kasia.balou
01.04.06, 18:00
Moje maleństwo przyjdzie n świat za ok.10 tygodni.niestety aż trudno przyznać
się przed sobą że nie cieszy mnie to. zastanawiam się co się ze mną
dzieje.dzidziuś był zplanowany (a może był w planach ale przyszedł tak nagle)
mąż bardzo się cieszy, rodzina również oczekuje,ja natomiast wolałabym o tym
nie wspominać nikomu, a najlepiej wrócić do tego momentu decyzji i jeszcze
raz się nad tym zastanowić. nie mogę sie niczym zając,na niczym skupić,mam
wrażenie marnowanego czasu (jestem na L4 od 1,5 miesiąca) nic mnie nie
absorbuje, nie mam najmniejszej ochoty skałdać małe ubranka, urządzać pokoiku
dla małego. może ja po prostu nie nadaję się na mamę i nie potrafię się w tym
odnaleźć. wszystkie mamy przyszłe i obecne w moim środowisku zachowują się
jak urodzone do macierzyństwa. mąż uważa że moje odczucia są normalne w ciąży
i nie chce nawet rozwijać rozmowy o moich wątpliwościach, mama, reszta
rodzinki i znajomi wciąz wypytują o różne rzeczy związane z małym (oh ech jak
to super itd.) ucinam więc szybko każdy wątek.głupio się nawet przyznać że
mam odmienne odczucia. pewnie tutaj na forum są też tylko happy mamy ale
jestem przynajmniej bardziej anonimowa.
nie sądzę jednak że to takie normalne. wiem że coś jest nie tak. czy można
nie kochać i nie czekać na własne dziecko. to nawet brzmi strasznie....