Cesarka

20.08.04, 14:11
Kto bedzie też ją miał?Chyba zaczynam się bać....Niby fajnie, bo nie będzie
tak bolało jak tradycyjna drogą ale z drugiej strony...ja chyba wolałabym od
razu widzieć swojego synka i móc go karmić.W tym przypadku to chyba jednak
nie jest takie proste....Ach. Jak wyglada przygotowanie do cesarki w szpitalu?
    • sarah75 Re: Cesarka 20.08.04, 14:43
      7 lat temu na madalińskiego w Warszawie wygladało to mniej więcej tak:
      poprzedniego dnia ostatni posiłek o 12 i była to tylko zupa. Wieczorem lewatywa
      i rano przed zabiegiem lewatywa (brrr) potem idziesz sobie z rzeczami na sale
      operacyjną tam Cię kłada na stole zastrzyk w plecy i juz nie mozesz się sama
      przekręcić tak szybko działa. Najgorsze to zrobuić koci grzbiet do zastrzyku. A
      potem 40 minut i po wszystkim. 24 godziny lezenia plackiem, potem cały dzien
      uruchamiania i po dwóch dniach możesz w końcu przytulic maleństwo. Generalnie
      dochodzenie do siebie po cesarce to koszmar .
    • marzek2 Re: Cesarka 20.08.04, 15:59
      Zapraszam na mój priv, miałam dwie cc obie w zzo, chętnie odpowiem na wszelkie
      pytania i wątpliwości smile)
      • constancja do sarah 20.08.04, 17:11
        No to mnie przeraziłaś, ja zamierzam właśnie rodzić na madalińskiego przez cc.
        • carolline1 Re: do sarah 20.08.04, 18:36
          dziewczyny.. jakis koszmar tu zostal opisany! wezcie poprawke, ze kolezanka
          pisze o cc 7 lat temu! ja tez bede miala cesarke, ale w moim szpitalu wyglada
          to zupelnie inaczej! no ale wlasnie o to chodzi!!! w kazdym szpitalu jest
          inaczej!!
          karo i 38 tyg Franek
          p.s.constancja! moze pomysl o cc na Woloskiej! tam z tego co sie dowiedzialam,
          to cc nie wyglada tak strasznie!
          • sarah75 dziewczyny 23.08.04, 14:00
            powtazram sam zabiego to nic strasznego, potem to koszmar.
    • karina222 Re: Cesarka 22.08.04, 00:22
      .... smile
      zostal tu opisany jais koszmar!
      mialam cesarke kilka miesiecy temu i wspominam ja bardzo ale to bardzo dobrze!
      ciach ciach i po...wszystkim....najmniej przyjemny zastrzyk w plecy ale tez bez
      przesady(generalnie nie ma sie czego bac)
      dla mnie najgorsze bylo obkurczanie macicysadfatalna sprawa!)
      ale jeszcze raz powtarzam nie ma sie czego bac!absolutnie!ps :mialam na
      starynkiewicza(suuuuuper szpital)aha zapomnialam dodac ze jestem WIELKA
      PANIKARAsmilePROSZE WZIAC TO POD UWAGEsmile
    • elzbieta1977 Re: Cesarka 23.08.04, 09:57
      witaj

      mnie raczej też cesarka, bobo nadal stabilnie stoi na nogach i ani zamierza
      postawić swojego świata na głowie wink Tydzień temu wyszłam ze szpitala
      (spędziłam tam 4 dni na badaniach) i mogę podzielić się wrażeniami z tyskiego
      szpitala i robionych tam cc. Jest ono robione w całkowitej narkozie, przeważnie
      z samego rana, no chyba że coś się wcześniej wydarzy (np.wody odejdą lub zanika
      tętno dzidzi). Potem przez bite 8 godzin po "porodzie" leży się plackiem na
      łóżku pod jakimiś kroplówkami,ale nie pytałam co się tam sączy, chyba jakieś
      środki przeciwbólowe. Podobno ból jest duży tylko przez 1 dobę , potem da się
      go znieść. Co do karmienia to dziewczyny na drugi dzień były przenoszone na
      ogólną salę poporodową i jeżeli miały tylko pokarm to normalnie karmiły piersią
      i w miarę możliwości każda starała się normalnie funkcjonować i chodzić. Na
      pewno nie wolno moczyć rany do momentu ściągnięcia szwów. Przed samym zabiegiem
      dziewczyny musiały ogolić się z włosów łonowych (jeżeli nie potrafiły to robił
      to położne). Na dzień przed zabiegiem faktycznie o 12 jest ostatni "stały"
      posiłek w postaci zupy i potem to już głodówka i ew.woda ale też nie za dużo.
