Dodaj do ulubionych

Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzidzie

    • emma_euro_emma Więcej radości 14.01.05, 22:55
      Zauważyłam, że 99% wypowiedzi na wszystkich forach to tylko takie przyziemne sprawy: jakie mamy dolegliwości, jaki szpital wybrać, jakie badania zrobić i co ostatnio nas bolało. I widzę po sobie, że sama też jak myślę o ciąży, to tylko o tym, czy wszystko jest w porządku, czy nic się nie dzieje i co oznacza każdy sygnał wysłany przez organizm. A dzisiaj sobie przypomniałam, jak to było na samiutkim początku - jak potrafiłam cieszyć się Maleństwem, pomimo tych wszystkich problemów z tym związanych (zdrowotnych, materialnych,itp.). I jakie to jest niezwykłe i fantastyczne uczucie. Jak fajnie tak sobie usiąść i mieć w głowie tylko to, że nosi się w sobie życie i dajemy początek nowej istotce... Jakie to cudowne, prawda?
      Oczywiście, że to naturalne, że się martwimy i zastanawiamy nad wszystkim, co możliwe (i korzystamy z tego forum, które bardzo jest przydatne), ale... trochę więcej radości z samej ciąży!
      Napiszcie, proszę, coś pozytywnego, bo chyba piszę bzdury, bo mam dziwny nastrójsmile
      Pozdrawiam.
      • jaiza Re: Więcej radości 15.01.05, 14:06
        Sowikoj trzymaj się ciepło, ograniczaj kontakty z synkiem (może masz pomoc od
        rodziców; nie oblizuj jego łyzek itp. to jest szansa, że się nie zarazi, idź na
        to zwolniwnie, olej firme - teraz Ty jesteś najważniejsza), trzymam kciuki!
        Emma, masz racje, piekne jest jak sie nosi w sobie tę mała dziecine.
        Fascynujące jest jak się w nas rozwija itd ...
        Ale uwież jak się jest w drugiej ciąży (tak jak ja) w pierwszej miało się uraz
        okołoporodowy to jak mysli sie o jak najszybszym końcu, koniecznie pozytywnym.
        Poza tym bedąc swiadomym różnych niebezpieczeństw (naoglądałam się różnych
        patologii) to ciaza nie jest już takim radosnym okresem. Poza tym jak sie ma
        dziecko to już nie mozna sobie polezec, podumac, tylko dzień jest jak każdy,
        musisz mieć dużo sił, nie ma lenistwa, czy zbytnich ulg, bo jesteś ciezarna,
        musisz dotrwać do końca w domu, bo co z maluchem, gdy wylądujesz w szpitalu?
        Ale to moje przeżywanie, natomiast Wam życzę wiele radosci z każdej chwilki
        ciąży (pamietam, że u mnie za pierwszym razem też tak było). Żebyś mnie też źle
        nie zrozumiała, ja tez ciesze sie z mojej Córci i stanu, bardzo chcę mieć to
        dzieciątko. Ale tym razem jakos inaczej przechodze ciąże, jako droge do celu a
        nie cel sam w sobie. I.
        • jaiza Re: Więcej radości 15.01.05, 14:14
          P.s. Ale wiesz, Emma, zastanowię sie nad tym co napisałas. Faktycznie nie jest
          dobrze, że tak (jak opisałam wyżej) do tego podchodzę. Musze rozgrzać w sobie
          emocje, przecież to jest drugie, inne dzieciątko i ciąża też jego (raczej JEj),
          nie moge jej spłycic. I.
          • madzias1968 Re: Więcej radości 15.01.05, 15:24
            No cóż, ja też chciałabym przechodzić ciążę z radością, ale to wcale nie jest
            takie proste. Zwłaszcza kiedy od początku przyplątują się do Ciebie jakieś
            wirusy, albo masz problemy z plamieniem. To wszystko powoduje, że stale się
            martwisz czy wszystko z dzidzią w porządku. I to jest chyba naturalne.
            Oczywiście tak nie jest cały czas, szczególnie miło jest, kiedy widzisz swoje
            dziecko na ekranie monitora i mówią Ci, że wszystko jest ok. Albo kiedy
            czujesz, że dzidzia Cię kopie - wtedy się uśmiechasz i też jest fajnie.
            A potem nagle przeczytasz coś o jakiejś dziwnej chorobie, albo wyniki nie wyjdą
            prawidłowe i znowu się martwisz.
            A może to po prostu nasze hormonki?
            Teraz jestem w miarę spokojna (oby jak najdłużej). I co dla mnie jest
            najważniejsze - mam ogromne poparcie w moim mężu, który jest optymistą do
            potęgi entej. Nie wiem co bym bez niego zrobiła.
            Pozdrawiam Magda.


      • sowikoj Re: Więcej radości 15.01.05, 16:54
        Emma masz rację. Na pocieszenie zauważyłam taka prawidłowość. Dobrym humorem
        się dzielimy z mężem i dziećmi lub rodziną, ale jak coś się dzieje to nie
        martwimy ich tylko wyżalamy się przed sobą na wzajem. I jest w tym jakaś
        prawidłowość. Może jakiś psycholog potrafiłby to lepiej wyjaśnić.
        Zatem staramy się od dziś wpisać tu też coś dobrego lub miłego, co nam się
        przydarzyło.
        ja Zaczynam. Cieszę się, że tu jesteście i wspieracie mnie na duchu, bo moja
        cała rodzina jest 500km stąd (fizycznie, bo duchowo na pewno część z nich na
        miejscu mi towarzyszy - i to jest miłe). Zatem idę pobawić się z synkiem, póki
        mam czas i siły.
        Pozdrawiam cieplutko
        I.
        smile)
        • olina77 Re: Więcej radości 15.01.05, 18:23
          A ja mam dobry humor, bo:
          *spałam 2 noce i jestem w końcu wypoczęta i czuję się super!
          *kupiliśmy dziś farby do pokoju dziecinnego i nie mogę się doczekać jutra, żeby
          zacząć malować (tzn. ja się będę gapić);
          *wyszło mi super ciasto bananowe (bardzo prosty przepis, jak któraś chce,
          chętnie podam) i zaraz się za nie zabieram smile)) .

          Tak sobie myślę, że dość błache te moje powody do radości, ale to właśnie te
          rzeczy wprawiły mnie dzisiaj w dobry nastrój (no i jak zwykle mój mąż).
          --
          Bartuś
      • cruk cos pozytywnego 15.01.05, 18:55
        nie chce Wam dorzucac kamykow do ogrodka, chociaz ostatnie dni stanowily u mnie
        chyba najgorsze pod wzgledem fiz. od poczatku ciazy, ale...

        chce Wam napisac o kilku drobiazgach - pieknych i radosnych:

        1. lezelismy sobie w czwartek wieczorem z mezem i dostalismy tak potwornej
        glupawki cytujac rozne fragmenty filmow, gagow, ze poplakalam sie ze smiechu,
        zasnelam spokojna i przestal mnie bolec brzuszek i zapomnialam o wzatruciu
        zoladkowym (chyba), to piekne moc sie z kims tak posmiac

        2. dzis rano czujac ze dzidzia sie intensywnie rusza, polozylam dlon meza na
        brzuszku i pierwszy raz odkad Maluch wyraznie daje znac o sobie, maz poczul
        fizycznie obecnosc naszego dziecka - ogromnie wzruszajace chwile!!!!!!!!!

        3. dzis wpadla tez moja mama do nas i hasajac po kuchni i spiewajac sobie,
        wprowadzila mnostwo radosci i w dodatku upieklysmy ciastko z wisniami i
        czekolada, chociaz ja - ze wzgledu na samopoczucie - bardziej asystowalam

        PYCHA!

        4. nasz pies (a raczej sunia, mamy 3 letnia bullterrierke) ubawila mnie wczoraj
        po pachy, wyglupiajac sie i blaznujac ze swoimi zabawkami, w tak pomyslowy
        sposob, ze trudno uwierzyc iz pies jest zdolny do takich radosci z radosci smile)

        trzymajcie sie cieplo i pozdrawiamy mocno

        jaiza - gratuluje dziewczyny!
        --
        _______________________________ ___________________
        Dla jednych życie zaczyna się po40, dla innych po100
      • emma_euro_emma Re: Więcej radości 15.01.05, 19:58
        Czytając Wasze wypowiedzi cieszyłam się do monitora jak głupiasmile Weszła szwagierka i, patrząc bardzo podejrzliwie, stwierdziła, że ten Maluszek to dziwne rzeczy ze mną wyprawia...
        Cruk - też bym chciała, żeby mój mąż poczuł ruchy, ale to chyba jeszcze za wcześnie.
        Madzias68 - trafnie zauważyłaś, że każdy kopniak dostarcza mnóstwa radości. Ciekawe, czy tak będzie do końca, czy to tylko tak na początku? Wcześniej nie przeszło mi przez myśl, że będę się cieszyć, jak ktoś mnie skopie...smile
        Olina77 - co do ciacha bananowego, to jestem chętna (jak na wszystko ostatnio), więc bardzo poproszę o przepis.
        Życzę wspaniałej i uśmiechniętej niedzieli.
        Pozdrawiam.

        Kasia / Gdańsk / 21 tc
        • aagulek Re: Więcej radości 16.01.05, 11:16
          witam serdecznie, juz kiedys pisalam ze tu rzadziej zagladam ale ostatnio
          staram sie po rowno na lipiec i czerwiec..i tez sie smieje do monitorka jak
          Kasia- emma, moze to wcale nie ranking ale dla mnie najbardziej niesamowita
          jest Cruk, rzeklabym ze masz lekkie pioro moja droga, powinnas pisac jakies
          felietony o ile tego jeszcze nie robisz, cos na ksztalt Talków z Gazety, na
          ktorych czekam co piatek z niecierpliwoscia wink...bardzo Wam zazdroszcze tych
          ruchow, ja mam termin na 3 lipca a wg usg 26 czerwca, szykuje sie na ten
          czerwiec, czuje juz jak sie tam Maleństwo pluska, ale czekam na kopniaka co to
          zapisze w ksiazeczce i bede pilnie uwazac by kopal codziennie, do Roszka
          wybieramy sie 2 marca dopiero, ale chyba polecimy na usg wczesniej, juz bym
          chciala wiedziec kim jest tajemniczy Mieszkaniec w moim brzuszku wink typuje
          nadalna chlopczyka ale marze o dziewczynce smile, pozdrawiam zyczac milego
          niedzielnego popoludnia i udanego tygodnia smile,Agnieszka i Maleństwo 17tc
          • jaiza Re: Więcej radości - wybór imienia 16.01.05, 15:32
            Wiedząc już o tym, że bedzie Córunia zabraliśmy się wczoraj za wybór imienia.
            Pewnie spowodował to też post Emmy smile i fakt, że Rafał - mąż też coraz częściej
            kładzie rękę na brzuchu czując kopniaczki.
            U nas poszukiwanie imienia wygladało dość nie typowo. Imieniny muszą wypadać
            ok. pół roku po urodzinach, być daleko od świąt (by dziecko nie było
            pokrzywdzone zbyt mała ilością prezentów), by nie były w wakacje, adwent i post
            (by mogło świętować hucznie). U Synka - Łukasz tak jest imieniny - kwiecień,
            urodziny - październik. Poszukiwania wypadły więc na listopad (październiki tez
            odpadł, bo przecież wtedy urodziny ma Łukasz). Jedyne imie które nam się tam
            podobało to Elżbietka. Ja wcześniej myślałam o Judycie, ale mąż i rodzice
            stwierdzili, że za bardzo udziwnione. Mąż jest przeciwnikiem dziwnych i starych
            imion, bo sam ma na pierwsze Władysław. Nie cierpi tego imienia i używa
            drugiego. Co do Elżbiet to znam trzy i wszystkie są symapatyczne i rozsądne.
            Łukaszkowi też się podoba Elżbietka i tak już od dzisiaj rana mówimi o
            Dzidziuniu. Wam też życzę owocnych poszukiwań - I.
            • emma_euro_emma Re: Więcej radości - wybór imienia 16.01.05, 16:01
              Elżbietka - fajne, mi się podobasmile
              Ale faktycznie, oryginalny sposób poszukiwań - szczerze mówiąc, to nawet nie pomyślałam, żeby wziąć pod uwagę to wszystko, co piszesz. To na pewno bardzo zawęża "obszar poszukiwań", ale uważam, że akurat Elżbietka to ładne imię.
              Pozdrawiam.
            • sgosia5 Re: Więcej radości - wybór imienia 16.01.05, 23:20
              Rzeczywiście, fajnie to wymyśliłaś. Elżbieta tez mi się podoba, natomiast u nas
              juz są dwie w rodzinie, więc raczej odpada. Zresztą ja nie będę się chyba tak
              bardzo ograniczać co do terminu. Sama mam imieniny w wakacje i może w szkole
              trochę narzekałam, nawet próbowałam je sobie przenieść na inny termin, ale
              zawsze najlepsze prezenty dostawałam od babci i dziadka właśnie gdy spędzałam u
              nich część wakacji a i imprezy na koloniach czy obozach też należą do miłych
              wspomnieńsmile))
              Dla chłopca już mam niejeden pomysł na imię (np. Bartek) ale dla dziewczynki
              nie mam bladego pojęcia. Imię musi być raczej proste, ale nie nazbyt popularne
              i takie, które pasuje zarówno dla małego dziecka (da się ładnie zdrobnić) jak i
              dla nastolatka, bo już dorośli raczej przywykają do swoich.
              Podobnie było w poprzedniej ciąży: jeszcze zanim w nią zaszłam od zawsze miał
              być Michał, ale zanim się nam udało to wielu znajomych tak dało na imię swoim
              synkom...Potem jak już byłam w ciąży wymyśliłam Wojtusia, ale urodziła się
              Hania. A teraz na osiedlu jest już jeden Wojtuś, więc przydałaby się jakaś
              odmiana, stąd Bartek. A pewnie znów będzie dziewczynka...Mam nadzieję, że na
              usg się nie odwróci pleckami! I muszę wymyślić jakieś fajne imię, żeby siostra
              mnie nie ubiegła! tak na marginesie - Renata z 12.XI smile
              --
              HANIA
              moje Słonko - nowe fotki
              • madzias1968 Re: Więcej radości - wybór imienia 17.01.05, 09:42
                Ja mam już Marcinka (zwanego Marcelem) i Michasia (zwanego Miśkiem). Teraz
                będzie Piotruś, którego jeszcze nie wiem jak będziemy nazywać (dziewczynka
                miała być Anna Michalinka).
                Twoja córeczka Hania jest prześliczna (powinna stale nosić coś czerwonego), ale
                pewnie wszyscy Ci to mówią.
                Pozdrawiam Magda.
                • sowikoj Re: Więcej radości - wybór imienia 17.01.05, 10:09
                  Miło do Was zaglądać.
                  Macie niezłe pomysły na imiona. Ta Elżbietka jest rzeczywiście super. Szkoda,że
                  u nas w rodzinie już jest. Ale masz rację. Każda Elżbieta, którą znam ma klasę
                  i bardzo ją lubię. Więc coś w tym jest. Gdyby się okazało, że mieszkaniec
                  mojego brzuszka to dziewczynka to chyba będzie Aleksandra Zofia. A chłopak
                  Aleksander czyli Alek albo Olek. Ale to wcale jeszcze nie do końca pewne.Może
                  Michał??? Nie wiem sama.
                  A może coś jeszcze podpowiecie.

                  Miłych wydarzeń cd. Mojemu synowi wypadł pierwszy ząbek i cieszy się jak nie
                  wiem co.To jest niesamowite jak bardzo chodzi dumny! A ja z nim!
                  Pozdrawiam
                  I.
                  • rengii Re: Więcej radości - wybór imienia 17.01.05, 17:36
                    Imię... hmmm, mój M wymyslił sobie, że najfajniej jest jak dziecko ma w tym
                    samym dniu imienieny i urodziny - on sam tak by chciał i uważa,ze większość
                    społeczeństwa też tak myśli. Ja dla odmiany sie z tym bardzo, ale to bardzo nie
                    zgadzam - jak można zrobić dziecku taką przykrość! Na dodatek jak się urodzi w
                    Dzień Dziecka to dopiero by miał - trzy świeta tego samego dnia.
                    I jak ja mam przekonać mojego M, że się myli i jego teoria nie ma potwierdzenia
                    w praktyce? Dziewczyny pocieszcie, że nie tylko ja tak myslę. Czy chcecie zeby
                    wasze dziecko miało imieniny i urodziny tego samego dnia?
                    pozdrawiam
                    --
                    Rengii
                    suwaczek
                    • muszelka04 Re: Więcej radości - wybór imienia 17.01.05, 19:59
                      Witajcie dziewczyny,
                      dzisiaj wróciliśmy z Karpacza. Było cudownie, biało i słonecznie, poprostu
                      piękna zima. Pojechaliśmy tam w piątek, a śnieg spadł w nocy z czwartku na
                      piątek (chyba dla nas właśnie smile) Bardzo nas ten wyjazd zrelaksował, bo:
                      - zima w górach wygląda zawsze pięknie, nic dodać nic ująć, widoczność była
                      bardzo dobra, a widoki przepiękne,
                      - spacerowaliśmy sobie po śnieżku po 1,5-2 h dotleniając siebie i maleństwo,
                      - największą frajdę ze śniegu miałą nasza suczka-golden retriever, a my
                      mieliśmy ubaw z niej jak skakała po śniegu jak zajączek i nurkowała w nim jak
                      rybka, a potem spała wymęczona jak susełek smile)
                      - na weekend przyjechało do Karpacza dużo rodzin z małymi dziećmi i też
                      przyjemnie było patrzeć jak cieszą się śniegiem.
                      Co prawda po powrocie do Wrocławia czuję się trochę zmęczona i obolała po
                      podróży, ale mam nadzieję, że dzidzia na tym nie ucierpiała i jutro wrócimy do
                      formy.
                      Co do wyboru imienia, to u nas już były ustalone zanim się dowiedziliśmy o
                      ciąży: Martynka i Kubuś. Mamy jeszcze parę innych typów , bo braliśmy pod uwagę
                      bliźniaki (było duże prawdopodobieństwo). Lekarz na ostatnim badaniu nie chciał
                      nam zdradzić płci, bo nie był pewny, ale "ciągnęliśmy" go za język i
                      powiedział, że jak na razie siusiaka nie widzi. smile)
                      Ja od mniej więcej listopada chodze w ciążowych spodniach i sukienkach, bo w
                      zwykłych spodniach sie już nie zapinałam. Kupiłam sobie kilka ciuszków
                      ciążowych i bardzo lubię w nich chodzić nawet jeśli mam w nich jeszcze trochę
                      luzu, bo lepsze to niż ściskanie dzidzi.
                      Dzidzia się właśnie rozbrykała i kopie mnie, a mi się chce spać, więc chyba
                      zaraz wskocze do łóżka. Czasem też kładę rękę męża na brzuszku i razem cieszymy
                      się z tego kopania. Cudowne, prawda??
                      A.
                      --
                      lilypie.com/days/050604/3/21/1/+1/.png[/img][/url]
        • iwona077 Re: Więcej radości 17.01.05, 11:24
          Fajnie jak sie juz planuje imię dla swojego maleństwa. Przyznam się, że nigdy
          bym nie wpadła ta taki sposób wybierania imienia. Jak wybieraliśmy dla Kuby
          imie to patrzyliśmy czy nam sie podoba czy nie. A jak juz ktoś sie skrzywił to
          zastanawiałam się czy nie zmienić. Dla dziewczynki było wybrane Ania. Urodził
          sie Kubuś. Teraz nadal została Ania a chłopczyk chyba Michał. Mężowi podoba sie
          Maciek i Julka.
          U lekarza byłam na USG dwa tygodnie temu i powiedział, że jeszcze za wczesnie
          określać płeć, bo są różne pacjentki. Później przychodzą z pretensjami, że sie
          pomylił. Ale wtedy wskazywało, ze bedzie dziewczynka. Fajnie by było,tym
          bardziej, że u nas w rodzinie sa sami chłopcy.Ale jakos ostatecznie nie
          nastawiam sie na to, bo koleżanka miała urodzić dziewczynkę a w ósmym miesiącu
          wyszedł na usg chłopczyk.

