moje przemyślenia

12.05.10, 11:01
pewnie polecą gromy, ale tak podczytują to forum i dopada mnie
refleksja: skąd takie wielkie "parcie" na stranie, celowanie w dni
płodne itd. czasem myślę, ze wiele osób decyduje- chcemy mieć
dziecko i musi byc koniecznie teraz w tym miesiącu, w tym cyklu,
stres itd?
czasem się zastanawiam, przecież są liczne teksty które mówią ze nie
ma prawdopodobieństwa 100%, ze dojdzie do poczęcia nawet jeśli w dni
płodne współżyje zdrowa para ( wiecej szczegółów na forum naturalne
planowanie rodziny, nie będę przepisywać), co wiecej o jakiś
problemach można mówic dopiero po roku regularnego współżycia
skąd więc taka presja: staranka, testowanie, beta itd?
wiele jest przykładów, ze własnie stres powoduje i takie chcę teraz,
musze teraz powoduje, ze efektów brak
czy nie lepiej wyluzować nieco?
nie chce przy tym urazić par, które rzeczywiście mają medyczne
problemy....bo to zupelnie inny temat
ale może lepiej wrzucić nieco na luz? a tu teksty na forum: przez x
lat brałam tabletki anty, minęły 2 mies od odstawienia, czemu
jeszcze nie w ciąży?
    • elutka24 Re: moje przemyślenia 12.05.10, 11:08
      zabciu,My nie mamy z tym problemu,wiec nie rozumiemywink Ale jak ktos
      bardzo pragnie dzidzusia,to staje sie celem nr jedensmile Dlatego
      kobitki tak pisza. A gdzie mozna sie indziej wygadac,jak nie wlasnie
      na takim forum?smile Buziaczkikiss
      • natalka21112 Re: moje przemyślenia 12.05.10, 11:17
        ja po części zgadzam się z autorką i także uważam że niektóre
        kobietki za bardzo się stresują(w tym ja) i pewnie dlatego nie wyszło
        przez tyle czasu. ale prawdą jest to że jest tu więcej kobiet które
        starają sie juz przez co najmniej 5-6 miesięcy i nic z tego....ja
        sama dziecka pragnę już ok 2 lata(mam parcie) ale dopiero od 10 cykli
        sie staram i wiem sama po sobie jak bardzo boli kolejne rozczarowanie
        kiedy juz sie mialo nadzieje ze wyszlo....dlatego bardzo prosze
        kobiety ktore probuja kogos "naprostowac" dajcie na luz bo kazda z
        nas zna uczucie ktore pojawia sie kiedy dostajemy nichciany okres i
        forum to jest miejsce gdzie mozna zapytac poradzic sie a nie dostac
        jeszcze zrypki albo byc pojechanym ze tak albo inaczej reaguje sie na
        stres....
        • kaetchen Re: moje przemyślenia 12.05.10, 16:35
          Z całym szacunkiem dla Ciebie. Byłam 'staraczką', tak jak Ty. Przez 8 cykli
          starań nic się nie działo, głupiałam, chodziłam do lekarzy, robiłam badania,
          brałam leki i... nic... Absolutnie nic. Na ostatniej wizycie u lekarza dostałam
          informację, że ze względu na brak żywych plemników w śluzie szanse na naturalne
          poczęcie są znikome. I najlepiej od razu inseminacja, a jak ta nie da rezultatów
          po x próbach - to in vitro tylko zostaje. Gość mnie tak wkurzył, że
          powiedziałam, że nie ma bata- sama sobie w ciążę zajdę i żaden lekarz mi nie
          będzie mówił, że nie mogę zajść w ciążę, bo w jednym badaniu plemniki nie były
          żywe... I postanowiłam dać na luz. I co? Następny cykl, kiedy sobie po prostu tę
          całą presję i ciśnienie na ciążę odpuściłam i zaakceptowałam fakt, że najwyżej
          będę bezpłodna.. to się trafiła ciążasmile No a mogłam się dalej użalać i
          stresować.. tylko byłabym w takiej samej sytuacji jak wszystkie te pary, co pod
          ciśnieniem się starają, starają a im bardziej się starają to tym bardziej nici z
          tego wychodzą... I tak kilka lat. A któregoś razu się zapomną, bo a to remont, a
          to inne ważne kwestie.. i bach! jest dzieciątkosmile
          Dlatego właśnie uważam, że warto wziąć na luz. A i tak dziecko przyjdzie na
          świat wtedy, kiedy uzna, że para dojrzała do tego by zostać rodzicami..
          Cokolwiek to dla tej kruszynki może oznaczać... Totalny luz
          psychiczny+przyjemność w łóżku = dzieciątko.
    • wuika Re: moje przemyślenia 12.05.10, 11:11
      Może właśnie dlatego, że coraz więcej par (cywilizacja, te sprawy) ma problemy z
      poczęciem dziecka. Do tego dochodzi kwestia tego, że same starania, a potem
      posiadanie dziecka jest przełożone w czasie. Rzadko się przecież zdarza, że w
      wieku 22-25 lat wiesz, że ten facet jest odpowiedni i z nim chcesz mieć dzieci.
      Jeśli masz w okolicach 30 i chcesz mieć więcej niż jedno dziecko, to rok w tę,
      czy w tamtą już robi różnicę.
      Poza tym, nieco inaczej sytuacja wygląda, kiedy dziecko się po prostu zdarza -
      no to nie ma co robić, trzeba podpasować swoje życie do tego, że zostanie się
      rodzicem. A jeśli dopiero planujesz zajście w ciąże, to życie zmienia się,
      choćby minimalnie, od razu. Wiadomo - nie zrezygnujesz z pewnej posady na jakąś
      lepszą, z której możesz wylecieć, jak się okaże, że będziesz w ciąży. Nie
      zaplanujesz wyczerpujących wakacji ze wspinaniem się po górach, jeśli możesz być
      wtedy w środku ciąży, etc. I kiedy sobie coś tam planujesz, nawet jeśli wiesz,
      że w tej ciąży będziesz za miesiąc albo dopiero za pół roku, to sobie jakoś to w
      głowie układasz, planujesz, wyobrażasz. A potem musisz to odłożyć o jeszcze
      miesiąc i o miesiąc. I jest to takie frustrujące, bo właśnie planować sobie
      możesz, a ta dziedzina jak mało co z tych ważnych rzeczy jest nieprzewidywalna.
      Stąd te nerwy, depresje i oczekiwania na każdy jeden dzień bez okresu.
    • pola.cocci Re: moje przemyślenia 12.05.10, 11:14
      ja tez nie mam "z tym" problemu, a jednak doskonale rozumiem
      ludzie sa rozni i roznie podchodza do pewnych sprad, dla jednego 3
      miesieace to nie wiele, a dla drugiego cala wiecznosc, ludzie maja
      rozne historie, doswiadczenia i nie ma co dawac "dobrych rad" zeby
      wyluzowac, bo to i tak nic nie da - dziewczyny o tym wiedza, ale nie
      potrafia i tyle, i nic tego nie zmieni
      wszystkim starajacym zycze powodzenia
      • amik83 Re: moje przemyślenia 12.05.10, 11:51
        w 100% zgadzam się z Tobą wuika.
        Pomimo tego, że dopiero niedawno podjęliśmy z mężem decyzję, że
        zaczynamy starać się o dzidziusia i w tym miesiącu wdrożyliśmy plany
        w życie to już diametralnie zmieniło się moje podejście do wielu
        spraw.
        Pomimo tego, że coraz częściej wkurza mnie moja praca i nie do końca
        jestem zadowolona z zarobków to wiem, że plany zmiany pracy muszę na
        razie odstawić w kąt. Bo dzidziuś jest ważniejszy.
        Tak samo sprawa wygląda z wakacjami. Planowaliśmy wyjechać ze
        znajomymi w sierpniu zagranicę ale na razie nie rezerwujemy żadnej
        wycieczki bo nie wiadomo, czy w tym miesiącu lub za miesiąc nie
        pojawią się dwie kreseczki na teście. A w takim przypadku wolę
        skupić się na sobie, odpoczywać podczas urlopu w Polsce,
        oszczędzając sobie stresów.
        W związku z powyższym mimowolnie przez cały czas nachodzą mnie
        myśli: jestem w ciąży? nie jestem? Myślę, że jest to naturalne.
        Wiadomo, że nie ma co z tym myśleniem przesadzać. Ale myślę, że
        odwiedzanie forum i przedstawianie na nim swoich obaw i przemyśleń
        nie jest niczym złym. A nam kobietkom, które przecież muszą się
        wygadać i wzajemnie wspierać może to nawet pomóc.
        • zaba133 Re: moje przemyślenia 12.05.10, 12:01
          nie chcialam powiedzieć, ze dzielenie się przemyśleniami na forum
          jest czymś złym
          mam po prostu takie przemyślenia, któraś w Was napisała takie czasy,
          no właśnie, niestety w tej kwestii nie da sie planować 100%, choć
          wspólczesny świat (praca, wakacje, inne plany) zdają się do tego
          zmuszać
          nie chce nikogo urażać, tak chyba ten świat jest chyba teraz
          skonstruowany, wszystko chcemy na już: najpierw szkoła, praca, dom
          itd, potem dziecko też na już
          • natalka21112 Re: moje przemyślenia 12.05.10, 12:20
            wiadomo ze jak sie czegos chce to najczesciej chce sie tego juz...dobrze ze nasza natura jest taka a nie inna bo gdy sie czegos bardzo chce i nie dostanie sie tego na juz to pozniej bardziej sie to doceni niz jakby przyszlo latwo...ja juz naprawde czekam na ta ciaze jak na jakis cud...ostatnio mam takie mysli ze nie zajde ze to jest zbyt piekne zeby bylo mozliwe ze mi sie to napewno nie przytrafi...wiem ze takich kobiet jak ja chociaz jestem jeszcze dosc mloda(23lata) jest bardzo duzo i wiem ze mam jeszcze duzooooo czasu na zajscie w ciaze ale taka natura ze przychodzi moment ze sie chce, pragnie i ze czlowiek nie wyobraza sobie zeby bylo inaczej i stad takie parcie...nic nie jest tak wazne jak dziecko....ja przestalam trzymac bardzo rygorystyczna diete, zrezygnowalam z solarium i ogromnego wysilku jaki zawsze wkladalam w to zeby dobrze wygladac..ostatnio przytylam 3 kg co kiedys bylo dla mnie nie do pomyslenia...i naprawde czlowiek jest gotowy to rezygnacji z wielu rzeczy dla tego jednego jak ja to nazywam cudu i nic sie tak nie liczy jak yen cud...
            • romashka Re: moje przemyślenia 12.05.10, 12:53
              Żabcia,
              Ja się z Tobą w 100% zgadzam smile
              Uważam, że niektóre dziewczyny dają się zwariować – nie gniewajcie
              się, ale odchylenia w żadną ze stron nie są dobre, a popadanie w
              obsesję, nakręcanie się, stresowanie i „parcie” – naprawde działa na
              nas źle. Mówię to ja, „starająca się” – a raczej uprawiająca wolny
              seks z myślą o dziecku – od 1,5 roku, z „problemami medycznymi”. Nie
              wiem, kiedy zostanę mamą, nie wiem, czy w ogóle – ale na pewno nie
              pozwolę, aby ten strach i to „ciśnienie” przejęło kontrolę nad moim
              życiem. Nie zaszłam w tym cyklu? Trudno, uda się w następnym. Albo
              następnym. Co za różnica wink
              Najważniejsze to kochać – kochać życie, kochać męża/partnera, kochać
              siebie i nie zagubić się w tej szaleńczej pogoni smile .
              • elutka24 Re: moje przemyślenia 12.05.10, 12:59
                Co za optymizm romashkawink Gratuluje i zycze Wam wszystkim POWODZENIA!
                • romashka Re: moje przemyślenia 12.05.10, 13:20
                  Optymizm - tak, na pewno. Ale też siła.
                  To, że nie siedzę w kącie i nie biadolę, jaka to jestem nieszczśliwa
                  nie znaczy, że mniej pragnę tego dziecka niż ta, która głośno
                  lamentuje, naprawdę...

                  Ja tylko widzę jeszcze wiele innych pozytywów smile
                  Pozdrawiam wszystkie "starające się" i życzę nam powodznia smile
                  • lilia-wodna Re: moje przemyślenia 12.05.10, 13:38
                    A ja to widzę tak (pewnie potwierdzę opinie niektórych z Was).
                    Znaczenie ma wiek - rzeczywiście dla 20-parolatki bez znaczenia jest, czy uda
                    się w tym miesiącu czy w przyszłym roku, ale dla kobiety 30-kilkuletniej, na
                    dodatek liczącej na więcej niż jedno dziecko, zegar niestety już tyka ....

                    Po drugie, przychodzi taki moment (przynajmniej ja tak miałam), że się chce
                    dziecka już, teraz i każdy miesiąc odwleczenia tego momentu jest trudny. Jest to
                    wręcz irracjonalne pragnienie posiadania dziecka, które przychodzi nagle i
                    czasem wręcz zamienia się w swego rodzaju obsesję wink

                    Znaczenie też mają rzeczywiście inne życiowe plany - ja chciałam rozwinąć swoją
                    firmę i przystopowałam, no bo jak to tak wobec klientów, jak zajdę w ciążę i
                    będę musiała iść na L4 (tak miałam w pierwszej ciąży)? I teraz wiem, że
                    straciłam czas, bo z drugiej ciąży na razie nici, a i firma nie kwitnie wink

                    Ja np. chciałam też, żeby różnica wieku między dziećmi nie była duża (2 latka) -
                    i już wiem, że mi się to nie uda sad
                    I to mnie dręczy (trochę).

                    Jak zsumujesz sobie Droga Autorko wątku różne życiowe sytuacje (a chyba
                    najbardziej po prostu niewytłumaczalne pragnienie posiadania dziecka) może
                    zrozumiesz lepiej, dlaczego niektóre z nas przeżywają kolejny okres jako koniec
                    świata. I wg mnie wpływ na to mają też po prostu hormony działające w okresie
                    okołookresowym - jesteśmy wtedy z reguły bardziej drażliwe, wrażliwe i płaczliwe smile

                    Pozdrowienia smile
              • kaetchen Re: moje przemyślenia 12.05.10, 16:52
                Prawdę powiadasz i zgadzam się z Tobą w pełni.
                W najgorszym przypadku przecież można adoptować dziecię.. Świat nagle się przez
                to nie zawali i dalej będzie się kręcił. A tyle jest przecież niechcianych dzieci...
        • kaetchen Re: moje przemyślenia 12.05.10, 16:48
          Tylko o jednej rzeczy nie pomyślałaś.. Kiedy wchodzi się na forum pełne kobiet,
          które się 'starają' to czytasz głównie o ich problemach, widzisz ich żal,
          smutek, złość, rozgoryczenie. I zaczynasz zachowywać się dokładnie jak one -
          popadasz w paranoję i przesadę. A jedynie oliwy do ognia dodaje fakt, że
          niektóre z tych co dopiero zaczynają zaszły w ciążę, albo czytasz że taka jedna
          z drugą wzięła na luz, i nagle zaszła, a Ty przecież tak bardzo chcesz dziecka,
          a masz wrażenie że im bardziej chcesz, tym gorzej te starania idą.. I właśnie
          może dlatego warto odpuścić. Bo skoro się przygotowujesz do ciąży, to powinnaś
          chyba przede wszystkim się relaksować, a nie z całą rzeszą staraczek przeżywać
          stres (który zmniejsza prawdopodobieństwa zajścia w ciążę. Niestety..)...

          Co do narzucania sobie ograniczeń z powodu 'bo mogę być w ciąży'.. No to jest
          totalna bzdura. Odmawiasz sobie przyjemności bo możesz zajść w ciążę? A od kiedy
          przyjemność szkodzi? Warto zarezerwować wycieczkę tam, gdzie i ciężarna może
          pojechać, albo.. odłożyć na za 2-3 miesiące starania i zaszczepić się, żeby móc
          normalnie gdzieś pojechać/polecieć. Jak będziesz w ciąży - to najwyżej więcej
          będziesz odpoczywała i tyle. I nie będziesz robić głupich rzeczy, które
          zrobiłabyś nie będąc w ciąży. A co jeśli jednak nie zajdziesz w ciążę? Będziesz
          zła podwójnie - że nie jesteś jeszcze w ciąży i że sama zabrałaś sobie możliwość
          dobrej zabawy. A kto wie? - może właśnie podczas wypoczynku mogłabyś zajść w
          ciążę? Bo wtedy się głównie relaksujesz przecież...
          Co do pracy - zanim zaczęliśmy z mężem starania o dzidzię, to zmieniłam pracę,
          bo byłabym bardzo niezadowolona z pracy w firmie, która doprowadzała mnie do
          szewskiej pasji. A to że zajdziesz w ciążę - wcale nie sprawi, że nagle
          codzienny stres i niezadowolenia nagle znikną. Wręcz przeciwnie- bo po porodzie
          będziesz musiała do tego miejsca wrócić, tylko wtedy dopiero już będziesz
          uwiązana, bo kobiecie z dzieckiem malutkim dużo trudniej zmienić pracę, niż
          kobiecie bezdzietnej... No ale - to Twój wybór..smile
          • kamcia_79 Re: moje przemyślenia 12.05.10, 19:29
            No sorry ale nie zmienię pracy żeby po kilku miesiącach oznajmić beztrosko
            nowemu pracodawcy że jestem w ciąży. Uważam, że to nieuczciwe.
            • wuika Re: moje przemyślenia 12.05.10, 21:23
              I, niestety, nie zrezygnuje się z umowy na czas nieokreślony na rzecz nowej,
              najczęściej na początku na okres próbny, potem na rok, potem dopiero może na
              czas nieokreślony, bo to jednak daje jakieś korzyści - choćby fakt, że pomijając
              skrajne chamstwo szefostwa, masz zapewniony etat na czas ciąży, macierzyńskiego
              i powrotu po nim. Proste.
Pełna wersja