greczen
19.03.07, 18:31
Jesteśmy po ślubie prawie 3 lata, staramy się o dziecko od ponad roku. Próbuję
nie "wariować na dziecko".Ale jak ja mam sie czuć, jak zewsząd atakują mnie
ludzie "dobre rady" i ciekawscy.
1.Każde spotkanie z koleżanką to " a ty co tak czekasz,potem nie będziesz
mogła", " a kiedy wy reszcie ?". Przyjaciółki każą mi sie nie wręcać, odpuścić
sobie to zajdę,ale wszystkie zaszły po wpadce lub zaraz w I cyklu starań (raz
w III cyklu ale już panikowała, ze się popsuła- bo pierwsze bejbi miała od razu).
2.Spotkanie na gronie rodzinnym to koszmar. Oprócz powyższych także : " mamy
was uczyć dzieci robić", " czekacie na luksusy za naszych czasów nie
musieliśmy mieć wszystkiego i byliśmy szczęśliwsi".
3.Moja mama ma tezę, że w okresie studiów to bym zaszła bo nie chciałam- w
takim razie to moja wina, bo sie " przeterminowałam".Jeszcze teksty o tym, ze
"wynajduję" sobie choroby ( wynalazłam zapalenie przydatków, torbiel i małego
mięśniaka)
4.Nawet ksiądz się mnie czepia podczas wizyty duszpasterskiej i spowiedzi
Dowcipne riposty nam sie skończyły, nowych nie chce nam sie wymyślać. Już
widzę jak w Wielkanoc teść będzie mi pokazywał wszystkie małe dzieci w
kościele i okolicach.Też, że ludziom jakoś nie przyjdzie do głowy, że może nie
wszyscy mają dzieci na zamówienie. Paplają i paplają. I weź tu sie staraj w
spokoju!Musiałam się wyżalić. Dziękuję.