      Jeżeli trafi się do szpitala na parę dni przed rozwiązaniem i jest jeszcze
      czas, to robią jakieś badania,ale niestety nie dopytałam jakie. A co do
      obkurczania się macicy to nie jest ono miłe po żadnym porodzie i nasila się
      podczas karmienia piersią.
      Podzielę się swoimi wrażeniami po cc gdzieś w połowie września, termin mam na
      11, ale do szpitala mam się zgłosić maksymalnie 06. Trzymajcie za mnie kciuki,
      bo mimo tego iż wcześniej nie bałam się porodu, tak teraz,im bliżej tym więcej
      stresu mnie dopada. Szczególnie niemiłe są nocne koszmary. Dzisiejszy sen: po
      cc obudziłam się na piętrowym łóżku (górnym!!) i miałam skakac jak młoda koza.

      • 1jagienka Re: Cesarka 23.08.04, 12:02
        ja mialam cesarke 3 lata temu,. nie bylon postepu porodu i po 17 godz.
        szalenstwa zdecydowano sie na cc. nie udalo sie anestezjilogowi wkluc w
        kregoslup, weic mialam znieczulenie ogolne. 3 godz. pozniej dostalam maluszka
        do karmienia, do tego czasu byl z pielegniarka i swoim tata. dochodzilam do
        siebie kolo 2 tygodni. nastepne chyba wolalabym tez przez cesarke, bo te 17-
        godzinne meczarnie za gleboko utkwily mi w pamieci.
        bedzie dobrze
        • sarah75 Re: Cesarka 23.08.04, 13:58
          Napisałąm tylko że dochodzenie po cesarce to koszmar. Generalnie na opieke na
          Madalińskiego nie narzekam. Sam zabieg to pikuś tylko póxniej to uruchamianie i
          wszelkie z tym związane rzeczy sa poprostu koszmarne. Ból rozcięcia połączony z
          bólem obkurczającej się macicy, zbórki moczu, ból przy każdym podniesieniu
          dziecka.Problemy z laktacją. Zazdrościłąm dziewczynom które nawet 10 godzin sie
          naturalnie męczyły ale po trzech godzinach spacerowały juz z maluszkami po
          korytarzu. A ja z cewnikiem i drżacym ciałem ledwo mogłam sie doczłapać do
          łózka. Nie jestem panikara, dobrze znosze ból i raczej nie narzekam ale cesarki
          nie polecam.
          • charemska Re: Cesarka 23.08.04, 18:07
            Ja mialam cesarke w kwietniu tego roku.
            Jechalam do szpitala z mysla ze urodze normalnie,ale po 23 godzinach meki ktos
            sie wkoncu zlitowal i zadecydowal o cesarce.
            W moim przypadku zastrzyk wcale nie bolal,bo byl dlamnie zbawieniem.
            Samo ciecie tez nie bylo zle ,bo prawie nic nie czulam,tylko ze cos sie tam
            dzieje tzn.
            jak u dentysty gdy sie dostanie znieczulenie ,to bolu sie nie czuje,ale czuje
            sie ,ze cos jest tam robione.
            PO wyciagnieciu mojego synusia dlugo mi tam jeszcze grzebali bo dostalam
            krwotoku i musieli mnie wyczyscic.
            Po tym wszystkim wywiezli mnie na sale i dosc szybko przywiezli
            malego,przystawili do piersi.
            Chyba na drugi dzien pielegniarki podniosly mnie z lozka i zaprowadzily pod
            prysznic.Potem probowalam sama sie podniesc ,ale to udalo mi sie dopiero chyba
            w czwarty dzien.Ogolnie nie mialam na nic sil.Jadlam normalnie w trzecim lub
            czwartym dniu.
            Obkurczane bylo prawie nie wyczuwalne,a przynajmniej nie bolesne.
            Najbardziej bolaly mnie plecy i pupa od lerzenia.
            Dzis pobolewa i swedzi mnie troche blizna ,ale da sie przezyc.
            Pozdrawiam. Karola
            Ze szpitala wyszlam 7-go dnia.
            • sarah75 Re: Cesarka 24.08.04, 17:17
              po 23 godzinach?!!! jacys sadyści!
              • grzalka Re: Cesarka 25.08.04, 08:18
                Po tych opisach boje sie coraz bardziej...nie chce cesarki!!!! Ja chce
                naturalnie z zzo, jak za pierwszym razem (bylo pieknie, od razu po bylam na
                chodzie, nawet zmeczona nie bylam). A teraz....12 godzin lezenia plackiem na
                wznak (jak tu karmic?), wszyscy twierdza, ze to boli (ja nie lubie jak boli :
                (), a potem jeszcze ta rana na brzuchu!
                • elzbieta1977 Re: Cesarka 26.08.04, 09:33
                  wiem co czujesz, ja od 2 tygodni wiem, że inaczej nie mam szans urodzić i nie
                  jestem z tego powodu zbytnio szczęśliwa. Przestaw człowieku swoje dotychczasowe
                  wyobrażenie o naturlanym porodzie na cesarkę. Koszmar!!! Ale jak powiedziała mi
                  jedna z koleżanek, "przynajmniej dziecko nie jest pomięte a Ty jesteś w miarę
                  wypoczęta" smile Druga z kolei urodziła naturalnie synka o wadze 5100!! i
                  powiedziała mi,że jeżeli następnym razem też będzie nosiła potomka o wadze
                  większej niż 4 kg to tylko cesarka. Na kiedy masz termin?

                  pozdrawiam
                  ela z agatką 38tc
    • agamousy Re: Cesarka 25.08.04, 15:42
      Nie gniewajcie się dziewczyny - ale jak macie dzielić się drastycznymi
      przeżyciami, to się nie dzielcie nimi wcale. Sorry, ale niektóre z nas muszą
      przejść przez cesarkę i lepiej, żeby były nastawione na to że będzie OK i jak
      sobie radzić po samym zabiegu, niż przerażone że będą obolałe i pocięte. Jasne,
      ze lepiej wiedzieć, że np. pierwszy dzień odpada, bo człowiek jest nieco
      otumaniony i obolały - ale nie piszcie w takim "grobowym" tonie. Postawcie się
      na naszym miejscu - fajnie by było usłyszeć takie "rerlacje" przed porodem?
      • 1jagienka Re: Cesarka 25.08.04, 16:10
        hej, ale to sa szczere odpowiedzi na pytanie. te, ktore to pisaly (w tym i ja)
        jeszcze zyja, wiec jakos to bedzie, przeszlysmy przez to i jest ok. jesli ktos
        zadaje pytanie po to, zaby uslyszec slodkie, kolorowe historyjki, to mija sie
        to z celem. Ale mozna po prostu nie czytac niektorych postow.
        pozdrawiam
        • sarah75 Re: Cesarka 25.08.04, 16:58
          ok postaram się mnie grobowym tonemsmile
          zaznaczam że to ja odczuwałam wiec nikoniecznie i Was moze byc tak samo
          -po zabiegu przez trzy godziny trzymało mnie jakies delirum az kroplówka
          trzęsła się razem ze mna. Maz mógł pomachac mi tylko przez szybke i tak byłam
          zbyt mocno oszołomiona żeby rozumiec co próbuje mi powiedzieć. Potem leżenie
          plackiem przez 24 godziny bite i myślenie w kółko jak moje dziecko wyglada czy
          jest ok i JAKA JESTEM GŁODNA!smile)
          -na około godzine przed uruchamianiem przywiexli nam dzieciaczki zebyśmy
          przynajmniej wiedziały jak wygladają. Mogłam tylko popatrzec bo nie mogłam sie
          podnosić. Potem sruuu dzieci zabrane i zabieramy się do uruchamianiasmile
          -próba podniesienia sie z lezącego kończy się zawrotem głowy i mdłosciamu a
          rana po cesarce wypala niemalże cały brzuch. Nie wspomne juz o cewniku który
          gdzies mi się non stop plącze.
          -kolejne próby zajmuja mi pół dnia az udaje mi się zwlec z wyra!
          -przenosze sie się na zwykła sale i nareszcie na siedząco moge swopje maleństwo
          obejrzec dotknąć pocałować. Ale z podnoszenia nici nie jestem w stanie jeszcze
          usiedzieć długo, kręci się w głowie, musze sie położyć
          -pielęgniarka upewnia sie czy dam rade dojśc do łazienki żeby móc zdjąc mi
          cewnik. Wszystko bym powiedziła żeby tylko uwolnili mnie od tej torebeczki.
          Dalej nie moge maleństwa podnieśc przynosza mi ja znowu ale tylko do
          popatrzenia.
          -pierwszy raz od wyjęcia cewnika ide do łazienki a tam czeka mnie niespodzianka
          w postaci zbiórki moczu. Zamiast rozsiąsć się na kibelki trzeba w pozycji
          narciarza celowac do słoika i zapisywac wynik. Koszmar nie do opisania! ze
          względu na napinanie mięsni brzucha który kilka godzin wcześniej był cięty.
          -na trzeci jestem w stanie przełozyć sobie dzieciatko do łózka i próbować
          karmić. Kolejny zonk! niestety mleka niet! piersi mało nie eksplodują
          temperatura az mnie trawi od tego a mleko jak nie leciało tak nie leci. Słonko
          mopje drze sięz głodu ja przrazona wymęczona z temperaturą zapomniałam nawet o
          bólu próbując nakarmic dziecko. W końcu lituja się i karmią moje szczescie
          humaną po której na drugi dzień ma zaparcie.
          aha i jeszcze jeden cudowny akcent! jedzenie! kleik ryżowy na wodzie, który
          smakował najcudowniej na świcie!smile
          -czwarty dzień to próby karmienia dalej (udaje sie!) oraz nauka przewijania i
          zawijania, ogólne dochodzenie do siebie i jedzenie, zupa lura i jakieś gotowane
          mięso. Ból cięcia nasila sie gdzyż więcej łaże no i dziwgam moje słodkie
          szczęście poza tym obkurcza sie macica i wszystko razem wzięte powoduje ze pot
          mi po tyłku czasem z bólu cieknie.
          -piaty i szósty dzień w sumie takie same radośc z narodzin maleństwa i
          oczekiwanie wyjścia do domu.
          -siódmy dzień zdjęcie szwów (brrrrrr) i nareszcie do domciu!
          • clippo Re: Cesarka 25.08.04, 17:07
            Troche mi sie zrobilo slabo ...
            • sarah75 Re: Cesarka 25.08.04, 17:30
              clippo napisała:

              > Troche mi sie zrobilo slabo ...

              szwagierka rodziła prawie rok oźniej tez na madalińskiego i tez miała cesarke i
              całkiem dobrze ja wspomina dosyć szybko doszła do siebie.
              Tak więc co organizm to inna reakcja smile)
          • 1jagienka Re: Cesarka 25.08.04, 17:17
            sarcia, to mialas lepiej: mnie cewnuk usuneli migusiem, ale potem nie to, ze
            kaczki poedawali, trzeba bylo smigac do kibelka i siusiac w taka banie do
            bilansu. a swojego dyziunia "na stale" dostalam kilka godzin po cesarce i to w
            znieczuleniu ogolnym.
            ale za to zdjecie szwow bylo bezbolesne: nie mialam takich malych petelek,
            ktore sie zdejmuje po jednym, tylko jeden dlugi, ktory wyciaga jednym slizgiem.
            ja tam moglabym miec jeszcze cesarke - do przezycia
            • sarah75 Re: Cesarka 25.08.04, 17:28
              no ja do tego słoika to tez w kibelku dawałam i o kaczce nie było mowy!
              Drugiego dnia zapytano sie mnie czy chce dziecko na noc odmówiłam ponieważ nie
              byłąmw stanie się nim zajmować. Od trzeciego dnia przymus dobrze czy źle się
              czujesz masz już dziecko na stałe od rana.
              Ja tez miałam jedną długa nic, ale przy wyciąganiu piekło jak cholera ale
              przynajmniej krótko to trwało.
              • grzalka Re: Cesarka 25.08.04, 18:37
                Ja sobie tego nie wyobrazam...i jeszcze dwoje dzieci naraz do tego. Nie rodze.
          • elzbieta1977 Re: Cesarka 26.08.04, 09:39
            a mi się to podobało smile faktycznie mniej grobowo, przynjamniej się uśmiałam

            ela z agatką 38tc
            • kirania Re: Cesarka 26.08.04, 21:12
              heheh.tak sobi eczytami mi si eporod moj przypomnial!!mialam cesrake 2 miechy
              temu.no coz........bolalo..glownie po.jezu.bol niemilosierny!!tez rodzilam na
              madalinskeigo.i dzieki bogu byly tam cudowne polozne ktore po 12 godiznach po
              cesrace na sile zwlekaly mnie z lozka!!!i dzieki bogu bo na 2 dni poporodzi
              esmigalam po korytarzu..fakt najgorsze pierwsze wtsawanie.po paru probach si
              udalo.ale jak weszla polozna i powiedziala ze bede zaraz wstawac to ja
              wysmialam!!takie nierealne mi si eto wydawalo!!ale dziewczyny!!wstawajcie jak
              najpredzje potem bedziej latwiej!serio.dla mnie nagorsze bylo wyrywanie ze mnie
              dzidziusiasadstraszne uczucie.brrrrrrrrr
              • sarah75 Re: Cesarka 05.09.04, 12:31
                Kirania ja jesli bym mogła to juz po kilku godzinach chciałam wstawac ale nam
                zabraniali nie wiem może teraz sa inne znieczulenia, tamto które ja miałam
                robione wymnagało 24 godzinnego lezenia plackiem i liczenia pękniec w suficie.
                Ale zgadzam sie opieka na pooperacyjnej była super.
      • aga305 Re: Cesarka 27.08.04, 13:43
        a cesarke wspominam bardzo milo. Wprawdzie mialam nieplanowana i to bylo tzw
        szybkie ciecie ale bardzo szybko doszlam do siebie. Co do rany to wlasnie po
        dobie trzeba sie dokladnie umyc ab rana nie ropiala, ale to chyba zalezy od
        szpitala. Ja rodzilam w Szczecinie w szpitalu wojskowym. Nie ma zadnego
        golenia, tylko lekkie podgolenie w miejscu ciecia i nie mialam lewatywy ale to
        dlatego ze polozyli mnie na wywolanie i nic z tego nie wyszlo. Ale wiem ze nie
        jest tak zle jak zle sie kojarzy.
        W "moim" szpitalu lezalam po cesarce rowno 24 godziny potem bylo przejscie do
        sali pologowej i dopiero na drugi dzien moglam wstac. Wtedy tez poodlaczali mi
        cewniki i kroplowki i juz moglam "ganiac" po szpitalu.

        Pozdrawiam i faktycznie nie straszcie innych nawet jesli mialyscie nie mile
        przezycia
        Aga
        • clippo Re: Cesarka 27.08.04, 15:38
          Aga305 - Dziekuje Ci za tego posta ... jeszcze nie jestem w ciazy, ale
          prawdopodobnie bede rodzic przez cesarke (mam duza wade wzroku) i przygotowuje
          sie do tego psychicznie od jakiegos czasu. Mam nadzieje, ze moje wspomnienia
          beda podobne do Twoich. Przykro mi, ze niektore z nas musza tak cierpiec, mimo
          ze to XXI wiek i cesarka powinna byc szybkim i w miare bezbolesnym zabiegiem ...
    • magda1971 Re: Cesarka 27.08.04, 21:58
      Zdaje się, że na temat cięcia będzie krążyć tyle niesamowitych opowieści co na
      temat porodu naturalnego. No cóż każdy inaczej reaguje na interwencję
      chirurgiczną. Jak leżałam w szpitalu (ponad miesiąc, ponieważ córka była
      wcześniakiem) spotkałam z dobry tuzin dziewczyn po cesarce. Każda z nich
      dochodziła do siebie w swoim własnym tempie i ze swoją własną "wrażliwością i
      hipochondrią". Jeżeli chodzi o moje cięcie to miałam pod narkozą - obudziłam
      się po dwóch - trzech godzinach, przewieźli mnie na pooperacyjną. Tam leżałam
      do następnego dnia rano pod kroplówkami (środki przeciwbólowe i oksytocyna -
      przy cięciu podaje się ją standartowo) i z cewnikiem. Nastepnego dnia rano
      przyszła rehabilitantka i postawiła mnie na nogi, od razu wyjęto cewnik. I
      kolejne dwa dni były trudne. Każde wstanie z łóżka było ciężkie i bolesne, ale
      im więcej się ruszasz tym mniej boli. Ból i dyskomfort jest do wytrzymania,
      zawsze też można poprosić o środki przeciwbólowe. Jeżeli już osiągnie się
      moment "rozruszania się" pooperacyjnego to potem z każdą minutą jest lepiej a
      jak zdejmą szwy (zazwyczaj 5 - 7 doba) to już jest wspaniale. Co do karmienia
      piersią - nie widziałam żadnej różnicy pomiędzy dziewczynami po cesarce i po
      normalnych porodach. Ja standartowo dostałam nawał na trzeci dzień, jak zresztą
      większośc innych pociętych.
      Poród naturalny i cięcie cesarskie zawsze będzie wspaniałym tematem do plotek.
      Ale zarówno jeden jak i drugi, jeżeli odbywa się bez komplikacji i u "zwykłych"
      kobiet jest tylko krótkim epizodem w macierzyństwie.
      Pozdrawiam i życzę normalnych porodów naturalnych i normalnych cięć cesarskich.
    • iwonka2708 Re: Cesarka 04.09.04, 20:06
      Witaj.
      Postaram sie Ciebie nie przestaraszyc ale nie obiecuje ze wsezystko bedzie ok.
      Ja mialam cesarke 19.08.04. czyli calkiem niedawno i dosyc dobrze ja pamietam.
      Przed cieciem oczywiscie nie mozesz jesc ani pic, ale lewatywke i tak mi
      zrobili. Bedziesz miala ogolony brzuch w miejscu gdzie bedzie wykonywane ciecie.
      To wszystko nie boli takze spokojnie.
      Mialam zzo tak wiec zastrzyk w kregoslup. to tez nie bolalo wogole gorzej bylo
      potem. Bolalo caly porod (nastepnym razem chce ogolne znieczulenie i radze to
      kazdej wrazliwej na bol kobiecie). Tego etapu nie wspominam milo, ale mimo
      wszystko po krotkiej chwili gdy ujrzysz swoje malenstwo zapominasz jak
      strasznie bolało i mozesz sie cieszyc z dziciatka i z tego ze sie tak bardzo
      nie musialo meczyc. W koncu porod drogami natury tez boli, a ile trzeba sie
      czasem nameczyc. Najwazniejsze jest malenstwo, a jemu napewno tak bylo lepiej.
      Pozdrawiam i nie boj sie nic. Jeszcze nie spotkalam osoby ktora odprezalaby sie
      przy porodzie. Glowa do gory. Ja napewno zdecyduje sie na drugie dziecko.
      Iwonka i Oliwia
    • bima5 Re: Cesarka 05.09.04, 13:59
      Pamiętaj!!!! Nie podnoś głowy po operacji żeby niewiem co sie działo. Dla mnie
      po cesarce - ze dwie godziny po operacji przystawiali małego do cyca, musialam
      sie przekręcać na boki, pare razy minimalnie podnioslam glowę, po dwóch dniach
      rzygałam z bolu głowy, karku i pleców przez 2 dni. Przez następne 2 leżalam pod
      kroplówkami ze środkami przeciwbólowymi. Jest to tzw. zespoł popunkcyjny.
      takiego bolu głowy jeszcze nie miałam nigdy, chodzisz i ściany gryziesz.
      Pamiętaj o tym!!!!!100 razy lepiej jest rodzic normalnie. Szew boli jak
      cholera, nie możesz wstać, łeb pęka. Nie wiem gdzie rodzisz i czy po porodzie
      dziecko jest cały czas z Tobą. Lepiej bedzie jak na te 12 godzin (tyle musisz
      leżeć bez podnoszenia głowy, nie musi być 24)po operacji zabiorą maleństwo
      żebyś mogła odpocząć, inaczej będziesz się męczyć. Dziecko będzie plakac a Ty
      razem z nim.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja