Za duza wiedza szkodzi??-do mam i starajacych sie.

29.03.04, 13:55
To cytat z wywiadu Gazety z Dr n. med. Witold Bieda:
"Jeżeli kobieta jest bardzo zwrócona do wewnątrz siebie i bardzo przeżywa
fakt bycia w ciąży, to może to komplikować jej przebieg. Co dziwne, nie ma to
również związku z wykształceniem. Kobiety zaczynają czytać zbyt wiele zbyt
fachowej literatury, której nie rozumieją. A to szczególnie niebezpieczne."
Zastanawialam sie nad tym, mysle,ze nadmiar wiedzy jeszcze nikomu nie
zaszkodzil, ale....Staramy sie z mezem o dziecko juz 7 cykl (niby jeszcze nie
duzo, ale wydaje mi sie ze to najdluzsze 7 miesiecy w zyciu), teraz juz
przestalam czytac, ale zanim "zaczelismy starania" na prawde duzo czytalam na
temat plodnosci, ciazy itp., chcialam po prostu byc dobrze przygotowana do
tego co mnie czeka...no i na razie sie nie udalo, gin twietrdzi,ze wszystko
jest OK i mam nie myslec o tym i czekac...Slyszalam o blokadzie psychicznej i
mysle,ze chyba u mnie to zadzialalo,ale nie wiem jak z tego "wyjsc".
A czy to prawda ze komplikacje zdazaja sie czesciej dziewczyna, ktore wiecej
wiedza???Wydaje mi sie ,ze nie...tylko,ze one potrafia je wczesniej
zaobserwowac...
Co Wy na to?
    • stachewicz Re: Za duza wiedza szkodzi??-do mam i starajacych 29.03.04, 14:04
      hej,
      fakt że jest coś takiego jak bariera psychiczna jest udowodniony chociażby
      milionem listów "zaszłam jak tylko przestałam się starać"; niestety niełatwo
      przestać się starać - wiem to z doświadczenia, staram się piąty cykl i nie
      potrafię przestać o tym myśleć, zaczynam jednak orozumieć że to konieczne -
      pozdrawiam asia
    • olek771 Re: Za duza wiedza szkodzi??-do mam i starajacych 29.03.04, 22:43
      Też dużo słyszałam i czytałam o blokadzie psychicznej - i chyba coś w tym jest.
      Poroniłam w sierpniu 2003, staramy się znowu od stycznia, niby dopiero 3
      miesiące, ale dla mnie - koszmarnie długo (zwłaszcza, że musialiśmy jeszcze
      dodatkowo odczekać pół roku). Do tej pory też tylko cały czas myślałam o ciąźy,
      czytałam wszystkie możliwe publikacje (a tych sporo było, bo rodzina częściowo
      lekarska) itd. W tym miesiącu postanowiłam trochę odpuscić, bo już nie daję
      rady psychicznie - stałe myślenie tylko o ciąży mnie wykańcza. Nie mam zamiaru
      przerywać starań, ale podejśc do nich na większym luzie.Wiem, ze gdybym sama
      nie doszła do takiego wniosku, to zadne dobre rady typu "przestań myśleć o tym"
      by mnie nie przekonały...
      Co do wiedzy - myślę, że dobrze jest mieć informacje na temat ciąży,ale
      przyznaję, że czasem żałuję, że tyle przeczytałam. Być może wiedza taka u
      przyszłej mamy pozwoli jej zaobserwować, jeżeli będzie się coś działo, co ją
      zaniepokoi. Z drugiej strony - czy nie stanie się przez to "mamą spanikowaną",
      wiecznie zestresowaną i diagnozującą samą siebie? A nieustanny stres też nie
      słuzy maluszkowi...To tylko takie refleksje, nie próba udzielenia odpowiedzi na
      pytanie.
      Pozdrawiam.
    • nesla Re: Za duza wiedza szkodzi??-do mam i starajacych 30.03.04, 08:54
      Ja tam nie wierze ani w blokade, ani w negatywny wplyw wiedzy na rozwoj ciazy.
