Komentarze o brzuchu - jak to znosicie?

24.04.07, 21:50
Ja jestem bliska zalamania nerwowego. Do porodu zostalo mi dokladnie;
przytylam 5 kg i mam 100 cm w pasie. Te 100 cm to chyba rzeczywiscie duzo,
ale 5 kg chyba nie aż tak. Dziś w pracy 2 razy usłyszałam ale Ty masz duży
brzuch; w domu moja matka stwierdziła, że dziecko chyba będzie olbrzymem,
skoro ja mam taki duży brzuch. Chciałam jak najdłużej pracować, ale wiecie co
zastanawiam się nad tym czy nie iść na zwolnienie z powodu tych komentarzy -
jak tak dalej pójdzie to dostanę je od psychiatry, bo czuję, że zaczynam mieć
obsesję i boję się jak ktoś zaczyna ze mną rozmowę, że zaraz usłyszę taki
komentarz.

Czy Wy też tak macie (że tak was komentują)?

Aga
    • mynia0 Re: Komentarze o brzuchu - jak to znosicie? 24.04.07, 22:03
      mnie to zupełnie wali wink)) i jak cie to pocieszy, to ja jestem w 30 tyg., i mam
      już 115 cm w pasie, wyglądam tak, jak wyglądam, ale co zrobić. więc nie jest z
      tobą tak źle.

      nie trzeba się przejmowac bzdetami, drogie dziewczynki wink
      • szpilka6886 Re: Komentarze o brzuchu - jak to znosicie? 24.04.07, 22:37
        mnie ez to wkurza. moze nie tyle wkurza co robi mi sie jakos dziwnie czasem lzy
        mi staja w oczach i nie moge tego pokonac niektorzy chca byc mili - niebardzo im
        to wychodzi. ale niektorzy mowiac cos niby milego o brzuchu szasem mnie to boli
        a czasem nie chyba zalezy od dnia. jestesm w 33 tc ale niewiem ile mam w pasie
        napewno ponad 100 a dodatkowo dobijaja mnie rozstepy bo juz cala w nich jestem
        nawet lekarz stwierdzil ze dosc ciezki ze mnie przypadek smile no ale juz sie z tym
        pogodzilam smile
        • megra Re: Komentarze o brzuchu - jak to znosicie? 24.04.07, 23:05
          dziewczyny! w ogóle się tym nie przejmujciesmile ja jestem w 21 tyg i lekarka mi
          powiedziała, że mam wielki brzuch i wyglądam na 30sty tydzień (ta lekarka to
          ginekolog-położnik). tylko wspomnę, że nie jest już moją lekarką, głupia jak
          but. Każdy brzuch jest inny i takie komentarze są nie na miejscu
    • czarny.kot997 Re: Komentarze o brzuchu - jak to znosicie? 24.04.07, 23:19
      nie przejmujcie sie- a kogo to obchodzi jak WY wygladacie. mnie raz kolezanka w
      ciazy powiedziala z przekasem, ze "przytylam", to ja jej na to :"ty tez" (ona
      nie w ciazy) zrobila kwasna mine i juz sie nie odezwala.
      • monaa28 Re: Komentarze o brzuchu - jak to znosicie? 24.04.07, 23:22
        mi w pracy wszyscy mówili że mam śliczny brzuszek i że fajnie że tak rośnie i
        wcale mi to nie przeszkadzało, wszyscy byli dla mnie bardzo mili i serdecznismile i
        ja się też cieszę że brzuchol rośniesmile
        • gingers73 Re: Komentarze o brzuchu - jak to znosicie? 25.04.07, 08:33
          A ja raczej nie słyszę złych komentarzy - może niektórzy oczekują że już będę
          gruba i brzydka ale nie dam im tej satysfakcji.
          A zawsze można powiedzieć -że to nie brzuch tylko mieszkanko mojego dziecka i
          podniosł mu się standard z M2 na domek jednorodzinny lub apartament wink
          Brzuch grubaska to brzuch grubaska
          A brzuch kobiety w ciąży to CUD smile
          • agrestka1 Re: Komentarze o brzuchu - jak to znosicie? 25.04.07, 09:06
            gingers
            doskonała ta riposta,aż się uśmiechnęłam, mogę ją stosować?
            ja usłyszałam od kolegi z prcay żebym śię nie przejmowała bo on widział
            brzydsze kobiety w ciążywink cokolwiek to znaczy
            • matizka Re: Komentarze o brzuchu - jak to znosicie? 25.04.07, 09:26
              Jakoś mi zjadło, że zostało mi 3 mies. do porodu czyli to 28-smy tydzien (ale
              widac to po suwaczku)