          Jeżeli chodzi o przybrane kilogramy to dokładnie nie wiem ile, ale wchodzę
          jeszcze w spodnie sprzed ciąży. Fakt, że nie były takie opiete. Gorzej ze
          sweterkami i bluzeczkami.

          Ostatnio przy kapieli zauważyłam, że jak mocniej nacisnęłam brodawke piersi to
          już mi jakaś woda poleciała. Czy Wy też tak macie. Nie pamiętam jak to było
          przy pierwszej ciąży.

          Troche się rozpisałam. Ale musze przyznać że te kopniaczki sa bardzo przyjemne.
          Pozdrowionka
          --
          moje maleństwo
          • katika0303 Re: Więcej radości 17.01.05, 15:00
            no cześć, dzięki za miłe słowa o moim pierworodnym!
            Faktycznie zrobiło się nieco luźniej tutaj - z czego się również cieszę.
            wybieranie imion to zawsze jakaś forma zabawy i nie martwimy się już o nasze
            samopoczucie. Ale co zrobić gdy głowa mnie już boli od natłoku imion, dalej nie
            mogę się zdecydować, a tak chciałabym już zwracać sie po imieniu do maluszka.
            Czy imię Tobiasz jest takie straszne jak uważa mój mąż??? A propos analizy
            imieninowo-wakacyjno-urodzinowe j itd. JAIZY to okazuje się że z Michałkiem
            wybraliśmy dobrze (urodzony w marcu imieniny we wrześniu) tylko strasznie się
            ubawiłam myślą planowania narodzin dziecka tak aby nie wypadło to w świeta ,
            wakacje, post itp. Ja się tylko obawiałam że zostanę sama a mąż gdzieś wyjedzie
            na delegację itp. i tak się stało, że chcieli mnie wypisać ze szpitala w środę
            a on wyjeżdżał wtedy służbowo i wypisałam się na własne żądanie we wtorek.
            Często to czego się najbardziej obawiamy się spełnia więc teraz już głowy do
            góry, WSZYSTKO będzie dobrze
            Pozdrawiam ze słonecznego Rzeszowa marząc o weekendzie w górach (Krynica?
            Zakopane?) Macie jakieś super miejsca przyjazne rodzicom i dzieciom???
            kasia
            --
            Michałek (15.03.2003)
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11172866
            • sowikoj Re: Więcej radości 17.01.05, 16:00
              Dziewczyny zajrzyjcie na wątek zobaczcie. Odświeżyłam go nie dawno, żeby był
              wysoko. Znikną Wasze pytania nt czy mój brzusio nie jest za duży/mały. Tam sa
              rewelacyjne niektóre nawet ekstra rewelacyjne zdjecia mam z ich brzuszkami.
              Szkoda, że tak słabo obsługuję int. bo bym Wam wstawiła link. A może któraś z
              Was potrafi to zrobić?
              Może i my wstawimy tam nasze brzuszki za jakiś czas.
              Polecam
              I.
              smile)
          • lolo09 bylam na usg 3d, bedzie braciszek!!!!!! 17.01.05, 19:17
            oto moje pierwsze zdjecie jak ssię kciuk
            img115.exs.cx/img115/624/usg3d7er.jpg
            a rodzicom pokazałem język smile)))))
            straszny ze mnie wiercipieta
            mam dlugie nogi FL 3,98 cm 22w6d a mam dopiero 21w0d
            BPD 5,10 CM 21W3D
            AC (BRZUCH) 17,22 CM 22W1D
            WAZE 497 G
            ALE JESTEM DUŻY!!!!!!!!!
            wody plodowe AFI w normie

            serduszko ok, 4 komory, krew krazy prawidłowo, bije jak szalone, ale w normie,
            nie jestem w stresie, (krwi pepowinowej wiecej niz w mozgu), mamie nie grozi
            zatrucie ciążowe (krwi w tetnicy miednicowej wiecej niz w pepowinie), jedynie
            mam malutki zastoj w nerce, mama ma duzy jak z damianem i ma pic piwko smile))))))
            albo sie cofnie, albo mam dostanie antybiotyk bo badanie moczu ok.

            moj braciszek zamiast mnie na ekranie widział rybki i rekinasmile)))))

            tata jest szczesliwy, a sen proroczy znow miala mama bo to jej snilo sie ze
            urodzi 2 synka.

            pozdrawiam wszystkich rówieśników smile))))))))))))
            nie moge sie podpisac bo tata mysli intensywnie jakie bede mial imie

            to tyle od mojego synka
            wrazenia super, zdjecie dostalismy czarno biale bo nie dalo sie dobrze uchwycic
            malucha, ale mamy wszystko na kasecie
            maz szczesliwy, juz snije plany jak bedzie z nimi jezdzil na kulki itp.

            ja w sumie juz sie tez ciesze, troche mialam nadzieje na core ale w sumie 2
            chlopaki to tez fajnie i beda miali wspolny jezyk i mi bedzie latwiej, i
            ciuszki mamy....

            wlasnie popijamy z mezem piwko i jestesmy bardzoooooooooo szczesliwy ze
            wszsytko ok, i juz sie nie mozemy doczekac maja/czerwca

            pozdrawiam i zycze wam wszystkim takich wiesci smile)))))))))
            --
            Damianek (29.06.02) teletubiś i braciszek ( moje pierwsze zdjęcie )
    • emma_euro_emma Wymiary 17.01.05, 20:29
      Czytając Wasze wypowiedzi postanowiłam się zmierzyć w brzuszku, żeby sprawdzić o ile cm jestem większa "w obwodzie". Przed ciążą moje wymiary (mniej więcej) były: 92/68/88 i 48 kg, a teraz: 98/84/95. Te 84 cm to w talii, bo kilka cm niżej, na wysokości pępuszka mam 98(dokładnie tyle, ile w biuście). Ale ze mnie baloniksmile
      A jak to u Was wygląda?
      Może to zabrzmi zarozumiale, ale lubię patrzeć na mój baloniasty brzuszek i go dotykać - mój Mężuś teżsmile
      Pozdrawiam.

      Kasia / Gdańsk / 21 tc
      • olina77 Ciasto bananowe 17.01.05, 21:20
        Witam! Dopiero dziś zajrzałam, także sorry za opóźnienie w dostarczeniu
        przepisu. Oto on:

        CIASTO BANANOWE
        · 4 dojrzałe banany
        · 1,5 szkl. mąki pszennej
        · ¾ szkl. cukru
        · 5 dkg masła – rozpuścić w rondelku
        · 1 jajko
        · 1 łyżeczka sody oczyszczonej
        · bakalie (rodzynki, płatki migdałów, kawałki orzeszków, pokrojone
        morele, itp., itd.)

        Banany rozgnieść widelcem albo przecisnąć przez praskę na miazgę (ja to robię
        tym czymś do ziemniaków pure). Po kolei dodawać resztę składników, wymieszać.
        Dodać bakalie według uznania (im więcej tym lepiej). Piec w blaszce od babki
        ok. 1 godz. w nagrzanym piecu 150°C.

        Któraś z was prosiła, żebym przesłała na adres mailowy, ale tak jest chyba
        lepiej. Raz wrzucę i wszystkie będą mogły spisać smile)) Jest pyszne! Piekłam
        kilka razy i zawsze wychodziło, a ciastkowym asem nie jestem.

        Miło się czyta jak u wszystkich jest ok. U mnie też wszystko w normie. Tylko
        zgaga zaczęła mi dokuczać sad

        Lolo, warto iść na usg 3d? Odkryłam gdzie jest w Gdańsku i zastanawiam się.

        Pozdrawiam wszystkie serdecznie i wracam do prasowania (bleee...). Buziaczki!!!

        --
        Bartuś
        • aagulek Re: Ciasto bananowe 17.01.05, 22:00
          dzieki Olina za przepis smile zastanawiam sie tylko czy ciacho nie jest zbyt
          mdle, jakos nie moge sobie tych bananow wyobrazic...ja to chyba najbardziej
          lubie bezkremowe jakies a naj naj to drozdzowe mojej babci smile ale juz wieki
          nie jadlam..a co do prasowania to uwazaj, ja przed swietami przegielam ciagnal
          mnie brzuszek, tesciowka zaoferowala pomoc ale nie chcialam - niezrecznie bym
          sie czula jakby miala prasowac. No a teraz sie oszczedzam, ostatnio zaniedbuje
          domowe obowiazki sad, pozdrowionka, Aga
        • lolo09 do olina77 17.01.05, 22:20
          warto ze wzgledu na przeplywy krwi w sercu i naczyniach. gdyby np. krazenie
          bylo odwrotne to maluszek moglby umrzec zaraz po porodzie. jest to tzw. usg
          doplerowskie. ponadto mozna ocenic czy maluch nie ma stresa czy tobie nie grozi
          zatrucie ciazowe no i masz od razu b.b.bardzo dokladne usg polowkowe. ja
          placilam 85 zł, za normalna wizyte z usg place 40 zł, różnica niewielka wiec
          dla mnie warto.samo 3d to bajer, ale bardzo namacalny. no i dla meza to było
          super przezycie.
          pozdrawiam
          --
          Damian (29.06.02) teletubiś i Krystian ( moje pierwsze zdjęcie )
      • aagulek USG 17.01.05, 22:20
        Witam ponownie, my dzis jednak nie wytrzymalismy i powedrowalismy na usg, udalo
        sie zlapac lekarza z ktorego bylismy zadowoleni, ale Dziewczyny sprzet bez
        porownania ma na pewno Roszkowski, juz sie nie moge doczekac 2 marca kiedy mamy
        miec robione polowkowe. Wg dzisiejszego usg wymiary niemal idealnie oddaja
        termin wyliczony wg OM az lekarz byl zdziwiony, termin na 3 lipca, choc
        Roszkowski wg ostatniego usg wg pomiarow Maluszka okreslil, ze to bedzie 29
        czerwiec, cos mam czucie ze jednak czerwiec..ale niestety
        Pan Dr z enelmedu nie okreslil jeszcze plci, a wiec poczekamy jeszcze troszke
        na niespodzianke smilea poki co wszystko ok, czuje sie pokojniejsza i czekam na
        kopniaki, pozdrawiam, Agnieszka i Maleństwo 17tc
    • ewa75_sochaczew Dojazdy, dojazdy... 18.01.05, 11:25
      Posiedzenie w domu przez kilka dni ma swoje uroki. Można wypocząć, nie trzeba
      się nigdzie spieszyć... Krótko mówiąc: fajnie jest. Ale już w przyszłym
      tygodniu czeka mnie powrót do pracy. W pracy nie mogę narzekać, bo jestem
      jedyną w wydziale w ciąży i wszyscy mnie rozpieszczają. Za to okropne są
      dojazdy, a zwłaszcza godzina jazdy pociągiem w jedną stronę sad. Nie jest to
      najprzyjemniejsze, zwłaszcza, że czasem nie ma już wolnych miejsc. A mnie
      trudno już ustać jakieś 20 min. w jednym miejscu. Mój brzuszek jeszcze nie jest
      widoczny przez palto, a na czole nie mam wypisane, że jestem w ciąży, wiec nie
      spodziewam się tłumów nagle zrywających się na mój widok i ustępujących mi
      miejsca, ale na nagłą bladość mojej twarzy, albo cichą prośbę, kurczę, mógłby
      ktoś zareagować! Często, owszem, uda mi się osiągnąć skutek, ale czasem aż mi
      wstyd. Do młodzieży nawet się nie zbliżam, są głośni i nie zauważają nikogo
      obok, nawet staruszków z laską. Bardzo uprzejmi są panowie niezależnie od
      wieku. A jeśli taki ma obrączkę na palcu, to potrafi jeszcze zagadać o czymś
      przyjemnym. Widocznie rozumie ten problem, bo zna zdanie żony. Ale najgorsze
      (sic!) są panie w wieku tuż przedemerytalnym. Jedna nawet mi posłała komentarz,
      że jak sobie zrobiłam, to teraz mój problem! Zatkało mnie, czy ona nigdy nie
      była w ciąży? jakie są Wasze doświadczenia w tej kwestii?
      Ewa, 18 tc.
      • sgosia5 Re: Dojazdy, dojazdy... 18.01.05, 12:01
        Ewcia, uważaj na siebie, takie dojazdy na stojąco na pewno dobrze Ci ne zrobią.
        Ja na sczęście nie pracuję, ale na pewno właśnie przez to poszłabym na
        zwolnienie, bo tez miałabym ok. godz. autobusem albo troche mniej samochodem z
        mężem. Zresztą też nie mogę specjalnie jeździć nawet samochodem, zaraz czuję
        się z lekka "wytrzęsiona". Najgorzej jak musze podjechać na morfologię albo
        gdziekolwiek do sklepu chociażby trzy przystanki i nie ma wolnych miejsc -
        wszystko w środku mi skacze jak piłkasad Zdarzyło się tak tylko dwa razy, ale
        następnym razem, to chyba powiem bezpośrednio, że chciałabym usiąść, bo jestem
        w ciąży. Chociaż, jak miałabym usłyszeć TAKI komentarz, to też by mnie zatkało!
        Chybabym takiej babie coś odpaliła, tylko na poczekaniu trudno coś wymyślić.
        Nie przejmuj się, to jej problem, że jest taką chamką, sorry za wyrażenie.
        --
        HANIA
        moje Słonko
      • sowikoj Re: Dojazdy, dojazdy... 18.01.05, 13:13
        WitajEwa!
        Uważaj na siebie. Ja już zapomniałam jacy ludzie potrafia być chamscy tylko
        dlatego, że żyją. Ale czasem zdarza się na zakupach, ze musze przysiąść czy w
        przychodni. Ostatnio "miłej" Pani odpowiedziałam, że może dzięki takim jak ja i
        moje dzieci ona ma emeryturę lub sznsę na nią, bo ma kto na nią pracować.
        Odpowiedzi nie było. Ale też nie specjalnie oczekiwałam.
        Rzeczywiście nijmniej uprzejme są kobiety w wieku pobalzakowskim, bym rzekła.
        Ale zdarzają się i naprawdę całkiem miłe gesty. Nawet propozycje odwiezienia do
        domu usłyszałam. To bywa miłe i o tym wolę pamiętać smile
        Jak tam Wasze brzusie sie mają.
        Wczoraj z tym adresem coś pomyliłam, a dziś nie mogę znaleźć. Ale jak znajdę to
        spróbuję podac namiary.
        Dzięki za przepis na ciasto. Będziemy próbować.
        smile)
        • sowikoj Re: Dojazdy, dojazdy... 18.01.05, 13:20
          Znalazłam tą stronę i podaje adres z belki:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9972346&v=2&s=0
          Mam nadzieję, że i wWam się spodoba.
          Jest na co i na kogo popatrzeć.
          Pozdrawiam.
          I.
          • olina77 Świetny wątek! 18.01.05, 19:29
            Sowikoj, superowy wątek! Jak tylko będzie mi coś widać, to też wrzucę swoje
            zdjęcie (na razie dobrałam niespełna 3 kg). Te brzuszki pod koniec ciąży są
            przerażające!!! smile))
            Wejdźcie dziewczyny sobie na ten wątek.
            --
            Bartuś
      • emma_euro_emma Re: Dojazdy, dojazdy... 18.01.05, 14:31
        Uch, doskonale cię rozumiem. Ja jadę do pracy 30 minut tramwajem i prawie nigdy nie ma miejsca (ani w jedną, ani w drugą stronę). A ja za każdym razem tylko myślę o tym, żeby dojechać do następnego przystanku. Najlepsze jest to, że u mnie widać już brzuszek, niezależnie od tego, co mam na sobie. I dzięki temu ludzie traktują mnie jak... trędowatą. Dookoła siebie mam mnóstwo miejsca, pomimo, że w drugim końcu tłok. I jak przechodzą obok, to za wszelką cenę starają się mnie nie dotknąć. Może boją się, że to zaraźliwe? O ustąpieniu mi miejsca przez kogoś, to nawet nie mam co marzyć. A jak raz zasłabłam w tramwaju, to wszyscy po prostu odwrócili głowy...
        Jakoś mi głupio poprosić o ustąpienie miejsca.
        Macie rację - kobiety są najgorsze; w wieku od 20 do 50 lat.
        Ale nie przejmujmy się tym. Jest też mnóstwo miłych i życzliwych osób (tylko ciężko na nich trafić).
        Pozdrawiam.
        • ewa75_sochaczew Re: Dojazdy, dojazdy... 18.01.05, 15:59
          Dzięki za słowa otuchy. Na szczęście rzadko jestem uczestniczką takich scen.
          Obecnie mam obstawę w postaci męża i już mi żadna jędza nie podskoczysmile.
          Przeraża mnie tylko obojętność obcych, boję się zasłabnąć w obcym otoczeniu.
          Jeszcze nigdy mi się to nie zdarzyło i mam nadzieję, że nie zdarzy. Niestety,
          często jeżdżę sama, ale jeśli będę gorzej się czuła, to trudno - biorę
          zwolnienie i mam to gdzieś! Zdrowie moje i maleństwa najważniejsze!
          A teraz coś bardziej optymistycznego: czuję moje maleństwo, wcześniej nie
          umiałam tego odróżnić, nie byłam pewna, ale teraz ruchy są coraz wyraźniejsze i
          tego nie da się z niczym porównaćsmile. Kocham moje nienarodzone! Jak tam Wasze
          wrażenia? Kiedy poczułyście pierwsze ruchy? Albo inaczej: kiedy byłyście pewne,
          że to TO?
          Pozdrawiam. Ewa
          • olina77 Re: Dojazdy, dojazdy... 18.01.05, 18:53
            Serdecznie współczuję wszystkim dojeżdżającym! A wszystkie wredne staruchy
            niech szlag trafi (moja babcia jest jedną z takich "milutkich" starszych pań).
            Trzymajcie się dziewczyny!

            To ciasto bananowe nie jest mdłe. Dziś mój mąż zjadł na deser pół blachy! Jak
            któraś zrobi niech napisze jak wyszło. A może macie jakieś fajne, SZYBKIE
            przepisy (niekoniecznie na ciasto). Mi się już pomysły kończą na obiady, a za
            długo nie ustoję przy kuchni, dlatego szukam szybkich przepisów smile

            Czy tylko ja jeszcze nie jestem kopana???
            --
            Bartuś
            • aagulek do oliny 18.01.05, 21:17
              witam, ciacho moze w weekend zrobie, w piatek mam imieniny ale ich nie obchodze
              a w sobote lece do mamy na jej imieniny, ale moze Mezulkowi zrobie
              niespodzianke ciastowa smile

              niestety tez nie jestem kopana jeszcze..choc sie pluska juz nasze Maleństwo
              pozdrawiam, Agnieszka i Maleństwo 17tc
              • rosanna Re: dojazdy... 19.01.05, 11:04
                Znam ten bol, mam ponad 1 h w jedna strone, z przesiadkami.
                Najgorzej jest wieczorem, po prostu padam.
                Na poczatku ciazy bylo fatalnie, tlok, te zapachy, straszne,
                teraz jest lepiej.

                --
                www.TickerFactory.com/ezt/d/1;14;28/st/20050615/k/c9a6/preg.png
              • olina77 Re: do oliny 19.01.05, 13:12
                Może nasz maluszek też się już pluska, a ja myślę, że to zwykłe bulgotanie w
                brzuchu smile Ciekawe, która z nas pierwsza dostanie. Mój mąż się śmieje, że
                jeszcze będę narzekać na to kopanie (po relacjach koleżanek), ale ja się nie
                mogę doczekać. Chyba nawet włączyła mi się schizma, że coś jest nie tak! 20tc
                za pasem a tu nic sad((
                Jak już dostaniesz - daj znać!
                A ciacho jest strasznie szybkie i proste w robieniu. Powodzenia!

                Wszystkiego najlepszego z okazji nadchodzących imienin Agnieszko!
                --
                Bartuś
                • olina77 Wózek 19.01.05, 13:18
                  Czy rozglądacie się już za wózkiem? Bo my już oblecieliśmy trójmiejskie
                  hurtownie i sklepy i jestem załamana!!! Jest tylko jeden wózek, który spełnia
                  moje wymagania. I jest oczywiście prawie najdroższy. To Mutsy za 2600zł!!! Mamy
                  straszny dylemat, czy warto dawać tyle za wózek. Zakładamy, że posłuży drugiemu
                  dziecku za jakiś czas. Co o tym myślicie?
                  --
                  Bartuś
                  • iwona077 Re: Wózek 19.01.05, 13:58
                    Witam!
                    A jakie są Twoje wymagania? I czy to jest głęboki + spacerówka?
                    Bo jeżeli chodzi o mnie to cena jest szokująca?
                    Nie wiem czy warto tyle dawać za wózek, ale każdy z nas ma inne podejście do
                    sprawy.
                    Pozdrawiam
                    --
                    moje maleństwo
                  • sowikoj Re: Wózek 19.01.05, 14:36
                    Widziałam wozek Chicco za 1499 głęboki + spacerówka z możliwością zapiecia
                    jeszcze gondolki do przewożenia dzieska w samochodzie. I juz ta cena wydaje mi
                    się wysoka. A 2600 to moim zdaniem przesada. Na drugie dziecko ja bym nie
                    liczyła. Czekam na drugiego malucha a po głębokim ani śladu a spacerówka
                    pożyczona szwagierce rozleciała się Ja używałam ją 2,5-3 lat ona zaledwie pół
                    roku. Więc chyba trzeba się zastanowic czy warto. Ale to oczywiście Wasza
                    sprawa. Ja bym wolała za tą cenę mieć tańszy wózek, fotelik do auta i może
                    nawet leżaczek, albo przewijak. Pomyśl i szukaj dalej. Czasu jeszcze sporo, a
                    wybór na prawdę jest duży, żeby nie powiedzieć wielki.
                    Powodzenia w poszukiwaniach. ja też się zastanawiam nad kupnem wózka, ale brak
                    miejsca do jego przechowywania mnie na razie powstrzymuje. Zresztą chcę przejśc
                    się po komisach w których za połowę ceny można dostać całkiem niezłe mercedesy
                    dla maluchów.
                    I.
                    • katika0303 Re: Wózek 19.01.05, 15:24
                      Faktycznie szokująca cena. My korzystamy (synuś ma prawie 2 latka)cały czas z
                      wózka Peg perego Venezia. Można go podglądnąć w bobomarket. Kosztował 999,00,
                      nie wiem jak teraz. Super nadaje się dla dzieci wiosenno letnich. Jest lekki,
                      rozkładany do 180 stopni, zmienia się wraz z wiekiem dziecka, myślę że będzie
                      służył maluszkowi bo Michaś to już korzysta z niego baaardzo rzadko.
                      Dokupiliśmy do niego tylko taka torbę -nosidło, ale skoro nasze dzieci urodzą
                      się w czerwcu to chyba nawet nie ma takiej potrzeby. Oczywiście to moje zdanie.
                      Oprócz szeregu bajerów jest jeden wg mnie naj, tzn. ma przekładaną rączkę, co
                      naprawdę ułatwia prowadzenie go tak aby np. nie świeciło słońce w twarz
                      maluszkowi albo wiatr nie zawiewał. Polecam!
                      Ciasto wydaje się być rzeczywiście proste. Wypróbuję w weekend, tym bardziej że
                      chodzą za mną smaki bananowe. Mam nadzieję że mi się udawink
                      Współczuję Wam tych dojazdów do pracy i w ogóle. Samochód jednak jest
                      prawdziwym zbawieniem. A wiem jak wkurzający mogą być inni ludzie i jak słabe
                      są teraz nasze nerwy. Miałam dzisiaj przejścia w PZU. Brrrr!
                      Co do ruchów fasolkowatych to ja je czułam już na przełomie 16-17 tyg. ale
                      potem jak byłam chora to nic. To mnie bardzo niepokoiło, więc poszłam na USG,
                      chociaż inni mówili że to na pewno nie były ruchy (te wcześniej). Teraz jak
                      pracuję to mały kopie mnie czy jestem głodna czy nie, czy siedzę cz chodzę, czy
                      leżę..... (hi!hi!)
                      nie martwcie się na zapas, dziewczynki mniej kopią
                      Pozdrówka
                      kasia
                      --
                      Michałek (15.03.2003)
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11172866
                        • aagulek Re: Wózek 19.01.05, 19:03
                          czesc Dziewczyny, oczeta mi sie kleja, dzien spedzony na konferencji i padam
                          ale lepsze to niz dzien w pracy, przynajmniej od kompa odpoczelam.Co do wozka
                          to ja czekam az dowioza do sklepu quick deltima, parosolke z gondola,
                          spacerowka i fotelik/nosidlo do autka, cena okolo 1000 zl, porownac musze z
                          chicco co ponoc mocno awaryjne jest, z pegperego i inglesina, mysle ze tych
                          innych niekonieczne warto jesli rzeczywiscie metka sie roznia od
                          deltima,zobaczymy, myslalam o spacerowce z wkladem dla niemowlakow ale sie boje
                          ze bedzie Maleństwu zimno, w koncu jak sie urodzi w lipcu to moze byc ze
                          wrzesien pazdziernik byc deszczowo i chlodniej..chce gondole, a parasolka bo
                          chcemy do auta wozek zmiescic;
                          Dzieki za zyczenia smile
                          pozdrawiam i ide spac Aga i Maleństwo 17tc
                  • emma_euro_emma Re: Wózek 19.01.05, 20:10
                    Ja prawdopodobnie będę kupowała od znajomej mało używany, ładny (nie wiem, jakiej firmy) za 300 zł i jeszcze łóżeczko dorzuci. Nie stać mnie za bardzo na nowy, a jak mam okazję, to chyba mogę taki kupić, prawda? Jak sądzicie?
                    Pozdrawiam.

                    P.S. Może to głupie, ale słyszałam taki przesąd, że wózek powinno się na końcu kupować.
                  • sowikoj Re: Wózek 19.01.05, 20:39
                    Olina 77 - jeszcze raz w sprawie wózka. Zajrzyj na sronę www.tanimarket.pl w
                    zakładce z wózkami jest spory wybór wielu wariantów. Będziesz miała porównanie
                    bez wychodzenia z domu.Przepraszam jeśli to zbyt natarczywie. Ale cena tego
                    wózka jest dla mnie szokiem.Wybacz.
                    Polecam Wam wszystkim odwiedzenie tej strony, bo ceny wózków naprawdę do
                    przyjęcia, a i spory przegląd jest tej nowoczesnej techniki motoryzacyjnej dla
                    małych ludzików.No i kilka rzeczy więcej.
                    Pozdrawiam.
                    I.
                    • lolo09 Re: Wózek 19.01.05, 21:52
                      dla mnie ta cena to tez szok, no i jesli stelaz nie sklada sie w parasolke to
                      chyba nie warto. moj mlody jest z czerwca. mial polski wozek (stylizacja
                      chicco), ale pasowaly mi kolory i wyglad, torba na zakupy, pokrowiec na nogi,
                      przekladana raczka, wkladka na lezaco i do auta, 3 stopniowa regulacja
                      siedzenia czyli wszystko super,(okolo 800 zł) ale byl duzy i jak zima minela to
                      w kwietniu przeszlismy na spacerówke-parasolke tylko z rozladanymi pleckami do
                      lezenia (ok. 100 zł) i ta nam awaryjnie sluzy do dzis (jezdzi w bagazniku, choc
                      mlody juz jej prawie nie uzywa). jednak prze 2 lata uzytkowanie troche sie
                      rozklekotala i na chrzciny krystiana bedziemy musieli podpowiedziec aby ktos
                      kupil nowa.
                      nasze dzieciaczki sa letnie, jak przyjdzie zima beda polsiedzaca, a na wiosne
                      starczy spacerówka. mysle ze warto zainwestowac ale w porzadna parasolke (jest
                      lekka i zajmuje malo miejsca w transporcie)
                      pozdrawiam smile)))0
                      --
                      Damian (29.06.2002) i Krystian ?.05/06.2005 ( moje pierwsze zdjęcie )
                      • olina77 Re: Wózek 20.01.05, 20:54
                        Tak jak pisałam ta cena dla mnie też jest astronomiczna, ale wózek ma fajne
                        bajery i strasznie mi się podoba. Sąsiadka taki ostatnio kupiła i popukałam się
                        w duszy w czoło. Ale jak polatałam po sklepach to zachorowałam na niego.

                        Chciałabym, żeby wózek miał: gondolę, spacerówkę, możliwość wpięcia fotelika,
                        skrętne koła (mało który to ma), pompowane koła, możliwość montowania
                        spacerówki w obie strony lub przekładaną rączkę, rączkę pałąk (a nie dwa
                        kikuty), regulowaną wysokość rączki, żeby się łatwo składał i mieścił w
                        bagażniku Skody Fabia, w miarę lekki (2 piętro bez windy), no i żeby był
                        czerwony smile To chyba wszystko, może jest jeszcze coś ważnego o czym
                        zapomniałam? Nie mam wprawy, a to są wszystko podpowiedzi koleżanek (prócz
                        koloru-to moja osobista zachcianka hihihi). Może podpowiecie jaki wózek spełnia
                        moje widzimisię?
                        Byłam napalona na Inplast Driver 4XL, ale jak pomacałam go w sklepie to
                        zrezygnowałam. Bardzo ciężki (18kg) i jest bardzo sztywny. Nie da się ululać
                        dzidzi.
                        Ten Mutsy, który mi się podoba ma polską podróbkę "Mikrus" 1500 zł tańszą. Ale
                        nie znam nikogo, kto go używał i jak wygląda w eksploatacji. Wiecie coś na ten
                        temat?

                        Wiem, że nie chcę Chicco. Parę osób mówiło, że się szybko psują. Koleżance
                        strasznie zardzewiał. Nawet facet w sklepie odradzał.

                        Wiem, że się rozpisałam. Sorry za przynudzanie, ale jesteście wspaniałym
                        źródłem informacji i liczę na waszą pomoc.

                        Pozdrawiam serdecznie i gorąco całuję wszystkie po kolei!!!
                        Bartuś
                        • sgosia5 Re: Wózek 20.01.05, 22:04
                          Myślę, że najwięcej informacji na temat wózków znajdziesz na podforum Zakupy na
                          Edziecku, bo tam jest więcej już doświadczonych mam a są prawdziwe "ekspertki",
                          które przetestowały nawet kilkanaście modeli! Ja juz kiedyś pisałam, że moim
                          zdaniem najlepsze wózki są firmy Peg-Perego, choc użytkowałam tylko model
                          Atlantico, niestety nie posiada on wszystkich cech, o które Ci chodzi, ale dla
                          mnie jest b. lekki (ok.8kg) i b. bobrze się go prowadzi. Niestety jest to dość
                          obszerna spacerówka (rozkładana na płasko) i mam dylemat co wymyślić dla
                          dzidzi, bo szkoda mi wydawac pieniądze na inny wózek a ten pomimo dwuletniego
                          użytkowania jest w b. dobrym stanie. Na razie największą wadą na początek
                          wydaje mi się to, że nie ma przekładanej rączki. Kosztował jakieś 900zł. A co
                          do cen wózków: ja uważam, że cena chyba powinna odpowiadac jakości (choć o
                          wózkach Chicco też nie słyszałam wiele pozytywów) i jeśli kogoś na to stać to
                          niech funduje sobie najlepszy, zwłaszcza, że często rodzina się dokładasmile
                          Natomiast zdaniem mojej teściowej, która prowadzi (poza W-wą) sklep dziecięcy
                          polskie wózki są równie dobre, a nawet coraz lepsze i z reguły o połowę tańsze.
                          Nie zgadzam sie z nią do końca, bo nigdy nie handlowała zagranicznymi firmowymi
                          wózkami (ani też ich nie używała), bo w mniejszej miejscowości nawet Graco jest
                          trudno sprzedać, więc może je porównywac tylko wizualnie, czyli tak jak młode
                          mamy kupują na początku. Tak więc uwagi użytkowniczek wózków są baaardzo cenne.

                          A propos kopania (do tych, które jeszcze nie czują): podobno kobiety szczupłe
                          szybciej je odczuwają, tak samo jak powtórne mamusie, może od razu poczujecie
                          mocne kopanie, zamiast delikatnego pukania, jak to jest na początku. I nie
                          zgadzam się, że dziewczynki kopią mniej! Hanka robiła takie wygibasy w brzuchu,
                          że nie mogłam nigdy dojść, gdzie ręka, gdzie noga! Co jej zostało do
                          dzisiaj... szkoda, że nigdy nie zauważyłam takiej nóżki jak na zdjęciu, które
                          poleca zobaczyć emma - jest super! Ale u nas to były tak gwałtowne ruchy, że
                          nikt by za nią nie nadążył.
                          --
                          HANIA
                          moje Słonko - nowe fotki
      • aagulek do oliny re ciasto bananowe 20.01.05, 20:22
        witaj, proba rozpoczeta, ciacho w piecu i az sie boje zagladac, nie mam formy
        babkowej sprobowalam w tortownicy takiej mniejszej ale zdawalo mi sie ze za
        duza, jak jakis czas temu zajrzalam to duuzo uroslo ale tfu tfu..zobaczymy,
        super proste w robocie i szybciutko sie robi
        pozdrawiam, Agnieszka
          • ewa75_sochaczew Re: ciasto bananowe 21.01.05, 10:02
            Witam serdecznie! Ciasto zrobiłam wczoraj w takiej formie do keksów. Mężowi
            smakowało bardzo, mi zresztą też, szczerze mówiąc niewiele go już zostałosmile.

            Zdjęcie brzuszka i nóżki bardzo ładne. To chyba nie jest fotomontaż?

            Udało mi się wkleić suwaczek, tylko nie wiem jak zrobić, żeby ten adres
            zamienić na jakąś inną nazwę, np. maleństwo, ale żeby wyświetlało to co ma
            wyświetlać. Umiecie coś na to poradzić?

            Pozdrawiam. Ewa
            --
            www.TickerFactory.com/ezt/d/1;18;31/st/20050620/dt/-10/k/79d2/preg.png
            • sgosia5 Re: do ewy75 -o podpisie w sygnaturce 21.01.05, 12:33
              Specjalnie się na tym nie znam, ale skorzystałam z porady w "edziecku od
              kuchni": Jak chcesz mieć w sygnaturce (na czerwono) np. napis MALEŃSTWO to
              wpisz tam następujący tekst:
              <a href="...">MALEŃSTWO</a>
              gdzie zamiast kropek wstawiasz adres danej strony. Musisz wysłać potem jakiegoś
              próbnego posta, bo dopiero wtedy będzie widać ten napis. Wtedy klikając na
              MALEŃSTWO powinnaś wejść na tę stronę.
              Pozdrawiam!
              --
              HANIA
              moje Słonko
                • muszelka04 Re: do ewy75 -o podpisie w sygnaturce 21.01.05, 14:17
                  Hura udało się smile)
                  tak sobie czytam co piszecie o tych wózkach i sama nie wiem czy lepszy jest
                  większy wybór czy żaden, ale niedługo i tak będę musiała się sama rozglądnąć za
                  jakimś "kołowcem" dla maluszka
                  wpadłam tylko na chwilkę, bo gotuję zupę cebulowa z nowego przepisu, a i ciasto
                  bananowe też wypróbowałam, jak to mówił Osiołek w Shreku2 "pycha, prze pani",
                  wszystkim smakowało, dzisiaj robię inne -strzępiec, takie tarte na tarce
                  przekładane drzemem, ale pewnie je znacie
                  to uciekam pilnowac zupki i składam serdeczne życzenia imieninowe tym wszystkim
                  Agnieszkom, które dzisiaj obchodza imieniny (bo ja w kwietniu), pa
                  Aga
                  --
                  NIESPODZIANKA
                  • olina77 do muszelki 21.01.05, 19:02
                    Cieszę się, że ciacho smakowało. Ta forma to chyba nazywa się
                    właśnie "Keksówka". Powinna być prostąkątna. Do babki to są te z otworkiem,
                    także taka nie. Dobrze zrobiłaś.
                    Nie znam tego twojego ciasta. Jak możesz to wrzuć przepis. Zawsze fajnie zrobić
                    coś nowego, a dżemów mam od groma i ciutciut. Zrobiłam w tym roku 200
                    słoików smile. Jestem dżemową maniaczką hihihi.

                    Kupiłam dzisiaj parę ciuszków (wszędzie są wyprzedaże) dla malucha. Jakie one
                    są malutkie i słodziutkie! Na czerwiec to chyba raczej ciensze i z krótkim
                    rękawkiem, prawda? Tak sobie wymyśliłam. Kupuję rozmiar 62, wykombinowałam, że
                    najwyżej będą ciut za duże na początek, ale dłużej posłużą. A może powinnam
                    jednak kupić mniejsze? Podpowiedzcie te z doświadczeniem.
                    --
                    Bartuś
                    • lolo09 do olina 21.01.05, 23:00
                      ja kupowałam 62-68, ale tez wiedzialam ze damian bedzie duzy
                      teraz tez zaczynam cos kupowac na allegro i tez 62-68.
                      mysle ze dobrze zrobilas. rozmiary 50 i 56 sa dla wczesniakow i malych
                      noworodkow (damian mial 58 jak sie uodzil), a i tak po 3 misiacach uzywał juz
                      68-74 i tak naprawde dopiero 74-80 słuzylo dluzej.
                      zatem jak lato dopisze to kilka body i rampersow z krotkim rekawem 62-28
                      powinno ci starczyc, plus jakies spiochy i pajace do spania i na chlodniejsze
                      dni.
                      za duzo nie warto kupowac bo i tak rodzinka ci podrzuci jak przyjdzie w
                      odwiedziny a po paru miesiacach bedzie trzeba wymienic cala garderobe
                      buziakismile))0
                      --
                      Damian (29.06.2002) i Krystian ?.05/06.2005 ( moje pierwsze zdjęcie )
                    • sowikoj Re: do oliny77 22.01.05, 12:27
                      Cześć dziewczyny!
                      Siedzę od tygodnia na L-4 i nie moge się dalej wyleczyć. Ale już mogę normalnie
                      mówić smile). Dziś zamierzam i ja spróbowac Twojego przepisu. Trzymaj kciuki.
                      Jak chcecie to mogę podrzucić przepis na sernik na zimno z serków homo. Całość
                      robi się max 15-20 min i potem na ok. godzinę trzeba dać do lodówki. W ogóle
                      przechowuje się to ciasto w lodówce - o ile ktoś ma co przechowywać. Bo u mnie
                      szybko znika.
                      Co do ciuszków to racja. Te z rozm. 62 są na start najlepsze. Choć ja
                      wiedziałam, że syn(który właśnie wcisnął się na moje kolana, 6l.) będzie drobny
                      i miałam 2 komplety na 56 cm.Które służyły na pierwsze niespełna dwa miesiące.
                      Ale też polecam by patrzeć na wielkość, bo są firmy które mają zaniżoną
                      numerację. Szczeg. dot. prod. made in China or Asia. Natomiast rozmiarówka
                      niemiecka jest zawyżona i rozmiar 62 będzie jeszcze w sam raz jak maluch będzie
                      miał 68. Warto patrzeć, by body i koszulki miały szeroko otwierany, nie ciasny
                      wlot na główkę i naciągliwe mankiety przy długich rękawkach. Szczeg. przy
                      grubszych ciuszkach. Śpiochy dobrze zeby miały klin w kroku, ale nie były zbyt
                      szerokie, bo pieluszka tetrowa będzie latać, a często na początku maluchy na
                      takich właśnie się chowa ze wzgl. na bioderka.Rodzinie warto podpowiedzieć co
                      się potrzebuje. I np. jeden zaopatrzy naszego maluszka w kocyk, inny w
                      nosidełko, inny w skarpetki czy ręczniczek kąpielowy itd.
                      POzdrawiam.
                      I. Mama Roberta i ... fasolki
                      • madzias1968 mam pytanie 22.01.05, 18:57
                        Od początku ciąży jestem na L4 z różnych dziwnych przyczyn. Mam zamiar wrócić
                        do pracy (siedzącej w biurze) od poniedziałku. Mam jednak cały czas pewne
                        wątpliwości, które wynikają z tego, że czasami pobolewa mnie dół brzucha i
                        brzuszek robi się twardy (biorę sporo magnezu i no-spę). Stąd moje pytanie do
                        dziewczyn pracujących: czy wy też tak macie i mimo to chodzicie do pracy; jak
                        sobie dajecie radę przez 8h w pozycji siedzącej. Czy może jednak czujecie się
                        b. dobrze i dlatego chodzicie do pracy.
                        Trochę się obawiam jak sobie dam radę, tym bardziej, że przez 3 miesiące trochę
                        odzwyczaiłam się od pracy.
                        • sowikoj Re: mam pytanie 22.01.05, 19:36
                          Witaj Madzia! O tym, czy iść do pracy musisz sama zdecydować. Ja pracuję po 8h
                          przy komp., staram się wstawać i przejść po firmie i w ogóle robić przerwy - w
                          miarę jak czas i obowiązki pozwalają. Na L-4 byłam teraz tydz. i tydz. na
                          początku grudnia. Teraz jestem chora, a wcześniej po prostu z powodu mdłości.
                          Generalnie w pracy wszyscy wiedzą i ... nic. Każdy musi zrobić swoje i po kilku
                          dniach zapomnieli o specjalnym traktowaniu. Bóle czasem miewam, ale właściwie
                          tylko jak się ...zależę i brakuje mi ruchu. Choć specjalnie nic nie robię, nie
                          spaceruję na powietrzu, nie gimnastykuje się itd. Noramlnie jak w domu. Cały
                          czas coś jest do zrobienia. Ale w pracy to musisz sama wiedzieć jak jest u
                          Ciebie. Spróbuj może iść na tydzień i zobaczysz jak się będziesz czuła. Każda z
                          nas jest troszeczkę inna, ma inną pracę, odporność na stres i innaczej
                          przechodzi ciążę. A wiele dziewczyn podpisze się pod stwierdzeniem, że każdą
                          ciąże przechodzi się innaczej. Zatem w sumie nie wiele Ci chyba pomogłam.
                          Ja bym poszła zobaczyć jak będzie. Nic na siłę, a może (ale tylko może smile)
                          pracodawca doceni Twoje dobre intencje? Kto wie? Życzę Ci powodzenia. Tylko na
                          BOga pamiętaj, że maluch jest najważniejszy. Pozdrawiam.

                          Olina zrobiłam ciasto! Rzeczywiście b. łatwo się je robi i zasada im więcej
                          bakalii tym lepiej jest OK. Bardzo syte, ale i tak już nie ma połowy!Dzięki za
                          przepis. Mogę sprzedać reszcie rodzinki?
                          Jak tam wasze zakupy? Co juz kupiłyście, a za czym się rozglądacie?

                          Pozdrawiam
                          Mama Roberta i ... Fasolki
                          • madzias1968 Re: mam pytanie 22.01.05, 20:08
                            Chyba pójdę zobaczyć jak jest. Może nie będzie tak źle. A w razie gdyby
                            brzuszek bolał pójdę dalej na zwolnienie. Masz rację, że dzidzia najważniejsza.
                            A to najprawdopodobniej moja ostatnia ciąża (mam 36 lat) i dlatego tak
                            strasznie się przejmuję. Dzieki. Madzia.
                            • sowikoj Re: mam pytanie 22.01.05, 23:55
                              Madziu - Tak nie mów,że ostatnia itd. Moja szwagierka jak miała 42 lata
                              urodziła piękną córcie, kt. teraz w maju będzie miała 4 latka. I tez się
                              zastrzegała itd. Ja mam niewiele mniej - 33, i choc orłem nie jestem, to nie
                              jedna młodą przeskoczę.

                              Cruk - cieszymy się, żę jesteś. Odpoczywaj i ... odpoczywaj. Wszystko się
                              ułoży. Ważne, że dzidzia zdrowa. Gratuluję synka! (jak ja bym juz chciała
                              wiedzieć co będzie, ale muszę do 4.02 czekać na USG.
                              Dobranocki miłe panie.
                              I.
                              • olina77 ciacha i ciuszki 23.01.05, 12:01
                                aagulek, przykro mi, że ci nie smakowało. U mnie od razu zawsze schodzi. A
                                suche może dlatego, że twój piec mocniej grzeje? Następnym razem piec może z 10
                                min krócej?

                                Sowikoj, cieszę się, że tobie smakowało, bo już się martwiłam że trefny przepis
                                sprzedałam. Oczywiście, że możesz puszczeć dalej rodzince. A przepis na sernik
                                na zimno to ja poproszę. Nie mam takiego, a Paweł swojej mamy uwielbia. Nie
                                mogę być gorsza od teściowej, no nie smile))) ?

                                Lolo i Sowikoj - dzięki za podpowiedzi z rozmiarami ciuszków. Uspokoiłyście
                                mnie. Lolo, a co to są rampersy? Pisałaś, żeby kupić takie coś z krótkim
                                rękawem.
                                Kupiłam takie fajne cienkie ogrodniczki w pastelowe paseczki. Te ciuszki są
                                świetne!

                                Cruk - trzymaj się!!! Odpoczywaj ile się da!
                                --
                                Bartuś
                                • aagulek Re: ciacha i ciuszki 23.01.05, 16:40
                                  olina z tym ciastem to spoko, ono bylo super skoro moj maz zjadl, zabral do
                                  pracy i tez sie zajadali, jak pisalam wczesniej ja mam problem ze
                                  smakami ...ciekawe dlaczego? wink pozdrawiam,Agnieszka, ps zakupilam troszke
                                  ubranek dla Maleństwa i 2 reczniczki smile sama radosc,juz sie nie moge doczekac
                                  kiedy sie dowiemy czy to chlopczyk czy dziewczynka...pozdrawiam
                                • sowikoj Sernik na zimno 23.01.05, 16:44
                                  Na średnią tortownicę (fi ok. 20-24 cm)
                                  2 serki homogenizowane a'150g naturalne lub waniliowe (super wychodzi na
                                  Campinie wanil.)
                                  1/2 l śmietany kremówki (min. 30% tłuszczu, musi być świeża tzn płynna)
                                  2 galaretki różnokolorowe po 1/2 opakowania (przygotować wcześniej żeby były
                                  stężałe. Może być 1 cała wtedy będzie po prostu mniej kolorowe)
                                  2 nieduże cytryny
                                  1 op. żelatyny na min. 0,5l wody
                                  15 dag biszkoptów
                                  80g cukru (około 10 łyżeczek czubatych)

                                  A)Biszkopty wyłożyć na dnie formy. Galaretkę pokroić w kostkę wielkości ok.
                                  1,5x1,5 cm.
                                  B)serki + cukier+ sok z cytryn = wymieszać łyzka w miseczce
                                  C)ubić śmietanę
                                  D)żelatynę wsypać do szklanki, zalać 2-3 łyżkami zimnej wody, zamieszać i
                                  zaczekać aż spęcznieje (ok.3-5 min) - ja to robie zwykle w trakcie ubijania
                                  śmietany. Potem dodać taka samą ilość gorącej wody, rozmieszć żeby nie było
                                  grudek i pod strumieniem chłodnej wody ostudzić do temp. pokojowej (cały czas
                                  mieszając)

                                  Do ubitej śmietany(C) dodajemy serki (B) ostrożnie wymieszać i na koniec
                                  powolutku wlewać stale mieszając rozpuszczoną żelatynę (D)
                                  Połowę masy wylewamy na biszkopty, układamy na tym pokrojona galaretkę w kostę
                                  i na górę resztę masy. Do lodóki na ok. 1-2. I SMACZNEGO!
                                  Jak ktoś się boi o żelatynę lub jest upał wtedy żelatyna na 1l wody. Ważne jest
                                  żeby była schłodzona do temperatury śmietany, bo jak będzie za duża różnica
                                  temp. to się mogą zrobić grudki.

                                  Życzę powodzenia. Smakuje nawet jak się nie zsiądzie żelatyna w 30 st. upale.

                                  I.
                              • madzias1968 Re: mam pytanie 23.01.05, 13:14
                                Masz rację nie powinnam pisać, że to moja ostatnia ciąża. Tym bardziej, że ja
                                bym bardzo chciała mieć więcej dzieci. Ale w tym cały jest ambaras, aby
                                dwoje........... Cóż, mojemu mężowi wystarczy trójka chłopców.
                                Pozdrawiam, Madzia.
                        • ewa75_sochaczew Re: mam pytanie 23.01.05, 18:38
                          Jutro wracam do pracy po dwóch tygodniach nieobecności i też mam pewne obawy
                          jak sobie poradzę. W domu zawsze mogę się położyć i odpocząć, w pracy ew. tylko
                          odpocząć. Pomijając dojazdy (ta godzina pociągiem w jedną stronę), nie jest tak
                          źle. Mam wyrozumiałą szefową, obie wiemy, że to co mam zrobić to zrobię,
                          najwyżej troszeczkę wolniej. Przed ciążą często wyjeżdżałam i to po całej
                          Polsce, teraz póki co mam tak ułożoną pracę, że ograniczam się tylko do
                          Warszawy. Nie wyobrażam sobie teraz siebie ciągnącej (no i czasem dźwigającej)
                          walizę i spędzającej po kilka godzin w pociągach (wyjazdy trwały zwykle
                          tydzień). Swoją drogą to nie wiem, czy w ciąży mogę być delegowana poza miejsce
                          pracy lub zamieszkania, muszę to sprawdzić w przepisach. Wolę się nie martwić
                          na zapas. Na razie wszystko jest ok, i ze mną, i z dzidzią, i to jest
                          najważniejsze.

                          Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie.
                          Przepis na sernik wzięłam i spróbuję zrobić przy najbliżeszej okazjismile.
                          Obiecuję, że będę tu zaglądać jak najczęściej (w pracy niestety nie mogę).

                          Ewa
                          --
                          MALEŃSTWO
                        • lolo09 Re: mam pytanie 23.01.05, 20:24
                          ja mam prace siedzaco-chodzaca (pracuje w laboratoeium) i czasem jak za duzo
                          sie nabiegam to wieczorami odczuwam brzuszek. do pracy jednak chce chodzic
                          (choc gin proponiowal mi l4) bo po 1 w domu to bym chyba oszalal z nudow, a po
                          2 musze skonczyc badania do swojego doktoratu (mam nadziejeee ze za tydzien
                          domkne wszystkie poprawki) i zostanie mi pisanie, ktore przy wiekszym brzuszku
                          moge rowniez robic w domku. nie ukrywam ze chcialambym wyslac prac4e do
                          recenzji jeszcze przed porodem bo potem przy 2 maluchow mogloby byc ciezko.
                          pozdrawiam
                          --
                          Damian (29.06.2002) i Krystian ?.05/06.2005 ( moje pierwsze zdjęcie )
          • aagulek Re: do oliny re ciasto bananowe 21.01.05, 21:26
            witam, teraz mi to piszesz??? zartuje wink nie otwieralam, fajnie wyroslo, ale
            mi jakos nie smakuje, co prawda dodalam tylko rodzynki i platki migdalowe, ja
            nie lubie rodzynek, a w sklepiku osiedlowym nie bylo moreli a mysle ze one by
            nadaly wilgoci troche, jakies takie suche to ciasto, jakby za malo masla
            bylo..maz za to zachwycony, wreszcie cos upieklam wink, a zdrugiej trony mi
            ostatnio ze smakami dogodzic to naprawde sztuka,a na slodkie checi nie mam,
            pozdrawiam, Agnieszka
            • cruk szpital 23.01.05, 16:44
              hej, przeklejam, bo pisalam wczoraj i mi gdzies wyladowal dziwnie ten post...

              Wyladowalam w szpitalu, zatrzymali mnie na kilka dni w zeszly wtorek - nieco "z
              lapanki", prosto z wizyty u lekarza,

              jak dojde do siebie, to napisze wiecej i wroce do Was, na razie mam prikaz
              lezenia.

              Od zeszlego czwartku wymiotowalam i bolalo mnie podbrzusze, w poniedzialek w
              ambolatorium dostalam zastrzyk z no-spy, a we wtorek u prowadzacego lekarza
              uslyszalam - do szpitala na obserwacje.

              Na szczescie ciaza jest zdrowa i cala, Maly (to chlopiec!!potwierdzilo sie "to,
              co widzial" lekarz przed swietami) bryka zdrowo, jest
              sliczny, proporcjonalny i dokladniusio wymiary odpowiadaja "wiekowi" ciazy, ale
              oberwalo sie mojemu organizmowi - ogromnie pogorszyly mi sie wyniki morfologii
              (np. mialam hemmolgobine 13,6 a mam 11).

              Wymioty falami - ustepuja i pojawiaja sie, mam lezec, biore konskie dawki
              zelaza, magnezu, witamin na przemian ze srodkami przeciwymiotnymi (czopki).
              Chcieli mi dac zwolnienie do 26 stycznia, ale jak sie dowiedzieli co robie w
              pracy, to przedluzyli do konca miesiaca..

              Moj szef powiedzial mi (ten ludzki, nie ten przez ktorego ladowalam z migrena
              co 2 dni i co tydzien u neurologa), ze pomysli jak mnie odciazyc, moze sie uda
              pracowac w domu - laptop, stale lacze, komorka wystarcza...a ja nie zwariuje..

              w kazdym razie dochodze do siebie, wprawdzie jeszcze wymiotuje (tylko rano),
              ale juz cie czuje o wiele lepiej.

              usciski

              --
              _______________________________ ___________________
              Dla jednych życie zaczyna się po40, dla innych po100
              • cruk ups 23.01.05, 16:47
                przepraszam, poprzednio mi powyzszy post pokazywal sie na samym poczatku
                naszego watku ?!?!?

                aha smile) Miala byc Hania /lub Piotrus, ale bedzie Tymek (Tymon) smile z
                sentymentu do Szymona - Szanownego Taty smile
                --
                _______________________________ ___________________
                Dla jednych życie zaczyna się po40, dla innych po100
                • lolo09 Re: ups 23.01.05, 20:30
                  gratulacje cruk i uwazaj na siebie
                  to teraz najwazniejsze, a ze idzie zima to leniuchowanie w cieplym domku nie
                  zaszkodzi
                  smile
                  --
                  Damian (29.06.2002) i Krystian ?.05/06.2005 ( moje pierwsze zdjęcie )
              • cruk :-) 23.01.05, 16:50
                przepraszam za link, ale jakbyscie mialy chwilke, a czasem byloby Wam smutno,
                to zapraszam do siebie na bloga - pisze od roku, wiec jest chyba cala
                historia "zadzieciecenia" smile z pewna dawka autoironii, bo ona pozwala nie dac
                oszalec": www.wscieklizna-macicy.blog.pl (wyjasnienie takiej nazwy tez jest w
                blogu - na poczatku)
                --
                _______________________________ ___________________
                Dla jednych życie zaczyna się po40, dla innych po100
                • madzias1968 Re: :-) 23.01.05, 17:54
                  Cruk trzymaj się ciepło i nie dawaj sie wstrętnym chorobom (a swoją drogą co to
                  było???).
                  Twojego bloga zaczęłam czytać z zainteresowaniem, ale daleko jeszcze do końca.
                  Masz talent.
                  Pozdrawiam Ciebie i MAleństwo. Dbajcie o siebie. M.
                • aagulek Re: :-) do cruk 23.01.05, 19:34
                  czesc Kochana, zaczne od konca, a jednak moje nadzieje ze cos piszesz nie
                  spelzy na niczym smile blogow nie czytam ale juz na stronke wlazlam, zrobie
                  wyjatek wink a zaczynajac od poczatku: trzymaj sie cieplutko, lez i odpoczywaj,
                  jak znajdziesz chwile napisz czy wiadomo co Ci bylo, ja jutro zaczynam 3
                  tydzien po zwolnieniu ale nie wiem jak tak dalej pojdzie to chyba wyladuje na
                  zwolnieniu sad laptop zabieramy do domu to przeklenstwo, ale sie pocieszam ze
                  najgorszy czas w pracy minal - rok zamkniety teraz czekac az klienci przyjda i
                  beda narzekac sad nie znosze tego ale coz takie zycie..pozdrowionka, Agnieszka
                  i Maleństwo 17tc
                  • rengii Re: :-) do cruk 24.01.05, 08:34
                    Cruk - rzeczywiście masz lekkie pióro - tez nigdy jeszcze nie czytywałam
                    blogów, ale na Twój chętnie zajrzałam. Podziwiam za systematyczność. Ja
                    próbowałam zrobić nam stronę www - coś tam zrobiłam, ale teraz nie mam energii
                    na uaktualnianie.

                    A jesli chodzi o cistao bananowe - robiłam takie kiedyś - mi nawet smakowało -
                    takie wilgotne i ciekawy smak. Za to mojemu M nie za bardzo i skończyło się
                    tylko na tym jednym razie.
                    Za to bardzo zajada się moimi babeczkami z orzechami - właśnie w sobotę
                    robiliśmy Weselicho (tzn imprezkę z okazji naszego ślubu) dla znajomych i takie
                    zaserwowałam. A zmęczyłam się przy ich wypieku! Niestety musze się chyba
                    pogodzić z tym, że juz nie mam tyle energii co przed ciążą.
                    Ale w niedziele ruszyliśmy na basen (głównie dlatego, że kręgosłup zaczął
                    pobolewać). Było bardzo, ale to bardzo przyjemnie. I nawet nie zapomniałam jak
                    się pływa! Polecam wszystkim z bloącymi "krzyżami". Mam tylko cichą nadzieję,
                    że nie przyplącze się do mnie jakiś grzybek smile

                    I jeszcze jedno - idziemy dziś na usg połówkowe -no i może dzidzia pokaże czy
                    jest dziewczynka czy chłopaczkiem?

                    pozdrawiam poniedziałkowo.

                    --
                    Rengii
                    suwaczek
                    • katika0303 Re: :-) do cruk 24.01.05, 09:59
                      Cruk!
                      My też jesteśmy właśnie przy Tymusiu i też bardzo mi się podoba to imię ze
                      względu na męża Tomusia. Podoba mi się jeszcze Tobiaszek ale niestety nie
                      został rozpatrzony pozytywnie, choć wszystko jeszcze się może zmienićsmile

                      Weekend był baaaardzo śniegowy i udany, w końcu uruchomiliśmy saneczki i na
                      podwórku zamieszkała cała rodzinka bałwanków. Misiu mówi że podobało mu
                      się "UUUUU" -(tzn. Bardzo).

                      Pozdrawiam
                      nie dajcie się chorobom i innym też!!!
                      --
                      Michałek (15.03.2003)
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11172866
                      • cruk :-) 24.01.05, 13:00
                        hej...
                        nie chce zapeszac, ale z dnia na dzien coraz lepiej..
                        przynajmniej mam wiecej energii, nie spie na stojaco pardone lezaco i nic mnie
                        TFU nie boli
                        ale dzielnie staram sie lezec, chociaz juz od wczorajszego wieczora, zaczyna
                        mnie nosic smile))
                        dzis sukces - sniadanie zjedzone bez strat!
                        ogromnie sie stresuje tymi wymiotami bo:
                        1. nie zatrucie
                        2. jak ja przez nie kurka nadgonie te straty w wynikach
                        3. boje sie ze wywolaja skurcze TFU 2

                        Lekarze nie wiedza co to bylo - stwierdzili nieprzekonani, ze chyba stres -
                        wywolal wymioty (wrazliwy zoladek), a niepohamowane torsje wywolaly napiecie
                        miesni, wiec odezwaly sie bole podbrzusza, na szczescie te "przyjemnosci" nie
                        maja przelozenia na stan ciazy.

                        Za duzo siedziec jednak nie moge, bo zaraz "czuje" podbrzusze.

                        Brak zelaza dal sie we znaki, bo czlowiek jest apatyczny, doslownie leje sie
                        przez rece, spalby ciagle i generalnie wyglada jakby byl ciagle zmeczony. Mam
                        wrazenie ze lekko nadrobilam rezerwe, bo z tym lepiej. Przynajmniej pisze i nie
                        belkocze wink)))))

                        Sciskam Was i dziekuje za wsparcie..

                        Bloga pisze z ... jakiegos impulsu wewnetrznego, tyle sie dzieje wokolo, ze
                        gdzies musialam dac upust.. ale systematycznosc zalezy od "stanu", w ciazy na
                        poczatku bylo mi ciezko wyluskac poklady humoru i "ekspresji" dosc go
                        zaniedbalam, no i te wspominane wczesniej braki koncentracji, ja strony ksiazki
                        nie moglam opanowac!

                        pozdrawiam i zycze Wam samych pogodnych i zdrowych dni!
                        --
                        _______________________________ ___________________
                        Dla jednych życie zaczyna się po40, dla innych po100
                        • muszelka04 Re: :-) 24.01.05, 19:22
                          cześć dziewczyny...
                          jesteście niemożliwe z tym lataniem do pracy!!! ja od początku ciąży jestem na
                          L4 i bardzo sobie chwalę możliwośc spania do oporu, brak stresu związanego z
                          pracą, godzinne spacerki z psem, brak konieczności siedzenia na tyłku przez 8h,
                          itd. W domu jest mi bardzo dobrze i nie narzekam na nudę, bo zawsze sobie jakąś
                          robotę wynajdę. Co prawda im brzuszek większy tym trudniej mi się siedzi na
                          krześle pod kontem prostym i od razu dostaję kopniaki za taką pozycję, więc nie
                          wiem jak bym wytrzymała w pracy. Chyba ze mnie jest cienias, a Was podziwiam za
                          tą pracowitość smile)
                          Za to jak mam większą energie to trochę przesadzam z pracą w domu. W piątek
                          pochwaliłam się, że robię zupę cebulowa i mam zamiar upiec ciasto, a wszystko
                          wyszło jakoś nie tak, tzn. zupa wyszła bardzo dobra, a po niej jeszcze zrobiłam
                          rybę po grecku (tak mnie naszło, a że mąz ja uwielbia to chciałam mu sprawić
                          radość), no i przecholowałam, zlekceważyłam zmęczenie i poczułam się gorzej. Do
                          tego zjadłam wczesniej zrobioną zupę cebulowa, która zawierała w sobie pół
                          szklanki białego wina i sama nie wiem, czy to podgrzane wino w zupie, czy
                          poprostu zmęczenie, ale poległam z bólem w podbrzuszu i trochę się czułam
                          jakbym miałam urodzić zaraz. Zadzwoniłam do lekarza i kazał mi wziąć no-spę i
                          leżeć i na szczęście przeszło, ale sobie strachu narobiłam !!!
                          Mimo to podaję przepis ma ciasto, które nie dosżło do skutku, ale które robię
                          często, bo lubię, a poza tym jest dobrym sposobem na pozbycie się zalegających
                          drzemów w piwnicy. Oto przepis na ciasto o nazwie strzępiec albo pleśniak (jak
                          kto woli):
                          - 4 jaja,
                          - 2,5 - 3 szklanki mąki,
                          - kostka margaryny,
                          - 2 łyżki cukru,
                          - 2 łyżeczki proszku do pieczenia,
                          - łyżeszka cukru wanilinowego,
                          - 2 łyżki kakao,
                          - słoik drzemu.
                          Posiekac nożem margarynę, zagnieść z mąka, proszkiem, żółtkami, i cukrem.
                          Podzielić na dwie części, do jednej dodać kakao, wymieszać i włożyc obie do
                          zamrażalnika na godzinę. Na wysmarowaną blachę zetrzeć na tarce ciemne ciasto,
                          na to wyłożyć drzem wymieszany z bułką tarta i łyżką kakao. Ubić pianę z białek
                          z dwiema łyżkami cukru i wyłozyć na drzem. Zetrzeć na tarce jasne ciasto i piec
                          30-40 min.
                          Mam nadzieję, że Wam będzie smakowało. Ja bardzo lubię piec ciasta i jeszcze
                          bardziej je jeść. Dlatego pomęczę Was jeszcze jednym przepisem smile) na bananowca:
                          Upiec biszkopt z 4 jajek.
                          I masa: kostkę margaryny utrzeć z 4 żółtkami i 1 szkalnką cukru pudru dodając
                          wcześniej drobno pokrojone lub zmiksowane banany (1 kg). Gdy masa będzie utarta
                          wlewamy ostudzoną, tężejacą galaretkę rozpuszczoną wczesniej w jednej szklance
                          wody. Galaretka nie ma być ścięta, tylko taka żeby się ja dało jeszcze mieszać
                          i najlepiej jakby była w koloże żółtym (cytrynowa, kiwi). Masę wyłozyć na
                          biszkopt i całość włozyc do lodówki.
                          II masa: ubić 4 białaka z 4 łyżkami cukru, dodać tężejącą czerwona
                          (truskawkową, wiśniową) galaretkę wczesniej również rozpuszczoną w jednej
                          szklance wody. Wylać na pierwszą masę i włożyc do lodówki az stężeje. Pycha,
                          mówię Wam smile)
                          Bardzo chętnie wypróbuję jeszcze jakiś przepis od którejś z Was. Widzę, że
                          słodkie z nas mamuśki i nasze pociechy tez będą łasuszkami jak tak dalej będzie.
                          Kończę, bo mąż wiesza półki i potrzebuje trzeciej ręki.
                          Słodkie buziaczki
                          Aga
                          --
                          NIESPODZIANKA
              • kmdzidzia Re: szpital 24.01.05, 14:51
                czyżbyś to była Ty z Łuckiej? w którym jesteś tc? Ja też byłam we wtorek i
                słyszałam, że kogoś wysłała jedna Pani doktor z wizyty do szpitala. Mam
                nadzieję, że dobrze się trzymasz. Co Ci było???
    • emma_euro_emma Brzuszek 25.01.05, 10:20
      Chciałam Was zapytać o zdanie.
      Wczoraj bezpośrednio po pracy urządziłam sobie wycieczkę po sklepach i chyba trochę przesadziłam. I po południu tak mnie jakoś brzuszek ciągnął w dół. To nie był bardzo intensywny ból, ale takie dziwne wrażenie, jakby mi Maleństwo miało wypaść. Nie wiem, jak to inaczej opisać. Zaniepokoiłam się i nie poszłam dziś do pracy, bo jakoś tak intuicyjnie czuję, że nie powinnam. Nie wiem, czy to coś złego, bo dziś jeszcze mi nie przeszło. A może to normalne?
      Wizytę u lekarza mam dopiero w przyszłym tygodniu, a i tak bałabym się jechać, bo nie mamy auta i musiałabym tramwajem. Dlatego pytam Was o zdanie, jako kobiet w większości już doświadczonych. Czy powinnam się martwić? I może przez parę dni dać sobie spokój z chodzeniem do pracy?
      Z góry bardzo Wam dziękuję za rady.
      Pozdrawiam.

      Kasia / Gdańsk / 22 tc
      • rengii Re: Brzuszek 25.01.05, 12:06
        Moim zdaniem (choć nie jestem doświadczona mamusią) powinnaś słuchać swego
        ciała - jak chce odpocząć to nie zmuszaj się do wysiłku. Poodpoczywaj i nie
        przejmuj sie pracą. Słuchaj swojego brzusia!
        --
        Rengii
        Maciuś
        • lolo09 Re: Brzuszek 25.01.05, 13:21
          tez mysle ze powinnas odpoczac
          moja kumpele ciagnelo w dol i brala leki na podtrzymanie
          lepiej troche polez
          smile
          --
          Damian (29.06.2002) i Krystian ?.05/06.2005 ( moje pierwsze zdjęcie )
          • jaiza Re: Brzuszek 25.01.05, 16:31
            Witajcie Dziewczyny! Prawie tydzień tu nie zaglądałam (sesja) a jak na mnie to
            sporo, więc dzisiaj przeczytałam te 60 postów zaległości i napiszę co nieco, co
            u mnie.
            Co do brzuszka to jak dużo pochodze to też go troche odczuwam wieczorem, mówłam
            o tym ginowi i nie jest to niepokojace (jak widać wiele z nas to ma) o ile
            brzuch miękki i przechodzi po jakims czasie. Najlepiej jednak nie dopuszać do
            przemęczenia. U mnie brzusio coraz wiekszy i stać mogę z godzine, półtorej
            najwyżej. Tyle trwało np. dzisiejsze prasowanie czy wykład (nie umiem mówić na
            stojąco).
            Wczoraj byłam u koleżanki, która ma 4 miesięcznego Piotrusia. Dała mi trochę
            ubrań na późną ciąże (z przerażeniem patrzę na ich wielkość). Jak pokazałam
            mężowi spodnie w pasie, też się załamał. Pamiętam (mam to zapisane), że przed
            poprzednim porodem miałam 117 w pasie. Wtedy po 2 miesiącach nie było po tym
            śladu a po 5 zgubiłam te 17 kg, ktore przytyłam plus 6 dodatkowo. Tyle tylko,
            ze wtedy było to przez stres. ale mam cicha nadzieję, że teraz chociaż w
            połowie tak będąę chudło, no i w normalnych, radosnych warunkach.
            Dostałam też troche ubranek dla dziecka i ponieważ odkryłam u nas na osiedlu
            sklep z przeceną zimowoą to dokupiłam kilka, w rozmiarze 68, takich mniejszych
            mam trochę po Łukim a dzieci wyrastają z niich ekspresowo.
            Robiłam też badania, ten posiew ok, pani pobierająca zklinała się, że robiła to
            z okolic szyjki nie z kanału, więc odetchnęłam całkiem, czop śluzowy nie został
            więc naruszony. Też wyszła mi nisko hemoglobina 11, więc łykam żelazo.
            Postanowiłam tez lepiej się odżywaiać, jakoś tak spadł mi apetyt.
            To tyle, pozdrawiam - I.
            • sowikoj Re: Brzuszek 25.01.05, 17:46
              Witajcie dziewczyny!
              Jestescie po prostu niesamowite. Jak się tak ogólnie przyjrzeć zobaczcie ile tu
              bezinteresownej dobroci i wsparcia, ludzkiego ciepła. To jest więcej niż miłe.
              Do wszystkich mam z niedoborem hemoglobiny (ja jeste na granicy, całe 12,1) Jak
              bierzecie żelazo to starajcie się jeść w tym czasie naturalny kwas foliowy brać
              (np. pomarańcze) i vit. C, żelazo (żółtka i wątróbka) ma mało przyjemną
              właściwość, że wchałnia się najlepiej z naturalnych źródeł. Aby uzupełnic jego
              niedobór trzeba min...... 3 miesięcy. Brak żelaza to spadek łaknienia i większ
              podatność na zmęczenie. Mniejszy apetyt to mniejsze ilości potrzebnych
              pierwiastków itd. Mogę na ten temat tak długo bo walczę z brakiem żelaza u
              mojego syna już od 1,5roku. Na szczęście hemoglobinę udaje się u niego utrzymać
              na właśćiwym poziomie.
              Muszę się pochwalić w tym miejscu moim dzielnym dzieckiem, które w 2 godziny po
              usunięciu migdałka obraziło sie na tatę, że nie może sobie iść do szpitalnej
              świetlicy i że mu nie pozwalamy nic zjeść. A ja przez całą noc nie spałam z
              nerwów!!! To jest odwaga nie sądzicie?
              Strasznie się rozpisałam, bardzo się cieszę, że tu zaglądacie. Dbajcie o siebie
              i swoje brzuszki.
              Pozdrawiam gorąco.
              I.
      • sgosia5 Re: Brzuszek 25.01.05, 17:33
        -właśnie szlag trafił mojego posta, więc jeszce raz:[
        Niestety miałam tak w poprzedniej ciąży i taraz to samo: jak dłużej pochodzę to
        też mam takie ciążenie brzucha, wtedy najlepiej sie położyć, ja na wszelki
        wypadek biorę jeszcze ze dwie no-spy (bo jedna na mnie nie działa) i powinno
        przejść, czasem dopiero na drugi dzień. Ostatnio mnie dopadło po lepieniu
        bałwana z małą i nie było to zbyt miłe... jest mi strasznie przykro, że nie
        moge powozić jej na sankach a tu jeszcze byle schylanie mi szkodz...
        Ostatnio też, na razie tylko jak leżę na wznak, brzuch mi się spina tak, że
        przez powłoki mogę sprawdzić wielkość macicysad(( Nie jest to zbyt dobre ani
        przyjemne, zwłaszcza jak się obudzę w nocy w takiej pozycji, bo staram się w
        dzień tak nie kłaść. Dopóki nie dzieje się tak w dzień dość często i regularnie
        to poprzestaję na leżeniu albo zmianie pozycji i no-spie, bo inaczej mogłoby to
        doprowadzic do skrócenia szyjki (a tak zdarzyło mi sie w poprzedniej ciąży i
        miałam zagrożenie przedwczesnym porodem, na "szczęście" wylądowałam pod
        kroplówką i wszystko dobrze się skończyło).
        Jak takich skurczów było trochę w ciągu dnia np. co dwie godz. to do końca
        ciąży dostałam fenoterol -lek przeciwskurczowy i zakaz łażenia, jedynie do
        toalety.
        Tak więc teraz modlę się, aby się to nie powtórzyło a najbardziej, żeby ta
        cholerna szyjka mi się nie skróciła. Idę za tydzień do gina i chciałabym
        usłyszeć, że wszystko jest OK...
        Emma, jak możesz, to najlepiej zrezygnuj z jazdy autobusem i w ogóle wszelkich
        wstrząsów, nie przemęczaj się, to powinno być w porządku.

        I jeszcze pozdrowienia dla cruk: jak zniknęłaś, to nawet przez chwilę
        pomyślałam, że może wylądowałaś w szpitalu, ale dobrze, ze już jesteś w domu.
        Lepiej,żeby żadna z nas nie musiała zaliczać patologii ciąży, bo pewnie tam się
        znalazłaś? Pół biedy, jeśli jest się tylko na obserwacji... a tak na
        marginesie, to w którym szpitalu miałaś "przyjemność" leżeć?
        Pozdrawiam!
        --
        HANIA
        moje Słonko
      • emma_euro_emma Re: Brzuszek 25.01.05, 19:30
        Dzieki za odpowiedzi. To milo, jak jest sie kogo poradzic.
        Chyba faktycznie dam sobie spokoj z praca. Pojde w czwartek do lekarza, zobacze co on powie. Tymczasem staram sie lezec (i siedziec) i nie wstawac, tylko obiadek musialam zrobic. Ale jak stoje lub chodze to nadal czuje brzuszek.
        Przepraszam, ze bez polskich liter, ale maz cos poprzestawialsmile
        Pozdrawiam.
        • muszelka04 Re: Brzuszek 25.01.05, 23:48
          Witajcie dziewczyny,
          widzę, że ten brzuszek, to nie tylko mnie tak pobolewa. Jak wczesniej pisałam
          załatwiłam się tak w zeszły piątek, bo za długo postałam w kuchni. Jak trochę
          dłużej pochodzę np. na zakupach, to też mnie ciągnie do dołu i czuję się jakby
          mi dziecko miało wypaść. Bardzo się też boję tematu skracania się szyjki, bo
          znajomej w połowie ciązy się tak zaczęło, więc Gosiu jesli możesz to napisz
          prosze jak to u Ciebie się objawiało w poprzedniej ciązy i czy sama się
          zorientowałaś, czy dopiero na badaniu to wyszło. Ja oczywiście w takich
          momentach zmęczenia i bólu brzuszka też staram sie od razu położyć i odpocząć
          chociaż zazwyczaj reszta ciała mówi mi, że mogłabym coś z chęcią pororbić w
          domu, no ale teraz brzuszek naważniejszy.
          Piękną zimę mamy w końcu, prawda? Ale ja bym juz chciała wiosnę smile)
          Pozdrawiam wszystkie brzuszki.
          Aga

          --
          NIESPODZIANKA
          • jaiza Re: Brzuszek 26.01.05, 12:58
            Co do szyjki to ja też "przeszłam" ten temat w poprzedniej ciazy. Długośc
            szyjki bada się na USG. Mnie zaraz na początku wyszło 4,5 cm i gin zagroziła
            szwem okręznym. Musiałam się oszczędzać i nie mogłam chodzić dalej do szkoły
            rodzenia. Później nic sie nie dało, co jakis czas miałam sprawdzane na USG, ale
            w 8 mies. zrobiło mi sie rozwarcie na 1,5 palaca. Też miałam sie oszczedzać i
            nie jeździeć miejskim transportem. Łykałam tylko aspargin (żelazo z potasem). A
            na koniec przenosiłam ciąze tydzień, nie miałam akcji porodowej, wywoływany
            poród, cesarke, a reszte juz znacie. Tak że nie taki diabeł straszny, jak widac
            mozna mieć długośc szyjki na granicy normy i nic sie nie dzieje. A! Brzuch cały
            czas miałam raczej twardy. Teraz w porównaniu z pierwszą ciążą jest bardzo
            miekki. Jeszcze chce cos napisać - z tego co pamiętam do no-spę można brac
            tylko do pewnego momentu, później polopiryne S (chyba), dlaczego to nie wiem,
            ale jak byłam w szpitalu na obserwacji (lekkie plamienie w 32 tygodniu) to tak
            mi zaaplikowano i powiedziano.
            Dziewczyny, prosze Was oszczedzajcie sie, musimy wytrwac do końca! Cruk,
            trzymaj sie i obyś nie musiała wracać do pracy.
            Poza tym zauważyłam dziwną rzecz - nie przetłuszczają mi się włosy, to miły
            objaw ciązy.
            Dzięki też za rady dotyczące wzrostu poziomu żelaza.
            Nie mogę się doczekać momentu "wicia gniazda". Naprawdę musze sie
            powstrzymywać, by nie pojechac do teścia w celu zabrania od niego pudeł z
            ubrankami po Łukaszku, przeglądaniu co sie nadaje, praniu ich prasowaniu,
            kupowaniu nowych. W poprzedniaj ciązy robuiłam to gdzieś od 30 tygodnia. To
            dopiero za 2 miesiące! Czy też tak macie? I.
            • cruk dlugosc szyjki 26.01.05, 14:11
              jaiza mi wymierzyli szyjke na 34 mm i powiedzieli ze jest dluga, zamknieta i
              wszystko jest w porzadku, to jakiej powinna byc dlugosci szyjna i "kiedy"
              wiadomo, ze sie skraca i jest to niebezpieczne?

              --
              _______________________________ ___________________
              Dla jednych życie zaczyna się po40, dla innych po100
              • lolo09 Re: dlugosc szyjki 26.01.05, 14:51
                maja szyjka ma 3 cm z haczykiem, jest zwarta i jest ok. gin kontroluje mi ja za
                kazdym razem ze wzgledu jak juz pisalam na pekniecie po damianie. zatem taka
                jest ok i do szwu sie nie kwalifikuje.

                cruk oszczedzaj sie, jakby nie daj boze cos sie stalo to wtedy "madry polak po
                szkodzie". sama nie moglabys sobie wybaczyc ze nie olalas pracy. coz czasem
                trzeba

                ja wlasnie wczoraj dostalam od szefa zielone swiatlo na pisanie W DOMU!!!
                Siedze wiec i stukam w klawisze, od czasu do czasu leniuchujac na kanapie.
                fajnie, zwlaszcza ze po poludniu moge chodzic z damiankiem na sanki,
                korzystajac ze we wrocku jest wreszcie snieg!!! zatem na pewno pracowac mozna w
                domu, ale nie wiem jak to wyglada formalnie. mnie w pracy podpisuja dziewczyny.
                jak cos to zawsze mozesz wziac L4 i pracowac na ile ci sily pozwalaja.

                co do wyprawki to juz przegladnelam rzeczy po damianie i odkad znam plec
                zakupilam pare fajnych zestawow na allegro na 68cm. ciuszki domowe mialam, ale
                troche body z krotkim i dresiki na wyjscia dokupilam, bo stare byly znoszone.
                musze przyznac ze fajnie jest ogladac takie malutkie ubranka smile)))) z praniem i
                prasowaniem musze sie wstrzymac do maja bo wtedy sie przeprowadzamy i tak
                naprawde to niewieli mi czasu zostanie na wicie gniazdka. za to glowe juz mam
                pelna pomyslow. zobaczytmy tylko czy finanse pozwola.

                buziaki dla wszystkich mam i ich brzuszkowsmile)))))
                --
                Damian (29.06.2002) i Krystian ?.05/06.2005 ( moje pierwsze zdjęcie )
                • sgosia5 Re: dlugosc szyjki 26.01.05, 17:07
                  Ja na razie miałam szyjkę nawet ponad 5cm, tak jak w poprzedniej ciąży, ale po
                  tych różnych skurczach, bólach i stawianiu brzucha skróciła mi się do ok.
                  2,5cm. Oczywiście sama na to nie wpadłam, tylko gin po badaniu, ochrzanił mnie
                  maksymalnie dlaczego do niego nie dzwoniłam jak mi się wzmagały te bóle, pewnie
                  za mało leżałam, bo juz wtedy (ok. 5mc) brałam fenoterol, ale małą dawkę i
                  potem mi zwiększył, leżałam plackiem, ale to nie pomogło i wylądowałam w
                  szpitalu pod kroplówką (trzy dni bez schodzenia z łóżka - okrropność).
                  Więc myślę, że lepiej leżeć niż nie leżeć smile jak coś jest nie tak. Gdyby to
                  było takie proste... Jeszcze jak nie miałam dziecka, to pół biedy, ale teraz?
                  Zwłaszca,że moja mama poszła sobie do pracy na pół etatu i nie może na razie
                  przyjechaćsad((
                  Pozdrawiam!
                  --
                  HANIA
                  moje Słonko
        • cruk Re: Brzuszek 26.01.05, 13:54
          hej,

          ja przez ten brzuszek wlasnie wyladowalam na obserwacji, ale u mnie byly
          jeszcze wymioty (ponoc kwestia a) stresu - tak nan reaguje b)reakcja org. na
          zmiany hormonalne).

          nie do konca wiem jak reagowac, bo:
          1. dr wielgos ze Starynkiewicza ktory mnie ogladal na obchodach powiedzial zeby
          jak tylko zacznie bolec klasc sie i odpoczywac a najlepiej nie dopuszczac do
          sytuacji gdy boli (nie przeciazac sie, nie przemeczac)
          2. moja dr prowadzaca dr Borowiecka (rowniez Starynkiewicza w Wwie) z lozka
          mnie wygania i twierdzi, ze w moim przypadku te bolesnosci nie maja przelozenia
          na dlugosc szyjki i stan ciazy i mam lezec tylko tyle, ile jest to konieczne

          badz tu madry..

          czuje sie lekko jak paranoiczka, bo staram sie jednak przelezec zwolnienie (we
          wtorek ide do pracy za tydzien), ale czuje ze jak sie rusze, pokrece, cos
          zrobie w kuchni, pozmywam -pierdulki male - to brzuszek zaczyne mnie ciagnac.
          no-spa mi nie pomaga, z kolei nawet w szpitalu zaaplikowali mi 3 zastrzyki i
          wiecej nie moglam brac.Teraz dostalam spasmoline (jako lek rozkurczowy).

          Z drugiej strony nie chcialabym ladowac w lozku za kazdym razem gdy mnie cos
          zaboli, ale i nie chcialabym "przegiac" i przeoczyc jakies wazne sygnaly
          organizmu. Slysze wiec od lekarza: lezec jak boli, albo sluchac organizmu i
          lezec tyle ile to faktycznie konieczne, ale bez przesadzania.

          Nie chcialabym byc do konca ciazy na zwolnieniu, fakt ze prace mam wariacka
          momentami (i jednego z szefow buraka skonczonego), ale nie czuje sie inwalida
          czy obloznie chora, by nie moc wykonywac czesci rzeczy, nie wiem natomiast jak
          pogodzic to z zaleceniami lekarzy (oszczedny tryb zycia i lezenie jak trzeba).

          Czy ktoras z Was wie, jak to jest z wykonywaniem zdalnie czesci prac - z domu
          (przy odpowiednich warunkach - stale lacze, komorka etc.) jak to sie ma do
          kodeksu pracy, ubezpieczenia "w miejscu pracy"etc.?

          Czy prosic dr o zwolnienie a prace zawiesic na kolku?(nigdy tego nie robilam, i
          strasznie mi glupio ze bym miala sprobowac) argumentujac ze przy tym trybie
          pracy to trudno mi prowadzic oszczedny tryb zycia etc. (ale sie czuje ze
          demonizuje z kolei).

          Czy znalezc z szefami jakies rozwiazanie ktore pozwoli mi na duza swobode -
          jakby co - i zmniejszenie zakresu odpowiedzialnosc za projekty...?

          Mam metlik w glowie.. nie wiem co powinnam, co byloby lepsze - tez dla mnie od
          strony psychicznej sad


          --
          _______________________________ ___________________
          Dla jednych życie zaczyna się po40, dla innych po100
          • aagulek Re: Brzuszek 26.01.05, 18:44
            witam, Cruk widze ze tez prowadzisz ciaze u lekarki ze Starynkiewicza,tez
            zamierzasz tam rodzic? co do zwolnienia, sama najchetniej bym zaapelowala do
            tych co sie wahaja ze zdrowie Wasz i Maluchów najwazniejsze ale sama tak nie
            robie, od weekendu mialam twardy brzuch od razu zlapalam sie za nospe, w
            poniedzialek doszedl skurcz lydek, cholerstwo straszne i nijak rozmasowac,
            zadzwonilam do prowadzacej Dr Cyganek i kazala magnez brac i zrobic badania na
            magnes, potas i sod, wizyte mam w czwartek 3 marca, dwa dni zbieram sie by z
            szefowa pogadac, jak ona to widzi, nie chce isc na zwolnienie bo kasa, a poza
            tym ostatnie moje zwolnienie i tak pracowalam z domu, wiec na kasie mimo tych
            100% co to ze sredniej sa liczone za ostatnie 6 miesiecy jestem do tylu, a i
            tak mam wrazenie ze szefostwo szybciutko zapomni ze pracowalam, ciagne jakos i
            czekam na wizyte jak na wyrok, znosnie sie czuje, nospe biore regularnie i
            magnez tez, skurcze lydek puscily, brzuszek troche twardnieje, boje sie ze
            jesli nie daj Boze cos to bede miala wyrzuty sumienia ze nie postawilam na
            jedna karte, ale na razie daje rade...ale jak mi powie na wizycie ze sa znowu
            skurcze macicy czy cos z szyjka nie tak to ide na zwolnienie, to upragnione
            Dzieciątko i co tu duzo mowic, nie zamierzam Go/Jej zaniedbac przez wlasna
            glupote, potrzebuje tylko kopa w tylek by odpuscic z praca, to sie chyba nazywa
            pracoholizm ale..a praca absorbujaca niezwykle...pozdrawiam cieplo i zycze
            zdrowka i powodzenia smile, Agnieszka i Maleństwo 17t4dc
            • cruk ciaza a... 26.01.05, 22:10
              aagulek -tak,wczesniej mnie prowadzila dr Celinska, ale przeniesli ja na
              chirurgie. Chcialabym tez rodzic na Starynkiewicza bo mimo ze StarY to szpital,
              to: 1. mam go zaraz na 2 rogu ulicy, 2. slyszalam wiele dobrego na temat
              kompetencji lekarzy i poloznych ( z naciskiem na to 2) 3. ma OIOM dla
              noworodkow i zdaje sie III stopien 4. bezplatny porod rodzinny etc.etc.etc.

              mi tez powinien ktos dac kopa, nie wiem czemu mam skrupuly a jednoczesnie wiem,
              ze jakby co, to nikt by mi nie podziekowal za to ze w czasie zwolnienia dawalam
              z siebie wszystko by wrocic do pracy itp albo by sie przydac firmie, albo ze
              nie chodzilam na zwolnienia...

              nie umiem jednak oszukiwac czy ubarwiac by dostac zwolnienie, a fakty ktore
              przedstawiam sa widac niewystarczajace, bo mimo cyklicznego ladowania z powodu
              przepracowania i reakcji organizmu u lekarza dostalam w listopadzie 3 dni
              (wyprosilam tzn. lekarz stwierdzil brak podstaw medycznych do zwolnienia a ja
              zapytalam o psychiczne i "zmiekla") drugie w grudniu na 5 dni w tym weekend (w
              obrebie ktorego byly swieta), na szczescie mialam jeszcze po zwolnieniu dwa dni
              urlopu wziete, wiec odoczelam dluzej...

              teraz lekarze po szpitalu chcieli mi dac zwolnienia 2 dni (+ 2 dni weekendu) po
              wyjsciu ze szpitala czyli dzis powinnam byc w pracy, ale lekarz przytomnie
              zapytal co robie, gdy spytalam co mam powiedziec pracodawcy jak bede sie zle
              czyla a w zaleceniach mam wyraznie powiedziane :LEZEC, jak sie dowiedzial co
              robie, przedluzyl mi zwolnienie do konca miesiaca czyli o tydzien..

              Z jednej strony otaczaja mnie ludzie ktorzy daja po glowie i mowia by zapomniec
              o pracy bo najwazniejsze jest dziecko, ktorzy wyczuwaja moje pozoranckie: czuje
              sie dobrze i kazdy sygnal pobolewania brzuszka traktuja powaznie, poniewaz maja
              za soba doswiadczenia "przeoczenia" takich sygnalow i jego konsekwencji (straty
              ciazy) z drugiej mam ludzi ktorzy uwazaja ze kiedys kobiety w ciazy przewalaly
              worki z burakami, ze ja sie z soba cackam i pieszcze (chociaz ani razu nie
              skarzylam sie komukolwiek z otoczenia dalszego na swoje samopoczucie, bo nie
              chce z ciazy i siebie jako ciezarnej robic umeczonej i umeczajacej wszystkich
              baby-jedzy).

              Z jednej strony jakos zazdroszcze tym kobietkom ktore maja tupet wyjeczec sobie
              zwolnienie od pierwszych dni ciazy i latwosc z jaka im sie to udaje, z drugiej
              chcialabym byc aktywna, miec kontakt z ludzmi, realizowac sie na tyle ile moge,
              ale w okrojonej formie, byle wiedziec ile moge i znac granice.

              Slyszalam gdzies fajne powiedzenie jednego z lekarzy- ze ciezarna moze wszystko
              ale do pierwszych objawow zmeczenia.
              --
              _______________________________ ___________________
              Dla jednych życie zaczyna się po40, dla innych po100
              • sowikoj Do pracoholiczek 27.01.05, 08:23
                Cześć MĄDralińskim Paniom, które mówią, że dawniej kobiety to buraki
                przerzucały w ciazy itd. Zapamiętajcie jedna podstawową rzecz DAWNIEJ kobiety
                rodziły jak miały 17 do 25 lat maksymalnie, teraz większość z nas ma wiecej niż
                30 i to niekiedy dużo więcej. A natura wie swoje.
                Dawniej kobiety przez całe życie nie miały połowy tego stresu przez całe życie
                swoje, który niejedna z Was ma w dawce na kilka dni.
                Dawniej ogólnie żyło sie wolniej, za to z wieksza ilościa ruchu, teraz w pracy
                głównie siedzącej, bezruch, a po pracy w samochodzik i do domciu.
                Reszte przykładów możecie same wymyślić i nie nadstawiać karku. Zmieniałam
                kilka razy pracę. pies z kulawą nogą nie docenia tego co robicie. Dla
                pracodawcy to poprostu praca, którą ktoś musi zrobić (nie ważne kto) i jak
                słusznie Cruk napisałaś za chwile zapomni, że sie poświęcałaś. Pomyslcie sobie,
                że te stresy juz teraz na dziecku zostawia ślad do końca życia w postaci
                wiekszej nerwowości itp. Na prawde chcecie swoje maleństwa narażac na to na
                starcie? A z Waszych wypowiedzi widac jak na dłoni, ze przejmujecie się jak to
                sie skończy. Więc skoro lubi sie swoja pracę i chce w niej byc tak zwyczajnie,
                po ludzku (dla mnie normalnie i wcale sie nie trzeba z tego tłumaczyć) to
                musicie się dystansować od stresu i dużo dużo wiecej wypoczywać po pracy. Lub
                zrezygnować z pracy. potem dokończę. Pa
                • sowikoj Re: Do pracoholiczek 27.01.05, 09:23
                  Wracam.
                  Tak to jest jak sie szybko pisze. Wyszło to okropnie. Głównie chodziło mi o to
                  byscie tym wszystkim Paniusiom co mówią takie rzeczy wrzuciły do przemyślenia
                  te kilka haseł, a przy okazji same o tym pomyslały.
                  Pomyslcie raz w życiu o sobie i rodzinie, a nie o dobrach materialnych, uznaniu
                  i sukcesach zawodowych. Dla mnie być z dzieckiem to wiecej niż kiedykolwiek w
                  życiu oczekiwałam, że mi sie przytrafi. Lubie swoja pracę, ludzi itd. Nie
                  wyobrażam sobie życia bez pracy - tak jak i Wy. A mimo to uważam, że jak cos
                  się dzieje to nie liczy sie nic oprócz zdrowia maleństwa i mojego w tym czasie.
                  Prosze Was uważajcie na siebie i bądźcie rozsądne za dwoje. Straty dziecka nie
                  da sie zapomnieć nijak!!!!
                  Dużo sił, ciepła i odwagi, by działać w zgodzie ze swoim sumieniem, a nie z
                  obiegowymi steorytypami i wymogami naszych zwariowanych czasów. Pozdrawiam.
                  I.
                  • muszelka04 Re: Do pracoholiczek 27.01.05, 10:59
                    Sowikoj, zgadzam się z Tobą w 100%. Nie nawidzę jak porównuje się kobiety
                    współczesne z tymi co żyły 100, 200 lat temu. Masz racje, że teraz żyjemy
                    zupełnie inaczej. To fakt, że wtedy kobiety też nosiły ciąże i rodziły dzieci,
                    ale nikt nie mówi o tym, że w razie jakiś komplikacji trudniej było pomóc
                    kobiecie, rodziło się więcej dzieci z wadami, czy chorobami, no i pewnie więcej
                    dzieci umierało, nie mówiąc już o kobietach umierających w czasie porodu. Więc
                    takie porównania nie mają sensu. A do tego ten stres.
                    Nie lubię także jak porównuje się jedną kobietę do drugiej, bo już nie tylko
                    pewnie na tym forum padło stwierdzenie, że każda z nas jest inna, różnie
                    przechodzimy ciąże, ba, każda z nas każdą ciążę pewnie inaczej przechodzi. Te
                    które są teraz w drugiej czy trzeciej pewnie to potwierdzą.
                    Ja osobiście wiem co znaczy stracić ciążę, bo mnie to dotknęło i pewnie nigdy
                    sie nie dowiem, czy mój ówczesny tryb życia (ciągle w biegu, w stresie, praca
                    po 10h) miał na to wpływ, czy nie, ale i tak mam do siebie ciągle wyrzuty, że
                    mogłam o siebie bardziej dbac, a praca i takie staranie się nie było tego
                    warte, bo i tak nikt tego nie docenił. Szef nawet nie zdąrzył dowiedzieć się,
                    że jestm w ciąży, bo jak do niego coś doszło, to już byłam w szpitalu i trwało
                    poronienie, jak wróciłam do pracy, to powiedział, że to przykre, ale przecież
                    jestem młoda i bedę miała jeszce dzieci. Ale co przeżłam, to moje. Dobrze, że
                    juz tam nie pracuję.
                    Teraz od początku lekarz bez wahania daje mi zwolnienia z powodu różnych
                    komplikacji, ale głównie z powodu tamtej ciąży. Gdzies głęboko we mnie
                    oczywiście drzemie poczucie winy, że siedzę w domu zamiast w pracy, bo teraz
                    ogólnie czuję się dobrze, ale wiem, że w pracy ciężko byłoby wysiedzieć mi te
                    8h i dzidziusiowi by się to nie podobało, bo jak tak siedzę pod kątem prostym,
                    to mnie kopie i zaczyna mnie boleć brzuch. I tak kończyło by się pewnie
                    krótszymi L4, bo i o przeziębienie też tam łatwo (kiepskie warunki tam są, jest
                    zimno, w WC niedomykające się okno, itd.)Poza tym w pracy mam spory stres (jak
                    wszędzie pewnie), szefostwo trochę mnie traktuje jak czarną owcę, bo ...
                    Napiszę Wam jak to było z moją pracą. Zaczęłam nową pracę w czerwcu. O ciąże
                    staralismy się już długo z jednym niepowodzeniem. Praca miała być na czas
                    określony na 3 msc-e na okres letni jako zastepstwo tych co idą na urlop. Szef
                    w sierpniu zaproponował mi pozostanie na dłużej i zaproponował umowę na 2 lata.
                    Podpisałam nowa umowę we wrzesniu, a tydzień później dowiedziałam się o ciąży i
                    poszłam na L4. Może na ich miejscu też bym sie zedenerewowała, ale dla mnie
                    najważniejsze jest dziecko. Pewnie nie mam co liczyć na dalszą współpracę w tej
                    firmie, ale myslę sobie jak nie ta to inna. Nidy nie wiadomo co będzie za te 2-
                    3 lata.
                    Ok. Juz kończę, bo sie rospisałam, ale chciałam powiedzieć "pracoholiczkom", że
                    to na prawdę nie warto tak zażynać się w pracy, bo nikt i tak tego nie
                    dostrzeże i jak już, to wolę mieć wyrzuty sumienia, że szefostwo sie na mnie
                    złości i pewnie "wyrządziłam im wielką krzywdę!!!!" niż jakbym miała miec
                    wyrzuty, że zaszkodziłam dziecku, a czasu się już wtedy nie cofnie i pozostanie
                    ból, strach,...
                    Pomyślcie o tym.

                    --
                    NIESPODZIANKA
                    • lolo09 Re: Do pracoholiczek 27.01.05, 12:03
                      popieram was w 100% i ciesze sie ze ta ciza pozwolila mi skonczyc badania i ze
                      damian w tym czasie nie chorawal. jednak gdyby cos bylo nie tak to z pewnoscia
                      rzucilabym wszystko i robila co kaza leakarze. ciaze przechodze podobnie,
                      jednakze z uwagi na szyjke jak i na to ze zabawa z 2,5 latkiem jest dosc
                      meczaca starm sie duzo odpoczywac. "pierwiastki" pewnie tego jeszce nie wiedza
                      ale maluch przewartosciowuje swiat. ja tez kiedys stawialam prace wysoko,
                      wyjcia w weekendy itp., ale odkat pojawil sie damian nabralam dystansu.
                      trudniej mnie zdenerwowac i w ogole. poki dziecko zdrowe i usmiechniete jest
                      ok. pamietam jak mial zołtaczke po porodzie. wylam jak bobr mimo iz wiedzialam
                      ze to normalne smile))) nawet pediatra sie smiala, a ja balam sie co bedzie jak
                      jej nie opanuja, zmiany w mozgu itp. teraz sie z tego smieje, ale wdety
                      dzwonilam do meza i wylam ze nigdy nas ze szpitala nie wypuszczasmile))))
                      potem kiedy damian mial 8 miesiecy i grype jelitowa i wymiotowal o 1 w nocy to
                      0,5 h trzumalam go przy oknie zeby nie zemdlal bo myslalam ze to ja w pracy
                      dotknelam jakies paskudztwo a on to wypil z mlekiem !!! od tej pory rekawiczki
                      i fartuch obowiazkowo. w szpitalu nie spalam 2 dni tylko pilnowalam by malemu
                      nic nie bylo, by sie nie zakrzusil wymiocinami, by goraczka nie wzrosla.
                      koszmar, ale minelo. to pozwolilo mi docenic ze procz zdrowia nic sie nie
                      liczy!!!!!
                      to tyle
                      oszczedzajcie sie mamuski, a jesli szef krzywo na to patrzy to bierzcie l4,
                      potem macierzynski, a potem majac w domku zdrowego dzieciaczka na pewno
                      znajdziecie nowa, lepsza prace smile)))))))
                      --
                      Damian (29.06.2002) i Krystian ?.05/06.2005 ( moje pierwsze zdjęcie )
                    • cruk praca a 27.01.05, 12:12
                      pracoholiczka sie nie czuje, mimo calego bagazu stresu lubie swoja prace i
                      jestem osoba aktywna, nie umiem siedziec bezczynnie i zawsze sobie potrafie
                      znalezc jakies zajecie (m.in. zalozylam 3 lata temu swoja firme z kolezanka,
                      alesmy sie rozstaly).

                      to nie jest tak, ze kwestie materialne przyslaniaja mi zycie, bo z czystym
                      sumieniem zrezygnowalabym z pracy zawodowej i zostala z dzieckiem w domu,
                      ale...nie moge. Maz jest "wolnym strzelcem", ma wolny zawod i nieregularne
                      dochody. Role sie odwrocily. Rok temu to on utrzymywal wszystko, a ja zbieralam
                      sie po "utracie" firmy i probowalam finansowo stanac na nogach (gdy dzialala
                      firma nie bylismy jeszcze malzenstwem). Wtedy tez pojawila sie kwestia dziecka
                      i nawet zmiana pracy tych planow nie zmienila. Nie chcialam czekac, nie
                      chcialam sie upodabniac do panienek z mojego otoczenia - samotnych nastawionych
                      na kariere i rozwoj wlasny.

                      Mamy z mezem mnostwo wariackich planow, jezdzimy na motocyklach (2 lata temu
                      zrobilam prawojazdy na motor), zaczelismy rok temu kurs nurkowy, podrozujemy -
                      ale lekka reka odwiesze to wszystko na kolek.

                      Sek w tym, ze dzis wrocilam z wizyty u lekarza i moja dr prowadzaca, znajac
                      moja sytuacje w pracy (1000 kontaktow z mediami miesiecznie, biuro prasowe -
                      pierwsza linia frontu to 2 facetow i ja czyli 3 osoby, oznaczaja - zakladajac,
                      ze Public Relations to praca bez limitu - ze dziennie kazde z nas ma ich 10,
                      faktycznie jest tego o wiele wiecej, dodatkowo kwestia "barana-przelozonego")
                      stwierdzila, ze musze sobie ulozyc relacje w pracy i ze zwolnienie ok, ale w
                      okolicach 30 tygodnia ciazy.

                      Moja pani dr ma swoja teorie: ciaza to nie choroba, moj stan - i stresy - nie
                      odbijaja sie na stanie ciazy, szyjka dluga, zamknieta, jest wszystko ok, a
                      kobiecie siedzenie w domu nie sluzy, ja w ciazy wygladam super, mam duzo
                      energii, straty zelaza nadrobie, mam sie nie martwic.

                      Tlumaczylam jej dlugo, na wszystkie strony czym i jak sie zajmuje, ale
                      zwolnienia nie dostalam. Mam sie oszczedzac. Mam wrazenie ze uwaza mnie za
                      lekka paranoiczke, szczegolnie ze jej powiedzialam, iz czulam ruchy dziecka juz
                      6 stycznia, a teraz jestem 21 i jak na pierworodke to bardzo wczesnie, wiec
                      chyba sie za bardzo skupiam na dziecku ?!?!?!? A dziecko pierwszy raz "dalo o
                      sobie znac" kiedy siedzialam przy biurku w pracy i wcale sie nie zastanawialam
                      szczegolnie co ono tam porabia.

                      Zeby bylo smieszniej przez ostatnie 2 tygodnie przytylam swoje pierwszy 1kg! a
                      bylam na zwolnieniu w tym czasie - jak nie jednym to szpitalnym. Wczesniej waga
                      stala, a w listopadzie i grudniu polecialy mi w dol - mimo braku wymiotow - 3
                      kg.

                      Wiem czym jest strata dziecka, poniewaz moja mama stracila 2 ciaze, w tym
                      blizniacza - wlasnie w podobnym okresie. W tym jedno poronienie pamietam. Wiem
                      jak ciezko bylo mamie i tacie, wiem jak ciezko bylo jej w ciazy ze mna.

                      Prosze nie oceniajcie, bo ja na prawde nie wiem co mam zrobic. Walczyc o
                      zwolnienie? jak?!? zmienic lekarza? to bylby 3 lekarz z ktorym mialam kontakt.

                      Pozostaje porozmawianie z szefem i ustalenie czy moze mnie zdelegowac do domu,
                      jesli nie, dr bedzie mnie widziala co tydzien do znudzenia.

                      Lekarz moja wie o rodzaju pracy, o szefie, o ilosci pracy i jej charakterze, o
                      poronieniach mojej mamy, o moich obawach, o moich checiach.

                      Pokazalam jej wage, ze zaczelam przybierac na wadze dopiero na zwolnieniu
                      lekarskim, ze odpoczywam psychicznie i fizycznie, dawkuje sobie "aktywnosc", a
                      nie mam 2 konferencje w ciagyu dnia ktore organizuje i gale wieczorem na ktorej
                      MUSZE byc, bo mnie wrobili tak, ze nie moge sie od tego czymkolwiek - a
                      szczegolnie ciaza - wykrecic - smieszne?

                      Niesadze. Ale nie wiem serio jak dzialac.

                      --
                      _______________________________ ___________________
                      Dla jednych życie zaczyna się po40, dla innych po100
                      • sowikoj Re: praca a 27.01.05, 13:06
                        Cruku! Te uwagi były skierowane nie tylko do Ciebie, ale do nas wszystkich.
                        Rozumiem w jakiej jesteś kropce i, ze taka sytuacja nie tylko komplikuje Wasza
                        sytuacje, ale tez napawa lekiem o przyszłość.
                        Postaraj sie zawsze wziasć głeboki oddech (dosłownie to kilka głebokich
                        oddechów i 3sek myslenia o czyms bardzo przyjemnym i upragnionym- ja wyobrażam
                        sobie maleństwo u siebie na rękach wtulone noskiem w moja pierś) i nabrac
                        dystansu do aktualnej"Akcji". Nie jest to łatwe ale mozna się nauczyć. Co
                        dziennie prowadze negocjacje handlowe lub sprawy reklamacyjne i wiem, że nerwy
                        nie woda. mimo to po prostu wycwiczylam kilka sposobów zdystansowania się do
                        sparwy. Taki spokój jest bardzo dobrze odbierany przez oponentów i jednoczesnie
                        wpływa na nich uspokajajaco. jest zaraźliw innymi słowy.
                        Nie wiem czy bym wypraszała L-4. Chyba nie, ale tez nie miałam nigdy problemów.
                        Przeciwnie zawsze lekarze sami mi proponują.
                        Co do wagi to się zupełnie nie przejmuj. Bedziesz przybierała normalnie i nie
                        masz o co sie bać. Pierwiastki, szczeg. szczupej budowy wolniej przybierają,
                        podobnie jak młodsze dziewczyny, niż starsze. Po prostu miesnie są jeszcze nie
                        naciągnięte i są bardziej zwarte. Jak Ci starcza energii to pracuj!
                        Co do zachowania w przcy proponuja nie trzymać fasonu na siłę, ale od czsu do
                        czasu pouzalac sie trochę, potrzymać za brzuch (+kilka głębokich westchnięć)
                        przy szefie itp. To jest taka troche gra pozorów, która przypomni panom o Twoim
                        stanie. I przywoła ich do pionu ciutkę. Nie powinnas uwazać, ze to by było nie
                        w porządku wobec nich. Nie masz obowiązku im dorównać (to tylko Twoja ambicja
                        podpowiada Ci że nie chcesz sie okazać gorsza, a w rezultacie robisz dwa razy
                        tyle). Mozna czasem posymulowac prace (nie zawsze się da).Jestem wiecej niż
                        pewna, ze oni z powodzeniem moga przejąć częśc Twoich obowiązków. Jak znam
                        facetów to są dobrzy w spychaniu na innych najbardziej wrednych kawałków.
                        Jesteś inteligentna więc na pewno wiesz jak sobie odpowiednio radzić. Po prostu
                        spróbuj! Praca w domu dałaby Ci na pewno trochę wytchnienia.
                        Życzę powodzenia.
                        Na szczęście nasze dzieciaczki są duzo odporniejsze niż to wynika z naszych
                        obaw. trzymam kciuki za Ciebie i powodzenie AKCJI przniesienie pracy do domku.
                        Bądź dobrej mysli.
                        I.
                        • cruk Re: praca a 27.01.05, 13:40
                          serdecznie Ci dziekuje za rady..

                          nie wiem czy umiem sobie radzic ze stresem, na dluzsza mete raczej nie, bo
                          odklada sie to we mnie, cisnie i znajduje ujscie w pewnym momencie, albo sie
                          porycze, albo zaczyna mi zdrowie szwankowac, szczegolnie zoladek albo glowa
                          (rok temu odchorowywalam bardzo silnymi migrenami, na szczescie znalazlam na to
                          metode i nie musze brac lekow).

                          Pierwsza ciaza to i pierwsze obawy, pierwsze "razy" etc. nie ma sie duzej
                          odpornosci, chetnie podpatrze "sprawdzone" metody na "stresy" w szczegolnosci.
                          Mi czasem pomaga wyjscie, chociazby spacer z psem, poplywanie, muzyka, na
                          bezposrednio przelozonego nie znalazlam metody.

                          Na sile nie chce isc na zwolninie, szczegolnie, ze poza tymi 3 momentami na
                          prawde mam sporo energii i optymizmu, bardzo bym chciala znalezc rozwiazanie
                          ktore by pogodzilo wszystko, ale tez chcialabym "wiedziec" jak poznawac
                          krytyczne momenty, bez wsluchiwania sie i obserwowania swojego organizmu to
                          raczej nie mozliwe, chociaz nie uwazam, by bylo to rownoznaczne ze zbytnim
                          skupianiem sie na ciazy.

                          waga sie az tak nie przejmuje, wszystko w swoim czasie, jestem dosc wysoka i
                          mam drobny kosciec, chociaz nie naleze tez do chudzielcow, niedowage mialam w
                          ogolniaku, ale przez treningi siatkowki i duzy ruch (codzienny basen, rower) w
                          pewnym momencie przy 173cm dobilam 65 kg i tak mi zostalo. Nie kontrolowalam
                          wagi, raz bylo wiec 61 raz 67. Przez ostatni rok chyba wazylam w okolicach tych
                          67, a na poczatku ciazy 67-68, potem strata do 65 i teraz wreszcie 69,2kg big_grinDD

                          przy + 7-14 innych kolezanek to zadne osiagniecie, ale ja sie ciesze jak
                          glupia smile) a dzidzia jest akuratna rozmiarami do wieku ciazy, wiec tym wieksza
                          radosc smile

                          jestem dobrej mysli, w koncu za 2 tyg. kolejna wizyta u lekarza (bedziemy sie
                          widywaly czesciej teraz).

                          usciski i postaram sie pocwiczyc metody relaksacyjne wink
                          --
                          _______________________________ ___________________
                          Dla jednych życie zaczyna się po40, dla innych po100
                          • aagulek Re: praca a 27.01.05, 21:57
                            Cruk a ja sie ostatnio zaczelam zastanawiac czy to nie pracoholizm jednak,niby
                            sie lapkami od tego bronilam zawsze ale czy sie przypadkiem nie
                            usprawiedliwiamy?ja tez lubie swoja prace, kontakt z ludzmi, ale....zarzadzam
                            obiektem biurowym, nie ma sily by stresu nie bylo, dzis brzuszek dal mi sie
                            porzadnie we znaki, dotarlam kolo 18 do domu i spalam jak dziecko do 20,
                            naprawde najchetniej poszlabym na zwolnienie, ten twardniejacy brzuch nie jest
                            dobra oznaka to wiem, ale wizyta w czwartek a do srody wlacznie mam pilne
                            spotkania z najemcami..jestem niemal na 100% pewna ze moja gina sama mnie wysle
                            na zwolnienie, ostatnio tylko sie pytala czy przerazona jestem jak mi
                            zafundowala 3 tygodnie zwolnienia, bo twierdzi ze tydzien w ciazy to jak 1
                            dzien normalnie(nie zeby ciaza to nienormalnie, ale inaczej wink )..i nie ma sie
                            co zaglebiac tylko brac zwolnienie w lape i odpoczywac bo tak jak pisza
                            dziewczyny straty nikt nie wynagrodzi a wyrzuty sumienia ugnebia, trzymaj sie
                            cieplutko, pozdrawiam wszystkie rownie cieplo, Agnieszka i Maleństwo 17t5dc
      • emma_euro_emma Re: Brzuszek 27.01.05, 19:20
        Wróciłam właśnie od lekarza. Musiał mnie szybko załatwić, bo nie byłam zarejestrowana i wtryniłam się do niego bez kolejkismile Więc mnie nie badał, tylko kazał mi brać No-Spę 3 razy dziennie, mniej chodzić i się nie denerwować. To ostatnie powtórzył kilka razy, ale ja nie jestem pewna, czy miał na myśli to, żeby się ciągnącym brzuszkiem nie denerwować, czy żeby w ogóle omijać stres.
        Ale mnie świntuch nastraszył; zapytał, która to moja ciąża i jak powiedziałam, że pierwsza, to odpowiedział: "No to chyba nie ostatnia, prawda? Więc proszę No-Spę łykać i się nie denerwować". No i jak tu się nie stresować! Ale uspokoił mnie mówiąc, że to jest dość normalne w ciąży i nie mam się niepokoić.
        Z tego wszystkiego zapomniałam się zapytać, czy mogę do pracy chodzić, więc biorę sobie wolne jeszcze tydzień - 3 lutego mam "normalną" wizytę, to się zapytam.
        Pozdrawiam i życzę świętego spokojusmile
    • emma_euro_emma Tatuś... 27.01.05, 20:12
      Muszę się Wam pochwalić, że mój mąż przedwczoraj pierwszy raz poczuł kopniaki swojego potomka. I cieszył się jak dzieckosmile To takie słodkie...
      Nie wiem, czy to zbieg okoliczności, ale moje Maleństwo potrafi być cały dzień bardzo spokojne, a jak mój mąż wróci z pracy (ok. godz. 1.00 w nocy), to dopiero zaczyna wariować...
      A jak u Was z przyszłymi Tatusiami?
      • jaiza do Cruk i innych Kobietek 27.01.05, 22:04
        Cruk, na pytanie dotyczące szyjki chyba już dostałaś odpowiedź, więc się nie
        martwisz.
        Czytałam Twoje posty o pracy, mam nadzieję, że opisanie tego tu pozwoliło Ci
        uporządkować mysli, decyzję co robić (niestety) musisz podjąć sama. Dziwi mnie
        trochję podejście Twojego lekarza do zwolnień. U nas tego nie ma, za każdym
        razem lekarz pyta mnie czy chcę posiedzieć w domu. Ja nie chcę, bo akurat teraz
        mam 3 tygodnie ferii a później będę chodzić w 2 dni w tygodniu i to na 4
        godziny. Moja praca to przyjemność i raczej sposób na wyjście do ludzi niż
        stres.
        Natomiast gdybym miała pracę 8 godzinna i takie stresy jak Ty lub inne
        Dziewczyny tu opisujecie nie wahałambym się. Strata dziecka jest straszna ale
        jeszcze straszniejszy poród przedwczesny np. w 26 tygodniu, walka o dziecko,
        kilkumiesięczny pobyt w szpitalu z dzieckiem (i wtedy o ironio nie chodzi się
        do pracy) oraz duże prawdopodobieństwo niepełnosprawnosci malucha. Byłam
        świadkiem kilkudziesięciu takich historii.
        A my, pamiętajcie urodzimy w terminie zdrowe dzidzie!!! Trzymajcie się i niech
        Was coś natchnie i pomoże byscie powzięły właściwe decyzje. I.
      • aagulek Re: Tatuś... 27.01.05, 22:07
        Emma w ktorym tygodniu jestes?ja 17 i 5 dni i na razie tylko laskotki, przyszly
        tatus niepocieszony ze nawet nie wie o czym mowie, jak moze ktos laskotac od
        srodka?wink czekamy niecierpliwie na kopniaki, Aga
        • emma_euro_emma Re: Tatuś... 27.01.05, 22:34
          Oj, ja to już jestem w końcówce 22 tc. Właśnie dziś zaczyna się nasz szósty miesiąc. Termin mam na 04.06.2005.
          Aagulek, nie martw się. Ja dopiero całkiem niedawno zaczęłam czuć takie prawdziwe, mocne kopniaki. Wcześniej, mniej więcej od 18 tc też czułam tylko takie łaskotki ("bbbllluuuppp"), a dopiero od ok. dwóch tygodni to już tak porządnie czujęsmile Najbardziej szaleje jak leżę na plecach, koniecznie rozluźniona.
          A Tatuś Twojego Maleństwa jeszcze nie raz poczuje kopniakasmile
          Pozdrawiam.
          • madzias1968 Re: Brzuszek 28.01.05, 11:27
            Jeszcze niedawno zastanawiałam się czy iść do pracy czy nie z powodu bolącego
            od czasu do czasu brzuszka. Zdecydowałam jednak, że pójdę i zobaczę jak się
            będę czuła. Wytrzymałam 3 dni. 8 godzin w niezbyt wygodnym fotelu, w dusznym
            pomieszczeniu zrobiło swoje. Brzuszek zaczął boleć jeszcze bardziej i dodatkowo
            się napinać. Wczoraj byłam u gina i dostałam zwolnienie na miesiąc (bez
            najmniejszych problemów). Pomimo, że lubię swoją pracę i mimo ciąży jestem
            dobrze odbierana to boję się o swoje maleństwo, a jak się żle czuję to i z
            psychiką u mnie nie jest najlepiej.
            Cruk bardzo zdziwiła mnie postawa twojej lekarki, tym bardziej, że to ty wiesz
            jak się czujesz, a nie ona. Jeśli czujesz, że potrzebujesz odpocząć pójdź może
            do internisty po zwolnienie. Myśl w tej chwili tylko o sobie i dziecku. Ty
            wiesz najlepiej co wam potrzebne.
            POzdrawiam wszystkie czerwcówki, Magda.
            • cruk Re: Brzuszek 28.01.05, 14:17
              wszyscy sie dziwia mojej lekarce..pomijam fakt totalnej irytacji mojego ojca,
              ktory wie co to strata ciazy, ma pracownice w firmie w koncowce ciazy i
              rozmawia z nimi, traktuje bardzo cieplo i widze jego bezsilnosc..z reszta nie
              tylko jego bo ja sie tez czuje jak - delikatnie ujmujac - schizofreniczka, jak
              rozmawiam z lekarka..

              mnie tknelo po jej wizycie u mnie podczas pobytu w szpitalu, miala chwile wiec
              rozmawialysmy o pracy.. i wlaczyla mi sie juz wtedy czerwona lampka, ze kobieta
              ma swoja teorie i sie jej bedzie trzymac..

              nie mam tylko juz sily zmieniac lekarza, raz zmienilam, a raczej zrezygnowalam
              z chodzenia priv i postawilam na jednego, sprawdzonego gin, to mi go przeniesli
              na chirurgie i podstawili ta.. szukanie kolejnego lekarza i znow od poczatku
              tlumaczenie co i jak sie ze mna dzialo.

              dziwi mnie to, ze zaden z lekarzy u ktorych bylam - czy to "awaryjnie" w
              klinice, gdy nie mialam szans dostac sie do prowadzacego szybciej tylko
              konsultowalam przez telefon, ale to zaden nie zasugerowal ze powinnam odpoczac
              na zwolnieniu, dawali minimum 2-3 dni..

              porozmawiam we wtorek z szefem, kadrami i prawnikiem, jak sie nie da znalezc
              rozwiazania, to albo mnie zobaczy "perfidnie" pod gabinetem znow pani dr, albo
              skorzystam z rady kolezanek, ktore mi oferuja kontakt ze "swoim" lekarzem,
              wypisujacym zwolnieni od reki bo ciaza to stan "specjalny i delikatny" i znajde
              lekarza ktory sie zgodzi na zwolnienie.

              mam tez jeszcze jednego lekarza ktory prowadzil mnie wczesniej przez pare lat,
              jako lekarz, przed tym jak zaszlam w ciaze, chociaz od roku nie mialysmy ze
              soba kontaktu ze wzgledu na rozne zawieruchy..moze z nia po prostu jak z
              kobieta pogadam, jak spala mi wszystkie rozwiazania..

              nie odbierajcie mnie prosze jako bezwolna istote, bo potrafie walczyc o swoje,
              ale z drugiej strony gdy racjonalne argumenty zawodza, glupieje, bo chyba nie
              umiem "wyklocic" sie z lekarzem, czy symulowac zapasc, wszakze a) to ona
              skonczyla medycyne i bierze pieniadze za to co robi b)powinno sie miec do
              lekarza zaufanie trudno samemu wystawiac sobie diagnozy i ciagle polemizowac..

              jak lekarz na izbie przyjec sie zirytowal ze sie na niej znalazlam
              z "niedogodnosciami" i mnie przyslal tam lekarz i z ambolatorium, to portafilam
              mu twarz zamknac komentarzem ze jest po to zeby pomagac..

              irytuje mnie ta sytuacja z lekarzem bardzo, bo dobro dziecka jest priorytetowe
              i z doswiadczenia wiem, ze sa to wartosci najwazniejszew zyciu, bo i prace i
              pracodawce i w koncu lekarza mozna zmienic, a zdrowie i zycie ma sie tylko
              jedne..

              dziele sie tu z Wami wszystkimi watpliwosciami, jakby myslac na glos, wiec
              przepraszam, jesli czasem beda metne..

              usciski

              Patrycja


              --
              _______________________________ ___________________
              Dla jednych życie zaczyna się po40, dla innych po100
              • sylkon Re: Brzuszek 29.01.05, 12:15
                Witam po długiej nieobecności!!
                Często tu zaglądam, trudniej mi jednak coś napisać, nie mam do tego zupełnie
                głowy. Czytałam Cruk Twojego bloga i bardzo podoba mi się Twój styl pisania.
                Jeśli chodzi o pracę, to zgadzam się z Jaizą, sama ograniczam obowiązki
                zawodowe do minimum, mam nienormowany czas pracy, na dodatek pracuję z dziećmi
                w świetlicy socjoterapeutycznej.Dzieciaki zaczęły ostatnio strasznie chorować,
                ciągle chodzą zakatarzone, kichające, a ostatnio zaczęły mnie straszyć epidemią
                świnki. Gdy tylko widzę jakiekolwiek objawy wskazujące na chorobę, bezlitośnie
                odsyłam do domu. Powoli też przyzwyczajam ich do swojej nieobecności i do
                ostatecznego rozstania.
                Wczoraj jedna z dziewczyn z forum przesłała mi super książkę "Język niemowląt",
                T. Hogg. Jeśli chcecie, mogę Wam przesłać (wersja elektroniczna). Świetnie
                napisana, zgadza się w większości z moimi poglądami na wychowanie, a przede
                wszystkim mnie i mojego męża uspokaja. Nie doszłam jeszcze do końca, ale już
                teraz mogę spokojnie polecić.
                Pozdrawiam Was wszystkie i trzymam kciuki za Wasze Dzidziusie. Mam nadzieje, że
                odpoczniecie sobie w ten weekend.
                Sylwia
                  • lolo09 e-book 29.01.05, 13:17
                    ja tez poprosze
                    loma@skarb.telsat.wroc.pl
                    smile
                    --
                    Damian (29.06.2002) i Krystian ?.05/06.2005 ( moje pierwsze zdjęcie )
                • olina77 Do Sylkon 29.01.05, 12:41
                  Hej, hej! Ja bym bardzo prosiła o tą książkę. Oglądam jej program i bardzo mi
                  się podoba. Książkę próbowałm kupić, ale nie ma jej w księgarniach.
                  Możesz przesłać na adres gazetowy, albo na olasobora@wp.pl
                  Z góry serdecznie dziękuję!!!
                  --
                  Bartuś
                • olina77 moje newsy 29.01.05, 12:49
                  Od kilku dni nic nie pisałam, bo net nam nie działał. Dziękuję dziewczyny za
                  przepisy. Po kolei będę robiła smile

                  Wczoraj odebrałam najnowsze wyniki i miałam wizytę comiesięczną u gina. Do
                  mojej kilkuletniej zakrzepicy i ciążowego nadciśnienie doszła ... cukrzyca
                  ciążowa!!! Dostałam skierowanie na prowadzenie ciązy do Akademii Madycznej w
                  Gdańsku (podobno tylko tam w moim województwie zajmują się ciężarówkami z
                  cukrzycą). Mój lekarz powiedział, że jestem przypadkiem ekstremalnym, jeszcze
                  czegoś takiego nie widział, żeby jedna osoba miała tyle złych rzeczy na raz
                  (jeszcze dochodzi konflikt serologiczny i jaskra).
                  No i mam skierowanie na oddział patologii ciąży - mam poleżeć i będą mnie
                  oglądać i badać. W poniedziałek idę się dowiedzieć, zarejestrować i nie wiem
                  czy od razu będą mnie kłaść, czy wyznaczą dzień. Poproszę męża żeby wam wrzucił
                  co u mnie słychać, jak już tam będę.
                  Trzymajcie się i uważajcie na siebie!
                  Pozdrawiam w niewesołym nastroju...
                  --
                  Bartuś
                  • lolo09 Re: moje newsy 29.01.05, 13:19
                    trzym sie
                    podobna taka nietolerancja glukozy przechodzi po ciazy
                    no i koniecznie niech nam twojh mezulek pisze co u ciebie
                    buziaki smile)))
                    --
                    Damian (29.06.2002) i Krystian ?.05/06.2005 ( moje pierwsze zdjęcie )