Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką

18.06.10, 19:14
Dziewczyny, mam do Was niecodzienne pytanie (do tych z Was, które muszą całą
ciążę leżeć z powodu skracającej się szyjki), ale najpierw krótki wstęp:
pierwszą ciążę całą leżałam, ostatnie 4 miesiące moja szyjka miała zaledwie
0,5 cm i była rozwarta. W obecnej ciąży szyjka też się szybko skraca, ostatnie
USG ok. 2 tyg temu wykazało długość 1,5 cm. Kolejna wizyta w czwartek. W
związku z szyjką, która tak szybko się skraca (ostatnim razem skróciła się
ponad 1,5 cm w 3 tyg) muszę cały czas leżeć i wstaję tylko do toalety
(jedzenie, picie i cała reszta na leżąco). Przechodząc do tematu mam do Was
(na pewno niecodzienne i dziwnie brzmiące) pytanie: jak często pozwalacie
sobie będąc w podobnej sytuacji na dłuższą relaksującą kąpiel? Wiadomo,
higiena to priorytet i oczywiście myję się codziennie, jednak jest to
dosłownie 3 minutowy prysznic + mycie zębów. Boję się dłuższych kąpieli żeby
nie przeciążać szyjki. Jednak w lecie, kiedy jest taki upał, to pocę się
nieprzeciętnie i wszystko się do mnie klei. Dodatkowo przez nieustanne leżenie
zaczynają już boleć mnie mięśnie i kości i tylko relaksująca kąpiel odrobinkę
pomaga. Do tego wiadomo, że chciałabym na spokojnie ogolić nogi itp, jednak w
praktyce wygląda to tak, że codziennie jest tylko szybki prysznic, a 15-20
minutowa kąpiel raz w tygodniu (czego strasznie mi brakuje, bo uwielbiam
siedzieć w wannie nawet godzinę!). Czy są tu kobiety z podobnym problemem
szybko skracającej się szyjki i koniecznością "całociążowego" leżenia? Jak
sobie z tym radzicie fizycznie i psychicznie i jak często pozwalacie sobie na
relaks w wannie?
    • bolsz Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 18.06.10, 20:41
      Odzywam się w temacie,choć nie mam pojęcia jak skraca mi się szyjka.Skrócono ją chirurgicznie i z tą ciążą na starcie miała 27mm.Potem nikt jej nie mierzył.Mam pessar od 14 tc,a leżę od początku ciąży,czyli od grudnia.Też mam pozwolenie tylko na wstawanie do toalety i codzienny szybki prysznic.Ostatnio kąpiel brałam w listopadzie chyba...Nie wolno mi.W upały biorę prysznic 2-3 razy dziennie.Golenie nóg pod prysznicem raz w tygodniu lub raz na dwa tygodnie - koszmar!Jak bardzo kłuję,sypiam w spodniach od piżamy,a w dzień leżę w długiej sukience.Strasznie mi to przeszkadza,ale nie wolno mi depilować teraz nóg...Robię wszystko,żeby donosić to dziecko.A jak już urodzę,to pójdę do fryzjera na farbowanie (teraz przy okazji wizyt w laboratorium wpadam tylko na szybkie przystrzyżenie - skoro już wstałam),wydepiluję nogi,zafunduję sobie też depilację brazylijską i zrobię sobie manicure (nie maluję paznokci,bo mam obcięte na króciutko ze względu na leki dopochwowe)
      Taki mam plansmile
      • aphoper1 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 18.06.10, 21:20
        Ja leżałam od końca kwietnia do końca sierpnia, urodziłam 10.09 (38tc!smile). Nie
        kąpałam się. Tylko prysznic raz na 2 dni jak nie było upału i codziennie z
        drżeniem serca, jak były upały. Plus oprócz wc to tylko leżenie, leżenie,
        leżenie. Trzeba się spiąć i dać radę, jeszcze się nakąpieszwink
    • gorzkacava Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 18.06.10, 22:15
      Ja mam skracajaca sie szyjke. Leze plackiem od polowy listopada. Mam zalozony tez pessar. Kapiel mam zabronionasad. Moge brac tylko prysznic.
      Tez tesknie za dluzsza kapiela i wieloma rzeczami-fryzjer, kosmetyczka, wyjscie na kawe, zakupy, ale czego sie nie robi dla dzidziusia.
      glowa do gory!


      • maagdaamm Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 18.06.10, 22:28
        Ja nie wiem, jak Wy to wytrzymujecie sad Zycze Wam, zeby czas do szczesliwego
        rozwiazania szybko minal.
        • aphoper1 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.06.10, 07:46
          Ja też nie wiem, jak to wytrzymałam. Straszne 4 miesiące. Zwłaszcza przez ten
          strach. I ciągnęły się jak piekło. A po porodzie czas leci jak z bicza trzasnął,
          Mała ma już 9 miesięcy i tamto leżenie wydaje mi się złym snem tylkosmile
          • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.06.10, 11:26
            Beznadziejna sytuacja z tym wiecznym leżeniem i brakiem kąpieli, ale pocieszył
            mnie fakt, że nie jestem w tym osamotniona, bo w takie gorące dni czułam się jak
            (dosłownie) jakiś brudas: nogi nie ogolone, głowa nie umyta itd. Ale widzę, że
            jednak dla nas wszystkich w podobnej sytuacji życie i zdrowie dziecka jest
            ważniejsze od wygód i dobrego samopoczucia. To już drugie 9 miesięcy takiego
            życia. Synek ma teraz 1,5 roku i widzę, że było warto tak leżeć, bo tylko dzięki
            temu utrzymałam ciążę. Lekarze wróżyli mi poród najdalej do 28-30 tyg, a
            wytrzymałam do 38! Leżenie wspominam jako koszmar, a teraz powtórka z
            "rozrywki". Ale wiem, że warto się przemęczyć i pozostanę przy myciu głowy i
            szybkiej kąpieli raz na tydzień. A co do pessarów to u mnie jest wykluczony, tak
            jak podszycie, ze względu na to, że oprócz skracającej się szyjki mam też
            krwiaka, który przy pessarze lub podszyciu nie mógłby się oczyścić. Pozdrawiam
            Was kochane i mam nadzieję, że wytrwamy jak najdłużej jako 2 w 1 wink
            • jeza_bell Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.06.10, 11:50
              Leżałam w ciąży przez 5 miesięcy. Myślałam, że oszaleję, tym bardziej, że nie miałam gwarancji czy to cokolwiek pomoże. Pomogło- wytrwałam do końca, ale to był ciężki czas. Czytanie, oglądanie filmów było ciekawe może przez tydzień, potem odrzucało mnie od wszystkiego. Nawet odwiedziny bliskich mi osób działały mi na nerwy. Spałam i odliczałam każdy zaliczony dzień. Miarą czasu i jedyną rozrywką były wizyty u gina. Jakoś trzeba dać radę i już. Bo czy jest inne wyjście?
              Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
    • mikrusek_2 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.06.10, 16:47
      Witam ja od marca mam założony szew i też leże i leże, chociaż
      ostatnio mnie nosi,i częściej wstaje to na chwile do okna to na siku
      itp.. Wczoraj skończyłam 30 tc, mało że leże to jeszcze wyszło że
      mam cukrzyce ciążową to już mnie dobiło dość że trzeba leżeć cały
      czas to jeszcze ścisła dieta, a przytyłam dopiero 6 kilo. Kiedy są
      upały to prysznic biorę dwa razy dziennie, a kiedy jest chłodniej to
      raz, wanny nie mam więc mi nie brakuje smile ale zawsze lubiłam długo
      brać prysznic,a teraz szybciutko, a głowe myje 2 razy w tygodniu. We
      wtorek idę do szpitala na badania niby na 2 dni. Moja szyjka już
      miała 1,5 cm a 2 tygodnie temu 3,2cm zobaczę co powiedzą w szpitalu.
      Pozdrawiam wszystkie leżące mamusie smile
      • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.06.10, 17:32
        Mikrusku_2, czyli tak Ci się szyjka wydłużyła z powrotem? Kurcze, jak ja
        bym tak chciała. Moja w pierwszej ciąży miała na starcie ok 3 cm, później się
        strasznie szybko skracała, a ostatnie 4 mies miała 0,5 cm i tak już do końca.
        Nie było momentu żeby się wydłużyła. Cały czas tylko leciało w dól. Natomiast w
        obecnej ciąży startowałam od ok 3,2 cm, po miesiącu miała ok 3,8 cm, a później w
        ciągu 3 tyg skróciła się do 1,6 cm. Miałam wielkiego krwiaka (8 cm x 3,5 cm) i
        jak zaczął się oczyszczać to szyjka dodatkowo zaczęła się rozwierać od wewnątrz,
        więc chyba nie ma mowy już o jej wydłużeniu. Kurcze, tak bym chciała żeby była
        nieco dłuższa, ale po pierwszej ciąży tracę na to wszelkie nadzieje. Teraz to
        modlę się o to żeby chociaż się już nie skracała. W czwartek mam wizytę u gin,
        zobaczymy ile wymierzy. Szczerze to mam obawy czy się oby nie skróciła, bo
        córcia strasznie często kopie mnie w moje krocze od środka i zastanawiam się czy
        to nie ma wpływu na skracanie szyjki. Bardzo to nieprzyjemne i w dodatku od
        wczoraj czuję wielki dyskomfort tam nisko w środku. Nie jest to ból, ale tak
        jakby ktoś mi tam wsadził rękę i coś tam uciskał. Już świruję od tego skracania
        się szyjki, mam nadzieję, że najbliższa wizyta przyniesie jednak pozytywne
        wieści. Strasznie się boję sad
        • mikrusek_2 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.06.10, 22:52
          w 18 tygodniu ciąży miała 2,8 później 2,5cm i wystarczyło że 4 razy
          wyszłam z domu na wizyte badania,i usg i skróciła się do 1,5cm po 2
          tygodniach leżenia miała 2,8cm i teraz znów byłam po 2 tygodniach to
          miała 3,2. Ja się strasznie boje mam za sobą 2 przedwczesne porody
          jeden w 2005r w 34 tygodniu córcia moje słoneczko,drugi w 2008r 28
          tydzień ciąży synek[*] aniołek,zmieniłam lekarza i pierwszy raz mam
          założony szew, na razie było wszystko dobrze żadnego rozwarcia
          wszystko pozamykane,ale z domu wychodzę tylko co 2 tygodnie na
          wizyte,teraz napewno w szpitalu będą mierzyć mi szyjke mam nadzieję
          że wszystko jest ok i wytrwam do 38 tygodnia smile
          • aphoper1 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 20.06.10, 08:09
            Mikrusku, wspieram mocno, żebyś wytrwała!smile
            • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 20.06.10, 09:28
              Ja również mocno trzymam kciuki i mam nadzieję, że wszystkie szczęśliwie
              donosimy nasze Maleństwa do bezpiecznego dla Nich terminu smile
              • mikrusek_2 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 20.06.10, 11:28
                Dziękuje wam kochane jesteście smile Ja również będę trzymać za was
                kciuki,oby nasze maleństwa urodziły się chociaż w 38 tygodniu to by
                było super.Ja jestem dzisiaj taka wystraszona w nocy obudził mnie
                taki ból z prawej strony, brzuch twardy jak skała normalnie miałam
                taki skurcz że nie wiedziałam co robić a jestem sama mąż i córeczka
                na działce. Teraz jest dobrze trochę tylko pachwina mnie boli.Byle
                do wtorku zrobią mi usg w szpitalu to się uspokoje.
                • mikrusek_2 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 07.07.10, 10:50
                  Jak tam dajecie rade z tym lezeniem?? U nas jest dobrze wczoraj
                  miałam wizyte szyjka się skróciła do 2,3cm ale lekarz mówi ze jest
                  dobrze bo po 30 tygodniu szyjka sama zaczyna się skracac. Za nami
                  32tc więc jestem spokojniejsza mała waży 1920, byle do sierpnia smile
                  A co u was słychać? nas upały wykańczały, dobrze ze teraz jest
                  chłodniejsmile Pozdrawiam was wszystkie serdecznie smile
                  • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 07.07.10, 11:22
                    Mnie to leżenie na początku strasznie przerażało i strasznie się nad sobą
                    użalałam, że kolejna ciąża plackiem w łóżku, ale mniej więcej od 18 tc jakoś
                    inaczej psychicznie do tego podchodzę. Fizycznie faktycznie jest coraz gorzej,
                    bo im dłużej leżę tym bardziej kości i mięśnie zaczynają boleć. Od kilku dni
                    strasznie boli mnie dół kręgosłupa. Szyjka mierzona przedwczoraj: 17 mm i robi
                    się lejek od wewnętrznej strony, więc nie jest ciekawie, ale mam nadzieję, że
                    dam radę wink Grunt to myśleć pozytywnie, bo nie dość, że upały dają w kość to
                    jeszcze jak bym się znowu zaczęła załamywać to już wrak człowieka wink To u Ciebie
                    mikrusku już całkiem nieźle, 32 tc to już coraz bliżej końca wink Pozdrawiam!
                    • mikrusek_2 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 07.07.10, 16:30
                      loca201 napisała:
                      To u Ciebie
                      > mikrusku już całkiem nieźle, 32 tc to już coraz bliżej
                      końca wink Pozdrawiam smile

                      Masz racje za nami 32+5 to już całkiem dobrze,teraz jestem trochę
                      spokojniejsza,ale nie ukrywam że się nastawiłam na poród w 37
                      skończonym,mam nadzieję że uda nam się wytrwać. Została nam tylko
                      wiara. Trzymam za was kciuki Loca 201 smile


                    • mi-a6 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 09.07.11, 13:07
                      Dziewczyny, tak sobie Was czytam i chyba... lekko zazdroszczę. Pierwsza ciąża wyleżana od 20 tygodnia. Szyjka kwadratowa, jak się dziś śmieję, bo rozwarcie i długość taka sama - 1,5 cm. Cały czas na patologii, gdzie był zakaz odwiedzin, mogłam jedynie patrzyć się w okno, jak je dostrzegłam, bo sale 8 osobowe, tv i internetu nie było. Ale warto było. Trzy miesiące plackiem i córa jest piękna (w dodatku na patologię trafiłam drugi raz - mała nie chciała się urodzić i w końcu z pomocą medycyny ujrzała ten świat w 42 tc. sn - zielone wody, okręcona pępowiną, wypychana przez lekarzy i inne stresy. Ale wszystko skończyło się dobrze) - A zazdroszczę, bo teraz już nawet z leżeniem się nie udaje. I zamieniłabym bez wahania moje wygodne łóżko, na szpitalne madejowe, i chyba wolałabym płakać, że z P. mam jedynie kontakt telefoniczny i wydzielany w dodatku przez położne (wtedy nie było komórek), a córę i psicę jedynie przez okno widzę (a wtedy brak kontaktu z rodziną był dla mnie traumatyczny, bo go potrzebowałam niemal jak tlenu). Ale to tylko kilka miesięcy..., Może cholernie długich, ale jednak do wyliczenia i wyleżenia. I wiem jak boli to leżenie i chciałabym biegać w ciąży jak wiele innych kobiet. Chciałabym się chwalić brzuszkiem, planami, ciuszkami, łóżeczkami. I pragnę choć tak donoszonej ciąży. Choć do 30 tygodnia. Choć tyle.
                  • madzialenakata Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 07.07.10, 11:35
                    Ja głównie leżałam i wypoczywałam od ostatniego badania i mierzenia szyjki i
                    chyba opłacało się, bo wczoraj na badaniu szyjka nie skróciła się nic a nic, ma
                    23 mm (poczatek 28. tygodnia) czyli jej długość od prawie 3 tygodni jest taka
                    sama! Do tego rozwarcia nie mam, jest tylko uchylone ujście szyjki, ale to też
                    juz mam jakis czas. Bardzo się ucieszyłam,a szłam do tego lekarza z duszą na
                    ramieniu i wyobrażałam sobie nie wiadomo co. Pomógł mi ten Cordafen, dzięki
                    któremu nie mam już skurczy.
                    Pomimo niezłego wyniku lekarz kazał bardzo uważać i w razie jakichkolwiek
                    niepokojących objawów natychmiast zgłosić się do szpitala, bo jeżeli miałabym
                    urodzić przed 30 tygodniem to musieliby mnie przewieźć do specjalistycznego
                    szpitala(chyba z 80 km)
                    Jestem jednak dobrej myśli i leży mi się znacznie lepiej, choc dzis z rana
                    musiałam z 1,5 h troche połazić, ale teraz leze i sie nie ruszam.
                    Jak dobrze że jest forum smile Pozdrawiam leżakujące
                    • aphoper1 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 07.07.10, 21:17
                      No to leżcie spokojnie dalej! Ja tak liczyłam, byle do 22, 25, 28, 30...smile A
                      potem już z górki poszłobig_grin
    • madzialenakata Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 15.07.10, 14:55
      A czy mamy leżące mogą ćwiczyć mięśnie Kegla? Czy nie zaszkodzi to szyjce?
      • pocalina Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 15.07.10, 15:00
        Ja nie rozumiem, czemu lekarze nie zakladaja Wam pessaru. Przeciez
        to od razu wyklucza lezenie, bo dziala idealnie...
        • madzialenakata Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 15.07.10, 15:05
          No mój lekarz twierdzi, że tak samo jak szew, pessar mógłby spowodować skurcze i
          w rezultacie przedwczesny poród (przynajmniej u mnie)
          • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 15.07.10, 16:35
            pocalina napisała:
            Ja nie rozumiem, czemu lekarze nie zakladaja Wam pessaru. Przeciez
            to od razu wyklucza lezenie, bo dziala idealnie...

            Nie u wszystkich działa tak samo i nie u wszystkich można założyć szew czy
            pessar. U mnie nie można ani tego ani tego, bo najpierw miałam krwiaka, a teraz
            mam infekcje, co wyklucza założenie zarówno szwu jak i pessaru.
            Tak jak pisała madzialenakata może on w niektórych przypadkach spowodować
            skurcze albo np. przy już zbyt krótkiej szyjce podczas zakładania szwu może
            dojść do przebicia pęcherza płodowego, co skutkuje NATYCHMIASTOWYM porodem.
            Dlatego leżenie jest tutaj mniejszym złem i cóż, trzeba się poświęcić. Poza tym
            założenie szwu czy pessaru nie zwalnia z leżenia. Można po prostu częściej
            pozwolić sobie na wstanie, ale nie z dnia na dzień od razu wypuszczać się na
            kilometrowe spacery.
        • 103malinki Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 15.07.10, 16:50
          pocalina - nie staraj się być mądrzejsza od lekarzy. Ją w 17 tyg mam założony pessar a i tak muszę
          leżec.
          • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 16.07.10, 10:14
            madzialenakata, skupiłam się wczoraj na tym leżeniu przy założonym
            pessarze i zapomniałam Ci odpisać: ja nie ćwiczyłam ani w pierwszej ciąży ani w
            obecnej mięśni Kegla, bo mogło to u mnie powodować szybsze skracanie szyjki. W
            końcu to napinanie mięśni. Ale nie każdy przypadek taki sam. Porozmawiaj ze
            swoim lekarzem co on o tym sądzi. Może w Twoim przypadku te ćwiczenia nie
            zaszkodzą. Ale lekarz to najlepiej oceni.
        • ola9876 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 16.07.10, 12:56
          No nie wiem czy wyklucza leżenie, nie sądzę że w każdym przypadku,
          ja mam szew i nadal skurcze więc musze leżeć fakt nie plackiem 24
          godziny na dobę ale bez szaleństwa, chwilkę po domku i leżanko
          czasem od wieklkiego święta jakiś sklep ale to góra godzina czasu a
          potem leżenie leżenie. I wszedzie samochodem niestety piechotka
          odpada sad
          • ola9876 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 30.07.10, 21:11
            Noi teraz to już właściwie leżenie plackiem, pisałam wczesniej że
            mogę chociaż trochę po domu połazikować ale maleństwo się buntuje i
            funduje mamie bolesne skurcze. Biorę znowu więcej leków i całkiem
            leże na szczeście w domu póki co.
            To 31 tydzień i mam nadzieję że jescze troszke wytrzymamy chociaż
            jest co raz gorzej i ciężej.
            Dziewczyny trzymajcie się smile Musi się udać.
        • kalipowa Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 30.07.10, 13:48
          nie zawsze mozna zalozyc pessar lub szyc. U mnie skrocenie zaczelo
          sie w 25 tygodniu i polozyli mnie w IMID w Warszawie i profesorowie
          orzekli, ze to za pozno na ingerencje chirurgiczne. Bo jesli wdaloby
          sie zakazenie to rozwiazanie ciazy byloby natychmiastowe.
    • nawrocek1 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 20.07.10, 18:43
      Witam! Dziewczyny a kto się zajmuje Waszymi dziećmi jak Wy leżycie?
      Sama jestem po ciąży, którą musiałam przeleżeć. Mam teraz 2 letniego
      synka, ale nie wyobrażam teraz sobie żebym znowu była w ciąży i
      musiała się nim opiekować. Mieszkam z teściową która się min zjmuje
      jak jestem w pracy, ale jeżeli jestem w domu to wolę sama się nim
      zajmować. Nie lubię Go z nią zostawiać na zbyt długo.
      • madzialenakata Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 20.07.10, 20:27
        >ale jeżeli jestem w domu to wolę sama się nim
        > zajmować. Nie lubię Go z nią zostawiać na zbyt długo.

        Mam to samo wink

        Na szczęście mój synek ma już 5 lat, chodzi do przedszkola, do którego zawozi go
        na 7 tatus jak jedzie, do pracy. Odbiera go po pracy. Po przedszkolu to juz tata
        jest w domu wiec zajmuje sie małym. Z reszta tego zajmowania nie jest duzo, bo
        synek jest zawsze strasznie zmeczony i wybawiony jak wroci, wiec w domu woli
        posiedziec cicho przy klockach wink
        Bez przedszkola byłoby cięęęęęęęężko.
        • mikrusek_2 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 21.07.10, 16:48
          Witam u nas już bliżej porodu, za nami 34+4 tc wczoraj byłam na ktg
          i wyszły nieduże skurcze, poprosiłam lekarza żeby mnie zbadał bo tak
          dziwnie ostatnio szyjka mnie pokłuwa i się okazało że moja szyjka ma
          już tylko 1cm. Lekarz mówi żeby jeszcze z 2 tygodnie i zdejmie mi
          szew,zwiększył mi dawke fenoterolu do 6 na dobe. Tak bym chciała
          wytrwać jeszcze 2,5 tygodnia żeby skończyć 37 tydzień,rozwarcia na
          szczęście nie ma szew trzyma szyjke. Za tydzień mam wizyte zobaczymy
          ile mała waży,teraz znów leżenie i te upały. Pozdrawiam wszystkie
          leżące.
          Jeśli chodzi o to kto się zajmuje starszą córą, to bardzo dużo moja
          mama, cały czas zaprowadzała ją do przedszkola i po pracy odbierała,
          teraz zabrała ją teściowa, w weekendy mąż zapewnia jej rozrywki. smile
          • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 21.07.10, 21:19
            mikrusku_2! Ja w pierwszej ciąży od 7 tc miałam szyjkę długości tylko 0,5
            cm i do tego rozwarcie i dzięki leżeniu do końca wytrwałam do 38 tc, więc Tobie
            na pewno też się uda i to dłużej jeśli będziesz leżeć wink Nie miałam ani pessaru
            ani szwu.
            A co do zajmowania się starszym synkiem (18 mies) to mąż musiał wziąć urlop
            wychowawczy na syna, niestety bezpłatny i do końca września będzie się nami
            zajmował, bo u mnie jedynym ratunkiem dla donoszenia ciąży to bezustanne leżenie
            uncertain A termin mam na koniec października.
            • mikrusek_2 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 29.07.10, 10:07
              Witam 3 sierpnia bedę miała zdjęty szew, we wtorek miałam wizyte
              moja szyjka ma 7mm i robi się wewnętrzne rozwarcie, więc lekarz
              stwierdził że nie ma sensu dłużej czekać i we wtorek mam przyjechać
              na zdjęcie szwu to będzie skończony 36 tc+3 dni, miałam nadzieję że
              wytrwamy do 37 skończonego ale ginekolog mówi że nie będzie dłużej
              czekał bo szew może mi szyjke rozerwać jak dostanę mocnych skurczy.
              więc 3 zdejmie mi szew w gabinecie i od razu pojadę do szpitala.
              Mała waży 2600 według usg, zobaczymy jak to będzie z tą wagą.
              Pozdrawiam i trzymam za was kciuki oby wasze maleństwa jak najdłużej
              siedziały w brzuszkach.
              • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 29.07.10, 10:15
                No to trzymam kciuki mikrusku za jak najlepsze rozwiązanie! wink Ja byłam u
                gin tydzień temu i moja szyjka miała wtedy (26 tc) już tylko 12-13 mm i już od
                dawna mam rozwarcie wewnętrzne. Nie mam szwu ani pessaru, ale mam nadzieję, że
                doleżę jeszcze jakieś 10 tygodni wink
                • mikrusek_2 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 29.07.10, 10:28
                  Wiesz miałam nadzieję ze też wytrwam do 37 skończonego, mała by
                  sobie jeszcze przytyła trochę, ale co zrobic, tak myslę że jak
                  pojadę tego 3 to zapytam lekarza czy moze jeszcze tydzień
                  przetrzymamy, ale mówił że po 36 juz się nie wstrzymuje porodu. Jak
                  będę miała zdjęty szew, to od razu tez odstawione leki. Wiesz boje
                  się żeby wszystko poszło dobrze.
                  • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 29.07.10, 16:52
                    Na pewno wszystko będzie dobrze! 36 tydz to już naprawdę super. Wiadomo, że im
                    bliżej tego 40 tygodnia to jeszcze lepiej, ale pomyśl sobie, że lepiej urodzić w
                    36 niż np. w 32 wink Mało pocieszające, ale zawsze wink Myślę, że na siłę nie będą
                    wywoływać u Ciebie porodu. Może po zdjęciu szwu nie dostaniesz od razu skurczy
                    tylko jeszcze kilka dni pochodzisz. Może lekarzowi chodziło o to, że nie będzie
                    zatrzymywał porodu jeśli ten by się zaczął, ale sami raczej nie podejmą się
                    wywoływania, bo ani nie ma takiej potrzeby ani konieczności wink Wszystkiego się
                    dowiesz już na miejscu, ale myśl pozytywnie! 36 tydzień to naprawdę rewelacja!
                    Ja bym chciała chociaż do tego 36 wytrzymać. Pocieszam się faktem, że w
                    pierwszej ciąży od ok. 5 miesiąca miałam już tylko 0,5 cm szyjki, która była
                    rozwarta wewnętrznie na 1-2 cm i wyleżałam do 38 tygodnia, więc liczę na to, że
                    tym razem też się uda wink Głowa do góry! Ty i Twoje Maleństwo jesteście już
                    bezpieczni! Buziaki! kiss
                    • kasikaz Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 29.07.10, 17:03
                      Ja leżałam z pessarem ponad 3 miesiące. Pessar jednak przyczynił sie do infekcji
                      wiec wylądowałam w szpitalu. Potem szyjka skracala sie i wydłużało i zależało od
                      tego czy więcej poruszałam sie w domu czy nie. W 36 tc zdjęto mi pessar i
                      odstawiłam leki i przez te dwa tygodnie ruszania sie bez pessara nie mam juz
                      szyji i rozwarcie na 1,50-2 palce. U mnie już spokojnie moge rodzic. Ale wy
                      kochane grzecznie leżcie . Dacie rade choć wiem że ciężko
                      • nadulka3 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 30.07.10, 11:28
                        Ja też leżę z pessarem. Mi dokucza bardzo kręgosłup jeszcze ale i tak świetnie
                        zajmuję sobie czas. Jestem tu dzisiaj u Was na forum pierwszy raz by zobaczyć
                        jak to jest gdzie indziej. A tak poza tym to jestem uczestniczką internetowej
                        szkoły rodzenia Pani Karoliny Laskowskaiej i mówie Wam dziewczyny, że to
                        fantastyczne wyjście jak trzeba cały czas leżeć. Czuje się jakbym była pod stałą
                        opieka. Polecam. w ogóle leżenie trochę przygnębia nie???
                        • aphoper1 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 30.07.10, 12:26
                          Dziewczyny, dużo o Was myślę i wspieram z całych sił!
                          Jak myślę o zeszłym roku to ciągle mi słabo i źle, leżenie bardzo przygnębia.
                          Ale potem jest pięknie i radośnie!smile Jesteście baaardzo dzielne!
    • kalipowa Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 30.07.10, 13:44
      ja lezalam 4 miesiace plackiem i nie lezalam w wannie. Wchodzilam do
      wanny i maz mnie prysznicem myl bo mialam zakaz podnoszenia rąk.
      Donosilam synka i urodzilam w terminie smile
      powodzenia!
      • 103malinki Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 30.07.10, 13:57
        Dlaczego miałaś zakaz podnoszenia rąk?
    • fka_kp trzymam kciuki 30.07.10, 20:54
      Dołączam się do aphoper: trzymam kciuki dziewczyny za Was i Wasze Maleństwa.

      loca, mąż nadal staje na wysokości zadania ? smilesmile
      • loca201 Re: trzymam kciuki 31.07.10, 11:33
        Hej fka_kp! Tak, mąż sprawdza się w 100%. Widzę, że powoli już zaczyna Go
        to przerastać (chociaż dzielnie dusi to w sobie), ale wcale się nie dziwię, bo
        ja osobiście już ledwo daję radę (kolejne problemy niespodziewanie się pojawiły)
        i oboje mamy już dość, ale trzeba zacisnąć zęby i jakoś dotrwać do końca. Musi
        być dobrze wink Ściskam mocno! smile
        • fka_kp Re: trzymam kciuki 31.07.10, 11:46
          loca tak mi przykro, że dopadły Was jeszcze dodatkowe problemy.
          Czy to coś związanego z Twoim stanem ? Przepraszam jeśli jestem zbyt wścibska.

          Oczywiście, że będzie dobrze - przetrwacie ten trudny okres. Nie macie wyjścia
          winkNajważniejsze, że wspieracie się wzajemnie.

          Pozdrawiam Cię cieplutko.
          • loca201 Re: trzymam kciuki 31.07.10, 16:51
            Tak, to w związku z ciążą te kolejne problemy. Tzn. szyjka się cały czas skraca
            i już kilka nocy zwijam się z bólu brzucha, ale to nie skurcze i boli tylko w
            jednym konkretnym miejscu, dokładnie jak na wyrostek, ale to nie to, bo już
            miałam wycinany. Nikt nie potrafi powiedzieć co to tak boli. Ostatnio lekarz
            kazał zmniejszyć dawkę niektórych leków, ale dziś w nocy po tym jak się czułam
            to obudziłam męża o 3 w nocy żeby spakował mi torbę i zawiózł mnie do szpitala.
            Ale, że ja już jestem naprawdę wykończona psychicznie tymi szpitalami, bo już 3
            pobyty zaliczyłam w tej ciąży to sama wróciłam do dawek leków, które brałam
            wcześniej. Na szczęście po kilku godzinach trochę się uspokoiło, ale to już
            któraś taka noc sad No i dziś strasznie nisko czuję dziecko, normalnie jak by
            wychodziło sad Za 10 dni mam wizytę u gin. Mam nadzieję, że doczekam do niej bez
            kolejnych "rewelacji", bo psychika już mi zaczyna siadać sad
            • aphoper1 Re: trzymam kciuki 31.07.10, 20:08
              Ten ból może być na tle nerwowym. Jak leżałam w szpitalu, to była taka jedna
              dziewczyna - też myśleli, że to wyrostek, a okazało się, że nie da się
              zdiagnozować przyczyny i samo jej przeszło w szpitalu, jak poleżała chwilę. A
              nerwusem była niesamowitym, większej panilary chyba w życiu nie widziałam. Nie
              mówię, że to na pewno to, ale być może?
              Bądź dzielna!smile Już raz dałaś radę, teraz tym bardziej dasz!!!
              • malutka552.2 Re: trzymam kciuki 01.08.10, 07:08
                I jak po wizycie,Wszystko ok???
                • moriach Re: trzymam kciuki 01.08.10, 09:32
                  Hej kobitki,
                  Zaglądam na wasz wątek bo sama tydzień temu, w 23tc wylądowałam w szpitalu z
                  powodu skracającej się szyjki. Nie wiem jaka była jej długość startowa, ale
                  tydzień temu miała 2cm. Dostałam 7 zastrzyków na szybszy wzrost płucek i
                  zalecenie prowadzenia kanapowo-fotelowego oszczędzającego trybu życia.
                  Oczywiście po szpitalu jestem na L4 i w czwartek mam kontrolę. Strasznie się
                  boję, że lekarz mnie uziemi na resztę ciąży w domu sad Poczytałam o Waszych
                  sytuacjach i wiem, że nie mam prawa narzekać - w końcu przechodziłam normalnie
                  ponad pół ciąży! Dziewczyny - mam do was wielki szacunek za ogrom wyrzeczeń jaki
                  musicie ponosić!! Bo mnie już po dwóch tygodniach leżenio-siedzania (ale i tak z
                  drobnymi wypadami do miasta) cholera bierze.... Nie wykluczone, że niedługo
                  dołączę do leżących na dłużej - to oczywiste,że dla maleństwa robimy wszystko.
                  Trzymajcie się dzielnie!
                  • loca201 Re: trzymam kciuki 01.08.10, 10:14
                    aphoper1, wiesz, ja podczas pierwszej ciąży byłam straszny nerwus, ale to
                    taki, że jak teraz sobie przypomnę to aż wstyd przed tymi, z którymi miałam
                    wtedy kontakt (głównie z lekarzami jak leżałam w szpitalu - jakieś mam
                    "uczulenie" na szpitale, ale wtedy to już było chyba apogeum moich
                    nerwowo-pokazowych możliwości - skończyło się na tabletkach uspakajających przez
                    kilka dni i wypisie na żądanie ze szpitala). Ale wtedy o tyle było mi "gorzej",
                    że leżąc kilka tygodni w szpitalu widziałam męża zaledwie 2 razy, bo był na
                    10-cio miesięcznym szkoleniu z pracy, a na dziecku strasznie nam zależało, bo
                    miałam problemy z zajściem w ciążę i ten strach, że mogę stracić to dziecko był
                    dla mnie nie do zniesienia. Jestem osobą o dość emocjonalnym podejściu do życia
                    przez co w tak ciężkim dla mnie momencie potrzebowałam żeby ktoś ze mną był, a
                    jak widziałam, że do kobiet leżących ze mną codziennie przychodzą mężowie i
                    siedzą po kilka godzin, a ja cały czas sama to dodatkowo mnie to przygniatało. A
                    do czego zmierzam: wtedy nie bolał mnie brzuch nawet przez moment! Chociaż po
                    pierwszym porodzie coś tam w ciele jednak się zmienia, tu się rozszerza, tam
                    rozciąga itp., więc może teraz faktycznie coś na tle nerwowym? Bo tak jak mówię:
                    nie potrafią zdiagnozować przyczyny tego bólu, kroplówki rozkurczowe zupełnie
                    nic nie pomogły (dostałam 3 jedna po drugiej jak byłam w szpitalu jakieś 3 tyg
                    temu, bo wtedy właśnie z takim bólem trafiłam na IP), a ostatnio miałam 2
                    cięższe psychicznie dni, więc może faktycznie to jakieś powiązanie. Boli właśnie
                    tak nisko i tylko z prawej strony. Już myślałam, że może coś z jajnikiem nie
                    tak, bo ból właśnie tam ulokowany, a we wcześniejszych tygodniach ciąży ten
                    jajnik mnie pobolewał, ale na USG nic zupełnie nie wychodzi. No cóż, pozostaje
                    mieć nadzieję, że już się to nie powtórzy. Dziś w nocy tak czujnie spałam i
                    skupiałam się na tym żeby tylko nie zaczęło boleć. Ech... Ale wiesz, dobrze, że
                    zwróciłaś na to uwagę, bo nawet bym o tym nie pomyślała, że nerwowe sytuacje
                    mogą mieć na to wpływ. Teraz będę obserwować reakcje mojego ciała nawet pod tym
                    względem.

                    moriach, myśl pozytywnie, będzie dobrze, bo musi być dobrze! Sama
                    widzisz: skoro my wytrzymujemy 24-godzinne leżenie to Ty wytrzymasz uwięzienie w
                    domu, bo chociaż możesz się poruszać i cokolwiek przy sobie robić smile
                    • loca201 Re: trzymam kciuki 01.08.10, 10:27
                      A powiedzcie mi jeszcze kochane, czy przy Waszych krótkich szyjkach czujecie
                      jakieś większe parcie na krocze? Bo ja czasem mam wrażenie jakby dziecko miało
                      za chwilę wyjść. Jeszcze zwłaszcza teraz jak się przekręciło główką w dół. Bo
                      jak było ułożone poprzecznie to był w miarę spokój, a teraz coraz częściej mam
                      wrażenie jakby mi się chciało kupę (przepraszam za wyrażenie, ale nie wiedziałam
                      jak to delikatniej ująć). Może dziecko bardziej uciska na jelito albo to wina
                      tego, że szyjka się skraca. Porozmawiam o tym na najbliższej wizycie z
                      ginekologiem, ale to jeszcze 10 dni.
                      • madzialenakata Re: trzymam kciuki 01.08.10, 23:48
                        Powiem Ci, loca201, że często czuję dokładnie to o czym mówisz - zwłaszcza jak
                        stoję, a własciwie tylko wtedy. Strasznie sie wtedy boje ze mi szyjka pusci i
                        wody odejdą... Ale z drugiej strony wydaje mi sie ze to moze byc normalne a ja
                        moze jestem przewrazliwiona wink
                        • loca201 Re: trzymam kciuki 02.08.10, 10:13
                          madzialenakata, a w którym jesteś tygodniu ciąży? Tak się zastanawiam, że
                          może to normalne w pewnym okresie, chociaż nie przypominam sobie żebym aż tak
                          mocno to czuła w pierwszej ciąży, a tam miałam jeszcze krótszą szyjkę. A z tym
                          puszczaniem szyjki to nieciekawie, sama jak wstaję do toalety to strasznie się
                          boję. Tylko ja ten ucisk czuję praktycznie cały czas bez względu na to czy leżę
                          czy wstanę do toalety uncertain My to się mamy kobitki...
                          • fka_kp melisa przed snem ? 02.08.10, 13:38
                            loca no i jak tam ? jak się czujesz ???

                            może przed snem melisa by pomogła, żebyś w nocy nie czuwała przerażona, że coś
                            się stanie ? lub jakiś inny, dozwolony w ciąży specyfik ?

                            najgorzej to jest zasnąć, szczególnie jak się przez cały boży dzień nic innego
                            nie robi tylko leży sad(((

                            mi się już "łatwo" mówi, bo ja zaczynam zaraz 40 tc i już nie muszę się niczym
                            przejmować, ale domyślam się jak bardzo możesz się denerwować.

                            ściskam Cię mocno i daj znać jak samopoczucie.
                            • madzialenakata Re: melisa przed snem ? 02.08.10, 13:57
                              loca201, u mnie kończy się właśnie 31 tc. Ja w pierwszej ciąży tez nic
                              podobnego nie czułam, ale pewnie coś takiego też się działo, ale ja nie
                              zwracałam na to uwagi i chodziłam szczęśliwsza...

                              fka_kp ja meliskę pijam, ale tak jak mówisz - z zasypianiem są problemy,
                              jak człowiek za dnia nie ma okazji się zmęczyć ani połazić po świeżym powietrzu.
                              Ja osobiście tak się nie denerwuję o ciążę przed snem - w końcu nie jest u mnie
                              tak źle - skurcze minęły, szyjka przestała jak na razie się skracać i zatrzymała
                              się na 23 mm. Mimo wszystko chciałabym móc więcej spać, żeby ten cały czas
                              szybko minął - chyba pierwszy raz w życiu chcę, żeby wakacje minęły jak
                              najszybciej.. wink
                    • adamari1 Re: trzymam kciuki 02.08.10, 14:55
                      loca, ja cie troche pocieszę smile Nie jestes sama. To równiez moja druga ciaza. W
                      pierwszej nie miałam zadnych dolegliwosci szyjkowych (wrecz odwrotnie - nie
                      skracała sie i nie rowierała nawet podczas porodu :p). TEraz natomiast skrócona
                      jest od 20 tc (trzy tygodnie temu miała 1 - 1,5 cm) i niestety z lekkim
                      rozwarciem zewnętrznym, jak sie okazało niedawno. odczuwam kłucie na dole, po
                      prawej stronie (dokładnie cos jakby jajnik, ale mnie równiez nic nie wyszlo na
                      usg. Lekarz stwierdzil, ze to więzadła i olał sprawę). Natomiast parcie dziecka
                      na krążek (mam takowy), wrazenie, ze zaraz wyleci, ze główka jest niemal miedzxy
                      moimi nogami, do tego własnie chwilowe i krotkotrwale ale wzmozone wrazenie
                      parcia na hmm ... sorry, odbyt lub pęcherz to u mnie norma.
                      Ja rowniez odpoczywam i lezę ile wlezie, choc po załozeniu krązka nie mam od
                      lekarza nakazu nieustannego lezenia. Kazał mi jedynie mocno sie oszczedzac. Ale
                      wlasnie przez takie dolegliwosci głownie leżę, bo chodzenie sprawia mi
                      dyskomfort. Na szczescie dla mnie nie mam w zasadzie skurczy, zdarza sie czasem
                      jakies jedno twardnienie na dzien. NIe biore lekarstw oporcz magnezu i nospy.
                      Obym doczekała do konca sierpnia (teraz 32/33 tc) a juz bedzie ok.
                      • moriach Re: trzymam kciuki 02.08.10, 15:16
                        loca
                        Staram się myśleć pozytywnie, tylko to mi pozostaje smile
                        Chociaż nie przeczę, że po tym co się już naczytałam w necie to nawet jak więcej
                        danego dnia czasu spędzę na siedząco a nie leżąco to się zastanawiam czy nie za
                        bardzo obciążam szyjkę.

                        Póki co jak na zbawienie czekam na czwartkową wizytę - wtedy zobaczę czy
                        ograniczanie aktywności dało jakiś efekt i zasypię gina tysiącem pytań i moich
                        wątpliwości.
                        Zaczęłam też czytać o możliwości założenia szwu lub pessaru, żeby móc prowadzić
                        choć odrobinę aktywniejsze życie.
                        • madzialenakata Re: trzymam kciuki 02.08.10, 15:39
                          moriach, czy miewasz skurcze? Mi mniej więcej na tym etapie ciązy, na
                          którym jestes tez skracała się szyjka i dojechała do 22 mm. W 27 tc dostałam
                          sterydy na płucka, dodatkowo leki na uspokojenie skurczy. I wyobraz sobie ze do
                          tej pory (31 tc) się nie pogorszyło, a prowadzę podobny do Twojego tryb życia -
                          tzn były tygodnie że głównie leżałam, ale nigdy non stop. Także u Ciebie tez tak
                          może byc, to że szyjka raz się skróciła to nie musi nic złego oznaczac. Po
                          prostu się bardzo oszczędzaj, wypoczywaj, staraj się nie męczyć, ruszaj się jak
                          żółw wink i myśl pozytywnie. Pozdrawiam
                        • loca201 Re: trzymam kciuki 02.08.10, 15:40
                          fka_kp, a wiesz, spróbuję z tą melisą, chociaż na mnie nigdy żadne
                          ziołowe preparaty nie działały (czy to w tabletkach czy do picia), ale spróbować
                          nie zaszkodzi, a nóż w ciąży organizm może zareaguje. Z tymi bezsennymi nocami
                          to już zaczyna się robić problem, bo w dzień nie mogę spać nawet jak jestem
                          mocno zmęczona (poza tym jak bym spała w dzień to o nockach mogłabym już
                          całkowicie zapomnieć), a nocki coraz częściej całkowicie bezsenne: np. dziś:
                          najpierw nie mogłam zasnąć i zasnęłam gdzieś między 23-24, obudziłam się o 3.30
                          i do 7.30 nawet nie zmrużyłam oka. Dopiero po 7.30 się zdrzemnęłam do 8.30. A
                          bywa i tak, że sypiam tylko po 2 godziny. Gin przypisał mi Hydroxyzynę w razie
                          dużych problemów, ale przecież nie będę się szprycować codziennie. Raz na 2 tyg
                          wezmę, ale częściej jakoś nie chcę dziecka karmić lekami nasennymi. Także
                          spróbuję dziś z melisą albo szklanką ciepłego mleka. U Ciebie to już faktycznie
                          finisz wink Super!
                          adamari1, w takim razie jesteśmy w podobnej sytuacji, tyle, że ja mam
                          rozwarcie wewnętrzne, a długość szyjki przy ostatnim USG była podobna.
                          moriach, jak masz możliwość to faktycznie pogadaj z ginem o założeniu
                          krążka. W niektórych przypadkach wcale nie umożliwia on aktywniejszego życia,
                          ale mimo wszystko daje większy komfort psychiczny, a czasem jednak można więcej
                          się poruszać (ba, po prostu można się przemieszczać chociaż po domu). Szkoda, że
                          mam tą infekcję, bo na pewno bym skorzystała z możliwości założenia krążka.
                          • 103malinki Re: trzymam kciuki 02.08.10, 15:52
                            Trzymam za Was kciuki, już bliżej niż dalej. Loca - Tobie jedną
                            ciążę udało się donosić do bezpiecznego momentu to napewno łatwiej
                            Ci leżeć i wierzyć.
                            Co do spania to ja zasypiam o godz.2-3 w nocy, a potem o 11.00 nie
                            moge otworzyć oczu, w rezutlacie wybudzam się ok. 13.00.
                            Na ostatniej wizycie (3 tyg po założeniu krążka) wydaje mi się że
                            lekarz nie sprawdził mi długości szyjki, nic nie mówił.A na następną
                            wiytę zapisał na 5 tygodni. Trochę mnie to martwi.

                            Powiedzcie jeszcze, czy miałyście ok.19 tygodnia lub później zawroty
                            głowy? mi się wczoraj tak zdarzyło, strasznie się kołowało... może
                            to od braku świeżego powietrza.
                            • loca201 Re: trzymam kciuki 02.08.10, 16:56
                              103malinki, dopiero za 5 tygodni następna wizyta? Jakoś strasznie długo.
                              Standardowo przerwy chyba nie powinny być dłuższe jak miesiąc, a przy
                              skracających się szyjkach czy innych problemach zagrażających przedwczesnym
                              porodem (w tym wydaje mi się, że krążki też) kontrola powinna być jeszcze
                              częstsza. Mi przy wypisach ze szpitala zalecili kontrole co 2 tyg, a mój lekarz
                              prowadzący co 3 tyg. Z resztą sama bym psychicznie nie wytrzymała dłużej (te 3
                              tyg ledwo wytrzymuję, bo po 1,5-2 tyg już mnie skręca jak to tam się ma
                              sytuacja). Jeśli chodzi o zawroty głowy to owszem, zdarzają się czasem,
                              zwłaszcza teraz przy upałach. Ale u mnie to pewnie ma też związek z tym, że cały
                              czas leżę i samo wstanie do toalety to już spory wysiłek dla organizmu, nie
                              mówiąc już o szybkiej kąpieli raz na tydzień. No i na pewno ma na to wpływ
                              zamknięcie w domu, bo ten brak kontaktu ze świeżym powietrzem jednak bardzo
                              doskwiera.

                              A u mnie jeszcze od kilku dni występują biegunki (chodzę 1-3 razy dziennie i za
                              przeproszeniem leci ze mnie jak woda z kranu). Martwi mnie to, bo niby przed
                              porodem organizm się oczyszcza (tak twierdzą lekarze, że to prawie reguła), ale
                              pocieszam się tym, że w pierwszej ciąży też ok. 28 tyg męczyły mnie biegunki i
                              trwało to codziennie przez 2-3 tyg i biegałam 3-5 razy. Pamiętam, że było to
                              straszne. Natomiast przed porodem nie byłam w toalecie nawet raz (dopiero w
                              szpitalu jak dostałam czopek). Także mam nadzieję, że i tym razem nie ma to
                              związku.
                              • moriach Re: trzymam kciuki 02.08.10, 17:39
                                madzialenakata

                                Jak leżałam w szpitalu to robili mi KTG codziennie i wskaźnik skurczy oscylował
                                zazwyczaj ok 16-21 przez cały czas trwania pomiaru (ok 30-40 minut). Nie było
                                żadnych - regularnych czy nie - wahań. Nie odczuwam też aby np.twardniał mi brzuch.

                                loca
                                W czwartek o wszystko wypytam gina - czy w ogóle jest potrzeba, czy bym się
                                kwalifikowała a jak tak to do czego - krążek czy szew? O ile krążek jest
                                praktycznie nieinwazyjny i na to nawet dla lepszego komfortu psychicznego bym
                                się pewnie zdecydowała o tyle w kwestii szwu... no nie wiem. Chyba by musiało
                                zaistnieć naprawdę poważne zagrożenie, bo w końcu to interwencja chirurgiczna...
                              • mikrusek_2 Re: trzymam kciuki 02.08.10, 17:43
                                Ja dziś jestem nerwowa jak nigdy, jutro mam miec zdjęty szew teraz
                                jest 36+2 tc boje się jak nigdy, czy z małą będzie wszystko dobrze
                                itp. Wszystko poukładało się nie tak jak bym chciała, ja mam mieć
                                zdjęty szew w gabinecie i od razu jechać do szpitala, moja mama w
                                środe idzie na wycięcie migdałów, mąż zawiózł córke do swojej mamy,
                                tylko że teściowa w piatek wyjeżdzą na wesele na Mazury, mówie wam.
                                Będę pytać lekarza czy jeszcze tydzień może mi zostawić szew mała
                                zawsze by sobie podrosła,a jesli nie to mam nadzieję że jutro w nocy
                                urodze i nie będę musiała za długo leżeć w szpitalu. Trzymajcie
                                kciuki tylko mocno żeby wszystko dobrze się skończyło, żeby mała
                                była zdrowa i ważyła powyżej 2,5 kilo smile żeby jej nie zaliczyli do
                                wcześniaków tydzień temu ważyła 2600 ale wiecie jak to jest z tymi
                                obliczeniami na usg. Dam znać jak wróce do domu jak wszystko się
                                potoczyło. Pozdrawiam wszystkie leżące,trzymajcie się smile
                                • adamari1 Re: trzymam kciuki 02.08.10, 17:51
                                  mikrusek > ja moja córkę urodziłam z wagą 2430g w 38/39 tc (a więc donoszona,
                                  ale maleńka). Nie uznali jej za wczesniaka mimo, ze na wczesniaka wygladała. To
                                  chyba bardziej zalezy od tego, jak dziecko zachowuje sie po porodzie (oddychanie
                                  samodzielne, itp), a nie od wagi. I ze szpitala tez wyszłam jak inne dziewczyny
                                  z sali - w 4 dobie, bo pechowo wszystkim naszym dzieciom przedłużała sie
                                  zoltaczka. Dzis Mila jest 100% zdrowa, energiczna i nie rozni sie wagowo ani
                                  wzrostem od swoich rowiesnikow. Wiec wagą tez sie az tak nie przejmuj.
                                  • mikrusek_2 Re: trzymam kciuki 02.08.10, 18:00
                                    Mój ginekolog mówił ze jeśli dziecko urodzi się w nieskończonym 37
                                    tc i bedzie ważyc powyżej 2,5 kilo wtedy jest uznane jako donoszone,
                                    jeśli mniej będzie uznane jako wcześniak, natomiast jesli urodzi się
                                    w 37 skonczonym nieważnie jaka waga będzie będzie to dziecko
                                    donoszone. Ja mam za sobom 2 przedczesne porody jeden w 34tc 1980
                                    córka ma prawie 5 lat i też jest zdrowa ale ile musiałam się
                                    nachodzić po lekarzach bo wcześniak drugi poród w 28 tc 1100 [*]
                                    aniołek. Dla tego się boje.
                                    • loca201 Re: trzymam kciuki 02.08.10, 19:35
                                      Mikrusku! Wszystko będzie dobrze! Jesteś już w bardzo bezpiecznym
                                      "terminie", także po prostu musi być dobrze i na pewno tak właśnie będzie. Nie
                                      stresuj się niepotrzebnie. Rozumiem, że masz powody do zmartwień, ale staraj się
                                      jak najmniej nimi przejmować, bo dziecko czuje stresy matki. Będziemy trzymać
                                      mocno kciuki Kochana! Daj koniecznie znać co i jak się potoczyło. Czekamy na
                                      wieści! Siły, odwagi i wiary w to, że wszystko będzie ok! wink Buziaki!
                                    • moriach Re: trzymam kciuki 02.08.10, 19:46
                                      W takim razie trzymam kciuki, mocno, mocno (u rąk i nóg, a co!) żeby wszystko
                                      potoczyło się po twojej myśli!
                                      • mikrusek_2 Re: trzymam kciuki 03.08.10, 11:18
                                        Dzięki dziewczyny za wsparcie. Oczywiście dam znać czy uda nam się
                                        jeszcze tydzień przeciągnąć 2w1 czy dzisiaj do szpitala. Odezwe się
                                        jak wrócę smilePozdrawiam was wszystkie smile
                                        • ola9876 Re: trzymam kciuki 04.08.10, 10:24
                                          Po wczorajszej wizycie nadal leżanko, leki utrzymane noi główka
                                          zaczyna napierać na szew sad Dobrze ze to 32 tydzień. Lekarz coś
                                          wspominał ze będziemy próbować rodzić naturalnie (pierwsza cc brak
                                          postępu porodu po 6 godzinach skurczy nie było partych), troche się
                                          boję czy się tym razem uda.
                                          Teraz oby wytrzymać do 35 smile
                                          Mały waży już 1860 jest większy niż mój pierworodny.
                                          • madzialenakata Re: trzymam kciuki 04.08.10, 12:06
                                            Ja tez czekam kiedy moja mała będzie większa od synka gdy sie urodziłsmile W piątek
                                            na usg miała 1660, wiec brakuje jej 300 g. A najlepiej zebym wytrzymała do
                                            jakichs 3 kg big_grin
                                          • elle.net Re: trzymam kciuki 04.08.10, 12:11
                                            dołączam do grona leżakujących i trzymam za Nas wszystkie kciuki smile
                                            Ja leże narazie profilaktycznie i z własnej inicjatywy.
                                            Jestem w 30 tygodniu ciązy i lekaż mi kazał się oszczędzać i leżeć
                                            przez wiekszą część dnia ale od półtora tygodnia brzuch mi
                                            twardnieje i leżę prawie całe dnie z przewrami na toaletę, jedzonko,
                                            jakies szybkie sprzatanie.
                                            Mam juz synka który ma prawie dwa latka także nie leże non stop bo
                                            często mnie potrzebuje. Na szczęscie teściowa sie nim zajmuje w
                                            godzinach 11-18 a potem wraca mąż więc nie jest źle.
                                            Synek urodził się w 35 tygodniu ciązy, ważył 2920 ale był
                                            wczesniakiem więc najeżdzilismy sie po lekarzach przez caly pierwszy
                                            rok jego życia. Na szczęście wszytsko jest z nim dobrze ale nerwy
                                            były starszne. Wtedy w 32 tygodniu zaczęłam plamić i wylądowałam w
                                            szpitalu. Mialam rozwarcie na 3 palce i skurcze, Dostalam leki glown
                                            ie dożylnie, leżałam w szpitalu ponad 2 tygodnie plackiem z nogami w
                                            górze a po 2 tygodniach wypuscili mnie do domu z lekami doustnymi, w
                                            domu leżałam jeszce tydzień i niestety zaczął sie poród....

                                            Z racji tego że w pierwszej ciązy było groźnie, teraz od poczatku
                                            sie bardziej oszczędzam a teraz pod koniec wolę dmuchac na zimne
                                            więc leże jak najwięcej.
                                            W sobotę wizyta to sie dowiem jak ttam szyjka i czy musze leżeć non
                                            stop. Narazie z leków biore tylko aspargin bo mam skurcze łydek i
                                            nospe forte jak bardzo brzuch twardy.
                                            Pobyt w szpitalu w tamtej ciązy był dla mnie straszny, non stop
                                            ryczałam bo jestem strasznie slaba psychicznie a własciwie byłam bo
                                            teraz mam wrazenie że jestem silniejsza ale i tak zrobie wszytsko
                                            żeby w tej ciązy nie leżeć w szpitalu.
                                            Pozdrawiam wszytskie leżaczki smile
                                            • moriach Re: trzymam kciuki 04.08.10, 17:33
                                              mikrusek i jakie wieści?
                                              ola no to nie za fajnie, ale pocieszające jest, że już zdecydowanie
                                              bliżej niż dalej. Niech dzieciaczek siedzi w maminym mieszkanku jak najdłużej -
                                              każdy kolejny dzień się liczy.

                                              Ja po dzisiejszej wizycie mam o wiele lepszy nastrój. Szyjka się bardziej nie
                                              skraca, więc gin nie widzi powodu do niepokoju. Generalnie byłam teraz u innego
                                              (bo mój na urlopie)i ten stwierdził, że 30mm to jeszcze nie powód do paniki i
                                              leżenia w szpitalu czy plackiem w domu. Mam dużo odpoczywać i się oszczędzać,
                                              ale nie muszę być przykuta do łóżka.
                                              Ale i tak zostaję w waszym wątku leżankowym, bo siedząc w domu na L4 pewnie i
                                              tak znaczną część dnia będę spędzać na leżąco/siedząco.
                                              • loca201 Re: trzymam kciuki 04.08.10, 17:41
                                                moriach! Ty szczęściaro!!! 30 mm to moja szyjka miała na starcie i dla
                                                mnie 30 mm to dłuuuuuga szyjka, której długo niestety nie miałam, bo od razu
                                                zaczęła się skracać. Z taką długością to nawet bym nie myślała o leżeniu wink Ja
                                                mam wizytę we wtorek, także jeszcze 6 dłuuuugich dni, ech... Ale ja na wiele nie
                                                liczę. Myślę, że 10 mm to max ile tym razem mi wymierzy gin. Przynajmniej mam
                                                nadzieję, że nie mniej niż 10 mm, bo jeśli historia w moim przypadku też będzie
                                                się powtarzać to... Nawet nie chcę tego mówić (w pierwszym poście,
                                                rozpoczynającym ten wątek, jest napisane ile moja szyjka wtedy miała, brr...)
                                                • ola9876 Re: trzymam kciuki 04.08.10, 17:49
                                                  Moja też jakaś krótkawa miała chyba ze 2 na starcie potem 1,5 może
                                                  zamówimy sobie jakieś wydłużanie hihi,
                                                  • elle.net Re: trzymam kciuki 04.08.10, 18:39
                                                    ja miałam na starcie 27 mmm a teraz nie wiadomo.... dowiem sie w
                                                    sobote mam nadzieje i może będe mogła troche połazic bo powiem Wam
                                                    ze marze o wyjściu choćby do Biedronki hihi
                                                • moriach Re: trzymam kciuki 04.08.10, 19:10
                                                  loca
                                                  Z taką długością to nawet bym nie myślała o leżeniu

                                                  Ponoć prawidłowa powinna mieć od 45 do 35mm. Moja na początku lipca miała
                                                  jeszcze 39 więc i tak się mocno skróciła. Dlatego wolę teraz więcej polegiwać
                                                  między wyjściami z domu, żeby potem nie musieć leżeć non-stop.
                                                  • loca201 Re: trzymam kciuki 04.08.10, 20:15
                                                    ola9876, no powiem Ci, że z tym wydłużaniem to świetna myśl wink Jak by się
                                                    tylko dało to ja się na to piszę wink W końcu przecież powiększanie biustu i inne
                                                    takie rzeczy są możliwe to i o szyjkach mogliby pomyśleć wink Przynajmniej byłoby
                                                    to coś naprawdę pożytecznego, a nie jakaś fanaberia zakompleksionej bogatej
                                                    dziewczynki...
                                                    moriach, 9 mm w miesiąc to faktycznie sporo. Moja między 15 a 18 tc
                                                    (czyli w 3 tyg) skróciła się aż o 15 mm, także rozumiem co to znaczy szybkie
                                                    skracanie i strach o to co będzie dalej. Także faktycznie jednak warto się
                                                    poświęcić i więcej poleżakować.
                                                  • 103malinki Re: trzymam kciuki 04.08.10, 20:30
                                                    Właśnie.
                                                    To niesprawiedliwe, że dla fanaberii wykonuje się powiększanie
                                                    piersi, a nawet członków, a nie można zroboć "coś" z szyjką aby
                                                    uchronić maleństwo przed przedwczesnym porodem....
                                                    Gratuluję szyjki 30 mm, moja miała tyle na początku ciąży. przy 24,4
                                                    założono mi pessar. tak sobie mysle, czy mój zbyt intensywny tryb
                                                    życia nie miał przypadkiem wpływu na takie szybkie skrócenie.
                                                  • elle.net Re: trzymam kciuki 05.08.10, 12:34
                                                    U mnie w poprzedniej ciąży zbyt intensywny tryb zycia był
                                                    prawdopodobnie powodem skracania szyjki więc teraz dmucham na
                                                    zimne smiledołączyla sie do tego intekscja bakteryjna poniewqaz nie
                                                    mialam robionego posiewu z kanału szyjki i wszytsko razem było
                                                    przyczyna przedwczesnego porodu.
                                                    Teraz posiew miałam już koło 20 tygodnia a teraz po 30 bedę miala
                                                    drugi żeby wyleczyc ewentualne bakterie...
                                                  • mikrusek_2 Re: trzymam kciuki 06.08.10, 09:57
                                                    Witam was smile moje negocjacje się powiodły, na ktg żadnych skurczy,
                                                    szyjka z 7mm wydłużyła się do 1,3 cm śmiech co chyba mój organizm
                                                    się wystraszył porodu, więc mówie do pana doktora że nie chcę żeby
                                                    ściągał mi szew bo nie mam żadnych oznak porodowych,a on że w
                                                    zasadzie to już sie po 36 nie wstrzymuje porodu itp.. w końcu
                                                    powiedział ze mam zmniejszać leki i w niedziele całkiem odstawić i
                                                    jak będą skurcze to jechać od razu do szpitala i tam mi zdejmą szew.
                                                    Dzisiaj kończę 37 tc więc już jestem spokojna.Mała niby napewno waży
                                                    2800. Pozdrawiam was.
                                                  • ola9876 Re: trzymam kciuki 06.08.10, 12:10
                                                    No to gratulacje mikrusek_2 jest już bezpiecznie smile Teraz jak chce
                                                    moze wychodzić, a 2800 to już taka fajna waga.
                                                  • loca201 Re: trzymam kciuki 06.08.10, 12:13
                                                    Widzisz mikrusku, jak na razie wszystko po Twojej myśli wink Oby tak do
                                                    końca! Pozdrawiam!
                                                  • loca201 Jak się macie "leżaki"? 07.08.10, 17:58
                                                    Cześć kobitki! Jak tam u Was samopoczucie psychiczne? Ja dziś załapałam mega
                                                    doła, popłakałam, popłakałam i troszkę mi lżej, ale pozostaje niesmak tego
                                                    leżenia. Kurcze, raz na jakiś czas tak mnie dopadnie, taka jednodniowa depresja,
                                                    i koszmar. Już naprawdę mam wrażenie, że nie dam rady, chociaż wiem, że muszę i
                                                    że już raz dałam. Jeszcze się strasznie stresuję przed wtorkową wizytą
                                                    kontrolną. A jak tam u Was?
                                                  • aphoper1 Re: Jak się macie "leżaki"? 07.08.10, 19:56
                                                    Loca, dasz radę! Już za moment 30tc, a to znaczy bezpieczeństwo!!!smile
                                                  • adamari1 Re: Jak się macie "leżaki"? 07.08.10, 21:03
                                                    Bezpieczenstwo? 30 tc? Chyba zbytni optymizm. O bezpieczenstwie to mozemy pogadac kolo 36 tc co najmniej. Wczesniej to jest liczenie na szczescie. Znam 2 przypadki z najblizszego otoczenia gdzie dzieci urodzone w 30/31 i 32/33 niestety nie przezyly. Nie ma magicznego progu od ktorego jest gwarancja ze wszystko bedzie ok. Jest tylko wieksze prawdopodobienstwo.
                                                  • aphoper1 Re: Jak się macie "leżaki"? 08.08.10, 21:40
                                                    Oczywiście, i donoszone dziecko może nie przeżyć, ale nie o to chodzi.
                                                    Po prostu jak się leży i leży, to trzeba na coś czekać. Ja czekałam na 22tc,
                                                    żeby była JAKAKOLWIEK szansa, potem na 25, 28, 30 i od 30 przestałam PANICZNIE
                                                    się bać. Doleżałam do 38 i wszystko było i jest super.
    • jols Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 08.08.10, 10:52
      Hej dziewczyny,
      Ja jestem teraz w 17 tygodniu, leze od 13 tygodnia. Mam zalożony
      szew i pesar. Na szczescie leze w domu i mogę wstawać do toalety.
      Mnie lekarz mówi zeby dotrwać do 30 tygodnia a jakby do 32 się udało
      to będzie super.Ja mam bardzo cienką ranę po cesarce i dodatkowo
      jest strach ze macica moze nie wytrzymac, stąd 30-32 tydzien.Trudne
      to leżenie a przede wszystki ten ciągły strach.Mam nadzieję ze szew
      i pesar razem wytrzymają i wystarczy leżenie w domu, ale to jeszcze
      tyle czasu.
      pozdrawiam
      Jolka
      • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 08.08.10, 11:15
        Wiadomo, że 30 tydz to jeszcze nie szczyt marzeń, ale lepiej dotrwać chociaż do
        30 niż urodzić np. w 28, bo każdy dzień dłużej w dwupaku to lepiej. Ja dziś
        czuję się dobrze, to znowu była taka jednodniówka z humorkami, a Tobie
        jols życzę wytrwałości i oby jak najdłużej, a chociaż jeszcze kolejne 17
        tygodni wink
        • ola9876 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 08.08.10, 14:25
          Wiem loca co czujesz, ja niby już 32 tydzień ale też złapałam
          jakiegoś doła, chwilami mam dosyć już tej ciąży a raczej tych
          wszystkich niedogodności. Leżeć leżeć, jak siadę chwilę to mały się
          tak rozpycha na dole głową że mam wrażenie że mi szew rozrywa.
          A pogoda taka piękna, lodów z maszyny na powietrzu bym zjadła
          smile
          Oj jak ja sie wyrwę po urodzeniu.
          pozdrawiam
          • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 08.08.10, 15:24
            ola9876, o tych lodach z maszyny marudziłam mężowi 2 dni temu wink Też
            miałam taką straszną ochotę wink Ja sobie postanowiłam, że jak dotrzymam do 35 tyg
            to będę wtedy już powolutku wstawać, tzn. na tyle, żeby się przemieszczać po
            domu, samej zrobić sobie kanapkę czy przynieść książkę. A jeśli we wtorek u
            lekarza okaże się, że jest chociaż bez zmian (oby nie gorzej) to od 32 tyg będę
            chociaż jeść na siedząco. Może nic się nie stanie jak siądę 3 razy dziennie na 5
            minut, bo już mnie szlag trafia od tej paskudnej zgagi, bo wszystko jem i piję
            na leżąco. Porażka... Ale zobaczymy co powie na moje zamiary lekarz, no i przede
            wszystkim zobaczymy jak ta szyjka. Bo jeśli dużo się skróciła to nie ma szans na
            moje ciche plany uncertain
            • ola9876 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 09.08.10, 12:22
              Mam nadzieję ze wszystkie plany się spełnią i szyjka Ci się nie
              skróciła.
              To moja druga ciąża ale chwilami bywa bardzo ciężko. Dzisiaj
              niestety skurcze nadal męczą i najgorzej jak są bolesne. Ale z
              pozytywnych rzeczy zaczął się 33 tydzień smile
              Powodzenia we wtorek smile Trzymam kciuki
              • 103malinki Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 10.08.10, 14:27
                Loca - jakie wieści od lekarza? trzymam kciuki.
    • madzialenakata A ja leżę i nie leżę i świruję :( 09.08.10, 23:50
      Mi szyjka przestała się skracać i w ogóle było w miarę OK, i za pozwoleniem
      lekarza nie leżałam cały czas, z resztą cieszę się że nie musiałam, bo jest
      sporo rzeczy które musiałam robić, a z pomocą niestety nie mam za dobrze sad
      Oczywiście oszczędzałam się w miarę możliwości, ale naczynia już myłam,
      prasowałam, chodziłam po domu i rózne lekkie prace wykonywałam. I masz babo
      placek od dwóch dni naszedł mnie taki strach, ze moze sie przeforsowalam, jak
      wstaje i stoje np. przy zlewie to mam wrazenie ze pojda mi wody sad Zwłaszcza ze
      jutro zaczyna sie 33 tc, a właśnie na tym etapie w poprzedniej ciąży odeszły mi
      wody i urodziłam. co prawda tamta ciąża nie była tak monitorowana i własciwie
      robiłam wszystko i nie oszczeędzałam się... z seksu oczywiście tez nie
      zrezygnowaliśmy, bo niby wszystko było ok. Teraz jednak boje sie ze ten 33 tc to
      jakieś fatum i ze moja szyjka jest może tak skontruowana, ze nie utrzyma
      dziecka powyżej 2 kg.
      Ja tu w strachu, a na wizytę do mojego gina dopiero w przyszły czwartek idę.
      • loca201 Po wizycie... 10.08.10, 16:53
        103malinki, właśnie weszłam do domu i jestem szczęśliwa smile Otóż: jak to w
        moim przypadku rewelacji nie ma, ale jak dla mnie to nie ma też katastrofy, tzn.
        szyjka rozwarta o długości 12 mm. Spodziewałam się krótszej. Mierzył mi 5 razy i
        na zbliżeniu i zawsze wychodziło 12 mm, więc jestem strasznie szczęśliwa.
        Modliłam się żeby miała chociaż 1 cm. Dzidzia waży 1 kg, jest nieco mniejsza
        (ok. 2 tyg) niż tydzień ciąży by wskazywał, bo wymiary podawały 27t4d. Ale mój
        synek też był od początku mniejszy ok. 2 tyg, także chyba po prostu rodzę nieco
        mniejsze dzieci. Poza tym słyszałam, że kobiety leżące z reguły rodzą mniejsze
        dzieci. Także UFF... Naprawdę jestem dziś radosna smilesmilesmile Mam tylko nadzieję, że
        dalej będzie bez większych zmian. Aha, i infekcja w pochwie się zmniejszyła smile
        Oby jak najdłużej było tak jak jest to będę przeszczęśliwa! smile
        madzialenakata! Mam nadzieję, że u Ciebie też skończy się tylko na
        strachu i na wizycie okaże się, że nie jest tak źle jak się obawiasz.
        • 103malinki Re: Po wizycie... 10.08.10, 17:27
          Loca, cieszę się bardzo, bardzo smile
          Może jak Ci się uda całkiem tę infekcję zwalczyć to i pessar założą.
          Naprawdę, cieszę się z tych Twoich dobych wieści big_grin
          • madzialenakata Re: Po wizycie... 10.08.10, 17:31
            cieszę się loca, z dobrych wyników! Zasłuzyłas na to tym dzielnym leżeniem smile
            • loca201 Re: Po wizycie... 10.08.10, 19:12
              Dzięki kochane! smile A na pessar to już chyba za późno, bo to już 30 tydzień
              będzie za 2 dni, a kolejna wizyta za 3 tyg, więc w 33 tyg. Także nawet już się
              "nie opłaca", bo wtedy na tak krótkiej szyjce zamiast pomóc (żeby dłużej
              wytrzymać) to można pogorszyć (wywołać poród podrażniając szyjkę w już
              zaawansowanej ciąży). Tak mi to tłumaczył lekarz jak byłam w pierwszej ciąży.
              Jejku dziewczyny, normalnie mam dziś tak dobry humor, że dawno takiego nie
              miałam! smile Od 30 tygodnia to już będzie mi szybciej leciało, a pytałam dziś
              lekarza o to wstawanie to mówił, że jeśli sytuacja będzie bez negatywnych zmian
              to tak jak planowałam koło 34-35 tyg będę mogła już poruszać się po domu. A tak
              się denerwowałam dzisiejszą wizytą, że spałam w nocy tylko 3 godziny (od północy
              do 3.00). Myślałam, że tej nocy odeśpię, ale chyba z tej radości będę pobudzona
              wink Wam też życzę samych dobrych wieści, albo chociaż takich, które dla Was będą
              pocieszające wink (bo te moje 12 mm szyjki dla ginekologa było niepocieszające,
              natomiast dla mnie po przeżyciach z 5mm szyjką w pierwszej ciąży w takim już
              terminie to te 12mm jest na wagę złota - cieszyłam się przy tym USG jak głupia,
              a lekarz patrzyła na mnie jak na wariatkę wink) Buziaki! kiss
              • aphoper1 Re: Po wizycie... 10.08.10, 20:02
                Loca, cieszę się z Tobą! Bardzo Wam kibicuję!smile
                • mikrusek_2 A my już po :) 11.08.10, 14:21
                  Nasza Nadia urodzona 37+1 tc 08.08 godź 1-10 waga 3380 i 50 cm 10
                  apg. Poród 10 h ciężki szyjka popękana, nacinanie krocza,bóle
                  krzyżowe sad ale najważniejsze że już po. Trzymam za was kciuki oby
                  wam się udało dotrwać do terminu.
                  • loca201 Re: A my już po :) 11.08.10, 14:52
                    mikrusku! Moje gratulacje! 37+1 to naprawdę świetny wynik! Wiadomo,
                    lepiej byłoby gdyby to był np. 39+1, ale i tak długo się udało wytrzymać wink
                    Córcia zdrowa, duża, więc to chyba sam powód do radości wink A imię strasznie mi
                    się podoba! Powiem Ci, że sama chciałam aby córcia, której się spodziewamy,
                    właśnie tak miała na imię, ale ja wybierałam imię dla syna, więc mąż wybiera
                    obecnie dla córci i już postanowione, że będzie: Kinga.
                    • mikrusek_2 Re: A my już po :) 11.08.10, 18:13
                      Dziękujemy bardzo smile Aż boje się pomyśleć ile by ważyła za 3
                      tygodnie pewnie 4 kilo smile i tak jest duża ja się martwiłam żeby
                      miała 3 kilo a tu taka niespodziankasmile Trzymam za was kciuki smile
                      • loca201 Re: A my już po :) 11.08.10, 19:54
                        No widzisz wink Także wszystko skończyło się pomyślnie i niech dalej tak się
                        rozwija! smile Zdrowo, zdrowo i jeszcze raz zdrowo! smile
                      • turnesolka Re: A my już po :) 12.08.10, 18:59
                        gratuluje i zazdroszcze!
                        Ja jutro zacznę 33 tc. Dużo leżę już ze 2 miesiące a od poniedziałku praktycznie
                        non stop. Chociaż pozwalam sobie na jedzenie na siedząco. Tak jak innym
                        dziewczynom w te upały brakuje mi częstych pryszniców. Pozwalan sobie 1 max 2
                        razy dziennie i to bez mycia głowy bo to szczególnie mnie męczy.
                        Psychicznie raz lepiej raz gorzej. Jakoś się trzymam ale ten stres (strach o
                        dziecko) i flustracja (brak ruchu) się kumuluje i co pewien czas wypływa (krzyk
                        - niestety na biednego męża bo pod ręką lub płacz z byle powodu) Wczoraj np
                        popłakałam się na maxa oglądająć film z Zawitkowskim o pielegnacji noworodka.
                        Patrzałam na tego śliczniusiego dzidzicia i ryczałam jak bóbr. Tak bardzo
                        chciałabym aby już minęły te tygodnie leżenia, poród i mały Jasio był już
                        bezpiecznie z nami.
                        • antosia-0 Re: A my już po :) 14.08.10, 14:43
                          turnesolka napisała:

                          > gratuluje i zazdroszcze!
                          > Ja jutro zacznę 33 tc. Dużo leżę już ze 2 miesiące a od
                          poniedziałku praktyczni
                          > e
                          > non stop. Chociaż pozwalam sobie na jedzenie na siedząco. Tak jak
                          innym
                          > dziewczynom w te upały brakuje mi częstych pryszniców. Pozwalan
                          sobie 1 max 2
                          > razy dziennie i to bez mycia głowy bo to szczególnie mnie męczy.
                          > Psychicznie raz lepiej raz gorzej. Jakoś się trzymam ale ten stres
                          (strach o
                          > dziecko) i flustracja (brak ruchu) się kumuluje i co pewien czas
                          wypływa (krzyk
                          > - niestety na biednego męża bo pod ręką lub płacz z byle powodu)
                          Wczoraj np
                          > popłakałam się na maxa oglądająć film z Zawitkowskim o pielegnacji
                          noworodka.
                          > Patrzałam na tego śliczniusiego dzidzicia i ryczałam jak bóbr. Tak
                          bardzo
                          > chciałabym aby już minęły te tygodnie leżenia, poród i mały Jasio
                          był już
                          > bezpiecznie z nami.



                          turnesolka ja też właśnie wczoraj 13.08 skończyłam 33tc,
                          poleguję od 20tc- wtedy założono mi pessar, w 26tc pojawiły się
                          dodatkowo skurcze - więc leżę całkowicie. Byłam dwa razy po tygodniu
                          w szpitalu, teraz jestem w domu. Biorę leki: 3xcordafen, 3x no-spa,
                          3xmagnez, naprzemiennie macmiror i lactovaginal. Data ostatniej
                          miesiączki 25.12.2009, termin porodu 2.10.2010. A jak to jest u
                          Ciebie? Ile Twój synek waży? Bo moja córeńka na ostatniej wizycie
                          09.08.2010 ważyła 1817g - trochę mało...Martwie się czy wytrwamy. A
                          z jakich powodów Ty leżysz?

                          locapodziwiam Twoją determinację, a przede wszystkim to, że
                          nie bałaś się i zdecydowałaś na drugą ciążę. Ja na chwilę obecną nie
                          chcę nawet o tym słyszeć! A mówi się, że ciąża to najpiekniejszy
                          okres w życiu kobiety...nie kazdejsad Mimo że planowalismy,
                          staraliśmy się, wyczekiwalismy tego dziecka, samo leżenie, ciągły
                          strach są przygnębiającesad((
                          • turnesolka Re: A my już po :) 18.08.10, 18:21
                            Antosia, byłam dziś na usg więc mogę odpowiedzieć na Twoje pytanie.
                            Ostatnia @ 05.01.2010 czyli wg @ 32 + 1 tc ale z usg jestem konsekwentnie do
                            przodu 4-5 dni, dzisiaj pani doktor wyliczyła że Jachu waży już 2022 gram, mnie
                            więcej tyle ile trzeba, nawet trochę więcej ale na wszystkich dotychczasowych
                            usg wychodził trochę większy. Jednym słowem dzidzia spisuje się na medal i
                            rośnie dzielnie, gorzej z mamusią, szyjka znów się skróciła i mam naciągane 22mm
                            choć może faktycznie jest nawet mniej bo od zewnątrze jest już rozwarta na mały
                            palec. To mnie trochę stresuje ale pocieszam się, że inne dziewczyny miały
                            jeszcze mniej a donosiły (lub raczej doleżały) do terminu.
                        • antosia-0 Re: A my już po :) 14.08.10, 14:53
                          turnesolka ja właśnie wczoraj 13.08 skończyłam 33tc. w 20tc
                          założono mi pessar i od tamtej pory polegiwałam. Niestety w 26tc
                          pojawiły się dodatkowo przedwczesne skurczesad Dwa razy leżałam w
                          szpitalu. Teraz mam bezwzględny nakaz leżenia ale na szczęście w
                          domu. Biorę leki 3xcordafen, 3x no-spa, 3x magnez oraz dopochwowo
                          naprzemiennie macmiror oraz lactovaginal. A z jakiego powodu leżysz?
                          Mamy bardzo zbliżony termin - data mojej ostatniej @ 25.12.2009, a
                          termin porodu 02.10.2010. A jak to jest u Ciebie? Ile waży Twój
                          Jasiek? Moja Mała tydzień temu ważyła 1817g - mało sad((

                          Locapodziwiam Twoją determinację oraz to, że zdecydowałaś się
                          na drugą ciążę. Ja na chwilę obecną nie chcę nawet o tym słyszeć!
                          Czasami brakuje sił - ciągły strach, huśtawka nastrojów, to leżenie,
                          czuję się taka ubezwłasnowolniona...liczę dni, godziny...Oby do
                          końca 37 tc
                          • ola9876 Re: A my już po :) 14.08.10, 15:05
                            Ja mam ten sam tydzien i termin porodu no dwa dni różnicy smile Też
                            leżę biorę leki podobne do twoich i mój synek ważył tydzięn temu
                            186o i lekarz powiedział duży chłop więc chyba twoja mała nei jest
                            taka mała smile
                            A co do drugiego dziecka ja przez dwa lata myślałam ze synek będzi
                            ejedynakiem pierwsza ciaża też była zagrożona w tej jest gorzej ale
                            zobaczysz moze i ty będziesz gotowa po jakimś czasie na drugie
                            dziecko.
                            Ubezwłasnowolniona dokładnie i taka zależna, wkurzona chwilami
                            przerażona czy dotrwamy do bezpiecznego terminu, ale już kawał drogi
                            za nami i mam nadzieję ze damy radę.
                            trzymaj się cieplutko.
                            • antosia-0 Re: A my już po :) 14.08.10, 19:25
                              ola9876 miło wiedzieć, że jest ktoś w bardzo podobnej
                              sytuacjismile tzn. nie cieszę się że Tobie też się to przytrafiło tylko
                              taka myśl że nie ja jedna dodaje otuchy. mam nadzieję, ze uda nam
                              się dotrwać do skończonego 37 tyg.smile A Ty z jakiego powodu leżysz?
                              Pewnie standardowo- niewydolność szyjki. Teraz to jest tak
                              powszechne, ze moja gin mówi, że jak widzi kobietę z normalną szyjką
                              to jest bardzo zdziwiona...
                              • antosia-0 Re: A my już po :) 14.08.10, 19:41
                                A może polecicie jakiś np ciekawy film edukacyjny o dzieciach, ciąży?

                                Jakiś czas temu na forum pisałam, ze warto obejrzeć w necie
                                film ,,życie przed życiem" na onet vod za darmo film trwa 80min, co
                                ciekawe bohaterka również od któregoś momentu ma problemy i musi
                                leżakować
                                link: vod.onet.pl/zycie-przed-zyciem,5782,film.html

                                opis filmu:Co dzieje się z dzieckiem od momentu poczęcia aż do jego
                                narodzin? Co sprawia, że w ciągu zaledwie 9 miesięcy z małej komórki
                                tworzy się człowiek? "Życie przed życiem" to zachwycająca i
                                zadziwiająca podróż do świata, który wciąż skrywa wiele tajemnic.

                                Dokument opowiada o ciąży z dwóch punktów widzenia: dziecka i
                                oczekującej jego narodzin mamy.

                                Na potrzeby filmu po raz pierwszy w historii wykonano niezwykle
                                szczegółowe, trójwymiarowe animacje komputerowe pokazujące jak
                                wygląda
                                dziecko w brzuchu matki i jak zmienia się wraz z upływem kolejnych
                                tygodni ciąży. Sekwencje animowane stanowią aż 40% całego filmu!

                                "Życie przed życiem" to także opowieść o przyszłych mamach – ich
                                problemach, emocjach i relacjach jakie mają z nienarodzonym jeszcze
                                dzieckiem.

                                Poza tym oglądam również programy ,,Mamo to ja" na tvn style lub w
                                necie również na onet vod, poruszane są tam tematy dotyczące kobiet
                                w ciąży oraz pielęgnacji noworodków etc. ale Wy jako już
                                doświadczone mamy zapewne wiecie wiele więcejsmile
                                • turnesolka Re: A my już po :) 15.08.10, 17:16
                                  Życie przed życiem też widziałam i też mi się bardzo podobał. Wtedy byłam chyba
                                  jeszcze w 1szym trymestrze i było OK (poza standardowymi ciągłymi nudnościami) i
                                  nic nie zapowiadało obecnych atrakcji ale pomiętam że i tak na odcinku z porodem
                                  się ze wzruszenia pobeczałam.

                                  Co do innych filmów i materiałów to na szkole rodzenia polecili mi książkę
                                  Zawitkowskiego "co nieco o rozwoju dziecka; :
                                  allegro.pl/item1190036124_co_nieco_o_rozwoju_dziecka_pawel_zawitkowski.html
                                  Jak widać na allegro jest nadal dość drogo więc póki co mąż mi z sieci ściągnął
                                  tylko ten film. Prawie 3 godziny instruktarzu i wszystko pokazane na prawdziwych
                                  dzieciach, mi się bardzo podobał i ogólnie przekonuje mnie jego podejście do
                                  malucha. Na razie oczywiście oglądałam tylko na sucho ale pewnie fajnie będzie
                                  oglądać jak już mały się urodzi i spokojnie próbować te wszystkie manewry.

                                  Dużo też czytałam w sieci na temat tzw. bobo migów czy migusiow:
                                  www.babysigns.pl/ Moja kumpela z pierwszym dzieckiem chodziła na bobomigi
                                  z drugim migała już tylko sama w domu i bardzo to poleca. Ja przy okazji wizyt u
                                  niej też trochę widziałam jak to działa. Jej młodszy synek jeszcze nie mówi ale
                                  fajnie się z nią komunikuje w zakresie podstawowych potrzeb, na własne oczy
                                  widziałam jak jej zamigał "jeść". Dała mu serek do zjedzenia i oboje byli
                                  szczęśliwi ogromnie. Mówiła też że oboje migali inne podstawowe kwestie typu
                                  pić, zimno, ciepło, boli, różne zwierzęta etc. W jej przypadku bardzo fajne jest
                                  też to że starszy rozumie co miga mały i bardzo wcześnie jest już między nimi
                                  komunikacja.
                                  Osobiście nie planuję chodzić na zajęcia - wydaje mi się że to trochę za dużo
                                  zachodu i kasy ale pościągaliśmy z sieci angielskie materiały gdzie są opisane
                                  łopatologicznie sposoby jak się do tego zabrać i pokazana wszystkie znaki więc
                                  będziemy z mężem migać od początku, to może koło 5-6 tegp mca mału nam coś
                                  zacznie komunikować. Mój mąż ogólnie jest mocno we wszystko zaangażowany i
                                  sprawia mu to dużo frajdy co bardzo pomaga.
                                  Ostatnio czytałam też sporo o chustach i o wychowaniu "bezpieluszkowym". Ogólnie
                                  bardzo mi się podobają wszystkie materiały i techniki pozwalające na lepszy i
                                  bliższy kontakt z malcem od samego początku. Ale może to tylko takie zapały bo
                                  nie mam póki co żadnego doświadczenia z dziećmi a życie to zweryfikuje i
                                  szczytne teorie i zamiary legną w gruzach, zobaczymy.
                                  Aha i polecam jeszcze stronkę www.kaszeludzieci.pl bo sama maczałam przy niej
                                  ręce i zapewniam że filmiki są na bardzo wysokim poziomie merytorycznym.
                                  • turnesolka Re: A my już po :) 15.08.10, 18:07
                                    dziewczyny, napisali o nas:
                                    dziecko.onet.pl/50533,5,7,kiedy_w_ciazy_musisz_lezec8230,artykul.html
                                    • ola9876 Re: A my już po :) 17.08.10, 21:25
                                      W koncu jakieś dobre wiadomości, byłam dzisiaj na wizycie o lekarz
                                      pochwalił mnie że leżę grzecznie bo szew trzyma i jest oki, skurcze
                                      no cóż sa nadal bolesne ale nie jest źle i nawet za tydzień
                                      zmniejszamy dawki leków, uf jest co raz bezpieczniej smile Teraz mały
                                      kroczek do 35 tygodnia a potem jak się uda to do 37 i juz w końcu
                                      wstanę smile A dzisiaj z tej radości po wizycie pojechałam na lody z
                                      maszyny małe szaleństwo smile
                              • ola9876 Re: A my już po :) 14.08.10, 19:44
                                W pierwszej ciąży niewydolnośc szyjki, teraz po pierwszym porodzie
                                szyjka peknięta nie zszyta tylko zrośnięta i słabiuchna do tego
                                miała jakieś 15mm, mam szew założony na resztce smilei nawet na
                                początku po założeniu sobie po domku chodziłam, ale doszły skurcze
                                bolesne noi uziemiona leżę juz jakiś czas i dostaje powoli świra smile
                                A dzisiaj to gorąco mnie wykancza dosłownie.
                                Ale fakt w "kupie" raźniej tymbardziej że co jakis czas dochodzą
                                opisy dziewczyn które wytrzymały do bezpiecznego terminu i mają
                                zdrowe dzieci.
                          • turnesolka Re: A my już po :) 14.08.10, 16:41
                            Antosia, to jesteś mimo wszystko troche do przodu, bo moja ostatnia @05.01.2010,
                            ale termin porodu z usg (u mnie ten jest lepszy bo mam krótkie cykle) to
                            07.10.2010. Powód leżenia skurcze, twardy brzuch i skracająca sie szyjka, do
                            tego od zewnątrz rozwarta na mały palec. USG u dobrego specjalisty mam w
                            przyszłym tygodniu to będę miała aktualne wymiary szyjki i Jaśka. Jachu do tej
                            pory rósł w normie. W zeszłym tygodniu miałam tylko mierzoną szyjkę ale gościu
                            żle zmierzył i mu wyszło że mam niby 4,8 a już mc wcześniej miałam 3,3. Ale jak
                            moja ginka tylko spojrzła na zdjęcie to od razy widziała że za daleko mierzone i
                            w badaniu też "wyczuła" że jest krótsza. Ona niestety w ramach LIM/LUX MED gdzie
                            mam abonament Usg nie robi, więc USG robi ktoś inny. Wogle to z lekarzami to
                            miałam trochę zamieszania i dopiero z obecnej jestem w 100% zadowolona.
                            Póki co w szpitalu byłam tylko na izbie przyjęć ale na szczęśnie nie musiałam
                            zostać.
                            Leki mam bardzo podobne tzn: 2x cordafen (i to działa najlepiej, mi powiedzieli
                            że 2x dziennie to max bez szpitala) 2x skopolan w czopku (działa dość dobrze),
                            2x2 Luteina dopochwowo, NoSpe też miałam 3x1 ale po konsultacji odstawiłam bo
                            nic nie dawała na skurcze a w połączeniu ze scopolanem miałam zaparcia.Magnez
                            też biore ale zupełnie inaczej bo mój ojciec jest kardiologiem i robił dużo
                            badań z magnezem i uważa że 3x1 nic na skurcze nie daje. Jak ma coś się wchłonąć
                            to trzeba więcej i na noc, co mi ogólnie pasuje bo też lekko rozluźnia wiadomo
                            co. Biorę więc po południu 2x i wieczorem 4x SlowMag. No i biorę też Witaminy -
                            południe (Matruelle) i wapno rano, żeby z Magnezem nie mieszać. Aha też biore
                            probiotyk ale obecna ginka powiedziała żeby lepiej doustnie, co mnie zdziwiło bo
                            do tej pory każdy gin zlecał raczej dopochwowo, ale tej ufam najbardziej więc
                            się stosuje.
                            Z tym Pessarem to jest dziwne bo też chciałam ale powiedzieli że absolutnie nie
                            bo tylko może od razu wywołać poród.

                            Ja też liczę wszystko no czym tylko się da pare razy dziennie. Mam na igoogle
                            liczenie dni i godzin-minut-sekund do terminu porodu. Na edziecko kalendarz
                            ciąży i jeszcze 2 tradycyjne papierowe kółka jakie mają lekarze. No i tak z20-30
                            razy dziennie po kolei wszystko sprawdzam, np. ile do, za ile dni dzidzia będzie
                            miał 2 kg itd itp. No i oczywiście wyznaczam sobie takie cele pośrednie, coś tam
                            za pare dni, coś za tydzię max 2, no a teraz że za mc ta właściwie Jachu będzie
                            już donoszony. Dłuższa perspectywa (leżenia) mnie przeraza i przygnębia a tak
                            jakoś leci i zaliczam te mini cele.
                            • antosia-0 Re: A my już po :) 14.08.10, 19:19
                              Cieszę się, że się zdecydowałam napisać - do tej pory tylko
                              podczytywałam ten wątek...
                              Loca mam dwie młodsze siostry bardzo mi teraz pomagają
                              podczas leżenia, sprzątają, gotują...Męża też mam kochanego we
                              wszystkim mnie wyręcza, to wszystko fajnie ale on pracuje na zmiany,
                              teraz w okresie urlopowym częściej bo więcej osób na urlopach i tak
                              grafik wypada, jak jest to jedzie na działkę bo większość prac można
                              wykonać tylko latem często go nie ma, ale zawsze jak poproszę to
                              zostaje. Ale to nie to samo, są takie dni jak dzis że łzy same lecą,
                              mąż w pracy, siostry nad wodą. Niby wszystko mam jedzenie mi
                              naszykowali, telewizja, internet, ktoś powie: czego chcieć więcej?
                              Wolnosci...Wam nie muszę tego tłumaczyć.
                              Jestem jescze młodą kobietą, ale zawsze jak na swój wiek byłam
                              dojrzała. Mam 24lata, jesteśmy już 2lata po ślubie, ciąża jak
                              najbardziej planowana. Ale nie myślałam, że tak będzie...Każda z nas
                              zadawała sobie zapewne to pytanie wiele razy: dlaczego ja? Zawsze
                              taka energiczna, wesoła...a teraz nie mogę nawet o siebie zadbać.
                              Wiem, że wydepilowane nogi czy fryzjer teraz nie są najwazniejsze,
                              rozumiem to wszystko tylko dziś mi sie tak zebrało sad(

                              turnesolka zdziwiłaś mnie z tym cordafenem. Ja mam też
                              czasami myśli i wątpliwości odnośnie tego że taka ilość leków wcale
                              nie jest dobra, ale wiem, że wybiera się zawsze mniejsze zło i w tej
                              chwili życie naszych maleństw jest najwazniejsze i tylko to się liczy
                  • madzialenakata Re: A my już po :) 11.08.10, 21:53
                    Wielkie gratulacje!!! Trzymajcie się zdrowo smile A imię rzeczywiście ładne smile
                  • aphoper1 Re: A my już po :) 13.08.10, 11:00
                    Ogromne gratulacje!smile Brawo za dzielność!
    • 103malinki Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 12.08.10, 13:59
      Strasznie się cieszę, że się udało smile ciąża donoszona, córeczka
      zdrowa, gratuluję serdecznie i dużo zdrówka smile
      • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 14.08.10, 16:05
        antosia-0 napisała:

        loca podziwiam Twoją determinację, a przede wszystkim to, że
        nie bałaś się i zdecydowałaś na drugą ciążę. Ja na chwilę obecną nie
        chcę nawet o tym słyszeć! A mówi się, że ciąża to najpiekniejszy
        okres w życiu kobiety...nie kazdej sad Mimo że planowalismy,
        staraliśmy się, wyczekiwalismy tego dziecka, samo leżenie, ciągły
        strach są przygnębiające sad Czasami brakuje sił - ciągły strach, huśtawka
        nastrojów, to leżenie, czuję się taka ubezwłasnowolniona...liczę dni,
        godziny...Oby do końca 37 tc

        antosia-0! Doskonale wiem co masz na myśli z tym strachem, huśtawką
        nastrojów, brakiem sił i odliczaniem, bo czuję dokładnie to samo. Ale jest coś,
        co pociesza mnie w tym (dla mnie "kalekim") stanie: wiem, że będzie to wszystko
        niedługo wynagrodzone przez maleńką istotkę, która pojawi się na świecie i całe
        "zło" związane z obecnymi przeżyciami pójdzie w zapomnienie i będzie tylko
        koszmarnym wspomnieniem.
        Tak, stwierdzenie ciąży jako najpiękniejszego okresu w życiu kobiety to
        faktycznie jakaś pomyłka, bo ja czuję się tylko jak inkubator: zupełnie nic mi
        nie wolno, tylko leżę przybita do łóżka i oddycham, aby istotka żyjąca we mnie
        mogła się rozwijać. Jak słyszę o tym pięknym stanie w życiu kobiety, albo
        stwierdzenie, że ciąża to nie choroba to mam ochotę komuś wydłubać oczy skoro i
        tak jest ślepy i nie widzi, że gdyby ciąża nie była dla mnie chorobą to bym nie
        musiała kwitnąć 9 miesięcy w łóżku i włóczyć się po szpitalach - zdrowy człowiek
        robi to co chce, kiedy chce i na pewno trzyma się z dala od szpitali. Takie jest
        moje zdanie.
        A jeśli chodzi o decydowanie się na drugie dziecko to, nie wiem jak Ty, ale ja
        jestem jedynaczką i wiem, że dla mnie jest to kalectwo zafundowane mi
        (oczywiście nie specjalnie) przez rodziców czy też życie. Od dziecka mówiłam, że
        ja swojego dziecka tak nie skrzywdzę i żeby nie wiem co moje dziecko będzie
        miało rodzeństwo... 2 lata temu w Wigilię szłam ulicą robiąc ostatnie drobne
        zakupy. Jak to w Wigilię: na ulicach już prawie żywej duszy, samochodu ani
        jednego. Poczułam się strasznie przygnębiona i samotna i przebiegła mi przez
        głowę taka myśl: nie mam rodzeństwa, jak dziadkowie i rodzice kiedyś odejdą to
        zostanę na świecie całkiem sama. Owszem, będę miała męża i dzieci, ale nie będę
        miała z kim powspominać wydarzeń sprzed lat, z dzieciństwa, nie będę miała z kim
        pogadać o tym jak pamiętamy rodziców czy wspólnych znajomych, nie będzie z kim
        pomówić o tym co sprawiało mi radość przed laty, jak wyglądały rodzinne święta
        kiedy byłam mała i nie mogłam się doczekać pierwszej gwiazdki... Bardzo proste
        rzeczy, które powinny cieszyć, a w tym jednym momencie sprawiły tak wielki
        smutek, że na tej ulicy się popłakałam. Mój mąż ma wiele rodzeństwa, często do
        siebie dzwonią, spotykają się, a ja? A ja po prostu zazdroszczę i przyznaję, że
        nie umiem się w tym odnaleźć. Mimo, że z Jego strony rodzina jest ogromna to ja
        w tym wszystkim i tak czuję się samotna i dlatego od zawsze mówiłam, że ja nigdy
        nie pozwolę na to aby moje dziecko w praktyce zrozumiało to co ja czuję teraz i
        zawsze czułam. Dlatego mimo tego jak wyglądała pierwsza ciąża to zdecydowaliśmy
        się z mężem na kolejną. Jest ciężko, a nawet bardzo ciężko, ale wiem, że będzie
        to wynagrodzone nie tylko mnie. Poza tym dla mnie dzieci to największe szczęście
        jakie może spotkać kobietę i nie wyobrażam sobie mieć tylko jedno dziecko.
        Zawsze chcieliśmy mieć z mężem troje dzieci, kiedy jeszcze nie było pierwszego i
        nie wiedzieliśmy jak będą przebiegały ciąże. Teraz już wiemy, że każda będzie
        "paskudna", dlatego trzeciego dziecka albo nie będzie albo będzie, ale za dobre
        5-7 lat, jak już młodsze będą odchowane. Dla mnie najważniejsze, że mój synek
        będzie miał siostrę i nigdy nie poczuje tego, co mnie gryzło całe życie. Ktoś mi
        kiedyś powiedział, że człowiek może nie być sam, ale może czuć się samotny. To
        prawda, przyjaciół można mieć wielu, ale przyjaciele teraz są, a za chwile może
        ich nie być, a rodzina jest zawsze - o ile się ją ma.
        Ps. My też liczymy, że wszystkim nam "leżakom" uda się dotrwać do bezpiecznego
        chociaż 37 tygodnia. Głowy do góry, bo wiara czyni cuda! wink Mnie raz się udało i
        mimo napadów pesymistycznych myśli mam nadzieję, że tym razem też się uda wink
        Buziaki kochane! kiss
        • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 14.08.10, 20:19
          antosia-0, super, że masz pomoc w siostrach, to naprawdę bardzo wiele
          teraz znaczy. Ja mam ogromne oparcie w mężu. Też pracuje na różne zmiany i to
          naprawdę najróżniejsze, raz ma na północ, raz na 3 rano, raz na 4, innym razem
          na 8 czy 12, a jeszcze kiedy indziej na 16 czy 20. I godzinowo też pracuje
          różnie: po 8, 10 albo 12 godzin, także przy takim systemie nie było mowy o
          poradzeniu sobie samej (a rodzice 170 km od nas i do tego też oboje pracują).
          Także dla nas jedynym wyjściem było wzięcie przez męża urlopu wychowawczego na
          synka (rok i 10 miesięcy). Wiekiem wcale nie jestem od Ciebie dużo starsza: mam
          26 lat, a w pierwszej ciąży miałam dokładnie tyle lat co Ty teraz i dokładnie
          pamiętam żal jaki miałam do życia, że akurat mnie skazało na patologiczną ciążę.
          A co do dbania o siebie to tak jak piszesz: nie jest to najważniejsze na chwilę
          obecną, ale na pewno przy takiej nudzie jaką mamy i braku zajęcia zwyczajnie
          lepszy wygląd podniósłby nasze samopoczucie (chociaż nawet nie mogę wstać do
          lusterka to mimo wszystko lepiej bym się czuła gdybym miała chociaż częściej
          ogolone nogi niż raz na tydzień - zwyczajnie mi przeszkadzają kaktusy na nogach).
          turnesolka, jeśli chodzi o Cordafen to też mocno się zdziwiłam, bo w
          szpitalu podawano mi 3 x 2 tabletki, a w domu nakazali brać 4 x 1 tabletkę, ale
          że bóle się pojawiały to z racji tego, że w szpitalu dobrze tolerowałam dawkę 6
          tabletek na dobę to i po wizycie u ginekologa stwierdził on, że mogę brać dalej
          3 x 2 tabletki jeśli tylko nie mam zawrotów głowy, mdłości czy innych ubocznych
          skutków. Także obecnie biorę 3 x 2 Cordafen, 3 x 1 No-spa forte, 2 x 1 Scopolan
          w tabletkach (na czopki źle reaguję: po 3 minutach od aplikacji - z resztą
          jakiegokolwiek czopka - oddaję go z powrotem), i jeszcze 1 raz dziennie
          Duphaston. Do tego oczywiście witaminka, ja biorę Prenatal DHA.
          • turnesolka Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 14.08.10, 21:26
            Co do Cordafenu to dobrze wiedzieć że można go brać więcej bo to dla mnie cud
            lek, ale z tego co piszecie to Wam te większe dawki właśnie w szpitalu
            wprowadzili, więc by się zgadzaało. Ja póki co leżę tylko w domu więc może boją
            się mi dać większą dawkę.

            Co do Scopolanu to branie go w tabletkach ma mały sens bo się praktycznie nie
            wchłania z przewodu pokarmowago więc słabo działa na macicę. Działa dobrze na
            skurcze brzucha ale w przewodzie pokarmowym, ale jak Ci pomaga to zaszkodzić nie
            zaszkodzi. Ja też nie przepadam za zabawą z czopkami, że tak się wyrażę ogólnie
            ale jakoś daję radę logistycznie wytrzymać wystarczająco długo żeby lek sie
            wchłonoł.

            Współczuję z depilacją, mi jakoś fenomenalnie w ciąży przestały rosnąć włosy na
            nogach, pewnie dzięki estrogenowi. Z innych plusów nie boli mnie też głowa a
            wcześniej miałam migreny co tydzień i po 1szym trymestrze zeszły mi pryszcze,
            które wcześniej mnie prześladowały właściwie non stop od wieku dojrzewania. Są
            więc plusy choć niestety mało.
        • aphoper1 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 14.08.10, 20:43
          Loca, absolutnie fenomenalny posting!

          Ja teraz też panicznie boję się ciąży, też wcześniej myśleliśmy o 3, ale po
          ostatnich przygodach myślimy o 2 i to za parę lat...
          Ale pięknie wszystko napisałaś!smile
          • elle.net Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 14.08.10, 21:45
            cześc leżaczki smile
            u mnie juz 31 tygodni skończone i duzo lepiej sie czuje, brzuch nie
            twardnieje za często więc i ja nie leże juz non stop.
            Lekarz szyjki nie mierzył bo za częste mierzenie tez jej za dobrze
            nie robi ale rozwarcie sie nie powiekszylo więc nie jest najgorzej smile
            Ja biore nospe forte ale tylko jak brzuch twardy, lekarz zapisał mi
            cordafen jakby były czestsze skurcze niż 5 razy dziennie ale narazie
            nie ma takiej potrzeby na szczescie
            stresa mam bo w tamtej ciąży dokladnie 15 sierpnia poszłam do
            szpitala a że teraz termin mam 1 dzień później to mam porównanie uncertain

            jeśli chodzi o drugie dziecko to ja też po tamtej ciąży powiedziała
            że never ale to się zmienia smile jak sie patrzy na taiego szkraba to
            się nie myśli o swoich dolegliwościach smile
            • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 15.08.10, 11:38
              Dzięki aphoper1, to życie napisało taki scenariusz, ja go tylko ubrałam w
              słowa wink A co do drugiego dziecka to od myślenia dzieci nie ma wink Do dzieła, bo
              szkoda żeby była duża różnica wieku wink
              turnesolka, z Cordafenem faktycznie jest tak, że podczas pobytu w
              szpitalu podają większą dawkę, bo ludzie różnie reagują, a do domu wypisują z
              nieco mniejszą dawką. Była ze mną taka kobieta, co po większej dawce (3x2) miała
              straszne migreny, robiła się na twarzy czerwona jak pomidor i wymiotowała, a w
              domu przy dawce 4x1 czuła się świetnie, więc i w szpitalu taką dawkę jej później
              zastosowali, bo przy tych wymiotach i tak Cordafen się nie wchłaniał, a poza tym
              musiała dostawać kroplówki na obniżenie ciśnienia. Także jeśli jesteś podatna na
              migreny to może też stąd mniejsza dawka. O Scopolanie też słyszałam, że w
              czopkach jednak działa najlepiej, mam kilka czopków w domu, czasem próbuję
              zaaplikować, ale z reguły kończy się jak zawsze i koniec końców muszę wziąć w
              tabletce. A co do plusów i minusów ciąży to minusy mogłabym wymieniać chyba
              godzinami, a z plusów to tylko (główny) jest taki, że będę miała wymarzoną
              córeczkę i (poboczny) poprawił się stan mojej cery na twarzy, ale dopiero po 5
              miesiącu, bo pierwsze 5 mies to totalna porażka: syf na syfie, jeden znikał, a
              zaraz pojawiał się kolejny. To samo na dekolcie.
              • aphoper1 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 15.08.10, 16:10
                Nie, nie, nie planuję nim Mała pójdzie do przedszkolasmile Jak się trafi, fajnie,
                ale wolę mieć te 4 lata różnicysmile
                Pozdrówkasmile
                • ola9876 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 15.08.10, 16:35
                  U mnie jest 4 lata a właściwie będzie właśnie przez trudne ciąże smile
                  • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 18.08.10, 09:53
                    ola9876 napisała:

                    W koncu jakieś dobre wiadomości, byłam dzisiaj na wizycie o lekarz
                    pochwalił mnie że leżę grzecznie bo szew trzyma i jest oki, skurcze
                    no cóż sa nadal bolesne ale nie jest źle i nawet za tydzień
                    zmniejszamy dawki leków, uf jest co raz bezpieczniej smile Teraz mały
                    kroczek do 35 tygodnia a potem jak się uda to do 37 i juz w końcu
                    wstanę smile A dzisiaj z tej radości po wizycie pojechałam na lody z
                    maszyny małe szaleństwo smile

                    No super! Gratuluję! smile Oby tak dalej! A małe szaleństwa w drodze powrotnej od
                    lekarza jak najbardziej się należą wink Ja też zaszalałam jak wracałam z wizyty
                    tydzień temu i zajechaliśmy do Rossmana, bo skończył mi się krem i musiałam
                    kupić, a jak ostatnio poprosiłam męża żeby mi kupił to kupił mi
                    przeciwzmarszczkowy dla kobiet po 40-tce wink hehe... (dodam, że mam 26 lat) wink Co
                    prawda wpadłam do sklepu jak burza, wzięłam z półki tylko to po co przyszłam i
                    od razu do auta i do domu. A tak było mi szkoda, bo fajne promocje były. Ale
                    sklepu nie zamknął i pojadę sobie za 2 miesiące jak już będę na chodzie wink
                    • ola9876 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 18.08.10, 10:45
                      Tak loca201 masz rację z tymi męskimi zakupami ja poprosiłam o żel
                      dove zwykły a małżonek kupił jakowys zapachowy ale cóż jak wstanę to
                      sama dokupię to co mi potrzeba smile
                      Ale fakt takie wyjście chociaż na chwilę to normalnie jak urwanie
                      się ze smyczy, ludzie spacerują, tyle się zmienia na mieście smile
                      Za dwa tygodnie jak będzie oki to też sobie cosik zafunduję smile
                      chociaż dzisiaj znowu jakieś bóle ale nie dopusczam złych myśli i
                      mam jescze dobry nastrój z wczoraj smile
                      • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 18.08.10, 11:03
                        Mnie też dopadł ból z niedzieli na poniedziałek, ale na szczęście jak wzięłam
                        leki to po 3 godz przeszło. To chyba naprawdę te więzadła czy jakkolwiek to się
                        nazywa, bo zawsze dokładnie w tym samym miejscu i dokładnie taki sam ból (tylko
                        z prawej strony bardzo nisko na brzuchu aż do pachwiny). Też się cieszę z
                        każdego dnia i tygodnia, który mija nam w dwupaku.
                        A co do zakupów to stwierdziłam, że nie będę męża prosić, bo i tak mi baaardzo
                        dużo pomaga, w zasadzie robi wszystko, a wiem, że babskie zakupy to dla Niego
                        żadna przyjemność, zwłaszcza kiedy proszę np. o żel do mycia twarzy, a otrzymuję
                        żel pod prysznic wink Do tego tłumaczę, że ma być w tubie, a dostaję w buteleczce
                        wink Ale przynajmniej się ośmiałam jak wrócił z tych zakupów ze stwierdzeniem, że
                        nie wie czy dobre rzeczy kupił i w żelu to chyba sam się będzie mył wink Na
                        szczęście żel ładnie pachnie, więc też się przyda smile
                        • turnesolka Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 18.08.10, 17:58
                          Loca, też od początku ciąży mam jazdę z bólami po prawej stronie. Najpierw
                          bolało mnie jak jajnik podczas jajeczkowania, zaraz poszłam do gina na kontrolę
                          bo byłam nieźle spanikowana, no bo w ciąży chyba nie ma jajeczkowania. Lekarka
                          przebadała mnie dość dokładnie obawiając się głównie wyrostka robaczkowego. Ból
                          sam przeszedł po paru dniach. Pare mcy później bolało podobnie ale wyżej no to
                          oczywiście już sama sobie "zdjagnozowałam" wyrostek badając się tak jak ta
                          lekarka wtedy. Więc rano poszłam na konsultację do chirurga. On też mnie dość
                          dokładnie przebadał i uspokoił że póki co to wyrostek nie jest ale kazał
                          obserwować. Wtedy też samo przeszło po paru dniach ale generalnie z tym
                          wyrostkiem to nie żarty i trzeba uważać bo się niestety także w ciąży może
                          zdażyć i trudno to zdjagnozować bo wyrostek razem z pozostałą normalną
                          zawartością brzucha wędruje do góry wraz ze wzrostem macicy. Żona kolegi z pracy
                          miała wyrostek w ciazy więc trzeba uważać, ale oczywiście bez paniki od razu tak
                          jak to było w moim wydaniu.
                          W tym tygodniu też mnie jednego dnia tak bolało, na szczęście przez noc samo
                          przeszło więc pewnie znów te więzadła. Chociaż u mnie mam wrażenie jest to też
                          powiązane z zaparciami/wzdęciami, które niestety cały czas mniej lub bardziej mi
                          dokuczają. Poza tym koszmarnie znoszę upały, wtedy to już wszystko jest nie tak:
                          twardy brzuch, macica staje i ogólnie mnie ciągnie, boli oraz mam fatalny
                          nastrój, czarne myśli itd itp. Na szczęście dziś w Wawie jest już OK, wręcz
                          chłodno więc czuję się o niebo lepiej.
                          • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 18.08.10, 18:51
                            turnesolka, ja też jak przy pierwszym takim bólu trafiłam do szpitala to
                            ginekolog, który mnie badał stwierdził: "normalnie to ja tu nic nie widzę i
                            raczej poleciłbym przebadanie się pod kątem wyrostka, ale widzę, że Pani ma
                            bliznę, więc wyrostka chyba już nie ma?" wink Tak, miałam wyrostek usunięty jak
                            miałam 15 lat wink Całe szczęście, bo z moim dziwnym i patologicznym
                            przechodzeniem ciąży, gdzie wszystko się przyplątuje to i pewnie wyrostek by się
                            uaktywnił wink Także dobrze, że już go nie mam wink Chyba musimy przeżyć te bóle.
                            Trochę mnie niepokoją, bo przy pierwszej ciąży nic takiego się nie zdarzało. A
                            co do upałów to u nas w Lublinie na szczęście też dziś chłodniej, bo w ten skwar
                            co był np. przedwczoraj to oszaleć można, wszystko się do mnie lepi i generalnie
                            męczy mnie strasznie. Jak dla mnie to już mogłoby się robić jesiennie,
                            przynajmniej byłoby czym pooddychać, a nie te duchoty, że słabo się robi.
                            • 103malinki Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 18.08.10, 20:11
                              Cześć dziewczyny,
                              dziś i ja byłam u doktorka, wszystko dobrze, pessar trzyma, nie mam
                              rozwarcia. Miałam też USG połówkowe, dzidziuś ma się dobrze, waży
                              450 gram i jest... dziewczynką, przeżyłam mały szok, bo spodziewałam
                              się chłopca smile
                              Moje kłucia i bóle w pochwie i obrębie szyjki minęły, odkąd zaczęłam
                              się regularnie wypróżniać (przepraszam za dosłowność). Trochę bolą
                              mnie plecy od leżenia ale do zniesienia.
                              Nastrój mam \epszy, chociaż kilka dni temu było już strasznie.
                              Dostałam nowy lek: Scopola do tyłka, ale tylko gdyby brzuszek
                              twardniał więcej niż 4-5 razy na dobę.
                    • madzialenakata Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 06:54
                      ach te szaleństwa po udanym USG... smile znam to, ostatnio weszłam nawet do sklepu
                      z ciuszkami i kupiłam małej parę drobiazgów, co za frajda i odmiana po ciągłym
                      kupowaniu w internecie!

                      A z mężem mam to samo smile Już się nauczyłam, że robiąc listę zakupów piszę mu
                      prawdziwe poematy, żeby wiedział co kupić (kolor opakowania i inne szczegóły
                      jeśli chce coś konkretnego). Często i tak przyjeżdża coś innego, ale nie gniewam
                      się o to, i tak musi się teraz wszystkim zajmować smile
                      • turnesolka Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 08:41
                        Co do kupowania to kosmetyków i innych babskich rzeczy przez męża to mój co
                        prawda dobrze się orientuje bo wcześniej często razem robiliśmy zakupu w
                        markecie itd ale najlepiej jak mu pokaże stare okapowanie albo w Internecie,
                        teraz praktycznie wszystkie firmy maja swoje strony gdzie są opisy i zdjęcia
                        produktów a jak nie to są sklepy internetowe i tam też są zdjęcia. Polecam!

                        Jakaś plaga tych bóli, ja też w nocy miałam sensacje. Niedobrze mi było, ni to
                        zgaga ni to tak jak na wymioty. Potem bolał mnie brzuch i myślałam że to skurcze
                        ale skończyło się na "posiedzeniu na kibelku". Chciałam jechać do szpitala ale
                        byłam tak padnięta i senna że zasnęłam i rano było już OK. Czy ktoś też miał
                        takie sensacje?

                        Mam też pytanie do doświadczonych Mam. Musimy jeszcze kupić wanienkę, oczywiście
                        albo w Internecie albo wyślę po nia męża. Co radzicie? Jaką kupić na co zwracać
                        uwagę. Czy przydają się te stelaże itd itp. Na szkole rodzenia mowili żeby brać
                        dużą ale czy to jest poręczne?
                        • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 09:09
                          turnesolka, co do bóli to owszem, mnie się zdarzyło coś takiego już 3
                          razy. Pierwszym tak bolało, że z łóżka ledwo mogłam się podnieść żeby doczłapać
                          do kibelka, też pomyślałam, że posiedzenie coś pomoże, ale niestety, gdzieś koło
                          4 pojechałam do szpitala i tam mnie już zostawili chociaż nie wiedzieli skąd ten
                          ból i dlaczego (to właśnie ten w dole brzucha po prawej). Drugim razem też
                          złapało mnie w nocy koło 3, ale wzięłam podwójną dawkę leków i po ok. 3
                          godzinach przeszło, więc już nie jechałam, tym bardziej, że był to dokładnie
                          taki sam ból jak wtedy, a wtedy nie wiedzieli nic i nie umieli mi pomóc. Poza
                          tym moja krótka szyjka by spowodowała pozostanie w szpitalu aż do porodu. No i 3
                          raz to było tydzień temu, to już rano i ból był lżejszy, więc od razu wzięłam
                          leki i za jakiś czas przeszło.
                          Jeśli chodzi o wanienkę to przy moim pierwszym dziecku kupiliśmy taką zwykłą
                          plastikową wanienkę tych mniejszych rozmiarów. Dla dziecka do 6 mies
                          zdecydowanie wystarczy, nawet dłużej jak dziecko już samo siedzi. A później
                          korzystaliśmy też z plastikowej tej większej. Obecnie synek ma 22 miesiące i już
                          od dawna kąpie się w normalnej wannie. Co do stelaża to nie mieliśmy i tak
                          naprawdę zamiast niego służył nam stół. Małe dziecko i tak należy kąpać w
                          ciepłym pomieszczeniu, więc przynosiliśmy wanienkę do pokoju i stawialiśmy na
                          stole. A jeśli masz ciepłą łazienkę to równie dobrze można postawić wanienkę np.
                          na pralce. Tak samo z tymi gąbkami co się podkłada pod niemowlęta - też takiej
                          nie mieliśmy i jak dla mnie to byłoby to tylko utrudnienie w kąpieli dziecka.
                          Zdecydowanie lepiej nam było dobrze objąć dziecko pod paszkę, dziecko wtedy
                          trzymało główkę na naszym nadgarstku, a drugą ręką myliśmy synka. Także
                          osobiście uważam, że stelaż i te gąbka to niepotrzebny wydatek. Ale oczywiście
                          każdy ma jakieś swoje wizje czy upodobania.
                          • madzialenakata Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 10:24
                            My też zawsze małego w pokoju kąpaliśmy , wanienkę stawialiśmy najczęściej na
                            rozstawionych stabilnych krzesłach. Miałam zwykłą białą wanienkę, nie używałam
                            żadnej maty antypoślizgowej, kładłam jedynie na spód pieluchę tetrową, ale teraz
                            planuję kupić w Ikei taką: produkty.ikea.pl/p1966/wanienka , jest
                            niedroga i ma wbudowaną matę antypoślizgową i nóżki antypoślizgowe, wydaje mi
                            się, że będzie OK. (tylko nie wiem czemu chwilowo niedostępna, mam nadzieję, że
                            to rzeczywiście chwilowo wink)
                            • turnesolka Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 10:52
                              ja też o wanience z Ikea myślałam, jest coś takiego i jest dostępne:
                              www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/00173388
                              chyba od tej co pokazywałaś różni się tylko kolorem
                              • madzialenakata Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 13:24
                                fakt, ale wiesz co, musieli to widocznie zaktualizować niedawno bo ja jak te 3h
                                temu wpisywałam w wyszukiwarce na stronie ikei "wanienka" to był brak produktów,
                                a teraz jak wpisuje to sie ta biała wyswietla. I jest to faktycznie to samo. Ale
                                dzięki, dobrze wiedzieć, że jest, bo wydaje się fajna - a kolor to niech już
                                będzie jaki chce smile
    • madzialenakata Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 06:50
      Ja sobie leżę i odpoczywam i czas nie leci mi tak wolno jednak jak się
      spodziewałam. To już 34 tydzień! Dziś kontrola, oby okazało się, że wszystko
      jest na dobrej drodze do całkowitego donoszenia dzieciaczka!

      Ostatnio męczy mnie jednak coś innego - już od jakiegoś tygodnia mała jest jakby
      ułożona w jeden sposób i kopie mnie zawsze tak samo i w jedno miejsce - nisko w
      lewy bok. Boli strasznie! Trafia chyba w jakich nerw, nie wiem, czy macie coś
      podobnego? Zapytam dziś mojego gina, ale przypuszczam, że to normalne i trzeba
      się przyzwyczaićtongue_out Najgorzej że mała ma chyba coraz więcej siły i jak czasem
      zasunie to wykręca mnie strasznie.
      • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 08:44
        madzialenakata, zazdroszczę Ci tego 34 tygodnia wink U mnie dziś zaczyna
        się 31, także dopiero 30 za mną, ech... A co do tego lewego boku i kopania to
        mnie z lewej strony też strasznie kopie, tyle że po żebrach, ale aż mnie czasem
        skręca tak mocno. Chyba trzeba się do tego po prostu przyzwyczaić. W nocy czasem
        jak mi zasadzi kopa to aż się budzę wink A dziś śnił mi się mój poród i nawet
        kalendarz z datą porodu! wink Ok. 12 tygodnia ciąży śniła mi się płeć dziecka i
        sen się sprawdził. Jakby dzisiejszy sen też się sprawdził to byłabym mega
        szczęśliwa!!! wink
        • turnesolka Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 09:10
          Loca,
          Co się ma nie spełnić. Jestem przekonana że wszystkie dolezymy przynajmniej do
          37 tc. Ja sobie wmawiam, że teraz jak się ochłodziło to juz na pewno będzie OK.
          Aha i mam jeszcze jedną dobra wiadomość, okazuje się że może być jakiś pożytek z
          naszych mizernych szyjek. Moja ginka powiedziała że z takimi szyjkami się łatwo
          i szybko rodzi. Widziałam co prawda wpisy dziewczyn które ze skracającymi
          szyjkami tak łatwo nie rodziły ale póki co trzymam się wersji że napnę się pare
          razy i dzidzia już będzie na zewnątrz! A jak sie trochę wcześniej urodzi to
          będzie też nie za duża. Jakieś plusy są.
          • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 09:24
            turnesolka, co do szybszego porodu dzięki krótszej szyjce to tak na
            logikę i chłopski rozum tak właśnie powinno być, bo ominie nas ten cały "proces"
            skracania się szyjki przy pierwszych skurczach, jednak ja mam do tego raczej
            niespecjalne podejście, a już wyjaśniam dlaczego. W pierwszej ciąży też leżałam
            całe 9 mies, ostatnie prawie 4 mies szyjka miała tylko 0,5 cm i była rozwarta.
            Dotrwałam cudem do 38 tyg. Do szpitala pojechałam ze skurczami regularnymi co
            10-8 min. Lekarz mnie zbadał i stwierdził, że połowa porodu za mną, bo mam 5 cm
            rozwarcia i że powinno wszystko gładko pójść. A była po prostu rzeź... Od tych 5
            cm rozwarcia o 8 rano urodziłam dopiero o 15.25. O bólu to nie będę pisać, bo to
            naturalne, że boli, ale dziecko maleńkie, 2820g, 50 cm, nie chciało zupełnie
            wyjść. Po wielu partych, po nacięciu, w końcu przyszedł lekarz, położył mi się
            na brzuch, położna wyciągała dziecko kleszczami.... Ból przez kolejne 2 doby 10
            razy gorszy niż cały poród. To nacięcie i po tych kleszczach tak bolało. Do tego
            przez kleszcze boli mnie teraz przy każdym stosunku sad Przed porodem NIGDY to
            się nie zdarzyło. Dlatego jak mi teraz lekarz mówi, że drugi poród powinien być
            łatwiejszy, bo już rodziłam to jakoś średnio się na to nastawiam. A że poród
            ciężki to sobie tłumaczę tym, że leżałam tyle miesięcy, więc mięśnie krocza nie
            były zupełnie przygotowane na ten wielki wysiłek, bo przecież wcale nie ćwiczone
            i się zastały przez okres leżenia. Jednak nie ma tego złego... Był ból itd, ale
            była też radość, bo w końcu mogłam przytulić synka smile Ale każda kobieta znosi i
            przeżywa to inaczej. Oczywiście mam nadzieję, że tym razem będzie jednak lżej i
            Wam wszystkim też tego życzę! smile
            • turnesolka Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 09:53
              no to faktycznie poród nie do pozazdroszczenia. A jak tak słabo szło to nie
              mogli Ci zrobić cesarki.

              Co do bólu to ja już dawno zdecydowałam że chce znieczulenie, wiem że ma ono
              pewne negatywne elementy ale po prostu nie chcę tego bólu, poza tym w razie
              jakby trzeba było robić cesarkę to będę juz znieczulona. Bo ostatnio kumpela
              koleżanki z pracy najpierw 12 godzin rodziła, ale nie mogli dość do
              wystarczającego rozwarcia a dzidzia słabła więc zdecydowali się w końcu na
              cesarkę i dali znieczulenie zewnątrz oponowe ale za długo działało a trzeba było
              ciać od razu więc dostała jeszcze znieczulenie ogólne. To jest dopiero koszmar,
              którego chciałabym jednak uniknąć. Najpierw 12 godzin bólu a potem i tak cesarka
              i oba znieczulenia.
              • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 10:07
                No niestety, bywa i tak, że kobieta przy jednym dziecku przeżywają dwa porody uncertain
                Też mam znajomą, która najpierw się męczyła naturalnie, a koniec końców urodziła
                przez cesarkę. U mnie nie było to możliwe, bo dziecko wstawiło się już do kanału
                rodnego i musieliby z powrotem je przeciskać do jamy brzusznej (tak mi to wtedy
                wytłumaczyli). Znieczulenia żadnego nie miałam, jakoś nawet z tego całego
                zamieszania nie przyszło mi do głowy, że coś takiego w ogóle istnieje, ale i tak
                bym nie skorzystała, bo wolałam jednak czuć co się ze mną dzieje, a poza tym
                strasznie boję się ingerencji w kręgosłup i nie chciałabym żeby mi tam jakieś
                igły wbijali. Teraz już wiem jak to wszystko wygląda i na pewno nie dam sobie po
                raz drugi podłączyć oxy i jeśli się uda to chciałabym urodzić bez nacięcia.
                Gorsze to nacięcie dla mnie było niż ten cały poród, bo poród mimo, że długi to
                jednak po kilkunastu godzinach się skończył, a po nacięciu cierpiałam jeszcze
                przez miesiąc.
                • ola9876 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 10:19
                  No ja miałam własnie takie dwa w jednym wody odeszły skurcze
                  ściągnęli szew rowarcie postępowało niby oki bolało, ale jak
                  przyszło przeć to ja żadnych partych nie czułam, próbowali wypchnąć
                  ale nic z tego ( teraz będę wrzeszczeć jak mi się ktoś będzie kładł
                  na brzuchu) po 6 godzinach dali znieczulenie całkowite i urodził się
                  synek. Teraz mam próbować naturalnie no zobaczymy.
                  Mały wstawił się krzywo główką i mimo że było ją widać nie wyszła,
                  do tego brak partych dlatego teraz mam cykora. Ale po cc tez różowo
                  nie było hemoglobina spadła do 8, robiłam wszystko na siedząco przy
                  małym bo bałam się że padnę na podłogę.
                  Ale teraz nacięcia też sie boję, głównie tego że źle zszyją noi
                  jakoś chciałabym miec tam tak jak wcześniej hihi.
                  • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 10:30
                    To fakt, już nigdy nie będzie tam po porodzie naturalnym tak jak wcześniej. Od
                    porodu nie dość, że odczuwam ból przy stosunkach to do tego ogólnie czuję
                    mniejszą przyjemność (odsuwając na chwilę ból na bok, bo wiadomo, że z bólem to
                    w ogóle przyjemności nie ma), bo zwyczajnie jestem tam luźniejsza. Co prawda mąż
                    nie narzeka, ale sama czuję, że jest inaczej i wcale nie lepiej. Dlatego teraz
                    też się zastanawiam czy po tym porodzie rozejdę się tam jeszcze bardziej? Bo
                    strasznie bym nie chciała, bo już chyba wcale nie byłoby przyjemności z seksu sad
                    • madzialenakata Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 10:32
                      loca201 Pocieszę Cię, że ja nie czuję różnicy w seksie po dziecku. Więc
                      może nie zawsze musi się pogorszyć, może u mnie za drugim razem np wink
                • madzialenakata Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 10:30
                  loca201 napisała:
                  > Gorsze to nacięcie dla mnie było niż ten cały poród, bo poród mimo, że długi to
                  > jednak po kilkunastu godzinach się skończył, a po nacięciu cierpiałam jeszcze
                  > przez miesiąc.

                  ano, a mnie do tego krzywo zszyli i bardzo nieelegancko to wygląda wink
                  • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 10:33
                    madzialenakata napisała:

                    ano, a mnie do tego krzywo zszyli i bardzo nieelegancko to wygląda wink

                    Dobrze, że to między nogami: na co dzień nie widać i tylko mąż ogląda wink wink wink
            • madzialenakata Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 10:27
              >A była po prostu rzeź...

              Przestań!!! wink Mi jakos pierwszy poród znienacka i bez strachu przeszedł, ale
              teraz to mam coraz większego cykora
              • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 10:37
                madzialenakata napisała:

                > >A była po prostu rzeź...
                >
                > Przestań!!! wink Mi jakos pierwszy poród znienacka i bez strachu przeszedł, ale
                > teraz to mam coraz większego cykora

                E tam, nie ma co się dręczyć myślami jak to będzie i sobie wbijać do głowy
                myśli, że będzie źle. Oczywiście nie ma co się nastawiać na piękny bezbolesny
                poród, bo to chyba jeszcze gorzej - wiadomo, że życie rozczaruje, bo
                bezbolesnych porodów nie ma. Ale jeszcze trochę czasu żeby oswoić się z myślą co
                nas czeka wink Najlepiej chyba próbować o tym nie myśleć, bo i tak będzie jak ma
                być i większego wpływu na to nie mamy.
                • elle.net Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 11:52
                  To ja Was pocieszę że pierwszy poród u mnie był ekspresowy o 1 w
                  nocy odeszły mi wody, skurcze sie zaczeły o 3 rano ale takie jak na
                  okres a potem poł godzinki bolewsnych skurczy kilka parć i o 4.55
                  dzidzia sie urodziła smile. Położna mi powiedziała że mam taką budowę
                  szyjki że z drugim dzieckiem moge nie zdążyc do szpitala ... smile sad
                  • ola9876 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 12:26
                    Wiecie co myślę że naszym problemem jest tez to że nie możemy
                    ćwiczyć mięśni kegla, masować żeby uelastycznić noi troche lipa bo
                    nacinać pewnie będą sad Oj uroki smile
                    A swoją drogą co ma być to bedzie oby było dobrze smile
                  • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 12:32
                    Pozazdrościć takiego porodu elle.net wink Jak ja bym chciała żeby ten poród
                    trwał chociaż o połowę krócej niż pierwszy (pierwsze skurcze dokładnie o
                    północy, do szpitala dojechałam ok. 8 z 5 cm rozwarcia, bolesne skurcze dopiero
                    po oxy ok. 10, synek na świecie dopiero o 15.25) i żeby obyło się bez nacięcia,
                    kleszczy, kładzenia się na brzuchu i oxy. Ponoć każdy następny poród łatwiejszy
                    od poprzedniego. Zobaczymy czy to się sprawdza w każdym przypadku wink
                    • elle.net Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 12:44
                      u mnie było wręcz tak że jak przyjechałam do szpitala koło 3 w nocy
                      to lekarz stwierdził że poleże do 7 rano bez wspomagaczy a jak
                      przyjdzie jego zmiennik to zdecyduje co dalej a ja połozyłam sie pod
                      ktg , zdązyłam wypełnić wywiad i mówie żeby mnie odpieła bo ide siku
                      a położna sprawdza i mówi że nigdzie nie ide bo juz główke widac i
                      juz rodze smile wszyscy byli w szoku !!!
                      Musieli wezwać lekarza bo dziecko traciło tętno ale jakoś sie udało
                      i rano szył mnie już inny lekarz smile troche musiała mnie naciąc bo
                      inaczej bym pękła a to jeszce gorzej chyba sad nacięcia nie czułam
                      nic chociaz nie miałam znieczulenia, szycie nie jest przyjemne
                      zwłaszcza jak leją tym srodkiem szczypiącym brrrrrrr ale ja
                      szybciutko doszłam do siebie po prodzie i zaraz polecaiałam na
                      oddził wczesniaków niunia zobaczyć smile
                      • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 12:52
                        Słyszałam, że pęknięcia szybciej się goją, bo są naturalne, a nie zrobione
                        sztucznie jak nacięcie, ale z drugiej strony pęknąć można np. w stronę odbytu,
                        co jest dość niebezpieczne. Ja też nie czułam jak mnie cięła i tak naprawdę
                        nawet bym nie wiedziała, tyle, że jak już nacięła to widziałam jak podnosi od
                        mojego krocza nożyczki. A szycie faktycznie może i mało było przyjemne, ale po
                        tym całym porodzie było mi już wszystko jedno i mogła mnie tak szyć nawet do
                        wieczora wink Miło posłuchać o takich szybkich porodach, że nie wszyscy przeżywają
                        prawdziwą traumę wink Lubię czytać takie przyjemne posty i mam nadzieję, że nasze
                        wielomiesięczne leżenie zostanie wynagrodzone teraz szybkimi porodami bez
                        komplikacji wink
                        • madzialenakata Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 13:19
                          no wlasnie najlepiej wyjsc z założenia "co ma być to będzie"

                          tymczasem ja już po wizycie. szyjka 15 mm (30 lipca było 21mm) no i teraz
                          pęcherz płodowy się wpukla. Nie wiem czy mam się bardzo martwić czy nie...
                          lekarz niby jest dobrej mysli , kazał dalej się oszczędzać i dużo leżeć... A ja
                          jak to ja, martwię się, pytałam go niby sto razy kiedy może zaczac sie poród, a
                          on zeby nie panikowac. Powiedział ze ten restrykcyjny tryb życia prowadzic przez
                          najblizsze 2 tygodnie. Prosto mi nie powoedział, ze mam ciagle lezec, "lezec
                          ale bez przesady".. sama nie wiem. Myslicie ze lezenie non stop sprawi ze
                          pecherz nie bedzie sie dalej wpuklał?
                          • madzialenakata Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 13:29
                            acha, jeszcze pytanie, czy wpuklanie się pęcherza płodowego to to samo co
                            rozwarcie wewnetrzne?
                            • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 14:28
                              madzialenakata, moja szyjka 10 sierpnia miała 12 mm i była rozwarta
                              wewnętrznie, więc i tak masz lepszą sytuację wink To tak na pocieszenie wink A jeśli
                              chodzi o wpuklanie się pęcherza płodowego to wpukla się on z zasady właśnie w
                              rozwierającą się szyjkę. A czy jak Twój gin robi Ci USG to widzisz monitor?
                              Jeśli tak to może zauważyłaś sama czy szyjka jest rozwarta czy nie, a wygląda to
                              dokładnie tak, że jeśli szyjka jest zamknięta to ujście wewnętrzne jest w
                              kształcie litery T, tzn. nóżka od T stanowi kanał szyjki, a daszek od T stanowi
                              całkowicie zamknięty kanał, co uniemożliwia wpuklanie się pęcherza. Jeśli szyjka
                              zaczyna się rozwierać to mówi się o kształcie litery Y, czyli wtedy nóżka od Y
                              stanowi skrócony już kanał szyjki, a dwuramienny daszek od Y stanowi
                              rozwierającą się szyjkę, bo wtedy właśnie między ramiona Y może wsuwać się
                              pęcherz, co może przyspieszyć rozwieranie się szyjki. Mówi się jeszcze o
                              kształcie V, czyli kanał jest jeszcze niby zamknięty, ale już na tyle krótki, że
                              ledwo zamknięty, czyli złączenie ramion V tylko w jednym miejscu. I spotkałam
                              się też z kształtem na literę U, tu niby kanału miałoby w ogóle już nie być,
                              szyjka byłaby całkiem rozwarta, a pęcherz widoczny przy zwykłym badaniu gin przy
                              użyciu wziernika. Wtedy półokrągły dół litery U stanowiłby właśnie uwypuklony
                              pęcherz. Także jeśli widziałaś USG to może pamiętasz jak to wyglądało. Ja za
                              każdym razem widzę monitor USG także stwierdzam, że to z literami się w 100%
                              sprawdza, bo u mnie jest bardzo wyraźny Y. Nie martw się, będzie dobrze, tylko
                              zastosuj się do zaleceń wypoczywania i może jednak warto się jeszcze trochę
                              poświęcić i więcej polegiwać. Przynajmniej ja na Twoim miejscu byłabym
                              spokojniejsza.
                              • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 14:40
                                Koleżanko madzialenakata! Przecież Ty już masz 34 tydzień! To pewnie, że
                                z taką długością powolutku możesz w tym tygodniu już zacząć się kręcić po domu
                                jeśli gin tak stwierdził. Też ostatnio pytałam swojego czy w okolicy 34-35 tyg
                                będę mogła już jeść na siedząco i powoli spacerować po domu celem zrobienia
                                sobie np. coś do jedzenia i stwierdził, że jeśli szyjka się utrzyma to jak
                                najbardziej będzie to już odpowiedni moment na powolne wstawanie smile Już nie mogę
                                się doczekać! smile
                                • madzialenakata Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.08.10, 14:50
                                  Dzięki za tak jasne wytłumaczenie! big_grin Tak zawsze gapię się w monitor - i
                                  ewidentny Y dzis widziałam. Leżę wink
                                  • loca201 A tak z innej beczki... 19.08.10, 18:48
                                    A mam do Was pytanko: czy może któraś czuje czasem ból (przepraszam za
                                    dosłowność) w pupie? Dziś jakieś 2 godz temu zaczęło mnie to niepokoić. Może to
                                    wina pełnych kiszek, bo znowu mnie zaparcie męczy od 2 dni, ale tak się trochę
                                    zastanawiam czy może któraś z Was też takie coś czasem odczuwa i to normalne?
                                    <myśli>
                                    • madzialenakata Re: A tak z innej beczki... 19.08.10, 20:15
                                      Ja odczuwam czasem takie kłucie, tzn. teraz już rzadziej, wcześniej częściej.
                                      Ale zaparć nie mam w tej ciąży wcale.
                                      • loca201 Re: A tak z innej beczki... 19.08.10, 20:27
                                        No, to coś jakby właśnie kłucie, bo nie boli cały czas tylko chwilę i potem na
                                        trochę spokój i zaraz znowu.
                                    • adamari1 Re: A tak z innej beczki... 20.08.10, 08:54
                                      tak, loca, zdarza sie. pisałam gdzies o tym w watku o pessarze. nie wiem od
                                      czego to.
                                      • turnesolka Re: A tak z innej beczki... 20.08.10, 11:18
                                        Zaparcia to koszmar i u mnie często powodują różne inne dolegliwości i bóle.
                                        Co do zaparć to ja stosuję czopki glicerynowe i u mnie działaja świetnie.
                                        Zakładam i efekt jest po max 5 min, a najczęśniej od razu. Polecam, bo zaparcia
                                        to nic dobrego. Na jakimś innym forum wyczytałam też że pomaga siemie lniane (to
                                        mielone do zalewania wodą). Też stosuję, czy pomaga? hmmmm trudno powiedzieć,
                                        raczej nie szkodzi więc jak pamietam to wypiję, tylko trzeba uważać aby nie pić
                                        przed/z/po wzięciu leków doustnie bo mogą się nie wchłonąć. Moja poprzednia
                                        ginka polecała otręby, nawet kupiłam ale to jest coś tak okropnego że nawet raz
                                        nie zjadłam bo nie mam kompletnie koncepcji z czym to zjeść. Aha lekarka na
                                        szkole rodzenia mówiła też że wbrew powszechnej fobii kawy w ciąży, nie za mocna
                                        kawa rano też robi dobrze. Ja piję właśnie taką słabą kawę z dużą ilością mleka
                                        codziennie praktycznie przez całą ciążę (chyba tylko w I trymestrze odstawiłam)
                                        bo po pierwsze bardzo lubię a wychodzę z założenia że w ciąży trzeba sobie choć
                                        minimum normalności i przyjemności dać a po drugie prawie zawsze zaraz po
                                        wypiciu jest udana wizyta w toalecie. Oczywiście jeśli chodzi o kawę to powinny
                                        uważać dziewczyny z wyższym ciśnieniem.
                                        • elle.net Re: A tak z innej beczki... 20.08.10, 11:24
                                          ja też pije kawkę i to taką nie całkiem słabą i bez mleka bo na
                                          mleko mam odruch wymiotny ale ja mam niskie cisnienie i bez kawy
                                          mnie głowa boli to juz lepsza kawa niz proszki smile
                                          a na zaparcia polecam gotowane lub pieczone jablka ja zajadam takie
                                          z kompotu i nie mam problemów z zaparciami a wczesniej róznie
                                          bywało uncertain
                                          • turnesolka Re: A tak z innej beczki... 20.08.10, 12:08
                                            dzięki za pomysł z jabłkami, zaraz poproszę mamę to mi kompot ugotuje a że lubię
                                            to chętnie zjem
                                            • elle.net Re: A tak z innej beczki... 20.08.10, 13:01
                                              nie ma za co smile ja je zjadam z cukrem i jogurtem naturalnym smile
                                              tylko obawiam sie że musisz kilka razy zjeść żeby zaparcia
                                              przeszły smile
                                              jeśli chodzi o otręby to są chyba takie firmy Sante z dodatkami i
                                              nie są takie złe, jadłam jak karmiłam pierwsze dziecko i miałam
                                              zaparcia straszne
                                              • ola9876 Re: A tak z innej beczki... 21.08.10, 14:46
                                                A ja jakoś znowu gorzej, brzuch zaczyna bolec jak na okres do tego
                                                odczuwam jakieś parcie i nie jest to miłe, to koniec 34 tygodnia ale
                                                wcale mnie to nie pociesza, mam nadzieję że nie są to oznaki
                                                zbliżającego sie porodu sad
                                                • madzialenakata Re: A tak z innej beczki... 21.08.10, 18:37
                                                  tez czuję jak dzidzia napiera na dół, mam wrażenie jakby zaraz miały pojsc wody,
                                                  mam stresa do tego stopnia ze boje sie chodzic uncertainChociaz nie mam zakazu
                                                  wstawania. tez mam koniec 34 tc i nie chce jeszcze rodzic!! smile
                                                  • loca201 Re: A tak z innej beczki... 21.08.10, 21:36
                                                    Dziewczyny, trzymam kciuki aby były to tylko chwilowe "dolegliwości" i że jutro
                                                    już wszystko znów będzie ok. Może to te zmiany pogodowe jakoś mają wpływ czy co?
                                                    Bo przyznam, że ja z kolei wczoraj miałam jakieś lekkie przeboje, ale u mnie to
                                                    dopiero początek 31 tyg, więc jeszcze hoho za Wami jestem wink Także kochane nie
                                                    dajemy się, ściskamy nogi i trzymamy się w dwupakach chociaż do końca 37 tyg wink
                                                    Jasne? wink I nie wodować mi tam madzialenakata wink NO!
                                                  • madzialenakata Re: A tak z innej beczki... 22.08.10, 15:56
                                                    loca201 napisała:


                                                    >Także kochane nie
                                                    > dajemy się, ściskamy nogi i trzymamy się w dwupakach chociaż do końca 37 tyg wink
                                                    > Jasne? wink I nie wodować mi tam madzialenakata wink NO!

                                                    Takie optymistyczne podejscie zaraz daje pozytywnego kopa smile
                                                  • loca201 Re: A tak z innej beczki... 22.08.10, 18:10
                                                    madzialenakata, ja też uważam, że turnesolka świetnie to ujęła.
                                                    Brak mi było wymownych słów aby opisać to co czuję, a z tym okradaniem nas to
                                                    normalnie strzał w 10! Co do wyprawki to Ty ją chociaż masz. U mnie 31 tydz
                                                    leci, a ja co mam dla dziecka? Pampersy! TYLKO pampersy! Nie mam zupełnie NIC
                                                    poza nimi! sad I nie będę miała. Kilka ubranek do szpitala znajdzie się po synku,
                                                    może córcia się nie obrazi, że pierwsze dni spędzi ubrana na niebiesko, a potem
                                                    jakoś skoczę na niedalekie i szybkie zakupy i kupię co trzeba. Ale tak mi żal,
                                                    że nie mogę zrobić tego teraz kiedy mam tyle czasu i można by wszystko na
                                                    spokojnie, a nie potem z duszą na ramieniu czy przypadkiem dziecko się nie
                                                    obudzi na cycka. Wiecie co? Jakoś po 11.00 załapałam totalnego doła. To tak a
                                                    propos pozytywnego kopa inaczej wink Wyłam przez blisko 5 godzin bez najmniejszej
                                                    przerwy. Jeszcze takie rodzinne sprawy do tego doszły, więc już żale na całego.
                                                    Ech, kiepski dzień dziś mam. Odliczam dni do końca tego koszmaru sad
                                                  • ola9876 Re: A tak z innej beczki... 22.08.10, 19:13
                                                    Trzymaj sie Loca to chyba coś w powietrzu z tymi dołami smile Mowią że
                                                    po burzy przychodzi słońce więc moze u nas nastrój jutro będzie
                                                    lepszy.
                                                  • turnesolka Re: A tak z innej beczki... 22.08.10, 20:56
                                                    Dziewczyny, mam nadzieję że to nie mój post taki dołujący
                                                    nastrój wprowadził. Ale faktem jest że coś w powietrzu wisi, te
                                                    burze, duchota, upał...

                                                    Loca, co do wyprawki to zajrzyj na allegro, tyle fajnych
                                                    ciuszków tam jest w naprawdę przyswoitych cenach, np. bodziaki
                                                    Mothercare prześliczne zwłaszcza dla dziewczynek:

                                                    allegro.pl/item1189029435_mothercare_sliczne_body_7_szt_kwiatuszki_62.html

                                                    allegro.pl/item1190891000_body_mothercare_pastelowy_roz_rozm_0_3m.html

                                                    allegro.pl/item1189837520_mothercare_body_7szt_ciasteczka_0_3mce_62_68cm.html

                                                    allegro.pl/item1190625317_ex_mothercare_rozpinane_body_3szt_falbanki_56_62.html
                                                  • loca201 Re: A tak z innej beczki... 22.08.10, 21:12
                                                    Nie turnesolka, to nie Twój post tak na nas wpłynął, przynajmniej nie na
                                                    mnie. Kilka osobistych i rodzinnych problemów wyszło akurat dziś na światło
                                                    dzienne i przeplotły się z problemami ciążowymi i nie dałam rady - wymiękłam. A
                                                    co do Allegro to kompletowałam wyprawkę dla synka 2 lata temu przez internet i
                                                    tak marzyłam żeby teraz zrobić to osobiście, ale cóż, chyba faktycznie pozostaje
                                                    Allegro. Dziś siedziałam na dziecięcych ciuszkach kilka godzin, znalazłam też
                                                    uroczy sweterek:

                                                    allegro.pl/item1182326091_babaluno_cudo_sweterek_z_kroliczkiem_56.html
                                                    Fajne są rzeczy na Allegro, przyznam, że sama "się ubieram" zazwyczaj tam, bo
                                                    jakoś dla siebie nie lubię chodzić po sklepach, ale dla dziecka to co innego wink
                                                    Ale chyba nie będzie wyboru i jednak skompletuję kolejną wyprawkę przez
                                                    internet, bo męża nie chcę kolejnymi sprawami obarczać, a poza tym wiadomo, że
                                                    kobieta jednak woli sama wink No i jeszcze z poprzedniej wyprawki dla synka
                                                    pamiętam jak poprosiłam męża o zakup kilku śpioszków to kupił takie zwykłe jak
                                                    ze średniowiecza, bez napek w kroczku, że trzeba całe ściągnąć żeby zmienić
                                                    pieluszkę wink Dla mnie było to oczywiste, że mają się rozpinać w kroczku, ale jak
                                                    widać facetom trzeba naprawdę WSZYSTKO jak krowie na miedzy wink Ale nie ma co
                                                    narzekać, i tak się nasi mężowie dobrze spisują i sprawdzają w roli opiekunów,
                                                    przynajmniej mój nade mną chodzi jak nigdy wink Chociaż tyle dobrego wink Oj,
                                                    wypłakałam się dziś porządnie, głowa aż mnie boli, a oczy podpuchnięte jak nie
                                                    wiem co, także już zmykam dziś z kompa. Jutro do Was zajrzę wink Dobrej nocki! kiss
                                                  • turnesolka Re: A tak z innej beczki... 22.08.10, 22:20
                                                    Loca, sweterek z króliczkiem faktycznie cudo. Wogle babaluno
                                                    śliczniutkie ubranka ma, też pare dla Jaśka kupiłam oczywiście w
                                                    trochę innych kolorkach. Ogólnie angielskie ciuszki są superaśne.
                                                    Jak jeszcze mogłam trochę chodzić to zaliczyłam wyprzedaże w
                                                    Mark&Spencerze i Next. Dla chłopców to mi się chyba najbardziej
                                                    właśnie ciuszki z Next'a podobają. Zwłaszcza te na trochę później,
                                                    te miniaturki ubranek męskich. Dobrze że poczytałam na forach żeby
                                                    na początku nie dać się i nie kupować miniaturowych jeansów i
                                                    koszulek polo. To jest na pewno niewątpliwa zaleta leżenia. Ma się
                                                    czas czytać o wszystkim, np. ostatnio przerobiłam dokładnie temat
                                                    wanienek i w końcu kupiłam to co wydaje się najlepsze za UWAGA 18zł!
                                                    Ale to jeszcze nic, pare godzin czytałam na temat "bezpiecznych"
                                                    nożyczek do paznokci i kupiłam zestaw za jakieś 7 zł. To jest jakiś
                                                    kosmos.
                                                  • adamari1 Re: A tak z innej beczki... 22.08.10, 21:08
                                                    loca, ja wszystko załatwiałam przez allegro i cała wyprawka skompletowana,
                                                    łóżeczko, posciel, fotelik samochodowy, ciuchy, pieluchy, kosmetyki - od a do z
                                                    praktycznie bez ruszania sie z łóżka. to naprawde mozna załatwic zdalnie smile
                                                  • madzialenakata Re: A tak z innej beczki... 23.08.10, 00:06
                                                    jesli chodzo u ciuszki, to mało ich kupowałam, też mam sporo po synku smile
                                                  • loca201 Re: A tak z innej beczki... 23.08.10, 08:40
                                                    Cześć dziewczyny! Jak tam nastroje z rana? wink Ja wczoraj wypłakałam co miałam
                                                    wypłakać, oczyściłam organizm z negatywnych emocji, także dziś zbieram same
                                                    pozytywne (jasna, nie chwal dnia przed zachodem słońca...) wink Przynajmniej mam
                                                    nadzieję, że tak wyjdzie wink Mówią, że jaki poniedziałek taki cały tydzień, więc
                                                    dziś musi być w miarę normalnie wink Mąż zabrał synka, naszykował mi jedzenie i
                                                    pojechali do domu pozałatwiać różne sprawy, także do 16 mam spokój i ciszę, bo
                                                    nikogo nie będzie w domu, potem rodzice wrócą z pracy (bo do porodu w domu
                                                    rodzinnym jesteśmy), więc mnie dokarmią, a wieczorem okaże się czy moi mężczyźni
                                                    wrócą dziś czy się nie wyrobią i zobaczę Ich dopiero jutro. A tymczasem
                                                    znalazłam sobie nowe zajęcie, bardzo czasochłonne, także na nudę nie będę
                                                    narzekać: stwierdziliśmy z mężem, że teraz już z zasady trzyma się zdjęcia na
                                                    płytach gdzieś zakopane w szufladzie i tak naprawdę się ich nie ogląda. Płyty
                                                    się czasem niszczą, a jak się zniszczą albo komp nie chce czytać to zdjęcia
                                                    przepadną. Więc stwierdziliśmy, że powybieramy ładne zdjęcia z dzieciństwa synka
                                                    (i z jakichś naszych imprez również, tyle że do innego albumu) i wywołamy
                                                    zakładając album. Zawsze to fajniejsza pamiątka. Dlatego zalicytowałam album
                                                    zarówno dla synka jak i córci i na nasze fotki i dziś będę siedzieć i wybierać
                                                    zdjęcia i te dziecięce troszkę "podrasuję": ponakładam jedno na drugie, wstawię
                                                    jakąś ładną ramkę czy napis. Przynajmniej jakoś czas szybciej zleci wink A co do
                                                    albumów to kupiłam takie:
                                                    - dla synka:
                                                    allegro.pl/item1187540030_piekny_dzieciecy_album_na_200_10x15.html
                                                    - dla córci:
                                                    allegro.pl/item1196830062_piekny_dzieciecy_album_na_200_10x15.html
                                                    - i dla nas:
                                                    allegro.pl/item1194220848_piekny_wyszywany_album_na_300_10x15.html
                                                  • madzialenakata Re: A tak z innej beczki... 23.08.10, 12:01
                                                    Cieszę się, że humor Ci się poprawił smile A z tymi zdjęciami to super pomysł! Z
                                                    reguły nigdy nie ma na takie rzeczy czasu, więc teraz warto wykorzystac leżenie
                                                    smile Ja z kolei też dla za zabicia czasu na leżąco robiłam wielką segregację zdjęć
                                                    na dyskusmile
                                                  • turnesolka Re: A tak z innej beczki... 23.08.10, 13:38
                                                    Loca, śliczne albumy i świetny pomysł.

                                                    Ja z rańca zaliczyłam wizytę kontrolną u mojej ginekolożki. Jest bez
                                                    zmian czyli dobrze. Pochwaliła mnie za leżenie, więc jestem taka
                                                    zmotywowana jak nigdy. W czwartek kończę 34 tydzień czyli potem już
                                                    jak by co nie trzeba będzie podawać sterydów. Zawsze coś, więc
                                                    najbliższy mój cel to wyleżeć do czwartku. Potem idealnie to będzie
                                                    wytrzymać jeszcze z 3 tygodnie czyli to 16 września, to dziedzia nie
                                                    będzie wcześniakiem. Na razie koncentruję się na tym czwartku i
                                                    wierzę że jak dotrwam do tego to już będzie z górki.
                                                    Co się jeszcze dowiedziałam ciekawego co może Wam się przydać to że
                                                    Cordafen działa najlepiej jak się go troche pod językiem potrzyma.
                                                    Mam nadzieję że nie jest jakiś okropny w smaku, bo do tej pory po
                                                    prostu połykałam.
                                                  • madzialenakata Re: A tak z innej beczki... 23.08.10, 13:54
                                                    > Cordafen działa najlepiej jak się go troche pod językiem potrzyma.
                                                    > Mam nadzieję że nie jest jakiś okropny w smaku, bo do tej pory po
                                                    > prostu połykałam.

                                                    Zdziwiłam się, bo mi od początku trąbili że mam pod język brać, i tak właśnie
                                                    robiłam.

                                                    >Potem idealnie to będzie
                                                    > wytrzymać jeszcze z 3 tygodnie czyli to 16 września, to dziedzia
                                                    > nie będzie wcześniakiem.

                                                    Widzę, że jesteśmy w podobnej sytuacji, u mnie ten bezpieczny dzień to 14
                                                    września smile Ale najbliższym kroczkiem jest 31 sierpnia.
                                                  • ola9876 Re: A tak z innej beczki... 23.08.10, 13:57
                                                    To jak to z tymi płuckami malucha po 34 nie trzeba już sterydów? Ja
                                                    zaczełam właśnie 35 wiec to tak jakby bezpiecznie smile Też mam takie
                                                    plany jak Ty, najlepiej jakby mały sie urodził w połowie września
                                                    hihi.
                                                    fajnie że u Ciebie dobre wiadomości smile
                                                  • madzialenakata Re: A tak z innej beczki... 23.08.10, 14:02
                                                    Mi lekarz tez ostatnio powiedział, ze w 34 tygodniu płucka są rozwinięte. Choc
                                                    ja sterydy dostałam, w 27 tygodniu. Dobrze, że sie nie przydały w tym sensie, ze
                                                    jeszcze nie urodziłam big_grin
                                                  • turnesolka Re: A tak z innej beczki... 23.08.10, 14:13
                                                    Ola, u Ciebie to już na prawdę jest z górki. Gdzieś
                                                    przeczytałam że 99% dzieci urodzonych w 35tc nie ma problemów.
                                                    Oczywiście zaciskaj nadal nogi bo zawsze lepiej jeszcze te 2
                                                    tygodnie donosić ale możesz być już na prawdę zrelaksowana.

                                                    Na youtubie oglądałam też zdjęcia wcześńiaków z 32-35 tc i wyglądają
                                                    już zupełnie normalnie. Fakt trochę mniejsze ale niektóre miały
                                                    nawet bujne czuprynki.

                                                    Dziewczyny, które już rodziły, czy wiecie coś że jak się
                                                    miało nacięcie lub pęknięcie krocza to wkładki ginekologiczne
                                                    powinne być sterylne?
                                                    Szukałam takich na sieci ale nie znalazłam, te co kupiłam można
                                                    wysterelizować parowo, ale gdzie się coś takiego robi?
                                                  • loca201 Re: A tak z innej beczki... 23.08.10, 14:22
                                                    turnesolka, ja też żyję od czwartku do czwartku, bo w czwartki zaczynam
                                                    "nowe tygodnie" wink A co do wkładek to miałam nacięcie przy synku i przyznam
                                                    szczerze, że nikt nie poinformował mnie o konieczności sterylizacji wkładek czy
                                                    też o konieczności zakupu sterylnych i nigdzie się nie doczytałam takiej
                                                    informacji. Nosiłam normalne podkłady poporodowe (i to tylko przez pierwsze 4-5
                                                    dni, a potem podpaski albo zwykłe wkładki) i krocze bardzo ładnie się goiło.
                                                    Także z tą sterylizacją to już chyba delikatna przesada wink Znaczy w tym sensie,
                                                    że na kobietach w ciąży i połogu chcą pieniądze zarabiać, bo koszt takich
                                                    wkładek pewnie byłby o niebo większy, a zwykłe podkłady kosztują 3-4 zł.
                                                  • turnesolka Re: A tak z innej beczki... 23.08.10, 15:37
                                                    loca, dzięki za info, a ile takich podkładów/podpasek na początku
                                                    dziennie się zużywa?
                                                  • loca201 Re: A tak z innej beczki... 23.08.10, 16:12
                                                    Wiesz, szczerze to nie było to tak dawno temu, bo niecałe 2 lata, ale nie
                                                    pamiętam ile zużywałam dziennie. Wiem, że samych podkładów zużyłam tylko 2
                                                    opakowania, bo były bardzo duże, bardzo nie wygodne i generalnie i tak nie
                                                    wsiąkały tej wydzieliny. Fakt, że są zalecane z tego względu, że nie mają od
                                                    spodu tego kleju tak jak podpaski i wkładki, więc są dzięki temu bardziej
                                                    przewiewne. Podkłady czy podpaski przez pierwsze kilka dni powinno się zmieniać
                                                    za każdym razem kiedy korzystasz z toalety i za każdym razem też się podmywać.
                                                    Kąpiel przez kilka dni podobno jest nie zalecana, bo rozmiękcza ranę, także
                                                    lepiej brać prysznic. Podobno najlepszym sposobem na szybkie gojenie się krocza
                                                    jest w miarę możliwości częste "wietrzenie", czyli chodzenie bez bielizny i
                                                    podkładów. Nie wiem czy faktycznie to pomaga, bo nie było mi dane sprawdzić:
                                                    ponad 2 tyg byliśmy po porodzie w szpitalu, a tam raczej kiepska sprawa ganiać
                                                    bez niczego wink W domu jak nikt nie patrzy, albo tylko mąż, to można w dłuższej
                                                    koszulce, bo nawet jak pocieknie coś po nodze to już nikt nie widzi i się
                                                    człowiek nie krępuje wink Także proponuję dużo nie kupować, te podkłady w każdej
                                                    aptece są dostępne, więc nie ma problemu w razie czego z dokupieniem.
                                                  • ola9876 Re: A tak z innej beczki... 23.08.10, 15:59
                                                    Tak juz trochę z górki pewnie dlatgo się tak pcha synuś, ale on
                                                    jeszcze malutki w 32 tygodniu miał 1860 więc chciałabym go ciutke
                                                    podtuczyć smile
                                                  • adamari1 Re: A tak z innej beczki... 23.08.10, 16:38
                                                    No ja juz lekki oddech ulgi - 35tc1d dzis i zero skurczy od tygodnia, nospa odstawiona, jedynie magnez biorę. Więcej czasu spędzam na nogach, choć staram sie jeszcze polezec na wszelki wypadek. 1 września (mój 36tc3d) gin zdejmuje mi pessar i zobaczymy. 37tc1d to juz ciąża donoszona czy dopiero 38tc1d? Co prawda sądzę ze na upartego i do 38 tc dotrwalabym przy odrobinie samozaparcia ale choćby ten 37 tc mnie ucieszy.
                                                  • turnesolka Re: A tak z innej beczki... 23.08.10, 17:04
                                                    Mi ginka wyliczyła donoszoną ciążę na 16 września, co będzie u mnie
                                                    ostatnim dniem 37 tygodnia, więc chyba chodzi o to aby skończyć
                                                    pełne 37 tygodni. Mi już teraz liczą tylko tygodnie ciąży na
                                                    podstawie usg, bo to jest dokładniejsze, jak liczą z ostatniej @ to
                                                    mogą być większe rozjazdy.
                                                  • elle.net Re: A tak z innej beczki... 23.08.10, 17:13
                                                    Ja urodziłam w 34 tygodniu i ktorymś dniu nie wiem dokladnie smile
                                                    sterydy miałam podane w 32 tygodniu i niunio jak sie urodził to
                                                    tylko dobę oddech był wspomagany CPAOem, poetm byl karmiony troszkę
                                                    sondą bo nie miał odruchu ssania no i miał żółtaczke i bardzo spaqdł
                                                    z wagi. wyszliśmy po 2 tygodniach w tym tydzień w inku.
                                                    Ale niestety w ciągu roku non stop wizyty u specjalistów i
                                                    rehabilitacja ze względu na asymetrie i napięcie mięśniowe. Teraz
                                                    jest wszystko dobrze ale ile nerwów ze względu na wcześniactwo
                                                    przeżyłam to moje sad
                                                    Tak więc lezymy laski do 37 skończonego bo w 35 niestety jeszce
                                                    róznie może być.
                                                  • adamari1 Re: A tak z innej beczki... 24.08.10, 08:04
                                                    elle.net, ale ja nigdy nie miałam przykazu lezenia, miałam sie tylko oszczedzac,
                                                    a lezenie plackiem zafundowałam sobie wyłącznie z powodu własnej paniki, choc i
                                                    zdrowego rozsądku. Tak, czy inaczej ja juz lezec plackiem nie bede, bo moją
                                                    trzylatka ktos zająć sie musi sad I tak mi szkoda małej, mama w domu i zero z
                                                    niej pozytku uncertain A i gin uznał, ze symptomow zblizajacego sie porodu nie widzi,
                                                    pessar trzyma, a nawet gdyby po jego zdjęciu za poltora tygodnia szyjka pusciła,
                                                    to wg gina 37 tc to juz okres bezpieczny.
                                                  • ola9876 Re: A tak z innej beczki... 21.08.10, 21:37
                                                    dzisiaj miałam skurcze co 10 minut przez ponad godzinę i bóle w
                                                    krzyżu, do tego ten ucisk, masakra jejku żeby chociaż jescze troszke
                                                    wytryzmać
                                                  • turnesolka Re: A tak z innej beczki... 22.08.10, 09:18
                                                    Ola,
                                                    Z takimi dolegliwościami to chyba lepiej pojechać do szpitala. Na
                                                    pewno nie zrobią Ci tam krzywdy ani nie "wyśmieją" że panikujesz.
                                                    Moja ginka pracuje w szpitalu (tak na nią trafiłam na Izbie przyjęć)
                                                    i na wizytach zawsze mi powtarza że jak mnie coś niepokoi to lepiej
                                                    jechać i sprawdzić. Bo oni mogą akcję porodową zatrzymać ale tylko
                                                    do pewnego momentu. Wiem dobrze że do szpitala zawsze "nie chce" się
                                                    jechać a Izba Przyjęć to nie jest bajka ale na prawdę jak masz takie
                                                    dolegliwości lepiej jedź.
                                                  • loca201 Re: A tak z innej beczki... 22.08.10, 09:36
                                                    Turnesolka ma całkowitą rację! Ja też nienawidzę szpitali i izba przyjęć
                                                    to dla mnie ostateczność, ale w takiej sytuacji nawet bym się nie zastanawiała.
                                                    Lepiej jednak to sprawdzić, skontrolować, żeby nie było za późno. Daj znać
                                                    Ola jak Twój stan!
                                                  • ola9876 Re: A tak z innej beczki... 22.08.10, 10:12
                                                    Skurcze się uspokoiły, zobaczymy co sie będzie dzisiaj działo, jak
                                                    sie powtórzy to na pewno zaliczę albo swojego lekarza albo szpital.
                                                    Wiem że szpital to nie koniec świata ale ja poprostu panicznię się
                                                    boje tam leżeć, podczas pierwszej ciąży byłam kilka razy i zawsze
                                                    się przedłużało, teraz też już dwa razy.
                                                    W przyszłym tygodniu mam zmniejszyć dawki leków wtedy to boję się
                                                    żeby się nie rozkręciło na serio.
                                                    Właśnie takich sensacji mam juz dosyć czy spokojnie nie można
                                                    doczekac do 37 tygodnia a nie codziennie walczyć sad
                                                  • loca201 Re: A tak z innej beczki... 22.08.10, 10:23
                                                    Wiem co czujesz, dla mnie to też taka ciągła walka, a najgorsze jest to, że tak
                                                    naprawdę to nic nie możemy zrobić jak tylko leżeć i mieć nadzieję na to, że
                                                    doczekamy tego upragnionego chociaż 37 tyg. Z tymi szpitalami to też wiem jak to
                                                    jest, codziennie na wizycie mówią co innego i jednego dnia zapewniają, że
                                                    wypiszą jutro, a jutro mówią, że to jeszcze nie, bo coś tam... Leżałam w tej
                                                    ciąży już 3 razy i liczę na to, że najbliższy raz to dopiero do porodu i to też
                                                    na standardowe 3 dni, bo generalnie atmosfera szpitali mnie przygnębia i
                                                    strasznie dołuje. Okropnie podupadam emocjonalnie w takich miejscach. W
                                                    pierwszej ciąży też swoje odleżałam zarówno w czasie ciąży jak i po porodzie
                                                    (ponad 2 tyg, bo mały miał żółtaczkę, zapalenie płuc, sinicę i guza na główce od
                                                    kleszczy i wyciskania go z mojego brzucha, a potem jeszcze tydzień w dziecięcym
                                                    szpitalu specjalistycznym). Koszmar. Najważniejsze teraz to chyba dla nas
                                                    spokój. Wiem, że ciężko być spokojnym i się nie denerwować kiedy dzieje się to
                                                    co się dzieje, ale spróbuj. Czasem naprawdę brzuch się napina i robią się
                                                    skurcze z nerwów. Nie głaskaj brzucha i postaraj się wyciszyć. Mam nadzieję, że
                                                    jednak to tylko wczoraj był taki zły dzień, a dziś już będzie ok. W każdym razie
                                                    mocno Ci tego życzę!
                                                  • turnesolka Re: A tak z innej beczki... 22.08.10, 11:16
                                                    Ola, dobrze że czujesz się lepiej. Zgadzam się że "sensacje" są
                                                    najgorsze. Z leżeniem i braniem tony leków, mimo że nie jest lekko
                                                    pogodziłam się już jako tako. Po prostu tak trzeba. Oglądam TV,
                                                    czytam, Internet, telefon... jakoś czas leci. Myślę sobie o
                                                    dzidziusiu i w zasadzie jestem szczęścliwa i dobrej myśli że
                                                    doczekam min 37tc. Ale jak się pojawiają jakieś dziwne dolegliwości
                                                    to pojawia się ten potworny strach, wizja małego w inkubatorze z
                                                    milionem rurek itd ... Jak ja wtedy zazdroszczę wszyskim kobietom z
                                                    klubu "ciąża to nie choroba". Zazdroszcze że mogą się w pełni
                                                    cieszyć tym wyjątkowym czasem, że mogą coś zrobić dla siebie, kiedy
                                                    jeszcze nie ma dziecka i ma się czas dla siebie, że mogą coś fajnego
                                                    zrobić z mężem, coś romantycznego dla związku, że mogą przygotować
                                                    rzeczy dla dziecka, poukładać na półeczkach, poprać poprasować
                                                    malutkie słodkie śpioszki i koszulki. Teraz to wszystko jest takie
                                                    słodkie, nowe i ekscytujące i sprawia tyle radości a po urodzeniu to
                                                    będzie raczej kierat i rutyna. Czuję się taka "okradziona" z tego
                                                    doświadczenia. Po prostu nienawidzę takiego bycia w ciąży, od razu
                                                    bardziej przeszkadza mi obrastający ciało celulit, zwiotczałe
                                                    mięśnie... Tak bardzo chcę odzyskać wolność, móc wreszcie coś
                                                    zrobić, mieć za sobą tą wegetację, poród i połóg, wiedzieć że
                                                    najgorsze to już było że teraz będzie lepiej i że cokolwiek zależy
                                                    ode mnie. W zeszłym tygodniu była u mnie moja mama teraz już wrócił
                                                    mąż i oni oboje na prawdę są cudowni i mimo stresu i zmęczenia
                                                    pomagają jak mogą, podają, przynoszą, przygotowują ... bez słowa
                                                    skargi, ale nawet tego mam już dość, to ubezwłasnowolnienie jest
                                                    koszmarne.
                                                  • ola9876 Re: A tak z innej beczki... 22.08.10, 11:48
                                                    Ja już teraz chce urodzić w bezpiecznym terminie, oby bez takich
                                                    rewelacji jak w pierwszej ciąży i odzyskać w końcu dawne życie,
                                                    wyjść na spacer i zapomnieć jak najszybciej o byciu w ciąży.
                                                    Marzę zeby w końcu złapać za szmate i samemu wypucować mieszkanie,
                                                    wyjechać na weekend do rodzinki, urządzić po swojemu pokoik
                                                    chłopców smile
                                                    Dzisiaj leże na jednym boku nawet się nie przekręcam, brzusia też
                                                    nie dotykam, wiem że głasianie jest be smile
                                                    Po wczoraj czuję sie jakby mnie pociag przejechał ale na szczęście
                                                    jest lepiej więc może sie już uspokoiło i nie bedzie mnie straszyć,
                                                    ale lekarzowi powiem co się dzieje niech decyduje co robimy dalej smile
                                                    Dzięki dziewczyny za pocieszanie, kto jak kto ale wy rozumiecie co
                                                    ja czuję smile
                                                  • madzialenakata Re: A tak z innej beczki... 22.08.10, 15:53
                                                    dzięki za ten post, ujęłas tu wszystko co czuje...
                                                    jakie ja miałam plany w tej ciąży, zanim pojawiły sie kłopoty! mówiłam sobie,
                                                    bede miała tyle czasu, przygotuje wszystko dla malucha, poprasuje, zrobie
                                                    reorganizacje w domu, wypoczne, bede chodziła na spacery, nad morze, kupiłam
                                                    sobie wygodne ciuchy ciążowe, połaze po sklepach i porobie zakupy ...
                                                    a tak to leze, kazdy dzien to walka, wyprawka przygotowywana ze strachem czy
                                                    zdaze, tłumaczenie mężowi kazdego kroku, co zrobic uncertain patrze tylko wokół,
                                                    ogladajac co jest nie zrobione i mam takie poczucie bezsilnosci, ze sama nic nie
                                                    moge zrobic... naprawde chciałabym normalnie przechodzic te ciążę
                                                  • madzialenakata Re: A tak z innej beczki... 22.08.10, 15:54
                                                    przepraszam to miała byc odp. do ostatniej wypowiedzi turnesolki
    • i_ja_tez Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 23.08.10, 20:59
      Witajcie, martwi mnie mój brzuch, otóż nie odczuwam żadnych
      wyraźnych skurczy, twardnienie
      brzucha też nie odbywa się tak że czuje że "nadchodzi", potem, ze
      trwa a następnie odpuszcza, nie mniej
      jednak leże na boku i gdy dotykam
      brzuch to jest on twardy. Nie jak skała ale czuje że tam zewnątrz
      jest twardą jakby piłka. Czasem za
      kilka sekundy dotykam znowu i jest ok. Gdyby nie to moje dotykamie
      to nawet bym nie wiedziała o tej
      dolegliwosci. Może oprócz tego że jak leże na plecach to czuje
      większą twardość. Proszę o pomoc czy
      to są skurcze i czy te objawy sa niebezpieczne? Dodam że cały czas
      leże i mam założony pessar na
      szyjkę i bardzo się boję przedwczesnego porodu, jestem dopiero o 22
      tygodniu sad
      z drugiej jednak strony brzuszek chyba musi być trochę twardy, w
      końcu tam jest dzidziuś smile
      • loca201 Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 23.08.10, 21:17
        i_ja_tez napisała:

        nie mniej jednak leże na boku i gdy dotykam brzuch to jest on twardy.

        Jeśli masz już spory brzuszek, dość mocno widoczny, to spróbuj podłożyć sobie
        pod niego poduszkę kiedy leżysz na boku, bo być może ta twardość brzucha
        spowodowana jest jego "wiszeniem" w powietrzu. Wtedy mięśnie i skóra się
        napinają i generalnie się tego nie czuje, że tak powiem, w brzuchu, tylko
        poprzez dotknięcie ręką.

        Gdyby nie to moje dotykamie to nawet bym nie wiedziała o tej dolegliwosci.

        Druga sprawa jest taka, że staraj się jak najmniej dotykać brzuch, bo macica
        reaguje na dotyk napinaniem się.

        Nie jak skała ale czuje że tam zewnątrz jest twardą jakby piłka. Czasem za
        kilka sekundy dotykam znowu i jest ok.


        Nie wiem czy dobrze zrozumiałam to zdanie, ale jeśli tak to być może dziecko się
        wypina i dlatego w jednym momencie brzuch w danym miejscu jest twardy, a za
        chwilę znowu miękki.

        Proszę o pomoc czy to są skurcze i czy te objawy sa niebezpieczne?

        Skurcze wyglądają dokładnie tak jak opisałaś to na początku: najpierw czujesz,
        jak brzuch się napina, potem jakiś czas czujesz to napięcie i twardość, a
        następnie czujesz ulgę jak napięcie odchodzi. Także to raczej nie skurcze w
        Twoim przypadku, ale najlepiej by było jednak porozmawiać o wszystkich
        niepokojących Cię sprawach przy najbliższej wizycie z ginekologiem. On najlepiej
        Ci wyjaśni co się dzieje i czy jest to niebezpieczne.

        Dodam że cały czas leże i mam założony pessar na szyjkę i bardzo się boję
        przedwczesnego porodu, jestem dopiero o 22 tygodniu sad


        A jaką masz długość szyjki? To takie pytanie na marginesie. Jeśli chodzi o
        przedwczesny poród to jeśli lekarz stwierdzi, że takowy Ci grozi to skieruje Cię
        do szpitala na podanie sterydów na szybszy rozwój płuc dziecka. Spróbuj się tak
        nie denerwować. Wiem, że to ciężka sprawa, ale nerwy i stresy w takim stanie
        mogą tylko pogorszyć sytuację, bo z nerwów też się brzuch napina.

        z drugiej jednak strony brzuszek chyba musi być trochę twardy, w końcu tam
        jest dzidziuś smile


        Dokładnie tak wink A poza tym mniej więcej od 24 tyg macica zaczyna powoli
        ćwiczyć, więc delikatne skurcze są "normalnym" zjawiskiem, o ile nie
        przekraczają 10-ciu dziennie.
        • i_ja_tez Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 23.08.10, 21:59
          Brzuszek jest już całkiem całkiem smile może faktycznie to dziecko się porusza, bo skurczy o jakich
          piszemy (przychodzenie, trwanie, odchodzenie) nie miałam jeszcze, może dlatego że biorę nospe.
          Szyjka na poczatku miala ok. 3 cm potem się skrociła, załozono mi pessar i od tej pory gin mowi ze jest
          ok.
          Rzeczywiscie, wczoraj miałam niezlego stresa, niestety nie sposob uniknąc pewnych prpblemow. W
          dodatku mam znowu zaparcia. A i wiązadła w pachwinach mocno dokuczają plus do tego bol w
          plecach.
          LOCA czytam Twoje wypowiedzi od dawna, trzymam kciuki i strasznie ci kibicuję i podziwiam.

          • loca201 Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 23.08.10, 22:17
            Oj, bo popadnę w samouwielbienie jak tak mnie wszyscy będą podziwiać wink hehe...
            Żarcik wink Nie ma nic do podziwiania, po prostu sytuacja wymaga takiego
            poświęcenia i wszystkie się tak poświęcamy. W końcu to dla tych maleństw, co je
            pod sercem nosimy wink Ja wierzę, że wszystkie damy radę! Dobrze, że jest to forum
            gdzie możemy pogadać i przekonać się, że nie jesteśmy osamotnione w tych naszych
            "cierpieniach" w związku z patologicznymi ciążami. A co do zaparć to na etapie
            20-30 tydzień pomagało mi jedzenie przed snem 3 kiwi. Jak wieczorem zjadłam to
            rano nie miałam problemu z zaparciami. Teraz to mnie jedynie syropek ratuje.
            Próbowałam i jabłka, i kawę, i wodę z sokiem z cytryny na czczo i nic. Wszystkie
            sposoby, które do tej pory na mnie działały już nie działają wink Ta ciąża
            wszystko zmienia wink Śmieję się, że mi to już do tego stopnia zupełnie nic nie
            wolno, że nawet się załatwić spokojnie nie mogę, bo przecież nie wolno nam się
            napinać wink Takie to nasze "gó...ane" (w dosłownym tego słowa znaczeniu)
            problemiki wink
            • i_ja_tez Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 23.08.10, 22:41
              Czasem można się powielbić smile

              Trochę się uspokoiłam, może rzeczywiscie takie twardnienie to fizjologia.

              A co do zaparc to jesli pijesz Lactulosum to mi lekarz zabronił. Czopki też kazał w ostatecznosci tylko
              brac ponieważ i jedno i drugie może wywołac skurcze. Mi na razie pomagają jogurty ale aż mi od nich
              niedobrze smile
        • turnesolka Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 25.08.10, 16:52
          Loca i inne mamy czekające na dziewczynki,

          Znalazłam to dziś na allegro i tak mi się spodobało że aż wyślę wam link:
          allegro.pl/cudny-spiwor-babaluno-roz-56-68-najtaniej-i1191965861.html
          • antosia-0 Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 25.08.10, 17:29
            Cześć dziewczyny.
            Ja też mam za sobą kilka dni zwątpienia, generalnie jestem podłamana
            już chyba wyczerpuję pokłady pozytywnej energiisad
            U nas ,,już" a raczej ,,dopiero" 34i5 t.c. do bezpiecznego
            skończonego 37tc pozostało 16 dni (nastąpi to 10 września). 13
            września mam się zgłosić do szpitala na zdjęcie pessara, wtedy też
            odstawią mi leki.
            Poza tym moja gin ze względu na te moje skurcze od 32tc skierowała
            mnie do szpitala na cotygodniowe ktg - byłam juz dwa razy, jutro idę
            po raz trzeci. Podczas ktg pisały się po 1-2 skurcze ale wg
            interpretacji lekarza były do przyjęcia. Ciekawe co będzie jutro,
            moja gin jak pokazywałam jej wydruki mówiła, ze trochę niepokojący
            za to jest zapis tętna dziecka ( za mało zróżnicowany, zbyt prosta
            linia, powinny być prosto mówiąc większe fale na tej linii) dlatego
            tym razem (jutro) jak zapis bedzie podobny to mnie zatrzymają w
            szpitalusad((( Ja już się denerwuję bo nie wiem o czym taki zapis
            świadczy? Wiecie może? Oczywiście stresuję się już dziś, a jutro na
            badaniu będzie gorzej. Zawsze jak mnie epodłączają pod tą maszynę to
            się denerwuję a wiadomo stres nasila skurcze...błędne koło. Ach
            czuję, że jutro już zostane w szpitalu. Spakowałam się.
            Poza tym w ten poniedziałek na wizycie u mojej gin Malutka ważyła
            2100, czyli przez 2tyg przybrała 300g.
            Trzymajcie za mnie jutro kciuki
            • antosia-0 Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 25.08.10, 17:34
              Mam jeszcze pytanie do Was o pobieranie wymazu na paciorkowca.

              Moja gin mówi, że w szpit powinni pobrać mi bezpłatnie w 35 tc
              W szpit powiedzieli, że póki mam pessar - nie pobiorą mi wymazu...A
              co jeśli po ściągnięciu pessara zacznę odrazu rodzić,przecież jest
              to możliwe...
              Jutro za radą mojej gin przy okazji ktg zamierzam uprosic ich żeby
              pobrali mi wymaz chociaż z odbytu.
              Kurcze kazdy mówi co innego, a przecież wiadomo, ze przy pessarze
              jest bardzo duże zagrożenie infekcjami itd. a tu o wszystko trzeba
              walczyć. Co Wasi lekarze mówią w tej kwestii?
              • turnesolka Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 25.08.10, 18:22
                mi już wymaz w dróg rodnych 2 razy pobierali, pierwszy przy okazji wizyty w
                szpitalu, ale go w końcu nie odebrałam bo jakoś się nie składało a teraz to i
                tak to było tak dawno że raczej jest nieaktualny; drugi mi ginka pobrała na
                ostatniej wizycie, czyli w 34 tc bo na wynik się ok 10 dni czeka.

                Nie wiem za to po co wogle pobiera się wymaz z odbytu? Czy wiecie po co by to
                miało być?

                Z tymi wymazami to ogólnie jest jakaś w miare nowa moda
          • loca201 Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 25.08.10, 18:06
            turnesolka, śpiworek świetny! Ale nie kupuję dla córci takich rzeczy, bo
            kupiłam dla synka i spał w tym śpiworku jedną noc wink A to dlatego, że zwyczajnie
            ciężko dziecko przewinąć w nocy na "śpiocha" i się budzi przy wyjmowaniu ze
            śpiworka. Na takie wiosenne i jesienne dni byłby fajny na dzień do wózka na dwór
            zamiast kocyka, bo wtedy faktycznie dziecko osłonięte od wiatru, natomiast w
            nocy w domu kocyk w zupełności wystarczał i był o wiele praktyczniejszy.
      • turnesolka Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 24.08.10, 12:53
        i ja też, generalnie jak byś opisywała moje objawy. I problemy też
        pojawiły mi się w podobnym momencie co Tobie, a do tej pory (34tc) nie jestem
        pewna kiedy to właściwie jest ten skurcz i czy ja tak naprawdę to właściwie te
        skurcze mam.
        Szału dostaję i chcąc nie chcąc macam ten brzuch żeby obadać czy jest twardy czy
        nie. Na swoją obronę dodam tylko że to sami ginekolodzy mi tego stracha
        napędzili. Zaczęło się od tego że szyjka mi się od strony pochwy rozwarła na
        opuszek i się mnie ginka przy badaniu pyta czy mi "brzuch nie staje" a ja na nią
        wielkie oczy o co chodzi. Jako tako wytłumaczyła mi o co chodzi z tym stawaniem
        brzucha i macicy ale raczej wydawało mi się że czegoś takiego nie mam. Szyjka w
        badaniu usg wyszła długa więc przez chwilę był spokój. Taki napięty, nabrzmialy,
        ciagnący (przy chodzeniu czy staniu) brzuch miewałam ale się tym za bardzo nie
        martwiłam zwłaszcza że miałam wrażenie że wynika to raczej z problemów
        żołądkowo-jelitowych: wzdęcie, zaparcie, niestrawność, zgaga.
        Ale przy następnym badaniu ginka stwierdziła jednak że mam napięty brzuch (ja
        sama wtedy czułam że jest napięty ale nie żeby jakoś tragicznie) i żebym NoSpę 3
        x dziennie brała. No to się znów bardziej przejęłam. Potem się te twardości
        nasiliły więc się znów udałam do lekarze no i tym razem przy badaniu okazało się
        że szyjka jest już w pozycji pośredniej co u pierworódki nie jest OK, no i
        dostałam jeszcze Luteinę. Oczywiście cały czas były pytania o skurcze a ja cały
        czas tłumaczyłam że takich typowych to nie czuję i opowiadałam o moim napiętym
        brzuchu ale żaden gin (a w sumie rozmawiałam z 5) do końca nie potrafił mi
        wyjaśnić różnicy i co tak na prawdę powinno mnie niepokoić - po prostu masakra,
        dodam że ogólnie przecież debilem nie jestem i mam sporą wiedzę medyczną i
        zrozumienie fizjologii ciała. W między czasie na kolejnych usg szyjka wypadała w
        miarę Ok (długość i kanał zamknięty) a twardnienia i napięcia brzucha się
        nasilały mimo że dołączyłam jeszcze Scopolan w czopkach, NoSpa to na mnie raczej
        nigdy specjalnie nie działała. Po kolejnej wizycie u mojej ginki prowadzącej
        wysłala mnie do szpitala, żeby jednak sprawdzili lepiej co się dzieje. Tam
        trafiłam na moją obecną lekarkę, która jest o niebo lepsza od wszystkich przeze
        mnie do tej pory spotkanych ginekologów gabinetowych. To ona wprowadziłam mi
        Cordafen i to był strzał w dziesiątkę. Dla mnie to jest w zasadzie jedyny lek
        który działa na te napięcia. Bo leki rozkurczowe (NoSpa, Scopolan) to na moje
        dolegliwości nie wiele pomagały. A jak brałam i NoSpę i Scopolan (na wskazanie
        lekarzy) to zaparcia miałam tragiczne. Na Ciebie ta NoSpa działa? Tzn czy
        czujesz że te napięcia po NoSpie przechodzą? Aha jeszcze moje napięcia to są
        głownie po południu lub w nocy i często jak mam pełny pęcherz, po wizycie w
        toalecie z reguły mija.
        Na badaniu i usg w 30-32 tc wyszło że szyjka mi się skróciła już mocno, ok. 22mm
        i obecna lekarka zaleciła mi możliwie dużo leżeć, wcześniej miałam zalecony
        tylko "oszczędzający tryb życia" ale w praktyce i tak bardzo dużo leżałam bo po
        prostu te napięcia brzucha mi bardzo przeszkadzały i męczyły. No więc teraz leżę
        praktycznie no stop i cały czas się zastanawiam co to są te skurcze i czy je
        mam. Jedyne co mi sie wydaje (też chyba takie opisy innych dziewczyn znalazłam)
        to że jak jest ten skurcz czy też stawanie macicy to faktycznie brzuch się
        bardziej uwypukla i robi taki jakby kwadratowy. Czyje się i widzi taką jakby
        zbitą piłkę, robi się bardziej wystający do przodu a węższy po bokach. Nie wiem
        co na taki opis inne dziewczyny, czy u nich jest podobnie.

        Co do czopków to ja za to od żadnego gina nic nie słyszałam aby glicerynowe
        szkodziły. A lekarka na szkole rodzenia wręcz mówiła że zdecydowanie lepiej
        czopek niż zaparcie. Co do Lactulozum to jest to tak jakby sztuczny błonnik,
        czyli wiąże wodę i zwiększa objętość masy w jelitach, w ten sposób pobudzając
        ruchy robaczkowe (to co przepycha zawartość jelit). Błonnik naturalny czy
        jedzenie bogate w błonnik działa podobnie tylko jeszcze może powodować wzdęcia,
        bo te wszystkie wióry i trociny "gniją" w brzuchu i powoduja gazy. Co do
        jogurtów to na pewno Ci nie zaszkodzą ale nie ma żadnych dowodów że one tak na
        prawdę cokolwiek robią w kwestii zaparć. Activia miała z tym bardzo duże
        problemy sądowe na całym świecie, też w Polsce i zauważ że w reklamach już
        zdecydowanie mniej konkretnie sugerują efekt przeczyszczający. Problem w tym że
        wszystkie leki rozkurczowe hamuja skurcze także te drobne jelit, więc po prostu
        blokuja ten przepływ. Normalnie jak się je bieże od czasu do czasu to nie ma
        problemu bo wszyskto w miare szybko wraca do normy. Tylko że my w ciazy wcinemy
        te leki no stop.
        Oczywiście ja też próbowałam po drodze wszystkie te jogurty, śliwki, jabłka etc
        ale z mojego doświadczenia tylko czopki pomagają. W/w jedzenie to raczej tylko
        pogarszało wzdęcia czy zgagę, co potęgowało twardy/nabrzmiały brzuch i już wogle
        nie wiedziałam co się dzieje i co tak na prawdę mnie boli. No i jeszcze
        nauczyłam się niestety nie wierzyć do końca żadnemu ginekologowi. Bo niestety to
        co mówili było wzajemnie sprzeczne i dopiero lekarka ze szpitala mi jako tako
        pomogła. Nie wiem czy moja historia Ci jakoś pomoże, może chociaż że nie jesteś
        osamotniona w swoich dylematach i że jak tylko będziesz miała wrażenie że twój
        gin coś kręci i się gubi to skonsultuj się z kimś innym wg. mnie najlepiej w
        dobrym szpitalu. Nie licz absolutnie na to że któryś się przyzna że czegoś nie
        wie, a że nie wiedzą czy nie umieją to wiem na pewno na paru własnych
        doświadczeniach. Np. jeden gin mi w w usg zmierzył szyję na 48mm gdy miała już
        max 2-3 cm. I jeszcze jak się go zapytałam czy to możliwe żeby mi się szyjka
        wydłużyła bo poprzedniu już miałam 3,3 to jeszcze raz wszystko pooglądał i nawet
        na ekranie pokazał w zbliżeniu. Bez żadnego zająknecia zapewniał mnie że szyjka
        jest super i z jej strony nie ma żadnego zagrożenia. Na szczęście zaufałam
        własnemu rozsądkowi i to sprawdziałam u tej lekarki ze szpitala i tylko to
        zdjęcie zobaczyła to od razu powiedziała że on nie z tego miejsca mierzył co
        trzeba i na kolejnym usg u dobrego fachowca się wszystko potwierdziło.
        • loca201 Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 24.08.10, 15:09
          turnesolka napisała:

          Nie licz absolutnie na to że któryś się przyzna że czegoś nie wie

          Z tym się nie zgodzę. Przyznaję, że faktycznie na palcach można policzyć lekarzy
          z powołania w dzisiejszych czasach i wiem to, bo odkąd zaczęłam miesiączkować to
          miałam ogromne problemy ginekologiczne (plamienia, nieregularne miesiączki
          wahające się od 2 tyg do 2 mies, torbiele na jajnikach, nadżerki itd. itd.).
          Najbardziej denerwowały mnie te plamienia, a już zwłaszcza jak przyszedł czas
          starania się o dziecko i nie mogłam zajść długo w ciążę. Chodziłam do ok. 7
          lekarzy w moim mieście i żaden mi nie potrafił powiedzieć skąd te plamienia. Nie
          pytałam dlaczego one są, bo nie zawsze można dojść przyczyny danego zjawiska,
          ale skąd się wydobywa to brudzenie to chyba z USG można wywnioskować? Nikt nie
          potrafił mi pomóc i każdy tylko kazał jeść tabletki antykoncepcyjne, bo niby
          miały wyrównać miesiączki i zlikwidować plamienia jeśli tylko bym je brała co
          najmniej 1,5 roku. Wkurzałam się za każdym razem, bo tabletki żarłam co najmniej
          3 lata, a kiedy odstawiłam, bo chciałam zajść w ciążę to znowu to samo. Więc
          tabletki nie pomagały. W końcu pojechałam do lekarza, którego poleciła mi
          znajoma (200 km od mojego miasta), bo miał być niby taki dobry. Nie dość, że
          powiedział mi tylko to, co już sama wiedziałam i to co mi inni mówili (czyli
          mity o tabletkach) to jeszcze wziął za wizytę 80 zł, a za USG kazał sobie
          dopłacić kolejne 70 zł. Także miałam tylko 150 zł w plecy i wycieczkę za miasto.
          Po kilku miesiącach żona znajomego z pracy poleciła mi swojego ginekologa.
          Przyjmuje zaledwie 50 km od mojego miasta rodzinnego, więc stwierdziłam: cóż,
          zaryzykuję. I wiecie co? Strzał w 10! Teraz jeżdżę do niego blisko 200 km, bo
          już dawno się przeprowadziłam i nie wyobrażam sobie innego ginekologa! Żebym
          miała jeździć 1000 km to też bym jeździła. Facet jest konkretny, wie co mówi i
          przede wszystkim jak czegoś nie wie to mówi to prosto z mostu, że w tym
          problemie pomóc nie potrafi, ale może polecić dobrego specjalistę. Generalnie mi
          powiedział tak tylko raz w ciągu blisko 4 letniego czasu korzystania z jego
          usług. A było to w sytuacji, kiedy w gabinecie prywatnym i tak nic nie dało się
          zrobić, bo potrzebowałam leczenia szpitalnego. A co do moich problemów opisanych
          wyżej to właśnie on dokładnie wyjaśnił mi skąd te plamienia jak również
          powiedział dlaczego nie mogę zajść w ciążę: tłumaczył, że są jakieś 3 fazy
          dojrzewania jajeczka i 3 fazy czegoś tam (już nie pamiętam) i że te fazy muszą
          się równać, tzn. Jeśli jajo jest w 1 fazie to i to drugie coś musi być w fazie
          1, a u mnie było tak, że jak jajo było w fazie 1 to to coś było już w 3.
          Przypisał leki i po 4 miesiącach byłam już w ciąży! Co więcej każdy lekarz, u
          którego byłam do tej pory przyjmował taśmowo, tzn. szedł na ilość pacjentek,
          żeby więcej zarobić, a nie na jakość jego usług (czyli wizyta trwała 10 minut,
          odpowiedzi na pytania bardzo zdawkowe, badanie zrobione byle jak), natomiast ten
          lekarz przyjmuje tyle czasu ile trzeba poświęcić pacjentce. Jeśli sytuacja tego
          wymaga to wizyta trwa nawet godzinę! Ja zawsze siedzę u niego 40-50 minut. W tym
          czasie wszystko dokładnie mi tłumaczy, robi dokładne USG, dokładne badanie,
          przeprowadza szczegółowy wywiad, odpowiada na WSZYSTKIE moje pytania i jak
          czegoś nie rozumiem to wykłada to jak krowie na miedzy (czasem nawet rysuje na
          kartce żeby wszystko było jasne), interesuje się stanem pacjentek: jak byłam w
          szpitalu to koniecznie kazał zadzwonić powiedzieć co i jak i zawsze się
          przejmował. Jak dzwonię zapisać się na wizytę czy jak mam jakiś problem to
          zawsze odbiera tel i pyta jak się czuję itd. W nagłych przypadkach przyjmował
          mnie nawet w niedzielę w późnych godzinach wieczornych! No i nie ma żadnego
          rozgraniczenia na wizytę i badanie ginekologiczne oraz oddzielną opłatę za USG,
          po prostu wszystko jest w jednej cenie: 80 zł. Ten lekarz przywraca mi wiarę w
          to, że istnieją jeszcze lekarze z powołania i robią to co lubią. Nawet mój mąż
          tak stwierdził kiedy pojechał ze mną na wizytę i lekarz wyszedł na korytarz żeby
          go zawołać na USG. Facet jeździ na wszystkie zjazdy ginekologiczne i mimo, że
          młody nie jest to cały czas dąży do doskonałości i doszkala się kiedy to tylko
          możliwe. Mogłabym jeszcze go zachwalać, ale pewnie nikomu nie będzie się chciało
          tyle czytać wink W każdym razie jeśli któraś z Wasz jest z okolic Lublina to
          szczerze polecam tego ginekologa. Przyjmuje w Kraśniku. Nie wiem skąd jesteście,
          ale jak by ktoś był zainteresowany to mogę podać namiary.
          • turnesolka Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 24.08.10, 16:24
            Przez "żaden" oczywiście rozumiem 99% bo wyjątki się zdarzają od każdej reguły.
            Ten "twój" lekarz to jest właśnie ten wyjątek od żaden. Takich zwłaszcza wśród
            ginekologów jest mało.

            Najbardziej podobał mi się w Twojej opowieści kawałek o powszechnym zalecaniu
            tabletek antykoncepcyjnych na wszystko. Ja miałam na początku mega bolesne
            miesiączki więc oczywiście standardowo każdy mi też te tabletki wciskał,
            zupełnie nie umiejąc doradzić innej terapii i nie interesując się za bardzo że
            mam migreny na które tabletki za dobrze nie robią. Jak juz w końcu się na te
            tabletki zdecydowałam bo miałam już na prawdę dość tych koszmarnych okresów a i
            ta forma antykoncepcji mi akurat wtedy pasowała to sama metodą prób i błedów i
            czytając w Internecie zachodnie publikacje dobrałam sobie najlepszą porę brania
            tabletki oraz że brałam non stop 3-6 opakowań a nie z tą idiotyczną przerwą co
            miesiąc, która nic nie daje oprócz całej niedogodności okresu (fakt mniej
            bolącego ale zawsze) a w moim przypadku dodatkowych migren.

            A z ciekawszych tematów to natrafiłam dziś w sieci na taką fajną aplikację:

            wirtualnyfryzjer.onet.pl/
            można się troche pobawić i pośmiać.
        • i_ja_tez Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 24.08.10, 17:22
          Turnesolka, nie wiem co jest z tym moim brzuchem, bo nospę biorę
          cały czas i nie widzę różnicy czy pomaga czy nie. Wczoraj przes
          godzinę co chwilę miałam twardy brzuch, dzisiaj wszystko w porządku.
          Scopolan mam, ale ma go brać tylko w awaryjnej sytuacji jakby
          skurcze były silniejsze lub było ich więcej dziennie. No i właśnie
          nie wiem czy ja te skurcze mam! Wczoraj wzięłam ten scopolan i nic
          się nie poprawiło. Dziwna sprawa.

          Dzisiaj nie twardnieje mi brzuszek, ale za to żeby nie było tak
          pięknie to wiązadła w pachwinach tak bolą bardzo sad i do tego ból w
          plecach w miednicy... a i jeszcze od czasu do czasu mocne kłucie w
          kości łonowej... buuuuu....

          A poza tym spodziewam się dziewczynki i strasznie ym już chciała
          kipić jakiś różowy ciuszek (choć nie cierpię różowego) ale jeszcze
          się boję smile
          • turnesolka Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 25.08.10, 14:46
            i ja też, witaj w klubie, mi też wczoraj brzuch twardniał co chwila i też
            mnie trochę w krzyżu boli (co mi się jeszcze nigdy nie zdarzyło). Ale miałam
            wczoraj do południa trochę stresów (nie ciążowych) a zauważyłam że jak jestem
            zdenerwowana albo nawet pozytywnie czymś za bardzo podekscytowana to mi zaraz
            brzuch twardnieje i do końca dnia juz za wiele nie da się z tym zrobić. Nie wiem
            co Ci do końca poradzić bo jak widzisz sama nadal trochę po omacku się poruszam.
            Na pewno mi bardzo pomaga Cordafen więc przy okazji jakieś wizyty u lekarza
            zapytać o ten lek, przez jakiś czas pomagała mi też Luteina, więc może o to
            zagadnij. Ja też jak byłam na jakimś badaniu, czy normalnym czy usg i czułam
            taki twardy brzuch to prosiłam żeby ginekolog "pomacał" i mi powiedział czy to
            jest twardy czy nie. Trochę mi to pomogło się rozeznać. Z perspektywy czasu
            żałuję też że tak późno trafiłam do szpitala, a dokładnij na Izbę Przyjęć bo nie
            było konieczności mnie wtedy kłaść. Mam wrażenie że jednak Ci lekarze szpitalni
            zwłaszcza w szpitalach klinicznych to są zdecydowanie bardziej na bieżąco a ci
            "gabinetowi" to tylko hurtem NoSpę na wszystko w ciąży dają. A tak na marginesie
            to NoSpa to jest bardzo stary lek o wcale nie najwyższej skuteczności i wcale
            nie taki zupełnie obojętny. Na zachodzie nikt go praktycznie nie zna i nie używa
            bo NoSpę za komuny produkowała jakaś firma na Węgrzech więc cały wschodni blok
            go stosował na potęgę bo nic innego wtedy nie było i już tak zostało. Co do
            Scopolanu to tak jak już pisałam jak masz brać to bierz w czopkach bo w
            tabletkach to on praktycznie do macicy nie "dochodzi" więc jedyny skutek jaki
            będziesz miała to jeszcze gorsze zaparcia.
            A jak Ci będzie dalej brzuch twardniał i będziesz tym zaniepokojona jedź do
            jakiegoś sensownego szpitala na izbę przyjęć i się skonsultuj. Wiem że realnia
            państwowej służby zdrowia to nie bajka i pewnie dużo czasu na to zmarnujesz ale
            przynajmniej się uspokoisz i może Ci lepiej leki ustawią. A może przy okazji pod
            kątem porodu tez coś więcej się dowiesz i będziesz mogła lepiej wybrać/się
            przygotować.
            • ola9876 Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 25.08.10, 14:55
              Tak popieram cordafen na te skurcze dla mnie też jest wspaniały, a
              wogóle dzisiaj u mnie jakoś rewelacyjnie prawie nie mam skurczy, w
              sumie nic nie boli az sie boje czy nie za dobrze smile, dostałam
              jakiegos pawerai gdybym tylko mogła zabrałabym się za układanie
              ubranek w szafce.
              Wcześniejsze dwa dni miałam fatalne płacz bez powodu, złe
              samopoczucie ogólnie starszny dołek.
              Mam tylko nadzieję że ten dobry nastrój to nie zwiastun porodu smile
            • i_ja_tez Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 25.08.10, 15:25
              Rozmawiałam z moim kochanym doktorem dziś.
              Scopolan mam brać tylko doraźnie jakby skurczy było więcej niż 7 na
              dzień, czyli w moim przypadku będę trzymać rękę na brzuchu, bo
              inaczej to nie możliwe policzyć smile wcześniej wogóle nie miałam.
              Wizytę mam za 2 tyg, porozmawiam o Cordafenie, wolałabym go mieć w
              domu. Czy jak bierzesz cordafen to nie masz skurczy wogóle?
              Zastanawiam się czy wogóle skurcze są normalne na tym etapie ciąży
              (22 tc), leżę grzecznie i chciałabym donosić ciążę.
              Odnośnie nospy to słyszałam o skutkach ubocznych jak obniżone
              napięcie mięśniowe moja siostra jest logopedą, mówi, że to nie do
              końca jest potwierdzone, ale w razie czego całkowicie uleczalne,
              także staram się tym nie martwić.
              A scopolan mam w czopkach sad
              • ola9876 Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 25.08.10, 15:39
                no u mnie całkiem nie zniknęły po cordafenie, ale na pewno jest
                mniej niż 10 na dobę.
                Ale co do brania to wiem że nie można go sobie tak brać, a potem
                odstawiać samemu, raczej jak się zacznie to się go bierze.
                • loca201 Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 25.08.10, 16:13
                  Ola, fajnie, że humorek już dopisuje smile Te płaczliwe dni z wahającymi się
                  humorkami to jakaś totalna porażka uncertain Sama w takich dniach nie mogę ze sobą
                  wytrzymać wink
                  i_ja_tez, u mnie przy Cordafenie nie ma wcale skurczy, na szczęście. Co
                  do Nospy to w pierwszej ciąży brałam Nospę praktycznie całą ciążę w dużej dawce
                  i synek jest okazem zdrowia. Także zupełnie nie wierzę w tą teorię z mięśniami.
                  A jeśli chodzi o Scopolan to w czopkach podobno działa najlepiej!
              • turnesolka Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 25.08.10, 16:50
                Ciężko powiedzieć czy po Cordafenie wcale nie mam skurczy bo jak już pisałam
                często ciężko mi jednoznacznie określić czy mam skurcz czy nie, ale na pewno
                tylko po Cordagenie czuję jakąś wyraźną różnicę.
                Nie pisałam o NoSpie negatywnie żeby straszyć, oczywiście nie jest jakaś bardzo
                niebezpieczna chodzi mi raczej o to że mam wrażenie że jest ogólnie mało
                skuteczna a są zdecydowanie lepsze leki, które pomagają a też nie szkodzą.
                • i_ja_tez Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 25.08.10, 18:32
                  No więc właśnie, ja też nie wiem czy brać ten scopolan czy nie, bo
                  również nie wiem czy je mam smile
                  A czy KTG wykazałoby takie skurcze w 22 tygodniu? niby nic lekarz
                  nie mówił, ale może warto byłoby się przejechać np. do szpitala.
                  • elle.net Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 25.08.10, 18:58
                    Wydaje mi sie że w 22 by nie wyłapało KTG skurczy ale moge sie mylić.

                    Ja miałam wymaz robiony po 20 tygodniu ze wzgledu na to że pierwszy
                    poród przedwczesny, teraz mam 33 tydzień i jutro wizytę więc mysle
                    że albo jutro albo ww nastepnym tygodniu mi pobierze jeszce raz.

                    Co do poebierania z odbytu to wydaje mi sie że to bez sensu bo tam
                    inne bakterie które nie wpływają na poród przedwczesny i chyba tam
                    zawsze są te bakterie a w pochwwie nie zawsze smile

                    Mi lekarz powiedział że ten wymaz jest najwazniejszy bo większośc
                    porodów przedwczesnych jest przez to paskudztwo i tak było
                    prawdopodobnie z moim pierwszym uncertain
                  • turnesolka Re: Pytanie do leżących - o twardy brzuszek 25.08.10, 20:09
                    i ja też, moim zdaniem jak masz dość długo (dłużej niż zwykle) albo jakoś
                    bardziej napięty brzuch to spróbuje wziąć scopolan i zobaczysz czy coś da.
                    Krzywdy ani Tobie ani Dziecku nie zrobi a sama zobaczysz czy na Ciebie działa.
                    Tylko jak zakładasz czopek to najpierw wizyta w toalecie a potem mozliwie długo
                    poleż bo inaczej zaraz Ci wszystko wypłynie i nie będziesz wogle wiedzieć czy
                    nie działa bo nie działa czy też nie zdązył się wchłonąć. Ja przez pewnie czas
                    prałam 3 razy NoSpa Forte i nadet do 3 Scopolanow dziennie. Nic złego się od
                    tego nie dzieje poza oczywiście wspomnianym wcześniej mega zaparciem. Ale moja
                    kumpela przez większość ciąży brała podobne dawki + mase innych leków bo ona to
                    juz na maxa miała trudną ciąże i nie miała żadnych problemów z zaparciami, więc
                    reguły nie ma.
                    Co do KTG to osobistych doświadczeń nie mam, ale jak poczytasz na innch forach
                    to wygląda na to że jakieś mega wymierne to te badanie nie jest i nawet u
                    dziewczyn tuż przed porodem różne wyniki wychodzą, inna sprawa że jak z każdym
                    badaniem ktoś je też interpretuje więc może tu jest pies pogrzebany.
                    • i_ja_tez Dzisiaj mam kryzys............................... 26.08.10, 18:34
                      Boli mnie kręgosłup prawie non stop, głównie miednica z tyłu po
                      środku i jakby w pasie. Boli jak leżę na lewym boku, i boli na
                      prawym. Przechodzi jak położę się na plecy, ale wtedy twardnieje mi
                      brzuch. Przechodzi też jak wstaję do łazienki. Jak zmieniam pozycję
                      i w czasie snu mam trochę ulgi. Boli już tydzień.

                      Mdli mnie już od tego ciąglego jedzenia na leżąco.

                      Trochę więzadła w pachwinach odpuściły.

                      Walczę z zaparciem.

                      Mam wizję, że mam objawy porodu przedwczesnego.

                      Mąż mnie nie rozumie.
                      • loca201 Re: Dzisiaj mam kryzys........................... 26.08.10, 19:35
                        i_ja_tez! Ja Ciebie rozumiem! Milczałam dziś na forum, bo też bym tylko
                        narzekała, ale skoro już zaczął się narzekający wątek to się dołączę: boli mnie
                        tyłek od tego leżenia i to naprawdę mocno! Wczoraj nie mogłam bardzo długo
                        zasnąć, bo leżąc na prawym boku od bólu pośladka drętwiała mi noga, a leżąc na
                        plecach i lewym boku strasznie bolała mnie kręgosłup. Co do jedzenia na leżąco
                        to mam już taką zgagę, że wypijam butelkę 250ml Maaloxu w ciągu tygodnia!
                        Powinnam się w ten Maalox zaopatrywać hurtowo. Mała mnie tak kopie po żebrach,
                        że boli niesamowicie, a do tego NIENAWIDZĘ swoich cycków! Są już 3 rozmiary
                        większe i obrzydliwe! Przeszkadzają mi we wszystkim! Jak leżę w dzień na plecach
                        to rozchodzą mi się pod pachy, w nocy nie mogę spać na plecach, bo są tak
                        ciężkie, że mam duszności i się budzę, bo ciężko mi oddychać, jak próbuję spać
                        na brzuchu to też mi nie wygodnie, bo są tak duże, że wygina mi się
                        nienaturalnie kręgosłup, jak się myję nad wanną to tak mi wiszą, że aż boli 9z
                        tego, że są ciężkie) i generalnie wychodzą mi dekoltem w każdej koszulce. Ja
                        chcę moje małe jędrne 75B!!!! sad Po pierwszym porodzie rozmiar mniej więcej
                        powrócił, jednak zrobiły się obwisłe i nie są już jędrne sad A teraz urosły mi
                        jeszcze więcej, bo w pierwszej ciąży tylko 2 rozmiary, a teraz już 3, więc się
                        jeszcze rozciągnął sad No i mam jeszcze taki problem, że synek urodził się mając
                        obwód główki 30,5 cm, a poród był koszmarnie ciężki i nie chciał synek wyjść, a
                        córeczka w 30 tygodniu miała już 27 cm obwodu główki i jestem przerażona ile
                        jeszcze urośnie sad Ech... Co prawda humor mam dziś całkiem dobry, jednak coraz
                        więcej rzeczy mnie denerwuje (zwłaszcza przez te piersi) i strasznie martwię się
                        tą główką sad We wtorek zapytam lekarza czy może jeszcze dużo urosnąć.
                        • turnesolka Re: Dzisiaj mam kryzys........................... 26.08.10, 19:54
                          Loca, a ja bym chciała większy biust!!! i jestem wkurzona że teraz jak mi się w
                          ciązy fajnie powiększył i po raz pierwszy w życiu nie jestem płaska jak deska to
                          zero z tego pożytku a po porodzie też pewnie pożytek niewielki bo będą słuzyć do
                          karmienia synka a nie do innych zdecydowanie ciekawszych zadań.
                          Co więcej z tego co czytałam na forach to male biusty ciążę znoszę o wiele
                          gorzej niż duże i wyglądają po ciaży i karmieniu jak obwisłe puste woreczki...

                          • loca201 Re: Dzisiaj mam kryzys........................... 26.08.10, 20:14
                            Turnesolka, przed ciążą miałam moje małe 75B i bardzo je lubiłam. Były małe i
                            jędrne, a po porodzie i karmieniu, dokładnie tak jak napisałaś, wyglądały jak
                            obwisłe puste woreczki (dosłownie mogłam pod nie dłoń wsadzić tak wisiały). Niby
                            rozmiar został ten sam, ale przez zmianę ich kształtu i tak musiałam zmienić
                            staniki, bo mi odstawały. Mąż co prawda nie narzeka, ale ja jak naprawdę NIGDY
                            nie miałam kompleksów na temat mojego małego biustu tak od porodu i karmienia
                            jest to część mojego ciała, której nie lubię najbardziej. A teraz mąż czasem
                            żartuje, że szkoda, że nie możemy sobie pofiglować, bo by się chociaż nacieszył
                            moimi piersiami wink Ps. Nigdy nie nosiłam push-up`ów przed pierwszą ciążą, bo
                            lubiłam swój biust: był na swoim miejscu, wysoko i stercząco, a po porodzie
                            zmienił położenie na "zaraz nad brzuchem" i płasko jak cho...era, a co za tym
                            idzie aby był mniej więcej tam gdzie być powinien to musiałam zakupić push-upy.
                            Do tego mimo, że w pierwszej ciąży przytyłam aż 22 kg i brzuch miałam olbrzymi
                            to na piersiach zostały mi rozstępy. Co prawda lepiej na piersiach niż na
                            brzuchu, bo w lecie przy krótszej koszulce byłoby nie za fajnie, a piersi na
                            wierzchu nie noszę wink
                      • turnesolka Re: Dzisiaj mam kryzys........................... 26.08.10, 19:45
                        i ja też,
                        mnie wcześniej bolał kręgosłup ale wyżej. Może poszukaj lepszej pozycji do
                        leżenia na boku. Są takie specjalne poduszki dla ciężarnych. Ja taką (SenMata)
                        kupiłam ale dla mnie okazała się niewypałem, jakaś taka za wielka i nie poręczna
                        ale za to przy pomocy 4-5 jaśków przybieram podobną pozycję. Dla mnie
                        najważniejsze to mieć lekko przykurczone nogi i koniecznie mniędzy nogami
                        poduszkę, koc lub kołdrę. Koniecznie też muszę mnieć coś częściowo pod brzuchem
                        (ale nie za dużego) oraz przed klatką piersiową co mnie stabilizuje oraz pod
                        rękę która jest u góry. Obie ręce mam wtedy proste do przodu. Doszłam do tej
                        pozycji trochę metodą prób i błędów a trochę inspirując się rysunkami i
                        zdjęciami na internecie, tymi ze specjalnymi poduszkami. Teraz nic mnie nie boli
                        i na prawdę wygodnie leżę i śpię.

                        A czy musisz jeść na leżąco, mi np. lekarka spokojnie pozwoliła jeść przy stole.
                        Dziwię się trochę że lekarz by ci kazal leżeć plackiem non stop a z leków dał
                        tylko NoSpę i Scopolan. Na prawdę upewnij się czy ten lekarz wie co robi.

                        Co do zaparć to na prawdę polecam te czopki glicerynowe.

                        Myślę że wszystkie mamy wizje objawów porodu przedwczesnego ale jak się
                        denerwujesz, jedź co szpitala.

                        Co do męża to musisz z nim spokojnie rozmawiać, tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze
                        raz tłumaczyć. Im też jest ciężko a do tego faceci po prostu nie umieją
                        rozmawiać o emocjach i nie mają takiej empatii jak my. Jak mu jasno i otwarcie
                        nie powiesz co się z tobą dzieje, że jesteś zdenerwowana, że się boisz, że takie
                        leżenie to nie jest lenistwo itd itp co tam jeszcze ty akurat czujesz to on się
                        tego nie domyśli. Nie dlatego że nie chce czy dlatego że nie kocha czy jest zły
                        czy cokolwiek innego, oni po prostu tacy są. Mój mąż na prawdę bardzo bardzo się
                        stara i jest strasznie kochany ale też mieliśmy trochę zgrzytów. Dopiero jak mu
                        wszytko jak krowie na rowie wyjaśniłam, szczerze i otwarcie i jak go
                        przycisnęłam na maxa aby też się otworzył to zrozumiałam jak on się w tym czuje.
                        Też się bardzo denerwuje i boli o mnie i dzidzisia, do tego ponieważ nie czuje
                        dziecka w brzuchu tak jak my to jest to dla niego kompletnie poza kontrolą. Inna
                        sprawa że facet to nie mama, siostra, koleżanka i nigdy pewnych kwestii nie
                        zrozumie. I chyba dobrze bo jak by był "babą" to byś pewnie nie chciała z nim
                        być, co nie? Podsuń mu może też do poczytanie trochę artykułów z sieci, jest
                        sporo takich specjalnie napisanych dla facetów. Po prostu musisz się z nim teraz
                        dogadać bo z dąsów nic dobrego dla Ciebie ani dla dzidzi nie przyjdzie.

                        Trzymaj się i wierz że dasz radę, pomyśl sobie że pare nas tu z tego forum
                        skracających się szyjek, leży tak jakby razem z Tobą i walczymy dzień po dniu z
                        różnymi dolegliwościami, strachem, nudą ...
                        • i_ja_tez Re: Dzisiaj mam kryzys........................... 26.08.10, 20:35
                          Loca - no to sobie, że ja też cierpię z powodu olbrzymich piersi,
                          miałam 75c teraz to już chyba F, nie mogę na siebie patrzeć z
                          profilu, brzuszek mały zgrabny, tylko te cycochy okropne. Ogólnie
                          przytyłam 3 kg do tej pory i mam wrażenie że to te piersi tyle ważą.
                          Wyglądają okropnie, widać żyły... Fuj.

                          turnesolka - mam nospe, luteinę, macmiror i teraz scopolan doraźnie.
                          Takie leki dostałam przy wypisie z szpiala po założeniu krążka,
                          badało mnie trzech lekarzy, i mój gin tego nie zmieniał, bo mówił,
                          że ok. Z tym leżeniem to mam głównie leżeć, czyli co się da, to
                          robić na leżąco. Ale mam pozwolenie na zrobienie sobie herbaty.
                          Najgorsze jest to, że przez ten brak ruchu boję się, że nie będę
                          miała siły urodzić.
                          Popatrzę też w internecie na jakieś delikatne ćwiczenia, lekarz
                          pozwolił, pozwolił też na wizytę masażysty, ale nie każdy chce się
                          podjąć masowania kobiety w ciąży.
                          • ola9876 Re: Dzisiaj mam kryzys........................... 27.08.10, 09:59
                            A ja już jakoś z tym wielkim biustem się pogodziłam chociaż też nie
                            lubię bo akurat rozstępy tez mi się na nim robią i te żyły wszędzie
                            sinica dosłownie.
                            Za to ostatnio ciągle myślę o porodzie i o tym jak tym razem się
                            zacznie, czy odejdą wody, czy może skurcze, czy ściagną szew, czy
                            urodzę naturalnie, czy tym razem parcie mi wyjdzie, czy..... i
                            ogólnie zaczynam się bać. Staram nastawiać się pozytywnie ale ten
                            strach jakoś mi nie daje, wiem że kobieta wiele zniesie, ale
                            najgorzej boje się żeby maluch urodził sie zdrowy.
                            I ta pogoda, spacery już nie będą takie fajne zimą, mój pierwszy
                            synek urodził się w czerwcu wtedy to było super. Mam nadzieję że
                            zimą nie jest tak źle i da się połazikować.
                            Apropo kiedy miałyście pierwszy spacer jesli dziecko jest jesienne?
                            życzę miłego dnia i mimo pogody lepszego nastroju.
                            • elle.net Re: Dzisiaj mam kryzys........................... 27.08.10, 10:35
                              a ja wczoraj bylam na wizycie i mam dobry humor smile
                              szyjka twarda i rozwarcia nie ma tzn jest tak jak bylo na palec smile
                              Maly wazy 2400 g i teraz sie martwie czy nie bedzie bardzo duzy...
                              Lekarz pochwalił za oszczędzanie sie smileleków nie biorę bo jak
                              odpoczywam to brzuch nie twardnieje za bardzo takze nospa forte
                              tylko jak brzuch twardy smile
                              Przyplatało sie jakieś zapalenie niestety i clotrimazol dostałam a
                              nienawidze tego cholerstwa sad
                              Laski damy radę smile Oby do 37 smile

                              jesli chodzi o biust to ja normalnie mam D a teraz to chyba G sad
                              jeszce w dodatku pokarmu mało miałam z pierwszym dzieckiem ehh
                              • loca201 Re: Dzisiaj mam kryzys........................... 27.08.10, 11:15
                                Cześć dziewczyny! A ja dziś byłam na wycieczce wink A co, pochwalę się, bo wredna
                                jestem, żeby Wam szkoda było :p Widziałam piękny wodospad, a raczej jego bryzę,
                                widziałam olbrzymie stado koni przemierzające szerokimi szlakami równinnymi i
                                miałam superaśny masaż!!! Mówię Wam, bomba! wink A tak na poważnie to miałam
                                wycieczkę do laboratorium, bo we wtorek mam wizytę u gin i musiałam zrobić
                                wyniki i szkoda, że ten wodospad, a raczej jego bryza to tylko deszcz z nieba,
                                stado koni - owszem, szkoda tylko że mechanicznych pod maskami aut na
                                zakorkowanych ulicach, a masaż sama sobie zafundowałam: tak nieumiejętnie
                                pielęgniarka wbiła mi igłę, że musiałam sobie rozmasować rękę wink I tyle by było
                                mojej półgodzinnej podróży wink Ale wyobraźnię mam do pozazdroszczenia, nie? wink A
                                teraz wróciłam do mojej szarej leżącej rzeczywistości i modlę się żeby wszystko
                                było ok, bo od 2 dni czuję jakieś olbrzymie parcie między nogami. Mam nadzieję,
                                że to (jak ostatnim razem) tylko takie wrażenie, bo Mała się wierci.
                                Ola, ja pierwszym razem rodziłam identycznie tak jak teraz będę i w
                                odpowiedzi na Twoje pytanie: mieszkaliśmy wtedy u męża w domku jednorodzinnym,
                                ja jesieni i zimy nie lubię (jestem straszny zmarźluch), więc spacerowałam dość
                                rzadko, ale synek lubił "leżakować" w wózku na dworze, więc czasem Go na pół
                                godzinki wystawiałam. Pierwszy raz jak miał niecałe 2 miesiące, bo pierwszy
                                miesiąc to spędziliśmy w szpitalach (z tygodniową przerwą). Ale lekarka mi
                                mówiła, że dzieci potrzebują nawet zimą być trochę na dworze i najpierw krótkie,
                                a potem dłuższe spacery są wskazane.
                                Elle, no to ja przestaję marudzić jeśli chodzi o biust, bo z G to bym się
                                już chyba zadusiła...
                                • ola9876 Re: Dzisiaj mam kryzys........................... 27.08.10, 13:40
                                  No Loca faktycznie wyobraźnia bujna smile Ale przynajmniej szary dzień
                                  zrobił się wesoły po tym opisie hihi.
                                  Też mam włąsnie takie parcie między nogami i zastanawiałm się cóż
                                  to, znaczy się pewnie główka tak napiera ale to akurat niezbyt
                                  dobrze. Przekonam sie we wtorek jak doktorek wymaca co się dzieje
                                  tam.
                                  Dobrze że mam olbrzymi balkon to będę werandować małego jak pogoda
                                  się skiepści, przynajmniej na początku jak spacerki mają być krótkie.
                                  • turnesolka Re: Dzisiaj mam kryzys........................... 27.08.10, 13:58
                                    Na szkole rodzenia mowili coś o wychodzeniu na spacery w 7-10 dniu. Oczywiście
                                    to dotyczyło dzieci urodzonych w terminie i wypisanych bez żadnych problemów.
                                    Generalnie co do pory roku mówili że póki nie ma większych mrozów (nie pamiętam
                                    dokładnie ile stopni minus ale pewnie można do tego podejść zdrowo rozsądkowo)
                                    to nie ma problemu. Jesienią - zimą zalecali wychodzenie w najcieplejszej porze
                                    dnia. Jak się zapytałam o werandowanie (takie typowe to jest chyba jak się
                                    dziecko (odpowiednio ubrane) trzyma przez pewien czas przy otwartym oknie a nie
                                    na balkonie, czy na zewnątrz przy domu) to powiedzieli że tego się już teraz nie
                                    robi i można od razu na krótki spacer. Więc wydaje mi się że ogólnie świeżego
                                    powietrza nie należy się bać i po prostu zachować rozsądek. Ja się też przy
                                    wypisie konkretnie zapytam o mojego malucha bo wiadomo że pewnie urodzi się
                                    wcześniej więc może będą inne zalecenia.
                                • turnesolka Re: Dzisiaj mam kryzys........................... 27.08.10, 14:04
                                  loca, współczuję że Cie piguła źle pokuła. Ja już pobierania krwi w ciąży mam
                                  serdecznie dość. Zwłaszcza tych na czczo, a teraz mam wszystkie na czczo.
                                  Nie wiem czy pomoże na przyszłość ale ja mam taki patent że jak mam pobieraną
                                  krew na pare badań (czyli praktycznie zawsze) to proszę pielęgniarkę żeby
                                  pobrała do normalnej strzykawki a potem sobie z niej porozlewała do tych róznych
                                  fiolek. Bo jak mi wcześniej te fiolki podmieniała będąc wkuta w żyłę to zawsze
                                  bolało i siniak mi się robił. A ze strzykawką idzie szybciutko i prawie nie boli.
                          • turnesolka Re: Dzisiaj mam kryzys........................... 27.08.10, 11:00
                            i ja też, no widzisz to po co się katujesz jedzeniem na leżąco. Bez przesady
                            odrobinę normalności trzeba zachować, bo przed Tobą jeszcze dużo leżenia.
                            Co do siły do rodzenia to ja się też trochę boję zwłaszcza że na ostatniej
                            wizycie ginka coś na ten temat wspomniała. DUUUŻO leże już od 3-4 mcy wcześniej
                            też nie byłam za bardzo aktywna bo miałam cały czas nudności i kompletny zanik
                            mocy. Ginka mi mówiła żeby unikać wysiłku to się nie zmuszałam. Teraz już prawie
                            3 tygnodnie leżę plackiem no i efekty są opłakane. Zupełnie nie poznaje swojego
                            ciała, Nie chodzi juz nawet o te części oczywiste tzn duży brzuch, powiększone
                            piersi czy większa pupa czy uda. Ja mam celulit na ramionach i na łydkach. Przed
                            ciążą mialam smutłe umięśnione nogi teraz ze świeczką jakigoś mięśnia szukać.
                            Pocieszam się tylko że przed ciażą miałam na prawdę silne mięśnie brzucha i moze
                            cokolwiek na poród z nich jeszcze zostało. Najgorsze że nic póki co na to nie
                            poradzę bo donoszenie (doleżenie) do 37 jest najważniejsze.
                            Jeśli chodzi o ćwiczenia to w II trymestrze byłam pare razy na rehabilitacji (ze
                            względu na te bóle pleców o ktorych już pisałam) i mimo że ćwiczenia były bardzo
                            delikatne to jednak brzuch mi się po nich napinał. Bardzo było przyjemne i
                            przydatne za to jak mi plece masowali, właściwie to nie był taki masaż sensu
                            stricto tylko delikatne naciąganie poszczególnych partii kręgosłupa i jeszcze
                            takie "szczypanie" skóry wzdłuż kręgosłupa - to bardzo rozluźniało napięcia. Jak
                            masz na to możliwość to polecam.
                            • elle.net Re: Dzisiaj mam kryzys........................... 27.08.10, 12:37
                              z tym że przez to lezenie siły nie ma to racja sad
                              w tamtej ciązy po 16 dniowym pobycie w szpitalu z leżeniem z nogami
                              w górze i wwstawaniem na siku jak wyszłam na dwór to mi sie
                              zakręciło w głowie i prawie upadłam sad inna sprawa że prawie nic nie
                              jadłam tam bo apetyt starciłam.
                              Potem przez tydzień w domu juz troszke sie posilalam i dąłam radę
                              urodzić chociaż poród mialam lekki to sily nie mialam wcale...
                              • madzialenakata Re: Dzisiaj mam kryzys........................... 28.08.10, 00:58
                                i_ja_też, z tą siłą do porodu to też mam obawy, zwłaszcza, że jak
                                urodziłam synka, to przez 2 dni nie mogłam wstać do toalety, bo mdlałam, a
                                przecież przez całą ciążę byłam normalnie aktywna. Teraz po tym leżeniu zupełnie
                                kondycję wszelką straciłam i jak się pokręcę z 10-15 minut po domu to sapię jak
                                parowóz i trzymam się ścian tongue_out

                                turnesolko - Stwierdzam, że powinno być chyba jakies specjalne łóżko dla
                                ciezarnych wink Jakie ja cyrki wyprawiam, zanim się w końcu ułożę do snu!
                                Oczywiście obowiązkowe są poduszki między nogami, i trochę pod brzuchem - jak go
                                nie wesprę to wisi i najzwyczajniej boli. Tak bym sobie poleżała na wznak, ale
                                niestety, zaraz twardnienie brzucha i robi mi się słabo. No i w ogóle ciezko mi
                                się ostatnio śpi. Dzisiaj np. już się położyłam, ale oczywiście nie mogłam
                                zasnąć i nie wiem dlaczego, ale ciężko mi się coś oddychało, no normalnie sapię
                                nie oddycham. W końcu się przeniosłam na tv i komputer, bo stwierdziłam, że nie
                                ma sensu się meczyć.

                                Mimo wszystko humor mam dobry, bo wczoraj byłam na kontroli i okazało się bez
                                zmian, tzn. szyjka 15 mm, wpuklanie się pęcherza. Może mogłoby być lepiej, ale
                                dla mnie wazne, że przez tydzien sie nie zmieniło na gorsze. Teraz jestem w 35
                                tc, no i mam nadzieje ze przez ten tydzien tez sie nie pogorszy (za tydzien
                                kontrola), a wtedy gin powiedział, że zwolni mnie z lezenia! I tak bede uwazac
                                na siebie, bo w 36 tc też rodzić nie chce, ale powiem Wam, że mam coraz większą
                                wiarę, że donoszę tę ciążę! Gin stwierdził, że jak przyjdzie termin porodu, to
                                jeszcze będę się martwić, kiedy w końcu urodzę smile Fajnie jest słyszeć takie
                                optymistyczne słowa po tych wielu przecież tygodniach niepewności smile
                                Jestem przekonana, że wszystkie leżące tu obecne donoszą swoje maleństwa, bo
                                widzę, że sukces tkwi własnie w tym rygorze, który sobie narzucamy.
                                • turnesolka Re: Dzisiaj mam kryzys........................... 28.08.10, 09:48
                                  madzialenakata, Co jest chyba w powietrzu bo ja od 2 dni tez męczę się ze
                                  spanie. Koło 9-10 zasypiam gdzie akurat jestem (w łózku lub na kanapie) taka
                                  mnie po prostu senność ogarnia że nie do opanowania. Potem się trochę przebudzam
                                  i juz nie mogę łatwo zasnąć. Niewygodnie mi, wszystko przeszkadza, a że nie mogę
                                  się za bardzo wiercić i rzucać bo mi zaraz brzuch twardnieje układanie się jest
                                  koszmarem. Ale najgorsze że budzę się jeszcze raz ok 4-5 i wcale nie jestem
                                  senna. A w nocy jak to w nocy same czarne myśli przychodzą do głowy ( o porodzie
                                  etc) więc dodatkowo się jeszcze stresuję i mi się jeszcze bardziej twardy brzuch
                                  robi no i juz kompletnie nie mogę zasnąć. Normalnie w takich sytuacjach to się
                                  zawsze do męża przytulałam i wszystko przechodzilo ale w tym twardniejącym
                                  brzucholem nawet to nie jest łatwe!

                                  A a propos porodów sn i komplikacji to znalazłam dziś taki artykuł:
                                  www.medonet.pl/zdrowie-na-co-dzien,artykul,1624029,1,znieczulenie-podczas-porodu-chroni-przed-nietrzymaniem-moczu,index.html
                                  Załaczam link nie aby straszyć ale może warto jednak znieczulenie wziąć. Ja i
                                  tak chciałam wziać bo nie chcę znosić tego bólu jak nie muszę a teraz jak
                                  przeczytałam ten artykuł to już zupełnie jestem przekonana.
                                  • loca201 Re: Dzisiaj mam kryzys........................... 28.08.10, 10:53
                                    madzialenakata, 15mm szyjki w 35 tc to naprawdę super wynik! Aż
                                    zazdroszczę! wink Ja we wtorek mam wizytę i już zaczynam się stresować. Ostatnio w
                                    29/30 tc miałam już tylko 12 mm. Ciekawe co będzie teraz.

                                    turnesolka, co do tego artykułu to nie ma co wierzyć we wszystko co się
                                    przeczyta. Piszą tam np. że "Było to tym bardziej prawdopodobne, im dłuższy i
                                    cięższy był poród. (...) W przypadku porodu kleszczowego uszkodzenia zdarzały
                                    się w co trzecim przypadku". Ja miałam długi i naprawdę ciężki poród bez
                                    znieczulenia zakończony kleszczami (już opowiadałam) i wszystko u mnie w
                                    porządku z załatwianiem potrzeb fizjologicznych wink Jak by się tak przejmować
                                    wszystkimi tymi artykułami to człowiek by zwariował wink Ile jest artykułów o
                                    negatywnych skutkach znieczulenia? Tyle samo albo i więcej wink Ale to
                                    indywidualna sprawa kobiety, bo przecież każda ma inny próg bólu itd. Ja np.
                                    jestem przeciwna znieczuleniu (jeśli chodzi o mój przypadek), bo przy
                                    znieczuleniu nie czujesz skurczy i polegasz tylko na położnej - przesz wtedy
                                    kiedy ona Ci każe. Ja wolę czuć swoje ciało. Poza tym mam obsesję na punkcje
                                    ingerencji w kręgosłup: bałabym się, że anastezjolog źle się wkłuje i nie
                                    odzyskam czucia. Ale tak jak mówię: każda kobieta inna i każda ma swoje zdanie
                                    na ten temat i tak powinno być wink Równowaga w przyrodzie zachowana wink

                                    A co do snu to dziewczyny! AAAAAAA!!!!!!! Ja to już od nie wiem kiedy mam
                                    ogromne problemy ze snem, a z dnia na dzień jest coraz gorzej! sad Już nawet
                                    tabletki nasenne nie działają sad Brałam pół tabletki co kilka dni żeby chociaż
                                    jedną noc spokojnie przespać, ale i tak nie dawało to rezultatu, więc wczoraj
                                    się wkurzyłam i wzięłam całą, bo ile można się męczyć. Wzięłam ją o 20, więc
                                    koło 22 powinnam zasnąć. I wiecie co? Jeszcze o 1.00 patrzyłam na zegarek!!! sad
                                    Później jakoś zasnęłam, ale strasznie czujnie spałam, z tego wszystkiego
                                    rozbolał mnie brzuch i nie śpię już od 5.00. I tak codziennie. Myślałam, że
                                    chociaż dziś się wyśpię, bo pierwszy raz wzięłam całą tabletkę i NIC, zupełnie
                                    NIC sad Męczy mnie to bardzo. A jeszcze dziś ten brzuch.
                                    • ola9876 Re: Dzisiaj mam kryzys........................... 28.08.10, 14:05
                                      Im bliżej końca tym jesteśmy chyba bardziej narzekające, ale wcale
                                      się nie dziwię. ja jestem jakaś nerwowata od kilku dni doslownie
                                      każda pierdoła wyprowadza mnie z równowagi, brak snu też mnie
                                      dobija, to lezenie w nocy i nic, ani się przekręcić, brzuch
                                      twardnieje, kości bola i weź się wyśpij człowieku a no zapomniałabym
                                      o maratonie siku.
                                      Ja problem znieczulenia mam z głowy w moim szpitalu nie ma takowej
                                      opcji ale podobnie jak Loca mam jakąś obsesję że dostanę paraliżu po
                                      wkuciu, głupie no ale cóż.
                                      A tak apropo to gdzie się przeniesiemy po urodzeniu maluszków zeby
                                      czasem w wolnej chwili smile zdać relację co się u nas dzieje ?
    • mamba30 Dołączam :( 28.08.10, 14:13
      Może nie tyle ze skracajacą się szyjką - moja na razie trzyma i jest
      zamknieta, co po akcji zagrażający poród przedwczesny. Od piatku mam
      nakaz gnicia w łóżku, po nocnej akcji skurczowej, której nie dało
      się niczym wyciszyć. Żeby nie bylo za różowo muszę sie faszerować no
      spą, fenoterolem, isoptinem i luteiną. Jeszcze nie jest tak źle, bo
      na siku mogę wstawać. Mam nadzieje, że za kilka/naście dni, jak się
      wszystko wyciszy będę mogła opuścić wyrko, bo leżenie plackiem
      komfortowe nie jest. Nie wiem doprawdy, jak Wy dajecie radę tyle
      czasu.

      Pozdrawiam serdecznie i życzę moc zdrowia i wytrwałości.
      • madzialenakata Re: Dołączam :( 28.08.10, 16:12
        Witaj, wiesz z tym leżeniem... na początku było kiepsko, zwłaszcza jak miało się
        przed sobą perspektywę tyyyyylu tygodni, i to letnich (miałam skurcze od ok 20
        tc), ale później - jakoś zleciało i sama się dziwię, że to już 35 tydzień smile
        Więc głowa do góry, jeśli leki uspokoją skurcze a szyjka pozostanie w porządku
        to jeszcze będziesz w tej ciąży biegać smile
        • mamba30 Re: Dołączam :( 28.08.10, 17:18
          Pierwszą ciążę tez miałam na podtrzymaniu + ten sam zestaw lekow
          oprócz luteiny i przenosiłam młodego nawet smile

          Kurcze, leżysz 15 tyg. i piszesz jakoś zlecialo, ja sobie nie
          wyobrażam tego, ale jak będzie trzeba...

          Robótki ręczne pora wyciągnąć z szafy smile
      • turnesolka Re: Dołączam :( 28.08.10, 18:50
        cześć, przede wszyskim uwierz że dasz radę tylko musisz się strategicznie
        zabezpieczyć w "nudo zwalczacze", Internet, TV, ksiązki, robótki, gazety. Mi
        bardzo pomaga rutyna dnia i małe etapy. Rano jakoś trzeba zjeść śniadanie, potem
        przegląd prasy (przez Internet) Pudelki, Figi, Snobki i wszystkie inne totalnie
        głupie strony Internetowe z plotkami i lekkimi informacjami. Idealnie też czas
        zabija szukanie na allegro fajnych ciuszków i innych akcesoriów dla dziecka i
        czytanie for mamowych na temat w/w. Na prawdę czas leci szybko. Oczywiście co
        pare godzin tez pojawia się jakiś wpis na naszym forum więc coś się non stop
        dzieje. Grunt to wytrwać do lunchu (12-14) po lunchu mniej więcej to co przed
        lunchem. Po południu zaczynają się jakieś głupie seriale w TV. Dziewczyny, nie
        wyśmijcie mnie prosze ale dla mnie żelaznym punktem programu dziennego jest Moda
        na Sukces, ten serial jest tak głupi że idealnie mnie odpręża. Po modzie
        teleekspres a potem w miare szybko wraca mąż z pracy. A jak juz wróci to czas
        przyspiesza i za chwilę są fakty i moje ulubione Fakty po Faktach, potem
        oglądamy jakiś film i spanie (do tej pory ze spaniem było u mnie OK) no i
        kolejny dzień zaliczony. Podobnie podchodzę do tygodni, teraz np. czekam na
        poniedziałek bo to będzie tydzień od ostatniej wizyty u ginki i tydzień do
        następnej. Potem będę czekać na 1 września, bo sobie wymyśliłam że najważniejsze
        to doczekać do końca sierpnia i we wrześńiu wszystko będzie lepiej. Potem czekam
        na czwartek bo to ostatni dzień każdego tc, potem na piątek bo to pierwszy dzień
        następnego tc, weekend to z założenia mija szybko (jak to weekend) i maż może
        być ze mną więcej i tak dalej...

        A jak znosisz Isoptin i Fenoterol? Bo dużo dziewczyn ma po tym niezłe sensacje i
        wydaje mi się że teraz raczej stosuje się zamiast tego Cordafen, który tez ma
        efekty uboczne (nie dla dziecka tylko dla samopoczucia mamy) ale w porównaniu z
        Fenoterolem jest o niebo lepiej.
        • elle.net Re: Dołączam :( 28.08.10, 19:08
          No właśnie mi tez lekarz powiedział że teraz sie odchodzi od
          fenoterolu a daje cordafen, chociaz ja po fenoterorlu i isoptinie w
          tamtej ciązy sie czułam dobrze.

          Ja "mody" nie oglądam ale wkurzam się że druga juz ciąze leże w
          okresie wakacyjnym gdzie same powtórki seriali a nowego nic nie ma smile
          • loca201 Re: Dołączam :( 28.08.10, 19:29
            elle.net, witaj w klubie wakacyjnego leżakowania wink Ja w pierwszej ciąży
            2 lata temu miałam dokładnie takie same terminy, więc też najbardziej doskwiera
            mi brak kolejnych wakacji. A TV nie oglądam w tej ciąży wcale, no chyba, że mąż
            włączy jakieś wiadomości, bo generalnie w wakacje nic dla mnie nie ma, a poza
            tym jakiś agresor mi się włącza. Zupełnie nie wiem o co chodzi, ale odkąd jestem
            w tej ciąży to grający telewizor tak działa mi na nerwy, że nie mogę go wcale
            oglądać i najlepiej żeby był cały dzień całkowicie wyłączony, czego oczywiście
            nie da się zrobić, bo albo dziecko chce jakąś bajkę, albo mąż wiadomości lub
            jakiś swój program wink

            Mamba30, witamy w naszym wątku smile Tak jak pisała turnesolka: dasz radę,
            grunt to dobrze do tego podejść, chociaż jest ciężko. Ale lepsze to leżenie niż
            wizja maleństwa w inkubatorze pod 1000 rurek i rureczek. Gwarantuję Ci, że dasz
            radę! smile Ja należę raczej do tych bardziej marudnych jeśli chodzi o leżenie, bo
            nie jestem przyzwyczajona do tego, że nic nie robię. Męczy mnie to leżenie, bo
            złoszczę się, że nie mogę posprzątać domu, ugotować obiadu dla męża i dziecka i
            nie mogę się z synkiem pobawić. Poza tym czuję się strasznie źle z tym, że tak
            trzeba koło mnie skakać. Ale skoro ja dałam radę przeleżeć plackiem 9 miesięcy
            pierwszej ciąży i całą dotychczasową ciąże drugą to każdy da radę wink

            A tak od siebie to muszę się pożalić sad Całą noc pobolewał mnie brzuch i prawie
            cały dzień z niewielką przerwą. Boli zdecydowanie mniej niż wcześniej, więc nie
            robiłam paniki i nie jechałam do szpitala, ale ogólnie czuję się teraz cała
            obolała (tak jakby mnie Mała skopała od środka) i wykończona tym całodobowym
            bólem - niby nie duży, ale ciągły, więc męczący. Mam nadzieję, że zmęczył mnie
            na tyle, że w końcu dziś uda mi się normalnie zasnąć. Do tego miałam jakieś
            dziwne duszności, ale to może z ciśnienia, bo na dworze dziś pogoda pod psem. A
            teraz mam jakieś takie uczucie w brzuchu i przełyku jak bym (za przeproszeniem)
            wymiotowała cały dzień - taki obolały brzuch i przełyk z dziwnym posmakiem,
            blee... Mam nadzieję, że jutro już wszystko wróci do normy. Jakoś boję się
            wtorkowej wizyty u gin uncertain
            • mamba30 Re: Dołączam :( 28.08.10, 19:56
              Loca, Ciebie wkurza TV, a mnie doslownie wszystko. I sama juz nie
              wiem, czy to kwestia hormonów, czy po prostu juz zmeczenie
              materialu. Od kilku m-cy trwaja różniste remonty, więc w ciągu dnia
              już przed godz. 8 robotnicy nap.....ją mlotami, diaksami, udarami i
              cholera wie czym jeszcze. dzisiaj w sobote byli łaskawi i zaczeli
              przed 9. Nad nami mieszka kolega syna, nastolatek, którego matka
              jest za granica, a ojciec jeździ na taxie noca. Patryś (sic!)
              rozpoczyna granie ok. godz 21-22 i potrafi do 2 w nocy nawet.
              Wielokrotnie zwracałam uwagę, ale jak grochem o ścianę. Za dnia
              również lubi pograć, a jak nie on to jego ojciec. Ostatniio
              sluchalam (tak, sluchałam, bo u nas dokladnie wszystko słychać)
              przeboju pt. Jestes szalnona itp... 2 p. niżej porypany sąsiad ma
              jeszcze bardziej porypanego psa, który wyje calymi dniami, jak ich
              nie ma.

              Ja sie wykonczę normalnie, w psychiatryku wyląduję.

              A brzuchem się nie martw, jutro będzie lepiej. MNie nte,z pobolewa
              troche i nie wiem, może to od tego, że trzymam lapka na brzuchu i
              żeby nie opierał sie bezpośrednio na macicy mam prawie zawsze jedna
              noge na drugiej. Może to od tego, że lekko uciska brzuchala?
            • turnesolka Re: Dołączam :( 28.08.10, 20:17
              Loca,
              Może zjadłaś coś co Ci zaszkodziło. Ja np. bardzo uważam na owoce po tym jak
              pare tygodni temu niemiłosiernie cierpiałam po zjedzeniu garstki malin. Nie wiem
              czy pryskane czymś były czy co ale najpierw miałam mega zgagę a potem normalnie
              mnie żołądek bolał i jakieś takie innego bóle.
              • mamba30 Re: Dołączam :( 28.08.10, 20:23
                zgagi to ja mam ostatnio co raz częściej i bez znaczenia jest
                raczej, co wczesniej zjadlam sad
                • turnesolka Re: Dołączam :( 28.08.10, 20:39
                  Mamba, u mnie w zgadze to są stopnie, tak od 1-3 to normalna ale po malinkach to
                  było raczej 8-10 i nic nie pomagało wink

                  Jeśli chodzi o remonty to ja mam za oknem już od ponad roku! A żeby było
                  śmieszniej to rozbudowują szpital położniczy, w którym będe rodzić. A żeby
                  jeszcze dodać smaku to jest to szpital w którym urodzil sie mój mąż, który teraz
                  oczywiście ma plan mi dzielnie towarzyszyć.
                  Ciesz się że upały się skończyły bo przynajmniej okno możesz zamknąć jak były
                  upały to dopiero było coś, z zamknietym oknem to tonęłam we własnym pociel leżąc
                  w samych majtkach na kanapie a z otwartym mialam koparę i wiertarę tuż pod oknem.
                  A jak masz hałasy po godz. 22 to chyba można Straż Miejską wezwać. W ciągu dnia
                  to niestety nic nie poradzisz.
                  • mamba30 Re: Dołączam :( 29.08.10, 13:58
                    Dzisiaj piździ jak w kieleckim smile i mam piękna zgagę. Ale za to
                    krzyzyki swoje wyciągnęłam i zaczęlam cokolwiek wyszywać, a robótka
                    juz leżala od listopada.
                    • turnesolka Re: Dołączam :( 29.08.10, 14:08
                      Dziewczyny, czy myślicie że nam coś takiego wolno czy może zaszkodzić? Bo
                      chętnie bym męża do takiej aktywności wykorzystała:

                      www.edziecko.pl/aktywnerodzicielstwo/10,104074,8159590,Jak_przyniesc_ulge_kobiecie_w_ciazy__Masaz.html
                      • mamba30 Re: Dołączam :( 29.08.10, 14:21
                        Myslę, że wolno, omija przecież brzuch szerokim łukiem. Zreszta
                        mówił, że nawet w zagrozonej ciaży mozna go stosować.

                        Ja co wieczór podczas ogladania TV wystawiam mężowi stopy do
                        masowania i relaksuje sie godzinke-półtorej. Mąż kupuje krem z
                        pilingiem i jest super. Polecam, jeżeli masz cierpliwego męża smile
                        • loca201 Re: Dołączam :( 29.08.10, 15:08
                          mamba30, jeśli chodzi o remonty to u mnie ma się zacząć w ciągu 2 tyg
                          ocieplanie bloku, także będzie głośno i brudno. Okna się nie da otworzyć, bo
                          styropian będzie się sypał. A z tym małym sąsiadem to Ci współczuję, bo jak
                          jeszcze mieszkałam w domu rodzinnym na stałe to też nad nami mieszkało
                          małżeństwo z kolei z małym dzieckiem, a że nie mieli dywanów to każdy
                          najmniejszy stukot było słychać, a to dziecko całe dnie jakimiś metalowymi
                          kulkami turlało (to było jak byłam w pierwszej ciąży - też na leżąco).

                          turnesolka, ten ból to raczej nie z jedzenia, bo to dokładnie taki sam
                          ból jak "zawsze", tyle, że mniej intensywny, ale za to długotrwały. Dziś już
                          ustąpił. W nocy nawet jakoś spałam, miałam problem z zaśnięciem, ale jak już
                          zasnęłam jakoś po 1.00 to spałam do 10.00! Dość czujnie spałam i bałam się
                          odkręcać z boku na bok żeby nie zaczęło znowu boleć, ale na noc jakoś nawet
                          udało mi się zaaplikować Scopolan w czopku i chyba on trochę pomógł, bo dziś
                          jest już z brzuchem ok, tylko mam jakieś dziwne zawroty głowy i mi słabo. Ale
                          bardzo możliwe, że to z tego "przemęczenia" wczorajszym bólem.

                          elle.net, fajne takie terminy, bo właśnie można sobie porównywać wink Ja
                          też wyszperałam kartę z pierwszej ciąży i wszystko porównuję wink Zwłaszcza
                          długość szyjki: jak do tej pory to w tej ciąży jest odrobinkę lepiej, ale to
                          tylko w kwestii samej szyjki, bo ogólnie to w tej ciąży było o wiele więcej
                          komplikacji i więcej pobytów w szpitalu. A termin mam teraz o 3 dni później niż
                          wtedy, ale jestem pewna, że też urodzę wcześniej (wtedy termin na 25 paźdz., a
                          synek urodził się 11 paźdz.)
                          • mamba30 Re: Dołączam :( 29.08.10, 15:31
                            Loca, wspólczuję. U nas remonty trwaja już 2 rok. W zeszłym roku od
                            marca do grudnia, teraz od marca do października wstępnie, ale jak
                            znam zycie na październiku się nie skończy. U nas remonty i w
                            mieszkaniach (naprawy w prawie kazdym lokalu) oraz na klatkach i na
                            zewnatrz. Jestem psychicznie wyczerpana.

                            Do tego moje kotasy uczepily się mnie jak rzepy i nie odstępują mnie
                            na krok. Mam non stop na łóżku dwa 7 kg cielska, których się nie da
                            zwalić, bo wracają jak bumerangi...
                            • loca201 Re: Dołączam :( 29.08.10, 16:26
                              No ja to mam nadzieję, że z tym ocieplaniem budynku to jeszcze im się odwlecze,
                              bo chyba bym już tego nie zniosła, nie dość, że nic mi nie wolno to jeszcze
                              miałabym pozamykać wszystkie okna i się udusić. A co do remontów wewnątrz
                              budynku to na szczęście było tylko 3 dniowe wymienianie jakichś części
                              grzejników miesiąc temu (te nakrętki od ustalania ciepła - wyleciało mi z głowy
                              jak to się nazywa) to owszem, tłukli się niesamowicie, bo to po pionie się
                              niesie po grzejnikach, ale szczytem bezczelności według mnie był dzień kiedy
                              przyszli do nas, ja akurat byłam sama, bo mąż z synem na spacer wyszli, a 2
                              potężnych panów mówi do mnie - leżącej na łóżku - "ale my się do tego grzejnika
                              nie dostaniemy. Proszę odsunąć szafę...". No aż się zagotowałam... Dobra, może i
                              nie wiedzieli, że nie wolno mi chodzić, ale ciąża już mocno widoczna, więc
                              widzieli, że w ciąży jestem i nawet jak bym tę ciąże przechodziła najzdrowiej na
                              świecie to i tak bym im szafy nie przesunęła, ba, nie przesunęłabym tej szafy
                              nawet nie będąc w ciąży. Ale tupet mieli niesamowity, bo naprawdę trzeba mieć,
                              żeby wyskoczyć do ciężarnej z takim tekstem.
                              • turnesolka Re: Dołączam :( 29.08.10, 17:55
                                Loca, o odgłosach małego dziecka z góry to ja bym mogła książkę napisać. Oczywiście to wina durnych rodziców a nie dziecka. Wyobrażacie sobie że ten mały ok 1,5 letni potrafi szaleć po mieszkaniu do g. 23? To chyba jest pora gdy dziecko juz dawno powino być wykąpane i smacznie spać!

                                https://www.suwaczki.com/tickers/9ewngzu3q7jppw49.png
                                • loca201 Re: Dołączam :( 29.08.10, 18:38
                                  Turnesolka, wiem coś o szalejącym 1,5 roczniaku, bo sama mam takiego, który
                                  swego czasu (miał ok. 14-15 mies.) chodził spać w okolicach 23.00, a kilka razy
                                  nawet wyczekał aż tata wróci z pracy kiedy chodził na taką zmianę, że kończył o
                                  północy, a w domu był ok. 00.30. To był dla mnie szok, bo ja sama już chciałam
                                  spać, a Małemu się nie chciało i nie było mowy w żaden sposób Go uśpić. Ale
                                  przynajmniej nikomu nie przeszkadzał, bo tam gdzie wtedy mieszkaliśmy to był
                                  parter i sąsiedzi tylko piętro wyżej, a tam rozwrzeszczany 2,5 latek, który
                                  chodził spać jeszcze później wink Na szczęście takie późne chodzenie spać szybko
                                  się skończyło. Obecnie chodzi spać koło 22.00 i jest to dla Niego
                                  najodpowiedniejsza pora, bo wtedy najlepiej przesypia noc (prawie do rana,
                                  czasem tylko koło 3.00 się obudzi, ale od razu zasypia i śpi do 7-8 rano). Jak
                                  kładliśmy Go koło 21 to nie dość, że wstawał w nocy i chciał się bawić to jak po
                                  40 minutach usypiania w końcu zasypiał to wstawał już o 5-6. Także ta 22.00 to
                                  dla Niego jakaś magiczna pora, bo wtedy sam przynosi poduszkę i woła "luli luli" wink
          • turnesolka Re: Dołączam :( 28.08.10, 19:40
            No właśnie Moda na Sukces to jedyny porządny serial bo w wakację są nowe odcinki
            smile Przez lipiec to nawet były po 2 dziennie!

            A swoją drogą to w te wakację i tak nie było źle, seriale faktycznie w
            większości tylko powtórki ale była cała szopka z wyborami a potem z krzyżem.
            Wiem że to tak na prawdę to wszystko jest dość tragiczne ale z perspektywy
            leżenia w domu przynajmniej coś się działo.
        • mamba30 Re: Dołączam :( 28.08.10, 19:47
          Czasoumilacze na szczęście mam pod ręką smile (_._) mnie za to boli od
          leżenia. U mnie w TV żelaznym punktem jest "Dlaczego ja" smile Nie
          ogladalam tego wczesniej, więc mogę i powtórki oglądać smile

          Fenoterol fajny nie jest, jakąś godzine po zazyciu mam telepke w
          rekach i serce mi łomocze, mija po 3-4 godz. potem chwila spokoju i
          nastepna dawka. Te same leki brałam ponad 16 lat temu w 1 ciaży. Tez
          mnie zdziwilo, że w tej materii nic nie poszło na przód.

          Może skończę robić swój sweter na drutach, albo odkurzę zaczęte
          krzyżykowanie big_grin
          • turnesolka Re: Dołączam :( 28.08.10, 20:30
            mamba30, no właśnie Ci piszę że się zmieniło i zamiast Fenetolu Cordafen
            dają. Jak poczytasz fora to mniej więcej do 2004-2006 roku wszystkie dziewczyny
            z podobnymi do naszych dolegliwościami brały fenka i isoptin a teraz to 99% jest
            na Cordafenie i w większości nie mają większych problemów. Ja się Cordafenu na
            początku bardzo bałam bo to jest zasadniczo lek obniżający ciśnienie i głównie u
            pacjentów kardiologicznych powoduje bóle głowy a ja zawsze mialam niskie
            cisnienie, przez które w ciązy nawet raz zasłabłam i przed ciążą miałam częste
            migreny, ale okazało się że Cordafen toleruję bardzo dobrze, nie mam żadnych
            problemów a biorę już teraz 3x1 tbl dziennie.
            Popytaj koniecznie sensownych lekarzy czy nie możesz zamienić na Cordafen bo po
            co masz się męczyć.
            Aha i jeszcze a propos połykania czy brania pod język to podpytałam tatę
            (kardiologa bo on na Cordafenie tez jakieś badania robił juz dawno temu i b
            dobrze ten lek zna) i dla skuteczności nie ma znaczenia jak bierzesz. Pod język
            po prostu może szybciej działać jak sie np akurat ma skurcz ale może też
            gwałtownie spaść ciśnienie więc mi kazał raczej połykać. Więc ja wróciłam do
            połykania co mi zdecydowanie bardziej odpowiada.
            • mamba30 Re: Dołączam :( 28.08.10, 20:37
              We środę mam wizyte u swojej gin, to sie podpytam o wszystko.
              Aktualane zalecenia sa od lekarzy z IP z Madalinskiego.
              • elle.net Re: Dołączam :( 28.08.10, 20:50
                Mamba miałam to samo napisac: żebyś może sie spytała innego lekarza
                o ten fenoterol bo po co masz cierpieć jak cordafen lepiej dziala.
                Mi 2 lata temu dawali ii fenoterol i cordafen jak fenoterol nie
                pomagal a najbardziej pomagał fenoterol dozylnie z takiej kroplówki
                pompy co jedna dawka szla przez 12 godzin - masakra sad

                loca ja mam dokładnie termin jeden dzień później niż 2 lata temu hihi
                i moge sobie wszytsko porównac smile Jak narazie jest lepiej bo w 2
                lata temu dokładnie jutro wychodzilam ze szpitala po 2 tygodniowym
                pobycie a 7 września urodziłam a teraz jak narazie odpukac nie jest
                źle i mam zamiar urodzic pod koniec września smile
            • madzialenakata Re: Dołączam :( 28.08.10, 23:20
              o rany, dobrze wiedzieć! tak mi się czasem nie chce trzymac tego cordafenu pod
              jezykiem, zwłaszcza jak musze nastawic budzik zeby zjesc smile i przysypiam wtedy z
              ta tabletka wink przynajmniej czasem bede sobie spokojnie łykac smile
              • i_ja_tez Re: Dołącza m :( 28.08.10, 23:36
                Ja brałam luteinę pod język przez 2 dni, bo dłużej nie dałam rady.
                A czy ten Cordafen ma jakieś skuki uboczne?
                • ola9876 Re: Dołącza m :( 29.08.10, 09:46
                  Ja biorę cordafen, ogólnie skutki uboczne kołatanie serca, uczucie
                  gorąca, mnie np nogi pieką jak stoję, ale da się znieść
                • turnesolka Re: Dołącza m :( 29.08.10, 09:48
                  I ja też, zgadzam się że Luteina pod język to jest po prostu koszmar,
                  taka kreda jakaś wstrętna, już zdecydowanie wolę Cordafen. Co do Luteiny to nie
                  wiem czy można połykać ja mam wersję tabletki dopochwowe. Nie jest to może
                  szczyt wygody bo mimo, że tableki są małe to jednak wyciekają trochę i brudzą co
                  tam mam akurat ubrane, bo mam jakieś opory przed noszeniem wkładek w ciąży, mam
                  wrażenie że są takie nie przewiewne i mi się jakaś infekcja przyplącze a wiadomo
                  co oznacza dla nas teraz infekcja.

                  Jeśli chodzi o efekty uboczne Cordafenu to:
                  - obniża cisnienie (to właściwie nie jest zasadniczo efekt uboczny tylko główne
                  działanie tego leku dla jakiego został wprowadzony, bo generalnie jest to lek
                  kardiologiczny który jakby przez przypadek stosuje się teraz w położnictwie) Jak
                  masz bardzo niskie ciśnienie i z tego powodu jakieś problemy (omdlenia, zawroty
                  i bóle głowy etc) to może być problem aczkolwiek ja w zasadzie bez brania
                  Cordafenu miałam wszystkie powyższe a jak biorę Cordafen to absolutnie nic mi
                  się nie dzieje a ciśnienie mam takie same jak bez brania
                  - bóle i zawroty głowy (spowodowane niskim cisnieniem)
                  - rumień - czerwone nogi, ręce, twarz wynikający z przekrwienia, to przekrwienie
                  z kolei robi właśnie dobrze na macicę powodując jej rozluźnienie
                  - puchnięcie nóg, rąk; to jest w zasadzie jedyne co u siebie troche zauważyłam
                  ale przecież w ciaży nic nie biorąc też się puchnie więc może wcale u mnie nie
                  od Cordafenu
                  - tachycardia też jako efekt obniżenia ciśnienia
                  - nudności, wymioty, objawy uczulenia (w ulotce pisze że rzadko)
                  Jak byś miała stosować to zaczynaj stopniowo, ja na początek brałam 2x po 1/2
                  tabletki, potem 3x 1/2, potem 2x1 a teraz 3x1.
                  Róznic w działaniu między braniem pod język a połykaniem nie odczuwam, no może
                  jak brałam pod język to raz czy 2 troche mnie przez moment głowa ćmiła ale tak
                  minimalnie ze nawet nie jestem pewna. Ogólnie jakieś 1/2 godz po wzięciu czuję
                  rozluźnienie brzucha i efekt się utrzymuje 4-6 godzin. Potem do kolejnej dawki
                  czasem niestety wraca napiecie.
                  No mój nie lekarski rozum to jak nie miałaś nigdy problemów kardiologicznych to
                  nie powinno być problemów. Jak masz możliwość to może Cię przecież ginekolog
                  wysłać na konsultację do kardiologa ale chyba nie ma takiej praktyki.
                  • i_ja_tez Re: Dołącza m :( 29.08.10, 18:51
                    turnesolka napisała:

                    > I ja też, zgadzam się że Luteina pod język to jest po
                    prostu koszmar,
                    > taka kreda jakaś wstrętna, już zdecydowanie wolę Cordafen. Co do
                    Luteiny to nie
                    > wiem czy można połykać ja mam wersję tabletki dopochwowe. Nie jest
                    to może
                    > szczyt wygody bo mimo, że tableki są małe to jednak wyciekają
                    trochę i brudzą c
                    > o
                    > tam mam akurat ubrane, bo mam jakieś opory przed noszeniem wkładek
                    w ciąży, mam
                    > wrażenie że są takie nie przewiewne i mi się jakaś infekcja
                    przyplącze a wiadom
                    > o
                    > co oznacza dla nas teraz infekcja.

                    Ja mam właśnie dopochwowe, nie narzekam, bo mam również przepisany
                    Macmiror, ponieważ mam pessar, stosuję je dopochwowo raz na 3 dni,
                    ma przeciwdziałać infekcji i to jest dopiero hardcore smile globylka ma
                    ok. 10 x 15 mm, wypływa jako żarówiastożółta wydzielina, zakładam
                    wtedy podpaskę na noc, bo inaczej katastrofa, brudzi wszysko i
                    ciężko się dopiera sad

                    Tak się zastanawiam, czy mogłabym wyjść do sklepu na pół godziny
                    któregoś dnia (5 minut autem w jedną stronę, parkuję pod samym
                    sklepem, buty kupuję w max 15 minut), ponieważ nie mam żadnych butów
                    nadających się na wrzesień, październik i listopad. Wszystkie mam na
                    obcasie od 7 cm wzwyż (boję się przewrócić), jedne adidasy w miarę,
                    ale strasznie uciskają, drugie już mocno wychodzone. Obawiam się
                    kupować na allegro. Przy okazji wyzyty nie da razy, następą mam na
                    20.00 w moim miasteczku już dawno sklepy zamknięte. Jak myślicie,
                    pozwolić sobie na te zakupy? smile
                    • turnesolka Re: Dołącza m :( 29.08.10, 19:09
                      i ja też, macmirror znam jeszcze z przed ciąży, faktycznie paskudztwo straszne,
                      ale skuteczne bardzo.

                      Co do sklepu to może jednak zapytaj ginekologa
              • turnesolka Re: Dołączam :( 29.08.10, 10:07
                madzialenakata, przeczytałam teraz ulotkę - też masz to poczytaj sama. I
                zastanawiam się kto to wogle z tymi tabletkami pod język wymyślił, bo jest jak
                wół napisane że pod język faktycznie można ale do tego są krople. I dokładnie
                jak mówił mój tata stosuje się to w nagłej potrzebie żeby zadziałało bardzo
                szybko, a my raczej takiej potrzeby nie mamy bo przecież nie bieżemy tego
                Cordafenu doraźnie na konkretny skurcz tylko dzień w dzień po 2-3 razy dziennie
                więc tak na prawdę to działa on prawie non stop. A jak bym juz miała brać pod
                język to chyba bym te krople wolała bo ta rozmemłana, kredowata tabletka pod
                językiem z którą właściwie nie wiadomo co robić bo sama z siebie to się za
                bardzo nie rozpuszcza to jakiś jest koszmar.
                • madzialenakata Re: Dołączam :( 29.08.10, 10:37
                  turnesolko, ja brałam pod język te tabletki, po prostu ślepo ufając temu
                  co mi pielęgniarki w szpitalu kazały wink ale faktycznie co do tego szybkiego
                  działania to u nas jest inna sytuacja, bo bierzemy ciagle i o stałych porach, ja
                  mam dawke 4x na dobe. Mimo wszystko najgorsza była luteina pod język, fuj, nie
                  dość że duża to jeszcze taka jak mówisz - kreda.
                  Co do skutków ubocznych - ja kiepsko się czułam po cordafenie przez pare
                  pierwszych dni - z 3 dni to byłam słaba strasznie + ból głowy, potem juz tylko
                  głowa bolała, ale po kolejnych 3-4 dniach przeszło. Od tej pory nie odczuwam
                  zadnych takich dolegliwosci. W ogóle Cordafen bede wychwalac pod niebiosy, bo
                  czuje ze mnie uratował, wczesniej faszerowałam sie nospa forte i luteiną
                  dopochwowa - prawie nic nie pomagało na skurcze. I własciwie (moze zbyt wzorowo
                  to nie zrobiłam) jak zobaczyłam swietne działanie cordafenu, odstawiłam te dwa
                  leki. Nic się nie stało, nie odczułam żadnego pogorszenia.

                  A na koniec - jak się czyta w ulotce opis działania cordafenu, to takiemu
                  laikowi medycznemu jak ja wydaje się, że nie jest to takie ingerencyjne
                  działanie, ot lek na obnizenie cisnienia (pamietam ze moj tata nadcisnieniowiec
                  brał to swego czasu), ułatwia przepływ krwi, itp. a chyba najlepszym skutkiem
                  ubocznym jak dla nas jest likwidacja skurczy macicy wink
                  • elle.net Re: Dołączam :( 29.08.10, 11:02
                    ojej to i cordafen potrafi dac nieźle popalic sad dobrze że ja
                    odpukac narazie bez leków smile
                    co do wkładem to nie wyobrażam sobie własnie w ciązy bez wkładek
                    chodzic zwłaszcza przy jakiś globulkach bleeeee
                    Czasem wręcz lekarz czy połozna chce wkładkę zobaczyć jak coś
                    podejrzanego wycieknie żeby oceenić czy to krew zywa czy skrzep czy
                    wody plodowe.
                    W tamtej ciązy jak mnie przyjeli do szpitala z plamieniem to chcieli
                    wkładke zobaczyc ....
    • titerlitury Czy zaproponowano Wam alternatywę? 29.08.10, 19:18
      Bardzo mi przykro, że wasze ciąże są takie trudne do zniesienia. Mam
      podobny problem, który wystąpił już w pierwszej donoszonej ciąży,
      prawdopodobnie na skutek łyżeczkowania po 2 poronieniach w 2
      pierwszych poronionych ciążach. Jednak mój lekarz nie jest
      zwolennikiem ani Pessara, ani szwu okrężnego, twierdzi, że to metody przestarzałe i o wątpliwej skuteczności. W pierwszej ciąży brałam
      cordafen, teraz biorę fenoterol. Skracanie szyjki zahamowało się
      natychmiast po podaniu leku, nie muszę leżeć, mam się jedynie
      oszczędzać, nie mogę dźwigać, muszę unikać wysiłku fizycznego. Może
      mój problem nie jest po prostu aż tak duży jak w wypadku większości z
      was? Ale może pogadajcie z lekarzami o metodach farmakologicznych
      ograniczenia skurczów macicy, bo wg mojego ginekologa to one
      najczęściej są przyczyną skracania się szyjki (oczywiście o ile wykazuje ona tzw niewydolność).
      • titerlitury Re: Czy zaproponowano Wam alternatywę? 29.08.10, 19:29
        Zapomniałam dodać, jeszcze kilku rzeczy:
        1) mój lekarz twierdzi, że pomimo przesłanek teoretycznych badania
        kliniczne nie wskazują na działania przeciwskurczowe suplementacji
        progesteronem (na zachodzie już się go nie podaje nawet w zagrożonych
        ciążach ze względu na nieskuteczność), więc te wszystkie luteiny to
        placebo...
        2) po cordafenie branym do końca 37 tc urodziłam piękną, zdrową córkę
        w... 42 tc smile I to nie bez pomocy "wywoływaczy" wink
        • turnesolka Re: Czy zaproponowano Wam alternatywę? 29.08.10, 21:07
          titerlitury,
          ale o jakiej alternatywie piszesz? bo nie do końca rozumiem. Jeśli chodzi o
          cordafen/fenoterol (bo to w zasadzie to samo tylko cordafen jest lepiej
          tolerowany) to praktycznie wszystkie to bieżemy, a mimo tego i leżenia/bardzo
          oszczędnego trybu życia szyjki się skracają. A tak na marginesie to te leki też
          nie są powszechnie stosowane na tzn zachodzie. Z tego co wiem w UK kompletnie
          się z tego naśmiewają ale w Niemczech stosują Cordafen.

          Co do luteiny to za bardzo się w to nie wczytywałam bo jest mało uciązliwa i nie
          wyobrażam sobie jak by mogła zaszkodzić więc biorę, a nóż coś da.
          Jeśli chodzi o pessar/szew to faktycznie zdania są podzielone najsensowniejsze
          wyjaśnienie jakie do tej pory usłyszałam od gina to to że są zasadniczo 2 różne
          sytuacje:
          1) szyjka na tzw niewydolność i po prostu skraca i otwiera się sama z siebie a
          nie wyniku skurczy. W tej sytuacji warto założyć pessar/szew
          2) szyjka skraca się w wyniku skurczy i tu pessar/szew jest odradzany bo primo
          może być niebezpieczne - przy mocnych skurczach może spowodować mechaniczne
          uszkodzenie szyjki secundo sam pessar/szew a zwłaszcza jego założenie może
          wywołać skurcz.
          Ponad to pessar/szew zwiększa ryzyko infekcji pochwy, która to często
          bezpośrednio prowadzi do porodu przedwczesnego. I najważniejsze pessar/szew
          powinien tylko i wyłącznie być zakładany w szpitalu podczas hospitalizacji bo
          tylko w szpitalu możliwa jest obserwacja. Tego typu zabiegi w gabinetach są
          wynikiem chciwości większości ginów i są bardzo ryzykowne.

          Ogólnie odnoście tzw zachodu to jak się poczyta na forach opisy Polek
          prowadzących ciąże i rodzące w UK/Ger/Skandynawia/USA to wyłania się kompletnie
          inne podejście do ciaży, także tej z problemami.
          Poronieniem w 1 trymestrze się nikt nie przejmuje bo to fiznonomia, potem ciąża
          to nie choroba i należy pracować jak najdłużej nawet jak się jest kelnerką i ma
          szyjkę 1 cm rozwartą na 2 cm. Podejście jest mniej więcej że nie ma znaczenia co
          robisz bo poród i tak nastąpi kiedy ma nastąpić bo nie ma żadnych badan
          potwierdzających że leki/leżenie etc coś daje. Mimo że ogólnie przyjmuję
          założenia "Evidence based medcine" to jednak w tym konkretnym przypadku jakoś
          nie moge się z takim założeniem zgodzić a już na pewno nie wypróbuję go na
          własnym dziecku. Wolę jednak z umiarem brać leki i leżeć niż urodzić wcześniaka.
          Myślę też że jakiekolwiek badania wpływu leków i stylu życia na występowanie
          skurczów jest dość trudne do zaprogramowania. Co więcj end goalem takigo badanie
          tak na prawdę nie powinno być nawet występowanie skurczy tylko poród
          przedwczesny. Ale tu jest tyle parametrów że nie wyobrażam sobie jak by to
          zrandomizować, zwłaszcza że na ciężanych można tylko zrobić badanie expost
          obserwacyjne bo nikt eksperymentować nie będzie, bo nie wolno.
          Tak więc jak bardzo ufasz temu lekarzowi to stosuj się do jego zaleceń ale miej
          jednak świadomość że sytuacja nie jest do końca czarno-biała a każdy przypadek inny.
          • i_ja_tez Re: Czy zaproponowano Wam alternatywę? 29.08.10, 21:27
            A co miałoby być tą alternatywą?
            • madzialenakata Re: Czy zaproponowano Wam alternatywę? 30.08.10, 00:18
              titerlitury po prostu zawsze pierwsza zwraca uwagę, że nie należy się
              konsultowac na forum tylko słuchac swojego lekarza, a teraz chce zasiewac
              watpliwosci innych co do słusznosci postepowania poszczególnych ginekologów.
              Widocznie jest zaskoczona, że różni lekarze - różne opinie, różne postępowanie i
              różne zalecenia smile
              • turnesolka Muszę się przyznać że... 30.08.10, 10:33
                Dziewczyny, dziś rano bardzo "zgrzeszyłam" zamiast grzecznie leżeć, jakieś 20min
                przeglądałam i układałam w szafie ubranka dla Jasia.

                Kupowałam je już od paru miesięcy ale w czasie weekendu mój mąż je pięknie
                wyprał, a ja pozbierałam z suszarki i odłożyłam do szafy.

                O matko jak było fajnie! Mogłabym tak cały dzień, składać, przekładać,
                zastanawiać się co na jakiej półce, a co powiesić na tych ślicznych mini
                wieszaczka. Bo zachowuję wszystkie dziecięce wieszaczki i mąż mi zrobił na
                jednej wyższej półce drążek żebym mogła je wieszać, cudo po prostu. Kocyki i
                ręczniki to chyba ze 3 razy składałam na różne sposoby żeby brzegi były równe a
                wyhaftowany obrazek na wierzchu. Takie to jest ekscytujące i przyjemne!

                I jeszcze coś, jak zbierałam te ciuszki i pieluszki z suszarki to po raz kolejny
                dotarło do mnie jakiego mam cudownego męża. Przecież wiem że on jest facetem i
                takie pierdołki go nie kręcą ale wie że to jest dla mnie ważne i mam fioła żeby
                rzeczy dla małego zawsze ślicznie leżały w czystym (w moim wykonaniu to prawie
                musi być sterylne) miejscu, no więc musiałybyście zobaczyć jak równiutko i
                cudownie wszystko wywiesił, a śpiworek nawet ze 2 razy przekładał żeby lepiej
                wysechł etc... Wiecie co może z tego powodu jest warto leżeć... żeby coś takiego
                zobaczyć. Wczoraj wieczorem ugotował mi jeszcze obiad na dziś a rano obrał
                ziemniaki, żebym tylko właczyć ogień pod gankiem musiała.

                Mam wrażenie że jednak to nasze leżenie czemuś służy (poza oczywiście
                donoszeniem malucha). Jest dużo stresu, strachu, niedogodności ale mi to chyba
                uświadomiło jak bardzo już kocham tego szkraba, który mnie niemiłosiernie po
                nocach kopie i jak wiele jestem wstanie dla niego zrobić. Specjalnie nie piszę
                "poświęcić" bo wcale tego tak nie odczuwam. Daje mi to wiarę że potem też dam
                radę. A wiary i siły dodaje mi jeszcze zachowanie męża. Denerwujemy się, boimy
                się, każdy inaczej ale jesteśmy w tym razem i mimo okazjonalnych spięć to nas
                zbliża i cementuje naszą rodzinę!
                • loca201 Re: Muszę się przyznać że... 30.08.10, 11:57
                  turnesolka, u Ciebie zaraz skończy się 35 tc, więc takie grzeszki będą
                  powoli na porządku dziennym wink Ale to musi być naprawdę przyjemne smile Ja wciąż
                  nie mam nic dla córci sad Kupiłam przez Allegro tylko sweterek i jutro jak
                  będziemy wracać od lekarza to po drodze zajedziemy żeby mąż go odebrał, bo
                  akurat jest z naszego miasta i będzie po drodze. A co do mężów to faktycznie
                  kochani są i naprawdę cierpliwie to znoszą. Mój to normalnie anioł, chociaż
                  widzę, że już Mu coraz ciężej. Wcale się z resztą nie dziwię. A dziś oboje do
                  tego mieliśmy nieprzespaną noc i spaliśmy tylko od 7-9, bo coś synek calutką noc
                  strasznie płakał - bolał Go brzuszek, bo już 3 dni kupki nie robił. Ależ się
                  biedny męczył sad Nawet nie mieliśmy żadnego czopka glicerynowego. Jedyne co to
                  tylko mój syrop na przeczyszczenie to o 2 w nocy sprawdziłam ulotkę w
                  internecie, że też można Mu dać tylko dużo mniejszą dawkę, ale dałam chyba za
                  mało, bo się nadal nie załatwił, ale chociaż poprutał to troszkę lżej Mu było.
                  Ale do 7 zupełnie spania nie było. Synek spał od 22-23.30, a od 23.30 jak się
                  zaczęło tak do 7 rano. Jak się obudził o 9 to już niby wszystko ok, dziecko
                  szczęśliwe i zadowolone, ale nadal się nie załatwił. Na czczo dostał trochę
                  jabłka, może coś niedługo w końcu "zrobi". No i mąż już kupił czopki, więc
                  pewnie też Mu zaaplikujemy niedługo.
                • i_ja_tez Re: Muszę się przyznać że... 30.08.10, 12:12
                  Cieszę się, że sprawiłaś sobie taką radość, od razu się humor
                  poprawia smile napewno wiele radości dają takie maleńkie ubranka smile
                  U Ciebie to jak widzę juz 35 tydzień a więc wszysko tuż tuż.

                  A co do mężów to już taka lekcja z życia dla nich, niestety. Mój też
                  daje radę, i ugotować potrafi i jak pojedzie na zakupy to też
                  wszystko kupi jak trzeba, i upierze też. Najgorzej jest ze
                  sprzątaniem, na szczęście przychodzi raz w tygodniu pani, bo inaczej
                  byśmy zarośli brudem. W tej kwestii na męża liczyć nie mogę, dla
                  niego sprzątanie to odkurzanie plus sprzątnięcie łazienki,
                  nigdy "nie ma czasu" na ścieranie kurzy i mycie podłóg na mokro :
                  )

                  Pozdrawiam z poniedziałku smile
                  • turnesolka Re: Muszę się przyznać że... 30.08.10, 13:25
                    i ja też, ważne że w tych kluczowych kwestiach mąż Cię wspiera.
                    Sprzątanie najważniejsze nie jest. A facet musi być facetem i słodkie jest jak
                    mu czasem, niektóre babskie rzeczy nie wychodzą. Ważne że się stara i chce.

                    Do nas też przychodzi raz na tydzień pani do pomocy, a że jest bardzo fajna to
                    ma to dodatkowe plusy. Raz że przychodzi w czwartki (a to mój ostatni dzień
                    każdego tc więc cieszę się jak ją widzę) dwa że jest starsza i ma rozsądne
                    (dobrze na moje emocje działające) podejście do życia, dzieci, mężów etc...,
                    trzy że ksząta się po mieszkaniu przez większość dnia więc nie jestem sama. To
                    zawsze inaczej jak można z kimś choć chwilę porozmawiać, pośmiać się ...
                    Przychodzi dość wcześniej i jeszcze spotyka rano mojego męża więc słyszę ich
                    rozmowy - po prostu kabaret, boki można zrywać. Ona bardzo lubi mojego męża i
                    uważe że fajnie się mną opiekuje ale nie przeszkadza jej i tak go trochę dla
                    żartów postrofować i poinstrułować jak się ma żoną zajmować.
                    • i_ja_tez Re: Muszę się przyznać że... 30.08.10, 14:30
                      Też mam panią w czwartek i też jest to dla mnie ostatni dzień
                      tygodnia, no ale ja to dopiero 23 tydzień i jeszcze mi daleko do
                      Ciebie i czy ta szyjka wytrzyma...?
                      • loca201 Re: Muszę się przyznać że... 30.08.10, 14:42
                        Wytrzyma! wink A przypomnij ile ma obecnie długości? Ps. Dołączam do Was pod
                        względem kończenia tc w czwartki wink
                        • i_ja_tez Re: Muszę się przyznać że... 30.08.10, 15:10
                          Też bym chciała wiedzieć ile ma sad
                          Na dokumentach ze szpitala mam że założono pessar na 25mm. I tam
                          miałam ostatnie USG dopochwowe gdzie szyjka wyszła najpierw 30mm a
                          potem właśnie te 25mm po kilku dniach (?!), teraz lekarz bada mnie
                          przez wziernik (bardzo krótko - nie wiem czemu) i USG przez powłoki
                          brzuszne, nie mierzy szyjki, tylko wpisuje w książeczkę, że pessar
                          trzyma, i że nie ma rozwacia wewnętrznego i jeszcze jakieś
                          hieroglify, nie do odczytanie, ale bez cyferek smile Ostatnio było
                          wszystko ok, ale wtedy jeszcze nie bolała mnie ta nieszczęsna
                          miednica i brzuch nie twardniał, teraz mam obawy. Na wizyty chodzę
                          co 4 tygodnie co mnie dziwi, bo przy pessarze zaleca się częsciej,
                          ale dr mówi, że tak jest ok, a w razie czego mam dzwonić.
                      • turnesolka Re: Muszę się przyznać że... 30.08.10, 15:08
                        Dokładnie, trzeba wierzyć że wytrzyma, dzielnie leżeć i będzie dobrze. Z
                        zamartwiania się na zapas nic dobrego nie przychodzi. Znajdź sobie jakieś
                        przyjemne zajęcia to i czas szybciej minie. Póki masz mniejszy brzuch i większą
                        dowolność póz do leżenia polecam robienie na drutach, wyszywanie. Ja się mogę
                        pochwalić samodzielnym zrobieniem sweterka i czapeczki. Robiłam trochę większe
                        żeby praktyczniej było ale jak znam życie to w końcu jak 1-2 go w to ubiorę to
                        będzie sukces, ale co miałam radochy przy dzierganiu to moje!
                        Dzisiaj przyszły pocztą 3 czapeczki, bawełniane smerfetki to pewnie cos na nich
                        wyhaftuję, trochę może być potem obciach w szpitalu ale najwyżej powiem że
                        babcia dla wnuczka tak się postarała smile
                      • mamba30 Re: Muszę się przyznać że... 30.08.10, 15:36
                        i_ja_tez napisała:

                        > Też mam panią w czwartek i też jest to dla mnie ostatni dzień
                        > tygodnia, no ale ja to dopiero 23 tydzień i jeszcze mi daleko do
                        > Ciebie i czy ta szyjka wytrzyma...?