              Mnie właśnie zastanawia czemu ludzie czują potrzebę rozmawiania o moim
              brzuchu.Jak ktoś przytyje, zrobią mu się zmarszczki czy obetnie włosy to wcale
              nie każdy musi z nim rozmawiać na ten temat. Ja nie wiem czy to taki objaw
              sympatii czy raczej jakie wścibstwo. Wczoraj rozbawiła mnie koleżanka ze
              Szwajcarii (na codzień niemieckojęzyczna), która zapytała mnie sie how is your
              stomachconfused No, ale wiedziałam, że nie pyta o problemy żołądkow, więc dzielnie 10-
              ty raz tego dnia opowiedziałam o dzidzi.

              Wiecie co, z pacą to mam takie wrażenie, że większość dziewczyn idzie na
              zwolnienie zanim się zrobią duże i ludzie są po prostu nie przyzwyczajeni do
              naszego widoku. Jak widzą kogoś na ulicy to pewnie zawsze myslą, że juz zaraz
              będzie rodził!

              Aga
              • martusia_25 Re: Komentarze o brzuchu - jak to znosicie? 25.04.07, 10:35
                Matizka - zmarszczki czy sadło to wstyd i nic miłego. A ciąża to cud i
                szczęście (przynajmniej w założeniu tak powinno być). Więc ludzi myślą, że jak
                kobieta jest w ciąży, to będzie jej miło, jak ktoś zwróci uwagę na jej cudowny
                (i piękny) stan. Jak ktoś sobie kupi nową wypasioną furę albo mieszkanie, to
                znajomi też mówią: ale duża chata, albo: ale błyszczący lakier. Jakoś wtedy
                nikt ze szczęśliwych posiadaczy nie narzeka, tylko jest dumny. Bardzo dziwi
                mnie, że kobiety wstydzą się objawów ciąży (tak, tak, w ciąży ma się WIELKI
                BRZUCH i dodatkowe kg) i oczekują, że wszyscy wokół będą dyskretnie odwracać
                wzrok i milczeć, jak o jakiejś wstydliwej chorobie.
    • shemreolin Re: Komentarze o brzuchu - jak to znosicie? 25.04.07, 09:51
      Ja przyznam, że czasami mam dość. Ostatnio miałam niezłego doła i przeryczałam
      pół nocy. Ogólnie mam obniżony nastrój, a przyznam szczerze, że jakoś nie
      bardzo podoba mi sie bycie w ciąży, szczególnie, że przed nią mocno starałam
      sie schudnać kilka kilogramów i nawet mi sie udało, a teraz mam wrażenie, że
      wygladam jak taki pocieszny grubasek. Ale nie jest źle oczywiście, tak naprawdę
      wiem, że ja sobie cos tam roje w głowie.

      Ogólnie denerwują mnie nie tyle same komentarze co sam fakt, że jak kobieta
      jest w ciaży to jakoś nikt nie ma specjalnych oporów żeby cos w niej
      skomentować. A to że pupa urosła, a to, że piersi urosły, a to że bębenek
      rośnie, że cera taka i taka. Pytaja co chwila jak sie czuję (teściowa bije
      rekordy! Ostatnio zagadnęła mnie na skype z tym pytaniem po 4 godzinach, gdy
      wyzliśmy od niej z domu. Co mogło sie zmienić w 4 godziny??). Ogólnie to mam po
      prostu dosć tego ciaglłego zainteresowania mną i moim ciałem. Odczuwam jakąś
      taka presję, że wszyscy mi sie przyglądają i oceniają. Tym trudniej mi jest, że
      sama patrze w lustro i pewne rzeczy ciężko mi zaakceptować. Czasami czuję sie
      lepiej, czasami gorzej, ale męczy mnie najbardziej spowiadanie sie z tego
      wszystkim dookoła. Czasami mam naprawdę kaprawy nastrój, a i tak muszę sie
      wyszczerzyć i powiedzieć, że "czuję sie dobrze", no bo nie mam ochoty opowiadać
      o moich problemach każdemu.

      No i ostatnio po prostu wymiękłam, poryczałam się jak głupia i nawet nie bardzo
      mogłam powiedzieć dlaczego. Cos we mnie pusciło i tyle. Chciałabym żeby
      traktowano mnie normalnie, żeby nie komentowano mojego wyglądu co 5 minut. A
      najgorsze jest to, że ci ludzie NAPRAWDĘ nie robia tego w złej wierze, bo gdyby
      tak było to nie miałabym skrupułów żeby odpyskować. Najcześciej to osoby, z
      którymi przebywam na codzień i które bardzo lubię (np. koleżanki z pracy) i nie
      chcę pogarszać sobie z nimi kontaktów.
      • mmegi5 Re: Komentarze o brzuchu - jak to znosicie? 25.04.07, 10:30
        Wiecie co ze mna to było tak, że od samego początku ciązy często stawałam przed
        lustrem, patrząc czy juz się "zaokrągla" mój brzuszek, a teraz jak już go widać
        (22tdz.) i właśnie codziennie w pracy czy od teściowej słucha się tekstów typu:
        co tam u ciebie brzuchata, albo ale ty masz brzuch i tym podobne sformułowania
        to na serio potrafi to wytrącić z równowagi jak się ma gorszy dzień, myślę
        sobie kurczę jak oni teraz tak gadają, to co będzie później kiedy brzuch zrobi
        się duuuużo większy hm.... No niezłe są tez spojrzenia na ulicy niektórych hehe
        kurcze dawno nie wzbudzałam takiego zainteresowania (a dodam że mieszkam w
        małej miejscowości hihi - to rozumiecie o co chodzi nie?smile). No chyba pozostaje
        tylko przejśc nad tym wszystkim do porządku dziennego i się aż tak nie
        przejmować. Pozdrawiam wszystkie przyszłe mamuśki - pamiętajcie to wyjątkowy
        czas w naszym życiu i wszystkie wyglądamy pieknie niezależnie od centymetrów w
        pasie i tekstów które nam serwują "życzliwi"
      • znakina Re: Komentarze o brzuchu - jak to znosicie? 25.04.07, 10:31
        mam dokładnie to samo, tyle ze klopotem jest zbyt maly brzuch, 90cm w pasie a
        jestem juz w 31 tygodniu. Lekarka wrecz sila wcisnela mi l-4 i nakazala lezec,
        choc ja dobrze sie czuje i dobrze sie odzywiam. Co do komentarzy to jest w
        odwrotna strone lecz przykro tak samo ... slysze niedowierzania, teksty typu
        gdzie Twoj brzuch. Juz sie boje tych piguł w szpitalu, komentujacych kąśliwie
        rozmiar malych piersi, etc... A ja dbam o siebie, wpycham w siebie tony
        jedzenia az do zmulenia, staram sie nie denerwowac choc tez mam niezla ogolna
        zalamke.
      • martusia_25 Re: Komentarze o brzuchu - jak to znosicie? 25.04.07, 10:43
        Kurcze, zazdroszczę Ci i chętnie bym się z Tobą zamieniła. Bardzo chciałabym,
        żeby ktoś mnie pytał, jak się czuję, juz nawet mi wystarczy raz dziennie, nie
        musi być co 4 godziny. Ale tak się składa, że ludzi wokół mnie niespecjalnie to
        obchodzi. A dziś mam wyjątkowo paskudny i ciężki dzień i marzę o tym, żeby ktoś
        mi powiedział: jak ty źle wyglądasz, może poszłabyś na zwolnienie? albo np.
        poleż kochana, dziś ja posprzątam i wstawię gary do zmywarki, bo wyglądasz,
        jakbyś zaraz miała urodzić.. sad
        • shemreolin Re: Komentarze o brzuchu - jak to znosicie? 25.04.07, 10:59
          Hmmm... wiesz, mi tez jets miło, gdy np. moja rodizna mnie pyta o to jak sie
          czuję, ale ja sie z nimi widzę mniej wiecej raz w tygodniu. Moja babcia
          ostatnio powiedziała mi, że nie dzwoni do mnie zbyt często, bo po prostu nie
          chce mi przeszkadzać, bo może ja śpię, odpoczywam etc. Nie są wobec mnie
          natarczywi, nie muszą znać każdej mojej myśli, każdego uczucia. Natomiast
          teściowa pyta mnie o to non stop. Dzwoni codziennie z tym samym pytaniem, przy
          okazji dowiadując się co jadłam, jak spałam, jak w pracy... Nawet dzwoni do
          mnie na pracowy numer, kiedy ja nie mam ochoty rozmawiać z nią przy wszystkich
          i zwierzać sie z całego dnia. Ale oprócz tego, że jest taka natarczywa, to jest
          to naprawdę super kobieta i bardzo się angażuje i nam pomaga. Tylko, że przez
          to jest mi wyjątkowo trudno wyznaczyć granice i powiedzieć "dosć". Doszło do
          tego, że jej po prostu unikam i nie odbieram telefonów. uncertain

