airof
16.06.07, 21:13
Hej dziewczyny, czy są wśród was samotne ciężaróweczki? Jestem w 34 tc niedługo na świat przyjdzie moje maleństwo. Moja córeczka kochana. Kochana miała być przez nas- oboje rodziców.Zaplanowana z premedytacją i z wielkimi miłosnymi staraniami.Niestety jak to w życiu, czasami bywa, żar miłosny mojego eks szybko wysechł. Taki wulkan co wybuchnął, rzucił lawą i usnął na tysiące lat. Jak to wulkany mają pewnie będą jakieś przebudzenia- raz na milion lat... Zostałam sama i trwa to już 3 mce. Mimo,że mieszka kilka przecznic dalej nie było go właśnie tyle. Znacie piosenkę Brodki? Miał być ślub? No właśnie miał...Nie chcę wnikać w szczegóły, ale mimo że jest mi ciężko to, cieszę się,że już nie muszę codziennie z nim walczyć i błagać o cokolwiek (np.ja: Pójdziesz po zakupy?,on: nie lubię być do niczego zmuszany)... no comment.Jestem dzielna i staram się dać mojemu maluszkowi jak najwięcej radości. A wy jak dajecie sobie radę w takich sytuacjach? Pozdrawiam was kochane i pamietajcie lepiej być samemu niż z facetem, który tylko krzyczy,wiecznie śpi i jest uzależniony od rodziców, nie wyobraża sobie mieszkania bez nich i ma dwie lewe ręce...