Samotne ciężaróweczki...

16.06.07, 21:13
Hej dziewczyny, czy są wśród was samotne ciężaróweczki? Jestem w 34 tc niedługo na świat przyjdzie moje maleństwo. Moja córeczka kochana. Kochana miała być przez nas- oboje rodziców.Zaplanowana z premedytacją i z wielkimi miłosnymi staraniami.Niestety jak to w życiu, czasami bywa, żar miłosny mojego eks szybko wysechł. Taki wulkan co wybuchnął, rzucił lawą i usnął na tysiące lat. Jak to wulkany mają pewnie będą jakieś przebudzenia- raz na milion lat... Zostałam sama i trwa to już 3 mce. Mimo,że mieszka kilka przecznic dalej nie było go właśnie tyle. Znacie piosenkę Brodki? Miał być ślub? No właśnie miał...Nie chcę wnikać w szczegóły, ale mimo że jest mi ciężko to, cieszę się,że już nie muszę codziennie z nim walczyć i błagać o cokolwiek (np.ja: Pójdziesz po zakupy?,on: nie lubię być do niczego zmuszany)... no comment.Jestem dzielna i staram się dać mojemu maluszkowi jak najwięcej radości. A wy jak dajecie sobie radę w takich sytuacjach? Pozdrawiam was kochane i pamietajcie lepiej być samemu niż z facetem, który tylko krzyczy,wiecznie śpi i jest uzależniony od rodziców, nie wyobraża sobie mieszkania bez nich i ma dwie lewe ręce...
    • lilka11333 Re: Samotne ciężaróweczki... 16.06.07, 21:19
      Dzielna jesteś! Oby tak dalej, masz racje lepiej bez niz z takim, a nie
      wykluczone ze spotkasz tego jedynego...Twoja córcia napewno bedzie miala full
      milości od ciebie, trzymaj sie cieplo
      • kamamama2 Re: Samotne ciężaróweczki... 16.06.07, 21:27
        Mój mąż był dobrym człowiekiem, najbliższą mi osobą, byliśmy razem przez 13
        lat, 7 lat małżeństwa. Zostawił mnie w 3 miesiącu ciąży z naszym drugim
        chcianym dzieckiem. Pewnie wciąż jestem w szoku, udało mi się nie stracić
        dziecka, urodzę je za 3 tygodnie. Jest mi bardzo, bardzo ciężko i trudno, ale
        mam wspaniałego syna, a już niedługo przytulę córeczkę. On zrezygnował z
        bezwarunkowej i największej miłości dziecka, zrezygnował z rodziny dla
        koleżanki z pracy. Mam nadzieję, że sobie poradzę, chociaz bardzo, bardzo się
        boję, nie mam mamy ani nikogo z rodziny kto mógłby mi pomóc, ale wierzę, że sie
        uda. Musi.
        Tobie też się uda. Dla dzieci i ich uśmiechu warto!
        • airof Re: Samotne ciężaróweczki... 16.06.07, 21:49
          Dzięki dziewczyny!
          Kama ty też się trzymaj, miłość do dziecka zwycieży wszystko, ciągle to sobie powtarzam. Zawsze po burzy wyjdzie słonko...Musimy dac radę.Ja nieraz poduszkę aż wyciskam, ale dla mojego dziecka góry przeniosę.I wierzę,że w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny i nigdy nie jest tak źle, żeby nie było lepiej. z każdego błota się wyjdzie...
        • iw80 Re: Samotne ciężaróweczki... 18.06.07, 17:31
          Chcę Ci tylko powiedzieć, że bardzo Cię podziwiam. Mam nadzieję, że życie ułoży
          się po Twojej myśli i będziesz szczęśliwa. Uważam, że Twój mąż kiedyś zrozumie
          swój błąd. Pewnie teraz przeżywa chwile zauroczenia, które kiedyś prysną jak
          bańka mydlana. Ciężko jest być z jedną osobą przez całe życie i często ma się
          trudne chwile. Ale nic nie zastąpi rodziny. Szczególnie jeśli jest tak jak
          mówisz, że kiedyś byliście blisko razem i było Wam dobrze.
          Trzymaj się i życzę Ci powodzenia w życiu. Jestem pewna, że dasz sobie radę.
          • anecik3 Re: Samotne ciężaróweczki... 29.06.07, 17:32
            ja nie bylam moze samotna "ciezaroweczka",ale mamusia wychowujaca samotnie 6
            miesieczne blizniaki,z dala od rodziny,przyjaciol...moj juz ex maz z dnia na
            dzien nagle nas zostawil,po 11 latach bycia razem,po 9 latach malzenstwa,ktore
            ja uwazalam za szczesliwe...przegralam wtedy z duzo,duzo mlodsza od siebie
            kobieta,strasznie to przezylam,caly swiat wydawal sie mi runac pod stopami...to
            bylo 3,5 roku temu...dalam rade,zylam dla dzieci i dla nich staralam sie miec
            usmiech na twarzy..teraz dziewczynki maja 4 latka,maja nowego tatusia -
            mezczyzne ktory na to miano w 100% zasluguje,bo kocha moje coreczki,troszczy
            sie o nie,bawi sie z nimi i one go uwielbiaja(w czerwcu wyzlam powtornie za maz
            za bardzo dobrego i kochanego mezczyzne),a moj byly maz nie chce i nie
            utrzymuje zadnego kontaktu z dziewczynkami,nie dzwoni,nie pyta sie jak sie
            maja,a juz nawet nie pamietam kiedy je ostatnio widzial..
            badz dobrej mysli,mysl pozytywnie, usmiechaj sie a zobaczysz napewno wszystko
            sie jeszcze ulozy,trzymam za Ciebie mocno kciuki!!!!!
            • anetina ja też w czerwcu wyszłam za mąż - a jak dziewczynk 29.06.07, 17:35
              na twojego męża reagują?
              mówią tata?

              a na ślubie miały jakiś swój udział?
              • anecik3 Re: ja też w czerwcu wyszłam za mąż - a jak dziew 29.06.07, 18:17
                tak moje coreczki mowia na mojego terazniejszego meza :tatus,mojego bylego meza
                nie pamietaja wogole,byly zbyt malutkie kiedy nas opuscil,dla nich moj byly maz
                na zdjeciach to jakis pan i ja ich nie wyprowadzam z bledu,przyjdzie pora ze
                wszytsko im wytlumacze...az sie tego boje bo sa to adoptusie wiec prawda bedzie
                dla nich ciezka,2 razy je ktos odtracil,raz mama biologiczna a drugi raz
                ich "niedoszly tatus" ktory tak bardzo pragnal dzieci,tak bardzo sie cieszyl
                jak sie dowiedzial ze bedziemy je mieli,,,a potem...pojawila sie malolata i
                zwariowal...do tej pory sie dziwie ze tak inteligentny facet,z zasadami
                potrafil sie tak paskudnie i prostacko zachowac...
                przez niego sie nacierpialam dosyc,bo nie mogl miec dzieci i 3 lata bylismy na
                leczeniu,mialam 5 prob in vitor ktore sie nie powiodly...
                teraz mam kochanego meza i bardzo sie ciesze bo udalo mi sie stworzyc corcia
                prawdziwa rodzine ,a moje szczescie jest tym wieksze bo pierwszy raz jest mi
                dane byc w ciazy i przezywac to wszystko

                a dziewczynki oczywiscie ze braly udzial w ceromoni slubnej, niosly koszyczki z
                kwiatuszkami,a potem sypaly nam je pod nogi

                • anetina fajny musi być twój mąż :) 29.06.07, 18:22
                  Mój M. też chce adoptować mojego syna
                  już nazwisko mu zmienił smile

                  u nas Mały niósł poduszeczkę z obrączkami
                  a Mała miała miniaturkę mojego bukietu ślubnego

                  img402.imageshack.us/my.php?image=mywkocielevc3.jpg
                  • anecik3 Re: fajny musi być twój mąż :) 29.06.07, 21:08
                    to wyglada na to ze mialysmy wielkie szczescie smile))
    • monia832 Re: Samotne ciężaróweczki... 16.06.07, 21:49
      Naprawde jestes dzielna .bo musisz prawda?? ale rzeczywiscie to jest chyba
      lepsze niz byc ponizanym i traktowanym jak przedmiot albo nie zauwazanym. Zycze
      ci powodzenia i szczesliwego rozwiazania
    • queen_elizabeth Re: Samotne ciężaróweczki... 18.06.07, 15:59
      Dzielna jesteś. I mądra. Taki facet to tylko byłby jak kolejne dziecko. Po co
      Ci to? Ja też jestem sama. Na razie. Nie wiem co dalej będzie. Ale na pewno jak
      sam nie zmądrzeje, to nie będę go prosić aby był tylko dla zasady. Wolę byc
      samotną, szczęsliwą mamą niż sfrustrowaną, znerwicowaną, ale z chłopem.
      Myślę, że na pewno spotkasz jeszcze faceta, który będzie prawdziwym ojcem dla
      Twojej córeczki. A tamten pseudo-mężczyzna kiedyś jeszcze doceni co stracił...
    • marffa2 Re: Samotne ciężaróweczki... 24.06.07, 16:46
      Tylko podziwiac taka kobietke jak Ty. Nie rozumiem tego Twojego faceta ale
      widocznie tak mialo byc... Ja spotyka sie z ojcem mojej nienarodzonej fasolki
      od czerwca zeszleo roku, ale to takie spotykanie od czasu do czasu az tu nagle
      wyszlo ze jestem w ciazy... nie wiem jak to wszystko sie ulozy ale pewnie
      bedzie tak ze na mi kase przyjedzie od czasu do czasu do malenstwa. Powiedzial
      ze nie chce sie wiazac na stale bo nie chce byc cale zycie nieszczesliwi i to
      mnie tez bardzo zabolalo no ale coz tacy sa faceci. Pozdrawiam
      • airof Re: Samotne ciężaróweczki... 24.06.07, 17:50
        Ty też dasz radę.Kobieta musi mieć swoją godność.Nawet jak przepłacze wiele dni i nocy, to dla swojego maleństwa zrobi wszystko. Wejdź na samodzielną mamę, znajdziesz tam wsparcie tak jak ja. I nie dajmy się omamić, że po ślubie facet się zmieni.Jak jest niedojrzały, to już się nie zmieni i nie liczmy na dojrzenie...Dojrzeć to mogą owoce, nie faceci.Chociaż jak czyta to jakiś porządny facet to chylę czoła.Są tacy?Ciesz się, tylko na zdrowie Ci to wyjdzie.Jeszcze ułożymy sobie życie, zobaczysz.A maluszek to tylko szczęście, a nie koniec świata.Nawet jeśli nasze szczęscie to nieprzespane noce, kupki i płakanie.Pozdrawiam
        • franklin76 Re: Samotne ciężaróweczki... 24.06.07, 19:16
          Co prawda nie jestem tak naprawdę sama, bo jestem mężatką...hehe. Koń by się
          uśmiał.
          Moj małżonek jest jak duże dziecko, wiele wycierpiałam z jego powodu, bo nagle
          okazało się, że to co dla mnie było wartością - tzn. dom, dzieci - dla niego
          było ograniczeniem. Rzucił pracę i wyjechał za granicę szczęścia szukać,
          zostawił mnie samą z chorowitym przedszkolaczkiem, praca, dom, przedszkole, jak
          w kieracie.
          Przyjechał w marcu na chwilę i nawet mi przez myśl nie przeszło, a tu nagle
          okazało sie że jestem znów w ciąży... Początek ciąży był koszmarny - plamienia,
          pusty pecherzyk w 7t, stres, nerwy, samotnosc, zmeczenie i zero szans na
          oddech - trudnio wytłumaczyć 4letniemu dziecku że mama najchetniej przelezalaby
          cały dzień.
          Ciasna kawalerka, dwójka dzieci i mąż który pewnie będzie wpadał od czasu do
          czasu, bo nie wyobraża sobie życia w Polsce sad(
          ale wierzę że będzie dobrze, zawsze marzyłam o dwójce lub trójce dzieci, teraz
          zdecydowałam się że od lipca idę na zwolnienie - najważniejsze są dzieci i
          zdrowie, nie chcę żeby moja starsza cóka zapamiętała przed narodzinami
          rodzeństwa rozdrażnioną i przemęczoną mamę...
          Trzymajcie się dziewczyny! Myślę że istnieją porządni faceci, ale mnie niestety
          trafił sie kolejny dawca nasienia i nazwiska, podszywając się za męża i ojca...
          • airof Re: Samotne ciężaróweczki... 24.06.07, 19:33
            Ja uznałam,że mój eks nie zasługuje na to by dać Maleńkiej nazwisko.Będzie miała moje...
            • franklin76 Re: Samotne ciężaróweczki... 24.06.07, 19:45
              Przynajmniej masz jasną sytuację
              mój chciałby zjeść ciasteczko i mieć nadal ciasteczko,
              poza tym np. mieszkam w jego mieszkaniu i w koncu jest ojcem moich dzieci, wiec
              nie zamierzam burzyc tego ukladu ktory jest, ale nie mam juz zludzen...
              W malzenstwie nauczylam sie matematyki - umiesz liczyc - licz na siebie,
              niestety.
              Ale bez dzieci bylabym nikim - a w koncu dzieki niemu w ogole są...
              Nigdy nie wyobrazalam sobie ze bede wychowywac dzieci sama, a w rzeczywistosci
              tak bedzie. Moze jestem glupia ale mysle ze uda mi sie wychowac dzieci na
              dobrych ludzi. czasem mysle sobie ze to ze maz bedzie daleko i bedzie wpadal
              rozpieszczac dzieci od czasu do czasu moze okazac sie lepsze niz szarpanie sie
              z jego egoizmem na co dzien...
    • anetina ja byłam sama od drugiego miesiąca ciąży 29.06.07, 17:04
      chcieliśmy syna
      ale później eks wywinął numer nie do wybaczenia i kazałam mu się wynosić

      samej jest cieżko
      ale jeśli masz obok siebie osoby, na które możesz liczyć, to będzie dobrze
      pamiętaj, że samej z dzieckiem będzie lepiej, będziecie szczęśliwsze niż to
      męczenie się w tórjkę

      pozdrawiam

      coś - co mnie trzymało:


      Marzyć przestałam,
      bo za bardzo chciałam.
      Czas już zapomnieć o tym, co boli,
      znaleźć lekarstwo, co ból ukoi.
      Wierzyć, że szczęście jeszcze mnie znajdzie,
      kochającą miłość sama odnajdę.
      Będę szczęśliwa, ludziom na przekór
      i rozpaczy zburzę gruby mur.


      Los odbiera nam to, co dobre,
      abyśmy mogli to docenić.
      Doceniając i nie tracąc wiary,
      dostaniemy z powrotem wszystko i to z nawiązką.
      • ania2601 Re: ja byłam sama od drugiego miesiąca ciąży 29.06.07, 17:58
        Ja kilka lat temu poznałam faceta i świat zawirował. Uznałam ze właśnie na
        kogoś takiego czekałam. Było super ale nie za długo. Tuż przed poznaniem mnie
        rzuciła go dziewczyna w której był bardzo zakochany. Okazało się ze ja byłam
        wyłącznie chwilowym "kołem ratunkowym" choć czułam się kochana. Po pewnym week-
        edndzie majowym okazało się ze jestem w ciąży i wtedy sie zaczeło. Dowiedziałam
        sie ze w jego życiu jest ktoś jeszcze.....prosiłam zeby zakończył tę znajomość
        a on na to ze "co będzie jak poronię" ??? W trzcim miesiącu ciąży
        zamieszkaliśmy razem...i było jescze gorzej. Wracał o której chciał ...a ze
        pracował na uczelni więc miał też czas w ciągu dnia...aż do pamiętnego dnia
        kied byłam już na przełomie czwartego miesiąca. Wtdy powiedział tamtej ze
        istnieję ja a do tego jestem w ciązy...najpierw go pogoniała..a wieczorem
        zadzoniła do mnie..powiedziała ze go kocha, on kocha tylko ją a moje dziecką
        >>>gó.. ''''ją obchodzi. Miałam jakieś skurcze...ale zlekcewazyłam to...na
        kolejnej wizycie (20 tydzień ciaży) okazało sie ze płód obumarł......w szpitalu
        powiedził mi ze jeśli liczę na to ze będzie się mną opiekował to sie grubo mylę
        bo teraz to on sobie dopiero ułoży życie....Ozenił sie z tą dziewczyną...Minelt
        pawie cztery lata.
        Jestem w ciązy. Nawet mam na dziaj termin porodu ale chyba to jeszcze potrwa
        kilka dni. Nie wyszłam za mąż a fecet z którym jestem jest zupełnie inny.
        Obserwuję go, zastanawiam się jak sprawdzi się w roli ojca ale tak czy inaczej
        jesteśmy razem.
        Trzymajcie sie dziewczyny !!!!!
        • marffa2 Re: ja byłam sama od drugiego miesiąca ciąży 03.07.07, 17:42
          powodzenia. Mam nadzieje ze i innym sie ulozysmile
        • monia832 Re: ja byłam sama od drugiego miesiąca ciąży 03.07.07, 22:19
          Naprawde wiele przezylas .zyczeszczescia , powodzenia i szczesliwego rozwiazania
    • airof Re: Samotne ciężaróweczki... 29.06.07, 19:09
      Dajecie radę? Ja daję smile i ostatnio mam dużo dobrego humorusmileTo pewnie skrzydła przed porodemsmile
      • marffa2 Re: Samotne ciężaróweczki... 03.07.07, 17:43
        ze mna jest ciezko jestem w trzecim miesiacu i jakos brak mi energii nie mam
        tego kogos bliskiego i to jest to...
        • kasiurek3 Re: Samotne ciężaróweczki... 03.07.07, 22:07
          Trzymaj się, to nie koniec świata. Wiesz gdybym miała mieć takiego syna jak
          twój mąż, to bym go wyskrobała!!! Debil i skórw...syn Brak mi słów!
          Ale trzymajcie się!!
          Jestem z Wami!!! Przyszłe samotne mamy!!!
Pełna wersja