LUTY 2004

    • mopek1 Re: LUTY 2004 29.11.03, 12:10
      Chyba mam ciążowego doła!!!!
      Siedzę sobie przed kompem, Michał w Warszawie, a w kuchni FACHOWIEC robi blat
      (taki bardzo wymyślny z płytek sobie zaplanowaliśmy). Facet z którym wcześniej
      wszystko było uzgodnione doprowadza mnie do SZAŁU!!!!!!!!!!! Wymyśla jakiś
      problem, którego nie da się w żaden sposób rozwiązać tak jak ja bym chciała,
      tylko tak jak on wymyślił, mówię mu wtedy, że muszę to przekonsultować z
      Michałem i dzwonię, Michał prosi go do telefonu, a on wtedy grzecznie potakuje
      i robi tak jak było zaplanowane, NAGLE SIĘ DA!!!!!
      Było tak już trzy razy, jeszcze raz i zacznę na niego wrzeszczeć!!!!!! Woła
      mnie co chwilę, bo czegoś nie wie, jak mu mówię jak ma być to kręci głową, że
      wg niego inaczej byłoby ładniej, jak kategorycznie stwierdzam, że ja chcę
      WŁAŚNIE TAK, to stoi, dalej kręci i wymyśla!!!! Wytłumaczenie mu, że to
      wszystko było przeze mnie i Michała przemyślane i postanowione wcześniej
      graniczy z cudem! No chyba oszaleję !
      Właśnie po raz kolejny byłam w kuchni, delikatnie i najgrzeczniej jak mogłam
      kazałam mu iść do domu i przyjść w poniedziałek jak będzie Michał!
      Znowu wymyślił parę nowości na które się ABSOLUTNIE nie godzę, a wg niego tak
      będzie lepiej.
      No może nawet będzie lepiej, poczekam na Misia, niech mi powie czy to moje
      hormony, czy faktycznie ten gość jest idiotą?
      Kluska nie kopie, ale dokopała mi nocy więc się cieszę, że śpi. Co do wózka to
      z 20000 różnych funkcji wybrałam 3 które są dla mnie najważniejsze i okazało
      się, że żaden nie ma tych trzech naraz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      No chyba dzisiaj to nie mój dzień! Pójdę spać!
      Pocieszcie!!!!!!!!!!!!

      • tjoanna Re: LUTY 2004 29.11.03, 16:19
        Eh Marta, facet pewnie już dawno poszedł - dobrze że wykurzyłaś bufona. Mam
        nadzieję, że teraz się RELAKSUJESZsmile
        Ja też mam nieudany weekend. Oczekiwałam dwóch przyjaciółek z Poznania. No i w
        czwartek przyjechały - obie chore. Jedna nawet nieźle się miała, ale druga
        głową ruszyć nie mogła, więc w końcu poszła do przychodni i usłyszała, że to
        może być ospa albo nawet coś gorszego. Przyjaciółka zaraz wróciła do tego
        Poznania (pogadałyśmy około godziny) i wylądowała w szpitalu.
        Więc po pierwsze strasznie mi szkoda, że nie mogłyśmy się sobą nacieszyć
        (bardzo rzadko się widujemy), druga też wyjechała wcześniej. A po drugie,
        oczywiście strasznie się teraz bojęsad Wiadomo.
        Trzymajcie kciuki, żebym nic nie złapała!
        Marta, tak, będę rodzić w Warszawie, już kiedyś o tym wspominałam. Na Solcu,
        albo Inflandzkiej.
        No to tyle na dzisiaj.
        Bardzo zmartwiona Joanna
        • ida92 Re: LUTY 2004 29.11.03, 17:37
          A my dziś byliśmy pooglądać wózki i mam coraz większego doła, chba jestem za
          wybredna, na nic nie mogę się zdecydować. Pooglądałm Polak Oriona w necie i
          wydawał mi się ok. ale w sklepie przestał mi się podobać, niby fajny niezbyt
          drogi 695 gondola(nosidło) ze spacerówką, na gumowych kołach, ale wydaje mi się
          strasznie ciężki. z kolei ten który podoba mi się bardziej wogóle nie podoba
          się M. ze względu na cenę. I tak w koło, oglądm coś wydaje się fajne a na żywo
          przetaje się mi podobać.
          Byliśmy też zamówić rolety do okien i babeczka w sklepie musiała pomyśleć, ze
          jestem niezrównoważona bo ona coś mówiła a ja 100 razy pytałam o to samo, w
          końcu udało się dojść do wspólnych wniosków tylko, ze ja nie bardzo wiem jakie
          to były wnioski. uncertain/?
          Najchętniej poszłabym na zwolnienie wyspała się i odpoczęła, ale nie wiem jak
          to będzie widziane w firmie. Planuję pójść po macieżyńskim na parę miesięcy
          wychowawczego i nie chcę za szybko się ewakuować z biura, a z drugiej strony
          mam już serdecznie dosyć mojej szefowej i jej wiecznego utyskiwania na problemy
          związane z moją ciążą jakie się przed nią wiosną pojawią. Niestety będzie
          musiała się wreszcie zabrać do roboty.
          Macie racje chyba dziś nie jest dobry dzień, to w takim razie nie będę już nic
          pisać. Edyta i bardzo dziś leniwy Maluszek 30 tydz.
          • mopek1 Re: LUTY 2004 30.11.03, 10:38
            Joasiu!
            Nie martw się, z tego co wiem kontakt z ospą jest groźny tylko w pierwszym
            trymestrze i to wtedy, gdy nigdy nie przechodziłaś ospy. Jeśli przechodziłaś,
            masz przeciwciała, które chronią maleństwo, a poza tym po przejściu ospy i tak
            masz w sobie wirusa tyle, że w formie „nieczynnej”, dlatego właśnie dorośli nie
            chorują na ospę tylko na półpasiec- to taka inna wersja tej choroby. Drugi
            okres kiedy ospa jest niebezpieczna dla ciężarówki to ok. tydzień przed
            porodem, wtedy można dla pewności podać specjalny zastrzyk. Myślę, że te nasze
            tygodnie są w miarę bezpieczne smile)
            Edyta!
            Mam ten sam problem z wózkiem, a mój Michał jak zobaczył ceny Chico
            i „wypasionych” Inglesin to stwierdził, że będzie nosił na rękach smile))))))))
            Dzięki za słowa pociechy i solidarność w kiepskim weekendzie (dalej jakiś
            kiepskisad(((()
            A gdzie reszta lutówek? Czyżby ciężarówki szalały na Andrzejkach????????
            Można sobie wywróżyć płeć, albo precyzyjny termin????
            No czeka na posty "po imprezowe" smile)))

            • jaga2003 Re: LUTY 2004 01.12.03, 11:11
              CZeśc,
              jakie imprezy ?? Nie zmieściłabym się na żadną sad(( Ostatnio byłam na pracowej
              i ok. 23 musiałam się ewakuować w trybie pilny, bo:
              - dym z papierosów (200 osób)
              - tłum, nie mogłam się zmieścić w żadne przejście, a droga do toalety (co 30
              min) wymagała maczety (nawet się rymuje, tak do siebie pasuje smile
              - muzyka b. głośno i dzidzi chciało sięprzyłączyć wyskakując z brzucha.
              Ale poza tym było bardzo miło - jak sobie już towarzystwo podpiło, to starsznie
              każdy chciał mi powiedzieć, jak pięknie wyglądam w tej ciązy i jaka się teraz
              zrobiłam miła. Nawet chcieli sobie robić ze mną zdjęcia - uciekłam, bo nie
              jestem jakimś owczarkiem podhalańskim (chociaż trochę kasy by się przydało smile)
              Generalnie usilnie w weekend zwalczałam doły - ale jak Was czytam, to chyba
              WSZYSTKIE w 7 miesiącu to przechodzimy!! Pewnie nasze dzidziusie uciskają na
              pompkę z endorfiną.
              Pomogło mi kino - polecam świetny film "To wszystko miłość" (nie pamiętam
              dokładnie, bo otępiałam, ogólnie z Hugh Grantem). Uśmiałam się bardzo, duuuużo
              o miłości, faceci też się śmieją, w brzuchu spokój. REWELACJA!!
              pozdrawiam, może w tym tygodniu jakoś będzie nam lepiej,
              jaga


              • dula5 Re: LUTY 2004 01.12.03, 12:10
                Cześć Mamusie!
                Czytuję to forum dość często, ale pisłam chyba pare miesięcy temu więc
                postanowiłam, że się odezwę. Jestem w 29 tygodniu i coraz częściej mnie kusi
                pójśc na zwolnienie, ale może wytrzymam do lutego. Chciałabym mieć troche
                więcej czasu na skoncentrowanie się na dziecku, a tak rano biegiem do pracy ,
                wracam po 18 więc już na nic nie mam siły, a jeszcze często trzeba coś
                załatwić, posprzatać bo to święta za pasem... co zrobić.
                Mam zamiar kupić troche rzeczy dla dziecka w tym miesiącu zanim podatek
                podniosą, czy macie jakąs listę na tzw. wyprawkę, bo obawiam się, że o połowie
                ważnych rzeczy zapomnę.
                Mi doły trochę już minęły, do około 5 miesiąca miałam straszne nastroje,
                głównie w temecie "jak sobie z dzieckiem poradzimy i jak zmieni ię nasze życie
                na gorsze" ale juz mi na szczęście minęło i teraz nie mogę sie lutego doczekać.
                Życzę wam dobrych humorów i zdrówka
                Dula
                • ida92 Re: LUTY 2004 01.12.03, 17:55
                  Cześć! Na "To właśnie miłość" też byłam filmek faktycznie cudownei słodki i
                  świąteczny, popłakałam sobie, bo się teraz bardzo szybko wzruszam, poryczałąm
                  się też.... ze śmiechu. Bardzo ładny już dawno mi się, żaden film nie podobał,
                  chyba, że to kwestia otępienia ciążowego, a film jest denny? wink))))))) Chba
                  nie, bo wyjątkowo mój mąż też dobrze się bawił (jak go zabrałam na Harrego
                  Pottera to spał i nawet pochrapywał momentami).
                  Na imprezce to ja już dawno nie byłam, może się starzeję?, ale szykuje mi się
                  bardzo miła sobota, przyjadą do nas kumple M. ze studiów. Scenariusz znacie?
                  big_grin. Będzie fajnie...
                  Listę wyprawki ściagnij z forum jest jedna kompletna gdzieś, ale nie pamietam
                  gdzie. Ja kupuję po sztuce, od czasu do czasu a to skarpetki, kaftanik ,
                  spiochy i mam już całkiem przyzwoity zestaw. I to trochę mnie martwi, bo ja tak
                  lubię kupować te szmatki. Jak myślicie jak bardzo mogą pójść w górę ceny po
                  Nowym Roku? Jeśli teraz cena wózka, który mi się podoba spędza mi sen z powiek,
                  nie mówiąć o M. (też zadeklarował noszenie maluszka, zamiast kupna wóżka) to co
                  będzie potem. echhh. Moze tak drewnianybig_grinDDDDDDDD.
                  Pozdrawiam. Edyta i Maciopek 30 tydz.
                  • tjoanna Re: LUTY 2004 01.12.03, 19:08
                    No właśnie, jak to jest z tymi wózkami? Oglądałam tylko raz, w Smyku, i bardzo
                    mi się podobały wózki ok.500 zł czyli niedrogie (chyba polskie). Pewnie nie ma
                    się co łudzić co do jakości?
                    • ida92 Re: LUTY 2004 01.12.03, 20:43
                      Nam np. bardzo podobał się w necie Orion Pollaka, ale w hurtowni okazało się,
                      że jest strasznie ciężki i w tym momencie przestał mi się osobiście podobać bo
                      przecież często będziemy chodzić na spacer bez Taty-Dzwigacza i Pchacza, który
                      chyba nie bierze tego pod uwagę wink).
    • mutant Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 02.12.03, 17:55
      Z przykrością (ale i nadzieją) powiadamiam wszystkie zainteresowane czy
      zaniepokojone forumowiczki, że założycielka wątku LUTY 2004 - Magda "Mutantowa"
      leży na patologii ciąży na Karowej w W-wie - i najprawdopodobniej będzie
      niestety mamą grudniową, góra styczniową...
      Liczę że Magda porozmawia wkrótce z Wami na "emama" czy "karmieniu piersią",
      ale na "w oczekiwaniu" to już chyba dopiero następnym razem.
      Pozdrowienia dla forumowiczek (i forumowiczów)
      Paweł - mąż Magdy
      • tjoanna Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 02.12.03, 18:38
        Ojejej! Pawle, trzymam kciuki, żeby była styczniową, a najbardziej, żeby
        dzieciątko dobrze się miało...
        A co z operacją serduszka? Będzie w Warszawie? Karowa to dobry szpital, na
        pewno są w dobrych rękach.
        Aż nie wiem, co powiedzieć, ale będę o Was myślała. A Ty odezwij się od czasu
        do czasu z wieściami, dobrze?
        Joanna
      • malwes Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 02.12.03, 19:40
        Pawle,
        Ucałuj żonę. Wszystko będzie dobrze!
        Z patologią ciąży na Karowej to ja się znam b.dobrze... byłam tam kilka
        miesięcy w mojej obecnej ciąży. Jeżeli żona leży na Patologii Ciąży I to tam
        pracuje moja gin prowadząca dr Kasia Więch. Wspaniały lekarz - polecam. Możecie
        się do niej zwracać z wszystkimi problemami. Będę w czwartek na wizycie u niej,
        to podpytam, jeśli można, co i jak. Ordynatorem jest tam dr Szczecina. Bywa
        nerwowy ale to świetny lekarz. Jeżeli Magda leży na PC II, to tam chyba
        ordynatorem jest ciągle dr Teliga-Czajkowska. Też wspaniały lekarz, to jest
        żona Kierownika Szpitala, prof. Czajkowskiego - możecie czuć się pod dobrą
        opieką!!!! Z maluszkiem na tym etapie ciąży poradzą sobie w razie czegoś bardzo
        dobrze. Niech się tylko żona nie denerwuje i jeśli leży plackiem niech krzyczy
        żeby położne wynosiły baseny po 18.00 bo z tym bywa różnie. Zadne tłumaczenia o
        serwisie sprzątającym!
        Trzymajcie się! Wszystko się uda.

        Informuj nas Pawle, co z żoną i maleństwem na bierząco.

        Małgosia
      • morsk2 Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 02.12.03, 20:20
        O kurczę, trzymam kciuki, żeby Maluch był jednak z rocznika 2004!
        Dziewczyny! Skoro mamy już, niestety, kandydatkę na pierwszą mamusię, która
        następna? Pytam z przekąsem, bo właśnie się dowiedziałam, że skraca mi się
        szyjkasad(( Mojemu Maluszkowi chyba też się już nudzi w brzuszku...
        • malwes Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 02.12.03, 21:00
          Hej Morsku...
          Idę w czwartek do gina i mam trochę nadziei, że to jednak nie będę ja... choć
          zastrzyki na wcześniejszy rozwój płucek to juz dostałam miesiąc temu...
          Ile ma twoje szyjka teraz? Coś ci dali na to - No-spę, fenoterol?
          Gosia
          • morsk2 Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 04.12.03, 11:21
            Cześć Gosiu,
            Z tą szyjką jest jakaś dziwna sprawa - nic nie bolało, żadnych skurczów nie
            zauważyłam a tu nagle komunikat, że szyjka się znacznie skróciła. Mam brać
            Scopolan jak będzie bolało. Ale nie boli. To chyba dobrze?
            Monika
            • malwes Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 04.12.03, 12:25
              Moniko,
              To nie jest takie dziwne. Mnie to zawsze najbardziej martwiło... wszyscy
              lekarze mi mówili, że skracanie szyjki daje takie a takie objawy (zwiększony
              sluz, skurcze w połączeniu z bólami krzyżowymi, brunatne plamienia) a większość
              dziewczyn, które miały taki problem, nie miała żadnych objawów...
              Chociaż pocieszające jest to, że skracanie szyjki a rozwierania się jej nie
              musi iść ze sobą w parze. Skracać nam się chyba wszystkim zacznie, bo to się
              podobno dzieje w IIIt, gorzej jak się zacznie rozwierać. Jak nie zapomnę to
              zapytam o to moją gin dziś na wizycie.
              Ja natomiast wczoraj odebrałam wyniki badań lab. i w teście na glukozę 50g
              zobaczyłam po obciążeniu 149 jedn. Obok mam napisane, że w normie bo norma jest
              160 (wydaje się logiczne bo 110 max na czczo plus 50 wypite) ale wiem, że
              niektórzy już od 142 podejrzewają cukrzycę. Tyle, że ja miałam krew braną z
              żyły a gdzieś słyszałam, że 140 to norma ale przy pomiarach glukometrem. Choć
              nie wiem jaka miałaby być różnica? To krew i to krew.
              Może się dowiem czegoś więcej o Magdzie jeśli leży na oddziale mojej gin. Mam
              nadzieję, że uda się wyczekać choć jeszcze parę dni, tydzień...
              No i ciekawe jak tam moja szyjka?
              Scopolan ja też czasem biorę. Mnie też pobolewa brzuch ale od pierwszych dni
              ciąży i na razie te bóle nie szły w parze z żadnymi innymi atrakcjami.
              Pozdrawiam,
              Gosia i Szymon.
      • jaga2003 Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 03.12.03, 09:03
        Też się przyłączam do trzymania kciuków, żeby to był jednak styczeń.
        I bardzo mi przykro, że tak Was los doświadcza... Z postów wynika, że Karowa to
        dobry szpital, więc chociaż tyle szczęścia w nieszczęściu.
        Przekaż koniecznie Magdzie, że wszystkie o niej myślimy i żeby dalej była taka
        dzielna. I Ty oczywiście też smile)
        Pozdrawiam,
        jaga
        • magdalena_76 Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 03.12.03, 09:48
          O mój Boże, strasznie się zmartwiłam
          trzymajcie się dzielnie i tuczcie Kubusia żeby był silny
          Jesteśmy wszystkie bardzo blisko Was!!!!!!!!
          Pozdrowienia z mglistego Krakowa
          Magda
      • agika Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 03.12.03, 11:34
        Pawel, trzymajcie sie z Magda, zycze Wam duzo sily i Waszemu maluszkowi tez.
        Najwazniejsze teraz to spokoj i dobra opieka medyczna , a taka , jak wynika z
        postow macie na Karowej. Trzymam kciuki !
        Agika

        PS sprobujecie porozmawiac z Kubusiem , zeby posiedzial jeszcze troche w
        ciepelku. Moze zrozumie..
        • amatylda Re: LUTY 2004 09.12.03, 23:07
          Cześć mamusie (i tatusie wink

          Jestem dzis w dobrym humorze, bo byliśmy zobaczyć "co u Młodego słychać" czyli
          na USG. Młody już ułożył się jak trzeba, czyli leży główką w dół i twarzą do
          mojego kręgosłupa i pan doktor powiedział, że już tak pozostanie, więc cieszymy
          się, że chłopak się już przygotował wink

          Mierzy ok 44 centymetrów i waży 2025 g. Pan doktor powiedział, że jest duży i
          jeśli go donoszę, to urodzi się duży i grubiutki. Średnio wyszło mu, że
          powinnam urodzić najpóźniej 29.01.2004 a nie jak twierdzi mój Gin 10.02.2004.
          Zobaczymy więc czy będę lutową mamą wink Według rozmiarów głowy i tułowia to
          wyszło mu nawet 20.01.04. Strasznie się cieszę, że to już tak niedługo!!!! Ale
          fajnie! Wszystko poza tym jest b. dobrze, wszystko prawidłowo, serce
          wykształcone z czterema jamami i zastawką. Wyszliśmy tacy szczęśliwi, jak na
          skrzydłach. No oczywiście młody ma dla nas niespodziankę, bo nie chciał pokazać
          twarzy. Schował ją odwracając w głąb mojego tułowia i nawet jak p. dr popukał
          mu dość mocno obok głowy to udawał, że go nie ma. ;-( No ale do stycznia czy
          nawet lutego wytrzymam z tą jedna niewiadomą wink

          U mnie było to 4 USG i nastawiam się, że ostatnie, zwłaszcza, że się już
          odwrócił więc nie ma sensu potem zaglądać. Normalnie miałabym pewnie
          tradycyjnie 3 USG ale ja pierwsze miałam w 9 tygodniu, robione u mnie w
          przychodni na takim biednym sprzęcie, gdzie nie było końcówki dopochwowej i
          pani sprawdzała mi przez brzuch, jak to się robi w dalszych USG. Powiedziała
          nam, że zarodek jest, ale niestety serce nie bije. ;-( Potem powiedziała, gdzie
          się zgłosić, żeby to jeszcze dokładniej zbadać i jeśli okaże się, że zarodek
          nie żyje już a mój organizm nie wiedzieć czemu się go nie pozbył, gdzie się
          zgłosić, żeby usunąć. Oczywiście poryczałam się, mój mąż usiadł, bo mu się
          słabo zrobiło... Pani dr już chciała wyłaczyć maszynę ale jeszcze tak lekko
          dotknęła mojego brzucha i nagle stwierdziła, że widac jednak serce bijące...
          I "ojej, dobrze, że zobaczyłam, bo bym państwu nagadała". (A przed chwilą
          dokładnie już przecież nagadała!!) Okazało się, że to tylko niedoskonałość
          sprzętu ale my z moim mężem byliśmy już wystraszeni, wkurzeni no i zdołowani.
          Nagadałam mojemu Ginowi (który jest jednocześnie kierownikiem przychodni) na tę
          babę, no i on powiedział, że rozumie nasze nerwy i że wyśle mnie jeszcze raz na
          USG w 12 tygodniu, żebyśmy się uspokoili.

          Więc w 12 tygodniu miałam drugie USG, no i już było ok - chociaż znów z tą samą
          babą i z początku nie chciałam wchodzić jak ją zobaczyłam. Potem byliśmy w 21.
          tyg na takim fachowym i nagraliśmy sobie i dziś czyli w 32. tyg znów byliśmy na
          tym fachowym, zakładając, że to będzie ostatnie, więc chcemy porządnie. Jak mam
          takie nerwy znów przez babę przeżyć, to dziękuję uprzejmie. A tak przynajmniej
          jestem pewna, że wszystko ok i jestem spokojna. wink

          Na to konto wypiłam przed chwilą pół szklaneczki piwka - żeby to uczcić wink
          Wiem, wiem, nie powinnam rozpijać małego. wink

          Napisałam Wam, że wszystko u nas dobrze dobrze, bo po pierwsze rozpiera mnie
          energia i radość, a poza tym "ku pokrzepieniu serc" jak to się mówi. Bo ja
          ciągle wierzę, że u nas wszystkich wszystko będzie dobrze i będziemy
          szcześliwymi mamusiami i tatusiami, patrzącymi na nasze pociechy ze łzami (z
          radości i szczęścia tylko!!!) w oczach.
          Uśmiecham się do Was radośnie
          Ania (z Oskarkiem)
      • mopek1 Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 03.12.03, 15:00
        Trzymam kciuki!
        Dzwoniłam dzisiaj do Magdy, jest BAAAAAAAAAARDZO DZIELNA!
        Dziewczyny ogłaszam, że rocznik 2004 jest obowiązkowy!
        Nie wygłupiajcie się z tym grudniem!!!!!!!!
        • jaga2003 Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 03.12.03, 16:42
          Przekaż jej gorące pozdrowienia i że cały Kraków trzyma za nią kciuki smile))
          Może jeszcze Zyta się odezwie - one chyba mieszkają blisko siebie w Stargardzie.
          Jak wszystkie połączymy nasze dobre myśli, to musi się udać smile))
          jaga
          • ida92 Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 03.12.03, 17:09
            Trzymam kciuki z całej siły, coby maluszki dały sobie na wstrzymanie i nie
            wygłupiały się z tym 2003 rokiem. 2004 to taka fajna data, na wyprowadzkę.
            Musi być dobrze bo nie mozę być lepiej. Madzia dbaj o siebie.
            Edyta
            • zyt Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 04.12.03, 21:55
              No a ja dowiedziałam się o Magdzie dopiero dzisiaj od położnej z naszego
              szpitala.Paweł ty się trzymaj,pewnie jesteś tam znią.Nie mam do niej żadnego
              kontaktu więc pewnie dziewczyny z W-wy szybciej się dowiedzą o nią .Ja nie
              jestem w stanie nic powiedzieć siedzę i myślę o niej i dzidziusiu.Nawet pisać
              mi się nie chce.
              Pozdrawiam Zyta.
              Mam nadzieję że będzie dobrze.
              • malwes Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 04.12.03, 22:22
                Witajcie,
                Widziałam się dzisiaj z moją gin. Magda (o ile ta sama bo nie znam nazwiska)
                leży u niej na oddziale i jest ogromna szansa, że mały człowieczek nie będzie
                wcześniakiem. Z serduszkiem pewnie nie będzie łatwo ale rokowania w takich
                przypadkach i w dzisiejszych czasach są dobre! Jeszcze nie wiadomo, czy zajmie
                się tym W-wa czy Kraków.
                Jeśli któraś z was ma kontakt telef. z Magdą, zapytajcie czy nie miałaby ochoty
                porozmawiać ze mną. Może nie przydam się zbytnio a może zechce pogadać z kimś,
                kto spędził na tym odziale miesiące i zna zarówno lekarzy jak i atmosferę. W
                każdym razie służę pomocą.
                Strasznie żałuję, że jestem niechodząca bo mogłabym ją odwiedzić. Trzymam
                kciuki za Madzię i Skrzata.
                Gosia
                • magdalena_76 Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 05.12.03, 10:19
                  Cześć
                  słuchajcie - bo nie wiem czy wiecie - jeżeli któraś z nas dzwoni po karetkę
                  (obojętne czy w tej chwili, czy rodząc, najważniejsze jest hasło "ciąża") to
                  oni mają obowiązek przyjechać do nas w pierwszej kolejności, nieważne, jakie
                  inne wezwania mają równocześnie.
                  Informacja wiarygodna - od 2 lekarzy z pogotowia.
                  Tak tylko napisałam, ale mam nadzieję, że żadna z nas nie będzie musiała
                  korzystać z takiego środka transportu z żadnego powodu...
                  Pozdr.
                  Magda
                  • jaga2003 Re: LUTY 2004 - ale mi się sniło.... 05.12.03, 12:49
                    Witam!
                    Wszystkie jesteśmy myślami z Magdą, ale nie mogę się powstrzymać, żeby Wam nie
                    napisac, co mi się dzisiaj śniło.
                    Otóz moje cud-dzieciątko wyciągnęło do mnie rączkę z brzucha... Taką rączkę jak
                    miał ET - chudziutką i wąziutką. Potem schowało a w brzuchu została mi
                    dziura... A właściwie dwie, bo wyciągnęlo dwa razy...
                    Po dogłębnej analizie doszłam do wniosku, że śniło mi się tak, bo:
                    - wczoraj wyczułam dłonią na brzuchu pierwszy raz stopkę (taki twardy bąbel,
                    super uczucie ale nowe, więc pewnie gdzieś mi się zapisało w głowie)
                    - cały czas myślę o tym zdjęciu - pamiętacie, w czasie operacji płodu dziecko
                    złapało chirurga za palec, tego się nie da zapomnieć.
                    - wczoraj było archiwum x (ale nie o ufo, więc może to nie to...)
                    Brrr, cały czas jestem trochę zszokowana, zwłaszcza że już dawno nie miałam
                    tych b. realnych ciązowych snów.
                    Pozdrawiam Was serdecznie
                    jaga

                    • tjoanna Re: LUTY 2004 - ale mi się sniło.... 05.12.03, 15:24
                      Widziałam to zdjęcie. Faktycznie wstrząsające i od razu mi się z Twoim snem
                      skojarzyło. Ja mam ostatnio bardzo żywe sny - kolorowe i realistyczne - ale
                      dzieciątko jakoś mi się nie śni...
                      A stópki od jakogoś czasu wyczuwam i to jest cudownesmile
                      Jeśli ktoś ma tel. do Magdy, może poda go tutaj? Ja mieszkam pod Warszawą, może
                      mogłabym ją odwiedzić...
                      Pozdrawiam Was serdecznie!
                      Joanna
                      • malwes Re: LUTY 2004 - ale mi się sniło.... 05.12.03, 15:48
                        Ja też widziałam to zdjęcie. Straszne i piękne. Taka maleńka łapka.
                        Stópki są super. Ja czasami "widzę" całego maluszka... Leży dokładnie po skosie
                        i wyraźnie widać gdzie główka, gdzie stópki. Stópki uwielbaiją sprawdzać, czy
                        nie da się przesunąć moich żeber. Boli ale super uczucie.
                        Kiedyś zastanawiałam się, czy na pewno bóle "chyba szyjki" jakie miewam, to
                        sprawa harców maluszka... i wczoraj przy badaniu gin. moja pociecha "pokopała"
                        po paluszkach panią gin aż ta się zaczęła śmiać. (w zasadzie poboksowała - bo
                        rączkami tak tłucze, mały wojownik) No i moje obawy się rozwiały....

                        Na www.dlazdrowia.pl jest już trzeci, ostatni film z porodów uczestniczek. Tym
                        razem siłami natury. Zabawne tylko to, że lekarze i mama spodziewali się
                        chłopca a urodziła się dziewczynka! Musimy dla Szymona wymyśleć jakieś żeńskie
                        imię, tak na wszelki wypadek wink))

                        Kupujecie już ciuszki? W jakim rozmiarze? Puściłam kilka wątków na forum w tym
                        temacie ale najwięcej mam odpisało mi na "niemowlaku". Przeczytajcie i
                        powiedzcie co o tym myślicie.

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=9445182&a=9491613
                        A z mniej radosnych wieści to wyszła mi glukoza 149 po obciążeniu 50g - choć
                        próbka była z żyły a nie "z glukometra" i norma jest 160 ale moja gin na
                        wszelki wypadek kazała zrobić OGTT czyli 75g.
                        Mam cichą nadzieję, że to tylko moje soczki z kartonu bo glukoza na czczo dużo
                        poniżej minimum no i zero glukozy w moczu... ale troche się boję.

                        Gosia i 31 tyg Szymon
    • mopek1 Re: LUTY 2004 06.12.03, 09:54
      Właśnie dostałam sms od Magdy z prośbą, żeby nie udostępniać w necie jej
      komórki smile)))
      Ale napisała też, że mąż jej drukuje nasz wątek i to jej poprawia humor!
      Zwracam się więc z apelem o WIĘCEJ postów!!!!!!!! Niech ma co drukować!!!!!
      Co wam przyniósł Mikołaj?
      Bo ja dostałam balsam Biothermu na rezstępy na piersiach, takie mi się paskudne
      zrobiły i w chwilach „doła” prawie płakałam, że już będę paskuda! To się mój
      biedny chłop zrujnował i zainwestował w samopoczucie żony smile)))))) Nie wiem czy
      pomoże, bo jak nie mam „doła” to jestem realistką i wiem, że co ma być to
      będzie sad(((( Ale ładnie pachnie, fajnie się wchłania i poprawia nastrój!

      • malwes Re: LUTY 2004 06.12.03, 13:17
        Witaj Mopku!
        No pewnie, że udostępnianie czyjegokolwiek numeru telefonu w necie nie jest
        dobrym pomysłem. Myślę, że większość mam zainteresowanych kontaktem z Madzią, a
        przynajmniej ja, miała na mysli udostępnienie na priv telefonu do siebie, żeby
        Magda mogła się skontaktować jeśli poczuje taką potrzebę.
        Mam nadzieję, że Madzia, Paweł i Maleństwo trzymają się dzielnie. Mpgłaby tylko
        ta zima nadchodzić jakoś bardziej słonecznie, bo to co widzę za oknem nie
        nastraja optymistycznie...
        Mnie Mikołaj zwykle nie przynosi nic szczególnego 6go grudnia (zwykle bardziej
        szaleje przy okazji Wigilii) ale wczoraj wieczorem, z takim małym
        wyprzedzeniem, przyniósł do domu taki zielony, welurowy komplecik (śpioszki,
        kaftanik i czapeczka) w rozmiarze 56 i malutkie rękawiczki... Pierwsze takie
        malutkie ubranko, jakie się pojawiło u nas na półce.

        Nie martw się rozstępami. Po oględzinach siostry i kilku koleżanek doszłam do
        wniosku, że rozstępy ciążowe szybciej bledną i mniej je widać niż
        te "nabawione" z innych powodów. Nie wiem dlaczego tak jest. Ja mam na pupci
        trochę takich "spadów z dzieciństwa" i je widać a dwie malutkie "ciążowe
        kreseczki", które mi się zrobiły z boku biodra, na tych starszych rozstępikach
        jak na razie ładnie bledną pod wpływem Vichywink))
        Pozdrawiam gorąco,
        Gosia i Szymon (31 tyg)
        • ida92 Re: LUTY 2004 06.12.03, 19:12
          Hi Mikołaj był bo byliśmy bbbbb. grzeczni wink))), ale jak zwykle od kliku lat
          przyniósł tylko słodycze symbolicznie, ale obiecał zaszaleć jak co roku
          w Wigilię, przyniósł też coś co nie było prezentem ani dla M. ani dla mnie
          zatem domyślamy się, że był to prezent dla kogoś "pośrednio" obecnego wink))))).
          Moje rozstępy na biuście zrobiły się w takim miejsc, że właściwie prawa tam
          nie miały się zrobić no ale są i już i bledną to fakt pod wpływem Vichy. Mam
          nadzieję, ze znikną wraz ze zbędnymi kilogramami, albo przestaną być widoczne,
          ale to jeszcze przed nami.
          Pozdrowka. Edyta
          • malwes Re: LUTY 2004 06.12.03, 20:06
            Joasiu?
            Jak tam twoja cholestaza?????
            Ja zrobiłam badania w kierunku bilirubiny i transaminazów ALAT i ASPAT i wyszło
            ok (ubiegły czwartek) - ale od dwóch dni "chochram" się okropnie. Nie mam
            wysypki ani nic w tym stylu. Może mam na coś alergię???
            Albo paranoja mnie tak swędzi....
            Asiu, jeśli dobrze zrozumiałam, to ty mieszkasz w W-wie? Może gdzieś się już
            widziałyśmywink ?
            • tjoanna Re: LUTY 2004 - do Gosi 06.12.03, 20:48
              Gosiu, dzięki za troskę! Moja cholestaza nijak. Wyniki wciąż lekko podwyższone,
              ale raz mnie swędzi, raz nie. Lekarz twierdzi, że jak tak dalej pójdzie, wyśle
              mnie po prostu do szpiala na jakieś szczegółowsze badania, bo wciąż "coś mu się
              nie podoba". Teraz kazał zrobić jeszcze jakieś badania na tarczycę. Ech, nie
              wiem. Ale dziecko chyba dobrze się ma, bo mnie dziarsko po pęcherzu boksujewink
              W samej Warszawie mieszkać będę w lutym. Ale teraz dość często tam bywam, więc
              może gdzieś tam się widziałyśmysmile
              Jeśli chodzi o Twoje swędzenie, to mam nadzieję, że to faktycznie paranojawink)
              Mój mąż twierdzi, że w ciąży się zrobiłam nieco hipochondryczna, ale chyba nie
              tylko ja...
              Pozdrawiam!
              • malwes Re: LUTY 2004 - do Gosi 06.12.03, 21:18
                Joasiu,
                Czytałaś może ten artykuł?

                www.borgis.pl/czytelnia/nm_ginekolo/34.php

                Jest dość ciekawy jeśli chodzi o objawy i normy wyników tyle, że autorka
                pomyliła wskaźnik de Ritisa: jest ASPAT do ALAT a nie tak jak napisała.
                Jakie badania zlecił ci lekarz?
                Bilirubina, transaminazy ASPAT i ALAT, fosfataza zasadowa AP i kwasy żółciowe
                (cholowy i chenodezoksycholowy)?
                Ja zrobiłam tylko trzy pierwsze badania, tzn. bil., ASPAT i ALAT.

                Z paranoją to jest tak: szlag mnie dzisiaj trafił jak znowu doczytałam się na
                forum o jakichś potwornych wypadkach na skutek błędów lekarzy, niedopatrzonych
                infekcjach, itp. Jest to wszystko straszne i trudno się tym nie przejmować. Z
                drugiej strony, pierwszy raz w życiu, poczułam żal do tych dziewcząt, które o
                tym piszą. Wiem, że z jednej strony chcą się wyżalić i przestrzec inne mamy a z
                drugiej...o tym, że lekarzom nie można ufać bezgrnicznie to wszyscy wiemy,
                o "wypadkach przy pracy" też, o różnych nieszcześliwych i niezawinionych
                przypadkach też... ale takie posty sprawiają, że człowiek dostaje głupawki,
                denerwuje się dwa razy mocniej niż powinien, itp. Sama nie wiem - pewnie głupio
                myślę i pewnie niesprawiedliwie... ale denerwowanie innych oczekujących na
                maleństwo nie jest chyba najlepszym pomysłem. Wiem, że najlepsze wyjście
                to "nie chcesz to nie czytaj" ale czasami tytuł wątku nie sugeruje treści.
                Chyba dopadło mnie zmęczenie...
                Pozdrawiam.
                • malwes Re: LUTY 2004 08.12.03, 09:23
                  Puk...puk... Ktoś wie jak tam Madzia?
                  Ładna zima nam się szykuje...? Niby to już pora, bo grudzień ale mnie się
                  ciągle marzy taki "cieplutki", puchaty, srebrno-biały czysty śnieg, gwiaździste
                  niebo i dzwoneczki sań w oddali... (tylko skąd te dzwoneczki w mieście...?)

                  Siedzę sobie w cieplutkim domku i chyba po raz pierwszy od 7 m-cy nie tęsnię
                  ani troszkę za pracą. W domciu ciepło, przytulnie, humor mi się
                  poprawił.Dzidzius w nocy rozrabiał a teraz śpi... Dobrze, że nie trzeba nigdzie
                  pędzić w taką pogodę.

                  Pozdrawiam cieplutko wszystkie Mamusie, te w pracy i te pod pierzynkami i
                  wszystkich Małych Mieszkańców Brzuszków.
                  Gosia i Szymon (31tyg)
                  • aniutekm Re: LUTY 2004 08.12.03, 10:11
                    Cześć Dziewczyny!!smile
                    Też jestem lutową mamusiąsmile Od niedawna śledzę ten watek i baaaaaardzo mi sie
                    podoba. Wydajecie sie bardzo zżyte i zaprzyjaźnionesmileJak dotąd nie pisałam....
                    Ale dziś mam jakiś "melancholijny" nastrój i postanowiłam coś napisać. Jak na
                    razie jestem mamusia pracującą, choć w taką pogodę jak napisała Gosia to
                    najlepiej posiedzieć w cieplutkim domku.
                    Pozdrawiam serdecznie wszystkie Mamusie i Maluszków. Trzymam kciuki za Madzię
                    (tak na marginesie jeżeli moje dzidzi okaże sie dziewczynką to będzie miało tak
                    na imiesmilesmile Życze powodzenia!!
                    Ania i 30 tyg maleństwosmile
                    • agika Re: LUTY 2004 08.12.03, 11:41
                      hej, hej
                      ojj , jak mi dzisiaj ciezko bylo wyjsc do pracy, w koncu pocieszylam sie , ze
                      juz tylko 1, max 2 tygodnie i bede miala czas tylko dla Malego i siebie. Jak
                      fajnie... A w ogole jakas chandra mnie dopadla w zeszlym tygodniu i na nic nie
                      mialam sily - nawet Maly jakby wyczul , ze cos nie tak , i byl wyjatkowo
                      spokojny (tzn nie wchodzil w zebra).
                      Czy Wasze dziecie sie rozpycha ??
                      Bo moje czasami strasznie, mam wrazenie ze bardzo mu ciasno - wystaje wtedy z
                      brzucha twarda bula i przesuwa sie powoli, ostatnio nawet dwie, po obu
                      stronach - ciekawe czy ulozyl sie poziomo, czy to stopki. Jutro ide na USG i
                      wszystko sobie obejrze smile
                      No i czasami wydaje mi sie ze ma czkawke, albo cos innego , w kazdym razie cos
                      mi "pyka" w brzuchu - tak przez kilka minut .

                      pozdrowionka , Agika i 32 tyg Maly
                      • tjoanna Re: LUTY 2004 08.12.03, 15:23
                        Też mi dziś sennie i leniwie... Siedzę przed kompem i objadam się ciastkami i
                        czekoladą - nie w moim stylu, ale tak miłowink no i jestem usprawiedliwiona:
                        taka pogoda!
                        A za dwie godz. muszę jeszcze wyjść do pacy. Tylko na 1,5 godz, ale i tak mi
                        się nie chce...
                        Gosiu, a co to robisz siedząc/leżąc w domku cały czas? Dzięki za namiary na tę
                        stronę, na pewno tam wpadnę. Z badań robiłam tylko ASPAT i AIAT. To drugie jest
                        OK, ale pierwsze 50 (nie wiem, co to właściwie znaczy, tylko, że za dużo).
                        Moje dzieciątko też sie rozpycha i czasem wyraźnie czuję, gdzie jest (choć
                        nigdy nie jestem pewna części ciała). USG mam w przyszłym tyg i czekam z na nie
                        radością!
                        Agika, a pytałaś lekarza, o co chodzi z tą czkawką? Mój brzuszek chyba co rano
                        tak rytmicznie podskakuje i prawie każdego wieczora. Troszkę mnie to niepokoi.
                        Aniu, miło, że się odezwałaśsmile
                        No właśnie a co słychać u Magdy? Pawle, wiemy, że tu zaglądasz (musisz, skoro
                        drukujesz te stronywink - napisz kilka słów i pozdrów Magdę serdecznie!!

                        Miłego wieczoru przy gorącej herbacie
                        Joanna
                        • nitkanitka Re: LUTY 2004 08.12.03, 17:14
                          Hej Dziewczyny!

                          Czkawka to normalny objaw u Maluszków w brzuszku. Dzidziuś po prostu za
                          łapczywie pije wody płodowe. Co więcej czkawka dla takich Dzieciaczków nie jest
                          tak uciążliwa jak dla dorosłych smile.

                          Pozdrawiam
                          Nitka i Jaógdka (25.02.2004), która miewa do 6 czkawek dziennie smile
                          • mopek1 Re: LUTY 2004 08.12.03, 17:38
                            Wg wczorajszego sms-sika Kubuś (synek Magdy) ma już 1500g. Poza tym jest nie
                            najgorzej, wszystko pod kontrolą. Prowadzi ją dr Szczecina. Prawdopodobnie uda
                            się jeszcze trochę potrzymać maleństwo w ciepłym brzuszku smile

                            Pogoda faktycznie paskudna, ale musze przyznać, że humor mi wyjątkowo dopisuje.
                            Tylko jakaś taka zmęczona jestem, wszystko jest ogromnym wysiłkiem, nawet jak
                            nałożyłam pranie do pralki to musiałam chwilkę posiedzieć smile
                            Słuchajcie martwą mnie trochę moje rozmiary – tzn. w 29 tyg. przybyłam 15 kg –
                            ktoś też tak ma ??? pocieszam się tylko, że jakoś to wszystko siedzi w
                            brzuszku. Buzia, rączki i nóżki generalnie bez zarzutu, nawet pupa mi za bardzo
                            nie urosła – wyglądam jak betoniarka smile
                            A ta czkawka to jest KULTOWA, najbardziej nie mogę się doczekać kiedy to
                            poczuję!!! Moje maleństwo jeszcze nie miało! A znajome mamy mówiły, że to
                            fajne smile
                            • malwes Re: LUTY 2004 08.12.03, 20:00
                              Witajcie!
                              Ale się cieszę, że u Madzi wszystko dobrze. Dr Szczecina, tzn. "Szalony Roman"
                              (panie doktorze, pan tego nie czyta?! to polożne tak pana nazywają!wink) jest
                              bardzo dobrym lekarzem. Dobrze, że Magda trafiła na ten oddział. Położne tam
                              bywają różne ale "Roman i Kaśka" są wspaniałą załogą. Madziu, uszy do góry!!!

                              Moja kluseczka też miewa czkawki... Mam nadzieję, że to faktycznie go nie męczy
                              tak mocno jak dorosłego.
                              Mopku! To jedyna okazja w życiu pobyć trochę w "wadze ciężkiej" i to bez
                              poczucia winy!!! Ja jestem w 31 tyg i przytyłam 11 kilo. Też mi się wydaje, że
                              tego nie widać nigdzie oprócz brzuszka ale... nawet jak widać to co? I tak
                              jesteśmy wszystkie takie śliczne, okrągłe wink

                              Joasiu, co ja robię jak jestem w domu? Głównie leżę, bo tak muszę. Mam taki
                              mały telewizorek w sypialni więc troszkę ślipię na telenowele... (cii!) Troszkę
                              czytam ale pochłonęłam już wszystko co miałam w domu. Próbowałam trochę
                              haftować krzyżykiem ale mnie oczy bolą. Czasem długo rozmawiam z kolegami z
                              pracy (mam tam prawie samą płeć brzydką) bo ich dośc mocno interesuje mój stan
                              a są i tacy co mają maluszki i teraz są expertami od tego co kupić. Siedzę przy
                              kompie trochę, czasem ktoś wpadnie. Troszkę muzyki, mała drzemka i jakoś dni
                              lecą...
                              Pozdrawiam was gorąco!
                            • jaga2003 Re: LUTY 2004 09.12.03, 08:55
                              Cześć Mopku,
                              ja jestem grubasem sad(( Plus 15 kg miałam 3 tygodnie temu (27T). Dzisiaj mam
                              ważenie i pewnie znów ze 2 kg mi przybędzie sad( Brzuch faktycznie mam dość
                              duży, ale fałdy na biodrach też. I udach. I w ogóle taka się zrobiłam miękka -
                              np. na plecach, ramionach... Pączek w maśle. Jeszcze bardzo nie puchnę -
                              chociaż z obrączką pożegnałam się 2 tyg. temu i buty też powoli robią się za
                              ciasne. Na buzi też jakoś jeszcze się trzymam, ale pewnie niedługo. Żyję
                              nadzieją, że w 9M podobno już się nie tyje (chociaż różne czytałam opinie na
                              forum), karmienie wyciąga itp. Zobaczymy najdalej za 10-12 tygodni smile)
                              Pozrawiam, jaga
                              • ida92 Re: LUTY 2004 09.12.03, 17:21
                                Ostatnio jak się ważyłam (2 tyg. temu) u lekarza to było 12,5 na plus,a w domu
                                się nie ważę, bo moja waga to oszustka i dawała złudną nadzieję,że dużo nie
                                tyję. No cóż też mam wrażenie, że to dużo kiedy staję przed lustrem, a nie
                                stawać się nie da bo lustro mam w szafie w sypialni, więc podziwiam swoje
                                wątpliwe tłuste wdzięki i bardzo się mi podobający brzuszek, bo to jedyna
                                obecnie część mojego ciała, która wzbudza mój zachwyt. Tym większy, że ostatnio
                                wyczuwam coś co powiedziałbym, że jest główką i coś co na 100% jest piąstką i
                                piętką smile). Strasznie to fajne, już chętnie kazałbym się Maluszkowi
                                wyprowadzić, bo nie wiem jak Wam, ale mi czas się wlecze ostatnio
                                niemiłosiernie. Poszłabym chętnie na zwolnionko, ale w grudniu ma być u nas coś
                                na kształt premii, a gotówka piechotą, zwłaszcza teraz, nie chodzi i pewnie
                                zaczekam do końca grudnia, a potem to już będę nic nie robić i czekać. Ogónie
                                czuję się dobrze czyli jak parowóz, sapię chodzę powolutku i o wstydzie!!!!
                                podobno chrapię w nocy. Istny demon sex'u. Z podrowieniami. Edyta
                                • mopek1 Re: LUTY 2004 09.12.03, 18:37
                                  No z tym demonem sex-u to mam podobnie! smile Na Mikołaja od mamy mojego męża
                                  dostałam sporą gotówkę z nakazem wydania tylko na siebie – ponieważ ciuszki
                                  teraz nie mają większego sensu - strasznie się obkupiłam kosmetycznie. Jak to
                                  zobaczył Michał, chciał mnie wysłać do psychologa, ale nic na to nie poradzę
                                  czuję się strasznie niekobieca. Ironio losu akurat teraz kiedy jestem tak
                                  absolutnie w 150% kobieca!!!!! smile
                                  Co gorsza czuję się czasami jak matka, ale taka co to teraz pod
                                  względem „kobiety” pójdzie w odstawkę. Trochę to też zasługa pocieszenia mojego
                                  miłego. Kiedy ostatnio lamentowałam z powodu rozstępów na biuście usłyszałam,
                                  że jemu i tak się podoba, ponieważ byłam w podłym nastroju wypaliłam, że nie o
                                  to chodzi – tylko o to, że jak pojedziemy gdzieś do ciepłych krajów to już nikt
                                  się za mną nie obróci na plaży jak wyjdę topless! Na co Misio mając bardzo
                                  szczere intencje z uśmiechem – no ale pomyśl, że za kilkanaście lat wyjdzie
                                  Klusia i będzie wzbudzała zachwyt, a ty będziesz dumną mamą!!!! No i co wy na
                                  takie pocieszanie????

                                  • amatylda Radość, wielka radość 09.12.03, 23:09
                                    Cześć mamusie (i tatusie wink

                                    Jestem dzis w dobrym humorze, bo byliśmy zobaczyć "co u Młodego słychać" czyli
                                    na USG. Młody już ułożył się jak trzeba, czyli leży główką w dół i twarzą do
                                    mojego kręgosłupa i pan doktor powiedział, że już tak pozostanie, więc cieszymy
                                    się, że chłopak się już przygotował wink

                                    Mierzy ok 44 centymetrów i waży 2025 g. Pan doktor powiedział, że jest duży i
                                    jeśli go donoszę, to urodzi się duży i grubiutki. Średnio wyszło mu, że
                                    powinnam urodzić najpóźniej 29.01.2004 a nie jak twierdzi mój Gin 10.02.2004.
                                    Zobaczymy więc czy będę lutową mamą wink Według rozmiarów głowy i tułowia to
                                    wyszło mu nawet 20.01.04. Strasznie się cieszę, że to już tak niedługo!!!! Ale
                                    fajnie! Wszystko poza tym jest b. dobrze, wszystko prawidłowo, serce
                                    wykształcone z czterema jamami i zastawką. Wyszliśmy tacy szczęśliwi, jak na
                                    skrzydłach. No oczywiście młody ma dla nas niespodziankę, bo nie chciał pokazać
                                    twarzy. Schował ją odwracając w głąb mojego tułowia i nawet jak p. dr popukał
                                    mu dość mocno obok głowy to udawał, że go nie ma. ;-( No ale do stycznia czy
                                    nawet lutego wytrzymam z tą jedna niewiadomą wink

                                    U mnie było to 4 USG i nastawiam się, że ostatnie, zwłaszcza, że się już
                                    odwrócił więc nie ma sensu potem zaglądać. Normalnie miałabym pewnie
                                    tradycyjnie 3 USG ale ja pierwsze miałam w 9 tygodniu, robione u mnie w
                                    przychodni na takim biednym sprzęcie, gdzie nie było końcówki dopochwowej i
                                    pani sprawdzała mi przez brzuch, jak to się robi w dalszych USG. Powiedziała
                                    nam, że zarodek jest, ale niestety serce nie bije. ;-( Potem powiedziała, gdzie
                                    się zgłosić, żeby to jeszcze dokładniej zbadać i jeśli okaże się, że zarodek
                                    nie żyje już a mój organizm nie wiedzieć czemu się go nie pozbył, gdzie się
                                    zgłosić, żeby usunąć. Oczywiście poryczałam się, mój mąż usiadł, bo mu się
                                    słabo zrobiło... Pani dr już chciała wyłaczyć maszynę ale jeszcze tak lekko
                                    dotknęła mojego brzucha i nagle stwierdziła, że widac jednak serce bijące...
                                    I "ojej, dobrze, że zobaczyłam, bo bym państwu nagadała". (A przed chwilą
                                    dokładnie już przecież nagadała!!) Okazało się, że to tylko niedoskonałość
                                    sprzętu ale my z moim mężem byliśmy już wystraszeni, wkurzeni no i zdołowani.
                                    Nagadałam mojemu Ginowi (który jest jednocześnie kierownikiem przychodni) na tę
                                    babę, no i on powiedział, że rozumie nasze nerwy i że wyśle mnie jeszcze raz na
                                    USG w 12 tygodniu, żebyśmy się uspokoili.

