prosze o obiektywna rade dot Emigracji

05.05.06, 21:12
hej dziewczyny. Jestem nauczycielem w polsce pracuje w swietnym gimnazjum w
malej miejscowosci gdzie nie tylko uczniowie ale i cale grono pedag. jest
bardzo sympatyczne. zarabiam ile zarabiam - kazdy wie jak to z zarobkami w
polsce. natomiast moj maz mieszka w kanadzie o d wielu lat, jestesmy
malzenstwem od roku, wlasciwie na telefon - w tej chwili jestem u niego
pierwszy raz w zyciu od miesiace ( wzielam bezplatny urlop w polsce) i bardzo
mi sie nie podoba. tzn jest ladny dom, samochod ale czuje sie tu bardzo
bardzo samotnie, bez perspektyw na prace ktora lubie( uczenie) , bez zadnych
znajomych- wlasciwie zaczelam ostatnio gadac do scian... tesknie bardzo. I
teraz moj dylemat : maz wymaga ode mnie abym zostawila polske i sprowadzila
sie tutaj, czy poswiecilybyscie swoja ukochana prace, przyjaciol aby zyc niby
w dobrobycie??? Napiszcie prosze tak od siebie i obiektywnie.
    • emkz Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 05.05.06, 21:25
      A czy mąż w żaden sposó nie może dostać pracy w Polsce?
      Wiem jak to jest na emigracji, bo sama na takowej przebywam i pewnie z czasem do
      niektórych rzeczy się przyzwyczaisz, ale ja się do końca nie mogę przełamać i
      dlatego wiemy, że niedługo wracamywink
      • rojust Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 05.05.06, 21:29
        wlasnie, czy maz nie moze wrocic z Toba do Polski, tak, wszyscy teraz chca
        wyjezdzac, my z narzeczonym tez jestesmy za granica, mozna sie do niektorych
        rzeczy przyzwyczaic, zaciskac zeby, niezauwazac, chociaz sa i tacy ktorzy
        zakochuja sie w obcym kraju i tam chca pozostac, my do takich nie nalezymy, w
        lipcu wracamysmile
      • jollyb Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 05.05.06, 21:31
        a jak dlugo juz jestes??? i gdzie jesli mozna wiedziec?Maz ma pewne perspektywy
        w Polsce ale nie bardzo w siebie wierzy...uwaza ze polska to kraj niestabilny
        ktory w zaden sposob nie zapewni nam godziwego bytu( oczywiscie przesadza). Nie
        chce zostac tu nawet na kilka lat bo poptem nie bede miala juz do czego
        wrocic... jest mi okropnie ciezko...
    • top123 Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 05.05.06, 21:52
      Witam. Ja tez zyje na emigracji juz ponad 4 lata. Tez zostawilam rodzine,
      wszystkich przyjaciol i znajomych. Ale nie narzekam. Przyjechalam razem z
      mezem. Zaklimatyzowalismy sie w miare dobrze. Niedawno urodzilam coreczke. I
      wcale nie mamy zamiaru wracac do Polski. Mamy jedna pare bliskich znajomych tez
      z dzieckiem. I wcale nie zyjemy w dobrobycie. Do wszystkiego mozna sie
      przyzwyczaic.
      Pozdrowienia.
    • yskyerka Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 05.05.06, 21:57
      Myślę, że powinniście na spokojnie zastanowić się, jakie macie perspektywy
      w kraju, a jakie za granicą. Nic na siłę. Dla osób, które kiedykolwiek myślały
      o emigracji, nie ma dobrego rozwiązania, bo niezależnie od tego, jaką decyzję
      podejmą, będzie źle.

      Miałam kiedyś możliwość zostać za granicą. Studia, praca, mieszkanie - wszystko
      w zasięgu ręki, a właściwie kilku telefonów. Wróciłam ze względu na rodziców,
      brata, znajomych... To było 15 lat temu, a do dziś czasem się zastanawiam, co
      by było, gdyby. Chyba po prostu wtedy wybrałam mniejsze zło. Uznałam, że za
      dużo mam do stracenia. Teraz też czasem z mężem zastanawiamy się, czy nie
      rzucić wszystkiego w diabły i nie wyjechać, ale... Na razie oboje tu pracujemy,
      mamy mieszkanie, rodziny i znajomych, a gdzie indziej zaczynalibyśmy wszystko
      od zera. Nie wykluczam możliwości wyjazdu, ale wiem, że najpierw dokładnie
      wszystko przemyślimy, zorganizujemy, co się da, z Polski, a dopiero później
      podejmiemy taką decyzję.

      Życzę wam, żebyście znaleźli takie rozwiązanie, z którego oboje będziecie
      zadowoleni. Żeby żadne z was nie czuło, że musiało poświęcić się dla drugiego,
      bo to chyba byłoby najgorsze.
    • yskyerka Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 05.05.06, 22:21
      Tja... nie powinnam się dziś udzielać na forum, bo czytam i nie do końca
      dociera do mnie, co czytam...

      > moj maz mieszka w kanadzie o d wielu lat, jestesmy malzenstwem od roku,
      > wlasciwie na telefon - w tej chwili jestem u niego pierwszy raz w zyciu

      Nie rozumiem. To nie rozmawialiście wcześniej, jak będzie wyglądało wasze życie
      po ślubie? Nie było mowy o tym, że on chce, żebyś do niego przyjechała? Po co
      brać ślub, jeśli potem związek kontynuujecie tylko przez telefon? Chyba czas
      spokojnie omówić parę spraw i podjąć jakieś wiążące decyzje na przyszłość.
    • maminuk Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 05.05.06, 22:43
      To faktycznie dylemat jest. Mój mąż przymierza się właśnie do pracy w GB, ale
      raczej krótkoczasowej, dla podreperowania finansów. Moglibyśmy wyjechać oboje i
      pracować w zawodzie ale... no wlaśnie - rodzina, przyjaciele, znajomi. Tam
      możemy zarobić nawet 10 x tyle co w Polsce, ale nie samym pienądzem człowiek
      żyje. Ja mam jescze dodatkowy opór w postaci konieczności porządnego
      podszlifowania języka, a teraz jeszcze w postaci ciąży smile
      Wymarzona praca to skarb, czyba jednak na Twoim miejscu popracowałabym nad
      mężem...
      • abie76 Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 05.05.06, 23:07
        wiele dziewczy powie, ze nie jest latwo. I jak dolacze sie do tego zdania - i
        mowie z wlasnego doswiadczenia. Od prawie 4 lat mieszkam poza polska i szczerze
        mowiac nie do konca udalo mi sie przyzwyczaic do innosci. Od 2 lat nie pracuje,
        bo przeprowadzilam sie do innego miasta i nie znalazlam pracy. Teraz czekam na
        moje pierwsze dzeicko, czasem lapie doly i nie widze sensu, a czasem mysle
        sobie, ze jestem zona mezczyzny, o ktorym marzylam, bedziemy mieli dziecko,
        dzieki jego pracy powodzi nam sie w porzadku. Cos za cos. Do polski nie wrocimy,
        bo moj maz po pierwsze nie mowi jeszcze az tak dobrze "po naszemu", po drugie w
        jego zawodzie w pl powodzi sie znacznie gorzej. I tak jak napisalam, pomimo
        tymczasowych dolow trwam przy swojej decyzji.
        Polecam ci forum Z dala od Polski (w eDziecko), tam moze pozansz kogos z miasta,
        w ktorym mieszkacie, moze cos cie zainteresuje. Powodzenia we wszystkim!!!
        • potwors Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 06.05.06, 09:09
          JOllyb,
          Moim zdaniem nie istnieje cos takiego, jak obiektywna rada. Kazdy sam musi to w
          sobie przetrawic. Ja jestem zagranica dopiero nieco ponad pol roku, ale tesknie.
          NIe wiem, czy to miejsce kiedykolwiek stanie sie tak do konca "moje", moim DOMEM
          . CHociaz z M. jestem naprawde szczesliwa.
          Boli mnie, ze w kraju "zycie toczy sie dalej" i niejako wypadam z obiegu.
          Podtrzymywanie przyjazni i wiezow rodzinnych na odleglosc nie jest latwe. Mam
          wrazenie, ze jak przyjezdzam, jestem coraz mniej "u siebie" i trudno mi sie z
          tym pogodzic.
          A przeciez z Kanady trudniej jest przyjechac, chocby na krotko - no bo daleko.
          Szkoda, ze wczesniej jakos konkretniej nie porozmawialiscie, a on teraz od
          Ciebie "wymaga"... Sama musisz to w sercu i w glowie na spokojnie przemyslec.
          Aha, no i pamietac, ze przeciez zadne rozwiazanie, zadna decyzja nie musi byc ta
          ostateczna. Zawsze jest powrot. Powodzenia!
          • jollyb Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 06.05.06, 17:49
            dziekuje dziewczyny , jestescie Wielkie. jeszcze nie wiem co postanowie.
            strace meza jesli zostane w polsce wiem to na 100 procent. no coz kazdy ma
            jakies ciezkie dylematy w zyciu prawda?? pozdrawiam.
            • althea35 Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 06.05.06, 18:03
              jollyb, a czy zastanawialas sie zanim wyszlas za maz jak to bedzie?? Bo chyba
              nei planowalas malzenstwa na telefon? Ja tez nie mieszkam w Polsce i u nas
              temat zmiany miejsca zamieszkania pojawil sie bardzo wczesnie, zaraz na
              poczatku naszej znajomosci. Wiadomo, ze nie jest latwo, ale ty juz na cos sie
              zdecydowalas, wyszlas za maz. Ja sobei nie wyobrazam mieszkac tak daleko od
              siebie. Moze lepiej byloby najpierw troche razem pomieszkac i sbrobowac? Ale
              teraz juz za pozno na takie gadanie. Widze, ze u ciebei to pytanie maz czy
              polska? Wiadomo, ze tam nigdy nei bedzie tak jak w Polsce, ale to nie znaczy,
              ze bedzie zle. Bedziesz tam miala twojego kochanego meza, ale nie zawsze bedzie
              latwo.
            • potwors Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 06.05.06, 18:03
              Jollyb, mialam nadzieje, ze nie bedziesz postawiona przed takim drastycznym wyborem!
              W kazdym razie zycze powodzenia i mam nadzieje, ze wszystko sie Wam i Tobie
              dobrze ulozy!Sciskam mocno.
    • maruda79 Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 06.05.06, 18:29
      No to i ja doloze swoje do tej "burzy mozgow" - z perspektywy osoby, ktra od
      prawie 7 miesiecy zyje za granica. Nie chce Ci oceniac tylko pokazac jeszcze
      jednen punkt widzenia.
      Jesli za maz wyszlas z milosci, bo pokochals swojego meza, odnalazlas w nim
      swoja polowke, a nie dlatego, ze zwracalas uwage na pieniadze - (nie sa dla
      Ciebie wazne), wiec na pewno nie wychodzilas za maz po to, by "wskoczyc do
      lepszego, innego swiata i wyrwac sie z tej szarej Polski". Jesli nie
      rozmawialiscie o przyszlosci - gdzie zamieszkacie, jak bedzie wygladalo wasze
      zycie po slubie - niestety blad, ale juz sie stalo. Moja rada - porozmawiac na
      spokojnie. Jednak zanim to zrobisz przemysl dobrze i np. wyobraz sobie swoje
      zycie za 10 lat...
      Wersja nr 1: stawiasz sprawe na ostrzu noza, rozstajecie sie...
      I wlasnie... Czy praca i przyjaciele Ci wystarcza? Niestety praca jest praca,
      nawet gdy jest wykonywana z powolaniem... Uczniowie Cie doceniaja, dyrekcja i
      koledzy sa super, ale jesli cos sie zmieni? jesli z powodu nizu demograficznego
      zamkna Twoje gimnazjum? Jezeli znajdziesz prace w innym, gdzie mlodziez bedzie
      okropna, wulgarna, niegrzeczna a dyrekcja nie taka "fajna". Przyjaciele tez
      maja swoje zycie... Okaze sie, ze zaprzyjaznione malzenstwa beda mialy dzieci i
      swoje zycie, single z kotrymi sie przyjaznisz powychodza za maz - moze wyjada
      za praca do Anglii, Irlandii... A rodzina? Mama i Tata, ktorzy beda widzieli
      wiecznie w Tobie "swoja" coreczke... No i zostaniesz na lodzie... Lata beda
      mijaly a Ty bedziesz moze uczyla cudze dzieci i myslala, ze wolalabys siedziec
      w domu, w ciazy, czy tez wychowujac wlasne malenstwa wink)))
      Wresja druga to wyprowadzasz sie jestes nieszczesliwa, czujesz sie w zlotej
      klatce, gorzkniejesz, okazuje sie, ze malzenstwo nie jest takie super, ze
      pieniadze to nie wszystko, jestes samotna i rozgoryczona i malzenstwo sie
      rozpada...

      Jak widac pokazalam dwie mozliwe wresje... Byc moze decyzje o malzenstwie
      podjelas pod wplywem chwili, emocji i nie jest to TEN czlowiek, z ktorym chcesz
      spedzic reszte zycia. To dlatego zaslaniasz sie przyjaciolmi i praca - tak
      naprawde w glebi serca wiesz, ze to nie jsest ta polowka. Na to pytanie musisz
      sobie sama odpowiedziec i bedziesz wiedziala co robic.

      No i jeszcze jedno. jesli nie rozmawialiscie z mezem wczesniej o Waszym
      wspolnym zyciu to byc moze dla niego bylo oczywiste, ze Ty przyjedziesz do
      niego. Dlatego teraz nalega. Musisz z nim porozmawiac dlaczego mu tak zalezy na
      tym. Moze dlatego, ze ma w Kanadzie dobra prace i moze Tobie i ew. Waszym
      przyszlym dzieciom zapewnic spokojna i dostatnia przyszlosc? Moze boi sie, ze w
      niestabilnej Polsce nie bedzie sie Wam dobrze zylo? jesli on tak mysli, to
      swiadczy to dobrze o nim. Chce dla swojej rodizny jak najlepiej! jesli
      natomiast jest to typ despoty: na zasadzie, ze decyduje ZA CIEBIE, ze Twoje
      zdanie sie nie liczy no to... Juz Ty musisz zdecydowac.
      I jeszcze jedno teraz, gdy ew. bedziesz musiala opuscic Polske czujesz zal i
      zapewne zycie tutaj wydaje Ci sie o wiele ciekawsze niz za granica... To tez
      moga byc emocje i nie do konca musi tak byc. Wyobraz sobie co by bylo jakbys
      byla w ciazy? Czy spokojnie z brzuchem dalej moglabys pracowac? Czy dyrekcja
      nie robilaby problemow? Moze wlasnie za bardzo angazujesz sie w prace.
      Pamietaj, ze praca jest po to zeby zyc i sie utrzymac - no i miec jakas
      satysfakcje. Nie zyje sie po to, zeby pracowac wink))))
      Jesli zdecydujesz sie wyjechac, a macie mozliwosci finanosowe mozesz zatrudnic
      nauczyciela, ktory poduczy Cie jezyka wink mozesz sie przekwalifikowac - zdobyc
      jakis nowy zawod, albo zaczac studia juz za granica? Moze potraktuj wyjazd jako
      przygode, nowa szanse na podwyzszenie swoich kwalifikacji, a nie jak zlota
      klatke. Oczywiscie to Ty musisz sobie odpowiedziec na wiele pytan i porozmawiac
      z mezem. Jesli tak jak mowialm wczesniej to typ despoty, macho, ktory widzialby
      zone jako matke swoich dzieci, tylko w kuchni, ozdobe salonow, ktora nie
      mialaby swojego zdania, nie moglaby pracowac itp. to sprawa wyglada inaczej.
      • jollyb Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 07.05.06, 16:27
        Hm... drogie dziewczyny jesli myslicie ze ot tak sobie podjelismy decyzje o
        malzenstwie to sie mylicie. Otoz stralam sie o wize do kanady 4 razy zanim
        wyszlam za maz, za kazdym razem mi odmawiano( wiadomo ile zarabia nauczyciel, a
        to w moim akurat przypadku mialo duzy wplyw na urzednikow w ambasadzie) . Tak
        wiec o niczym innym nie myslalam tylko o tym aby tam jechac ZANIM powiem "tak".
        Ale niestety w pewnym momencie wiedzielismy ze juz tylko malzenstwo da mi ten
        wjazd tam, no i co? POjechalam , juz wrocilam i smutno bo mi sie nie podoba ,
        tesknilam caly czas za praca, za Przyjaciolmi, poznalam kilka osob wlasciowie
        zmeczonych zyciem tam , radzacych abym sie tu nie wybierala. Zamet mam okropny
        w glowie. A moj maz uwaza ze to cudowny kraj, bezpieczny i ze dobre pienaidze a
        przyjaciol nie ma , bo uwaza ze ja i praca mu wystarczaja... bedac tam
        nauczylam sie gadac do scian, extra no nie? ale ok , juz dosyc o tym, bedzie co
        ma byc. pozdrawiam i dzieki za odzew. pa
        • yskyerka Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 07.05.06, 16:43
          No tak, z pierwszego postu wynikało zupełnie co innego...
          Myślę, że niepotrzebnie się uprzedzasz. Na pewno będzie ci trudno, przynajmniej
          na początku - mąż w pracy, a ty gadasz do ścian. Ale jeżeli znasz język, to
          przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś poznała kilka osób, mieszkających
          niedaleko. Może z kimś się zaprzyjaźnisz i już będzie łatwiej. To, że mężowi
          wystarcza praca i rodzina, nie znaczy jeszcze, że ty masz cały dzień siedzieć
          w domu i się zadręczać. Przecież raczej nie będzie miał nic przeciwko temu,
          żeby czasem wyskoczyć wspólnie gdzieś do znajomych czy zaprosić ich do siebie.
          Poza tym istnieją kina, restauracje, kręgielnie itp.

          Co do pracy, to na pewno nie będzie ci łatwo, ale może skończysz tam jakiś kurs
          albo studia? Myślałaś o zmianie zawodu? Nie ma czegoś, co sprawiłoby ci
          przyjemność albo czego zawsze chciałaś spróbować? Potraktuj ten wyjazd jako
          nowe możliwości, a nie zło konieczne.

          Kontakty ze znajomymi można utrzymywać i przez Internet. Teraz już większość
          ludzi ma e-maile, Skajpa czy GG. Gorzej z rodziną, ale przecież będziecie ich
          odwiedzać, oni mogą przyjeżdżać do was na wakacje czy święta. Bilety lotnicze
          bardzo potaniały, na pewno traficie na jakąś okazję. Wystarczy regularnie
          sprawdzać oferty linii lotniczych poza sezonem.

