nie Jego dziecko........................

07.01.06, 23:31
5 lat starań o dziecko, lekarze, sterty leków i oczywiście wina przypisana
mnie. To ja biegałam po lekarzach, ja dawałam na sobie eksperymentować, bo
chyba tylko mnie zależało. Mąż tylko patrzył z boku i przytakiwał. Wtedy
pojawił się ON. Akurat w momencie kiedy czułam się nic nie warta, zupełnie
inna niż NORMALNE kobiety. Dał mi ciepło, przywrócił radość, nadał kolorów
memu światu. I nagle po 3 miesiącach okazało się, ze jestem w ciazy!!!!
Ja, ta niby bezpłodna i nic nie warta. Wiem, ze to nie jest dziecko mojego
męża - umiem liczyć...
Nie zamierzam Mu tego powiedzieć chociaż w każdej chwili mogłabym odejść.
TAMTEN Człowiek bardzo kocha i mnie i dziecko, chciałby zebym się z nim
zwiazała. Dlaczego nie odejdę? Bo wiem, ze to zabiłoby mojego męża. Nie
potrafię...
Nie wiem jak będę zyc ze świadomością, że zdradziłam, zraniłam, oszukuję. Nie
wiem... Ale podjęłam decyzję. Teraz musze w niej wytrwać.
Martwi mnie tylko jedno: co zrobić, zeby zminimalizować ryzyko, iz mąż się
dowie. To egoistyczne i nieuczciwe, ale muszę tak postąpić. Dla dobra
dziecka, ja się nie liczę... Mopze któraś z Was wie, czy po porodzie szpital
bada grupę krwi dziecka?
Moze któraś coś doradzi, chociaż trudno w tej sytuacji być mądrym...
Może któraś mnie pocieszy...
Proszę...
    • lolinka2 Re: nie Jego dziecko........................ 07.01.06, 23:39
      Nie bada, ale jeśli mogę cokolwiek zasugerować... zastanów sie pomijając
      zabijanie lub nie i wszelkie twoje dylematy, czy chciałabyś być na miejscu
      twojego dziecka przez całe (lub tylko część- ryzyko istnieje zawsze, jesli ten
      wspanialszy poczuje np zew ojcowskiej miłości) życie nie wiedzieć kto jest twoim
      ojcem...? A skoro mąż stał z boku i przytakiwał to moze będzie stał z boku w
      kwestii wychowania?? Lepiej IMHO skończyć całą farsę zanim na dobre się zaczęła.
    • claudia84 Re: nie Jego dziecko........................ 07.01.06, 23:44
      Wybacz, ale to Ci się nie uda... Będziesz żyła w ciągłym strachu, obawie, że
      mąż się dowie! A uwierz życie potrafi dać mnóstwo "korzystnych" do wyjścia na
      jaw sytuacji... Popełniłaś błąd, za który będziesz teraz płacić całe życie.
      Zdradziłaś, a tego nie da się wymazać z pamięci. Nie oszukuj męża. Będziesz w
      stanie patrzeć mu w oczy, kiedy w jego będzie radość, miłość to "obcego"
      dziecka, kiedy będą bawić się razem, będzie je przytulał... W końcu Cię to
      wykończy. Przemyśl sobie wszystko...
      • 1stkasia Nie RÓB tego !!!!! 09.01.06, 12:45
        Jesłi to zrobisz to znak ze skazujesz sei na wieczna psychiczna MĘCZARNIĘ.
        Jestem po przejsicach- mam 28 lat i wiem co mówie, ale gdy mialam 22 lata to
        byłam głupiutka i myslalam ze wszystko bedzie dobrze ze zmienie faceta itp a to
        g.... prawda. Mysle ze dizewczyny na forum dobrze Ci radza a Ty brniesz nadal w
        swojej -przepraszam- głupocie i UCIEKASZ od podjecia decyzji- bo to co Ty
        nazywasz podjeciem decyzji to jest tylko PÓJSCIEM NA ŁATWIZNE - to jest Twoj lek
        a NIE swiadome PODEJMOWANIE DECYZJI. radze Ci pojdz do spowiedzi- porozmawiaj z
        ksieddzem- najlepiej gdy pojdziesz do Ojców Dominikanów- z nimi bardzo dobrze
        sei rozmawiam. Ta wizyta pomoze Ci na pewno !!! Mi np w innej sytuacji bardzo
        pomogło.
        <a
        href="tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20721;121/st/20060423/dt/6/k/278b/preg.png"
        target="_blank">tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20721;121/st/20060423/dt/6/k/278b/preg.png</a>
    • maja.f Re: nie Jego dziecko........................ 07.01.06, 23:48
      O badaniach na ojcostwo znajdziesz może coś to:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=33355162&s=0
      A grupę krwo chyba się czasem bada, by sprawdzić, czy nie ma konfliktu krwi i
      czy wobec tego dziecko matka nie musi dostać zastrzyku zapobiegającego problemom
      w następnej ciąży.
      • ania800 Re: nie Jego dziecko........................ 07.01.06, 23:56
        no właśnioe a cobędzie jeśli tamten czlowiek zainteresujje się dzieciem?? wiesz
        mój syn jest tak podobny do taty że nie wyparł by sie w żaden sposób hehehe

        prawda prędzej czy póxniej wyjdzie na jaw
        • marrgos Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 00:24
          Z mojego punktu widzenia: nie rób tak...
          • marrgos Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 00:45
            naprawdę się zdenerwowałam. jeśli facet który jest ojcem jest dobry dla Ciebie
            to się z nim zwiąż. rozwód da się przezyć.
            ja spotkałam na swojej drodze wspaniałego człowieka. a poza tym.. trudne
            sytuacje wzmacniają, czyż nie? (szkoda tylko że musisz to rozwiązywać będąc w
            ciąży)
            • marrgos Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 00:48
              a skąd jesteś? może z Łodzi? jeśli chcesz to możemy się spotkać, pogadać.. albo
              napisz do mnie na priva.. chętnie Ci pomogę. i się nie martw, będzie dobrze!!!
              głowa do góry smile
    • marrgos Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 00:17
      Moja matka tak zrobiła. Powiedzieli mi o tym z czlowiekiem, którego całe życie
      uważałam za ojca kiedy miałam 34 lata. w trakcie awantury. On się całe życie
      domyślał, a matka go oszukiwała. Dla mnie był to szok, jednak był okres kiedy
      tego człowieka kochałam. On miał problemy żeby mnie zaakceptować. Teraz nie mam
      z nim żadnego kontaktu. Faktycznie nie mam ojca, w zasadzie prawie że rodziców,
      od tamtej pory ich nie odwiedzam. Jedynie moja córka u nich bywa. A z matką
      widuję się sporadycznie. Uważam że zrobiła mi ogromną krzywdę, czuję się
      oszukana..
      Do tej pory nie chcą mi powiedzieć kto jest moim prawdzym ojcem, a ja nie chcąc
      wszczynać dodatkowych konfliktów nie dochodzę tego na drodze sądowej, bo to w
      tej chwili chyba jedyna droga. Potrzebna mi ich pomoc, wsparcie.. Sama jestem w
      ciąży, jest zagrożona, zdarza się że muszę leżeć.. Wtedy naprawdę potrzebuję
      ich wsparcia.. Tym bardziej że sama jestem po rozwodzie i mój były mąż
      kompletnie olał swoją córeczkę. Dopiero w wieku 35 lat się po tej całej
      historii otrząsnełam i sama sobie ze sobą zaczęłam radzić... Chyba tylko to że
      do 5 roku życia wychowywali mnie dziadkowie spowodowało że jestem mimo wszystko
      normalna i wiem jak powinna wyglądać rodzina.
      Moi rodzice są wykształconymi ludźmi, wiele mi dali, wychowali mnie na
      porządnego człowieka.. A mimo to nie umiem im tego wybaczyć. To nie spływa, z
      takiej sytuacji rodzą się konflikty. Ty się dobrze zastanów nad swoją decyzją!!!
      • marrgos Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 00:19
        Aż się popakałam...
    • onamama Jesteś nieodpowiedzialna..... 08.01.06, 00:55
      Czytam i oczom nie wierzę.Otrząśnij się i to jak najszybciej. Nie... Nie chodzi
      o to co zrobiłaś... nik ni jest bez winy i nie mnie rzucać w ciebie
      kamieniem... Ale chodzi o to co chcesz zrobić. To co się stało już się nie
      odstanie, teraz musisz się skupić na przyszłości, a jej nie zbudujesz na
      kłamstwie i to na 100%. Los jest tak przebiegły, że zawsze doprowadzi do
      odkrycia prawdy, a wtedy to dopiero będzie tragedia, dla ciebie - okazałas się
      kłamczuchą, dziwką która zdradziła męża, nie miała odwagi się do tego przyznać,
      dla męża, że żył w przeświadczeniu, że est ojcem dziecka dał mu wszystko co
      najlepsze miłość, a największą tragedię zrobisz dziecku które już pewnie
      kochasz. Jeśli prawda wyjdzie na jaw po latach, bo chyba nie sądzisz że nigdy,
      co o tobie pomyśli twoje dziecko, jaki dasz mu przkład co powiesz. Będziesz go
      miała przeciw sobie a na pewno stracisz w jego oczasz po całości. Znienawidzi
      cię, ze okłamywałas najbilższe ci osoby. Ten dzień będzie najgorszym w twoim
      życiu, i będziesz się bała jego nadzejścia każdego dnia.
      Ja nie mam słów do twojego pomysłu. Ty chya się naoglądałaś kiepskich filmów.
      Zawróć z tej drogi póki jeszcze nie narobiłas takiego smrodu , ze nikt nie
      ocaleje.Miałabyś przynajmniej odwagę cywilną jak na dorosłego człowieka wypada
      i powiadziała otwarcie ok. zrobiłam coś i teraz muszę ponieśc tego
      konsekwencje, tak postępują ludzie dorośli i odpowiedzialni. A to co ty robisz,
      to przerzucanie winy na męza to istna dziecinada. Jak ty chcesz wychować
      dziecko, jaki przykład mu dzasz na starcie, jakim będzies zdla niego wzorem....?
      Jeśli tak jak mówisz ojciec twojego dziecka chce się z tobą zwiąać to cudownie,
      korzystaj z tego, w przyszłości będziecie dobrą kochająca się rodziną.Odejdź od
      męża i to jak najszybciej.Jak zostaniesz w tym co postanowiłas nie przeżyjesz
      ani jednego dnia w spokoju, a to z pewnością odbije się na twojej psychice, ajk
      wychowasz dziecko, sama będą na granicy obłędu. Tak bo pewnie to wczreśniej czy
      później cię czeka. Pomyśl choćby z praktycznego życiowego punktu widzenia. A
      jeśli czego ci nie życzę okaże się że dziecko odziedziczyło po ojcu jakąs
      chorobę, lu będzie kiedyś potrzeba choćby krew ? Co będziesz z tym problemem
      jeździć w tajemnicy przed mężem do obcego domu. Bo pewnie ojciec dziecka
      wcześniej czy póxniej założy rodzinę i wtedy szanse na zbudowanie domu dla
      twojego dziecka znikną na zwasze.
      Wcześniej zanim powisz o wszystkim męzowi upenij się, że to napewno nie jest
      jego dziecko. Zrób z ojcem dziecka test. Potem czeka cię tlko po porodzie
      zaprzeczenie ojcostwa męża - tera juz nie możesz tego zrobić - to sprawa w
      sądzie rodzinnym i uznanie dziecka przez pprawdziwego ojca w USC. I tak już
      tera dziecko ma nasłane w papieach bo w akcie urodzenia będzie miało nazwisko
      męża a nie swojego ojca. Ale po uznaniu go przez ojca po tym fakcie nie będzie
      na szczescie śladu w papierach. A więc do dzoeła, nie masz łatwo, ale na pewno
      lepiej tera przejśc prze trudne dni czy tygonie , potem będzie tylko lepiej niż
      żyć z takim kłamstwem gdy nie wiadomo jak sprawa obrót pzybieże. Pomyśl jak
      cięzko nastolatki przechodzą dojrzewanie, a taka informacja mogłaby go
      zabić....oszczęx wię wszystkim tego, i na litość nie pisz, że nie zrobisz tego
      bo to zabiłoby męża, pomysl o dziecku!!!! Własnie dla dobra dziecka musisz to
      jak najszybciej wyprostować. Dziecko lepiej żeby miało matkę której się
      podwinęła noga czy w życiu coś nie wyszł ( pzrecież potem dziecku nie musisz
      opowiadać szczegółów o swoim mężu) niż żeby miało matkę kłamczuchę.Zyczę ci z
      całego serca powodzenia, wytrwałości, odwagi, męstwa. Pamiętaj, że tylko głupcy
      się nie boją, ludzie odwaźni to ci co umieją pokonać ten strach.Wybież tylko
      jedną słuszną drogę drogę prawdy mimo wszystko, a zobaczysz że z Boża pomocą
      wszystko szcześliwie się zakończy i będzicie żyli szczęśliwie a ty będziesz
      mogła spojrzeć sobie w oczy i dziecku bez wstydu. Jesteś jeszcze bardzo młoda.
      Ale mam dadzieję że wybierzesz jak osoba dojrzała. Nie zawsze łatwe rozwiązania
      są dobre.na dłuzszą metę. Pamieętaj o dziecku, uważaj na siegie w chwilach
      stresu, pewnie ojciec dziecka ci pomoże w rozwiązaniu tego problemu. Powodzenia
      z całego serca.


      Teraz mogę spokojnie zasnąć.
    • rg83 Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 02:28
      >Dlaczego nie odejdę? Bo wiem, ze to zabiłoby mojego męża.

      no a jak sie dowie to zabijesz go podwójnie (conajmniej)

      >To egoistyczne i nieuczciwe...

      masz racje jak cholera, dobrze że chociaż widzisz problem


      >TAMTEN Człowiek bardzo kocha i mnie i dziecko, chciałby zebym się z nim
      > zwiazała.

      na co czekasz, wydaje ci się zę pozostanie w imie jakich kolwiek zasad jest
      lepszym rozwiązaniem.miej trochę odwagi i zakończ tą gierkę


    • s79 Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 08:37
      Moim zdaniem - oczywiście zrób jak chcesz - to najgłupszy pomysł jaki mogłaąs
      wymyślić. po pierwsze los jest złośliwy i wcześniej czy później to wyjdzie
      (wiesz, różne śa przypadki - np. wypadki:"gdzie jest krew ojca? Może ona sie
      zgadza?") Całe życie będziesz żyła w stresie, że sie wyda. Do tego oszukując
      wszystkich dookoła (Łącznie z własnym dzieckiem.. - ciekawe po jakim czasie
      zabije Cię poczucie winy?...). A jeśli juz się wyda... - no cóż.. chyba nie
      trudno przewidzieć dalszy scenariusz...
      Znacznie uczciwiej byłoby odejść i wychowywać dziecko z jego ojcem..

      Na marginesie - to jakieś nieporozumienie, że nikt przez 5 lat nie wpadł na
      pomydsł przebadania męża???
      • martunia78 Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 09:12
        Asiu, dla dobra dziecka i dla swojego - tak, tak to wy jestescie teraz
        najważniejsi - powiedz prawde swojemu biernemu meżowi, a moze on inaczej to
        przyjmie niz myslisz?
        Właśnie liczysz sie teraz przede wszystkim TY i TWOJE dziecko, postaw na miłość
        i zgodę z własnym sercem, pozdrawiam, trzymaj się, bądź dobrej myśli i nie
        załamuj się.DASZ SOBIE RADE PAMIETAJ O TYM!!!
        • pola712 Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 09:20
          Niestety nie moge trzymac do konca twojej strony. Jezeli tak jest jak piszesz,
          ze tamten facet kocha Ciebie i dziecko i chciałby zebys była z nim to prędzej
          czy później zawalczy o to dziecko i wtedy wszystko się wyda. Wiem, ze nie
          chcesz zranic męża i ta rozmowa bedzie BARDZO TRUDNA I CIĘŻKA i moze skończyc
          się róznie, ale odpowiedz sobie na pytanie czy bedziesz potrafiła zyć w tym
          kłamstwie.....
    • dziubekl Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 09:28

      "klamstwo ma krotkie nogi" i najczesciej wychodzi w najmniej spodziewanym
      momencie. co z tego ze po porodzie nie zbadaja krwi dziecka jak rzed wami cale
      zycie i nawet nie wiesz kiedy bedzie takie badanie konieczne, sa rozne wypadki
      w zyciu, a wtedy.......... ani meza ani dziecka po twojej stronie. zastanow sie
    • wiola.77 Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 10:25
      Witaj,
      Nie wiem jakie są ukady pomiędzy Twoim męzem a Tobą, ale z tego co piszesz
      można wywnioskować, ze nie aż tak dobre. Brak mi też informacji na temat
      prawdziwego ojca dziecka a przede wszystkm jakie są Twoje uczucia do jednego i
      do drugiego. Te informacje miayby tu ogromne znaczenie, ponieważ argument typu:
      to zabioby mojego męża - nie jest szczególnie mocny.
      Odpowiedz sobie przezde wszystkim na pytanie czego Ty chcesz i z kim chcesz
      spędzić resztę zycia. W toksycznym związku, w którym będziesz tkwić dla
      dziecka, bądz aby nie zabić męża nie będzie dobrym środowiskiem dla
      upragnionego dziecka ani dla Ciebie.
      Poza tym ludzie są opuszczani w dużo bardziej skąplikowanych sytuacjach
      zyciowyh: dziewczyny piszą, ze facet ich zostawil tuż przed rozwiązaniem, albo
      dowiedzialy się na porodówce, że mąż odchodzi waśnie od nich i żyją. Patrząc z
      perspektywy czasu nawet twierdzą, ze nie bylo to az takie zle. Twój mąż
      wytrzyma. Z resztą nie wiem, czy on miaby az takie wielkie rozterki, gdyby
      spotkal jakąś laskę i się w niej zadużyl.... podejrzewam, że nie.
      I jeszcze jedno. Czy jesteś w 100% pewna, czyje to dziecko. Może przygotować
      lepiej grunt, zrobić badania na ojcostwo a potem dopiero podjąć ostateczną
      decyzję. Moja obawa wynika z tego, że sama kiedyś prowadziam podwójny związek,
      a moment zapodnienia to tylko przypuszczenie i ja nie potrafiabym określić ojca
      (Nie twiedzę, że Ty nie potrafisz, ale nad tym też warto się zastanowić, czy
      jesteś pewna czy tylko w 99% przypuszczasz). Poza tym natura lubi patać figle.

      I jeszcze jedno - nikt normalny nie idzie "na bok", gdy jego związek
      funkcjonuje. Skok w bok jest dla mnie aktem rozpaczy i ucieczką przed czymś
      strasznym, co z resztą potwierdzasz. Jeżeli ten drugi czowiek jest w stanie
      wnosić sońce w Twoje życie każdego dnia, a do tego jest ojcem Twojego dziecka,
      to naprawdę nie potrafię Cie zrozumieć. Podaruj sobie i dziecku to co
      najważniejsze, czyli spokojny, pelen milości dom i ciesz się życiem. Twój mąż
      da sobie radę lepiej niż myślisz.
      Przemyśl to jeszcze raz.

      Wiola GG 3838418 - gdybyś chciala pogadać, albo potrzrebowala innej pomocy
      możesz na mnie liczyć

      • sutra Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 11:29
        > Nie wiem jakie są ukady pomiędzy Twoim męzem a Tobą, ale z tego co piszesz
        > można wywnioskować, ze nie aż tak dobre. Brak mi też informacji na temat
        > prawdziwego ojca dziecka a przede wszystkm jakie są Twoje uczucia do jednego
        i
        > do drugiego. Te informacje miayby tu ogromne znaczenie, ponieważ argument
        typu:
        >
        > to zabioby mojego męża - nie jest szczególnie mocny.

        No właśnie - nie wiem, czemu aż tak się przejmujesz meżem, skoro m.in. na
        skutek jego postawy czułaś się nic nie warta i dopiero kochanek musiał cię
        ratować.

        Ale zrobisz jak chcesz, to nie jest takie proste, są ludzie, którzy są
        wspaniałymi kochankami i beznadziejnymi partnerami. Tylko ty wiesz, dlaczego
        podejmujesz taką decyzję.
    • 3nele Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 11:55
      Ukrywanie tego to bomba z opoznionym zaplonem!!!
      W kazdej chwili mozecie sie znalezc / Ty, M, dziecko/ w sytuacji, ze zajdzie
      potrzeba wykonania jakichs szczegolowych badan i wtedy bomba wybuchnie i porani
      bardzo mocno Was wszystkich /jesli z M zostaniesz/.
      Natomiast glowny Twoj problem na dzisiaj to pytanie, z kim chcesz spedzic
      reszte zycia i na nie musisz sobie jak najszybciej odpowiedziec.
      " Maz tylko stal z boku i przytakiwal" - byl wiec w Waszym zwiazku i jednym z
      jego problemow tylko obserwatorem....Jesli postanowisz od niego odejsc, Twoj M
      na pewno sie nie zabije. Litosc dla partnera czy wszelkie inne obawy, jak on
      sobie z problemem rozstania poradzi, nie moga wplywac na Twoja decyzje.
    • zdzicha.tramwajara Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 12:19
      szczerze? meza wek, nowy facet - ok.
    • zdzicha.tramwajara Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 12:20
      poza tym napjprawdopodobniej Twoj maz WIE, ze jest bezplodny
      • aleksandraeva Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 12:29
        Klamstwo ma krotkie nogi-pamietaj...
        • asia7712 Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 12:51
          dziewczyny dziękuję za odzew. Przede mną najtrudniejsza decyzja w zyciu. Ale ja
          już ja podjąłam, dla dobra wszystkich muszę wytrwać. Nie wiem co będzie za
          kilka lat, ale zostanę z męzem...
          Może w międzyczasie wydarzy się coś co pozwoli mi odnależć prawdę i szczęście?
          Może...
          • kalina_p nie wierzę, że si uda:( 08.01.06, 13:22
            nie wierze, że mąz nic nie wyczuje, nie wierzę, że zaakceptuje dziecko w 100%.
            A nawet, gdyby sie tak stalo, to nei wierzę, że dasz rade patrzec na nieo jak
            tuli dziecko i mówi "moja córunia,synek, po tatusiu masz te oczka...". Nie
            wierze, że wtrzymasz.
            Robisz wielki błąd...pomyśl, czy nie lepiej powiiedziec mężowi, że nie jest
            ojcem. jełsi kiedys się przypadkiem dowie (a Ty do tego czasu nei zwariujesz),
            to dopiero sie załamie...
            Oj, źle robisz, bardzosad
    • falka32 Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 13:04
      mnie się wydaje, że jeżeli chcesz uzyskać odpowiedzi dotyczące prawdziwego
      obrazu sytuacji, i uwzględniające to, co ty uwzględniasz, powinnac czym prędzej
      wyjasnić co miałaś na mysli pisząc, że "to zabiłoby twojego męża"
      - czy dlatego, że popełniłby samobójstwo? Czy masz podstawy, żeby sądzić, że tak
      będzie, np. mąz leczył się na depresję, ma mysli samobójcze, już kiedys próbował?
      - czy twój mąż jest chory na serce i gwałtowny stres wg ciebie lub wg lekarzy
      spowodowałby rozległy zawał?
      - czy była to przenośnia okreslająca "zamknięcie się w sobie"?

