dozwolone / niedozwolone

27.08.06, 22:54
Moze te co wiedza, maja doswiadczenie zechca sie podzielic z reszta i wpisac
co wolno a czego nie wolno lub nie powinno sie robic w stanie blogoslawionym
badz w oczekiwaniu na ten stan.
Wpisze jako pierwsze pare rzeczy, ktore wyszperalam w necie.
1. JAKO GLOWNE, PIERWSZE ALKOHOL, PAPIEROSY.(ale to oczywiscie wszystkie
wiemy)
2.Serki plesniowe. ZDECYDOWANIE NIE.
3. Witamina A. Zdecydowanie NIE! w tym unikac watrobki!
4. Ryby, wedliny wedzone.
5. Surowe mieso, surowe ryby.
6.Intensywne cwiczenia miesni brzucha. Oraz jazda konna, skoki, intensywne
treningi.
7. Solarium, sauna.
Czytalam gdzis rowniez ze maliny i natka pietruszki, czy to prawda?

Ktos wie wiecej?
    • mrsbird Re: dozwolone / niedozwolone 28.08.06, 09:05
      z serami pleśniowymi i rybami sie nie zgodze.
      Mój lekarz własnie zalecił mi jesc duzo ryb-bo jest w nich jod, a serków tez nie
      musze unikac. Francuzi opychaja sie nimi i wcale nie rodza chorych dzieci.
      Z ta pietruszka pierwsze słysze ?
      • mimi764 Re: dozwolone / niedozwolone 28.08.06, 11:06
        O serach plasniowych slyszalam z wielu zrodel. Wedzonej rybie rowniez.
        Gdzies wyszperalam ze pietruszka(natka) dziala poronnie no i zawiera duzo
        witaminy A.
        • cytrusowa Re: dozwolone / niedozwolone 28.08.06, 11:09
          sery plesniowe jesli są z niepasteryzowanego mleka.
          ogolnie produkty mleczne z niepasteryzowanego mleka nie są wskazane.

          surowe rryby i mieso, i cos z surowych jajek - to fakt, tez mi mowiono.
          i mowiono jeszcze o wedzonych rybach - bo za duzo wit. e chyba albo a.
          ale jak zjem raz na ruski rok wedzone szprotki, to przeciez nic sie nie stanie,
          prawda???

          o pietruszce pierwsze slysze niech tak pozostanie.
          jem tak jak przed ciazą.

          nic poza tym nie wiem wiecej
        • kasiak37 Re: dozwolone / niedozwolone 28.08.06, 14:58
          natka nie zawiera witaminy A a tylko prowitamine A jak juz.I jak organizm
          potrzebuje to sobie sa przetwarza do wit A w dodatku jedynie w obecnosci
          tluszczu.Wiec natka jak i maliny odpadaja(maliny dlatego ze chodzi Ci zapewne o
          herbatke z lisci malin a nie maliny).Serki plesniowe to tez bujda na resorach a
          watrobka rowniez bo w niedokrwistosci lekarze zalecaja jesc wlasnie m.in.
          watrobke.pozdrawiam
        • bebe691 Re: dozwolone / niedozwolone 30.08.06, 15:04
          a co z anemia?mi zalecono chleb z maslem i matka pietruchy...obzeralam sie-to
          30tc i nie ma problemow...ja juz niczego nie rozumiem,czy teraz mam sie bac,ze
          zaszkodzilam dziecku?...
    • kasiap1981 Re: dozwolone / niedozwolone 28.08.06, 11:18
      A ja jestem już w 2giej ciaży i:
      jak mam ochoteto napije sie piwa (wino czerwone jest zalecane na krazenia, ale
      nie butla tylko kieliszekwink, jem wędzone ryby, czasem pójdę najeść się świństw
      w Mc, napije się Coli itp. Bo jak sobie pomyślę, że po urodzeniu dziecka
      praktycznie nic nie bede mogla jeść, to nie chce się udręczać teraz.

      Ale czego nie wolno poza tym:
      -oczywiście unikać kotów itp. bo toxoplazmoza,
      - wątróbka i jedzonko z puszek, i pasztet podobno też
      - surowe mieso
      - aerobik, intensywne ćwiczenia, jazda konna - zwłaszcza w pierwszych 3
      miesiacach

      Co wolno:
      - ze sportow polecam aqua aerobik, ale na głębszej wodzie, albo pływanie -
      super dla ciałka i kręgosłupa
      - duzo wypoczynku
      • laluu Re: dozwolone / niedozwolone 28.08.06, 13:33
        kasiap1981 napisała:

        > -oczywiście unikać kotów itp. bo toxoplazmoza,

        i Baby Jagi! :p
      • kasiak37 Re: dozwolone / niedozwolone 28.08.06, 15:03
        > -oczywiście unikać kotów itp. bo toxoplazmoza,-NIE WSZYSTKIE koty sa nosicielami.
        > - wątróbka i jedzonko z puszek, i pasztet podobno też-co do watrobki to
        lekarze zalecaja przy niedokrwistosci jako uzupelnienie diety.
    • jatoja24 Re: dozwolone / niedozwolone 28.08.06, 11:20
      Ludziom raz weszły do głowy sery pleśniowe i już nie wyjdą. Lepiej unikaj
      oscypek, a nie serów pleśniowych. Sery pleśniowe, poza naprawdę nielicznymi,
      jakimiś bardzo drogimi wyjątkami, produkuje się z mleka pasteryzowanego i
      naprawdę nie ma się czego bać. Nie ulegajmy bezpodstawnej zbiorowej histerii. Ta
      pleśń, która jest w i na serach pleśniowych to nie jest ta sama pleśń, która
      rośnie na zepsutej żywności!!!

      A co złego jest w witaminie A? Mój lekarz mi jej nie zabraniał. Jeśli już mam
      czegoś nie jeść, to lubię wiedzieć, dlaczego, bo a nuż się okaże, że to jakiś
      kolejny absurd.
      • mimi764 Re: dozwolone / niedozwolone 28.08.06, 11:54
        Oscypka nawet gdybym chciala to nie mam szansy u siebie kupiscsmileno chyba ze
        sama go zrobie.
        Witamina A powoduje uszkodzenie plodu. Oczywiscie ta w nadmiarze, czyli nie
        lykac witaminek z witamina A w duzej ilosci. Jak sie zje watrobke (w ktorej jej
        duzo) raz na jakis czas nic sie nie stanie.
        Sery plesniowe w wiekszosci sa robione z niepasteryzowanego mleka. Wiec Uwazac!

        Odnosnie Francji, owszem jedza duzo serow, ale doskonale wiedza ktory z czego
        jest zrobiony. Francuska czlonkini rodziny przez cala cize unikala serow
        plesniowych i niektorych miekkich. Jadla sery po selekcji. Wiec chyba cos w tym
        jest. Oczywiscie kazdy zrobi jak uwaza. Grunt to nie przesadzac i nie siac
        panikismile
        • jatoja24 Re: dozwolone / niedozwolone 28.08.06, 12:29
          > Sery plesniowe w wiekszosci sa robione z niepasteryzowanego mleka. Wiec Uwazac
          > !

          Nieprawda. Sery pleśniowe w doskonałej większości są robione z pasteryzowanego
          mleka. Podobnie jak wszelkie inne mleczne i zawierające mleko przetwory
          wytwarzane komercyjnie (np. lody). Gdyby nie, codziennie słyszałybyśmy o
          przypadkach zakażenia listerią, gronkowcem złocistym, salmonellą i innymi
          paskudztwami. A producenci nabiału padaliby jeden po drugim.

          Mleko używane do produkcji przetworów jest pasteryzowane i badane m.in. pod
          kątem listerii (listeria jest groźna nie tylko dla płodu). Nie zdajecie sobie
          sprawy, w jakie tarapaty może wpaść firma, która czegoś nie dopatrzy.

          Zgadzam się z Tobą, że grunt to nie przesadzać i nie siać paniki.
          • cytrusowa no więc sumując nic z niepasteryzowanego mleka 28.08.06, 12:47
            i tyle!
            • jatoja24 Re: no więc sumując nic z niepasteryzowanego mlek 28.08.06, 13:00
              cytrusowa napisała:

              > i tyle!

              No właśnie smile.

              Ja niedawno, będąc w hiszpańskiej górskiej wiosce spróbowałam ich jakiegoś
              sztandarowego przysmaku - nawet nie wiem, jak się nazywał, ale był produkowany
              na bazie koziego sera. Nie było to rozsądne z mojej strony, bo nie wiadomo, z
              jakiego źródła był ten ser, ale szczerze mówiąc nie wiedziałam, że postępuję
              ryzykownie. I to chyba właśnie takich prób należy się wystrzegać - jak oscypki
              od górala, którego nikt nie kontroluje lub serowa papka od gomeryjczyka.

              Tymczasem zaraz jadę kupić coś na obiad i przy okazji kupię sobie lazurowy
              serek, bo mam szaloną ochotę i wiem, że nie mam się czego bać.
    • althea35 Re: dozwolone / niedozwolone 28.08.06, 13:18
      www.slv.se/templates/SLV_Page.aspx?id=7035
      Wklejam ten link po raz kolejny, bo zawiera sensowne i sprawdzone informacje na
      temat diety kobiety w ciazy.

      A co do produktow mlecznych, nie zaleca sie:
      - niepasteryzowanego mleka
      - niepasteryzowanych serow (jesli nie byly gotowane)
      - miekkich i polmikkich niebieskich i dojrzewajacych serów takich jak: Brie,
      Camembert, Gorgonzola, Vacherol, Reblochon (nawet tych z pasteryzowanego mleka).

      Paztet mozna jesc, ale lepiej taki z puszki niz na wage, chyba ze ma sie
      pewnosc co do zrodla i swierzosci. Jesli sie juz taki je, to zaraz po
      zakupieniu, a nie po tygodniu trzymania w lodowce.

      Wit. A moze byc szkodliwa w nadmiarze w pierwszym trymestrze ciazy. Ale
      przedawkowac witaminy da sie tylko biorac za duzo tabletek zawierajacych te
      witaminy. Wit. A jest witamina rozpuszczalna w tluszczach i nie jest wydalana z
      moczem, dlatego moze dojsc do zgromadzenia jej nadmaru.

      Ryby wedzone mozna jesc, pod warunkiem, ze sa swierze i ni byly pakowane
      prozniowo. To samo wedliny, swierze i nie z opakowan prozniowych. Nie trzymac
      dlugo w lodowce.

      Maliny jak najbardziej tak! Tak samo jak wszystkie inne owce. Podobno nie
      powinno sie pic herbatet zawierajacych liscie malin, ale na ten temat tez
      znalazlam rozne informacje. Ja pije takowa herbatke od czasu do czas i nic sie
      nie dzieje, a podobno moze powodowac skurcze.

      O natce pietruszki nic nie slyszalam, ale tonami sie przeciez tego nie je!

      Powinno sie unikac niektorych gatunkow ryb, lub niektorych ryb lowionych w
      okreslonych miejscach. Wiecej w tabelce w linku, ktory wkleilam.
      • jatoja24 Re: dozwolone / niedozwolone 28.08.06, 13:34
        Ech, niech każda robi co chce...

        W internecie można znaleźć wiele różnych "dobrych rad", nie zawsze sprawdzonych,
        często ogłupiających. Myślałam, że spadnę z krzesła, gdy czytałam, że
        użytkownicy linuksa są równie silnie narażeni na ataki wirusów komputerowych,
        jak użytkownicy windowsa. A wypowiadał się rzekomy ekspert.
        Wczoraj flaki mi się wywracały, gdy na o2 czytałam artykuł o antykoncepcji, w
        którym facet, zaznaczywszy na wstępie, że ludzie potrzebują rzetelnych
        informacji o antykoncepcji, wysypał dalej worek pełen bzdur, dając wyraz swojej
        niewiedzy, zacofaniu lub zwykłej nieuczciwości.

        Dlatego zawsze wolę zaufać swojej głowie i osobom, o których wiem, że wiedzą, co
        mówią wink.

        Co do herbatek z liści malin, to obiło mi się o uszy, że mogą chyba wywołać
        wcześniejszy poród. Nie mam pojęcia, ile w tym prawdy, w każdym razie zupełnie
        nie wiadomo, w jaki sposób mogłyby szkodzić np. w pierwszym trymestrze...

        althea35 napisała:

        > www.slv.se/templates/SLV_Page.aspx?id=7035
        > Wklejam ten link po raz kolejny, bo zawiera sensowne i sprawdzone informacje na
        >
        > temat diety kobiety w ciazy.
        >
        > A co do produktow mlecznych, nie zaleca sie:
        > - niepasteryzowanego mleka
        > - niepasteryzowanych serow (jesli nie byly gotowane)
        > - miekkich i polmikkich niebieskich i dojrzewajacych serów takich jak: Brie,
        > Camembert, Gorgonzola, Vacherol, Reblochon (nawet tych z pasteryzowanego mleka)
        > .
        >
        > Paztet mozna jesc, ale lepiej taki z puszki niz na wage, chyba ze ma sie
        > pewnosc co do zrodla i swierzosci. Jesli sie juz taki je, to zaraz po
        > zakupieniu, a nie po tygodniu trzymania w lodowce.
        >
        > Wit. A moze byc szkodliwa w nadmiarze w pierwszym trymestrze ciazy. Ale
        > przedawkowac witaminy da sie tylko biorac za duzo tabletek zawierajacych te
        > witaminy. Wit. A jest witamina rozpuszczalna w tluszczach i nie jest wydalana z
        >
        > moczem, dlatego moze dojsc do zgromadzenia jej nadmaru.
        >
        > Ryby wedzone mozna jesc, pod warunkiem, ze sa swierze i ni byly pakowane
        > prozniowo. To samo wedliny, swierze i nie z opakowan prozniowych. Nie trzymac
        > dlugo w lodowce.
        >
        > Maliny jak najbardziej tak! Tak samo jak wszystkie inne owce. Podobno nie
        > powinno sie pic herbatet zawierajacych liscie malin, ale na ten temat tez
        > znalazlam rozne informacje. Ja pije takowa herbatke od czasu do czas i nic sie
        > nie dzieje, a podobno moze powodowac skurcze.
        >
        > O natce pietruszki nic nie slyszalam, ale tonami sie przeciez tego nie je!
        >
        > Powinno sie unikac niektorych gatunkow ryb, lub niektorych ryb lowionych w
        > okreslonych miejscach. Wiecej w tabelce w linku, ktory wkleilam.
        >
        >
      • mimi764 Re: dozwolone / niedozwolone 28.08.06, 15:11
        Z malinami mnie uspokoilas, bo je uwielbiam i wlasnie wczoraj sie najadlam,
        podobnie jak natki pietruszki, ktora wcinam namietnie. (pozniej gdzies
        wyczytalam aby ich unikac). Wlasciwiwe to jeszcze nie wiem czy jestem w ciazy
        czy tez nie, staam sie jednak zyc jakbym byla.
        • althea35 Re: dozwolone / niedozwolone 28.08.06, 15:15
          Ja na poczatku ciazy gdy o niej jeszcze nie wiedzilam zlamalam wszystkie te
          zaleceniesmile I winko mi sie przytrafilo pic, do tego serek plesniowysmile I jeszcze
          pelno innych niezalecanych rzeczysmile Na cale szczescie wszystko z moim
          malenstwem dobrze.
          Ja tez na poczatku stran stralam sie w drugiej polowie cyklu zyc tak jakbym
          byla w ciazy, ale po 9 miesiacach stran, kiedy bylam pewna, ze sie nie udalo
          odpuscilam, a to okurat byl ten trafiony razsmile
    • ainna79 Re: dozwolone / niedozwolone 28.08.06, 13:39
      Ja już po ordzwojeniu ale to co mi mówiono to nie wolną jeść takzę łososia i
      wątróbek. Co do coli i fastfoodów...niby nie wolną ale czasem pozwalałam sobie
      na szaleńswto.
    • mirabellka26 Re: dozwolone / niedozwolone 28.08.06, 15:26
      ja jem wszystko!!!!!!!!!
      • 1mmmm1 Kupiłam francuski brie - pyyycha! 28.08.06, 16:53
        Zjadłam pół naraz. Nauczyłam się ufać sobie, swojemu organizmowi, a nie
        reklamom, koncernom farmaceutycznym, innym zbijaczom fortun i niepotwierdzonym
        mądrościom forumowym.

        Ponieważ nie znam żadnych rozsądnych, uzasadnionych przesłanek przeciwko
        jedzeniu serów pleśniowych, zamierzam je jeść, bo lubię. Nikt mi nie wmówi, że w
        co piątym, albo i każdym serze czai się listeria.

        Jedyna rzecz, którą lubię, ale się chwilowo wystrzegam, to wino.

        Czuję się świetnie, nie wymiotuję, spędzam dużo czasu przed komputerem, latałam
        samolotem i zamierzam lecieć znowu, nie histeryzuję. A - i nie czekałam z
        pierwszą ciążą na ostatni dzwonek wink.
        • mimi764 Re: Kupiłam francuski brie - pyyycha! 29.08.06, 12:43
          Czyz nie jest tak ze zawsze wierzymy w to co chcemy? Jak nie ufamy kolezanka to
          sie z nimi nie dzielimy przemysleniami, doswiadczeniami.
          Jak nie ufamy forom to na nich nie piszemysmile
          • 1mmmm1 Re: Kupiłam francuski brie - pyyycha! 29.08.06, 17:27
            Jeśli bliska koleżanka słysząc, że straciłam ochotę na słodycze, mówi mi, że
            urodzę chłopca, to nie widzę nic złego w powiedzeniu jej, że uważam, że plecie
            wierutne bzdury - w grzeczny sposób oczywiście. Koleżanka na ogół na coś mądrego
            do powiedzenia, co nie znaczy, że każdą wieść z jej ust muszę przyjmować
            bezkrytycznie. To, ze czasem lub nawet często plecie bzdury nie znaczy, że nie
            mogę z nią rozmawiać i wymieniać się poglądami.

            Na forum też czasami można się dowiedzieć czegoś mądrego. Mam tu takie jedno
            forum, które nauczyło mnie m.in. myśleć, ufać sobie i filtrować informacje
            przeczytane m.in. na innych forach wink.

            Na forach pojawia się często wiele głupot - jedni przyjmują te głupoty za
            pewnik, nie starając sią nawet ich zweryfikować, inni starają się w większym
            stopniu kierować zdrowym rozsądkiem. Kobiety ciężarne niestety często mocno
            grzeszą naiwnością i bezkrytycznie przyjmują wszystko, co ktoś powie lub
            napisze. Oczywiście nic złego się nie dzieje, jeśli ktoś unika jedzenia serków
            pleśniowych / jajek na miękko / malin tylko dlatego, ze przeczytał na forum, że
            nie wolno. Tak naiwna osoba prawdopodobnie jednak np. łatwo padnie ofiarą speców
            od ciążowo - dziecięcego marketingu. Ale to w sumie nie moja sprawa, że ktoś
            daje sie nabijać w butelkę, bo nie umie oddzielić prawdy od plotki lub reklamy...
    • kasiap1981 Re: dozwolone / niedozwolone 29.08.06, 13:23
      i chyba z ziółkami nalezy uwazać
      • mamaaa7 Re: a witaminki "ciążowe" 29.08.06, 18:57
        Dzisiaj kupiłam sobie test ciążowy, aby dzień przed wizytą u gina upewnić się,
        ze nadal jestem w ciąży smile Kupiłam też feminatal chociaż nie zamierzam go
        jeszcze brać. Coś mi mówi, że z tym tez nie należy przesadzać. Jak poczuję, że
        juz pora to zacznę.
        Mojemu pierwszemu dziecku bardzo krótko dawałam "dzidziusiowe" multiwitaminy
        (chociaż większość moich kolezanek ciągle cos tam dzieciakom daje)i nie żałuję -
        rozwija sie zdrowo i nie choruje a ma już 4,5 roku.
    • ewulka4 Wątróbki? 29.08.06, 19:07
      A dlaczego nie można jeść wątróbki? że witamina A? Ciekawe jak jedząc wątróbkę
      możńa przedawkować ... chyba bardziej biorąc jakieś witaminy które wiele z nas
      bierze.
      Po takich mailach dziewczyny eliminują bez potrzeby różne rzeczy - np. wątróbkę
      że niby uszkodzi im płód a tak naprawdę włąsnie jest ona wskazana jeśli ktoś ma
      słabe wyniki krwi.

      Maliny....serki pleśniowe .... kolejne teorie.
      Myślę że nie ma co przesadzać, organizm sam w pewnm stopniu nam mówi czego
      potrzebuje pod postacią naszych zachcianek...
      • althea35 Re: Wątróbki? 29.08.06, 19:22
        ewulka, jesli ktos zaleca zeby unikac watrobki w caizy to widocznie ma do tego
        jakies podstawy. A np. szwedzki instytut zywnosci i zywienia zaleca unikanie
        watrobki, ale juz nie pasztetu z watrobki. Wlasnie ze wzgledu na duza zawartosc
        witaminy A.
        Ten sam instytut nie zaleca jedzenia serow plesniowych, ktore wczesniej
        wymienilam z nazwy, bo chociaz rzadko sie to zdaza, moga zawierac bakterie
        listerii, ktora stanowi bezposrednie zagroznei dla plodu.
        Maliny, to faktycznie niczym nie potwierdzone teorie.
        • 1mmmm1 Re: Wątróbki? 29.08.06, 20:37
          > Ten sam instytut nie zaleca jedzenia serow plesniowych, ktore wczesniej
          > wymienilam z nazwy, bo chociaz rzadko sie to zdaza, moga zawierac bakterie
          > listerii, ktora stanowi bezposrednie zagroznei dla plodu.
          > Maliny, to faktycznie niczym nie potwierdzone teorie.

          Ale zawsze jakiś fiński instytut może napisać, że malin też nie wolno jeść. Albo
          na przykład jabłek. Zawsze można dobudować do tego jakąś teorię, która nawet ma
          podstawy, ale jest równie prawdopodobna, co śnieg w czerwcu w Polsce.

          Wszystko, co masz w lodówce może zawierać bakterie listerii. Wszystko.

          Pomyśl sobie, że jeśli producent sera pleśniowego dopuścił się aż takich
          zaniedbań, że wyhodował w swoim produkcie listerię, to tę listerię zawierają nie
          tylko jego sery pleśniowe, ale także jego jogurty, twarogi, śmietana, o ile je
          produkuje. Jeśli ten ser pleśniowy leżał w supermarkecie z innymi serami, a
          leżał, to te inne sery też mogą mieć listerię - nie boisz się ich jeść?

          Mleko w proszku, którym być może będziesz karmić swoje dziecię, teoretycznie
          może zawierać gronkowca złocistego. Tak samo, jak teoretycznie sery pleśniowe
          mogą zawierać listerię.

          Do lodów, które być może jadasz, być może ktoś dodał jajko z salmonellą. Albo
          niepasteryzowane mleko z listerią, albo z gronkowcem.

          Nawet dojrzewający ser może zawierać laseczki jadu kiełbasianego. Wcale nie
          trzeba szukać go w puszkach. W miodzie, drobiu i nie tylko może siedzieć zgorzel
          gazowa.

          Ciekawe, ile trzeba zjeść wątróbki, żeby przedawkować witaminę A. Bo tylko
          nadmiar może być groźny. To samo zresztą dotyczy nadmiaru prawie każdej z witamin.

          Kiedyś w podstawówce nauczyciel kazał mi podać definicję prostej (domyślnie
          chodziło mu o geometrię euklidesową, jeśli ktoś wie, o co chodzi). Też mi się
          wtedy zdawało, że ma do tego jakieś podstawy.
          • althea35 Re: Wątróbki? 29.08.06, 20:49
            Ale zeby nie zwariowac, musze sie czegos trzymac a wole sie trzymac tego
            instytutu niz internetu.
            • 1mmmm1 Re: Wątróbki? 29.08.06, 22:47
              Przepraszam, jestem czepialska, ale dane, które podałaś, też pochodzą z
              internetu wink. Zresztą inny instytut może sobie opublikować zupełnie co innego wink.

              I jeszcze jedno:
              "You should eat breakfast, lunch, dinner and two snacks every day. In the later
              stages of pregnancy and when you’re breast-feeding you need more energy. Eat an
              extra snack between meals, such as a piece of fruit and a sandwich, some yoghurt
              or a glass of milk."

              Czy to nie jest ogłupiające? Wygląda jak "Wrzuć monetę, wybierz napój, naciśnij
              przycisk obok wybranego napoju, odbierz napój i resztę. Uważaj, kawa może być
              gorąca."

              No i te ich zalecenia i ostrzeżenia typu "Harmful bacteria and parasites can
              cause infections which might harm your baby", "Make sure your kitchen has a good
              standard of hygiene", "Always wash your hands after touching raw meat, sand,
              soil and cats". Znowu jak napis "Uwaga, gorące" na kubkach do gorących napojów w
              McDonald's. A jak się nie jest w ciąży, to można jeść brudne i mieć wokół
              brud... Ech...

              Przepraszam, może ja szukam dziury w całym...
              • 1mmmm1 Re: Wątróbki? 29.08.06, 23:01
                "Never (...) Also applies for women who are thinking of having a baby (...)
                Tuna, fresh/frozen"

                A ja tyle tuńczyka zawsze wcinałam... Tymczasem kobiety, które planują mieć
                dziecko, powinny o tuńczyku definitywnie zapomnieć...

                Dobrze, że ośmiornic nie jadam...

                I jeszcze to:
                "As often as you like (...) Smoked fish (freshly-smoked) (...) Unless the fish
                comes from waters named in the column to the right".
                No proszę, a już tyle razy czytałam, nawet zdaje się w tym wątku, że tego nie
                wolno jeść...
                • mimi764 Re: Wątróbki? 30.08.06, 11:46
                  Oczywiscie kazda teorie mozna w taki badz inny sposob obalic. Jedne badania
                  beda mowily co innego inne, im zaprzeczaly. Mysle ze dobrze sobie poczytac w
                  celu rozszerzenia wiedzy a wnioski wyciagnac samemu opierajac sie na
                  najbardziej dla nas wiarygodnych przeslankach.
                  Grunt to "nie dac sie zwariowac".
                • althea35 Re: Wątróbki? 30.08.06, 11:52
                  Tunczyka, siwerzego i mrozonego. A ty pewnei jesz takiego z puszki! A to troceh
                  inna sprawa. Tunczyk jest dlugo zujaca ryba, lowi sie nawet 10 letnie okazy, a
                  przez tyle lat mogly nagromadziec ogromne ilosci rteci.

                  Ryby wedzone jak najbardziej, ale wedzone na cieplo i swierzo wedzone, a nie
                  przyechowywane najpierw tydzien w opakowaniu prozniowym.

                  Na tej samej stronie sa tez informacje po szwedzku, bardziej rozbudowane,
                  opisane, co i dlaczego. Ale po szwedzku pewnei nie masz ochoty tego czytac?
                  • 1mmmm1 Re: Wątróbki? 30.08.06, 12:10
                    > Na tej samej stronie sa tez informacje po szwedzku, bardziej rozbudowane,
                    > opisane, co i dlaczego. Ale po szwedzku pewnei nie masz ochoty tego czytac?

                    Nie znam szwedzkiego, ale po polsku też bym nie czytała, bo już tekst po
                    angielsku wygląda, moim zdaniem, ogłupiająco, ale o tym już pisałam wink. Znam
                    wytłumaczenie części tych zaleceń, ot choćby dotyczących serów pleśniowych.
                    Jednak wolę zaufać zdrowemu rozsądkowi, lekarzowi i zaufanym, zaprzyjaźnionym
                    specjalistom od kontroli jakości żywności. Każdy ufa, komu chce.

                    Co do tuńczyka, to nie powiesz chyba, że jeśli w świeżym i mrożonym może być aż
                    tyle rtęci, że potencjalne matki nie mogą go spożywać, to w puszce nie może?
                    Puszka odsysa rtęć, czy co? wink. A może jad kiełbasiany albo inna listeria ją
                    deaktywizuje? wink
                    • althea35 Re: Wątróbki? 30.08.06, 12:22
                      > Co do tuńczyka, to nie powiesz chyba, że jeśli w świeżym i mrożonym może być

                      > tyle rtęci, że potencjalne matki nie mogą go spożywać, to w puszce nie może?
                      > Puszka odsysa rtęć, czy co? wink. A może jad kiełbasiany albo inna listeria ją
                      > deaktywizuje? wink

                      Ja nie jestem specjalista od sywnosci, ale tak na zdrowy rozsadek, owszem
                      tunczyk w puszce zawiera rowniez rtec. Nie wiem czy zawiera jej mniej, byc
                      moze. A moze zawiera jej tyle samo, ale po prostu nie wrzucas sie w siebie
                      kilku puszek tunczyka na raz, bez dodatkow. Ja z tunczyka robie np. salatke, w
                      ktorej wiekszosc zawartosci stanowia warzywa, a tunczyk jest tylko dodatkiem,
                      wiec porcja jaka zjadam jest niewielka, a gdybym sobie usmazyla porcje tunczyka
                      na obiad to byla by ona z pewnoscia duzo wieksza. Ale nie wiem czy o to chodzi.
                      I w sumie nie bardzo mnie to interesuje, bo w zyciu swierzego tunczyka nie
                      wdzialam, no chyba ze w Suschi.
              • althea35 Re: Wątróbki? 30.08.06, 11:48
                Owszem, to sa informacje z internetu, alw wydane przez instytut naukowy, a nie
                z forum internetowego. A poza tym, ulotke z informacjami na temat diety
                dostalam tez od poloznej.
    • althea35 Re: dozwolone / niedozwolone 30.08.06, 11:56
      A tak w ogole to przede wszystkim zdrowy rozsadek! Ja sie ciesze ze takie
      informacje mam. Wole to niz pytanie na forum o kazda rzecz i dostawanie 1000
      sprzecznych infromacji. Tutaj tez ta lista jest krytykowana, ze odstrasza od
      jedzenia ryb, chociaz w ciazy sa one bardzo potrzebne, ale jak trzeba sie
      zastanawiac jaka mozna zjesc, a jakiej nie to latwiej jest w ogole zrezygnowac
      i zastapic ja czym inny.
      Moze za pare lat ta lista bedzie wygladala calkiem inaczej...

      Na tej liscei nie ma np. wymienionego aspartamu, a wiadomo ze nie powinien byc
      spozywany przez kobiety ciezarne.
      • 1mmmm1 Re: dozwolone / niedozwolone 30.08.06, 12:16
        Aspartam przez nikogo nie powinien być spożywany. Ostatnio było dużo szumu, że
        przyczynia się do powstania i rozwoju nowotworów wink.

        Ale nie trzeba sięgać aż do aspartamu. Na pierwszy rzut oka - o alkoholu nawet
        nie wspomnieli. Hulaj dusza! big_grin
        • althea35 Re: dozwolone / niedozwolone 30.08.06, 12:24
          Nie chce mi sie po raz kolejny tego czytac, ale o alkoholu z pewnoscia jest tam
          gdzies mowa.

          Co do aspartamu racja. A jest on wszedzie, w kazdej gumie bez cukru, w wielu
          lekach. Wczoraj chcalam sobie kupic magnez w tabletkach i w jedymym dostepnym w
          aptece jednym ze skladnikow byl wlasnie aspartam.
          • 1mmmm1 Re: dozwolone / niedozwolone 30.08.06, 12:43
            Ojej, to rzeczywiście przeginają z tym aspartamem... Może więc zamiast tabletek
            z magnezem jedz czekoladę?

            Co do alkoholu, to mnie się też nie chce tego czytać szczegółowo, dlatego użyłam
            wyszukiwarki (szukałam również po nazwach popularnych alkoholi). Na przykład o
            kawie napisali (jeśli dobrze pamiętam, to nie więcej niż 3 filiżanki dziennie -
            o zgrozo), ale o alkoholu nie znalazłam. Nie wiem, co będzie, gdy ciężarna
            wypije te 3 filiżanki i do tego kilka red bulli, colę czy coś.
            • althea35 Re: dozwolone / niedozwolone 30.08.06, 14:44
              Czekolada mi za bardzo nie wchodzi, ale staram sie, do tego kakao i orzechy,
              szpinak tez lubie, wiec mam nadzieje ze sie poprawi.

              A co do kawy, ja nie pijam wcale, ale nie w ciazy tez bardzo rzadko. Ale dla
              przecietnego szweda najwieksza tragedia jest zepsuty automat z kawa w pracywink I
              po prostu bez kawy nie moga zyc. Nie mozna przesadzac z kofeina, ale nie jest
              konieczne calkowite jej wyelimonowanie.
    • amoniaaa no to się pośmiałam.... 30.08.06, 12:12
      piszecie czasami takie bzdury że szok...
      A jeśli kobieta nie wie że jest w ciąży i je te wszystkie rzeczy to co? Moje
      siostry jadły to na co miały ochotę i mają zdrowe i cudowne dzieci!!!
      • alfa156 Re: no to się pośmiałam.... 30.08.06, 12:24
        Rozsądek Panie i będzie dobrzesmile
      • althea35 Re: no to się pośmiałam.... 30.08.06, 12:27
        amoniaa, ja na poczatku ciazy, jeszcze o niej nie wiedzac zlamalam te wszystkie
        zasady zywieniasmile I to wcale nie jest tak, ze zjesz cos raz i od razu dziecko
        bedzie chore. To sa tylko zalecenia, a kazdy moze zrobic co tylko chce.
      • 1mmmm1 Re: no to się pośmiałam.... 30.08.06, 12:32
        Bo widzisz - dzisiejsze ciężarne na ogół są bardzo świadome tego, że są w ciąży.
        Aż za bardzo. Jak się nad czymś pracuje przez kilka - kilkanaście miesięcy (a
        tak jest chyba coraz częściej) i wreszcie się uda, to ciężko nie wiedzieć, że
        się w ciąży jest. Gdy co tydzień robisz test ciążowy w nadziei, że może to już,
        to potem nie tak łatwo zapomnieć o swoim odmiennym stanie. Gdy się starasz
        długi, długi czas i w końcu marzenie się spełnia, to potem bardzo, bardzo dbasz
        o to spełnione marzenie i czasem nawet bzikujesz i zaczynasz się zastanawiać,
        czy Ci wolno wejść 4 piętra po schodach na górę, czy możesz jeść jajko na miękko
        albo maliny, itd. A potem bardzo bardzo dbasz o owoc tej ciąży i często
        pozwalasz mu wchodzić na głowę sobie-matce i otoczeniu...

        Myślę, że brak wiedzy o ciąży przytrafia się główie beztroskim nastolatkom lub
        prawie nastolatkom, gdy ta ciąża jest trochę z przypadku.

        Ale zgadzam się z Tobą co do tych bzdur big_grin. Też jem wszystko, na co mam ochotę -
        byle świeże i czyste, najchętniej z ogródka własnej mamy smile.
        • amoniaaa Re: no to się pośmiałam.... 30.08.06, 12:37
          doskonale Cię rozumiem, bo sama staram się o dziecko już od roku dokładnie i
          jak będę w końcu w ciąży to chyba oszaleję ze szczęścia!!!! Nie mam innych
          marzeń, tylko to by w końcu mieć swoje dzieciątko, ale te hasła typu, nie jedz
          malin czy zielonej pietruszki... No rozwala mnie to na miejscu wink
          Pewnie, każdy robi po swojemu. Ja tam wiem że zielona pietruszka jest bardzo
          zdrowa, a przecież nie je się jej tonami....
          • 1mmmm1 Re: no to się pośmiałam.... 30.08.06, 12:52
            amoniaaa napisała:

            > doskonale Cię rozumiem, bo sama staram się o dziecko już od roku dokładnie i
            > jak będę w końcu w ciąży to chyba oszaleję ze szczęścia!!!! Nie mam innych
            > marzeń, tylko to by w końcu mieć swoje dzieciątko, ale te hasła typu, nie jedz
            > malin czy zielonej pietruszki... No rozwala mnie to na miejscu wink
            > Pewnie, każdy robi po swojemu. Ja tam wiem że zielona pietruszka jest bardzo
            > zdrowa, a przecież nie je się jej tonami....

            Mnie akurat ten problem nie dotyczy - jestem w ciąży, ale zaszłam w nią
            bezproblemowo, za pierwszym razem, w pełni świadomie, łatwo i przyjemnie,
            zgodnie z planem wink. Jem co chcę, robię co chcę, świetnie się czuję surprised.

            Nigdy nie mów nigdy - jak już będziesz miała upragnioną "fasolkę", to kto wie,
            czy też nie zaczniesz sie zastanawiać, czy możesz zjeść pietruszkę albo jogurt,
            albo więcej lub mniej niż "śniadanie, obiad, kolację i dwie przekąski".

            Powodzenia!!! smile
      • papasowa Re: no to się pośmiałam.... 30.08.06, 12:35
        Z brytyjskiej szkoly ciazowej:
        -sery plesniowe nie, bo maja zywe kultury bakterii a te moga czasem zniszczyc
        plod(sporadyczne wypadki ale jednak),
        -watrobka nie bo ma duzo witaminy A ktora w nadmiarze powoduje poronienia ,
        poza tym zawierac moze listerie podobnie jak pasztet, ktory zreszta robiony
        jest ze wszystkiego czyli nie wiadomo z czego i dlatego sie go odradza,
        -z ryb odradza sie wiecej niz 2 puszki tyg tunczyka, oraz rekina bo gromadza
        rtec, ale losos jak najbardziej oraz ryby rzeczne, a przede wszystkim szprotki,
        -poza tym nie surowym jajkom i tatarowi, steki wypieczone.
        -Malinowa herbatka tez nie w nadmiarze.
        -odradza sie tez orzeszki ziemne zwlasza jesli w rodzinie jest alergia na nie
        lub innpowazne.
        a ogolnie wszystko na zdrowy rozum , piwko mysle mozna bezalkoholowe ,
        szklaneczke winka czemu nie? poza tym jak sie raz zgrzeszy cola lub mcdonaldsem
        to tez nic sie nie stanie.
        pozdrawiam!!!
      • mimi764 Re: no to się pośmiałam.... 30.08.06, 14:13
        Mysle ze prawidlowy rozwoj ciazy zalezy od wielu czynnikow. I odrobina wyzej
        wymienionych produktow badz innych produktow nie zaszkodzi. Sama wcinam orzechy
        garsciami a do moich ulubionych naleza wloskie, moja siostra natomiast ma na
        nie alergie.
        Ja moge zjesc kawal tunczyka i moze nic mi nie byc a komu innemu moze
        zaszkodzic. Jak widac lista dozwolonych badz zabronionych produktow w roznych
        krajach jest rozna. Dobrze sie powymieniac informacjami i nieco poszerzyc
        horyzonty.
        Oczywiscie komus trzeba zaufac i w cos wierzyc. Najlepiej jak to bedzie
        lekarz.
        Grosza sprawa jak lekarz ma lekkie podejscie do "tych spraw".
        Ja np. nie mam mozliwosci spotkania z ginekologiem, nawet w czasie ciazy.
        Ciaze w moim nowym kraju prowadzi polozna. Co nie jest problemem samym w sobie.
        Jednak nie bedac w cizy nie mam mozliwosci aby z nia porozmawiac. Pierwsza
        wizyta w 12tyg.
        A tak to "tymi" i innymi sprawami zajmuje sie lekarz domowy, ktory generalnie
        wskazowek dot. ciazy nie ma, zalecen nie ma itd.
        • althea35 Re: no to się pośmiałam.... 30.08.06, 14:52
          Moim zdaniem przede wszytskim trzeba sobie zdawac sprawe z zagrozen.
          Wiele z tych zalecen dla ciezarnych, to po prostu zasady zdrowego zywienia,
          ktore tak na codzien tez jest jak najbardziej wskazane. Nikomu chambugrer nie
          zszkodzi o ile nie bedzie to podstawa jego diety, chociaz wiadomo ze niezdrowy.
          Natomiast troche inna sprawa jest z rzeczami ktore moga stanowic bezposrednie
          zagrozenie dla plodu, np. listeria czy toksoplazmoza. Jesli wejdzie sie np. na
          trudna ciaze, to mozna tam przeczytac, ze listeria nie jest mitem, tylko czyms
          co faktycznie czasami sie zdaza i moze powodowac poronienie.
          • mimi764 Re: no to się pośmiałam.... 30.08.06, 15:11
            Gratuluje malenstwa!
          • jatoja24 Re: no to się pośmiałam.... 30.08.06, 18:56
            > Moim zdaniem przede wszytskim trzeba sobie zdawac sprawe z zagrozen.

            Moim zdaniem przede wszystkim nie należy tracić głowy i mieć bardziej
            optymistyczne podejście do życia i ciąży. Jak dotąd nie przyszło mi do głowy,
            żeby zaglądać na forum "trudna ciąża" (nawet nie wiedziałam, że takie jest) - po
            co, skoro moja trudna nie jest? Żeby się zamartwiać, co się stanie, gdy
            pogłaskam kotka?

            Ale może kiedyś w wolnej chwili wejdę, żeby się dowiedzieć, ile kobiet poroniło
            po zjedzeniu serka pleśniowego.
    • deszczu_kropelka Re: dozwolone / niedozwolone 30.08.06, 12:54
      Cześć,
      możecie jeszcze zerknąć tutaj:
      www.twoje-dziecko.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=76&Itemid=41
Inne wątki na temat:
Pełna wersja