kocianna
17.05.04, 16:38
Przeklejam wątkek z forum prywatnego, może tu mi ktoś pomoże...
Od dawna trułam mężowi, że chcę mieć dzidzi, i w końcu pół roku temu zgodził
się zdjąć gumkę

Jak orzekł, dla świętego spokoju.
Wczoraj powiedziałam mu, że się udało... najpierw stwierdził, że jakoś to
przeżyjemy

, ale potem...
Jest głęboko nieszczęśliwy, czuje się oszukany (no bo przecież kiedy
kochaliśmy się ostatnio to mówiłam, że raczej nic nie będzie - ale tak
właśnie myślałam!), ma do mnie pretnesje, że w innych dziedzinach życia nie
przejawiam takiej determinacji (powinnam była wg niego zmienić zawód, bo w
szkole za mało się zarabia, i ciągle wysyłał mnie na studia, które w ogóle
mnie nie interesowały), zapowiedział, że przez najbliższe 18 lat będziemy
stosować "szklankę wody", bo inaczej złoży wniosek o separację.
Twierdzi, że ma wrazenie, że ma mieć dziecko z nastolatką, że nie widzi mnie
w roli matki, że jestem nieodpowiedzialna i niemądra (mam 26 lat!!! i nie
przyszłam do niego prosto od mamusi, musiałam sama utrzymywać się na
studiach!)
Chce odwołać wyjazdy wakacyjne, bo przecież nie będzie już nas na nie stać.
Mówi, że nie będzie mnie pocieszać w gorszych chwilach, bo przecież to JA
chciałam dziecka!
Wiem, ze kiedyś mu przejdzie, ale jest mi straszliwie przykro. Jak go oswoić
z tą myślą? Jak go przekonać, ze damy sobie radę?