Skurcze macicy w 5 miesiącu?

02.01.05, 21:10
Mam problem, nawet nie wiedziałam że tak wyglądają skurcze, ale niestety,,
okazało sie że to prawda... lekarze określaja to mianem "stawiania się
macicy" tyle że zazwyczaj ma to miejsce dopiero w 8 miesiącu, popedziłam do
swojego Gina... a on stwierdził że to z przepracowania, że mam odpoczywać ile
się da a jak sie bedzie zdażało to barać Nospę... tylko ze kurczę, nie dał mi
L-4(nie liczyłam na to) ale pracę mam taką że trudno mi odpoczywać, i skąd on
wie że nie jest to spowodowane brakiem magnezu, albo innymi jakimiś
komplikacjami... usg mam dopiero we czwartek ... a macica.. "stawia się"
Srednio 2, 3 razy dziennie.. czy powinnam skonsultować to z innym lekarzem
skoro Nospa nie bardzo pomaga>? Pozdrawiam i wszystkiego najlepszego w nowym
roku smile
    • jolanda79 Re: Skurcze macicy w 5 miesiącu? 03.01.05, 17:01
      Cześć Lidka,miałam podobną sytuację w pierwszej ciąży.Skurcze macicy pojawiły mi się w połowie 5 miesiąca tyle tylko,że lekarz przepisał mi Fenoterol i Izoptin(przez tydzień lerzałam też w szpitalu)- zwolnienie dostałam wcześniej właśnie ze względu na niekorzystne warunki pracy.
      Sonsultowałmbym się na Twoim miejscu z innym lekarzem,ale nie martw się na zapas napewno wszystko będzie dobrze.
      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę zdrówka-Tobie i Maeństwu.
      • mgg1 Re: Skurcze macicy w 5 miesiącu? 03.01.05, 18:20
        lezenie i zadna praca!!!!
        mialam to samo w 4 miesiacu do poczatku piatego ok 3 tygodni
        mnie lekarz przepisal konska dawke magnezu, rozkurczowo no-spe sama bralam
        (mieszkam poza granicami kraju), ale mama mnie zaopatrzyla..tutaj lekarze sa
        wrogami lekow w czasie ciazy, wiec tylko w ostatecznosci daja cos...
        ja tak mialam nieraz przez kilka godzin dziennie, ale jak tylko polezalam
        dluzej przechodzilo
        uwazaj na siebie i jesli masz meczaca prace (np na nogach ZAPOMNIJ!!!!
        nie ryzykuj utraty dziecka
        ja dzieku Bogu jestem dzis w 29 t.(jutro 1 dzien) i ciesze sie, ze posluchalam
        wtedy rad mojej bratowej...
        teraz tez mi sie to jeszcze zdaza, ale na szczescie jestem juz w domu
        biegiem do lekarza lub sama sobie kup magnez...
        ja bralam wtedy 40 mg dziennie, ale u Ciebie zapotrzebowanie moze byc inne
        z No-sa radze tez uwazac - nib nie szkodliwa, ale w ulotce pisze -
        przeczytalam, ze przenika przez lozysko
        • mgg1 Re: Skurcze macicy w 5 miesiącu? 03.01.05, 18:21
          mgg1 napisala
          > ja bralam wtedy 40 mg dziennie, ale u Ciebie zapotrzebowanie moze byc inne
          > z No-sa radze tez uwazac - nib nie szkodliwa, ale w ulotce pisze -
          > przeczytalam, ze przenika przez lozysko

          napisalam 40 mg, a to bylo 450mg
    • cruk Re: Skurcze macicy w 5 miesiącu? 03.01.05, 18:45
      1,5 tyg. temu wyladowalam u lekarzy z silnym bolem podbrzusza. Ogladalo mnie 3
      specjalistow, wlacznie z chirurgiem, by wykluczyc zapalenie wyrostka..
      Bylam wowczas w 16 tyg. ciazy, a to juz drugi przypadek, podobny mialam 4 tyg.
      wczesniej. powod? przepracowanie - za duzo stresu i biegania.

      Pracuje w PR miedzynarodowej korporacji.

      Za pierwszym razem lekarz nie chcial mi dac l4 twierdzac, ze nie ma podstaw
      medycznych, zapytalam o psychiczne i krzywiac sie dal mi 4 dni.

      Za drugim lekarz twierdzil, ze w zasadzie wszystko w porzadku, chociaz bole mam
      dwojakiego rodzaju - klujace w okolicach pachwiny (ktore nie powinny mnie
      niepokoic) i podobne do silnych bolow miesiaczkowych. Te drugie jak sie
      pojawiaja, jesli ida w parze z rozwieraniem sie (?) szyjki macicy, moga
      prowadzic do wrecz dramatycznych nastepstw. Jak sie pojawia mam brac no-spe i
      lezec. O L4 przemilczeli.

      Poniewaz bole drugiego rodzaju nie ustepowaly 3 dzien, lekarz kazal brac
      regularnie no-spe i magnez. Jesli nie przejdzie, pojawic sie na izbie przyjec w
      szpitalu. Nastepstwa? tydzien lezenia pod kroplowka magnezowa. Nie,dziekuje. Na
      szczescie bole przeszly, z no-spa nie przesadzalam, ale biore stale dodatkowo
      magnez.

      W pracy czesc osob na mnie wyjechala z pretensjami ze w ogole pojawilam sie po
      swietach w pracy, zamiast wymusic na lekarzu zwolnienie. szczegolnie ze w mojej
      sytuacji jeden szef ostrzega mnie rpzed drugim, ze ten bedzi sie odgrywal na
      ludziach na ktorych wie, ze moze, ze wzgledu na swa przewage - m.in. na mnie.
      Bylismy na poczatku roku w ostrym konflikcie. Ustabilizowalo sie, ale malo nie
      zrezygnowalam z pracy przez niego.

      Mam srednia od tego czasu motywacje sad

      Z jednej strony wszyscy mowia - dobro dziecka najwazniejsze, nie mozna sie
      eksploatowac, trzeba sie oszczedzac, odpoczywac, niestresowac..
      z drugiej strony - latwo powiedziec...

      czasem jestem zmeczona ta sytuacja, a organizm w momencie przesilenia, sam
      sie "broni", boje sie tylko o konsekwencje takiej obrony...i nie wiem jakie
      rozwiazanie jest najlepsze w takiej sytuacji
    • lidka_mm dziekuję :-) 03.01.05, 21:45
      Cześć dziewczyny . Bardzo dziękuję za odpowiedzi. mam stresującą pracę .. i w
      dodatku po wiele godzin ... szyjka się nie skraca.. i nie rozwiera (na
      szczeście) we czwartek mam badanie usg, które robi mi mój lekarz. Jeszcze raz
      powiem mu o tych skurczach i o bólach, moze mi cos lepszego poradzi. mam
      nadzieję że wszystko bedzie dobrze, bo jak na razie nie stać mnie na to zeby
      zrezygnować z pracy ale dzidziusiowi za nic nie chcę zaszkodzić więc jak nie
      będzie innego wyjścia będe musiała. jeszcze raz dziękuję , tym bardziej, ze
      jak przejrzałam forum okazało się że temat był już poruszany więc dzięki za
      cierpliwośc i ponowne odpowiedzi smile

      Pozdrawiam Was i wasze Maleństwa. Dużo zdrówka życzę.
      • e_rubi Re: dziekuję :-) 06.01.05, 09:15
        Moja pracownica miala stawianie sie macicy w 6 miesiacu ciazy, bardzo chciala pracowac ale ginka i tak dala jej L4, ona z tym L4 i tak przyszla do pracy i ciagle miala skurcze, na szczescie jej koleznaki byly madrzejsze i zglosily mi sytuacje, po powaznej rozmowie z dziewczyna i telefonie do jej lekarki kategorycznie poslalismy ja do domu, gdzie lezala juz do konca ciazy. Skurcze sie wyciszyly, urodzila w terminie zdrowego i slicznego chlopca, dzis jest z powrotem z nami i jest mi bardzo wdzieczna za tamta "awanture", gdy kazalam jej wracac do domu. Dziewczyny jesli jestescie w takiej sytuacji, ze macie stesujaca i wymagajaca prace i pojawily sie skurczowe bole brzucha naprawde postarajcie sie o L4, bo nie warto ryzykowac zdrowia Maluszka. Do wyciszenia tych skurczy przewaznie nie wystarczaja leki, moj gin mowi, ze koniecznie wtedy trzeba duzo lezec i odpoczywac. Po doswiadczeniach moich pracownic (druga niestety tez miala problemy w ciazy) uwazam na siebie podwojnie i wiele razy juz gadalam o tym z lekarzem. Pozdrawiam wszystkie przyszle mamy i zycze duzo zdrowka i jak najmniej stresu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja