nikt nie
      wie), ale jest jak jest i nie możemy tego zmienić
      kiss
      • bell1977 Re: Nie tak miało być :( Zapominam o wspólnym po 31.12.09, 15:32
        Pierwszy raz rodziłam sama, tzn. bez męża. Jak drugi raz zaszłam w
        ciążę to od początku krzyczałam, że mąż musi być obecny, on nie
        chciał, w końcu go namówiłam i był przygotowany (chociaż bez
        entuzjazmu), że będzie przy mnie. I co najlepsze, im bliżej było
        porodu tym mniej chciałm mieć męża przy sobie smile
        Koniec, końców, zadzwoniłam do niego jak Piotrus był juz na
        świecie smile
        Nie macie pojęcia jaka ulgę usłyszałam w jego głosie jak dowiedział
        się że już po wszystkim smile
        Dzis z perspektywy czasu dochodzę do wniosku, że przeszkadzałaby mi
        jego obecność. Chciałam być sama...
        Monia nie martw się wszystko będzie dobrze, jeśli jesteś zdecydowana
        rodzić z Tomkiem to nikt wam tego nie zabroni, przeciez Tomek jest
        zdrowy więc dlaczego miałby kogoś zarazić?
    • sofi84 Re: Nie tak miało być :( Zapominam o wspólnym po 31.12.09, 16:08
      żabciu trzymam mocno kciuki z całych sił!!!! życzę dużo zdrowia i
      wspólnego udanego i szybkiego porodu kochana!!!
    • anettchen2306 Re: a ja nie rozumiem 31.12.09, 16:47
      A ja nie za bardzo rozumiem wprowadzenie zakazu odbywania porodow
      rodzinnych! A jak kobieta zacznie rodzic w stanie przeziebienia lub
      z podejrzeniem swinskiej grypy to co? Nie przyjma ja do porodu lub
      wysla urodzic do szpitalnej piwnicy, bo stanowi przeciez zagrozenie
      dla innych matek i noworodkow???
      Mieszkamy w Niemczech i tutaj sporo wiecej osob chorowalo i choruje
      na swinska grype. Nikomu jednak nie przyszlo nawet przez mysl, by
      zakazywac mezowi pobytu przy zonie podczas porodu, jesli oboje maja
      takowa wole. Rozumiem ograniczenie liczby odwiedzajacych na salach
      lub nawet zakaz odwiedzin. Nie rozumiem jednak zupelnie powodow, dla
      ktorych kobieta nagle ma zostac sama. Ja pierwszy raz rodzilam sama,
      drugi z mezem i nie wyobrazam sobie juz, ze mozna inaczej. Fakt,
      facet nie odwali za nas "brudnej" roboty. Dla mnie jednak sama jego
      obecnosc powodowala, ze porod znioslam o niebo lepiej niz za
      pierwszym razem, choc trwal dluzej.
      • misiowa83 Re: a ja nie rozumiem 31.12.09, 18:56
        ja rodziłam bez męża,chociaż chciałam,ale rozumiem jego obawy i
        obiekcje.Przyjechał już po wszystkim,nigdy nie zapomnę jak odebrał
        telefon po pierwszym sygnale a ja drżącym głosem powiedziałam-
        kochanie,właśnie urodziłam nam synka (nie chcieliśmy znać wcześniej
        płci,co zresztą kosztowało nas sporo nerwów,bo każdy jakby się
        uparł,aby tę płeć nam zdradzić)
        miałam opłaconą wspaniałą położną,była ze mną cały czas,od przyjęcia
        w izbie aż do końca porodu.Tobie też to polecam,jest to wspaniałe
        wsparcie,chociaż sądzę,że sama też bym sobie poradziła,jestem bardzo
        silną i odporną babą.Nie wiem tylko czy można mieć osobę z zewnątrz
        choćby nawet była ze służby zdrowia.życzę Ci wszystkiego dobrego i
        pięknego,pełnego wzruszeń porodu.
        • ognista998 Re: a ja nie rozumiem 08.01.10, 16:40
          a ja też chyba nie będę rodzić z mężem. poród rodzinny jest płatny, a ja
          niestety nie jestem najlepiej sytuowana finansowo. oboje z mężem mamy niskie
          zarobki i wolę za te pieniądze kupić coś dla Małego. niestety muszę się liczyć z
          każdym groszem, choć na dziecku z drugiej strony nie można oszczędzać. choć
          wolałabym rodzić z mężem, ale jak ma się dobrą opiekę to samemu też nie jest
          źle. no i też nie każdy facet chce oglądać poród i dobrze znosi widok krwi. mój
          akurat też chce ze mną rodzić tylko tym jednym powodem jest kwestia finansowa.
Pełna wersja