                                    Więc w 12 tygodniu miałam drugie USG, no i już było ok - chociaż znów z tą samą
                                    babą i z początku nie chciałam wchodzić jak ją zobaczyłam. Potem byliśmy w 21.
                                    tyg na takim fachowym i nagraliśmy sobie i dziś czyli w 32. tyg znów byliśmy na
                                    tym fachowym, zakładając, że to będzie ostatnie, więc chcemy porządnie. Jak mam
                                    takie nerwy znów przez babę przeżyć, to dziękuję uprzejmie. A tak przynajmniej
                                    jestem pewna, że wszystko ok i jestem spokojna. wink

                                    Na to konto wypiłam przed chwilą pół szklaneczki piwka - żeby to uczcić wink
                                    Wiem, wiem, nie powinnam rozpijać małego. wink

                                    Napisałam Wam, że wszystko u nas dobrze dobrze, bo po pierwsze rozpiera mnie
                                    energia i radość, a poza tym "ku pokrzepieniu serc" jak to się mówi. Bo ja
                                    ciągle wierzę, że u nas wszystkich wszystko będzie dobrze i będziemy
                                    szcześliwymi mamusiami i tatusiami, patrzącymi na nasze pociechy ze łzami (z
                                    radości i szczęścia tylko!!!) w oczach.
                                    Uśmiecham się do Was radośnie
                                    Ania (z Oskarkiem)
                                  • amatylda Re: LUTY 2004 - Radość, wielka radość... 09.12.03, 23:12
                                    Cześć mamusie (i tatusie wink

                                    Jestem dzis w dobrym humorze, bo byliśmy zobaczyć "co u Młodego słychać" czyli
                                    na USG. Młody już ułożył się jak trzeba, czyli leży główką w dół i twarzą do
                                    mojego kręgosłupa i pan doktor powiedział, że już tak pozostanie, więc cieszymy
                                    się, że chłopak się już przygotował wink

                                    Mierzy ok 44 centymetrów i waży 2025 g. Pan doktor powiedział, że jest duży i
                                    jeśli go donoszę, to urodzi się duży i grubiutki. Średnio wyszło mu, że
                                    powinnam urodzić najpóźniej 29.01.2004 a nie jak twierdzi mój Gin 10.02.2004.
                                    Zobaczymy więc czy będę lutową mamą wink Według rozmiarów głowy i tułowia to
                                    wyszło mu nawet 20.01.04. Strasznie się cieszę, że to już tak niedługo!!!! Ale
                                    fajnie! Wszystko poza tym jest b. dobrze, wszystko prawidłowo, serce
                                    wykształcone z czterema jamami i zastawką. Wyszliśmy tacy szczęśliwi, jak na
                                    skrzydłach. No oczywiście młody ma dla nas niespodziankę, bo nie chciał pokazać
                                    twarzy. Schował ją odwracając w głąb mojego tułowia i nawet jak p. dr popukał
                                    mu dość mocno obok głowy to udawał, że go nie ma. ;-( No ale do stycznia czy
                                    nawet lutego wytrzymam z tą jedna niewiadomą wink

                                    U mnie było to 4 USG i nastawiam się, że ostatnie, zwłaszcza, że się już
                                    odwrócił więc nie ma sensu potem zaglądać. Normalnie miałabym pewnie
                                    tradycyjnie 3 USG ale ja pierwsze miałam w 9 tygodniu, robione u mnie w
                                    przychodni na takim biednym sprzęcie, gdzie nie było końcówki dopochwowej i
                                    pani sprawdzała mi przez brzuch, jak to się robi w dalszych USG. Powiedziała
                                    nam, że zarodek jest, ale niestety serce nie bije. ;-( Potem powiedziała, gdzie
                                    się zgłosić, żeby to jeszcze dokładniej zbadać i jeśli okaże się, że zarodek
                                    nie żyje już a mój organizm nie wiedzieć czemu się go nie pozbył, gdzie się
                                    zgłosić, żeby usunąć. Oczywiście poryczałam się, mój mąż usiadł, bo mu się
                                    słabo zrobiło... Pani dr już chciała wyłaczyć maszynę ale jeszcze tak lekko
                                    dotknęła mojego brzucha i nagle stwierdziła, że widac jednak serce bijące...
                                    I "ojej, dobrze, że zobaczyłam, bo bym państwu nagadała". (A przed chwilą
                                    dokładnie już przecież nagadała!!) Okazało się, że to tylko niedoskonałość
                                    sprzętu ale my z moim mężem byliśmy już wystraszeni, wkurzeni no i zdołowani.
                                    Nagadałam mojemu Ginowi (który jest jednocześnie kierownikiem przychodni) na tę
                                    babę, no i on powiedział, że rozumie nasze nerwy i że wyśle mnie jeszcze raz na
                                    USG w 12 tygodniu, żebyśmy się uspokoili.

                                    Więc w 12 tygodniu miałam drugie USG, no i już było ok - chociaż znów z tą samą
                                    babą i z początku nie chciałam wchodzić jak ją zobaczyłam. Potem byliśmy w 21.
                                    tyg na takim fachowym i nagraliśmy sobie i dziś czyli w 32. tyg znów byliśmy na
                                    tym fachowym, zakładając, że to będzie ostatnie, więc chcemy porządnie. Jak mam
                                    takie nerwy znów przez babę przeżyć, to dziękuję uprzejmie. A tak przynajmniej
                                    jestem pewna, że wszystko ok i jestem spokojna. wink

                                    Na to konto wypiłam przed chwilą pół szklaneczki piwka - żeby to uczcić wink
                                    Wiem, wiem, nie powinnam rozpijać małego. wink

                                    Napisałam Wam, że wszystko u nas dobrze dobrze, bo po pierwsze rozpiera mnie
                                    energia i radość, a poza tym "ku pokrzepieniu serc" jak to się mówi. Bo ja
                                    ciągle wierzę, że u nas wszystkich wszystko będzie dobrze i będziemy
                                    szcześliwymi mamusiami i tatusiami, patrzącymi na nasze pociechy ze łzami (z
                                    radości i szczęścia tylko!!!) w oczach.

                                    Uśmiecham się do Was radośnie
                                    Ania (z Oskarkiem)
                                    • aga305 Re: LUTY 2004 - Radość, wielka radość... 10.12.03, 07:30
                                      Witajcie wszystkie Mamy!

                                      Ja ostatnio byłam na badaniu krwi (obciążenie glukoza) tyle sie nasłuchałam że
                                      to takie świństwo że podchodziłam do tego jak "kot do jeża". I co ,
                                      niespodzianka wypiłam jak najlepszy napój. Już się bałam że może coś ze mną nie
                                      tak ale pani w laboratorium mnie pocieszyła że niektórzy tak mają.
                                      Moja radość nie trwała długo bo jak tylko przyszłam do domu i zjadłam sniadanie
                                      to wsztsko wylądowało w miejskiej kanalizacji.
                                      Coż mimo 30 tygodnia zdarzają mi się jeszcze rozmowy z kibelkiem ale jakoś to
                                      wytrzymam.
                                      Już się nie mogę doczekać poniedziałkowej wizyty u lekarza bo wtedy dostane
                                      skierowanie na USG.
                                      Jak byłam w 23 tygodniu to moja dzidzia odworcila sie pupą i nie chciała
                                      pokazać kim jest.
                                      Może teraz się uda, a jak nie to będzie niespodzianka.
                                      Ubranka mamy różne wiec coś się wybierze.
                                      Ja i tak od kiedy poczułam ruchy to nazywam ją lub jego "Zajączkiem" wiec
                                      zobaczymy. Nawet pierwsze kaftaniki mam z hafcikiem zajączka.
                                      Polecam wam kupiłam je w SMYKU, są sliczne i kosztujątylko 10 zł. Są zapinane
                                      na zatrzask i wiązane także nie bedzie problemu z ubraniem. Bawełenka mięciutka
                                      super i ten króliczek.
                                      Moj zajączek tak się czasem rozpycha, że aż się dziwię ską tyle siły. Cikawe
                                      jaki jest teraz duży.


                                      Pozdrawiam was
                                      Aga i "Zajączek" 30 tydzień
    • natder Re: LUTY 2004 10.12.03, 09:53
      Witajcie lutowe ciężaróweczki, ja właśnie wróciłam ze szpitala z torbą nowych
      leków sad(( Na szczęście Malwinka zdrowa i dobrze rozwinięta, więc nie muszę
      się o nią zbyt mocno martwić. Strasznie się broniłam przed szpitalem, ale nie
      było tak źle. Z powodu braku miejsc na patologii ciąży spędziłam kilka dni na
      sali przedporodowej dzięki czemu porodówkę mam w małym paluszku, umówiłam sobie
      nawet położną czyli nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
      Magda trzymaj się cieplutko i namawiaj bobasa niech na razie zostanie tam,
      gdzie jest...
      • jaga2003 Re: LUTY 2004 10.12.03, 10:01
        Współczuję szpitala sad( Mnie to na szczęście omineło, ale wyobrażam sobie,
        jakie to smutne cały czas bać się o ciąże i o nią walczyć.
        Podziwiam Cię za dobry nastrój i pozdrawiam serdeczniesmile
        jaga
        • aniutekm Re: LUTY 2004 10.12.03, 10:48
          Ja też współczuję szpitala i współczuję wszystkim mamusiom - zwłaszcza lutowym
          (z sentymentu), które mają problemy z ciążą i drżą o swoje maleństwa. Podziwiam
          Was dziewczyny!!!! Jesteście wpaniałe. Śledzę od niedawna to co piszecie,
          obserwuje jak sobie radzicie i naprawde jestem pod wrażeniem..!! TAk trzymać!smile
          Pozdrawiam cieplutkosmile
          Ania i 30 tyg Maluszek (jutro mam nadzieje da sie podejrzec jakiej płcismilesmile
          • agika Re: LUTY 2004 10.12.03, 11:30
            Natder, trzymaj sie - najwazniejsze ze maluszek zdrowy.
            Ania, "zabilas" mnie swoim postem - chcialam napisac dokladnie to samo , no
            moze prawie. Otoz wczoraj bylam na USG (moj maz niestety znow w rozjazdach) i
            okazalo sie ze jak tak dalej pojdzie to urodze olbrzyma , a raczej grubaska,
            Maly ma brzuszek okragly jak pileczka i calkiem pokaznych rozmiarow. Wage pani
            doktor oszacowala na 2160 !! , no i powiedziela , zeby wtrzymac sie z
            kupowaniem ciuszkow , ewentualnie kupic kilka od razu na 3 miesiace. Glowka
            juz jest na dole, bula z prawej (co to sie rozpycha strasznie) to pupka , a z
            lewej i pod zebrami wariuja nozki. Wszystko w porzadku i na swoim miejscu, Maly
            nawet poruszyl oczkami i spojrzal w kierunku aparatu (niesamowite wrazenie).
            Wyszlam z gabinetu jak na skrzydlach.
            Tylko zastanawiam sie teraz, jak ja urodze takiego miska (bo podobno miednice
            mam waska). mam nadzieje ze natura juz o tym pomyslala , i troche rozszerza mi
            sie kosci. Jutro ide do mojego gina , zobaczymy co powie. Musze teraz szybko
            wozek kupic, bo nie wiem , czy uda mi sie zostac lutowa mama.
            Trzymajcie sie dziewczyny i dbajcie o swoje malenstwa.

            A propos sapania i chrapania - podobno tez zdarza mi sie pochrapywac ( a
            raczej dyszec - maz mnie zdradziecko nagral , bo mu nie wierzylam)

            Agika i 33 tyg Maly
            • malwes Re: LUTY 2004 10.12.03, 13:02
              A ja mam dopiero USG po swiętach ;-((( A taka jestem ciekawa co tam słychać...
              Wszystkich USG w tej ciąży to miałam chyba z kilkanaście, bo w
              szpitalu "męczyli" nas co tydzień no i ostatnio "widzieliśmy się" w 26 tyg, a
              to było już tak dawno... Nie przepadam, ze naświetlaniem dzidziusia, choć wiem,
              że to jest bezpieczne - ale nie ukrywam, że po ostatnim USG, kiedy mały ziewał
              w najlepsze ślicznie przodem do ekranu, to zaczynam za tym widokiem tęskinić.
              Na szczęście mogę włączyć kasetkę wink

              Mnie glukozka 50g też całkiem smakowała. Gorzej było dzisiaj - dziś piłam 75g,
              kłóli mnie 3 razy i faktycznie po "szklaneczce" zrobiło mi się niedobrze. I na
              dodatek troche się stresowałam pielęgniarką. Do mnie niestety musiała przyjść
              do domu (a ja bym tak biegała, biegała po mieście!!!) i bałam się, że jak
              będzie ktoś mrukliwy to jak ja zniosę te dwie godziny w jej towarzystwie. Ale
              na szczęście przyszła młoda, fajna babeczka i czas jakoś zleciał. Mam nadzieję,
              że wyniki nie zabiją mnie dziś wieczorem, bo szpitala mam już powyżej uszu.

              Co do terminu, to ja z "normalnych" wyliczeń też jestem "styczniowa" - 31.01.
              choć niektóre kółeczka liczą z tej daty 2.02. A z USG wychodziły Walentynki,
              choć maluszek też był kluseczką w 26 tyg i oba terminy się zaczęły do siebie
              zbliżać. Słyszałam już dwie teorie na temat USG - jedni mówią, że najbardziej
              wiarygidny termin jest z tego pierwszego USG, inni, że z ostatniego a jak to
              będzie... to kto wie?
              Mąż kupił ostatnio taki zielony komplecik z jeżykiem w rozmiarze 56 i ... jak
              dobrze, że siedze w domu bo bym nas zniszczyła ekonomicznie wink
              A co do dzidziusiów - grubasków... mój kolega z pracy, jak się urodził, to
              miał... małe 6 kilo (słownie "sześć"). Jak dobrze, że już wtedy
              istniały "cesarki" bo rodzić taką kluseczkę siłami natury to chyba nie jest
              możliwe. Dziś przypuszczają, że pewnie mama miała cukrzycę ciążową ale jakoś
              wtedy nikt tego nie diagnozował.
              No i strasznie miło powitać na forum nową koleżankę....!
              Pozdrowienia ogromne dla Wszystkich - szpitalnych, leżących, biegających,
              pracujących i mam nadzieję, że mimo wszystko... szcześliwych!

              Gosia i 31(lub 33 wink) tyg Szymon.
              • malwes Re: LUTY 2004 10.12.03, 13:06
                Jejku, przepraszam za te "literówki i ortografy"... Ciąża mi nie służy, pod tym
                względem (jest coś takiego jak dysgrafia ciążowa ??? wink))
                Gosia
                • tjoanna Re: LUTY 2004 10.12.03, 13:48
                  Czy dziecko boksuje Was czasem w pęcherz? Mnie to niekiedy wręcz boli! Albo jak
                  uderza w coś innego, tam na dole, nie wiem co, ale wtedy bardzo kłuje (może
                  szyjka??)
                  A brzuch coraz większy... Podobno zmieniłam się też na twarzy, choć ja nic nie
                  zauważyłam.
                  Pozdrawiam leniwie
                  Joanna (30T)
                  • aniutekm Re: LUTY 2004 10.12.03, 14:48
                    Asia, mam to samo!!smile Moje maleństwo czasem namiętnie tłucze mnie po
                    pęcherzu.., a czasem też szyjkę czy jajniki - nieraz tak sie rozochoci, ze juz
                    sama nie wiem co atakujesmile
                    Mam do Was Dziewczyny pytanko - czy Wy też macie takie parcie na pęcherz?? Ja
                    co chwila biegam do łazienkisad
                    Pozdrawiam życząc milego popołudnia i wieczorusmile
                    Ania
                    • mopek1 Re: LUTY 2004 10.12.03, 16:10
                      Z pęcherzem mam to samo! Czasami zastanawiam się czy nie przeprowadzić się do
                      łazienki „na stałe” smile
                      Klusia ma dni lepsze i gorsze, ale jak się czasami rozochoci i kopie, to
                      naprawdę BOLI! Zawsze ją wtedy proszę żeby ulitowała się nad mamusią –i zawsze
                      słucha – chyba będzie grzeczna smile
                      Pozdrawiam
                      Marta & Klusia (chyba Basia? albo Ala?)

                      • jaga2003 Re: LUTY 2004 10.12.03, 16:40
                        Też dużo latam do toalety sad(
                        Odkryłam, że jak mnie zaczyna boleć krocze, to idę się wysikać i od razu
                        przestaje. Działa zwłaszcza w nocy - budzę się i nie czuję potrzeby, ale idę i
                        potem zaraz zasypiam.
                        A chrapię podobno strasznie i to od paru tygodni sad(Uwierzyłam, jak kiedyś samą
                        mnie to obudziło smile)) Najlepsze, że wcale nie muszę leżeć na wznak, a ostatnio
                        chrapałam nawet przez nos!!! Wyobrażacie sobie? Horror.
                        No i sapię jak miech kowalski. Najgorzej w pracy, gdy z kimś idę i rozmawiamy,
                        to dostaję takiej zadyszki, że az strach! W ogole wszyscy za szybko dla mnie
                        chodzą smile) A kiedyś biegałam po firmie aż mi zwracano uwagę. Ehh, mam nadzieję,
                        że to wróci.
                        Natomiast na uspokojenie dzidzi - które się rozpycha pod żebrami tak, że
                        powinnam chodzić jak w gorsecie - stosuję dłoń męża. W moją rękę kopie z
                        upodobaniem, a jak on położy na brzuchu, to zaraz spokój i dopiero po pewnym
                        czasie lekko go mały zaczepia. Ma ojciec posłuch w rodzinie smile))
                        Ciekawa jestem, czy też tak macie z tym kopaniem?
                        pozdrawiam,
                        jaga
                        • tjoanna Re: LUTY 2004 10.12.03, 19:14
                          Toaletę odwiedzam częściej niż przed ciążą, ale w ramach przyzwoitości. Za to
                          mam okropne problemy z trawieniem (już bym chyba wolała nieumiarkowanie
                          siusiać; hehe wiecie co, gadamy czasem jak stare baby - dobrze, że we własnym
                          groniewink))
                          Natomiast dłoń męża działa u mnie bardzo podobnie! Zastanawiam się o co z tym
                          chodzi, ale faktycznie kiedy maluch kopie energicznie i radośnie i chcę żeby
                          mąż to poczuł i on tam przystawi rękę, dzieciątko się uspokaja! Może to posłuch
                          właśniesmile
                          Jeszcze tylko 10 tygodni!
                          Joanna
                          • ida92 Re: LUTY 2004 10.12.03, 20:21
                            A wiecie, ze gadałm też z dziewczynami na szkole rodzenia i te działania
                            maluszków (a w łaściwie brak działań) pod wpływem dłoni taty, to jest wręcz
                            jakaś prawidłowość. Ha może czują respekt na starcie? wink) Oby tak było i wtedy
                            kiedy już będą na świecie, że tatusiowie będa działali uspokajająco. Co do
                            problemów z trawieniem, mam je od kiedy biorę tardyferon, ale ostatnio mam
                            wrażenie, że znalałam pomoc w postaci kisielu. Mam właśnie taką kisielową fazę
                            i zero problemów w toalecie, spróbujcie może komuś też pomoże. (w pracy
                            kisiel "gorący kubek").
                            Wracając jeszcze do ruchów to mam wrażenie, ze maciopek nie tyle kopie co się
                            wierci, kopniaczki są jakby stłumione i ma określone pory swojej aktywności tj.
                            12 w południe, ok.17 / 18 i coś koło 20.00, a ostatni przyłąpałam Go na
                            prawdziwym szaleństwie kopniaczkowo wierciochowatym o 24.00. Przyłapałam, bo
                            mój ukochany maż, oglądał mecz w TV i zbudził mnie a następnie zasnął snem
                            sprawiedliwego, a ja sobie leżałam (wściekła) do 1.00. big_grin.
                            Pozdrowka. Edyta
                            • agika Re: LUTY 2004 11.12.03, 10:58
                              Hej,
                              macie racje z ta reka mezowska. Chociaz ja myslalam, ze raczej malenstwo
                              wyczuwa wtedy "cos" obcego i musi zbadac co to i po co, no i dlatego uspokaja
                              sie na chwile. Ale jesli to poczatki posluchu - to tym lepiej. Ciekawe jak
                              dlugo bedzie dzialac..
                              Do toalety tez latam czesto, zreszta zauwazylam ze jest to dobry sposob na
                              skurcze - jak mnie juz za bardzo mecza ide sobie do ubikacji i przechodza.
                              Najbardziej mi przeszkadza moja nieporadnosc teraz, kazda czynnosc staje sie
                              dlugim procesem - przewrocenie sie w nocy na drugi bok, zawiazanie butow,
                              podniesienie czegos z podlogi, wejscie do samochodu (fakt nie jest najwiekszy).
                              Brzuch jest tak duzy , ze juz po prostu sie nie miesci, gdy sie zginam.

                              Gosia, mam nadzieje ze Maly nie dojdzie jednak do 6 kg !

                              pozdrowionka, Agika

                              Ps A dzisiaj ide do gina i podpytam sie o wczesniejsze zwolnienie z pracy

    • mopek1 Re: LUTY 2004 11.12.03, 12:41
      Gnębi minie ostatnio kombinezonek smile
      Termin mamy na 29.02-03.03 – teoretycznie może być jeszcze całkiem zimno, ale
      po 2-3 m-cach to już wiosna. No i co zrobić z kombinezonkiem ? Widziałam taki
      jeden maleńki (większy nie ma sensu bo w przyszłym roku i tak nie wejdzie) ale
      był dość drogi – na 2-3 wyjścia to się nie opłaca. Brzydkie są tanie – no ale
      są brzydkie. Co robicie w tej kwestii? No przecież nie zawinę w pieluszki, żeby
      przywieźć ze szpitala ?smile
      • malwes Re: LUTY 2004 11.12.03, 13:01
        No tak... kombinezonik mnie też gnębi. W weekend mąż jedzie na "łowy". Może coś
        kupi. Ze wszystkich postów na ezakupy i porad znajomych wynikałoby, żeby jednak
        kupić rozmiar 62 i podobno takie "woreczki" bez nóżek sa i cieplejsze i
        wygodniejsze ale jak się ma autko, to trzeba przypilnować, żeby takowy miał
        wycięcia na pasy do fotelika. Taki z nóżkami zapina się bez problemu a bez
        nożek się nie zapnie, jeśli nie jest dostosowany do pasów.

        Trochę mam ochotę poprosić męża o pojechanie do Tomiego na Chojnowskiej na
        Pradze. Wiele osób mi mówiło, że tam jest ogromny wybór ładnych rzeczy w
        ładnych cenach. Szkoda, że na stronie internetowej nie ma zdjęć. No i Mopek ma
        rację, takie rzeczy nie są tanie ale ja się chyba zdecyduję na zakup czegoś
        ładniejszego bo urodzę albo w styczniu albo najpóźniej w połowie lutego, więc
        będzie jeszcze zimno.

        A 6 kilo samej mi stanęło przed oczami bo odebrałam wczoraj wyniki OGTT (75g
        glukozy) no i niestety... cukrzyca. Załamałam się, bo po tych wszystkich
        komplikacjach jeszcze to... Ja nie wiem, jak ten skrzacik to wszystko wytrzyma.
        Obawiam się, że jeszcze się mogę spotkać z Madzią na Karowej. Że z Madzią to
        super, ale okoliczności wolałabym inne... Jest mi okropnie smutno i strasznie
        się martwię.
        Pozdrawiam gorąco.
        • tjoanna Re: LUTY 2004 11.12.03, 13:18
          Hej Małgosiu! Faktycznie, masz prawdziwego pechasad I jesteś naprawdę dzielna.
          Nie smuć się, z dzieciątkiem przecież wszystko dobrze, na cukrzycę są chyba
          jakieś sposoby? Kiedy masz wizytę u lekarza?
          Trzymam kciuki, żeby wszystko było u nas dobrze - a najmocniej za dziewczyny 'z
          przejściami'.
          A o kombinezonku oczywiście jeszcze nie raczyłam pomyśleć, więc Wasze rady będą
          nieocenione, kiedy wreszcie zajmę się poszukiwaniami...
          Pozdrawiam serdecznie!
          Joanna
        • mopek1 Re: LUTY 2004 11.12.03, 13:28
          Nie martw się tą cukrzycą! Skoro została wykryta to Maleństwu nic nie grozi smile
          Właśnie po to robi się OGTT, żeby w porę zadziałać! Pomyśl sobie, że tyle już
          przetrwałaś, a to już finisz smile No i nie myśl o Karowej, raczej o czymś miłym,
          bo Maleństwo na pewno nie znosi jak się martwisz smile
          Co do Madzi to mam nadzieję, że uda mi się ją odwiedzić jak już będzie u nas w
          Krakówku, podobno przyleci przed Świętami, jak będę coś wiedziała to wam
          napiszę.
          Pozdrowienia dla wszystkich leżących i pracujących
          Marta & Klusia (mam wrażenie że tylko ja się tak obijam, nic mi nie jest i na
          L4...)

          • jaga2003 Re: LUTY 2004 cukrzyca 11.12.03, 14:11
            CZesć,
            moja koleżanka ma cukrzycę - da się z tym wytrzymać, chociaż jest trochę
            zachodu. Mierzy sobie poziom glukometrem (krew z palca) co kilka godzin, ma
            specjalną dietę - zero słodyczy sad(( i musi jeść regularnie co kilka godzin
            (nawet w nocy, niestety) no i co jakiś czas jezdzi na badania do poradni
            cukrzycowej. Jasną stroną diety jest fakt, że schudła - nie wiem, jak u Ciebie
            z wagą, ale chciałabym Cię jakoś pocieszyć smile
            Współczuję Ci bardzo, ale skoro wykryli, to już nic Wam nie grozi.
            pozdrawiam,
            jaga
            • aniutekm Re: LUTY 2004 cukrzyca 11.12.03, 17:04
              Gosia - będzie dobrze!!Masz prawo czuć sie zmartwiona i smutna, ale jesteś
              dzielna! Poradzisz sobie także i z tym - a "Skrzacik" wszystko to Ci
              wynagrodzismile Trzymam za Ciebie kciuki!

              Też sie zastanawiam nad tym kombinezonikiem - w ogóle moje przygotowania
              polegaja głównie na zastanawianiu sie i robieniu list.. Jak wychodze po 8
              godzinach pracy jestem padnięta i nie chce mi sie juz chodzić po sklepach.. I
              tylko sobie obiecuje, że wezmę się w końcu za to.. Jak na razie na obietnicach
              się kończy..wink
              Pozdrawiam cieplutko wszystkie Mamusie i Maleństwa i biegnę na USG smilesmile
              Trzymajcie sie!!
              Ania
    • natder Re: LUTY 2004 11.12.03, 17:02
      Dołączam do grona mam obiboków wink)) Dziewczyny, jak są problemy to nie ma
      rady, trza słuchać się lekarza i słodycze zamykać na kłódkę - pocieszajcie
      się, że to już naprawdę niedługo... Ostatnio śni mi się że tulę Malwinkę,
      zaglądam jej w granatowe oczka i wdycham jej zapach... Takie tam, ciążowe
      rojenia...
      Co do kombunezonika ja wymyśliłam coś innego. Ponieważ do domu ze szpitala mam
      50 km i raczej nie wydaje mi się by taka długa podróż w foteliku była dla
      bobasa wygodna planuję zabrać zwykłą gondolę od wózka głębokiego wraz z
      odziedziczoną po starszych kuzynkach poduszką puchową. Małej będzie wygodniej
      spać, a mnie będzie wygodniej ją w razie jakiejś "awarii" przewinąć czy
      przebrać. Z tego co widziałam w szpitalu dość dużo osób korzysta z tej metody.
      Dla mnie ma więcej zalet, ale ja dość długo będę jechać do domu - zwłaszcza
      jeśli będzie ślisko albo jeśli będę w marnej formie.
      P.S. Już tylko 10 tygodni smile))
      • mopek1 Re: LUTY 2004 11.12.03, 17:42
        Natder! Oj bałabym się gondolki, no chyba, że masz taką przypinaną pasami i
        specjalne wkładki wokół główki. Sama piszesz, że może być ślisko ....
        tfu...tfu ...tfu, a jak coś się stanie, maleństwo niezabezpieczone nie ma
        żadnych szans!
        Taka długa podróż to faktycznie może być kłopot, ale fotelik jest wygodny dla
        noworodka. Tyle że pozostaje problem ... kombinezonka smile)))))))

        • malwes Re: LUTY 2004 11.12.03, 20:31
          Natderku!
          Oj nie gondolka, nie!!! To znaczy, nie wiem na 100% ale to chyba po pierwsze
          jest niedozwolone a po drugie i chyba najważniejsze niebezpieczne. Sama
          zastanawiałam się nad tym pomysłem, ale raczej pod kątem tego, że wózek, który
          mam zamiar kupić (Deltim Focus) ma gondolę specjalnie wyposażoną w system
          montujący do samochodzików i może służyć jako "fotelik" 0-9kg czyli tzw "0" (to
          0+ jest 0-13kg o ile nie mylę symboli). Zastanowiło mnie natomiast jedno - w
          trakcie plotek z koleżanką, która pracowała kiedyś w Chicco, dowiedziałam się,
          że tak naprawdę policja dopuszcza stosowanie tylko tych fotelików 0-13kg, a nie
          gondolek, nawet tych przystosowanych. A żeby maluszek był wygodnie położony, to
          mu się tam "dokłada" taką wkładkę pod główkę.
          Ale jak jest naprawdę to nie wiem, korci mnie zadzwonić na komisariat i się
          dopytać. W każdym razie, takiej "zwykłej" gondolki to bym się bała, podobnie
          jak mopek!.

          Dziewczyny, Strasznie wam dziękuję za wszystkie słowa pocieszenia. Byłam dziś u
          mojej giny. Zaopatrzy mnie w glukomatrzyk i tabele węglowodanowe i .... kłuj,
          kłuj cztery razy dziennie plus raz w tygodniu o 3 nad ranem. To to pestka,
          byleby tylko maluszek był zdrowy... Jest jeden pozytyw tej sprawy. Zwiększa mi
          się ilość planowych USG i idę zobaczyć skarbusia ...już jutro!
          Jesteście kochane... jeszcze raz dzięki i dobrej nocki.
          • aniutekm Re: LUTY 2004 12.12.03, 08:09
            Tak trzymać Małgosiu!!smile
            Nie moge sie oprzeć żeby nie podzielić sie z Wami wrażeniami po wczorajszym
            USG. Maluszek ma juz 1850 g i moja wymarzona córeczka okazała się chłopcemsmilesmile
            I jak tu zamienić Magdalenę na męskie imiewinkwink
            Życzę Wam miłego dniasmile
            Pozdrawiam cieplutko
            Ania
            • mopek1 Re: LUTY 2004 12.12.03, 10:07
              My idziemy do naszego ginia dzisiaj wieczorem, to dopiero o 19:30, ale już się
              nie mogę doczekać. Mam nadzieję, że moja ukochana córunia nie okaże się
              chłopcem (hi, hi).Szanse (albo ryzyko) są chyba niewielkie, bo na ostatnim USG
              nawet ja nie miałam wątpliwości smile)))))
              Bardzo jestem ciekawa ile waży???
              Wiecie o tym, że maleństwo któremu się spieszy i przychodzi na świat za
              wcześnie, ale nie mając innych problemów waży 򗳨g idzie z mamą do domu!
              Takie maluszki najczęściej już nie potrzebują inkubatorka i bez problemowo
              oddychają samiutkie! Strasznie mnie to pociesza bo daje jakieś takie poczucie
              bezpieczeństwa smile Nie żebym planowała, ale śpi się spokojniej jak maluch jest
              już taki „dorosły” smile
              • malwes Re: LUTY 2004 12.12.03, 11:10
                Witajcie,
                No i jestem po USG. Dzidziuś jeszcze do tych 6 kg nie dobija ...smile)))
                Ale malutki też nie jest. W pierwszym dniu 32 tyg waży ok 1,6-1,7kg ale lekarz
                mówił, że waga jest zaniżona, bo główka jest już nisko i jej pomiar (HC) nie
                był dokładny i średnia wychodzi mniejsza niż w rzeczywistości. Nic złego się
                nie dzieje, przepływy ok, serduszko ok, inne rzeczy też. Dojrzałość łożyska 1
                at wg Granuma, profil biof 8/8 (muszę o tym więcej poczytać) no i łożysko się
                podniosło, także już jest poza ryzykiem przodowania. Tylko szyjka trochę
                krótsza, ale zamknięta więc dalej się oszczędzać (czytaj leżeć)i tyle. Też mi
                nowość wink
                Dziś, mam nadzieję, dostanę glukometr i będę się mogła zacząć kontrolować (a
                nie powiem, cukiereczki, na które nie zwracałam uwagi do tej pory tak ślicznie
                pachną w lodówce, i miodek korci i gorzka herbatka przestała smakować....wink)))

                Lekarz się śmiał, że jakbym nie musiała leżeć, to bym nie miała cukrzycy ale
                jakbym poszła na spacer po markecie, to bym zaraz urodziła. I tak źle i tak nie
                dobrze.

                Dziewczyny - może głupie pytanie, ale z ciekawości - czy tatusiowie wchodzą z
                wami do gabinetu gina? (nie mówię o USG tylko o normalnej wizycie?) Ja bym w
                zasadzie nie miała nic przeciwko, zwłaszcza pomocy przy ubieraniu, ale jakoś mi
                to nie przyszło do tej pory do głowy. Za to widziałam już kilka par wchodzących
                razem. Jak to jest u was?

                Gosia i 32 tyg Szymon

                • mopek1 Re: LUTY 2004 12.12.03, 11:24
                  Zawsze wchodzimy razem, ale mój gin. ma u siebie USG i robi je za każdym razem,
                  więc tatuś chodzi z ciekawości smile Poza tym mam czasem „doły intelektualne” i
                  wtedy tatuś pamięta co mi dolegało przez miesiąc, o co chciałam zapytać i co
                  gin powiedział smile)))))
                  Najzabawniej było jak tatuś miał „lęki” związane z porodem (do dzisiaj dużo
                  większe niż ja) i postanowił przedyskutować sprawę ZZO – przy tej rozmowie
                  czułam się jakby to nie dotyczyło mnie smile Nawet gin. w pewnym momencie musiał
                  uściślić kto będzie to znieczulenie dostawał smile))))))))))))))))

                • magdalena_76 Re: LUTY 2004 12.12.03, 11:29
                  Cześć siostry
                  dawno mnie nie było i się naczytałam...
                  mój mąż wchodzi ze mną za każdym razem, na razie pomocy w ubieranu jeszcze nie
                  potrzebuję, ale np. zawsze on mnie waży i szuka aparetm Dopplera serduszka
                  dzidziusia. Poza tym stwierdził, że musi pilnować co ja mówię, bo zwłaszcza na
                  początku byłam strasznie dzielna i odbywało się to tak: "no tak jest mi
                  niedobrze... ale to nic..." - a to wcale nie było nic, bo nawet w nocy
                  biegałam do WC... (kiedy to było smile...)
                  A jeszcze odnośnie kombinezonków itp. ja dostałam ciuszki od znajomej i tam
                  jest m. in. taki śpiworek zapinany z 2 stron (można częściowo zakryć główkę),
                  wykładany misiem od wewnątrz - teraz czasem widać, jak dziewczyny w wózkach je
                  mają. Małe przyjdzie na świat pod koniec lutego i nie wiadomo jaka ta pogoda
                  będzie - wyobraziłam sobie że ciepłe ciuszki, rożek, ten śpiworek, ew. jakiś
                  koc - i do taxi. W końcu to tylko parę kroków. W ogóle nie mam pojecia, jak on
                  będzie odczuwać zimno i chyba ciągle będzie mi się wydawało, że marznie...

                  Apeluję do Pawła, męża Madzi, żeby nam tu coś napisał!!!!

                  Cieplutko pozdrawiam
                  magda
                  • ida92 Re: LUTY 2004 12.12.03, 17:42
                    A no cóż mój małżonek nie chadza ze mną do lekarza, a mi trochę szkoda, cóż
                    zrobić - nie chce ijuż ostatni wszedł "aż" do poczekalni i to już było coś.
                    Przynajmniej na innych polach zachowuje się tak jak należy podświadcza i nie
                    protestuje przy głupich (z ręką na sercu) zakupach. A propos zakupów, czy wam
                    też już zdarza się przliczać wydatki na kaftaniki śpioszki i tem podobne? Ja
                    wczoraj widziałam świetną książkę, ale doszłam do wniosku ze jest zdecydowanie
                    zadroga. A potem bez mrugnięcia okiem wydałam 3dychy na pajacyk bo był taki
                    śliczny i Małemu będzie w nim tak ładnie. Chyba jestem z lekka nienormalna.
                    Zabiłyście mi z tym kombinezonem klina, dziś cały dzień w pracy myślałam o
                    przewiezieniu maluszka ze szpitala do domu (20 km no i jak wiadomo luty i
                    pogoda owiana tajemnicą). Do tej pory wydawało mi się to takie proste Małego w
                    śpioszki kaftaniki pajacyki, rożek i kocyk (widziałam taki fajny z polaru
                    zpinany na taki śpiworek super) i szlus. A i wyobrażałm sobie, że przez całą
                    drogę będę go trzymała na rękach, nie chyba otępienie na mnie spadło. I co
                    gorsza na moją szanowną Matkę też. Ona też to tak widzi i patrzy na mnie jak na
                    raroga kiedy mówię o foteliku, ale moze jej przejdzie. Przy okazji rozmowy o
                    ew. transporcie do doku, mój mąż obraził się na mnie śmiertelnie i zażądał,
                    zebym przynajmniej w tej jednej kwesti pozwoliła mu dokonać Mesko-Tatowego
                    wyboru. I to włąśnie on kupi fotelik a ja mogę go lub nie ew. zaakceptować. A
                    niech sobie kupuje. Tylko powiedzcie lepiej taki do 13 czy zaraz taki do 18 kg.
                    kto się orientował i cos wie więcej o rzeczonych fotelikach a firma która
                    dobra. Przynajmniej mu podpowiem.
                    Pozdrowka. Edyta
                    • tjoanna Re: LUTY 2004 12.12.03, 22:01
                      Słuchajcie, a jeśli jest do domu blisko, czy ten fotelik też jest konieczny?
                      Nie można maluszka po prostu na rękach trzymać?
                      Do gabinetu wchodzę sama. Czułabym się chyba bardzo niezręcznie, gdyby mąż
                      widział, jak mnie lekarz bada (lekarz chyba też). Pytania zapisuję sobie na
                      kartce, więc nie muszę pamiętać.
                      Magdalena, cieszę się, że wróciłaś po przerwie!
                      Pozdrawiam wieczornie
                      Joanna
                      • mopek1 Re: LUTY 2004 12.12.03, 23:25
                        No i byliśmy u ginia! Klusia waży 1200g – maleńka, ale mamy jeszcze czas
                        urosnąć. Ma śliczne serduszko i wszystko inne... Z nowości dowiedzieliśmy się
                        dzisiaj, że ma całe śliczne usteczka – tzn. żaden tam rozszczep wargi jej się
                        nie przyplątał. Poza tym mam śliczną, długą i zamkniętą szyjkę, generalnie
                        wszystko ok.
                        Co do fotelika to my kupujemy taki żeby dało się przypiąć do wózka. Jeszcze nie
                        wiem co kupimy, albo Chico Tech, albo Inglesina Magnum albo Deltim Focus. Mam
                        straszne myślenice z tym wózkiem, no a fotelik będzie w kompleciku smile Za to
                        widziałam dzisiaj kombinezonek mojego życia, tyle, że w Zarze sad((((( Na
                        szczęście pani powiedziała, że w styczniu będzie posezonowa obniżka no i
                        potanieje smile Tylko muszę polować na tę obniżkę, bo mogą wykupić rozmiar. Chyba
                        się tam przeprowadzę i będę koczować pod Zarą smile)))))))
                        • agika Re: LUTY 2004 13.12.03, 12:08
                          Smutno mi jest, bo jakas grypa sie przyplatala, i dzisiejszy dzien rozpoczelam
                          od lekarza. Dostalam dolipran , tabletki na gardlo i nadzieje, ze moze
                          chorobsko sie nie rozwinie. Na wszelki wypadek leze i sie grzeje.
                          Mam nadzieje, ze nie zaszkodzi Malemu.
                          A wg gina w czwartek - Maly jest juz gotowy do wyjscia, tzn na szczescie szyjka
                          w porzadku, zamknieta , ale Maly sie ladnie ustawil i powoli sobie schodzi
                          glowka. Mam wiecej odpoczywac, chodzic na spacery i koniec z praca (glownie
                          dojazdy mnie meczyly). No i juz sobie obmysliwalam , ze pochodze po sklepach z
                          ciuszkami i wozkami, a tu temperatura i kaszel...
                          Propos przywiezienia Malego ze szpitala - my nastawiamy sie na gondolke
                          dostosowana do samochodu, czyli z pasami i trzymaniem glowki ( o ile zdazymy
                          kupic wozek , bo wciaz nie jestem zdecydowana). Zreszta pozniej wlasnie chcemy
                          uzywac gondolki w samochodzie - na dlugie trasy jest podobno wygodniejsza dla
                          dziecka niz fotelik.
                          pozdrowionka weekendowe, Agika i Maly

                          • amatylda Re: LUTY 2004 - do Agiki! 13.12.03, 12:58
                            cześć, mnie od wczoraj wieczorem strasznie boli gardło a ponieważ jest teraz
                            weekend więc mogę zapomnieć o lekarzu ;-(. Jakie tabletki dostałaś na gardło. W
                            domu mam Sebidin Plus i tam jest napisane, że kobiety w ciąży za pozwoleniem
                            lekarza, więc trochę się obawiam. Poradź coś, "pliiiiiz".
                            Zachrypnięta Ania - Matylda
                            • malwes Re: LUTY 2004 - do Agiki! 13.12.03, 14:28
                              Aniu - Matyldo,
                              Nie jestem Agiką ale choruję non-stop... teraz też coś mnie drapie. Ostatnio
                              kurowałam się płucząc gardło zaparzonym Septosanem, wodą z solą, wodą z
                              Citroseptem. Robiłam też sobie syrop z cebuli (pokroić plus 2 ząbki czosnku,
                              zasypać łyżeczką cukru lub miodu - za godzinę gotowy). Lekarz kazał się
                              nacierać mascią Vick-Vapo Rub. Można rutinoscorbin i rozpuszczalną C.
                              Wyksztuśny ziołowy syrop dla kobiet w ciąży i cukrzyków "Hedelix", na noc,
                              przeciwkaszlowy homeopatyczny Stodal. Na gardło wolno ssać wszystko co
                              homeopatyczne. Internista mi kiedyś mówił, że można Tymianek i Podbiał ale na
                              ulotce też coś było napisane na nie więc odpuściłam.
                              Jak nie pomaga, to moja "rodzinna" zaczyna leczyć moje gardło Bio-Paroxem. On
                              działa tylko miejscowo, nie wchłania się w ogóle, zresztą na ulotce jest
                              napisane, że można w ciąży. Jak masz w domu, to możesz tak "przetrzymać
                              weekend". Jak bardzo źle, to może warto iść na pogotowie/ do izby przyjęć
                              szpitala na dyżur. Tam każdy lekarz cię osłucha i wypisze receptę.
                              Ja od wczoraj płuczę znów gardło Septosanem bo mąż trochę kaszle i czuję, że
                              już mi coś "sprzedał".
                              Pozdrawiam.
                              Gosia
                              • amatylda Re: LUTY 2004 - do Malwes ;-) 13.12.03, 15:41
                                Gosiu kochana! Bardzo dziekuję! Rutinoskorbin miałam w domu więc od razu
                                wzięłam, resztę muszę zakupić - zwłaszcza cebulę - i tak mi potrzebna. Zupełnie
                                zapomniałam o domowych sposobach z celulką no i o tym płukaniu solą. U mnie to
                                na razie tylko gardło (pewnie szłam z otwartą buzią i mi nawiało wink), więc mam
                                nadzieją, że zaraz wszystko wróci do normy. A tak się cieszyłam, że od początku
                                ciąży nic mnie nie "łapie". wink A tu masz babo placek - w 8 miesiącu. wink Ale
                                humor mi dopisuje, bo właśnie kupiliśmy z mężem łóżeczko!!! A jutro chyba
                                wózek - dziś nie mogłam się zdecydować na kolor, więc chyba poproszę dziadków o
                                pomoc wink Poza tym muszę sobie "dawkować" radości - więc dziś łóżeczko, jutro
                                wózek wink
                                Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuję
                                Ania
                                • agika Re: LUTY 2004 - do Malwes ;-) 13.12.03, 19:52
                                  Aniu, dopiero teraz weszlam na internet i przykro mi bardzo, ze nie moglam
                                  odpowiedziec Ci wczesniej. Dostalam Guethural 300 g, ale nie jestem w POlsce
                                  niestety sad( wiec moze byc to jakas nazwa tutejsza, sklad: Guaietoline (lub
                                  Glycerylgeuthol), jak wyczytalam z ulotki lekarstwo jest na infekcje ukladu
                                  oddechowego i ulatwia odkszaliwanie wydzielin.
                                  Gosiu, dzieki tez przy okazji za domowe sposoby, do soli sie przymierzam,
                                  cebuli nigdy nie uzywalam, ale sprobuje jutro. Z innych domowych sposobow -
                                  polecono mi plukanie gardla szalwia i na stany grypowe bardzo duzo wit C
                                  (cytryna z miodem) i lipa z miodem.
                                  Aniu, jaki wozek wybralas ?

                                  trzymajcie sie zdrowo, Agika
                                • morsk2 Re: LUTY 2004 - do Malwes ;-) 13.12.03, 19:57
                                  Aniu,

                                  Nie wygłupiaj sie z chorowaniem! Mam nadzieję, że domowe sposobu okażą sie
                                  skuteczne!
                                  Mam już stałe łącze i nareszcei będę mogła tu zaglądać tak często, jak będę
                                  miała ochotę! Hura!
                                  Aniu, napisałam na priv, ale mam podejrzenie, że zżarło wiadomość, więc jak się
                                  odstresuję spróbuję jeszcze raz.

                                  Pozdrawiam,
                                  Monika
                                  • amatylda Re:LUTY'04 w końcu jestem na zwolnieniu zdrowotnym 13.12.03, 21:24
                                    Cześć dobre kobiety wink

                                    Dzięki za jeszcze więcej rad na temat jak się pozbyć tego bólu gardła - odpukać
                                    jest na razie lepiej niż wczoraj wieczorem.

                                    No, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło - Moniko strasznie się
                                    martwiłam - codziennie sprawdzam kilka razy konto a tam nic - już sobie różne
                                    rzeczy myślałam. Ale cieszę się, że wszystko z Tobą ok. No i że masz stałe
                                    łącze. wink Teraz to dopiero się zacznie pisanie wink no ale niestety -
                                    rzeczywiście nic nie doszło. Spróbuj jeszcze raz wink

                                    Agiko - nie wiedziałam, że wybyłaś z kraju wink Wózek wybraliśmy - deltim fokus
                                    (ale jeszcze w grę wchodzi deltim premier, chociaż wydaje nam się jakiś taki
                                    bardziej toporny i szerszy, ale strasznie podoba się mojej mamie wink Także na
                                    99 procent deltim fokus. Jutro jedziemy zamówić, bo pewnie nie będzie koloru
                                    jaki chcemy, poza tym jeszcze nie wiemy jaki chcemy wink - podoba nam się taki
                                    beż z bordo ale nie wiem czy dla chłopca może być bordo ??!!?? wink

                                    Kupiliśmy dziś łóżeczko - Karolina II Klupsia z szufladą i stoi już skręcone w
                                    sypialni, więc jakoś tak "serce roście". Jutro czeka nas wybór materacyka i
                                    przewijaka, kto wie, może pójdziemy za ciosem i kupimy też pościel? Jadą z nami
                                    obie babcie, więc pomogą wybrać. Ja normalnie jestem bardzo niezdecydowana przy
                                    zakupach a teraz w ciąży to już w ogóle. Z tym łóżeczkiem też tak było.
                                    Wybraliśmy sosnę - widzieliśmy na zdjęciach tu i ówdzie a jak zobaczyłam to
                                    łóżeczko w naturze to się zaczęło - stwierdziłam, że za jasne, powinno byc
                                    ciemniejsze, może buk? a pozatym za niskie dla nas, trzeba się będzie schylać.
                                    Na szczęście mój mąż podjął męską decyzje, wziął karton na plecy i nie
                                    oglądając się na mnie zaniósł do samochodu. Teraz łóżeczko stoi w sypialni i
                                    już nie wydaje mi się ani za jasne, ani za niskie. Nie wiem skąd mi się to
                                    bierze, w każdym razie cieszę się, że jutro będę miała 3 osoby do
                                    przedyskutowania każdej mojej wątpliwości. wink

                                    Czy już wiecie jaki materacyk? Słyszałam, że ponoć najlepszy jest gorczycowy
                                    (ale najdroższy) a wszystkie inne - nawet kokos się odkształca. My mamy w
                                    naszym łózku kokos i się nie odkształcił ale to jest kokos i sprężyny. Muszę
                                    jutro się przyjrzec w sklepie tym materacom.

                                    Pozdrawiam ciepło - zaszalikowana Ania wink
                                    • malwes Re:LUTY'04 13.12.03, 22:10
                                      Jejku...Ania... jak ja ci ZAZDROSZCZĘ tych zakupów. Jak ja bym chciała wyjść i
                                      iść kupować. To takie...mmmm...! Tylko internet mi pozostaje...
                                      Ale Deltim Focus też wybrałam! Kupcie, kupcie!! Jak coś będzie nie tak, to ja
                                      jeszcze zdąże zmienić decyzję wink)) Do kompletu też chcę kupić ten fotelik
                                      Grillo. Tak to tylko mąż może iśc sobie "szaleć" - wózeczki, kaftaniki,
                                      łóżeczka a ja tylko mogę najwyżej obejrzeć zakupionego "gotowca".

                                      Odebrałam wczoraj glukometr. Nowy, bo teść jest cukrzykiem, więc się potem
                                      przyda. Oprócz tego, że kłuje, to taki "fajny gadżet" - wygląda jak super
                                      komóra plus super pióro w super etui smile)) Chociaż jakieś "pocieszenie". Dziś
                                      miałam debiut w strzelaniu igiełkami - raz mało sobie nie strzeliłam w oko
                                      (chciałam zobaczyć skąd ta igła wylatuje), zamordowałam dwa paski zupełnie
                                      bezmyślnie i zanim się udało, to posłuchałam jaki ładny dzwięk towarzyszy
                                      napisowi "Err". Ale cukier mam niski - nawet się pasłam całkiem nieźle cały
                                      dzień i po każdym posiłku nawet nie 100. Oby tak dalej.

                                      Cieszę się, że coś mogłam pomóc z tymi lekami, choć nie cieszę, że mamy
                                      problemy ze zdrowiem. Mąż dziś w pracuni od rana (kapitalizm!), w przyszłym
                                      tygodniu jedzie w delegację, do mnie przyjeżdża mama (zrozpaczona, bo nie zdąży
                                      popiec ciast na swięta...) ale generalnie... jest dobrze. Chyba.
                                      Pozdrawiamy - Gosia i 32 tyg Szymon
                                      • mopek1 Re:LUTY'04 13.12.03, 22:20
                                        Tak mi was strasznie żal! Nie znoszę być przeziębiona, ale przejdzie! A poza
                                        tym nie bluźnijcie z tymi „chorobami”, gardło to „pikuś”, ważne, że poza tym
                                        jesteście zdrowe!
                                        Gosia! Kłujesz się po paluszkach? Może nie patrz skąd lecą te igły, wydaje mi
                                        się, że pomiar z oka może nie być wiarygodny smile))))))
                                        Tez myślę o Deltimie Focusie, ale na którymś wątku o wózkach jakaś mama
                                        napisała, że jest lichy i że jej rurki popękały sad(( i trochę się
                                        przestraszyłam. Mam taki plan, żeby ten wózek, skoro kupuje dwa w jednym,
                                        wytrzymał do końca, a to w sumie jakieś 3 lata jazdy. No już sama nie wiem?

                                        • nitkanitka Re:LUTY'04 14.12.03, 16:52
                                          Hej!

                                          A my kupiliśmy wózek firmy Bebecar, Styl At. Jestem - "na razie" smile - b. z
                                          niego zadowolona smile.
                                          Spełania wszystkie nasze oczekiwania. Ma jednak dwie wady:
                                          1) jest dosyć ciężki - ale mieszkamy na parterze;
                                          2) stelaż zajmuje sporo miejsca po złożeniu - mamy całkiem spory bagażnik, a
                                          kółka się zdejmuje.

                                          Ma też opcję przewuzu dziecka w gondoli - specjalne uchwyty do pasów i
                                          zabezpieczenia malucha w środku.

                                          Pozdrawiam i jeżeli macie jakieś pytania dotącze tego wózka to proszę oto
                                          strona:
                                          www.godex.com.pl/godex001

                                          Ola
                                    • morsk2 Re:LUTY'04 Materacyk 13.12.03, 23:21
                                      No właśnie, podzielcie się Waszą wiedzą w tym temacie. Mój Maluszek to
                                      potencjalny alergik (ma 30-40% prawdopodobieństwa, że odziedziczy to paskudztwo
                                      po mamusi, niestety). Wyczytałam gdzieś, że dla alergika powinien być materacyk
                                      gąbkowy. Ale może lepiej kupić piankowo-kokosowy, zeby się nie odkształcał?
                                      • agika Re:LUTY'04 Materacyk 14.12.03, 18:31
                                        Chetnie tez czegos sie dowiem o materacyku od bardziej doswiadczonych /
                                        poinformowanych mam i przyszlych mam. A w ogole bardzo Wam zazdroszcze zakupow,
                                        na razie leze plackiem i sie wygrzewam, bo grypa cos nie chce puscic i mam
                                        tylko nadzeje ze nie zaszkodze Malemu (nie wiecie, czy 'wypacanie sie ' moze
                                        zaszkodzic ?).
                                        Z wozkow ostatnio moimi faworytami sa albo peg perego na stelazu velo, albo
                                        bebecar style at. Mojej mamie podoba sie bebe confort, ale ma dosc mala
                                        gondolke, i boje sie ze Maly przestanie sie w niej bardzo szybko miescic. Poza
                                        tym slyszalam negatywne opinie o tych wozkach. Deltimy ogladalam na interencie -
                                        wygladaja fajnie i maja faktycznie dosc duzo opcji.
                                        Aniu - tez mam problemy z podejmowaniem decyzji, od 2 miesiecy odwiedzam
                                        wszystkie sklepy dzieciece w okolicy, tudziez strony internetowe, na razie bez
                                        wiekszych rezultatow. A przed Swietami chcialabym przynajmniej wozek zamowic
                                        (tyle, ze wciaz nie jestem pewna na 100 % jaki, moj maz dal juz sobie spokoj z
                                        doradzaniem i tylko grzecznie chodzi za mna w sklepach). Propos wyjazdu z
                                        Polski - poczatkowo planowalam wrocic na trzeci trymestr i rodzic w kraju, mimo
                                        wszystko w 'domu' czuje sie najlepiej, znam lekarzy i poloznikow no i rodzina
                                        jest blisko, niestety z roznych przyczyn nic z tego nie wyszlo. Chandre mialam
                                        ogromna, no ale jak mowia 'z faktami gentelment nie dyskutuje' ja wprawdzie nie
                                        gentelmen, ale grzecznie pogodzilam sie z sytuacja.
                                        Agika
                                        • ida92 Re:LUTY'04 Materacyk 14.12.03, 20:51
                                          Co do materacyka oglądałm piankowo/kokosowy i pewnie ten kupimy.Chociaż
                                          zastanawiałam się czy nie pójść jeszcze do sklepu z materacami (tak w ogóle)
                                          i nie zobaczyć ile ew. kosztowałby taki tradycyjny ze sprężynami i kokosem. Co
                                          do wózka, to też czasowo jestem zdecydowana na Deltim Fokus (co do tych
                                          pękających stelaży to też o tym czytałam, ale czytałam tez, że nie ma problemów
                                          z serwisem i wymianą). Tylko ze ten wózek jak do tej pory widziałam wyłacznie w
                                          necie i nie miałam go zobaczyć na żywo.
                                          Swego czasu podobał mi się Orion Pollaka, ale zdecydowanie przestał mi się
                                          podobać jak pojeździłam nim po sklepie, jest strasznie ciężki i sztywny.
                                          A i jeszcze jedno co do materacyka, lekarz na skzole rodzenia mówił,żeby nie
                                          podkładać pod prześcieradełko wkładów foliowych tylko ew. gruby ręcznik, co by
                                          się dzidziuś nie udusił jka będzie leżał na brzuszku.
                                          Zastanawiałam się nad pościelą i chyba na początek nie kupimy jej tylko
                                          śpiworki, i dwa kocyki grubszy i cieńszy, ale to jeszcze się zobaczy pełne
                                          zakupy dopiero w styczniu. Mąż nie dał się ruszyć, nie i już, przynajmniej co
                                          jakiś czas kupuję ciuszki.
                                          Edyta
                                          • morsk2 Re:LUTY'04 Materacyk 14.12.03, 22:01
                                            Jeśli chodzi o materacyk, to doczytałam się w gazetce o alergii, że powinien
                                            być wykonany z włókien sztucznych (ale nie lateksu), bo włókno kokosowe i trawa
                                            morska mogą uczulać. Polecają tam też "specjalny antyalergiczny pokrowiec z
                                            tkaniny poliestrowo-bawełnianej z naniesioną na stronie wewnętrznej powłoką z
                                            mikroporowatego polimeru zapewniającego nieprzepuszczalność dla roztoczy". O
                                            matko! Gdzie się kupuje takie coś?
                                            A co do pościeli to też mam taką koncepcję, żeby na razie nie kupować - tylko
                                            prześcieradło z gumką i najpierw chyba rożek, a potem śpiworek i kocyk
                                            polarowy. Co sądzicie o takim rozwiązaniu?
                                            • mopek1 Re:LUTY'04 Materacyk 15.12.03, 11:05
                                              Też myślę o śpiworku i kocyku, tylko trochę mam dyskomfort psychiczny, że mała
                                              będzie taka „ograniczona”, osobiście nie znoszę spać w śpiworze i lubię sobie w
                                              nocy pokopać smile No ale z drugiej strony, jak mała się rozkopie to się sama
                                              potem nie przykryje ??? Chyba przemogę jednak mój wstręt do śpiworków i kupie
                                              jej taki. Dziewczyny! Może to jakaś fobia, ale rożek w aspekcie „ograniczacza”
                                              ruchów przeraża mnie jeszcze bardziej ! Najchętniej widzę moje maleństwo w
                                              ciepłym pajacyku, pod lekkim kocykiem jak sobie macha czym chce w każdą stronę –
                                              no ale to chyba bez sensu??? Coś mi się wydaje, że będę mamą „świrem” smile

                                              • jaga2003 Re:LUTY'04 spanie w rożku 15.12.03, 12:54
                                                Cześć Wszystkim,
                                                a mnie z kolei bardzo podoba się idea pakowania małego w rożek smile Mam takie
                                                wspomnienie z dzieciństwa, że jak np. byłam chora, to mama bardzo starannie
                                                obwijała mnie kołdrą - od razu robiło mi się milej i bezpieczniej. Moze to
                                                wrażenie z życia płodowego?smile Poza tym podobno dla małego jest zdrowiej, jeżeli
                                                za bardzo nie ma miejsca na kopanie (nie przekręcam się sam?), no i łatwiej go
                                                wyciągać w rożku z łóżeczka do karmienia (nie planuję spania z dzieckiem). A
                                                jeżeli zrezygnuję z rożka, to prześcieradło na dół plus prześcieradło górne z
                                                kocykiem - jak w hotelach. Czytałam kiedyś na ciązy i porodzie że pościel
                                                (kołderka plus poszewka) nie jest zalecana, bo łatwiej dziecku naciągnąć ją
                                                sobie na buzię. Ale głowy nie daję za obiektywną słuszność powyższych
                                                opinii smile))pozdrawiam,
                                                jaga
                                                • tjoanna Re:LUTY'04 spanie w rożku 15.12.03, 13:38
                                                  Ha! Czytałam na ten temat sprzeczne opinie (w dzieckowych gazetach). Jedna
                                                  szkoła głosi, że nie można krępować ruchów dziecka, bo rozwija sobie mięśnie
                                                  itd. Druga, że warto je owijać, bo hamuje sie w ten sposób odruch moro i
                                                  dziecko lepiej śpi (i czuje się bezpieczniej bo warunki zbliżone do zycia
                                                  płodowego, jak zauważyła Jaga).
                                                  Nie mam pojęcia, której przyznać rację - obie brzmią logiczniewink Pewnie
                                                  zobaczę, co dziecko będzie wolało.
                                                  Ale dziś śnieżyca! U Was też?
                                                  Pozdrawiam
                                                  Joanna z ruchomym brzuchemsmile)
                                                  • aniutekm Re:LUTY'04 spanie w rożku 15.12.03, 14:03
                                                    Witam drogie Mamusie!!smile Wyjeżdzałam na weekend i nie zaglądałam do internetu,
                                                    więc mialam dziś sporą porcje ciekawej literatury do kawki porannej w pracysmile
                                                    Mam nadzieje, że przeziębione Mamy czują sie lepiej!!
                                                    Podobnie jak Asia czytałam sprezczne informacje na temat tego jak i czym
                                                    okrywać maluszka w nocy - i też skłaniam sie do pomysłu poobserowania i
                                                    wypróbowania - a jak będzie w praktyce?? - zobaczymy za dwa miesiącesmile
                                                    U mnie też baaardzo wieje i sypie śniegiem. Troszkę sie martwię jak dotrę do
                                                    domku - podobno jest ślisko.. Na razie nie mam problemów za kierownicą.. Ale
                                                    nigdy nie wiadomo - w naszym stanie koncentracja już nie ta..
                                                    Pozdrawiam cieplutko mamusie i Maleństwa.
                                                    Ania
                                                  • ida92 Re:LUTY'04 spanie w rożku 15.12.03, 20:00
                                                    Wieje bardzi sypie. Jeśli wierzyć tradycji dzisiejszy dzień zapowiada pogodę
                                                    marcową i jeśli chodzi o nas to będzie "w marcu jak w garncu"
                                                    Wracając natomiast do rożka. Na szkole rodzenia rehabilitantka mówiła, że
                                                    noworodek nie lubi być dotykany i lubi być zawijany, więc kto wie moze w rożku
                                                    mu się podobać, a jeśli tak to i w śpiworku (troszkę później) będzie mu
                                                    wygodnie. Jak będzie lekko ograniczony ruchowo.
                                                    Pozdrowka zimowe. Edyta i włąsnie wiercący się Maluszek.
                                                  • zyt Re:LUTY'04 spanie w rożku 15.12.03, 22:07
                                                    Ja dzisiaj byłam na USG i okazało się że nie wszystko jest chyba OK. Pani
                                                    doktor stwierdziła że maluszek ma albo pełen pęcherz albo to coś innego ale ona
                                                    nie wie co.Wysłała mnie na konsultacje do innnego lekarza ,a ten na moje
                                                    nieszczęście jest na urlopie .Muszę jechać do Trójmiasta ale nie mam pojęcia do
                                                    kogo się udać,kto tam ma dobry sprzęt, kto jest specjalista w USG.Jeżeli to
                                                    jest torbiel u maluszka to lepiej wiedzieć to wcześniej.Może któraś z was zna
                                                    lekarza.W środę jadę do Gdańska więc przy okazji zrobiłabym USG.
                                                    Pomóżcie.Zyta
                                                  • morsk2 Re:LUTY'04 spanie w rożku 16.12.03, 11:55
                                                    O rany! Udało mi się zalogować! Nie wierzę w to szczęśćie! Wczoraj próbowałam
                                                    chyba 20 razy!!!
                                                    Zyta! Mam nadzieję, że sprawdzasz priv, bo tam Ci wysłałam info o USG w Gdynii.
                                                    Ania-Matylda też prosiła, żeby Ci przekazać, że do Ciebie napisała, więc
                                                    sprawdź koniecznie.
                                                    Powodzenia,
                                                    Monika
                                                  • magdalena_76 Re:LUTY'04 spanie w rożku 16.12.03, 12:46
                                                    Zyta! trzymaj się i daj znac, jak juz będziesz cos wiedzieć... mam nadzieję,
                                                    że to naprawdę tylko pełny pęcherz...
                                                    Jeszcze odnośnie rożka - moi znajomi, pożyczajac mi rożek, opowiadali, że ich
                                                    córcia dobrze w nim zasypiała i nie wybudzała się, kiedy ją przekładali do
                                                    łóżeczka - no bo jest to usztywnione. Jakbym była niemowlątkiem to chyba
                                                    czułabym się bezpieczniej.
                                                    Ale zobaczymy, jakie preferencje będą mieć nasze maluszki.
                                                    Poza tym mój jest ułożony tak: główkę ma nisko nad moją lewą nogą, a stópki mi
                                                    wpycha pod żebra z prawej strony, az pod moim łokciem. Tak w poprzek. Tak mu
                                                    jest wygodniej?
                                                    Pozdrawiamy
                                                    Magda+ Małe
                                                  • sanna99 Re:LUTY'04 spanie w rożku 16.12.03, 17:16
                                                    hej - ja słyszałam, ze najlepszy sprzet usg maja w szpitalu na Zaspie. Jak
                                                    leżałm na Klinicznej to lekarze jezdzili tam z pacjentkami w razie wątpliwosci.
    • hanti Re: LUTY 2004-kolejna uziemiona 16.12.03, 13:15
      11.12 byliśmy u lekarza. Miałam jakie malutkie skurczyki i okazało się że
      jestem posiadaczką szyjki o dł 1 cm i rozwarcia przeouszczającego palec.
      Dostałam fenoterol i zakaz noszenia synka. Ale w nocy miałam serię skurczyków
      i mój czop śluzowy odszedł w zapomnienie. Teraz jestem uziemiona na dobre,
      biore końską dawkę leków, mam trzy cm rozwarcia. Mąż mówi o mnie bobmba
      zegarowa i wszyscy modlą się że bym nie wybuchła.
      To dopiero 31 tydz więc miło by było gdyby moja córcia jeszcze nie
      rozpoczynała samodzielnego życia. Chociaż 11-go ważyła 1800 g.

      Pozdrawiam wszystkie leżaki.
      • jaga2003 Re: LUTY 2004-kolejna uziemiona 16.12.03, 15:08
        O rany, trzymaj się. Leż, nic nie sprzątaj i takie tam - zresztą sama dobrze
        wiesz. Bardzo jesteś dzielna - trzymam kciuki, żeby dzidzia jeszcze trochę
        poczekała. Pewnie, że sobie już świetnie poradzi na świecie, ale lepiej być
        wodnikiem niż koziorożcem smile)
        Wszystkiego dobrego, trzymam kciuki, musi się udać,
        jaga
        • aniutekm Re: LUTY 2004-kolejna uziemiona 16.12.03, 16:10
          Ja też Ci życzę żeby mała pomieszkała jeszcze w brzuszku jak najdłużej!! Bądź
          dobrej myśli, wypoczywaj - wszystko będzie OK!! Trzymam kciuki i pozdrawiam
          cieplutko.
          Ania
          • amatylda Re: LUTY 2004 16.12.03, 17:20
            Cześć!!!

            Tak jak to wcześniej ujęła Monika - próbowałam się od wczoraj po południu
            zalogować na forum i na swoje konto i nic ;-( Dzis od rana też nic więc
            postanowiłam założyć nowe konto na "gazecie" ale tez nie mogłam ;-(
            Na szczęście wszystko wróciło do normy!!! wink

            Szkoda, że następna z nas leży - ale nie poddawaj się. Teraz to już coraz
            bliżej z jednej strony także lekarze sobie w razie co poradzą, a z drugiej
            strony - pogadaj z dzidziusiem i powiedz mu, że do niegrzecznych dzieci Mikołaj
            nie przychodzi więc niech grzecznie poczeka na swoją kolej wyjścia wink

            "W temacie rozka": też jeszcze nie wiem w czym mój maluch będzie spał. Rożek
            dostanę chyba od koleżanki, która co prawda "dopiero co" rodziła (w połowie
            września), ale jej maluch prawie od początku nie mieścił się w rożku bo miał
            4.600g i 56 cm. Także z tym planowaniem też tak różnie bywa. Śpiworek wydaje mi
            się odpowiedniejszy bo większy i szerszy, aczkolwiek kupiłam już kołderkę i po
            prostu zobaczę. Ja z moim bratem od razu spaliśmy pod kołderką i jakoś
            wyszliśmy na ludzi wink

            Dziękuję jeszcze raz za wszystkie rady, porady i życzenia powrotu do zdrowia.
            Od razu milej się choruje wink Co prawda jakoś uporałam sie z gardłem ale
            doszedł katar... Ale daję radę. Ponieważ ostatnio wszystko mam z miodem to
            zastanawiam się czy kawa z miodem by się dała pić wink
            Także nie dość, że jestem "pociągająca" to jeszcze słodka jak miód. wink

            Strasznie mi żal tych z Was, które nie mogą z różnych przyczyn wybrać się po
            zakupy. Ale z drugiej strony odpadają Wam te dylematy sklepowe wink My byliśmy w
            łikend w hurtowni dziecięcej i poszaleliśmy, wykorzystując dobre rady obu
            babć wink I tak zakupilśmy:

            Po pierwsze - Zamówiliśmy wózek: Deltim Fokus beżowo-bordowy. Czyli jednak tak
            jak chcieliśmy. Bo nasze mamy jednak wolałyby ten Deltim Premier. On ma takie
            b. tradycyjne podwozie, a Fokus takie bardziej sportowe. Prawie skusiłabym się
            na Premiera, bo też ma wiele zalet np: trochę szerszą i 10 cm dłuższą gondolkę
            niż Fokus, B. miękko chodzi (ale czy nie za miękko??), jak się nim buja to nie
            skrzypiał a Fokus tak - ale nie wiem czy to nie wina po prostu tego modelu w
            sklepie. Fokus za to: mniejszy czyli zgrabniejszy, ma 3 stopnie regulacji
            miękkości jeżdżenia (ale nawet ten najmiękkszy nie był tak miękki jak u
            Premiera ;-(), no i lepiej się składa - po złożeniu jest mniejszy, więc wejdzie
            raczej do samochodu (chociaż nie sprawdziliśmy). Ale zawsze możemy część
            siedzenia tylnego położyć i wtedy na pewno się zmieści. W każdym razie
            zagwózdkę mieliśmy straszną - ale wygraliśmy uporem. Mam nadzieję, że będziemy
            zadowoleni, jak zaczniemy nim jeździc. Odbiór ma być ponoć do końca roku, więc
            nie wiem czy dam radę coś więcej Wam powiedzieć o tym wózku przed Waszym jego
            zakupem ;-( Mogę tylko powiedzieć, Gosiu, że dośćdużo osób decyduje się na ten
            wózek i ogromna większość opinii jednak jest pozytywnych. Najwyżej założymy
            kiedyś wątek narzekających na Fokusa wink

            Potem zrobiliśmy zakupy łóżkowe:
            łóżeczko - to już pisałam
            materacyk - kokosowo-piankowy (w misie wink
            2 prześcieradła na gumce (żółte i niebieskie)
            pościel - kołderka i poduszka - dla alergików (chociaż raczej nie będzie) ale
            tylko te były białe (mama mi poradziła, że jak będzie kolorowa i we wzorek to
            zawsze będzie się odbijał jak nałożę poszewkę, a jak białe pod spodem to nawet
            jak poszewka cieniutka i jasna to nic tam z pod spodu nie wybija). wink i były
            tańsze niż te kolorowe
            (poduszki na razie nie będę używać ale już była w komplecie więc jest)
            2 komplety poszewek (żółta w misie i zielona w misie) wink
            kocyk polarowy w misie wink
            10 pieluch tetrowych białych
            3 pieluchy flanelowe (kolorowe - w misie, słonie i w misie) wink
            przewijak ze sztywnym dnem (w misie) wink

            Więcej grzechów nie pamiętam.... wink

            Wiem, że wszystko w miśki!!! wink Wydaje mi się zresztą, że większość rzeczy dla
            dzieci ma właśnie taki motyw i stąd te miśki wszędzie.
            Chyba ja też będę mamą-świrem jak to napisała "Mopek 1" wink

            Acha - ubranka mam od koleżanek (też często z misiami) i na razie na nich
            poprzestanę, no może dokupię czapeczki i rękawiczki. Rożek też chyba dostanę po
            wspomnianej koleżance, więc na razie nie kupiłam. Także teoretycznie niedużo
            już zostało.

            No i torbę musze spakować ale to po świętach - jak dostanę szlafrok od
            Mikołaja wink

            Teraz chodzę koło tego łóżecza z "gadżetami" i oczy cieszę widokiem. wink Jeszce
            trochę... Już jakoś tak bliżej....

            Mam nadzieję, że Wasz humor też się trochę poprawił. I tak najwięcej radości
            będzie jak już bobas będzie z nami...

            Pozdrawiam
            Ania
            • elipse Re: LUTY 2004 16.12.03, 18:32
              Cześć! Czy mozesz podzielic sie namiarami na ta hurtownie??? Bylabym wdzieczna
              bardzo.
              Pozdrawiam(y)
              Jaga(+Jachu 29 tydz.)
              P.S. My tez mamy wszystko w misie wink
            • morsk2 Re: LUTY 2004 ciuszki używane 16.12.03, 18:38
              Dziewczyny,
              Jestem ciekawa jakie macie zdanie nt ciuszków używanych. Słyszałam pogląd, ze w
              takich dzieci lepiej się chowająsmile
              Ale poważnie - co myślicie o kupowaniu ciuszków np. w ciucholandzie?
              Od razu powiem, że kilka takich nabyłam - ale zaznaczam, że są markowe i w bdb
              stanie (część ciuszków, które dostałam od znajomych jest sto razy gorszasad, ale
              jak dają nie wypada grymasić, prawda?).
              Z początku miałam wyrzuty, że może jestem wyrodna jakaś i żałuję dziecku... Ale
              położna powiedziała mi, że na początek nie warto ubierać Maluszka w rzeczy
              nowe, bo ubrudzą się od zagencjonowanego pępuszka i będą sie nadawać do
              wyrzucenia...
              • malwes Re: LUTY 2004 ciuszki używane 16.12.03, 19:49
                Witajcie!
                Strasznie mocno pozdrawiam wszystkie "leżaki" - ja leżakuję trochę mniej niż
                kiedyś ale baaaardzo współczuję i trzymam kciuki. No i zacytuję moją panią
                gin: "Jakby co, odpukać, to i tak jest już nasz!". Będzie dobrze!!!

                Nie wiecie co z Madzią?????? Pan Paweł się nie odzywa a mnie wstyd pytać moją
                panią dr co tam u niej. W końcu obowiązuje tajemnica lekarska, choć małe słowo,
                typu "jest ok" już by mi wystarczyło.

                Aniu - fajnie, że kupiliście Deltima. Ja, jak pisałam, też mam na niego zakusy.
                Na edziecko-zakupy założyłam kiedyś wątek o tym jaki wózek mieści się w
                bagażniku Seicento i dużo osób napisało mi o Deltimie i wiele dobrych opinii.
                Mąz już dawno miał zamówić, ale zaliczal ostatnio weekendy w pracuni a teraz
                uziemiony w delegacji.

                Mopku! Używane ciuszki są chyba ok. Najlepsze od sprawdzonych przyjaciół ale
                ciucholand też mi się nie wydaje złą opcją. I tak to trzeba solidnie uprać. Ja
                dostałam troszkę ubranek po rodzinie - ale duża część to takie "archaiki".
                Podziękowałam, ale też obawiam się, że nie wszystkie wykorzystam (np. kaftaniki
                z rozciętymi plecami wiązane na sznurki przy szyjce).

                Mąż w niedziele była na zakupach - całe szczęście, że z kolegą, który go w porę
                wyprowadził z Mothercare i H&M. Ale "zdobyczne" było! Komplecik 8-częściowy w
                rozmiarze 62 w Mothercare, i kilka body z H&M - jakby tam ktoś robił zakupy to
                zwróćcie uwagę, że każda rzecz w rozmiarze 56, może być szyta albo w Chinach,
                albo w Turcji albo w Grecji - i każda jest innej wielkości (im bardziej
                chińskie, tym większe. Dziwne wink))))). Na stronie Mothercare
                www.mothercare.com można sobie pooglądać ciuszki - boskie, tylko drogie ;-(((.
                Polska strona nie ma takich opcji ze zdjęciami ale ceny w GBP przeliczone na
                polskie są podobne. Nawet trochę niższe w sklepie (ten komplet za 20 GBP w Wola
                Park kosztował 129zł) - a wszystkie rzeczy są dostępne w Polsce. Ja się tez
                nastawiłam na jeden, góra dwa takie ładne komplety - do lakarza i dla teściów ;-
                ))))) ale widzę, że mąż to by się zrujnował dla tych cudów. Mnie strasznie
                śmieszą takie śpiochy w "krowie łaty".
                A do przegladania ciuszków rodzinnych właśnie się zabieram....
                Nic więcej na razie nie mam - ani wózka, ani łóżeczka, ani pościeli, ani rożka -
                ale też jak na razie myślę bardziej o śpiworku. Się zobaczy....

                Pozdrawiam grypowiczki!!!!!!
                Gosia i Szymon (32t)

                • amatylda Re: LUTY 2004 ciuszki używane 16.12.03, 21:18
                  Hej, hej,

                  Króciutko odpowiem, bo znów tu cos nie gra z tą stroną i zaraz się okaże, że
                  wszystko zniknie ;-(

                  Ja wszystko kupowałam w hurtowni Vitalia w Gdyni Redłowie - nie wiem skąd
                  jestes i czy to Ci pomoże wink - polecam.

                  Moje koleżanki kupuja w ciucholandach i są b. zadowolone - te ciuszki są bardzo
                  krótko i to na dzieciach, które raczej jakiś strasznych chorób skóry nie mają.
                  Poza tym przecież wiadomo, że się je pierze. A jedna z moich koleżanek, która
                  leżała przez całą ciążę na podtrzymaniu i niestety nie mogła iść sobie poszaleć
                  w sklepach z ciuszkami, wyszukała "sprzedawczynię" w anonsach, zaprosiła na
                  kawę do siebie i zakupiła pełno pięknych ciuszków, prawie nowych po cenach 2-5
                  zł. Częć z nich mam już u siebie - na prawdę cudeńka!

                  Także nie ma co przesadzać z nowymi, drogimi - zwłaszcza tymi pierwszymi. Potem
                  jak już dzieciątko wolniej rośnie, to może warto kupować "markowe", chociaż
                  sama nie wiem.

                  Pozdrawiam
                  Ania

                  ps. Moniko, napiszę jutro bo dzis juz padam a tu jeszcze takie siupy mi
                  komp "odwala". Mój mąż myśli o tym co zrobił Twój z komputerem wink
                  Znalazł "cichego" sojusznika wink))))
                  • mopek1 Re: LUTY 2004 ciuszki używane 16.12.03, 21:53
                    Witam i chwalę się zakupami! (bo mnie radość rozpiera i trochę Kluska z bokusmile
                    Właśnie cudem oderwałam się od oglądania, składania i rozkładania wózeczka!
                    Kupiliśmy Chicco Tech 6WD wersja DUO na gumowych kółeczkach w kolorze granatowo-
                    beżowym. Do tego w kompleciku fotelik samochodowy. Jestem zachwycona i mam
                    nadzieję, że tak mi zostanie. Teściowa, jak zaprezentowałam jej wszystkie
                    funkcje oniemiała – nie widziała wózka od czasu kiedy woziła mojego męża, więc
                    miała lekki szok smile, poszła właśnie zadzwonić do babcismile

                    Łóżeczko dostaniemy w prezencie, ale wiem już, że będzie takie z szufladą. Na
                    razie nie kupuję więc materacyka, bo czekam na łóżeczko! Co do spania jednak
                    przychylę się chyba do śpiworka, ale rożek też kupię, na wszelki wypadek...

                    Na razie kupuję tylko ubranka, głównie w Smyku, bo w Krakówku nie mamy takich
                    cudów jak M&S albo Mothercare. Jest Zara, ale tam buszuje właśnie moja
                    teściowa. Już przyniosła śliczne spodenki i dwa kaftaniki i sukienkę, jak jej
                    mówię, że to nie bardzo ma na razie sens – bo ona kupuje niezależnie od
                    rozmiaru, np. jedna bluzia jest na 9-12 m-cy!!!! -to ona z uśmiechem stwierdza,
                    że było śliczne i „poczeka”!

                    Mam pytanie – uprzedzam trochę głupie! Jak się ubiera malucha? Tzn. chodzi mi o
                    ciepłe pajacyki – pod spód tylko body w charakterze bielizny? Czy pełny zestaw
                    ze śpioszkami?
                    Co do rozmiarów to kupiłam jeden pajacyk 62 w Funny Kids, a potem w Smyku drugi
                    56 i okazało się w domu, że ten 56 jest większy smile))))))
                    Pozdrawiam wszystkie Mamusie!
                    Marta



                    • ida92 Re: LUTY 2004 ciuszki używane 17.12.03, 21:14
                      Właśnie wróciłam od lekarza, a muszę się przyznać, że szłam do niego lekko
                      zaniepokojona. Tyle nas jest "uziemionych", że obawiałam się, że mnie to też
                      czeka. Na szczęście jednak wszystko jest ok. dzidziuś wysoko, szyjka zamknięta
                      i nic nie zapowoada wcześniejszej wyprowadzki, dostałam tylko furagin bo
                      prawdopodobnie jest jakaś infekcja, mam nadzieję, że sobie pójdzie. Ciuszki
                      kupuję systematycznie i z przyjemnością, większe zakupy mój mąż zostawia na
                      styczeń/luty i nie jestem w stanie przekonać go, że fajnie byłoby coś kupić już
                      teraz.
                      Co do ciuszków ze szmteksu, ja odkryłam dwa "kanadyjskie" i kupiłam tam kilka
                      fajnych rzeczy, nie na takie maluszki całkiem bo nie było nic takiego ale tak
                      na 3-6-9 m-cy. A czytałm, że jak się te nowe wypierze na 90 stopni (te z
                      szmteksu 2x) to się niczym różniły nie będą. Tylko mam malutki problem, kupiłam
                      pajacyk z bellevitu i tam stoi tylko stopni 40, no to zrobić jak wszyscy
                      zalecają pranie na 90? Hmmm?
                      Pozdrowka. Edyta i Maluszek 33 tydz.
                    • zyt Re: LUTY 2004 ciuszki używane 17.12.03, 22:34
                      Dziewczyny !!! u mojej dziewczynki( bo przy okazji się dowiedziałam) wszystko
                      jest dobrze,tobył poprostu pęcherz i teraz mam żal do lekarki że mnie tak
                      załatwiła.Czy któraś bierze fenoterol i isoptin, bo mnie po tych lekach tak
                      trzęsie, że nie moge nic robić.
                      Co do ubierania maluszka to nie wiem czy dobrze zrozumiałam chodzi ci o
                      ubieranie wdomu.Jeżeli jest ciepło to body, pajacyk lub komplet śpioszki i
                      koszulka,skarpetki i ja zawijałam małego w rożek był wtedy taki
                      spokojny ,zasypiał.W rozku malec jest bardzo krótko bo jak zaczyna wieżgać
                      nogami to go rozkopie, no a wtedy tez jest mu cieplej jak się rusza..Nogi i tak
                      ma zawsze lodowate ale tym się nie warto przejmować, nie trzeba zakładac
                      trzeciej pary skarpet.
                      Powiem wam że najważniejsze to żeby mąż zabrał wam wszystko do szpitala,mimo że
                      przygotujecie wszystko spakowane mogą być niespodzianki,mój zgubił po drodze
                      skarpetkę i nie zabrał kocyka.
                      Leżące pozdrawiam i życzę wytrwałości, ja za 2 tyg kończę brac leki inie wiem
                      jak to sie skonczy.
                      Czy któraś wie co u Magdy,bo ja choć z jednego miasta nie mam z nią
                      kontaktu,zawsze widywałyśmy się u mnie w gabinecie stąd nasza znajomość.
                      Zyta
                      • tjoanna Re: LUTY 2004 18.12.03, 12:19
                        Zyta cieszę się że u Was wszystko dobrze. Co u Magdy niestety nie wiem, też o
                        niej myślę, ale szanowny mężuś coś się leniwink
                        Hanti a Ty się trzymaj! Maleństwo jest już tak czy inaczej bezpieczne, ale
                        pewnie że lepiej, gdyby jeszcze trochę poczekało... Daj znać, jak się
                        czujesz/czujeciesmile gdy będziesz mogła. Gorąco Cię pozdrawiam!
                        A ja widziałam przedwczoraj twarzyczkę maleństwa. Jejku, jaka śliczna i kochana!
                        Lekarz wyraźnie widział płeć, ale się nie skusiliśmy. Twardzi jesteśmywink
                        Dziewczyny, czy któraś z Was przesypia jeszcze całe noce, czy tylko ja jestem
                        taką szczęściarą?
                        Pozdrawiam
                        Joanna
                        • agika Re: LUTY 2004 18.12.03, 13:21
                          Hanti, lez grzecznie jak trzeba i trzymaj sie - juz tak niedlugo zostalo. No i
                          koniecznie pogadaj z malenstwem. Moje czasami slucha - np jak juz nie moge
                          wytrzymac kopania w zebra - dziecko grzecznie przychyla sie do prosb.
                          U mnie temperatura minela, ale przerzucilo sie teraz na katar i kaszel. Probuje
                          juz wszystkiego - czosnku, miodu, cytryny, cebuli, plukanek, inhalacji, fuj ..
                          wieczorem juz sama nie wiem, czym, za przeproszeniem, mi sie odbija. Chciaz
                          podobno katar , leczony, czy nie leczony trwa 7 dni.. Normalnie bym sie tak nie
                          przejmowala, ale boje sie ze Malemu cos sie moze stac. Na razie wszystko w
                          porzadku, wczoraj wieczorem mial piekna czkawke smile
                          Dziewczyny, czy macie wrazenie jakby cos (dziecko?) uciskalo Wam czasami nerw w
                          po wewnetrznej stronie biodra ? - to tak jakby na chwile stracic czesciowo
                          wladze w nodze. Strasznie dziwne uczucie.
                          Co do rozka, sklaniam sie raczej ku spiworkowi, takiemu na szeleczkach, ale
                          zdaje sie ze moja mama juz kupila rozek, wiec zobacze co Maly bedzie wolal.
                          Joasiu - niestety noce mam przerywane - na siusiu i picie, za to wspaniale spi
                          mi sie rano, tzn miedzy 8 a 11 .
                          pozdrowionka. jakbyscie mialy jakies wiesci od Magdy - piszcie
                          Agika
                        • elipse Re: LUTY 2004 18.12.03, 19:26
                          My przesypiamy pieknie calutkie noce. Odpukac oczywiscie. Dzidziul jest chyba
                          nietypowy i głównie wywija w dzien. Hołubce nocne zdarzaja sie, ale to
                          b.sporadycznie. Zreszta nawet wtedy jak jestem b. zmeczona, to spie jak zabita.

                          Amatylda. Fakt. Hurtownia w Gdansku nie ratuje mnie. Jakos nie pomyslalam wink
                          Ale dzieki.

                          Pozdrawiamy
                          Jaga (+Jachu 30tydz.)
                      • sanna99 Re: LUTY 2004 ciuszki używane 19.12.03, 10:03
                        Ja biore fenoterol - fakt trzesie, ale jak mowiła gin, lepiej sie potrzesc niz
                        urodzic za wczesnie. Pozatym po pewnym czasie brania fenoterolu przestaje
                        trzasc - organizm sie przezwyczaja. Ja biore juz od listopada i teraz mnie juz
                        nie trzesie. Pozdrawiam.
                      • sanna99 Re: LUTY 2004 ciuszki używane 19.12.03, 10:07
                        A - jeszcze teraz doczytałam - za 2 tyg konczysz brac fenoterol? To w którym
                        tygodniu bedziesz? Pytam bo 2 lekarzy powiedziało mi inaczej - do 34 i do 37
                        tyg. i nie wiem co robic.
                        • imann Sprzedam fotelik samochodowy maxi-cosi 20.12.03, 17:30
                          Hej dziewczyny!
                          Jestem mamą z czerwca 2003 - moja córeczka właśnie kończy pół roku i za chwilę
                          będę jej zmieniać fotelik samochodowy na większy. Z tego powodu chętnie
                          odsprzedam obecnie używany. Jest to fotelik maxi-cosi cabrio 0-13 kg z wkładką
                          dla noworodka. Jestem z Warszawy - odbiór osobiście. Jeśli któraś z Was jest
                          zainteresowana - to dokładny opis znajduje się w dziale SPRZEDAM na forum
                          eDziecka. B. polecam - fotelik b. dobrze się sprawdził.
                          No i powodzenia w porodach!!!
    • agika Re: LUTY 2004 20.12.03, 21:05
      Hej Dziewczyny, cicho strasznie sie zrobilo na forum - czyzbyscie wszystkie
      przygotowywaly Swieta ? Tak wlasnie sobie mysle, ze beda to pierwsze Swieta
      Malego - ciekawe jak bedzie reagowac, czy bedziemu smakowac zupa grzybowa i
      inne specjaly no i czy ja wytrzymam tyle czasu (ostatnio poleguje wieczorami).
      pozdrowionka swiateczne juz prawie, Agika i 34 tyg Maly
      • morsk2 Re: LUTY 2004 20.12.03, 21:21
        No właśnie, jak tam przygotowania świąteczne? Ja upiekłam pierniczki i
        zaliczyłam fryzjera i uznałam, że tym sposobem wykonałm plan maximum. Może
        jeszcze poplacze sie troche po mieszkaniu ze szmatką do kurzu, żeby mężuś nie
        powiedział, że on wszystko musi samwink
        A jak przygotowania świąteczne u wszystkich "leżaczków"? Może kleicie
        przynajmniej jakieś ozdoby na choinkę? Podobno w tym roku najmodniejsza choinka
        to taka z ozdobami naturalnymi (jabłka, orzechy, cukierki) i zrobionymi
        własnoręczniesmile))
        Moimi ulubionymi daniami wigilijnymi są karp smażony i pierogi z makiem (pewnie
        Maluszek będzie dobrze spał po tym makusmile)
        I więcej niż o tegorocznych, myślę o tym jak Święta będą wyglądały w przyszłym
        roku - choinka chyba podwieszona pod sufitem, żeby mały spryciarz nie ściągnął
        bombekwink))
        • malwes Re: LUTY 2004 20.12.03, 21:40
          Hej, hej!
          Ja, jako leżaczek, nie robię nic. I jestem przerażona, bo przychodzi ciocia
          męża (poza tym będziemy sami, bo rodzina daleko i ani oni wszyscy nie przyjada
          do nas ani mnie nie wolno podróżować.
          Sprzątanie mam prawie zaliczone, całą ciążę zmywał, szorował, odkurzał, itp.
          mąż więc jak leżałam w szpitalu i było wiadomo, że to potrwa całą ciążę to
          postanowiłam mu ulżyć i zamówiłam panią do sprzątania. Kobitka super, bo
          polecona przez znajomych, zresztą krawcowa wink)) i ma dwie młode fajne córy:
          jedna kosmetyczka a druga fryzjerka, więc możecie sobie wyobrazić, kto mnie
          pucował w szpitalu i po wink))))))))
          Więc pani nam posprzątała a mąż dopieszcza to co trzeba ogarnąć z wierzchu.
          Jeśli chodzi o potrway wigilijne, to niestety wszystko będzie kupione bo ja nie
          mogę robić a mąż całe dnie, noce i weekendy w robocie albo w delegacji. Trudno.
          Może ciocia coś przyniesie wink
          Choinki nie mamy. U rodziców jest ogromna a ponieważ zawsze jeździliśmy tam, to
          nie kupowaliśmy własnej. Jak na razie kolega z pracy przyniósł mi piękną
          betlejemską gwiazdę i najwyżej kupimy jakieś iglaste maleństwo w doniczce.
          Prezentów nie kupowałam - przekazałam pieniążki siostrze i kupiłyśmy wszystko
          wspólnie. Dla teściów kupił mąż. Dla męża zakupił mi znajomy wink))
          wedle "nakazu".
          Mąż dziś pojechał na zakupy i... nie wszedł na halę. Tłum wariatów i godzinne
          kolejki. Wydał tylko jakąś kosmiczną sumę w Mothercare na ubranka, ręczniczki,
          śpiworek itp a jutro z rana pojedzie po "paszę".
          Trochę smutne takie Święta. Mam wyrzuty sumienia, że nie moge mu pomóc ani w
          kuchni ani na zakupach. Ale trudno... maluszek nam to wynagrodzi. A w Wigilię
          to się chyba będę mierzyć glukometrem po każdej potrawie wink))
          Pozdrawiam,
          Gosia
          • tjoanna Re: LUTY 2004 21.12.03, 15:46
            A ja jak zwykle ze wszystkim do tyłu... Po prezenty jedziemy jutro, posprzątamy
            we wtorek i wtedy też zrobimy sałatki (wigilię spędzamy w tym roku u moich
            rodziców). Choinkę kupimy i ubierzemy w samą wigilię (to akurat tradycja a nie
            spóźnieniewink
            Ze świątecznych dań najbardziej lubię barszcz z uszkami (mmmmm mniam mniam),
            kluski z makiem i tradycyjny piernik, który moja mam piecze ok. 2 tyg. przed
            świętami (im starszy tym lepszy!)
            Aż się zrobiłam głodnawink
            Pozdrawiam Was przedświątecznie
            Joanna
            • jaga2003 z makiem podobno trzeba ostrożnie 22.12.03, 10:01
              Cześć Siostry,
              właśnie ostatnio w szkole rodzenia panie połozne mówiły, że mak ma działanie
              przyspieszające i żeby go za dużo nie jeść. Nigdzie wcześniej nie spotkałam się
              z taką opinią (zresztą maku wyjątkowo nie lubię), ale przytaczam mając
              nadzieje, że nie jest to nagłupszy z zabobonów, z jakimi się stykamy smile i nikt
              się nie wystraszy smile)))
              U nas już święta prawie gotowe - w weekend piekliśmy cwibak, pasztet (to na
              boże narodzenie, bo nie wyobrażam sobie mięsa na wigilii), pierniczki już mam
              od dwóch tygodni (mam nadzieję, że choć trochę zdąży przetrwać do świąt, bo
              wyszły wyjątkowo pyszne). Choinka też już jest - ale jak się można w miarę
              normalnie poruszać, to jest zupełnie inaczej.
              Mam taki chytry plan: u nas w Krakowie choinka stoi do matki boskiej
              gromnicznej, więc może małe zdąży ją "zobaczyć"? Zrobimy mu/jej wtedy zdjęcie
              pod choinką i będzie piękna kartka świateczna na przyszły rok smile))
              Pozdrawiam już świątecznie i mam zamiar objeść się na całego, bo pewnie
              wielkanoc już będzie na chlebie, kompocie jabłkowym, gotowanym indyku i
              koperku smile))
              jaga
              • malwes Re: z makiem podobno trzeba ostrożnie 22.12.03, 11:00
                Witajcie,
                O maku też słyszałam, w szpitalu od ordynatora. Jak leżałam na Karowej, to
                jedna z pacjentek zapychała makowca i jej zabrano. Mówiono też o ziołach ale
                pamiętam te podstawowe, czyli żadnej herbaty z malin ani dodatków z malin w
                czasie ciąży, innych rzeczy nie pamiętam bo było tego dużo, ale wszystkie
                jakieś dziwactwam których nie pijam.
                Gosia
                • agika Re: z makiem podobno trzeba ostrożnie 22.12.03, 11:32
                  Oj szkoda z tym makiem, nastawialam sie juz na kutie wigilijna, choc.. moze
                  odbrobina nie zaszkodzi, chyba nie bede umiala sobie odmowic.
                  Z przygotowaniami u nas jeszcze daleko w lesie, a podjelam sie zorganizowania
                  wigilii (bedzie rodzina meza), w dosc okrojonym wymiarze wprawdzie (3,4
                  tradycyjne potrawy), ale zawsze troche przygotowan jest. Do tego , coz, nigdy
                  nie przygotowywalam zadnej z potraw wiec troche boje sie debiutu. Teraz czekamy
                  jeszcze na paczke z Polski, miedzy innnymi wlasnie z makiem (juz
                  przemielonym !!). Choinke kupimy dzisiaj lub jutro, prezenty w zasadzie mam
                  (czesc ma jeszcze dojsc w paczce), porzadki robi glownie maz - ja najwyzej
                  przestawiam drobiazgi , zeby bylo ladniej. Z potraw najbardziej lubie pierogi z
                  kapusta i grzybami, niestety bede musiala poczekac na nie do przyszlego roku -
                  jakos nie widze siebie klejacej teraz pierogi, poza tym boje sie ze nie beda
                  tak smakowaly jak te domowe babcine.
                  Jaga , swietny pomysl z kartaki swiatecznymi. Oby choinka dostala .
                  Agika
                  • dula5 Re: z makiem podobno trzeba ostrożnie 22.12.03, 16:09
                    Cześć Mamusie!
                    Nie często tu pisuję, ale czytam dość często. Popatrzcie jak to szybko
                    przeleciało od początku tego wątku! Ja, za równo 2 miesiace, mam wyznaczony
                    termin porodu i zastanawiam sie jak wtedy bedzie wygladało nasze życie. Dziś
                    idę na USG i mam nadzieje ze dzidzia zrobi nam prezent na gwiazkę i bedzie
                    zdrowe, sliczne i wreszcie ujawni nam czy będzie Weroniką czy Kamilem.
                    Ja na szczeście czuję się doskonale, pracuję i z zapałem przygotowuję Świeta.
                    Kolację Wigilijną robimy z mężem na 10 osób - mam nadzieje, że sie uda (pomaga
                    nam moja mama). Życzę wam wszystkim aby te święta były radosne, szczęśliwe i
                    abyśmy wszystkie szczęśliwie i w zdrowiu dobrnęły do mety!!!
                    Wszystkie leżące pozdrawiam i życze duzo cierpliwości - to już tak niedługo!!!
                    Dula
                    • aniutekm Re: z makiem podobno trzeba ostrożnie 22.12.03, 19:19
                      Oj ja też sie zmartwiłam tym makiem, bo uwielbiam makowce i mialam plan pojeść
                      w święta... I raczej sie nie oprę pokusiewink Ja dziś bylam na mało swiątecznych
                      zakupach - nabyliśmy łózeczko smilesmilesmile - w planie był też wózek, ale nie mogłam
                      się zdecydować...sad
                      Święta spędzamy u rodziców, więc specjalnie się nie przygotowywujemy.. Zresztą
                      przyszłe babcie katerorycznie zabroniły przywożenia czegokolwieksmilesmile No ale
                      myślę, że na drobne prezenty sie nie pogniewająsmileJutro mam dzień wolny opd
                      pracy (dostałam od szefa w prezencie) więc myślę, że kupię jakieś drobne
                      upominki..
                      Życze Wam spokojnych i udanych przygotowańsmile
                      Pozdrawiam cieplutko i już zimowosmile
                      Ania
                      • magdalena_76 WESOŁYCH ŚWIĄT 23.12.03, 12:36
                        Hej dziewczyny
                        a my jesteśmy u moich rodziców, gdzie wkroczyliśmy w sam środek przeziębień - 5
                        osób kicha smile ( a ja jem czosnek i się nie dam!!!)... właśnie wczoraj
                        zrobiłyśmy z mamą pyszne trzy makowce i się zmartwiłam, kiedy przeczytałam, że
                        trzeba się będzie ograniczać... ale na pierogach z kapustą na pewno nie będę
                        oszczędzać.
                        Nasz maluszek dostanie pod choinkę pluszową gwiazdkę - pozytywkę. Będę mu
                        puszczać codziennie, żeby mu się potem kojarzyło z miłością mamy smile

                        Dziewczyny drogie
                        niech te Święta będą czasem wyjątkowej miłości i bliskości z Waszymi kochanymi
                        niech ogarnie Was zachwyt nad tajemnicą, że wielki Bóg narodził się jako mały
                        dzidziuś smile
                        a Nowy Rok niech przyniesie nam wiele radości z naszych pociech!!!
                        ściskam mocno
                        Magda
                        • jaga2003 Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 23.12.03, 13:08
                          Ja również się dopisuję z gorącymi życzeniami spokojnych Świąt pełnych radości
                          oczekiwania, radości bycia z bliskimi i radości dawania z siebie tego, co
                          najlepsze. A szczególnie życzę wszystkim "leżącym", żeby Święta natchnęły Was
                          optymizmem, dodały sił i pogody ducha.
                          I jeszcze żebyśmy za bardzo nie spuchły, nie miały zgagi po pierogach i
                          smażonym karpiu, nie dostały prezentu w rozmiarze 38 albo 46 no i żeby nikt nam
                          nie opowiadał o trudnych porodach.
                          Ściskam gorąco,
                          jaga
                          • malwes Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 23.12.03, 13:51
                            I ja się dołączam do Świątecznych Życzeń. Mam nadzieję, że dla każdej z Was
                            będzie to wyjątkowy czas odpoczynku od trudów dnia codziennego, radosnych
                            spotkań z Rodziną i Przyjaciółmi, dzielenia się z nimi radością oczekiwania na
                            Maleństwa, błogiego objadania się świątecznymi przysmakami, leniuchowania i
                            snucia planów na przyszłość - które oczywiście w całości zrealizują się w
                            szczęśliwym 2004r.
                            Pozdrawiam mocno
                            Gosia i Szymon
                            • tjoanna Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 23.12.03, 14:46
                              Jakie ładne życzenia dziewczyny!! Nie ma co dodawać... Więc przyłączam się
                              tylko z całego serca! A Nowy Rok będzie dla nas prawdziwie piękny i wyjątkowysmile
                              Pozdrawiam serdecznie Was, Waszych kochanych i dzieciątka!
                              Joanna
                              • aniutekm Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 24.12.03, 08:43
                                Ja także podpisuje się pod życzeniami - są piękne!!smile Przyłączam się do nich i
                                życzę Wam Świąt pełnych szczęścia, aby otaczała Was miłość i radość...
                                Pozdrawiam ciepło i świątecznie wszystkie Mamy, Maluszków i całe ich rodziny!!
                                Ania i Maluszeksmile
                                • morsk2 Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 24.12.03, 09:51
                                  Ja też życzę wszystkim Mamuśkom radosnych Świąt!!! Lepszych życzeń niż Jaga -
                                  "żeby nie dostać prezentu w rozmiarze 46" - chyba nikt nie wymyśli smile))

                                  A tak a propos - napiszcie co zamówiłyście u swoich Mikołajów i jak się
                                  spisali! Ja u Mikołaja mamino-teściowego zamówiłam prezenty praktyczne: koszulę
                                  do karmienia i krem na rozstępysmile A u Mikołaja mężusiowego: satynową haleczkę,
                                  żeby jednak nie zapomniał, że jestem kobietą i kiedyś wrócę do normalnych
                                  gabarytów (mam nadzieję...).
                                  Ciekawe czy pod choinką będą już prezenty dla Maluszka?...
                                  Pozdrawiam bardzo świątecznie!!!
                                  Monika
                                  • amatylda Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 24.12.03, 11:11
                                    Jeszcze nigdy nie widziałam takich pięknych życzeń i to tylu na raz, wszystkie
                                    takie "współgrające z obecnym stanem duszy i ciała" wink Nic dodać nic ująć.

                                    Szczerze mówiąć dopiero po ich przeczytaniu jakoś tak bardziej poczułamm, że są
                                    święta... i w końcu zaczęłam się nimi cieszyć.

                                    Życzę Wam i sobie, żeby te świętka były radosnym oczekiwaniem na nasze zdrowe i
                                    piękne maluchy i zapowiedzią kolejnych wspaniałych świąt już z nimi - bo tylko
                                    dzieci nadają świętom taki wyjątkowy charakter - wesoła zabawa przy ubieraniu
                                    choinki, szukanie 1 gwiazdki na niebie, czekanie na mikołaja i ten uśmiech przy
                                    otwieraniu ogromnych paczek pod zieloniutką choinką.... Już się nie mogę
                                    doczekać!

                                    Do zobaczenia po świętach - kiedy będziemy pewnie jeszcze grubsze ale i
                                    bardziej szczęśliwe i wypoczęte wink

                                    Uściski - Ania, z mężem i Oskarkiem
                                    • zyt Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 26.12.03, 14:19
                                      Ja życzę wam przede wszystkim udanego porodu ,żeby kojarzył się z czymś pięknym
                                      i wyjątkowym a w przyszłym roku pociechy z dzidzi i radości z odkrywania coraz
                                      to nowych umiejętności naszych pociech.
                                      Ja na gwiazdkę dostałam laktator AVENT-u i mam nadzieję że będzie sprawował się
                                      dobrze.Odciąganie pokarmu kojarzyło mi się z czymś okropnym i męczącym ,teraz
                                      będzie może inaczej zobaczymy.
                                      Z zakupami śpiworków i innych zimowych rzeczy czekam do stycznia bo zaczną się
                                      już wyprzedaże,więc kupię taniej.
                                      Pozdrawiam gorąco Zyta
                                      PS. Ja nie biorę już fenoterolu i o dziwo dość dobrze się czuję.
                                      • tjoanna Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 27.12.03, 11:27
                                        Zyta, ciekawa jestem od kogo dostałaś laktator. Bo ja dostałam stanik
                                        laktacyjny - od teściowej! hehe 'sekret joanny'. Fajnie prawda?smile
                                        Święta były naprawdę piękne, a makowca sobie nie żałowałamwink
                                        Wybieracie się gdzieś na Sylwestra? Trochę małe mamy możliwości... Ja to może
                                        nawet z rodziną grzecznie spędzę...
                                        Pozdrawiam!
                                        Joanna
    • jaga2003 jak się macie po Świętach? 29.12.03, 10:45
      Witam i od razu zaczynam się żalić, że coś mam się kiepsko. Psychicznie,
      niestety. Płacz mam na końcu nosa, a przecież nic się złego nie dzieje (oprócz
      trzęsienia ziemi w Iranie, strzelania do naszych w Iraku, płaczącego z zimna
      Jezuska i miliona innych tragedii)
      Wiem b. dobrze, że to hormony - no i co z tego? Wcale nie jest mi od tego mniej
      smutno sad( Może którejś z Was też jest dzisiaj nie do śmiechu? Dajcie znac,
      popłaczemy razem sad(
      jaga

      • aniutekm Re: jak się macie po Świętach? 29.12.03, 10:57
        Jaga! Ja miałam to samo wczoraj..sad Cały ranek płakałam - ot tak, bez powodu -
        było mi po prostu źle. A dziś już mi przeszłosmile Teraz siedzę w pracy.. Mam
        nadzieję, że Tobie też szybko poprawi sie nastrój!! Uśmiechnij się!!smile
        Święta mineły stanowczo za szybko sad Objadłam sie makowcem i innymi
        smakołykamiwink
        Jutro mamy wizytę u gina - a na Nowy Rok mocne postanowienie jak najszybszego
        skompletowania wyprawki dla
        Maluszkasmile
        Pozdrawiam Mamy i Maluszków smilesmile
        Ania





        • tjoanna Re: jak się macie po Świętach? - do Jagi 29.12.03, 12:12
          Jaguś biedaku! Ja co prawda mam się dobrze, ale oczywiście znam ten stan
          irracjonalnego smutku... W takich chwilach albo celebruję własną
          nieszczęśliwość (aż się wyczerpie), albo staram się 'czymś zająć'. Czyli robić
          rzeczy, które jakoś tam mnie pochłaniają i nie pozwalają za dużo myśleć. Nie
          wiem, na ile to możliwe teraz u Ciebie, bo chyba jesteś w pracy? Może kino
          wieczorem? Coś lekkiego i miłego?
          Pozdrawiam ciepło!
          Joanna
          • jaga2003 Re: jak się macie po Świętach? - do Joasi 29.12.03, 12:28
            Cześc Joasiu,
            siedzę w pracy i chwała Bogu, bo w domu już bym pewnie skakała z okna z
            rozpaczy (a mieszkam na parterze, więc znów niepowodzenie smile)
            Ale masz rację - trzeba działać. Najbardziej pomagają mi myśli o tym, co
            jeszcze trzeba przygotować w domu, naprawić, kupić i same zakupy (jak tylko dam
            radę doczłapać do sklepu). Więc w tym tygodniu będę się zajmować kupowaniem
            materacyka i może prześcieradełek.
            Pozdrawiam i jestem wdzięczna, bo mi już dzięki Wam lepiej,
            jaga

            • mutantowa Grudniowi rodzice. 29.12.03, 13:17

              My już zostaliśmy rodzicami przecudownej kruszynki. Kubuuś nasz synuś urodził
              się 10 grudnia,piękny, malutki z błękitnymi oczkami, nasz robaczek. Boże jak mi
              cięzko, teraz jest już naszym aniołkiek, najpiękniejszym, malutkim i kochanym
              przez nas do końca naszych dni. Pewnego dnia doszło do zakazenia wewnącz
              macicznego po odstawieniu antybiotyku i nasz skarb się urodził po 2 godz,
              najpiękniejszych w moin życiu. Był przy mnie chwileczkę dosłownie momęcik,
              pocałowałam go pogłaskałam i już go nigdy nie zobaczyłam,jest teraz w naszych
              serduszkach.
              Nasz skarbek miał 1460g i 45cm, uparciuch po tatusiu bo na żadne leki i wysiłki
              lekarzy nie reagował.
              Wiecie kiedy zakładałam lutowe mamy nawet przez myśl mi nie przeszło że urodze
              w grudniu i tyle nas czeka w ciagu tych 29tygodni, tak czy inaczej cudownych i
              niezapomnianych. Chyba nie dam rady juz nic w tej chwili napisać. Będę tu
              zaglądać bo czuję się jedna z was.
              Magda
              • tjoanna Re: Grudniowi rodzice. 29.12.03, 14:05
                Magdo, siedzę przed komputerem i płaczę. Tak bardzo mi przykro! Wiesz, nie będę
                Cię pocieszać, bo to niemożliwe. Zresztą z Twojego listu wynika, jak cudownie
                dzielna jesteś... Jestem z Tobą myślami.
                Joanna
              • jaga2003 Re: Grudniowi rodzice. 29.12.03, 14:06
                O mój Boże...
                Magda, ja nie wiem, co Ci napisać. Na razie nic nie mogę.

                • malwes Re: Grudniowi rodzice. 29.12.03, 14:14
                  Madzia,
                  Ja też płaczę i też nie wiem, co można napisać... chyba tylko to, że jesteśmy z
                  Tobą.......
                  • morsk2 Re: Grudniowi rodzice. 29.12.03, 14:24
                    Boże, ryczę tak, że ekranu nie widzę...
                    Przesyłam Wam milion dobrych myśli... Jakiekolwiek słowa są zbyt banalne...
                    [*]
                • aniutekm Re: Grudniowi rodzice. 29.12.03, 14:18
                  Madziu, popłakałam sie i nie wiem co napisać..... Zresztą wszystkie słowa
                  wydają mi się puste i nie na miejscu.
                  Jesteś wspaniała i dzielna! Myślę o Was cały czas..
                  Ania
                  • amatylda Re: Grudniowi rodzice. 29.12.03, 15:20
                    Tysiące myśli w głowie, brak słów, podziw i współczucie....
                    Nawet nie wiedziałam, że to forum tak na mnie będzie działać, tak nas wszystkie
                    zbliży... Dziękuję Magdo.
                    Myślami jesteśmy z Wami
                    Matylda
                    • ida92 Re: Grudniowi rodzice. 29.12.03, 16:48
                      Kochani, myślami jesteśmy z Wami...
              • 1asia Zmartwiennia 29.12.03, 14:46
                Mam termin na 24 lutego..Moja mama caly cccczas martwi sie o mnie ze urodze
                zbyt wczesnie.Mam problemy z moim ojcem.Nie moze zaakceptowac tego ze nie chce
                slubu.Poza tym wszystko jest w porzadku.Ale ja teraz nie chce juz nic od ojca.I
                nie chce zeby moje dziecko go kochalo.Wiem ze to okrotne.To tylko mysli.nigdy
                do tego nie dopuszcze..Ale czemu musi mi zatruwac ten najpiekniejszy okres w
                moim zyciu.I jeszcze do Madzi:wasz aniolek i tak bedzie z wami.W waszych
                sercach.Trzymaj sie.Nie modle sie ostatnio ale teraz chyba to zrobie.
              • natder Re: Grudniowi rodzice. 29.12.03, 18:28
                Nawet nie próbuję sobie wyobrazić co przeżywacie. Bardzo, bardzo Wam
                współczuję, tak długo czekaliście na Kubusia i tak o niego walczyliście...
                Myślimy o Was ciepło i modlimy się za Waszego Aniołka...
                • tjoanna Re: Grudniowi rodzice. 30.12.03, 12:28
                  Magduś nie mogę przestać o Was myśleć. I modlę się też. Jeśli będziesz miała
                  jeszcze ochotę się wyżalić, to pisz!
                  Ściskam Cię mocno!
                  Joanna
                  • malwes Ach to życie.... 30.12.03, 14:06
                    Witajcie wszystkie...
                    Ja też się przyłączam do Joasi - Madziu, jeśli nas czytasz, to odzywaj się do
                    nas. Domyślam się, że to bardzo trudne ale jeśli tylko poczujesz taką potrzebę -
                    pisz. Nie jest łatwo uczestniczyć w takich trudnych przeżyciach ale
                    chciałybyśmy abyś czuła, że nie jesteś w tym wszystkim sama.

                    Też mi to wszystko jakoś chodzi po głowie. Dlaczego życie musi być takie
                    trudne? Tyle cierpień jest na świecie... co chwilę, co minutę, sekundę dzieją
                    się jakieś okropieństwa. A życie toczy się dalej... Często ostanio myślę, gdy
                    mąż wychodzi rano do pracy - jaki będzie ten wieczór? Myślę o tym, czy rodzice
                    dojadą do domu w ślizgawicę, i jaki będzie wynik badań mojego chorego na serce
                    taty, i czy ludzie których widzę przez okno jak się gdzieś spieszą, są
                    szczęśliwi, czy warto się martwić tym, że nie ma mnie w pracy...? Jak w tym
                    wszystkim się odnaleźć? Często się zastanawiam, czy rzeczywiście ktoś tym jakoś
                    kieruje? Bardzo chcę wierzyć, że wszystko co nas spotyka, i to dobre i to złe,
                    ma jakiś sens. Tylko jak go zrozumieć? I jak z tym żyć?
                    Chciałabym znależć tę mądrość w sobie, kiedyś. Żebym umiała ją przekazać mojemu
                    dziecku - i sobie najpierw wytłumaczyć... Ech, przepraszam, że smęcę ale
                    właśnie pomyślałam sobie, że za tym monitorem kryją się dziesiątki oczu, które
                    oglądają co dzień świat, przeżywają dramaty i uniesienia i że to chyba dobrze,
                    że w pewnym sensie "mamy siebie" na forum... by podzielić się wszystkimi
                    uczuciami, nie tylko tymi radosnymi.
                    I pomyślałam też, że w niewielki sposób możemy wpłynąć na to jak potoczą się
                    nasze losy, jak będzie wygladał kolejny dzień i godziny... i że tak naprawdę
                    to, czego życzę nam Wszystkim w Nowym Roku, to żeby los nie szczędził nam
                    radości ale też żeby dane nam było widzieć sens każdego kolejnego dnia...
                    Caluję mocno. Gosia
                    • mopek1 Re: Ach to życie.... 30.12.03, 15:14
                      Dawno nic nie pisałam, ale to między innymi dlatego, że wiedziałam o tym co u
                      Madzi, pisałyśmy do siebie i dzwoniłam do Niej. Jakoś nie mogłam wydobyć z
                      siebie nawet Świątecznych życzeń. Teraz nadchodzi Nowy Rok i pod natchnieniem
                      tego co pięknie ujęła Gosia życzę wam odnalezienia sensu w tym wszystkim! Niech
                      nasze dzieci mają mądre i silne matki, które potrafią objaśniać ten trudny i
                      niezrozumiały Świat. Apeluję też do Magdy - myślę, że nikt nie ma nic
                      przeciwko temu – pisz do nas o wszystkim, nie przejmuj się tym, że będzie
                      smutno –po to tu jesteśmy, żeby się wspierać i być razem w trudnych chwilach!
                      Pozdrawiam
                      Marta
                    • morsk2 Re: Ach to życie.... 30.12.03, 15:29
                      Masz rację Gosiu,
                      Żyje się już trochę latek na tym świecie, a z tym dostrzeżeniem sensu życia
                      bywa kulawo...
                      Niektórzy mówią "trudno, widocznie tak byc musiało.."
                      Ja do takich osób nie należę. Buntuję sie za każdym razem.
                      W zeszłym roku moja pierwsza ciąża obumarła. Miałam ciężkiego doła przez 3
                      miesiące. Pocieszyciele mówili, że to była taka niska ciąża i na pewno wkrótce
                      znowu zajdę..
                      Zaszłam. Ale przecież to już INNE dziecko.
                      Bardzo się staram, ale nie mogę dostrzec sensu w tym, że kobiety, które b. chcą
                      dziecka, starają się, chuchają na siebie i dmuchają, faszerują lekami i leżą
                      kilka miesięcy... a te którym nie zależy, "zapylają się" praktycznie z
                      powietrza i potem słyszy się o takich strasznych przypadkach jak u nas przed
                      świętami - martwy noworodek podrzucony do kościoła...
                      Czy ktoś w tym widzi sens?
                      Strasznie refleksyjnie się zrobiło na ten koniec roku...
                      • kasik8 Re:Niezmiernie mi przykro 30.12.03, 23:29
                        Tylko Bog jeden wie ile stroskanych serc siedzi i to czuta. Madziu strasznie
                        mi przykro. Pomimo tego, ze zajrzalam tu poraz pierwszy...i to naprawde
                        pierwszy sie przywitac na tym watku i forum odkrytym przypadkiem przez
                        mnie..dalszej rozmowy jakos tu nie prowadzilam .Ale przeciez znamy sie z
                        oczekiwania i porodu. Nie ma slow, ktore opisalyby jaka straszna tragedia
                        musiala Was spotkac. Modle sie wlasnie o to codziennie zeby Bog mi pomogl...bo
                        tyle sie slyszy. I kazda sie boi. I zycie takie nieuczciwe. Nie umiem sobie
                        tlumaczyc takich doznan...staram sie zawsze..pomimo roznych sytuacji ktore
                        mnie w zyciu spotkaly...nie umiem sobie ich tlumaczyc...zawsze powarzam ze
                        najbardziej to boje sie bezsilnosci. Ja nawet kiedys pogniewalam sie na Boga
                        (az wstyd pisac)...ze mnie pewne rzeczy spotkaly. Jednak teraz po czasie, po
                        latach...akceptuje, rozumiem...wybaczam.
                        Mam nadzieje, ze kiedys i Ty zrozumiesz "dlaczego?"
                        Badz dzielna. Kasik
                        • ma.go Re:Niezmiernie mi przykro 31.12.03, 07:55
                          Rzadko tu ostatnio coś pisuję, ale czytam Was z ogromną przyjemnością. Bardzo
                          chciałam napisać coś wczoraj, kiedy przeczytałam list Magdy, ale szczerze
                          mówiąc w natłoku kłębiącego się tysiąca myśli, po prostu nie wiedziałam co.
                          Właściwie to nadal nie wiem. Magdziu, bardzo mi przykro, własciwie się nie
                          znamy, a ja wciąż o Was myślę.
                          Szczerze mówiąc wydawało mi się, że to nasze forum jest takie pelne ciepła,
                          szczęścia... dzielimy sie troskami i obawami o nasze maleństwa, ale to wszystko
                          jest przepełnione takim ogromnym optymizmem i nadzieją na niedługie udane
                          spotkanie z naszymi pociechami. Nawet wtedy, gdy pisałaś o chorobie maleństwa
                          myślę, że żadnej z nas nie przeszło nawet przez myśl, że ta historia źle się
                          skończy. Szczerze mówiąc miałam nadzieję przeczytać tu kiedyś, że jako
                          szczęśliwi rodzice wracacie już z Waszym Kubusiem po pomyślnym oczywiście
                          leczeniu do domu - jak w amerykańskim filmie. Ale życie to niestety nie
                          amerykański film...
                          Szczerze mówiąc to co napisałaś uświadomiło mi ogromną ulotność życia. Poza tym
                          zdałam sobie sprawę, że właściwie nie doceniamy własnego szczęścia. Tak się
                          składa,że mam już jedną pociechę w domu i mimo, że bardzo go kocham i jest
                          naprawdę naszym ogromnym szczęściem, tak na codzień chyba tego nie dostrzegam.
                          Kiedy wczoraj uświadomiłam sobie, że mogłoby nie być naszego Michałka... Mam
                          teraz wyrzuty sumienia nawet o to, że kiedyś na niego nakrzyczałam.
                          Trzymaj się Magdziu i pisz, jeśli tylko będziesz miała na to ochotę. Nie będę
                          Cię teraz przekonywać, że będzie lepiej, bo w takiej sytuacji brzmi to dość
                          głupio, ale trzymaj się i pamiętaj, że jesteśmy z Tobą!
                          Gosia
                          • agika Re:Niezmiernie mi przykro 31.12.03, 12:38
                            Dopiero teraz weszlam na forum od swiat. I tak mi smutno i lzy leca mi same i
                            nie wiem co napisac. Tak bardzo chcialam zeby Madzi sie udalo i teraz nie
                            potrafie nic powiedziec. Magda, zagladaj tu jesli bedziesz chciala, tak pieknie
                            napisalas o Kubusiu, masz racje Twoj Aniolek bedzie teraz z Wami na zawsze,
                            malutki z niebieskimi oczkami. Bede sie za Was modlic, jesli to pomoze.
                            Zycze Wam wszystkim i sobie tez duzo sil. Nie jestem w stanie napisac teraz nic
                            wiecej.
                            Agika
    • jaga2003 pożegnanie Kubusia 31.12.03, 12:58
      Wszystkie pewnie jesteśmy smutne i myślimy o Magdzie - zwłaszcza, że Twój post
      jest na początku naszego wątku smile Jakoś się musimy z tym uporać, że nie zawsze
      wszystko jest ok, ze strachem, wyrzutami sumienia i smutkiem.
      Jakoś, Kochane, musimy sobie z tą tragedią poradzić. Ja z nikim o tym nie mogę
      rozmawiać, nie przechodzi mi przez gardło. Poza tym z Wami czuję wspólnotę -
      śledziłam od początku Wasze losy, dopisywałam własne.
      Z góry mówię, że nie wiem, czy to dobry pomysł, ale chciałabym jakoś pożegnać
      Kubusia. Dlatego proponuję, abyśmy symbolicznie zapaliły świeczkę w Jego
      intencji - może nie dzisiaj, bo wiele z nas wychodzi z domu - ale jutro, 1
      stycznia, wieczorem, np. o 21:00.
      Nasze myśli i modlitwy się połączą, może umocnią Magdę? A może nam pozwolą
      ukoić skołatane myśli...
      Co o tym myślicie?
      jaga







      • malwes Re: pożegnanie Kubusia 31.12.03, 14:02
        Jaga,
        Myślę, że to dobry pomysł. Dzieliłyśmy wspólnie wspomnienia z co najmniej już 7
        m-cy... ja chętnię zapalę tę świeczuszkę jutro...
      • morsk2 Re: pożegnanie Kubusia 31.12.03, 14:07
        Jaga,
        uważam, że Twój pomysł jest b.dobry. Przyłączę sie i zapalę [*]

        Jednocześnie chcę Was zapytać, nie wiem jak to sformułować, zebyście mnie
        dobrze zrozumiały, zwłaszcza Magda...
        Może od Nowego Roku powinnyśmy rozpocząć nowy wątek "LUTY-cd"?
        W tej chwili ilekroć tu wchodzę łzy lecą mi jak groch i nie jestem w stanie
        myśleć o niczym innym. Wszystkie własne problemy wydają się takie małe i
        nieistotne... Jak po tym wszystkim pisać o swoich Małych Szczęściach?...
        Co o tym sądzicie?
        Monika
        • jaga2003 Re: pożegnanie Kubusia 31.12.03, 14:20
          Zamykanie wątku to nie jest chyba dobry pomysł - a Magdzie mogłoby być przykro.
          Myślę, że trzeba być tutaj i powoli pisać o innych tematach: o wózkach,
          porodzie itp. Któraś z nas w końcu odważy się zacząć jakiś nowy, wesoły temat.
          Nie odchodźmy stąd, bo i tak nie zapomnimy, a Magda mogłaby poczuć się sama.
          jaga

          ps. będę w pracy (czyli przy kompie) dopiero 5 stycznia, więc wtedy najpóźniej
          pomęczę Was o materacyk - bo nie wiem, czy gąbkowy, czy kokosowy.
          • tjoanna Re: pożegnanie Kubusia 31.12.03, 15:15
            I ja zapalę tę świeczkę... I też myślę - zostańmy tutaj.
            • magdalena_76 Re: pożegnanie Kubusia 31.12.03, 15:28
              Kochane dziewczyny
              cały czas płaczę
              jutro pomodlę się razem z Wami
              Madzieńko - niech ten Nowy Rok przyniesie Wam obojgu dużo pokoju... przecież
              żadna miłość się nie kończy, wierzę, że Wasz synek Was wciąż kocha tak jak Wy
              Jego

              Przepraszam, że tylko tyle piszę, dopiero wstałam po raz pierwszy z łóżeczka
              po grypie, która mnie powaliła zaraz po Świętach i jeszcze ledwo żyję... i już
              wracam z powrotem pod kołdrę
              Ściskam mocno
              Magda
          • malwes Re: pożegnanie Kubusia 31.12.03, 15:36
            Ja bym się też zgodziła z Jagą, że to chyba nie byłoby dobrze gdybyśmy chciały
            zamknąć wątek. Nadanie nowego tytułu nie osłodzi nam życia. Ani nam ani
            Magdzie. Madzia sama zadecyduje, czy chce do nas zaglądać czy nie, jak często i
            czy zechce pisać czy tylko przeczytać. Jest to wszytko bardzo trudne ale życie
            toczy się dalej. Nikt z nas nie wie, jakie jeszcze wątki przewiną się przez
            jego życie i choć uczestniczenie w czyimś smutku jest bardzo, bardzo trudne -
            musimy się z tym zmierzyć. Jeszcze wiele nas będzie martwić i ja na przykład
            właśnie na tym wątku będę szukać wsparcia... bo tu się czuję silniejsza. Tu
            jest "na dobre i na złe". Nie wiem czy mam rację, ale jakoś tak... takie mam
            odczucia. Co wy o tym sądzicie? Sama się trochę martwię stanem mojego maluszka,
            ale mam nadzieję, że to tylko "noworoczne zmęczenie". Tak mnie jakoś dziwnie
            brzuszek pobolewa a jakoś nie mogę się zebrać, żeby może podjechać na KTG...

            Nowy wątek możemy założyć ale ze względu na wygodę - bo nie wiem jak was, ale
            mnie czasami denerwuje, że muszę "dokopywać" się do ostatniej wypowiedzi.
            Szkoda, że nie ma opcji wyświetlania wypowiedzi od "najświeższej". Chyba, że
            czegoś nie wiem smile

            Co do materacyka to muszę "poszperać" bo gdzieś widziałam taki artykuł o tym co
            lepsze ale wydaje mi się Jaga, że tam i kokosowy i gąbkowy, były "na równi". A
            co do wózków... mąż zakupił Deltima Fokusa (gondola, spacerówka, fotelik). Jest
            super. Bardzo mi się podoba, choć ostateczna ocena będzie należała do głównego
            użytkownika. Próbowałam się właśnie dowiedzieć na policji jak to jest z tymi
            gondolami, które mogą zastępować foteliki ale na maila nic nie odpowiedzieli a
            tłumaczyć przez telefon panu czym się różni gondola od fotelika... wink)))

            Nie wiem jak wy, ale my "imprezujemy" sami z mężem - to nie pierwszy taki
            Sylwester. Kiedyś już taki mieliśmy, ale to było jeszcze w liceum....
            (zagnieździliśmy się za pozwoleniem mojej starszej siostry u niej w domu, gdy
            ona i szwagier balowali u znajomych)ale to co wtedy było dla nas
            największą "atrakcją" niestety dziś jest absolutnie niewskazane wink))))))).....
            ale powspominać można......
            Pozdrawiam Was Wszystkie bardzo gorąco i życzę wszystkiego NAJ NAJ w Nowym Roku!
            Gosia
            • aniutekm Re: pożegnanie Kubusia 31.12.03, 18:18
              Nie wiem czy jako najkrótsza stażem forumowiczka powinnam się wypowiadać, a;e
              tez mi się wydaje, że nie powinnyśmy zamykac wątku. To by troszkę wyglądało
              tak, że chcemy sie odciąć... A to dzięki Madzi tu sie spotkałysmy, możemy sie
              tu radować i smucić, ponarzekać i pochwalić..
              Zgadzam się z Gosią, że tu jest "na dobre i na złe" I to ważne, że możemy sie
              wspierać..
              Ja jestem ciagle pod wrażeniem listu Madzi.. I bardzo podoba mi sie pomysł
              pożegnania Kubusia.

              A ja wróciłam dziś ze szpitala.. Grozi nam przedwczesny poród, skraca sie
              szyjka, ale lekarz "warunkowo" pozwolił mi leżeć w domu..smile Jeszcze 7 tygodni -
              mam nadzieje, ze mój synek poczeka w brzuszku.. Byłam przerażona, bo do tej
              pory nie mieliśmy problemów, wszystko OK - jak mówił Gin książkowo... Ale
              dolaczywszy do grona leżaczków staram sie myśleć pozytywnie!!

              Życzę Wam wszystkim aby Nowy 2004 rok przyniósł szczęście i spokój,
              zaoszczędził trudnych chwil i był niezapomniany!!smile
              Pozdrawiam cieplutko. Ania
              • ida92 Re: pożegnanie Kubusia 31.12.03, 19:49
                Chciałam Wam życzyć, żeby Nowy 2004 Rok był dużo lepszy od tego który właśnie
                powoli zamyka za sobą drzwi i chciałbym abyście w to wszyscy wierzyli.
                I na pożegnanie Kubusia ja słuchałam tej kolędy, mojej ukochanej i posłucham
                jej jutro kiedy zapalę świecę -

                Kolęda dla nieobecnych
                sł. Sz. Mucha
                muz. Z. Presiner

                A nadzieja znów wstąpi w nas
                Nieobecnych pojawią się cienie
                Uwierzymy kolejny raz
                W jeszcze jedno Boże Narodzenie
                I choć przygasł świąteczny gwar
                Bo zabrakło znów czyjegoś głosu
                Przyjdź tu do nas i z nami trwaj
                Wbrew tak zwanej ironii losu

                Daj nam wiarę, że to ma sens
                Że nie trzeba żałować przyjaciół
                Że gdziekolwiek są dobrze im jest
                Bo są z nami choć w innej postaci
                I przekonaj, że tak ma być
                Że po glosach tych wciąż drży powietrze
                Że odeszli po to by żyć
                I tym razem będą żyć wiecznie

                Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat
                Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole
                Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas
                I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole

                A nadzieja znów wstąpi w nas
                Nieobecnych pojawią się cienie
                Uwierzymy kolejny raz
                W jeszcze jedno Boże Narodzenie
                I choć przygasł świąteczny gwar
                Bo zabrakło znów czyjegoś głosu
                Przyjdź tu do nas i z nami trwaj
                Wbrew tak zwanej ironii losu

                Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat
                Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole
                Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas
                I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole

                • agika Re: pożegnanie Kubusia 01.01.04, 21:30
                  Dolaczam sie do Was z nasza swieczka wigilijna i modlitwa.
                  Niech da nam ona wszystkim sile i nadzieje na nowy rok.

                  A propos nowego watku, mysle, ze nasz obecny watek jest jak zycie, smutny i
                  radosny z naszymi duzymi i malymi problemami, czasami tragediami, nadziejami i
                  oczekiwaniami. Lubie go takiego i chcialabym tu pozostac.
                  Agika
    • ida92 Re: LUTY 2004 03.01.04, 13:50
      Hej za chwilę spadniemy całkiem z pierwszej stronki. Czyżby jeszcze lenistwo
      noworoczne?
      Mnie wczoraj dopadła lekka panika, ze nic nie robię, nic nie kupuję i w ogóle.
      Spakowałąm dokumenty tak na wszelki wypadek, mąż kupił proszek i płyn do
      prania, przełożyłąm to co kupiłam z ciuszków do pojemnika na bieliznę do
      prania. I poczułam się usatysfakcjonowana postępami w działaniach.
      Boję się, ze jak pójdę na zwolnienie (a miałam zamiar od 5 stycznia, ale chyba
      w poniedziałek jeszcze zaglądnę do pracy?), to zacznę panikować i z
      bezczynności chandry mnie dopadną i będę ryczeć i w ogóle nie będe mogła z samą
      sobą wytrzymać. Ale prawdę powiedziawszy nie chce mi się już w pracy siedzieć.
      A co u Was słychać?
      Pozdrawiam Edyta i Maluszek 35 tydz.
      • malwes Re: LUTY 2004 03.01.04, 14:02
        Hej Edytko,
        A my właśnie z mężusiem pierzemy aż się dymi z praleczki - dostaliśmy kiedyś
        trochę ubranek ale takich naprawdę wiekowych po rodzince więc musiałam je uprać
        dwa razy w normalnym proszku z wybielaczem. Dziś przesegregowałam już te
        czyste - co do śmietniczka a co da się użyć, udało mi się określić mniej więcej
        ich rozmiar przy użyciu kilku nowych ubranek, starszaczki poszły do pudełka a
        maluszki (stare i nowe) piorą się ostatni raz w Loveli i będą czekały na
        półeczce. Zupełnie się nie mieścimy w naszym mieszkanku, było takie fajne dla
        dwojga a dla trojga...? Niezłe upychanie muszę robić w szafie i na razie nie
        mam gdzie wystawić suszarki na ubrania bo całą wolną przestrzeń zajmuje nowo
        zakupiony wózek... Nie wiem co będzie jak dojdzie łóżeczko.
        Ale i tak przyjemność z tym bałaganem ogromna smile))
        Pozdrawiam gorąco,
        Gosia
        • tjoanna Re: LUTY 2004 04.01.04, 16:58
          Postanowiłam sobie porobić wreszcie zakupy w styczniu. Tylko na razie bardzo
          kiepsko u nas z pieniędzmisad Ale ja jestem zbyt lekkoduszna, by się tym
          naprawdę przejąć. Pewnie jak zwykle 'jakoś się ułoży'. Boże, i ja mam być
          matką??
          Dziewczyny, a jak Wasze samopoczucie - fizyczne przede wszystkim? Bo ja jakiś
          tydzień temu zaczęłam odczuwać ciążę jako pewne obciążenie. Ciężko mi się
          schylić, zawiązać buty, w ogóle wolniej się po ruszam, a po długim spacerze
          jakoś źle się czuję, no i zaczyna mnie coś boleć w pachwinach i dole brzucha...
          A brzuch jest już naprawdę DUŻY! Śpię wciąż nienajgorzej (choć zdarza mi się
          obudzić i nie móc zasnąć). Ogólnie jest nieźle...
          Pozdrawiam Was serdecznie!
          Joanna
          • agika Re: LUTY 2004 04.01.04, 22:02
            Tez zaczelam sie nagle stresowac ze nie zdaze z przygotowaniami. Maly jest juz
            bardzo nisko (w kazdym razie tak to czuje - bole w krzyzu, i czasami taki
            krotki urywany bol od dolu, jakby ktos sie przepychal, ide do gina we wtorek,
            to zobacze dokladnie), a torba jeszcze nie spakowana, no i podstawowych rzeczy
            tez nie mam. W piatek kupilismy wozek, Peg perego na stelazu velo i z gondolka
            w kolarach zieleni. Na razie stoi w sklepie - nie mamy za duzo miejsca w
            mieszkaniu , wiec wezmiemy, jak juz bedzie blizej wiadomo kiedy Maly sie pojawi
            na swiecie. A jakby pojawil sie niespodzianie , zawsze maz podskoczy i odbierze
            jak bede w szpitalu. Mam kilka ubranek, ale jeszcze nie cala wyprawke. A z
            praniem chcialabym poczekac i od razu wyprac wiecej ubarnek , a nie 3, 4. No i
            brakuje wanienki, materacyka do przewijania, wszystkich rzeczy zwiazanych z
            toaleta dziecka, szafki (nasze sa juz totalnie zajete i chcielismy kupic osobna
            komodke na rzeczy Malego). Lozeczko niby mam - odziedziczone po rodzinie, ale
            trzeba by je obciagnac materialem i kupic posciel, zeby jakos przytulniej
            wygladalo. Na poczatku chyba zreszta Maly bedzie spal w gondolce. Uff duzo
            tego, w przyszlym tygodniu mam nadzieje wszystko uda nam sie kupic lub zamowic,
            a Maly moze troche poczeka w brzuszku.

            Agika i 36 tyg Maly
            • agika Re: LUTY 2004 04.01.04, 22:08
              Dziewczyny, czy macie gdzies liste z wyprawka ? Kiedys juz to pytanie bylo
              zadawane na forum, i to nawet w kilku miejscach, ale jakos nie wynotowalam
              sobie, a wyszukiwarka mi nie dziala.
              dzieki bardzo.
              • mopek1 Re: LUTY 2004 04.01.04, 22:55
                Mam 2 takie listy od dziewczyn z forum, ale wydaje mi się w niektórych
                miejscach przesadzona, na jej podstawie zrobiłam sobie swoją, jak chcecie te z
                forum, to dajcie znać na priva, będę wysyłać smile Mojej nie polecam, bo nie
                sprawdzona, jakby co to mąż będzie latał do sklepu smile
                Też jeszcze prawie nic nie mam, ale my mamy termin na koniec lutego smile
                Na razie tylko stoi wózek (na szczęście mamy dużo miejsca) i mam kilka ubranek.
                Trochę biegałam wcześniej po sklepach, wiem gdzie co jest i myślę, że całe
                zakupy to już kwestia 1-2 wyjazdów, zwłaszcza, że w Krakowie to faktycznie
                chyba w Entliczku najlepiej i stosunkowo niedrogo.
                Dziewczyny, czy którejś z was jest duszno? Koleżanka powiedziała mi, że mój
                brzuch rośnie wyjątkowo „do góry” i pewnie dlatego mam zadyszkę prawie przy
                każdej czynności, a w nocy 2 poduszki! Też tak macie? A może to kwestia tycia,
                bo wiem, że zmierzam do jakiegoś rekordu, mój gin nawet zauważył, że sporo! (31
                tydz. +16 kg)
                Pozdrawiam
                Marta
                • kasik8 Re:DLA MADZI BAJKA:)) 04.01.04, 23:29
                  Droga Madziu przesylam Ci cos co sama dostalam ..mam nadzieje, ze Ci troszke
                  pomoze.Kasik
                  www.zosia.piasta.pl/smutek.html
                  • malwes Wyprawka, termin i w ogóle już tak blisko.... 05.01.04, 09:11
                    Witajcie!

                    Zaczynam się bać... i że nie zdążę nic kupić i że mnie to wszystko zaskoczy,
                    albo odwrotnie, zapakują mnie z tą cukrzycą do szpitala i będą męczyć
                    tygodniami.
                    Termin z OM mam na 2 lutego (względnie 31 stycznia - te kółka róznie dodają 7
                    dni) a z USG na 14 lutego więc albo jestem w 37 albo w 35 tygodniu. Małe jest
                    już bardzo nisko. Zadyszki mi nie dokuczają wink)) Ostatnio tak
                    mnie "pociągnęło" po krzyżu, że pognałam do szpitala na KTG ale skurcze na
                    szczęście się nie zapisały... Kazali odpoczywać. Do szpitala nie mam nic - no
                    może samą walizkę smile i w zasadzie jedną paczkę majtek jednorazowych ale nie
                    wiem, czy doczekają, bo ostatnio świetnie mi się sprawdzają w domu. Najgorsze,
                    że nie mogę nic wyjść kupić. Po wszystko muszę wysyłać mężusia - on wprawdzie
                    uwielbia, ale naprawdę nie ma na to wszystko czasu a rzeczy takie jak staniki
                    do karmienia, koszule, itp wolałabym sama. Choć do tej pory mnie zadziwia skąd
                    mój mąż ma taki zmysł "wyglądu": najróżniejsze majteczki ciążowe, staniki
                    ciążowe, spodnie ciążowe, wszystko mi kupował "na oko", jak byłam w szpitalu i
                    później i wszystko leży jak ulał...
                    Poczytałam o tych materacykach i chyba najlepszy jest kokosowy, względnie
                    kokosowy z łuską gorczycową (na dole).
                    Dziś też mnie czeka telefon do mojej położnej - miałam po nowym roku umówić się
                    z nią na indywidualne zajęcia ale coś mi się ostatnio porobiło i ...
                    wszystkiego się wstydzę. Normalnie głupio mi zadzwonić...????
                    Podajcie, jeśli chcecie, jakie macie terminy z OM i USG - ciekawe, która
                    pierwsza w planach powinna się "rozsypać" a jak to będzie w praktyce wink

                    Aha, dziewczyny:
                    - kupujecie rożek?
                    - kupujecie monitor oddechu (ja chcę zamówić Angelcare AC100D albo AC201R
                    bezpośrednio na www.babymonitor.pl)
                    - chcecie pobrać krew pępowinową...??? Ja się chyba zdecyduję na Activision.
                    Co wy na to?

                    Pozdrawiam gorąco
                    Gosia i Szymon (2.02 OM/ 14.02 USG)

                    PS. Kasiu, bardzo ładna bajeczka...

    • natder Re: LUTY 2004 05.01.04, 09:44
      U mnie z przygotowaniami tak trochę dziwnie, bo z jednej strony instynkt wicia
      gniazda się odzywa a z drugiej - nic mi sie nie chce. Koszmarnie samopoczucie
      mi się pogorszyło, pachwiny bolą, dół brzucha ciągnie, o żebrach nawet nie
      wspomnę... A termin na koniec lutego, buuuu... a z usg 3-4 marca. Przeraża mnie
      że będę z brzuchem jeszcze dwa miesiące chodzić... Zwłaszcza, że zimno okrutnie
      i ślisko a w tych zimowych ciuchach nie tylko czuję się ale też wyglądam jak
      bałwan wink)) Wózek jest, ale trzeba go uprać, ciuchy naszykowane, tylko w
      pralkę wsadzić, ale po łóżeczko czeka mnie dłuższa wyprawa.
      Też proponuję listę "lutówek" zrobić, zobaczymy jak nam potem będzie
      szło "rozwiązywanie" wink))

      Ania/Malwinka - 25.02.04
      • mopek1 Re: LUTY 2004 05.01.04, 10:48
        Kasiu! Śliczna bajeczka smile
        Gosiu! Rożek kupuję, ale tylko jeden, choć poleca się dwa w różnych listach.
        Rozmawiałam z doświadczonymi mamami, które mówiły, że oprucz spania rożek
        pomaga im na początku w przezwyciężeniu strachu, bo w nim łatwiej podnosić
        maleństwo. Ponieważ mam trochę doświadczenia zawodowego, podnosiłam i nie tylko
        naprawdę małe noworodki to jakoś się nie boję i rożek będzie u nas tylko do
        spania. Te dziewczyny, które mówiły o noszeniu, polecały rożki z usztywnionym
        dnem smile
        Monitora oddechy też nie kupuję, no chyba, że moja córeczka będzie miała jakieś
        problemy (nie wierzę, że to napisałam tfu...tfu...). Nie pobieram też krwi
        pępowinowej bo to się robi w Wa-wie (a my z Krakówka), poza tym z tego co wiem
        dość drogo to wychodzi, a tak naprawdę jeszcze u nas nie mają doświadczenia z
        używaniem jej potem, zresztą jestem optymistką i zakładam, że nie będzie nam
        potrzebna... (też nie wiem czy to dobra filozofia?)
        Aniu! Uważam, że pomysł z lista jest świetny! (termin mam tak jak
        ty smile)))))))))))
        Mam tylko taki pomysł, żeby pisać to w ten sposób:

        Marta i Basia 25.02.04 Kraków

        A kto się zdecyduje mógłby „cytować” mój post, dopisywać się do listy tylko
        skasować całą resztę smile))))
        Co wy na to?

        Ps.
        A ha! Gosia natchnęła mnie pomysłem! Jeśli jakiś „leżaczek” z Krakowa miałby
        chęć to oferuje pomoc w „niemęskich” zakupach. Ciągle jeszcze jestem całkiem
        mobilna, będę kupować dla siebie, więc przy okazji mogłabym pomóc! Jakby co to
        piszcie na priva dam nr telefonu smile))))

        • nitkanitka Re: LUTY 2004 05.01.04, 12:32
          Gosia i Szymon (2.02 OM/ 14.02 USG

          Ania/Malwinka - 25.02.04

          Marta i Basia 25.02.04 Kraków

          jaga i frankozosia 14 - 21.02

          Joanna i Dziecko 23.02 Warszawa

          Ola i Jagódka 25.02.04 Warszawa - USG 18.02.2004


          PS. O ile sie nie mylę to link do Krakowa smile - mam na myśli komórki macierzyste
          www.macierzynstwo.iaw.pl/
      • jaga2003 Re: LUTY 2004 05.01.04, 11:03
        Cześć w Nowym Roku smile)
        Mam kilka terminów, więc mój zapis będzie nieprecyzyjny smile

        jaga i frankozosia 14 - 21.02

        Też mnie opanowała panika, że nic jeszcze nie mamy, ale już nadrobiliśmy smile
        Kupujemy wszystko raczej tańsze - stąd gąbkowy materacyk i kosmetyki bambino
        (ach, ten zapachsmile))) a i tak kasa leci strasznie (łóżeczko, wózek i chyba
        wszystkie ciuszki pożyczyliśmy).
        Marta (mopek1) - kupowałam w entliczku-pętlicznku na kurdwanowie (ul Wysłouchów
        22) bardzo fajny sklep, wielki i samoobsługowy z pięknymi ciuszkami w różnych
        cenach - polecam. A materacyk w hurtowni (zawsze trochę taniej, choć panie nie
        bardzo miłe) na Św. Kingi.
        Tak sobie rozkładam na raty te zakupy, bo szkoda mi całą przyjemność załatwić
        za jednym zamachem - w następnym podejściu kupię pieluchy (20 sztuk, bo
        planuję zapampersić dzidzię) i może wanienkę?
        Pozdrawiam serdecznie,
        zwłaszcza "leżaczki" i tłuczone przez chandrę
        jaga
        • tjoanna Re: LUTY 2004 05.01.04, 12:29
          Marta i Basia 25.02.04 Kraków

          jaga i frankozosia 14 - 21.02

          Joanna i Dziecko 23.02 Warszawa

          Pozdrawiam!
          Joanna co kiepsko dziś spała
    • nitkanitka Re: LUTY 2004 05.01.04, 12:34
      Gosia i Szymon (2.02 OM/ 14.02 USG

      Ania/Malwinka - 25.02.04

      Marta i Basia 25.02.04 Kraków

      jaga i frankozosia 14 - 21.02

      Joanna i Dziecko 23.02 Warszawa

      Ola i Jagódka 25.02.04 Warszawa - USG 18.02.2004


      PS. O ile sie nie mylę to link do Krakowa smile - mam na myśli komórki macierzyste
      www.macierzynstwo.iaw.pl/

    • natder Kosmetyki dla maleństwa 05.01.04, 12:57
      Z kosmetyków to ja Wam proponuję właśnie Bambino. Te polecają np. w szpitalach
      położniczych bo podobno najrzadziej wywołują alergię z czym ja się akurat
      zgadzam, moja córka do tej pory reaguje uczuleniem na kosmetyki np. Johnsona.
      Za pierwszym razem kupiłam (chyba w maglinie wink))) komplet kosmetyków Penaten
      i nie użyłam ani razu. Dla mnie niezbędne minimum to maść Bephanten na pupkę,
      na brodawki a nawet na zszywane krocze (na wkładkę/podpaskę i w majteczki),
      chyba też zainwestuję w krochmal do kąpieli Balneum Hermal. Dobry jest też
      Sudocrem, ale o ile mi wiadomo małe opakowanie znajduje się w "skarbie malucha"
      rozdawanym mamom przy wypisie ze szpitala więc nie trzeba koniecznie kupować.
      • jaga2003 Re: Kosmetyki dla maleństwa i mamy 05.01.04, 13:08
        Dzięki za ten Bepanthen - lece kupic do kompletu z majtkami jednorazowymi,
        ktore już nabyłam (rozmiar 42-44, ehhhsad((
        Pamiętam, że gdzieś kiedyś dziewczyny polecały świetny żel/płyn do higieny
        intymnej, ale oczywiście nazwy nie pomnę.
        Może któraś z Was poleci?
        jaga
        • natder Re: Kosmetyki dla maleństwa i mamy 05.01.04, 13:29
          Ja używam emulsji Lactacyd - jest najlepszy z tych przeze mnie przetestowanych
          (a sporo ich było) a do tego naprawde niedrogi (ok. 10 PLN) i bardzo wydajny;
          polecają go np. przy częstych infekcjach. Jest też płyn ginekologiczny Lactacyd
          i jak będę w aptece to napewno o niego zapytam.
        • malwes Re: Kosmetyki dla maleństwa i mamy 05.01.04, 13:44
          Witajcie ponownie!
          Z Bambino to prawda. Ostanio obdzwaniam znajome-już-mamy i jedna z nich też mi
          polecała Bambino. Śmiała się,że w przypływie wariactwa wydała ponad 200zł (!)
          na zakup wszystkiego co można było w sklepie kupić pod hasłem Nivea albo
          Penaten (już nie pamiętam co) no i faktycznie po pierwszym użyciu maluszek...
          przypominał muchomorka, cały czerwony w kropki. Podobno jej synek toleruje
          tylko Bambino. Wczoraj jedna ze znajomych, która niedawno urodziła w W-wie na
          Karowej (gdzie i ja sie wybieram) napisała mi w mailu, że tam i lekarz i
          położna polecili jej kupić do mycia dla siebie szare mydło "Biały Jeleń". I nic
          więcej do mycia i podmywania wszelkich ran (cięcie czy też nacięcie).
          Koleżanka "od Bambino" stosowała Tantum Rosa. Kupiła jakiś atomizer najprostszy
          na swiecie i roztworem psikała się kilka razy w nocy i mówi, że zagoiło się
          wszystko jak na psie. Ja też kiedyś stosowałam Tantum Rosa (można i w ciąży i
          przy karmieniu) i faktycznie jest świetny. Ja prawie przez całą ciążę borykałam
          się z wysypką skórną i moja lekarz rodzinna w porozumieniu z ginem przysłali mi
          do domu bardzo miłą dermatolog II stop spec (wink) i ona mi przy okazji poleciła
          abym potem dla siebie do mycia ciała i dla dziecka pomyślała o płynie Oilatum -
          i niczym więcej (żadnych szamponików dla dzieci ani nic w tym stylu). Jeszcze
          się nie rozglądałam za tymi Oilatum więc nie wiem dokładnie co mają w ofercie.
          Sudocrem też polecała, stosuje go też moja siostra - farmaceutka.
          Więc podsumowując ja mam zamiar kupić z kosmetyków:
          - szare mydło "Biały Jeleń" (ciekawe dlaczego nie "szary")
          - Sudocrem
          - oliwkę Bambino, ewentualnie jakiś krem na zimę (na spacer i ze szpitala)
          - płyn do kąpieli Oilatum
          - Tantum Rosa w saszetkach

          A tak w ogóle to całkiem sensowna lista (do weryfikacji oczywiście) jest pod
          adresem:
          www.babyboom.pl/temat.asp?id=316Gosia
          • mopek1 Re: Kosmetyki dla maleństwa i mamy 05.01.04, 14:35
            Ale fajnie się teraz czyta smile tyle pomysłów to i ja się dołączę ze skromniutkim
            doświadczeniem! Seria Oilatum ma i kremik i płyn do kąpieli (nie trzeba już po
            nim oliwki) i mydełko i jeszcze parę innych ... jest świetna, stosuje ją moja
            koleżanka, której dzidziuś ma STRASZNĄ alergię i działa fantastycznie, mam też
            15-letniego „alergicznego” kuzyna, któremu to pomaga- jedna wada trochę drogie,
            szczególnie jak się chce systematycznie stosować tylko to smile
            A ha! Płynu do kąpieli można używać też pod prysznicsmile
            U nas nie ma „tradycji” alergicznych, ani ja, ani mój mąż nie miewamy wysypek,
            więc w zasadzie nie wiem co będzie z Klusią, ale chyba na wszelki wypadek też
            kupie Oilatum, zwłaszcza, że nie ma przeciwwskazań i u zdrowego malucha też
            można stosować! Jak na dłuższą metę będzie drogo to wtedy się będę zastanawiać,
            a dzidzia już będzie starsza smile
            A czy któraś z Was słyszała coś o serii Fissana??? (nie wiem czy nie
            przekręciłam nazwy?)
            No i czy na ewentualnie „czerwoną” pupę wystarczy Bepanthen ? (U siebie używam
            go do każdego zaczerwienienia i otarcia – uwielbiam ten krem!)


            • natder Re: Kosmetyki dla maleństwa i mamy 05.01.04, 14:58
              Ja używałam Bephantenu przy każdym przewijaniu i raczej z pupą problemów nie
              było, czasem jak ja zjadłam coś co małą uczulało pupa się czerwieniła i wtedy
              cieniutko smarowałam sudocremem, bo to dość silny środek, jak się grubo
              posmaruje gdzieś w fałdce to skóra może się odparzyć. Raz jeden córce
              przytrafiło się zapalenie skóry na pośladku, nie pomagały nawet sterydy,
              strasznie to wyglądało i bardzo bolało a pomogła najzwyklejsza i najtańsza
              piochtanina (więc dobrze mieć w apteczce). Bephanten ma jeszcze tę zaletę że
              nie trzeba z brodawek zmywać, można sobie wieczorkiem po kąpieli brodawki
              posmarować a w nocy wsadzić cycusia bobasowi do buźki i nie martwić się, że
              muszę lecieć do łazienki zmyć krem. Tyle że o ile sobie przypominam tubka maści
              starczała mi na ok. tydzień (a kosztuje ok. 15 PLN). Dzidź natomiast tak mi się
              przyzwyczaił, że potem o innej maści (czytaj: tańszej np. Linomag) nie było
              mowy, pupa robiła się od razu czerwona. Więc jak widać, dzieci szybko się do
              dobrego przyzwyczajają, jak zacznie się od dobrych środków to potem może być
              problem z przyzwyczajaniem do czegoś niekoniecznie gorszego ale tańszego smile))
              Ja Bephantenu też używam do dziś, świetnie odkaża rany, goi skaleczenia,
              oparzenia, tak więc mimo że córka ma prawie 5 lat, Bephanten w domu musi być.
    • natder lista 'lutówek" 05.01.04, 13:22
      Jeszcze tak przyszło mi do głowy... dodam jeszcze nasze niki, bo inaczej
      zginiemy wink))
      Malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG)
      jaga2003 - jaga i frakozosia 14-21.02.04
      tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa
      Mopek - Marta i Basia 25.02.04
      nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa
      natder - Ania i Malwinka 25.02.04

      Mam nadzieję, że niczego nie pokręciłam ani z nikami ani z terminami, logiczne
      myślenie nie jest ostatnio moją mocną stroną wink)). Niech się reszta "lutówek"
      dopisuje, róbta z tą listą co chceta smile))
      • morsk2 Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 15:30
        Jak się cieszę, że znowu tu sie coś dzieje! Widać, że z nowym rokiem nowe siły!

        Zmartwiłyście mnie, że nie macie dobrego zdania o Niveii. "Mój" szpital to
        stosuje i ja też zamierzałam takie kosmetyki kupić. A teraz już nie wiem. Może
        poczekać jak dziecko zareaguje na te kosmetyki w szpitalu i ewentualnie dopiero
        wtedy wysłać po nie męża? Tym bardziej, że mój Maluszek ma b. duże
        prawdopodobieństwo bycia alergikiem po mnie...
        A może zdać się na metody "babcine", ale podobno dobre - typu rumianek i
        krochmal???

        Pochwalę się, że zaczęłam już pranie rzeczy Maluszka (proszek JELP).
        Posegregowałam wszystko - co białe, co kolorowe, co do gotowania, a co do
        ręcznego - i nagle okazało się, że tych rzeczy jakoś dużo... Upchane w szafce
        wyglądały niegroźnie, a teraz mam straszną wizję góry rzeczy do prasowaniasmile

        Fajnie, że powstaje lista, podejrzałam kiedyś Kwietniówki, one mają już wątek
        nr 4 i zaczynają właśnie listą obecności. Ciekawe będzie potem zestawienie jak
        się sprawdziły przewidywania co do terminów no i co do płcismile))

        Pozdrawiam,
        Monika
        _________________________________________
        Malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG)
        jaga2003 - jaga i frakozosia 14-21.02.04
        morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia
        tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa
        Mopek - Marta i Basia 25.02.04
        nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa
        natder - Ania i Malwinka 25.02.04
        • jaga2003 Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 15:42
          Poprawiam, bo z mojego Franka zrobił się frak smile))


          Malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG)
          jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków
          morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia
          tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa
          Mopek - Marta i Basia 25.02.04
          nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa
          natder - Ania i Malwinka 25.02.04
          • natder Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 16:06
            Jaga, kajam się w przeprosinach. Jak widać do tego wszystkiego wzrok mi
            wysiada big_grin. Ale do okulisty idę w piątek, może coś poradzi wink))
            • jaga2003 Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 16:09
              No co Ty!smile)
              Nawet się ucieszyłam, że tym razem to nie ja zrobiłam literówkę smile)
              Fajny pomysł z listą i że Ci się chciało ją uporządkować smile)
              pozdrawiam sapiąco jaga

              • aniutekm Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 16:27
                Dopisuje sie do listy: Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02 - Lublin (o ile damy rade
                wytrzymać do lutego..)
                Życzymy udanych przygotowań i zakupów i radosnego oczekiwaia, a Wasze Maluszki
                niech przyjdą na świat o czasie.
                Pozdrawiam i trzymajcie się. Pa
              • malwes Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 16:36
                Ale fajnie, że tak dzisiaj gadamy....
                Też jestem ciekawa, czy Szymon to będzie Szymon a nie Joasia... I dzięki za
                wasze spostrzeżenia co do Bepanthenu. Chyba też zakupię, zamiast Sudocremu.
                Moniko, z Niveą chyba masz rację - myślę, że warto poczekać na próbki i
                spróbować bo ja osobiście jakoś do Nivei nic nigdy nie miałam. Na Karowej też
                dają jakieś próbki, i też chyba Nivea, więc pewnie również poczekam choć do
                Bambino jestem w miarę przekonana. Nikt się ze znajomych nie skarżył na
                podrażnienia a mój mąż też alergik.
                Do listy dopisałam gdzie rodzę (tak naprawdę pochodzę z Łodzi ale od kilku lat
                mieszkamy w W-wie), dopisałam też szpital, bo może jeszcze którąś z was spotkam
                na porodówce albo na KTG albo na położniczym.... rozważałam też inne szpitale w
                W-wie ale nie mam wyboru - planowo nikt poza Karową (skąd lekarz, położna i
                gdzie polegiwałam miesiącami) i IMiDZ na Kasprzaka mnie nie przyjmie.
                I dzięki również za poradę w sprawie rożka - chyba skażę zakupić bo to pierwszy
                bobas i już mi się śni jak mi wypada z rąk wink Bez Angelcara chyba się nie
                obejdę. Wielu znajomych używa a ja jestem przewrażliwiona po tym wszystkim:
                małe wymęczone ciążą, dosyć ciepłe mieszkanie, możliwa alergia po mężu... A co
                do ActivisionLife też mam ciągle wątpliwości bo koszt duży.... ale jak
                posłucham ile kosztuje leczenie chorego dziecka, sprowadzanie szpiku z
                zagranicy, itp... Też się nastawiam, że nigdy nie bedzie to memu dziecku
                potrzebne ale też się przyznam szczerze, że uległam jak się zorientowałam w
                szpitalu, że jednak sporo osób pobiera. Staramy się oszczędzić na innych
                rzeczach. Wózka i łóżeczka nie wybraliśmy z górnej półki (Deltim Fokus i
                Drewex) więc niech za to ma monitor i tę polisę... Ale kieszeń boli... Wiecie
                nad czym myślę, jak to będzie jak mały/a zacznie "Mamo, kup mi..." i kto
                pierwszy będzie wymiękał: ja czy mąż?
                Pozdrowionka!



                Malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków
                morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia
                tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa
                Mopek - Marta i Basia 25.02.04
                nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa
                natder - Ania i Malwinka 25.02.04
          • zyt Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 16:38
            Cześc kobietki.
            Ja dopiero dziś wróciłam i juz dziś jadę ,ale mam nadzieję że to ostatnie moje
            szkolenie na więcej się nie zgadzam.Czytałam ostatnie posty i widzę że nastroje
            się poprawiły.Co do maści i kosmetyków to ja nie szaleję tym razem.Kamil miał
            okropne uczulenie na penatena,teraz na pierwsze dni kupuję parafinę ciekłą i
            tym będzie Emilka smarowana,boję się też o pampersy bo one tez są nasączane i u
            mojego robaczka też były realcje alergiczne musiałam przejść na
            Huggis.Pocieszam że po 3 miesiącach zaczęlo wszystko ustępować i mogłam już
            nawet używać penatena.
            Materacyk mam kokosowy i jestem z niego zadowolona.
            Uważać też będę na chusteczki do mycia bobasów jednak lepiej wodą.
            Sudokrem i Bephantem są dla mnie rewelacyjne( te brodawki....)
            A do szpitala to ja chcę przede wszystkim zabrać wodę do picia i do Tantum Rosa

            Magda ja jestem już od czwartku to wpadnij,pogadamy.
            Pozdrawiam leżące i chodzące
            Zyta i Emilia 11 02 2004 Starogard Gd.
            • malwes Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 16:58
              No to mamy już tak:

              malwes - Gosia i Szymon - 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
              zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
              jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków
              morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia
              aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
              tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa
              mopek1 - Marta i Basia 25.02.04
              nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa
              natder - Ania i Malwinka 25.02.04

              PS. Niech ktoś mnie wyprzedzi..no.. ja tak lubię "uczyć się na kimś" wink))
              • ida92 Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 17:45
                To i ja się dopisuję-

                malwes - Gosia i Szymon - 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków
                ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM) Rzeszów
                morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia
                aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa
                mopek1 - Marta i Basia 25.02.04
                nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa
                natder - Ania i Malwinka 25.02.04

                Wbrew moim wcześniejszym planom dziś jeszcze "zaliczyłam" pobyt w pracy i 8
                godzin komputera i boli mnie teraz wszystko, ale od jutra zdecydowanie nie idę
                juz nigdzie.
                Co do wcześniejszych naszych dolegliwości dyszę tak, że bardziej nie można,
                chrapię bez względu na pozycję, sikam o 3 w nocy a potem nie mogę zasnąć i boli
                mnie spojenie łonowe po stronie prawej, a od czasu do czasu podbrzusze, a tak w
                ogóle czuję się bardzo dobrze wink))) znacznie lepiej niż przez pierwsze 7
                miesięcy. A wiecie, że zawsze mnie bawiły ciężarne sapiące, wstające
                brzuszyskiem do przodu i takie tam a teraz przyszła kryska na matyska. big_grin
                Jutro idę do lekarza i na małe zakupy, bo na większe wybieramy sie po 15
                stycznia.
                Pozdrowienia. Edyta

                • natder Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 18:35
                  malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                  amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
                  kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
                  zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                  jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków
                  ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
                  morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia
                  aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                  tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa
                  mopek1 - Marta i Basia 25.02.04
                  nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa
                  natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź

                  No proszę i coraz Nas więcej. Potem sobie z boczku daty porodów wpiszemy smile))
                  Tylko czy imion z żeńskich na męskie i odwrotnie nie będziemy musiały
                  zmieniać??? ;-D
                  • morsk2 Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 19:24
                    natder napisała:

                    > malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                    > amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
                    > kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
                    > zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                    > jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków
                    > ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
                    > morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia
                    > aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                    > tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa
                    > mopek1 - Marta i Basia 25.02.04
                    > nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa
                    > natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
                    >
                    > No proszę i coraz Nas więcej. Potem sobie z boczku daty porodów wpiszemy smile))
                    > Tylko czy imion z żeńskich na męskie i odwrotnie nie będziemy musiały
                    > zmieniać??? ;-D
              • amatylda Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 17:55
                a ja nie wiem gdzie się wpisać ;-(
                termin z OM 10.02. a z USG 29.01.
                w każdym razie:
                amatylda - Ania i Oskar 29.01-10.02 Gdynia

                same zadecydujcie wink
                buziaki
              • kasik8 Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 18:12
                A choroba o mnie to juz nikt nie pamietawink
                wiec sie sama dopisze a co mi tamsmile)

                malwes - Gosia i Szymon - 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                > zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                > jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków
                > morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia
                > aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                > tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa
                > mopek1 - Marta i Basia 25.02.04
                > nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa
                > natder - Ania i Malwinka 25.02.04
                > kasik8 - Kasia i Maja i FIlip lub Dominik(zobaczymy jak spojrzymywink)10.02-
                16.02.04 Gdańsk

                A co do zakupow dzidzi i mamy. To polecam Tamtum rosa dla mamy i szuszone
                sliwki ..oraz wkladki laktacyjne i staniczek do karmienia, majtki poporodowe i
                pas brzuszny. A dla dzidzi to smoczus zabieram do szpitala (a co mi tam??) i
                pampersy oraz papetki (czyt. skarpetki) bo w szpitalach nie grzeja
                (przynajmniej u nas) i cieniutka czapeczke.
                Dla siebie mam juz prawie wszystko a dla dziecka prawie nic hehe Lozko
                pozostawiam dla meza..niech sie poczuje! No i taka matka ze mnie! Wazne zeby
                ona wszystko miala..jeszcze tylko musze do fryzjera isc i jestem gotowa hehe
                Kasik
                • morsk2 Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 19:34
                  Kurcze! chciałam się dopisać i zżarło, co nastukałam. Spróbuję jeszcze raz.
                  Mam pytanko z gatunku głupawych, ale tak to jest jak się człowiek zaczyna za
                  dużo zastanawiać: czy zamierzacie swoje ciuchy też prać w proszku dziecięcym? W
                  końcu przytulając Malucha będzie miał kontakt z naszymi rzeczami. Może warto
                  wyprać chociaż koszule i szlafrok? Zwłaszcza, że koszule mam nowe i wiadomo to
                  kto tego dotykał? Jak sądzicie?
                  ------------------------------------------------------
                  malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                  amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
                  kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
                  zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                  jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków
                  ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
                  morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia
                  aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                  tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa
                  mopek1 - Marta i Basia 25.02.04
                  nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa
                  natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
                  • ida92 Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 19:42
                    Miałam o tym napisać, ale potem zapomniałam smile zdecydowanie brzucho ogranicza
                    mnie intelektualnie big_grin.
                    Otóż zamierzam prać swoje rzeczy (w tym pościel) w proszku dla dzieciaczków, bo
                    tak jak mówisz maluszek będzie miał z nimi kontakt, a i nie mam chęci
                    inwestować w dwa proszki bo i tak wydatków jest sporo. Część rzeczy już
                    wyprałam. Proszek jak proszek.
                    Edyta
                    • agika Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 20:45
                      Mopku (Marto) , moglabys mi wyslac listy wyprawkowe na e-maila gazetowego.
                      dzieki bardzo.

                      I dopisuje sie do listy.

                      malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                      agika - Agika i Maly 04.02.04
                      amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
                      kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
                      zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                      jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków
                      ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
                      morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia
                      aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                      tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa
                      mopek1 - Marta i Basia 25.02.04
                      nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa
                      natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
                      • kobitka29 Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 21:27
                        tez sie dopisze do listysmile))) bede trzecia

                        malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                        agika - Agika i Maly 04.02.04
                        kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.20.2003
                        amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
                        kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
                        zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                        jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków
                        ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
                        morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia
                        aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                        tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa
                        mopek1 - Marta i Basia 25.02.04
                        nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa
                        natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
                        • amatylda Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 22:26
                          Hej, hej,
                          spadłam z podium (jestem już czwarta wink), chyba, że kobitka 29 zostanie
                          zdyskwalifikowana za "20" miesiąc wink))))
                          A tak całkiem szczerze - bardzo podoba mi się nasza "lista obecności" i
                          ostatnie tematy. Chyba sama bym nie wpadłam na pomysł prania moich rzeczy w
                          Jelpie a tak proszę - ktoś mnie oświecił. Dzięki. Także "ranking kosmetyków"
                          uważam za bardzo trafiony i jako "zielona" w tym temacie dużo na tym
                          skorzystam - dziekuję!
                          Niektórym z nas został miesiąc - czyż to nie piękne!
                          Pozdrawiam - Ania i Oskar
                          • kobitka29 Re: lista 'lutówek" 06.01.04, 00:44
                            troche przesadzilam z tym 20stym miesiacemsmile))

                            malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                            agika - Agika i Maly 04.02.04
                            kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2003
                            amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
                            kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
                            zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                            jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków
                            ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
                            morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia
                            aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                            tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa
                            mopek1 - Marta i Basia 25.02.04
                            nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa
                            natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
                            • aniutekm Re: Smutno mi.. 06.01.04, 08:01
                              Strasznie mi dziś smutno. Za oknem taka piękna zima, poszłabym na jakiś spacer,
                              tyle planów miałam - zakupy ubranek, przygotowania, itd. a tu leżenie... Choć
                              nie powinnam narzekać - i tak 7 miesięcy mineło bez problemów, to te półtorej
                              jakoś wytrzymamy. Ale mam jakiegoś "kaca moralnego"... Może za mało dbałam o
                              siebie, może za bardzo w święta sie cieszyłam, że wszystko idzie tak dobrze i
                              maluszek zdrowiutki. A tu nagle przyszły skurcze i okazało sie, że jeszcze
                              bardzo długa w połowie grudnia szyjka gwałtownie się skróciła.. Dobrze, że
                              chociaż pozwolili mi leżeć w domu!
                              Ehh, trzeba wziąc się w garść - zły nastrój mamy chyba nie sprzyja maleństwu..
                              Pozdrawiam cieplutko. Ania
                              • mopek1 Re: Smutno mi.. 06.01.04, 09:13
                                Aniu! Chandra na finszu!!! No jak potrafisz mieć kiepski humor czytając nasz
                                wątek to chyba jest strasznie źle?! Byłam wczoraj u znajomych – jest koszmarnie
                                zimno, ślisko i w ogóle lepiej w domu, a dzisiaj rano kiedy mąż wyciągnął mnie
                                z łóżeczka o 8:30 to myślałam, że wniosę o rozwód! Pomyśl sobie, że leżysz z
                                maleństwem pod cieplutką kołderką, i jak wam fajnie, a za ok. miesiąc
                                będziecie sobie leżeć tak samo – tylko obok i małe oczka będą się do Ciebie
                                uśmiechały -no albo się kupa przytrafi smile)))))
                                pozdrowionka Marta
                              • natder Re: Smutno mi.. 06.01.04, 09:51
                                Ania, głowa do góry, trochę czasu jeszcze zostało, ale to już naprawdę
                                niedługo... I nie przejmuj się zbyt mocno, ale uważaj na siebie. Ja biegam ze
                                skróconą szyjką od 28 tygodnia (teraz kończę 33). Najważniejsze to nie dopuścić
                                do skurczy, zresztą lekarz wie, co robić... U mnie taki paradoks - im więcej
                                leżę, tym częściej są skurczyki. Ja się pocieszam, że przynajmniej nie będzie
                                mi się ta szyjka w czasie porodu długo skracać ;-D Mam nadzieję, że jak będę
                                jechać do szpitala to na izbie przyjęć usłyszę że szyjka zupełnie skrócona big_grin
                              • jaga2003 Re: Smutno mi.. 06.01.04, 10:45
                                Aniu - współczuję, bo ja w życiu tyle się nie wypłakałam, co w tej ciąży (bez
                                jakiś konkretnych powodów). Nie znalazłam na to sposobu, poza tym, że samo w
                                końcu mija. Zmienia się koktajl hormonalny w naszych cielskach i jest lepiej smile
                                A potem znowu gorzej... Z doraźnych środków pomagało czytanie gazet o dzieciach
                                (koleżanki pożyczyły mi kilka roczników), robienie na drutach rękawiczek,
                                czapeczek i szliczków rozmiar 56 cm, szycie i ozdabianie kocyka - jednym słowem
                                wicie gnizada smile) Może przyspiesz zakupy - jak będziesz ogladać w domu na 10
                                stronę te wszystkie ciuszki, kosmetyki itp to powinnaś poczuć się lepiej.
                                Współczuję, bo wiem, jak jest (masz termin po mnie, a mnie chandra mineła w
                                ubiegłym tygodniu, więc może już jutro poczujesz się lepiej smile))
                                sciskam i nie daj się biologii,jaga
                              • kasik8 Re: Smutno mi.. 06.01.04, 10:51
                                Aniu
                                Glowa do gory mnie lekarz tez wczoraj to powiedzial. Mam lezec i sie nie
                                przemeczac. A ja dla dzidzi nic nie kupione. No coz minimum te dwa tyg trzeba
                                jeszcze dla bezpieczenstwa wytrzymac. Ale czym jest dwa tyg. w porownaniu do 7
                                miesiaecy.Glwa do gory.
                                Kasik
                              • kasik8 Re: Smutno mi.. 06.01.04, 11:09
                                A tak na pocieszenie to szkoda, ze wczesniej nie wiedzialam ze bedzie taki
                                program na Discovery Channel o porodach to bym wczesniej Wam znac dala. Byl w
                                sobote "narodziny na swiecie 2003". Moze jeszcze powtorza. Program trwal dwie
                                godziny i relacjonowali porody w 18 strefach czasowych na calym swiecie. I
                                naprawde mozna sie cieszyc ze zyjemy jeszcze w takiej polsce. Byl porod w
                                Indiach, gdzie maz musial przez caly porod biegac po pozwolenie dalszego
                                pobytu w szpialu -sobie i rodzacej zony!..biegal po naczelnikach, dokumenty,
                                kolejki jak na bazarze! taka przepustke dawali na kilka godzin a potem
                                wywalali..jakby nie zalatwil. A zona za siana rodzila.
                                W Afganistanie natomiast bylo najgorzej. Tam wiadomo mezczyzni nie moga
                                ogladac kobiet i jeszcze kilka lat temu porod oznaczal smierc. Gdyz nawet
                                lekarz nie byl dopuszczany do porodu i kobieta umierala. Teraz czasy sie
                                troche zmienily jednak w tych szptalach warunki strasznie. Zadnego sprzetu dla
                                rodzacej i dzieci. Mezowi stali pod spitalem czekajac na jakies wiesci od
                                wpuszczanych na teren szpitala babc, siostr itp...jedna kobieta musiala miec
                                CC co u nich lekka znieaga..bo powinna sie natrudzic. I nie mieli nici do
                                szycia.. czekali az maz pobiegnie po miescie i zalatwi...a wczesniej stacili 6
                                dzieci.. i strasznie im zalezalo..zreszta kobeta miala 40 lat...i dziecko
                                urodzilo sie nie oddychajac..po czy ratowali je tylko metodami usta-usta przez
                                gaze. Dziecko uratowali..sama nie wiem jak. Warunkii polowe. Maz zdarzyl z
                                nicmi by mogli zszyc zone. W Afryce..sale do porodu jak boksy..kazda
                                krzyczy..personelu za malo...kroplowka przytwiedzana do sciany jakimis
                                prymitywnymi przedmiotami. Pokazywali porod jednek kobiety.. i ta nie
                                krzyczala..wiec stwoedzili ze to dziwny objaw i przebili jej pecherzi dali
                                konska dawke oksytocyny..jak zaczela w kocu wrzeszczedc to przychodzili
                                krzyczec na nia ze nie ma co wolac poki nie bedzie pelnego rozwarcia! koszmar.
                                Pisze Wam tylko o tych dla mnie najbardziej drastycznych sytuacjach. Od razu
                                czlowiekowi lzej ze tam nie zyje. Ze ma jednak i tak dobrze.
                                Za to w ruskach. jak zonka poszla rodzic to maz wrocil do domu i ze znajomymi
                                trzy dni pili a potem wszyscy przyszli pod okna szpitala krzyczec do mlodej
                                mamy i nietrzezwi odbierali (wszyscy z imprezy) dziecko.hehe
                                Najpiekniej to bylo w Japonii w Hiroszimiesmile takiego porodu nam zycze dorgie
                                mamy. Pokoj super. Lozeczka, sciany wszystko w ekstra pastelowych kolorach. Na
                                suficie ekran plaski.. i plywajace delfiny..ponoc pomaga przy skorczach..obraz
                                i muzyka zsynchronizowane do faz porodu. Na sale bylo na poczatku nawet
                                wpuszczani maz z dziecmi!...potem zostal sam maz. Bardzo milo i skakaniew obok
                                pacjentki. A po porodzie daje sie tak upominki lekarzowi i poloznym..takie
                                male symboliczne..ale tez lekarz daje prezenty rodzinie hehe Ale zanim
                                przyszla mam opusci szpital..idzie na uwaga! wizyte do kosmetyczni (w
                                szpitalu - taki bonus po porodzie)makijazystki, fryzjerki i masazystki. smile
                                O i to mnie sie podoba!
                                Kasik
                                • jaga2003 zdjęcia przy porodzie 06.01.04, 11:38
                                  Cześc Kasik smile) druga Japonia Ci się marzy, co? Hehe smile)
                                  Ale kosmetyczka super rzecz - tylko powinna czuwać już w trakcie porodu (wraz z
                                  fryzjerką) nad wizerunkiem fotografowanej mamy. Tyle się naoglądałam zdjęć -
                                  raz cały album, niestety - wymęczonych, spłakanych, bladych koleżanek w
                                  zakrwawionych koszulach, że mam ambiwalentne podejście do fotografowania. Raz
                                  nawet widziałam film - to był już czad - i ta biedna rodząca po porodzie
                                  dostała lampkę szmpana i musiała się uśmiechać do kamery, jak to było cudownie
                                  a teraz idzie na imprezkę wink))
                                  Z jednej strony fajnie mieć pamiątkę ale może nie pokazywać tych zdjęć innym
                                  ludziom? Ta bladość i krew... Pewnie po porodzie w ogole to na mnie nie zrobi
                                  wrażenia, ale teraz wspomnienia tych fotografii trochę mnie mrożą.
                                  Co o tym myślicie????
                                  jaga

                                  • mopek1 Re: zdjęcia przy porodzie 06.01.04, 12:24
                                    No ja też mam mieszane uczucia co do pamiątki w postaci fotografii?
                                    Ale przypomniałam sobie jeszcze jedną historię „pamiątkową”. Otóż moi znajomi
                                    mieli nagrane na VHS USG i postanowili pokazać swojej córeczce jak miała 5 lat.
                                    Skończyło się rykiem, przerażeniem i wyrzutem: „tatusiu jak mogłeś mi to
                                    zrobić, na pewno tak NIE wyglądałam!!!!”
                                    Pamiętajcie, jak macie takie pamiątki- 5 lat to za wcześnie smile)))))
                                  • natder Re: zdjęcia przy porodzie 06.01.04, 12:42
                                    Ja mam fotki z okresu po pierwszym porodzie smile, mam na myśli zdjęcia córki
                                    oczywiście... A ja sama zdziwiłam się, że tak dobrze na jednym zdjęciu wyszłam
                                    (tylko cienie pod oczami z niewyspania). Mąż pstrykał dopiero jak małą zabrali
                                    ważyć i mierzyć, a ona tak pięknie płakała... Teraz wszyscy bardzo lubimy te
                                    zdjęcia, ale rzeczywiście u niektórych osób wywoływały lekką konsternację...nic
                                    dziwnego - zielone płytki na ścianach porodówki i kiepskie oświetlenie + brudny
                                    noworodek sprawiały że dziecko wygląda na zdjęciach jak E.T. ;-D Natomiast
                                    córka bardzo lubi je oglądać, szczególnie odkąd wie, że będzie starszą siostrą.
                                    Chyba jednak miło mieć taką pamiątkę, a niekoniecznie trzeba się nią wszystkim
                                    wokół chwalić... I wcale nie przypominam sobie, żeby kobitki wyglądały jak
                                    pobite, co sugerował np. brak luster w łazienkach na oddziałach położniczych
                                    (że niby jak młoda mama zobaczy jak wygląda po porodzie to zechce wyskoczyć
                                    przez okno wink)))
                                    • kasik8 Re: zdjęcia przy porodzie 06.01.04, 13:03
                                      No ja zdjec z porodowki nie ma..moze dlatego, ze nie mial mi kto ich
                                      robicwink..mam tylko zdjecie corki z inkubatorka..ale nieladnie zrobilamcrying szyba
                                      sie odbija. To zdjecie jest tylko dla mnie i nie chodzilo po rodzinie.
                                      Ja mam wogle fiksa na pukcie zdjec..ladnych zdjec. Cale lalta pracowalam (do
                                      terazsmile) przy ocenie zdjec i obrobce ich do gazety, wiec mam skaze zawodowa.
                                      Umiem natomiat podrasowac tak przyszla mame ze bedzie lepiej wygladac niz
                                      przez ciaza hehe..zreszta takie myki robi sie z modelkami do reklamowek.
                                      Zdjec z porodowki absolutnie miec nie chce ani tez kaset VHS...moze troche e
                                      mnie juz za stara baba na takie doswiadczenia. Uwazam sa lepsze momenty na
                                      robienie zdjec.
                                      Za to ostatnio podczas ogladania programu na temat ciazy..moja 8 letnia corka
                                      wyszla od siebie z pokoju lluknela przez ulamek sekundy na to co ogladam i
                                      pyta jak to bedzie z tym porodem? Wiec pytam o co jej chodzi? Ona pyta: po co
                                      do szpitala?i jak wogle to dziecko sie rodzi? Ja nigdy jej o tym sama nie
                                      opowiadalam..tylko jak pytala.. i to w dodatku staram sie dopsowac odpowiedzi
                                      do jej wieku..ale prawdziwie. Nigdy nie klamie..o bocianach itp.
                                      Nigdy tez nie przelaczam filmu jak leci jakas scena erotyczna ( no chyba ze za
                                      bardzo hehe bo i takie porafia puszczac o godzinach w ktorych dziecko jeszcze
                                      nie spi)..ale robie to jakos delikatnie..zeby nie wzbudzac w dziecku poczucia
                                      zgorszenia i zdziwienia. Obyta jest rowniez z moim cialem..nie raz jak chce
                                      skorzystac z toalety to wpuszczam ja do lazienki kiedy sie kapie. Robie to
                                      tylko dlatego, ze jest dziewczynka. Przy chlopcu mysle ze w tym wieku
                                      zachowywalabym sie nieco innaczej. Za to przelaczam telewizje jak sa
                                      strzelaniny, zabijania itp. Dziwie sie dlaczego rodzice wlasnie na to nie
                                      reaguja? a milosc czy pocalunki przelaczaja a na walke..to nie ..a co tam
                                      niech widzi jak sie tlucza!
                                      No ale wracajac do pytania o porod. Zaczelam jej tlumaczyc (jakby i siebie
                                      pocieszajac..hehe zeby nie wyczula mojego strachu)ze pojade do szpitala by mi
                                      dziecko z brzuszka wyciagnieli. Ale czemu do szpitala? to mialam jedyny
                                      odnosnik jak to kiedys lezalysmy razem w szpitalu na salmonelle..strasznie
                                      wtedy sie wycierpiala - bol brzucha itp... i powiedzialam jej ze to wlasnie
                                      taki bol brzuszka mnie czeka i lepiej zebym byla w szpitalu..bo tam maja te
                                      wszystkie sprety by mi pomoc. Pokiwala glowa i zapytala czemu to robie..skoro
                                      to tak boli? bo ona caly czas pamieta jak to bylo wtedy w szpitalu.
                                      Powiedzialam ze wiele rzeczy sie robi z milosci a dziecko przeciez jest
                                      symbolem milosci i warto czasami taki bol brzuszka przezyc zeby ona byla
                                      szczesliwa majac braciszka lub siostrzyczke i tatus majac dzidziusia..no i
                                      mama tez.
                                      Oh! mowie Wam dziewczyny..trudne jest zycie matki..od chwili porodu dziecka do
                                      chwili..18 lat hehe...pytania, wyrzuty sumienia gdy nie kupimy zabawki, placz
                                      gdy boli brzuszek a my nie umiemy pomoc.
                                      Kasik
                            • mopek1 Re: lista 'lutówek" 06.01.04, 09:28
                              Gdzieś się „zgubił” nasz Kraków, więc go dopisałam:

                              malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                              agika - Agika i Maly 04.02.04
                              kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2003
                              amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
                              kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
                              zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                              jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków
                              ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
                              morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia
                              aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                              tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa
                              mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
                              nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa
                              natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
                            • magdalena_76 Re: lista 'lutówek" 06.01.04, 12:32
                              To jeszcze ja - będę ostatnia, buuuu
                              a może nie ma tego złego: będę czerpać garściami z Waszego doświadczenia
                              >
                              > malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                              > agika - Agika i Maly 04.02.04
                              > kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2003
                              > amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
                              > kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
                              > zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                              > jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków
                              > ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
                              > morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia
                              > aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                              > tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa
                              > mopek1 - Marta i Basia 25.02.04
                              > nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa
                              > natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
                              magdalena_76 - Magda i Mateusz/Milena 26.02.04 Kraków
                              • jaga2003 Re: lista 'lutówek" - do magdaleny_76 06.01.04, 13:21
                                To już trzy Krakowianki! smile
                                Napisz, gdzie planujesz rodzić. Na razie mamy:
                                - marta (mopek1) wybrała Niepołomice (uwaga, to tam mojej kuzynce kazali pić
                                tego szmpana i ją kręcili na video sad((
                                - ja planuję Ujastki
                                a Ty?

                                ------------------------------------------------------------------
                                malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                                agika - Agika i Maly 04.02.04
                                kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2003
                                amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
                                kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
                                zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                                jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków
                                ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
                                morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia
                                aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                                tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa
                                mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków
                                nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa
                                natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
                                magdalena_76 - Magda i Mateusz/Milena 26.02.04 Kraków
                                • kasik8 Re: Mam owlosiony brzuch;( 06.01.04, 14:52
                                  No wlasnie drogie mamy..mialam sie Was o ot spytac. Bo ja rozstepow sie nie
                                  nabawilam..za tomam wlosy na brzuchu hehe..i one coraz bardziej
                                  takie "puchate"smile sie robia. Ostatnio uslyszalam od kolezanki ze to tak jest
                                  jak dziecko posiada duza ilosc testosteronu, ktory przenosi sie na matke... i
                                  jak dzidzia ma byc owlosiona (na glowie - mam nadzieje ..w czerne wloski). U
                                  mnie to mozliwe bo malzonek ma czarne wlosy i piwne oczy i sam mial czuprynke
                                  jak sie urodzil. Ile w tym prawdy nie wiem. Mam tylko nadzieje,ze te wlosy
                                  mnie sie wytra..po porodzie..bo nie mam ohoty z tym "puchem" lazic przez cale
                                  zycie. A maz sie ze mnie smiejecrying( mowi ze to za kare ze mi sie "szetlandy"
                                  (czyt. owlosiony tors) u mezczyzny zawsze podobal a on nie ma hehe i Bog mnie
                                  pokaralsad
                                  Kasik
                                • dula5 Re: lista 'lutówek" - do magdaleny_76 06.01.04, 15:21
                                  Cześć!
                                  Nie widać nikogo ze Śląska, czyżby u nas bylo krucho z Netem? Więc ja sie
                                  dopisuję:
                                  malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                                  > agika - Agika i Maly 04.02.04
                                  > kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2003
                                  > amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
                                  > kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
                                  > zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                                  > jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków
                                  > ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
                                  > morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia
                                  > aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                                  > dula5 - Monika i dzidzia - 22.02.04 Gliwice
                                  tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa
                                  > mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków
                                  > nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa
                                  > natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
                                  > magdalena_76 - Magda i Mateusz/Milena 26.02.04 Kraków
                                  • tjoanna Re: LUTY 2004 06.01.04, 15:44
                                    Śniłyście mi się niedawno. Była impreza, czy coś w tym stylu - u Gosi, która
                                    oczywiście miała na imię Malweswink
                                    A dziś śniła mi się Hanti. Zauważyłyście, że znikła w połowie grudnia? Po
                                    liście, w którym mówiła o swoich skurczach i rozwarciusad Przy okazji zrobiłam
                                    jeszcze mały przegląd i odkryłam, że nie ma też Ani (bas7), która miała wielkie
                                    problemy z zajściem w ciążę... mam nadzieję, że u nich i dzieci OK i odezwą się
                                    jeszcze...
                                    Wiecie, nigdy nawet nie podejrzewałam, jakie trudne może być donoszenie dziecka.
                                  • morsk2 Re: lista 'lutówek" - do magdaleny_76 06.01.04, 15:47
                                    To obfotografowywanie się na porodówce też za bardzo mi się nie podoba.
                                    Zgodziłam się, że mężuś weźmie aparat, ale będzie robił fotki tylko dziecku. Mi
                                    najwyżej 1-2, ale już po (na szczęście mamy cyfrówkę i w razie czego można
                                    będzie podretuszowaćsmile)))
                                    A teraz robicie sobie zdjęcia gołych brzuszków? Osobiście oglądałam jak znajomy
                                    zrobił żonie "piękne" zbliżenia kolosalnych rozstępów i chwalił się nimi na
                                    około, brrrrsad
                                    Mi się rozstępy nie porobiły (albo ich nie widzę, hehe), ale zrobiłam sobie
                                    tylko 1 ujęcie odsłoniętego brzuszka, bez zbliżeń, żeby potem tłumaczyć dziecku
                                    skąd wyszłosmile

                                    -----------------------------------------------------------------
                                    malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                                    agika - Agika i Maly 04.02.04
                                    kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2003
                                    amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
                                    kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
                                    zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                                    jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków
                                    ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
                                    morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia
                                    aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                                    dula5 - Monika i dzidzia - 22.02.04 Gliwice
                                    tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa
                                    mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków
                                    nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa
                                    natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
                                    magdalena_76 - Magda i Mateusz/Milena 26.02.04 Kraków
                                    • malwes LUTY 2004 06.01.04, 16:22
                                      Do Kasik8: Nie martw się Kasiu, włoski powinny zniknąć (oby pozostąły te na
                                      głowie, bo ja się trochę obawiam tego, że po poporodzie część kobiet traci
                                      włosy choć wiem, że to przejściowe i że wynika z zahamowania procesu wypadania
                                      włosów w okresie ciąży). Mnie też się wydaje, że mam troszkę więcej włosków na
                                      brzuchu a owłosionych facetów też zawsze uwielbiałam wink))

                                      Do Joasi: Ale mnie ucieszyłaś tym snem! Strasznie mi się spodobała ta moja
                                      impreza!!! Gdyby nie moje "leżakowanie" to wprowadziłabym wcielenie tego snu w
                                      życie natychmiast! A tak, to musimy poczekać na wiosenkę ale wtedy... to wcale
                                      nie jest zły pomysł. Mam nadzieję, że może rzeczywiście spotkamy się, My
                                      Wszystkie na forum - albo chociaż część z nas!
                                      Warszawianki "rodzime lub tylko koczujące" - pryznajcie się gdzie rodzicie! Ja
                                      już byłam świadkiem tego jak dziewczyny z patologii w szpitalu, w ogródku,
                                      balowały zdrowo... aż miały problem z powrotem na oddział! Może i my zrobimy
                                      jakieś "pępkowe" na położniczym???? To oczywiście żart! Tak naprawdę to nie
                                      mogłam zrozumieć jak można w ten sposób "donaszać" ciążę... zwłaszcza taką,
                                      która wymagała hospitalizacji na patologii... Ale to gdzie rodzicie, to
                                      mogłybyście powiedzieć, bo ja się na przykład trochę boję mojego "wyboru"
                                      (Karowa) i nie mam z kim tego obgadać.

                                      A co do fotografowania: też nie wszystko bym pozwoliła sfotografować, choć
                                      wydaje mi się, że taka "realistyczna" fotografia i tak byłaby dla mnie
                                      wspaniałą pamiątką tych trudnych chwil i tych pięknych... zaraz po. A co do
                                      brzuszka - muszę mężą powstrzymywać, bo on by chętnie robił mi teraz
                                      zdjęcia "saute" (tak to się pisze?) - i nawet kilka strzelił - na szczęście nie
                                      widać, czego nie trzeba. A mój tata nawet się pofatygował przyjechać z kamerą i
                                      zaskoczyć mnie i "wkrótce-wnuka" w samej bieliźnie, ku uciesze reszty rodzinki,
                                      która niestety nie mogła mnie odwiedzić już od 8 m-cy. Ale porodu,
                                      takiego "dosłownego" nie dałabym nakręcić. Wyorażam sobie jakoś inaczej ten
                                      moment przywitania naszego pierwszego dzidziusia na świecie przez tatę.

                                      Pozdrawiam gorąco!
                                      • tjoanna Re: LUTY 2004 06.01.04, 17:23
                                        hehe, a mi mąż robi co miesiąc na golaska i widać, jak ładnie brzuszek rośniesmile
                                        na szczęście rozstepów na razie nie ma, więc łudze się, że ładnie wyglądam
                                        (choc wczoraj usłyszałam od braciszka, że wyglądam 'śmiesznie, taka
                                        zdeformowana', co ostudziło nieco moje samozadowolenie).
                                        Pozdrawiam,
                                        Joanna
                                      • tjoanna Re: LUTY 2004 06.01.04, 17:26
                                        Acha, Gosiu, przez chwilę brałam pod uwagę Karową (mój lekarz poleca), ale
                                        słyszałam sporo opinii o nienajlepszej atmosferze tam panującej (choć nikt nie
                                        ma zastrzeżeń co do fachowości!).
                                        Chyba się na Inflandzką zdecyduję...
                                        • agika Re: LUTY 2004 06.01.04, 18:31
                                          Ale ozyl nasz watek - cudownie sie Was czyta !!

                                          Co do fotografowania, tak uwielbiam robic zdjecia , ze chyba wezme swoj aparat
                                          i bede sama pstrykac Malego. A jakby maz chcial mnie uwiecznic po porodzie, to
                                          czemu nie - on robi cyfrowka , wiec zawsze mozna skasowac, jakby bardzo zle
                                          wyszly. Natomiast nie chcialabym zeby ktos krecil lub pstrykal w trakcie
                                          porodu, to takie chwile , ktore chcialabym zachowac tylko dla siebie/ dla nas,
                                          bo w zalozeniu mamy rodzic z mezem, i to raczej wrazenia z tych chwil, a nie
                                          realistyczny obraz siebie (biorac pod uwage , ze rodzaca kobieta nie wyglada
                                          najpiekniej)

                                          Bylam dzisiaj u gina, i wyglada na to, ze pomimo niskiego brzuszka i skurczy
                                          szyjka sie jeszcze trzyma , wiec moze dotrwam do lutego. Tyle , ze boje sie
                                          troszke , bo mam dosc duze uplawy, ktore nie tylko mi sie nie podobaja wiec
                                          dostalam skierowanie na badania bakteriologiczne i jakies globulki. Mam
                                          nadzieje , ze to nic powaznego.. Zmienilam gina, troche dziwnie tak pod sam
                                          konic ciazy , ale zdecydowalam jednak rodzic blizej mieszkania, ten poprzedni
                                          pracowal 50 km, co w godzinach szczytu oznaczalo godzine/ poltorej korkow.

                                          pozdrowionka Agika i Maly
                                          • aniutekm Re: LUTY 2004 06.01.04, 19:36
                                            Dziewczyny, KOCHANE jesteście..!!smilesmilesmile Już mi się poprawił nastrój!smile A
                                            człowiek jak ma chandrę, to nie potrafi dostrzegać pozytywów. A rzeczywiście
                                            lepiej leżeć 1,5 m-ca niż 7 czy 9, nie trzeba wychodzić z domku (a w Lublinie
                                            straszna zima - i na osiedlach nikt sie pewnie jak zwykle nie przejmuje tym, że
                                            ślisko i pełno śniegu na chodnikach..), no i nic nie trzeba robićwink Szkoda mi
                                            tylko, że nie mogę osobiście przyspieszyć zakupów - chyba wyślę na nie męża smile

                                            Jaga - pomysł z robieniem na drutach jest BOMBAsmile Wyszperałam w jakiejś gazecie
                                            wzór na sweterek i czapeczke i mam zamiar wydziergać - choć nie jestem w tym
                                            dobra wink

                                            A co do fotografowanie porodu - niedawno dziewczyna u mnie w pracy biegała z
                                            albumem ukazującym wszystkie jego fazy.... Napuchnieta, wykrzywiona, a chwilami
                                            przerażona twarz, krew.. Zgadzam sie z Agiką, że to przeżycie lepiej zachować w
                                            pamięci i sercu a nie na zdjęciach i kasetach.. Po porodzie owszem, też mam
                                            zamiar zabrać aparat - jak wyjdę strasznie, to nikomu nie pokarzę smilesmile

                                            Jutro rano idę do gina - ma sprawdzić co sie dzieje z moją szyjką..
                                            A tymczasem życzę Wam miłego wieczorku i słodkich snów (o... - o czym
                                            chcecie..winkwink

                                            Pozdrowionka. Ania i jej Synek
                                            • kasik8 Re: LUTY 2004 06.01.04, 23:10
                                              A powracajac nieco do zakupow dla dziecka i siebie.to przypomnialo mi sie
                                              dzisiaj jak kilka miesiecy temu powiesilam sobie w kuchni tablice korkowa a na
                                              niej poprzypinalam (moimo zdaniem) wazne informacje na temat opieki nad
                                              dziedzia. Temperatura wody, kolka, przewijanie itp. Nawet jest informacja
                                              o "nieproszonych gosciach" hehe jak rodzinka przychodzi to juz sobie czyta jak
                                              robie im kawkewink..ale tak naprawde to swietna pomoc i dla mnie i meza, ktory
                                              strasznie gubi sie w tym wszystkim..a tak nawet jak wyjde to wszystko wisi na
                                              tablicy. No i nie trzeba z przerazeniem wertowac po wszystkich gazetach (gdzie
                                              to bylo! krzyczac)szukajac pomocy.
                                              Polecam wiec goraco.
                                              Kasik
                                              • aniutekm Re: LUTY 2004 07.01.04, 08:09
                                                A wiesz Kasia, że to świetny pomysł!! Zwłaszcza dla mnie jako dla początkującej
                                                i niedoświadczonej mamy. Jak na razie to drukuje różne wskazówki czy ważne
                                                informacje i składam w szufladzie, ale być może jak będzie mi coś potrzebne, to
                                                w stosie papierów nie będę mogła znaleźć..
                                                Moj ponad tygodniowy dół wreszcie ustapił - pożaliłam sie Wam - nikt tak nie
                                                zrozumie ciężarnej kobiety jak koleżanki z forumsmile No i przyjeżdza moja mama,
                                                która na wieść o tym, że jej córka została "leżaczkiem" zakupiła podobno sporo
                                                rzeczy i ma dziś je nam przywieźć. Już się nie mogę doczekaćsmilesmilesmile
                                                A tymczasem zbieramy sie do Gina.
                                                Miłego dnia. Pozdrawiam cieplutko. Ania
                                                • jaga2003 Re: LUTY 2004 07.01.04, 09:20
                                                  CZeść,
                                                  ja chyba też przygotuję na widocznym miejscu listę. Jakoś od wczoraj dotarło do
                                                  mnie, że mogę urodzić w każdej chwili (to chyba Twój wpływ, Kasik smile. Na zdrowy
                                                  rozum mam jeszcze pięć tygodni, ale ciężarówka z moim doświadczeniem wie, że
                                                  rozsądek to ostatnie uczucie towarzyszące temu stanowi smile) Powyciągałam wczoraj
                                                  wszystkie zapiski ze szkoły co do szpitala, gazety, forum, itp i oczywiście
                                                  jestem w proszku. Nawet nie mam tej cholernej torby smile))
                                                  No, Siostry, myślę, że zabawa w "oj, mam jeszcze tyyyyyle czasu" się skończyła
                                                  i czas pakować manatki smile)))
                                                  miłego dnia,jaga
                                                  • kasik8 Re: LUTY 2004 07.01.04, 10:34
                                                    Hehhe Jadzka...ja niechcacy Cie tak nakrecilamsmile
                                                    Co do torby to ja ja mam swoje rzeczy w torbie od prezentu
                                                    urodzinowego ..troche dziwnie bede wygladac jak z tym wjade na izbe przyjec.
                                                    I tak dokladam do tej torby. Szkoda ze ja sama jestem spakowana a dzidzia to
                                                    praktycznie w proszku.
                                                    Ja mam ostatnio stany od checi jechania na porodowke i orzykow :"niczego sie
                                                    juz nie boje"..do kompletnej paniki...i krzyku:" ale jak to juz? przeciez ja
                                                    nic nie pamietam..przeciez nic nie umiem". Ale dzis mi sie snilo jak biegam i
                                                    jestem chudziutka, lekka jak piorko...fajny sen..gorzej bylo rano kiedy trzeba
                                                    bylo sie zwlec z lozka. A brzuch to zaczyna mi w tym ostatnim miesiacu roznac
                                                    niemilosiernie. Napeawde nie mam juz tam miejsca. I czuje jakby bokami mi
                                                    wychodzilo bo z przody juz zbraklo miejsca.Jak jest u Was z brzuszyskami w
                                                    ostatnim miesiacu?
                                                    Kasik
    • natder Re: LUTY 2004 07.01.04, 09:25
      Mój mąż postanowił zrobić mi niespodziankę i zatrudnił fachowca do pomalowania
      pokoju dziewczynek (ehhhhhh "dziewczynek" - jak to brzmi big_grin ). Prawie się
      przewróciłam z wrażenia, ale dobrze mi tak, sama marudziłam że trzeba tam
      koniecznie odświeżyć. Tylko pomysłu nie mam żadnego, dziewczyny a czy Wy
      przygotowujecie pokoje/kąciki dla maluszków??? Z tego wszystkiego bryknęłam na
      małe zakupki w związku z czym posiadam 1 butelkę Avent, 1 smoczek-
      uspokajacz,komplet kosmetyków Bambino, nożyczki do obcinania skórek (bo tymi
      dla dzieci to do dziś nie umiem paznokci obcinać) i termometr kąpielowy.
      Chciałam Was jeszcze spytać czy planujeice zakup jakiejś pomocy do kąpieli w
      postaci np. gąbki czy leżaczka??? Bo ja się właśnie zastanawiam, za pierwszym
      razem kąpałam córeczkę jak już doszłam do siebie, ale teraz niestety nie ma nam
      kto pomóc, więc się zastanawiam, czy nie byłoby wygądniej z tą gąbką...
      • magdalena_76 Re: LUTY 2004 07.01.04, 10:30
        Witajcie
        Jaga - będę rodzić w Narutowiczu.
        Poczytałam wszystkie Wasze rady nt. zakupów, wynotowałam... a teraz pytanko:
        czy bierzecie do szpitala laktator? JAKI??? Słyszałam takie opinie, żeby
        raczej mieć taki najtańszy nawet - wszyscy tak chwalą Avent, który najtańszy
        nie jest sad na ile to jest naprawdę potrzebne?
        Nie mam się kogo zapytać...
        Natder, ja mam do kąpania tzw. foczkę, czyli plastikowe cóś. O gąbce
        słyszałam, że jest dość niehigieniczna i kłopotliwa, trzeba ją prać i
        dokładnie wysuszać... też raczej nie będę mogła liczyć na niczyją pomoc -
        oprócz świeżo upieczonego tatusia, pewnie równie spanikowanego jak ja... -
        więc lepiej coś stabilniejszego.

        Dziewczyny czy Wam też tak drętwieją nogi? Mnie ból aż budzi w nocy... trochę
        spuchłam i moja dr powiedziała m. in. żebym nie nosiła skarpetek z gumką... to
        jakie mam nosić??? Mam sobie przeciąć tę gumkę jak w "Dniu Świra"??? smile
        A dziś lecę na usg smile i może Małe pokaże kim jest smile a jak nie, to nic. I
        tak już niedługo będziemy wiedzieć na 100%.

        Pozdrawiam cieplutko
        Magda
      • ida92 Re: LUTY 2004 07.01.04, 10:36
        Nasz Maluszek będzie sypiał w naszej sypialni, a na pokoik będzie musiał
        jeszcze jeakiś czas poczekać, bo wymaga to dużego remontu.
        Wczoraj odbyłąm malutkie spotkanko z ginem (przytyłam znów 3 kg, ale nie
        zareagował, więc też staram się bardzo tym nie przejmować, chociaż 20 kg in
        plus trochę mnie deprymuje), nie kazał się pakować przynajmniej do 27 stycznia,
        ale ja i tak wiem swoje wink i spakuję się koło 15.01. Nie wiem jak u Was, ale
        ja zauważam objawy lekkiej (?) paniki w działaniach mojego męża big_grinDD żąda
        spakowania torby do szpitala, a w zwiazku z tym wyprania wszystkich ciuszków i
        innych rzeczy, nie protestuje przy zakupach i w ogóle.
        Wczoraj zatem wydaliśmy trochę gotówki (miały być małe zakupy) kupiliśmy kilka
        ubranek na przecenach, kocyk-becik, śpiworek zamiast pościeli i w naszych
        planach ostatni zakup czyli wózek (amieliśmy go kupić dopiero w marcu). Ma on
        wiele zalet jest miedzy innymi tani, ma gumowe koła, jest stosunkowo lekki, ma
        przekłądaną rączkę i takie tam.
        A i kupiliśmy leżaczek do wanienki zamiast gąbki, moja kuzynka wiele lat temu
        miała taki i świetnie się sprawdzał. Za leżaczkiem przemawiało to ze nie będę
        kąpała dziecka "na sucho" na stole,a potem opłukiwała w wanience i chyba na
        nimtrudniej będzie zmoczyć pępuszek. No ale zobaczymy. A jak nie to kupię gąbkę.
        • kasik8 Re: LUTY 2004 07.01.04, 10:48
          Ida
          Ja podejrzewalam o akt dobrych postanowien po sietach. Rzeczywiscie ostatnio
          jest super opiekunczy, rozmawia ze mna o zakupach i tuli sie do brzuszka.
          Ale zaczynam to wlasnie postrzegac jako panike. Przed snem slysze, ze on nie
          da rady, ze nic nie umie..doslowine jak ja ..tylko ja tak gadam caly dzien.
          Mowie mu ze przeciez jestesmy razem i razem musimy sie trzymac a wszystko
          bedzie dobrze. Najwazniejsze to nie da sie omotac dziadkom..dobre rady, proby
          pomocy nadgorliwej. Z drugiej strony nie nalezy naszych przyszlych tatusiow
          tak oszczedzac...(mowie to z wlasnego doswiadczenia z poprzednim mezem i i
          dzieckiem)kiedy to ja w akcie dobrej woli mowilam :"spij ja wstane" (zaraz po
          porodzie) . Czulam sie tak odpowiedzialna za corke, ze sama chcialam wszystko
          zrobic. I faktycznie wychowalam sobie "meza pasozyta"..ktory lezal a ja
          bieglalam i robilam wszystko. Dlatego wymienilam go na "duzo lepszy i
          odpowiedzialniejszy model"smile)Ale litosci wielkiej miec nie bede tym razem, bo
          sie znow zapetle.
          Co do wanienki to slyszalam ze swietne sa lezaczki..kladzie sie dzidzie i ma
          sie dwie rece wolne a osobiscie widzialam wanienke z takim lezaczkiej jakgdyby
          juz zrobionym z plastiku w srodku wanny.
          Co do pokoiku dziecka to dzielimy duzy pokoj i powstanie pokoj dziecka. Nalezy
          tylko scianke dzialowa postawic. A pokoik bedzie groszkowysmile
          Kasik
          • jaga2003 Re: Laktator i lezaczek 07.01.04, 11:14
            Wlaśnie dzisiaj mam zamiar kupić laktator firmy medela. Zestaw podstawowy
            (odciągacz i butelka) kosztuje ok. 75 zł. Można do niego w razie czego
            wypożyczyć silnik (u nas 4,5 zł za dobę) albo dokupić silnik na baterię (no i
            pełno akcesoriów, oczywiście). Fakt - uległam repowaniu pani w szkole
            rodzenia - przyznaję się. Ale na obronę dodam, że jest tańszy niż avent i
            czytałam wątki na karmieniu piersią mam odciągających, które chyba wszystkie
            używają medeli. Przekonało mnie m.in. że ma dużą regulację "ciągu" i nie bolą
            piersi. Ja mam obsesję, że nie dam rady karmić, więc zabezpieczam się na
            zapas smile)
            Kupię leżaczek do wanny - znajomi używali i byli zachwyceni.
            • ida92 Re: Laktator i jeszcze o owłosieniu..... ;) 07.01.04, 11:32
              A ja włąściwie nie wiem czy kupować laktator, mocno się zastanawiam, ajak juz
              to zdecyduję sie na coś tańszeg. A i widziałam teżmetodę an ręczne odciąganie
              pokarmuwink))))))))))))) to juz w ogóle bezpłatnie, tylko się zastanawiam czy po
              tym to nie trzeba będzie robić malowaniabig_grin.
              A jeszcze się mi przypomniało a propos owłosionego brzucha. W sierpniu byliśmy
              w Kazimierzu z podziwem spoglądałm na młode dziewcze sunące rynkiem w kusej
              bluzeczce i spodnich biodrówkach i przyznam się wam, że do dziś z podziwu wyjść
              nie mogę, Otóż od pępka do - jak się domyślam (nie było widać) łona miała pas
              bląd futerka naturalnego (a może było przyklejone? ;D)ładny taki wink włoski
              długości coś koło 5 mm zadbane wyczesane, mocno wyeksponowanę. Cholercia może
              to jednak było naklejone? Ale wygladało bardzo wiarygodnie
            • mopek1 Re: Laktator i lezaczek 07.01.04, 11:51
              No fajnie, że przypomniałyście o laktatorach, mam straszny zamęt pod tym
              względem. Moja znajoma twierdzi, że nie poradziłaby sobie bez silniczka i nie
              wyobraża sobie ręcznego, a druga... że bolało i że dla niej tylko ręczny! No i
              bądź tu mądry!
              Jaga ma chyba fajny pomysł z tą ręczną medelą do której w razie czego się
              dokupi silniczek smile Słuchajcie, a jak długo się tego używa? I może to głupie
              pytanie – po co? No rozumiem nawał, a potem???
              Co do kącika, to nasza Klusia będzie z nami w sypialni, bo tak jak u Idy92 na
              swój pokoik poczeka co najmniej do jesieni smile Mieszkamy w nowym domu, który
              stopniowo wykańczamy (albo on nassmile. Panika mojego męża objawiła się wczoraj w
              dramatyczny sposób !!!! Otóż postanowiliśmy, że poczekamy jeszcze rok ze
              zrobieniem łazienki, bo na razie są inne wydatki, a chcemy zrobić sobie tam
              mały „odjazd”. Mamy na razie całkiem sprawnie funkcjonującą prowizorkę. No i
              właśnie wczoraj mój kochany wpadł na pomysł, że łazienka MUSI być przed Basią!
              W ciągu 2 dni zorganizował fliziarza, elektryka i hydraulika zaczynają w
              przyszłym tygodniu! Obiecali skończyć ok. 10.02, mam nadzieję, że wyrobią się w
              terminie, a Klusia się nie pospieszy! I co wy na to... Moja mama powiedziała,
              że jesteśmy świry! No chyba jesteśmysmile))))))
              • mopek1 Re: Laktator i lezaczek 07.01.04, 11:53
                Ja też mam włoski, ale nie takie ładne jak pisze Ida92 sad
              • kasik8 Re: Laktator i lezaczek 07.01.04, 12:08
                Takie zesworowane pomysly to ja mam od urodzenia...ale z moim mezem to czeka
                nas katastrofa. Musze sie Wam przyznac ze zamiast kupic cos dla dziecka to
                poszlismy i kupilismy sobie na swita zestaw kina domowego..wjechalismy z tym
                do domu..zamontowalismy i cieszylismy sie jak dziec. Nikomu nie powiedzielismy
                bo by nas chyba zjedli...a wiecei jak cieszko sie cieszyc nie chwalac sie
                hehe. Stwierdzilismy ze postradalismy kompletnie rozumy. Bo po co nam
                naglosnienie gdy dziecko sie urodzi? no i teraz? ale co tam..stwierdzilismy ze
                jesli nie teraz..to nigdy tego juz nie zobimy..przy dziecku zawsze bedzie cos.
                Wiec to byl ostatni gest desperacji przed dzieckiem. Teraz kwiczymy a maz
                modli sie bym nie urodzila przed wyplata..a najlepiej przed jeszcze nastepna,
                ale z ta druga to juz przesadzil..bo bedzie na poczatku marca!
                Co do laktatora to juz kiedys sie wypowiadalam. Ja nie widze w tym sensu za
                wielkiego. Kiedys wogle nie bylo o tym mowy. A teraz jakby istnial obowiazek
                zabrania go do szpitala. A co to w szpitalu zmuszaja co odciagania? Bo ja
                slyszalam na szkole rodzenia ze jak sie nie ma swojego to wielki blad..ze
                trzeba uzywac szpitalnego a wtedy to choroby sami sobie fundujemy dla dziecka.
                A ja zupelnie nie wiem o co zamet? przeciez mleko mam w piersiach..zadko kiedy
                sie zdarza by bylo za malo pokarmu. A w dodatku mozna odciagnac sobie po
                ociupince recznie i tak sobie tez wypracowac. Na trzecia dobe jest taki nawal
                pokarmu ze ja nie wiedzialam co mam z nim zrobic? ( tego sie najbardziej
                boje)..dlatego odciagalam sobie (rowniez recznie - po probie odciagniecia
                laktatorem- bolalo) recznie. A potem to wszystko sie normuje. Dziecko ma tyle
                mleczka ile trzeba i laktoator idzie w zapomnienie.
                Byc moze to mnie cos w nim przeszkadzalo- nie zaprzeczam..boje sie jednak ze
                jest to czyste naciaganie firm z produktami dla przyszlych mam.
                Dajcie pozniej znac jak to bylo? jak to jest? moze sie przekonam- moze mam zle
                doswiadczenia.
                Sluchajcie a jak z waszym apetytem na koncowce ciazy? Ja mam taki ucisk na
                zoladek...pomimo tego ze dziecko mam juz ulozone w kanale i czuje tez ucisk na
                dol brzucha..ze nie moge nic zjesc pomimo szczerych checi i apetytu. Poprostu
                wszystko zwracam ..jakbym byla w pierwszym miesiacu. Slyszalam o spadku
                apetytu pod koniec ciazy..ale zeby az tak?
                Kasik
                • jaga2003 po co laktator - przemyslenia laika 07.01.04, 12:31
                  A ja jednak uważam, że laktator w szpitalu może się przydać wink) (chociaż, jak
                  już pisałam, mam lekkiego świra na tym punkcie)
                  - Nie odciągnięty nawał pokarmu występujący chyba w 3 czy 6 dobie po porodzie
                  (nie pamiętam) może skończyć się zapaleniem piersi - a to podobno boli jak
                  cholera i można przestać karmić.
                  - jak mleka jest za mało (a to własnie mój świr), to odciąganie także pomiędzy
                  karmieniami pomaga dopasować podaż do popytu
                  - ręczne odciąganie (bezkosztowe i ekologiczne smile też boli, bo z piersiami
                  (podobno, hehe) trzeba bardzo delikatnie raczej masując niż naciskając, a chce
                  się szybko wycisnąć i można przesadzić. OK - na pewno w doraźnych przypadkach
                  można sobie odciągnąć ręcznie, ale słyszałam też okropną opowieść o tym, jak
                  wyglądał biust po kilkumiesięcznym ręcznym odciąganiu. Wierzcie mi, nie chcecie
                  tego wiedzieć smile)
                  Ja nikogo nie namawiam (nie zaproponowali mi prowizji, niestety smile))) po prostu
                  dzielę się z Wami moimi przemyśleniami.
                  I szczerze mówiąc mam nadzieję, że nie użyję tego pięknego i drogiego laktatora
                  ani razu, gdyż nie będę mieć żadnych problemów z karmieniem, czego i Wam życzę,
                  amen.
                  • kasik8 Re: po co laktator - przemyslenia laika 07.01.04, 14:46
                    Jagus
                    A jak wygladal ten biust po odciaganiu recznym..Moj Boze! przeciez to jak teza
                    ze kobieta po cieciu krocza ma z cipki wielka dziure. Nie wierz takim
                    przypadkom. Biust bedzie wygladal tak czy siak gorzej niz przed
                    porodem..bedzie obwisly, przeciazony i nigdy nie wroci juz do swojej
                    elastycznosci jak kiedys. Zgadzam sie z teza ze na 3-6 dnia jest nawal pokarmu
                    i tu trzeba odciagnac by nie nabawic sie zapalenia piersi i zastojow. Mozna to
                    jednak zrobic recznie nie wydajac na to kupy szmalu. Przeciez nie mowie tego
                    tak 0t. Ja uzylam laktatora raz. Przy takim nawale, kiedy to karmisz ju ktorys
                    dzien z rzedu swoja pocieche na kazde zawolanie piersi sa obolale, brodawki
                    popekane..to normalne bo Twoje piersi nie sa przystosowane do takiego
                    draznienia. Sa wiec tkliwe i wrazliwe na dotyk. Czujesz ciagle gromadzacy sie
                    pokarm. W jednej piersi bardziej w drugiej mniej.. i tak na zmiane. W momencie
                    kiedy w tym momemncie dostaniesz nawalu pokarmu jest klopot. Trudno cos z tym
                    zaradzic oprocz odciagania i przeczekania tego momentu. A uwierz mi boli.
                    Dlaczego wole recznie. Bo to tak jak z depilatorem a goleniem maszynka nog.
                    Jesli urzywalassmile Golenie maszynka jest dluzsze, bardziej sie umeczysz, czasem
                    nie rowno ogolisz ale czujesz kiedy sie zacinasz...mozesz przestac kiedy tylko
                    zacznie Cie szczypac..sprawujesz nad tym jakas kontrole..bolowa kontrole. I
                    tak jest tez z odciaganiem recznym. Czujesz grudeczke na piersi i wiesz ze tam
                    wlasnie zaczyna sie robic zastoj..masujesz delikatnie..w granicach
                    wytrzymalosci..poowoli i jakos schodzi. A z laktatorem jak z depilatorem.
                    Jedziesz z koksem. Maszyna nie patrzy czy boli..czy ssie..a wlasnie takie
                    mialam odczucia..jak z maszyny ssaco-chlonacej. Jakby mi piers wciagalo do
                    srodka. A przypominm brodawka popekana, obolala, tkliwa..pewnie z czasem mozna
                    sie przyzwyczaic. Pewnie i rowno sciaga. Ale tez zastoje nie robia sie rowno.
                    tylko miejscowo i reka bedziesz musiala sobie to rozmasowac.
                    Takie sa moje spostrzezenia. Ciekawa jestem czy jest mozliwosc uzycia go np.
                    teraz..? spytajcie pan w szkole rodzenia. Sprobujcie na jeszcze "swiezych"
                    piersiach..jaki to jest efekt.
                    Moze i faktycznie warto taki laktator miec. Nie mowie ze sie nie przeprosze.
                    Dla mnie karmienie to zaraz po porodzie najwiekszy problem. Niestety moje
                    karmienie skonczylo sie zapaleniem i goraczka..pomimo usilnych staran ..moich
                    i lekarzy. Mialam go poprostu caly czas za duzo. Lalo mi sie po bluzce...i
                    bolalo. Powiedzialam sobie teraz ze sie postaram karmic..jednak nic na sile.
                    Jesli poczuje taka depresje jak wtedy to odstawiam. Za wiele mnie to lez
                    kosztowalo a rodzina krzyczala karm bo tak trzeba!...dalej zreszta istnieje
                    stereotyp ze dzieci karmione piersia sa mniej chorowite
                    i ..inteligentniejsze!...nie mam zamiaru z tym stereotypem walczyc. Moja corka
                    byla karmina tyle ile dalam rady. W swoim osmioletnim zyciu zachorowalo 2
                    razy.
                    Takze Jadziu Ty masz swira z tym ze mozesz nie miec pokarmu ja mam swira by
                    wytrzymac z nawalem. ..chce chociaz sprobowac, choc bardzo sie boje.
                    Kasik
                  • morsk2 Re: po co laktator - przemyslenia laika 07.01.04, 15:00
                    No i bądź tu człowieku mądry z tym laktatorem!
                    Pytana przeze mnie znajoma Matka-Polka (3 dzieci) popukała się w czoło i
                    powiedziała, że to wyrzucona kasa, bo tylko ręczne odciąganie!
                    Chyba muszę jutro wymaglować położną w szkole rodzenia w tym temacie...
                    Torbę mam już spakowaną w jakiś 2/3 - brakuje rzeczy dla Malucha, które muszą
                    doschnąć i doczekać się prasowania. Lista "rzeczy do zabrania do szpitala" wisi
                    u mnie na lodówce od jakiegoś czasu. Jako punkt 1 zapisałam mężowi "przede
                    wszystkim zabrać żonę!!!"smile)) To tak w razie jakby spanikował...
                    Z powodu ograniczonej przestrzeni życiowej Maluszek będzie miał kącik w naszej
                    sypialni (już przygotowany od września). Zastanawiam się tylko gdzie będziemy
                    go kąpać. W łazience za ciasno, w sypialni raczej też. Na stole w dużym pokoju?
                    I latać w te i z powrotem ze wszystkimi akcesoriami? Boję się, że jeszcze dużo
                    takich "kwestii technicznych" wyniknie...
                    • morsk2 informowanie rodzinki... 07.01.04, 15:37
                      Joanna,
                      gdzieś na innym forum widziałam Twoje pytanie kiedy informować rodzinkę, że
                      to "już". Też rozważałam tę kwestię i doszłam do wniosku, że chyba zadzwonimy
                      do babć juz po. A najwcześniej jak będzie spore rozwarcie. Głupio by było
                      gdybyśmy zadzwonili, że jedziemy do szpitala, a tam powiedzą, że sorry, ale to
                      fałszywy alarmsad
                      A macie jakieś pomysły jak informować Dalszych Krewnych i Znajomych Królika?
                      Słyszałyście o takim zwyczaju, że tatuś po narodzinach synka powinien obdzielić
                      kolegów cygaramismile))
                      Bardzo podoba mi się pewien sposób amerykański. Tak się złożyło, że moja
                      kuzynka tam rodziła. Po urodzeniu synka dawali wszystkim batoniki Hershey's -
                      ze specjalną obwolutą "HERE HE IS", gdzie było podane imię dziecka, data
                      urodzin, waga itp. Po batoniku rzecz jasna śladu nie ma, ale opakowanie jest
                      przechowywane w rodzinnym albumie. Fajne, co?
                      • kasik8 Re: informowanie rodzinki... 07.01.04, 16:38
                        Morsk..ja widzialam ostatnio w kotrejs z gazet dzieciecych typu "Dziecko"
                        lyzeczki urodzinowe - srebrne. Nie wiem czy same mialybysmy sobie taki prezent
                        zrobic ale moze ktos zechcialby nam taki prezent podarowac...moze wydatek nie
                        maly bo pisali ze kolo 100zl...lyczeka jest w ladnym etui firma nazywa sie
                        Silver Point. Wygrawerowana jest tak godzina przyjscia na swiat, Imie , waga
                        itp...
                        Ja rodzinke bede starala sie jak najpozniej poinformowac. Nie iwem czy mi sie
                        to uda..pewnie nie., bo musze gdzies starsza corke odstawic i juz sie wyda.
                        Ale moze sasiadom ja zostawie lub jakos to innaczej wyniknie. Najlepiej to bym
                        powiedziala z tydzien po porodzie...i to nie ze wzgledu sztucznego
                        alarmu..tylko ze juz by mi zyc nie dali. I tak musze matke powstrzymac by sie
                        za bardzo nie wyrwala, zeby po mnie do szpitala przyjechac. Chcialabym zeby
                        odebral mnie maz i peorwsze chwile tez chce byc sam na sam z nim i dziecmi.
                        Dlatego tez robimy w trymiga ten pokoik dla dziecka. Bo jak sobie pomyslalam
                        ze mi sie wszyscy zwala na "pol godzinki" trwajace 24 godziny i w jednym
                        pokoju zasiada to oszaleje. A tak dziecko spi..nie ma wejscia i juz.
                        Ustalilismy juz z mezem ze bedziemy bronic jak prawdziwe lwy swoich mlodychsmile
                        A niech sie i wszyscy pogniewaja ..trudno. Ewentualnie moga przyjsc do
                        szpitala zobaczyc dziecko a potem przerwa.
                        A maz mnie pytal czy moglby zrobic pepkowe jak bede w szpitalu i sie troche
                        zasmialam bo mam wybujala fantazje i od razu sobie wyobrazilam te
                        scene..typowo filmowa. Kiedy to ja wracam po trzech sniach do domu..bo nie
                        moglam sie doprosic pijanego tatusia o przyjazd po nas do szpitala. A w domu
                        znajomi i dwa kroliczki peyboya lekko zblazowane. hehe Na szczescie moj
                        maz..jak mowi imreza to mysli komputery!!! hihi i stolu na srodku
                        mieszkania..kazdy kolega z komputerem wjezdza i lacza sie w sieci...cala bajka
                        jak dla nich!...nie potrzebuja jedzenia..pija jak ktos ewentujalnie zrobi
                        wszystkim... i tak do bialego rana i chocby tysiac nagoch kroliczkow pleyboya
                        biegalo przed nimi nie ma szans..zabiliby jak kazdego nachodzacego na ekran.
                        tak wiec zgodzilam sie...kazalam tylko "pozamiatac" wszystko do mojego
                        przyjscia. Biedny jeszcze nie wie ze porod moze wywolac w nim takie wrazenia
                        ze nie bedzie mial juz ochoty na zadne pepkowe.
                        Moj kolega wlasnie takie zrobil po uczestnictwie przy porodzie zony..na
                        pytania odpowiadal z polgodzinnym opoznienie. Byl jak zaczarowany..upil sie
                        jednym drinkiemsmile
                        Kasik
            • natder Re: Laktator i lezaczek 07.01.04, 16:34
              Ja też się zastanawiam nad tym laktatorem. Moje doświadczenie wyglada tak:
              pokarmem zalało mnie dopiero po powrocie do domu...pewnie na skutek zbyt
              usilnych prób pobudzenia moich piersi do działania (czyt. przystawianie córki
              do piersi prawie non-stop z powodu komentarzy położnych: pani chyba ma za mało
              pokarmu - a przecież taki mały dzidź naprawdę nie potrzebuje ćwierci litra
              mleka na jedno karmienie). Skończyło się koszmarnym zastojem i gorączką.
              Kupiłam zwykły odciągacz z gruchą ale popękane i poranione brodawki
              uniemożliwiały raczej jego używanie, tak więc pozostawało tylko rozgrzewanie
              piersi i "robótki ręczne"... Uważajcie ze ściąganiem, to powoduje nadprodukcję
              mleka i kolejne zastoje i tak błędne koło się zamyka...Ja tak miałam dość długo
              bo długo karmiłam córkę, ale myślę że gdyby nie ten "falstart" to byłoby
              inaczej, może produkcja odpowiadałaby zapotrzebowaniu a tak niestety, ściąganie
              stało się dla mnie chlebkiem powszednim. Więc radzę używac laktatora z
              rozsądkiem... bo słyszałam czasem od położnych głupotę typu: po karmieniu
              ściągnąć resztkę pokarmu...przepraszam jaką resztkę??? Nie da się mleka
              wypsikać do końca, bo to jest niewysychająca studnia i to bez dna... I też
              życzę Wam i sobie z całego serca: żadnych problemów z karmieniem!!!
              • mopek1 Re: Laktator i lezaczek 07.01.04, 18:13
                No to teraz po wszystkich postach o laktatorach mam kompletny młyn!!!!! Ale
                przemyślenia mam takie (opiszę – a gdyby były pokopane to mam nadzieję,
                że „doświadczone” mnie „wyprostują”wink: kupuję laktator ręczny – na wszelki
                wypadek, stawiam go na półeczce w łazience. Jak się dzidzia urodzi to traktuje
                ją jak „naturalny” laktator – tzn przystawiam kiedy trzeba. Jak się pojawi
                nawał to okładam piersiątka zimną kapustą i masuję delikatnie rączkami i
                dzidzia często! W razie kompletnej porażki mam ręczny laktator na półce w
                łazience! Błagam tylko nie piszcie, że to pobożne życzenia i że problem jest
                bardziej skomplikowany bo się załamię!

