mopek1 Re: LUTY 2004 29.11.03, 12:10 Chyba mam ciążowego doła!!!! Siedzę sobie przed kompem, Michał w Warszawie, a w kuchni FACHOWIEC robi blat (taki bardzo wymyślny z płytek sobie zaplanowaliśmy). Facet z którym wcześniej wszystko było uzgodnione doprowadza mnie do SZAŁU!!!!!!!!!!! Wymyśla jakiś problem, którego nie da się w żaden sposób rozwiązać tak jak ja bym chciała, tylko tak jak on wymyślił, mówię mu wtedy, że muszę to przekonsultować z Michałem i dzwonię, Michał prosi go do telefonu, a on wtedy grzecznie potakuje i robi tak jak było zaplanowane, NAGLE SIĘ DA!!!!! Było tak już trzy razy, jeszcze raz i zacznę na niego wrzeszczeć!!!!!! Woła mnie co chwilę, bo czegoś nie wie, jak mu mówię jak ma być to kręci głową, że wg niego inaczej byłoby ładniej, jak kategorycznie stwierdzam, że ja chcę WŁAŚNIE TAK, to stoi, dalej kręci i wymyśla!!!! Wytłumaczenie mu, że to wszystko było przeze mnie i Michała przemyślane i postanowione wcześniej graniczy z cudem! No chyba oszaleję ! Właśnie po raz kolejny byłam w kuchni, delikatnie i najgrzeczniej jak mogłam kazałam mu iść do domu i przyjść w poniedziałek jak będzie Michał! Znowu wymyślił parę nowości na które się ABSOLUTNIE nie godzę, a wg niego tak będzie lepiej. No może nawet będzie lepiej, poczekam na Misia, niech mi powie czy to moje hormony, czy faktycznie ten gość jest idiotą? Kluska nie kopie, ale dokopała mi nocy więc się cieszę, że śpi. Co do wózka to z 20000 różnych funkcji wybrałam 3 które są dla mnie najważniejsze i okazało się, że żaden nie ma tych trzech naraz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! No chyba dzisiaj to nie mój dzień! Pójdę spać! Pocieszcie!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 29.11.03, 16:19 Eh Marta, facet pewnie już dawno poszedł - dobrze że wykurzyłaś bufona. Mam nadzieję, że teraz się RELAKSUJESZ Ja też mam nieudany weekend. Oczekiwałam dwóch przyjaciółek z Poznania. No i w czwartek przyjechały - obie chore. Jedna nawet nieźle się miała, ale druga głową ruszyć nie mogła, więc w końcu poszła do przychodni i usłyszała, że to może być ospa albo nawet coś gorszego. Przyjaciółka zaraz wróciła do tego Poznania (pogadałyśmy około godziny) i wylądowała w szpitalu. Więc po pierwsze strasznie mi szkoda, że nie mogłyśmy się sobą nacieszyć (bardzo rzadko się widujemy), druga też wyjechała wcześniej. A po drugie, oczywiście strasznie się teraz boję Wiadomo. Trzymajcie kciuki, żebym nic nie złapała! Marta, tak, będę rodzić w Warszawie, już kiedyś o tym wspominałam. Na Solcu, albo Inflandzkiej. No to tyle na dzisiaj. Bardzo zmartwiona Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 29.11.03, 17:37 A my dziś byliśmy pooglądać wózki i mam coraz większego doła, chba jestem za wybredna, na nic nie mogę się zdecydować. Pooglądałm Polak Oriona w necie i wydawał mi się ok. ale w sklepie przestał mi się podobać, niby fajny niezbyt drogi 695 gondola(nosidło) ze spacerówką, na gumowych kołach, ale wydaje mi się strasznie ciężki. z kolei ten który podoba mi się bardziej wogóle nie podoba się M. ze względu na cenę. I tak w koło, oglądm coś wydaje się fajne a na żywo przetaje się mi podobać. Byliśmy też zamówić rolety do okien i babeczka w sklepie musiała pomyśleć, ze jestem niezrównoważona bo ona coś mówiła a ja 100 razy pytałam o to samo, w końcu udało się dojść do wspólnych wniosków tylko, ze ja nie bardzo wiem jakie to były wnioski. /? Najchętniej poszłabym na zwolnienie wyspała się i odpoczęła, ale nie wiem jak to będzie widziane w firmie. Planuję pójść po macieżyńskim na parę miesięcy wychowawczego i nie chcę za szybko się ewakuować z biura, a z drugiej strony mam już serdecznie dosyć mojej szefowej i jej wiecznego utyskiwania na problemy związane z moją ciążą jakie się przed nią wiosną pojawią. Niestety będzie musiała się wreszcie zabrać do roboty. Macie racje chyba dziś nie jest dobry dzień, to w takim razie nie będę już nic pisać. Edyta i bardzo dziś leniwy Maluszek 30 tydz. Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 30.11.03, 10:38 Joasiu! Nie martw się, z tego co wiem kontakt z ospą jest groźny tylko w pierwszym trymestrze i to wtedy, gdy nigdy nie przechodziłaś ospy. Jeśli przechodziłaś, masz przeciwciała, które chronią maleństwo, a poza tym po przejściu ospy i tak masz w sobie wirusa tyle, że w formie „nieczynnej”, dlatego właśnie dorośli nie chorują na ospę tylko na półpasiec- to taka inna wersja tej choroby. Drugi okres kiedy ospa jest niebezpieczna dla ciężarówki to ok. tydzień przed porodem, wtedy można dla pewności podać specjalny zastrzyk. Myślę, że te nasze tygodnie są w miarę bezpieczne ) Edyta! Mam ten sam problem z wózkiem, a mój Michał jak zobaczył ceny Chico i „wypasionych” Inglesin to stwierdził, że będzie nosił na rękach )))))))) Dzięki za słowa pociechy i solidarność w kiepskim weekendzie (dalej jakiś kiepski(((() A gdzie reszta lutówek? Czyżby ciężarówki szalały na Andrzejkach???????? Można sobie wywróżyć płeć, albo precyzyjny termin???? No czeka na posty "po imprezowe" ))) Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: LUTY 2004 01.12.03, 11:11 CZeśc, jakie imprezy ?? Nie zmieściłabym się na żadną (( Ostatnio byłam na pracowej i ok. 23 musiałam się ewakuować w trybie pilny, bo: - dym z papierosów (200 osób) - tłum, nie mogłam się zmieścić w żadne przejście, a droga do toalety (co 30 min) wymagała maczety (nawet się rymuje, tak do siebie pasuje - muzyka b. głośno i dzidzi chciało sięprzyłączyć wyskakując z brzucha. Ale poza tym było bardzo miło - jak sobie już towarzystwo podpiło, to starsznie każdy chciał mi powiedzieć, jak pięknie wyglądam w tej ciązy i jaka się teraz zrobiłam miła. Nawet chcieli sobie robić ze mną zdjęcia - uciekłam, bo nie jestem jakimś owczarkiem podhalańskim (chociaż trochę kasy by się przydało ) Generalnie usilnie w weekend zwalczałam doły - ale jak Was czytam, to chyba WSZYSTKIE w 7 miesiącu to przechodzimy!! Pewnie nasze dzidziusie uciskają na pompkę z endorfiną. Pomogło mi kino - polecam świetny film "To wszystko miłość" (nie pamiętam dokładnie, bo otępiałam, ogólnie z Hugh Grantem). Uśmiałam się bardzo, duuuużo o miłości, faceci też się śmieją, w brzuchu spokój. REWELACJA!! pozdrawiam, może w tym tygodniu jakoś będzie nam lepiej, jaga Odpowiedz Link Zgłoś
dula5 Re: LUTY 2004 01.12.03, 12:10 Cześć Mamusie! Czytuję to forum dość często, ale pisłam chyba pare miesięcy temu więc postanowiłam, że się odezwę. Jestem w 29 tygodniu i coraz częściej mnie kusi pójśc na zwolnienie, ale może wytrzymam do lutego. Chciałabym mieć troche więcej czasu na skoncentrowanie się na dziecku, a tak rano biegiem do pracy , wracam po 18 więc już na nic nie mam siły, a jeszcze często trzeba coś załatwić, posprzatać bo to święta za pasem... co zrobić. Mam zamiar kupić troche rzeczy dla dziecka w tym miesiącu zanim podatek podniosą, czy macie jakąs listę na tzw. wyprawkę, bo obawiam się, że o połowie ważnych rzeczy zapomnę. Mi doły trochę już minęły, do około 5 miesiąca miałam straszne nastroje, głównie w temecie "jak sobie z dzieckiem poradzimy i jak zmieni ię nasze życie na gorsze" ale juz mi na szczęście minęło i teraz nie mogę sie lutego doczekać. Życzę wam dobrych humorów i zdrówka Dula Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 01.12.03, 17:55 Cześć! Na "To właśnie miłość" też byłam filmek faktycznie cudownei słodki i świąteczny, popłakałam sobie, bo się teraz bardzo szybko wzruszam, poryczałąm się też.... ze śmiechu. Bardzo ładny już dawno mi się, żaden film nie podobał, chyba, że to kwestia otępienia ciążowego, a film jest denny? ))))))) Chba nie, bo wyjątkowo mój mąż też dobrze się bawił (jak go zabrałam na Harrego Pottera to spał i nawet pochrapywał momentami). Na imprezce to ja już dawno nie byłam, może się starzeję?, ale szykuje mi się bardzo miła sobota, przyjadą do nas kumple M. ze studiów. Scenariusz znacie? . Będzie fajnie... Listę wyprawki ściagnij z forum jest jedna kompletna gdzieś, ale nie pamietam gdzie. Ja kupuję po sztuce, od czasu do czasu a to skarpetki, kaftanik , spiochy i mam już całkiem przyzwoity zestaw. I to trochę mnie martwi, bo ja tak lubię kupować te szmatki. Jak myślicie jak bardzo mogą pójść w górę ceny po Nowym Roku? Jeśli teraz cena wózka, który mi się podoba spędza mi sen z powiek, nie mówiąć o M. (też zadeklarował noszenie maluszka, zamiast kupna wóżka) to co będzie potem. echhh. Moze tak drewnianyDDDDDDDD. Pozdrawiam. Edyta i Maciopek 30 tydz. Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 01.12.03, 19:08 No właśnie, jak to jest z tymi wózkami? Oglądałam tylko raz, w Smyku, i bardzo mi się podobały wózki ok.500 zł czyli niedrogie (chyba polskie). Pewnie nie ma się co łudzić co do jakości? Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 01.12.03, 20:43 Nam np. bardzo podobał się w necie Orion Pollaka, ale w hurtowni okazało się, że jest strasznie ciężki i w tym momencie przestał mi się osobiście podobać bo przecież często będziemy chodzić na spacer bez Taty-Dzwigacza i Pchacza, który chyba nie bierze tego pod uwagę ). Odpowiedz Link Zgłoś
mutant Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 02.12.03, 17:55 Z przykrością (ale i nadzieją) powiadamiam wszystkie zainteresowane czy zaniepokojone forumowiczki, że założycielka wątku LUTY 2004 - Magda "Mutantowa" leży na patologii ciąży na Karowej w W-wie - i najprawdopodobniej będzie niestety mamą grudniową, góra styczniową... Liczę że Magda porozmawia wkrótce z Wami na "emama" czy "karmieniu piersią", ale na "w oczekiwaniu" to już chyba dopiero następnym razem. Pozdrowienia dla forumowiczek (i forumowiczów) Paweł - mąż Magdy Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 02.12.03, 18:38 Ojejej! Pawle, trzymam kciuki, żeby była styczniową, a najbardziej, żeby dzieciątko dobrze się miało... A co z operacją serduszka? Będzie w Warszawie? Karowa to dobry szpital, na pewno są w dobrych rękach. Aż nie wiem, co powiedzieć, ale będę o Was myślała. A Ty odezwij się od czasu do czasu z wieściami, dobrze? Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 02.12.03, 19:40 Pawle, Ucałuj żonę. Wszystko będzie dobrze! Z patologią ciąży na Karowej to ja się znam b.dobrze... byłam tam kilka miesięcy w mojej obecnej ciąży. Jeżeli żona leży na Patologii Ciąży I to tam pracuje moja gin prowadząca dr Kasia Więch. Wspaniały lekarz - polecam. Możecie się do niej zwracać z wszystkimi problemami. Będę w czwartek na wizycie u niej, to podpytam, jeśli można, co i jak. Ordynatorem jest tam dr Szczecina. Bywa nerwowy ale to świetny lekarz. Jeżeli Magda leży na PC II, to tam chyba ordynatorem jest ciągle dr Teliga-Czajkowska. Też wspaniały lekarz, to jest żona Kierownika Szpitala, prof. Czajkowskiego - możecie czuć się pod dobrą opieką!!!! Z maluszkiem na tym etapie ciąży poradzą sobie w razie czegoś bardzo dobrze. Niech się tylko żona nie denerwuje i jeśli leży plackiem niech krzyczy żeby położne wynosiły baseny po 18.00 bo z tym bywa różnie. Zadne tłumaczenia o serwisie sprzątającym! Trzymajcie się! Wszystko się uda. Informuj nas Pawle, co z żoną i maleństwem na bierząco. Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 02.12.03, 20:20 O kurczę, trzymam kciuki, żeby Maluch był jednak z rocznika 2004! Dziewczyny! Skoro mamy już, niestety, kandydatkę na pierwszą mamusię, która następna? Pytam z przekąsem, bo właśnie się dowiedziałam, że skraca mi się szyjka(( Mojemu Maluszkowi chyba też się już nudzi w brzuszku... Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 02.12.03, 21:00 Hej Morsku... Idę w czwartek do gina i mam trochę nadziei, że to jednak nie będę ja... choć zastrzyki na wcześniejszy rozwój płucek to juz dostałam miesiąc temu... Ile ma twoje szyjka teraz? Coś ci dali na to - No-spę, fenoterol? Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 04.12.03, 11:21 Cześć Gosiu, Z tą szyjką jest jakaś dziwna sprawa - nic nie bolało, żadnych skurczów nie zauważyłam a tu nagle komunikat, że szyjka się znacznie skróciła. Mam brać Scopolan jak będzie bolało. Ale nie boli. To chyba dobrze? Monika Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 04.12.03, 12:25 Moniko, To nie jest takie dziwne. Mnie to zawsze najbardziej martwiło... wszyscy lekarze mi mówili, że skracanie szyjki daje takie a takie objawy (zwiększony sluz, skurcze w połączeniu z bólami krzyżowymi, brunatne plamienia) a większość dziewczyn, które miały taki problem, nie miała żadnych objawów... Chociaż pocieszające jest to, że skracanie szyjki a rozwierania się jej nie musi iść ze sobą w parze. Skracać nam się chyba wszystkim zacznie, bo to się podobno dzieje w IIIt, gorzej jak się zacznie rozwierać. Jak nie zapomnę to zapytam o to moją gin dziś na wizycie. Ja natomiast wczoraj odebrałam wyniki badań lab. i w teście na glukozę 50g zobaczyłam po obciążeniu 149 jedn. Obok mam napisane, że w normie bo norma jest 160 (wydaje się logiczne bo 110 max na czczo plus 50 wypite) ale wiem, że niektórzy już od 142 podejrzewają cukrzycę. Tyle, że ja miałam krew braną z żyły a gdzieś słyszałam, że 140 to norma ale przy pomiarach glukometrem. Choć nie wiem jaka miałaby być różnica? To krew i to krew. Może się dowiem czegoś więcej o Magdzie jeśli leży na oddziale mojej gin. Mam nadzieję, że uda się wyczekać choć jeszcze parę dni, tydzień... No i ciekawe jak tam moja szyjka? Scopolan ja też czasem biorę. Mnie też pobolewa brzuch ale od pierwszych dni ciąży i na razie te bóle nie szły w parze z żadnymi innymi atrakcjami. Pozdrawiam, Gosia i Szymon. Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 03.12.03, 09:03 Też się przyłączam do trzymania kciuków, żeby to był jednak styczeń. I bardzo mi przykro, że tak Was los doświadcza... Z postów wynika, że Karowa to dobry szpital, więc chociaż tyle szczęścia w nieszczęściu. Przekaż koniecznie Magdzie, że wszystkie o niej myślimy i żeby dalej była taka dzielna. I Ty oczywiście też ) Pozdrawiam, jaga Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena_76 Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 03.12.03, 09:48 O mój Boże, strasznie się zmartwiłam trzymajcie się dzielnie i tuczcie Kubusia żeby był silny Jesteśmy wszystkie bardzo blisko Was!!!!!!!! Pozdrowienia z mglistego Krakowa Magda Odpowiedz Link Zgłoś
agika Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 03.12.03, 11:34 Pawel, trzymajcie sie z Magda, zycze Wam duzo sily i Waszemu maluszkowi tez. Najwazniejsze teraz to spokoj i dobra opieka medyczna , a taka , jak wynika z postow macie na Karowej. Trzymam kciuki ! Agika PS sprobujecie porozmawiac z Kubusiem , zeby posiedzial jeszcze troche w ciepelku. Moze zrozumie.. Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: LUTY 2004 09.12.03, 23:07 Cześć mamusie (i tatusie Jestem dzis w dobrym humorze, bo byliśmy zobaczyć "co u Młodego słychać" czyli na USG. Młody już ułożył się jak trzeba, czyli leży główką w dół i twarzą do mojego kręgosłupa i pan doktor powiedział, że już tak pozostanie, więc cieszymy się, że chłopak się już przygotował Mierzy ok 44 centymetrów i waży 2025 g. Pan doktor powiedział, że jest duży i jeśli go donoszę, to urodzi się duży i grubiutki. Średnio wyszło mu, że powinnam urodzić najpóźniej 29.01.2004 a nie jak twierdzi mój Gin 10.02.2004. Zobaczymy więc czy będę lutową mamą Według rozmiarów głowy i tułowia to wyszło mu nawet 20.01.04. Strasznie się cieszę, że to już tak niedługo!!!! Ale fajnie! Wszystko poza tym jest b. dobrze, wszystko prawidłowo, serce wykształcone z czterema jamami i zastawką. Wyszliśmy tacy szczęśliwi, jak na skrzydłach. No oczywiście młody ma dla nas niespodziankę, bo nie chciał pokazać twarzy. Schował ją odwracając w głąb mojego tułowia i nawet jak p. dr popukał mu dość mocno obok głowy to udawał, że go nie ma. ;-( No ale do stycznia czy nawet lutego wytrzymam z tą jedna niewiadomą U mnie było to 4 USG i nastawiam się, że ostatnie, zwłaszcza, że się już odwrócił więc nie ma sensu potem zaglądać. Normalnie miałabym pewnie tradycyjnie 3 USG ale ja pierwsze miałam w 9 tygodniu, robione u mnie w przychodni na takim biednym sprzęcie, gdzie nie było końcówki dopochwowej i pani sprawdzała mi przez brzuch, jak to się robi w dalszych USG. Powiedziała nam, że zarodek jest, ale niestety serce nie bije. ;-( Potem powiedziała, gdzie się zgłosić, żeby to jeszcze dokładniej zbadać i jeśli okaże się, że zarodek nie żyje już a mój organizm nie wiedzieć czemu się go nie pozbył, gdzie się zgłosić, żeby usunąć. Oczywiście poryczałam się, mój mąż usiadł, bo mu się słabo zrobiło... Pani dr już chciała wyłaczyć maszynę ale jeszcze tak lekko dotknęła mojego brzucha i nagle stwierdziła, że widac jednak serce bijące... I "ojej, dobrze, że zobaczyłam, bo bym państwu nagadała". (A przed chwilą dokładnie już przecież nagadała!!) Okazało się, że to tylko niedoskonałość sprzętu ale my z moim mężem byliśmy już wystraszeni, wkurzeni no i zdołowani. Nagadałam mojemu Ginowi (który jest jednocześnie kierownikiem przychodni) na tę babę, no i on powiedział, że rozumie nasze nerwy i że wyśle mnie jeszcze raz na USG w 12 tygodniu, żebyśmy się uspokoili. Więc w 12 tygodniu miałam drugie USG, no i już było ok - chociaż znów z tą samą babą i z początku nie chciałam wchodzić jak ją zobaczyłam. Potem byliśmy w 21. tyg na takim fachowym i nagraliśmy sobie i dziś czyli w 32. tyg znów byliśmy na tym fachowym, zakładając, że to będzie ostatnie, więc chcemy porządnie. Jak mam takie nerwy znów przez babę przeżyć, to dziękuję uprzejmie. A tak przynajmniej jestem pewna, że wszystko ok i jestem spokojna. Na to konto wypiłam przed chwilą pół szklaneczki piwka - żeby to uczcić Wiem, wiem, nie powinnam rozpijać małego. Napisałam Wam, że wszystko u nas dobrze dobrze, bo po pierwsze rozpiera mnie energia i radość, a poza tym "ku pokrzepieniu serc" jak to się mówi. Bo ja ciągle wierzę, że u nas wszystkich wszystko będzie dobrze i będziemy szcześliwymi mamusiami i tatusiami, patrzącymi na nasze pociechy ze łzami (z radości i szczęścia tylko!!!) w oczach. Uśmiecham się do Was radośnie Ania (z Oskarkiem) Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 03.12.03, 15:00 Trzymam kciuki! Dzwoniłam dzisiaj do Magdy, jest BAAAAAAAAAARDZO DZIELNA! Dziewczyny ogłaszam, że rocznik 2004 jest obowiązkowy! Nie wygłupiajcie się z tym grudniem!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 03.12.03, 16:42 Przekaż jej gorące pozdrowienia i że cały Kraków trzyma za nią kciuki )) Może jeszcze Zyta się odezwie - one chyba mieszkają blisko siebie w Stargardzie. Jak wszystkie połączymy nasze dobre myśli, to musi się udać )) jaga Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 03.12.03, 17:09 Trzymam kciuki z całej siły, coby maluszki dały sobie na wstrzymanie i nie wygłupiały się z tym 2003 rokiem. 2004 to taka fajna data, na wyprowadzkę. Musi być dobrze bo nie mozę być lepiej. Madzia dbaj o siebie. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 04.12.03, 21:55 No a ja dowiedziałam się o Magdzie dopiero dzisiaj od położnej z naszego szpitala.Paweł ty się trzymaj,pewnie jesteś tam znią.Nie mam do niej żadnego kontaktu więc pewnie dziewczyny z W-wy szybciej się dowiedzą o nią .Ja nie jestem w stanie nic powiedzieć siedzę i myślę o niej i dzidziusiu.Nawet pisać mi się nie chce. Pozdrawiam Zyta. Mam nadzieję że będzie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 04.12.03, 22:22 Witajcie, Widziałam się dzisiaj z moją gin. Magda (o ile ta sama bo nie znam nazwiska) leży u niej na oddziale i jest ogromna szansa, że mały człowieczek nie będzie wcześniakiem. Z serduszkiem pewnie nie będzie łatwo ale rokowania w takich przypadkach i w dzisiejszych czasach są dobre! Jeszcze nie wiadomo, czy zajmie się tym W-wa czy Kraków. Jeśli któraś z was ma kontakt telef. z Magdą, zapytajcie czy nie miałaby ochoty porozmawiać ze mną. Może nie przydam się zbytnio a może zechce pogadać z kimś, kto spędził na tym odziale miesiące i zna zarówno lekarzy jak i atmosferę. W każdym razie służę pomocą. Strasznie żałuję, że jestem niechodząca bo mogłabym ją odwiedzić. Trzymam kciuki za Madzię i Skrzata. Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena_76 Re: LUTY 2004 - porobiło sie, oj porobiło 05.12.03, 10:19 Cześć słuchajcie - bo nie wiem czy wiecie - jeżeli któraś z nas dzwoni po karetkę (obojętne czy w tej chwili, czy rodząc, najważniejsze jest hasło "ciąża") to oni mają obowiązek przyjechać do nas w pierwszej kolejności, nieważne, jakie inne wezwania mają równocześnie. Informacja wiarygodna - od 2 lekarzy z pogotowia. Tak tylko napisałam, ale mam nadzieję, że żadna z nas nie będzie musiała korzystać z takiego środka transportu z żadnego powodu... Pozdr. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: LUTY 2004 - ale mi się sniło.... 05.12.03, 12:49 Witam! Wszystkie jesteśmy myślami z Magdą, ale nie mogę się powstrzymać, żeby Wam nie napisac, co mi się dzisiaj śniło. Otóz moje cud-dzieciątko wyciągnęło do mnie rączkę z brzucha... Taką rączkę jak miał ET - chudziutką i wąziutką. Potem schowało a w brzuchu została mi dziura... A właściwie dwie, bo wyciągnęlo dwa razy... Po dogłębnej analizie doszłam do wniosku, że śniło mi się tak, bo: - wczoraj wyczułam dłonią na brzuchu pierwszy raz stopkę (taki twardy bąbel, super uczucie ale nowe, więc pewnie gdzieś mi się zapisało w głowie) - cały czas myślę o tym zdjęciu - pamiętacie, w czasie operacji płodu dziecko złapało chirurga za palec, tego się nie da zapomnieć. - wczoraj było archiwum x (ale nie o ufo, więc może to nie to...) Brrr, cały czas jestem trochę zszokowana, zwłaszcza że już dawno nie miałam tych b. realnych ciązowych snów. Pozdrawiam Was serdecznie jaga Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 - ale mi się sniło.... 05.12.03, 15:24 Widziałam to zdjęcie. Faktycznie wstrząsające i od razu mi się z Twoim snem skojarzyło. Ja mam ostatnio bardzo żywe sny - kolorowe i realistyczne - ale dzieciątko jakoś mi się nie śni... A stópki od jakogoś czasu wyczuwam i to jest cudowne Jeśli ktoś ma tel. do Magdy, może poda go tutaj? Ja mieszkam pod Warszawą, może mogłabym ją odwiedzić... Pozdrawiam Was serdecznie! Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 - ale mi się sniło.... 05.12.03, 15:48 Ja też widziałam to zdjęcie. Straszne i piękne. Taka maleńka łapka. Stópki są super. Ja czasami "widzę" całego maluszka... Leży dokładnie po skosie i wyraźnie widać gdzie główka, gdzie stópki. Stópki uwielbaiją sprawdzać, czy nie da się przesunąć moich żeber. Boli ale super uczucie. Kiedyś zastanawiałam się, czy na pewno bóle "chyba szyjki" jakie miewam, to sprawa harców maluszka... i wczoraj przy badaniu gin. moja pociecha "pokopała" po paluszkach panią gin aż ta się zaczęła śmiać. (w zasadzie poboksowała - bo rączkami tak tłucze, mały wojownik) No i moje obawy się rozwiały.... Na www.dlazdrowia.pl jest już trzeci, ostatni film z porodów uczestniczek. Tym razem siłami natury. Zabawne tylko to, że lekarze i mama spodziewali się chłopca a urodziła się dziewczynka! Musimy dla Szymona wymyśleć jakieś żeńskie imię, tak na wszelki wypadek )) Kupujecie już ciuszki? W jakim rozmiarze? Puściłam kilka wątków na forum w tym temacie ale najwięcej mam odpisało mi na "niemowlaku". Przeczytajcie i powiedzcie co o tym myślicie. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=9445182&a=9491613 A z mniej radosnych wieści to wyszła mi glukoza 149 po obciążeniu 50g - choć próbka była z żyły a nie "z glukometra" i norma jest 160 ale moja gin na wszelki wypadek kazała zrobić OGTT czyli 75g. Mam cichą nadzieję, że to tylko moje soczki z kartonu bo glukoza na czczo dużo poniżej minimum no i zero glukozy w moczu... ale troche się boję. Gosia i 31 tyg Szymon Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 06.12.03, 09:54 Właśnie dostałam sms od Magdy z prośbą, żeby nie udostępniać w necie jej komórki ))) Ale napisała też, że mąż jej drukuje nasz wątek i to jej poprawia humor! Zwracam się więc z apelem o WIĘCEJ postów!!!!!!!! Niech ma co drukować!!!!! Co wam przyniósł Mikołaj? Bo ja dostałam balsam Biothermu na rezstępy na piersiach, takie mi się paskudne zrobiły i w chwilach „doła” prawie płakałam, że już będę paskuda! To się mój biedny chłop zrujnował i zainwestował w samopoczucie żony )))))) Nie wiem czy pomoże, bo jak nie mam „doła” to jestem realistką i wiem, że co ma być to będzie (((( Ale ładnie pachnie, fajnie się wchłania i poprawia nastrój! Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 06.12.03, 13:17 Witaj Mopku! No pewnie, że udostępnianie czyjegokolwiek numeru telefonu w necie nie jest dobrym pomysłem. Myślę, że większość mam zainteresowanych kontaktem z Madzią, a przynajmniej ja, miała na mysli udostępnienie na priv telefonu do siebie, żeby Magda mogła się skontaktować jeśli poczuje taką potrzebę. Mam nadzieję, że Madzia, Paweł i Maleństwo trzymają się dzielnie. Mpgłaby tylko ta zima nadchodzić jakoś bardziej słonecznie, bo to co widzę za oknem nie nastraja optymistycznie... Mnie Mikołaj zwykle nie przynosi nic szczególnego 6go grudnia (zwykle bardziej szaleje przy okazji Wigilii) ale wczoraj wieczorem, z takim małym wyprzedzeniem, przyniósł do domu taki zielony, welurowy komplecik (śpioszki, kaftanik i czapeczka) w rozmiarze 56 i malutkie rękawiczki... Pierwsze takie malutkie ubranko, jakie się pojawiło u nas na półce. Nie martw się rozstępami. Po oględzinach siostry i kilku koleżanek doszłam do wniosku, że rozstępy ciążowe szybciej bledną i mniej je widać niż te "nabawione" z innych powodów. Nie wiem dlaczego tak jest. Ja mam na pupci trochę takich "spadów z dzieciństwa" i je widać a dwie malutkie "ciążowe kreseczki", które mi się zrobiły z boku biodra, na tych starszych rozstępikach jak na razie ładnie bledną pod wpływem Vichy)) Pozdrawiam gorąco, Gosia i Szymon (31 tyg) Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 06.12.03, 19:12 Hi Mikołaj był bo byliśmy bbbbb. grzeczni ))), ale jak zwykle od kliku lat przyniósł tylko słodycze symbolicznie, ale obiecał zaszaleć jak co roku w Wigilię, przyniósł też coś co nie było prezentem ani dla M. ani dla mnie zatem domyślamy się, że był to prezent dla kogoś "pośrednio" obecnego ))))). Moje rozstępy na biuście zrobiły się w takim miejsc, że właściwie prawa tam nie miały się zrobić no ale są i już i bledną to fakt pod wpływem Vichy. Mam nadzieję, ze znikną wraz ze zbędnymi kilogramami, albo przestaną być widoczne, ale to jeszcze przed nami. Pozdrowka. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 06.12.03, 20:06 Joasiu? Jak tam twoja cholestaza????? Ja zrobiłam badania w kierunku bilirubiny i transaminazów ALAT i ASPAT i wyszło ok (ubiegły czwartek) - ale od dwóch dni "chochram" się okropnie. Nie mam wysypki ani nic w tym stylu. Może mam na coś alergię??? Albo paranoja mnie tak swędzi.... Asiu, jeśli dobrze zrozumiałam, to ty mieszkasz w W-wie? Może gdzieś się już widziałyśmy ? Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 - do Gosi 06.12.03, 20:48 Gosiu, dzięki za troskę! Moja cholestaza nijak. Wyniki wciąż lekko podwyższone, ale raz mnie swędzi, raz nie. Lekarz twierdzi, że jak tak dalej pójdzie, wyśle mnie po prostu do szpiala na jakieś szczegółowsze badania, bo wciąż "coś mu się nie podoba". Teraz kazał zrobić jeszcze jakieś badania na tarczycę. Ech, nie wiem. Ale dziecko chyba dobrze się ma, bo mnie dziarsko po pęcherzu boksuje W samej Warszawie mieszkać będę w lutym. Ale teraz dość często tam bywam, więc może gdzieś tam się widziałyśmy Jeśli chodzi o Twoje swędzenie, to mam nadzieję, że to faktycznie paranoja) Mój mąż twierdzi, że w ciąży się zrobiłam nieco hipochondryczna, ale chyba nie tylko ja... Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 - do Gosi 06.12.03, 21:18 Joasiu, Czytałaś może ten artykuł? www.borgis.pl/czytelnia/nm_ginekolo/34.php Jest dość ciekawy jeśli chodzi o objawy i normy wyników tyle, że autorka pomyliła wskaźnik de Ritisa: jest ASPAT do ALAT a nie tak jak napisała. Jakie badania zlecił ci lekarz? Bilirubina, transaminazy ASPAT i ALAT, fosfataza zasadowa AP i kwasy żółciowe (cholowy i chenodezoksycholowy)? Ja zrobiłam tylko trzy pierwsze badania, tzn. bil., ASPAT i ALAT. Z paranoją to jest tak: szlag mnie dzisiaj trafił jak znowu doczytałam się na forum o jakichś potwornych wypadkach na skutek błędów lekarzy, niedopatrzonych infekcjach, itp. Jest to wszystko straszne i trudno się tym nie przejmować. Z drugiej strony, pierwszy raz w życiu, poczułam żal do tych dziewcząt, które o tym piszą. Wiem, że z jednej strony chcą się wyżalić i przestrzec inne mamy a z drugiej...o tym, że lekarzom nie można ufać bezgrnicznie to wszyscy wiemy, o "wypadkach przy pracy" też, o różnych nieszcześliwych i niezawinionych przypadkach też... ale takie posty sprawiają, że człowiek dostaje głupawki, denerwuje się dwa razy mocniej niż powinien, itp. Sama nie wiem - pewnie głupio myślę i pewnie niesprawiedliwie... ale denerwowanie innych oczekujących na maleństwo nie jest chyba najlepszym pomysłem. Wiem, że najlepsze wyjście to "nie chcesz to nie czytaj" ale czasami tytuł wątku nie sugeruje treści. Chyba dopadło mnie zmęczenie... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 08.12.03, 09:23 Puk...puk... Ktoś wie jak tam Madzia? Ładna zima nam się szykuje...? Niby to już pora, bo grudzień ale mnie się ciągle marzy taki "cieplutki", puchaty, srebrno-biały czysty śnieg, gwiaździste niebo i dzwoneczki sań w oddali... (tylko skąd te dzwoneczki w mieście...?) Siedzę sobie w cieplutkim domku i chyba po raz pierwszy od 7 m-cy nie tęsnię ani troszkę za pracą. W domciu ciepło, przytulnie, humor mi się poprawił.Dzidzius w nocy rozrabiał a teraz śpi... Dobrze, że nie trzeba nigdzie pędzić w taką pogodę. Pozdrawiam cieplutko wszystkie Mamusie, te w pracy i te pod pierzynkami i wszystkich Małych Mieszkańców Brzuszków. Gosia i Szymon (31tyg) Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 08.12.03, 10:11 Cześć Dziewczyny!! Też jestem lutową mamusią Od niedawna śledzę ten watek i baaaaaardzo mi sie podoba. Wydajecie sie bardzo zżyte i zaprzyjaźnioneJak dotąd nie pisałam.... Ale dziś mam jakiś "melancholijny" nastrój i postanowiłam coś napisać. Jak na razie jestem mamusia pracującą, choć w taką pogodę jak napisała Gosia to najlepiej posiedzieć w cieplutkim domku. Pozdrawiam serdecznie wszystkie Mamusie i Maluszków. Trzymam kciuki za Madzię (tak na marginesie jeżeli moje dzidzi okaże sie dziewczynką to będzie miało tak na imie Życze powodzenia!! Ania i 30 tyg maleństwo Odpowiedz Link Zgłoś
agika Re: LUTY 2004 08.12.03, 11:41 hej, hej ojj , jak mi dzisiaj ciezko bylo wyjsc do pracy, w koncu pocieszylam sie , ze juz tylko 1, max 2 tygodnie i bede miala czas tylko dla Malego i siebie. Jak fajnie... A w ogole jakas chandra mnie dopadla w zeszlym tygodniu i na nic nie mialam sily - nawet Maly jakby wyczul , ze cos nie tak , i byl wyjatkowo spokojny (tzn nie wchodzil w zebra). Czy Wasze dziecie sie rozpycha ?? Bo moje czasami strasznie, mam wrazenie ze bardzo mu ciasno - wystaje wtedy z brzucha twarda bula i przesuwa sie powoli, ostatnio nawet dwie, po obu stronach - ciekawe czy ulozyl sie poziomo, czy to stopki. Jutro ide na USG i wszystko sobie obejrze No i czasami wydaje mi sie ze ma czkawke, albo cos innego , w kazdym razie cos mi "pyka" w brzuchu - tak przez kilka minut . pozdrowionka , Agika i 32 tyg Maly Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 08.12.03, 15:23 Też mi dziś sennie i leniwie... Siedzę przed kompem i objadam się ciastkami i czekoladą - nie w moim stylu, ale tak miło no i jestem usprawiedliwiona: taka pogoda! A za dwie godz. muszę jeszcze wyjść do pacy. Tylko na 1,5 godz, ale i tak mi się nie chce... Gosiu, a co to robisz siedząc/leżąc w domku cały czas? Dzięki za namiary na tę stronę, na pewno tam wpadnę. Z badań robiłam tylko ASPAT i AIAT. To drugie jest OK, ale pierwsze 50 (nie wiem, co to właściwie znaczy, tylko, że za dużo). Moje dzieciątko też sie rozpycha i czasem wyraźnie czuję, gdzie jest (choć nigdy nie jestem pewna części ciała). USG mam w przyszłym tyg i czekam z na nie radością! Agika, a pytałaś lekarza, o co chodzi z tą czkawką? Mój brzuszek chyba co rano tak rytmicznie podskakuje i prawie każdego wieczora. Troszkę mnie to niepokoi. Aniu, miło, że się odezwałaś No właśnie a co słychać u Magdy? Pawle, wiemy, że tu zaglądasz (musisz, skoro drukujesz te strony - napisz kilka słów i pozdrów Magdę serdecznie!! Miłego wieczoru przy gorącej herbacie Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: LUTY 2004 08.12.03, 17:14 Hej Dziewczyny! Czkawka to normalny objaw u Maluszków w brzuszku. Dzidziuś po prostu za łapczywie pije wody płodowe. Co więcej czkawka dla takich Dzieciaczków nie jest tak uciążliwa jak dla dorosłych . Pozdrawiam Nitka i Jaógdka (25.02.2004), która miewa do 6 czkawek dziennie Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 08.12.03, 17:38 Wg wczorajszego sms-sika Kubuś (synek Magdy) ma już 1500g. Poza tym jest nie najgorzej, wszystko pod kontrolą. Prowadzi ją dr Szczecina. Prawdopodobnie uda się jeszcze trochę potrzymać maleństwo w ciepłym brzuszku Pogoda faktycznie paskudna, ale musze przyznać, że humor mi wyjątkowo dopisuje. Tylko jakaś taka zmęczona jestem, wszystko jest ogromnym wysiłkiem, nawet jak nałożyłam pranie do pralki to musiałam chwilkę posiedzieć Słuchajcie martwą mnie trochę moje rozmiary – tzn. w 29 tyg. przybyłam 15 kg – ktoś też tak ma ??? pocieszam się tylko, że jakoś to wszystko siedzi w brzuszku. Buzia, rączki i nóżki generalnie bez zarzutu, nawet pupa mi za bardzo nie urosła – wyglądam jak betoniarka A ta czkawka to jest KULTOWA, najbardziej nie mogę się doczekać kiedy to poczuję!!! Moje maleństwo jeszcze nie miało! A znajome mamy mówiły, że to fajne Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 08.12.03, 20:00 Witajcie! Ale się cieszę, że u Madzi wszystko dobrze. Dr Szczecina, tzn. "Szalony Roman" (panie doktorze, pan tego nie czyta?! to polożne tak pana nazywają!) jest bardzo dobrym lekarzem. Dobrze, że Magda trafiła na ten oddział. Położne tam bywają różne ale "Roman i Kaśka" są wspaniałą załogą. Madziu, uszy do góry!!! Moja kluseczka też miewa czkawki... Mam nadzieję, że to faktycznie go nie męczy tak mocno jak dorosłego. Mopku! To jedyna okazja w życiu pobyć trochę w "wadze ciężkiej" i to bez poczucia winy!!! Ja jestem w 31 tyg i przytyłam 11 kilo. Też mi się wydaje, że tego nie widać nigdzie oprócz brzuszka ale... nawet jak widać to co? I tak jesteśmy wszystkie takie śliczne, okrągłe Joasiu, co ja robię jak jestem w domu? Głównie leżę, bo tak muszę. Mam taki mały telewizorek w sypialni więc troszkę ślipię na telenowele... (cii!) Troszkę czytam ale pochłonęłam już wszystko co miałam w domu. Próbowałam trochę haftować krzyżykiem ale mnie oczy bolą. Czasem długo rozmawiam z kolegami z pracy (mam tam prawie samą płeć brzydką) bo ich dośc mocno interesuje mój stan a są i tacy co mają maluszki i teraz są expertami od tego co kupić. Siedzę przy kompie trochę, czasem ktoś wpadnie. Troszkę muzyki, mała drzemka i jakoś dni lecą... Pozdrawiam was gorąco! Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: LUTY 2004 09.12.03, 08:55 Cześć Mopku, ja jestem grubasem (( Plus 15 kg miałam 3 tygodnie temu (27T). Dzisiaj mam ważenie i pewnie znów ze 2 kg mi przybędzie ( Brzuch faktycznie mam dość duży, ale fałdy na biodrach też. I udach. I w ogóle taka się zrobiłam miękka - np. na plecach, ramionach... Pączek w maśle. Jeszcze bardzo nie puchnę - chociaż z obrączką pożegnałam się 2 tyg. temu i buty też powoli robią się za ciasne. Na buzi też jakoś jeszcze się trzymam, ale pewnie niedługo. Żyję nadzieją, że w 9M podobno już się nie tyje (chociaż różne czytałam opinie na forum), karmienie wyciąga itp. Zobaczymy najdalej za 10-12 tygodni ) Pozrawiam, jaga Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 09.12.03, 17:21 Ostatnio jak się ważyłam (2 tyg. temu) u lekarza to było 12,5 na plus,a w domu się nie ważę, bo moja waga to oszustka i dawała złudną nadzieję,że dużo nie tyję. No cóż też mam wrażenie, że to dużo kiedy staję przed lustrem, a nie stawać się nie da bo lustro mam w szafie w sypialni, więc podziwiam swoje wątpliwe tłuste wdzięki i bardzo się mi podobający brzuszek, bo to jedyna obecnie część mojego ciała, która wzbudza mój zachwyt. Tym większy, że ostatnio wyczuwam coś co powiedziałbym, że jest główką i coś co na 100% jest piąstką i piętką ). Strasznie to fajne, już chętnie kazałbym się Maluszkowi wyprowadzić, bo nie wiem jak Wam, ale mi czas się wlecze ostatnio niemiłosiernie. Poszłabym chętnie na zwolnionko, ale w grudniu ma być u nas coś na kształt premii, a gotówka piechotą, zwłaszcza teraz, nie chodzi i pewnie zaczekam do końca grudnia, a potem to już będę nic nie robić i czekać. Ogónie czuję się dobrze czyli jak parowóz, sapię chodzę powolutku i o wstydzie!!!! podobno chrapię w nocy. Istny demon sex'u. Z podrowieniami. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 09.12.03, 18:37 No z tym demonem sex-u to mam podobnie! Na Mikołaja od mamy mojego męża dostałam sporą gotówkę z nakazem wydania tylko na siebie – ponieważ ciuszki teraz nie mają większego sensu - strasznie się obkupiłam kosmetycznie. Jak to zobaczył Michał, chciał mnie wysłać do psychologa, ale nic na to nie poradzę czuję się strasznie niekobieca. Ironio losu akurat teraz kiedy jestem tak absolutnie w 150% kobieca!!!!! Co gorsza czuję się czasami jak matka, ale taka co to teraz pod względem „kobiety” pójdzie w odstawkę. Trochę to też zasługa pocieszenia mojego miłego. Kiedy ostatnio lamentowałam z powodu rozstępów na biuście usłyszałam, że jemu i tak się podoba, ponieważ byłam w podłym nastroju wypaliłam, że nie o to chodzi – tylko o to, że jak pojedziemy gdzieś do ciepłych krajów to już nikt się za mną nie obróci na plaży jak wyjdę topless! Na co Misio mając bardzo szczere intencje z uśmiechem – no ale pomyśl, że za kilkanaście lat wyjdzie Klusia i będzie wzbudzała zachwyt, a ty będziesz dumną mamą!!!! No i co wy na takie pocieszanie???? Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Radość, wielka radość 09.12.03, 23:09 Cześć mamusie (i tatusie Jestem dzis w dobrym humorze, bo byliśmy zobaczyć "co u Młodego słychać" czyli na USG. Młody już ułożył się jak trzeba, czyli leży główką w dół i twarzą do mojego kręgosłupa i pan doktor powiedział, że już tak pozostanie, więc cieszymy się, że chłopak się już przygotował Mierzy ok 44 centymetrów i waży 2025 g. Pan doktor powiedział, że jest duży i jeśli go donoszę, to urodzi się duży i grubiutki. Średnio wyszło mu, że powinnam urodzić najpóźniej 29.01.2004 a nie jak twierdzi mój Gin 10.02.2004. Zobaczymy więc czy będę lutową mamą Według rozmiarów głowy i tułowia to wyszło mu nawet 20.01.04. Strasznie się cieszę, że to już tak niedługo!!!! Ale fajnie! Wszystko poza tym jest b. dobrze, wszystko prawidłowo, serce wykształcone z czterema jamami i zastawką. Wyszliśmy tacy szczęśliwi, jak na skrzydłach. No oczywiście młody ma dla nas niespodziankę, bo nie chciał pokazać twarzy. Schował ją odwracając w głąb mojego tułowia i nawet jak p. dr popukał mu dość mocno obok głowy to udawał, że go nie ma. ;-( No ale do stycznia czy nawet lutego wytrzymam z tą jedna niewiadomą U mnie było to 4 USG i nastawiam się, że ostatnie, zwłaszcza, że się już odwrócił więc nie ma sensu potem zaglądać. Normalnie miałabym pewnie tradycyjnie 3 USG ale ja pierwsze miałam w 9 tygodniu, robione u mnie w przychodni na takim biednym sprzęcie, gdzie nie było końcówki dopochwowej i pani sprawdzała mi przez brzuch, jak to się robi w dalszych USG. Powiedziała nam, że zarodek jest, ale niestety serce nie bije. ;-( Potem powiedziała, gdzie się zgłosić, żeby to jeszcze dokładniej zbadać i jeśli okaże się, że zarodek nie żyje już a mój organizm nie wiedzieć czemu się go nie pozbył, gdzie się zgłosić, żeby usunąć. Oczywiście poryczałam się, mój mąż usiadł, bo mu się słabo zrobiło... Pani dr już chciała wyłaczyć maszynę ale jeszcze tak lekko dotknęła mojego brzucha i nagle stwierdziła, że widac jednak serce bijące... I "ojej, dobrze, że zobaczyłam, bo bym państwu nagadała". (A przed chwilą dokładnie już przecież nagadała!!) Okazało się, że to tylko niedoskonałość sprzętu ale my z moim mężem byliśmy już wystraszeni, wkurzeni no i zdołowani. Nagadałam mojemu Ginowi (który jest jednocześnie kierownikiem przychodni) na tę babę, no i on powiedział, że rozumie nasze nerwy i że wyśle mnie jeszcze raz na USG w 12 tygodniu, żebyśmy się uspokoili. Więc w 12 tygodniu miałam drugie USG, no i już było ok - chociaż znów z tą samą babą i z początku nie chciałam wchodzić jak ją zobaczyłam. Potem byliśmy w 21. tyg na takim fachowym i nagraliśmy sobie i dziś czyli w 32. tyg znów byliśmy na tym fachowym, zakładając, że to będzie ostatnie, więc chcemy porządnie. Jak mam takie nerwy znów przez babę przeżyć, to dziękuję uprzejmie. A tak przynajmniej jestem pewna, że wszystko ok i jestem spokojna. Na to konto wypiłam przed chwilą pół szklaneczki piwka - żeby to uczcić Wiem, wiem, nie powinnam rozpijać małego. Napisałam Wam, że wszystko u nas dobrze dobrze, bo po pierwsze rozpiera mnie energia i radość, a poza tym "ku pokrzepieniu serc" jak to się mówi. Bo ja ciągle wierzę, że u nas wszystkich wszystko będzie dobrze i będziemy szcześliwymi mamusiami i tatusiami, patrzącymi na nasze pociechy ze łzami (z radości i szczęścia tylko!!!) w oczach. Uśmiecham się do Was radośnie Ania (z Oskarkiem) Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: LUTY 2004 - Radość, wielka radość... 09.12.03, 23:12 Cześć mamusie (i tatusie Jestem dzis w dobrym humorze, bo byliśmy zobaczyć "co u Młodego słychać" czyli na USG. Młody już ułożył się jak trzeba, czyli leży główką w dół i twarzą do mojego kręgosłupa i pan doktor powiedział, że już tak pozostanie, więc cieszymy się, że chłopak się już przygotował Mierzy ok 44 centymetrów i waży 2025 g. Pan doktor powiedział, że jest duży i jeśli go donoszę, to urodzi się duży i grubiutki. Średnio wyszło mu, że powinnam urodzić najpóźniej 29.01.2004 a nie jak twierdzi mój Gin 10.02.2004. Zobaczymy więc czy będę lutową mamą Według rozmiarów głowy i tułowia to wyszło mu nawet 20.01.04. Strasznie się cieszę, że to już tak niedługo!!!! Ale fajnie! Wszystko poza tym jest b. dobrze, wszystko prawidłowo, serce wykształcone z czterema jamami i zastawką. Wyszliśmy tacy szczęśliwi, jak na skrzydłach. No oczywiście młody ma dla nas niespodziankę, bo nie chciał pokazać twarzy. Schował ją odwracając w głąb mojego tułowia i nawet jak p. dr popukał mu dość mocno obok głowy to udawał, że go nie ma. ;-( No ale do stycznia czy nawet lutego wytrzymam z tą jedna niewiadomą U mnie było to 4 USG i nastawiam się, że ostatnie, zwłaszcza, że się już odwrócił więc nie ma sensu potem zaglądać. Normalnie miałabym pewnie tradycyjnie 3 USG ale ja pierwsze miałam w 9 tygodniu, robione u mnie w przychodni na takim biednym sprzęcie, gdzie nie było końcówki dopochwowej i pani sprawdzała mi przez brzuch, jak to się robi w dalszych USG. Powiedziała nam, że zarodek jest, ale niestety serce nie bije. ;-( Potem powiedziała, gdzie się zgłosić, żeby to jeszcze dokładniej zbadać i jeśli okaże się, że zarodek nie żyje już a mój organizm nie wiedzieć czemu się go nie pozbył, gdzie się zgłosić, żeby usunąć. Oczywiście poryczałam się, mój mąż usiadł, bo mu się słabo zrobiło... Pani dr już chciała wyłaczyć maszynę ale jeszcze tak lekko dotknęła mojego brzucha i nagle stwierdziła, że widac jednak serce bijące... I "ojej, dobrze, że zobaczyłam, bo bym państwu nagadała". (A przed chwilą dokładnie już przecież nagadała!!) Okazało się, że to tylko niedoskonałość sprzętu ale my z moim mężem byliśmy już wystraszeni, wkurzeni no i zdołowani. Nagadałam mojemu Ginowi (który jest jednocześnie kierownikiem przychodni) na tę babę, no i on powiedział, że rozumie nasze nerwy i że wyśle mnie jeszcze raz na USG w 12 tygodniu, żebyśmy się uspokoili. Więc w 12 tygodniu miałam drugie USG, no i już było ok - chociaż znów z tą samą babą i z początku nie chciałam wchodzić jak ją zobaczyłam. Potem byliśmy w 21. tyg na takim fachowym i nagraliśmy sobie i dziś czyli w 32. tyg znów byliśmy na tym fachowym, zakładając, że to będzie ostatnie, więc chcemy porządnie. Jak mam takie nerwy znów przez babę przeżyć, to dziękuję uprzejmie. A tak przynajmniej jestem pewna, że wszystko ok i jestem spokojna. Na to konto wypiłam przed chwilą pół szklaneczki piwka - żeby to uczcić Wiem, wiem, nie powinnam rozpijać małego. Napisałam Wam, że wszystko u nas dobrze dobrze, bo po pierwsze rozpiera mnie energia i radość, a poza tym "ku pokrzepieniu serc" jak to się mówi. Bo ja ciągle wierzę, że u nas wszystkich wszystko będzie dobrze i będziemy szcześliwymi mamusiami i tatusiami, patrzącymi na nasze pociechy ze łzami (z radości i szczęścia tylko!!!) w oczach. Uśmiecham się do Was radośnie Ania (z Oskarkiem) Odpowiedz Link Zgłoś
