:)

03.07.05, 22:26
jestem tu nowa..czasem zagladałam na to forum zeby sobie poczytac jakie
jestescie szczesliwe kiedy czekacie na bobasasmile
teraz i ja moge sie z wami podzielic tym szczesciem...smilejestem w ciazy smile
jejku jak ja sie ciesze smile dzis rano polecaiałam do apteki po test i wynik
okazał sie pozytywny..!!!!!
tylko jest kilka problemow...po pierwsze od pazdziernika zaczynam studia na 1
roku , dziecko "przeszkodzi" mi w tych planach
po drugie jego tatus mieszka 200 km ode mnie , jest w trakcie rozwodu a jego
syn jest niewiele młodszy ode mnie...
Andrzej ( ojciec mojego dzieka ) jest dla mnie wszytskim smile pokochałam go od
pierwszego wejrzenia.spotykamy sie w weekendy , teraz w wakacje jestem u
niego w poznaniu...ale on jeszcze nic nie wie...jutro wraca z delegacji i mu
wszytsko powiem...
pewnie sobie myslicie ze jestem gowniara ktora poleciała na starszego faceta
albo na jego kase , ale tak nie jest..strasznie go kocham i nic ani nikt tego
nie zmieni smile
pozdrowionka
    • magda.mich Re: :) 03.07.05, 22:31
      Gratuluję i życzę wszystkiego naaaaaaj!
      • eminka1 Re: :) 03.07.05, 22:42
        Witam na forum i gratuluję!!!
    • kubek43 Re: :) 04.07.05, 09:25
      Gratuluję!!! Wszystko będzie dobrze. Trzy lata temu ja byłam w podobnej
      sytuacji. Mój facet nie miał rozwodu, jego córka jest 3 lata młodsza ode mnie,
      moja mama nie wiedziała o naszym związku. Teraz jest super. Mieszkamy razem,
      mamy 2 letniego synka, wszystko się świetnie układa. Rozumiem Cię doskonale- to
      że młodsza kobieta wiąże się z dojrzałym facetem wcale nie znaczy, że leci na
      jego kasę. Ja bardzo kocham swojego mężczyznę(pieniędzy za wiele nie ma więc
      nikt mi nie zarzuca, że dlatego się z nim związałam). Trzymam za Was kciuki.
      Wszystko będzie dobrze-jednak radzę Ci nie rezygnować ze studiów.Poradzisz
      sobie z nimi!!!
      • oledzga do Kubek 43 04.07.05, 09:49
        no widzisz..moi rodzice wiedza o andrzeju ale nie o jego przeszłosci...kolejna
        przeszkoda jest to ze ma kase....ja na nia nie poleciałam.nie powiem ze nie
        podobało mi sie kiedy przyjezdzał z kwaitami,jakas bizuteria czy bylismy na
        wakacjach w ciepłych krajach.....bez tego tez zakochałabym sie w nim smile
        jego 17 letni syn mnie nienawidzi....najchetniej pewnie do obiadu wrzuciłby mi
        trutke zebym znikneła z jego zycia...czasem to koszmar co z tym gowniarzem
        przezywam ale musze go tolerowac ze wzgledu na Andrzeja....a sadzisz ze na 1
        roku prawa poradze sobie z niemowlakiem ?
        p.s w nocy andrzej wrocił i dzis idziemy razem do lekarza !!
        pozdrowionka
        • kubek43 Re: do Kubek 43 04.07.05, 10:16
          Myślę, że sobie poradzisz. Musisz to zrobić dla siebie i dla dziecka. Wiesz,
          jeśli teraz zrezygnujesz to nie wiadomo czy w przyszłym roku nie będzie innego
          powodu, dla którego nie będziesz mogła rozpocząć studiów. Dobrze, że Wasza
          sytuacja materialna jest dobra-w razie konieczności dziecko możesz zostawić z
          opiekunką(gdybyś musiała się uczyć do egzaminów). Ja niestety nie mam takiej
          dobrej sytuacji materialnej. Jeśli chodzi o córkę mojego faceta-to nie mam z
          nią żadnego kontaktu. Jest pełnoletnia, spotyka się z Tomkiem co jakiś czas,
          ale do Nas nie chce przyjść. Z jednej strony Ją rozumiem-nie wiem jak ja bym
          reagowała gdyby mój ojciec związał się z dużo młodszą kobietą. Szanuję to, że
          nie chce mnie znać, ale chciałabym, żeby miała kontakt z mmoim synkiem-przecież
          to Jej brat. Może kiedyś to zrozumie, zaakceptuje i będzie chciała Go widywać.
          Teraz chciałabym mieć drugie dziecko, żeby mój synek miał rodzeństwo, z którym
          będzie mógł się wychowywać.