                Co do informowania to jakoś nie widzę problemu. Plan mamy taki, że mąż dzwoni
                do najbliższych i informuje osobiście (jego mama, moi rodzice, moi bracia),
                pozostałych znajomych zawiadamia via –email plus do każdego meilika jakieś
                wybrane ładne zdjęcie Klusi zrobione TUŻ PO porodzie! (My też nie chcemy zdjęć
                w trakcie!) Może dla tego nie mamy problemu, że u nas rodzina dość nieliczna
                (jak widać w nawiasie), a znajomi w zasadzie wszyscy skomuteryzowani smile))))

                • malwes Re: Laktator i lezaczek 07.01.04, 19:32
                  Ja jednak też zamierzam nabyć laktator - większość znajomych mam mi jednak
                  polecała i to żeby zakupić przed porodem. Ja jakoś jestem "uczulona" na
                  szpitalne rzeczy, nic po nikim w szpitalu nie użyję. Rozważałam zakup Medeli
                  elektr albo Aventu ręcznego, to pierwsze głównie dlatego, że sporo osób mi
                  polecało, zwłaszcza jak trzeba wracac szybko do pracy - a ja raczej będę
                  musiała, bo 9m-cy zwolnienia to dużo... Inna rzecz, że sporo osób mówiło, że
                  laktatory elektryczne są czasem bolesne a ja mam już w tej chwili tak wrażliwe
                  piersi, że szkoda mi zapłacić 300zł za coś, czego nie będę mogła używać.
                  Zdecydowałam się więc na Avent, i to chyba ten do butelek z wkładem na torebki.
                  Wszyscy znajomi przestrzegali mnie też przed każdym laktatorem (włącznie z
                  Medelą) w postaci "strzykawki" a nie "pompki". Ale wiadomo, co człowiek to
                  opinia.

                  Ja też wolę zawiadomić wszystkich zaraz "po". U mnie wszyscy i tak już panikują
                  wystarczająco.
                  Pozdrowionka,
                  Gosia
                  • kasik8 Re: Laktator i lezaczek 08.01.04, 08:14
                    Witam mausie
                    A ja dzis rano sobie wczesniej wstalam..po kolkejnej awanturze moich sasiadow
                    o godz. 6 rano. (chcialam zaznaczyc ze to nowe budownictwo w dobrej dzielnicy
                    a mieszkalam juz kiedys w slamsach i wiem ze tam to przynajmniej normalka). W
                    dodatku awanturuja sie dwie corki mieszkajace z matka..ktora przypuszczam
                    smacznie sobie spi.Jedna ma gdzies 13 lat druga z 8-9. I jada teksty
                    typu..zabije Cie ty ku....pozalujesz tego dzi... normalny hardkor!
                    Wielu sasiadow juz tam witalo i uprzejmie zwracalo uwage..matka jednak jak
                    lwica..albo upiera sie ze to nie u niej..albo zdziwiona mowi ze przeciez
                    dzieci musza sie wyszalec..a oni sprzedali gospodarstwo na wsi..czworka dzieci
                    juz poszla w swait. i kupili ten maly lokalik na ktorym nie ma przestrzeni dla
                    tak "zywotnych" dzieci. Wiec tym razem ja matka naocznego dziecka i tego w
                    brzuchu zamierzam jej dzis wytlumaczyc na czym polega wyszalenie sie
                    dzieci..poprostu nie wyobrazam sobie takich jazd gdy dzidzia sie urodzi.

                    No ale chcialam pisac o tym ze lezac tak w lozku o 6 rano (moj maz spal
                    smacznie- nic go nie ruszy hehe) pomyslalam sobie ze z tymi laktatorami to nie
                    ma co sie nawzajem przekonywac. Bo nawet jesli ja kogos przekonam (a przeciez
                    w dobrej wierze kochane) ze nie warto...to jak zaistnieje jakis problem..a
                    problemy z karmieniem kazda matka ma nie ma co tego ukrywac..to nowosc ktorej
                    musimy sie nauczuc (ja ucze sie po raz drugi, ale tuman ze mnie!)to i tak
                    bedzie ze "moglam kupic laktator" i wyjdzie ze radzilysmy zle. I moze
                    faktycznie tak jak ja i inne mamy tak i Wy musicie spobowac jak to dziala i na
                    ile jest to skuteczne..ja czasem uwazam ze trzeba wydac zeby potem zobaczyc ze
                    sie zle wydalo..lub nie! Oby.
                    Kasik
                    • kasik8 Re:masc z lozyska 08.01.04, 08:43
                      Jakas wena tworcza mnie dopadla widze hehe
                      Przypomnialo mi sie jeszcze cos co warto miec, jednak jest to trudne do
                      zdobycia..polecam jednak mamom , ktore maja chody w szpitalu lub rodzinke
                      pracujaca w szpitalu...chodzi o masc z lozyska. Tak, tak..tego lozyska..robia
                      z niego masci najlepsze na odparzenia u dzieci. Ratuja pupe i inne
                      podraznienia skory. Mozna sobie nawet nia brodawki smarowac popekane. Trzymac
                      nalezy w lodowce. Kolor perlisty. Spytajcie kogos..a moze to tylko tutaj u
                      nas - na pomorzu tak sie kuruje dzieci? Moja babcia np. radzi plesniawki
                      moczem przecierac..moczem dziecka...dajcie spokoj..ja nigdy tego nie
                      urzywalam, ale sposoby sa rozne. Tak czy siak..masc jest robiona w spzitalu
                      wiec chyba wiarygodna.
                      Kasik
                      • magdalena_76 CÓRECZKA!!!!!!!!!! 08.01.04, 10:24
                        Witajcie!!!!
                        No i po temacie wszystko wiadomo smile Jejku niesamowite... Nasz dzidziuś okazał
                        się dziewczynką (wbrew moim matczynym intuicjom smile a zgodnie z ogromnym
                        pragnieniem mojego męża). Pan powiedział to tonem bardzo pewnym, więc myślę,
                        że nie ma pomyłki. Poza tym ona jest dość duża, waży już 2300, więc termin
                        porodu przeskoczył z 26 lutego na 19.
                        Milena Milka Mila Milutka Lenka Leneczka... Mała Mi.
                        Chodzę i się głupio uśmiecham.
                        smile

                        Wracając na ziemię:
                        Patent z laktatorem na półce dobry jest i chyba go podpatrzę. Istnieje
                        wprawdzie coś takiego jak wypożyczalnia laktatorów, ale chyba też jestem
                        brzydliwa i nie mogłabym po kimś...
                        Wczoraj zrobiłam sobie spacerek i nabyłam wszystkie kosmetyczne duperele dla
                        dzidziusia - Bambino i Oliatumsmile co by człowiek bez Was zrobił...
                        a dzis lecę do okulisty po zaśw. że mogę rodzić siłami natury
                        Pozdrawiam cieplutko
                        Magda
                        • malwes Re: CÓRECZKA!!!!!!!!!! 08.01.04, 10:45
                          Madziu!
                          Gratulacje!!!!! Mój mąż też marzył o córeczce - już od dwóch lat mi opowiadał o
                          czesaniu włosków, zaplataniu warkoczyków, itp.... no ale 5 lekarzy w ciągu 6ciu
                          USG (między 17-32 tyg) mówiło, że chłopczyk. Ale kto wie? Na 100% nigdy nie
                          wiadomo wink))) Chociaż ja czułam od początku, że chłopczyk.
                          Zobaczymy....
                          Gorące pozdrowionka!
                          Gosia
                          • morsk2 smoczek 08.01.04, 11:03
                            Doświadczone mamuśki!
                            Poradźcie co ze smoczkiem. Używać czy nie? Jak tak, to od kiedy i jaki?
                            • kajka.3 Re: smoczek 08.01.04, 13:41
                              Cześć!
                              Mam 2 córki. Aga kiepsko ssała pierś (tak ze 4 m-ce) i chciała smoka. Alka ssała pierś i smoka za chiny nie dawała sobie włożyć do buzi. Pochwalę się - w lutym urodzę trzeciego maluszka (nie znam płci, lecz kocham, co będzie), i powiem wam, że kupiłam smoka i zabieram go do szpitala. Nie mam pojęcia, czy będzie potrzebny - to trzeba wyczaić, ale wolę mieć go pod ręką.
                              Kajka z Wrocławia. Pozdrawia.
                        • natder Re: CÓRECZKA!!!!!!!!!! 08.01.04, 13:09
                          Magda, gratulacje, dziewczynki są taaaakie fajne.... Zdaje się, że Twój mąż
                          jest wielbicielem płci pięknej...tak jak mój wink))...nawet teraz przy drugiej
                          już ciąży marzył o kolejnej dziewczynce...mimo świadomości, iż tabliczkę z
                          nazwiskiem będzie mógł przybić do drzwi od toalety smile)) A wczoraj śniło mi
                          się, że po porodzie mi powiedzieli "chłopiec", ale nie mogłam uwierzyć, kazałam
                          mężowi maleństwo z betów rozbebeszyć, zaglądam miedzy nóżki, a tam... cipka! :-
                          )))
    • nitkanitka Re: Data porodu z USG 08.01.04, 10:54
      Hej Dziewczyny,

      Wiecie z tymi datami porodu z USG to jest różnie, tzn. kilku niezależnych
      lekarzy (i położnych) powiedziało, że datę porodu można określić jedynie z
      pierwszego (około 10 tygodnia) max z połówkowego USG (ale to podobno już jest
      nie tak b. wiarygodne). A dlaczego?
      Ponieważ po pewnym czasie dzieciaczki rosną w swoim indywidualnym tempie smile.
      Ja na liście obecności też podałam dodatkkową datę wg ostatniego USG, ale
      lekarz mnie wyprowadził z błędu, że po prostu Maleńka będzie DUŻA!

      Mój mąż ważył ponad 4kg, mój tata ponad 5... Nic dobrego to nie wróży smile dla
      mojego porodu... Ale co tam, Babcia dała radę to ja nie dam!?!? smile

      Pozdrowienia

      Nitka
      • malwes Re: Data porodu z USG 08.01.04, 11:14
        No właśnie, też mnie to ciekawi jak jest z tym USG. Ja natomiast słyszałam, że
        ono jest mniej wiarygodne, jesli wykazuje datę wcześniejszą niż z OM, natomiast
        troszkę bliższe prawdzie, jeśli późniejszą.
        U mnie jest rozbieżność 14 dni - z om 31/01 względnie 2/02 a z USG: 14.02.
        I ta rozbieżność się nie zmienia: Jest potwierdzona w USG w 7 tyg, 12 tyg, 14
        tyg, 25 tyg i 32 tyg (już szpitalnych USG nie liczę). I to się zgadza bo
        stosowałam test owulacyjny i wiem, że nie zaszłam w ciążę w połowie cyklu (test
        nie wykazał owulacji), tylko musiało być to dużo później. Tym bardziej, że test
        wykazał ciążę dopiero za 3cim razem. Dzięki temu nie dałam się zwariować jak w
        6 tyg od OM nie widzieli pęcherzyka, potem serduszka, itp...
        Także ja bardziej obstawiam jednak termin z USG ale lekarz się śmieje, żebym
        się nie "zdziwiła", bo już od dawna obstwiają wczesniaczka. Bardzo mnie to
        martwi, bo wiem, że z cukrzycą nie pozwolą mi przenosić ciąży - tylko od kiedy
        zaczną liczyć, że przenaszam????? No i zwolnienie a macierzyński - też mam
        nadzieję, że oprą się na terminie z USG bo jak nie to 2 tyg diabli wzięli.....
        • aniutekm Re: Data porodu z USG 08.01.04, 11:36
          Na początku gratulacje dla Madzi!!!!smilesmile Ja też marzyłam o córeczce - miała
          mieć na imię Magdalena, ale lekarz pewnym głosem stwierdził, że chłopak.
          Zobaczymy winkwink
          U mnie termin z OM i USG zgadza sie idealnie - 19 luty - aż byłam zaskoczona -
          i na każdym USG tak samo wychodziłosmile
          Ale mój Gin wczoraj oświadczył, ze do 19 to moja szyjka na pewno nie wytrzyma..
          Wprawdzie dzięki lekom i leżeniu przez tydzień nie skróciła sie i ma mniej
          więcej taką długość jak tydzień temu, ale trzeba sie liczyć z wczesniejszym
          porodem. Myślę sobie, że byle by tylko do końca stycznia wytrzymać. Potem już
          zacznie sie 37 tydz będzie luty i można rodzić.. Choć najlepiej żeby w
          terminie...
          Moja mama obsypała mnie ciuszkami dla maluszka, przywiozła też kocyk i rożek i
          już sie nie stresuję, że nic nie mam smile Właśnie robię listę męzowi co ma
          jeszcze dokupić. Mam nadzieję,że w sprawie zakupów dla mnie wykaże taki sam
          zmysł jak mąż Małgosismilesmile
          Mam zamiar zacząć pakowac torbę do szpitala, tylko trudno mi jakoś sie zebrać.
          A Wy już się powoli pakujecie??
          Pozdrowionka. Ania
          • ida92 Re: Data porodu z USG 08.01.04, 12:26
            Madzia GRATULACJE!
            Miałam sie spakować, ale lekarz stwierdził, że przed 27.01 (następna wizyta)
            nie ma takiej potrzeby, conie zmienia faktu, że i tak to zrobię za jakoś czas
            bo mi mąż nie da spokoju. Zaczekam jeszcze czy na szkole nie dadzą nam jakiejś
            listy do tego szpitala w którym mamy rodzić.

      • natder usg w III trymestrze-położenie i waga 08.01.04, 13:03
        Mi na pierwszym usg termin wyszedł 6 dni później niż z OM. I mniej więcej taka
        sama jest różnica przy każdym usg. Co mnie w dziwi, bo córcia wagę i obwód
        brzucha ma jak należy, a nawet nieco większą niż norma dla danego tygodnia (a
        to właśnie podobno po tym ustalają wiek ciąży), za to HC i AC wychodzi tydzień
        mniej... I bądź tu człowieku mądry...
        Teraz też mam zgryz, bo moja mała cały czas jest ułożona pośladkami... dlatego
        na ostatnie usg wybieram się dopiero po 36, 37 tygodniu, bo mam taką cichą
        nadzieję że się jeszcze przekręci... Niedawno tak mnie skopała, że myślałam że
        to właśnie było przyjmowanie właściwej pozycji do porodu, ale ostatnio jak mi
        się brzuch mocno postawił stwierdziłam że jednak nie. I że część ciała która
        niemiłosiernie uciska mnie pod prawymi żebrami to głowa... Położna która ma mi
        towarzyszyć przy porodzie twierdzi że większość dzieci przekręca się w 32
        tygodniu, lekarz mówi że ma czas do 36... i że tylko raz w czasie jego pracy
        zawodowej zdarzyło się że dzidź przekręcił się głową do dołu tuż porzed
        porodem... A ja nie chcę cesarki surprised
        Ciekawa tez jestem jak są ułożone i ile ważą Wasze szkraby???
        Pozdrawiam Ania i startująca dziś w 34 tydzień Malwinka.
        • kasik8 Re: usg w III trymestrze-położenie i waga 08.01.04, 14:18
          Czesc dziewczyny
          Aniu ja tak jak i Ty mam lezec w lozku co nie za dobrze mi wychodzi z uwagi na
          starsza corke. A samochod dobrowolnie oddalam mezowi..panicznie sie boje
          jezdzic w zimie a do tego z przerazeniem patrze na poduszke powietrzna. Do
          szkoly mam dwa przystanki..wiec jakos sie dzisiaj wybralam po nia i znow
          zaliczylam glebe. Kurcze gdzie nie wyjde to sie przewracam. Mam tego dosc. Bo
          to nie kwestia nawet mojej niezrecznosci tylko po tej mazi nie da sie chodzic.
          Kosci obite a jak mam lezec plackiem w lozku bo szyjka sie skraca i trzeba
          jeszcze te dwa tyg. wytrzymac a tu prosze. Zla bylam na siebie i zime.
          Poza tym piekielny mroz sie zrobil.
          Co do terminu z USG to nie slyszalam o tym by pozniejsza data niz OM byla
          wiarygodniejsza. Ja mam na 10 lutego USG wyliczone (z 12 tyg. ponoc
          najbardziej wiarygodne)a OM 16 luty..a OM zgadza sie tylko w 2%. Ja to sie
          tylko martwie by donosic tak jak Ania do konca stycznia bo potem 37 tydzien i
          uznaje sie za ciaze donoszona. Mam lykac no spe .. i pomimo tego ze sie
          wzbranialam to lykam. Jest suer kiedy ja biore..ale jakos szybko jej dzialanie
          mija a jak mija to wtedy wszystko naraz zaczyna bolec..najbardziej
          pachwiny..no i jesc nie moge ..nie wiedziec czemu.
          Chcialam sie dzis spakowac..ale nie mam mojej torby. Diabel ogonem przykrylcrying
          A co do smoczka to ja sie przy starszej corce wzbranialam..ale sie zlamalam.
          To naprawde prawdziwy "pocieszacz". Strasza ze dziecko potem nie moze sie
          odzwyczaic lub ma krzywe zeby. Ale moja corcia ma proste zeby a smoczek
          porzucila kiedys sama. Do szpitala zabieram ze soba ..kupilam taki
          najmniejszy..te smoczki maja rozmiary tak jak smoczki do butelek.

          A! moj szkrab w 32 tyg wazyl 1650g..Ja myslalam ze to malutko..ale lekarka
          powiedziala ze sie zanosi na duze dziecko kolo 4000-4100..troche sie
          zdziwilam. Myslalam ze to normalna waga na ten tydzien. I jest juz glowa w
          dol..od tego 32 tyg.
          Kasik
          • malwes Re: usg w III trymestrze-położenie i waga 08.01.04, 16:11
            Z tą późniejszą datą USG jako wiarygodniejszą ( w znaczeniu termin z OM< termin
            z USG) to złyszałam po prostu, że częściej owulacja jest późniejsza niż
            wcześniejsza niż w 14 dniu (o zgrozo dla stosujących metody naturalne wink))
            plus badania wykryły, że niektóre kobiety... jajeczkują dwukrotnie w ciągu
            cuklu. Więc jeśli PTP z USG jest wcześniejszy niż z OM to raczej indywidualna
            kwestia wielkości dziecka niż faktycznej owulacji a jeśli późniejsza, to raczej
            bardziej prawdopodobne, że owulacja była później. Ale to był jakiś artykuł,
            więc nic nie mogę powiedzieć na temat wiarygodności autora. U mnie w szpitalu
            zawsze brali pod uwagę ten z OM ale jak zobaczyli, że różnica to 14 dni i nie
            zmienia się z m-ca na m-c od 6go do 32 tyg to się przerzucili, na ten termin z
            USG. Trochę mnie przeraża, że miałby się sprawdzić ten z OM - 31.01 to już
            zaraz! A ja jeszczę chcę trochę pochodzić w tym stanie wink
            A tak naprawdę, to pewnie życie życiem i trzeba być przygotowanym na jedną i
            drugą ewentualność - w końcu poród w terminie to 38-42 tydz, czyli m-c
            rozpiętości.
            Z przewrotami to ty Kasiu uważaj - a może zapowiada się kaskaderwink))????
            Wiem, że ślisko - sama kilka razy wywinęłabym przysłowiowego orła. Idę dziś do
            gina to zapytam o jej zdanie na temat mojego terminu - no i zwolnienie/
            macierzyński.
            A propos, Kasia, rozumiem, że przygoda z ZUS dobrze się skończyła?
            • kasik8 Re: usg w III trymestrze-do Malwes 08.01.04, 16:59

              > A propos, Kasia, rozumiem, że przygoda z ZUS dobrze się skończyła?

              Nic mi jeszcze nie wiadomo..bo czekam..marze tylko o tym by mnie nie wzywali
              jeszcze na jakies badania.bo sprawa sie przeciagnie..a ja poza tym nie bardzo
              moge chodzic. Tym bardziej ze widzisz jak chodze hehe a o kaskaderze nie
              myslalam. Ale moj szanowny malozek jezdzina rowerze gorskim i zawzze jakis
              poobijany przychodzi..nawet na dwa tyg przed slubem przyszedl ze sdarta skora
              na policzku i fioletowo- kwistym okiem ...wink do wesela..zagoilo sie do
              zielono - zoltego koloru..mam na zdjeciach..ale i tak skorczybyk jest
              przystojny hehe wiec teoria moze byc slusznasmiletym bardziej ze zaraz po
              takim "orzelku" dostaje serie kopmow, z ktorych akurat sie ciesze bo wiem ze
              tam w brzusiu wszystko ok. Oczywiscie moja kurta wyglada jakbym prala ja w
              blocie.
              A co do USG...i OM..to ty jak masz Malwes ten termin na 31.01 to na co ty
              jeszcze czekach hehe pakoj sie. A tak na powaznie to u nas w szpitalu powaznie
              traktowany jest termin z OM..i jak nie urodzisz to tydzien pozniej idziesz na
              wywolanko. Ja tam sie zadnym teraz terminem nie przejmuje..bo musze utrzymac
              sie jeszcze dwa tygodnie ze skrocona szyjka i jak to maz powiedzial do pensji
              bo innaczej nie bedzie na ZZO. A cholipa na ZZo mi zalezy.
              Kasik
        • tjoanna USG cd. 08.01.04, 14:56
          Też wczoraj byłam na USG i choć nie mieliśmy zamiaru pytać o płeć, lekarz się
          chyba wygadał! Stwierdził coś w rodzaju 'oczywiście miał być chłopiec?'. Potem
          się próbował wykręcić, ale mi się wydaje, że po prostu COŚwink zauważył. No i
          co? Osiem miesięcy przeczuć na nic??
          • aniutekm Re: usg w III trymestrze-położenie i waga 08.01.04, 16:31
            No to Kasia zobaczymy która dłużej wytrzyma smilesmile Ja biorę fenoterol. Pierwszego
            dnia troszke sie po nim kiepsko czułam, ale teraz jest OK. No ale z tym
            chodzeniem to Kasia uważaj, teraz jest bardzo ślisko no i co tu kryć sprawność
            nie ta. Szkoda, ze nie jeździsz samochodem, ale skoro cię to stresuje to może
            rzeczywiście nie ma sie co zmuszać..
            Mój synek w 31 tyg ważył 1850 g i już był ułożony główka w dół..
            A my dziś ruszamy z praniem ubranek maluszka smile
            Pozdrawiamy cieplutko. Ania i Maluszek
            P.S. Asia, a może lekarz się pomylił??smile
            • aniutekm Re: i jeszcze do Kasi 08.01.04, 16:46
              Tak sobie Kasia żartuję, która dłużej wytrzyma - ale wierzę, że obie
              dociągniemy do lutego. Trzymam za ciebie kciuki, bo masz trudniejsze zadanie
              ode mnie - Ty oprócz siebie musisz zajmować sie też córeczką! Ja czekam na
              pierwsze dzieckosmile Ale.. Ma być dobrze - i masz być LUTOWĄ MAMUSIĄsmilesmile
              A może poproś gina, żeby Ci dał coś innego niż nospę..
              Jeszcze raz pozdrawiam serdecznie.
              Do miłegosmile Ania
              • kasik8 Re: do Ani 08.01.04, 17:08
                Aniu
                On mi jeszcze kazal ja rzucic zaraz za dwa tygodnie jak tylko osiagne 37
                tydzien. Mowi ze wtedy to juz dzidzia zdrowa sie donoszona jest..a cialo tez
                musi po nospie odpoczac. Ja sie po nospie super poczulam pierwszego dnia jak
                ja wzielam..tak dobrze, ze az uzmyslowilam sobie jak zle sie czulam hehe
                To znaczy myslalam ze to juz tak mam..napiety brzusio..bo ciezki i trudno sie
                chodzi i plecki bola..a jak mnie przy mojej pierwszej corci bolaly? hoho wiec
                myslalam ok. Drugie dziecko ma prawo szybciej i wogle ciaze sie bardziej
                czuje (to potwierdzam)..ale jak wzielam ta nospe to jakby mi kto ciezar
                sciagnial..nagle taka lekkosc mnie ogarnela i brzusio jakby oddetchnal.
                Najgorsze jest to, ze ta nospa jakos szybko przestaje dzialac..a jak juz
                ustapi to to wszystko czulam ze zdwojona sila jakby rusza.. i pachwiny i
                plecy. A dzis nie spalam cala noc. Ja chyba juz czekam na ten porod..bo tak
                mnie nastraszyl ..ze nie wiem co sobie mysle.nie spie bo boje sie ze
                przespie ? hehe No i dzis zaczelam wic gniazdo.Tak pisalyscie o tym wiciu... i
                sobie mysle..kurcze ja zadnego gniazda nie wije..a z pierwszym dzieckiem to
                tez sobie nie przypominam bym cos wila (ale to dawno bylo)... i sobie nawet
                pomyslalam ze jakas kukula jestem czy co? albo bezgniazdowa?
                i dzis mnie wzielo...moze przez to siedzenie tez w domku. Aole zaczelam robic
                miejsce na ciuszki dziecka..teraz stoi komoda..pusta hehe i chcialam sie
                spakowac bo wszystkie ciuchy mam w Torbie urodzinowej z chamskim kwiatkiem i
                napisem dla Kasi..jakbym z taka torebusia wjechala to by sie nasmiali.
                Torbe ktos z czlonkow rodziny mi schowal..pewnie maz..zebym przed tym terminem
                nie urodzila.
                Kasik
          • kasik8 Re: USG cd. 08.01.04, 17:11
            'oczywiście miał być chłopiec?'.
            Ale ja nie bardzo rozumiem..moze dlatego ze bladynka jestem? Asiu jak on tak
            powiedzial to znaczy ze zaprzeczyl? i bedzie dziewczynka a Ty chcialas chlopca
            czy odwrotnie?
            Nie przejmuj sie.. lekarzem..a moj tak na mnie spojrzal i spytal czy chcemy
            wiedziec..ze ja jakbym go przeszyla na wylot i jakos pomyslalam ze druga
            dziewczyne bede miala...a przeciez nic nie powiedzial.
            Zobaczymy na porodowce. Mnie juz wszystko jedno...co do plci. Chcialam miec
            chlopaka..jednak coraz czesciej mysle ze to dziewczynka..raz mowie ona ..raz
            on. Poprostu dzidzia i juz.
            Kasik
            • natder Re: USG cd. 08.01.04, 17:51
              DO kasik8: Kasia, zaskoczona jestem przewidywaniami Twojej ginekolog co do
              wielkości maluszka... pozytywnie... bo w pierwszej ciąży miałam usg w 33
              tygodniu i wtedy córa ważyła 1780 gr i stwierdzili że to hypotrofia... urodziła
              się w 41 tygodniu z wagą 2700... Ale jak Twoja pani doktor twierdzi że dzidź
              urośnie 2 i pół kilo przez dwa miesiące to jestem pocieszona! Może tym razem
              nie będę mieć takiego chudzielca!!! smile))
              Dziewczyny, a z tymi przeczuciami to różnie bywa...leżała ze mną dziewczyna
              uparcie mówiąca o swoim bobasie: ON... miała cesarkę w 34 tygodniu i okazało
              się że jednak dziewczynka...smile))
              • amatylda Re: USG cd. 08.01.04, 18:07
                Cześć XXXL Laski.pl wink

                Czy Wam też tak się nie chce....??? Mnie się nic nie chce crying Rano śpię do oporu
                (jeśli mogę) bo wtedy mi się najlepiej śpi (w nocy Oskar lubi się trochę
                poprostować i ćwiczy giętkość moich żeber crying ) i śpię tak sobie do około 12:00.
                Potem mam wyrzuty sumienia, że tak długo śpię crying
                Potem nic mi się nie chce, a zwłaszcza coś ze sobą zrobić, żeby możnabyło wyjść
                do ludzi albo chociaż po zakupy spożywcze. Przekonałam się stuprocentowo do
                czapki - przynajmniej nie trzeba się czesac jak wiem że nie będę jej
                zdejmować wink

                No a ponieważ nic mi się nie chce to torba nie spakowana, ostatnie zakupy wciąż
                czekają w tym pieluchy jednorazowe i kosmetyki dziecięce. Pranie ubranek
                dziecięcych obiecuję sobie codziennie i codziennie stwierdzam, że....jutro. wink
                Trochę zaczynam się jednak bać, że już czas. Termin USG (trochę mnie
                uspokoiłyście, że nie ma co się na niego aż tak oglądać) mam na 29.01 więc
                jeszcze trzy tygodnie. Przedwczoraj się przestraszyłam bo zaczął mnie boleć
                strasznie krzyż i tak sobie pomyślałam, o nie jeszcze nie, ja jeszcze nie moge
                rodzić (a przecież z drugiej strony już bym chciała być po wszystkim).

                Ale marudzę. Ale może macie jakieś "techniki motywacyjne", żeby się wziąć jakoś
                pozbierać i dokończyć przygotowania do przywitania maluszka???

                Ania i Oskar (koniec 36 tygodnia)
                ps. Oskar w 32 tyg wazył 2025 i mierzył 44 cm (lekarz powiedział, że będzie
                duży) i był odwrócony już główką w dół - ponoc nie ma się już przekręcać ale
                czasem mi się wydaje, że on tam sobie leży jak chce - raz tak raz siak. No
                zobaczymy jak będzie.
                • natder Re: USG cd. 08.01.04, 18:15
                  Oj jak macie jakiś patent, żeby mi się coś chciało to dajcie znać!!! Bo mi się
                  też nic nie chce...
                  Najpierw muszę odbębnić to malowanie, pranie i prasowanie odzieży niemowlęcej
                  potem...
                  Planuję w ciągu najbliższych trzech dni torbę chociaż trochę do szpitala
                  spakować, żeby nie być tak zupełnie "w proszku" ale w tym tempie mam
                  wątpliwości czy mi się to uda... wink))
                  • zyt Re: USG cd. 08.01.04, 18:55
                    Cześć dziewczyny
                    Mnie tylko 2 dni nie było a tu takie poruszenie,poczytałam ,poczytałam i teraz
                    coś napiszę.Laktator mam z AVENTu i nie wyobrażam sobie mieć tych zwykłych bo i
                    tak musiałam ściągać ręką,mało że bolało to jeszcze nic nie leciało.Nawał
                    pokarmu przychodzi po kilku dniach to zazwyczaj jesteśmy w domu,a jak be dzie
                    potrzebny w szpitalu to mężuś przywiezie.
                    Ja myślałam że tylko ja mam takie kiepskie nastroje ale widzę ze nie tylko mnie
                    to dotyczy.
                    Wciągnęłam ubranka po Kamilu i mam tysiące kaftaników a zero śpioszków ,body
                    pajacyków itpPewnie popożyczałam i nie wróciły do mnie
                    Ja na szczęscie termin zUSG mam na 8.02 więc bardzo zbliżony
                    Na szkołę rodzenia nie idę bo zrobili u nas płatną w tym roku więc się
                    wkurzyłam i wolę kupić parę ciuszków za te pieniądze.Tym bardziej że juz raz
                    chodziłam i to całkiem niedawno.
                    Chyba tez acznęrobic listę rzeczy do szpitala i powoli się pakować.
                    Teraz częściej mogę zaglądac do was bo juz nigdzie nie muszę wyjeżdżać.Co mnie
                    niezmiernie cieszy.
                    Pozdrawiam Zyta
                    ps Czekam na bóle przepowiadające poród ( nie ukrywam że chcę żeby juz nadeszły
                    jestem taka ciężka i osowiała) Dla otoczenia byłoby lepiej i przyjemniej żebym
                    już urodziła nie musieliby na mnie patrzeć bo co ładnego może być w takiej foce.
                  • tjoanna lenistwo 08.01.04, 19:07
                    Znaczy się - nie jestem samawink Bo mi też się nie chce... Niby mam chęć, ale
                    wszystko przekładam i przekładam... Zresztą z moim terminem (23.02) pewnie nie
                    muszę się jeszcze specjalnie spieszyć. Poza tym dosłownie osłabia mnie
                    perspektywa tej przeprowadzki na początku lutego, pakowania i rozpakowywania,
                    układania i sprzątaniasad
                    Kasik, ja przez te osiem miesięcy CZUŁAM dziewczęwink) A lekarz o tym chłopcu
                    tak nagle powiedział, patrząc na aparat, nie było to związane z niczym, o czym
                    mówiliśmy. Więc moim zdaniem zwyczajnie wychlapał. No nic, tak naprawdę to nie
                    ma żadnego znaczenia. Tylko nieco zbita z tropu się czuję... Tak to jest
                    przywiązywać się do własnych przeczuć.
                    Pozdrawiam wszystkie leniuszki i te wijącesmile
                    Joanna
                    • kasik8 Re: lenistwo fajna rzecz:) 08.01.04, 23:01
                      Asiu co Ty sie przejmujesz...najwyzej sie wymienimy..hehe..bo ja chce
                      chlopca.wink
                      Ale Wy macie z tym lenistwem dobrze..serio! ja mam zalcenie lezec plackiem i
                      mnie przywiazac nie mozna. Ja musze chodzic..musze cos robic..przeciez beze
                      mnie wszystko sie zawali! po za tym starsze dziecko do szkoly, na spotkania
                      komunijne..i wlasnie teraz skonczylam plesc warkoczyki na calej glowie
                      (pamietacie z dziecinstwa?)..bo jutro bal karnawalowy a moja za biedronke
                      idzie i ma miec loki? a od kiedy to biedronki loki maja? wiec usadlam i
                      plotlam...a moje bole krzyzowe staly sie lopatkowymi. I teraz poszla spac..a
                      ja moge odpoczac.
                      Ja naprawde musze cos robic..i gdzies wyjsc. Moze to skutek tego, ze przez
                      kilka lat bylam w ciazglym biegu. Praca, szkola, dom..z dzieckiem do pracy,
                      babcia zabierala dziecko do siebie, po pracy okolo godz. 22 jechalam po
                      dziecko..szybka kapiel i spanko...dziecka..bo mnie bylo szkoda klasc
                      sie..mialam choc chwile dla siebie. Takie uroki samotnej matkismile
                      I teraz nagle...mam siedziec w domu..i czekac...az wszyscy wroca i powiedza mi
                      co na swiecie i u ludzi. Nawet sobie ostatnio tak chlapnelam do meza
                      mego.."Jak Wy sobie biedulki rade beze mnie dacie jak ja w tym szpitalu
                      bede?"..smial sie..zaczal uspokajac ze mam sie nie martwic itp. Potem poszlam
                      do dziecka i to samo? a ona na mnie .. i "no co Ty mamo? bedzie fajnie". I
                      poczulam sie niepotrzebna. Maz cos wyczul i mowi teraz ze chyba sobie rady nie
                      dadza..ale ja i tak wiem..ze juz czas rodzic...przynajmniej zrobie sobie kogos
                      kto beze mnie chwili nie wytrzyma.. i najlepiej by mial siusiaka hehe...choc i
                      te warkoczyki tez bym mogla drugiej polescsmile
                      Milek nocki zycze Kasik
                      P.S. A spac wogle nie moge..czekam..na porod! boje sie ze przespie i pojada
                      beze mnie.
              • kasik8 Re: USG cd.do natder 08.01.04, 22:46
                natder
                Wiesz ja sama bylam tymi prognozami tak z mezem zdziwiona, ze az strach. Dla
                mnie tak duze dziecko kojarzy sie z ciezkim porodem. Moja corka miala 3500 jak
                sie urodzila w 41 tyg. Wiem tez ze drugie dzieci sa wieksze niz pierwsze..ale
                tym tez razem..powinno byc innaczej. Tak myslalam. To znaczy..mam drugiego
                meza..zupelnie innego z budowy..niz poprzedni. Moj obecny maz jest chudziutki
                i jak byl maly tez byl taki..a ja tez nie zaliczam sie do wielkich..owszem
                jestem wysoka ale chuda (bylam - przepraszam hehe). Tak wiec bylam pewna ze to
                dziecko bedzie malutkie. I jak uslyszalam w tym 32 tyg ze jest waga 1650g to
                sobie pomyslalam ze ok. ..no przeciez ile urosnie przez dwa miesiace..nawet
                jesli raz tyle..to wyjdzie 3300-3400 a tu lekarka mowi 4000- 4100!
                gdyby nie byla znana tutaj w miescie. i nie odbierala codziennie porodow to
                bym nie uwierzyla. Ale przekonamy sie w praktyce.
                Kasik
    • jaga2003 a co tu tak cicho?? :)) 09.01.04, 13:13
      No chyba nie zamarzłyście na amen (u nas w Krakowie było dzisiaj rano -15,5)
      Nie wyspałam się, więc nie mam żadnego ciekawego tematu do rozpoczęcia
      dyskusji, a o tym, co mnie boli, nie chce mi się pisać.
      Zapraszam do pogawędki choćby i o pękającym kroczu smile))
      jaga


      • ida92 Re: a co tu tak cicho?? :)) 09.01.04, 13:48
        Ja się też nie wyspałm i mnie nosi, posprzątałam byłam na spacerze (nienawidze
        ubierać butów - mąż zasugerował rozmiar 42 "to ci będzie łątwiej") zaraz pójdę
        gotować obiad i ogólnie nic mi się dziś nie podoba.
        Wczoraj próbowałam Maluszkowi zakupić coś na kształt cieplejszego kombinezoniku
        za niezbyt wygórowaną cenę, no bo ile razy Go odzieję w to cudo rozmiar 62?
        Pani patrzyłą na mnie jakna wyrodną matkę, kiedy próbowałam, wytłumaczyć że coś
        za 150 zł mnie nie interesuje bo się nie kalkuluje i już. Pani trwała na swoim
        stanowisku dowodząc, że taki ciepły kombinezon to mi sie do maja przyda bo nie
        wiadomo jaka będzie pogoda, zgodnie z kombinezonem śniegi i przynajmniej tyle
        mrozu co w nocy. Echhhhh
        • morsk2 Re: a co tu tak cicho?? :)) 09.01.04, 14:13
          Hej,
          Widać, że wczorajszy nastrój "nicniechcenia" się pogłębiłsmile

          Od 3 dni mam prawie ciągle twardy brzuszek, a tak strasznie nie mam ochoty
          leżeć. Chciałabym mieć już do końca spakowaną torbę, żeby się nie stresować...

          Ja kupiłam kombinezonik używany, ale 68 i boję się, że Maluszek się w
          nim "utopi". Ale w końcu ile razy się przyda? Z tymi prognozami mrozów do maja,
          to mam nadzieję, że się nie sprawdzismile))

          Macie już wybranych pediatrów? Chyba już czas, żeby robić rozeznanie?

          Powiedźcie mi dziewczyny, jak było u Was z wyborem imienia dla Malucha? U nas
          imię dla dziewczynki mężuś wymyślił już z 10 lat temu (gruuuubo przed ślubem),
          ale co do chłopca nadal nie ma zgodysad

          Pozdrawiam ciepło, na przekór pogodzie,
          Monika
          • jaga2003 Re: kombinezonik 09.01.04, 14:32
            U nas zaczęły się już wyprzedaże, także w sklepach niemowlęcych smile)
            Oglądałam wczoraj w Adlerze - nie wiem, czy są u Was - śliczny kombinezon z
            butkami rozm. 68, przeceniony na 70 zł. Nie kupiłam, bo pożyczam od koleżanki.
            A co do rozmiaru - pomyślałam, że ze szpitala jakoś się przewiezie w za dużym i
            kupowanie 56 lub 62 nie ma sensu, bo starczy na miesiąc. A na spacery będziemy
            wychodzić koło marca, więc 68 powinno starczyć nawet do maja (to rozmiar na 3
            miesiące). I tak pewnie obwiniemy dzieciaczki w milion kocyków, a one będą
            spać, a nie biegać po śniegu smile)) więc za duży kombinezon nie jest przeszkodą.
            A nawet lepiej, żeby rączki i nóżki nie wystawały z rękawów.
            Co do imienia, to my wybraliśmy już przed ciążą. Obojgu nam te imiona się
            bardzo podobają (i jak na razie tylko nam wink)) Dla przypomnienia - Franek lub
            Zosia.
            jaga



            • malwes Troszkę o namiętności ;-))) 09.01.04, 15:21
              Ja też nie wiem co zrobić z kombinezonikiem. Mam takie cosik w komplecie z
              fotelikiem samochodowym ale jakoś super ciepłe mi się nie wydaje. Koleżanka
              chce sprzedaz swój za 80 zł. Jest ładny ale to 56/52 więc też mi się wydaje, że
              mogę go nie ubrać ani razu poza drogą ze szpitala bo werandować go mogę w
              wózku, rożku, śpiworku z fotelika, pozapinanego we wszystkie budki, itp.....
              Może pożyczę na ten jeden raz...

