mija rok we wrzesniu od kiedy sie staram.smutno mi

03.09.06, 22:31
dziewczyny, od kilku dni nie mysle o niczym innym jak o tym ze mija rok...magiczzna data od kiedy
odstawilam pigulki i poraz pierwszy w zyciu w wieku 29 lat poczulam ze jedyne co mnie naprawd
uczyni szczesliwa (oprocz ukochanego) to ...dziecko. niespodziewalam ze moj narzeczony tak sie
uczycieszy, z mojej decyzji i ze oboje dojrzelismy do momentu ze chcemy zrobic krok do przodu w
naszej milosci. nie jestesmy za slubem oboje i narazie nie myslimy o tym. w trakcie tego roku
przechodzilam rozne fazy, na poczatku testowanie od 25 dc...wszystkie objawy itd, po kazdym
nieudanym cyklu zaczelam gasnac...balam sie i boje ze w naszym szczesciu zabraknie nam tego
najwazniejszego elemenntu...boje sie ze moze nie dane nam jest miec dziecka? ...w trakcie tego roku
moj narzeczony tez przechodzil rozne fazy..na poczatku nie do konca byl pewnien czy to nie za
szybko, czy damy rade praca itd, ze wakacje nie beda juz takie itd..z biegiem czasu zrozumial ze on
tez juz przeszedl pewien etap, nie wychodzi z kolegami, nie ma ochoty na wakacje na ibizie, nie
kreci go zycie stolicy jak dawniej, o ile ja jakos godze sie z porazke co miesieczna o tyle on zaczal
naprawde sie martwic, mowi ze to niesprawiedliwe , ze w rodzinach patologicznych dzieci same sie
rodza..ze tylu ludzi nie pragnie swoich dzieci..zaglada w wozki, widac ze nic innego go tak nie
porusza jak dziecko...w miedzyczasie kupilismy wieksze mieszkanie, wlasnie je wykanczamy,
oczywiscie mial byc pokoj dzieciecy..ale nie udalo sie w ciagu tego roku..bedzie zatem pokojem
goscinnym. chce mi sie plakac gdy patrze na siebie, boje sie ze popadne w totalne przygnebienie..w
dodatku najwiekszy przyjaciel narzeczonego staral sie o dziecko krocej niz my..i wlasnie mu sie
udalo.moj kochany przez 3 dni to przezywal. oczywiscie poszlismy ostatnio do invimedu i czekamy
na wyniki badan..ale jakos nie napawa mnie to optymizmem, niezliczone ilosci negatywnych ttestow
ciazowych pozbawily mnie nadziei jakos. mysle sobie ze jak sie nie uda do swiat sprobujemy IUI ale
tez nie ma gwarancji ze sie uda..strasznie mi smutno. za kilka dni moj narzeczony konczy 30 lat i ja
zaraz po nim..rok temu bylam pewna ze w jego trzydzieste urodziny bede miala sliczny brzuszek..a
tu nic. szukam prezentu dla niego, i wiem ze upragnionego narazie nie umiem mu dac..taka jest
moja historia. czulam potrzebe by sie wygadac i wam ja opowiedziec..
    • mikrowanka nasze małe smuteczki 04.09.06, 09:02
      Wiem jak Ci ciężko i wiem co czujesz. Mój mąż w zeszłym roku o tej porze mówił
      że jeszcze nie czas na dziecko. Troszkę się uparłam, zaczęliśmy starania pod
      koniec roku. za 3 razem się udało, niestety ta historia nie miała happy endu, -
      wczesne poronienie . Potem przerwa w staraniach. W tym czasie on już bardzo
      chciał mieć małego potomka. Zwłaszcza ze najlepszy przyjaciel właśnie
      dowiedział sie że zostanie ojcem... minął czas abstynencji, nastał czas
      starań. Trwa do dziś. Co miesiąc przechodze katusze, mój mąż też... Miało być
      tak pięknie. Miałam mieć brzuszek, miałam byc szczesliwa. A co mam? wszystko
      oprócz upragnionego maleństwa. Doskonale rozumie twoje psychiczne dolegliwości.
