fangora
11.05.10, 12:10
Smutno mi Boże, chciałoby się rzec. Jestem ciekawa, czy macie w ciąży problem
z tym, że ktoś z rodziny, czy innych bliskich osób zarzuca wam, że nie
jesteście dostatecznie zaangażowane w ciążę?
Moim problemem w ostatnim czasie nie są żadne fizyczne dolegliwości, ale moja
mama, która zarzuca mi, że nie przejmuję się ciążą, nie kocham mojego dziecka.
To dla mnie strasznie bolesne i smutne, bo moja mama, zna mnie w końcu 29 lat
i powinna znać mój charakter, wiedzieć, że jestem dość skryta, nie lubię
nadmiernego okazywania emocji (to po ojcu), nie rozczulam się nad małymi
ubrankami itd. Ale jestem z mojej ciąży strasznie dumna i bardzo sie
przywiązałam do Ludzika!! Regularnie chodzę do lekarza (nawet do dwóch),
bardzo mnie cieszy każde nowe zdjecie z USG, ale nie skacze z radości. Ja
tylko jestem z tych kobiet, które czują trochę inaczej, swoją radością
potrafie się dzielić tylko z facetem. Kończę 18 tydzień i naprawdę uważam, ze
jest na maksa za wcześnie na kupowanie ubranek, mebelków, smoczków.
Szczególnie, ze teraz mam na głowie wielki remont mieszkania i bardziej mnie
interesuje kolor gresu, fugi, i puszki elektryczne. A moja mama nie potrafi
tego zrozumieć, krzyczy: ty w ogóle nie myslisz o dziecku, o przyszłości! Ale
po co ja mam myśleć, skoro ona myśli w moim imieniu??
No i jeszcze bolesna sprawa mojego hobby. Mam takie małe, niezbyt uciązliwe
hobby, które pielęgnuję od 10 lat. Moja mama, kiedy dowiedziała się, że jestem
w ciąży natychmiast powiedziała: no, nareszcie skończy się ta Twoja
dziecinada! Nie wiem jak ona może tak mysleć, to sprawia mi ogromną przykrość.
Wiadomo, że po narodzinach dziecka będę miała mniej czasu na hobby, ale to nie
znaczy, ze dziecko ma spowodować że wszytskie inne rzeczy, w tym pasje pójdą w
kąt

Czuję się jak jakiś inkubator; non stop pod kontrolą.
Smutno tym bardziej, ze dziś moja mama ma urodziny. I tak mnie akurat naszło...