              Byłam wczoraj u pani gin. Stwierdziła, że mój termin z OM jest nierealny, ciąża
              jest młodsza, więc zwolnienie mi przysługuje aż do połowy lutego. Więc się
              uspokoiłam, że nie stracę nic z macierzyńskiego. W 39 tyg wg USG musze się
              położyć z powrotem do szpitala i tam czekać na poród... szkoda. Wolałabym żeby
              to się zaczęło w domu... Chociaż powiedziała, że po 37 tyg mogę rodzić bez
              obaw, więc może sobie cosik "wyindukuję" w domciu wczesniej.
              A propos "tych spraw". Co o tym Wasi lekarze? Czytałam dużo publikacji o tym,
              że to może przyspieszyć poród ale tylko taki, do którego matka i dziecko są
              gotowi i za nic to nie wywoła wcześniejszego porodu jeśli nie czas. I tak
              naprawdę istotne są prostaglandyny bo sam orgazm nic nie da.... Ktoś gdzieś
              kiedyś napisał, że na takie dawki, to szyjka zaczyna być wrażliwa dopiero w 38
              tyg i później. Pytam, bo moja pani dr nawet mi polecała takie rozwiązanie, ale
              ja i mąż jednak się trochę boimy, po tych wszytkich przejściach...i najchętniej
              ograniczyłabym się do samych "przytulanek" ale jeśli to nie wystarczy... a
              strasznie chciałabym uniknąć szpitalnych ingerencji. Znacie może teorie na ten
              temat swoich lekarzy? (Pomijam te wszystkie przeciwskazania do pełnego
              współżycia związane z rozwieraniem szyjki, łożyskiem przodującym, infekcjami,
              itp bo o nich wiem - chodzi mi o sam wpływ na poród - pomaga czy nie i czy
              konieczne jest pełne wspołżycie?)
              Pozdrowionka
              • kasik8 Re: Troszkę o namiętności ;-))) 09.01.04, 15:46
                Malwes
                Prostaglandyna jest w spermie, wiec chyba potrzeba pelnego wspolzycia wink jesli
                juz ma cos sie zaczac..chco same skorcze spowodowane orgazmem tez si
                przydadza..rowniez stymulacja brodawek..bo te a to odpowiedzialne sa za
                wytwarzanie oksytocyny. A popos macie juz mleko w piersiach? u mnie to
                utrapienia w pierwszej i drugiej ciazy juz od polowy ciazy...a teraz to leci
                samo..najgozej ulozyc sie do snu bo jak spac nie naciskajac na ktoras z piersi?
                Co do mojego pierwszego porodu to bylam tydzien po terminie i lekarz
                powiedzial ze jak nie urodze przez weekend (a to byl piatek)to w poniedzialek
                ide na patologie..no i bylam na jakiejs imprezie rodzinnej i zaczelo
                sie..wszyscy zaczeli straszyc, ze tylko nie patologia itp.. i chyba sie
                przestraszylam bo pojechalam w sobote rodzic hehe...urodzilam dopiero w
                niedziele. Ale nie ukrywam, ze spolkowalam w tenze piatek, wiec nie wiem przez
                co sie to rozpoczelo. Pojechalam z plamieniem i tak juz zostalam. Dlatego nie
                mam pojecia na co mam teraz czekac..jak to sie zacznie. Pewnie wpadne w panike
                i bede koczowac pod szpitalem jesli mnie nie przyjma. Maz jest juz tak
                spanikowany tymi przedwczesnymi skorczami, ze chyba nie da sie namowic na
                prostaglandyne hehe..najwyzej go zgwalcesmile)
                A co do kombinezonow..to musze sie pochwalic ze co jak co..moze nie mam
                wiekszosci rzeczy...ale kombinezonik i czapeczke mamsmile
                Wogle jestem praktyczna..lub skapa hehe w tej ciazy. Od poczatku zbieram
                wszystko z przecen.Nie za duzo ciuszkow ..bo to i tak nie ma sensu..dzieci tak
                szybko rosna na poczatku. A kombinezonik kupilam w Carfurze ostatnio..za 34
                zl! wygralam co? przeceniony z 80 zl...ze stopkami irekawickami.
                Czapeczke ..eskimoske kupilam w chicco..ogladalam ja juz wczesniej..wiecie ile
                kosztowala? 100zl...stukalam sie w glowe jak to widzialam.. i chcialam pokazac
                kiedys mezusiowi jak rzeruja na ludziach.. i poszlam pokazac mu te czapke i
                jej cene..okazalo sie ze jest przecena 50%..wiec kosztowala 50 zl..kupilam..smile)
                Wiec mam kombinezonik tanszy niz czape hehe. A widzialam fajne
                spiworki..malutkie i taki chcemy kupic do fotelika samochodowego. Sa duze
                spiwory do gondoli i identyczne mniejsze do fotelikow...cieplutkie. Kosztuje
                ok 60zl.
                Kasik
            • aniutekm Re: imie dla maluszka 09.01.04, 15:41
              Oj mnie też dopadło "nicniechcenie".. Plan pakowania torby skończył się na tym,
              że mąz ją wyciągnął rano z pawlacza i leży.. Tak myślę, że może choć jedną
              rzecz do niej wrzuce winkwink W dodatku źle spałam, bo co godzinę budziłam sie i do
              łazienki.. Chyba dzidzio mi gniecie pęcherz, bo ciągle czuje taki ucisk i
              biegam co chwila siusiu...

              Monisiu - nie myśl za dużo o brzuszku, a za to dużo leż i odpoczywaj. Ja
              zauważyłam, że sama się troszkę nakręcam - twardnieje mi brzuszek, zaczynam go
              w kółko dotykać i denerwować sie, co wpływa jeszcze gorzej. Więc ręce precz od
              brzuszka i ćwiczymy pozytywne myśleniesmilesmile
              A że nie chce Ci się leżeć?? - oj doskonale Cię rozumiem...

              Kombinezoniku nie mam od kogo pożyczyć sad A nad zakupem sie zastanawiam - może
              poczekam aż urodzę.. Mam rożek, gruby wełniany komplecik - więc na podróz ze
              szpitala nie musimy mieć kombinezoniku. Ehh, muszę to jeszcze przemyśleć..

              U nas z imieniem dla dziewczynki nie było problemów, ja już od dawna chciałam
              mieć córeczkę Magdę, a mąż zaaprobował. Ale jak sie okazało, że będzie chłopiec
              to ropoczły sie dyskusje - ja kompletnie nie wiedziałam jakie imię wybrać - nie
              mialam jakiegoś "upatrzonego". Staneło na tym, że będzie Kubuś albo Mateuszek -
              mam nadzieje, że zdecydujemy sie zanim mały przyjdzie na światsmilesmile

              Pozdrawiamy cieplutko. Ania i Maluszek
              • kasik8 Re: imie dla maluszka 09.01.04, 15:52
                A co do imienia..
                To wspolnie (co jest naprawde sukcesem w naszym zwiazku- kiedy to samo nam sie
                podoba hehe)ustalilismy imie dla dziewczynki. Bedzie MAJA! i nagle co trzecia
                slysze ze Maja ja sie jednak nie wycofamsmile. Zrobiona w maju..podczas nocy
                poslubnej w maju to bedzie Maja. No chyba ze ktos tam na gorze chce spelnic
                moje zyczenie i da mi chlopa...i tu jest problem. Tysiace ksiazeczek z
                imionami, stron internetowych.. i stanelo na tym ze albo FILIP albo
                DOMINIK...zobaczymy po porodzie. Spojrzymy i podejmiemy decyzje.
                Mojej rodzince sie chyba nie podobaja te meskie imiona...nawet uslyszalam ze
                moze jak zobaczymy to wezmieny inne..jakies ladniejsze. I wtedy sie
                wkurzylam..tym bardziej upieram sie przy tych. Do czego doszlo by mi jeszcze
                kaprysili. A szwagierce powiedzialam ze jak bedzie miala trzecie swoje to
                sobie wybierze imie ..a mojemu my damy.
                blele
                Kasik
                • aniutekm do Kasi 09.01.04, 15:59
                  Hehe, a którego maja brałaś ślub?? Bo ja 24 smilesmile
                  Ania
                  • kasik8 Re: do Ani:) 09.01.04, 17:24
                  • kasik8 Re: do Ani 09.01.04, 17:25
                    Nie zartuj..no ja tezsmile) 24 maja...w Zakopanemsmile
                    Kasik
                  • kasik8 Re: do Ani cd 09.01.04, 17:37
                    Az mnie zamurowalo...pewnie dlatego mi sie pusty post wyslal.
                    To troche mamy wspolnych przezyc..maj-ten sam.. no i ta szyjka i zagrozenie
                    przedwczesne. Niezle! hihi Kasik
                • malwes Re: imie dla maluszka 09.01.04, 16:15
                  Co do imienia.... Dla chłopca wymyśliliśmy Szymon. Obojgu nam się podobało i
                  jakoś tak zostało. Mnie się podoba również Andrzej i Jakub ale w obu rodzinach
                  aż się roi od posiadaczy tych imion.
                  Dziewczynka to to raczej nie jest... ale gdyby, to wg mnie mogłaby być Joasia.
                  No ale się nie zanosi.... Zobaczymy. Znam wiele osób, które wybrały imię, a
                  potem popatrzyły na dzieciątko... nie pasowało... i zmieniły...
                  Dajecie maluszkom drugie imiona? Ja bym chciała, żeby dzidziuś miał po mężu ale
                  mąż twierdzi, że z drugim imieniem to tylko kłopot.

                  Do Joasi: Joasiu, myślę, że Inflancka to dobry wybór. Też "rodowicie" nie
                  pochodzę z W-wy więc mogę się opierać głównie na zasłyszanych opiniach plus
                  doświadczenie osobiste. Ja już muszę pozostać przy tej Karowej. Musze i chcę,
                  bo co szpital to sto różnych opinii. Wszystko zależy na kogo sie trafi, a ja
                  już to miejsce "oswoiłam". Wiem, że w razie czegoś odsyłają z Karowej na Solec
                  a tam też jest fajnie. I tak będę czekać na poród w szpitalu, więc problem
                  odsyłki jakoś mnie pewnie ominie. O ile się nie zacznie wcześniej.
    • natder Re: LUTY 2004 09.01.04, 16:51
      A wiecie, że mnie nagle chęć na zrobienie czegoś ogarnęła... no to ukręciłam
      ciasto ale nie wiem czy zakalca nie będzie... ale to z łakomstwa, bo do sklepu
      po ciastka nie chce mi się lecieć smile))
      Odnośnie porodu, to przed pierwszym leżałam na patologii i miłe to nie było...
      najpierw mnie straszyli porodem przedwczesnym... a potem minął termin i nic...
      dlatego teraz myślę że skoro mnie wcześniejszym rozwiązaniem nie straszą to
      trza się wcześniej przyszykować bo a nóż się wcześniej rozwiążę... A jak nic
      się dziać nie będzie to wszystko zrobię żeby się w domciu jednak zaczęło...
      czyli prostalgandyny wink)), masaż brodawek, schody, tabletki z liści malin może
      zakupię ewentualnie olej rycynowy...gorzej jak sobie te dobra zaaplikuję i do
      szpitala nie zdążę hehe..., a mam 50 kilometrów do przejechania.
      Co do śpiworka to na razie nie kupuję, mam zamiar ubrać maleństwo w wełniane
      spodenki, sweterek i czapkę, opakować je w staromodną poduchę puchową
      wykorzystywą już wielokrotnie przez starsze kuzynostwo, ewentualnie jeszcze
      można jakimś kocykiem przykryć i w gondolę...
      • aniutekm Re: LUTY 2004 09.01.04, 18:25
        I jak Ania wyszło ciasto?? Trochę mi smaku narobilaś, ale ja mam strasznego
        lenia, więc raczej nic nie zdziałam...

        I jeszcze do Kasi - ale będzie numer jak urodzimy tego samego dnia winkwinkwink

        Miłego wieczorku.
        Ania
    • ida92 Re: kombinezonik i imię 09.01.04, 18:31
      Co do kombinezoniku to moze faktycznie poszukam w Tesco i tym podobnych i kupię
      coś polarkowatego, a na to kocyk. A i uświadomiłam sobie,że muszę kupić jakąś
      czapeczkę, a widziałam jedną co mi się nie podobała, ale była. Bo potem pytałam
      w innych sklepach i mówili, że już nie będzie bo to koniec sezonu. Co do
      przecen myślę sobie tak, że pani będzie wolała schować do magazynu i sprzedać
      jesienią niz przecenić sądząc po jej reakcjach, a moze poczeka do maj licząc
      na "zimnych majowych ogrodników" wink).
      Co do imienia to każde, które wybierałam okazywało się "na czasie", kiedyś
      bardzo podobało mi się imię Gabrysia (pod wpływem Musierowicz - Gaba Borejko),
      ale nagle zaroiło się od Gabryś, dla chłopca Kuba po pradziadku, ale Kubusiów
      Ci teraz całe mnóstwo, a i teraz sie okazuje, że Antek po innym pradziadku też
      nie będzie odosobniony echhh. Gdyby jednak okazał się dziewczynką to zostanie
      Adelą albo Olgą i przynajmniej nie będzie kolejna dziewczynką o tym imieniu w
      klasie wink. Antoś dostanie też drugie imię - Szymon bo to imię znaczące (Bóg
      wysłuchał), a czekaliśmy na niego tyle lat i nic nie wskazywało na to, że
      zechce się mimo wszystko urodzić.
      • natder Re: kombinezonik i imię 09.01.04, 18:42
        Na forum "imiona" jest lista najczęściej nadawanych w Polsce imion... nr 1
        Natalia ehhhhh... nie znałam żadnej Natalii (oprócz Kukulskiej z tv smile))) i
        pięć lat temu myślałam że będę mamą dziewczynki o wyjątkowym imieniu... Dość
        szybko otoczenie wyprowadziło mnie z błędu...spacerując z córką ciągle
        słyszałam: Natalkaaaa, Natalkaaaaaa... ale nie popełnia się tego samego błegu
        drugi raz... Malwinki na szczęście na tej liście nie ma...
        Ania mama Natalki i Malwinki, która właśnie ma koszmarną czkawkę smile))
        P.S. A ciasto wyszło... mąż jak szybko nie wróci z pracy to się chyba już nie
        załapie wink))
        • ida92 Re: i jeszcze kosmetyk 09.01.04, 18:57
          Ciasto zjadłabym, ale zdecydowanie nie mam ochoty na pracę nawet pod presją
          apetytu. Mąż (jak to się dziś wyraził) "jeszcze nie gotowy psychicznie na
          pojawienie się dziecka" (ale na szczęście nie tak w ogóle, ale powiedzmy w tym
          tygodniu wink), poszedł po chleb, ale tak dawno, że chyba go piecze uncertain//, a ja
          tu z głodu umieram.
          A co do kosmetyku to zamiast mydła "biały jeleń" kupiłam w mydlarnii mydło też
          szare na naturalnych olejach, ale nie oliwkowe bo śmierdziało jak pasta BHP,
          ale podobno lepsze od "szarego-białego jelenia". Nie wiem- nie mam doświadczeń
          ale sz-b. jelenia nie mogłam dostać.
          A i wiecie co nie moge się doczekać tego zapachu małego dziecka w domu i nie
          mam tu na myśli zawartości pampków wink))). A propos kupujecie pieluchy tetrowe?
          A jeśli tak to ile?
          • morsk2 pieluchy... 09.01.04, 21:16
            Ania! Narobiłaś mi smaku tym ciachem! Może sprzedaż przepis?

            Ostatnio jak wyprałam rzeczy dla Maluszka, mogłabym przysiąc, że poczułam ten
            charakterystyczny zapaszek niemowlaczka. Może dlatego, że niektóre ciuszki były
            używane? Ale przecież nie były przesiusianesmile))
            Dostałam od teściowej 3 bety. Co ja mam z tym zrobić???? Zgodziłam się, że
            wezmę bet, bo chciałam jej zrobić przyjemność i użyć go raz - do chrztu, bo
            podobno miał być jakiś historyczny, który używały prawie wszystkie dzieciaki z
            rodziny. A tu nagle się okazuje, że są trzy!!! Też macie nadgorliwe przyszłe-
            babcie?

            Jeśli chodzi o pieluchy - tetrowych kupiłam sztuk sześć. Chyba do podcierania
            buzi wystarczy? Na początek kupiłam Pampersy Newborn. Potem podobno opłaca się
            kupować Moltexy, bo cena Pampersów rośnie proporcjonalnie do rozmiaru. Macie
            jakieś info na ten temat?

            A co do imienia - jeśli będzie dziewczyna ma być Wiktoria Marta, a jeśli
            chłopak - mąż chce Gerard (po swoim ukochanym dziadku), a mi się podoba Kornel
            (właściwie nie wiem dlaczego). Ze wstępnego porozumienia wyszedł Konrad (Gosi
            się spodoba, co?). Co Wy na to?

            Pozdrawiam,
            (Mam nadzieję, że tym razem system mnie nie wylogujesad((

    • dorjot Re: LUTY 2004 09.01.04, 21:30
      Czesc
      Dolaczam do Was dopiero teraz. Siedze juz sobie w domciu nie chodze do pracy i
      mam wiecej czasu. Ja mam termin na 20.02.2004. Bedzie to chlopiec, drugi
      synek. Starszy ma 10 lat i bardzo sie cieszy, ze bedzie mial braciszka. Ja
      przy wyborze imienia bralam tez pod uwage zdanie starszego syna no i
      oczywiscie meza. I tak po wielu debatach ustalilismy ze bedzie to Filip.
      Chyba, ze Filip zrobi psikusa i okaze sie dziewczynka.
      Czy macie wybrany szpital w jakim przyjda na swiat wasze pociechy?
      Dorota
      • tjoanna Re: LUTY 2004 09.01.04, 22:03
        Witaj Dorotasmile
        Dziewczyny, tyle tu dziś tematów, że nie wiem za co się zabrać!
        Pieluchy - kupuję trzydzieści tetrowych, choć raczej jednorazowe będę używać
        (nie jestem jeszcze pewna)
        No i zapomniałam o czym jeszcze była mowa oprócz ciasta... Ale czego się tu
        spodziewać po kobiecie, która miesza wodę mineralną z mlekiem (przez pomyłkę,
        mąż o mało się nie przewrócił ze śmiechu).
        Gosiu, a jak długo mieszkasz w Warszawie? Ja w okolicach jakieś 4 lata,
        wcześniej chyba najbardziej byłam poznanianką (choć w różnych miejscach
        mieszkałam). Zostajesz tu już? Ja raczej tak... Super imię dla córki
        wymyśliłaśwink
        Pozdrawiam,
        bardzo roztrzepana Joanna
        • kasik8 Re: LUTY 2004 09.01.04, 22:26
          Aniu..to jak urodzimy tak samo to i ta sama plec powinna byc. No ja juz sie z
          Jadzka umowilam bo terminy te same mamy porodu z OM wyznaczone.
          Ida ja bardzo chcialam zawsze Szymona...niestety maz tez dziecko robil i ma
          prawo glosu hehewink a poprieram zwiazek partnerski. A on mial Szymona jakiegos
          ktorego nie lubial na podworku wiec sie nie zgodzilcrying..musialam wiec szukac
          czegos innego. Jeszcze mu tlumaczylam o tym znaczeniu slowa, ale nie dal sie
          przekonac pomimo tego ze tez bardzo staralismy sie o dziecko...i trzy krwotoki
          juz mialam..a tu prosze..w noc poslubna zrobione..wiec czy nie wysluchal??
          A co do dziewczynki to mialam jeszcze ochote na Natalke i Laure....ale mezowi
          zdecydowanie sie Maja podobala.. i caly czas mowil Majeczko to, Majeczko
          t5amto, ze juz sie jakos nastawilam.
          Co do pieluch drogie mamusie..to ja juz sie tetrowek nauzywalam. Czasami sie
          ciesze, ze swiat idzie do przodu i pewne stereotypy tez. I tak jak pare lat
          temu nie dalo sie wytlumaczyc ze w pieluchach jednorazowych nie ma nic zlego
          (procz wysokiej ceny - teraz to przynajmniej konlurencja jest i ceny sie
          normalizuja- kiedys byly pampersy i juz)to mamusie i babcie twierdzily ze to
          tylko odparzen sie dziecko moze nabawic a tetra to jest to! i cale zycie... i
          wszystkie matki...itp itd...po czym zasowalam z prankiem kupek, praniem i
          obowiazkowo maglowankiem (domowa maglownica po babci)...jak sobie przypomne to
          raczej nic nie robilam tylko taplalam sie w kupie i maglowalam spiac nad
          maglownica..a dziecko i tak odparzenia do krwi mialo! wtedy zaczely sie
          zastanawiac..taka poprostu skora. Ja jestem alergikiem i moja cora tez...na
          kremy, mleko...kazde! korwie, kozie, sojowe..mialam jakas mieszanke na recepte
          z niebieskim paskiem..kosztowalo to 4 zl na recepte a 20 jakbym miala kupowac
          sama a bylo to 8 lat temu..pucha schodzilia w 5-6 dni!
          Ale nie o tym jak zwykle chcialam. Teraz postanowilam ze beda tylko pampersy i
          juz! trudno..zasluzylam sobie za drugim razem na te wygode..tak jak na
          przewijak..a corke na tapczanie przewijalam..zgieta w pol. Kapalam ja w
          misce..teraz bedzie wanienka..taka sie zrobilam rozpustna. Rozpuszcze dziecko
          od pierwszych chwil hehehe
          Ale tetrowych tez kilka kupuje..zeby podlozyc na ramie jak sie bedzie
          ulewalo..i takie tam sytuacje.
          Kasik
        • kasik8 Re: LUTY 2004 09.01.04, 22:33
          A!
          Znow zapomnialam. Co do ciasta..to kupilam...zreszta codziennie kupuje ( i
          wydalo sie hehe) (nienawidze slodkiego..tak normalnie a tu nic nie moge
          przelknac ..tylko slodkie..)(ale jak meza poznalam to twierdzil ze nie lubi
          slodyczy i pochlonal paczuszke ptaskich mleczek hehe to pewnie dzidzia po nim
          jest).
          Kupilam ciasto "ciasto tesciowej " sie nazywa hehe...zawiera troszke alkoholusmile
          A co do ferii musze sie Wam pochwalic ze namowilam mame - babcie zeby
          pojechala z moja cora na ferie..Nie bardzo chciala..bo przeciez JESTEM CI TU
          KOCHANIE POTRZEBNA JAK URODZISZ!!!...musialam jej wytlumaczyc z zalem hehe ze
          jakos sobie dam rade..a pomoze mi jak sobie odpoczna i przeciez mojej starszej
          corce jeszcze sie ostatnie ferie naleza..poki dziecka nie ma..a tak to co ma
          tu siedziec biedna zaniedbana...hehe i udalo sie. Eh..okrutna jestem..teraz
          tylko nalezy rodzic jak pojada.
          Kasik
          • malwes Re: LUTY 2004 10.01.04, 09:04
            Witamy Dorotkę!
            Pozwoliłam sobie dopisać cię do listy poniżej, domyślnie dałam W-wę ale to
            oczywiście do korekty.

            Moniko, imię Konrad rzeczywiście ładne wink. Samej mi się podoba ale pomysł
            z "seniorem i juniorem" o tym samym imieniu już mniej wink

            Joasiu, jeśli chcesz uzywać pieluszek jednorazowych to chyba 30 tetrówek
            troszkę za dużo. Ok 40 wystarczy jak się używa samych tetrowych. Ja też się
            nastawiam na Pampersy ale ok 20 tetrowych dostałam od siostry. Jeśli chodzi o W-
            wę to też tu jestem od ponad 4 lat: od października 1999. I ja i mąż jesteśmy z
            Łodzi, ale dostaliśmy tu pracę i już tak zostało. Na razie zostajemy, mamy tu
            mieszkanko i jakoś idzie... Choć za starymi kątami też mi się tęskni.

            Kasiu, teściowej na pewno przyda się urlop wink! Fajnie tak chyba
            testować "przemiany technologiczne" na własnej skórze? Choć pewnie się w wielu
            wypadkach okaże, że stare sprawdzone sposoby i urządzenia są najlepsze.
            Zazdroszczę tobie i wszystkim-już-mamom doświadczenia!

            Jeśli chodzi o smoczek, to ja mam sztuk jedna: Był w zestawie startowy Aventu.
            Niech będzie. Spróbuję nie podawać smoczka ale domyślam się, że ssanie piąstki
            może mieć gorsze skutki, więc zobaczę.

            Co do imion: Mnie rozbawiają wymyślne imiona w zestawieniu z poważnym
            nazwiskiem; w którymś "Dziecku" na zdjeciu była Vanessa Łosoś...

            Dororka pytała o szpitale. Jeśli W-wę masz na myśli to ja będę rodzić na
            Karowej, Joasia chyba na Inflanckiej a Ola się nie przyznała wink

            Pozdrawiam,
            Gosia i Szymon (36 lub 38 tydz)


            malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa
            agika - Agika i Maly 04.02.04
            kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2003
            amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
            kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
            zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
            jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków
            ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
            morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia
            aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
            tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa
            dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?)
            mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
            nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa
            natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
            • nitkanitka Re: LUTY 2004 10.01.04, 16:40
              Ola już się przyznaje. smile

              Zamierzamy rodzić na Żelaznej z położną Edytą Dzierżak-Postek smile. Chodziłam do
              jej szkoły rodzenia i wzbudziła we mnie bezgraniczne zaufanie smile.

              Pozdrawiam

              Nitka i Jagódka, która jutro "wchodzi" w 35 tydzień smile
      • natder Re: LUTY 2004-pieluchy i smoczuś 10.01.04, 11:04
        Jeśli macie zamiar używać jednorazówek to nie szalejcie z tetrowymi...chociaż
        ja za piewszym razem miałam 60 sztuk heheheee... i wierzcie, prałam codziennie
        conajmniej połowę tego... bo pampersy miały być jako "dobro luksusowe"... na
        spacer... ale po dwóch tygodniach wysiadłam... zwłaszcza, że jeszcze ubranka
        ręcznie prałam, żeby się nie powyciągały smile))... a pralka sobie stała... do
        dziś nie mogę się nadziwić... ale cóż...młody człowiek był i głupi wink))
        Właśnie mi się przypomniało coś o zwyczaju zostawiania kilku pieluch tetrowych
        w szpitalu, wiecie coś o tym???
        Co do smoczka to chyba nie ma co wariować, warto mieć... moja córka okazała się
        być rozdarciuszkiem... nawet ma zdjęcie ze szpitala z buzią zatkaną
        uspokajaczem... jedyną taką bo w domu nagle się okazało, że ma odruch wymiotny
        kiedy czuje w buzi coś innego niż pierś... w związku z czym był problem nawet z
        przepajaniem w upalne dni... i tak się krótka kariera smoczka zakończyła.
        Pozdrawiam w niezbyt piękny poranek, w miarę się wyspałam, Malwinka grzeczna
        była w nocy, za to od śniadania jakaś część jej ciała gniecie mnie po szyjce...
        P.S. A po placku czekoladowym z orzechami ani śladu, ale dobry był i mimo że na
        proszku do pieczenia zgagi po nim nie miałam smile))
        • morsk2 Re: LUTY 2004-pieluchy i smoczuś 10.01.04, 11:51
          CZekoladowy...i do tego z orzechami...jak możesz tak nas denerwować?????...daj
          przepis, bo nie wytrzymam!!!!!!!!!!!!!

          O smoczek pytałam położną ze szkoły rodzenia i powiedzaiła, że szpital
          jest "przyjazny dziecku" w związku z czym jest zakaz używania "uspokajaczy" na
          oddziale. To chyba na razie nie kupię...
        • kasik8 Re: LUTY 2004-pieluchy i smoczuś 10.01.04, 12:13
          natder
          Ten zwyczaj zostawiania pieluch w szpitalu to chyba..praktyczny jest hehe
          Przypominam sobie, ze ja do szpitala te kilka lat temu szlam zupelnie nie
          przygotowana..pod wzgledem zabrania czegokolwiek dla dziecka. Zreszta nic nie
          mozna bylo wnosic ..bo to bylo niesterylne! Tak wiec przemycaly te dwukrotne
          juz matki pare rzeczy swoich..pare pieluch jednorazowych, smoczki..bo jak
          tylko ktos zauwazyl to krzyczal na te biedne kobiety. Ale dawali nam pieluchy
          tetrowe kilka sztuk na sale 3 osobowa i mialysmy sie martwic same jak je
          wykorzystamy..bo nastepny przydzial byl za 2 dni hehe i sie pralo te
          szpitalne..koszmar!
          To samo zreszta bylo z majtkami i tak jak wam wczesniej pisalam..koszule mialo
          sie szpitalna..wygladala jak kaftan bezpieczenstwa z duza piacha szpitalna z
          przodu, jakas dziura rozdarta gdzieniegdzie i zawiazywana z tylu jak kaftan
          bezpieczenstwa gdzie pol dupy na wierzchu bylo widac i trzeba sie bylo modlic
          by dostac zbyt dluga a nie zbyt krotka. Zakaz byl noszenia majtek ze wzgledu
          na koniecznosc wietrzenia rany po nacieciu..i jak tu chodzic z lignina
          (podpasek tez nie bylo - kiedy to krew sie po nogach leje) i bez majtek
          przejsc np. do toalety znajdujacej sie na korytarzu. Jedyna zaleta ze oddzial
          byl calkowicie zamkniety i odosobniony w szpiatlu i zadne tatusir, babcie
          wejsc nie mogly...dziecka nie widzialy przez ilosc dni lezenia w szpitalu.
          Jedynie mozna bylo wychodzic do nich do tzw. sluzy..metr na metr i
          przeprowadzic na stojaco krotka rozmowe i przekazac jakis sok itp.
          Wiec matki idac do tej toalety zakladaly normalne majtki by wogle moc isc z ta
          wkladka..ale bylo chaslo ODDZIALOWA! albo OBCHOD! i woadomo bylo ze majtki w
          dol i pod materac hehe coz za koszmar kiedy teraz o tym pomyslecsmile)
          Tak wiec jesli zostawia sie pieluchy tetrowe wlasnie w tym celu..gdyz szpital
          ma ich za malo do dyspozycji to ok.
          KAsik
          • natder Re: LUTY 2004-pieluchy i smoczuś 10.01.04, 13:14
            Kasik to jakiś koszmarny horror surprised Brzmi jak historia sprzed 30 laty, żywcem
            wyjęta z okresu kiedy to rodziły nasze mamy wink))


            Ciasto czekoladowe z orzechami - powyżej roku
            kostka masła
            10 łyżek kakao
            4 jajka
            szklanka cukru
            2 łyżeczki esencji waniliowej
            szklanka mąki
            łyżeczka proszku do pieczenia
            szklanka posiekanych orzechów włoskich
            olej i bułka tarta do formy lub pergamin do jej wyłożenia

            1. Nagrzej piekarnik do 180 stopni C i przygotuj formę.
            2. Kakao z masłem rozpuść w rondelku na bardzo małym ogniu, stale mieszając.
            Odstaw żeby masa przestygła.
            3. W misce ubij jajka z cukrem. Dodaj masę czekoladową i esencję waniliową,
            wsyp mąkę, proszek do pieczenia i dokładnie wymieszaj. Na koniec dorzuć orzechy
            i przełóż ciasto do formy.
            4. Piecz około 25-30 minut.
            Nie miałam esencji waniliowej ale miałam za to cukier waniliowy więc dodałam...
            można sobie ten placuszek polać jakąś polewą... albo pacnąć na niego bitą
            śmietanę... albo przekroić i posmarować jakimiś powidłami albo dżemem... eee
            rozmarzyłam się smile))
            • morsk2 Re: LUTY 2004-ciacho!!!! 10.01.04, 14:19
              jeszcze tylko powiedź jak dużą blachę wziąć i idę piec!
              • malwes Re: LUTY 2004-ciacho!!!! 10.01.04, 15:06
                OKRUTNE BABY!!!!!!!!!!!!!!!!!
                A wersja dla cukrzyków jakaś jest ??????? wink))))))))))))))))))))))))0
                Pozdrowionka i ... smacznego!
                Gosia
                • natder Re: LUTY 2004-ciacho!!!! 10.01.04, 15:38
                  Dla cukrzyków... no to może by tak z minimalną ilością cukru???
                  Nic się nie przejmuj jak w środę wejdę lekarzowi na wagę to mi się oberwie za
                  te placuszki, miałam przytyć nie więcej niż 3 kilo przez ostatnie 4 tygodnie...
                  a mnie się zdaje że dobijam raczej do 6-ciu sad((
              • natder Re: LUTY 2004-ciacho!!!! 10.01.04, 15:33
                Ja piekłam na małej blasze, ale wiesz, ze mnie żaden cukiernik więc może Tobie
                lepiej wyjdzie smile)) Powodzenia!!!
                • mopek1 Re: LUTY 2004-ciacho!!!! 10.01.04, 15:47
                  No! Całe wieki mnie tu nie było, bo nam się rozłożył komputer i przez 2 dni
                  byłam odcięta od forum – co naprawdę bardzo mnie złościło! Czy to już
                  uzależnienie? Nie funkcjonuję normalnie jak nie poczytam co u was smile)))))
                  Słuchajcie jedna moja znajoma mama poradziła żeby kupić tylko kilka (5-10)
                  tetrowych a więcej flanelowych pieluszek (oczywiście jak się nastawiacie na
                  jednorazówki!) – podobno flanelowe są fajniejsze? Jeszcze nie kupiłam , bo u
                  nas teraz kompletny amok! Dotarło do mnie, że pomysł z tą łazienką to chyba był
                  wariacki! Jeździmy po salonach, wybieramy płytki, wannę itd. A ja się tak
                  szybko męczę! I wszędzie zaliczam kibelki sad -odkąd jestem w ciąży mam fobię
                  przed publicznymi. Poza tym jazda to się dopiero zacznie jak we wtorek przyjdą
                  fachowcy i zaczną działać – przewidywany czas 3 tyg.!!!!!!!!! W tym czasie nie
                  będę miała łazienki u siebie tylko będę ganiać piętro niżej do teściowej! No i
                  mam nadzieję że Baśka (moja dzidzasmile nie wytnie jakiegoś numeru?! Choć kto ją
                  tam wie – jak będzie miała mój wariacki charakterek .... Pocieszcie mnie, że
                  jakoś to przeżyję i że będę miała potem śliczną łazienkę i że warto... bo
                  zaczynam się łamać
                  Wracając do zaległych dla mnie tematów: kombinezonek kupuję mały – 62 bo my z
                  Klusią dopiero koniec lutego, a potem do wózka będzie kocyk, Jaga dzięki za
                  podpowiedź – w pogoni za wanną zajrzę na pewno do Adlera!
                  Co do teściowej albo mamy tuz po porodzie – to chyba bym nie chciała, wydaje mi
                  się, że ten czas jest taki intymny i rodzinka tak się robi prawdziwa smile Na
                  szczęście moja mama wpadnie tylko na jedno popołudnie (bo jest bardzo
                  zapracowana), a mama Michała choć mieszka piętro niżej to jest bardzo aktywną
                  osobą i jestem przekonana, że wnuczka nie wpłynie na częstotliwość jej wizyt
                  (nie częściej niż 1-2 w tyg. dosłownie na 15 min. – bo musi lecieć!)
                  Ale się upisałam
                  Pozdrowionka dla wszystkich leżących „krótkich szyjek” nie dajcie się – musi
                  być LUTY!
                  Marta
                  ps
                  pieke ciacho!!!!!
                  • aniutekm Re: LUTY 2004-ciacho!!!! 10.01.04, 16:08
                    Jesteście okrutne winkwinkwink Mnie mąz wygania z kuchni po 5 min - ba mam leżeć. A
                    jak w ciągu kilku minut zrobić ciachosadsadsad
                    Flanelowe pieluszki są rzeczywiście fajniejsze - miększe i przyjemniejsze w
                    dotyku. Ja ich zamierzam używać raczej jako prześcieradełko w wózku, czy do
                    przykrycia jak będzie ciepło. No i kosztują więcej niż tetra - ok 5 zł/szt.
                    Witam Dorotkęsmile
                    W ogóle to fajnie, im bliżej lutego tym więcej tamatów i ruch większysmilesmile
                    Pozdrawiamy. Ania i Maluszek
                    • ida92 Re: LUTY 2004-ciacho!!!! 10.01.04, 17:56
                      Flanelowych kupiłam sztuk 5, zamierzam ich używać jako podkładki pod główkę w
                      łóżeczku, do wycierania po kąpieli (zbierania wody raczej) i ew,. pod główkę do
                      wózka. Z tymi tetrowymi to chyba tak jest,że je kupię raczej pod presja
                      rodzinki - bo "jednorazowe są niezdrowe, uczulają i mają same wady", a i tak
                      nastawiamy się na jednorazówki. Tylko jeszcze nie wiem czy pampki czy haggisy.
                      A co ciekawe... W dowodzeniu błedności myślenia celuje mój Tato, który obraża
                      sie przy byle okazji, kiedy okazuje się, że w kwestii dzieci mam "nieco"
                      odmienne zdanie. echhhhh.
                      Byliśmy na zakupach dziś i prawie nic nie kupiliśmy, ale jestem umęczona
                      straszliwie, a mój ukochany zamierzał zakupy zostawić na luty, takie miewa
                      genialne pomysły.
                      Uwielbiam remonty a łazienka jest moim ukochanym wyremontowanym wnętrzem, bo mi
                      się wszystko w niej podoba (w przeciwieństwie do kuchni uncertain//), ale współczuję
                      zakupów łazienkowych. chociaż kto wie? Na remontach znam się lepiej niz na
                      małych dzieciach i produktach dla nich wink)).
                      Pozdrowka. Edyta
                    • zyt Re: LUTY 2004-ciacho!!!! 10.01.04, 17:57
                      Tym ciastem naprawdę kusicie a ja tez muszę odpoczywać i leżeć tym bardziej że
                      mnie boli brzucho i twarde jest okrutnie.
                      Pieluchy tetrowe to mam po starszym dzieciaku,ale ja je cięłam na 4
                      części,obszywałam i bardzo dobrze mi służyły do wycierania buzi, jak się małemu
                      odbiło,albo jak ulewał a robił to często.Nie lecisz wtedy z całą pieluchą do
                      prania no i jest mniej do prasowania zawsze to 1/4 pieluchy a nie cała.

                      Do Malwes-poród wywołuje głównie drażnienie brodawek bo to oksytocyna, i
                      chodzenie jak bocian.Ale to dopiero po terminie,lepiej doczekajmy do końca.

                      Kasik-ja tez brałam ślub w Zakopanem tylko że 28 kwietnia, tam się poznaliśmy
                      zmężem

                      Ja codziennie zjadam chałwę bo nie znajduję nic równie słodkiego a na słodkie
                      mam ogromną ochotę.
                      Mój mąż mówi że mogę juz rodzić za tydzięń,chyba mu już doskwiera mój brzuch i
                      to jak się pcham na niego w nocy.Coraz większe mam wyrzuty sumienia że nie
                      szykuje nic do szpitala ale mi sie poprostu NIE CHCE.
                      Pozdrawiam Zyta
                      PS co do imion to nie wybierajcie zbyt oryginalnych ja ze swoim dość
                      przecierpiałam w zyciu to nic fajnego.
                      • morsk2 Re: LUTY 2004-ciacho!!!! 10.01.04, 18:24
                        Mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm!!!!Mmmmmmmmmmmmniammmmmmmmmmmmmmmmmm!!!!!
                        A ja sobie już wcinam to ciacho!!! Jeszcze ciepłe, ale może nam nie zaszkodzi...
                        Dziewczyny! Jak macie inne sprawdzone przepisy na takie pychotki to jestem
                        bardzo zainteresowana!!!
    • nitkanitka Re: Aktualizacja listy obecności 10.01.04, 18:21
      To ja może zmienię Kasi ten rok, bo miesiąc 20 już ktoś zmienił, ale rok nadal
      poprzedni smile

      malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
      agika - Agika i Maly 04.02.04
      kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
      amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
      kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
      zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
      jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków
      ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
      morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia
      aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
      tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
      dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?)
      mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
      nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
      natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
      • ida92 Re: imiona 10.01.04, 18:27
        Zaznaczam, że nie umiem wklejać linków, więc jakby co to wklepcie sobie
        stronkę. Tam sa imoina znaczenie imoin i daty imienin. Miłej lektury.

        www.skarbczyk.com/index.php?mid=l&l=a&n%5B%5D=86
      • magdalena_76 Re: Aktualizacja listy obecności - jeszcze ja!!!! 11.01.04, 14:32
        malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
        agika - Agika i Maly 04.02.04
        kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
        amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
        kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
        zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
        jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków
        ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
        morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia
        aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
        tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
        dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?)
        mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
        nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
        natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
        magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków

        Już się wpisywałam, ale gdzieś zginęło... sad
    • natder Remonty, remonty!!! 11.01.04, 09:44
      U mnie od wczoraj malowanie pokoju dziecinnego - ale jedynie w teorii...hehe...
      wymyśliłam sobie kolor i męża po farbę wysłałam... bo zapracowany okrutnie i
      razem nie zdążylibyśmy nawet za tydzień tej farby wybrać... a On się koniecznie
      upiera że sam dziewczynkom pokoik pomaluje... hehe... jak wrócił z farbą i
      chlapnął na ścianę to prawie padłam... dosłownie...hehe... i teraz czekam aż z
      kolejną farbą wróci...
      Więc wszystkim w trakcie poważnych remontów... serdeczne współczucia...wink))
      Pozdrawiam Was w niedzielny poranek i życzę spokojnej i miłej niedzieli, bu u
      mnie to chyba będzie się dziś działo smile)) Ania i 34-tygodniowa Malwinka.
      • malwes Pampery! 11.01.04, 16:11
        Dziewczyny.... albo ja jestem jakaś trefna albo w W-wie nie można kupić Pampers
        NewBorn 2-5kg. Nie ma w aptekach, nie ma w marketach, nie ma w Smyku...
        pozostaje tylko internet???? Może będziecie się śmiać z tego pytania ale
        obdzwoniłam połowę sklepów i nic... a nienawidzę zakpupów przez internet i nie
        chcę ganiać męża po całym mieście i każdym sklepie z dziecięcymi akcesoriami w
        poszukiwaniu choć jednej paczki.
        Czy któraś z was już kupiła i jak tak to gdzie (pytam głównie zamieszkujące W-
        wkę....)

        Ania (natder) a ty gdzie chcesz w Łodzi rodzić? Pytam z ciekawości bo ja
        rodowita łodzianka i na dodatek znajomi dwa dni temu urodzili w CZMP. I tak
        przez "wścibstwo" zapytuję.....

        Gosia i 36 tyg Szymon
        • kasik8 Re: Pampery! 11.01.04, 17:53
          Oj! dziewczyny zostawic was na chwile to juz do 800 postow dobilyscie. Ale
          zauwazylam ze te lutowe mamusie to takie "slodkie" sa...hehe.a ja dzis
          dostalam pierwszej zachcianki..lepiej pozno niz wcale hehe..wyslalam meza po
          lada..sprecyzowalam nawet..rozek, waniliowy lub z rodzynkami lub
          adwokat...przyniosl toffi hehe ale tez byl pysznysmile Cist piec nie umiem..bo
          mnie piekarnik nie lubi. Za to uwielbiam gotowac..to zaraza po moim tacie,
          ktory jest technologiem zywienia z wyk. i cale zycie to on gotowal.. a ja z
          nim w kuchni jako mama dziewczynka. Wiec model standardowej rodziny mam
          spaczony hehe
          Bylam wczoraj na "wladcy pierscieni: i stwierdzilam ze szkoda bedzie przestac
          choodzic do kinasad a ja to tak kocham...no bo jak przy dzidzi?
          Jeszcze planuje 23 stycznia na baje o niedzwiedziu z corka isc..ale czy
          dotrzymam. Wczoraj tak mnie pachwiny bolaly, ze naprawde myslalsm ze to juz..
          i zadne leki mi nie pomagaly przepisane przez lekarza (tez macie wrazenie, ze
          jakies nieszczesliwe historie zdarzaja sie wam w weekend? kiedy to nie ma
          lekarzy?) i skrecalam sie strasznie...tak jak przy niezlej miesiaczce. Dzis
          bylo to samo do poludnia wiec postaram sie jutro dotrzec do lekarza. Dziecko
          boi sie kina... i probowalo mi schowac sie gdzies na plecach..maz sie smial bo
          nawet w ciemnosciach brzuch mi skakal.
          Do mnie tez we wtorek wchodzi ekipa remontowa..ma co prawda byc 3 dni, ale
          zawsze to obcy w domu. Stawiamy scianke dzialowa..dzielac duzy pokoj na duzy i
          maly dla dzidzi - zielonogroszkowy...wiec malowanko tez bedzie.Maz -cwaniaczek
          probuje mnie do mamy wyslac, ale ja wiem, ze musze tu czowac..bo innaczej
          zamiast remontow beda gry na komputerze hehe Ale ciesze sie bo bierze urlop i
          mamy zrobic w koncu zakupy dla maluszka i cos bedzie juz wizualnie
          widoczne...nie tylko w mojej glowie..i bede mogla spokojnie isc rodzic.
          Kasik
          • tjoanna Re: LUTY 2004 11.01.04, 20:24
            Gosiu, ja Ci niestety w sprawie pieluszek na razie nie poradzęsad A czy to
            muszą być koniecznie pampersy? Może inną firmę łatwiej będzie złapać?
            Kasik, ja tam myślę, że dziecku za głośno było. Z tego własnie powodu już jakiś
            czas temu stwierdziłam, że na "matrixa" ani "władcę" się nie wybieram - choć
            kino też uwielbiam! Może byście coś spokojniejszego poradziły? Ja ostatnio
            byłam na "Lalkach", bardzo ładny, plastyczny film, ale szczerze mówiąc
            fragmentami trochę mnie nudził. Cały czas byłam widzem, nie "wciągnęłam się" a
            wciągać się bardzo lubię.
            Pachwiny też mnie bolą, i spojenie łonowe (chyba), jak chodzę - okropne to.
            Pozdrawiam wieczornie!
            Joanna
        • dorjot Re: Pampery! 11.01.04, 20:45
          Czesc Gosiu

          Jesli chodzi o Pampersy to napewno rozmiar 3-6kg Pampers NewBaby byly w
          Leclercu na Al.Jezozolimskich. Ja kupilam takie. Chyba tez widzialam jakies
          pieluchy 2-5 kg ale innej firmy, nie pamitam marki, a możliwe ze to byly tez
          Pampersy.

          Dorota
          • amatylda Re: To i owo... 11.01.04, 21:40
            Cześć, też zakupiłam te pieluszki Pampers New Born ale w Gdyni więc na temat
            gdzie w Wawie nic nie wiem.
            Na "Powrocie Króla" z trudem wytrzymałam, bo było baaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo
            głośno, nawet za głośno dla "normalnych" ludzi wink Mały odwdzięczył mi się w
            nocy w dniu następnym wink Ale dałam radę.
            Wiecie - w piątek się zmusiłam do tego prania i tak piorę do dziś, bo każde
            pranie jeszcze 2 razy płuczę, mieszam temperatury, kolory i tak wyszło chyba z
            8 pralek choć wcale tego dużo nie ma crying a najgorsze jest to, że ja normalnie
            nie cierpię prasować (i po prostu tego nie robię wink- kupuję ciuchy które tego
            nie wymagają a mąż sam sobie musi jak chce wink a tu taka kupa ciuszków itp.
            Myślałam, że zwariuję. Młody nawet nie wie jak mi się naraża. Na razie mam za
            sobą może 1/4 sad.
            Torba oczywiście nie spakowana ;-(
            A pachwiny i całe krocze boli strasznie jak za długo chodzę.
            Ciekjawe ile jeszzce zostało czasu wink
            Pozdrawiam
            Ania i Oskar (37 tydz)
            ps. fajna ta stronka z imionami - ciekawe czy się sprawdzi choć moje imię i
            męża myślę że w dużej cześci to prawda wink
            • aniutekm Re: Pampery 12.01.04, 09:49
              Gosia, niestety nie wiem jak w Wawie, ale w Lublinie pieluszki Pampers NewBorn
              są w Realu...
              Strasznie bolą mnie plecy. A w nocy miałam koszmary -śniło mi się że z moim
              synkiem były jakieś komplikacje... W ogóle jakieś straszne obrazy widziałam we
              śnie... Brrr
              Zaczełam pakować torbę. Myślę, że dziś skończe. W zasadzie mam wszystko, tylko
              mąż ma mi jeszcze przywieźć zamówione u znajomej farmaceutki kosmetyki i inne
              akcesoriasmile
              W związku z tym mam pytanie do doświadczonych mam - co jest lepsze - Bepanthen
              maść, czy krem????
              Pozdrawiam cieplutko w ten ponury ranek.
              Ania
              • ida92 Re: Pampery 12.01.04, 10:51
                Chyba popadłam w stan permamentnego nicniechcenia, halny wieje, dziecię śpi a
                szalało dwa dni, więc znak był, że nieuchronnie zbliża się zmiana pogody.
                Powinnam coś wyprać, ale się mi nie chce.
                Pachwiny podbrzusze i spojenie bolą jak diabli po dłuższym chodzeniu, chodzę
                jak pingwin i w ogóle jestem strasznie atrakcyjna uncertain/, mąż na swoje szczęście
                milczy. Wczoraj mieliśmy gości, gośc- kobieta powiedziłą, że bardzo ładnie
                wygladam hahahahahahah i że mogło by mi tak na twarzy zostać (pulchnośc znaczy
                się i pewnie drugi podbródek) nie chciało mi się walczyć o swoje.
                Mam kryzys? Czy już depresję przedporodową? big_grinDDD
                Pozdrawiam ciepło i mam nadzieję, że wstałyście jak skowronki i to prawą nogą.
                Edyta
              • kasik8 Re: Pampery 12.01.04, 11:01
                Witam drogie mamy w dniu dzisiejszymsmile..Jakze pieknym, zimowym..nie wiem jak u
                Was ale u nas temperatura w Gdansku na plusie i jest w koncu...spacerowa..maz
                krzyczy ze mi sie ruszac nie wolno..ale co ja mam tak jeszcze miesac
                przelezec? chyba maly psacerek, powolutko to mnie sie i dzidzi
                nalezy..tiptopkami az gdzies dojde hehe
                A co do boli to cholery mozna dostac..cala sobote i niedziele zwojalam sie z
                bolami podbrzusza...a dzis znow ok..jak gdyby reka odjal i badz tu babo madra!
                Tak to mozna sie nerwicy nabawic. I zeby czlowiek wiedzial kiedy???a tu moze
                byc tydzien, miesiac...moze nawet przejde termin?
                Za pampersami szczsrze Wam powiem to ja sie jeszcze nie ogladalam..to znaczy
                tak dokladniej. Wiem ze sa takie malutkie od 2 kg i takie chcialam kupic i
                myslalam ze nie ma z nimi problemow..ale jak tak piszecie to sie zaczynam
                zastanawiac. Ja mam zamiar wszystko kupic w hurtowni dzieciecej..zawsze przy
                wiekszej ilosci to taniej. A nie mamy jeszcze nic praktycznie..zadnych
                kosmetykow, wanienki, pampersow, wkladek laktacyjnych itp zadnego lozeczka -
                nawet wypatrzonego, zadnej poscieli..zupelny rozgardiasz!...dlatego sie ciesze
                na ten tydzien bo idziemy na wielkie zakupy hehe
                I chcialabym was zapytac czy wiecie cos o nakladkach w formie jakiejs
                deski..zamiast kupna przewijaka? widzialam cos takiego na kojec..fajna
                deseczka z gabeczka, ktora sie naklada na czas przewijania a potem mozna ja
                schowac. To by mnie urzadzalo! ze wzgledu na oszczednosc miejsca. Nigdzie
                jednak czegos takiego nie widzialam...i nawet nie wiem czy cos takiego jest. w
                formie nakladkowej.
                Kasik
                • ida92 Re: Przewijak 12.01.04, 11:36
                  Widziałam u Kupsia taką półkę www.klups-gostyn.pl/r.html ale na nią to
                  trzeba jeszcze cerakę dokupić. Moi znajomi kładli bezpośrednio przewijak na
                  łóżeczku i też było (chyba dobrze) my chcemy kupić komodę a na to znajomy
                  stolarz zrobi taką półkę (typ stolnica wink ) i na to ceratka.
                  • tjoanna paskudny dzień 12.01.04, 12:05
                    eh, jak brzydko zaczął mi się dzień.
                    do tego nie działa shift na klawiaturze i nawet wymownego wykrzyknika postawić
                    nie mogę.
                    po pierwsze u nas jest ohydna pogoda; ze śniegu zrobiła się plucha i pada
                    deszcz... no comment.
                    po drugie wybrałam się dziś na badania krwi [na czczo oczywiście]. i
                    dowiedziałam sie, że za do tej pory bezpłatne badania muszę zapłacić 120 zł.
                    bo zlikwidowali program dla cieżarnych, a ja chodzę prywatnie. ale ale...
                    dziewczyny, ktore chodzą państwowo bezpłatnie mają tylko morfologię i mocz
                    [czyli oszczędzają 25 zł]. wszystkie toksoplazmozy, grupy krwi itp same muszą
                    opłacać. wyobrażacie sobie/ a jeśli ktoś po prostu nie może//
                    poza tym miałam kupić fajną komódkę od dziewczyny z forum i dziś odebrałam
                    znajomość, ze jakaś znajoma się zdecydowała. no cóż... byle do wieczora...
                    joanna w kiepskim nastroju
                  • kasik8 Re: Przewijak 12.01.04, 12:06
                    O dzieki Ida!
                    O taka polke mi wlasnie chodzilo. Jak ja jej moglam wczesniej nie
                    widziec..ogladalam tyle lozeczek Klupsia? ceratke to tu kupie ..taka gapkowa
                    kosztuje z 65 zl...ale takiej dechy nie moglam nigdzie znalesc. Ja tez
                    chcialam cala komode...ale miejsca bedzie malo, wiec pomyslalam o takim
                    rozwiazaniu. Ciekawe czy w sklepach czy hurtowniach taka deche tez dostane czy
                    musze to zamowic. Czy taki Klups ma wysylke internetowa? I ile trzeba czekac?
                    No i czy to drogie?
                    Kasik
                    • jaga2003 Re: Przewijak - jeszcze jedna opcja 12.01.04, 12:27
                      CZeść Kochane,
                      zgłaszam się po weekendzie - ostatni tydzień w pracy, hurra smile))

                      Co do przewijaka - widziałam w sklepach - za jakieś 65-70 zł - usztywnione z
                      ceratką właśnie do kładzenia "okrakiem" na łóżku. Nie trzeba dodatkowej dechy,
                      bo one są już same z siebie sztywne. Mają takie doklejane nóżki blokujące, żeby
                      się nie zsuwały z łóżeczka. Osobiście nie kupuję, bo będę mieć przewijak w
                      łazience, a "lżejsze" sprawy przewinę w łóżeczku.

                      Jeszcze chciałam coś dorzucić o tetrze - moja koleżanka używała tych pieluch
                      głównie jako podkładka przy przewijaniu (mała od początku zapampersiona), co
                      chroniło ręczniki przed ew. zabrudzeniem. I mówi, że ponieważ trzeba je prać w
                      wyższej temperaturze, to lepiej mieć tyle, żeby starczyło na wypełnienie pralki
                      (i pożyczy mi te 40 pieluch, bo jednak bym nie kupowałasmile Wykluczam używanie
                      tetry - odchowałam w takich pieluchach brata i pamiętam ten koszmar dokładnie:
                      łazienka zawalona moczącymi się lub schnącymi pieluchami, ciągłe prasowanie i
                      ciągle zasikane łóżeczko i śpiszki do przebierania przy każdym przewijaniu.
                      NEVER EVER AGAIN!!!
                      Pozdrawiam i nie mam złudzeń, że się jeszcze wyśpię w tej ciąży albo coś mnie
                      przestanie boleć sad(
                      jaga




                    • ida92 Re: Przewijak 12.01.04, 12:38
                      Wysyłki chyba nie mają, w internecie szukałam tej półki ale nigdzie jej nie
                      widzę,a sądząc po cenie tego przewijakai stelaża na kółkach to w tanimmarkecie
                      kosztuje 129 zł, półka powinna być przynajmniej o połowę tańsza. A pewnie bez
                      problemu zamówisz w sklepach gdzie handlują klupśem.
                      A i jeszcze jedno, ja też upatrzyłąm sobie hurtownię bo miało być tam taniej,
                      ale potem znajoma ze szkoły rodzenia ukierunkowałą mnie na mały sklepik na tzw.
                      zadupiu, gdzie sie okazało,że jest tam to samo tylko, że dużo taniej niż w
                      hurtownii.
                      • malwes Re: Przewijak 12.01.04, 13:19
                        Witajcie!
                        Taki przewijak Klupsia typu nakładka na łóżeczko (na stronce to się nazywa
                        CeratkaII) mąż kupił w sobotę w sklepie za 55zł - w komplecie jest już ceratka,
                        na ekspres, zdejmowana. Uważajcie tylko, bo średnio to się trzyma na łóżeczku -
                        jest napisane, że pasuje do standardu 120x60 ale ładnie leży tylko na środku
                        łóżeczka natomiast po bokach, gdzie boki łóżeczka już się nie rozpychają tak
                        łatwo, to "cypiduszki na przewijaku" spadają i nakładka się dobrze nie trzyma -
                        lepiej to sprawdzić przed zakupem na dowolnym łóżeczku w sklepie albo się
                        nastawić, że się przewierci dodatkowe dziurki pół cm z boku i przełoży te
                        śrubeczki, bo to chyba niewielki problem.

                        Ja też ma chandrę i wszystkiego się boję: denerwuję się jak mąż wychodzi do
                        pracy, jak gdzieś jedzie samochodem, itp. I co dzień śni mi się, że urodziłam i
                        że karmię maleństwo piersią... Może nadchodzi już czas? Lekarz mówim, że takie
                        nastroje plus koszmarki nocne to normalne pod koniec ciąży i 70% kobiet je ma
                        jako reakcję "czegoś tam na coś tam". Krzyż też mnie boli, brzuszek pobolewa
                        ale mniej. Za to rwa kulszowa w jednym pośladku.. Ha!

                        Pogoda fatalna choć może super dla śpiochów. Mnie humor w miarę dopisuje bo
                        udało mi się kupić od koleżanki troszkę ślicznych ciuszków a i przyszła dziś
                        paczka od dalekiej rodzini z... ubrankami po synku. Bardzo ładne i zupełnie jak
                        nowe rzeczy. No i Konrad kupił w sobotę łóżeczko z materacem i pościelą no i
                        tak oglądam.... oglądam... oglądam....

                        I dziękuję wam za porady odnośnie pieluszek. Dowiedziałam się, też ze zupełnie
                        dobre są Pampers Mini 3-6 kg i Huggies Soft&Dry. No i podobno w moim szpitalu
                        dają 10 Huggiesów dziennie plus są chusteczki Pampers także na pierwsze chwile
                        wystarczy. No i na forum edziecko-zakupy jakaś mama napisała, że NewBorny
                        bardzo tanio są w Galerii Mokotów w tej wielkiej aptece obok hali.
                        Pozdrawiam was cieplutko z domciu.....
                        Gosia
                        • kasik8 Re: Przewijak 12.01.04, 13:44
                          Z tym przewijakiem to ja poszukam..nawyzej zamowie..choc ostatnio jak
                          zamawialam cos 8 grudnia to do tej pory do mnie nie doszlo!! choc zupelnie z
                          innej dziedziny.
                          Zapisalam sie wlasnie na wizyte do Gin z medicoveru..platnie u ktorej bylam
                          ostatnio i ktora odbiera porody w tym szpitalu do ktorego ide na jutro - na
                          jutro sie zapisalam hehe
                          Moze mnie troche uspokoi odnosnie tej szyjki. Kazdy lekarz mowi co innego a
                          ten moj to juz takie rzeczy wynajduje ze jestem ciekawa jej opini. Bo ponoc
                          szyjka krotsza a kanal zakrecony! niby zadna nieprawidlowosc ale nie mozna
                          zmierzyc czy sie tez skrocil! jakos mi sie wierzyc nie chcialo ..to jak maja
                          zamiar mierzyc go przy porodzie i jak ma sie przez taki "zakrecony" kanal
                          dziecko rodzic?? wytlumaczyl mi ze wszystko jakos zmienia swoje polozenie w
                          ciazy..ale jakos mi sie nie chce wierzyc zeby kanal sie zakrecil. Ale to
                          zweryfikuje jutro. Nie dosc ze czlowiek czuje sie jak odmieniec i ma kaczy
                          chod a posture slonia to mu jeszcze mowia ze ma kanaly pozakrecane w srodku i
                          jakas krotka szyjkewink)
                          Kasik
                        • natder Re: Przewijak 12.01.04, 14:13
                          Witam Lutówki w to pakskudne popołudnie smile U mnie już po malowaniu, ufff...
                          mężuś nie dość że pomalował to jeszcze posprzątać musiał hehe... kolor miał być
                          cytrynowozielony ale wyszedł groszkowy... ale i tak nie mogę się napatrzeć...
                          bardzo ładny... Nic nie robiłam tylko palcem pokazywałam co trzeba zrobić ale i
                          tak wieczorem myślałam że zaraz urodzę... dobrze że nie tylko mnie te cholerne
                          pachwiny tak bolą wink))
                          Wyobraźcie sobie że moja niezawodna Babcia dziś od rana Malwince pieluchy i
                          koszulki w wielkim kotle w staromodnej pralni gotuje... aż zaczyna do mnie
                          docierać... że to już naprawdę niedługo... że jeszcze tylko kilka tygodni... że
                          to co kilka miesięcy temu wydawało się sennym marzeniem zdarzy się naprawdę...
                          że wkrótce będę zaglądać w granatowe oczka, całować małe stópeczki... - tak się
                          rozmarzyłam, że aż mi mleko z piersi pociekło smile)) A wracając do
                          rzeczywistości to chyba czas jakieś miejsce w komodzie na te pieluchy szykować!
                          Do Gosi-malwes: Gosiu ja właśnie w CZMP planuję rodzić. Co nieco o porodówce
                          wiem, spędziłam 4 dni na oddziale przedporodowym w grudniu, ale jak masz od
                          tych znajomych opinie/komentarze to ja bardzo chętnie poczytam smile
                          Pozdrowionka ciepłe, a nie lenić się tylko torby pakować smile))
                          P.S. A ja może jutro zacznę... big_grin
                          • kasik8 Re: ide na spacer z obowiazku;) 12.01.04, 14:42
                            Jak taka u Was brzydka pogoda to ja najwyrazniej mam szczescie. Jak wyszlam
                            rano po bulki to myslalam ze do domu nie wrice..tak przyjemnie bylosmile
                            Woec zaraz wychodze na spacer z obowiazku po dziecko do szkoly.Wychodze
                            godzine wczesniej zeby sie nie spoznic hehe i mam nadzieje ze zadnego "orla "
                            nie wywine tym razem. Jak tylko urodze przezuce sie na chodziarstwo i
                            Korzeniowskiego wygryzewink
                            Ostatnio uprzedzilam corke, zeby sie nie martwila gdy to nagle nie zjawie sie
                            w szkole...ze moze odbierze ja babcia lub mama jakiejs kolezanki z klasy..bo
                            ja nie znam dnia ani godziny...a lekarz straszy ze moze byc szybciej. To duzy
                            stres dla dziecka..nie bardzo jeszcze wiedzacego w czym rzecz zrozumiec ze
                            mama moze sie nie zjawic. Staram sie wiec przekazac to dosc lagodnie,radosnie
                            i nie spozniac sie by jej nie stresowac za wczasu.
                            Ostatnio jednak jak bylam w kinie na wladcy..a film wiadomo trwa 3 godziny
                            przeszlo..mialam nieodebrane 10 polaczen na komorke hehe od corkia jak do niej
                            zadzwonilam to pierwszy raz poczulam jakbym rozmawiala z walsna matka
                            hehe...gdzie bylas? ja sie martwilam? coprawda uprzedzalam ja ze ide do
                            kina..ale nie myslala biedulka ze film bedzie trwal tyle godzin a baje zawsze
                            trwaja godzine. Eh...do znajomych tez juz nie dzowine bo wszyscy w strachu.
                            Jak sie ozdwyam to pierwsze pytanie czy rodze..nagrywac sie nie ma tez co bo
                            potem dzwonia wszyscy ze straszech lub wyrzutem ze ich strasze.
                            A moja mam jak gdzies jedzie to dzowi pytac jak sie czuje bo ona na dwie
                            godziny do supermaketu idzie i zebym nie rodzila w tym czasie.
                            sad(
                            Mowie Wam wiec dziewczyny..ide na spacer i wroce za kilka godzin jak doczlapie
                            sie to dam znac.
                            A Wy do prania i pakowania torbywink (mnie nikt moeje oddac nie chce) ide wiec z
                            torba urodzinowa rodzic z napisem DLA KASI OD MAMUSIsmile)
                            KAsik
                            • morsk2 ale fajnie! 12.01.04, 21:49
                              Byliśmy dziś na USG. I okazuje się, że będzie Wiktoria!!!
                              Wszyscy szaleją. Babcie aż zaczęły skakać!
                              Dziś kończymy 35 tydz. a Mała ma 2700g i do terminu może przybrać nawet 1 kg!
                              Kiepska wiadomość dla mnie jest taka, że ma wyjątkowo dużą głowę (po mnie,
                              niestety - zawsze miałam problem z kapeluszamiwink)))
                              No to teraz jak wybiorę się na zakupy mogę wpaść w sukienki! Hura! Do tej pory
                              kupowałam ciuszki uniwersalne, tylko 2 razy się złamałam i na wszelki wypadek
                              wzięłam sukienkismile Jestem przekonana, że jutro moja teściowa popędzi do sklepu
                              i kupi coś różowego, a moja matka - kokardki do włosówsmile))
                              Tylko teść powiedział, że spokojnie, przez miesiąc może jajka jeszcze "urosną"
                              i on jednak będzie dziadkiem, a nie tylko "mężem babci"wink)))
                              • aniutekm Re: ale fajnie! 13.01.04, 08:10
                                Gratulacje Moniko smilesmile SUPERsmile A z dziadkami tak już jest, ze wolą chłopaków -
                                tak przynajmniej mówią - bo potem i tak traca głowę dla wnuczeksmilesmile
                                U mnie jest dziś strasznie ponuro, śnieg zrobił się szary i nawet sie cieszę,
                                że nie muszę nigdzie wychodzićsmilesmile
                                Pozdrawiam leniwie i życzę Wam miłego dniasmile
                                Ania
                              • jaga2003 Re: ale fajnie! 13.01.04, 09:12
                                Gratuluję dziewczynki smile
                                Trochę się zmartwiłam wagą swojego dzidziusia - miałam usg w sobotę (34T) i
                                ważyło podobno 1,9 kg, czyli dużo mniej, niż Twoja córcia sad(( Jutro idę na
                                umówione usg z ginem prowadzącym (tamto było niezamierzone), to może wyjdzie
                                inna waga? Wszystko wyglądało ok, więc może tylko pani doktor źle popatrzyła...
                                Trzymajcie się smile
                                jaga
                                • magdalena_76 Re: ale fajnie! 13.01.04, 10:26
                                  Gratuluję córeczki!!!!
                                  Nie wiem, czy Twój mąż też tak entuzjastycznie zareagował - bo mój zawsze
                                  marzył o dziewuszce... i jak mu przeszła pierwsza euforia to dostał syndromu
                                  wicia gniazda... no i łóżeczko już stoi. A on stoi nad nim i się rozmarza smile
                                  A ja najchętnij to bym spała dzien i noc. Tylko tak marzę, żeby proces
                                  przewracania się z boku na bok odbywał się mimochodem!!! a nie tak jak teraz,
                                  cała skomplikowana operacja...
                                  Jeszcze co do nakładki do przewijania na łóżeczko - my mamy łóżeczko Graco
                                  turystyczne i akurat ten model nie miał, ale mam chłopa - "złotą rączkę" i
                                  robi taką właśnie "stolnicę".
                                  Buziaczki
                                  M.
                                  • morsk2 Re: ale fajnie! 13.01.04, 10:50
                                    Magda,
                                    Mój mężuś, od kiedy go znam (a to już prawie 12 lat), zawsze marzył o 2
                                    córeczkachsmile)) Potem to skorygował, że trzeci ma być synek. Ale to już chyba
                                    nie ze mną, wątpię czy dam się namówić na taką gromadkęwink)))
                                    W każdym razie imiona córeczek są ustalone ponad 10 lat temu. I dlatego, mimo,
                                    ze teraz to dość popularne imię, będzie Wiktoria Marta.

                                    Z tym odwaracaniem się z boku na bok też mam problem. Za każdym razem jak chcę
                                    się przewrócić w nocy, budzę się i 1-2-3...

                                    Myślałam też o przewijaku nakładanym na łóżeczko, ale czy to na długo się
                                    przyda? Chyba Maleństwo bardzo szybko zrobi się zbyt ruchliwe, żeby się udało
                                    je dopilnować? Co doświadczone mamuśki powiedzą?

                                    I mogę poprawić listę:

                                    malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                                    agika - Agika i Maly 04.02.04
                                    kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
                                    amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
                                    kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
                                    zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                                    jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków
                                    ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
                                    morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia
                                    aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                                    tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
                                    dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?)
                                    mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
                                    nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
                                    natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
                                    magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków
                                    • malwes Re: ale fajnie! 13.01.04, 11:13
                                      Witajcie!
                                      Monika - gratuluję córeczki! Mój mąż też chciał dziewczynkę ale już się
                                      przyzwyczaił do myśli, że pierwszy będzie "Wiking" - kolejka elektryczna go
                                      przekonała... wink

                                      Aniu (natder) - za wiele od tych moich znajomych nie wysępiłam wiadomości, bo
                                      rozmawiałam tylko z "młodym-tatą" a on jest bardzo zakręcony... Rodzili
                                      szybko - zaczęło się ok 8.00 rano i skończyło ok 11.00 więc jak na pierwsze
                                      dziecko to expresowe tempo. Nie mieli własnej położnej, poprosili lekarza
                                      prowadzącego o uczestnictwo ale kolega mówił, że to nie był najlepszy wybór - w
                                      znaczeniu takim, że jednak położna przydatna jest dużo bardziej. Nie mówili, że
                                      było źle ale, że czuję się tam "fabrykę". To znaczy, że jak nie masz opłaconej
                                      położnej i opieki to na zbytnie zainteresowanie "w standardzie" nie ma co
                                      liczyć. Trzeba też uważać na ubranka. Podobno chodziła tam na położniczym taka
                                      pani, która sprzedaje ubranka dla maluszków i podobno jedna z mam rozpoznała w
                                      ofercie swoje "właśnie zgubione" ciuszki. Ale generalnie dobrzy specjaliści i
                                      sprzęt. Jak było naprawdę to powiem, jak uda mi się porozmawiać z "mamą"
                                      nie "tatą" bo tata to tylko pamięta, że był dość przerażony porodem (chciałabym
                                      taki "przerażający" - 4ro godzinny poród - gdzie się obyło bez znieczulenia).
                                      Aha, i jeszcze podobno nie najlepiej na położniczym z doradztwem laktacyjnym -
                                      ale to też wersja "taty" (z nim głównie rozmawiałam bo to kolega z liceum i
                                      przyjaciel męża z osiedla i studiów). Aniu, gdybyś chciała porozmawiać z tą
                                      moją koleżanką osobiście, to ja oczywiście zapytam ich o kontakt i prześlę ci
                                      telefon na priv. Więcej ci powiedzą bezpośrednio o tym gdzie, kto, co, ile,
                                      itp.. Jak będiesz chciała to po prostu daj znać.

                                      No... dziś pogoda trochę lepsza niż wczoraj... a ja w stresie, bo po południu
                                      przychodzi do mnie położna.... Pani gin nie puściła mnie na szkołę rodzenia, ja
                                      się czuję zielona jak trawka na wiosnę w kwestii opieki nad maluszkiem no i
                                      trochę boję się, czy doradzona przez gina położna będzie sympatyczna "na żywo" -
                                      bo przez telefon brzmi wspaniale. No i takie wizyty sprawiają tyle, że
                                      zaczynam sobie uświadamiać, że to już za chwilkę no i trochę stresik i
                                      niepewność mnie nachodzą.... Z wizyty zdam relację wieczorkiem albo jutro rano.

                                      Pozdrawiam,
                                      Gosia
                                      PS. Chodzicie już na KTG jakoś tak regularnie bo ja mam się pokazywać co
                                      tydzień (36 tydz z USG/ 38 z OM)?
                                      • zyt Re: ale fajnie! 13.01.04, 14:31
                                        Ratunku!!!!
                                        Tylko tyle mogę powiedzieć.Wszystko sie wali a ja mam juz 36 tydzień.Pani
                                        doktor powiedziała że mam się przygotować juz do porodu a ja nie mogę się
                                        ruszać.
                                        Zaczynając od początku to zepsuł nam sie piec gazowyi nie grzał ciepłej
                                        wody.Wczoraj fachowcy zakładali nowy i nie założyli go do końca,trochę grzeje
                                        ale nie całkiem ,poza tym całą noc nie spałam bo się bałam że wybuchnie,huczy i
                                        dudni a oni powiedzieli że dopiero jutro przyjda go dokonczyć.

                                        Poza tym jestem chora,iść na porodówkę z katarem i kaszlem to ja nie chcę.Leżę
                                        i nic nie mogę zrobić bo przecież nie będę taka zasmarkana prasować ciuszków
                                        dla małej.

                                        Co prawda mąż jakby trochę więcej zacz ąl robić w domu,a ja i tak tylko piszę
                                        mu listy z zakupami i wszystkimi sprawami do załatwienia.

                                        Zpołozną juz się umówiłam,będę rodzić w wodzie jak się wyleczę.Pocieszam się że
                                        nie tylko mnie boli krocze jakby mi ktoś wałek eciskał od środka.

                                        Pampersy od 2-5 kg to ja kupiłam e HIPERNOWIE,,a przewijak będę mieć na
                                        komodzie tak było bardzo wygodnie, wszystkie ciuszki pod ręką no i to że długo
                                        się go uzywało.Taki na łożeczko to jak mi mówiły koleżanki to tylko przez 2
                                        mieś,potem juz nie zdawał rezultatu.
                                        Kobietki kóre będą rodzic drugi raz Was chcę zapytać-Czy zabieracie na
                                        porodówkę leki przeciwbólowe bo ja biore pyralginę,podobno po drugim porodzie
                                        boli jak sie kurczy macica, niektórzy określaja to że to gorsze od porodu.A nie
                                        zawsze moz na sie doprosić o leki na odziale.
                                        Czy wasze starsze pociechy tez sie tak kleja do was bo mnie mały nie odstepuje
                                        na krok w nocy wtula sie we mnie i tym bardziej nie moge spac,jakby cos
                                        przeczuwał ze skonczaą się jego dobre czasy,troche mi go żal.Ale jakos to
                                        pzrezyje on jeszcze nie rozumie ż ebędzie miał rodzeństwo a tym bardziej
                                        cieszyć sie z tego.
                                        Pozdrowionka Zyta i Emilia
                                        PS to ile mamy chłopców a ile dziewczynek kto jest górą?
                                        • ida92 Re: ale fajnie! 13.01.04, 16:19
                                          Wyglaa na to ze wojen nie będzie bo dziewczynki górą, chyba......, że
                                          nastąpi "nieoczekiwana zmiana płci". Nie wiem czy was tez drażnią ludzie?? Mam
                                          wstręt do kontaktów z "normalnymi". Przed chwilą zadzwoniła koleżanka zapytać
                                          co u nas słychać i czy przypadkiem to nie już. Chyba wyłaczę telefon jak się
                                          zaczną takie powtarzać. Jak by tego było mało, twierdziła słysząc, ze powoli
                                          robimy sobie zakupy, że absolutnie, ale to pod żadnym pozorem nie wolno kupować
                                          wózka, bo jej teściowa ....... i zna takie przypadki, że ... itd. A co ja mam
                                          zrobić jak wózek sobie stoi nas strychu, zacząć panikować i rozpaczać bo
                                          kupiłam zwykłą rzecz. A poza tym to jej mąz kupił wszystko jak była w szpitalu
                                          i wszystko było ok. no ale są tez tacy co to kupują przed,
                                          a dziecku jest wygodniej w rożku i w tetrze a nie w śpioszkach i pampku. Miałam
                                          ochote walić słuchawką o ścianę bo jej w łeb nie mogłam.
                                          Czy wasze maluszki to też są meteropaci? Mały przed halnym to szalał kopał
                                          wirował a teraz śpi od dwu dni wczoraj jedynym dowodem obecności byłą czkawka,
                                          a dziś rozpycha się i wierci, ale raczej leniwie.
                                          Dobijamy do pełnego 36 tygodnia, a tu spokój i cisza, do lekarza idę dopiero 27
                                          a czas sobie płynie leniwie.
                                          • tjoanna Re: precz przesądy 13.01.04, 17:27
                                            Zyta trzymaj się, będzie dobrze... W końcu ile może trwać przeziębienie?
                                            Strasznie jestem ciekawa Twojego porodu w wodzie.
                                            Moje maleństwo chyba też reaguje na pogodę, ale ostatnio w ogóle jakieś
                                            niesamowicie ruchliwe się zrobiło... aż zasnąć nie mogę wieczorem. Bardzo
                                            śmiesznie wygląda mój brzuch, kiedy tak zmienia kształtsmile
                                            Przesadami też się nie ma co przejmować. Jeśli im wierzyć, moje małżeństwo
                                            powinno być katastrofą: ślub 13, mąż mnie widział w sukni przed, miesiąc
                                            bez 'r'... Tymczasem prosperuje znakomiciesmile
                                            Acha, czy Wam też zdarzają się zawroty głowy? Ja miałam dziś już trzy i w
                                            pewnym momencie aż się zdenerwowałam, że jestem sama, bo jakby się coś stało...
                                            Jejku to już 35 tydzień,
                                            pozdrawiam
                                            Joanna
                                            • malwes Re: precz przesądy 13.01.04, 18:31
                                              No hej...
                                              Zyta - odpoczywaj i nie martw się. Przeziębienie minie i zdążysz o nim
                                              zapomnieć do czasu porodu.

                                              Przesądy i koleżanki... ja już też przechodziłam przez teksty typu: "Dziwię
                                              się, że powiedziałaś tak w pracy o ciąży jak jeszcze możesz to dziecko stracić"
                                              (trudno nie powiedzieć jak się ląduje z dnia na dzień w szpitalu a jest się
                                              jedyną osobą odpowiedzialną za pakiety fin dla udziałowców... może powinnam
                                              powiedzieć, że mnie grypka zmogła? a poza tym miły tekst dla kogoś kto jest
                                              zagrożony poronieniem, nie?); "wyglądam jakoś blado i jestem przezroczysta" (to
                                              tekst w trakcie odwiedzin koleżanki w szpitalu po m-cu leżenia plackiem - no
                                              może faktycznie coś ta jarzeniówka szpitalna mało mnie opaliła?.)

                                              Najśmieszniejsze, że niby kobieta, kobietę powinna zrozumieć a z takimi
                                              tekstami startują zazwyczaj koleżanki.... Natomiast koledzy z pracy dzwonili
                                              non-stop z rewelacjami jak to wiele z ich znajomych urodziło zdrowe dzieci mimo
                                              komplikacji, sprawdzali w internecie ile dzidziuś rośnie wg USG i czy to w
                                              normie (?!), dzwonili z zapytaniami, czy mam już imię, wózek, łóżeczko, skurcze
                                              B-H, wpadali do szpitala, zakładali mój basen na głowę (oczywiście czysty
                                              wkład, ktory przypomina kapelusz...wink))), macali po brzuszku, przynieśli
                                              kwiaty... i jakoś nigdy nie mówili o tym, że coś się może nie udać.

                                              Ale oczywiście w rodzinie nie mogłam poprosić o żadne prezenty dla dzidziusia
                                              na gwiazdkę, bo się nie zapesza, odwołano mnie z roli chrzestnej, bo "baba w
                                              ciąży nie może...". Ja oczywiście trochę jednak żyłam/ żyję tymi obawami ale...
                                              chyba podświadomie coś zupełnie odwrotnego - kusiłam los! Bo ogłosiłam wszem i
                                              wobec, że jestem w ciąży w 4tym tygodniu, jak nikt mi nie dawał wielkich szans
                                              na utrzymanie ciąży, zwiedziłam porodówkę będąc w szpitalu na podtrzymaniu/
                                              sterydach i jeszcze mało co a nie umówiłabym położnej, kupilam wszystko przed
                                              porodem... i może dzięki temu trwała we mnie wiara a to, że MUSI się udać... I
                                              ciągle w to wierzę.


                                              A teraz o położnej... no była, była. Całkiem fajna babka (ta moja gina to ma
                                              poczucie humoru... "to pani w średnim wieku, nie najmłodsza..." - no więc ma
                                              może 36-38 lat, tyle samo co cytowana gina wink)), dowcipna, rzeczowa.
                                              Umówiłyśmy się na 3-4 spotkania. Następne z meżem i kasetą video. Podobała mi
                                              się. Mam nadzieję, że pierwsze wrażenie mnie nie zawiedzie... Choć tak naprawdę
                                              jakaś doza nieufności we mnie tkwi... ale mam już tę podejrzliwość we krwi bo
                                              tak naprawdę nie ufam do końca ani lekarzom, ani położnym. Tylko intuicja mnie
                                              najrzadziej zawodzi. Ale to może dobrze?

                                              Pozdrawiam,
                                              Gosia i 36/38 tyg Szymon (no ciekawe, czy mam 2 tyg czy 4ry... idę w sobotę na
                                              USG więc się coś więcej dowiem - ale się boję.)
                                              • agika Re: precz przesądy 13.01.04, 20:02
                                                hej dziewczyny,
                                                od kilku dni nie czytalam co u Was no i dzisiaj mialam lekture na dluuuugi
                                                czas. Oczywiscie juz zapomnialam wiekszosci tematow. Gratuluje nowych
                                                dziewczynek ! Zyta nie martw sie, przeziebienie chyba nie takie straszne i
                                                minie, wazne zeby sie nie rozwinelo w cos powazniejszego.
                                                Ja tymczasem biore antybiotyki (jakas infekcja w pochwie mi sie przyplatala -
                                                coz ma sie pecha , akurat pod koniec ciazy , gdy jest to najbardziej
                                                niebezpieczne, bo dziecko rodzac sie , moze zlapac tez bakterie), i mam
                                                nadzieje ze Maly poczeka do konca kuracji. Na szczescie nie mam tych
                                                najbardziej zjadliwych bakterii. Podbrzusze tez mnie boli, skurcze robia sie
                                                coraz bardziej nieprzyjemne no i ogolnie czuje sie jak kaczka staruszka (jak
                                                kaczka poruszam sie , a jak staruszka stekam, wzdycham, nbie mowiac juz o
                                                kazdej zmianie pozycji).
                                                Propos przewijaka - kupilismy komode dla Malego i na nim polozymy materacyk
                                                (gabke) do przewijania. No i w koncu ta komoda zmobilizowala mnie do prania -
                                                uff piore, piore, tzn pralka pierze , ale ja bawie sie w segregowanie,
                                                przelaczanie plukan i wieszanie , prasowanie zostawiam soebie na pozniej (hmm,
                                                hmm, zwykle tego nie robie, zreszta nie znosze prasowac). A w ogole jakos mnie
                                                naszedl syndrom 'wicia gniazda' - zaczelam wyszywac (nie robilam tego od szkoly
                                                podstawowej , kiedy to na zpt-ach trzeba bylo zaliczyc szycie, szydelkowanie i
                                                temu podobne i szczerze mowiac nigdy nie myslalam ze z wlasnej nieprzymuszonej
                                                woli bede to robic !! smile)

                                                Pozdrowionka , chyba musze zaglada tu czesciej, bede bardziej na biezaco z
                                                tematami..
                                                Agika i 37 tyg Maly

                                                Ps pierzecie obicie wozka ? Maly z zalozeniu ma spac na poczatek w gondolce i
                                                zasnatawiam sie czy brac calosc, czy wyprane przescieradelko wystarczy
                                                • mysiam Re: precz przesądy 13.01.04, 23:12
                                                  A ja tu z innej bajki......Rok temu też tak jak Wy czekałam na moje
                                                  maleństwo ,które miało się urodzić w lutym.A dziś "maleństwo " ma juz 11 m-
                                                  cy .....
                                                  Trzymam za Was i Wasze brzusia kciuki,
                                                  pozdrawiamy ,Mysiam i Michał
                                                  • magdalena_76 Re: precz przesądy 14.01.04, 09:56
                                                    Hej
                                                    Dziewczyny drogie, dostałam list od naszej Madzi - założycielki... Bardzo Was
                                                    całuje i dziękuje za wszystko, za łzy, listy, bajeczkę... Pisze, że cieszy
                                                    się, że już tak piszemy o wszystkim... Chciała napisać, ale jeszcze jej
                                                    trudno - ale pamięta.
                                                    Wiecie co, ona jest niesamowicie dzielna... pomyślmy o nich jeszcze czasem...
                                                    na pewno bardzo tego potrzebują.


                                                    Nasza mała też będzie na początku spać w gondolce i zamierzam wyprać całe
                                                    zdejmowane obicie - tylko budki niestety się nie da zdjąć i jakoś trzeba to
                                                    będzie przetrzeć. Ktoś gdzieś kiedyś smile pisał, czym to najlepiej wyczyścić,
                                                    ale mam teraz dziurawą głowę i jak sobie nie zapiszę, to potem nie pamiętam...
                                                    I właściwie to do wyprania zostało mi tylko to i kocyk - mała już wszystko ma
                                                    przygotowane. Można zacząć pakować dla niej torbę.
                                                    A mama w proszku smile

                                                    Dziewczyny czy Wam też jest tak gorąco??? zakręcam wszystkie kaloryfery,
                                                    chodzę boso w krótkim rękawku, w nocy odkrywam się całkiem i jeszcze sapię jak
                                                    lokomotywka, bo oddech taki płytki wink A mała przed halnym skopała mnie
                                                    strasznie - a jest tak ułożona, że pupę ma z lewej, a nóżki wsadzała mi w
                                                    żebra z prawej. Wczoraj stwierdziła, że jej się znudziło, przekręciła się... i
                                                    skopana jestem z lewej strony smile

                                                    Na szczęście mało mam w otoczeniu przesądnych ludzi a o większości dziwnych
                                                    zwyczajów dowiaduję się z forum... i jeszcze nikt nie pyta "już???" ale szlag
                                                    mnie trafiał, jak po każdej wizycie u gin rozentuzjazmowane babcie pytały w
                                                    pierwszej kolejności "chłopczyk czy dziewczynka???" Nie - czy wszystko OK, czy
                                                    zdrowe itp. tylko najważniejsza płeć - podczas gdy ja się trzęsłam, czy nie
                                                    chore, bo się wiele napatrzyłam...

                                                    A wiecie, że za tydzień jest Dzień Babci i Dziadka, myślę, że karteczki (czy
                                                    kwiatki, jak ktos ma blisko) od naszych brzuszków to fajny pomysł, prawda?

                                                    Buziaczki
                                                    Magda
    • natder Lekarz i położna przy porodzie 14.01.04, 10:03
      Dziewczyny a jakie Wy macie plany odnośnie asysty umówionej położnej i lekarza
      prowadzącego przy porodzie??? Ja wstępnie umówiłam się z położną oddziałową (bo
      bierze 200 PLN więcej niż zwykła położna za to ma więcej "do powiedzenia" i ma
      dostęp do środków do których normalna położna dostępu nie ma). Natomiast
      wzywanie lekarza uważam za chybiony pomysł... ale nie ukrywam że szkoda mi też
      kasy... Położnej płaci się za usługę "extra" - znaczy za to że będzie ze mną
      cały czas jeśli będzie taka potrzeba natomiast lekarz nie zrobi nic ponadto co
      zrobi lekarz który akurat ma dyżur i odbiera poród...
      Do Gosi-Malwes: Gosiu jak już koleżanka wyjdzie ze szpitala i będzie w stanie
      usiąść do kompa (albo niech się mężem wyręczasmile) to chętnie poproszę o jakiś
      kontakt na priva gazetowego albo na: derewicze@wp.pl. Mam swoje informacje ale
      może warto je jeszcze skonsultować smile))
      Zyta - moja córa też się do mnie klei, nie chce spać sama a do tego włazi na
      mnie w nocy, chyba zaczyna się czuć zagrożona... oj ciężka to będzie dla niej
      próba... a mi się płakać chce na myśl o tym, że jej małe serduszko będzie
      cierpieć... Gdybym mogła cofnąć czas nie czekałabym tak długo z drugim
      dzieckiem, wydaje mi się że jednak im młodsze tym łatwiej akceptuje sytuację...
      Trzymajcie się Koleżank-Lutówki i uważać na chodnikach, u mnie woda do kostek a
      pod nią lód sad(( Raczej nie planuję pieszych spacerów. Pozdrawiam, zdrówka Wam
      życzę i pędzę prasować pierwszą "rzutkę" pieluch.
      P.S. Przewijak - używałam przewijaka Voxa nakładanego na łóżeczko i świetnie
      się spisywał, używałam go przez ok. półtora roku.
      • ida92 Re: Lekarz i położna przy porodzie 14.01.04, 10:59
        Mam namiary na położną koleżanki i pod koniec tygodnia, albo w przyszłym mam
        do niej zadzwonić co by sie dokładnie umówić. Też mi isę wydaje, że umawianie
        lekarza jest bez sensu, zresztą mój nie pracuje w żadnym szpitalu. Nie wiem
        jakie to będą koszty ;-?/?, ale z doświadczenia innej koleżanki wiem ze bez
        położnej jest cieżko, ale oni sami tak chcieli bo to sa syce (czyt. skąpcy) i
        jak mówi teść znajomej "drut ósemkę w zadzie ścisną", no i się męczyła długo,
        bo sie nią za bardzo nie miał kto zająć i lekarza dopilnować też.
        A wracając jeszcze do telefonów od rodziny i znajomych. Mamy w sobotę małą
        imprezkę - imieninki męża i zapowiem wszem i wobec, że mają nie dzwonić, chyba,
        że się pierwsi odezwiemy. To moze nie będzie "troskliwych" telefonów.
        A swoją drogą wyobrażacie sobie mężów, w ciągu tych 3 dni kiedy my w spzitalu z
        maluszkami, z obłędem w oku latajacych po sklepach i hurtowniach i robiacych
        zakupy, piorących i prasujacych, bo "się nic nie kupuje" żeby nie zapeszyć?
        • agika Re: Lekarz i położna przy porodzie 14.01.04, 11:46
          W zalozeniu bede rodzic w prywatnej klinice, wiec lekarza mam juz umowionego.
          Niestety nie jest to moj gin prowadzacy cala ciaze, bo ten pracuje w klinice w
          innym miescie i za bardzo bym sie stresowala, ze nie zdaze dojechac, i ze bede
          musiala rodzic w samochodzie stojac w korkach. O poloznej jeszcze nie myslalam,
          na pewno bedzie jakas dyzurna. Zreszta zaczelam tydzien temu zajecia w szkole
          rodzenia przy 'mojej' klinice, to podpytam sie dziewczyn. Lekarza musialam
          wybrac, bo inaczej nie dostalabym sie do kliniki (z tego co zrozumialam w
          klinikach prywatnych nie ma dyzurnych lekarzy). Na szczescie ubezpieczenie
          dodatkowe pokrywa wszystkie koszty, a slyszalam ze honoraria lekarzy za porod
          sa calkiem niezle. Zreszta z tym ubezpieczeniem musze sie jeszcze upewnic.

          O plec dziecka tez sie wszyscy dopytywali - poczawszy od rodziny meza (moja na
          szczescie, po kategorycznym stwierdzeniu, ze nie chce wiedziec, uspokoila
          sie ), a skonczywszy na kolezankach z pracy. Denerwowalo mnie to tak bardzo
          (ile tych samych pytan mozna wysluchiwac w ciagu jednego dnia ??), ze nawet jak
          juz wiedzialam , wciaz mowilam ze nie wiem.

          Magda, dzieki za info o wozku. Moj stoi jeszcze w sklepie nie odebrany, ale
          skoro mialabym wyprac, trzeba bedzie sie po niego w najblizszym czasie
          przejechac. A dzisiaj zaczelam dzien od kolejnego prania..

          Czytacie swoim malenstwom ??
          Na poczatku czytalam bajki i wierszyki dla dzieci. Ale jako , ze chwilowo mi
          sie znudzily , przerzucilam sie na 'normalne' - znaczy sie dorosle ksiazki i po
          prostu czytam sobie glosno.

          pozdrowionka, Agika
        • jaga2003 Re: Lekarz i położna przy porodzie 14.01.04, 11:48
          Ja jestem zdecydowana na opłacenie połoznej (300zł), poleconej przez koleżanki
          (jeszcze się nie umawiałam). Osobiście uważam, że położna jest b. ważna bo
          zobaczy, jak coś się będzie działo nie tak i zawoła lekarza. U nas w Krakowie
          lekarz za poród bierze 1000 zł (wiem z kilku źródeł; nawet jeżeli i tak ma tego
          dnia dyżur), a bywa przy porodzie 10 minut albo wcale. Całą ciążę chodzę
          prywatnie, więc się już do volvo dołożyłam crying Zła jestem trochę na mojego gina,
          bo wykorzystał mój lęk i wcześniejsze problemy narzucając mi wizyty co 2
          tygodnie, a wcale nie musiałam chodzić do niego tak często (jak się niedawno
          okazało).
          pozdrawiam,
          jaga
          • zyt Re: Lekarz i położna przy porodzie 14.01.04, 12:35
            Cześć dziewczyny.
            Dzięki za słowa otuchy.Co do położnej to u nas nie jest tak drogo ale to małe
            miasto to i ceny małe 300zł i po kłopocie.
            Agika-nic sie nie martw tymi baktriami na pewno zdązysz je wyleczyc.
            Ciekawa jestem Gosiu który ty masz tydzien tak na prawdę ,bo może to już....
            Ja za to chodze i płaczę z byle powodu, twierdze że sobie nie poradze przy
            porodzie ze to będzie boleć,choc jak sobie przypomnę tak naprawdę to nie było
            tak źle jak opowiadam teraz w domu chyba poprostu potrzebuje wsparcia i
            pocieszenia.
            Ile zbieracie ze sobą kaftaników do szpitala,bo ja jak miałam 3 sztuki to mi
            brakowało,małemu cały czas ulewały sie wody płodowe z buzi i moczył je cały
            czas,musialam chodzić po te szpitalne.
            Mam zrobioną liste co potrzebne ale cały czas wydaje mi sie ze czegoś mi będzie
            brakować.
            Czy kupujecie baldachimy nad łóżeczko-ja mam mieszane uczucia i nadal nie
            jestem zdecydowana, mówią że dziecko gorzej oddycha ma mniej tlenu ,co wy na to?

            Do gabinetu nie schodze bo tam za dużo kobiet a każda opowiada o swoich
            porodach jak mnie zobaczy tylko ze one rodziły wieki temu i wtedy było inaczej.

            Pozdrawiam Zyta
            • natder Re: Lekarz i położna przy porodzie 14.01.04, 12:53
              To z tego co słyszałam, w Łodzi ceny podobne: położna 300, położna oddziałowa
              500, lekarz za poród naturalny 1000, cesarka na życzenie 1500.
              Słuchajcie, zrobiłam listę rzeczy do szpitala dla siebie i bobaska i się
              przeraziłam sad To będą ze dwie torby turystyczne jak mi się zdaje... Na razie
              jeszcze nie pakuję bo nie wszystko mam jeszcze kupione ale staram się,
              staram... poza tym mam do terminu 6 tygodni...
              Mój gin odwołał dzisiejszą wizytę, wrrrr... niby wszystko jest oki, ale gdybym
              od niego usłyszała że wszystko jest w porządku byłabym spokojniejsza, teraz się
              będę przez tydzień denerwować...
              Zyta, a ja staram się o porodzie nie myśleć za dużo wg zasady że zacznę się
              przejmować dopiero jak się poród zacznie... trzeba się jakoś pocieszać hehe...
              mam nadzieję tylko że nie będzie gorzej niż poprzednim razem...
              Podrawiam Ania i kończąca dziś 34 tygodnie Malwinka (chyba na wszystkie
              dzieciaczki pogoda tak uspokajająco działa, bo Malwiś od dwóch dni prawie cały
              czas śpi).
          • tjoanna Re: Lekarz i położna przy porodzie 14.01.04, 13:04
            eee tam, ja położnej nie biorę. i tak za poród rodzinny zapłacę 500zł, a
            przecież dopilnowanie, żeby wszystko było dobrze jest OBOWIĄZKIEM dyżurującej
            położnej. samotna nie będę, bo z mężem,

            jasne, że myślę, naszej Magdzie założycielce i po cichu czekam na jakieś wieści
            od niej... i wciąż bardzo ją podziwiam.

            tak piszecie o praniu wszystkiego, nawet wózka. wczoraj mówiłam mężowi, jak to
            wypiorę wszystkie ciuszki, kocyki itp. w 90 stopniach i trochę się ze mnie
            śmiał, łotr. stwierdził, że on rąk nie będzie wyparzał przed wzięciem dziecka
            na ręce, ani łóżeczka dezynfekował, ani materacyka gotował... to biolog, więc
            mu to specyficzne naturalistyczne nastawienie wybaczam i sprowokować się nie
            damwink

            magda, mi też często gorąco, ale raczej w formie napadów duszności. ogólnie
            ciepło, wszyscy w swetrach, a ja w koszuli i jest mi dobrze. w nocy się czasem
            budzę spocona.

            wiecie, można już chyba powoli wzmagać czujność - kto znika... bo dla
            niektórych z nas już się zaczyna przedział 'w terminie'.
            nie odzywa się kasik, która pisała dużo, dużo.

            a od wczoraj zelżał trochę ból spojenia i pachwin, cóż za miła niespodzianka,
            pogodziłam się już z myślą, że będzie mnie nękał do samego porodu.

            ile przybrałyście na wadze? ja do tej pory [35 tydz] 11 kilo. trochę mi się
            rysy zaokrągliły, a owszemwink

            miłego dnia dziewczyny
            joanna
            • malwes Re: Lekarz i położna przy porodzie 14.01.04, 13:28
              A ja jednak zdecydowałam, że chcę rodzić z położną... może dlatego, że
              napatrzyłam się już na ten szpital wystarczająco i mimo, że to profesjonalna
              klinika, to jednak wolę mieć opiekę tylko dla siebie.

              W szpitalu - ceny niemal lepsze niż prywatnie: Położna od tego roku: 1000zł,
              znieczulenie 400, poród rodzinny 400 (to i tak "tanio" w porównaniu do cen na
              Żelaznej lub w Damianie ale porodówka jest super wyposażona ale chyba najlepsze
              są łóżka szpitalne - chciałam ukraść takowe do domu przy wypisie wink): Każda
              część materaca pod plecami i nogami podnosi się do dowolnego poziomu za pomocą
              pilota na dotyk, całe łóżko też jeździ góra-dół - super dla wysokich i małych
              mam. Materace anyodparzeniowe. Po kilku m-cach plackiem nie miałam ani jednej
              odleżynki a i wygodnie mi też było. W domu już po leżeniu przez kilka dni
              myślałam, że będę wyć do księżyca.)Co do cen: to już bym wolała, żeby wszystko
              było prywatne, i tak za wiele rzeczy w końcu się płaci, a jakby się miało "ZUS
              w ręce" to jeszcze by zostałowink No i kazać płacić ojcu za możliwość
              uczestniczenia przy porodzie własnego dziecka... to już powinno podpadać "pod
              paragraf".

              Zytka: Ja do łóżeczka nie kupiłam "żadnej falbanki" - to znaczy zrezygnowałam z
              baldachimu i długiego przscieradła z falbaną zwisającą aż do podłogi. Wydaje mi
              się, że to się wszystko strasznie oblepi kurzem a w domu i tak mam gorąco.
              Baldachim już w ogóle odpada - mam wrażenie, że pod czymś takim maluch by mi sę
              udusił. Ja też uprałam wszystko dokładnie - nie zamierzam przesadzać ze
              sterylizacją otoczenia wink)) ale na początek chciałam aby wszystko było czyste -
              ani rodzinna szafa z ubrankami ani półkowe sklepy nie grzeszą czystością - no
              i łóżeczko, materac itp trzeba przewietrzyć, zwłaszcza nowe. Szczerze mówiąc
              nie prałam tylko pokrycia na materac (i tak jest pod prześcieradłem) i nie
              prałam pokrycia z nowego wózka i fotelika samochodowego. Uznałam na razie, że
              maluch ubrany w ciuszki, kombinezon, rękawiczki, itp i tak nie będzie miał z
              tym kontaktu.

              Aniu: oni już są chyba w domu, zadzwonię, zapytam.

              Aha, Zyta: nawet nie wiesz jak ja bym chciała wiedzieć, jaki to tydzień
              naprawdę!!!! Zobaczę w sobotę na USG ile ma mały, na ile zmienił się termin
              porodu i jaka jest skala dojrzalości łożyska - ale mam nadzieję, że to się
              stanie po 02.02 - żeby nie za wcześnie ale żeby i nie siedzieć w szpitalu. I
              też się boję porodu - tego, żeby poszło bez komplikacji dla maleństwa. Koledzy
              z pracy mnie pocieszają "Wlazło - musi wyjść". "Nienawidzę" ich za to wink))

              O Madzi myslę bardzo często - serdecznie pozdrawiam.

              Gosia i Szymon - nie wiadomo, który tydzieńwink
              • jaga2003 Kasik ma remont, a co z Mopkiem? 14.01.04, 14:18
                Koresponduję z Kasik to wiem, że teraz ma stawianą ściankę do pokoiku
                dziecięcego i w związku z tym niezły sajgon (i komputer przykryty płachtą),
                dlatego nie daje znać.
                Ciekawe, jak idzie Marcie (mopek) wykańczanie łazienki? Nie chciałam jej
                straszyć, ale flizowanie (jak to się u nas na południu mówi, czyli kafelkowanie
                w reszcie kraju smile) to jest jedna z gorszych prac wykończeniowych - mieszkanie
                i domowników smile

                Też myślę o Magdzie (pojawia się czasami na ciąży i porodzie). Może za
                pośrednictwem Zyty da znać, czy jakoś się trzyma? W każdym razie pozdrawiam
                bardzo, bardzo gorąco i jak każda z nas, pamiętam o niej.

                Co do prania - ja mam ciuszki po koleżance (tzn, jej synku smile) śliczne, i nie
                będę ich gotować, bo się rozlecą. Ona dużo kupowała w szmateksach, nie gotowała
                a mały chodził i było ok. Może długie prasowanie załatwia sprawę? To w końcu
                też wysoka temperatura mordująca zarazki...

                Ja się porodu nie boję (jescze?), aż samą mnie to dziwi. Już mi tak wszystko
                dokucza, że bardzo chętnie się rozwiążę (oczywiście w bezpiecznym terminie,
                czyli za jakieś 3 tygodnie).
                Pozdrawiam serdecznie wszystkie, zwłaszcza zakatarzone i smutne grubasy,
                jaga




                • morsk2 Re: lekarz i położna... 14.01.04, 16:03
                  Wczoraj dowiedziałam się, że moja gin właśnie wyjeżdża gdzieś na miesiąc!!! I
                  co ja mam taraz zrobić??? Na szczęście dziś mam jeszcze wizytę, to jej wygarnę:
                  ((((

                  O opłacaniu położnej nie myślałam; muszę się dopytać na szkole rodzenia czy w
                  ogóle przewidują tam taką opcję. Bo wiem już np. że zzo nie zrobią za Chiny,
                  nawet jak chce się płacić. A poród z mężem jest "w standardzie".

                  Coraz bardziej się denerwuję, że zacznę rodzić, a tu mi właśnie wisi nad głową
                  termin sądowysad(( Mam nadzieję, że w razie czego pobyt w szpitalu uznają za
                  wystarczająco dobry powód do przedłużenia lub przywrócenia terminu...

                  Dziś nastąpił u mnie kolosalny postęp w przygotowaniach, bo przyszła teściowa i
                  wyprasowała mi WSZYSTKO! Kocham moją teściową!!!

                  Co do baldachimu też uważam, że to tylko strata pieniędzy i siedlisko kurzu.

                  Ja mam 36 tydz. i 11 kg na plussad Niby wszystko poszło w brzuszek i biust, a
                  nie w biodra na przykład, ale i tak czuję się jak mały słoniksad(( Może to
                  przewrażliwienie, ale wydaje mi się, że mężuś patrzy na mnie z lekkim
                  przerażeniem w oku, zamiast się zachwycać, że ma w domu 200% kobiecości!
                  Pozdrowionka!
                  Monika
                  • zyt Re: lekarz i położna... 14.01.04, 21:53
                    A ja poszłam dziś do jednego sklepu i kupiłam łóżeczko i komplet pościeli i
                    chyba psychicznie lepiej sie czuję .Podejrzewam tez hormony że to one powodują
                    moje nastroje,pewnie sie coś zmienia.

                    Co do Magdy to się z nią widuję,przychodzi do mnie do gabinetu,dzisiaj miała
                    przyjść ale jej nie było mam nadzieje że wszystko ok.Trzyma się na tyle na ile
                    można sie trzymać po stracie dziecka,to jest coś niewyobrażalnego i za wiele
                    nie można od kobiety wymagać.A i tak twierdzę że jest dzielna.

                    Te ciuszki w sklepach są strasznie wielkie,jak sobie przypomnę jak ubierałam
                    mojego syna w szpitalu w najmniejsze ubranka a on i tak wyglądał jak
                    rosjanin,chciałam kupic chociaż jedno takie naprawdę maluteńkie ubranko na
                    wyjścir ze szpitala,ale podejżewam że sie nie uda.

                    Pozdrawiam.Zyta
                    • malwes Re: lekarz i położna... 14.01.04, 22:23
                      Buuu... a ja właśnie wyszłam z wanny i znalazłam pod brzuchem mnóstwo nowych
                      rozstępów..... buuuuu.....!!!!

                      • morsk2 Re: lekarz i położna... 14.01.04, 22:31
                        Gosia! Jakim cudem udało Ci się zobaczyć, co jest POD brzuchem??? No chyba nie
                        patrzyłaś w lustro - specjalnie chciałaś sobie zepsuć humor?wink))

                        Jestem po wizycie u gin. Zgadnijcie, jakie zalecenia!
                        "Jeszcze z 2 tyg. oszczędzać się, a potem iść na długi spacer i przelecieć się
                        na 6.piętro..."smile)))
                        Jak Wam się podoba?
                      • nitkanitka Re: lekarz i położna... 15.01.04, 11:42
                        Ha!
                        Nie mam wanny i nie mam rozstępów! Wiedziałam, że robię dobrze z tym
                        prysznicem smile!!!

                        Pozdrawiam i przyznam się, że mam jednak te rostępy na... prawej piersi sad

                        Nitka
                    • mstabin Re: lekarz i położna... 14.01.04, 22:41
                      Hej lutowe mamy. Jestem pierwszy raz na forum poniewaz przestalam chodzic do
                      pracy i przyzwyczajenie do komputera cisnelo mnie na forum gazety. Ja mam
                      wyznaczony termin 29.02 - ciekawe czy sie wstrzele???

                      Co do polozonej i lekaza w czasie porodu: duzo dobrego slyszalam o szpitalu Sw
                      Zofii w Wawie i planujac ciaze, wybralam lekarza prowadzocego ktory tam
                      pracuje. W zwiazku z tym ze zajcie w ciaze tudziez sama ciaza sa bezproblemowe,
                      mam nadzieje ze nie bedzie komplikacji przy porodzie. Tak wiec z lekarza chyba
                      zrezygnuje. Gdyby bylo inczaczej, napewno bym wziela. Jezeli chodzi o polozna,
                      to juz sie zdecydowalam ze nie licze na ta z dyzuru tylko wczesniej oplacona.
                      Przede wszystkim taka osoba bedzie na moja wylacznosc. Jezeli nie ma dyzuru, to
                      w nocy o polnocy przyjedzie. Poza tym poznalysmy sie wczesniej, jestesmy po
                      imieniu i mamy super kontakt. Mysle ze to wazne! Urodzenie (sprawnie) coreczki
                      jest dla mnie najwazniejsze i warte jest kazdych pieniedzy (gdyby bylo drozej
                      tez bym zaplacila).

                      pozdrwiam
                      monika
                      • malwes Re: lekarz i położna... 14.01.04, 23:01
                        Witamy cię Moniko!
                        Dpisz się na listę (znajdziesz w wątkach powyżej - wklejamy na nowo jak chcemy
                        coś uaktualnić albo dodać)

                        Moniko (morsk): otóż na dole brzuszka, z boku mam takie 3 "sine grubaski"które
                        codziennie sumiennie pucuję kremem i dziś chciałam dokładniej rozetrzeć krem
                        jeszcze kawałaek dalej - a jak się stanie "na Afrodyte" (wiesz, nóżka ugięta,
                        itp) to można podejrzeć kawałek dalej.... no i podejrzałam....buuuu!
                        A sam dół brzuszka, na prośbę, ogląda mi mąż i mówi, że tam nic nie ma... ale
                        nie wiem, czy mówi prawdę???

                        A zalecenia mam podobne - jeszcze tydzień (do końca 37 tyg) a potem ruch,
                        schody i "używać męża" wink))

                        Pozdrawiam... buuu... kto mnie będzie chciał "używać" wink z tymi rozstępami ;-(
                        buuu....
    • jaga2003 aktualna lista lutowych mam - kogo jeszcze brakuje 15.01.04, 09:46
      CZeśc,
      zamieszczam uzupełnioną listę o Monikę (witamy serdecznie) - a tak ostatnio
      gadamy, że nie było łatwo ją znaleźć smile)) Przy okazji poprawiam siebie, bo
      wczoraj na USG przybliżyli mi termin o 2 dni - wiem, że to mało wiarygodne, ale
      nie mogę się już doczekać. Bardzo się cieszę, bo dzidziuś waży już 2869g
      (35T) smile) Co prawda może to oznaczać 4 kg do urdzenia, ale tym się będę martwić
      później.
      Pozdrawiam, jaga
      -----------------------------------------------------------------
      malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
      agika - Agika i Maly 04.02.04
      kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
      amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
      kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
      zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
      jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki
      ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
      morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia
      aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
      tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
      dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?)
      mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
      nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
      natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
      magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz
      mstabin – Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja