Panowie też rodzą? - opinie pań

30.01.07, 14:30
Fragment art. ze strony www.psychotekst.com/strona.php?nr=51 :

(couvade to współodczuwanie przez mężczyznę części cierpień jego rodzącej kobiety)

>>Ci niezadowoleni z zepchnięcia ich na margines ojcowie zaczęli tworzyć dla
siebie nowe obrzędy couvade dostosowane do okresu przedporodowego jak i do
porodu. Oto przykłady rytuałów couvade odbywanych w czasie trwania ciąży
partnerki:

* wspólne z żoną wizyty u lekarza, rozmowy z położną
* uczęszczanie na zajęcia kursu szkoły rodzenia
* wspólne z żoną oglądanie nienarodzonego dziecka na monitorze rejestrującym
badanie USG, co najmniej raz w ciągu okresu poprzedzającego poród
* czytanie fachowej literatury i czasopism
* zbieranie informacji od krewnych i znajomych, którzy przeżyli już poród rodzinny
* często odseparowywanie się od kolegów, zwłaszcza tych bezdzietnych, a
zbliżanie się do znajomych będących już rodzicami
* przygotowywanie kącika dziecinnego w domu, często połączone z remontem
mieszkania
* czasem ustalanie wraz z żoną i przestrzeganie zdrowej diety
* czasem rezygnacja z nałogów typu np.: nikotynizm
* jeśli poród ma odbyć się w domu to często mąż przygotowuje pomieszczenia na
ten użytek, dba o zaopatrzenie
* szykowanie urlopu na czas wyznaczonego terminu porodu
* odwiezienie żony do szpitala bądź zorganizowanie przybycia domowej położnej

Rytualne już wręcz zadania ma mężczyzna do wykonania w czasie porodu, wie on o
nich najczęściej już przedtem, oczekują tego po nim i rodząca i personel
położniczy. Oto one:
* towarzyszenie żonie przez cały czas trwania porodu
* nadzorowanie ewentualnej kąpieli żony w wannie i ewentualnych ćwiczeń na
piłkach porodowych
* masaż krzyża żony
* liczenie czasu trwania skurczy i czasu między nimi
* monitorowanie akcji serca dziecka
* odizolowanie siebie i żony od innych ludzi i wszelkich zakłócających
czynników - stworzenie intymnej atmosfery
* czuwanie nad prawidłowością przebiegu porodu, dowiadywanie się o postępy
akcji porodowej
* wzięcie na siebie odpowiedzialności za poczucie bezpieczeństwa i
samoskuteczności partnerki
* pomaganie żonie w relaksowaniu się
* pośredniczenie między rodzącą a personelem
* trzymanie żony za rękę w późniejszych stadiach porodu
* bycie fizycznym oparciem dla żony w czasie, gdy ona stara się wypierać dziecko
* oddychanie wyuczonymi technikami i parcie wraz ze swoją partnerką
* przecinanie pępowiny
* uczestniczenie w pierwszym lekarskim badaniu i pomiarach noworodka
* przejęcie dziecka tuż po badaniu pediatrycznym na ręce i zaniesienie jego do
matki, która w tym czasie rodziła łożysko; podanie dziecka matce, gdy ta już
jest gotowa
* jeśli poród odbywał się w domu - sprzątanie i przyrządzenie posiłku

Te zachowania charakteryzują nową grupę ojców tzw. "postępowych", dla których
odgrywanie couvade przez aktywne zaangażowanie się w cały przebieg ciąży i
porodu stało się sposobem na okreąlenie ojcostwa, własnej roli w rodzinie i w
społeczeństwie.<<

Co sądzicie o zachowaniach współczesnych panów? Wypowiedzmy się
    • mniemanologia Re: Panowie też rodzą? - opinie pań 30.01.07, 14:58
      Couvade smile Dobre smile
      Obrzędy, rytuały, odbywanie ich w czasie ciąży... Tak jak to jest opisywane w
      artykule - to odnosi się do zwyczaju prymitywnych ludów - ot, taka ciekawostka.
      Nie sądzę, by te terminy dobrze oddawały to, co dzieje się dzisiaj, a jest
      określane jako świadome, odpowiedzialne współrodzicielstwo i odnosiło się np.
      do idei porodów rodzinnych.
      Po prostu teraz mamy do czynienia ze zbliżeniem się ról społecznych - kobiety
      _również_ pracują, a mężczyźni _również_ zajmują się domem, nie ma tak ostrego
      podziału, jak dawniej, na sprawy kobiece i męskie.
      Poza tym istotne też jest to, że kobiety i mężczyźni w parach sa psychicznie
      bliżsi sobie niż ileśtam lat temu - jesteśmy bardziej świadomi dokonywanego
      przez siebie wyboru partnera na całe życie i często jest on dla nas najbliższym
      przyjacielem (inaczej niż np. w związku moich dziadków i pradziadków), wobec
      czego dzielimy ze sobą życie i wszelkie radości i problemy, co pociąga za sobą
      współuczestniczenie w wydarzeniach, które kiedyś, hm, celebrowało się
      oddzielnie.
      Nazywanie oglądania dziecka na USG przez ojca "rytuałem couvade" jest wg mnie
      jakimś takim naciąganiem, szukaniem na siłę związku itd. Artykuł na takiej
      podstawie powstaje fajny i odpowiednio chwytliwy, ale nie lubię tego typu
      psychologizowania smile
      • aurelkax Re: Panowie też rodzą? - opinie pań 30.01.07, 15:13
        Tekst przytoczyłam jako ciekawostkę antropologiczną.
        W pewien sposób jest odczuwaniem ciąży przez panów przez chodzenie na usg,
        uczestnictwo w porodzie.
        Role spoleczne sie zmieniają, ewoluują, ale w psychice ludzkiej jest potrzeba
        empatii, zwlaszcza w przypadku ludzi bardzo z soba emocjonalnie zwiazanych.
        Współprzeżywaniem doznań kobiety jest udział faceta w porodzie. Fajnie, że jest
        coraz wiecej panów przezywa swoje ojcostwo swiadomie od poczatku ciązy. Ja i moj
        mąż mowimy "nasza ciąża", jestesmy w to rownie mocno zaangżowani.

        Artukuł jest może w zbyt "psychologizującym" stylu napisany, ale uważam, że jest
        interesujący i wart przeczytania smile
        Pozdrówka
        • mniemanologia Re: Panowie też rodzą? - opinie pań 30.01.07, 15:33
          No tak, właśnie też to odczytuję jako ciekawostkę.

          Tak, jest odczuwaniem, ale raczej przez empatię z osobą, którą się kocha, a nie
          przez, nie wiem, odczuwanie pierwotnej potrzeby zakodowanej w memach czy coś
          takiego smile
          Mój mąż też jest zaangażowany w ciążę, ale uśmiałby się razem ze mną, gdybym mu
          powiedziała, że to przez potrzebę odbywania rytuałów czy obrzędów smile.
          Jeśli chodzi o usg - to głównym motywem jest raczej ciekawość (przeciez trudno
          powiedzieć, że oglądanie płodu na usg to typowo kobiece ciążowe zajęcie, skoro
          taka super zaawansowana technicznie możliwość jest dostępna od parunastu lat
          zaledwie), a masaże to empatia + współodpowiedzialność rodzicielska.

          A może te pierwotne obrzędy, opisywane w artykule, to bardziej wiązały się na
          przykład z pewną aurą tajemniczości (bo przecież tak naprawde nie wiedzieli
          wtedy, co się dzieje), z magicznymi obrzędami, z kultem płodności,
          matriarchalnymi tradycjami itd... Tu bym raczej szukała źródeł, a nie w
          psychologii.

          Nie miałam żadnych sensacji czy zachcianek w czasie ciąży, ale jako ciekawostkę
          mogę podać przykład, hehe, couvage mojego męża - przestało mu smakowac piwo,
          odkąd jestem w ciąży smile Po prostu - odkąd nie ma mu kto towarzyszyć we
          włóczeniu się po knajpach, spadło spożycie tego trunku u nas w domu smile))
    • asia0875 Re: Panowie też rodzą? - opinie pań 31.01.07, 21:14
      Moj maz od momentu kiedy dowiedzielismy sie o ciazy zglosil chec uczestniczenia
      przy porodzie.Ja jestem bardzo z tego dumna i ciesze sie tym faktem.Przeciez
      kobieta sama nie zachodzi w ciaze.kto powiedzial ze facet jest potrzebny tylko
      na poczatku(przy plodzeniu)a reszta czasu.Poranne mdlosci,wspolne wizyty u
      lekarza,zakupy dla dziecka,masaze,bole,odczuwanie pierwszych ruchow dziecka i
      wkoncu radosc z zwiazana z przyjsciem dziecka na swiat.
    • estel7 Re: Panowie też rodzą? - opinie pań 01.02.07, 21:03
      No cóż mi sie bardzo nie podoba nawet to gdy para mówi - "jesteśmy w ciaży"
      MY to będziemy mieli dziecko ale w ciaży jestem JA.
      Bo to ja ponoszę "koszty", głównie fizyczne tego że bedziemy mieli dziecko, nie
      mąż. Jasne że sie cieszę jak sie angażuje, interesuje itd - tak ma byc - ale
      rzeczywistość rzeczywistosćią - to ja jestem w ciąży to moje ciało sie zmienia
      nie do poznania, to ja bedę rodzić - on moze mnie w tym tylko wesprzec na co
      liczę smile.
      • aurelkax Nasza ciąża 02.02.07, 16:38
        "Jestesmy w ciazy" to dziwne, ale my zawsze mowimy "nasza ciąża", "mamy ciążę".
        Ja nie używam zwrotu "jestem w ciąży", tylko wlaśnie mówię, że mam ciążę, bo w
        moim odczuciu to bardziej ciążę personalizuje smile

        Nie odczuwam, żebym ponosiła wiecej "kosztów" niż moj mezczyzna. Znacznie
        bardziej odczuwam zmiany psychiczne, widze, ze oboje im podlegały w podobnym
        stopniu. Zmian Zmiany ciała traktuje drugorzenie, bo po porodzie ciało wróci do
        normy. Nie do poznania? - skądże, to głównie takie nastawienie, że ciąża
        oszpeca, bo wcale tak nie jest
        Rodzic bedziemy razem, ja troche więcej, bo dojdzie aspekt fizyczny. Jednak
        uważam, ze to niewiele w porównaniu z doznaniami psychicznymi w czasie porodu,
        bo te sie dla mnie najbardziej liczą. Dlatego nie wyobrażamy sobie nie mieć
        wspólnego porodu, czy tez nie móc doznawać magii narodzin otoczeni tabunem
        personelu szpitalnego. Wspierać sie mamy zamiar wzajemnie,
        Pozdrawiam
        • pytia74 Re: Nasza ciąża 02.02.07, 18:41
          Moj maz bardzo w ciaze sie zaangazowal i z zaskoczeniem stwierdzam ze spelnil
          wszystkie z wymienionych w pierwszym poscie punktow, nie wtracal sie tylko w
          diete i nie rzucil palenia.
          Jednak jego zaangazowania nie moge okreslic jako wspolprzezywania w sensie
          identyfikowania sie z ciaza, z moim macierzynstwem, moimi przezyciami i emocjami
          w ciazy i podczas porodu.
          Wedlug mnie nawet jesli mezczyzni sie angazuja w ciaze, ich przezywanie nigdy
          nie bedzie takie samo jak nasze i role nadal sa podzielone, przynajmniej u nas
          tak bylo: ja ciaze nosze i rodze a maz opiekuje sie mna (a potem nami) i daje
          oparcie i poczucie bezpieczenstwa podczas porodu. Ja daje sie poniesc emocjom,
          euforii, zlosci, strachowi i tlumacze to sobie hormonami a on rozumie moje stany
          ale pozostaje facetem silnym, trzezwo oceniajacym kazda sytuacje, przezywa ale
          nie traci rozsadku i nie ulega latwo emocjom ani najwiekszym moim schizom.
          Dlatego tez, nigdy nie uzyl sformulowania "nasza ciaza", nigdy nie powiedzial
          "rodze z zona" czy "urodzilismy dziecko" ale za to mowil "bede przy tobie" i za
          to jestem mu bardzo wdzieczna.
Pełna wersja