          I jeżeli poważnie traktujesz swoje małżeństwo, to uważam, że powinnaś o nie
          walczyć i starać się być razem z mężem. Tu czy w Kanadzie, to już ustalicie
          wspólnie. Może najpierw spróbujecie tam, a jak się nie uda, wrócicie do Polski?
          Najważniejsze, żebyście byli razem i żeby obojgu wam na sobie zależało.
        • althea35 Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 07.05.06, 16:44
          Pamietaj, ze nie ty pierwsza i nie ostatnia. Ja znam pelno takich osob, ktore
          wyjechaly ze swojego kraju "za glosem serca". Znam takich, ktorzy caly czas
          mysla tylko o tym, zeby wrocic, chociaz wiedza ze nigdy tego nei zrobia.
          Wiadomo, inny kraj, inna kultura, nigdy nie bedzie tak jak w domu w Polsce, ale
          i tak moze byc dobrze. Ale z twoim podejsciem chyba bedzie o to ciezko.
          Przyjaciol z czasem poznasz. A nie ma to jak ukochana osoba u boku. Na poczatku
          nie jest latwo, ale po to bedziesz go tam miala, zeby cie wspieral. Wazne,
          zebys miala jakies zajecie, cos co pozwoli ci sie ruszyc z 4 scian i byc wsrod
          ludzi. Moze jakies zajecia na uniwersytecie, albo szkola jezykowa, moze praca
          jesli znasz dobrze jezyk. Nauczycieli jezyka polskiego tam tez pewnie
          potrzebuja. A jesli uczysz czegos innego, to tam tez mozesz to robic, ale
          pewnie nie od razu.
          • pitu_finka Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 07.05.06, 21:53
            A poza tym Kanada to naprawde sympatyczny i cywilizowany krajsmile Ja to mogłabym
            tam mieszkac i nie wierze zeby nie mozna w kanadzie było robic czegos zeby sie
            realizowac. Poza tym Yskyerka dobrze mowi - w ostatnich latach komunikacja
            zrobila sie tak tania (telefony, samoloty), ze mozesz przylatywac do Polski
            calkiem czesto. Zycze madrego wyboru i powodzenia
    • maruda79 Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 08.05.06, 12:01
      Jollyb powiem Ci ze swojego doswiadczenia, ze chyba kazdy kto opuscil swoje
      smieci i wyjechal za granice odczuwa nostalgie. No i przez nostalgie i ogromna
      tesknote wybiela sie wiele rzeczy TAM (w Polsce) a demonizuje zycie TU (za
      granica). Takie wybielanie jest chyba tym bielsze im ciekwsza prace,
      fajniejszych przyjaciol, silniejsze wiezy z najblizsza rodzina sie mialo. Nie
      chce powiedziec, ze Polska jest be, natomiast wszedzie za granica jest cacy.
      Natomiast ze swojego doswiadczenia widze wlasnie to wybielanie. Ja niezbyt
      lubilam swoja prace - tzn. koledzy byli ok., ale kierownictwo troche chore,
      niezyciowe przez co utrudniali mi dzien powszedni i niezbyt lubilam swoja
      prace. Pozegnanie zgotowano mi bardzo cieple, kontakty mailowe z ludzmi z biura
      utrzymuje do tej pory. Nawet wlasciel firmy zjawil sie na poczestunku
      pozegnaniowym i powiedzial, ze jesli bede chciala wrocic kiedys do tej firmy to
      mnie przyjma wink Do tego dostalam niezla premie na odejscie - choc to firma
      prywatna i zadne odprawy mi tam nie przyslugiwaly - byla to inincjatywa
      wlasciciela firmy w nagrode za moja prace. To pozegnianie nie zmienia faktu, ze
      bylam w firmie wykorzystywana (probowalam sie nie dawac), ludzie dawali mi
      popalic i z ogrooooomna ulga odchodzilam. No i co? Okazalo sie, ze niedlugo
      potem na obczyznie z rozrzewnieniem wspominalam swoja prace wink Ale jak tylko
      pomyslalam, ze moglabym tam wrocic i znow przezywac koszmar wink upierdliwego
      kierownictwa i kolegow "spychaczy" to cieszylam sie ze juz tam nie pracuje.
      Rozumiem wiec Cie doskonale, ze szkoda Ci opuszczac swoja ukochana prace, w
      ktorej sie dobrze czujesz. Nie znaczy to jednak, ze takie dobre stosunki beda
      panowaly zawsze. Kierownictwo u Ciebie moze sie zmienic itd itp. Praca to nie
      wszystko!!! Najwazniejsze powinno byc UDANE zycie prywatne wink)))
      No wlasnie - jesli zdecydujesz sie wyjechac do meza to musisz przemyslec jak
      sobie to zycie ulozyc, bys sie dobrze czula. Dziewczyny dobrze radza - kursy,
      studia. Jesli Twojemu mezowi wystarcza praca to musisz mu uswiadomic, ze teraz
      jestescie WY - i powinien liczc sie z Twoim zdaniem. Nie mozesz sama calymi
      dniami siedziec w 4 scianach - zwlaszcza jesli nie jestes typem samotnicy. Na
      kursach na pewno poznasz jakis ludzi - nic nie szkodzi wyskakiwac na kawe od
      czasu do czasu z kolezankami poznanymi wlasnie na kursie czy w szkole. Do tego
      sa fora mam i dziewczyn mieszkajacych w Kanadzie - moze ktoras mieszka w Twojej
      okolicy? Moze z ktoras sie zaprzyjaznisz? Pozdrawiam.
    • jollyb Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 08.05.06, 22:57
      Ja chyba za krotko tam bylam aby "wybielac". jestem jzu w Polsce-od wczoraj i
      wlasciwie czuje w sercu radosc ale i strach co bedzie z moim malzenstwem , z
      mezczyzna ktorego kocham. Oprocz czasu ktory spedzilismy tam razem( te momenty
      byly cudowne, szkoda tylko ze maz pracuje tak intensywnie)- Kanada jest nie dla
      mnie, a studia - hm... coz chyba juz jestem za starawink i zbyt wiele wlozylam
      wysilku zeby dojsc do tego co mam w polsce aby zaczynac tam studiowanie od
      nowa. zreszta nauczycielem nie bede, moge zostac najwyzej jak mi szczescie
      dopisze jakims teacher assistant i tyle.
      w polsce w szkole pracuje juz 5 lat, wlasciwie nie bylo momentu zebym
      zalowala , sa lepsze i gorsze dni , wiadomo ale tej pracy nie zamienilabym an
      zadna inna... Nie wiem w jakim kraju mieszkasz ty - ale wiezr mi ameryka czy
      kanada tu jest wazny tylko dolar, potem dlugo dlugo nic... nawet polacy tu
      mieszkajacy zmieniaja sie pod wplywem tej mentalnosci.
      no nic dzieki za odzew. moze wszytsko jakos sie ulozy.pozdrawiam
      • pitu_finka Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 09.05.06, 12:10
        Wydaje mi się że zbyt negatywnie się nastwiasz i jesteś zbyt mało otwarta na
        wszystko co w Kanadzie mogłoby Cię spotkać. I nieprawda jest to co mówisz o
        Kanadzie i USA. Ja ponad rok mieszkałam w USA, byłam w dodatku wtedy dosyć młoda
        i byłam zupełnie sama - bez rodziny, bez przyjaciół. Nikogo. No i co? I musiałam
        się otworzyć na ludzi; spotkałam wielu wspaniałych ludzi, nawiązałam przyjaźnie.
        I mimo całego mojego sentymentu do Polski, potrafnie zupełnie obiektywnie ją
        ocenić. Naprawdę w Kanadzie wiele rzeczy jest łatwiejszych, prostszych i
        bardziej cywilizowanych niz u nas w kraju. Na nauke nigdy nie jest za późno, na
        nawiązywanie nowych znajomości też. Ile byłaś w Kanadzie? Może trzeba spędzić
        gdzieś więcej czasu aby wydawać o tym miejscy tak kategoryczne sądy jak Twój?
        Mój M. też pracuje bardzo dużo, często nie wraca przed północą, a mieszkamy w
        Polsce. O ile znam amerykańskie realia to tam łatwiej o godniejsze życie przy
        takim samym nakłądzie pracy jak w Polsce. To jest właśnie tam fajne.

        Tak naprawdę Twój problem moim skromnym zdaniem (i nie poczuj się obrażona; może
        się mylę) jest taki czy Ty nie wiesz czy chcesz być z tym facetem. Tylko szkoda
        że nie pomyślałaś o tym wcześniej. Fakt, małżeństwo z cudzoziemcem (a może Twój
        mąż nawet jest Polakiem) jest o wiele trudniejsze, związek musi być silniejszy,
        bo tam na miejscu ma się tylko siebie. Ale jak jesteś PEWNA że tego chcesz, to
        moim zdaniem wybór jest oczywisty. Moaj koleżanka, bardzo związana i z rodziną,
        i z przyjaciółmi tutaj i z Polską wyszła za mąż z Brazylijczyka, miszkają w Sao
        Paulo i jest przeszczesliwa. Ale tam to jest dopiero inna mentalnosc i w ogole
        wszystko jest inne. Takze jak kochasz swojego męża- jedz i walcz, wszysko sie
        ulozy, jezeli wykazesz troche dobej woli. A jak wolisz swoja szkole - zostan.
        Tylko obawiam sie ze pozostania mozesz kiedys zalowac. Praca to naprawde jedynie
        malutka czesc naszego zycia.
        • martuchaaa1 Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 09.05.06, 18:08
          czesc Pitu_Finka

          madre rzeczy piszesz...
          ja troche sie winie, bo naopowiadalam JollyB nieciekawe rzeczy o Kanadzie, moze
          powinnam byc bardziej zachecajaca? smile
          zaciekawilas mnie historia o Twojej kolezance i jej mezu z Brazylii - moj jest
          z Gujany (dosc blisko) i mieszkamy w Kanadzie i zupelnie sie nie dogadujemy
          ostatnio... mozesz napisac cos wiecej o nich?

          pozdrawiam cieplo
          -marta-
          • pitu_finka Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 09.05.06, 19:25
            Hej Martasmile
            Tak naprawde to ja nie wiem teraz tak dokladnie co tam u nich. Ale wiem ze ona
            jest w nim strasznie zakochana i mysle ze to ulatwia wiele spraw. I chyba jej
            sie tam podoba, no ale wlasnie ona byla zawsze dosyc otwarta na nowe rzeczy.
            Inna sprawa ze to dopiero jest poczatek ich wspolnej drogi i roznie to jeszcze
            moze byc. Ja wlasnie uwazam, ze malzenstwom mieszanym jest duzo ciezej w
            sytuacji kryzysowej. Trzeba naprawde duzo dobrej woli zeby wszystko ulozyc.
            Przynajmniej tak mi sie zawsze wydawalo. Kiedys mialam faceta cudziziemca, tez
            za Am. Pd. i zastanawialam sie co by to bylo gdybym tam mieszkala. No ale potem
            doszlam do wniosku ze ja wlasnie chyba nie kocham go wystarczajaco, ze owszem,
            jest fajnie, ale jestesmy z innych bajek. I sie skonczylo. Teraz nie zaluje ze
            tak sie stalo, bo wiem ze byloby mi cholernie trudno. No ale ja bym nigdy7 nie
            wyszla za niego za mazsmile
            A Ty dlaczego nie dogadujesz sie ze swoim mezem? Jakies spory "kulturowe" czy
            tak ogolnie. Bo wiesz, to jest Twoj maz i na pewno warto walczyc. Czasami i z
            mezem Polakiem ciezko sie doagadac, wiec moze po prostu trzeba jakos przegadac
            ten problem?
            • martuchaaa1 Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 09.05.06, 19:51
              droga Pitu_Finko smile

              naprawde madre rzeczy piszesz,o dobrej woli i innych bajkach, o przegadaniu
              problemow...czasami mysle, ze wiele osob po prostu nie lubi rozmawiac i nie
              docenia wartosci rozmowy - moj maz chyba tez, niestety; a nie dogadujemy sie
              nie tylko na tle kulturowosci, do tego jeszcze jest dziecko - jejku, sama nie
              wiem, jak to sie skonczy...
              dlatego pytalam o Twoja kolezanke, bo zasadniczo nie znam nikogo pozostajacego
              w zwiazku z kims z Ameryki Pld., tak po prostu chcialam wykorzystac czyjes
              doswiadczenia smile

              widzisz - Ty mialas jakies doswiadczenie wczesniej, dlatego wiedzialas czym sie
              kierowac w wyborach, ja chyba za bardzo sie ze wszystkim spieszylam...
              bardzo dziekuje za odpowiedz smile

              pozdrawiam
              -marta-
            • martuchaaa1 Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 09.05.06, 19:53
              oj, zapomnialam pogratulowac Kropeczki, jest sliczna smileam nadzieje, ze wielu
              klopotow jeszcze nie sprawia smile))
              • pitu_finka Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 09.05.06, 20:41
                Martucha, a jaki "problem" macie z dzieckiem, taki ze ono juz jest czy taki ze
                chcecie je miec (lub Ty chcesz je miec)? Mnie sie obijaly o uszy historie o
                parch gdzie polsko-latynoamerykanskich i troche bylo tam pozytywnych przykladow
                wiec nie masz sie co martwic. Nie znam Twojej sytuacji, ale chyba na pewno
                warto probowac rozwiazac problem. Dlaczego mowisz ze Twoj maz nie chce?
                Rozmawiacie ze soba? Ja osobiscie nie wyobrazam sobie tylko malzenstwa z
                Arabem, cala reszte nacji chyba mozna jakos rozpracowac. Fakt, Latynosi sa
                specyficzni, maja dziwne poczucie czasu a czasami i obowiazkow ale za to maja
                wiele urokusmile Od dawna jestescie malzenstwem?

                A Kropka poki co nie sprawia klopotow, nie przyprawila mnie nawet o pol
                mdlosci. Takze nie mam co narzekacsmile
                • maruda79 Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 09.05.06, 20:58
                  Hmmm hmmm chcialam cos wtracic wink moze to byc pomocne takze dla autorki watku.
                  Otoz moja kolezanka pol Polka-pol Arabka wychowywala sie w Polsce i w Jordanii.
                  Jej mama jest Polka, a tata Jordanczykiem, ale nie muzulmaninem, a
                  chrzescijaninem. Tak wiec jesli jej rodzice z tak odmiennych kultur doszli do
                  porozumienia i mieszkali pare lat w Wawie, pare lat w Jordanii to chyba dobry
                  przykad, ze jednak jak sie chce to mozna sie dogadac, nie? wink A Kandada jest
                  bardziej cywilizowana niz Jordania...
                • martuchaaa1 Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 09.05.06, 22:06
                  no, to Kropeczka dobrze sie sprawujesmile wnioskuje z tego, ze chyba
                  dziewczynka smile))

                  a poza tym to dziekuje za zainteresowanie, nikt mi dawno nie zadal tylu pytan,
                  no, moze za wyjatkiem autorki watku, Joli smile

                  malzenstwem jestesmy 2,5 roku, Zosia ma 1,5 roku i wlasciwie to on chcial
                  dziecka bardzo...a po jej pojawieniu sie wielkie uczucie sie skonczylo...i on
                  wlasnie nie chce rozmawiac,nie chce zupelnie zrozumiec mojej sytacji,
                  samotnosci i tesknoty za rodzicami, przyjaciolmi w Polsce i zwyklym zyciem w
                  Polsce, nie wylaczajac nawet tloku w autobusach smile
                  nie potrafie n a z w a c naszego problemu, a wzajemne straszenie sie rozwodem
                  co jakis czas wraca...

                  i jak ja mialam optymistycznie w stosunku do Kanady nastawic JollyB?

                  pozdrawiam
                  -marta-
                  • pitu_finka Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 10.05.06, 13:34
                    Nie wiem czy Kropeczka jest dziewczynka, bo jeszcze za wczesnie. Ale jak bedzie
                    dziewczynka to moze bedzie Zosiasmile
                    Hejze, chyba nie moze byc tak ze urodzeniu Zosi wielkie uczucie sie skonczylo?
                    Twoj maz musi przeciez kochac Wasze dziecko? Nie straszcie sie rozwodem bo to
                    przeciez nie ma sensu, co wtedy zrobicie, bedziesz mogla wrocic z Zosia do
                    Polski? Naprawde sprobuj z nim pogadac. Ja wiem ze latwo mi radzic na
                    odleglosc, bo ja zupelnie faceta nie znam i moze rzeczywiscie jest takim
                    beznadziejnym przypadkiem ktory jest zablokowany na dyskusje. No ale wychodze z
                    zalozenia ze go kochasz i chcesz walczyc o Wasz zwiazek? W takim razie sprobuj
                    mu uswiadomic ze macie problem i ze Ty chcesz go rozwiazac. Moze potrzebujecie
                    czyjejs pomocy? Ja wiem ze na pewno nie bedzie to latwe, bo musiscie sie
                    botykac ze wszystkimi problemami jakie maja malzenstwa mieszane, pewnie troche
                    obwiniasz go o to ze teskinisz i ze nie jestes z rodzina. Ale to przeciez nie
                    jest jego wina, to byl Twoj wybor ktorego dokonalas jakis czas temu. Sprobuj mu
                    uswiadomic ze Ty go o to nie winisz, bo on pewnie gdzies tam w glebi duszy
                    uwaza ze tak wlasnie jest. I jezeli bedziecie gadac to nie dopusc do tego zeby
                    ta rozmowa przerodzila sie w klotnie i wzajemne licytowanie kto jest gorszy bo
                    takie rozmowy zwykle sa malo konstruktywne i do nieczego nie prowadz. Przygotuj
                    sie jakos do tej rozmowy, spisz sobie gdzies jakie macie problemy i wymysl
                    jakies sposoby na to, zebys Ty poczula sie szczesliwasza. Ja nie wierze zeby
                    nie dalo sie jakos calej sytuacji rozwiazac. Powodzeniasmile
                    • martuchaaa1 Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 10.05.06, 16:30
                      dziekuje, Pitu_Finka -
                      coz, masz racje, moze powinnam bardziej przygotowywac sie do rozmow, nie dac
                      sie wyprowadzic z rownowagi - sprobuje poczynic notatki nastepnym razem, tak
                      jak radziszsmile

                      odpowiadajac Ci: nie winie go za nic, to byly moje decyzje i ja za nie
                      odpowiadam; a do Polski nie moge wrocic,niezaleznie od losow malzenstwa, bo nie
                      naraze dziecka na to, ze ktos je nazwie "Cyganiatkiem" lub cos takiego (jak
                      zdarzylo sie w ostatnie wakacje, jak odwiedzilysmy rodzicow)

                      wiesz, czasami bywaja lepsze dni i wtedy sie zapomina o tych gorszych smile
                      i na dodatek mozna sie podbudowac czytajac takie madre rady smile
                      dziekuje

                      acha! uwazaj z imieniem Zosia, cos te Zoski sa za energiczne - raczej nie
                      odpoczniesz przy takiej za duzo smile))
                      pozdrawiam cieplo
                      -marta-
                      • pitu_finka Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 10.05.06, 16:33
                        Sliczna musi byc Twoja Zosia. Pare lat temu tez juz widzialam jakie mialabym
                        boskie dzieci z moim Lationosmile A cyganiatkami sie nie martwsmile

                        Wszytsko sie ulozy zobaczysz, tylko sprobuje rozwiazac problem a nie
                        przeczekac. Take rzeczy z reguly same sie nei rozwiazuja.
                        • martuchaaa1 Re: prosze o obiektywna rade dot Emigracji 10.05.06, 16:58
                          no tak, ladna jest- oczywiscie niepodobna do mnie ani troszke az ludzie pytaja,
                          czy moja smile - tylko za cene tejze urody ja znajduje sie codzinnie gdzies tak
                          kolo polnocy (skonana, o wygladzie zziajanego potwora) w srodku zabawkowego
                          huraganu!

                          dziekuje, mam nadzieje, ze Twoje slowa sie sprawdza
                          duzo zdrowia zycze i spokoju i Malego Grzecznego Ktosia!
                          -marta-
    • to-ja-007 Re: 11.05.06, 11:29
      Witaj
      Ja wyjechalam 5 lat temu. Na poczatku jest ciezko. Ale zawsze jak sie zmienia
      miejsce zamieszkania, nawet jak sie nie zmienia kraju - to na poczatku jest ciezko.
      Wazne, zeby znac jezyk a jak sie nie zna to sie go szybko nauczyc. Wazne tez
      zeby znalezc prace. Z czasem znajdujesz tez nowych znajomych i przyjaciol.
      Poza tym jesli korzystasz ze skype'a to nie tracisz kontaktu ze starymi
      przyjaciolmi z Polski.

      Na pewno nie kazdy sobie potrafi sie przystosowac. Poczytaj fora o emigracji.
      Sa ludzie ktorzy po wielu latach nadal bardzo tesknia. Mimo, ze przez te lata
      Polska sie zmienila a oni tesknia do tego co zapamietali.

      pozdrawiam
      ula

Pełna wersja