      Sama je mam. Ostatnio było już tak źle że wszyscy dookoła sie
      przerazili,totalna apatia, dół, ciągle chciałąm spać, nic mnie nie cieszyło.
      Ale wyszłam z tego. Co ma być bedzie. Jestem osobą wierzącą. Wierzę że Bog chce
      bym była silna, widać ma wobec mnie jakiś plan. Nie wierzę by chciał mnie
      skrzywdzić. Napewno da mi maleństwo, tylko musze cierpliwie na nie zaczekać.
      Czasem ciężko mi w to wierzyć, ale nikt nie mówił że będzie łatwo!!!! Życzę nam
      powodzenia!!! zobaczysz- bedzie dobrze
      • bozka_2003 Re: nasze małe smuteczki 04.09.06, 09:33
        Dziewczyny,przecież w zasadzie nie macie powodów do niepokoju.Wygląda na to,że
        jesteście zdrowe.Ja jak usłyszałam diagnozę PCOS i jedna-trzech owulacji w roku
        byłam w szoku.Poddałam się laparoskopii i elkauteryzacji jajnika,jej efekty nie
        były obiecujące,ale UDAłO SIĘ !!! Teraz jestem w 37 t.c. pod szczególną opieką i
        na lekach praktycznie od potwierdzenia ciąży.Ja walczyłam o dziecko ponad
        rok.Myślę,że najwięcej pomogł mi dobry lekarz i wielka wiara w to,że się
        powiedzie.Wiem,że poronienie to okropne doświadczenie,ale trzeba wyjaśnić
        dlaczego tak się stało. U mnie trzy tabletki duphastonu i zastrzyki z kaprogestu
        podniosły poziom progesteronu tak,że udało sie utrzymać ciążę.Lekarz,który
        chucha na zimne przewidzi komplikacje zanim nastaną.Dlatego głowa do góry i
        walczcie !!!!
    • amoniaaa my też się staramy równy rok :-) 04.09.06, 09:42
      wczoraj była nasza rocznica ślubu i właśńie od tej chwili się staramy...
      Tabletek nie jadłam już od sierpnia. Nie martw się będzie dobrze (mój mąz też
      ma 30 lat) wink Ja się lekko poddałam, tzn. nie myślę już o tym ciągle,bo inaczej
      bym oszalała, a do tego psychikę same sobie blokujemy... Będzie wszystko tylko
      w swoim czasie. Ja w to mocno wierze i już się przestałam smucic!!!
      Jak będzie ci bardzo źle to pisz do mnie smile Buziaki i głowa do górysmile
      • jesienna100 Re: my też się staramy równy rok :-) 04.09.06, 10:35
        dziekuje dziewczyny..bardzo. moje wyluzowanie zmienilo sie sie jakis czas temu
        w apatie..chcialabym tylko byc pewna ze pewnego dnia sie uda..amoniaaa widze
        twoje posty i wiem ze staramy sie razem juz rok.. i jest jeszcze aghatta-1
        ktora tez zaczela pisac w tym samym czasie..jakos nie mam najlepszego
        nastroju. budze sie i mam jakies laeki, boje sie gdy dzwoni telefon..nie wiem
        czemu. nie ma sensu nawet o tym pisac.
        • amoniaaa Re: my też się staramy równy rok :-) 04.09.06, 11:24
          pisz tu wszystko!!! wygadaj się i będzie lepiej... Kup sobie jakieś witaminki ,
          dobre lody i włącz wieczorem ulubiony film smile
    • kasiakasia17 Re: mija rok we wrzesniu od kiedy sie staram.smut 04.09.06, 15:17
      Na pocieszenie moge dodac, ze my rowniez staralismy sie od roku. Od wielkich
      radosci az do zrezygonowania i niecheci.. i tak w koloko. Az tu nagle (i to na
      pewno nie w TYCH wyliczonych dniach cyklu)... i oto jestem na poczatku 5-
      miesiaca ciazy.