          Rodzicami się nie przejmuj. Powiedz im wszystko-będą szczęśliwi, że zostaną
          dziadkami. Poza tym dla każdego rodzica najważniejsze jest to, żeby jego
          dziecku było dobrze, żeby było szczęśliwe. Jeśli będą widzieć, że Andrzej jest
          w stosunku do Ciebie czuły, opiekuńczy, że jest mężczyzną Twojego życia to jego
          przeszłość nie będzie miała dla nich znaczenia. Wiem coś o tym, podobnie było z
          moją mamą. Bałam się też reakcji rodziny-niepotrzebnie. Wszyscy bardzo lubią
          Tomka.
          • oledzga Re: do Kubek 43 04.07.05, 11:07
            mam nadzieje ze sobie poradzesmile
            syn andrzeja czesto tutaj jest i musze go tolerowac a nie jest dla mnie miły.z
            jego zona sie znam...miła kobieta i zaakceptowała to ze jej eks ma inna...ten
            dzieciak mogłby sie odnoscic do mnie z wiekszym szacunkiem ale nie bede go
            uczyła kultury...
            mam nadzieje ze poradze sobie ze studiami i zaczne je.sam andrzej powiedział ze
            bedzie brał prace do domu i bedzie siedział z dzieckiem kiedy ja nie bede
            mogla.jest strasznie happy kiedy mu powiedzialam smile
            pozdrowionka
            a do rodzicow pojedziemy w weekend
        • afryka11 Re: a propos syna 04.07.05, 11:48
          nie dziw mu się. Macocha mojego mężczyzny jest w jego wieku. Rozmawiają ze
          sobą, gdy muszą, bo sytuacja tego wymaga. Jego rodzice rozwiedli się po 21
          latach małżeństwa. Był już dorosłym mężczyzną, ale jednak wiadomo, syn broni
          matki. A w jego mniemaniu, ojciec zranił matkę. Zostawił ją dla równolatki
          swoich dzieci. Nie jest to miłe uczucie. Nie staraj się więc nigdy na siłe być
          miła dla syna Twojego mężczyzny, nie staraj mu się przypodobać, raczej schoć z
          drogi. Może kiedyś, za kilka lat, gdy zobaczy, że ojciec jest szczęśliwy,
          zmieni swoje podejście. I jeszcze edno - nigdu nie staraj sie psuć relacji
          pomiędzy nimi, a nawet pomiędzy Twoim męczyzną ajego byłą żoną. Musisz ją
          szanować, bo pamiętaj, że jesteś powodem rozpadu ich małżeństwa ( nawet jeżeli
          nie było udane). Musisz ją szanować, bo jest matką syna Twojego mężczyzny. I
          musisz doceniać, że Twój męczyzna jest teraz z Tobą, więc nigdy mu nie rób
          wyrzutów o przezłość, lub nie próbuj zmienić jego stosunku do tamtej rodziny.
          Możesz zaszkodzić tylko sobie. Mówię to, gdyż wiem jak mnie drażniło, że mój
          męczyzna obraża mojego byłego męża ( choć tamten nie był dobrym mężem). Jednak
          jest cząstką mojego życia, choć minioną. Ciesz się tym co masz. Na pewno
          będziecie szczęśliwi.
          • oledzga Re: a propos syna 04.07.05, 14:42
            nie utrudniam andrzejowi kontaktow z tego synem....wrecz przeciwnie sugeruje mu
            zeby zaprosił mlodego na weekend zabrał go gdzies ze soba...tylko jego syn nie
            ma szacunku do mnie i to mnie wkurza....ale jakos musze to zaakcptowac.
            a jego była zona jest rowna kobitka smile
    • amwaw Re: :) 04.07.05, 10:35
      Szczerze mówiąc to tak myśle- tym bardziej, że piszesz, że już wczesniej
      zaglądałaś na to forum- czyli naciągasz faceta na dzieciaka. Nie wiem czym się
      tu chwalić i co wspaniałego jest w żonatym facecie, który mieszka 200 km dalej
      jako materiale na ojca swojego dziecka.Mogę tylko współczuć podejścia do życia
      i trudów studiowania z małym dzieckiem w domu. Napisałaś- poddałaś się
      ocenie.Ja nie pochwalam takiej moralności, a tym barzdiej afiszowania się z tym.
      Pozdrawiam Ciebie z dzieckiem, faceta i żonę faceta.
      • oledzga Re: :) 04.07.05, 10:58
        nie naciagnełam go na dziecko....oboje sie kochamy i predzej czy pozniej
        zdecydowalibysmy sie na nie.wiesz w nim jest wiele wspaniałych cech ktorych nie
