zuzanna1981
07.04.10, 15:09
Dziewczyny jestem bardzo bliska tego by siąść i płakać...około 17
tygodnia doinformowałam się nt. szkół rodzenia w moim mieście i
dowiedziałam się, że nie ma sensu daleko szukać, bo przyszpitalna
jest wspaniała...Dodatkowo mają w programie "oswajanie z porodówką"
czyli zwiedzanie ogladanie i takie tam...Zadzwoniłam do pani
mgr...miła, powiedziała, by być w 28 tyg, nie trzeba się zapisywać i
wszystko wygladało różowo i pięknie...Do czasu, kiedy postanowiłam
zacząć chodzić na owe zajęcia. Od trzech tygodni zajęć NIE MA....
(chciałam być ta lepsza i zacząć od 27 tyg...)dziś kiedy dostałam
smsa, że nie bedzie, opadły mi ręce....Dzwoniłam do szpitala, bo jak
to jest, że na stronie Fundacji Rodzić Po Ludzku trąbią, że "TAK
JEST szkoła rodzenia", skoro w praktyce jest jak widać...Pani
przełożona (wielokrotnie grrrr)położnych powiedziała mi, że "to jest
dobra wola tej pani, że robi te zajecia, nikt nad tym nie ma
nadzoru, i że jak jest po dyżurze, to nie ma się co denerwować, że
zajęć nie ma...Są one prowadzone charytatywnie". Nie chce mówić
jakie słowa cisnęły mi się na usta, zwłaszcza, że czytam jak
byk: "Szkoła bezpłatna dla uczestników - FINANSOWANA przez szpital."
czyli ktoś jednak daje, a ktoś bierze jakieś pieniądze??
Ok, sama tego chciałam decydując się na coś "za darmo", ale przecież
byłam zapewniana, że nie ma żadnych problemów. Inaczej odżałowałabym
te 300zł i poszła prywatnie, a teraz jest już pewnie za późno

((
Nie wiem co dalej robić...
Tyle ode mnie dziś. Musiałam się komuś wyżalić

pozdrawiam
"Nie ważne gdzie jedziesz ważne, że jedziesz się całować" by Łowcy
Kropka B