      Takze spokojnie, wszsytko w swoim czasie.. to nie tak latwo zajsc w ciaze.
      Trzymam kciuki i powodzenia zycze
      Kasia
      • amoniaaa no to gratuluję :-) 04.09.06, 15:19
        napisz tylko czy zaszłaś w ciążę jak już sobie odpuściłaś, czy wciąż się
        nakręcałaś...
        • jesienna100 Re: no to gratuluję :-) 04.09.06, 18:52
          wiem ze nie mam powodow do zmartwien moglobybyc gorzej, tylko ze nic mi nie sprawia radosci i boje
          sie wszystkiego..ale mam nadzieje ze minie samo, najgorsze ze idzie jesien i zima..najgorsze ciemne dni
          roku..rok temu myslalam ze bede teraz z duzym brzuszkiem, teraz juz niczego sobie nie wyobrazam , nie
          ma sensu.
          amoniu uda ci sie bo masz wiare i optymizm..a to wazne ja juz sie do niczego nie zmuszam nie jestem w
          stanie
          • zanetad30 Re: no to gratuluję :-) 04.09.06, 19:29
            ja odstawilam tabletki w maju 2005 i nadal nic!!!!Przechodzialam juz wszystkie
            stany zdenerwowanie,przybicie apatja mega doly,a tak naprwde zaluje ze od razu
            jak mi sie zaczely problemy z cyklem nie poszlam do gina tylko glupia czekalam
            pol roku,na wyregulowanie cykli najpierw bralam luteine a teraz jescze od
            czerwca biore bromergon.Dzis jest 21 dc w 17dc mialam owu i jak sie w tym cyklu
            nie uda to dostane szalu!!!Bo juz mi sie cierpliwosc konczy,ile mozna,chwilami
            mam zal do calego swiata.Wszystko w zyciu mialam zaplanowane i poukladane jakas
            stara nie jestem w grudniu bede miala 27 urodziny i o niczym innym nie marze
            jak byc w ciazy!!!!!Jak bedziesz miala wyniki badan to napisz.Pozdrawiam cie
            serdecznie i doskonale rozumiem, ale musimy wierzyc ze sie uda.Ja mam znajomych
            ktorzy przebadali sie wszystko bylo dobrze a o kazde dziecko starali sie ponad
            rok!!!I oni sa dla mnie wielka nadzieja ze i nam sie uda bo teraz maja dwoje
            sliczynch dzieci
            • jesienna100 Re: no to gratuluję :-) 04.09.06, 23:10
              zaneta, musi sie udac..tak wiem.
            • bozka_2003 wszystko zaplanowane :-) 05.09.06, 10:02
              Skąd ja to znam? Dokładnie w ten sam sposób
              myślałam.Studia,praca,ślub,dzidziuś.I okazało się,że nie wszystko ode mnie
              zależy.Że życia nie da się zaplanować.Dlatego rozumiem,że łapiesz doły. Miałam
              to samo.Temperatura,śluz,duphaston i nic.Wielkie nic.Po prostu uprawiajcie
              spontaniczny seks,bo jak będziecie trzymać się wyznaczonych dni to czasem facet
              wysiada a Ty będziesz sfrustrowana,że tyle wkładasz wysiłków w obserwację cyklu
              a on po prostu tego dnia akurat nie może.Powodzenia !!!!
    • beryla Re: mija rok we wrzesniu od kiedy sie staram.smut 04.09.06, 23:25
      Mam nadzieję ze moja historia Cię pocieszy i uwierzysz że warto jeszcze
      próbować. Co prawda ok. 2 lata temu zdecydowaliśmy się na drugie dziecko, ale
      po półrocznych staraniach, zakupach w aptece po kilka testów na raz, zrobiłam
      usg i wyrok torbiele, które stały się w jednej chwili przyczyną niepowodzeń.
