anina-1
16.02.11, 21:35
Tak się zastanawiam, ponieważ ciągle czytam posty krytykujące kobiety w ciąży, które domagają się swoich praw, a jak wiadomo wykreślono je z Ustawy o pomocy społecznej w 2004 jako uprzywilejowane. Teraz nawet w kolejce na badania czy w jadącym autobusie jest traktowana na równo ze zdrowym mężczyzną 25 letnim. Pamiętajmy, że w ciąży organizm kobiety ciężarnej przez 9 miesięcy wykonuje pracę taką, jaką wykonuje organizm alpinisty wspinającego się na Mount Everest.
A więc, zakładając, że kobieta nie jest w ciąży i człowiek ma następujące objawy:
nudności, wymioty, zawroty głowy, omdlenia, bóle podbrzusza, żylaki, opuchliznę łydek, rąk, kłopoty z poruszeniem się - czy taką osobę uznajemy za zdrową? Nie mówiąc o wynikach morfologii i ich totalnym bałaganie - co jest traktowane u ciężarnych jako norma.
Ja rozumiem, że są ciężarne, które nie odczuwają tych objawów, ale znaczna większość je ma.
Dlaczego kobieta, która np. wydała na świat kilkoro dzieci- obywateli pracujących na nasze emerytury, przemęczyła się całą ciąże, przeszła bolesny poród, poświęciła na wychowanie znaczną część swojego życia i będąc w kolejnej ciąży traktowana gorzej niż ktoś kto oddaje krew? Czy ona nie dała życia innym? Czy nie zasługuje na szacunek i przywileje?
Ja uważam, że takie osoby powinny być traktowane na równo i nie powinno się pozbawiać przywilejów takiej matce.