test pozytywny... niezapomniana chwila?

13.09.10, 10:58
jak zareagowalyscie, jak Wasi faceci... a jak im powiedzialyscie?
podzielcie sie prosze te wyjatkowa chwila, ciekawam strasznie smile)

ja niestandardowo, malo romantycznie- po godzinach klotni, lez i staran sie o dziecko (glownie presja z mojej strony, gdyz przyparta wadomoscia o policystycznuch jajnikach poczulam opcje "nieplodnosc" na wlasnej skorze), zobaczylam wynik pozytywny testu... poczulam ulge, szczescie ale i ... nieoczekiwanie przerazenie- jak to teraz bedzie, cale zycie faktycznie teraz sie zmieni, a przeciez przygotowywalam sie na walke z "nieplodnoscia", wielkie plany bitewne tongue_out ... A TU DZIDZIUS przyszedl sam, w swoim czasie.

a narzeczonymu powiedzialam.. przez telefon, w jego drodze do domu....
tak wiem jak to brzmi, ale przy tej calej presji i mojej dziwnej reakcji, balam sie ze zobacze rowniez i jego "zdziwiona" mine. tak wiec powiedzialam, ze dzieciak w drodze, ze jestem szczesliwa i kocham stasznie go... dodajac ze ma teraz czas na swoje emocje i mysli, a porozmawiamy juz w domu jak wroci...

wiecie co- to bylo naprawde wlasciwe, bo po kilku minutach milczenia ( pewnie bidula dochodzil do siebie), zobaczyam w domu faceta ktory nigdy w zyciu nie byl tak szczesliwy, pelenn milosci i.. dumny! tanecznym krokiem lazil caly wieczor szczerzac zebiska i rozpowiadal, ze taki "byczek" to wszystkiemu podola ... oraz szukal imion dla dziecka smile



a ja bede pamietala do konca zycia ten telefon oraz fakt iz zobaczylam faceta przeszczeslwego, a nie "zdziwionego" gdy sie dowiedzal. tak to sobie wykombinowalam smile

pozdrawiam, - szczesliwi rodzice w oczekiwaniu na swoj skarb (12tydz)
    • dorotatop Re: test pozytywny... niezapomniana chwila? 13.09.10, 11:24
      a mój M to zaraz wiedział że jestem w ciąży po seksie zaznaczył no to jesteś w ciąży i tak właśnie było za pierwszym razem i za drugim smile a teraz czekam bo 6 września współżyłam i też zaraz PO powiedział całkiem poważny" no i będziemy rodzicami po raz trzeci smile " testuję 20 więc już za niedługo smile zobaczymy czy taki ogierek jest z mojego
      • ginag Re: test pozytywny... niezapomniana chwila? 13.09.10, 13:28

        Test zrobilam chyba w 5-6 tygodniu kiedy podejrzenia byly juz spore. Nigdy wczesniej nie robilam testu, a trzeba z rannego moczu. No to nieprzytomna schrzanilam 1 test (za pozny odczyt wyniku-zasnelam), tydzien pozniej 2 test zamoczylam za plytko pasek.
        Po tych 2 probach machnelam reka i poszlam na bhcg do laboratoriumwink
        Wyczekalam sie z mezem do wieczora na wynik co chwile odswierzajac strone laboratorium i w koncu pozytywnywink
        Gang Olsenawink
    • balbins Re: test pozytywny... niezapomniana chwila? 13.09.10, 16:36
      A u nas było tak:po 1-7-miu latach starań,w końcu decyzja o in vitro.Z testem oczywiście nie poczekałam do 14 dni po transferze,zrobiłam w 12-tym o 5 ranowinkżeby chłop był przed pracą coby było się w czyj rękaw było wypłakać w razie czego.Siknęłam,czekam w łazience,mąż w łóżku.I tak myślę;jak sie nie udało,to mogiła-dojazdy ,leki,starania,kombinacje w pracy-wszystko na nic,i to właśnie zaraz się okaże...Na pewno się nie udało,rzadko komu się udaje...Wracam,patrzę-1 kreska,serce bije jak szalone,wywalam test-ale zaraz,zaraz...Oślepiona światłem z łazienkowych halogenów nie zauważam,że jest 2-ga-blada co prawda-ale jest kreska!!!!Wracam do łóżka,i mówię-kochanie,udało się,są dwie krechy!!1Nie śpimy już do budzika oczywiście,2 dni potem beta potwierdza wynik.Dziś jestem w 31 tygodniu ciąży.Aha,test robiłam jeszcze 2 razy,trzymam do dzisiaj.
      • gocha500 [...] 13.09.10, 16:53
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • emine2302 Re: test pozytywny... niezapomniana chwila? 13.09.10, 21:14
          ja zanim zobaczylam upragnione dwie krechy na tescie duzo moczu smile i zuzytych testow minelo staralismy sie dosc dlugo

          jak w koncu zobaczylam te dwie uprgnione krechy to chyba jeszcze z 2 minuty wpatrywalam sie w test czy aby mi sie nie przewidzialo

          wrocilam do lozka budze meza mowie kochanie udalo sie bedziemy rodzicami
          nie uwierzyl kazal mi przyniesc test i pokazac smile

          polecial jeszcze tylko do apteki zeby jeszcze jeden test zrobic dla pewnosci

          przytargal nowe witaminy dla kobiet w ciazy i od tamtej pory prowadzil konwersacje z brzuszkiem gladzil spiewal naprawde bylam mile zaskoczona nie spodziewalam sie takiej reakcji

          a sama ze szczescia zaczelam plakac

          nasz dzidzia powinna sie urodzic za 3 dni czekamy niecierpliwie
    • neftis83 Re: test pozytywny... niezapomniana chwila? 14.09.10, 13:25
      Pierwszy test dzień po spodziewanej @ Wynik negatywny, ja wściekła, mąż smutny. Czekamy czy @ przyjdzie czy nie. Tydzień i nie przychodzi więc 18grudnia 2009 robię drugi test, jest wcześnie rano, jakaś 5, bo już i tak od dawna nie mogłam spać, idę do łazienki, sikam i czekam... Momentalnie pojawiły się dwie wyraźne krechybig_grin Ze szczęścia mało się nie pośliznęłam na kafelkach tak biegłam do sypialni. Budzę D., mówię, że w końcu się udało i będziemy rodzicami. D. płacze ze szczęścia, ja razem z nim. Jesteśmy szczęśliwi jak nigdy dotąd. Dziś nasza córcia ma miesiąc i prawie dwa tygodnie i nie wyobrażamy sobie życia bez niej, nie wiem jak mogliśmy wcześniej funkcjonować bez naszej Kruszynki.
      • ladyann77 Re: test pozytywny... niezapomniana chwila? 15.09.10, 08:52
        U mnie śmiesznie było. Wyjechałam na zagraniczną delegację i ostatniego dnia pobytu miałam dostać @. Nic się nie działo, ale zrzuciłam sprawę na karb wyjazdu, lotu, stresu itp. Już w domu zrobiłam test, a tam druga, blada kreska wink. O mało nie wykorkowałam ze szczęścia i chęci, żeby zadzwonić od razu do męża (był jeszcze w pracy), ale jakoś wytrzymałam.

        Mąż wraca, spotykamy się po kilku dniach niewidzenia się, a ja od progu oznajmiam mu, że będzie tatą wink. On w szoku, patrzy na mnie dziwnie i mówi:

        - "Wracasz po kilku dniach zagranicznych wojaży i od progu oznajmiasz mi, że jesteś w ciąży..."

        Oboje mało nie pękliśmy ze śmiechu, ale jeszcze do tej pory żartujemy, że nasza Ala powinna mieć na imię Masza albo Nadia, bo "poczęta" została w Moskwie wink.

        Z drugą ciążą było też dziwnie - chcieliśmy mieć drugie dziecko najszybciej, jak to możliwe. Udało się w pierwszym cyklu po ciąży, ale długo nie dowierzaliśmy. Kiedy zrobiłam pierwszy test drugą kreskę widziałam tylko ja, mąż twierdził, że nic tam nie ma i ten cień to tylko miejsce nałożenia substratu, który z betą reaguje i daje barwną reakcję...

        Ja tam widziałam kreskę, ale grzecznie odczekałam kilka dni i zrobiłam test ponownie. Tym razem cień był odrobinę wyraźniejszy, ale męża i tak nie bardzo dało się przekonać wink. Dziś "cień" jest piękną ciążą (21 t), a mąż uwierzył dopiero wtedy, gdy na USG usłyszał serce wink.
Pełna wersja