      Póżniej przypadkowy, zupełnie standardowy test markera CA 125 i wynik jak
      wyrok, później decyzja czy czekamy, oberwujmy, leczymy itp. Odpuściłam starania
      ciążowe, zajęłam się sobą. Ponieważ wynik markera zmieniał się jak w
      kalejdoskopie - od skrajnie złych , po te na pograniczu czekałam co się stanie
      dalej. Zaczeliśmy remont, przestawianie ciężkich mebli, a ja dietę prawie
      kopenhaską, byłam wycieńczona, schudłam 6 kg. I wtedy jakież było moje
      zdziwienie gdy zapomniałam o @, po 10 dniach od spodziewanej zorientowałam się
      że okres mi się spóźnia, a kupiony test okazał się szczęśliwym, 6 tydzień i
      zdziwienie lekarza, który powiedział że to jest przykład przed którym medycyna
      chyli czoła. Trochę się rozpisałam, ale to prawda co się potocznie mówi.
      Zbytnie starania, są bez tego czegoś. Odpuść sobie na chwilę, może jakiś
      romantyczny pobyt na kilka dni, coś szalonego czego nigdy nie robiłaś.
      Powodzenia, trzymam za was kciuki.
      • jesienna100 Re: mija rok we wrzesniu od kiedy sie staram.smut 05.09.06, 20:47
        dziekuje ci beryla..wiem ze sa tragedie, ze nieudane starania to pikus..co do
        wyluzowania to naprawde nie histeryzuje nie mierze temp, nie obserwuje, seksu
        nie uprawiam na zawolanie..ale nie udaje sie , moja ginekolog robi teraz mi
        wszystkie badania i partnerowi..i wakacje mielismy i remonty tez...
      • lila122 Re: mija rok we wrzesniu od kiedy sie staram.smut 06.09.06, 13:16
        Nie denerwuj sie tak.Z tego co piszesz widze,ze WSZYSTKO jest skoncentrowane
        na posiadanie dzidzi.Tak nie mozna!Odpusc sobie troche,bo...nie zajdziesz w
        ciaze.Wydaje mi sie,ze twoj organizm jest nie gotowy do ciazy.Tutaj musi zgrac
        sie wszystko...doslownie wszystko.Wcale nie wystarczy(tak jak tutaj pisza)tylko
        zdrowie.Zdrowie jest fizyczne i psychiczne.Te dwie rzeczy musza sie zgrac
        razem.Ty w takim stanie w jakim sie opisujesz-nie zajdziesz w ciaze.Uwierz
        mi.Jeden rok to wcale nie duzo,a wrecz w medycynie normalne.Ja czekalam na
        druga ciaze dokladnie 7 mies.tylko dlatego,ze balam sie iz moje dziecko nie
        bedzie mialo nigdy rodzenstwa,bo ...sie juz nigdy nie uda.Udalo sie i to w
        momencie gdzie tak naprawde nie myslalam,ze sie uda.W nastepna ciaze zaszlam
        natychmiast,bo juz nie bylo stresu,ze pierwsze dziecko zostanie samo.W tej
        chwili Twoj stan psychiczny jest taki,ze nie wiem czy Ci sie uda.Ty musisz sie
        zrelaksowac i zajac czyms innym,a nie myslec TYLKO o dziecku.Jeszcze
        jedno.Wiele kobiet bralo pigulki nawet 10 lat,a teraz mysla,ze jak odstawia je
        to zajda w ciaze natychmiast.Owszem,to sie zdarza,ale rzadko.Znam kobiety,ktore
        biotac pigulki 10-15 lat ...nie moga zajsc w ciaze.Organizm przyzwyczajony
        do"chemii" tyle lat,musi sie najpierw "oczyscic".Trzymaj sie!Troche odpusc,a
        uda sie i jeszcze bedziesz miala duuuuuuuzo nieprzespanych nocy.Pozdrawiam.
        • beryla Re: mija rok we wrzesniu od kiedy sie staram.smut 06.09.06, 18:35
          Lila125 ma trochę racji, zdrowie i przygotowanie do ciąży organizmu musi iść w
          parze. Stąd tez tyle poronień w początkowym stadium ciąży, ponoć co któraś z
          nas pomyliła okres z wczesnym poronieniem sadBadania myślę ze wyjdą Wam
          poprawnie, bądz przyczyn będzie Pani gin szukać w lekko podwyzszonej
          prolaktynie bądź mało ruchliwym plemnikom.A miałaś może robiony monitoring
          owulacji? Może twój moment jest tak krótki że ntorycznie czekacie do wieczora,
          a przypada częściej rano? Spróbuj może luteiny, mojej koleżance pomogła przy
          drugim cyklu. Życzę Ci jeszcze raz dużo cierpliwości.
          • jesienna100 Re: mija rok we wrzesniu od kiedy sie staram.smut 06.09.06, 19:20
            dzieki dziewczyny , mam nadzieje ze macie racje, z tym ze to tylko kwestia
            czasu, mnie sie wydaje ze ja nie mysle tylko o tym, mysle ze generalnie nigdy
            nie bylam w super psychicznej formie, a ostatnio wyjatkowo mam ogolny spadek..i
            moze dlatego sie nie udaje, co do badan to teraz bede miala wszystkie , tak jak
            sobie obiecalam po roku, lacznie z badaniem nasienia, wtedy zobacze..bralam
            luteine ale po jednym nieudanym cyklu ja odstawilam bo zaczelam kompletnie
            wriowac mialam krwawienie w polowie cyklu, od czasow luteiny moj cykl
            kompeltnie sie rozregulowal..no ale wiem ze trzeba czekac cierpliwie.,dzis juz
            jakos lepiej..jestem spokojniejsza. dziekuje wam bardzo bo to tez dzieki wam
            jest mi lepiej..
            • zanetad30 Re: mija rok we wrzesniu od kiedy sie staram.smut 06.09.06, 21:57
              bardzo dobrze ze zrobilas badnia bo jezeli wszystko jest w porzadku to
              przynajmniej tym nie bedziesz sie denerwowac.Ja juz ponadrok i tez czasem mam
              gorsze dni i lapie mnie podly nastroj-niestety.Napisz jak bedziesz miala
              wyniki.Pozdrwiam cie i zycze duzo cierpliwosci i optymizmu!!!
              • chochols Re: mija rok we wrzesniu od kiedy sie staram.smut 10.09.06, 17:17
                hej,
                my staraliśmy sie też rok, w tym czasie zmieniłam pracę, bo miałam paskudnąi
                chorowałam od wilgoci i zimna, a poza tym, moja szefowa powtarzała: "tylko nie
                zachodź mi w ciążę, zanim X nie wróci z urlopu" a X nie wracała smile))i jakoś się
                jej nie dziwiłam. Wię crzuciąłm robotę na stałym etacie, znalazła sie nowa na
                szczęście, wzięliśmy ślub w ramach czary-mary smile)) i nie tylko, latałam badać
                poziom hormonów, jestem po wycieciu tarczycy, wieć wszyscy mi przepowiadali
                kopoty z ciążą. Mąż dzielnie to znosił, bo ja odwalałam histerię co miesiąc i w
                ogóle byłąm nie o zniesienia. Dziś jestem w 35 tyg. i w brzucholu rośnie mi
                chłopak, ale zrobiliśmy go jak odchodziłąm z pracy i posżłam do lekarza z lekkim
                przeziębieniem, powiedziąłam,że nie wytrzymam miesięcznego wypowiedzenia i
                zatruwania mi życia przez "koleżanki" z pracy i dostałam zwolnienie na
                szczęście. Miesiąc gotowania obiadków, leżenia na boku, czytania ksiązek
                i...zaszłam. Ale jak same widzicie konkretna rewolucja musiała zostać zrobiona.
                dodam jeszcze na pocieszenie, ze w zasadzie tylko jedna moja znajoma zasżła tak
                ciach i już. reszta sie starała rok, dwa. aaa i nie słuchajcie mam i ciotek, co
                mówią"aa tam panikujesz" -w ich czasach rzeczywiści ełatwiej było zajść, teraz
                za dużo stresu i później sie staramy smile
                Pozdr i życze brzucha
                P.C.
                • jesienna100 Re: mija rok we wrzesniu od kiedy sie staram.smut 10.09.06, 18:40
                  caly czas czekam by zrobic badania, jak bylam 3 tygodnie temu w lekarza to 'widzial' ze zaraz bedzie
                  okres, tylko ze ja go od 3 tyg nie widze...i chcialabym isc na te badania ale musze dostac okres by zrobic
                  je w 2 dc, a tymczasem brzuch rozrywa, pale sie i zaraz potem umieram z zimna, mam wszystkie objawy
                  okresowe od tygodnia tylko okresu brak..
                  • beryla Re: mija rok we wrzesniu od kiedy sie staram.smut 10.09.06, 18:51
                    A test robiłaś?
                  • jesienna100 Re: mija rok we wrzesniu od kiedy sie staram.smut 10.09.06, 18:58
                    nie robilam tego cholernego testu bo ich juz w zyciu troche zrobilam i za nimi nie przepadam..zreszta
                    lekarz powiedzial: no niestety ciazy nie ma a okres bedzie lada dzien, biale uplawy etc, nie dal mi nawet
                    duphastonu bo mowi ze nie ma sensu @sam sie pojawi lada moment. wiec caly czaso od tygodnia czuje
                    ze ..juz. i nic. NIC i testu nie zrobie bo nie chce miec od momentu zakupu do zrobienia go falszywej
                    nadziei. bo jaki sens przeciez lekarz by mi powiedzial oooo idzie owu albo ze byla, a on wyraznie widzial
                    ze jestem tu z przed @.
    • mamapatryka Re: mija rok we wrzesniu od kiedy sie staram.smut 10.09.06, 19:41
      Nic sie nie przejmuj i najlepiej przestań w kółko o tym mysleć. Ja starałam się
      przez 1,5 roku. Przebadałam na wszelkie możliwe sposoby siebie i męża. Wszystko
      było ok, tylko ja za bardzo sie nakręcałam. Zmieniłąm pracę, nie miałam czasu
      na nic, przestałam obsesyjnie myśleć o dziecku i kiedy zorientaowałam sie że
      coś nie takm bbyłam już w 8 tygodniu ciąży.
      Patryk ma teraz trzy latka a ja znów spodziewam się malucha. Tym razem to
      klasyczna wpadka. Nie wiem jak to sie stało.(No oczywiście nie z wiatru...)
      Myślałam że skoro uważam i omijam dni płodne a tak ciężko było mi być w ciąży
      za pierwszym razem, to kiedy będę uważać nic sie nie stanie. No i mam 18 tyg
      brzuszek.
      Wiem że to trudne, ale zupełnie wyluzuj, takie "robienie" co miesiąc z
      obsesyjną myślą czy sie uda, raczej wywołuje tylko psychiczną blokadę.
      Jeżeli się przebadałaś i wszystko jest w porządku daj sobie kilka mies luzu.
      Bedzie dobtrze.
      POzdrawiam:

      Agnieszka
      • jesienna100 Re: mija rok we wrzesniu od kiedy sie staram.smut 10.09.06, 21:20
        dzieki aga za pocieszenie! ale ciezko wyluzowac jak okresu nie mialam przeszlo
        2 miesiace, jak boli mnie brzuch , 3 tygodnie temu lekarz przepowiedzial okres
        i nic z tego..badan jeszcze nie zrobilam czekam na @ jak na zbawienie by je
        wreszcie zrobic, jak bede pewna ze nic mi nie jest i ze to normalne ze 2,5
        misiaca nie mam @ to sie uspokoje..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja