czy tylko ja jestem tak załamana

10.10.06, 16:21
mam strasznego doła. nie wiem co ze sobą począć. pragnę dziecka, ale mój
małżonek nadal nie. mam 31 lat. kiedy nadchodzą dni płodne, w domu aż huczy,
idę spać do drugiego pokoju bo jak mi odmówi (a robi to zawsze w te dni} do
dostaje takiego dołka, jestem rozczarowana, płacze( oczywiście w samotności] i
wogóle nie chce mi się żyć.nie pytajcie mnie dlaczego on nie chce bo o tym już
pisałam. ale ja go cały czas cholernie kocham. proszę znacie jakieś sposoby
abym sobie odpuściła. chociaż troszkę, bo tak się nie da żyć.
    • sjena1 Re: czy tylko ja jestem tak załamana 10.10.06, 16:38
      zmieniłabym taktykę tak żeby w tych dniach nie huczało w domu, przestałabym
      robić dramaty które tylko go umacniają w jego chorym postanowieniu, w tym
      momencie sprawa chyba zabrnęła tak daleko że mu dziecko przypomina jakiś
      pesymistyczny ciężar, współczuję Tobie sytuacji, jak sądzisz dlaczego on tak
      naprawdę nie chce dziecka? jaką jest osobą?
    • papuga_5 Re: czy tylko ja jestem tak załamana 11.10.06, 01:51
      Jak u ciebie wyglada sprawa z twoimi cyklami, kiedy masz dni plodne. Czy twoj maz prowadzi
      kalendarzyk, kiedy masz miesiaczke, kiedy masz dni plodne, czy mu o tym mowisz. Jesli on nie prowadzi
      kalendarzyka, to moze na pare miesiecy sie wyluzuj i on przypadkiem sie moze pomyli co do dni. Bo jesli
      masz taki stres w tym czasie to ciezko to ukryc kiedy masz odpowiednie dni. Np moj maz nigdy nie wie
      kiedy ja mam te dni, czasem nawet nie wie kiedy mam miesiaczke.
    • megisa1 Re: czy tylko ja jestem tak załamana 13.10.06, 12:24
      może to głupie ale moja znajoma miała dokładnie taki sam problem smile))
      on się bał że nie sprosta zadaniu OJCA
      więc po kilku latach płaczu i proszenia zmieniła taktykę smile

      i w dni płodne zakładała bardzo mało atrakcyjna pidżamką
      i nie interesowała się mężem smile pełna olewka smile

      ....mówiła "wal i tak nic z tego nie będzie" to aqrat chamówa
      ale mają teraz śliczną córeczkę a on cieszył się jak głupi jak się urodziła
      teraz planują drugie wink))))

      może to nie jest najlepszy sposób na przekonanie meżczyzny do ojcostwa
      ale mam wrażenie z opowiadań koleżanek
      że faceci często dorastają do roli ojca jak rodzi sie juz dziecko
    • bebe786 Re: czy tylko ja jestem tak załamana 14.10.06, 00:52
      Nie tylko Ty jestes taka zalamana....ja tez...i pewnie mnostwo innych
      dziewczyn/kobiet. Z moim mezem to jest tak, ze wedlug niego ciagle nie jest
      jeszcze "ten czas" On w ogole uwielbia czekac na odpowiedni "czas" w zwiazku we
      wszystkim. Na marne moje przekonywania, ze w taki sposob to mozna ze wszystkim
      czekac do konca zycia...Wiem jak sie czujesz, bo czuej sie tak samo...i chyba
      nie latwo sobie odpuscic...Ja sobie odpuscilam na tyle ,ze przestalam o tym
      mowic, ale myslec o dziecku przestac nie potrafie. Za kazdym razem kiedy sie
      kochamy ( co na dodatek nie zdarza sie nam czesto, bo maz jest wiecznie
      przemeczony praca) mam nadzieje, ze bedzie wpadka ( na szczescie od dlugiego
      czasu stosujemy stosunek przerywany). NAwet teraz piszac o tym chce mi sie
      plakac...tak bardzo chce bysmy mieli dziecko...wyobrazam sobie jak bedzie
      wygladac....jakie to musi byc cudowne uczucie miec swiadomosc ,ze ten cud
      powstal z nas...Ech...rozklejam sie...A Ciebie pozdrawiam i zycze dziecka...
    • maja234 Re: czy tylko ja jestem tak załamana 14.10.06, 12:29
      witaj,
      miałam taki sam problem 4 lata temu miałam 30 lat) - wtedy przyszedł czas, że
      zaczęłam usilnie rozmawiac, że już czas na dziecko.
      Mój wcale nie chciał o tym słyszeć, mowił, że nie jest jeszcze gotowy, że ma
      inne problemy na głowie i w ogóle co ja sobie wymyśliłam.
      Po kilku miesiącach nieustannych awantur i płaczu, wyprowadziłam się do moch
      rodziców, zostawiając mu kartkę, ze jak inne problemy są ważniejsze od naszej
      rodziny to niech sobie poważnie przemyśli.
      Chłopina tak się wystraszył, że za 2 m-ce byłam w ciąży, niestety nie było mi
      dane jej donosić i zaczęliśmy się starać. Tak bardzo chciał mieć dziecko tak mu
      zależało i mi, że z tego wszystkiego nie mogliśmy zaskoczyć. Mnóstwo badań i co
      miesiąc testy, aż w końcu w zeszłym roku urodziłam córeczkę. teraz mąż jest
      najszczęśliwszym tatusiem i sam przyznaje, że był wielkim durniem, powiedział
      mi ostatnio ja się poprostu bałem, przerastało mnie to.
      Ja uważam, ze nieraz na chłopa najlepsza jest terapia wstrząsowa.
      Może poradx się facetów na etata.
      życzę wszystkiego najlepszego
Pełna wersja