aga305 Re: LUTY 2004 - Radość, wielka radość... 10.12.03, 07:30 Witajcie wszystkie Mamy! Ja ostatnio byłam na badaniu krwi (obciążenie glukoza) tyle sie nasłuchałam że to takie świństwo że podchodziłam do tego jak "kot do jeża". I co , niespodzianka wypiłam jak najlepszy napój. Już się bałam że może coś ze mną nie tak ale pani w laboratorium mnie pocieszyła że niektórzy tak mają. Moja radość nie trwała długo bo jak tylko przyszłam do domu i zjadłam sniadanie to wsztsko wylądowało w miejskiej kanalizacji. Coż mimo 30 tygodnia zdarzają mi się jeszcze rozmowy z kibelkiem ale jakoś to wytrzymam. Już się nie mogę doczekać poniedziałkowej wizyty u lekarza bo wtedy dostane skierowanie na USG. Jak byłam w 23 tygodniu to moja dzidzia odworcila sie pupą i nie chciała pokazać kim jest. Może teraz się uda, a jak nie to będzie niespodzianka. Ubranka mamy różne wiec coś się wybierze. Ja i tak od kiedy poczułam ruchy to nazywam ją lub jego "Zajączkiem" wiec zobaczymy. Nawet pierwsze kaftaniki mam z hafcikiem zajączka. Polecam wam kupiłam je w SMYKU, są sliczne i kosztujątylko 10 zł. Są zapinane na zatrzask i wiązane także nie bedzie problemu z ubraniem. Bawełenka mięciutka super i ten króliczek. Moj zajączek tak się czasem rozpycha, że aż się dziwię ską tyle siły. Cikawe jaki jest teraz duży. Pozdrawiam was Aga i "Zajączek" 30 tydzień Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: LUTY 2004 10.12.03, 09:53 Witajcie lutowe ciężaróweczki, ja właśnie wróciłam ze szpitala z torbą nowych leków (( Na szczęście Malwinka zdrowa i dobrze rozwinięta, więc nie muszę się o nią zbyt mocno martwić. Strasznie się broniłam przed szpitalem, ale nie było tak źle. Z powodu braku miejsc na patologii ciąży spędziłam kilka dni na sali przedporodowej dzięki czemu porodówkę mam w małym paluszku, umówiłam sobie nawet położną czyli nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Magda trzymaj się cieplutko i namawiaj bobasa niech na razie zostanie tam, gdzie jest... Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: LUTY 2004 10.12.03, 10:01 Współczuję szpitala ( Mnie to na szczęście omineło, ale wyobrażam sobie, jakie to smutne cały czas bać się o ciąże i o nią walczyć. Podziwiam Cię za dobry nastrój i pozdrawiam serdecznie jaga Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 10.12.03, 10:48 Ja też współczuję szpitala i współczuję wszystkim mamusiom - zwłaszcza lutowym (z sentymentu), które mają problemy z ciążą i drżą o swoje maleństwa. Podziwiam Was dziewczyny!!!! Jesteście wpaniałe. Śledzę od niedawna to co piszecie, obserwuje jak sobie radzicie i naprawde jestem pod wrażeniem..!! TAk trzymać! Pozdrawiam cieplutko Ania i 30 tyg Maluszek (jutro mam nadzieje da sie podejrzec jakiej płci Odpowiedz Link Zgłoś
agika Re: LUTY 2004 10.12.03, 11:30 Natder, trzymaj sie - najwazniejsze ze maluszek zdrowy. Ania, "zabilas" mnie swoim postem - chcialam napisac dokladnie to samo , no moze prawie. Otoz wczoraj bylam na USG (moj maz niestety znow w rozjazdach) i okazalo sie ze jak tak dalej pojdzie to urodze olbrzyma , a raczej grubaska, Maly ma brzuszek okragly jak pileczka i calkiem pokaznych rozmiarow. Wage pani doktor oszacowala na 2160 !! , no i powiedziela , zeby wtrzymac sie z kupowaniem ciuszkow , ewentualnie kupic kilka od razu na 3 miesiace. Glowka juz jest na dole, bula z prawej (co to sie rozpycha strasznie) to pupka , a z lewej i pod zebrami wariuja nozki. Wszystko w porzadku i na swoim miejscu, Maly nawet poruszyl oczkami i spojrzal w kierunku aparatu (niesamowite wrazenie). Wyszlam z gabinetu jak na skrzydlach. Tylko zastanawiam sie teraz, jak ja urodze takiego miska (bo podobno miednice mam waska). mam nadzieje ze natura juz o tym pomyslala , i troche rozszerza mi sie kosci. Jutro ide do mojego gina , zobaczymy co powie. Musze teraz szybko wozek kupic, bo nie wiem , czy uda mi sie zostac lutowa mama. Trzymajcie sie dziewczyny i dbajcie o swoje malenstwa. A propos sapania i chrapania - podobno tez zdarza mi sie pochrapywac ( a raczej dyszec - maz mnie zdradziecko nagral , bo mu nie wierzylam) Agika i 33 tyg Maly Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 10.12.03, 13:02 A ja mam dopiero USG po swiętach ;-((( A taka jestem ciekawa co tam słychać... Wszystkich USG w tej ciąży to miałam chyba z kilkanaście, bo w szpitalu "męczyli" nas co tydzień no i ostatnio "widzieliśmy się" w 26 tyg, a to było już tak dawno... Nie przepadam, ze naświetlaniem dzidziusia, choć wiem, że to jest bezpieczne - ale nie ukrywam, że po ostatnim USG, kiedy mały ziewał w najlepsze ślicznie przodem do ekranu, to zaczynam za tym widokiem tęskinić. Na szczęście mogę włączyć kasetkę Mnie glukozka 50g też całkiem smakowała. Gorzej było dzisiaj - dziś piłam 75g, kłóli mnie 3 razy i faktycznie po "szklaneczce" zrobiło mi się niedobrze. I na dodatek troche się stresowałam pielęgniarką. Do mnie niestety musiała przyjść do domu (a ja bym tak biegała, biegała po mieście!!!) i bałam się, że jak będzie ktoś mrukliwy to jak ja zniosę te dwie godziny w jej towarzystwie. Ale na szczęście przyszła młoda, fajna babeczka i czas jakoś zleciał. Mam nadzieję, że wyniki nie zabiją mnie dziś wieczorem, bo szpitala mam już powyżej uszu. Co do terminu, to ja z "normalnych" wyliczeń też jestem "styczniowa" - 31.01. choć niektóre kółeczka liczą z tej daty 2.02. A z USG wychodziły Walentynki, choć maluszek też był kluseczką w 26 tyg i oba terminy się zaczęły do siebie zbliżać. Słyszałam już dwie teorie na temat USG - jedni mówią, że najbardziej wiarygidny termin jest z tego pierwszego USG, inni, że z ostatniego a jak to będzie... to kto wie? Mąż kupił ostatnio taki zielony komplecik z jeżykiem w rozmiarze 56 i ... jak dobrze, że siedze w domu bo bym nas zniszczyła ekonomicznie A co do dzidziusiów - grubasków... mój kolega z pracy, jak się urodził, to miał... małe 6 kilo (słownie "sześć"). Jak dobrze, że już wtedy istniały "cesarki" bo rodzić taką kluseczkę siłami natury to chyba nie jest możliwe. Dziś przypuszczają, że pewnie mama miała cukrzycę ciążową ale jakoś wtedy nikt tego nie diagnozował. No i strasznie miło powitać na forum nową koleżankę....! Pozdrowienia ogromne dla Wszystkich - szpitalnych, leżących, biegających, pracujących i mam nadzieję, że mimo wszystko... szcześliwych! Gosia i 31(lub 33 ) tyg Szymon. Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 10.12.03, 13:06 Jejku, przepraszam za te "literówki i ortografy"... Ciąża mi nie służy, pod tym względem (jest coś takiego jak dysgrafia ciążowa ??? )) Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 10.12.03, 13:48 Czy dziecko boksuje Was czasem w pęcherz? Mnie to niekiedy wręcz boli! Albo jak uderza w coś innego, tam na dole, nie wiem co, ale wtedy bardzo kłuje (może szyjka??) A brzuch coraz większy... Podobno zmieniłam się też na twarzy, choć ja nic nie zauważyłam. Pozdrawiam leniwie Joanna (30T) Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 10.12.03, 14:48 Asia, mam to samo!! Moje maleństwo czasem namiętnie tłucze mnie po pęcherzu.., a czasem też szyjkę czy jajniki - nieraz tak sie rozochoci, ze juz sama nie wiem co atakuje Mam do Was Dziewczyny pytanko - czy Wy też macie takie parcie na pęcherz?? Ja co chwila biegam do łazienki Pozdrawiam życząc milego popołudnia i wieczoru Ania Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 10.12.03, 16:10 Z pęcherzem mam to samo! Czasami zastanawiam się czy nie przeprowadzić się do łazienki „na stałe” Klusia ma dni lepsze i gorsze, ale jak się czasami rozochoci i kopie, to naprawdę BOLI! Zawsze ją wtedy proszę żeby ulitowała się nad mamusią –i zawsze słucha – chyba będzie grzeczna Pozdrawiam Marta & Klusia (chyba Basia? albo Ala?) Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: LUTY 2004 10.12.03, 16:40 Też dużo latam do toalety ( Odkryłam, że jak mnie zaczyna boleć krocze, to idę się wysikać i od razu przestaje. Działa zwłaszcza w nocy - budzę się i nie czuję potrzeby, ale idę i potem zaraz zasypiam. A chrapię podobno strasznie i to od paru tygodni (Uwierzyłam, jak kiedyś samą mnie to obudziło )) Najlepsze, że wcale nie muszę leżeć na wznak, a ostatnio chrapałam nawet przez nos!!! Wyobrażacie sobie? Horror. No i sapię jak miech kowalski. Najgorzej w pracy, gdy z kimś idę i rozmawiamy, to dostaję takiej zadyszki, że az strach! W ogole wszyscy za szybko dla mnie chodzą ) A kiedyś biegałam po firmie aż mi zwracano uwagę. Ehh, mam nadzieję, że to wróci. Natomiast na uspokojenie dzidzi - które się rozpycha pod żebrami tak, że powinnam chodzić jak w gorsecie - stosuję dłoń męża. W moją rękę kopie z upodobaniem, a jak on położy na brzuchu, to zaraz spokój i dopiero po pewnym czasie lekko go mały zaczepia. Ma ojciec posłuch w rodzinie )) Ciekawa jestem, czy też tak macie z tym kopaniem? pozdrawiam, jaga Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 10.12.03, 19:14 Toaletę odwiedzam częściej niż przed ciążą, ale w ramach przyzwoitości. Za to mam okropne problemy z trawieniem (już bym chyba wolała nieumiarkowanie siusiać; hehe wiecie co, gadamy czasem jak stare baby - dobrze, że we własnym gronie)) Natomiast dłoń męża działa u mnie bardzo podobnie! Zastanawiam się o co z tym chodzi, ale faktycznie kiedy maluch kopie energicznie i radośnie i chcę żeby mąż to poczuł i on tam przystawi rękę, dzieciątko się uspokaja! Może to posłuch właśnie Jeszcze tylko 10 tygodni! Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 10.12.03, 20:21 A wiecie, ze gadałm też z dziewczynami na szkole rodzenia i te działania maluszków (a w łaściwie brak działań) pod wpływem dłoni taty, to jest wręcz jakaś prawidłowość. Ha może czują respekt na starcie? ) Oby tak było i wtedy kiedy już będą na świecie, że tatusiowie będa działali uspokajająco. Co do problemów z trawieniem, mam je od kiedy biorę tardyferon, ale ostatnio mam wrażenie, że znalałam pomoc w postaci kisielu. Mam właśnie taką kisielową fazę i zero problemów w toalecie, spróbujcie może komuś też pomoże. (w pracy kisiel "gorący kubek"). Wracając jeszcze do ruchów to mam wrażenie, ze maciopek nie tyle kopie co się wierci, kopniaczki są jakby stłumione i ma określone pory swojej aktywności tj. 12 w południe, ok.17 / 18 i coś koło 20.00, a ostatni przyłąpałam Go na prawdziwym szaleństwie kopniaczkowo wierciochowatym o 24.00. Przyłapałam, bo mój ukochany maż, oglądał mecz w TV i zbudził mnie a następnie zasnął snem sprawiedliwego, a ja sobie leżałam (wściekła) do 1.00. . Pozdrowka. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
agika Re: LUTY 2004 11.12.03, 10:58 Hej, macie racje z ta reka mezowska. Chociaz ja myslalam, ze raczej malenstwo wyczuwa wtedy "cos" obcego i musi zbadac co to i po co, no i dlatego uspokaja sie na chwile. Ale jesli to poczatki posluchu - to tym lepiej. Ciekawe jak dlugo bedzie dzialac.. Do toalety tez latam czesto, zreszta zauwazylam ze jest to dobry sposob na skurcze - jak mnie juz za bardzo mecza ide sobie do ubikacji i przechodza. Najbardziej mi przeszkadza moja nieporadnosc teraz, kazda czynnosc staje sie dlugim procesem - przewrocenie sie w nocy na drugi bok, zawiazanie butow, podniesienie czegos z podlogi, wejscie do samochodu (fakt nie jest najwiekszy). Brzuch jest tak duzy , ze juz po prostu sie nie miesci, gdy sie zginam. Gosia, mam nadzieje ze Maly nie dojdzie jednak do 6 kg ! pozdrowionka, Agika Ps A dzisiaj ide do gina i podpytam sie o wczesniejsze zwolnienie z pracy Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 11.12.03, 12:41 Gnębi minie ostatnio kombinezonek Termin mamy na 29.02-03.03 – teoretycznie może być jeszcze całkiem zimno, ale po 2-3 m-cach to już wiosna. No i co zrobić z kombinezonkiem ? Widziałam taki jeden maleńki (większy nie ma sensu bo w przyszłym roku i tak nie wejdzie) ale był dość drogi – na 2-3 wyjścia to się nie opłaca. Brzydkie są tanie – no ale są brzydkie. Co robicie w tej kwestii? No przecież nie zawinę w pieluszki, żeby przywieźć ze szpitala ? Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 11.12.03, 13:01 No tak... kombinezonik mnie też gnębi. W weekend mąż jedzie na "łowy". Może coś kupi. Ze wszystkich postów na ezakupy i porad znajomych wynikałoby, żeby jednak kupić rozmiar 62 i podobno takie "woreczki" bez nóżek sa i cieplejsze i wygodniejsze ale jak się ma autko, to trzeba przypilnować, żeby takowy miał wycięcia na pasy do fotelika. Taki z nóżkami zapina się bez problemu a bez nożek się nie zapnie, jeśli nie jest dostosowany do pasów. Trochę mam ochotę poprosić męża o pojechanie do Tomiego na Chojnowskiej na Pradze. Wiele osób mi mówiło, że tam jest ogromny wybór ładnych rzeczy w ładnych cenach. Szkoda, że na stronie internetowej nie ma zdjęć. No i Mopek ma rację, takie rzeczy nie są tanie ale ja się chyba zdecyduję na zakup czegoś ładniejszego bo urodzę albo w styczniu albo najpóźniej w połowie lutego, więc będzie jeszcze zimno. A 6 kilo samej mi stanęło przed oczami bo odebrałam wczoraj wyniki OGTT (75g glukozy) no i niestety... cukrzyca. Załamałam się, bo po tych wszystkich komplikacjach jeszcze to... Ja nie wiem, jak ten skrzacik to wszystko wytrzyma. Obawiam się, że jeszcze się mogę spotkać z Madzią na Karowej. Że z Madzią to super, ale okoliczności wolałabym inne... Jest mi okropnie smutno i strasznie się martwię. Pozdrawiam gorąco. Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 11.12.03, 13:18 Hej Małgosiu! Faktycznie, masz prawdziwego pecha I jesteś naprawdę dzielna. Nie smuć się, z dzieciątkiem przecież wszystko dobrze, na cukrzycę są chyba jakieś sposoby? Kiedy masz wizytę u lekarza? Trzymam kciuki, żeby wszystko było u nas dobrze - a najmocniej za dziewczyny 'z przejściami'. A o kombinezonku oczywiście jeszcze nie raczyłam pomyśleć, więc Wasze rady będą nieocenione, kiedy wreszcie zajmę się poszukiwaniami... Pozdrawiam serdecznie! Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 11.12.03, 13:28 Nie martw się tą cukrzycą! Skoro została wykryta to Maleństwu nic nie grozi Właśnie po to robi się OGTT, żeby w porę zadziałać! Pomyśl sobie, że tyle już przetrwałaś, a to już finisz No i nie myśl o Karowej, raczej o czymś miłym, bo Maleństwo na pewno nie znosi jak się martwisz Co do Madzi to mam nadzieję, że uda mi się ją odwiedzić jak już będzie u nas w Krakówku, podobno przyleci przed Świętami, jak będę coś wiedziała to wam napiszę. Pozdrowienia dla wszystkich leżących i pracujących Marta & Klusia (mam wrażenie że tylko ja się tak obijam, nic mi nie jest i na L4...) Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: LUTY 2004 cukrzyca 11.12.03, 14:11 CZesć, moja koleżanka ma cukrzycę - da się z tym wytrzymać, chociaż jest trochę zachodu. Mierzy sobie poziom glukometrem (krew z palca) co kilka godzin, ma specjalną dietę - zero słodyczy (( i musi jeść regularnie co kilka godzin (nawet w nocy, niestety) no i co jakiś czas jezdzi na badania do poradni cukrzycowej. Jasną stroną diety jest fakt, że schudła - nie wiem, jak u Ciebie z wagą, ale chciałabym Cię jakoś pocieszyć Współczuję Ci bardzo, ale skoro wykryli, to już nic Wam nie grozi. pozdrawiam, jaga Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 cukrzyca 11.12.03, 17:04 Gosia - będzie dobrze!!Masz prawo czuć sie zmartwiona i smutna, ale jesteś dzielna! Poradzisz sobie także i z tym - a "Skrzacik" wszystko to Ci wynagrodzi Trzymam za Ciebie kciuki! Też sie zastanawiam nad tym kombinezonikiem - w ogóle moje przygotowania polegaja głównie na zastanawianiu sie i robieniu list.. Jak wychodze po 8 godzinach pracy jestem padnięta i nie chce mi sie juz chodzić po sklepach.. I tylko sobie obiecuje, że wezmę się w końcu za to.. Jak na razie na obietnicach się kończy.. Pozdrawiam cieplutko wszystkie Mamusie i Maleństwa i biegnę na USG Trzymajcie sie!! Ania Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: LUTY 2004 11.12.03, 17:02 Dołączam do grona mam obiboków )) Dziewczyny, jak są problemy to nie ma rady, trza słuchać się lekarza i słodycze zamykać na kłódkę - pocieszajcie się, że to już naprawdę niedługo... Ostatnio śni mi się że tulę Malwinkę, zaglądam jej w granatowe oczka i wdycham jej zapach... Takie tam, ciążowe rojenia... Co do kombunezonika ja wymyśliłam coś innego. Ponieważ do domu ze szpitala mam 50 km i raczej nie wydaje mi się by taka długa podróż w foteliku była dla bobasa wygodna planuję zabrać zwykłą gondolę od wózka głębokiego wraz z odziedziczoną po starszych kuzynkach poduszką puchową. Małej będzie wygodniej spać, a mnie będzie wygodniej ją w razie jakiejś "awarii" przewinąć czy przebrać. Z tego co widziałam w szpitalu dość dużo osób korzysta z tej metody. Dla mnie ma więcej zalet, ale ja dość długo będę jechać do domu - zwłaszcza jeśli będzie ślisko albo jeśli będę w marnej formie. P.S. Już tylko 10 tygodni )) Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 11.12.03, 17:42 Natder! Oj bałabym się gondolki, no chyba, że masz taką przypinaną pasami i specjalne wkładki wokół główki. Sama piszesz, że może być ślisko .... tfu...tfu ...tfu, a jak coś się stanie, maleństwo niezabezpieczone nie ma żadnych szans! Taka długa podróż to faktycznie może być kłopot, ale fotelik jest wygodny dla noworodka. Tyle że pozostaje problem ... kombinezonka ))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 11.12.03, 20:31 Natderku! Oj nie gondolka, nie!!! To znaczy, nie wiem na 100% ale to chyba po pierwsze jest niedozwolone a po drugie i chyba najważniejsze niebezpieczne. Sama zastanawiałam się nad tym pomysłem, ale raczej pod kątem tego, że wózek, który mam zamiar kupić (Deltim Focus) ma gondolę specjalnie wyposażoną w system montujący do samochodzików i może służyć jako "fotelik" 0-9kg czyli tzw "0" (to 0+ jest 0-13kg o ile nie mylę symboli). Zastanowiło mnie natomiast jedno - w trakcie plotek z koleżanką, która pracowała kiedyś w Chicco, dowiedziałam się, że tak naprawdę policja dopuszcza stosowanie tylko tych fotelików 0-13kg, a nie gondolek, nawet tych przystosowanych. A żeby maluszek był wygodnie położony, to mu się tam "dokłada" taką wkładkę pod główkę. Ale jak jest naprawdę to nie wiem, korci mnie zadzwonić na komisariat i się dopytać. W każdym razie, takiej "zwykłej" gondolki to bym się bała, podobnie jak mopek!. Dziewczyny, Strasznie wam dziękuję za wszystkie słowa pocieszenia. Byłam dziś u mojej giny. Zaopatrzy mnie w glukomatrzyk i tabele węglowodanowe i .... kłuj, kłuj cztery razy dziennie plus raz w tygodniu o 3 nad ranem. To to pestka, byleby tylko maluszek był zdrowy... Jest jeden pozytyw tej sprawy. Zwiększa mi się ilość planowych USG i idę zobaczyć skarbusia ...już jutro! Jesteście kochane... jeszcze raz dzięki i dobrej nocki. Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 12.12.03, 08:09 Tak trzymać Małgosiu!! Nie moge sie oprzeć żeby nie podzielić sie z Wami wrażeniami po wczorajszym USG. Maluszek ma juz 1850 g i moja wymarzona córeczka okazała się chłopcem I jak tu zamienić Magdalenę na męskie imie Życzę Wam miłego dnia Pozdrawiam cieplutko Ania Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 12.12.03, 10:07 My idziemy do naszego ginia dzisiaj wieczorem, to dopiero o 19:30, ale już się nie mogę doczekać. Mam nadzieję, że moja ukochana córunia nie okaże się chłopcem (hi, hi).Szanse (albo ryzyko) są chyba niewielkie, bo na ostatnim USG nawet ja nie miałam wątpliwości ))))) Bardzo jestem ciekawa ile waży??? Wiecie o tym, że maleństwo któremu się spieszy i przychodzi na świat za wcześnie, ale nie mając innych problemów waży g idzie z mamą do domu! Takie maluszki najczęściej już nie potrzebują inkubatorka i bez problemowo oddychają samiutkie! Strasznie mnie to pociesza bo daje jakieś takie poczucie bezpieczeństwa Nie żebym planowała, ale śpi się spokojniej jak maluch jest już taki „dorosły” Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 12.12.03, 11:10 Witajcie, No i jestem po USG. Dzidziuś jeszcze do tych 6 kg nie dobija ...))) Ale malutki też nie jest. W pierwszym dniu 32 tyg waży ok 1,6-1,7kg ale lekarz mówił, że waga jest zaniżona, bo główka jest już nisko i jej pomiar (HC) nie był dokładny i średnia wychodzi mniejsza niż w rzeczywistości. Nic złego się nie dzieje, przepływy ok, serduszko ok, inne rzeczy też. Dojrzałość łożyska 1 at wg Granuma, profil biof 8/8 (muszę o tym więcej poczytać) no i łożysko się podniosło, także już jest poza ryzykiem przodowania. Tylko szyjka trochę krótsza, ale zamknięta więc dalej się oszczędzać (czytaj leżeć)i tyle. Też mi nowość Dziś, mam nadzieję, dostanę glukometr i będę się mogła zacząć kontrolować (a nie powiem, cukiereczki, na które nie zwracałam uwagi do tej pory tak ślicznie pachną w lodówce, i miodek korci i gorzka herbatka przestała smakować....))) Lekarz się śmiał, że jakbym nie musiała leżeć, to bym nie miała cukrzycy ale jakbym poszła na spacer po markecie, to bym zaraz urodziła. I tak źle i tak nie dobrze. Dziewczyny - może głupie pytanie, ale z ciekawości - czy tatusiowie wchodzą z wami do gabinetu gina? (nie mówię o USG tylko o normalnej wizycie?) Ja bym w zasadzie nie miała nic przeciwko, zwłaszcza pomocy przy ubieraniu, ale jakoś mi to nie przyszło do tej pory do głowy. Za to widziałam już kilka par wchodzących razem. Jak to jest u was? Gosia i 32 tyg Szymon Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 12.12.03, 11:24 Zawsze wchodzimy razem, ale mój gin. ma u siebie USG i robi je za każdym razem, więc tatuś chodzi z ciekawości Poza tym mam czasem „doły intelektualne” i wtedy tatuś pamięta co mi dolegało przez miesiąc, o co chciałam zapytać i co gin powiedział ))))) Najzabawniej było jak tatuś miał „lęki” związane z porodem (do dzisiaj dużo większe niż ja) i postanowił przedyskutować sprawę ZZO – przy tej rozmowie czułam się jakby to nie dotyczyło mnie Nawet gin. w pewnym momencie musiał uściślić kto będzie to znieczulenie dostawał )))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena_76 Re: LUTY 2004 12.12.03, 11:29 Cześć siostry dawno mnie nie było i się naczytałam... mój mąż wchodzi ze mną za każdym razem, na razie pomocy w ubieranu jeszcze nie potrzebuję, ale np. zawsze on mnie waży i szuka aparetm Dopplera serduszka dzidziusia. Poza tym stwierdził, że musi pilnować co ja mówię, bo zwłaszcza na początku byłam strasznie dzielna i odbywało się to tak: "no tak jest mi niedobrze... ale to nic..." - a to wcale nie było nic, bo nawet w nocy biegałam do WC... (kiedy to było ...) A jeszcze odnośnie kombinezonków itp. ja dostałam ciuszki od znajomej i tam jest m. in. taki śpiworek zapinany z 2 stron (można częściowo zakryć główkę), wykładany misiem od wewnątrz - teraz czasem widać, jak dziewczyny w wózkach je mają. Małe przyjdzie na świat pod koniec lutego i nie wiadomo jaka ta pogoda będzie - wyobraziłam sobie że ciepłe ciuszki, rożek, ten śpiworek, ew. jakiś koc - i do taxi. W końcu to tylko parę kroków. W ogóle nie mam pojecia, jak on będzie odczuwać zimno i chyba ciągle będzie mi się wydawało, że marznie... Apeluję do Pawła, męża Madzi, żeby nam tu coś napisał!!!! Cieplutko pozdrawiam magda Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 12.12.03, 17:42 A no cóż mój małżonek nie chadza ze mną do lekarza, a mi trochę szkoda, cóż zrobić - nie chce ijuż ostatni wszedł "aż" do poczekalni i to już było coś. Przynajmniej na innych polach zachowuje się tak jak należy podświadcza i nie protestuje przy głupich (z ręką na sercu) zakupach. A propos zakupów, czy wam też już zdarza się przliczać wydatki na kaftaniki śpioszki i tem podobne? Ja wczoraj widziałam świetną książkę, ale doszłam do wniosku ze jest zdecydowanie zadroga. A potem bez mrugnięcia okiem wydałam 3dychy na pajacyk bo był taki śliczny i Małemu będzie w nim tak ładnie. Chyba jestem z lekka nienormalna. Zabiłyście mi z tym kombinezonem klina, dziś cały dzień w pracy myślałam o przewiezieniu maluszka ze szpitala do domu (20 km no i jak wiadomo luty i pogoda owiana tajemnicą). Do tej pory wydawało mi się to takie proste Małego w śpioszki kaftaniki pajacyki, rożek i kocyk (widziałam taki fajny z polaru zpinany na taki śpiworek super) i szlus. A i wyobrażałm sobie, że przez całą drogę będę go trzymała na rękach, nie chyba otępienie na mnie spadło. I co gorsza na moją szanowną Matkę też. Ona też to tak widzi i patrzy na mnie jak na raroga kiedy mówię o foteliku, ale moze jej przejdzie. Przy okazji rozmowy o ew. transporcie do doku, mój mąż obraził się na mnie śmiertelnie i zażądał, zebym przynajmniej w tej jednej kwesti pozwoliła mu dokonać Mesko-Tatowego wyboru. I to włąśnie on kupi fotelik a ja mogę go lub nie ew. zaakceptować. A niech sobie kupuje. Tylko powiedzcie lepiej taki do 13 czy zaraz taki do 18 kg. kto się orientował i cos wie więcej o rzeczonych fotelikach a firma która dobra. Przynajmniej mu podpowiem. Pozdrowka. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 12.12.03, 22:01 Słuchajcie, a jeśli jest do domu blisko, czy ten fotelik też jest konieczny? Nie można maluszka po prostu na rękach trzymać? Do gabinetu wchodzę sama. Czułabym się chyba bardzo niezręcznie, gdyby mąż widział, jak mnie lekarz bada (lekarz chyba też). Pytania zapisuję sobie na kartce, więc nie muszę pamiętać. Magdalena, cieszę się, że wróciłaś po przerwie! Pozdrawiam wieczornie Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 12.12.03, 23:25 No i byliśmy u ginia! Klusia waży 1200g – maleńka, ale mamy jeszcze czas urosnąć. Ma śliczne serduszko i wszystko inne... Z nowości dowiedzieliśmy się dzisiaj, że ma całe śliczne usteczka – tzn. żaden tam rozszczep wargi jej się nie przyplątał. Poza tym mam śliczną, długą i zamkniętą szyjkę, generalnie wszystko ok. Co do fotelika to my kupujemy taki żeby dało się przypiąć do wózka. Jeszcze nie wiem co kupimy, albo Chico Tech, albo Inglesina Magnum albo Deltim Focus. Mam straszne myślenice z tym wózkiem, no a fotelik będzie w kompleciku Za to widziałam dzisiaj kombinezonek mojego życia, tyle, że w Zarze ((((( Na szczęście pani powiedziała, że w styczniu będzie posezonowa obniżka no i potanieje Tylko muszę polować na tę obniżkę, bo mogą wykupić rozmiar. Chyba się tam przeprowadzę i będę koczować pod Zarą ))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
agika Re: LUTY 2004 13.12.03, 12:08 Smutno mi jest, bo jakas grypa sie przyplatala, i dzisiejszy dzien rozpoczelam od lekarza. Dostalam dolipran , tabletki na gardlo i nadzieje, ze moze chorobsko sie nie rozwinie. Na wszelki wypadek leze i sie grzeje. Mam nadzieje, ze nie zaszkodzi Malemu. A wg gina w czwartek - Maly jest juz gotowy do wyjscia, tzn na szczescie szyjka w porzadku, zamknieta , ale Maly sie ladnie ustawil i powoli sobie schodzi glowka. Mam wiecej odpoczywac, chodzic na spacery i koniec z praca (glownie dojazdy mnie meczyly). No i juz sobie obmysliwalam , ze pochodze po sklepach z ciuszkami i wozkami, a tu temperatura i kaszel... Propos przywiezienia Malego ze szpitala - my nastawiamy sie na gondolke dostosowana do samochodu, czyli z pasami i trzymaniem glowki ( o ile zdazymy kupic wozek , bo wciaz nie jestem zdecydowana). Zreszta pozniej wlasnie chcemy uzywac gondolki w samochodzie - na dlugie trasy jest podobno wygodniejsza dla dziecka niz fotelik. pozdrowionka weekendowe, Agika i Maly Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: LUTY 2004 - do Agiki! 13.12.03, 12:58 cześć, mnie od wczoraj wieczorem strasznie boli gardło a ponieważ jest teraz weekend więc mogę zapomnieć o lekarzu ;-(. Jakie tabletki dostałaś na gardło. W domu mam Sebidin Plus i tam jest napisane, że kobiety w ciąży za pozwoleniem lekarza, więc trochę się obawiam. Poradź coś, "pliiiiiz". Zachrypnięta Ania - Matylda Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 - do Agiki! 13.12.03, 14:28 Aniu - Matyldo, Nie jestem Agiką ale choruję non-stop... teraz też coś mnie drapie. Ostatnio kurowałam się płucząc gardło zaparzonym Septosanem, wodą z solą, wodą z Citroseptem. Robiłam też sobie syrop z cebuli (pokroić plus 2 ząbki czosnku, zasypać łyżeczką cukru lub miodu - za godzinę gotowy). Lekarz kazał się nacierać mascią Vick-Vapo Rub. Można rutinoscorbin i rozpuszczalną C. Wyksztuśny ziołowy syrop dla kobiet w ciąży i cukrzyków "Hedelix", na noc, przeciwkaszlowy homeopatyczny Stodal. Na gardło wolno ssać wszystko co homeopatyczne. Internista mi kiedyś mówił, że można Tymianek i Podbiał ale na ulotce też coś było napisane na nie więc odpuściłam. Jak nie pomaga, to moja "rodzinna" zaczyna leczyć moje gardło Bio-Paroxem. On działa tylko miejscowo, nie wchłania się w ogóle, zresztą na ulotce jest napisane, że można w ciąży. Jak masz w domu, to możesz tak "przetrzymać weekend". Jak bardzo źle, to może warto iść na pogotowie/ do izby przyjęć szpitala na dyżur. Tam każdy lekarz cię osłucha i wypisze receptę. Ja od wczoraj płuczę znów gardło Septosanem bo mąż trochę kaszle i czuję, że już mi coś "sprzedał". Pozdrawiam. Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: LUTY 2004 - do Malwes ;-) 13.12.03, 15:41 Gosiu kochana! Bardzo dziekuję! Rutinoskorbin miałam w domu więc od razu wzięłam, resztę muszę zakupić - zwłaszcza cebulę - i tak mi potrzebna. Zupełnie zapomniałam o domowych sposobach z celulką no i o tym płukaniu solą. U mnie to na razie tylko gardło (pewnie szłam z otwartą buzią i mi nawiało ), więc mam nadzieją, że zaraz wszystko wróci do normy. A tak się cieszyłam, że od początku ciąży nic mnie nie "łapie". A tu masz babo placek - w 8 miesiącu. Ale humor mi dopisuje, bo właśnie kupiliśmy z mężem łóżeczko!!! A jutro chyba wózek - dziś nie mogłam się zdecydować na kolor, więc chyba poproszę dziadków o pomoc Poza tym muszę sobie "dawkować" radości - więc dziś łóżeczko, jutro wózek Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuję Ania Odpowiedz Link Zgłoś
agika Re: LUTY 2004 - do Malwes ;-) 13.12.03, 19:52 Aniu, dopiero teraz weszlam na internet i przykro mi bardzo, ze nie moglam odpowiedziec Ci wczesniej. Dostalam Guethural 300 g, ale nie jestem w POlsce niestety ( wiec moze byc to jakas nazwa tutejsza, sklad: Guaietoline (lub Glycerylgeuthol), jak wyczytalam z ulotki lekarstwo jest na infekcje ukladu oddechowego i ulatwia odkszaliwanie wydzielin. Gosiu, dzieki tez przy okazji za domowe sposoby, do soli sie przymierzam, cebuli nigdy nie uzywalam, ale sprobuje jutro. Z innych domowych sposobow - polecono mi plukanie gardla szalwia i na stany grypowe bardzo duzo wit C (cytryna z miodem) i lipa z miodem. Aniu, jaki wozek wybralas ? trzymajcie sie zdrowo, Agika Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 - do Malwes ;-) 13.12.03, 19:57 Aniu, Nie wygłupiaj sie z chorowaniem! Mam nadzieję, że domowe sposobu okażą sie skuteczne! Mam już stałe łącze i nareszcei będę mogła tu zaglądać tak często, jak będę miała ochotę! Hura! Aniu, napisałam na priv, ale mam podejrzenie, że zżarło wiadomość, więc jak się odstresuję spróbuję jeszcze raz. Pozdrawiam, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re:LUTY'04 w końcu jestem na zwolnieniu zdrowotnym 13.12.03, 21:24 Cześć dobre kobiety Dzięki za jeszcze więcej rad na temat jak się pozbyć tego bólu gardła - odpukać jest na razie lepiej niż wczoraj wieczorem. No, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło - Moniko strasznie się martwiłam - codziennie sprawdzam kilka razy konto a tam nic - już sobie różne rzeczy myślałam. Ale cieszę się, że wszystko z Tobą ok. No i że masz stałe łącze. Teraz to dopiero się zacznie pisanie no ale niestety - rzeczywiście nic nie doszło. Spróbuj jeszcze raz Agiko - nie wiedziałam, że wybyłaś z kraju Wózek wybraliśmy - deltim fokus (ale jeszcze w grę wchodzi deltim premier, chociaż wydaje nam się jakiś taki bardziej toporny i szerszy, ale strasznie podoba się mojej mamie Także na 99 procent deltim fokus. Jutro jedziemy zamówić, bo pewnie nie będzie koloru jaki chcemy, poza tym jeszcze nie wiemy jaki chcemy - podoba nam się taki beż z bordo ale nie wiem czy dla chłopca może być bordo ??!!?? Kupiliśmy dziś łóżeczko - Karolina II Klupsia z szufladą i stoi już skręcone w sypialni, więc jakoś tak "serce roście". Jutro czeka nas wybór materacyka i przewijaka, kto wie, może pójdziemy za ciosem i kupimy też pościel? Jadą z nami obie babcie, więc pomogą wybrać. Ja normalnie jestem bardzo niezdecydowana przy zakupach a teraz w ciąży to już w ogóle. Z tym łóżeczkiem też tak było. Wybraliśmy sosnę - widzieliśmy na zdjęciach tu i ówdzie a jak zobaczyłam to łóżeczko w naturze to się zaczęło - stwierdziłam, że za jasne, powinno byc ciemniejsze, może buk? a pozatym za niskie dla nas, trzeba się będzie schylać. Na szczęście mój mąż podjął męską decyzje, wziął karton na plecy i nie oglądając się na mnie zaniósł do samochodu. Teraz łóżeczko stoi w sypialni i już nie wydaje mi się ani za jasne, ani za niskie. Nie wiem skąd mi się to bierze, w każdym razie cieszę się, że jutro będę miała 3 osoby do przedyskutowania każdej mojej wątpliwości. Czy już wiecie jaki materacyk? Słyszałam, że ponoć najlepszy jest gorczycowy (ale najdroższy) a wszystkie inne - nawet kokos się odkształca. My mamy w naszym łózku kokos i się nie odkształcił ale to jest kokos i sprężyny. Muszę jutro się przyjrzec w sklepie tym materacom. Pozdrawiam ciepło - zaszalikowana Ania Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re:LUTY'04 13.12.03, 22:10 Jejku...Ania... jak ja ci ZAZDROSZCZĘ tych zakupów. Jak ja bym chciała wyjść i iść kupować. To takie...mmmm...! Tylko internet mi pozostaje... Ale Deltim Focus też wybrałam! Kupcie, kupcie!! Jak coś będzie nie tak, to ja jeszcze zdąże zmienić decyzję )) Do kompletu też chcę kupić ten fotelik Grillo. Tak to tylko mąż może iśc sobie "szaleć" - wózeczki, kaftaniki, łóżeczka a ja tylko mogę najwyżej obejrzeć zakupionego "gotowca". Odebrałam wczoraj glukometr. Nowy, bo teść jest cukrzykiem, więc się potem przyda. Oprócz tego, że kłuje, to taki "fajny gadżet" - wygląda jak super komóra plus super pióro w super etui )) Chociaż jakieś "pocieszenie". Dziś miałam debiut w strzelaniu igiełkami - raz mało sobie nie strzeliłam w oko (chciałam zobaczyć skąd ta igła wylatuje), zamordowałam dwa paski zupełnie bezmyślnie i zanim się udało, to posłuchałam jaki ładny dzwięk towarzyszy napisowi "Err". Ale cukier mam niski - nawet się pasłam całkiem nieźle cały dzień i po każdym posiłku nawet nie 100. Oby tak dalej. Cieszę się, że coś mogłam pomóc z tymi lekami, choć nie cieszę, że mamy problemy ze zdrowiem. Mąż dziś w pracuni od rana (kapitalizm!), w przyszłym tygodniu jedzie w delegację, do mnie przyjeżdża mama (zrozpaczona, bo nie zdąży popiec ciast na swięta...) ale generalnie... jest dobrze. Chyba. Pozdrawiamy - Gosia i 32 tyg Szymon Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re:LUTY'04 13.12.03, 22:20 Tak mi was strasznie żal! Nie znoszę być przeziębiona, ale przejdzie! A poza tym nie bluźnijcie z tymi „chorobami”, gardło to „pikuś”, ważne, że poza tym jesteście zdrowe! Gosia! Kłujesz się po paluszkach? Może nie patrz skąd lecą te igły, wydaje mi się, że pomiar z oka może nie być wiarygodny )))))) Tez myślę o Deltimie Focusie, ale na którymś wątku o wózkach jakaś mama napisała, że jest lichy i że jej rurki popękały (( i trochę się przestraszyłam. Mam taki plan, żeby ten wózek, skoro kupuje dwa w jednym, wytrzymał do końca, a to w sumie jakieś 3 lata jazdy. No już sama nie wiem? Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re:LUTY'04 14.12.03, 16:52 Hej! A my kupiliśmy wózek firmy Bebecar, Styl At. Jestem - "na razie" - b. z niego zadowolona . Spełania wszystkie nasze oczekiwania. Ma jednak dwie wady: 1) jest dosyć ciężki - ale mieszkamy na parterze; 2) stelaż zajmuje sporo miejsca po złożeniu - mamy całkiem spory bagażnik, a kółka się zdejmuje. Ma też opcję przewuzu dziecka w gondoli - specjalne uchwyty do pasów i zabezpieczenia malucha w środku. Pozdrawiam i jeżeli macie jakieś pytania dotącze tego wózka to proszę oto strona: www.godex.com.pl/godex001 Ola Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re:LUTY'04 Materacyk 13.12.03, 23:21 No właśnie, podzielcie się Waszą wiedzą w tym temacie. Mój Maluszek to potencjalny alergik (ma 30-40% prawdopodobieństwa, że odziedziczy to paskudztwo po mamusi, niestety). Wyczytałam gdzieś, że dla alergika powinien być materacyk gąbkowy. Ale może lepiej kupić piankowo-kokosowy, zeby się nie odkształcał? Odpowiedz Link Zgłoś
agika Re:LUTY'04 Materacyk 14.12.03, 18:31 Chetnie tez czegos sie dowiem o materacyku od bardziej doswiadczonych / poinformowanych mam i przyszlych mam. A w ogole bardzo Wam zazdroszcze zakupow, na razie leze plackiem i sie wygrzewam, bo grypa cos nie chce puscic i mam tylko nadzeje ze nie zaszkodze Malemu (nie wiecie, czy 'wypacanie sie ' moze zaszkodzic ?). Z wozkow ostatnio moimi faworytami sa albo peg perego na stelazu velo, albo bebecar style at. Mojej mamie podoba sie bebe confort, ale ma dosc mala gondolke, i boje sie ze Maly przestanie sie w niej bardzo szybko miescic. Poza tym slyszalam negatywne opinie o tych wozkach. Deltimy ogladalam na interencie - wygladaja fajnie i maja faktycznie dosc duzo opcji. Aniu - tez mam problemy z podejmowaniem decyzji, od 2 miesiecy odwiedzam wszystkie sklepy dzieciece w okolicy, tudziez strony internetowe, na razie bez wiekszych rezultatow. A przed Swietami chcialabym przynajmniej wozek zamowic (tyle, ze wciaz nie jestem pewna na 100 % jaki, moj maz dal juz sobie spokoj z doradzaniem i tylko grzecznie chodzi za mna w sklepach). Propos wyjazdu z Polski - poczatkowo planowalam wrocic na trzeci trymestr i rodzic w kraju, mimo wszystko w 'domu' czuje sie najlepiej, znam lekarzy i poloznikow no i rodzina jest blisko, niestety z roznych przyczyn nic z tego nie wyszlo. Chandre mialam ogromna, no ale jak mowia 'z faktami gentelment nie dyskutuje' ja wprawdzie nie gentelmen, ale grzecznie pogodzilam sie z sytuacja. Agika Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re:LUTY'04 Materacyk 14.12.03, 20:51 Co do materacyka oglądałm piankowo/kokosowy i pewnie ten kupimy.Chociaż zastanawiałam się czy nie pójść jeszcze do sklepu z materacami (tak w ogóle) i nie zobaczyć ile ew. kosztowałby taki tradycyjny ze sprężynami i kokosem. Co do wózka, to też czasowo jestem zdecydowana na Deltim Fokus (co do tych pękających stelaży to też o tym czytałam, ale czytałam tez, że nie ma problemów z serwisem i wymianą). Tylko ze ten wózek jak do tej pory widziałam wyłacznie w necie i nie miałam go zobaczyć na żywo. Swego czasu podobał mi się Orion Pollaka, ale zdecydowanie przestał mi się podobać jak pojeździłam nim po sklepie, jest strasznie ciężki i sztywny. A i jeszcze jedno co do materacyka, lekarz na skzole rodzenia mówił,żeby nie podkładać pod prześcieradełko wkładów foliowych tylko ew. gruby ręcznik, co by się dzidziuś nie udusił jka będzie leżał na brzuszku. Zastanawiałam się nad pościelą i chyba na początek nie kupimy jej tylko śpiworki, i dwa kocyki grubszy i cieńszy, ale to jeszcze się zobaczy pełne zakupy dopiero w styczniu. Mąż nie dał się ruszyć, nie i już, przynajmniej co jakiś czas kupuję ciuszki. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re:LUTY'04 Materacyk 14.12.03, 22:01 Jeśli chodzi o materacyk, to doczytałam się w gazetce o alergii, że powinien być wykonany z włókien sztucznych (ale nie lateksu), bo włókno kokosowe i trawa morska mogą uczulać. Polecają tam też "specjalny antyalergiczny pokrowiec z tkaniny poliestrowo-bawełnianej z naniesioną na stronie wewnętrznej powłoką z mikroporowatego polimeru zapewniającego nieprzepuszczalność dla roztoczy". O matko! Gdzie się kupuje takie coś? A co do pościeli to też mam taką koncepcję, żeby na razie nie kupować - tylko prześcieradło z gumką i najpierw chyba rożek, a potem śpiworek i kocyk polarowy. Co sądzicie o takim rozwiązaniu? Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re:LUTY'04 Materacyk 15.12.03, 11:05 Też myślę o śpiworku i kocyku, tylko trochę mam dyskomfort psychiczny, że mała będzie taka „ograniczona”, osobiście nie znoszę spać w śpiworze i lubię sobie w nocy pokopać No ale z drugiej strony, jak mała się rozkopie to się sama potem nie przykryje ??? Chyba przemogę jednak mój wstręt do śpiworków i kupie jej taki. Dziewczyny! Może to jakaś fobia, ale rożek w aspekcie „ograniczacza” ruchów przeraża mnie jeszcze bardziej ! Najchętniej widzę moje maleństwo w ciepłym pajacyku, pod lekkim kocykiem jak sobie macha czym chce w każdą stronę – no ale to chyba bez sensu??? Coś mi się wydaje, że będę mamą „świrem” Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re:LUTY'04 spanie w rożku 15.12.03, 12:54 Cześć Wszystkim, a mnie z kolei bardzo podoba się idea pakowania małego w rożek Mam takie wspomnienie z dzieciństwa, że jak np. byłam chora, to mama bardzo starannie obwijała mnie kołdrą - od razu robiło mi się milej i bezpieczniej. Moze to wrażenie z życia płodowego? Poza tym podobno dla małego jest zdrowiej, jeżeli za bardzo nie ma miejsca na kopanie (nie przekręcam się sam?), no i łatwiej go wyciągać w rożku z łóżeczka do karmienia (nie planuję spania z dzieckiem). A jeżeli zrezygnuję z rożka, to prześcieradło na dół plus prześcieradło górne z kocykiem - jak w hotelach. Czytałam kiedyś na ciązy i porodzie że pościel (kołderka plus poszewka) nie jest zalecana, bo łatwiej dziecku naciągnąć ją sobie na buzię. Ale głowy nie daję za obiektywną słuszność powyższych opinii ))pozdrawiam, jaga Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re:LUTY'04 spanie w rożku 15.12.03, 13:38 Ha! Czytałam na ten temat sprzeczne opinie (w dzieckowych gazetach). Jedna szkoła głosi, że nie można krępować ruchów dziecka, bo rozwija sobie mięśnie itd. Druga, że warto je owijać, bo hamuje sie w ten sposób odruch moro i dziecko lepiej śpi (i czuje się bezpieczniej bo warunki zbliżone do zycia płodowego, jak zauważyła Jaga). Nie mam pojęcia, której przyznać rację - obie brzmią logicznie Pewnie zobaczę, co dziecko będzie wolało. Ale dziś śnieżyca! U Was też? Pozdrawiam Joanna z ruchomym brzuchem) Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re:LUTY'04 spanie w rożku 15.12.03, 14:03 Witam drogie Mamusie!! Wyjeżdzałam na weekend i nie zaglądałam do internetu, więc mialam dziś sporą porcje ciekawej literatury do kawki porannej w pracy Mam nadzieje, że przeziębione Mamy czują sie lepiej!! Podobnie jak Asia czytałam sprezczne informacje na temat tego jak i czym okrywać maluszka w nocy - i też skłaniam sie do pomysłu poobserowania i wypróbowania - a jak będzie w praktyce?? - zobaczymy za dwa miesiące U mnie też baaardzo wieje i sypie śniegiem. Troszkę sie martwię jak dotrę do domku - podobno jest ślisko.. Na razie nie mam problemów za kierownicą.. Ale nigdy nie wiadomo - w naszym stanie koncentracja już nie ta.. Pozdrawiam cieplutko mamusie i Maleństwa. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re:LUTY'04 spanie w rożku 15.12.03, 20:00 Wieje bardzi sypie. Jeśli wierzyć tradycji dzisiejszy dzień zapowiada pogodę marcową i jeśli chodzi o nas to będzie "w marcu jak w garncu" Wracając natomiast do rożka. Na szkole rodzenia rehabilitantka mówiła, że noworodek nie lubi być dotykany i lubi być zawijany, więc kto wie moze w rożku mu się podobać, a jeśli tak to i w śpiworku (troszkę później) będzie mu wygodnie. Jak będzie lekko ograniczony ruchowo. Pozdrowka zimowe. Edyta i włąsnie wiercący się Maluszek. Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re:LUTY'04 spanie w rożku 15.12.03, 22:07 Ja dzisiaj byłam na USG i okazało się że nie wszystko jest chyba OK. Pani doktor stwierdziła że maluszek ma albo pełen pęcherz albo to coś innego ale ona nie wie co.Wysłała mnie na konsultacje do innnego lekarza ,a ten na moje nieszczęście jest na urlopie .Muszę jechać do Trójmiasta ale nie mam pojęcia do kogo się udać,kto tam ma dobry sprzęt, kto jest specjalista w USG.Jeżeli to jest torbiel u maluszka to lepiej wiedzieć to wcześniej.Może któraś z was zna lekarza.W środę jadę do Gdańska więc przy okazji zrobiłabym USG. Pomóżcie.Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re:LUTY'04 spanie w rożku 16.12.03, 11:55 O rany! Udało mi się zalogować! Nie wierzę w to szczęśćie! Wczoraj próbowałam chyba 20 razy!!! Zyta! Mam nadzieję, że sprawdzasz priv, bo tam Ci wysłałam info o USG w Gdynii. Ania-Matylda też prosiła, żeby Ci przekazać, że do Ciebie napisała, więc sprawdź koniecznie. Powodzenia, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena_76 Re:LUTY'04 spanie w rożku 16.12.03, 12:46 Zyta! trzymaj się i daj znac, jak juz będziesz cos wiedzieć... mam nadzieję, że to naprawdę tylko pełny pęcherz... Jeszcze odnośnie rożka - moi znajomi, pożyczajac mi rożek, opowiadali, że ich córcia dobrze w nim zasypiała i nie wybudzała się, kiedy ją przekładali do łóżeczka - no bo jest to usztywnione. Jakbym była niemowlątkiem to chyba czułabym się bezpieczniej. Ale zobaczymy, jakie preferencje będą mieć nasze maluszki. Poza tym mój jest ułożony tak: główkę ma nisko nad moją lewą nogą, a stópki mi wpycha pod żebra z prawej strony, az pod moim łokciem. Tak w poprzek. Tak mu jest wygodniej? Pozdrawiamy Magda+ Małe Odpowiedz Link Zgłoś
sanna99 Re:LUTY'04 spanie w rożku 16.12.03, 17:16 hej - ja słyszałam, ze najlepszy sprzet usg maja w szpitalu na Zaspie. Jak leżałm na Klinicznej to lekarze jezdzili tam z pacjentkami w razie wątpliwosci. Odpowiedz Link Zgłoś
hanti Re: LUTY 2004-kolejna uziemiona 16.12.03, 13:15 11.12 byliśmy u lekarza. Miałam jakie malutkie skurczyki i okazało się że jestem posiadaczką szyjki o dł 1 cm i rozwarcia przeouszczającego palec. Dostałam fenoterol i zakaz noszenia synka. Ale w nocy miałam serię skurczyków i mój czop śluzowy odszedł w zapomnienie. Teraz jestem uziemiona na dobre, biore końską dawkę leków, mam trzy cm rozwarcia. Mąż mówi o mnie bobmba zegarowa i wszyscy modlą się że bym nie wybuchła. To dopiero 31 tydz więc miło by było gdyby moja córcia jeszcze nie rozpoczynała samodzielnego życia. Chociaż 11-go ważyła 1800 g. Pozdrawiam wszystkie leżaki. Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: LUTY 2004-kolejna uziemiona 16.12.03, 15:08 O rany, trzymaj się. Leż, nic nie sprzątaj i takie tam - zresztą sama dobrze wiesz. Bardzo jesteś dzielna - trzymam kciuki, żeby dzidzia jeszcze trochę poczekała. Pewnie, że sobie już świetnie poradzi na świecie, ale lepiej być wodnikiem niż koziorożcem ) Wszystkiego dobrego, trzymam kciuki, musi się udać, jaga Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004-kolejna uziemiona 16.12.03, 16:10 Ja też Ci życzę żeby mała pomieszkała jeszcze w brzuszku jak najdłużej!! Bądź dobrej myśli, wypoczywaj - wszystko będzie OK!! Trzymam kciuki i pozdrawiam cieplutko. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: LUTY 2004 16.12.03, 17:20 Cześć!!! Tak jak to wcześniej ujęła Monika - próbowałam się od wczoraj po południu zalogować na forum i na swoje konto i nic ;-( Dzis od rana też nic więc postanowiłam założyć nowe konto na "gazecie" ale tez nie mogłam ;-( Na szczęście wszystko wróciło do normy!!! Szkoda, że następna z nas leży - ale nie poddawaj się. Teraz to już coraz bliżej z jednej strony także lekarze sobie w razie co poradzą, a z drugiej strony - pogadaj z dzidziusiem i powiedz mu, że do niegrzecznych dzieci Mikołaj nie przychodzi więc niech grzecznie poczeka na swoją kolej wyjścia "W temacie rozka": też jeszcze nie wiem w czym mój maluch będzie spał. Rożek dostanę chyba od koleżanki, która co prawda "dopiero co" rodziła (w połowie września), ale jej maluch prawie od początku nie mieścił się w rożku bo miał 4.600g i 56 cm. Także z tym planowaniem też tak różnie bywa. Śpiworek wydaje mi się odpowiedniejszy bo większy i szerszy, aczkolwiek kupiłam już kołderkę i po prostu zobaczę. Ja z moim bratem od razu spaliśmy pod kołderką i jakoś wyszliśmy na ludzi Dziękuję jeszcze raz za wszystkie rady, porady i życzenia powrotu do zdrowia. Od razu milej się choruje Co prawda jakoś uporałam sie z gardłem ale doszedł katar... Ale daję radę. Ponieważ ostatnio wszystko mam z miodem to zastanawiam się czy kawa z miodem by się dała pić Także nie dość, że jestem "pociągająca" to jeszcze słodka jak miód. Strasznie mi żal tych z Was, które nie mogą z różnych przyczyn wybrać się po zakupy. Ale z drugiej strony odpadają Wam te dylematy sklepowe My byliśmy w łikend w hurtowni dziecięcej i poszaleliśmy, wykorzystując dobre rady obu babć I tak zakupilśmy: Po pierwsze - Zamówiliśmy wózek: Deltim Fokus beżowo-bordowy. Czyli jednak tak jak chcieliśmy. Bo nasze mamy jednak wolałyby ten Deltim Premier. On ma takie b. tradycyjne podwozie, a Fokus takie bardziej sportowe. Prawie skusiłabym się na Premiera, bo też ma wiele zalet np: trochę szerszą i 10 cm dłuższą gondolkę niż Fokus, B. miękko chodzi (ale czy nie za miękko??), jak się nim buja to nie skrzypiał a Fokus tak - ale nie wiem czy to nie wina po prostu tego modelu w sklepie. Fokus za to: mniejszy czyli zgrabniejszy, ma 3 stopnie regulacji miękkości jeżdżenia (ale nawet ten najmiękkszy nie był tak miękki jak u Premiera ;-(), no i lepiej się składa - po złożeniu jest mniejszy, więc wejdzie raczej do samochodu (chociaż nie sprawdziliśmy). Ale zawsze możemy część siedzenia tylnego położyć i wtedy na pewno się zmieści. W każdym razie zagwózdkę mieliśmy straszną - ale wygraliśmy uporem. Mam nadzieję, że będziemy zadowoleni, jak zaczniemy nim jeździc. Odbiór ma być ponoć do końca roku, więc nie wiem czy dam radę coś więcej Wam powiedzieć o tym wózku przed Waszym jego zakupem ;-( Mogę tylko powiedzieć, Gosiu, że dośćdużo osób decyduje się na ten wózek i ogromna większość opinii jednak jest pozytywnych. Najwyżej założymy kiedyś wątek narzekających na Fokusa Potem zrobiliśmy zakupy łóżkowe: łóżeczko - to już pisałam materacyk - kokosowo-piankowy (w misie 2 prześcieradła na gumce (żółte i niebieskie) pościel - kołderka i poduszka - dla alergików (chociaż raczej nie będzie) ale tylko te były białe (mama mi poradziła, że jak będzie kolorowa i we wzorek to zawsze będzie się odbijał jak nałożę poszewkę, a jak białe pod spodem to nawet jak poszewka cieniutka i jasna to nic tam z pod spodu nie wybija). i były tańsze niż te kolorowe (poduszki na razie nie będę używać ale już była w komplecie więc jest) 2 komplety poszewek (żółta w misie i zielona w misie) kocyk polarowy w misie 10 pieluch tetrowych białych 3 pieluchy flanelowe (kolorowe - w misie, słonie i w misie) przewijak ze sztywnym dnem (w misie) Więcej grzechów nie pamiętam.... Wiem, że wszystko w miśki!!! Wydaje mi się zresztą, że większość rzeczy dla dzieci ma właśnie taki motyw i stąd te miśki wszędzie. Chyba ja też będę mamą-świrem jak to napisała "Mopek 1" Acha - ubranka mam od koleżanek (też często z misiami) i na razie na nich poprzestanę, no może dokupię czapeczki i rękawiczki. Rożek też chyba dostanę po wspomnianej koleżance, więc na razie nie kupiłam. Także teoretycznie niedużo już zostało. No i torbę musze spakować ale to po świętach - jak dostanę szlafrok od Mikołaja Teraz chodzę koło tego łóżecza z "gadżetami" i oczy cieszę widokiem. Jeszce trochę... Już jakoś tak bliżej.... Mam nadzieję, że Wasz humor też się trochę poprawił. I tak najwięcej radości będzie jak już bobas będzie z nami... Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
elipse Re: LUTY 2004 16.12.03, 18:32 Cześć! Czy mozesz podzielic sie namiarami na ta hurtownie??? Bylabym wdzieczna bardzo. Pozdrawiam(y) Jaga(+Jachu 29 tydz.) P.S. My tez mamy wszystko w misie Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 ciuszki używane 16.12.03, 18:38 Dziewczyny, Jestem ciekawa jakie macie zdanie nt ciuszków używanych. Słyszałam pogląd, ze w takich dzieci lepiej się chowają Ale poważnie - co myślicie o kupowaniu ciuszków np. w ciucholandzie? Od razu powiem, że kilka takich nabyłam - ale zaznaczam, że są markowe i w bdb stanie (część ciuszków, które dostałam od znajomych jest sto razy gorsza, ale jak dają nie wypada grymasić, prawda?). Z początku miałam wyrzuty, że może jestem wyrodna jakaś i żałuję dziecku... Ale położna powiedziała mi, że na początek nie warto ubierać Maluszka w rzeczy nowe, bo ubrudzą się od zagencjonowanego pępuszka i będą sie nadawać do wyrzucenia... Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 ciuszki używane 16.12.03, 19:49 Witajcie! Strasznie mocno pozdrawiam wszystkie "leżaki" - ja leżakuję trochę mniej niż kiedyś ale baaaardzo współczuję i trzymam kciuki. No i zacytuję moją panią gin: "Jakby co, odpukać, to i tak jest już nasz!". Będzie dobrze!!! Nie wiecie co z Madzią?????? Pan Paweł się nie odzywa a mnie wstyd pytać moją panią dr co tam u niej. W końcu obowiązuje tajemnica lekarska, choć małe słowo, typu "jest ok" już by mi wystarczyło. Aniu - fajnie, że kupiliście Deltima. Ja, jak pisałam, też mam na niego zakusy. Na edziecko-zakupy założyłam kiedyś wątek o tym jaki wózek mieści się w bagażniku Seicento i dużo osób napisało mi o Deltimie i wiele dobrych opinii. Mąz już dawno miał zamówić, ale zaliczal ostatnio weekendy w pracuni a teraz uziemiony w delegacji. Mopku! Używane ciuszki są chyba ok. Najlepsze od sprawdzonych przyjaciół ale ciucholand też mi się nie wydaje złą opcją. I tak to trzeba solidnie uprać. Ja dostałam troszkę ubranek po rodzinie - ale duża część to takie "archaiki". Podziękowałam, ale też obawiam się, że nie wszystkie wykorzystam (np. kaftaniki z rozciętymi plecami wiązane na sznurki przy szyjce). Mąż w niedziele była na zakupach - całe szczęście, że z kolegą, który go w porę wyprowadził z Mothercare i H&M. Ale "zdobyczne" było! Komplecik 8-częściowy w rozmiarze 62 w Mothercare, i kilka body z H&M - jakby tam ktoś robił zakupy to zwróćcie uwagę, że każda rzecz w rozmiarze 56, może być szyta albo w Chinach, albo w Turcji albo w Grecji - i każda jest innej wielkości (im bardziej chińskie, tym większe. Dziwne ))))). Na stronie Mothercare www.mothercare.com można sobie pooglądać ciuszki - boskie, tylko drogie ;-(((. Polska strona nie ma takich opcji ze zdjęciami ale ceny w GBP przeliczone na polskie są podobne. Nawet trochę niższe w sklepie (ten komplet za 20 GBP w Wola Park kosztował 129zł) - a wszystkie rzeczy są dostępne w Polsce. Ja się tez nastawiłam na jeden, góra dwa takie ładne komplety - do lakarza i dla teściów ;- ))))) ale widzę, że mąż to by się zrujnował dla tych cudów. Mnie strasznie śmieszą takie śpiochy w "krowie łaty". A do przegladania ciuszków rodzinnych właśnie się zabieram.... Nic więcej na razie nie mam - ani wózka, ani łóżeczka, ani pościeli, ani rożka - ale też jak na razie myślę bardziej o śpiworku. Się zobaczy.... Pozdrawiam grypowiczki!!!!!! Gosia i Szymon (32t) Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: LUTY 2004 ciuszki używane 16.12.03, 21:18 Hej, hej, Króciutko odpowiem, bo znów tu cos nie gra z tą stroną i zaraz się okaże, że wszystko zniknie ;-( Ja wszystko kupowałam w hurtowni Vitalia w Gdyni Redłowie - nie wiem skąd jestes i czy to Ci pomoże - polecam. Moje koleżanki kupuja w ciucholandach i są b. zadowolone - te ciuszki są bardzo krótko i to na dzieciach, które raczej jakiś strasznych chorób skóry nie mają. Poza tym przecież wiadomo, że się je pierze. A jedna z moich koleżanek, która leżała przez całą ciążę na podtrzymaniu i niestety nie mogła iść sobie poszaleć w sklepach z ciuszkami, wyszukała "sprzedawczynię" w anonsach, zaprosiła na kawę do siebie i zakupiła pełno pięknych ciuszków, prawie nowych po cenach 2-5 zł. Częć z nich mam już u siebie - na prawdę cudeńka! Także nie ma co przesadzać z nowymi, drogimi - zwłaszcza tymi pierwszymi. Potem jak już dzieciątko wolniej rośnie, to może warto kupować "markowe", chociaż sama nie wiem. Pozdrawiam Ania ps. Moniko, napiszę jutro bo dzis juz padam a tu jeszcze takie siupy mi komp "odwala". Mój mąż myśli o tym co zrobił Twój z komputerem Znalazł "cichego" sojusznika )))) Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 ciuszki używane 16.12.03, 21:53 Witam i chwalę się zakupami! (bo mnie radość rozpiera i trochę Kluska z boku Właśnie cudem oderwałam się od oglądania, składania i rozkładania wózeczka! Kupiliśmy Chicco Tech 6WD wersja DUO na gumowych kółeczkach w kolorze granatowo- beżowym. Do tego w kompleciku fotelik samochodowy. Jestem zachwycona i mam nadzieję, że tak mi zostanie. Teściowa, jak zaprezentowałam jej wszystkie funkcje oniemiała – nie widziała wózka od czasu kiedy woziła mojego męża, więc miała lekki szok , poszła właśnie zadzwonić do babci Łóżeczko dostaniemy w prezencie, ale wiem już, że będzie takie z szufladą. Na razie nie kupuję więc materacyka, bo czekam na łóżeczko! Co do spania jednak przychylę się chyba do śpiworka, ale rożek też kupię, na wszelki wypadek... Na razie kupuję tylko ubranka, głównie w Smyku, bo w Krakówku nie mamy takich cudów jak M&S albo Mothercare. Jest Zara, ale tam buszuje właśnie moja teściowa. Już przyniosła śliczne spodenki i dwa kaftaniki i sukienkę, jak jej mówię, że to nie bardzo ma na razie sens – bo ona kupuje niezależnie od rozmiaru, np. jedna bluzia jest na 9-12 m-cy!!!! -to ona z uśmiechem stwierdza, że było śliczne i „poczeka”! Mam pytanie – uprzedzam trochę głupie! Jak się ubiera malucha? Tzn. chodzi mi o ciepłe pajacyki – pod spód tylko body w charakterze bielizny? Czy pełny zestaw ze śpioszkami? Co do rozmiarów to kupiłam jeden pajacyk 62 w Funny Kids, a potem w Smyku drugi 56 i okazało się w domu, że ten 56 jest większy )))))) Pozdrawiam wszystkie Mamusie! Marta Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 ciuszki używane 17.12.03, 21:14 Właśnie wróciłam od lekarza, a muszę się przyznać, że szłam do niego lekko zaniepokojona. Tyle nas jest "uziemionych", że obawiałam się, że mnie to też czeka. Na szczęście jednak wszystko jest ok. dzidziuś wysoko, szyjka zamknięta i nic nie zapowoada wcześniejszej wyprowadzki, dostałam tylko furagin bo prawdopodobnie jest jakaś infekcja, mam nadzieję, że sobie pójdzie. Ciuszki kupuję systematycznie i z przyjemnością, większe zakupy mój mąż zostawia na styczeń/luty i nie jestem w stanie przekonać go, że fajnie byłoby coś kupić już teraz. Co do ciuszków ze szmteksu, ja odkryłam dwa "kanadyjskie" i kupiłam tam kilka fajnych rzeczy, nie na takie maluszki całkiem bo nie było nic takiego ale tak na 3-6-9 m-cy. A czytałm, że jak się te nowe wypierze na 90 stopni (te z szmteksu 2x) to się niczym różniły nie będą. Tylko mam malutki problem, kupiłam pajacyk z bellevitu i tam stoi tylko stopni 40, no to zrobić jak wszyscy zalecają pranie na 90? Hmmm? Pozdrowka. Edyta i Maluszek 33 tydz. Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: LUTY 2004 ciuszki używane 17.12.03, 22:34 Dziewczyny !!! u mojej dziewczynki( bo przy okazji się dowiedziałam) wszystko jest dobrze,tobył poprostu pęcherz i teraz mam żal do lekarki że mnie tak załatwiła.Czy któraś bierze fenoterol i isoptin, bo mnie po tych lekach tak trzęsie, że nie moge nic robić. Co do ubierania maluszka to nie wiem czy dobrze zrozumiałam chodzi ci o ubieranie wdomu.Jeżeli jest ciepło to body, pajacyk lub komplet śpioszki i koszulka,skarpetki i ja zawijałam małego w rożek był wtedy taki spokojny ,zasypiał.W rozku malec jest bardzo krótko bo jak zaczyna wieżgać nogami to go rozkopie, no a wtedy tez jest mu cieplej jak się rusza..Nogi i tak ma zawsze lodowate ale tym się nie warto przejmować, nie trzeba zakładac trzeciej pary skarpet. Powiem wam że najważniejsze to żeby mąż zabrał wam wszystko do szpitala,mimo że przygotujecie wszystko spakowane mogą być niespodzianki,mój zgubił po drodze skarpetkę i nie zabrał kocyka. Leżące pozdrawiam i życzę wytrwałości, ja za 2 tyg kończę brac leki inie wiem jak to sie skonczy. Czy któraś wie co u Magdy,bo ja choć z jednego miasta nie mam z nią kontaktu,zawsze widywałyśmy się u mnie w gabinecie stąd nasza znajomość. Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 18.12.03, 12:19 Zyta cieszę się że u Was wszystko dobrze. Co u Magdy niestety nie wiem, też o niej myślę, ale szanowny mężuś coś się leni Hanti a Ty się trzymaj! Maleństwo jest już tak czy inaczej bezpieczne, ale pewnie że lepiej, gdyby jeszcze trochę poczekało... Daj znać, jak się czujesz/czujecie gdy będziesz mogła. Gorąco Cię pozdrawiam! A ja widziałam przedwczoraj twarzyczkę maleństwa. Jejku, jaka śliczna i kochana! Lekarz wyraźnie widział płeć, ale się nie skusiliśmy. Twardzi jesteśmy Dziewczyny, czy któraś z Was przesypia jeszcze całe noce, czy tylko ja jestem taką szczęściarą? Pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
agika Re: LUTY 2004 18.12.03, 13:21 Hanti, lez grzecznie jak trzeba i trzymaj sie - juz tak niedlugo zostalo. No i koniecznie pogadaj z malenstwem. Moje czasami slucha - np jak juz nie moge wytrzymac kopania w zebra - dziecko grzecznie przychyla sie do prosb. U mnie temperatura minela, ale przerzucilo sie teraz na katar i kaszel. Probuje juz wszystkiego - czosnku, miodu, cytryny, cebuli, plukanek, inhalacji, fuj .. wieczorem juz sama nie wiem, czym, za przeproszeniem, mi sie odbija. Chciaz podobno katar , leczony, czy nie leczony trwa 7 dni.. Normalnie bym sie tak nie przejmowala, ale boje sie ze Malemu cos sie moze stac. Na razie wszystko w porzadku, wczoraj wieczorem mial piekna czkawke Dziewczyny, czy macie wrazenie jakby cos (dziecko?) uciskalo Wam czasami nerw w po wewnetrznej stronie biodra ? - to tak jakby na chwile stracic czesciowo wladze w nodze. Strasznie dziwne uczucie. Co do rozka, sklaniam sie raczej ku spiworkowi, takiemu na szeleczkach, ale zdaje sie ze moja mama juz kupila rozek, wiec zobacze co Maly bedzie wolal. Joasiu - niestety noce mam przerywane - na siusiu i picie, za to wspaniale spi mi sie rano, tzn miedzy 8 a 11 . pozdrowionka. jakbyscie mialy jakies wiesci od Magdy - piszcie Agika Odpowiedz Link Zgłoś
elipse Re: LUTY 2004 18.12.03, 19:26 My przesypiamy pieknie calutkie noce. Odpukac oczywiscie. Dzidziul jest chyba nietypowy i głównie wywija w dzien. Hołubce nocne zdarzaja sie, ale to b.sporadycznie. Zreszta nawet wtedy jak jestem b. zmeczona, to spie jak zabita. Amatylda. Fakt. Hurtownia w Gdansku nie ratuje mnie. Jakos nie pomyslalam Ale dzieki. Pozdrawiamy Jaga (+Jachu 30tydz.) Odpowiedz Link Zgłoś
sanna99 Re: LUTY 2004 ciuszki używane 19.12.03, 10:03 Ja biore fenoterol - fakt trzesie, ale jak mowiła gin, lepiej sie potrzesc niz urodzic za wczesnie. Pozatym po pewnym czasie brania fenoterolu przestaje trzasc - organizm sie przezwyczaja. Ja biore juz od listopada i teraz mnie juz nie trzesie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
sanna99 Re: LUTY 2004 ciuszki używane 19.12.03, 10:07 A - jeszcze teraz doczytałam - za 2 tyg konczysz brac fenoterol? To w którym tygodniu bedziesz? Pytam bo 2 lekarzy powiedziało mi inaczej - do 34 i do 37 tyg. i nie wiem co robic. Odpowiedz Link Zgłoś
imann Sprzedam fotelik samochodowy maxi-cosi 20.12.03, 17:30 Hej dziewczyny! Jestem mamą z czerwca 2003 - moja córeczka właśnie kończy pół roku i za chwilę będę jej zmieniać fotelik samochodowy na większy. Z tego powodu chętnie odsprzedam obecnie używany. Jest to fotelik maxi-cosi cabrio 0-13 kg z wkładką dla noworodka. Jestem z Warszawy - odbiór osobiście. Jeśli któraś z Was jest zainteresowana - to dokładny opis znajduje się w dziale SPRZEDAM na forum eDziecka. B. polecam - fotelik b. dobrze się sprawdził. No i powodzenia w porodach!!! Odpowiedz Link Zgłoś
agika Re: LUTY 2004 20.12.03, 21:05 Hej Dziewczyny, cicho strasznie sie zrobilo na forum - czyzbyscie wszystkie przygotowywaly Swieta ? Tak wlasnie sobie mysle, ze beda to pierwsze Swieta Malego - ciekawe jak bedzie reagowac, czy bedziemu smakowac zupa grzybowa i inne specjaly no i czy ja wytrzymam tyle czasu (ostatnio poleguje wieczorami). pozdrowionka swiateczne juz prawie, Agika i 34 tyg Maly Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 20.12.03, 21:21 No właśnie, jak tam przygotowania świąteczne? Ja upiekłam pierniczki i zaliczyłam fryzjera i uznałam, że tym sposobem wykonałm plan maximum. Może jeszcze poplacze sie troche po mieszkaniu ze szmatką do kurzu, żeby mężuś nie powiedział, że on wszystko musi sam A jak przygotowania świąteczne u wszystkich "leżaczków"? Może kleicie przynajmniej jakieś ozdoby na choinkę? Podobno w tym roku najmodniejsza choinka to taka z ozdobami naturalnymi (jabłka, orzechy, cukierki) i zrobionymi własnoręcznie)) Moimi ulubionymi daniami wigilijnymi są karp smażony i pierogi z makiem (pewnie Maluszek będzie dobrze spał po tym maku) I więcej niż o tegorocznych, myślę o tym jak Święta będą wyglądały w przyszłym roku - choinka chyba podwieszona pod sufitem, żeby mały spryciarz nie ściągnął bombek)) Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 20.12.03, 21:40 Hej, hej! Ja, jako leżaczek, nie robię nic. I jestem przerażona, bo przychodzi ciocia męża (poza tym będziemy sami, bo rodzina daleko i ani oni wszyscy nie przyjada do nas ani mnie nie wolno podróżować. Sprzątanie mam prawie zaliczone, całą ciążę zmywał, szorował, odkurzał, itp. mąż więc jak leżałam w szpitalu i było wiadomo, że to potrwa całą ciążę to postanowiłam mu ulżyć i zamówiłam panią do sprzątania. Kobitka super, bo polecona przez znajomych, zresztą krawcowa )) i ma dwie młode fajne córy: jedna kosmetyczka a druga fryzjerka, więc możecie sobie wyobrazić, kto mnie pucował w szpitalu i po )))))))) Więc pani nam posprzątała a mąż dopieszcza to co trzeba ogarnąć z wierzchu. Jeśli chodzi o potrway wigilijne, to niestety wszystko będzie kupione bo ja nie mogę robić a mąż całe dnie, noce i weekendy w robocie albo w delegacji. Trudno. Może ciocia coś przyniesie Choinki nie mamy. U rodziców jest ogromna a ponieważ zawsze jeździliśmy tam, to nie kupowaliśmy własnej. Jak na razie kolega z pracy przyniósł mi piękną betlejemską gwiazdę i najwyżej kupimy jakieś iglaste maleństwo w doniczce. Prezentów nie kupowałam - przekazałam pieniążki siostrze i kupiłyśmy wszystko wspólnie. Dla teściów kupił mąż. Dla męża zakupił mi znajomy )) wedle "nakazu". Mąż dziś pojechał na zakupy i... nie wszedł na halę. Tłum wariatów i godzinne kolejki. Wydał tylko jakąś kosmiczną sumę w Mothercare na ubranka, ręczniczki, śpiworek itp a jutro z rana pojedzie po "paszę". Trochę smutne takie Święta. Mam wyrzuty sumienia, że nie moge mu pomóc ani w kuchni ani na zakupach. Ale trudno... maluszek nam to wynagrodzi. A w Wigilię to się chyba będę mierzyć glukometrem po każdej potrawie )) Pozdrawiam, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 21.12.03, 15:46 A ja jak zwykle ze wszystkim do tyłu... Po prezenty jedziemy jutro, posprzątamy we wtorek i wtedy też zrobimy sałatki (wigilię spędzamy w tym roku u moich rodziców). Choinkę kupimy i ubierzemy w samą wigilię (to akurat tradycja a nie spóźnienie Ze świątecznych dań najbardziej lubię barszcz z uszkami (mmmmm mniam mniam), kluski z makiem i tradycyjny piernik, który moja mam piecze ok. 2 tyg. przed świętami (im starszy tym lepszy!) Aż się zrobiłam głodna Pozdrawiam Was przedświątecznie Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 z makiem podobno trzeba ostrożnie 22.12.03, 10:01 Cześć Siostry, właśnie ostatnio w szkole rodzenia panie połozne mówiły, że mak ma działanie przyspieszające i żeby go za dużo nie jeść. Nigdzie wcześniej nie spotkałam się z taką opinią (zresztą maku wyjątkowo nie lubię), ale przytaczam mając nadzieje, że nie jest to nagłupszy z zabobonów, z jakimi się stykamy i nikt się nie wystraszy ))) U nas już święta prawie gotowe - w weekend piekliśmy cwibak, pasztet (to na boże narodzenie, bo nie wyobrażam sobie mięsa na wigilii), pierniczki już mam od dwóch tygodni (mam nadzieję, że choć trochę zdąży przetrwać do świąt, bo wyszły wyjątkowo pyszne). Choinka też już jest - ale jak się można w miarę normalnie poruszać, to jest zupełnie inaczej. Mam taki chytry plan: u nas w Krakowie choinka stoi do matki boskiej gromnicznej, więc może małe zdąży ją "zobaczyć"? Zrobimy mu/jej wtedy zdjęcie pod choinką i będzie piękna kartka świateczna na przyszły rok )) Pozdrawiam już świątecznie i mam zamiar objeść się na całego, bo pewnie wielkanoc już będzie na chlebie, kompocie jabłkowym, gotowanym indyku i koperku )) jaga Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: z makiem podobno trzeba ostrożnie 22.12.03, 11:00 Witajcie, O maku też słyszałam, w szpitalu od ordynatora. Jak leżałam na Karowej, to jedna z pacjentek zapychała makowca i jej zabrano. Mówiono też o ziołach ale pamiętam te podstawowe, czyli żadnej herbaty z malin ani dodatków z malin w czasie ciąży, innych rzeczy nie pamiętam bo było tego dużo, ale wszystkie jakieś dziwactwam których nie pijam. Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
agika Re: z makiem podobno trzeba ostrożnie 22.12.03, 11:32 Oj szkoda z tym makiem, nastawialam sie juz na kutie wigilijna, choc.. moze odbrobina nie zaszkodzi, chyba nie bede umiala sobie odmowic. Z przygotowaniami u nas jeszcze daleko w lesie, a podjelam sie zorganizowania wigilii (bedzie rodzina meza), w dosc okrojonym wymiarze wprawdzie (3,4 tradycyjne potrawy), ale zawsze troche przygotowan jest. Do tego , coz, nigdy nie przygotowywalam zadnej z potraw wiec troche boje sie debiutu. Teraz czekamy jeszcze na paczke z Polski, miedzy innnymi wlasnie z makiem (juz przemielonym !!). Choinke kupimy dzisiaj lub jutro, prezenty w zasadzie mam (czesc ma jeszcze dojsc w paczce), porzadki robi glownie maz - ja najwyzej przestawiam drobiazgi , zeby bylo ladniej. Z potraw najbardziej lubie pierogi z kapusta i grzybami, niestety bede musiala poczekac na nie do przyszlego roku - jakos nie widze siebie klejacej teraz pierogi, poza tym boje sie ze nie beda tak smakowaly jak te domowe babcine. Jaga , swietny pomysl z kartaki swiatecznymi. Oby choinka dostala . Agika Odpowiedz Link Zgłoś
dula5 Re: z makiem podobno trzeba ostrożnie 22.12.03, 16:09 Cześć Mamusie! Nie często tu pisuję, ale czytam dość często. Popatrzcie jak to szybko przeleciało od początku tego wątku! Ja, za równo 2 miesiace, mam wyznaczony termin porodu i zastanawiam sie jak wtedy bedzie wygladało nasze życie. Dziś idę na USG i mam nadzieje ze dzidzia zrobi nam prezent na gwiazkę i bedzie zdrowe, sliczne i wreszcie ujawni nam czy będzie Weroniką czy Kamilem. Ja na szczeście czuję się doskonale, pracuję i z zapałem przygotowuję Świeta. Kolację Wigilijną robimy z mężem na 10 osób - mam nadzieje, że sie uda (pomaga nam moja mama). Życzę wam wszystkim aby te święta były radosne, szczęśliwe i abyśmy wszystkie szczęśliwie i w zdrowiu dobrnęły do mety!!! Wszystkie leżące pozdrawiam i życze duzo cierpliwości - to już tak niedługo!!! Dula Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: z makiem podobno trzeba ostrożnie 22.12.03, 19:19 Oj ja też sie zmartwiłam tym makiem, bo uwielbiam makowce i mialam plan pojeść w święta... I raczej sie nie oprę pokusie Ja dziś bylam na mało swiątecznych zakupach - nabyliśmy łózeczko - w planie był też wózek, ale nie mogłam się zdecydować... Święta spędzamy u rodziców, więc specjalnie się nie przygotowywujemy.. Zresztą przyszłe babcie katerorycznie zabroniły przywożenia czegokolwiek No ale myślę, że na drobne prezenty sie nie pogniewająJutro mam dzień wolny opd pracy (dostałam od szefa w prezencie) więc myślę, że kupię jakieś drobne upominki.. Życze Wam spokojnych i udanych przygotowań Pozdrawiam cieplutko i już zimowo Ania Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena_76 WESOŁYCH ŚWIĄT 23.12.03, 12:36 Hej dziewczyny a my jesteśmy u moich rodziców, gdzie wkroczyliśmy w sam środek przeziębień - 5 osób kicha ( a ja jem czosnek i się nie dam!!!)... właśnie wczoraj zrobiłyśmy z mamą pyszne trzy makowce i się zmartwiłam, kiedy przeczytałam, że trzeba się będzie ograniczać... ale na pierogach z kapustą na pewno nie będę oszczędzać. Nasz maluszek dostanie pod choinkę pluszową gwiazdkę - pozytywkę. Będę mu puszczać codziennie, żeby mu się potem kojarzyło z miłością mamy Dziewczyny drogie niech te Święta będą czasem wyjątkowej miłości i bliskości z Waszymi kochanymi niech ogarnie Was zachwyt nad tajemnicą, że wielki Bóg narodził się jako mały dzidziuś a Nowy Rok niech przyniesie nam wiele radości z naszych pociech!!! ściskam mocno Magda Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 23.12.03, 13:08 Ja również się dopisuję z gorącymi życzeniami spokojnych Świąt pełnych radości oczekiwania, radości bycia z bliskimi i radości dawania z siebie tego, co najlepsze. A szczególnie życzę wszystkim "leżącym", żeby Święta natchnęły Was optymizmem, dodały sił i pogody ducha. I jeszcze żebyśmy za bardzo nie spuchły, nie miały zgagi po pierogach i smażonym karpiu, nie dostały prezentu w rozmiarze 38 albo 46 no i żeby nikt nam nie opowiadał o trudnych porodach. Ściskam gorąco, jaga Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 23.12.03, 13:51 I ja się dołączam do Świątecznych Życzeń. Mam nadzieję, że dla każdej z Was będzie to wyjątkowy czas odpoczynku od trudów dnia codziennego, radosnych spotkań z Rodziną i Przyjaciółmi, dzielenia się z nimi radością oczekiwania na Maleństwa, błogiego objadania się świątecznymi przysmakami, leniuchowania i snucia planów na przyszłość - które oczywiście w całości zrealizują się w szczęśliwym 2004r. Pozdrawiam mocno Gosia i Szymon Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 23.12.03, 14:46 Jakie ładne życzenia dziewczyny!! Nie ma co dodawać... Więc przyłączam się tylko z całego serca! A Nowy Rok będzie dla nas prawdziwie piękny i wyjątkowy Pozdrawiam serdecznie Was, Waszych kochanych i dzieciątka! Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 24.12.03, 08:43 Ja także podpisuje się pod życzeniami - są piękne!! Przyłączam się do nich i życzę Wam Świąt pełnych szczęścia, aby otaczała Was miłość i radość... Pozdrawiam ciepło i świątecznie wszystkie Mamy, Maluszków i całe ich rodziny!! Ania i Maluszek Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 24.12.03, 09:51 Ja też życzę wszystkim Mamuśkom radosnych Świąt!!! Lepszych życzeń niż Jaga - "żeby nie dostać prezentu w rozmiarze 46" - chyba nikt nie wymyśli )) A tak a propos - napiszcie co zamówiłyście u swoich Mikołajów i jak się spisali! Ja u Mikołaja mamino-teściowego zamówiłam prezenty praktyczne: koszulę do karmienia i krem na rozstępy A u Mikołaja mężusiowego: satynową haleczkę, żeby jednak nie zapomniał, że jestem kobietą i kiedyś wrócę do normalnych gabarytów (mam nadzieję...). Ciekawe czy pod choinką będą już prezenty dla Maluszka?... Pozdrawiam bardzo świątecznie!!! Monika Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 24.12.03, 11:11 Jeszcze nigdy nie widziałam takich pięknych życzeń i to tylu na raz, wszystkie takie "współgrające z obecnym stanem duszy i ciała" Nic dodać nic ująć. Szczerze mówiąć dopiero po ich przeczytaniu jakoś tak bardziej poczułamm, że są święta... i w końcu zaczęłam się nimi cieszyć. Życzę Wam i sobie, żeby te świętka były radosnym oczekiwaniem na nasze zdrowe i piękne maluchy i zapowiedzią kolejnych wspaniałych świąt już z nimi - bo tylko dzieci nadają świętom taki wyjątkowy charakter - wesoła zabawa przy ubieraniu choinki, szukanie 1 gwiazdki na niebie, czekanie na mikołaja i ten uśmiech przy otwieraniu ogromnych paczek pod zieloniutką choinką.... Już się nie mogę doczekać! Do zobaczenia po świętach - kiedy będziemy pewnie jeszcze grubsze ale i bardziej szczęśliwe i wypoczęte Uściski - Ania, z mężem i Oskarkiem Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 26.12.03, 14:19 Ja życzę wam przede wszystkim udanego porodu ,żeby kojarzył się z czymś pięknym i wyjątkowym a w przyszłym roku pociechy z dzidzi i radości z odkrywania coraz to nowych umiejętności naszych pociech. Ja na gwiazdkę dostałam laktator AVENT-u i mam nadzieję że będzie sprawował się dobrze.Odciąganie pokarmu kojarzyło mi się z czymś okropnym i męczącym ,teraz będzie może inaczej zobaczymy. Z zakupami śpiworków i innych zimowych rzeczy czekam do stycznia bo zaczną się już wyprzedaże,więc kupię taniej. Pozdrawiam gorąco Zyta PS. Ja nie biorę już fenoterolu i o dziwo dość dobrze się czuję. Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 27.12.03, 11:27 Zyta, ciekawa jestem od kogo dostałaś laktator. Bo ja dostałam stanik laktacyjny - od teściowej! hehe 'sekret joanny'. Fajnie prawda? Święta były naprawdę piękne, a makowca sobie nie żałowałam Wybieracie się gdzieś na Sylwestra? Trochę małe mamy możliwości... Ja to może nawet z rodziną grzecznie spędzę... Pozdrawiam! Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 jak się macie po Świętach? 29.12.03, 10:45 Witam i od razu zaczynam się żalić, że coś mam się kiepsko. Psychicznie, niestety. Płacz mam na końcu nosa, a przecież nic się złego nie dzieje (oprócz trzęsienia ziemi w Iranie, strzelania do naszych w Iraku, płaczącego z zimna Jezuska i miliona innych tragedii) Wiem b. dobrze, że to hormony - no i co z tego? Wcale nie jest mi od tego mniej smutno ( Może którejś z Was też jest dzisiaj nie do śmiechu? Dajcie znac, popłaczemy razem ( jaga Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: jak się macie po Świętach? 29.12.03, 10:57 Jaga! Ja miałam to samo wczoraj.. Cały ranek płakałam - ot tak, bez powodu - było mi po prostu źle. A dziś już mi przeszło Teraz siedzę w pracy.. Mam nadzieję, że Tobie też szybko poprawi sie nastrój!! Uśmiechnij się!! Święta mineły stanowczo za szybko Objadłam sie makowcem i innymi smakołykami Jutro mamy wizytę u gina - a na Nowy Rok mocne postanowienie jak najszybszego skompletowania wyprawki dla Maluszka Pozdrawiam Mamy i Maluszków Ania Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: jak się macie po Świętach? - do Jagi 29.12.03, 12:12 Jaguś biedaku! Ja co prawda mam się dobrze, ale oczywiście znam ten stan irracjonalnego smutku... W takich chwilach albo celebruję własną nieszczęśliwość (aż się wyczerpie), albo staram się 'czymś zająć'. Czyli robić rzeczy, które jakoś tam mnie pochłaniają i nie pozwalają za dużo myśleć. Nie wiem, na ile to możliwe teraz u Ciebie, bo chyba jesteś w pracy? Może kino wieczorem? Coś lekkiego i miłego? Pozdrawiam ciepło! Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: jak się macie po Świętach? - do Joasi 29.12.03, 12:28 Cześc Joasiu, siedzę w pracy i chwała Bogu, bo w domu już bym pewnie skakała z okna z rozpaczy (a mieszkam na parterze, więc znów niepowodzenie ) Ale masz rację - trzeba działać. Najbardziej pomagają mi myśli o tym, co jeszcze trzeba przygotować w domu, naprawić, kupić i same zakupy (jak tylko dam radę doczłapać do sklepu). Więc w tym tygodniu będę się zajmować kupowaniem materacyka i może prześcieradełek. Pozdrawiam i jestem wdzięczna, bo mi już dzięki Wam lepiej, jaga Odpowiedz Link Zgłoś
mutantowa Grudniowi rodzice. 29.12.03, 13:17 My już zostaliśmy rodzicami przecudownej kruszynki. Kubuuś nasz synuś urodził się 10 grudnia,piękny, malutki z błękitnymi oczkami, nasz robaczek. Boże jak mi cięzko, teraz jest już naszym aniołkiek, najpiękniejszym, malutkim i kochanym przez nas do końca naszych dni. Pewnego dnia doszło do zakazenia wewnącz macicznego po odstawieniu antybiotyku i nasz skarb się urodził po 2 godz, najpiękniejszych w moin życiu. Był przy mnie chwileczkę dosłownie momęcik, pocałowałam go pogłaskałam i już go nigdy nie zobaczyłam,jest teraz w naszych serduszkach. Nasz skarbek miał 1460g i 45cm, uparciuch po tatusiu bo na żadne leki i wysiłki lekarzy nie reagował. Wiecie kiedy zakładałam lutowe mamy nawet przez myśl mi nie przeszło że urodze w grudniu i tyle nas czeka w ciagu tych 29tygodni, tak czy inaczej cudownych i niezapomnianych. Chyba nie dam rady juz nic w tej chwili napisać. Będę tu zaglądać bo czuję się jedna z was. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: Grudniowi rodzice. 29.12.03, 14:05 Magdo, siedzę przed komputerem i płaczę. Tak bardzo mi przykro! Wiesz, nie będę Cię pocieszać, bo to niemożliwe. Zresztą z Twojego listu wynika, jak cudownie dzielna jesteś... Jestem z Tobą myślami. Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: Grudniowi rodzice. 29.12.03, 14:06 O mój Boże... Magda, ja nie wiem, co Ci napisać. Na razie nic nie mogę. Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Grudniowi rodzice. 29.12.03, 14:14 Madzia, Ja też płaczę i też nie wiem, co można napisać... chyba tylko to, że jesteśmy z Tobą....... Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: Grudniowi rodzice. 29.12.03, 14:24 Boże, ryczę tak, że ekranu nie widzę... Przesyłam Wam milion dobrych myśli... Jakiekolwiek słowa są zbyt banalne... [*] Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: Grudniowi rodzice. 29.12.03, 14:18 Madziu, popłakałam sie i nie wiem co napisać..... Zresztą wszystkie słowa wydają mi się puste i nie na miejscu. Jesteś wspaniała i dzielna! Myślę o Was cały czas.. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: Grudniowi rodzice. 29.12.03, 15:20 Tysiące myśli w głowie, brak słów, podziw i współczucie.... Nawet nie wiedziałam, że to forum tak na mnie będzie działać, tak nas wszystkie zbliży... Dziękuję Magdo. Myślami jesteśmy z Wami Matylda Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: Grudniowi rodzice. 29.12.03, 16:48 Kochani, myślami jesteśmy z Wami... Odpowiedz Link Zgłoś
1asia Zmartwiennia 29.12.03, 14:46 Mam termin na 24 lutego..Moja mama caly cccczas martwi sie o mnie ze urodze zbyt wczesnie.Mam problemy z moim ojcem.Nie moze zaakceptowac tego ze nie chce slubu.Poza tym wszystko jest w porzadku.Ale ja teraz nie chce juz nic od ojca.I nie chce zeby moje dziecko go kochalo.Wiem ze to okrotne.To tylko mysli.nigdy do tego nie dopuszcze..Ale czemu musi mi zatruwac ten najpiekniejszy okres w moim zyciu.I jeszcze do Madzi:wasz aniolek i tak bedzie z wami.W waszych sercach.Trzymaj sie.Nie modle sie ostatnio ale teraz chyba to zrobie. Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: Grudniowi rodzice. 29.12.03, 18:28 Nawet nie próbuję sobie wyobrazić co przeżywacie. Bardzo, bardzo Wam współczuję, tak długo czekaliście na Kubusia i tak o niego walczyliście... Myślimy o Was ciepło i modlimy się za Waszego Aniołka... Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: Grudniowi rodzice. 30.12.03, 12:28 Magduś nie mogę przestać o Was myśleć. I modlę się też. Jeśli będziesz miała jeszcze ochotę się wyżalić, to pisz! Ściskam Cię mocno! Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Ach to życie.... 30.12.03, 14:06 Witajcie wszystkie... Ja też się przyłączam do Joasi - Madziu, jeśli nas czytasz, to odzywaj się do nas. Domyślam się, że to bardzo trudne ale jeśli tylko poczujesz taką potrzebę - pisz. Nie jest łatwo uczestniczyć w takich trudnych przeżyciach ale chciałybyśmy abyś czuła, że nie jesteś w tym wszystkim sama. Też mi to wszystko jakoś chodzi po głowie. Dlaczego życie musi być takie trudne? Tyle cierpień jest na świecie... co chwilę, co minutę, sekundę dzieją się jakieś okropieństwa. A życie toczy się dalej... Często ostanio myślę, gdy mąż wychodzi rano do pracy - jaki będzie ten wieczór? Myślę o tym, czy rodzice dojadą do domu w ślizgawicę, i jaki będzie wynik badań mojego chorego na serce taty, i czy ludzie których widzę przez okno jak się gdzieś spieszą, są szczęśliwi, czy warto się martwić tym, że nie ma mnie w pracy...? Jak w tym wszystkim się odnaleźć? Często się zastanawiam, czy rzeczywiście ktoś tym jakoś kieruje? Bardzo chcę wierzyć, że wszystko co nas spotyka, i to dobre i to złe, ma jakiś sens. Tylko jak go zrozumieć? I jak z tym żyć? Chciałabym znależć tę mądrość w sobie, kiedyś. Żebym umiała ją przekazać mojemu dziecku - i sobie najpierw wytłumaczyć... Ech, przepraszam, że smęcę ale właśnie pomyślałam sobie, że za tym monitorem kryją się dziesiątki oczu, które oglądają co dzień świat, przeżywają dramaty i uniesienia i że to chyba dobrze, że w pewnym sensie "mamy siebie" na forum... by podzielić się wszystkimi uczuciami, nie tylko tymi radosnymi. I pomyślałam też, że w niewielki sposób możemy wpłynąć na to jak potoczą się nasze losy, jak będzie wygladał kolejny dzień i godziny... i że tak naprawdę to, czego życzę nam Wszystkim w Nowym Roku, to żeby los nie szczędził nam radości ale też żeby dane nam było widzieć sens każdego kolejnego dnia... Caluję mocno. Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Ach to życie.... 30.12.03, 15:14 Dawno nic nie pisałam, ale to między innymi dlatego, że wiedziałam o tym co u Madzi, pisałyśmy do siebie i dzwoniłam do Niej. Jakoś nie mogłam wydobyć z siebie nawet Świątecznych życzeń. Teraz nadchodzi Nowy Rok i pod natchnieniem tego co pięknie ujęła Gosia życzę wam odnalezienia sensu w tym wszystkim! Niech nasze dzieci mają mądre i silne matki, które potrafią objaśniać ten trudny i niezrozumiały Świat. Apeluję też do Magdy - myślę, że nikt nie ma nic przeciwko temu – pisz do nas o wszystkim, nie przejmuj się tym, że będzie smutno –po to tu jesteśmy, żeby się wspierać i być razem w trudnych chwilach! Pozdrawiam Marta Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: Ach to życie.... 30.12.03, 15:29 Masz rację Gosiu, Żyje się już trochę latek na tym świecie, a z tym dostrzeżeniem sensu życia bywa kulawo... Niektórzy mówią "trudno, widocznie tak byc musiało.." Ja do takich osób nie należę. Buntuję sie za każdym razem. W zeszłym roku moja pierwsza ciąża obumarła. Miałam ciężkiego doła przez 3 miesiące. Pocieszyciele mówili, że to była taka niska ciąża i na pewno wkrótce znowu zajdę.. Zaszłam. Ale przecież to już INNE dziecko. Bardzo się staram, ale nie mogę dostrzec sensu w tym, że kobiety, które b. chcą dziecka, starają się, chuchają na siebie i dmuchają, faszerują lekami i leżą kilka miesięcy... a te którym nie zależy, "zapylają się" praktycznie z powietrza i potem słyszy się o takich strasznych przypadkach jak u nas przed świętami - martwy noworodek podrzucony do kościoła... Czy ktoś w tym widzi sens? Strasznie refleksyjnie się zrobiło na ten koniec roku... Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re:Niezmiernie mi przykro 30.12.03, 23:29 Tylko Bog jeden wie ile stroskanych serc siedzi i to czuta. Madziu strasznie mi przykro. Pomimo tego, ze zajrzalam tu poraz pierwszy...i to naprawde pierwszy sie przywitac na tym watku i forum odkrytym przypadkiem przez mnie..dalszej rozmowy jakos tu nie prowadzilam .Ale przeciez znamy sie z oczekiwania i porodu. Nie ma slow, ktore opisalyby jaka straszna tragedia musiala Was spotkac. Modle sie wlasnie o to codziennie zeby Bog mi pomogl...bo tyle sie slyszy. I kazda sie boi. I zycie takie nieuczciwe. Nie umiem sobie tlumaczyc takich doznan...staram sie zawsze..pomimo roznych sytuacji ktore mnie w zyciu spotkaly...nie umiem sobie ich tlumaczyc...zawsze powarzam ze najbardziej to boje sie bezsilnosci. Ja nawet kiedys pogniewalam sie na Boga (az wstyd pisac)...ze mnie pewne rzeczy spotkaly. Jednak teraz po czasie, po latach...akceptuje, rozumiem...wybaczam. Mam nadzieje, ze kiedys i Ty zrozumiesz "dlaczego?" Badz dzielna. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
ma.go Re:Niezmiernie mi przykro 31.12.03, 07:55 Rzadko tu ostatnio coś pisuję, ale czytam Was z ogromną przyjemnością. Bardzo chciałam napisać coś wczoraj, kiedy przeczytałam list Magdy, ale szczerze mówiąc w natłoku kłębiącego się tysiąca myśli, po prostu nie wiedziałam co. Właściwie to nadal nie wiem. Magdziu, bardzo mi przykro, własciwie się nie znamy, a ja wciąż o Was myślę. Szczerze mówiąc wydawało mi się, że to nasze forum jest takie pelne ciepła, szczęścia... dzielimy sie troskami i obawami o nasze maleństwa, ale to wszystko jest przepełnione takim ogromnym optymizmem i nadzieją na niedługie udane spotkanie z naszymi pociechami. Nawet wtedy, gdy pisałaś o chorobie maleństwa myślę, że żadnej z nas nie przeszło nawet przez myśl, że ta historia źle się skończy. Szczerze mówiąc miałam nadzieję przeczytać tu kiedyś, że jako szczęśliwi rodzice wracacie już z Waszym Kubusiem po pomyślnym oczywiście leczeniu do domu - jak w amerykańskim filmie. Ale życie to niestety nie amerykański film... Szczerze mówiąc to co napisałaś uświadomiło mi ogromną ulotność życia. Poza tym zdałam sobie sprawę, że właściwie nie doceniamy własnego szczęścia. Tak się składa,że mam już jedną pociechę w domu i mimo, że bardzo go kocham i jest naprawdę naszym ogromnym szczęściem, tak na codzień chyba tego nie dostrzegam. Kiedy wczoraj uświadomiłam sobie, że mogłoby nie być naszego Michałka... Mam teraz wyrzuty sumienia nawet o to, że kiedyś na niego nakrzyczałam. Trzymaj się Magdziu i pisz, jeśli tylko będziesz miała na to ochotę. Nie będę Cię teraz przekonywać, że będzie lepiej, bo w takiej sytuacji brzmi to dość głupio, ale trzymaj się i pamiętaj, że jesteśmy z Tobą! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
agika Re:Niezmiernie mi przykro 31.12.03, 12:38 Dopiero teraz weszlam na forum od swiat. I tak mi smutno i lzy leca mi same i nie wiem co napisac. Tak bardzo chcialam zeby Madzi sie udalo i teraz nie potrafie nic powiedziec. Magda, zagladaj tu jesli bedziesz chciala, tak pieknie napisalas o Kubusiu, masz racje Twoj Aniolek bedzie teraz z Wami na zawsze, malutki z niebieskimi oczkami. Bede sie za Was modlic, jesli to pomoze. Zycze Wam wszystkim i sobie tez duzo sil. Nie jestem w stanie napisac teraz nic wiecej. Agika Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 pożegnanie Kubusia 31.12.03, 12:58 Wszystkie pewnie jesteśmy smutne i myślimy o Magdzie - zwłaszcza, że Twój post jest na początku naszego wątku Jakoś się musimy z tym uporać, że nie zawsze wszystko jest ok, ze strachem, wyrzutami sumienia i smutkiem. Jakoś, Kochane, musimy sobie z tą tragedią poradzić. Ja z nikim o tym nie mogę rozmawiać, nie przechodzi mi przez gardło. Poza tym z Wami czuję wspólnotę - śledziłam od początku Wasze losy, dopisywałam własne. Z góry mówię, że nie wiem, czy to dobry pomysł, ale chciałabym jakoś pożegnać Kubusia. Dlatego proponuję, abyśmy symbolicznie zapaliły świeczkę w Jego intencji - może nie dzisiaj, bo wiele z nas wychodzi z domu - ale jutro, 1 stycznia, wieczorem, np. o 21:00. Nasze myśli i modlitwy się połączą, może umocnią Magdę? A może nam pozwolą ukoić skołatane myśli... Co o tym myślicie? jaga Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: pożegnanie Kubusia 31.12.03, 14:02 Jaga, Myślę, że to dobry pomysł. Dzieliłyśmy wspólnie wspomnienia z co najmniej już 7 m-cy... ja chętnię zapalę tę świeczuszkę jutro... Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: pożegnanie Kubusia 31.12.03, 14:07 Jaga, uważam, że Twój pomysł jest b.dobry. Przyłączę sie i zapalę [*] Jednocześnie chcę Was zapytać, nie wiem jak to sformułować, zebyście mnie dobrze zrozumiały, zwłaszcza Magda... Może od Nowego Roku powinnyśmy rozpocząć nowy wątek "LUTY-cd"? W tej chwili ilekroć tu wchodzę łzy lecą mi jak groch i nie jestem w stanie myśleć o niczym innym. Wszystkie własne problemy wydają się takie małe i nieistotne... Jak po tym wszystkim pisać o swoich Małych Szczęściach?... Co o tym sądzicie? Monika Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: pożegnanie Kubusia 31.12.03, 14:20 Zamykanie wątku to nie jest chyba dobry pomysł - a Magdzie mogłoby być przykro. Myślę, że trzeba być tutaj i powoli pisać o innych tematach: o wózkach, porodzie itp. Któraś z nas w końcu odważy się zacząć jakiś nowy, wesoły temat. Nie odchodźmy stąd, bo i tak nie zapomnimy, a Magda mogłaby poczuć się sama. jaga ps. będę w pracy (czyli przy kompie) dopiero 5 stycznia, więc wtedy najpóźniej pomęczę Was o materacyk - bo nie wiem, czy gąbkowy, czy kokosowy. Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: pożegnanie Kubusia 31.12.03, 15:15 I ja zapalę tę świeczkę... I też myślę - zostańmy tutaj. Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena_76 Re: pożegnanie Kubusia 31.12.03, 15:28 Kochane dziewczyny cały czas płaczę jutro pomodlę się razem z Wami Madzieńko - niech ten Nowy Rok przyniesie Wam obojgu dużo pokoju... przecież żadna miłość się nie kończy, wierzę, że Wasz synek Was wciąż kocha tak jak Wy Jego Przepraszam, że tylko tyle piszę, dopiero wstałam po raz pierwszy z łóżeczka po grypie, która mnie powaliła zaraz po Świętach i jeszcze ledwo żyję... i już wracam z powrotem pod kołdrę Ściskam mocno Magda Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: pożegnanie Kubusia 31.12.03, 15:36 Ja bym się też zgodziła z Jagą, że to chyba nie byłoby dobrze gdybyśmy chciały zamknąć wątek. Nadanie nowego tytułu nie osłodzi nam życia. Ani nam ani Magdzie. Madzia sama zadecyduje, czy chce do nas zaglądać czy nie, jak często i czy zechce pisać czy tylko przeczytać. Jest to wszytko bardzo trudne ale życie toczy się dalej. Nikt z nas nie wie, jakie jeszcze wątki przewiną się przez jego życie i choć uczestniczenie w czyimś smutku jest bardzo, bardzo trudne - musimy się z tym zmierzyć. Jeszcze wiele nas będzie martwić i ja na przykład właśnie na tym wątku będę szukać wsparcia... bo tu się czuję silniejsza. Tu jest "na dobre i na złe". Nie wiem czy mam rację, ale jakoś tak... takie mam odczucia. Co wy o tym sądzicie? Sama się trochę martwię stanem mojego maluszka, ale mam nadzieję, że to tylko "noworoczne zmęczenie". Tak mnie jakoś dziwnie brzuszek pobolewa a jakoś nie mogę się zebrać, żeby może podjechać na KTG... Nowy wątek możemy założyć ale ze względu na wygodę - bo nie wiem jak was, ale mnie czasami denerwuje, że muszę "dokopywać" się do ostatniej wypowiedzi. Szkoda, że nie ma opcji wyświetlania wypowiedzi od "najświeższej". Chyba, że czegoś nie wiem Co do materacyka to muszę "poszperać" bo gdzieś widziałam taki artykuł o tym co lepsze ale wydaje mi się Jaga, że tam i kokosowy i gąbkowy, były "na równi". A co do wózków... mąż zakupił Deltima Fokusa (gondola, spacerówka, fotelik). Jest super. Bardzo mi się podoba, choć ostateczna ocena będzie należała do głównego użytkownika. Próbowałam się właśnie dowiedzieć na policji jak to jest z tymi gondolami, które mogą zastępować foteliki ale na maila nic nie odpowiedzieli a tłumaczyć przez telefon panu czym się różni gondola od fotelika... ))) Nie wiem jak wy, ale my "imprezujemy" sami z mężem - to nie pierwszy taki Sylwester. Kiedyś już taki mieliśmy, ale to było jeszcze w liceum.... (zagnieździliśmy się za pozwoleniem mojej starszej siostry u niej w domu, gdy ona i szwagier balowali u znajomych)ale to co wtedy było dla nas największą "atrakcją" niestety dziś jest absolutnie niewskazane )))))))..... ale powspominać można...... Pozdrawiam Was Wszystkie bardzo gorąco i życzę wszystkiego NAJ NAJ w Nowym Roku! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: pożegnanie Kubusia 31.12.03, 18:18 Nie wiem czy jako najkrótsza stażem forumowiczka powinnam się wypowiadać, a;e tez mi się wydaje, że nie powinnyśmy zamykac wątku. To by troszkę wyglądało tak, że chcemy sie odciąć... A to dzięki Madzi tu sie spotkałysmy, możemy sie tu radować i smucić, ponarzekać i pochwalić.. Zgadzam się z Gosią, że tu jest "na dobre i na złe" I to ważne, że możemy sie wspierać.. Ja jestem ciagle pod wrażeniem listu Madzi.. I bardzo podoba mi sie pomysł pożegnania Kubusia. A ja wróciłam dziś ze szpitala.. Grozi nam przedwczesny poród, skraca sie szyjka, ale lekarz "warunkowo" pozwolił mi leżeć w domu.. Jeszcze 7 tygodni - mam nadzieje, ze mój synek poczeka w brzuszku.. Byłam przerażona, bo do tej pory nie mieliśmy problemów, wszystko OK - jak mówił Gin książkowo... Ale dolaczywszy do grona leżaczków staram sie myśleć pozytywnie!! Życzę Wam wszystkim aby Nowy 2004 rok przyniósł szczęście i spokój, zaoszczędził trudnych chwil i był niezapomniany!! Pozdrawiam cieplutko. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: pożegnanie Kubusia 31.12.03, 19:49 Chciałam Wam życzyć, żeby Nowy 2004 Rok był dużo lepszy od tego który właśnie powoli zamyka za sobą drzwi i chciałbym abyście w to wszyscy wierzyli. I na pożegnanie Kubusia ja słuchałam tej kolędy, mojej ukochanej i posłucham jej jutro kiedy zapalę świecę - Kolęda dla nieobecnych sł. Sz. Mucha muz. Z. Presiner A nadzieja znów wstąpi w nas Nieobecnych pojawią się cienie Uwierzymy kolejny raz W jeszcze jedno Boże Narodzenie I choć przygasł świąteczny gwar Bo zabrakło znów czyjegoś głosu Przyjdź tu do nas i z nami trwaj Wbrew tak zwanej ironii losu Daj nam wiarę, że to ma sens Że nie trzeba żałować przyjaciół Że gdziekolwiek są dobrze im jest Bo są z nami choć w innej postaci I przekonaj, że tak ma być Że po glosach tych wciąż drży powietrze Że odeszli po to by żyć I tym razem będą żyć wiecznie Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole A nadzieja znów wstąpi w nas Nieobecnych pojawią się cienie Uwierzymy kolejny raz W jeszcze jedno Boże Narodzenie I choć przygasł świąteczny gwar Bo zabrakło znów czyjegoś głosu Przyjdź tu do nas i z nami trwaj Wbrew tak zwanej ironii losu Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole Odpowiedz Link Zgłoś
agika Re: pożegnanie Kubusia 01.01.04, 21:30 Dolaczam sie do Was z nasza swieczka wigilijna i modlitwa. Niech da nam ona wszystkim sile i nadzieje na nowy rok. A propos nowego watku, mysle, ze nasz obecny watek jest jak zycie, smutny i radosny z naszymi duzymi i malymi problemami, czasami tragediami, nadziejami i oczekiwaniami. Lubie go takiego i chcialabym tu pozostac. Agika Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 03.01.04, 13:50 Hej za chwilę spadniemy całkiem z pierwszej stronki. Czyżby jeszcze lenistwo noworoczne? Mnie wczoraj dopadła lekka panika, ze nic nie robię, nic nie kupuję i w ogóle. Spakowałąm dokumenty tak na wszelki wypadek, mąż kupił proszek i płyn do prania, przełożyłąm to co kupiłam z ciuszków do pojemnika na bieliznę do prania. I poczułam się usatysfakcjonowana postępami w działaniach. Boję się, ze jak pójdę na zwolnienie (a miałam zamiar od 5 stycznia, ale chyba w poniedziałek jeszcze zaglądnę do pracy?), to zacznę panikować i z bezczynności chandry mnie dopadną i będę ryczeć i w ogóle nie będe mogła z samą sobą wytrzymać. Ale prawdę powiedziawszy nie chce mi się już w pracy siedzieć. A co u Was słychać? Pozdrawiam Edyta i Maluszek 35 tydz. Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 03.01.04, 14:02 Hej Edytko, A my właśnie z mężusiem pierzemy aż się dymi z praleczki - dostaliśmy kiedyś trochę ubranek ale takich naprawdę wiekowych po rodzince więc musiałam je uprać dwa razy w normalnym proszku z wybielaczem. Dziś przesegregowałam już te czyste - co do śmietniczka a co da się użyć, udało mi się określić mniej więcej ich rozmiar przy użyciu kilku nowych ubranek, starszaczki poszły do pudełka a maluszki (stare i nowe) piorą się ostatni raz w Loveli i będą czekały na półeczce. Zupełnie się nie mieścimy w naszym mieszkanku, było takie fajne dla dwojga a dla trojga...? Niezłe upychanie muszę robić w szafie i na razie nie mam gdzie wystawić suszarki na ubrania bo całą wolną przestrzeń zajmuje nowo zakupiony wózek... Nie wiem co będzie jak dojdzie łóżeczko. Ale i tak przyjemność z tym bałaganem ogromna )) Pozdrawiam gorąco, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 04.01.04, 16:58 Postanowiłam sobie porobić wreszcie zakupy w styczniu. Tylko na razie bardzo kiepsko u nas z pieniędzmi Ale ja jestem zbyt lekkoduszna, by się tym naprawdę przejąć. Pewnie jak zwykle 'jakoś się ułoży'. Boże, i ja mam być matką?? Dziewczyny, a jak Wasze samopoczucie - fizyczne przede wszystkim? Bo ja jakiś tydzień temu zaczęłam odczuwać ciążę jako pewne obciążenie. Ciężko mi się schylić, zawiązać buty, w ogóle wolniej się po ruszam, a po długim spacerze jakoś źle się czuję, no i zaczyna mnie coś boleć w pachwinach i dole brzucha... A brzuch jest już naprawdę DUŻY! Śpię wciąż nienajgorzej (choć zdarza mi się obudzić i nie móc zasnąć). Ogólnie jest nieźle... Pozdrawiam Was serdecznie! Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
agika Re: LUTY 2004 04.01.04, 22:02 Tez zaczelam sie nagle stresowac ze nie zdaze z przygotowaniami. Maly jest juz bardzo nisko (w kazdym razie tak to czuje - bole w krzyzu, i czasami taki krotki urywany bol od dolu, jakby ktos sie przepychal, ide do gina we wtorek, to zobacze dokladnie), a torba jeszcze nie spakowana, no i podstawowych rzeczy tez nie mam. W piatek kupilismy wozek, Peg perego na stelazu velo i z gondolka w kolarach zieleni. Na razie stoi w sklepie - nie mamy za duzo miejsca w mieszkaniu , wiec wezmiemy, jak juz bedzie blizej wiadomo kiedy Maly sie pojawi na swiecie. A jakby pojawil sie niespodzianie , zawsze maz podskoczy i odbierze jak bede w szpitalu. Mam kilka ubranek, ale jeszcze nie cala wyprawke. A z praniem chcialabym poczekac i od razu wyprac wiecej ubarnek , a nie 3, 4. No i brakuje wanienki, materacyka do przewijania, wszystkich rzeczy zwiazanych z toaleta dziecka, szafki (nasze sa juz totalnie zajete i chcielismy kupic osobna komodke na rzeczy Malego). Lozeczko niby mam - odziedziczone po rodzinie, ale trzeba by je obciagnac materialem i kupic posciel, zeby jakos przytulniej wygladalo. Na poczatku chyba zreszta Maly bedzie spal w gondolce. Uff duzo tego, w przyszlym tygodniu mam nadzieje wszystko uda nam sie kupic lub zamowic, a Maly moze troche poczeka w brzuszku. Agika i 36 tyg Maly Odpowiedz Link Zgłoś
agika Re: LUTY 2004 04.01.04, 22:08 Dziewczyny, czy macie gdzies liste z wyprawka ? Kiedys juz to pytanie bylo zadawane na forum, i to nawet w kilku miejscach, ale jakos nie wynotowalam sobie, a wyszukiwarka mi nie dziala. dzieki bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 04.01.04, 22:55 Mam 2 takie listy od dziewczyn z forum, ale wydaje mi się w niektórych miejscach przesadzona, na jej podstawie zrobiłam sobie swoją, jak chcecie te z forum, to dajcie znać na priva, będę wysyłać Mojej nie polecam, bo nie sprawdzona, jakby co to mąż będzie latał do sklepu Też jeszcze prawie nic nie mam, ale my mamy termin na koniec lutego Na razie tylko stoi wózek (na szczęście mamy dużo miejsca) i mam kilka ubranek. Trochę biegałam wcześniej po sklepach, wiem gdzie co jest i myślę, że całe zakupy to już kwestia 1-2 wyjazdów, zwłaszcza, że w Krakowie to faktycznie chyba w Entliczku najlepiej i stosunkowo niedrogo. Dziewczyny, czy którejś z was jest duszno? Koleżanka powiedziała mi, że mój brzuch rośnie wyjątkowo „do góry” i pewnie dlatego mam zadyszkę prawie przy każdej czynności, a w nocy 2 poduszki! Też tak macie? A może to kwestia tycia, bo wiem, że zmierzam do jakiegoś rekordu, mój gin nawet zauważył, że sporo! (31 tydz. +16 kg) Pozdrawiam Marta Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re:DLA MADZI BAJKA:)) 04.01.04, 23:29 Droga Madziu przesylam Ci cos co sama dostalam ..mam nadzieje, ze Ci troszke pomoze.Kasik www.zosia.piasta.pl/smutek.html Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Wyprawka, termin i w ogóle już tak blisko.... 05.01.04, 09:11 Witajcie! Zaczynam się bać... i że nie zdążę nic kupić i że mnie to wszystko zaskoczy, albo odwrotnie, zapakują mnie z tą cukrzycą do szpitala i będą męczyć tygodniami. Termin z OM mam na 2 lutego (względnie 31 stycznia - te kółka róznie dodają 7 dni) a z USG na 14 lutego więc albo jestem w 37 albo w 35 tygodniu. Małe jest już bardzo nisko. Zadyszki mi nie dokuczają )) Ostatnio tak mnie "pociągnęło" po krzyżu, że pognałam do szpitala na KTG ale skurcze na szczęście się nie zapisały... Kazali odpoczywać. Do szpitala nie mam nic - no może samą walizkę i w zasadzie jedną paczkę majtek jednorazowych ale nie wiem, czy doczekają, bo ostatnio świetnie mi się sprawdzają w domu. Najgorsze, że nie mogę nic wyjść kupić. Po wszystko muszę wysyłać mężusia - on wprawdzie uwielbia, ale naprawdę nie ma na to wszystko czasu a rzeczy takie jak staniki do karmienia, koszule, itp wolałabym sama. Choć do tej pory mnie zadziwia skąd mój mąż ma taki zmysł "wyglądu": najróżniejsze majteczki ciążowe, staniki ciążowe, spodnie ciążowe, wszystko mi kupował "na oko", jak byłam w szpitalu i później i wszystko leży jak ulał... Poczytałam o tych materacykach i chyba najlepszy jest kokosowy, względnie kokosowy z łuską gorczycową (na dole). Dziś też mnie czeka telefon do mojej położnej - miałam po nowym roku umówić się z nią na indywidualne zajęcia ale coś mi się ostatnio porobiło i ... wszystkiego się wstydzę. Normalnie głupio mi zadzwonić...???? Podajcie, jeśli chcecie, jakie macie terminy z OM i USG - ciekawe, która pierwsza w planach powinna się "rozsypać" a jak to będzie w praktyce Aha, dziewczyny: - kupujecie rożek? - kupujecie monitor oddechu (ja chcę zamówić Angelcare AC100D albo AC201R bezpośrednio na www.babymonitor.pl) - chcecie pobrać krew pępowinową...??? Ja się chyba zdecyduję na Activision. Co wy na to? Pozdrawiam gorąco Gosia i Szymon (2.02 OM/ 14.02 USG) PS. Kasiu, bardzo ładna bajeczka... Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: LUTY 2004 05.01.04, 09:44 U mnie z przygotowaniami tak trochę dziwnie, bo z jednej strony instynkt wicia gniazda się odzywa a z drugiej - nic mi sie nie chce. Koszmarnie samopoczucie mi się pogorszyło, pachwiny bolą, dół brzucha ciągnie, o żebrach nawet nie wspomnę... A termin na koniec lutego, buuuu... a z usg 3-4 marca. Przeraża mnie że będę z brzuchem jeszcze dwa miesiące chodzić... Zwłaszcza, że zimno okrutnie i ślisko a w tych zimowych ciuchach nie tylko czuję się ale też wyglądam jak bałwan )) Wózek jest, ale trzeba go uprać, ciuchy naszykowane, tylko w pralkę wsadzić, ale po łóżeczko czeka mnie dłuższa wyprawa. Też proponuję listę "lutówek" zrobić, zobaczymy jak nam potem będzie szło "rozwiązywanie" )) Ania/Malwinka - 25.02.04 Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 05.01.04, 10:48 Kasiu! Śliczna bajeczka Gosiu! Rożek kupuję, ale tylko jeden, choć poleca się dwa w różnych listach. Rozmawiałam z doświadczonymi mamami, które mówiły, że oprucz spania rożek pomaga im na początku w przezwyciężeniu strachu, bo w nim łatwiej podnosić maleństwo. Ponieważ mam trochę doświadczenia zawodowego, podnosiłam i nie tylko naprawdę małe noworodki to jakoś się nie boję i rożek będzie u nas tylko do spania. Te dziewczyny, które mówiły o noszeniu, polecały rożki z usztywnionym dnem Monitora oddechy też nie kupuję, no chyba, że moja córeczka będzie miała jakieś problemy (nie wierzę, że to napisałam tfu...tfu...). Nie pobieram też krwi pępowinowej bo to się robi w Wa-wie (a my z Krakówka), poza tym z tego co wiem dość drogo to wychodzi, a tak naprawdę jeszcze u nas nie mają doświadczenia z używaniem jej potem, zresztą jestem optymistką i zakładam, że nie będzie nam potrzebna... (też nie wiem czy to dobra filozofia?) Aniu! Uważam, że pomysł z lista jest świetny! (termin mam tak jak ty ))))))))))) Mam tylko taki pomysł, żeby pisać to w ten sposób: Marta i Basia 25.02.04 Kraków A kto się zdecyduje mógłby „cytować” mój post, dopisywać się do listy tylko skasować całą resztę )))) Co wy na to? Ps. A ha! Gosia natchnęła mnie pomysłem! Jeśli jakiś „leżaczek” z Krakowa miałby chęć to oferuje pomoc w „niemęskich” zakupach. Ciągle jeszcze jestem całkiem mobilna, będę kupować dla siebie, więc przy okazji mogłabym pomóc! Jakby co to piszcie na priva dam nr telefonu )))) Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: LUTY 2004 05.01.04, 12:32 Gosia i Szymon (2.02 OM/ 14.02 USG Ania/Malwinka - 25.02.04 Marta i Basia 25.02.04 Kraków jaga i frankozosia 14 - 21.02 Joanna i Dziecko 23.02 Warszawa Ola i Jagódka 25.02.04 Warszawa - USG 18.02.2004 PS. O ile sie nie mylę to link do Krakowa - mam na myśli komórki macierzyste www.macierzynstwo.iaw.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: LUTY 2004 05.01.04, 11:03 Cześć w Nowym Roku ) Mam kilka terminów, więc mój zapis będzie nieprecyzyjny jaga i frankozosia 14 - 21.02 Też mnie opanowała panika, że nic jeszcze nie mamy, ale już nadrobiliśmy Kupujemy wszystko raczej tańsze - stąd gąbkowy materacyk i kosmetyki bambino (ach, ten zapach))) a i tak kasa leci strasznie (łóżeczko, wózek i chyba wszystkie ciuszki pożyczyliśmy). Marta (mopek1) - kupowałam w entliczku-pętlicznku na kurdwanowie (ul Wysłouchów 22) bardzo fajny sklep, wielki i samoobsługowy z pięknymi ciuszkami w różnych cenach - polecam. A materacyk w hurtowni (zawsze trochę taniej, choć panie nie bardzo miłe) na Św. Kingi. Tak sobie rozkładam na raty te zakupy, bo szkoda mi całą przyjemność załatwić za jednym zamachem - w następnym podejściu kupię pieluchy (20 sztuk, bo planuję zapampersić dzidzię) i może wanienkę? Pozdrawiam serdecznie, zwłaszcza "leżaczki" i tłuczone przez chandrę jaga Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 05.01.04, 12:29 Marta i Basia 25.02.04 Kraków jaga i frankozosia 14 - 21.02 Joanna i Dziecko 23.02 Warszawa Pozdrawiam! Joanna co kiepsko dziś spała Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: LUTY 2004 05.01.04, 12:34 Gosia i Szymon (2.02 OM/ 14.02 USG Ania/Malwinka - 25.02.04 Marta i Basia 25.02.04 Kraków jaga i frankozosia 14 - 21.02 Joanna i Dziecko 23.02 Warszawa Ola i Jagódka 25.02.04 Warszawa - USG 18.02.2004 PS. O ile sie nie mylę to link do Krakowa - mam na myśli komórki macierzyste www.macierzynstwo.iaw.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
natder Kosmetyki dla maleństwa 05.01.04, 12:57 Z kosmetyków to ja Wam proponuję właśnie Bambino. Te polecają np. w szpitalach położniczych bo podobno najrzadziej wywołują alergię z czym ja się akurat zgadzam, moja córka do tej pory reaguje uczuleniem na kosmetyki np. Johnsona. Za pierwszym razem kupiłam (chyba w maglinie ))) komplet kosmetyków Penaten i nie użyłam ani razu. Dla mnie niezbędne minimum to maść Bephanten na pupkę, na brodawki a nawet na zszywane krocze (na wkładkę/podpaskę i w majteczki), chyba też zainwestuję w krochmal do kąpieli Balneum Hermal. Dobry jest też Sudocrem, ale o ile mi wiadomo małe opakowanie znajduje się w "skarbie malucha" rozdawanym mamom przy wypisie ze szpitala więc nie trzeba koniecznie kupować. Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: Kosmetyki dla maleństwa i mamy 05.01.04, 13:08 Dzięki za ten Bepanthen - lece kupic do kompletu z majtkami jednorazowymi, ktore już nabyłam (rozmiar 42-44, ehhh(( Pamiętam, że gdzieś kiedyś dziewczyny polecały świetny żel/płyn do higieny intymnej, ale oczywiście nazwy nie pomnę. Może któraś z Was poleci? jaga Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: Kosmetyki dla maleństwa i mamy 05.01.04, 13:29 Ja używam emulsji Lactacyd - jest najlepszy z tych przeze mnie przetestowanych (a sporo ich było) a do tego naprawde niedrogi (ok. 10 PLN) i bardzo wydajny; polecają go np. przy częstych infekcjach. Jest też płyn ginekologiczny Lactacyd i jak będę w aptece to napewno o niego zapytam. Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Kosmetyki dla maleństwa i mamy 05.01.04, 13:44 Witajcie ponownie! Z Bambino to prawda. Ostanio obdzwaniam znajome-już-mamy i jedna z nich też mi polecała Bambino. Śmiała się,że w przypływie wariactwa wydała ponad 200zł (!) na zakup wszystkiego co można było w sklepie kupić pod hasłem Nivea albo Penaten (już nie pamiętam co) no i faktycznie po pierwszym użyciu maluszek... przypominał muchomorka, cały czerwony w kropki. Podobno jej synek toleruje tylko Bambino. Wczoraj jedna ze znajomych, która niedawno urodziła w W-wie na Karowej (gdzie i ja sie wybieram) napisała mi w mailu, że tam i lekarz i położna polecili jej kupić do mycia dla siebie szare mydło "Biały Jeleń". I nic więcej do mycia i podmywania wszelkich ran (cięcie czy też nacięcie). Koleżanka "od Bambino" stosowała Tantum Rosa. Kupiła jakiś atomizer najprostszy na swiecie i roztworem psikała się kilka razy w nocy i mówi, że zagoiło się wszystko jak na psie. Ja też kiedyś stosowałam Tantum Rosa (można i w ciąży i przy karmieniu) i faktycznie jest świetny. Ja prawie przez całą ciążę borykałam się z wysypką skórną i moja lekarz rodzinna w porozumieniu z ginem przysłali mi do domu bardzo miłą dermatolog II stop spec () i ona mi przy okazji poleciła abym potem dla siebie do mycia ciała i dla dziecka pomyślała o płynie Oilatum - i niczym więcej (żadnych szamponików dla dzieci ani nic w tym stylu). Jeszcze się nie rozglądałam za tymi Oilatum więc nie wiem dokładnie co mają w ofercie. Sudocrem też polecała, stosuje go też moja siostra - farmaceutka. Więc podsumowując ja mam zamiar kupić z kosmetyków: - szare mydło "Biały Jeleń" (ciekawe dlaczego nie "szary") - Sudocrem - oliwkę Bambino, ewentualnie jakiś krem na zimę (na spacer i ze szpitala) - płyn do kąpieli Oilatum - Tantum Rosa w saszetkach A tak w ogóle to całkiem sensowna lista (do weryfikacji oczywiście) jest pod adresem: www.babyboom.pl/temat.asp?id=316Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Kosmetyki dla maleństwa i mamy 05.01.04, 14:35 Ale fajnie się teraz czyta tyle pomysłów to i ja się dołączę ze skromniutkim doświadczeniem! Seria Oilatum ma i kremik i płyn do kąpieli (nie trzeba już po nim oliwki) i mydełko i jeszcze parę innych ... jest świetna, stosuje ją moja koleżanka, której dzidziuś ma STRASZNĄ alergię i działa fantastycznie, mam też 15-letniego „alergicznego” kuzyna, któremu to pomaga- jedna wada trochę drogie, szczególnie jak się chce systematycznie stosować tylko to A ha! Płynu do kąpieli można używać też pod prysznic U nas nie ma „tradycji” alergicznych, ani ja, ani mój mąż nie miewamy wysypek, więc w zasadzie nie wiem co będzie z Klusią, ale chyba na wszelki wypadek też kupie Oilatum, zwłaszcza, że nie ma przeciwwskazań i u zdrowego malucha też można stosować! Jak na dłuższą metę będzie drogo to wtedy się będę zastanawiać, a dzidzia już będzie starsza A czy któraś z Was słyszała coś o serii Fissana??? (nie wiem czy nie przekręciłam nazwy?) No i czy na ewentualnie „czerwoną” pupę wystarczy Bepanthen ? (U siebie używam go do każdego zaczerwienienia i otarcia – uwielbiam ten krem!) Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: Kosmetyki dla maleństwa i mamy 05.01.04, 14:58 Ja używałam Bephantenu przy każdym przewijaniu i raczej z pupą problemów nie było, czasem jak ja zjadłam coś co małą uczulało pupa się czerwieniła i wtedy cieniutko smarowałam sudocremem, bo to dość silny środek, jak się grubo posmaruje gdzieś w fałdce to skóra może się odparzyć. Raz jeden córce przytrafiło się zapalenie skóry na pośladku, nie pomagały nawet sterydy, strasznie to wyglądało i bardzo bolało a pomogła najzwyklejsza i najtańsza piochtanina (więc dobrze mieć w apteczce). Bephanten ma jeszcze tę zaletę że nie trzeba z brodawek zmywać, można sobie wieczorkiem po kąpieli brodawki posmarować a w nocy wsadzić cycusia bobasowi do buźki i nie martwić się, że muszę lecieć do łazienki zmyć krem. Tyle że o ile sobie przypominam tubka maści starczała mi na ok. tydzień (a kosztuje ok. 15 PLN). Dzidź natomiast tak mi się przyzwyczaił, że potem o innej maści (czytaj: tańszej np. Linomag) nie było mowy, pupa robiła się od razu czerwona. Więc jak widać, dzieci szybko się do dobrego przyzwyczajają, jak zacznie się od dobrych środków to potem może być problem z przyzwyczajaniem do czegoś niekoniecznie gorszego ale tańszego )) Ja Bephantenu też używam do dziś, świetnie odkaża rany, goi skaleczenia, oparzenia, tak więc mimo że córka ma prawie 5 lat, Bephanten w domu musi być. Odpowiedz Link Zgłoś
natder lista 'lutówek" 05.01.04, 13:22 Jeszcze tak przyszło mi do głowy... dodam jeszcze nasze niki, bo inaczej zginiemy )) Malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG) jaga2003 - jaga i frakozosia 14-21.02.04 tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa Mopek - Marta i Basia 25.02.04 nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Mam nadzieję, że niczego nie pokręciłam ani z nikami ani z terminami, logiczne myślenie nie jest ostatnio moją mocną stroną )). Niech się reszta "lutówek" dopisuje, róbta z tą listą co chceta )) Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 15:30 Jak się cieszę, że znowu tu sie coś dzieje! Widać, że z nowym rokiem nowe siły! Zmartwiłyście mnie, że nie macie dobrego zdania o Niveii. "Mój" szpital to stosuje i ja też zamierzałam takie kosmetyki kupić. A teraz już nie wiem. Może poczekać jak dziecko zareaguje na te kosmetyki w szpitalu i ewentualnie dopiero wtedy wysłać po nie męża? Tym bardziej, że mój Maluszek ma b. duże prawdopodobieństwo bycia alergikiem po mnie... A może zdać się na metody "babcine", ale podobno dobre - typu rumianek i krochmal??? Pochwalę się, że zaczęłam już pranie rzeczy Maluszka (proszek JELP). Posegregowałam wszystko - co białe, co kolorowe, co do gotowania, a co do ręcznego - i nagle okazało się, że tych rzeczy jakoś dużo... Upchane w szafce wyglądały niegroźnie, a teraz mam straszną wizję góry rzeczy do prasowania Fajnie, że powstaje lista, podejrzałam kiedyś Kwietniówki, one mają już wątek nr 4 i zaczynają właśnie listą obecności. Ciekawe będzie potem zestawienie jak się sprawdziły przewidywania co do terminów no i co do płci)) Pozdrawiam, Monika _________________________________________ Malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG) jaga2003 - jaga i frakozosia 14-21.02.04 morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa Mopek - Marta i Basia 25.02.04 nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 15:42 Poprawiam, bo z mojego Franka zrobił się frak )) Malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG) jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa Mopek - Marta i Basia 25.02.04 nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 16:06 Jaga, kajam się w przeprosinach. Jak widać do tego wszystkiego wzrok mi wysiada . Ale do okulisty idę w piątek, może coś poradzi )) Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 16:09 No co Ty!) Nawet się ucieszyłam, że tym razem to nie ja zrobiłam literówkę ) Fajny pomysł z listą i że Ci się chciało ją uporządkować ) pozdrawiam sapiąco jaga Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 16:27 Dopisuje sie do listy: Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02 - Lublin (o ile damy rade wytrzymać do lutego..) Życzymy udanych przygotowań i zakupów i radosnego oczekiwaia, a Wasze Maluszki niech przyjdą na świat o czasie. Pozdrawiam i trzymajcie się. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 16:36 Ale fajnie, że tak dzisiaj gadamy.... Też jestem ciekawa, czy Szymon to będzie Szymon a nie Joasia... I dzięki za wasze spostrzeżenia co do Bepanthenu. Chyba też zakupię, zamiast Sudocremu. Moniko, z Niveą chyba masz rację - myślę, że warto poczekać na próbki i spróbować bo ja osobiście jakoś do Nivei nic nigdy nie miałam. Na Karowej też dają jakieś próbki, i też chyba Nivea, więc pewnie również poczekam choć do Bambino jestem w miarę przekonana. Nikt się ze znajomych nie skarżył na podrażnienia a mój mąż też alergik. Do listy dopisałam gdzie rodzę (tak naprawdę pochodzę z Łodzi ale od kilku lat mieszkamy w W-wie), dopisałam też szpital, bo może jeszcze którąś z was spotkam na porodówce albo na KTG albo na położniczym.... rozważałam też inne szpitale w W-wie ale nie mam wyboru - planowo nikt poza Karową (skąd lekarz, położna i gdzie polegiwałam miesiącami) i IMiDZ na Kasprzaka mnie nie przyjmie. I dzięki również za poradę w sprawie rożka - chyba skażę zakupić bo to pierwszy bobas i już mi się śni jak mi wypada z rąk Bez Angelcara chyba się nie obejdę. Wielu znajomych używa a ja jestem przewrażliwiona po tym wszystkim: małe wymęczone ciążą, dosyć ciepłe mieszkanie, możliwa alergia po mężu... A co do ActivisionLife też mam ciągle wątpliwości bo koszt duży.... ale jak posłucham ile kosztuje leczenie chorego dziecka, sprowadzanie szpiku z zagranicy, itp... Też się nastawiam, że nigdy nie bedzie to memu dziecku potrzebne ale też się przyznam szczerze, że uległam jak się zorientowałam w szpitalu, że jednak sporo osób pobiera. Staramy się oszczędzić na innych rzeczach. Wózka i łóżeczka nie wybraliśmy z górnej półki (Deltim Fokus i Drewex) więc niech za to ma monitor i tę polisę... Ale kieszeń boli... Wiecie nad czym myślę, jak to będzie jak mały/a zacznie "Mamo, kup mi..." i kto pierwszy będzie wymiękał: ja czy mąż? Pozdrowionka! Malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa Mopek - Marta i Basia 25.02.04 nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 16:38 Cześc kobietki. Ja dopiero dziś wróciłam i juz dziś jadę ,ale mam nadzieję że to ostatnie moje szkolenie na więcej się nie zgadzam.Czytałam ostatnie posty i widzę że nastroje się poprawiły.Co do maści i kosmetyków to ja nie szaleję tym razem.Kamil miał okropne uczulenie na penatena,teraz na pierwsze dni kupuję parafinę ciekłą i tym będzie Emilka smarowana,boję się też o pampersy bo one tez są nasączane i u mojego robaczka też były realcje alergiczne musiałam przejść na Huggis.Pocieszam że po 3 miesiącach zaczęlo wszystko ustępować i mogłam już nawet używać penatena. Materacyk mam kokosowy i jestem z niego zadowolona. Uważać też będę na chusteczki do mycia bobasów jednak lepiej wodą. Sudokrem i Bephantem są dla mnie rewelacyjne( te brodawki....) A do szpitala to ja chcę przede wszystkim zabrać wodę do picia i do Tantum Rosa Magda ja jestem już od czwartku to wpadnij,pogadamy. Pozdrawiam leżące i chodzące Zyta i Emilia 11 02 2004 Starogard Gd. Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 16:58 No to mamy już tak: malwes - Gosia i Szymon - 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa natder - Ania i Malwinka 25.02.04 PS. Niech ktoś mnie wyprzedzi..no.. ja tak lubię "uczyć się na kimś" )) Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 17:45 To i ja się dopisuję- malwes - Gosia i Szymon - 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM) Rzeszów morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Wbrew moim wcześniejszym planom dziś jeszcze "zaliczyłam" pobyt w pracy i 8 godzin komputera i boli mnie teraz wszystko, ale od jutra zdecydowanie nie idę juz nigdzie. Co do wcześniejszych naszych dolegliwości dyszę tak, że bardziej nie można, chrapię bez względu na pozycję, sikam o 3 w nocy a potem nie mogę zasnąć i boli mnie spojenie łonowe po stronie prawej, a od czasu do czasu podbrzusze, a tak w ogóle czuję się bardzo dobrze ))) znacznie lepiej niż przez pierwsze 7 miesięcy. A wiecie, że zawsze mnie bawiły ciężarne sapiące, wstające brzuszyskiem do przodu i takie tam a teraz przyszła kryska na matyska. Jutro idę do lekarza i na małe zakupy, bo na większe wybieramy sie po 15 stycznia. Pozdrowienia. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 18:35 malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź No proszę i coraz Nas więcej. Potem sobie z boczku daty porodów wpiszemy )) Tylko czy imion z żeńskich na męskie i odwrotnie nie będziemy musiały zmieniać??? ;-D Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 19:24 natder napisała: > malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa > amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia > kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk > zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. > jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków > ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów > morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia > aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin > tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa > mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 > nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa > natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź > > No proszę i coraz Nas więcej. Potem sobie z boczku daty porodów wpiszemy )) > Tylko czy imion z żeńskich na męskie i odwrotnie nie będziemy musiały > zmieniać??? ;-D Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 17:55 a ja nie wiem gdzie się wpisać ;-( termin z OM 10.02. a z USG 29.01. w każdym razie: amatylda - Ania i Oskar 29.01-10.02 Gdynia same zadecydujcie buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 18:12 A choroba o mnie to juz nikt nie pamieta wiec sie sama dopisze a co mi tam) malwes - Gosia i Szymon - 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa > zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. > jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków > morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia > aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin > tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa > mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 > nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa > natder - Ania i Malwinka 25.02.04 > kasik8 - Kasia i Maja i FIlip lub Dominik(zobaczymy jak spojrzymy)10.02- 16.02.04 Gdańsk A co do zakupow dzidzi i mamy. To polecam Tamtum rosa dla mamy i szuszone sliwki ..oraz wkladki laktacyjne i staniczek do karmienia, majtki poporodowe i pas brzuszny. A dla dzidzi to smoczus zabieram do szpitala (a co mi tam??) i pampersy oraz papetki (czyt. skarpetki) bo w szpitalach nie grzeja (przynajmniej u nas) i cieniutka czapeczke. Dla siebie mam juz prawie wszystko a dla dziecka prawie nic hehe Lozko pozostawiam dla meza..niech sie poczuje! No i taka matka ze mnie! Wazne zeby ona wszystko miala..jeszcze tylko musze do fryzjera isc i jestem gotowa hehe Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 19:34 Kurcze! chciałam się dopisać i zżarło, co nastukałam. Spróbuję jeszcze raz. Mam pytanko z gatunku głupawych, ale tak to jest jak się człowiek zaczyna za dużo zastanawiać: czy zamierzacie swoje ciuchy też prać w proszku dziecięcym? W końcu przytulając Malucha będzie miał kontakt z naszymi rzeczami. Może warto wyprać chociaż koszule i szlafrok? Zwłaszcza, że koszule mam nowe i wiadomo to kto tego dotykał? Jak sądzicie? ------------------------------------------------------ malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 19:42 Miałam o tym napisać, ale potem zapomniałam zdecydowanie brzucho ogranicza mnie intelektualnie . Otóż zamierzam prać swoje rzeczy (w tym pościel) w proszku dla dzieciaczków, bo tak jak mówisz maluszek będzie miał z nimi kontakt, a i nie mam chęci inwestować w dwa proszki bo i tak wydatków jest sporo. Część rzeczy już wyprałam. Proszek jak proszek. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
