Witam i pytam :)

23.05.07, 20:25
    • aga1506 Re: Witam i pytam :) 23.05.07, 20:36
      Witamy!!! I czekamy na pytanie??
    • tequilkuk Re: Witam i pytam o luteine.. 23.05.07, 20:40
      Przepraszam, cos poszlo za szybko smile
      Witam sie oficjalnie bo podczytuje juz od jakiegos czasu aczkolwiek w napadach
      bardziej niz regularnie...
      Wlasnie przeszlam drugie poronienie, juz ochlonelam wiec prosze sie nade mna nie
      litowac bo chwilowo tego akurat chyba mam dosc wink Wczoraj bylam na drugim USG,
      okazalo sie ze tym razem "natura poradzila sobie sama" <- cytuje pania doktor.
      Poprzednio dostalam tabletke poronna, tego sie spodziewalam wczoraj, ale okazalo
      sie ze nie bylo potrzeby.
      I teraz pytanie: Mieszkam w Danii i tu jest zupelnie inne podejscie do poronien
      i trudnych ciaz niz w Polsce. Wczoraj dowiedzialam sie ze dopiero po 4
      poronieniu kwalifikuje sie na badania w celu ustalenia przyczyny. Zebralam sie
      za to na odwage i zapytalam o lekarstwa a konkretnie o luteine. I uslszalam co
      nastepuje: dunczycy zaprzestali uzywania luteiny 10 lat bo nie dziala. Nie
      szkodzi ale nie tez nie robi absolutnie nic. Troche mnie to zszokowalo i nie
      wiem co mam teraz myslec.
      Czy znacie moze jakies wiargodne strony gdzie mozna by poczytc wiecej na ten
      temat, bardzo chetnie po angielsku. Moj dunski nie jest jeszcze na odwpowiednim
      poziomie na szukanie tego typu informacji.
      Nie moge uwierzyc ze Polska bylaby az tak do tylu, mysle ze chodzi to raczej o
      kwestie interpretacji wynikow badan ale bardzo chcialabym to zweryfikowac, poki
      co AFAIK wiekszosc panstw zachodnich prezentuje podobne do dunskiego podejscie.
      W czerwcu wybieram sie do lekarza w Polsce i na pewno zapytam go o te rzeczy ale
      moze wczesniej dowiem sie czegos tutaj. Z gory dziekuje za odpwoiedzi,
      Przepraszam jesli kogos zdenerwowalam.
      • polpotworek Re: Witam i pytam o luteine.. 23.05.07, 21:15
        Syntetyczny progesteron moze pomóc utrzymaniu ciązy gdzie ryzyko poronienia nie
        stanowi wada zarodka- na to zadne luteiny nie maja wplywu- ba... podawanie
        progesteronu w takim przypadku w duzych dawkach moze spowodowac ze nie dojdzie
        do poronienia(bo ciąza jest podtrzymywana przez ten hormon) mimo ze zarodek juz
        nie zyje. Zapewne to maja na mysli duńczycy.
        Jednak tutaj w polsce podaje sie progesteron czesto kobietom po dlugich
        staraniach gdyz takie kobiety moga miec wlasnie takie hormonalne zaburzenia.
        Wiele ciąz napewno zostalo w ten sposób odratowanych. Jesli jednak ma dojsc do
        utraty ciązy z przyczyny niezaleznej od progesteronu to niestety tak czy siak
        skonczy sie to albo ciąża obumarlą i lyzeczkowaniem albo poronieniem.
        • tequilkuk Re: Witam i pytam o luteine.. 24.05.07, 13:24
          dzieki za odpowiedz smile Jesli dobrze rozumiem to zeby w takim razie zrezygnowac z
          luteiny powoinny byc zrobione badania ktore wykaza wade zarodka? Przynajmniej w
          moim wypadku nic takiego nie mialo miejsca. Bez badania podanie luteiny jest w
          takim razie bardziej sensowne niz zrezygnowanie z niej bo jesli powodem
          poronienia jest wada zarodka to poronienie i tak nastapi a jesli sa to inne
          powody to luteina moze pomoc? Tymczasem z odpwoiedzi lekarza wynikalo ze w Danii
          w ogole nie podaje sie progesteronu jesli dobrze rozumiem i to mnie wlasnie
          coraz bardziej zastanawia.
          • lilith76 Re: Witam i pytam o luteine.. 24.05.07, 14:16
            Ale co jeśli poronienie jest spowodowane niskim poziomem progesteronu???
            Takie kobiety w Danii są bezdzietne???
            Z tego co się orientuję, to w Polsce już po 2 poronieniach robi się badania.

            Co do popularności Luteiny i Duphastonu w naszym kraju:
            1. Lekarze chodzą na pasku przedstawicieli firm farmaceutycznych. Nigdy nie wiesz, czy dostałaś receptę na lek, bo na prawdę go potrzebujesz, czy dlatego, że lekarz zbiera na wycieczkę.
            2. Polacy to lekomani. Z roku na rok rośnie sprzedaż środków bez recepty. Z tymi na recetpę nie lepiej. Na forum ciążowym zdarzają się często wypowiedzi kobiet w ciąży, że skoro Luteina nie szkodzi, to można ją brać na wszelki wypadek. A ciężarna wyda prawie każde pieniądze, by czuć, że dziecko ma jak najlepiej.
            I tak wariackie koło się nakręca.
            • tequilkuk Re: Witam i pytam o luteine.. 24.05.07, 15:53
              lilith76 napisała:

              > Ale co jeśli poronienie jest spowodowane niskim poziomem progesteronu???
              > Takie kobiety w Danii są bezdzietne???

              Wygalda na to ze do 4 poronienia lekarze uznaja ze cos bylo nie tak z jajiem, na
              poziomie chromosow . Dokaldnie takie wytlumaczenie uslyszalam, oczywiscie pod
              katem ze mam sie nie martwic, to absolutnie nie moja wina, natura, jestem mloda,
              zachodze w ciaze itp... Fakt ze w obu wypadkach USG pokazalo martwa ciaze, moze
              gdyby byl inny wynik to zaporoponowano leczenie? Z tym ze watpie bo na pytanie o
              progesteron uslyszalam wlasnie ze nie stosuja do 10 lat, nie ze nie pomoglo by w
              moim wypadku.


              > Z tego co się orientuję, to w Polsce już po 2 poronieniach robi się badania.

              Z tego co czytam w necie wiele dziewczyn dostaje Luteine juz po pierwszym
              poronieniu, zwlaszcza jesli pojawi sie palmienie.

              > Co do popularności Luteiny i Duphastonu w naszym kraju:
              > 1. Lekarze chodzą na pasku przedstawicieli firm farmaceutycznych. Nigdy nie wie
              > sz, czy dostałaś receptę na lek, bo na prawdę go potrzebujesz, czy dlatego, że
              > lekarz zbiera na wycieczkę.

              Mam podobne przemyslenia czytajac wypowiedzi na forum. Wiekszosc dziewczyn ma
              3-4 wizyty za soba zanim ja ide na pierwsza, na cala ciaze w Danii przewidziane
              sa 3 USG, po jednym na kazdy trymestr.
              Zakladajac ze wiekszosc Polek chodzi prywatnie a to znaczy placi za kazda wizyte
              i za kazde badanie wiec nic dziwnego ze lekarze przyjmuja praktycznie na kazde
              zadanie. Pod tym wzgledem dunski system budzi troche wieksze zaufanie ale tez
              mam watpliwosci bo bardzo jasno widac ze wiele decyzji jest dyktowanych ekonomia
              calego systemu.

              > 2. Polacy to lekomani. Z roku na rok rośnie sprzedaż środków bez recepty. Z tym
              > i na recetpę nie lepiej.

              Fakt, do podobnych wnioskow doszlam sama ogladajac reklamy w Polsce: przewaga
              lekarstw i srodkow do czyszenia wali po oczach. W Danii za to najwiecej reklam
              instytucji finasowych bo to spoleczenstwo konsupmcyjne smile

              > Na forum ciążowym zdarzają się często wypowiedzi kobie
              > t w ciąży, że skoro Luteina nie szkodzi, to można ją brać na wszelki wypadek. A
              > ciężarna wyda prawie każde pieniądze, by czuć, że dziecko ma jak najlepiej.
              > I tak wariackie koło się nakręca.

              Wlasnie nad tym najwiecej sie zastanwiam, a konkretnie chodzi mi o to ze moze
              dunscy lekarze nie doceniaja efektu placebo (Moze sceptyczne Dunki sa na to
              bardziej odporne)? Rozmawialm z przyjaciolka kotra wlasnei w ciazy zagrozonej
              brala prawdopodbnie luteine. To bylo kilka lat temu i ona nie pamieta dokaldnie
              co to bylo ale cytuje: Czulam ze robie co doktor kazal i dzieki temu czulam sie
              lepiej. Ja wiem ze jak zaczal sie 9 tydzien (poprzednio poronilam w 12) to
              zaczelam sie sie naprawde denerwowac a jak zaczelo sie plamienie to prawie
              chodzilam po scianach z nerwow. Mysle ze jakakolwiek pomoc bylaby lepsza niz
              czekanie co sie wydarzy. Jesli rzeczywisicie jest tak ze luteina nie szkodzi a
              nie ma badan ktore jasno stwierdzaja ze problem jest z jajiem to nie podawanie
              luteiny jest troche jak wylewnie dziecka z kapiela?
Pełna wersja