anolia
08.07.04, 14:25
Pisałam juz wczesniej o bólach brzucha i krzyża. Minęły tzn. nie są już tak
silne jak kilka dni temu. Wczoraj zauważyałam, że nad spojeniem łonowym
zrobiło mi się jakby pełniej. Mój Maksiu wiercił sie cały dzień
niemiłosiernie sprawiając mi dużo bólu. Aż byłam w strachu czy coś nie tak
ale robił sobie godzinne przerwy i znawou tak ze dwie godziny cały czas dawał
popalić. Wieczorem nasiliły sie u mnie skurcze. Co 20,15, a nawet 5 minut (3
takie miałam)Wszystkie skurcze są bezbolesne...napinają brzuch i po ok 30-40
sekundach puszczają. Są na pewno dłuższe niż te z którymi leżałam na
patologii w 4 miesiącu. No i jak już się tak rozkręcało to się
zatrzymało....i poszłam spać. Dziś od rana znawu mam skurcze dość
nieregularne. Przez godzinę ponad godzinę mialam co 15 minut. Potem kilka w
większych odległościach. Potem jakiś 5-6 spięć co 2 - 3 minuty i teraz znaowu
przerwa 17 minut. Dzidziuśm dziś wyjątkowo spokojny aż mnie martwi ten
spokój. Uspokajam się nieco bo od czasu do czasu troszkę się wierci. Co o tym
myślicie. Ile jeszcze takich alarmów i skąd mam wiedzieć że to już. Czy te
skurcze muszą być bolesne żeby oznaczały poród? Kiedy mam jechać na
porodówkę? i ile to jeszcze może potrwać?Proszę odpiszcie.