Gość edziecko: qwerty
IP: *.*
04.08.02, 09:07
Witam Wszystkich Serdecznie!Zakladam, ze mnie nie znacie, natomiast poznalyscie Moja ukochana Zone - Kolke! Pisze na forum na "wyrazna " prosbe Mojej Kochanej!Chcialbym podzielic sie z Wami radosna nowina - MAMY CORKE!!! Emilka Drozd przyszla na Swiat w piatek o 22 55! Jest zdrowa sliczna (najpiekniejsza) kobieta, mierzy 54 cm i ma 3750 g! Jest zdrowa - otrzymala 10 na 10 pkt"ow! Kolka czuje sie dobrze, aczkolwiek jest nieco obolala... kontakt z Nasza Mala dziala na nia kojaco...Wszystko zaczelo sie ok. 14 00. Kola pojechala na rutynowe badania, po ktorych zostala zapytana czy chce rodzic...na co odpowiedziala twierdzoca...Wszysko zaczelo sie niewinnie...gdy przyjechalem do szpitala ok 15 00 nie bylo zadnych widocznych znakow, ze juz sie zaczelo (2cm)...Kola spokojnie wypelniala kwstionariusz..i czekalismy..srednio co godzine Kola byla badana (ktg). Kolka nie czula skurczy.. i widac bylo, ze wszystko moze sie przeciagnac...Polozna postanowila przekluc Kole, zeby w koncu odeszly wody...tak tez zrobila (godz 18 10)...(pamietam pytania na szkole rodzenia" czy zauwaze kiedy mi wody odejda?" - wierzcie ZAUWAZYCIE!) Po odejsciu wod wszystko nabralo tempa.. skurcze zaczely byc odczuwalne (tak z reszta byl zamiar)...To odczuwanie powoli zaczelo byc nie do zniesienia... Niestety nie moglem jej pomoc...po raz pierwszy w zyciu zalowalem, ze nie zostalem lekarzem albo poloznikiem...moze goglbym Mojej Ukochanej pomoc... Przy 4-5 cm ok gdz 20 00 poprosilismy o znieczulenie...Bardzo szybko przyszedl lekarz, lojanie mnie oszczegajac bym nie patrzyl....za co mu dziekuje... w cigu 15 -20 minut znieczulenie zaczelo dzialac...na twarzy Mojej Najdzielniejszej na Swiecie Kobiety pojawil sie pierwszy usmiech..(odetchnolem - i wychylilem 100g - mojego znieczuelnia)... Kola zaczela sie czuc dobrze...skakala po pilce, chodzila na spacery...ok. 22 00 przyszla polozna - i powiedziala, ze trzeba urodzic to dziecko.. zaczelo sie parcie...pojawil sie problem zwiazany ze znieczuleniem...Kola nie czula kiedy ma skurzcze..za kazdym razem polozna - o obsludze troche pozniej - musiala przykladac ktg aby rozpoznac skurcz... Przyszedl w koncu ten etap kiedy bol byl juz odczuwalny...rodzilismy w roznych pozycjach...na plecach, na boku, przy drabinkach...nie obylo sie bez przygod - podczas kolejnego skurczu Koli wypadl welfron...- widok nie do pozazdroszczenia... Porod jest przezyciem niewyobrazalnym...pisze to s punktu widzenia faceta...uczucie, ktorego doznalem, gdy dotykalem glowki dziecka, gdy Emilka byla jeszcze w srodku.. jest nie - do - opsiania...po godzinie parcia 0 22 55 Emilka przyszla na Swiat... zaraz zostala polozona na Mamusi i bardzo szybko sie uspokoila... musze powiedziec, ze wszystko widzialem tzn moment, gdy malenstwo przychodzi na Swiat..i dalej nie iwerze w to co zobaczylem...pozniej przecialem pepowinke (ktora byla bardzo krotka)... i malenstwo zaczelo zyc wlasnym zyciem.Pozniej odplynelismy...Kola byla jescze szyta...i pozniej zostalismy sam na sam z nasza mala. Takie malenstwo...nasz Skarb Ukochany.Dwa slowa o szpitalu i obsludze... rodzilsmy w Sw Zofii..warunki super...ale przede wszystkim o wszystkim decyduja ludzie...a w Zofii sa to ludzie, ktorym mozna zaufac i ma sie nie odparte wrazenie, ze wszyscy rozumieja co sie wlasnie przezywa...Dzieki dla naszej poloznej - p. Milek - mila, a kiedy potrzeba bardzo zdecydowana kobieta, cala obsluga byla super. To na razie na tyle, zaraz lece do moich dziewczyn...