                        Na kiedy masz termin? Ja po USG połówkowym na 27 grudnia...

                        A szyjka wytrzyma, w ogole wszystkie donosimy. O! Tak własnie ma być!
                        • i_ja_tez Re: Muszę się przyznać że... 30.08.10, 15:46
                          Z pierwszego USG w 7tc mam na 30 grudnia smile miałam już na 22.12 i na
                          połówkowym też 27.12. Dzidzia miała brzuszek o tydzień "starszy",
                          może być grubiutka, to tak jak ja kiedy się urodziłam, taki mały
                          baleron przez pierwsze pół roku byłam.

                          mamba30 pisałaś o akcji skurczowej, możesz coś więcej podpowiedzieć,
                          jak często były te skurcze i czy mocne? Ja chociaż bardzo się
                          staram, nadal nie wiem jak rozróżnić skurcz/twardnienie brzucha od
                          przewtacania się dziecka, bo jest dla mnie powodem do niepokoju i
                          ZŁOŚCI sad(((
                          • mamba30 Re: Muszę się przyznać że... 30.08.10, 15:56
                            Ja wg OM miałam na 1 albo 3 stycznia (zalezy jak leży). Po
                            genetycznym przesunal sie na 31 grudnia, a po polówkowym na 27.
                            Synek z wymiarów ogolnie wiekszy o kilka dni, a brzuszek u nas tez
                            przoduje o caly tydzień w stosunku do OM. wage mial we środe na USG
                            sluszna, bo 492 g. A skąd jesteś?

                            Skurcze - zatem u mnie to zaczęło sie bólem jak na miesiaczkę, który
                            nie ustepował, ale tak jeszcze ćmilo, to bylo koło godz. 19.
                            Myslałam, że to może wiązadla sie rozciągaja, albo coś, bo bol byl
                            jednostajny. Weszlam do wanny na godz. z książką, może wody dolałam
                            za cieplej, nie wiem. W wannie nie bolało wcale, ale po wyjściu się
                            zaczęło. Ból jak na miesiaczkę taki mocniejszy połączony z
                            twardnieniem brzucha, raz mocniejszy raz slabszy. Wzięłam 2 no spy,
                            nic nie pomoglo, stąd wizyta w szpitalu. W szpitalu de facto po
                            scopolanach i zastrzyku tez nie przeszło. Ból powracal falami,
                            uspokajał sie i znowu, poczatek akcji porodowej normalnie,
                            przynajmniej tak to zapamietałam sprzed lat.

                            Teraz też brzuch mi staje, ale do 10 razy to normalne. Teraz
                            odpuszcza po chwili, wtedy trzymało dluuuuugo. A jak to czuć? No
                            czujesz, jak ci sie napina i w dotyku jest twardy, tak bardziej do
                            góry się unosi. Na pewno nie mozna tego pomylic z ruchami
                            dzieciaczka. Może Tobie sie nie spina na szczęście.

                            • i_ja_tez Re: Muszę się przyznać że... 30.08.10, 16:38
                              Mi z OM wychodzi 12.12 ale nie jest to wogóle żaden wyznacznik,
                              ponieważ to był pierwszy cykl po odstawieniu tabltek.
                              Ból na miesiączkę to ja nie wiem jaki to bo miałam długie ale
                              bezbolesne, czasem tylko tak pod pępkiem bolało.

                              • mamba30 Re: Muszę się przyznać że... 30.08.10, 16:45
                                ja w 3 cyklu po odstawieniu tabsow, ale od początku mi sie wydawalo,
                                że owu mialam tydzien wczesniej, więc może to i racja u mnie z tym
                                terminem. A bol na miesiaczke to jest taki pod pepkiem wlasnie, w
                                dole podbrzusza, taki ściskający, mnie się aż niedobrze robi...
                                • i_ja_tez Re: Muszę się przyznać że... 30.08.10, 16:54
                                  Miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze smile
                                  mnie tylko martwią te bóle z tyłu miednicy, prawie non stop mnie
                                  boli, a do tego od wczoraj w nocy boli mnie również podbrzusze po
                                  bokach, jak leżę jest ok, ale ja wstaję to naprawdę boli, nie mogłam
                                  się dzisiaj podnieść. I bruch mi zaczął rosnąć w tempie ekspresowym.
                                  • mamba30 Re: Muszę się przyznać że... 30.08.10, 17:03
                                    Mi tez przez ostatnie dni wywalilo kaldun big_grin

                                    a te bóle po bokach to pewnie wiązadla, ktore sie rozciagają, tym
                                    bym się nie martwiła. Zapytaj lekarza o te bole miednicowe, może od
                                    leżenia?
                                    • turnesolka Re: Muszę się przyznać że... 30.08.10, 20:39
                                      Mamba, i ja też, najbardziej wiarygodny termin to ten z usg z
                                      przed 12 tygodnia, potem już dzieci różnie rosną więc termin sobie wędruje.

                                      Te różne bóle brzucha, skurcze i twardnienia to jest koszmar. Ja tez wczoraj
                                      miałam przez większość dnia twardy, dzisiaj jest lepiej ale jak stoje to
                                      właściwie już zawsze coś gdzieś mnie boli.

                                      U mnie brzuch najbardziej bolał między 24-28 tc, potem okazało się że wtedy mały
                                      się przekręcał główką w dół, może wasze maluchy już fikają koziołki?

                                      i ja też, jeśli chodzi o ocenę szyjki to teoretycznie, jak lekarz jest
                                      bardzo doświadczony to da się ocenić przez powłoki brzuszne, ale w
                                      naszym przypadku gdy każdy milimetr na wagę złota zdecydowanie dokładniej i
                                      poprawniej jest przez pochwę.
                                      Mi też się wydaje że wizyty co 4 tygodnie to są Ok ale w poprawnie
                                      przebiegającej ciąży. Ja zdecydowanie bardziej komfortowo czuję się z wizytami
                                      co 2 tygodnie. Przekonałam się z resztą sama że warto. Poprzednia ginka też
                                      ustalała mi wizyty co miesiąc ale trafiłam na tą fajną lekarkę ze szpitala i się
                                      do niej w międzyczasie zapisałam i okazało się że dobrze że poszłam, bo o ile
                                      poprzednia zalecała mi tylko "oszczędny tryb" to nowa powiedziała żeby jednak
                                      zdecydowanie leżeć bo szyjka jest już krótka i miękka. I miało to sens bo na
                                      kolejnym usg wyszło że przez 1 mc skruciła się z 3,3 na 2,2 cm.
                                      W dzwonienie "jak by co" do lekarza to ja już wcale nie wierzę. Co on Ci przez
                                      ten telefon poradzi, jak ty sama nie wiesz czy masz skurcz, czy tylko
                                      twardnienie lub nawet jak boli na okres. Nie piszę tego oczywiście aby Ciebie
                                      krytykować bo jak już wcześniej pisałam sama jestem w tych wszystkich objawach
                                      zagubiona i nie umiem ich dokładnie rozróżnić. Zresztą zobacz, dziewczyny są już
                                      w drugich problematycznych ciążach a tez nie zawsze wiedzą co się dzieje. Dla
                                      mnie nie ma to jednak jak mnie lekarz zbada i sam oceni jaki ten mój brzuch
                                      właściwie jest i jak się ma szyjka.
                                      • antosia-0 Re: Muszę się przyznać że... 30.08.10, 21:12
                                        i ja też w którym tygodniu jesteś? Mam jeszcze pytanie - nie
                                        musisz odpowiadać na forum jeśli nie chcesz - czy jesteś z Mmz lub
                                        okolic? Ja tak
                                        • i_ja_tez Re: Muszę się przyznać że... 30.08.10, 21:57
                                          Dokładnie smile a jestem dopiero w 23 tygodniu.
                                        • i_ja_tez Re: Muszę się przyznać że... 01.09.10, 00:19
                                          Antosiu, napisałam do Ciebie na priv, ale mail mi wrócił...
                • mamba30 Re: Muszę się przyznać że... 30.08.10, 15:43
                  A ja dziś rano musiałam pomknąć na Inflancką na wampirka. Tragedia,
                  póltorej godz. czekania w kolejce i doprawdy nie wiem, z jakiegfo
                  powodu to wszystko tak dlugo trwalo. Do tego schodziło cale mnóstwo
                  pacjentek z odddzialow na pobierania, ktore oczywiście wchodzily bez
                  kolejki. Zastanawiam sie, czy naprawdę nie mozżna pobrac im tej krwi
                  na oddzialach? Ledwo wysiedzialam, bo mam dzisiaj dziwny bol w
                  brzuchu, taki inny niż zawsze, jakis taki kolkowy, ale trwa cały
                  czas od rana i nic nie przechodzi sad We środę ide do swojego gina na
                  wizytę, zobaczymy co powie, no i bede miala wyniki morfologii. Na IP
                  powiedziala, ze jak wyjdzie cos nie tak, to antybiotym będe musiala
                  brać, ale co nie tak, to już nie wiem. W ppiątekn też mam do odbioru
                  posiew z szyjki, tez mi za 2 razem pobrali na IP, może mam jakąs
                  bakterie, która się przyczyniła do tej akcji... Ostatni posiew jest
                  z czerwca, ale wtedy bylo ok.

                  Wstawilam sobie zupkę grochową, mąż mnie pewnie opitoli za
                  wstawanie, ale co tam, miałam kaprys smile
          • elle.net Re: Czy zaproponowano Wam alternatywę? 30.08.10, 10:38
            Po pierwsze - jeżeli jest możliwośc leżeć i nie brac leków albo
            bracc ich mniejsza ilośc to ja wybieram to pierwsze, oczywiście w
            konsulatcji z lekarze, bron Boże sama nic nie odstawiam smile

            Po drugie każdy przypadek jest inny - ja w poprzedniej ciąży mimo
            leżenia plackiem z nogami w górze i brania tony leków doustnie i
            dozylnie i tak urodziłam wczesniaka w 34 tygodniu więc nie ma co
            generalizowac że jak ktoś tylko będzie brał leki to wszytsko bedzie
            dobrze ....
            Ja mam żal do siebie że wtedy chciałam koniecznie opuścić szpital i
            leżeć w domu a kto wie czy jakbym nie została w szpitalu do końca na
            lekach dozylnych to może nie zaczęłaby sie akcja porodowa sad
            Ale z drugiej strony pobyt w szpitalu prawie doprowadzil mnie do
            zalamania psychicznego a to też nie jest dobre dla dziecka sad
            • loca201 Re: Czy zaproponowano Wam alternatywę? 30.08.10, 11:59
              elle.net, ja w pierwszej ciąży wyszłam 22 sierpnia na własne żądanie, bo
              też mi psychika siadała i tak dlatego się chyba teraz obawiam jutrzejszej wizyty
              żeby nie okazało się podobnie (tfu, tfu...). No zobaczymy. Ale wtedy udało się
              jednak wyleżeć do 38 tc, więc i teraz jestem jeszcze dobrej myśli. Mam nadzieję,
              że jednak jutrzejsze wieści będą w miarę dobre smile
              • ola9876 Re: Czy zaproponowano Wam alternatywę? 30.08.10, 12:13
                Ja nie wiem ale szpital to już naprawdę ostateczność jak tylko moge
                przeciągam żeby tam nie jechać, ja wysiadam po tygodniowym pobycie
                tam i jest jescze gorzej, więc psychika siada wtedy zdrowie też. Jak
                na razie tym razem tylko dwa pobyty, może dlatego że to druga ciąża
                i teraz odczekuję jeden dzien jak się coś dzieje, moze to nie
                najlepszy sposób ale wolę unikać tam wizyt.
                Jutro mam wizyte u lekarza i mam nadzieję że pozwoli mi już
                pogrzeszyć, w koncu będzie 36 tydzien a to już chyba naprawdę dobrze.
                • denim81 Re: Czy zaproponowano Wam alternatywę? 31.08.10, 07:02
                  Śledzę Wasz wątek od jakiegoś czasu i w sumie to miałam już
                  wcześniej napisać. Bardzo Was podziwiam i trzymam mocno kciuki.
                  Zaglądam tu regularniesmile Nie wiem czy to
                  będzie dla Was pocieszające ale zawsze jak mam jakiegoś ciążowego
                  doła to myślę o Waszej sytuacji i o tym że jednak mam szczęściesmile
                  Myślę że Wasze pociechy będą bardzo szczęśliwe mając takie mamy.
                  pozdrawiam
                  • loca201 Re: Czy zaproponowano Wam alternatywę? 31.08.10, 07:56
                    denim81, dzięki za ciepłe słowa smile To trochę dodaje otuchy wink
    • hop_angel Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 31.08.10, 13:07
      No dobra ujawnim się, czytam wątek od momentu jego powstania, historia loci jest mi najbliższa niemal identyczna, mc temu byłam w szpitalu i szyjka 27-28 mm, ujscie wew lejkowato rozwarte na 10 mm, na zew na opuszek, w badaniu szyjka na 1 cm i opuszek rozwarcia, nie moga założyć mi szwu ani krażka bo mam infekcje gronkowca złocistego w wymazie z szyjki, nie wiemm czy nia zakazili mnie w szpitalu bo to szczep szpitalny oporny na antybiotyki. Wziełam teraz Dalacin dopochwowo i zobaczymy 7.09 mam wizyte, na ostatniej wizycie w badaniu dopochwowym szyjka bez zmian, leze z nogami do góry, biore tonę leków: fenoterol, isoptin, spazmoline, magnez, żelazo i luteine. Od 2 dni biore też clotrimazol dopochwowo i co rano mam mokre majtki, juz czytałam, że to podobno normlne ale schiz jest, ze to wody. Dzis rano mnie przeczysciło i bolało miesiączkowo ale juz jest ok, stres jest jedank nadal. To juz 3 moja taka ciaza i psychicznie wrak ze mnie, ten watek podtrzymuje mnie troche na duchu, pozdr lezace...
      • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 31.08.10, 13:59
        hop_angel, witamy wśród leżących! smile No i moje gratulacje, że po 2 takich
        ciążach zdecydowałaś się na kolejną. Współczuję, że to już trzeci raz takie
        perypetie uncertain Ale jak to mówią: do trzech razy sztuka, więc może przy 4 ciąży
        będzie już ok wink Żarcik wink Ja jadę za godzinkę do gin na kontrolę to później dam
        znać o moim nastawieniu: czy pozytywne po dobrych wieściach (oby!!!) czy raczej
        kiepskie... Trzymajcie kciuki!
        • turnesolka Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 31.08.10, 14:12
          Loca,

          Powodzenia u gin'a. Daj koniecznie znać jak na wizycie no i jeszcze jak świat na
          zewnątrz wygląda? Zazdroszczę że choć na chwilę z domu się wyrwiesz wink
          • ola9876 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 31.08.10, 14:21
            Ja też dzisiaj do gina ale dopiero po południu, więc loca trzymam
            kciuki podwójnie, a świat za oknem szary bury i ponury dlatego
            zaliczę jeden sklep bo musze przedszkolakowi dokupić ubrań bo zimno
            się zrobiło i nie ma się dziecko w co ubrać, no chyba że gin mnie
            dobije to wtedy nici z wyprawy sad
            • mamba30 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 31.08.10, 14:31
              hop_angel witaj, współczuję bardzo tego ścisłego rygoru
              lózkowego, ale dasz radę, sama dobrze wiesz. W którym jestes
              tygodniu, bo nie znalazłam albo slepa jestem smile

              loca, ola, trzymajcie sie dziewczyny na wolności i dajcie
              znać po powrocie. Ja jutro na wieczór do gina idę i mam nadzieje na
              dobre wieści.

              Dzisiaj nic mnie nie boli od rana i zastanawiam się, czy jak mąż
              wróci z pracy to nie wypuścić sie z nim na drobne zakupy spozywcze,
              głównie owocowe, bo zostalo nam ostatnie jabłko, a syna jak
              wypuszcze na zakupy, to kupi nie do konca to, co bym chciala.
              Zobacze po poludniu, czy pogrzeszę dzisiaj smile
              • hop_angel Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 31.08.10, 14:34
                mamba, prawie w 27 tc, na dole mam suwak, w czwartek będę miała pełne 27 tc, chciałabym wytrzymać do 32 tc.,
                loca: nie zdecydowałam się to była wpadka smile
                • mamba30 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 31.08.10, 15:14
                  dasz radę smile teraz oby do 32, potem do 35 a potem to juz zleci smile

                  ja pierwsza mialam na podtrzymaniu od 6 m-ca, a urodzilam w
                  terminie, nawet 2 tyg. po smile
                  • loca201 Załamka :( 31.08.10, 17:46
                    Kurde, dziewczyny, idzie się załamać sad Szyjka już tylko 6 mm i dość mocno
                    rozwarta, skróciła się o połowę w zaledwie 3 tyg sad sad sad Następna wizyta za 16
                    dni. Normalnie beznadzieją sad Niby wierzę, że wszystko będzie ok i że wytrzymam
                    chociaż do 36-37 tyg, bardzo bym chciała. Dobrze, że chociaż te 6 mm jeszcze
                    jest, ale przyznam szczerze, że liczyłam chociaż na 8-9 mm sad Pocieszam się tym,
                    że w pierwszej ciąży wytrzymałam do 38 tyg, a przecież tak długo szyjka miała
                    tylko 5 mm. Kurde, przyznam się Wam, że bardzo zasmuciła mnie dzisiejsza wizyta
                    sad No i Mała mi się strasznie pcha, więc to też ma duży wpływ na skracanie.
                    Bardzo mi niewygodnie między nogami i od kilku dni czasami czuję aż ból. DO tego
                    dziecko mi się rozchorowało i generalnie chyba jakiś wirus panuje, bo zaczęliśmy
                    wszyscy kichać, kasłać i katar mieć duży. A mnie do tego strasznie boli dziś
                    gardło. Jeszcze mi tylko choroby do kompletu brakuje sad A miało być tak pięknie
                    sad Myślałam, że dzisiejsza wizyta da mi na tyle dobre wieści, że w drodze
                    powrotnej do domu zajedziemy do jednego sklepu dla dzieci i kupię chociaż
                    jakiegoś bodziaka czy coś, ale oczywiście z moich planów nici sad Jakoś się dziś
                    trzymam, ale jak się prześpię z tym to pewnie jutro będzie nieciekawie sad Ech...
                    Chyba opadam już z sił jeśli chodzi o tę ciążę sad
                    • hop_angel Re: Załamka :( 31.08.10, 18:09
                      Loca przytulam mocno a tty miałas jakies objawy, że ta szyjka sie skraca,oprócz parcia na krocze, z drugiej strony to prawie 32 tc jeszcze 2 i prawie bedzie ok, mój 2 synek z 35 tc wazyl 2800 i 10 pkt nie mial problemu z oddychaniem, a jak duza jest mała?
                      • hop_angel Elle-net! 31.08.10, 18:11
                        doczytałam, że bierzesz clotrimazol, czy masz po nim wodniste upławy, szczególnie rano?
                        • elle.net Re: Elle-net! 31.08.10, 18:49
                          ja biore clotrimazol i mam wodniste upławy sad tez mam stracha że to
                          wody sie sączą ale cóż leposze to niż macmiror bo po tym sa zółte smile

                          Loca wspołczuje smile
                          musisz jeszcze 2 tygodnie wytrzymać - może spróbój leżec z nogami
                          uniesionymi trochę, mi tak zalecali w szpitalu w tamtej ciązy

                        • turnesolka Re: Elle-net! 31.08.10, 18:51
                          hop_angel,

                          A stosowałaś kiedyż clotrimazol przed ciążą? Mi w ciązy pisali inne globulki ale
                          pamiętam że jak stosowałam clotrimazol wcześniej to rano to wyglądało to tak że
                          majtki były mokre jak od wody a na nich biała trochę kredowa w konsystencji mazia.

                          Podobne efekty w ciąży daje Luteina dopochwowa, zwłasza jak stosowalam na raz 2
                          tabletki.
                          • elle.net Re: Elle-net! 31.08.10, 18:55
                            Podobno w aptece są wkłądki które pokAZUJĄ czy to wody się sączą czy
                            nie. Chyba muszę zakupic bo w poprzedniej ciązy mam wrażenie że mi
                            czop wypadł w południe a w nocy zaczęłam rodzic
                            • hop_angel Re: Elle-net! 31.08.10, 19:28
                              No luteine dopochwowo też brałami po niej miałam takie zwiększpne upławy również a z clotrimazolem to jest tak jak piszesz turnesolka 0 kredowa wydzielina a wokół niej woda jakby, czytałam na forum, że tak być może ale nie ma to jak się wkręcać...
                      • loca201 Re: Załamka :( 31.08.10, 18:50
                        Nie, żadnych objawów nie miałam, oprócz takiego uczucia parcia i generalnie
                        bardzo czuję jak Mała pcha główkę. Skracanie szyjki nie jest w żaden sposób
                        odczuwalne i zauważyć można je tylko monitorując ją USG. A córcia ważyła 3 tyg
                        temu równy kilogram. Co do porodu dziecka to pierwszego synka urodziłam w 38 tyg
                        ciąży z wagą 2820 i 50 cm, więc był maleńki.
                        • i_ja_tez Re: Załamka :( 31.08.10, 19:06
                          Loca, nie załamuj się, sama wiesz, że z minimum szyjki można
                          jeszcze długo leżeć i leżeć - będzie dobrze.
                          Nie płakać i nie denerwować się! Mój doktor mówi, że nie można
                          myśleć o złych rzeczach, bo się je na siebie ściągnie, to jest
                          teora\ia wg jakiegoś-tam, nie pamiętam smile

                          A do dziewczyn odnośnie upławów - ja mam dużo wodnistych od pessara,
                          to jest dopiero ciekawe, np.2 dni sucho jak na pustyni, że luteinę
                          ciężko wepchnąć a są dni kiedy i na leżąco wypływa... Są specjalne
                          papierki w aptece do testowania, czy to aby nie wody płodowe ale są
                          dość drogie. Można to również sprawdzić zwykłym papierkiem
                          lakmusowym, tylko właśnie nie bardzo wiem jak.

                          • turnesolka Re: Załamka :( 31.08.10, 19:28
                            dziewczyny,
                            To znalazla w sieci:
                            www.i-apteka.pl/product-pol-2935-TEST-Bobo-Safe-do-wykr-plynu-owodniowego-3szt.html
                            oraz info o uzywaniu papierkow:
                            www.dobramama.pl/pokaz/24563/papierek_lakmusowy
                            W opisie bobosafe jest dokładnie napisane jakie pH to wody płodowe a jakie
                            możliwa infekcja. Na mój rozum to bym sama papierka do pochwy nie wkładała ale
                            jakby go po prostu do czystych majtek przyczepić i poczekać jak namoknie tym co
                            wypływa to by było chyba to samo co ten mega drogi bobosafe. Nie wiem tylko jak
                            na to pH ogólnie wpływają te wszystkie globulki i tabletki które zakładamy
                            • hop_angel Re: Załamka :( 31.08.10, 19:32
                              no chyba się zaopatrzę choć właśnie skład leków też może mieć wpływ i infekcje również, och byle do 32 tc wtedy będę spokojniejsza...
                        • a_gurk Re: Załamka :( 11.09.10, 21:08
                          Też się ujawnię. w perwszej ciązy miałam problemy ze skracającą się szyjka macicy i w dodatku w 32 tc z przewdwczesnymi skurczami. W szpitalu zatrzymali skurcze, a ja z 2 cm rozwarciem i całkowicie zanikniętą pochwą + szyjką macicy doleżałam do 39 tc+6. Córka miała aż 2780 i 50cm oraz 10 APG. Na USG przed samym porodem było 3300 ... .Miała równiez za niski poziom glukozy (za to brak żóltaczki) i pierwsze 6 dni życia spędziła na oddziale noworodkowym. Mnie już w 3 dobie wyrzucili do domu, a przez ponacinane krocze (fanaberia szpitala i lekarza, poród trwał w sumie 4h od przyjęcia do szpitala, szybkośc drugiej fazy zaskoczyła nawet personel medyczny, na epizjotomię się nie zgadzaliśmy) nie byłam w stanie przy niej nawet siedzieć. Druga ciąża była zagrozona przez skracającą się szyjkę już od niemal początku. Niestety zaliczyłam wtedy przeprowadzkę za granicę i kilka przeprowadzek po tej, więc o leżeniu, odpoczywaniu itp. mogłam zapomnieć. Tym bardziej, ze według tamtejszych specjalistów było wszysto o.k. Skończyło się przedwczesnym porodem w 32 tc+5. Synek miał 2 kg, sam oddychał, 9 w APG, po 5 min. 10. Spędził 3 tyg. na oddziale wczesniaków- ogrzewarka, żółtaczka + zakażenie gronkowcem. Krocze uchroniono pomimo porodu pośladkowego (nałożono tylko kilka szwów na pęknięcie), więc odczułam róznicę w samopoczuciu po porodzie. I tak skończyło się plastyką krocza w związku ze zbliznowaceniami po nacięciu (w 5 lat po pierwszym porodzie). Teraz chciałabym trzecie dziecko, ale się boję. W każdej z ciąż pojawiły się problemy z szyjką i z przedwczesnymi skurczami. No i nadal mieszkam za granicą. Nie chciałabym kolejny raz patrzeć na dziecko za szybką oddzału dzieciecego. Za dużo mnie to dotychczas kosztowało. Poza tym boję sie o krocze. Po plastyce długo dochodziłam do siebie, bolałonawet bardziej niż po pieerwszym porodzie (a i wtedy żyłam tylko na paracetamolu, zaczęłam w miarę chodzić dopiero 4 tyg. po). Poza tym mam dwoje jeszcze małych dzieci (5 i 4 l.) i brak pomocy z zewnątrz. Bardzo bym chciała jeszcze jedno dziecko, ale Obawiam się komplikacji. Chociaż kto wie? Może tym razy skończyłoby się szczęśliwiej?
                          • loca201 Wyprawka 11.09.10, 22:02
                            Co do wyprawki to tak jak pisze turnesolka: ile kobiet tyle opinii... Z mojej strony mogę CI powiedzieć tyle, co przy pierwszym synku zauważyłam i co zbędnego kupiła, a więc:
                            - przewijak - uważam za niepotrzebny. Nawet nie kupowałam. Zdecydowanie wystarczyła mi cerata położona pod tetrową pieluchę na łóżku. Zawsze możesz zabrać gdzieś ze sobą, a przewijaka wszędzie nie zabierzesz wink
                            - gąbka czy podkładka do kąpieli oraz stojak na wanienkę - zdecydowanie niepotrzebne. Wanienkę stawiałam na stole, a dziecko umiem sprytnie trzymać (położna pokaże Ci bezpieczny sposób, taki, że dziecko na bank się nie pośliźnie). Poza tym zwyczajnie przeszkadzałoby mi coś pod dzieckiem, bo plątałoby się przy myciu. Ale to tylko moje zdanie.
                            - laktatora nie miałam, za to mleko (jak dziecko było w szpitalu przez tydzień) ściągałam ręcznie. Teraz też go nie lupię.
                            - łóżeczko - zdecydowanie POLECAM turystyczne (np. takie jak kupiła turnesolka - wersja z przewijakiem jeśli ktoś bardzo chce). Osobiście mam bez przewijaka, najprostsze łóżeczko turystyczne za 100 zł. Praktyczne bardzo 2 poziomy oraz otwierany bok. Mieliśmy początkowo łóżeczko drewniane, ale Mały cały czas ładował nóżki między szczebelki (mimo ochraniaczy na szczebelki) i nie umiał wyjąć i płakał. A jak miał 6 miesięcy to tak tłukł nogami, że rozwalił całkiem łóżeczko (po prostu się rozleciało).

                            Jutro wrócę do tematu, bo synek przyszedł na laptopa i chce bajkę i nie daje mi pisać zupełnie... wink
                          • turnesolka Re: Załamka :( 12.09.10, 11:47
                            Cześć a_gurk, no właśnie co lepsze to co na zachodzie, czy to co w Polsce? Czytałam już wiele postów dziewczyn prowadzących ciąże za granica, gdzie nikt się za bardzo szyjkami nie przejmuję i dziewczyny pracują do porodu. Często zastanawiałam się jaki to ma skutek i czy to nasze leżenie nie jest kompletenie bez sensu. Ale z tego co piszesz to jednak chyba jakiś sens ma.

                            Mam wrażenie że nie można tak po prostu porównać tego co jest w Polsce i tego co jest na zachodzie. Bo i tu i tam sa różne sytuacje. I tu i tam jest tzw. państwowa służba zdrowie i normalne szpitale ale i tu i tam są praktyki/szpitale prywatne i kliniczne. Wydaje mi się że ta opieka/szpitale państwowe to w niektórych krajach sa nawet gorsze niż w Polsce. To znaczy sam szpital może nawet wygląda lepiej i otoczka że tak powiem "hotelowa" jest bardziej komfortowa ale sam personel i stosowane procedury są o wiele gorsze. Np. dla mnie jest przerażające że w UK ciąże prowadzi lekarz rodzinny, usg robia jeszcze żadziej niż te Polskie standardowe 3, nawet nie badają ginekologicznie na każdej wizycie. Dlaczego tak się dzieje bo statystycznie im to nie pogarsza wskaźników komplikacji/powikłań a jest dużo tańsze. Chociaż ja bym w tej statystyce jednak nie chciała się znaleźć jako ten 1 na milion przypadek kiedy dodatkowe badanie czy prowadzenie ciazy przez fachowca było potrzebne i mogło zopobiec moim czy dziecka problemom zdrowotnym. Jestem tez przekonana że ludzie na zachodzie, których na to stać lub mają lepsze/dodatkowe ubezpieczenie po prostu korzystają z innych usług.

                            Co do nacięcia/pęknięcia, to jak widać temat rzeka/bumerang, zawsze wróci... no i też ma aspekt "u nas w Polscce" vs "na zachodzie". Chyba jednak najlepszym co można zrobić to w taki czy inny sposób zorganizować sobie na poród dobrą położną. Mnie to w Madalińskiego (bo tam chcę w końcu rodzić) będzie słono kosztować. Ale przynajmniej płaci się oficjalnie, wiadomo jaka jest stawka i co się za to dostaje. Położną poleciła mi ginka, której ufam bardzo więc jestem dobrej myśli. Oczywiście wszystkiego przewidzieć się nie da i jak we wszystkim w życiu tak i tu trzeba mieć trochę szczęścia. Pocieszające jest to że nawet jak będą większe problemy to są potem rózne zabiegi, operacje, ćwiczenia i można wiele "naprawić".

                            Co do Twojego dylematu czy zdecydować sie na 3cie dziecko to i tak podziwiam że zdecydowałaś się na drugie. Ja mam tak serdecznie dość problemów ciążowych i leżenia w mega stresie że za nic nie wyobrażam sobie przechodzić tego jeszcze raz. W dodatku sama jestem jedynaczką i w przeciwieństwie do Loci mi z tym bardzo dobrze. Nigdy nie czułam potrzeby mienia rodzeństwa. Bardzo cenię sobie dobry kontakt z rodzicami. Oczywiste jest to że jak się ma rodzeństwo to się wyrasta na trochę inną osobę, bo się ma inne doświadczenia, ale bycie jedynakiem też ma plusy. Najważniejsze (chyba w obu) wariantach jest aby rodzice byli mądrzy i poświęcili dziecku czas i uwagę co absolutnie nie oznacza dla mnie wychowania bezstresowego. Z resztą Ty i tak masz już dwójkę więc kolejne aż tak dużo dla dzieci nie zmieni.
                    • turnesolka Re: Załamka :( 31.08.10, 18:47
                      Loca,
                      Współczuję ze tyle na raz się na Ciebie zwaliło ale tak jak piszesz w pierwszej
                      ciązy miałaś jeszcze krótszą szyjkę i donosiłaś.

                      Nie załamuj się kochana bo jesteś naszą idolką i wszystkie wierzymy w Ciebie
                      ogromnie!

                      Póki co jesteś w domu a dzidzia w brzuchu rośnie i nic sobie z długości i
                      rozwartości szyjki nie robi. Oby jak najdlużej a każdy dzień przybliża nas do celu!

                      Trzymaj się cieplutko, nie smutkuj i głowa do góry (choć u nas to chyba
                      korzystniej jest trzyma d...ę do góry smile
                    • madzialenakata Re: Załamka :( 31.08.10, 23:29
                      loca201, wiem, że chciałabyś usłyszec lepsze wiesci od lekarza, ale sama
                      mówiłas, ze w poprzedniej ciąży taka szyjke miałas juz duzo wczesniej i wszystko
                      skonczyło sie dobrze, wiec i tym razem na pewno tak będzie!

                      ja z kolei miałam dziś "wypad" - byłam na pobraniu krwi w szpitalu, ale powiem
                      Wam ze ta wycieczka mi tylko zaszkodziła - nie dosc ze sie naczekałam, na
                      przemian marzłam i było mi goraco, do tego miałam chyba jakis słaby dzien i ten
                      widok chorych i zmeczonych ludzi, tłok strasznie na mnie wpłynął. Wszystko
                      sprawiło, że te niemiłe uczucia które wczesniej gdzies mi tam towarzyszyły
                      wypłyneły na wierzch i dosłownie sie załamałam.
                      Przejmuje sie przesadnie drobiazgami, swoim zdrowiem, siedze praktycznie całymi
                      dniami sama w domu, telewizja i internetem dosłownie rz...am, nie mam na nic
                      ochoty, chciałaby wstac, wyjsc do ludzi, isc na miasto, połazic po sklepach...
                      sad Do głowy z tej bezczynnosci przychodza mi rózne mysli, ech szkoda gadac sad
                      Niedawno wyryczałam sie jak bóbr.
                      Do tego wszystkiego zaczełam sie martwic, bo okazało sie ze maz, jak nigdy nie
                      jezdzi w delegcje, tak teraz nagle mu sie rzuciło pare wyjazdów, za tydzien na
                      cały dzien, potem w połowie wrzesnia na 3 czy 4 dni, i w koncu na 3 dni
                      dokładnie w terminie porodu sad boje sie ze go nie bedzie gdy zacznie sie cos
                      dziac uncertain
                      Wybaczcie, ze sie tak wyzaliłam, ale dosłownie nie mam komu..
                      • i_ja_tez Re: Załamka :( 01.09.10, 00:17
                        madzialenakata,
                        dzisiaj chyba taki dzień depresyjny, ja również pół nocy nie spałam,
                        potem od 10.00 do 14.00 trochę drzemałam ale moja kochana
                        dziewczyneczka zaczęło się mocno ruszać, dzisiaj jakiś ma power smile.
                        Też się zryczałam niedawno, pokłóciłam się z mężem na koniec a
                        wszystko to przez to, że NIE UMIEM ROZRÓŻNIĆ RUCHÓW (WYPINANIA SIĘ)
                        DZIECKA OD TWARDNIENIA BRZUCHA!!!! Po prostu nie umiem, jestem
                        nieudolna, może jestem panikarą a może ignorantką. Jestem na siebie
                        wściekła za to, ale nie umiem, nie wiem co robić bo te twardnienia
                        czasem trwają 2-3 sekundy co 2-3 minuty i nie twardnieje brzuch
                        cały. Potem przez wiele godzin nic. Jestem załamana i zestresowana
                        tą całą sytuacją. boję się, że jak pójdę na wizytę to okaże się, że
                        mam rozwarcie na 5 cm i że spadł mi pessar.

                        A doktor jest na urlopie a wizyta za tydzień równo. Ostatnio z nim
                        rozmawiałam, mam brać scopolan ale tylko doraźnie, jakby twardnień
                        było więcej niż 7 dziennie. Ale ja to rozróżnić i policzyć????

                        Strasznego mam doła, psychicznie jestem wrakiem człowieka, jednym
                        wielkim kłebkiem nerwów. Czasem zdarza się że cały dzień nie
                        potrafię się uśmiechnąć. NIGDY nie myślałam, że moja ciąża to będzie
                        sama przyjemność i będę pracować do 9 miesiąca bez bóli i
                        niedogodności. Ale NIGDY też nie myślałam, że będzie aż tak....
                        No ale podobno 2% kobiet ma problemy z niewydolnością szyjki, więc
                        ktoś musi te statystyki zasilać.


                        Trzymajcie się dziewczynki, musi się udać...
                        • madzialenakata Re: Załamka :( 01.09.10, 01:03
                          i_ja_też, mam ten sam problem, aby te twardnienia od wypinania sie
                          dziecka rozróżnicuncertain szlag człowieka moze trafic, ile ja sie natłumaczyłam
                          położnym w szpitalu, jednemu i drugiemu lekarzowi, co odczuwam, z pytaniem czy
                          to twardnienie... Przewaznie słyszałam odpowiedz ze to dziecko sie wypina. I
                          wiesz co w koncu? Wrzuciłam na luz, bo stwierdziłam, ze chyba nigdy sie nie
                          dowiem, a jak lekarz pyta, czy twardnieje brzuch to po prostu mowie ze tak... na
                          wszelki wypadek, bo juz sama nie wiem... najlepiej jest jak leze i to na boku,
                          bo wtedy mnirej odczuwam tego wypinania sie. Jak tylko zaczne chodzic - brzuch
                          robi sie twardy - i moze to jest to prawdziwe twardnienie?

                          Ja mam straszne problemy ze snem sad W dzien przesypiam po trochu, w nocy
                          zupełnie mi odchodzi, takie szarpane spanie.
                        • turnesolka Re: Załamka :( 01.09.10, 10:55
                          i ja też,
                          przede wszystkim za nic się nie obwiniaj. Płakanie w ciaży to tez normalka i
                          jak nie przeginasz to krzywdy Ci nie zrobi. Po prostu hormony nam szaleją do
                          tego sres i strach, płacz pomaga to rozładować.

                          Kłótni z mężem nie polecam, na prawdę uwierz w moje wcześniejsze rady i
                          rozmawiaj z nim otwarcie. Poproś konkretnie o to co od niego potrzebujesz.
                          Faceci tacy są. Nie umieją się domyślić. Jak potrzebujesz żeby Cię przytulił to
                          mu to powiedz, jak potrzebujesz się mu w ramie wypłakać to mu to powiedz, ale
                          powiedz tez że nie płaczesz przez niego tylko tak po prostu z emocji, bo
                          innaczej nie będzie wiedział co się dzieje. Ja wiem że to jest czasami głupio
                          tak prosić i się nie chce takiej "łaski" tylko żeby czytał w naszych myślach i
                          się domyślał ale tak nie ma. Jestem pewna że Twój mąż jak będzie wiedział co
                          może zrobić żeby Ci pomóc to z miłą chęcią Ci pomoże i też mu bedzie lepiej.

                          A co do dolegliwości, to jak Cię tak bardzo męczą i stresują to po prostu
                          podjedź do szpitala. Zbadają Cię i może lepiej dopasują leki a ty się uspokoisz.
                          Krzywdy Ci na pewno nie zrobią.
                    • mamba30 Re: Załamka :( 01.09.10, 10:36
                      Loca, trzymaj się. Z całych sil zaciskam kciuki, żeby Twoja szyjka
                      jeszcze dlugo byla zaciśnieta smile Dasz radę. Jak lubisz krzyzykowac,
                      to popros męża, żeby kupił kanwę i mulinę (mogę doradzic co i jak) i
                      zacznij haftować. A że krzyzyki sa zmudne, to uspokaja to trochę.
                      Polecam.
                    • aphoper1 Re: Załamka :( 01.09.10, 17:39
                      Trzymaj się, Loca! Pewnie wiesz, że parę mm w którąś stronę, to błąd pomiaru.
                      Więc nie ma co się aż tak nimi fiksować. Leżysz dzielnie i jeszcze parę tyg
                      wytrzymasz! A nawet jak będzie szybciej niż 38, to i tak JUŻ jest super, już
                      niesamowicie dużo się udało!smile
    • hop_angel Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 31.08.10, 14:32
      Dzieki i trzymam kciuki za wasze wizyty smile acha i jak większość mam na tym wątku pełne tygodnie kończę w czwartki smile
      • ola9876 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 01.09.10, 07:42
        Loca tak mi przykro, w pewnym sensie wiem co czujesz. Wierzę że dasz
        radę mimo tych przeciwności i ten bezpiezny termin nadejdzie,
        Mój wczorajszy dzien też był do d..py, nadal leżeć zadnego
        szaleństwa, za ponad tydzien mam wszystko odstawić,szew ściągamy 13
        (jak dotrwam), dziecko jakoś sie dziwnie przekręciło i szyjka mnie
        boli a główka jest niby z boku więc już nic nie rozumiem.
        Z zakupów było tyle że mimo wszytsko wymusiłam żeby mąż zawiózł mnie
        do sklepu i wybrałam cztery pierwsze lepsze rzeczy dla mojego
        starszego synka do przedszkola, złapał mnie straszny ból i do kasy i
        domu, masakra.
        Do tego przeżywam bo dzisiaj synek pierwszy raz do przedszkola
        poszedł a mi serce pęka (pewnie głupie ale przeżywam to starsznie),
        a ja nie mogę z nim być i jestem wściekła od płaczu bo wkurzanie się
        o wszystko.

        Do tego mąż ma we wrześniu jakieś wyjazdy na szkolenia których nijak
        się nie da ominąć i zostanę zupełnie sama.
        Też już jetem strzępkiem nerwów i boli mnie dzisiaj już brzuch, noc
        nie przespana, mam juz dosyć.
        • madzialenakata Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 01.09.10, 07:58
          ola9876, rozumiem, że przeżywasz przedszkole, ale nie martw się, a wręcz
          przeciwnie - wg mnie to najlepsza rzecz jaka mozna dziecku "zrobic" (zapisac go
          do przedszkola)smile Zobaczysz jakie mały bedzie miał wrazenia! Moze jak nie od
          razu to po paru dniach sie tak zaaklimatyzuje, ze jak przyjdzie weekend to
          bedzie płakał za przedszkolem. Dla mnie przedszkole to wspaniałe odciążenie, w
          domu chocbym sie dwoiła i troiła nie zapewnie mu takich rozrywek, zabawy, itd. I
          naprawde, niech Ci serce nie pęka, bo Twój synek tam się zapewne dobrze bawi,
          poza tym nikt mu krzywdy nie zrobi.

          Co do męża to juz pisałam, tez akurat we wrzesniu jak na złość ma sporo wyjazdów
          z pracy uncertain I to mnie tez dodatkowo stresuje, zwłaszcza ze moja rodzina 300 km
          stąd, rodzina męża z 20 km nstąd na wsi i nie zawsze jest dyspozycyjna, wiec
          jakby co to nie wiem jak sobie poradze uncertain
          • ola9876 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 01.09.10, 08:14
            Wiem że przedszkole to dobre rozwiązanie, normalnie pracuję więc
            taka kolej rzeczy, poza tym na pewno świetnie będzie się tam
            rozwijał, tylko ta psychika matki i te hormony szalejące po prostu
            powoduja że mi żal jakiegoś etapu gdzie moj słodzial był w domku,
            miałam na niego oko. I jakoś zupełnie sobie nie radzę, oby on
            lepiej smile
            A wychodzac rano powiedziła mama bierz leki i wiesz jakby co to
            dzwoń do przedszkola albo taty smile
            • madzialenakata Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 01.09.10, 08:24
              no proszę, jaki mężczyzna z niego big_grin tylko mamusia się rozkleja smile

              A propos, zajrzyjcie na wątek zebry_zoe, tej co to jej koleżanka w 24 tc leżała
              w szpitalu z cieknącymi wodami; w nocy urodziła córeczkę 700 g... Oby się dobrze
              skończyło.
              • ola9876 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 01.09.10, 10:15
                No to moje problemy przy takiej kruszynce to pikuś, też mam nadzieję
                że maleństwo z tegoo wyjdzie i wszystko dobrze się skończy, ale to
                taka kruszynka i tak wcześnie sad
                • mamba30 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 01.09.10, 10:34
                  Po moich ostatnich akcjach weszłam na forum wcześniaki i
                  przewertowalam je wzdluż i wszerz - sporo takich kruszynek wychodzi
                  z tego obronna ręką. Trzeba być dobrej mysli smile
        • antosia-0 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 01.09.10, 07:58
          i_ja_teżnie korzystam z maila gazetowego - może Ty
          korzystasz? Podałam Ci tam mój adres mailowysmile
        • mamba30 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 01.09.10, 10:37
          Ola, synek sie wywscieka z rowniesnikami, a Ty odpoczniesz. Taka
          kolej rzeczy smile trzymaj się.
          • hop_angel Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 01.09.10, 10:42
            Ola rozumiem ten ból, też to przechodziłam z 1 synkiem ale będzie dobrze nie martw się, pobawi się z dziećmi a to wazne smile
            Ojej jak ja Wam zazdroszczę większość z wątku już na wylocie po magicznym 32 tc, buziaki...
            • loca201 Do dziewczyn nie umiejących odróżnić twardnień... 01.09.10, 11:12
              Kochane, jak na mój gust to to co opisujecie to nie twardnienie tylko wypinanie
              się dziecka. Jak jest twardnienie to stawia się cała macica i CAŁY brzuch robi
              się strasznie twardy, a NIE tylko jego część. Jeśli całe dnie leżycie to pewnie
              jak wstaniecie np. na siku to wtedy napina się cały brzuch - dotknijcie na
              chwilkę i same zobaczycie - wtedy jest cały twardy. Jakby się w taki sposób
              napinał na leżąco to wtedy by twardniał.

              A co do mojej sytuacji to dzięki za wsparcie. Myślałam, że dziś będę naprawdę
              załamana, ale jakoś w miarę się trzymam. Gorzej, że jakiegoś wirusa załapałam i
              mam mega zapchany nos, katar aż zielony, gardło tak boli, że nie mogę mówić,
              jeść i pić (jedyne co mi wchodzi to ciepłe mleko z miodem), boli głowa i prawie
              nie spałam w nocy przez te dolegliwości. Jestem strasznie osłabiona. A Mała jak
              się pchała tak pcha się nadal, ale staram się myśleć, że wszystko będzie dobrze.
              • ola9876 Re: Do dziewczyn nie umiejących odróżnić twardnie 01.09.10, 11:22
                Loca to dobrze że nastrój chociaz lepszy, mam nadzieję ze choróbsko
                też szybko przejdzie, dużo zdrówka życzę
              • turnesolka Re: Do dziewczyn nie umiejących odróżnić twardnie 01.09.10, 11:49
                Loca, przy takich objawach to koniecznie jak najszybciej antybiotyk +
                leki na szybkie udrożnienie nosa (krople nasivin soft - ja brałam wersję dla
                dzieci i wystarczała a jak wydzielina jest gęsta to jeszcze koniecznie coś na
                jej rozrzedzenia - polecam Mucosolvan, bo jest bardzo bezpieczny, kiedyś nawet
                podawano go w bardzo dużych dawkach zamiast sterydów żeby dzidziusiowi się płuca
                szybciej rozwijały). Mucosolvan też będzie zapobiegła zaleganiu nadmiaru
                wydzieliny w płucach i kaszlowi. Najbezpieczniejszy antybiotyk w ciąży do czysta
                penicylina (chyba że jesteś uczulona)

                Na prawdę i dla Ciebie i dla dziecka lepsze jest szybkie i skuteczne leczenie
                niż przedlużająca się choroba z możliwymi powikłaniami, o które w ciąży łatwo bo
                mamy osłabiona odporność.
                • loca201 Re: Do dziewczyn nie umiejących odróżnić twardnie 01.09.10, 12:17
                  turnesolka, kropli nie mogę stosować żadnych, bo mam coś nie tak z błoną
                  śluzową, że krople mnie "uzależniają" i lepiej się przemęczyć bez nich przez
                  kilka dni, bo jak raz zapuszczę to mam coś takiego, że owszem pomogą na trochę,
                  ale za kilka godzin znów nos zapchany i później jak nawet choroba minie to katar
                  zostaje i krople i tak trzeba zapuszczać, a długo kropli nie można, bo właśnie
                  zanik błony mi się robi. A do lekarza zwyczajnie boję się iść przez tą krótką
                  szyjkę sad Boję się teraz wstać nawet do toalety, więc piję mniej żeby wstawać
                  mniej, a nie mówiąc już o pójściu do przychodni (u nas straszne kolejki i
                  opóźnienia i zawsze czekam na wizytę 1-2 godz mimo, że ludzi zapisują na
                  konkretne pory). Także leczę się domowymi sposobami: mleko z miodem, chleb z
                  czosnkiem (tyle, że czosnek podrażnia mi jeszcze to bolące gardło, ale mleko z
                  miodem trochę łagodzi ból), no i biorę Rutinoscorbin, bo wiem, że bezpieczny i
                  wypiłam wczoraj na noc i dziś rano Theraflu - bardzo pomaga mi na ten katar -
                  rozrzedza wydzielinę (nie powinien zaszkodzić dziecko, bo głównym składnikiem
                  jest paracetamol, bezpieczny dla dzieci). Miałam jeszcze gdzieś antybiotyk -
                  Duomox - ginekolog kiedyś mi wspominał, że przy konieczności zastosowania
                  antybiotyku to żeby właśnie Duomox brać, tyle, że mam go w domu, a obecnie do
                  końca ciąży jesteśmy w moim domu rodzinnym 170 km od naszego. Ale mąż pojutrze
                  jedzie na 2 dni, bo musi pozałatwiać pewne sprawy to mi przywiezie, chociaż mam
                  nadzieję, że to taka 3-dniówka i że jutro już poczuję się lepiej, bo dziś czuję
                  się fatalnie uncertain Ale to chyba jakiś wirus, bo mąż też skarży się na gardło, a
                  synek ma straszny katar i miał stan podgorączkowy wczoraj. I moja mama też
                  wczoraj narzekała na gardło i wszyscy kichaliśmy. Taka pogoda złudna, kupe
                  wirusów w powietrzu i ludzie łapią przeziębienia...
                  • loca201 Re: Do dziewczyn nie umiejących odróżnić twardnie 01.09.10, 12:19
                    Ps. Najgorszy tylko ten katar, kichanie i kaszel, bo jak smarkam, kicham albo
                    kaszle to strasznie mi się przy tym brzuch napina i czuję wtedy mocny ucisk
                    dziecka na szyjkę sad
                    • turnesolka Re: Do dziewczyn nie umiejących odróżnić twardnie 01.09.10, 12:52
                      Przy infekcji to niestety powinnać raczej dużo pić. Co do Theraflu to tam jest
                      chyba tez pseudoefedryna lub fenelofedryna która taka do końca dobra nie jest.
                      Krople lepsze bo dzialają miejscowo ale jak nie mozesz to trudno. Może chodziaż
                      stosuj hipertoniczny (mocniejszy niz normalny) roztwór soli, są w aptekach
                      gotowe spraye do nosa, ja miałam Marimer ważne tylko żeby był hipertoniczny a
                      nie fizjologiczny. Homeopatii żadnej nie kupuj bo udowodniono z całą pewnością
                      że nie działa - szkoda kasy.

                      Mucosolvan tez jest bez recepty zacznij go brać jak się wydzielina zagęści,
                      dopóki woda cieknie z nosa to nie ma sensu, ale pisałaś że wydzielina jest juz
                      zielona. Jak zielona to raczej gęsta i ten kolor wskazuje tez na zapalenie
                      bakteryjne. Często jest tak że zaczyna się od infekcji wirusowej ale w zatokach
                      czy płucach (to jest indywidualne, jednym idzie w góre w zatoki, innym w dół w
                      płuca) zaczynają w zalegającej wydzielinie rozmanażać się bakterie i niestety
                      robi się zapalenie zatok lub płuc. O bakteryjnym przebiegu infekcji może też
                      świadczyć temperatura. Ale ja np. mam często niewątpliwe zapalenia zatok i muszę
                      brać antybiotyk a temperatury nie mam nigdy.

                      Z domowych na pewno bezpiecznych sposobów na zatkany nos i bolące zatoki to
                      polecam też inhalacje z roztworu soli, po prostu do większego naczynia gorąca
                      woda a do niej pare łyzek soli i wdychaj te gorące opary, oczywiście tak aby się
                      nie poparzyć. Inhalacji z żadnych olejków eterycznych nie polecam, bo po chwili
                      ulgi jest jeszcze gorzej.

                      Mi pomaga też powolne picie cieplej wody oraz cieple oklady na zatoki, zalezy
                      która akurat czuje że jest zatkana. Po prostu nalewam możliwie gorącą wodę do
                      jakies płaskiej butelki, owijam w szmatkę i przykładam.

                      Jak nie możesz do lekarza jechać to może można wezwać pogotowie? Nie wiem jak to
                      do końca dziala bo sama mam z pracy abonament w LIMie i tam się po prostu wizytę
                      domową zamawia. Na pewno tej infekcji nie bagatelizuj. Ja byłam przeziębiona z
                      miesiąc temu i tak mnie wzięło że od razu brałam antybiotyk. Normalnie bym pare
                      dni poczekała ale po konsultacjach a lekarzami (głównie tata) zdecydowanie
                      stwierdziliśmy że w ciąży lepiej od razu leczyć i na szczęście w miarę szybko mi
                      przeszło ale decyzja o antybiotyku była bardzo dobra. Potem jeszcz z paroma
                      ginekologami rozmawiałam i wszyscy mówią to samo, trzeba leczyć a nie wyczekiwać.

                      Jak byś brała antybiotyk to koniecznie musisz mieć też osłonę przed grzybicą
                      pochwy. Jakieś globulki dopochwowo tak dlugo jak bieżesz antybiotyk i jeszcze
                      pare dni później i koniecznie doustnie probiotyk, ale to już normalnie jak zawsze.
                    • elle.net Re: Do dziewczyn nie umiejących odróżnić twardnie 01.09.10, 13:04
                      Loca współczuje choroby sad jeszcze tego Ci brakowalo sad
                      ja brałam duomox na poczatku ciązy i tej i tamtej z polecenia
                      lekarza. Z tego co wiem tych teraflu fervexów nie wolno przynajmniej
                      w pierwszym trymestrez tylko paracetamol i ew. antybiotyk
                      amoksycylina właśnie.

                      Mi twardnieje właśnie brzuch jak leże i wstanę albo za duzo cos
                      pochodze ale w tamtej ciązy nawet jak leżałam i nie czulam
                      twardnienia to mialam skurcze na ktg także juz sama nie wiem jak to
                      jest.
    • hop_angel Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 01.09.10, 13:11
      Loca na kaszel i gardło jest dobre tantuum verde w pastylkach i
      sprayu a antybiotyk miejscowy to bioparox super działa, a nie
      moeżesz wizyty domowej zamówic?
      • elle.net Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 01.09.10, 13:15
        o tak tautum verde mozna smile
    • mamba30 Dziewczyny, z Waszego doświadczenia... 01.09.10, 14:26
      Może mi podpowiecie, dzisiaj sie jeszcze dopytam lekarki, ale warto
      wiedziec, jak jest z Wami. Rozumiem, że powinnam sie oszczędzać. U
      mnie szyjka póki co nie byla skrocona (w piatek), skurcze udalo mi
      sie wyciszyc, poza standardowymi nie mam tych niepokojących. Lezę w
      łózku oczywiście, a właściwie siedze, sporo. Zaczęlam krzyzykowanie
      i na leząco nie daję rady, bo skomplikowany wzór i musze dziubdziać
      sie i liczyć i w ogóle trafiać w dziurki, bo po fenoterolu łapki
      lekko lataja. Czy siedzenie nie obciaża za bardzo tego i owego? Jak
      myslicie? Niby banalna rzecz, ale jak czytam o dziewczynach, które
      nawet przekręcic sie boją, to zaczynam sie zastanawiać...
      • elle.net Re: Dziewczyny, z Waszego doświadczenia... 01.09.10, 14:51
        mamba3o zapytaj lekarki bo każdy przypadek jest inny, ja teraz tez
        siedze i chodzę bo skurczy nie mam (chyba) i brzuch jako taki ale w
        tamtej ciązy musiałam niestety leżeć i to z nogami w górze na
        podniesionym łóżku ale ja wtedy mialam krótką szyjkę, rozwarcie i
        skurcze uncertain
        • 1kingakrzysztof Re: Dziewczyny, z Waszego doświadczenia... 01.09.10, 16:17
          Witajcie dziewczyny!Czytam wasze posty od poczatku zalozenia watku
          no i doszlam do dnia dzisiejszego wiec sie moge ujawnicsmileRowniez
          naleze do waszej paczki lezacych i stresujacych sie
          brzuchatek...Leze niemal od poczatku ciazy z niewielkimi przerwami
          (tyci tyci)Nasza ciaza jest dla nas ogromnym cudem!poniewaz nie
          moglismy miec z mezem naturalnie dzieciatka mosielismy sie starac w
          inny sposob..i tak metoda in vitro jestesmy szczesliwymi przyszlymi
          rodzicami!Na poczatku ciazy lezalam z powodu grozacego
          poronienia,krwiakow,zle ulozonego lozyska,krwotoku,plamien itd.W
          22tc na badaniu polowkowym okazalo sie ze lozysko jest bardzo nisko
          i widac bylo jak coreczka wklada w szyjke nozke,szyjka miala wtedy
          4cm dlugosci i sie wewnetrznie rozwierala w ciagu tygodnia dostalam
          boli i parcie na odbyt i szyjke,nie wiedzialam dokladnie co to wiec
          w strachu maz zadzwonil do mojej gin.kazala natychmiast przyjechac
          bo wiadomo ze przez tel. nic nie doradzi no i okazalo sie po badaniu
          ze szyjka skrocila sie w ciagu tygodnia 1cm+rozwarcie+miekka
          szyjka,dostalam luteine i nospe forte+oczywiscie witaminy ktore
          bralam dotychczas i lezenie plackiem,po tygodniu bylo juz lepiej
          szyjka sie nie skacala,byla twardsza i rozwarcie wew.sie zmiejszylo
          ale nadal lezenie zeby tego nie zepsuc.Z szyjka 3cm dotrwalam do
          30tc poniewaz w 31tc okazalo sie juz ze ma 2cm i malutka jest
          ustawiona glowka w dol bardzo niziutko,wiec nakaz lezenia,dalej
          nospa,luteina,duphaston i magnez 500mg.Leze juz drogi tydzien,6
          wrzesnia mam wizyte i mam nadzieje ze szyjka sie nie skraca bardzo
          sie boje i martwie o mojego maluszka,tak bardzo ja kochamy!
          Dziewczyny jestescie wspaniale,dodajecie otuchy ,wspieracie i
          rozumiecie jak nikt inny!!!Dziekujemy! (jezeli cos gdzies zle
          wpisalam to przepraszam poniewaz dopiero sie ucze poslugiwania po
          tym ze forum)
          • mamba30 Re: Dziewczyny, z Waszego doświadczenia... 01.09.10, 16:32
            Kochana, najgorsze juz a Toba, dzidzia duża, więc możesz
            odetchnąc smile Ach jak ja Ci zazdroszczę tego 32 TC smile

            Napisz, jak sobie umilasz czas leząc.
            • 1kingakrzysztof Re: Dziewczyny, z Waszego doświadczenia... 01.09.10, 17:33
              mamba30 odetchne chyba dopiero po skonczonym 36tygodniu jak
              nasza coreczka bedzie bezpieczna,odliczam dni do 30 wrzesnia!a tak
              bardzo mi sie dluzy,tak ten czas jakos lecial i tygodnie mijaly a
              teraz masakra poprostu mam wrazenie jakby stanol w miejscu...Leze i
              rozmyslam,czytam gazety ciazowe,ksiazki chociaz ostatnio mi sie nie
              chce,laptopa mam na pufie kolo lozka wiec umilam sobie czas czytajac
              rozne artykuly,zamawiam rzeczy dla coreczki,no i tv naszczescie od
              wrzesnia zaczynaja sie nowe serialiki wiec chociaz cos bo tych
              powtorek mam dosyc!do poludnia leze sama a o 16 moj mezulek wraca z
              pracy wiec juz wtedy lepiej sie czuje,niestety nie mam rodzinki
              blisko nas,wszyscy daleko wiec tylko tel i skyp.
              turnesolka no to w poniedzialek albo bedziemy szczesliwe
              albo bedziemy plakac,mam nadzieje ze to pierwsze bo juz i tak ze mna
              kiepsko psychicznie!Ciagle w strachu i niepokoju!Odczuwam podobnie
              jak Ty,czlowiek jak lezy bezczynnie to rozne rzeczy do glowy
              przychodza!Ja placze pocichutku albo jestem zdenerwowana i
              rozdraziona,sama zreszta nie wiem jak sobie z tym radzic,najlepiej
              bym pospala i obudzila sie za miesiac ale niestety tu jest tez
              problem poniewaz od jakiegos czasu mam problemy ze spaniem,ani
              cieple mleko ani meliska nie dziala,mosze porozmawiac z lekarzem na
              najblizszej wizycie ale mysle ze to strach i nerwy,bo ciagle
              sprawdzam czy mi brzuch nie twardnieje,jakas obsesja chyba!Do tego
              malutka czuje caly czas bardzo niziutko,czasem az boli!Z jednej
              strony nie moge sie doczekac wizyty 6 a z drogiej az sie boje co
              znowu wyjdzie..
              • mamba30 Re: Dziewczyny, z Waszego doświadczenia... 01.09.10, 20:18
                Juz kupa czasu za Tobą, więc IMO możesz głębiej oddychać smile

                Ja też nie mam przy sobie żadnej rodziny, poza synem, ale to 16-
                latek i powiem szczerze, że dziala mi czasami na maxa na nerwy uncertain
                Ja sie za krzyżykowanie wzięłam, mam do zrobienia jakieś 25.000
                krzyzykow w 24 kolorach, cięzki kawał robotym ale polecam smile Też
                czekam na coś konkretniejszego w tefale, ale to już niedługo. U mnie
                mąż wraca dopiero przed 18. więc czas mi umilają moje kotasy.
          • turnesolka Re: Dziewczyny, z Waszego doświadczenia... 01.09.10, 17:03
            1kingakrzysztof, ja tez mam wizytę u ginki 6 tego! Fajnie że się
            "ujawniłaś" w "kupie raźniej" mam wrażenie że każda nowa osoba wnosi wiarę, siłę
            i nadzieję, której wszystkie tak bardzo potrzebujemy.

            Ja mam teraz jakieś takie dni w kratkę, jeden czuję się lepiej i brzuch w miarę
            miękki a następnego dołek, twardnienia i lekka podłamka. Dzisiaj jest ten trochę
            gorszy. Zmęczona już jestem tym wyczekiwaniem w niepokoju. Poza okresowymi
            twardnieniami brzucha nic mi w sumie nie dolega, nie boli (no przynajmniej jak
            leżę na boku) ale jakoś tak niewygonie, irytuje mnie wszystko, chciałabym coś
            zrobić ale nic mi się nie chce (nie żeby za dużo się dało zrobić leżąc). Nie
            chce być juz gruba, zapuszczona, chcę do fryzjera, chcę się pomalować, ubrać jak
            człowiek, wyjść z domu. Tak przede wszystkim chcę stąd wyjść, gdziekolwiek
            choćby nawet do sklepu po bułki. Chyba się poryczę!!! Ale nawet płakać mi się
            nie chce. Masakra!
            • mamba30 Re: Dziewczyny, z Waszego doświadczenia... 01.09.10, 17:13
              Turnesolka, nie łam sie, u Ciebie juz ostatnie podrygi, ani sie
              obejrzysz, jak już będzie po wszystkim i zaczniesz dbac o siebie,
              odzyskawszy wolność smile
              • turnesolka Re: Dziewczyny, z Waszego doświadczenia... 01.09.10, 17:29
                mamba, no niby wiem ale już mi po prostu czułki rosną... jedyna nadzieja że mąż
                z roboty niedługo wraca to jakoś będzie mnie musiał "zabawiać". Może ten masaż
                pleców albo chociaż stóp wypróbujemy.

                No a jutro rano jadę na pobranie krwi, nigdy nie myślałam że to będzie dla mnie
                atrakcją na którą się czeka, o matko co za życie!
                • 1kingakrzysztof Re: Dziewczyny, z Waszego doświadczenia... 01.09.10, 17:39
                  turnesolka jeszcze ok dwa tygodnie i Wasze malenstwo bedzie
                  donoszone!Ja narazie wyczekuje 35tc,w piatki zaczynam nowy tydzien
                  wiec wyczekuje go zawsze z utesknieniem!
                  • turnesolka Re: Dziewczyny, z Waszego doświadczenia... 01.09.10, 17:57
                    Fakt, to jednak jest ulga jak się najpierw ten 32 a potem ten 34 przetrzyma.
                    Chociaż oczywiście marzy mi się dotrwać do 38! Trochę tez z powodów czysto
                    egoistycznych chciałabym mieć chociaż tydzień dla siebie bez leżenia. Właśnie
                    ten 38 tydzień mi się dla mnie marzy. Wiem że brzuch będzie ogromniasty i
                    energii będę miała zero ale tak bym chciała jeszcze przed porodem trochę siebie
                    ogarnąć (fryzjer), dopieścić rzeczy dla Jaśka, pojechać na budowę - bo
                    wykanczamy teraz segment w co zanim mnie uziemnili byłam bardzo zaangażowana i
                    teraz dzieje się to wszystko co wcześniej planowałam, zamawiałam, a ja nie mogę
                    pojechać zobaczyć, tylko mąż mi opowiada i zdjęcia robi. Może byśmy do
                    restauracji jeszcze razem poszli... choćby nawet na pizzę do pizza hut.
                    • adamari1 Re: Dziewczyny, z Waszego doświadczenia... 01.09.10, 19:24
                      ja juz bez pessara, 36tc3d wg OM, lekarz daje mi góra tydzień uncertain W poniedziałek
                      byłby skonczony 37tc i donoszona ciąża wg gina. Oby Igor grzecznie poczekał te
                      5-6 dni sad
                      • 1kingakrzysztof Re: Dziewczyny, z Waszego doświadczenia... 01.09.10, 20:13
                        adamari1 No to super,jestes juz bezpieczna, rany jak ja juz
                        bym chciala byc na Twoim miejscu by nasze malenstwo bylo donoszone...
                • mamba30 Re: Dziewczyny, z Waszego doświadczenia... 01.09.10, 20:22
                  Ja przedkładam nad wszystko masaz stópencji. Nawet lozko
                  przestawilismy w poprzek i maz sie uklada teraz wszerz, bo ja juz
                  nie mogę zadzierać kopyt jak wcześniej, brzuch mi przeszkadza smile

                  Ja sie połtorej godz. w kolejce naczekałam w poniedzialek i szczerze
                  mowiąc wqrwa tylko załapalam.
                  • loca201 Re: Dziewczyny, z Waszego doświadczenia... 02.09.10, 10:14
                    Cześć Kochane! Od wczorajszego popołudnia do teraz nie miałam internetu - jejku,
                    normalnie totalnie nic wtedy już nie mam do roboty! - przez te deszcze zalało
                    jakieś urządzenia mojemu dostawcy internetu i było jakieś zwarcie na łączach...
                    Jak tam dziś żyjecie? Ja w nocy bardzo krótko spałam ze względu na bolące gardło
                    - za każdym przełknięciem śliny mam wrażenie, że łykam garść piachu, tak mnie
                    drapie sad Jakoś udało mi się zasnąć koło północy, obudziłam się o 3.30 i już nie
                    śpię do tej pory. Z nosem odrobineczkę lepiej, ale z gardłem gorzej. Ale
                    najgorzej martwi mnie fakt, że zaczął boleć mnie brzuch sad Może to od tego
                    ciągłego smarkania i kasłania, bo wtedy się napina siłą rzeczy. Mam nadzieję, że
                    nic złego się nie wydarzy i że jednak doczekamy bezpiecznie CHOCIAŻ do 36 tyg. A
                    co tam u Was?
                    • hop_angel Re: Dziewczyny, z Waszego doświadczenia... 02.09.10, 10:20
                      W nocy mala skopala mnie po szyjce wiec znowu stres, troche bolal mnie brzuch teraz mniej a mam pytanie
                      techniczne, normalnie otwiera ci sie forum bo ja mam inna grafike i wszystkie fora porozrzucane?
                      • madzialenakata Re: Dziewczyny, z Waszego doświadczenia... 02.09.10, 10:29
                        Co do wyglądu forum to chyba faktycznie cos się pozmieniało, m.in. włączając
                        wątek można wejść od razu do dalszej strony postów - bardzo wygodne. Ale poza
                        tym to, przynajmniej u mnie, otwiera się wszystko ok.


                        A ja się muszę pochwalić, że dziś przespałam caluśką noc, od 23 do 6, po raz
                        pierwszy od dłuższego czasu. No, oczywiście nie licząc wstawania na siku wink
                        • mamba30 Cześć Dziewczynki 02.09.10, 13:02
                          Moja nocka była na szczęście przespana, póki co nie mam problemów ze snem, pod warunkiem, że
                          uda mi sie zasnać. Bo przed zasnięciem walam sie po całym lóżku, masakra.

                          Wczoraj wieczorem miałam wqrwa strasznego, juz nic nie chciałam pisac, żeby Wam nie psioczyć na
                          noc. Pojechałam na umówiona wizute do gina na Inflancką, w karcie ciążowej jak wol stało 1.09
                          godz. 19 napisane własnorecznie przez moja lekarkę. Stałam w korku godzine 15 bodajże i jak
                          dojechałam, okazało się, że moja lekarka przyjmuje, ale we czwartek. Pomyliła sie i zamiast 2
                          września wpisala 1. Prosze połozna, żeby mnie w takim razie przyjął jakikolwiek inny lekarz, bo nie
                          uśmiecha mi sie zapitalać 2 raz taki kawał (Warszawa nieprzejezdna, bo sa remonty). Połozna
                          owszem, rozmawiala z lekarka i ona by mnie przyjela, ale mam czekac do ostatniego pacjenta, czyli
                          jakby wszystko poszlo zgodnie z planem to do 21.20. Zawinełam się do domu, dzisiaj znowu jadę sad

                          2 powód wqrwa - w czerwcu robiłam badanie płatne na HCV i przy wizycie sie okazalo, że tego
                          badania nie ma. Poruszyłam niebo i ziemie, dostałam się do labu i okazało sie, że ono nie zostało
                          wykonane. Wszystkie inne z próbki krwi tak, poza tym platnym. Pobrano mi krew raz jeszcze.
                          Wczoraj chciałam uzyskać te badania u połoznej, po czym okazało sie, że teraz te platne sa do
                          odbioru przy wejściu, ale tylko w godzinach rannych. Ja mam zawsze wizyty wieczorem, bo tak
                          przyjmuje lekarka, czyli powinnam dymac z rana po odbiór cholernego HCV. Od czerwca nie jestem
                          w stanie uzyskac wyniku badań, porazka jakaś. A jedna pinda, któta wczoraj weszła do pokoju
                          połoznej jeszcze mówi do mnie, że przeciez nic sie nie stało, żebym przyjechała jutro i żebym sobie
                          dzisiaj zaparzyla meliski. Co za popieprzone wszystko sad
                    • elle.net Re: Dziewczyny, z Waszego doświadczenia... 02.09.10, 10:37
                      hej z rana smile
                      na szczęscie przestalo padać to wyskocze na chwile na miasto do skarbowego i jeszce innych instytucji uncertain
                      Ja dzis dobrze spałam i mój starszam mi dał pospac do 8 rano smile

                      Loca mi lekarz przepisał jak byłam w ciązy płukanke na gardło z jodyny, gliceryny i czegos tam jeszce, podobno
                      pomaga ale ja niestety mialam na nią cofkę. jesli chcesz poszukam przepisu ale uprzedzam że jest okropna w smaku
                      bleee
                      • 1kingakrzysztof Re: Dziewczyny, z Waszego doświadczenia... 02.09.10, 11:07
                        Czesc mamuski! Ja dzis cos kiepsciutko,jakas niespokojna jestem i do tego te problemy ze spaniem,przetrzymam do
                        12 na tabletke i chyba postaram sie zasnac chociaz na chwilke..Caly czas czuje coreczke jak napiera mi na szyjke
                        (jakbym miala cos w pochwie) az sie boje normalnie kolejnej wizyty!Kochane a macie tez takie klucia w pochwie?
                        • loca201 Re: Dziewczyny, z Waszego doświadczenia... 02.09.10, 11:41
                          Kłucia w pochwie - tak, ja miewam takie uczucie i straszne napieranie,
                          ale u mnie to przerażające 6 mm szyjki tylko, więc pewnie stąd też takie
                          uczucia. Do tego mam wrażenie, takie uczucie paskudne, jakbym miała cały czas
                          (przepraszam za dosłowność) kupe na "wylocie". Chyba Mała mi tak napiera zarówno
                          na pęcherz (aż boli czasem) jak i na odbytnice.
                          Wygląd forum - przyzwyczaiłam się już do starego wyglądu, ale człowiek
                          może się przyzwyczaić do wszystkiego, więc trzeba te zmiany zaakceptować, bo i
                          tak nie mamy na nie wpływu wink Początkowo nie wszystko działało mi jak należy:
                          nie mogłam ustawić sobie otwierania się postów w kolejności od najnowszego - nie
                          działał mi ten "przełącznik", ale już jest ok.
                          Przepis na płukanie gardła - też miałam bardzo dobrą płukankę robioną,
                          ale oczywiście wszystko co teraz mi najpotrzebniejsze jest w domu 170 km ode
                          mnie uncertain Nie wpadłam na to, że mogę się tak paskudnie rozchorować leżąc cały czas
                          w domu. Ktoś z domowników przyciągnął najwyraźniej jakiegoś wirusa. Na razie nie
                          będę Cię nadwyrężać z szukaniem, bo musisz leżeć, a ja może dziś, a najdalej
                          jutro, dostanę antybiotyk, więc może pomoże. Już mnie mdli od tego mleka z
                          miodem, ale to jedyny "napój", który łagodzi ten ból gardła i w ogóle mi
                          wchodzi. Bo nawet ciepła herbata, którą normalnie piję hektolitrami niestety
                          teraz wysusza mi gardło i gorzej boli, także jedyne co to to mleko. O tyle
                          dobrze, że nie mam gorączki to chociaż się nie odwodnię.

                          --
                          https://www.suwaczki.com/tickers/c6x6lbetv2ealzw7.png
                          • loca201 hop_angel 02.09.10, 12:07
                            hop_angel, powiedz mi proszę jak to było z Twoim synkiem z 35 tc?
                            Pisałaś, że nie miał problemów z oddychaniem, więc wnioskuję, że nie był w
                            inkubatorze? Ile spędziliście dni w szpitalu po porodzie? Ogólnie jaki był Jego
                            stan? Skoro dostał 10 pkt to chyba generalnie wszystko było ok? A wcześniej
                            dostałaś sterydy na płucka dla Niego? Przepraszam za tyle pytań, ale jakoś tak
                            naleciały mnie czarne myśli i chociaż do tego 35 tyg bym chciała wytrzymać.
                            Takie parcie czuję, że naprawdę zaczynam się bać sad Niby powinnam być
                            spokojniejsza, bo sama wiem, że w pierwszej ciąży było jeszcze gorzej, a dałam
                            radę, ale boję się, że teraz skoro dziecko ma już "przetarty szlak" to może
                            szybciej się wydostać. Kurcze, zaczynam naprawdę się niepokoić. Jeszcze mąż z
                            synkiem pojechali godzinę temu do domu rodzinnego męża, prawie 140 km stąd, i
                            wrócą dopiero jutro wieczorem, bo bardzo pilne sprawy mąż musi załatwić, i jak
                            już zostałam sama to zaczęłam myśleć, i myśleć, i myśleć, i.... I nic dobrego
                            nie wymyśliłam - stos samych obaw i lęków.
                            • 1kingakrzysztof Re: hop_angel 02.09.10, 12:30
                              Podpisuje sie pod loca201 pytaniem bo tez sie bardzo boje i bede wdzieczna za opowiedz.
                              loca201 wierze gleboko ze nam sie uda dotrwac do bezpiecznego terminu chociaz glowa plata figle....ja jak
                              jakas opetana w nocy sprawdzam brzuch i wsluchuje sie w swoj oganizm.
                              • hop_angel Re: hop_angel 02.09.10, 12:48
                                Wszystkie moje ciąże były trudne, z drugim synkiem w 27 tc miałam rozwarcie no wtedy też dostałam 1 raz sterydy
                                w tabletkach, potem oczywiście leżałam i w 33,5 tc miałam umówioną wizytę u lekarza i tuż przed wiyzytą zaczęłam
                                plamić, po wizycie odrazu szpitakl i niby na porodówkę ale potem zdecydowano inaczej, leżałam 1,5 tyg i pewnie
                                bym doleżała do 37 tc ale małemu skakało tętno na ktg do 200 i wyniki prób wątrobowych wyszły wysokie więc
                                podejrzewali cholestazę i 1 dniu 36 tc wywoklali mi poród. W szpitalu jak leżąłam sterydy też dostałam także mały
                                był zabezpieczony. Poród na oxytocynie był błyskawiczny 1,6 godz i już,Filip był duży bo ważył 2830 i miał 50 cm,
                                dostał 10 ap, leżał dobę w inkubatorze, oddychał samodzielnie, lekarz neonatolog pytał mnie nawet czy dobrze
                                miałam wyliczoną date porodu bo dla niego bylo to dziecko z 37 tc ale hypotroficzne, data była dobrze wyliczona
                                wiem kiedy zaszłam. Do domu wyszlismy po tygodniu ze wzgledu na zółtaczke, po za tym wszystko ok wzrok,
                                oddychanie, jedyna konsekwencja wczesniactwa choc nie potwierdzila tego pediatra to diagnoza w kierunku astmy
                                oskrzelowej ale obecnie po 1,5 roku zdrowy jak dąb. Modlę się zatem o 32 tc bo to magiczna granica, pozdr
                                • loca201 Re: hop_angel 02.09.10, 13:01
                                  hop_angel, a dużo się najeździliście później po lekarzach ze względu na
                                  wcześniaka?

                                  1kingakrzysztof, ja też mam nadzieję, że nam się uda. Staram się myśleć
                                  tylko pozytywnie, jednak kiedy dziś zostałam sama to zaczęły mnie nachodzić
                                  rożne myśli. Generalnie jak mam zbyt dużo czasu na myślenie to głupoty mi do
                                  głowy przychodzą.

                                  Ale dziś może uda się trochę czymś zająć. Pisałam Wam jakiś czas temu o tym, że
                                  dla zabicia czasu robiłam porządki w zdjęciach na kompie żeby te najładniejsze
                                  wywołać i kupiłam album dla dziecka. No i tak powybierałam 200 zdjęć i na
                                  Allegro zamówiłam odbitki i przed chwilką listonosz mi przyniósł, także co
                                  najmniej 2 godziny z głowy, bo będę przeglądać i układać do albumu w miarę
                                  chronologicznie jak synek rósł.
                                  • mamba30 Re: hop_angel 02.09.10, 13:03
                                    Loca, pochwal sie jakimis fotkami dziecia smile menzu ostatecznie tez może byc big_grin
                                    • hop_angel Re: hop_angel 02.09.10, 13:09
                                      Loca
                                      • loca201 Re: hop_angel 02.09.10, 13:35
                                        mamba30, wysłałam Ci fotki na maila gazetowego.

                                        hop_angel, już zaspokoiłaś wszystkie moje "ciekawości" w tym temacie smile
                                        Dziękuję. Mój synek też miał zapalenie płuc po porodzie, bo miał wzmożoną
                                        żółtaczkę (stąd ponad 2 tyg w szpitalu po porodzie, a potem jeszcze tydzień w
                                        specjalistycznym szpitalu dla dzieci) i jak wozili Go na naświetlanie lampami to
                                        potem jak przywozili takiego nagrzanego na karmienie to przewozili Go przez
                                        korytarz, gdzie było otwarte okno z dwóch stron i był przeciąg. Ale szybko się z
                                        tym uporał. Gorzej było z tą żółtaczką.

                                        Ps. W którymś poście któraś z Was wspominała wcześniej o formie kontaktu jak już
                                        urodzimy i nie będziemy tak często zaglądać na to forum. Mam małą propozycję:
                                        może któraś z Was ma konto na Naszej Klasie? Tak byłoby łatwo, szybko i
                                        przyjemnie, bo i fotki dzieci można by zobaczyć smile Co Wy na to? wink
                                        • mamba30 Re: hop_angel 02.09.10, 13:56
                                          Loca, idź na @, odpisalam
                                      • elle.net Re: hop_angel 02.09.10, 13:42
                                        Mnie co prawda nikt nie pytal ale opowiem bo mi sie nudzi i wqrwa mam bo nam zaciekło poddasze
                                        przez ten deszcz sad

                                        Mój synek z 35 tygodnia ciąży będzie niedlugo dwulatkiem i jest rozwiniety jak rówiesnicy a może i
                                        lepiej smile Nawet pampersa sie już prawie pozbyliśmy smile
                                        Dostał 8 pkt w przy porodzie, leżał w inkubatorze tydzień ale oddychał samodzielnie (CPAp tylko
                                        jeden dzień czy pół dnia), wc zesniej w 32 tygodniu dostaąłm sterydy na rozwój płuc, potem
                                        leżelismy w szpitalu jeszce tydzień w sumie 2 tygodnie ale glownie z powodu trudności z
                                        karmieniem (nie mial odruchu ssania i z poczatku karmiony był sondą az w końcu załapał butelke i
                                        cyca) oraz z powodu żółtaczki.
                                        Przez pierwszy rok wizyty czeste (ok 8 razy) u neonatologa, ok 3 razy neurolog, kilka razy nefrolog
                                        bo miał cos z miedniczka nerkową, ortopeda chyba 3 razy, rehabilitacja kilka miesiecy ze wzgledu
                                        na napiecie mięsniowe i asymetrie lekką ale moim zdaniem obyło by sie bez rahabilitacji ale na
                                        pewno nie zaszkodzila smile
                                        Skutkiem wczesniactwa jeszce była anemia , musiał brac żelazo w syropie przez ponad pół roku uncertain
                                        Pozatym żadnych innych problemów smile a i te ktore byly zdażaja sie również u dzieci donoszonych smile
                                        Także laski nie martwy sie na zapas bo 34-35 tydzień to juz naprawde bezpieczny czas dla naszych
                                        skarbów smile
                                        Moja koleżanka urodziła synka w 32 tygodniu i nie miał żdanych problemów tylko musieli doczekac
                                        w szpitalu az osiagnie 2 kg smile
                                        Z własnego doświadczenia uważam tez że wiele zalezy od szpitala, bo ja mam wrażenie że w
                                        szpitalu w kótrym rodziłam lekarze aż za bardzo się przejmowali wszytskim ale dzieki temu ja bylam
                                        spokojniejsza smile
                                        • loca201 Re: hop_angel 02.09.10, 13:53
                                          elle.net, dzięki za opowiedzenie swojej historii. Dobrze znać kilka
                                          przypadków, bo wiadomo, że nie każde dziecko takie samo. Co do tego, że wszystko
                                          zależy od szpitala to też prawda. Znajoma urodziła synka w 26 tc. Synek żył 2
                                          godz i zmarł. Niestety szpital nie miał dobrej opinii ani tym bardziej dobrego
                                          sprzętu do uratowania takiego maleństwa - małe miasteczko, jeden szpital. Jednak
                                          niecałe 50 km dalej jest duże miasto z cywilizowanymi szpitalami i pewnie o
                                          niebo lepszym wyposażeniem. Nie rozumiem, dlaczego nikt nie postanowił o
                                          przewiezieniu dziecka bezpośrednio po urodzeniu do takiego szpitala.
                                          Przynajmniej byłaby nadzieja na uratowanie. Jak leżałam w szpitalu na patologii
                                          to leżała ze mną kobieta, która urodziła synka w 28 tc (nie skończonym) i córkę
                                          w 32 tc. Oboje urodziła w szpitalu, w którym ja rodziłam synka i teraz też tam
                                          chcę rodzić. Jak urodziła synka w 28 tyg to od razu bez zbędnej zwłoki
                                          stwierdzono, że oni nie mają odpowiedniego sprzętu na aż takiego wcześniaka i
                                          już podczas porodu wezwano karetkę ze szpitala specjalistycznego i przewieziono
                                          od razu dziecko do szpitala dziecięcego. Chłopczyk fajny, zdrowy - był u mamy w
                                          szpitalu w odwiedzinach. Córeczkę natomiast z 32 tyg już ratowali w tym
                                          szpitalu, w którym rodziła i też wszystko ok. Także mam nadzieję, że i u nas
                                          jednak wszystko będzie dobrze - u nas wszystkich leżaków wink
                                          • malutka552.2 Re: hop_angel 02.09.10, 14:22
                                            Podstawa to dobry lekarz specjalista od zagrożonej ciąży, który jest ostrożny
                                            dokładny i któremu ufacie bo ja przeżyłam koszmar w 3 ciąży. Moja wada to
                                            niewydolność szyjki bezobjawowe jej skracanie i rozwarcie. Ale przy dobrej
                                            opiece jestem w stanie donosić ciąże.
                                            Wy tez dacie rade jesteście w domku macie wsparcie jesteście
                                            silne.Powodzenia.Mam nadzieje , że was nie zanudziłam bo rozpisałam się trochę.
                                          • turnesolka Re: hop_angel 02.09.10, 15:24
                                            Loca,
                                            W odpowiedzi na Twoje pyt. "dlaczego automatycznie nie przewożą dzięci" to pare
                                            tygodnie temu mówili własnie o tym w TV. Przyczyna jest prosta, nie ma na to
                                            żadnych procedur i nikt się aktualnie nie zajmuje aby coś w tej kwestii zrobić.
                                            To co jest robione opiera się tylko na osobistych kontaktach i "układach" między
                                            neanatologami w róznych szpitalach. Więc jak łatwo się domyśleć raz jest lepiej
                                            raz jest gorzej ... Jak zwykle w naszym kraju sprawdza się powiedzenie: Umiesz
                                            liczyć, licz na siebie. Jak by co trzeba samemu poruszyć niebo i ziemie i
                                            zapewnić maluchowi jak najlepsze warunki.
                                            Niestety nie ma reguły czy szpital jest duży czy mały, czy z miasteczka czy z
                                            Wawy, zawsze zależy na jaki personel akurat trafisz. Moja kumpela leżała z mega
                                            zagrożoną i skomplikowaną ciążą w CZD w Wawie i jeden lekarz prawie ją
                                            przekręcił bo nie umiał sobie poradzić z jej nadciśnieniem a drugi, który
                                            przyszedł na kolejna zmianę okazał się nie tylko lepszym specjalistą ale też o
                                            wiele milszym, przystępniejszym i ludzkim po prostu.
                                        • malutka552.2 Re: hop_angel 02.09.10, 14:06
                                          Witajcie kochane dziewczyny. Czytam was od początku ale dopiero teraz pisze
                                          nudzi mi się w pracy dziś strasznie. Po pierwsze podziwiam was jesteście dzielne
                                          i na pewno będziecie super mamusiami. Napisze Wam coś ku pokrzepieniu.
                                          Pierwsza ciąża poronienie w 16tc liczne wady genetyczne synka podobno byłby
                                          roślinka. Straszna rozpacz pytanie dlaczego ja potem strach przed kolejna ciążą.
                                          Pare lat później decyzja o ciąży.Gentyk stwierdził , że prawdopodobnie maluszek
                                          miał wady cewy nerwowej ( aby im zapobiec jest kwas foliowy wtedy nie był taki
                                          popularny nawet o nim nie słyszałam). Wada może ale nie musi się powtórzyć. W
                                          kolejnej ciaży W 12 tc badania genetyczne wykazały , że nasze 2 maleństwo jest
                                          zdrowe. Radość ogromna myślałam , że już nic nam nie grozi. I tak było do 29tc
                                          kiedy to zobaczyłam 2 maleńkie jasnoróżowe plameczki krwi na bieliźnie.Wiele
                                          osób by to zbagatelizowało natomiast ja się przeraziłam.Szpital rozpoznanie
                                          plamienie z nadżerki ale po chwili lekarz mówi oj nie ja tu widzę głębszy
                                          problem pani już do porodu nie wyjdzie do domu. Okzało się ze mam rozwarcie na
                                          2 palce.Lekarz powiedział , że w każdej chwili mogę urodzić bezwzględne leżenie
                                          fenoterol , kroplówki .Najdziwniejsze , że to rozwarcie zrobiło się bezobjawowo
                                          bez bóli skórczy twardnień brzucha nic a 5 dni wcześniej byłam na wizycie i
                                          wszystko było ok.Przeleżałam 3 tyg dostałam sterydy. Po 3 tyg w 1 dniu 33 tc
                                          zaczęłam mocno krwawić bez bóli badanie : dużo krwi , nie wiadomo czy wody
                                          odeszły czy nie usg ok.I szok decyzja lekarza trzeba rozwiązać tą ciąże to cud ,
                                          że tyle czasu Pani wyleżała rozwarcie było juz na 5 palcy skurczy żadnych.
                                          Dziwiło mnie przecież każdy dzień , tydzień ważny tak mnie straszyli a teraz
                                          koniec każą urodzić. Poród szybki połowa była już za mną .Kubuś ku zdziwieniu
                                          lekarzy urodził sie duży 2420 9 punktów bo nie umiał sie zacieplić, inkubator 1
                                          dzień tylko dlatego , że nie umiał się zacieplić oddychał sam(pewnie dzięki
                                          sterydom) miał za mało cukru dostał kroplówkę doszła żółtaczka i naświetlania
                                          leżeliśmy 11 dni gdyby nie żółtaczka wczesnej byśmy wyszli .Były jeszzce wylewy
                                          1 stopnia ale bez konsekwencji. Do 2 roku zycia wizyty u okulisty , psychologa
                                          neurologa rehabilitacji z powodu wzmożonego napięcia mięśni do ukończenia roku,
                                          Do 2 lat pod okiem specjalistów z powodu wczesniactwa mimio , że było ok. Wiem ,
                                          że mieliśmy szczęście nie wszystkie dzieci tak dobrze z tego wychodzą Ale to
                                          potwierdzenie , że może być dobrze i wasze maluchy są coraz bardziej
                                          bezpieczne.Trzymam kciuki.Powodzenia
                                          • malutka552.2 Re: hop_angel 02.09.10, 14:18
                                            Niezły koszmar przeżyłam w 3 ciąży.Miałam pecha do lekarzy strasznego. Wybrałam
                                            podobno dobrego lekarza powiedziałam mu o wszystkich przeżyciach obawach , że
                                            znów urodzę wcześniej.Jedyne co lekarz zaproponował to zastrzyki chyba z
                                            progesteronem nie pamiętam. Od 20 tc napinanie brzucha kilka razy dziennie ja
                                            już panikowałam.Lekarz kazał trochę zwolnić. W badaniu szyjka ok.Powiedział ,
                                            że na kolejnych wizytach będzie mierzył ja na usg. 4 tyg pózniej na wizycie
                                            wszytsko ok pytam szyjka napewno ok usłyszałam tak i poprosiłam o jej zmierzenie
                                            na usg lekarz z łaską ja zmierzył i usłyszałam : A jednak jest skrócona nie
                                            pamiętam ile troche poniżej normy tak powiedział. Pytam więc o szew czy pessar a
                                            lekarz , że to wcale nie działa chyba , że napsychike kobiety.Przepisał
                                            fenoterol.Więcej go niego nie poszłam.Poszłam na kosultacje do 2 i wiecie co
                                            usłyszałam , że szyja długa nie skrócona wszystko ok nie trzeba leżeć tylko się
                                            oszczędzać. Zgłupiałam przepłakałm cały dzień poszłam do 3 lekarza bo nie
                                            wiedziałam co robic. Stwierdził , że szyja w 1-3 skrócona parę dni później
                                            miałam już założony pessar.Te 3 wizyty były chyba w ciagu 7 dni . Kazał mi
                                            odstawic fenoterol brałam tylko luteine magnez i leżałam Kubuś miał 3 latka . W
                                            35 tc dostałam skurcze co 10 min rozwarcie na palec zatrzymano skórcze wyszłam
                                            do domu. 38tc ściągniecie pessara rozwarcie na 2 palce na dniach miałam urodzić
                                            . I tak chodziłam 1,5 tyg sprzątałam , sex, spacery zakupy i sporadyczne skórcze
                                            pare razy dziennie .Poczatek 39tc wizyta w szpitalu u mojego lekarza bada mnie i
                                            mowi tak rozwarcie na 5 palcy z 2 godz pani urodzi ale jakto mnie doktorze nic
                                            nie boli.Porodówka rowarcie 7 palcy kroplówka parte i jest Michałek 3540 po 3
                                            dniach w domku.
                                          • loca201 Re: hop_angel 02.09.10, 14:25
                                            malutka! Jesteś wielka! wink Twoja historia, choć miejscami naprawdę
                                            smutna, jednak daje nadzieję, że może być dobrze.

                                            mamba, prv.

                                            Na marginesie: Wiecie co? Tak sobie leżę i z sekundy na sekundę zrobiło
                                            się za oknem tak ciemno jakby ktoś zgasił światło i zlewa + wiatr. Poczułam się
                                            jak w jakimś dreszczowcu, bo przez szczeliny okien (zamkniętych na mikro
                                            wentylację) zaczęło tak gwizdać, że aż mi skóra ścierpła.

                                            Pytanie do tych co biorą Cordafen:
                                            Czy jak bierzecie stałą dawkę to organizm Wam się już przyzwyczaił czy zdarzają
                                            się jakieś inne zachowania ze strony organizmu? Biorę Cordafen już od ponad 8
                                            tygodni, a od kilku dni na tę dawkę, którą biorę w południe źle reaguję: mam
                                            zawroty głowy, robi mi się słabo (nie tak żebym mdlała, ale czuję straszne
                                            osłabienie), mam zawroty głowy, kołatanie serca i duszności. Do tego na twarzy
                                            robię się czerwona jak przy wysokiej gorączce. Jak biorę go rano to nic się nie
                                            dzieje, wieczorem też zupełnie nic tylko ten co biorę o 13.00 to ok. 14
                                            zaczynają się jazdy. I tak przez ok 2 godz. Strasznie to męczące i
                                            zastanawiające, bo już tyle go biorę i nic się nie działo i dopiero od kilku
                                            dni, a przecież dawka ta sama. Myślicie, że to może od osłabienia organizmu tą
                                            chorobą? Ale z drugiej strony dlaczego tylko przy tej południowej dawce organizm
                                            wariuje?

                                            Ps. Dostałam antybiotyk, także może będę żyć wink
                                            • turnesolka cordafen 02.09.10, 15:51
                                              Ja biorę teraz 3x1 wcześniej brałam 2x1, w sumie juz prawie 2 mce. Na początku
                                              mam wrażenie ze troche puchłam teraz chyba nawet to mi przeszło. Mam wrażenie że
                                              gorzej trochę się czułam (trochę ćmienie głowy) jak brałam pod język, jak
                                              połykam to nic mi się nie dzieje.

                                              Czasami mam za to podobne "osłabienia" taką trochę słabość, trochę nie moc,
                                              niepokoj, potliwość i moze trochę kołatanie. Np. dzisiaj kolo południa coś
                                              takiego miałam, ale ja raczej nie łączę tego z Cordafenem, kiedyś mi się tez cos
                                              takiego zrobiło a Cordafenu nie brałam. Mam wrażenie że u mnie to jest bardziej
                                              jak mi poziom cukru spadnie. Zwłaszcza jak mam za dlugą przerwę między
                                              śniadaniem a obiadem. Czasami jakoś tak przeciągnę bo nie czuje głodu za bardzo.
                                              Jem wtedy na szybko coś kaloryczno słodniego i czasami słabą kawę z mlekiem albo
                                              trochę coli popiję.
                            • kasiak37 1kingakrzysztof i hop_angel 16.09.10, 23:01
                              odsylam do watku na szpilce dot.sygnaturek i ich wielkosci regulaminowej.
                              Hop_angel dostalas juz maila ode mnie w tej sprawie 3 czerwca.
    • hop_angel Elle-net! 02.09.10, 15:03

      A czy po tym clotrimazolu miałaś/ masz więcej śłuzu bo w ciagu dnie po wstaniu np. do toalety też
      mi coś leci nie dużo ale zawsze i się nakręcam, kurcze sama nie wiem...
      • elle.net Re: Elle-net! 02.09.10, 16:40
        też mi się wydaje że w dzień jest wiecej sluzu ale to chyba normalne przy wsyztskich globulkach
        • 1kingakrzysztof Re: Elle-net! 02.09.10, 17:48
          Dziewczy jestescie naprawde wielkie i po tych waszych opowiesciach jestem pelna podziwu,to jest
          moja pierwsza problemowa ciaza,ale dajecie taka nadzieje i tyle wiary ze wszystko po mimo
          komplikacji moze sie skonczyc dobrze!
          loca201 fajny pomysl z ta nasza klasa, teraz jestesmy jak jedna wielka rodzinka!posiadam
          konto wiec zapraszam!tylko jak my sie odnajdziemy?
          hop_angel ja rowniez po clotrimazolu mialam wieksze wydzielanie sluzu,teraz to juz mam
          praktycznie caly czas wzmozony bo zapodaje sobie caly czas luteinke wiec mosze ciagle miec
          podpaske bo wkladki przy takiej ilosci luteinki nie radza sobie.
      • ewikowa Re: Elle-net! 02.09.10, 17:37
        Witajcie dzielne kobitkismile
        ja tez was 'podczytuje' i strasznie zaluje ze takich jak was nie mialam jak lezalam w ciazy z moja
        coreczka. Mam nadzieje, ze moja historia tez wam pomoze - a szczegolnie swiadomosc ile
        pozytywne myslenie tez pomaga!

        Pierwsza ciaza moja zaczela sie ksiazkowo, i byla ksiazkowa do 20 tyg jak pojechalam na zwyczajna
        wizyte do gina ..i powiedziano mi, zeby szybko jechac do domu,spakowac i do szpitala - mialam 3cm
        rozwarcie i pecherz juz sie pchal. Przelezalam 5 dni ale mi wolno bylo wstawac do toalety..no ale
        poronilam.

        Druga ciaza juz bardziej zestresowana, badania czestsze, pessar zalozony w 14 tyg, 11 sierpnia
        (piatek) bylam na oddziale na obserwacji przez kilka dni i pomimo tego, ze mi powiedzial lekarz ktory
        mnie przyjmowal, ze powinnam ograniczyc ruch to szyjka wciaz trzymala. wyszlam w poniedzialek 14
        sierpnia do domu i wszystko bylo ok. Bylam umowiona na usg polowkowe tydzien pozniej a potem
        na wizyte. Kolezanka z rodzina miala przyjechac do nas tego dnia co mialam wizyte, a nie chcialam
        sie stresowac, ze przyjada jak bede u gina, wiec zmienilam wizyte na 18 sierpnia. Troche mi bylo
        glupio, bo przeciez dopiero co wyszlam ze szpitala i przelezalam przed telewizorem i z ksiazkami caly
        tydzien....no i trafilam prosto od lekarza (tym razem bez 'niech sie spakuje pani i przyjedzie do
        szpitala) do szpitala i w ciagu pol godziny bylam na 3 kroplowkach (fenoterol, dolargan i nospa),
        cewnik i jeden wielki stres....
        Pessar trzymal ale ujscie bylo otwarte 2cm i glowka juz byla w ujsciu gotowa do wylotu....
        Spodziewali sie, ze przeleze weekend i bylam sama przekonana, ze czeka mnie kolejne poronienie
        (ale to w czystej teoriii, porod tak wlasciwie)
        Po tygodniu stwierdzono, ze sie nic nie powiekszylo ale na wszelki wypadek lozko dali w pozycje
        trendeleburga ('na klockach') ale tak 'na troche'. Po 2 tygodniach przeszlam spowrotem na
        doustnie fenoterol/isoptin i nospe (a bralam je od 18 tyg) i wciaz 'na klockach'...dolargan
        dostawalam raz w tygodniu, a przez pierwsze 5 tgodni nie wolno nawet bylo gabka myc mojego
        brzucha. Balam sie przewracac z boku na bok, a sprawy toaletowe..pod gorke bo na klockach to juz
        wam nie bede mowila - koszmar!
        Moje cialo jest o tyle specyficzne, ze nie przyzwyczaja sie do lekow za bardzo (kiepski ze mnie bylby
        narkoman - nikt by na mnie nie zarobil hehehe) i mialam wielkie odjazdy na dolarganie a 4 razy
        dziennie pomimo isoptinu czulam ze mi serce wyleci przez klatke piersiowa. Na dodatek jeszcze
        fenoterol u niektorych powoduje zaparcia....hmm..pod gorke...w sali 4 osobowejwink))
        I tak moje kochane, lato zmienilo sie w jesien. Z mojego lozka nie widac bylo nic oprocz trzech
        kominow na jakims budynku daleko i jak dobrze zawialo do wielka topola ktora rosla doslownie
        chyba metr od okna czasami pomachala listkami do okna. I tyle. Jesien sie zaczela powoli zmieniac w
        zime..a ja dalej lezalamsmile
        W gruncie rzeczy przelezalam 15 1/2 tygodnia, z czego 13 tygodni na klockach. Sterydy dostalam
        od 27 tygodnia. Dostawalam tez co drugi dzien nystantyne na zmiane z 'lactovaginal' - maz
        wykupywal i przynosil do szpitala. Bralam tez urosept, bo z basenem, to wiadomo ze 'cos zawsze
        wroci'. I tak co wtorek cieszylam sie, ze konczy sie tydzien ciazy, co srode - poczatek nowego
        tygodnia ciazy, czwartek - ostatni dzien tygodnia lezenia, piatek - nowy tydzien lezenia, sobot i
        niedziel nie cierpialam bo rytm dnia szpitalnego byl zaburzony, a zebym miala na co czekac w
        poniedzialki to kolezanka przychodzila robic mi manicure, pedicure i golic mi nogi (ale tylko od 28
        tygodnia - bo sie zawzielam, ze musze dotrzymac do golenia nog!)
        29 listopada, w dzien urodzin mojego brata, dowiedzialam sie, ze bede miala cesarke 4go grudnia -
        wczesniaczek, ale zebym mogla na swieta do domu wrocic. tego dnia powiedzialam sobie 'niech sie
        dzieje wola boga, zrobilam co moglam' - i tego dnia dostalam pierwsze bole przepowiadajace!
        4go grudnia nad ranem mialam jakis dziwny bol o 3:30 i wody mi poszly. o 4:30 mialam skurcz, po
        pol godzinie jeszcze jeden, po 15 minutach drugi, jak lekarz zdjal pessar (ktory jakims cudem sie
        jeszcze trzymal) od razu mi powiedzial, ze moje dziecko ma wlosy. O 6 trafilam na porodowke a o
        6:45, poltorej godziny przed planowana cesarka, urodzilam coreczke - 2 820g, 51cm, 35t i 5, 10pk.
        Podgrzewana byla przez jedna dobe bo nie utrzymywala ciepla, zoltaczke tez miala, a w trzeciej
        dobie 'zgubil' jej sie odruch ssania, i pierwsze 3 tygodnie byly straszne, bo trzeba byla ja budzic do
        jedzenia, i wtykac butelka ale potem sie dossalasmile i bylo ok. Wyszlysmy ze szpitala jak po normalnym
        porodzie SN, pomimo tego, ze spodziewali sie, ze sie dluzej bede uczyla chodzic ale ja juz chcialam
        do domu i od razu wstalam wieczorem po porodzie. upartasmile) - wreszcie mi sie to przydalo!!! W
        zyciu nie mialam takich smuklych nog jak po porodziewink))

        A wiec dziewczyny, moj 'urlop fundowany przez NFZ, przy basenie' zaowocowal sliczna coreczka
        ktora teraz wlasnie poszla do przedszkola po raz pierwszy!

        Kolejna moja ciaza tez bedzie lezana, ale planuje sie polozyc zanim cos sie zacznie dziac, a wiem juz
        ze bede miala i pessar i 'szycie'smile

        Glowy do gory. Nie jest latwo. Sa spadki w nastroju i deprecha taka, ze szkoda gadac, i gniew i
        obraza na caly swiat - bo niby dlaczego ja nie moge chodzic i cieszyc sie brzuchem! Coprawda po
        kilku tygodniach lezenia juz by mi wystarczylo, zebym mogla sie normalnie zaltwic do kibla ale to juz
        inna sprawawink)))

        Polozne w szpitalu gdzie lezalam byly rewelacyjne i jedna mi nawet powiedziala, ze spadki w
        nastroju sa bardzo potrzebne, bo trzeba znalesc ta sile, zeby sie z nich wyciagnac!

        Wytrwalosci kobitki wam zycze, i jak tylko wam ktos powie 'ale ty masz dobrze, ze mozesz tak sobie
        lezec i nic nie robic' albo 'kurde tez bym sie tak polozyla na troche' (jak mi sie wtenczas marzylo,
        zeby wstac i trzasnac drzwiami!!!) to pamietajcie, lezac zawsze mozecie odwinac nogawink)))
        • hop_angel Re: Elle-net! 02.09.10, 17:49
          evikowa cudna historia czytałam wcześniej wielki szacun, a moja panna znowu mi pecherz
          maltretuje i szyjke co za uparciuch pecherz to pikus boje sie o szyjke sad
        • 1kingakrzysztof Re: Elle-net! 02.09.10, 18:03
          ewikowa niesamowita historia az sie wzruszylam czytajac,po takich opowiesciach dostaje
          kopa i naprawde pomimo przerazajacego strachu ktory towarzyszy mi w kazdej minucie wierze ze
          dam rade i ze niedlugo rowniez przytule swoja kochana coreczke,ze donosze ja do bezpiecznego
          terminu!ze wszystkie damy rade i bedziemy najszczesliwmi mamusiami na swiecie!
          • ewikowa Re: Elle-net! 02.09.10, 18:26
            dasz radesmile) skonczysz 32 tydzien to juz kolejny 'etap' - mi mowili, oby skonczyc 32 tygodnie..potem
            jeszcze dwa. z tego co pamietam skonczony 34 tydzien to juz 80% szans ze dziecko bedzie urodzone
            bez powiklan - a z szyjkami takimi ktore chca rodzic w 20tyg, to kurcze 80% to olbrzym!wink))dasz rade -
            pogoda teraz temu sprzyja! Zobaczysz, po porodzie tak po kilku dniach wstawania w nocy, bedziesz
            sobie myslala -o ironio, najchetniej bym sie teraz polozylawink)
            • loca201 1kingakrzysztof 02.09.10, 18:45
              1kingakrzysztof, chciałam Ci wysłać namiar na mój profil na NK, ale chyba
              nie korzystasz z maila gazetowego, bo wyskoczył mi błąd. Podaj maila to Ci wyślę wink
              • loca201 ewikowa 02.09.10, 18:49
                ewikowa, podziwiam takie kobiety. Ja narzekam, że nie mogę nic robić, ale
                chociaż mam ten komfort, że do toalety jeszcze wstaję. W ciągu tej ciąży
                musiałam przez 2 dni załatwiać się na basen jak byłam w szpitalu z mega
                krwotokiem. I te 2 dni to był dla mnie koszmar! A wtedy tylko siusianie było.
                Nawet nie wyobrażam sobie "robienia czegoś więcej" przy obcych osobach, a nawet
                w domu to raczej byłoby mało przyjemne. Pamiętam, że nie mogłam się jakoś do
                końca wysikać, coś zawsze zostawało w pęcherzu, dlatego naprawdę jestem pełna
                podziwu i naprawdę wielkie pokłony raz za wytrwałość, dwa za cierpliwość, trzy
                za to, że tyle w szpitalu przeleżałaś i cztery za ten basen...
              • 1kingakrzysztof Re: 1kingakrzysztof 02.09.10, 19:49
                loca201 juz zalozylam konto na poczcie gazetowej,wiec zapraszam na meila gazetowegosmile
                antosia-0 na szczescie nie ma skurczy,juz jestes tak daleko wiec napewno wytrzymasz do
                bezpiecznego terminu!to teraz juz jeztesmy 3 co maja wizyte w poniedzialek i oczywiscie wszystkie
                mosza byc pozytywne! A co do paciorkowca to niestety nie pomoge.
                • turnesolka Re: 1kingakrzysztof 02.09.10, 21:55
                  antosia, z tym paciorkowcem to się nie denerwuj. Czytałam o tym jakiś
                  czas temu więc nie pamiętam dokladnie ale na pewno nie jest teraz niebezpieczne
                  dla dziecka Dziecko może zarazić się w czasie porodu sn dlatego leczą przed
                  porodem.Kojarze że były chyba 2 opcje albo normalna doustna antybiotykoterapia
                  odpowiednio wcześniej, paciorkowiec jest wrażliwy na penicyline więc nie ma
                  większego problemu aby go wytłuc, albo tuż przed porodem zastzyk z
                  antybiotykiem. Pewnie faktycznie jak ktoś ma do tego predyspozycję to może
                  wracać (pewnie to miała na myśli pielęgniarka) więc nie ma co leczyć za szybko.
                  Najlepiej jak o szczegóły dopytasz swojego lekarza ale na pewno się tym nie
                  stresuj bo to nie jest nic groźnego.
                  • loca201 3 września 2010... Dzień dobry! :) 03.09.10, 07:41
                    Ja to już zaczynam odliczać dosłownie każdy dzień, bo każdy dzień w dwupaku jest
                    dla mnie na wagę złota. Jak tam dzisiaj się czujemy? Ja się w końcu wyspałam!
                    Wczoraj tak źle się czułam z tej grypy, że stwierdziłam, że kolejna noc będzie
                    nie przespana tak jak poprzednia i wzięłam 2 Hydroxyzynki, bo ile można się
                    męczyć, i W KOŃCU!!! przespałam całą noc! Zasnęłam zaraz po 21, budzik obudził
                    mnie o 5 żebym wzięła Cordafen i potem nawet jeszcze udało mi się przysnąć i
                    spałam do 6.30! Dziewczyny, jestem tak szczęśliwa z racji tej przespanej nocy,
                    że normalnie aż tryskam radością! smile Szkoda tylko, że na wieczór tak strasznie
                    zatkało mi nos, że nie mogłam zupełnie oddychać i byłam zmuszona zapuścić
                    krople. Teraz będzie problem z ich odstawieniem - krople do nosa, tak jak
                    pisałam wcześniej, to mój największy wróg, to dosłownie jak narkotyk, ciężko mi
                    odstawić, bo nawet jak się już wyleczę to mam cały czas wrażenie zapchanego
                    nosa. Ale niech tylko minie mi ta grypa to się przemęczę 3-4 dni z zapchanym
                    nosem i przejdzie. Teraz chociaż w nosie lżej, a i tak muszę sobie radzić z tym
                    gardłem. Od wczoraj biorę antybiotyk i już po pierwszej dawce jest poprawa:
                    gardło boli o wiele mniej, natomiast pojawił się odrywający kaszel, ale to już
                    dobry znak. Jeszcze ze 2 dni i będę zdrowiutka wink i zostanie już tylko zdrowy
                    nos do wywalczenia (oprócz oczywiście odliczania dni ciąży) wink Tak nie chciałam
                    tych kropli, bo wiem jak na nie reaguje mój nos, ale nie było wyjścia, bo jak
                    już był taki zapchany to nie było mowy nawet o wysmarkaniu czegokolwiek, a jak
                    cały czas leżę to do zatok wszystko schodzi, bo głowa na płasko i nie ma jak
                    ściekać, a smarkanie na siłę powodowało straszne parcie i napinanie brzucha, co
                    w obecnej sytuacji jest dość ryzykowne, więc z dwojga złego wybrałam krople. No
                    to tyle mojego wypracowania o mojej grypce wink Z racji tego, że się nudzę
                    postanowiłam Wam opowiedzieć jak się czuję wink A wczoraj mąż jak pojechał w
                    okolice domu to zajechał też kontrolnie z synkiem do lekarza, bo ten katarek Mu
                    się tak przeciągał od poniedziałku i bardzo dobrze zrobił, bo okazało się, że
                    Mały ma zapalenie krtani i też dostał antybiotyk. Normalnie szpital w domu,
                    wszyscy jesteśmy chorzy. Taki to urok jesiennej pogody.

                    1kingakrzysztof, wysłałam Ci maila wink
                    • necia27 Re: 3 września 2010... Dzień dobry! :) 03.09.10, 08:57
                      witajcie lażakujące smile
                      Prawdopodbnie do was dołącze, ujrzałam Ii kreseczki i oczywiście radośc ale też i strach się pojawił.
                      Mam niewydolność cieśniowo-szyjkową i napewno bedzie leżenie. Tym razem mam założony szew
                      już przed ciążą więć staram się być dobrej myśli smile Jeśli pozwolicie to zostanę tu z wami.
                      Pozdrawiam
                      • 1kingakrzysztof Re: 3 września 2010... Dzień dobry! :) 03.09.10, 12:15
                        Witaj necia27 badz dobrej mysli!A kiedy masz wizytye u lekarza?
                        loca201 dziekuje za wiadomosc i znalazlam cie juz na naszej klasiesmileKochana teraz uwazaj
                        zebys nie podlapala od synka jakiegos wiruska,te tabletki co wzielas na spanko wiem ze sa na
                        recepte ale czy mozna je brac w ciazy?bo doczytalam ze nie bardzo,a chce rozmawiac z lekarzem w
                        poniedzialek na wizycie zeby mi cos moze zapisal albo poradzil na moje bezsenne noce,u mnie mysle
                        ze to sie bierze z nerwow,juz tyle miesiecy jestem w strachu o swoje malenstwo a od ostatniej
                        wizyty zaczelo to sie nasilac i jeszcze obwiniam sie troche ze to przezemnie bo 7sierpnia oczywiscie
                        za zgoda lekarza (powiedziala tylko bez szalenstw)pojechalismy na dwa tyg nad morze no i po
                        powrocie bylo juz pogorszenie i nakaz bezwglednego lerzakowania,co prawda tam prawie nic nie
                        robilam,ale jednak wiecej chodzilam i caly czas prawie w pozycji siedzacej co tez obciaza szyjke,no i
                        jeszcze oczywiscie podroz samochodem pewnie tez sie przyczynila,ale myslalam ze jak przez 6
                        tygodni szyjka trzyma i sie nie skraca to bedzie dobrze no ale widac jednak ze nie moge sie
                        poruszac,tylko na wizyty do lekarza.Mam chyba jakis gorszy dzionek strasznie sie boje i mam
                        wrazenie ze strach przyslania mi wszystko...Bardzo sie ciesze ze jestescie!
                        • turnesolka Re: 3 września 2010... Dzień dobry! :) 03.09.10, 12:29
                          1kingakrzysztof , przede wszystkim wrzuć na luz, jesteś juz na w miare
                          bezpiecznym etapie i czemu ma być za raz gorzej?
                          Co do wakacji, no może trzebabyło nie jechać a może nic to nie zmieniło. Co Ci z
                          tego gdybania przyjdzie, nic. Ja od początku ciązy się bardzo oszczędzam,
                          bardziej nawet niz mi lekarki przykazywały a szyjka mi się i tak skróciła i
                          rozwiera.
                          Teraz leżysz i doleżysz, tylko myśl pozytywnie!
                          • elle.net Re: 3 września 2010... Dzień dobry! :) 03.09.10, 13:47
                            a KingaKrzysztof bądź dobrej myśli smile czytałam że jak matki sa świadome zagrożenia porodem
                            przedwczesnym to wiekszośc ciąże donosi do bezpiecznego terminu. Gorzej jak nie są świadome
                            tak jak było ze mną w poprzedniej ciązy uncertain ale i tak dobrze się skończyło smile
                            Teraz już sama się oszczędzam od początku i jestem dobrej myśli smile
                        • necia27 Re: 3 września 2010... Dzień dobry! :) 03.09.10, 13:29
                          1kingakrzysztof Jestem dobrej myśli smile Chyba poczekam z wizytą do 6tc, a wtedy z usg
                          pojade do mojego profesora do Łodzi.
                          • loca201 Re: 3 września 2010... Dzień dobry! :) 03.09.10, 14:11
                            1kingakrzysztof, ale normalnie zaniemówiłam jak zobaczyłam Twoje fotki!
                            Ależ Ty ładna jesteś! wink

                            Dziewczyny, znowu muszę się Wam wyżalić, tym razem - gdyby nie kultura
                            obowiązująca na forum - to by tu mięsem poleciało, dlatego chwilę odsapnęłam
                            zanim zdecydowałam się tu zajrzeć... Ale mi się podniosło ciśnienie. Myślałam,
                            że jakoś to przełknę po cichu, ale jednak nie. Tak się wkurzyłam, że normalnie
                            Wam powiem... Wyobraźcie sobie, że wchodzę sobie na pocztę sprawdzić maila i
                            oczywiście między całą masą jakichś reklam i spamów znajduję wiadomość od
                            jakiegoś serwisu internetowego. Normalnie to od razu kasuję takie wiadomości bez
                            czytania, ale był zatytułowany: "wezwanie do zapłaty". No więc czytam i co
                            wyczytałam? Że mam zapłacić 95 zł za jakąś usługę, której wcale nie
                            aktywowałam!!! Owa aktywacja miała niby miejsce w połowie sierpnia i przez kilka
                            dni usługa była darmowa, a później trzeba było odwołać, a ja niby nie odwołałam,
                            więc stwierdzono, że chcę korzystać z płatnej wersji i teraz mam płacić 95 zł.
                            Tak mi się ciśnienie podniosło, że z tego wszystkiego nie wiem czy wzięłam
                            Cordafen i czy te skoki ciśnienia to z nerwów czy z tego Cordafenu. Nawet nie
                            mogę wyliczyć z tabletek czy wzięłam, bo gdyby to było nowe opakowanie to od
                            razu bym poznała, a to już pół listka "zjedzone". A wracając do tematu tej
                            płatności to weszłam na jakiś odnośnik z tego maila i wyczytałam w regulaminie
                            tej strony, że jeśli płatność nie zostanie uregulowana to mogą wejść na drogę
                            sądową. No i ładnie, płać człowieku za coś czego nie aktywowałeś. Znalazłam na
                            tej stronie numer telefonu i zadzwoniłam tam i tłumaczę jak krowie na miedzy, że
                            ja nic nie zamawiałam, że nigdzie w takim serwisie się nie logowałam i w ogóle.
                            Na to Pan mi powiedział, że te 95 zł muszę zapłacić, bo to już jest przypisane
                            do tego maila za usługę i nic nie da się zrobić. Że mogłam to anulować do 25
                            sierpnia. Ale co miałam niby anulować????? Przecież ja nic nie zamawiałam!!!!!
                            Normalnie dziewczyny, tak mi ciśnienie skoczyło, że szok. Nie dość, że te
                            problemy z ciążą, do tego ta grypa się przypałętała to jeszcze kurde muszę
                            płacić za coś czego nie zamawiałam. Szlag mnie chyba dzisiaj trafi sad Jakieś
                            fatum nade mną wisi sad Jak bym miała mało wydatków na leki i wizyty kontrolne sad
                            Ciekawa tylko jestem jakim cudem zostało aktywowane to konto. No ale chyba albo
                            ja albo mąż musieliśmy kliknąć przez przypadek, bo ot tak chyba nikt nikogo do
                            zapłaty nie wzywa? Ale z drugiej strony żeby się gdzieś zalogować to trzeba by
                            chyba też podać jakieś dane. Ładnie... Oj nie mam już na to siły sad
                            • necia27 Re: 3 września 2010... Dzień dobry! :) 03.09.10, 14:29
                              loca201 czy nie jest to firma "euro adres" bo oni osttnio niezle naciągają ludzi właśnie
                              takimi sposobami. Przede wszystkim rządaj jakiegoś rachunku bądz faktury na tą usługę którą
                              rzekomo zamówiłaś.
                              • loca201 Ja już nie mogę :( 03.09.10, 14:42
                                Nie, to jakiś pobieraczek. Nie loguję się w takich portalach, bo mam jedną
                                zaufaną stronę do ściągania różnych rzeczy i tylko z niej korzystam.

                                Dziewczyny, ja już dziś normalnie nie mogę sad Wiedziałam, że ranek był zbyt
                                piękny, aby moja radość trwała cały dzień sad Czy ja naprawdę tak wiele wymagam
                                jak tylko jeden dzień po prostu świętego spokoju i żeby coś poszło po mojej
                                myśli? Odkąd byłam na tej wizycie kontrolnej i otrzymałam złe wieści to teraz
                                wszystko jest przeciwko mnie sad A dziś to już przegięcie sad Już nie wytrzymałam
                                i ryczę jak bóbr sad Jak Wam napisałam o tej historii z płaceniem, to za chwilę
                                zadzwonił mój mąż i powiedział, że jednak dziś nie wróci tylko jutro, bo coś tam
                                się przeciągnęło w jednej kwestii i jutro jeszcze coś musi załatwić. Ja tu leżę
                                jak na szpilkach, ściskam nogi, bo mała mi się pcha niesamowicie i normalnie
                                jedyne co odwraca moją uwagę od negatywnych myśli to rozmowa z mężem i patrzenie
                                jak synek się bawi albo coś broi. A to znowu się do jutra przeciąga. A jutro
                                pewnie okaże się, że jednak w niedziele wrócą. A ja tu ku*** urodzę! No już nie
                                mogę sad Leżę i wyję sad sad sad
                                • ola9876 Re: Ja już nie mogę :( 03.09.10, 15:31
                                  loca ani waż się rodzić ! to jeszcze nie twój czas ! no dołek to nic miłego, a jak sie człowiek nastawi
                                  na coś to już wogóle. Mąż na pewno wróci jak najszybciej się da, czasem pewnych rzeczy nie da sie
                                  przeskoczyć.
                                  a płacz pomaga, sama sobie dzisiaj powylam w samotności, brzuch też mnie boli ii kregosłup jakoś
                                  dziwnie, wiem ze jakby się zaczęło to nie tragedia już.
                                  Mam nadzieję że dasz sobie radę a jutro bedzie lepiej, trzymam kciuki, nie daj się smile
                                • elle.net Re: Ja już nie mogę :( 03.09.10, 17:05
                                  Loca poczytaj sobie w necie jest pełno o tym pobieraczku to oszuści, koleżanka tez sie na to
                                  nacieła ale nie wiem jak sie sprawa skończyła uncertain
                                  A nogi zaciskaj smile popłacz, pokrzycz i jakoś zleci smile ja zabijam czas ksiązkami, pochlaniam ich wielkie
                                  ilości a Tv wcale nie włączam przez cały dzień smile
                                  • loca201 Re: Ja już nie mogę :( 03.09.10, 17:24
                                    No to super. Nie dość, że mam kiepski dzień to okazuje się, że jestem jeszcze
                                    super naiwna. Nie wiem już czy ja głupieję przez tą ciążę czy po prostu z natury
                                    jestem taka głupia? Bo przeczytałam w tym mailu, że jeśli nie zapłacę to
                                    skierują sprawę na drogę sądową, a od opóźnienia wpłaty będą naliczane odsetki.
                                    Nie chcę mieć nic do czynienia z prokuraturą i ciąganiem po sądach, bo mam za
                                    poważną pracę, która absolutnie wyklucza takie sytuacje. No więc co głupia
                                    zrobiłam? Zapłaciłam (chociaż dalej nie wiem za co!). A do tego dopiero teraz
                                    jak elle.net napisałaś, że pełno o nich w necie to poszperałam trochę i
                                    natknęłam się na jakieś forum, na którym ktoś opisuje swój problem (dokładnie
                                    taki jak mój) i ktoś inteligentny tłumaczy, że zaakceptowanie regulaminu to nie
                                    podpisanie umowy, jak oni to rozumieją i podpisanie umowy musi być na piśmie, a
                                    nie elektronicznie za pośrednictwem kliknięcia w jakiś link aktywacyjny. Boże,
                                    jaka ja jestem głupia i naiwna, bez kitu. Poza tym nawet moich danych nie mieli,
                                    jedyne co to IP komputera (bo przecież weszłam tam żeby przeczytać ten ich
                                    regulamin). Debil ze mnie jakich mało sad Ktoś chce jeszcze 95 zł? Bo jak widać
                                    dość łatwo mnie naciągnąć sad
                                    • elle.net Re: Ja już nie mogę :( 03.09.10, 18:06
                                      Musisz o tym jak najszybciej zapomnieć smile Najlepiej kup sobie cos na pocieszenie albo dzidziusiowi smile
                                      ale niestety Oni żyją z tego że ktos sie przestraszy i zapłaci sad
                                      https://www.suwaczki.com/tickers/f2w3vfxmexkn06r5.png
                                    • turnesolka Re: Ja już nie mogę :( 03.09.10, 18:44
                                      A propos tych oszustów, to ja bym tak kompletnie nie rezygnowała. Jest przecież
                                      prawo broniące konsumentow i wiem że jest ono szczególnie ostre w przypadku
                                      zakupów wysyłkowych (Internet, TV, katalogi etc)

                                      Ja bym do nich wysłała list (koniecznie polecony za potwierdzeniam odbioru) w
                                      którym normalnym językiem opisz że wprowadzili Cię w błąd, nie byłaś
                                      zainteresowana ich usługami i nie jesteś i nigdy z nich nie korzystałaś. Na
                                      koniec napisz że domagasz się niezwłocznego zwrotu pieniędzy i podaj konto czy
                                      też namiary na przekaz pocztowy.

                                      Kopię tego listu wysłałabym do Urzędu Ochrony Praw Konsumenta i też
                                      poinformowała o tym tych oszustów.

                                      Może nic nie da ale z drugiej strony reagować jakoś trzeba.
                                      • loca201 Re: Ja już nie mogę :( 03.09.10, 19:12
                                        Dzięki dziewczyny. Kurcze, naprawdę mam dziś fatalny dzień. Tylko leżę i użalam
                                        się nad sobą sad Chyba nadszedł dziś prawdziwy dla mnie kataklizm. Mam nadzieję,
                                        że z nowym jutrzejszym dniem przyjdą pokłady nowej pozytywnej energii. Chociaż
                                        jest jeden problem nie do przeskoczenia, przynajmniej nie do końca ciąży, ale
                                        już tyle się dziś naużalałam, że oszczędzę Wam kolejnej ponurej historii sad
                                        • 1kingakrzysztof Re: Ja już nie mogę :( 03.09.10, 19:40
                                          loca201 cosik sie zle link mi wkleil,mosisz skopiowac ten caly link do konca a nie tylko ten co
                                          jest podkreslony.Masz kochana przeslicznego synalka,cudne oczeta ma,a mezulek dobrze
                                          zauwazylam,tez mundurowy?Odpocznij,napij sie meliski bo juz masz dosc na dzis stresiku.
                                          • loca201 Re: Ja już nie mogę :( 03.09.10, 21:31
                                            Tak, mąż też w mundurku. Dlatego nie chcę mieć do czynienia z prokuraturą, bo
                                            gdzie ja znajdę robotę z emeryturą za 15 lat? A w zasadzie jak dla mnie to już
                                            za 12 (chyba, że zmienią prawa emerytalne, bo ostatnio o tym głośno). Z tymi
                                            pieniędzmi to już przepadło. Napisać można spróbować, ale kasy i tak już nie
                                            będzie z powrotem. Trudno się mówi, człowiek uczy się na błędach. A co do danych
                                            to tak, mieli tylko maila, ale teraz mają już wszystko, bo na przelewie jest
                                            zarówno imię i nazwisko jak i pełny adres zameldowania uncertain Jak człowiek ma jakieś
                                            problemy to nie myśli logicznie, dlatego w tym przypadku dobrze pasuje do mnie
                                            powiedzenie: jak nie uważałaś jak robiłaś to teraz rób jak uważasz... Na dziś
                                            mam faktycznie już dość wrażeń. Dobrze, że dziś nie poniedziałek, bo ponoć jaki
                                            poniedziałek taki cały tydzień, a tego to już bym nie zniosła...
                                            • loca201 1kingakrzysztof - Hydroxyzyna 04.09.10, 09:26
                                              1kingakrzysztof - zapomniałam wczoraj Ci odpisać na pytanie: na ulotce
                                              Hydroxyzyny faktycznie jest napisane, że nie powinno się stosować w ciąży, ale
                                              jest też informacja, że: "Nie stwierdzono jakiegokolwiek szkodliwego wpływu
                                              preparatu na płód". Mi Hydroxyzyne przypisał ginekolog jak mówiłam, że naprawdę
                                              strasznie się męczę przez nieprzespane noce. Są 2 "rodzaje": 10mg i 25mg.
                                              Oczywiście przypisał mi tę lżejszą dawkę. Poza tym on wychodzi z założenia, że
                                              generalnie na większości leków jest napisane, że nie wolno w ciąży, a jak ktoś
                                              zachoruje to czym niby ma się leczyć taką ciężarną jak by tak naprawdę nic nie
                                              było wolno? Poza tym kiedy w pierwszej ciąży leżałam 3 tyg w szpitalu i
                                              wychodziłam z siebie, bo psychicznie mnie to miejsce dołowało (jakąś depresję
                                              tam łapałam) to sami karmili mnie Hydroxyzyną w dawce: 2 tabl. rano i 2 tabl.
                                              wieczorem. Co prawda brałam tylko wieczorem, bo też jakoś się trochę bałam o
                                              dziecko, ale synek urodził się zdrowiutki. Nie jest to jakiś bardzo silny lek i
                                              tak naprawdę nie jest on typową tabletką na bezsenność tylko rozluźnia uczucie
                                              napięcia i wycisza. Takie działanie jest dla mnie wystarczające i najważniejsze,
                                              że nie szkodzi dziecku. Biorę 2-3 godz. przed snem, bo dopiero za tyle czasu na
                                              mnie zaczyna działać.
                                              Ps. Jak byłam w tej ciąży w szpitalu to kobiecie, która leżała ze mną (była w
                                              28tc i miała za sobą poród w 28tc i 32tc) też podawano Hydroxyzynę tyle, że w
                                              kroplówce. A jeśli chodzi o dziecko to z moich obserwacji wynika, że na dziecko
                                              chyba wcale ten lek nie działa wyciszająco, przynajmniej nie na moje, bo nawet
                                              jak wezmę (rzadko, ale zdarza się) mocniejszą dawkę (25mg) to Mała i tak daje mi
                                              w nocy popalić wink

                                              Jako, że nadszedł nowy dzień to odrywamy kartkę z kalendarza i robimy nowy wpis
                                              w pamiętniku wink
                                              Wczorajszy dzień - koszmar! Jak bym faktycznie prowadziła pamiętnik to bym chyba
                                              całą stronę zamazała na czarno. Dziś wraca mąż z synkiem (OBY!), noc nie
                                              należała do najlepszych, nie brałam tabletki, ale chwilę udało mi się zdrzemnąć
                                              - straszny kaszel nie pozwalał na więcej. A dziś z nowym dniem faktycznie trochę
                                              nowych pokładów energii. Chyba wczorajszy płacz pomógł mi rozładować negatywne
                                              nastawienie do wszystkiego. W każdym razie mam nadzieję, że to będzie dobry
                                              dzień, czego nam wszystkim życzę! smile Szkoda tylko, że nie mogę iść na ślub i
                                              wesele kuzynki - a to właśnie dziś... A za 2 tyg. kolejne u kuzyna uncertain
                                              • loca201 hop_angel 04.09.10, 09:31
                                                hop_angel, co do drżenia dziecka to jest to normalne, moje też czasem
                                                drży. Jak próbowałam wytłumaczyć mężowi jak odczuwam taki szybki ruch to mówiłam
                                                Mu, że czuję jak bym miała małego pieska w brzuchu, który szybko drapie się łapą
                                                za uchem. Takie dosłownie drżenie trwające zazwyczaj nie dłużej jak kilka sekund.

                                                A co do wyników to przyznam Wam się jak na spowiedzi, że aż wstyd, bo to
                                                przecież już druga ciąża, a ja zupełnie nie znam się na tym czy dany wynik jest
                                                wysoki czy niski czy może w normie. Jak robię badania w Luxmedzie to tam na
                                                wynikach są podane normy to tylko tym się sugeruję. Ale jak jakiś wynik jest bez
                                                norm to za skarby nie wiem co znaczy dana liczba uncertain
                                                • hop_angel Re: hop_angel 04.09.10, 09:45
                                                  norma jest do 5 czy 10 róznie zalezy od lab, mi pani doktor powiedziala ze taki wynik to przy
                                                  katarze moze byc - ja mam lub od zeba ale turnesolka mnie troche nastraszyla i sama nie wiem, na
                                                  ip nie mam jak jechac bo maz po dziei nad morze pojechal...
                                                  • elle.net Re: hop_angel 04.09.10, 10:41
                                                    Czy CRP to inaczej bialko w moczu? Bo ja ostatnio miałam 5 i już stresa lapałam bo u nas w lab piszą
                                                    że do 3 jest norma. Lekarz powiedział że nie ma sie co marwtic i przepisal ten clotrimazol ale ja
                                                    czułam takie jakby klucie w pęcherzu więc raczej jakies zapalenie było
                                                    Hop_Angel ja bym zadzwoniła do szpitala albo podjechała albo do gina zadzwoń swojego
                                                  • elle.net Re: hop_angel 04.09.10, 10:51
                                                    doczytałam że to białko we krwi a nie w moczu.
                                                    Ja chyba nie miałam nigdy tego badania sad
                                                  • turnesolka Re: hop_angel 04.09.10, 15:52
                                                    hop angel, Od przeziębienia, czy od zęba zdecydowanie może być, generalnie od
                                                    kazdego stanu zapalnego. Jak masz leukocyty OK to pewnie jest OK, ja Ci podałam
                                                    wielkości które mi lekarka na kartce zapisała jako wytyczne do odczytania
                                                    wyników i ewentualnych dalszych kroków.

                                                    Do CRP norma jest <5 i z tego co wiem nie ma znaczenia czy w ciązy czy nie. Do
                                                    WBC ogólne norma jest 4-10 ale w ciąży jest wyższe, i to jest OK dlatego pewnie
                                                    mi podała 12.

                                                    Swoją drogą jak jesteś przeziębiona i masz chore 2 zęby to jaki jest wogle sens
                                                    badać CRP skoro nie wiadomo jak ten wynik interpretować, no ale może jakoś się da.
                            • 1kingakrzysztof Re: 3 września 2010... Dzień dobry! :) 03.09.10, 19:34
                              Oj dziewczyny widze ze wiekszosc z nas ma dzis slabszy dzien..ja juz dzis kilka razy lzy
                              ocieralam,jakos tak od samego rana mnie meczy..
                              loca201 dziewczyny maja racje jest przeciez prawo chroniace konsumenta,warto
                              sprobowac,oczywiscie jak bys pisala wszystko za potwierdzeniem odbioru jak juz napisala
                              turnesolka,z tego co sie doczytalam z twoich postow to oni maja tylko twojego meila,nie maja
                              innych danych?jesli tak to odpisz im ze umowe zawarla osoba niepelnoletnia i wtedy taka umowa
                              jest nie wazna: (Osoba która nie ukończyła 17 roku życia, nie ponosi w ogóle odpowiedzialności
                              karnej na zasadach określonych w kodeksie karnym (za wyjątkami wymienionymi w art. 10 kk w
                              wypadku osób które ukończyły 15 lat). Nie obawiałabym bym się oskarżenia z art. 286 kk tak
                              zwane przestępstwo oszustwa.)Pozatym tak oszukanych jak ty jest wiele,oni sobie w ten sposob
                              zarabiaja,jezeli masz chec to poczytaj moze cos pomoze forumprawne.org/prawo-
                              karne/83244-podanie-falszywych-danych-osobowych-przez-osobe-nieletnia-internet.html
                    • ola9876 Re: 3 września 2010... Dzień dobry! :) 03.09.10, 08:58
                      A ja łapię doła, moj synek nie chce chodzić do przedszkola, dzisiaj tak plakał a mi sie serce kroiło i
                      wypchnęłam go z tatą, czuje się jak wyrodna matka, wiem że musi się przełamać ale to okrutne
                      patrzeć na jego buźke jak jest taki niesczęśliwy. To wszytsko odbija sie na mnie i brzuch skamieniał
                      dosłownie. Szczerze mówiąc chciałabym już urodzić i wrócić do domu bo jak sie położe do szpitala
                      to mały będzie jescze bardziej zagubiony.
                      Czuję się zdołowana, zmęczona i jedyne co jest dobre to ze w przyszłym tygodniu będzie 37 tydzień.
                      Czemu to wszystko takie trudne?
                      • loca201 Re: 3 września 2010... Dzień dobry! :) 03.09.10, 09:17
                        necia27, witamy i oczywiście zapraszamy do naszego grona leżaków smile

                        ola9876, nie jesteś wyrodną matką, po prostu chyba każdej z nas by się
                        serce kroiło na widok zapłakanego dziecka. Sama wiem jak ja się czuję kiedy mój
                        synek coś chce, ja np. nie mogę Mu tego dać i próbuje wymusić to na płacz. Z
                        jednej strony zaczynam wyciągać rękę żeby jednak dać to co On chce, bo aż coś mi
                        się robi jak widzę jak On płacze, ale z drugiej strony nie można dziecka
                        przyzwyczajać, że płaczem uzyska wszystko czego chce. Trudne to, ale chyba tak
                        już być musi w przyrodzie. Dzieci niestety czasem po prostu muszą sobie
                        popłakać. A w odpowiedzi na pytanie: czemu to wszystko takie trudne? Powiem Ci
                        coś, co mówił zawsze mój nauczyciel muzyki w podstawówce, do dziś to pamiętam:
                        "wszystko jest trudne, dopóki nie stanie się łatwe" wink Taki już nasz los, a
                        najgorsze, że wszystko jest, a bardziej zdaje się, trudniejsze zwłaszcza teraz,
                        kiedy my jesteśmy tak ograniczone. Ola, skoro w przyszłym tygodniu u Ciebie już
                        37 tydz to Ty już przetrwasz wszystko wink Ile ja bym dała żeby u mnie był już
                        chociaż 35... Pomarzyć można. mam tylko nadzieję, że CHOCIAŻ do tego 35 dotrwam.
                    • turnesolka Re: 3 września 2010... Dzień dobry! :) 03.09.10, 09:51
                      Loca, Może z tymi kroplami nie będzie aż tak źle bo w ciąży jednak wszystko
                      trochę inaczej działa. Weź jednak koniecznie tez coś z Ambroxolem (najlepiej
                      Mucosolvan bo oryginalny, ale może być tez inny lek). Po pierwsze wydzielina w
                      nosie będzie płynniejsza i nie będziesz musiała tak bardzo się "napinać żeby ja
                      usunąć, tak samo z kaszlem. Po drugie ambroxol pomaga się regenerować śluzówce
                      więc może bedziesz też miała miejsze problemy z kroplami. Ja najcześciej
                      szybciej odstawiam krople a Mucosolvan ciągnę jeszcze pare dni. W
                      przeciwieństwie do kropli nie szkodzi śluzówce ale pomaga jej się zregenerować.
                      Aha i jak już bierzesz antybiotyk to jeszcze ambroxol powoduje że dociera on
                      lepiej tam gdzie ma działać.

                      https://www.suwaczki.com/tickers/9ewngzu3q7jppw49.png
                      • loca201 Re: 3 września 2010... Dzień dobry! :) 03.09.10, 10:10
                        Dzięki turnesolka! wink Widzę, że z Ciebie niezły specjalista farmakologii? wink
                        Jeśli mówisz, że Mucosolvan coś pomoże na tę straszną wydzielinę z nosa to
                        poproszę żeby mi mąż kupił jak będzie wracał wieczorem. Bo na chwilę obecną to
                        największy problem z nosem - totalnie zapchany, a jak nie mogę oddychać przez
                        nos to zaraz głowa mnie zaczyna boleć (nie wspomnę o tym, że w nocy spać nie
                        można, bo człowiek się co chwilę budzi).
                        • elle.net Re: 3 września 2010... Dzień dobry! :) 03.09.10, 10:31
                          hej leżaki smile
                          u nas też ok smile noc przespana do 7.30 smile robie juz drugie pranie i mam w planach zupke
                          ogórkową smile
                          wczoraj wieczorem brzuch mi twardniał i sie przeraziłam że jednak musze trochę zwolnic tempo,
                          szczególnie wieczorem bo w dzień jest ok smile
                          Ja na katar dostała jeszce mucofluid i nawet troche pomagał ale jak dla mnie najlepsza jest maść
                          borna smile kilka razy posmaruję i mi przechodzi smile
                          Trzymajcie się leniuszki smile
                          • hop_angel Re: 3 września 2010... Dzień dobry! :) 03.09.10, 11:02
                            a ja mam dzis dola, wczoraj przez 2 godz czulam takie parcie na pecherz i bol w dole brzucha
                            dopiero po podwojnej dawce magnezu, nospie i fenoterolu przeszlo, mysle ze to mala byla tak
                            ulozona ale sie zmartwilam, po za tym smierdze i musze sie wykoąpac generalnie czuje sie
                            nieswieza, tesknoe za dziecmi jutro wracaja boje sie weekendu bo chce doczekac do wtorkowej
                            wizyty i w ogole mam tez nos zapchany i kicham ale tak jest od 2 mcy wiec to chyba ciazowy stan,
                            kicham i to mnie stresuje, ech oby ten mc szybko zlecial...
            • antosia-0 Re: Elle-net! 02.09.10, 18:48
              Cześć dziewczyny!
              Miałam dziś cotygodniowe ktg (od 32tc muszę kontrolować te swoje skurcze)- na szczęście nie
              wykazało skurczy...udało mi się kolejny tydzień więc nadal leżę w domu a nie w szpitalu. Po dwóch
              ostatnich pobytach mam dosyćsad
              Ale za to...przyplątał mi się paciorkowiec streptococcus agalactiae słyszałyście coś na ten
              temat? Czy to niebezpieczne dla dzidzi? Położna powiedziała że nie ma sensu tego teraz leczyć bo
              to i tak za dwa tygodnie powraca iże podadzą mi antybiotyk przy porodzie...
              W poniedziałek 6.09 mam wizytę u swojej gin to się o wszystko wypytam, muszę też dopytać kiedy
              i jak odstawiamy leki.
              W czwartek 9.09 ściągają mi pessar na IP. Bezposrednio po ściągnięciu podłączą mi KTG- jak będą
              skurcze zostanę w szpitalu, jak skurczy nie będzie to mnie puszczą do domu.
              Czyli mam kolejne dwa małe kroczki...doczekać do poniedziałku, później doczekać do czwartku...
              U mnie dziś jest dokładnie 35,5tc , termin na 2go października. Ale leżenie nie raz dało mi mocno w
              kość, psychika momentami siada...
        • jols do Ewikowa 03.09.10, 11:48
          Hej, ja mam teraz szew i pesar, mam pytanie czy coś czułaś, że robi ci się rozwarcie przy pesarze i
          pęcherz schodzi niżej? Ja mam teraz 20 tydzień i często ruchy dziecka czuję bardzo nisko jakby na
          szyjce aż zaboli. czy to jest normalne? Poprzednią ciążę straciłam w 20 tygodniu, ale nie miałam ani
          szwu, ani pesara ani też nie leżałam..
          pozdrawiam
          Jols
          • ewikowa Re: do Ewikowa 03.09.10, 12:43
            niestety niczego nie czulamsad( dlatego bylo to dla mnie takim wielkim szokiem, ze trafilam znow do
            szpitala!!! Jak masz szew i pessar to napewno cos poczujesz, bo jesli sie bedzie rozwarcie robilo
            zewnetrzne, to bedzie o pessar przyciskalo i bedzie bolalo, a szew trzyma ujscie wewnetrzne
            zamkniete! Jak to mowila mi jedna polozna (teraz kolezanka) w szpitalu: Tak malo od tej szyjki
            chcemy, a tak o nia dbamy, badamy, usuwamy nadzerki a ta franca i tak nie chce wspolpracowac!
            Jeden z lekarzy mnie pocieszyl mowiac, ze problemy w ciazy bardzo czesto sa zwiastunem tego co
            mozemy sie spodziewac po menopauzie (tak jakby 'najslabsze ogniwo w organizmie)- a skoro jest to
            szyjka, no to ona juz nie bedzie nam za bardzo potrzebnasmile))
            • antosia-0 Do i_ja_też 03.09.10, 21:27
              i_ja_też napisałam Ci wiadomość na maila gazetowego
    • hop_angel Re: 4.09 04.09.10, 09:13

      hej,

      teraz ja: wczoraj schiz bo cały dzień coś mi leciało no i nie wiedziałam czy to od ej globulki, 2 schiz
      bo odebrałam wyniki badań i crp 16 czyli infekcja pani dokto powiedziała, że spokojnie mogę czekać
      do wtorkowej wizyty no i teraz największy schiz: od kilku dni odczuwam inne, dodatkowe ruchy
      małej - jakby drżenia też tak macie bo martwię się?
      • turnesolka Re: 4.09 04.09.10, 09:25
        hop_angel, No nie wiem czy z takim wysokim crp powinnać czekać. Jak
        miałam robione te badanie w 27-28 tc to mi ginka powiedziała że jak CRP będzie >
        5 a WBC> 12 to żeby od razu na IP do szpitala. Tłumaczyła mi że wysokie CRP i
        WBC świadczy że się akcja porodowa szykuje. Nawet jak to jest tylko infekcja to
        chyba bez sensu żeby do wtorku jej nie leczyć? przecież to prawie 4 dni, w tym
        czasie antybiotyk to już wszystko by zdążył wybić.

        No ale jak piszą: "każda ciaża jest inna..."
    • hop_angel Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 04.09.10, 09:41
      leukcocyty mam w normie, tylko to crp pani doktor powiedziała, ze taka wartosc moze byc przy
      katarze (jestem troche podziebiona) lub od zeba (mam do leczenia a wlasciwie wyrwania 2 zeby)
      no i czytalam w necie ze powyzej 40 do 100 to juz bardzo zle, nastraszylas mnie jednak zadzwonie
      do innego lekarza ale i tak musze do wieczora czekac bo moj maz pojechal po dzieci i moja mame
      nad morze i jesetem sama sad
      • ewikowa Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 04.09.10, 13:01
        podwyzszone CRP tez moze byc z powodu samego lezenia. Przy lezeniu inaczej sie stawy uzywa i
        miesnie tez czasami zaczynaja zanikac (nawet przy jak najnormalniejszym przeziebieniu jak sie lezy kilka
        dni a potem jest sie slabym) i to wszystko tez jest interpretowane przez cialo jako 'stan zapalny' i z
        tego moze byc podwyzszone CRP lecz wciaz w 'normie'. Ja tak mialam w szpitalu, tez mnie schiza
        zlapala niezla az mi polozna w ksiazce polozniczej pokazala a lekarz potwierdzilsmile)
        • ola9876 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 06.09.10, 12:39
          Coś wszyscy zamilkli, wiec albo jest tak dobrze albo tak źle. u mnie było kiepsko sczególnie nastrój siadł zupełnie, dzisiaj jakoś lepiej moze dlatego ze postanowiłam w końcu zacząć wstawać, w końcu to juz 37 tydzień odstawiam powoli leki w środe chyba ostatnie wezmę więc cas ruszyć tyłek i powiem wam że nie jest źle, kondycja zadna ale twardnieje jak twardniał ani więccej więc chyba nie jest źle.
          Na poczatek poukładałam w komodzie rzeczy juniora, wyjęłam z worków ( kilka miesięcy temu poprałam i poprasowałam), spakowałam torbe do szpitala w końcu, i na dzisiaj chyba tyle.
          Zaraz wróci mój synek z przedszkola dzisiaj podobno nie było tak źle więc to tez dla mnie duża radość.
          pozdrawiam
          • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 06.09.10, 13:39
            Ja w skupieniu odliczam dni. Liczę już różnymi sposobami: od początku do końca, od końca do początku, od początków tygodni ciąży i od przypuszczalnego terminu porodu i nijak nie da się wyliczyć mniejszej ilości dni uncertain Zawsze wychodzi tyle samo wink Boję się, codziennie się boję żeby to jeszcze nie dziś. Wiecie, może bym nie siała takiej paniki, bo przecież z pierwszą ciążą się udało, gdyby nie to paskudne choróbsko, co to tak kaszlę i smarkam i przy tym napinam brzuch. Mam za każdym razem wrażenie, że Mała schodzi coraz niżej kiedy tylko mocniej smarknę. Na razie modlę się żeby wytrzymać jeszcze na spokojnie tydzień, bo za tydzień (we wtorek) mam wizytę kontrolną. Przyznam, że weekend miałam nie za specjalny. O sobocie dużo wiecie, a o niedzieli to nawet szkoda gadać. Oszczędzę Wam szczegółów, ale była paskudna. Dziś poniedziałek, z rana rozmawiałam przez tel z kumpelą, więc trochę zapomniałam o swoich problemach, potem przejazdem był brat męża z żoną, więc kolejna godzinka zleciała, a teraz już prawie 14.00, więc już połowa dnia za mną. Faktycznie cicho się zrobiło w naszym temacie wink
            • turnesolka Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 06.09.10, 13:54
              chyba mi przed chwilą cały post zniknął, czy tez macie problemy techniczne?
              • turnesolka Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 06.09.10, 14:02
                No tak zdecydowanie zniknął ten wcześniejszy. Tyle się napisałam i nic. Może jeszcze wróci z czeluści Internetu (wątpliwe) ale póki co strzeszczę:
                po wizycie tak sobie, szyjka się pogorszyła ale tragedii nie ma i jest duża szansa na donoszenie tylko dalej muszę leżeć, bo teraz największym niebezpieczeństwem nie są skurcze tylko odejście wód. No więc leżę, dość mocno pogodzona już z tym leżakowaniem i zmotywowana zbliżającym się celem.

                Teraz oczywiście czekam na czwartek - koniec 36 tc a potem na kolejny czwartek - koniec 37 i kolejne usg (pewnie już ostatnie). Bardzo jestem ciekawa jak smyk urósł. Mam nadzieję że szybko zleci bo skończyły się wakację i w TV wróciły nowe odcinki seriali!!! Dzisiej np będzie MjakMiłość - oglądacie???
                • turnesolka Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 06.09.10, 14:05
                  A jednak mój pierwszy post wrócił, no to macie 2 opcje: rozbudowaną i w streszczeniu (to dla tych bardzo zajętych i zabieganych, cierpiących na chroniczny brak czasu i nie mogących choć na chwilę się położyć i odpocząć smile
                  • adamari1 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 06.09.10, 14:34
                    Przedni dowcip smile A ja przyszłam powiedzieć, ze dziś skończyłam 37tc, wczoraj zaciskałam zęby i wszystko inne, żeby nie urodzić w skończonym 36tc. Udało sie, dziś nadal brak symptomow nadchodzącego porodu i dziś juz na nogach. Boże, co za ulga smile Ale czuje, ze szyjki juz zero, jak Igor wali w nią głową to aż boli, lekarz dał mi czas do 10 września max, czuję ze sie nie pomylił wink Chciałabym jeszcze trochę podtuczyć małego, bo wagę ma jak wiewiórka, ale ja generalnie rodzę małe dzieci smile Życzę Wam wszystkim, żeby pozostałe tygodnie mijały wam szybko, żebyście dotrwaly przynajmniej do 37tc i żeby dzieciaki były zdrowe.
                    • antosia-0 Do adamari1 06.09.10, 15:06
                      Do adamari1 czy mogłabyś powiedzieć mi w którym dokładnie dniu i tygodniu zdjęto Ci pessar? Ja dziś mam dokładnie 36w2d i planowane zdjęcie na czwartek to bedzie 36w5d ale jednak nie wiem czy nie poczekać do skończonego 37tygodnia. Czy zdjęcie boli i czy musiałaś zostać w szpitalu na obserwacji?
                      • adamari1 Re: Do adamari1 06.09.10, 15:15
                        w 36tc3d (zeszła środa). Zdejmował mi mój gin w swoim prywatnym gabinecie, więc mowy o szpitalu nie było. Natomiast stwierdził, że nie jest w stanie podać mi wiarygodnej długości szyjki po zdjęciu pessara, bo szyjka jest opuchnięta. Kazał się zgłosić na obejrzenie jej w sobotę (36tc6d), jak się prawidłowo ukrwi i zejdzie pessarowa opuchlizna. Czy zdejmowanie bolało? Hmm ... wolałam zakładanie, zdejmowanie polegało na niemalże wyszarpnięciu pessara, chwilowy ból poczułam, owszem, ale nie jakiś masakryczny. Generalnie nie było to jednak przyjemne, założenie było dla mnie o niebo bardziej miłe, aczkolwiek nie nastawiaj się na nic, może to tak u mnie akurat wyszło.
                        • adamari1 Re: Do adamari1 06.09.10, 15:18
                          tez myślałam o przeczekaniu z pessarem do 37tc, ale musieliśmy jeszcze zrobić posiew na paciorkowce i gronkowce przed porodem, im pozniej by mi go zdjął tym mniejsza szansa na doczekanie do wyników i ewentualne leczenie. Jak widać na razie spokojnie sobie trwam bez pessara, choć od zdjęcia do wczoraj leżałam bardzo dużo, żeby losu nie prowokować.
                          • antosia-0 Re: Do adamari1 06.09.10, 15:28
                            Dzięki za odpowiedzismile a mam jeszcze jedno pytanko jak z wagą? Moja Mała 2tyg temu ważyła tylko 2100g. Trochę mało nie sądzę, zeby jakoś znacząco przybrała przez ten czas. Dziś wieczorkiem mam wizytę więc bedę znała jej wagę i myślę, że to pomoże podjąć decyzję czy wyciagniemy pessar w 36w5d (czwartek) czy 37w2d (poniedziałek)....
                            Już łapię stresa - bo jedne po wyjęciu pessara jeszcze długo chodzą a inne odrazu rodzą- nie ma reguły.
                            Moja szyjka jak zakładali pessar mierzyła 20mm, a Twoja?
                            • adamari1 Re: Do adamari1 06.09.10, 16:03
                              Z wagą to u mnie jest tak, ze ja rodzę z zasady małe dzieci - córka urodzona w 39tc ważyła 2480g (wcześniej badane były przepływy, po porodzie wnikliwie oglądali łożysko) - wszystko było ok. Igor był mierzony w 36tc3d i ważył 2450g wg USG więc też mało choć więcej niż moja córka w tamtym okresie i generalnie wg centyli między 10 a 50 czyli norma. Też chce go jeszcze podtuczyć, choć powiem ci, ze urodzenie mniejszego dziecka to żaden powód do stresu- rodzic łatwiej niż 4 kg kloca, a wagowo takie dzieci nadrabiają po urodzeniu błyskawicznie. Moja Milka dziś nie różni sie gabarytowo od innych trzylatków, jest zdrowa i bardzo ruchliwa smile Więc ja sie wagą Igora niezbyt przejmuje, byle by tylko ciuchy rozm. 56 nie wisiały na nim tak, jak na niej wink Pessar miałam założony na 3,5 cm ale zupełnie nie z powodu szyjki - miałam nisko łożysko z ryzykiem przodowania a każde ewentualne skracanie sie szyjki mogło spowodować jego odklejenie. Ale miesiąc później okazało sie, ze dobrze ze pessar jest, bo szyjka sie skróciła mimo niego do 2 cm. I nadal leciała, ostatnio miała niecały 1 cm. I powiem ci, ze ja też miałam stresa po zdjęciu pessara, cała rodzina w pogotowiu, mąż wziął urlop, mama pod telefonem ... a tu nic wink Ale czuję, ze to długo nie potrwa. Zresztą głupio by było teraz przenosić :p
                              • antosia-0 Re: Do adamari1 06.09.10, 16:16
                                ja wszystko mam nadzieję bede wiedziała wieczorkiem - po wizycie.
                                Jeszcze raz dzięki za odpowiedzismile
                                Trzymam kciuki za Was
                    • 1kingakrzysztof Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 06.09.10, 15:18
                      Witajcie kochane! I ja juz po wizycie..mimo leżakowania szyjka i tak sie skrocila i do tego rozwarcie wew,szyjka ma 13mm a rozwarcie 5,5mm.Malutka juz jest na samym dole bardzo niziutko i kazdy jej ruch sprawia ze szyjka boli,gin.powiedziala ze jeszcze dwa tygodnie mosze wytrzymac, bezwzglednie lezac i mam juz na wrazie co spakowac torbe do szpitala.Gin powiedziala ze juz nie ma sensu podawac sterydow na plucka bo w 32tc sa rozwiniete tyle ze moze byc problem z utrzymaniem ciepla,naszczescie malutka z usg wychodzi caly czas tydzien starsza i dzis wazy 2236 ,jezeli nic sie nie bedzie dzialo to 20 wrzesnia mam kolejna wizyte.Boje sie bo to o wiele za wczesnie i marzy mi sie 37tc ale jak widac wplywu na to nie mam.Gin.zapisala mi antybiotyk zeby nie zlapac teraz zadnej infekcji przy rozwarciu + prowag,fenoterol 8 x na dobe + isoptin 3 x1 ale mam sprawdzic najpierw bez tego wyciszacza jak sie czuje,jezeli bedzie ok to nie brac bo isoptin ponoc zmniejsza troche wchlanianie fenoterolu tak samo jak witaminy, mosze odstawic,tylko brac czyste DHA, biore jeszcze duza dawke leku na tarczyce co powoduje kolatania i lekarz sie troche obawia o moje serducho ale mowi ze wyjscia nie mamy,mosze tylko telefonicznie uzgodnic z endokrynologiem dawki i powidziec ze biore fenoterol i moze uda sie zmiejszyc troche te leki na tarczyce zeby az tak nie obciazac serduszka,do tego utzymac magnez 500mg,luteina 3 x2,duphaston 2 x1.Mezulek mosi wziasc sie za pranko i prasowanko ubranek bo z przygotowaniami jestesmy daleko w polu a dla swietego spokoju wole miec wszystko gotowe.A wy brzuchatki jak z przygotowaniami?
                      turnesolka tez ogladam M jak Milosc i jeszczy nigdy tak sie nie cieszylam na nowe odcinki roznych seriali,jak nic zabijaja mi czas!
                      • ola9876 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 06.09.10, 15:58
                        U wszytsko gotowe, ale ja po dośwaidczeniach pierwszej ciąży zaczęlam bardzo wcześnie jak jescze byłam na chodzie zreszta łatwiej mi było bo mam większość po starszym synku, w poprzednim tygodniu mąż dokupil brakujace rzeczy, wózek wybralismy przez neta więc właściwie już z głowy.
          • turnesolka Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 06.09.10, 13:50
            Ja już po wizycie. Generalnie ni dobrze ni źle. Szyjka oczywiście krótsza, bardziej rozwarta, chyba też od środka no ale nikt się raczej nie spodziewał że się wydłuży wink Na szczęście nie jest tragicznie i ginka wierzy że donoszę przynajmniej do końca 37 tylko oczywiście muszę być nadal "zdyscyplinowana" czyli dalej leżę. Szczerze mówiąć taka już jestem do tego leżenia przyzwyczajona że nawet mi to nie przeszkadza. Poza tym cel jest już tak blisko, że jestem bardzo zmotywowana. Największym zagrożeniem jest teraz że odejdą wody = poród! Muszę doleżeć do końca 37 tc a potem będę modła się uruchomić. W to uruchomienie to już raczej nie wierzę, koncentruję się na donoszeniu malucha i to jest mój szczyt marzeń. W przyszły czwartek idę na usg (to będzie ostatni dzień 36 tc) i zobaczymy jak smyk urósł.

            A tak z innej beczki, dzisiaj w Wawie szaruga a rano padał deszcz. Ubierając się na wyjście do lekarza zdałam sobie sprawę że wracam do ubrań ciążowych z przed lata i dotarło do mnie że przeleżałam w piżamach i koszulach całe lato. Ani razu nie byłam na spacerze, nad wodą, w lesie ... aż żal. Z drugiej strony niesamowite jest jak to szybko zleciało. Chociaż, słyszałam prognozy pogody zapowiadające powrót ciepłej pogody w II połowie września, no i tak sobie myślę że może wtedy trochę sobie odbiję, bo albo będę mogła się już ruszać albo będę juz miała synka i będzie z nim można pójść na miły, słoneczny spacer. I tym pozytywnym przesłaniem póki co kończę!
    • hop_angel Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 07.09.10, 08:52
      Wczoraj miałam fatalny dzień po kłótni z mężem cały dzię bolał mnie brzuch i twardniał, dodatkowo młoda szalała w brzuchu i przez to skurcze się wzmagały, potem zaczęłam się trząść mimo isoptinu wieczorem wzięłam końską dawkę magnezu i zasnęłam, obudziłam się w nocy na isoptina ale nie nastawiłam budzika na fenoterol no i nie wziełam nocnej dawki, rano spanikowana odrazu isoptin i fenoterol wzięłam, brzuch narazie miękki ale za to mała dziś slabo się rusza i znowu schizuje dobrze, że dziś mam wizytę dam znac po...
      • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 07.09.10, 10:02
        Witam tego deszczowego (przynajmniej u nas) poranka! Co do mężów to mój, jak powiedziałam radośnie rano, że "kolejny dzień szczęśliwie zaliczony", to stwierdził, że odliczam dni jak w więzieniu wink A wczoraj sobie dość długo porozmawialiśmy o tej całej mojej sytuacji, o wszystkich ZA i PRZECIW tak wczesnego porodu i w ogóle o tej ciąży i chyba było mi to potrzebne, bo jakoś tak troszkę spadł mi kamień z serca i delikatnie mi lżej. Teraz czekam do czwartku, bo przeskoczy mi na nowy tydzień i będę już nieco spokojniejsza.
        • bkoniecz Bardzo głupie pytanie:) 07.09.10, 10:14
          Witam leżankismile

          Zanim zadam moje głupie pytanie, szybko się przedstawię... 24 tydzień, 3 dziecko (poprzednia 2-ka też na pessarze, i w trybie oszczędzającym się, ale dosć dawno więc już dużo nie pamiętam). Szyjka skracająca się około 1,5 cm w badaniu i 3,0 cm w USG (miesiac temu). Pessara jeszcze nie mogę założyć (infekcja) więc mam "leżeć".

          No i tu moje bardzo głupie pytanie: czy "leżeć" to plackiem czy można w mega wygodnym fotelu z nogami w górze cały dzień przesiedzieć ( a właściwie polegiwać). Bo mi na płasko tak strasznie niewygodniesad Albo młoda kopie jak głupia jak na boku, albo mnie po 10 minutach wszystko boli jak na plecach. A ten fotel to wybawienie... ale nie wiem czy się pod "leżenie" kalsyfikujesmile

          Pozdrawiam w ten szaro-bury dzień.
          • adamari1 Re: Bardzo głupie pytanie:) 07.09.10, 10:52
            Chodzi o to, żeby pozycja zapobiegla naciskaniu dziecka na szyjkę, a więc jeśli korpus, ze tak to nazwę, jest wyżej niż tyłek, to nie ma siły, dzieciak napiera na szyjkę. Pozycja fotelowa raczej nie da szyjce ochrony.
            • turnesolka Re: Bardzo głupie pytanie:) 07.09.10, 12:41
              Lekarza się nie pytałam ale mi się też wydaje że jednak leżeć trzeba na płasko a do tego najlepiej na boku głównie lewym. Z resztą ja to nawet sama czuje że jak jestem na wznak a do tego w bardziej siedzącej pozycji to brzuch jest napięty. Na początku takie leżenie na płasko i na boku jest faktycznie strasznie ograniczające i niewygodne ale do wszystkiego można się przyzwyczaić . Ja to nawet teraz na kompie bezwzrokowo dwoma rękami piszę. Grunt to wyposażyć się w dużo jaśków, poduszeczek i innych tym podobnych, którymi się można dobrze podeprzeć bo inaczej ręce cierpną i bolą plecy.

              A tak z innej beczki to muszę niestety donieść że wczoraj dołaczyłam do leżących przeziębionych. Póki co jakoś strasznie mnie nie męczy ale zatoki (moja pięta achillesowa) już mi się zajęły więc biorę antybiotyk. Mam nadzieję że do porodu mi przejdzie bo sobie w takim stanie za bardzo tego nie wyobrażam.

              Mój mąż też przeziębiony (od zeszłej środy więc trochę mu już przechodzi) więc też zrobił się bardziej drażliwy i kłótliwy ale i tak spisuje się bardzo dobrze i cięglę sobie o tym sama przypominam. Może ja też nabrałam do niego większego zaufania i ogólnie do wszystkiego dystansu. Wiem po prostu że jak zaczyna się irytować i podnosić głos to dlatego że coś mu jest, albo jest czyms zdenerwowany albo słabiej się czuje (boli go głowa lub jest przeziębiony). Wiadomo przecież nie od dziś że krzyk tak na prawdę jest wołaniem o pomoc, tylko często inaczej się to odbiera. Nie ma wtedy sensu się kłócić bo jak oboje jesteśmy rozdraznieni to jeszcze takie dyskusje eskaluja napięcie a od tego to już krok do mega kłótni, płaczu, napiętego brzucha etc same dobrze wiecie. A w 99% potem wychodzi że ta cała awantura była właściwie o nic i tylko się na sobie na wzajem wyładowaliśmy a najbardziej na tym ucierpiał dzidziuś. To jest takie cholernie niesprawiedliwie, że leżymy tak tygodniami, zdenerwowane, w strachu o dziecko, sflaczałe, sflustrowane, okradzione z "pięknych i wyjątkowych chwil normalnej ciąży" i oczekujemy że chociaż z mężem będzie się wszystko idealnie układać, że będzie kochał, wspierał, rozumiał, opiekował ... a tu nie zawsze tak wychodzi. Ale oni też są tylko ludźmi i też mają gorsze momenty a do tego choć może tego nie okazują (bo faceci inaczej przeżywają i pokazują emocje) tak samo albo nawet bardziej się boją i denerwują. Dziewczyny, po prostu musimy to przetrwać. Wierzę że damy radę bo my kobiety jak trzeba to mamy taką siłę i taką wytrwałość że nic nie jest za trudne.
        • ola9876 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 07.09.10, 12:03
          My tez z męzem tak sobie rozmawialismy wczoraj, o tym jak to te wakacje zleciały, jak nic nie widziałam, nigdzie nie wychodziłam i o tym że szkoda że junior urodzi sie teraz a nie w wakacje bo przynajmniej moglibysmy więcej spacerować wszyscy.
          U mnie tez leje a że to lubelski loca to pogode mamy taką sama.
          Mnie dzisiaj w właściwie od wczoraj brzuch jakoś ćmi i kregosłup pobolewa, staram sie nie nakręcać że to już ale jakoś dziwnawie się czuje.
          • loca201 bkoniecz 07.09.10, 12:47
            bkoniecz, dokładnie tak jak napisała koleżanka: jedyna pozycja, która odciąża szyjkę to NIESTETY leżenie na płasko uncertain Chyba wszystkie ubolewamy nad tym, że chciałybyśmy sobie trochę posiedzieć, ale niestety. Nawet jedzenie na leżąco i taka zgaga, że masakra uncertain

            Ale wiecie co? Ja też już chyba przywykłam do tego leżenia, bo już coraz mniej mi doskwiera. Tzn. do zgagi chyba nigdy się nie przyzwyczaję, tym bardziej, że coraz częściej mi dokucza i nie mogę sobie z nią poradzić, ale leżenie jakoś już znoszę bez większego marudzenia. Może dlatego, że sytuacja już się zrobiła naprawdę podbramkowa i wiem, że tylko to może mi teraz pomóc. A mała tak mi daje dzisiaj popalić, że naprawdę... Ale jakoś jestem pozytywnie nastawiona i mam nadzieję, że będzie ok smile
            • adamari1 Re: bkoniecz 07.09.10, 13:15
              od zgagi to ja umieram, chyba mam juz rany w przełyku. Jem tonami Rennie, ostatnio gin pozwolił mi brac na noc Ranigast. Po wszystkim mam, po wodzie mineralnej też. I na stojąco tez mam, jak sie okazało. Co prawda dzis nadal leżę, bo mąż kończy z tesciem roboty budowlane w garażu i zażyczył sobie, żebym nie urodziła dopóki nie skończa, poza tym Igor mi rozwala szyjkę na stojaco. I kolejne "poza tym" - mam w domu teściową akurat, więc ciężar opieki nad moją pierworodną spadł na nią, a ja dziś leżę ... dla przyjemności, czystego leniuchowania i wylegiwania. Absurdalnie trochę big_grin
              • fka_kp Re: bkoniecz 07.09.10, 13:54
                hej dziewczyny !
                Pozdrawiam Was serdecznie i trzymam kciuki za wszystkie dzielne brzuszki.
                Sama do niedawna leżałam i tu pisałam.

                Loca kochana, sprawę tych nędznych internetowych oszustów zostaw mężowi - niech to załatwi, to nie na Twoje nerwy. I trzymaj się, ściskam Cię mocno, dużo zdrówka kiss
                • loca201 fka_kp 07.09.10, 15:19
                  fka_kp! No proszę! Kogo ja widzę wink Gdzieś Ty się podziewała dziewczyno?! wink Co tam u Ciebie? Ty już chyba jesteś już szczęśliwą mamusią, a nie wyczekującym leżakiem? wink
    • mamba30 Jadę zaraz na IP :( 07.09.10, 15:27
      Nie pisalam długo, tak jakos wyszło. We czwartek po wizycie u ginki nie chcialam pisac, żeby nie dołowac tych z Was, które po swojej wizycie były niepocieszone. U mnie pełna radocha była, szyjka trzymała, twarda i dluga na 31 mm. Dostałam pozwolenie ruszania sie po mieszkaniu, ba, nawet sugestie, że jak za 3 tyg. nic sie z szyjka nie będzie działo, to nawet będzie można rozwazyc odstawienie fenoterolu.

      W piatek juz mi nie było wesoło, częste skurcze, weekend w miare spokojny, ale dzisiaj brzucho boli i macica sie stawia co 5-10 minut. Czekam az syn wróci ze szkoły i pojade na Madalinskiego. Dzwoniłam juz tam i połozna przez telefon mnie nastraszyła, że to może byc poród i żebym jechała do szpitala o 3 stopniu referencyjności, ale na Madalinskiego mam najbliżej. Licze, że to nie poród, tylko skurcze, może sprawdza szyjke i wyciszą dziadostwo.

      Siedze i ryczę. Do tego jedna z dziewczyn z forum straciła dzisiaj swojego malucha na skutek operacji w brzuszku, tak mi strasznie źle, przykro i nie wiem, co mam ze soba zrobić sad
      • turnesolka Re: Jadę zaraz na IP :( 07.09.10, 15:44
        Mamba, Trzymam kciuki żebyś jednak pozostała w dwupaku. Ja właśnie z Madalińskiego wróciłam. Na szczęście u mnie nic się nie dzieje tylko tak byłam porozmawiać z położną i zobaczyć porodówkę.

        Faktycznie Madaliński jest gotowy raczej na dzieci od 34 tygodnia, na położniczym mają też dużo pacjentek. Przy mnie położne rozmawiały że będą ciężarne kłaść na onkologii, więc może to nie najlepszy pomysł tam się teraz pchcać.
        • mamba30 Re: Jadę zaraz na IP :( 07.09.10, 15:47
          ale mam najbliżej, sama mieszkam w okolicacg niepodległości/domaniewskiej. Na Karowa czy do IMiDu będe w masakrycznych korkach stała

          jeszcze się dpo małolata dodzwonić nie mogę, powinien już wrócić, zaj ete ma cały czas, kluczy nie wziął, jestem zła
          • 1kingakrzysztof Re: Jadę zaraz na IP :( 07.09.10, 17:53
            mamba30 Trzymaj sie kochana!Trzymamy za Ciebie kciuki!
            Ja dzis kiepsciutko,po tym fenoterolu trzese sie jak galaretka!Ale lykalabym o wiele gorsze rzeczy zeby tylko donosic moje malenstwo do bezpiecznego terminu!
      • ola9876 Re: Jadę zaraz na IP :( 07.09.10, 15:45
        Mamba trzymaj sie, staraj się troche uspokoic bo nerwy na pewno nie pomogę, wiem łatwo się mówi. Ale teraz są środki, kroplówki które moga zatrzymac akcję, trzymam kciuki
      • loca201 Re: Jadę zaraz na IP :( 07.09.10, 15:49
        mamba30, wiem jakie to trudne myśleć w takiej sytuacji pozytywnie, skoro wszystko wskazuje, że dobrze nie jest, ale może skończy się u Ciebie tak jak to było u mnie. Wiesz, dokładnie w 24 tyg trafiłam na IP, bo w nocy złapał mnie straszny ból brzucha. Co prawda skurczy nie miałam, ale brzuch mnie tak bolał, że robiło mi się słabo i prawie mdlałam (a jestem naprawdę odporna na ból). Pojechałam na IP, przyjęli mnie do szpitala, dostałam 3 kroplówki rozkurczowe i wtedy właśnie dali mi Cordafen. Leżałam 5 dni w szpitalu (wtedy moja szyjka miała już tylko 12 mm). Podali mi sterydy: Celeston, na szybszy rozwój płuc dziecka przed ewentualnym przedwczesnym porodem. Po 5 dniach wypisałam się na własne żądanie, bo w szpitalach psychika mi siada. I jak na razie trzymamy się nadal w dwupaku. Mam nadzieję, że u Ciebie skończy się podobnie: tylko na strachu. Teraz najważniejsze to postaraj się opanować łzy, bo przy płaczu też brzuch dodatkowo się napina, a to przy skurczach nie jest wskazane. Trzymam mocno kciuki żeby udało się wyciszyć skurcze i żeby było ok!
      • mamba30 Re: Jadę zaraz na IP :( 07.09.10, 19:58
        Dziekuję Kochane za dobre slowa. Spotkałam przemiłego lekarza na IP, zbadał mnie wzdłuż i wszerz niemalże. Szyjka trzyma, ma nadal 31 mm, wiec to super informacja. W 1 ciazy nie mialam odczuwalnych skurczy a szyjka sie skracala, teraz na odwrót, ale tak lepiej, bo chociaż boli, to sie nie skraca. Mam sie oszczędzac, lezeć, zwiekszona dawka no spy i fenoterolu i kontrola za tydzień. Uff!
        • turnesolka Re: Jadę zaraz na IP :( 07.09.10, 20:09
          No to super!!!

          IP jednak nie jest taka straszna, ja mam też bardzo dobre doświadczenia z lekarzami tam pracującymi!

          A pytałaś może o Cordafen? Może by lepiej działał na twoje skurcze? Przy okazji dopytaj tez o czopki Scopolan, bo mają na prawdę lepszą substancję czynną.
          • ola9876 Re: Jadę zaraz na IP :( 07.09.10, 20:36
            Super że jest oki, tak trzymać !
            • 1kingakrzysztof Re: Jadę zaraz na IP :( 07.09.10, 20:45
              manba30 To super wiesci! Odpoczywaj duzo,odpoczynek jest dla nas zbawienny! I oby jak najmniej takich stresujacych sytuacji!
              • mamba30 Re: Jadę zaraz na IP :( 08.09.10, 08:21
                zadek mi sie płaski zrobi od tego odpoczywania w końcu wink
          • mamba30 Re: Jadę zaraz na IP :( 08.09.10, 08:20
            Pytałam swojej ginki o Cordafen, ale mi odradziła, bo moje cisnienie nie jest za wysokie. Wczoraj co prawda miałam 138/87, ale to przez stres.

            Scopolany 2 dostałam 2 tyg. temu w nocy na IP i mimo zastrzyku z no spy nic nie pomogły. Dzisiaj brzuch się nie spina, zobaczymy.
            • madzialenakata Re: Jadę zaraz na IP :( 08.09.10, 09:10
              Ja z kolei miałam od początku ciąży niskie ciśnienie: 100/50, 100/60, a cordafen mi i tak przepisali, no i ciśnienie nie spadło jeszcze bardziej po nim
              • mamba30 Re: Jadę zaraz na IP :( 08.09.10, 09:27
                no to ja juz nie wiem... 23 mam wizyte u swojej, pogadam jeszcze. Znaczy planowa, dzisiaj musze sie wcisnąć na przyszły tydzien, bo mam zalecenie z IP, żeby się skontrolować za tydzień.
                • turnesolka Re: Jadę zaraz na IP :( 08.09.10, 10:12
                  mamba, może za mocno Cię z tym Cordafenem molestuję, przepraszam jeśli Cię to męczy czy denerwuje. Po prostu czytając o Twoich dolegliwościach (także tych wziązanych z Fenkiem i Isoptinem) żal mi strasznie że może się niepotrzebnie męczysz. Dla mnie (a widzę że też dla paru innych leżakujących) Cordafen był prawdziwym zbawieniem, działa po prostu świetnie. A mam wrażenie że niektórzy ginekolodzy, nawet Ci bardzo dobrzy, mają czasami opory przed stosowaniem nowszych leków. Nie wiem czemu? ... bo ich nie stosowali, nie znają za dobrze, nie wiedzą jak dokładnie dawkować, jak wprowadzać ... wiesz w naszym kraju z dokształcaniem się lekarzy na bieżąco bywa różnie. Nie ma na to czasu, siły, pieniędzy, możliwości. Nawet w klinikach bywa różnie bo rózni są szefowie i nie wszyscy sami się uczą na bieżącu nie mówiąc juz o uczeniu innych.

                  Moja poprzednia ginka ogólnie była bardzo dobra, prowadziła moje koleżanki, które były mega zadowolone, w "znanym lekarzu" ma świetne opinie etc a myślę że gdybym nie trafiła na IP to sama by mi Cordafenu nie wprowadziała. Ona zatrzymała się na mega dawnkach rozkurczaczy (3 x nospa + 2-3 Scopolan) i Luteinie. Potem też miała problem żeby zwiększyć mi dawkę z 2 x dziennie do 3 razy dziennie. Dopiero jak dziewczyny mi napisały jakie dawki biorą i wróciłam do tej lekarki z IP to ona mi taką dawke bez problemu zaleciła, co jest dla mnie świetne bo pozwoliło mi prawie zupełnie odstawić leki rozkurczowe. NoSpa i Scopolan to w moim przypadku zło konieczne, działają słabo (lub wcale) na skurcze za to gwarantują mega zaparcia.
                  • mamba30 Re: Jadę zaraz na IP :( 08.09.10, 11:52
                    Nie skąd, nie molestujesz i nie denerwuje mnie to. Porozmawiam z nia jeszcze raz, mam wizytę na 16 we czwartek. Jaka tam njest substancja czynna? Wklepalam nazwe w google i wyskoczyły mi 2...
                    • turnesolka Re: Jadę zaraz na IP :( 08.09.10, 12:00
                      Info o Cordafenie:
                      www.przychodnia.pl/el/leki.php3?lek=571
                      • mamba30 Re: Jadę zaraz na IP :( 08.09.10, 12:14
                        dziekuję bardzo smile

                        znalazłam info na stronie producenta, że z lutym 2010 zakonczyli produkcję i w sprzedazy są tylko zapasy. Cos o tym slyszałaś? Jak nie, to podpytam przy okazji znajoma, ktora pracuje w polpharmie
                        • turnesolka Re: Jadę zaraz na IP :( 08.09.10, 12:50
                          tak słyszałam. z jednek apteki odesłali nas bez niczego. znaleźliśmy na szczęscie w innych i od razu wykupiłam rapas do końca ciąży. Chyba jeszcze jest sporo zapasów.
                          • mamba30 Re: Jadę zaraz na IP :( 08.09.10, 12:58
                            no nic, jakby co, poproszę znajoma, może mi jakoś załatwi, zobacze, co lekarka mi powie. Na mnie no spa tez dziala chyba zerowo. Zobaczę, bo od wieczora biorę forte i luteinę. Rano mimo wszystko brzuch sie napinal, ale teraz jakby cisza...
              • turnesolka Re: Jadę zaraz na IP :( 08.09.10, 09:45
                Ja też i przed i w trakcie ciąży ciśnienie miałam niskie, po Cordafenie większej różnicy nie ma może odrobinkę niższe ale nic groźnego czy uciążliwego. Z resztą jak czuję się trochę "przymulona" zwłaszcza jak się pogoda zmienia to sobie kawę nie za mocną robię i jest OK. A wypicie dobrej kawuni z mlekiem to dla mnie teraz jedna z nielicznych przyjemności, a i świetna okazja wepchnięcia trochę mleka (wapnia) bo mi normalnie nabiał nie za bardzo wchodzi, a powinno się wypijać 2 l mleka dziennie lub ich równowartość w serach, jogurtach itp. To jest dla mnie kompletnie nie realne więc i tak łykam tabletki, bo chcę mieć po ciąży zdrowe zęby i kości.
          • kasiak37 1kingakrzysztof i hop_angel 16.09.10, 22:57
            odsylam do watkow na szpilce u gory forum doryczacym sygnaturek i ich wielskoci regulaminowej.
            Hop_angel dostalas juz maila ode mnie w tej sprawie 3 czerwca.
    • hop_angel Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 07.09.10, 22:32
      mamba super, że jest ok, -przytulam,

      ja po wizycie, szyja bez zmian , troche mam dzis brzuch twardawy ale to moze od wrazen, podrozy i chodzenia
      mala rozwija sie idealnie wazy 1118 gr, jeszcze 6 tyg i bedzie git!
      • madzialenakata Czy coś się dzieje? 08.09.10, 08:08
        Dziewczyny, było już tak fajnie, ale coś się popsuło. W piątek byłam na wizycie u gina, szyjka co prawda 12 mm i wpuklanie się pęcherza, ale to był środek 36 tc, więc lekarz powiedział że na tym etapie to normalny stan. Pozwolił od 37 tc w miare normalnie funkcjonować. Więc wczoraj zdecydowałam sie wyjsc na spacer z synem. Bylismy prawie godzine, byłam bardzo ostrożna, jednak nie ukrywam ze sie po tym leżeniu dosyć zmachałam, bolały mnie potem strasnie nogi i pachwiny. No niestety pod wieczor w toalecie na papierze toaletowym zauważyłam, że śluz jest lekko leciutenko różowy... Nie panikowałam, bo ani skurczy nie miałam, ani żadnych innych objawów. Dzisiaj rano, znowu w sluzie były smużki krwi sad i znowuż nie mam innych niepokojących objawów, mała się rusza jak zawsze... Ale przestraszyłam się, położę się na razie, nie będe chyba z tym na IP od razu jechać, zadzwonię do mojego gina za jakiś czas, może mi coś powie, tymczasem będę leżec.

        Może któras z Was wie o co może chodzić... Podobne "plamienie" (chociaż ciężko to nazwac plamieniem, bo tej krwi było naprawde sladowo) miałam czesto po badaniu, a teraz moze po tym spacerze? Może to odchodzi czop śluzowy? Ale czy może być podbarwiony krwią?

        Już nie chodzi o rodzenie, bo wczoraj się zaczał 37 tc, więc jest chyba bezpiecznie, ale boje sie o dzidzie troche..
        • madzialenakata Re: Czy coś się dzieje? 08.09.10, 08:17
          Wyczytałam własnie ze w czopie moze byc troche krwi. Ale czy to znaczy, ze lada moment poród? Jejku, trochę za wczesnie uncertain Chciałabym jeszcze z tydzien ponosic!
          • mamba30 Re: Czy coś się dzieje? 08.09.10, 08:26
            Mnie sie też wydaje, że to może byc czop. Nie martw sie, czasami dziewczyny rodza nawet 2 tyg. po odejściu czopa. Żebyś jeszcze nie narzekała (jak ja w 1 ciąży), że juz chcesz urodzić a tu (_._) zbita. Ja od 6 m-ca bylam na podtrzymaniu, a w efekcie przenosilam big_grin
            • madzialenakata Re: Czy coś się dzieje? 08.09.10, 09:15
              Haha, chciałabym żeby to się sprawdziło. Co prawda przeczytałam gdzies przed chwilą ze jeżeli czop jest podbarwiony krwią to poród zacznie się w ciągu 24, szok! Mam nadzieje ze jednak nie... że to jest spowodowane przez wczorajszy wysiłek..

              No i mam głupie pytanie na koniec: czy jak się położę to coś zahamuję czy to i tak nic nie da i mogę się do końca spakować i wykąpać? tongue_out
              • mamba30 Re: Czy coś się dzieje? 08.09.10, 09:24
                nie wiem smile ale ja bym sie na wszelki wypadek przygotowała. Chyba się nie doczekam, kiedy sama zaczne rodzić, w terminie rzecz jasna...
      • mamba30 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 08.09.10, 08:23
        hop_angel, to kawał "baby" nosisz juz smile Ja będe miała 20 echo serca Michalka, może Pani Dangel będzie miła i zmierzy młodego i będe wiedziala, ile już waży. 2 tyg. temu ważyl pół kg., ciekawa jestem ile urósł.
        • malutka552.2 Madzialenakata 08.09.10, 09:33
          Witam na szczęście jesteś w bezpiecznym terminie.U mnie też tak było maleńkie plamki lekko różowej krwi bardzo malutko ledwo było widać pojechałam na IP a tam rozwarcie już t na 2,5 palca też nie miałam bóli. Tylko to był 29 tc więc zostałam w szpitalu na podtrzymaniu. Donosiłam do 33tc. Wydaje mi się , że poród u Ciebie już blisko ale zadzwoniłabym na twoim miejscu do lekarza ale na IP , żeby być spokojną bo przyczyny plamienia mogą być rożne.A zapadły mi słowa lekarza w pamięci , że każde plamienie na każdym etapie ciąży należy sprawdzić ja gdybym tego nie zrobiła urodziłabym dużo wcześniej i nie wiem czy Kubus byłby dzis zdrowym chłopcem.Pozdrawiam.Już niedługo przytulisz swojego maluszka
          • turnesolka Re: Madzialenakata 08.09.10, 09:56
            A może z tym plamieniem od razu lepiej pojechać na IP. Zbadają i wszystko będzie jasne, bo tak przez telefon to lekarz będzie wiedział tyle co my.

            A tak może coś zaradzą albo nawet na pare dni w szpitalu położą i jeszcze ten poród do końca 37 odwleką, wtedy dzidziuś będzie w pełni donoszony.

            Tak na marginesie to przy Twojej szyjce i napiętym pęcherzu to się trochę dziwie że lekarz juz w połowie 36 tc pozwolił Ci "w miarę normalnie funkcjonować". Ja na ostatniej wizycie, z podobnymi parametrami usłyszałam że uruchomić się mogę dopiero po zakończeniu pełnego 37 tc, bo teraz jest duże ryzyko że po prostu wody odejdą. Z resztą i tak takim miałam plan, nie po to się tyle miesięcy należałam i tyle "poświęciłam" żeby teraz jeszcze tych paru dni nie wytrzymać. Chociaż mam już straszliwie dość tej wegetacji i kusi mnie okropnie żeby cokolwiek zrobić, cokolwiek, chociażby ciuszki małego poprzeglądać i poukładać po swojemu w szafie.
            • madzialenakata Re: Madzialenakata 08.09.10, 10:47
              turnesolko, widzisz, co lekarz to inaczej sad mam nadzieje ze swoim postepowaniem nie zaszkodziłam córeczce uncertain
              w kazdym razie - dzwoniłam do mojego gina i plany sa takie - troche sie poobserwowac jesli ciagle bedzie sluz z krwia to na IP, jak nie to na 13:00 u niego i on mnie zbada i oceni, wiec bedzie chyba wiadomo co i jak...
              • fka_kp loca :) 08.09.10, 11:24
                Loca Kochana, tak ja już po. Urodziłam w 40 tc Zosię: 3500/52 cm, poród siłami natury, 12-go sierpnia o 6:20.
                Wcale skrócona szyjka i rozwarcie nie sprawiły, że urodziłam wcześniej, trzeba było troszkę poczekać,za to na IP zameldowałam się z rozwarciem 3 cm - miodzio po prostu. A potem to już poszło - opis porodu wkleiłam na forum Mój dobry poród.

                Cieszę się, że grzecznie leżysz i że dzidzia wciąż w brzuszku, tak jak należy wink Mąż już w domu ?
                Ale ten czas leci, już niewiele Ci zostało. 4 tygodnie i właściwie możesz rodzić wink
                Ściskam Cię mocno.

                Piszecie tu o czopie, więc napiszę jak u mnie to wyglądało: zaczął odchodzić na ok. 3 tygodnie przed porodem i wyglądał jak duże ilości budyniu. Najpierw odchodził praktycznie codziennie, a potem co kilka dni. W poprzedniej ciąży z kolei odszedł w postaci galaretki lekko podbarwionej krwią i też na ok. 3 tygodnie przed porodem.
              • turnesolka Re: Madzialenakata 08.09.10, 11:56
                Madzialenakata, no to dobrze że przynajmniej wiesz co masz robić. Jesteśmy już obie w bezpiecznych terminach (Ty nawet dalej) więc dużego strachu nie ma, ale te rózne opinie i zalecenia na temat praktycznie wszystkiego związanego z ciążą są mega stresujące. Wiadomo że wszystkie chcemy jak najlepiej i jesteśmy gotowe na każde prawie poświęcenia żeby tylko donosić a tu po prostu nie wiadomu komu do końca zaufać i co w końcu robić. Obłęd po prostu jakiś. A przecież te nasze problemy to nie jest jakaś żadka i tajemnicza choroba tylko coś w miarę często się dziejącego.

                Wczoraj też rozmawiałam z położną na temat tego sławnego nacinania krocza. I tak na prawdę do końca to nie wiadomo co lepiej robić. Poza oczywiście przypadkiem kiedy dziecko staje i trzeba natychmiast naciać żeby się nie udusiło. A tak to nie wiadomo czy lepiej żeby samo pękło (ale jest ryzyko że pęknie w kierunku odbytu = mega problem) czy lepiej w bardziej kontrolowany sposób naciąć. W końcu stanęło na tym że muszę jej zaufać i ona na "gorąco" będzie decydować. Ta położna wydaje mi się bardzo Ok i jest polecona przez moją nową ginkę więc nie pozostaje mi nic innego jak zaufać no ale komfortowa się z tym nie czuję.
                • madzialenakata Re: Madzialenakata 08.09.10, 12:08
                  turnesolka, z tym nacinaniem - jesli masz dobra, polecona położną to mysle ze zaufaj jej i przestan po prostu myslec o tym nacinaniu. Powiem Ci, że ja podczas pierwszego porodu (mialam 22 lata) w ogole prawie nic nie wiedzialam o ciazy i porodzie - az sama sie sobie dziwie wink i nawet nie wiedzialam ze cos takiego jak nacinanie krocza istnieje wink Zdziwilam sie gdy mnie szyli po porodzie wink a szczegołach dowiedziałam sie potem, jak nie mogłam siedziec... i chyba byłam szczesliwsza niz teraz smile
                • mamba30 Re: Madzialenakata 08.09.10, 12:16
                  turnesolka, a gdzie Ty mieszkasz, że na Madalinskiego będziesz rodzic?
                  • loca201 mamba30 i fka_kp 08.09.10, 12:37
                    mamba30, tak, to prawda z tymi zapasami Cordafenu. Nie wiem dlaczego, ale zakończono jego produkcję. Było też o tym głośno w szpitalu, jak leżałam ostatnim razem w 24-25 tyg. Wiele położnych mówiło, że jest problem z jego zakupem - ale chodziło im chyba o tę aptekę, w której zaopatruje się szpital, bo ja odkąd biorę Cordafen to jeszcze nigdy nie napotkałam się na problem z kupnem. Jednak jeśli te zapasy się skończą to może być kiepsko, bo Cordafen naprawdę rewelacyjnie działa. Ale nam w sumie nic już nie grozi w tych ciążach w kwestii braków Cordafenu wink Bo do końca naszych ciąż raczej go nie powinno zabraknąć wink
                    Ps. Super, że nic poważnego na IP nie wykryli i że wróciłaś szczęśliwie do domu.

                    fka_kp, no to gratuluję córeczki! smile Mąż już ze mną, ale za kilka dni znowu musi na 2-3 dni pojechać (zaczynamy budowę domu i w związku z tym akurat teraz przypadł okres najważniejszych załatwień). Ubolewam nad tym, bo w obecnej sytuacji nie bardzo chciałabym zostawać bez Niego, no ale jak mus to mus. W razie czego telefon i w 2 godziny przyjedzie, chociaż mam nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby.

                    A co do tego czopa śluzowego to w pierwszej ciąży u mnie nie odchodził wcale. W obecnej od kilku dni mam bardzo dużo śluzu takiego delikatnie żółtego albo przezroczystego (też żółtawy jest o konsystencji budyniu). Mam nadzieję, że to jednak nie czop, bo to zdecydowanie za wcześnie, tylko że to wzmożone upławy, bo podobno mam dużą nadżerkę (a przed ciążą miałam całkowicie wyleczoną). W tej ciąży to dosłownie już chyba wszystko się mnie czepia: problem z szyjką, mega krwiak, infekcja pochwy, a teraz jeszcze nadżerka. No cóż, jakoś to przeżyję wink Najgorzej, że nie mogę się wcale pozbyć kaszlu i ogromnego kataru włącznie z zapchanym nosem. Męczy mnie to bardzo. Gardło już zupełnie nie boli, ale ten nos to porażka.
                    • loca201 adamari - nacięcie 08.09.10, 12:42
                      Owszem, może samo nacięcie w chwili nacinania jest zupełnie bezbolesne, jeśli umiejętnie je wykonają podczas skurczu (ja wcale nie czułam i nawet bym nie widziała, że mnie cieli, tylko zobaczyłam nożyczki już po nacięciu), ale skutki nacięcia np. dla mnie były straszne. Nie mogłam usiąść na tyłek przez miesiąc, a to co czułam przez pierwsze 3 doby to nawet nie chcę pamiętać (opisywałam to już w tym wątku, więc nie będę się powtarzać, powiem tylko tyle, że - przyrzekam - modliłam się o śmierć!). Mimo, że miałam naprawdę ciężki poród, to wolałabym urodzić w mękach jeszcze 5 razy niż raz odczuwać skutki nacięcia. Ale ile kobiet tyle opinii o nacinaniu. Wiadomo, jeśli trzeba to trzeba, wolę się męczyć, aby tylko dziecko zdrowe było, ale jeśli można tego uniknąć to czemu nie zadbać o ochronę krocza? Przy tym porodzie wspomnę o tym położnej, że nie chcę być nacinana rutynowo, chyba, że będą ku temu ważne powody. To samo z resztą z oxy.
                      • turnesolka Re: adamari - nacięcie 08.09.10, 13:21
                        loca, ale z tego co zrozumiałam z tego mi położna i ginka tłumaczyły to nie ma czegoś takiego jak naciecie rutynowe i ani położnej ani lekarzowi nacięcie nie jest na rękę. Dla położnej to dodatkowa pracy = mycie narzędzi a dla lekarza szycie.

                        Poza tym pęknięcie przeciez potem tez boli, niby niektórzy piszą że się szybciej goi ale jakoś nie wydaje mi się żeby róznica mogłabyć większa.

                        Ja to chyba raczej wolę żeby mnie bardziej profilaktycznie nacięli niż liczyli że nie pęknę w najgorszym miejscu.

                        Z tą "ochroną" krocza to chyba też lekka fikcja, raczej nie wiele da sie zrobić. Po prostu jedne dziewczyny maja tam szerzej i bardziej elestyczną skórę drugie troche gorzej. Myślę że to jest troche tak jak z rozstępami na brzuchu, jak masz predyspozycje to się pojawią. Te wszystkie masaże i przygotowania podobno to też kituś bajduś, nic nie daje i można sobie tylko jakąś infekcję do pochwy wprowadzić.
                        • turnesolka Re: adamari - nacięcie 08.09.10, 13:26
                          tak się jeszcze zastanawiam czy ktoś osobiście zna jakąś dziewczynę która urodziała zupełnie bez nacięś i pęknięć?

                          Ciekawe jak często to się zdarza?
                          • loca201 Re: adamari - nacięcie 08.09.10, 14:26
                            turnesolka, tak napisałam o tym rutynowym nacinaniu, bo z tego co rozmawiałam z kobietami po porodzie (a spędzając w szpitalu ponad 2 tyg po porodzie to naprawdę wiele kobiet się przewinęło) to wiele z nich twierdziło, że ich zdaniem nacięcie nie było potrzebne, bo nie było wskazań medycznych do szybszego zakończenia porodu (dzieci były zdrowe, tętno miały dobre, nie zanikało, nie były owinięte pępowiną), a jednak je cięto. Nie mnie oceniać jak było u innych. Mnie nacięli, bo wskazania były. Położna mi się trafiła z przypadku naprawdę fajna i profesjonalna i mówiła, że jakby nie trzeba było to by nie cięła, ale sama wiedziałam podczas porodu, że bez nacięcia się nie obejdzie.

                            A co do Twojego pytania o poród bez nacięć i pęknięć to jak byłam w szpitalu ostatnim razem to była ze mną kobieta, która miała już 2 synów (12 i 14 lat) i czekała na córkę. Mówiła, że nie była ani nacięta ani nie pękła przy żadnym porodzie. Czyli jednak jest to możliwe wink (szkoda, że nie u mnie) wink
                            • turnesolka Re: adamari - nacięcie 08.09.10, 14:40
                              loca, no to może jest jednak szansa bez pęknięcia/nacięcia. ja to chyba lepiej przestanę już o porodzie myśleć, pytać i czytać, bo to mnie za bardzo stresuje i załamuje a i tak humor mam słaby bo tez mnie przeziębienie męczy. Z przeziębieniem nie jest póki co aż tak źle ale nam leżącym dużo nie trzeba żeby stracić resztki dobrego samopoczucia.

                              Tak mi sie teraz przypomniało że jak mówiłam mamie że będe miała chłopca to powiedziała, to lepiej będzie miał łatwiejsze życie, oczywiście z dziewczynki też wszyscy by się cieszyli i nie chodziło tu o żadną "dyskryminację". Ale jednak coś w tym jest że mamy z tymi naszymi kobiecymi atrakcjami przechlapane. Przecież jakby facet miał to samo przechodzić co my to by sie chyba załamal.
                    • mamba30 Re: mamba30 i fka_kp 08.09.10, 13:03
                      w mojej aptece nie ma... ale w wawie przeciez jest ich jeszcze sporo smile

                      ja też nie przypominam sobie żadnego czopa w 1 ciązy, ale każda ciąża jest inna.

                      u mnie wykryto albo polipa albo ektopia sie zrobiła (prędzej), ale mam sie tym nie przejmować. Loca, oby do przodu. Przeciez nas już nic nie zaskoczy wink
                  • turnesolka Re: Madzialenakata 08.09.10, 12:53
                    mamba, mieszkam zaraz obok szpitala, więc daleko nie mam. m.in. dlatego ten właśnie szpital wybralam ale ogólnie też mi się podoba i poziom.
                    • mamba30 Re: Madzialenakata 08.09.10, 13:05
                      Turnesolka, a tak bardziej konkretnie gdzie? (może byc na priv) ja tez z Mokotowa, może mamy jakos blisko do siebie? smile
                • adamari1 Re: Madzialenakata 08.09.10, 12:33
                  Dla mnie to trochę demonizuje sie to nacięcie i robi z niego wielkie halo. Nie bardzo rozumiem dlaczego. Umiejętnie wykonane nie jest nawet odczuwalne podczas porodu, poza tym NAPRAWDĘ porod boli tak, ze małe ciachniecie jest jak pikus. A po sprawie człowiek zastanawia sie, o co tyle krzyku. Mnie cięli, owszem, miałam parte juz przy 6 cm rozwarcia, rozwalalo mi szyjkę, a w efekcie i mała zaczęła gubić tętno. Może gdyby nacięli mnie wcześniej, to tej ciąży nie musiałabym spędzać w łóżku, bo to zmasakrowana i popękana wtedy szyjka dziś nie jest w stanie utrzymać ciąży. Więc bez przesady, naprawdę, nacięcie to naprawdę bzdura w porównaniu z innymi rzeczami i szkoda nawet zawracać sobie tym głowę wg mnie.
                  • mamba30 Re: Madzialenakata 08.09.10, 13:08
                    Adamari1, to nie tak. każda z nas jest inna i każda ma inny prób bolu. Poza tym to że jednej nacieli bezbolesnie nie oznacza, że każda spotkało takie szczęście. Ja tam akurat rozumiem obawy innych kobiet. Dodam, że sama bylam cieta i to sporo i nie mam traumy z tego powodu. uważam, że jak będzie i teraz taka potrzeba, to niech tną. Ale szanuje tez lęki innych babeczek. A juz te lezące maja naprawdę mnostwo czasu na rozmyslanie, wymyslanie i co tam jeszcze smile
                    • ola9876 Re: Madzialenakata 08.09.10, 16:17
                      jakaś plaga z tymi przeziebieniami, nigdzie nie chodze no to mąż przywlókł jakieś paskudztwo noi zaczyna mnie wiercić w nosie, gardlo pobolewa, jakoś kiepsko sie czuję, a najgorsze że to koniec 37 tygodnia a poniedziałek ściągają szew i jak zacznę rodzić to z jakims paskudztwem. Mam nadzieje że czosnek, miód i cytryna pomoga i się zatrzyma bo jakoś po leżeniu wytrwaniu teraz choroba to juz ironia losu.
                      Jejku chwilami nie wierze że jest juz bezpiecznie.
                      • loca201 Mam pytanie.... 08.09.10, 16:33
                        turnesolka, mam nadzieję, że humor to sprawa przejściowa i szybko wróci lepszy nastrój. Co do nacięcia to fajnie by było bez niego, bo chociaż o tyle byłoby łatwiej. Ale to już niestety my nie mamy na to większego wpływu.

                        ola9876, to zupełnie jak u mnie, też nigdzie nie chodzę to od synka się zaraziłam wink U mnie niestety czosnek i mleko z miodem nie dało pożądanych rezultatów i skończyło się na antybiotyku, ale fakt faktem, że zaczęłam "kurację" składnikami naturalnymi jak już była dość zaawansowana sytuacja, stąd pewnie dlatego dalej się rozwinęła.

                        MAM PYTANIE:
                        Czy któraś z Was się orientuje od którego tygodnia ciąży już nie zatrzymuje się porodu jeśli takowy by się zaczął? Wydaje mi się, że gdzieś czytałam, że od 35 tyg już nie zatrzymują (tylko nie wiem czy skończonych 35 tyg czy od płynącego 35 tc, czyli skończonych 34). Czy to w ogóle jakaś fikcyjna informacja?

                        Interesuje mnie to bardzo, ponieważ mam wizytę w czwartek (nie wtorek, jak pisałam wcześniej - przeważnie miałam we wtorki i z przyzwyczajenia mi się pomyliło) 16 września (mam nadzieję, że do niej jeszcze wytrwam 2w1) i dokładnie wtedy zacznę 35 tc. Jeśli doczekam do tej wizyty to zapewne już będzie szyjka zgładzona i lekarz będzie mnie kierował do szpitala aby tam bezpiecznie doczekać do porodu, czego strasznie się obawiam i zdecydowanie do szpitala nie chcę. Dlatego istotna jest dla mnie informacja czy faktycznie od tego 35 tyg nie zatrzymuje się już akcji, bo jeśli to prawda to już bez różnicy czy będę w szpitalu czy w domu, więc zdecydowanie wróciłabym do domu.

                        Oczywiście o wszystko wypytam na kontroli i rozważymy wszystkie za i przeciw, już nawet spisuję pytania na kartkę, bo pewnie to już by była ostatnia wizyta, ale na chwilę obecną może Wy wiecie jak to jest z tym porodem po 35tc?
                        • elle.net Re: Mam pytanie.... 08.09.10, 16:49
                          hej leżaczki smile
                          Loca nie wiem czy zatrzymuja w 35 tc czy nie ale ja byłam w 35 tygodniu (34 t i którys dzien) i wody mi odeszły wiec nie bylo chyba co zatrzymywac sad
                          Ja mam wizytę w piatek i mam nadzieje wytrzymac jeszce 3 tygodnie w dwupaku smile
                          Co do nacięcia to ja miałam bo mały tracił tętno i trzeba bylo działać, nie czułam nic, dopiero połozna mi po porodzie powiedziala że musiała naciąć bo bym nie urodziła, lekarz zszył bardzo dobrze bo od razu na nogi stanełam i na tyłek siadłam big_grin
                          • ola9876 Re: Mam pytanie.... 08.09.10, 17:04
                            Mój lekarz twierdził że w 36 to juz nie zatrzymują porodu
                            • 1kingakrzysztof Re: Mam pytanie.... 08.09.10, 17:35
                              No wlasnie tez mi sie tak obilo o uszy ze od 36 nie zatrzymuja porodu wiec chyba mosi byc skonczony 35tydzien ale do konca jak to naprawde jest to nie wiem.
                              loca201 mosimy wytrwac w dwupakach jak dlugo sie da,tak naprawde wiele nam nie zostalo ale ja tak jak ty licze kazda godzine i kazdy dzien,pozakladalam kalendarzyki,w telefonie i gdzie sie da,chyba juz bzikuje!Ale wedlog twojego podpisu wychodzi ze 16 zaczniesz 34 tydzien,chyba ze cos nie tak z suwaczkiem.
                        • turnesolka Re: Mam pytanie.... 08.09.10, 17:44
                          Loca, to chyba moja ginka jest najbardziej "surowa" bo po pierwsze pozwoliła (jak dotrwam oczywiście) mi sie zacząć uruchamiać dopiero jak skończe pełne 37 tc po drugie mówiła że (dopiero) wtedy się już nie zatrzymuje bo jak dzidzia się pcha to znaczy że mu już w brzuchu niedobrze i lepiej żeby się rodził. Nie powiedziała dosłownie że wcześniej się zatrzymuje ale tak jakoś wywnioskowałam z tego co mówiła. I jeszcze w czasie mojej wczorajszej rozmowy z położną podobne wrażenie odniosłam że jak się da to trzeba się starać wytrwać do tego 37 tc.
                      • turnesolka Re: Madzialenakata 08.09.10, 17:48
                        Dokładnie, plaga przeziębień, mnie oczywiście też mąż zaraził. Póki co bardzo mnie nie rozłożyło ale antybiotyk wzięłam od razu bo też się boję żeby nie być przeziębiona na poród.

                        Objawy mam takie jak Ty i loca, gardło i katar. Biorę Mucosolvan więc póki co kaszlu za bardzo nie mam. Wydzielina z nosa niestety ciągle trochę zielonkawa ale mam wrażenie że juz antybiotyk powoli to zwalcza.
                        • loca201 Re: Madzialenakata 08.09.10, 18:37
                          turnesolka, ja będę leżała wytrwale choćby i do 40 tc, jeśli tylko będzie mi to dane. I nawet jeśli lekarz by mi powiedział, że mogę już się poruszać to w obecnej sytuacji i tak wstałabym dopiero po skończonym 37-38 tyg. Po prostu chcę jak najdłużej utrzymać ciążę, bo boję się o zdrowie dziecka, a poza tym mój synek miał bardzo dużą żółtaczkę, mimo, że urodził się w 38 tc (ostatni dzień). Nie chcę leżeć z córcią znowu ponad 2 tyg w szpitalu, a potem włóczyć się po szpitalach dziecięcych żeby doleczyć żółtaczkę, także chcę jak najdłużej być w ciąży, mimo, że w naszych sytuacjach jest to już trudne.

                          Poza tym tylko dzięki własnemu rozsądkowi jeszcze noszę tę ciążę, bo przy wypisie ze szpitala (każdym z trzech w tej ciąży) lekarze powtarzali, że nie muszę leżeć plackiem, a wystarczy tylko się oszczędzać. Że mogę chodzić na niedługie spacery czy wyjść do sklepu. Ja wiedziałam jak przebiegała pierwsza ciąża i nie słuchałam ich porad tylko sama zastosowałam naprawdę rygorystyczne leżenie, włącznie z kąpielą i myciem głowy tylko raz w tygodniu. Mój ginekolog chwalił mnie za wytrwałość i również mówił, że lepiej jest jednak się poświęcić i leżeć. I co by było jakbym posłuchała tych lekarzy ze szpitala skoro przy takim leżeniu plackiem i tak już jest beznadziejnie? Wolę nawet nie myśleć. Także o tym zatrzymywaniu to tak z ciekawości i dla uspokojenia się, bo wizja pobytu w szpitalu do porodu mnie przeraża, bo wiem, że w szpitalu będę podupadać psychicznie i się stresować, a to na pewno nie wpłynie pozytywnie na sytuację, a wręcz może spowodować szybszy poród. Także wolałabym jednak zostać w domu tyle ile się da. Mam ogromną nadzieję, że na najbliższej wizycie szyjka jeszcze będzie zamknięta. Nieważne już ile będzie miała, żeby miała chociaż 2 mm to już będę zadowolona, naprawdę. Z jednej strony nie mogę się już doczekać tej wizyty, a z drugiej jakoś się jej obawiam.

                          A z przyjemniejszych rzeczy: mam dziś dobry humor, bo wzięłam ekspresowy prysznic (pod zegarkiem: 2 min i 40 sek) + umyłam głowę W KOŃCU! Pierwszy taki relaks po tygodniu. Już myślałam, że zarosnę. Żałuję, że nie mogłam sobie pozwolić na ogolenie nóg, ale wolę nie ryzykować. Jakoś przeczekam jeszcze tydzień i już przed wizytą kontrolną doprowadzę się porządniej do ładu. Ale i tak jestem szczęśliwa, bo dla mnie to nawet taki szybki prysznic to mega odświeżenie po tygodniu leżenia.A drugi powód do radości: jak przeżyję noc to jutro będzie już skończone 33 tyg!!! smile smile smile
                          • loca201 Jeszcze jedno pytanie - z serii "głupich" 08.09.10, 19:27
                            Dziewczyny, tak z tych durnych pytań mam jeszcze jedno... Mówiąc "durne" mam na myśli, że wiem, że u każdej kobiety to sprawa indywidualna, jednak mimo wszystko zastanawia mnie to: ile przytyłyście do tej pory i w ewentualnych wcześniejszych ciążach?

                            Ja w pierwszej przytyłam 22 kg (z wagi startowej ok. 52 kg do AŻ 74 kg!). Było mi z tym strasznie źle, zwłaszcza, że ostatnie 12 kg złapałam w ostatnie 2 miesiące! Dlatego teraz się obawiam żeby tyle mi nie przybyło. Obecnie mam 11 kg na plusie (waga startowa też ok. 52, a obecnie 63 kg). Mam ogromną nadzieję, że przybędzie jeszcze nie więcej jak 4 kg, tak żeby zamknąć się w 15. Wiem, że to chore, ale chyba mam na tym punkcie już jakąś obsesję.

                            Wszystkie kilogramy z pierwszej ciąży zgubiłam w 3 miesiące, więc chyba dość szybko, także mam nadzieję, że tym razem też tak będzie, jednak nie chciałabym tyle przybrać, bo zwyczajnie strasznie źle się z tym czułam. I nie mam na myśli wyglądu hipopotama, chociaż taki był, ale zwyczajne samopoczucie: miałam straszne duszności, kłopoty z oddychaniem, skoki ciśnienia (rzadko, ale przy wzmożonym ruchu - czyli kontrolna wizyta u gin), drętwiały mi strasznie nogi (to akurat już się zaczyna - jak tylko wstanę siusiu to całe łydki robią mi się czerwone i kłują jakby mi ktoś wbijał milion szpilek).
                            • turnesolka Re: Jeszcze jedno pytanie - z serii "głupich" 08.09.10, 20:02
                              Loca, przy 170 cm wzrostu, startowałam z ok 55-57 kg. Nie wiem dokładnie ile bo się tuż przed ciążą nie ważyłam, na pierwszym ważeniu na początku ciązy miała 57 ale byłam już wtedy mocno napuchnięta (przynajmniej 1 - 2 kg wody). Mam tez wrażenie że ze ok 2-3 które przybrałam w ciągu 1/2 roku przed zajściem w ciążę było potrzebne mojemu organizmowi żeby właśnie zajść w ciążę. Na ostatnim ważeniu (w poniedziałek, czyli w połowie 36 tc) miałam 70 kg i ginka podsumowała że to jest bardzo poprawny wynik - w sam raz. Też mi się wydaje że nie jest najgorzej, no jak na siebie patrzę to jakiś nadmiernych "zwałów" tłuszczu nie widzę. Szczoda tylko że przez leżenie bardzo mi spadły mięśnie na nogach, no i pupa też trochę duża.

                              Wiem że będę się starała możliwie szybko wrócić do formy i satysfakcjonującego mnie wyglądy ale oczywiście bez szaleństw, głodzenia się etc. Mam nadzieję że jakoś pójdzie ale szczerze to boje się że łatwo nie będzie. Boję się zwłaszcza wiszącego brzucha i obwisłych po karmieniu piersi - o tym zreszta już pisałysmy jakiś czas temu.

                              Najgorsze z tymi kwestiami wyglądowymi jest to że nawet nie chodzi o opinię innych, nawet mojego męża, ja sama strasznie nie lubie być zaokrąglona, mam taką budowę że najlepiej się czuję jak mam wysportowaną smukłą sylwetkę, czyli ok 52-53 kg. Czyli będę miała dużo kilo do spalenia.
                              • madzialenakata Re: Jeszcze jedno pytanie - z serii "głupich" 08.09.10, 22:19
                                Ja przy wzroście 160 cm ważyłam przed ciążą 45kg, teraz już prawie 59 big_grin Mam odwrotnie niż Wy, bo ja z kolei nie chciałabym tracić wszystkiego po ciąży, a wiem, że znowu strasznie zjadę z wagą, a to 45-46 kg to dla mnie za mało, chciałabym ważyć tak z 50 kilo... Z synkiem też schudłam szybko po porodzie i znowu był ze mnie chudzielec bez ciała wink A mam tak, że nawet jak bardzo chcę i jem to nie mogę przytyć!!!
                          • turnesolka Re: Madzialenakata 08.09.10, 19:47
                            Loca, ja też od samego początku problemów z szyjką leżałam zawsze więcej niz zalecali lekarze i wcale nie żałuję.

                            Doskonale rozumiem radość z prysznica i mycia włosów. Ja też się w tym temacie mocno ograniczam, bo po kazdym takim "luksusie" mam mocno napięty brzuch. Prysznic co prawda biorę co drugi dzień, czasem nawet codziennie ale z myciem głowy to ostatnio też raz w tygodniu. A pare mcy temu mocno skróciłam włosy bo z długim to sobie nie dawałam rady. Mam bardzo gęste włosy a w ciąży jeszcze mi się zagęściły więc mycie i suszenie było po prostu koszmarem.
                            • loca201 Re: Madzialenakata 08.09.10, 20:34
                              Ja też skróciłam, a właściwie to mąż mi skrócił wink Wziął nożyczki i CIACH! wink Po porodzie pójdę do fryzjera to mi wyrówna. Teraz i tak nigdzie nie wychodzę tylko na kontrole, to i tak wiążę w kucyk, więc nie widać, że nie równe. Co prawda mi się przerzedziły, bo strasznie wypadają mi w ciąży, całymi garściami, ale mimo to mycie długich było mi nieporęczne z brzuchem, bo i tak muszę się nagimnastykować. U mnie prysznic niestety już tylko raz na tydzień sad Wcześniej, przed ostatnią wizytą, zanim dowiedziałam się, że szyjka już ledwo trzyma na 6 mm i rozwarcie to brałam raz na tydz kąpiel i w między czasie prysznic, a teraz, jak boję się nawet wstać do toalety to już o kąpieli mogę w ogóle zapomnieć, tyle co przed wizytą u gina taka szybka, ale musi być kąpiel, bo na stojąco pod prysznicem nie jestem w stanie ogolić nóg ze względu na to potworne mrowienie, bo zaraz mi się słabo robi. Dlatego wolę bezpieczniej na chwilę usiąść.

                              A co do obwisłego brzucha i piersi, to fakt, o piersiach już pisałam - fatalne po pierwszej ciąży (w mojej opinii), a brzuch udało się doprowadzić do formy. Nogi miałam nawet jakby troszkę smuklejsze, bo spodnie w nogawkach były luźniejsze, chociaż na wadze nie było mniej, po prostu tyle co przed ciążą. Ale ja w wadze 51-52 kg przy moim wzroście 165 cm czuję się najlepiej. Nigdy też się nie głodziłam (zwłaszcza po ciąży) i nie ćwiczyłam (nie lubię ćwiczyć po prostu).
                            • 1kingakrzysztof Re: Madzialenakata 08.09.10, 20:43
                              Ja tez jestem zadowolona jak jestem po prysznicu i myciu glowki,wloski myje mi moj mezulek raz na tydzien a bywa ze i na dwa..sama nie moge pod prysznicem bo jak trzymam rece u gory to mam odrazu mega twardy brzuch i strasznie ciagnie w dol wiec wole nie ryzykowac.
                              Mi lekarka powiedziala ze najwazniejsze zeby skurczy nie bylo to nawet jak juz szyjki nie bedzie mozna przetrzymac.Ja przytylam 14 kilo i jeszcze przed ciaza okolo 5 jak mnie faszerowali lekami przed in vitro ale teraz dla mnie najwazniejsza jest nasza coreczka wiec swoimi kraglosciami sie nie przejmuje choc tylek mega wielkismile Bede myslec co tu zrobic zeby wrocic jak najszybciej do dawnej wagi po porodzie,a bedzie co spalac,oj bedzie...
                              • 1kingakrzysztof Re: Madzialenakata 08.09.10, 20:48
                                A nosila ktoras po ciazy taki pas poporodowy? ponoc ladnie sciaga brzuch i slyszalam dobre opinie no ale nie wiem ile w tym prawdy.
                                • turnesolka Re: Madzialenakata 08.09.10, 20:59
                                  No właśnie też się nad tym pasem zatanawiam. Moja mama taki nosiła po operacji ginekologicznej, bo jej lekarze i pielęgniarki zaleciły, żeby rana na brzuchu się nie rozchodziła czy coś w tym stylu.

                                  Ale jak na forach czytałam o takich pasach po porodzie (sn i cc) to opinie są jak zwykle bardzo podzielone. Jedni że super a drudzy że wręcz odwrotnie ze jeszcze bardziej rozleniwia mięśnie. Tak więc nie wiem w co wierzyć. Może się jeszcze mojej ginki i położnej podpytam, ale chyba i tak po porodzie to się tego tak od razu nie zakłada.

                                  Niektóre dziewczyny narzekały teże ten pas jest mega niewygodny.

                                  A może któraś próbowała też inną tzw bieliznę poprawiającą kształty, no wiecie coś w stylu wielkich gaci Bridget Jones smile
                                  • 1kingakrzysztof Re: Madzialenakata 08.09.10, 21:08
                                    Ponoc ten pas mozna uzywac po pologu,moja mama sciagala sobie brzuch recznikiem tak jej kiedys polozna polecila(chyba o pasach wtedy nie bylo mowy)no ale w rezultacie po 4 ciazach brzuchol mamunia ma elegancki,widzialam tez wlasnie takie majty o ktorych piszesz turnesolka,ponoc formuja i podnosza pupe i sa tez takie co siegaja az do piersi i sa na takich ala szelkach i je tez troche podnosza,pewnie mosi to byc nie wygodne no ale czego my kobietki dla pieknej sylwetki nie zrobimysmile
                                • ola9876 Re: 08.09.10, 21:06
                                  O kąpieli to własciwie już zapomniałam jak to jest raz nie wyszłabym z wanny od razu skurcze a po drugie strach przed infekcją bo mam szew sad Ale prysznic biore codziennie szybko bo szybko ale, no teraz trochę sobie szaleję już (ale ja już mogę). Co do nóg dziewczyny to rewelka sprawa damska maszynka elektryczna można poszaleć w łóżku na leżąco noi fryz tu i ówdzie zrobić (choć nie sądzę żeby z naszymi brzuszkami to było realne, chyba że pomoc męża ale tu znowu uwaga na skurcze od nadmiaru wrażeń smile
                                  Loca te łydki takie kłujące jak się wstanie to myślałam cały czas że to efekt uboczny cordafenu, też mi się tak robi czerwone i kłujące.
                                  Ja przytyłam około 9 kilo ostatnio waga stanęla jak byłam, ale w pierwszej ciaży tez tyle chyba 10, brzuch wrócił do normy, waga też, tylko te piersi juz nie teraz też nie mam nigdzie rostępów tylko na piersiach, i coś czuję że będą super pełne a jak skończe karmić to opadną kurczę i nawet ćwiczenia ich już nie podniosą sad
                            • madzialenakata Re: Madzialenakata 08.09.10, 22:24
                              No i ja też leżałam, mimo że mój lekarz nie zalecił mi wprost non stop leżenia. Ale dało rezultaty i nie żałuję smile
                        • madzialenakata Re: Madzialenakata 09.09.10, 06:58
                          Czy na forum panuje jakas epidemia? wink Ja wczoraj obudziłam się ze strasznie bolącym gardłem, mam nadzieję, ze nie przerodzi sie to w nic gorszego. Swoja droga przeziebienie na poród to na pewno nic przyjemnego uncertain
                          • turnesolka Re: Madzialenakata 09.09.10, 08:21
                            cześć z rana, dziewczyny wybaczcie ale muszę się wyżalić. Przez to cholerne przeziębienie, po prostu (ledwo) przeżyłam koszmarna noc. Nos na przemian zatkany lub z niego płynie... wszystkie śluzuwki suche i bolące. Zatoki zawalone, pulsują i bolą. Do tego od smarkania i odkasływania mega zgaga, po prostu musiałam usiaść na łózku i trochę posiedzieć bo jeszcze zaczęło mnie mdlić i myślałam że nie utrzymam w brzuchu leków które brałam. Rano mi się trochę lepiej zrobiło, ale jestem taka wymęczona, że ledwo zipię.

                            Co to za cholera z tymi infekcjami, no po prostu chyba dla nas na dobicie. Bym sobie najchętniej poryczała ale raz że siły nie mam, dwa skurcze brzucha od tego mam, trzy nos by mi się jeszcze bardziej zapchał...
                          • adamari1 Re: Madzialenakata 09.09.10, 09:26
                            No wlasnie, ja tez, choc po lekarzu jestem i stwierdził, ze nic poważnego. Ale jest i katar upierdliwy i kaszel na poziomie krtani/ tchawicy i ból gardła tamże, zapisał mi jakieś bzurne syropki, bo pod antybola mu się nie kwalifikuję zupełnie. Zobaczymy. Oby szybko przeszło, bo ja teoretycznie, wg mojego gin powinnam już rodzić (dał mi czas max do 10 września). Sęk w tym, że ja nie czuję symptomów porodu, mój organizm chyba zmienił zdanie smile
                            • loca201 turnesolka 09.09.10, 10:30
                              turnesolka, no to ja Ci współczuję, bo doskonale wiem co czujesz. Mnie gardło co prawda przestało już boleć, ale nos mam coraz gorzej zapchany uncertain Tak mi spływa do gardła, że też się budzę w nocy. Głównie dlatego, że nos zapchany i nie mogę oddychać i oddycham przez to przez usta i wysycha mi gardło i budzę się, bo z tej suchoty zaczyna pobolewać i muszę się napić. A jak tak piję to muszę do toalety i tak w koło macieju. Nie wiem o co chodzi, że ten nos zamiast lepiej to gorzej, bo to już przecież ponad tydzień minęło (trzyma mnie od zeszłego wtorku). A od zapchanego nosa boli mnie strasznie głowa. Także Tobie współczuję.

                              A ja dziś z jednej strony szczęśliwa, bo nowy tydzień się zaczął (34 tc), a z drugiej lekko zmartwiona, bo boli mnie w kroku sad
                              • turnesolka Re: turnesolka 09.09.10, 10:42
                                Loca, z tym nosem to może być gorzej przez ciąże, bo hormony ciążowe zagęszczają śluz. Miałam też podobnie jak brałam pigułki (a wiadomo ze pigułki troche symulują ciąże własnie), wszystkie infekcje wtedy gorzej przechodziałam.

                                Co prawda mój mąż nie w ciąży smile i nie na pigułkach a juz ponad tydzien z tym katarem walczy i też wcale mu za bardzo nie przechodzi. Po prostu jakaś franca cholerna ta infekcja. Mi oprócz leków pomagają trochę te inhalacje z gorącej wody z solą. Tak się delikatnie śluzówki nawilżają i łatwiej ten syf z nosa schodzi.

                                Ogólnie mimo że to tylko głupi katar to taka jestem osłabiona że nawet gdybym mogła chodzić to bym leżała, tez przy zyciu trzyma mnie tylko że jest czwartek i kolejny tydzien zaliczony! Tak sobie teraz wykoncypowałam że nawet jest dobrze, przez ten tydzien leżania co mi został to się akurat wykuruję (mam nadzieję) i potem to już będzie bajka... Obym się nie przeliczyła wink
                                • mamba30 Re: turnesolka 09.09.10, 11:23
                                  Dziewczyny, trzymajcie się cieplo i walczcie z bakcylami. Mnie na razie omijaja zarazki, ale i tak cięzko oddychać (ciązowo). Kurcze, Wy juz na wylocie. Ani się onejrzycie, jak maluszka trzymac w ramionach będziecie. Ja musze wytrzymac jeszcze minimum 12 tyg. Kawał czasu.
                                  • loca201 Re: turnesolka 09.09.10, 11:49
                                    turnesolka, z tym nosem to chyba tak już jest, że niby tylko katar, a osłabia, bo przyznam, że odkąd mnie męczy to też leżę bez większego marudzenia. Też czuję się bardziej osłabiona i w ogóle. A z tym "wspomaganiem" kataru przez hormony ciążowe to nawet nie pomyślałam, ale coś w tym musi być, bo w pierwszej ciąży też miałam duży problem z nosem i nie mogłam się pozbyć kataru. Jeśli chodzi o męża to u mnie z kolei synek zakatarzony już od poprzedniej soboty i też antybiotyk wybrał, wszystkie inne objawy ustąpiły, a katar jaki miał taki ma, też mi się wydaje, że większy, a zwłaszcza zgęstniały.

                                    mamba30, wiesz, teraz Ci się zdaje, że to jeszcze AŻ tyle Ci zostało, ale jak już będziesz w tym 30-tym którymś to pomyślisz: "ale to zleciało" wink Ja sama tak miałam, a najbardziej mi się nasilały takie myśli jak leżałam w szpitalu w 13, 18 i 24 tyg. Wtedy to też rozmyślania były pt.: "jejku, ta kobieta już w 35 tyg, a mi jeszcze tyyyyle zostało...", a teraz nie mogę uwierzyć, że to JUŻ 34 tydz się dziś zaczął smile I jeszcze niech CHOCIAŻ 3 tyg tak będzie, żeby do skończonych 36 tyg dolecieć i byłoby już całkiem super smile Tylko martwi mnie właśnie to większe niż zwykle napieranie na krocze i strasznie dużo dziś śluzu takiego budyniowatego miałam z rana. Ale wmawiam sobie, że to z nadżerki, o czopie nawet nie chcę myśleć, bo to za wcześnie.
                                    • mamba30 Re: turnesolka 10.09.10, 12:07
                                      Loca, może i tak, sama nie wiem. Niby to juz z 2 strony 25 tydzień, a w sumie dopiero co dwie kreski świętowaliśmy. Ale ja to taki raptus jestem, wszystko chciałabym juz, teraz smile

                                      Kiedy masz teraz wizyte u gina? Nie myśl o porodzie, mysl optymistycznie, będzie dobrze.
                                      • loca201 Mamba30 10.09.10, 12:11
                                        Wizytę mam 16 września (na godz. 15.20), chyba Ty też? wink Nie wiem jak wytrzymam, bo naprawdę odliczam dni jak nie wiem co... Chociaż wczoraj nawet dość szybko mi zleciało.
                                        • mamba30 Re: Mamba30 10.09.10, 12:33
                                          Tak, ja też, tyle tylko że ja na 13.45. Mam nadzieje, że nasze szyjki pozostana do tego czasu bez zmian. w sumie to smiac mi sie chce, że moje zycie kręci się teraz wokół dlugości szyjki macicy he he big_grin

                                          Wczoraj byłam niegrzeczna i upiekłam ciasto fale dunaju. Wyszło pyszne, więc sie moge raczyc w ten ponury dzień. O! smile
                    • madzialenakata Re: Madzialenakata 08.09.10, 22:38
                      oj mamba, z tym leżeniem i rozmyślaniem to święta racja smile
          • madzialenakata Re: Madzialenakata 08.09.10, 22:30
            No to jestem po wizycie u mojego ginekologa: zbadał mnie na wszelkie sposoby wink i tak, szyjka 11mm, czyli od piątku tak samo, rozwarcie na opuszek palca, żadnej krwi nie zauważył (bo w zasadzie przestał się pojawiać ten podbarwiony krwią śluz), łożysko ok. Skurczy, bóli brak, więc wyszło na to, że jeszcze nie rodzę. Do końca 37 tygodnia mam brac Cordafen. No i do szpitala mnie w obecnym stanie nie wysłał.
            Mi się osobiście wydaje, że tym wczorajszym spacerem sobie troche zaszkodziłam, więc teraz będę ostrożna, aczkolwiek po domu się będę kręcić i między polegiwaniami uskuteczniać przygotowania, prasowanko itp smile
            Acha, poza tym lekarz coś mi wspomniał, że od 38 tygodnia to musze sie ruszac, zeby nabrac troche kondycji przed porodem, no ale nie wiem czy to jeszcze w ogóle możliwe, jak zaczne sie ruszac i przyspiesze poród, to raczej już nie zdążę wink
            • 1kingakrzysztof Re: Madzialenakata 08.09.10, 23:32
              madzialenakata To dobre wiesci,juz tak niewiele ci pozostalo do ukonczenia 37tc,z ta kondycja to masz racje,ja mam zakwasy po wizycie u lekarza wiec troche sie obawiam bo organizm nie przyzwyczajony do wysilku,no i jak wejsc potem na obroty po porodzie..
              • mamba30 Re: Madzialenakata 09.09.10, 09:18
                o tak, kondycje to my mamy na 5 big_grin Kilka dni temu bylam z mężem w bibliotece, oczywiście podjechalismy samochodem, miałam do pokonania tylko jakies 20 schodków i w polowie drogi dostalam kolki smile
                • ola9876 choróbska fefefe 09.09.10, 12:06
                  Mój katar też nie odpuiszcza zaczynam chrypieć, głowa pobolewa, nie ma co ładne zakonczenie ciąży.
                  Zjadłam ostatnią tabletkę i ciekawe jak to będzie teraz, znając życie to wszystko się uspokoi, a ja bede chodzić i chodzić w tej ciąży smile Ale teraz to już mogę jejku jak to dobbrze w koncu poczuć się bezpiecznie, dziewczyny za kilka tygodni też to odczujecie.
                  • madzialenakata Re: choróbska fefefe 09.09.10, 13:12
                    ja tak byłam chora z 3 miesiące temu - najgorszy był katar, nie przechodził chyba z 2 a może troche dłużej tygodni, nie dawał spać w nocy, a do tego duszący kaszel, myslalam ze na miejscu urodze
                    • elle.net Re: choróbska fefefe 09.09.10, 14:49
                      Tylko prosze mnie nie zarazić tym przeziebieniem przez forum smile
                      Ja boje się że sie zarażę wirusem bo mój starszam miał wirusa z gorączka i biegunką od wtorku, juz dzis mu przechodzi ale boję się o siebie bo wiadomo że odpornośc mamy teraz kiepską sad jeszcze ja witamin nie biorę to juz wogóle zerową sad
                      • elle.net Re: choróbska fefefe 09.09.10, 14:59
                        jutro mam wizytę to sie okaże co i jak z moja szyjką i rozwarciem ale mam nadzieję jeszcze 2 tygodnie pochodzic w dwupaku smile
                        • ewikowa Re: choróbska fefefe 09.09.10, 15:34
                          mamba30: wiem jak sie czujesz - ja za kazdym razem jak przyszla jakas nowa kobitka na oddzial to sie pytalysmy w ktorym jest tygodniu i za co ja zamkneliwink no i zawsze sobie myslalam 'kurcze jak ja juz chcialabym byc w ... tygodniu' - wlasciwie ktorymkolwiek byloby lepiej niz w moim 20 czy 22 tyg...az pewnego razu przyszla kobitka i oczywiscie znow wywiad a ona powiedziala, 33 tydzien...na co ja sobie automatycznie pomyslalam 'oj jak ja...' a potem sie zatrzymalam...'ty czekaj, przeciez ty juz jestes w 34 tygodniu idiotko!' I tak strasznie sie cieszylam ze juz nie mialam najmniejszej ciazy na oddzialesmile - zobaczysz, przyjdzie i twoj czassmile
                          • turnesolka Re: choróbska fefefe 10.09.10, 11:42
                            Nie chcę zapeszać ale w nocy i dzis od rana czuję się dużo lepiej. Wreszcie udało mi się udrożnić nos, co za ULGA! Męczy mnie kaszel, ale mam nadzieję że też się jakoś uspokoi bo boli mnie juz od niego trochę brzuch boli.

                            Poza tym zaczynam dziś 37 tc więc humor dopisuje.
                            • loca201 10 września 2010... 10.09.10, 11:58
                              tornesolka, zdradź sekret jak dokonałaś tej poprawy, bo u mnie kurcze z tym nosem to porażka: coraz gorzej zapchany i spływa mi do gardła tak, że o mało się nie duszę sad Już nawet w nocy musiałam zapuścić krople i dziś miałam znowu nieprzespaną noc. Gratuluję osiągnięcia magicznego 37 tygodnia! smile Ja mam obawy i coraz częściej myślę, że u mnie to za wcześnie, bo od wczorajszego ranka cały czas aż do teraz coraz gorzej boli mnie w kroku sad Mam nadzieję, że to tylko przez ułożenie Małej, a nie jakieś... Nawet nie chcę pisać żeby nie wywoływać wilka z lasu...
                              • mamba30 Re: 10 września 2010... 10.09.10, 12:13
                                Loca, może połóż się z nogami wyżej?
                                • loca201 Re: 10 września 2010... 10.09.10, 12:19
                                  Nogi wyżej nic nie dają, z resztą cała pupa też nie. Jedyne co mi się po tym robi to większa zgaga, blee... Mam nadzieję, że doczekam do czwartku wink
                                  • mamba30 Re: 10 września 2010... 10.09.10, 12:35
                                    Ja miałam 2 spokój od zgagi (szok) i dzisiaj maupa znowu zaczyna się odzywać. Ale nic to, ciąża to nie choroba ponoć wink
                                    • loca201 Re: 10 września 2010... 10.09.10, 13:02
                                      Poczęstowałabyś tym ciastkiem wink Ja mam jakiegoś strasznego smaka od kilku dni na takie domowe ciasto. Wczoraj pół dnia przesiedziałam na necie na stronach z przepisami żeby pościągać jakieś fajne przepisy, a po porodzie, jak Mała pozwoli to coś w końcu upiekę. Wiecie co? Normalnie jedną z niewielu rzeczy, których naprawdę mi brak to moja kuchnia! Uwielbiam gotować, a zwłaszcza piec ciasta. Strasznie lubię eksperymentować i wypróbowywać nowe przepisy. Wczoraj wyszperałam kilka fajnych, przynajmniej na takie się zapowiadają, także będę potem wypróbowywać wszystkie po kolei wink Już nie mogę się doczekać!!!!!!! smile
                                      • mamba30 Re: 10 września 2010... 10.09.10, 13:58
                                        Ja wstaję i gotuje, nie tak duzo jak wczesniej, ale jednak. Pewnie dlatego, że szyjka poki co mi sie nie skraca, a 31 mm to jest kawal szyjki. maz sporo w kuchni pomaga, ale wiadomo, że wszystkiego tak jak ja nie zrobi.


                                        Ciastem się dzielę, śle wirtualny kawałek smile A Ty podziel sie przepisami, które wynalazłaś smile
                                        • loca201 Re: 10 września 2010... 10.09.10, 14:24
                                          mamba30, takie pyszności wynalazłam:

                                          - Bawole oczy - www.wielkiezarcie.com/recipe16636.html
                                          - Ciasto truskawkowe na biszkopcie - (sezon na truskawki się skończył, więc pewnie zastąpię brzoskwiniami z puszki) - www.wielkiezarcie.com/recipe23257.html
                                          - Bomba owocowa - ten przepis na pewno bym jakoś urozmaiciła, bo trochę za dużo masy dla mnie, ale podoba mi się pomysł wykładania roladą - www.wielkiezarcie.com/recipe52727.html
                                          - Ciasto królewskie - nie wiedziałam jak to ciasto się nazywa, raz poczęstowała mnie "współleżaczka" z sali w szpitalu w tej ciąży, ale też nie umiała podać nazwy. Jej mama znała przepis na pamięć, ale bez nazwy. I tak się natknęłam przez przypadek wczoraj na to ciacho - ku mojej wielkiej radości wink Polecam, bo jest pyszne! (nie wiem jakie jest z tego przepisu, bo w ogóle nigdy jeszcze tego ciacha nie robiłam, ale jeśli tak pyszne jak to, którym zostałam poczęstowana to PALCE LIZAĆ!!!) - nenyanan.blox.pl/tagi_b/566/miod.html
                                          - Ciasto cytrynowe - wydaje się fajne, bo nie słodkie - smaker.pl/przepisy/ciasta-i-desery/przepis/ciasto-cytrynowe-z-masa-cytrynowa,24610
                                          - Pleśniak - nazwa nie ciekawa, ale ciasto dobre. Kiedyś je robiłam, ale zginął mi przepis i już parę lat go nie piekłam. Tylko trochę inaczej je robiłam niż w przepisie, wtedy wychodzi wyższe i ładniej wygląda wink - Na dno ciasto jasne, potem dżem lub marmolada (ważne żeby z kawśnych owoców, np. porzeczek, bo ogólnie ciasto jest słodkie od piany, a dżem wtedy je ożywia i nie mdli), potem z ciemnego ciasta robię małe stożki i układam jeden obok drugiego (sporo ich wychodzi), potem wylewałam pianę i na wierzch tarte ciasto - mojewypieki.blox.pl/2008/07/Plesniak.html
                                          - Shrek - to ciasto jadłam 2 miesiące temu, ale w wersji kupionej w sklepie jako gotowe ciasto. Bardzo mi smakowało, oczywiście nie znałam nazwy, ale uparłam się, że znajdę w necie i się udało smile Bardzo dobre było, więc na pewno spróbuję zrobić - atinabc.blox.pl/2009/06/Shrek.html

                                          To tyle co wyszperałam z ciekawszych jak dla mnie rzeczy wink

                                          Nie robiłam w tym roku żadnych przetworów na zimę, czego strasznie żałuję, bo lubię swoje ogórki czy sałatkę z buraczków do obiadów. Buraczki jeszcze zdążę po porodzie zrobić, bo to szybka robota, ale ogórków to pewnie w tym roku u mnie nie będzie. Ale znalazłam fajny przepis, który na pewno wypróbuję na ogórki na ostro - podobno pod wódeczkę dobre wink www.wielkiezarcie.com/recipe19983.html
                                          • turnesolka Re: 10 września 2010... 10.09.10, 14:49
                                            Loca, mi też strasznie brakuje "kuchni". Uwielbiam gotować. Nawet jak byłam w tygodniu po robocie padnięta to zawsze coś upichciłam. Najbardziej lubię kroić i przygotowywac warzywa, zwłaszcza latem jak są takie śliczne i pachnące.

                                            Pieczenia ciast parę razy próbowałam ale jakos mi nie wychodzi. Nie wiem co z tym jest, na prawdę trzymam się przepisów dokładnie a efekt zawsze słaby. Poza tym jak mam więcej słodkiego w domu to się za bardzo objadam i mam później wyrzuty sumienia.

                                            Z domowymi przetworami to mam super z teściami, robią fantastyczne dżemy, ogórki, buraczk etc. Całe szczęście bo jak do przetworów to nie mam ani cierpliwości ani umiejętności.
                                            • madzialenakata Re: 10 września 2010... 10.09.10, 15:35
                                              turnesolka, ciążowo jesteś zatem "młodsza" ode mnie o 3 dni smile Ciekawe, kto kogo przetrzyma wink Oby jeszcze jeszcze troche
                                              • turnesolka Re: 10 września 2010... 10.09.10, 16:23
                                                madzialenakata , no ja nogi zaciskam na maxa. raz że strasznie chcę jeszcze ten tydzień wytrzymać dwa że musze się wykurować. Tak akurat ten tydzień mi sie przyda. Tak idealnie to bym mogła rodzić zaraz po 20 tym - środek 38 tygodnia. Byłabym już dobrze wykurowana z przeziebienia i chociaż po paru dni wolności od leżenia, które bardzo by się przydały żeby choć pare rzeczy jeszcze przed porodem załatwić. Oczywiście jak mały wytrzyma w brzuchu dłużej to tylko lepiej.
                                                • madzialenakata Re: 10 września 2010... 10.09.10, 16:37
                                                  To ja mam podobne plany - tak po 20-tym września moge rodzić smile Może nawet samego 20. bo to moje urodzinybig_grin Póki co to we wtorek zaczynam 38 tydzień i też bym chciała jeszcze trochę swobodnie pochodzić przed porodem
                                          • mamba30 Re: 10 września 2010... 10.09.10, 16:36
                                            Część ciast znam, a do innych sie przymierzę któregoś razu. Ja w tym roku też żadnych przetworów nie robilam. Może chociaz paprykę mi sie uda. grzyby sie suszą, ale kupne, a nie z wlasnego zbioru. Ech, pocieszam się, że może za rok, dwa sobie odbiję. Myslę tylko o kupnie dyni i zamrożeniu, żeby byla dla dziecka do obiadków/deserków. Dynię chyba można stosunkowo wcześnie wprowadzać.
                                    • turnesolka Re: 10 września 2010... 10.09.10, 14:24
                                      mamba, nie chcę Cię martwić ale powrót zgagi może mieć coś wspólnego z falami dunaju. Mnie też teraz bardziej do słodyczy ciągnie - głównie mam smaka na czekoladę ale prawie zawsze karą jest większa zgaga sad
                                      • mamba30 Re: 10 września 2010... 10.09.10, 16:39
                                        Obawiam sie, że masz rację. Wpadła na moment znajoma, poczęstowałam kawą, ciastem, sama przy okazji chapnelam kawałek i wrrrr, znowu zgagulec. Kurcze, jak ja uwielbiam slodycze, ech. To chyba przez czekoladę na wierzchu sad
                                        • loca201 Re: 10 września 2010... 10.09.10, 16:47
                                          Ja też po czekoladzie cierpię... Tak bez ciąży to oczywiście zero problemów, ale teraz to prawie po wszystkim mam zgagę, a po słodkim zwłaszcza, także ja od jakiegoś miesiąca ze słodyczy to tylko babkę cytrynową jak mi mąż upiecze taką z torebki żeby szybciej było i niezbyt uciążliwie dla męża, który i tak cierpi jak musi wejść do kuchni wink
                                          • mamba30 Re: 10 września 2010... 10.09.10, 16:49
                                            ja slodyczom niestety nie mogę sie oprzec. W jakis amok wpadlam w tej ciąży... A że moje chłopaki też słodyczolubni, to i zawsze w domu cala masa slodyczy, ech... smile
                              • turnesolka Re: 10 września 2010... 10.09.10, 14:16
                                Co do kataru to wiesz jak jest trudno jednoznacznie stwierdzić czy i co pomogło. Myślę że kluczowy jest antybiotyk, który biorę już 4 dzień, piję naprawdę dużo wody i najczęściej takiej dość mocno ciepłej, a wczoraj po południu i dziś rano wzięłam 2 tbl Mucosolvanu na raz. Do tego doraźnie Nasivin Soft.

                                Niestety kaszel nadal męczy, taki dziwny trochę nawet suchy coś mnie drapie - gilga w gardle - tchawicy i muszę odkaszlnąć. Chyba się napiję herbaty z cytryna i miodem bo kiedyś pamiętam że mi pomagało - kto wie, na pewno nie zaszkodzi.

                                Mój mąż za to z tym swoim katarem był dzisiaj u laryngologa bo go zaczęły trochę uszy boleć. I oprócz tego że dowiedział się że ma mega krzywą przegrodę i pewnie kiedyś będzie musiał to zoperować. To dostał steryd do nosa w sprayu i mu od razu bardzo pomógł. Nie wiem czy to można stosować w ciąży, ale myślę że tak bo przecież działa raczej miejscowo w nosie. Kiedyś (przed ciążą) też próbowałam i faktycznie efekt jest od razu. Trochę tak jak krople typu Otrivin/Nasivin tylko dłużej trzyma i mniej drażni. Niestety ja za bardzo nie moge używać bo robi mi się od tego prawie od razu opryszczka w nosie. Ale jak ktoś nie ma skłonności do opryszki to polecam! Poza tym zawsze lepiej stosować sterydy z osłona antybiotyku ale mój mąż antybiotyku nie bierze a i tak mu go lekarka zapisała. On dostał Flixonase, podobnie dział Buderin etc
                              • madzialenakata Re: 10 września 2010... 10.09.10, 15:27
                                loca, ja miałam wczesniej tez takie bóle w kroku, straszne zakłucia, naciskanie dziecka i tez sie stresowałam, ale to było jakies tydzien, dwa, temu i nic na szczescie sie nie stało, więc może Ci przejdzie smile
                                Hihi, tak w ogóle to śmiać mi się chce bo ja próbuje kogoś pocieszać, a sama to taka panikara jestem że od 3 dni co chwila rodzę i na męża krzyczę, że "w każdej chwili może się zacząć" wink
                                • loca201 Re: 10 września 2010... 10.09.10, 15:30
                                  madzialenakata, mój mąż to nawet już pół piwa nie wypije, bo sam twierdzi, że "musi być w pogotowiu" wink
                                  • madzialenakata Re: 10 września 2010... 10.09.10, 15:33
                                    loca, hihi, a ja mojego tak trzymam w pogotowiu że jak już się faktycznie zacznie to weźmie to jeszcze za fałszywy alarm wink
                            • mamba30 Re: choróbska fefefe 10.09.10, 12:12
                              Turnesolka, poproś o zrobienie syropu z cebuli, może troszkę pomoże na gardlo. No i zdrowka życzę smile
                              • turnesolka Re: choróbska fefefe 10.09.10, 14:21
                                mamba, cebulowy syrop do super pomysł, faktycznie zupełnie zapomniałam o tym "cudzie" natury, kto wie, może coś da. Włosy mam już takie brudne że mogę jeszcze cebula "pachnieć" nie będzie większej różnicy wink
                                • mamba30 Re: choróbska fefefe 10.09.10, 16:43
                                  od dziecinstwa najlepszy specyfik wlasnej roboty. Mi on nawet bardzo smakuje, ale woń ma rzeczywiście "aromatyczna" big_grin
                          • mamba30 Re: choróbska fefefe 10.09.10, 12:11
                            o to to, chyba własnie ta najmniejsza ciaża tak mnie poraża smile Wkurzam się, bo brzuch mi sie bardzo często spina, czasami nawet co 10 minut. Zapisalam się na wizytę na 16 i dopiero wtedy będe wiedziala, czy szyjka nadal trzyma. Do tej pory bte skurcze chociaz nieprzyjemne i częste jej nie zaszkodziły, ale przeciez nie znamy dnia ani godziny. Brrrr...
                            • ola9876 Re: choróbska fefefe 10.09.10, 13:54
                              Moje przeziębienie jakoś nei odpuszcza, na szczęście n arazie tylko mega katar, jem czosnek, śmierdze na potegę i licze na to że przejdzie. A i zaczęłam 38 tydzień uf, a wiecie co odstawiłam wszystkie prochy i nie wiem czy to psychika czy co ale nie jest gorzej a nawet lepiej hihi. A tyle sie tego ojadłam
                              • mamba30 Re: choróbska fefefe 10.09.10, 14:12
                                ha, czyli w każdej chwili mozesz zaczac rodzić... Tak czy inaczej będziesz pewnie pierwsza. A jaka płeć? Wybraliście juz imię?

                                ja powoli zaczynam kompletować wyprawke, ale kurcze tyle tego jest, że juz sama nie wiem co i jak. Pierwszy synek urodzil się ponad 16 lat temu, więc pozapominalam, co mi było przydatne. Zreszta wtedy nie było takiego wyboru jak teraz.


                                Dziewczyny, macie jakąs sprawdzoną liste co, gdzie, jak i kiedy? Na necie i forach jest tego mnostwo, ale mam wrażenie, że połowa rzeczy to zbędne gadżety.
                              • turnesolka Re: choróbska fefefe 10.09.10, 14:36
                                Ola, kuruj się kuruj, coś te przeziębienia mocno trzymają. Jednak jakby Cię nadal trzymało bez zmian lub się pogarszało to sięgnij raczej po jakieś konkretne leki. To jest na prawdę dość średniowieczny przesąd że w ciąży to tylko naturalne środki bo wszystkie leki szkodzą. Z lekami faktycznie trzeba uważać (zwłaszcza w 1szym trymestrze) ale każdy nowoczesny ginekolog powie, że przede wszystkim trzeba leczyć skutecznie bo infekcje nie są dobre a w ciąży odporność jest obniżona i łatwo o powikłania. Niedoleczone przeziębienie na poród to też nie jest fajna sprawa.
                                • ola9876 Re: choróbska fefefe 10.09.10, 15:00
                                  Wiem że leki to nie koniec świata i jak tylko lekarz powie brać to bedę łykać nawet antybiotyk, na szczeście w poniedziałek mam wizytę więc moze doradzi co i jak. Nie mam temperatury a raczej jej brak 36 stopni więc stwierdziłam że skoro na razie jest tylko katar to chyba nie ma co panikować, no nie? Nie wiem co jescze można zrobić, a faktycznei poród z przeziębieniem to średnio fajnie tymbardziej że wtedy zakończyło sie cc i jak pomyślę o operacji.
                                  Płeć to drugi chłopiec smile A imie miał być Adaś ale sami już nie wiemy mam już Kubusia smile
                                  • mamba30 Re: choróbska fefefe 10.09.10, 16:46
                                    Jakis wysyp chlopaków jest ostatnio, wojna będzie wink
                                    • turnesolka Re: choróbska fefefe 10.09.10, 17:29
                                      Słyszałaś Loca, wysyp chłopaków ta Twoja córcia to będzie miała branie. Zaciskaj nogi i wytrzymaj jak najdłużej co by mała śliczniutka była bo chłapaki już będa na nią czekać! hi hi hi
                                      • loca201 Re: choróbska fefefe 10.09.10, 18:38
                                        Hehe... wink Taka wyczekiwana ta córcia, że na pewno będzie śliczniutka wink Nie ma innej opcji wink
                                        • elle.net Re: choróbska fefefe 10.09.10, 20:11
                                          Wróciłaqm od lekarza smile Narazie lekarz nie widzia l nic niepokojącego tzn wewnętrzne ujście trzyma i mam jeszce 2 tygodnie nogi zaciskac i moge potem rodzic big_grin Pochwalil mnie że sie oszczędzam bo juz jest o wiele lepiej niż w poprzedniej ciąży smile
                                          Sama tylko stwierdziłam że juz nie powinnam jeździc autem bo jakieś mroczki mi się robią uncertain
                                          • elle.net Re: choróbska fefefe 10.09.10, 20:12
                                            aha zapomniałam napisać że u mnie tez chłopak tylko suwak mi sie jakiś dziewczęcy wkleił wink
                                            • loca201 11 września 2010... 11.09.10, 08:32
                                              elle.net, gratuluję dobrej sytuacji i dobrych wieści smile

                                              A ja wczoraj wieczorem się zmartwiłam, bo już tak mi dziwnie było w kroku, że naprawdę pomyślałam, że do dziś nie wytrzymam. Ale się udało smile Noc prawie nie przespana z tych zmartwień i jedyne do czego doszła w moich rozmyślaniach to fakt, że my mamy gorzej niż skazańcy czekający na wyrok, bo oni chociaż znają datę, a my nie znamy ani dnia ani godziny i nie wiadomo ile czasu jeszcze nam zostało. Takie były moje wieczorne myśli...

                                              Mimo niezbyt przyjemnego wstępu życzę z rana przyjemnego weekendu, który zleci nam wszystkim (mam nadzieję) w mgnieniu oka wink
                                              • ola9876 Re: 11 września 2010... 11.09.10, 09:33
                                                Loca ten strach jest okropny i te ciągłe dolegliwości, które powodują że mamy wrażenie że lada chwila urodzimy, ale dajemy radę, zobacz u mnie też było kiepskawo a jest już bezpiecznie, zobaczysz zanim sie obejrzysz odliczysz kolejny tydzień do przodu.
                                                Ja dzisiaj w nocy też kiepsko, junior sie wiercił starsznie tak że myślałam że mi dołem wyjdzie i aż bolało dosłownie. Do tego starszy synek gorączkuje a ja z nim śpię więc wogóle lipa, jedyny plus że na razie jakby katar u mnie mniejszy.
                                                również spokojnego weekendu życzę
                                                • loca201 Re: 11 września 2010... 11.09.10, 10:37
                                                  ola9876, mnie krocze boli nieustannie od ponad 2 dni. Raz mniej raz bardziej, ale boli. Nie jest to już tylko dziwne uczucie napierania czy takie nieprzyjemne, ale jest to już ciągły ból + jakby kłucie. Mała też mi dziś w nocy dawała czadu. A co do wytrwania to o tyle mam większe obawy, że u mnie ta szyjka o wiele krótsza niż u Was. Ja już od 32 tyg tylko 0,6cm, co w porównaniu z Waszymi szyjkami nie jest za specjalnym wynikiem. I szczerze to bym się nawet aż tak nie przejmowała gdyby nie to choróbsko, co nie chce się ode mnie odczepić i ten wredny kaszel i nos, co powoduje naprawdę okropne napinanie brzucha + właśnie dosłownie czuję jak spycham przy tym małą w dół. Gdyby nie ta choroba, która niesie za sobą to napinanie to nie siałabym takiej paniki tylko myślała w kategoriach: "w pierwszej ciąży się udało to i teraz dam radę". A na dzień dzisiejszy to strasznie boję się wizyty kontrolnej i strasznie marzę o tym żeby ten czwartek już nadszedł, bo chyba sfiksuję. Jeszcze ta jesienna pogoda za oknem jakoś nie nastraja zbyt optymistycznie. Czuję się strasznie osłabiona przez ten nos. Już nie daję sobie z nim rady. Od zawsze miałam problem z przedłużającym się katarem przy chorobach czy przeziębieniach i nic, naprawdę nic mnie tak nie męczy jak właśnie zapchany nos i brak możliwości oddychania przez niego uncertain Od razu robię się jakaś marudna (czego nie da się nie zauważyć) wink i męcząca.

                                                  PYTANIE:
                                                  czy ja mam już jakąś kolejną obsesję czy to w przypadku leżących z krótkimi szyjkami w miarę normalne: za każdym razem (no prawie każdym) jak idę do toalety na "dłuższe posiedzenie" to się zastanawiam czy to oby organizm nie oczyszcza się przed porodem?

                                                  Ps. We wtorek jak nic się nie zmieni to znów na 2 dni moim mężczyźni wyjeżdżają. Teraz o tyle bardziej się boję, że to napieranie już takie duże...

                                                  Wiecie co? Znajoma mi napisała kilka dni temu, że jej koleżanka urodziła jakieś 2 tyg temu córeczkę w 7 miesiącu. Nie wie, który to dokładnie tydzień był, ale dziewczynka ważyła 700-800 gram. Tata wstawił filmik na YouTube dla swoich rodziców, bo daleko mieszkają. Widziałam go i wiecie co? Takie to maleństwo, że normalnie ręce opadają. Jak widziałam jak położna coś przyczepia do tej maleńkiej rączki to palec tej położnej był normalnie takiej wielkości, albo i większy, jak całe ramię tej dziewczyneczki. Normalnie szok. Cieszę się ogromnie, że u mnie to już prawie połowa 8 miesiąca i dzieciątko już większe.
                                                  • ola9876 Re: 11 września 2010... 11.09.10, 12:50
                                                    Wierzę że nie jest Ci łatwo, a Twoja szyjka to mizerniutka, ale jescze jest to też ważne. Ten cholerny kaszel to teraz najgorsze bo powoduje napinanie brzucha, jakoś jakby go zwalczyć to już byłaby połowa sukcesu.
                                                    Co do posiedzenia to też tak miałam jak byłam kilka razy to od razu myśl czy to aby nie już, ale jak do tej pory nie, zresztą w pierwszej ciąży to najpierw wody chlup a potem pobiegłam do łązienki więc jak widac nie ma reguły smile
                                                    a co do twoich facetów to muszą jechac nie mogą pojechać po twojej wizycie?
                                                    Widzisz już jest połowa ósmego miesiąca zaraz będzie koniec ósmego, będzie dobrze, musi być smile
                                                    Może jakiś fajny film na poprawę nastroju w ten pochmurny dzionek
                                                  • loca201 Re: 11 września 2010... 11.09.10, 13:12
                                                    Humoru nie mam złego, trochę jestem zbyt wyciszona jak na mnie, nie wiem czemu, może ta ponura pogoda tak na mnie wpływa i ten nieszczęsny nos. Taka jestem dziś "byle jaka" - dokładnie tak. Zupełnie nic mi się nie chce, ale to do tego stopnia, że nawet nie chce mi się nie chcieć. Leżę i gapię się od godziny w ścianę i - miałam napisać, że myślę, ale - zupełnie o niczym nie myślę. Tak zupełnie bez wyrazu. Chyba jestem już po prostu znudzona tym stanem, a pogoda dość często odbija się na moim "humorze". Ale nie narzekam, może po prostu potrzebuję taki cichy dzień.

                                                    Co do moich chłopaków to muszą jechać w sprawie budowy domu, bo majster ma czas albo teraz za kilka dni, albo dopiero za 2 miesiące, a chcielibyśmy jednak przed zimą chociaż fundamenty zrobić. Ale o wtorku jeszcze nie jest do końca przesądzone, bo być może jedną kwestię trzeba będzie jeszcze załatwić dopiero po następnej niedzieli, więc żeby mąż tak nie jeździł, bo to jednak kawałek drogi, to by już poczekał. Wtedy byłoby to już po mojej wizycie. Ale oczywiście wszystko okaże się dopiero w ostatniej chwili, czyli pewnie w poniedziałek wieczorem. Już sama nie wiem czy bym wolała żeby pojechali teraz czy za tydzień, bo jeśli na wizycie okaże się, że jest kiepsko to będę rozwalona psychicznie i wtedy na pewno nie będę chciała żeby mnie zostawił nawet na te 2 dni. Więc na jedno lepiej żeby jednak teraz pojechał.

                                                    Jejku, ależ ja dziś nudzę...

                                                    A mam też dziś powody do radości smile Mój synek kończy równo za miesiąc 2 latka, a od wczoraj zaczął już składać pojedyncze wyrazy w zdania. Co prawda krótkie, bo najwyżej 3 wyrazowe, ale zawsze smile I taki jest pocieszny! Przez to moje ciągłe leżenie trochę się ode mnie oddalił i taki tatusia ogonek się zrobił, bo wszędzie z tatusiem. A dziś normalnie naznosił zabawek do mojego łóżka i sam przyszedł. Wczoraj nawet bajkę ze mną oglądał: przyszedł do laptopa i kazał sobie włączyć i tak siedział ponad godzinę oparty o moje skulone nogi i oglądaliśmy smile Takie proste rzeczy, a tak mnie cieszą! wink

                                                    A Ty ola9876 trzymaj się ze swoim Szkrabem! Niech nie daje się chorobie! Mojego już powoli puszcza ten katar.
                                                  • turnesolka Re: 11 września 2010... 11.09.10, 13:23
                                                    Loca, z tym przeziębieniem to łączę się z Toba w bólu, chociaż u Ciebie to już na prawdę dłuuugo trwa. Czy widział Cię jakiś lekarz? Bierzesz jeszcze antybiotyk - bo absolutnie nie wolno go za wcześnie odstawić, lepiej wziąć pare dni za długo niż za krótko, jak Ci coś siedzi w zatokach i wydzielina z nosa żółta lub zielona to trzeba brać nadal. Wiem o czym piszę bo ja z zatokami walczę od lat i pare razy za szybko mi odstawili antybiotyk co zawsze prowadziło do nawrotu za pare dni i kolejnej jeszcze dłużej kuracji, jeszcze mocniejszym antybiotykiem. Przy zapaleniu zatok niestety dawki antybiotyku bieże się dużę (bo penetracja leku jest słaba) i zupełnie normalna jest kuracja 2 a nawet 3 tygodniowa.
                                                    Nos powinien Ci się na prawdę już choć trochę odetkać. Jak nie to trzeba bardziej lekami podziałać bo samo raczej nie przejdzie (krople, ambroxol/mucosolvan, steryd w sprayu).
                                                    Twój kaszel z tego co piszesz tez wygląda mi na pochodną zatkanego nosa, więc póki z tym nosem czegoś nie zrobisz to nie przejdzie.
                                                    A kaszel to dla nas koszmar. Mnie już brzuch w jednym miejscu od niego boli. Chyba mi się przyczep mięśnia czy jakiegoś ścięgna naderwał czy naciągnął bo aż mnie rwie i kuje jak napinam brzuch przy kaszleniu czy smarkaniu.

                                                    Z "dłuższem posiedzeniem" to też mam schizę. Praktycznie non stop mam mniejsze lub większe zaparcie, więc jak mi się chce to się cieszę, no ale jak już siedzę na tronie to mam strasza czy za bardzo się nie napinam i czy mi od tego szyja nie póści i nie chlusną wody. No i jak tak lepiej idzie to też już sobie myślę czy początek porodu. Do tego jak mam zaparcie to często mnie od tego pobolewa brzuch tak trochę jakby okresowo no to oczywiście już sobie myślę że to skurcze. Schizy to my wszystkie mamy niezłe. Nie muszę oczywiście dodawać że każdę upławy analizuję pod kątem "czy to już czop mi odchodzi" albo "a może to już wody płodowe?". Do tego jak leżę to czasami mi się robi gorąco i strasznie się pocę w pachwinach no ale też się zastanawiam czy to pot czy może jednak wody płodowe. No i tak w kółko to samo.
                                                    Ewentualnie jak akurat nie mam żadnych "objawów porodu" to mam schizę w drugą stronę, tzn. że przez te tony leków które brałam nawet jak je odstawię to poród nie będzie się chciał zacząć i przenoszę i będę rodzić 4 kilowca czy coś...
                                                  • loca201 Re: 11 września 2010... 11.09.10, 13:41
                                                    turnesolka, u lekarza nie byłam, bo boję się wyjść do kibelka, nie mówiąc już o wyjściu do lekarza. Chyba już pisałam wcześniej jak u nas wygląda wizyta, koszmar w mojej sytuacji, także po prostu poprosiłam o antybiotyk, który brałam na identyczne objawy w pierwszej ciąży, a poza tym słyszałam, że Duomox jest właśnie jednym z bezpieczniejszych dla ciężarnych. Brałam go 9 dni. Kaszel faktycznie na bank od kataru, bo kaszlę głównie wtedy jak spływa mi do gardła, chyba, że mam zapchany nos i muszę oddychać przez usta to strasznie wysycha mi gardło i wtedy też kaszlę. U mnie to przedłużające się katarzysko to może być też z tego, że mam krzywą przegrodę nosową (jedna pani doktor niedługo przed ciążą stwierdziła, że powinnam się do niej zgłosić po skierowanie na operacyjne naprostowanie przegrody, bo póki jej nie naprostuję to będę miała problemy z gardłem i nosem). Przegrodę mam krzywą od dzieciństwa. Jak miałam jakieś 10 lat to cioteczny brat (wówczas 4 latek) walnął mnie mocno plastikowym pistoletem w nos, aż krew mi poszła (jedyny raz w życiu) i wtedy się skrzywiła. Ale tak naprawdę nie zauważyłam żebym przez to więcej chorowała, chociaż faktycznie gardło zimą boli mnie częściej niż innych, a jak złapię katar to ciągnie się w nieskończoność, więc może naprawdę ta przegroda ma na to wpływ. Ale na szczęście katar jest już bezbarwny. Był wcześniej zielony,ale już nie jest. Także to chyba dobry objaw.

                                                    Co do posiedzeń to u mnie na szczęście gładko już idzie: tylko mi się zachce to od razu lecę i raz dwa jest po sprawie, także nie mam nawet czasu pomyśleć o napinaniu się wink Chociaż o tyle dobrze wink Bo wcześniej miałam mega zaparcia i tylko syrop mi pomagał. A z tym poceniem to nic mi nie mów, nie dość, że boję się wziąć szybki prysznic to muszę taka zapocona kisić się w łóżku. Fuj... A upławy mam takie wielkie, że dziś to się już wystraszyłam, bo po jednym siusianiu zużyłam pół rolki papieru, bo tak mi się ciągnął i ciągnął śluz sad Obłęd jakiś... Nawet mężowi rano mówiła, że boję się czy to nie ten czop. Bo od kilku dni takie akcje mam z tym śluzem. Tłumaczę sobie, że to z nadżerki, ale już nie jestem przekonana. Oby do czwartku to o wszystko wypytam lekarza.
                                                  • ola9876 Re: 11 września 2010... 11.09.10, 14:26
                                                    Tez mam krzywą przegrodę nosową i ten katar jest upierdliwy, nawet był moment że myślałam żeby sobie zoperować ale jak zobaczyłam jak wygląda zabieg noi co ma sie w nosie to złapałam schiza że się na pewno udusze od tych metrów gazy i już ten pomysl mi przeszedł.
                                                    Co do synia to gile wycieramy i jak na razie gorączki nie ma. uf.
                                                    No jak widać po odstawieniu leków nadal jestem z wami więc ten schiz co do przenoszenia nie jest taki nieuzasadniony smile
                                                    Ale dzisiaj nadal poleguje bo cos boli, szew ciągnie i do tego przeziębionko więc sie pobyczę smile
                                                    A na ubikacji to mam takie parcie że łzy w oczach i boję się żeby junior nie wypadł.
                                                  • turnesolka Re: 11 września 2010... 11.09.10, 14:52
                                                    Ola, operacja nosa to faktycznie przyjemnie doznanie nie jest. Chociaż moja kumpela się zdecydowała i bardzo sobie chwali. Ale one miała chyba bardzo krzywą bo pamiętam że przez większość czasu wręcz przez usta musiała oddychać i tak aż troche przy tym "dychała". Poza tym podobno strasznie chrapała w nocy i mąż miał dość - może to trochę okrutne ale z drugiej strony spanie z kims kto chrapie to jest dramat.
                                                    Ja mam za to jeszcze śmieszniej. Zrobili mi wszelkie możliwe prześwietlenia, rezonanse etc nosa i zatok i nic nie wychodzi, przegroda prościutka, polipów zero. Nachodziłam się po laryngologach i alergologach (alergii też zero) i w końcu jedyne co im przyszło do głowy to że mam jakies złe działanie zastawek (bo w zatokach jak się okazuje tez są zastawki) odcinających zatoki. One sobie po prostu lubia trochę poszaleć i zamknąć się, a wtedy w zatoce robi się ciasno i zaczyna się zabawa. Najgorsze że tego nawet za bardzo nie da się zoperować. Można te zastawki niby poszerzyć ale wtedy się juz wcale nie będą zamykać a czasami to jest potrzebne. Obłęd po prostu...
                                                  • loca201 Re: 11 września 2010... 11.09.10, 15:39
                                                    Jakiś taki narzekający ten dzień, hehe... wink Zapomniałam wcześniej dopisać, że też mam turnesolka tak Jak Ty z brzuchem, tzn. że boli mnie już od kaszlu i też głównie w jednym miejscu, tak ciągnie strasznie (dokładnie w tym miejscu co mnie takie bóle łapały, że do szpitala trafiłam), czyli chyba przy tych więzadłach, tak nisko z prawej strony.

                                                    A tak z innej beczki... Wiecie na co mam straszną ochotę? Na grzane wino. Zeszłej zimy jak tak sypało zrobiliśmy sobie kulig. Oczywiście przy kuligu ognisko z kiełbaską, rzecz jasna zakrapianą troszkę wink a po powrocie do domu żeby się szybko rozgrzać to lampka grzanego wina na wieczór. Och, jakie to dobre i wszelkie przeziębienia odchodzą w niepamięć. A jeszcze jak to grzane wino by było z własnego wyrobu mojego dziadka to już w ogóle poezja wink I tak mnie naszła ochota. Ale to niestety nie sposoby na leczenie ciężarnych wink W zeszłym roku, przed zimą, pierwszy raz w życiu zrobiłam cytrynówkę. Drogo mnie to wyszło, bo miałam polski spirytus, a u nas to koszt 50zł za 500ml, ale stwierdziłam: no zobaczymy, 2 niewielkie buteleczki na spróbowanie wyszły. I wiecie co? Myśleliśmy, że jak goście jacyś przyjadą to będziemy degustować, ale przyznam Wam, że nie dość, że wyszła naprawdę dobra to jeszcze ze spirytusu na przeziębienia jak nic działa. Mąż w zimie jak Go przeziębienie brało, a w pracy miał wieczorną zmianę i 20 km z buta musiał robić to jak wracał taki zmarznięty to dosłownie kieliszek 50ml przed snem, a rano jak nowo narodzony. Na mnie też podziałało. Także trunek wyszedł znakomity, nie dość, że smakowo to jeszcze leczniczo wink Myślałam, że na tą zimę też zrobię, ale w tym roku to zupełnie wszystko będzie kupcze, zero weków, zero przetworów, i przy tym zero przyjemnych procentów uncertain Za rok sobie odbiję wink I mamy nadzieję, że na przyszłą zimę już się wprowadzimy do naszego osobistego nowo pobudowanego domu wink Taki jest plan, a zobaczymy co z niego wyjdzie wink

                                                    Ależ się rozmarzyłam z tą lampką wina...

                                                    Dobrze, że dziadek jeszcze ma zapas w piwnicy to chociaż Jego wyrobów w zimie popróbuję wink
                                                  • loca201 Re: 11 września 2010... 11.09.10, 15:42
                                                    A miałam się jeszcze Was zapytać: jak tam u Was sytuacja z tą ciemną linią od pępka do wzgórka łonowego? Macie może? Ja w pierwszej ciąży nie miałam, teraz póki co też nie widać.
                                                    A pępek? Wystający? W pierwszej ciąży nie miałam, był nawet lekko wklęśnięty, tak na opuszek palca. Teraz chyba będzie na płasko, bo na dzień dzisiejszy mam taki jak w pierwszej ciąży przed samym porodem. Chociaż brzuch mniejszy.

                                                    Kurcze, znowu mnie w kroku boli uncertain
                                                  • elle.net Re: 11 września 2010... 11.09.10, 16:24
                                                    a ja bym piwka z sokiem sie napiła.......

                                                    Ja lini nie mam teraz i nie miałam w tamtej ciąży, pepek tez wklęsły tak jak wtedy smile rozstepów odpukać narazie tez nie ma smile

                                                    Co do przetworów to mam kiszonych ogórków ze 20 słoików smile tesciowa mi zapakowała w słoje a ja tylko zalewałam, mam tez trochę salatek od mamy i teściowej, jabłek smazonych i dżemików ale to juz sama robilam z truskawek i moreli smile poszłam na łatwiznę bo z żelfiksem ale i tak zawsze to lepsze i zdrowsze niż kupne smile
                                                  • turnesolka Re: 11 września 2010... 11.09.10, 16:38
                                                    elle.net, a jakie te salatki macie? Widzialam to pare razy u innych i wyglada smakowicie ale moja mama jakoś nigdy nie robiła więc w sumie nawet nie wiem jak smakują. Masz może jakiś przepis sprawdzony to może jeszcze jakoś spróbuję zrobić.
                                                    Z tego typu przetworów to ja tylko umiem z ogórków zrobić. To w sumie można cały rok bo najlepsze wychodzi w tych długich ogórków szklarnianych. Obiera się je i kroi w miarę cienko w plasterki a potem zalewa mieszanką wody, octu winnego i cukru (kurcze nie pamiętam dokładnej proporcji ale było dość kwaśne i słodkie) do tego trochę suszonego koperku i soli do smaku. Wystarczy odstawić na 1 dzień do lodówki i gotowe. Super do kanapek. Aha można też do tego trochę pokrojonej cebuli dodać żeby zaostrzyć smak.
                                                  • elle.net Re: 11 września 2010... 11.09.10, 16:53
                                                    ze sprawdzonych sałatek to polecam te
                                                    www.wielkiezarcie.com/recipe49836.html
                                                    robimy ja już kilka lat i jest ekstra smile
                                                    w tym roku robilismy jeszce jakies z czosnkiem i curry ale te nie wyprobowane stoją smile
                                                    Moja mama robi jeszce salatke z burakow z papryką i cebulą ale niestety nie znam przepisu a na necie jest duzo róznych i nie wiem ktory to sad
                                                  • turnesolka Re: 11 września 2010... 11.09.10, 16:29
                                                    Loca, cytrynówkę to chyba jeszcze możesz zrobić po porodzie, przecież cytrusy to są właśnie najlepsze w listopadzie-grudniu, chyba że to się nazywa cytrynówka ale robi z czego innego. Też słyszałam że jest super i w smaku i działaniu. Sama jeszcze nie próbowałam. Jest za to coś co się nazywa Limonczelo (nie wiem jak to się dokładnie poprawnie po włosku pisze). To jest taki włoski słodko-cytynowy likier, dość gęsty chociaż gęstość to może efekt temperatury bo podaje się go jak wódkę z zamrażarki. Po prostu uwielbiam go. Czasami podają go w dobrych włoskich restauracjach na trawienie po posiłku. Naprawdę pycha i fajnie żołądek rozgrzewa. Ale mi się smak zrobił. No z takich babskich słodkich trunków to bym chętnie Bailey'sa na lodzie wypilam. Uwielbiam ten smak. Ze mnie wogle to słaby kompan do kielicha bo tylko takie słodkie babskie trunki i max 1-2 drinki. Dla smaku bardziej piję.

                                                    Co do krestki i pępka. To przed ciążą i na początku ciąży te kwestie mnie przerażały. Po prostu wydawało mi się że to będzie koniec świata. Teraz mam i kreskę (na pewno od pępka do góry, czy w dół też sama nie wiem, musiałabym iść do lustra zobaczyć no bo leżąc nic od pępka w dół nie widzę smile i lekko wystający pępek. Kreska jest cieniutka, tak z 1mm i powiem szczerze kompletnie mi teraz nie przeszkadza. Trochę jest śmieszna bo tuz nad pępkiem jest lekko zwichrowana a nie idealnie prosta wink. Poza tym z tego co piszą kreska dość szybko schodzi. Co do pępka to też nie jest tak źle i mam nadzieję szybko się cofa. Teraz jest taki śmieszny mięciutki, bardzo wrażliwy.
                                                    Jeśli coś to już bardziej martwi mnie cellulit, tak jak już wczesniej pisałam mam go wszędzie, nawet na łydkach. Po prostu koszmar, no i obawiam się że może tak łatwo po ciąży nie zejść, no ale naczytałam się Waszych opisów jak to po ciązy szybko zrzyciłyście zbędne kg i mam nadzieję że mi też jakoś pójdzie.
                                                    A poza tym tak ogólnie to teraz to już mam wszystko gdzieś. Już mi jest dosłownie wszystko jedno, żeby tylko dotrwać do końca 37, potem jakość w miarę bez problemów urodzić, żeby mały był zdrowy i za długo nas w szpitalu nie trzymali a potem się za wszystko wezmę.
                                                    Chyba nawet juz włosów przed porodem ścinać nie będę. Odrosły mi już w miedzy czasie do ramion to jak po porodzie nie będą za bardzo wypadać to będę zapuszczać bo jednak wolę długie.
                                                  • loca201 Re: 11 września 2010... 11.09.10, 16:47
                                                    turnesolka, cytrynówkę robiłam z cytryn. Także faktycznie mogę jeszcze zrobić, tyle, że ona dość długo musi odstać zanim się przegryzie. Ale jest świetna, bo niby ze spirytusu i w takim rozcieńczeniu, że ma na pewno więcej niż 40%, a smak cytryn daje taki efekt, że można pić bez zapojki (czego nie wyobrażam sobie przy wódce - nienawidzę jej zapachu, a o smaku nie wspomnę - jak już muszę wypić kieliszek to zapijam połową szklanki napoju) wink
                                                    Co do limoncello to znalazłam przepis na necie, wklejam linka to może skusisz się żeby zrobić - www.wielkiezarcie.com/recipe11279.html - z tego co wyczytałam to robi się z identycznych składników jak cytrynówkę, tylko pewnie inne proporcje (nie pamiętam tych moich, bo mam zapisane w moim zeszyciku) wink No i pewnie ten syrop powoduje, że jest gęstsze to limoncello. W każdym razie ja ten przepisik wypróbuję wink Tylko jakiś tańszy spirytus trzeba, bo się zrujnuję wink hehe...
                                                  • loca201 Re: 11 września 2010... 11.09.10, 16:58
                                                    turnesolka, polecam na zimę sałatkę do słoików z buraków czerwonych na ostro z octem i cebulką (moja mama daje też czerwoną paprykę, ale ja robię bez, bo po zakonserwowaniu z papryki tak naprawdę tylko skórki zostają, a ja daję dziecku czasem do obiadu i bałabym się żeby Mu na żołądku nie siadło). Kurcze, nie pamiętam proporcji, a zeszyt z moimi przepisami mam w domu daleko, ale ten przepis brałam taż z neta. W każdym razie buraki się myje, gotuje całe aż zmiękną trochę, obiera ze skóry, trze na tarce (jak masz maszynkę z szatkownicą to szybka robota), gotuje się wodę z octem, nieco soli i ciut cukru, i pokrojoną cebulą. Gotuje się to z 5 minut, dodaje przetarte buraki, dokładnie miesza i pakujesz w słoiki. Pasteryzujesz jakieś 15 minut i gotowe. Można jeść generalnie od razu. Naprawdę super do obiadu do schabowego czy mielonego. Można jeść zarówno na zimno (prosto ze słoika) jak i podgrzane na ciepło (też bardzo lubię). Co do proporcji to jak lubisz ostrzejsze to wiadomo więcej octu. Naprawdę polecam.
                                                    Dobra jest też cukinia konserwowana. O ile dobrze pamiętam to zalewa podobna jak na ogórki. Cukinie się oczywiście oczyszcza z miąższu i nasion i kroi w kostkę albo plasterki. Ja dodaję też tartą marchewkę i pokrojoną cebulkę i paprykę. Taki mix wychodzi. Też fajne na ostro z octem, zarówno do obiadów jak i kanapek.
                                                  • loca201 Re: 11 września 2010... 11.09.10, 17:05
                                                    Do tych buraczków jeszcze troszkę oleju. Tu jest przykładowy przepis: www.superpani.pl/kulinaria/z_babcinej_spizarni/salatka_z_burakow_na_zime,40,0.html Tylko tu jest bez pasteryzowania. Ja wolę jednak zapasteryzować dla pewności.
                                                  • turnesolka sałatki 11.09.10, 19:35
                                                    Ale mi się zrobił smaczek na te sałatki! Dobrze by weszły z parówkami. Aha jeśli chodzi o parówki to ja zupełnie w ciąży na ich punkcie oszałałam. Nie mogłam tylko na nie patrzeć na początku jak miałam nudności. Jak mi nudności przeszły to parówki stały się moim ulubionym daniem, zwłasza na śniadanie. Wiem że za zdrowe to one nie są ale nie mogę się oprzeć. Najbardziej lubię takie z Lidla, chyba się nawet nie nazywają parówki tylko tak niby wykwintnie kiełbaski wiedeńskie czy coś. W każdym razie w smaku i wyglądzie to po prostu parówki ale takie bardziej zbite (a sądząć po składzie mają więcej mięsa niż generalnie parówki).

                                                    No i obejrzałam brzuch w lustrze i kreskę od pępka w dół też mam. A przy okazji tak się mojemu brzuchalowi przyjrzałam no i z lekka mnie poraziło jaki jest wielki. Mam nadzieję że to już są jego maksymalne gabaryty bo to jest po prostu monstrum smile Jakimś cudem mi się na szczęście póki co rozstępy nie zrobiły.
                                                  • turnesolka Re: 11 września 2010... 11.09.10, 14:40
                                                    loca,
                                                    faktycznie krzywa przegroda + katar = problem. Grunt że jest lepiej - przeźroczysty śluz. Jak masz krzywa przegrode to powinno Ci bardziej zapychać jedną dziurkę. Może pomóc leżenie tak żeby ta bardziej zapchana była u góry. Pij dużo cieplej wody to katar będzie płynniejszy i łatwiej go wydmuchasz.

                                                    Mi na ten kaszel (zwłaszcza ten suchy co opisujesz) pomaga polecony przez dziewczyny syrop z cebuli. Śmierdzi straszliwie, mąż już wcale się do mnie nie zbliża smile no chyba żeby z brzuchem pogadać wink ale na kaszel pomaga. Bałam się zgagi ale nawet mi się nie zrobiła.

                                                    Z tym śluzem to raczej za wiele nie poradzisz, ale nawet jak to czop to może odchodzić nawet miesiąc przed porodem więc nie panikuj.

                                                    Co do zużycia papieru toaletowego to ja też mam rekordowe. Mąż nie nadąża kupować. hi hi hi. Na początku nawet coś tam marudził ale go szybko spacyfikowałam w tym temacie i dał na luz.
                              • madzialenakata syrop 10.09.10, 15:32
                                Ja polecam syropek z czosnku, miodu i cytryny: przecisnąć 5 ząbków czosnku, zmieszać z połową szklanki soku z cytryny i połową szklanki miodu (są różnie wersje tego syropu) Jest smaczny, a jaka dawka pożytecznych właściwości! W zeszłym roku robiłam go synkowi i pomagałsmileTeraz chyba też sporządzę tę miksturę i będę pić, bo od wczoraj coś tam mnie probuje rozkładac.
                                • turnesolka Re: syrop 10.09.10, 15:40
                                  madzialenakata, życzę Ci żeby Cię jednak nie rozłożyło. Co to się dzieje juz chyba zupełnie zdrowy nikt się nie ostała, koszmar jakiś.

                                  Tych syropów czosnkowo - cebulowych to się tylko trochę boje pod kątem zgagi. Zacznę chyba od cebulowego.
                                  • madzialenakata Re: syrop 10.09.10, 15:44
                                    no fakt, ja o zgagotwórczych produktach sobie przypominam dopiero jak mnie zgaga dopadnie, ale na etapie jedzenia niestety nie uncertain
                                    • ola9876 Re: syrop 10.09.10, 16:27
                                      Noi cudnie mój synio ma 37,6 poprostu chyba zwariuję, nie dość ze sama z nim jestem bo męzuś w delegacji to do tego małego rozkłada i na ironię nie przedszkole a tatuś sprzedał mu chorobę sad
Pełna wersja