Nie planowalam dziecka...urodze w maju2003

29.04.03, 11:26
No coż, nie należalam do szcześliwców, którzy zaplanowali przyjście na świat
swojej pociechy.Gdy się dowiedziałam, ze jestem w ciąży wpadłam w szok.Miałam
straszne problemy z akceptacją stanu, w którym się znajduję.To był koszmar.A
teraz mam za cztery dni termin i dreszcze mi chodza po plecach na myśl, że
mogę nie pokochać tego dziecka. Czy jest ktoś, kto przeszedl w taki sposób
swoją ciążę?Wszędzie słyszę tylko achy i echy nad maleństwami, brzuszkami a
mnie to nie rusza.Czuje raczej agresję.Czyżbym była nienormalna? Czy pokocham
moje dziecko?
    • dziunia71 Re: Nie planowalam dziecka...urodze w maju2003 29.04.03, 21:33
      Witam
      Mam malutko czasu, bo jutro wyruszamy z rańca na majówkę!!!
      Byłam w identycznej sytuacji - problemy z akceptacją
      ciąży, to mało powiedziane w moim przypadku. Byłam
      wściekła, płakałam, miałam nadzieję, że może poronię... -
      strasznie było. Studia pokończone, praca, wiek:27,
      sprawca ciąży dobry facet, szybko ślub, wicie wspólnego
      (samodzielnego)gniazdka. A ja ZAŁAMANA. Ola urodziła się
      18 maja 1998. Byłam troskliwą mamą, nikt nie wiedział, że
      w głębi duszy ciągle opłakiwałam utraconą wolność. Teraz
      mamy jeszcze roczną Milenkę, tym razem planowaną.
      Pokochasz tego dzidziusia, na pewno. Może trochę to
      potrwa, ale pokochasz...
      Napisz na priva jak będziesz chciała pogadać więcej.
      Trzymam kciuki za poród i pozdrawiam.
      Ania

      anula@brains.pl
    • wieczna-gosia Re: Nie planowalam dziecka...urodze w maju2003 04.05.03, 23:40
      aniahrabi napisała:

      > Miałam
      > straszne problemy z akceptacją stanu, w którym się znajduję.(...)Czuje
      raczej agresję.Czyżbym była nienormalna? Czy pokocham
      > moje dziecko?

      Z ostatniego akapitu wynika ze nadal masz problemy z akceptacja. No coz,
      klamka zapadla. Bedziesz (lub juz jestes!!!) mama. Nic nie bedzie takie samo
      jak dawniej a nawet przy maksymalnym odcieciu sie od dziecka- bedziesz je
      miala z tylu czaszki w myslach. A w zaleznosci od tego jak sie wobec niego
      bedziesz zachowywac- rozne beda te mysli.

      Ja mysle ze trudno jest nie pokochac w koncu tego dziecka. Pragne ci tylko
      powiedziec bys nie oczekiwala wodospadu milosci. Daj sobie czas. Ucz sie
      kochac. Jesli mieszkasz w Warszawie- wpadnij do fundacji "rodzic po ludzku"
      lub zadzwon na jakikolwiek numer zaufania dla osob z takim problemem.

      I nie martw sie na zapas. Wiele osob ma problemy z akceptacja swego stanu,
      szczegolnie takie osoby co to zawsze nad swoim zyciem panowaly w sposb
      doskonaly. Potraktuj macierzynstwo jak wyzwanie i jako zyciowa lekcje.
      A na pewno wyjdziesz zwyciesko wink))

      Trzymam kciuki wink)
    • balbinkaa Re: Nie planowalam dziecka...urodze w maju2003 13.05.03, 19:16
      Ja ,jak zwykle, poniewczasie, bo pewnie już urodziłaś, ale miałam to samo. Mój
      mąż się na mnie obraził jak zobaczył moją rozpacz nad testem ciążowym (a raczej
      nad testami-nie chciałam tej ciąży przyjąć do wiadomości.)
      A teraz jestem w trzecim miesiącu i jakoś to do mnie dotarło, zaczynam lubić
      tego Zarodka; mam nadzieję,że będzie myślał o mnie jako o nieszkodliwej matce.
      A dla Ciebie , dla Was uśmiech smile))
      • sylvie23 Re: Nie planowalam dziecka...urodze w maju2003 14.05.03, 11:46
        Myslalam, ze tylko ja jestem taka wyrodna matka. Jestem teraz w 4 miesiacu i
        nie wiem, ale z tygodnia na tydzien zamiast przyzwyczajac sie do swojego stanu,
        to ja czuje sie coraz gorzej. Coraz bardziej nie chce tego dziecka. Nie czuje
        radosci, nie rozczulam sie i nigdy sie nie rozczulalam nad malenstwami, moze
        jestem nienormalna? Nie myslalam o dziecku, bo zawsze wszystko w sprawach
        antykoncepcji mialam pod kontrola. Cos jednak nie wyszlo, nie wiem, czy
        antybotyk, ktory musialam brac podczas zapalenia oskrzeli oslabil dzialanie
        tabletek antykoncepcyjnych, czy moze to cos innego, w kazdym razie zaszlam w
        ciaze. Slabo mi sie robi, jak pomysle z ilu rzeczy przyjdzie mi zrezygnowac.
        Koniec z wolnoscia, z zabawa, z chwilami tylko dla siebie. Nie wiem, czy bede
        potrafila pokochac to dziecko jak trzeba. Nie jestem po prostu gotowa do
        macierzynstwa. Moze to chore, ale zaluje coraz bardziej, ze nie usunelam ciazy
        na samym poczatku, ale pomyslalam sobie "za miesiac pokochasz tego szkraba"...i
        tak czekam i czuje coraz wieksza niechec.
        • mayowa Re: Nie planowalam dziecka...urodze w maju2003 09.06.03, 17:53
          Mam podobne rozterki - a zostały mi tylko 3mce.Nie umiem sie przekonać, coraz
          bardziej się boję i nie chcę tego, co ma się wydarzyć.Mój mąż jest lekko
          przerażony tym moim "niechceniem", boi się, co będzie.A ja? Ja nie chcę i
          jeszcze mam z tego powodu wyrzuty sumienia...tyle kobiet by chciało...Źle mi,
          smutno.Nie umiem się cieszyć i zachwycać dziećmi.Ale też czekam-może mi się
          odmieni.Byle szybko...
          jak będziesz miała ochotę "wypluć"trochę z siebie, napisz mayowa@gazeta.pl
    • alicjaso Re: Nie planowalam dziecka...urodze w maju2003 14.05.03, 11:44
      Nigdzie nie jest napisane, że kobieta ma kochać swoje dziecko od chwili
      poczęcia. Nie jesteś ani trochę dziwna, czy nieczuła. Uczucie przyjdzie z
      czasem, nawet jakiś czas po porodzie pod warunkiem, że na to pozwolisz.
      Pierwsze moje dziecko też było z "wpadki". Gdy to odkryłam - byłam szczęśliwa.
      Wszystko było OK. Radosne czekiwanie!
      Drugie zaplanowałam. I tu dopiero byłam w szoku. Zamiast sie cieszyć -
      przeraziłam się. Do tego złe samopoczucie, plamienia, hormony. Przez całą ciażę
      tak się bałam, że stracę to dziecko, że zaczęłam je prawie nienawidzić, żeby w
      razie najgorszego mniej cierpieć. Doszło do tego, że byłam zła na nie gdy
      mocniej kopnęło, że nie mogę buta zawiązać itd. Wstydziłam się tych uczuć. W
      końcu porozmawiałam z mężem, i to on mnie przekonał, że jestem całkiem
      normalna. Powoli zaczęłam pracować nad sobą, swoja złością i obawami. I udało
      się! Urodziłam i w momencie, gdy położyli mi synsia na brzuchu - wszystko
      minęło. Jestem najszczęśliwsza na świecie.
      I tego życzę Tobie.
      Alicja
      • aniahrabi Re: Nie planowalam dziecka...urodze w maju2003 09.06.03, 14:42
        Minęło trochę czasu od tego postu.Naturalnie już urodziłam swojego synka i
        czuję, że nalezy Wam sie kilka słów wyjaśnień.Otóż tak jak przewidywałyście
        pokochałam swojego Dominisia i wcale nie musiałam czekać.Z chwilą gdy mi go
        położono na brzuchu zaczęłam wokoło powtarzać, że jestem bardzo szczęśliwa.
        Brzmiało to dziwnie, bo jeszcze chwilę wcześniej podczas skurczów(a raczej
        pomiędzy nimi) krzyczałam, że ja nie chcę już rodzić, że nie chcę
        dziecka.Zastanawiające, że ten stan braku akceptacji trwał do momentu gdy
        przytuliłam maleństwo a ono się uspokoiło słysząc mój głos.Od tej chwili kocham
        tego szkraba z dnia na dzień coraz bardziej i wiem, ze w ciąży można myśleć i
        robić różne głupstwa.Matką mozna się poczuć później.Za to trzymam kciuki za Was
        wszystkie mamusie, które tak jak ja nie pokochały swojego dzieciazka w
        brzuszku.To naprawdę mija.Jestem tego przykładem. Dobrze pamiętam jak to
        było.Trzymajcie się i myślę, że jak któraś jest w takiej sytuacji jak ja byłam
        to dam jedną radę jaka mi przychodzi do głowy: najlepiej jest z całych sił
        zająć się czymkolwiek innym niż myśleniem o ciąży.Czymkolwiek.Pozdrawiam bardzo
        gorąco gorąco.Trzymam kciuki za was i Wasze Aniołki. Ania mama Dominisia
        (10.05.2003)
        • ajna2 Nie planowalam dziecka...a może planowałam... 12.08.03, 10:28
          Witajcie...
          Czuję się koszmarnie...czytałam o Waszych przezyciach, rozterkach...czyli nie
          jestem sama...ale i tak nienawidzę siebie za to jak bardzo nie umiem
          zaakceptować swojego stanu.
          Mój brak akceptacji bierze się stąd...Jeśli macie ochotę przeczytajcie...
          zostałam perfidnie wykorzystana przez "przyjaciela"...był alkohol...może coś
          było dosypane...sex...nic specjalnego...niby nie powinnam się przejmować...27
          dzień cyklu, całkiem bezpieczny...z nerwów okres mi się spóźnił 2 tygodnie.
          (Zrobiłam w między czasei 2 testy-negatywne).Dodam,że mam mężczyznę, którego
          kocham nad życie,i ten "wyskok" był jedynym...chyba nawet nie bardzo z mojej
          winy.
          w końcu dostałam okres.Radość...pomyśleliśmy z moim ukochanym, że postaramy się
          teraz o maleństwo...już w końcu czas...no i zaczęlismy starania( dodam, że
          nikomu nie powiedziałam o tym wcześniejszym wykorzystaniu...obawa, strach...)no
          i...jakbym coś czuła...piersi mnie pobolewały...ale do okresu ejszcze kilka
          dni...test wyszedł negatywny...okresu nie dostałam, zaczęłam mieć
          nudności...testbig_grinWIE KRESKI.Udało się...( dodam, ze miedzy jednym a drugim
          stosunkeim, był miesiąc różnicy)...i wiecie co...wszystkie badania (pierwsze
          usg, i kolejne, wskazują,że dzidzia jest właśnie ta "planowana",tzn moze ciut
          większa niż wskazuje tydzień ciazy, ale ja cały czas mam w głowie koszmarne
          wizje,że to moze być dfziecko tego skurczybyka, który mnie tak załatwił...ale
          czy myślicie,że przez tyle wizyt lekarka i usg może się mylić az o cały
          miesiąc?????
          Powiedzcie...czy to możliwe...nie chce mi się zyć...
          • asia_z Re: Nie planowalam dziecka...a może planowałam... 16.08.03, 17:06
            wiesz co.. nie zamartwiaj sie. usg sie az tak nie myli - chyba ze robil je ktos
            niekompetentny, ale wierze, ze nie. w miedzyczasie mialas okres, wiec szanse
            na 'tamta' ciaze sa naprawde znikome. ale wiesz co.. moze pogadaj o tym z
            lekarzem? oni nie takie sytuacje widzieli, mysle, ze bedzie mogl Cie uspokoic,
            wiem, ze troche trudno jest rozmwaiac o takich sytuacjach, ale moze warto?

            poza tym.. przeciez oboje chcecie tego maleństwa, jesli nawet sie Stalo, nie
            odwrocisz czasu, Twoje nerwy moga tylko pogorszyc sytuacje..
            trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie,
            asia_z
            asia@z.pl
Pełna wersja