Do dziewczyn, które rodziły na Żelaznej

13.12.04, 16:00
Czesc Dziewczyny,
W zwiazku ze zblizajacym sie terminem porodu nurtuje mnie kilka spraw.
- Jaka koszule zabrac do porodu? Wiem, ze ma byc krotka.
Po porodzie klada dziecko na brzuch a potem przystawiane jest do piersi a
polozna wykonuje ewentualne szycie krocza. Czy w takiej sytuacji lezy sie z
koszula podciagnieta pod brode? Krepuje mnie takie lezenie calkowicie nago.
Dol ciala w krwi i mazi, dziecko u piersi, przy kroczu ktos majstruje a maz
stoi obok i to wszystko "podziwia". Czy zaslania sie krocze/nogi na czas
szycia? Czy dobrze miec ropinana koszule do porodu? Dziecko do piersi
przystawia sie chyba i tak nagie, otulone w pieluszki tetrowe wiec chyba musi
miec kontakt ze skora matki...?

- Polozna mowila cos o wymienianiu wkladek podczas porodu.
Nie bardzo wiem co to oznacza. Czy w I fazie porodu nosi sie majtki z
podpaska na ew. wody plodowe itp i zdejmuje sie je do badania?

Dzieki za odpowiedzi i pozdrawiam

    • mamalina Re: Do dziewczyn, które rodziły na Żelaznej 15.12.04, 22:18
      dokładnie dwa lata temu rodziłam na Ż.
      rodziłam w podwiniętej koszuli, nie miałam oporów, zresztą większość czasu i tak
      siedziałam gołą w wannie (co bardzo polecam!)
      potem położyli mi córkę na brzuchu - zasłaniała widok położnej szyjącej krocze,
      bardzo korzystnie smile
      mąż stał obok i patrzył głównie na dziecko

      nie pamiętam, jak było z podpaskami - ale w wannie na pewno już nie miałam
      majtek... smile

      trzymaj się i nie zapomnij spakować mężowi jedzenia, tak jak każą: ja byłam
      szalenia słaba po porodzie, wręcz nie miałam siły wstać i się obmyć - dopiero
      jak pożarłam ponad pół mężowskiej kanapki, sił mi przybyło smile))
    • aska_f Re: Do dziewczyn, które rodziły na Żelaznej 15.12.04, 23:02
      Ja też rodziłam na Żelaznej prawie 2 lata temu. Rodziłam w zwykłej koszuli
      nocnej, takiej ciut za dużej. O długości nikt mi nic nie mówił jaka ma być, na
      wyjście z sali do łazienki i tak miałam szlafrok. Po porodzie (podczas szycia)
      masz przy piersi dziecko, mąż jest zajęty Tobą i maleństwem i nawet nie zwróci
      uwagi co robi położna. Mi położna koszulę założyła za szyją i tak leżałam,
      zdaje się że przykryta prześcieradłem, bo dygotałam z zimna, ale nie pamiętam
      czy to już po szyciu czy w trakcie też. Mój mąż w trakcie porodu patrzył
      jak "wychodzi" główka dziecka i widział ogólnie rzecz biorąc wszystko, więc już
      samo szycie (na które naprawdę nie zwracał uwagi) nie zrobiło na nim żadnego
      wrażenia. Pomijam fakt że wcale po porodzie nie byłam we krwi i mazi - mimo że
      mocno krwawiłam. Bardziej byłam spocona smile)
      Jeśli chodzi o wkładki to nie wiem do końca o co chodzi. Ja byłam cały poród
      bez majtek. Od początku siedziałam na piłce z jakimiś ogromnymi wkładkami pod
      pupą, majtki mi nie były potrzebne smile

      Aha, ja dla odmiany w ogóle nie byłam głodna - jak widać każdy jest inny smile)

      Pozdrawiam,
      Aśka

      ps. a kiedy będziesz rodzić na Żelaznej? ja mam teraz termin na 22 stycznia,
      ale myślę że wyląduję tam sporo wcześniej smile
    • somsom Re: Do dziewczyn, które rodziły na Żelaznej 20.12.04, 19:33
      Pcieszę cię, mam świeże doświadczenia.
      Urodziłam tam synka miesiąc temu.
      Koszulę do porodu weź starą lub kup na bazarku za 5 zł, aby po porodzie ją
      wyrzucić, bo będzie cała we krwi, mazi itp a musiałaby na ciebie czekać kilka
      dni w domu zanim wrócisz i ją upierzesz...Powinna być rozpinana, bo po umyciu
      dzieciaczka (czyli podczas szycia, ale nie od razu po narodzinach) przystawisz
      go do piersi. Maluszek będzie owinięty ręcznikami, więc tak naprawdę nie ma
      kontaktu "skóra do skóry". Ja pierwsze karmienie miałam po szyciu i po prysznicu
      (jeszcze na porodówce) więc już w czyściutkiej koszuli.
      Pod względem estetyki-u mnie było na wysokim poziomie! Położna przed szyciem
      położyła mi na brzuch i nogi (aż do kolan) złożone prześcieradło i było
      b.estetycznie. Przykryła mnie prześcieradłem nawet jak miał przyjść
      anestezjolog. Nawet on nie widział mojej gołej pupy smile
      Ani przez chwilę nie leży się nago.
      Podczas porodu nie nosi się majtek.
      Z tymi wkładkami to chyba miała na myśli-po porodzie bo jak położna szyje
      krocze to zaczyna ci się obkurczać macica i może lecieć z ciebie non stop, więc
      ona co chwila podkłada ci pod pupę nową wkładkę (pieluszkę Bella, którą sama
      przynosisz do szpitala). Weź 2-3 paczki.
      Położne są w ogóle niechętne majtkom po porodzie, nawet jednorazowym, bo
      każą "się wietrzyć" tj osuszać ranę.
      Mam nadzieję, że choć trochę rozwiałam twoje wątpliwości.
      Życzę szczęśliwego rozwiązania.
      Pozdrawiam smile
      • kmyczek Re: Do dziewczyn, które rodziły na Żelaznej 21.12.04, 11:25
        witam
        rodzilam na Żelaznej tydzien temu, wszytsko wspominam jak najlepiejsmile
        Pizame mialam swoja a w zasadzie koszule(mozna poprosic o pizame ze szpitala),
        nie nadawala sie do wyrzucenia po porodzie, bo jesli ktos nie wie to krew mozna
        zmyc woda utlenionasmile
        po porodzie od razu dostalam dzidzie na gole cialo do cyca, potem jak mnie
        lekarz zszywal maz trzymal dziecko, krocze mialam na wierzchu, ale nie mogl go
        przeciez widziec moj maz porozcinanego bo stal za moja glowa.
        Po zszyciu umylam sie i nakryto mnie przescieradlem w czystej pizamie.
        Krew sie nie lala strumieniami jak myslalam.
        Jedyna rzecz jaka sie nie spodobala mojemu mezowi to widok rozcinanego krocza,
        ja naszczescie tego nie widzialam.
        pozdrawiam i zycze powodzenia
Pełna wersja