mangos
03.02.07, 09:53
W nocy przyśnił mi się poród. Masakra! Szczegolów nie będę opisywać. Od rana chodzę wściekła na cały świat,że ładna to mi sprawiedliwość- chłop zrobi " co ma" a potem święty spokój a kobieta męczy się 9 miesięcy a na koniec jeszcze wspaniały finał w postaci porodu, pobytu w szpitalu i innych związanych z tym dolegliwości. Gdzie tu mistyka narodzin? Na wszelkie sposoby starałam się zmienić swe nastawienie do tego ale nie potrafię. Pomżocie mi bo coś chyba ze mną nie tak

.