Umuzykalnianie brzuszka - przesada?

16.09.10, 00:54
Spotkałam coś takiego, jak zajęcia umuzykalniające dla matek w ciąży (metoda Gordona czy coś?). Jak dla mnie dziwne, rozumiem głaskanie, śpiewanie tak intymnie, ale zbiorowa rytmika z brzuszkiem?
    • mia_siochi Re: Umuzykalnianie brzuszka - przesada? 16.09.10, 08:23
      A biedny płodzik w takim brzuszku czuje się jak ktos zanurzony po uszka w wanience, gdy puszczają muzyczkę. Głuchy łomocik to jest to, czego płodzikom do szczęscia trzeba.
      • wuika Re: Umuzykalnianie brzuszka - przesada? 16.09.10, 09:37
        Dzidzi, żaden płodzik, dzidzi suspicious
        • iwonagos Re: Umuzykalnianie brzuszka - przesada? 16.09.10, 16:34
          heh. Wg mnie za...ista przesada, ale jak chcesz wkładaj na brzuch słuchawki z chopinemwink Każdego to sprawa.
        • banka4 Re: Umuzykalnianie brzuszka - przesada? 17.09.10, 19:33
          wuika napisała:

          > Dzidzi, żaden płodzik, dzidzi suspicious

          Ty masz dzidzi, ktos ma plodzik, ja mam pasozyta...co w tym zlego? niech kazdy nazywa sobie jak chce, bez wytykania palcami!
    • pola.cocci Re: Umuzykalnianie brzuszka - przesada? 16.09.10, 17:30
      Ale kogo te zajecia maja umuzykalnic: matke czy dziecko?
      Ja nie slyszalam o czyms takim.
      Slyszalam tylko o przygotowaniu do porodu z pomoca spiewu, ale to matka spiewa, zeby rozladowac stres, "zapomniec" o bolu i wyzwolic pozytywne wibracje w czasie porodu. Nijak to nie wplywa na dziecko... mysle jednak, ze to zupelnie nie o to chodzilo z tymi zajeciami.
      • prywatyzacjaxxi Re: Umuzykalnianie brzuszka - przesada? 17.09.10, 18:53
        Serio, są dla brzuszków (dla dzieci na zewnątrz oczywiście też jest opcja), wpisz w wyszukiwarkę "zajęcia gordonowskie" czy "teoria Gordona", bo nie chcę tu nikogo reklamować, zobaczysz.
        • iwonagos Re: Umuzykalnianie brzuszka - przesada? 17.09.10, 23:26
          eee, umuzykalniaj sobie jak masz taka wolę i brak innych zajęćwink
          • cytrynowa.lemoniada Re: Umuzykalnianie brzuszka - przesada? 19.09.10, 09:08
            Każda głupota dobra byle kasę wydoić z ogłupiałych przyszłych rodziców. A dzidziuni (to słowo wymyślone przez mojego syna, żeby nie było smile myślę że to zwisa i powiewa
      • decylia Re: Umuzykalnianie brzuszka - przesada? 20.09.10, 13:08
        To o czym piszesz, to też niezły numer big_grin Teoretycznie umiejętność prawidłowego śpiewania i emisji głosu może pomóc w porodzie. Prawidłowo emitując dźwięk musimy pracować całym ciałem, a nie tylko gębą, a umiejętność takiego zgrania mięśni całego ciała podczas wykonywania czynności pozornie niezwiązanej pomaga panować nad swoim ciałem podczas porodu. Podobno. Tylko, że takiej emisji głosu i takiego panowania nad ciałem uczymy się...latami, w trakcie indywidualnych i grupowych sesji, spotykając się kilka razy w tygodniu przez cały rok. Parę spotkań przed porodem, to tylko wyciągnięcie kasy i co najwyżej uświadomienie na czym polega prawidłowa emisja. Szczególnie, że nauka emisji w ciąży jest już niezłym hardcorem - zupełnie inaczej pracuje przepona smile
    • klubgogo Re: Umuzykalnianie brzuszka - przesada? 19.09.10, 12:01
      Wszystko po to, żeby kasę zarobic. Przecież sama możesz w domu rytmicznie sie poruszac do muzyki, na jedno wyjdzie.
      • prywatyzacjaxxi Re: Umuzykalnianie brzuszka - przesada? 28.09.10, 12:40
        Dziewczyny, byłam, widziałam wkońcu te zajęcia gordonowskie, strasznie fajne to jest, ale chyba rzeczywiście lepiej mieć już dziecko na zewnątrz niż w środku wink No chyba że jako forma spotkania towarzyskiego ze śpiewem i tańcem przy muzyce w stylu, hmmm... kurki trzy albo panie janie.
    • betty842 A wiecie co ja robiłam? 28.09.10, 16:11
      W sumie nie wiem co to jest ta metoda Gordona i czemu służy ale ja będąc w pierwszej ciaży kładłam na brzuchu pozytywkę (pluszową) wtedy kiedy dziecko mocno sie ruszało. Efekt tego był taki,że jak już maluszek był na świecie pozytywka uspakajała go i zasypiał przy niej (a był dzieckiem małośpiącym i dużopłaczącym).Bardzo długo pozytywka była ważnym elementem usypiania (oprócz tego mały miał w rączkach pieluszkę i smoka w buziolu).Zasypiał (i zasypia nadal) sam w łóżeczku. Tak więc może to coś dało.
      Teraz jestem w drugiej ciązy i jak tylko poczuję kopniaczki maleństwa kupię jakąś pozytywkę (ta co miałam zepsuła się) i też będę kładła na brzuchu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja