Dodaj do ulubionych

Grudzień 2004 - c.d.

    • dorotkaf1 Re: Grudzień 2004 - c.d. 09.12.04, 15:54
      hej
      wczoraj byłam na zapisie KTg i mam do was pytanko!!! jakie u was tętno płodu -
      u mnie ok 160-170 zaczęlam 38 tc !!!!!!prosze o odzew bo asie troche denerwuję!
      a tak poza tym na razie spokoj może dzidzia chce dopiero pod choinkęsmile?
        • ewt80 Re: Do Opieniek 09.12.04, 18:07
          Ja bardzo chętnie bym dostała przepis na pierniczki na choinke,rok temu miałam
          przepis z gazety i okazało sie ze nie był dobry ,więc jak ty masz juz
          wypróbowany to poprosze.Chce z synkiem popiec zeby czuł sie ważny,bo widze że
          juz odczuwa większe zainteresowanie moje brzuchem niż nim.Dzięki
          Ja juz bym chciała urodzić,a tu cisza,chyba to że synek mi sie urodził 20 dni
          przed terminem tak mnie rozpieściło że teraz tez na to czekam,boje sie Świąt w
          szpitalu.ALe staram sie myslec pozytywnie.Pozdrawiamsmile
          • opieniek1 Re: Do Opieniek 09.12.04, 20:50
            jutro wpiszę przepis na pierniczki. To jest przepis sprzed paru lat z gazety
            wyborczej autorstwa Agnieszki Kręglickiej. Robię je regularnie kilka lat z
            rzedu, są rewelacyjne i proste. Mój synek mówi, że bez tych pierniczków na
            choince święta się nie licząsmile)) zwykle wycinamy gwiazdki i dzwoneczki, ale
            zdarzyły się i króliczki wielkanocne i kaczki.
            Mój synek też się urodził 10 dni przed terminem i też mi się zdawało, że teraz
            tak będzie. Zostało jeszcze 10 dni i może się uda...
            • martolina77 Re: Do Opieniek o pierniczkach :-))) I TAKIE TAM.. 09.12.04, 21:24
              Opieńku Drogi,
              Mam nadzieje, ze planując wypisanie przepisu na owe pierniczki - zrobisz to na
              forum? Ja tez czekam na przepis. A nuż, jak Antoś się jeszcze nie będzie
              wybierał na drugą stronę brzucha za tydzień to w ramach świątecznych
              przygotowań z Bazylkiem upieczemy kilka?

              Wzięłam przykład z Ciebie i wybrałam sie dzis z kolezankami do muzeum. Masz
              rację, kobiety w zaawansowanej ciąży w takim miejscu wzbudzają
              zainteresowanie wink)).

              Poza tym, bylam na KTG, zadnych skurczy, czopów, wód, itp. Czyli oczekujemy
              dalej! Tylko dietę cukrzycową jakoś trudniej mi przestrzegać... Teraz, z kolei,
              najbardziej brakuje mi miodu: jak patrze na mojego kochanego jak wcina serek
              bialy z prawdziwskim miodkiem gryczanym (z pasieki od znajomych) ślinka mi
              strasznie leci. Buuu... A po urodzeniu, tez nie bardzo się go najem, bo może
              uczulać sad

              Pozdrawiam Wszystkie Oczekujące.
              • dorella Re: Do Opieniek o pierniczkach :-))) I TAKIE TAM. 09.12.04, 21:56
                piernikow jeszcze nie upieklam, ale wywiesilam swiateczne rekawiczki - reczniczki w kuchni
                i tez zamierzam kupic jutro gwiazde betlejemska.
                warto tylko pamietac, ze jest to roslina z trujacym sokiem, wiec lepiej wyekspediowac meza do jej pielegnacji.

                hm, pierwszy raz w zyciu jakos tak malo czekam na Swieta, a tak bardzo na Wielki Swiateczny Prezent...

                pozdrowionka

                dorella
                • martolina77 Re: O świętach i Świątecznych Cudach 10.12.04, 11:31
                  Dorelko,
                  Dla mnie zawsze święta były takim okresem oczekiwań na spotkanie z rodziną,
                  przyjaciólmi. A teraz cały ten czar został zniesiony w daleką "dalekość"...
                  Całą sobą jestem pochłonięta wypatrywaniem choćby najmniejszych symptomów
                  porodu, a ze świątecznych przygotowań - cóż - kupiłam bombki w IKEA (nawet
                  choinki nie mamy). I zaplanowałam upieczenie pierniczków (Aniu, dzięki).

                  To będą nasze pierwsze święta razem poza domem rodzinnym. Może przyjada moi
                  rodzice do nas (240 km od wway) ale to też jest wielka niewiadomą. Na święta
                  zawsze jeździłam do babci i dziadka na wieś na prawdziwe rodzinne biesiady przy
                  starym piecu z całą rodziną (czteropokoleniową). Mój Artek tez tam był. Takie
                  swieta są urocze. Spacerki po wsi wśród starych domów obsypanych śniegiem i
                  drzewa pomalowane szronem. Coś pięknego - Cud. Teraz pomyślałam, że troche mi
                  tego szkoda... bo to już powoli przemija...

                  Teraz czeka mnie inny Świąteczny Cud. O jego uroku będe mogła opowiedziec
                  dopiero "po", bo jeszcze troche do mnie nie dociera za najpóżniej za dwa
                  tygodnie juz będzie taki mały szkrab popiskiwał przy mnie. Taka niewiadoma. Jak
                  ja na to zareaguję? NAwet nie potrafię sobie wyobrazić. Na razie tylko czuje
                  jak Młodzieniec w brzuszku uracza mnie kopniakami w żeberka smile)) i szczerze to
                  już jest ten CUD.

                  To tyle. Chyba na jakies rozważania mnie wzięło.

                  Całuję Was Wszystkie Świąteczne Mamy.

                  ps. mówiłam juz ze mam skierowanie na poród na 22 grudnia? O Matko!!! Zaczynam
                  pękać!!!
                  • martolina77 A WRACAJĄC NA ZIEMIĘ.... 10.12.04, 11:38
                    ... uczynki na dziś:
                    - wkręciłam zabezpieczenia w przewijaku żeby po łóżeczku się nie przemieszczał,
                    - jedziemy w koncu kupic mikrofale i telefon przenosny (teraz rozmawiajac przez
                    telefon musze stac w przedpokoju - przy dluzszych pogadankach strasznie to
                    meczące - poza tym, nie ma mozliwosci wyciszenia dzwonka - a dla dzidziusia to
                    nie za dobre)
                    - i jak zawsze - sprzątanie. Moze dzisiaj okienka?
                  • opieniek1 Re: O świętach i Świątecznych Cudach 10.12.04, 11:52
                    to znaczy, że jak nie urodzisz do 22, to będą ci wywoływać czy położą i będą
                    obserwować? Boże, najbardziej się boję, że wypadnie na święta. Mój mąż już
                    chyba się z tym pogodził, bo dzisiaj powiedział,że mała będzie 24. Ale ja tak
                    nie chcę...
                    ciekawe, czy Iwonka urodziła, wczoraj pisała, ze jest juz blisko i że powoli
                    sie rozsypuje.
                    Idę pokrążyć po sklepach, jakieś ostatnie zakupy zrobię, może coś wyniknie z
                    tego.
                    • martolina77 Re: O świętach i Świątecznych Cudach 10.12.04, 12:18
                      22 ide na wywolanie. Cykrzycówki nie moga przenosic ciązy bo moga urodzic
                      male/wielkie dzieciaczki - poza tym, cukrzycówkom łożysko szybciej sie
                      starzeje. Moja kolezanka-cukrzycówka 2 tyg. przed terminem urodzila, a lozysko
                      juz bylo zwapniale (brrrr...). Drżę na samą mysl...

                      Sama jestem ciekawa jak Iwonka sie trzyma (czy jeszcze sie trzyma). A czy moze
                      ktoras z Was ma jej nr komorki zeby choc sie zapytac?

                      A ja wlasnie walcze z mailem do znajomej, ktorej wynajmuje swoje mieszkanie na
                      Służewiu (po bardzo atrakcyjnej cenie - wiem, bo sama kiedys wynajmowalam).
                      Rozliczenie za wode wykazalo 400 zl niedoplaty!!! Musze delikatnie ta kaske
                      wyciagnac, zwlasza, ze na tym mieszkaniu jeszcze nie zarabiam
                      (czynsz+kredyt+pozyczka z ZFŚS) - i nie chce wiecej dopłacać. Jezeli zacznie
                      sie gadac o kasie, zawsze jest niemilo. Oj, jak ja tego nie lubie!
                  • dorella Re: O świętach i Św-ch Cudach - do martoliny77 10.12.04, 12:16
                    O, to, to... Dokladnie!
                    W przeszlosci jakby do mnie docieralo, ze do Swiat dwa tygodnie,
                    to dostawalabym swiatecznego szalenstwa.
                    Teraz szalenstwo swiateczne jest raczej swiateczna melancholia,
                    scisle uzalezniona od myslenia o malenkim czlowieczku lezacym w koszyczku,
                    obok choinki...
                    Czyli rodzisz 22.12? Jeny, u mnie jakos tak sie uspokoilo, ze moze faktycznie dociagne prawie do Swiat.
                    A brzuch mi sie wcale nie opuszcza.

                    Dzis jade z mama kupic specjaly na swiateczny pasztet, ktorego i tak pewnie nie bede mogla jesc... wink
                    no i gwiazdke betlejemsksa.

                    usciski!

                    dorella
                    • martolina77 Re: O świętach i Św-ch Cudach - do martoliny77 10.12.04, 15:14
                      Dzis przy sniadaniu marzylismy o pasztecie mojej mamy wink)).... moze przywiezie
                      troche na swieta??? Chociaz nie chce jej obciążac praca w kuchni, bo wlaśnie
                      konczą remont u siebie w mieszkaniu, wiec mama pewnie jest jednym klebkiem
                      nerwow! A tu jeszcze święta!!! Córka rodzi!!! (choc do córki rodzącej jest
                      przyzwyczajona - moja siostra ma trójeczkę). Ale i tak Bidulka, tyle przeżyc.

                      Tak tak... jeszcze 12 dni! O rany!
                      • opieniek1 Re: O świętach i Św-ch Cudach - do martoliny77 10.12.04, 15:31
                        ja marzę o pierogach z kapustą i grzybami mojej siostry. W Wigilię pewnie nie
                        będę ich jeśćsad((
                        poza tym barszczyk z uszkami, zakwas na barszcz już niedługo trzeba będzie
                        nastawić.
                        Pochodziłam sobie dzisiaj po mieście, 3 godziny bez autobusu, wind i schodów
                        ruchomych. Jak się mała nie ruszy, to nie wiem.
                        • martolina77 Do Opieńka - jesteś Wielka (dosł i w przen.;-)))) 10.12.04, 15:40
                          Serio!
                          Przepraszam za TAKIE porównanie, ale jesteś Cyborgiem! Ja chyba umarłabym po
                          takim spacerze (na pewno z nerwów - przez konieczność siusiu co pół godziny)!!!

                          Pomarzymy trochę?
                          .... widzę stół wigilijny, na nim barszczyk z uszkami (hmmm...) i karpia - jak
                          święta to tylko z karpiem!

                          Uparte te nasze dzieci!
                        • kuczynska78 Re: O świętach i Św-ch Cudach - do martoliny77 10.12.04, 15:47
                          Hej!
                          Opieniek1 u mnie te spacery, nawet 3 godzinne nie pomogły. Ta mała diablica w
                          brzuchu wogole nie chce wyjść. Wczoraj zafundowałam jej szorowanie okien, a
                          potem marsz godzinny(to nie był spacer) i dalej kompletnie nic sie nie dzieje...
                          Za godzinke jade na ostatnie zakupy( później juz szpital, potem pojawi się
                          maluch, więć będe wyłączona), musze zaopatrzyc lodówke mojej rodzince. Chce tez
                          zaglądnąć do La HAlle, podobno są duże wyprzedaże związane z likwidacja sklepów.
                          Moze wynajde coś fajnego dla Oliwki i przy okazji dla malucha.
                          Aga
              • opieniek1 do martoliny 10.12.04, 10:45
                martolina77 napisała:

                >>
                > Wzięłam przykład z Ciebie i wybrałam sie dzis z kolezankami do muzeum. Masz
                > rację, kobiety w zaawansowanej ciąży w takim miejscu wzbudzają
                > zainteresowanie wink)).
                >
                >>
                >no... ja byłam jeszcze z koleżanką, która ma małe dziecko, w wózku. Byłyśmy
                śledzone przez ochronę, bo przecież takie dwa dziwolągi mogą coś nabroić. Poza
                tym strasznie się uśmiałyśmy z "udogodnień dla niepełnosprawnych". Taki
                niepełnosprawny na wózku ( a więc i matka z wózkiem), chcąc wejść do Zachęty,
                musi iść od przodu po ogromnych schodach, kupić bilet, a potem może już śmiało
                śmigać tylnym wejściem z windą. Zachęta mnie już nie zachęca.
                Uratował nas kolejny kosmita- pani z telewizji, która zainteresowała ochronę
                bardziej niz my. A ja doznałam zaszczytu- zakonnice mnie paluchami wytykały-
                zobaczcie jaki mały zwiedzacz- i na mój brzuch. Uśmiałam się nieźle.
        • delfinlex Re: Grudzień 2004 - c.d. 09.12.04, 18:10
          Witam serdecznie wszystkie uczestniczki forum.
          Jestem na Oczekiwaniu pierwszy raz więc może troszkę przedstawię siebie i swoje
          maleństwo w brzuszku.
          Jestem w końcówce 38 tc - termin mam na 25.12 (z USG 24.12). Maluszek -
          Kacperek - 2 tygodnie temu wazył 3 kg i chyba dalej rośnie...
          Kilka dni temu - w nocy z wtorku na środę - mieliśmy fałszywy - jak się
          okazało - alarm i wizytę na Karowej. Miałam skurcze przez 2 godziny -
          skracające się z 10 do 5-ciu minut. No i potem w szpitalu na KTG ciąg dalszy,
          ale niestety tylko to... Szyjka bardzo wysoka - rozwarcie tylko na palec.
          No i w końcu wróciliśmy do domku..
          A teraz siedzę sobie i czekam. Kurczę się co jakiś czas, ale już nie regularnie
          i nic poza tym się nie dzieje. Jak myślicie, czy mam szansę na święta w domku z
          syneczkiem w ramionach??
          Pozdrawaiam serdecznie i czekam na wszelkie posty.
          • fenka Re: Grudzień 2004 - Witaj! 09.12.04, 18:57
            Jak fajnie - tyle dziewczyn już urodziło, a tu mamy jeszcze jedną
            grudnióweczkę wink
            Jak masz na imię? Aga pewnie zaraz wciągnie Cię na naszą listę.
            Wiesz, ja również mam termin na Święta, ale chyba urodzę w styczniu albo
            lutym wink Aktualnie zero objawów (co 2-3 dni bardzo nieznaczne plamienia, czasem
            jakiś skurcz(yb)yk, o porodzie nie myślę i nie doczytuję - chyba wolę, żeby
            mnie wszystko zaskoczyło. Póki co z przyjemnością wyczuwam stópkę (chyba) po
            lewej stronie brzucha wink

            Do Kasiu,
            skoro wg Twoich wyliczeń jak również USG termin wychodzi na końcówkę grudnia,
            to trzymaj się tego - tym bardziej, że dziecko ma jeszcze czas, aby się
            odwrócić. U mnie się odwróciło (bardzo wyraźnie to czułam), jak poszłam zgrabić
            i popakować w worki liście sprzed garażu. Może spróbuj się pogimnastykować
            (skłony, przysiady) - ale oczywiście bez przesady!

            Iwonko,
            czy to już była Twoja ostatnia wizyta u naszego lekarza? Dostałaś komplet
            dokumentów? Czy będziesz się jeszcze z nim kontaktować? Ja mam wizytę 15/12,
            ciekawe, czy to bedzie już ostatnia?

            a tak w ogóle to w ramach budowania nastroju wymyśliłam, że w tym roku zacznę
            od tego czerwonego kwiatu - bodajże Gwiazdy Betlejemskiej.
            • yvona79 Do Fenki 09.12.04, 20:08
              Anetko,
              Wczorajsza wizyta była już moją ostatnią, pan doktor był mocno zaskoczony
              widząc mnie jeszcze jako 2 w 1 smile Już nie spodziewał się, że przyjdę. Wyniki
              wszystkich badań odebrałam na poprzedniej wizycie, 10 dni temu.
              Teraz powiedział, że moje dni są policzone i nie ma szans, abym dotarła do
              niego przed porodem. Zresztą już czuję całym ciałem, że TEN moment jest blisko.
              Pozdrowionka,
              Iwona
            • delfinlex Re: Grudzień 2004 - Witaj! 10.12.04, 11:43
              Witam ponownie,
              wczoraj czytałam wszystkie posty na tym forum (trochę mi to zajęło czasu!!!) i
              faktycznie trochę się już Wasza "Brygada ciężarówek" sypie smile))
              Ale to przecież naturalna kolej rzeczy i tylko mogę pozadrościć tym Mamusiom,
              które już mają wszystko za sobą i Maleństwa w ramionach.
              U mnie nic nowego, Synuś się troszkę kręci, skurczybyki są, brzuszek trochę
              obniżony, piję jak koń, a poza tym czuję się świetnie - chyba nawet lepiej niż
              2 tygodnie temu (wtedy jeszcze chodziłam do pracy..).No i chciałabym mieć przez
              całe życie taką przemianę materii jak w ciągu ostatnich kilku dni smile))Mimo,
              że pojadam niestety coraz więcej, to mój organizm pięknie ze wszystkim
              się "rozprawia".
              A poza tym - siedzę w domku i sprzątam już najbardziej zapomniane kąty i
              szuflady, zapałałam też ogromną miłością do gotowania - ku uciesze kochanego
              małżonka smile))
              Chciałabym już mieć Kacperka ze sobą, ale z drugiej strony boję się porodu i
              całego zamieszania z tym związanego... Ale to chyba też normalne, prawda??
              Pozdrawiam serdecznie,
              Karina (tak mam na imię smile )
    • futrzaki Urodziliśmy w Miedzylesiu 09.12.04, 21:38
      Cześć wszystkim Paniom i Panom.
      Jestem mężem Magdy czyli Alcantry z forum... a także szczęsliwym tatusiem
      naszej malutkiej.
      Urodziliśmy nasze maleństwo wczoraj tj 08.12.04 wieczorem w szpitalu w
      Miedzylesiu. Córeczka waży 2950 i ma 53 cm wzrostu. Na razie z Mamą leżą sobie
      na oddziale poporodowym i mamy pierwszy dzień za sobą. Szpital był trafnym
      wyborem i napewno ja i Magda bedziemy go polecać innym. Bardzo dobra, czuła
      obsługa a jednocześnie konkretna i pomocna. Moja lepsza połowa spisała się
      podczas porodu na medal. Planowaliśmy znieczulenie zewnatrzoponowe ale nie było
      potrzebne. Bynajmniej nie dlatego że nie bolało ale moje Kochanie wytrzymało i
      na zalożenie było za późno. Jestem z Niej dumny. Poród trwał od 6 rano do
      prawie 22giej. Obie czują się dobrze ale potrzebują troszkę czasu na dojście do
      pełni sił. Wiecej pewnie Magda napisze Wam sama jak wróci do domu ale jak
      tatusiowie lub mamusie bedą mieć pytania to napewno ja też odpowiem.
      Pozdrawiam
      Michał
    • vievioora Gratulacje i status :) 09.12.04, 23:46
      Gratulacje dla kolejnych rodzicówsmile

      Mam wrażenie, że wszystkie zdążycie się rozsypać, a ja nadal będę się turlać...
      hmmm dzisiejsza wizyta, która miała byc ostatnia, okazała się być
      przedostatniasmile Mam się jeszcze pokazać przed świętami, bo raczej do tego czasu
      nie ma większych szans na rozdwojenie, choć ciąża donoszona.

      Gabrysia potwierdziła dziś na USG, że jest Gabrysią i płci nie zamierza zmienić
      (w końcu mogę zacząć polować na sukienki). Waży na razie ok 2900 (połowa 38
      tyg), szacunkowo powinna mieć w okolicy 3000 w dniu "0". Bardzo mnie to cieszy,
      bo przy moich standardowych wymiarach to za bardzo nie widzę możliwości
      urodzenia olbrzymkasmile

      Turlam się spaćsmile dobranocsmile
    • opieniek1 PIERNICZKI 10.12.04, 08:50
      Uwaga! Podaję przepis:

      200 g masła, 200 g cukru, 2 jaja, 1/2 szkl.płynnego miodu, 1 łyżeczka esencji
      waniliowej, utarta skórka z cytryny, 500-700 g mąki, 1,5 łyżeczki proszku do
      pieczenia, 2 łyżki przyprawy do pierników, 1 łyżeczka mielonego imbiru

      * masło z cukrem ubić dokładnie mikserem. Dodać jaja, miód, wanilię i skórkę
      cytrynową
      * wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia i przyprawami. Dodać do masy maślanej
      i szybko wymieszać, aż składniki się połączą.
      * włożyć ciasto do lodówki na godzinę( najlepiej na całą noc)
      * kiedy stwardnieje, podzielić na części i rozwałkować placki grubości 3 mm,
      wyciąćforemką ciastka i ułożyć na blasze, na natłuszczonym pergaminie.
      * wstawić do piekarnika o temp. 180 st, piec 15 minut, aż się zrumienią
      * można polukrować


      LUKIER

      2 białka, 2 szkl.cukru pudru, sok z 1/2 cytryny, rum ( ewentualnie)
      zmiksować aż powstanie gęsty, biały krem. Z czasem zastyga.

      Życzę smacznego i meldujcie, jak wyszło. Z tego przepisu wychodzi baaardzo dużo
      pierniczków, można obwiesić parę choinek.
      Im więcej mąki się da, tym łatwiej się rozwałkowuje ciasto. Jeśli mąki jest za
      mało, miód się przykleja do wałka i trudno rozwałkować. Jeśli chodzi o lukier,
      nigdy nie próbowałam, mi nie smakują z lukrem, wolę saute. Całuję i smacznego,
      • kuczynska78 Re: PIERNICZKI 10.12.04, 08:59
        Hej!
        Moja oliwka dzis sobie zazyczyła takich pierniczków, więc postanowiłysmy, że
        zadzwonimy do babci i poprosimy o ich upieczenie, skoro ja nie posiadam takiego
        sprzętu.
        Do szpitala dzis nie poszłam, bo mój znajomy lekarz wyjechał i wraca wieczorem.
        jak bym poszła sama, to na pewno zostawili by mnie na odzdziale. tak więc ide
        kontrolnie jutro i albo juz zostane, albo będę leżec tam od poniedziałku. Wtedy
        też zniknę na dłużej z forum sad
        Aga
    • zolma1 ZACZEŁO SIĘ... 10.12.04, 12:58
      Hej,
      chyba już po mnie tzn.zaczełam sie rozdwajać.Od 12 w nocy mam skurcze czop
      odszedł.Pojechalismy do szpitala około 8,ale lekarz stwierdził, jeszcze nie
      pora,kazał wziasc Nospe i jakby nie pomogło to wrócic.wziełam-NIE POMOGŁO.
      świruje i zaraz znowu pojade ale niechce zeby mnie znow odesłali.
      Te skurcz bola strasznie...

      Pozdrawiam
      Monika i Mateo 2 dni do terminu
    • kachna10 Re: Spotkanie z położną i inne refleksje 10.12.04, 15:03
      Cześć Dziewczyny!
      Na wstępie gratulacje dla wszystkich rozdwojonych, tych w trakcie rozdwajania i
      cierpliwości dla wszystkich przed. Cóż za tempo! A u mnie żadnych oznak
      zbliżającego się porodu. Przyjdzie mi pewnie zaliczyć się do styczniówek!
      Wczoraj spotkaliśmy się (ja & mój mąż) z położną, którą "wynajęliśmy" do
      porodu. Super babka! Bardzo konkretna i z nowoczesnym podejściem do porodu.
      Spełniła wszystkie moje oczekiwania. Na pewno z nią będę czuć się bezpiecznie.
      Napiszę Wam co radziła:

      - z przyjazdem do szpitala czekać jak najdłużej, dużo chodzić, wziąć kąpiel,
      absolutnie nie leżeć! Są trzy przypadki, gdy trzeba przyjechać natychmiast:
      1. obfite krwawienie, takie jak miesiączka
      2. zielony kolor płynu owodniowego
      3. olbrzymi niepokój o dziecko ( spowodowany na przykład przez brak ruchów)
      Nawet przy pęknięciu pęcherza lepiej jest w domu poczekać na skurcze. Przede
      wszystkim chodzić. Gdy poród przebiega normalnie, pierwsza faza jest długa i
      spokojnie można ją spędzić w domu. Gdy skurcze są już silne, regularne, co
      kilka minut bierzemy torbę i do szpitala. Wówczas rozwarcie w szpitalu ma już
      koło 6-8 cm i niewiele nam już zostało by urodzić - tylko trochę poprzeć smile!

      - w szpitalu w którym będę rodzić (Poznań, Polna) nacięcie jest obowiązkowe,
      ale umówiłyśmy się na jak najmniejsze

      - ogolić mogę się sama w domu, to samo dotyczy lewatywy (obie czynności są
      zalecane, ale nie konieczne)

      - u mnie w szpitalu kosmetyki, pampersy, nawet ubranka dla dziecka są na
      miejscu, więc nie trzeba ich ze sobą zabierać, wkłady higieniczne dla kobiet
      też są dostępne - warto sprawdzić, jak jest w waszych szpitalach, by
      niepotrzebnie nie targać zbyt dużych walizek

      - warto wziąć też wodę do picia (niegazowaną) na czas porodu

      Chyba to wszystkie ważniejsze informacje, jakie zdobyłam. Cieszę się z tego
      spotkania, uspokoiłam się i zrelaksowałam. Teraz pozostaje mi już tylko czekać.
      Nie mogę rodzić w Wigilię i Sylwestra, bo będzie pani położna będzie niestety
      niedostępna. Mam nadzieję, że Hania wyczuje te dni i nie zrobi mi
      niespodzianki. Termin mam na 27. Czy Wy czujecie już świąteczną atmosferę? Ja
      wcale. Pierwszy raz spędzimy święta sami (nasi rodzice mieszkają 300 km od
      Poznania). Nie zdecydowaliśmy jeszcze, czy by ich nie zaprosić do nas. A co
      będzie jeśli zacznę rodzić w święta albo urodzę tuż przed świętami? Zupełnie
      nie wiem, co robić. Czy macie podobną sytuację? Jeśli tak, to co
      postanowiłyście?

      Pozdrawiam serdecznie,
      Kachna
      • martolina77 Re: Spotkanie z położną i inne refleksje 10.12.04, 15:28
        Jak pisałam wcześniej... Ten Cud świąteczny wkracza w wiele wymiarów: cud
        świąt, cud maleństwa, cud porodu! Tylko ten pierwszy oduczwam najmniej...
        Niestety... Jest baaaardzo duże prawdopodobieństwo, ze święta (przynajmniej
        wigilię) spędzę w szpitalu... a buuu...
        • musztarda_ziolowa Re: Spotkanie z położną i inne refleksje 10.12.04, 15:36
          A mi sie wydawalo, ze bede bardziej odczuwac atmosfere swiateczna niz
          kiedykolwiek wczesniej. A tu guzik. Swiat nie czuje wcale... Przynajmniej do
          tej pory. Jedyne, co czuje, to strach przed porodem i zniecierpliwienie.
          Co do Swiat - mam zamiar spedzic je tylko z mezem, dzidzia i moimi pieskami.
          Rodzine mam "za plotem" niemalze, ale jakos nie widze wizyt u nas, ani naszych
          u nich... No, ale nasze relacje z rodzina sa wyjatkowo specyficzne. Szkoda
          gadac.
      • vievioora Re: Spotkanie z położną i inne refleksje 10.12.04, 16:42
        Też mam termin na 27 grudnia... Do rodziców jednych i drugich 600 kmsad Nie
        jedziemy, ani nikt do nas raczej też nie przyjedzie, bo pomijając kwestie
        porodowe to miejsca za bardzo u nas nie ma...

        Korzystamy z okazji i mamy zamiar przygotować sobie po raz pierwszy "własne"
        święta (do tej pory przez kilka lat zawsze spędzaliśmy je z dala od w-wy).
        Pewnie nie będą to najlepiej przygotowane organizacyjnie święta, bo nie
        wiadomo, czy nie spędzimy ich na porodówcesmile, a jeśli nawet Gabi się pośpieszy,
        i na święta będziemy już w trójkę, to większość świętecznych potraw nie jest
        wskazana dla kobiet karmiących (szczególnie na samym początku). TO będą więc
        takie mniej tradycyjne świętasmile

        pozdrawiamsmile
        • niunia071 Mój Mateusz - ZDJĘCIA : ) 10.12.04, 17:09
          Cześć Kochane, ostatnio nie mam okazji do częsęgo odwiedzania forum. Cały mój
          czas poświęcam mojemu kochanemu synkowi! Mimo wszystko jestem z Wami myślami : )
          Muszę się Wam pochwalić moją pociechą... oto zdjęcia:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=18455655
          P.S. Gratulacje dla wszytkich rozdwojonych mamuś i pozdrowienia dla mam
          oczekujących!
          niunia
        • delfinlex Re: Spotkanie z położną i inne refleksje 10.12.04, 17:24
          Witam,
          mój świąteczny termin również wykluczył wyjazd do Mamy na Święta (140 km).
          Ale my sobie nie wyobrażamy Swiąt bez najblizszych, więc bez względu na to czy
          będziemy przed czy już z Kacperkiem w domku - to przyjeżdżają do nas moja Mama,
          Siostra z mężem i ich Juleczka (lat 4), a na samą wigilię również moja teściowa
          (osoba niepełnosprawna). Tak więc napewno będzie wesoło.
          Mama z Siostrą pokleiły juz pierogi, reszta rarytasków domowych również jest
          przewidziana, więc nie mogę się już doczekać...
          A jak Maluszek będzie już z nami, to wystarczy mi - musi - sam widok tych
          pyszności, bo przecież nie zaserwuję Skarbowi w pierwszych dniach życia
          smażonego karpika i bigosu smile)
          Pozdrawiam wszystkie smuteczki, głowa do góry. Jak by nie było, napewno będą to
          niezapomniane Święta. smile
      • sylwiado Re: Spotkanie z położną i inne refleksje-do Kachny 10.12.04, 22:18
        Kasiu,
        Ja też będę rodzić na Polnej, tyle że umówiona jestem z lekarką. Rozmawiałam z
        nią o nacięciu krocza i powiedziała, że będzie próbowała uniknąć tego zabiegu.
        Czyli może jednak na Polnej nie jest on obowiązkowy? Lekarka mówiła mi, że
        największe dziecko, jakie przyjęła bez nacięcia miało 4300 g! Ja za wszelką
        cenę chciałabym uniknąć nacięcia, bo przy pierwszym porodzie miałam zakażenie i
        powtórnie wylądowałam w szpitalu prawie na tydzień. Okazało się przy tym, że
        rany goją mi się fatalnie i jeszcze 6 tygodni po porodzie miałam problemy z
        raną po nacięciu. Więc teraz bardzo mi zależy, żeby mnie nie nacinali i mam
        nadzieję, że się uda, szczególnie że córcia nie zapowiada się na dużą.
        Ja też jeszcze nie wiem, co zrobić ze świętami... Jeśli urodzę przed to pewnie
        będziemy spędzać je we czwórkę w domu, bo mamy zbyt małe mieszkanko, żeby mieć
        gości i małą prosto ze szpitala. Jeśli w trakcie lub po świętach to święta
        spędzimy pod Poznaniem u siostry męża, gdzie dojadą też jego rodzice. Więc
        plany świąteczne nadal mocno nieprecyzyjne... We wtorek idę znowu do mojej
        lekarki, to może coć się okaże smile
        Pozdrawiam wszystkie grudnióweczki i gratuluję nowych maluszków.
        Sylwia
        • kachna10 Re: Spotkanie z położną i inne refleksje-do Sylwi 11.12.04, 10:49
          Cześć Sylwio!

          Faktycznie, każdy mówi co innego na tej Polnej. Moja pani doktor twierdziła, że
          nacięcie jest obowiązkowe, więc może Twoja pani doktor się po prostu wyłamuje.
          To fajnie, może Cię ocali od tych przykrych poporodowych doświadczeń, czego Ci
          życzę z całego serca!
          Jak się masz w ogóle? Ja bardzo dobrze. Chyba jednak to będzie styczeń, choć
          oczywiście nic nie wiadomo. Miło by było, gdybyśmy się spotkały na porodówce,
          nie uważasz? Ostatnio zwiedzaliśmy z mężem porodówkę na Polnej. Robi bardzo
          dobre wrażenie! Chyba nie przeraża mnie już ten poród tak bardzo. Damy radę.

          Pozdrawiam,
          Kasia
    • iwoku Piewszy miesiac zycia juz prawie za nami!!!! 10.12.04, 17:09
      Moje Maluszki maja juz prawie 4 tygodnie, ale sa tak absorbujace, ze dotad nie
      mialam czasu wlaczyc komputera. Niemniej myslami jestem z Wami codziennie-
      trzymam mocno kciuki za Te, Ktore Jeszcze Oczekuja i za swiezo upieczone Mamy w
      pieknych ale trudnych pierwszych dniach. Sama nie wiem jak przetrwalabym te
      dlugie tygodnie na patologii, gdyby nie Wasze wsparcie! I do konca zycia nie
      zapomne tych gratulacji, lez i wzruszenia na forum w dniu urodzin Jasia i
      Emilki- wszystko to wydrukowala mi Marzek i przyniosla do szpitala. Bardzo Wam
      dziekuje!!!
      Ten pierwszy miesiac, ktory juz prawie mam za soba byl z jednej strony prostszy
      niz sie spodziewalam- Krasnoludki sa spokojne i radze sobie z karmieniem(takze
      na 2 piersi synchronicznie)i pielegnacja sama, a maz poki co zajmuje sie domem i
      Malgosia. Z drugiej strony niestety przytloczyly mnie klopoty zdrowotne, ktore
      zwalily sie w tym czasie na moja rodzine i to glownie na tych
      najmlodszych...Gosia zachorowala na drugi dzien po naszym powrocie ze szpitala,
      od niej zarazily sie maluchy. Wlasnie konczymy pierwszy w zyciu antybiotyk, na
      szczeScie obylo sie bez szpitala.
      Dzieciaki sa urocze, coraz bardziej aktywne i ciekawe swiata, Gosia troche
      zazdrosna, ale i dumna, ze ma takie wspaniale rodzenstwo,a ja i Piotr- troche
      zmeczeni, ale i bardzo szczesliwi.
      Wszystkim Grudniowkom zyczymy duzo radosci w najblizszych tygodniach!!
      Iska z Gromadka
        • anula291 urodziłam... 10.12.04, 18:05
          Chcę się pochwalić swoim cudownym synkiem, urodził się 7. 12. 2004r. o
          godz.23.25. ważył 3580, dł 56 cm.Poród zaczął sie całkiem inaczej niż z
          poprzednimi dziećmi.o 16 zaczęły mi wody odchodzić, skurcze delikatne, o 20
          poszliśmy do szpitala po badaniu okazało sie że 2,5 cm rozwarcia.Podano mi
          oksytocynę i 3 czopki scopolanu.Po 22.30 skurcze coraz silniejsze, rozwarcie na
          5 cm, następne pół godziny - zaczynają się skurcze parte i lekkie bóle
          krzyżowe.22.10 stwierdza 8cm rozwarcia i akcja zaczyna się błyskawicznie,
          jeszcze podczas badania główka schodzi coraz niżej i zaczyna się poród.3 parcia
          i maleństwo jest na świecie.Malutk i problem z dzidzią bo zachłysnął się wodami
          płodowymi.Ale jest wszystko jest ok. okazuje się ,że ma sapkę i troszkę mnie to
          martwi bo ciężko oddycha ale jest bardzo dzielny i kochany.Poród zaliczam do
          naprawdę lekkiego.życzę wszystkim takich porodów i tak kochanych i cudownych
          maluszków.Pozdrawiam wszystkie mamusie.
          • bogdanka04 Re: urodziłam... 11.12.04, 16:12
            gratuluje!!!!
            byłas dzielna-chociaz napisalas ze porod zaliczasz do lekkich...ja czekam z
            niecierpliwoscia na mojego synka-termin na 27.12 ale wolalabym na nowy rok.
            pozdrawiam
            Ania i Bartosz
      • herotilapia Witajcie :) 10.12.04, 22:34
        Dawno mnie nie było - przygotowania, a tu taka wiadomość na ostatniej wizycie.
        Termin na 18.12 poszedł sobie w siną dal. Czekam na święta i po świętach,
        dopiero wtedy moge liczyć na rozdwojenie sad(( Żadnych objawów, rzadnych
        skurczy, brzuch nie opadł i szyjka cała.
        Klucha dociągnie do ponad 4 kilo, lekarz stwierdził że mam szansę na cesarkę -
        chyba wolałabym nie.
        Pocieszam się tym że może uda mi się zjeść w te święta trochę bigosu (podbno
        pomaga na skurcze wink ) i innych specjałów

        Nigdy nie miałam ciastek na choince, spróbuję z pierniczkami smile fajny ten
        przepis.
        Może zacznę jakie ciężkie prace domowe wykonywać by Małą pospieszyć.
        Karolina
      • kuczynska78 Re: skurcze, skurcze i po skurczach... 11.12.04, 14:14
        Hej!
        Opnieniek, to tak jak u mnie, wszystko sie rozchodzi.
        Niedawno wróciłam ze szpitala, byłam na ktg. Wiem na czym stoję.
        Po pierwsze, nic nie zapowiada szybkiego porodu, szyjka zamknieta, zero rozwarcia.
        W poniedziałek stawiam się z torba na patologie. Kobietom po cesarskim cięciu
        nie wolno wywoływać porodu. A więc leżę na patologii tydzień, do 20 i czekam na
        jakieś skurcze. jesli ich nie bedzie to około 20 będę miala cesarke. Co oznacza
        pobyt z noworodkiem na oddziale w czasie swiąt. jeśli w miedzyczasie odejdą
        wody, również bedzie cesarka.
        Najsmutniejsze jest to, że nie zobacze Oliwki przez co najmniej dwa tygodnie,
        nawet w świeta. Nie wpuszczają dzieci do lat 14 na żaden oddział. pierwszy raz
        może przyjść z tatusiem, jak już ja i maluch będziemy szli do domu... Tragedia.
        Chyba uschnę z tęsknty i jestem ciekawa, jak ona to przeżyje...
        Aga
        • opieniek1 Re: skurcze, skurcze i po skurczach... 11.12.04, 20:39
          nie wiedziałam, że po cc nie można wywoływać... A czego jeszcze niemożna? Wiem,
          że nie można za długo czekać na parte, jeśli się nie pojawią po jakimś tam
          czasie, to tną. Uświadom mnie, proszę, bo nie dopytałam, a jestem w tej samej
          co ty sytuacji
          • kuczynska78 Re: skurcze, skurcze i po skurczach... 12.12.04, 11:39
            Hej!
            Ja wiem na razie tyle, po cesarce nie można wywoływać porodu, żadne oksytocyny
            nie wchodzą w gre. Poza tym po terminie mozna czekac do 10 dni na skurcze, potem
            konieczna cesarka. Najgorsze co może być, to odejście wód płodowych, a nastepnie
            brak skurczów, bo i tak skończy sie to cesraka. No i po terminie leżenie w
            szpitalu, oszczędzanie sie w chodzeniu, ze wzgledu na ryzyko peknięcia macicy.
            to chyba wszystko. nie wiem, czy jeszcze dziś zajrzę na forum, jeśli nie to do
            usłyszenia po moim powrocie, pewnie już po świetach. mam nadzieje, że spotkamy
            się na rówiesnikach. ja jutro z samego rana stawiam sie w szpitalu. Właśnie
            jestem w trakcie ostatnich przygotowań. pakuje wszystko, szykuje rzeczy dla
            oliwki. jescze mnie pranie ostanie wieczorem czeka, żeby mieli wszystko
            przyszykowane.
            pozdrawiam aga
            p.s mam strasznego doła, jak sobie uswiadamiam, że nie zobacze mojej oliwki
            przez dwa tygodnie, nawet w wigilie. nie wiem jak to przeżyje. cały czas chce mi
            się płakać....
            • opieniek1 Re: skurcze, skurcze i po skurczach... 12.12.04, 11:47
              Aguś, wszystko będzie dobrze, będziemy wszystkie myślami przy Tobie,
              intensywnie trzymając kciuki. Do Świąt urodzisz i wrócisz do domu, bądź dobrej
              myśli.
              Dzięki za wyjaśnienia, w takim razie może się załapię na kolejne cc.
    • aguszak Cześć Kochane Mamuśki-rozdwojone i "w całości" ;)) 11.12.04, 16:35
      Wiem, że długo trwało to moje nieodzywanie się, ale w końcu mam trochę czasu,
      więc...
      Franula opisała po krótce moje przezycia z porodu - nie za wesołe tak na
      marginesie, więc nie będę się powtarzać.
      Jesteśmy już od tygodnia z Mateuszkiem w domku. Pod naszą nieobecność dzielny
      Mąż-Tatuś odnowił mieszkanie i przeprowadził cały nasz dobytek - oczywiście
      przy wspaniałej i bezinteresownej pomocy rodziny (wyróżnienie dla mojego Taty)
      oraz przyjaciół.
      Ten pierwszy tydzień to prawdziwe wyzwanie dla świeżutkich rodziców, jakimi
      niewątpliwie jesteśmy. Zieloni jesteśmy, jak szczypiorek na wiosnę wink)) Ale
      wszystko idzie w jak najlepszym kierunku smile))
      Mateuszek ma już dwa i pół tygodnia i pierwszą wizytę u pediatry za sobą.
      Cieszy mnie, że po tylu przejściach wszystko z małym jest w porządku. Ma co
      prawda jeszcze przed sobą wizytę u kardiologa i neurologa za jakieś dwa
      miesiące, ale to tylko dla potwierdzenia i naszego spokoju, że wszystko gra i
      nasz synek jest w 100% zdrowy.
      Jak na razie stwierdzamy, że ma zdrowe płuca i niezły głosik.
      To na razie tyle. Tak krótko, bo... z resztą wiecie - czasu brak przy takim
      Maluszku.

      Chciałam serdecznie podzękować wszystkim, które się tak o nas martwiły i
      pozdrawiały.
      Ściskam Was wszystkie bez wyjątku i myślę ciepło o Waszych maleństwach w
      brzuchach i na zewnątrz.

      Dajcie namiar, gdzie jesteście na rówieśnikach, najlepiej jakiś link smile))

      Pozdrowionka serdeczniaste smile))
        • dorella gratulacje i... czekamy 11.12.04, 21:27
          gratulacje dla edyty i anuli - dwoch nowych rozdwojonych Mam
          i pozdrowienia dla Maluszkow.

          u nas wciaz cisza. juz wykanczajace to czekanie, przestaje wierzyc w to, co mowil lekarz, ze od minionego poniedzialku moge nie doczekac 2-och tygodni...
          Maly jest wyjatkowo spokojny, az za bardzo. Nawet mnie to troche martwi,
          bo wyraznie mniej sie rusza.

          Dzis co prawda nie wysilalam sie za bardzo przy pracach domowych, bo maz ma wolne, wiec z nim odpoczywam.

          ale mamy juz dosc

          pozdrawiam

          p.s. gwiazda betlejemska kupiona
          • fenka Re: gratulacje i... czekamy 12.12.04, 08:40
            Witajcie, odhaczam się na liście "kangurzyc".
            Cieszę się, że nadal pięknie się rozdwajamy w naszym watku, również gratuluję i
            czekam wink

            Moja Mała również mało się wczoraj ruszała, aż w końcu zaczęłam się trochę
            martwić, bo nawet zjedzenia słodyczy wyjątkowo nie dało rezultatu - ale w końcu
            dała o sobie znać, uff.... Za wszelka cenę trzeba nie dopuszczać do siebie
            złych myśli - krótko mówiac - zazdroszczę tym, które mają już swoje szczęścia
            przy sobie.

            Gwiazdy Betlejemskiej jeszcze nie kupiłam (dziekuję za info o tym trującym
            soku, nie wiedziałam o tym, kwiatem będzie się w takim razie zajmował mąż, ooo
            już widzę, jak się cieszy), a ze stroikiem jeszcze troszkę poczekam - choinki w
            tym roku nie ubieram, bo jeśli nie będzie nas w Święta w domu, to koty się z
            nią rozprawią. Strasznie lubię wyglądać przez okno w poszukiwaniu choinek w
            oknach sąsiadów. Jak byłam mała, to z bratem liczyliśmy, które więcej
            wypatrzy wink

            Opieńku - czy po piątkowych symptomach akcja się u Ciebie rozwija?

            Do Agi Kuczyńskiej - trzymam kciuki, że w tym tygodniu COŚ się zacznie u Ciebie
            dziać i Święta spędzicie w domu w powiększonym gronie.

            Aguszak - witaj - jak dobrze Cię widzieć z powrotem wink pozdrów Franulę wink

            Napiszcie proszę, czy i kiedy opuszczały Wam się brzuchy. Jak wyglada taki
            opuszczony brzuch? Ja myślałam kilkanaście dni temu, że się opuścił, bo
            oddycham trochę łatwiej (tzn. nie sapię już tak głośno), ale znowu widzę, że
            wcale nie jest jakoś nisko - co prawda pupa i nóżki nie są tuż pod żebrami, ale
            i tak bardzo wyskok ponad pępkiem. Da się to jakoś opisać? I czy to prawda, że
            brzuch niekoniecznie musi się opuścić, a nawet jeśli tak zrobi, to nie ma to
            znaczenia na termin porodu (może być zaraz albo za kilka dni)?

            Poza tym już chyba jestem nudna z tym moim "u mnie cisza i spokój" - w ramach
            nowości: lepiej mi się sypia i rzadziej odwiedzam toaletę, apetyt również
            mniejszy.

            Pozdrawiam w pochmurny niedzielny poranek,
            Aneta
            • opieniek1 Re: gratulacje i... czekamy 12.12.04, 08:52
              a ja myślałam, że jesteś już po... Iwonka to na 100%, nie odzywa się od paru dni
              Co wieczór wydaje mi się, że rodzę, czop odszedł, skurcze są i nic. Wieczorem
              dreszcze, złe samopoczucie, skurcze co pół godziny. No i nic.
              • fenka Re: Aniu 12.12.04, 10:12
                Codziennie się zastanawiam, czy może dziś się doczekasz, więc melduj się.
                Ja nie zaglądam tu codziennie, ale zacznę - choćby po to, aby robić sztuczny
                tłok w wątku - no chyba, że zostanę tu sama?
                Bo jeśli chodzi o poród, to ja chyba dopiero w styczniu, o ile mogę mieć coś do
                powiedzenia rzecz jasna. Nie wiem, czy antybioryki (Augumentin i Natamycyna)
                mogą wpłynąć na przesunięcie terminu porodu... - moze dowiem się czegoś
                konkretnego na wizycie w środę. A właśnie - czy Wy jeszcze chodzicie do
                lekarzy? I kiedy idzie się na pierwszą wizytę "po"?

                A Iwonka pewnie już ma Maluszka przy sobie, może mąż się odezwie.
                • opieniek1 Re: Aniu 12.12.04, 11:55
                  ja też zaglądam w ramach robienia tłoku, tak naprawdę niewiele nas zostało.
                  Nie chodzę już na wizyty, pani dr powiedziała, że jakby coś się działo to mam
                  przyjść, ale na regularne wizyty nie chodzę. Po porodzie powinno się iść po 6
                  tygodniach, albo po 4- po cc.
                  Nie wiem dokładnie jak to jest z antybiotykami, ale wydaje mi się, że one nie
                  mają wpływu na termin porodu. Zresztą natamycyna to nie jest antybiotyk.
                  A na co bierzesz augmentin?
                  Pozdrawiam,
                  Może moje dziecko urodzi się 13? To moja szczęśliwa liczba, brałam ślub 13 i
                  mieszkam pod 13. A 13 nawet w grudniu jest wiosnasmile)))
                • zuzaleczka Nadal nic!!!!! 13.12.04, 15:01
                  witam,
                  choć termin jutro u mnie bez zmian - czop "siedzi" na swoim miejscu, skurczy
                  brak, brzuch "chyba" wysoko, śmigam na spacerkach, Miśka bryka.
                  Chyba dotrwam do świąt (oby nie w święta).
                  PS. Dzis idę na KTG i zobaczymy czy jakieś skurcze zostaną dostrzeżone (bo może
                  ja nie wiem,a je mam)

                  Pozdrowienia dla wszystkich "2 w 1" i rozdwojonych
                  Kasia i Misia
              • fenka Re: Aniu 12.12.04, 10:14
                Codziennie się zastanawiam, czy może dziś się doczekasz, więc melduj się.
                Ja nie zaglądam tu codziennie, ale zacznę - choćby po to, aby robić sztuczny
                tłok w wątku - no chyba, że zostanę tu sama?
                Bo jeśli chodzi o poród, to ja chyba dopiero w styczniu, o ile mogę mieć coś do
                powiedzenia rzecz jasna. Nie wiem, czy antybioryki (Augumentin i Natamycyna)
                mogą wpłynąć na przesunięcie terminu porodu... - moze dowiem się czegoś
                konkretnego na wizycie w środę. A właśnie - czy Wy jeszcze chodzicie do
                lekarzy? I kiedy idzie się na pierwszą wizytę "po"?

                A Iwonka pewnie już ma Maluszka przy sobie, może mąż się odezwie.
            • hanyszka Re: brzuszek... 12.12.04, 09:53
              fenko,
              moj sie opuscil (jak sadze), ale nie jest to jakis mega-opad winkzawsze byl dosc
              nisko i nigdy mi nic nie uwieralo ani w żebra ani w przepone, moglam spokojnie
              lezec na plecach. W kazdym razie widze, ze krzywizna brzucha sie zmienila.
              Niestety, pojawilo sie sie takze kilka malych (cale szczescie malo widocznych i
              nieczerwonych) rozstepow kolo pepka, no i palce mi leciutko puchna. Te 2
              symptomy mnie bardziej przekonują, ze to juz niedługo smile) tylko aby po
              Świetach, please....
              pozdrawiam Rozdwojone i Oczekujace
              hanyszka z jackiem
              • fenka Re: brzuszek... 12.12.04, 10:21
                Hanyszko,
                u mnie krzywizna też troszkę się zmieniła, ale prawdę mówiąc jestem w kropce.
                Co do skóry - na brzuchu piękna, o dziwo bez najmniejszego przebarwienia (do
                czego predyspozycje mam a jakże - bo na piersiach katastrofa). ale brzuch nadal
                jakiś taki nie ogromny, natomiast piersi od samego poczatku większe o 1-2
                rozmiary .... sad
    • kuczynska78 Re: Grudzień 2004 - c.d. 12.12.04, 11:52
      Cześć dziewczyny!
      Weszłam na forum, żeby się w zasadzie pożegnac na dłuższy czas. Nie wiem, czy
      będę mogła zaglądnąć jeszcze wieczorem. Jutro z samego rana trafiam na
      patologie. Jeśli nie pojawia sie skurcze, to czeka mnie cesarka około 20 grudnia
      i pobyt w szpitalu w święta, czyli wszystkie moje najgorsze scenariusze się
      spełniły. najgorsze w tym wszystkim, że nawet w świeta nie przytule swojej
      Oliwki, gdyż na patologie ani na oddział z noworodkami kategorycznie nie
      wpuszczają dzieci. nie będziemy się widziały całe 2 tygodnie. straszne, cały
      czas chce mi się ryczeć.
      proszę, żeby ktos przejął uaktualnianie listy, bo ja juz dziś nie dam rady,
      jeszcze wiele rzeczy muszę w domu przygotować.
      A więc do usłyszenia po moim powrocie. Trzymajcie kciuki.
      Aga
      P.S Jak urodze to wyslę smsa do marzek i iwoku, one wtedy dadzą Wam znać na forum.
      • dorella Re: Grudzień 2004 - c.d 12.12.04, 13:31
        do agi kuczynskiej:

        Zycze Ci powodzenia i wczesniejszego porodu, niz przed samymi Swietami.
        Jakos tak czuje, ze atmosfera swiateczna udzieli sie rowniez personelowi
        szpitalnemu i jestem przekonana, ze pozwola Ci zobaczyc Oliwke w Swieta.
        Ze jakos to sie da zorganizowac. Glowa do gory!
        Trzymam kciuki (scierpniete)

        Dziewczyny, palce mi cierpna w nocy (u rak), wiec co jakis czas sie budze
        i spuszczam scierpnieta dlon ponizej lozka, zeby napompowalo...
        Poza tym dzis wstalam z okropnym bolem glowy, do pewnie przez te smutna
        niedzielna pogode. Moze spacer odpedzi bol.
        Pozdrawiam wszystkie serdecznie

        dorella
        • miedzymorze Re: Grudzień 2004 - c.d 12.12.04, 14:23
          Hullo,
          to żeby nierozdwojonym nie było smutno - ujawnie się dla towarzystwa. Termin - na 18.12, szpital - Starynkiewicza albo Madalińskiego. Jak na razie żadnych czopów, skurczów przepowiadających ani innych symptomów nie zauważyłam, więc nie wykluczam równiez świąt na porodówce...No ale jak to mówi Bob Budowniczy - damy radę ;D

          pozdr,
          mi
          • vievioora Re: Grudzień 2004 - opuszczone brzuchy 12.12.04, 17:31
            Mój brzucho opadł w czwartek, ale poza tym nadal ciszasad
            Może jak Fenka przepiszę się na styczeń? Na razie termin 27 grudnia i
            Starynkiewicza nadal bardzo prawdopodobne.

            Za nami (bo razem z mężem walczyliśmy) mycie okien, pranie zasłonek, prasowanie
            i ponownie wieszanie ... A tu akcji żadnej, za to padamy na nosy smile

            pozdroofki
            • herotilapia Re: Grudzień 2004 - opuszczone brzuchy 12.12.04, 22:34
              Moj brzuch nie opadł, nic sie nie dzieje, żadnych skurczy a termin na 18.12 ale
              lekarz na ostatniej wizycie powiedzial ze urodzę raczej święta lub nawet po
              świętach.
              Codziennie jestem na forum nawet jak nic nie piszę, ale chyba zacznę bo już nas
              tak mało zostało.

              Ja chyba w końcu wyląduje w MSWiA bo Solca napewno nie otworzą sad((
              Nie lubie takich zmian na ostatnia chwile.
              Karolina
    • yvona79 MAM CÓRECZKĘ!! 12.12.04, 19:39
      Dziewczynki drogie,
      W piątek 10 grudnia, o 4.50 rano urodziłam cudowną córeczkę. Dziś po południu
      przyjechałyśmy już do domku. Jestem wyczerpana (od porodu spałam w sumie jakieś
      3 godzinki), ale bardzo szczęsliwa. Pozdrawiam Was wszystkie i życzę szybkich i
      łatwych porodów. Napiszę więce jak trochę dojdę do siebie.
      Iwona
      • anusiamamusia Re: gratulacje i marudzenie... 12.12.04, 20:13
        Hej.
        Gratulacje dla Ciebie Yvonko i dla wszystkich Mam rozdwojonych. Dużo zdrówka i
        radości!!!

        Ja nadal czekam. Mam dziś cięzki dzień, dużo spałam albo leżałam, nic mi się
        nie chce, czuję się fatalnie. Bardzo bym chciała już urodzić ale to niestety
        nie ode mnie zależy.
        Pozdrawiam serdecznie choć marudnie anuś
        • herotilapia Re: gratulacje i marudzenie... 12.12.04, 22:40
          anusiamamusia napisała:

          > Hej.
          > Gratulacje dla Ciebie Yvonko i dla wszystkich Mam rozdwojonych. Dużo zdrówka
          i
          > radości!!!
          >
          > Ja nadal czekam. Mam dziś cięzki dzień, dużo spałam albo leżałam, nic mi się
          > nie chce, czuję się fatalnie. Bardzo bym chciała już urodzić ale to niestety
          > nie ode mnie zależy.
          > Pozdrawiam serdecznie choć marudnie anuś

          Nie tylko ty, ja mam podobne odczucia.
          W nocy nie spie za to w dzien nadrabiam, więc wszystko takie rozbite.
          Ciężko mi się przyzwyczaić.
          A marudna to jestem ze oj i kluje jak osa sad
          Karolina
      • opieniek1 Iwonko- gratuluję!!!! 13.12.04, 08:49
        no i masz Ją juz przy sobie... cudownie. Gratuluję i koniecznie napisz jak
        było. Oczywiście jak ochłoniesz i dojdziesz do siebie. A wybraliście juz imię?
        Całuję Was obie, nierozdwojona
        Ania
        preg.fertilityfriend.com/pregticker/4a614
        • yvona79 Krótki opis wydarzeń :) 13.12.04, 11:28
          Opisuję po krótce jak było. W czwartek wieczorem skurcze były bolesne, ale co
          20-30 min, wiec pomyslalam, ze to znowu falszywy alarm, poboli i przestanie.
          Zgodnie z zaleceniem położnej wzięłam 2 no-spy, ciepłą kąpiel i ...ból się
          nasilił. O godz.0.30 byliśmy w szpitalu, na izbie przyjęć oczywiście skurcze
          ustały,dlatego badanie trwało pół godziny i było tak bolesne, że już chciałam
          się wycofać i nie rodzić smile Rozwarcie dopiero na 2 cm. Jeszcze na izbie przyjęć
          odeszły wody, więc na porodówkę wędrowałam już z 2 razy mniejszym brzuchem.
          Skurcze stawały się coraz częstsze i bardziej bolesne, przy 3 cm myślałam, że
          za chwilę zejdę i wtedy właśnie zdecydowalam, że jednak chcę znieczulenie. Była
          godzina 3 rano. Okazało się,że decyzja o znieczuleniu była jedyną słuszną, bo
          zaczęło działać po 15 minutkach, ja sobie leżałam na łóżku, czułam skurcze, ale
          nie towarzyszył im żaden dodatkowy ból. Od tego czasy minęła zaledwie godzina
          do uzyskania pełnego rozwarcia, byłam w szoku smile Później faza parcia, przy
          której wydawało mi się, że to niemożliwe, aby udało mi się wypchnąć tego małego
          człowieka na zewnątrz i znowu myślałam o kapitulacji smile Malutka urodziła się o
          4.50, więc poród trwał zaledwie 4 godziny. Okazało się, że szyjkę ma owiniętą
          pępowiną, ale została natychmiast "uwolniona" i wszystko było ok. Dostała 10
          pkt. A na imię postanowiliśmy jej dać Nina.
          Teraz, po trzech dniach już widzę, że ciąża i poród to raczej pestka w stosunku
          do tego, co czeka młodą mamę po porodzie smile Właśnie przeżywam nawał pokarmu,
          piersi chyba mi zaraz eksplodują, krocze nadal bolesne, no i zero snu.
          Wierzę, że będzie lepiej smile
          A teraz idę przewinąć...
          Życzę wszystkim oczekującym łagodnych akcji porodowych i dużo szczęsliwych
          chwil z maluszkami.
          Iwona
    • aguszak Dla wszystkich, które jeszcze są "w całości" 12.12.04, 21:56
      Dziewczyny,
      Cieszcie się tym stanem, kiedy jesteście "wash and go" czyli "2 w 1", bo to
      fajne, kiedy zabieracie ze sobą wszędzie maleństwo (nawet przemieszczając się
      tylko po domu) i nie martwicie się, że zmarznie, albo będzie głodne i dlaczego
      tak płacze, kiedy ma sucho i jest po karmieniu... potem, po rozdwojeniu dopiero
      zaczynają się schody... wink))

      Pozdrowionka od tej, która poznaje uroki macierzyństwa, ale również te schody,
      które prowadzą w nieznane, ale jakże fascynujące zakątki życia wink))
      Wasza Agnieszka kiss
    • aguszak Zdjęcia na forum "Zobaczcie" 12.12.04, 22:31
      Proszę o pomoc dziewczyny, które już umieściły zdjęcia swoich pocieszek na
      forum "Zobaczcie". Opiszcie krok po kroku, jak mogę sama to zrobić, bo mam
      zdjęcia na kompie, ale nie umiem zamieszczać zdjęć na forum.
      Pozdrowionka smile
    • martolina77 OCZEKIWANIA CIĄG DALSZY... 13.12.04, 10:37
      Zgadzam sie ze wszystkimi, ze teraz to juz tylko tłok na naszym wątku należy
      robić...

      A tak na serio, to nawet juz nie wiem o co pytac, o czym pisac (standard:
      skurcze słabe, czop jak byl - tak jest, tylko coraz bardziej rozdrażniona
      jestem). Przechodzilysmy razem przez rózne etapy ciąży: wyprawki, choroby,
      badania, marudzenia a teraz nadszedł ostatni etap: oczekiwanie na finał. Cieszę
      sie, że trafiłam na ten wątek, gdyż bardzo, bardzo mi pomógł i nie czułam sie
      osamotniona w tym oczekiwaniu (żadna z moich koleżanek nie jest i nie planuje
      na razie zostać mamusią).

      Chciałam Wam Wszystkim podziękowac za wsparcie i pomoc w rozwiązywaniu
      problemów, o ktorych w mądrych ksiązkach i czasopismach nie napiszą.

      Nie mogę się doczekać, kiedy wszystkie spotkamy sie na Rówieśnikach z postami
      pełnymi pytań, jak również i dobrych rad.

      Pozdrawiam Gorąco,
      Oczekująca (wciąż)
      Wasza M.

      ps. Antek tak się napina nóżkami, że czuje jak mnie pieką powłoki od środka!!!
      • x109887 Re: OCZEKIWANIA CIĄG DALSZY... 13.12.04, 10:54
        Witam
        ja również oczekuję finału . Mam termin na 28 grudnia. Często to zaglądam i
        zazdroszczę tym, które maja juz swoje małe w ramionach. Staję się coraz
        bardziej nieznośna , często popłakuję... jak mój mąż to wytrzymuje? To będzie
        mój drugi poród. Pierwszy był wywoływany 10 dni po terminie, ale wszystko było
        oksmile
        pozdrawiam Iza z Wrocławia
      • opieniek1 Re: OCZEKIWANIA CIĄG DALSZY... 13.12.04, 11:04
        nuda, nic się nie dzieje.
        Wyczytałam na stronach Fundacji, że organizują Dni otwarte w każdą ostatnią
        środę miesiąca. W tym wypada w święta, więc następne są 26 stycznia. Nasze
        dzieci już będą duże!!! więc może znowu się spotkamy?
        Tematy jak znalazł
        www.rodzicpoludzku.pl/poradnia/dni.html
        co wy na to?
        Ania
        preg.fertilityfriend.com/pregticker/4a614
        • vievioora Re: OCZEKIWANIA CIĄG DALSZY... 13.12.04, 11:09
          Opienku - tematy super! Muszę sobie ku pamięci wpisać w kalendarz, bo zapomnęsmile

          Poza tym nuda. Wczorajsze wielkie porządki nic nie dałysad Zaraz zmykam do
          internisty po zwolnienie. Mam nadzieję, że nie bedzie robił problemów, bo
          przecież do pracy w tym stanie to nie mam po wracać, no chyba, że się komuś
          święta pomyliły i wrażeń z haloween mu brakujesmile

          x109887 - 28 grudzień to śliczny dzień na urodziny - sama je w tym dniu
          obchodzęsmile zastanawiam się czy Gabi (termin 27.12) może nie poczeka 1 dnia
          dłużej i nie będziemy świętować urodzin wspólniesmile

          pozdrooofki
          • delfinlex Re: OCZEKIWANIA CIĄG DALSZY 13.12.04, 11:48
            Witam ponownie wszystkie Mamusie - zwłaszcza te nadal oczekujące, bo one pewnie
            częściej tu teraz zaglądają niż szczęściary z Maleństwami przy boku smile)
            Ja również nadal oczekuję i juz nie wiem co robić, żeby może jakoś przyspieszyć
            akcję (nie bardzo lubię swój "przepisowy" termin 25.12). Jestem aktywna do
            granic możliwości, nawet wczoraj mieliśmy u nas w domku wigilię dla przyjaciół
            i naprawdę miałam dużo pracy i przygotowań od piątku i NIC. Nawet znajomi mieli
            nadzieję na jakąś akcję tuż po rozdaniu prezentów, a tu nic...
            Tylko miałam wczoraj skurczybyki pośladków (to nowość) oraz bardzo nieprzyjemne
            w pachwinach. I nic poza tym.
            I jeszcze wczoraj jedna praka miała ze sobą swoją śliczną 4- miesięczną córunię
            i już wogóle się tak napatrzyłam i napodziwiałam, że już wogóle jest mi ciężko.
            Tak bardzo chcę już zobaczyć i przytulić swoje maleństwo.
            Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo cierpliwości..
            PS.. Czy mam szansę spotkać którąś z Was na Karowej, gdybym rozdwajała się w
            okresie świątecznym?
            Karina (z Kacperkiem)
              • dorotkaf1 Re: OCZEKIWANIA CIĄG DALSZY 13.12.04, 12:37
                hej dziewczynki
                ja tez jeszcze robie za "domowego wielorybka" tzn jeszcze się nie
                rozdwoiłam...i na razie cisza nastała..sama nie wiem czego chce - czy żeby było
                przed świętami czy po??? termin mam na 25.12.. lepszego wybrac chyba nie
                mogliśmy! Mąż zabiera mi samochód, nie pozwala oddalać się od domku dalej niż
                do najbliższego sklepu i jak tu żyć???? z nudów myję okna, sprzatm a dzidzia
                tylko nózki malutkie wystawia!!! na komputer(jedyne okno na świat) to juz w
                sumie tez patrzeć nie mogę..ale dzięki niemu jestem z wami!!!! pozdrówka dla
                wszystkich czekąjących
            • martolina77 Re: OCZEKIWANIA CIĄG DALSZY 13.12.04, 13:10
              Planowo rodzę na karowej. Ale jak to sie skonczy... któz to wie. Jezeli do 22
              nie urodze, jade na wywolanie, wiec wigilia raczej w szpitalu (a tu teraz
              mamunia moja dzwoni, ze przywiezie wędlinkę swojską i paszteciki na
              świeta ...).
              Bardzo prawdopodobne, ze sie spotkamy smile))
            • martolina77 Re: OCZEKIWANIA CIĄG DALSZY do Delfinka 13.12.04, 13:23
              Karino,
              Jest pewne prawdopodobienstwo ze spotkamy sie na karowej, jezeli Twoje
              Maleństwo wybierze sie na tą stronę ze dwa dni wczesniej. Jezeli nie urodze do
              swiąt, 22-giego mam wywolanie, wiec wigilia w szpitalu murowana. A i Dorella ma
              termin swiateczny i tez ma zamiar uderzyc na Karowa. To moze wspólna sala
              poporodowa???? Hihihi... Tylko problem jest taki, ze z Karowej odsylaja, wiec
              gdzie rzeczywiscie skoncze z tym porodem, sama nie wiem... a nie mam lekarza
              prowadzącego na karowej (tylko pani od cukrzycy), nie chodzilam tu do szkoly
              rodzenia... wiec, życzcie mi dużo szczęścia. A niech to juz następuje!!!

              Juz nawet panie w domu handlowym TARCHOMIn u mnie na osiedlu patrzą na mnie
              wielkimi oczkami: "a Pani jeszcze nie urodzila"??? smile))
              Opieńku, racja... takie słowa moga troche drażnic, zwłaszcza, jezeli juz sie
              tak bardzo bardzo chce....

              Pytanie do Oczekujacych i Doczekanych: czy rzeczywiscie pośladki tez mogą bolec
              przed? (tzn. takie uczucie, jakby kosci sie razem nie trzymaly - i każda
              sobie... sie ruszała). Ponoc jest tak, ze pod wplywem hormonow więzadła sie
              luzują aby poród byl łatwiejszy, ale na jak długo przed porodem takie rzeczy
              sie dzieją?

              Buziaki,
              eM
              • delfinlex Re: OCZEKIWANIA CIĄG DALSZY do Delfinka 13.12.04, 15:12
                Oj to fajnie że mam szansę Was tam spotkać, będzie raźniej, nie?
                Ja mam umówioną położną i ona mnie pociesza (podobnie jak położna w szkole
                rodzenia z tego szpitala), że okres świąteczny i generalnie cały grudzień są
                naprawdę spokojne - w porównaniu z innymi - więc nie powinno być kłopotów. I ja
                się trzymam tej wersji.
                W zeszłym tygodniu (noc we wtorek) miałam fałszywy alarm i jak tam trafiłam, to
                na izbie przyjęć było naprawdę pusto, tylko ja i mój mąż smile))
                A jaki inny szpital ewentualnie bierzesz pod uwagę???
                • martolina77 Re: OCZEKIWANIA CIĄG DALSZY do Delfinka 13.12.04, 15:31
                  Cholerka, tyle napisalam, a tu sie okazalo ze SESJA WYGASŁA!!!!

                  Dobra, pisze jeszcze raz w skrócie: Jezeli sie okaze, ze na karowej nie ma
                  miejsc (bede walczyc!!!) to myslalam o szpitalu na Bródnie. NIe slyszalam zlych
                  opinii o tym szpitalu, a biorąc pod uwage moją cukrzyce i fakt, ze jest tam
                  bardzo dobry oddzial diabetologiczny - czemu by nie? Poza tym, blizej
                  Tarchomina - dla męza i odwiedzających nas rodziców.

                  Przydaloby sie urodzic w tym tygodniu wink))
                  • delfinlex Re: OCZEKIWANIA CIĄG DALSZY do Delfinka 13.12.04, 15:42
                    Oj tak, mi się marzy środa, 15 grudnia. To BARDZO miła data. A mój mąż się
                    śmieje, że jak tak sobie zaplanowałam, to pewnie tak będzie.. Mam nadzieję, że
                    ma rację..
                    A ja - gdyby nie wyszło z Karową (oczywiście nie ma takiej możliowści smile))),
                    to chyba uderzę na Żelazną...
                    • martolina77 Re: OCZEKIWANIA CIĄG DALSZY do Delfinka 13.12.04, 15:57
                      W takim razie, pilnujmy sie wzajemnie!!! A nuż dane nam będzie spotkać sie
                      w "Karowym" szpitalu!!! Byloby miło!

                      Nie dopuszczam do siebie mysli, ze bede musiala jezdzic po warszawie ze
                      skurczami, lub nie-daj-boże sączącymi sie wodami (w tym przypadku ponoc juz
                      nigdzie nie wysylają)!!!!

                      Jak bylam oglądac porodowke (udalo mi sie tam wejsc za trzecim razem).. to
                      okazalo sie ze w przeddzien ostatniej (udanej) wizyty w szpitalu bylo 17
                      rodzących!!! Mam nadzieje, ze te ktore mialy zamiar wywolac sprzątaniem porody
                      juz to zrobily i przed swietami rzeczywiscie nie będą sie pchały do szpitala i
                      robiły tłoku!!! Chociaz patrząc na nasz wątek, świąteczne dzieci nie bardzo się
                      spieszą na tą stronę brzucha!!!
                      • dorella "Karówki" 13.12.04, 16:39
                        ja wciaz wybieram sie na Karowa.
                        Tzn. na razie to sie nie wybieram nigdzie, poniewaz Małemu sie wcale nie spieszy... No talk, ale on nie wie, co to Wigilia, i dlaczego warto spedzic ja w domu, a nie w szpitalu...

                        Nie wiem jak Wy, ale ja mam wrazenie, ze jestem w ciazy juz wieki.
                        To juz jest taki moment, kiedy naprawde ma sie dosc.
                        Na dzis zaplanowalam sobie pierniczki i prasowanko,
                        ale oczywiscie spacer na poczte, gotowanie, zmywanie, pranie i wieszanie oraz rozpakowywanie zakupow, co przyjechaly z wirtualnego lecrerka tak mnie wykonczylo,
                        ze i z piernikow i z prasowania znowu nici...
                        Padasm na twarz, a jeszcze czeka mnie wizyta u lekarza sad
                        I tak mija dzien za dniem 199-ego roku mojej ciazy...

                        Pozdrawiam goraco wszystkie rozdwojone i nie rozdwojone Mamy
                        • martolina77 Re: "Karówki" 13.12.04, 17:38
                          A to prawda - ciąża trwa i trwa ...
                          Zastanawiam sie czasami jak ja przyzwyczje sie do stanu "bez brzucha". Że niby
                          co, tak łatwo będzie wstać z łóżka??? Nie możliwe !!!
                          Ku pocieszeniu: pomyslmy o słoniach - których ciąża trwa dwa lata!!!!
                          • delfinlex Re: "Karówki" 13.12.04, 21:58
                            No właśnie,
                            gdyby całe dotychczasowe ponad 38 tygodni ciąży tak mi się dłużyło jak ostatnie
                            dni, to prawdopodobnie już od 7 miesięcy zasilałabym szeregi szpitala dla osób
                            wymagających specjalnej troski...
                            Al e pocieszajmy się tylko jednym - przecież MUSIMY w końcu urodzić i z każdą
                            chwilą ten moment się nieubłagalnie zbliża...
                            TYLKO DLACZEGO TAK WOLNO????????????
                            Pozdrawiam i życzę spokoju ducha (i brzuszka) smile)
    • fenka Re: NUUUUUUUDAAAAA..... :) 13.12.04, 12:21
      Nic dodać, nic ująć.
      Wiem, że należałoby się cieszyć z tych ostatnich "wolnych" dni... ale same
      wiecie, jak to jest... osobiscie bardzo się cieszę, że mogę Małą w brzuszku
      zabierać wszędzie z sobą nie zastanawiając się, czy najedzona, czy nie
      zimno/gorąco... jeśli jej tam dobrze, to niech sobie jeszcze troszkę posiedzi -
      skoro nawet śnieg jeszcze nie spadł.

      Dobrze, że przynajmniej jest "ruch w interesie" - Iwonko - wielkie
      gratulacje!!! Poród w błyskawicznym tempie, a imię Nina - śliczne! Jak wygląda
      to Wasze Cudo?

      No i kto następny? Opieńku...??

      Serdecznosci,
      Aneta
    • fenka LISTA 13.12.04, 13:10
      Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko wklejeniu przeze mnie uaktualnionej
      listy wink OTO ONA:

      MAMY, KTÓRE SIĘ JUŻ DOCZEKAŁY smile)

      MARTA.MAK! urodziła 12 XI miesiąc przed terminem córeczkę
      CÓRECZKA - 2500, 10 pkt

      LIBELLE1 urodziła 18 XI 3 tyg. przed terminem planowe cc synka
      KUBA – 2610, 49 cm

      IWOKU! urodziła 15 XI - poprzez planowe cc bliźniaki
      JAŚ - 2700 & EMILKA - 2300

      NIUNIA! urodziła 22 XI - poprzez planowe cc synka
      MATEUSZEK - 2800, 48 cm

      AGUSZAK! urodziła 24 XI 3 tyg wczesniej o godz. 20.00 drogami natury synka
      MATEUSZEK - 3400, 56 cm 8 pkt.

      RENDZIAK! urodziła 25 XI o godz. 00.30 drogami natury synka
      KACPEREK - 3780, 54 cm

      RYBKA002! urodziła 25 XI o godz. 11.25 - poprzez planowe cc synka
      PIOTRUŚ - 3310, 52 cm

      ASKA34! urodziła 28 XI
      SYNEK - 3560, 54 cm

      MONA007! urodziła 29 XI
      OLEŃKA - 4000, 57 cm

      BASIAP_3! urodziła 30 XI o godz. 14.30 poprzez cc
      ANTOŚ - 3200, 54 cm

      ROXI_HART! urodziła 1 XII poprzez planowe cc
      LENA – 3600, 54 cm

      MARZEK2! urodzila 1.12 przez cc synka
      SAMUEL - 3040, 51 cm

      FRANULA! urodziła 2 XII
      KASIA - 3400, 56 cm

      OLENIEK! urodziła 3 XII
      DAREK - 3500, 54 cm

      EDYTASTEL! urodziła 6 XII
      MATEUSZEK - 3400, 54 cm

      AURELIA70! urodziła 7 XII poprzez cc
      TOSIA - 3390, 52 cm

      ANULA291! urodziła 7 XII o 23.25
      SYNEK - 3580, 56 cm

      SUSHI! urodziła 2 tyg.przed terminem poprzez cc
      JULEK!

      ALCANTRA! urodziła 08 XII
      CÓRECZKA - 2950, 53 cm.

      YVONA79! urodziła 10 XII o godz. 4.50
      NINA!


      Na razie: 8 dziewczynek i 13 chłopców!
      ____________________________________________________________
      GRATULACJE OD NAS WSZYTKICH DLA SZCZĘŚLIWYCH MAMUŚ!
      -------------------------------------------------------------------------------
      • fenka Re: LISTA c.d. - Mamy Oczekujące 13.12.04, 13:13
        MAMY OCZEKUJĄCE:

        1) ZABECZKA - 31 l, Kraków, 1-sze dziecko ur. 2002,
        termin: 24 XI

        3) MAJKAGRA - Majka, 33 l, spod Łodzi, syn ur. 1997,
        termin: 2-5 XII

        5) ANOWIX - Iwona, 30 l, Szczecin, debiut!!!
        termin: 3 XII

        7) GWYN3 - Asia, 33 l, Wrocław, debiut!!!
        termin: 4 XII

        8) LUCYNA.P - Lucyna, 25 l, Oborniki k. POznania, debiut!!!
        termin: 4 XII, CHŁOPAK!

        11) JOAHNA - Joahna, 29 l, debiut!!!
        termin: 5-7 XII, DZIEWCZYNKA

        12) AGNIESZKA_MA - Agnieszka, Warszawa, debiut!!!
        termin: 6 XII, CHŁOPAK!!!

        13) ANMABA - Ania, Trójmiasto, debiut!!!
        termin: 28 XI-6 XII, DZIEWCZYNKA!

        15)DOMINIKA8 - Dominika, Poznań, debiut!!!
        termin: 6 XII, CHŁOPAK!

        17) M.W. - 26 l, W-wa, debiut!!!
        termin: 6 XII, CHŁOPAK!

        18) MERY811 - Maria,30 l POznań, debiut!!!
        termin: 6 XII, CHŁOPAK!

        19)SARA11 - 34 l, W-wa, debiut!!!
        termin: 6 XII

        20)MATUSZKA2 - Grażyna, 35 l, Kraków, córka l. 6.5,
        termin 7 XII, CHŁOPAK!

        21)ODMIECIA - 27 l, Poznań, debiut!!!
        termin: 7 XII

        24) SIEWONKA - Iwona, 33 l, Gliwice, syn ur. 1995, córka ur. 1999,
        termin: 8 XII

        25) KUCZYNSKA78 -Agnieszka,26 l,Szczecin,córka ur.2001,
        termin:10 XII,DZIEWCZYNKA- HANIA!

        26) MAMINKA5 -
        termin: 10 XII, DZIEWCZYNKA!!!

        27) MUMINKOWA - Monika, 30 l, Warszawa, debiut!!!
        termin: 10 XII

        28)ZONAKRZYSZTOFA - Joanna,28 l.,Ząbki k. W-wy,debiut!!!
        termin: 10 XII,CHŁOPAK!

        30) MUSZTARDA_ZIOLOWA - Dorota, 26 l, Kraków, debiut!!!
        termin: 12 XII, DZIEWCZYNKA!

        31) SOBEATYFUL - Ania, 24 l, Gdańsk,debiut!!!
        termin: 12 XII, DZIEWCZYNKA- ZUZANNA!!!

        32) ZUZKA26 - Marzena, 31 l, syn ur. 2001,
        termin: 12 XII, DZIEWCZYNKA- PATRYCJA!

        33) ZOLMA1 - Warszawa, 27 l, debiut!!!
        termin: 12 XII

        36) ZUZALECZKA - Kasia,28 l,N.D.Mazowiecki, debiut!!!
        termin:14/15 XII, DZIEWCZYNKA-MISIA!

        39) DORKA1976 - debiut!!!,
        termin: 15 XII, DZIEWCZYNKA-TOSIA

        41) PART22 - Weronika, 23 l, Warszawa, debiut!!!
        termin: 15-23 XII

        42) OLKA75 - Ola, 28 l, Warszawa, syn ur. 2002,
        termin: 17 XII, DZIEWCZYNKA!

        44)GOSIA_K - Małgorzata, 34 l, Poznań, syn ur. 2001
        termin: 18 XII, DZIEWCZYNKA - AGATKA!!!

        45) HEROTILAPIA -Karolina,24 l, Warszawa, debiut!!!
        termin: 18 XII, DZIEWCZYNKA!

        46) MIEDZYMORZE - Warszawa,
        termin - 18 XII

        47) AGAQOOL - Agnieszka, 28 l, Wrocław, debiut!!!
        termin: 20 XII, CHŁOPAK!!!

        48) DORELLA - 31 l, Warszawa, debiut!!!
        termin: 20 XII, CHŁOPAK!!!

        49) OPIENIEK - Ania, 27 l, Warszawa, syn ur. 2000,
        termin: 20 XII, DZIEWCZYNKA!

        50) KASIA.W.4 - Kasia, 24 l, Kraków, debiut!!!
        termin: 21 XII, CHŁOPAK - TADEUSZ!!!

        51) KUAN - Ania, 29 l, Finlandia, debiut!!!
        termin: 21 XII

        53) EWT80 - Emilka, 24 l, Białystok, syn ur. 2001,
        termin: 22 XII,DZIEWCZYNKA

        54) LARKIEWICZ -Aneta,27 l,Gawrolin,debiut!!!
        termin: 22 XII

        55) ANLIPA - Ania, 26 l, Gdańsk, debiut!!!
        termin: 23 XII, DZIEWCZYNKA!!!

        56)MARTOLINA77 - Marta, 27 l., Warszawa, debiut!!!
        termin: 23 XII, CHŁOPAK - ANTEK!!!

        57) SMOKANNA - Ania, 30 l, Poznań, debiut!!!
        termin: 23 XII, DZIEWCZYNKA!!!

        58) FENKA -Aneta, 28 l, Warszawa, debiut!!!
        termin: 24 XII, DZIEWCZYNKA - LIDIA!!!

        59) JOA8 - Joanna, 28 l, Warszawa,
        termin: 24 XII, SYNEK - ANTOŚ!!!

        60) KAROLI.NA - Kasia, 25 l , Puck, debiut!!!
        termin: 24 XII

        61) MONIKA_WROCLAW - Monika, Wrocław, syn ur.'98, córka ur.'02
        termin: 24 XII, DZIEWCZYNKA!!!

        62) ANUSIAMAMUSIA -Ania,28 l, W-wa,córka ur.1999,syn ur.2002,
        termin: 25 XII, DZIEWCZYNKA!

        63) DOROTKAF1 - Dorota, Bygdoszcz, debiut!!!
        termin: 25 XII, SYNEK - JAKUB JÓZEF!!!

        64) GUSINKA - 28 l, Gdańsk, debiut!!!
        termin: 25 XII, CHŁOPAK!!!

        65) MORTYRKA- Monika, 29 l, córka ur. 2001,
        termin: 25 XII

        66) DELFINLEX - Karina,
        termin: 25 XII, CHŁOPAK - KACPEREK!!!

        67) ALEXA30 - Aneta, 30l, synek 9 lat,
        termin: 26 XII, DZIEWCZYNKA!!!

        68) ALICJA0 - Alicja,33 l, debiut!!!
        termin: 26 XII, DZIEWCZYNKA!!!

        69) CANNARY - Warszawa, debiut!!!
        termin: 26-31 XII, DZIEWCZYNKA!!!

        70) EWAZAK - Ewa, 28 l, drugie dziecko,
        termin: 26 XII, CHŁOPAK - MACIUŚ!

        71) JAGGA - Agnieszka, 32 l, Warszawa, debiut!!!
        termin: 26 XII, DZIEWCZYNKA!

        72) HANYSZKA - Ania, 30 l, Gdańsk, debiut!!!
        termin: 26 XII, CHŁOPAK - JACEK STANISŁAW!!!

        73) BOGDANKA04 - Ania, 25 l, Olsztyn, debiut!!!
        termin: 27 XII, CHŁOPAK!!!

        74) KACHNA10 - Kasia, 27 l, Poznań, debiut!!!
        termin: 27 XII, CÓRECZKA - HANIA!!!

        75) KASIAKW73 - Bydgoszcz, córka 12 l, syn 10 l,
        termin: 27 XII

        76) KRABE - l. Wrocław,28 l, debiut!!!
        termin: 27 XII

        77) LANONA - Asia, 28 l, Kłodzko, debiut!!!
        termin: 27 XII, CHŁOPAK - SZYMON!!!

        78) MALAIKA7 - Olga, 20 l , Szczecin, debiut!!!
        termin: 27 XII-2 I'04, CHŁOPAK - IWO!!!

        79) MONIAXYZ - Monika, 25 l, Poznań, debiut!!!
        termin: 27 XII

        80) NETI912 - Aneta, 29 l, Warszawa, debiut!!!
        termin: 27 XII, DZIEWCZYNKA - KLAUDIA!!!
      • fenka Re: LISTA c.d. - Mamy Oczekujące - c.d. 13.12.04, 13:15
        81) VIEVIOORA - Agnieszka, 26 l, W-wa, debiut!!!
        termin: 27 XII, DZIEWCZYNKA-GABRYSIA

        82) VIOLKA30 - Szczecin, córeczka ur. 2000
        termin: 27 XII, POLA/HUBERT

        83) X109887 - Iza, Wrocław, 32 l, II dziecko
        termin: 28 XII

        84) JENNIFER1 - Dorota, Białystok, debiut!!!
        termin: 29 XII, CHŁOPAK!!!

        85) ULIK81 - Ula, 32 l, W-wa, debiut!!!
        termin: 29 XII

        86) HELL1 - Olka, 27 l, debiut!!!
        termin: 30 XII, DZIEWCZYNKA - NADIA!!!

        87) OLLG - Śląsk, córka ur. 2003,
        termin: 30 XII, DZIEWCZYNKA!

        88) DO_HALSZKI - Agnieszka, 32 l, córa ur. 1997, syn ur.1998,
        termin: 30-31 XII

        89) OLEK73 - Ola, 31 l, Łódź, syn ur. 1996,
        termin: 30-31 XII, DZIEWCZYNKA!

        90) ALUC - 33 l, Warszawa, syn ur. 2002,
        termin: 31 XII

        91) ASSUMPTA77 - Wadowice (niedługo Kraków), 1-sze dziecko ur.2001,
        termin:31 XII

        92) STOKROTKA_POLNA - Magda, Szczecin, synek ur.2003,
        termin: 31 XII

        93) PLANER - Kasia, debiut!!!
        termin: grudzień/styczeń'05 BLIŹNIAKI!!!

        94) TUFINKA -Kasia,25 l,k.Cambridge,debiut!!!
        termin: grudzień/I'05

        95) SYLWIADO - Sylwia, 34 l, Poznań, syn ur.2001,
        termin: 30 XII-3 I'04, DZIEWCZYNKA - HELENKA!!!

        96) TAKASOBIEMAMA - Iwona, 30 l, drugie dziecko,
        termin: 1 I '05

        PLANOWANE CESARKI:
        2) libelle1 - debiut smile)
        7) siewonka - też po raz trzeci
        ___________________________________________________
        KTO GDZIE RODZI?

        Warszawa:
        (jest osobno, bo stąd nas najwięcej, tak się łatwiej odnajdziecie dziewczyny smile)

        STARYNKIEWICZA - aguszak, franula,vievioora, m.w. zolma1, miedzymorze (ew.
        Madalińskiego)
        KAROWA - dorella, alicja)
        ŻELAZNA - yvona, edytastel
        INFLANCKA - anusiamamusia, martolina77
        BIELAŃSKI - neti912
        SOLEC - herotilapia
        MWSiA WOŁOSKA - rybka002
        CSK MIĘDZYLESIE - alcantra
        ORŁOWSKIEGO (Czerwiakowska) - opieniek1
        BRÓDNOWSKI - zuzka26
        KASPRZAKA suchi1


        "Reszta świata"

        agaqool - Wrocław - Dyrekcyjna
        anlipa, hanyszka, sobeatyful - Gdańsk - Wojewódzki
        anmaba - Gdańsk - Zaspa
        bogdanka - Olsztyn - Miejski
        ewt80 - Białystok - Warszawska
        jennifer - Białystok - szpital PSK
        gosia_k - Poznań - Polna
        kachna10 - Poznań - Polna
        kasia.w.4 - Kraków - Żeromski
        kuczynska78, violka30 - Szczecin - szpital Pomorzany
        musztarda_ziolowa - Kraków - Kopernika
        monika_wroclaw - Wrocław - Kamieńskiego
        smokanna - Poznań - Szpital Raszei
        stokrotka_polna - Szczecin - Szpital Miejski
        sylwiado - Poznań - Polna
        zuzaleczka, fenka - N.Dwór Mazowiecki
        • sobeautyfull Hurra!!!!!!!!!!!!!Moja córeczka już na świecie! 13.12.04, 13:39
          Z wielką radością dołączam do listy rozdwojonych.
          Moja Zuzia przyszła na świat w czwartek wieczorem, po ciężkim
          dwudziestogodzinnym porodzie.Udało mi się urodzić chyba dzięki znieczuleniu
          wziętemu po kilkunastu godzinach ciągłych skurczy i braku skracającej się
          szyjki i chociaż nie planowałam ZZo to bardzo się cieszę ,że mój partner
          zadecydował w trakcie za mnie( ja już nic nie kojarzyłam).Jednak od momentu
          znieczulenia poród wspominam już bardzo miło - był pełen relaks -wróciła mi
          świadomość i siła do parcia. Zuzia dostała 10 punktów, ja odetchnęłam z ulgą i
          nawet przysnęłam na łyżeczkowaniu. Teraz mam problemy z karmieniem- mało
          pokarmu , ale się nie poddaję ,widok Zuzy wszystko wynagradza.Tyle w skrócie ,
          bo już nie mogę usiedzieć(szwy). Z chęcią wkleiłabym fotki , ale nie wiem jak.
          Gratuluję wszystkim mamusiom i życzę cierpliwości tym , które jeszcze czekają.
          Ania i Zuza 4dni smile
    • opieniek1 robię obiad i spadam... 13.12.04, 15:24
      ...do szpitala. Skoro tak nalegacie, mogę być następna. Rano coś mi pociekło po
      nodze, teraz czuję mokro. Wniosek- mogą się sączyć wody. Ponieważ skurcze jakoś
      się specjalnie nie nasilają i daje się z tym chodzić, czekałam spokojnie. Ale
      postanowiłam, jak skończę robić obiad, jadę do szpitala i niech zobaczą. A nóż-
      widelec się uda. Tym bardziej, że moja koleżanka urodziła w piątek i trzyma dla
      mnie miejscówkę na salismile))
      • martolina77 Re: robię obiad i spadam... 13.12.04, 15:35
        Aniu, a dasz znak na komórkę? Zycze Ci rozwiązania juz teraz!

        Strasznie jestem ciekawa wyniku wizyty!!! Moze taka wiadomosc zmobilizuje
        mojego Antosia do kopniecia w koncu w ten pęcherz!!!

        No i smacznego dla Całej Rodzinki!
        • opieniek1 Re: robię obiad i spadam... 13.12.04, 18:12
          wróciłam do domu ale powiedzieli, ze spodziewają się mnie w nocy. Zresztą ta
          pani dr nie była za delikatna i po tym badaniu to już na pewno urodzę. To nie
          wody tylko resztki czopa podobno, ktg rejestrowało skurcze co 7 minut. Czekam
          dalej, odezwę się na komórkę jakby co, a jak nie, jutro na forum będę z rana.
          Całuję
          • anusiamamusia Re: robię obiad i spadam... 13.12.04, 19:11
            Aniu - trzymam kciuki smile))

            Jejku, rzeczywiście nie ma już o czym pisać. Marudzić nie będę, bo nie wink))
            Teraz to już każda myśli tylko o porodzie. Też bym już bardzo chciała urodzić
            ale u mnie zero jakichkolwiek oznak porodu. Nawet skurcze przepowiadające
            gdzieś zniknęły... sad((

            Piekłam dziś eDzieckowe pierniki. Mniam. Padam na pyszczek, bo piekłam z
            podwójnej porcji. Wyszło około 16 blach.
            A jak Wasze przygotowania do Świąt ? Robicie coś na zapas. Ja już mam zamrożone
            pierogi, bigos, pasztet, buraczki na ćwikłę, pulpeciki rybne itd. No i trochę
            rzeczy typowo obiadowych. Zamrażarke ledwo domykam ale potem wystarczy
            rozmrozić, podgrzać i na talerz. Oj- lubię takie ułatwienia.
            Pozdrawiam wszystkie oczekujące i te rozdwojone też smile)) anuś
          • sylwiado Re: robię obiad i spadam... 13.12.04, 21:45
            Aniu,
            Ja też trzymam kciukismile
            U mnie też nuda, nic sie nie dzieje... Ale nie narzekam, niech córuś podrośnie
            jeszcze w brzuszku choć do 3 kg. Jutro idę do ginki na USG i przepływy
            dopplerowskie, zobaczymy co mi wypatrzy i wywróży.
            Choć powinnam leżeć to instykt wicia gniazda plus atmosfera przedświąteczna
            wywarły na mnie presję i w sobotę z synkiem upiekliśmy 1000 blach pierniczków
            wg starego rodzinnego przepisu mojej koleżanki. Pierniczki są tak pyszne, że
            nie wiem czy doczekają ozdabiania o świętach nie wspominając. Ponadto wreszcie
            ułożyłam ciuszki małej w szafie, przedtem przenosząc przyodziewki męża i
            zrobiłam porządki z kwiatkami doniczkowymi i zmusiłam męża do zawieszenia
            pierwszych ozdóbek świątecznych. Jestem z siebie dumna. No i przełamałam się
            dziś i spakowałam torbę do szpitala, choć nadzieję mam wielką, że jeszcze mi
            się nie przyda przez najbliższe dwa tygodnie.
            Jutro pewnie rozprawię się jeszcze z szafkami w kuchni. A okna muszą niestety
            pozostać brudne, bo chyba do ich umycia męża nie zmuszę a sama jednak nie
            zaryzykuję.
            To tyle raportu, trzymajcie się cieplutko,
            Sylwia
    • neti912 Co u mnie :-) 13.12.04, 22:00
      Witajcie Kochane,

      Wreszcie troszkę wygrzebałam się z papierków i dzięki temu udało zajrzeć mi się na forum. I co widzę? Tyle nowych Mam i dzieciaczków big_grin Niesamowite. Bardzo Wam wszystkiem Moje Drogie gratuluję i Waszym dzielnym Mężom również.

      A ja nadal "2 w 1". W czwartek 9.12 byłam u lekarza, szyjka zaczęła sie troszkę skracać. 8 grudnia po raz ostatni wzięłam Fenoterol, myślałam, że jak go odstawię, to coś się zacznie. A tu nic. Skurcze sporadyczne, czuję sie nawet lepiej niż jeszcze miesiąc wczesniej. Mała waży ponad 2900 g, miałam robione przepływy na 3D, wszystko (odpukać) jest ok.

      Chciałabym juz z jednej strony urodzić, ale z drugiej strony chciałabym jaknajdłużej cieszyć się wolnością i dokończyć wszystkie sprawy, które jeszcze nie zostały przeze mnie zakończone. Czuję jeszcze jakiś wewnętrzny sprzeciw przed rozdwojeniem się. Mimo to, że już baaaaardzo chciałabym spotkać się oko w oko z córeczką.

      Dobra, już Was nie zanudzam.
      Pozdrawiam serdecznie,
      Aneta i Klaudia (38 t.c.)



    • neti912 Wigilia w Fundacji "Rodzić po ludzku" 13.12.04, 22:10
      Dostałam zaproszenie na spotkanie wigilijne z Fundacji "Rodzić po ludzku". O ile się nie rozdwoję bardzo chciałabym tam pójść. Może Mamy, które tez będą 2 w 2 i te Mamy, których dzieciaczki będą na tyle duże, by wyjść z nimi na dwór, również sie tam wybiorą smile

      "Witajcie!

      Serdecznie zapraszamy Was na spotkanie wigilijne. Miłą tradycją Klubu Mam jest świętowanie przy choince i spotkanie z Mikołajem, który jak co roku przyniesie prezenty dla dzieci i ich mam.

      Wspólny stół zapełniamy potrawami przyniesionymi przez Was. Mogą to być sałatki, ciasta i soki lub coś innego, co chciałybyście zjeść.

      Serdecznie zapraszamy we wtorek 21.12.04 o godzinie 12.00 w siedzibie fundacji przy ul. Nowolipie 13/15.

      Ze względów organizacyjnych bardzo prosimy o potwierdzenie swojej obecności na adres: beata.rosinska@rodzicpoludzku.pl, do 17. grudnia, czyli do najbliższego piątku.

      Do zobaczenia

      Zespół Fundacji Rodzić po Ludzku"

      Pozdrawiam, Neti
      • dorella Re: Wigilia w Fundacji "Rodzić po ludzku" 13.12.04, 23:21
        hej neti,
        tez dostalam...
        ale raczej sie nie wybiore, bo skoro Malemu sie nie spieszy teraz,
        to pewnie wlasnie wtedy bede sie rozdwajac...
        ale byloby milo sie tam spotkac.

        jednak jakos czuje, ze oplatkiem bede sie lamala z Mamami na oddziale...

        pozdrowienia

        dorella
          • marzek2 Pozdrowionka od Marzek 14.12.04, 09:54
            - fenka lista super, mam godną następczynię smile)
            Jak się nas dużo zrobi na rówieśnikach, przeniesiemy tam listę - znowu będę
            miała co robić, wiecie, życzenia dla maluszków na urodzinki itp smile) Jeszcze do
            Was zaglądam, tak jedną nogą jestem tutaj, drugą już na "Rówieśnikach".
            Gratulacje dla wszytkich nowych mamuś! Czekamy na Was na wątku "Grudzień 2004"
            wiecie gdzie. Fajnie będzie kontynuować rozmowy o naszych dziecieczkach już "po
            drugiej stronie brzucha".
            U nas jakoś idzie dzień za dniem... dziewczynki wariują po południu, pewnie chcą
            zwrócić na siebie uwagę, wczoraj udało mi się bawić z nimi jakiś czas, gdy mały
            spał. Najbardziej męczy mnie wstawanie do niego w nocy (co 2 godz z zegarkiem w
            ręku prawie!), czasem trzeba przebrać go całego, bo się przesikał, a ja ledwo
            patrzę na oczy i trafiam zastrzaskami do siebie... Trzymajcie się ciepło, albo
            raczej właśnie nie trzymajcie tylko rozsypujcie!
    • opieniek1 znowu nic się nie dzieje 14.12.04, 13:57
      wątek nam się konczy, nic się nie dzieje. Postanowiłam się zameldować. Nie
      urodziłam, mimo regularnych skurczy co 5 minut ( ale nie z krzyża, tylko w
      podbrzuszu, więc sobie darowałam jazdę do szpitala). Rodzę tak już od piątku i
      nic. Boli mnie to strasznie, mała przy skurczu naciska na pęcherz, już ledwo
      żyję. W poniedziałek przestają przyjmować na Czerniakowskiej, bo skończyły im
      się pieniądze. Nawet mnie to śmieszy. Po tylu poszukiwaniach szpitala będę
      chyba musiała urodzić w domu albo na korytarzu.
      Mąż mnie jeszcze pocieszył, że jakby mi wypadło być w szpitalu w święta, to on
      odbierze za mnie moje prezentysmile))
      idę umyć podłogę w kuchni.Całuję Was,
      • vievioora Re: znowu nic się nie dzieje 14.12.04, 14:13
        to się dopisujęsmile bo rzeczywiście głucha cisza.
        ale mam dzisiaj ochotę na coś smacznego. tylko nie wiem na co. nawet budyń
        okazał się byc niewypałem. może coś na ostro?

        jak tam Wasze przygotowania świąteczne? o dziecięce się nie pytam, bo
        podejrzewam, że jesteśmy już wszystkie wyprane, wyprasowane i zapakowane. moja
        torba szpitalna stoi tak długo pełna, że zapomniałam już co do niej wpakowałamsmile

        • opieniek1 Re: znowu nic się nie dzieje 14.12.04, 14:28
          właśnie zapakowałam reszte prezentów, jeszcze tylko muszę karteczki porobić co
          dla kogo. I wysłać kartki, już dawno zrobione.
          Ja dzisiaj miałam spagetti z grzybami w sosie śmietanowym. Dogadzam sobie, bo
          szpitalne żarcie do smacznych nie należy a pewnie w końcu mnie czeka. Wczoraj
          zapakowałam do szpitalnej torby ładowarkę do telefonu i książki, nawet nie chce
          mi się już sprawdzać co tam mam. Wygląda ta torba, jak na miesięczną wyprawęsmile
          • martolina77 Re: znowu nic się nie dzieje - CIĄG DALSZY.. 14.12.04, 15:02
            Nuda, cisza, skucze-byczki mizerne tylko pośladki jakos bolą i jakby mięśnie
            przy kroczu pobolewają. A i pisałam o tym, ze kosci miednicy działają tak,
            jakby każda sobie... Chodzę jak kaczka chyba po to, aby sie nie rozpaść.

            Oddałam płyny ustrojowe (morfo z toxo i mocz) do zbadania rano, załatwiłam
            umowe z tepsą dla moich lokatorów i juz moge rodzic. Chyba, ze Młody czeka na
            moją przyjaciółkę, która przyjezdza z Londynu w sobote! Jezeli tak, to sie
            poddaję. We czwartek ide do lekarza i sie dowiem jak tam szyjka, rozwarcie
            (jezeli jakiekolwiek) i mój Młodzieniec w "memłonie".

            Wczoraj jeszcze zainstalowalismy półkę i telefon, wyciągnęłam w koncu wózek z
            piwnicy, rozpakowałam, złożyłam. Moze teraz coś sie zacznie, bo torba moja też
            juz sie zakurzyła.

            To tyle. Ide gotowac ogórkową. Mąz sobie zażyczył rano, więc cóż innego mam do
            roboty, skoro i tak nie rodzę! Wlasnie sie zreflektowalam, ze ziemniorków nie
            mam. Wiec i do sklepu podskocze.

            Całuje Wszystkie,
            M

            ps. wczoraj powstala nastepna koncepcja imienia: mamy juz trzy: Antek, Karol i
            Dominik! I weź tu człowieku bądź mądry!!!
            • vievioora Spaghetti i cd nudy 14.12.04, 15:09
              hi, to się Opienku zmówiłyśmy - właśnie dobiegają mnie z kuchni zapachy sosiku
              z bazylią do spaghettismile

              niedługo zabraknie mi ciuchów do prania. się zrobiłam z tym praniem tak
              systematyczna, że niedługo będę oglądać puste dno kosza od prania. jak długo
              żyję nie doświadczyłam takiej organizacji.

              potem mogę się zabrać za ponowne wypranie nosidełka dla dziecka, bo wczoraj
              okazało się, że nosidełko awansowało na ulubione miejsce do spania dla kota.
              jest tak ofutrzone, że niedługo nie rozróżnię co kot a co nosidłosmile

              czeka na mnie kilka dobrych książek, ale jakoś nie mogę się za nie zabrać. a
              może polecicie jakiś dobry filmik do obejrzenia?
              • martolina77 Re: Spaghetti i cd nudy 14.12.04, 15:20
                1. pranie - święta prawda - niemal codziennie pralkę gonię, z prasowaniem nie
                nadążam;
                2. Spaghetti - oj... chyba namówię męża (zatęskniłam strasznie), ale to jutro -
                dzis ogórkowa!
                3. kotek w domu:
                - do łóżeczka jakims cudem - po kilku mocniejszych słowach - przestał wskakiwać
                (no chyba ze sie zapomni i podczas wyścigu z duchami z rozpedu wpadnie),
                - nosidelko na szczescie sie buja, więc Bazylkowi nie bardzo to pasuje,
                - wózek - rozłożona buda stoi oparta bokiem o ścianę, więc nie bardzo jest jak
                sie do niej władować.
                4. książki: wyczytuje wszystko co mam w domu... do ostatniej chwili, potem to
                nie wiem jak to będzie (z doswiadczenia mam na rówiesnikach wnioskuje)
                5. a filmy: wczoraj obejrzelismy "starsza pani musi umrzec (czy odejsc? jakos
                tak)" z Hanksem - moze byc. na dzis mamy "zlego mikołaja" z bobym thortonem.
                zobaczymy, zobaczymy

                Pozdrawiam Trochę Smęcąco!
            • dorotkaf1 Re: znowu nic się nie dzieje - CIĄG DALSZY.. 14.12.04, 15:09
              u mnie podobnie... głucha cisza..czasmi jakis ból "w dole" ale poza tymi
              nieśmiałymi oznakami nic!!! włąsnie dzwonił sklep że wózek mamy do odbioru...
              moja torba tez pokryta juz kurzem, łózeczko zreszta też! dzis gotuje
              pomidorówkę dla mężusia..niech sobie podje bo póxniej to nie wiem jak
              będzie..hihih..może moja dzidza czeka na Nowy Rok??? tego nie wie nikt pozdrówka