agika Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 20:45 Mopku (Marto) , moglabys mi wyslac listy wyprawkowe na e-maila gazetowego. dzieki bardzo. I dopisuje sie do listy. malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa agika - Agika i Maly 04.02.04 amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź Odpowiedz Link Zgłoś
kobitka29 Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 21:27 tez sie dopisze do listy))) bede trzecia malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa agika - Agika i Maly 04.02.04 kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.20.2003 amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: lista 'lutówek" 05.01.04, 22:26 Hej, hej, spadłam z podium (jestem już czwarta ), chyba, że kobitka 29 zostanie zdyskwalifikowana za "20" miesiąc )))) A tak całkiem szczerze - bardzo podoba mi się nasza "lista obecności" i ostatnie tematy. Chyba sama bym nie wpadłam na pomysł prania moich rzeczy w Jelpie a tak proszę - ktoś mnie oświecił. Dzięki. Także "ranking kosmetyków" uważam za bardzo trafiony i jako "zielona" w tym temacie dużo na tym skorzystam - dziekuję! Niektórym z nas został miesiąc - czyż to nie piękne! Pozdrawiam - Ania i Oskar Odpowiedz Link Zgłoś
kobitka29 Re: lista 'lutówek" 06.01.04, 00:44 troche przesadzilam z tym 20stym miesiacem)) malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa agika - Agika i Maly 04.02.04 kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2003 amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: Smutno mi.. 06.01.04, 08:01 Strasznie mi dziś smutno. Za oknem taka piękna zima, poszłabym na jakiś spacer, tyle planów miałam - zakupy ubranek, przygotowania, itd. a tu leżenie... Choć nie powinnam narzekać - i tak 7 miesięcy mineło bez problemów, to te półtorej jakoś wytrzymamy. Ale mam jakiegoś "kaca moralnego"... Może za mało dbałam o siebie, może za bardzo w święta sie cieszyłam, że wszystko idzie tak dobrze i maluszek zdrowiutki. A tu nagle przyszły skurcze i okazało sie, że jeszcze bardzo długa w połowie grudnia szyjka gwałtownie się skróciła.. Dobrze, że chociaż pozwolili mi leżeć w domu! Ehh, trzeba wziąc się w garść - zły nastrój mamy chyba nie sprzyja maleństwu.. Pozdrawiam cieplutko. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Smutno mi.. 06.01.04, 09:13 Aniu! Chandra na finszu!!! No jak potrafisz mieć kiepski humor czytając nasz wątek to chyba jest strasznie źle?! Byłam wczoraj u znajomych – jest koszmarnie zimno, ślisko i w ogóle lepiej w domu, a dzisiaj rano kiedy mąż wyciągnął mnie z łóżeczka o 8:30 to myślałam, że wniosę o rozwód! Pomyśl sobie, że leżysz z maleństwem pod cieplutką kołderką, i jak wam fajnie, a za ok. miesiąc będziecie sobie leżeć tak samo – tylko obok i małe oczka będą się do Ciebie uśmiechały -no albo się kupa przytrafi ))))) pozdrowionka Marta Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: Smutno mi.. 06.01.04, 09:51 Ania, głowa do góry, trochę czasu jeszcze zostało, ale to już naprawdę niedługo... I nie przejmuj się zbyt mocno, ale uważaj na siebie. Ja biegam ze skróconą szyjką od 28 tygodnia (teraz kończę 33). Najważniejsze to nie dopuścić do skurczy, zresztą lekarz wie, co robić... U mnie taki paradoks - im więcej leżę, tym częściej są skurczyki. Ja się pocieszam, że przynajmniej nie będzie mi się ta szyjka w czasie porodu długo skracać ;-D Mam nadzieję, że jak będę jechać do szpitala to na izbie przyjęć usłyszę że szyjka zupełnie skrócona Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: Smutno mi.. 06.01.04, 10:45 Aniu - współczuję, bo ja w życiu tyle się nie wypłakałam, co w tej ciąży (bez jakiś konkretnych powodów). Nie znalazłam na to sposobu, poza tym, że samo w końcu mija. Zmienia się koktajl hormonalny w naszych cielskach i jest lepiej A potem znowu gorzej... Z doraźnych środków pomagało czytanie gazet o dzieciach (koleżanki pożyczyły mi kilka roczników), robienie na drutach rękawiczek, czapeczek i szliczków rozmiar 56 cm, szycie i ozdabianie kocyka - jednym słowem wicie gnizada ) Może przyspiesz zakupy - jak będziesz ogladać w domu na 10 stronę te wszystkie ciuszki, kosmetyki itp to powinnaś poczuć się lepiej. Współczuję, bo wiem, jak jest (masz termin po mnie, a mnie chandra mineła w ubiegłym tygodniu, więc może już jutro poczujesz się lepiej )) sciskam i nie daj się biologii,jaga Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Smutno mi.. 06.01.04, 10:51 Aniu Glowa do gory mnie lekarz tez wczoraj to powiedzial. Mam lezec i sie nie przemeczac. A ja dla dzidzi nic nie kupione. No coz minimum te dwa tyg trzeba jeszcze dla bezpieczenstwa wytrzymac. Ale czym jest dwa tyg. w porownaniu do 7 miesiaecy.Glwa do gory. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Smutno mi.. 06.01.04, 11:09 A tak na pocieszenie to szkoda, ze wczesniej nie wiedzialam ze bedzie taki program na Discovery Channel o porodach to bym wczesniej Wam znac dala. Byl w sobote "narodziny na swiecie 2003". Moze jeszcze powtorza. Program trwal dwie godziny i relacjonowali porody w 18 strefach czasowych na calym swiecie. I naprawde mozna sie cieszyc ze zyjemy jeszcze w takiej polsce. Byl porod w Indiach, gdzie maz musial przez caly porod biegac po pozwolenie dalszego pobytu w szpialu -sobie i rodzacej zony!..biegal po naczelnikach, dokumenty, kolejki jak na bazarze! taka przepustke dawali na kilka godzin a potem wywalali..jakby nie zalatwil. A zona za siana rodzila. W Afganistanie natomiast bylo najgorzej. Tam wiadomo mezczyzni nie moga ogladac kobiet i jeszcze kilka lat temu porod oznaczal smierc. Gdyz nawet lekarz nie byl dopuszczany do porodu i kobieta umierala. Teraz czasy sie troche zmienily jednak w tych szptalach warunki strasznie. Zadnego sprzetu dla rodzacej i dzieci. Mezowi stali pod spitalem czekajac na jakies wiesci od wpuszczanych na teren szpitala babc, siostr itp...jedna kobieta musiala miec CC co u nich lekka znieaga..bo powinna sie natrudzic. I nie mieli nici do szycia.. czekali az maz pobiegnie po miescie i zalatwi...a wczesniej stacili 6 dzieci.. i strasznie im zalezalo..zreszta kobeta miala 40 lat...i dziecko urodzilo sie nie oddychajac..po czy ratowali je tylko metodami usta-usta przez gaze. Dziecko uratowali..sama nie wiem jak. Warunkii polowe. Maz zdarzyl z nicmi by mogli zszyc zone. W Afryce..sale do porodu jak boksy..kazda krzyczy..personelu za malo...kroplowka przytwiedzana do sciany jakimis prymitywnymi przedmiotami. Pokazywali porod jednek kobiety.. i ta nie krzyczala..wiec stwoedzili ze to dziwny objaw i przebili jej pecherzi dali konska dawke oksytocyny..jak zaczela w kocu wrzeszczedc to przychodzili krzyczec na nia ze nie ma co wolac poki nie bedzie pelnego rozwarcia! koszmar. Pisze Wam tylko o tych dla mnie najbardziej drastycznych sytuacjach. Od razu czlowiekowi lzej ze tam nie zyje. Ze ma jednak i tak dobrze. Za to w ruskach. jak zonka poszla rodzic to maz wrocil do domu i ze znajomymi trzy dni pili a potem wszyscy przyszli pod okna szpitala krzyczec do mlodej mamy i nietrzezwi odbierali (wszyscy z imprezy) dziecko.hehe Najpiekniej to bylo w Japonii w Hiroszimie takiego porodu nam zycze dorgie mamy. Pokoj super. Lozeczka, sciany wszystko w ekstra pastelowych kolorach. Na suficie ekran plaski.. i plywajace delfiny..ponoc pomaga przy skorczach..obraz i muzyka zsynchronizowane do faz porodu. Na sale bylo na poczatku nawet wpuszczani maz z dziecmi!...potem zostal sam maz. Bardzo milo i skakaniew obok pacjentki. A po porodzie daje sie tak upominki lekarzowi i poloznym..takie male symboliczne..ale tez lekarz daje prezenty rodzinie hehe Ale zanim przyszla mam opusci szpital..idzie na uwaga! wizyte do kosmetyczni (w szpitalu - taki bonus po porodzie)makijazystki, fryzjerki i masazystki. O i to mnie sie podoba! Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 zdjęcia przy porodzie 06.01.04, 11:38 Cześc Kasik ) druga Japonia Ci się marzy, co? Hehe ) Ale kosmetyczka super rzecz - tylko powinna czuwać już w trakcie porodu (wraz z fryzjerką) nad wizerunkiem fotografowanej mamy. Tyle się naoglądałam zdjęć - raz cały album, niestety - wymęczonych, spłakanych, bladych koleżanek w zakrwawionych koszulach, że mam ambiwalentne podejście do fotografowania. Raz nawet widziałam film - to był już czad - i ta biedna rodząca po porodzie dostała lampkę szmpana i musiała się uśmiechać do kamery, jak to było cudownie a teraz idzie na imprezkę )) Z jednej strony fajnie mieć pamiątkę ale może nie pokazywać tych zdjęć innym ludziom? Ta bladość i krew... Pewnie po porodzie w ogole to na mnie nie zrobi wrażenia, ale teraz wspomnienia tych fotografii trochę mnie mrożą. Co o tym myślicie???? jaga Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: zdjęcia przy porodzie 06.01.04, 12:24 No ja też mam mieszane uczucia co do pamiątki w postaci fotografii? Ale przypomniałam sobie jeszcze jedną historię „pamiątkową”. Otóż moi znajomi mieli nagrane na VHS USG i postanowili pokazać swojej córeczce jak miała 5 lat. Skończyło się rykiem, przerażeniem i wyrzutem: „tatusiu jak mogłeś mi to zrobić, na pewno tak NIE wyglądałam!!!!” Pamiętajcie, jak macie takie pamiątki- 5 lat to za wcześnie ))))) Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: zdjęcia przy porodzie 06.01.04, 12:42 Ja mam fotki z okresu po pierwszym porodzie , mam na myśli zdjęcia córki oczywiście... A ja sama zdziwiłam się, że tak dobrze na jednym zdjęciu wyszłam (tylko cienie pod oczami z niewyspania). Mąż pstrykał dopiero jak małą zabrali ważyć i mierzyć, a ona tak pięknie płakała... Teraz wszyscy bardzo lubimy te zdjęcia, ale rzeczywiście u niektórych osób wywoływały lekką konsternację...nic dziwnego - zielone płytki na ścianach porodówki i kiepskie oświetlenie + brudny noworodek sprawiały że dziecko wygląda na zdjęciach jak E.T. ;-D Natomiast córka bardzo lubi je oglądać, szczególnie odkąd wie, że będzie starszą siostrą. Chyba jednak miło mieć taką pamiątkę, a niekoniecznie trzeba się nią wszystkim wokół chwalić... I wcale nie przypominam sobie, żeby kobitki wyglądały jak pobite, co sugerował np. brak luster w łazienkach na oddziałach położniczych (że niby jak młoda mama zobaczy jak wygląda po porodzie to zechce wyskoczyć przez okno ))) Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: zdjęcia przy porodzie 06.01.04, 13:03 No ja zdjec z porodowki nie ma..moze dlatego, ze nie mial mi kto ich robic..mam tylko zdjecie corki z inkubatorka..ale nieladnie zrobilam szyba sie odbija. To zdjecie jest tylko dla mnie i nie chodzilo po rodzinie. Ja mam wogle fiksa na pukcie zdjec..ladnych zdjec. Cale lalta pracowalam (do teraz) przy ocenie zdjec i obrobce ich do gazety, wiec mam skaze zawodowa. Umiem natomiat podrasowac tak przyszla mame ze bedzie lepiej wygladac niz przez ciaza hehe..zreszta takie myki robi sie z modelkami do reklamowek. Zdjec z porodowki absolutnie miec nie chce ani tez kaset VHS...moze troche e mnie juz za stara baba na takie doswiadczenia. Uwazam sa lepsze momenty na robienie zdjec. Za to ostatnio podczas ogladania programu na temat ciazy..moja 8 letnia corka wyszla od siebie z pokoju lluknela przez ulamek sekundy na to co ogladam i pyta jak to bedzie z tym porodem? Wiec pytam o co jej chodzi? Ona pyta: po co do szpitala?i jak wogle to dziecko sie rodzi? Ja nigdy jej o tym sama nie opowiadalam..tylko jak pytala.. i to w dodatku staram sie dopsowac odpowiedzi do jej wieku..ale prawdziwie. Nigdy nie klamie..o bocianach itp. Nigdy tez nie przelaczam filmu jak leci jakas scena erotyczna ( no chyba ze za bardzo hehe bo i takie porafia puszczac o godzinach w ktorych dziecko jeszcze nie spi)..ale robie to jakos delikatnie..zeby nie wzbudzac w dziecku poczucia zgorszenia i zdziwienia. Obyta jest rowniez z moim cialem..nie raz jak chce skorzystac z toalety to wpuszczam ja do lazienki kiedy sie kapie. Robie to tylko dlatego, ze jest dziewczynka. Przy chlopcu mysle ze w tym wieku zachowywalabym sie nieco innaczej. Za to przelaczam telewizje jak sa strzelaniny, zabijania itp. Dziwie sie dlaczego rodzice wlasnie na to nie reaguja? a milosc czy pocalunki przelaczaja a na walke..to nie ..a co tam niech widzi jak sie tlucza! No ale wracajac do pytania o porod. Zaczelam jej tlumaczyc (jakby i siebie pocieszajac..hehe zeby nie wyczula mojego strachu)ze pojade do szpitala by mi dziecko z brzuszka wyciagnieli. Ale czemu do szpitala? to mialam jedyny odnosnik jak to kiedys lezalysmy razem w szpitalu na salmonelle..strasznie wtedy sie wycierpiala - bol brzucha itp... i powiedzialam jej ze to wlasnie taki bol brzuszka mnie czeka i lepiej zebym byla w szpitalu..bo tam maja te wszystkie sprety by mi pomoc. Pokiwala glowa i zapytala czemu to robie..skoro to tak boli? bo ona caly czas pamieta jak to bylo wtedy w szpitalu. Powiedzialam ze wiele rzeczy sie robi z milosci a dziecko przeciez jest symbolem milosci i warto czasami taki bol brzuszka przezyc zeby ona byla szczesliwa majac braciszka lub siostrzyczke i tatus majac dzidziusia..no i mama tez. Oh! mowie Wam dziewczyny..trudne jest zycie matki..od chwili porodu dziecka do chwili..18 lat hehe...pytania, wyrzuty sumienia gdy nie kupimy zabawki, placz gdy boli brzuszek a my nie umiemy pomoc. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: lista 'lutówek" 06.01.04, 09:28 Gdzieś się „zgubił” nasz Kraków, więc go dopisałam: malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa agika - Agika i Maly 04.02.04 kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2003 amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena_76 Re: lista 'lutówek" 06.01.04, 12:32 To jeszcze ja - będę ostatnia, buuuu a może nie ma tego złego: będę czerpać garściami z Waszego doświadczenia > > malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa > agika - Agika i Maly 04.02.04 > kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2003 > amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia > kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk > zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. > jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków > ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów > morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia > aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin > tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa > mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 > nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa > natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź magdalena_76 - Magda i Mateusz/Milena 26.02.04 Kraków Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: lista 'lutówek" - do magdaleny_76 06.01.04, 13:21 To już trzy Krakowianki! Napisz, gdzie planujesz rodzić. Na razie mamy: - marta (mopek1) wybrała Niepołomice (uwaga, to tam mojej kuzynce kazali pić tego szmpana i ją kręcili na video (( - ja planuję Ujastki a Ty? ------------------------------------------------------------------ malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa agika - Agika i Maly 04.02.04 kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2003 amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź magdalena_76 - Magda i Mateusz/Milena 26.02.04 Kraków Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Mam owlosiony brzuch;( 06.01.04, 14:52 No wlasnie drogie mamy..mialam sie Was o ot spytac. Bo ja rozstepow sie nie nabawilam..za tomam wlosy na brzuchu hehe..i one coraz bardziej takie "puchate" sie robia. Ostatnio uslyszalam od kolezanki ze to tak jest jak dziecko posiada duza ilosc testosteronu, ktory przenosi sie na matke... i jak dzidzia ma byc owlosiona (na glowie - mam nadzieje ..w czerne wloski). U mnie to mozliwe bo malzonek ma czarne wlosy i piwne oczy i sam mial czuprynke jak sie urodzil. Ile w tym prawdy nie wiem. Mam tylko nadzieje,ze te wlosy mnie sie wytra..po porodzie..bo nie mam ohoty z tym "puchem" lazic przez cale zycie. A maz sie ze mnie smieje( mowi ze to za kare ze mi sie "szetlandy" (czyt. owlosiony tors) u mezczyzny zawsze podobal a on nie ma hehe i Bog mnie pokaral Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
dula5 Re: lista 'lutówek" - do magdaleny_76 06.01.04, 15:21 Cześć! Nie widać nikogo ze Śląska, czyżby u nas bylo krucho z Netem? Więc ja sie dopisuję: malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa > agika - Agika i Maly 04.02.04 > kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2003 > amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia > kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk > zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. > jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków > ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów > morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia > aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin > dula5 - Monika i dzidzia - 22.02.04 Gliwice tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa > mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków > nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa > natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź > magdalena_76 - Magda i Mateusz/Milena 26.02.04 Kraków Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 06.01.04, 15:44 Śniłyście mi się niedawno. Była impreza, czy coś w tym stylu - u Gosi, która oczywiście miała na imię Malwes A dziś śniła mi się Hanti. Zauważyłyście, że znikła w połowie grudnia? Po liście, w którym mówiła o swoich skurczach i rozwarciu Przy okazji zrobiłam jeszcze mały przegląd i odkryłam, że nie ma też Ani (bas7), która miała wielkie problemy z zajściem w ciążę... mam nadzieję, że u nich i dzieci OK i odezwą się jeszcze... Wiecie, nigdy nawet nie podejrzewałam, jakie trudne może być donoszenie dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: lista 'lutówek" - do magdaleny_76 06.01.04, 15:47 To obfotografowywanie się na porodówce też za bardzo mi się nie podoba. Zgodziłam się, że mężuś weźmie aparat, ale będzie robił fotki tylko dziecku. Mi najwyżej 1-2, ale już po (na szczęście mamy cyfrówkę i w razie czego można będzie podretuszować))) A teraz robicie sobie zdjęcia gołych brzuszków? Osobiście oglądałam jak znajomy zrobił żonie "piękne" zbliżenia kolosalnych rozstępów i chwalił się nimi na około, brrrr Mi się rozstępy nie porobiły (albo ich nie widzę, hehe), ale zrobiłam sobie tylko 1 ujęcie odsłoniętego brzuszka, bez zbliżeń, żeby potem tłumaczyć dziecku skąd wyszło ----------------------------------------------------------------- malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa agika - Agika i Maly 04.02.04 kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2003 amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin dula5 - Monika i dzidzia - 22.02.04 Gliwice tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź magdalena_76 - Magda i Mateusz/Milena 26.02.04 Kraków Odpowiedz Link Zgłoś
malwes LUTY 2004 06.01.04, 16:22 Do Kasik8: Nie martw się Kasiu, włoski powinny zniknąć (oby pozostąły te na głowie, bo ja się trochę obawiam tego, że po poporodzie część kobiet traci włosy choć wiem, że to przejściowe i że wynika z zahamowania procesu wypadania włosów w okresie ciąży). Mnie też się wydaje, że mam troszkę więcej włosków na brzuchu a owłosionych facetów też zawsze uwielbiałam )) Do Joasi: Ale mnie ucieszyłaś tym snem! Strasznie mi się spodobała ta moja impreza!!! Gdyby nie moje "leżakowanie" to wprowadziłabym wcielenie tego snu w życie natychmiast! A tak, to musimy poczekać na wiosenkę ale wtedy... to wcale nie jest zły pomysł. Mam nadzieję, że może rzeczywiście spotkamy się, My Wszystkie na forum - albo chociaż część z nas! Warszawianki "rodzime lub tylko koczujące" - pryznajcie się gdzie rodzicie! Ja już byłam świadkiem tego jak dziewczyny z patologii w szpitalu, w ogródku, balowały zdrowo... aż miały problem z powrotem na oddział! Może i my zrobimy jakieś "pępkowe" na położniczym???? To oczywiście żart! Tak naprawdę to nie mogłam zrozumieć jak można w ten sposób "donaszać" ciążę... zwłaszcza taką, która wymagała hospitalizacji na patologii... Ale to gdzie rodzicie, to mogłybyście powiedzieć, bo ja się na przykład trochę boję mojego "wyboru" (Karowa) i nie mam z kim tego obgadać. A co do fotografowania: też nie wszystko bym pozwoliła sfotografować, choć wydaje mi się, że taka "realistyczna" fotografia i tak byłaby dla mnie wspaniałą pamiątką tych trudnych chwil i tych pięknych... zaraz po. A co do brzuszka - muszę mężą powstrzymywać, bo on by chętnie robił mi teraz zdjęcia "saute" (tak to się pisze?) - i nawet kilka strzelił - na szczęście nie widać, czego nie trzeba. A mój tata nawet się pofatygował przyjechać z kamerą i zaskoczyć mnie i "wkrótce-wnuka" w samej bieliźnie, ku uciesze reszty rodzinki, która niestety nie mogła mnie odwiedzić już od 8 m-cy. Ale porodu, takiego "dosłownego" nie dałabym nakręcić. Wyorażam sobie jakoś inaczej ten moment przywitania naszego pierwszego dzidziusia na świecie przez tatę. Pozdrawiam gorąco! Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 06.01.04, 17:23 hehe, a mi mąż robi co miesiąc na golaska i widać, jak ładnie brzuszek rośnie na szczęście rozstepów na razie nie ma, więc łudze się, że ładnie wyglądam (choc wczoraj usłyszałam od braciszka, że wyglądam 'śmiesznie, taka zdeformowana', co ostudziło nieco moje samozadowolenie). Pozdrawiam, Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 06.01.04, 17:26 Acha, Gosiu, przez chwilę brałam pod uwagę Karową (mój lekarz poleca), ale słyszałam sporo opinii o nienajlepszej atmosferze tam panującej (choć nikt nie ma zastrzeżeń co do fachowości!). Chyba się na Inflandzką zdecyduję... Odpowiedz Link Zgłoś
agika Re: LUTY 2004 06.01.04, 18:31 Ale ozyl nasz watek - cudownie sie Was czyta !! Co do fotografowania, tak uwielbiam robic zdjecia , ze chyba wezme swoj aparat i bede sama pstrykac Malego. A jakby maz chcial mnie uwiecznic po porodzie, to czemu nie - on robi cyfrowka , wiec zawsze mozna skasowac, jakby bardzo zle wyszly. Natomiast nie chcialabym zeby ktos krecil lub pstrykal w trakcie porodu, to takie chwile , ktore chcialabym zachowac tylko dla siebie/ dla nas, bo w zalozeniu mamy rodzic z mezem, i to raczej wrazenia z tych chwil, a nie realistyczny obraz siebie (biorac pod uwage , ze rodzaca kobieta nie wyglada najpiekniej) Bylam dzisiaj u gina, i wyglada na to, ze pomimo niskiego brzuszka i skurczy szyjka sie jeszcze trzyma , wiec moze dotrwam do lutego. Tyle , ze boje sie troszke , bo mam dosc duze uplawy, ktore nie tylko mi sie nie podobaja wiec dostalam skierowanie na badania bakteriologiczne i jakies globulki. Mam nadzieje , ze to nic powaznego.. Zmienilam gina, troche dziwnie tak pod sam konic ciazy , ale zdecydowalam jednak rodzic blizej mieszkania, ten poprzedni pracowal 50 km, co w godzinach szczytu oznaczalo godzine/ poltorej korkow. pozdrowionka Agika i Maly Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 06.01.04, 19:36 Dziewczyny, KOCHANE jesteście..!! Już mi się poprawił nastrój! A człowiek jak ma chandrę, to nie potrafi dostrzegać pozytywów. A rzeczywiście lepiej leżeć 1,5 m-ca niż 7 czy 9, nie trzeba wychodzić z domku (a w Lublinie straszna zima - i na osiedlach nikt sie pewnie jak zwykle nie przejmuje tym, że ślisko i pełno śniegu na chodnikach..), no i nic nie trzeba robić Szkoda mi tylko, że nie mogę osobiście przyspieszyć zakupów - chyba wyślę na nie męża Jaga - pomysł z robieniem na drutach jest BOMBA Wyszperałam w jakiejś gazecie wzór na sweterek i czapeczke i mam zamiar wydziergać - choć nie jestem w tym dobra A co do fotografowanie porodu - niedawno dziewczyna u mnie w pracy biegała z albumem ukazującym wszystkie jego fazy.... Napuchnieta, wykrzywiona, a chwilami przerażona twarz, krew.. Zgadzam sie z Agiką, że to przeżycie lepiej zachować w pamięci i sercu a nie na zdjęciach i kasetach.. Po porodzie owszem, też mam zamiar zabrać aparat - jak wyjdę strasznie, to nikomu nie pokarzę Jutro rano idę do gina - ma sprawdzić co sie dzieje z moją szyjką.. A tymczasem życzę Wam miłego wieczorku i słodkich snów (o... - o czym chcecie.. Pozdrowionka. Ania i jej Synek Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 06.01.04, 23:10 A powracajac nieco do zakupow dla dziecka i siebie.to przypomnialo mi sie dzisiaj jak kilka miesiecy temu powiesilam sobie w kuchni tablice korkowa a na niej poprzypinalam (moimo zdaniem) wazne informacje na temat opieki nad dziedzia. Temperatura wody, kolka, przewijanie itp. Nawet jest informacja o "nieproszonych gosciach" hehe jak rodzinka przychodzi to juz sobie czyta jak robie im kawke..ale tak naprawde to swietna pomoc i dla mnie i meza, ktory strasznie gubi sie w tym wszystkim..a tak nawet jak wyjde to wszystko wisi na tablicy. No i nie trzeba z przerazeniem wertowac po wszystkich gazetach (gdzie to bylo! krzyczac)szukajac pomocy. Polecam wiec goraco. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 07.01.04, 08:09 A wiesz Kasia, że to świetny pomysł!! Zwłaszcza dla mnie jako dla początkującej i niedoświadczonej mamy. Jak na razie to drukuje różne wskazówki czy ważne informacje i składam w szufladzie, ale być może jak będzie mi coś potrzebne, to w stosie papierów nie będę mogła znaleźć.. Moj ponad tygodniowy dół wreszcie ustapił - pożaliłam sie Wam - nikt tak nie zrozumie ciężarnej kobiety jak koleżanki z forum No i przyjeżdza moja mama, która na wieść o tym, że jej córka została "leżaczkiem" zakupiła podobno sporo rzeczy i ma dziś je nam przywieźć. Już się nie mogę doczekać A tymczasem zbieramy sie do Gina. Miłego dnia. Pozdrawiam cieplutko. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: LUTY 2004 07.01.04, 09:20 CZeść, ja chyba też przygotuję na widocznym miejscu listę. Jakoś od wczoraj dotarło do mnie, że mogę urodzić w każdej chwili (to chyba Twój wpływ, Kasik . Na zdrowy rozum mam jeszcze pięć tygodni, ale ciężarówka z moim doświadczeniem wie, że rozsądek to ostatnie uczucie towarzyszące temu stanowi ) Powyciągałam wczoraj wszystkie zapiski ze szkoły co do szpitala, gazety, forum, itp i oczywiście jestem w proszku. Nawet nie mam tej cholernej torby )) No, Siostry, myślę, że zabawa w "oj, mam jeszcze tyyyyyle czasu" się skończyła i czas pakować manatki ))) miłego dnia,jaga Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 07.01.04, 10:34 Hehhe Jadzka...ja niechcacy Cie tak nakrecilam Co do torby to ja ja mam swoje rzeczy w torbie od prezentu urodzinowego ..troche dziwnie bede wygladac jak z tym wjade na izbe przyjec. I tak dokladam do tej torby. Szkoda ze ja sama jestem spakowana a dzidzia to praktycznie w proszku. Ja mam ostatnio stany od checi jechania na porodowke i orzykow :"niczego sie juz nie boje"..do kompletnej paniki...i krzyku:" ale jak to juz? przeciez ja nic nie pamietam..przeciez nic nie umiem". Ale dzis mi sie snilo jak biegam i jestem chudziutka, lekka jak piorko...fajny sen..gorzej bylo rano kiedy trzeba bylo sie zwlec z lozka. A brzuch to zaczyna mi w tym ostatnim miesiacu roznac niemilosiernie. Napeawde nie mam juz tam miejsca. I czuje jakby bokami mi wychodzilo bo z przody juz zbraklo miejsca.Jak jest u Was z brzuszyskami w ostatnim miesiacu? Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: LUTY 2004 07.01.04, 09:25 Mój mąż postanowił zrobić mi niespodziankę i zatrudnił fachowca do pomalowania pokoju dziewczynek (ehhhhhh "dziewczynek" - jak to brzmi ). Prawie się przewróciłam z wrażenia, ale dobrze mi tak, sama marudziłam że trzeba tam koniecznie odświeżyć. Tylko pomysłu nie mam żadnego, dziewczyny a czy Wy przygotowujecie pokoje/kąciki dla maluszków??? Z tego wszystkiego bryknęłam na małe zakupki w związku z czym posiadam 1 butelkę Avent, 1 smoczek- uspokajacz,komplet kosmetyków Bambino, nożyczki do obcinania skórek (bo tymi dla dzieci to do dziś nie umiem paznokci obcinać) i termometr kąpielowy. Chciałam Was jeszcze spytać czy planujeice zakup jakiejś pomocy do kąpieli w postaci np. gąbki czy leżaczka??? Bo ja się właśnie zastanawiam, za pierwszym razem kąpałam córeczkę jak już doszłam do siebie, ale teraz niestety nie ma nam kto pomóc, więc się zastanawiam, czy nie byłoby wygądniej z tą gąbką... Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena_76 Re: LUTY 2004 07.01.04, 10:30 Witajcie Jaga - będę rodzić w Narutowiczu. Poczytałam wszystkie Wasze rady nt. zakupów, wynotowałam... a teraz pytanko: czy bierzecie do szpitala laktator? JAKI??? Słyszałam takie opinie, żeby raczej mieć taki najtańszy nawet - wszyscy tak chwalą Avent, który najtańszy nie jest na ile to jest naprawdę potrzebne? Nie mam się kogo zapytać... Natder, ja mam do kąpania tzw. foczkę, czyli plastikowe cóś. O gąbce słyszałam, że jest dość niehigieniczna i kłopotliwa, trzeba ją prać i dokładnie wysuszać... też raczej nie będę mogła liczyć na niczyją pomoc - oprócz świeżo upieczonego tatusia, pewnie równie spanikowanego jak ja... - więc lepiej coś stabilniejszego. Dziewczyny czy Wam też tak drętwieją nogi? Mnie ból aż budzi w nocy... trochę spuchłam i moja dr powiedziała m. in. żebym nie nosiła skarpetek z gumką... to jakie mam nosić??? Mam sobie przeciąć tę gumkę jak w "Dniu Świra"??? A dziś lecę na usg i może Małe pokaże kim jest a jak nie, to nic. I tak już niedługo będziemy wiedzieć na 100%. Pozdrawiam cieplutko Magda Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 07.01.04, 10:36 Nasz Maluszek będzie sypiał w naszej sypialni, a na pokoik będzie musiał jeszcze jeakiś czas poczekać, bo wymaga to dużego remontu. Wczoraj odbyłąm malutkie spotkanko z ginem (przytyłam znów 3 kg, ale nie zareagował, więc też staram się bardzo tym nie przejmować, chociaż 20 kg in plus trochę mnie deprymuje), nie kazał się pakować przynajmniej do 27 stycznia, ale ja i tak wiem swoje i spakuję się koło 15.01. Nie wiem jak u Was, ale ja zauważam objawy lekkiej (?) paniki w działaniach mojego męża DD żąda spakowania torby do szpitala, a w zwiazku z tym wyprania wszystkich ciuszków i innych rzeczy, nie protestuje przy zakupach i w ogóle. Wczoraj zatem wydaliśmy trochę gotówki (miały być małe zakupy) kupiliśmy kilka ubranek na przecenach, kocyk-becik, śpiworek zamiast pościeli i w naszych planach ostatni zakup czyli wózek (amieliśmy go kupić dopiero w marcu). Ma on wiele zalet jest miedzy innymi tani, ma gumowe koła, jest stosunkowo lekki, ma przekłądaną rączkę i takie tam. A i kupiliśmy leżaczek do wanienki zamiast gąbki, moja kuzynka wiele lat temu miała taki i świetnie się sprawdzał. Za leżaczkiem przemawiało to ze nie będę kąpała dziecka "na sucho" na stole,a potem opłukiwała w wanience i chyba na nimtrudniej będzie zmoczyć pępuszek. No ale zobaczymy. A jak nie to kupię gąbkę. Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 07.01.04, 10:48 Ida Ja podejrzewalam o akt dobrych postanowien po sietach. Rzeczywiscie ostatnio jest super opiekunczy, rozmawia ze mna o zakupach i tuli sie do brzuszka. Ale zaczynam to wlasnie postrzegac jako panike. Przed snem slysze, ze on nie da rady, ze nic nie umie..doslowine jak ja ..tylko ja tak gadam caly dzien. Mowie mu ze przeciez jestesmy razem i razem musimy sie trzymac a wszystko bedzie dobrze. Najwazniejsze to nie da sie omotac dziadkom..dobre rady, proby pomocy nadgorliwej. Z drugiej strony nie nalezy naszych przyszlych tatusiow tak oszczedzac...(mowie to z wlasnego doswiadczenia z poprzednim mezem i i dzieckiem)kiedy to ja w akcie dobrej woli mowilam :"spij ja wstane" (zaraz po porodzie) . Czulam sie tak odpowiedzialna za corke, ze sama chcialam wszystko zrobic. I faktycznie wychowalam sobie "meza pasozyta"..ktory lezal a ja bieglalam i robilam wszystko. Dlatego wymienilam go na "duzo lepszy i odpowiedzialniejszy model")Ale litosci wielkiej miec nie bede tym razem, bo sie znow zapetle. Co do wanienki to slyszalam ze swietne sa lezaczki..kladzie sie dzidzie i ma sie dwie rece wolne a osobiscie widzialam wanienke z takim lezaczkiej jakgdyby juz zrobionym z plastiku w srodku wanny. Co do pokoiku dziecka to dzielimy duzy pokoj i powstanie pokoj dziecka. Nalezy tylko scianke dzialowa postawic. A pokoik bedzie groszkowy Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: Laktator i lezaczek 07.01.04, 11:14 Wlaśnie dzisiaj mam zamiar kupić laktator firmy medela. Zestaw podstawowy (odciągacz i butelka) kosztuje ok. 75 zł. Można do niego w razie czego wypożyczyć silnik (u nas 4,5 zł za dobę) albo dokupić silnik na baterię (no i pełno akcesoriów, oczywiście). Fakt - uległam repowaniu pani w szkole rodzenia - przyznaję się. Ale na obronę dodam, że jest tańszy niż avent i czytałam wątki na karmieniu piersią mam odciągających, które chyba wszystkie używają medeli. Przekonało mnie m.in. że ma dużą regulację "ciągu" i nie bolą piersi. Ja mam obsesję, że nie dam rady karmić, więc zabezpieczam się na zapas ) Kupię leżaczek do wanny - znajomi używali i byli zachwyceni. Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: Laktator i jeszcze o owłosieniu..... ;) 07.01.04, 11:32 A ja włąściwie nie wiem czy kupować laktator, mocno się zastanawiam, ajak juz to zdecyduję sie na coś tańszeg. A i widziałam teżmetodę an ręczne odciąganie pokarmu))))))))))))) to juz w ogóle bezpłatnie, tylko się zastanawiam czy po tym to nie trzeba będzie robić malowania. A jeszcze się mi przypomniało a propos owłosionego brzucha. W sierpniu byliśmy w Kazimierzu z podziwem spoglądałm na młode dziewcze sunące rynkiem w kusej bluzeczce i spodnich biodrówkach i przyznam się wam, że do dziś z podziwu wyjść nie mogę, Otóż od pępka do - jak się domyślam (nie było widać) łona miała pas bląd futerka naturalnego (a może było przyklejone? ;D)ładny taki włoski długości coś koło 5 mm zadbane wyczesane, mocno wyeksponowanę. Cholercia może to jednak było naklejone? Ale wygladało bardzo wiarygodnie Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Laktator i lezaczek 07.01.04, 11:51 No fajnie, że przypomniałyście o laktatorach, mam straszny zamęt pod tym względem. Moja znajoma twierdzi, że nie poradziłaby sobie bez silniczka i nie wyobraża sobie ręcznego, a druga... że bolało i że dla niej tylko ręczny! No i bądź tu mądry! Jaga ma chyba fajny pomysł z tą ręczną medelą do której w razie czego się dokupi silniczek Słuchajcie, a jak długo się tego używa? I może to głupie pytanie – po co? No rozumiem nawał, a potem??? Co do kącika, to nasza Klusia będzie z nami w sypialni, bo tak jak u Idy92 na swój pokoik poczeka co najmniej do jesieni Mieszkamy w nowym domu, który stopniowo wykańczamy (albo on nas. Panika mojego męża objawiła się wczoraj w dramatyczny sposób !!!! Otóż postanowiliśmy, że poczekamy jeszcze rok ze zrobieniem łazienki, bo na razie są inne wydatki, a chcemy zrobić sobie tam mały „odjazd”. Mamy na razie całkiem sprawnie funkcjonującą prowizorkę. No i właśnie wczoraj mój kochany wpadł na pomysł, że łazienka MUSI być przed Basią! W ciągu 2 dni zorganizował fliziarza, elektryka i hydraulika zaczynają w przyszłym tygodniu! Obiecali skończyć ok. 10.02, mam nadzieję, że wyrobią się w terminie, a Klusia się nie pospieszy! I co wy na to... Moja mama powiedziała, że jesteśmy świry! No chyba jesteśmy)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Laktator i lezaczek 07.01.04, 11:53 Ja też mam włoski, ale nie takie ładne jak pisze Ida92 Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Laktator i lezaczek 07.01.04, 12:08 Takie zesworowane pomysly to ja mam od urodzenia...ale z moim mezem to czeka nas katastrofa. Musze sie Wam przyznac ze zamiast kupic cos dla dziecka to poszlismy i kupilismy sobie na swita zestaw kina domowego..wjechalismy z tym do domu..zamontowalismy i cieszylismy sie jak dziec. Nikomu nie powiedzielismy bo by nas chyba zjedli...a wiecei jak cieszko sie cieszyc nie chwalac sie hehe. Stwierdzilismy ze postradalismy kompletnie rozumy. Bo po co nam naglosnienie gdy dziecko sie urodzi? no i teraz? ale co tam..stwierdzilismy ze jesli nie teraz..to nigdy tego juz nie zobimy..przy dziecku zawsze bedzie cos. Wiec to byl ostatni gest desperacji przed dzieckiem. Teraz kwiczymy a maz modli sie bym nie urodzila przed wyplata..a najlepiej przed jeszcze nastepna, ale z ta druga to juz przesadzil..bo bedzie na poczatku marca! Co do laktatora to juz kiedys sie wypowiadalam. Ja nie widze w tym sensu za wielkiego. Kiedys wogle nie bylo o tym mowy. A teraz jakby istnial obowiazek zabrania go do szpitala. A co to w szpitalu zmuszaja co odciagania? Bo ja slyszalam na szkole rodzenia ze jak sie nie ma swojego to wielki blad..ze trzeba uzywac szpitalnego a wtedy to choroby sami sobie fundujemy dla dziecka. A ja zupelnie nie wiem o co zamet? przeciez mleko mam w piersiach..zadko kiedy sie zdarza by bylo za malo pokarmu. A w dodatku mozna odciagnac sobie po ociupince recznie i tak sobie tez wypracowac. Na trzecia dobe jest taki nawal pokarmu ze ja nie wiedzialam co mam z nim zrobic? ( tego sie najbardziej boje)..dlatego odciagalam sobie (rowniez recznie - po probie odciagniecia laktatorem- bolalo) recznie. A potem to wszystko sie normuje. Dziecko ma tyle mleczka ile trzeba i laktoator idzie w zapomnienie. Byc moze to mnie cos w nim przeszkadzalo- nie zaprzeczam..boje sie jednak ze jest to czyste naciaganie firm z produktami dla przyszlych mam. Dajcie pozniej znac jak to bylo? jak to jest? moze sie przekonam- moze mam zle doswiadczenia. Sluchajcie a jak z waszym apetytem na koncowce ciazy? Ja mam taki ucisk na zoladek...pomimo tego ze dziecko mam juz ulozone w kanale i czuje tez ucisk na dol brzucha..ze nie moge nic zjesc pomimo szczerych checi i apetytu. Poprostu wszystko zwracam ..jakbym byla w pierwszym miesiacu. Slyszalam o spadku apetytu pod koniec ciazy..ale zeby az tak? Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 po co laktator - przemyslenia laika 07.01.04, 12:31 A ja jednak uważam, że laktator w szpitalu może się przydać ) (chociaż, jak już pisałam, mam lekkiego świra na tym punkcie) - Nie odciągnięty nawał pokarmu występujący chyba w 3 czy 6 dobie po porodzie (nie pamiętam) może skończyć się zapaleniem piersi - a to podobno boli jak cholera i można przestać karmić. - jak mleka jest za mało (a to własnie mój świr), to odciąganie także pomiędzy karmieniami pomaga dopasować podaż do popytu - ręczne odciąganie (bezkosztowe i ekologiczne też boli, bo z piersiami (podobno, hehe) trzeba bardzo delikatnie raczej masując niż naciskając, a chce się szybko wycisnąć i można przesadzić. OK - na pewno w doraźnych przypadkach można sobie odciągnąć ręcznie, ale słyszałam też okropną opowieść o tym, jak wyglądał biust po kilkumiesięcznym ręcznym odciąganiu. Wierzcie mi, nie chcecie tego wiedzieć ) Ja nikogo nie namawiam (nie zaproponowali mi prowizji, niestety ))) po prostu dzielę się z Wami moimi przemyśleniami. I szczerze mówiąc mam nadzieję, że nie użyję tego pięknego i drogiego laktatora ani razu, gdyż nie będę mieć żadnych problemów z karmieniem, czego i Wam życzę, amen. Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: po co laktator - przemyslenia laika 07.01.04, 14:46 Jagus A jak wygladal ten biust po odciaganiu recznym..Moj Boze! przeciez to jak teza ze kobieta po cieciu krocza ma z cipki wielka dziure. Nie wierz takim przypadkom. Biust bedzie wygladal tak czy siak gorzej niz przed porodem..bedzie obwisly, przeciazony i nigdy nie wroci juz do swojej elastycznosci jak kiedys. Zgadzam sie z teza ze na 3-6 dnia jest nawal pokarmu i tu trzeba odciagnac by nie nabawic sie zapalenia piersi i zastojow. Mozna to jednak zrobic recznie nie wydajac na to kupy szmalu. Przeciez nie mowie tego tak 0t. Ja uzylam laktatora raz. Przy takim nawale, kiedy to karmisz ju ktorys dzien z rzedu swoja pocieche na kazde zawolanie piersi sa obolale, brodawki popekane..to normalne bo Twoje piersi nie sa przystosowane do takiego draznienia. Sa wiec tkliwe i wrazliwe na dotyk. Czujesz ciagle gromadzacy sie pokarm. W jednej piersi bardziej w drugiej mniej.. i tak na zmiane. W momencie kiedy w tym momemncie dostaniesz nawalu pokarmu jest klopot. Trudno cos z tym zaradzic oprocz odciagania i przeczekania tego momentu. A uwierz mi boli. Dlaczego wole recznie. Bo to tak jak z depilatorem a goleniem maszynka nog. Jesli urzywalas Golenie maszynka jest dluzsze, bardziej sie umeczysz, czasem nie rowno ogolisz ale czujesz kiedy sie zacinasz...mozesz przestac kiedy tylko zacznie Cie szczypac..sprawujesz nad tym jakas kontrole..bolowa kontrole. I tak jest tez z odciaganiem recznym. Czujesz grudeczke na piersi i wiesz ze tam wlasnie zaczyna sie robic zastoj..masujesz delikatnie..w granicach wytrzymalosci..poowoli i jakos schodzi. A z laktatorem jak z depilatorem. Jedziesz z koksem. Maszyna nie patrzy czy boli..czy ssie..a wlasnie takie mialam odczucia..jak z maszyny ssaco-chlonacej. Jakby mi piers wciagalo do srodka. A przypominm brodawka popekana, obolala, tkliwa..pewnie z czasem mozna sie przyzwyczaic. Pewnie i rowno sciaga. Ale tez zastoje nie robia sie rowno. tylko miejscowo i reka bedziesz musiala sobie to rozmasowac. Takie sa moje spostrzezenia. Ciekawa jestem czy jest mozliwosc uzycia go np. teraz..? spytajcie pan w szkole rodzenia. Sprobujcie na jeszcze "swiezych" piersiach..jaki to jest efekt. Moze i faktycznie warto taki laktator miec. Nie mowie ze sie nie przeprosze. Dla mnie karmienie to zaraz po porodzie najwiekszy problem. Niestety moje karmienie skonczylo sie zapaleniem i goraczka..pomimo usilnych staran ..moich i lekarzy. Mialam go poprostu caly czas za duzo. Lalo mi sie po bluzce...i bolalo. Powiedzialam sobie teraz ze sie postaram karmic..jednak nic na sile. Jesli poczuje taka depresje jak wtedy to odstawiam. Za wiele mnie to lez kosztowalo a rodzina krzyczala karm bo tak trzeba!...dalej zreszta istnieje stereotyp ze dzieci karmione piersia sa mniej chorowite i ..inteligentniejsze!...nie mam zamiaru z tym stereotypem walczyc. Moja corka byla karmina tyle ile dalam rady. W swoim osmioletnim zyciu zachorowalo 2 razy. Takze Jadziu Ty masz swira z tym ze mozesz nie miec pokarmu ja mam swira by wytrzymac z nawalem. ..chce chociaz sprobowac, choc bardzo sie boje. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: po co laktator - przemyslenia laika 07.01.04, 15:00 No i bądź tu człowieku mądry z tym laktatorem! Pytana przeze mnie znajoma Matka-Polka (3 dzieci) popukała się w czoło i powiedziała, że to wyrzucona kasa, bo tylko ręczne odciąganie! Chyba muszę jutro wymaglować położną w szkole rodzenia w tym temacie... Torbę mam już spakowaną w jakiś 2/3 - brakuje rzeczy dla Malucha, które muszą doschnąć i doczekać się prasowania. Lista "rzeczy do zabrania do szpitala" wisi u mnie na lodówce od jakiegoś czasu. Jako punkt 1 zapisałam mężowi "przede wszystkim zabrać żonę!!!")) To tak w razie jakby spanikował... Z powodu ograniczonej przestrzeni życiowej Maluszek będzie miał kącik w naszej sypialni (już przygotowany od września). Zastanawiam się tylko gdzie będziemy go kąpać. W łazience za ciasno, w sypialni raczej też. Na stole w dużym pokoju? I latać w te i z powrotem ze wszystkimi akcesoriami? Boję się, że jeszcze dużo takich "kwestii technicznych" wyniknie... Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 informowanie rodzinki... 07.01.04, 15:37 Joanna, gdzieś na innym forum widziałam Twoje pytanie kiedy informować rodzinkę, że to "już". Też rozważałam tę kwestię i doszłam do wniosku, że chyba zadzwonimy do babć juz po. A najwcześniej jak będzie spore rozwarcie. Głupio by było gdybyśmy zadzwonili, że jedziemy do szpitala, a tam powiedzą, że sorry, ale to fałszywy alarm A macie jakieś pomysły jak informować Dalszych Krewnych i Znajomych Królika? Słyszałyście o takim zwyczaju, że tatuś po narodzinach synka powinien obdzielić kolegów cygarami)) Bardzo podoba mi się pewien sposób amerykański. Tak się złożyło, że moja kuzynka tam rodziła. Po urodzeniu synka dawali wszystkim batoniki Hershey's - ze specjalną obwolutą "HERE HE IS", gdzie było podane imię dziecka, data urodzin, waga itp. Po batoniku rzecz jasna śladu nie ma, ale opakowanie jest przechowywane w rodzinnym albumie. Fajne, co? Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: informowanie rodzinki... 07.01.04, 16:38 Morsk..ja widzialam ostatnio w kotrejs z gazet dzieciecych typu "Dziecko" lyzeczki urodzinowe - srebrne. Nie wiem czy same mialybysmy sobie taki prezent zrobic ale moze ktos zechcialby nam taki prezent podarowac...moze wydatek nie maly bo pisali ze kolo 100zl...lyczeka jest w ladnym etui firma nazywa sie Silver Point. Wygrawerowana jest tak godzina przyjscia na swiat, Imie , waga itp... Ja rodzinke bede starala sie jak najpozniej poinformowac. Nie iwem czy mi sie to uda..pewnie nie., bo musze gdzies starsza corke odstawic i juz sie wyda. Ale moze sasiadom ja zostawie lub jakos to innaczej wyniknie. Najlepiej to bym powiedziala z tydzien po porodzie...i to nie ze wzgledu sztucznego alarmu..tylko ze juz by mi zyc nie dali. I tak musze matke powstrzymac by sie za bardzo nie wyrwala, zeby po mnie do szpitala przyjechac. Chcialabym zeby odebral mnie maz i peorwsze chwile tez chce byc sam na sam z nim i dziecmi. Dlatego tez robimy w trymiga ten pokoik dla dziecka. Bo jak sobie pomyslalam ze mi sie wszyscy zwala na "pol godzinki" trwajace 24 godziny i w jednym pokoju zasiada to oszaleje. A tak dziecko spi..nie ma wejscia i juz. Ustalilismy juz z mezem ze bedziemy bronic jak prawdziwe lwy swoich mlodych A niech sie i wszyscy pogniewaja ..trudno. Ewentualnie moga przyjsc do szpitala zobaczyc dziecko a potem przerwa. A maz mnie pytal czy moglby zrobic pepkowe jak bede w szpitalu i sie troche zasmialam bo mam wybujala fantazje i od razu sobie wyobrazilam te scene..typowo filmowa. Kiedy to ja wracam po trzech sniach do domu..bo nie moglam sie doprosic pijanego tatusia o przyjazd po nas do szpitala. A w domu znajomi i dwa kroliczki peyboya lekko zblazowane. hehe Na szczescie moj maz..jak mowi imreza to mysli komputery!!! hihi i stolu na srodku mieszkania..kazdy kolega z komputerem wjezdza i lacza sie w sieci...cala bajka jak dla nich!...nie potrzebuja jedzenia..pija jak ktos ewentujalnie zrobi wszystkim... i tak do bialego rana i chocby tysiac nagoch kroliczkow pleyboya biegalo przed nimi nie ma szans..zabiliby jak kazdego nachodzacego na ekran. tak wiec zgodzilam sie...kazalam tylko "pozamiatac" wszystko do mojego przyjscia. Biedny jeszcze nie wie ze porod moze wywolac w nim takie wrazenia ze nie bedzie mial juz ochoty na zadne pepkowe. Moj kolega wlasnie takie zrobil po uczestnictwie przy porodzie zony..na pytania odpowiadal z polgodzinnym opoznienie. Byl jak zaczarowany..upil sie jednym drinkiem Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: Laktator i lezaczek 07.01.04, 16:34 Ja też się zastanawiam nad tym laktatorem. Moje doświadczenie wyglada tak: pokarmem zalało mnie dopiero po powrocie do domu...pewnie na skutek zbyt usilnych prób pobudzenia moich piersi do działania (czyt. przystawianie córki do piersi prawie non-stop z powodu komentarzy położnych: pani chyba ma za mało pokarmu - a przecież taki mały dzidź naprawdę nie potrzebuje ćwierci litra mleka na jedno karmienie). Skończyło się koszmarnym zastojem i gorączką. Kupiłam zwykły odciągacz z gruchą ale popękane i poranione brodawki uniemożliwiały raczej jego używanie, tak więc pozostawało tylko rozgrzewanie piersi i "robótki ręczne"... Uważajcie ze ściąganiem, to powoduje nadprodukcję mleka i kolejne zastoje i tak błędne koło się zamyka...Ja tak miałam dość długo bo długo karmiłam córkę, ale myślę że gdyby nie ten "falstart" to byłoby inaczej, może produkcja odpowiadałaby zapotrzebowaniu a tak niestety, ściąganie stało się dla mnie chlebkiem powszednim. Więc radzę używac laktatora z rozsądkiem... bo słyszałam czasem od położnych głupotę typu: po karmieniu ściągnąć resztkę pokarmu...przepraszam jaką resztkę??? Nie da się mleka wypsikać do końca, bo to jest niewysychająca studnia i to bez dna... I też życzę Wam i sobie z całego serca: żadnych problemów z karmieniem!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Laktator i lezaczek 07.01.04, 18:13 No to teraz po wszystkich postach o laktatorach mam kompletny młyn!!!!! Ale przemyślenia mam takie (opiszę – a gdyby były pokopane to mam nadzieję, że „doświadczone” mnie „wyprostują”: kupuję laktator ręczny – na wszelki wypadek, stawiam go na półeczce w łazience. Jak się dzidzia urodzi to traktuje ją jak „naturalny” laktator – tzn przystawiam kiedy trzeba. Jak się pojawi nawał to okładam piersiątka zimną kapustą i masuję delikatnie rączkami i dzidzia często! W razie kompletnej porażki mam ręczny laktator na półce w łazience! Błagam tylko nie piszcie, że to pobożne życzenia i że problem jest bardziej skomplikowany bo się załamię! Co do informowania to jakoś nie widzę problemu. Plan mamy taki, że mąż dzwoni do najbliższych i informuje osobiście (jego mama, moi rodzice, moi bracia), pozostałych znajomych zawiadamia via –email plus do każdego meilika jakieś wybrane ładne zdjęcie Klusi zrobione TUŻ PO porodzie! (My też nie chcemy zdjęć w trakcie!) Może dla tego nie mamy problemu, że u nas rodzina dość nieliczna (jak widać w nawiasie), a znajomi w zasadzie wszyscy skomuteryzowani )))) Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Laktator i lezaczek 07.01.04, 19:32 Ja jednak też zamierzam nabyć laktator - większość znajomych mam mi jednak polecała i to żeby zakupić przed porodem. Ja jakoś jestem "uczulona" na szpitalne rzeczy, nic po nikim w szpitalu nie użyję. Rozważałam zakup Medeli elektr albo Aventu ręcznego, to pierwsze głównie dlatego, że sporo osób mi polecało, zwłaszcza jak trzeba wracac szybko do pracy - a ja raczej będę musiała, bo 9m-cy zwolnienia to dużo... Inna rzecz, że sporo osób mówiło, że laktatory elektryczne są czasem bolesne a ja mam już w tej chwili tak wrażliwe piersi, że szkoda mi zapłacić 300zł za coś, czego nie będę mogła używać. Zdecydowałam się więc na Avent, i to chyba ten do butelek z wkładem na torebki. Wszyscy znajomi przestrzegali mnie też przed każdym laktatorem (włącznie z Medelą) w postaci "strzykawki" a nie "pompki". Ale wiadomo, co człowiek to opinia. Ja też wolę zawiadomić wszystkich zaraz "po". U mnie wszyscy i tak już panikują wystarczająco. Pozdrowionka, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Laktator i lezaczek 08.01.04, 08:14 Witam mausie A ja dzis rano sobie wczesniej wstalam..po kolkejnej awanturze moich sasiadow o godz. 6 rano. (chcialam zaznaczyc ze to nowe budownictwo w dobrej dzielnicy a mieszkalam juz kiedys w slamsach i wiem ze tam to przynajmniej normalka). W dodatku awanturuja sie dwie corki mieszkajace z matka..ktora przypuszczam smacznie sobie spi.Jedna ma gdzies 13 lat druga z 8-9. I jada teksty typu..zabije Cie ty ku....pozalujesz tego dzi... normalny hardkor! Wielu sasiadow juz tam witalo i uprzejmie zwracalo uwage..matka jednak jak lwica..albo upiera sie ze to nie u niej..albo zdziwiona mowi ze przeciez dzieci musza sie wyszalec..a oni sprzedali gospodarstwo na wsi..czworka dzieci juz poszla w swait. i kupili ten maly lokalik na ktorym nie ma przestrzeni dla tak "zywotnych" dzieci. Wiec tym razem ja matka naocznego dziecka i tego w brzuchu zamierzam jej dzis wytlumaczyc na czym polega wyszalenie sie dzieci..poprostu nie wyobrazam sobie takich jazd gdy dzidzia sie urodzi. No ale chcialam pisac o tym ze lezac tak w lozku o 6 rano (moj maz spal smacznie- nic go nie ruszy hehe) pomyslalam sobie ze z tymi laktatorami to nie ma co sie nawzajem przekonywac. Bo nawet jesli ja kogos przekonam (a przeciez w dobrej wierze kochane) ze nie warto...to jak zaistnieje jakis problem..a problemy z karmieniem kazda matka ma nie ma co tego ukrywac..to nowosc ktorej musimy sie nauczuc (ja ucze sie po raz drugi, ale tuman ze mnie!)to i tak bedzie ze "moglam kupic laktator" i wyjdzie ze radzilysmy zle. I moze faktycznie tak jak ja i inne mamy tak i Wy musicie spobowac jak to dziala i na ile jest to skuteczne..ja czasem uwazam ze trzeba wydac zeby potem zobaczyc ze sie zle wydalo..lub nie! Oby. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re:masc z lozyska 08.01.04, 08:43 Jakas wena tworcza mnie dopadla widze hehe Przypomnialo mi sie jeszcze cos co warto miec, jednak jest to trudne do zdobycia..polecam jednak mamom , ktore maja chody w szpitalu lub rodzinke pracujaca w szpitalu...chodzi o masc z lozyska. Tak, tak..tego lozyska..robia z niego masci najlepsze na odparzenia u dzieci. Ratuja pupe i inne podraznienia skory. Mozna sobie nawet nia brodawki smarowac popekane. Trzymac nalezy w lodowce. Kolor perlisty. Spytajcie kogos..a moze to tylko tutaj u nas - na pomorzu tak sie kuruje dzieci? Moja babcia np. radzi plesniawki moczem przecierac..moczem dziecka...dajcie spokoj..ja nigdy tego nie urzywalam, ale sposoby sa rozne. Tak czy siak..masc jest robiona w spzitalu wiec chyba wiarygodna. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena_76 CÓRECZKA!!!!!!!!!! 08.01.04, 10:24 Witajcie!!!! No i po temacie wszystko wiadomo Jejku niesamowite... Nasz dzidziuś okazał się dziewczynką (wbrew moim matczynym intuicjom a zgodnie z ogromnym pragnieniem mojego męża). Pan powiedział to tonem bardzo pewnym, więc myślę, że nie ma pomyłki. Poza tym ona jest dość duża, waży już 2300, więc termin porodu przeskoczył z 26 lutego na 19. Milena Milka Mila Milutka Lenka Leneczka... Mała Mi. Chodzę i się głupio uśmiecham. Wracając na ziemię: Patent z laktatorem na półce dobry jest i chyba go podpatrzę. Istnieje wprawdzie coś takiego jak wypożyczalnia laktatorów, ale chyba też jestem brzydliwa i nie mogłabym po kimś... Wczoraj zrobiłam sobie spacerek i nabyłam wszystkie kosmetyczne duperele dla dzidziusia - Bambino i Oliatum co by człowiek bez Was zrobił... a dzis lecę do okulisty po zaśw. że mogę rodzić siłami natury Pozdrawiam cieplutko Magda Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: CÓRECZKA!!!!!!!!!! 08.01.04, 10:45 Madziu! Gratulacje!!!!! Mój mąż też marzył o córeczce - już od dwóch lat mi opowiadał o czesaniu włosków, zaplataniu warkoczyków, itp.... no ale 5 lekarzy w ciągu 6ciu USG (między 17-32 tyg) mówiło, że chłopczyk. Ale kto wie? Na 100% nigdy nie wiadomo ))) Chociaż ja czułam od początku, że chłopczyk. Zobaczymy.... Gorące pozdrowionka! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 smoczek 08.01.04, 11:03 Doświadczone mamuśki! Poradźcie co ze smoczkiem. Używać czy nie? Jak tak, to od kiedy i jaki? Odpowiedz Link Zgłoś
kajka.3 Re: smoczek 08.01.04, 13:41 Cześć! Mam 2 córki. Aga kiepsko ssała pierś (tak ze 4 m-ce) i chciała smoka. Alka ssała pierś i smoka za chiny nie dawała sobie włożyć do buzi. Pochwalę się - w lutym urodzę trzeciego maluszka (nie znam płci, lecz kocham, co będzie), i powiem wam, że kupiłam smoka i zabieram go do szpitala. Nie mam pojęcia, czy będzie potrzebny - to trzeba wyczaić, ale wolę mieć go pod ręką. Kajka z Wrocławia. Pozdrawia. Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: CÓRECZKA!!!!!!!!!! 08.01.04, 13:09 Magda, gratulacje, dziewczynki są taaaakie fajne.... Zdaje się, że Twój mąż jest wielbicielem płci pięknej...tak jak mój ))...nawet teraz przy drugiej już ciąży marzył o kolejnej dziewczynce...mimo świadomości, iż tabliczkę z nazwiskiem będzie mógł przybić do drzwi od toalety )) A wczoraj śniło mi się, że po porodzie mi powiedzieli "chłopiec", ale nie mogłam uwierzyć, kazałam mężowi maleństwo z betów rozbebeszyć, zaglądam miedzy nóżki, a tam... cipka! :- ))) Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: Data porodu z USG 08.01.04, 10:54 Hej Dziewczyny, Wiecie z tymi datami porodu z USG to jest różnie, tzn. kilku niezależnych lekarzy (i położnych) powiedziało, że datę porodu można określić jedynie z pierwszego (około 10 tygodnia) max z połówkowego USG (ale to podobno już jest nie tak b. wiarygodne). A dlaczego? Ponieważ po pewnym czasie dzieciaczki rosną w swoim indywidualnym tempie . Ja na liście obecności też podałam dodatkkową datę wg ostatniego USG, ale lekarz mnie wyprowadził z błędu, że po prostu Maleńka będzie DUŻA! Mój mąż ważył ponad 4kg, mój tata ponad 5... Nic dobrego to nie wróży dla mojego porodu... Ale co tam, Babcia dała radę to ja nie dam!?!? Pozdrowienia Nitka Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Data porodu z USG 08.01.04, 11:14 No właśnie, też mnie to ciekawi jak jest z tym USG. Ja natomiast słyszałam, że ono jest mniej wiarygodne, jesli wykazuje datę wcześniejszą niż z OM, natomiast troszkę bliższe prawdzie, jeśli późniejszą. U mnie jest rozbieżność 14 dni - z om 31/01 względnie 2/02 a z USG: 14.02. I ta rozbieżność się nie zmienia: Jest potwierdzona w USG w 7 tyg, 12 tyg, 14 tyg, 25 tyg i 32 tyg (już szpitalnych USG nie liczę). I to się zgadza bo stosowałam test owulacyjny i wiem, że nie zaszłam w ciążę w połowie cyklu (test nie wykazał owulacji), tylko musiało być to dużo później. Tym bardziej, że test wykazał ciążę dopiero za 3cim razem. Dzięki temu nie dałam się zwariować jak w 6 tyg od OM nie widzieli pęcherzyka, potem serduszka, itp... Także ja bardziej obstawiam jednak termin z USG ale lekarz się śmieje, żebym się nie "zdziwiła", bo już od dawna obstwiają wczesniaczka. Bardzo mnie to martwi, bo wiem, że z cukrzycą nie pozwolą mi przenosić ciąży - tylko od kiedy zaczną liczyć, że przenaszam????? No i zwolnienie a macierzyński - też mam nadzieję, że oprą się na terminie z USG bo jak nie to 2 tyg diabli wzięli..... Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: Data porodu z USG 08.01.04, 11:36 Na początku gratulacje dla Madzi!!!! Ja też marzyłam o córeczce - miała mieć na imię Magdalena, ale lekarz pewnym głosem stwierdził, że chłopak. Zobaczymy U mnie termin z OM i USG zgadza sie idealnie - 19 luty - aż byłam zaskoczona - i na każdym USG tak samo wychodziło Ale mój Gin wczoraj oświadczył, ze do 19 to moja szyjka na pewno nie wytrzyma.. Wprawdzie dzięki lekom i leżeniu przez tydzień nie skróciła sie i ma mniej więcej taką długość jak tydzień temu, ale trzeba sie liczyć z wczesniejszym porodem. Myślę sobie, że byle by tylko do końca stycznia wytrzymać. Potem już zacznie sie 37 tydz będzie luty i można rodzić.. Choć najlepiej żeby w terminie... Moja mama obsypała mnie ciuszkami dla maluszka, przywiozła też kocyk i rożek i już sie nie stresuję, że nic nie mam Właśnie robię listę męzowi co ma jeszcze dokupić. Mam nadzieję,że w sprawie zakupów dla mnie wykaże taki sam zmysł jak mąż Małgosi Mam zamiar zacząć pakowac torbę do szpitala, tylko trudno mi jakoś sie zebrać. A Wy już się powoli pakujecie?? Pozdrowionka. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: Data porodu z USG 08.01.04, 12:26 Madzia GRATULACJE! Miałam sie spakować, ale lekarz stwierdził, że przed 27.01 (następna wizyta) nie ma takiej potrzeby, conie zmienia faktu, że i tak to zrobię za jakoś czas bo mi mąż nie da spokoju. Zaczekam jeszcze czy na szkole nie dadzą nam jakiejś listy do tego szpitala w którym mamy rodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
natder usg w III trymestrze-położenie i waga 08.01.04, 13:03 Mi na pierwszym usg termin wyszedł 6 dni później niż z OM. I mniej więcej taka sama jest różnica przy każdym usg. Co mnie w dziwi, bo córcia wagę i obwód brzucha ma jak należy, a nawet nieco większą niż norma dla danego tygodnia (a to właśnie podobno po tym ustalają wiek ciąży), za to HC i AC wychodzi tydzień mniej... I bądź tu człowieku mądry... Teraz też mam zgryz, bo moja mała cały czas jest ułożona pośladkami... dlatego na ostatnie usg wybieram się dopiero po 36, 37 tygodniu, bo mam taką cichą nadzieję że się jeszcze przekręci... Niedawno tak mnie skopała, że myślałam że to właśnie było przyjmowanie właściwej pozycji do porodu, ale ostatnio jak mi się brzuch mocno postawił stwierdziłam że jednak nie. I że część ciała która niemiłosiernie uciska mnie pod prawymi żebrami to głowa... Położna która ma mi towarzyszyć przy porodzie twierdzi że większość dzieci przekręca się w 32 tygodniu, lekarz mówi że ma czas do 36... i że tylko raz w czasie jego pracy zawodowej zdarzyło się że dzidź przekręcił się głową do dołu tuż porzed porodem... A ja nie chcę cesarki Ciekawa tez jestem jak są ułożone i ile ważą Wasze szkraby??? Pozdrawiam Ania i startująca dziś w 34 tydzień Malwinka. Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: usg w III trymestrze-położenie i waga 08.01.04, 14:18 Czesc dziewczyny Aniu ja tak jak i Ty mam lezec w lozku co nie za dobrze mi wychodzi z uwagi na starsza corke. A samochod dobrowolnie oddalam mezowi..panicznie sie boje jezdzic w zimie a do tego z przerazeniem patrze na poduszke powietrzna. Do szkoly mam dwa przystanki..wiec jakos sie dzisiaj wybralam po nia i znow zaliczylam glebe. Kurcze gdzie nie wyjde to sie przewracam. Mam tego dosc. Bo to nie kwestia nawet mojej niezrecznosci tylko po tej mazi nie da sie chodzic. Kosci obite a jak mam lezec plackiem w lozku bo szyjka sie skraca i trzeba jeszcze te dwa tyg. wytrzymac a tu prosze. Zla bylam na siebie i zime. Poza tym piekielny mroz sie zrobil. Co do terminu z USG to nie slyszalam o tym by pozniejsza data niz OM byla wiarygodniejsza. Ja mam na 10 lutego USG wyliczone (z 12 tyg. ponoc najbardziej wiarygodne)a OM 16 luty..a OM zgadza sie tylko w 2%. Ja to sie tylko martwie by donosic tak jak Ania do konca stycznia bo potem 37 tydzien i uznaje sie za ciaze donoszona. Mam lykac no spe .. i pomimo tego ze sie wzbranialam to lykam. Jest suer kiedy ja biore..ale jakos szybko jej dzialanie mija a jak mija to wtedy wszystko naraz zaczyna bolec..najbardziej pachwiny..no i jesc nie moge ..nie wiedziec czemu. Chcialam sie dzis spakowac..ale nie mam mojej torby. Diabel ogonem przykryl A co do smoczka to ja sie przy starszej corce wzbranialam..ale sie zlamalam. To naprawde prawdziwy "pocieszacz". Strasza ze dziecko potem nie moze sie odzwyczaic lub ma krzywe zeby. Ale moja corcia ma proste zeby a smoczek porzucila kiedys sama. Do szpitala zabieram ze soba ..kupilam taki najmniejszy..te smoczki maja rozmiary tak jak smoczki do butelek. A! moj szkrab w 32 tyg wazyl 1650g..Ja myslalam ze to malutko..ale lekarka powiedziala ze sie zanosi na duze dziecko kolo 4000-4100..troche sie zdziwilam. Myslalam ze to normalna waga na ten tydzien. I jest juz glowa w dol..od tego 32 tyg. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: usg w III trymestrze-położenie i waga 08.01.04, 16:11 Z tą późniejszą datą USG jako wiarygodniejszą ( w znaczeniu termin z OM< termin z USG) to złyszałam po prostu, że częściej owulacja jest późniejsza niż wcześniejsza niż w 14 dniu (o zgrozo dla stosujących metody naturalne )) plus badania wykryły, że niektóre kobiety... jajeczkują dwukrotnie w ciągu cuklu. Więc jeśli PTP z USG jest wcześniejszy niż z OM to raczej indywidualna kwestia wielkości dziecka niż faktycznej owulacji a jeśli późniejsza, to raczej bardziej prawdopodobne, że owulacja była później. Ale to był jakiś artykuł, więc nic nie mogę powiedzieć na temat wiarygodności autora. U mnie w szpitalu zawsze brali pod uwagę ten z OM ale jak zobaczyli, że różnica to 14 dni i nie zmienia się z m-ca na m-c od 6go do 32 tyg to się przerzucili, na ten termin z USG. Trochę mnie przeraża, że miałby się sprawdzić ten z OM - 31.01 to już zaraz! A ja jeszczę chcę trochę pochodzić w tym stanie A tak naprawdę, to pewnie życie życiem i trzeba być przygotowanym na jedną i drugą ewentualność - w końcu poród w terminie to 38-42 tydz, czyli m-c rozpiętości. Z przewrotami to ty Kasiu uważaj - a może zapowiada się kaskader))???? Wiem, że ślisko - sama kilka razy wywinęłabym przysłowiowego orła. Idę dziś do gina to zapytam o jej zdanie na temat mojego terminu - no i zwolnienie/ macierzyński. A propos, Kasia, rozumiem, że przygoda z ZUS dobrze się skończyła? Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: usg w III trymestrze-do Malwes 08.01.04, 16:59 > A propos, Kasia, rozumiem, że przygoda z ZUS dobrze się skończyła? Nic mi jeszcze nie wiadomo..bo czekam..marze tylko o tym by mnie nie wzywali jeszcze na jakies badania.bo sprawa sie przeciagnie..a ja poza tym nie bardzo moge chodzic. Tym bardziej ze widzisz jak chodze hehe a o kaskaderze nie myslalam. Ale moj szanowny malozek jezdzina rowerze gorskim i zawzze jakis poobijany przychodzi..nawet na dwa tyg przed slubem przyszedl ze sdarta skora na policzku i fioletowo- kwistym okiem ... do wesela..zagoilo sie do zielono - zoltego koloru..mam na zdjeciach..ale i tak skorczybyk jest przystojny hehe wiec teoria moze byc slusznatym bardziej ze zaraz po takim "orzelku" dostaje serie kopmow, z ktorych akurat sie ciesze bo wiem ze tam w brzusiu wszystko ok. Oczywiscie moja kurta wyglada jakbym prala ja w blocie. A co do USG...i OM..to ty jak masz Malwes ten termin na 31.01 to na co ty jeszcze czekach hehe pakoj sie. A tak na powaznie to u nas w szpitalu powaznie traktowany jest termin z OM..i jak nie urodzisz to tydzien pozniej idziesz na wywolanko. Ja tam sie zadnym teraz terminem nie przejmuje..bo musze utrzymac sie jeszcze dwa tygodnie ze skrocona szyjka i jak to maz powiedzial do pensji bo innaczej nie bedzie na ZZO. A cholipa na ZZo mi zalezy. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna USG cd. 08.01.04, 14:56 Też wczoraj byłam na USG i choć nie mieliśmy zamiaru pytać o płeć, lekarz się chyba wygadał! Stwierdził coś w rodzaju 'oczywiście miał być chłopiec?'. Potem się próbował wykręcić, ale mi się wydaje, że po prostu COŚ zauważył. No i co? Osiem miesięcy przeczuć na nic?? Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: usg w III trymestrze-położenie i waga 08.01.04, 16:31 No to Kasia zobaczymy która dłużej wytrzyma Ja biorę fenoterol. Pierwszego dnia troszke sie po nim kiepsko czułam, ale teraz jest OK. No ale z tym chodzeniem to Kasia uważaj, teraz jest bardzo ślisko no i co tu kryć sprawność nie ta. Szkoda, ze nie jeździsz samochodem, ale skoro cię to stresuje to może rzeczywiście nie ma sie co zmuszać.. Mój synek w 31 tyg ważył 1850 g i już był ułożony główka w dół.. A my dziś ruszamy z praniem ubranek maluszka Pozdrawiamy cieplutko. Ania i Maluszek P.S. Asia, a może lekarz się pomylił?? Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: i jeszcze do Kasi 08.01.04, 16:46 Tak sobie Kasia żartuję, która dłużej wytrzyma - ale wierzę, że obie dociągniemy do lutego. Trzymam za ciebie kciuki, bo masz trudniejsze zadanie ode mnie - Ty oprócz siebie musisz zajmować sie też córeczką! Ja czekam na pierwsze dziecko Ale.. Ma być dobrze - i masz być LUTOWĄ MAMUSIĄ A może poproś gina, żeby Ci dał coś innego niż nospę.. Jeszcze raz pozdrawiam serdecznie. Do miłego Ania Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: do Ani 08.01.04, 17:08 Aniu On mi jeszcze kazal ja rzucic zaraz za dwa tygodnie jak tylko osiagne 37 tydzien. Mowi ze wtedy to juz dzidzia zdrowa sie donoszona jest..a cialo tez musi po nospie odpoczac. Ja sie po nospie super poczulam pierwszego dnia jak ja wzielam..tak dobrze, ze az uzmyslowilam sobie jak zle sie czulam hehe To znaczy myslalam ze to juz tak mam..napiety brzusio..bo ciezki i trudno sie chodzi i plecki bola..a jak mnie przy mojej pierwszej corci bolaly? hoho wiec myslalam ok. Drugie dziecko ma prawo szybciej i wogle ciaze sie bardziej czuje (to potwierdzam)..ale jak wzielam ta nospe to jakby mi kto ciezar sciagnial..nagle taka lekkosc mnie ogarnela i brzusio jakby oddetchnal. Najgorsze jest to, ze ta nospa jakos szybko przestaje dzialac..a jak juz ustapi to to wszystko czulam ze zdwojona sila jakby rusza.. i pachwiny i plecy. A dzis nie spalam cala noc. Ja chyba juz czekam na ten porod..bo tak mnie nastraszyl ..ze nie wiem co sobie mysle.nie spie bo boje sie ze przespie ? hehe No i dzis zaczelam wic gniazdo.Tak pisalyscie o tym wiciu... i sobie mysle..kurcze ja zadnego gniazda nie wije..a z pierwszym dzieckiem to tez sobie nie przypominam bym cos wila (ale to dawno bylo)... i sobie nawet pomyslalam ze jakas kukula jestem czy co? albo bezgniazdowa? i dzis mnie wzielo...moze przez to siedzenie tez w domku. Aole zaczelam robic miejsce na ciuszki dziecka..teraz stoi komoda..pusta hehe i chcialam sie spakowac bo wszystkie ciuchy mam w Torbie urodzinowej z chamskim kwiatkiem i napisem dla Kasi..jakbym z taka torebusia wjechala to by sie nasmiali. Torbe ktos z czlonkow rodziny mi schowal..pewnie maz..zebym przed tym terminem nie urodzila. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: USG cd. 08.01.04, 17:11 'oczywiście miał być chłopiec?'. Ale ja nie bardzo rozumiem..moze dlatego ze bladynka jestem? Asiu jak on tak powiedzial to znaczy ze zaprzeczyl? i bedzie dziewczynka a Ty chcialas chlopca czy odwrotnie? Nie przejmuj sie.. lekarzem..a moj tak na mnie spojrzal i spytal czy chcemy wiedziec..ze ja jakbym go przeszyla na wylot i jakos pomyslalam ze druga dziewczyne bede miala...a przeciez nic nie powiedzial. Zobaczymy na porodowce. Mnie juz wszystko jedno...co do plci. Chcialam miec chlopaka..jednak coraz czesciej mysle ze to dziewczynka..raz mowie ona ..raz on. Poprostu dzidzia i juz. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: USG cd. 08.01.04, 17:51 DO kasik8: Kasia, zaskoczona jestem przewidywaniami Twojej ginekolog co do wielkości maluszka... pozytywnie... bo w pierwszej ciąży miałam usg w 33 tygodniu i wtedy córa ważyła 1780 gr i stwierdzili że to hypotrofia... urodziła się w 41 tygodniu z wagą 2700... Ale jak Twoja pani doktor twierdzi że dzidź urośnie 2 i pół kilo przez dwa miesiące to jestem pocieszona! Może tym razem nie będę mieć takiego chudzielca!!! )) Dziewczyny, a z tymi przeczuciami to różnie bywa...leżała ze mną dziewczyna uparcie mówiąca o swoim bobasie: ON... miała cesarkę w 34 tygodniu i okazało się że jednak dziewczynka...)) Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: USG cd. 08.01.04, 18:07 Cześć XXXL Laski.pl Czy Wam też tak się nie chce....??? Mnie się nic nie chce Rano śpię do oporu (jeśli mogę) bo wtedy mi się najlepiej śpi (w nocy Oskar lubi się trochę poprostować i ćwiczy giętkość moich żeber ) i śpię tak sobie do około 12:00. Potem mam wyrzuty sumienia, że tak długo śpię Potem nic mi się nie chce, a zwłaszcza coś ze sobą zrobić, żeby możnabyło wyjść do ludzi albo chociaż po zakupy spożywcze. Przekonałam się stuprocentowo do czapki - przynajmniej nie trzeba się czesac jak wiem że nie będę jej zdejmować No a ponieważ nic mi się nie chce to torba nie spakowana, ostatnie zakupy wciąż czekają w tym pieluchy jednorazowe i kosmetyki dziecięce. Pranie ubranek dziecięcych obiecuję sobie codziennie i codziennie stwierdzam, że....jutro. Trochę zaczynam się jednak bać, że już czas. Termin USG (trochę mnie uspokoiłyście, że nie ma co się na niego aż tak oglądać) mam na 29.01 więc jeszcze trzy tygodnie. Przedwczoraj się przestraszyłam bo zaczął mnie boleć strasznie krzyż i tak sobie pomyślałam, o nie jeszcze nie, ja jeszcze nie moge rodzić (a przecież z drugiej strony już bym chciała być po wszystkim). Ale marudzę. Ale może macie jakieś "techniki motywacyjne", żeby się wziąć jakoś pozbierać i dokończyć przygotowania do przywitania maluszka??? Ania i Oskar (koniec 36 tygodnia) ps. Oskar w 32 tyg wazył 2025 i mierzył 44 cm (lekarz powiedział, że będzie duży) i był odwrócony już główką w dół - ponoc nie ma się już przekręcać ale czasem mi się wydaje, że on tam sobie leży jak chce - raz tak raz siak. No zobaczymy jak będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: USG cd. 08.01.04, 18:15 Oj jak macie jakiś patent, żeby mi się coś chciało to dajcie znać!!! Bo mi się też nic nie chce... Najpierw muszę odbębnić to malowanie, pranie i prasowanie odzieży niemowlęcej potem... Planuję w ciągu najbliższych trzech dni torbę chociaż trochę do szpitala spakować, żeby nie być tak zupełnie "w proszku" ale w tym tempie mam wątpliwości czy mi się to uda... )) Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: USG cd. 08.01.04, 18:55 Cześć dziewczyny Mnie tylko 2 dni nie było a tu takie poruszenie,poczytałam ,poczytałam i teraz coś napiszę.Laktator mam z AVENTu i nie wyobrażam sobie mieć tych zwykłych bo i tak musiałam ściągać ręką,mało że bolało to jeszcze nic nie leciało.Nawał pokarmu przychodzi po kilku dniach to zazwyczaj jesteśmy w domu,a jak be dzie potrzebny w szpitalu to mężuś przywiezie. Ja myślałam że tylko ja mam takie kiepskie nastroje ale widzę ze nie tylko mnie to dotyczy. Wciągnęłam ubranka po Kamilu i mam tysiące kaftaników a zero śpioszków ,body pajacyków itpPewnie popożyczałam i nie wróciły do mnie Ja na szczęscie termin zUSG mam na 8.02 więc bardzo zbliżony Na szkołę rodzenia nie idę bo zrobili u nas płatną w tym roku więc się wkurzyłam i wolę kupić parę ciuszków za te pieniądze.Tym bardziej że juz raz chodziłam i to całkiem niedawno. Chyba tez acznęrobic listę rzeczy do szpitala i powoli się pakować. Teraz częściej mogę zaglądac do was bo juz nigdzie nie muszę wyjeżdżać.Co mnie niezmiernie cieszy. Pozdrawiam Zyta ps Czekam na bóle przepowiadające poród ( nie ukrywam że chcę żeby juz nadeszły jestem taka ciężka i osowiała) Dla otoczenia byłoby lepiej i przyjemniej żebym już urodziła nie musieliby na mnie patrzeć bo co ładnego może być w takiej foce. Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna lenistwo 08.01.04, 19:07 Znaczy się - nie jestem sama Bo mi też się nie chce... Niby mam chęć, ale wszystko przekładam i przekładam... Zresztą z moim terminem (23.02) pewnie nie muszę się jeszcze specjalnie spieszyć. Poza tym dosłownie osłabia mnie perspektywa tej przeprowadzki na początku lutego, pakowania i rozpakowywania, układania i sprzątania Kasik, ja przez te osiem miesięcy CZUŁAM dziewczę) A lekarz o tym chłopcu tak nagle powiedział, patrząc na aparat, nie było to związane z niczym, o czym mówiliśmy. Więc moim zdaniem zwyczajnie wychlapał. No nic, tak naprawdę to nie ma żadnego znaczenia. Tylko nieco zbita z tropu się czuję... Tak to jest przywiązywać się do własnych przeczuć. Pozdrawiam wszystkie leniuszki i te wijące Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: lenistwo fajna rzecz:) 08.01.04, 23:01 Asiu co Ty sie przejmujesz...najwyzej sie wymienimy..hehe..bo ja chce chlopca. Ale Wy macie z tym lenistwem dobrze..serio! ja mam zalcenie lezec plackiem i mnie przywiazac nie mozna. Ja musze chodzic..musze cos robic..przeciez beze mnie wszystko sie zawali! po za tym starsze dziecko do szkoly, na spotkania komunijne..i wlasnie teraz skonczylam plesc warkoczyki na calej glowie (pamietacie z dziecinstwa?)..bo jutro bal karnawalowy a moja za biedronke idzie i ma miec loki? a od kiedy to biedronki loki maja? wiec usadlam i plotlam...a moje bole krzyzowe staly sie lopatkowymi. I teraz poszla spac..a ja moge odpoczac. Ja naprawde musze cos robic..i gdzies wyjsc. Moze to skutek tego, ze przez kilka lat bylam w ciazglym biegu. Praca, szkola, dom..z dzieckiem do pracy, babcia zabierala dziecko do siebie, po pracy okolo godz. 22 jechalam po dziecko..szybka kapiel i spanko...dziecka..bo mnie bylo szkoda klasc sie..mialam choc chwile dla siebie. Takie uroki samotnej matki I teraz nagle...mam siedziec w domu..i czekac...az wszyscy wroca i powiedza mi co na swiecie i u ludzi. Nawet sobie ostatnio tak chlapnelam do meza mego.."Jak Wy sobie biedulki rade beze mnie dacie jak ja w tym szpitalu bede?"..smial sie..zaczal uspokajac ze mam sie nie martwic itp. Potem poszlam do dziecka i to samo? a ona na mnie .. i "no co Ty mamo? bedzie fajnie". I poczulam sie niepotrzebna. Maz cos wyczul i mowi teraz ze chyba sobie rady nie dadza..ale ja i tak wiem..ze juz czas rodzic...przynajmniej zrobie sobie kogos kto beze mnie chwili nie wytrzyma.. i najlepiej by mial siusiaka hehe...choc i te warkoczyki tez bym mogla drugiej polesc Milek nocki zycze Kasik P.S. A spac wogle nie moge..czekam..na porod! boje sie ze przespie i pojada beze mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: USG cd.do natder 08.01.04, 22:46 natder Wiesz ja sama bylam tymi prognozami tak z mezem zdziwiona, ze az strach. Dla mnie tak duze dziecko kojarzy sie z ciezkim porodem. Moja corka miala 3500 jak sie urodzila w 41 tyg. Wiem tez ze drugie dzieci sa wieksze niz pierwsze..ale tym tez razem..powinno byc innaczej. Tak myslalam. To znaczy..mam drugiego meza..zupelnie innego z budowy..niz poprzedni. Moj obecny maz jest chudziutki i jak byl maly tez byl taki..a ja tez nie zaliczam sie do wielkich..owszem jestem wysoka ale chuda (bylam - przepraszam hehe). Tak wiec bylam pewna ze to dziecko bedzie malutkie. I jak uslyszalam w tym 32 tyg ze jest waga 1650g to sobie pomyslalam ze ok. ..no przeciez ile urosnie przez dwa miesiace..nawet jesli raz tyle..to wyjdzie 3300-3400 a tu lekarka mowi 4000- 4100! gdyby nie byla znana tutaj w miescie. i nie odbierala codziennie porodow to bym nie uwierzyla. Ale przekonamy sie w praktyce. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 a co tu tak cicho?? :)) 09.01.04, 13:13 No chyba nie zamarzłyście na amen (u nas w Krakowie było dzisiaj rano -15,5) Nie wyspałam się, więc nie mam żadnego ciekawego tematu do rozpoczęcia dyskusji, a o tym, co mnie boli, nie chce mi się pisać. Zapraszam do pogawędki choćby i o pękającym kroczu )) jaga Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: a co tu tak cicho?? :)) 09.01.04, 13:48 Ja się też nie wyspałm i mnie nosi, posprzątałam byłam na spacerze (nienawidze ubierać butów - mąż zasugerował rozmiar 42 "to ci będzie łątwiej") zaraz pójdę gotować obiad i ogólnie nic mi się dziś nie podoba. Wczoraj próbowałam Maluszkowi zakupić coś na kształt cieplejszego kombinezoniku za niezbyt wygórowaną cenę, no bo ile razy Go odzieję w to cudo rozmiar 62? Pani patrzyłą na mnie jakna wyrodną matkę, kiedy próbowałam, wytłumaczyć że coś za 150 zł mnie nie interesuje bo się nie kalkuluje i już. Pani trwała na swoim stanowisku dowodząc, że taki ciepły kombinezon to mi sie do maja przyda bo nie wiadomo jaka będzie pogoda, zgodnie z kombinezonem śniegi i przynajmniej tyle mrozu co w nocy. Echhhhh Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: a co tu tak cicho?? :)) 09.01.04, 14:13 Hej, Widać, że wczorajszy nastrój "nicniechcenia" się pogłębił Od 3 dni mam prawie ciągle twardy brzuszek, a tak strasznie nie mam ochoty leżeć. Chciałabym mieć już do końca spakowaną torbę, żeby się nie stresować... Ja kupiłam kombinezonik używany, ale 68 i boję się, że Maluszek się w nim "utopi". Ale w końcu ile razy się przyda? Z tymi prognozami mrozów do maja, to mam nadzieję, że się nie sprawdzi)) Macie już wybranych pediatrów? Chyba już czas, żeby robić rozeznanie? Powiedźcie mi dziewczyny, jak było u Was z wyborem imienia dla Malucha? U nas imię dla dziewczynki mężuś wymyślił już z 10 lat temu (gruuuubo przed ślubem), ale co do chłopca nadal nie ma zgody Pozdrawiam ciepło, na przekór pogodzie, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: kombinezonik 09.01.04, 14:32 U nas zaczęły się już wyprzedaże, także w sklepach niemowlęcych ) Oglądałam wczoraj w Adlerze - nie wiem, czy są u Was - śliczny kombinezon z butkami rozm. 68, przeceniony na 70 zł. Nie kupiłam, bo pożyczam od koleżanki. A co do rozmiaru - pomyślałam, że ze szpitala jakoś się przewiezie w za dużym i kupowanie 56 lub 62 nie ma sensu, bo starczy na miesiąc. A na spacery będziemy wychodzić koło marca, więc 68 powinno starczyć nawet do maja (to rozmiar na 3 miesiące). I tak pewnie obwiniemy dzieciaczki w milion kocyków, a one będą spać, a nie biegać po śniegu )) więc za duży kombinezon nie jest przeszkodą. A nawet lepiej, żeby rączki i nóżki nie wystawały z rękawów. Co do imienia, to my wybraliśmy już przed ciążą. Obojgu nam te imiona się bardzo podobają (i jak na razie tylko nam )) Dla przypomnienia - Franek lub Zosia. jaga Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Troszkę o namiętności ;-))) 09.01.04, 15:21 Ja też nie wiem co zrobić z kombinezonikiem. Mam takie cosik w komplecie z fotelikiem samochodowym ale jakoś super ciepłe mi się nie wydaje. Koleżanka chce sprzedaz swój za 80 zł. Jest ładny ale to 56/52 więc też mi się wydaje, że mogę go nie ubrać ani razu poza drogą ze szpitala bo werandować go mogę w wózku, rożku, śpiworku z fotelika, pozapinanego we wszystkie budki, itp..... Może pożyczę na ten jeden raz... Byłam wczoraj u pani gin. Stwierdziła, że mój termin z OM jest nierealny, ciąża jest młodsza, więc zwolnienie mi przysługuje aż do połowy lutego. Więc się uspokoiłam, że nie stracę nic z macierzyńskiego. W 39 tyg wg USG musze się położyć z powrotem do szpitala i tam czekać na poród... szkoda. Wolałabym żeby to się zaczęło w domu... Chociaż powiedziała, że po 37 tyg mogę rodzić bez obaw, więc może sobie cosik "wyindukuję" w domciu wczesniej. A propos "tych spraw". Co o tym Wasi lekarze? Czytałam dużo publikacji o tym, że to może przyspieszyć poród ale tylko taki, do którego matka i dziecko są gotowi i za nic to nie wywoła wcześniejszego porodu jeśli nie czas. I tak naprawdę istotne są prostaglandyny bo sam orgazm nic nie da.... Ktoś gdzieś kiedyś napisał, że na takie dawki, to szyjka zaczyna być wrażliwa dopiero w 38 tyg i później. Pytam, bo moja pani dr nawet mi polecała takie rozwiązanie, ale ja i mąż jednak się trochę boimy, po tych wszytkich przejściach...i najchętniej ograniczyłabym się do samych "przytulanek" ale jeśli to nie wystarczy... a strasznie chciałabym uniknąć szpitalnych ingerencji. Znacie może teorie na ten temat swoich lekarzy? (Pomijam te wszystkie przeciwskazania do pełnego współżycia związane z rozwieraniem szyjki, łożyskiem przodującym, infekcjami, itp bo o nich wiem - chodzi mi o sam wpływ na poród - pomaga czy nie i czy konieczne jest pełne wspołżycie?) Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Troszkę o namiętności ;-))) 09.01.04, 15:46 Malwes Prostaglandyna jest w spermie, wiec chyba potrzeba pelnego wspolzycia jesli juz ma cos sie zaczac..chco same skorcze spowodowane orgazmem tez si przydadza..rowniez stymulacja brodawek..bo te a to odpowiedzialne sa za wytwarzanie oksytocyny. A popos macie juz mleko w piersiach? u mnie to utrapienia w pierwszej i drugiej ciazy juz od polowy ciazy...a teraz to leci samo..najgozej ulozyc sie do snu bo jak spac nie naciskajac na ktoras z piersi? Co do mojego pierwszego porodu to bylam tydzien po terminie i lekarz powiedzial ze jak nie urodze przez weekend (a to byl piatek)to w poniedzialek ide na patologie..no i bylam na jakiejs imprezie rodzinnej i zaczelo sie..wszyscy zaczeli straszyc, ze tylko nie patologia itp.. i chyba sie przestraszylam bo pojechalam w sobote rodzic hehe...urodzilam dopiero w niedziele. Ale nie ukrywam, ze spolkowalam w tenze piatek, wiec nie wiem przez co sie to rozpoczelo. Pojechalam z plamieniem i tak juz zostalam. Dlatego nie mam pojecia na co mam teraz czekac..jak to sie zacznie. Pewnie wpadne w panike i bede koczowac pod szpitalem jesli mnie nie przyjma. Maz jest juz tak spanikowany tymi przedwczesnymi skorczami, ze chyba nie da sie namowic na prostaglandyne hehe..najwyzej go zgwalce) A co do kombinezonow..to musze sie pochwalic ze co jak co..moze nie mam wiekszosci rzeczy...ale kombinezonik i czapeczke mam Wogle jestem praktyczna..lub skapa hehe w tej ciazy. Od poczatku zbieram wszystko z przecen.Nie za duzo ciuszkow ..bo to i tak nie ma sensu..dzieci tak szybko rosna na poczatku. A kombinezonik kupilam w Carfurze ostatnio..za 34 zl! wygralam co? przeceniony z 80 zl...ze stopkami irekawickami. Czapeczke ..eskimoske kupilam w chicco..ogladalam ja juz wczesniej..wiecie ile kosztowala? 100zl...stukalam sie w glowe jak to widzialam.. i chcialam pokazac kiedys mezusiowi jak rzeruja na ludziach.. i poszlam pokazac mu te czapke i jej cene..okazalo sie ze jest przecena 50%..wiec kosztowala 50 zl..kupilam..) Wiec mam kombinezonik tanszy niz czape hehe. A widzialam fajne spiworki..malutkie i taki chcemy kupic do fotelika samochodowego. Sa duze spiwory do gondoli i identyczne mniejsze do fotelikow...cieplutkie. Kosztuje ok 60zl. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: imie dla maluszka 09.01.04, 15:41 Oj mnie też dopadło "nicniechcenie".. Plan pakowania torby skończył się na tym, że mąz ją wyciągnął rano z pawlacza i leży.. Tak myślę, że może choć jedną rzecz do niej wrzuce W dodatku źle spałam, bo co godzinę budziłam sie i do łazienki.. Chyba dzidzio mi gniecie pęcherz, bo ciągle czuje taki ucisk i biegam co chwila siusiu... Monisiu - nie myśl za dużo o brzuszku, a za to dużo leż i odpoczywaj. Ja zauważyłam, że sama się troszkę nakręcam - twardnieje mi brzuszek, zaczynam go w kółko dotykać i denerwować sie, co wpływa jeszcze gorzej. Więc ręce precz od brzuszka i ćwiczymy pozytywne myślenie A że nie chce Ci się leżeć?? - oj doskonale Cię rozumiem... Kombinezoniku nie mam od kogo pożyczyć A nad zakupem sie zastanawiam - może poczekam aż urodzę.. Mam rożek, gruby wełniany komplecik - więc na podróz ze szpitala nie musimy mieć kombinezoniku. Ehh, muszę to jeszcze przemyśleć.. U nas z imieniem dla dziewczynki nie było problemów, ja już od dawna chciałam mieć córeczkę Magdę, a mąż zaaprobował. Ale jak sie okazało, że będzie chłopiec to ropoczły sie dyskusje - ja kompletnie nie wiedziałam jakie imię wybrać - nie mialam jakiegoś "upatrzonego". Staneło na tym, że będzie Kubuś albo Mateuszek - mam nadzieje, że zdecydujemy sie zanim mały przyjdzie na świat Pozdrawiamy cieplutko. Ania i Maluszek Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: imie dla maluszka 09.01.04, 15:52 A co do imienia.. To wspolnie (co jest naprawde sukcesem w naszym zwiazku- kiedy to samo nam sie podoba hehe)ustalilismy imie dla dziewczynki. Bedzie MAJA! i nagle co trzecia slysze ze Maja ja sie jednak nie wycofam. Zrobiona w maju..podczas nocy poslubnej w maju to bedzie Maja. No chyba ze ktos tam na gorze chce spelnic moje zyczenie i da mi chlopa...i tu jest problem. Tysiace ksiazeczek z imionami, stron internetowych.. i stanelo na tym ze albo FILIP albo DOMINIK...zobaczymy po porodzie. Spojrzymy i podejmiemy decyzje. Mojej rodzince sie chyba nie podobaja te meskie imiona...nawet uslyszalam ze moze jak zobaczymy to wezmieny inne..jakies ladniejsze. I wtedy sie wkurzylam..tym bardziej upieram sie przy tych. Do czego doszlo by mi jeszcze kaprysili. A szwagierce powiedzialam ze jak bedzie miala trzecie swoje to sobie wybierze imie ..a mojemu my damy. blele Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm do Kasi 09.01.04, 15:59 Hehe, a którego maja brałaś ślub?? Bo ja 24 Ania Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: do Ani 09.01.04, 17:25 Nie zartuj..no ja tez) 24 maja...w Zakopanem Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: do Ani cd 09.01.04, 17:37 Az mnie zamurowalo...pewnie dlatego mi sie pusty post wyslal. To troche mamy wspolnych przezyc..maj-ten sam.. no i ta szyjka i zagrozenie przedwczesne. Niezle! hihi Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: imie dla maluszka 09.01.04, 16:15 Co do imienia.... Dla chłopca wymyśliliśmy Szymon. Obojgu nam się podobało i jakoś tak zostało. Mnie się podoba również Andrzej i Jakub ale w obu rodzinach aż się roi od posiadaczy tych imion. Dziewczynka to to raczej nie jest... ale gdyby, to wg mnie mogłaby być Joasia. No ale się nie zanosi.... Zobaczymy. Znam wiele osób, które wybrały imię, a potem popatrzyły na dzieciątko... nie pasowało... i zmieniły... Dajecie maluszkom drugie imiona? Ja bym chciała, żeby dzidziuś miał po mężu ale mąż twierdzi, że z drugim imieniem to tylko kłopot. Do Joasi: Joasiu, myślę, że Inflancka to dobry wybór. Też "rodowicie" nie pochodzę z W-wy więc mogę się opierać głównie na zasłyszanych opiniach plus doświadczenie osobiste. Ja już muszę pozostać przy tej Karowej. Musze i chcę, bo co szpital to sto różnych opinii. Wszystko zależy na kogo sie trafi, a ja już to miejsce "oswoiłam". Wiem, że w razie czegoś odsyłają z Karowej na Solec a tam też jest fajnie. I tak będę czekać na poród w szpitalu, więc problem odsyłki jakoś mnie pewnie ominie. O ile się nie zacznie wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: LUTY 2004 09.01.04, 16:51 A wiecie, że mnie nagle chęć na zrobienie czegoś ogarnęła... no to ukręciłam ciasto ale nie wiem czy zakalca nie będzie... ale to z łakomstwa, bo do sklepu po ciastka nie chce mi się lecieć )) Odnośnie porodu, to przed pierwszym leżałam na patologii i miłe to nie było... najpierw mnie straszyli porodem przedwczesnym... a potem minął termin i nic... dlatego teraz myślę że skoro mnie wcześniejszym rozwiązaniem nie straszą to trza się wcześniej przyszykować bo a nóż się wcześniej rozwiążę... A jak nic się dziać nie będzie to wszystko zrobię żeby się w domciu jednak zaczęło... czyli prostalgandyny )), masaż brodawek, schody, tabletki z liści malin może zakupię ewentualnie olej rycynowy...gorzej jak sobie te dobra zaaplikuję i do szpitala nie zdążę hehe..., a mam 50 kilometrów do przejechania. Co do śpiworka to na razie nie kupuję, mam zamiar ubrać maleństwo w wełniane spodenki, sweterek i czapkę, opakować je w staromodną poduchę puchową wykorzystywą już wielokrotnie przez starsze kuzynostwo, ewentualnie jeszcze można jakimś kocykiem przykryć i w gondolę... Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 09.01.04, 18:25 I jak Ania wyszło ciasto?? Trochę mi smaku narobilaś, ale ja mam strasznego lenia, więc raczej nic nie zdziałam... I jeszcze do Kasi - ale będzie numer jak urodzimy tego samego dnia Miłego wieczorku. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: kombinezonik i imię 09.01.04, 18:31 Co do kombinezoniku to moze faktycznie poszukam w Tesco i tym podobnych i kupię coś polarkowatego, a na to kocyk. A i uświadomiłam sobie,że muszę kupić jakąś czapeczkę, a widziałam jedną co mi się nie podobała, ale była. Bo potem pytałam w innych sklepach i mówili, że już nie będzie bo to koniec sezonu. Co do przecen myślę sobie tak, że pani będzie wolała schować do magazynu i sprzedać jesienią niz przecenić sądząc po jej reakcjach, a moze poczeka do maj licząc na "zimnych majowych ogrodników" ). Co do imienia to każde, które wybierałam okazywało się "na czasie", kiedyś bardzo podobało mi się imię Gabrysia (pod wpływem Musierowicz - Gaba Borejko), ale nagle zaroiło się od Gabryś, dla chłopca Kuba po pradziadku, ale Kubusiów Ci teraz całe mnóstwo, a i teraz sie okazuje, że Antek po innym pradziadku też nie będzie odosobniony echhh. Gdyby jednak okazał się dziewczynką to zostanie Adelą albo Olgą i przynajmniej nie będzie kolejna dziewczynką o tym imieniu w klasie . Antoś dostanie też drugie imię - Szymon bo to imię znaczące (Bóg wysłuchał), a czekaliśmy na niego tyle lat i nic nie wskazywało na to, że zechce się mimo wszystko urodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: kombinezonik i imię 09.01.04, 18:42 Na forum "imiona" jest lista najczęściej nadawanych w Polsce imion... nr 1 Natalia ehhhhh... nie znałam żadnej Natalii (oprócz Kukulskiej z tv ))) i pięć lat temu myślałam że będę mamą dziewczynki o wyjątkowym imieniu... Dość szybko otoczenie wyprowadziło mnie z błędu...spacerując z córką ciągle słyszałam: Natalkaaaa, Natalkaaaaaa... ale nie popełnia się tego samego błegu drugi raz... Malwinki na szczęście na tej liście nie ma... Ania mama Natalki i Malwinki, która właśnie ma koszmarną czkawkę )) P.S. A ciasto wyszło... mąż jak szybko nie wróci z pracy to się chyba już nie załapie )) Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: i jeszcze kosmetyk 09.01.04, 18:57 Ciasto zjadłabym, ale zdecydowanie nie mam ochoty na pracę nawet pod presją apetytu. Mąż (jak to się dziś wyraził) "jeszcze nie gotowy psychicznie na pojawienie się dziecka" (ale na szczęście nie tak w ogóle, ale powiedzmy w tym tygodniu ), poszedł po chleb, ale tak dawno, że chyba go piecze //, a ja tu z głodu umieram. A co do kosmetyku to zamiast mydła "biały jeleń" kupiłam w mydlarnii mydło też szare na naturalnych olejach, ale nie oliwkowe bo śmierdziało jak pasta BHP, ale podobno lepsze od "szarego-białego jelenia". Nie wiem- nie mam doświadczeń ale sz-b. jelenia nie mogłam dostać. A i wiecie co nie moge się doczekać tego zapachu małego dziecka w domu i nie mam tu na myśli zawartości pampków ))). A propos kupujecie pieluchy tetrowe? A jeśli tak to ile? Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 pieluchy... 09.01.04, 21:16 Ania! Narobiłaś mi smaku tym ciachem! Może sprzedaż przepis? Ostatnio jak wyprałam rzeczy dla Maluszka, mogłabym przysiąc, że poczułam ten charakterystyczny zapaszek niemowlaczka. Może dlatego, że niektóre ciuszki były używane? Ale przecież nie były przesiusiane)) Dostałam od teściowej 3 bety. Co ja mam z tym zrobić???? Zgodziłam się, że wezmę bet, bo chciałam jej zrobić przyjemność i użyć go raz - do chrztu, bo podobno miał być jakiś historyczny, który używały prawie wszystkie dzieciaki z rodziny. A tu nagle się okazuje, że są trzy!!! Też macie nadgorliwe przyszłe- babcie? Jeśli chodzi o pieluchy - tetrowych kupiłam sztuk sześć. Chyba do podcierania buzi wystarczy? Na początek kupiłam Pampersy Newborn. Potem podobno opłaca się kupować Moltexy, bo cena Pampersów rośnie proporcjonalnie do rozmiaru. Macie jakieś info na ten temat? A co do imienia - jeśli będzie dziewczyna ma być Wiktoria Marta, a jeśli chłopak - mąż chce Gerard (po swoim ukochanym dziadku), a mi się podoba Kornel (właściwie nie wiem dlaczego). Ze wstępnego porozumienia wyszedł Konrad (Gosi się spodoba, co?). Co Wy na to? Pozdrawiam, (Mam nadzieję, że tym razem system mnie nie wyloguje(( Odpowiedz Link Zgłoś
dorjot Re: LUTY 2004 09.01.04, 21:30 Czesc Dolaczam do Was dopiero teraz. Siedze juz sobie w domciu nie chodze do pracy i mam wiecej czasu. Ja mam termin na 20.02.2004. Bedzie to chlopiec, drugi synek. Starszy ma 10 lat i bardzo sie cieszy, ze bedzie mial braciszka. Ja przy wyborze imienia bralam tez pod uwage zdanie starszego syna no i oczywiscie meza. I tak po wielu debatach ustalilismy ze bedzie to Filip. Chyba, ze Filip zrobi psikusa i okaze sie dziewczynka. Czy macie wybrany szpital w jakim przyjda na swiat wasze pociechy? Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 09.01.04, 22:03 Witaj Dorota Dziewczyny, tyle tu dziś tematów, że nie wiem za co się zabrać! Pieluchy - kupuję trzydzieści tetrowych, choć raczej jednorazowe będę używać (nie jestem jeszcze pewna) No i zapomniałam o czym jeszcze była mowa oprócz ciasta... Ale czego się tu spodziewać po kobiecie, która miesza wodę mineralną z mlekiem (przez pomyłkę, mąż o mało się nie przewrócił ze śmiechu). Gosiu, a jak długo mieszkasz w Warszawie? Ja w okolicach jakieś 4 lata, wcześniej chyba najbardziej byłam poznanianką (choć w różnych miejscach mieszkałam). Zostajesz tu już? Ja raczej tak... Super imię dla córki wymyśliłaś Pozdrawiam, bardzo roztrzepana Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 09.01.04, 22:26 Aniu..to jak urodzimy tak samo to i ta sama plec powinna byc. No ja juz sie z Jadzka umowilam bo terminy te same mamy porodu z OM wyznaczone. Ida ja bardzo chcialam zawsze Szymona...niestety maz tez dziecko robil i ma prawo glosu hehe a poprieram zwiazek partnerski. A on mial Szymona jakiegos ktorego nie lubial na podworku wiec sie nie zgodzil..musialam wiec szukac czegos innego. Jeszcze mu tlumaczylam o tym znaczeniu slowa, ale nie dal sie przekonac pomimo tego ze tez bardzo staralismy sie o dziecko...i trzy krwotoki juz mialam..a tu prosze..w noc poslubna zrobione..wiec czy nie wysluchal?? A co do dziewczynki to mialam jeszcze ochote na Natalke i Laure....ale mezowi zdecydowanie sie Maja podobala.. i caly czas mowil Majeczko to, Majeczko t5amto, ze juz sie jakos nastawilam. Co do pieluch drogie mamusie..to ja juz sie tetrowek nauzywalam. Czasami sie ciesze, ze swiat idzie do przodu i pewne stereotypy tez. I tak jak pare lat temu nie dalo sie wytlumaczyc ze w pieluchach jednorazowych nie ma nic zlego (procz wysokiej ceny - teraz to przynajmniej konlurencja jest i ceny sie normalizuja- kiedys byly pampersy i juz)to mamusie i babcie twierdzily ze to tylko odparzen sie dziecko moze nabawic a tetra to jest to! i cale zycie... i wszystkie matki...itp itd...po czym zasowalam z prankiem kupek, praniem i obowiazkowo maglowankiem (domowa maglownica po babci)...jak sobie przypomne to raczej nic nie robilam tylko taplalam sie w kupie i maglowalam spiac nad maglownica..a dziecko i tak odparzenia do krwi mialo! wtedy zaczely sie zastanawiac..taka poprostu skora. Ja jestem alergikiem i moja cora tez...na kremy, mleko...kazde! korwie, kozie, sojowe..mialam jakas mieszanke na recepte z niebieskim paskiem..kosztowalo to 4 zl na recepte a 20 jakbym miala kupowac sama a bylo to 8 lat temu..pucha schodzilia w 5-6 dni! Ale nie o tym jak zwykle chcialam. Teraz postanowilam ze beda tylko pampersy i juz! trudno..zasluzylam sobie za drugim razem na te wygode..tak jak na przewijak..a corke na tapczanie przewijalam..zgieta w pol. Kapalam ja w misce..teraz bedzie wanienka..taka sie zrobilam rozpustna. Rozpuszcze dziecko od pierwszych chwil hehehe Ale tetrowych tez kilka kupuje..zeby podlozyc na ramie jak sie bedzie ulewalo..i takie tam sytuacje. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 09.01.04, 22:33 A! Znow zapomnialam. Co do ciasta..to kupilam...zreszta codziennie kupuje ( i wydalo sie hehe) (nienawidze slodkiego..tak normalnie a tu nic nie moge przelknac ..tylko slodkie..)(ale jak meza poznalam to twierdzil ze nie lubi slodyczy i pochlonal paczuszke ptaskich mleczek hehe to pewnie dzidzia po nim jest). Kupilam ciasto "ciasto tesciowej " sie nazywa hehe...zawiera troszke alkoholu A co do ferii musze sie Wam pochwalic ze namowilam mame - babcie zeby pojechala z moja cora na ferie..Nie bardzo chciala..bo przeciez JESTEM CI TU KOCHANIE POTRZEBNA JAK URODZISZ!!!...musialam jej wytlumaczyc z zalem hehe ze jakos sobie dam rade..a pomoze mi jak sobie odpoczna i przeciez mojej starszej corce jeszcze sie ostatnie ferie naleza..poki dziecka nie ma..a tak to co ma tu siedziec biedna zaniedbana...hehe i udalo sie. Eh..okrutna jestem..teraz tylko nalezy rodzic jak pojada. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 10.01.04, 09:04 Witamy Dorotkę! Pozwoliłam sobie dopisać cię do listy poniżej, domyślnie dałam W-wę ale to oczywiście do korekty. Moniko, imię Konrad rzeczywiście ładne . Samej mi się podoba ale pomysł z "seniorem i juniorem" o tym samym imieniu już mniej Joasiu, jeśli chcesz uzywać pieluszek jednorazowych to chyba 30 tetrówek troszkę za dużo. Ok 40 wystarczy jak się używa samych tetrowych. Ja też się nastawiam na Pampersy ale ok 20 tetrowych dostałam od siostry. Jeśli chodzi o W- wę to też tu jestem od ponad 4 lat: od października 1999. I ja i mąż jesteśmy z Łodzi, ale dostaliśmy tu pracę i już tak zostało. Na razie zostajemy, mamy tu mieszkanko i jakoś idzie... Choć za starymi kątami też mi się tęskni. Kasiu, teściowej na pewno przyda się urlop ! Fajnie tak chyba testować "przemiany technologiczne" na własnej skórze? Choć pewnie się w wielu wypadkach okaże, że stare sprawdzone sposoby i urządzenia są najlepsze. Zazdroszczę tobie i wszystkim-już-mamom doświadczenia! Jeśli chodzi o smoczek, to ja mam sztuk jedna: Był w zestawie startowy Aventu. Niech będzie. Spróbuję nie podawać smoczka ale domyślam się, że ssanie piąstki może mieć gorsze skutki, więc zobaczę. Co do imion: Mnie rozbawiają wymyślne imiona w zestawieniu z poważnym nazwiskiem; w którymś "Dziecku" na zdjeciu była Vanessa Łosoś... Dororka pytała o szpitale. Jeśli W-wę masz na myśli to ja będę rodzić na Karowej, Joasia chyba na Inflanckiej a Ola się nie przyznała Pozdrawiam, Gosia i Szymon (36 lub 38 tydz) malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa agika - Agika i Maly 04.02.04 kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2003 amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?) mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: LUTY 2004 10.01.04, 16:40 Ola już się przyznaje. Zamierzamy rodzić na Żelaznej z położną Edytą Dzierżak-Postek . Chodziłam do jej szkoły rodzenia i wzbudziła we mnie bezgraniczne zaufanie . Pozdrawiam Nitka i Jagódka, która jutro "wchodzi" w 35 tydzień Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: LUTY 2004-pieluchy i smoczuś 10.01.04, 11:04 Jeśli macie zamiar używać jednorazówek to nie szalejcie z tetrowymi...chociaż ja za piewszym razem miałam 60 sztuk heheheee... i wierzcie, prałam codziennie conajmniej połowę tego... bo pampersy miały być jako "dobro luksusowe"... na spacer... ale po dwóch tygodniach wysiadłam... zwłaszcza, że jeszcze ubranka ręcznie prałam, żeby się nie powyciągały ))... a pralka sobie stała... do dziś nie mogę się nadziwić... ale cóż...młody człowiek był i głupi )) Właśnie mi się przypomniało coś o zwyczaju zostawiania kilku pieluch tetrowych w szpitalu, wiecie coś o tym??? Co do smoczka to chyba nie ma co wariować, warto mieć... moja córka okazała się być rozdarciuszkiem... nawet ma zdjęcie ze szpitala z buzią zatkaną uspokajaczem... jedyną taką bo w domu nagle się okazało, że ma odruch wymiotny kiedy czuje w buzi coś innego niż pierś... w związku z czym był problem nawet z przepajaniem w upalne dni... i tak się krótka kariera smoczka zakończyła. Pozdrawiam w niezbyt piękny poranek, w miarę się wyspałam, Malwinka grzeczna była w nocy, za to od śniadania jakaś część jej ciała gniecie mnie po szyjce... P.S. A po placku czekoladowym z orzechami ani śladu, ale dobry był i mimo że na proszku do pieczenia zgagi po nim nie miałam )) Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004-pieluchy i smoczuś 10.01.04, 11:51 CZekoladowy...i do tego z orzechami...jak możesz tak nas denerwować?????...daj przepis, bo nie wytrzymam!!!!!!!!!!!!! O smoczek pytałam położną ze szkoły rodzenia i powiedzaiła, że szpital jest "przyjazny dziecku" w związku z czym jest zakaz używania "uspokajaczy" na oddziale. To chyba na razie nie kupię... Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004-pieluchy i smoczuś 10.01.04, 12:13 natder Ten zwyczaj zostawiania pieluch w szpitalu to chyba..praktyczny jest hehe Przypominam sobie, ze ja do szpitala te kilka lat temu szlam zupelnie nie przygotowana..pod wzgledem zabrania czegokolwiek dla dziecka. Zreszta nic nie mozna bylo wnosic ..bo to bylo niesterylne! Tak wiec przemycaly te dwukrotne juz matki pare rzeczy swoich..pare pieluch jednorazowych, smoczki..bo jak tylko ktos zauwazyl to krzyczal na te biedne kobiety. Ale dawali nam pieluchy tetrowe kilka sztuk na sale 3 osobowa i mialysmy sie martwic same jak je wykorzystamy..bo nastepny przydzial byl za 2 dni hehe i sie pralo te szpitalne..koszmar! To samo zreszta bylo z majtkami i tak jak wam wczesniej pisalam..koszule mialo sie szpitalna..wygladala jak kaftan bezpieczenstwa z duza piacha szpitalna z przodu, jakas dziura rozdarta gdzieniegdzie i zawiazywana z tylu jak kaftan bezpieczenstwa gdzie pol dupy na wierzchu bylo widac i trzeba sie bylo modlic by dostac zbyt dluga a nie zbyt krotka. Zakaz byl noszenia majtek ze wzgledu na koniecznosc wietrzenia rany po nacieciu..i jak tu chodzic z lignina (podpasek tez nie bylo - kiedy to krew sie po nogach leje) i bez majtek przejsc np. do toalety znajdujacej sie na korytarzu. Jedyna zaleta ze oddzial byl calkowicie zamkniety i odosobniony w szpiatlu i zadne tatusir, babcie wejsc nie mogly...dziecka nie widzialy przez ilosc dni lezenia w szpitalu. Jedynie mozna bylo wychodzic do nich do tzw. sluzy..metr na metr i przeprowadzic na stojaco krotka rozmowe i przekazac jakis sok itp. Wiec matki idac do tej toalety zakladaly normalne majtki by wogle moc isc z ta wkladka..ale bylo chaslo ODDZIALOWA! albo OBCHOD! i woadomo bylo ze majtki w dol i pod materac hehe coz za koszmar kiedy teraz o tym pomyslec) Tak wiec jesli zostawia sie pieluchy tetrowe wlasnie w tym celu..gdyz szpital ma ich za malo do dyspozycji to ok. KAsik Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: LUTY 2004-pieluchy i smoczuś 10.01.04, 13:14 Kasik to jakiś koszmarny horror Brzmi jak historia sprzed 30 laty, żywcem wyjęta z okresu kiedy to rodziły nasze mamy )) Ciasto czekoladowe z orzechami - powyżej roku kostka masła 10 łyżek kakao 4 jajka szklanka cukru 2 łyżeczki esencji waniliowej szklanka mąki łyżeczka proszku do pieczenia szklanka posiekanych orzechów włoskich olej i bułka tarta do formy lub pergamin do jej wyłożenia 1. Nagrzej piekarnik do 180 stopni C i przygotuj formę. 2. Kakao z masłem rozpuść w rondelku na bardzo małym ogniu, stale mieszając. Odstaw żeby masa przestygła. 3. W misce ubij jajka z cukrem. Dodaj masę czekoladową i esencję waniliową, wsyp mąkę, proszek do pieczenia i dokładnie wymieszaj. Na koniec dorzuć orzechy i przełóż ciasto do formy. 4. Piecz około 25-30 minut. Nie miałam esencji waniliowej ale miałam za to cukier waniliowy więc dodałam... można sobie ten placuszek polać jakąś polewą... albo pacnąć na niego bitą śmietanę... albo przekroić i posmarować jakimiś powidłami albo dżemem... eee rozmarzyłam się )) Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004-ciacho!!!! 10.01.04, 14:19 jeszcze tylko powiedź jak dużą blachę wziąć i idę piec! Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004-ciacho!!!! 10.01.04, 15:06 OKRUTNE BABY!!!!!!!!!!!!!!!!! A wersja dla cukrzyków jakaś jest ??????? ))))))))))))))))))))))))0 Pozdrowionka i ... smacznego! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: LUTY 2004-ciacho!!!! 10.01.04, 15:38 Dla cukrzyków... no to może by tak z minimalną ilością cukru??? Nic się nie przejmuj jak w środę wejdę lekarzowi na wagę to mi się oberwie za te placuszki, miałam przytyć nie więcej niż 3 kilo przez ostatnie 4 tygodnie... a mnie się zdaje że dobijam raczej do 6-ciu (( Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: LUTY 2004-ciacho!!!! 10.01.04, 15:33 Ja piekłam na małej blasze, ale wiesz, ze mnie żaden cukiernik więc może Tobie lepiej wyjdzie )) Powodzenia!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004-ciacho!!!! 10.01.04, 15:47 No! Całe wieki mnie tu nie było, bo nam się rozłożył komputer i przez 2 dni byłam odcięta od forum – co naprawdę bardzo mnie złościło! Czy to już uzależnienie? Nie funkcjonuję normalnie jak nie poczytam co u was ))))) Słuchajcie jedna moja znajoma mama poradziła żeby kupić tylko kilka (5-10) tetrowych a więcej flanelowych pieluszek (oczywiście jak się nastawiacie na jednorazówki!) – podobno flanelowe są fajniejsze? Jeszcze nie kupiłam , bo u nas teraz kompletny amok! Dotarło do mnie, że pomysł z tą łazienką to chyba był wariacki! Jeździmy po salonach, wybieramy płytki, wannę itd. A ja się tak szybko męczę! I wszędzie zaliczam kibelki -odkąd jestem w ciąży mam fobię przed publicznymi. Poza tym jazda to się dopiero zacznie jak we wtorek przyjdą fachowcy i zaczną działać – przewidywany czas 3 tyg.!!!!!!!!! W tym czasie nie będę miała łazienki u siebie tylko będę ganiać piętro niżej do teściowej! No i mam nadzieję że Baśka (moja dzidza nie wytnie jakiegoś numeru?! Choć kto ją tam wie – jak będzie miała mój wariacki charakterek .... Pocieszcie mnie, że jakoś to przeżyję i że będę miała potem śliczną łazienkę i że warto... bo zaczynam się łamać Wracając do zaległych dla mnie tematów: kombinezonek kupuję mały – 62 bo my z Klusią dopiero koniec lutego, a potem do wózka będzie kocyk, Jaga dzięki za podpowiedź – w pogoni za wanną zajrzę na pewno do Adlera! Co do teściowej albo mamy tuz po porodzie – to chyba bym nie chciała, wydaje mi się, że ten czas jest taki intymny i rodzinka tak się robi prawdziwa Na szczęście moja mama wpadnie tylko na jedno popołudnie (bo jest bardzo zapracowana), a mama Michała choć mieszka piętro niżej to jest bardzo aktywną osobą i jestem przekonana, że wnuczka nie wpłynie na częstotliwość jej wizyt (nie częściej niż 1-2 w tyg. dosłownie na 15 min. – bo musi lecieć!) Ale się upisałam Pozdrowionka dla wszystkich leżących „krótkich szyjek” nie dajcie się – musi być LUTY! Marta ps pieke ciacho!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004-ciacho!!!! 10.01.04, 16:08 Jesteście okrutne Mnie mąz wygania z kuchni po 5 min - ba mam leżeć. A jak w ciągu kilku minut zrobić ciacho Flanelowe pieluszki są rzeczywiście fajniejsze - miększe i przyjemniejsze w dotyku. Ja ich zamierzam używać raczej jako prześcieradełko w wózku, czy do przykrycia jak będzie ciepło. No i kosztują więcej niż tetra - ok 5 zł/szt. Witam Dorotkę W ogóle to fajnie, im bliżej lutego tym więcej tamatów i ruch większy Pozdrawiamy. Ania i Maluszek Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004-ciacho!!!! 10.01.04, 17:56 Flanelowych kupiłam sztuk 5, zamierzam ich używać jako podkładki pod główkę w łóżeczku, do wycierania po kąpieli (zbierania wody raczej) i ew,. pod główkę do wózka. Z tymi tetrowymi to chyba tak jest,że je kupię raczej pod presja rodzinki - bo "jednorazowe są niezdrowe, uczulają i mają same wady", a i tak nastawiamy się na jednorazówki. Tylko jeszcze nie wiem czy pampki czy haggisy. A co ciekawe... W dowodzeniu błedności myślenia celuje mój Tato, który obraża sie przy byle okazji, kiedy okazuje się, że w kwestii dzieci mam "nieco" odmienne zdanie. echhhhh. Byliśmy na zakupach dziś i prawie nic nie kupiliśmy, ale jestem umęczona straszliwie, a mój ukochany zamierzał zakupy zostawić na luty, takie miewa genialne pomysły. Uwielbiam remonty a łazienka jest moim ukochanym wyremontowanym wnętrzem, bo mi się wszystko w niej podoba (w przeciwieństwie do kuchni //), ale współczuję zakupów łazienkowych. chociaż kto wie? Na remontach znam się lepiej niz na małych dzieciach i produktach dla nich )). Pozdrowka. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: LUTY 2004-ciacho!!!! 10.01.04, 17:57 Tym ciastem naprawdę kusicie a ja tez muszę odpoczywać i leżeć tym bardziej że mnie boli brzucho i twarde jest okrutnie. Pieluchy tetrowe to mam po starszym dzieciaku,ale ja je cięłam na 4 części,obszywałam i bardzo dobrze mi służyły do wycierania buzi, jak się małemu odbiło,albo jak ulewał a robił to często.Nie lecisz wtedy z całą pieluchą do prania no i jest mniej do prasowania zawsze to 1/4 pieluchy a nie cała. Do Malwes-poród wywołuje głównie drażnienie brodawek bo to oksytocyna, i chodzenie jak bocian.Ale to dopiero po terminie,lepiej doczekajmy do końca. Kasik-ja tez brałam ślub w Zakopanem tylko że 28 kwietnia, tam się poznaliśmy zmężem Ja codziennie zjadam chałwę bo nie znajduję nic równie słodkiego a na słodkie mam ogromną ochotę. Mój mąż mówi że mogę juz rodzić za tydzięń,chyba mu już doskwiera mój brzuch i to jak się pcham na niego w nocy.Coraz większe mam wyrzuty sumienia że nie szykuje nic do szpitala ale mi sie poprostu NIE CHCE. Pozdrawiam Zyta PS co do imion to nie wybierajcie zbyt oryginalnych ja ze swoim dość przecierpiałam w zyciu to nic fajnego. Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004-ciacho!!!! 10.01.04, 18:24 Mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm!!!!Mmmmmmmmmmmmniammmmmmmmmmmmmmmmmm!!!!! A ja sobie już wcinam to ciacho!!! Jeszcze ciepłe, ale może nam nie zaszkodzi... Dziewczyny! Jak macie inne sprawdzone przepisy na takie pychotki to jestem bardzo zainteresowana!!! Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: Aktualizacja listy obecności 10.01.04, 18:21 To ja może zmienię Kasi ten rok, bo miesiąc 20 już ktoś zmienił, ale rok nadal poprzedni malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa agika - Agika i Maly 04.02.04 kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004 amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?) mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: imiona 10.01.04, 18:27 Zaznaczam, że nie umiem wklejać linków, więc jakby co to wklepcie sobie stronkę. Tam sa imoina znaczenie imoin i daty imienin. Miłej lektury. www.skarbczyk.com/index.php?mid=l&l=a&n%5B%5D=86 Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena_76 Re: Aktualizacja listy obecności - jeszcze ja!!!! 11.01.04, 14:32 malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa agika - Agika i Maly 04.02.04 kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004 amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Kinder-Niespodzianka 16.02.04, Gdynia aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?) mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków Już się wpisywałam, ale gdzieś zginęło... Odpowiedz Link Zgłoś
natder Remonty, remonty!!! 11.01.04, 09:44 U mnie od wczoraj malowanie pokoju dziecinnego - ale jedynie w teorii...hehe... wymyśliłam sobie kolor i męża po farbę wysłałam... bo zapracowany okrutnie i razem nie zdążylibyśmy nawet za tydzień tej farby wybrać... a On się koniecznie upiera że sam dziewczynkom pokoik pomaluje... hehe... jak wrócił z farbą i chlapnął na ścianę to prawie padłam... dosłownie...hehe... i teraz czekam aż z kolejną farbą wróci... Więc wszystkim w trakcie poważnych remontów... serdeczne współczucia...)) Pozdrawiam Was w niedzielny poranek i życzę spokojnej i miłej niedzieli, bu u mnie to chyba będzie się dziś działo )) Ania i 34-tygodniowa Malwinka. Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Pampery! 11.01.04, 16:11 Dziewczyny.... albo ja jestem jakaś trefna albo w W-wie nie można kupić Pampers NewBorn 2-5kg. Nie ma w aptekach, nie ma w marketach, nie ma w Smyku... pozostaje tylko internet???? Może będziecie się śmiać z tego pytania ale obdzwoniłam połowę sklepów i nic... a nienawidzę zakpupów przez internet i nie chcę ganiać męża po całym mieście i każdym sklepie z dziecięcymi akcesoriami w poszukiwaniu choć jednej paczki. Czy któraś z was już kupiła i jak tak to gdzie (pytam głównie zamieszkujące W- wkę....) Ania (natder) a ty gdzie chcesz w Łodzi rodzić? Pytam z ciekawości bo ja rodowita łodzianka i na dodatek znajomi dwa dni temu urodzili w CZMP. I tak przez "wścibstwo" zapytuję..... Gosia i 36 tyg Szymon Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Pampery! 11.01.04, 17:53 Oj! dziewczyny zostawic was na chwile to juz do 800 postow dobilyscie. Ale zauwazylam ze te lutowe mamusie to takie "slodkie" sa...hehe.a ja dzis dostalam pierwszej zachcianki..lepiej pozno niz wcale hehe..wyslalam meza po lada..sprecyzowalam nawet..rozek, waniliowy lub z rodzynkami lub adwokat...przyniosl toffi hehe ale tez byl pyszny Cist piec nie umiem..bo mnie piekarnik nie lubi. Za to uwielbiam gotowac..to zaraza po moim tacie, ktory jest technologiem zywienia z wyk. i cale zycie to on gotowal.. a ja z nim w kuchni jako mama dziewczynka. Wiec model standardowej rodziny mam spaczony hehe Bylam wczoraj na "wladcy pierscieni: i stwierdzilam ze szkoda bedzie przestac choodzic do kina a ja to tak kocham...no bo jak przy dzidzi? Jeszcze planuje 23 stycznia na baje o niedzwiedziu z corka isc..ale czy dotrzymam. Wczoraj tak mnie pachwiny bolaly, ze naprawde myslalsm ze to juz.. i zadne leki mi nie pomagaly przepisane przez lekarza (tez macie wrazenie, ze jakies nieszczesliwe historie zdarzaja sie wam w weekend? kiedy to nie ma lekarzy?) i skrecalam sie strasznie...tak jak przy niezlej miesiaczce. Dzis bylo to samo do poludnia wiec postaram sie jutro dotrzec do lekarza. Dziecko boi sie kina... i probowalo mi schowac sie gdzies na plecach..maz sie smial bo nawet w ciemnosciach brzuch mi skakal. Do mnie tez we wtorek wchodzi ekipa remontowa..ma co prawda byc 3 dni, ale zawsze to obcy w domu. Stawiamy scianke dzialowa..dzielac duzy pokoj na duzy i maly dla dzidzi - zielonogroszkowy...wiec malowanko tez bedzie.Maz -cwaniaczek probuje mnie do mamy wyslac, ale ja wiem, ze musze tu czowac..bo innaczej zamiast remontow beda gry na komputerze hehe Ale ciesze sie bo bierze urlop i mamy zrobic w koncu zakupy dla maluszka i cos bedzie juz wizualnie widoczne...nie tylko w mojej glowie..i bede mogla spokojnie isc rodzic. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 11.01.04, 20:24 Gosiu, ja Ci niestety w sprawie pieluszek na razie nie poradzę A czy to muszą być koniecznie pampersy? Może inną firmę łatwiej będzie złapać? Kasik, ja tam myślę, że dziecku za głośno było. Z tego własnie powodu już jakiś czas temu stwierdziłam, że na "matrixa" ani "władcę" się nie wybieram - choć kino też uwielbiam! Może byście coś spokojniejszego poradziły? Ja ostatnio byłam na "Lalkach", bardzo ładny, plastyczny film, ale szczerze mówiąc fragmentami trochę mnie nudził. Cały czas byłam widzem, nie "wciągnęłam się" a wciągać się bardzo lubię. Pachwiny też mnie bolą, i spojenie łonowe (chyba), jak chodzę - okropne to. Pozdrawiam wieczornie! Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
dorjot Re: Pampery! 11.01.04, 20:45 Czesc Gosiu Jesli chodzi o Pampersy to napewno rozmiar 3-6kg Pampers NewBaby byly w Leclercu na Al.Jezozolimskich. Ja kupilam takie. Chyba tez widzialam jakies pieluchy 2-5 kg ale innej firmy, nie pamitam marki, a możliwe ze to byly tez Pampersy. Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: To i owo... 11.01.04, 21:40 Cześć, też zakupiłam te pieluszki Pampers New Born ale w Gdyni więc na temat gdzie w Wawie nic nie wiem. Na "Powrocie Króla" z trudem wytrzymałam, bo było baaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo głośno, nawet za głośno dla "normalnych" ludzi Mały odwdzięczył mi się w nocy w dniu następnym Ale dałam radę. Wiecie - w piątek się zmusiłam do tego prania i tak piorę do dziś, bo każde pranie jeszcze 2 razy płuczę, mieszam temperatury, kolory i tak wyszło chyba z 8 pralek choć wcale tego dużo nie ma a najgorsze jest to, że ja normalnie nie cierpię prasować (i po prostu tego nie robię - kupuję ciuchy które tego nie wymagają a mąż sam sobie musi jak chce a tu taka kupa ciuszków itp. Myślałam, że zwariuję. Młody nawet nie wie jak mi się naraża. Na razie mam za sobą może 1/4 . Torba oczywiście nie spakowana ;-( A pachwiny i całe krocze boli strasznie jak za długo chodzę. Ciekjawe ile jeszzce zostało czasu Pozdrawiam Ania i Oskar (37 tydz) ps. fajna ta stronka z imionami - ciekawe czy się sprawdzi choć moje imię i męża myślę że w dużej cześci to prawda Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: Pampery 12.01.04, 09:49 Gosia, niestety nie wiem jak w Wawie, ale w Lublinie pieluszki Pampers NewBorn są w Realu... Strasznie bolą mnie plecy. A w nocy miałam koszmary -śniło mi się że z moim synkiem były jakieś komplikacje... W ogóle jakieś straszne obrazy widziałam we śnie... Brrr Zaczełam pakować torbę. Myślę, że dziś skończe. W zasadzie mam wszystko, tylko mąż ma mi jeszcze przywieźć zamówione u znajomej farmaceutki kosmetyki i inne akcesoria W związku z tym mam pytanie do doświadczonych mam - co jest lepsze - Bepanthen maść, czy krem???? Pozdrawiam cieplutko w ten ponury ranek. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: Pampery 12.01.04, 10:51 Chyba popadłam w stan permamentnego nicniechcenia, halny wieje, dziecię śpi a szalało dwa dni, więc znak był, że nieuchronnie zbliża się zmiana pogody. Powinnam coś wyprać, ale się mi nie chce. Pachwiny podbrzusze i spojenie bolą jak diabli po dłuższym chodzeniu, chodzę jak pingwin i w ogóle jestem strasznie atrakcyjna /, mąż na swoje szczęście milczy. Wczoraj mieliśmy gości, gośc- kobieta powiedziłą, że bardzo ładnie wygladam hahahahahahah i że mogło by mi tak na twarzy zostać (pulchnośc znaczy się i pewnie drugi podbródek) nie chciało mi się walczyć o swoje. Mam kryzys? Czy już depresję przedporodową? DDD Pozdrawiam ciepło i mam nadzieję, że wstałyście jak skowronki i to prawą nogą. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Pampery 12.01.04, 11:01 Witam drogie mamy w dniu dzisiejszym..Jakze pieknym, zimowym..nie wiem jak u Was ale u nas temperatura w Gdansku na plusie i jest w koncu...spacerowa..maz krzyczy ze mi sie ruszac nie wolno..ale co ja mam tak jeszcze miesac przelezec? chyba maly psacerek, powolutko to mnie sie i dzidzi nalezy..tiptopkami az gdzies dojde hehe A co do boli to cholery mozna dostac..cala sobote i niedziele zwojalam sie z bolami podbrzusza...a dzis znow ok..jak gdyby reka odjal i badz tu babo madra! Tak to mozna sie nerwicy nabawic. I zeby czlowiek wiedzial kiedy???a tu moze byc tydzien, miesiac...moze nawet przejde termin? Za pampersami szczsrze Wam powiem to ja sie jeszcze nie ogladalam..to znaczy tak dokladniej. Wiem ze sa takie malutkie od 2 kg i takie chcialam kupic i myslalam ze nie ma z nimi problemow..ale jak tak piszecie to sie zaczynam zastanawiac. Ja mam zamiar wszystko kupic w hurtowni dzieciecej..zawsze przy wiekszej ilosci to taniej. A nie mamy jeszcze nic praktycznie..zadnych kosmetykow, wanienki, pampersow, wkladek laktacyjnych itp zadnego lozeczka - nawet wypatrzonego, zadnej poscieli..zupelny rozgardiasz!...dlatego sie ciesze na ten tydzien bo idziemy na wielkie zakupy hehe I chcialabym was zapytac czy wiecie cos o nakladkach w formie jakiejs deski..zamiast kupna przewijaka? widzialam cos takiego na kojec..fajna deseczka z gabeczka, ktora sie naklada na czas przewijania a potem mozna ja schowac. To by mnie urzadzalo! ze wzgledu na oszczednosc miejsca. Nigdzie jednak czegos takiego nie widzialam...i nawet nie wiem czy cos takiego jest. w formie nakladkowej. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: Przewijak 12.01.04, 11:36 Widziałam u Kupsia taką półkę www.klups-gostyn.pl/r.html ale na nią to trzeba jeszcze cerakę dokupić. Moi znajomi kładli bezpośrednio przewijak na łóżeczku i też było (chyba dobrze) my chcemy kupić komodę a na to znajomy stolarz zrobi taką półkę (typ stolnica ) i na to ceratka. Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna paskudny dzień 12.01.04, 12:05 eh, jak brzydko zaczął mi się dzień. do tego nie działa shift na klawiaturze i nawet wymownego wykrzyknika postawić nie mogę. po pierwsze u nas jest ohydna pogoda; ze śniegu zrobiła się plucha i pada deszcz... no comment. po drugie wybrałam się dziś na badania krwi [na czczo oczywiście]. i dowiedziałam sie, że za do tej pory bezpłatne badania muszę zapłacić 120 zł. bo zlikwidowali program dla cieżarnych, a ja chodzę prywatnie. ale ale... dziewczyny, ktore chodzą państwowo bezpłatnie mają tylko morfologię i mocz [czyli oszczędzają 25 zł]. wszystkie toksoplazmozy, grupy krwi itp same muszą opłacać. wyobrażacie sobie/ a jeśli ktoś po prostu nie może// poza tym miałam kupić fajną komódkę od dziewczyny z forum i dziś odebrałam znajomość, ze jakaś znajoma się zdecydowała. no cóż... byle do wieczora... joanna w kiepskim nastroju Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Przewijak 12.01.04, 12:06 O dzieki Ida! O taka polke mi wlasnie chodzilo. Jak ja jej moglam wczesniej nie widziec..ogladalam tyle lozeczek Klupsia? ceratke to tu kupie ..taka gapkowa kosztuje z 65 zl...ale takiej dechy nie moglam nigdzie znalesc. Ja tez chcialam cala komode...ale miejsca bedzie malo, wiec pomyslalam o takim rozwiazaniu. Ciekawe czy w sklepach czy hurtowniach taka deche tez dostane czy musze to zamowic. Czy taki Klups ma wysylke internetowa? I ile trzeba czekac? No i czy to drogie? Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: Przewijak - jeszcze jedna opcja 12.01.04, 12:27 CZeść Kochane, zgłaszam się po weekendzie - ostatni tydzień w pracy, hurra )) Co do przewijaka - widziałam w sklepach - za jakieś 65-70 zł - usztywnione z ceratką właśnie do kładzenia "okrakiem" na łóżku. Nie trzeba dodatkowej dechy, bo one są już same z siebie sztywne. Mają takie doklejane nóżki blokujące, żeby się nie zsuwały z łóżeczka. Osobiście nie kupuję, bo będę mieć przewijak w łazience, a "lżejsze" sprawy przewinę w łóżeczku. Jeszcze chciałam coś dorzucić o tetrze - moja koleżanka używała tych pieluch głównie jako podkładka przy przewijaniu (mała od początku zapampersiona), co chroniło ręczniki przed ew. zabrudzeniem. I mówi, że ponieważ trzeba je prać w wyższej temperaturze, to lepiej mieć tyle, żeby starczyło na wypełnienie pralki (i pożyczy mi te 40 pieluch, bo jednak bym nie kupowała Wykluczam używanie tetry - odchowałam w takich pieluchach brata i pamiętam ten koszmar dokładnie: łazienka zawalona moczącymi się lub schnącymi pieluchami, ciągłe prasowanie i ciągle zasikane łóżeczko i śpiszki do przebierania przy każdym przewijaniu. NEVER EVER AGAIN!!! Pozdrawiam i nie mam złudzeń, że się jeszcze wyśpię w tej ciąży albo coś mnie przestanie boleć ( jaga Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: Przewijak 12.01.04, 12:38 Wysyłki chyba nie mają, w internecie szukałam tej półki ale nigdzie jej nie widzę,a sądząc po cenie tego przewijakai stelaża na kółkach to w tanimmarkecie kosztuje 129 zł, półka powinna być przynajmniej o połowę tańsza. A pewnie bez problemu zamówisz w sklepach gdzie handlują klupśem. A i jeszcze jedno, ja też upatrzyłąm sobie hurtownię bo miało być tam taniej, ale potem znajoma ze szkoły rodzenia ukierunkowałą mnie na mały sklepik na tzw. zadupiu, gdzie sie okazało,że jest tam to samo tylko, że dużo taniej niż w hurtownii. Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Przewijak 12.01.04, 13:19 Witajcie! Taki przewijak Klupsia typu nakładka na łóżeczko (na stronce to się nazywa CeratkaII) mąż kupił w sobotę w sklepie za 55zł - w komplecie jest już ceratka, na ekspres, zdejmowana. Uważajcie tylko, bo średnio to się trzyma na łóżeczku - jest napisane, że pasuje do standardu 120x60 ale ładnie leży tylko na środku łóżeczka natomiast po bokach, gdzie boki łóżeczka już się nie rozpychają tak łatwo, to "cypiduszki na przewijaku" spadają i nakładka się dobrze nie trzyma - lepiej to sprawdzić przed zakupem na dowolnym łóżeczku w sklepie albo się nastawić, że się przewierci dodatkowe dziurki pół cm z boku i przełoży te śrubeczki, bo to chyba niewielki problem. Ja też ma chandrę i wszystkiego się boję: denerwuję się jak mąż wychodzi do pracy, jak gdzieś jedzie samochodem, itp. I co dzień śni mi się, że urodziłam i że karmię maleństwo piersią... Może nadchodzi już czas? Lekarz mówim, że takie nastroje plus koszmarki nocne to normalne pod koniec ciąży i 70% kobiet je ma jako reakcję "czegoś tam na coś tam". Krzyż też mnie boli, brzuszek pobolewa ale mniej. Za to rwa kulszowa w jednym pośladku.. Ha! Pogoda fatalna choć może super dla śpiochów. Mnie humor w miarę dopisuje bo udało mi się kupić od koleżanki troszkę ślicznych ciuszków a i przyszła dziś paczka od dalekiej rodzini z... ubrankami po synku. Bardzo ładne i zupełnie jak nowe rzeczy. No i Konrad kupił w sobotę łóżeczko z materacem i pościelą no i tak oglądam.... oglądam... oglądam.... I dziękuję wam za porady odnośnie pieluszek. Dowiedziałam się, też ze zupełnie dobre są Pampers Mini 3-6 kg i Huggies Soft&Dry. No i podobno w moim szpitalu dają 10 Huggiesów dziennie plus są chusteczki Pampers także na pierwsze chwile wystarczy. No i na forum edziecko-zakupy jakaś mama napisała, że NewBorny bardzo tanio są w Galerii Mokotów w tej wielkiej aptece obok hali. Pozdrawiam was cieplutko z domciu..... Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Przewijak 12.01.04, 13:44 Z tym przewijakiem to ja poszukam..nawyzej zamowie..choc ostatnio jak zamawialam cos 8 grudnia to do tej pory do mnie nie doszlo!! choc zupelnie z innej dziedziny. Zapisalam sie wlasnie na wizyte do Gin z medicoveru..platnie u ktorej bylam ostatnio i ktora odbiera porody w tym szpitalu do ktorego ide na jutro - na jutro sie zapisalam hehe Moze mnie troche uspokoi odnosnie tej szyjki. Kazdy lekarz mowi co innego a ten moj to juz takie rzeczy wynajduje ze jestem ciekawa jej opini. Bo ponoc szyjka krotsza a kanal zakrecony! niby zadna nieprawidlowosc ale nie mozna zmierzyc czy sie tez skrocil! jakos mi sie wierzyc nie chcialo ..to jak maja zamiar mierzyc go przy porodzie i jak ma sie przez taki "zakrecony" kanal dziecko rodzic?? wytlumaczyl mi ze wszystko jakos zmienia swoje polozenie w ciazy..ale jakos mi sie nie chce wierzyc zeby kanal sie zakrecil. Ale to zweryfikuje jutro. Nie dosc ze czlowiek czuje sie jak odmieniec i ma kaczy chod a posture slonia to mu jeszcze mowia ze ma kanaly pozakrecane w srodku i jakas krotka szyjke) Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: Przewijak 12.01.04, 14:13 Witam Lutówki w to pakskudne popołudnie U mnie już po malowaniu, ufff... mężuś nie dość że pomalował to jeszcze posprzątać musiał hehe... kolor miał być cytrynowozielony ale wyszedł groszkowy... ale i tak nie mogę się napatrzeć... bardzo ładny... Nic nie robiłam tylko palcem pokazywałam co trzeba zrobić ale i tak wieczorem myślałam że zaraz urodzę... dobrze że nie tylko mnie te cholerne pachwiny tak bolą )) Wyobraźcie sobie że moja niezawodna Babcia dziś od rana Malwince pieluchy i koszulki w wielkim kotle w staromodnej pralni gotuje... aż zaczyna do mnie docierać... że to już naprawdę niedługo... że jeszcze tylko kilka tygodni... że to co kilka miesięcy temu wydawało się sennym marzeniem zdarzy się naprawdę... że wkrótce będę zaglądać w granatowe oczka, całować małe stópeczki... - tak się rozmarzyłam, że aż mi mleko z piersi pociekło )) A wracając do rzeczywistości to chyba czas jakieś miejsce w komodzie na te pieluchy szykować! Do Gosi-malwes: Gosiu ja właśnie w CZMP planuję rodzić. Co nieco o porodówce wiem, spędziłam 4 dni na oddziale przedporodowym w grudniu, ale jak masz od tych znajomych opinie/komentarze to ja bardzo chętnie poczytam Pozdrowionka ciepłe, a nie lenić się tylko torby pakować )) P.S. A ja może jutro zacznę... Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: ide na spacer z obowiazku;) 12.01.04, 14:42 Jak taka u Was brzydka pogoda to ja najwyrazniej mam szczescie. Jak wyszlam rano po bulki to myslalam ze do domu nie wrice..tak przyjemnie bylo Woec zaraz wychodze na spacer z obowiazku po dziecko do szkoly.Wychodze godzine wczesniej zeby sie nie spoznic hehe i mam nadzieje ze zadnego "orla " nie wywine tym razem. Jak tylko urodze przezuce sie na chodziarstwo i Korzeniowskiego wygryze Ostatnio uprzedzilam corke, zeby sie nie martwila gdy to nagle nie zjawie sie w szkole...ze moze odbierze ja babcia lub mama jakiejs kolezanki z klasy..bo ja nie znam dnia ani godziny...a lekarz straszy ze moze byc szybciej. To duzy stres dla dziecka..nie bardzo jeszcze wiedzacego w czym rzecz zrozumiec ze mama moze sie nie zjawic. Staram sie wiec przekazac to dosc lagodnie,radosnie i nie spozniac sie by jej nie stresowac za wczasu. Ostatnio jednak jak bylam w kinie na wladcy..a film wiadomo trwa 3 godziny przeszlo..mialam nieodebrane 10 polaczen na komorke hehe od corkia jak do niej zadzwonilam to pierwszy raz poczulam jakbym rozmawiala z walsna matka hehe...gdzie bylas? ja sie martwilam? coprawda uprzedzalam ja ze ide do kina..ale nie myslala biedulka ze film bedzie trwal tyle godzin a baje zawsze trwaja godzine. Eh...do znajomych tez juz nie dzowine bo wszyscy w strachu. Jak sie ozdwyam to pierwsze pytanie czy rodze..nagrywac sie nie ma tez co bo potem dzwonia wszyscy ze straszech lub wyrzutem ze ich strasze. A moja mam jak gdzies jedzie to dzowi pytac jak sie czuje bo ona na dwie godziny do supermaketu idzie i zebym nie rodzila w tym czasie. ( Mowie Wam wiec dziewczyny..ide na spacer i wroce za kilka godzin jak doczlapie sie to dam znac. A Wy do prania i pakowania torby (mnie nikt moeje oddac nie chce) ide wiec z torba urodzinowa rodzic z napisem DLA KASI OD MAMUSI) KAsik Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 ale fajnie! 12.01.04, 21:49 Byliśmy dziś na USG. I okazuje się, że będzie Wiktoria!!! Wszyscy szaleją. Babcie aż zaczęły skakać! Dziś kończymy 35 tydz. a Mała ma 2700g i do terminu może przybrać nawet 1 kg! Kiepska wiadomość dla mnie jest taka, że ma wyjątkowo dużą głowę (po mnie, niestety - zawsze miałam problem z kapeluszami))) No to teraz jak wybiorę się na zakupy mogę wpaść w sukienki! Hura! Do tej pory kupowałam ciuszki uniwersalne, tylko 2 razy się złamałam i na wszelki wypadek wzięłam sukienki Jestem przekonana, że jutro moja teściowa popędzi do sklepu i kupi coś różowego, a moja matka - kokardki do włosów)) Tylko teść powiedział, że spokojnie, przez miesiąc może jajka jeszcze "urosną" i on jednak będzie dziadkiem, a nie tylko "mężem babci"))) Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: ale fajnie! 13.01.04, 08:10 Gratulacje Moniko SUPER A z dziadkami tak już jest, ze wolą chłopaków - tak przynajmniej mówią - bo potem i tak traca głowę dla wnuczek U mnie jest dziś strasznie ponuro, śnieg zrobił się szary i nawet sie cieszę, że nie muszę nigdzie wychodzić Pozdrawiam leniwie i życzę Wam miłego dnia Ania Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: ale fajnie! 13.01.04, 09:12 Gratuluję dziewczynki Trochę się zmartwiłam wagą swojego dzidziusia - miałam usg w sobotę (34T) i ważyło podobno 1,9 kg, czyli dużo mniej, niż Twoja córcia (( Jutro idę na umówione usg z ginem prowadzącym (tamto było niezamierzone), to może wyjdzie inna waga? Wszystko wyglądało ok, więc może tylko pani doktor źle popatrzyła... Trzymajcie się jaga Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena_76 Re: ale fajnie! 13.01.04, 10:26 Gratuluję córeczki!!!! Nie wiem, czy Twój mąż też tak entuzjastycznie zareagował - bo mój zawsze marzył o dziewuszce... i jak mu przeszła pierwsza euforia to dostał syndromu wicia gniazda... no i łóżeczko już stoi. A on stoi nad nim i się rozmarza A ja najchętnij to bym spała dzien i noc. Tylko tak marzę, żeby proces przewracania się z boku na bok odbywał się mimochodem!!! a nie tak jak teraz, cała skomplikowana operacja... Jeszcze co do nakładki do przewijania na łóżeczko - my mamy łóżeczko Graco turystyczne i akurat ten model nie miał, ale mam chłopa - "złotą rączkę" i robi taką właśnie "stolnicę". Buziaczki M. Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: ale fajnie! 13.01.04, 10:50 Magda, Mój mężuś, od kiedy go znam (a to już prawie 12 lat), zawsze marzył o 2 córeczkach)) Potem to skorygował, że trzeci ma być synek. Ale to już chyba nie ze mną, wątpię czy dam się namówić na taką gromadkę))) W każdym razie imiona córeczek są ustalone ponad 10 lat temu. I dlatego, mimo, ze teraz to dość popularne imię, będzie Wiktoria Marta. Z tym odwaracaniem się z boku na bok też mam problem. Za każdym razem jak chcę się przewrócić w nocy, budzę się i 1-2-3... Myślałam też o przewijaku nakładanym na łóżeczko, ale czy to na długo się przyda? Chyba Maleństwo bardzo szybko zrobi się zbyt ruchliwe, żeby się udało je dopilnować? Co doświadczone mamuśki powiedzą? I mogę poprawić listę: malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa agika - Agika i Maly 04.02.04 kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004 amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 14-21.02.04, Kraków ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?) mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: ale fajnie! 13.01.04, 11:13 Witajcie! Monika - gratuluję córeczki! Mój mąż też chciał dziewczynkę ale już się przyzwyczaił do myśli, że pierwszy będzie "Wiking" - kolejka elektryczna go przekonała... Aniu (natder) - za wiele od tych moich znajomych nie wysępiłam wiadomości, bo rozmawiałam tylko z "młodym-tatą" a on jest bardzo zakręcony... Rodzili szybko - zaczęło się ok 8.00 rano i skończyło ok 11.00 więc jak na pierwsze dziecko to expresowe tempo. Nie mieli własnej położnej, poprosili lekarza prowadzącego o uczestnictwo ale kolega mówił, że to nie był najlepszy wybór - w znaczeniu takim, że jednak położna przydatna jest dużo bardziej. Nie mówili, że było źle ale, że czuję się tam "fabrykę". To znaczy, że jak nie masz opłaconej położnej i opieki to na zbytnie zainteresowanie "w standardzie" nie ma co liczyć. Trzeba też uważać na ubranka. Podobno chodziła tam na położniczym taka pani, która sprzedaje ubranka dla maluszków i podobno jedna z mam rozpoznała w ofercie swoje "właśnie zgubione" ciuszki. Ale generalnie dobrzy specjaliści i sprzęt. Jak było naprawdę to powiem, jak uda mi się porozmawiać z "mamą" nie "tatą" bo tata to tylko pamięta, że był dość przerażony porodem (chciałabym taki "przerażający" - 4ro godzinny poród - gdzie się obyło bez znieczulenia). Aha, i jeszcze podobno nie najlepiej na położniczym z doradztwem laktacyjnym - ale to też wersja "taty" (z nim głównie rozmawiałam bo to kolega z liceum i przyjaciel męża z osiedla i studiów). Aniu, gdybyś chciała porozmawiać z tą moją koleżanką osobiście, to ja oczywiście zapytam ich o kontakt i prześlę ci telefon na priv. Więcej ci powiedzą bezpośrednio o tym gdzie, kto, co, ile, itp.. Jak będiesz chciała to po prostu daj znać. No... dziś pogoda trochę lepsza niż wczoraj... a ja w stresie, bo po południu przychodzi do mnie położna.... Pani gin nie puściła mnie na szkołę rodzenia, ja się czuję zielona jak trawka na wiosnę w kwestii opieki nad maluszkiem no i trochę boję się, czy doradzona przez gina położna będzie sympatyczna "na żywo" - bo przez telefon brzmi wspaniale. No i takie wizyty sprawiają tyle, że zaczynam sobie uświadamiać, że to już za chwilkę no i trochę stresik i niepewność mnie nachodzą.... Z wizyty zdam relację wieczorkiem albo jutro rano. Pozdrawiam, Gosia PS. Chodzicie już na KTG jakoś tak regularnie bo ja mam się pokazywać co tydzień (36 tydz z USG/ 38 z OM)? Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: ale fajnie! 13.01.04, 14:31 Ratunku!!!! Tylko tyle mogę powiedzieć.Wszystko sie wali a ja mam juz 36 tydzień.Pani doktor powiedziała że mam się przygotować juz do porodu a ja nie mogę się ruszać. Zaczynając od początku to zepsuł nam sie piec gazowyi nie grzał ciepłej wody.Wczoraj fachowcy zakładali nowy i nie założyli go do końca,trochę grzeje ale nie całkiem ,poza tym całą noc nie spałam bo się bałam że wybuchnie,huczy i dudni a oni powiedzieli że dopiero jutro przyjda go dokonczyć. Poza tym jestem chora,iść na porodówkę z katarem i kaszlem to ja nie chcę.Leżę i nic nie mogę zrobić bo przecież nie będę taka zasmarkana prasować ciuszków dla małej. Co prawda mąż jakby trochę więcej zacz ąl robić w domu,a ja i tak tylko piszę mu listy z zakupami i wszystkimi sprawami do załatwienia. Zpołozną juz się umówiłam,będę rodzić w wodzie jak się wyleczę.Pocieszam się że nie tylko mnie boli krocze jakby mi ktoś wałek eciskał od środka. Pampersy od 2-5 kg to ja kupiłam e HIPERNOWIE,,a przewijak będę mieć na komodzie tak było bardzo wygodnie, wszystkie ciuszki pod ręką no i to że długo się go uzywało.Taki na łożeczko to jak mi mówiły koleżanki to tylko przez 2 mieś,potem juz nie zdawał rezultatu. Kobietki kóre będą rodzic drugi raz Was chcę zapytać-Czy zabieracie na porodówkę leki przeciwbólowe bo ja biore pyralginę,podobno po drugim porodzie boli jak sie kurczy macica, niektórzy określaja to że to gorsze od porodu.A nie zawsze moz na sie doprosić o leki na odziale. Czy wasze starsze pociechy tez sie tak kleja do was bo mnie mały nie odstepuje na krok w nocy wtula sie we mnie i tym bardziej nie moge spac,jakby cos przeczuwał ze skonczaą się jego dobre czasy,troche mi go żal.Ale jakos to pzrezyje on jeszcze nie rozumie ż ebędzie miał rodzeństwo a tym bardziej cieszyć sie z tego. Pozdrowionka Zyta i Emilia PS to ile mamy chłopców a ile dziewczynek kto jest górą? Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: ale fajnie! 13.01.04, 16:19 Wyglaa na to ze wojen nie będzie bo dziewczynki górą, chyba......, że nastąpi "nieoczekiwana zmiana płci". Nie wiem czy was tez drażnią ludzie?? Mam wstręt do kontaktów z "normalnymi". Przed chwilą zadzwoniła koleżanka zapytać co u nas słychać i czy przypadkiem to nie już. Chyba wyłaczę telefon jak się zaczną takie powtarzać. Jak by tego było mało, twierdziła słysząc, ze powoli robimy sobie zakupy, że absolutnie, ale to pod żadnym pozorem nie wolno kupować wózka, bo jej teściowa ....... i zna takie przypadki, że ... itd. A co ja mam zrobić jak wózek sobie stoi nas strychu, zacząć panikować i rozpaczać bo kupiłam zwykłą rzecz. A poza tym to jej mąz kupił wszystko jak była w szpitalu i wszystko było ok. no ale są tez tacy co to kupują przed, a dziecku jest wygodniej w rożku i w tetrze a nie w śpioszkach i pampku. Miałam ochote walić słuchawką o ścianę bo jej w łeb nie mogłam. Czy wasze maluszki to też są meteropaci? Mały przed halnym to szalał kopał wirował a teraz śpi od dwu dni wczoraj jedynym dowodem obecności byłą czkawka, a dziś rozpycha się i wierci, ale raczej leniwie. Dobijamy do pełnego 36 tygodnia, a tu spokój i cisza, do lekarza idę dopiero 27 a czas sobie płynie leniwie. Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: precz przesądy 13.01.04, 17:27 Zyta trzymaj się, będzie dobrze... W końcu ile może trwać przeziębienie? Strasznie jestem ciekawa Twojego porodu w wodzie. Moje maleństwo chyba też reaguje na pogodę, ale ostatnio w ogóle jakieś niesamowicie ruchliwe się zrobiło... aż zasnąć nie mogę wieczorem. Bardzo śmiesznie wygląda mój brzuch, kiedy tak zmienia kształt Przesadami też się nie ma co przejmować. Jeśli im wierzyć, moje małżeństwo powinno być katastrofą: ślub 13, mąż mnie widział w sukni przed, miesiąc bez 'r'... Tymczasem prosperuje znakomicie Acha, czy Wam też zdarzają się zawroty głowy? Ja miałam dziś już trzy i w pewnym momencie aż się zdenerwowałam, że jestem sama, bo jakby się coś stało... Jejku to już 35 tydzień, pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: precz przesądy 13.01.04, 18:31 No hej... Zyta - odpoczywaj i nie martw się. Przeziębienie minie i zdążysz o nim zapomnieć do czasu porodu. Przesądy i koleżanki... ja już też przechodziłam przez teksty typu: "Dziwię się, że powiedziałaś tak w pracy o ciąży jak jeszcze możesz to dziecko stracić" (trudno nie powiedzieć jak się ląduje z dnia na dzień w szpitalu a jest się jedyną osobą odpowiedzialną za pakiety fin dla udziałowców... może powinnam powiedzieć, że mnie grypka zmogła? a poza tym miły tekst dla kogoś kto jest zagrożony poronieniem, nie?); "wyglądam jakoś blado i jestem przezroczysta" (to tekst w trakcie odwiedzin koleżanki w szpitalu po m-cu leżenia plackiem - no może faktycznie coś ta jarzeniówka szpitalna mało mnie opaliła?.) Najśmieszniejsze, że niby kobieta, kobietę powinna zrozumieć a z takimi tekstami startują zazwyczaj koleżanki.... Natomiast koledzy z pracy dzwonili non-stop z rewelacjami jak to wiele z ich znajomych urodziło zdrowe dzieci mimo komplikacji, sprawdzali w internecie ile dzidziuś rośnie wg USG i czy to w normie (?!), dzwonili z zapytaniami, czy mam już imię, wózek, łóżeczko, skurcze B-H, wpadali do szpitala, zakładali mój basen na głowę (oczywiście czysty wkład, ktory przypomina kapelusz...))), macali po brzuszku, przynieśli kwiaty... i jakoś nigdy nie mówili o tym, że coś się może nie udać. Ale oczywiście w rodzinie nie mogłam poprosić o żadne prezenty dla dzidziusia na gwiazdkę, bo się nie zapesza, odwołano mnie z roli chrzestnej, bo "baba w ciąży nie może...". Ja oczywiście trochę jednak żyłam/ żyję tymi obawami ale... chyba podświadomie coś zupełnie odwrotnego - kusiłam los! Bo ogłosiłam wszem i wobec, że jestem w ciąży w 4tym tygodniu, jak nikt mi nie dawał wielkich szans na utrzymanie ciąży, zwiedziłam porodówkę będąc w szpitalu na podtrzymaniu/ sterydach i jeszcze mało co a nie umówiłabym położnej, kupilam wszystko przed porodem... i może dzięki temu trwała we mnie wiara a to, że MUSI się udać... I ciągle w to wierzę. A teraz o położnej... no była, była. Całkiem fajna babka (ta moja gina to ma poczucie humoru... "to pani w średnim wieku, nie najmłodsza..." - no więc ma może 36-38 lat, tyle samo co cytowana gina )), dowcipna, rzeczowa. Umówiłyśmy się na 3-4 spotkania. Następne z meżem i kasetą video. Podobała mi się. Mam nadzieję, że pierwsze wrażenie mnie nie zawiedzie... Choć tak naprawdę jakaś doza nieufności we mnie tkwi... ale mam już tę podejrzliwość we krwi bo tak naprawdę nie ufam do końca ani lekarzom, ani położnym. Tylko intuicja mnie najrzadziej zawodzi. Ale to może dobrze? Pozdrawiam, Gosia i 36/38 tyg Szymon (no ciekawe, czy mam 2 tyg czy 4ry... idę w sobotę na USG więc się coś więcej dowiem - ale się boję.) Odpowiedz Link Zgłoś
agika Re: precz przesądy 13.01.04, 20:02 hej dziewczyny, od kilku dni nie czytalam co u Was no i dzisiaj mialam lekture na dluuuugi czas. Oczywiscie juz zapomnialam wiekszosci tematow. Gratuluje nowych dziewczynek ! Zyta nie martw sie, przeziebienie chyba nie takie straszne i minie, wazne zeby sie nie rozwinelo w cos powazniejszego. Ja tymczasem biore antybiotyki (jakas infekcja w pochwie mi sie przyplatala - coz ma sie pecha , akurat pod koniec ciazy , gdy jest to najbardziej niebezpieczne, bo dziecko rodzac sie , moze zlapac tez bakterie), i mam nadzieje ze Maly poczeka do konca kuracji. Na szczescie nie mam tych najbardziej zjadliwych bakterii. Podbrzusze tez mnie boli, skurcze robia sie coraz bardziej nieprzyjemne no i ogolnie czuje sie jak kaczka staruszka (jak kaczka poruszam sie , a jak staruszka stekam, wzdycham, nbie mowiac juz o kazdej zmianie pozycji). Propos przewijaka - kupilismy komode dla Malego i na nim polozymy materacyk (gabke) do przewijania. No i w koncu ta komoda zmobilizowala mnie do prania - uff piore, piore, tzn pralka pierze , ale ja bawie sie w segregowanie, przelaczanie plukan i wieszanie , prasowanie zostawiam soebie na pozniej (hmm, hmm, zwykle tego nie robie, zreszta nie znosze prasowac). A w ogole jakos mnie naszedl syndrom 'wicia gniazda' - zaczelam wyszywac (nie robilam tego od szkoly podstawowej , kiedy to na zpt-ach trzeba bylo zaliczyc szycie, szydelkowanie i temu podobne i szczerze mowiac nigdy nie myslalam ze z wlasnej nieprzymuszonej woli bede to robic !! ) Pozdrowionka , chyba musze zaglada tu czesciej, bede bardziej na biezaco z tematami.. Agika i 37 tyg Maly Ps pierzecie obicie wozka ? Maly z zalozeniu ma spac na poczatek w gondolce i zasnatawiam sie czy brac calosc, czy wyprane przescieradelko wystarczy Odpowiedz Link Zgłoś
mysiam Re: precz przesądy 13.01.04, 23:12 A ja tu z innej bajki......Rok temu też tak jak Wy czekałam na moje maleństwo ,które miało się urodzić w lutym.A dziś "maleństwo " ma juz 11 m- cy ..... Trzymam za Was i Wasze brzusia kciuki, pozdrawiamy ,Mysiam i Michał Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena_76 Re: precz przesądy 14.01.04, 09:56 Hej Dziewczyny drogie, dostałam list od naszej Madzi - założycielki... Bardzo Was całuje i dziękuje za wszystko, za łzy, listy, bajeczkę... Pisze, że cieszy się, że już tak piszemy o wszystkim... Chciała napisać, ale jeszcze jej trudno - ale pamięta. Wiecie co, ona jest niesamowicie dzielna... pomyślmy o nich jeszcze czasem... na pewno bardzo tego potrzebują. Nasza mała też będzie na początku spać w gondolce i zamierzam wyprać całe zdejmowane obicie - tylko budki niestety się nie da zdjąć i jakoś trzeba to będzie przetrzeć. Ktoś gdzieś kiedyś pisał, czym to najlepiej wyczyścić, ale mam teraz dziurawą głowę i jak sobie nie zapiszę, to potem nie pamiętam... I właściwie to do wyprania zostało mi tylko to i kocyk - mała już wszystko ma przygotowane. Można zacząć pakować dla niej torbę. A mama w proszku Dziewczyny czy Wam też jest tak gorąco??? zakręcam wszystkie kaloryfery, chodzę boso w krótkim rękawku, w nocy odkrywam się całkiem i jeszcze sapię jak lokomotywka, bo oddech taki płytki A mała przed halnym skopała mnie strasznie - a jest tak ułożona, że pupę ma z lewej, a nóżki wsadzała mi w żebra z prawej. Wczoraj stwierdziła, że jej się znudziło, przekręciła się... i skopana jestem z lewej strony Na szczęście mało mam w otoczeniu przesądnych ludzi a o większości dziwnych zwyczajów dowiaduję się z forum... i jeszcze nikt nie pyta "już???" ale szlag mnie trafiał, jak po każdej wizycie u gin rozentuzjazmowane babcie pytały w pierwszej kolejności "chłopczyk czy dziewczynka???" Nie - czy wszystko OK, czy zdrowe itp. tylko najważniejsza płeć - podczas gdy ja się trzęsłam, czy nie chore, bo się wiele napatrzyłam... A wiecie, że za tydzień jest Dzień Babci i Dziadka, myślę, że karteczki (czy kwiatki, jak ktos ma blisko) od naszych brzuszków to fajny pomysł, prawda? Buziaczki Magda Odpowiedz Link Zgłoś
natder Lekarz i położna przy porodzie 14.01.04, 10:03 Dziewczyny a jakie Wy macie plany odnośnie asysty umówionej położnej i lekarza prowadzącego przy porodzie??? Ja wstępnie umówiłam się z położną oddziałową (bo bierze 200 PLN więcej niż zwykła położna za to ma więcej "do powiedzenia" i ma dostęp do środków do których normalna położna dostępu nie ma). Natomiast wzywanie lekarza uważam za chybiony pomysł... ale nie ukrywam że szkoda mi też kasy... Położnej płaci się za usługę "extra" - znaczy za to że będzie ze mną cały czas jeśli będzie taka potrzeba natomiast lekarz nie zrobi nic ponadto co zrobi lekarz który akurat ma dyżur i odbiera poród... Do Gosi-Malwes: Gosiu jak już koleżanka wyjdzie ze szpitala i będzie w stanie usiąść do kompa (albo niech się mężem wyręcza) to chętnie poproszę o jakiś kontakt na priva gazetowego albo na: derewicze@wp.pl. Mam swoje informacje ale może warto je jeszcze skonsultować )) Zyta - moja córa też się do mnie klei, nie chce spać sama a do tego włazi na mnie w nocy, chyba zaczyna się czuć zagrożona... oj ciężka to będzie dla niej próba... a mi się płakać chce na myśl o tym, że jej małe serduszko będzie cierpieć... Gdybym mogła cofnąć czas nie czekałabym tak długo z drugim dzieckiem, wydaje mi się że jednak im młodsze tym łatwiej akceptuje sytuację... Trzymajcie się Koleżank-Lutówki i uważać na chodnikach, u mnie woda do kostek a pod nią lód (( Raczej nie planuję pieszych spacerów. Pozdrawiam, zdrówka Wam życzę i pędzę prasować pierwszą "rzutkę" pieluch. P.S. Przewijak - używałam przewijaka Voxa nakładanego na łóżeczko i świetnie się spisywał, używałam go przez ok. półtora roku. Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: Lekarz i położna przy porodzie 14.01.04, 10:59 Mam namiary na położną koleżanki i pod koniec tygodnia, albo w przyszłym mam do niej zadzwonić co by sie dokładnie umówić. Też mi isę wydaje, że umawianie lekarza jest bez sensu, zresztą mój nie pracuje w żadnym szpitalu. Nie wiem jakie to będą koszty ;-?/?, ale z doświadczenia innej koleżanki wiem ze bez położnej jest cieżko, ale oni sami tak chcieli bo to sa syce (czyt. skąpcy) i jak mówi teść znajomej "drut ósemkę w zadzie ścisną", no i się męczyła długo, bo sie nią za bardzo nie miał kto zająć i lekarza dopilnować też. A wracając jeszcze do telefonów od rodziny i znajomych. Mamy w sobotę małą imprezkę - imieninki męża i zapowiem wszem i wobec, że mają nie dzwonić, chyba, że się pierwsi odezwiemy. To moze nie będzie "troskliwych" telefonów. A swoją drogą wyobrażacie sobie mężów, w ciągu tych 3 dni kiedy my w spzitalu z maluszkami, z obłędem w oku latajacych po sklepach i hurtowniach i robiacych zakupy, piorących i prasujacych, bo "się nic nie kupuje" żeby nie zapeszyć? Odpowiedz Link Zgłoś
agika Re: Lekarz i położna przy porodzie 14.01.04, 11:46 W zalozeniu bede rodzic w prywatnej klinice, wiec lekarza mam juz umowionego. Niestety nie jest to moj gin prowadzacy cala ciaze, bo ten pracuje w klinice w innym miescie i za bardzo bym sie stresowala, ze nie zdaze dojechac, i ze bede musiala rodzic w samochodzie stojac w korkach. O poloznej jeszcze nie myslalam, na pewno bedzie jakas dyzurna. Zreszta zaczelam tydzien temu zajecia w szkole rodzenia przy 'mojej' klinice, to podpytam sie dziewczyn. Lekarza musialam wybrac, bo inaczej nie dostalabym sie do kliniki (z tego co zrozumialam w klinikach prywatnych nie ma dyzurnych lekarzy). Na szczescie ubezpieczenie dodatkowe pokrywa wszystkie koszty, a slyszalam ze honoraria lekarzy za porod sa calkiem niezle. Zreszta z tym ubezpieczeniem musze sie jeszcze upewnic. O plec dziecka tez sie wszyscy dopytywali - poczawszy od rodziny meza (moja na szczescie, po kategorycznym stwierdzeniu, ze nie chce wiedziec, uspokoila sie ), a skonczywszy na kolezankach z pracy. Denerwowalo mnie to tak bardzo (ile tych samych pytan mozna wysluchiwac w ciagu jednego dnia ??), ze nawet jak juz wiedzialam , wciaz mowilam ze nie wiem. Magda, dzieki za info o wozku. Moj stoi jeszcze w sklepie nie odebrany, ale skoro mialabym wyprac, trzeba bedzie sie po niego w najblizszym czasie przejechac. A dzisiaj zaczelam dzien od kolejnego prania.. Czytacie swoim malenstwom ?? Na poczatku czytalam bajki i wierszyki dla dzieci. Ale jako , ze chwilowo mi sie znudzily , przerzucilam sie na 'normalne' - znaczy sie dorosle ksiazki i po prostu czytam sobie glosno. pozdrowionka, Agika Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: Lekarz i położna przy porodzie 14.01.04, 11:48 Ja jestem zdecydowana na opłacenie połoznej (300zł), poleconej przez koleżanki (jeszcze się nie umawiałam). Osobiście uważam, że położna jest b. ważna bo zobaczy, jak coś się będzie działo nie tak i zawoła lekarza. U nas w Krakowie lekarz za poród bierze 1000 zł (wiem z kilku źródeł; nawet jeżeli i tak ma tego dnia dyżur), a bywa przy porodzie 10 minut albo wcale. Całą ciążę chodzę prywatnie, więc się już do volvo dołożyłam Zła jestem trochę na mojego gina, bo wykorzystał mój lęk i wcześniejsze problemy narzucając mi wizyty co 2 tygodnie, a wcale nie musiałam chodzić do niego tak często (jak się niedawno okazało). pozdrawiam, jaga Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: Lekarz i położna przy porodzie 14.01.04, 12:35 Cześć dziewczyny. Dzięki za słowa otuchy.Co do położnej to u nas nie jest tak drogo ale to małe miasto to i ceny małe 300zł i po kłopocie. Agika-nic sie nie martw tymi baktriami na pewno zdązysz je wyleczyc. Ciekawa jestem Gosiu który ty masz tydzien tak na prawdę ,bo może to już.... Ja za to chodze i płaczę z byle powodu, twierdze że sobie nie poradze przy porodzie ze to będzie boleć,choc jak sobie przypomnę tak naprawdę to nie było tak źle jak opowiadam teraz w domu chyba poprostu potrzebuje wsparcia i pocieszenia. Ile zbieracie ze sobą kaftaników do szpitala,bo ja jak miałam 3 sztuki to mi brakowało,małemu cały czas ulewały sie wody płodowe z buzi i moczył je cały czas,musialam chodzić po te szpitalne. Mam zrobioną liste co potrzebne ale cały czas wydaje mi sie ze czegoś mi będzie brakować. Czy kupujecie baldachimy nad łóżeczko-ja mam mieszane uczucia i nadal nie jestem zdecydowana, mówią że dziecko gorzej oddycha ma mniej tlenu ,co wy na to? Do gabinetu nie schodze bo tam za dużo kobiet a każda opowiada o swoich porodach jak mnie zobaczy tylko ze one rodziły wieki temu i wtedy było inaczej. Pozdrawiam Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: Lekarz i położna przy porodzie 14.01.04, 12:53 To z tego co słyszałam, w Łodzi ceny podobne: położna 300, położna oddziałowa 500, lekarz za poród naturalny 1000, cesarka na życzenie 1500. Słuchajcie, zrobiłam listę rzeczy do szpitala dla siebie i bobaska i się przeraziłam To będą ze dwie torby turystyczne jak mi się zdaje... Na razie jeszcze nie pakuję bo nie wszystko mam jeszcze kupione ale staram się, staram... poza tym mam do terminu 6 tygodni... Mój gin odwołał dzisiejszą wizytę, wrrrr... niby wszystko jest oki, ale gdybym od niego usłyszała że wszystko jest w porządku byłabym spokojniejsza, teraz się będę przez tydzień denerwować... Zyta, a ja staram się o porodzie nie myśleć za dużo wg zasady że zacznę się przejmować dopiero jak się poród zacznie... trzeba się jakoś pocieszać hehe... mam nadzieję tylko że nie będzie gorzej niż poprzednim razem... Podrawiam Ania i kończąca dziś 34 tygodnie Malwinka (chyba na wszystkie dzieciaczki pogoda tak uspokajająco działa, bo Malwiś od dwóch dni prawie cały czas śpi). Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: Lekarz i położna przy porodzie 14.01.04, 13:04 eee tam, ja położnej nie biorę. i tak za poród rodzinny zapłacę 500zł, a przecież dopilnowanie, żeby wszystko było dobrze jest OBOWIĄZKIEM dyżurującej położnej. samotna nie będę, bo z mężem, jasne, że myślę, naszej Magdzie założycielce i po cichu czekam na jakieś wieści od niej... i wciąż bardzo ją podziwiam. tak piszecie o praniu wszystkiego, nawet wózka. wczoraj mówiłam mężowi, jak to wypiorę wszystkie ciuszki, kocyki itp. w 90 stopniach i trochę się ze mnie śmiał, łotr. stwierdził, że on rąk nie będzie wyparzał przed wzięciem dziecka na ręce, ani łóżeczka dezynfekował, ani materacyka gotował... to biolog, więc mu to specyficzne naturalistyczne nastawienie wybaczam i sprowokować się nie dam magda, mi też często gorąco, ale raczej w formie napadów duszności. ogólnie ciepło, wszyscy w swetrach, a ja w koszuli i jest mi dobrze. w nocy się czasem budzę spocona. wiecie, można już chyba powoli wzmagać czujność - kto znika... bo dla niektórych z nas już się zaczyna przedział 'w terminie'. nie odzywa się kasik, która pisała dużo, dużo. a od wczoraj zelżał trochę ból spojenia i pachwin, cóż za miła niespodzianka, pogodziłam się już z myślą, że będzie mnie nękał do samego porodu. ile przybrałyście na wadze? ja do tej pory [35 tydz] 11 kilo. trochę mi się rysy zaokrągliły, a owszem miłego dnia dziewczyny joanna Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Lekarz i położna przy porodzie 14.01.04, 13:28 A ja jednak zdecydowałam, że chcę rodzić z położną... może dlatego, że napatrzyłam się już na ten szpital wystarczająco i mimo, że to profesjonalna klinika, to jednak wolę mieć opiekę tylko dla siebie. W szpitalu - ceny niemal lepsze niż prywatnie: Położna od tego roku: 1000zł, znieczulenie 400, poród rodzinny 400 (to i tak "tanio" w porównaniu do cen na Żelaznej lub w Damianie ale porodówka jest super wyposażona ale chyba najlepsze są łóżka szpitalne - chciałam ukraść takowe do domu przy wypisie ): Każda część materaca pod plecami i nogami podnosi się do dowolnego poziomu za pomocą pilota na dotyk, całe łóżko też jeździ góra-dół - super dla wysokich i małych mam. Materace anyodparzeniowe. Po kilku m-cach plackiem nie miałam ani jednej odleżynki a i wygodnie mi też było. W domu już po leżeniu przez kilka dni myślałam, że będę wyć do księżyca.)Co do cen: to już bym wolała, żeby wszystko było prywatne, i tak za wiele rzeczy w końcu się płaci, a jakby się miało "ZUS w ręce" to jeszcze by zostało No i kazać płacić ojcu za możliwość uczestniczenia przy porodzie własnego dziecka... to już powinno podpadać "pod paragraf". Zytka: Ja do łóżeczka nie kupiłam "żadnej falbanki" - to znaczy zrezygnowałam z baldachimu i długiego przscieradła z falbaną zwisającą aż do podłogi. Wydaje mi się, że to się wszystko strasznie oblepi kurzem a w domu i tak mam gorąco. Baldachim już w ogóle odpada - mam wrażenie, że pod czymś takim maluch by mi sę udusił. Ja też uprałam wszystko dokładnie - nie zamierzam przesadzać ze sterylizacją otoczenia )) ale na początek chciałam aby wszystko było czyste - ani rodzinna szafa z ubrankami ani półkowe sklepy nie grzeszą czystością - no i łóżeczko, materac itp trzeba przewietrzyć, zwłaszcza nowe. Szczerze mówiąc nie prałam tylko pokrycia na materac (i tak jest pod prześcieradłem) i nie prałam pokrycia z nowego wózka i fotelika samochodowego. Uznałam na razie, że maluch ubrany w ciuszki, kombinezon, rękawiczki, itp i tak nie będzie miał z tym kontaktu. Aniu: oni już są chyba w domu, zadzwonię, zapytam. Aha, Zyta: nawet nie wiesz jak ja bym chciała wiedzieć, jaki to tydzień naprawdę!!!! Zobaczę w sobotę na USG ile ma mały, na ile zmienił się termin porodu i jaka jest skala dojrzalości łożyska - ale mam nadzieję, że to się stanie po 02.02 - żeby nie za wcześnie ale żeby i nie siedzieć w szpitalu. I też się boję porodu - tego, żeby poszło bez komplikacji dla maleństwa. Koledzy z pracy mnie pocieszają "Wlazło - musi wyjść". "Nienawidzę" ich za to )) O Madzi myslę bardzo często - serdecznie pozdrawiam. Gosia i Szymon - nie wiadomo, który tydzień Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Kasik ma remont, a co z Mopkiem? 14.01.04, 14:18 Koresponduję z Kasik to wiem, że teraz ma stawianą ściankę do pokoiku dziecięcego i w związku z tym niezły sajgon (i komputer przykryty płachtą), dlatego nie daje znać. Ciekawe, jak idzie Marcie (mopek) wykańczanie łazienki? Nie chciałam jej straszyć, ale flizowanie (jak to się u nas na południu mówi, czyli kafelkowanie w reszcie kraju ) to jest jedna z gorszych prac wykończeniowych - mieszkanie i domowników Też myślę o Magdzie (pojawia się czasami na ciąży i porodzie). Może za pośrednictwem Zyty da znać, czy jakoś się trzyma? W każdym razie pozdrawiam bardzo, bardzo gorąco i jak każda z nas, pamiętam o niej. Co do prania - ja mam ciuszki po koleżance (tzn, jej synku ) śliczne, i nie będę ich gotować, bo się rozlecą. Ona dużo kupowała w szmateksach, nie gotowała a mały chodził i było ok. Może długie prasowanie załatwia sprawę? To w końcu też wysoka temperatura mordująca zarazki... Ja się porodu nie boję (jescze?), aż samą mnie to dziwi. Już mi tak wszystko dokucza, że bardzo chętnie się rozwiążę (oczywiście w bezpiecznym terminie, czyli za jakieś 3 tygodnie). Pozdrawiam serdecznie wszystkie, zwłaszcza zakatarzone i smutne grubasy, jaga Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: lekarz i położna... 14.01.04, 16:03 Wczoraj dowiedziałam się, że moja gin właśnie wyjeżdża gdzieś na miesiąc!!! I co ja mam taraz zrobić??? Na szczęście dziś mam jeszcze wizytę, to jej wygarnę: (((( O opłacaniu położnej nie myślałam; muszę się dopytać na szkole rodzenia czy w ogóle przewidują tam taką opcję. Bo wiem już np. że zzo nie zrobią za Chiny, nawet jak chce się płacić. A poród z mężem jest "w standardzie". Coraz bardziej się denerwuję, że zacznę rodzić, a tu mi właśnie wisi nad głową termin sądowy(( Mam nadzieję, że w razie czego pobyt w szpitalu uznają za wystarczająco dobry powód do przedłużenia lub przywrócenia terminu... Dziś nastąpił u mnie kolosalny postęp w przygotowaniach, bo przyszła teściowa i wyprasowała mi WSZYSTKO! Kocham moją teściową!!! Co do baldachimu też uważam, że to tylko strata pieniędzy i siedlisko kurzu. Ja mam 36 tydz. i 11 kg na plus Niby wszystko poszło w brzuszek i biust, a nie w biodra na przykład, ale i tak czuję się jak mały słonik(( Może to przewrażliwienie, ale wydaje mi się, że mężuś patrzy na mnie z lekkim przerażeniem w oku, zamiast się zachwycać, że ma w domu 200% kobiecości! Pozdrowionka! Monika Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: lekarz i położna... 14.01.04, 21:53 A ja poszłam dziś do jednego sklepu i kupiłam łóżeczko i komplet pościeli i chyba psychicznie lepiej sie czuję .Podejrzewam tez hormony że to one powodują moje nastroje,pewnie sie coś zmienia. Co do Magdy to się z nią widuję,przychodzi do mnie do gabinetu,dzisiaj miała przyjść ale jej nie było mam nadzieje że wszystko ok.Trzyma się na tyle na ile można sie trzymać po stracie dziecka,to jest coś niewyobrażalnego i za wiele nie można od kobiety wymagać.A i tak twierdzę że jest dzielna. Te ciuszki w sklepach są strasznie wielkie,jak sobie przypomnę jak ubierałam mojego syna w szpitalu w najmniejsze ubranka a on i tak wyglądał jak rosjanin,chciałam kupic chociaż jedno takie naprawdę maluteńkie ubranko na wyjścir ze szpitala,ale podejżewam że sie nie uda. Pozdrawiam.Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: lekarz i położna... 14.01.04, 22:23 Buuu... a ja właśnie wyszłam z wanny i znalazłam pod brzuchem mnóstwo nowych rozstępów..... buuuuu.....!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: lekarz i położna... 14.01.04, 22:31 Gosia! Jakim cudem udało Ci się zobaczyć, co jest POD brzuchem??? No chyba nie patrzyłaś w lustro - specjalnie chciałaś sobie zepsuć humor?)) Jestem po wizycie u gin. Zgadnijcie, jakie zalecenia! "Jeszcze z 2 tyg. oszczędzać się, a potem iść na długi spacer i przelecieć się na 6.piętro..."))) Jak Wam się podoba? Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: lekarz i położna... 15.01.04, 11:42 Ha! Nie mam wanny i nie mam rozstępów! Wiedziałam, że robię dobrze z tym prysznicem !!! Pozdrawiam i przyznam się, że mam jednak te rostępy na... prawej piersi Nitka Odpowiedz Link Zgłoś
mstabin Re: lekarz i położna... 14.01.04, 22:41 Hej lutowe mamy. Jestem pierwszy raz na forum poniewaz przestalam chodzic do pracy i przyzwyczajenie do komputera cisnelo mnie na forum gazety. Ja mam wyznaczony termin 29.02 - ciekawe czy sie wstrzele??? Co do polozonej i lekaza w czasie porodu: duzo dobrego slyszalam o szpitalu Sw Zofii w Wawie i planujac ciaze, wybralam lekarza prowadzocego ktory tam pracuje. W zwiazku z tym ze zajcie w ciaze tudziez sama ciaza sa bezproblemowe, mam nadzieje ze nie bedzie komplikacji przy porodzie. Tak wiec z lekarza chyba zrezygnuje. Gdyby bylo inczaczej, napewno bym wziela. Jezeli chodzi o polozna, to juz sie zdecydowalam ze nie licze na ta z dyzuru tylko wczesniej oplacona. Przede wszystkim taka osoba bedzie na moja wylacznosc. Jezeli nie ma dyzuru, to w nocy o polnocy przyjedzie. Poza tym poznalysmy sie wczesniej, jestesmy po imieniu i mamy super kontakt. Mysle ze to wazne! Urodzenie (sprawnie) coreczki jest dla mnie najwazniejsze i warte jest kazdych pieniedzy (gdyby bylo drozej tez bym zaplacila). pozdrwiam monika Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: lekarz i położna... 14.01.04, 23:01 Witamy cię Moniko! Dpisz się na listę (znajdziesz w wątkach powyżej - wklejamy na nowo jak chcemy coś uaktualnić albo dodać) Moniko (morsk): otóż na dole brzuszka, z boku mam takie 3 "sine grubaski"które codziennie sumiennie pucuję kremem i dziś chciałam dokładniej rozetrzeć krem jeszcze kawałaek dalej - a jak się stanie "na Afrodyte" (wiesz, nóżka ugięta, itp) to można podejrzeć kawałek dalej.... no i podejrzałam....buuuu! A sam dół brzuszka, na prośbę, ogląda mi mąż i mówi, że tam nic nie ma... ale nie wiem, czy mówi prawdę??? A zalecenia mam podobne - jeszcze tydzień (do końca 37 tyg) a potem ruch, schody i "używać męża" )) Pozdrawiam... buuu... kto mnie będzie chciał "używać" z tymi rozstępami ;-( buuu.... Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 aktualna lista lutowych mam - kogo jeszcze brakuje 15.01.04, 09:46 CZeśc, zamieszczam uzupełnioną listę o Monikę (witamy serdecznie) - a tak ostatnio gadamy, że nie było łatwo ją znaleźć )) Przy okazji poprawiam siebie, bo wczoraj na USG przybliżyli mi termin o 2 dni - wiem, że to mało wiarygodne, ale nie mogę się już doczekać. Bardzo się cieszę, bo dzidziuś waży już 2869g (35T) ) Co prawda może to oznaczać 4 kg do urdzenia, ale tym się będę martwić później. Pozdrawiam, jaga ----------------------------------------------------------------- malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa agika - Agika i Maly 04.02.04 kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004 amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?) mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz mstabin – Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia Odpowiedz Link Zgłoś