      Musisz wiedzieć (i my musimy, jeżeli mamy ci coś doradzić) jaki jest faktyczny
      powód, który trzyma cię przy mężu. I możemy rozważać, czy jest on realny, czy
      istnieje tylko w twojej wyobraźni lub został zasugerowany przez męża.

      Ja na przykład kiedyś byłam z facetem, od którego chciałam odejść, ale właśnie
      bałam się, że "to go zabije". Po pierwsze miał skłonności do depresji i za sobą
      próbę samobójczą. Po drugie był faktycznie chory na krążenie i już kiedyś po
      gwałtownym stresie mało nie zszedł. Po trzecie, jego uczucie do mnie miało
      znamiona obsesji, co oznaczało, że nie będzie to sytuacja prosta - nie wyobrażał
      sobie dalszego życia beze mnie i nie było dyskusji. Po czwarte, miał wdrukowany
      model manipulowania bliskimi i zapewniania sobie bliskości poprzez choroby i to
      autentyczne.
      Przez rok męczyłam się, od momentu uświadomienia sobie, że nie chcę z nim być,
      do momentu rozstania. W końcu podjęłam decyzję i stwierdziłam, że nie mogę
      odpowiadać za zdrowie i życie dorosłego faceta i poświęcić dla niego swoje. Nie
      mogę być jego zakładnikiem. Zwłaszcza, że to on zamienił nasz związek w piekło i
      farsę.
      I wiesz co? Nie zabił się, nie wylądował w szpitalu, nie umarł, pozostaje w
      najlepszym zdrowiu i kwitnącej formie (oczywiście po okresie manifestowania
      swojej depresji i upadku).
      • sutra Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 18:08
        falka32 napisała:

        > Musisz wiedzieć (i my musimy, jeżeli mamy ci coś doradzić) jaki jest faktyczny
        > powód, który trzyma cię przy mężu. I możemy rozważać, czy jest on realny, czy
        > istnieje tylko w twojej wyobraźni lub został zasugerowany przez męża.

        Tylko że my już nie mamy doradzać w sprawie TEJ decyzji, która zotała podjęta.
        Ewentualnie tylko w sprawie dalszego postępowania.
    • maja.f Nie wierzę, że naprawdę chcesz tak postąpić! 08.01.06, 14:14
      Nie wierzę, że chcesz w tej sytuacji zostać z dotychczasowym mężem! A odejść od
      kachającego Cię faceta, który przynosi Ci tyle radości i który pragnie i Ciebie,
      i waszego wspólnego dziecka.

      Chyba że nie opisałaś nam tu wszystkich ważnych powodów takiej decyzji. Np. że
      mąż jest dobrze sytuowany, a ojciec dziecka jest biedniejszy i wybierasz
      pozostanie z mężem ze względu na komfort finansowy.

      To tylko przykład powodu. Mogą być jeszcze inne (ale akurat w tej chwili nie
      przychodzą mi do głowy). Ale muszą być jakieś powody, których nie opisałaś, bo
      inaczej Twoja decyzja byłaby kompletnie idiotyczna! No chyba że ten wątek to
      prowokacja.
    • joasia_asia Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 15:48
      witam cię Joasiu....
      nie mam zamiru cię oceniać ani mówić ci co powinnaś zrobić i co będzie
      najlepszym rozwiązaniem, poprostu jestem zbyt młoda osobą aby mówić co co masz
      robić chciała bym ci tylko napisać w jakiej ja jestem sytuacji i może mój
      przypadek da ci do myslenia i pomorze podjąć ci słuszną decyzje....w końcu
      najlepiej uczuć się na cudzych błędach

      jestem w 7 tyg ciąży i mam ZALEDWIE 18 lat... !!! mężczyzna z którym mam
      dziecko zawsze przy każdej rozmowie która dotyczyła założenia rodziny narodzin
      dziecka był zachwycony podekscytowany i potrafił o nawet nie poczetym
      maleństwie opowiadać godzinami teraz kiedy pojawiło się dzieciątko on zmienił
      się diamertalnie stał się wulgarny, chamski, nieodpowiedzialny, był nawet w
      stanie mnie popchnąć i szarpnąć... postanowiłam że odizoluje go od siebie na
      jakiś czas i przemyśle czy faktycznie chce aby moje dziecko miało takiego ojca
      bo nie chce aby kiedyś ktoś skrzywdził to maleństwo...
      i ty Asiu różnież zastanów się jaka podjęta przez ciebie deyzja tak naprawde
      skrzywdzi ciebie i przede wszytskim twoje dziecko smile ja 3mam za ciebie kciuki a
      jeśli chciała byś porozmawiać to podaje ci mój numer gg ( 6328027 )
      jeśli będe ci mogła jakoś pomóc czy nawet nie będziesz miała się komu wygadać
      to zapraszam smile
    • atlantis75 Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 17:34
      Dorosły czlowiek powinien w pelni ponosić konsekwencje swoich czynów. Piszesz,
      że nie powiesz mężowi, bo to mogłoby go zabić. W takim razie on JUŻ jest
      trupem, tylko o tym nie wie. Ale to tylko kwestia czasu. I powiem Ci, że to MA
      znaczenie, czy dowie się teraz i czy za 10-15 lat. Teraz będzie załamany i
      zdradzony. Za 10-15 lat poczuje się podle oszukany, a w to wszystko będzie
      wmieszane dziecko, które uważał za swoje i kochał jak swoje. Przemyśl to. Wg.
      mnie nie potrafisz powiedzieć, bo boisz się o siebie, a nie męża. Zdradzając
      podjęłaś pewną decyzję. Teraz umywasz ręce, bo tak jest wygodniej. Czysty
      egoizm pod płaszczykiem rzekomego altruizmu... Przykre, ale prawdziwe. Tyle ode
      mnie.
    • magdajeden Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 19:15
      statystycznie co czwarte dziecko nie jest dzieckiem ojca, który jest
      przekonany, że to jego. >> zawile, ale: co 4 razy tatus się myli. trafiło na
      twojego męża.
      współczuję jemu, tobie nie.
      ale pozdrawiam
    • baw2005 Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 20:24
      NIestety nie umiem Cie ani zrozumieć ani pocieszyć. Nie byłam w takiej sytuacji.

      Jedyną informację, jaką mam dla Ciebie to taka, ze jak ja rodziłam to szpital
      zapisał w kisążeczce dziecka grupę krwi. Nie wiem, czy to zależy od szpitala,
      czy tez taka procedura to rzadkość.

    • maniolka05 Re: nie Jego dziecko........................ 08.01.06, 23:26
      a co bedzie jak maluszek odziedziczy krew po prawdziwym tacie i będzie robione
      badanie krwi np. w wieku 16 lat dziecka i wyjdzie,że ma inna niz ty i twój
      mąż??? Są jeszcze inne przypadki losowe gdzie będzie mógł pomóc tylko prawdziwy
      tata i co wtedy??? Oczywiście nie życzę ci nic takiego ale radze i takie wersje
      brać pod uwagę!!! Ale decyzja należy do ciebie i skutki będą się za toba zawsze
      ciągneły!!!
    • oliwka117 Re: nie Jego dziecko........................ 09.01.06, 07:24
      kobieto, co Ty chcesz zrobić?! prawda zawsze wyjdzie na jaw a im później tym
      gorzej. za rok, dwa, czy piętnaście mąż i tak się o tym dowie, pewnie w jakiejś
      idiotycznej sytuacji. nie zapanujesz nad tym. daj wolność i sobie i dziecku i
      temu prawdziwemu ojcu, może każde z Was będzie wtedy szczęśliwe, skąd wiesz czy
      Twój mąż nie byłby szczęśliwszy z inną a Twoje odejście Go "zabije"?
      • martunia78 Re: nie Jego dziecko........................ 09.01.06, 08:26
        przypomniała mi sie taka sytuacja, matka dwójki dzieci nastoletnich w chwili
        słabości na dyskotece bzyknęła się z łepkiem młodszym od siebie w efekcie
        urodził sie jasnowłosy chłopczyk niby podobny do niej, ale jej mąż urody cygana.
        Niby wszystko utrzymane w tajemnicy, mąż nic nie wie, ale z czasem stało się to
        tajemnicą "poliszynela", kiedy ten mały miał z pięć lat, tatus przy wódeczce
        dowiedział się od sąsiada... i co zrobił? Poszedł do piwnicy i tam sie powiesił,
        i to go zabiło. jak się czuje teraz ona i jej dzieci i cała rodzina?
        pozdrawiam
      • 1monika Re: Ale to z twojej str. szlachetne..... 09.01.06, 08:30
        ...ze tak dbasz o dobre samopoczucie meza...
        Najlepszy numer bedzie jak prawdziwy ojciec sie wnerwi
        i bedzie nalegal na to, by miec wplyw na wychowanie.
        Nie wierze, ze wyprze sie dziecka (twierdzisz, ze kocha i cebie i to dziecko)
        w trosce o spokoj psychiczny twojego meza.

        Zastanow sie dobrze.
        Ty, ten czlowiek i dziecko juz tworzycie rodzine.
        Po co ci maz przy ktorym czulas sie nic nie warta i niekochana.
        Teraz mysl o sobie i o dziecku, a nie o nim.
        Chyba przesadzilas z tym, ze twoje odejscie by go zabilo.
        Faceci to egoisci watpie, zeby zrobil sobie krzywde.
        Ja bym odeszla od meza na twoim mezu, przeciez nic was nie laczy...
    • majowa-panna Re: nie Jego dziecko........................ 09.01.06, 11:08
      a co będzie jeśli twój mąż będzie chciał mieć kiedyś drugie dziecko (bardzo
      prawdopobobne) i kiedy tak się zdarzy że nie będziecie mogli go mieć okaże się
      że to on nie może w ogóle mieć dzieci? i co wtedy?
      • kubaskowa Re: nie Jego dziecko........................ 09.01.06, 11:58
        Na Twoim miejscu pomyślałabym raczej o sobie niż o mężu. który jak piszesz był
        bierny w Waszych staraniach...(w końcu nie bez przyczyny szukałaś ciepłą u
        innego), a może nie chciał tak bardzo dziecka jak ty??? Faceci z natury to
        egoiści i przeważnie do porodu są tatusiami, a po nie można się o nic
        doprosić...Także czasami lepiej być samą i wiedzieć, że można liczyć tylko na
        siebie niż ciągle słyszec słowo "ZARAZ".
        Jeśli kłamstwo wyjdzie po 20 latach to zobacz ile czasu zmarnujesz, możesz
        zostać zupełnie sama bo najbliższe Ci osoby nie będą w stanie Ci
        wybaczyć....teraz możecie jeszcze jakoś sobie życie ułożyc osobno....
        Widać nie układało Ci się z mężem najlepiej...nie licz na to, że po urodzeniu
        dziecka będzie lepiej - dojdzie tyle obowiązków, że o konflikty nie będzie
        trudno...
      • blaszany_dzwoneczek Re: nie Jego dziecko........................ 09.01.06, 12:02
        majowa-panna napisała:

        > a co będzie jeśli twój mąż będzie chciał mieć kiedyś drugie dziecko (bardzo
        > prawdopobobne) i kiedy tak się zdarzy że nie będziecie mogli go mieć okaże się
        > że to on nie może w ogóle mieć dzieci? i co wtedy?

        Wtedy pewnie trzeba będzie postarać się po cichu o następne dziecko na boku. W
        końcu wszystko dla dobra męża, żeby się nie dowiedział i żeby go to nie
        zabiło... i tak początkowe kłamstwo będzie się rozrastać, aż się dziewczyna w
        nich pogubi albo jakieś nieprzewidziane zdarzenie odkryje prawdę.
    • majowa-panna Re: nie Jego dziecko........................ 09.01.06, 13:30
      > TAMTEN Człowiek bardzo kocha i mnie i dziecko, chciałby zebym się z nim
      > zwiazała.

      Więc jeśli zalezy mu na tobie to z powodu tego twój mąż taże może się
      dowiedzieć prawdy, "tamten" może zacząć o ciebie walczyć.
    • de_la_hoya Re: nie Jego dziecko........................ 09.01.06, 13:33
      Ja bylam 5 lat w zwiazku jednak poznalam kogos bardzo interesujacego i tak sie
      jakos stalo ze zaszlam w ciaze... dlugo myslalam co zrobic, nowy znajomy mieszka
      500km odemnie, w sumie nie wiedzialam co zrobic. Zostalam ze swoim facetem
      jednak wyrzuty sumienia malo mnie nie zabily wiec gdy moj syn mial 3 miesiace
      powiedzialam swojemu facetowi prawde (wczesniej nie wiedzialam jak to zrobic).
      Bardzo to przezyl, dwa tygodnie plakal jak male dziecko ale stwierdzil ze bardzo
      kocha mnie i dziecko i chce z nami byc... Dzis nasz syn ma prawie dwalata a my
      jestesmy szczesliwi, szykujemy sie aby zafundowac naszemu synowi rodzenstwo.
      Oczywiscie sa smutne chwile, np gdy rodzina lub znajomi mowia nam jaki nasz
      synek podony do "taty" ale taka jest cena, dla mnie za zdrade, dla mojgo faceta
      za to ze z nami zostal...

      a tata biologiczny? hmmm jakos sie nie moglismy dogadac ale nie wypiera sie
      syna, zawsze moge na niego liczyc. Dlugo o nas walczyl ale dla dobra dziecka
      postanowil ze nie bedzie robil klopotow...
      Syn ma nazwisko mojeo faceta, moj facet jest tez wpisany jako ojciec...
      Jeszcze nie zdecydowalismy czy powiemy dziecku parawde ale raczej tak, chcemy
      zeby mial szanse poznac biologicznego ojca, zawsze to jeszcze jedna osoba ktora
      bedzie go bardzo kochala...
Pełna wersja