      Co do blokady to wg mnie najlepszym sposobem jest z gory zalozenie ROKU na
      starania i spokojne podejscie do sprawy, wtedy nie bedzie rozczarowan i blokada
      sie nie pojawi, a po roku to juz czas zaczac sie badac pod katem plodnosci.
      Ja sobie dalam ROK i "wpadlismy" za drugim razem, bardzo mile zaskoczenie smile
      Co do wiedzy to mysle, ze lepiej wiedziec, ktore objawy sa naturalne, a ktore
      wymagaja interwencji lekarza, wtedy wlasnie czuje sie spokojnie i wtedy wlasnie
      eliminuje stres, ktory BEZ tej wiedzy towarzyszylby mi pewnie caly czas. Na
      rynku jest mnostwo ksiazek, mozna wybrac taka, ktora napisana jest przystepnym
      jezykiem, mnie osobiscie podobaja sie te napisane w stylu odpowiedzi na pytania
      wg kolejnych trymestrow.
      No wiec, glowy do gory, spokojnie, trzeba dac szanse naturze smile
      Nesla
    • mama_wiktora Re: Za duza wiedza szkodzi??-do mam i starajacych 30.03.04, 09:21
      Psychika ma moc, której do końca nie znamy. Ale wiadomo, że nasz nastrój ma
      wpływ na dziecko, jeśli czytane informacje bierzemy bardzo do siebie i martwimy
      się może to jakoś wpływać na przebieg ciąży. Mój lekarz też mawia żartobliwie,
      że czasem woli "nieczytate" pacjentki, bo przechodzą ciążę tak jakby jej nie
      było i rodzą zdrowe dzieci. Coś w tym jest.

      Pierwszą ciążę poroniłam, starając się zajść w następną miałam ciążę urojoną
      (wszystkie objawy plus pozytywny test) i wtedy powiedziałam stop. Dałam na luz,
      zajęłam się czymś innym (praca, studia) no i nagle trach: była ciąża! Początek
      nie był łatwy bo miałam plamienia, miałam dużo leżeć. Ale poza tym powiedziałam
      sobie, że nie będę godzinami wsłuchiwać się w siebie, czy przypadkiem nie
      plamię, czy nie ma skurczy, po prostu poza oczywistymi ograniczeniami nie
      starałam się za bardzo nic sobie wmawiać.

      I od tamtej pory włączył mi się jakiś ciążowy optymizm, nawet teraz będąc w
      kolejnej ciąży czytam niedużo, raczej o rozwoju w poszczególnych tygodniach niż
      o wszelkich choróbskach i skomplikowanych badaniach, które lepiej zrobić, bo
      jak nie to tragedia, ufam lekarzowi, nie zawracam mu głowy dodatkowymi
      badaniami, czuję i wiem, że urodzę zdrowe dziecko.

      To trochę zależy od charakteru, moja koleżanka będąc w ciąży i czytając "w
      oczekiwaniu na dziecko" dopatrywała się w sobie tysięcy różnych objawów
      wszystkich chorób i nieprawidłowości, ja czytając tę książkę przewracałam
      kartki dalej myśląc: nie mam tych objawów, to mnie nie dotyczy, idziemy dalej!

      Pozdrawiam
      Gosia
      • martaurb Re: Za duza wiedza szkodzi??-do mam i starajacych 30.03.04, 09:26
        Popieram! Ja tez we wszystkich gazetach i ksiazkach omijam rodzialy czy
        artykuly o chorobach i najrozniejszych wymyslnych badaniach - mam zaufanie do
        mojego lekarza, podstawowe badania sa ok, a stres i zamartwianie sie bardziej
        szkodzi Malej, niz nie zrobione usg 3d czy inne testy!
        Po prostu: ciaza to nie choroba!!!!
    • martaurb Re: Za duza wiedza szkodzi??-do mam i starajacych 30.03.04, 09:24
      Mysle, ze z jednej strony zbyt duza wiedza ciezarnych i rodzacych "utrudnia"
      zycie poloznym i lekarzom i to jest przez wiekszosc z nich tepione jak sie da,
      ale my nie powinnismy sie poddac!
      A z drugiej strony, czesto faktycznie przeczytamy cos, co nie do konca jest
      jasne (nie oszukujmy sie, w gazetach tez czesto sa tylko polprawdy), dorabiamy
      sobie reszte i problemy gotowe! A jesli na dodatek jestesmy wlasnie na etapie
      staran i juz trzy* (*zastapic odpowiednia liczba) razy nie wyszlo, to zaczynamy
      sie doszukiwac nie wiadomo czego w samych nas, w partnerach, mnoza sie badania
      i posty typu "jakie badania przed zajsciem w ciaze" itp - wtedy spirala sie
      nakreca, nie myslimy o niczym innym, a tu kolejny miesiac mija, to my znowu za
      madra ksiazke sie lapiemy czy gazete, tam kolejna ewentualna przyczyna
      niepowodzen - no to moze znowu jakies badania i tak w kolko!
      U nas udalo sie w trzecim miesiacu "staran" - przez pierwsze dwa czekalismy z
      niepokojem na to, co bedzie i zawsze bylismy rozczarowani (na szczescie do
      kolejnych etapow typu badania czy lektura "dlaczego sie nie udalo" ie doszlismy
      jeszcze), potem nie mielismy czasu myslec bo duzo sie dzialo i bylismy wrecz
      zaskoczeni "jak to - juuuz??? naprawde?????"
      Dlatego wydaje mi sie, ze faktycznie czasami naprawde warto wylaczyc umysl,
      zrobic sobie mily weekend gdzis albo super wieczor we dwoje, ale
      bez "ciazowych" podtekstow i analizowania, czy dana pozycja sprzyja bardziej
      zajsciu w ciaze czy jakas inna! Bo nasz umysl a przede wszystkim nasza
      podswiadomosc maja nad nami wieksza wladze niz nam sie wydaje i niz
      chcielibysmy!
      • elve Re: Za duza wiedza szkodzi??-do mam i starajacych 01.04.04, 19:55
        sama wiedza nigdy nie szkodzi, szkodzić może jej złe, błędne wykorzystanie czy
        interpretacja, czyli to co z ta wiedzą zrobimy.
        a jeśli chodzi o zachodzenie w ciążę: im dłużej czytam fora poświęcone ciąży,
        tym bardziej dziękuje losowi, że "wpadliśmy" za pierwszym razem, bo nie wiem,
        kiedy i jak bardzo zaczęłabym się denerwować... ale szczerze mówiąc myślę, że
        późno, bo kiedy rzucaliśmy w kąt antykoncepcję zrobiłam sobie takie założenie,
        że nie uda mi się zajść w ciążę przynajmniej pół roku! myślałam o mojej mamie,
        która razem z tatą starała się o mnie prze PIĘĆ lat smile - myślałam, że to okaże
        się dziedziczne, z góry założyłam że sobie długo poczekam - no i
        niespodzianka smile
        to była przeginka w druga stonę, ale jakże, prawda, skuteczna wink
    • cedex Re: Za duza wiedza szkodzi??-do mam i starajacych 01.04.04, 16:00
      Tak bardzo trudno jest "wyłaczyc" wiedzę na temat ciąży w czasie kolejnej
      ciązy. Ja przy dwóch poronieniach nie jestem w stanie przejść obojetnie nad
      artykułami medycznymi na ten temat. Staram się nie myśleć, ale ... łatwo
      powiedzieć trudniej zrobić.
      Myślę, ze taka czasami "pseudonaukowa wiedza" medyczna może zrobić więcej
      szkody niż pożytku.
      Pozdrawiam.
    • mjaronczyk Re: Za duza wiedza szkodzi??-do mam i starajacych 02.04.04, 13:14
      Moze i faktycznie cos w tym jest. W tamtym roku w maju zaszalelismy z mezem nie
      spodziewajac sie ciazy, myslelismy ze sa to juz dni nieplodne no zaszlam w
      ciaze. Najpierw szok, jak to tak od razu a potem niestety poronienie. Pozniej
      musialam odczekac pol roku, bo mialam wyjazd za granice a od stycznia
      rozpoczelismy kolejne starania. Zaczelam wczytywac sie w literature, czytac
      wypowiedzi na forach i .....na razie starania sa bezowocne...nie ma fasolki a
      przeciez wtedy byla wpadka. Tak mysle, ze za bardzo sie nakrecilam i moze przez
      to mam jakas blokade przed zajsciem w kolejna ciaze.
      Teraz odpuscilam, nawet nie staram sie wyszukiwac sobie objawow, zajelam sie
      praca, rozwiazaniem problemow zwiazanych z mieszkaniem itp. Nawet doszlam do
      wniosku, ze nawet nie bede szalala z robieniem non stop testow ciazowych.....i
      mysle ze powinno sie udac.
      Dobrze byloby tez gdyby rodzina przestala o tym myslec, najbardziej ostatnio
      nakrecila sie moja mama, ktora juz chce miec wnuczka......narazie staram sie
      ignorowac jej zapytania i ze smiechem odpowiadam, ze jestesmy w fazie staran.
      Mysle, ze my wszystkie starajace powinnysmy wyluzowac, cieszyc sie wiosna i
      planowac wakacje a zafasolkowac napewno sie uda.
      Pozdrawiam wszystkie mamy i starajace sie
      Gosia
    • lafonte Re: Za duza wiedza szkodzi??-do mam i starajacych 02.04.04, 14:18
      Po poronieniu przeczytałam chyba wszystko - miałam akurat nadmiar czasu i
      dostęp do fachowej biblioteki. Pozytywny efekt był taki, że prześledziłam
      postępowanie mojego lekarza i stwierdziłam, że postępował tak jak trzeba -
      wzrosło moje zaufanie do niego. Ale jednocześnie czytając odkryłam, że powody
      problemow są zazwyczaj powiazane ze sobą skomplikowane i tak na prawde niejasne
      nawet dla samych lekarzy. Poza ewidentnymi przypadkami, gzie wiadomo, co jest
      nie tak, diagnostyka jest bardzo długim procesem raczej odrzucania mniej
      wiarygodnych rozpoznań... Teraz jestem w ciąży, pod opieką tego samegho
      lekarza, czuje sie w miare bezpiec
    • lafonte Re: Za duza wiedza szkodzi??-do mam i starajacych 02.04.04, 14:21
      Po poronieniu przeczytałam chyba wszystko - miałam akurat nadmiar czasu i
      dostęp do fachowej biblioteki. Pozytywny efekt był taki, że prześledziłam
      postępowanie mojego lekarza i stwierdziłam, że postępował tak jak trzeba -
      wzrosło moje zaufanie do niego. Ale jednocześnie czytając odkryłam, że powody
      problemow są zazwyczaj powiazane ze sobą skomplikowane i tak na prawde niejasne
      nawet dla samych lekarzy. Poza ewidentnymi przypadkami, gzie wiadomo, co jest
      nie tak, diagnostyka jest bardzo długim procesem raczej odrzucania mniej
      wiarygodnych rozpoznań... Teraz jestem w ciąży, pod opieką tego samego
      lekarza, czuje sie w miare bezpiecznie ale wiem też, że to niejest kwestia
      wiedzy ani nadzoru, ani USG co tydzień, ale głupio powiedzieć - losu.
      Więc lepiej nie czytać - choc sama nie potrafiłam i czytałam aż do momentu,
      kiedy doszłam do wniosku, że lekarze też nie wiele wiedzą, a nawet jeśli
      wiedzą, to najczęściej nie wiele moga zrobić.
      Na szczęście prawdziwe problemy dotykają stosunkowo niwielkiej liczby kobiet, a
      reszta po prostu zachodzi w ciążę i udaje się im szcęśliwie taką ciążę do
      nosić.
      Pozdrówka,
Inne wątki na temat:
Pełna wersja