natder Re: LUTY 2004 15.01.04, 10:26 Witam, strasznie "skopana" dziś wstałam, maleństwo chyba próbuje mi się nocami głową do dołu przewrócić, w związku z czym budzę się w środku nocy przerażona, z obolałym brzuchem że o pęcherzu nie wspomnę Rozstępy też mam, a jakże, tyle że nie na brzuchu a na biodrach i pośladkach a do tego jeszcze mam chyba ze 13 kilo na plusie ale to jest ta optymistyczna wersja hehe... Poczekajcie lutóweczki z rodzeniem do lutego - to tylko dwa tygodnie, potem możemy się "rozsypywać" )) Pozdrowionka serdeczne i całuski dla brzuszków - Ania i Malwinka (zaczynamy 35 tydzień) Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: LUTY 2004 15.01.04, 11:39 Cześć siostry Zostały mi do terminu z USG 2 tygodnie ale wczoraj byłam u Gina i powiedział mi, że brzuch mi jeszcze nie opadł ;-( Ja codziennie zastanawiałam się z mężem czy mi opadł bo mi sie co chwilę wydaje, że tak )) A tu taka porażka Czy wy juz macie "zwisy"? Pozatym dowiedziałam się , że 2 dziewczyny z podobnym problemem kręgosłaupa urodziły właśnie ostatnio w "moim" szpitalu przez cc. I mój gin twierdzi,że u mnie raczej też tak będzie (( A ja nie chcę!!!!!!!!!!!!!!!!!! Sama chcę urodzić, a nie że mi z brzucha wyjmą Słyszałam, że po cesarce nie dostaje się od razu dziecka, tylko ono leży na noworodkowym ;-( buuuuuuuuuuuuu nie chcę!!!! Ania i Oskar (37tydz koniec) Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena_76 Re: LUTY 2004 15.01.04, 12:02 A ja byłam dziś w szpitalu - obejrzeli, papiery przejrzeli, opłatę za poród rodzinny uiściłam. NO!!! Klamka zapadła. Ale i tak do mnie jeszcze nie dociera. Patrzę na te wszystkie nowe elementy w domu, na poukładane śpioszki w szufladzie... hmmm, to na serio prawda??? Niesamowite. A ja jakiś czas temu obudziłam się ze zdrętwiałym jednym bokiem i zażądałam od męża wymasowania nóżki z przyległościami, a on popatrzył i mówi: jakie ty masz śmieszne rozstępy!!! Noż cholera!!! Faktycznie, takie maleńkie falki na udach. W łazience w życiu bym tego nie zauważyła, a w świetle dziennym to i owszem (( Poza tym badałam sobie wzrok czy nie ma przeciwwskazań do porodu siłami natury i pani zapodała mi do oczu krople rozszerzające źrenice... przestałam widzieć z bliska (z daleka nie widze i tak) i obijałam się w drodze powrotnej jak pijane dziecko we mgle a jak w końcu dotarłam do domu z taaaaakimi oczami, to moje szczęście stwierdziło, że wyglądam jak zombie i on się mnie boi!!! No i jak mam się czuć kobieco w tej sytuacji??? Buziaki M&M Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: wyobrażenie porodu 15.01.04, 12:08 Jakoś trudno mi to sobie wyobrazić, chociaż niby wiem jak wyglada poród bo cały czas coś czytam, ale od pewnego czasu przestałam się bać i nie iwem czy to dowód mojej głupoty, niewiedzy czy tego że jest mi wszystko jedno byle by dziecko było zdrowe i dla siebie bezpiecznie przyszło na świat. Już sama nie wiem. Pewnie, że miałam schizy, ale jakoś mi teraz przeszły. Ale oddech terminu poczuję na swoich (niegdyś wątłych, teraz otłuszczonych) barkach, jak zaczniecie znikać i się pojawiać z dzidziorkami w ramionach. A swoją drogą chciałbym zobaczyć Kasie z jej torbą urodzinową DDDDDD. A co do rozstępów to mam na biuście sine żyłki i perłowe na udach, reszty jeszcze nie widziałam, jak zobaczę to chyba umrę, biust mam jak 30-stka ale dopiero wtedy jak podniosę ręce do góry, 20 kg na plus i brzuch tak wysoko, że jeść mi się nie chce. A i jeszcze jedno jełśi któraś z was miała bolesną @ to czy teraz macie od czasu do czasu podobne dolegliwości jak przy @. Bo ja dziś w nocy coś takiego dziwnego czułam jak przy @, ale wyciszonej lekami. Hmmm może jednak brzucho pójdzie w dół? Edyta i Antek 37 tydz. początek Odpowiedz Link Zgłoś
kajka.3 Re: LUTY 2004 15.01.04, 12:14 Cześć mamom! Dopisuję się do listy, bo nieśmiało śledzę interesujący mnie wątek lutowych urodzin. Czytam i stwierdzam, że mamy wszystkie podobne objawy, odczucia, wątpliwości i zapytania na tym etapie ciąży - znaczy - jesteśmy OK. Pozdrawiam Was ciepło. Kasia i TD (trzecie dziecko). malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa agika - Agika i Maly 04.02.04 kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004 amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?) mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz mstabin ? Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław Odpowiedz Link Zgłoś
xemu Re: LUTY 2004 15.01.04, 12:32 Witam Wszystkie Oczekujące! Wprawdzie przyłączam się do was dopiero w końcówce naszych zmagań ale nie mniej serdecznie wszystkie was pozdrawiam! Jak to dobrze przeczytać, że ktoś odczuwa dokładnie to samo co ja i te same myśli krążą wam obecnie po głowie (pakowanie toreb, zakupy, kosmetyki dla dzidziusiów etc...). * Uprzejmie donoszę, że torbę mam spakowaną od miesiąca bo wówczas wróciłam ze szpitala - a lojalnie mnie uprzedzano, że mogę tam poleżeć do końca ciąży. Więc jak tylko wróciłam do domku to... * Przytyłam 16 kg - co ponoć przy moim wzroście jest ok (178cm) więc nie wpadam w panikę choć czuję się jak wielorybek (tak mówi do mnie mój małżonek * rozstępy a juści są ale w niewielkch ilościach na udach... * Mam "umówioną" położną i lekarza (choć nie jest to mój lekarz prowadzący). Zobaczymy jak będzie ale nie ukrywam, że daje mi to poczucie bezpieczeństwa. Uściski dla wszystkich! Monika (i Mikołajek) 36 t. * i oczywiście pozwalam sobie dopisać się do listy: malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa agika - Agika i Maly 04.02.04 kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004 amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?) mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz mstabin ? Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Witajcie Nowe Mamy Lutowe :)) 15.01.04, 13:15 Policzyłam - jest nas 19 ujawnionych Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: Witajcie Nowe Mamy Lutowe :)) 15.01.04, 13:26 Fajnie, że ujawniają się kolejne mamuśki! Cieszę się zwłaszcza, że pojawiły się moje imienniczki Jak na razie pojedynek chłopcy - dziewczynki jest bardzo wyrównany)) Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: Witajcie Nowe Mamy Lutowe :)) 15.01.04, 15:26 Ale nas już dużo Jaga, albo Twoje dzieciątko przytyło w tydzień prawie kilogram albo się zwyczajnie pomylili. Fajnie, czyli nie masz się co martwić wagą. Moje w 34 ważyło 2200, spytam dziś lekarza, ile może ważyć w terminie porodu. Pewnie za wielkie nie będzie, my z mężem raczej niewysocy. Jeśli chodzi o zakupy, to uskuteczniam je przez 'kupię' na tym forum. Już się umówiłam na odbiór łóżeczka i komody i jestem z siebie bardzo zadowolona Wiecie, czasem mi się wydaje, że już zawsze będę w ciąży, a kiedy pomyślę o dzieciątku, takim, które można zobaczyć, wziąć na ręce, które się karmi i przebiera, to aż mi się tak miękko w sercu robi i muszę uważać, by się za bardzo nie wzruszyć... Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 Re: Witajcie Nowe Mamy Lutowe :)) 15.01.04, 15:46 Cześc Joasiu Lekarka się pomyliła - franek musiałby przytyć od soboty do środy 1 kg. Co prawda ma po kim mieć skłonności do rekordowego przybierania na wadze ), ale bez przesady Ale to i tak małe piwo - mojej szwagierce lekarka pomyliła podczas USG odległość skroniową z odległością między czołem a potylicą i wyszło, że dzidzi ma zdecydowanie za małą główkę Pewnie, że podczas następnego badania u innego lekarza wszystko się wyjaśniło, ale co dziewczyna przeżyła, to jej Przy takich pomyłkach wyrastanie amelce jajek to pikuś ) (pamiętacie, był kiedyś taki wątek). Tak ogólnie to sobie myślę, że jednak wielu lekarzy wciąż nie potrafi dobrze interpretować USG, a my przez ich niedouczenie umieramy potem ze strachu. Na szczęście, Kochane, nam już niewiele tych USG zostało ) i za chwilę zobaczymy te czarnobiałe duszki na żywo )) Oj, też się bardzo rozczulam, jak sobie pomyślę o tuleniu własnego dzidziusia ) Ratunku, nie wytrzymam tego miesiąca Ja chcę rodzić! jaga Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: Witajcie Nowe Mamy Lutowe :)) 15.01.04, 16:17 Bardzo fajnie że nas przybywa, witamy )) Zwłaszcza że się każdą mamę mnoży przez 2 )) Prasowałam wczoraj pieluchy i śpiochy i też mi się łezka w oku kręciła... Nie wiem zupełnie co Wam tak spieszno do tego rodzenia ... Im dłużej jestem w ciąży tym bardziej mi się to podoba... Ale dla mnie to już drugi raz i więcej "powtórek z rozrywki" raczej nie będzie...chociaż nie wykluczam takiej możliwości na sto procent... Każdym dniem się delektuję mimo róznorodnych dolegliwości o których powyżej )) Więc miłego głasiania po brzusiach Wam życzę i lecę piec ze starszą pociechą ciasteczka ( i jeszcze się dziwię skąd ten tłuszcz na udach...) Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: Witajcie Nowe Mamy Lutowe :)) 16.01.04, 09:45 Ja tez goraco witam nowe mamy.Brzch mi co prawda nie opadł, ale od wczoraj mam silone bóle krocza,az ciężko chodzić.chyba mała wciska się niiżwj..Nic więcej nie napiszębo mały siedzi mi na kolanach i też chce po klawiaturze bębnić. zyta Odpowiedz Link Zgłoś
malwes LUTY 2004 16.01.04, 11:01 Witajcie! Leniwy piątkowy ranek... Tak sobie siedzę i siedzę i w zasadzie też już trochę myślę o tym, że chciałabym aby była już połowa lutego i abym miała to już za sobą... chciałabym, żeby dzidziuś już soie kwilił w łóżeczku. Musiałam się wczoraj wygramolić na KTG i do poradni cukrzycowej - tam się oczywiście nastałam... zdenerwowałam, zmarzłam i teraz popijam witaminkę C. To już 37 (lub 39 tydzień). Jeszcze do końca stycznia a potem niech się dzieje jak najszybciej, bo już mi niedobrze na myśl o czekaniu na poród w szpitalu... Dla dzidziusia już mam w zasadzie wszystko. Wczoraj podpisałam umowę o pobranie krwi pępowinowej a dziś przywieźli monitorek oddechu. Tak się zastanawiam... ile to człowiek nie robi dla dziecka... Gdzieś kiedyś czytałam, że ktoś właśnie coś w tym stylu powiedział, że "rodzice nie mają prawa wymagać od dziecka wdzięczności za to co dla niego zrobili bo wszystko to zrobili w pierwszej kolejności dla siebie; swojego własnego poczucia szczęścia i radości". Coś w tym jest, prawda? Idę spać.... Pozdrowionka. Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: Ach te sny... 16.01.04, 11:20 Hej! Witam Was piątkowo . Dziś miałam jeden z tych przedporodowych snów. Urodziłam... kaczuszkę . Najpierw była szara, mało miała puchu, ale z godziny na godzinę stawała sie pięknie żółta i coraz bardziej puszysta . Piła mleko z butelki - miałam jakieś opory, żeby do dziobka jej pierś wsadzić... i mówiła MAMA A jakie ruchliwe było to Stworzonko , weszło mi na drzewo z innymi kaczuszkami co przyprawiło mnie o ogramny stres, potem wybiegło na ulicę... Oj, trzeba było pilnować no i obudziałm się... a nikogo w łóżeczku nie było... Pozdrawiam i życzę wytrwałości w wyczekiwaniu Nitka PS. Ja też podpisałm umowę o pobranie krwi pępowinowej, a konkretnie z PBKM. Już mmi nawet zestaw pobraniowy przysłali . Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Ach te sny... 16.01.04, 12:58 Ola, Fajnie, że jest jeszcze ktoś, kto się zdecydował na pobranie krwi pępowinowej. Zapytam tylko, dlaczego dali ci zestaw pobraniowy, jeśli rodzisz w W-wie? A tym bardziej na Żelaznej. Ja podpisałam z Activision Life (oni też dają zestawy ale nie zawsze) ale powiedzeli mi, że nie ma potrzeby (ja rodze na Karowej) bo tam wszystko jest. I tak w zasadzie nie wiem, czy się jednak doprosić o ten zestaw, czy faktycznie tam mają ich dużo...? Musze spytac położnej. Ale pocieszyli mnie bo okazało się, że znają położną z którą mam rodzic i powiedzieli, że lepiej trafić nie mogłam. Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: Ach te sny... 16.01.04, 16:03 Gosieńko, Ja wybrała Polski Bank Komórek Macierzystych z Wawy przy ul. Grzybowskiej. Jednym z kryteriów było to, że oni przysyłają zestaw pobranowy rodzacej a nie do szpitala. A dlaczego? Ponieważ jakbym nie daj Boże miała rodzić w innym szpitalu to co wtedy. Właściwie na 200% będę rodzić w Św. Zofii na Żelaznej, ale na wszelki wypadek zostawiam sobie furtkę. Po drugie podobno na "woreczku" z krwią jest jakiś zacisk i w razie potrzeby - odpukać - nie trzeba całości rozmrażać! To były dwa główne kryteria bo ceny właściwie te same i aż 3 banki są w Wawie. Życzę Ci aby nigdy ta krew się nie przydała Twojemu Maleństwu I oczywiście pozdrawiam Ola Odpowiedz Link Zgłoś
jaga2003 pa, pa :)) 16.01.04, 13:05 Dzisiaj jestem ostatni dzień w pracy. Miałam ambitny plan dociągnąć do końca stycznia, ale organizm odmawia współpracy - tylko Wy wiecie, jak to jest. A poza tym trzeba się porządnie wyspać ostatni raz na dłuuuuugi czas ) Niestety, w domu nie mam komputera, więc znikam z forum - to jest najgorsze ( Bardzo miło mi tu było z Wami i będzie mi brak informacji, co u Was słychać i która będzie pierwsza ( Pozdrawiam bardzo gorąco wszystkie lutowe mamy: malwes, agikę, kobitkę29, amatyldę, kasika, zytę, idę, morsk, xemu, aniutka, tjoannę, dorjotkę, mopka, nitkanitkę, natder, magdalenę, mstabin i kajkę oraz gorąco magdę mutantową, dzięki której wszystkie tu jesteśmy. Życzę szybkiego i fajnego porodu, spokojnych, cudownych dzieciaczków, kochających i pomocnych mężów i niemężów i niezmąconego szczęścia z bycia super- mamą ocieram łzy i ściskam gorąco, jaga Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: pa, pa :)) 16.01.04, 13:56 Jaga, strasznie przykro, że odpadnie tak aktywna forumowiczka! Obiecaj, że znajdziesz sposób, żeby dać cynk czy urodzi się Franek czy Zosia! Trzymaj się ciepło i pogłaskaj od nas Brzusio! Wszystko będzie OK, bo nie może być inaczej, prawda? A za jakiś czas spotkamy sie mam nadzieję np. na "emama" Uściski! Monika+Wiktoria(36) Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: pa, pa :)) 16.01.04, 14:18 Jaga! Ale szkoda( Naprawdę mi przykro... Nic to, dbaj o siebie, odpoczywaj i wysypiaj się... A może wpadłabyś kiedyś do kawiarenki interenetowej? Mam nadzieję, że jeszcze się tu jakoś spotkamy (może Twój mąż się postara o internet, wiesz, żebyś nie była odcięta od świata itd Ściskam Cię mocno (na ile pozwolą wielkie brzuchy - hehe, śmieszna wizja Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: pa, pa :)) 16.01.04, 15:13 W pierwszej chwili się przestraszyłąm, że Jaga z mamy lutowej postanowiła zrejterować w styczeń i się zestresowałam, a teraz siedzę sobie tutaj i łezki ocieram, że Cię nie będzie cały miesiąc do tego lutego i pewnie dłużej. Koniecznie daj znak życia i czy to chłopczyk czy dziewczynka. A z komputerem mam dokładnie odwrotnie, dopiero od kiedy jestem w domku mogę więcej pisać bo w pracy to chyba jeszcze netu długo długo nie będzie, co się dziwić to w końcu muzeum . Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: pa, pa :)) 16.01.04, 15:44 No szkoda Jaguś, że juz znikasz z forum Trzymam kciuki, za Ciebie i Twoje dzidzi i mam nadzieje, że znajdzie sie jakiś sposób, żebyś sie do nas odezwała!! A u nas już tuż, tuż... Brzuszek sie już obniżył i wg gina lada chwila będziemy rodzić.. A mi sie wcale nie spieszy. Ja chcę wytrzymać do lutego!! Muszę!! A to jeszcze dwa tygodnie... Leżymy cały czas i już nawet nie narzekam na to. Torba spakowana, wszystko przygotowane. Tylko nie spiesz sie tak Maluszku!!!! Pozdrawiamy cieplutko wszystkie mamy - i te lezące i te aktywne - i mamy pochłonięte remontami.. Trzymajcie sie!! Ania i Nateuszek/Kuba (ciągle sie nie mogę zdecydować PA Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: pa, pa :)) 16.01.04, 16:10 Jaga! Strasznie szkoda... Może jednak da się pożyczyć jakiegoś kompika do domu? I choć od czasu do czasu dac zarobić TPsie Albo, jak już wyżej napisano, pospacerowac w okolicy kawiarenek internetowych??? Albo odwiedzać przyjaciół z internetem? Albo dzwoń do pracy, niech ci czytają posty, a ty dyktuj co mają odpisać )) A tak na poważnie, to trzymaj się cieplutko - niech wszystko pójdzie szybko i pozostawi cudowne wspomnienia, które ty nam oczywiście jak najszybciej na forum opiszesz....! Pozdrowienia, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
moja.fasolka Re: pa, pa :)) 16.01.04, 19:06 Witam wszystkie mamusie! Postanowiłam cichutko dołączyć się do Waszych rozmów. Jestem pod duzym wrażeniem, jak bardzo się zaprzyjaźniłyście. Ja mam termin na 5 lutego, jestem w 38 tygodniu; obseruje Was od dawna, ale dopiero teraz odwarzyłam się ujawnić. Pozdrawiam Was gorąco, Ania & Filipek Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 16.01.04, 19:44 Witaj Aniu! Dopisałam Cię do naszej listy. Uzupełnij sobie pozostałe dane, jeśli chcesz. Ale dużo nas! Może jeszcze ktoś dołączy.... A ja mam jutro USG u dr Roszkowskiego - ciekawe co wykaże - który to tydzień (37/39?) i czy mam już się pakować, czy jeszcze nie...? malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa agika - Agika i Maly 04.02.04 kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004 moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004 amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?) mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław Odpowiedz Link Zgłoś
moja.fasolka Re: LUTY 2004 16.01.04, 22:37 malwes napisała: > Witaj Aniu! > Dopisałam Cię do naszej listy. Uzupełnij sobie pozostałe dane, jeśli chcesz. > Ale dużo nas! Może jeszcze ktoś dołączy.... > > A ja mam jutro USG u dr Roszkowskiego - ciekawe co wykaże - który to tydzień > (37/39?) i czy mam już się pakować, czy jeszcze nie...? > > > > malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa > agika - Agika i Maly 04.02.04 > kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004 > moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana > amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia > kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk > zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. > jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki > ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów > morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia > xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz > aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin > tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka > dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?) > mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków > nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna > natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź > magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz > mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia > kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław Pozwoliłam sobie dopisać kilka szczegółów. Pozdrawiam serdecznie wszystkie brzuszki, Ania Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: pa, pa :)) 16.01.04, 20:07 Jaga, jak możesz tak bezlitośnie z ciężarnych żartować ;-D Proszę się nie wygłupiać, zatrudnij męża w charakterze szofera, niech Cię do kawiarenki podrzuca chociaż ze dwa razy w tygodniu! Albo do pracy na pół godzinki chociaż... żeby świeże wiadomości wymienić. Jaguś, pozdrawiam serdecznie i życzę krótkiego porodu (bo bezbolesny to pewnie nie będzie ))) Ania i Malwinka P.S. Witamy kolejną Anię i kolejnego Filipka )) Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: pa, pa :)) 16.01.04, 20:34 Całuski dla Jagi i jej maleństwa,mam nadzieje że jednak do nas wpadniesz,Tak długo to bez nas chyba nie wytrzymasz.Poza tym mam nadzieje ze po urodzeniu dzieci nadal będziemy sie spotykać.Co prawda przez pierwsze dni po porodzie nie wyobrażam sobie siedzieć przy komputerze ale potem wszystko się da. Ja na opadnięcie brzucha nie czekam bo mi pewnie znowu nie opadnie tak jak nie zobaczę czopu,którego nie widziałam.Czasami się zastanawiam czy ja sie zorientuje że to juz poród jak mnie przez cały czas boli to czy będę wiedziała ze to juz. Mąż złożył dziś łóżeczko ale musimy je szybko rozłożyć bo mały do niego wchodzi i skacze w nim.Coś czuję że będą większe kłopoty. Pa pa Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 17.01.04, 15:04 Hej Oj jak tu dziś cichutko!! Czyżby mamy i maluszki spały?? Fakt, pogoda dziś jakaś taka senna i ponura.. My też własnie ucieliśmy sobie drzemkę, ale maluszek zaczął wierzgać i nie dał spokojnie poleżeć Tak sobie myślę, że juz nedługo niektóre z nas zobaczą swoje dzidziusie Luty tuż tuż... Gosia - 2, Agika - 4, itd... Ale ten czas leci!!!! Pozdrawiam cieplutko, zwłaszcza nowo ujawnione mamusie Wracamy do łóżeczka Paapaa Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 17.01.04, 15:41 No właśnie, typowe leniwe sobotnie popołudnie. Ale tylko dla mnie i Maleństwa. Bo mężuś właśnie się wykazuje i skręca łóżeczko)) Wczoraj w końcu kupiliśmy materac, wanienkę, rożek i parę innych drobiazgów. Wydaje mi się, że mam już wszystko, co najistotniejsze. Torba spakowana na jakieś 95% Nic tylko czekać na sygnał... Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: LUTY 2004 17.01.04, 18:30 Tu jest cicho i głucho.!!!! Tylko ja biegam cały dzien jak w ukropie,są studniówki, karnawał no i w gabinecie nie wyrabiali sie ze wszystkim ,mąż pozapisywał sobie pełno klientek i oczywiście mnie zagonił do pracy no bo przeciez sam nie zdąży.I tym oto sposobem zamiast leżeć i spać ( bo w nocy miałam 3-godz. przerwę) to biegałam po gabinecie.Takie są uroki mieszkania w miejscu pracy. Dziś znowu miałam silny ból w krzyżu, on trwa pół minutki ale jest taki że nogi drętwieją i nie można iść.Pamiętam go doskonale to oznacza że do porodu już się przygotowuje organizm , miednica itp. Pozdrawiam Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: zakupy :-) 18.01.04, 10:08 A my wczoraj wreszcie wybraliśmy się na zakupy! Kupiliśmy wózek (polski, ale ładny i wygląda solidnie), rożek, pieluchy, rękawiczki niedrapki (tycie i kilka innych drobiazgów. Teraz tym bardziej nie mogę się doczekać!! Wózek chodzę oglądać co chwilę i już bym chciała wyjść z maleństwem na spacer Ech, jeszcze nie do końca w to wszystko wierzę... Dobrej niedzieli dziewczyny! Joanna PS. Faktycznie zniknął Mopek, czyżby JUŻ?? Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: zakupy :-) 18.01.04, 13:26 Od dwu tygodni próbuję wyciagnąć mojego męża na ostateczne zakupy, z miernym skutkiem. Nie przeraża go nawet fakt że w razie "W" sam będzie musiał sobie poradzić z prasowaniem pieluch, ciuszków itp. Brakuje nam jeszcze też łóżeczka. Ale też co mogę poradzić, jeśli koledzy utwierdzają go w przekonaniu, że zdążą je kupić, chyba w oparach alkoholu, bo też koledzy zakładają upojną popijawę w czasie kiedy ja będe w szpitalu)))))))). Co do oznak nadciągającego przeznaczenia, to mam wrażenie, że brzuszek lekko się obniżył i miewam podobne odczucia jak przed miesiączką, uczucie napiecia i pobolewania w podbrzuszu. Mam nadzieję, że jednak zdążę zrobić te zakupy, zanim...D. ---------------------------------------------------------------------- malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa agika - Agika i Maly 04.02.04 kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004 moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?) mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław Odpowiedz Link Zgłoś
malwes LUTY 2004 18.01.04, 14:07 No witajcie! A ja sobie siedze w domku i troszkę się martwię.... wczoraj byłam na USG u dr Roszkowskiego i wszystko z dzidziusiem pięknie... oprócz tego, że jest troszkę za mały. Skończone 36 tyg a on waży tylko 2300-2400. Jak się okazało to najprawdopodobniej skutek wymyślania bzdur z tymi cukrzycami ciążowymi... odkad mnie wysłali na dietę ja nic nie przytyłam (od 5tyg!) i dziecko też niewiele. A to nic innego po na ostatnim USG po 31 tyg ważył i mierzył miarowo, co do dnia i to był mój pierwszy dzień tej cholernej diety... a teraz stracił 2 tyg w wymiarach i rozjazd między OM i USg zamiast być 2 tyg to się zrobił m-c. To wprawdzie wszystko jeszcze w granicach normy ale chciałabym, żeby miał chociaż 3,5 kg jak się urodzi - żeby nie był słaby i żeby udało mu się pobrać cokolwiek z tej krwi pępowinowej. Ale żeby tak było, musiałabym go donościc co do dnia i na dodatek musiałby przytyć kilo w 4 tyg. Dr Roszkowski tez mówi, że to amerykański idiotyzm z tymi cukrzycami, on swoich pacjentek nawet nie kieruje na testy obciążeniowe i jakoś nie bez powodu jest jednym z najlepszych specjalistów w kraju. Na szczęście moja pani gin też ma zdrowe podejście do tego i nie dała mnie zapakować do szpitala bo wg pani z poradni diab "a nuż terminz OM się sprawdzi i trzeba to kontrolować" (czyt. testy oxyt i indukcja - nigdy w życiu! Skoro wiadomo, że ciąża jest młodsza meczyć dziecko, które nie jest gotowe???). Ale teraz, jak nie przytyje przez 10 dni to mnie trzeba będzie położyć, żeby sprawdzić dlaczego nie tyje. I tak w kółko. Wymyślają brednie a cierpi na tym tylko dziecko. Przestałam się przejmować dietą, zwłaszcza, że cukry mam niskie i nawet diabetolog kazał jeść więcej, idę sobie zrobić jakąś wielką furę żarcia.... Pozdrowionka! Gosia i jednak Szymon Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 18.01.04, 17:11 Gosiu, nie martw się tym za bardzo... Po pierwsze dziecko nie musi ważyć 3,5 kg żeby było zdrowe i silne. Ja ważyłam 3,2 i mam się znakomicie Zdrowe dziecko waży po urodzeniu przeciętnie 3–4kg. Po drugie właśnie rzucasz przecież „cholerną dietę”, więc na pewno maleństwo jeszcze przytyje. Tymczasem smacznego Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
xemu Re: LUTY 2004 18.01.04, 19:19 Gosiu, Synek mojej koleżanki urodził się w 36. tygodniu i ważył 2600 - teraz ma 6 miesięcy i ponad 8 kg (tzn tyle co często roczne dzieci). Jest dużym, bardzo radosnym i jak najbardziej zdrowym dzieckiem, wiec ... nie masz powodu martwić się na zapas. Nie wspomnę już o 15% błędu w obliczaniu wagi dziecka. Wszystko będzie dobrze! Pożdrowienia, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: W co ubrac? 18.01.04, 20:15 Gosiu ja myślę że będzie wszystko dobrze,znam tysiące osób które ważyly mało przy urodzeniu a potem sie to wyrównało.A co z wcześniakami one przeciez dorównuja wagą juz na 1 urodziny, nie ma sie czym martwić,moja siostra nawet 2 kg nie ważyła i nie była w żadnych inkubatorach wszystko jest ok. Ja już sama nie wiem w co ubrać to maleństwo ze szpitala ,macie jakies propozycje? Kupuje jakieś male ciuszki ale czy body czy kaftanik już zaczynam głupieć Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
moja.fasolka Re: W co ubrac? 18.01.04, 20:45 Witam lutowe mamusie po dwóch dniach spędzonych całkowicie z moim mężusiem (ja już przestałam chodzić do pracy, więc dnie spędzam ze swoją sunią i tęsknię za moim miśkiem). Kończę 38 tydzień i wiem, że TA chwila nieuchronnie się zbliża. Bardzo się cieszę,że już za chwilkę zobaczę moje maleństwo, ale z drugiej strony troche się boję tymbardziej, że nie należę do osób odpornych na ból (zwłaszcza w okolicach intymnych). Ale muszę być dzielna. Co do wagi dzidziusia, to ja byłam we środę na usg i waga obecna to 2900kg (+/- 20%) i dr powiedział, że nie jest to zbyt dużo. Z jednej strony cieszę się, bo może będzie mi łatwiej urodzić, z drugiej wiem, że mam jeszcze ponad 2 tygodnie do terminu, a dzidziuś może przybrać nawet do 200 gram tygodniowo. Co do ciuszków do szpitala, to ja dostałam liste od położnej i tak bardzo się o to już nie martwię. Pozdrawiam, Ania & Filipek Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda to czekanie.... 18.01.04, 22:34 Cześć, powiem Wam dziewczyny, że już mi się to wszystko nudzi. Niby nie mam na co narzekać, bo to niby normalne, że w 9 miesiącu tu boli tam strzyka, pić się chce, do kibelka się lata, spać nie można a jak już się zaśnie to się śpi za długo i przychodzą wyrzuty sumienia, echhh.... Mam już wszystko przygotowane, poprane i poprasowane i tylko to czekanie. Ale brzuch jakoś nie chce mi opaść i tylko pocieszacie mnie myślą o tych bólach podbrzusza (mam je od 2 dni) więc jeśli to prawda, że to jakiś symptom to bardzo się cieszę. Tylko, że ja tak czekam i czekam na ten poród jak na zbawienie a może powinnam jednak odpuścić. Ciągle nie wiem jaki poród mnie czeka - zaczynam normalnie a potem jak twierdzi Gin zobaczymy ale raczej potrzebna będzie cesarka ;-(((((. Lekarza ani położnej nie mam opłaconej - nie stać nas i liczymy po prostu na szczęście Do tego Gin powiedział, że nie ma sensu iść na kwalifikacje do rodzinnego, bo nikt mi ich nie podbije, bo dostają takie tylko "osoby bez żadnych obciążeń i przeciwskazań" a u mnie nic nie wiadomo co z tym kręgosłupem. Efekt jest taki, że to czy będzie mój mąż przy porodzie czy nie zależeć będzie od dobrej woli lekarza na sali porodowej i od siły przebicia męża ;-( Jak go nie wpuszczą to ja się... obrażę i tyle!!! )) Wiem, wiem straszna ze mnie zrzęda ostatnio A tak mi się przypomniały 2 sprawy: - ubranka do szpitala - też nie wiedziałam które wybrać, bo niby lista napisana przez panią położną ale z tej sterty nie wiedziałam co mam wziąć. Rada wielu osób - koleżanek i mam - NIC PRZEZ GŁOWE!!! Także jeśli macie body to sobie póki co darujcie i weżcie rozpinane koszulki i kaftaniki. Potem body jak najbardziej ale na początek to ponoć horror. Ja w każdym razie do szpitala nie zapakowałam ani jednego. - Oiltaum do kąpieli kupiłam za Waszą namową i trochę się zdziwiłam bo tam jest napisane na opakowaniu i w instrukcji, że do kąpieli dzieci powyżej 6 miesiąca ;-(( Nic się w sumie nie stało, bo przyda się zawsze , ale nie wiem czy to tak serio i czy Wy kąpałyście w tym młodsze dzieci? Fajnie, że nas coraz więcej! Witajcie siostry Jaga, a ty spróbuj się pokazać choć co jakiś czas Pozdrawiam Wszystkie z brzuszkami Ania i Oskar (38.tydz) Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: ja sie nie zgadzam 19.01.04, 00:35 Ja sie nie zgadzam by Jaga odeszla! nie zdazylam Jagus sie pozegnac z Toba. Taki glupi czas..ale ty wiesz. Nie za dobrze sie czulam, nie mialam mozliwosci i musisz tu wrocic i popisac z nami..nie po to tyle czasu bylas tu obecna by teraz na tak ktorko przed porodem odejsc! I postaraj sie o net w domku (wiem ze to kasa) ale wlicz to w koszty asortymentow dzieciecych...a jak dziecko bedzie mialo kolki to kto Ci podpowie co robic??? takze kombinuj kochana..bo nie wyobrazam sobie forum bez Ciebie. A wlasnie drogie mamy ..gdzie sie spotkamy jak urodzimy?? moze jakies inne forum juz okreslimy zeby sie latwiej odnalesc? Ja juz sil nie mam na czekanie..nerwy zezarte przezlekarzy, ktorzy strasza porodem a mowia to jakbym sama sobie byla winna..a co ja moge? bola pachwiny, szyjka skrocona i spoulchniona w dodatku jakas infekcja sie przypaletala a pani na mnie krzyczy jakby zapomniala ze juz skonczyla dyzur w szpiatlu i znajduje sie wlasnie w prywatnej klinice i bierze o de mnie grube pieniadze za wizyte. Moja wiara w lepsza sluzbe zdrowia po 8 latach od poprzedniego porodu podupadla! stracilam nadzieje na szacunek...juz nawet uwierzylam ze trzeba do tego kasy..wiec zaczelam placic za badania i wizyty..niestety..teksty typu..lezec spokojnie bo nie zbadam! i ton i miny nie zmieniaja sie pod fartuszkiem za 1000 zl...ale to tylko moje obserwacje z ostatniej wizyty. Mam wrazenie pustki i zdania samej na siebie..kiedy zglaszalam bole pachwin lekarz i inna lekarka zwalali to na wiazadla..i moj niski prog bolu, panike..co tam chcecie....traa mowia ze nie dopilnowalam tego i poprostu doprowadzilam do takiego stanu!....w karte dopiero teraz wpisano te oblajwy ktore zglaszalam juz duzo wczesniej. Nie wiem gdzie rodzic...juz mi sie nie chce..boje sie bezradnosci...itp. Ale nie chcialam was martwic..tylko ostrzec..walczcie w szpitalach o swoje prawa..bierzcie mezow (jesli to mozliwe) do obrony..i pomocy..to jedyna ciepla dlon..tam przy was. JA juz jestem gotowa psychicznie...i kasowo by sobie pomoc...strach gdzies odszedl...pokoik groszkowy gotowy...ciuchy spakowane..tylko jakos mi kazdego dnia szkoda..patrze na starsza corke.. i wtedy sie boje..boje sie powiedziec..mamusia juz jedzie..albo kiedy zaczne rodzic to gdzie ona bedzie? jak zareaguje...ona sie chyba bardziej martwi niz ja..ja sie martwie o nia jak sobie da rade jak mnie nie bedzie. To takie dylematy matki. Tez tak jak niektore z Was zauwazylam klejenie sie jej do mnie. Caly czas wola MAMUSIU..i pyta...duzo pta..jak nigdy..w szkole upewnia sie ze przyjde po nia..kiedy zegnamy sie rano..a mnie sie serce kroi i dzieki niej wytrzymuje..bo musze jeszcze zrobic tyle..no i jakos te ryzykowne tygodnie i dni o ktorych mowili lekarze mijaja..ale to tylko dzieki niej i mezowi. Pozdrawiam Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 19.01.04, 09:05 Witajcie w poniedziałkowy poranek. Właśnie przyjechałam z przychodni. Pobrali mi krew, a jutro idziemy na wizytę sprawdzić jak się ma krótka szyjka... Gosia, nie martw sie wagą dzidziusia - ma jeszcze 4 tyg, więc jeszcze zdaży nabrać wagi. Maleństwa w tym okresie pzrybierają nawet do 200 g tygodniowo!! Rzeczywiście ostatnio nie odzywa sie Marta - Mopek. Ciekawe dlaczego - czy to przez remont łazienki, czy też wcześniej się zaczeło....?? Zyta - ja na ubranie maleństwa ze szpitala mam taką koncepcję - koszulka, ciepłe śpioszki i kaftanik, na to komplecik z dzianiny - a potem w rożek i kocyk. Ale może doświadczone mamy cos innego podpowiedzą?? Ania nie matrw sie, że brzuszek nie opadł - z tym jest bardzo różnie - tak twierdzi mój Gin. Norma to 2-4 tyg przed porodem, ale wiadomo jak jest z tymi książkowymi normami... Podobno czasem sie tego nie zauważa, albo opada w ostatniej chwili - mój opadł już tydzień temu - a termin dopiero za miesiąc.. (RÓWNO Kasia, fajnie, że się odezwałaś Mam nadzieje, że infekcja szybko minie i odzyskasz dobry nastrój. Bardzo przygnębiona jesteś Ale to nas wszystkie dopada w tych ostatnich tygodniach.... Nie martw się - będzie dobrze!! A stres nie służy ani Tobie, ani Maleństwu. Nie wiem jak Wy, ale ja od kilku dni bardziej od porodu boję się tego, że sobie nie poradzę - że nie będę się umiała zająć Małym , nawałów pokarmu, itd... Czy mamy debiutantki też mają takie odczucia???? Pozdrawiam serdecznie. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 19.01.04, 09:40 Aniu Ciesze sie ze Ty ze swoja szyjka tez wytrzymujesz..to mnie pociesza, ze sie obie trzymamy.A kto wie moze i terminy przejdziemy? hehe Wtedy zabije tych lekarzy , ktorzy tak mnie nastraszyli. Faktycznie moj nastroj ostatnio jest troche oslabiony..ale to chyba nie przez fakt instynktownych zachowan w ciazy ale przez lekarzy. Normalnie calkiem niezly nastorj..przestalam sie bac porodu. To znaczy nadal sie boje..ale jakos chce juz miec to za soba. Rowniez boje sie panicznie tego co potem..obowiazku, tego ze sobie nie poradze (tak tak ..za drugim razem tez takie uczucie dopadaja), boje sie karmienia, ograniczen, zasiedzenia samotnie w domu itp. A poza tym czegos o czym juz pisalam....zaniedbania starszego dziecka. Ale to chyba normalne uczucia. Mysle ze nawet zdrowe..to znaczy ze nam zalezy, ze chcemy byc przykladne itp. A z drugiej strony..juz nie moge doczekac sie malych raczek, zapaszku niemowlaczka itp... A jak tam wasi mezczyzni? ja musze przyznac, ze moj maz zmienil sie nie do poznania. Bardzo sie stara, opiekuje, robi w domu..pyta jak to bedzie z tym lub z tamtym. Mysle ze wlasnie teraz dotarlo do niego co tak naprawde do nas dociera przez te 9 miesiecy. ZObaczymy jak bedzie pozniej hehe... Zyta. Ja ubieram maluszka w kaftanik, rajstopki (dorwalam takie malutkie), spioszki, ktore razem z mezem wybralismy (tzw. wizytowe na odbior hehe) w sobote w sklepie a potem czapa, kombinezonik, rekawice i kocyk lub spiworek. Musi byc cieplo..zwlaszcza jak sie patrzy na ta pogode za oknem. Aniu...brzuszkiem sie naprawde nie przejmuj...to moze tez byc zludne uczucie. Ja w pierwszej ciazy czulam to wyraznie..a teraz gdyby lekarz mi juz nie powiedzial dawno ze dzidzia wstawiona glowa w kanal..to bym miala pewnie takie watpliwosci jak TY. Czuje dziecko nisko...ale z drugiej strony czuje tez i bardzo wysoko..dalej nie moge zlapac pelnego oddechu, dalej czuje ucisk gdzies na zoladek itp. Byc moze i u Ciebie tak jest...najlepiej zapytaj lekarza przy nastepnej wizycie. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: LUTY 2004 19.01.04, 10:21 Pozdrawiam wszystkie mamy "krótkoszyjkowe". Dziewczyny, nie przejmujcie się tak mocno tymi szyjkami, zwłaszcza Kasia, to przecież druga ciąża, ja też biegam ze skróconą szyjką od 26 tygodnia... lekarze wolą dmuchać na zimne i straszą (żeby nikt nie miał pretensji - "a nie mówiłem")... wszystko na pewno będzie dobrze... Trochę zazdroszczę mamom które termin mają tuż tuż bo ja mam jeszcze 5 pełnych tygodni, buuuuu... Póki co, piorę, prasuję, "zakupuję"... Co do starszej pociechy... odwiedziła nas znajoma para z roczną córką... a moja córka widząc nasze nią zainteresowanie (normalne, zupełnie bez przesadnich zachwytów) dostała szału... że jej nie kocham, itede itepe... Łzy jak grochy lały się po małej buzi i dopiero w pełni do mnie dotarło co nas może czekać... A przecież nie zmieniałam tej małej pieluszki, nie trzymałam jej przy piersi... Nie ma się co oszukiwać, będzie ciężko... Ja właśnie odstawiam no-spę, no i zaczyna wszystko boleć, najgorzej jest w nocy, kiedy wstaję np. do toalety, mam wrażenie że za moment brzuch mi się oberwie, twardy i ciężki, czuję się jak zawodnik sumo kiedy muszę obrócić się na drugi bok... Mąż dogadza mi jak może, pewnie mu mnie szkoda hehe... posiedzi troszkę z nami w domku, a później bryknie do pracy, na całe dnie (jak zazwyczaj) no to trzeba będzie sobie radzić samej, niestety... Dziewczyny, dobra rada: walczcie w szpitalach o swoje prawa (nie ma to jednak jak pyskaty mąż, trzeba się niestety głośno dopominać o to co nam się należy, nie ma co liczyć na dobrą wolę położnych czy lekarzy... Ja tam swojego męża też w tym zakresie szkolę - dobrze, że nie jest nieśmiały! )) Miłego dnia i całuski dla brzuszków, Ania i Malwinka Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 19.01.04, 10:58 nader Mam nadzieje ze ta krotka szyjka to faktycznie nic. Zreszta mowie sobie po tym remoncie, ze jakby mialo mi sie cos stac to juz by sie stalo..troche sie nadwyrezylam sprzataniem bo choc sie chce lub nie ruszyc sie trzeba bo zawsze cos lezy na iemi a polozyc sie nie ma jak bo wszystko w pyle. Ale remont juz za mna. Maz kupil finke do ksrmienia..z zaglowkiem i niskimi oarciami na rece. Super sprawa..naprawde0 polecam. Moja corke wychowalam na tym hehe i ile nocy przestaplam z nia na fince. Mozna sie fajnie bujac i wygoda przy karmieniu. Ja mam ten sam problem z corcia. Choc musze Ci powiedziec ze moze jeszcze nie tak jak Ty..nie zauwazylma takich reakcji. Moze pomaga mi tu ta znaczna roznica wieku jaka bedzie. Ona juz sie domaga braciszka lub siostrzyczki. Za dlugo byla sama..chce sie miec kim opiekowac...a wogle z natury jest taka wrazliwa...wszystko bierze do siebie. Wrazliwa na to co inni mowia. Jak sie inni zachowuja. Zawsze mysli ze to na cos zle zrobila..taka jest poprostu. Szuka winy w sobie..i nie dociera tlumaczenie ze niektore dzieci sa poprsotu wredne i zlosliwe i lubia robic komu na zlosc...ze dorosli tez tacy sa. Dlatego mysle ze tu bedzie latwiej..ona bardzo potrzebuje sie kims opiekowac... Musimy wlaczac dzieci do pomocy..nawet nie poradnej. Ja zamierzam kazda wolna chwile spedzac z corka. Nie wiem jak to wyjdzie przy duzym zmeczeniu..wiem jednak, ze jestem uparta i takie niemoznosci tylko wjezdzaja mi na ambicje hehe Np. teraz pomimo nakazu lezenia i straszenia mnie tym przedwczesnym porodem..uparlam sie ze ide z nia na bajke MOJ BRAT NIEDZWIDZ..a zaczynaja go grac gdzies za 4 dni...i pojde...chocbym miala sie tam dotaszczyc hehe Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 19.01.04, 11:06 Witajcie dziewczyny w ten wstrętny dzień! U nas gwiździ sztormowo, śnieg wali na całego, a ja musiałam się ruszyć i załatwiać sprawy urzędowe. Oczywiście nic załatwić się nie udało. W drodze wyjątku kazali przyjść jutro. Dobrze im tak mówić! Jak mnie znowu będą zbywać, to postraszę, że zaczynam rodzić na miejscu, trudno Jak tam u Was z witaminami? Moja gin w ostatnim miesiącu kazała znowu brać Folik. Po co teraz? A oprócz tego cały czas Elevit. Jako alergiczka powinnam już zacząć dietę dla karmiących. To straszne - koniec z czekoladą i cytrusami(( Co tu jeść jak ryby, pomidory, jajka i mleko są silnie alergizujące? No i już myślę z rozpaczą, że trzeba będzie sobie odmawiać truskawek(( Mamuśki "szyjkowe" - dalej łykacie magnez i rozkurczowe świństwa? Ja magnez łykam, jak przykazali 2 razy dziennie, ale Scopolan tylko jak zrobi mi się kamień z brzuszka. Wszystko prawie gotowe i co tu robić, żeby nie wykończyło nas to czekanie...? Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 19.01.04, 11:13 Kasik, nie napisałaś czy nadal masz w planie wjazd na porodówkę z torebką urodzinową)) Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 19.01.04, 11:46 Witajcie! Dzień faktycznie niezbyt ładny, a wczoraj było takie piękne słoneczko. Bardzo Wam dziękuję za słowa otuchy - niby martwię się mniej ale... maluszek rósł ponad normę a tu nagle przestał. Po prostu chciałabym wiedzieć, że taki jego urok a nie skutki diety, stresu,infekcji, branych antybiotyków, Celestonu (gdzieś słyszałam, że po sterydach na płuca dzieci rodza się mniejsze), itp.... Śmiesznie, bo "cholerna dieta" w odstawce, wczoraj zjadłam tyle, że i Obelix by sie najadł a cukier... grubo poniżej normy???? Może autosugestia Szyjkami się nie martwcie - moja położna rozpacza nad moją długą jak dotąd szyjką - mówi, że powinna już się zacząć przygotowywać do porodu, żeby poszło łatwiej. Wiele z moich koleżanek, podszytych, lub nie, z krótkimi szyjkami przenosiło ciąże o 2 tyg )). Będzie dobrze. Jeśli chodzi o tatusiów, to ja nie wiem jak byśmy przeżyli tą ciążę: od 8,5m-cy on jest na pełnych obrotach: sprzątanie, mycie podłóg, wszystki zakupy, opieka nade mną, praca po 12h i weekendy... ja bym tk chyba nie dała rady. Co do szpitali: wydawało mi się na początku, że trzeba być miłym i uprzejmym, a jak coś jest nie tak, to widocznie nie każdy jest aniołem.... po 2 m-cach pobytu zapoznałam się z z Kierownikiem Szpitala ds Skarg i Reklamacji, przedstawicielelem jakiejś tam Rady.....)))) Już ani mnie ani męża nie trzeba szkolić w wymaganiu tego co się należy. Ubiór dzidziusia: (W którymś Dziecku było podane w czym się w zimie wynosi maluszka - musze poszukać!). Chyba podkoszulek albo body, na to pajac, na to ciepły kaftanik(sweterek), skarpetki dodatkowo na stopy, w ciepły kombinezon, i do fotelika również z osłonką na nogi, dwie czapki - w aucie go mogę trochę rozpiąć. Strach? No pewnie, że jest. Dzisiaj rano ryczałam bo się jakoś zdenerwowałam rannym pośpiechem i zaczęło mi się wydaać, że z niczym sobie nie poradzę. Mąż się przeze mnie spóźnił do pracy, bo mnie "przydusiło" od tego chlipania. Pozdrawiam Was cieplutko. Gosia (Ganiają Was na KTG???) Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 19.01.04, 11:57 A ja spakowałam następującą garderobę na wyjście Maleństwa: body, skarpetki, pajac bawełniany, pajac polarowy, rękawiczki, cienką i grubą czapeczkę i kombinezonik. W razie czego jeszcze będę mieć kocyk. A dziś jak zobaczyłam co się wyprawia za oknem dorzuciłam jeszcze wełniane skarpetki i jeszcze jedną czapkę Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 19.01.04, 12:07 Hehe to morsk troche tych czapeczek dzidzi zalozysz hihi Ja przy okazji remontu znalazlam torbe do szpitala...spakowalam ale sie nie zmiescilo. No coz jak sie bierze tyle tych kosmetykow do malowania, lokowki i takie tam jak ja to co sie dziwic? hih ale nie wypakuje..musze byc ladna. U fryzjera juz bylam..rodzic wiec moge. Kupilam tamtum rosa..cholernie drogie to paskuctwo. Mam ogormna nadziej, ze jednak ciac mnie nie beda. Ale im nie ufam, wiec zobaczymy. Chcialabym miec to juz za soba bo nie wytrzymam tego czekania istrachu. Draznia mnie ludzie. Rodzinka nie zdaje sobie sprawy z tego ze mam lezec. Ze lekarze pozwolili mi zostac w domu a nie wzileli mnie do szpitala jak chcieli tylko dlatego ze uprosilam ze wzgledu na corke. Szwagierka wjezdza z dziecmi na caly dzien..polezec sie nie da....matka ciagnie do jakisch hurtowni. Mam dosc. Nikt nie wierzy ze nie chcemy znac plci. Mysla ze ich oszukujemy. Czy to ciezko zrozumiec ze niektorzy nie chca wiedziec? Zapowiedzialam juz mezowi ze jak takie naloty beda po porodzie to poprostu wyjdzie moja szujowata natura hehe...(maz wie o czym mowi) i poprostu bede wywalac z domu. A niech sie obraza..to i tak na nich nie podziala..wracaja jak bumerang. Macie takie problemy z bliskimi..a moze to ze mna cos nie tak? Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: LUTY 2004 19.01.04, 12:20 Kasia ja już rozpuściłam wieść, że wizyty przyjmuję dopiero po min. 2 tygodniach od powrotu ze szpitala, tylko w weekendy i tylko po wcześniejszym telefonicznym uzgodnieniu... I niech mi ta ktoś spróbuje inaczej!!! Nie otwieram drzwi i udaję że nikogo nie ma w domu ;-D Jeszcze nawet nie zaczęłam pakować toreb ale po samej liście widzę że dwie duże torbachy będą. Czy bierzecie do szpitala dla bobaska rożek albo kocyk czy tylko ubranka??? Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: LUTY 2004 19.01.04, 11:59 Kasiu, moja córka nie jest już maleństwem bo ma prawie 5 lat... wrażliwa jest straszliwie, powiedziałabym że nawet nadwrażliwa, co w normalnym życiu jest dość uciążliwe (i dla niej i dla nas). Staram się już teraz angażować ją w przygotowania do narodzin dzidziusia (wkłada ubranka do pralki itepe...) ale właśnie wydarzenia ostatniej soboty chyba uświadomiły ją że rodzicom przybędzie osóbka do kochania (a nie tylko potencjalny towarzysz do zabaw dla niej - za jakiś czas)i że trzeba się będzie już zawsze mamą i tatą dzielić... Liczenie na entuzjastyczną reakcję na rywalkę w domu byłoby chyba naiwnością a ja jestem asekurantem więc wolę przygotowac się raczej na kłopoty ( a może się mile rozczaruję niż na rodzinną sielankę i gorzko się rozczaruję. Chyba i po mnie widać... taki maleńki żal że coś się kończy... że już nigdy nie będzie tak samo (tylko ja i ona)... nie że będzie gorzej tylko inaczej...A poza tym ta sprytna bestia zaczyna wykorzystywac moje nią dość duże zainteresowanie w ostatnim czasie hehe... Cieszę się że nie tylko ja mam watpliwości czy dam radę podzielić uczucia "po równo"... tak żeby żadne z moich dzieci nie czuło się skrzywdzone, niedopieszczone i tak dalej... Czyli jak widać, nastrój mam adekwatny do panującej za oknem pogody... Całuski dla brzusiów, Ania i Malwinka. Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 19.01.04, 12:50 A umnie pogoda jak złotych 100, świeci piękne słońce do okna podejść nie mozna bo tak gorąco, tulipan sie rozwinął na stole - jest mi dobrze. Kasik jestem rozczarowana odnalezieniem torby ))))))), bo wizja urodzinowej była jasnym promykiem nad moją nie spakowaną, tkwiącą w otchłaniach szafy z nieupranymi ciuszkami itp. A moje brzucho łagodnie spłynęło w dół, w nocy dopadło mnie coś na kształt skurczu i oddychanie na niewiele się zdało. Nogi mam popuchnięte. Mąż obiecał że jeżeli zapuszczę sobie owłosienie na stopach i dłuższe pazurki to mi wykopie bajorko w ogrodzie, żebym mogła sie w nim taplać i od czasu do czasu wychylnąć na powierzchnię ))). Co do kontaktu z ludzmi to najchetniej zamurowałbym się w domu z dala od dobrych rad itp. na szczęście już wcześnie na fali przeziębień dałam do zrozumienia, ze wszelkich zakatarzonych nie chce widzieć i trzymają się tego. A czy czują sie urażeni - mam to w nosie Z włąsnego doświadczenia wiem, ze jest łatwo zaakceptować małego intruza, choćby sie bardzo chciało (miałam 6 lat jak urodził się mój brat). Przygotujcie sie na dwie butelki, też musiałam mieć własną i koniecznie skosztować mleka mamy (ale było paskudne )))). Gdzieś czytałam, że pojawiwnie sie drugiego dziecka mozna porównać do ew. sprowadzenia drugiej żony przez naszych mężów, i jeszcze miałybyśmy ją kochać i akceptować. Nie było by łatwo. Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: LUTY 2004 19.01.04, 13:51 hej, stwierdziłam, że dobrze nam idzie i zaraz przekroczymy 900 postów więc postanowiłam dołożyć moją "cegiełkę" w tej sprawie )) Gonimy Marcówki i Majówki - choć wiem , że nie o ilość a o jakość chodzi Padło pytanie - co potem. Myśle, że spotkamy się na "Z ŻYCIA RÓWIEŚNIKÓW" i założymy tam jakieś ładne hasło typu "Luty 2004 - po drugiej stronie" albo coś w ten deseń, co? Pozdrawiam w ten niezbyt piękny dzień - chociaż się poprawiło od 11 i przestało śnieżyć Ania (i Oskar 38. tydz.) ps miałam jedną z tych ciężkich bezsennych nocy z bólami brzucha i kręgosłupa ale potem pospałam o 9 do 12:15 )))) Także dla mnie to wciąż poranne świtanie ))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 19.01.04, 13:58 Oh Ida uderzylas w bardzo trudny temat. Z tymi porownaniami sprowadzenia kolejnej zony lub meza. Coz! U mnie wlasnie dziecko takie transformacje przechodzilo. Ja jestem po rozwodzie. Moja cora musiala szybciej dorosnac. Zrozumiec, odnalesc sie. Wiem, ze nie bylo jej latwo. Nie raz stawialam sie w jej sytuacji..co ja bym zrobila. Mysle ze nie bylabym tak tolerancyjna. Zawsze jednak w ciezkich chwilach powtarzalam sobie, ze mam madra coreczke i wiem, ze wyciagnie z tego dobre wnioski. Bylam przy niej..sluchalam a tego wiekszosc nie umie robic...rodzice lubia uczyc..a ja slyszalam kiedy takie madre powiedzenie ze po to mamy dwoje oczu, dwoje uszu i jedne usta by wiecej sluchac, wiecej patrzec a mniej gadac. To wszystko dzialo sie calkiem niedawno..jesli patrzec z perspektywy dziecka. Doroslym jakos szybciej czas leci. Po za tym duzo sobie tlumacza, wiecej rozumieja niesprawiedliwosci. Dla dziecka swiat jest idealny..ludzie sie kochaja i sa dobrzy..bo czyz nie tego ich uczymy. Dla mojej corki ciezko bylo zrozumiec ze jesli mama i tata sie nie kochaja to nie znaczy ze nie kochaja dziecka. Ja sobie zycie ulozylam. Naszczescie z cudownym, odpowiedzialnym i doroslym mezczyzna.Byly maz jednak pozostal na "sciezce rozpusty" i nie daje najlepszego przykladu swojej corce, z ktorej probuje zrobic dorosla dziewczyne (kupowanie komorek, kupowanie perfum itp) a z drugiej strony nie traktowanie jej powaznie emocjonalnie..twierdzac ze jest nadal malym bezmyslnym dzieckiem i nie domysli sie np. ze jego nowa Pani to nie kolezanka a kochanka...lub np. nie pomaga mi w nauce..kiedy to trzeba przysiasc z 8 letnia dziewczynka do tabliczki mnozenia i zlac sprawdzian w poniedzialek, gdy ona jest u niego na weekend. To ciezkie sprawy. Dlatego tez mysle ze sprawa z rodzenstwem nie bedzie dla niej az tak dotkliwa. Teraz jest juz rezolutna. Zrozumiala ze pieniadze dawane przez tate to nie wszystko. Ze rodzice czasem wymagaja...ze liczy sie cos wiecej niz kupno nowego przedmiotu..np. wspolne obejrzenie nowego filmu..pogranie w gre planszowa itp. Z moim nowym mezem..probowala wejsc mu na glowe..jednak oboje sa skorpionami i maja swoj wlasny sposob porozumiewania sie. Zadne nie ustepuje hehe co mnie przyprawialo do zawalo serca z rozpaczy. Jednak dziecko probowalo wejsc mu na glowe mowiac rozne rzeczy, szantazujac emocjonalnie....a on poprostu nie pozwalal sobie...sluchal, obrazal sie..nigdy nie ustapil..nigdy tez nie nakrzyczal czy nie pokazal swojej wyzszosci. I udalo sie. Teraz kiedy stala sie taka przylepa..zaczela strasznie lgnac tez do niego...wie ze zostanie z nim sama, kiedy ja pojde do szpitala,wie ze straci po czesci czesc mnie i po czesci tez czesc jego. Pyta Ciegle czy bedzie dalej ja tak kochal..bo przeciez nie jest jego dzieckiem itp. A on tlumaczy ze to przeciez nie ma znaczenia kto urodzil czy zrobi tylko kto wychowuje.. i jak. I dla niego zawsze bedzie corka...jesli tylko ona pozwoli byc mu ojcem.A mnie lzy kapia hehe Ale sie rozpisalam. Strasznie kruche robi sie to serce matki w ciazy. A co do kiwatow to nie zauwazylyscie ze szybciej rosna? moja Juka wypuscila w mojej ciazy chyba z 5 lisci i u mamy zakwitl kiwat ktory uwaga! ostatnio zakwitl przy ostatniej mojej ciazy. To cos dziwnego. Jakbym nie widziala to bym nie uwierzyla. Idus znalazlam torbe bo mi jej dac nie chcieli. I maz chodzil za mna i pytal czy juz jedziemy? czy musze sie pakowac? ja mowilam ze przeciez musze sie przyogtowac..bo potem na ostatnia chwile nie bede tego robic. Jednak i mnie ciezko sie zrobilo. Pakowanie kojarzy mi sie z rozstaniem, wyjazdem. Komode dla dziecka przygotowalam. Musialam usunac swoje ciuchy. Chodze w 5 a 4 szafki leza i czekaja na "stare dobre czasy" kiedy w nie wejde. I tu tez mozna sie splakac...dziny! Boze jak ja w nie wchodzilam? bluzeczki S..w zyciu nawet rekawkow nie wloze! No i zdjecia slubne w lapy wpadly przy remoncie..powiedzialam mezowi ze uniewanienie bez problemu dostanie bo nie za taka wychodzil( A co do lustra..to juz odkrylam dlaczego kapac sie raczej nie wolno pod koniec ciazy..bo jak kibieta sie rozbierze to zawsze w lustro spojrzy a potem to tylko depresja. Opuchlizny nie mam wogle.za to futszak na brzuchu i uwaga..na pupie hehe poprostu wygladam jak alf! maz sie smieje....mowi ze sie wytra...na szczescie tych na pupie nie widac tylko czuc taki puszek. Od poczatku ciazy wyszly tez zylaki na nogach i takie "caluski" popekane krwinki, ktore wygladaja jak slady ust lub malinka. No i mialam taki sobie calusem na brzuchu i na nodze a dzis po kapieli stwierdzilam ze przybylo mi jeszcze 3 na tej samej nodze. Troche glupio wygladam..ale co tam...niech no tylko lokator opusci swoje mieszkanko (a umowa najmu zbliza sie ku koncowi) tp wezme sie za generalny remoncik. Maz mowi ze wlosy zafarbujemy na blond!te na brzuchu i pupie. I tym sposobem dowiedzialam sie o ulubionym kolorze wlosow mojego meza..ile to my jeszcze nie wiemy drogie mamy...chlip chlip Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: LUTY 2004 19.01.04, 14:59 Wiesz i mnie kilka łez skapnęło do talerzyka z pieczony jabłkiem... Piękne to co piszesz i niesamowicie wzruszające... To wspaniele, że Twoja córeczka ma taką mądrą Mamę . Jestem przekonana, że to docenia! Ściskam Kasiu i też ubolewam, że nie pójdzieszz z tą urodzinową torbą Ola Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: Brak taktu czy moje hormony??? 19.01.04, 14:50 Witajcie Kochane, Wyobraźcie sobie moje kochane, że po obejrzeniu moich ciażowych fotek jedna ze znajomych stwierdziła, że: "To ja już nie chcę mieć dziecka!". Jestem oburzona, tym bardziej, że w ciąży czuję się wyśmienicie, wyglądam nie tak źle, wg mnie wręcz ślicznie !!! Fakt, że twarz przypomina nieco "gębę kiejby z czerwonego salcesnu" - Szewcy - czy wskazuje na nadmiernie spożycie denaturatu, ale poza tym jest ok i tylko 14 kg przy 169 cm... Jak można ciężarnej na 4 tygodnie przed porodem powiedzieć, że jak sie na nią patrzy to się wie, że sie nie chce mieć dziecka... Głupota, niedojrzałość czy "nadestetyzm"? A może to ja jestem nadwrażliwa? Dobrze, że to dalsza znajoma... Wszyscy "bliżsi" zachowują się nienagannie, wręcz stosownie . Nie naprzykrzają się, choć dosyć często dzwonią lub odwiedzają, chociąż... w Sylwestra znajomi zapomnieli iść do domu... i siedziałam do 5:30 nieprzytomna! Ida co do "tej żony" wprowadzanaj do domu - mam na myśli nowe dziecko w domku - to z ksiażki "Zrozumieć dziecko" dosyć ciekawej, nie powiem . Gosia, nasze Maleństwo na przez pierwsze miesiace ciąży jakby odstawało z wagą, za to teraz zapowiada się "gigantka" prawdopodobnie ponad 4 kg... Pozdrawiam Nitka PS. Też mam krótką szyjkę, ale na tym etapie to mi już nie straszne ! PS. Torba niespakowana, ale wszystko do torby już jest . PS. Morale? - Wysokie. PS. Chociaż jak pojechałam podpisac umowę ze szpitalem na pobranie krwi pępowinowej to nogi miałam jak z waty i serce w piętach. Ale niestety tak na mnie wpływa szpital. Porodu sie nie poję, ale szpitala TAK... Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Brak taktu czy moje hormony??? 19.01.04, 16:16 Oh nitko..szkoda ze taka mama ze mnie ktora musi dostac w zyciu kopy by sie czegos "madrego" nauczyc. A znajomymi sie nie przejmuj..zawsze zjawi sie ktos zawistny..poczekasz i odetniesz sie jak sama w ciazy bedzie lub jak na Twoje dziecko z rozczuleniem patrzec bedzie. Wtedy powiesz ze trzeba niestety przejsc te faze okropienstwa w wygladzie o ktorej mowila. Lubie takie po czasie docinki. Hehe Maz mowi ze jestem do tego stworzona..by niby nic a jednak dogrysc. A ja naprawde lubie kobiety..ale tak jak zaszlyszalam ostatnio w telewizji..nie mam nic przeciwko kobietom tylko tyle ze nie sa mezczyznami)) Ja mam tez miec duze dziecko...ok.4000-4100...nie wiem skad takie obliczenia ale czuje sie oszukana hehe maz obiecywal...bedzie grzeczne i malutkie...jak narazie to grzeczne nie jest w brzuchu...i malutkie zobaczymy..ciekawa jestem kto je tylko urodzi bo nie ja!!! a jak juz przezyje (maz krzyczy na mnie kiedy tak mowie hehe) to mam tyle planow ze hoho...pojde np. na basen, kupie dzinsy ktore wisza od pol roku na wystawie, kupie sobie paczke fajek i litr ginu a potem zajrze do sex shopu i kupie sobie jakiegos wielkiego sztucznego penisa (tylko taki wlezie hehe- czarne zarty) i wypozycze pornosa z samymi czarnuchami...ehh....a potem sie obudze i poturlam sie do dzieci. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: Brak taktu czy moje hormony??? 19.01.04, 16:42 Nitka, baby bywają wredne, to fakt. Ale nie tylko te "niedzieciate" potrafią być oględnie mówiąc mało taktowne. Ostatnio wkurzyła mnie znajoma. Chodzimy razem na szkołę rodzenia. Wydawało by się, że ciężarówka ciężarówkę zrozumieć potrafi. Nic z tego. Wredny charakter zawsze wyłazi. Całe życie była wścibska i teraz jak podejrzała w mojej karcie na szkole rodzenia, że to moja druga ciąża (pierwszą poroniłam), mało ją nie skręciło. Nie wiem jakim cudem nie zaczęła mnie o to pytać od razu. Dopiero następnego dnia dopadła mojego męża i zaczęła go maglować czy to prawda, że już byłam w ciąży? a kiedy? a co się stało? A co jej do tego? Nasz prywatna sprawa. Skoro jej o tym nie powiedziałam, to każdy śerdnio inteligentny człowiek, by się domyślił, że nie jest to temat, który mam ochotę rozpowszechniać! Zastanawiam się teraz jak mam się zachować, jak ją spotkam. Chyba jej wygarnę, co myślę o wtykaniu nosa w nie swoje sprawy! Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: Brak taktu czy moje hormony??? 19.01.04, 16:47 Oj uśmiałam się z tej wizji Kasik Szczególnie ten czarny gruby penis Bomba!!! Nie ma co się przejmować, jak wyglądamy bo po pierwsze to już niedługo, a potem się weżmiemy i będziemy laski nebeskie a pozatym ja twierdzę, że zawsze jakaś baba powie nam coś nie tak, nawet nie w ciąży. Ja mam jedną taką w pracy co jakjuż coś powie to już powie... Na początku się denerwowałam ale potem mój mąż powiedział, że jak się przejmuję takim głupim gadaniem to znaczy, że się zniżam do poziomu tej pani. A śliczne mamy być dla naszych drugich połówek, prawda? Wiecie, właśnie w radiu mówili (ja tam zwykle nie wierzę w przesądy i różne wróżby, ale...) o horoskopie chińskim - rok 2004 u nich zaczyna się 22.01 i jest rokiem ....Małpy Ponoć to świetny rok na rodzenie dzieci, które będą zdrowe i bardzo w życiu szczęśliwe. Mam nadzieję, że nie dotyczy to tylko ch9ińskich dzieci ))) Także laski musimy wytrzymać do czwartu )))) I tym optymistycznym akcentem... Matylda i Oskar (perkusista jak nic!!!) Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Brak taktu czy moje hormony??? 19.01.04, 16:29 Nitka! Też mam takie fajne koleżanki - pisałam o tym już gdzieś powyżej... ale wiesz co, ja też czuje się super śliczna i całkiem pociągająca w ciąży (choć ubolewam nad niektórymi rozstępami) i doszłam do wniosku, że takie idiotyzmy, to mówią tylko te, które zazdroszczą. Zazdroszczą w taki "ludzki" sposób... ogłaszają wszem i wobec, że "ciąża to nie dla nich" ale głównie dlatego, że same w tej chwili z jakichś powodów nie mogą a bardzo by chciały... Myślę, że trzeba na to przymknąć oko. Te dziewuszki, które naprawdę nie chcą mieć dzieci są zazwyczaj bardzo radośnie nastawione dla "odmiennych wyborów" i wbrew pozorom bardzo chętnie uczestniczą w ciążowym życiu innych. Im nie przychodzą do głowy żadne złośliwości, bo uważają to za naturalne wybory życiowe - jedne chcą, inne nie. Kasiu, ja też mogę powiedzieć tylko tyle, że twója córeczka ma Bardzo Mądrą Mamę i dzięki temu, całe to życiowe zamieszanie wniesie w jej życie mnóstwo trudnych ale wartościowych doświadczeń i dzięki temu może nawet będzie jej łatwiej w przyszłości odnaleźć się w roli 'kobiety'. Ida, na mnie też szpitale nie działają mobilizująco ale... ich nie "poję" bo kto mi potem dzidziusia odbierze? ))) (żart oczywiście! Tak mi się głupio skojarzyło, chyba dlatego, że chodzi za mną smak wytrawnego czerownego wina...) Do torby mam wszystko naszykowane ale też nie spakowane. Niech jeszcze poczeka. A... było gdzieś powyżej pytanie o rożek - dostałam, uprałam i chyba wezmę. I o Oilatum - ja też szłyszałam, że od 6 m-cy ale moja koleżanka kąpie maleństwo praktycznie od początku (strasznie się "łuszczył")za zgodą lekarza. Ja na razie kupiłam tylko mydełko Bambino (mam zamiar przez pierwsze 3m obejść się bez szamponu i płynów do kąpieli) ale zapytam jeszcze położnej co poleca. Ida... a co to jest "@"...? - chciałam ci odpowiedzieć (pytałaś już dawno) ale boję się, że nie zrozumiałam poprawnie. Przybliż mi temat jakoś bardziej zrozumiale... Gosia i Szymon (37/39) Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Brak taktu czy moje hormony??? 19.01.04, 17:42 I z kim ja teraz do kina pojde buu Odebralam dziecko ze szkoly.. i mama oznajmila mi ze juz nie musze z nia isc na tego NIEDZWIEDZIA..bo ida 4 lutego z cala klasa. To ja juz nie mam na co czekac. hehe Dziecko mi dorasta i tyle. A co do tego czarnego penisa to pisalam o czarnych facetach na pornolku i duzym wibratorze..ale w sumie mozna to ploczyc w jednego duzego czarnego penisa hehe..Maz ma mnie juz dosc z "tymi" tematami. Mowi ze jakis diabel we mnie wstapil) Na poczatku ciazy przeklinalam jak szew a potem zaczelam miec skojarzenia erotyczne..a teraz to wszystko mi sie kojarzy.Maz mowi ze trzeba to paskuctwo ze mnie wyplewic hihihi..a ja mu na to ze to od niego musialo przyjsc z tymi genami bo ja w zyciu bym sobie na takie mysli nie pozwolila. Ogladalismy taki program :"wszystko o seksie" i bylo o kobietach w ciazy..ze na pocatku zainteresowanie seksem spada do 30% tzn.ze 30 % kobiet sie mniej chce. Potem wzrazta w drugim trymestrze ale juz w trzecim i pod koniec ciazy to 70% kobiet juz nie ma ochoty. A u mnie to caly czas wzrazta (a wcale nie mialam zakazu wspolzycia hehe)..a za to u mezczyzn pod koniec ciazy spada prawie w 90%. To moj maz ma te 90% od samego poczatku. Ale ostatnio juz zauwaza ze sie czuje bardziej pewna ze to juz koniec... i zaczyna komentwac ze sie szykuje na wielki odewet... i znow mnie trzeba bedzie chwonic przed wscibskimi oczami. Dobrze ze chociaz on w to wierzy hehe...bo ja mam mieszane uczucia. Kusza mnie jednak te dzinsy z wystawy A co do kolezanek i ich docinek..to ja zadnych nie mam hihihi wiec nie mam problemu. Jakis odmieniec jestem. Za to was tu dusze opowiesciami z zycia wzietymi. Ale moja szagierka jest na topie i mamusia moja wlasna. Kochaja mnie odwiedzac..szagierka ktora sama od 7 lat siedzi z dwojka dzieci w domu a mama od nastu sama bo jciec plywa i przewaznie go nie ma...mam jeszcze siostre ale sie zmyla za granice i ma problem z glowy. A ja matke strasze ze ja oddam do domu starcow boz nia nie wytrzymam..a mezowi kaze sie zabic jak zauwazy pierwsze objawy dziedziczenia cech mamy) Wiec szagierce sie wydaje ze musze sie nudzic jak ona i dzwoni po to zeby mi to powiedziec....i wmawia mi od poczatku ciazy zgage (bo sama ja miala w dwoch ciazach) i przyozi mi rozne leki na te przypadlosc..juz z nia nie walcze...chce zebym miala zgage to ja mam. A mamusia mysli ze sie piekielnie nudze i malo chodze to musze chodzic po dworzu a teraz jak mam lezec to wychodzi ze duzo chodze i dzwoni i sprawdza czy leze i zawsze wmawia mi zadyszke po podejsciu do telefonu i ze napewno znowu bieglam. Co nie zrobie to zle. Po za tym pewnie sobie nie radze..bo kto by sobie radzil? a jak sobie radze to nie tak jak ona by chciala...wiec sobie nie radze. I musze Wam powiedziec ze ten pokoj dla dziecka ktory wlasnie zrobilismy przedzielajac pokoj na pol to nie dla dziecka..tylko dla mnie...zebym miala gdzie sie schowac ze swoja zgaga i nieradzeniem sobie. Ja juz mam depresje poporodowa...bo napewno bede ja miec! wiec co tu sie wypierac. Eh..my to mamy cierpliwosc drogie mamy....anielska. Ale wiecie co? juz niedlugo kazdy bedzie nam zazdroscil...kazda wscibska kolezanka. Tego malego rozkosznego dzieciaczka. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
moja.fasolka Re: Brak taktu czy moje hormony??? 19.01.04, 18:56 Witam wszystkie mamusie, przyznaję Wam rację, że zawsze musi znaleźć sie jakaś 'życzliwa' osoba z 'dużym doświadczeniem'. Ja staram się tego nie słuchać, ale czasem wyprowadza mnie to z równowagi. W moim przypadku jest jeszcz einny problem. My z mężem zdecydowaliśmy się na poród w klinice prywatnej, a reakcja bliższych lub dalszych znajomych była przedziwna. Nagle okazało się, że wielu z nich martwi się o nasze finanse i nie znając szpitala odradza nam go. Miałam nawet okazję usłyszec dosyć drastyczną opinię w pracy, ze w każdym szpitalu boli tak samo. Ale to przeciez nie o to chodzi! Ja wiem, że nie musze się tłumaczyć, ale takie wypowiedzi jeszcze bardzo długo zaprzątały moje myśli. Zmienię temat na przyjemniejszy. Dziś po wizycie lekarskiej miałam pierwszy raz ktg. Jestem szczęśliwa, bo dzidzius jest bardzo zdrowy, aktywny i serduszko pracuje pieknie; wazy ok. 3 kg (to mnie cieszy, bo boję sie urodzić dużego szkraba). Mam jeden problem, jestem przywiązana do swojego lekarza, a ona wyjeżdża na urlop dzień po moim terminie. Chciałabym dlatego wczesniej urodzić, ale objawów na razie żadnych nie mam, a przyspieszenie poródu nie nalezy do najprzyjemniejszych. Pozdrawiam, Ania & Filipek (38 tydz.) Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: Brak taktu czy moje hormony??? 19.01.04, 19:05 Kasia, z mądrością zyciową nikt sie nie rodzi. jedni sie czegoś uczą w życiu, inni nie - Ty należysz do tych pierwszych Mnie odwiedziła dzisiaj mama Choć ma do mnie kilkadzisiat kilometrów.... No bo trzeba sprawdzić jak zięć sie opiekuje córką no i ugotować coś dzieciom, posprzatać , itd.. Choć mój mąż świetnie sobie z tym wszystkim radzi!! Mały dostał znowu trochę rzeczy od babci. A tak naprawdę, to lubie jak przyjeżdza, bo już sie nudzę sama w domu... Moniko, ja dalej łykam magnez - też dwa razy dziennie i fenoterol - 4 razy dziennie. Gin twierdzi, że mam to brać do 37 tyg, więc w sumie do końca stycznia. A potem nie wiadomo jak będzie - czytałam na forum (sporo o tym pisały dziewczyny), że po fenoterolu można urodzić zaraz po odstawieni, ale też zdarzają sie przypadki, że macica nie podejmuje czynności skurczowych i trzeba wywoływać poród. Brrrrr.. Nie chcę!! Ania, pomysł z nowym wątkiem po urodzeniu dzidziusiów popieram!!!! A co do czerwonego wytrawnego wina Gosiu - to autentyczne zalecenie, które dostałam od lekarza w szpitalu - co wieczór lampka Więc Wasze zdrowie Paapaa. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna czuję się jak odmieniec!! 19.01.04, 19:58 Czytam Was, czytam, i czuję się jak odmieniec. Po pierwsze, czuję się znakomicie: śpię dobrze i długo nic mnie specjalnie nie boli (tylko trochę prawa pachwina, ale to nic) prawie nie mam skurczów rzadko odwiedzam łazienkę po schodach w górę żwawo wchodzę Po drugie, nie mam problemów z bliźnimi: rodziców i teściów odwiedzamy mniej więcej raz w miesiącu i obywa się bez pouczeń czasem wpadni moje mama, ale ona niedawno zaczęła nową pracę, więc żadnych rad mi nie udziela, tylko opowiada, co u niej wszelkie uwagi są życzliwe (oprócz mojego brata, wg którego jestem gruba i zdeformowana, ale się nie przejmuję, bo on jest w 'trudnym wieku') Po trzecie, nawet nie zaczęłam pakować torby i czuję że mam jeszcze tyyyyle czasu. Ale mogę Was odwiedzać mimo wszystko? Pozdr! inna Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: czuję się jak odmieniec!! 19.01.04, 21:47 Joanna, chyyyyba moooożesz...)) Potraktujemy Cię jako "wyjątek potwierdzający regułę". Co Ty na to? Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: czuję się jak odmieniec!! 19.01.04, 22:03 Joasia... ostatecznie możesz zostać... PS. Mąż mnie ganiał nagą po kąpieli z aparatem cyfrowym (ciiii!!! bo "normalni" ludzie tak się nie zachowują...), właśnie ściągnęłam zdjęcia do kompa... zobaczyłam w powiększeniu... i moje poczucie "piękności i demona seksu" właśnie zniknęło ;-(((( Buziaki. Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: czuję się jak odmieniec!! 19.01.04, 22:02 Joasia-Ty odmieńcu!!!!!!!!!!!! Jakim prawem dobrze się czujesz????? DDDDDD Mój dzień dobez się zaczął ale potem byliśmy na "wycieczce" na trakcie porodowym i już nie wiem czy wszystko mi się tak podoba jak wcześniej i jeszcze dodatkowo kolezanka ze szkoły rodzenia (która miała iść na wycieczkę) urodziła godzinę przed spotkaniem a ja jestem druga, a tu nic nie gotowe. I jestem nie spakowana. Co do życzliwych kiedyś pewnie nie pamiętacie pisałam o swojej sąsiadce, która dawała mi dobre rady i czym doprowadzała mnie do szału. Najpierw zaprosiłą mnie na herbatkę zeby zasugerować potrzebę poszukania kliniki kardiochirurgii dziecięcej bo przecież mój brat miał bardzo skomplikowaną wadę serca (zmarł po operacji miał 4 lata a dziś się operuje dzieciaczki z jego wadą w ciągu kilkunastu godzin po urodzeniu). Jak się domyślacie zdołowała mnie tym totalnie, potem przylazła i powiedziłą ze jestem straaaaaasznie gruba, potem zę strasznie wyglądam a wczoraj ze ewidętnie wygladam na dziewczynkę bo wyglądam paskudnie. Udusiłabym ja gołymi rękami uchhhhhhh jak ja nie lubię niektórych ludzi. Dziewczyny @ to małpa czyli pewna kobieca przypadłość, obecnie nam obca ale już niedługo..... I to tyle co pamietam o czym pisałyście a teraz idę juz bo mój mąż dostaje białej gorączki bo się nie może dorwać do kompa ))) Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: czuję się jak odmieniec!! 19.01.04, 22:34 No, właśnie, Ci faceci są beznadziejni Krzyczą na żony, ze szkodzą Maluszkowi długim siedzeniem przy kompie, a naprawdę chodzi o to, żeby się dorwać do jakiejś durnej strzelanki;-D A wątek lutowych tatusiów na e-tata padł(( Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: czuję się jak odmieniec!! 20.01.04, 10:30 No czas wstawac dzieczynki) Moja dzidzia znow miala wczoraj impreze w brzuchu...od 22 do 1 w nocy ...dzis nie wstala na sniadanko. To cale cechy mojej malzowinki. Do tej pierwszej przy kompie (moglby dluzej ale sie jeszcze slucha)a rano nieprzytomny. Wczoraj prosil mnie bym go budzila drastycznie..powiedzial mi ..mow do mnie wstawac gnoju hehe lub cos takiego...w sumie mowie jak mi wolno to go tak potraktuje jednak ta poranna mina i pozycja embrionalna (doprawdy nie wiem jak mozna sie tak zwinac w klebek) nie powolily mi tego zrobic. No i bylam winna temu ze do pracy godzine sie spuznil. A ja juz sama nie wiem gdzie rodzic bede. Jakos obrazona jestem na konowalow i mam ich dosc po ostatnich wizytach. Dzis ide na kolejna i jak uslysze, LEZEC, NIE RUSZAC SIE..NO PRZECIEZ BOLEC BEDZIE to zabije. Nie nawidze byc traktowana w trzeciej osobie za 100zl. I mam dwie mozliwisci isc do mojego szpitala (z gorki) ok 3 minuty..gdzie sa Ci "specjalisci" i zoo kosztuje 600zl plus za porod rodzinny 100zl lub jechac do odleglego o 30 km szpitala gdzie zoo jest za darmo..warunkow kompletnie nie znam...sama sie tam rodzilam te 73 lata temu. Czas ucieka a ja nie wiem. Fasolko ja jak bym mogla to bym do kliniki poszla..niestety zadnej nie znam. Tymi uwagami sie nie przejmuj..kocham ludzi ktorzy wiedza lepiej- nie wiedzac nic. Np. ostatnio powiedzialam mamie i tacie ze wezme sobie zoo...pol godziny tlumaczylam co to jest...a potem godzine sluchalam ze no tak..to tylko zaszkodze dziecku..to napewno jakis narkotyk a po za tym po co lagodzic bol> (to juz slowa mojego taty, ktorego boli glowa sto razy mocniej zawsze gdy tylko mama poskarzy sie na migrene hehe)..powiedzial :"tyle kobiet urodzilo bez niczego i co? to pestka..." no i przeciez dostalam bialej goraczki. Jak mezczyzni moga mowic ze wiedza jak to jest???Ze jak go bolal maly palec u nogi to byl bol..ktorego ja napewno bym nie przezyla yheheh Wczoraj w serialu "na wspolnej" ktory ogladam z corka -Weronika zaczela rodzic.. (w filmie)(maz udaje ze nie oglada za to wszystkie pastacie zna)do tego byl straszny krzyk i chwytanie sie za brzuch..super byla tez informacja na koniec ze urodzila (pierwsze dziecko) w 2 godziny...tez bym tak chciala. Ale miny mojej rodziny byly straszne. Dziecko siedzialo przerazone i pytalo co sie pani dzieje...a maz spytal czy tez tak bede krzyczec.hehhe Dzis dziecko ma przedstawienie na dzien Babci...gra koze a wyglada jak wilk..musi powiedziec trzy zdania a zna role wszystkich..i poszla stasznie przejeta czy babcia pozna ja pod maska. Mam nadzieje ze ja zameczy dzis pytaniami i przyniesie jakies kieszonkowe do domu hihi Ostatnie pytania na topie to :"w ile dni chowa sie trupa!?".."co to sa za samochody na ktorych napisane jest ZAOPATRZENIE?" i "ile znam znaczen slowa ORKA?" bo ona zna dwa..orka wodna i rolna. Te pytania nastepuja po sobie w odleglosci kilku senkund...nie wiadomo co nasowa tak rozne pytania w jednym czasie..jak narazie udalo mi sie odpowiedziec na wszystkie. pozdrawiam wszystkie brzuszki i obudzcie sie.Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: czuję się jak odmieniec!! 20.01.04, 11:06 Dziękuję dziewczyny, dziękuję bardzo. Wasza wyrozumiałość nie zna granic Kasik powodzenia dla córeczki! a Wy się kochane zgryźliwymi uwagami nie przejmujcie, jako i ja się nie przejmuję... wynikają one bowiem albo z zazdrości albo z głupoty. Cyfrowym aparatom też bym nie wierzyła, wiecie jakie są te nowoczesne wynalazki... Miłego dnia Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: czuję się jak odmieniec!! 20.01.04, 11:17 No Joasiu takie te sarca matek sa dobrotliwe..coz my nato..ja ostatnio plakac chcialam jak Miller w szpitalu po katastrofie helikoptera lezal..takze skoro Ciebie nic nie boli to coz? (moze zacznie hehe tak sobie pewnie inne mysla bo przeciez nie ja hihih) A Ty Malwes widze ze swietnie sie bawisz z tym aparatem..nie pytam co jeszcze z mezem robicie? swinstwo..to matce nie przystoi ..tak moj maz mowi kiedy go zaczepiam. A maz opowiedzial mi wczoraj kawal jak to wraca maz do domu nabuzowany stresami z pracy i szuka czegos do czego moglby sie przyczepic. Nic jednak nie ma! obiad gotowy..w dodatku cieply czeka..zonka usmiechnieta, dzieci z umytymi buzkami. Mowi wiec do niej:" Zapal lamke!"...zona zapala..."a teraz zgas"..zona zgasza. -Zapal-Zgas -Zapal-Zgas-Zapal..zona robi jak maz karze...maz wiec na to:" a Ty kur...komu te sygnaly dajesz co?" Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: czuję się jak odmieniec!! 20.01.04, 11:33 Kasiu! Ależ nic innego z tym aparatem nie robię, jak tylko kilka ładnych fotek brzusia... nawet by mi do głowy nie przyszło nic innego...ale widzę, Kasiu, że głodnemu chleb na myśli!)) Ech, dokuczam ci z sympatii bo sama zapomniałam już jak się to robi Był taki dowcip kiedyś kończący się słowami "Bo to już jutro..." a teraz oboje z mężem śmiejemy się, że "to już w marcu!..(doliczając połóg, to może już w kwietniu ) A tak bardziej na poważnie, to aparacik niedawno zakupiony i na razie uczymy się go używać. Widziałam kiedyś, jak jakaś e-mama z mężem fotografikiem zamieściła na forum link do strony ze swoimi zdjęciami - też mi się zachciało takiego ładnego czarno-białego zdjęcia samego brzuszka z rączkami (moimi dla jasności) ale coś talent nie ten... albo aparat "fałszuje". A poza tym ekranik LCD tak się ładnie obraca, że można sobie sprawdzić (z zoomem!) czy pod brzuszkiem naprawdę nie ma tych rozstępów )... Z dowcipów/ historii ponoć prawdziwych/ słyszałam opowieść o udolności naszej policji, jak to policja nakryła jakiegoś fałszerza pieniążków i starszy posterunkowy kazał młodszemu nadać paczkę z tymi banknotami do Komendy Głównej w W-wie do ekspertyzy... więc młody poszedł na pocztę i wysłał je... przelewem! Byłam dziś na KTG - oj Kasiu, jak ja ciebie rozumiem z tą sympatią do służby zdrowia. Byłam umówiona na 8.30, o 9.00 mnie podłączyła zaspana połozna, a lekarz do opisu pojawił się o 10.00.... Pozdrawiam. Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: czuję się jak odmieniec!! 20.01.04, 11:48 No wlasnie Gosiu ja nie wiedzialam jak tys te rozstepy wypatrzyla..ja juz tesknie za moja cipka..ktora moge jedynie w lustrze powiekszajacym ogladac..mam nadzieje ze u niej wszystko dobrze hehe Rozstepami sie nie przejuj. Ja w pierwszej ciazy smarowalam sie nalogowo - ostrzegana przez zyczliwe. Smarowalam sie dwa razy dziennie od pierwszego miesiaca. Bylam bardzo dumna kiedy to doszlam do 9 miesiaca bez rozstepow na brzuszku..za to mialam na lecach hehe (w okolicach krzyza - na tych rozkosznych oponkach wrr)a tam mi nawet do glowy nie przyszlo by sie smarowac! i tu nagle w 9 miesiacu..na tydzien przed porodem, kiedy to dzidzia zeszla w dol poszla mi skora w dolej czesci brzucha! teraz tego nie widac. Zblaklo i dalej bikini moge nosic hehe teraz smaruje sie cala..nogi..plecki hih i brzusio...odpukac nie wyszlo nic.narazie. A co do sluzby zdrowia to zgubili moje wyniki badan (krew i mocz) ..a ja musze je miec do dzisiejszej wizyty. Poprostu ich nie ma...pani rozklada rece i mowi :"no coz? sorry!". Zabic to malo. Najlepsze jest to ze w laboratorium ponoc wyniki sa..czyli nikt nie zbil probki krwi jak przypuszczalam...i zostaly one wyslane juz w piatek do mojej przychodni...ale w mojej przychodni ich nie ma..twierdza ze nic nie dostaly. Laboratorium chcalo przeslac wyniki faksem do przychodni...jednak przychodnia nie ma faksu! i powiedzieli ze zadzwonia do laboratorium ..Pani bedzie dyktowac kazda wyszczegolniona rzecz..pani z przychodni bedzie pisac to dlugopisem na kartce..przystawia pieczateczke z przychodni ze dane autentyczne i mam ruszac z tym do lekarza. Przeciez to jakas paranoja. Lekarz mi sie w twarz zasmieje. Tym bardziej ze prosil o te wyniki poprzednim razem i ich nie mialam jeszcze...a teraz wyjdzie ze cos oszukuje. O tyle sa wazne ze od ich wynikow zalezy czy dalej mam brac leki czy nie. Paranoja...Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: czuję się jak odmieniec!! 20.01.04, 11:36 Ach i jeszcze jeden kawal...tylko juz kiedys go opowiadala i nie wiem czy sie nie powtorze wrazie co to krzyczcie na mnie..kawal adekwatny do naszej obecnej sytuacji i nieco wulgarny. Maz postanowil zabrac swoja rodzinke do lodziarni na lody. Wchodzi i mowi do eksepdientki:" poprosze trzy lody po jednej galce dla kazdego" Ekspedientka pyta jakie smaki..Maz zwraca sie do zony:" kochanie jaki chcesz smak?" zonka mowi ze truskawkowy. Maz zwraca sie wiec do synka walac go po glowie :" A Ty WIELKI LBIE?" Synek odpowiedzial. Espedientka(czyt. lodziara) naklada loda i grzecznie pyta pana:" Dlaczego Pan tak nieladnie zwraca sie do syna?" Maz na to..:" No widzi Pani bo to jest tak. Prawdziwy mezczyzna powinnien miec trzy rzeczy. Po pierwsze.Piekny dom...O! widzi Pani? ten dom na wzgorzu?" Espedientka wyjrzala przez okno..Faktycznie na wzgorzy stala piekna, okazala willa. Maz na to :"TO moj dom!" Po drugie - super fure. "widzi Pani te bryke przez lodziarnia?" Ekspedientka spojrzala.. i faktycznie przed lodziarnia stala piekna bryka,BMka hehe..Maz na to:"to moja!" A po trzecie powinnien miec WASKA SZPARKE! "O! widzi Pani..to ,moja zona i ona miala waska szparke dopoki sie ten WIELKI LEB nie urodzil!")) Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 LUTY 2004 20.01.04, 12:39 Kasia! Jakto masz tylko 2 możliwości szpitali? W Gdańsku są 3 - Wojewódzki, Kliniczna i Zaspa. No i jeszcze 2 w Gdyni - Redłowo i Miejski. Ja z powodu tej obfitości zdecydowałam się na ... Wejherowo (będę musiała dojechć 20 km, ale mam nadzieję, że zdążę))) W który Cię tak "dobrze" traktują za jedyne 100 zł? Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 20.01.04, 12:53 Witam Do Lublina wróciła zima i są zaspy Podziwiam je przez okno - po południu idę do gina to może wejdę w jakaś Pamiętam z dzieciństwa zabawę pod tytułem "mierzenie zasp".. Ojjj, nieraz sie amam zdenerwowała... Też mi sie podobają te porody w filmach.. Pani łapie się za brzuch - krzyczy - JUUUUZZ!! I po 1-2 godzinach jest po, a ona uśmiechnięta i wypoczęta tuli dzidziuisa.... Ehhhhhh. Pozdrawiam Was cieplutko. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 20.01.04, 14:27 Piorę DDD bo się zestresowałam,ze TO może być wcześniej niż przewidywany termin i może się jednak spakuję, bo jak by mnie mój ukochany miał pakować to znajdę wszystko tylko nie to co trzeba. Śnieg też tu sypie, ale zaraz się topi, umówiłam się do fryzjera, co by się obchymrolić na krótko, bo jak ma mnie coś wkurzać na porodówce to przynajmniej nie włosy. Zrobiłąm zakupy tzn. kupiłam majtasy wielkości namiotu cyrkowego, zeby mi się te pieluchy zmieściły, miałam tez kupić belejaką koszulę do porodu, ale koleżanka dzwoni i mówi że też kupiła belejaką i ma ją do dziś bo się wcale do wyrzucenia nie kwalifikuje. Kot poszedł się wysikać i go amba zjadła ... jedenym słowem dzień jest całkiem przyzwoity. Wiecie za czym ja tęsknię? otóż za ładnym markowym biustonoszem z fiszbinkami i ew. koroneczką do tego równie ładne majtaski, za moimi wąskimi leviskami, za tym żeby sobie kupić fajne buciki na moje wąskie stopy za tym żeby pójść do knajpy gdzie jest dużo dymu papierosowego zjeść coś niezdrowego popijajac czymś bardzo mocnym, za talią i za udanym pożyciem ....... Dowcip, który przyniósł mój strapiony mąż: Przychodzi facet do lekarza i mówi, że żona jest w ciąży, ale on chciałby się upewnić czy mogą się kochać a jeśli tak to jak i lekarz mówi przez pierwsze 3 miesiące mozęcie się państwo kochać wkażdej pozycji w jakiej jest wam wygodnie, przez następne trzy zalecałby od tyłu no a na 3 ostatnie to jedynie pozycja "na wilka". -Na wilka?- dziwi się zaciekawiony mąż- Takiej jeszcze nie znamy, jak się to robi? - kładzie się pan obok żony i wyje.............. A a propos mój mąż właśnie sobie był nabył takowy aparat na imieniny wczoraj i co mi sie w tym czymś podoba to to że mogę dokonać cenzury, na żadnym dobrze zdjęciu nie wyglądałm i żadnego nie ma. Do potomności przejdę jako osoba (mam nadzieję w rozmiarze 36) a nie jako wkurzona smoczyca, z rozstepami i popękanymi naczynkami na bokach. Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 20.01.04, 14:56 A i wiecie jeszcze co Antek się ułożył ..... ;////// w poprzek brzucha -głowa po prawej stpuy po lewej i tłucze mnie kolaniskami. Chyba się jeszcze odwróci co? (37 tydz.. PS. Kot wrócił stęskoniony pieszczot, co w jego wypadku jest dziwne. Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: LUTY 2004 20.01.04, 15:03 Ja dziewczyny mam inną sytuację niż Kasia.Bo to mąż ma 2 córy które w połowie są u nas w domu aw połowie u mamy.Jak pojawił się Kamil na świecie to też się bałam że będzie strasznie że go odepchną ,miały wtedy 5 i 7 lat.Ale tylko ta młodsza reagowała pzrez pierwsze 2,3 dni, chciała się tulić do wszystkich,nawet leżała ze mną w łóżku.Potem to już obie chciały pic moje mleko a jak po roku pzreszłam na butelkę to też piły razem z Kamilem. Teraz to o nie sie nie martwię bo wiem jak postępować ale ta mała 2 letnia pierdoła to sobie nie zdaje sprawy co go czeka.Dziewczynki powiedziały że sie nim zajmą żeby mu nie było smutno i myślę że najbardziej to one mi pomogą.My jestesmy bardzo zżyte ze sobą. Pozdrawiam was Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: LUTY 2004 20.01.04, 15:09 Mojej koleżance dzieciak odwrócił się na 4 dni przed porodem,wszystko się może zdażyć trzeba tylko być dobrej myśli. Jednak brak leków powoduje silny ból, mam nadxzieję że poród przy tym to będzie pestka,bo jak coś boli cały czas to człowiek się też na ból uodparnia i czuje go mniej, To niech pierwsza mama założy nowy wątek na rówiesniakach i tam sie będziemy szukać. Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: LUTY 2004 20.01.04, 15:36 Zajrzałam na "z życia rówieśników" na wątek styczeń 2004 ale pusto tam jeszcze i głucho, mimo że chyba sporo styczniówek już urodziło - co znaczy, że jednak nie ma się chęci na bliski kontakt z kompem tuż po powrocie ze szpitala... Styczniówki prawie już co niezbicie dowodzi że teraz czas na nas... aż trudno uwierzyć jak to szybko zleciało... Mi po dwóch dniach bez no-spy chce się wyć, wszystko mnie boli, wczoraj musiałam wybrać się do sklepu po border na ścianę i po drodze miałam ochotę płakać, tak mnie bolały... pośladki, łaaaaa, nie mogę chodzić... Do tego do piątej nad ranem starsza córka miała kłopoty ze spaniem, co skutecznie wybudziło tą młodszą i skopała mi boki (( I tym sposobem pierwszą nieprzespaną noc mam za sobą... Trochę sobie pomarudziłam a teraz lecę ptaka wsadzić w piekarnik, pozdrawiam Was wszystkie serdecznie, Ania i Malwinka. Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 20.01.04, 15:50 JA też zaglądałam na "z życia rówieśników" - rzeczywiście - styczniówek tam nie ma za dużo, ale na "oczekiwaniu" też chyba raczej do aktywnych nie należały... A jak to jest po porodzie, czy ma się ochotę siadać do kompa, to już niedługo same zobaczymy Mam nadzieje, że jak sie "rozsypię" w styczniu, to pozwolicie mi spotykać się z Wami!!?? Zbieram sie zaraz do lekarza, ale czuję jakies dziwne poddenerwowanie i nosi mnie.. Sypie coraz bardziej, a mój mały dziś dziwnie spokojny.. Może pogoda na niego tak podziałała.. Zaczynam tęsknić za kopniaczkami.. Pozdrowionka, Ania Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: LUTY 2004 20.01.04, 18:00 Natder Ja cię bardzo dobrze rozumiem,sama to przezywam,nie można wstać z łóżka , nie można chodzić ,czuję jakby mi się całe kości rozpadały,bóle w krzyzu itp Co do styczniówek to trochę je rozumiem,jak się znajdzie chwile dla siebie to na pewno nie chce sie siedziec tym bardziej że z tym siedzeniam to na poczatku cięzko.Poza tym pewnie zaczynaja sie u nich kolki. Widze że u wielu z was są problemy z e szpitalem ,personelem itp.Ja sie cieszę że u nas choć małe miasto (Starogard) to porodówka jest pierwszej klasy,położne tez znam z dobrej strony.Szkoda że macie z tym problemy i współczuję bo nie chciałabym się tym denerwować . jedyny stres jski mam to że mąż jedzie na szkolenie do Wrocławia i Katowic i zostaję na piątek i sobotę sama.Teraz to się można spodziewać porodu w każdym dniu.A nie chciałabym rodzić bez niego.Zacisnę mocno kolana i najwyzej sie nie dam. Powiem wam ze na rówiesniakach to jest z regóły cicho, ja na 2 latki zaglądam bardzo mało,poprostu problemy się kończą po roku a dziewczyny nie chcą pisac. Mam nadzieję że z nami nie będzie tak źle. Po porodzie to bardziej nam sie przyda komórka,żeby w razie czego szybko do siebie zadzwonić, bo jak dzieciak będzie płakał a nie wiadomo będzie co zrobić to co mam pisać do Was i czekać z utęsknieniem na ratunek, jak małe sie drze. Tym bardziej że może byc cicho na forum. Pozdrowionka Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 do natder 21.01.04, 10:06 Aniu Wlasnie tego sie teraz obawiam..odstawienia nospy. Bylam wczoraj na wizycie u pani doktor i byla zadowolona ze nie ma postepow z ta krotka szyjka i ze minal kolejny tydziena to zblizylo nas do kolejnego bezpiecznego tygodnia. Nospe mam brac jeszcze do konca tyg i od pon odstawic..strasznie sie tego boje..bo ja czuje jak one przestaja dzialac na bierzaco, kiedy je biore..wtedy zazywam nastepna i jest ok. Nawet lekarka uprzedzala ze wtedy ten bol moze byc super ostry a nawet wywolac porod i boje sie tego poniedzialku. Badz dzielna i dawaj znac jak sie czujesz po tym odstawieniu.Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 do Morska 21.01.04, 09:54 W Medicoverze tak dobrze mnie traktuja za wizyty prywatne za 100zl. Morsk ja bralam do wyboru dwa szpitale...Wojewodzki gdzie ceny sa takie jak podalam czyli 600 za zoo i 100 za porod rodzinny. I biore pod uwage jeszcze Redlowo przede wszystkim dlatego, ze jest tam to zoo za darmo, sama sie tam urodzilam, mam ciotke tam pracujaca choc na innym dziale..warunkow tam panujacych jednak nie znam..no i wada taka ze to 30 km ode mnie. Klicznej absolutnie nie biore pod uwage. Uchodzi za najgorszy szpital..grzyby na scianach i wycofywanie i nieprzyjmowanie pacjentek przyjezdzajacych na izbe przyjec. Zaspa rpwniez odpada..rodzilam tam za pierwszym razem i nie mam za milych wspomnien...poza tym potwierdzila (forme trakowania w tym szpitalu) moja kolezanka ostatnio ktora rodzila na Zaspie i dziecko niestety umarlo..jak zostala potraktowana pozniej to naprawde szkoda slow..bo to nie etyczne. Takze wybor moj ogranicza sie do tych dwoch..chyba ze cos mi jeszcze zaproponujesz. Choc jak widze taka pogode za oknem to chyba bede rodzic w domu bo nigdzie niedlugo z tego zadupia nie wyjade hehe Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
agika jestem styczniowa mama !!!!!!! 20.01.04, 17:47 W zeszly czwartek (15/ 01) Maly nudzil sie juz tak bardzo w brzuszku, ze zdecydowal sie zobaczyc swiat poza. I zobaczyl go, a dokladniej Mame i Tate, lekarzy i polozna o 18.29. Jest sliczny, z ciemna czupryna, wyglada jak maly nastroszony jez. Od wczoraj jestesmy juz w domku i Maly na dobry poczatek grzecznie przespal cala noc z przerwa na jedno tylko karmienie (to mu sie nie zdarzalo w klinice . Pewnie wyczul ze rodzice zestresowani nowa sytuacja i chcial im pomoc. Porod mialam dlugi, pecherz plodowy pekl o 4 rano w czwartek, tzn na poczatku podejrzewalam tylko , ze to moga byc wody. Na wszelki wypadek wiec pojechalismy 2 godziny pozniej do kliniki z prowizoryczna walizka (a raczej papierowa torba z rzeczami ktore zdarzyly wyschnac po poprzedniodiowych praniach) i po badaniach uslyszalam, ze urodze DZISIAJ. Stres niesamowity, bo przeciez zepelnie nie przygotowalam sie, ciuszki nie poprasowane, zaliczona tylko pierwsza lekcja kursow przedporodowych, no i do terminu jeszcze 3 tygodnie). Smieszne, ale najbardziej martwily mnie wlasnie te nieuprasowane ubranka dla dziecka. O 11 zwolnila sie porodowka, podlaczyli mnie do monitoringu i kazali oddychac przy skurczach. Po 3 godzinach nic, rozwarcie na 3 cm, szyjka wciaz dluga. Dostalam oksycyne,skurcze wzmocnily sie wprawdzie, ale Maly wciaz wysoko , no i rozwarcie ledwo sie zwiekszylo. W perspektywie cesarka, a w najlepszym wypadku kleszcze, jesli Malemu udalo by sie jednak przejsc. Coz mam za waska miednice, a Maly mimo wczesnej pory calkiem spory chlopak. Dostalam znieczulenie w kregoslup, bardzo smutno mi sie zrobilo , bo tak bardzo chcialam urodzic naturalnie, sama , bez zadnej pomocy i tak bardzo chcialam czuc kazdy etap porodu. POzniej to juz czekanie na kolejny skurcz, oddychanie w trakcie i zupelny brak czucia wlasnego ciala i powoli utrata nadziei na porod bez cesarki. PO kilku godzinach dobre wiesci - rozwarcie na 7 cm, Maly troszeczke nizej, a ja dostalam tlen. Jakis czas minal i z pomoca poloznej Maly przeszedl pierwszy zakret, drugi juz z pomoca kleszczy. I dostalm mojego synka do rak, i zdziwilam sie , ze taki zupelnie nie czerwony i z gladziutka skora i ciemna czupryna z koncowkami blond. Dziwne i niesamowite to pierwsze spotkanie. Trzymalam sie w rekach swoje dziecko, jeszcze niedawno ukryte w brzuszku, wyobrazane, teraz moglam je przytulic, spojrzec w ciemne oczka. I zupelnie zapomnialam o dlugim porodzie, kleszczach i bolu. A pozniej zabrali do badan, wazenia , mierzenia ( 3,400 i 50,5) i ..wyladowal pod tlenem. Cos sie pediatrze nie podobalo i na wszelki wypadek zalecila obserwacje. ciezkie byly te prawie 3 godziny oczekiwania, zostalismy sami z mezem na porodowce, nie wiedzac co sie dzieje. W koncu dostalam go znow, przytulilam, nakarmilam i teraZ ma juz 5 dni. Troche nieskoordynowane to moje pisanie dzisiaj, to z emocji pozdrowionka dla wszystkich lutowych brzuszkow, bede tu jeszcze pewnie zagladac, zeby zobaczyc co u was. Agika i Maly, tzn Tomasz Gabriel Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: jestem styczniowa mama !!!!!!! 20.01.04, 18:12 Gratulacje Agika! Ciesze się bardzo że jednak wszystko poszło dobrze,ponad 3 kg to wcale nie taki mały chłop.Mam nadzieje ze szybko dojdziesz do siebie,cieszę się ze pierwsza noc w domu tez była dobra teraz to wam obu potrzeba spokoju,niech mężuś sie wami opiekuję i gratulacje dla niego.Kiedyś sobie będziesz wspominać że najwiekszym problemem porodu to były nieuprasowane ciuszki.Jak będziesz potrzebować pomocy to pisz coś zaradzimy w końcu jest nas troche już mamusiek na forum. trzymajcie sie ciepło,bo to wasze najpiekniejsze chwile w zyciu,zazdroszczę ci ze możesz powąchać maluszka ,tego zapachu nie zapomina się nigdy. Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: jestem styczniowa mama !!!!!!! 20.01.04, 18:12 Gratulacje Agika! Ciesze się bardzo że jednak wszystko poszło dobrze,ponad 3 kg to wcale nie taki mały chłop.Mam nadzieje ze szybko dojdziesz do siebie,cieszę się ze pierwsza noc w domu tez była dobra teraz to wam obu potrzeba spokoju,niech mężuś sie wami opiekuję i gratulacje dla niego.Kiedyś sobie będziesz wspominać że najwiekszym problemem porodu to były nieuprasowane ciuszki.Jak będziesz potrzebować pomocy to pisz coś zaradzimy w końcu jest nas troche już mamusiek na forum. trzymajcie sie ciepło,bo to wasze najpiekniejsze chwile w zyciu,zazdroszczę ci ze możesz powąchać maluszka ,tego zapachu nie zapomina się nigdy. Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: jestem styczniowa mama !!!!!!! 20.01.04, 18:14 Agika!!!! GRATULACJE Bardzo się cieszę, że Synek jest zdrowy i Ty też masz się dobrze. Ale niespodzianka!! Byłas baaaaaardzo dzielna!! Jestem pod wrażeniem tego co przeczytałam Życzę Ci siły i optymizmu, dużo zdrowia i żeby wszystko układało sie po Twojej myśli Ehh, moje pisanie po tez nowinie też nieskoordynowane Zaglądaj tutaj, styczniowa "lutowa Mamo" Pozdrawiam ciepło. Powodzenia. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: jestem styczniowa mama !!!!!!! 20.01.04, 18:22 Po prostu nie mogę w to uwierzyć! Już wiemy, kto nam założy nowy wątek na "z życia rówieśników" )) Najserdeczniejsze gratulacje dla młodych rodziców! A Tomaszka całuję w małą piętkę!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: jestem styczniowa mama !!!!!!! 21.01.04, 10:29 Agiko Wielkie gratulacje. Strasznie Ci zazdroszcze, ze trzymasz juz maluszka w swoich ramionach. Gratulacje oczywiscie dla dzielnego taty hehe..I troche to mnie przeraza..hihi to znaczy ze zaraz na nas czas...a ja z jedej strony juz bym chciala a z drugiej tak strasznie sie boje. Bylas bardzo dzielna...3000 kg to nie tak zle..moja corka wazyla 3500 i miala 57 cm...a teraz mam byc wieksze. Jednak takie opowiesci jak Twoje napawaja optymizmem. Ciekawe o czym my bedziemy myslec na porodowce? A teraz odpoczywaj duzo i ciesz sie swoim malym szczesciem droga SZanowna MAMO Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
natder Poprawiamy listę "lutówek" :))) 20.01.04, 18:31 Zdaje się, że się zaczyna Siostry malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5 kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004 moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?) mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: Poprawiamy listę "lutówek" :))) 20.01.04, 18:47 Agika nie masz wyjścia musisz założyć wątek i nas poinformowac o nazwie. Zobaczycie jak za kilka dni sie posypie,co chwila któraś zniknie na kilka dni a potem bedziemy czytac lisy od szczęśliwej mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: Gratulacje 20.01.04, 19:05 Agika moje GRATULACJE!!!!!!!!!!!!!!! Aż się wzruszyłam, że to już ))) Też chciałbym mieć to za sobą i dzieciaczka w ramionach. (A ciuszki dopiero wyprane i nawet nie powieszone) Niechaj śpi w nocy i daje spać Mamie i Tacie. Oj nie wiem co napisac )) Cóż kolejka się przesuwa, kto następny? Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Gratulacje 20.01.04, 19:13 Agika! Gratulacje!!!! I wszystkiego najlepszego dla Całej Rodzinki - już w komplecie. Oj dziewczyny...aż się boję... już niedługo wszystkie maleństwa będą po drugiej stronie brzuszka! Odpowiedz Link Zgłoś
kajka.3 Re: Poprawiamy listę "lutówek" :))) 20.01.04, 19:16 Agika - brawo za ten wysiłek! Gratuluję! To był prawdziwy popis. Dziewczyny - oddychajcie - wszystko wtedy musi być OK. Pozdrawiam Wszystkie mamy. Kajka i Trzecie Dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna gratulacje :-))) 20.01.04, 20:11 Agika, to cudownie!!! Gratuluję Wam z całego serca i cieszę się razem z Wami! Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: gratulacje :-))) 20.01.04, 20:31 Agika, zdrajczynio - styczniowa "lutówko"! Gratulacje!!! Teraz to dopiero mam stracha, że to naprawdę JUŻ)) Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: gratulacje :-))) 20.01.04, 20:50 Ale super!!!! Moje gratulacje! A ja właśnie parę dni temu się zastanawiałam - kiedy "u nas" się zacznie, bo to, że w styczniu to wiadomo. Mój Gin zawsze mówi, że "termin terminem a urodzi pani jak Bóg da" Też podglądam styczniówki (choć tam jakoś niemrawo - ledwie ponad 200 postów) i tam też szybciej się zaczęło. Widząc jednak naszą aktywność jestem pewna, że rozwiązanie nie będzie jednocześnie rozwiązaniem naszego forum. Bądźmy dalej aktywne na "z życia rówieśników" bo ja to jestem już chyba uzależniona od Was laski )) A tak sobie pomyślałam, że w takich pilnych sprawach potem mógłby się przydać Gadu-Gadu. Tam jakoś łatwiej się skrzyknąć jak coś "dolega" i nie wiadomo co począć Oczywiście nie mówię, że zamiast naszego forum tylko równolegle awaryjnie. Co Wy na to? A ja czekam na jakieś objawy Ciągle nic, nawet ciuszki mam poprane i poprasowane, więc już stracone )) Ale jakoś lepiej teraz się oczekuje, jak się widzi, że już "coś drgnęło na wierzchołku" Pozdrawiam i uściskowuję radośnie Ania i Oskar Odpowiedz Link Zgłoś
moja.fasolka Re: gratulacje :-))) 20.01.04, 21:40 Witam wszystkie lutówki wieczorowa porą! Gratuluje Agika! Ciekawe, kiedy na mnie przyjdzie pora, bo nie mam zadnych objawów zbliżającego sie porodu a jestem przeciez na szczycie lutoeych mam. No cóż, wypada mi tylko spokojnie czekać. Ale coś mi się wydaje, że nastapi to nagle. Żeby tylko mój mąż był wtedy blisko, bo bez niego nie dam rady. Jeszcze raz gratuluję. Pozdrowienia, Ania & Filipek Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Poprawiamy listę "lutówek" :)))do Malwes 21.01.04, 10:34 Malwes ja juz sie boje za Ciebie bo ty nastepna na liscie..hehe nie chce jej czytac bo wpadam w panike. A nie mozna by bylo jakas inna droga tych dzieci? Moja dzidzia robi podkop od strony bokow brzucha ale czy zdarzy? Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 21.01.04, 09:32 Pewnie sobie jeszcze śpicie, a mnie wydarło z łóżka punktualnie o 8 rano i o dziwo jestem wyspana. Nie wiem jak mąż, bo chyba ostatnio nie śpi całe noce i nawet nie mogę sie przewrócić na drugi bok bo zaraz pyta "co się dzieje?; boli cię coś?". Strasznie jest spanikowany, a przecież termin mamy dopiero na 15 lutego. Chyba musze mu parzyć na noc rumianek, albo melisę bo jak przyjdzie co do czego to z niewyspania nie będzie wiedział o co mi chodzi. I faktycznie Mały wykonał wczoraj obrót i teraz leży sobie nóżkami do góry (przynajmniej takie mam wrażenie). Wiecie do mnie tez dotarło, zę w tym roku moge zapomnieć o nowalijkach i truskawkach. Chemią się teraz w rzodkiewkach faszerować nie będę, jakoś to zniosę (mam nadzieję), ale truskawki (mrożone) musiałam sobie kupić. I jakos mi nie smakują w stanie rozmrożonym,a zamarznięte no pachną niby ale jakoś mi nie podchodzą, ale się zmuszę i zjem )))))). Idę poprasować to co wczoraj wyprałam i może tak troszeczkę się spakuję, to przynajmniej mąż pośpi kilka godzin. Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 21.01.04, 10:13 Oj nie śpimy, bo mały o 7 tak mnie skopał, że ledwo żyję A tak na poważnie, to nie wiem skąd ta aktywność wzmożona... Spakuj Ida tą torbę, to mąż odetchnie - przydadzą sie jeszcze jego siły i pomoc Kasia, a jak Ty sie czujesz???? Ja dziś od rana panikuję - czuję dziwną wilgoć Rano zauważyłam mąkra plamkę na prześcieradle w miejscu gdzie siedziałam... Szybko założyłam bieliznę i podpaske, ale na podopasce nie zauważyłam zwiększonej ilości wydzieliny.. Trochę się zaczynam denerwować, czy to nie wody... Mamy dziś po południu jechać do szpitala na KTG i kontrolę, ale zastanawiam się czy nie wziąć taksówki i nie pojechać już teraz... Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego dnia. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 21.01.04, 11:02 Aniutku nie strasz mnie! Ja sie troche wami szyjkami kieruja co do wlasnej osoby. Wczorajsza wizyta u Pani gin byla ok (chyba okres sie jej skonczyl )umowila sie ze mna na KTG do szpitala co mnie zdziwilo..a raczej grzecznie zaprosila na swoj dyzur. Skracanie szyjki ustapilo...nospe brac do konca tygodnia..nie chce powiedziec co dalej..uprzedza ze po jej odstawieniu moze nastapic silny skorcz..a mnie juz dzis w nocy bolalo krocze..to bardzo dziwny bol byl...pewnie to od tych mysli i dziwnych snow przenosi mi sie na cialo. Do tej pory bolaly mnie plecy i podbrzusze ale krocze? ten stres mnie zabije. Aniu a Ty jak masz jakiekolwiek watpliwosci to ubieraj sie i jedz..matka ma najlepsza intuicje i czuje..a nawet jak maja Cie cofnac do domu spowrotem to zawsze bedziesz spokojniejsza. U nas zaspy sniezne takie (mieszkam na nowym osiedlu- malo tu odsniezaja..ok! wcale nie odsniezaja hehe) ze naprawde zaczelam sie bac jak tak dalej pojdzie to stad nie wyjade. A co do dzisiejszego dnia to niewiem drogie mamusie czy wiecie ze dzis zaczyna sie era WODNIKA...no i dzien babci dzisiaj.swietny dzien na porod..przeciez moja mama by oszalala ze szczescia hehe Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 21.01.04, 11:26 No hej... a ja nie wyspana... to znaczy spałam... wstałam rano z mężem na śniadanie...spałam znowu...wstałam teraz... zaraz idę spać.... Kasik, 'Babo' - nie strasz! U mnie mam nadzieję sprawdzi się termin z USG... bardzo nie chciałabym urodzić teraz bo dzidziuś jest malutki, muszę zdążyć go trochę podpaść. Ida - idź sprawdź tę wkładkę, choć mnie się kilka razy tak zdażyło, że dosłownie "podpaska mi się rozsypała" od wilgoci ale to było moje solidne pocenie się pachwin przez noc. Boję się, żebym sobie nie wywołała porodu... ze strachu. Krzyż mnie boli, brzuszek trochę też, to dziwne spanie dzisiaj, też mam od kilku dni zwiększoną wilgoć (mam nadzieję, że to nie odchodzący czop - bo słyszałam od położnej, że one bywają zupełnie przezroczyste...). Ale chodzę regularnie na KTG, skurcze się nie piszą, dziś przychodzi położna na kolejną wizytę (mam nadzieję, że będziemy oglądać poród na video a nie rodzić ), jutro lekarz, w pon kolejne USG, żebym jeszcze wytrzymała ze dwa tyg, jeszcze niech utyje choć te 2x 200g... Mój mąż też czuwa nocami, siada na łóżku nawet jak idę siusiu, czy sapnę przy przekręcaniu... Rano nie może wstać do pracy. Rzeczy mam wszystkie gotowe ale nic nie spakowane. Powinnam uprać jeszcze jedną torbę (postanowiłam, że dla dziecka spakuję osobno, bo jeśli będę czekać w szpitalu, to się ją doniesie na ostatnią chwilę) i jedno prześcieradełko dla dziecka. Pozdrawiam gorąco... Mam nadzieję, że z tym 14 lutego zlecę gdzieś do połowy listy albo i później - może się nawet "przepiszę", na wszelki wypadek )) Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 21.01.04, 11:29 Kasia, ja nie chciałam Cię przestraszyć!! Pomyślałam, że poczekam jeszcze chwilę i poobserwuje.. A w ogóle to chyba się boje tam sama jechać... Trochę sie uspokoiłam - może to popuszczanie moczu, bo co chwila mi sie chce siusiu... Chyba dziś zamieszkam w łazience... U nas na chwilę przestało padać - to dobrze, bo ja też mieszkam na nowym osiedlu i niedługo nas zasypie... A to fajnie, że już era wodnika sie zaczeła - mój mąż to Wodnik i powiem Wam, że porządny z niego facet Więc Mały sie może wdawać w niego Ale może nie spieszmy sie i nie rodźmy w dzień babci - poczekajmy jeszcze trochę Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 21.01.04, 11:35 No własnie - o tej wilgoci chciałam do Ciebie napisac , Aniutku, nie do Idy, coś mi się pomieszało. Faktycznie, najlepiej poobserwuj co się będzie działo dalej. Jak Ci się to będzie zwiększać, to zauważysz, a jak nie, to znaczy, że to nie wody. Popatrz co się dzieje jak leżysz albo stoisz. Czsami wody sie sączą tylko przy leżeniu bo jak stoisz, to główka dziecka "zatyka" wyjście. Ale się nie martw - w razie czego to i tak już dobra pora a takie dni, kiedy jest więcej wilgoci ja np miewam często. Już się przyzwyczaiłam... Pozdrawiam, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 21.01.04, 13:13 Ale dziś miałam staszne sny, dziewczyny. I Wy w nich byłyście, ale nic więcej nie powiem... Trochę się martwię, bo już 1,5 tyg. do przeprowadzki i niewiele wskazuje na to, że będziemy mieć w nowym miejscu interenet( I co ja biedna sama poczne przez ten ostatni, najważniejszy czas?? No i będzie mnie zżerała ciekawość, co u Was. Może poszukam sobie w pobliżu jakiejś kafejki i choć 2 razy w tyg. wpadnę. Ale potem - z dzieckiem - będzie już trudniej... Edyta, ja też kupiłam sobie mrożone truskawki i jem je z kisielem (takie skapciałe faktycznie zbyt pociągające nie są). Polecam! Nigdy mi się to wcześniej nie zdarzyło, tym bardziej, że nie przepadałam za kisielem, ale sama zjadam pół litra!! To Was też maleństwa kopią? Dobrze wiedzieć, bo w różnych czasopismach piszą, że na tym etapie dziecko już nie ma miejsca i spokojnie sobie siedzi. A moje bryka cały dzień z niedługimi przerwami, całkiem porządnie kopie! Już się zastanawiałam, czy wszystko w porządku. Pozdrowienia! Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 21.01.04, 13:43 No właśnie, dziewczyny, co z tym kopaniem? Powinno siedzieć ściśnięte, a wali coraz bardziej. Też czuję, że wykopuje sobie "wyjście awaryjne" w prawym boku Liczycie sekwencje ruchów przez 12 godz.? Moja gin kazała mi zacząć liczyć już miesiąc temu. Faktycznie, Mała jest bardzo konsekwentna i najczęściej wychodzi mi 9. Ale zdarza się, że 1 "ruch" trwa 3 godziny)) Chyba trochę przesadza, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 21.01.04, 14:00 Tak, moje też kopie - i też najbardiej w prawy bok )) Moja gin kazała liczyć po posiłkach (do 10ciu), ewentualnie w ustalonych porach i nie panikować jeśli co jakiś czas będzie 7,8 ruchów - bo to "też człowiek i ma swoje dni". To prawda, my przecież też nie żyjemy zgodnie z harmonogramem. Ja liczę ale często na wyczucie bo faktycznie jak łupie przez 3 godz bez przerwy to czym się martwić. Staram się po prostu miec go "na oku" - jak będzie zbyt spokojny albo abyt rozszalały - inaczej niż to zwykle bywa, tak ponad normę to pewnie bym jechała do szpitala na KTG. Ale staram się nie przesadzać z tymi liczeniami, bo to moje małe nie jest zbytnio przewidywalne. Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 21.01.04, 14:04 Mój Mały też upodobał sobie prawy bok Teraz chyba poszedł spać A juz myślalam, ze mi wypchnie żebra na zewnątrz Mi gin nakazał liczenie ruchów od 30 tyg. tyle, że nie w ciągu 12 godz, a 2-3 razy dziennie w stałych porach. Tylko, że mały nie jest konsekwentny i nic sobie nie robi z pór dnia... O, już się przebudził.... Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 21.01.04, 14:06 Mnie dzidzia strasznie kopie..ale juz tak bolesnie.bo to sa bardziej wypychania a nie kopania..potrafi wystawic stope i tak trzymac..juz sie nikogo nie boi Obczailam godziny...codziennie pewne sa godziny od 22-giej do 1- w nocy...standard..zalezy jaka intensywnosc..wtedy albo wstaje rano pochlonac moje! sniadanko albo nie....najlepsze jest to ze myslalam ze jak dzidzia opadnie to zwolni mi sie miejsce na oddychanie a ja nadal mam bezdechy i ucisk na zoladek a wymiotuje chyba czesciej niz na poczatku. Nie przytylam nic od miesiaca..zglaszalam to lekarce, ale stwierdzila ze to taka przypadlosc. Musze brac jedynie witaminy i zelazo. Najlepsze jest to ze dzidzia u gory wystawia stopy i kopie po zebrach - naprawde mocno a na dole czuje jakby male skrobanie myszki, ktora podkop robi i przypuszczam ze to raczki bawia sie czyms..mam nadzieje ze nie moimi wnetrznosciami hehe..dziwne to skrajne uczucia..ale ciesze sie ze je czuje bo fajnie sie bawimy.. no i mam pewnosc ze wszystko tam ok..skoro juz mam tyle zmartwien z tym donoszeniem to jest pocieszeniem dla mnie. Na brzuchu mam dwa siniaki...od wewnatrz..autentycznie jak dotykam skore to boli jak siniak...juz od dawna jak kiedys oberwalam tak ze sie skrecilam..mowie mezowi ze jak sie urodzi to pierwsze co zrobie to spiore to male dupsko..za bicie mamy hehe Ale jest naprawde silne. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 21.01.04, 14:14 hehe, ja też zapowiadam Małemu lanie za męczenie mamusi, ale pewnie wymięknę jak go zobaczę i mu odpuszczę Kasia, skoro dużo wymiotujesz to jest raczej normalne, że nie przybierasz na wadze. Ale dzidzi na pewno to nie zagraża i nie przeszkadza.. Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: LUTY 2004 21.01.04, 14:29 Kasik- ja też cos wiem na ten temat,wtstawianie nogi to ostatnio ulubiona rzecz mojej dzidzi.Za to widze ze większość naszych pociech upodobała sobie prawy bok, jak dostanę kopniaka w okolicach wątroby to potem mam mdłości. Od dwóch dni mam pzred oczami migające gwiazdki ,nawet jak leżę czy stoję ,zastanawiam się skąd one są bo ciśnienie mam niskie. Aniutku-lepiej zobacz dokładnie co z tymi wodami, i koniecznie daj nam znać. No to która nastepna ,kogo dawno nie było na forum? Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 21.01.04, 14:47 Mały kopał mnie też po prawej stronie, jak się ułożył w poprzek to grzmocił mnie kolankaimi i stopami i próbował przynajmniej nogę wystawiś na zewnątrz a od wczorajszej nocy mam wrażenie, że z przodu mam plecy. Oczywiście Jego. Joasia faktycznie z tym kisielem to dobry pomysł. Wiecie czego nienawidzę robić- prasować. wrrrrrrr. Pamietacie "Kubusia Puchatka" i Tygryska, który musiał spróbować różnych rzeczy, żeby dowiedzieć się czego nie lubi?? Ja juz wiem nie lubie prasować, a skoro mój ukochany tak się rwie do pomocy, to z bólem serca, ale zostawię mu do prasowania pieluchy. Aaaa. A rozglądałyście się za "Albumami naszeo dziecka"? Mi bardzo podoba się wydany przez Arkady, nie tylko wizualnie, ale też zawartość sposób zapisu itd. Jest też ładny na podstawie książeczki "Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham" (chyba taki tytuł, w każdym bądz razie to bajeczka o dwu króliczkach małym i dużym, przeglądałam ją w sklepie i szalenie mi się podoba, jak króliki się licytują który którego kocha bardziej) Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 21.01.04, 14:48 Chyba za dużo dziś piszę - coś mi kiśnie i wywala mnie Ale to przez to, że mąż mi postawił kompik obok łózka Ja ostatnio nie widziałam na forum Magdy Magdalena_76 no i Mopka już od dawna nie ma... Ciekawe co u nich... Dzięki Gosia za podsunięcie pomysłu zabrania wkładki - wezmę ją ze sobą do szpitala, niech sprawdzą. Właśnie sie zbieram powoli.. Jak tylko mnie wypuszczą - mam nadzieję, ze będzie to dzisiaj - to sie oczywiście odezwę. Papa, Ania Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 - do ZYTY 21.01.04, 14:56 To chyba przy niskim ciśnieniu sa takie objawy - migające gwiazdki, osłabienie, itp.. Może powinnaś z Ginem o tym porozmawiać?? Zwłaszcza, ze jak piszesz masz niskie ciśnienie... Wprawdzie zawroty głowy, omdlenia są typowe dla ostatniego miesiąca, ale nie zaszkodzi skonsultować.. A na pewno pomoże leżenie i odpoczynek !! Trzymaj się Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re:kopanie... 21.01.04, 15:50 I mój kopie jak oszalały, a tak się kiedyś martwiłam, że nie czuję ruchów Potem , że nie kopie tylko się obkręca a teraz mam czasami dosyć tych jego wszędobylskich nóżek i raczek )) No tak znowu dosyć to nie mam ) I też z prawej!!! Choć wcześniej atakował żebra z lewej to teraz ulubionym miejscem jest bardzo odległe miejsce w prawym boku - właściwie to aż niemożliwe, że tam sięga Też myślę, że to podkop ))) Co do lania po porodzie, uśmiałam się. U nas jest inaczej - jak za bardzo wierzga to mój mąż nachyla się do brzucha i mówi: "Nie kop mamy bo się spocisz". Ja nie dostałam żadnego przykazu liczenia i nawet nie wiem jakbym miała to robić ;-( Po prostu raz kopie raz nie, zwykle kopie jak jesteśmy sami a jak ktoś chce zobaczyć czy kopie to udaje, że wszystko sobie wymyśliłam. Najlepsza porą na kopanie mamusi jest czas kiedy ona (ja) chce sobie w spokoju po jedzonku obejrzeć "Na wspólnej". Także jak się kończy to jestem "skopana" i idę się czasem nawet położyc na chwilę. Kiesielek to całkiem niezła myśl. Ja ostatnio delektowałam się bezą (nieprzyzwoicie słodką) z bitą śmietaną i owocami, a dzień bez 2 pomarańczy jest dla mnie dniem straconym haha. Ale jutro czuję, że nędzie ten kisielek i truskawki!!! Pozdrawiam Ania i Oskar (38. tydz wciąż) ps ja nie miałam jeszcze nigdy KTG, nawet propozycji, buuuuuuuuuuuuu! Odpowiedz Link Zgłoś
moja.fasolka Re:kopanie... 21.01.04, 16:13 Witam mamusie, Dziś zaczęłam 39 tydzień. Zaczynam się bać, że to już tak blisko. Ale nie mogę się doczekać, kiedy przytulę szkraba. Co do ruchów, to ja od dwóch dni czuje je jakby trochę słabiej. Na razie się nie denerwuję, w przeciwieństwie do mego męża, który tak jak Wasi Panowie bardzo źle sypia i powtarza, że chciałby już rozwiązania to będzie miał 2 tygodnie urlopu. Ja nie wiem, czy on liczy na to, że odpocznie? Pozdrawiam, Ania & Filipek Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 21.01.04, 17:42 Zytko Ja tez mam te mroczki i z natury niskie cisnienie..a po za tym mala odpornosc odrganizmu czemu zawsze dziwia sie lekarze przy badaniu krwi..i przepisuja mi zelazo..a ja juz taka dziedziczna nature mam. Strasznie boli mnie dzis to krocze..dziwnie chodze i tak dziwnie chodze a teraz to juz wogle! uczucie takie (do mam ktore juz rodzily) jakby glowka wylazila tylko bez takiego bolu. Ciewa jestem czy bedziecie cos takiego czuly.Autentycznie zagladam caly czas i macam czy tam nic nie wystaje..ale sie tez nie ludze ze tak szybko by mi mialo to pojsc..komu jak komu ale nie mnie...wrodzony pesymizm to tez moja cecha hehe Ciesze sie ze zescie mnie uspokoily z tymi mdlosciami..troche sie martwilam..staram sie jesc na sile..jak cos zwroce to probuje czegos innego..ale troche jestem juz tym zmeczona...lekarka mnie uspokajala tez..wiec chyba nie ma tu wiekszej szkody dla dziecka. Ciekawe tez czy te gwiazdki nie od tego. Musze sie streszczac z tym porodem bo tesciowa w przyszlym tygodniu przyjezdza...wiec byloby jej pewnie milo gdyby nie musiala jezdzic dwa razy hehe a po za tym w przyszlym tyg. ma 60 urodziny. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: medluję się! :) 21.01.04, 16:20 Witajcie Dziewczyny, Nie było mnie przez chwilę bo jakaś taka wypluta jestem... Wszystko mnie męczy nawet siedzenie przez kompem - a to nie jest normalne - . Wczoraj urodziła moja kuzynka, która miała termin na 26 lutego czyli dzień po mnie . Kubuś jest duży - 2700 i 52 cm - ale leży w inkubatorku... Ponieważ ona nie miała żadnych dolegliwości, wszyscy w rodzinie myśleli, że bedę pierwsza, no i zaczęły się telefony . Przestraszona sytuacją spakowałam more-less torby i odpoczywam... Maleńka kopie mnie dla odminy z lewej strony. Często i odczuwalnie, właściwie to trudno nazwać kopaniem, to jest ROZPYCHANIE ! Jakby chciała powiedzieć: "Mamo, brzuch Ci się skurczył... ZRBÓB COŚ!" Co do "przekasek" to codziennie funduję sobie: 1. jabłka pieczone z powidłami śliwkowymi - wydrązam "dziada" z jabłuszka i wypełniam to miejsce powidąłmi 2. kisiel - zazwyczaj z [połówkami brzoskwini, jak nie to z tartym jabłkiem 3. 1 pomarańczę - choć do tej pory ich nie lubiłam - jeszcze na Boże Narodzenie mi nie smakowały 4. 1 kinder bueno 5. koktajl z: 2 bananów, 1 jabłka, ewent. 2 kiwi, 200 ml jogurtu naturalnego bakomy, szklanki mleka, 3 kostek lodu i 1/3 szkalnki soku malinowego roboty mojej teściowej . A wczoraj to mnie napadło i ugotowałam puszkę mleka skondensowanego słodkiego co dało Toffi i posmarowałąm tym suche andruty, z czego wyszły wspaniałe wafelki toffi . Pozdrawiam Nitka PS. I jak człowiek ma nie być zmęczony jak się tak długo "bawi" w kuchni . PS. Trzymajcie się ciepło i dajcie dziciom jeszcze z tydzień ... Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: medluję się! :) 21.01.04, 17:22 Nitka !!!!!!!!! Takie jedzenie,zę mi ślina skapała na klawiaturę i pogonię męża na zakupy, żeby mi kupił mleczko i też zrobię andrucik, tylko środkowy andrut posmaruję powidełkiem śliwkowym. A wiecie nie wiem czy się spotkałyście z tradycyjnym smażeniem powidła, u nas to się robi w kotle miedzianym na zewnątrz wszyscy znajomi się schodzą Bo ktoś musi to powidło wielkimi łyżkami mieszać czyli tania siła robocza) pieczemy ziemniaczki w palenisku pod kotłem i "czytamy kolejne tomy" do późna w nocy. A jeszcze co do jedzenia zrobię sałatkę z kapusty pekińskiej, ananasa, kukurydzy, piersi wędzonej z indyka ze śmietanką i majonezem. Tak to jest bardzo dobry pomysł ))))))). A dziś kisiel z truskawkami. Pozdrawiam Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: Do Nitki 21.01.04, 17:24 hej, przecież ponoć nie można malin i soku z malin!!! ja chodzę i "język mi ucieka" do malinek od mojej teściowej a Ty sobie jesz w najlepsze??!!?? w takim razie ja od jutra też jem! ja zamiast kinder bueno jem danio waniliowe z rodzynkami - też pycha...mmmhhhmm. A teraz lecę zjeść obiadek i jedziemy z mężem do jego Babci. Do jutra Ania i Oskar (38. tydz) Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Do Nitki 21.01.04, 18:05 Jestescie straszne) Czlowiek stara sie wogle cos zjesc a Wy mi cos takiego hehe Ale wlasnie..zapomnialam o tych malinach..i cialo sie samo dopomnialo..mialam ostatnio ochote zrobic sernik na zimno z owocami. i pognalam na dzial z mrozonkami..kupilam malinki i cale opakowanie wrzucilam na sernik a to galeretka zalalam. Zupelnie zapomnialam ze to przyspieszacz. I w dodatku moje lakomczuchy, ktore oczywiscie nie nawidza slodyczy! zjadly sernik (troszke im pomoglam hehe) w jedna niedzielke..cala blache okragla. Codziennie musze cos slodkiego..zreszta to jedyne potrawy, ktorych moj zoladek nie odrzuca. To dziwne bo slodyczy nie lubie..a raczej nalezy powiedziec ze nie lubialam! Amatyldo...rodzynek wczoraj Pan mi nie chcial sprzedac..nie bylo ceny..uparlam sie czekam przy kasie! wolal tam kogos..nikt nie przychodzil i musialam sobie darowac..bylam zla bo byly calkiem niezle w wygladzie...a ja lubie robic sobie takie misz masz z jogurtu i otrebow a do tego duzo rodzynek. A Pan sie jeszcze pyta czy mi zalezy na tych rodzynkach? bo moze to troche potrwac! tez pytanie..pytac ciezarna o takie rzeczy..ale on mlody byl to mu wybacze. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Do Nitki 21.01.04, 18:05 Jestescie straszne) Czlowiek stara sie wogle cos zjesc a Wy mi cos takiego hehe Ale wlasnie..zapomnialam o tych malinach..i cialo sie samo dopomnialo..mialam ostatnio ochote zrobic sernik na zimno z owocami. i pognalam na dzial z mrozonkami..kupilam malinki i cale opakowanie wrzucilam na sernik a to galeretka zalalam. Zupelnie zapomnialam ze to przyspieszacz. I w dodatku moje lakomczuchy, ktore oczywiscie nienawidza slodyczy! zjadly sernik (troszke im pomoglam hehe) w jedna niedzielke..cala blache okragla. Codziennie musze cos slodkiego..zreszta to jedyne potrawy, ktorych moj zoladek nie odrzuca. To dziwne bo slodyczy nie lubie..a raczej nalezy powiedziec ze nie lubialam! Amatyldo...rodzynek wczoraj Pan mi nie chcial sprzedac..nie bylo ceny..uparlam sie czekam przy kasie! wolal tam kogos..nikt nie przychodzil i musialam sobie darowac..bylam zla bo byly calkiem niezle w wygladzie...a ja lubie robic sobie takie misz masz z jogurtu i otrebow a do tego duzo rodzynek. A Pan sie jeszcze pyta czy mi zalezy na tych rodzynkach? bo moze to troche potrwac! tez pytanie..pytac ciezarna o takie rzeczy..ale on mlody byl to mu wybacze. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 22.01.04, 09:11 Długie spanie jest niezdrowe i dlatego mój pies zarządził pobudkę o 6.30, bo właśnie, ktoś śmiał łazić po jego ulicy. Wstałam wściekła i pewnie tak mi zostanie do wieczora. Mężowi zaparzyłam wczoraj melisy i spał jak anioł, ja nie, bo Antek odwrócony pupą na cały świat, zmienił razem z konfiguracją sposób poruszania i obawiam się, ze organizuje przekop przez nerki. Co za tym idzie czuję raczej jego rozpychanie, a nie kopniaki i zaczyma się martwić. A wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach. Brzuch boli mnie jak przed miesiaczką, a chwilami mocniej jak w trakcie (ale tylko w nocy) więc śniło mi się, że ją właśnie dostałam. Sprawdziłam oczywiście i bez zmian. Nie wiem czy to są jakieś zapowiediz zbliżajacego się porodu czy jak. Idę sobie zrobić kawy, a psa na sybir czyli na pole (a nie na dwór))) niech marznie. Odechce mu się sabotażu. Pozdrawiam wchodząc w 38 tydzień (37+1). Edyta. Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 22.01.04, 09:33 Hej, hej, pora wstawać U mnie piękne słońce i mróz - 17 stopni... Edytka, Ty masz pieska i kota?? Bo wydawało mi sie, ze wcześniej pisałaś o kocie. I jak te zwierzaki się tolerują?? Może ten ból brzucha to skurcze przepowiadające?? Już czas na nie,a w 9 miesiącu mogą być one silniejsze i bolesne.. Wczorajsza wizyta w szpitalu nastroiła mnie bardzo pozytywnie. KTG wyszło dobrze, nie ma skurczów. Szyjka zamknięta. Po prostu popuściłam trochę moczu.. Nie ma żadnych upławów, czy wydzielin. Mamy już 37 tydzień, więc jest dobrze Ania, a jeżeli chodzi o KTG, to możesz sama pójśc do szpitala i poprosić o nie. Teraz przecież nie trzeba skierowań. Pozdrawiam cieplutko. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: LUTY 2004 22.01.04, 09:36 Mamuśki śpicie jeszcze??? Dzisiaj zmusiłam się żeby wstać wcześniej niż o dziewiatej... tak dobrze śpi mi się rano bo dzidź ma stałą porę aktywności między piątą a siódmą rano, przy czym nie jest to takie sobie zwykłe kopanie czy wypychanie kończyn do pogłaskania tylko bodzie mnie głową w dole brzucha, pewnie próbuje przecisnąć się troszkę niżej (co się jej skutecznie udaje, od kilku dni żebra mnie nie bolą ) Bóle mam przy tych harcach gorsze niż przed okresem, ale nie łudzę się że to już bo właśnie wczoraj mój gin stwierdził że moja krótka, rozwierająca się szyjka świetnie trzyma (buuuuu)z czego nie jestem tak bardzo zadowolona... Za trzy tygodnie mam się zgłosić po skierowanie do szpitala a ja naiwnie miałam nadzieję że dostanę je już i że się już pożegnamy, ale jak widac nigdy nie jest tak jak się chce... Na wczorajszej wizycie miałam troszkę podwyższone ciśnienie i gin stwierdził, że zastanowi się nad tym czy nie położyć mnie wcześniej do szpitala - co skutecznie zepsuło mi nastrój na cały wieczór i jeszcze dzisiaj nie mogę dojść do siebie... Bo ja panicznie boję się szpitala, zresztą ostatnie chwile przed porodem chcę spędzić w domciu z rodzinką, opychać się domowymi smakołykami!!! Wizja leżenia na patologii przez dłuższy czas mnie przeraża (a termin z usg mam później niż z OM). Dziewczyny leżały do dwoch tygodni po terminie, codziennie "badanie na śniadanie", teścik oksytocynowy - mnie by to wykończyło chyba, bardzo źle się w szpitalu czuję... Pozostają mi jedynie domowe sposoby przyspieszenia porodu, tylko czy podziałają??? Muszę namawiać Malwinkę )) Z niej jest grzeczne dziecko (kiedy śpi), tak ładnie prosiłam żeby przeniosła pupę do góry i proszę...posłuchała! Pozdrowionka dla Mam i Brzuszków, Ania i Malwinka (zaczynamy 36 tydzień). Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 22.01.04, 10:40 Natder powinnaś chodzić wolniej, to i ciśnienie Ci spadnie ;DD, a tak na poważnie poobserwuj czy nie towarzyszą ciśnieniu dodatkowe objawy równoczsnie białko w moczu, bóle głowy i opuchlizna, bo chyba dopiero wtedy to jest niebezpieczne. Ja też mam podwyższone ciśnienie bo normalnie mam 110 a teraz nawet do 130 albo i lepiej, ale żadnych dodatkowych objawów (bo już zaczęłam mieć wizję zatrucia ciążowego), ale na końcówce podwyższone ciśnienie to norma, chyba że sie mylę. I gorąco mi strasznie. A swoja droga tez nie miałbym ochoty trafić do szpitla i wysłuchiwać opini i komentarzy i doświadczeń tam leżących. Aniutek mam dwa koty 10- letnia Kitunię i roczną Blekotę (pamiętacie pierścień Arabelli? ) , sukę -jamnika Dodi i Królika-Karolcię i wszystkie żyją w idealnej symbiozie, chociaż...........Blekota z Dodi zawiązału koalicję przeciw Kituni i ją przeganiają, ale tylko czasami. Blekota ma ochotę na zabawę z królikiem ale boi się wejść do klatki, a Królik am wszystkich łącznie z nami w głębokim poważaniu Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: LUTY 2004 22.01.04, 10:58 Edytko obserwuję się uważnie pod kątem zatrucia ciążowego i jak na razie nic na to nie wskazuje (a miałam to cholerstwo w pierwszej ciąży), a to ciśnienie... ja mam już chyba "syndrom białego fartucha" przez te wszystkie komplikacje ciążowe... Pocieszam się że to już bardzo niedługo i tyle to pestka... Ciekawe, jak te Twoje pupile zareagują na nowego konkurenta w domciu??? Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 22.01.04, 10:43 Witajcie! Ja każdego dnia wstaję ok 6.00 bo "wyprawiam" męża do pracy = budzę go bo niczego innego niemal nie słyszy i pilnuję, żeby nie zasnął pomiędzy kolejnymi czynnościami (mycie, śniadanie, golenie)... a potem idę spać i wstaję czasem jeszcze w tej samej połowie dnia, a czasem w następnej Ja też mam te wszystkie bóle, o których piszecie (pachwiny, dół brzucha, krzyż) i wiecie co... moja położna była tym wczoraj zachwycona! Mówiła, że tak ma być, to są sygnały, że organizm się przygotowuje do porodu i dobrze, bo jest szansa, że pójdzie to szybciej i sprawniej niż gdybym niczego nie odczuwała. Dziś się ma kontaktowac z moim ginem, żeby się dowiedzieć, na jakim etapie moja szyjka jest przygotowana do porodu. I podobno te objawy nie są sygnałem tego, że to nastąpi "już zaraz" (więc nie mamy powodu się denerwować) ale tego, że organizm dojrzewa do tej decyzji... Jeśli to prawda, to brzmi pocieszająco. Co więcej, z nią mozna rodzić na "ochroną krocza" ale powiedziała mi taka ciekawostkę, że przy pierwszym dziecku -ok, drugim, trzecim... potem mięśnie są rozciągnięte, młoda babeczka poćwiczy i "dojdzie do formy" ale... skończy 60tkę i zwiększy się u niej ryzyko nietrzymania moczu, wypadania macicy, itp... a ta, która była szyta, może cieszyć się tym, że miejsce szycia nigdy nie będzie tak elastyczne i takich sensacji w późnym wieku ma szanse uniknąć. Oczywiście i ona twierdzi, że można próbować rodzić na ochronę krocza nawet przy pierwszym dzidziusiu,, o ile się uda, ale po prostu jeśli się naprawdę nie da uniknąc nacięcia, to żeby pomyśleć, że może nie jest to takie złe, jak myślimy. Nie wiem, czy to do końca prawda (ona też zresztą tak nie twierdzi) ale faktycznie... jeśli nie uda mi się uniknąć nacięcia, to zaaplikuję sobie tę teorię do głowy "na pocieszenie". No i ogladaliśmy wczoraj film z porodu, nakręcony zresztą w tym szpitalu, gdzie będę rodzić, bardzo dokładnie, ze szczegółami... dzidziuś był owinięty pępowiną nawet... babeczka rodziła bez znieczulenia, na filmie znani mi lekarze i położna... i nawet fajnie-tylko to nacięcie nie wyglądało radośnie, mąż aż się wzdrygnął... ale ogólnie nastawiam się pozytywnie. No i jestem bardzo dumna z męża, że chętnie ogląda ze mną wszystkie możliwe filmiki, milsze i mniej milsze, żeby "być przygotowanym na wszystko". Bardzo się boi, że nie będzie mi umiał pomóc (no bo nie będzie...nie urodzi za mnie). A teraz może głupie pytanie... nie boicie się, że wam przez pomyłkę "zamienią dzieci"? Mnie trochę ogarnia taki irracjonalny lęk... Już mi chyba depresja przedporodowa robi mętlik w głowie.... Gosia (dziś kończę 37t wg USG i 39t wg OM) Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: LUTY 2004 22.01.04, 10:52 Gosiu! Na porodówce jeszcze jak dzidziuś będzie leżał na Twoim brzuszku położna podetknie Ci pod nos opaski identyfikacyjne i każe przeczytać co jest na nich napisane, następnie "zaobrączkuje" potomka i to chyba rozwiązuje problem. Chociaż ja po pierwszym porodzie mimo iż położna umieściła krocze córki na wysokości moich oczu byłam tak naćpana i zmęczona że nie wiedziałam co urodziłam hehe... )) A nazwisko z opaski kazałam przeczytać mężowi )) Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 22.01.04, 11:15 No wiem, wiem... tylko nawet przed chwilą, chyba na "ciąża i poród" przeczytałam o tym, że przyniesiono mamie do karmienia nie jej maluszka ale sprawa się wyjaśniła, bo dzidziuś był odmiennej płci niż urodzone. Podobno tych opasek się nie zdejmuje, ale kto to wie...? Mam nadzieję, że rozpoznam dzidziusia (one wszystkie są w pierwszym momencie takie podobne)... wczoraj się śmiałam bo prawie w tym samym czasie pomyśleliśmy z meżem, że może tak "czatować z markerem trudnozmywalnym w ręku i gdzieś je tam zaraz po porodzie maznąć po pięcie....)) Boże, już mnie teraz można wszystkim nastraszyć... w każdą głupotę jestem w stanie uwierzyć, że może mi się przytrafić... a jeszcze na USG dr Roszkowski też mnie "straszył", że takie pomyłki się zdarzają.... Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 22.01.04, 12:51 Ojej, Gosiu, nie strasz!!! Mi też oczywiście takie myśli już do głowy przyszły, ale starałam się je natychmiast odgonić! Może ten marker to nie taki zły pomysł?) A wiecie, sprawiedliwość musi być. Wróciły mi bóle podbrzusza i pachwin. Szczerze mówiąc jakoś szczególnie mnie to nie martwi, bo tak sobie właśnie to interpretuje: że ciało się przygotowuje na wydanie potomka na świat Edyta, nie obawiasz się trochę, jak zwierzaki będą tolerowały nowego lokatora? Ja mam tylko jednego kota, złośliwą bestię, i trochę mnie to stresuje... Chyba trzeba będzie go mieć non stop na oku na początku. Dziewczyny, czy któraś z Was jeszcze pracuje? Ja tak, co prawda tylko 17 godz. w tygodniu. Pozdrawiam grubasy Joanna PS. Stanęłam dziś na wadze i mi wyszło, że przez 3 dni przybrałam 2 kg( To chyba niemożliwe! Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 22.01.04, 13:21 cześć! Dawno mnie nie było, ale to dlatego, że wylądowałam w łóżku Kiedy już na dobre rozkopaliśmy remont łazienki - Klusia oświadczyła (silnymi skurczami macicy), że ona chce już! Gin kazał mi leżeć placuszkiem i zjadać Fenoterol No to grzecznie leżę i przemawiam na przemian do Klusi żeby się nie spieszyła i do pana fliziarza -żeby się spieszył )))) poza tym jestem rozpiesczana przez teściową! Mąż - totalna panika, załatwia ostatnie zakupy, zabezpiecza firmę - bo zamierza trochę nie pracować I tak biega z tym wszystkim, że mu się łapki ślizgają ))) Jak mnie widzi poza łóżkiem to strasznie krzyczy, więc wykorzystałąm dzisiaj moment, że pojechał do Poznania )))) Mam nadzieję, że nie sprawdzi "historii" w przeglądarce )) GRATULACJE!!!!!! AGIKI I SYNKA!!!!!!!!! wzrószyłam się do łez, ale fajnie, że już niedługo wszystkie będziemy przytulać nasze maleństwa )))))))) Jestem dobrej mysli - pozdrawiam was gorąco i wracam do łóżeczka Marta ps. Szkoda, że przez ten remont nie można pociągnąć kabelków i kompa do sypialni : (((( Ale w poniedziałek idę na kontrolę do gina - może mi pozwoli 10 min. na siedząco ))))) Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena_76 Re: LUTY 2004 22.01.04, 13:27 Witajcie!!! Kobiety nie piszcie tak szybko!!!! parę dni mnie nie było a czytania.... hohoho... a potem jak chcę napisać to wywala mnie z forum... i też tak jak Nitce trudno mi długo wysiedzieć. Właśnie pakuję torbę. Teraz już wszystko się może zdarzyć... Z jednej strony chętnie bym sie już "rozpakowała" i nawet podchodzę już dość filozoficznie i w miarę spokojnie do porodu - a z drugiej - bycie w ciąży już znam a teraz znowu wielka niewiadoma!!! Ale już bym chciała nie być takim wielorybkiem zwłaszcza że na taką pogodę przyczepność do śliskiego podłoża równa jest zero. Dziś szłam rano na badania i wolę nie mysleć, jak to wyglądało Malutka chyba zjechała już w dół i do żeber dostaje mi sporadycznie, ale nie ustaje w wysiłkach. Ale czkawkę czuję gdzieś tak głęboko w dole. Parę razy złapałam małą na czymś takim dziwnym - ruchy główką częste ale delikatniejsze niż przy czkawce... wymyśliłam, że panienka ssa sobie paluszka !!! A poza tym tak czasem się cała rusza, że mój mąż patrzy z przerażeniem na mój brzuch i twierdzi, że czuje się, jakby obcy mi tam siedział. Pozdrowienia z bardzo zimnego Krakowa Magda Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 22.01.04, 14:00 Joanna, jak przeczytałam o tym ważeniu, od razu poleciałam sprawdzić swoją wagę. Na szczęście bez zmian. To chyba jednak wyślę mężusia po kisielek)) Fajnie, że wróciły 2 "zagubione" mamuśki... Gosia, nie strasz takimi wizjami. Do tej pory mi to do głowy nie przyszło, a teraz pewnie będę mieć koszmary senne A ja nie wiem czy brzuch mi opadł czy nie Nie umiem ocenić... CZasami wydaje mi się, że tak, że łatwiej sie oddycha, a trudniej wchodzi do wanny)), ale nie wiem czy to nie autosugestia? Zostały mi jeszcze 2 lekcje w szkole rodzenia. Dziś cd. karmienia piersią i połóg, a za tydzień pielęgnacja noworodka. Mam nadzieję, że dotrwam do tego czasu, bo chciałabym zobaczyć mężusia w "akcji" z lalką Pozdrawiam cieplutko, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: LUTY 2004 22.01.04, 14:03 cześć z rana Edyta - ja dokładnie wiem o jakich bólach piszesz. W nocy miałam właśnie takie bóle miesiączkowe. Bolał mnie krzyż z rwaniem nóg do kolan (zawsze na to biorę proch przeciwbólowe a teraz ;-( ) no i brzuch i krocze na dokładkę. Też chodziałam sprawdzać do łazienki, chociaż bardziej niż na ujrzenie miesiączki ;- ) nastawiałam się na odpływ wód płodowych Po 2 godzinach stwierdziłam, że to nie są chyba skórcze przepowiadające bo z tego co wiem to skórcze są jakies takie cykliczne - najpierw narastają, potem ten szczyt bólu i coraz łagodniej a tu po prostu kilka godzin bolało bez przerwy ;-(((((((((( Wstałam wcześnie (z powodu bólu ale i skoków w Japoni które i tak się nie odbyły). Skoro je odwołali to poszłam spać znów i wstałam po 12 Już mnie nie boli - i co to ma znaczyć? Może rzeczywiście to moje ciało sięprzygotowuje tak jak piszecie - hmmm. Mam nadzieję, że już się przygotowało, bo 2 raz tego nie zniosę )))))))) Najbardziej się boję, że Młody się odwrócił. Czy może tak być, że już był dobrze zwrócony a teraz się przekręciłi na przykład leży w poprzek? Martwię się tym bardziej, że najbardziej kopie mnie bardzo daleko z prawej strony - zupełnie z boku (??!!??). Za to uspokoiły się bóle żeber więc kto wie może i opadł tez brzuch tylko ja tego nie widzę Jak dalej będzie robił jakieś takie sztuki jak dziś w nocy to może rzeczywiście zgłoszę się sama na to KTG do szpitala. Chociaż ja jestem tez z tych co nie lubią szpitali i białych fartuchów, więc opcja zostania na obserwacji wyraźnie mnie zniechęca Pozdrawiam i dalej was czytam - robi się coraz ciekawiej - akcja i napięcie rośnie )) Ania i Oskar (38.tydz) Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 22.01.04, 14:16 Cześć Marto i Madziu A ja już was podejrzewałam, że się wyłamałyście i stałyście sie styczniowymi mamami Marto, ja też biorę fenoterol i od Sylwestra mam nakaz leżenia, ale robię sobie krótkie przerwy i siadam do kompika (choć mąż też sie denerwuje jak widzi mnie chodzącą po domu No ale trudno mi ciągle tak leżeć. Zresztą pytałam Gina i mówił, że mogę czasem wstawać (byle nie za często i na krótko) - i tak też robię Jak na razie nie pogarsza sie A co do ważenie, to przyznam sie Wam, że od kilku dni mam straaaaaszny apetyt. Więc na wagę wolę nie wchodzić, żeby sie nie zestresować Ania, jeżeli masz wątpliwości co do tych skórczy, to idź na KTG - mnie ono bardzo uspokoiło. Też miałam bóle krocze i w dole brzucha - nawet podczas KTG je pprzez chwilę odczuwałam - ale uspokoili mnie, że to jak pisały już dziewczyny, są objawami przygotowywania się ciała do porodu W zasadzie większość z nas nie przepada za szpitalem, ale to w sumie dla dobra dzidzi i własnego - po co się niepotrzebnie stresować!! Pozdrowionka. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: LUTY 2004 22.01.04, 15:20 Dziewczyny! Strasznie was przepraszam, jeśli przestraszylam... nie miałam takiej intencji. Też zawsze mi się wydawało, że takie rzeczy się nie zdarzają dokąd nie przeczytałam tego na naszym forum - aż sobie nie mogłam odpuścić, żeby nie założyć wątku na "ciąża i p"... oczywiście podchodzę do tego trochę z humorem bo przecież, tak na poważnie, w obecnych czasach nie jest aż tak trudno wyjasnić, kto jest czyim potomkiem, ale też i nie przypuzczałam, że w ogóle takie rzeczy się zdarzają... Mam nadzieję, że na tym wątku usłyszę po prostu parę zabawnych historii - a najlepiej żadnych ))) Przepraszam jeszcze raz, jeśli kogoś wystraszyłam naprawdę... Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: Gdzie jest Kasik8?! 22.01.04, 15:57 Hej, Kasiu, gdzie się podziewasz??? Jesteś jedną z najbardziej aktywnych. A co ma oznaczać ta cisza? Czyżbyś już teraz wybrała się do sexshopu i dlatego Cię nie ma ? Odezwij się! A teraz z innej beczki... Zachciało mi się klusków śląskich z sosem maślakowym, ale mam tak spuchnięte ręce, że obieranie ziemniaków graniczy z cudem!!! Nie dość, że trwało to całe wieki, to jeszcze musiałam wyłączyć ogrzewanie w domu - tak się spociłam - choć w Wawie -8 stopni... A mam pytanie, czy miałyście USG w 36-37 tygodniu? Pozdrowionka Nitka Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Gdzie jest Kasik8?! 22.01.04, 16:20 Też zauważyłam, że Kasia zniknęła... ale pomyślałam, że pewnie śpi (taki dzisiaj dzień senny) albo również dostała nakaz "używania męża na dobry poród" i nie dała chłopu pójść do pracy Nitko - ja miałam USG w pierwszym dniu 37 tyg. Właśnie wtedy się dowiedziałam, że dzidziuś jest mały (2300-2400), choć dr Roszkowski (a u niego robiłam) twierdzi, że wszystko jest w jak najlepszym porządku (łożysko, przepływy, itp) i teraz moja gin zaleciła zo 10 dni, żeby zobaczyć, czy mały rośnie, więc się wybieram w poniedziałek na kolejne - a czemu pytasz? Miałaś czy idziesz? Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: gorąco 22.01.04, 16:53 U nas w Gdyni "tylko -4" ale tez jakoś tak ciepło mi się zrobiło i otworzyłam okna. Ja nie miałam USG od tego w 32 tygodniu. Chyba już nie będę miała więc zobaczę malucha po drugiej stronie. No chyba, że Gin jeszcze zmieni zdanie (mam wizytę za tydzień). On jakoś dziwnie liczy tygodnie bo zawsze w kartę wpisuje mi o 1 tydzień mniej niż mnie to wychodzi i mówi jest Pani w ...tygodniu. Pomyślałam, że on liczy może całe skończone tygodnie tylko nie wiem czemu wtedy mówi że jestem w jakimś tygodniu jak ja jestem już w następnym. Czyli wg mnie wizytę będę miała w końcu 39 tygodnia a on znów mi powie jest pani w 38 tygodniu. No ale nic. Co do wagi z USG mój Gin twierdzi, że te pomiary to są takie sobie bo dotyczą wielkości pod względem rozwoju kości. W sumie racja. Zatem dziecko może być "drobnokościste" a ważyć więcej niż na to wskazuje USG. To taka moja teoria - co o tym myślicie? Wiecie - postanowiłam o siebie zadbać )) i ..... nie zgadniecie..... mam jaja na głowie ))))))))Przedwczoraj robiłam bezę i wykorzystałam teraz te cztery żółtka co mi zostały. Także na 1 spotkaniu z synem zamierzam mieć ppiękne włosy hahahahaha. Nie, nie, pozatym u mnie wszystko w normie Pozdrawiam Ania i Oskar (38.tydz) Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: Gdzie jest Kasik8?! 22.01.04, 17:52 Ja mam USG w przyszły czwartek to będzie już koniec 37 tygodnia! Mam też wówczas wizytę, no a nasz Maluszek to chyba dosć duży, jakieś 4 kg... Jak będzie mieć głowę jak Tatusiu to będę krzyczeć jak moja teściowa hi hi hi! W połowie 30 tygodnia Maluszek ważył okołó 1600 o ile się nie mylę! No i gin stwierdził, że duuuuża Córcia będzie . Całuchy Nitka Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: Gdzie jest Kasik8?! 22.01.04, 16:42 Gosiu, nie martw się, sama też wpadłam na ten straszny pomysł... Nitka, mi też się czasem tak gorąco robi, że nie mogę wytrzymać. A USG ostatnie chyba miałam w 34tyg. No i co - czyżby nikt oprócz mnie nie pracujował??? J. Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: Gdzie jest Kasik8?! 22.01.04, 16:43 Gosiu, nie martw się, sama też wpadłam na ten straszny pomysł... Nitka, mi też się czasem tak gorąco robi, że nie mogę wytrzymać. A USG ostatnie chyba miałam w 34tyg. No i co - czyżby nikt oprócz mnie nie pracował??? J. Odpowiedz Link Zgłoś
moja.fasolka Luty 2004 22.01.04, 17:40 Witam dziewczyny, strasznie mi dziś zimno było na spacerku z moim pieskiem, a jest tylko -8. W nocy praktycznie nie śpię, chyba to już blisko. Co do usg, ja miałam robione na początku 38 tygodnia (czyli w 37 według lekarza)i dzidziuś wazył 2900; usłyszałam, że jest w normie, a Wy podajecie o wiele mniejszą wage Waszych bobasków. Mam nadzieję, ze za bardzo go nie utuczę. Co do pracy zawodowej, to ja nie pracuje już trzeci tydzień, mam zwolnienie do konca ciąży. Ale jest to moje pierwsze zwolnienie, bo przez całą ciążę czułam się naprawdę dobrze. Mam do Was pytanie, może troche dziwne, ale dla mnie ważne. Czy myslałyście już o prezenciku walentynkowym dla Waszych mężczyzn. Ja przyznam się, muszę coś wymyślić szybko, bo do terminu mam niecałe 2 tygodnie, a później nie będę miała tak dużo czasu. Może macie jakieś pomysły? Pozdrawiam, Ania & Filipek Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: Luty 2004 22.01.04, 18:54 A ja myślałam, że tylko mi puchną ręce.. Na USG byłam w 31 tyg i wtedy mały ważył 1850 g. Już chyba nie będę miała kolejnego - chyba, że lekarze postanowią inaczej.. Do pracy nie chodzę od Sylwestra. Miałam wprawdzie jeszcze popracowac ze 2 tyg, przekazać obowiązki, itd.. ale zdrówko nie dało.. A co do prezentu na Walentynki też się nad tym zastanawiam - ja mam jeszcze na poczatku lutego urodziny męża, ale nie mam żadnego pomysłu (zresztą juz przed świętami miałam ten problem - zrobiłam się w ciąży baaardzo niezdecydowana...). Ale może wspólnie coś uradzimy?? Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: Luty 2004 22.01.04, 18:57 Witam mamusie Ja dzisiaj miałam pełne ręce roboty,robiłam gołabki bo mnie na nie naszło i nie byłam w stanie sobie ich podarować.Poza tym zagnali mnie do pracy w gabinecie i w końcu byłam tak zła że sie popłakałam i powiedziałam że tak nie mozna ciężarnej wykorzystywać. Gorąco tez mi jest okropelnie,chodzę i zakręcam kaloryfery.to moja pierwsza zima kiedy nie marznę ,zawsze to jakieś plusy, oprócz tego wielkiego brzucha. Jutro znowu będę mieć masaż ,bardzo boli mnie krzyz a to świetnie odpręża,głowy tez juz sama nie myję bo dostaję wstretnych plam na pysku, pali mnie skóra i nie wygładam ciekawie.Schodzę do fryzjera i mi robią fryzurkę,dziś wyprostowałam sobie kudły i to poprawiło mi humor. Brzuchol mnie boli a w nocy nie mogę nawet obrócic się na drugi bok Nie wiem dokładnie który mam tydzien bo Magda zawsze mnie informowała o tym,moje obliczenia tez są inne niz gina,tym bardziej ze mam takie kółko a tam jest inny tydzień niż ona mówi . Pozdrawiam Zyta i 37 może 38 tydz. sama nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Chyba też będę styczniowa...jak nie dzisiejsza ;-) 22.01.04, 20:01 Witajcie... wracam od gina... szyja ledwo centymetr... rozwarcie na dwa palce... pani gin była zdziwiona, że nie mam skurczów... Bardzo się martwię, bo maluszek nieduży... wprawdzie skończyłam dziś 37 tyg a wg OM to 39 ale jeszcze chciałam podpaść maluszka... Z wrażenia ciśnienie mi skoczyło do 160 i pani dr pytała, czy przypadkiem nie chcę dzisiaj jechać na izbę... mówi, że z maluszkiem wszystko dobrze. W pon mam USG - jeśli mały tyje, to może dadzą mi jeszcze posiedzieć w domu a jak nie to mam się stawić o 16.00 na izbie z gratami... choć pani dr twierdzi, że mogę niedoczekać poniedziałku... Dziewczyny, która to z was łaziła od dawna z centymetrową szyjką... pocieszcie mnie! Gosia i Szymon - straszny niecierpliwiec! Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Chyba też będę styczniowa...jak nie dzisiejsz 22.01.04, 20:19 Małgosiu! Nie martw się, nawet jeśli maleństwo jest "maleńkie" to w 37 tyg. jest już dojżałe i sobie świetnie poradzi!!! pomysl, że juz niedługo je przytulisz A co do szyjki to moja miała 2cm 2 tyg. temu, dlatego właśnie wylądowałam w łóżku z fenoterolem. Mój gin twierdzi, że jak będę grzeczna to spokojnie "wyleżę" jeszcze brakujące tygodnie - bo my dopiero kończymy 35 Mamy taki właśnie plan żeby "wyleżeć" Kluskę do 37 tyg., a potem odstawimy fenoterol - bo będzie juz gotowa na spotkanie ze światem )))) Trzymam za was kciuki! I wracam do łóżka, bo się strasznie rozochociłąm i już drugi raz dziesiaj uciekłam przed komputer Pozdrowienia dla wszystkich Marta Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: Chyba też będę styczniowa... 22.01.04, 20:44 Gosia, czym Ty się martwisz?! Przecież jak nie liczyć jesteś już terminowa. Małego "kurczaczka" łatwiej urodzisz, a potem będziesz go tuczyć paszą treściwą (czyt. pysznym mleczkiem))) Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: Chyba też będę styczniowa... 22.01.04, 22:10 Gosia nie wygłupiaj się!!!!!!!! Bo ja sie stresuję, że czas ucieka i do mnie coraz bliżej, a z drugiej strony jak tu wrócę po to te styczniowe "lutówki" już coś naskrobią i znów będe wiedziała, że wszystko w normie i nie ma się co stresować. Tak jak dziś, kiedy napisałyściek, że te miesiączkowe bóle, to taki trening więc postanowiłam je lekce sobie ważyć. Wiecie, że też się zatanawiałam jak ja taka wymęczona po porodzie, mam logicznie myśleć literować nasze szalenie polskie nazwisko )) (z sz cz i ł) i jeszcze zapamiętac ze Antek to Antek. Chyba faktycznie zlecę to mężowi. Joasia pewnie, że się obawiam zachowania moich zwierzaków, a zwłaszcza tego młodego kota Blekoty, bo ona jest szurnięta, dosłownie skacze po ścianch i w ogóle robi co chce. A i jeszcze jak ostatnio byli u nas znajomi z córeczką (2 lata) to ukradłą taką malutką zabawkę i się do niej tuliła pewnie dlatego, że pachniała jej dzieckiem. Pies i stary kot pewnie będą zainteresowane, ale je łatwiej spacyfikować. No zobaczymy trzeba będzie się pewnie gimnastykować pilnować szafy i łóżka, zeby się nie chciały pochować i dokładnie pooglądać "Żabki". Na USG idę we wtorek, dowiem się jak nasz dzidziuś urósł i jak się sprawy z moją szyjką mają. Obawiam się ze bedzie długa i piękna iw ymęczy mnie przy porodzie. Tak że Gosia, moze to i lepiej, że krótka, to może szybko zobaczysz swoje Słoneczko. A moje teraz sobie czka, tam całkiem na dole i aż Ci zazdroszczę, że to już u Ciebie niedługo. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Chyba też będę styczniowa... 23.01.04, 08:07 No hej... wczoraj jednak nie choć... w nocy odeszła resztka czopa... już tym razem różowiutka, jak się należy... bolał mnie brzuch i krzyż... oby doczłapać do poniedziałku... Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 foteliki...... 23.01.04, 08:21 Gosia trzymam kciuki bez względu nadzień jak znikniesz to będziemy wiedziały dlaczego , daj szybciutko znać co i jak "styczniówko". Wiecie co oglądam foteliki, bo okazuje że mimo wszystko taniej jest w necie i tak się zastanawiam na czym polega różnica między jednym modelem i drugim (poza ceną) w obrębie tej samej wagi i firmy. Przyznam, że jestem kompletnym laikiem. A tak na marginesie gdybym nie tylko kupowałą gazety, ale tez je czytała to mogłabym się dowiedzieć, że faktycznie bóle miesiączkowe są przygotowaniem do porodu. No tłumaczy mnie tylko to, że gazetka była z września. Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Do Malwes 23.01.04, 08:39 Gosiu Ty lepiej jedz do szpitala..z tym odejsciem czopa to nie zarty.. A mowilam Ci ze masz sie szykowac bo nastepna jestes??? a Ty co? Zgadzam sie z Toba i Twoja polozna co do tego iz cialo przygotowuje sie skurczami i takimi bolami do porodu..ale kurcze ile ono ma sie przygotowywac? ja juz skorcze codziennie mam od 29 grudnia..to prawie miesiac..teraz sa nie do wytrzymania..Jak byly w dzien to sa i w dzien i w nocy...rwie mnie brzuch..nospa nie pomaga juz wogle a lekarka kazala odstawic od poniedzialku..chyba sie skrece z bolu. Nie mam sily juz nawet rodzic. Wiedzialam ze druga ciaze sie bardziej czuje..ale mnie to wszystko tak boli, ze nie bede miala sil na porod. W dodatku wrocily bole plecow -odeszly za to bole krocza. Ale z tymi plecami to mi sie przypomnialo z poprzedniej ciazy i przepowiadan...ten sam bol. Bo pamietalam ze plecy jak bola w okolicach nerek to sa te bole krzyzowe..ale dzis mi sie przypomnialo (a raczej cialo mi przypomnialo) jakie to byly te bole. Wiec do tej pory byl to poprostu bol plecow...ciagly, trzymajacy jakis czas. A dzis w nocy byl taki pulsacyjny, jak potrafi byc bol brzucha, i promnieniujacy do brzucha jakby ktos go rozciagal od sridka plecow do bokow brzucha i spowrotem..puszczalo i zaczynalo sie. Moja psychika juz szwankuje. W dodatku dalam mezowi na dentyste pieniadze na zoo. Dzis ja nie spalam z bolu plecow a on z bolu osemki. To juz trzecia noc. Kazalam mu dzis nie wracac dopoki sie nie umowi na wizyte. Powiedzialam ze sie rozwiode jak jeszcze jedna noc uslysze ze wstaje po kolejna tabletke ktora nic nie daje..a teksty typu ze to straszny bol ma schowac dla siebie bo mu jeszcze rodzic kaze to zobaczy co to bol. Jedyna pocieszajaca wiadomosc to odpowiedz z zusu o przedluzeniu zasilku chorobowego co powoduje ze wznowia mi moja pensje ktora wstrzymali mi w grudniua raczej w listopadzie..teraz sobie odbije hehe ale dostane te zaleglosci 5 lutego, wiec do tego czasu lepiej zebym nie rodzila. Co do obaw, ze podmienia dziecko pamietam jak to bylo przy pierwszym porodzie. Moja corka nie oddychala wiec przecieli pepowine i ja zabrali..powiedzieli mi tylko ze to corka i juz ich nie bylo. Nie widzialam jej nawet ulamka sekundy. Potem musialam lezec dwie godz. na obserwacji (taka rutynowa lezanka czy nie dostanie sie np. krwotoku wewnetrznego) i myslalam, ze napewno mi ja zamienia i ze przeciez nawet bym jej nie umiala znalesc jakby cos sie dzialo. Ublagalam wiec pania, ktora sie mna opiekowala przez te dwie godziny by m mogla ja zobaczyc. Corka jednak lezala w specjalnym pokoju z inkubatorami, gdzie nie mozna bylo wjechac lozkie poporodowym..musialam wstac..a ledwo co zyjal. Uzbieralam jednak cala energie ktora mi pozostala po poridzie i zeslizgnelam sie z lozka..kobieta ktora mnie odprowadzala wiedziala ze nie nie powinna mi na to pozwolic jednak ja bardzo prosilam o to a ze sama byla 3 miesiace po porodzie zrozumiala obawy matki i powiedziala tylko :"Jak upadniesz to Cie jeszcze dobije" I doczlapalam sie ...obejrzalam ja..byla taka malutka i wymeczona, tysiace rurek powbijanych w jej cialko, w glowke..ale otworzyla oczka..i cala twarz jakby sie zmienila..to znaczy jak patrzylam jak spala to byla podobna do mnie i lekko zbitego boksera hehe a jak otworzyla oczy to byla podobna do ojca..oczy miala az przeswitujace od niebieskosci.EH! fajne to bylo uczucie patrzec i liczyc ile ma paluszkow i czy wszystko ok. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: Chyba też będę styczniowa... 23.01.04, 09:40 Gosiu, trzymaj się ciepło, jak nam znikniesz z forum to przynajmniej będziemy wiedzieć dlaczego )) Kasik dobrze że się odezwałaś bo już myślałyśmy że popędziłaś na porodówkę )) Dziewczyny, ja mam usg ostatnie za tydzień, to będzie skończony 36 tydzień i już nie mogę się doczekać, mam nadzieję że u bobaska wszystko w porządku, bardzo mnie ciekawi ile waży. Moja pierwsza córka urodziła się z wagą 2700 i teraz marzy mi się dzidź chociaż z pół kilo większy. Ale tak naprawdę to waga urodzeniowa i późniejszy wzrost i waga niewiele mają wspólnego. Moja córka jest teraz wyższa i cięższa niż jej rówieśnicy urodzeni z większą niż ona masą. Także nie ma się za bardzo co tą wagą przejmować, możemy się tylko zdrowo odżywiać ale poza tym nie mamy zbytnio na to wpływu... Pozdrawiam wszystkie styczniowo/lutowe Mamuśki, Ania i Malwinka. Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: Chyba też będę styczniowa... 23.01.04, 09:53 Gosiu, trzymam za Was kciuki i skrycie trochę zazdroszczę... Może posłuchaj doświadczonej mamy Kasik i zgłoś się do szpitala. Dziewczyny, a słyszałyście, że na tym etapie ciąży nie wolno rąk do góry podnosić? No więc jak myć włosy? Wczoraj oczywiście umyłam tak jak zawsze i dziwne napięcie potem długo w brzuchu czułam. Chyba trzeba zacząć angażować męża Kasik, dzięki za opis bólu krzyża - będę wiedziała, co się dzieje, jak przyjdzie. Ech, wiecie, jakieś doły mnie ostatnio dopadają. Niby wszystko dobrze, a mi się robi tak jakoś irracjonalnie smutno, aż płakać się chce... Może Wam też się takie stany zdarzają? Przeglądałam sobie wczoraj numery "Twojego Dziecka" i wyczytałam, że te bardzo fikające w brzuchu dzieci szybciej rozwijają się motorycznie i szybciej zaczynają mówić, za to te spokojniejsze mniej płaczą. Ciekawe ile w tym prawdy... Bo wygląda na to, że urodzę beksę Pozdrawiam z pięknego, białego Mazowsza Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Chyba też będę styczniowa... 23.01.04, 10:08 Dziewczyny! Spokojnie z tym szpitalem )) Moja pani gin i połozna - obie pracują w tym szpitalu, gdzie rodzę a właśnie wczoraj byłam na wizycie bo ten czop odchodził mi już od 4 dni (zupełnie przezroczysty, czasem z żółtą niteczką a czasem z różową). Pani dr powiedziała po badaniu, że szyja ledwo 1cm, dwa palce (chyba) wchodzą lekko (nic mnie to nie bolało??!) i czopa już nie ma.... Umówiłyśmy się, że jeszcze pójdę na moje zaplanowane USG w poniedziałek (jak dotrwam)i posiew a potem między 15 a 16 przyjadę z klamotami na izbę (ona ma dyżur). Kazała się pospieszyć tylko jeśli odejdą wody, zaczną krawić albo zacznę mieć normalne, silne, porodowe skurcze....albo brak ruchów, albo dziwne silne ruchy, itp... Tak to nie ma sensu - położna nawet marudzi mojej gin, że w poniedziałek tez nie szpital...żebym czekała w domu bo po co mi to szpitalne zamieszanie a jak się zacznie to ona przyjedzie do domu i pojedziemy w trójkę z mężem jak uzna, że już czas... Gina nawet kazała iść w weekend na spacer na starówkę )) Prawdopodobnie jak się w poniedziałek okaże, że mały dalej ładnie rośnie i przepływy ok to zrezygnują z hospitalizacji, po prostu pani dr ma dyżur i chciałaby mi sama zrobić jakiś "artystyczny szewik na kroczku" . Też bym wolała przy niej ale nie chcę przyspieszania porodu, jeśli dziecko ma się dobrze. Od odejścia czopa do porodu potrafi minąć ponad tydzień.... a w sobotę kondycja maluszka, łożysko i przepływy były super. A gina też jest wspaniała, wczoraj jeszcze gadała ze mną przez telefon jak tam moje ciśnienie i roziewała różna horrory, ktore zdążyłam wymyśleć między wizytą a powrotem do domu. Będę się odzywać póki siedzę w chacie. G. Edyta - też nie wiem czym się różnią foteliki - ja poczytałam trochę crash- testów i w końcu kupiłam fotelik w komplecie z wózekiem Deltim Focus. Fotelik nazywa się Grillo - robią go Włosi - u nich też się przedaje z tą sama nazwą. Myślę, że na cenę powinny wpływać: jakość materiału i projekt zapewniający jak największe bezpieczeństwo w trakcie (tfu, tfu) kraksy. Odpowiedz Link Zgłoś
moja.fasolka A ja chciałabym być styczniowa... 23.01.04, 10:30 Witam dziewczynki, Warszawka ładnie dziś nas przywitała, piękne słoneczko mam za oknem i jakis taki przypływ energii. Moja wielka sunia nie odstępuje mnie na krok, a w nocy śpi koło łóżeczka - ciekawe czy będzie zazdrosna o dzidziusia? Trzymam za Was wszystkie kciuki, bo ja nie wiem co to sa te bóle podbrzusza i ciągłe branie nospy. Moja ciąża okazuje się być bardzo prawidłową, ale za to nie chce się skończyć. Ja już nie mogę się doczekać. Co do fotelika, to ja dostałam od bratowej Chicco i z tego co się zorientowałam wśród znajomych to jest on bardzo popularny; wielu moich znajomych ze względu na cenę kupowało używane. Pozdrawiamy, Ania & Filipek Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 23.01.04, 10:33 Witajcie dziewczynki w ten piękny, słoneczny dzień! Nareszcie nie pada śnieg! A juz miałam wizje, że zacznę rodzić, a mąż mi każe sie wstrzymać, bo musi najpierw odkopać samochód z zaspy)) Gosia, nie zapominaj, ze przez większość zostałaś wytypowana jako druga z kolei, nie spraw nam zawodu Chyba trzeba zacząć obstawiać, która trzecia Edyta, jeśli chodzi o nosidełka samochodowe, postaram Ci się przekazać co sama usłyszałam. Po pierwsze dla Maluszka lepsze jest nosidełko, a nie duży fotelik z wkładką dla niemowlaczka. Raz, ze ma wygodniejszą pozycję, a dwa jest lepsze dla mamy, bo można wyjąć maluch np. bez budzenia. My kupiliśmy Chicco Synthesis. Cena rozsądna, ale najważniejszą cechą tego fotelika jest to, że w samochodzie uchwyt-rączkę składa się pod kątem 90st. i w razie, odpukać, kraksy, stanowi to dodatkowe zabezpieczenie przed zgnieceniem. Pan w sklepie nam bardzo obrazowo pokazał jak fotelik z nieskładaną rączką przygniata dziecko do tylniej kanapy(( Pozdrowionka! Monika Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: Chyba też będę styczniowa... 23.01.04, 10:39 Witam mamusie i Maleństwa Strasznie senny dziś poranek Nie chciało mi się z łóżka wychodzić, zwłaszcza, że mój mały dziś tylko lekkimi ruchami daje znać o sobie.. Gosia, myślę, że skoro można, to lepiej żebyś czekała w domu. Zawsze to lepsze samopoczucie i inaczej sie to wszystko znosi. Ale jeżeli zacznie się coś dziać niepokojącego, to szybciutko do szpitala.. A jak twierdzi mój Gin, skoro wcześniej są takie objawy, to potem poród krótszy Mam jednak nadzieje, że dotrwasz do lutego A tymczasem odpoczywaj i bądź dobrej myśli Fajnie Kasia, że sie odezwałaś - martwiłam sie troszkę co u Ciebie.. Ty sie nie wygłupiaj, bo miałyśmy w tym samym terminie rodzić!! Pamiętasz?? A ja zamierzam wytrwać do lutego. Nie spieszy mi się jakoś na porodówkę.. Edyta - z fotelikami, to myślę, że tak jak z wózkami tej samej firmy - różnią sie materiałami, jakimiś elementami konstrukcji, kształtem, itp.. To tak jak z wieloma produktami - firma różnicuje w niewielki sposób modele, żeby mieć szerszą ofertę i móc ustalać różne ceny.. Pozdrawiam cieplutko. A Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Chyba też będę styczniowa... 23.01.04, 10:43 Malwes nie wiem skad u Ciebie tyle spokoju..szczerze zazdroszcze hehe..Jakby mi cos odeszlo to amen...ja tu bez tego jestem lekko kopnieta. Bol mam dzis nie do zniesienia. A filmy wkrecam sobie im dluzej siedze sama tym wiecej. Potem to juz narzekac nie chce jak maz z pracy wroci bo nie lubie zrzedzic i kolo sie zamyka. Dlatego zrzedze Wam hehe Wiecie co sobie ubzduralam? no bo caly czas zastanawialam sie nad lewatywa w domu. Zostalam lekko zastraszona ze to przyspiesza znacznie porod i lepiej tego w domu nie robic tylko w szpitalu. Jednak "pocieszona" zostalam informacja ze cialo sie samo oczyszcza tuz przed porodem. Otorz moje oczyszcza sie 3 razy dziennie hehe (przepraszam za glupi temat) i mam przez to swira..bo wiem ze to nienaturalne. dziewczyny skarza sie na zaparcia..leakrz pyta czy chce na to jakies leki tzn.na zaparcia a ja mam wrecz odwrotnie. Albo jesc nie moge albo sie oczyszczam i mysle ze to juz. Do tego mam koszmarne sny. Aniu..dzieki ze sie martwilas...przedwczoraj jednak wieczorem ..malzowinka wpadla na pomysl zainstalowania lepszych sterownikow do kompa (cokolwiek to znaczy) i komp tej proby nie wytrzymal..wysadzilo wszystko i trzeba bylo caly system stawiac od nowa. Dzieki Bogu udalo sie to w jeden dzien co nie zmienia faktu ze dzis przed kazdym wyslaniem postu pyta mnie sie w jakims dziwnym _ angielskim hihi jezyku czy napewno tego chce, czy jestem pewna itp itd..zabije go za te blokady. A! I chcialabym wam powiedziec ze dzies w programie Ewy Drzyzgi "rozmowy w toku" bedzie na temat dlaczego mezczyzni boja sie niemowlat? hehe moze byc ciekawe. Co do fotelika Edytko to ja juz mam upatrzony wozek z fotelikiem..chcemy ominac gondole i takiego szukalismy by za cene wozka glebokiego kupic super fotelik i spacerowke. Chodzilo nam o wozek spacerowy z rozkladanymi plecami na plasko i buda ochronna, zeby mozna bylo na niego instalowac fotelik samochodowy w formie kolebki-kolyski. I znalezlismy Chicco..juz mamy umowiony..zadatkowany itp. wyniesie nas to z fotelikiem 1100 zl wiec nie tak duzo jak myslalam. Fotelik o tyle mi sie spodobal..ze mozna regulowac siedzenie..to znaczy zrobic kolebke lub siedzisko..ma budke przeciwdeszczowa..pasy , z mozliwoscia mocowania na wozku i co mnie sie najbardziej podoba mozna zrobic z tego kolyske- bujak stawiajac to na ziemi. Blokada podloza...albo stoi na sztywno jak kazdy fotelik albo spuszcza sie taka blokade i robi sie bujak. Nie wiem czy zrozumialyscie co chcialam przekazac hehe Przede wszystkim przy foteliku trzeba zwracac uwage na atest..teraz chyba wszystkie je maja ale warto jednak sprawdzac czy nasz polski atest ma czy jakis ichni zagraniczny. Czy ma pasy wlasne czy trzeba przypinac tymi samochodowymi. Czy mozna go mocowac przodem czy tylko tylem do kierunku jazdy. Ile wazy, do ilu kilogramow jest i gwarancje - na ile, gdzie jest serwis itp. Cena oczywiscie w duzej mierze zalezy od firmy..czesto placi sie za marke a nie za jakosc. Jednak tez czesto dana firma - znana nie moze juz sobie pozwolic na bledy i mamy te pewnosc ze te rzeczy sa napewno super..a z serwisowaniem nie bedzie zadnego problemu. Dla mnie nie tyle problem byl z fotelikiem..co z wozkiem..w koncu ma sluzyc z 3 lata najmniej. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 23.01.04, 10:59 Gosia, jeszcze o tym zamienianiu mi się przypomniało... Sama zostałam podmieniona, ale mam nadzieję, że tylko "papierowo" Otóż urodziłam się, wg zeznań mamy, o 1 w nocy 13 września, a w dokunentach wpisali 6 rano 12 września. Mama chciała podobno odkręcać, ale ją przekonali, że po co dziecko ma być z pechowego 13-go? No i wg dokumentów jestem ciut starsza niż naprawdę)) Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena_76 Re: LUTY 2004 23.01.04, 11:28 Witajcie witajcie Kasik mnie też oczyszcza - sorry sorry - czy żelazo może działać "wręcz przeciwnie" a nie zaparciowo? Jak powiedziałam mojej gin (bo to ewidentnie jak zmieniłam preparat żelazowy) to ona stwierdziła "jak nie urok to..." )) No i trudno. Teraz to naprawdę się czyta Was jak rozkręcający się film akcji, to niesamowite, jak ten czas zleciał... Trzymam kciuki za wszystkie następne w kolejce... A w ogóle kobiełki mam chorobę w domciu, męża mi zmogło - rano biedactwo o 6 godzinie (niby najniższa temperatura) miało 38,8 ((( i grzało jak mały piecyk. Teraz poszedł do przychodni... Z jednej strony fajnie bo będzie w domu ale z drugiej niedobrze. Będę musiała spać osobno, buuuuu (( W związku z tym miałam myslówy - co by było gdyby on nie mógł być podczas porodu??? Natychmiast mechanizm wyparcia TAKIEJ OPCJI NIE PRZEWIDUJĘ w ogóle sobie nie wyobrażam tam samej być!!!! Czy Wy wszystkie będziecie rodzić rodzinnie? Buziaczki magda Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: Luty 2004 23.01.04, 11:43 Witajcie, No Kasiu, nie wiem czy czytałaś poprzednia stronę, ale tu już były różne spekulacje na Twój temat. Włącznie z wizytami w sexshopach i "używaniu" męża . A ja wczoraj byłam podpisać umowę z położną i jak mnie zobaczyła to spytała czy jestem pewna . Wg niej Dzidziuś będzie b. duży i może się nie obejść bez cięcia... Chociaż nie odrzuca myśli, że to mogą być wody płodowe. Tak wiec w czwartek wszystko się okaże - USG!!! Jestem w końcówce 36 tygodnia a brzuch mam jak w 42 . Oczywiście w związku z cała sprawą całą noc śniły mi się przygotowania do cesarki i podejmowanie decyzji, przez gina... Ja jednak jestem dobrej myśli i założyłyśmy całą dokumentacją "przedporodową". Zobaczymy co czwartek przyniesie . Uściski moje Grubaski Nitka Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Luty 2004 23.01.04, 12:19 Hehe Nitko Zanim by sie doczlapala do sexshopu najblizszego to bym pewnie z 3 razy sie rozjechala..na sniegu. Spodni juz nie piore bo co chwile upackana jestem od blotka. A co "uzywania" meza to komputer chyba jest bardziej go w stanie przyciagnac i rower , ktory zajmuje chonorowe miejsce na srodku mieszkania. Gdybyscie go widzialy po tym remoncie jak sie cieszyl ze znalazlo sie miejsce dla rowerka (teraz nie mam gdzie rozlozyc deski do prasowania) i calkiem niezlym miejscu komuterowym. Jak to niewiele do szczescia chlopu potrzeba. Co do wagi dzidzi to w 31 tyg. moja wazyla 1650 g..i jak juz kiedys pisalam wydawalo mi sie ze to malutko..a tu pani gin. stwoerdzila ze zapowiada sie duza dzidzia ok. 4100 a 4000 kg..no coz? A co do boli moich pleckow to bol jest "bajeczny"..jakby skorcze ale z tylu i jak to czlowiek zapomina pewne sytuacje. Kiedy to 8 lat temu mialam takie bule na 24 godziny przed porodem co sie pozniej okazalo..to wzielam glupia terme sobie zagrzalam i lezalam na niej ! (mialam wtedy problemy z nerkami i pecherzem wiec myslalam ze znow mnie cos zlapalo) potem pani gin. okrzyczala mnie za glupote...ze to bole przepowiadajace itp. Mam nadzieje ze jak kazda ciaza inna, kazde objawy tez..moze te bole znow sie pociagna przez kilka tyg. mam taka nadzieje bo jakos mi sie nie che rodzic w styczniu. Madziu pocieszylas mnie z tym zelazem..no bo jak juz pisalam pani gin przy ostatniej wizycie przepisdala mi na recepte zelazo i wlasnie"te" oblajwy nasilily sie chyba po tym. I co teraz zrobic? odstawic je? Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza Re: Luty 2004 23.01.04, 12:21 Drogie dziewczyny! Od dłuższego czasu czytuje wasze posty, ostatnio nawet zaczynam i kończę tym zajeciem swój dzień, a trwa on czasem dosc długo bo za cholerę w nocy spać nie mogę. Mam 7 letnią córkę Martę a teraz czekam na Antosia.Termin mam na 19 lutego. Odczuwam ostatnoi bóle miesiączkowe i bóle krzyża, piszecie, że moąe to byc przygotowanie do porodu.Ciekawe, może.Martę urodziłam w końcu przez cesarkę.Dwa tygodnie po terminie, po 18 godzinach akcji porodowej z rozwarciem akończonym na 4 cm i podawaniem kropluwek, czpoków i masażu szyjki, brrrrrrr Jestem ciekawa jak to bedzie teraz, boję sie strasznie. Jednak dzięki wam jest jakoś raźniej, gorąco was wszystkie pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego. Kasia z Płocka Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Luty 2004 witam Kasie 23.01.04, 12:30 Witaj Kasiu..ja tez jestem Kasia i mam 8 letnia corke a teraz czekam na "cosia" milo ze sie przylaczylas..zawsze lepiej pozno niz wcale. Ja tez sie boje strasznie tego drugiego porodu..bardziej niz pierwszego i jak juz zauwazylas obsypuje swoimi obawami kolezanki Pocieszam sie ze porod kazdy inny i nie musi wygladac jak pierwszy..Twoj pewnie tez nie bedzie. Ale czy za drugim razem nie masz juz wskazania do cc? i nie bedziesz musiala tak dlugo cierpiec zanim podejma te decyzje? Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: Luty 2004 witam Kasie 23.01.04, 12:47 Witaj "Nowa Kasiu"! Ja też mam termin an 19 Dopisz sie do listy - jest powyżej. Jeżeli chodzi o żelazo, to ja biorę już od 3 m-ca. Nie miałam żadnych problemów w związku z przyjmowaniem go. Do czasu.. Niedawno kilka razy zwymiotowałam i zaczeło mnie przeczyszczać i gin stwierdził, ze to po żelazie (organizm pzrestał je tolerować)... Kazał mi odstawić na tydzień. Ale po tym odstawieniu jakos trudno mi się zmobilizować i brać regularnie.... A. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza Re: Luty 2004 witam Kasie 23.01.04, 12:52 Powiem szczerze, ze chciałam dopisać się juz jakis czas temu ale nie wiem jak to zrobić.wiem, ze brzmi to głupawo, ale nie jetem jeszcze zaawansowana internetowo.powiedzcie jak to zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza Re: Luty 2004 witam Kasie 23.01.04, 12:50 3 lutego mam wizyte u mojego gina i mamy sie umówic co do porodu.Brak postepu porodu nie jest wskazaniem do cc.Poczatkowo dzidziuś leżał posladkowo, ale przekrecił się główką w dół.Prawdopodobnie jest dosc spory i to by mogło byc wskazanie, ale w naszym "ślicznym" Płocku, lekaz nie potrafi określic wagi dziecka z USG, na podsatwie kosci widać jednak , ze jest to już początek 39 tyg, a więc jest naprawdę spory.No zobaczymy jak to będzie.z jednaj strony chciałabym cc, z drugiej jednak boje sie tego długiego dochodzenia do siebie, ewentualnych komplikacji no i chciałabym urodzić, zobaczyć dzidziulka i przytulić go.Przy Marcie lekarz twierdził, że urodze synka, miałam znieczulenie ogólne, dzidzię zobaczyłam dopiero po 8 ogodzinach, przynozą mi córę, a ja mysle co jest grane, jakaś pomyłka czy co?, ale jak ja zobaczyłam to wiedziałam, e to nie pomyłka tylko moja Marcia. Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: Luty 2004 witam Kasie 23.01.04, 13:19 Witaj Kasiaczku! Dopisuję Cię na listę: malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5 kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004 moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?) mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: Luty 2004 witam Kasie 23.01.04, 13:50 Cześć Kasia! Coraz nas więcej, coraz więcej tematów, coraz więcej spostrzeżeń - strasznie się cieszę. To na prawdę fajnie móc w razie jakichkolwiek pytań mieć takie forum babek chętnych rozwiać "ciążowe" wątpliwości. Ja właśnie opisałam mojej mamie przez telefon te bóle z wczorajszej nocy a mama mówi, że jakbym do niej zadzwoniłam wczesniej to nie wiedziałaby co mi radzic i czy nie jechać juz ze mną do szpitala a tak to na forum zawsze mnie uspokoicie, że nie jestem sama. Odnośnie naszej listy - czy "Kajka" nie powinna się przenieść gdzieś wyżej - psuje chronologię )) Może ją przenieśmy chociaż gdzieś koło 21.02? Kajka, co Ty na to? Pozdrawiam Ania i Oskar(ostatni dzień 38 tyg.) Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: Luty 2004 witam Kasie 23.01.04, 14:17 Witaj Kasiu!!!!!! przyszła mamo Antosia DD. Fajnie, że jest nas więcej, ja cały czas mówię "a dziewczyny z forum to albo tamto D" a jak mówię mężowi, że was bolą różne części ciała, te same co mnie to chyba jest spokojniejszy. Kasik jak będziesz tak pięknie pisała o pierwszych chwilach z dzidziusiem, to zaleję kalwiaturę łzami i zastosuję jakieś przyśpieszacze (może 3 X S), żeby mieć go już ze sobą. Wizja mojego maluszka, skutecznie odwraca moje myśli od wizji porodu, ale jak zaczyna mnie ciagnąć w podbrzuszu, to myślę o wszystkim tylko nie o tym, że dzięki temu dzieciaczek się urodzi. (to się nazywa rozdwojenie jaźni chyba ))))), a i wiecie czego się boję, że ja tam na porodówce powiem coś strasznie brzydkiego, albo zobrażam męża albo Bóg wie co. uch jak maluszek się rozpycha, chociaż wolę jednak jak tam w środku rozrabia niż jak śpi, cisza po tamtej stronie skóry działa na mnie stresująco. Dzięki za info o fotelikach, odnoszę też wrażenie, że przy kilku modelach jednej firmy to może być kwestia "tapicerki" lub drobnego bajeru, albo nowszego modelu. Zobaczymy posadzę męża przy kompie niech sam sobie poczyta. A Kasik widziałam taki fotelik, który po rozłożeniu wygląda jak gondola tylko że był oczywiście "tani", ale fajnie wygladał. Troszkę zmieniłam listę i przenisłąm agikę na koniec, czyli początek nowej listy ))), bo mi się tu w tłumie oczekujacych gubiła. malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004 moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?) kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5 Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: do Idy 23.01.04, 14:24 Edyta, dobra robota!!! Tak jest o wiele czytelniej. Te 2 listy to dobry pomysł, zwłaszczaa jak się nagle zaczniemy po kolei "sypac" hahaha Bużka Ania i Oskar ps Ida zawsze mi się tak miło kojarzy z "Idą Sierpniową" Musierowicz. Mam nadzieję, że kiedyś będę miała też córeczkę i bedę mogła powrócić to takich książek za jej sprawą Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: do Amatyldy 23.01.04, 19:33 Ida ze względu na "Idę sierpniową" oczywiście. Uwielbiam Borejków i mam całą jeżycjadę. Nie wiem czy się z tego wyrasta, jak mi źle i choro to czytam całą dziewczyńską literaturę. Ania z Zielonego - chociaż od pewnego czasu drażni mnie miejscami archaiczny język, Pollyanne no i Musierowicz. Marzyło sie mi, że jak będzie dziewczynka to będzie Ida, mąz stoi okoniem, ale w tym wypadku to i tak nie ma znaczenia bo będzie Antoś. A jak następnym razem będzie dziewczynka to może (kto wie) będzie Adelką i wtedy będzie Adą czyli do Idy ))) niedaleko. Pozdrowka DD Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza Re: Luty 2004 witam Kasie 23.01.04, 14:11 Moniko, dziękuję Ci bardzoooo!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: Luty 2004 witam Kasie 23.01.04, 14:29 Słuchajcie, to niesamowicie miłe uczucie - jak siadam do kompa ostatnio, to zawsze wiem, że będzie co poczytać )) I jak fajnie, że nam się nowe mamy lutowe dopisują, witamy! Ja właśnie wróciłam ze starsza pociechą od dentysty (a łażę jak skrzyżowanie żółwia z kaczorem), pogoda cudna, teraz sobie piję herbatkę, za oknem dzieciarnia zjeżdża z górki na sankach, ech... beztroskie dzieciństwo... niektórzy to mają dobrze Całe szczęście że mamy to forum lutóweczki, może dzięki temu naszym mężom choć trochę lżej, jak sobie tu ponarzekamy to dzięki temu oni są zdrowsi )) Mój mąż się ciągle pyta jak się czuję i czy się boję a na moje odpowiedzi robi zdziwioną minę i po chwili pyta znowu Tak sobie myślę że jak wytrzymam jeszcze 2-3 tygodnie (a wytrzymam) to w kwestii objawów przedporodowych, porodowych itede będę już specjalista i nikt mnie nie zagnie )) To jeden z plusów znajdowania się na samym dole tej listy zamieszczonej powyżej. Może ktoś powinien wpaść na pomysł opublikowania zawartości naszego wątku , dobrze nam ostatnio to pisanie idzie, a daj Bóg kasa jeszcze by z tego była, można by było naszym dzieciakom koszulki zrobić z napisem "luty 2004". Pozdrowionka, Ania i bardzo dziś śpiąca Malwinka. Odpowiedz Link Zgłoś
moja.fasolka Re: Luty 2004 witam Kasie 23.01.04, 14:46 Witam i pozdrawiam Kolejna Kasię! Dzien mi się dziś dłuży, nie byłam jeszcze na zewnątrz , a sunia zerka na mnie co chwilkę. Chyba muszę z nią trochę pobiegać, to cos przyspieszę. Za Waszą sprawa zdałam sobie sprawę, że od kiedy moja pani doktor kazała odstawić mi żelazo to ja mam duże problemy ze spotkaniami z toaletą. Przepraszam, ale to chyba w tym tkwi problem. Musze lecieć z sunia. Pozdrowienia, Ania & Filipek Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: Luty 2004 23.01.04, 14:54 Super fajnie, że wątek zrobił się taki rozwojowy, ale przez to trzeba tu zaglądać kilka razy dziennie, żeby się nie pogubić w tematach)) Mój mężuś po powrocie do domku, od razu mnie podpytuje, co słychać na forum Ale sam, wstręciuch, zniechęcił się do pisania na "lutowych tatusiach"! Gosia! Jak tych facetów zmobilizować? Ania, jak myślisz o publikacji, to ja proponuję dorzucic jeszcze galerię zdjęć Maluszków. Może wykorzystamy wszystkie cyfrówki konstruktywnie??? Co Wy na to? Monika Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Luty 2004 23.01.04, 15:09 No to naprawde sie uspokoilam z tym zelazem.. i po co mi doktor jak tu mam specjalistow?)..no to jak teraz odstawie to bedzie dzialac odwrotnie/ to nie wiadomo co leksze. Ale w zyciu bym nie powiedziala ze zelazo tak dziala..moze je powinni przepisywac na zaparcia hehe? A ja se to z naturalnym przeczyszczeniem kojarzylam..tym przedporodowym..zwariowac mozna..tym sposobem to siedzialam przy walizie co chwile..mowie skoro tak to zaraz jade. Codziennie na nowo obmyslam plan..zaczyna sie rano (jak w dniu swira heheh)i przypominam sobie ktorego to dzis mamy..aha! 23 styczen..i zastanawiam sie czy mnie sie podoba ten dzien czy nie...czy znam kogos kto sie tego dnia urodzil, czyje dzis imieniny i jak jest za oknem..zeby zapamietac jak to bylo tego dnia itp.Potem jak juz ustale ten ewentualny dzien i wyprawie meza z dzieckiem do szkoly to mam istna labe do "wizualizacji zlych i dobrych" istna pozywka dla psychiatrow..wiec mysle jak urodze przed poludniem to kto odbierze Klaudie (moja corke) ze szkoly..aha@ juz wiem..potem jak urodze po poludniu to kto odbierze Klaudie..do kogo dzwonic? Potem czy maz wyjechal juz z pracy czy jest..gdybym zaczela rodzic gdzie mam dzwonic? Od kogo pozyczyc pieniadze wydane na dentyste przeznaczone na zoo? Wieczorem jak juz wszyscy sa w domu..jestem gotowa rodzic ale zadnej akcji porodowej nie ma..choc bol wieczorem narasta, wiec czekam...i nic. Kiedy klade corke spac to caluje tak by juz moc sie pozegnac bo jej w nocy budzic nie bede mowiac ze :"mamusia juz jedzie"...cala noc nie spie bo czekam az urodze a jak zasne to przespie ten moment..przez to mam koszmarne sny...budze sie rano dnia 24 stycznia..itp itd I czy nie mozna wpasc w paranoje??? A jak juz zaczne rodzic to i tak nic nie bedzie pewnie tak jak zaplanuje wrrr Ale z tymi koszulkami dla dzieci na LUTY 2004 to super...takie malutkie... i dla mam tez..np. SUPER MAMA heheno i tatkom tez mozna sprezentowac ..SUPER TATE..niech ma! Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Luty 2004 23.01.04, 15:15 Moniko, Nie mam pojęcia jak ich zmobilizować... Konrad zagląda tam każdego dnia w nadziei, że ktoś coś napisał i będzie mógł się dopisać. Chyba jest taki przejety, że woli kontynuować jakiś temat niż go zaczynać. Ale każdego dnia obiecuje, że musi tam coś ruszyć... i tak od 2 lutego... Ach, żebyście widziały, jak mój mąż wczoraj ze mną "rodził" - kazałam mu spać, no bo co może pomóc. I tak mi się wydawało, że to blisko ale jeszcze nie teraz... no więc leżę i on też leży, udaje, że śpi i co pięć minut otwiera jedno oko, żeby zobaczyć czy ja mam zamknięte A rano oczywiście musiałam napisać maile do jego kolegów z pracy, że tak sobie "rodzimy" i związku z tym nie przyjdzie do pracy albo przyjdzie potem. Wyprawiłam go około 11.00... To nie jest taki zły pomysł z cyfrówkami - fajnie by było zobaczyć jak wyglądamy. Założę się, że jakbyśmy zobaczyły swoje zdjęcia bez podpisów, to dopasowałybyśmy się zupełnie na odwrót Gosia PS. Chciałabym przespać poród... kładziemy się wieczorem w dwójkę a rano Szymon leży w środku w najlepsze, ze smoczkiem i ubrany samodzielnie w pajaca... i mruga do nas jednym okiem... Ach, szkoda, że cuda się nie zdarzają...przynajmniej takie. Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Luty 2004 23.01.04, 15:19 No nie! Znowu! Zawsze skrobię, skrobię... wciskam "wyślij" a tam już "Kaśka" wciśnięta przede mną... ja wiem - ona chce się wepchnąc w kolejkę lutówek przede mną ))) Ależ prosze bardzo! Chętnie przepuszczę )))!!!! Pozdrawiam Cię ty "szybki Billu". Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Luty 2004 23.01.04, 15:33 Hehehe Ja rzeczywiscie z checia bym na pierwszy ogien bym poszla z tym porodem..nie ukrywam, ale skoro nie moge to chociaz w postach sie sprawdze. Nie przejmuj sie tym gosiu..ja corka maszynistki starej daty jestem...kiedy to uczona pisac z pamieci i na czas ilosc znakow..moja mam zawsze zachwycala kolegow (mialam przez to branie hehe) jak to wchodzili do mnie do domu..mama jeszcze wtedy miala maszyne elektryczna z takim dzwoneczkiem na koncu..i bylo dzyng i ruch reka i kolejna stronka. Ale bajer polegal na tym, ze ona czytala tekst, ktory pisala nie patrzac, rozmawiala z gosciem i ogladala telewizje. Wiec ja od dziecka na tej maszynie stukam i troche szybkosci nabralam, wiec wybacz. Po za tym zawod taki mialam (bo mnie juz pewnie lada co zwolnia hehe) w gazecie pracuje i szybko trzeba bylo pewne rzeczy robic...kazde spoznienie to spoznienie gazety..wiec praca na ilosc a nie na jakosc hehe teraz jak juz bede szukac pracy to moge dostac od reki przy tasmociagu hehe Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: Luty 2004 23.01.04, 17:18 Ameryki nie odkryję: na forum "zdjęcia" można zamieszczać fotki, więc chyba nie trzeba mam posiadających cyfrówki prosić żeby zamieściły zdjęcia potomków??? Ja mam lustrzankę ale i tak poproszę męża żeby już po wszystkim zdjęcia zeskanował i myślę, że się z ogromną przyjemnością Malwinką i Natalką pochwalę )) Kasiu a takie sprawne ręce to skarb, tylko pozazdrościć! Zwłaszcza jak się pieluchy kilkadziesiąt razy dziennie zmienia )) Jak ktoś umie robić to szybko to mnóstwo czasu można zaoszczędzić! A nawet, jak pewnie wiesz, przydaje się umiejętność wykonywania każdą ręką innej czynności w tym samym momencie :- ))) Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza Re: Luty 2004 23.01.04, 17:53 Właśnie wróciłam z córą z balu karnawałowego.Muzyka tak głośno grała, że antoś w moim brzuchu tez nieźle sobie poskakał.Zrobiłysmy naleśniczki z serem i kakao i wypoczywamy po trudach balu.Boże kiedy ja tak będę fikać? chyba na porodówce. Ten pomysł z koszulkami jest naprawdę bardzo dobry!!! Zgadzam się, że żeby sie nie pogubic trzeba tu wchodzic co chwilę.Ale to bardzo miłe, naprawdę.Uważam mój debiut na forum za udany, trudno, zeby było inaczej w takim przemiłym gronie, pozdrawiam was lutóweczki.Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
moja.fasolka Re: Luty 2004 23.01.04, 18:59 Witaj Kasiu, ja byłam w ubiegły weekend na imprezie u przyjaciół i wiem co teraz czujesz, głośną muzykę i krzyki czułam jeszcze 2 godziny po powrocie do domu. Już się nie nadaję na takie zabawy. Nawet do kina już nie mogę pójść, bo za głośno i zbyt długo siedzieć nie mogę. A pomysł z koszulkami pszedni. Znalazłam nawet w jednym ze sklepów internetowych koszylki z napisami super mama (lub super tata). Pozdrowienia, Ania & Filipek (39 tydz.) Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: Luty 2004 23.01.04, 19:10 Dziewczyny, a w którym to sklepie internetowym??? Bo to właśnie taki zakup rozwiązywałby problem pt. "co kupić mężowi z okazji Walentynek"??? A już dla dziewczyn co w okolicy 14 lutego będą rodzić no to już (jak dla mnie)bomba. A ja swojego męża na porodówkę bym w takie cudo wystroiła i jeszcze sfotografowała z takim maleńkim, świeżo urodzonym "pokemonem" )) P.S. Ja też chcę naleśnika!!! Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: Luty 2004 23.01.04, 19:34 A ja sie przymierzam do bitej śmietany z truskawkami Ta koszulka to fajny pomysł, ale może cos jeszcze podsuniecie - ja ma jeszcze urodziny.. A swoją droga Natder juz widze miny poloznych i lekarzy na widok taty w takiej koszulce Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: Luty 2004 23.01.04, 20:29 czesc dziewczyny. Zazdroszcze wam ze przez cału dzień możecie pisać ,ja mam telefon ten sam w gabinecie co w domu i nie mogę być podłączona w ciągu dnia bo zajmuje linię. Za to mam co czytać wieczorami. Ja mam coraz większego stresa że będę rodzić bez męża bo on mało że wyjechał teraz to juz jest umówiony na przyszły czwartek i to we Wrocławiu,przecież on nie zdązy wrócić jakby się coś zaczęło. Jak czytam o tych waszych lękach z zamianą dzieci to wam współczuję.U nas w szpitalu dzidzię ma się na sali i chyba zę sąsiadka by chciała podmienić jakby jej się swoje nie spodobało. Kasia-witam na forum i cieszę się że nas więcej Kasik jak czytałam o twoich pzrezyciach z pierwszym dzieckiem to az mi sie płakać chciało,poprostu hormony, sama jak pzrypomne sobie poród to mi się tak miło robi.Bólu nie muszę sobie pzrypominac bo on ciągle daje o sobie znać. Ja chodze tak kraczasto że wstyd się ludziom pokazywć.Pocieszam się jak widze inne ciężarówy i one tez nie wyglądają imponująco. teraz to ja muszę już małego kłaść spać więc do usłyszenia jutro, postaram się coś naskrobać,między przedłuzaniem paznokci( mam klientke męża) a makijażami,bo to studniówki. Cyfrówki nie mam więc pewnie będzie problem z moim zdjęciem,ale chętnie zobacze wasze pociechy. Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Luty 2004 23.01.04, 22:27 Hej Zyta! Prawie wszędzie już się ma dziecię przy sobie - ja nie znam szpitala, przynajmniej w W-wie i Łodzi, gdzie dzieci "mieszkają" osobno... Te strachy to bardziej sytuacje w której maluszek ląduje na OIOMie, badaniach, naświetlaniach albo po cc kiedy z jakichś powodów tatuś też nie od razu może go zobaczyć. Nie martw się o mężulka - na pewno dzidziuś nie zechce się pojawić w dniu, kiedy nie będzie mógł się przedstawić tacie... a poza tym, teraz takie tanie połączenia lotnicze a Wrocław ma przecież ładne lotnisko.... Pozdrawiamy Gosia i Konrad (ciągle w komplecie)... słyszę że mąż sie goli, na wypadek... chce być ładny dla dzieciątka??? Chyba mu powiem, żeby nie kusił losu bo nasza pani dr ma jutro dyzur w innym szpitalu/miejscowości a chciała bardzo być przy porodzie... Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: Luty 2004 23.01.04, 19:44 Buuuuuuuuuuuuu (((( Była u mnie koleżanka na imieninach mojego męża. Rozmiar 34-36 buuuuuuuu kiedy ja tak będę wygladała????? Powiedziłam jej, że jest świnia, że się mogła ubrać po ludzku w coś dużego i rozciągniętego, a nie tak przy ciele. Przyjęła to ze stoickim spokojem, a jej mąż rzucił dietę i zjadł dwa kawałki "Pijanego Izydora" (izydor to on moze był, ale nie pijany, a miałam taką nadzieję na dostarczenie organizmowi (niezbędnego w moim odczuciu) alkoholu, kiedy go kupowałam a tu bęc ///) bo powiedział, że nie jest najgrubszy w tym towarzystwie buuuu. ))))))))))))). Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Luty 2004 23.01.04, 20:08 Ida! Pomyśl sobie, że Ty szybciej będziesz wyglądac tak jak Ona niż Ona tak jak Ty! I kto ma gorzej? Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: Luty 2004 23.01.04, 20:33 W sumie dziewczyny to macie rację. My siepostaramy i też wrócimy do naszych rozmiarów.Ale nieprzyjemnie się słucha jaka to jesteś gruba,mi mojego męża siostrzenica tak dowalała 18-latka,W końcu Sławek ja opieprzył i przestała ale innych życzliwych tez jest pełno na świecie. Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: Luty 2004 23.01.04, 21:18 Zytka, Ty sie absolutnie nie stresuj wyjazdem męża!! Spokojnie Na pewno urodzisz wtedy kiedy on bedzie z Tobą.. A najgorzej to jak wyobraźnia i autosugestia zaczynają działać... Edytka - nie martw sie - szybko odzyskasz dawna figurę.. A że ludzie są złośliwi?? - ja sobie zawsze tłumaczę, ze to źle świadczy o nich, nie o mnie Kolorowych snów Mamusie PA Odpowiedz Link Zgłoś
moja.fasolka Re: Luty 2004 23.01.04, 22:23 Witm, co do koszulki to znalazłam taką w pasazu Onet.pl (można sie tam dostać chyba przez koszulki.pl), właśnie dziś zamówiłam koszulkę z napisem SUPER TATA i z prostym rysunkiem mężczyzny przewijającego dzidziusia (trochę przypomina mi rysunek na drzwiach w toaletach). Ale ma swój urok. Pozdrawiam, Ania Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: Luty 2004 24.01.04, 10:50 Dzięki za pocieszenie D mąż też pogłaskał "mnie po główce" i dodał, że będziemy sobie spacerować on z Antosiem w wózku ja na rolkach i wszystko będzie ok. Najlepsze w tym wsyzstkim jest to, ze nie będę więcej brałą (mam nadzieję) rózniastch hormonów i się oszczędzała w drugiej fazie cyklu - bo a nuż jestem w ciąży. A tak wygladały moje ostatnie dwa lata i ciuchy niestey odmawiały dalszej współpracy. Mam pytanko jakie koszule bierzecie do porodu? Bo ja mam dwie na już po, ale ciągle jeszce nie spakowałam tych ważniejszych, w kartce ze szpitala pisze, że mam zabrać dwie krótkie, rozpinane i z krótkim rękawkiem, a ja myślałam o koszulkach rozmiar XXL takich zwykłych bawełnianych no i teraz nie wiem. Kupować coś nowego? Wiem,ze chciałam Was o coś jeszcze zapytać, ale sobie zapomniałam, zdecydowanie obecna sytuacja ogranicza mnie intelektualnie, nie mogę nawet strawić instrukcji obsługi aparatu i zapamietać najprostszych rzeczy. Pozrawiam serdecznie sloneczko świeci, obiadek się gotuje, idę poszukać tej koszulki na Walentynki. Mąż w niej nie wystąpi przy porodzie, bo dostanie gustowne wdzianko w błękicie, ale potem przy gościach. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: Luty 2004 24.01.04, 11:06 Witajcie w mroźny, słoneczny ranek! Wstawać sie nie chce? Edyto, ja też mam 2 koszule rozpinane do połowy, z długim rękawem (bo jestem zmarźlak)na "po". A do samego porodu zamierzam poprosić o gustowne szpitalne wdzianko. Mam nadzieję, że nie będzie przykrótkie, w razie czego, przykryję się szlafrokiem Ale mam inny problem - nie kupiłam jeszcze stanika do karmienia. Może polecicie jakiś wygodny i w rozsądnej cenie? Pozdrowionka, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: Luty 2004 24.01.04, 11:27 Poranek u nas słoneczny i mroźny.. Ale co tam mróż jak i tak nie wolno się z domu ruszać... Tylko trochę mi zal, bo pobiegałabym po śniegu, obok bloku jest całkiem fajna górka.... No ale nadrobimy w przyszłą zimę z małym Ja też ma dwie koszule na "po" rozpinane. Natomiast do porodu też mam zamiar poprosić o szpitalną koszulkę. szkoda swojej brudzić - a słyszałam, ze czasem po porodzie nadaję sie taka koszulka tylko do wyrzucenia.... Ja mam dwa biustonosze do karmienia - jeden firmy TUFI, drugi CANPOL z odpinanymi miseczkami. Wydają sie wygodne, a jak będzie to okaże sie w praktyce. Cena rozsądna ok 30 zł. Podam Ci może Moniko strony internetowe tych firm - może cos tam podpatrzysz (osobiście nie wchodziłam) - www.tufi.pl oraz www.canpol.com.pl Pozdrawiam cieplutko. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: Luty 2004 24.01.04, 11:36 no włąśnie na "po" mam z długim rękawem i ciut szczupelsze ), w szpitalu niestety nie dają wdzianek mamom tylko M. otrzyma mundurek, oj nie ma sprawiedliwości na tym świecie )). Monika - Ja biustonosze zamówiłam w Quelle, zobaczymy, jak mi się nie zwidzą to odeślę, mam nadzieję, że przyjdą przed czasem. Zobacz tu www.biust.pl/pasaz/e_dzial_mama.php3?idKateg=0101 Chociaż na niektórych zdjęciach widać ze są flakowate i biust nie będzie podtrzymywany. Nie oglądałam jeszcze polskich w sklepach, ale wiem, że niektóre są tak skrojone, że pod biustem jest jeszcze pas materiału taki lekko podtrzymujący. Mam tez problem z rozmiarem, a szczególnie z obwodem, te co zamówiłam są w rozmiarze 80 C i mam szczerą nadzieję, że będą dobre. A przypomniałam sobie o co chciałam zapytać - a mianowicie o dietę matki karmiącej, coś tam wiem, ale jakbyście miały jakieś konkretne (część z Was sprawdzone ) założenia to byłoby extra. Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: Luty 2004 24.01.04, 17:30 ida pytałaś o dietę matki kakrmiącej ,ja myślę że standardowe rzeczy krórych nie mozna jeść są w gazetach opisane,jednak z maluszkami to bywa różnie.Mój miałkolki więc przeszłam na całkowitą dietę:chleb suchy i woda ,nastepnego dnia + ryż itd itd.Po tygodniu okazało się na co mój mały reaguje,zero młeka i jego przetworów,ale za to mielismy spokojne ciche noce bez bólu brzuszka to się opłacało po pół roku mogłam juz zacząć wprowadzać powoli jogurty itp.Największy problem miałam z ulewaniem ja wiem że wszystkie dzieci ulewają ale moj chlustał pokarmem.Długo zajęło mi zanim się dowiedziałam poczym.Poprostu wit.D która dostawał miała taki wpływ,zaczęłam dawać wit. w tabletce i wszystko przeszło. Także kochane mamusie wszystko zależy od nas,trzeba tylko zrozumieć maluszka, Koszulę na poród biorę swoją bo w niej nie będę długo występować ,potem mam podkoszulki bo do porodu w wodzie bierze się koszulki i będę występować jak miss mokrego podkoszulka,dobrze że tam same baby będą no i mój chłop. Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: Luty 2004 24.01.04, 20:05 hej, hej! Gdzie jest Gosia? Czyżby na porodówce?...)) Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: Luty 2004 24.01.04, 20:23 dziś to można pomyśleć, że 3/4 forumowiczek wybrało sie rodzić Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: Luty 2004 24.01.04, 20:37 Albo wybrały się rodzić, albo "stróże" nie dopuszczają ich do komputera. Ja swojego wysłałam na zakupy, kupił co miał kupić i nawet całkiem przyzwoicie to wszystko wyglada. Ale ciekawa jestem kogo nie bedzie w poniedziałek .......hmmm )))) Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Luty 2004 24.01.04, 21:18 Jestem... jestem.... Nawet czytam was od rana ale jakoś nie miałam nastroju pisać. Mam jakiegoś strasznego dołka dzisiaj. Wydaje mi się, że na nic nie jestem gotowa, boję się o dzidziusia i w ogóle. Nie wiem, czy wy tak macie ale mnie w ciąży po prostu obsypało biust dziesiątkami pieprzyków a te które były pozmieniały kolory, kształty, itp... już mnie raz pobieżnie ogłądała pani dermatolog ale wtedy był inny temat do rozmowy. Dziś zobaczyłam, że kolejne znamię obrosło w jakiś dziwny kształt i się wystraszyłam, że coś się dzieje. Już mam chyba fobię na temat zmian skórnych... Siadły mi chyba nerwy, dziewczyny, totalnie. Albo mi zwyczajnie odbija. Ciężki dzień dzisiaj... Pozdrawiam cieplutko Gosia i Szymon, ciągle w komplecie. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza Re: Luty 2004 24.01.04, 21:32 Mi też coś na pisanie dziś nie nastrajało, ale czytałam was uważnie.Chciałabym już mieć antosia przy sobie, a na sobie obcisłe dzinsy i koszulkę.ale to jeszcze daleka perspektywa.Moja córka właśnie zrobiła mi juz laurkę do szpitala z tekstem:"fiku miku ja już jestem w szpitaliku"Ciągle całuje mnie w brzuch i nie moze się doczekać braciszka. Odpowiedz Link Zgłoś
agika Re: Luty 2004 - dzieki ! 24.01.04, 22:20 Dziewczyny , dzieki bardzo za gratulacje !!! czytam wciaz wasze dyskusje, i troche zal , ze nie moge w nich juz uczestniczyc, ale za to jaka radosc patrzec na mojego malego jeza usmiechajacego sie przez sen. Listy nowej chyba nie zaloze, bylabym na niej dlugo sama, jakos pozostalym lutowkom sie nie spieszy.Pewnie uznacie mnie za zdrajczynie, bo dopisalam sie do juz listy styczen 2004 na 'z zycia rowniesnikow'. Ale obiecuje zagladac jeszcze na nasz watek . Propos koszul do szpitala - ja na dzien porodu i dzien po dostalam szpitalna i bardzo dobrze, bo inaczej zniszczylabym zupelnie swoje (lecialo ze mnie rowno) a na pozniej mialam swoje rozpinane z dlugim i krotkim rekawem. pozdrowionka , trzymajcie sie, przyjemnego oczekiwania (spijcie dziewczyny, poki mozecie i latwych porodow Agika i 9 dniowy Tomcio (Maly) Odpowiedz Link Zgłoś
boryska Re: Luty 2004 24.01.04, 22:34 malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004 moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?) kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5 Dopisałam się do list, nie piszę na forym ale od początku kibicuję i jestem wierną czytelniczką. Czy wy też macie obsesję na punkcie odchodzenia wód płodowych? Ja mam takiego świra, że w nocy kilkanaście razy się budzę i sprawdzam, dobrze, że już niedługo. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: Luty 2004 25.01.04, 10:49 Witaj borysko!!!! Tak sobie myślę,że jakby Wam sięz mystabin udało "wstrzelić" w ten termin 29 to wasze dzieci powloi by się starzały, ale jak już to zaraz o 4 lata :: A dziś jest jakis taki śpiący dzień, Mały śpi i nic go nie rusza, nawet to, że pies rozdarł paszczękę jakieś 20 cm od niego. Ot pewnie zmiana pogody będzie. Malwes ja z przerażeniem oglądam swój biuścik i dochodze do wniosku,ze teraz do końca życia będe musiała chodzić w golfie, pieprzyki wywaliło jakieś plamki i znamiona, to co było małe zrobiło się duże. Mam nadzieję, że to tylko kwestia hormonów i "po" zniknie to całe paskudztwo, bo jak nie to będę chodziłą chyba w sutannie, bo moje nogi też wiele pozostawiają do życzenia. Obsesję na punkcie wód mam a jakże, cały czas sprawdzam i obserwuję i chyba to nie to ). Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Luty 2004 25.01.04, 10:58 Edytka! Nawet nie wiesz jak się cieszę, że ciebie też tak "popieprzyło". Już się bałam, że tylko ja tak mam. Też mam nadzieję, że mi to zniknie. Borysko - obawiam się, że ciężej znaleźć kogos bez obsesji na temat wód niż z obsesją. Prawie każdy przez to przechodzi. Ja teraz też mam - tylko już bardziej pod kątem "nie przegapienia" początków sączenia, żeby nie przechodzić zbyt wielu godzin z pekniętym pęcherzem. Już się nie mogę doczekać jutra - chciałabym się upewnić rano, że w USG i KTG wszystko wyjdzie łatwo i przekonać ginekolożkę, że chcę czekac na poród w domu. Nie chcę za żadne skarby świata leżeć w szpitalu tygodniami ani dniami a jeszcze bardziej nie chcę indukowania porodu 2,5 tyg wcześniej jeśli nie będzie ku temu wyraźnych wskazań. Zobaczymy. Też mam senny dzień. Wstałam rano, zjadłam i do tej pory znów spałam. Zastanawiam się, czy nie powtórzyć tego jeszcze raz... Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: Luty 2004 25.01.04, 10:58 Hej A mój Mały dziś dla odmiany atakuje lewy bok Witaj Borysko Fajny ten termin 29 Ale życzę urodzenia 28 ))))) Gosia, doła teraz chyba coraz częściej łapiemy i to jest naturalne - w końcu takie zmiany w życiu.... Ale będzie dobrze A jeżeli chodzi o biust mam to samo. Dobrze, że lubie golfy - choć pewnie jak te pieprezyki i znamionka nie znikna, to szybko zmienię upodobanie i nie będę mogła na nie patrzeć.... Wracam do młóżeczka, bo coś mnie rwie dziś w kroczu, a może w pachwinach.. Już sama nie wiem gdzie... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Luty 2004 25.01.04, 13:36 Witam mamusie Dostalam chwilke gratis w weekend na komputerek..ciezko sie tu dostac w dni wolne od pracy. A mnie sie wszystko uspokoilo...nic mnie nie boli..i tak zle i tak nie dobrze. Juz sama nie wiem..jednego dnia jestem juz na skraju i gotwa by jechac..tak sie zreszta czuje cielesnie..a drugiego czuje ze nic mnie nie boli i moglabym tak jeszcze w tym stanie ze 3 miechy pochodzic. Zwariowac mozna. Ale sie tez przez to w koncu wyspalam i czlowiek od razu jakos pozytywniej mysli. Jutro ide na KTG...moze mi powiecie czego oczekiwac po takich badaniach. Kiedys nie bylo chodzenia na cos takiego przed porodem..a mialam to tyloo przy porodzie jednak nikt nie kwapil sie poinformowac mnie do czego to i co to za wydruki wychodza z maszyny. Morsk co do stanikow to lepiej chyba kupic o jeden numerek za duzy..ja przynajmniej kupilam taki w obwodzie, gdyz bede w nim spala z wkladkami laktacyjnymi by nie pobrudzic wszystkiego dookola. Musi wiec byc luzny i bardziej wygodny niz teraz. Mnie do szalu doprowadzaja teraz wszelkiego rodzaju szwy! nawet najdrobniejsze. Piersi staly sie jakies drazliwe i nawet nie wyobrazam sobie jak to bedzie jak juz zaczne karmic - chyba je sobie wyrwe hehe na okres ciazy kupowalam rozne staniki jednak na koniec znalazlam jeden super, z ktorego jestem bardzo zadowolona..jedyna jego wada teraz ze nie ma odpinanych ramiaczek i bedzie trudnosc przy sciaganiu do karmienia. Triumfa i napewde tani jak na te firme..poprostu porownywalny do cen zwyklych stanikow. Kosztowal 55 zl.. i to jakkas nowosc ..stanik dla ciezarnych, ktory rozciaga sie nawet do 3 numerow w miare rozrostu piersi. Nie czuc zadnych zszywek, jest delikatny i gladki...przymierzalam tez staniki triumfa odpinane..nie wiem jak w konsekwencji sie je nosi..ale jesli sa z tego samego materialu co te to kupie napewno. Ostatnio kupilam stanik Canpola..bardzo ladny wizulanie bo ma nawet fajna siateczke ale strasznie mnie "gryzie" i przez srodek miseczki idzie szew..wrrrr Malwes a Ty jutro juz idziesz sie klasc??? z tym czopem to , ktory odszedl to juz Cie chyba poloza? A co do znamion to ja mialam taka brodawke pod pacha..wystajaca - wstretna, ale nieszkodliwa. Wogle jestem wysokopieprzykowa hehe ale tylko ta brodawka powiekszyla sie superowo.. i zaczela swedziec...lekarka mowila ze trzeba czekac do po porodzie i moze ot wszystko ustapi..jesli nie trzeba cos z tym robic. A co do pytania o diete przyszlej mamy to nie jest prosta sprawa..dlatego jedzcie poki mozecie. Ciezko wyliczyc czego jesc nie mozna..lepiej co wolno hehe Ja jestem alergikiem i moja cora nie mogla jesc nic. Najgorsze jest to jak sprawdzic co uczula? musisz metoda prob i bledow eliminowac dany pokarm i testowac - brzydko mowiac na dziecku co zaszkodzilo co nie..wszystko tez moze sie zmienic po np. 2 tyg kiedy to co uczulalo moze juz nie uczulac bo dziecko nabralo odpornosci. Moja corka np. byla uczulona na mleko kazdego rodzaju, krowiem sojowe, kozie itp...w koncu karmilam ja mieszanka czegos wstretnego ...na recepte z niebieskim paskiem.. i tylko dzieki temu mialam pierwsza spokojna noc i brak wysypki na jej ciele. Ja postaram sie teraz eleminowac wszystko. Bede jadla chleb ale tylko graham....ryz...jablka, banany i inne owoce i wazywa. Wiem ze nie wolno fasoli, kapusty (nic wzdymajacego) cytrusow, przetworow mlecznych i mleka (jogurcikow tez nie buuu), serow, wedliny na poczatku...czyli nic! no i oczywiscie czekolady nie wolno hehe dlatego teraz sobie uzywam. Najgorsze jest to ze 19 lutego jest tlusty czwartek buuu..a ja jutro zabieram sie za robienie racuszkow z jablkami i serem mniam mnia..ostatnio cos sie przezucilam na maczne rzeczy..cala ciaze brak zachcianek a tu prosze..lodziki, slodycze i ciasteczka maczne heheh Do jutra drogie mamusie Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Luty 2004 25.01.04, 17:17 Hej Kasiu! Nie, nikt nie kładzie nikogo do szpitala z powodu czopa śluzowego, który w fizjologicznych warunkach potrafi zejść od 1 godziny do 2 tygodni przed porodem (a jeśli w wyniku badania - to nawet dłużej). Inaczej wszystkie panny z rozwarciami przed czasem spędzały by m-ce czy tyg w sziptalach. A czop potrafi zejść niezauważony, bo czasami bywa zupełnie bezbarwny i jak schodzi po trochu to jest podobno nawet wodnisty i przypomina śluz. Położą mnie jutro jak coś wyjdzie nie tak w USG albo KTG albo jak się okaże, że rozwarcie jest duże i można rodzić. Jeśli wszystko będzie ok z dzieckiem i rozwarcie też się nie powiększy drastycznie, to będę sobie spokojnie czekać w domu - w końcu dziecko ma jeszcze czas i samo zdecyduje kiedy nadejdzie jego moment. Dam znać jutro co i jak. Pozdrawiam, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
kajka.3 Re: Luty 2004 25.01.04, 13:51 Cześć miłe Mamy. Dzięki za uporządkowanie mnie wg terminu na liście. Komp. był wywalony wskutek eksperymentów mężowskich i nie czytałam forum od paru dni - stąd brak mojej reakcji. Coś ciekawego wam powiem. Wiem, że mój dzidziuś jest głową w dół, mniej więcej czuję, gdzie ma pupę, no to wykombinowałam też gdzie są plecki. Stanowczo nakazałam mężowskiemu przyłożyć tam ucho (no bo ja nie mogę...) i ... facet ze zdziwieniem stwierdził, że słyszy takie szybkie Puk, Puk, Puk !!! A upierał się, że trzeba mieć stetoskop! Fajne nie? Szkoda, że moje dziewczyny nie miały tyle cierpliwości. Tak. A propos wód... codziennie czuję, że "coś się dzieje", Czop ślużowy, wody, pachwiny, brzuszek ciągnie w dół, - znaczy normalna jestem. Ufff.... Pozdrawiam Kasia. Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: Luty 2004 25.01.04, 19:13 Cześć Dziewczynki! Ja też się przyznaję do upieprzykowanego biustu. Golfów nigdy nie lubiłam, więc mam nadzieję, że to zniknie Kasik, też mam ten "rosnący" stanik Triumfa dla ciężarnych i bardzo go lubię. Taki z klapkami nawet oglądałam, ale kosztuje 70,-, więc zainwestuję w niego dopiero jak się przekonam, że mleczarnia w ogóle zadziała)) Dobrze, że mnie uświadomiłaś kiedy jest tłusty czwartek! To juz wiem, że rodzę dopiero 19. wieczorem, jak się nawtykam pączków i faworków)) A już chciałam dać Małej eksmisję wcześniej, bo mi ciężko... Gosia, z niecierpliwością będę czekać na Twoją relację Cieplutko pozdrawiam, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
kobitka29 Re: Luty 2004 25.01.04, 19:32 witam! a ja jestem teraz druga na liscie...i jak by tu powiedziec...normalnie trzese portkami, chyba tchorz jestem okropny!! tez mi sie zblizaja objawy porodu, ale jakos podswiadomie licze,ze to jeszcze nie teraz. A w dodatku nawiedzila mnie chyba depresja przedporodowa, dochodzaca do rozmarow chyba obsesji. Czytam wszystkie poprzednie watki o zdrowiu dzidzi, bo jakos dziwne mnie mysli napadly,ze moze lekarz czegos nie dopatrzyl, ze moze dzidziusiowi cos jest, ze moze ja cos zaniedbalam, napatrzylam sie na rozne programy z fundacjami...a teraz nie spie po nocach ;/ Czy ktos tez tak ma??? (( Pozdrawiam wszystkie juz styczniowe i przyszle lutowe mamusie Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: Luty 2004 25.01.04, 22:01 Cześć Dziewczyny! Ha, więc nie jestem ze swoimi stanami irracjonalnego smutku sama... A dziś dostałam od rodziny cały karton ubranek, co mnie cieszy, bo nareszcie wiem, co muszę dokupić. Najbardziej się zdziwiłam, że tam prawie nie ma śpiszków z rozpinanymi nogawkami! A przecież wszędzie je polecają! Zastanawiam się, jak sobie ta moja ciotka radziła... No i u mnie nie ma jeszcze żadnych sygnałów nadchodzącego porodu. Mam niby jakieś tam dolegliwości, ale ogólnie wciąż czuję się ZBYT dobrze. Tak bym chciała chwilę przed terminem, ale pewnie czeka mnie nerwówka: I MINĄŁ KOLEJNY DZIEŃ! Gosiu, czekam na wieści od Ciebie!! Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: Luty 2004 26.01.04, 07:37 cześć dziewczyny A ja od 4 rano nie śpię bo mnie napieprza brzuch.Twardnieje co kilka minut i boli.Zastanawiam sie tylko czy to poród czy bóle przepowiadające.Idę zaraz jeszcze pod prysznic i jak nie przestanie to chyba się z wami przez kilka dni nie zobaczę.Najpierw myślałam że mnie brzuch boli po bigosie który zjadłam wczoraj na jasełkach i budzę mężusia i mówię wiesz coś mnie boli brzuch po bigosie a on czy to napewno bigos?.To się dziś okarze.Jak mi do 8 z minutami nie przejdzie to dzwonie do położnej, W sumie to mam nadzieję że do was dziś napiszę bo jak zaczyna boleć to człowiek już nie chce rodzić. Pozdrowionka.Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: Luty 2004 26.01.04, 08:51 Hej, hej Witam w poniedziałkowy poranek... To czekamy dziś na wiadomości od Gosi i Zyty.. Trzymajcie się dziewczyny!!!! Czekam z niecierpliwością na wiadomości od was.. Wiecie co- uświadomiłście mi, że mogą mnie ominąć pączki w Tłusty Czwartek( Straaaaaszne!! Pozdrawiam. A. Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Luty 2004 26.01.04, 10:23 Witam porankowo Widze ze nie tylko ja lasa na slodycze jestem..moze to te lutowki takie sa hehe A ja jade za godzinke na KTG..nie wiem co i jak..ale sama wizja szpitala mnie przeraza..boje sie ze mnie tam zamkna i nie wypuszcza. Glupia obsesja. I boje sie iracjonalnie ze cos tam znajda czy jak? Mnie wszystkie objawy ustapily i jestem cala glupia. Dziewczyny nie wierzcie, ze matki , ktore po raz kolejny rodza sa madrzejsze hehe ja glupieje bo wszystko co wzielam sobie za norme w tamtej ciazy zostalo obalone. Dzis odstawiam nospe..myslalam ze bedzie to ciezkie przezycie, zle kiedy nic nie boli nic nie jest ciezkie. Teraz sie smieje ze jeszcze termin przenosze. Jedno co dobre, ze spie spokojnie...bez zadnych koszmarow, ktore ostatnio mialam. Mrozno u nas na pomorzu okropnie. Aniu a jak Ty sie czujesz ze swoja szyjka ? Malwes nie daj sie wiec polozyc do szpitala a Ty Zytko nie jedz wiecej bigosu, bo przyprawisz nas o zawal serca. Tlusty czartek tez mnie zasmucil, gdyz odnajduje sie ostatnio w kuchni...i chcialam w koncu z cora faworki porobic..ale po piersze moge byc juz po i nie bede mogla takich lakoci jesc a po drugie to cora na ferie pojedzie i nie bedzie mi z kim smarzyc( A bylo pytanie jeszcze o diete po porodzie...i znalazlam wyszczegolnienia tego co unikac na stronie www.noworodek.pl Trzymajcie sie cieplo..Jade do tego szpitala buuuu Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: Luty 2004 26.01.04, 10:30 Kasia, KTG się nie bój!!)) Poleżysz pół godzinki i będzie po wszystkim... Mi na szczęście pozwolili leżeć na boku... I na pewno Cię nie zatrzymają, wcale tacy skorzy do tego nie są.. Sprawdzą tym badaniem ruchy płodu, tętno dzidzi i czy są skurcze macicy i puszczą do domku)))) Mnie wczoraj cały dzień rwało w kroczu i miednica mnie bolała.. nie mogłam chodzić A dziś jest lepiej. Jutro idę do gina zobaczyć jak szyjka się trzyma. Daj znać Kasiu co u Ciebie i jak po badaniu jak wrócisz. Trzymajcie sie Ania Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: Luty 2004 26.01.04, 10:41 Cześć Mamom z rana Ciekawie nam się tydzień rozpoczyna, czekamy na wieści i trzymamy kciuki! Kasiu, mnie po odstawieniu tej no-spy wszystko przestało boleć, a wczoraj poszalałam po sklepach, hehe, i nic, nawet skurczów przepowiadających nie mam...Czy Wasze maluszki też ostatnio zrobiły się takie leniwe??? Mój bąbel tylko śpi i śpi, czasem specjalnie ją wybudzam, oczywiście mnie to zaczyna niepokoić, zdaje się że zaczynają się wszystkie objawy paranoi przed- porodowej )) Od wczoraj jesteśmy posiadaczami nowego mebla-łóżeczka dziecinnego, pięknie je sobie wymalowaliśmy środkiem nieszkodliwym dla maluchów ale niestety śmierdzi w całym mieszkaniu, mąż nawet sugeruje żeby je na balkon wynieść bo się podusimy (( A po ostatnich postach Agiki i Malwes trochę mnie ruszyło, cały czas mam wrażenie że nie zdążę ze wszystkim, że się "rozsypę" w samym środku przygotowań, więc latam cały dzień jak opętana i piorę, prasuję i końca jakoś nie widać... Mam wrażenie że dzień jakby się za krótki zrobił - ale to dobrze może czas się przyzwyczajać!!! )) Pozdrowionka dla Mam i Brzuszków, Ania i Malwinka. Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: LUTY 2004 26.01.04, 10:38 Witajcie Dziewczyny, Pozdrawiam Was poniedziałkowo i przesyłam link do podobizny, która pasuje do mnie jak ulał!!! Warto włączyć głośniki www.stud.ntnu.no/home/alexann/ Nitka PS. Boli mnie ucho Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 26.01.04, 11:01 Nikto Fajne masz stringi hehe no brzuchu tez podobne do mojego..ale czemu takac sina sie zrobilas ? A ja zalaczam stronke z filmikiem..ktory nazwalam :"to co zrobie z miom mezem jak juz bede mogla" hihihi www.fun.from.hell.pl/2002-11-30/Grok.swf No i jeszcze dla nas wszystkich na te koncoweczke ciazy cos pocieszajacego. www.superlaugh.com/1/behappy.swfKasik Odpowiedz Link Zgłoś
moja.fasolka Re: LUTY 2004 26.01.04, 11:02 Witam, Nitka - filmik super, a jakie wygodne stringi(podtrzymujące niemały brzuszek). Mam nadzieję, że humorek tez podobny? Co do ruchów dzidziusia, to ja juz od kilku dni czuję je słabiej, ale jutro wybieram się na ktg (bo to w końcu koniec 39 tygodnia) to dowiem się czegoś więcej. Pozdrawiam, Ania & Filipek Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 26.01.04, 11:15 Nitka, całkiem żwawo sie ruszasz, ja tak nie mogę ((( BUUUUUU Kasia, ale mam nadzieje, że Twój mąz skończy lepiej )))) Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza Re: LUTY 2004 26.01.04, 12:15 Nie no dziewczyny jestescie wielkie, ten filmik poprawił mi humor. Czekam na wypłatę jak sepy na padlinę, bo musze jeszcze kupić komodę i polakierować łóżeczko.Trzeba tez dokupic trochę rzeczy do szptala i kosmetyki dla dzidzusia, a boje się bardzo że nie zdążę. Wy sobie tak z tym tłustym czwartkiem nie zartujcie, co ja mam powiedziec z terminem na 19.02? Kasik , życze powodzenia na KTG, ja jeszcze nie miałam czekam na wrażenia po powrocie. Dziewczyny czy wy tez tak macie, budzę się w nocy potem rano ze strasznym bólem prawego i lewego boku, a na płasko położyć się nie da rady. Ostatnio zrobiłam sobie listę czego mi nie wolno a co mogę robic w ciąży, oto ona: Czego nie mogę: 1.lezeć na brzuchu 2.spać w nocy 3.połozyć się na wznak i swobodnie oddychać 4.załozyć bez problemu rajstopy i buty 5.pić kawy 6.załozyć obcisłych dzinów i obcisłej bluzeczki 7.isć do pubu 8.ubrac się jak człowiek cywilizowany 9.denerwować się 10.długo stać 11.długo spacerowac 12.jeść potrawy ostro przyprawione 13.załozyc elegancką bieliznę Co mi wolno? 1.wypoczywać 2.wypoczywać 3.wypoczywać 4.patrzeć ze spokojem jak wskazówka wagi posuwa się w prawo 5.wypoczywać(czyżby to już było?) Lista do optymistycznych nie nalezy, to chyba efekt depresji przedporodowej. Tak naprawdę to chce juz urodzic i tulic w ramionach Antosia. Całuję, Kasia. Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: LUTY 2004 26.01.04, 12:58 Hej dziewczyny, Ja znów mam chyba "okres nicnierobienia i nicniechcenia" Wieczorem zakładam sobie tyle planów na następny dzień a potem od rana (w sumie południa, bo wcześniej mi sie nie chce wstawać) myślę z czego dziś zrezygnować, a co by mógł zrobić mój mąż. Stwierdziłam też, że tak jak Wy opisujecie pewne "problemy" pojawiające się wraz z odstawiniem żelaza, to ja mogę to samo napisać po odstawieniu Magne6. Skończyły mi się jakiś tydzień temu i pojawiły się problemy. Myślałam, żeby już nie kupować (kto wie kiedy będę rodzić, może na te kilka dni nie ma sensu), ale teraz się poważnie zastanawiam, bo za dużo nerwów mnie kosztuje wymuszanie spotkań w "pokoju zwierzeń". Też chętnie bym się dowiedziała co to takiego i po co jest KTG i co to daje, bo nigdy nie miałam. Ja nie miałam do tej pory żadnych skórczy raczej, więc nie wiem czy mi to jest potrzebne itp? W ogóle stwierdziłam, że w następnej ciąży będę musiała poszukać jakiegoś porządnego Gina, bo ten to jakoś mi się nie podoba. O wielu badaniach czytałam i potem nawet go spytałam czy on będzie mi to robił, a on, ze stoickim spokojem, że tak. Pomyślałam sobie - ciekawe kiedy i jak na przykład wyszłoby, że mam jakąś infekcję to kiedy będę miała czas ją wyleczyć. I wiecie co on zrobił - odkryłam to ostatnio dopiero - nie badając mnie wpisał do karty ciążowej różne rzeczy w rubryczki, że jest ok, gr I, gr O itp. Wszystko fajnie - też czuję się zdrowa ale może bez przesady. Idę do niego teraz w czwartek i chyba mu powiem co o tym myślę!!! Dla mnie to jest trochę niepoważne. A myślałam, że mieszkam w dużym cywilizowanym mieście! Zdenerwowało mnie to. Zazdroszczę Wam opiekuńczych, troskliwych, dokładnych lekarzy i położnych. No to sobie użyałam na lekarzu !!! Co do ruchów to Młody zaczął znów się przewracać ale nie kopie tak boleśnie jak jeszcze tydzień temu. Najgorzej, że zaczyna się wiercić ok 23:00 jak chcę się położyć, przestaje gdzieś w nocy i zaczyna znów ok 5:00 rano i do 9:00 jestem załatwiona. Ale jak minie 9:00.... mmhhhmmm to jest spanko!!! od 12:00 np. Chyba, że ktoś "życzliwy" do mnie zadzwoni z głupim pytaniem " co słychać?". Skąd ja mam wiedzieć w środku nocy co słychać!!!! ) Też już marzę, żeby założyć dżiny. Chociaż zwykle ich nie nosiłam, na rzecz spodni materiałowych, to teraz długo z nich nie wyjdę ) A że są elastyczne i mają wiązanie zamiast rozporka i guzika, to może w nich juz wrócę ze szpitala! Od razu człowiekowi lepiej! Acha Kasik - twój sposób obmyślania porodu każdego dnia tak mi się spodobał, że też tak zaczynam. To chyba ta wspólna data (10.02) tak na nas działa. )) Ja dzisiaj nie mogę rodzić, bo mój mąż oddaje po południu (na noc) samochód do elektryka więc będziemy bez wozu. Wiem wiem , że są taksówki, ale mi się ten dzień nie podoba i już. Pozatym zaczynam się zastanawiać, czy nie lepiej, żeby Oskar przeczekał jeszcze troche te mrozy. Koleżanki synek (4 miesiące) włśanie leży w szpitalu (a ona śpi na krzesłach w poczekalni) na zapalenie płuc. ;-( Ponoć na dziecięcym pełno dzieci z gorączką i kaszlących - takich malutkich. Horror. A naszym jeszcze ciepło!! ) Dobra, kończę może niezbyt wesołym akcentem... Pozdarwiam Ania i Oskar (39 tydz.) Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 26.01.04, 15:32 Jezu! Jaki ziab..przeciez u nas z -10 stopni. Bylam na tym KTG. Czekalam pol godziny az sie zwolni, potem az przyjdzie moja pani gin a potem pol godziny lezalam pod aparaturka. Od razu slabo mi sie zrobilo jak tylko weszlam na izbe przyjec. Czekaly juz tam dwie ale do innych lekarzy. Jedna byla z mezem a druga sama jak ja tylko lat ze 40 ci.Ta z mezem..kurcze..naprawde...ze 130 kg zywej wagi. Wcisnieta w dzinsy i dzinsowa kamizelke do tego obcisla bluzeczka pod spodem i wylany cyc. Odrost na pol glowy, makijaz na cala twarz..byla gotowa zabic za to ze weszlam, potem za to ze mam mniejszy brzuch bez zadnego slowa. Od razu uwiesila sie na swoim Maciusiu (imie jej malzonka) i trzymala go kurczowo jakbym miala jej za chwile go odbic. Macius nie wytrzymywal wagi swej malzownki co bylo wyraznie widac jednak usmiechal sie dzielnie. Byl chudy jak patyk i wycienczony psychicznie i fizucznie. Dziubasku, misiaczku to teksty ktorymi pani zasypywala go co minute. Co sie potem okazalo termin miala na polowe kwietnia..a ja myslalam ze zaraz tam ekploduje. pytanie : jak bedzie wygladac w kwietniu.. i jak bedzie wygladal wtedy dziubulek? Po tym dowartosciowaniu samej siebie..wjechala na Izbe przyjec pani z obsluga karteki..pani usiadla trzymajac sie za brzuch (mloda dziewuszka lat nascie )a obsluga zawolala ze przywiezli kobite w 35 tyg z silnymi skurczami..a te cholery kazaly im jechac z nia do innego szpitala bo oni nie sa od naglych przypadkow tego typu. I jak weszlam na KTG to bylam ugotowana. Pomyslalam sobie zeby tylko mnie nie zatrzymali, przeciez nie mam nawet karty do doladowania w komorce i zadzwonic bym po nikogo nie miala jak. Nie mam swojej torby urodzinowej, ani niczego takiego. Pojawil mi sie jeden skorcz jak lezalam taki super..wedlug mnie bo az sie zlapalam za brzucho i ciezko mi bylo zlapac oddech zreszta na tej aparatuze pozazalo sie 31 % ..zupelnie nie wiem co to i czy dozu ale najwiecej jak na caly pomiar. Dziecko dostalo szalu. Kopalo w te sondy....uciekalo z serduchem...normalnie szal. Kobita ktora mi to zakladala mowi :"niezly nerwusik". Pani doktor przyszla sprawdzila wykresy i powiedziala ze super. i w zasadzie to po co ja przyszlam? i czy ona mi kazala? bo wszystko ok!..jak to? spytalam? chyba zapomniala ze bierze o de mnie niezla kaske i jakos pamiec ma swietna przy wizytach prywatnych a teraz? nie pamietalal po co wogle kazala mi przyjsc na to KTG. Poszlam..cieszac sie ze mnie wypuscili. Dziecko jednak spokoju nie dawalo. Przyjechalam samochodem...wyjechac juz nie moglam. Zebra, pod zebrami, miedzy nogi ..w tyl plecow..gdzie moglo tam sie pchalo. Wiec mowie grzecznie..juz dobrze, juz po wszystkim, spokojnie..jednak ten maly szjbus mnie nie sluchal..wiec powiedzialam ze tak to kochany nie dojdziemy do porozumienia..Nie pomoglo..wracalam z wcisnietym dzieckiem w zebra..po drodze dostalo jeszcze czkawki...dopiero pol godziny temu sie uspokoilo po kolejnej dawczce ...maslanki z truskawkami. Spi. Powiedzialam ze powiem wszystko tacie..tylko jego sie boi. Eh! czekam wiec do terminu. Choc boli juz mnie po tym KTG wszystko. Pachwiny, nogi, krocze i plecy. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 26.01.04, 15:49 Kasia wróciła, więc teraz czekam z ciekawościa na jakieś info od Gosi i Zyty. Oj Kasia, ale Cię wymęczyli... Teraz chyba od tego stresu i szaleństwa małego wszystko Cię boli... W ogóle to jestem trochę zaszokowana Twoimi opisami kontaktów ze służbą zdrowia... Ja swoje KTG wspominam bardzo miło, choć w szpitalu gdzie je robiłam i gdzie będę rodziła nie mam nikogo - mój Gin nie pracuje w szpitalu (zresztą chodzę do niego do poradni w przychodni rodzinnej). Nikt mnie nie zapytał po co przyszłam, a lekarz który przyszedł odczytać wynik wszystko mi objaśnił, dał odpis i z uśmiechem zaprosił na kolejne badanie... A jeżeli chodzi o jazdę autem, to chyba teraz Kasiu trochę niebezpiecznmie samej prowadzić.. W każdej chwili może złapać skurcz, czy mały moze zacząć szaleć, chwila nieuwagi i różnie moze sie to skończyć. Tfu, tfu.... Ja uwielbiam jeździć, ale teraz już nie siadam.. Ja ze szpitala wyjdę chyba w ogrodniczkach, jakoś nie śmiem marzyć, że mogę się w coś innego zmieścić.. A mnie znowu ogarnia lęk przed porodem, bólem, tym, że zwyzywam męża, będę strasznie krzyczała i nie panowała nad soba... A jeszcze bardziej boję się, że nie będę się umiała zająć małym w szpitalu... I co ze mnie będzie za matka...?? Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 27.01.04, 09:40 Aniu Ja tez jestem zdziwiona swoimi stycznosciami z sluzba zdowia i traktowaniem. Nie wiem od czego to zalezy..ale jak slucham roznych programow o zlym traktowaniu to nic mnie juz nie dziwi. Chyba nigdy (my jako polacy) nie nauczymy sie, ze to sluzba zdowia jest dla nas a nie my dla nich.. i nie jestesmy winni temu, ze malo im placa i dlatego moga na nas sie wyrzywac. Naprawde myslalam ze wiele sie zmienilo od tych kilku lat. Z drugiej strony patrzac obiektywnie wiem, ze nie jestem "latwa" pacjentka..gdyz zadam szacunku i objasnien..sama sie wiele dowiaduja i potem egzekwuje odpowiedzi co moze nie bardzo im na reke kiedy to pacjentka podwaza ich decyzje. Wychodze z zalozenia..ja jestem mila..zadam tego samego. Jesli ktos to lamie ja juz nie czuje sie zobowiazana by robic uprzejmosci. Dziwi mnie tylko to ze gdy place efekt jest podobny. A myslalam ze za pieniadze mozna wszystko..jednak musza miec na peczki takich jak ja. Spytalam sie jeszcze pani doktor wczoraj czy za drugim razem bede musiala miec ciete krocze bo wiadomo wolalabym tego uniknac. I jaka jest szansa, statystyki i jej spostrzezenia do stosowania ciecia w tym szpitalu przy drugim dziecku. Wiem ze nie ma regol ale moglaby mi cos podpowiedziec. Uslyszalam francuzkie okreslenie "marne szanse"..bo tylko uwaga! azjatki, ktore rodza tutaj sa praktycznie nie nacinane. MY- jako polki mamy niestety malo elastyczne krocza i zadko sie tego unika. Po aa tym potem moge byc wypadniecie czegos tam i zaczela wymieniac wady nie nacinania i skonczyla temat. Co do prowadzenia samochodu to uwielbiam to robic..jednak boje sie zimy. Nie mam zimy (odpukac) zeby ktos mnie nie stuknal. Ja nigdy w swoim zyciu nie mialam wypadku ze swojej winy..tylko z cudzej. Marne to jednak pocieszenie kiedy ktos Ci uszkodzi auto albo nie daj Boze Ciebie. Sa jednak chwile kiedy nie mam wyboru - obecnie i musze skorzystac z samochodu. Przewaznie jednak oddaje i posowam sie autobusem. Za to do poprzedniego porodu pojechalam sama hehe maluchem bo nikt z obecnych prawa jazduy nie mial wtedy i jechal ze mna maz i szwagier siedzielie z tylu a ja maluszkiem do szpitala na swoj wlasny porod w listopadzie. Fakt bylo to tylko kilka ulic ale komicznie to wygladalo. Aniu ja rowniez boje sie porodu i tego co potem..bo najgorsze jest to ze wiem ze po tem sie nie konczy i znow zaczynaja sie kolejne troski..juz nie porodowe ale w zajmowaniu sie dzieckiem. I ja akurat mam problem taki, ze wydaje mi sie ze kazdy oczekuje iz majac juz jedno dziecko dam sobie swietne rade z kolejnym..to tak jak maszyna. A ja sie boje ze jednak zawiode wszystkich..bo nic nie pamietam, bo kazde dziecko inne i co innego boli i o innej porze a po za tym juz nic nie pamietam. i boje sie teog pietna ciazacego na mnie. Do szpitala tez kaze sobie przyniesc spodenki ciazowe bo niestety juz wiem ze nie wejde w dzinsy po porodzie hehe i polarek luzniejszy. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 26.01.04, 15:52 No hej! Po długim leżeniu (przepraszam Malwes i pozostałe leżaczki, że moje tak nazywam ale dla mnie było! dostałam dzisiaj amnestię!!! Byliśmy właśnie u gina i okazało się, że Klusia jest dojrzała, łożysko też i w zasadzie tam w środku wszystko już gotowe!!! Co prawda to dopiero 36 tydz., a mała waży dopiero 2400, ale gin uznał, że jest ready i nie będziemy jej już hamować! Jak chce to niech idzie ))))) W związku z tym kazał mi odstawić leki i czekać )))) Powiedział, że teoretycznie może się to zdarzyć dziś wieczorem albo za 3 tyg.(cóż za precyzja he, he!) No i właśnie teraz pojawił się maleńki problem bo nasz pan fliziarz w łazience chce jeszcze 2 tygodnie! Będzie wesoło, bardzo jestem ciekawa kto wygra te wyścigi? On czy nasza Kluseczka Ja też się umówiłam na KTG – moje pierwsze! Tak dokładnie to nie wiem po co oni je koniecznie robią, na pewno tym badaniem oceniają czynność serca Maleństwa i porównują z równoczesnym zapisem skurczów macicy, na tej podstawie czasami podejmują decyzję o konieczności cesarki, ale szczegółów nie znam No i co z Zytą???? Mamy następną mamę???? Ale fajnie że to już, nie wiem jak wy, ale mam już dość bycia w ciąży i bardzo się cieszę, że przechodzimy do następnego etapu! Pozdrawiam Marta Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 26.01.04, 16:02 Marto, mam pytanie - jak długo brałas fenoterol i w jakich dawkach???? Ania Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: LUTY 2004 26.01.04, 16:55 dziewczyny jeszcze się trzymam.Mam rozwarcie na 2 palce i ciągle ten sam ból.Co jakieś 5 min skórcz i niewielki ból i nic dalej.Powiedzieli mi że albo w nocy albo juttro powinno się coś wyjaśnić.Powiem szczerze że takie czekanie nie jest przyjemne ,lepiej jak się zacznie i dalej idzie jak lokomotywa a ja teraz stoję na stacji. Pozdrawiam Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: LUTY 2004 26.01.04, 17:59 Zytko, trzymaj się kochana. Wiem, że takie czekanie jest najgorsze ale jak się już teraz rozwiążesz, to będziesz kolejną mamą, która nam zrejteruje do styczniówek - a ja tam wolę, żebyś w lutowym wątku została )) Ale w razie czego to mocno trzymam kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 26.01.04, 19:09 No, dziewczyny, teraz to nam sie rozkręcił serial sensacyjny - która będzie pierwsza w wyścigu - Gosia czy Zyta? Nitka, filmik rewelacyjny! Też się zastanawiam co z tym KTG. Czy koniecznie iść czy nie? Moja gin wyjechała i nie ma kogo pytać Na szkole rodzenia co tydzień mam zawsze przez kilka minut badane tętno Maleństwa, ale nie podłączaja tego drugiego czujnika od skurczów. Żadnych nie czuję, ale moze nie umiem rozpoznać? Dziś rano miałam konfrontację z naszą kochaną służbą zdrowia. Chciałam pójść, jak co mieisąc, na umówioną wizytę u endokrynologa. A tu niespodzianka - poradnia nie podpisała umowy z funduszem... I co teraz? Albo płacić 55,-, albo lecieć po skierowanie do rodzinnego do innej poradni i mieć nadzieję, że mają tam jakiś termin na 3 lub 4 kwartał... Ja chcę, żeby mi oddali moje składki zdrowotne!!! "Za darmo" można tylko iść do internisty, jak dobrze pójdzie, za jedyne 3 dni(( A tam pewnie i tak sie okaże, że limit skierowań wyczerpany:- ((( Jak można ciężarówce tak podnosić ciśnienie od rana??? Rozżalona, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 26.01.04, 22:05 brałam tylko przez 2 tyg. po 1/2 tbl 3 razy dziennie. Własnie 2 tyg. temu miałam bardzo silne skórcze i skróciła mi się szyjka, wtedy gin zdecydował, że to jeszcze za wczesnie i postanowił Kluseczke wyhamować. Dzisiaj stwierdził, że juz nie hamujemy Pozdrawiam Marta Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 26.01.04, 22:10 No to była odpowiedź dla Ani! Słuchajcie a może jakieś małe zakłady ????? Tylko nie bardzo wiem o co? Możnaby obstawiać kolejność Ja stawiam na Zytę - cały czas gdzieś fruwała, niby "cicha woda" a tu proszę!!! Zyta! Gorące pozdrowienia i baaaaardzo Ci zadroszczę, bo ja już się nie moge doczekać Małgosiu! Za Ciebie też oczywiście trzymam, ale Zyta wystrzeliła dzisiaj jakoś tak niespodziewanie A może tylko niespodziewanie dla mnie, bo ostatnio rzadko tu zaglądałam?? Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 27.01.04, 07:35 Nie macie pojęcia jak mi się dobrze dzień zaczyna ))). Nic mnie nie boli i działa net!!!!!!! wczoraj wyszłam z siebie i stałam obok, bo cały dzień próbowałam się podłaczyć i nic i nawet mój mąż, który zasadniczo odgania mnie od komputera, był gotowy iść o 23.00 do sąsiada i zmusić do włączenai serwera, taką miał zdesperowaną żonę. Ale się porobiło z Zytą i Gosią myślicie, że to już???!!!!! Prawdę, mówiąc zazdroszczę, bo ja zaczynam dostawać lekkiego świra, nic nie moge czytać bo ryczę, nic mnie nie boli (poza zębem) brzuch podniósł się do góry )), Młody śpi, ale mamy umówione dziś spotkanko z doktorkiem, to się poogladamy, wzrost i wymiary, moze nam zrobią KTG i zobaczymy jakie są przewidywania doktorka w sprawie terminu. Co do wciskania mężowi prac to włąśnie wczoraj wcisnęłam mu kit, że nie mogę (niestey wyprać pieluch, bo primo nie mam ich gdzie poskładać (nie kupiliśmy jescze komody, bo ON ma czas), a sekundo przecież nie wiemy ile to potrwa i te wszystkie roztocza i takie tam mogą się do nich dobrać ). A mnie się nie chce żywcem tego robić i już. Mój mąż jednak chyba woli jak mam net, bo wczoraj też musiał biedny poskładać w swojej szafie i chcąc nie chcąc wyrzucić trochę rzeczy, bo się ni jak w nie nie wbija, nie obeszło się bez protestów, ale teraz wnętrze szafy wygląda świetnie, a przy drzwiach stoi wielki wór na śmieci ze złudzeniami mojego M. Pociesza się, że jak urodze to mu dam spokój i nie będzie miał po powrocie z pracy listy koniecznych prac. Naiwny. Pozdrawiam Was serdecznie. Edyta. PS.Dziewczyny filmiki są świetne. Tylko mi się tak brzucho nie trzęsie, a cała reszta jest jak najbardziej na czasie.......... Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 27.01.04, 09:58 Witam dzis Po odstawieniu nospy i wczorajszej wizycie na KTG wszystko mnie boli. Na poczatku myslalam ze to ze stresu z tym KTG i sama wizyta w szpitalu, ale brzucho napiete jak przed braniem nospy znow sie zrobilo. Ja juz w poludnie zmeczona bo takie napiecie z lekkim bolem powoduje u mnie oslabienie. Spalam juz po poludniu a w nocy brzuch jak balon. Dobrze, ze choc ostatnio sie wyspalam bo czuje ze kolejne noce nie beda juz normalne. No coz! lekarz uprzedzal ze po odstawieniu lekarstw wszystko moze wrocic myslalam jednak ze stopniowo a nie tak nagle. JA dalej jednak stosuje swoja zasade, ze dzis nie moge rodzic..jutro mam wywiadowke w szkole wiec tez nie, w czartek przyjezdza tesciowa a 30 go ma urodziny i chcialabym jeszcze ciacho wileunskie zjesc, ktore napewno przywiezie a potem juz luty ale tez nie moge bo dopiero 5 go oddadza mi moja pensje i wtedy bede miala na zoo hehe ale moja corka lubi liczbe "6" i moglabym szostego...za to maz od poczatku krakal o 10 tym i tak dobrne do terminu hehe Troszke to sobie obmyslilam co? A swoja droga zastanawiam sie i to jest magiczne kiedy Bog zaplanowal ten dzien i dlaczego akurat ten. Jestem jedynie przerazona tym ze ten puchacz na brzuchu mam i wyczowalne wosy na pupie (nie widze bo nie moge sie odwrocic hehe) a najllepsze jest ot ze na zlaczeniu szyi z twarza (powinni jakos nazwac to miejsce) tez mam futro...sprawdzilam w zdjeciach slubnych..mam zblizenie tego miejsca i nie ma! wiec choroba futerkowa postepuje. Maz sie smieje - mowi to mnie Yeti ale ja jestem zla na niego bo to pewnie jego wina (jak nie wiadomo czyja to zawsze jest faceta hehe) bo to on ma czarna czape na glowie i dlatego te wlosy na mnie przeszly. A swoja droga to pamietam ze jak moj ojciec sie urodzil a bylo to w 45 roku hihi to babcia nie chciala go wziasc na rece bo ponoc byl owlosiony na calym ciele..ponoc wszystko sie pozniej wytarlo ale babcia w szoku krzyczala zeby zabrali te malpke od niej. A najlepsze bylo to ze moj dziadek bedac kolejarzem zabieral wtedy babcie ze soba w podroze i mieszkajac w Szczecinie dojechali do Krakowa gdzie moj ojciec urodzil sie na dworcu pod pomnikiem ...potem wyszedl za Gdynianke i zamieszkal w Gdansku..a teraz jest marynarzem i plywa po calym swiecie powsinoga. Malwes sie nie odzywa dosc dlugo jak na Malwes )) a Zyta wepchnela sie bez kolejki dlatego sie nie odzywam) Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 27.01.04, 12:37 Hej Od wczorajszego popołudnia nie miałam internetu Dopiero teraz włączyli. A za ścianą od rana wyje pies sasiadki. Zaraz pójdę i coś jej powiem, bo już nie mogę.. Ostatnio w kółko wyje i szczeka, a może tak robi od dawna, tylko wcześniej o tej porze bywałam w pracy..... Oj, chyba rzeczywiście można już zacząć obstawiać kto pierwszy, czy Zytka, czy Gosia. Gosię chyb a zostawili w szpitalu, bo sie nie odezwała.. A Zytka?? Ciekawa jestem, czy pociąg ruszył, czy dalej na stacji stoi.... Dzięki Marto za info. Ja od czterech tygodni biorę 4 razy 1/2 tabletki i gin każe mi odstawić na dwa tyg przed porodem, czyli dopiero ok 5 lutego.... Muszę dziś z nim o tym podyskutować. Na forum przeglądałam różne posty na temat tego leku i wyczytałam, że można urodzić nawet 3 tyg po odstawieniu, a zdarza sie nawet dość często, że macica nie podejmuje czynności skurczowych i trzeba poród wywołać.. Dlatego wydaje mi sie, że nie ma co brać tak długo fenoterolu i decyzja Twojego gina mnie w tym upewnia. Skoro już mineło 37 tyg i ciąża jest donoszona, to chyba nie ma co faszerować sie lekami... No ale zobaczymy co dziś powie Gin, a jutro KTG - więc jeszcze w szpitalu o to zapytam. Ale dodam jeszcze, ze wypowiadały sie też dziewczyny, które 2-3 dni po odstawieniu urodziły.. Ciekawe jak będzie z tym u nas...??)) Podoba mi sie Kasia Twój sposób obmyślania porodu bardzo mi się podoba. Idąc tym śladem ja wymyśliłam, że mi by odpowiadało pomiędzy 1 a 6 lutym )) No bo wiadomo, chciałabym urodzić w lutym, a 6 ma urodziny mój mąż, więc byłby fajny prezent - synek na urodziny))) Ale termin na 19 no i niech mi lekarze pozwolą odstawić te świństwa.. znaczy leki. Ja włosków nie mam, za to piękna grubą brązową krechę od pępka w dół i trochę węższą od pępka w górę... I coś ostatnio w tłuszczyk obrastam, a czytałam, że w 9 m-cu to dziecko obrasta w tłuszcz, a nie mama... ((((( BUUUUUUUUUUUU Pozdrowionka. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: LUTY 2004 27.01.04, 13:40 Hej , Ale dziś cicho u nas - ledwie 3 listy od rana ;-( Zwykle jak siadam to mam już co poczytać... Ja metodą Kasi dziś mogę rodzić, ponieważ data z liczbą 27 bardzo mi się podoba. Długo miałam taki numer w dzienniku szkolnym, ślub brałam 27.07, zaraz będę miała 27 lat a mój mąż ma właśnie tyle, no a poza tym dziś są .... nominacje od Oskarów!!! Więc kiedy Oskar miałby lepszy dzień do wyjścia ))) Ale niestety - a może stety - na nic się na razie nie zanosi. Poza tym, oprócz tych wszystkich "za", jest jedno główne "ale" czyli przeciw - NIE CHCE MI SIĘ!!! ))) Mój stan lenia pogłębia się coraz mocniej i niedługo chyba będę musiała się z tego leczyć A może zachce mi się do wieczora?? Kto wie? A wtedy... malinki czekają w lodówce.... mmmhhmmm. Na razie się wzbraniam ale chyba od 1.02 zaczynam je jeść! Wydaje mi się, że Gosia jednak będzie przed Zytką, a przynajmniej to mój typ na dziś Pozdrawiam Matylda i Oskar (tyle nas Ań znów, że muszę wrócić do swojej starej dobrej Matyldy )) Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 27.01.04, 13:54 Eeee, pewnie obie się dziś "rozsypią" jak powiadają szacowne koleżanki z mojej pracy. A mi się dziś nic nie chce, bo najpierw nie mogłam zasnąć, a potem obudziłam się o 5.30 i ani rusz dalej... A to dziecko się przeciąga i puka puk puk, a to mi ręka drętwieje, niewygodnie jakoś, gorąco i w o ogóle. W pracy o mało przez to nie zemdlałam - cieszę się, że to już ostatni tydzień, bo jakoś coraz mniej mi się chce tam bywać. Jak się zapatrujecie na wejście w rolę kobiety domowej? Mnie ona niezmiernie cieszy Może nawet nauczę się robić domowe obiadki? Pozdrawiam serdecznie! Joanna PS. Edyta, uwielbiam Twoje poczucie humoru! Odpowiedz Link Zgłoś
moja.fasolka Re: LUTY 2004 27.01.04, 14:21 Witam wszystkie mamusie, dziś od rana byłam w szpitalu. Niby zwykłe ktg, a już mysleliśmy z mężusiem, że zostajemy bo niby jakieś skurcze regularne (a ja nic nie czuję). Ale moja cudna pani doktor daje mi czas do końca tygodnia, a jak nic to jesteśmy umówione w poniedziałek rano (mamy się z mężem rozpakować i rodzimy). Tak, więc moje miłe Panie zostało mi kilka dni tylko we dwoje, a od wtorku już we troje. Cieszę się bardzo, ale i troszkę boję. Pocieszające jest to, że p.doktor i położna twierdzą, że tez nie lubią badań ginekologicznych i całej tej otoczki (to sprawia, że czuję, że jestem w dobrych rękach. Mam nadzieję, że nie pozwolą mi zbytnio cierpieć. Mój mężuś już dziś miał niewyraźną minę, gdy p.doktor ucisłała mi brzuch, a mnie to wyraźnie bolało. Ale konieć narzekania. Mam przez te kilka dni dużo wypoczywać i nie denerwować się, co zamierzam zrealizować. Pozdrawiam, Ania & Filipek Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: LUTY 2004 27.01.04, 14:31 Hoho, powoli się rozkręca... Agika już po, w kolejce - Gosia i Zyta a teraz Ania... No dziewczyny, to która następna??)))) Proponuję wyznaczyć nagrodę pocieszenia dla ostatniej..!!)) A swoją drogą te które zostaną na koniec nawet bardzo nie będą miały z kim pogadać.... A. Odpowiedz Link Zgłoś
hanti Re: LUTY 2004- urodzilam 27.01.04, 14:41 No i moja rybcia urodziła się w grudniu (17-stego)w 30-stym tygodniu ciąży, ważyła 1700g. Teraz już mogę powiedzieć że wszystko jest ok. Od 8-go stycznia jesteśmy w domciu. Teraz malutka waży 2500g. Ale przeżyliśmy wszyscy straszne chwile, mam nadzieję że pozostałe lutowe rybki, będą się mniej spieszyły, życzymy szczęśliwego rozwiązania. Pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004- urodzilam 27.01.04, 14:55 Hanti, tak się cieszę, że się odezwałaś i że u Was już wszystko dobrze!! Zastanawiałam się, co się u Was dzieje... Pozdrawiam Cię bardzo bardzo serdecznie! Joanna PS. Jak ma na imię Twoje maleństwo? Odpowiedz Link Zgłoś
hanti Re: LUTY 2004- urodzilam 27.01.04, 15:18 Zapomniałam o najważniejszym, maleństwo ma na imie Karolinka. Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: LUTY 2004- urodzilam 27.01.04, 14:56 Gratulacje!!! Zuchy z Was! Wyobrażam sobie ile nerwów Was to kosztowało. Ale super, że wszystko się dobrze skończyło! Koniecznie wpisz się na listę - koło Agiki. Matylda i Oskar (39. tydz.) Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004- urodzilam 27.01.04, 15:16 Ale się robi, dziewczyny! Naprawdę trzeba zacząć obstawiać, która ostatnia I może warto pomyśleć o nagrodzie specjalnej dla tej, która najbardziej się "przetermninuje" (za wytrwałość))) Uściski, Monika+Wiktoria(37+1d.) Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004- urodzilam 27.01.04, 17:07 HANTI ogromne gratulacje dla Ciebie i Karolinki, Malutka jest WIELKA!!!!!!! Niech wam się chowa już zdrowo, a jedynym problemem niech będą jedynie niedospane noce. Tak bardzo się cieszę, że wszystko skończyło się szczęśliwie. Co jak co, ale nie CHCĘ się "przeterminować", bo raz, że będzie nas tu coraz mniej i na pewno nie z braku chęci, ale czystej niemożności. (ciekawa jestem kiedy mnie dopuszczą do kompa "po", mąż na opiece 14 dni, moja mam na urlopie kolejne 7-14 lekko licząc jakiś miesiac będę odcięta od świata chociaż z mam to powinno pójść łatwiej. A ja nie chcę ich wszystkich w domu!!!!!!!! Ale ostatnio się okazuje, że moje potrzeby niewiele się liczą. Ubolewałam ())) ) nad moim biednym M. jak on sobie da radę jak ja już pójdę do szpitala, tyle pracy (ma już listę na lodówce), na co odzywa się moja mam i powiada, że przecież jeszcze chcę, żeby mnie odwiedzili, więc czasu będzie jeszcze mniej. Colercia nie wiedziałam, że chcę..hmmmmm. No a wracając do wątku z niechęcia do "przeterminowania". Jak zaznaczałam wcześniej, odbyłam dziś spotkanie z ginem (same ciężarne były). Młody waży 3300 na oko i program doktorka, ale jest długi (więc pewnie i większy) tak przynajmniej sądzi po udzie i zastanawiam się po kim???? Coś mi się wydaje, że wdał się w rodzinę mojego dziadka po kądzieli, bo reszta to raczej niewielka. Ale to się jeszcze może zmienić (wzrost). Prawda??? No ale do tematu jeśli On tam posiedzi jeszcze 3 tygodnie, to ja tego słonia nie urodzę. Więc ja chcę w terminie!!!!!! albo lepiej przed. Joasia Ty miałaś/masz podwyższone ciśnienie?? Bo ja niestety tak z wyjściowej 100- 110 dziś miałąm 140/84, mam się mierzyć codziennie i gnać owczym pędem gdyby skoczyło jeszcze bardziej. Oby to nie trwało już długo. A tu szyjka owszem krótka, ale zamknięta łożysko II wody w normie i zdaniem dr możemy się spotkac po 15, ale skierowanko wystawił do szpital więc czyżby sam w to wątpił????. Poćwiczę parcie może się uda wcześniej, byle nie za wcześnie bo na odziale ma być dezynfekcja. O jak nie dobrze być na wylocie, chociaż na liście jestem raczej środkowa. Ale wiecie co czytałąm, w gazecie, że powinnam mieć już dość i złorzeczyć, że nigdy więcej, powinien mnie mąż odwracać na drugi bok ubierać majtki i buty i coś tam jeszcze, a mi jest raczej tak normalno, nawet się chwileczkami zapominam, że jestem w ciąży. A i jeszcze jedno zdecydowanie jestem lekko szurnieta, zobaczyłąm dziś buty/ buciki z Geoxa i umarłam i gdybym miała kase przy sobie to bym je kupiła, aż się lepiej poczułąm i przestały mnie nogi boleć z chodzenia i w ogóle, śliczne są. Może by kogoś naciągnąć. Tylko kto mądry kupi buty na "za rok". Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: Jeszcze w domu! 27.01.04, 18:06 No i niestety nie zobacze jeszcze mojego malenstwa. Wczoraj po wizycie u ginekologa zaczely sie ostre bole, miałam skórcze co 2 min i w zasadzie juz się wybierałam do szpitala ale mąż mówił żeby jeszcze poczekać no to czekałam.dało mi juz ostro popalic.A tu po 22.00 jagby zaczeły słabnąc, ból byłco 3 potem co 4 min. i do rana przeszło całkiem.Nie wiem czy mi się rozwarcie powiększyło bo nie mam ochoty iść dzisiaj na badanie,tym bardziej że nawet siedzieć mi niewygodznie.Położna powiedziała mi że czekamy na następne bóle, mama zszokowana wydzwania do mnie,ja od rana beczę ,dobrze że Magda pzryszła do mnie to mnie trochę pocieszyła.Nacierpiałam się na darmo. a pamietam że od takich bóli to juz niedaleka droga do zobaczenia dzidzi.Teraz mnie straszą ze jak sie zacznie znowu to pójdzie piorunem i mam prędko do szpitala jechać. Co z tego jak męża nie będzie od czwartku,zostaję sama i jak ja sobie psychicznie z tym poradze? Hanti gratuluję ,mam nadzieję że juz wszystko dobrze, a dzieciaczek chętnie je bo musi nadrobić zaległości.Wyobrażam sobie przez co przeszliście .Aha i mam wielki sentyment do imienia Karolinka ,sama tez chciałam tak nazwać córcie ale mężuś coś kręcił noskiem.Nie chce powiedzieć dlaczego ,może jakaś nieszczęsliwa miłość z lat młodości. Pozdrawiam i już nie ędę was straszyć jak będą skórcze co 30 s to dam znać wcześniej nie, a swoją drogą kto słyszał o skórczach przepowiadających co trwają dobę,chyba troche za długo nie? Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: Jeszcze w domu! 27.01.04, 18:44 Zyta, zawału przez Ciebie można dostać! Jakim cudem spokojnie czekałaś jak skurcze były co 2 min.? Przecież wszystkie książki każą jechć do szpitala przy skurczach co 5 min., a przy "recydywie" co 10min.! To jak to jest naprawdę? Mam nadzieję, że do szpitala nie masz daleko Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: Jeszcze w domu! 28.01.04, 08:28 Oj Zytka, podziwam Cię, ja bym juz 3 razy pojechała do szpitala... A tak w ogóle, to wczoraj tam byłam.... Na wizycie Gin stwierdził, że szyjka już zanikła i kazał do szpitala pojechac... Więc pojechaliśmy, jako że dziś i tak mieliśmy na KTG tam się stawić. Pani doktor na izbie przyjęć (chyba ostatnio pzrechwaliłam ten szpital) zbadała mnie (ale bolało((((( i spytała po co przyjechałam??!!!!!!!!!! Bo wprawdzie szyjka zanika, ale do porodu jeszcze pewnie kilka dni i mam czekać w domu. Zrobili mi KTG, mówili, że wszystko OK, ale wróciłam do domu jakaś pełna obaw... I cały wieczór mnie bolało po badaniu... Mam dalej brać leki i leżeć. A dziś w nocy odszedł mi czop... To już chyba zaraz finał?? Zaczynam się bać.. Pozdrawiam serdecznie. Ania P.S. U was też taki ponury poranek???? Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Jeszcze w domu! 28.01.04, 08:59 No, a my wczoraj mieliśmy „fałszywy alarm”, nad ranem dostałam tak silnych bóli, że obudziłam się zlana potem i skulona, trzymało mnie ok. ½ h, a potem zaczęło słabnąć, po chwili pojawiło się znowu i zaczęło pojawiać się i znikać. Wg zegarka najpierw było co 20 min, pon ok. 3 skurczach co 15 itd., jak doszło do 10 min., to spanikowałam i zadzwoniłam do gina, ale był zaspany ))))) Kazał przyjechać no i stwierdził, że jeszcze nie mam rozwarcia, a szyjka krótka, ale taka była – podobno tak gwałtownie zareagowałam na odstawienie fenoterolu (Ania! Uważaj!) Kazał mi go jeszcze brać, bo stwierdziliśmy razem, że poczekamy z tydzień ))) (Fliziarz potrzebuje czasu))))))) Poza tym to dopiero 36! Hanti! GRATULACJE! Dla Ciebie i WIELKIEJ Karoliny Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza Re: Jeszcze w domu! 28.01.04, 09:08 Aniu! Trzymaj się dzielnie,ja mam tez termin na 19.02.Od dwóch dni mam wrażenia jakby rozwierała mi się szyjka, albo tez skracała, Bóg wie co, czuję jak tam na dole ściska i puszcza, a brzuch twardy jak nie wiem co.wystraszyłam się po twoim liscie nie na żarty.Miałam wizytę 3 II, ale chyba pójdę w piątek. Aniu leż i uważaj na siebie.Wszystkiego dobrego. Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: LUTY 2004- urodzilam 28.01.04, 09:44 Hanti, najserdeczniejsze gratulacje, cieszę się bardzo że mimo komplikacji wszystko u Was w porządku )) Jeśli czas pozwoli skrobnij jak na pojawienie się siostry zareagował starszy braciszek. Pozdrowienia i wszystkiego najlepszego dla całej rodzinki. malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004 moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?) kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5 *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka, 17.12.03, 1.700 Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 28.01.04, 10:18 Hola hola dziewczyny Trzymajcie sie swojej kolejki..ja mam byc piata a juz 2 uridzly i dalej jestem piata A to ja mam od miesiaca skorcze ktore sie nie rozwijaja w cos wiecej oprocz bolu krocza i plecow. A Wy tu prosze.cichutenko , cichutenko i nagle czopy jakies wam odchodza! w kojce prosze..to ze w ciazy bez kolejki to tych kolejek sie nie tyczy. A mowilam ze Malwes zostanie po tym czopie? A teraz Ty Aniu to samo a jaka jest ta nagroda pocieszenia?? hihi A ja zamierzam jeszcze w lutym obejrzec film na ktory polowalam przez cala ciaze..stary z H.Grantem "9 miesiecy" ..niestety w wypozyczalni jest tylko na VHS a ja mam DVD. I nagle zapowiedzieli ze w lutym w telewizji bedzie..nie podali tylko ktorego. A ja jutro wybieram sie na wizytacje do szpitala w Gdyni...odleglego o de mnie o 309 km. (Morsk wie o ktory mi chodzi)..mam tam ciotke na innym dziale...ale juz mnie umowila bo musi byc jakas kwalifikacja do porodu..nie bardzo wiem co to znaczy ale ok. Tu jestplus tego wszystkiego ze tam jest znieczulenie za darmo...rodzinny tez bym miala zacdarmo bo ciotka wzielaby to za rodzine a oni wtedy maja gratis..a w moim za rodznny stowke i za zoo600zl..czyli duza roznica. Jedyne czego nie wiem jakie tam sa warunki i nie znam nikogo no i przede wszystkim kilometry. Musze sie ubezpieczyc na te i na inna ewentualnosc. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 28.01.04, 10:36 Dziewczyny! Co to za czopy i fałszywe alarmy? Kasia ma rację, trzymać się kolejki!)) Kasik, z tymi kilometrami to "trochę" przesadziłaś Napisz koniecznie jak wypadnie wizytacja, jestem b. ciekawa. Jesteś pewna, że po nowym roku się nie pozmieniało i zzo nadal jest za darmo? Moje tłumaczenie na dziś - dziś nie mogę urodzić, bo nie wyprasowałam koszul do szpitala, a wieczorem mąż idzie grać w piłkę i nie mogę mu zepsuć zabawy Trzymajcie się dzielnie! Monika Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 28.01.04, 10:43 tam mialo byc 30 km..hihi a nie 309 do tego szpitala..no tyle to bym nie przejechala.Kasik)) Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 28.01.04, 11:30 No bo ja się właśnie zdziwiłam Kasik,ze ty chcesz jechać z ew. skórczami te 309 do porodu, a benzyna to by ci wyrównała ten koszt ew. zzo (no moze nie do końca). No ale 30 to mozę się uda ja mam 20 z domku pod szpital itez mam zamiar dojechać. A idąc tropem Twojego myślenia nie mogę urodzić do przynajmniej 5 lutego, gdyż - moja połozna wraca dopiero wtedy z chorobowego i - moze się uwiną w końcu z tą ch......ą dezynfekcja. Jeśli po raz kolejny nie przesuną jej terminu. A i nie mogę w sobotę, bo mąż jedzie do Krakowa. I nie mogę wcześniej też bo mąż powiedział, że weźmie sobie do pomocy przy przygotowaniach swoją młodszą siostrę. Po moim trupie. Musi się uwinąć z tym co najgrubsze jeszcze przy mnie, żeby potem teściowa nie gadała, ze jestem leń i fleja i zostawiłam biednego M. w zgnojonym mieszkaniu. A jak już będzie wszystko ładnie posprzątane to niech mu siostra pomaga..... Edyta i Śpioch Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 28.01.04, 12:04 No ja sie obawiam tych 30 km a co dopiero 309 hehe...ale ja musze do 5go wytrzymac bo sie obrazilam na rodzine hiih...a tesciowa przyjedzie pojutrze i w sobote imprezka bedzie....smieje sie bo moja corke pojechalam rodzic wlasnie z imprezki umalowana na cacy..potem wszystko przy placzu splynelo hihi Widze ze taktyka ..dzis nie moge sie sprawdza heheh... Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 28.01.04, 12:29 Buuu, ale Wam zazdroszczę. Ja to się na pewno przeterminuję. Wczoraj byłam u lekarza i nie ma ŻADNYCH sygnałów zbliżającego się porodu. Wprawdzie do wtorku na pewno nie mogę, bo się przeprowadzam, ale za tydzień - półtora jak najbardziej! A jaka jest nagroda dla ostatniej?) Edyta, ja mam raczej niskie ciśnienie, raz mi wyszło 140 na cośtam i faktycznie lekarz się wtedy zdenerwował i stwierdził, że jak dojdzie do 150 natychmiast do szpitala. Więc uważaj na siebie... Ciekawam niezmiernie, co słychać u Gosi. Pozdrawiam! Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: LUTY 2004 28.01.04, 12:34 Cześć z rana Ja dziś miałam iść z samego rana na badania moczu ale zaspałam i poszłam ok 11:00 (a przyjmują do 9:00). Na szczęście jest tam b. miła pani (ciekawostka w naszych przychodniach), która mnie zawsze przyjmuje jak jest i nawet na poczekaniu robi badanie. Pogadałyśmy sobie nawet o porodach, bo ona właśnie dziś tzn 28.01 ale 27 lat temu urodziła córkę. Też było tak biało i ślisko i właśnie urodziła dlatego, bo się przewróciła na chodniku a była w 37 tygodniu. Niestety mała tak się jej odwróciła, że miała cc. Ale dziś wspomina to z uśmiechem na twarzy i nawet przez chwilę pomyślałam, że tez dziś chcę urodzić. No ale "dziś nie mogę, bo": jutro mam wizytę u Gina więc chętnie jeszcze poczekam i się dowiem co i jak a nie tak z marszu. Także ewentualnie jutro po południu Ale pewnie i tak mi się nie uda wcisnąć w kolejkę, bo u mnie nic się nie dzieje ;-( Chyba, że jestem jakimś ewenementem i coś tam mi się robi a ja nie czuję bólu )) Kasik, strasznie jestem ciekawa jaki szpital jutro zwiedzasz. Ja będę rodzić w Miejskim ale szczerze mówiąc nie byłam zwiedzać porodówki ani oddziałów i poza osobami, które prowadziły tam Szkołę rodzenia to nikogo tam nie znam. Jakbyś zwiedzała Miejski to może byś mnie zabrała? Albo rób porządne notatki i daj potem na xero Pozatym fajnie by było jakbyśmy się spotkały w szpitalu. Terminy mamy nie takie odległe, kto wie... No chyba , że wybrałaś Szpital Morski w Redłowie... Strasznie jestem ciekawa. Zyta, mnie możesz "straszyć". )) Ja wręcz się domagam takich różnych historii!! Tak sobie myślę, że każdy człowiek jest inny i inaczej przeżywa w sumie to samo lub podobne zdarzenie. I jak każda z Was opowiada swój poród (lub "prawie poród") to tak jak różne scenariusze do filmu oparte na tej samej powieści - każdy zrobi to inaczej ale zakończenie jest to samo. Mi Wasze "filmy" się bardzo podobają! Są takie z życia wzięte ) Pozdrawiam i idę "wrzucić sobie" jeszcze (póki mogę) pomarańczkę. Ania i Oskar (39 tydz.) Odpowiedz Link Zgłoś
moja.fasolka Re: LUTY 2004 28.01.04, 13:35 Witam mamusie, dziewczyny, jak sobie ponyślę, że w przyszłym tygodniu o tej porze będę już trzymała swojego synka w ramionach to robi mi się tak błogo. Nie mogę się już doczekać!!! Ja dzisiejszą noc spędziłam sama i bałam się zasnąć ze świadomością, ze mogę zacząć rodzić, a mężusia przy mnie nie ma. Ale na szczęście dziś wraca, więć od 20.00 mogę zaczynać!! Pozdrawiamy, Ania z Filikiem P.S. Moja sunia jest dziś bardzo niecierpliwa i płacząca, ciekawa jestem czy zwierzaki coś czują? Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: LUTY 2004 28.01.04, 12:43 mNie czop pewnie nigdy nie odejdzie ,nawet nie wiem jak wygląda.Przy pierwszym porodzie nie widziałam go to przy drugim chyba też nie zobaczę. Wiecie co mi sie wydaje że ja na ból to mam dużą wytrzymałośc, bo po porodzie to ja sie zastanawiałam " to kiedy właściwie zacznie boleć tak jak opowiadają".A położna mówiła żebym czekała do takich bóli jak przy pierwszym porodzie ,no to ja czekałam,co prawda już minie brało na wymioty z bólu a to chyba objaw juz mocnych bóli ale ja szpitala się tak boję że najchętniej nie pojechałabym tam wcale. Muszę zacząć stosować waszą metodę na nierodzenie.Dziś nie mogę bo chłop w nocy jedzie do Wrocławia a ja w piątek mam do odebrania jego dzieci ze szkoły i muszę się nimi zając.A Adriana ( starsza) mówiła mi że ona zacznie płakać jak ja zacznę rodzić .Więc nie mam wyjścia czekam do przyszłego tygodnia. Tylko siedzieć jakoś nie mogę bo tak uciska, a czy macie wrażenie że wam się kości rozchodzą w biodrach,bo mnie łapie w ciągu dnia taki silny ,przeszywający ból jakby mi ktoś kości rozrywał. Muszę uprać pościel do łóżeczka. Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: LUTY 2004 28.01.04, 12:53 Acha Magda mi mówiła że jak są skórcze i twardnieje brzuch to trzeba sprawdzać gdzieś z boku brzucha jak tam się spina i idzie tak jakby od pleców to jest poród a jak tam jest miękko to pewnie to bóle przepowiadające. Ja tylko się zastanawiam co tam u mnie z rozwarciem,poza tym mam stracha wychodzić z domu że mi wody odejdą gdzieś na ulicy i będzie wstyd i zimno. Czy ktoś był na MÓJ BRAT NIEDZWIEDŹ? Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 28.01.04, 13:00 Kasik, nie wiem czy to dla Ciebie dobra wiadomość, ale wymówkę z filmem "9 miesięcy" masz tylko do wtorku - seans 3.02. na Polsacie o 21.45 Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 28.01.04, 13:09 No to ja w tym tygodniu „nie mogę bo”: mąż ma tyle pracy, że nie łapie zakrętów, a fliziarz nie skończył, w przyszłym tygodniu jak fliziarz skończy to ewentualnie, ale potem to już muszę bo po 25.02 nie ma mojego gina, a bez niego przecież NIE URODZĘ W OGÓLE – no bo nie wiem jak? – to mój debiut, no chyba że będę wtedy czekać do marca, aż on wróci z nart ! Pozdrawiam Marta Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: LUTY 2004 28.01.04, 14:34 A ja sobie żadnych wymówek nie wymyślam, bo prawdopodobieństwo że urodzę już jest chyba bliskie zeru. Zero objawów... na pociechę od jutra mam ciążę donoszoną! Właściwie to zaczynam plan obmyślać co i kiedy zrobić, żeby w terminie urodzić... Bardzo się nie chcę przeterminować, bo mnie wywalicie do marcówek, buuu Jutro też pędzę na ostatnie chyba już usg, trochę mam pietra ale mam nadzieję że z bobaskiem wszystko oki. A po południu zafunduję sobie chyba fryzjera, muszę się do ludzi upodobnić, nich się dziecko mnie nie wystraszy jak mamusię pierwszy raz zobaczy... No chyba że mi się zdecydowanie odechce... co nie jest wykluczone bo znowu dopada mnie leń. Wszystkim co mają zamiar na dniach się rozwiązać przesyłam pozytywne fluidy, a całej reszcie z końca lutowego ogonka cierpliwości życzę )) Ania i 36-tygodniowa Malwinka. Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: LUTY 2004 28.01.04, 14:32 Hej, A ja nie mogę do jutra urodzić bo jutro wizyta i USG, no i dowiem się co tam za "słonik" siedzi !!! A lekarz mówił: "Jedz Maternę urodzisz Manna!!!" hi hi hi A tak w ogóle to od niedzieli zaczyna sie 38 tydzień to ja już mogę w niedzielę zaczynać, chociaż może lepiej by było w poniedziałek ?! Uściski Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: LUTY 2004 28.01.04, 15:43 ja widzę że my mamy wszystko dokładnie zaplanowane.Tylko że zawsze słyszałam wersję że porodu nie da sie zaplanować że to przyjdzie w swoim czasie .Zobaczycie ktoś to kiedyś opisze,te nasze plany i dokładne terminy urodzin. Mi położna zaproponowała oksytocynę za jakiś tydzień ale odmówiłam,wolę rodzić sama bez wspomagaczy, co o tym myślicie? Nitka dzieci z niedzieli są leniwe poczekaj do poniedziałku Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 28.01.04, 17:18 no właśnie, ja też sie obawiam, że jak nie urodzę do 25.02 (gin jedzie na narty) to mi pewnie zaproponuje oksytocynę, a ja też chyba nie chcę - co o tym myślicie? ktos ma doświadczenia? Brak mi jakoś konkretnej wiedzy, ale instynkt macierzyński głośno woła NIE! Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: LUTY 2004 28.01.04, 18:19 Witajcie ponownie, W szpitalu, w którym zamierzam rodzić (Szpital Św. Zofii na ul. Żelaznej w Wawie) praktykuje takie "podejście": 1. czekamy do terminu; 2. jeżeli poród nie nastąpi 1-2 dni po terminie wówczas telefonujemy do "punktu konsulatacyjnego" w Przychodni Przyszpitalnej, w celu zapisania się na wizytę (KTG) przypadającą na 5-ty dzień po terminie porodu; 3. od 5-tego dnia stawiamy się na KTG i wizytę co dwa dni i tak aż do 12 dnia po terminie; 4. 12 dnia zostajemy na patologi ; 5. 14 dnia wywołujemy poród oksytocyną... lub innymi wspomagaczami... Czyli skoro mam termin na 25 lutego i się "przeterminuję" to mogę urodzić nawet 10 marca... ale ja jesetm lutówką i tak pozostanę, będę negocjować z Jagódką Uśćiski i oby jutro pan doktor powiedział, że mam rozwarcie na dwa place i, że urodzę za tydzien hi hi hi.... I oby nie w niedzielę skoro ma być leniwe... Nitka PS. I jeszce jedno, po 36 tygodniu zalecją naturalne prostaglandyny w postaci spermy ... PS. A teraz trochę z innej beczki. Dziewczyny skoro jestem na zwolnieniu to czy to prawda, że rozpoczną "odliczanie" macierzyńskiego na dwa tygodnie przed przewidywanym terminem. Czy to nie jest jakaś BZDURA?! Gdzie tu logika?!!? Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 28.01.04, 18:26 No coś słyszałam o tych 2 tyg., nie interesowałam sie specjalnie, bo i tak biore trochę wychowawczego potem, ale wiem, że obcinają macierzyński o 2 tyg. jak sie nie "zakombinuje". Podobno jest taki sposób żeby 2 tyg. przed terminem dać zwolnienie od zwykłego lekarza z POZ np. na grypę, takie "nie ciążowe", ale tak jak pisałam nie znam szczegółów bo się nie interesowałam. pozdrowienia Marta Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 28.01.04, 19:00 Z tym zwolnieniem to dużo zależy od "widzimisię" lekarza. Ja dostałam od prywatnej gin zwolnienie do terminu porodu. Ale w szpitalu słyszałam, że oni 2 tyg. "przed" juz nie wypisują zwolnienia Strasznie to głupie, żeby skracać i tak króciutki macierzyński(( Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 28.01.04, 19:27 Oj nie Morsku! to napewno nie widzimisię tylko jakiś durny przepis! Sprawdźcie to sobie, bo wiem, że u nas w Krakówku giniowie właśnie tak to "obchodzą", że wysyłają pacjentki po zwykłe zwolnienie i wtedy nic się nie skraca! Chyba chodzi o to, że jak gin nie "trafi" z ostatnim zwolnieniem w termin, to potem mu już nie wolno wypisać, ale dokładnie nie wiem? Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 28.01.04, 19:33 no właśnie, nie wolno im dać zwolnienia po przewidywanym terminie. Ale do terminu mogą, tylko nie każdy chce i mówi, żeby zacząć macierzyński 2 tyg. przed terminem. Ale jak się "przeterminuje", to tym sposobem można stracić i 4 tyg., a przy 16.tyg. wszystkiego, to strasznie dużo(( Odpowiedz Link Zgłoś
martasi Re: LUTY 2004 28.01.04, 20:00 Witajcie Lepiej pozno niz wcale wiec tez sie zglaszam Mam na imie Marta, a w brzuchu ciagle jeszcze siedzi Justynka Alicja z terminem na 09 lutego (z owulacji). Oprocz Justynki mam jeszcze 10-letnia corke, ktora z niecierpliwoscia czeka na mlodsza siostre Co do powodu dlaczego dzis nie, to chcialabym po prostu, zeby mala byla lutowa, a poza tym ojciec malej jest nauczycielem wiec od 2 bedzie mial ferie i wtedy juz mozemy rodzic Z tymi dwoma tygodniami to prawda, ZUS probuje robic takie rzeczy jak zaliczanie zwolnienia do urlopu macierzynskiego, ale to jest bezprawne. Na stronie Fundacji Rodzic po Ludzku jest opisane jak sie mozna (i trzeba) odwolywac od takich decyzji. Pozdrawiam wszystkie e-dzieckowe lutowki. Marta i Justynka (09/02/04) Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: LUTY 2004 28.01.04, 20:09 Witaj Martuś, Twoje "zgłoszenie przyjęte" . Nitka PS. Skąd jesteś? No i oczywiście gdzie rodzisz ! malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004 moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.2004, amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?) kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka, 17.12.03, 1.700 *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5 Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 28.01.04, 21:00 No! to jest druga Marta i w dodatku wybrałaś imie Alicja, które mi też się na początku bardzo podobało - teraz juz konsekwentnie będziemy mieć Basię Pozdrawiam Marta Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 28.01.04, 21:18 Witam wieczorna pora A wiec Amatyldko..ja jade jutro do Redlowa..i wlasnie mnie maz nastraszyl bo spytal czy bierzemy torbe? Zdziwilam sie bo nie zamierzalam jej brac. Jednak on mnie nakrecil..ze przeciez beda mi robic kwalifikacje do porodu cokolwiek to znaczy a mnie sie kojarzy z badaniami itp. wiec moaz stwierdzil ze moze mnie zatrzymaja. Zwlaszcza ze po tym odstawieniu poniedzialkowym nospy brzuch mam caly czas twardy jak skala..dzien i noc..jak przed nospa jednak teraz nie stanowi to zagrozenia. Siedziec nie moge bo to tak jakby balon probowac jeszcze zlozyc..chodzic nie moge bo mam efekt ze zaraz mi wszystko wypadnie..chod juz nawet nie przypomina kaczego a jakis pingwiniasy. Moge Ci jednak Amatyldko przekazac co i jak w tym szpitalu..sama jestem ciekawa.. i jade pod katem obseracji tego szpitala. Zytko ja tez nie wiem jak wyglada czop hehe a moje wody plodowe przebili mi podczas akcji porodowej bo sam sie wylac nie chcial (nie wspominam tego milo). Bole krzyza promieniujace do brzucha mam wiec czy to akcja..tym sposobem to rodze juz od 29 grudnia hehe i czuje sie bardziej glupia w sferze rozpoznania kiedy jechac niz inne mamy, ktore nigdy tego nie robily. Jakos ten 29 z niczym mi sie nie kojarzy...i tylko jedno NIE na jutro to to ze to nie luty! hehhe Morsk to mnie pocieszylas z tym filmem ze 3.02....super! to sie posmieje. Witam nowa Marte (ktora zepchnela mnie na 6 ta pozycje). Tak wiec do jutro panienki....bo rano juz nie wejde przed tym szpitalem i oby maz sie mylil...wrrrr bo ja nigdzie sie nie wybieram...i jakos nie czuje instynktu na porod..i chyba go nie poczolabym nawet i do kwietnia..bo tchorz ze mnie straszny. Zytko pytalas o Moj brat niedzwiedz? to ten film na ktory mialam isc z corka ale ida z klasa(( i nie mam powodu do czekania..ja go jeszcze nie widzialam..ale to film Disneya a ten robi swietne bajki i wszsytkie widzialam ..takze polecam i bez ogladania. kasik Odpowiedz Link Zgłoś
martasi Re: LUTY 2004 29.01.04, 07:41 Dziekuje za mile przyjecie Nitka - jestem z Sulejowka, a rodzic bede najprawdopodobniej na Solcu w Warszawie, chociaz ciagle sie nie moge do konca zdecydowac Mopek - mala bedzie miala na drugie Alicja po babci, a na pierwsze Justynka. U mnie nic sie nie dzieje, co prawda podobno szyjka miekka i troche skrocona, ale mysle, ze doczekamy spokojnie do lutego, zreszta przyszly tata do konca tygodnia w pracy, a potem w weekend na studiach w Radomiu, takze rodzic moge dopiero w poniedzialek No ide spac z porotem, bo starsza corka wlasnie wyszla do szkoly. Marta i Justynka Alicja Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 29.01.04, 09:04 Cześć dziewczyny! Jak dobrze wstać bladym świtem Witam nową lutówkę! Moja wymówka na dziś - dziś nie rodzę, bo muszę zaliczyć ostatnią lekcję z kąpania niemowlaka)) Pocieszcie mnie trochę, please! - średnio co 2 dni dzwoni do mnie teściowa z pytaniem o samopoczucie i za każdym razem dobija mnie stwierdzeniem, że nie zna nikogo, kto by urodził pierwsze dziecko przed terminem (mój mężus ociągał się 5 dni)! Powiedźcie, że to tylko zabobony ludowe! Ja nie chcę się "przeterminować"!!! buuuuuuuu Monika Odpowiedz Link Zgłoś
tossca Puk puk puk... 29.01.04, 09:04 Czołem Przyszłe Mamusie! Wstyd się przyznać, ale czytam Wasze zapiski od baaaaaaaaaardzo dawna i jakoś tak milczę. Głupio mi jak nie wiem. L Czy wytłumaczeniem może być fakt, że mam ograniczony dostęp do netu i zazwyczaj „wpadam” na forum raz na tydzień lub dwa i kopiuję sobie do Worda zawartość tego wątku, by go potem na spokojnie przeczytać? Zwykle to czytanie zajmuje mi ładnych kilka dni – nie ma co ukrywać: jesteście bardzo twórcze! J I jak już dobrnę do końca, to znów wskakuję i widzę, że przybyło mnóstwo nowych zdań, że już nie jestem „w temacie”. Może troszkę o sobie: mam na imię Marzena, jestem z Dolnego Śląska („metropolia”: Legnica). Co do wieku, to... jeszcze 29 lat – ale wszystkim wmawiam, że tak naprawdę to mam 18, a te 29 to błąd w papierach! Mam niemalże 6- letniego synka Patryka, a niedługo przyjdzie na świat jego braciszek – dla którego do tej pory nie mam imienia. Co do terminu pojawienia się Małego Ktosia, to hmmm. Jakby to napisać? Termin z OM mam na DZIŚ! Ale według USG poczekam jeszcze do 25 lutego. Niezła rozbieżność, co? Niektórzy zadają głupie pytania w stylu: to nie wiesz kiedy zaszłaś?? No cóż, jeśli ktoś kocha się raz na pół roku to może i by wiedział, ale znam wiele osób, które robią „to” o wiele częściej . Tak więc żyję w ogromnej niepewności i póki co... nawet nie spakowałam się do szpitala. Hihihihi – potem będę biegać z przerażeniem w oczach i rozwianym włosem w poszukiwaniu niezbędnych w szpitalu akcesoriów. Ale i tak sukces! Wyprasowałam (już!) pieluchy i 1/3 ubranek... a reszta sobie czeka na moje natchnienie... Co do ciąży – niestety nie przebiega ona książkowo L - od początku cosiki mnie dopadają: szalejąca (od nadczynności po niedoczynność) tarczyca, krwotoki z nosa, rozwalony paluch u nogi, wyrywanie zęba, przedwczoraj wycinali mi „spieprzonego” pieprza – był na takim etapie że Pani Onkolog od razu zadecydowała o jego usunięciu. Tak więc tylko mi „pozazdrościć”, ale spoko... już się tym wszystkim nie denerwuję – nawet zaczęłam się zastanawiać, czy znam kogoś kto rodził z nogą w gipsie, bo przecież ślisko straszecznie jest a jak mam takie szczęście, to czemu by go nie wykorzystać? Optymistka ze mnie nie? Ale jak się siedzi w domu od połowy sierpnia to różne dziwne pomysły przychodzą do głowy. No i się napisałam. Czy któraś z Was znajdzie chwilę i pokłady cierpliwości, by to wszystko przeczytać?? Mam nadzieję, ze nie usnęłyście! I obiecuję, że na pewno jeszcze nie raz się odezwę! Pozdrawiam Was serdecznie! Marzena – nie wiem który tydzień i nie wiem jak nazwę Małego Ktosia. Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Puk puk puk... 29.01.04, 10:18 Cześć Marzenka! Ale jesteś opanowana! Ja to sprawdzam 2 x dziennie czy w torbie juz wszystko Słuchajcie dopadła mnie depresja "przedporodowa" od rana chce mi sie płakać i to nawet nie wiem z jakiego powodu? Twardnieje mi brzuszek co jakiś czas - ale słabo i nieregularnie, poza tym mój mąż powiedział, że dzisiaj nie mogę bo on ma nienaładowane akumlatoki w aparacie fotograficznym, a poza tym dzisiaj wybitnie mu nie pasuje! (ma jakieś ważne spotkania Błagam pocieszcie mnie jakoś! Rano mój kochany mąż dał mi zastrzyk z Dexavenu - (bo z ginem postanowiliśmy, że Kluseczka będzie miała lepsze płucka, gdyby faktycznie postanowiła "wcześniej"), no i pojechał sobie do pracy z usmiechem stwierdzając, że ma ważne spotkania i żebyśmy z małą w ogóle się dzisiaj nie wygłupiały No i siedze sobie sama (oczywiście z fliziarzem) i taaaaaak mi jakoś smutno! Marta Odpowiedz Link Zgłoś
martasi Re: Puk puk puk... 29.01.04, 11:34 Witaj Marzenko widze, ze nie ja jedna pozno sie zglaszam Ciekawa jestem co lekarze na taka rozbieznosc terminow, jak zamierzaja to rozwiazac, bedziesz miala czesciej KTG teraz, czy jakos inaczej? A z tym nieprzenoszeniem to nie tak prosto, przeciez tylko 5% dzieci rodzi sie w terminie, a porod po oksytocynie bardziej boli, wiem bo sama taki przeszlam 10 lat temu. Mysle, ze kilka dni do tygodnia to nie jest problem, a podobno teraz dzieci czesciej wola posiedziec sobie dluzej w brzuchu Marta i Justynka Alicja Odpowiedz Link Zgłoś
natder Wywołanie porodu 29.01.04, 10:13 Witam lutówki o poranku Jak fajnie że jeszcze ktoś do nas dołącza)) I jeszcze jak nas chwalą Jak czytam Wasze posty to mi wychodzi że boicie się wywoływania porodu - a wg mnie zupełnie nie ma czego... bo taki poród też ma swoje zalety. Ja z jednej strony jestem nerwus i bardzo źle czuję się w szpitalu, ale z drugiej jeśli miałabym przenosić to chyba nie zdecydowałabym się na pozostanie w domu już po terminie... badanie ktg co dwa dni to chyba troszkę za mało żeby czuć się zupełnie bezpiecznie odnośnie stanu maluszka - w szpitalu po terminie badają często stan wód płodowych i robią usg. Trafiłam na patologię dwa dni po terminie, po badaniu okazało się że wszystko jest ok., wody czyste, maluch zdrowy ale ponieważ miałam zatrucie ciążowe zdecydowano o wywołaniu porodu oksytocyną... na całe szczęście... kilkanaście godzin od badania wód były już zielone. Łożysko przestawało już sprawnie funkcjonować i córka była niedotleniona i niedożywiona...Aż boję się pomyśleć, coby było gdybym upierała się że zostanę w domu... Z innej strony - poród wywoływany zwykle trwa krócej (szczególnie jeśli organizm matki już się trochę do tego porodu przygotował, np. jeśli szyjka jest skrócona i rozwiera się a nie ma skurczy), chociaż skurcze są częste... No i nie mają wyjścia, do takiego rozwiązania dają znieczulacze gratis Chociaż w moim przypadku znieczulenie podano trochę za późno (bo nikt się nie spodziewał że urodzę tak szybko, znaczy w ciągu dosłownie kilku minut z 5 cm rozwarcia zrobiło się 10). Także jeśli lekarz albo położna zaproponawaliby mi poród przez podanie oksytocyny w okolicach terminu, dzięki czemu mogłabym uniknąć leżenia na patologii to ja bym się chętnie zgodziła. Nawet sama zapytam swojego gina o takie rozwiązanie przy kolejnej wizycie bo ja nie chcę długo leżeć w szpitalu... Z moich obserwacji wynika że rzeczywiście starają się nie ingerować zbyt mocno w przebieg porodu, ale wierzcie mi, dziewczyny które leżały kilka- kilkanaście dni po terminie z radością dałyby się pod tą oksytocynę "podpiąć" byleby już urodzić i trzymać w ramionach zdrowego bobaska. Pozdrowionka dla Mam i Brzusiów Ania i Malwinka (startujemy w 37 tydzień) Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 29.01.04, 10:50 Witaj Marzeno! Dopisuję Cię do listy pod 25.02, żeby nie było, że znowu któraś bez kolejki się pcha)) Niezły tłumek się zrobił malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004 moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.2004, Sulejówek, Solec amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia, Miejski kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?) kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka, 17.12.03, 1.700 *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5 Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza Re: LUTY 2004 29.01.04, 12:00 Witam serdecznie Martusię i Marzenkę oraz ich maleństwa w brzuszkach, ja tez przybyłam yu nie tak dawno i ciezę sie bardzo bo towarzystwo doborowe, a po za tym jakoś tak raźniej.właśnie skończyłam szyć wkładkę redukcyjną do fotelika Chico, który kupilismy za 80 zł z ogłoszenia.Dzidziusiowe ubranka schną i czekają na prasowanko i torba prawie już spakowana. Wczoraj próbowałam kupic gotowy spirytus do pielęgnacji pępuszka, ale jak widzę jest to niewykonalne.Panie radzą kupic mi"piersióweczke" w monopolowym i przyjść to mi rozcieńczą. No już się widzę w tym monopolowym z moim brzuszkiem w kolejce po ...spirytus. A swoją drogą czy to nie dziwne , że mamy XXI wiek,a takie zacofanie, co to ja jedna będę ten pępek smarować,że też żadna firma farmaceutyczna nie jest w stanie przygotowac takiego preparatu.Zaproponowano mi wprawdzie gencjanę, alo jkoś tak nie rwę się do farbowania wszystkiego na fiolecik. Dzięki za informacje o L-4, załamałam sie troszkę,.Do jutra mam zwolnionko, potem jako że jestem pedagogiem spcjalnym z wykształcenia mam ferie i do tego 19.02 chciałam wziąść zwolnienie od gina, ale bym się załatwiła. ZUS jest naprawdę.........."fajny" zapewnia taki "długi"macierzyński, odcina od pensji takie" malutkie składeczki" , a lekarze przyjmują "bezpłatnie", za poród "się nie płaci" , normalnie super. Pozdrawiam. Kasia i jej Antoś. Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 29.01.04, 12:32 Kasiaczek, "spiryt" faktycznie trzeba nabyć w monopolowym. Mojemu mężusiowi bez problemu udało się nabyć taką zgrabną flaszkę 250ml. I od razu jest 70%, nie trzeba kombinować z rozcieńczaniem. Może pomoże Ci informacja, ze to było stoisko monopolowe w Geant, ale pewnie w innych marketach też dostaniesz bez problemu Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Spirytusik 29.01.04, 12:42 Kasiaczek! I pozostałe "amatorki" alkoholi wysokoprocentowych )) W aptekach jest cos co nazywa sie Leko - są to saszetki (20 w pudełku) z jednorazowymi jałowymi gazikami nasączonymi już spirytusem - bardzo wygodne, bardzo odpowiednie do pępuszka )) nie pamietam ile kosztuje, ale nie jest drogie - jakaś polska firma to robi! Znam to od dawna, bo lubie mieć takie coś w domu jak np. coś trzeba odkazić nagle Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re:Do Kasi Czerkozy 29.01.04, 14:41 Witaj Kasiu, Ja też z branży nauczycielskiej dlatego poradzę Ci abyś wzięła urlop ciążowy do 5 lutego, a następnie 14 dni (od 6 do 19) "nieciązowego" . Ponieważ ferie to nasz urlop to bedziesz sobie mogła odebrać ten czas zaraz po macieżyńskim i wówczas nie beziesz musiała kombinować w czerwcu co zrobić żeby nie iść na ostatnie 2-3 tygodnie do pracy, żeby nie brać odrazu wychowawczego, tylko od wrzesnia, a za miesiące wakacyjne mieć normalną pensję . Mam nadzieję, że nie popełniłam błędu w moim toku myślenia i że to wszsytko da się tak załatwić . Pozdrawiam Nitka Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 29.01.04, 12:08 Witam nowicjuszki )). Fajnei zę się dopisujecie, bo zauważyłam, że bardzo dużo ostatnio jest "lutówek" na forum, ale nie bardzo chcą sie dołączać. A i pewnie jest "lutówek" więcej, bo mają więcej czasu siedzą sobie na L4 i klikają. Dzień jakiś mam na wizyty rano telefona pracy wysłuchałam wszelkich bolączek samotnej koleżanki na szefową. potem kuzynka z problemami bo córka się nie chce uczyć a potem mój biedny M. bo mu ludzie w pracy głowę popsuli, naopowiadali strasznych rzeczy i co ja mam teraz zrobić......Ech juz nieraz o tym tu pisałyśmy. Czy ludzie jakąś satysfakcje seksualną mają jak innych zasypią wszelkimi tragediami tego świata. Najchętniej przegnałabym wszystkich z "mojego podwórka". Moje dziecko dizś nie ma ochoty na kontakty towarzyskie niemrawo się rusza, może to kwestia nadciągającego wyżu. Dostał czkawki chyba po papryce w occie / jem teraz dużo niezdrowych rzeczy na zapas ))/ i delikatnie się rozpycha. Ogólnie dzień podoba mi isę tak srednio, ale co się źle zaczyna powinno się dobrze skończyć. Ie do fryzjera, potem na szkołę, a męż na imprezkę. Pozdrawiam Edyta i Antoś w pierwszym dniu 39 tyg. PS. Zyta ja sobie wypraszam leniwe dzieci niedzielne ))))))))))), bom i ja i mój mąż z niedzieli a i Antek ma termin na niedzielę )))). Odpowiedz Link Zgłoś
boryska Re: LUTY 2004 29.01.04, 13:11 Witam, w mglisty dzionek. Strasznie mi przykro, bo wyrzuciłyście mnie z list na którą się tak pieczołowicie wpisałam niedawno. Coś mnie dziś brzuch pobolewa, ale idę w sobotę na usg a w pon do gina i muszę wytrzymać, bo nie umówiłam się jeszcze z położną (przecież jeszcze tyle czasu) Iza i Julka, 29.02.04 Wawa-Karowa Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 - boryska na swoim miejscu ;)))))) 29.01.04, 13:25 Borysko już Cię wpisałam, tam gdzie powinnaś być, pewnie ktoś skopiował starszą wersję listy i tak jakoś znalazłaś sie "poza". ) Nie smuć się, a może to jakiś znak?? Co ty na to?? Chyba tez macie jakis taki kiepski dzień, bo coś mało piszecie. Kasik zwiedza szpital, Gosia-malwes pewnie rozkoszuje się juz swoim dzieciątkiem echhhhhhh chciałabym mieć to za sobą. Własnie uświadomiłam sobie, że ustapiły u mnie wszelkie objawy zbliżającego się porodu. Zdecydowanie protesuję, jak tak dalej pójdzie to zacznę myć okna. Ale jescze spokojnie jestem bowiem 9 w kolejce. DD Pozdrawiam Edyta i Antoś, który wcale nie wyraża ochoty do świętowania początku 39 tyg. malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004 moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.2004, Sulejówek, Solec amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia, Miejski kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?) kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka, 17.12.03, 1.700 *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5 Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 29.01.04, 13:26 Nadrabiam to niewybaczalne niedopatrzenie malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004 moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.2004, Sulejówek, Solec amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia, Miejski kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?) kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka, 17.12.03, 1.700 *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5 Pojedynek chłopcy - dziewczynki nadal strasznie wyrównany)) Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 29.01.04, 13:48 No jestem kochaniutkie..nie zatrzymali mnie ku wielkiemu chyba rozczarowaniu mojego malzonka..czyzby mial juz dosc czekania? przeciez to mnie jest ciezko! Pojechalismy przelotowka wiec 30 km zeszlo nam dosc szybko..wcale nie jest tak daleko jakby sie wydawalo..ale pewnie jak bede rodzic to i 5 minut drogi wyda mi sie dalekie. Szpital no coz! hm..jak to powiedzial maz gdy wysiadl z samochodu :"NO PODOBA MNIE SIE hehe" taki pod lasem.. i faktycznie na pytanie potem mojej mamy :I jak szpital? odpowiedzialam ..pewnie tak samo albo gozej gdy mnie tam "70" lat temu rodzilas! hehe troszke obdrapany..klimat jak w "szpitalu na peryferiach" zalogi chyba z 20 osob, ale co ciekawe i mile tak jak w tym filmie wszyscy sie znaja, mloda ekipa lekarzy i poloznych i ..piekielnie mili. Musialam wiec zrobic te kwalifikacje do porodu. Bylam mierzona (jak to na peryferiach hehe) takim czyms do mierzenia miednicy..krowie chyba? z boku, z przodu, z tylu itp...pani doktor lat moze ze trzy wiecej niz ja (albo juz sie tak pocieszam ze tak mlodo wygladam)..wpisala dane z pomiaru..wiec sie pytam czy ta miednica ok. bo nawet nie wiem ile miec powinna standardowa miednica? powiedziala ze sie kwalifikuje..to znaczy nie wiem..czy za malo i naciagnieta czy moze za duza i naciagnieta w dol. Jaki powinnien byc wymiar miednicy? potem sie okazalo ze powinnam zrobic jeszcze jedno USG...ale skoro juz jestem to prosze ona mi za free zrobi! I tym sposobem mialam darmowe USG...a obok caly czas moja ciotka siedziala (siostra mamy - jedna z wielu hehe), ktora mi te wizyte i zwiedzanie zalatwiala i mow do lekarki zeby sprawdzila plec bo ona ciekawa...to powiedzialam ciotce zeby tu z moja matka konszachtow nie robily..my plci znac nie chcemy z mezem a oni tyle czali to i te 2 tyg. max. poczekaja....ciotka sie uparla, zarzekala ze absolutnie matce nie powie hehe (juz to widze). Na co pani doktor, ze najpierw sprawdzi wazne rzeczy a potem jak cos wyluka to jej potem powie. I nie wiem czy wylukala i byla ok ze nie powiedziala czy faktycznie nie widziala..powiedziala ze pupe ma na moim brzuchu i kregoslup..lezy sobie wiec w sordku brzucha.. i ma "wszystkich w glebokim powazaniu" (tak lezy od poczatku) i nie chce sie pokazac. I dobrze! hehe ale co dziwne ..mialam przeciez prognozy urodzic 4000-4100 kg..co mnie strasznie psychicznie nastawialo..ze przeciez absolutnie nikt tego Aliena nie wyciagnie tamtedy, ktoredy wiciaga sie standardowo dzieci a tu pani doktor liczy, mierzy i mowi ze teraz ma a to 38 tydz. 2850 g...naciagnela do karty na 3000....Teraz wiec zaczelam sie martwic czy to nie za malo! ZOO jednak nie moga mi zagwarantowac..to znaczy...mam przyjechac, zaczac rodzic, miec rozwarcie, poprosic o zoo...pokazac swoj bol na twarzy, musi byc anestezjolog dostepny i chetny i nie zajety innym zabiegiem i wtedy ok!...to troche duzo warunkow..a co bedzie jak nie dadza? mam sie zawinac w polowie rozwarcia i jechac gdzie indziej? nie usmiecha mi sie zrzucanie wszystkiego na czyjs kaprys...a jechac taki kawal tylko po to by ktos sie zastanawial czy dostane zoo czy nie kiedy szpital mam 3 minuty od domu to troche ryzyko jak na mnie..osobe ktora nikomu nie ufa a wrecz wyznaje teorie spiskowe! I co ja mam teraz zrobic? Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
svistak Re: LUTY 2004 29.01.04, 13:54 No dobra... Długo zwlekałam, ale się dopiszę. Termin mam z OM na 28/20.02, z USG na 14.02. Jestem z Tczewa. Gdzie będę rodzić? Chciałabym w domu z Mężem, z "moim" lekarzem i "moją" położną... ale to marzenia, więc raczej w miejskim szpitalu... Chyba, że coś będzie "nie tak" - wtedy zdaje się na decyzję Mężusia i pędzimy jak wariaci do Gdańska na Zaspę, bo tam jesr dobry odział dla wcześniaków i dzieci "z problemami".Ale tak naprawdę to miotam się miedzy: "MAM DOŚĆ! Chcę to mieć już za sobą" a " O, Boże jeszcze nie teraz... Może by tak za rok? ". Pozdrawiam SvisTak Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza Re: LUTY 2004 29.01.04, 14:13 Moniko, dzięki za namiary na spirytus.(fajnie to brzmi, no nie) Martusiu, wiem o istnieniu leko, są nasączone zgoda, ale wokół kikucika nimi nie dotrzesz, co patyczkiem to patyczkiem, ale dzięki za pomoc. witam svistaka, jak Ci na imie i twemu dziecięciu? Właśnie odebrałam wyniki i trochę się martwię.robiłam białko we krwi i wyszło mi poza zakresem normy, czy ktoś wie co to znaczy? mocz też nie ciekawy.Idę jutro do gina, zobaczymy, byleby tylko nie chciał po raz trzeci kłaść mnie do szpitala.A chętny jest okropnie,w październiku wymyślił, ze skraca mi się szyjka, w styczniu podejrzewał gestozę-spuchły mi kostki, ale cisnienie było w normie więc wyluzował.No zobaczmy. Kasia i jej Antonio Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: Pożegnanie czopa 29.01.04, 15:05 A jednak wiem jak wygląda i szczerze mówiąc nie mam ochoty go jeszcze raz widzieć.Wczoraj wieczorem odszedł mój czop w zapomnienie, mąż się pyta co to oznacza bo właśnie miał wyjeżdżać a ja na to że to oznacza tyle co nic.Teraz sobie chodzę i nic więcej mi nie dolega .Co prawda humor mam nieciekawy ale jak widzę nie tylko ja, depresje przedporodowe dotykają nie tylko mnie.Jest to pocieszające. Ida- u nas w rodzinie jest niedzielny leń ale to miłe że ta regóła się nie sprawdza. Witam nowe-Marzenę,Martę i SvisTaka-lista nam się powiększa,tylko ciekawe kiedy pod listą coś się ruszy,ostatnio coś cicho nikt się nie chce pozbyć brzucha. Kasik-Fajnie tak pozwiedzać szpital jak wszyscy są dla ciebie mili,a o zoo sie nie martw,te bóle naprawdę silne nie trwajądługo jak ci nie będą chcieli dać to niech się wypchają,sama też sobie poradzisz,jak większość z kobitek.Ja pierwszy poród przeszłam i ten też mam zamiar,musze być tylko dzielna no i męża do masowania plecków przygotować. Co do leko to tez mam kupione ale spirytusik też sie pzryda.Najważniejsze żeby mi znowu nie zostawili takiego długiego kikuta,teraz tego dopilnuję ,bo wtedy to musiałam jechac do szpitala żeby mi skrócili,bo był długi i gruby ,a na dodatek chłopak to najchętniej sika do góry i co chwilę był mokry. Może racja z ta oksytocyną,to pewnie lepiej dla dziecka ale strach ją dostać że to tak szybko idzie. Pozdrawiam mamki i dzidźki.Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: Wieści... 29.01.04, 14:29 Hej, Dziś rozmawiałam z ginem na temat zwolnienia i powiedział, że to jest taki przepis, który różni urzędnicy różnie interpretują. Na wszelki wypadek dał mi zwolnienie do 11 lutego, a na ostatnie dwa tygodnie dostanę na jakieś inne schorzenie "nieciążowe" . Nasza Maleńka w 36+4 tygodniu waży 2998g i jest całkiem spora jak na ten czas . Ale nie powinna przekroczyć 4 kg . Uffffffffffffff.... Ale za to mam łożysko II stopnia dojrzałe i pan doktor chciałby abym urodziła przed terminem. Zalecił: 1. odstawienie mopa i zmywanie na kolanach 2. spacery i dużo ruchu 3. SEX 4. odstawienie nospy, scopolanu oraz magnezu czego i tak starałam się nie brać Właściwie to już wszystko gotowe muszę tylko WR zrobić . Uściski dla wszystkich /kingsize dla KAŻDEGO/ Nitka i Jagodzianka PS. Borysko, jeżeli jestem winna Twojemu zniknięciu to WYBACZ ! PS. Witajcie "NOWE" Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Wieści... 29.01.04, 14:37 Hm...! To mnie zaskoczyłaś łożyskiem, bo moja pchająca się niecierpliwie kruszynka ma III stopień i gin uważa, że to w sam raz na moje 35,5 tyg.??? Podobno te stopnie to "historia medycyny" i pewnie nie warto sobie głowy zawracać! Zazdroszczę ci tej "podłogi", bo mi nie pozwalaja nawet mopem, a mam taki bajzel... (hi, hi) Pozdrawiam Marta Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena_76 Re: Wieści... 29.01.04, 14:49 Witajcie dziewczyny... coraz nas więcej a ja i tak przedostatnia )) Jeszcze tyyyyle czasu... A może mala jednak mnie zaskoczy? Mam w każdym razie wrażenie, że im bliżej porodu, tym mniej wiem. Jak przed egzaminem. I mam nadzieję, że jak przed egzaminem, w godzinie zero mi się odblokuje - i zachowam jaką taką przytomność umysłu. Też pytałam mojej gin, co z tym zwolnieniem, ale mam to szczęscie, że ona jest też lekarzem rodzinnym i po prostu wystawi mi jakieś nieciążowe - bo na tych papierkach nie piszą symbolu choroby. Tylko problem bo mi płytki poleciały w dół paskudy - tylko 98 tys a norma jest od 140! Jeszcze muszę zrobić badanie kontrolne, czy się aby nie rąbnęli. Robili je maualnie, więc nie przypuszczam, zawsze miałam niskie. W weekend odwiedzili nas moi rodzice i próbowaliśmy z nimi uzgodnić scenariusze działania bo rozbieżności była cała masa. Muszę Wam powiedzieć, że się nastawiałam na cięższą walkę, bo moja matula chciała wszystko rzucać i przyjeżdżac natychmiast (nawet jak jeszcze będę w szpitalu coby zięć z głodu nie padł). A my chcemy tak na spokojnie... kiedy wrócę do domu moje szczęście wzięłoby sobie 2 tyg opieki nad żonką w połogu... i byłby czas na zaprzyjaźnienie się z naszym dzieckiem. Jakoś to zrozumieli. Aż się zdziwiłam. Może taka wielka determinacja ze mnie biła. A jeśli chodzi o poród to żeby nie było fałszywych alarmów mam wysłać smsa z kibelka po zapodaniu lewatywy Podobno bardzo dobry czas na to wtedy )) Tylko żeby to wszystko miało miejsce w lutym!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: Wieści... 29.01.04, 15:10 Co to za wpychanie się w kolejkę ,ja tu piszę i piszę a mój post gdzieś daleko........ Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: Wieści... 29.01.04, 15:57 Magdalena ja mam podobne skojarzenia poród-egzamin i termin podobny sesja zimowa i nadzieje podobne /zawsze traciłam kilka kilo w sesji i bardzo to sobie chwaliłam/ A i strasznie się bałam przed drzwiami a potem się zbierałąmw sobie i ochłapy wiedzy i jakoś było do przodu. O rany mam nadzieję,z et u też dobrze pójdzie i "zaliczę" ))))) Obcięłam włosieta i powiem Wam, że czuję się jak człowiek w miarę zadbany jeszcze ten tłusczyk....... Antek postanowił jednak się nieco uaktywnić i wizja zawału serca jego mamy odpłynęła. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
agika Re: urodzilam - do hanti 29.01.04, 16:39 Hanti - Gratulacje !! ciesze sie bardzo, ze z Karolinka wszystko w porzadku. Zycze Wam duzo duzo radosci. No i czekamy na kolejne narodziny ... Bo jak tak dalej pojdzie zostane sama z lutowek w watku mam styczniowych Czego zreszta Wam zycze, by dzieciatka urodzily sie w zdrowe i w terminie najlepszym Agika i Tomcio Odpowiedz Link Zgłoś
moja.fasolka Re: luty 2004 29.01.04, 19:11 Witam mamusie! Dziewczynki, jestem już w 40 tygodniu, a mojemu maleństwu sie nie spieszy, więc chyba sprawdzą się prognozy mojej p.doktor i w poniedziałek o 8.00 rano stawiam się na oddział. Przy okazji wizyty u p. doktor spotkałam koleżankę ze szkoły rodzenia, która miała termin na 2.02.04. Urodziła 2 tygodnie przed terminem w ciągu....10 minut! Przyszła na ktg; okazało się, że ma regularne skurcze (których nie czuła) i co smutne spadało tetno dzidziusia. Zdążyła zadzwonić do męża, żeby przyjechał bo będą rodzić, ale jak przyjechał było już po wszystkim. Musieli zrobić szybko cesarkę. I to był najszybszy poród o jakim słyszłam. Dzidziuś jest zdrowy, po 3 dniach wyszli do domu. Zgadzam się z Natder, co do wywoływania porodu. Ja się na to zgadzam, bo wiem, że po 5.02 też by mnie to najpewniej czekało. Lekarze twierdzą, że mojemu maleństwu jest dobrze w brzuszku, a przenoszony dzidziuś może mieć problemy.Także dziewczynki, mam nadzieję, ze w poniedziałek (najdalej wieczorem) będę mogła już zobaczyć moje maleństwo. Mam do Was jedno pytanko. Nie myślicie o depresji poporodowej? Ja czekm na dziecko z utęsknieniem, ale depresji nie można przewidzieć. Co Wy na to? Pozdrowienia, Ania & Filipek Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: luty 2004 29.01.04, 19:25 Ale fajny poród! Tyle, że cesarka to mnie jakoś nie bierze Co do depresji, to generalnie mam dość energiczne i pogodne usposobienie i nigdy nie brałam takiej możliwości pod uwagę! Odkąd jestem w ciąży uwierzę we wszystko, jestem pod całkowitym wpływem hormonów i dzieją sie ze mną takie rzeczy, że jak by mi ktoś powiedział rok temu to bym powiedziała, ze to niemożliwe! np dzisiaj przedpołudniem to już myślałam że zwariuję, tak mi się chciało płakać i kopać w coś na przemian - a teraz proszę wszystko OK! zresztą ta zmiana to chyba trochę pod wpływem adrenaliny (hi,hi) Przed chwilą życie mnie zmusiło do podania sobie samej po raz pierwszy zastrzyku domięśniowego! ale jestem z siebie dumna! (choć przyznaję, że ręce mi się trzęsły jak u starego narkomana ))) Pozdrawiam wszystkich Marta Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: oczekiwanie.... 29.01.04, 19:32 Cześc XXXLlaski, A ja dziś miałam w sumie udany dzień - byłam najpierw u Gina a potem u mnie w pracy, a potem u rodziców i nawet jakos nie zauważyłam, że ten dzień jakis taki - jak piszecie - mglisty i zaspany. U gina - nic do przodu. Brzuch - nawet się nie wypowiedział, czy opadł, czy nie tylko powiedział, że u "pierwiastek" ten "opad" jest czasm b. niewidoczny ponieważ powłoki brzuszne są jędrne i utrzymują brzuch. Miałam więc cichą nadzieje, że po badaniu powie mi, że chociaż szyjka krótsza albo co. Ale nie moja "szyja" jest jeszcze dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuga jak to Gin określił - od kości krzyżowej co najmniej. Czop tez "siedzi". No właśnie a do terminu 12 dni. I tu ciekawostka - dostałam zwolnienie jeszcze ciążowe na te 12 dni (bo dziś skończyło mi się wcześniejsze) ale... jak do 10.02 nie urodzę to mam się zgłosić 11 i Gin wypisze mi juz macierzyński (??!!??). Ponieważ jest jednocześnie kierownikiem przychodni to nie wiem czy przejdzie numer ze zwolnieniem od internisty na np grypę czy coś ale zastanawiałam się nad inną możliwością. Mamy w rodzienie znajomego chirurga - jak myslicie czy może być np na skęcenie kostki i jak wtedy wygląda kasa - 100 % czy 80%??? Wróciłam w każdym razie z mocnym postanowieniem zacza od jutra uskuteczniac wszelkie znane mi "przyspieszacze". I to nie jest żart! W pracy było b. miło, pogadałam sobie i pośmiałam się ze znajomymi i od razu człowiek czuje się taki "normalniejszy" ) Kasik - dzięki za relację ze szpitala. Muszę pwiedzieć, że tez miałam takie wrażenia po wiadomościach od znajomych i po wizycie u koleżanki kiedyś. Najważniejszego i tak nie zwiedziłaś a o czym krążą już legendy - kibelki ;-(((( Bleeee!!! Koleżanka stwierdziła, że w obozach pracy chyba lepsze mieli. Tez witam "nowe - stare" mamuśki i ich brzucholce. To wpychanie sie w kolejce to rzeczywiście nieładnie )) Jak przyspieszacze nie pomogą to ciekawe jak spadnę w "rankingu" ;-(((( Pozdrawiam ciepło Matylda i Oskar (39. tydz) Odpowiedz Link Zgłoś
xemu Re: oczekiwanie.... 29.01.04, 20:03 Witam Wszystkie Współ-Oczekujące! Jutro kończymy 38 - tydzień i na razie żadnych objawów nie dostrzegam (a pilnie śledzę wasze. Lekarz (o ile pamiętam mamy z Mopkiem tego samego badając mnie wczoraj stwierdził, że jeszcze tydzień powinnam "wytrzymać" ale spakować się muszę... W sobotę idę na KTG zobaczymy czy jakieś skurcze "utajone" się pojawią ... choć mam nadzieję, że nie skończy się to nagłą cc. Nie mam nic przeciwko (jak trzeba to trzeba). Właściwie to już sie psychicznie przygotowałam na cc ze względu na mojego "olbrzymka" - Mikołajek miał tydzień temu 4100 g (i jak radośnie stwierdził mój lekarz - ciągle rośnie . Ja "lekko" zaniepokojona zapytałam zatem czy uda mi się go naturalnie urodzić. Według pomiarów miednicy (wykonanych tym metalowym ustrojstwem, a jakże) lekarz stwierdził, że szanse są ale jak 3:7 - zatem dla dobra dziecka może skończyć się cięciem. Na takich rozważaniach minął mi dzisiejszy dzień. W domu siedzę sobie samotnie (mąż razem z naszymi ojcami - w naszym nowym mieszkaniu jakieś przeróbki wyczynia) a ja odbieram telefon za telefonem i radośnie oświadczam: nie jeszcze nie urodziłam ale już tuż tuż ... Oczywiście nastrój mam pod tytułem: "chciałabym a boję się". Ale jak widzę po waszych postach nie jestem osamotniona w tych wahaniach (czyli jeszcze normalna jestem Uściski dla wszystkich! Monika Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: oczekiwanie.... 29.01.04, 20:21 Monika! Gdzie masz KTG, bo ja też w sobotę i pozwolił mi przyjść jak mi pasuje ))))) Mopek Odpowiedz Link Zgłoś
xemu Re: oczekiwanie....do Marty 29.01.04, 21:43 Marta,KTG mam w Niepołomicach (o 11.00)- mam tam spędzić 1-1,5 h więc może się spotkamy... Mam tam też zamiar rodzić z naszym doktorem Na liście lutówek mam wpisany Narutowicz - ale to było w okresie kiedy tam spędziłam pare tygodni i już myslałam, że wszystko wskazuje na to, że tam uodzę. Ale teraz na szczęście wszystko ok. Pozdrowienia, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: oczekiwanie....do Moniki 29.01.04, 22:02 Super! Jestem trochę uzalezniona od męża, bo pojedzie ze mną, a on nigdy wczesniej niec wie kiedy będzie mógł dlatego Kostyk pozwolił nam wybrać sobie godzinę! jak Michał będzie mógł, to postaramy się w "Twoich" okolicach )) Pozdrawiam Marta Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: oczekiwanie.... 29.01.04, 22:51 Witam wieczornie Ja na temat wywolywania porodu mam nieco inne zdanie. Moze dlatego, iz na wlasne skorcze przy pierwszym porodzie sie nie doczekalam. Zaczelam plamic i pojechalam, czop zaden nie odszedl , nie odpadl, nie wyplynal czy cokolwiek sie z nim dzieje..mialam za to przebity pecherz dlugim pretem przez pana doktora, ktorego widzialam po raz pierwszy w zyciu i na koniec porodu po raz drugi i ostatni. Najpierw wykonal badanie raczka a potem przebil...lzy plynely strumieniem i ucieklam na koniec fotela po tym "zabiegu pomocniczym"..mialam kroplowke z oksytocyna na wywolanie skorczy, zaczely napierdzielac....potem na uregulowanie bo byly nie regularne, potem spytalam sie czy moge przysnac bo akcja nie szla na przod (albo szla bardzo powoli)a ja bylam super zmeczona tymi bolami, ktore mialam..polozna pozwolila..powiedziala, ze skorcze mnie wybudza, ale tak to moge drzemac..tak se podrzemalam, ze skorcze zanikly...znow dostalam dawke na wywolanie..potem cewnikiem odciagneli mi mocz buuu, chcieli zebym sie wysikala a mi za cholere sie nie chcialo. Nie moglam chodzic wiec od poczatku porodu lezalam plackiem i pod kroplowkami. Potem dostalam dolargan na zlagodzenie boli...potem tlen bo zaczelam slabnac, potem wymiotowalam (efekt dolarganu)...potem stwierdzili, ze nie urodze i trzeba cesarke a dzidzia owinela sie pepowina...szykowali wiec salke...a polozna dala Dolargan bo nie mogla patrzec na moj bol i to byl blad bo zaczelam nagle rodzic..pol godziny pozniej mialam juz urodzone dziecko. Efekt Dolarganu pewnie juz znacie bo nie raz o tym pisalam. Corka nie oddychala, zabrali ja, nie pokazali, nic nie powiedzieli. Jestem przeciwna sztucznym wywolywaniom. Uwazam ze kazda kobieta produkuje odpowiednia ilosc dla siebie oksytocyny- lekarzom poprostu nie chce sie czekac az pacjence samej sie zachce rodzic. Byc moze oksytocyna przyspiesza porod ale i nasila super skurcze. Tez bylam przeterminowana o tydzien i sie martwilam. Jednak wychodze z zalozenia ze czekamy 9 miesiecy wiec tydzien w ta czy w tamta to nie problem. Oczywiscie jesli cos sie dzieje z dzidzia lub wodami to pewnie ze nie ma wyjscia..ale bez powodu nie dam sie podlaczyc...zobaczymy jak bedzie teraz. Boje sie ze nie bede miala nic do powiedzenia tak jak z tym zoo...a zdanie sie na to ze juz tysiace kobiet rodzilo i sie udalo bez zoo..jakos mnie nie przekonuje. Co do depresji poporodowej to dosc czeste zjawisko i dosc zaskakujace. Dla wszystkich pogodnych, mocno stapajacych po ziemi. Ja tez to mialam..ryczalam jak wol.. i ryczaly wszystkie..bez powodu..jak jedna zaczynala to nastepna szla za nia hehe komicznie to troche wygladalo jak teraz o tym pomysle. Dzwonilam do mamy z budki telefonicznej by mnie z tamtad zabrala. Placz byl bez powodu..niewytlumaczalny dla samej placzacej. Przeciez nalezy sie cieszyc..dziecko tak dlugo oczekiwane przyszlo na swiat wiec o co chodzi? ja to bym tylko wytlumaczyla to chemia...spadaja wszystkie hormony, ktore tak pieczolowicie narastaly w nas przez 9 miesiecy i rzadzily naszym cialem. Nagle w ciagu porodu wszystko wraca do normy z przed ciazy. To szok dla organizmu. Drugim objawem tego moze byc utrata..calkiem nieswiadomie czujemy ze "cos" utracilysmy..ktos zabral nam "to" z ciala...i mimo to ze lezy to kolo nas ..nie ma tego w srodku. Bede sie starala to sobie teraz tumaczyc na sucho. Chcialabym uniknac depresji. Zobaczymy jak pojdzie. Ja mam uczucia takie jak Wy..raz jestem gotowa rodzic (przewanie wieczorem hehe) raz sie tak boje ze wogle nikt by mnie nie zmusil do wyjazdu do szpitala. Z jednej strony chce miec jeszcze te "wolnosc" decydowania o tym gdzie pojde, co zrobie...z drugiej chce miec cialo dla siebie...dzidzie kolo siebie. Z jednej strony chce byc w domu z drugiej nie chce mi sie czekac na te niepewnosc ktora mnie wykancza. Boje sie utraty tego co mam z moja corka..tej ciszy, czasu dla siebie...wiem ze wkrotce mi go zabraknie i ona tez to czuje. I takie smutki trzy..markotny ten dzien dzisiaj ma hmm A! Amatyldo...widzisz nie widzialam kibelkow..nawet o tym nie pomyslalam by tam zajrzec hehe ale widzialam dwie sale do porodu rodzinnego..jednak ciotka uprzedzila, ze jesli bedzie wiecej rodzacych tego dnia z porodami rodzinnymi co jest teraz powszechne..to niestety decyduje droga "selekcji"(..czyli ktora rodzi to wjezdza na salke...jak przestaje rodzic to wyjezdza - wjedza inna a reszta czeka na sali wspolnej. Troche to smieszne ale jak przyjdzie co do czego to wcale nie bedzie zabawnie!. Juz sama nie wiem co robic. Najlepiej nie rodzic.Do jutra dziewczynki. KAsik Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: oczekiwanie.... 30.01.04, 08:05 Cześć dziewczęta. U nas dość przyjemny poranek , a i moje nastroje troche lepsze.Mąż dziś wraca aja w jednym kawałku.Dzisiaj już 30 więc zaciskajcie nogi i czekamy do lutego. Postanowiłam trochę poprasować pieluszek flanelowych ale nie wiem czy się zmobilizuję.Zobaczymy. Zabieracie kamery lub aparaty na porodówkę? Ja nie wiem czy brać bo na pewno nie chcę siebie mieć upamiętnione.dziecko może tak ale ja będę wyglądać nieciekawie. Pozdrowionka Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
dorjot Re: LUTY 2004 30.01.04, 08:02 Witam Kedyś na początku stycznia dołączyłam do Was-lutówek. Później długa, długa przerwa no ale znowu wracam. Ja będę miała zrobioną cesarkę (planowaną-wada wzroku) no i niestety, chociaż dla mnie "stety" wpycham się w kolejkę tzn. termin cięcia mam wyznaczony na 9 lutego. Będzie 38 tygodni i 3 dni. Cięcie będę miała wykonywane w IMIDZ na Kasprzaka. Nie wiem jeszcze jak będzie wykonywana cesarka - konsultację anastazjologiczną mam 4 lutego i wtedy się wszystko wyjaśni. Też boję się żeby coś przed tym wyznaczonym terminem się nie wydarzyło ale na najbliższe dni wymówkę mam taką, że mój starszy synek (10 lat) wyjeżdża na ferie do babci no i do niedzieli muszę się trzymać bo właśnie w niedzielę wyjażdża. Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 30.01.04, 08:58 malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004 moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.2004, Sulejówek, Solec dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.2004 IMIDZ amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia, Miejski kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?) kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka, 17.12.03, 1.700 *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5 Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 30.01.04, 09:06 Dorjot wpisałąm Ciena listę, ale zanim skończyłam pisać to mi się jakos tak wcisnęło i poszło. ] Właściwie poranek nie jest zły, bo i słoneczko świeci i młody się przeciaga, ale wkurzyły mnie telefony o 7 rano zbudziły i jestem wkurzona i nie dostrzegam uroków poranka. Co za idiota wymyślił słowa "jak pięknie wstać skoro świt" chyba cierpiący na bezssenność. Idę do łóżka. Dobranoc ;DD Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: LUTY 2004 30.01.04, 10:11 Edyta pociesz się, że niektórzy NIE MOGĄ spać. Buuu, na przykład ja - znowu się obudziłam koło szóstej i znowu źle się przez to czuję. Jedyne pocieszenie, że dziś ostatni dzień pracy, a potem jedziemy na ostatnie zakupy dla maluszka. Może wreszcie jutro spakuję tę mityczną torbę. To już 37 tydz. więc chyba by wypadało, no nie? Odpowiedz Link Zgłoś
kmk1610 Re: LUTY 2004 30.01.04, 10:13 Witam wszystkie mamcie!Jestem nowinką na waszym tutejszym temacie!Fajnie się czyta Wasze wypowiedzi!Jestem mamcią oczekującą,termin przyjścia mojej córci na ten światek to 14.02.04 fajna data,ale czy się sprawdzi?Nie mam nic przeciwko żywej maluśkiej walentynce,ale to chyba by był cud- takie trminiątko?!!!Z drugiej strony to wolałabym urodzić przed terminem niż po,już nie mogę się doczekać choć z drugiej strony mam trochę pietra przed porodem.No ale nie jestem pierwsza i nie ostatnia to jakoś przeżyję! Pozdrowionka dla wszystkich mam i maluszków tych dużych i tych maleńkich! Kasia i 38 tyg.Dominika Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 30.01.04, 10:28 Cześć dziewczyny! Witaj nowa mamuśko! Uzupełniam listę: malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004 moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.2004, Sulejówek, Solec dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.2004 IMIDZ amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia, Miejski kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04 ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka, 17.12.03, 1.700 *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5 Gosię to już chyba można przepisać na dół, co?)) Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: LUTY 2004 30.01.04, 10:22 Witam o poranku nieco zaspana, ostatnio mam problemy ze spaniem nad ranem, a niestety, nie mam kiedy tego nadrobić Nastrój mam dziś raczej podły, bo na wczorajszym usg okazało się że dzidzior siedzi sobie beztrosko pupskiem na dole... Mimo, że to druga ciąża i "dopiero" 37 tydzień mam się psychicznie przygotować na rozwiązanie drogą cięcia cesarskiego, buuuu... Ja nie chcę... Chodzę po domu i chlipię po kątach jak sobie pomyślę, że mi Malwinę zabiorą po porodzie, i mam mnóstwo wątpliwości, no bo co w takim wypadku z karmieniem? Tłumaczę dzidziorowi że ma się przekręcić ale słuchać mnie nie chce, męża napuszczę może ojca posłucha... Nawet targować się zaczynam, że jak się przekręci, to nie będę narzekać że muszę leżec w szpitalu itede, jak pomyślę co mnie przez to cc ominie, wspólny poród i to niesamowite uczucie kiedy małe, ciepłe ciałko ląduje na brzuchu i można sobie po tylu miesiącach czekania wreszcie bobasa przytulić i powąchać i wycałować, buuuu... Jak się nie obróci pupska sklepać nie omieszkam już "po". Poza tym mała rośnie, waży 2500 i termin usg wychodzi jakieś 5-6 dni później niż z OM. Dostałam zdjęcia małego pyszczka i nie mogę się napatrzeć... Swoją drogą ciekawe jak Malwes i jej Szymonek... Chyba powinni lada chwila wrócić do domku. Pozdrawiam Was ciepło bo u mnie za oknem śnieżyca i wicher. Ania i Malwinka (mała "cesarzowa"). Odpowiedz Link Zgłoś
dorjot Re: cesarka nie straszna 30.01.04, 12:26 Hej! Nie martwcie się dziewczyny, ja juz miałam jedną cesrakę wprawdzie 10 lat temu ale nie było tak strasznie. Terez czasy się zmieniły i cięcie wykonują przy znieczuleniu zewnątrzopnowym, czyli dzidzię widzi się od razu no i karmić też można wcześniej. Ja pierwszym razem dostałam synka po cesarce (cięcie pod ogólną narkozą) dopiero na następny dzień i nie miałam go przy sobie przez cały okres pobytu w szpitalu. Teraz matki po cesarce też mają dzieci przy sobie do domu wychodzi się w 4 dobie. A karmieniem, nie martwicie się, mój pierwszy synek w szpitalu był dokarmiany, przez pierwsze dni nie miałam pokarmu. Ale za to nadrobiliśmy to później i karmiłam go do 10 miesiąca. Tak, że cesaraka nie taka straszna, najważniejsze zdrowie i bezpieczeństwo dzidziusia no i oczywiście mamusi. Dorota i Filipek (38tc) chyba szybciej dochodzi się do siebie Odpowiedz Link Zgłoś
tossca Już niedługo LUTY!!! 30.01.04, 11:05 Siemanko Kobietki! Dzięki za miłe przyjęcie. Moja częstotliwość pojawiania się na forum będzie zapewne dużo mniejsza niż niektórych z Was, ale już obmyśliłam sposób na choć jedno krótkie wejście w ciągu dnia : „wskok na sekund parę”, kopiowanie do Wordzika, szybkie czytanko, pisanko, kolejne netowe impulsiki, wklejanko... i już! A mężunio nieświadom niczego, przekonany, że żonusia grzecznie leży w łóżeczku... hihihi Po co go uświadamiać i dostarczać niepotrzebnych stresów? Co do „małej” rozbieżności w moich terminach, to... najpierw podejrzewali hipotrofię (nie wspomnę ile nocy przeryczałam ), ale kolejne USG wykazały że Mały rośnie tyle ile powinien w odpowiednich odstępach czasu, więc odrzucili czarne przypuszczenia. Wyszło więc na to, że jest po prostu młodszy. Ale aby mieć stuprocentową pewność, że dłuższe przebywanie w moim brzuchorku mu nie zaszkodzi, 4 lutego idę do szpitala na komplecik badań no i zobaczymy, co zadecydują. Albo mnie pomęczą ze dwa dni i wrócę w domowe ciepełko (na szczęście pan ordynator szybko wygania do domciu) albo... już niedługo utulę Małego w ramionach (tylko co z tym imieniem???). Choć wczoraj wieczorem myślałam, że to już! Chwyciły mnie jakieś skurcze, ale po godzinie im przeszło. Mąż z przerażeniem w oczach do mnie: „Jakby co, to dla Małego wszystko poprasowane?”. On biedaczek nie może się jakoś przekonać do zawarcia bliższej znajomości z przyrządem do prasowania potocznie zwanym żelazkiem . Wczoraj Pani doktor od tarczycy nastraszyła mnie, że przy poziomie TSH, jaki ja mam najprawdopodobniej czeka mnie cesarka. Buuuuuuuuuuuuuu! Ja nie chcę! Fakt, że przy pierwszym porodzie wyłam z bólu, leżałam miedzy szpitalnymi łóżkami wołając mamę na pomoc ... Ale wolę tak, niż bez mojego udziału. Tym bardziej, ze mój pierwszy poród (co prawda wywołany oksytocyną ze względu na zatrucie ciążowe) trwał „raptem” 4 i pół godziny. Wiec teraz mam nadzieję, ze pójdzie szybciej. Ale oksytocyny też nie chcę. Panicznie boję się kroplówek – zawsze mają problem z wkłuciem się w moje żyły . No dobra, powoli kończę. Nieeeeeeeee! Jeszcze jedno pytanko, chyba nie bardzo głupie? Golicie sobie teraz nogi, czy może depilujecie?? Bo ja od samego początku ciąży przy każdorazowej próbie upiększenia sobie w ten sposób nóg dostaję dziwnych krostek (piekąco – swędzących, a mąż świntuch już nie chce nawet drapać ). I jak „nie muszę” – bo przeważnie chodzę w spodniach, to mam kudłate nóżki. Ale chyba głupio tak do szpitala... A tam tylu fajnych lekarzy płci męskiej . No a poza tym to trochę trudno zrobić to dokładnie, a jak kiedyś zleciłam to mężowi, to... miałam kilka pięknych sznytek, bo mnie łaskotało i się kręciłam... Poważna sprawa, nie?? Ściskam Was gorąco! M. i MK P.S. Jakby co – podaję swój numer GG: 625940 P.S.2 No i dlaczego nie chce się otworzyć stronka??? Buuuuuuuuuuuuuuuuuu (Ten dopisek powstał jakąś godzinę temu ) Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: Kosmetyka 30.01.04, 11:53 Marzeno, przemyśliwałam ostatnio te tematy kosmetyczne i myślę sobie, ze skoro nie warto robić makijażu, bo i tak spłynie, to chociaż warto zadbać o "widok oddolny")) Nogi całą ciążę traktuję maszynką jednorazową. Mechaniczny depilator używałam od lat, ale nadal nie lubię tego wynalazku, ałała;-( A dziwna sprawa, że w ciąży owłosienie na nogach zdecydowanie wyhamowało z tempem rośnięcia, nie pogniewam się, jak juz tak zostanie Pamiętacie te filmiki z porodów, które kiedyś polecała chyba Gosia? Pierwsze, co mi się rzuciło w oczy z porodu naturalnego, to to, ze kobitka miała pięknie wymalowane paznokcie u stóp)) Tylko jak to zrobić? Samej zgiąć się niewygodnie, mężuś na pewno by "wyjechał za linię", a zakulanie się do kosmetyczki w tą pogodę? Hmmm, trzeba to przemyśleć... Dziewczyny, powiedzcie co myślicie o goleniu! Dać się oskrobać w szpitalu czy protestować? A może zlecić to mężusiowi, hehe? Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Kosmetyka 30.01.04, 12:22 Dzień Dobry Wszystkim! Wstałam w zasadzie dopiero teraz, bo najpierw miałam pobudke o 6:00 (mąż wychodził do pracy i mnie kuł - po wczorajszych wyczynach absolutnie PAMIĘTAMY, poza tym miał gigantyczne wyrzuty sumienia, ale tez był dumny, że ma żona komandosa Po tej pobudce spałam jak niemowlę - nie wiem jak mi się udało, bo ostatnio miałam problemy? Natderku! Nie płacz, może się odwróci, a poza tym zapytaj o cesarkę w ZZO, u nas to powszechna praktyka, znam kilka dziewczyn "po" i twierdzą, że rewelka! Widzisz Maleństwo, słyszysz pierwszy krzyk, kładą na brzuszku itd. Poza tym potem jakoś milej, bez tego wybudzania! Co do kosmetyki to od dawna o tym myslałam! Jak jeszcze się ruszałam to regularnie robiłam sobie hennę na rzęski (zamiast make-up) i dawałam stópki do "profesjonalnej obróbki", teraz ni mogę, ale ostatni raz to było 3 tyg. temu i jeszcze są w miarę. Paznokietki nie były malowane, bo wiedziałam, że nie wytrzymają, a nie lubię "starych" więc wolałam bez lakieru! Mąż sie oferuje, że jak chce to mi pomaluje, ma trochę uzdolnień artystycznych, ale nie wiem czy mu dam ))) Nóżki golę jednorazówką i też zauważyłam, że w ciąży rzadziej Mam Wilkinsona "za kratkami" więc się ni tnę mimo sporej już niezgrabności Co do "oskrobania" to sama nie wiem, jak koniecznie będą chcieli to pewnie pozwolę, ale strasznie wolałabym NIE, bo to potem okropnie kłuje jak odrasta i nie wyobrażam sobie połogu z dodatkową dolegliwością? Mamy weteranki macie jakieś przemyślenia na ten temat???? I jak to jest golą wszędzie - rutynowo???? rodze w dość cywilizowanym miejscu, może odpuszczą??? Poaz tym staram sie mieć "pożądek i zawsze króciutko przycięte, może wystarczy??? Sorki za ten exhibicjonizam, ale kogo ma zapytać o takie rzeczy jak nie was? Pozadrawiam Marta & Basia Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: Kosmetyka 30.01.04, 13:20 Joasia ja się właśnie od dwu dni rozkoszuję faktem, że mogę spać, że śpię głęboko i do bólu i nie wstaję o 5.30 albo po siusianiu o 3 w nocy nie leżę sobie do 5 i nie licze baranków i z tego tez powodu straszliwie mnie zirytowały te telefony i głupota oczekiwań dzwoniącego. Ale zauważałąm u siebie jak chodziłam do pracy wieksze sypialniane trudności tak, że zmykaj do domciu jak tylko masz okazję. Co do postrzyżyn tż sie zastanawiałam nad opcją nie dać się ogolić, ale w tym szpitalu to standart, chyba że ktoś bardzo nie chce, a ja nie wiem czy chcę czy nie przytnę króciutko i zobaczymy. Co do pazurków, to wiem, że na wypadek cc nie wolno mieć niczego pomalowanego ani u góry ani u dołu, bo coś tam obserwują w trakcie spania własnie z pazurków, czary jakie czy co. Malowanie zatem sobie odpuszczę, bo jak ja się potem zmyję na porodówce /a najpierw pomaluję/. Co do lewatywy nie mam oporów, bo raz dawno dawno temu ogladałam film w któym kobieta nie mogła zaakceptować swojego dziecka wtedy 8-9 letniego i nie miała z nim kontaktu emocjonalnego, bo jak je zobaczyłą pierwszy raz po porodzie to we własnych .......wiadomo czym i jakoś mi to tak utkwiło głupio. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Re: Kosmetyka 30.01.04, 13:42 Cześć kochane, Dziś wstałam wcześniej - młody zmienił znów swoje godziny snu i czuwania i już jestem ogólnie zakręcona Także wstałam o 10:05 i zaczęłam działać. Na razie sprzątanie i malinki. Ach - zapomniałam już jakie są pyszne.... U nas latem na działce obrodziły i wszyscy się zajadali tylko nie ja ;-( Teraz sobie to odbijam Choć to pewnie to nie to samo. Co do kosmetyki - ja też na razie robię sobie sama golenie maszynką jednorazową (ostatnio nawet 1 raz sie zacięłam i to na najprostszej powierzchni, ale potem zwolniłam tempo i poszło gładko Też zauważyłam, że własy sobie dały na wstrzymanie Powiedzcie, że tak juz zostanie - ale byłoby ekstra. Pediquire też sama sobie robię póki co. Jestem po tym co prawda strasznie zmęczona i prawie spocona od tych wygibasów ale jak się chciałam umówić do gabinetu i pani powiedziała, że najbliższy wolny termin ma za 2 dni to sobie pomyślałam, niech się wypchają! Następnego dnia miałam wizytę u Gina i chciałam wyglądać jak człowiek. Co do malowania - ja nie maluję paznokci - zostawiam na razie naturalne, tyle, że zadbane. Poza tym w szpitalu widziałam zalecają skarpetki Więc niejako problem pomalowane czy nie sam się rozwiązuje Co do golenia "pewnych części ciała" to ktoś u nas zadał takie pytanie w szkole rodzenia i siostra powiedziała, że wystarczy wałśnie takie krótkie przystrzyżenie. Czasem zdarza się, że przed nacięciem podgolą kawałeczek w miejscu przyszłego nacięcia albo jak ma być cesarka a laska ma wysoko owłosienie to golą też tylko to miejsce gdzie będa chcieli ciąć. Także myślę, że "krótka fryzurka" którą same sobie zrobimy powinna starczyć Raczej nie zdarza się już "rutynowe golenie" jak to kiedyś bywało. Tymczasem pozdrawiam i lece szorować podłogi Matylda i Oskar (ostatni dzień 39.tyg.) ps. Jak to jest, że termin mi się zbliża a ja na coraz dalszym miejscu ??!!?? ;- )))) Fajnie, że nas dużo ("do pieczenia chleba"). Ponoć dzieci urodzone zimą są zdrowsze! Odpowiedz Link Zgłoś
hanti Re: spotkanie rodzeństwa 30.01.04, 13:29 Ale w domu jest wesoło. Kubuś jest zakochany w siostrzyczce, kiedy mała zaczyna płakać zanim ja do niej dojde Kubuśjuż jest przy koszyku, kładzie paluszek na ustkach i robi ciiiiii. W czasie kapieli myje małej brzuszek. Już w szpitalu podczas pierwszego spotkania całował ją w główkę. Słodko razem wyglądają. Tylko trzeba pilnować bo Kubuś ma zapędy żeby nosić Karolinkę na rączkach. Dziś starszy brat ma imprezke- kończy dwa latka. Widok tych dwojga rekompensuje mi wszystkie nieprzespane noce. Pozdrawiamy i życzymy wszystkim szczęśliwego rozwiązania. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza Re: spotkanie rodzeństwa 30.01.04, 14:23 Całuski dla Ani ijej małej Karolinki.Twój opis jest rozczulający, ucałuj Kubę, ze taki fajny braciszek. Witam nowa Kasię i jej Dominikę.Jak to jest, że co sie wdrapie wyzej na tej liści to wciąż spadam na dół? Aniu, miałam cesarkę prawie 8 lat temu w znieczuleniu niestety ogólnym, córę dali mi po dobie, ale karmiłam bez problemu, az do jej zakończenia1,5 roku. Boję się jak to będzie tym razem , wieczorem idę do gina , zobaczymy co mi powie, ostatnio cos brzebąkiwał o cc.a ja chcę wkońcu normalnie.Za pierwszym razem chadzaliśmy na szkołe rodzenia, teraz też kursik skończylismy i co to za sprawiedliwość. Co do paznokietków, warto mieć nie pomalowane bo wrazie , nie daj boze komplikacji i konieczności ccesarki trzeba miec lakier zmyty, obserwują po płytce paznokcia twój stan, w razie jak siniej niedobrze i takie tam czary. Mnie mąż wygoli, a le nie tak całkiem i tak ma być, pamiętam te upokorzenie sprzed 8 lat jak mnie taka starą maszynką wielokrotnego uzytku skrobali,buuuuuuuuuuuuuuu.Albo lewatywa, no dobra potrzebna, ale do superprzyjemnych nie należy, a po cesarce ta przyjemnośc spotkała mnie ponownie.Brrrr. Właśnie wyprasowałam ciuszki dla dzidziusia, po południu jade po komodę do Yska,a jeszcze lakier do odświeżenia łóżeczka. Mężusiowi naszykowałam już ubranka na odbiór dzidziusia i mój i zrobiłam mu dłuuuuuugą listę, co ma zrobic w domu nim mnie odbierze. Całuję was Kasia i Antonek. Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: spotkanie rodzeństwa 30.01.04, 14:26 Hanti -dzięki ci za to co piszesz ,ja chyba najbardziej boje sie spotkania małego Kamila (2 i 2 mieś.)z nowym przybyszem.Na razie skacze po łóżeczku wiec mamy tam wsadzone kosze z zabawkami. Natader -nic się nie martw dzieci czasami robią psikusu,mojej koleżance przekręcił się synek na 4 dni przed porodem.Zapytaj dobrej położnej co robić ,Wiem że zalecają specjalną pozycję leżenia ,jakaś tam kolankowo- łokciowa,to podobno pomaga. Z tego co widzę to duza część wybiera się na cesarki. CO do kosmetyki to ja się depiluję przez całą ciążę i ból jest znacznie mniejszy niż przed.Hennę zrobię sobie dzisiaj,paznokcie mam zrobione,ale nie maluję ich. A do koszenia zatrudnie mężą,wolę żeby on mnie podgolił bo pewnie nie obejdzie się bez cięcia,lewatywy u nas nie robią i ja sie dopraszać nie będę,poza tym położna mi mówiła że czasami własnie lewatywa pogorszy sprawe ,bo kał jest rozrzedzony i wtedy leci samoistnie ,nie wiem może to nieprawda ja pierwszy poród miałam beż i nie było problemu. Odśnieżyłam dzisiaj cały podjazd i o dziwo super sie czuję,ta końcówka ciązy lepsza jest niz środek,przynajmniej troche się ruszam.Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
moja.fasolka Ale się porobiło! 30.01.04, 16:20 Witam mamusie! Dziś troszkę póxniej, ale moja dzidzia chyba jednak chce mnie już zobaczyć. Całą noc miała bóle podbrzusza. nad ranem okazało się, że są to regularne skurcze, dodatkowo bolesne (czego do tej pory nie doświadczyłam). Po kilku godzinach i po rozmowie z położną zdecydowaliśmy się pojechać do szpitala. Okazało się, że mam regularne (co 10 min.) skurcze, szyjka ma 0,5 cm, czop lada chwila odejdzie. Ale p. doktor nie chce jeszcze przyspieszać akcji, wróciliśmy więc do domu i czekamy na rozwój wypadków. Skurcze mam nadal bolesne i regularne. Chciałabym, żeby to było już. A tak na marginesie, powiedziano nam, że dziś jest dużo porodów oraz ciężarnych zgłaszających się ze skurczami (podobnie jak ja), bo są skoki ciśnienia. I to ma duży wpływ na nasze organizmy Drogie Mamy! Pozdrawiam, Ania & Filipek Odpowiedz Link Zgłoś
moja.fasolka Re: Ale się porobiło! 30.01.04, 16:24 Mamusie, jeszce jedna sprawa: dziś odebrałam zamówioną koszulkę z napisem SUPER TATA. Jest naprawdę przyjemna i z dobrego gatunkowo materiału. Czekałam na nią tylko tydzień i jestem bardzo zadowolona. Polecam. A co do golenia okolic intymnych, to dziś podczas badania p.doktor prosiła o delikatne wygolenie małego odcinka między tym i tym. Pozdrawiam, Ania & Filipek Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Ale się porobiło! 30.01.04, 16:33 Fasolko trzymaj sie...no widzisz..jedane (jak np ja) chodza, narzekaja i musza czekac nie nznajac chwili a tu prosze..raz dwa i juz...wiem ze napewno jestes przerazona ale pomysl ze to i tak nie uminknionne i lepiej miec juz to za soba..a jesli tak szybko Cie te skorcze zlapaly to i napewno pojdzie szybko. Czekaj w domku jak najdluzej jesli mozesz a potem ruszaj...ciekawe co z tymi wachaniami cisnienia..pewnie duzo w tym racji..bo mnie raz boli wszystko tak ze juz bym jechala a drugiego dnia nic... i pewnie pogoda ma tu wiele znaczacego. Dawaj znac co tam z Toba dalej. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Ale się porobiło! 30.01.04, 16:35 Fasolko trzymaj sie...no widzisz..jedane (jak np ja) chodza, narzekaja i musza czekac nie znajac chwili a tu prosze..raz dwa i juz...wiem ze napewno jestes przerazona ale pomysl ze to i tak nie uniknione i lepiej miec juz to za soba..a jesli tak szybko Cie te skorcze zlapaly to i napewno pojdzie szybko. Czekaj w domku jak najdluzej jesli mozesz a potem ruszaj...ciekawe co z tymi wachaniami cisnienia..pewnie duzo w tym racji..bo mnie raz boli wszystko tak ze juz bym jechala a drugiego dnia nic... i pewnie pogoda ma tu wiele znaczacego. Dawaj znac co tam z Toba dalej. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: spotkanie rodzeństwa 30.01.04, 16:27 Witam Mamusie Widze, ze temat dzis kosmetyczny Zytko co do lewatywy slyszalam to samo...ze moze byc gorzej niz bez. JA jesli samoistnie sienie oczyszcze co bardzo czesto nastepuje przed porodem to zrobie sobie w domku jak juz. Za pierwszym razem nie mialam robionej,nikt mi nie proponowal, ani ja nie prosilam...a "wypadku" i tak zadnego nie bylo. Ja rowniez gole sie od poczatku ciazyi tym sposobem powymyslalam kombinacje alpejskie i lekkie cwiczenia rucowe...np. noga na zlew, pralke, ja na sedesie noga w powietrzu itp... i jakos sie gole. Nie trzeba byc wygolonym do konca. Na spojeniu lonowym mozna miec fryzurke ..wazne by sie ogolic w okolicach krocza..tam gdzie tna...a tna na godzinie dwadziescia po lub za dwadziescia heheh patrzac ze lono jest dwunasta a odbyt wpoldo (ale opisy hih) - najczesciej. Ja ogole sie sama bo slyszalam ze gola na "zywca" bez zadnej pianki i troche to boli. Na zlagodzenie podraznien po cieciu polecam tamtum rosa...rozcieczona saszetka z woda i polewac..przynosi ulge jak nic. A dodatkowo przypominam ze nie ma obowiazku robienia lewatywy i golenia dla zainteresowanych i nie maja prawa do tego zmusic..wystarczy stanowczo powiedziec..jak ze wszystkim ihhi Co do lakieru na paznokciach i makijarzu...lepiej zeby nie bylo..bo jesli zajdzie taka potrzeba to trzeba bedzie szybko zmywac a czasem szkoda czasu tfu tfu...na takie bajery. Po paznokciach patrza, czy nie sinieja pod plytka,, po oczach i cerze, czy nie blednie, czy worki pod oczami nie puchna i nie sinieja i czy oczy nie staja sie przekrwione. Aniu nie martw sie ze dzidzia jeszcze nie przekrecona..potrafi przekrecic sie na sam koniec..a moze spytasz o sposoby przekrecania samemu w domu..jakies masaze...cos o tym slyszalam ze sa i skutkuja. Ja tam zazdroszcze mamom cesarki...naprawde...boje sie tego rozrywania przy porodzie i bolu i wymeczonego maluszka. Pewnie to zle wspomnienia budza we mnie panike ...jednak gdybym mogla to bym sie na to zdecydowalam. Jednak u nas nikt nie wyrazil ochoty nawet za kase hmmm Narazie spinam sie w kroczu hihi do 5go musze wytrwac...a potem mam wszystkich tam gdzie moje malenstwo ostatnio mialo na USG i ide nazoo platne do szpitala pod nosem. I pewnie jak na zlosc urodze przed piatym wrrr bo nigdy nie mam jak chce( KAsik Trzymajcie sie cieplo...ja ide na urodzinki do tesciowej...60te i mam nadzieje na dobry torcik po raz ostatni Odpowiedz Link Zgłoś
ziut5 Re: LUTY 2004 30.01.04, 17:45 Witam Was wszystkie Lutowki smutno mi bardzo ze dopiero teraz do Was dolaczam bo super spedzilyscie ten czas oczekiwania na dzidziusia. Ja mam termin na 19 lutego, ale caly czas mysle ze bedzie szybciej. W poniedzialek ostatnie zajecia u poloznej Krystyny Komosy Z Solca gdzie planuje rodzic (jest super). Poza tym moj dzidzius nie bardzo sie ulozyl do wyscia i moze bedzie cc, ale jestesmy wszyscy dobrej mysli. Acha nie wspomnialm ze wymyslili mi lekarze cukrzyce ciazowa. Bardzo nie fajna sprawa zwazywszy ze mam ciagle ochoty na cos slodkiego. Pozdrawiam Was goraca Justyna i Julek (jeszcze w brzuchu) Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza Re: LUTY 2004 30.01.04, 19:49 wtaj Justynko Ja też mam termin na 19.II i tez wrażenie, że będzie szybciej Jutro idę na KTG bo mam jakies dziwne skurcze. Pozdrawiam Kasia i Antoś Odpowiedz Link Zgłoś
moja.fasolka Re: LUTY 2004 30.01.04, 20:04 Witam Mamusie, Kasik dziękuję za ciepłe słowa. Jeszcze się trzymam, jestem w domu i chyba wezmę Nospę, bo porządnie mnie bolą skurcze. Jutro znów mam stawić sie na ktg, więc rano postaram się do Was odezwać, bo nie wiem czy nie zostane w szpitalu. Pozdrawiamy, Ania & Filipek Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: LUTY 2004 30.01.04, 21:23 Ania trzymaj się ajak masz rodzić to niech ci pójdzie jak po maśle. Witam nową mamusię.Lepiej pózno niż wcale. Ja z achwilę kładę mojego brzdąca spać i czekam na męża może wróci przed 11.00 Pozdrawiam i czekam na poranne wieści od Ani,ale po co ci nospa moż ewłaśnie rodzisz. Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 30.01.04, 22:26 To je też trzymam za ciebie Aniu! Ja ma byc już to oby łatwo i miło! Witam też nową mamusię - tak mi się usmiechnęło trochę, jak zobaczyłam podpis, bo moja najlepsza przyjaciółka, ze studiów ma na imię Justyna i ma tatę Julka i są bardzo zgrabnym duetem u was też tak pewnie będzie )) Dziewczyny dzięki za szczegóły "kosmetyczne" itd. strasznie mi dużo rozjaśniłyście z tymi "fryzurkami", a miałam poważne dylematy ja też jutro idę na KTG, nie mogę się doczekać, bo mnnie jakaś taka fobio- depresja dopada, że tam coś nie tak Monika! Myślę, że się spotkamy, bo wybieram się ok. 10 Życzę wszystkim dobrej nocy i miłych snów! Marta Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 30.01.04, 23:16 Dziewczynki, jesteście jak zwykle niezastąpione. Dobrze, ze się dopytałam, bo o tym obserwowaniu paznokci jakoś nigdzie nie wyczytałam. Fryzurkę też już obmyśliłam Aniu-Fasolko, jeszcze nie jest LUTY! Szykuje się kolejna "dezerterka")) Aniu-Matyldo! Czy czytałaś dziś w Wyborczej o zadłużeniu szpitala Miejskiego? Może jednak to przemyśl? Z opisu Kasika Redłowo nie wygląda źle. Chociaż faktycznie, błąd, że nie zrobiła inspekcji kibelków Witam kolejną mamuśkę i wciągam na listę: malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004 moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.2004, Sulejówek, Solec dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.2004 IMIDZ amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia, Miejski kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04 ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka, 17.12.03, 1.700 *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5 Dobrej nocy!!! Monika Odpowiedz Link Zgłoś
konradwe77 Re: LUTY 2004 - My już na świecie 31.01.04, 09:24 Witam wszystkie lutowe Mamy (no i Tatusiów). Piszę za moją dzielną żonkę - malwes. Szymon urodził się "siłami natury" 27.01.2004 o godzinie 11.50. Jest strasznie malutką kruszynką 2840g i 49cm. To na razie tylko tyle, bo muszę pedzić do szpitala do rodzinki )) Może jutro będziemy już wszyscy w domu. Pozdrawiam, Konrad Odpowiedz Link Zgłoś
xemu GRATULACJE!!! 31.01.04, 09:59 Serdeczne Gratulacje dla Całej Rodzinki!!!!!! Jak to pięknie brzmi "rodzinka" - i kto to sprawił - takie maleństwo! Serdeczne uściski dla dzielnej Mamy! Zatem nie ma co ukrywać kolejka ruszyla z miejsca - teraz już się posypiemmy ... Ja póki co jadę na KTG (gdzie prawdopodobnie spotkam Mopka Pozdrowienia dla wszystkich, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: LUTY 2004 - My już na świecie 31.01.04, 10:08 Najserdeczniejsze gratulacje dla całej rodzinki, serdeczne pozdrowienia dla Gosi i całuski dla Szymonka w maleńką piętkę. kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004 moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.2004, Sulejówek, Solec dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.2004 IMIDZ amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia, Miejski kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd. jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04 ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka, 17.12.03, 1.700 *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5 *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa/ Szymon, 27.01.04, 2.840, 49 No i mamy kolejną styczniową "lutówkę". Dziewczyny, ściskać nogi, byle do jutra... ;-D Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY 2004 - My już na świecie 31.01.04, 11:10 Gratulacje dla Gosi i Konrada!!! Duża bużka dla "wielkiego" Szymona)) Czy to będzie ostatnia styczniowa "lutówka", czy któraś jeszcze nie wytrzyma do jutra? Ciekawe czy Gosia założy nam nowy wątek czy też zwieje do styczniówek jak Agika? Odpowiedz Link Zgłoś
ziut5 Re: LUTY 2004 31.01.04, 09:58 Witam Ponownie Moje Drogie Lutowki bardzo dzikuje za mile przyjecie. U mnie bez zmian, choc usilnie obserwujemy z mezem brzuch czy nie opadl, skurczow nie mam ale caly czas czuje ze bedzie roche szybciej. Kasiu (19 .02) powodzenia na KTG, ja musze robic co tydzien ze wzgledu na cukrzyce, ale to chyba jedno z milszych badan w ciazy. Acha gratuluje swiezej mamie i tatusiowi. Justyna i Julek Ps pozdrowienia dla przyjaciolki Justyny i taty Julka Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: GRATULACJE!!!!!!! 31.01.04, 11:10 Witaj Justno lutowa Mamo . Która chyba wyjątkowo nie wyprzedzasz mnie w kolejce )))) byłam 9 teraz jestem 10 )), co mnie jednak dziś szczególnie nie martwi. Całą noc pobolewał mnie brzuszek, ale teraz dał sobie spokój. O i znów strasznie się wzruszyłam małym Szymciem ). Przeogromne gratualcje dla całej Rodzinki. Niech się chowa zdrowo. Ech nic już nie będe pisać, bo mi sie ryczeć chce. Pozdrawaim Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
xemu Re: LUTY 2004 31.01.04, 14:06 Ja mam nadzieję do lutego wytrzymać - na KTG wyszły skurcze baaardzo słabiutkie, które zaledwie do przepowiadających zaliczyć można Już zaczynam marudzić mężowi, że właściwie to mogłabym już urodzić. On przyjmuje to ze stoickim spokojem... Ja na pocieszenie zakupiłam kremówki i ruszam do sptrzątania (mycie podłogi, pranie ręczne etc) Aha i jeszcze na dodatek nie spotkałam się z Mopkiem bo na KTG się spóźniliśmy (1/2 h) i byłam zła (nienawidzę się spóźniać) i po prostu zapomniałam o tym, że mam poszukiwać Marty (wstyd mi ogromnie i pozdrawiam Cię ciepło - mam nadzieję, że Twoje badanko wyszło ok). Ale tak w ogóle to w Krakowie piękna pogoda, prawie wiosenne słoneczko Usciski, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re:Gratulacje dla nowych rodziców 31.01.04, 14:53 Strasznie się cieszę że wszystko poszło dobrze.Gratuluję synka Szymonka, Zyczę wam przespanych nocy a tatusiowi ciekawych pomysłów do zabaw z małym.A mamusia niech szybko wraca do siebie. Mnie odśnieżanie nic nie pomogło ,prawdę mówiąc nie wierzę już w pranie ręczne itp.Ide dziś chyba na disco jak się mąż zgodzi,jeszcze mu nie mówiłam.Poczekam jak skończy pracę. Pozdrawiam Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
martasi Re:Gratulacje dla nowych rodziców 31.01.04, 22:47 Gratulacje nowym rodzicom i witam kolejna lutowa mamuske. U mnie wszystko nadal w porzadku, brzuszek napina sie od czasu do czasu, ale bezbolesnie. Zreszta jutro tez nie moge rodzic, bo ojciec dziecka pojechal na studia i wroci dopiero jutro wieczorem. Byle do piatku, jakos chcialabym urodzic w piatek w przyszlym tygodniu. Pozdrawiam Marta i Justynka Odpowiedz Link Zgłoś
martasi Re:Gratulacje dla nowych rodziców 01.02.04, 05:45 No to sobie wykrakalam, od 1:45 mam regularne skurcze, teraz czekam na taksowke i jade do szpitala, najgrosze, ze pewnie bede rodzic sama, bo moj facet jest dzis w Radomiu na studiach Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza Re: LUTY 2004 01.02.04, 09:20 No to nieźle, ale chociaż wytrzymała do lutego! Martuś trzymaj się, mam nadzieję, że mąż zdąży dojechać. Ja wczoraj byłam na KTG i spotkaliśmy znajomego ze szkoły rodzenia, jego żona urodziła w piatek syna, 10 dni przed terminem.wyglądał tak uroczo, był po prostu tak szczęśliwy jakby wygrał w totka i jeszcze coś zazył, po prostu pełen odjazd. Kurvze, też bym już chciała Kasia i Antoś Odpowiedz Link Zgłoś
boryska Re: LUTY 2004 01.02.04, 10:13 Gratulacje, ja też już chce Wczoraj byłam na usg, dzidzia waży 3 kg i jest wszystko ok. Lekarz coś marudził, że może dobić do 4kg, ale ja mu nie wierzę, bo przy pierwszym też tak gadali a się urodził 3600 i 62 długi, więc był chudy nieprzeciętnie. Teraz w brzuchu też siedzi Miss Polski z super długimi nogami. Pozdrawiam Iza i Julka 37 tydz Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: LUTY 2004 01.02.04, 10:55 Gratulacje dla Małgosi i całej rodzinki! Ale im fajnie Monika! A ja cię chyba widziałam, bo my tez się spóźniliśmy (planowaliśmy 10:00, a byliśmy 10:45). Nie martw się gdybyś była wcześniej to pewnie czekałabyś aż zwolnię KTG ))))) jeśli byłaś ubrana w coś ciemnego – spodnie i bluzkę (raczej czarne, albo grafitowe) to cię widziałam. My staliśmy w tym maleńkim przedpokoiku i mąż ubierał mi buty, nawet mnie mobilizował, żebym zagadała, ale chyba byłaś faktycznie zdenerwowana tym, że się spóźniłaś, bo się nie rozglądałaś U nas na KTG wszystko ok., planujemy „wytrzymać” jeszcze tydzień, choć gin uprzedza mnie, że może być nawet jutro Fajnie, że już luty! Nie będzie więcej dezerterek! Marta trzymaj się! Justyna! Życie jest niesamowite! Ta przyjaciółka, która ma tatę Julka, mieszka teraz w Niemczech i mamy kontakt głównie telefoniczno-meilowy. Zaraz po tym, jak wysłałam posta na forum o tym zbiegu imion, zadzwoniła do mnie, że ma dodatni test! Ale się cieszę! Pozdrowienia Marta Odpowiedz Link Zgłoś
xemu Re: LUTY 2004 01.02.04, 13:18 Mnie lekarz też daje jakiś tydzień ale oczywiście uprzedza, że może to być lada moment - więc Marta może się spotkamy w klinice Jeszcze raz Cię przepraszam i czuje się podle, ale oczywiście teraz kojarzę że mijałam Cię wchodząc na salę(tak wg Twojego opisu to byłam ja). No cóż te wahania nastrojów u ciężarnych .... W każdym razie teraz już nie mamy wyjścia - jest luty i trzeba brać się do roboty (czyt.rodzenia). W środę znowu wizyta u lekarza...(a może wcześniej coś się wydarzy. Pozdrowienia, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 01.02.04, 17:19 Czy wszystkie poszłyście rodzić? ))) Jakiś taki dzień jest dziś, że nie chciało sie mi nic pisać. Ale jedno się mi w nim podoba - Antek jest aktywny, nie śpi, czasem mi nawet mocniej dokopie i to podoba mi się znacznie bardziej niż jego spokój i sielanka w moim brzuszysku. Nie moge na siebie patrzeć, najchętniej już bym urodziła, a do terminu jeszcze dwa tygodnie. Maz się uparł i łazi za mną z aparatem "bo nie masz żadnych zdjęć w ciąży". Fakt nie mam, ale mógł mi je robić jak podobałam się sobie w tym stanie, a nie teraz kiedy jestem zdecydowanie opuchnięta, mam drugi podbródek i "wyrzuty po mordzie". Chyba mam skurcze, chyba bo w tej materii nie mam żadnego doświadczenia, są zdecydowanie nieregularne i zapowiadają się "uroczo" i mam je raczej w nocy. A w nocy pobudka co 3 godziny z zegarkiem w ręku na siusianie. Już sobie chyba nie będe wymyślała dlaczego nie moge urodzić dziś albo jutro), tylko dlaczego powinnam urodzić jak naszybciej. Pozdrawiam jakoś tak markotnie. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: LUTY 2004 02.02.04, 07:25 Martasi- spokojnego porodu,pewnie mąż juz dotarł. Wczoraj sie nie pdzywałam bo u Was w niedzielę jest zawsze cicho.Ale w sobotkę poszłam sobie na disco ,bawiłam się suuuuuper,na początku ciężko było tańczyć ale jak mi się kości rozruszały to przestały mnie łapać skurcze w nogach i biodrze i już tańcowałam na całego.Co prawda więcej ciężarnych nie było, a kolejka do kibelka damskiego kilometrowa.A wiecie jakie są baby nie ustąpią ci miejsca.Na szczęście mąż prowadzał mnie do męśkiego. Dzisiaj od 5.00 nie śpię i cały cas myślę sobie że JESTEM LUTÓWKA I TO 100%. Nie chcę tylko rodzić w piątek 13, Wybieram się do gina po połódniu ,ciekawe co powie ,miało mnie juz nie być po ostatniej wizycie. Pozdrawiam ciepło rodzące i oczekujące,mamusie i dzidzie. Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
tossca Luty, luty, luty... 02.02.04, 10:06 Witam w Lutym!!! No i jakoś udało się większości z nas dotrwać do tego magicznego miesiąca! Super! Co nie znaczy, że nie cieszę się z Malwes z jej szczęścia. GRATULUJĘ i... zazdroszczę!!! Już mi tęskno za takim malutkim cieplutkim ciałkiem i ten zapach... mhmmm. No i co tam u Marty (martasi)?? Czyżby już była kolejną szczęśliwą mamusią?? Wiecie co? Może to dziwne, ale wcześniej z niecierpliwością liczyłam kolejne dni: aby skończył się styczeń, aby dotrwać do lutego, a teraz mam obawy, że przenoszę i mój Maluszek zostanie marcowym chłopcem. I może zostanę „tu” sama??? Niiiiiiiieeeeee chcę! Jak luty to luty! W środę wizyta u pani doktorowej dzidziusiowej, która zgodnie z zapowiedziami wyśle mnie zapewne do szpitala, no i tam się okaże. A może okaże się, że to już? Bo jakoś mi ostatnio dziwnie. Właściwie, to jestem gotowa: torby spakowane, łóżeczko niemalże zaścielone, za chwilę ostatnie zakupki w hurtowni, popołudku ze starszym synkiem do fryzjera, a jutro na szczepienie. Aaaaa, jeszcze jakieś zapasy jedzonka zdałoby się im przygotować?? Przecież są „mamy – babcie” – obydwie niedaleko i zapewne tylko czekają na to, by troskliwie się zająć moimi mężczyznami . Pozdrawiam w ten pochmurny dzień. Marzena i Mały Ktoś Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: LUTY 2004 02.02.04, 10:10 Witam Lutowo! No! dotrwalysmy drogie mamy..jestem naprawde szczesliwa..teraz tylko chcialabym sie wyrobic na wodnika, ktory jest tylko do 18go bo potem ryby sie zaczynaja. Ja sobie siedzie w domku i juz mi wszystko jedno. Zaczynam nawet czuc , ze przechodze termin..bo czytam Was i ciagle cos sie dzieje..a ja od grudnia jestem straszona, ze to juz..ze za tydz. i prosze. Znow przechodze pewnie termin jak przy pierwszym dziecku. A w moim brzuchu nie ma juz mijejsc. Jestem w depresji kiedy na siebie patrze hehe Impreze u tesciowej przeszlam jako tako pomimo kilku zgrzytow, ale to moze ja sie czepiam. Np. dowiedzialam sie dlaczego z tak niepochamowanym rozpedem dzieci szwagierki rzucaja sie na mnie przy powitaniu, nie uwazajac na brzuch. Otorz..nie wiedza, ze bede miec dziecko..a moze nie zostaly uswiadomione, iz znajduje sie ono w moim brzuchu. Wyszlo to podczas liczenia ilosci talerzy i osob przy stole przez chlopcow. Naliczyli poprawnie..ja jednak w drodze podchwytliwosci powiedzialam ze zle policzyli i jest jeszcze jedna osoba. I tu sie zdziwilam! otorz dzieci naciskaly mnie bym powiedziala kogo jeszcze nie zliczyly..nie rozumialy..w koncu babcia wytlumaczyla a raczej poinformowala ze ciocia bedzie miala dziecko i wtedy bedzie nas wiecej. Hm...powiem Wam szczerze, ze zrobilo mi sie przykro. Zastanawialam sie dlaczego nikt nie powiedzial o tym fakcie dzieciom. Przeciez mozna to wytlumaczyc w fajny sposob. Dzieci tak zadko maja okazje podziwiac cud narodzin a to swietny moment by to dziecku fajnie pokazac. Z moja corka jakos nie mialam problemu..wie od poczatku...troszczy sie, dba..a jest zaledwie o rok i dwa lata starsza od kuzynow. Zrobilo mi sie przykro gdyz zrozumialam, ze nie mowia by nie zapeszyc..lub sama nie wiem co? a moze jestem przewrazliwiona. Dostalam za to pelno ciuszkow...slicznych i juz moge ruszac do szpitala hehe A maz wlasnie dzwonil pytac czy wszystko ok. Wiec mowie OK! ..ale czy napewno? jakos nie dawal sie uspokoic. Az sie zdenerwowowalam i zaczelo mnie wszystko bolec hihi Kasik Ach! MAlwes wszystkoiego najlepszego. Dla Ciebie dzielna mamo i dla taty oczywiscie tez!...no i dla malego zucha, ktory znalazl droge wyjscia Bardzo Wam zazdroszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza Re: LUTY 2004 02.02.04, 10:31 Czyżby dzisiejszy dzień był dniem obaw o przenoszenie? Też się tym martwię, a ja bym chciała już!!!!! Podczas sobotniego KTG położna pytała jak to mozliwe, że przytyłam 10 kg a mam taki ogromny brzuch.Też bym to chciała wiedzieć. Wymyśliła więc , że to bliźniaki,tylko lekarz nie zauważył na USG. Bardzo zabawne. Każdego dnia czuję, że eksploduję, a tu do terminu jeszcze 17 dni. Dziewczyny mam pytanie, po feriach czyli 0d 16.02(oczywiście jeśli wcześniej nie urodzę) musza rozpisac mi macierzyński.Jak to się załatwia? W jaki sposób poinformować zakład pracy? Kasia i jej duży synek. Odpowiedz Link Zgłoś
kajka.3 Re: LUTY 2004 02.02.04, 11:54 Cześć Kasia - tu Kasia. Mam ten sam problem. Gin zagroził mi wypisaniem macierzyńskiego od 10 lutego. Zwróciłam się z pytaniem do pielęgniarki położnej rejestrującej pacjentki u tegoż pana - czy rzeczywiście tak być musi? -"Przepisy, przepisy" - odrzekła, ale między wierszami powiedziała, że jeśli zwolnienie lekarskie wypisze internista, pediatra itp. to jest ono normalnym zwolnieniem lekarskim, a macierzyński liczy się od daty urodzenia dzidziula i finał! Moja strategia jest więc taka: 10 lutego rejestruję się do rodzinnego i walę prosto, o co mi chodzi - normalne, że mam spuchnięte nogi, ciężko mi chodzić, boli kręgosłup, a nawet momentami boję się wyjść bez obstawy na dwór - i proszę o trochę zwolnienia. Moja Pani dr jest ok i zrozumie, ale wiem że u niejednej potrzebny jest argument typu katar, drapanie w gardle itp. Szkoda mi tych dni, a może tygodni, które potem chciałabym poświęcić maluchowi. W końcu jak wrócę do pracy to i tak maluszek będzie miał tylko 5-6 m cy. Czy my matki tak dużo od życia w tym momencie chcemy? Durnowate przepisy! Trzymajcie się wszystkie matki i oddychajcie przy porodzie. Kasia i TD. Odpowiedz Link Zgłoś
svistak co za dzień... 02.02.04, 10:35 Bolała mnie wieczorem głowa (zatoki), leżałam sobie, a tu "coś" wystaje mi z brzucha! Mąż o mało nie pękł ze śmiechu. To ewidentnie był łokieć! A rano wstaję i Męzuś ze stoickim spokojem stwierdza: "Brzuch ci opadł". Pędzę do łazienki- fakt- moje o trzy numery powiększone piersi nie mają już "podpórki"! "Dobra- myślę- da się przeżyć".Ale parę ksiązek przewertowałam (termin "opadnięcia" od miesiąca u pierworódek do kilku dni przed porodem, ale co tam, żyje się dalej). Popołudnie: Mężczyzna zajęty pracą przy kompie, ja grzecznie wypoczywam dziergając szalik dla kuzynki, a tu jak mnie nie chwyci ból brzucha! Sapię, dyszę, stękam (facet głuchy jak pień). Trzymało dość długo i "serio serio" bolało. Przeszło, więc się odzywam:"No, jeśli to był skurcz przepowiadający, to ja dziekuję za te właściwe" i czarująco się uśmiecham. Dopiero miałam popis jazdy na panelach_ Mąż w ułamku sekundy był na kolanach przy mnie i z pretensją w oczach mówi: "I ty mi nic nie mówisz? Ja pewnie o narodzeniu Dzidzi też się dowiem ostatni...". I weź go nie kochaj- no nie da się! Wieczór: szykuję się do snu, a mój Luby stwierdza:" Jakaś żyłka ci pękła na brzuchu".Lecę po lusterko- bo bez tego ni cholery dołu brzucha nie zobaczę- a tam ( nie, wcale nie pęknięte naczynko krwionośne) widoczna wielka fioletowa, wręcz sznurkowata, żyła (coś jakby początek żylaka). Planowałam na dziś "spacer" po mieście (tup, tup, idzie żółwik, a jak upadnie to tylko pomacha łapkami, ale się na pewno nie podniesie). Miałam kupić materac, przewijak i wanienkę, no i "postać w kolejce" robiąc opłaty. Teraz mam pietra- z "takim" dużym i "niepewnym" brzuchem? Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: co za dzień... 02.02.04, 11:00 Svistak Hehe z tym zolwiem to mi sie podoba..ale widzialam ostatnio takie ltajace z golgami lotniczymi i jest ot jakies wyjscie. Mezczyzni sa uroczy prawda? kiedy sie im tlumaczy wazny i jakby sie nam wydawalo istotny szczegol nie bardzo chwitaja a z drugiej strony zaczynaja panikowac przy dla nas normalnych sytuacjach. Moja dzidzia w dalszym stopniu robi podkom skrobiac pazurkami w dole brzucha..jednak cos to ciezko jej idzie bo nic nie widac..za to uwazam ze kiedys tak mi cos wypchnie (przewaznie wypycha piete)lub kopnie ze to napiete wnetrze mego brzucha peknie. Chociaz cos czuje ze jej lub mu tam dobrze..mezulek mowi ze sie nie dziwi ze przeciez wszystko tam ma, jedzonko, cieplutko, pepowinke do zabawy, wody do lywania i kolyske w postaci bioderek mamy. Niby racja, ale czy ktos moglby pomyslec jak sie czuje kolyska? Tak czy siak...umowe wypowiadajaca najmowanie lokalu juz wyslalam i czekam na spakowanie sie i opuszczenie mieszkanka. I oby mieszkanko pozostalo w takim stanie jak oddalam hehe A zauwazylyscie juz drogie mamy powolny powrot do normalnosci? jak na przyklad zaczynam miec rodzaj wlosow jak przed ciaza i krostki na twarzy w tych samych miejsca co potrafily mi kiedys wychodzic. I jakos milo mi sie robi..bo kocham te krostki..teraz..ktorych kiedys zniesc nie moglam hih no i mam nadzieje ze w koncu jak urodze to oddetchne sobie pelna piersia i zoladeczek sie zluzuje i wszystkie moje organy wewnetrzne wroca na swoje miejsce. Zyjaki moze zejda na nogach a jesli nie to napewno bedzie im lzej..eh...szkoda tylko ze moj maly lokator opusci to miejsce bez powrotnie i tak naprawde to ostatnie momenty by czuc cos takiego w swoim zyciu..potem pozostanie tylko pamiec i cudze kpiace brzuszki. I dogodz tu kobiecie. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
dorjot Re: LUTY_2004 02.02.04, 11:14 Witajcie. Mój starszy synek wczotaj pojechał na ferie zimowe do babci. Bardzo chciał tam jechać, ale w sobotę przed wyjazdem tak się rozczulił, że przecieć on nie może zostawić nas tutaj w Warszawie, że chyba wolałby zostać. Z ciężkim sercem przekonałam go, że tam odpocznie no i skorzysta z zimowych atrakcji. Wczoraj na dworcu też staraliśmy się mówić tylko o wesołych sprawach aby się nie rozpłakał, chociaż chętnie bym go zostawiła w domu. Z drugiej strony ja mam termin na 9 lutego więc jak wróci to już będę z jego braciszkiem w domu. Nie ma go jeden dzień a właściwie noc a ja już tęsknię. Przed jego wyjazdem ustaliliśmy ostatecznie imiona naszego drugiego syncia. Będzie Filip, Jakub. Torba juz spakowana na 90%, jeszcze tylko nie mam spirytusu do pępuszka, ale może dzisiaj się wybiorę do sklepu i kupię. Acha, czy bieżecie dla dzidzia cośc do kąpieli do szpitala. Chodzi mi o płyn, lub mydełko? Nie wiem czy można mieć swoje, czy pielegniarki i tak wszystkie dzieci kąpią swoim. Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
mutantowa Witajcie. 02.02.04, 12:14 Oj widze że się panie rozkręcają , fajnieZyta mnie straszy tak juz od 2 tyg że rodzi i nic, pewnie urodzi w najmniej spodziewanym momencie U nas całkiem dobrze, jakoś sobię radzimy, chodzę do pracy, odwiedzamy znajomych, oczywiście tych którzy nie mają z naszą sytuacją problemów, bo i tacy są, czasami sobię myślę że należało by zamknąć się i z domu nie wychodzić i jeszcze w czerni biegać aby wszyscy widzieli że człowiek cierpi. Teraz latam robie badania, mam małą obsesje na tym punkcie, ale nie chcę przeżywać jeszcze raz takiej historii bo już bym pewnie rady nie dała, odstawiłam tylko doktorków, tylko wizyta kontrolna na razie. Czasami tu do was zaglądam, albo mi Zyta streszcza co nowego słychać, czasami mi trudno samej, bo łzy lecą, ale sie staram. Bardzo się ciesze kiedy mnie wspominacie to bardzo miłe i też pomaga. Serdecznie was pozdrawiam , gratuluję pociech, ściskam kciuki za resztę, buziaki Magda Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: Witajcie. 02.02.04, 12:37 Wysłałam pościk, a tu "wcisnęła się" Magda-Założycielka! Witaj, fajnie, że się odezwałaś. Koniecznie dawaj znać od czasu do czasu co słychać, bo myślimy o Tobie! Trzymaj się cieplutko! M. Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: LUTY_2004 02.02.04, 12:28 Cześć dziewczyny! Widzę, że jednak nie ma się czym przejmować, bo mój mężuś mieści się w normie. Jak siedzi i gra na kompie mogę do niego mówić cokolwiek i tak nie zwróci uwagi. Za to jak siedzę, jego zdaniem, o minutke za długo w toalecie - od razu jest panika, czy coś się dzieje)) Ostatnio czuję się coraz lepiej i nic nie wskazuje na rychłą wyprowadzkę Małej. Na pewno wie, że muszę załatwić Strasznie Ważną Sprawę i póki siedzi w środku, będzie mi łatwiej No, ale po Walentynkach czy chce czy nie - zacznę latać po schodach, bo nie chcę tracić macierzyńskiego! Dorota, do szpitala biorę płyn do kąpieli. Tak radziła położna. Powiedziała, że normalnie używa się szpitalnych, ale właśnie rozwiązali umowę z Niveą, a nie podpisali z nikim innym i moze się zdarzyć, że czegoś zabraknie Cóż, początek roku w państwowej służbie zdrowia, zawsze przynosi niespodzianki... Pozdrowionka, Monika Odpowiedz Link Zgłoś