          Być może to wszystko dlatego, że jestem osobą, która bardzo ceni sobie święty
          sopkój. Lubie być sama, lubie powolutku robić rzeczy, na które mam ochotę, albo
          nie robic nic. Nie znoszę gadać bez sensu przez telefon o tym jak sobie kanapkę
          posmarowałam i jakiego koloru mam skarpetki dzisiaj. Mam swoje wewnętrzne
          sanktuarium i nie lubie dopuszczać tam innych ludzi. Po prostu lubie jak mnie
          wszyscy zostawiają samej sobie i koniec. Dlatego ta natarczywość otoczenia mnie
          wyprowadziła z równowagi.

          Na dodatek ja sama muszę osbie dawać rade z tym co jest w mojej głowie, z tym,
          że za dwa miesiace czeka mnie operacja i pobyt w szpitalu (nie znoszę
          szpitali!), że tyle jest do zrobienia jeszcze, że pieniądze trzeba skądś
          zdobyć, jak pogodzić swoje życie i mój ukochany "święty spokój" z
          macierzyństwem. Same wiecie... tysiąc myśli na sekundę, obawy, lęki... I oprócz
          tego ciagle te pytania dookoła. A ja chciałabym sie zamknąć w sobie i jakos
          poukładać wewnętrznie zamiast ciagle byc na przesłuchaniu.
    • wrednamadzia Re: Komentarze o brzuchu - jak to znosicie? 25.04.07, 10:41
      A co mnie obchodzi co obcy ludzie mówią czy myślą o moim brzuszku??? Oczywiście
      czasem "łapię" spojrzenia innych kobiet, czasem ktoś zapyta kiedy rodzę albo
      czy znam już płeć. I chociaż na plusie mam 10 kg (28 tc), co przy mojej "wadze
      wyjściowej" jest sporym "nadbagażem", nie usłyszałam jeszcze złośliwych
      komentarzy. Raz tylko sprzedawczyni upomniała mnie, że nie powinnam stać z
      innymi w kolejce tylko od razu podejść do lady smile)))
    • spodnica_w_kratke Re: Komentarze o brzuchu - jak to znosicie? 25.04.07, 11:09

      mi komentarze nie przeszkadzaja, moze dlatego, ze nie ma ich zbyt wiele, a jesli juz to sa calkiem mile, jak np pani w herbaciarni zachwycala sie jak to fjanie byc w ciazy i jak fajnie, ze na Boze Narodzenie bede miala juz Malucha przy sobie.
      Denrewuja mnie za to niewymownie spojrzenia ludzi na ulicy, tak namolne, ze mam ochote kazdemu z osobna pokazywac jezyk. Jakos na lysych, grubych czy nawet tych powabych nikt sie tak nie gapi, a tu kazdy rosci sobie prawo do wlepiania wzroku. I wcale nie sa to dyskretne spojrzenia, ale takie bezpardonowe, jakby kazdy mierzyl, wazyl i jeszcze raz od poczatku.
    • shemreolin Re: Komentarze o brzuchu - jak to znosicie? 25.04.07, 11:12
      A tak troche poza tematem... Czy was nie dobija ta "reklama" na górze strony po
      prawej "Na ratunek wielorybom"? HIHIHIHI big_grin Jak tu wchodzę to mi sie rzuca w
      oczy i śmiać mi sie chce trochę. wink


      Jakis czas temu powiedziałam Nie-Mężowi, ze jeszcze troche i po mnie przyjedzie
      Greenpeace i mnie wrzucą do oceanu. big_grin
      • nutencja1 a ja uwielbiam mój DUŻY brzuch 25.04.07, 11:16
        a w pracy też mi mówią, ze rob sie codziennie większy, niemalże z godziny na
        godzinesmile)komentarze niewiele mnie obchodzą jestem przecież w ciazy wiec to
        chyba normalne, ze robie się większasmile
        • ebenark Re: a ja uwielbiam mój DUŻY brzuch 25.04.07, 13:28
          Mi dziś szef powiedział, że przytyłam (jestem w 21 t.c.) to ja mu na to, ze On
          też. No i On mówi, że teraz będzie chudł a ja tyła-to ja mu na to, e potem ja
          szybciutko schudnę więcej niż On - to tak trochę obrócilismy w żart. Moze
          faktycznie w 21 t.c. 6,5 kg na plusie to duzo no ale ja nic nie poradze inni
          mówią-ze jak na piąty miesiąc to mało po mnie widać
          • abba29 Re: a ja uwielbiam mój DUŻY brzuch 25.04.07, 14:16
            Ze mną było tak w pierwszej ciąży przytyłam w sumie 13 kg, panikowałam jaka jestem gruba itp. Zas brzuszek tak sie ukształtował ze każdy mi mówił "ale ty masz mały brzuch" np w 7 mies w ogrodniczkach musiałam sie niezle wypinać by ktos zauwazył brzuszek.
            Po porodzie wage traciłam bardzo szybko np: ze szpitala po 5ciu dniach wróciłam w ubraniach z przed ciąży. Zas po 2,5 mies wróciłam do wagi z przed ciązy. Karmiąc małego jadłam za dwoje, a waga i tak leciała.
            Teraz jestem w 27 tyg i niczym sie nie przejmuje - poki co przytyłam znacznie mniej 6kg. Ale skoro karmienie jest moją CUDOWNĄ DIETĄ to tylko sie cieszyć ze tak mam. Poza tym problemy z zagrożeniem przedwczesnego porodu niwelują związane z wygladem.
            Każda z nas ma inna budowę, wzrost, szerokośc bioder i inaczej tyje w ciąży. Wiec chyba najważniejsze nabrac dystansu do samej siebie.
    • metanira Re: Komentarze o brzuchu - jak to znosicie? 25.04.07, 14:56
      Ja pracuję z prawie samymi panami (w moim dziale są oprócz mnie jeszcze 3 panie,
      ale tylko z jedną z nich mam częste kontakty) i jeszcze nie usłyszałam niemiłego
      komentarza. Poza domem i pracą ogólnie czuję się nieswojo, mam wrażenie, że
      wszyscy się na mnie gapią i taksują moje ciało, ale pewnie przesadzam. Mój mąż
      twierdzi, że "baby patrzą na mnie z zazdrością". W sumie trzymam się nieźle,
      przybyło mnie wprawdzie 9,5 kg (27 tc), ale nie wiem, gdzie są te kilogramy, mam
      tylko sporego arbuza z przodu, a z tyłu prawie nie widać, że jestem w ciąży. Ta
      pani, z którą pracuję nie może mieć dzieci, kilka razy poroniła, i w końcu
      adoptowała dziecko i ona na mnie bardzo dobrze działa, mówi mi, że
      najważniejsze, że wszystko jest ze mną w porządku i że dziecko jest zdrowe. I
      tak powinnyśmy, moje kochane, myśleć! A moja mama zawsze mi mówi, że bardzo
      ładnie i promiennie wyglądam i że mam super brzuszek wink Ale żebyście nie
      myślały, że mam tak super na każdym polu, to Wam jeszcze napiszę, że babcia
      mojego męża stwierdziła, iż "kobieta w ciąży ma tak zdeformowane ciało, że
      wygląda obrzydliwie". Cóż, są ludzie i ... Trzymajcie się ciepło i miejcie
      głęboko gdzieś innych ludzi i ich wstrętne komentarze.
    • yola13 Re: Komentarze o brzuchu - jak to znosicie? 25.04.07, 15:08
      Jeszcze nie znalazl sie odwazny ktory skomentowalby wyglad mojego brzucha w
      24tc, ale to moze dlatego ze od 6tc ciazy jestem caly czas na zwolnieniu z
      powodu ciazy podwyzszonego ryzyka(na poczatku poronienie zagrazajace),
      wiekszosc dnia leze i odpoczywam, chodze tylko do lekarza i na badania- a to i
      tak jestem zawozona przez meza pod sama przychodnie, a swoja droga byloby co
      komentowac bo przytylam sporo- prawie 14kg, no ale przy lezaco- siedzacym
      trybie zycia trudno jest nie przytyc, jedyny staly kontakt ze swiatem
      zewnetrznym to komputer z dostepem do internetu, choc momentami tez mam ochote
      nim szczelic, jak czytam niektore komentarze CIP-owe(dotyczace roznych tematow)
    • ominika Re: Komentarze o brzuchu - jak to znosicie? 25.04.07, 16:30
      Mam małego fisia na punkcie mojego brzucha - noszę tylko obcisłe, podkreślające
      go ubrania. Jest mi z nim dobrze - i chyba to widzą postronni, bo tylko się
      uśmiechają wink
      • eleonoe Re: Komentarze o brzuchu - jak to znosicie? 26.04.07, 14:58
        ja tez mam niezlego fisia na punkcie mojego brzuszka- nosze same obcisle rzeczy bo uwazam ze jak sie ladnie wyglada to trzeba to eksponowac, a nie ukrywac.poza tym tak jak mowi moj maz kobiety w ciazy sa najpiekniejsze!!ostatnio jednak do szalu doprowadzil mnie babsztyl ktory szedl za mna i mowi: oj nie za obcislo, nie za obcislo? myslalam ze tej krowie zeba wybije ale sie powstrzymalam i powiedzialam tylko " lepiej za obcisło niż za brudno"- dodam ze to sasiadka ktora ma kwiaciarnie na osiedlu wiec sie znamy, brudas z niej niesamowity, smierdzi i nigdy jeszcze nie widzialam jej z umytymi wlosami. dodam jeszcze ze malo przytylam i wszyscy mi mowia jak ladnie wygladam.
Pełna wersja