Dodaj do ulubionych

Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką

18.06.10, 19:14
Dziewczyny, mam do Was niecodzienne pytanie (do tych z Was, które muszą całą
ciążę leżeć z powodu skracającej się szyjki), ale najpierw krótki wstęp:
pierwszą ciążę całą leżałam, ostatnie 4 miesiące moja szyjka miała zaledwie
0,5 cm i była rozwarta. W obecnej ciąży szyjka też się szybko skraca, ostatnie
USG ok. 2 tyg temu wykazało długość 1,5 cm. Kolejna wizyta w czwartek. W
związku z szyjką, która tak szybko się skraca (ostatnim razem skróciła się
ponad 1,5 cm w 3 tyg) muszę cały czas leżeć i wstaję tylko do toalety
(jedzenie, picie i cała reszta na leżąco). Przechodząc do tematu mam do Was
(na pewno niecodzienne i dziwnie brzmiące) pytanie: jak często pozwalacie
sobie będąc w podobnej sytuacji na dłuższą relaksującą kąpiel? Wiadomo,
higiena to priorytet i oczywiście myję się codziennie, jednak jest to
dosłownie 3 minutowy prysznic + mycie zębów. Boję się dłuższych kąpieli żeby
nie przeciążać szyjki. Jednak w lecie, kiedy jest taki upał, to pocę się
nieprzeciętnie i wszystko się do mnie klei. Dodatkowo przez nieustanne leżenie
zaczynają już boleć mnie mięśnie i kości i tylko relaksująca kąpiel odrobinkę
pomaga. Do tego wiadomo, że chciałabym na spokojnie ogolić nogi itp, jednak w
praktyce wygląda to tak, że codziennie jest tylko szybki prysznic, a 15-20
minutowa kąpiel raz w tygodniu (czego strasznie mi brakuje, bo uwielbiam
siedzieć w wannie nawet godzinę!). Czy są tu kobiety z podobnym problemem
szybko skracającej się szyjki i koniecznością "całociążowego" leżenia? Jak
sobie z tym radzicie fizycznie i psychicznie i jak często pozwalacie sobie na
relaks w wannie?
Obserwuj wątek
    • bolsz Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 18.06.10, 20:41
      Odzywam się w temacie,choć nie mam pojęcia jak skraca mi się szyjka.Skrócono ją chirurgicznie i z tą ciążą na starcie miała 27mm.Potem nikt jej nie mierzył.Mam pessar od 14 tc,a leżę od początku ciąży,czyli od grudnia.Też mam pozwolenie tylko na wstawanie do toalety i codzienny szybki prysznic.Ostatnio kąpiel brałam w listopadzie chyba...Nie wolno mi.W upały biorę prysznic 2-3 razy dziennie.Golenie nóg pod prysznicem raz w tygodniu lub raz na dwa tygodnie - koszmar!Jak bardzo kłuję,sypiam w spodniach od piżamy,a w dzień leżę w długiej sukience.Strasznie mi to przeszkadza,ale nie wolno mi depilować teraz nóg...Robię wszystko,żeby donosić to dziecko.A jak już urodzę,to pójdę do fryzjera na farbowanie (teraz przy okazji wizyt w laboratorium wpadam tylko na szybkie przystrzyżenie - skoro już wstałam),wydepiluję nogi,zafunduję sobie też depilację brazylijską i zrobię sobie manicure (nie maluję paznokci,bo mam obcięte na króciutko ze względu na leki dopochwowe)
      Taki mam plansmile
      • aphoper1 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 18.06.10, 21:20
        Ja leżałam od końca kwietnia do końca sierpnia, urodziłam 10.09 (38tc!smile). Nie
        kąpałam się. Tylko prysznic raz na 2 dni jak nie było upału i codziennie z
        drżeniem serca, jak były upały. Plus oprócz wc to tylko leżenie, leżenie,
        leżenie. Trzeba się spiąć i dać radę, jeszcze się nakąpieszwink
    • gorzkacava Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 18.06.10, 22:15
      Ja mam skracajaca sie szyjke. Leze plackiem od polowy listopada. Mam zalozony tez pessar. Kapiel mam zabronionasad. Moge brac tylko prysznic.
      Tez tesknie za dluzsza kapiela i wieloma rzeczami-fryzjer, kosmetyczka, wyjscie na kawe, zakupy, ale czego sie nie robi dla dzidziusia.
      glowa do gory!


      • maagdaamm Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 18.06.10, 22:28
        Ja nie wiem, jak Wy to wytrzymujecie sad Zycze Wam, zeby czas do szczesliwego
        rozwiazania szybko minal.
        • aphoper1 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.06.10, 07:46
          Ja też nie wiem, jak to wytrzymałam. Straszne 4 miesiące. Zwłaszcza przez ten
          strach. I ciągnęły się jak piekło. A po porodzie czas leci jak z bicza trzasnął,
          Mała ma już 9 miesięcy i tamto leżenie wydaje mi się złym snem tylkosmile
          • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.06.10, 11:26
            Beznadziejna sytuacja z tym wiecznym leżeniem i brakiem kąpieli, ale pocieszył
            mnie fakt, że nie jestem w tym osamotniona, bo w takie gorące dni czułam się jak
            (dosłownie) jakiś brudas: nogi nie ogolone, głowa nie umyta itd. Ale widzę, że
            jednak dla nas wszystkich w podobnej sytuacji życie i zdrowie dziecka jest
            ważniejsze od wygód i dobrego samopoczucia. To już drugie 9 miesięcy takiego
            życia. Synek ma teraz 1,5 roku i widzę, że było warto tak leżeć, bo tylko dzięki
            temu utrzymałam ciążę. Lekarze wróżyli mi poród najdalej do 28-30 tyg, a
            wytrzymałam do 38! Leżenie wspominam jako koszmar, a teraz powtórka z
            "rozrywki". Ale wiem, że warto się przemęczyć i pozostanę przy myciu głowy i
            szybkiej kąpieli raz na tydzień. A co do pessarów to u mnie jest wykluczony, tak
            jak podszycie, ze względu na to, że oprócz skracającej się szyjki mam też
            krwiaka, który przy pessarze lub podszyciu nie mógłby się oczyścić. Pozdrawiam
            Was kochane i mam nadzieję, że wytrwamy jak najdłużej jako 2 w 1 wink
            • jeza_bell Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.06.10, 11:50
              Leżałam w ciąży przez 5 miesięcy. Myślałam, że oszaleję, tym bardziej, że nie miałam gwarancji czy to cokolwiek pomoże. Pomogło- wytrwałam do końca, ale to był ciężki czas. Czytanie, oglądanie filmów było ciekawe może przez tydzień, potem odrzucało mnie od wszystkiego. Nawet odwiedziny bliskich mi osób działały mi na nerwy. Spałam i odliczałam każdy zaliczony dzień. Miarą czasu i jedyną rozrywką były wizyty u gina. Jakoś trzeba dać radę i już. Bo czy jest inne wyjście?
              Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
    • mikrusek_2 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.06.10, 16:47
      Witam ja od marca mam założony szew i też leże i leże, chociaż
      ostatnio mnie nosi,i częściej wstaje to na chwile do okna to na siku
      itp.. Wczoraj skończyłam 30 tc, mało że leże to jeszcze wyszło że
      mam cukrzyce ciążową to już mnie dobiło dość że trzeba leżeć cały
      czas to jeszcze ścisła dieta, a przytyłam dopiero 6 kilo. Kiedy są
      upały to prysznic biorę dwa razy dziennie, a kiedy jest chłodniej to
      raz, wanny nie mam więc mi nie brakuje smile ale zawsze lubiłam długo
      brać prysznic,a teraz szybciutko, a głowe myje 2 razy w tygodniu. We
      wtorek idę do szpitala na badania niby na 2 dni. Moja szyjka już
      miała 1,5 cm a 2 tygodnie temu 3,2cm zobaczę co powiedzą w szpitalu.
      Pozdrawiam wszystkie leżące mamusie smile
      • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.06.10, 17:32
        Mikrusku_2, czyli tak Ci się szyjka wydłużyła z powrotem? Kurcze, jak ja
        bym tak chciała. Moja w pierwszej ciąży miała na starcie ok 3 cm, później się
        strasznie szybko skracała, a ostatnie 4 mies miała 0,5 cm i tak już do końca.
        Nie było momentu żeby się wydłużyła. Cały czas tylko leciało w dól. Natomiast w
        obecnej ciąży startowałam od ok 3,2 cm, po miesiącu miała ok 3,8 cm, a później w
        ciągu 3 tyg skróciła się do 1,6 cm. Miałam wielkiego krwiaka (8 cm x 3,5 cm) i
        jak zaczął się oczyszczać to szyjka dodatkowo zaczęła się rozwierać od wewnątrz,
        więc chyba nie ma mowy już o jej wydłużeniu. Kurcze, tak bym chciała żeby była
        nieco dłuższa, ale po pierwszej ciąży tracę na to wszelkie nadzieje. Teraz to
        modlę się o to żeby chociaż się już nie skracała. W czwartek mam wizytę u gin,
        zobaczymy ile wymierzy. Szczerze to mam obawy czy się oby nie skróciła, bo
        córcia strasznie często kopie mnie w moje krocze od środka i zastanawiam się czy
        to nie ma wpływu na skracanie szyjki. Bardzo to nieprzyjemne i w dodatku od
        wczoraj czuję wielki dyskomfort tam nisko w środku. Nie jest to ból, ale tak
        jakby ktoś mi tam wsadził rękę i coś tam uciskał. Już świruję od tego skracania
        się szyjki, mam nadzieję, że najbliższa wizyta przyniesie jednak pozytywne
        wieści. Strasznie się boję sad
        • mikrusek_2 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 19.06.10, 22:52
          w 18 tygodniu ciąży miała 2,8 później 2,5cm i wystarczyło że 4 razy
          wyszłam z domu na wizyte badania,i usg i skróciła się do 1,5cm po 2
          tygodniach leżenia miała 2,8cm i teraz znów byłam po 2 tygodniach to
          miała 3,2. Ja się strasznie boje mam za sobą 2 przedwczesne porody
          jeden w 2005r w 34 tygodniu córcia moje słoneczko,drugi w 2008r 28
          tydzień ciąży synek[*] aniołek,zmieniłam lekarza i pierwszy raz mam
          założony szew, na razie było wszystko dobrze żadnego rozwarcia
          wszystko pozamykane,ale z domu wychodzę tylko co 2 tygodnie na
          wizyte,teraz napewno w szpitalu będą mierzyć mi szyjke mam nadzieję
          że wszystko jest ok i wytrwam do 38 tygodnia smile
          • aphoper1 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 20.06.10, 08:09
            Mikrusku, wspieram mocno, żebyś wytrwała!smile
            • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 20.06.10, 09:28
              Ja również mocno trzymam kciuki i mam nadzieję, że wszystkie szczęśliwie
              donosimy nasze Maleństwa do bezpiecznego dla Nich terminu smile
              • mikrusek_2 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 20.06.10, 11:28
                Dziękuje wam kochane jesteście smile Ja również będę trzymać za was
                kciuki,oby nasze maleństwa urodziły się chociaż w 38 tygodniu to by
                było super.Ja jestem dzisiaj taka wystraszona w nocy obudził mnie
                taki ból z prawej strony, brzuch twardy jak skała normalnie miałam
                taki skurcz że nie wiedziałam co robić a jestem sama mąż i córeczka
                na działce. Teraz jest dobrze trochę tylko pachwina mnie boli.Byle
                do wtorku zrobią mi usg w szpitalu to się uspokoje.
                • mikrusek_2 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 07.07.10, 10:50
                  Jak tam dajecie rade z tym lezeniem?? U nas jest dobrze wczoraj
                  miałam wizyte szyjka się skróciła do 2,3cm ale lekarz mówi ze jest
                  dobrze bo po 30 tygodniu szyjka sama zaczyna się skracac. Za nami
                  32tc więc jestem spokojniejsza mała waży 1920, byle do sierpnia smile
                  A co u was słychać? nas upały wykańczały, dobrze ze teraz jest
                  chłodniejsmile Pozdrawiam was wszystkie serdecznie smile
                  • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 07.07.10, 11:22
                    Mnie to leżenie na początku strasznie przerażało i strasznie się nad sobą
                    użalałam, że kolejna ciąża plackiem w łóżku, ale mniej więcej od 18 tc jakoś
                    inaczej psychicznie do tego podchodzę. Fizycznie faktycznie jest coraz gorzej,
                    bo im dłużej leżę tym bardziej kości i mięśnie zaczynają boleć. Od kilku dni
                    strasznie boli mnie dół kręgosłupa. Szyjka mierzona przedwczoraj: 17 mm i robi
                    się lejek od wewnętrznej strony, więc nie jest ciekawie, ale mam nadzieję, że
                    dam radę wink Grunt to myśleć pozytywnie, bo nie dość, że upały dają w kość to
                    jeszcze jak bym się znowu zaczęła załamywać to już wrak człowieka wink To u Ciebie
                    mikrusku już całkiem nieźle, 32 tc to już coraz bliżej końca wink Pozdrawiam!
                    • mikrusek_2 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 07.07.10, 16:30
                      loca201 napisała:
                      To u Ciebie
                      > mikrusku już całkiem nieźle, 32 tc to już coraz bliżej
                      końca wink Pozdrawiam smile

                      Masz racje za nami 32+5 to już całkiem dobrze,teraz jestem trochę
                      spokojniejsza,ale nie ukrywam że się nastawiłam na poród w 37
                      skończonym,mam nadzieję że uda nam się wytrwać. Została nam tylko
                      wiara. Trzymam za was kciuki Loca 201 smile


                    • mi-a6 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 09.07.11, 13:07
                      Dziewczyny, tak sobie Was czytam i chyba... lekko zazdroszczę. Pierwsza ciąża wyleżana od 20 tygodnia. Szyjka kwadratowa, jak się dziś śmieję, bo rozwarcie i długość taka sama - 1,5 cm. Cały czas na patologii, gdzie był zakaz odwiedzin, mogłam jedynie patrzyć się w okno, jak je dostrzegłam, bo sale 8 osobowe, tv i internetu nie było. Ale warto było. Trzy miesiące plackiem i córa jest piękna (w dodatku na patologię trafiłam drugi raz - mała nie chciała się urodzić i w końcu z pomocą medycyny ujrzała ten świat w 42 tc. sn - zielone wody, okręcona pępowiną, wypychana przez lekarzy i inne stresy. Ale wszystko skończyło się dobrze) - A zazdroszczę, bo teraz już nawet z leżeniem się nie udaje. I zamieniłabym bez wahania moje wygodne łóżko, na szpitalne madejowe, i chyba wolałabym płakać, że z P. mam jedynie kontakt telefoniczny i wydzielany w dodatku przez położne (wtedy nie było komórek), a córę i psicę jedynie przez okno widzę (a wtedy brak kontaktu z rodziną był dla mnie traumatyczny, bo go potrzebowałam niemal jak tlenu). Ale to tylko kilka miesięcy..., Może cholernie długich, ale jednak do wyliczenia i wyleżenia. I wiem jak boli to leżenie i chciałabym biegać w ciąży jak wiele innych kobiet. Chciałabym się chwalić brzuszkiem, planami, ciuszkami, łóżeczkami. I pragnę choć tak donoszonej ciąży. Choć do 30 tygodnia. Choć tyle.
                  • madzialenakata Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 07.07.10, 11:35
                    Ja głównie leżałam i wypoczywałam od ostatniego badania i mierzenia szyjki i
                    chyba opłacało się, bo wczoraj na badaniu szyjka nie skróciła się nic a nic, ma
                    23 mm (poczatek 28. tygodnia) czyli jej długość od prawie 3 tygodni jest taka
                    sama! Do tego rozwarcia nie mam, jest tylko uchylone ujście szyjki, ale to też
                    juz mam jakis czas. Bardzo się ucieszyłam,a szłam do tego lekarza z duszą na
                    ramieniu i wyobrażałam sobie nie wiadomo co. Pomógł mi ten Cordafen, dzięki
                    któremu nie mam już skurczy.
                    Pomimo niezłego wyniku lekarz kazał bardzo uważać i w razie jakichkolwiek
                    niepokojących objawów natychmiast zgłosić się do szpitala, bo jeżeli miałabym
                    urodzić przed 30 tygodniem to musieliby mnie przewieźć do specjalistycznego
                    szpitala(chyba z 80 km)
                    Jestem jednak dobrej myśli i leży mi się znacznie lepiej, choc dzis z rana
                    musiałam z 1,5 h troche połazić, ale teraz leze i sie nie ruszam.
                    Jak dobrze że jest forum smile Pozdrawiam leżakujące
                    • aphoper1 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 07.07.10, 21:17
                      No to leżcie spokojnie dalej! Ja tak liczyłam, byle do 22, 25, 28, 30...smile A
                      potem już z górki poszłobig_grin
    • madzialenakata Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 15.07.10, 14:55
      A czy mamy leżące mogą ćwiczyć mięśnie Kegla? Czy nie zaszkodzi to szyjce?
      • pocalina Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 15.07.10, 15:00
        Ja nie rozumiem, czemu lekarze nie zakladaja Wam pessaru. Przeciez
        to od razu wyklucza lezenie, bo dziala idealnie...
        • madzialenakata Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 15.07.10, 15:05
          No mój lekarz twierdzi, że tak samo jak szew, pessar mógłby spowodować skurcze i
          w rezultacie przedwczesny poród (przynajmniej u mnie)
          • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 15.07.10, 16:35
            pocalina napisała:
            Ja nie rozumiem, czemu lekarze nie zakladaja Wam pessaru. Przeciez
            to od razu wyklucza lezenie, bo dziala idealnie...

            Nie u wszystkich działa tak samo i nie u wszystkich można założyć szew czy
            pessar. U mnie nie można ani tego ani tego, bo najpierw miałam krwiaka, a teraz
            mam infekcje, co wyklucza założenie zarówno szwu jak i pessaru.
            Tak jak pisała madzialenakata może on w niektórych przypadkach spowodować
            skurcze albo np. przy już zbyt krótkiej szyjce podczas zakładania szwu może
            dojść do przebicia pęcherza płodowego, co skutkuje NATYCHMIASTOWYM porodem.
            Dlatego leżenie jest tutaj mniejszym złem i cóż, trzeba się poświęcić. Poza tym
            założenie szwu czy pessaru nie zwalnia z leżenia. Można po prostu częściej
            pozwolić sobie na wstanie, ale nie z dnia na dzień od razu wypuszczać się na
            kilometrowe spacery.
        • 103malinki Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 15.07.10, 16:50
          pocalina - nie staraj się być mądrzejsza od lekarzy. Ją w 17 tyg mam założony pessar a i tak muszę
          leżec.
          • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 16.07.10, 10:14
            madzialenakata, skupiłam się wczoraj na tym leżeniu przy założonym
            pessarze i zapomniałam Ci odpisać: ja nie ćwiczyłam ani w pierwszej ciąży ani w
            obecnej mięśni Kegla, bo mogło to u mnie powodować szybsze skracanie szyjki. W
            końcu to napinanie mięśni. Ale nie każdy przypadek taki sam. Porozmawiaj ze
            swoim lekarzem co on o tym sądzi. Może w Twoim przypadku te ćwiczenia nie
            zaszkodzą. Ale lekarz to najlepiej oceni.
        • ola9876 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 16.07.10, 12:56
          No nie wiem czy wyklucza leżenie, nie sądzę że w każdym przypadku,
          ja mam szew i nadal skurcze więc musze leżeć fakt nie plackiem 24
          godziny na dobę ale bez szaleństwa, chwilkę po domku i leżanko
          czasem od wieklkiego święta jakiś sklep ale to góra godzina czasu a
          potem leżenie leżenie. I wszedzie samochodem niestety piechotka
          odpada sad
          • ola9876 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 30.07.10, 21:11
            Noi teraz to już właściwie leżenie plackiem, pisałam wczesniej że
            mogę chociaż trochę po domu połazikować ale maleństwo się buntuje i
            funduje mamie bolesne skurcze. Biorę znowu więcej leków i całkiem
            leże na szczeście w domu póki co.
            To 31 tydzień i mam nadzieję że jescze troszke wytrzymamy chociaż
            jest co raz gorzej i ciężej.
            Dziewczyny trzymajcie się smile Musi się udać.
        • kalipowa Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 30.07.10, 13:48
          nie zawsze mozna zalozyc pessar lub szyc. U mnie skrocenie zaczelo
          sie w 25 tygodniu i polozyli mnie w IMID w Warszawie i profesorowie
          orzekli, ze to za pozno na ingerencje chirurgiczne. Bo jesli wdaloby
          sie zakazenie to rozwiazanie ciazy byloby natychmiastowe.
    • nawrocek1 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 20.07.10, 18:43
      Witam! Dziewczyny a kto się zajmuje Waszymi dziećmi jak Wy leżycie?
      Sama jestem po ciąży, którą musiałam przeleżeć. Mam teraz 2 letniego
      synka, ale nie wyobrażam teraz sobie żebym znowu była w ciąży i
      musiała się nim opiekować. Mieszkam z teściową która się min zjmuje
      jak jestem w pracy, ale jeżeli jestem w domu to wolę sama się nim
      zajmować. Nie lubię Go z nią zostawiać na zbyt długo.
      • madzialenakata Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 20.07.10, 20:27
        >ale jeżeli jestem w domu to wolę sama się nim
        > zajmować. Nie lubię Go z nią zostawiać na zbyt długo.

        Mam to samo wink

        Na szczęście mój synek ma już 5 lat, chodzi do przedszkola, do którego zawozi go
        na 7 tatus jak jedzie, do pracy. Odbiera go po pracy. Po przedszkolu to juz tata
        jest w domu wiec zajmuje sie małym. Z reszta tego zajmowania nie jest duzo, bo
        synek jest zawsze strasznie zmeczony i wybawiony jak wroci, wiec w domu woli
        posiedziec cicho przy klockach wink
        Bez przedszkola byłoby cięęęęęęęężko.
        • mikrusek_2 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 21.07.10, 16:48
          Witam u nas już bliżej porodu, za nami 34+4 tc wczoraj byłam na ktg
          i wyszły nieduże skurcze, poprosiłam lekarza żeby mnie zbadał bo tak
          dziwnie ostatnio szyjka mnie pokłuwa i się okazało że moja szyjka ma
          już tylko 1cm. Lekarz mówi żeby jeszcze z 2 tygodnie i zdejmie mi
          szew,zwiększył mi dawke fenoterolu do 6 na dobe. Tak bym chciała
          wytrwać jeszcze 2,5 tygodnia żeby skończyć 37 tydzień,rozwarcia na
          szczęście nie ma szew trzyma szyjke. Za tydzień mam wizyte zobaczymy
          ile mała waży,teraz znów leżenie i te upały. Pozdrawiam wszystkie
          leżące.
          Jeśli chodzi o to kto się zajmuje starszą córą, to bardzo dużo moja
          mama, cały czas zaprowadzała ją do przedszkola i po pracy odbierała,
          teraz zabrała ją teściowa, w weekendy mąż zapewnia jej rozrywki. smile
          • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 21.07.10, 21:19
            mikrusku_2! Ja w pierwszej ciąży od 7 tc miałam szyjkę długości tylko 0,5
            cm i do tego rozwarcie i dzięki leżeniu do końca wytrwałam do 38 tc, więc Tobie
            na pewno też się uda i to dłużej jeśli będziesz leżeć wink Nie miałam ani pessaru
            ani szwu.
            A co do zajmowania się starszym synkiem (18 mies) to mąż musiał wziąć urlop
            wychowawczy na syna, niestety bezpłatny i do końca września będzie się nami
            zajmował, bo u mnie jedynym ratunkiem dla donoszenia ciąży to bezustanne leżenie
            uncertain A termin mam na koniec października.
            • mikrusek_2 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 29.07.10, 10:07
              Witam 3 sierpnia bedę miała zdjęty szew, we wtorek miałam wizyte
              moja szyjka ma 7mm i robi się wewnętrzne rozwarcie, więc lekarz
              stwierdził że nie ma sensu dłużej czekać i we wtorek mam przyjechać
              na zdjęcie szwu to będzie skończony 36 tc+3 dni, miałam nadzieję że
              wytrwamy do 37 skończonego ale ginekolog mówi że nie będzie dłużej
              czekał bo szew może mi szyjke rozerwać jak dostanę mocnych skurczy.
              więc 3 zdejmie mi szew w gabinecie i od razu pojadę do szpitala.
              Mała waży 2600 według usg, zobaczymy jak to będzie z tą wagą.
              Pozdrawiam i trzymam za was kciuki oby wasze maleństwa jak najdłużej
              siedziały w brzuszkach.
              • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 29.07.10, 10:15
                No to trzymam kciuki mikrusku za jak najlepsze rozwiązanie! wink Ja byłam u
                gin tydzień temu i moja szyjka miała wtedy (26 tc) już tylko 12-13 mm i już od
                dawna mam rozwarcie wewnętrzne. Nie mam szwu ani pessaru, ale mam nadzieję, że
                doleżę jeszcze jakieś 10 tygodni wink
                • mikrusek_2 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 29.07.10, 10:28
                  Wiesz miałam nadzieję ze też wytrwam do 37 skończonego, mała by
                  sobie jeszcze przytyła trochę, ale co zrobic, tak myslę że jak
                  pojadę tego 3 to zapytam lekarza czy moze jeszcze tydzień
                  przetrzymamy, ale mówił że po 36 juz się nie wstrzymuje porodu. Jak
                  będę miała zdjęty szew, to od razu tez odstawione leki. Wiesz boje
                  się żeby wszystko poszło dobrze.
                  • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 29.07.10, 16:52
                    Na pewno wszystko będzie dobrze! 36 tydz to już naprawdę super. Wiadomo, że im
                    bliżej tego 40 tygodnia to jeszcze lepiej, ale pomyśl sobie, że lepiej urodzić w
                    36 niż np. w 32 wink Mało pocieszające, ale zawsze wink Myślę, że na siłę nie będą
                    wywoływać u Ciebie porodu. Może po zdjęciu szwu nie dostaniesz od razu skurczy
                    tylko jeszcze kilka dni pochodzisz. Może lekarzowi chodziło o to, że nie będzie
                    zatrzymywał porodu jeśli ten by się zaczął, ale sami raczej nie podejmą się
                    wywoływania, bo ani nie ma takiej potrzeby ani konieczności wink Wszystkiego się
                    dowiesz już na miejscu, ale myśl pozytywnie! 36 tydzień to naprawdę rewelacja!
                    Ja bym chciała chociaż do tego 36 wytrzymać. Pocieszam się faktem, że w
                    pierwszej ciąży od ok. 5 miesiąca miałam już tylko 0,5 cm szyjki, która była
                    rozwarta wewnętrznie na 1-2 cm i wyleżałam do 38 tygodnia, więc liczę na to, że
                    tym razem też się uda wink Głowa do góry! Ty i Twoje Maleństwo jesteście już
                    bezpieczni! Buziaki! kiss
                    • kasikaz Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 29.07.10, 17:03
                      Ja leżałam z pessarem ponad 3 miesiące. Pessar jednak przyczynił sie do infekcji
                      wiec wylądowałam w szpitalu. Potem szyjka skracala sie i wydłużało i zależało od
                      tego czy więcej poruszałam sie w domu czy nie. W 36 tc zdjęto mi pessar i
                      odstawiłam leki i przez te dwa tygodnie ruszania sie bez pessara nie mam juz
                      szyji i rozwarcie na 1,50-2 palce. U mnie już spokojnie moge rodzic. Ale wy
                      kochane grzecznie leżcie . Dacie rade choć wiem że ciężko
                      • nadulka3 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 30.07.10, 11:28
                        Ja też leżę z pessarem. Mi dokucza bardzo kręgosłup jeszcze ale i tak świetnie
                        zajmuję sobie czas. Jestem tu dzisiaj u Was na forum pierwszy raz by zobaczyć
                        jak to jest gdzie indziej. A tak poza tym to jestem uczestniczką internetowej
                        szkoły rodzenia Pani Karoliny Laskowskaiej i mówie Wam dziewczyny, że to
                        fantastyczne wyjście jak trzeba cały czas leżeć. Czuje się jakbym była pod stałą
                        opieka. Polecam. w ogóle leżenie trochę przygnębia nie???
                        • aphoper1 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 30.07.10, 12:26
                          Dziewczyny, dużo o Was myślę i wspieram z całych sił!
                          Jak myślę o zeszłym roku to ciągle mi słabo i źle, leżenie bardzo przygnębia.
                          Ale potem jest pięknie i radośnie!smile Jesteście baaardzo dzielne!
    • kalipowa Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 30.07.10, 13:44
      ja lezalam 4 miesiace plackiem i nie lezalam w wannie. Wchodzilam do
      wanny i maz mnie prysznicem myl bo mialam zakaz podnoszenia rąk.
      Donosilam synka i urodzilam w terminie smile
      powodzenia!
      • 103malinki Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 30.07.10, 13:57
        Dlaczego miałaś zakaz podnoszenia rąk?
    • fka_kp trzymam kciuki 30.07.10, 20:54
      Dołączam się do aphoper: trzymam kciuki dziewczyny za Was i Wasze Maleństwa.

      loca, mąż nadal staje na wysokości zadania ? smilesmile
      • loca201 Re: trzymam kciuki 31.07.10, 11:33
        Hej fka_kp! Tak, mąż sprawdza się w 100%. Widzę, że powoli już zaczyna Go
        to przerastać (chociaż dzielnie dusi to w sobie), ale wcale się nie dziwię, bo
        ja osobiście już ledwo daję radę (kolejne problemy niespodziewanie się pojawiły)
        i oboje mamy już dość, ale trzeba zacisnąć zęby i jakoś dotrwać do końca. Musi
        być dobrze wink Ściskam mocno! smile
        • fka_kp Re: trzymam kciuki 31.07.10, 11:46
          loca tak mi przykro, że dopadły Was jeszcze dodatkowe problemy.
          Czy to coś związanego z Twoim stanem ? Przepraszam jeśli jestem zbyt wścibska.

          Oczywiście, że będzie dobrze - przetrwacie ten trudny okres. Nie macie wyjścia
          winkNajważniejsze, że wspieracie się wzajemnie.

          Pozdrawiam Cię cieplutko.
          • loca201 Re: trzymam kciuki 31.07.10, 16:51
            Tak, to w związku z ciążą te kolejne problemy. Tzn. szyjka się cały czas skraca
            i już kilka nocy zwijam się z bólu brzucha, ale to nie skurcze i boli tylko w
            jednym konkretnym miejscu, dokładnie jak na wyrostek, ale to nie to, bo już
            miałam wycinany. Nikt nie potrafi powiedzieć co to tak boli. Ostatnio lekarz
            kazał zmniejszyć dawkę niektórych leków, ale dziś w nocy po tym jak się czułam
            to obudziłam męża o 3 w nocy żeby spakował mi torbę i zawiózł mnie do szpitala.
            Ale, że ja już jestem naprawdę wykończona psychicznie tymi szpitalami, bo już 3
            pobyty zaliczyłam w tej ciąży to sama wróciłam do dawek leków, które brałam
            wcześniej. Na szczęście po kilku godzinach trochę się uspokoiło, ale to już
            któraś taka noc sad No i dziś strasznie nisko czuję dziecko, normalnie jak by
            wychodziło sad Za 10 dni mam wizytę u gin. Mam nadzieję, że doczekam do niej bez
            kolejnych "rewelacji", bo psychika już mi zaczyna siadać sad
            • aphoper1 Re: trzymam kciuki 31.07.10, 20:08
              Ten ból może być na tle nerwowym. Jak leżałam w szpitalu, to była taka jedna
              dziewczyna - też myśleli, że to wyrostek, a okazało się, że nie da się
              zdiagnozować przyczyny i samo jej przeszło w szpitalu, jak poleżała chwilę. A
              nerwusem była niesamowitym, większej panilary chyba w życiu nie widziałam. Nie
              mówię, że to na pewno to, ale być może?
              Bądź dzielna!smile Już raz dałaś radę, teraz tym bardziej dasz!!!
              • malutka552.2 Re: trzymam kciuki 01.08.10, 07:08
                I jak po wizycie,Wszystko ok???
                • moriach Re: trzymam kciuki 01.08.10, 09:32
                  Hej kobitki,
                  Zaglądam na wasz wątek bo sama tydzień temu, w 23tc wylądowałam w szpitalu z
                  powodu skracającej się szyjki. Nie wiem jaka była jej długość startowa, ale
                  tydzień temu miała 2cm. Dostałam 7 zastrzyków na szybszy wzrost płucek i
                  zalecenie prowadzenia kanapowo-fotelowego oszczędzającego trybu życia.
                  Oczywiście po szpitalu jestem na L4 i w czwartek mam kontrolę. Strasznie się
                  boję, że lekarz mnie uziemi na resztę ciąży w domu sad Poczytałam o Waszych
                  sytuacjach i wiem, że nie mam prawa narzekać - w końcu przechodziłam normalnie
                  ponad pół ciąży! Dziewczyny - mam do was wielki szacunek za ogrom wyrzeczeń jaki
                  musicie ponosić!! Bo mnie już po dwóch tygodniach leżenio-siedzania (ale i tak z
                  drobnymi wypadami do miasta) cholera bierze.... Nie wykluczone, że niedługo
                  dołączę do leżących na dłużej - to oczywiste,że dla maleństwa robimy wszystko.
                  Trzymajcie się dzielnie!
                  • loca201 Re: trzymam kciuki 01.08.10, 10:14
                    aphoper1, wiesz, ja podczas pierwszej ciąży byłam straszny nerwus, ale to
                    taki, że jak teraz sobie przypomnę to aż wstyd przed tymi, z którymi miałam
                    wtedy kontakt (głównie z lekarzami jak leżałam w szpitalu - jakieś mam
                    "uczulenie" na szpitale, ale wtedy to już było chyba apogeum moich
                    nerwowo-pokazowych możliwości - skończyło się na tabletkach uspakajających przez
                    kilka dni i wypisie na żądanie ze szpitala). Ale wtedy o tyle było mi "gorzej",
                    że leżąc kilka tygodni w szpitalu widziałam męża zaledwie 2 razy, bo był na
                    10-cio miesięcznym szkoleniu z pracy, a na dziecku strasznie nam zależało, bo
                    miałam problemy z zajściem w ciążę i ten strach, że mogę stracić to dziecko był
                    dla mnie nie do zniesienia. Jestem osobą o dość emocjonalnym podejściu do życia
                    przez co w tak ciężkim dla mnie momencie potrzebowałam żeby ktoś ze mną był, a
                    jak widziałam, że do kobiet leżących ze mną codziennie przychodzą mężowie i
                    siedzą po kilka godzin, a ja cały czas sama to dodatkowo mnie to przygniatało. A
                    do czego zmierzam: wtedy nie bolał mnie brzuch nawet przez moment! Chociaż po
                    pierwszym porodzie coś tam w ciele jednak się zmienia, tu się rozszerza, tam
                    rozciąga itp., więc może teraz faktycznie coś na tle nerwowym? Bo tak jak mówię:
                    nie potrafią zdiagnozować przyczyny tego bólu, kroplówki rozkurczowe zupełnie
                    nic nie pomogły (dostałam 3 jedna po drugiej jak byłam w szpitalu jakieś 3 tyg
                    temu, bo wtedy właśnie z takim bólem trafiłam na IP), a ostatnio miałam 2
                    cięższe psychicznie dni, więc może faktycznie to jakieś powiązanie. Boli właśnie
                    tak nisko i tylko z prawej strony. Już myślałam, że może coś z jajnikiem nie
                    tak, bo ból właśnie tam ulokowany, a we wcześniejszych tygodniach ciąży ten
                    jajnik mnie pobolewał, ale na USG nic zupełnie nie wychodzi. No cóż, pozostaje
                    mieć nadzieję, że już się to nie powtórzy. Dziś w nocy tak czujnie spałam i
                    skupiałam się na tym żeby tylko nie zaczęło boleć. Ech... Ale wiesz, dobrze, że
                    zwróciłaś na to uwagę, bo nawet bym o tym nie pomyślała, że nerwowe sytuacje
                    mogą mieć na to wpływ. Teraz będę obserwować reakcje mojego ciała nawet pod tym
                    względem.

                    moriach, myśl pozytywnie, będzie dobrze, bo musi być dobrze! Sama
                    widzisz: skoro my wytrzymujemy 24-godzinne leżenie to Ty wytrzymasz uwięzienie w
                    domu, bo chociaż możesz się poruszać i cokolwiek przy sobie robić smile
                    • loca201 Re: trzymam kciuki 01.08.10, 10:27
                      A powiedzcie mi jeszcze kochane, czy przy Waszych krótkich szyjkach czujecie
                      jakieś większe parcie na krocze? Bo ja czasem mam wrażenie jakby dziecko miało
                      za chwilę wyjść. Jeszcze zwłaszcza teraz jak się przekręciło główką w dół. Bo
                      jak było ułożone poprzecznie to był w miarę spokój, a teraz coraz częściej mam
                      wrażenie jakby mi się chciało kupę (przepraszam za wyrażenie, ale nie wiedziałam
                      jak to delikatniej ująć). Może dziecko bardziej uciska na jelito albo to wina
                      tego, że szyjka się skraca. Porozmawiam o tym na najbliższej wizycie z
                      ginekologiem, ale to jeszcze 10 dni.
                      • madzialenakata Re: trzymam kciuki 01.08.10, 23:48
                        Powiem Ci, loca201, że często czuję dokładnie to o czym mówisz - zwłaszcza jak
                        stoję, a własciwie tylko wtedy. Strasznie sie wtedy boje ze mi szyjka pusci i
                        wody odejdą... Ale z drugiej strony wydaje mi sie ze to moze byc normalne a ja
                        moze jestem przewrazliwiona wink
                        • loca201 Re: trzymam kciuki 02.08.10, 10:13
                          madzialenakata, a w którym jesteś tygodniu ciąży? Tak się zastanawiam, że
                          może to normalne w pewnym okresie, chociaż nie przypominam sobie żebym aż tak
                          mocno to czuła w pierwszej ciąży, a tam miałam jeszcze krótszą szyjkę. A z tym
                          puszczaniem szyjki to nieciekawie, sama jak wstaję do toalety to strasznie się
                          boję. Tylko ja ten ucisk czuję praktycznie cały czas bez względu na to czy leżę
                          czy wstanę do toalety uncertain My to się mamy kobitki...
                          • fka_kp melisa przed snem ? 02.08.10, 13:38
                            loca no i jak tam ? jak się czujesz ???

                            może przed snem melisa by pomogła, żebyś w nocy nie czuwała przerażona, że coś
                            się stanie ? lub jakiś inny, dozwolony w ciąży specyfik ?

                            najgorzej to jest zasnąć, szczególnie jak się przez cały boży dzień nic innego
                            nie robi tylko leży sad(((

                            mi się już "łatwo" mówi, bo ja zaczynam zaraz 40 tc i już nie muszę się niczym
                            przejmować, ale domyślam się jak bardzo możesz się denerwować.

                            ściskam Cię mocno i daj znać jak samopoczucie.
                            • madzialenakata Re: melisa przed snem ? 02.08.10, 13:57
                              loca201, u mnie kończy się właśnie 31 tc. Ja w pierwszej ciąży tez nic
                              podobnego nie czułam, ale pewnie coś takiego też się działo, ale ja nie
                              zwracałam na to uwagi i chodziłam szczęśliwsza...

                              fka_kp ja meliskę pijam, ale tak jak mówisz - z zasypianiem są problemy,
                              jak człowiek za dnia nie ma okazji się zmęczyć ani połazić po świeżym powietrzu.
                              Ja osobiście tak się nie denerwuję o ciążę przed snem - w końcu nie jest u mnie
                              tak źle - skurcze minęły, szyjka przestała jak na razie się skracać i zatrzymała
                              się na 23 mm. Mimo wszystko chciałabym móc więcej spać, żeby ten cały czas
                              szybko minął - chyba pierwszy raz w życiu chcę, żeby wakacje minęły jak
                              najszybciej.. wink
                    • adamari1 Re: trzymam kciuki 02.08.10, 14:55
                      loca, ja cie troche pocieszę smile Nie jestes sama. To równiez moja druga ciaza. W
                      pierwszej nie miałam zadnych dolegliwosci szyjkowych (wrecz odwrotnie - nie
                      skracała sie i nie rowierała nawet podczas porodu :p). TEraz natomiast skrócona
                      jest od 20 tc (trzy tygodnie temu miała 1 - 1,5 cm) i niestety z lekkim
                      rozwarciem zewnętrznym, jak sie okazało niedawno. odczuwam kłucie na dole, po
                      prawej stronie (dokładnie cos jakby jajnik, ale mnie równiez nic nie wyszlo na
                      usg. Lekarz stwierdzil, ze to więzadła i olał sprawę). Natomiast parcie dziecka
                      na krążek (mam takowy), wrazenie, ze zaraz wyleci, ze główka jest niemal miedzxy
                      moimi nogami, do tego własnie chwilowe i krotkotrwale ale wzmozone wrazenie
                      parcia na hmm ... sorry, odbyt lub pęcherz to u mnie norma.
                      Ja rowniez odpoczywam i lezę ile wlezie, choc po załozeniu krązka nie mam od
                      lekarza nakazu nieustannego lezenia. Kazał mi jedynie mocno sie oszczedzac. Ale
                      wlasnie przez takie dolegliwosci głownie leżę, bo chodzenie sprawia mi
                      dyskomfort. Na szczescie dla mnie nie mam w zasadzie skurczy, zdarza sie czasem
                      jakies jedno twardnienie na dzien. NIe biore lekarstw oporcz magnezu i nospy.
                      Obym doczekała do konca sierpnia (teraz 32/33 tc) a juz bedzie ok.
                      • moriach Re: trzymam kciuki 02.08.10, 15:16
                        loca
                        Staram się myśleć pozytywnie, tylko to mi pozostaje smile
                        Chociaż nie przeczę, że po tym co się już naczytałam w necie to nawet jak więcej
                        danego dnia czasu spędzę na siedząco a nie leżąco to się zastanawiam czy nie za
                        bardzo obciążam szyjkę.

                        Póki co jak na zbawienie czekam na czwartkową wizytę - wtedy zobaczę czy
                        ograniczanie aktywności dało jakiś efekt i zasypię gina tysiącem pytań i moich
                        wątpliwości.
                        Zaczęłam też czytać o możliwości założenia szwu lub pessaru, żeby móc prowadzić
                        choć odrobinę aktywniejsze życie.
                        • madzialenakata Re: trzymam kciuki 02.08.10, 15:39
                          moriach, czy miewasz skurcze? Mi mniej więcej na tym etapie ciązy, na
                          którym jestes tez skracała się szyjka i dojechała do 22 mm. W 27 tc dostałam
                          sterydy na płucka, dodatkowo leki na uspokojenie skurczy. I wyobraz sobie ze do
                          tej pory (31 tc) się nie pogorszyło, a prowadzę podobny do Twojego tryb życia -
                          tzn były tygodnie że głównie leżałam, ale nigdy non stop. Także u Ciebie tez tak
                          może byc, to że szyjka raz się skróciła to nie musi nic złego oznaczac. Po
                          prostu się bardzo oszczędzaj, wypoczywaj, staraj się nie męczyć, ruszaj się jak
                          żółw wink i myśl pozytywnie. Pozdrawiam
                        • loca201 Re: trzymam kciuki 02.08.10, 15:40
                          fka_kp, a wiesz, spróbuję z tą melisą, chociaż na mnie nigdy żadne
                          ziołowe preparaty nie działały (czy to w tabletkach czy do picia), ale spróbować
                          nie zaszkodzi, a nóż w ciąży organizm może zareaguje. Z tymi bezsennymi nocami
                          to już zaczyna się robić problem, bo w dzień nie mogę spać nawet jak jestem
                          mocno zmęczona (poza tym jak bym spała w dzień to o nockach mogłabym już
                          całkowicie zapomnieć), a nocki coraz częściej całkowicie bezsenne: np. dziś:
                          najpierw nie mogłam zasnąć i zasnęłam gdzieś między 23-24, obudziłam się o 3.30
                          i do 7.30 nawet nie zmrużyłam oka. Dopiero po 7.30 się zdrzemnęłam do 8.30. A
                          bywa i tak, że sypiam tylko po 2 godziny. Gin przypisał mi Hydroxyzynę w razie
                          dużych problemów, ale przecież nie będę się szprycować codziennie. Raz na 2 tyg
                          wezmę, ale częściej jakoś nie chcę dziecka karmić lekami nasennymi. Także
                          spróbuję dziś z melisą albo szklanką ciepłego mleka. U Ciebie to już faktycznie
                          finisz wink Super!
                          adamari1, w takim razie jesteśmy w podobnej sytuacji, tyle, że ja mam
                          rozwarcie wewnętrzne, a długość szyjki przy ostatnim USG była podobna.
                          moriach, jak masz możliwość to faktycznie pogadaj z ginem o założeniu
                          krążka. W niektórych przypadkach wcale nie umożliwia on aktywniejszego życia,
                          ale mimo wszystko daje większy komfort psychiczny, a czasem jednak można więcej
                          się poruszać (ba, po prostu można się przemieszczać chociaż po domu). Szkoda, że
                          mam tą infekcję, bo na pewno bym skorzystała z możliwości założenia krążka.
                          • 103malinki Re: trzymam kciuki 02.08.10, 15:52
                            Trzymam za Was kciuki, już bliżej niż dalej. Loca - Tobie jedną
                            ciążę udało się donosić do bezpiecznego momentu to napewno łatwiej
                            Ci leżeć i wierzyć.
                            Co do spania to ja zasypiam o godz.2-3 w nocy, a potem o 11.00 nie
                            moge otworzyć oczu, w rezutlacie wybudzam się ok. 13.00.
                            Na ostatniej wizycie (3 tyg po założeniu krążka) wydaje mi się że
                            lekarz nie sprawdził mi długości szyjki, nic nie mówił.A na następną
                            wiytę zapisał na 5 tygodni. Trochę mnie to martwi.

                            Powiedzcie jeszcze, czy miałyście ok.19 tygodnia lub później zawroty
                            głowy? mi się wczoraj tak zdarzyło, strasznie się kołowało... może
                            to od braku świeżego powietrza.
                            • loca201 Re: trzymam kciuki 02.08.10, 16:56
                              103malinki, dopiero za 5 tygodni następna wizyta? Jakoś strasznie długo.
                              Standardowo przerwy chyba nie powinny być dłuższe jak miesiąc, a przy
                              skracających się szyjkach czy innych problemach zagrażających przedwczesnym
                              porodem (w tym wydaje mi się, że krążki też) kontrola powinna być jeszcze
                              częstsza. Mi przy wypisach ze szpitala zalecili kontrole co 2 tyg, a mój lekarz
                              prowadzący co 3 tyg. Z resztą sama bym psychicznie nie wytrzymała dłużej (te 3
                              tyg ledwo wytrzymuję, bo po 1,5-2 tyg już mnie skręca jak to tam się ma
                              sytuacja). Jeśli chodzi o zawroty głowy to owszem, zdarzają się czasem,
                              zwłaszcza teraz przy upałach. Ale u mnie to pewnie ma też związek z tym, że cały
                              czas leżę i samo wstanie do toalety to już spory wysiłek dla organizmu, nie
                              mówiąc już o szybkiej kąpieli raz na tydzień. No i na pewno ma na to wpływ
                              zamknięcie w domu, bo ten brak kontaktu ze świeżym powietrzem jednak bardzo
                              doskwiera.

                              A u mnie jeszcze od kilku dni występują biegunki (chodzę 1-3 razy dziennie i za
                              przeproszeniem leci ze mnie jak woda z kranu). Martwi mnie to, bo niby przed
                              porodem organizm się oczyszcza (tak twierdzą lekarze, że to prawie reguła), ale
                              pocieszam się tym, że w pierwszej ciąży też ok. 28 tyg męczyły mnie biegunki i
                              trwało to codziennie przez 2-3 tyg i biegałam 3-5 razy. Pamiętam, że było to
                              straszne. Natomiast przed porodem nie byłam w toalecie nawet raz (dopiero w
                              szpitalu jak dostałam czopek). Także mam nadzieję, że i tym razem nie ma to
                              związku.
                              • moriach Re: trzymam kciuki 02.08.10, 17:39
                                madzialenakata

                                Jak leżałam w szpitalu to robili mi KTG codziennie i wskaźnik skurczy oscylował
                                zazwyczaj ok 16-21 przez cały czas trwania pomiaru (ok 30-40 minut). Nie było
                                żadnych - regularnych czy nie - wahań. Nie odczuwam też aby np.twardniał mi brzuch.

                                loca
                                W czwartek o wszystko wypytam gina - czy w ogóle jest potrzeba, czy bym się
                                kwalifikowała a jak tak to do czego - krążek czy szew? O ile krążek jest
                                praktycznie nieinwazyjny i na to nawet dla lepszego komfortu psychicznego bym
                                się pewnie zdecydowała o tyle w kwestii szwu... no nie wiem. Chyba by musiało
                                zaistnieć naprawdę poważne zagrożenie, bo w końcu to interwencja chirurgiczna...
                              • mikrusek_2 Re: trzymam kciuki 02.08.10, 17:43
                                Ja dziś jestem nerwowa jak nigdy, jutro mam miec zdjęty szew teraz
                                jest 36+2 tc boje się jak nigdy, czy z małą będzie wszystko dobrze
                                itp. Wszystko poukładało się nie tak jak bym chciała, ja mam mieć
                                zdjęty szew w gabinecie i od razu jechać do szpitala, moja mama w
                                środe idzie na wycięcie migdałów, mąż zawiózł córke do swojej mamy,
                                tylko że teściowa w piatek wyjeżdzą na wesele na Mazury, mówie wam.
                                Będę pytać lekarza czy jeszcze tydzień może mi zostawić szew mała
                                zawsze by sobie podrosła,a jesli nie to mam nadzieję że jutro w nocy
                                urodze i nie będę musiała za długo leżeć w szpitalu. Trzymajcie
                                kciuki tylko mocno żeby wszystko dobrze się skończyło, żeby mała
                                była zdrowa i ważyła powyżej 2,5 kilo smile żeby jej nie zaliczyli do
                                wcześniaków tydzień temu ważyła 2600 ale wiecie jak to jest z tymi
                                obliczeniami na usg. Dam znać jak wróce do domu jak wszystko się
                                potoczyło. Pozdrawiam wszystkie leżące,trzymajcie się smile
                                • adamari1 Re: trzymam kciuki 02.08.10, 17:51
                                  mikrusek > ja moja córkę urodziłam z wagą 2430g w 38/39 tc (a więc donoszona,
                                  ale maleńka). Nie uznali jej za wczesniaka mimo, ze na wczesniaka wygladała. To
                                  chyba bardziej zalezy od tego, jak dziecko zachowuje sie po porodzie (oddychanie
                                  samodzielne, itp), a nie od wagi. I ze szpitala tez wyszłam jak inne dziewczyny
                                  z sali - w 4 dobie, bo pechowo wszystkim naszym dzieciom przedłużała sie
                                  zoltaczka. Dzis Mila jest 100% zdrowa, energiczna i nie rozni sie wagowo ani
                                  wzrostem od swoich rowiesnikow. Wiec wagą tez sie az tak nie przejmuj.
                                  • mikrusek_2 Re: trzymam kciuki 02.08.10, 18:00
                                    Mój ginekolog mówił ze jeśli dziecko urodzi się w nieskończonym 37
                                    tc i bedzie ważyc powyżej 2,5 kilo wtedy jest uznane jako donoszone,
                                    jeśli mniej będzie uznane jako wcześniak, natomiast jesli urodzi się
                                    w 37 skonczonym nieważnie jaka waga będzie będzie to dziecko
                                    donoszone. Ja mam za sobom 2 przedczesne porody jeden w 34tc 1980
                                    córka ma prawie 5 lat i też jest zdrowa ale ile musiałam się
                                    nachodzić po lekarzach bo wcześniak drugi poród w 28 tc 1100 [*]
                                    aniołek. Dla tego się boje.
                                    • loca201 Re: trzymam kciuki 02.08.10, 19:35
                                      Mikrusku! Wszystko będzie dobrze! Jesteś już w bardzo bezpiecznym
                                      "terminie", także po prostu musi być dobrze i na pewno tak właśnie będzie. Nie
                                      stresuj się niepotrzebnie. Rozumiem, że masz powody do zmartwień, ale staraj się
                                      jak najmniej nimi przejmować, bo dziecko czuje stresy matki. Będziemy trzymać
                                      mocno kciuki Kochana! Daj koniecznie znać co i jak się potoczyło. Czekamy na
                                      wieści! Siły, odwagi i wiary w to, że wszystko będzie ok! wink Buziaki!
                                    • moriach Re: trzymam kciuki 02.08.10, 19:46
                                      W takim razie trzymam kciuki, mocno, mocno (u rąk i nóg, a co!) żeby wszystko
                                      potoczyło się po twojej myśli!
                                      • mikrusek_2 Re: trzymam kciuki 03.08.10, 11:18
                                        Dzięki dziewczyny za wsparcie. Oczywiście dam znać czy uda nam się
                                        jeszcze tydzień przeciągnąć 2w1 czy dzisiaj do szpitala. Odezwe się
                                        jak wrócę smilePozdrawiam was wszystkie smile
                                        • ola9876 Re: trzymam kciuki 04.08.10, 10:24
                                          Po wczorajszej wizycie nadal leżanko, leki utrzymane noi główka
                                          zaczyna napierać na szew sad Dobrze ze to 32 tydzień. Lekarz coś
                                          wspominał ze będziemy próbować rodzić naturalnie (pierwsza cc brak
                                          postępu porodu po 6 godzinach skurczy nie było partych), troche się
                                          boję czy się tym razem uda.
                                          Teraz oby wytrzymać do 35 smile
                                          Mały waży już 1860 jest większy niż mój pierworodny.
                                          • madzialenakata Re: trzymam kciuki 04.08.10, 12:06
                                            Ja tez czekam kiedy moja mała będzie większa od synka gdy sie urodziłsmile W piątek
                                            na usg miała 1660, wiec brakuje jej 300 g. A najlepiej zebym wytrzymała do
                                            jakichs 3 kg big_grin
                                          • elle.net Re: trzymam kciuki 04.08.10, 12:11
                                            dołączam do grona leżakujących i trzymam za Nas wszystkie kciuki smile
                                            Ja leże narazie profilaktycznie i z własnej inicjatywy.
                                            Jestem w 30 tygodniu ciązy i lekaż mi kazał się oszczędzać i leżeć
                                            przez wiekszą część dnia ale od półtora tygodnia brzuch mi
                                            twardnieje i leżę prawie całe dnie z przewrami na toaletę, jedzonko,
                                            jakies szybkie sprzatanie.
                                            Mam juz synka który ma prawie dwa latka także nie leże non stop bo
                                            często mnie potrzebuje. Na szczęscie teściowa sie nim zajmuje w
                                            godzinach 11-18 a potem wraca mąż więc nie jest źle.
                                            Synek urodził się w 35 tygodniu ciązy, ważył 2920 ale był
                                            wczesniakiem więc najeżdzilismy sie po lekarzach przez caly pierwszy
                                            rok jego życia. Na szczęście wszytsko jest z nim dobrze ale nerwy
                                            były starszne. Wtedy w 32 tygodniu zaczęłam plamić i wylądowałam w
                                            szpitalu. Mialam rozwarcie na 3 palce i skurcze, Dostalam leki glown
                                            ie dożylnie, leżałam w szpitalu ponad 2 tygodnie plackiem z nogami w
                                            górze a po 2 tygodniach wypuscili mnie do domu z lekami doustnymi, w
                                            domu leżałam jeszce tydzień i niestety zaczął sie poród....

                                            Z racji tego że w pierwszej ciązy było groźnie, teraz od poczatku
                                            sie bardziej oszczędzam a teraz pod koniec wolę dmuchac na zimne
                                            więc leże jak najwięcej.
                                            W sobotę wizyta to sie dowiem jak ttam szyjka i czy musze leżeć non
                                            stop. Narazie z leków biore tylko aspargin bo mam skurcze łydek i
                                            nospe forte jak bardzo brzuch twardy.
                                            Pobyt w szpitalu w tamtej ciązy był dla mnie straszny, non stop
                                            ryczałam bo jestem strasznie slaba psychicznie a własciwie byłam bo
                                            teraz mam wrazenie że jestem silniejsza ale i tak zrobie wszytsko
                                            żeby w tej ciązy nie leżeć w szpitalu.
                                            Pozdrawiam wszytskie leżaczki smile
                                            • moriach Re: trzymam kciuki 04.08.10, 17:33
                                              mikrusek i jakie wieści?
                                              ola no to nie za fajnie, ale pocieszające jest, że już zdecydowanie
                                              bliżej niż dalej. Niech dzieciaczek siedzi w maminym mieszkanku jak najdłużej -
                                              każdy kolejny dzień się liczy.

                                              Ja po dzisiejszej wizycie mam o wiele lepszy nastrój. Szyjka się bardziej nie
                                              skraca, więc gin nie widzi powodu do niepokoju. Generalnie byłam teraz u innego
                                              (bo mój na urlopie)i ten stwierdził, że 30mm to jeszcze nie powód do paniki i
                                              leżenia w szpitalu czy plackiem w domu. Mam dużo odpoczywać i się oszczędzać,
                                              ale nie muszę być przykuta do łóżka.
                                              Ale i tak zostaję w waszym wątku leżankowym, bo siedząc w domu na L4 pewnie i
                                              tak znaczną część dnia będę spędzać na leżąco/siedząco.
                                              • loca201 Re: trzymam kciuki 04.08.10, 17:41
                                                moriach! Ty szczęściaro!!! 30 mm to moja szyjka miała na starcie i dla
                                                mnie 30 mm to dłuuuuuga szyjka, której długo niestety nie miałam, bo od razu
                                                zaczęła się skracać. Z taką długością to nawet bym nie myślała o leżeniu wink Ja
                                                mam wizytę we wtorek, także jeszcze 6 dłuuuugich dni, ech... Ale ja na wiele nie
                                                liczę. Myślę, że 10 mm to max ile tym razem mi wymierzy gin. Przynajmniej mam
                                                nadzieję, że nie mniej niż 10 mm, bo jeśli historia w moim przypadku też będzie
                                                się powtarzać to... Nawet nie chcę tego mówić (w pierwszym poście,
                                                rozpoczynającym ten wątek, jest napisane ile moja szyjka wtedy miała, brr...)
                                                • ola9876 Re: trzymam kciuki 04.08.10, 17:49
                                                  Moja też jakaś krótkawa miała chyba ze 2 na starcie potem 1,5 może
                                                  zamówimy sobie jakieś wydłużanie hihi,
                                                  • elle.net Re: trzymam kciuki 04.08.10, 18:39
                                                    ja miałam na starcie 27 mmm a teraz nie wiadomo.... dowiem sie w
                                                    sobote mam nadzieje i może będe mogła troche połazic bo powiem Wam
                                                    ze marze o wyjściu choćby do Biedronki hihi
                                                • moriach Re: trzymam kciuki 04.08.10, 19:10
                                                  loca
                                                  Z taką długością to nawet bym nie myślała o leżeniu

                                                  Ponoć prawidłowa powinna mieć od 45 do 35mm. Moja na początku lipca miała
                                                  jeszcze 39 więc i tak się mocno skróciła. Dlatego wolę teraz więcej polegiwać
                                                  między wyjściami z domu, żeby potem nie musieć leżeć non-stop.
                                                  • loca201 Re: trzymam kciuki 04.08.10, 20:15
                                                    ola9876, no powiem Ci, że z tym wydłużaniem to świetna myśl wink Jak by się
                                                    tylko dało to ja się na to piszę wink W końcu przecież powiększanie biustu i inne
                                                    takie rzeczy są możliwe to i o szyjkach mogliby pomyśleć wink Przynajmniej byłoby
                                                    to coś naprawdę pożytecznego, a nie jakaś fanaberia zakompleksionej bogatej
                                                    dziewczynki...
                                                    moriach, 9 mm w miesiąc to faktycznie sporo. Moja między 15 a 18 tc
                                                    (czyli w 3 tyg) skróciła się aż o 15 mm, także rozumiem co to znaczy szybkie
                                                    skracanie i strach o to co będzie dalej. Także faktycznie jednak warto się
                                                    poświęcić i więcej poleżakować.
                                                  • 103malinki Re: trzymam kciuki 04.08.10, 20:30
                                                    Właśnie.
                                                    To niesprawiedliwe, że dla fanaberii wykonuje się powiększanie
                                                    piersi, a nawet członków, a nie można zroboć "coś" z szyjką aby
                                                    uchronić maleństwo przed przedwczesnym porodem....
                                                    Gratuluję szyjki 30 mm, moja miała tyle na początku ciąży. przy 24,4
                                                    założono mi pessar. tak sobie mysle, czy mój zbyt intensywny tryb
                                                    życia nie miał przypadkiem wpływu na takie szybkie skrócenie.
                                                  • elle.net Re: trzymam kciuki 05.08.10, 12:34
                                                    U mnie w poprzedniej ciąży zbyt intensywny tryb zycia był
                                                    prawdopodobnie powodem skracania szyjki więc teraz dmucham na
                                                    zimne smiledołączyla sie do tego intekscja bakteryjna poniewqaz nie
                                                    mialam robionego posiewu z kanału szyjki i wszytsko razem było
                                                    przyczyna przedwczesnego porodu.
                                                    Teraz posiew miałam już koło 20 tygodnia a teraz po 30 bedę miala
                                                    drugi żeby wyleczyc ewentualne bakterie...
                                                  • mikrusek_2 Re: trzymam kciuki 06.08.10, 09:57
                                                    Witam was smile moje negocjacje się powiodły, na ktg żadnych skurczy,
                                                    szyjka z 7mm wydłużyła się do 1,3 cm śmiech co chyba mój organizm
                                                    się wystraszył porodu, więc mówie do pana doktora że nie chcę żeby
                                                    ściągał mi szew bo nie mam żadnych oznak porodowych,a on że w
                                                    zasadzie to już sie po 36 nie wstrzymuje porodu itp.. w końcu
                                                    powiedział ze mam zmniejszać leki i w niedziele całkiem odstawić i
                                                    jak będą skurcze to jechać od razu do szpitala i tam mi zdejmą szew.
                                                    Dzisiaj kończę 37 tc więc już jestem spokojna.Mała niby napewno waży
                                                    2800. Pozdrawiam was.
                                                  • ola9876 Re: trzymam kciuki 06.08.10, 12:10
                                                    No to gratulacje mikrusek_2 jest już bezpiecznie smile Teraz jak chce
                                                    moze wychodzić, a 2800 to już taka fajna waga.
                                                  • loca201 Re: trzymam kciuki 06.08.10, 12:13
                                                    Widzisz mikrusku, jak na razie wszystko po Twojej myśli wink Oby tak do
                                                    końca! Pozdrawiam!
                                                  • loca201 Jak się macie "leżaki"? 07.08.10, 17:58
                                                    Cześć kobitki! Jak tam u Was samopoczucie psychiczne? Ja dziś załapałam mega
                                                    doła, popłakałam, popłakałam i troszkę mi lżej, ale pozostaje niesmak tego
                                                    leżenia. Kurcze, raz na jakiś czas tak mnie dopadnie, taka jednodniowa depresja,
                                                    i koszmar. Już naprawdę mam wrażenie, że nie dam rady, chociaż wiem, że muszę i
                                                    że już raz dałam. Jeszcze się strasznie stresuję przed wtorkową wizytą
                                                    kontrolną. A jak tam u Was?
                                                  • aphoper1 Re: Jak się macie "leżaki"? 07.08.10, 19:56
                                                    Loca, dasz radę! Już za moment 30tc, a to znaczy bezpieczeństwo!!!smile
                                                  • adamari1 Re: Jak się macie "leżaki"? 07.08.10, 21:03
                                                    Bezpieczenstwo? 30 tc? Chyba zbytni optymizm. O bezpieczenstwie to mozemy pogadac kolo 36 tc co najmniej. Wczesniej to jest liczenie na szczescie. Znam 2 przypadki z najblizszego otoczenia gdzie dzieci urodzone w 30/31 i 32/33 niestety nie przezyly. Nie ma magicznego progu od ktorego jest gwarancja ze wszystko bedzie ok. Jest tylko wieksze prawdopodobienstwo.
                                                  • aphoper1 Re: Jak się macie "leżaki"? 08.08.10, 21:40
                                                    Oczywiście, i donoszone dziecko może nie przeżyć, ale nie o to chodzi.
                                                    Po prostu jak się leży i leży, to trzeba na coś czekać. Ja czekałam na 22tc,
                                                    żeby była JAKAKOLWIEK szansa, potem na 25, 28, 30 i od 30 przestałam PANICZNIE
                                                    się bać. Doleżałam do 38 i wszystko było i jest super.
    • jols Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 08.08.10, 10:52
      Hej dziewczyny,
      Ja jestem teraz w 17 tygodniu, leze od 13 tygodnia. Mam zalożony
      szew i pesar. Na szczescie leze w domu i mogę wstawać do toalety.
      Mnie lekarz mówi zeby dotrwać do 30 tygodnia a jakby do 32 się udało
      to będzie super.Ja mam bardzo cienką ranę po cesarce i dodatkowo
      jest strach ze macica moze nie wytrzymac, stąd 30-32 tydzien.Trudne
      to leżenie a przede wszystki ten ciągły strach.Mam nadzieję ze szew
      i pesar razem wytrzymają i wystarczy leżenie w domu, ale to jeszcze
      tyle czasu.
      pozdrawiam
      Jolka
      • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 08.08.10, 11:15
        Wiadomo, że 30 tydz to jeszcze nie szczyt marzeń, ale lepiej dotrwać chociaż do
        30 niż urodzić np. w 28, bo każdy dzień dłużej w dwupaku to lepiej. Ja dziś
        czuję się dobrze, to znowu była taka jednodniówka z humorkami, a Tobie
        jols życzę wytrwałości i oby jak najdłużej, a chociaż jeszcze kolejne 17
        tygodni wink
        • ola9876 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 08.08.10, 14:25
          Wiem loca co czujesz, ja niby już 32 tydzień ale też złapałam
          jakiegoś doła, chwilami mam dosyć już tej ciąży a raczej tych
          wszystkich niedogodności. Leżeć leżeć, jak siadę chwilę to mały się
          tak rozpycha na dole głową że mam wrażenie że mi szew rozrywa.
          A pogoda taka piękna, lodów z maszyny na powietrzu bym zjadła
          smile
          Oj jak ja sie wyrwę po urodzeniu.
          pozdrawiam
          • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 08.08.10, 15:24
            ola9876, o tych lodach z maszyny marudziłam mężowi 2 dni temu wink Też
            miałam taką straszną ochotę wink Ja sobie postanowiłam, że jak dotrzymam do 35 tyg
            to będę wtedy już powolutku wstawać, tzn. na tyle, żeby się przemieszczać po
            domu, samej zrobić sobie kanapkę czy przynieść książkę. A jeśli we wtorek u
            lekarza okaże się, że jest chociaż bez zmian (oby nie gorzej) to od 32 tyg będę
            chociaż jeść na siedząco. Może nic się nie stanie jak siądę 3 razy dziennie na 5
            minut, bo już mnie szlag trafia od tej paskudnej zgagi, bo wszystko jem i piję
            na leżąco. Porażka... Ale zobaczymy co powie na moje zamiary lekarz, no i przede
            wszystkim zobaczymy jak ta szyjka. Bo jeśli dużo się skróciła to nie ma szans na
            moje ciche plany uncertain
            • ola9876 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 09.08.10, 12:22
              Mam nadzieję ze wszystkie plany się spełnią i szyjka Ci się nie
              skróciła.
              To moja druga ciąża ale chwilami bywa bardzo ciężko. Dzisiaj
              niestety skurcze nadal męczą i najgorzej jak są bolesne. Ale z
              pozytywnych rzeczy zaczął się 33 tydzień smile
              Powodzenia we wtorek smile Trzymam kciuki
              • 103malinki Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 10.08.10, 14:27
                Loca - jakie wieści od lekarza? trzymam kciuki.
    • madzialenakata A ja leżę i nie leżę i świruję :( 09.08.10, 23:50
      Mi szyjka przestała się skracać i w ogóle było w miarę OK, i za pozwoleniem
      lekarza nie leżałam cały czas, z resztą cieszę się że nie musiałam, bo jest
      sporo rzeczy które musiałam robić, a z pomocą niestety nie mam za dobrze sad
      Oczywiście oszczędzałam się w miarę możliwości, ale naczynia już myłam,
      prasowałam, chodziłam po domu i rózne lekkie prace wykonywałam. I masz babo
      placek od dwóch dni naszedł mnie taki strach, ze moze sie przeforsowalam, jak
      wstaje i stoje np. przy zlewie to mam wrazenie ze pojda mi wody sad Zwłaszcza ze
      jutro zaczyna sie 33 tc, a właśnie na tym etapie w poprzedniej ciąży odeszły mi
      wody i urodziłam. co prawda tamta ciąża nie była tak monitorowana i własciwie
      robiłam wszystko i nie oszczeędzałam się... z seksu oczywiście tez nie
      zrezygnowaliśmy, bo niby wszystko było ok. Teraz jednak boje sie ze ten 33 tc to
      jakieś fatum i ze moja szyjka jest może tak skontruowana, ze nie utrzyma
      dziecka powyżej 2 kg.
      Ja tu w strachu, a na wizytę do mojego gina dopiero w przyszły czwartek idę.
      • loca201 Po wizycie... 10.08.10, 16:53
        103malinki, właśnie weszłam do domu i jestem szczęśliwa smile Otóż: jak to w
        moim przypadku rewelacji nie ma, ale jak dla mnie to nie ma też katastrofy, tzn.
        szyjka rozwarta o długości 12 mm. Spodziewałam się krótszej. Mierzył mi 5 razy i
        na zbliżeniu i zawsze wychodziło 12 mm, więc jestem strasznie szczęśliwa.
        Modliłam się żeby miała chociaż 1 cm. Dzidzia waży 1 kg, jest nieco mniejsza
        (ok. 2 tyg) niż tydzień ciąży by wskazywał, bo wymiary podawały 27t4d. Ale mój
        synek też był od początku mniejszy ok. 2 tyg, także chyba po prostu rodzę nieco
        mniejsze dzieci. Poza tym słyszałam, że kobiety leżące z reguły rodzą mniejsze
        dzieci. Także UFF... Naprawdę jestem dziś radosna smilesmilesmile Mam tylko nadzieję, że
        dalej będzie bez większych zmian. Aha, i infekcja w pochwie się zmniejszyła smile
        Oby jak najdłużej było tak jak jest to będę przeszczęśliwa! smile
        madzialenakata! Mam nadzieję, że u Ciebie też skończy się tylko na
        strachu i na wizycie okaże się, że nie jest tak źle jak się obawiasz.
        • 103malinki Re: Po wizycie... 10.08.10, 17:27
          Loca, cieszę się bardzo, bardzo smile
          Może jak Ci się uda całkiem tę infekcję zwalczyć to i pessar założą.
          Naprawdę, cieszę się z tych Twoich dobych wieści big_grin
          • madzialenakata Re: Po wizycie... 10.08.10, 17:31
            cieszę się loca, z dobrych wyników! Zasłuzyłas na to tym dzielnym leżeniem smile
            • loca201 Re: Po wizycie... 10.08.10, 19:12
              Dzięki kochane! smile A na pessar to już chyba za późno, bo to już 30 tydzień
              będzie za 2 dni, a kolejna wizyta za 3 tyg, więc w 33 tyg. Także nawet już się
              "nie opłaca", bo wtedy na tak krótkiej szyjce zamiast pomóc (żeby dłużej
              wytrzymać) to można pogorszyć (wywołać poród podrażniając szyjkę w już
              zaawansowanej ciąży). Tak mi to tłumaczył lekarz jak byłam w pierwszej ciąży.
              Jejku dziewczyny, normalnie mam dziś tak dobry humor, że dawno takiego nie
              miałam! smile Od 30 tygodnia to już będzie mi szybciej leciało, a pytałam dziś
              lekarza o to wstawanie to mówił, że jeśli sytuacja będzie bez negatywnych zmian
              to tak jak planowałam koło 34-35 tyg będę mogła już poruszać się po domu. A tak
              się denerwowałam dzisiejszą wizytą, że spałam w nocy tylko 3 godziny (od północy
              do 3.00). Myślałam, że tej nocy odeśpię, ale chyba z tej radości będę pobudzona
              wink Wam też życzę samych dobrych wieści, albo chociaż takich, które dla Was będą
              pocieszające wink (bo te moje 12 mm szyjki dla ginekologa było niepocieszające,
              natomiast dla mnie po przeżyciach z 5mm szyjką w pierwszej ciąży w takim już
              terminie to te 12mm jest na wagę złota - cieszyłam się przy tym USG jak głupia,
              a lekarz patrzyła na mnie jak na wariatkę wink) Buziaki! kiss
              • aphoper1 Re: Po wizycie... 10.08.10, 20:02
                Loca, cieszę się z Tobą! Bardzo Wam kibicuję!smile
                • mikrusek_2 A my już po :) 11.08.10, 14:21
                  Nasza Nadia urodzona 37+1 tc 08.08 godź 1-10 waga 3380 i 50 cm 10
                  apg. Poród 10 h ciężki szyjka popękana, nacinanie krocza,bóle
                  krzyżowe sad ale najważniejsze że już po. Trzymam za was kciuki oby
                  wam się udało dotrwać do terminu.
                  • loca201 Re: A my już po :) 11.08.10, 14:52
                    mikrusku! Moje gratulacje! 37+1 to naprawdę świetny wynik! Wiadomo,
                    lepiej byłoby gdyby to był np. 39+1, ale i tak długo się udało wytrzymać wink
                    Córcia zdrowa, duża, więc to chyba sam powód do radości wink A imię strasznie mi
                    się podoba! Powiem Ci, że sama chciałam aby córcia, której się spodziewamy,
                    właśnie tak miała na imię, ale ja wybierałam imię dla syna, więc mąż wybiera
                    obecnie dla córci i już postanowione, że będzie: Kinga.
                    • mikrusek_2 Re: A my już po :) 11.08.10, 18:13
                      Dziękujemy bardzo smile Aż boje się pomyśleć ile by ważyła za 3
                      tygodnie pewnie 4 kilo smile i tak jest duża ja się martwiłam żeby
                      miała 3 kilo a tu taka niespodziankasmile Trzymam za was kciuki smile
                      • loca201 Re: A my już po :) 11.08.10, 19:54
                        No widzisz wink Także wszystko skończyło się pomyślnie i niech dalej tak się
                        rozwija! smile Zdrowo, zdrowo i jeszcze raz zdrowo! smile
                      • turnesolka Re: A my już po :) 12.08.10, 18:59
                        gratuluje i zazdroszcze!
                        Ja jutro zacznę 33 tc. Dużo leżę już ze 2 miesiące a od poniedziałku praktycznie
                        non stop. Chociaż pozwalam sobie na jedzenie na siedząco. Tak jak innym
                        dziewczynom w te upały brakuje mi częstych pryszniców. Pozwalan sobie 1 max 2
                        razy dziennie i to bez mycia głowy bo to szczególnie mnie męczy.
                        Psychicznie raz lepiej raz gorzej. Jakoś się trzymam ale ten stres (strach o
                        dziecko) i flustracja (brak ruchu) się kumuluje i co pewien czas wypływa (krzyk
                        - niestety na biednego męża bo pod ręką lub płacz z byle powodu) Wczoraj np
                        popłakałam się na maxa oglądająć film z Zawitkowskim o pielegnacji noworodka.
                        Patrzałam na tego śliczniusiego dzidzicia i ryczałam jak bóbr. Tak bardzo
                        chciałabym aby już minęły te tygodnie leżenia, poród i mały Jasio był już
                        bezpiecznie z nami.
                        • antosia-0 Re: A my już po :) 14.08.10, 14:43
                          turnesolka napisała:

                          > gratuluje i zazdroszcze!
                          > Ja jutro zacznę 33 tc. Dużo leżę już ze 2 miesiące a od
                          poniedziałku praktyczni
                          > e
                          > non stop. Chociaż pozwalam sobie na jedzenie na siedząco. Tak jak
                          innym
                          > dziewczynom w te upały brakuje mi częstych pryszniców. Pozwalan
                          sobie 1 max 2
                          > razy dziennie i to bez mycia głowy bo to szczególnie mnie męczy.
                          > Psychicznie raz lepiej raz gorzej. Jakoś się trzymam ale ten stres
                          (strach o
                          > dziecko) i flustracja (brak ruchu) się kumuluje i co pewien czas
                          wypływa (krzyk
                          > - niestety na biednego męża bo pod ręką lub płacz z byle powodu)
                          Wczoraj np
                          > popłakałam się na maxa oglądająć film z Zawitkowskim o pielegnacji
                          noworodka.
                          > Patrzałam na tego śliczniusiego dzidzicia i ryczałam jak bóbr. Tak
                          bardzo
                          > chciałabym aby już minęły te tygodnie leżenia, poród i mały Jasio
                          był już
                          > bezpiecznie z nami.



                          turnesolka ja też właśnie wczoraj 13.08 skończyłam 33tc,
                          poleguję od 20tc- wtedy założono mi pessar, w 26tc pojawiły się
                          dodatkowo skurcze - więc leżę całkowicie. Byłam dwa razy po tygodniu
                          w szpitalu, teraz jestem w domu. Biorę leki: 3xcordafen, 3x no-spa,
                          3xmagnez, naprzemiennie macmiror i lactovaginal. Data ostatniej
                          miesiączki 25.12.2009, termin porodu 2.10.2010. A jak to jest u
                          Ciebie? Ile Twój synek waży? Bo moja córeńka na ostatniej wizycie
                          09.08.2010 ważyła 1817g - trochę mało...Martwie się czy wytrwamy. A
                          z jakich powodów Ty leżysz?

                          locapodziwiam Twoją determinację, a przede wszystkim to, że
                          nie bałaś się i zdecydowałaś na drugą ciążę. Ja na chwilę obecną nie
                          chcę nawet o tym słyszeć! A mówi się, że ciąża to najpiekniejszy
                          okres w życiu kobiety...nie kazdejsad Mimo że planowalismy,
                          staraliśmy się, wyczekiwalismy tego dziecka, samo leżenie, ciągły
                          strach są przygnębiającesad((
                          • turnesolka Re: A my już po :) 18.08.10, 18:21
                            Antosia, byłam dziś na usg więc mogę odpowiedzieć na Twoje pytanie.
                            Ostatnia @ 05.01.2010 czyli wg @ 32 + 1 tc ale z usg jestem konsekwentnie do
                            przodu 4-5 dni, dzisiaj pani doktor wyliczyła że Jachu waży już 2022 gram, mnie
                            więcej tyle ile trzeba, nawet trochę więcej ale na wszystkich dotychczasowych
                            usg wychodził trochę większy. Jednym słowem dzidzia spisuje się na medal i
                            rośnie dzielnie, gorzej z mamusią, szyjka znów się skróciła i mam naciągane 22mm
                            choć może faktycznie jest nawet mniej bo od zewnątrze jest już rozwarta na mały
                            palec. To mnie trochę stresuje ale pocieszam się, że inne dziewczyny miały
                            jeszcze mniej a donosiły (lub raczej doleżały) do terminu.
                        • antosia-0 Re: A my już po :) 14.08.10, 14:53
                          turnesolka ja właśnie wczoraj 13.08 skończyłam 33tc. w 20tc
                          założono mi pessar i od tamtej pory polegiwałam. Niestety w 26tc
                          pojawiły się dodatkowo przedwczesne skurczesad Dwa razy leżałam w
                          szpitalu. Teraz mam bezwzględny nakaz leżenia ale na szczęście w
                          domu. Biorę leki 3xcordafen, 3x no-spa, 3x magnez oraz dopochwowo
                          naprzemiennie macmiror oraz lactovaginal. A z jakiego powodu leżysz?
                          Mamy bardzo zbliżony termin - data mojej ostatniej @ 25.12.2009, a
                          termin porodu 02.10.2010. A jak to jest u Ciebie? Ile waży Twój
                          Jasiek? Moja Mała tydzień temu ważyła 1817g - mało sad((

                          Locapodziwiam Twoją determinację oraz to, że zdecydowałaś się
                          na drugą ciążę. Ja na chwilę obecną nie chcę nawet o tym słyszeć!
                          Czasami brakuje sił - ciągły strach, huśtawka nastrojów, to leżenie,
                          czuję się taka ubezwłasnowolniona...liczę dni, godziny...Oby do
                          końca 37 tc
                          • ola9876 Re: A my już po :) 14.08.10, 15:05
                            Ja mam ten sam tydzien i termin porodu no dwa dni różnicy smile Też
                            leżę biorę leki podobne do twoich i mój synek ważył tydzięn temu
                            186o i lekarz powiedział duży chłop więc chyba twoja mała nei jest
                            taka mała smile
                            A co do drugiego dziecka ja przez dwa lata myślałam ze synek będzi
                            ejedynakiem pierwsza ciaża też była zagrożona w tej jest gorzej ale
                            zobaczysz moze i ty będziesz gotowa po jakimś czasie na drugie
                            dziecko.
                            Ubezwłasnowolniona dokładnie i taka zależna, wkurzona chwilami
                            przerażona czy dotrwamy do bezpiecznego terminu, ale już kawał drogi
                            za nami i mam nadzieję ze damy radę.
                            trzymaj się cieplutko.
                            • antosia-0 Re: A my już po :) 14.08.10, 19:25
                              ola9876 miło wiedzieć, że jest ktoś w bardzo podobnej
                              sytuacjismile tzn. nie cieszę się że Tobie też się to przytrafiło tylko
                              taka myśl że nie ja jedna dodaje otuchy. mam nadzieję, ze uda nam
                              się dotrwać do skończonego 37 tyg.smile A Ty z jakiego powodu leżysz?
                              Pewnie standardowo- niewydolność szyjki. Teraz to jest tak
                              powszechne, ze moja gin mówi, że jak widzi kobietę z normalną szyjką
                              to jest bardzo zdziwiona...
                              • antosia-0 Re: A my już po :) 14.08.10, 19:41
                                A może polecicie jakiś np ciekawy film edukacyjny o dzieciach, ciąży?

                                Jakiś czas temu na forum pisałam, ze warto obejrzeć w necie
                                film ,,życie przed życiem" na onet vod za darmo film trwa 80min, co
                                ciekawe bohaterka również od któregoś momentu ma problemy i musi
                                leżakować
                                link: vod.onet.pl/zycie-przed-zyciem,5782,film.html

                                opis filmu:Co dzieje się z dzieckiem od momentu poczęcia aż do jego
                                narodzin? Co sprawia, że w ciągu zaledwie 9 miesięcy z małej komórki
                                tworzy się człowiek? "Życie przed życiem" to zachwycająca i
                                zadziwiająca podróż do świata, który wciąż skrywa wiele tajemnic.

                                Dokument opowiada o ciąży z dwóch punktów widzenia: dziecka i
                                oczekującej jego narodzin mamy.

                                Na potrzeby filmu po raz pierwszy w historii wykonano niezwykle
                                szczegółowe, trójwymiarowe animacje komputerowe pokazujące jak
                                wygląda
                                dziecko w brzuchu matki i jak zmienia się wraz z upływem kolejnych
                                tygodni ciąży. Sekwencje animowane stanowią aż 40% całego filmu!

                                "Życie przed życiem" to także opowieść o przyszłych mamach – ich
                                problemach, emocjach i relacjach jakie mają z nienarodzonym jeszcze
                                dzieckiem.

                                Poza tym oglądam również programy ,,Mamo to ja" na tvn style lub w
                                necie również na onet vod, poruszane są tam tematy dotyczące kobiet
                                w ciąży oraz pielęgnacji noworodków etc. ale Wy jako już
                                doświadczone mamy zapewne wiecie wiele więcejsmile
                                • turnesolka Re: A my już po :) 15.08.10, 17:16
                                  Życie przed życiem też widziałam i też mi się bardzo podobał. Wtedy byłam chyba
                                  jeszcze w 1szym trymestrze i było OK (poza standardowymi ciągłymi nudnościami) i
                                  nic nie zapowiadało obecnych atrakcji ale pomiętam że i tak na odcinku z porodem
                                  się ze wzruszenia pobeczałam.

                                  Co do innych filmów i materiałów to na szkole rodzenia polecili mi książkę
                                  Zawitkowskiego "co nieco o rozwoju dziecka; :
                                  allegro.pl/item1190036124_co_nieco_o_rozwoju_dziecka_pawel_zawitkowski.html
                                  Jak widać na allegro jest nadal dość drogo więc póki co mąż mi z sieci ściągnął
                                  tylko ten film. Prawie 3 godziny instruktarzu i wszystko pokazane na prawdziwych
                                  dzieciach, mi się bardzo podobał i ogólnie przekonuje mnie jego podejście do
                                  malucha. Na razie oczywiście oglądałam tylko na sucho ale pewnie fajnie będzie
                                  oglądać jak już mały się urodzi i spokojnie próbować te wszystkie manewry.

                                  Dużo też czytałam w sieci na temat tzw. bobo migów czy migusiow:
                                  www.babysigns.pl/ Moja kumpela z pierwszym dzieckiem chodziła na bobomigi
                                  z drugim migała już tylko sama w domu i bardzo to poleca. Ja przy okazji wizyt u
                                  niej też trochę widziałam jak to działa. Jej młodszy synek jeszcze nie mówi ale
                                  fajnie się z nią komunikuje w zakresie podstawowych potrzeb, na własne oczy
                                  widziałam jak jej zamigał "jeść". Dała mu serek do zjedzenia i oboje byli
                                  szczęśliwi ogromnie. Mówiła też że oboje migali inne podstawowe kwestie typu
                                  pić, zimno, ciepło, boli, różne zwierzęta etc. W jej przypadku bardzo fajne jest
                                  też to że starszy rozumie co miga mały i bardzo wcześnie jest już między nimi
                                  komunikacja.
                                  Osobiście nie planuję chodzić na zajęcia - wydaje mi się że to trochę za dużo
                                  zachodu i kasy ale pościągaliśmy z sieci angielskie materiały gdzie są opisane
                                  łopatologicznie sposoby jak się do tego zabrać i pokazana wszystkie znaki więc
                                  będziemy z mężem migać od początku, to może koło 5-6 tegp mca mału nam coś
                                  zacznie komunikować. Mój mąż ogólnie jest mocno we wszystko zaangażowany i
                                  sprawia mu to dużo frajdy co bardzo pomaga.
                                  Ostatnio czytałam też sporo o chustach i o wychowaniu "bezpieluszkowym". Ogólnie
                                  bardzo mi się podobają wszystkie materiały i techniki pozwalające na lepszy i
                                  bliższy kontakt z malcem od samego początku. Ale może to tylko takie zapały bo
                                  nie mam póki co żadnego doświadczenia z dziećmi a życie to zweryfikuje i
                                  szczytne teorie i zamiary legną w gruzach, zobaczymy.
                                  Aha i polecam jeszcze stronkę www.kaszeludzieci.pl bo sama maczałam przy niej
                                  ręce i zapewniam że filmiki są na bardzo wysokim poziomie merytorycznym.
                                  • turnesolka Re: A my już po :) 15.08.10, 18:07
                                    dziewczyny, napisali o nas:
                                    dziecko.onet.pl/50533,5,7,kiedy_w_ciazy_musisz_lezec8230,artykul.html
                                    • ola9876 Re: A my już po :) 17.08.10, 21:25
                                      W koncu jakieś dobre wiadomości, byłam dzisiaj na wizycie o lekarz
                                      pochwalił mnie że leżę grzecznie bo szew trzyma i jest oki, skurcze
                                      no cóż sa nadal bolesne ale nie jest źle i nawet za tydzień
                                      zmniejszamy dawki leków, uf jest co raz bezpieczniej smile Teraz mały
                                      kroczek do 35 tygodnia a potem jak się uda to do 37 i juz w końcu
                                      wstanę smile A dzisiaj z tej radości po wizycie pojechałam na lody z
                                      maszyny małe szaleństwo smile
                              • ola9876 Re: A my już po :) 14.08.10, 19:44
                                W pierwszej ciąży niewydolnośc szyjki, teraz po pierwszym porodzie
                                szyjka peknięta nie zszyta tylko zrośnięta i słabiuchna do tego
                                miała jakieś 15mm, mam szew założony na resztce smilei nawet na
                                początku po założeniu sobie po domku chodziłam, ale doszły skurcze
                                bolesne noi uziemiona leżę juz jakiś czas i dostaje powoli świra smile
                                A dzisiaj to gorąco mnie wykancza dosłownie.
                                Ale fakt w "kupie" raźniej tymbardziej że co jakis czas dochodzą
                                opisy dziewczyn które wytrzymały do bezpiecznego terminu i mają
                                zdrowe dzieci.
                          • turnesolka Re: A my już po :) 14.08.10, 16:41
                            Antosia, to jesteś mimo wszystko troche do przodu, bo moja ostatnia @05.01.2010,
                            ale termin porodu z usg (u mnie ten jest lepszy bo mam krótkie cykle) to
                            07.10.2010. Powód leżenia skurcze, twardy brzuch i skracająca sie szyjka, do
                            tego od zewnątrz rozwarta na mały palec. USG u dobrego specjalisty mam w
                            przyszłym tygodniu to będę miała aktualne wymiary szyjki i Jaśka. Jachu do tej
                            pory rósł w normie. W zeszłym tygodniu miałam tylko mierzoną szyjkę ale gościu
                            żle zmierzył i mu wyszło że mam niby 4,8 a już mc wcześniej miałam 3,3. Ale jak
                            moja ginka tylko spojrzła na zdjęcie to od razy widziała że za daleko mierzone i
                            w badaniu też "wyczuła" że jest krótsza. Ona niestety w ramach LIM/LUX MED gdzie
                            mam abonament Usg nie robi, więc USG robi ktoś inny. Wogle to z lekarzami to
                            miałam trochę zamieszania i dopiero z obecnej jestem w 100% zadowolona.
                            Póki co w szpitalu byłam tylko na izbie przyjęć ale na szczęśnie nie musiałam
                            zostać.
                            Leki mam bardzo podobne tzn: 2x cordafen (i to działa najlepiej, mi powiedzieli
                            że 2x dziennie to max bez szpitala) 2x skopolan w czopku (działa dość dobrze),
                            2x2 Luteina dopochwowo, NoSpe też miałam 3x1 ale po konsultacji odstawiłam bo
                            nic nie dawała na skurcze a w połączeniu ze scopolanem miałam zaparcia.Magnez
                            też biore ale zupełnie inaczej bo mój ojciec jest kardiologiem i robił dużo
                            badań z magnezem i uważa że 3x1 nic na skurcze nie daje. Jak ma coś się wchłonąć
                            to trzeba więcej i na noc, co mi ogólnie pasuje bo też lekko rozluźnia wiadomo
                            co. Biorę więc po południu 2x i wieczorem 4x SlowMag. No i biorę też Witaminy -
                            południe (Matruelle) i wapno rano, żeby z Magnezem nie mieszać. Aha też biore
                            probiotyk ale obecna ginka powiedziała żeby lepiej doustnie, co mnie zdziwiło bo
                            do tej pory każdy gin zlecał raczej dopochwowo, ale tej ufam najbardziej więc
                            się stosuje.
                            Z tym Pessarem to jest dziwne bo też chciałam ale powiedzieli że absolutnie nie
                            bo tylko może od razu wywołać poród.

                            Ja też liczę wszystko no czym tylko się da pare razy dziennie. Mam na igoogle
                            liczenie dni i godzin-minut-sekund do terminu porodu. Na edziecko kalendarz
                            ciąży i jeszcze 2 tradycyjne papierowe kółka jakie mają lekarze. No i tak z20-30
                            razy dziennie po kolei wszystko sprawdzam, np. ile do, za ile dni dzidzia będzie
                            miał 2 kg itd itp. No i oczywiście wyznaczam sobie takie cele pośrednie, coś tam
                            za pare dni, coś za tydzię max 2, no a teraz że za mc ta właściwie Jachu będzie
                            już donoszony. Dłuższa perspectywa (leżenia) mnie przeraza i przygnębia a tak
                            jakoś leci i zaliczam te mini cele.
                            • antosia-0 Re: A my już po :) 14.08.10, 19:19
                              Cieszę się, że się zdecydowałam napisać - do tej pory tylko
                              podczytywałam ten wątek...
                              Loca mam dwie młodsze siostry bardzo mi teraz pomagają
                              podczas leżenia, sprzątają, gotują...Męża też mam kochanego we
                              wszystkim mnie wyręcza, to wszystko fajnie ale on pracuje na zmiany,
                              teraz w okresie urlopowym częściej bo więcej osób na urlopach i tak
                              grafik wypada, jak jest to jedzie na działkę bo większość prac można
                              wykonać tylko latem często go nie ma, ale zawsze jak poproszę to
                              zostaje. Ale to nie to samo, są takie dni jak dzis że łzy same lecą,
                              mąż w pracy, siostry nad wodą. Niby wszystko mam jedzenie mi
                              naszykowali, telewizja, internet, ktoś powie: czego chcieć więcej?
                              Wolnosci...Wam nie muszę tego tłumaczyć.
                              Jestem jescze młodą kobietą, ale zawsze jak na swój wiek byłam
                              dojrzała. Mam 24lata, jesteśmy już 2lata po ślubie, ciąża jak
                              najbardziej planowana. Ale nie myślałam, że tak będzie...Każda z nas
                              zadawała sobie zapewne to pytanie wiele razy: dlaczego ja? Zawsze
                              taka energiczna, wesoła...a teraz nie mogę nawet o siebie zadbać.
                              Wiem, że wydepilowane nogi czy fryzjer teraz nie są najwazniejsze,
                              rozumiem to wszystko tylko dziś mi sie tak zebrało sad(

                              turnesolka zdziwiłaś mnie z tym cordafenem. Ja mam też
                              czasami myśli i wątpliwości odnośnie tego że taka ilość leków wcale
                              nie jest dobra, ale wiem, że wybiera się zawsze mniejsze zło i w tej
                              chwili życie naszych maleństw jest najwazniejsze i tylko to się liczy
                  • madzialenakata Re: A my już po :) 11.08.10, 21:53
                    Wielkie gratulacje!!! Trzymajcie się zdrowo smile A imię rzeczywiście ładne smile
                  • aphoper1 Re: A my już po :) 13.08.10, 11:00
                    Ogromne gratulacje!smile Brawo za dzielność!
    • 103malinki Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 12.08.10, 13:59
      Strasznie się cieszę, że się udało smile ciąża donoszona, córeczka
      zdrowa, gratuluję serdecznie i dużo zdrówka smile
      • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 14.08.10, 16:05
        antosia-0 napisała:

        loca podziwiam Twoją determinację, a przede wszystkim to, że
        nie bałaś się i zdecydowałaś na drugą ciążę. Ja na chwilę obecną nie
        chcę nawet o tym słyszeć! A mówi się, że ciąża to najpiekniejszy
        okres w życiu kobiety...nie kazdej sad Mimo że planowalismy,
        staraliśmy się, wyczekiwalismy tego dziecka, samo leżenie, ciągły
        strach są przygnębiające sad Czasami brakuje sił - ciągły strach, huśtawka
        nastrojów, to leżenie, czuję się taka ubezwłasnowolniona...liczę dni,
        godziny...Oby do końca 37 tc

        antosia-0! Doskonale wiem co masz na myśli z tym strachem, huśtawką
        nastrojów, brakiem sił i odliczaniem, bo czuję dokładnie to samo. Ale jest coś,
        co pociesza mnie w tym (dla mnie "kalekim") stanie: wiem, że będzie to wszystko
        niedługo wynagrodzone przez maleńką istotkę, która pojawi się na świecie i całe
        "zło" związane z obecnymi przeżyciami pójdzie w zapomnienie i będzie tylko
        koszmarnym wspomnieniem.
        Tak, stwierdzenie ciąży jako najpiękniejszego okresu w życiu kobiety to
        faktycznie jakaś pomyłka, bo ja czuję się tylko jak inkubator: zupełnie nic mi
        nie wolno, tylko leżę przybita do łóżka i oddycham, aby istotka żyjąca we mnie
        mogła się rozwijać. Jak słyszę o tym pięknym stanie w życiu kobiety, albo
        stwierdzenie, że ciąża to nie choroba to mam ochotę komuś wydłubać oczy skoro i
        tak jest ślepy i nie widzi, że gdyby ciąża nie była dla mnie chorobą to bym nie
        musiała kwitnąć 9 miesięcy w łóżku i włóczyć się po szpitalach - zdrowy człowiek
        robi to co chce, kiedy chce i na pewno trzyma się z dala od szpitali. Takie jest
        moje zdanie.
        A jeśli chodzi o decydowanie się na drugie dziecko to, nie wiem jak Ty, ale ja
        jestem jedynaczką i wiem, że dla mnie jest to kalectwo zafundowane mi
        (oczywiście nie specjalnie) przez rodziców czy też życie. Od dziecka mówiłam, że
        ja swojego dziecka tak nie skrzywdzę i żeby nie wiem co moje dziecko będzie
        miało rodzeństwo... 2 lata temu w Wigilię szłam ulicą robiąc ostatnie drobne
        zakupy. Jak to w Wigilię: na ulicach już prawie żywej duszy, samochodu ani
        jednego. Poczułam się strasznie przygnębiona i samotna i przebiegła mi przez
        głowę taka myśl: nie mam rodzeństwa, jak dziadkowie i rodzice kiedyś odejdą to
        zostanę na świecie całkiem sama. Owszem, będę miała męża i dzieci, ale nie będę
        miała z kim powspominać wydarzeń sprzed lat, z dzieciństwa, nie będę miała z kim
        pogadać o tym jak pamiętamy rodziców czy wspólnych znajomych, nie będzie z kim
        pomówić o tym co sprawiało mi radość przed laty, jak wyglądały rodzinne święta
        kiedy byłam mała i nie mogłam się doczekać pierwszej gwiazdki... Bardzo proste
        rzeczy, które powinny cieszyć, a w tym jednym momencie sprawiły tak wielki
        smutek, że na tej ulicy się popłakałam. Mój mąż ma wiele rodzeństwa, często do
        siebie dzwonią, spotykają się, a ja? A ja po prostu zazdroszczę i przyznaję, że
        nie umiem się w tym odnaleźć. Mimo, że z Jego strony rodzina jest ogromna to ja
        w tym wszystkim i tak czuję się samotna i dlatego od zawsze mówiłam, że ja nigdy
        nie pozwolę na to aby moje dziecko w praktyce zrozumiało to co ja czuję teraz i
        zawsze czułam. Dlatego mimo tego jak wyglądała pierwsza ciąża to zdecydowaliśmy
        się z mężem na kolejną. Jest ciężko, a nawet bardzo ciężko, ale wiem, że będzie
        to wynagrodzone nie tylko mnie. Poza tym dla mnie dzieci to największe szczęście
        jakie może spotkać kobietę i nie wyobrażam sobie mieć tylko jedno dziecko.
        Zawsze chcieliśmy mieć z mężem troje dzieci, kiedy jeszcze nie było pierwszego i
        nie wiedzieliśmy jak będą przebiegały ciąże. Teraz już wiemy, że każda będzie
        "paskudna", dlatego trzeciego dziecka albo nie będzie albo będzie, ale za dobre
        5-7 lat, jak już młodsze będą odchowane. Dla mnie najważniejsze, że mój synek
        będzie miał siostrę i nigdy nie poczuje tego, co mnie gryzło całe życie. Ktoś mi
        kiedyś powiedział, że człowiek może nie być sam, ale może czuć się samotny. To
        prawda, przyjaciół można mieć wielu, ale przyjaciele teraz są, a za chwile może
        ich nie być, a rodzina jest zawsze - o ile się ją ma.
        Ps. My też liczymy, że wszystkim nam "leżakom" uda się dotrwać do bezpiecznego
        chociaż 37 tygodnia. Głowy do góry, bo wiara czyni cuda! wink Mnie raz się udało i
        mimo napadów pesymistycznych myśli mam nadzieję, że tym razem też się uda wink
        Buziaki kochane! kiss
        • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 14.08.10, 20:19
          antosia-0, super, że masz pomoc w siostrach, to naprawdę bardzo wiele
          teraz znaczy. Ja mam ogromne oparcie w mężu. Też pracuje na różne zmiany i to
          naprawdę najróżniejsze, raz ma na północ, raz na 3 rano, raz na 4, innym razem
          na 8 czy 12, a jeszcze kiedy indziej na 16 czy 20. I godzinowo też pracuje
          różnie: po 8, 10 albo 12 godzin, także przy takim systemie nie było mowy o
          poradzeniu sobie samej (a rodzice 170 km od nas i do tego też oboje pracują).
          Także dla nas jedynym wyjściem było wzięcie przez męża urlopu wychowawczego na
          synka (rok i 10 miesięcy). Wiekiem wcale nie jestem od Ciebie dużo starsza: mam
          26 lat, a w pierwszej ciąży miałam dokładnie tyle lat co Ty teraz i dokładnie
          pamiętam żal jaki miałam do życia, że akurat mnie skazało na patologiczną ciążę.
          A co do dbania o siebie to tak jak piszesz: nie jest to najważniejsze na chwilę
          obecną, ale na pewno przy takiej nudzie jaką mamy i braku zajęcia zwyczajnie
          lepszy wygląd podniósłby nasze samopoczucie (chociaż nawet nie mogę wstać do
          lusterka to mimo wszystko lepiej bym się czuła gdybym miała chociaż częściej
          ogolone nogi niż raz na tydzień - zwyczajnie mi przeszkadzają kaktusy na nogach).
          turnesolka, jeśli chodzi o Cordafen to też mocno się zdziwiłam, bo w
          szpitalu podawano mi 3 x 2 tabletki, a w domu nakazali brać 4 x 1 tabletkę, ale
          że bóle się pojawiały to z racji tego, że w szpitalu dobrze tolerowałam dawkę 6
          tabletek na dobę to i po wizycie u ginekologa stwierdził on, że mogę brać dalej
          3 x 2 tabletki jeśli tylko nie mam zawrotów głowy, mdłości czy innych ubocznych
          skutków. Także obecnie biorę 3 x 2 Cordafen, 3 x 1 No-spa forte, 2 x 1 Scopolan
          w tabletkach (na czopki źle reaguję: po 3 minutach od aplikacji - z resztą
          jakiegokolwiek czopka - oddaję go z powrotem), i jeszcze 1 raz dziennie
          Duphaston. Do tego oczywiście witaminka, ja biorę Prenatal DHA.
          • turnesolka Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 14.08.10, 21:26
            Co do Cordafenu to dobrze wiedzieć że można go brać więcej bo to dla mnie cud
            lek, ale z tego co piszecie to Wam te większe dawki właśnie w szpitalu
            wprowadzili, więc by się zgadzaało. Ja póki co leżę tylko w domu więc może boją
            się mi dać większą dawkę.

            Co do Scopolanu to branie go w tabletkach ma mały sens bo się praktycznie nie
            wchłania z przewodu pokarmowago więc słabo działa na macicę. Działa dobrze na
            skurcze brzucha ale w przewodzie pokarmowym, ale jak Ci pomaga to zaszkodzić nie
            zaszkodzi. Ja też nie przepadam za zabawą z czopkami, że tak się wyrażę ogólnie
            ale jakoś daję radę logistycznie wytrzymać wystarczająco długo żeby lek sie
            wchłonoł.

            Współczuję z depilacją, mi jakoś fenomenalnie w ciąży przestały rosnąć włosy na
            nogach, pewnie dzięki estrogenowi. Z innych plusów nie boli mnie też głowa a
            wcześniej miałam migreny co tydzień i po 1szym trymestrze zeszły mi pryszcze,
            które wcześniej mnie prześladowały właściwie non stop od wieku dojrzewania. Są
            więc plusy choć niestety mało.
        • aphoper1 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 14.08.10, 20:43
          Loca, absolutnie fenomenalny posting!

          Ja teraz też panicznie boję się ciąży, też wcześniej myśleliśmy o 3, ale po
          ostatnich przygodach myślimy o 2 i to za parę lat...
          Ale pięknie wszystko napisałaś!smile
          • elle.net Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 14.08.10, 21:45
            cześc leżaczki smile
            u mnie juz 31 tygodni skończone i duzo lepiej sie czuje, brzuch nie
            twardnieje za często więc i ja nie leże juz non stop.
            Lekarz szyjki nie mierzył bo za częste mierzenie tez jej za dobrze
            nie robi ale rozwarcie sie nie powiekszylo więc nie jest najgorzej smile
            Ja biore nospe forte ale tylko jak brzuch twardy, lekarz zapisał mi
            cordafen jakby były czestsze skurcze niż 5 razy dziennie ale narazie
            nie ma takiej potrzeby na szczescie
            stresa mam bo w tamtej ciąży dokladnie 15 sierpnia poszłam do
            szpitala a że teraz termin mam 1 dzień później to mam porównanie uncertain

            jeśli chodzi o drugie dziecko to ja też po tamtej ciąży powiedziała
            że never ale to się zmienia smile jak sie patrzy na taiego szkraba to
            się nie myśli o swoich dolegliwościach smile
            • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 15.08.10, 11:38
              Dzięki aphoper1, to życie napisało taki scenariusz, ja go tylko ubrałam w
              słowa wink A co do drugiego dziecka to od myślenia dzieci nie ma wink Do dzieła, bo
              szkoda żeby była duża różnica wieku wink
              turnesolka, z Cordafenem faktycznie jest tak, że podczas pobytu w
              szpitalu podają większą dawkę, bo ludzie różnie reagują, a do domu wypisują z
              nieco mniejszą dawką. Była ze mną taka kobieta, co po większej dawce (3x2) miała
              straszne migreny, robiła się na twarzy czerwona jak pomidor i wymiotowała, a w
              domu przy dawce 4x1 czuła się świetnie, więc i w szpitalu taką dawkę jej później
              zastosowali, bo przy tych wymiotach i tak Cordafen się nie wchłaniał, a poza tym
              musiała dostawać kroplówki na obniżenie ciśnienia. Także jeśli jesteś podatna na
              migreny to może też stąd mniejsza dawka. O Scopolanie też słyszałam, że w
              czopkach jednak działa najlepiej, mam kilka czopków w domu, czasem próbuję
              zaaplikować, ale z reguły kończy się jak zawsze i koniec końców muszę wziąć w
              tabletce. A co do plusów i minusów ciąży to minusy mogłabym wymieniać chyba
              godzinami, a z plusów to tylko (główny) jest taki, że będę miała wymarzoną
              córeczkę i (poboczny) poprawił się stan mojej cery na twarzy, ale dopiero po 5
              miesiącu, bo pierwsze 5 mies to totalna porażka: syf na syfie, jeden znikał, a
              zaraz pojawiał się kolejny. To samo na dekolcie.
              • aphoper1 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 15.08.10, 16:10
                Nie, nie, nie planuję nim Mała pójdzie do przedszkolasmile Jak się trafi, fajnie,
                ale wolę mieć te 4 lata różnicysmile
                Pozdrówkasmile
                • ola9876 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 15.08.10, 16:35
                  U mnie jest 4 lata a właściwie będzie właśnie przez trudne ciąże smile
                  • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 18.08.10, 09:53
                    ola9876 napisała:

                    W koncu jakieś dobre wiadomości, byłam dzisiaj na wizycie o lekarz
                    pochwalił mnie że leżę grzecznie bo szew trzyma i jest oki, skurcze
                    no cóż sa nadal bolesne ale nie jest źle i nawet za tydzień
                    zmniejszamy dawki leków, uf jest co raz bezpieczniej smile Teraz mały
                    kroczek do 35 tygodnia a potem jak się uda to do 37 i juz w końcu
                    wstanę smile A dzisiaj z tej radości po wizycie pojechałam na lody z
                    maszyny małe szaleństwo smile

                    No super! Gratuluję! smile Oby tak dalej! A małe szaleństwa w drodze powrotnej od
                    lekarza jak najbardziej się należą wink Ja też zaszalałam jak wracałam z wizyty
                    tydzień temu i zajechaliśmy do Rossmana, bo skończył mi się krem i musiałam
                    kupić, a jak ostatnio poprosiłam męża żeby mi kupił to kupił mi
                    przeciwzmarszczkowy dla kobiet po 40-tce wink hehe... (dodam, że mam 26 lat) wink Co
                    prawda wpadłam do sklepu jak burza, wzięłam z półki tylko to po co przyszłam i
                    od razu do auta i do domu. A tak było mi szkoda, bo fajne promocje były. Ale
                    sklepu nie zamknął i pojadę sobie za 2 miesiące jak już będę na chodzie wink
                    • ola9876 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 18.08.10, 10:45
                      Tak loca201 masz rację z tymi męskimi zakupami ja poprosiłam o żel
                      dove zwykły a małżonek kupił jakowys zapachowy ale cóż jak wstanę to
                      sama dokupię to co mi potrzeba smile
                      Ale fakt takie wyjście chociaż na chwilę to normalnie jak urwanie
                      się ze smyczy, ludzie spacerują, tyle się zmienia na mieście smile
                      Za dwa tygodnie jak będzie oki to też sobie cosik zafunduję smile
                      chociaż dzisiaj znowu jakieś bóle ale nie dopusczam złych myśli i
                      mam jescze dobry nastrój z wczoraj smile
                      • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 18.08.10, 11:03
                        Mnie też dopadł ból z niedzieli na poniedziałek, ale na szczęście jak wzięłam
                        leki to po 3 godz przeszło. To chyba naprawdę te więzadła czy jakkolwiek to się
                        nazywa, bo zawsze dokładnie w tym samym miejscu i dokładnie taki sam ból (tylko
                        z prawej strony bardzo nisko na brzuchu aż do pachwiny). Też się cieszę z
                        każdego dnia i tygodnia, który mija nam w dwupaku.
                        A co do zakupów to stwierdziłam, że nie będę męża prosić, bo i tak mi baaardzo
                        dużo pomaga, w zasadzie robi wszystko, a wiem, że babskie zakupy to dla Niego
                        żadna przyjemność, zwłaszcza kiedy proszę np. o żel do mycia twarzy, a otrzymuję
                        żel pod prysznic wink Do tego tłumaczę, że ma być w tubie, a dostaję w buteleczce
                        wink Ale przynajmniej się ośmiałam jak wrócił z tych zakupów ze stwierdzeniem, że
                        nie wie czy dobre rzeczy kupił i w żelu to chyba sam się będzie mył wink Na
                        szczęście żel ładnie pachnie, więc też się przyda smile
                        • turnesolka Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 18.08.10, 17:58
                          Loca, też od początku ciąży mam jazdę z bólami po prawej stronie. Najpierw
                          bolało mnie jak jajnik podczas jajeczkowania, zaraz poszłam do gina na kontrolę
                          bo byłam nieźle spanikowana, no bo w ciąży chyba nie ma jajeczkowania. Lekarka
                          przebadała mnie dość dokładnie obawiając się głównie wyrostka robaczkowego. Ból
                          sam przeszedł po paru dniach. Pare mcy później bolało podobnie ale wyżej no to
                          oczywiście już sama sobie "zdjagnozowałam" wyrostek badając się tak jak ta
                          lekarka wtedy. Więc rano poszłam na konsultację do chirurga. On też mnie dość
                          dokładnie przebadał i uspokoił że póki co to wyrostek nie jest ale kazał
                          obserwować. Wtedy też samo przeszło po paru dniach ale generalnie z tym
                          wyrostkiem to nie żarty i trzeba uważać bo się niestety także w ciąży może
                          zdażyć i trudno to zdjagnozować bo wyrostek razem z pozostałą normalną
                          zawartością brzucha wędruje do góry wraz ze wzrostem macicy. Żona kolegi z pracy
                          miała wyrostek w ciazy więc trzeba uważać, ale oczywiście bez paniki od razu tak
                          jak to było w moim wydaniu.
                          W tym tygodniu też mnie jednego dnia tak bolało, na szczęście przez noc samo
                          przeszło więc pewnie znów te więzadła. Chociaż u mnie mam wrażenie jest to też
                          powiązane z zaparciami/wzdęciami, które niestety cały czas mniej lub bardziej mi
                          dokuczają. Poza tym koszmarnie znoszę upały, wtedy to już wszystko jest nie tak:
                          twardy brzuch, macica staje i ogólnie mnie ciągnie, boli oraz mam fatalny
                          nastrój, czarne myśli itd itp. Na szczęście dziś w Wawie jest już OK, wręcz
                          chłodno więc czuję się o niebo lepiej.
                          • loca201 Re: Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką 18.08.10, 18:51