magda292 24.01.05, 17:56 Kochane, staram się o drugie dziecko od ponad roku. wszystkie wyniki badań O.K.Jak długo czekałyście na swoje fasolki? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
moyyra Re: pocieszcie mnie! 25.01.05, 14:40 Jeśli chodzi o mnie to oczekiwaliśmy bezskutecznie przez ponad 4 lata na dzieciątko. Zrezygnowani złozyliśmy papierki w 5 rocznicę ślubu w OAO i w ostatni dzień 2004 ujrzałam dwie kreseczki. Cuda czasem się zdarzaja, czego i Tobie z całego serca zyczę. Odpowiedz Link Zgłoś
jch6 Re: pocieszcie mnie! 26.01.05, 10:52 My z mężem pierwsze dziecko robiliśmy przez 4 m-ce, a drugie dzieciątko przez 2 m-ce. Za pierwszym razem wpadłam na to, że zaszłam bez problemu, kiedy po zbliżeniu nie leciałam natychmiast do łazienki żeby się umyć. Życzę szybkiego zaciążenia. JCH 20tc Odpowiedz Link Zgłoś
1jagienka Re: pocieszcie mnie! 26.01.05, 12:27 Madziu - z pierwszym nie było problemu - zgodnie z "grafikiem". Myślałam, że z drugim też tak będzie, a to niespodzianka. Mamy z mężem po 28 lat, więc wiek nie skandaliczny, oboje jesteśmy zdrowi, cykl monitorowany, a na fasolkę czekaliśmy pół roku. Tak więc cierpliwości, uda się Odpowiedz Link Zgłoś
monika_oli Re: pocieszcie mnie! 26.01.05, 13:34 Osiem miesięcy. Pierwsza ciąża była efektem leczenia niepłodności, więc cały czas obawiałam się że czeka nas 'powtórka z rozrywki'. Udało się w pierwszym monitorowanym cyklu, kiedy to wszystko wskazywało na to że nie mam owulacji, więc odpuściliśmy sobie i kochaliśmy się tylko dla czystej przyjemności a nie z obowiązku Proponuję więc więcej luzu, a mniej myślenia. m. Odpowiedz Link Zgłoś
pampeliszka Re: pocieszcie mnie! 26.01.05, 22:02 nam zeszlo ponad rok, juz mialam zaczac chodzic do gin na regularne badania, przestalam sie wiec przejmowac terminami wspolzycia- i jak poszlam sie leczyc, to sie okazalo, ze jestem w ciazy... tak,ze monika\ma racje, wiecej luzu i samo wyjdzie Odpowiedz Link Zgłoś
vase Re: pocieszcie mnie! 27.01.05, 18:52 Imienniczko moja Madziu! U nas to samo! O synka staralismy sie 3 miechy, a teraz - rok! I dalej nic! Wlasnie dzisiaj M oddal rano swoje 'co - nie - co' do badania, a ja jutro rano ide pobrac krew (4 dc). W grudniu NAPRAWDE o tym nie myslalam, przytulalaismy sie doslownie co chwile, NAPRAWDE spontanicznie (co innego mialam w glowie: wiadomo, przygotowania do swiat, pierwsze egzaminy w college'u, zrobilismy sobie parodniowy wypad do Amsterdamu), nawet nie wiedzialam kiedy dni plodne, ani kiedy ma przyjsc ew. @. A tu 3 dni po Wigilii (bardzo punktualnie - jak zwykle) przyszla. I znowu nici. .. Odpowiedz Link Zgłoś