        znalazłam u innych facetow.
        dzieki bardzo za pozdrowienia-przekaze
      • afryka11 Re: do amwaw 04.07.05, 11:54
        Mtko Jedyna, Kobieto!!!!sytuację w życiu są różne. MOralność - dbaj o swoją!!
        zajście w ciąże to nie naciąganie na dziecko - bo jakie są tego plusy w
        przypadku tej dziewczyny??będzie jej z pewnością ciężko, będzie miała wiele
        problemów, będzie się bała o przyszłość swoją i dziecka...jest młodziutka.
        Chyba nie te czasy żeby naciągać na dziecko. Krytykują Ci, którzy sami tak
        zrobili!Takie osoby jak Ty są OKROPNE. Nie potrafisz podać podstaw swojej
        opini, argumentów potwierdzających te durną, moim zdaniem, hipotezę. Naciągać
        na dziecko mogą zdesperowane panieki bez szkoły, pracy i przyszłości. Ta
        dziewczyna dostała się na prawo, więc chyba przyszłośc przed nią nienajgorsza.
        A pewności nie ma, czy jej mężczyzna po rozwodzie zamieszka z nią i dzieckiem.
        Zastanów się, zanim coś napiszesz!!
        • amwaw Re: do amwaw 04.07.05, 12:53
          Forum polega na tym, że każdy ma prawo wypowiedzieć swoją opinie, a jeżeli któś
          coś pisze-poddaje się krytyce. Na tym to polega. Jeżeli nie rozumiesz tego-masz
          problem- Ty, nie ja.
          "Naciągać
          > na dziecko mogą zdesperowane panieki bez szkoły, pracy i przyszłości. "
          Jak widzisz ta dziewczynka nie ma pracy, a szkołe dopiero zaczyna- to pierwsze.
          Po drugie- sorry- ja uparcie wierze w to, że jak biorę ślubu, nie biorę go ot,
          tak sobie, tylko na całe życie. Oczywiście, sytuacje mogą być różne, ale
          sytuacja pt mój mąż przechodzi kryzys wieku dojrzałego i szuka 19-stki(
          mieszkającej daleko) nie jest dla mnie wytłumaczeniem "różnych sytuacji w
          życiu". Mój ojciec przechodził, sytuacja była podobna- dziewczyna teraz została
          sama z dzieckiem( 3-letnim) i 19-stką już nie jest. Mogę tylko ubolewać nad jej
          głupotą wchodzenia facetowi żonatemu do łóżka- niestety takie jest nasze prawo,
          które niewiele obarcza mężczyznę,a całą odpowiedzialność pozostawia kobiecie.
          Oczywiście-faceta też nie tłumacze-ale w tym momencie nie jest to dyskusja nt
          facetów.Rozumiem Twoje zdenerwowanie- wyjaśniłaś już na swoim przykładzie, że
          miałaś podobną stuację. Ale-to też potwierdza moją "tezę"- Twoje pierwsze
          małżeństwo było głupotą- jeżeli już na studiach zaszłaś w ciąże z innym- to
          znaczy, że poprzednie małżeństwo było szczylskim wybrykiem. I nie mówi mi, że
          sama nie oceniasz tego inaczej- bo w to nie wierze. Ale-powiedzmy-
          prawdopodobnie oboje z ex-mężem podjeliście zbyt pochopnie decyzje- zdarza się,
          choć sorry, ale tego też nie pochwalam. Natomist czymś o niebo gorszym jest
          sypianie z facetem żonatym. O niebo. Rozwód nie trwa jak w Anglii 7 lat, tylko
          znacznie krócej( do max 2 lat- dla chcących rozwodu, za porozumieniem stron-
          znacznie krócej), jeżeli facet jest " w trakcie"- tzn że powodem nie jest
          nagła "niezgodność charakterów z żoną", a nowa znajomość. I mam prawo tego nie
          pochwalać.
          > Chyba nie te czasy żeby naciągać na dziecko."
          A. dziewczyna wcześniej zaglądała na forum " w oczekiwaniu"- czemu? Bo bała się
          zajść? To chyba nie to forum.
          B. Pisze Ci jak krowie na rowie-cieszy sie- a nie boi- to znaczy, że raczej
          była przygotowana na taką ewentualność( jeżeli sie słabo zabezpieczasz- musisz
          być przygotowana na taką ewentualność), dopiero co zobaczyła 2 kreseczki, a już
          ma w głowce cały plan życia. Nie zaliczam takich wdarzeń w kategorii- biedna
          mała, ciężko jej, a raczej w kategorii przyspieszenia rozwodu faceta.

          Krytykują Ci, którzy sami tak
          > zrobili!"
          Nie, moja droga-jak juz napisalaś bronią Ci,którzy tak zrobili.

          Takie osoby jak Ty są OKROPNE. Nie potrafisz podać podstaw swojej
          > opini, argumentów potwierdzających te durną, moim zdaniem, hipotezę. "
          Niestety, na tym świecie jest mnóstwo oprocz mnie takich okropnych ludzi,
          którzy wierzą w to, że po coś biorą ten slub i jest on ważny, że z chwilą
          złożenia przysięgi zobowiązuje do wierności. A jeżeli już jest sytuacja , ze
          podjęta została taka decyzja przez głupotę, zbyt pochopnie to przyzwoitość
          wobec siebie i drugiego człowieka nakazuje się najpierw rozwieść, a potem
          rozglądać za kimś innym.

          Pozdrawiam
          • afryka11 Re: do amwaw 04.07.05, 13:44
            Po pierwsze uważam, że małżęństwo to nie kadany, i jeż
            • afryka11 Re: do amwaw 04.07.05, 13:46
              pRZEPRASZAM, SYNEK NACISNĄŁ NA JAKIŚ KLAWISZ.
          • oledzga Re: do amwaw 04.07.05, 14:49
            chciałam sie zapytac czy zal ci dupe sciska ze ja mam całe zycie przed soba ,
            faceta ktory mnie kocha , i czekam na dziecko ?
            nie mogłam wczesniej tu zagladac?czytałam jak sie ciesza kobiety kiedy sa w
            stanie błogosławionym bo ja tez tego pragnełam.
            to czy mam prace cy nie to moja sprawa i nie wtykaj w to nosa bo to nie jest
            twoj interes.
            andrzejowi do łozka nie weszłam i nie waz sie tak mowic bo to nie prawda.nie
            jestes durna 19 ktora kazdemu sie daje.to raczej ty masz jakies problemy ze sie
            czepiasz szczesliwych ludzi.jesli maz cie bije a dziecko nie kocha to idz kuzwa
            to jakiegos specjalisty a nie dogryzaj szczesliwym ludziom.
      • afryka11 Re:PS 04.07.05, 11:56
        to jest forum, na którym możemy sobie pomagać, więc liczymy na rady. jak możesz
        amwaw pisać o afiszowaniu się "tym" ( czyli miłością do mężczyzny i ciążą)
        • afryka11 Re:MAŁA ELA 04.07.05, 12:20
          to miało być do amwa myślę sobie?bo wygląda jakbyś nie odpisywała..
          • mala.ela Re:MAŁA ELA 04.07.05, 12:25
            ??? troszkę się pogubiłam i nie wiem czy do mnie piszesz czy nie smile

            ale i tak napiszę: mój post był do amwaw, bo mnie zdenerwowała swoim
            komenatrzem.
            • afryka11 Re:MAŁA ELA 04.07.05, 12:31
              ok. Bo to wygląda jakbyś na mnie naskoczyła a ja ostro krytykuję amwaw
            • kubek43 do amwaw 04.07.05, 12:35
              jakie masz prawo oceniać innych??? Skoro Ty byś tak nie postąpiła to Twoja
              sprawa. Najczęściej innych oceniają "stare dewoty", które codziennie chodzą do
              Kościoła, a zaraz jak z niego wyjdą obgadują wszystkich wokół. Pewnie jesteś
              osobą wierzącą, to dlaczego postępujesz niezgodnie z zasadami Jezusa.
              Czemu "Rzucasz kamieniami", czyżbyś Ty nie miała żadnego grzechu???
              • amwaw Re: do amwaw 04.07.05, 13:03
                Szczerze mówiąc do "starych dewot" nie należe więc nie wiem czemu "z Jezusem"
                do mnie wyskakujesz. To nie jest kwestia religii. To jest kwestia moralności. A
                to zupełnie inna bajka. Oceniać mogą( i robią to) wszyscy- np Ty mnie teraz-
                czyżbyś wg Twoich standardów należała do"starych dewot"wink)))Wyznaje zasade, że
                póki cos mnie nie dotyczy nie muszę się w to wtracać i afiszować z moimi
                poglądami- to Ty napisałaś ten post pozostawiając tym samym swoja postawe do
                ogólnej ceny, a nie ja post o moich poglądach. Dziecko drogie-wytłumacz mi
                prosze dlaczego uważasz, że masz prawo chwalić się swoją postawą moralną na
                forum, a inni nie mogą przedstawić swojej, opozycyjnej, na forum? Chcesz braków
                komentarzy- załóż sobie blog, a nie piszesz na forum. I wyluzuj- to jest net a
                nie życie.
                Pozdr
                • kubek43 Re: do amwaw 04.07.05, 13:42
                  po pierwsze: nie powiedziałam, że jesteś starą dewotą tylko, że tzw. "stare
                  dewoty oceniają innych, a same nie postępują zgodnie z zasadami Kościoła,
                  etycznymi, moralnymi itd.
                  po drugie: nie oceniam Cię, po prostu wiem, że w życiu różnie się układa,
                  dobrze, że masz męża który jest Twoją miłością i że zakładasz, że tak będzie do
                  końca życia, ale nie zawsze tak jest, za jakiś czas może się okazać, że macie
                  inne priorytety wżyciu, że nie jesteście sobie bliscy-będziesz z nim tylko
                  dlatego, że kilka lat wcześniej przysięgałaś? Poza tym nie zawsze, mimo tego,że
                  ludzi już nic nie łączy, że ze sobą nie mieszkają, mają rozwód. Dopiero kiedy
                  pojawia się ktoś nowy nagle sprawa rozwodu zaczyna być ważna. Skąd wiesz, że
                  tutaj tak nie było?
                  Nie zwracaj się do mnie per "dziecko drogie"-nie uważam, że mam prawo się
                  chwalić swoją postawą moralną. Wcale nie powiedziałam, że popieram to, co ona
                  robi, ale nie oceniam innych wtedy, gdy nie znam całej sytuacji dokładnie. Ty
                  to zrobiłaś - po przeczytaniu kilku zdań wyciągnęłaś wnioski(tylko czy napewno
                  są one słuszne?)
                  • amwaw Re: do amwaw 05.07.05, 11:44
                    Chylę czoło i przepraszam za to "dziecko"-denerwuje mnie wyciąganie argumentów
                    religijnych w jakichkolwiek dyskusjach-stąd ostra reakcja,nie lubie też
                    krzyczenia w postach(oczywiście sama też nie powinnam krzyczeć), a "dziecko"
                    się przyplątało przez tą dziewczynkę( jakos tak metoda przeniesieniawink ) za co
                    Cie rzeczywiście-serdecznie przepraszam.
                    Pozdrawiam
                    • kubek43 Re: do amwaw 05.07.05, 12:06
                      Ok. Nie lubię protekcjonalnego tonu dlatego to "dziecko" tak bardzo mnie
                      zdenerwowało. Masz prawo do własnego zdania i szanuję je, ale ja staram się nie
                      oceniać innych zbyt krytycznie, bo nie wiem co mnie jeszcze czeka w życiu.
                      Pozdrowienia dla Ciebie i maleństwa.
      • mala.ela Re: :) 04.07.05, 12:06
        ale jesteś niemiła... ja też zaglądałam na to forum, a nie naciągałam mojego
        faceta na dziecko. Czytaj ze zrozumieniem: facet jest W TRAKCIE rozwodu, a ona
        dopiero zaszła w ciążę, teraz jest u niego w Poznaniu (i tam się o ciąży
        dowiedział) więc rozwód i decyzja o byciu razem zapadła wcześniej niż
        jej "naciąganie".
        Całkiem niepotrzebnie ją zbluzgałaś.
        • amwaw Re: :) 04.07.05, 13:12
          Juz napisałam w poście wyżej- nie twierdze, że pojawienie się dziecka
          spowodowało rozwód, ale, że jej pojawienie( vide długość sprawy o rozwód), a
          dziecko przyśpiesza zdecydowanie decyzje o rozwodzie, prawda? Zresztą- mój post
          nie dotyczył naciągania czy nienaciągania, ale sypiania z żonatym facetem( i
          posiadanie z nim w rakcie trwania jego ślbu potomstwa).
          Elu! Ja nie oceniam osób niebedących w ciąży, które zaglądają na to forum,
          tylko ta jedną, konkretna sytuacje, naprawde, nie Ciebie, więc się nie
          denerwuj. Zbluzgać nie zbluzgałam, bo nie użyłam ani 1 poddającego się cenzurze
          słowa. A poglądy mam prawo mieć nne-prawda?smile
          Pozdrawiam serdecznie Ciebie i małe
          • mala.ela do amwaw 04.07.05, 13:30
            ależ dlaczego twierdzisz że to z jej powodu się rozwodzą? Ani ja ani ty tego
            nie wiesz. Wczesniej napisałaś "nagła niezgodnosć charakterów" - jak
            niezgodność charakterów może być nagła? Moze z decyzją o rozwodzie nosili sie
            juz długo? Nie wiesz jak działo się w jego małżeństwie, więc nie mów jakbyś
            wiedziała.

            A co do długości spraw rozwodowych - nie mów że są krótkie. Moja ciotka
            rozwodziłą sie 5 lat, bo sąd nie miał czasu sie nimi zajmować, kazał im cały
            czas "pracować nad poprawą zwiazku". Tak wiec na ostateczną rozprawę przyszli
            już ze stałymi, nowymi partnerami, w dość przyjacielskich stosunkach nawet.

            Co do tego że tu zaglądała: czym moja sytuacja różniła sie od jej syt.? Bo co -
            sypiała z żonatym, wiec skoro tu zagladała to na pewno go naciągnąć chciała?
            Ciekawe i naprwdę daleko idące wnioski wyciągasz!

            Co do sypiania z żonatymi- ja też tego nie pochwalam, ale powtarzam jeszcze
            raz: nie wiesz czy w chwili gdy się poznali oni nie byli już w trakcie rozwodu
            (bo jednak sprawy moga się ciągnąć! wierz mi) albo przynajmniej o tym myśleli.
            Nie znasz ich - nie wiesz - nie opiniuj sytuacji których dogłębnie nie znasz.
            • amwaw Re: do amwaw 04.07.05, 14:06
              Ad długosci spraw rozwodwych- tak sie składa, ze niestety, ale w tą materie
              zostalam poniekąd "na siłe" wciągnięta i moge tylko współczuć Twojej ciotce
              długości trwania rozwodu- w Warszawie czas oczekiwania, przy obopulnej chęcie-
              ok 6 mieś, w mniejszych miastach- do roku, jeżeli sa dzieci-sąd zawsze bierze
              pod uwage dobro tych dzieci i jako okres przejściowy zarządza( nie zawsze, tym
              bardziej, że w tym przypadku dziecko nie jest małe i rozwód nie rzutuje już na
              jego wychowanie) separacje.Rozwód nie jest aż tak czasochłonny jak kiedyś- sady
              mają określony czas na rozpatrywanie spraw.
              Komentować wątku już nie będę, bo jak widać to troll.
              Ale zupełnie inną sytuacją jest czytanie na forum "w oczekiwaniu" po to, żeby
              przygotować się do przyszłej ciąży, a zupełnie czymś innym hipotetyczne
              wchodzenie ze szczęśliwym efektem przez 19-stke związaną z zonatym facetem. No
              i widzisz- nie znam, a okazuje się, że takiej sytuacji nie ma- ktos po prostu
              chciał wywołać głupią dyskusje. Ponieważ 2 posty mówią o "Norberciku" strzelam,
              że to ta 17-stka.Nie podchodźcie do tych postów jak do życia- to jest net,
              świat wirtualny, gdzie każdy może być kim chce- ale też każdy ma prawo napisać
              swoją opinię.
              Pozdrawiam
    • afryka11 Re: witaj 04.07.05, 11:39
      U mnie było trochę na odwrót. Tzn ja się rozwiodłam dla mojego mężczyzny. Było
      dużo problemów, bo w trakcie rozwodu byłam już w ciąży i musieliśmy sądownie
      załatwiać wszystko ( sprawa o zaprzeczenie ojcostwa byłego męża). Byłam na IV
      roku studiów. Teraz jestem mgr, synek ma 11, 5 mies. a ja jestem znów w ciązy.
      W sierpniu bierzemy ślub i jestem bardzo bardzo szczęśliwa. To, jaka jest
      między Wami różnica wieku nie ma znaczenia, pod warunkiem, że dobrze Wam razem,
      i że jesteście pewni, że dobrze będzie na dłuższą metę. jednak odległość to
      problem. Postarajcie się zamieszkać bliżej siebie po rozwodzie. Wychowanie
      dziecka to bardzo ciężka i męcząca praca. Nie wypbrażam sobie, że nie ma obok
      męża ( choć bywa w domu jedynie późnym wieczorem). A studia - jeżeli dzienne to
      również będzie Ci ciężko. Pierwszw dwa lata zwykle są najtrudniejsze, ale
      możesz skorzystać z indywidualnego toku nauczania - będziesz zdawała w dowolnym
      dla Ciebie terminie i nie bedziesz musiała byc na ćwiczeniach. Jednak wszystkie
      problemy, które są przed Tobą są nieważne. Będziesz miała dziecko, a to jest
      najpiękniejszy cud na świecie. Jednak nie rezygnuj ze studiów - kiedyś Ci się
      przydadzą. Musisz jedynie zaangazować Twojego mężczyznę w wychowywanie dziecka -
      nie tylko finansowo ale fizycznie. Bo dziecko ma dwoje rodziców, a Wy się
      przecież kochacie. Pozdrawiam, i życzę powodzenia, radości z ciązy, i
      szczęśliwego życia z Twoim męczyzną i dzidzią, ania
    • amwaw Re: :) 04.07.05, 13:52
      A żeby wszystkich uspokoić- proszę państwa-oto miśsmile))))O wielu życiach i
      twarzach:

      Re: starszy...
      Autor: oledzga
      Data: 01.07.2005 16:44 + dodaj do ulubionych wątków

      + odpowiedz cytując + odpowiedz

      --------------------------------------------------------------------------------
      ja jestem 17 latka mieszkajaca we wrocławiu , moj facet 26 latkiem mieszkajacym
      w poznaniu.widzimy sie najczesciej tylko w weekendy ( ja szkoła , on praca )
      ale jest nam ze soba wspaniale.ponad rok zyjemy juz w zwiazku "na
      odległosc".moja mama akceptuje go w 100% ojciec ktory mieszka w niemczech zna
      go tylko ze słyszenia.norbert w porownaniu do chłopakow w moim wieku jest
      genialny...wie kiedy mi cos dolega , umie sie mna zaopiekowac....poprostu jest
      nam swietnie ze soba i nie chce tego zmieniac smile
      pozdrowionka

      Re: WSZYSTKICH SZCZĘŚLIWIE ZAKOCHANYCH PROSZĘ O W
      Autor: oledzga
      Data: 01.07.2005 17:09 + dodaj do ulubionych wątków

      skasujcie post

      + odpowiedz cytując + odpowiedz

      --------------------------------------------------------------------------------
      od roku jestem powaznie zakochana i jest mi z tym wspaniale smile
      Norberciku słoneczko Kocham Cie taaak bardzo mocno ... reszta wiesz jak smile a
      jak nie to Ci pokaze kiss

      pozdrowionka
    • sylaba_01 Re: :) 04.07.05, 17:30
      W nawiązaniu do zacytowanych przez moją poprzedniczkę wątków, w których masz 17 lat i tak kochasz norberta odesłałabym Cię na forum pt."nie, nie jestem normalna" lub jakies inne godne licealistek...
      I to nie ja jedna, podejrzewam...
      • afryka11 Re: Bez znaczenia 05.07.05, 11:25
        Czy mamy pewność, że to ona? Myślę sobie, że bez względu czy ma 17 czy 19 lat i
        czy pisze nam prawdę, rozpoczęła, moim zdaniem, wcale nie głupią dyskusję. Może
        jakaś inna dziewczyna, w podobnej sytuacji poczyta sobie nasze, tak bardzo
        różne opinie, i być może, pomoże jej to w życiu. Czasem abstrakcja może byc
        dobrym odniesieniem do rzeczywistości. Dajcie więc już spokój. Nikt nas nie
        zmusza do odpisywania na posty. Zamknijmy więc temat i poszukajmy innego.
        POzdrawiam, anna
        • amwaw Re: Bez znaczenia 05.07.05, 11:40
          Każda dyskusja jest twórcza póki się nie bijemy, prawda?
          Pozdrowienia dla Ciebie i synka
          Ola
          • afryka11 Re: do amwaw 06.07.05, 11:42
            Nie spodziewałam się, że się ze mną zgodzisz!Cieszy mnie niezmiernie, że można
            tu spotkać inteligentne osoby, które, choć często posiadają skrajnie odmienne
            opinie, to zgadzaja się co do celu i zasadności tego forum. Również pozdrawiam
            • amwaw Re: do amwaw 06.07.05, 11:57
              Myślę, że nas tu nawet sporo. Jak ktoś ma racje to się zgadzam, jak
              najbardziej.Szanuję poglady innych- zawsze wymiana ubogaca i czasem pozwala na
              spojrzenie z innej strony.I chyba oprócz wymiany doświadczeń-na tym polega
              działanie forum- w życiu codziennym potrzebny byłby kisielwinkA tak-i dyskusja i
              kończąca się pokojowo i spojrzenie z drugiej strony.
              Pozdrawiam raz jeszcze serdecznie
    • oledzga Zabije gowniarza 04.07.05, 17:41
      i wszytsko jasne...
      kolezance amwaw udało sie zrobic ze mnie kreteynke i pewnie wszytskie macie
      mnie za klamczuche sad
      tak to jest kiedy ma sie wroga w synie swojego ukochanego i młody zrobi
      wszytsko aby cie skompromitowac...
      tym razem udało mu sie...norbercik bo tak ma młody na imie włamał sie mi na
      gg , poczte i powyzywał moich znajomych oraz napisał to co pokazała wam
      kolezanka amwaw...
      chciałam tylko to napisac , mozecie mi wierzyc lub nie
    • coronella Re: :) 04.07.05, 18:19

      ja chyba nie wierze, marny dowcip.
      • oledzga Re: :) 04.07.05, 18:27
        nikt cie nie zmusza zebys wierzyła
      • aleimch Re: :) 05.07.05, 12:12
        Gratuluje serdecznie, Koniecznie zacznij brac kwas foliowysmile
        I nie rezygnuj ze studiow. Poradzisz sobie!!

        pozdrawiam
    • agilator Re: :) 05.07.05, 12:35
      J również gratuluję, ciesz i nie przejmuj tym co mówia czy piszą inni, jesteś
      Ty maluszek, kochający mężczyzna i nic więcej się nie liczy! pozdrawiam dbaj o
      siebie i łykaj FOLIK! smile
      • oledzga Re: :) 05.07.05, 13:19
        łatwo powiedziec nie przejmuj sie....norbert syn mojego faceta zrobi wszytsko
        zeby mi zatruc zycie...mam juz go dosc.gada andrzejowi jakies głupoty na moj
        temat włamuje sie na moje gg, maila
        ja tego nie dłuzej nie wytrzymam.
        wszyscy mnie tu maja za kretynke bo gowniaz na jakims innym forum pisał jako
        ja...
        codziennie chodze rozdrazniona bo młody cos powie...a ja nie umiem sie nie
        denerwowac i boje sie ze wszsystko zaszkodzi malenstwu sad
        dzieki za ciepłe słowa i pozdrawiam
        • nati05 Re: :) 05.07.05, 22:54
          Czesc Oledzga,przeczytaj sobie to co niby napisal syn Twojego
          faceta...moim zdaniem jest to napisane przez Ciebie bo jaki mialby cel w tym
          zeby pisac o uczuciach Twoich ...mniejsza o ...tylko musisz byc szczera w tym
          co mowisz...Ja Ci zycze powodzenia i duzo duzo zdrowka,uwazaj na siebie i
          maluszka nie przejmuj sie nikim i niczym...Ja jestem w podobnej sytuacji,jestem
          z facetem ktory jest starszy ode mnie o 10 lat i jest po rozwodzie ale jak
          zaszlam w ciaze to jeszcze niestety nie byl po ale juz w trakcie jestesmy ze
          soba juz ponad dwa lata i jestesmy bardzo szczesliwi...dwa miesiace temu
          zdecydowalam sie na wyjazd do Niemiec bo on stad pochodzi jestem tu i jestem
          szczesliwa,nie rozwlilam zadnego malzenstwa bo jak sie z nim poznalam to juz
          byl w seperacji...teraz czekamy na date naszego slubu bedzie tez koscielny bo
          z tamta nie mialwink
          Trzymaj sie i powodzenia...
          Kasia 32 tcwink
          • oledzga Re: :) 06.07.05, 10:05
            droga Kasiu smile
            nie jestem taka kretynka , zeby wpierw pisac jedno a pozniej drugie.i wiem ze o
            tych uczuciach ja nie pisałam i nie wmawiaj mi tego.
            pozdrawiam
    • michalina761 Re: :) 06.07.05, 11:04
      Ja też nie pochwalam związków pozamałżeńskich. Przysięgę małżeńską traktuję z
      należytą powagą. Znam takie typy, które biorą się za dojrzałych, dorobionych
      facetów. To wprawdzie ułatwia start w życie, ale za dziesięć lat ten sam facet
      znajdzie sobie kolejną 19-latkę i scenariusz się powieli. A dziecko w takim
      związku to nic innego jak uwiązanie faceta i jego pieniędzy. Pamiętajcie, że
      nie zbudujecie szczęścia na cudzym nieszczęściu.
      • afryka11 Re: :do michaliny 06.07.05, 12:19
        pamiętaj, że przysięge łóamie się nie tylko zdradą. Ja jestem po rozwodzie (
        byliśmy razem 7 lat, z czego 2 lata małeżeństwem). Człowieka kształtuje
        środowisko, nie tylko w okresie dziecięcym. Dlatego życzę Tobie i Twojemu
        mężowi, abyście zawsze byli bardzo odporni na wpływ tego środowiska ( a jest to
        niezmiernie trudne, bo socjalizacja wtórna odgrywa ważną rolę w życiu każdego
        człowieka). Bo widzisz, czasem po latach okazuje się, że człowiek z tórym
        żyjesz a ten, za którego wyszłaś za mąż to dwie różne osoby. I życzę Ci wtedy,
        abyś pamiętała o tej wielkiej przysędze. Moim zdaniem, jeżeli związek nie
        przypomina tego sprzed lat, i mimo wielu prób naprawy, nie widać szans na
        zmianę, nie ma sensu ciągnąć go dalej. Życie jest jedno i powinniśmy być
        szczęśliwi. Najczęsciej zdajemy sobie sprawę z potrzeby zmiany dopiero, gdy w
        naszym życiu pojawi się ktoś nowy. W moim przypadku , gdy zdradziłam męża,
        przyznałam mu się i szybko odzeszłam. Nie spieszyliśmy się jednak z rozwodem,
        bo tak było nam wygodniej z pewnych czysto formalnych względów. Zaszłam ciąże
        i wtegy dopiero założyliśmy sprawę o rozwód. W przypadku bohaterki naszej
        dyskusji, to nie ona jest winna. Ona nie miała męża. Poza tym sama do łóżka
        facetowi nie wskoczyła i nie zmusiła go do niczego. Szczerze życzę miłości,
        wierności i przyjaźni z mężem do grobowej deski.Ja w sierpniu po raz drugi
        wychodzę za mąż ( etraz ślub kościelny). Przysięga jest układana przez innych
        ludzi. My ją musimy powtórzyć. A niewielu jest pewnych, że jej dotrzyma. Na
        świecie jest wiele pięknych aczkolwiek utopijnych ideałów. Pozdrawiam ania
Pełna wersja