ark-am Re: Czy my tciężarówki roszkę nie przesadzamy? 08.08.10, 18:48 > przed nimi. I tak się zastanawiam dziewczyny czy my troszkę nie > przesadzamy... nie wiem jak Ty, ale ja na pewno nie przesadzam. poza tym w ciążę zachodzą nie tylko dziewczyny, co raz częściej zdarza się to kobietom nie wszystkie ciężarówki mają naście i dzieścia lat, niektóre mają grubo ponad dzieści. Odpowiedz Link Zgłoś
kpt_kloss Mieszkam od wielu, wielu lat w USA 09.08.10, 00:06 Zwyczaj ustepowania miejsca w kolejce albo w komunikacji miejskiej ciezarnym, starszym, z dziecmi w Polsce jest NIESAMOWITY !!! Czegos takiego w USA w ogole nie ma ! Kiedy moja zona byla w ciazy, albo z malymi dziecmi, praktycznie nie mielismy nigdy zadnych ulatwien w kolejkach. Kiedy przyjechalismy do Polski, bylismy niesamowicie zaskoczeni ustepowaniem nam miejsca wszedzie gdzie mozliwe. Czasami bylo mi wrecz glupio, bo wsiadam do autobusu miejskiego z dziecmi i z wozkiem, a tu ktos sie podrywa i pyta czy chce zajac jego miejsce. Pamietam jedna podroz samolotem z Wawy do Chicago. W Wawie widzac nas z dziecmi, od razu wpuscili nas do kolejki I klasy, ktora byla super krotka (co bylo niesamowitym udogodnieniem) podczas gdy kolejka II klasy byla super dluga. Po przylocie do Chicago, moglismy jedynie pomarzyc o takim samym traktowaniu, bo musielismy wystawac w dlugich kolejkach do kontroli paszportowej i celnej, a moja zona w zaawansowanej ciazy i z drugim malym dzieckiem na reku. Albo zwyczaj ustepowania miejsca w metrach amerykanskich starszym osobom, czy kobietom w ciazy praktycznie w ogole nie istnieje. Zatem Polska tak trzymac ! Niektore zwyczaje w Polsce sa bardzo, bardzo fajne. Odpowiedz Link Zgłoś
jariba Re: Czy my tciężarówki roszkę nie przesadzamy? 09.08.10, 02:21 nie chodzi Ci o dziewczyny z problemami... a jak je ludzie maja odróżnić na pierwszy rzut oka? Po tym że stoją a nie leżą? Dbałość o kobietę w ciąży to dbałość nie tylko o nią ale przede wszystkim o dziecko o dziecko, moja droga. Twoje spojrzenie na ciążę jest trochę egocentryczne Odpowiedz Link Zgłoś
m.lena1980 Re: Czy my tciężarówki roszkę nie przesadzamy? 09.08.10, 08:38 siedzi dziewczyna w domu, nudzi się to i takie głupie wątki zakłada. jakby wracała po 8 godzinach pracy w upalny dzień to by wiedziała jak znosi się ciążę. pewnie, że dobrze się czuje stojąc w kolejce po trzech godzinach leżakowania przed tv. Odpowiedz Link Zgłoś
jermaczek wolę przesadzać... 09.08.10, 09:29 ...niż potem leżeć plackiem do końca ciąży. Pewnie, że kobieta w ciąży może mieć mnóstwo energii, zwłaszcza w drugim trymestrze. Ale jednak nie przejechałabym 100 km na rowerze jak przed ciążą i nie umyłabym na raz wszystkich okien (w ogóle okien nie myję). Bo jednak w ciąży obowiązuje naczelna zasada: ćwiczyć i pracować do pierwszego zmęczenia. To nie jest czas na przekraczanie własnych granic. W autobusie siadam z troski o dziecko. A że kobiety nie ustępują? Zazdroszczą i tyle Zresztą staruszkom też nie ustępują, a staruszkami nie były. W kolejce żadnej nikt mnie na razie nie przepuszcza (6 mc), to stoję i jakoś żyję. Na szczęście to nie PRL i nie trzeba stać godzinami. Odpowiedz Link Zgłoś
forumowiecgwna Re: Czy my tciężarówki roszkę nie przesadzamy? 09.08.10, 10:19 Jedyne czego nie zauwazylas to ten drobny fakt ze kobiety ktore rodzily zwykle odnosza sie uprzejmie, z usmiechem i one czesto pomoga czy ustapia - choc z tym ustepywaniem to mysle troche przekolorowana kwestia... Ale jest wiele sytuacji w ktorej mozna kobiecie w zaawansowanej ciazy pomoc, nawet usmiechem. Za to NIGDY nie wyjdzie to od mlodej dziewczyny czy kobiety, ktora nie byla matka - NIGDY! To juz problem miedzy kobietami, ale moja zona tez to zauwazyla - babcie potrafia powiedziec- prosze, niech pani kupi przede mna, mi sie krzywda nie stanie a pani szybciej wroci do domu. Ale mloda dziewczyna - NIGDY! Ale - wg mnie to jest taki znak czasu. Nowe pokolenie, tak wychowane, jak wychowane i nie ma o czym mowic. I nie gadajcie ze "ciaza to przyjemnosc" - moja zona czula sie bardzo dobrze, pracowala jeszcze w 9-tym miesiacu. Ale te ostatnie tygodnie byly dla niej naprawde ciezkie, i malo komfortowe, i naprawde nikomu korona z glowy nie spadnie jak przed kasa przepusci taka kobiete. Tyle ze to trzeba byc normalnym i zyjacym w zgodzie ze soba czlowiekiem - a to dzis jest duzy problem. Wiekszosc uwaza sie za lepszych od innych, wiec czemu mialaby komukolwiek pomoc... Ja bylem ostatnio swiadkiem takiej sytuacji na poczcie - pani w mocno zaawansowanej ciazy, strasznie powolna kolejka - w kolejce staly ze dwie mlode kobiety, dwoch facetow i ja na koncu - wszyscy faceci tak po prostu machneli reka zeby pani przeczlapala przed nas, ale te dwie kobiety.... Bosche, to jest naprawde zalosne. Do kwadratu. Natomiast jest kwestia "przepuszczania kobiet" w zyciu, kazda kobieta czuje ze powinna byc wpuszczana i ze ma "prawo". Nawet do tego zeby jechac pomimo ludzi idacych pasami... Nigdy nie widzialem w takich akcjach facetow - ale kobieta wyprzedzajaca autobus i lawirujaca miedzy idacymi po pasach ludzmi - to norma. One (kobiety) po prostu uwazaja ze im sie nalezy, i im "wolno" i koniec tematu... To jest horror, ale to bedzie trudno zmienic. Odpowiedz Link Zgłoś
czarna.inesa Re: Czy my tciężarówki roszkę nie przesadzamy? 09.08.10, 11:17 Mieszkam za granicą, jestem w 11 tygodniu ciąży i z zażenowaniem przyglądam się podejściu do ciąży w Polsce. Zdrowe baby siedzą na prawie 9-miesięcznym L4. Ciekawe skąd uprzezdzenia pracodawców? Oczywiście nie oceniam tu zwolnien w wypadkach uzasadnionych jak np. ciąża zagrożona. Za granicą o szkodliwości pracy przy komputerze, przy zadbaniu o odpowiednie warunki do siedzenia nikt tu nie słyszał. W Polsce można pracować 4 godziny dziennie, ale wiekszość spieszy się z L4, jak tylko może. Inna sprawa, która mnie zaskoczyła, to zwolnienie z obowiązku zapinania pasów w aucie. O tym w Niemczech też nikt nie słyszał. Ciekawe, co jest bezpiecznieniejsze w momencie wypadku... No nic, to są uogólnienia, wynikające z moich obserwacji, na pewno nie dotyczą wszystkich ciężarnych w Polsce Odpowiedz Link Zgłoś
bazylv Re: Czy my tciężarówki roszkę nie przesadzamy? 09.08.10, 12:25 zacznę od nazwakontajuzzajeta 08.08.10, 11:09 bo to nie jest choroba paniusiu sama nogi rozłożyłaś, kogo za to chcesz obwinić? chciałaś mieć dziecko, czy wpadłaś? jak się urodzi opowiedz mu jaka "chora" byłaś przez nie az dziw bierze, ze od jednego plemnika moze sie babie az tak poprzewracać w głowie koleś musiałeś zdrowo przywalić w głowę żeby takie bzdury pisać...inaczej się nie da na to odpowiedzieć, w różny sposób rozkłada się nogi pewnie i twoja wybranka też(jeśli jesteś facetem), tu pewnie narażę się ale...ktoś dla ciebie tez musiał rozłożyć nogi abyś przyszedł na świat...tu nikt nikogo nie obwinia ....że jest w ciąży chodzi o coś zupełnie innego, o czym ty...najwidoczniej nie masz żadnego pojęcia skoro takie herezje wypisujesz. Szkoda, że niektórzy zabierają głos w dyskusji do której trzeba być dojrzałym...a nie półgłówkiem który rzuci tekst na forum i myśli że jest gość. A wracając do tematu, jestem 13 dni przed porodem, przykro mi...należę do tych kobiet które źle znosiły i dalej znoszą ciążę. Kiedy planuje się dziecko, kobieta nie wie,jak tę ciążę będzie przechodziła...nie jest jasnowidzem. Mój lekarz prowadzący powiedział mi że wszystko zależy od organizmu, jeden organizm jest silny i poradzi sobie ze wszystkim łącznie z grypą i gorączką do 39 stopni i kobieta donosi tę ciążę, inny słabszy i wtedy nawet lekkie przeziębienie może spowodować że kobieta poroni. Do pracy przestałam chodzić w 6 miesiącu ciąży, kiedy to praca przy komputerze wymagała ode mnie abym spędzała od 8-10 godzin dziennie, a jak wiadomo ograniczenia w ciąży są do 4 godzin. Pracowałam bez zwolnienia przez 11 lat ,nawet gdy miałam gorączkę...ale będąc w ciąży nie myśli się o własnej dupie tylko o dziecku, skoro już się jest w ciąży, to trzeba zrobić wszystko by tę ciążę utrzymać...W autobusie, czy tramwaju jedyne osoby, które ustąpiły mi miejsca to właśnie Panowie...starsi o laseczce..młodzież???? nie...ale ja nawet na to nie liczyłam....nie podchodzę do siedzących pasażerów i nie proszę o ustąpienie mi miejsca( jak to zaleca mi mój mąż któremu jako ojcu zależy aby jego syn urodził się cały i zdrowy bez jakichkolwiek komplikacji), wychodzę z założenia, że skoro widać mój stan a jest to już 9 miesiąc to ja sama nie będę prosić się kogoś młodszego aby mi to miejsce ustąpił, jak ktoś nie ma za grosz taktu trudno ja go nie będę teraz uczyć ...przeżyje jazdę tramwajem 30 minut mimo że nogi mam spuchnięte jak baniaki a dłonie są tak opuchnięte że z wielkim bólem trzymam się poręczy. i nie jest to winą obżerania się, a zatrzymania wody w organizmie i alergią pokarmową w ciąży. Tłumaczę- bo niektórym na tym forum trzeba tak proste rzeczy tłumaczyć. Nie uważam siebie za świętą krowę, której się coś należy, i której trzeba ustąpić i w kolejce w sklepie i miejsce w środku komunikacji miejskiej...ale są sytuacje kiedy wypadałoby to zrobić. Nie mam już tej krzepy co jeszcze miesiąc temu, kiedy swobodnie spacerowałam trzy razy dziennie po lesie z moim psem...niestety...jest coraz ciężej, brzuch opada a przez to środek ciężkości idzie w dół i coraz bardziej uciska na wszelkie organy, wystarczy że dziecko źle się ułoży i już bolą żebra a ciężko jest iść czy stać kiedy maluch daje w żebra kopniaki. Staram się nie jeździć już "bez sensu tramwajami" i nie dlatego żeby nie narażać się tym, co tu na forum piszą aby w godzinach szczytu baby w ciąży siedziały w domu zamiast liczyć na to że ktoś je przepuści stojąc w sklepie w kolejce..nie jeżdżę bo nie mam rano siły utrzymać szczoteczki do zębów...tak mnie bolą dłonie, całymi dniami są opuchnięte i czuję mrowienie w końcówce palców -dość nieprzyjemne uczucie a już tym bardziej dźwigać siatki, owszem kiedy nagle okazuje się że nie mam co pić w te upały gramolę się do pobliskiego sklepu( piechotą około 30 minut w jedną stronę-kiedyś 10) i kupuję mineralną i najpotrzebniejsze rzeczy. I też nie krzyczę od progu uwaga jestem w ciąży proszę mnie przepuścić....mimo ze wtrynia się przede mnie drobny pijaczek śmierdzący potem bez zębów z piwskami w ręku i mówi że on tak szybciutko proszę przepuścić...mówię nie..ja tez swoje odstac muszę a jest mi ciężej ( w kolejce 3 osoby ze mną łacznię a ten prostak próbuje wejść bez kolejki),Od zakupów jak i innych spraw mam męża, który na ile mu pozwala praca, na tyle mi pomaga, właściwie trudno tu mówić o pomocy, on twierdzi że jest to jego obowiązek odciążyć mnie teraz od wszelkich zajęć w domu. I chwała jeśli inne kobiety też mają takich wyrozumiałych,dobrych i pomocnych mężów. Ciężko jest mi sie zgodzić z autorką wątku...bo widocznie ona doskonale przechodzi ciążę, pewnie nie jedna z nas jej zadrości kiedy przypomina sobie swoje dolegliwości, ja od samego poczatku mam nudności, teraz raz dziennie, ale zdarzało mi się wyjść z tramwaju i zwymiotować, i nie martwiłabym się gdyby to sie zdarzało 2-3 razy dziennie w I trymestrze,ja chodziłam po 6-8 razy dziennie wymiotując już krwią z żołądka, bo nie miałam czym, na samym poczatku dowiedziałam się , że mam zakaz jedzenia mięsa, ryb, ziemniaków, kasz, zero soli, słodyczy napojów gazowanych...i dużo leżenia bądź siedzenia z nogami w górze- stąd moje L4 w 6 miesiacu dziwne żebym nogi trzymała na biurku w pracy...stosuję się do zaleceń...ale nogi i dłonie dalej jak baniaki...czasem mam problem z zejściem po schodach do łazienki bo mam silny ból w lewej stopie( nie docierają wszystkie nerwy stąd nerwobóle) problem stanowi wyszczotkowanie włosów( zespół cieśni nadgarstka) zaciskam jednak zęby i doprowadzam sie do stanu używalności. Nie mogę przecież swię nie myć, czy nie umalować...skoro lubię do teraz ładnei wyglądać. Owszem..od paru dni chodzę jak struta chce mi sie płakać kiedy nie mam siły wstać z powodu wielkości mojego brzucha, kiedy coś mi spadnie a ja mam problem żeby się po to nachylić bo kiedy juz się nachylam...to zazwyczaj upadam i wstaję na czworaka po kilku próbach. Nie przytyłam 30 kilo a 15 bez obżerania się jak świnka, ale ulegając czasem czekoladzie z orzechami, nie uważam też że "rozłożyłam nogi i mi się w głowie przewróciło". Ktoś kto ma odrobinę ogłady i wychowania a także szacunku do innych nie będzie się zastanawiał w tramwaju, autobusie czy sklepie...czy kobieta w ciąży zaliczyła wpadkę cvzy nie, czy należy ja przepuścić czy nie, czy babcia o kulach skoro się dogramoliła do sklepu da radę postać w kolejce czy ja przepuścić, czy matka z dzieckiem na ręku i zbrzuchem jak arbuz sobie poradzi czy nie....to zależy tylko od kultury człowieka...albo się takich ludzi przepuści-tudzież ustąpi miejsca w autobusie-tramwaju albo się oleje...ale to kwestia czasu kiedy ten ktoś sam połamie nogę i będzie stał o kulach w tramwaju gdzie miesjca będą pozjamowane przez rozesmianych nastolatków, którzy patrzą ci w oczy i myślą sobie...a stój sobie mi to"lata". Nie oczekuję że ktoś będzie mnie żałował,oczekuję jedynie wyrozumiałości, sa kobiety które całą ciążę mogą biegać po sklepach, sa takie co całą ciążę leżą bo mogą stracić dziecko( ale te kobiety czasem też muszą wsiąść do autobusu by pojechać na wizytę do lekarza)a są takie którym problemy nazwijmy to ze srodkiem cieżkości jakim jest brzuch pojawiają się przy końcu ( ale i one również muszą odbywac wizyty u lekarza prowadzącego ciążę, robic badania itd...i nie mogą sobie pzowolić na to by jechac wtedy( ku oczekwianiom niektórych forumowiczów) kiedy jest najmniejszy ruch...) - dziecko to nie worek kartofli który się przerzuci na plecy jak jest ciężko albo postawi na ziemi zeby chwilę odsapnąć...w czasie ciąży dziecko nosi się cały czas ze sobą...i wystarczy że kierowca nagle zahamuje i wtedy leci się właśnie na brzuch... Ktoś napisał..że najlepszy sposób na aborcję...cóż takiego kretyna to już wogóle nie chce mi się komentować. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
kaseta77 Re: Czy my tciężarówki roszkę nie przesadzamy? 14.08.10, 22:28 kiedyś poszłam do kościoła w 7 m-cu ciąży niestety wszystkie miejsca siedzące były zajęte więc stałam. Nie powiem że było mi wygodnie zaczeła mnie boleć noga jakiś ucisk czy co. Nikt mi miejsca nie ustąpił nie wiem czy śmiać się z tego powodu czy płakać. Tak ci ludzie w ławkach pięknie śpiewali i modlili się i pokazywali swoją wiarę a nikt nie wykonał jakiegoś ludzkiego gestu w stosunku do mnie. No i gdzie jak gdzie ale w kościele ludzie mogli by okazać trochę serca. Odpowiedz Link Zgłoś
ka2 Re: Czy my tciężarówki roszkę nie przesadzamy? 18.08.10, 10:17 raczej rzadko, ale się zdarza wczoraj wracaliśmy z mężem ze szpitala, chcieliśmy kupić tylko butelkę wody grzecznie odstaliśmy w kolejce, w tym za panem, który płacił za 30 żarówek bilonem a pani kasjerka każdą żarówkę wyjęła z pudełka i dokładnie obejrzała jak już przyszła nasza kolej, przed nas zaczęła się przeciskać młoda kobieta w ciąży, z koszykiem zawalonym jogurtami, czekoladami i podobnymi śmieciami z drugiej strony, gdyby kasjerka wykazała odrobinę chęci, mogła nas skasować, zanim tamta wyjęła wszystko na taśmę dodam, że za nami stała tylko jedna osoba, też z napojem Odpowiedz Link Zgłoś