LUTY 2004

    • natder Re: LUTY 2004 15.01.04, 10:26
      Witam, strasznie "skopana" dziś wstałam, maleństwo chyba próbuje mi się nocami
      głową do dołu przewrócić, w związku z czym budzę się w środku nocy przerażona,
      z obolałym brzuchem że o pęcherzu nie wspomnę sad Rozstępy też mam, a jakże,
      tyle że nie na brzuchu a na biodrach i pośladkach sad a do tego jeszcze mam
      chyba ze 13 kilo na plusie sad ale to jest ta optymistyczna wersja hehe...
      Poczekajcie lutóweczki z rodzeniem do lutego - to tylko dwa tygodnie, potem
      możemy się "rozsypywać" smile))
      Pozdrowionka serdeczne i całuski dla brzuszków - Ania i Malwinka (zaczynamy 35
      tydzień)
      • amatylda Re: LUTY 2004 15.01.04, 11:39
        Cześć siostry wink
        Zostały mi do terminu z USG 2 tygodnie ale wczoraj byłam u Gina i powiedział
        mi, że brzuch mi jeszcze nie opadł ;-( Ja codziennie zastanawiałam się z mężem
        czy mi opadł bo mi sie co chwilę wydaje, że tak wink)) A tu taka porażka wink
        Czy wy juz macie "zwisy"?
        Pozatym dowiedziałam się , że 2 dziewczyny z podobnym problemem kręgosłaupa
        urodziły właśnie ostatnio w "moim" szpitalu przez cc. I mój gin twierdzi,że u
        mnie raczej też tak będzie crying(( A ja nie chcę!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Sama chcę urodzić, a nie że mi z brzucha wyjmą wink
        Słyszałam, że po cesarce nie dostaje się od razu dziecka, tylko ono leży na
        noworodkowym ;-(
        buuuuuuuuuuuuu nie chcę!!!!
        Ania i Oskar (37tydz koniec)
        • magdalena_76 Re: LUTY 2004 15.01.04, 12:02
          A ja byłam dziś w szpitalu - obejrzeli, papiery przejrzeli, opłatę za poród
          rodzinny uiściłam. NO!!! Klamka zapadła.
          Ale i tak do mnie jeszcze nie dociera. Patrzę na te wszystkie nowe elementy w
          domu, na poukładane śpioszki w szufladzie... hmmm, to na serio prawda???
          Niesamowite.
          A ja jakiś czas temu obudziłam się ze zdrętwiałym jednym bokiem i zażądałam od
          męża wymasowania nóżki z przyległościami, a on popatrzył i mówi: jakie ty masz
          śmieszne rozstępy!!! Noż cholera!!! Faktycznie, takie maleńkie falki na udach.
          W łazience w życiu bym tego nie zauważyła, a w świetle dziennym to i owszem
          sad((
          Poza tym badałam sobie wzrok czy nie ma przeciwwskazań do porodu siłami natury
          i pani zapodała mi do oczu krople rozszerzające źrenice... przestałam widzieć
          z bliska (z daleka nie widze i tak) i obijałam się w drodze powrotnej jak
          pijane dziecko we mgle a jak w końcu dotarłam do domu z taaaaakimi oczami, to
          moje szczęście stwierdziło, że wyglądam jak zombie i on się mnie boi!!!
          No i jak mam się czuć kobieco w tej sytuacji???

          Buziaki smile
          M&M
        • ida92 Re: wyobrażenie porodu 15.01.04, 12:08
          Jakoś trudno mi to sobie wyobrazić, chociaż niby wiem jak wyglada poród bo cały
          czas coś czytam, ale od pewnego czasu przestałam się bać i nie iwem czy to
          dowód mojej głupoty, niewiedzy czy tego że jest mi wszystko jedno byle by
          dziecko było zdrowe i dla siebie bezpiecznie przyszło na świat. Już sama nie
          wiem. Pewnie, że miałam schizy, ale jakoś mi teraz przeszły. Ale oddech terminu
          poczuję na swoich (niegdyś wątłych, teraz otłuszczonych) barkach, jak
          zaczniecie znikać i się pojawiać z dzidziorkami w ramionach. A swoją drogą
          chciałbym zobaczyć Kasie z jej torbą urodzinową big_grinDDDDDD.
          A co do rozstępów to mam na biuście sine żyłki i perłowe na udach, reszty
          jeszcze nie widziałam, jak zobaczę to chyba umrę, biust mam jak 30-stka ale
          dopiero wtedy jak podniosę ręce do góry, 20 kg na plus i brzuch tak wysoko, że
          jeść mi się nie chce.
          A i jeszcze jedno jełśi któraś z was miała bolesną @ to czy teraz macie od
          czasu do czasu podobne dolegliwości jak przy @. Bo ja dziś w nocy coś takiego
          dziwnego czułam jak przy @, ale wyciszonej lekami. Hmmm może jednak brzucho
          pójdzie w dół?
          Edyta i Antek 37 tydz. początek wink
        • kajka.3 Re: LUTY 2004 15.01.04, 12:14
          Cześć mamom! Dopisuję się do listy, bo nieśmiało śledzę interesujący mnie wątek lutowych urodzin. Czytam i stwierdzam, że mamy wszystkie podobne objawy, odczucia, wątpliwości i zapytania na tym etapie ciąży - znaczy - jesteśmy OK. Pozdrawiam Was ciepło. Kasia i TD (trzecie dziecko).

          malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
          agika - Agika i Maly 04.02.04
          kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
          amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
          kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
          zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
          jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki
          ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
          morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia
          aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
          tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
          dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?)
          mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
          nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
          natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
          magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz
          mstabin ? Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia
          kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław
          • xemu Re: LUTY 2004 15.01.04, 12:32
            Witam Wszystkie Oczekujące!

            Wprawdzie przyłączam się do was dopiero w końcówce naszych zmagań ale nie
            mniej serdecznie wszystkie was pozdrawiam! Jak to dobrze przeczytać, że ktoś
            odczuwa dokładnie to samo co ja i te same myśli krążą wam obecnie po głowie
            (pakowanie toreb, zakupy, kosmetyki dla dzidziusiów etc...).
            * Uprzejmie donoszę, że torbę mam spakowaną od miesiąca bo wówczas wróciłam ze
            szpitala - a lojalnie mnie uprzedzano, że mogę tam poleżeć do końca ciąży.
            Więc jak tylko wróciłam do domku to...
            * Przytyłam 16 kg - co ponoć przy moim wzroście jest ok (178cm) więc nie
            wpadam w panikę choć czuję się jak wielorybek (tak mówi do mnie mój małżonek wink
            * rozstępy a juści są ale w niewielkch ilościach na udach...
            * Mam "umówioną" położną i lekarza (choć nie jest to mój lekarz prowadzący).
            Zobaczymy jak będzie ale nie ukrywam, że daje mi to poczucie bezpieczeństwa.

            Uściski dla wszystkich!
            Monika (i Mikołajek)
            36 t.


            * i oczywiście pozwalam sobie dopisać się do listy:

            malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
            agika - Agika i Maly 04.02.04
            kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
            amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
            kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
            zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
            jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki
            ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
            morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia
            xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz
            aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
            tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
            dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?)
            mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
            nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
            natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
            magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz
            mstabin ? Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia
            kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław

            • jaga2003 Witajcie Nowe Mamy Lutowe :)) 15.01.04, 13:15
              Policzyłam - jest nas 19 ujawnionych smile



              • morsk2 Re: Witajcie Nowe Mamy Lutowe :)) 15.01.04, 13:26
                Fajnie, że ujawniają się kolejne mamuśki! Cieszę się zwłaszcza, że pojawiły się
                moje imienniczkismile
                Jak na razie pojedynek chłopcy - dziewczynki jest bardzo wyrównanywink))
                • tjoanna Re: Witajcie Nowe Mamy Lutowe :)) 15.01.04, 15:26
                  Ale nas już dużosmile

                  Jaga, albo Twoje dzieciątko przytyło w tydzień prawie kilogramwink albo się
                  zwyczajnie pomylili. Fajnie, czyli nie masz się co martwić wagą. Moje w 34
                  ważyło 2200, spytam dziś lekarza, ile może ważyć w terminie porodu. Pewnie za
                  wielkie nie będzie, my z mężem raczej niewysocy.

                  Jeśli chodzi o zakupy, to uskuteczniam je przez 'kupię' na tym forum. Już się
                  umówiłam na odbiór łóżeczka i komody i jestem z siebie bardzo zadowolonasmile

                  Wiecie, czasem mi się wydaje, że już zawsze będę w ciąży, a kiedy pomyślę o
                  dzieciątku, takim, które można zobaczyć, wziąć na ręce, które się karmi i
                  przebiera, to aż mi się tak miękko w sercu robi i muszę uważać, by się za
                  bardzo nie wzruszyć...

                  • jaga2003 Re: Witajcie Nowe Mamy Lutowe :)) 15.01.04, 15:46
                    Cześc Joasiu smile

                    Lekarka się pomyliła - franek musiałby przytyć od soboty do środy 1 kg. Co
                    prawda ma po kim mieć skłonności do rekordowego przybierania na wadze wink), ale
                    bez przesady smile Ale to i tak małe piwo - mojej szwagierce lekarka pomyliła
                    podczas USG odległość skroniową z odległością między czołem a potylicą i
                    wyszło, że dzidzi ma zdecydowanie za małą główkę sad Pewnie, że podczas
                    następnego badania u innego lekarza wszystko się wyjaśniło, ale co dziewczyna
                    przeżyła, to jej sad Przy takich pomyłkach wyrastanie amelce jajek to pikuś smile)
                    (pamiętacie, był kiedyś taki wątek). Tak ogólnie to sobie myślę, że jednak
                    wielu lekarzy wciąż nie potrafi dobrze interpretować USG, a my przez ich
                    niedouczenie umieramy potem ze strachu.
                    Na szczęście, Kochane, nam już niewiele tych USG zostało smile) i za chwilę
                    zobaczymy te czarnobiałe duszki na żywo smile)) Oj, też się bardzo rozczulam, jak
                    sobie pomyślę o tuleniu własnego dzidziusia smile) Ratunku, nie wytrzymam tego
                    miesiąca smile Ja chcę rodzić!
                    jaga
              • natder Re: Witajcie Nowe Mamy Lutowe :)) 15.01.04, 16:17
                Bardzo fajnie że nas przybywa, witamy smile)) Zwłaszcza że się każdą mamę mnoży
                przez 2 wink)) Prasowałam wczoraj pieluchy i śpiochy i też mi się łezka w oku
                kręciła... Nie wiem zupełnie co Wam tak spieszno do tego rodzenia smile... Im
                dłużej jestem w ciąży tym bardziej mi się to podoba... Ale dla mnie to już
                drugi raz i więcej "powtórek z rozrywki" raczej nie będzie...chociaż nie
                wykluczam takiej możliwości na sto procent... Każdym dniem się delektuję mimo
                róznorodnych dolegliwości o których powyżej wink)) Więc miłego głasiania po
                brzusiach Wam życzę i lecę piec ze starszą pociechą ciasteczka ( i jeszcze się
                dziwię skąd ten tłuszcz na udach...)
              • zyt Re: Witajcie Nowe Mamy Lutowe :)) 16.01.04, 09:45
                Ja tez goraco witam nowe mamy.Brzch mi co prawda nie opadł, ale od wczoraj mam
                silone bóle krocza,az ciężko chodzić.chyba mała wciska się niiżwj..Nic więcej
                nie napiszębo mały siedzi mi na kolanach i też chce po klawiaturze bębnić.
                zyta
                • malwes LUTY 2004 16.01.04, 11:01
                  Witajcie!
                  Leniwy piątkowy ranek... Tak sobie siedzę i siedzę i w zasadzie też już trochę
                  myślę o tym, że chciałabym aby była już połowa lutego i abym miała to już za
                  sobą... chciałabym, żeby dzidziuś już soie kwilił w łóżeczku.

                  Musiałam się wczoraj wygramolić na KTG i do poradni cukrzycowej - tam się
                  oczywiście nastałam... zdenerwowałam, zmarzłam i teraz popijam witaminkę C.
                  To już 37 (lub 39 tydzień). Jeszcze do końca stycznia a potem niech się dzieje
                  jak najszybciej, bo już mi niedobrze na myśl o czekaniu na poród w szpitalu...

                  Dla dzidziusia już mam w zasadzie wszystko. Wczoraj podpisałam umowę o pobranie
                  krwi pępowinowej a dziś przywieźli monitorek oddechu. Tak się zastanawiam...
                  ile to człowiek nie robi dla dziecka... Gdzieś kiedyś czytałam, że ktoś właśnie
                  coś w tym stylu powiedział, że "rodzice nie mają prawa wymagać od dziecka
                  wdzięczności za to co dla niego zrobili bo wszystko to zrobili w pierwszej
                  kolejności dla siebie; swojego własnego poczucia szczęścia i radości". Coś w
                  tym jest, prawda?
                  Idę spać.... Pozdrowionka.
    • nitkanitka Re: Ach te sny... 16.01.04, 11:20
      Hej!

      Witam Was piątkowo smile.
      Dziś miałam jeden z tych przedporodowych snów.
      Urodziłam... kaczuszkę smile. Najpierw była szara, mało miała puchu, ale z godziny
      na godzinę stawała sie pięknie żółta i coraz bardziej puszysta smile.
      Piła mleko z butelki - miałam jakieś opory, żeby do dziobka jej pierś
      wsadzić... i mówiła MAMA smile
      A jakie ruchliwe było to Stworzonko smile, weszło mi na drzewo z innymi
      kaczuszkami co przyprawiło mnie o ogramny stres, potem wybiegło na ulicę...
      Oj, trzeba było pilnować smile no i obudziałm się... a nikogo w łóżeczku nie
      było...

      Pozdrawiam i życzę wytrwałości w wyczekiwaniu
      Nitka

      PS. Ja też podpisałm umowę o pobranie krwi pępowinowej, a konkretnie z PBKM.
      Już mmi nawet zestaw pobraniowy przysłali smile.
      • malwes Re: Ach te sny... 16.01.04, 12:58
        Ola,
        Fajnie, że jest jeszcze ktoś, kto się zdecydował na pobranie krwi pępowinowej.
        Zapytam tylko, dlaczego dali ci zestaw pobraniowy, jeśli rodzisz w W-wie? A tym
        bardziej na Żelaznej. Ja podpisałam z Activision Life (oni też dają zestawy ale
        nie zawsze) ale powiedzeli mi, że nie ma potrzeby (ja rodze na Karowej) bo tam
        wszystko jest. I tak w zasadzie nie wiem, czy się jednak doprosić o ten zestaw,
        czy faktycznie tam mają ich dużo...? Musze spytac położnej. Ale pocieszyli mnie
        bo okazało się, że znają położną z którą mam rodzic i powiedzieli, że lepiej
        trafić nie mogłam.
        Gosia
        • nitkanitka Re: Ach te sny... 16.01.04, 16:03
          Gosieńko,

          Ja wybrała Polski Bank Komórek Macierzystych z Wawy przy ul. Grzybowskiej.
          Jednym z kryteriów było to, że oni przysyłają zestaw pobranowy rodzacej a nie
          do szpitala. A dlaczego? Ponieważ jakbym nie daj Boże miała rodzić w innym
          szpitalu to co wtedy. Właściwie na 200% będę rodzić w Św. Zofii na Żelaznej,
          ale na wszelki wypadek zostawiam sobie furtkę. Po drugie podobno na "woreczku"
          z krwią jest jakiś zacisk i w razie potrzeby - odpukać - nie trzeba całości
          rozmrażać!
          To były dwa główne kryteria bo ceny właściwie te same i aż 3 banki są w Wawie.

          Życzę Ci aby nigdy ta krew się nie przydała Twojemu Maleństwu

          I oczywiście pozdrawiam

          Ola
    • jaga2003 pa, pa :)) 16.01.04, 13:05
      Dzisiaj jestem ostatni dzień w pracy. Miałam ambitny plan dociągnąć do końca
      stycznia, ale organizm odmawia współpracy - tylko Wy wiecie, jak to jest. A
      poza tym trzeba się porządnie wyspać ostatni raz na dłuuuuugi czas smile)
      Niestety, w domu nie mam komputera, więc znikam z forum - to jest najgorsze sad(
      Bardzo miło mi tu było z Wami i będzie mi brak informacji, co u Was słychać i
      która będzie pierwsza sad(
      Pozdrawiam bardzo gorąco wszystkie lutowe mamy: malwes, agikę, kobitkę29,
      amatyldę, kasika, zytę, idę, morsk, xemu, aniutka, tjoannę, dorjotkę, mopka,
      nitkanitkę, natder, magdalenę, mstabin i kajkę oraz gorąco magdę mutantową,
      dzięki której wszystkie tu jesteśmy.
      Życzę szybkiego i fajnego porodu, spokojnych, cudownych dzieciaczków,
      kochających i pomocnych mężów i niemężów i niezmąconego szczęścia z bycia super-
      mamą
      ocieram łzy i ściskam gorąco,
      jaga
      • morsk2 Re: pa, pa :)) 16.01.04, 13:56
        Jaga, strasznie przykro, że odpadnie tak aktywna forumowiczka!
        Obiecaj, że znajdziesz sposób, żeby dać cynk czy urodzi się Franek czy Zosia!
        Trzymaj się ciepło i pogłaskaj od nas Brzusio!
        Wszystko będzie OK, bo nie może być inaczej, prawda?
        A za jakiś czas spotkamy sie mam nadzieję np. na "emama"smile
        Uściski!
        Monika+Wiktoria(36)
        • tjoanna Re: pa, pa :)) 16.01.04, 14:18
          Jaga! Ale szkodasad( Naprawdę mi przykro...
          Nic to, dbaj o siebie, odpoczywaj i wysypiaj się... A może wpadłabyś kiedyś do
          kawiarenki interenetowej?
          Mam nadzieję, że jeszcze się tu jakoś spotkamy (może Twój mąż się postara o
          internet, wiesz, żebyś nie była odcięta od świata itdwink
          Ściskam Cię mocno (na ile pozwolą wielkie brzuchy - hehe, śmieszna wizjasmile
          Joanna
          • ida92 Re: pa, pa :)) 16.01.04, 15:13
            W pierwszej chwili się przestraszyłąm, że Jaga z mamy lutowej postanowiła
            zrejterować w styczeń i się zestresowałam, a teraz siedzę sobie tutaj i łezki
            ocieram, że Cię nie będzie cały miesiąc do tego lutego i pewnie dłużej.
            Koniecznie daj znak życia i czy to chłopczyk czy dziewczynka.
            A z komputerem mam dokładnie odwrotnie, dopiero od kiedy jestem w domku mogę
            więcej pisać bo w pracy to chyba jeszcze netu długo długo nie będzie, co się
            dziwić to w końcu muzeum wink.
            • aniutekm Re: pa, pa :)) 16.01.04, 15:44
              No szkoda Jaguś, że juz znikasz z forum sadsad Trzymam kciuki, za Ciebie i Twoje
              dzidzi i mam nadzieje, że znajdzie sie jakiś sposób, żebyś sie do nas
              odezwała!!

              A u nas już tuż, tuż... Brzuszek sie już obniżył i wg gina lada chwila będziemy
              rodzić.. A mi sie wcale nie spieszy. Ja chcę wytrzymać do lutego!! Muszę!! A to
              jeszcze dwa tygodnie... Leżymy cały czas i już nawet nie narzekam na to. Torba
              spakowana, wszystko przygotowane. Tylko nie spiesz sie tak Maluszku!!!!

              Pozdrawiamy cieplutko wszystkie mamy - i te lezące i te aktywne - i mamy
              pochłonięte remontami..smile
              Trzymajcie sie!! Ania i Nateuszek/Kuba (ciągle sie nie mogę zdecydować smilePA

              • malwes Re: pa, pa :)) 16.01.04, 16:10
                Jaga! Strasznie szkoda... Może jednak da się pożyczyć jakiegoś kompika do domu?
                I choć od czasu do czasu dac zarobić TPsiewink Albo, jak już wyżej napisano,
                pospacerowac w okolicy kawiarenek internetowych??? Albo odwiedzać przyjaciół z
                internetem? Albo dzwoń do pracy, niech ci czytają posty, a ty dyktuj co mają
                odpisać wink))
                A tak na poważnie, to trzymaj się cieplutko - niech wszystko pójdzie szybko i
                pozostawi cudowne wspomnienia, które ty nam oczywiście jak najszybciej na forum
                opiszesz....!
                Pozdrowienia,
                Gosia
                • moja.fasolka Re: pa, pa :)) 16.01.04, 19:06
                  Witam wszystkie mamusie!

                  Postanowiłam cichutko dołączyć się do Waszych rozmów. Jestem pod duzym
                  wrażeniem, jak bardzo się zaprzyjaźniłyście.
                  Ja mam termin na 5 lutego, jestem w 38 tygodniu; obseruje Was od dawna, ale
                  dopiero teraz odwarzyłam się ujawnić.
                  Pozdrawiam Was gorąco,
                  Ania & Filipek
                  • malwes Re: LUTY 2004 16.01.04, 19:44
                    Witaj Aniu!
                    Dopisałam Cię do naszej listy. Uzupełnij sobie pozostałe dane, jeśli chcesz.
                    Ale dużo nas! Może jeszcze ktoś dołączy....

                    A ja mam jutro USG u dr Roszkowskiego - ciekawe co wykaże - który to tydzień
                    (37/39?) i czy mam już się pakować, czy jeszcze nie...?



                    malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                    agika - Agika i Maly 04.02.04
                    kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
                    moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004
                    amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
                    kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
                    zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                    jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki
                    ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
                    morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia
                    xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz
                    aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                    tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
                    dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?)
                    mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
                    nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
                    natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
                    magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz
                    mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia
                    kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław
                    • moja.fasolka Re: LUTY 2004 16.01.04, 22:37
                      malwes napisała:

                      > Witaj Aniu!
                      > Dopisałam Cię do naszej listy. Uzupełnij sobie pozostałe dane, jeśli chcesz.
                      > Ale dużo nas! Może jeszcze ktoś dołączy....
                      >
                      > A ja mam jutro USG u dr Roszkowskiego - ciekawe co wykaże - który to tydzień
                      > (37/39?) i czy mam już się pakować, czy jeszcze nie...?
                      >
                      >
                      >
                      > malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                      > agika - Agika i Maly 04.02.04
                      > kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
                      > moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana
                      > amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
                      > kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
                      > zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                      > jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki
                      > ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
                      > morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia
                      > xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz
                      > aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                      > tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
                      > dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?)
                      > mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
                      > nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
                      > natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
                      > magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz
                      > mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia
                      > kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław


                      Pozwoliłam sobie dopisać kilka szczegółów.
                      Pozdrawiam serdecznie wszystkie brzuszki,
                      Ania
                  • natder Re: pa, pa :)) 16.01.04, 20:07
                    Jaga, jak możesz tak bezlitośnie z ciężarnych żartować ;-D Proszę się nie
                    wygłupiać, zatrudnij męża w charakterze szofera, niech Cię do kawiarenki
                    podrzuca chociaż ze dwa razy w tygodniu! Albo do pracy na pół godzinki
                    chociaż... żeby świeże wiadomości wymienić.
                    Jaguś, pozdrawiam serdecznie i życzę krótkiego porodu (bo bezbolesny to pewnie
                    nie będzie wink)))
                    Ania i Malwinka
                    P.S. Witamy kolejną Anię i kolejnego Filipka smile))
                    • zyt Re: pa, pa :)) 16.01.04, 20:34
                      Całuski dla Jagi i jej maleństwa,mam nadzieje że jednak do nas wpadniesz,Tak
                      długo to bez nas chyba nie wytrzymasz.Poza tym mam nadzieje ze po urodzeniu
                      dzieci nadal będziemy sie spotykać.Co prawda przez pierwsze dni po porodzie nie
                      wyobrażam sobie siedzieć przy komputerze ale potem wszystko się da.

                      Ja na opadnięcie brzucha nie czekam bo mi pewnie znowu nie opadnie tak jak nie
                      zobaczę czopu,którego nie widziałam.Czasami się zastanawiam czy ja sie
                      zorientuje że to juz poród jak mnie przez cały czas boli to czy będę wiedziała
                      ze to juz.

                      Mąż złożył dziś łóżeczko ale musimy je szybko rozłożyć bo mały do niego wchodzi
                      i skacze w nim.Coś czuję że będą większe kłopoty.
                      Pa pa Zyta
                      • aniutekm Re: LUTY 2004 17.01.04, 15:04
                        Hejsmile Oj jak tu dziś cichutko!! Czyżby mamy i maluszki spały??smile Fakt, pogoda
                        dziś jakaś taka senna i ponura.. My też własnie ucieliśmy sobie drzemkę, ale
                        maluszek zaczął wierzgać i nie dał spokojnie poleżeć smile
                        Tak sobie myślę, że juz nedługo niektóre z nas zobaczą swoje dzidziusiesmile Luty
                        tuż tuż... Gosia - 2, Agika - 4, itd... Ale ten czas leci!!!!
                        Pozdrawiam cieplutko, zwłaszcza nowo ujawnione mamusie smile
                        Wracamy do łóżeczka smile Paapaa
                        • morsk2 Re: LUTY 2004 17.01.04, 15:41
                          No właśnie, typowe leniwe sobotnie popołudnie. Ale tylko dla mnie i Maleństwa.
                          Bo mężuś właśnie się wykazuje i skręca łóżeczkosmile))
                          Wczoraj w końcu kupiliśmy materac, wanienkę, rożek i parę innych drobiazgów.
                          Wydaje mi się, że mam już wszystko, co najistotniejsze. Torba spakowana na
                          jakieś 95%wink Nic tylko czekać na sygnał...
                          • zyt Re: LUTY 2004 17.01.04, 18:30
                            Tu jest cicho i głucho.!!!! Tylko ja biegam cały dzien jak w ukropie,są
                            studniówki, karnawał no i w gabinecie nie wyrabiali sie ze wszystkim ,mąż
                            pozapisywał sobie pełno klientek i oczywiście mnie zagonił do pracy no bo
                            przeciez sam nie zdąży.I tym oto sposobem zamiast leżeć i spać ( bo w nocy
                            miałam 3-godz. przerwę) to biegałam po gabinecie.Takie są uroki mieszkania w
                            miejscu pracy.

                            Dziś znowu miałam silny ból w krzyżu, on trwa pół minutki ale jest taki że nogi
                            drętwieją i nie można iść.Pamiętam go doskonale to oznacza że do porodu już się
                            przygotowuje organizm , miednica itp.

                            Pozdrawiam Zyta
                            • tjoanna Re: zakupy :-) 18.01.04, 10:08
                              A my wczoraj wreszcie wybraliśmy się na zakupy!
                              Kupiliśmy wózek (polski, ale ładny i wygląda solidnie), rożek, pieluchy,
                              rękawiczki niedrapki (tyciesmile i kilka innych drobiazgów.
                              Teraz tym bardziej nie mogę się doczekać!! Wózek chodzę oglądać co chwilę i już
                              bym chciała wyjść z maleństwem na spacersmile
                              Ech, jeszcze nie do końca w to wszystko wierzę...
                              Dobrej niedzieli dziewczyny!
                              Joanna
                              PS. Faktycznie zniknął Mopek, czyżby JUŻ??
                              • ida92 Re: zakupy :-) 18.01.04, 13:26
                                Od dwu tygodni próbuję wyciagnąć mojego męża na ostateczne zakupy, z miernym
                                skutkiem. Nie przeraża go nawet fakt że w razie "W" sam będzie musiał sobie
                                poradzić z prasowaniem pieluch, ciuszków itp. Brakuje nam jeszcze też łóżeczka.
                                Ale też co mogę poradzić, jeśli koledzy utwierdzają go w przekonaniu, że zdążą
                                je kupić, chyba w oparach alkoholu, bo też koledzy zakładają upojną popijawę
                                w czasie kiedy ja będe w szpitaluwink)))))))).
                                Co do oznak nadciągającego przeznaczeniawink, to mam wrażenie, że brzuszek lekko
                                się obniżył i miewam podobne odczucia jak przed miesiączką, uczucie napiecia i
                                pobolewania w podbrzuszu. Mam nadzieję, że jednak zdążę zrobić te zakupy,
                                zanim...big_grinD.
                                ----------------------------------------------------------------------
                                malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                                agika - Agika i Maly 04.02.04
                                kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
                                moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana
                                amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
                                kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
                                zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                                jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki
                                ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
                                morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia
                                xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz
                                aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                                tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
                                dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?)
                                mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
                                nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
                                natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
                                magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz
                                mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia
                                kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław


                                • malwes LUTY 2004 18.01.04, 14:07
                                  No witajcie!
                                  A ja sobie siedze w domku i troszkę się martwię.... wczoraj byłam na USG u dr
                                  Roszkowskiego i wszystko z dzidziusiem pięknie... oprócz tego, że jest troszkę
                                  za mały. Skończone 36 tyg a on waży tylko 2300-2400. Jak się okazało to
                                  najprawdopodobniej skutek wymyślania bzdur z tymi cukrzycami ciążowymi... odkad
                                  mnie wysłali na dietę ja nic nie przytyłam (od 5tyg!) i dziecko też niewiele. A
                                  to nic innego po na ostatnim USG po 31 tyg ważył i mierzył miarowo, co do dnia
                                  i to był mój pierwszy dzień tej cholernej diety... a teraz stracił 2 tyg w
                                  wymiarach i rozjazd między OM i USg zamiast być 2 tyg to się zrobił m-c. To
                                  wprawdzie wszystko jeszcze w granicach normy ale chciałabym, żeby miał chociaż
                                  3,5 kg jak się urodzi - żeby nie był słaby i żeby udało mu się pobrać cokolwiek
                                  z tej krwi pępowinowej. Ale żeby tak było, musiałabym go donościc co do dnia i
                                  na dodatek musiałby przytyć kilo w 4 tyg. Dr Roszkowski tez mówi, że to
                                  amerykański idiotyzm z tymi cukrzycami, on swoich pacjentek nawet nie kieruje
                                  na testy obciążeniowe i jakoś nie bez powodu jest jednym z najlepszych
                                  specjalistów w kraju. Na szczęście moja pani gin też ma zdrowe podejście do
                                  tego i nie dała mnie zapakować do szpitala bo wg pani z poradni diab "a nuż
                                  terminz OM się sprawdzi i trzeba to kontrolować" (czyt. testy oxyt i indukcja -
                                  nigdy w życiu! Skoro wiadomo, że ciąża jest młodsza meczyć dziecko, które nie
                                  jest gotowe???). Ale teraz, jak nie przytyje przez 10 dni to mnie trzeba będzie
                                  położyć, żeby sprawdzić dlaczego nie tyje. I tak w kółko. Wymyślają brednie a
                                  cierpi na tym tylko dziecko. Przestałam się przejmować dietą, zwłaszcza, że
                                  cukry mam niskie i nawet diabetolog kazał jeść więcej, idę sobie zrobić jakąś
                                  wielką furę żarcia....
                                  Pozdrowionka!
                                  Gosia i jednak Szymon
                                  • tjoanna Re: LUTY 2004 18.01.04, 17:11
                                    Gosiu, nie martw się tym za bardzo...
                                    Po pierwsze dziecko nie musi ważyć 3,5 kg żeby było zdrowe i silne. Ja ważyłam
                                    3,2 i mam się znakomiciewink Zdrowe dziecko waży po urodzeniu przeciętnie 3–4kg.
                                    Po drugie właśnie rzucasz przecież „cholerną dietę”, więc na pewno maleństwo
                                    jeszcze przytyje.
                                    Tymczasem smacznegosmile
                                    Joanna
                                    • xemu Re: LUTY 2004 18.01.04, 19:19
                                      Gosiu,
                                      Synek mojej koleżanki urodził się w 36. tygodniu i ważył 2600 - teraz ma 6
                                      miesięcy i ponad 8 kg (tzn tyle co często roczne dzieci). Jest dużym, bardzo
                                      radosnym i jak najbardziej zdrowym dzieckiem, wiec ... nie masz powodu
                                      martwić się na zapas. Nie wspomnę już o 15% błędu w obliczaniu wagi dziecka.
                                      Wszystko będzie dobrze!
                                      Pożdrowienia,
                                      Monika
                                      • zyt Re: W co ubrac? 18.01.04, 20:15
                                        Gosiu ja myślę że będzie wszystko dobrze,znam tysiące osób które ważyly mało
                                        przy urodzeniu a potem sie to wyrównało.A co z wcześniakami one przeciez
                                        dorównuja wagą juz na 1 urodziny, nie ma sie czym martwić,moja siostra nawet 2
                                        kg nie ważyła i nie była w żadnych inkubatorach wszystko jest ok.

                                        Ja już sama nie wiem w co ubrać to maleństwo ze szpitala ,macie jakies
                                        propozycje? Kupuje jakieś male ciuszki ale czy body czy kaftanik już zaczynam
                                        głupieć
                                        Zyta
                                        • moja.fasolka Re: W co ubrac? 18.01.04, 20:45
                                          Witam lutowe mamusie po dwóch dniach spędzonych całkowicie z moim mężusiem (ja
                                          już przestałam chodzić do pracy, więc dnie spędzam ze swoją sunią i tęsknię za
                                          moim miśkiem).
                                          Kończę 38 tydzień i wiem, że TA chwila nieuchronnie się zbliża. Bardzo się
                                          cieszę,że już za chwilkę zobaczę moje maleństwo, ale z drugiej strony troche
                                          się boję tymbardziej, że nie należę do osób odpornych na ból (zwłaszcza w
                                          okolicach intymnych). Ale muszę być dzielna.
                                          Co do wagi dzidziusia, to ja byłam we środę na usg i waga obecna to 2900kg (+/-
                                          20%) i dr powiedział, że nie jest to zbyt dużo. Z jednej strony cieszę się,
                                          bo może będzie mi łatwiej urodzić, z drugiej wiem, że mam jeszcze ponad 2
                                          tygodnie do terminu, a dzidziuś może przybrać nawet do 200 gram tygodniowo.
                                          Co do ciuszków do szpitala, to ja dostałam liste od położnej i tak bardzo się
                                          o to już nie martwię.
                                          Pozdrawiam,
                                          Ania & Filipek
                                          • amatylda to czekanie.... 18.01.04, 22:34
                                            Cześć,
                                            powiem Wam dziewczyny, że już mi się to wszystko nudzi. Niby nie mam na co
                                            narzekać, bo to niby normalne, że w 9 miesiącu tu boli tam strzyka, pić się
                                            chce, do kibelka się lata, spać nie można a jak już się zaśnie to się śpi za
                                            długo i przychodzą wyrzuty sumienia, echhh.... Mam już wszystko przygotowane,
                                            poprane i poprasowane i tylko to czekanie. Ale brzuch jakoś nie chce mi opaść i
                                            tylko pocieszacie mnie myślą o tych bólach podbrzusza (mam je od 2 dni) więc
                                            jeśli to prawda, że to jakiś symptom to bardzo się cieszę. Tylko, że ja tak
                                            czekam i czekam na ten poród jak na zbawienie wink a może powinnam jednak
                                            odpuścić. Ciągle nie wiem jaki poród mnie czeka - zaczynam normalnie a potem
                                            jak twierdzi Gin zobaczymy ale raczej potrzebna będzie cesarka ;-(((((. Lekarza
                                            ani położnej nie mam opłaconej - nie stać nas i liczymy po prostu na
                                            szczęście wink Do tego Gin powiedział, że nie ma sensu iść na kwalifikacje do
                                            rodzinnego, bo nikt mi ich nie podbije, bo dostają takie tylko "osoby bez
                                            żadnych obciążeń i przeciwskazań" a u mnie nic nie wiadomo co z tym
                                            kręgosłupem. Efekt jest taki, że to czy będzie mój mąż przy porodzie czy nie
                                            zależeć będzie od dobrej woli lekarza na sali porodowej i od siły przebicia
                                            męża ;-( Jak go nie wpuszczą to ja się... obrażę i tyle!!! wink))

                                            Wiem, wiem straszna ze mnie zrzęda ostatnio wink

                                            A tak mi się przypomniały 2 sprawy:
                                            - ubranka do szpitala - też nie wiedziałam które wybrać, bo niby lista napisana
                                            przez panią położną ale z tej sterty nie wiedziałam co mam wziąć. Rada wielu
                                            osób - koleżanek i mam - NIC PRZEZ GŁOWE!!! Także jeśli macie body to sobie
                                            póki co darujcie i weżcie rozpinane koszulki i kaftaniki. Potem body jak
                                            najbardziej ale na początek to ponoć horror. Ja w każdym razie do szpitala nie
                                            zapakowałam ani jednego.
                                            - Oiltaum do kąpieli kupiłam za Waszą namową i trochę się zdziwiłam bo tam jest
                                            napisane na opakowaniu i w instrukcji, że do kąpieli dzieci powyżej 6
                                            miesiąca ;-(( Nic się w sumie nie stało, bo przyda się zawsze , ale nie wiem
                                            czy to tak serio i czy Wy kąpałyście w tym młodsze dzieci?

                                            Fajnie, że nas coraz więcej! Witajcie siostry wink Jaga, a ty spróbuj się
                                            pokazać choć co jakiś czas wink
                                            Pozdrawiam Wszystkie z brzuszkami
                                            Ania i Oskar (38.tydz)
                                            • kasik8 Re: ja sie nie zgadzam 19.01.04, 00:35
                                              Ja sie nie zgadzam by Jaga odeszla! nie zdazylam Jagus sie pozegnac z Toba.
                                              Taki glupi czas..ale ty wiesz. Nie za dobrze sie czulam, nie mialam mozliwosci
                                              i musisz tu wrocic i popisac z nami..nie po to tyle czasu bylas tu obecna by
                                              teraz na tak ktorko przed porodem odejsc! I postaraj sie o net w domku (wiem
                                              ze to kasa) ale wlicz to w koszty asortymentow dzieciecychwink...a jak dziecko
                                              bedzie mialo kolki to kto Ci podpowie co robic??? takze kombinuj kochana..bo
                                              nie wyobrazam sobie forum bez Ciebie.
                                              A wlasnie drogie mamy ..gdzie sie spotkamy jak urodzimy?? moze jakies inne
                                              forum juz okreslimy zeby sie latwiej odnalesc?
                                              Ja juz sil nie mam na czekanie..nerwy zezarte przezlekarzy, ktorzy strasza
                                              porodem a mowia to jakbym sama sobie byla winna..a co ja moge? bola pachwiny,
                                              szyjka skrocona i spoulchniona w dodatku jakas infekcja sie przypaletala a
                                              pani na mnie krzyczy jakby zapomniala ze juz skonczyla dyzur w szpiatlu i
                                              znajduje sie wlasnie w prywatnej klinice i bierze o de mnie grube pieniadze za
                                              wizyte. Moja wiara w lepsza sluzbe zdrowia po 8 latach od poprzedniego porodu
                                              podupadla! stracilam nadzieje na szacunek...juz nawet uwierzylam ze trzeba do
                                              tego kasy..wiec zaczelam placic za badania i wizyty..niestety..teksty
                                              typu..lezec spokojnie bo nie zbadam! i ton i miny nie zmieniaja sie pod
                                              fartuszkiem za 1000 zl...ale to tylko moje obserwacje z ostatniej wizyty. Mam
                                              wrazenie pustki i zdania samej na siebie..kiedy zglaszalam bole pachwin lekarz
                                              i inna lekarka zwalali to na wiazadla..i moj niski prog bolu, panike..co tam
                                              chcecie....traa mowia ze nie dopilnowalam tego i poprostu doprowadzilam do
                                              takiego stanu!....w karte dopiero teraz wpisano te oblajwy ktore zglaszalam
                                              juz duzo wczesniej.
                                              Nie wiem gdzie rodzic...juz mi sie nie chce..boje sie bezradnosci...itp.
                                              Ale nie chcialam was martwic..tylko ostrzec..walczcie w szpitalach o swoje
                                              prawa..bierzcie mezow (jesli to mozliwe) do obrony..i pomocy..to jedyna ciepla
                                              dlon..tam przy was.
                                              JA juz jestem gotowa psychicznie...i kasowo by sobie pomoc...strach gdzies
                                              odszedl...pokoik groszkowy gotowy...ciuchy spakowane..tylko jakos mi kazdego
                                              dnia szkoda..patrze na starsza corke.. i wtedy sie boje..boje sie
                                              powiedziec..mamusia juz jedzie..albo kiedy zaczne rodzic to gdzie ona bedzie?
                                              jak zareaguje...ona sie chyba bardziej martwi niz ja..ja sie martwie o nia jak
                                              sobie da rade jak mnie nie bedzie. To takie dylematy matki. Tez tak jak
                                              niektore z Was zauwazylam klejenie sie jej do mnie. Caly czas wola MAMUSIU..i
                                              pyta...duzo pta..jak nigdy..w szkole upewnia sie ze przyjde po nia..kiedy
                                              zegnamy sie rano..a mnie sie serce kroi i dzieki niej wytrzymuje..bo musze
                                              jeszcze zrobic tyle..no i jakos te ryzykowne tygodnie i dni o ktorych mowili
                                              lekarze mijaja..ale to tylko dzieki niej i mezowi.
                                              Pozdrawiam Kasik
                                              • aniutekm Re: LUTY 2004 19.01.04, 09:05
                                                Witajcie w poniedziałkowy poranek. Właśnie przyjechałam z przychodni. Pobrali
                                                mi krew, a jutro idziemy na wizytę sprawdzić jak się ma krótka szyjka...

                                                Gosia, nie martw sie wagą dzidziusia - ma jeszcze 4 tyg, więc jeszcze zdaży
                                                nabrać wagi. Maleństwa w tym okresie pzrybierają nawet do 200 g tygodniowo!!

                                                Rzeczywiście ostatnio nie odzywa sie Marta - Mopek. Ciekawe dlaczego - czy to
                                                przez remont łazienki, czy też wcześniej się zaczeło....??

                                                Zyta - ja na ubranie maleństwa ze szpitala mam taką koncepcję - koszulka,
                                                ciepłe śpioszki i kaftanik, na to komplecik z dzianiny - a potem w rożek i
                                                kocyk. Ale może doświadczone mamy cos innego podpowiedzą??

                                                Ania nie matrw sie, że brzuszek nie opadł - z tym jest bardzo różnie - tak
                                                twierdzi mój Gin. Norma to 2-4 tyg przed porodem, ale wiadomo jak jest z tymi
                                                książkowymi normami... Podobno czasem sie tego nie zauważa, albo opada w
                                                ostatniej chwili - mój opadł już tydzień temu - a termin dopiero za miesiąc..
                                                (RÓWNO smile

                                                Kasia, fajnie, że się odezwałaśsmilesmile Mam nadzieje, że infekcja szybko minie i
                                                odzyskasz dobry nastrój. Bardzo przygnębiona jesteśsadsad Ale to nas wszystkie
                                                dopada w tych ostatnich tygodniach.... Nie martw się - będzie dobrze!!smile A
                                                stres nie służy ani Tobie, ani Maleństwu.

                                                Nie wiem jak Wy, ale ja od kilku dni bardziej od porodu boję się tego, że sobie
                                                nie poradzę - że nie będę się umiała zająć Małym , nawałów pokarmu, itd...
                                                Czy mamy debiutantki też mają takie odczucia????
                                                Pozdrawiam serdecznie. Ania
                                                • kasik8 Re: LUTY 2004 19.01.04, 09:40
                                                  Aniu
                                                  Ciesze sie ze Ty ze swoja szyjka tez wytrzymujesz..to mnie pociesza, ze sie
                                                  obie trzymamy.A kto wie moze i terminy przejdziemy? hehe Wtedy zabije tych
                                                  lekarzy , ktorzy tak mnie nastraszyli.
                                                  Faktycznie moj nastroj ostatnio jest troche oslabiony..ale to chyba nie przez
                                                  fakt instynktownych zachowan w ciazy ale przez lekarzy. Normalnie calkiem
                                                  niezly nastorj..przestalam sie bac porodu. To znaczy nadal sie boje..ale jakos
                                                  chce juz miec to za soba. Rowniez boje sie panicznie tego co potem..obowiazku,
                                                  tego ze sobie nie poradze (tak tak ..za drugim razem tez takie uczucie
                                                  dopadaja), boje sie karmienia, ograniczen, zasiedzenia samotnie w domu itp. A
                                                  poza tym czegos o czym juz pisalam....zaniedbania starszego dziecka. Ale to
                                                  chyba normalne uczucia. Mysle ze nawet zdrowe..to znaczy ze nam zalezy, ze
                                                  chcemy byc przykladne itp. A z drugiej strony..juz nie moge doczekac sie
                                                  malych raczek, zapaszku niemowlaczka itp...
                                                  A jak tam wasi mezczyzni? ja musze przyznac, ze moj maz zmienil sie nie do
                                                  poznania. Bardzo sie stara, opiekuje, robi w domu..pyta jak to bedzie z tym
                                                  lub z tamtym. Mysle ze wlasnie teraz dotarlo do niego co tak naprawde do nas
                                                  dociera przez te 9 miesiecy. ZObaczymy jak bedzie pozniej hehe...
                                                  Zyta. Ja ubieram maluszka w kaftanik, rajstopki (dorwalam takie malutkie),
                                                  spioszki, ktore razem z mezem wybralismy (tzw. wizytowe na odbior hehe) w
                                                  sobote w sklepie a potem czapa, kombinezonik, rekawice i kocyk lub spiworek.
                                                  Musi byc cieplo..zwlaszcza jak sie patrzy na ta pogode za oknem.
                                                  Aniu...brzuszkiem sie naprawde nie przejmuj...to moze tez byc zludne uczucie.
                                                  Ja w pierwszej ciazy czulam to wyraznie..a teraz gdyby lekarz mi juz nie
                                                  powiedzial dawno ze dzidzia wstawiona glowa w kanal..to bym miala pewnie takie
                                                  watpliwosci jak TY. Czuje dziecko nisko...ale z drugiej strony czuje tez i
                                                  bardzo wysoko..dalej nie moge zlapac pelnego oddechu, dalej czuje ucisk gdzies
                                                  na zoladek itp. Byc moze i u Ciebie tak jest...najlepiej zapytaj lekarza przy
                                                  nastepnej wizycie.
                                                  Kasik
                                                  • natder Re: LUTY 2004 19.01.04, 10:21
                                                    Pozdrawiam wszystkie mamy "krótkoszyjkowe". Dziewczyny, nie przejmujcie się tak
                                                    mocno tymi szyjkami, zwłaszcza Kasia, to przecież druga ciąża, ja też biegam ze
                                                    skróconą szyjką od 26 tygodnia... lekarze wolą dmuchać na zimne i straszą (żeby
                                                    nikt nie miał pretensji - "a nie mówiłem")... wszystko na pewno będzie
                                                    dobrze... Trochę zazdroszczę mamom które termin mają tuż tuż bo ja mam jeszcze
                                                    5 pełnych tygodni, buuuuu... Póki co, piorę, prasuję, "zakupuję"...
                                                    Co do starszej pociechy... odwiedziła nas znajoma para z roczną córką... a moja
                                                    córka widząc nasze nią zainteresowanie (normalne, zupełnie bez przesadnich
                                                    zachwytów) dostała szału... że jej nie kocham, itede itepe... Łzy jak grochy
                                                    lały się po małej buzi i dopiero w pełni do mnie dotarło co nas może czekać...
                                                    A przecież nie zmieniałam tej małej pieluszki, nie trzymałam jej przy piersi...
                                                    Nie ma się co oszukiwać, będzie ciężko...
                                                    Ja właśnie odstawiam no-spę, no i zaczyna wszystko boleć, najgorzej jest w
                                                    nocy, kiedy wstaję np. do toalety, mam wrażenie że za moment brzuch mi się
                                                    oberwie, twardy i ciężki, czuję się jak zawodnik sumo kiedy muszę obrócić się
                                                    na drugi bok...
                                                    Mąż dogadza mi jak może, pewnie mu mnie szkoda hehe... posiedzi troszkę z nami
                                                    w domku, a później bryknie do pracy, na całe dnie (jak zazwyczaj) no to trzeba
                                                    będzie sobie radzić samej, niestety...
                                                    Dziewczyny, dobra rada: walczcie w szpitalach o swoje prawa (nie ma to jednak
                                                    jak pyskaty mążsmile, trzeba się niestety głośno dopominać o to co nam się
                                                    należy, nie ma co liczyć na dobrą wolę położnych czy lekarzy... Ja tam swojego
                                                    męża też w tym zakresie szkolę - dobrze, że nie jest nieśmiały! wink))
                                                    Miłego dnia i całuski dla brzuszków, Ania i Malwinka
                                                  • kasik8 Re: LUTY 2004 19.01.04, 10:58
                                                    nader
                                                    Mam nadzieje ze ta krotka szyjka to faktycznie nic. Zreszta mowie sobie po tym
                                                    remoncie, ze jakby mialo mi sie cos stac to juz by sie stalo..troche sie
                                                    nadwyrezylam sprzataniem bo choc sie chce lub nie ruszyc sie trzeba bo zawsze
                                                    cos lezy na iemi a polozyc sie nie ma jak bo wszystko w pyle. Ale remont juz
                                                    za mna. Maz kupil finke do ksrmienia..z zaglowkiem i niskimi oarciami na rece.
                                                    Super sprawa..naprawde0 polecam. Moja corke wychowalam na tym hehe i ile nocy
                                                    przestaplam z nia na fince. Mozna sie fajnie bujac i wygoda przy karmieniu.
                                                    Ja mam ten sam problem z corcia. Choc musze Ci powiedziec ze moze jeszcze nie
                                                    tak jak Ty..nie zauwazylma takich reakcji. Moze pomaga mi tu ta znaczna
                                                    roznica wieku jaka bedzie. Ona juz sie domaga braciszka lub siostrzyczki. Za
                                                    dlugo byla sama..chce sie miec kim opiekowac...a wogle z natury jest taka
                                                    wrazliwa...wszystko bierze do siebie. Wrazliwa na to co inni mowia. Jak sie
                                                    inni zachowuja. Zawsze mysli ze to na cos zle zrobila..taka jest poprostu.
                                                    Szuka winy w sobie..i nie dociera tlumaczenie ze niektore dzieci sa poprsotu
                                                    wredne i zlosliwe i lubia robic komu na zlosc...ze dorosli tez tacy sa.
                                                    Dlatego mysle ze tu bedzie latwiej..ona bardzo potrzebuje sie kims opiekowac...
                                                    Musimy wlaczac dzieci do pomocy..nawet nie poradnej. Ja zamierzam kazda wolna
                                                    chwile spedzac z corka. Nie wiem jak to wyjdzie przy duzym zmeczeniu..wiem
                                                    jednak, ze jestem uparta i takie niemoznosci tylko wjezdzaja mi na ambicje hehe
                                                    Np. teraz pomimo nakazu lezenia i straszenia mnie tym przedwczesnym
                                                    porodem..uparlam sie ze ide z nia na bajke MOJ BRAT NIEDZWIDZ..a zaczynaja go
                                                    grac gdzies za 4 dni...i pojde...chocbym miala sie tam dotaszczyc hehe
                                                    Kasik
                                                  • morsk2 Re: LUTY 2004 19.01.04, 11:06
                                                    Witajcie dziewczyny w ten wstrętny dzień!
                                                    U nas gwiździ sztormowo, śnieg wali na całego, a ja musiałam się ruszyć i
                                                    załatwiać sprawy urzędowe. Oczywiście nic załatwić się nie udało. W drodze
                                                    wyjątku kazali przyjść jutro. Dobrze im tak mówić! Jak mnie znowu będą zbywać,
                                                    to postraszę, że zaczynam rodzić na miejscu, trudnowink
                                                    Jak tam u Was z witaminami? Moja gin w ostatnim miesiącu kazała znowu brać
                                                    Folik. Po co teraz? A oprócz tego cały czas Elevit.
                                                    Jako alergiczka powinnam już zacząć dietę dla karmiących. To straszne - koniec
                                                    z czekoladą i cytrusamisad(( Co tu jeść jak ryby, pomidory, jajka i mleko są
                                                    silnie alergizujące? No i już myślę z rozpaczą, że trzeba będzie sobie odmawiać
                                                    truskaweksad((
                                                    Mamuśki "szyjkowe" - dalej łykacie magnez i rozkurczowe świństwa? Ja magnez
                                                    łykam, jak przykazali 2 razy dziennie, ale Scopolan tylko jak zrobi mi się
                                                    kamień z brzuszka.
                                                    Wszystko prawie gotowe i co tu robić, żeby nie wykończyło nas to czekanie...?
                                                  • morsk2 Re: LUTY 2004 19.01.04, 11:13
                                                    Kasik, nie napisałaś czy nadal masz w planie wjazd na porodówkę z torebką
                                                    urodzinowąwink))
                                                  • malwes Re: LUTY 2004 19.01.04, 11:46
                                                    Witajcie!
                                                    Dzień faktycznie niezbyt ładny, a wczoraj było takie piękne słoneczko.
                                                    Bardzo Wam dziękuję za słowa otuchy - niby martwię się mniej ale... maluszek
                                                    rósł ponad normę a tu nagle przestał. Po prostu chciałabym wiedzieć, że taki
                                                    jego urok a nie skutki diety, stresu,infekcji, branych antybiotyków, Celestonu
                                                    (gdzieś słyszałam, że po sterydach na płuca dzieci rodza się mniejsze), itp....

                                                    Śmiesznie, bo "cholerna dieta" w odstawce, wczoraj zjadłam tyle, że i Obelix by
                                                    sie najadł a cukier... grubo poniżej normy???? Może autosugestiawink

                                                    Szyjkami się nie martwcie - moja położna rozpacza nad moją długą jak dotąd
                                                    szyjką - mówi, że powinna już się zacząć przygotowywać do porodu, żeby poszło
                                                    łatwiej. Wiele z moich koleżanek, podszytych, lub nie, z krótkimi szyjkami
                                                    przenosiło ciąże o 2 tyg wink)). Będzie dobrze.

                                                    Jeśli chodzi o tatusiów, to ja nie wiem jak byśmy przeżyli tą ciążę: od 8,5m-cy
                                                    on jest na pełnych obrotach: sprzątanie, mycie podłóg, wszystki zakupy, opieka
                                                    nade mną, praca po 12h i weekendy... ja bym tk chyba nie dała rady.

                                                    Co do szpitali: wydawało mi się na początku, że trzeba być miłym i uprzejmym, a
                                                    jak coś jest nie tak, to widocznie nie każdy jest aniołem.... po 2 m-cach
                                                    pobytu zapoznałam się z z Kierownikiem Szpitala ds Skarg i Reklamacji,
                                                    przedstawicielelem jakiejś tam Rady.....wink)))) Już ani mnie ani męża nie
                                                    trzeba szkolić w wymaganiu tego co się należy.

                                                    Ubiór dzidziusia: (W którymś Dziecku było podane w czym się w zimie wynosi
                                                    maluszka - musze poszukać!). Chyba podkoszulek albo body, na to pajac, na to
                                                    ciepły kaftanik(sweterek), skarpetki dodatkowo na stopy, w ciepły kombinezon, i
                                                    do fotelika również z osłonką na nogi, dwie czapki - w aucie go mogę trochę
                                                    rozpiąć.

                                                    Strach? No pewnie, że jest. Dzisiaj rano ryczałam bo się jakoś zdenerwowałam
                                                    rannym pośpiechem i zaczęło mi się wydaać, że z niczym sobie nie poradzę. Mąż
                                                    się przeze mnie spóźnił do pracy, bo mnie "przydusiło" od tego chlipania.

                                                    Pozdrawiam Was cieplutko.
                                                    Gosia (Ganiają Was na KTG???)
                                                  • morsk2 Re: LUTY 2004 19.01.04, 11:57
                                                    A ja spakowałam następującą garderobę na wyjście Maleństwa: body, skarpetki,
                                                    pajac bawełniany, pajac polarowy, rękawiczki, cienką i grubą czapeczkę i
                                                    kombinezonik. W razie czego jeszcze będę mieć kocyk.
                                                    A dziś jak zobaczyłam co się wyprawia za oknem dorzuciłam jeszcze wełniane
                                                    skarpetki i jeszcze jedną czapkęsmile
                                                  • kasik8 Re: LUTY 2004 19.01.04, 12:07
                                                    Hehe to morsk troche tych czapeczek dzidzi zalozysz hihi
                                                    Ja przy okazji remontu znalazlam torbe do szpitalawink...spakowalam ale sie nie
                                                    zmiescilo. No coz jak sie bierze tyle tych kosmetykow do malowania, lokowki i
                                                    takie tam jak ja to co sie dziwic? hih ale nie wypakuje..musze byc ladna.
                                                    U fryzjera juz bylam..rodzic wiec moge. Kupilam tamtum rosa..cholernie drogie
                                                    to paskuctwo. Mam ogormna nadziej, ze jednak ciac mnie nie beda. Ale im nie
                                                    ufam, wiec zobaczymy. Chcialabym miec to juz za soba bo nie wytrzymam tego
                                                    czekania istrachu. Draznia mnie ludzie. Rodzinka nie zdaje sobie sprawy z tego
                                                    ze mam lezec. Ze lekarze pozwolili mi zostac w domu a nie wzileli mnie do
                                                    szpitala jak chcieli tylko dlatego ze uprosilam ze wzgledu na corke.
                                                    Szwagierka wjezdza z dziecmi na caly dzien..polezec sie nie da....matka
                                                    ciagnie do jakisch hurtowni. Mam dosc. Nikt nie wierzy ze nie chcemy znac
                                                    plci. Mysla ze ich oszukujemy. Czy to ciezko zrozumiec ze niektorzy nie chca
                                                    wiedziec?
                                                    Zapowiedzialam juz mezowi ze jak takie naloty beda po porodzie to poprostu
                                                    wyjdzie moja szujowata natura hehe...(maz wie o czym mowi) i poprostu bede
                                                    wywalac z domu. A niech sie obraza..to i tak na nich nie podziala..wracaja jak
                                                    bumerang. Macie takie problemy z bliskimi..a moze to ze mna cos nie tak?
                                                    Kasik
                                                  • natder Re: LUTY 2004 19.01.04, 12:20
                                                    Kasia ja już rozpuściłam wieść, że wizyty przyjmuję dopiero po min. 2
                                                    tygodniach od powrotu ze szpitala, tylko w weekendy i tylko po wcześniejszym
                                                    telefonicznym uzgodnieniu... I niech mi ta ktoś spróbuje inaczej!!! Nie
                                                    otwieram drzwi i udaję że nikogo nie ma w domu ;-D
                                                    Jeszcze nawet nie zaczęłam pakować toreb ale po samej liście widzę że dwie duże
                                                    torbachy będą.
                                                    Czy bierzecie do szpitala dla bobaska rożek albo kocyk czy tylko ubranka???
                                                  • natder Re: LUTY 2004 19.01.04, 11:59
                                                    Kasiu, moja córka nie jest już maleństwem bo ma prawie 5 lat... wrażliwa jest
                                                    straszliwie, powiedziałabym że nawet nadwrażliwa, co w normalnym życiu jest
                                                    dość uciążliwe (i dla niej i dla nas). Staram się już teraz angażować ją w
                                                    przygotowania do narodzin dzidziusia (wkłada ubranka do pralki itepe...) ale
                                                    właśnie wydarzenia ostatniej soboty chyba uświadomiły ją że rodzicom przybędzie
                                                    osóbka do kochania (a nie tylko potencjalny towarzysz do zabaw dla niej - za
                                                    jakiś czas)i że trzeba się będzie już zawsze mamą i tatą dzielić... Liczenie na
                                                    entuzjastyczną reakcję na rywalkę w domu byłoby chyba naiwnością a ja jestem
                                                    asekurantem więc wolę przygotowac się raczej na kłopoty ( a może się mile
                                                    rozczaruję smile niż na rodzinną sielankę i gorzko się rozczaruję.
                                                    Chyba i po mnie widać... taki maleńki żal że coś się kończy... że już nigdy nie
                                                    będzie tak samo (tylko ja i ona)... nie że będzie gorzej tylko inaczej...A poza
                                                    tym ta sprytna bestia zaczyna wykorzystywac moje nią dość duże zainteresowanie
                                                    w ostatnim czasie hehe... Cieszę się że nie tylko ja mam watpliwości czy dam
                                                    radę podzielić uczucia "po równo"... tak żeby żadne z moich dzieci nie czuło
                                                    się skrzywdzone, niedopieszczone i tak dalej... Czyli jak widać, nastrój mam
                                                    adekwatny do panującej za oknem pogody...
                                                    Całuski dla brzusiów, Ania i Malwinka.
                                                  • ida92 Re: LUTY 2004 19.01.04, 12:50
                                                    A umnie pogoda jak złotych 100, świeci piękne słońce do okna podejść nie mozna
                                                    bo tak gorąco, tulipan sie rozwinął na stole - jest mi dobrze. Kasik jestem
                                                    rozczarowana odnalezieniem torby wink))))))), bo wizja urodzinowej była jasnym
                                                    promykiem nad moją nie spakowaną, tkwiącą w otchłaniach szafy z nieupranymi
                                                    ciuszkami itp.
                                                    A moje brzucho łagodnie spłynęło w dół, w nocy dopadło mnie coś na kształt
                                                    skurczu i oddychanie na niewiele się zdało. Nogi mam popuchnięte. Mąż obiecał
                                                    że jeżeli zapuszczę sobie owłosienie na stopach i dłuższe pazurki to mi wykopie
                                                    bajorko w ogrodzie, żebym mogła sie w nim taplać i od czasu do czasu wychylnąć
                                                    na powierzchnię smile))).
                                                    Co do kontaktu z ludzmi to najchetniej zamurowałbym się w domu z dala od
                                                    dobrych rad itp. na szczęście już wcześnie na fali przeziębień dałam do
                                                    zrozumienia, ze wszelkich zakatarzonych nie chce widzieć i trzymają się tego. A
                                                    czy czują sie urażeni - mam to w nosie
                                                    Z włąsnego doświadczenia wiem, ze jest łatwo zaakceptować małego intruza,
                                                    choćby sie bardzo chciało (miałam 6 lat jak urodził się mój brat). Przygotujcie
                                                    sie na dwie butelki, też musiałam mieć własną i koniecznie skosztować mleka
                                                    mamy (ale było paskudne wink)))). Gdzieś czytałam, że pojawiwnie sie drugiego
                                                    dziecka mozna porównać do ew. sprowadzenia drugiej żony przez naszych mężów, i
                                                    jeszcze miałybyśmy ją kochać i akceptować. Nie było by łatwo.
                                                  • amatylda Re: LUTY 2004 19.01.04, 13:51
                                                    hej,
                                                    stwierdziłam, że dobrze nam idzie i zaraz przekroczymy 900 postów więc
                                                    postanowiłam dołożyć moją "cegiełkę" w tej sprawie wink)) Gonimy Marcówki i
                                                    Majówki - choć wiem , że nie o ilość a o jakość chodzi wink

                                                    Padło pytanie - co potem. Myśle, że spotkamy się na "Z ŻYCIA RÓWIEŚNIKÓW" i
                                                    założymy tam jakieś ładne hasło typu "Luty 2004 - po drugiej stronie" albo coś
                                                    w ten deseń, co?

                                                    Pozdrawiam w ten niezbyt piękny dzień - chociaż się poprawiło od 11 i przestało
                                                    śnieżyć wink
                                                    Ania (i Oskar 38. tydz.)

                                                    ps miałam jedną z tych ciężkich bezsennych nocy z bólami brzucha i kręgosłupa
                                                    ale potem pospałam o 9 do 12:15 wink))))
                                                    Także dla mnie to wciąż poranne świtanie wink)))))))))))))))))
                                                  • kasik8 Re: LUTY 2004 19.01.04, 13:58
                                                    Oh Ida uderzylas w bardzo trudny temat. Z tymi porownaniami sprowadzenia
                                                    kolejnej zony lub meza. Coz! U mnie wlasnie dziecko takie transformacje
                                                    przechodzilo. Ja jestem po rozwodzie. Moja cora musiala szybciej dorosnac.
                                                    Zrozumiec, odnalesc sie. Wiem, ze nie bylo jej latwo. Nie raz stawialam sie w
                                                    jej sytuacji..co ja bym zrobila. Mysle ze nie bylabym tak tolerancyjna. Zawsze
                                                    jednak w ciezkich chwilach powtarzalam sobie, ze mam madra coreczke i wiem, ze
                                                    wyciagnie z tego dobre wnioski. Bylam przy niej..sluchalam a tego wiekszosc
                                                    nie umie robiccrying...rodzice lubia uczyc..a ja slyszalam kiedy takie madre
                                                    powiedzenie ze po to mamy dwoje oczu, dwoje uszu i jedne usta by wiecej
                                                    sluchac, wiecej patrzec a mniej gadac. To wszystko dzialo sie calkiem
                                                    niedawno..jesli patrzec z perspektywy dziecka. Doroslym jakos szybciej czas
                                                    leci. Po za tym duzo sobie tlumacza, wiecej rozumieja niesprawiedliwosci. Dla
                                                    dziecka swiat jest idealny..ludzie sie kochaja i sa dobrzy..bo czyz nie tego
                                                    ich uczymy. Dla mojej corki ciezko bylo zrozumiec ze jesli mama i tata sie nie
                                                    kochaja to nie znaczy ze nie kochaja dziecka. Ja sobie zycie ulozylam.
                                                    Naszczescie z cudownym, odpowiedzialnym i doroslym mezczyzna.Byly maz jednak
                                                    pozostal na "sciezce rozpusty" i nie daje najlepszego przykladu swojej corce,
                                                    z ktorej probuje zrobic dorosla dziewczyne (kupowanie komorek, kupowanie
                                                    perfum itp) a z drugiej strony nie traktowanie jej powaznie
                                                    emocjonalnie..twierdzac ze jest nadal malym bezmyslnym dzieckiem i nie domysli
                                                    sie np. ze jego nowa Pani to nie kolezanka a kochanka...lub np. nie pomaga mi
                                                    w nauce..kiedy to trzeba przysiasc z 8 letnia dziewczynka do tabliczki
                                                    mnozenia i zlac sprawdzian w poniedzialek, gdy ona jest u niego na weekend. To
                                                    ciezkie sprawy. Dlatego tez mysle ze sprawa z rodzenstwem nie bedzie dla niej
                                                    az tak dotkliwa. Teraz jest juz rezolutna. Zrozumiala ze pieniadze dawane
                                                    przez tate to nie wszystko. Ze rodzice czasem wymagaja...ze liczy sie cos
                                                    wiecej niz kupno nowego przedmiotu..np. wspolne obejrzenie nowego
                                                    filmu..pogranie w gre planszowa itp. Z moim nowym mezem..probowala wejsc mu na
                                                    glowe..jednak oboje sa skorpionami i maja swoj wlasny sposob porozumiewania
                                                    sie. Zadne nie ustepuje hehe co mnie przyprawialo do zawalo serca z rozpaczy.
                                                    Jednak dziecko probowalo wejsc mu na glowe mowiac rozne rzeczy, szantazujac
                                                    emocjonalnie....a on poprostu nie pozwalal sobie...sluchal, obrazal sie..nigdy
                                                    nie ustapil..nigdy tez nie nakrzyczal czy nie pokazal swojej wyzszosci. I
                                                    udalo sie. Teraz kiedy stala sie taka przylepa..zaczela strasznie lgnac tez do
                                                    niego...wie ze zostanie z nim sama, kiedy ja pojde do szpitala,wie ze straci
                                                    po czesci czesc mnie i po czesci tez czesc jego. Pyta Ciegle czy bedzie dalej
                                                    ja tak kochal..bo przeciez nie jest jego dzieckiem itp. A on tlumaczy ze to
                                                    przeciez nie ma znaczenia kto urodzil czy zrobi tylko kto wychowuje.. i jak. I
                                                    dla niego zawsze bedzie corka...jesli tylko ona pozwoli byc mu ojcem.A mnie
                                                    lzy kapia hehe
                                                    Ale sie rozpisalam. Strasznie kruche robi sie to serce matki w ciazy.

                                                    A co do kiwatow to nie zauwazylyscie ze szybciej rosna? moja Juka wypuscila w
                                                    mojej ciazy chyba z 5 lisci i u mamy zakwitl kiwat ktory uwaga! ostatnio
                                                    zakwitl przy ostatniej mojej ciazy. To cos dziwnego. Jakbym nie widziala to
                                                    bym nie uwierzyla.
                                                    Idus znalazlam torbe bo mi jej dac nie chcieli. I maz chodzil za mna i pytal
                                                    czy juz jedziemy? czy musze sie pakowac? ja mowilam ze przeciez musze sie
                                                    przyogtowac..bo potem na ostatnia chwile nie bede tego robic. Jednak i mnie
                                                    ciezko sie zrobilo. Pakowanie kojarzy mi sie z rozstaniem, wyjazdem.
                                                    Komode dla dziecka przygotowalam. Musialam usunac swoje ciuchy. Chodze w 5 a 4
                                                    szafki leza i czekaja na "stare dobre czasy" kiedy w nie wejde. I tu tez mozna
                                                    sie splakac...dziny! Boze jak ja w nie wchodzilam? bluzeczki S..w zyciu nawet
                                                    rekawkow nie wloze! No i zdjecia slubne w lapy wpadly przy
                                                    remoncie..powiedzialam mezowi ze uniewanienie bez problemu dostanie bo nie za
                                                    taka wychodzilcrying(
                                                    A co do lustra..to juz odkrylam dlaczego kapac sie raczej nie wolno pod koniec
                                                    ciazy..bo jak kibieta sie rozbierze to zawsze w lustro spojrzy a potem to
                                                    tylko depresja. Opuchlizny nie mam wogle.za to futszak na brzuchu i uwaga..na
                                                    pupie hehe poprostu wygladam jak alf! maz sie smieje....mowi ze sie wytra...na
                                                    szczescie tych na pupie nie widac tylko czuc taki puszek. Od poczatku ciazy
                                                    wyszly tez zylaki na nogach i takie "caluski" popekane krwinki, ktore
                                                    wygladaja jak slady ust lub malinka. No i mialam taki sobie calusem na brzuchu
                                                    i na nodze a dzis po kapieli stwierdzilam ze przybylo mi jeszcze 3 na tej
                                                    samej nodze. Troche glupio wygladam..ale co tam...niech no tylko lokator
                                                    opusci swoje mieszkanko (a umowa najmu zbliza sie ku koncowiwink) tp wezme sie
                                                    za generalny remoncik. Maz mowi ze wlosy zafarbujemy na blond!te na brzuchu i
                                                    pupie. I tym sposobem dowiedzialam sie o ulubionym kolorze wlosow mojego
                                                    meza..ile to my jeszcze nie wiemy drogie mamy...chlip chlip
                                                    Kasik
                                                  • nitkanitka Re: LUTY 2004 19.01.04, 14:59
                                                    Wiesz i mnie kilka łez skapnęło do talerzyka z pieczony jabłkiem...
                                                    Piękne to co piszesz i niesamowicie wzruszające...

                                                    To wspaniele, że Twoja córeczka ma taką mądrą Mamę smile.
                                                    Jestem przekonana, że to docenia!

                                                    Ściskam Kasiu i też ubolewam, że nie pójdzieszz z tą urodzinową torbą smile

                                                    Ola
    • nitkanitka Re: Brak taktu czy moje hormony??? 19.01.04, 14:50
      Witajcie Kochane,

      Wyobraźcie sobie moje kochane, że po obejrzeniu moich ciażowych fotek jedna ze
      znajomych stwierdziła, że: "To ja już nie chcę mieć dziecka!".
      Jestem oburzona, tym bardziej, że w ciąży czuję się wyśmienicie, wyglądam nie
      tak źle, wg mnie wręcz ślicznie smile!!!
      Fakt, że twarz przypomina nieco "gębę kiejby z czerwonego salcesnu" -
      Szewcy smile - czy wskazuje na nadmiernie spożycie denaturatu, ale poza tym jest
      ok i tylko 14 kg przy 169 cm... smile
      Jak można ciężarnej na 4 tygodnie przed porodem powiedzieć, że jak sie na nią
      patrzy to się wie, że sie nie chce mieć dziecka...
      Głupota, niedojrzałość czy "nadestetyzm"? smile
      A może to ja jestem nadwrażliwa? smile
      Dobrze, że to dalsza znajoma... Wszyscy "bliżsi" zachowują się nienagannie,
      wręcz stosownie smile. Nie naprzykrzają się, choć dosyć często dzwonią lub
      odwiedzają, chociąż... w Sylwestra znajomi zapomnieli iść do domu... smile i
      siedziałam do 5:30 nieprzytomna!

      Ida co do "tej żony" wprowadzanaj do domu - mam na myśli nowe dziecko w domku -
      to z ksiażki "Zrozumieć dziecko" dosyć ciekawej, nie powiem smile.

      Gosia, nasze Maleństwo na przez pierwsze miesiace ciąży jakby odstawało z wagą,
      za to teraz zapowiada się "gigantka" prawdopodobnie ponad 4 kg...

      Pozdrawiam
      Nitka

      PS. Też mam krótką szyjkę, ale na tym etapie to mi już nie straszne smile!
      PS. Torba niespakowana, ale wszystko do torby już jest smile.
      PS. Morale? - Wysokie.
      PS. Chociaż jak pojechałam podpisac umowę ze szpitalem na pobranie krwi
      pępowinowej to nogi miałam jak z waty i serce w piętach. Ale niestety tak na
      mnie wpływa szpital. Porodu sie nie poję, ale szpitala TAK...
      • kasik8 Re: Brak taktu czy moje hormony??? 19.01.04, 16:16
        Oh nitko..szkoda ze taka mama ze mnie ktora musi dostac w zyciu kopy by sie
        czegos "madrego" nauczyc.
        A znajomymi sie nie przejmuj..zawsze zjawi sie ktos zawistny..poczekasz i
        odetniesz sie jak sama w ciazy bedzie lub jak na Twoje dziecko z rozczuleniem
        patrzec bedzie. Wtedy powiesz ze trzeba niestety przejsc te faze okropienstwa
        w wygladzie o ktorej mowila. Lubie takie po czasie docinki. Hehe Maz mowi ze
        jestem do tego stworzona..by niby nic a jednak dogrysc. A ja naprawde lubie
        kobiety..ale tak jak zaszlyszalam ostatnio w telewizji..nie mam nic przeciwko
        kobietom tylko tyle ze nie sa mezczyznamiwink))
        Ja mam tez miec duze dziecko...ok.4000-4100...nie wiem skad takie obliczenia
        ale czuje sie oszukana hehe maz obiecywal...bedzie grzeczne i malutkie...jak
        narazie to grzeczne nie jest w brzuchu...i malutkie zobaczymy..ciekawa jestem
        kto je tylko urodzi bo nie ja!!! a jak juz przezyje (maz krzyczy na mnie kiedy
        tak mowie hehe) to mam tyle planow ze hoho...pojde np. na basen, kupie dzinsy
        ktore wisza od pol roku na wystawie, kupie sobie paczke fajek i litr ginu a
        potem zajrze do sex shopu i kupie sobie jakiegos wielkiego sztucznego penisa
        (tylko taki wlezie hehe- czarne zarty) i wypozycze pornosa z samymi
        czarnuchami...ehh....a potem sie obudze i poturlam sie do dzieci.
        Kasik
        • morsk2 Re: Brak taktu czy moje hormony??? 19.01.04, 16:42
          Nitka, baby bywają wredne, to fakt. Ale nie tylko te "niedzieciate" potrafią
          być oględnie mówiąc mało taktowne.
          Ostatnio wkurzyła mnie znajoma. Chodzimy razem na szkołę rodzenia. Wydawało by
          się, że ciężarówka ciężarówkę zrozumieć potrafi. Nic z tego. Wredny charakter
          zawsze wyłazi. Całe życie była wścibska i teraz jak podejrzała w mojej karcie
          na szkole rodzenia, że to moja druga ciąża (pierwszą poroniłam), mało ją nie
          skręciło. Nie wiem jakim cudem nie zaczęła mnie o to pytać od razu. Dopiero
          następnego dnia dopadła mojego męża i zaczęła go maglować czy to prawda, że już
          byłam w ciąży? a kiedy? a co się stało? A co jej do tego? Nasz prywatna sprawa.
          Skoro jej o tym nie powiedziałam, to każdy śerdnio inteligentny człowiek, by
          się domyślił, że nie jest to temat, który mam ochotę rozpowszechniać!
          Zastanawiam się teraz jak mam się zachować, jak ją spotkam. Chyba jej wygarnę,
          co myślę o wtykaniu nosa w nie swoje sprawy!
        • amatylda Re: Brak taktu czy moje hormony??? 19.01.04, 16:47
          Oj uśmiałam się z tej wizji Kasik wink Szczególnie ten czarny gruby penis wink
          Bomba!!!
          Nie ma co się przejmować, jak wyglądamy bo po pierwsze to już niedługo, a potem
          się weżmiemy i będziemy laski nebeskie wink a pozatym ja twierdzę, że zawsze
          jakaś baba powie nam coś nie tak, nawet nie w ciąży. Ja mam jedną taką w pracy
          co jakjuż coś powie to już powie... Na początku się denerwowałam ale potem mój
          mąż powiedział, że jak się przejmuję takim głupim gadaniem to znaczy, że się
          zniżam do poziomu tej pani. A śliczne mamy być dla naszych drugich połówek,
          prawda?
          Wiecie, właśnie w radiu mówili (ja tam zwykle nie wierzę w przesądy i różne
          wróżby, ale...) o horoskopie chińskim - rok 2004 u nich zaczyna się 22.01 i
          jest rokiem ....Małpy wink Ponoć to świetny rok na rodzenie dzieci, które będą
          zdrowe i bardzo w życiu szczęśliwe. Mam nadzieję, że nie dotyczy to tylko
          ch9ińskich dzieci wink))) Także laski musimy wytrzymać do czwartu wink))))
          I tym optymistycznym akcentem...
          Matylda i Oskar (perkusista jak nic!!!)
      • malwes Re: Brak taktu czy moje hormony??? 19.01.04, 16:29
        Nitka!
        Też mam takie fajne koleżanki - pisałam o tym już gdzieś powyżej... ale wiesz
        co, ja też czuje się super śliczna i całkiem pociągająca w ciąży (choć ubolewam
        nad niektórymi rozstępami) i doszłam do wniosku, że takie idiotyzmy, to mówią
        tylko te, które zazdroszczą. Zazdroszczą w taki "ludzki" sposób... ogłaszają
        wszem i wobec, że "ciąża to nie dla nich" ale głównie dlatego, że same w tej
        chwili z jakichś powodów nie mogą a bardzo by chciały... Myślę, że trzeba na to
        przymknąć oko. Te dziewuszki, które naprawdę nie chcą mieć dzieci są zazwyczaj
        bardzo radośnie nastawione dla "odmiennych wyborów" i wbrew pozorom bardzo
        chętnie uczestniczą w ciążowym życiu innych. Im nie przychodzą do głowy żadne
        złośliwości, bo uważają to za naturalne wybory życiowe - jedne chcą, inne nie.

        Kasiu, ja też mogę powiedzieć tylko tyle, że twója córeczka ma Bardzo Mądrą
        Mamę i dzięki temu, całe to życiowe zamieszanie wniesie w jej życie mnóstwo
        trudnych ale wartościowych doświadczeń i dzięki temu może nawet będzie jej
        łatwiej w przyszłości odnaleźć się w roli 'kobiety'.

        Ida, na mnie też szpitale nie działają mobilizująco ale... ich nie "poję" bo
        kto mi potem dzidziusia odbierze? wink))) (żart oczywiście! Tak mi się głupio
        skojarzyło, chyba dlatego, że chodzi za mną smak wytrawnego czerownego wina...)

        Do torby mam wszystko naszykowane ale też nie spakowane. Niech jeszcze poczeka.
        A... było gdzieś powyżej pytanie o rożek - dostałam, uprałam i chyba wezmę. I o
        Oilatum - ja też szłyszałam, że od 6 m-cy ale moja koleżanka kąpie maleństwo
        praktycznie od początku (strasznie się "łuszczył")za zgodą lekarza. Ja na razie
        kupiłam tylko mydełko Bambino (mam zamiar przez pierwsze 3m obejść się bez
        szamponu i płynów do kąpieli) ale zapytam jeszcze położnej co poleca.

        Ida... a co to jest "@"...?wink - chciałam ci odpowiedzieć (pytałaś już dawno)
        ale boję się, że nie zrozumiałam poprawnie. Przybliż mi temat jakoś bardziej
        zrozumiale... wink

        Gosia i Szymon (37/39)
        • kasik8 Re: Brak taktu czy moje hormony??? 19.01.04, 17:42
          I z kim ja teraz do kina pojde buu
          Odebralam dziecko ze szkoly.. i mama oznajmila mi ze juz nie musze z nia isc
          na tego NIEDZWIEDZIA..bo ida 4 lutego z cala klasa. To ja juz nie mam na co
          czekac. hehe Dziecko mi dorasta i tyle.
          A co do tego czarnego penisawink to pisalam o czarnych facetach na pornolku i
          duzym wibratorze..ale w sumie mozna to ploczyc w jednego duzego czarnego
          penisa hehe..Maz ma mnie juz dosc z "tymi" tematami. Mowi ze jakis diabel we
          mnie wstapilwink) Na poczatku ciazy przeklinalam jak szew a potem zaczelam miec
          skojarzenia erotyczne..a teraz to wszystko mi sie kojarzy.Maz mowi ze trzeba
          to paskuctwo ze mnie wyplewic hihihi..a ja mu na to ze to od niego musialo
          przyjsc z tymi genami bo ja w zyciu bym sobie na takie mysli nie pozwolila.
          Ogladalismy taki program :"wszystko o seksie" i bylo o kobietach w ciazy..ze
          na pocatku zainteresowanie seksem spada do 30% tzn.ze 30 % kobiet sie mniej
          chce. Potem wzrazta w drugim trymestrze ale juz w trzecim i pod koniec ciazy
          to 70% kobiet juz nie ma ochoty. A u mnie to caly czas wzrazta (a wcale nie
          mialam zakazu wspolzycia hehe)..a za to u mezczyzn pod koniec ciazy spada
          prawie w 90%. To moj maz ma te 90% od samego poczatku. Ale ostatnio juz
          zauwaza ze sie czuje bardziej pewna ze to juz koniec... i zaczyna komentwac
          ze sie szykuje na wielki odewet... i znow mnie trzeba bedzie chwonic przed
          wscibskimi oczami. Dobrze ze chociaz on w to wierzy hehe...bo ja mam mieszane
          uczucia. Kusza mnie jednak te dzinsy z wystawywink
          A co do kolezanek i ich docinek..to ja zadnych nie mam hihihi wiec nie mam
          problemu. Jakis odmieniec jestem. Za to was tu dusze opowiesciami z zycia
          wzietymi. Ale moja szagierka jest na topie i mamusia moja wlasna. Kochaja mnie
          odwiedzac..szagierka ktora sama od 7 lat siedzi z dwojka dzieci w domu a mama
          od nastu sama bo jciec plywa i przewaznie go nie ma...mam jeszcze siostre ale
          sie zmyla za granice i ma problem z glowy. A ja matke strasze ze ja oddam do
          domu starcow boz nia nie wytrzymam..a mezowi kaze sie zabic jak zauwazy
          pierwsze objawy dziedziczenia cech mamywink)
          Wiec szagierce sie wydaje ze musze sie nudzic jak ona i dzwoni po to zeby mi
          to powiedziec....i wmawia mi od poczatku ciazy zgage (bo sama ja miala w dwoch
          ciazach) i przyozi mi rozne leki na te przypadlosc..juz z nia nie
          walcze...chce zebym miala zgage to ja mam. A mamusia mysli ze sie piekielnie
          nudze i malo chodze to musze chodzic po dworzu a teraz jak mam lezec to
          wychodzi ze duzo chodze i dzwoni i sprawdza czy leze i zawsze wmawia mi
          zadyszke po podejsciu do telefonu i ze napewno znowu bieglam. Co nie zrobie to
          zle. Po za tym pewnie sobie nie radze..bo kto by sobie radzil? a jak sobie
          radze to nie tak jak ona by chciala...wiec sobie nie radze.
          I musze Wam powiedziec ze ten pokoj dla dziecka ktory wlasnie zrobilismy
          przedzielajac pokoj na pol to nie dla dziecka..tylko dla mnie...zebym miala
          gdzie sie schowac ze swoja zgaga i nieradzeniem sobie.
          Ja juz mam depresje poporodowa...bo napewno bede ja miec! wiec co tu sie
          wypierac.
          Eh..my to mamy cierpliwosc drogie mamy....anielska.
          Ale wiecie co? juz niedlugo kazdy bedzie nam zazdroscil...kazda wscibska
          kolezanka. Tego malego rozkosznego dzieciaczka.
          Kasik
          • moja.fasolka Re: Brak taktu czy moje hormony??? 19.01.04, 18:56
            Witam wszystkie mamusie,
            przyznaję Wam rację, że zawsze musi znaleźć sie jakaś 'życzliwa' osoba
            z 'dużym doświadczeniem'. Ja staram się tego nie słuchać, ale czasem
            wyprowadza mnie to z równowagi. W moim przypadku jest jeszcz einny problem. My
            z mężem zdecydowaliśmy się na poród w klinice prywatnej, a reakcja bliższych
            lub dalszych znajomych była przedziwna. Nagle okazało się, że wielu z nich
            martwi się o nasze finanse i nie znając szpitala odradza nam go. Miałam nawet
            okazję usłyszec dosyć drastyczną opinię w pracy, ze w każdym szpitalu boli tak
            samo. Ale to przeciez nie o to chodzi! Ja wiem, że nie musze się tłumaczyć,
            ale takie wypowiedzi jeszcze bardzo długo zaprzątały moje myśli.

            Zmienię temat na przyjemniejszy. Dziś po wizycie lekarskiej miałam pierwszy
            raz ktg. Jestem szczęśliwa, bo dzidzius jest bardzo zdrowy, aktywny i
            serduszko pracuje pieknie; wazy ok. 3 kg (to mnie cieszy, bo boję sie urodzić
            dużego szkraba). Mam jeden problem, jestem przywiązana do swojego lekarza, a
            ona wyjeżdża na urlop dzień po moim terminie. Chciałabym dlatego wczesniej
            urodzić, ale objawów na razie żadnych nie mam, a przyspieszenie poródu nie
            nalezy do najprzyjemniejszych.
            Pozdrawiam,
            Ania & Filipek (38 tydz.)
          • aniutekm Re: Brak taktu czy moje hormony??? 19.01.04, 19:05
            Kasia, z mądrością zyciową nikt sie nie rodzi. jedni sie czegoś uczą w życiu,
            inni nie - Ty należysz do tych pierwszychsmilesmile

            Mnie odwiedziła dzisiaj mamasmile Choć ma do mnie kilkadzisiat kilometrów.... No
            bo trzeba sprawdzić jak zięć sie opiekuje córkąwinkwink no i ugotować coś dzieciom,
            posprzatać smilesmile, itd.. Choć mój mąż świetnie sobie z tym wszystkim radzi!!
            Mały dostał znowu trochę rzeczy od babci.
            A tak naprawdę, to lubie jak przyjeżdza, bo już sie nudzę sama w domu...

            Moniko, ja dalej łykam magnez - też dwa razy dziennie i fenoterol - 4 razy
            dziennie. Gin twierdzi, że mam to brać do 37 tyg, więc w sumie do końca
            stycznia. A potem nie wiadomo jak będzie - czytałam na forum (sporo o tym
            pisały dziewczyny), że po fenoterolu można urodzić zaraz po odstawieni, ale też
            zdarzają sie przypadki, że macica nie podejmuje czynności skurczowych i trzeba
            wywoływać poród. Brrrrr.. sadsadsadsad Nie chcę!!

            Ania, pomysł z nowym wątkiem po urodzeniu dzidziusiów popieram!!!!

            A co do czerwonego wytrawnego wina Gosiu - to autentyczne zalecenie, które
            dostałam od lekarza w szpitalu - co wieczór lampkasmilesmilesmile Więc Wasze zdrowiesmilesmile
            Paapaa. Ania

            • tjoanna czuję się jak odmieniec!! 19.01.04, 19:58
              Czytam Was, czytam, i czuję się jak odmieniec.
              Po pierwsze, czuję się znakomicie:
              śpię dobrze i długo
              nic mnie specjalnie nie boli (tylko trochę prawa pachwina, ale to nic)
              prawie nie mam skurczów
              rzadko odwiedzam łazienkę
              po schodach w górę żwawo wchodzę

              Po drugie, nie mam problemów z bliźnimi:
              rodziców i teściów odwiedzamy mniej więcej raz w miesiącu i obywa się bez
              pouczeń
              czasem wpadni moje mama, ale ona niedawno zaczęła nową pracę, więc żadnych rad
              mi nie udziela, tylko opowiada, co u niejwink
              wszelkie uwagi są życzliwe (oprócz mojego brata, wg którego jestem gruba i
              zdeformowana, ale się nie przejmuję, bo on jest w 'trudnym wieku')

              Po trzecie, nawet nie zaczęłam pakować torby i czuję że mam jeszcze tyyyyle
              czasu.

              Ale mogę Was odwiedzać mimo wszystko? wink

              Pozdr!
              inna
              • morsk2 Re: czuję się jak odmieniec!! 19.01.04, 21:47
                Joanna, chyyyyba moooożesz...wink))
                Potraktujemy Cię jako "wyjątek potwierdzający regułę". Co Ty na to?smile
                • malwes Re: czuję się jak odmieniec!! 19.01.04, 22:03
                  Joasia... ostatecznie możesz zostać...

                  PS. Mąż mnie ganiał nagą po kąpieli z aparatem cyfrowym (ciiii!!! bo "normalni"
                  ludzie tak się nie zachowują...), właśnie ściągnęłam zdjęcia do kompa...
                  zobaczyłam w powiększeniu... i moje poczucie "piękności i demona seksu" właśnie
                  zniknęło ;-((((

                  Buziaki.
              • ida92 Re: czuję się jak odmieniec!! 19.01.04, 22:02
                Joasia-Ty odmieńcu!!!!!!!!!!!! Jakim prawem dobrze się czujesz????? big_grinDDDDDD
                Mój dzień dobez się zaczął ale potem byliśmy na "wycieczce" na trakcie
                porodowym i już nie wiem czy wszystko mi się tak podoba jak wcześniej i jeszcze
                dodatkowo kolezanka ze szkoły rodzenia (która miała iść na wycieczkę) urodziła
                godzinę przed spotkaniem a ja jestem druga, a tu nic nie gotowe. I jestem nie
                spakowana. Co do życzliwych kiedyś pewnie nie pamiętacie pisałam o swojej
                sąsiadce, która dawała mi dobre rady i czym doprowadzała mnie do szału.
                Najpierw zaprosiłą mnie na herbatkę zeby zasugerować potrzebę poszukania
                kliniki kardiochirurgii dziecięcej bo przecież mój brat miał bardzo
                skomplikowaną wadę serca (zmarł po operacji miał 4 lata a dziś się operuje
                dzieciaczki z jego wadą w ciągu kilkunastu godzin po urodzeniu). Jak się
                domyślacie zdołowała mnie tym totalnie, potem przylazła i powiedziłą ze jestem
                straaaaaasznie gruba, potem zę strasznie wyglądam a wczoraj ze ewidętnie
                wygladam na dziewczynkę bo wyglądam paskudnie. Udusiłabym ja gołymi rękami
                uchhhhhhh jak ja nie lubię niektórych ludzi.
                Dziewczyny @ to małpa wink czyli pewna kobieca przypadłość, obecnie nam obca ale
                już niedługo..... I to tyle co pamietam o czym pisałyście a teraz idę juz bo
                mój mąż dostaje białej gorączki bo się nie może dorwać do kompa wink)))
                • morsk2 Re: czuję się jak odmieniec!! 19.01.04, 22:34
                  No, właśnie, Ci faceci są beznadziejnisad Krzyczą na żony, ze szkodzą
                  Maluszkowi długim siedzeniem przy kompie, a naprawdę chodzi o to, żeby się
                  dorwać do jakiejś durnej strzelanki;-D
                  A wątek lutowych tatusiów na e-tata padłsad((
                  • kasik8 Re: czuję się jak odmieniec!! 20.01.04, 10:30
                    No czas wstawac dzieczynkismile)
                    Moja dzidzia znow miala wczoraj impreze w brzuchu...od 22 do 1 w nocy ...dzis
                    nie wstala na sniadanko. To cale cechy mojej malzowinki. Do tej pierwszej przy
                    kompie (moglby dluzej ale sie jeszcze slucha)a rano nieprzytomny. Wczoraj
                    prosil mnie bym go budzila drastycznie..powiedzial mi ..mow do mnie wstawac
                    gnoju hehe lub cos takiego...w sumie mowie jak mi wolno to go tak potraktuje
                    jednak ta poranna mina i pozycja embrionalna (doprawdy nie wiem jak mozna sie
                    tak zwinac w klebek) nie powolily mi tego zrobic. No i bylam winna temu ze do
                    pracy godzine sie spuznil.
                    A ja juz sama nie wiem gdzie rodzic bede. Jakos obrazona jestem na konowalow i
                    mam ich dosc po ostatnich wizytach. Dzis ide na kolejna i jak uslysze, LEZEC,
                    NIE RUSZAC SIE..NO PRZECIEZ BOLEC BEDZIE to zabije. Nie nawidze byc
                    traktowana w trzeciej osobie za 100zl. I mam dwie mozliwisci isc do mojego
                    szpitala (z gorki) ok 3 minuty..gdzie sa Ci "specjalisci" i zoo kosztuje
                    600zl plus za porod rodzinny 100zl lub jechac do odleglego o 30 km szpitala
                    gdzie zoo jest za darmo..warunkow kompletnie nie znam...sama sie tam rodzilam
                    te 73 lata temuwink. Czas ucieka a ja nie wiem.
                    Fasolko ja jak bym mogla to bym do kliniki poszla..niestety zadnej nie znam.
                    Tymi uwagami sie nie przejmuj..kocham ludzi ktorzy wiedza lepiej- nie wiedzac
                    nic. Np. ostatnio powiedzialam mamie i tacie ze wezme sobie zoo...pol godziny
                    tlumaczylam co to jest...a potem godzine sluchalam ze no tak..to tylko
                    zaszkodze dziecku..to napewno jakis narkotyk a po za tym po co lagodzic bol>
                    (to juz slowa mojego taty, ktorego boli glowa sto razy mocniej zawsze gdy
                    tylko mama poskarzy sie na migrene hehe)..powiedzial :"tyle kobiet urodzilo
                    bez niczego i co? to pestka..." no i przeciez dostalam bialej goraczki. Jak
                    mezczyzni moga mowic ze wiedza jak to jest???Ze jak go bolal maly palec u nogi
                    to byl bol..ktorego ja napewno bym nie przezyla yheheh
                    Wczoraj w serialu "na wspolnej" ktory ogladam z corka -Weronika zaczela
                    rodzic.. (w filmie)(maz udaje ze nie oglada za to wszystkie pastacie znawink)do
                    tego byl straszny krzyk i chwytanie sie za brzuch..super byla tez informacja
                    na koniec ze urodzila (pierwsze dziecko) w 2 godziny...tez bym tak chciala.
                    Ale miny mojej rodziny byly straszne. Dziecko siedzialo przerazone i pytalo co
                    sie pani dzieje...a maz spytal czy tez tak bede krzyczec.hehhe
                    Dzis dziecko ma przedstawienie na dzien Babci...gra koze a wyglada jak
                    wilk..musi powiedziec trzy zdania a zna role wszystkich..i poszla stasznie
                    przejeta czy babcia pozna ja pod maska. Mam nadzieje ze ja zameczy dzis
                    pytaniami i przyniesie jakies kieszonkowe do domu hihi
                    Ostatnie pytania na topie to :"w ile dni chowa sie trupa!?".."co to sa za
                    samochody na ktorych napisane jest ZAOPATRZENIE?" i "ile znam znaczen slowa
                    ORKA?" bo ona zna dwa..orka wodna i rolna. Te pytania nastepuja po sobie w
                    odleglosci kilku senkund...nie wiadomo co nasowa tak rozne pytania w jednym
                    czasie..jak narazie udalo mi sie odpowiedziec na wszystkie.
                    pozdrawiam wszystkie brzuszki i obudzcie sie.Kasik
                    • tjoanna Re: czuję się jak odmieniec!! 20.01.04, 11:06
                      Dziękuję dziewczyny, dziękuję bardzo. Wasza wyrozumiałość nie zna granic smile

                      Kasik powodzenia dla córeczki!

                      a Wy się kochane zgryźliwymi uwagami nie przejmujcie, jako i ja się nie
                      przejmuję... wynikają one bowiem albo z zazdrości albo z głupoty. Cyfrowym
                      aparatom też bym nie wierzyła, wiecie jakie są te nowoczesne wynalazki... wink

                      Miłego dnia
                      Joanna
                      • kasik8 Re: czuję się jak odmieniec!! 20.01.04, 11:17
                        No Joasiu takie te sarca matek sa dobrotliwe..coz my nato..ja ostatnio plakac
                        chcialam jak Miller w szpitalu po katastrofie helikoptera lezal..takze skoro
                        Ciebie nic nie boli to coz? (moze zacznie hehe tak sobie pewnie inne mysla bo
                        przeciez nie ja hihih)
                        A Ty Malwes widze ze swietnie sie bawisz z tym aparatem..nie pytam co jeszcze
                        z mezem robicie? swinstwo..to matce nie przystoi ..tak moj maz mowi kiedy go
                        zaczepiam.
                        A maz opowiedzial mi wczoraj kawal jak to wraca maz do domu nabuzowany
                        stresami z pracy i szuka czegos do czego moglby sie przyczepic. Nic jednak nie
                        ma! obiad gotowy..w dodatku cieply czeka..zonka usmiechnieta, dzieci z umytymi
                        buzkami. Mowi wiec do niej:" Zapal lamke!"...zona zapala..."a teraz
                        zgas"..zona zgasza.
                        -Zapal-Zgas
                        -Zapal-Zgas-Zapal..zona robi jak maz karze...maz wiec na to:" a Ty kur...komu
                        te sygnaly dajesz co?"
                        smileKasik
                        • malwes Re: czuję się jak odmieniec!! 20.01.04, 11:33
                          Kasiu!
                          Ależ nic innego z tym aparatem nie robię, jak tylko kilka ładnych fotek
                          brzusia... nawet by mi do głowy nie przyszło nic innego...ale widzę, Kasiu, że
                          głodnemu chleb na myśli!wink)) Ech, dokuczam ci z sympatii bo sama zapomniałam
                          już jak się to robi winkBył taki dowcip kiedyś kończący się słowami "Bo to już
                          jutro..." a teraz oboje z mężem śmiejemy się, że "to już w marcu!..(doliczając
                          połóg, to może już w kwietniu wink)
                          A tak bardziej na poważnie, to aparacik niedawno zakupiony i na razie uczymy
                          się go używać. Widziałam kiedyś, jak jakaś e-mama z mężem fotografikiem
                          zamieściła na forum link do strony ze swoimi zdjęciami - też mi się zachciało
                          takiego ładnego czarno-białego zdjęcia samego brzuszka z rączkami (moimi dla
                          jasności) ale coś talent nie ten... albo aparat "fałszuje". A poza tym ekranik
                          LCD tak się ładnie obraca, że można sobie sprawdzić (z zoomem!) czy pod
                          brzuszkiem naprawdę nie ma tych rozstępów wink)...

                          Z dowcipów/ historii ponoć prawdziwych/ słyszałam opowieść o udolności naszej
                          policji, jak to policja nakryła jakiegoś fałszerza pieniążków i starszy
                          posterunkowy kazał młodszemu nadać paczkę z tymi banknotami do Komendy Głównej
                          w W-wie do ekspertyzy... więc młody poszedł na pocztę i wysłał je... przelewem!

                          Byłam dziś na KTG - oj Kasiu, jak ja ciebie rozumiem z tą sympatią do służby
                          zdrowia. Byłam umówiona na 8.30, o 9.00 mnie podłączyła zaspana połozna, a
                          lekarz do opisu pojawił się o 10.00....

                          Pozdrawiam.
                          Gosia
                          • kasik8 Re: czuję się jak odmieniec!! 20.01.04, 11:48
                            No wlasnie Gosiu ja nie wiedzialam jak tys te rozstepy wypatrzyla..ja juz
                            tesknie za moja cipka..ktora moge jedynie w lustrze powiekszajacym
                            ogladac..mam nadzieje ze u niej wszystko dobrze hehe Rozstepami sie nie
                            przejuj. Ja w pierwszej ciazy smarowalam sie nalogowo - ostrzegana przez
                            zyczliwe. Smarowalam sie dwa razy dziennie od pierwszego miesiaca. Bylam
                            bardzo dumna kiedy to doszlam do 9 miesiaca bez rozstepow na brzuszku..za to
                            mialam na lecach hehe (w okolicach krzyza - na tych rozkosznych oponkach wrr)a
                            tam mi nawet do glowy nie przyszlo by sie smarowac! i tu nagle w 9
                            miesiacu..na tydzien przed porodem, kiedy to dzidzia zeszla w dol poszla mi
                            skora w dolej czesci brzucha! teraz tego nie widac. Zblaklo i dalej bikini
                            moge nosic hehe teraz smaruje sie cala..nogi..plecki hih i brzusio...odpukac
                            nie wyszlo nic.narazie.
                            A co do sluzby zdrowia to zgubili moje wyniki badan (krew i mocz) ..a ja musze
                            je miec do dzisiejszej wizyty. Poprostu ich nie ma...pani rozklada rece i
                            mowi :"no coz? sorry!". Zabic to malo. Najlepsze jest to ze w laboratorium
                            ponoc wyniki sa..czyli nikt nie zbil probki krwi jak przypuszczalam...i
                            zostaly one wyslane juz w piatek do mojej przychodni...ale w mojej przychodni
                            ich nie ma..twierdza ze nic nie dostaly. Laboratorium chcalo przeslac wyniki
                            faksem do przychodni...jednak przychodnia nie ma faksu! i powiedzieli ze
                            zadzwonia do laboratorium ..Pani bedzie dyktowac kazda wyszczegolniona
                            rzecz..pani z przychodni bedzie pisac to dlugopisem na kartce..przystawia
                            pieczateczke z przychodni ze dane autentyczne i mam ruszac z tym do lekarza.
                            Przeciez to jakas paranoja. Lekarz mi sie w twarz zasmieje. Tym bardziej ze
                            prosil o te wyniki poprzednim razem i ich nie mialam jeszcze...a teraz wyjdzie
                            ze cos oszukuje. O tyle sa wazne ze od ich wynikow zalezy czy dalej mam brac
                            leki czy nie.
                            Paranoja...Kasik
                        • kasik8 Re: czuję się jak odmieniec!! 20.01.04, 11:36
                          Ach i jeszcze jeden kawal...tylko juz kiedys go opowiadala i nie wiem czy sie
                          nie powtorze wrazie co to krzyczcie na mnie..kawal adekwatny do naszej
                          obecnej sytuacji i nieco wulgarny.

                          Maz postanowil zabrac swoja rodzinke do lodziarni na lody.
                          Wchodzi i mowi do eksepdientki:" poprosze trzy lody po jednej galce dla
                          kazdego"
                          Ekspedientka pyta jakie smaki..Maz zwraca sie do zony:" kochanie jaki chcesz
                          smak?" zonka mowi ze truskawkowy.
                          Maz zwraca sie wiec do synka walac go po glowie :" A Ty WIELKI LBIE?"
                          Synek odpowiedzial. Espedientka(czyt. lodziarawink) naklada loda i grzecznie
                          pyta pana:" Dlaczego Pan tak nieladnie zwraca sie do syna?"
                          Maz na to..:" No widzi Pani bo to jest tak. Prawdziwy mezczyzna powinnien miec
                          trzy rzeczy.
                          Po pierwsze.Piekny dom...O! widzi Pani? ten dom na wzgorzu?"
                          Espedientka wyjrzala przez okno..Faktycznie na wzgorzy stala piekna, okazala
                          willa. Maz na to :"TO moj dom!"
                          Po drugie - super fure. "widzi Pani te bryke przez lodziarnia?" Ekspedientka
                          spojrzala.. i faktycznie przed lodziarnia stala piekna bryka,BMka hehe..Maz na
                          to:"to moja!"
                          A po trzecie powinnien miec WASKA SZPARKE! "O! widzi Pani..to ,moja zona i ona
                          miala waska szparke dopoki sie ten WIELKI LEB nie urodzil!"smile))
                          Kasik
                          • morsk2 LUTY 2004 20.01.04, 12:39
                            Kasia! Jakto masz tylko 2 możliwości szpitali? W Gdańsku są 3 - Wojewódzki,
                            Kliniczna i Zaspa. No i jeszcze 2 w Gdyni - Redłowo i Miejski.
                            Ja z powodu tej obfitości zdecydowałam się na ... Wejherowowink (będę musiała
                            dojechć 20 km, ale mam nadzieję, że zdążęsmile)))
                            W który Cię tak "dobrze" traktują za jedyne 100 zł?
                            • aniutekm Re: LUTY 2004 20.01.04, 12:53
                              Witamsmile Do Lublina wróciła zima i są zaspy smile Podziwiam je przez okno - po
                              południu idę do gina to może wejdę w jakaśsmile Pamiętam z dzieciństwa zabawę pod
                              tytułem "mierzenie zasp".. Ojjj, nieraz sie amam zdenerwowała...winkwink
                              Też mi sie podobają te porody w filmach..smilesmile Pani łapie się za brzuch -
                              krzyczy - JUUUUZZ!! I po 1-2 godzinach jest po, a ona uśmiechnięta i wypoczęta
                              tuli dzidziuisa.... Ehhhhhh.
                              Pozdrawiam Was cieplutko. Ania
                              • ida92 Re: LUTY 2004 20.01.04, 14:27
                                Piorę big_grinDDD bo się zestresowałam,ze TO może być wcześniej niż przewidywany
                                termin i może się jednak spakuję, bo jak by mnie mój ukochany miał pakować to
                                znajdę wszystko tylko nie to co trzeba. Śnieg też tu sypie, ale zaraz się topi,
                                umówiłam się do fryzjera, co by się obchymrolić na krótko, bo jak ma mnie coś
                                wkurzać na porodówce to przynajmniej nie włosy. Zrobiłąm zakupy tzn. kupiłam
                                majtasy wielkości namiotu cyrkowego, zeby mi się te pieluchy zmieściły, miałam
                                tez kupić belejaką koszulę do porodu, ale koleżanka dzwoni i mówi że też kupiła
                                belejaką i ma ją do dziś bo się wcale do wyrzucenia nie kwalifikuje.
                                Kot poszedł się wysikać i go amba zjadła ... jedenym słowem dzień jest całkiem
                                przyzwoity.
                                Wiecie za czym ja tęsknię? otóż za ładnym markowym biustonoszem z fiszbinkami i
                                ew. koroneczką do tego równie ładne majtaski, za moimi wąskimi leviskami, za
                                tym żeby sobie kupić fajne buciki na moje wąskie stopy za tym żeby pójść do
                                knajpy gdzie jest dużo dymu papierosowego zjeść coś niezdrowego popijajac czymś
                                bardzo mocnym, za talią i za udanym pożyciem .......
                                Dowcip, który przyniósł mój strapiony mąż:
                                Przychodzi facet do lekarza i mówi, że żona jest w ciąży, ale on chciałby się
                                upewnić czy mogą się kochać a jeśli tak to jak
                                i lekarz mówi przez pierwsze 3 miesiące mozęcie się państwo kochać wkażdej
                                pozycji w jakiej jest wam wygodnie, przez następne trzy zalecałby od tyłu no a
                                na 3 ostatnie to jedynie pozycja "na wilka".
                                -Na wilka?- dziwi się zaciekawiony mąż- Takiej jeszcze nie znamy, jak się to
                                robi?
                                - kładzie się pan obok żony i wyje..............
                                A a propos mój mąż właśnie sobie był nabył takowy aparat na imieniny wczoraj i
                                co mi sie w tym czymś podoba to to że mogę dokonać cenzury, na żadnym dobrze
                                zdjęciu nie wyglądałm i żadnego nie ma. Do potomności przejdę jako osoba (mam
                                nadzieję w rozmiarze 36) a nie jako wkurzona smoczyca, z rozstepami i
                                popękanymi naczynkami na bokach.

                                • ida92 Re: LUTY 2004 20.01.04, 14:56
                                  A i wiecie jeszcze co Antek się ułożył ..... ;////// w poprzek brzucha -głowa
                                  po prawej stpuy po lewej i tłucze mnie kolaniskami. Chyba się jeszcze odwróci
                                  co? (37 tydz..
                                  PS. Kot wrócił stęskoniony pieszczot, co w jego wypadku jest dziwne.
                                • zyt Re: LUTY 2004 20.01.04, 15:03
                                  Ja dziewczyny mam inną sytuację niż Kasia.Bo to mąż ma 2 córy które w połowie
                                  są u nas w domu aw połowie u mamy.Jak pojawił się Kamil na świecie to też się
                                  bałam że będzie strasznie że go odepchną ,miały wtedy 5 i 7 lat.Ale tylko ta
                                  młodsza reagowała pzrez pierwsze 2,3 dni, chciała się tulić do wszystkich,nawet
                                  leżała ze mną w łóżku.Potem to już obie chciały pic moje mleko a jak po roku
                                  pzreszłam na butelkę to też piły razem z Kamilem.
                                  Teraz to o nie sie nie martwię bo wiem jak postępować ale ta mała 2 letnia
                                  pierdoła to sobie nie zdaje sprawy co go czeka.Dziewczynki powiedziały że sie
                                  nim zajmą żeby mu nie było smutno i myślę że najbardziej to one mi pomogą.My
                                  jestesmy bardzo zżyte ze sobą.
                                  Pozdrawiam was Zyta
                                  • zyt Re: LUTY 2004 20.01.04, 15:09
                                    Mojej koleżance dzieciak odwrócił się na 4 dni przed porodem,wszystko się może
                                    zdażyć trzeba tylko być dobrej myśli.

                                    Jednak brak leków powoduje silny ból, mam nadxzieję że poród przy tym to będzie
                                    pestka,bo jak coś boli cały czas to człowiek się też na ból uodparnia i czuje
                                    go mniej,

                                    To niech pierwsza mama założy nowy wątek na rówiesniakach i tam sie będziemy
                                    szukać.
                                    • natder Re: LUTY 2004 20.01.04, 15:36
                                      Zajrzałam na "z życia rówieśników" na wątek styczeń 2004 ale pusto tam jeszcze
                                      i głucho, mimo że chyba sporo styczniówek już urodziło - co znaczy, że jednak
                                      nie ma się chęci na bliski kontakt z kompem tuż po powrocie ze szpitala...
                                      Styczniówki prawie już co niezbicie dowodzi że teraz czas na nas... aż trudno
                                      uwierzyć jak to szybko zleciało...
                                      Mi po dwóch dniach bez no-spy chce się wyć, wszystko mnie boli, wczoraj
                                      musiałam wybrać się do sklepu po border na ścianę i po drodze miałam ochotę
                                      płakać, tak mnie bolały... pośladki, łaaaaa, nie mogę chodzić... Do tego do
                                      piątej nad ranem starsza córka miała kłopoty ze spaniem, co skutecznie
                                      wybudziło tą młodszą i skopała mi boki sad(( I tym sposobem pierwszą
                                      nieprzespaną noc mam za sobą...
                                      Trochę sobie pomarudziłam a teraz lecę ptaka wsadzić w piekarnik, pozdrawiam
                                      Was wszystkie serdecznie, Ania i Malwinka.
                                      • aniutekm Re: LUTY 2004 20.01.04, 15:50
                                        JA też zaglądałam na "z życia rówieśników" - rzeczywiście - styczniówek tam nie
                                        ma za dużo, ale na "oczekiwaniu" też chyba raczej do aktywnych nie należały...
                                        A jak to jest po porodzie, czy ma się ochotę siadać do kompa, to już niedługo
                                        same zobaczymysmilesmile
                                        Mam nadzieje, że jak sie "rozsypię" w styczniu, to pozwolicie mi spotykać się z
                                        Wami!!??smile
                                        Zbieram sie zaraz do lekarza, ale czuję jakies dziwne poddenerwowanie i nosi
                                        mnie..
                                        Sypie coraz bardziej, a mój mały dziś dziwnie spokojny.. Może pogoda na niego
                                        tak podziałała.. Zaczynam tęsknić za kopniaczkami..
                                        Pozdrowionka, Ania
                                        • zyt Re: LUTY 2004 20.01.04, 18:00
                                          Natder
                                          Ja cię bardzo dobrze rozumiem,sama to przezywam,nie można wstać z łóżka , nie
                                          można chodzić ,czuję jakby mi się całe kości rozpadały,bóle w krzyzu itp
                                          Co do styczniówek to trochę je rozumiem,jak się znajdzie chwile dla siebie to
                                          na pewno nie chce sie siedziec tym bardziej że z tym siedzeniam to na poczatku
                                          cięzko.Poza tym pewnie zaczynaja sie u nich kolki.

                                          Widze że u wielu z was są problemy z e szpitalem ,personelem itp.Ja sie cieszę
                                          że u nas choć małe miasto (Starogard) to porodówka jest pierwszej klasy,położne
                                          tez znam z dobrej strony.Szkoda że macie z tym problemy i współczuję bo nie
                                          chciałabym się tym denerwować .

                                          jedyny stres jski mam to że mąż jedzie na szkolenie do Wrocławia i Katowic i
                                          zostaję na piątek i sobotę sama.Teraz to się można spodziewać porodu w każdym
                                          dniu.A nie chciałabym rodzić bez niego.Zacisnę mocno kolana i najwyzej sie nie
                                          dam.

                                          Powiem wam ze na rówiesniakach to jest z regóły cicho, ja na 2 latki zaglądam
                                          bardzo mało,poprostu problemy się kończą po roku a dziewczyny nie chcą pisac.

                                          Mam nadzieję że z nami nie będzie tak źle.

                                          Po porodzie to bardziej nam sie przyda komórka,żeby w razie czego szybko do
                                          siebie zadzwonić, bo jak dzieciak będzie płakał a nie wiadomo będzie co zrobić
                                          to co mam pisać do Was i czekać z utęsknieniem na ratunek, jak małe sie drze.
                                          Tym bardziej że może byc cicho na forum.

                                          Pozdrowionka Zyta
                                      • kasik8 Re: LUTY 2004 do natder 21.01.04, 10:06
                                        Aniu
                                        Wlasnie tego sie teraz obawiam..odstawienia nospy. Bylam wczoraj na wizycie u
                                        pani doktor i byla zadowolona ze nie ma postepow z ta krotka szyjka i ze minal
                                        kolejny tydziena to zblizylo nas do kolejnego bezpiecznego tygodnia. Nospe mam
                                        brac jeszcze do konca tyg i od pon odstawic..strasznie sie tego boje..bo ja
                                        czuje jak one przestaja dzialac na bierzaco, kiedy je biore..wtedy zazywam
                                        nastepna i jest ok. Nawet lekarka uprzedzala ze wtedy ten bol moze byc super
                                        ostry a nawet wywolac porod i boje sie tego poniedzialku. Badz dzielna i dawaj
                                        znac jak sie czujesz po tym odstawieniu.Kasik
                            • kasik8 Re: LUTY 2004 do Morska 21.01.04, 09:54
                              W Medicoverze tak dobrze mnie traktuja za wizyty prywatne za 100zl.
                              Morsk ja bralam do wyboru dwa szpitale...Wojewodzki gdzie ceny sa takie jak
                              podalam czyli 600 za zoo i 100 za porod rodzinny. I biore pod uwage jeszcze
                              Redlowo przede wszystkim dlatego, ze jest tam to zoo za darmo, sama sie tam
                              urodzilam, mam ciotke tam pracujaca choc na innym dziale..warunkow tam
                              panujacych jednak nie znam..no i wada taka ze to 30 km ode mnie. Klicznej
                              absolutnie nie biore pod uwage. Uchodzi za najgorszy szpital..grzyby na
                              scianach i wycofywanie i nieprzyjmowanie pacjentek przyjezdzajacych na izbe
                              przyjec. Zaspa rpwniez odpada..rodzilam tam za pierwszym razem i nie mam za
                              milych wspomnien...poza tym potwierdzila (forme trakowania w tym szpitalu) moja
                              kolezanka ostatnio ktora rodzila na Zaspie i dziecko niestety umarlo..jak
                              zostala potraktowana pozniej to naprawde szkoda slow..bo to nie etyczne.
                              Takze wybor moj ogranicza sie do tych dwoch..chyba ze cos mi jeszcze
                              zaproponujesz. Choc jak widze taka pogode za oknem to chyba bede rodzic w domu
                              bo nigdzie niedlugo z tego zadupia nie wyjade hehe
                              Kasik
    • agika jestem styczniowa mama !!!!!!! 20.01.04, 17:47
      W zeszly czwartek (15/ 01) Maly nudzil sie juz tak bardzo w brzuszku, ze
      zdecydowal sie zobaczyc swiat poza. I zobaczyl go, a dokladniej Mame i Tate,
      lekarzy i polozna o 18.29.
      Jest sliczny, z ciemna czupryna, wyglada jak maly nastroszony jez. Od wczoraj
      jestesmy juz w domku i Maly na dobry poczatek grzecznie przespal cala noc z
      przerwa na jedno tylko karmienie (to mu sie nie zdarzalo w klinice smile. Pewnie
      wyczul ze rodzice zestresowani nowa sytuacja i chcial im pomoc.
      Porod mialam dlugi, pecherz plodowy pekl o 4 rano w czwartek, tzn na poczatku
      podejrzewalam tylko , ze to moga byc wody. Na wszelki wypadek wiec pojechalismy
      2 godziny pozniej do kliniki z prowizoryczna walizka (a raczej papierowa torba
      z rzeczami ktore zdarzyly wyschnac po poprzedniodiowych praniach) i po
      badaniach uslyszalam, ze urodze DZISIAJ. Stres niesamowity, bo przeciez
      zepelnie nie przygotowalam sie, ciuszki nie poprasowane, zaliczona tylko
      pierwsza lekcja kursow przedporodowych, no i do terminu jeszcze 3 tygodnie).
      Smieszne, ale najbardziej martwily mnie wlasnie te nieuprasowane ubranka dla
      dziecka. O 11 zwolnila sie porodowka, podlaczyli mnie do monitoringu i kazali
      oddychac przy skurczach. Po 3 godzinach nic, rozwarcie na 3 cm, szyjka wciaz
      dluga. Dostalam oksycyne,skurcze wzmocnily sie wprawdzie, ale Maly wciaz
      wysoko , no i rozwarcie ledwo sie zwiekszylo. W perspektywie cesarka, a w
      najlepszym wypadku kleszcze, jesli Malemu udalo by sie jednak przejsc. Coz mam
      za waska miednice, a Maly mimo wczesnej pory calkiem spory chlopak. Dostalam
      znieczulenie w kregoslup, bardzo smutno mi sie zrobilo , bo tak bardzo chcialam
      urodzic naturalnie, sama , bez zadnej pomocy i tak bardzo chcialam czuc kazdy
      etap porodu. POzniej to juz czekanie na kolejny skurcz, oddychanie w trakcie i
      zupelny brak czucia wlasnego ciala i powoli utrata nadziei na porod bez
      cesarki. PO kilku godzinach dobre wiesci - rozwarcie na 7 cm, Maly troszeczke
      nizej, a ja dostalam tlen. Jakis czas minal i z pomoca poloznej Maly przeszedl
      pierwszy zakret, drugi juz z pomoca kleszczy. I dostalm mojego synka do rak, i
      zdziwilam sie , ze taki zupelnie nie czerwony i z gladziutka skora i ciemna
      czupryna z koncowkami blond. Dziwne i niesamowite to pierwsze spotkanie.
      Trzymalam sie w rekach swoje dziecko, jeszcze niedawno ukryte w brzuszku,
      wyobrazane, teraz moglam je przytulic, spojrzec w ciemne oczka. I zupelnie
      zapomnialam o dlugim porodzie, kleszczach i bolu.
      A pozniej zabrali do badan, wazenia , mierzenia ( 3,400 i 50,5) i ..wyladowal
      pod tlenem. Cos sie pediatrze nie podobalo i na wszelki wypadek zalecila
      obserwacje. ciezkie byly te prawie 3 godziny oczekiwania, zostalismy sami z
      mezem na porodowce, nie wiedzac co sie dzieje. W koncu dostalam go znow,
      przytulilam, nakarmilam i teraZ ma juz 5 dni.
      Troche nieskoordynowane to moje pisanie dzisiaj, to z emocji
      pozdrowionka dla wszystkich lutowych brzuszkow, bede tu jeszcze pewnie
      zagladac, zeby zobaczyc co u was.
      Agika i Maly, tzn Tomasz Gabriel
      • zyt Re: jestem styczniowa mama !!!!!!! 20.01.04, 18:12
        Gratulacje Agika!
        Ciesze się bardzo że jednak wszystko poszło dobrze,ponad 3 kg to wcale nie taki
        mały chłop.Mam nadzieje ze szybko dojdziesz do siebie,cieszę się ze pierwsza
        noc w domu tez była dobra teraz to wam obu potrzeba spokoju,niech mężuś sie
        wami opiekuję i gratulacje dla niego.Kiedyś sobie będziesz wspominać że
        najwiekszym problemem porodu to były nieuprasowane ciuszki.Jak będziesz
        potrzebować pomocy to pisz coś zaradzimy w końcu jest nas troche już mamusiek
        na forum.

        trzymajcie sie ciepło,bo to wasze najpiekniejsze chwile w zyciu,zazdroszczę ci
        ze możesz powąchać maluszka ,tego zapachu nie zapomina się nigdy.
      • zyt Re: jestem styczniowa mama !!!!!!! 20.01.04, 18:12
        Gratulacje Agika!
        Ciesze się bardzo że jednak wszystko poszło dobrze,ponad 3 kg to wcale nie taki
        mały chłop.Mam nadzieje ze szybko dojdziesz do siebie,cieszę się ze pierwsza
        noc w domu tez była dobra teraz to wam obu potrzeba spokoju,niech mężuś sie
        wami opiekuję i gratulacje dla niego.Kiedyś sobie będziesz wspominać że
        najwiekszym problemem porodu to były nieuprasowane ciuszki.Jak będziesz
        potrzebować pomocy to pisz coś zaradzimy w końcu jest nas troche już mamusiek
        na forum.

        trzymajcie sie ciepło,bo to wasze najpiekniejsze chwile w zyciu,zazdroszczę ci
        ze możesz powąchać maluszka ,tego zapachu nie zapomina się nigdy.
        Zyta
      • aniutekm Re: jestem styczniowa mama !!!!!!! 20.01.04, 18:14
        Agika!!!! GRATULACJEsmilesmilesmilesmile Bardzo się cieszę, że Synek jest zdrowy i Ty też
        masz się dobrze. Ale niespodzianka!! smilesmile Byłas baaaaaardzo dzielna!! Jestem
        pod wrażeniem tego co przeczytałamsmile Życzę Ci siły i optymizmu, dużo zdrowia i
        żeby wszystko układało sie po Twojej myśli smile
        Ehh, moje pisanie po tez nowinie też nieskoordynowanewink
        Zaglądaj tutaj, styczniowa "lutowa Mamo" smilesmile
        Pozdrawiam ciepło. Powodzenia. Ania
      • natder Re: jestem styczniowa mama !!!!!!! 20.01.04, 18:22
        Po prostu nie mogę w to uwierzyć! Już wiemy, kto nam założy nowy wątek na "z
        życia rówieśników" smile))
        Najserdeczniejsze gratulacje dla młodych rodziców! A Tomaszka całuję w małą
        piętkę!!!
        • kasik8 Re: jestem styczniowa mama !!!!!!! 21.01.04, 10:29
          Agiko
          Wielkie gratulacje. Strasznie Ci zazdroszcze, ze trzymasz juz maluszka w swoich
          ramionach. Gratulacje oczywiscie dla dzielnego taty hehe..I troche to mnie
          przeraza..hihi to znaczy ze zaraz na nas czas...a ja z jedej strony juz bym
          chciala a z drugiej tak strasznie sie boje.
          Bylas bardzo dzielna...3000 kg to nie tak zle..moja corka wazyla 3500 i miala
          57 cm...a teraz mam byc wieksze. Jednak takie opowiesci jak Twoje napawaja
          optymizmem. Ciekawe o czym my bedziemy myslec na porodowce?
          A teraz odpoczywaj duzo i ciesz sie swoim malym szczesciem droga SZanowna MAMOsmile
          Kasik
    • natder Poprawiamy listę "lutówek" :))) 20.01.04, 18:31
      Zdaje się, że się zaczyna Siostry smile
      malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
      agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5
      kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
      moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana
      amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
      kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
      zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
      jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki
      ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
      morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia
      xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz
      aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
      tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
      dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?)
      mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
      nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
      natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
      magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz
      mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia
      kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław
      • zyt Re: Poprawiamy listę "lutówek" :))) 20.01.04, 18:47
        Agika nie masz wyjścia musisz założyć wątek i nas poinformowac o nazwie.

        Zobaczycie jak za kilka dni sie posypie,co chwila któraś zniknie na kilka dni a
        potem bedziemy czytac lisy od szczęśliwej mamy.

        • ida92 Re: Gratulacje 20.01.04, 19:05
          Agika moje GRATULACJE!!!!!!!!!!!!!!! Aż się wzruszyłam, że to już smile))) Też
          chciałbym mieć to za sobą i dzieciaczka w ramionach. (A ciuszki dopiero wyprane
          i nawet nie powieszonewink)
          Niechaj śpi w nocy i daje spać Mamie i Tacie.
          Oj nie wiem co napisac smile)) Cóż kolejka się przesuwa, kto następny?
          • malwes Re: Gratulacje 20.01.04, 19:13
            Agika!
            Gratulacje!!!! I wszystkiego najlepszego dla Całej Rodzinki - już w komplecie.
            Oj dziewczyny...aż się boję... już niedługo wszystkie maleństwa będą po drugiej
            stronie brzuszka!
        • kajka.3 Re: Poprawiamy listę "lutówek" :))) 20.01.04, 19:16
          Agika - brawo za ten wysiłek!
          Gratuluję! To był prawdziwy popis.
          Dziewczyny - oddychajcie - wszystko wtedy musi być OK.
          Pozdrawiam Wszystkie mamy. Kajka i Trzecie Dziecko.
          • tjoanna gratulacje :-))) 20.01.04, 20:10
          • tjoanna gratulacje :-))) 20.01.04, 20:11
            Agika, to cudownie!!! Gratuluję Wam z całego serca i cieszę się razem z Wami!
            Joanna
            • morsk2 Re: gratulacje :-))) 20.01.04, 20:31
              Agika, zdrajczynio - styczniowa "lutówko"! Gratulacje!!!
              Teraz to dopiero mam stracha, że to naprawdę JUŻwink))
              • amatylda Re: gratulacje :-))) 20.01.04, 20:50
                Ale super!!!!
                Moje gratulacje!
                A ja właśnie parę dni temu się zastanawiałam - kiedy "u nas" się zacznie, bo
                to, że w styczniu to wiadomo. Mój Gin zawsze mówi, że "termin terminem a urodzi
                pani jak Bóg da" wink
                Też podglądam styczniówki (choć tam jakoś niemrawo - ledwie ponad 200 postów) i
                tam też szybciej się zaczęło.
                Widząc jednak naszą aktywność jestem pewna, że rozwiązanie nie będzie
                jednocześnie rozwiązaniem naszego forum. Bądźmy dalej aktywne na "z życia
                rówieśników" bo ja to jestem już chyba uzależniona od Was laski wink))
                A tak sobie pomyślałam, że w takich pilnych sprawach potem mógłby się przydać
                Gadu-Gadu. Tam jakoś łatwiej się skrzyknąć jak coś "dolega" i nie wiadomo co
                począć wink Oczywiście nie mówię, że zamiast naszego forum tylko równolegle
                awaryjnie. Co Wy na to?
                A ja czekam na jakieś objawy wink Ciągle nic, nawet ciuszki mam poprane i
                poprasowane, więc już stracone wink)) Ale jakoś lepiej teraz się oczekuje, jak
                się widzi, że już "coś drgnęło na wierzchołku" wink
                Pozdrawiam i uściskowuję radośnie
                Ania i Oskar
                • moja.fasolka Re: gratulacje :-))) 20.01.04, 21:40
                  Witam wszystkie lutówki wieczorowa porą!
                  Gratuluje Agika!
                  Ciekawe, kiedy na mnie przyjdzie pora, bo nie mam zadnych objawów zbliżającego
                  sie porodu a jestem przeciez na szczycie lutoeych mam. No cóż, wypada mi tylko
                  spokojnie czekać. Ale coś mi się wydaje, że nastapi to nagle. Żeby tylko mój
                  mąż był wtedy blisko, bo bez niego nie dam rady.
                  Jeszcze raz gratuluję.
                  Pozdrowienia,
                  Ania & Filipek
        • kasik8 Re: Poprawiamy listę "lutówek" :)))do Malwes 21.01.04, 10:34
          Malwes ja juz sie boje za Ciebie bo ty nastepna na liscie..hehe nie chce jej
          czytac bo wpadam w panike. A nie mozna by bylo jakas inna droga tych dzieci?
          Moja dzidzia robi podkop od strony bokow brzucha ale czy zdarzy?
          Kasik
    • ida92 Re: LUTY 2004 21.01.04, 09:32
      Pewnie sobie jeszcze śpicie, a mnie wydarło z łóżka punktualnie o 8 rano i o
      dziwo jestem wyspana. Nie wiem jak mąż, bo chyba ostatnio nie śpi całe noce i
      nawet nie mogę sie przewrócić na drugi bok bo zaraz pyta "co się dzieje?; boli
      cię coś?". Strasznie jest spanikowany, a przecież termin mamy dopiero na 15
      lutego. Chyba musze mu parzyć na noc rumianek, albo melisę bo jak przyjdzie co
      do czego to z niewyspania nie będzie wiedział o co mi chodzi.
      I faktycznie Mały wykonał wczoraj obrót i teraz leży sobie nóżkami do góry
      (przynajmniej takie mam wrażenie).
      Wiecie do mnie tez dotarło, zę w tym roku moge zapomnieć o nowalijkach i
      truskawkach. Chemią się teraz w rzodkiewkach faszerować nie będę, jakoś to
      zniosę (mam nadzieję), ale truskawki (mrożone) musiałam sobie kupić. I jakos mi
      nie smakują w stanie rozmrożonym,a zamarznięte no pachną niby ale jakoś mi nie
      podchodzą, ale się zmuszę i zjem wink)))))).
      Idę poprasować to co wczoraj wyprałam i może tak troszeczkę się spakuję, to
      przynajmniej mąż pośpi kilka godzin.
      • aniutekm Re: LUTY 2004 21.01.04, 10:13
        Oj nie śpimy, bo mały o 7 tak mnie skopał, że ledwo żyjęsmilesmile A tak na poważnie,
        to nie wiem skąd ta aktywność wzmożona...

        Spakuj Ida tą torbę, to mąż odetchnie - przydadzą sie jeszcze jego siły i
        pomocsmile

        Kasia, a jak Ty sie czujesz????

        Ja dziś od rana panikuję - czuję dziwną wilgoć sad Rano zauważyłam mąkra plamkę
        na prześcieradle w miejscu gdzie siedziałam... Szybko założyłam bieliznę i
        podpaske, ale na podopasce nie zauważyłam zwiększonej ilości wydzieliny..
        Trochę się zaczynam denerwować, czy to nie wody...
        Mamy dziś po południu jechać do szpitala na KTG i kontrolę, ale zastanawiam się
        czy nie wziąć taksówki i nie pojechać już teraz...

        Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego dnia. Ania
        • kasik8 Re: LUTY 2004 21.01.04, 11:02
          Aniutku nie strasz mnie!
          Ja sie troche wami szyjkami kieruja co do wlasnej osoby. Wczorajsza wizyta u
          Pani gin byla ok (chyba okres sie jej skonczyl wink)umowila sie ze mna na KTG do
          szpitala co mnie zdziwilo..a raczej grzecznie zaprosila na swoj dyzur.
          Skracanie szyjki ustapilo...nospe brac do konca tygodnia..nie chce powiedziec
          co dalej..uprzedza ze po jej odstawieniu moze nastapic silny skorcz..a mnie juz
          dzis w nocy bolalo krocze..to bardzo dziwny bol byl...pewnie to od tych mysli i
          dziwnych snow przenosi mi sie na cialo. Do tej pory bolaly mnie plecy i
          podbrzusze ale krocze? ten stres mnie zabije. Aniu a Ty jak masz jakiekolwiek
          watpliwosci to ubieraj sie i jedz..matka ma najlepsza intuicje i czuje..a nawet
          jak maja Cie cofnac do domu spowrotem to zawsze bedziesz spokojniejsza.
          U nas zaspy sniezne takie (mieszkam na nowym osiedlu- malo tu odsniezaja..ok!
          wcale nie odsniezaja hehe) ze naprawde zaczelam sie bac jak tak dalej pojdzie
          to stad nie wyjade.

          A co do dzisiejszego dnia to niewiem drogie mamusie czy wiecie ze dzis zaczyna
          sie era WODNIKA...no i dzien babci dzisiaj.swietny dzien na porod..przeciez
          moja mama by oszalala ze szczescia hehe
          Kasia
          • malwes Re: LUTY 2004 21.01.04, 11:26
            No hej... a ja nie wyspana... to znaczy spałam... wstałam rano z mężem na
            śniadanie...spałam znowu...wstałam teraz... zaraz idę spać....

            Kasik, 'Babo' - nie strasz!wink U mnie mam nadzieję sprawdzi się termin z USG...
            bardzo nie chciałabym urodzić teraz bo dzidziuś jest malutki, muszę zdążyć go
            trochę podpaść.

            Ida - idź sprawdź tę wkładkę, choć mnie się kilka razy tak zdażyło, że
            dosłownie "podpaska mi się rozsypała" od wilgoci ale to było moje solidne
            pocenie się pachwin przez noc.

            Boję się, żebym sobie nie wywołała porodu... ze strachu. Krzyż mnie boli,
            brzuszek trochę też, to dziwne spanie dzisiaj, też mam od kilku dni zwiększoną
            wilgoć (mam nadzieję, że to nie odchodzący czop - bo słyszałam od położnej, że
            one bywają zupełnie przezroczyste...). Ale chodzę regularnie na KTG, skurcze
            się nie piszą, dziś przychodzi położna na kolejną wizytę (mam nadzieję, że
            będziemy oglądać poród na video a nie rodzić wink), jutro lekarz, w pon kolejne
            USG, żebym jeszcze wytrzymała ze dwa tyg, jeszcze niech utyje choć te 2x 200g...

            Mój mąż też czuwa nocami, siada na łóżku nawet jak idę siusiu, czy sapnę przy
            przekręcaniu... Rano nie może wstać do pracy. Rzeczy mam wszystkie gotowe ale
            nic nie spakowane. Powinnam uprać jeszcze jedną torbę (postanowiłam, że dla
            dziecka spakuję osobno, bo jeśli będę czekać w szpitalu, to się ją doniesie na
            ostatnią chwilę) i jedno prześcieradełko dla dziecka.

            Pozdrawiam gorąco... Mam nadzieję, że z tym 14 lutego zlecę gdzieś do połowy
            listy albo i później - może się nawet "przepiszę", na wszelki wypadek wink))
            Gosia
          • aniutekm Re: LUTY 2004 21.01.04, 11:29
            Kasia, ja nie chciałam Cię przestraszyć!!smile
            Pomyślałam, że poczekam jeszcze chwilę i poobserwuje.. A w ogóle to chyba się
            boje tam sama jechać...
            Trochę sie uspokoiłam - może to popuszczanie moczu, bo co chwila mi sie chce
            siusiu... Chyba dziś zamieszkam w łazience...wink
            U nas na chwilę przestało padać - to dobrze, bo ja też mieszkam na nowym
            osiedlu i niedługo nas zasypie...
            A to fajnie, że już era wodnika sie zaczeła - mój mąż to Wodnik i powiem Wam,
            że porządny z niego facetsmilesmile Więc Mały sie może wdawać w niegosmile
            Ale może nie spieszmy sie i nie rodźmy w dzień babci smilesmile - poczekajmy jeszcze
            trochęsmile
            • malwes Re: LUTY 2004 21.01.04, 11:35
              No własnie - o tej wilgoci chciałam do Ciebie napisac , Aniutku, nie do Idy,
              coś mi się pomieszało.

              Faktycznie, najlepiej poobserwuj co się będzie działo dalej. Jak Ci się to
              będzie zwiększać, to zauważysz, a jak nie, to znaczy, że to nie wody.
              Popatrz co się dzieje jak leżysz albo stoisz. Czsami wody sie sączą tylko przy
              leżeniu bo jak stoisz, to główka dziecka "zatyka" wyjście. Ale się nie martw -
              w razie czego to i tak już dobra pora a takie dni, kiedy jest więcej wilgoci ja
              np miewam często. Już się przyzwyczaiłam...
              Pozdrawiam,
              Gosia
              • tjoanna Re: LUTY 2004 21.01.04, 13:13
                Ale dziś miałam staszne sny, dziewczyny. I Wy w nich byłyście, ale nic więcej
                nie powiem...

                Trochę się martwię, bo już 1,5 tyg. do przeprowadzki i niewiele wskazuje na to,
                że będziemy mieć w nowym miejscu interenetsad( I co ja biedna sama poczne przez
                ten ostatni, najważniejszy czas?? No i będzie mnie zżerała ciekawość, co u Was.
                Może poszukam sobie w pobliżu jakiejś kafejki i choć 2 razy w tyg. wpadnę.
                Ale potem - z dzieckiem - będzie już trudniej...

                Edyta, ja też kupiłam sobie mrożone truskawki i jem je z kisielem (takie
                skapciałe faktycznie zbyt pociągające nie są). Polecam! Nigdy mi się to
                wcześniej nie zdarzyło, tym bardziej, że nie przepadałam za kisielem, ale sama
                zjadam pół litra!!

                To Was też maleństwa kopią? Dobrze wiedzieć, bo w różnych czasopismach piszą,
                że na tym etapie dziecko już nie ma miejsca i spokojnie sobie siedzi. A moje
                bryka cały dzień z niedługimi przerwami, całkiem porządnie kopie! Już się
                zastanawiałam, czy wszystko w porządku.

                Pozdrowienia!
                Joanna
                • morsk2 Re: LUTY 2004 21.01.04, 13:43
                  No właśnie, dziewczyny, co z tym kopaniem? Powinno siedzieć ściśnięte, a wali
                  coraz bardziej. Też czuję, że wykopuje sobie "wyjście awaryjne" w prawym bokusmile
                  Liczycie sekwencje ruchów przez 12 godz.? Moja gin kazała mi zacząć liczyć już
                  miesiąc temu. Faktycznie, Mała jest bardzo konsekwentna i najczęściej wychodzi
                  mi 9. Ale zdarza się, że 1 "ruch" trwa 3 godzinysmile)) Chyba trochę przesadza,
                  nie?
                  • malwes Re: LUTY 2004 21.01.04, 14:00
                    Tak, moje też kopie - i też najbardiej w prawy bok wink))
                    Moja gin kazała liczyć po posiłkach (do 10ciu), ewentualnie w ustalonych porach
                    i nie panikować jeśli co jakiś czas będzie 7,8 ruchów - bo to "też człowiek i
                    ma swoje dni". To prawda, my przecież też nie żyjemy zgodnie z harmonogramem.
                    Ja liczę ale często na wyczucie bo faktycznie jak łupie przez 3 godz bez
                    przerwy to czym się martwić. Staram się po prostu miec go "na oku" - jak będzie
                    zbyt spokojny albo abyt rozszalały - inaczej niż to zwykle bywa, tak ponad
                    normę to pewnie bym jechała do szpitala na KTG. Ale staram się nie przesadzać z
                    tymi liczeniami, bo to moje małe nie jest zbytnio przewidywalne.
                  • aniutekm Re: LUTY 2004 21.01.04, 14:04
                    Mój Mały też upodobał sobie prawy boksmilesmile Teraz chyba poszedł spaćsmile A juz
                    myślalam, ze mi wypchnie żebra na zewnątrzsmilesmile
                    Mi gin nakazał liczenie ruchów od 30 tyg. tyle, że nie w ciągu 12 godz, a 2-3
                    razy dziennie w stałych porach. Tylko, że mały nie jest konsekwentny i nic
                    sobie nie robi z pór dnia...
                    O, już się przebudził....
                  • kasik8 Re: LUTY 2004 21.01.04, 14:06
                    Mnie dzidzia strasznie kopie..ale juz tak bolesnie.bo to sa bardziej wypychania
                    a nie kopania..potrafi wystawic stope i tak trzymac..juz sie nikogo nie boicrying
                    Obczailam godziny...codziennie pewne sa godziny od 22-giej do 1- w
                    nocy...standard..zalezy jaka intensywnosc..wtedy albo wstaje rano pochlonac
                    moje! sniadanko albo nie....najlepsze jest to ze myslalam ze jak dzidzia
                    opadnie to zwolni mi sie miejsce na oddychanie a ja nadal mam bezdechy i ucisk
                    na zoladek a wymiotuje chyba czesciej niz na poczatku. Nie przytylam nic od
                    miesiaca..zglaszalam to lekarce, ale stwierdzila ze to taka przypadlosc. Musze
                    brac jedynie witaminy i zelazo.
                    Najlepsze jest to ze dzidzia u gory wystawia stopy i kopie po zebrach -
                    naprawde mocno a na dole czuje jakby male skrobanie myszki, ktora podkop robi i
                    przypuszczam ze to raczki bawia sie czyms..mam nadzieje ze nie moimi
                    wnetrznosciami hehe..dziwne to skrajne uczucia..ale ciesze sie ze je czuje bo
                    fajnie sie bawimy.. no i mam pewnosc ze wszystko tam ok..skoro juz mam tyle
                    zmartwien z tym donoszeniem to jest pocieszeniem dla mnie. Na brzuchu mam dwa
                    siniaki...od wewnatrz..autentycznie jak dotykam skore to boli jak siniak...juz
                    od dawna jak kiedys oberwalam tak ze sie skrecilam..mowie mezowi ze jak sie
                    urodzi to pierwsze co zrobie to spiore to male dupsko..za bicie mamy hehe Ale
                    jest naprawde silne.
                    Kasik
                    • aniutekm Re: LUTY 2004 21.01.04, 14:14
                      hehe, ja też zapowiadam Małemu lanie za męczenie mamusi, ale pewnie wymięknę
                      jak go zobaczę i mu odpuszczęsmile
                      Kasia, skoro dużo wymiotujesz to jest raczej normalne, że nie przybierasz na
                      wadze. Ale dzidzi na pewno to nie zagraża i nie przeszkadza..
                    • zyt Re: LUTY 2004 21.01.04, 14:29
                      Kasik- ja też cos wiem na ten temat,wtstawianie nogi to ostatnio ulubiona rzecz
                      mojej dzidzi.Za to widze ze większość naszych pociech upodobała sobie prawy
                      bok, jak dostanę kopniaka w okolicach wątroby to potem mam mdłości.

                      Od dwóch dni mam pzred oczami migające gwiazdki ,nawet jak leżę czy
                      stoję ,zastanawiam się skąd one są bo ciśnienie mam niskie.

                      Aniutku-lepiej zobacz dokładnie co z tymi wodami, i koniecznie daj nam znać.

                      No to która nastepna ,kogo dawno nie było na forum?
                      Zyta
                      • ida92 Re: LUTY 2004 21.01.04, 14:47
                        Mały kopał mnie też po prawej stronie, jak się ułożył w poprzek to grzmocił
                        mnie kolankaimi i stopami i próbował przynajmniej nogę wystawiś na zewnątrz a
                        od wczorajszej nocy mam wrażenie, że z przodu mam plecy. Oczywiście Jego.
                        Joasia faktycznie z tym kisielem to dobry pomysł.

                        Wiecie czego nienawidzę robić- prasować. wrrrrrrr. Pamietacie "Kubusia
                        Puchatka" i Tygryska, który musiał spróbować różnych rzeczy, żeby dowiedzieć
                        się czego nie lubi?? Ja juz wiem nie lubie prasować, a skoro mój ukochany tak
                        się rwie do pomocy, to z bólem serca, ale zostawię mu do prasowania pieluchy.

                        Aaaa. A rozglądałyście się za "Albumami naszeo dziecka"? Mi bardzo podoba się
                        wydany przez Arkady, nie tylko wizualnie, ale też zawartość sposób zapisu itd.
                        Jest też ładny na podstawie książeczki "Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham"
                        (chyba taki tytuł, w każdym bądz razie to bajeczka o dwu króliczkach małym i
                        dużym, przeglądałam ją w sklepie i szalenie mi się podoba, jak króliki się
                        licytują który którego kocha bardziej)
                      • aniutekm Re: LUTY 2004 21.01.04, 14:48
                        Chyba za dużo dziś piszę - coś mi kiśnie i wywala mniesad Ale to przez to, że
                        mąż mi postawił kompik obok łózka smile

                        Ja ostatnio nie widziałam na forum Magdy Magdalena_76 no i Mopka już od dawna
                        nie ma...
                        Ciekawe co u nich...

                        Dzięki Gosia za podsunięcie pomysłu zabrania wkładki - wezmę ją ze sobą do
                        szpitala, niech sprawdzą.

                        Właśnie sie zbieram powoli.. Jak tylko mnie wypuszczą - mam nadzieję, ze będzie
                        to dzisiaj - to sie oczywiście odezwę.
                        Papa, Ania
                        • aniutekm Re: LUTY 2004 - do ZYTY 21.01.04, 14:56
                          To chyba przy niskim ciśnieniu sa takie objawy - migające gwiazdki, osłabienie,
                          itp..
                          Może powinnaś z Ginem o tym porozmawiać?? Zwłaszcza, ze jak piszesz masz niskie
                          ciśnienie...
                          Wprawdzie zawroty głowy, omdlenia są typowe dla ostatniego miesiąca, ale nie
                          zaszkodzi skonsultować..
                          A na pewno pomoże leżenie i odpoczynek !!
                          Trzymaj sięsmile
                          • morsk2 Re: LUTY 2004 21.01.04, 15:48
                            Brakuje jeszcze Nitki...
                          • amatylda Re:kopanie... 21.01.04, 15:50
                            I mój kopie jak oszalały, a tak się kiedyś martwiłam, że nie czuję ruchów wink
                            Potem , że nie kopie tylko się obkręca a teraz mam czasami dosyć tych jego
                            wszędobylskich nóżek i raczek wink)) No tak znowu dosyć to nie mam wink) I też z
                            prawej!!! Choć wcześniej atakował żebra z lewej to teraz ulubionym miejscem
                            jest bardzo odległe miejsce w prawym boku - właściwie to aż niemożliwe, że tam
                            sięga wink Też myślę, że to podkop wink)))
                            Co do lania po porodzie, uśmiałam się. U nas jest inaczej - jak za bardzo
                            wierzga to mój mąż nachyla się do brzucha i mówi: "Nie kop mamy bo się spocisz".
                            wink
                            Ja nie dostałam żadnego przykazu liczenia i nawet nie wiem jakbym miała to
                            robić ;-( Po prostu raz kopie raz nie, zwykle kopie jak jesteśmy sami a jak
                            ktoś chce zobaczyć czy kopie to udaje, że wszystko sobie wymyśliłam. Najlepsza
                            porą na kopanie mamusi jest czas kiedy ona (ja) chce sobie w spokoju po
                            jedzonku obejrzeć "Na wspólnej". Także jak się kończy to jestem "skopana" i idę
                            się czasem nawet położyc na chwilę.
                            Kiesielek to całkiem niezła myśl. Ja ostatnio delektowałam się bezą
                            (nieprzyzwoicie słodką) z bitą śmietaną i owocami, a dzień bez 2 pomarańczy
                            jest dla mnie dniem straconym haha. Ale jutro czuję, że nędzie ten kisielek i
                            truskawki!!!
                            Pozdrawiam
                            Ania i Oskar (38. tydz wciąż)
                            ps ja nie miałam jeszcze nigdy KTG, nawet propozycji, buuuuuuuuuuuuu!
                            • moja.fasolka Re:kopanie... 21.01.04, 16:13
                              Witam mamusie,
                              Dziś zaczęłam 39 tydzień. Zaczynam się bać, że to już tak blisko. Ale nie mogę
                              się doczekać, kiedy przytulę szkraba. Co do ruchów, to ja od dwóch dni czuje
                              je jakby trochę słabiej. Na razie się nie denerwuję, w przeciwieństwie do mego
                              męża, który tak jak Wasi Panowie bardzo źle sypia i powtarza, że chciałby już
                              rozwiązania to będzie miał 2 tygodnie urlopu. Ja nie wiem, czy on liczy na to,
                              że odpocznie?
                              Pozdrawiam,
                              Ania & Filipek
                      • kasik8 Re: LUTY 2004 21.01.04, 17:42
                        Zytko
                        Ja tez mam te mroczki i z natury niskie cisnienie..a po za tym mala odpornosc
                        odrganizmu czemu zawsze dziwia sie lekarze przy badaniu krwi..i przepisuja mi
                        zelazo..a ja juz taka dziedziczna nature mam. Strasznie boli mnie dzis to
                        krocze..dziwnie chodze i tak dziwnie chodze a teraz to juz wogle! uczucie takie
                        (do mam ktore juz rodzily) jakby glowka wylazila tylko bez takiego bolu. Ciewa
                        jestem czy bedziecie cos takiego czuly.Autentycznie zagladam caly czas i macam
                        czy tam nic nie wystaje..ale sie tez nie ludze ze tak szybko by mi mialo to
                        pojsc..komu jak komu ale nie mnie...wrodzony pesymizm to tez moja cecha hehe
                        Ciesze sie ze zescie mnie uspokoily z tymi mdlosciami..troche sie
                        martwilam..staram sie jesc na sile..jak cos zwroce to probuje czegos
                        innego..ale troche jestem juz tym zmeczona...lekarka mnie uspokajala tez..wiec
                        chyba nie ma tu wiekszej szkody dla dziecka. Ciekawe tez czy te gwiazdki nie od
                        tego. Musze sie streszczac z tym porodem bo tesciowa w przyszlym tygodniu
                        przyjezdza...wiec byloby jej pewnie milo gdyby nie musiala jezdzic dwa razy
                        hehe a po za tym w przyszlym tyg. ma 60 urodziny.
                        Kasik
    • nitkanitka Re: medluję się! :) 21.01.04, 16:20
      Witajcie Dziewczyny,

      Nie było mnie przez chwilę bo jakaś taka wypluta jestem...
      Wszystko mnie męczy nawet siedzenie przez kompem - a to nie jest normalne - smile.
      Wczoraj urodziła moja kuzynka, która miała termin na 26 lutego czyli dzień po
      mnie sad. Kubuś jest duży - 2700 i 52 cm - ale leży w inkubatorku...
      Ponieważ ona nie miała żadnych dolegliwości, wszyscy w rodzinie myśleli, że
      bedę pierwsza, no i zaczęły się telefony smile.
      Przestraszona sytuacją spakowałam more-less torby i odpoczywam...

      Maleńka kopie mnie dla odminy z lewej strony. Często i odczuwalnie, właściwie
      to trudno nazwać kopaniem, to jest ROZPYCHANIE smile! Jakby chciała
      powiedzieć: "Mamo, brzuch Ci się skurczył... ZRBÓB COŚ!" smile

      Co do "przekasek" to codziennie funduję sobie:
      1. jabłka pieczone z powidłami śliwkowymi - wydrązam "dziada" z jabłuszka i
      wypełniam to miejsce powidąłmi
      2. kisiel - zazwyczaj z [połówkami brzoskwini, jak nie to z tartym jabłkiem
      3. 1 pomarańczę - choć do tej pory ich nie lubiłam - jeszcze na Boże Narodzenie
      mi nie smakowały smile
      4. 1 kinder bueno smile
      5. koktajl z: 2 bananów, 1 jabłka, ewent. 2 kiwi, 200 ml jogurtu naturalnego
      bakomy, szklanki mleka, 3 kostek lodu i 1/3 szkalnki soku malinowego roboty
      mojej teściowej smile.

      A wczoraj to mnie napadło i ugotowałam puszkę mleka skondensowanego słodkiego
      co dało Toffi i posmarowałąm tym suche andruty, z czego wyszły wspaniałe
      wafelki toffi smile.

      Pozdrawiam
      Nitka

      PS. I jak człowiek ma nie być zmęczony jak się tak długo "bawi" w kuchni smile.
      PS. Trzymajcie się ciepło i dajcie dziciom jeszcze z tydzień smile...
      • ida92 Re: medluję się! :) 21.01.04, 17:22
        Nitka !!!!!!!!! Takie jedzenie,zę mi ślina skapała na klawiaturę i pogonię męża
        na zakupy, żeby mi kupił mleczko i też zrobię andrucik, tylko środkowy andrut
        posmaruję powidełkiem śliwkowym.
        A wiecie nie wiem czy się spotkałyście z tradycyjnym smażeniem powidła, u nas
        to się robi w kotle miedzianym na zewnątrz wszyscy znajomi się schodzą Bo ktoś
        musi to powidło wielkimi łyżkami mieszać czyli tania siła robocza) pieczemy
        ziemniaczki w palenisku pod kotłem i "czytamy kolejne tomy" do późna w nocy.
        A jeszcze co do jedzenia zrobię sałatkę z kapusty pekińskiej, ananasa,
        kukurydzy, piersi wędzonej z indyka ze śmietanką i majonezem. Tak to jest
        bardzo dobry pomysł smile))))))). A dziś kisiel z truskawkami. Pozdrawiam Edyta
      • amatylda Re: Do Nitki 21.01.04, 17:24
        hej, przecież ponoć nie można malin i soku z malin!!!
        ja chodzę i "język mi ucieka" do malinek od mojej teściowej a Ty sobie jesz w
        najlepsze??!!?? w takim razie ja od jutra też jem!
        ja zamiast kinder bueno jem danio waniliowe z rodzynkami - też pycha...mmmhhhmm.
        A teraz lecę zjeść obiadek i jedziemy z mężem do jego Babci.
        Do jutra
        Ania i Oskar (38. tydz)
        • kasik8 Re: Do Nitki 21.01.04, 18:05
          Jestescie strasznewink)
          Czlowiek stara sie wogle cos zjesc a Wy mi cos takiego hehe Ale
          wlasnie..zapomnialam o tych malinach..i cialo sie samo dopomnialo..mialam
          ostatnio ochote zrobic sernik na zimno z owocami. i pognalam na dzial z
          mrozonkami..kupilam malinki i cale opakowanie wrzucilam na sernik a to
          galeretka zalalam. Zupelnie zapomnialam ze to przyspieszacz. I w dodatku moje
          lakomczuchy, ktore oczywiscie nie nawidza slodyczy! zjadly sernik (troszke im
          pomoglam hehe) w jedna niedzielke..cala blache okragla.
          Codziennie musze cos slodkiego..zreszta to jedyne potrawy, ktorych moj zoladek
          nie odrzuca. To dziwne bo slodyczy nie lubie..a raczej nalezy powiedziec ze nie
          lubialam!
          Amatyldo...rodzynek wczoraj Pan mi nie chcial sprzedac..nie bylo ceny..uparlam
          sie czekam przy kasie! wolal tam kogos..nikt nie przychodzil i musialam sobie
          darowac..bylam zla bo byly calkiem niezle w wygladzie...a ja lubie robic sobie
          takie misz masz z jogurtu i otrebow a do tego duzo rodzynek. A Pan sie jeszcze
          pyta czy mi zalezy na tych rodzynkach? bo moze to troche potrwac! tez
          pytanie..pytac ciezarna o takie rzeczy..ale on mlody byl to mu wybacze.
          Kasik
        • kasik8 Re: Do Nitki 21.01.04, 18:05
          Jestescie strasznewink)
          Czlowiek stara sie wogle cos zjesc a Wy mi cos takiego hehe Ale
          wlasnie..zapomnialam o tych malinach..i cialo sie samo dopomnialo..mialam
          ostatnio ochote zrobic sernik na zimno z owocami. i pognalam na dzial z
          mrozonkami..kupilam malinki i cale opakowanie wrzucilam na sernik a to
          galeretka zalalam. Zupelnie zapomnialam ze to przyspieszacz. I w dodatku moje
          lakomczuchy, ktore oczywiscie nienawidza slodyczy! zjadly sernik (troszke im
          pomoglam hehe) w jedna niedzielke..cala blache okragla.
          Codziennie musze cos slodkiego..zreszta to jedyne potrawy, ktorych moj zoladek
          nie odrzuca. To dziwne bo slodyczy nie lubie..a raczej nalezy powiedziec ze nie
          lubialam!
          Amatyldo...rodzynek wczoraj Pan mi nie chcial sprzedac..nie bylo ceny..uparlam
          sie czekam przy kasie! wolal tam kogos..nikt nie przychodzil i musialam sobie
          darowac..bylam zla bo byly calkiem niezle w wygladzie...a ja lubie robic sobie
          takie misz masz z jogurtu i otrebow a do tego duzo rodzynek. A Pan sie jeszcze
          pyta czy mi zalezy na tych rodzynkach? bo moze to troche potrwac! tez
          pytanie..pytac ciezarna o takie rzeczy..ale on mlody byl to mu wybacze.
          Kasik
    • ida92 Re: LUTY 2004 22.01.04, 09:11
      Długie spanie jest niezdrowe i dlatego mój pies zarządził pobudkę o 6.30, bo
      właśnie, ktoś śmiał łazić po jego ulicy. Wstałam wściekła i pewnie tak mi
      zostanie do wieczora. Mężowi zaparzyłam wczoraj melisy i spał jak anioł, ja
      nie, bo Antek odwrócony pupą na cały świat, zmienił razem z konfiguracją sposób
      poruszania i obawiam się, ze organizuje przekop przez nerki. Co za tym idzie
      czuję raczej jego rozpychanie, a nie kopniaki i zaczyma się martwić. A
      wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach. Brzuch boli mnie jak przed miesiaczką,
      a chwilami mocniej jak w trakcie (ale tylko w nocy) więc śniło mi się, że ją
      właśnie dostałam. Sprawdziłam oczywiście i bez zmian. Nie wiem czy to są jakieś
      zapowiediz zbliżajacego się porodu czy jak.
      Idę sobie zrobić kawy, a psa na sybir czyli na pole (a nie na dwórwink))) niech
      marznie. Odechce mu się sabotażu.
      Pozdrawiam wchodząc w 38 tydzień (37+1). Edyta.
      • aniutekm Re: LUTY 2004 22.01.04, 09:33
        Hej, hej, pora wstawać smilesmile U mnie piękne słońce i mróz - 17 stopni...
        Edytka, Ty masz pieska i kota?? Bo wydawało mi sie, ze wcześniej pisałaś o
        kocie. I jak te zwierzaki się tolerują??
        Może ten ból brzucha to skurcze przepowiadające?? Już czas na nie,a w 9
        miesiącu mogą być one silniejsze i bolesne..

        Wczorajsza wizyta w szpitalu nastroiła mnie bardzo pozytywnie. KTG wyszło
        dobrze, nie ma skurczów. Szyjka zamknięta.
        Po prostu popuściłam trochę moczu.. Nie ma żadnych upławów, czy wydzielin.
        Mamy już 37 tydzień, więc jest dobrzesmile

        Ania, a jeżeli chodzi o KTG, to możesz sama pójśc do szpitala i poprosić o nie.
        Teraz przecież nie trzeba skierowań.

        Pozdrawiam cieplutko. Ania
    • natder Re: LUTY 2004 22.01.04, 09:36
      Mamuśki śpicie jeszcze??? Dzisiaj zmusiłam się żeby wstać wcześniej niż o
      dziewiatej... tak dobrze śpi mi się rano bo dzidź ma stałą porę aktywności
      między piątą a siódmą rano, przy czym nie jest to takie sobie zwykłe kopanie
      czy wypychanie kończyn do pogłaskania tylko bodzie mnie głową w dole brzucha,
      pewnie próbuje przecisnąć się troszkę niżej (co się jej skutecznie udaje, od
      kilku dni żebra mnie nie bolą smile) Bóle mam przy tych harcach gorsze niż przed
      okresem, ale nie łudzę się że to już bo właśnie wczoraj mój gin stwierdził że
      moja krótka, rozwierająca się szyjka świetnie trzyma (buuuuu)z czego nie jestem
      tak bardzo zadowolona... Za trzy tygodnie mam się zgłosić po skierowanie do
      szpitala a ja naiwnie miałam nadzieję że dostanę je już i że się już pożegnamy,
      ale jak widac nigdy nie jest tak jak się chce... Na wczorajszej wizycie miałam
      troszkę podwyższone ciśnienie i gin stwierdził, że zastanowi się nad tym czy
      nie położyć mnie wcześniej do szpitala - co skutecznie zepsuło mi nastrój na
      cały wieczór i jeszcze dzisiaj nie mogę dojść do siebie... Bo ja panicznie boję
      się szpitala, zresztą ostatnie chwile przed porodem chcę spędzić w domciu z
      rodzinką, opychać się domowymi smakołykami!!! Wizja leżenia na patologii przez
      dłuższy czas mnie przeraża (a termin z usg mam później niż z OM). Dziewczyny
      leżały do dwoch tygodni po terminie, codziennie "badanie na śniadanie", teścik
      oksytocynowy - mnie by to wykończyło chyba, bardzo źle się w szpitalu czuję...
      Pozostają mi jedynie domowe sposoby przyspieszenia porodu, tylko czy
      podziałają??? Muszę namawiać Malwinkę smile)) Z niej jest grzeczne dziecko (kiedy
      śpi), tak ładnie prosiłam żeby przeniosła pupę do góry i proszę...posłuchała!
      Pozdrowionka dla Mam i Brzuszków, Ania i Malwinka (zaczynamy 36 tydzień).
      • ida92 Re: LUTY 2004 22.01.04, 10:40
        Natder powinnaś chodzić wolniej, to i ciśnienie Ci spadnie ;DD, a tak na
        poważnie poobserwuj czy nie towarzyszą ciśnieniu dodatkowe objawy równoczsnie
        białko w moczu, bóle głowy i opuchlizna, bo chyba dopiero wtedy to jest
        niebezpieczne. Ja też mam podwyższone ciśnienie bo normalnie mam 110 a teraz
        nawet do 130 albo i lepiej, ale żadnych dodatkowych objawów (bo już zaczęłam
        mieć wizję zatrucia ciążowego), ale na końcówce podwyższone ciśnienie to norma,
        chyba że sie mylę. I gorąco mi strasznie.
        A swoja droga tez nie miałbym ochoty trafić do szpitla i wysłuchiwać opini i
        komentarzy i doświadczeń tam leżących.
        Aniutek mam dwa koty 10- letnia Kitunię i roczną Blekotę (pamiętacie pierścień
        Arabelli? big_grin) , sukę -jamnika Dodi i Królika-Karolcię i wszystkie żyją w
        idealnej symbiozie, chociaż...........Blekota z Dodi zawiązału koalicję przeciw
        Kituni i ją przeganiają, ale tylko czasami. Blekota ma ochotę na zabawę z
        królikiem ale boi się wejść do klatki, a Królik am wszystkich łącznie z nami w
        głębokim poważaniu
        • natder Re: LUTY 2004 22.01.04, 10:58
          Edytko obserwuję się uważnie pod kątem zatrucia ciążowego i jak na razie nic na
          to nie wskazuje (a miałam to cholerstwo w pierwszej ciąży), a to ciśnienie...
          ja mam już chyba "syndrom białego fartucha" przez te wszystkie komplikacje
          ciążowe... Pocieszam się że to już bardzo niedługo i tyle to pestka... Ciekawe,
          jak te Twoje pupile zareagują na nowego konkurenta w domciu???
      • malwes Re: LUTY 2004 22.01.04, 10:43
        Witajcie!
        Ja każdego dnia wstaję ok 6.00 bo "wyprawiam" męża do pracy = budzę go bo
        niczego innego niemal nie słyszy i pilnuję, żeby nie zasnął pomiędzy kolejnymi
        czynnościami (mycie, śniadanie, golenie)... a potem idę spać i wstaję czasem
        jeszcze w tej samej połowie dnia, a czasem w następnej wink

        Ja też mam te wszystkie bóle, o których piszecie (pachwiny, dół brzucha, krzyż)
        i wiecie co... moja położna była tym wczoraj zachwycona! Mówiła, że tak ma być,
        to są sygnały, że organizm się przygotowuje do porodu i dobrze, bo jest szansa,
        że pójdzie to szybciej i sprawniej niż gdybym niczego nie odczuwała. Dziś się
        ma kontaktowac z moim ginem, żeby się dowiedzieć, na jakim etapie moja szyjka
        jest przygotowana do porodu. I podobno te objawy nie są sygnałem tego, że to
        nastąpi "już zaraz" (więc nie mamy powodu się denerwować) ale tego, że organizm
        dojrzewa do tej decyzji... Jeśli to prawda, to brzmi pocieszająco.

        Co więcej, z nią mozna rodzić na "ochroną krocza" ale powiedziała mi taka
        ciekawostkę, że przy pierwszym dziecku -ok, drugim, trzecim... potem mięśnie są
        rozciągnięte, młoda babeczka poćwiczy i "dojdzie do formy" ale... skończy 60tkę
        i zwiększy się u niej ryzyko nietrzymania moczu, wypadania macicy, itp... a ta,
        która była szyta, może cieszyć się tym, że miejsce szycia nigdy nie będzie tak
        elastyczne i takich sensacji w późnym wieku ma szanse uniknąć. Oczywiście i ona
        twierdzi, że można próbować rodzić na ochronę krocza nawet przy pierwszym
        dzidziusiu,, o ile się uda, ale po prostu jeśli się naprawdę nie da uniknąc
        nacięcia, to żeby pomyśleć, że może nie jest to takie złe, jak myślimy. Nie
        wiem, czy to do końca prawda (ona też zresztą tak nie twierdzi) ale
        faktycznie... jeśli nie uda mi się uniknąć nacięcia, to zaaplikuję sobie tę
        teorię do głowy "na pocieszenie".

        No i ogladaliśmy wczoraj film z porodu, nakręcony zresztą w tym szpitalu, gdzie
        będę rodzić, bardzo dokładnie, ze szczegółami... dzidziuś był owinięty
        pępowiną nawet... babeczka rodziła bez znieczulenia, na filmie znani mi lekarze
        i położna... i nawet fajnie-tylko to nacięcie nie wyglądało radośnie, mąż aż
        się wzdrygnął... ale ogólnie nastawiam się pozytywnie. No i jestem bardzo dumna
        z męża, że chętnie ogląda ze mną wszystkie możliwe filmiki, milsze i mniej
        milsze, żeby "być przygotowanym na wszystko". Bardzo się boi, że nie będzie mi
        umiał pomóc (no bo nie będzie...nie urodzi za mnie).

        A teraz może głupie pytanie... nie boicie się, że wam przez pomyłkę "zamienią
        dzieci"? Mnie trochę ogarnia taki irracjonalny lęk... Już mi chyba depresja
        przedporodowa robi mętlik w głowie....
        Gosia (dziś kończę 37t wg USG i 39t wg OM)
        • natder Re: LUTY 2004 22.01.04, 10:52
          Gosiu! Na porodówce jeszcze jak dzidziuś będzie leżał na Twoim brzuszku położna
          podetknie Ci pod nos opaski identyfikacyjne i każe przeczytać co jest na nich
          napisane, następnie "zaobrączkuje" potomka i to chyba rozwiązuje problem.
          Chociaż ja po pierwszym porodzie mimo iż położna umieściła krocze córki na
          wysokości moich oczu byłam tak naćpana i zmęczona że nie wiedziałam co
          urodziłam hehe... smile)) A nazwisko z opaski kazałam przeczytać mężowi smile))
          • malwes Re: LUTY 2004 22.01.04, 11:15
            No wiem, wiem... tylko nawet przed chwilą, chyba na "ciąża i poród"
            przeczytałam o tym, że przyniesiono mamie do karmienia nie jej maluszka ale
            sprawa się wyjaśniła, bo dzidziuś był odmiennej płci niż urodzone.
            Podobno tych opasek się nie zdejmuje, ale kto to wie...?
            Mam nadzieję, że rozpoznam dzidziusia (one wszystkie są w pierwszym momencie
            takie podobne)... wczoraj się śmiałam bo prawie w tym samym czasie pomyśleliśmy
            z meżem, że może tak "czatować z markerem trudnozmywalnym w ręku i gdzieś je
            tam zaraz po porodzie maznąć po pięcie....wink))
            Boże, już mnie teraz można wszystkim nastraszyć... w każdą głupotę jestem w
            stanie uwierzyć, że może mi się przytrafić... a jeszcze na USG dr Roszkowski
            też mnie "straszył", że takie pomyłki się zdarzają....
            • tjoanna Re: LUTY 2004 22.01.04, 12:51
              Ojej, Gosiu, nie strasz!!! Mi też oczywiście takie myśli już do głowy przyszły,
              ale starałam się je natychmiast odgonić! Może ten marker to nie taki zły
              pomysł?wink)
              A wiecie, sprawiedliwość musi być. Wróciły mi bóle podbrzusza i pachwin.
              Szczerze mówiąc jakoś szczególnie mnie to nie martwi, bo tak sobie właśnie to
              interpretuje: że ciało się przygotowuje na wydanie potomka na światsmile
              Edyta, nie obawiasz się trochę, jak zwierzaki będą tolerowały nowego lokatora?
              Ja mam tylko jednego kota, złośliwą bestię, i trochę mnie to stresuje... Chyba
              trzeba będzie go mieć non stop na oku na początku.
              Dziewczyny, czy któraś z Was jeszcze pracuje? Ja tak, co prawda tylko 17 godz.
              w tygodniu.
              Pozdrawiam grubasysmile
              Joanna
              PS. Stanęłam dziś na wadze i mi wyszło, że przez 3 dni przybrałam 2 kgsad( To
              chyba niemożliwe!
              • mopek1 Re: LUTY 2004 22.01.04, 13:21
                cześć!
                Dawno mnie nie było, ale to dlatego, że wylądowałam w łóżku smile Kiedy już na
                dobre rozkopaliśmy remont łazienki - Klusia oświadczyła (silnymi skurczami
                macicy), że ona chce już! Gin kazał mi leżeć placuszkiem i zjadać Fenoterol sad
                No to grzecznie leżę i przemawiam na przemian do Klusi żeby się nie spieszyła i
                do pana fliziarza -żeby się spieszył smile)))) poza tym jestem rozpiesczana przez
                teściową! Mąż - totalna panika, załatwia ostatnie zakupy, zabezpiecza firmę -
                bo zamierza trochę nie pracować smile I tak biega z tym wszystkim, że mu się łapki
                ślizgają smile))) Jak mnie widzi poza łóżkiem to strasznie krzyczy, więc
                wykorzystałąm dzisiaj moment, że pojechał do Poznania smile)))) Mam nadzieję, że
                nie sprawdzi "historii" w przeglądarce smile))
                GRATULACJE!!!!!! AGIKI I SYNKA!!!!!!!!! wzrószyłam się do łez, ale fajnie, że
                już niedługo wszystkie będziemy przytulać nasze maleństwa smile))))))))
                Jestem dobrej mysli - pozdrawiam was gorąco i wracam do łóżeczka smile
                Marta
                ps.
                Szkoda, że przez ten remont nie można pociągnąć kabelków i kompa do sypialni :
                (((( Ale w poniedziałek idę na kontrolę do gina - może mi pozwoli 10 min. na
                siedząco smile)))))
              • magdalena_76 Re: LUTY 2004 22.01.04, 13:27
                Witajcie!!!
                Kobiety nie piszcie tak szybko!!!! parę dni mnie nie było a czytania....
                hohoho... a potem jak chcę napisać to wywala mnie z forum... sad
                i też tak jak Nitce trudno mi długo wysiedzieć.

                Właśnie pakuję torbę. Teraz już wszystko się może zdarzyć... Z jednej strony
                chętnie bym sie już "rozpakowała" i nawet podchodzę już dość filozoficznie i w
                miarę spokojnie do porodu - a z drugiej - bycie w ciąży już znam a teraz znowu
                wielka niewiadoma!!!
                Ale już bym chciała nie być takim wielorybkiem smile zwłaszcza że na taką pogodę
                przyczepność do śliskiego podłoża równa jest zero. Dziś szłam rano na badania
                i wolę nie mysleć, jak to wyglądało smile
                Malutka chyba zjechała już w dół i do żeber dostaje mi sporadycznie, ale nie
                ustaje w wysiłkach. Ale czkawkę czuję gdzieś tak głęboko w dole. Parę razy
                złapałam małą na czymś takim dziwnym - ruchy główką częste ale delikatniejsze
                niż przy czkawce... wymyśliłam, że panienka ssa sobie paluszka smile!!!
                A poza tym tak czasem się cała rusza, że mój mąż patrzy z przerażeniem na mój
                brzuch i twierdzi, że czuje się, jakby obcy mi tam siedział.
                Pozdrowienia z bardzo zimnego Krakowa
                Magda
                • morsk2 Re: LUTY 2004 22.01.04, 14:00
                  Joanna, jak przeczytałam o tym ważeniu, od razu poleciałam sprawdzić swoją
                  wagę. Na szczęście bez zmian. To chyba jednak wyślę mężusia po kisielekwink))
                  Fajnie, że wróciły 2 "zagubione" mamuśki...
                  Gosia, nie strasz takimi wizjami. Do tej pory mi to do głowy nie przyszło, a
                  teraz pewnie będę mieć koszmary sennesad

                  A ja nie wiem czy brzuch mi opadł czy niesad Nie umiem ocenić... CZasami wydaje
                  mi się, że tak, że łatwiej sie oddycha, a trudniej wchodzi do wannysmile)), ale
                  nie wiem czy to nie autosugestia?

                  Zostały mi jeszcze 2 lekcje w szkole rodzenia. Dziś cd. karmienia piersią i
                  połóg, a za tydzień pielęgnacja noworodka. Mam nadzieję, że dotrwam do tego
                  czasu, bo chciałabym zobaczyć mężusia w "akcji" z lalkąbig_grin

                  Pozdrawiam cieplutko,
                  Monika
                • amatylda Re: LUTY 2004 22.01.04, 14:03
                  cześć z rana wink
                  Edyta - ja dokładnie wiem o jakich bólach piszesz. W nocy miałam właśnie takie
                  bóle miesiączkowe. Bolał mnie krzyż z rwaniem nóg do kolan (zawsze na to biorę
                  proch przeciwbólowe a teraz ;-( ) no i brzuch i krocze na dokładkę. Też
                  chodziałam sprawdzać do łazienki, chociaż bardziej niż na ujrzenie miesiączki ;-
                  ) nastawiałam się na odpływ wód płodowych wink Po 2 godzinach stwierdziłam, że
                  to nie są chyba skórcze przepowiadające bo z tego co wiem to skórcze są jakies
                  takie cykliczne - najpierw narastają, potem ten szczyt bólu i coraz łagodniej a
                  tu po prostu kilka godzin bolało bez przerwy ;-((((((((((
                  Wstałam wcześnie (z powodu bólu ale i skoków w Japoni które i tak się nie
                  odbyły). Skoro je odwołali to poszłam spać znów i wstałam po 12 wink Już mnie
                  nie boli - i co to ma znaczyć? Może rzeczywiście to moje ciało sięprzygotowuje
                  tak jak piszecie - hmmm. Mam nadzieję, że już się przygotowało, bo 2 raz tego
                  nie zniosę wink))))))))
                  Najbardziej się boję, że Młody się odwrócił. Czy może tak być, że już był
                  dobrze zwrócony a teraz się przekręciłi na przykład leży w poprzek? Martwię się
                  tym bardziej, że najbardziej kopie mnie bardzo daleko z prawej strony -
                  zupełnie z boku (??!!??). Za to uspokoiły się bóle żeber więc kto wie może i
                  opadł tez brzuch tylko ja tego nie widzę wink
                  Jak dalej będzie robił jakieś takie sztuki jak dziś w nocy to może rzeczywiście
                  zgłoszę się sama na to KTG do szpitala. Chociaż ja jestem tez z tych co nie
                  lubią szpitali i białych fartuchów, więc opcja zostania na obserwacji wyraźnie
                  mnie zniechęca wink
                  Pozdrawiam i dalej was czytam - robi się coraz ciekawiej - akcja i napięcie
                  rośnie wink))
                  Ania i Oskar (38.tydz)
                  • aniutekm Re: LUTY 2004 22.01.04, 14:16
                    Cześć Marto i Madziusmile A ja już was podejrzewałam, że się wyłamałyście i
                    stałyście sie styczniowymi mamamismilesmilesmile
                    Marto, ja też biorę fenoterol i od Sylwestra mam nakaz leżenia, ale robię sobie
                    krótkie przerwy i siadam do kompika (choć mąż też sie denerwuje jak widzi mnie
                    chodzącą po domusmilesmile No ale trudno mi ciągle tak leżeć. Zresztą pytałam Gina i
                    mówił, że mogę czasem wstawać (byle nie za często i na krótko) - i tak też
                    robięsmilesmile Jak na razie nie pogarsza siesmile
                    A co do ważenie, to przyznam sie Wam, że od kilku dni mam straaaaaszny apetyt.
                    Więc na wagę wolę nie wchodzić, żeby sie nie zestresowaćsmile
                    Ania, jeżeli masz wątpliwości co do tych skórczy, to idź na KTG - mnie ono
                    bardzo uspokoiło. Też miałam bóle krocze i w dole brzucha - nawet podczas KTG
                    je pprzez chwilę odczuwałam - ale uspokoili mnie, że to jak pisały już
                    dziewczyny, są objawami przygotowywania się ciała do porodusmile
                    W zasadzie większość z nas nie przepada za szpitalem, ale to w sumie dla dobra
                    dzidzi i własnego - po co się niepotrzebnie stresować!!
                    Pozdrowionka. Ania
                    • malwes Re: LUTY 2004 22.01.04, 15:20
                      Dziewczyny!
                      Strasznie was przepraszam, jeśli przestraszylam... nie miałam takiej intencji.
                      Też zawsze mi się wydawało, że takie rzeczy się nie zdarzają dokąd nie
                      przeczytałam tego na naszym forum - aż sobie nie mogłam odpuścić, żeby nie
                      założyć wątku na "ciąża i p"... oczywiście podchodzę do tego trochę z humorem
                      bo przecież, tak na poważnie, w obecnych czasach nie jest aż tak trudno
                      wyjasnić, kto jest czyim potomkiem, ale też i nie przypuzczałam, że w ogóle
                      takie rzeczy się zdarzają... Mam nadzieję, że na tym wątku usłyszę po prostu
                      parę zabawnych historii - a najlepiej żadnych wink)))

                      Przepraszam jeszcze raz, jeśli kogoś wystraszyłam naprawdę...
                      Gosia
    • nitkanitka Re: Gdzie jest Kasik8?! 22.01.04, 15:57
      Hej,

      Kasiu, gdzie się podziewasz??? Jesteś jedną z najbardziej aktywnych. A co ma
      oznaczać ta cisza?
      Czyżbyś już teraz wybrała się do sexshopu i dlatego Cię nie ma smile?
      Odezwij się!

      A teraz z innej beczki... Zachciało mi się klusków śląskich z sosem maślakowym,
      ale mam tak spuchnięte ręce, że obieranie ziemniaków graniczy z cudem!!! Nie
      dość, że trwało to całe wieki, to jeszcze musiałam wyłączyć ogrzewanie w domu -
      tak się spociłam smile - choć w Wawie -8 stopni... smile

      A mam pytanie, czy miałyście USG w 36-37 tygodniu?

      Pozdrowionka
      Nitka
      • malwes Re: Gdzie jest Kasik8?! 22.01.04, 16:20
        Też zauważyłam, że Kasia zniknęła... ale pomyślałam, że pewnie śpi (taki
        dzisiaj dzień senny) albo również dostała nakaz "używania męża na dobry poród"
        i nie dała chłopu pójść do pracy wink

        Nitko - ja miałam USG w pierwszym dniu 37 tyg. Właśnie wtedy się dowiedziałam,
        że dzidziuś jest mały (2300-2400), choć dr Roszkowski (a u niego robiłam)
        twierdzi, że wszystko jest w jak najlepszym porządku (łożysko, przepływy, itp)
        i teraz moja gin zaleciła zo 10 dni, żeby zobaczyć, czy mały rośnie, więc się
        wybieram w poniedziałek na kolejne - a czemu pytasz? Miałaś czy idziesz?
        • amatylda Re: gorąco 22.01.04, 16:53
          U nas w Gdyni "tylko -4" ale tez jakoś tak ciepło mi się zrobiło i otworzyłam
          okna.
          Ja nie miałam USG od tego w 32 tygodniu. Chyba już nie będę miała więc zobaczę
          malucha po drugiej stronie. No chyba, że Gin jeszcze zmieni zdanie (mam wizytę
          za tydzień). On jakoś dziwnie liczy tygodnie bo zawsze w kartę wpisuje mi o 1
          tydzień mniej niż mnie to wychodzi i mówi jest Pani w ...tygodniu. Pomyślałam,
          że on liczy może całe skończone tygodnie tylko nie wiem czemu wtedy mówi że
          jestem w jakimś tygodniu jak ja jestem już w następnym. Czyli wg mnie wizytę
          będę miała w końcu 39 tygodnia a on znów mi powie jest pani w 38 tygodniu. No
          ale nic.
          Co do wagi z USG mój Gin twierdzi, że te pomiary to są takie sobie bo dotyczą
          wielkości pod względem rozwoju kości. W sumie racja. Zatem dziecko może
          być "drobnokościste" a ważyć więcej niż na to wskazuje USG. To taka moja
          teoria - co o tym myślicie?
          Wiecie - postanowiłam o siebie zadbać wink)) i ..... nie zgadniecie..... mam
          jaja na głowie wink))))))))Przedwczoraj robiłam bezę i wykorzystałam teraz te
          cztery żółtka co mi zostały. Także na 1 spotkaniu z synem zamierzam mieć
          ppiękne włosy hahahahaha.
          Nie, nie, pozatym u mnie wszystko w normie wink
          Pozdrawiam
          Ania i Oskar (38.tydz)
        • nitkanitka Re: Gdzie jest Kasik8?! 22.01.04, 17:52
          Ja mam USG w przyszły czwartek to będzie już koniec 37 tygodnia!
          Mam też wówczas wizytę, no a nasz Maluszek to chyba dosć duży, jakieś 4 kg...
          Jak będzie mieć głowę jak Tatusiu to będę krzyczeć jak moja teściowa smile hi hi
          hi! W połowie 30 tygodnia Maluszek ważył okołó 1600 o ile się nie mylę!
          No i gin stwierdził, że duuuuża Córcia będzie smile.

          Całuchy
          Nitka
      • tjoanna Re: Gdzie jest Kasik8?! 22.01.04, 16:42
        Gosiu, nie martw się, sama też wpadłam na ten straszny pomysł...

        Nitka, mi też się czasem tak gorąco robi, że nie mogę wytrzymać. A USG ostatnie
        chyba miałam w 34tyg.

        No i co - czyżby nikt oprócz mnie nie pracujował???

        J.
      • tjoanna Re: Gdzie jest Kasik8?! 22.01.04, 16:43
        Gosiu, nie martw się, sama też wpadłam na ten straszny pomysł...

        Nitka, mi też się czasem tak gorąco robi, że nie mogę wytrzymać. A USG ostatnie
        chyba miałam w 34tyg.

        No i co - czyżby nikt oprócz mnie nie pracował???

        J.
        • moja.fasolka Luty 2004 22.01.04, 17:40
          Witam dziewczyny,
          strasznie mi dziś zimno było na spacerku z moim pieskiem, a jest tylko -8. W
          nocy praktycznie nie śpię, chyba to już blisko.

          Co do usg, ja miałam robione na początku 38 tygodnia (czyli w 37 według
          lekarza)i dzidziuś wazył 2900; usłyszałam, że jest w normie, a Wy podajecie o
          wiele mniejszą wage Waszych bobasków. Mam nadzieję, ze za bardzo go nie utuczę.

          Co do pracy zawodowej, to ja nie pracuje już trzeci tydzień, mam zwolnienie do
          konca ciąży. Ale jest to moje pierwsze zwolnienie, bo przez całą ciążę czułam
          się naprawdę dobrze.

          Mam do Was pytanie, może troche dziwne, ale dla mnie ważne. Czy myslałyście
          już o prezenciku walentynkowym dla Waszych mężczyzn. Ja przyznam się, muszę
          coś wymyślić szybko, bo do terminu mam niecałe 2 tygodnie, a później nie będę
          miała tak dużo czasu. Może macie jakieś pomysły?
          Pozdrawiam,
          Ania & Filipek
          • aniutekm Re: Luty 2004 22.01.04, 18:54
            A ja myślałam, że tylko mi puchną ręce..
            Na USG byłam w 31 tyg i wtedy mały ważył 1850 g. Już chyba nie będę miała
            kolejnego - chyba, że lekarze postanowią inaczej..
            Do pracy nie chodzę od Sylwestra. Miałam wprawdzie jeszcze popracowac ze 2 tyg,
            przekazać obowiązki, itd.. ale zdrówko nie dało..
            A co do prezentu na Walentynki też się nad tym zastanawiam - ja mam jeszcze na
            poczatku lutego urodziny męża, ale nie mam żadnego pomysłu (zresztą juz przed
            świętami miałam ten problem - zrobiłam się w ciąży baaardzo niezdecydowana...).
            Ale może wspólnie coś uradzimy??smilesmile
          • zyt Re: Luty 2004 22.01.04, 18:57
            Witam mamusie

            Ja dzisiaj miałam pełne ręce roboty,robiłam gołabki bo mnie na nie naszło i nie
            byłam w stanie sobie ich podarować.Poza tym zagnali mnie do pracy w gabinecie i
            w końcu byłam tak zła że sie popłakałam i powiedziałam że tak nie mozna
            ciężarnej wykorzystywać.

            Gorąco tez mi jest okropelnie,chodzę i zakręcam kaloryfery.to moja pierwsza
            zima kiedy nie marznę ,zawsze to jakieś plusy, oprócz tego wielkiego brzucha.

            Jutro znowu będę mieć masaż ,bardzo boli mnie krzyz a to świetnie odpręża,głowy
            tez juz sama nie myję bo dostaję wstretnych plam na pysku, pali mnie skóra i
            nie wygładam ciekawie.Schodzę do fryzjera i mi robią fryzurkę,dziś
            wyprostowałam sobie kudły i to poprawiło mi humor.

            Brzuchol mnie boli a w nocy nie mogę nawet obrócic się na drugi bok

            Nie wiem dokładnie który mam tydzien bo Magda zawsze mnie informowała o
            tym,moje obliczenia tez są inne niz gina,tym bardziej ze mam takie kółko a tam
            jest inny tydzień niż ona mówi .

            Pozdrawiam Zyta i 37 może 38 tydz. sama nie wiem.
            • malwes Chyba też będę styczniowa...jak nie dzisiejsza ;-) 22.01.04, 20:01
              Witajcie... wracam od gina... szyja ledwo centymetr... rozwarcie na dwa
              palce... pani gin była zdziwiona, że nie mam skurczów...

              Bardzo się martwię, bo maluszek nieduży... wprawdzie skończyłam dziś 37 tyg a
              wg OM to 39 ale jeszcze chciałam podpaść maluszka... Z wrażenia ciśnienie mi
              skoczyło do 160 i pani dr pytała, czy przypadkiem nie chcę dzisiaj jechać na
              izbę... mówi, że z maluszkiem wszystko dobrze.

              W pon mam USG - jeśli mały tyje, to może dadzą mi jeszcze posiedzieć w domu a
              jak nie to mam się stawić o 16.00 na izbie z gratami... choć pani dr twierdzi,
              że mogę niedoczekać poniedziałku...

              Dziewczyny, która to z was łaziła od dawna z centymetrową szyjką... pocieszcie
              mnie!
              Gosia i Szymon - straszny niecierpliwiec!
              • mopek1 Re: Chyba też będę styczniowa...jak nie dzisiejsz 22.01.04, 20:19
                Małgosiu!
                Nie martw się, nawet jeśli maleństwo jest "maleńkie" to w 37 tyg. jest już
                dojżałe i sobie świetnie poradzi!!! pomysl, że juz niedługo je przytulisz smile A
                co do szyjki to moja miała 2cm 2 tyg. temu, dlatego właśnie wylądowałam w łóżku
                z fenoterolem. Mój gin twierdzi, że jak będę grzeczna to spokojnie "wyleżę"
                jeszcze brakujące tygodnie - bo my dopiero kończymy 35 sad Mamy taki właśnie
                plan żeby "wyleżeć" Kluskę do 37 tyg., a potem odstawimy fenoterol - bo będzie
                juz gotowa na spotkanie ze światem smile))))
                Trzymam za was kciuki! I wracam do łóżka, bo się strasznie rozochociłąm i już
                drugi raz dziesiaj uciekłam przed komputer smile
                Pozdrowienia dla wszystkich
                Marta
                • morsk2 Re: Chyba też będę styczniowa... 22.01.04, 20:44
                  Gosia, czym Ty się martwisz?! Przecież jak nie liczyć jesteś już terminowa.
                  Małego "kurczaczka" łatwiej urodzisz, a potem będziesz go tuczyć paszą treściwą
                  (czyt. pysznym mleczkiemwink)))
                  • ida92 Re: Chyba też będę styczniowa... 22.01.04, 22:10
                    Gosia nie wygłupiaj się!!!!!!!! Bo ja sie stresuję, że czas ucieka i do mnie
                    coraz bliżej, a z drugiej strony jak tu wrócę po to te styczniowe "lutówki" już
                    coś naskrobią i znów będe wiedziała, że wszystko w normie i nie ma się co
                    stresować. Tak jak dziś, kiedy napisałyściek, że te miesiączkowe bóle, to taki
                    trening więc postanowiłam je lekce sobie ważyć.

                    Wiecie, że też się zatanawiałam jak ja taka wymęczona po porodzie, mam
                    logicznie myśleć literować nasze szalenie polskie nazwisko wink)) (z sz cz i ł)
                    i jeszcze zapamiętac ze Antek to Antek. Chyba faktycznie zlecę to mężowi.
                    Joasia pewnie, że się obawiam zachowania moich zwierzaków, a zwłaszcza tego
                    młodego kota Blekoty, bo ona jest szurnięta, dosłownie skacze po ścianch i w
                    ogóle robi co chce. A i jeszcze jak ostatnio byli u nas znajomi z córeczką (2
                    lata) to ukradłą taką malutką zabawkę i się do niej tuliła pewnie dlatego, że
                    pachniała jej dzieckiem. Pies i stary kot pewnie będą zainteresowane, ale je
                    łatwiej spacyfikować. No zobaczymy trzeba będzie się pewnie gimnastykować
                    pilnować szafy i łóżka, zeby się nie chciały pochować i dokładnie
                    pooglądać "Żabki".
                    Na USG idę we wtorek, dowiem się jak nasz dzidziuś urósł i jak się sprawy z
                    moją szyjką mają. Obawiam się ze bedzie długa i piękna iw ymęczy mnie przy
                    porodzie. Tak że Gosia, moze to i lepiej, że krótka, to może szybko zobaczysz
                    swoje Słoneczko. A moje teraz sobie czka, tam całkiem na dole i aż Ci
                    zazdroszczę, że to już u Ciebie niedługo. Edyta
                    • malwes Re: Chyba też będę styczniowa... 23.01.04, 08:07
                      No hej... wczoraj jednak nie wink choć... w nocy odeszła resztka czopa... już
                      tym razem różowiutka, jak się należy... bolał mnie brzuch i krzyż... oby
                      doczłapać do poniedziałku...
                      • ida92 foteliki...... 23.01.04, 08:21
                        Gosia trzymam kciuki bez względu nadzień jak znikniesz to będziemy wiedziały
                        dlaczego wink, daj szybciutko znać co i jak "styczniówko".

                        Wiecie co oglądam foteliki, bo okazuje że mimo wszystko taniej jest w necie i
                        tak się zastanawiam na czym polega różnica między jednym modelem i drugim (poza
                        ceną) w obrębie tej samej wagi i firmy. Przyznam, że jestem kompletnym laikiem.

                        A tak na marginesie gdybym nie tylko kupowałą gazety, ale tez je czytała to
                        mogłabym się dowiedzieć, że faktycznie bóle miesiączkowe są przygotowaniem do
                        porodu. No tłumaczy mnie tylko to, że gazetka była z września.
                      • kasik8 Re: Do Malwes 23.01.04, 08:39
                        Gosiu
                        Ty lepiej jedz do szpitala..z tym odejsciem czopa to nie zarty..
                        A mowilam Ci ze masz sie szykowac bo nastepna jestes??? a Ty co?
                        Zgadzam sie z Toba i Twoja polozna co do tego iz cialo przygotowuje sie
                        skurczami i takimi bolami do porodu..ale kurcze ile ono ma sie przygotowywac?
                        ja juz skorcze codziennie mam od 29 grudnia..to prawie miesiac..teraz sa nie do
                        wytrzymania..Jak byly w dzien to sa i w dzien i w nocy...rwie mnie
                        brzuch..nospa nie pomaga juz wogle a lekarka kazala odstawic od
                        poniedzialku..chyba sie skrece z bolu. Nie mam sily juz nawet rodzic.
                        Wiedzialam ze druga ciaze sie bardziej czuje..ale mnie to wszystko tak boli, ze
                        nie bede miala sil na porod. W dodatku wrocily bole plecow -odeszly za to bole
                        krocza. Ale z tymi plecami to mi sie przypomnialo z poprzedniej ciazy i
                        przepowiadan...ten sam bol. Bo pamietalam ze plecy jak bola w okolicach nerek
                        to sa te bole krzyzowe..ale dzis mi sie przypomnialo (a raczej cialo mi
                        przypomnialo) jakie to byly te bole. Wiec do tej pory byl to poprostu bol
                        plecow...ciagly, trzymajacy jakis czas. A dzis w nocy byl taki pulsacyjny, jak
                        potrafi byc bol brzucha, i promnieniujacy do brzucha jakby ktos go rozciagal od
                        sridka plecow do bokow brzucha i spowrotem..puszczalo i zaczynalo sie.
                        Moja psychika juz szwankuje. W dodatku dalam mezowi na dentyste pieniadze na
                        zoo. Dzis ja nie spalam z bolu plecow a on z bolu osemki. To juz trzecia noc.
                        Kazalam mu dzis nie wracac dopoki sie nie umowi na wizyte. Powiedzialam ze sie
                        rozwiode jak jeszcze jedna noc uslysze ze wstaje po kolejna tabletke ktora nic
                        nie daje..a teksty typu ze to straszny bol ma schowac dla siebie bo mu jeszcze
                        rodzic kaze to zobaczy co to bol. Jedyna pocieszajaca wiadomosc to odpowiedz z
                        zusu o przedluzeniu zasilku chorobowego co powoduje ze wznowia mi moja pensje
                        ktora wstrzymali mi w grudniua raczej w listopadzie..teraz sobie odbije hehe
                        ale dostane te zaleglosci 5 lutego, wiec do tego czasu lepiej zebym nie
                        rodzila.
                        Co do obaw, ze podmienia dziecko pamietam jak to bylo przy pierwszym porodzie.
                        Moja corka nie oddychala wiec przecieli pepowine i ja zabrali..powiedzieli mi
                        tylko ze to corka i juz ich nie bylo. Nie widzialam jej nawet ulamka sekundy.
                        Potem musialam lezec dwie godz. na obserwacji (taka rutynowa lezanka czy nie
                        dostanie sie np. krwotoku wewnetrznego) i myslalam, ze napewno mi ja zamienia i
                        ze przeciez nawet bym jej nie umiala znalesc jakby cos sie dzialo. Ublagalam
                        wiec pania, ktora sie mna opiekowala przez te dwie godziny by m mogla ja
                        zobaczyc. Corka jednak lezala w specjalnym pokoju z inkubatorami, gdzie nie
                        mozna bylo wjechac lozkie poporodowym..musialam wstac..a ledwo co zyjal.
                        Uzbieralam jednak cala energie ktora mi pozostala po poridzie i zeslizgnelam
                        sie z lozka..kobieta ktora mnie odprowadzala wiedziala ze nie nie powinna mi na
                        to pozwolic jednak ja bardzo prosilam o to a ze sama byla 3 miesiace po
                        porodzie zrozumiala obawy matki i powiedziala tylko :"Jak upadniesz to Cie
                        jeszcze dobije"smile I doczlapalam sie ...obejrzalam ja..byla taka malutka i
                        wymeczona, tysiace rurek powbijanych w jej cialko, w glowke..ale otworzyla
                        oczka..i cala twarz jakby sie zmienila..to znaczy jak patrzylam jak spala to
                        byla podobna do mnie i lekko zbitego boksera hehe a jak otworzyla oczy to byla
                        podobna do ojca..oczy miala az przeswitujace od niebieskosci.EH! fajne to bylo
                        uczucie patrzec i liczyc ile ma paluszkow i czy wszystko ok.
                        Kasik
                      • natder Re: Chyba też będę styczniowa... 23.01.04, 09:40
                        Gosiu, trzymaj się ciepło, jak nam znikniesz z forum to przynajmniej będziemy
                        wiedzieć dlaczego smile))
                        Kasik dobrze że się odezwałaś bo już myślałyśmy że popędziłaś na porodówkę smile))
                        Dziewczyny, ja mam usg ostatnie za tydzień, to będzie skończony 36 tydzień i
                        już nie mogę się doczekać, mam nadzieję że u bobaska wszystko w porządku,
                        bardzo mnie ciekawi ile waży. Moja pierwsza córka urodziła się z wagą 2700 i
                        teraz marzy mi się dzidź chociaż z pół kilo większy. Ale tak naprawdę to waga
                        urodzeniowa i późniejszy wzrost i waga niewiele mają wspólnego. Moja córka jest
                        teraz wyższa i cięższa niż jej rówieśnicy urodzeni z większą niż ona masą.
                        Także nie ma się za bardzo co tą wagą przejmować, możemy się tylko zdrowo
                        odżywiać ale poza tym nie mamy zbytnio na to wpływu...
                        Pozdrawiam wszystkie styczniowo/lutowe Mamuśki, Ania i Malwinka.
                        • tjoanna Re: Chyba też będę styczniowa... 23.01.04, 09:53
                          Gosiu, trzymam za Was kciuki i skrycie trochę zazdroszczę... Może posłuchaj
                          doświadczonej mamy Kasik i zgłoś się do szpitala.

                          Dziewczyny, a słyszałyście, że na tym etapie ciąży nie wolno rąk do góry
                          podnosić? No więc jak myć włosy? Wczoraj oczywiście umyłam tak jak zawsze i
                          dziwne napięcie potem długo w brzuchu czułam. Chyba trzeba zacząć angażować
                          mężawink

                          Kasik, dzięki za opis bólu krzyża - będę wiedziała, co się dzieje, jak
                          przyjdzie.

                          Ech, wiecie, jakieś doły mnie ostatnio dopadają. Niby wszystko dobrze, a mi się
                          robi tak jakoś irracjonalnie smutno, aż płakać się chce... Może Wam też się
                          takie stany zdarzają?

                          Przeglądałam sobie wczoraj numery "Twojego Dziecka" i wyczytałam, że te bardzo
                          fikające w brzuchu dzieci szybciej rozwijają się motorycznie i szybciej
                          zaczynają mówić, za to te spokojniejsze mniej płaczą. Ciekawe ile w tym
                          prawdy... Bo wygląda na to, że urodzę beksęwink

                          Pozdrawiam z pięknego, białego Mazowsza
                          Joanna
                          • malwes Re: Chyba też będę styczniowa... 23.01.04, 10:08
                            Dziewczyny!
                            Spokojnie z tym szpitalem wink))
                            Moja pani gin i połozna - obie pracują w tym szpitalu, gdzie rodzę a właśnie
                            wczoraj byłam na wizycie bo ten czop odchodził mi już od 4 dni (zupełnie
                            przezroczysty, czasem z żółtą niteczką a czasem z różową). Pani dr powiedziała
                            po badaniu, że szyja ledwo 1cm, dwa palce (chyba) wchodzą lekko (nic mnie to
                            nie bolało??!) i czopa już nie ma.... Umówiłyśmy się, że jeszcze pójdę na moje
                            zaplanowane USG w poniedziałek (jak dotrwam)i posiew a potem między 15 a 16
                            przyjadę z klamotami na izbę (ona ma dyżur). Kazała się pospieszyć tylko jeśli
                            odejdą wody, zaczną krawić albo zacznę mieć normalne, silne, porodowe
                            skurcze....albo brak ruchów, albo dziwne silne ruchy, itp...
                            Tak to nie ma sensu - położna nawet marudzi mojej gin, że w poniedziałek tez
                            nie szpital...żebym czekała w domu bo po co mi to szpitalne zamieszanie a jak
                            się zacznie to ona przyjedzie do domu i pojedziemy w trójkę z mężem jak uzna,
                            że już czas... Gina nawet kazała iść w weekend na spacer na starówkę wink))
                            Prawdopodobnie jak się w poniedziałek okaże, że mały dalej ładnie rośnie i
                            przepływy ok to zrezygnują z hospitalizacji, po prostu pani dr ma dyżur i
                            chciałaby mi sama zrobić jakiś "artystyczny szewik na kroczku" wink. Też bym
                            wolała przy niej ale nie chcę przyspieszania porodu, jeśli dziecko ma się
                            dobrze. Od odejścia czopa do porodu potrafi minąć ponad tydzień.... a w sobotę
                            kondycja maluszka, łożysko i przepływy były super. A gina też jest wspaniała,
                            wczoraj jeszcze gadała ze mną przez telefon jak tam moje ciśnienie i roziewała
                            różna horrory, ktore zdążyłam wymyśleć między wizytą a powrotem do domu.
                            Będę się odzywać póki siedzę w chacie.
                            G.

                            Edyta - też nie wiem czym się różnią foteliki - ja poczytałam trochę crash-
                            testów i w końcu kupiłam fotelik w komplecie z wózekiem Deltim Focus. Fotelik
                            nazywa się Grillo - robią go Włosi - u nich też się przedaje z tą sama nazwą.
                            Myślę, że na cenę powinny wpływać: jakość materiału i projekt zapewniający jak
                            największe bezpieczeństwo w trakcie (tfu, tfu) kraksy.
                            • moja.fasolka A ja chciałabym być styczniowa... 23.01.04, 10:30
                              Witam dziewczynki,
                              Warszawka ładnie dziś nas przywitała, piękne słoneczko mam za oknem i jakis
                              taki przypływ energii. Moja wielka sunia nie odstępuje mnie na krok, a w nocy
                              śpi koło łóżeczka - ciekawe czy będzie zazdrosna o dzidziusia?

                              Trzymam za Was wszystkie kciuki, bo ja nie wiem co to sa te bóle podbrzusza i
                              ciągłe branie nospy. Moja ciąża okazuje się być bardzo prawidłową, ale za to
                              nie chce się skończyć. Ja już nie mogę się doczekać.

                              Co do fotelika, to ja dostałam od bratowej Chicco i z tego co się
                              zorientowałam wśród znajomych to jest on bardzo popularny; wielu moich
                              znajomych ze względu na cenę kupowało używane.

                              Pozdrawiamy,
                              Ania & Filipek
                            • morsk2 Re: LUTY 2004 23.01.04, 10:33
                              Witajcie dziewczynki w ten piękny, słoneczny dzień! Nareszcie nie pada śnieg! A
                              juz miałam wizje, że zacznę rodzić, a mąż mi każe sie wstrzymać, bo musi
                              najpierw odkopać samochód z zaspywink))
                              Gosia, nie zapominaj, ze przez większość zostałaś wytypowana jako druga z
                              kolei, nie spraw nam zawodusmile Chyba trzeba zacząć obstawiać, która trzeciabig_grin
                              Edyta, jeśli chodzi o nosidełka samochodowe, postaram Ci się przekazać co sama
                              usłyszałam. Po pierwsze dla Maluszka lepsze jest nosidełko, a nie duży fotelik
                              z wkładką dla niemowlaczka. Raz, ze ma wygodniejszą pozycję, a dwa jest lepsze
                              dla mamy, bo można wyjąć maluch np. bez budzenia.
                              My kupiliśmy Chicco Synthesis. Cena rozsądna, ale najważniejszą cechą tego
                              fotelika jest to, że w samochodzie uchwyt-rączkę składa się pod kątem 90st. i w
                              razie, odpukać, kraksy, stanowi to dodatkowe zabezpieczenie przed zgnieceniem.
                              Pan w sklepie nam bardzo obrazowo pokazał jak fotelik z nieskładaną rączką
                              przygniata dziecko do tylniej kanapysad((
                              Pozdrowionka!
                              Monika
                            • aniutekm Re: Chyba też będę styczniowa... 23.01.04, 10:39
                              Witam mamusie i Maleństwasmile Strasznie senny dziś poranek smile Nie chciało mi się
                              z łóżka wychodzić, zwłaszcza, że mój mały dziś tylko lekkimi ruchami daje znać
                              o sobie..
                              Gosia, myślę, że skoro można, to lepiej żebyś czekała w domu. Zawsze to lepsze
                              samopoczucie i inaczej sie to wszystko znosi. Ale jeżeli zacznie się coś dziać
                              niepokojącego, to szybciutko do szpitala..
                              A jak twierdzi mój Gin, skoro wcześniej są takie objawy, to potem poród
                              krótszysmilesmile
                              Mam jednak nadzieje, że dotrwasz do lutego winkwinkwink A tymczasem odpoczywaj i bądź
                              dobrej myślismile
                              Fajnie Kasia, że sie odezwałaś - martwiłam sie troszkę co u Ciebie.. Ty sie nie
                              wygłupiaj, bo miałyśmy w tym samym terminie rodzić!!smile Pamiętasz?? A ja
                              zamierzam wytrwać do lutego. Nie spieszy mi się jakoś na porodówkę..
                              Edyta - z fotelikami, to myślę, że tak jak z wózkami tej samej firmy - różnią
                              sie materiałami, jakimiś elementami konstrukcji, kształtem, itp.. To tak jak z
                              wieloma produktami - firma różnicuje w niewielki sposób modele, żeby mieć
                              szerszą ofertę i móc ustalać różne ceny..
                              Pozdrawiam cieplutko. A
                            • kasik8 Re: Chyba też będę styczniowa... 23.01.04, 10:43
                              Malwes nie wiem skad u Ciebie tyle spokoju..szczerze zazdroszcze hehe..Jakby mi
                              cos odeszlo to amen...ja tu bez tego jestem lekko kopnieta. Bol mam dzis nie do
                              zniesienia. A filmy wkrecam sobie im dluzej siedze sama tym wiecej. Potem to
                              juz narzekac nie chce jak maz z pracy wroci bo nie lubie zrzedzic i kolo sie
                              zamyka. Dlatego zrzedze Wam hehe
                              Wiecie co sobie ubzduralam? no bo caly czas zastanawialam sie nad lewatywa w
                              domu. Zostalam lekko zastraszona ze to przyspiesza znacznie porod i lepiej tego
                              w domu nie robic tylko w szpitalu. Jednak "pocieszona" zostalam informacja ze
                              cialo sie samo oczyszcza tuz przed porodem. Otorz moje oczyszcza sie 3 razy
                              dziennie hehe (przepraszam za glupi temat) i mam przez to swira..bo wiem ze to
                              nienaturalne. dziewczyny skarza sie na zaparcia..leakrz pyta czy chce na to
                              jakies leki tzn.na zaparcia a ja mam wrecz odwrotnie. Albo jesc nie moge albo
                              sie oczyszczam i mysle ze to juz. Do tego mam koszmarne sny.
                              Aniu..dzieki ze sie martwilas...przedwczoraj jednak wieczorem ..malzowinka
                              wpadla na pomysl zainstalowania lepszych sterownikow do kompa (cokolwiek to
                              znaczy) i komp tej proby nie wytrzymal..wysadzilo wszystko i trzeba bylo caly
                              system stawiac od nowa. Dzieki Bogu udalo sie to w jeden dzien co nie zmienia
                              faktu ze dzis przed kazdym wyslaniem postu pyta mnie sie w jakims dziwnym _
                              angielskim hihi jezyku czy napewno tego chce, czy jestem pewna itp itd..zabije
                              go za te blokady.
                              A! I chcialabym wam powiedziec ze dzies w programie Ewy Drzyzgi "rozmowy w
                              toku" bedzie na temat dlaczego mezczyzni boja sie niemowlat? hehe moze byc
                              ciekawe.
                              Co do fotelika Edytko to ja juz mam upatrzony wozek z fotelikiem..chcemy ominac
                              gondole i takiego szukalismy by za cene wozka glebokiego kupic super fotelik i
                              spacerowke. Chodzilo nam o wozek spacerowy z rozkladanymi plecami na plasko i
                              buda ochronna, zeby mozna bylo na niego instalowac fotelik samochodowy w formie
                              kolebki-kolyski. I znalezlismy Chicco..juz mamy umowiony..zadatkowany itp.
                              wyniesie nas to z fotelikiem 1100 zl wiec nie tak duzo jak myslalam. Fotelik o
                              tyle mi sie spodobal..ze mozna regulowac siedzenie..to znaczy zrobic kolebke
                              lub siedzisko..ma budke przeciwdeszczowa..pasy , z mozliwoscia mocowania na
                              wozku i co mnie sie najbardziej podoba mozna zrobic z tego kolyske- bujak
                              stawiajac to na ziemi. Blokada podloza...albo stoi na sztywno jak kazdy fotelik
                              albo spuszcza sie taka blokade i robi sie bujak. Nie wiem czy zrozumialyscie co
                              chcialam przekazac hehe
                              Przede wszystkim przy foteliku trzeba zwracac uwage na atest..teraz chyba
                              wszystkie je maja ale warto jednak sprawdzac czy nasz polski atest ma czy jakis
                              ichni zagraniczny. Czy ma pasy wlasne czy trzeba przypinac tymi samochodowymi.
                              Czy mozna go mocowac przodem czy tylko tylem do kierunku jazdy. Ile wazy, do
                              ilu kilogramow jest i gwarancje - na ile, gdzie jest serwis itp.
                              Cena oczywiscie w duzej mierze zalezy od firmy..czesto placi sie za marke a nie
                              za jakosc. Jednak tez czesto dana firma - znana nie moze juz sobie pozwolic na
                              bledy i mamy te pewnosc ze te rzeczy sa napewno super..a z serwisowaniem nie
                              bedzie zadnego problemu. Dla mnie nie tyle problem byl z fotelikiem..co z
                              wozkiem..w koncu ma sluzyc z 3 lata najmniej.
                              Kasik
                              • morsk2 Re: LUTY 2004 23.01.04, 10:59
                                Gosia, jeszcze o tym zamienianiu mi się przypomniało...
                                Sama zostałam podmieniona, ale mam nadzieję, że tylko "papierowo"smile
                                Otóż urodziłam się, wg zeznań mamy, o 1 w nocy 13 września, a w dokunentach
                                wpisali 6 rano 12 września. Mama chciała podobno odkręcać, ale ją przekonali,
                                że po co dziecko ma być z pechowego 13-go? No i wg dokumentów jestem ciut
                                starsza niż naprawdęwink))
                                • magdalena_76 Re: LUTY 2004 23.01.04, 11:28
                                  Witajcie witajcie
                                  Kasik mnie też oczyszcza - sorry sorry - czy żelazo może działać "wręcz
                                  przeciwnie" a nie zaparciowo? Jak powiedziałam mojej gin (bo to ewidentnie jak
                                  zmieniłam preparat żelazowy) to ona stwierdziła "jak nie urok to..." smile)) No
                                  i trudno.

                                  Teraz to naprawdę się czyta Was jak rozkręcający się film akcji, to
                                  niesamowite, jak ten czas zleciał... Trzymam kciuki za wszystkie następne w
                                  kolejce...

                                  A w ogóle kobiełki mam chorobę w domciu, męża mi zmogło - rano biedactwo o 6
                                  godzinie (niby najniższa temperatura) miało 38,8 sad((( i grzało jak mały
                                  piecyk. Teraz poszedł do przychodni...
                                  Z jednej strony fajnie bo będzie w domu ale z drugiej niedobrze. Będę musiała
                                  spać osobno, buuuuu sad((
                                  W związku z tym miałam myslówy - co by było gdyby on nie mógł być podczas
                                  porodu??? Natychmiast mechanizm wyparcia TAKIEJ OPCJI NIE PRZEWIDUJĘ w ogóle
                                  sobie nie wyobrażam tam samej być!!!!
                                  Czy Wy wszystkie będziecie rodzić rodzinnie?

                                  Buziaczki
                                  magda
                              • nitkanitka Re: Luty 2004 23.01.04, 11:43
                                Witajcie,

                                No Kasiu, nie wiem czy czytałaś poprzednia stronę, ale tu już były różne
                                spekulacje na Twój temat. Włącznie z wizytami w sexshopach i "używaniu" męża smile.

                                A ja wczoraj byłam podpisać umowę z położną i jak mnie zobaczyła to spytała czy
                                jestem pewna smile. Wg niej Dzidziuś będzie b. duży i może się nie obejść bez
                                cięcia... Chociaż nie odrzuca myśli, że to mogą być wody płodowe. Tak wiec w
                                czwartek wszystko się okaże - USG!!! Jestem w końcówce 36 tygodnia a brzuch mam
                                jak w 42 smile.
                                Oczywiście w związku z cała sprawą całą noc śniły mi się przygotowania do
                                cesarki i podejmowanie decyzji, przez gina...
                                Ja jednak jestem dobrej myśli i założyłyśmy całą dokumentacją "przedporodową".

                                Zobaczymy co czwartek przyniesie smile.

                                Uściski moje Grubaski
                                Nitka
                                • kasik8 Re: Luty 2004 23.01.04, 12:19
                                  Hehe Nitko
                                  Zanim by sie doczlapala do sexshopu najblizszego to bym pewnie z 3 razy sie
                                  rozjechala..na sniegu. Spodni juz nie piore bo co chwile upackana jestem od
                                  blotka. A co "uzywania" meza to komputer chyba jest bardziej go w stanie
                                  przyciagnac i rower , ktory zajmuje chonorowe miejsce na srodku mieszkania.
                                  Gdybyscie go widzialy po tym remoncie jak sie cieszyl ze znalazlo sie miejsce
                                  dla rowerka (teraz nie mam gdzie rozlozyc deski do prasowaniacrying) i calkiem
                                  niezlym miejscu komuterowym. Jak to niewiele do szczescia chlopu potrzeba.
                                  Co do wagi dzidzi to w 31 tyg. moja wazyla 1650 g..i jak juz kiedys pisalam
                                  wydawalo mi sie ze to malutko..a tu pani gin. stwoerdzila ze zapowiada sie duza
                                  dzidzia ok. 4100 a 4000 kg..no coz?
                                  A co do boli moich pleckow to bol jest "bajeczny"..jakby skorcze ale z tylu i
                                  jak to czlowiek zapomina pewne sytuacje. Kiedy to 8 lat temu mialam takie bule
                                  na 24 godziny przed porodem co sie pozniej okazalo..to wzielam glupia terme
                                  sobie zagrzalam i lezalam na niej ! (mialam wtedy problemy z nerkami i
                                  pecherzem wiec myslalam ze znow mnie cos zlapalo) potem pani gin. okrzyczala
                                  mnie za glupote...ze to bole przepowiadajace itp. Mam nadzieje ze jak kazda
                                  ciaza inna, kazde objawy tez..moze te bole znow sie pociagna przez kilka tyg.
                                  mam taka nadzieje bo jakos mi sie nie che rodzic w styczniu.
                                  Madziu pocieszylas mnie z tym zelazem..no bo jak juz pisalam pani gin przy
                                  ostatniej wizycie przepisdala mi na recepte zelazo i wlasnie"te" oblajwy
                                  nasilily sie chyba po tym. I co teraz zrobic? odstawic je?
                                  Kasik
                                • kasiaczekroza Re: Luty 2004 23.01.04, 12:21
                                  Drogie dziewczyny!
                                  Od dłuższego czasu czytuje wasze posty, ostatnio nawet zaczynam i kończę tym
                                  zajeciem swój dzień, a trwa on czasem dosc długo bo za cholerę w nocy spać nie
                                  mogę.
                                  Mam 7 letnią córkę Martę a teraz czekam na Antosia.Termin mam na 19 lutego.
                                  Odczuwam ostatnoi bóle miesiączkowe i bóle krzyża, piszecie, że moąe to byc
                                  przygotowanie do porodu.Ciekawe, może.Martę urodziłam w końcu przez cesarkę.Dwa
                                  tygodnie po terminie, po 18 godzinach akcji porodowej z rozwarciem akończonym
                                  na 4 cm i podawaniem kropluwek, czpoków i masażu szyjki, brrrrrrr
                                  Jestem ciekawa jak to bedzie teraz, boję sie strasznie.
                                  Jednak dzięki wam jest jakoś raźniej, gorąco was wszystkie pozdrawiam i życzę
                                  wszystkiego dobrego.
                                  Kasia z Płocka
                                  • kasik8 Re: Luty 2004 witam Kasie 23.01.04, 12:30
                                    Witaj Kasiu..ja tez jestem Kasia i mam 8 letnia corke a teraz czekam na "cosia"
                                    milo ze sie przylaczylas..zawsze lepiej pozno niz wcale.
                                    Ja tez sie boje strasznie tego drugiego porodu..bardziej niz pierwszego i jak
                                    juz zauwazylas obsypuje swoimi obawami kolezankiwink
                                    Pocieszam sie ze porod kazdy inny i nie musi wygladac jak pierwszy..Twoj pewnie
                                    tez nie bedzie. Ale czy za drugim razem nie masz juz wskazania do cc? i nie
                                    bedziesz musiala tak dlugo cierpiec zanim podejma te decyzje?
                                    Kasik
                                    • aniutekm Re: Luty 2004 witam Kasie 23.01.04, 12:47
                                      Witaj "Nowa Kasiu"!smile Ja też mam termin an 19 smile Dopisz sie do listy - jest
                                      powyżej.
                                      Jeżeli chodzi o żelazo, to ja biorę już od 3 m-ca. Nie miałam żadnych problemów
                                      w związku z przyjmowaniem go. Do czasu.. Niedawno kilka razy zwymiotowałam i
                                      zaczeło mnie przeczyszczać i gin stwierdził, ze to po żelazie (organizm
                                      pzrestał je tolerować)... Kazał mi odstawić na tydzień. Ale po tym odstawieniu
                                      jakos trudno mi się zmobilizować i brać regularnie....
                                      A.
                                      • kasiaczekroza Re: Luty 2004 witam Kasie 23.01.04, 12:52
                                        Powiem szczerze, ze chciałam dopisać się juz jakis czas temu ale nie wiem jak
                                        to zrobić.wiem, ze brzmi to głupawo, ale nie jetem jeszcze zaawansowana
                                        internetowo.powiedzcie jak to zrobić.
                                    • kasiaczekroza Re: Luty 2004 witam Kasie 23.01.04, 12:50
                                      3 lutego mam wizyte u mojego gina i mamy sie umówic co do porodu.Brak postepu
                                      porodu nie jest wskazaniem do cc.Poczatkowo dzidziuś leżał posladkowo, ale
                                      przekrecił się główką w dół.Prawdopodobnie jest dosc spory i to by mogło byc
                                      wskazanie, ale w naszym "ślicznym" Płocku, lekaz nie potrafi określic wagi
                                      dziecka z USG, na podsatwie kosci widać jednak , ze jest to już początek 39
                                      tyg, a więc jest naprawdę spory.No zobaczymy jak to będzie.z jednaj strony
                                      chciałabym cc, z drugiej jednak boje sie tego długiego dochodzenia do siebie,
                                      ewentualnych komplikacji no i chciałabym urodzić, zobaczyć dzidziulka i
                                      przytulić go.Przy Marcie lekarz twierdził, że urodze synka, miałam znieczulenie
                                      ogólne, dzidzię zobaczyłam dopiero po 8 ogodzinach, przynozą mi córę, a ja
                                      mysle co jest grane, jakaś pomyłka czy co?, ale jak ja zobaczyłam to
                                      wiedziałam, e to nie pomyłka tylko moja Marcia.
                                      • morsk2 Re: Luty 2004 witam Kasie 23.01.04, 13:19
                                        Witaj Kasiaczku! Dopisuję Cię na listę:

                                        malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                                        agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5
                                        kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
                                        moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana
                                        amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
                                        kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
                                        zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                                        jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki
                                        ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
                                        morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia
                                        xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz
                                        aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                                        kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock
                                        tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
                                        dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?)
                                        mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
                                        nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
                                        natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
                                        magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz
                                        mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia
                                        kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław
                                        • amatylda Re: Luty 2004 witam Kasie 23.01.04, 13:50
                                          Cześć Kasia! Coraz nas więcej, coraz więcej tematów, coraz więcej spostrzeżeń -
                                          strasznie się cieszę. To na prawdę fajnie móc w razie jakichkolwiek pytań mieć
                                          takie forum babek chętnych rozwiać "ciążowe" wątpliwości. Ja właśnie opisałam
                                          mojej mamie przez telefon te bóle z wczorajszej nocy a mama mówi, że jakbym do
                                          niej zadzwoniłam wczesniej to nie wiedziałaby co mi radzic i czy nie jechać juz
                                          ze mną do szpitala a tak to na forum zawsze mnie uspokoicie, że nie jestem
                                          sama.
                                          Odnośnie naszej listy - czy "Kajka" nie powinna się przenieść gdzieś wyżej -
                                          psuje chronologię wink)) Może ją przenieśmy chociaż gdzieś koło 21.02? Kajka, co
                                          Ty na to?
                                          Pozdrawiam
                                          Ania i Oskar(ostatni dzień 38 tyg.)

                                          • ida92 Re: Luty 2004 witam Kasie 23.01.04, 14:17
                                            Witaj Kasiu!!!!!! przyszła mamo Antosia big_grinDD. Fajnie, że jest nas więcej, ja
                                            cały czas mówię "a dziewczyny z forum to albo tamto big_grinD" a jak mówię mężowi, że
                                            was bolą różne części ciała, te same co mnie to chyba jest spokojniejszy.
                                            Kasik jak będziesz tak pięknie pisała o pierwszych chwilach z dzidziusiem, to
                                            zaleję kalwiaturę łzami i zastosuję jakieś przyśpieszacze (może 3 X S), żeby
                                            mieć go już ze sobą. Wizja mojego maluszka, skutecznie odwraca moje myśli od
                                            wizji porodu, ale jak zaczyna mnie ciagnąć w podbrzuszu, to myślę o wszystkim
                                            tylko nie o tym, że dzięki temu dzieciaczek się urodzi. (to się nazywa
                                            rozdwojenie jaźni chyba wink))))), a i wiecie czego się boję, że ja tam na
                                            porodówce powiem coś strasznie brzydkiego, albo zobrażam męża albo Bóg wie co.
                                            uch jak maluszek się rozpycha, chociaż wolę jednak jak tam w środku rozrabia
                                            niż jak śpi, cisza po tamtej stronie skóry działa na mnie stresująco. Dzięki za
                                            info o fotelikach, odnoszę też wrażenie, że przy kilku modelach jednej firmy to
                                            może być kwestia "tapicerki" lub drobnego bajeru, albo nowszego modelu.
                                            Zobaczymy posadzę męża przy kompie niech sam sobie poczyta.
                                            A Kasik widziałam taki fotelik, który po rozłożeniu wygląda jak gondola tylko
                                            że był oczywiście "tani", ale fajnie wygladał.

                                            Troszkę zmieniłam listę i przenisłąm agikę na koniec, czyli początek nowej
                                            listy wink))), bo mi się tu w tłumie oczekujacych gubiła.


                                            malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                                            kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
                                            moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana
                                            amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
                                            kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
                                            zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                                            jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki
                                            ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
                                            morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia
                                            xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz
                                            aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                                            kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock
                                            tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
                                            dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?)
                                            kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław
                                            mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
                                            nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
                                            natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
                                            magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz
                                            mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

                                            *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5


                                            • amatylda Re: do Idy 23.01.04, 14:24
                                              Edyta, dobra robota!!! Tak jest o wiele czytelniej. Te 2 listy to dobry pomysł,
                                              zwłaszczaa jak się nagle zaczniemy po kolei "sypac" hahaha
                                              Bużka
                                              Ania i Oskar
                                              ps Ida zawsze mi się tak miło kojarzy z "Idą Sierpniową" Musierowicz. Mam
                                              nadzieję, że kiedyś będę miała też córeczkę i bedę mogła powrócić to takich
                                              książek za jej sprawą wink
                                              • ida92 Re: do Amatyldy 23.01.04, 19:33
                                                Ida ze względu na "Idę sierpniową" oczywiście. Uwielbiam Borejków i mam całą
                                                jeżycjadę. Nie wiem czy się z tego wyrasta, jak mi źle i choro to czytam całą
                                                dziewczyńską literaturę. Ania z Zielonego - chociaż od pewnego czasu drażni
                                                mnie miejscami archaiczny język, Pollyanne no i Musierowicz.
                                                Marzyło sie mi, że jak będzie dziewczynka to będzie Ida, mąz stoi okoniem, ale
                                                w tym wypadku to i tak nie ma znaczenia bo będzie Antoś. A jak następnym razem
                                                będzie dziewczynka to może (kto wie) będzie Adelką i wtedy będzie Adą czyli do
                                                Idy wink))) niedaleko. Pozdrowka big_grinDD
                                        • kasiaczekroza Re: Luty 2004 witam Kasie 23.01.04, 14:11
                                          Moniko, dziękuję Ci bardzoooo!!!!
                                          • natder Re: Luty 2004 witam Kasie 23.01.04, 14:29
                                            Słuchajcie, to niesamowicie miłe uczucie - jak siadam do kompa ostatnio, to
                                            zawsze wiem, że będzie co poczytać smile)) I jak fajnie, że nam się nowe mamy
                                            lutowe dopisują, witamy!
                                            Ja właśnie wróciłam ze starsza pociechą od dentysty (a łażę jak skrzyżowanie
                                            żółwia z kaczorem), pogoda cudna, teraz sobie piję herbatkę, za oknem
                                            dzieciarnia zjeżdża z górki na sankach, ech... beztroskie dzieciństwo...
                                            niektórzy to mają dobrze wink Całe szczęście że mamy to forum lutóweczki, może
                                            dzięki temu naszym mężom choć trochę lżej, jak sobie tu ponarzekamy to dzięki
                                            temu oni są zdrowsi wink)) Mój mąż się ciągle pyta jak się czuję i czy się boję
                                            a na moje odpowiedzi robi zdziwioną minę i po chwili pyta znowu big_grin
                                            Tak sobie myślę że jak wytrzymam jeszcze 2-3 tygodnie (a wytrzymam) to w
                                            kwestii objawów przedporodowych, porodowych itede będę już specjalista i nikt
                                            mnie nie zagnie wink)) To jeden z plusów znajdowania się na samym dole tej listy
                                            zamieszczonej powyżej. Może ktoś powinien wpaść na pomysł opublikowania
                                            zawartości naszego wątku wink, dobrze nam ostatnio to pisanie idzie, a daj Bóg
                                            kasa jeszcze by z tego była, można by było naszym dzieciakom koszulki zrobić z
                                            napisem "luty 2004".
                                            Pozdrowionka, Ania i bardzo dziś śpiąca Malwinka.
                                            • moja.fasolka Re: Luty 2004 witam Kasie 23.01.04, 14:46
                                              Witam i pozdrawiam Kolejna Kasię!

                                              Dzien mi się dziś dłuży, nie byłam jeszcze na zewnątrz , a sunia zerka na mnie
                                              co chwilkę. Chyba muszę z nią trochę pobiegać, to cos przyspieszę.

                                              Za Waszą sprawa zdałam sobie sprawę, że od kiedy moja pani doktor kazała
                                              odstawić mi żelazo to ja mam duże problemy ze spotkaniami z toaletą.
                                              Przepraszam, ale to chyba w tym tkwi problem.

                                              Musze lecieć z sunia.
                                              Pozdrowienia,
                                              Ania & Filipek
                                            • morsk2 Re: Luty 2004 23.01.04, 14:54
                                              Super fajnie, że wątek zrobił się taki rozwojowywink, ale przez to trzeba tu
                                              zaglądać kilka razy dziennie, żeby się nie pogubić w tematachsmile))
                                              Mój mężuś po powrocie do domku, od razu mnie podpytuje, co słychać na forumsmile
                                              Ale sam, wstręciuch, zniechęcił się do pisania na "lutowych tatusiach"! Gosia!
                                              Jak tych facetów zmobilizować?
                                              Ania, jak myślisz o publikacji, to ja proponuję dorzucic jeszcze galerię zdjęć
                                              Maluszków. Może wykorzystamy wszystkie cyfrówki konstruktywnie??? Co Wy na to?

                                              Monika
                                              • kasik8 Re: Luty 2004 23.01.04, 15:09
                                                No to naprawde sie uspokoilam z tym zelazem.. i po co mi doktor jak tu mam
                                                specjalistow?smile)..no to jak teraz odstawie to bedzie dzialac odwrotnie/ to nie
                                                wiadomo co leksze. Ale w zyciu bym nie powiedziala ze zelazo tak dziala..moze
                                                je powinni przepisywac na zaparcia hehe?
                                                A ja se to z naturalnym przeczyszczeniem kojarzylam..tym
                                                przedporodowym..zwariowac mozna..tym sposobem to siedzialam przy walizie co
                                                chwile..mowie skoro tak to zaraz jade. Codziennie na nowo obmyslam
                                                plan..zaczyna sie rano (jak w dniu swira heheh)i przypominam sobie ktorego to
                                                dzis mamy..aha! 23 styczen..i zastanawiam sie czy mnie sie podoba ten dzien czy
                                                nie...czy znam kogos kto sie tego dnia urodzil, czyje dzis imieniny i jak jest
                                                za oknem..zeby zapamietac jak to bylo tego dnia itp.Potem jak juz ustale ten
                                                ewentualny dzien i wyprawie meza z dzieckiem do szkoly to mam istna labe
                                                do "wizualizacji zlych i dobrych" istna pozywka dla psychiatrowwink..wiec mysle
                                                jak urodze przed poludniem to kto odbierze Klaudie (moja corke) ze szkoly..aha@
                                                juz wiem..potem jak urodze po poludniu to kto odbierze Klaudie..do kogo dzwonic?
                                                Potem czy maz wyjechal juz z pracy czy jest..gdybym zaczela rodzic gdzie mam
                                                dzwonic? Od kogo pozyczyc pieniadze wydane na dentyste przeznaczone na zoo?
                                                Wieczorem jak juz wszyscy sa w domu..jestem gotowa rodzic ale zadnej akcji
                                                porodowej nie ma..choc bol wieczorem narasta, wiec czekam...i nic. Kiedy klade
                                                corke spac to caluje tak by juz moc sie pozegnac bo jej w nocy budzic nie bede
                                                mowiac ze :"mamusia juz jedzie"...cala noc nie spie bo czekam az urodze a jak
                                                zasne to przespie ten moment..przez to mam koszmarne sny...budze sie rano dnia
                                                24 stycznia..itp itd
                                                I czy nie mozna wpasc w paranoje??? A jak juz zaczne rodzic to i tak nic nie
                                                bedzie pewnie tak jak zaplanuje wrrr
                                                Ale z tymi koszulkami dla dzieci na LUTY 2004 to super...takie malutkie... i
                                                dla mam tez..np. SUPER MAMA heheno i tatkom tez mozna sprezentowac ..SUPER
                                                TATE..niech ma!smile
                                                Kasik
                                              • malwes Re: Luty 2004 23.01.04, 15:15
                                                Moniko,
                                                Nie mam pojęcia jak ich zmobilizować... Konrad zagląda tam każdego dnia w
                                                nadziei, że ktoś coś napisał i będzie mógł się dopisać. Chyba jest taki
                                                przejety, że woli kontynuować jakiś temat niż go zaczynać. Ale każdego dnia
                                                obiecuje, że musi tam coś ruszyć... i tak od 2 lutego...

                                                Ach, żebyście widziały, jak mój mąż wczoraj ze mną "rodził" - kazałam mu spać,
                                                no bo co może pomóc. I tak mi się wydawało, że to blisko ale jeszcze nie
                                                teraz... no więc leżę i on też leży, udaje, że śpi i co pięć minut otwiera
                                                jedno oko, żeby zobaczyć czy ja mam zamknięte wink A rano oczywiście musiałam
                                                napisać maile do jego kolegów z pracy, że tak sobie "rodzimy" i związku z tym
                                                nie przyjdzie do pracy albo przyjdzie potem. Wyprawiłam go około 11.00...

                                                To nie jest taki zły pomysł z cyfrówkami - fajnie by było zobaczyć jak
                                                wyglądamy. Założę się, że jakbyśmy zobaczyły swoje zdjęcia bez podpisów, to
                                                dopasowałybyśmy się zupełnie na odwrót wink

                                                Gosia

                                                PS. Chciałabym przespać poród... kładziemy się wieczorem w dwójkę a rano Szymon
                                                leży w środku w najlepsze, ze smoczkiem i ubrany samodzielnie w pajaca... i
                                                mruga do nas jednym okiem... Ach, szkoda, że cuda się nie
                                                zdarzają...przynajmniej takie.
                                                • malwes Re: Luty 2004 23.01.04, 15:19
                                                  No nie! Znowu!
                                                  Zawsze skrobię, skrobię... wciskam "wyślij" a tam już "Kaśka" wciśnięta przede
                                                  mną... ja wiem - ona chce się wepchnąc w kolejkę lutówek przede mną wink)))
                                                  Ależ prosze bardzo! Chętnie przepuszczę wink)))!!!!

                                                  Pozdrawiam Cię ty "szybki Billu".
                                                  • kasik8 Re: Luty 2004 23.01.04, 15:33
                                                    Hehehe
                                                    Ja rzeczywiscie z checia bym na pierwszy ogien bym poszla z tym porodem..nie
                                                    ukrywam, ale skoro nie moge to chociaz w postach sie sprawdze.
                                                    Nie przejmuj sie tym gosiu..ja corka maszynistki starej daty jestem...kiedy to
                                                    uczona pisac z pamieci i na czas ilosc znakow..moja mam zawsze zachwycala
                                                    kolegow (mialam przez to branie hehe) jak to wchodzili do mnie do domu..mama
                                                    jeszcze wtedy miala maszyne elektryczna z takim dzwoneczkiem na koncu..i bylo
                                                    dzyng i ruch reka i kolejna stronka. Ale bajer polegal na tym, ze ona czytala
                                                    tekst, ktory pisala nie patrzac, rozmawiala z gosciem i ogladala telewizje.
                                                    Wiec ja od dziecka na tej maszynie stukam i troche szybkosci nabralam, wiec
                                                    wybacz. Po za tym zawod taki mialam (bo mnie juz pewnie lada co zwolnia hehe) w
                                                    gazecie pracuje i szybko trzeba bylo pewne rzeczy robic...kazde spoznienie to
                                                    spoznienie gazety..wiec praca na ilosc a nie na jakosc hehe teraz jak juz bede
                                                    szukac pracy to moge dostac od reki przy tasmociagu hehe
                                                    Kasik
                                                  • natder Re: Luty 2004 23.01.04, 17:18
                                                    Ameryki nie odkryję: na forum "zdjęcia" można zamieszczać fotki, więc chyba nie
                                                    trzeba mam posiadających cyfrówki prosić żeby zamieściły zdjęcia potomków???
                                                    Ja mam lustrzankę ale i tak poproszę męża żeby już po wszystkim zdjęcia
                                                    zeskanował i myślę, że się z ogromną przyjemnością Malwinką i Natalką
                                                    pochwalę smile))
                                                    Kasiu a takie sprawne ręce to skarb, tylko pozazdrościć! Zwłaszcza jak się
                                                    pieluchy kilkadziesiąt razy dziennie zmienia wink)) Jak ktoś umie robić to
                                                    szybko to mnóstwo czasu można zaoszczędzić! A nawet, jak pewnie wiesz, przydaje
                                                    się umiejętność wykonywania każdą ręką innej czynności w tym samym momencie :-
                                                    )))
                                                  • kasiaczekroza Re: Luty 2004 23.01.04, 17:53
                                                    Właśnie wróciłam z córą z balu karnawałowego.Muzyka tak głośno grała, że
                                                    antoś w moim brzuchu tez nieźle sobie poskakał.Zrobiłysmy naleśniczki z serem i
                                                    kakao i wypoczywamy po trudach balu.Boże kiedy ja tak będę fikać? chyba na
                                                    porodówce.
                                                    Ten pomysł z koszulkami jest naprawdę bardzo dobry!!!
                                                    Zgadzam się, że żeby sie nie pogubic trzeba tu wchodzic co chwilę.Ale to bardzo
                                                    miłe, naprawdę.Uważam mój debiut na forum za udany, trudno, zeby było inaczej w
                                                    takim przemiłym gronie, pozdrawiam was lutóweczki.Kasia
                                                  • moja.fasolka Re: Luty 2004 23.01.04, 18:59
                                                    Witaj Kasiu,
                                                    ja byłam w ubiegły weekend na imprezie u przyjaciół i wiem co teraz czujesz,
                                                    głośną muzykę i krzyki czułam jeszcze 2 godziny po powrocie do domu. Już się
                                                    nie nadaję na takie zabawy. Nawet do kina już nie mogę pójść, bo za głośno i
                                                    zbyt długo siedzieć nie mogę.
                                                    A pomysł z koszulkami pszedni. Znalazłam nawet w jednym ze sklepów
                                                    internetowych koszylki z napisami super mama (lub super tata).
                                                    Pozdrowienia,
                                                    Ania & Filipek (39 tydz.)
                                                  • natder Re: Luty 2004 23.01.04, 19:10
                                                    Dziewczyny, a w którym to sklepie internetowym??? Bo to właśnie taki zakup
                                                    rozwiązywałby problem pt. "co kupić mężowi z okazji Walentynek"??? A już dla
                                                    dziewczyn co w okolicy 14 lutego będą rodzić no to już (jak dla mnie)bomba. A
                                                    ja swojego męża na porodówkę bym w takie cudo wystroiła i jeszcze
                                                    sfotografowała z takim maleńkim, świeżo urodzonym "pokemonem" smile))
                                                    P.S. Ja też chcę naleśnika!!!
                                                  • aniutekm Re: Luty 2004 23.01.04, 19:34
                                                    A ja sie przymierzam do bitej śmietany z truskawkamismilesmile
                                                    Ta koszulka to fajny pomysł, ale może cos jeszcze podsuniecie - ja ma jeszcze
                                                    urodziny..
                                                    A swoją droga Natder juz widze miny poloznych i lekarzy na widok taty w
                                                    takiej koszulce smilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmile
                                                  • zyt Re: Luty 2004 23.01.04, 20:29
                                                    czesc dziewczyny.
                                                    Zazdroszcze wam ze przez cału dzień możecie pisać ,ja mam telefon ten sam w
                                                    gabinecie co w domu i nie mogę być podłączona w ciągu dnia bo zajmuje linię.
                                                    Za to mam co czytać wieczorami.
                                                    Ja mam coraz większego stresa że będę rodzić bez męża bo on mało że wyjechał
                                                    teraz to juz jest umówiony na przyszły czwartek i to we Wrocławiu,przecież on
                                                    nie zdązy wrócić jakby się coś zaczęło.
                                                    Jak czytam o tych waszych lękach z zamianą dzieci to wam współczuję.U nas w
                                                    szpitalu dzidzię ma się na sali i chyba zę sąsiadka by chciała podmienić jakby
                                                    jej się swoje nie spodobało.
                                                    Kasia-witam na forum i cieszę się że nas więcej
                                                    Kasik jak czytałam o twoich pzrezyciach z pierwszym dzieckiem to az mi sie
                                                    płakać chciało,poprostu hormony, sama jak pzrypomne sobie poród to mi się tak
                                                    miło robi.Bólu nie muszę sobie pzrypominac bo on ciągle daje o sobie znać.

                                                    Ja chodze tak kraczasto że wstyd się ludziom pokazywć.Pocieszam się jak widze
                                                    inne ciężarówy i one tez nie wyglądają imponująco.

                                                    teraz to ja muszę już małego kłaść spać więc do usłyszenia jutro, postaram się
                                                    coś naskrobać,między przedłuzaniem paznokci( mam klientke męża) a makijażami,bo
                                                    to studniówki.
                                                    Cyfrówki nie mam więc pewnie będzie problem z moim zdjęciem,ale chętnie zobacze
                                                    wasze pociechy.

                                                    Zyta
                                                  • malwes Re: Luty 2004 23.01.04, 22:27
                                                    Hej Zyta!
                                                    Prawie wszędzie już się ma dziecię przy sobie - ja nie znam szpitala,
                                                    przynajmniej w W-wie i Łodzi, gdzie dzieci "mieszkają" osobno...
                                                    Te strachy to bardziej sytuacje w której maluszek ląduje na OIOMie, badaniach,
                                                    naświetlaniach albo po cc kiedy z jakichś powodów tatuś też nie od razu może go
                                                    zobaczyć.
                                                    Nie martw się o mężulka - na pewno dzidziuś nie zechce się pojawić w dniu,
                                                    kiedy nie będzie mógł się przedstawić tacie... a poza tym, teraz takie tanie
                                                    połączenia lotnicze a Wrocław ma przecież ładne lotnisko....
                                                    Pozdrawiamy

                                                    Gosia i Konrad (ciągle w komplecie)... słyszę że mąż sie goli, na wypadek...
                                                    chce być ładny dla dzieciątka??? Chyba mu powiem, żeby nie kusił losu bo nasza
                                                    pani dr ma jutro dyzur w innym szpitalu/miejscowości a chciała bardzo być przy
                                                    porodzie...
                                                  • ida92 Re: Luty 2004 23.01.04, 19:44
                                                    Buuuuuuuuuuuuu sad(((( Była u mnie koleżanka na imieninach mojego męża. Rozmiar
                                                    34-36 buuuuuuuu kiedy ja tak będę wygladała????? Powiedziłam jej, że jest
                                                    świnia, że się mogła ubrać po ludzku w coś dużego i rozciągniętego, a nie tak
                                                    przy ciele. Przyjęła to ze stoickim spokojem, a jej mąż rzucił dietę i zjadł
                                                    dwa kawałki "Pijanego Izydora" (izydor to on moze był, ale nie pijany, a miałam
                                                    taką nadzieję na dostarczenie organizmowi (niezbędnego w moim odczuciu)
                                                    alkoholu, kiedy go kupowałam a tu bęc uncertain///) bo powiedział, że nie jest
                                                    najgrubszy w tym towarzystwie buuuu. wink))))))))))))).
                                                  • malwes Re: Luty 2004 23.01.04, 20:08
                                                    Ida!
                                                    Pomyśl sobie, że Ty szybciej będziesz wyglądac tak jak Ona niż Ona tak jak Ty!
                                                    I kto ma gorzej?
                                                  • zyt Re: Luty 2004 23.01.04, 20:33
                                                    W sumie dziewczyny to macie rację.
                                                    My siepostaramy i też wrócimy do naszych rozmiarów.Ale nieprzyjemnie się słucha
                                                    jaka to jesteś gruba,mi mojego męża siostrzenica tak dowalała 18-latka,W końcu
                                                    Sławek ja opieprzył i przestała ale innych życzliwych tez jest pełno na świecie.
                                                    Zyta
                                                  • aniutekm Re: Luty 2004 23.01.04, 21:18
                                                    Zytka, Ty sie absolutnie nie stresuj wyjazdem męża!! Spokojniesmile Na pewno
                                                    urodzisz wtedy kiedy on bedzie z Tobą.. A najgorzej to jak wyobraźnia i
                                                    autosugestia zaczynają działać...
                                                    Edytka - nie martw sie - szybko odzyskasz dawna figurę.. A że ludzie są
                                                    złośliwi?? - ja sobie zawsze tłumaczę, ze to źle świadczy o nich, nie o mniesmile
                                                    Kolorowych snów Mamusiesmile
                                                    PA
                                                  • moja.fasolka Re: Luty 2004 23.01.04, 22:23
                                                    Witm,
                                                    co do koszulki to znalazłam taką w pasazu Onet.pl (można sie tam dostać chyba
                                                    przez koszulki.pl), właśnie dziś zamówiłam koszulkę z napisem SUPER TATA i z
                                                    prostym rysunkiem mężczyzny przewijającego dzidziusia (trochę przypomina mi
                                                    rysunek na drzwiach w toaletach). Ale ma swój urok.
                                                    Pozdrawiam,
                                                    Ania
                                                  • ida92 Re: Luty 2004 24.01.04, 10:50
                                                    Dzięki za pocieszenie big_grinD mąż też pogłaskał "mnie po główce" i dodał, że
                                                    będziemy sobie spacerować on z Antosiem w wózku ja na rolkach i wszystko będzie
                                                    ok. Najlepsze w tym wsyzstkim jest to, ze nie będę więcej brałą (mam nadzieję)
                                                    rózniastch hormonów i się oszczędzała w drugiej fazie cyklu - bo a nuż jestem w
                                                    ciąży. A tak wygladały moje ostatnie dwa lata i ciuchy niestey odmawiały
                                                    dalszej współpracy.
                                                    Mam pytanko jakie koszule bierzecie do porodu? Bo ja mam dwie na już po, ale
                                                    ciągle jeszce nie spakowałam tych ważniejszych, w kartce ze szpitala pisze, że
                                                    mam zabrać dwie krótkie, rozpinane i z krótkim rękawkiem, a ja myślałam o
                                                    koszulkach rozmiar XXL takich zwykłych bawełnianych no i teraz nie wiem.
                                                    Kupować coś nowego?
                                                    Wiem,ze chciałam Was o coś jeszcze zapytać, ale sobie zapomniałam, zdecydowanie
                                                    obecna sytuacja ogranicza mnie intelektualnie, nie mogę nawet strawić
                                                    instrukcji obsługi aparatu i zapamietać najprostszych rzeczy.
                                                    Pozrawiam serdecznie sloneczko świeci, obiadek się gotuje, idę poszukać tej
                                                    koszulki na Walentynki. Mąż w niej nie wystąpi przy porodzie, bo dostanie
                                                    gustowne wdzianko w błękicie, ale potem przy gościachsmile. Edyta
                                                  • morsk2 Re: Luty 2004 24.01.04, 11:06
                                                    Witajcie w mroźny, słoneczny ranek! Wstawać sie nie chce?
                                                    Edyto, ja też mam 2 koszule rozpinane do połowy, z długim rękawem (bo jestem
                                                    zmarźlak)na "po". A do samego porodu zamierzam poprosić o gustowne szpitalne
                                                    wdzianko. Mam nadzieję, że nie będzie przykrótkie, w razie czego, przykryję się
                                                    szlafrokiemsmile
                                                    Ale mam inny problem - nie kupiłam jeszcze stanika do karmienia. Może polecicie
                                                    jakiś wygodny i w rozsądnej cenie?
                                                    Pozdrowionka,
                                                    Monika
                                                  • aniutekm Re: Luty 2004 24.01.04, 11:27
                                                    Poranek u nas słonecznysmile i mroźny.. Ale co tam mróż jak i tak nie wolno się z
                                                    domu ruszać... Tylko trochę mi zal, bo pobiegałabym po śniegu, obok bloku jest
                                                    całkiem fajna górka.... No ale nadrobimy w przyszłą zimę z małym smilesmile
                                                    Ja też ma dwie koszule na "po" rozpinane. Natomiast do porodu też mam zamiar
                                                    poprosić o szpitalną koszulkę. szkoda swojej brudzić - a słyszałam, ze czasem
                                                    po porodzie nadaję sie taka koszulka tylko do wyrzucenia....
                                                    Ja mam dwa biustonosze do karmienia - jeden firmy TUFI, drugi CANPOL z
                                                    odpinanymi miseczkami. Wydają sie wygodne, a jak będzie to okaże sie w
                                                    praktyce. Cena rozsądna ok 30 zł.
                                                    Podam Ci może Moniko strony internetowe tych firm - może cos tam podpatrzysz
                                                    (osobiście nie wchodziłam) - www.tufi.pl oraz www.canpol.com.pl
                                                    Pozdrawiam cieplutko.
                                                    Ania
                                                  • ida92 Re: Luty 2004 24.01.04, 11:36
                                                    no włąśnie na "po" mam z długim rękawem i ciut szczupelsze wink), w szpitalu
                                                    niestety nie dają wdzianek mamom tylko M. otrzyma mundurek, oj nie ma
                                                    sprawiedliwości na tym świecie wink)).
                                                    Monika - Ja biustonosze zamówiłam w Quelle, zobaczymy, jak mi się nie zwidzą to
                                                    odeślę, mam nadzieję, że przyjdą przed czasem. Zobacz tu
                                                    www.biust.pl/pasaz/e_dzial_mama.php3?idKateg=0101
                                                    Chociaż na niektórych zdjęciach widać ze są flakowate i biust nie będzie
                                                    podtrzymywany. Nie oglądałam jeszcze polskich w sklepach, ale wiem, że niektóre
                                                    są tak skrojone, że pod biustem jest jeszcze pas materiału taki lekko
                                                    podtrzymujący. Mam tez problem z rozmiarem, a szczególnie z obwodem, te co
                                                    zamówiłam są w rozmiarze 80 C i mam szczerą nadzieję, że będą dobre.
                                                    A przypomniałam sobie o co chciałam zapytać - a mianowicie o dietę matki
                                                    karmiącej, coś tam wiem, ale jakbyście miały jakieś konkretne (część z Was
                                                    sprawdzone big_grin) założenia to byłoby extra.
                                                  • zyt Re: Luty 2004 24.01.04, 17:30
                                                    ida pytałaś o dietę matki kakrmiącej ,ja myślę że standardowe rzeczy krórych
                                                    nie mozna jeść są w gazetach opisane,jednak z maluszkami to bywa różnie.Mój
                                                    miałkolki więc przeszłam na całkowitą dietę:chleb suchy i woda ,nastepnego dnia
                                                    + ryż itd itd.Po tygodniu okazało się na co mój mały reaguje,zero młeka i jego
                                                    przetworów,ale za to mielismy spokojne ciche noce bez bólu brzuszka to się
                                                    opłacało po pół roku mogłam juz zacząć wprowadzać powoli jogurty itp.Największy
                                                    problem miałam z ulewaniem ja wiem że wszystkie dzieci ulewają ale moj chlustał
                                                    pokarmem.Długo zajęło mi zanim się dowiedziałam poczym.Poprostu wit.D która
                                                    dostawał miała taki wpływ,zaczęłam dawać wit. w tabletce i wszystko przeszło.
                                                    Także kochane mamusie wszystko zależy od nas,trzeba tylko zrozumieć maluszka,

                                                    Koszulę na poród biorę swoją bo w niej nie będę długo występować ,potem mam
                                                    podkoszulki bo do porodu w wodzie bierze się koszulki i będę występować jak
                                                    miss mokrego podkoszulka,dobrze że tam same baby będą no i mój chłop.
                                                  • morsk2 Re: Luty 2004 24.01.04, 20:05
                                                    hej, hej! Gdzie jest Gosia? Czyżby na porodówce?...smile))
                                                  • aniutekm Re: Luty 2004 24.01.04, 20:23
                                                    dziś to można pomyśleć, że 3/4 forumowiczek wybrało sie rodzićsmilesmile
                                                  • ida92 Re: Luty 2004 24.01.04, 20:37
                                                    Albo wybrały się rodzić, albo "stróże" nie dopuszczają ich do komputera. Ja
                                                    swojego wysłałam na zakupy, kupił co miał kupić i nawet całkiem przyzwoicie to
                                                    wszystko wyglada.
                                                    Ale ciekawa jestem kogo nie bedzie w poniedziałek .......hmmm wink))))
                                                  • malwes Re: Luty 2004 24.01.04, 21:18
                                                    Jestem... jestem....
                                                    Nawet czytam was od rana ale jakoś nie miałam nastroju pisać. Mam jakiegoś
                                                    strasznego dołka dzisiaj. Wydaje mi się, że na nic nie jestem gotowa, boję się
                                                    o dzidziusia i w ogóle. Nie wiem, czy wy tak macie ale mnie w ciąży po prostu
                                                    obsypało biust dziesiątkami pieprzyków a te które były pozmieniały kolory,
                                                    kształty, itp... już mnie raz pobieżnie ogłądała pani dermatolog ale wtedy był
                                                    inny temat do rozmowy. Dziś zobaczyłam, że kolejne znamię obrosło w jakiś
                                                    dziwny kształt i się wystraszyłam, że coś się dzieje. Już mam chyba fobię na
                                                    temat zmian skórnych... Siadły mi chyba nerwy, dziewczyny, totalnie. Albo mi
                                                    zwyczajnie odbija. Ciężki dzień dzisiaj...
                                                    Pozdrawiam cieplutko
                                                    Gosia i Szymon, ciągle w komplecie.
                                                  • kasiaczekroza Re: Luty 2004 24.01.04, 21:32
                                                    Mi też coś na pisanie dziś nie nastrajało, ale czytałam was uważnie.Chciałabym
                                                    już mieć antosia przy sobie, a na sobie obcisłe dzinsy i koszulkę.ale to
                                                    jeszcze daleka perspektywa.Moja córka właśnie zrobiła mi juz laurkę do
                                                    szpitala z tekstem:"fiku miku ja już jestem w szpitaliku"Ciągle całuje mnie w
                                                    brzuch i nie moze się doczekać braciszka.
                                                  • agika Re: Luty 2004 - dzieki ! 24.01.04, 22:20
                                                    Dziewczyny , dzieki bardzo za gratulacje !!!
                                                    czytam wciaz wasze dyskusje, i troche zal , ze nie moge w nich juz
                                                    uczestniczyc, ale za to jaka radosc patrzec na mojego malego jeza
                                                    usmiechajacego sie przez sen.
                                                    Listy nowej chyba nie zaloze, bylabym na niej dlugo sama, jakos pozostalym
                                                    lutowkom sie nie spieszy.Pewnie uznacie mnie za zdrajczynie, bo dopisalam sie
                                                    do juz listy styczen 2004 na 'z zycia rowniesnikow'. Ale obiecuje zagladac
                                                    jeszcze na nasz watek .
                                                    Propos koszul do szpitala - ja na dzien porodu i dzien po dostalam szpitalna i
                                                    bardzo dobrze, bo inaczej zniszczylabym zupelnie swoje (lecialo ze mnie rowno)
                                                    a na pozniej mialam swoje rozpinane z dlugim i krotkim rekawem.
                                                    pozdrowionka , trzymajcie sie, przyjemnego oczekiwania (spijcie dziewczyny,
                                                    poki mozecie smile i latwych porodow
                                                    Agika i 9 dniowy Tomcio (Maly)
                                                  • boryska Re: Luty 2004 24.01.04, 22:34
                                                    malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                                                    kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
                                                    moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana
                                                    amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
                                                    kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
                                                    zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                                                    jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki
                                                    ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
                                                    morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia
                                                    xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz
                                                    aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                                                    kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock
                                                    tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
                                                    dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?)
                                                    kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław
                                                    mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
                                                    nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
                                                    natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
                                                    magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz
                                                    mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia
                                                    boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
                                                    *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5

                                                    Dopisałam się do list, nie piszę na forym ale od początku kibicuję i jestem
                                                    wierną czytelniczką. Czy wy też macie obsesję na punkcie odchodzenia wód
                                                    płodowych? Ja mam takiego świra, że w nocy kilkanaście razy się budzę i
                                                    sprawdzam, dobrze, że już niedługo. Pozdrawiam
                                                  • ida92 Re: Luty 2004 25.01.04, 10:49
                                                    Witaj borysko!!!! Tak sobie myślę,że jakby Wam sięz mystabin udało "wstrzelić"
                                                    w ten termin 29 to wasze dzieci powloi by się starzały, ale jak już to zaraz o
                                                    4 lata ::
                                                    A dziś jest jakis taki śpiący dzień, Mały śpi i nic go nie rusza, nawet to, że
                                                    pies rozdarł paszczękę jakieś 20 cm od niego. Ot pewnie zmiana pogody będzie.
                                                    Malwes ja z przerażeniem oglądam swój biuścik i dochodze do wniosku,ze teraz do
                                                    końca życia będe musiała chodzić w golfie, pieprzyki wywaliło jakieś plamki i
                                                    znamiona, to co było małe zrobiło się duże. Mam nadzieję, że to tylko kwestia
                                                    hormonów i "po" zniknie to całe paskudztwo, bo jak nie to będę chodziłą chyba w
                                                    sutannie, bo moje nogi też wiele pozostawiają do życzenia.
                                                    Obsesję na punkcie wód mam a jakże, cały czas sprawdzam i obserwuję i chyba to
                                                    nie to wink).
                                                  • malwes Re: Luty 2004 25.01.04, 10:58
                                                    Edytka!
                                                    Nawet nie wiesz jak się cieszę, że ciebie też tak "popieprzyło". Już się bałam,
                                                    że tylko ja tak mam. Też mam nadzieję, że mi to zniknie.

                                                    Borysko - obawiam się, że ciężej znaleźć kogos bez obsesji na temat wód niż z
                                                    obsesją. Prawie każdy przez to przechodzi. Ja teraz też mam - tylko już
                                                    bardziej pod kątem "nie przegapienia" początków sączenia, żeby nie przechodzić
                                                    zbyt wielu godzin z pekniętym pęcherzem.

                                                    Już się nie mogę doczekać jutra - chciałabym się upewnić rano, że w USG i KTG
                                                    wszystko wyjdzie łatwo i przekonać ginekolożkę, że chcę czekac na poród w domu.
                                                    Nie chcę za żadne skarby świata leżeć w szpitalu tygodniami ani dniami a
                                                    jeszcze bardziej nie chcę indukowania porodu 2,5 tyg wcześniej jeśli nie będzie
                                                    ku temu wyraźnych wskazań. Zobaczymy.

                                                    Też mam senny dzień. Wstałam rano, zjadłam i do tej pory znów spałam.
                                                    Zastanawiam się, czy nie powtórzyć tego jeszcze raz...

                                                    Gosia
                                                  • aniutekm Re: Luty 2004 25.01.04, 10:58
                                                    Hejsmile A mój Mały dziś dla odmiany atakuje lewy boksmile
                                                    Witaj Boryskosmile Fajny ten termin 29 smile Ale życzę urodzenia 28 smile)))))
                                                    Gosia, doła teraz chyba coraz częściej łapiemy i to jest naturalne - w końcu
                                                    takie zmiany w życiu.... Ale będzie dobrzesmile
                                                    A jeżeli chodzi o biust mam to samo. Dobrze, że lubie golfy - choć pewnie jak
                                                    te pieprezyki i znamionka nie znikna, to szybko zmienię upodobanie i nie będę
                                                    mogła na nie patrzeć....
                                                    Wracam do młóżeczka, bo coś mnie rwie dziś w kroczu, a może w pachwinach.. Już
                                                    sama nie wiem gdzie...sad
                                                    Pozdrawiam
                                                  • kasik8 Re: Luty 2004 25.01.04, 13:36
                                                    Witam mamusie
                                                    Dostalam chwilke gratis w weekend na komputerek..ciezko sie tu dostac w dni
                                                    wolne od pracy. A mnie sie wszystko uspokoilo...nic mnie nie boli..i tak zle i
                                                    tak nie dobrze. Juz sama nie wiem..jednego dnia jestem juz na skraju i gotwa
                                                    by jechac..tak sie zreszta czuje cielesnie..a drugiego czuje ze nic mnie nie
                                                    boli i moglabym tak jeszcze w tym stanie ze 3 miechy pochodzic. Zwariowac
                                                    mozna. Ale sie tez przez to w koncu wyspalam i czlowiek od razu jakos
                                                    pozytywniej mysli. Jutro ide na KTG...moze mi powiecie czego oczekiwac po
                                                    takich badaniach. Kiedys nie bylo chodzenia na cos takiego przed porodem..a
                                                    mialam to tyloo przy porodzie jednak nikt nie kwapil sie poinformowac mnie do
                                                    czego to i co to za wydruki wychodza z maszyny.
                                                    Morsk co do stanikow to lepiej chyba kupic o jeden numerek za duzy..ja
                                                    przynajmniej kupilam taki w obwodzie, gdyz bede w nim spala z wkladkami
                                                    laktacyjnymi by nie pobrudzic wszystkiego dookola. Musi wiec byc luzny i
                                                    bardziej wygodny niz teraz. Mnie do szalu doprowadzaja teraz wszelkiego
                                                    rodzaju szwy! nawet najdrobniejsze. Piersi staly sie jakies drazliwe i nawet
                                                    nie wyobrazam sobie jak to bedzie jak juz zaczne karmic - chyba je sobie wyrwe
                                                    hehe na okres ciazy kupowalam rozne staniki jednak na koniec znalazlam jeden
                                                    super, z ktorego jestem bardzo zadowolona..jedyna jego wada teraz ze nie ma
                                                    odpinanych ramiaczek i bedzie trudnosc przy sciaganiu do karmienia. Triumfa i
                                                    napewde tani jak na te firme..poprostu porownywalny do cen zwyklych stanikow.
                                                    Kosztowal 55 zl.. i to jakkas nowosc ..stanik dla ciezarnych, ktory rozciaga
                                                    sie nawet do 3 numerow w miare rozrostu piersi. Nie czuc zadnych zszywek, jest
                                                    delikatny i gladki...przymierzalam tez staniki triumfa odpinane..nie wiem jak
                                                    w konsekwencji sie je nosi..ale jesli sa z tego samego materialu co te to
                                                    kupie napewno. Ostatnio kupilam stanik Canpola..bardzo ladny wizulanie bo ma
                                                    nawet fajna siateczke ale strasznie mnie "gryzie" i przez srodek miseczki
                                                    idzie szew..wrrrr
                                                    Malwes a Ty jutro juz idziesz sie klasc??? z tym czopem to , ktory odszedl to
                                                    juz Cie chyba poloza? A co do znamion to ja mialam taka brodawke pod
                                                    pacha..wystajaca - wstretna, ale nieszkodliwa. Wogle jestem wysokopieprzykowa
                                                    hehe ale tylko ta brodawka powiekszyla sie superowo.. i zaczela
                                                    swedziec...lekarka mowila ze trzeba czekac do po porodzie i moze ot wszystko
                                                    ustapi..jesli nie trzeba cos z tym robic.
                                                    A co do pytania o diete przyszlej mamy to nie jest prosta sprawa..dlatego
                                                    jedzcie poki mozecie. Ciezko wyliczyc czego jesc nie mozna..lepiej co wolno
                                                    hehe Ja jestem alergikiem i moja cora nie mogla jesc nic. Najgorsze jest to
                                                    jak sprawdzic co uczula? musisz metoda prob i bledow eliminowac dany pokarm i
                                                    testowac - brzydko mowiac na dziecku co zaszkodzilo co nie..wszystko tez moze
                                                    sie zmienic po np. 2 tyg kiedy to co uczulalo moze juz nie uczulac bo dziecko
                                                    nabralo odpornosci. Moja corka np. byla uczulona na mleko kazdego rodzaju,
                                                    krowiem sojowe, kozie itp...w koncu karmilam ja mieszanka czegos
                                                    wstretnego ...na recepte z niebieskim paskiem.. i tylko dzieki temu mialam
                                                    pierwsza spokojna noc i brak wysypki na jej ciele. Ja postaram sie teraz
                                                    eleminowac wszystko. Bede jadla chleb ale tylko graham....ryz...jablka, banany
                                                    i inne owoce i wazywa. Wiem ze nie wolno fasoli, kapusty (nic wzdymajacego)
                                                    cytrusow, przetworow mlecznych i mleka (jogurcikow tez nie buuu), serow,
                                                    wedliny na poczatku...czyli nic! no i oczywiscie czekolady nie wolno hehe
                                                    dlatego teraz sobie uzywam. Najgorsze jest to ze 19 lutego jest tlusty
                                                    czwartek buuu..a ja jutro zabieram sie za robienie racuszkow z jablkami i
                                                    serem mniam mnia..ostatnio cos sie przezucilam na maczne rzeczy..cala ciaze
                                                    brak zachcianek a tu prosze..lodziki, slodycze i ciasteczka maczne heheh
                                                    Do jutra drogie mamusiesmile Kasik
                                                  • malwes Re: Luty 2004 25.01.04, 17:17
                                                    Hej Kasiu!
                                                    Nie, nikt nie kładzie nikogo do szpitala z powodu czopa śluzowego, który w
                                                    fizjologicznych warunkach potrafi zejść od 1 godziny do 2 tygodni przed porodem
                                                    (a jeśli w wyniku badania - to nawet dłużej). Inaczej wszystkie panny z
                                                    rozwarciami przed czasem spędzały by m-ce czy tyg w sziptalach. A czop potrafi
                                                    zejść niezauważony, bo czasami bywa zupełnie bezbarwny i jak schodzi po trochu
                                                    to jest podobno nawet wodnisty i przypomina śluz. Położą mnie jutro jak coś
                                                    wyjdzie nie tak w USG albo KTG albo jak się okaże, że rozwarcie jest duże i
                                                    można rodzić. Jeśli wszystko będzie ok z dzieckiem i rozwarcie też się nie
                                                    powiększy drastycznie, to będę sobie spokojnie czekać w domu - w końcu dziecko
                                                    ma jeszcze czas i samo zdecyduje kiedy nadejdzie jego moment.
                                                    Dam znać jutro co i jak.
                                                    Pozdrawiam,
                                                    Gosia
                                                  • kajka.3 Re: Luty 2004 25.01.04, 13:51
                                                    Cześć miłe Mamy.
                                                    Dzięki za uporządkowanie mnie wg terminu na liście. Komp. był wywalony wskutek eksperymentów mężowskich i nie czytałam forum od paru dni - stąd brak mojej reakcji.
                                                    Coś ciekawego wam powiem. Wiem, że mój dzidziuś jest głową w dół, mniej więcej czuję, gdzie ma pupę, no to wykombinowałam też gdzie są plecki. Stanowczo nakazałam mężowskiemu przyłożyć tam ucho (no bo ja nie mogę...) i ... facet ze zdziwieniem stwierdził, że słyszy takie szybkie Puk, Puk, Puk !!! A upierał się, że trzeba mieć stetoskop! Fajne nie? Szkoda, że moje dziewczyny nie miały tyle cierpliwości.
                                                    Tak. A propos wód... codziennie czuję, że "coś się dzieje", Czop ślużowy, wody, pachwiny, brzuszek ciągnie w dół, - znaczy normalna jestem. Ufff....
                                                    Pozdrawiam Kasia.
                                                  • morsk2 Re: Luty 2004 25.01.04, 19:13
                                                    Cześć Dziewczynki!
                                                    Ja też się przyznaję do upieprzykowanego biustu. Golfów nigdy nie lubiłam, więc
                                                    mam nadzieję, że to znikniesmile
                                                    Kasik, też mam ten "rosnący" stanik Triumfa dla ciężarnych i bardzo go lubię.
                                                    Taki z klapkami nawet oglądałam, ale kosztuje 70,-, więc zainwestuję w niego
                                                    dopiero jak się przekonam, że mleczarnia w ogóle zadziaławink))
                                                    Dobrze, że mnie uświadomiłaś kiedy jest tłusty czwartek! To juz wiem, że rodzę
                                                    dopiero 19. wieczorem, jak się nawtykam pączków i faworkówwink)) A już chciałam
                                                    dać Małej eksmisję wcześniej, bo mi ciężko...
                                                    Gosia, z niecierpliwością będę czekać na Twoją relacjęwink
                                                    Cieplutko pozdrawiam,
                                                    Monika
                                                  • kobitka29 Re: Luty 2004 25.01.04, 19:32
                                                    witam!
                                                    a ja jestem teraz druga na liscie...i jak by tu powiedziec...normalnie trzese
                                                    portkami, chyba tchorz jestem okropny!! tez mi sie zblizaja objawy porodu, ale
                                                    jakos podswiadomie licze,ze to jeszcze nie teraz. A w dodatku nawiedzila mnie
                                                    chyba depresja przedporodowa, dochodzaca do rozmarow chyba obsesji. Czytam
                                                    wszystkie poprzednie watki o zdrowiu dzidzi, bo jakos dziwne mnie mysli
                                                    napadly,ze moze lekarz czegos nie dopatrzyl, ze moze dzidziusiowi cos jest, ze
                                                    moze ja cos zaniedbalam, napatrzylam sie na rozne programy z fundacjami...a
                                                    teraz nie spie po nocach ;/ Czy ktos tez tak ma??? sad((
                                                    Pozdrawiam wszystkie juz styczniowe i przyszle lutowe mamusiesmile
                                                  • tjoanna Re: Luty 2004 25.01.04, 22:01
                                                    Cześć Dziewczyny!

                                                    Ha, więc nie jestem ze swoimi stanami irracjonalnego smutku sama...

                                                    A dziś dostałam od rodziny cały karton ubranek, co mnie cieszy, bo nareszcie
                                                    wiem, co muszę dokupić. Najbardziej się zdziwiłam, że tam prawie nie ma
                                                    śpiszków z rozpinanymi nogawkami! A przecież wszędzie je polecają! Zastanawiam
                                                    się, jak sobie ta moja ciotka radziła...

                                                    No i u mnie nie ma jeszcze żadnych sygnałów nadchodzącego porodu. Mam niby
                                                    jakieś tam dolegliwości, ale ogólnie wciąż czuję się ZBYT dobrze. Tak bym
                                                    chciała chwilę przed terminem, ale pewnie czeka mnie nerwówka: I MINĄŁ KOLEJNY
                                                    DZIEŃ!

                                                    Gosiu, czekam na wieści od Ciebie!!

                                                    Joanna
                                                  • zyt Re: Luty 2004 26.01.04, 07:37
                                                    cześć dziewczyny
                                                    A ja od 4 rano nie śpię bo mnie napieprza brzuch.Twardnieje co kilka minut i
                                                    boli.Zastanawiam sie tylko czy to poród czy bóle przepowiadające.Idę zaraz
                                                    jeszcze pod prysznic i jak nie przestanie to chyba się z wami przez kilka dni
                                                    nie zobaczę.Najpierw myślałam że mnie brzuch boli po bigosie który zjadłam
                                                    wczoraj na jasełkach i budzę mężusia i mówię wiesz coś mnie boli brzuch po
                                                    bigosie a on czy to napewno bigos?.To się dziś okarze.Jak mi do 8 z minutami
                                                    nie przejdzie to dzwonie do położnej,
                                                    W sumie to mam nadzieję że do was dziś napiszę bo jak zaczyna boleć to człowiek
                                                    już nie chce rodzić.
                                                    Pozdrowionka.Zyta
                                                  • aniutekm Re: Luty 2004 26.01.04, 08:51
                                                    Hej, hejsmile Witam w poniedziałkowy poranek...smile
                                                    To czekamy dziś na wiadomości od Gosi i Zyty.. Trzymajcie się dziewczyny!!!!
                                                    Czekam z niecierpliwością na wiadomości od was..
                                                    Wiecie co- uświadomiłście mi, że mogą mnie ominąć pączki w Tłusty Czwarteksad(
                                                    Straaaaaszne!!
                                                    Pozdrawiam. A.
                                                  • kasik8 Re: Luty 2004 26.01.04, 10:23
                                                    Witam porankowo
                                                    Widze ze nie tylko ja lasa na slodycze jestem..moze to te lutowki takie sa hehe
                                                    A ja jade za godzinke na KTG..nie wiem co i jak..ale sama wizja szpitala mnie
                                                    przeraza..boje sie ze mnie tam zamkna i nie wypuszcza. Glupia obsesja. I boje
                                                    sie iracjonalnie ze cos tam znajda czy jak?
                                                    Mnie wszystkie objawy ustapily i jestem cala glupia. Dziewczyny nie wierzcie,
                                                    ze matki , ktore po raz kolejny rodza sa madrzejsze hehe ja glupieje bo
                                                    wszystko co wzielam sobie za norme w tamtej ciazy zostalo obalone.
                                                    Dzis odstawiam nospe..myslalam ze bedzie to ciezkie przezycie, zle kiedy nic
                                                    nie boli nic nie jest ciezkie. Teraz sie smieje ze jeszcze termin przenosze.
                                                    Jedno co dobre, ze spie spokojnie...bez zadnych koszmarow, ktore ostatnio
                                                    mialam.
                                                    Mrozno u nas na pomorzu okropnie.
                                                    Aniu a jak Ty sie czujesz ze swoja szyjka ?smile
                                                    Malwes nie daj sie wiec polozyc do szpitala a Ty Zytko nie jedz wiecej bigosu,
                                                    bo przyprawisz nas o zawal serca. Tlusty czartek tez mnie zasmucil, gdyz
                                                    odnajduje sie ostatnio w kuchni...i chcialam w koncu z cora faworki
                                                    porobic..ale po piersze moge byc juz po i nie bede mogla takich lakoci jesc a
                                                    po drugie to cora na ferie pojedzie i nie bedzie mi z kim smarzycsad(
                                                    A bylo pytanie jeszcze o diete po porodzie...i znalazlam wyszczegolnienia tego
                                                    co unikac na stronie www.noworodek.pl
                                                    Trzymajcie sie cieplo..Jade do tego szpitala buuuu
                                                    Kasik
                                                  • aniutekm Re: Luty 2004 26.01.04, 10:30
                                                    Kasia, KTG się nie bój!!smile)) Poleżysz pół godzinki i będzie po wszystkim...
                                                    Mi na szczęście pozwolili leżeć na boku... I na pewno Cię nie zatrzymają, wcale
                                                    tacy skorzy do tego nie są.. Sprawdzą tym badaniem ruchy płodu, tętno dzidzi i
                                                    czy są skurcze macicy i puszczą do domkusmile))))
                                                    Mnie wczoraj cały dzień rwało w kroczu i miednica mnie bolała.. nie mogłam
                                                    chodzićsad A dziś jest lepiej. Jutro idę do gina zobaczyć jak szyjka się trzyma.
                                                    Daj znać Kasiu co u Ciebie i jak po badaniu jak wrócisz.
                                                    Trzymajcie sie
                                                    Ania
                                                  • natder Re: Luty 2004 26.01.04, 10:41
                                                    Cześć Mamom z rana
                                                    Ciekawie nam się tydzień rozpoczyna, czekamy na wieści i trzymamy kciuki!
                                                    Kasiu, mnie po odstawieniu tej no-spy wszystko przestało boleć, a wczoraj
                                                    poszalałam po sklepach, hehe, i nic, nawet skurczów przepowiadających nie
                                                    mam...Czy Wasze maluszki też ostatnio zrobiły się takie leniwe??? Mój bąbel
                                                    tylko śpi i śpi, czasem specjalnie ją wybudzam, oczywiście mnie to zaczyna
                                                    niepokoić, zdaje się że zaczynają się wszystkie objawy paranoi przed-
                                                    porodowej wink))
                                                    Od wczoraj jesteśmy posiadaczami nowego mebla-łóżeczka dziecinnego, pięknie je
                                                    sobie wymalowaliśmy środkiem nieszkodliwym dla maluchów ale niestety śmierdzi w
                                                    całym mieszkaniu, mąż nawet sugeruje żeby je na balkon wynieść bo się
                                                    podusimy sad((
                                                    A po ostatnich postach Agiki i Malwes trochę mnie ruszyło, cały czas mam
                                                    wrażenie że nie zdążę ze wszystkim, że się "rozsypę" w samym środku
                                                    przygotowań, więc latam cały dzień jak opętana i piorę, prasuję i końca jakoś
                                                    nie widać... Mam wrażenie że dzień jakby się za krótki zrobił - ale to dobrze
                                                    może czas się przyzwyczajać!!! smile))
                                                    Pozdrowionka dla Mam i Brzuszków, Ania i Malwinka.
    • nitkanitka Re: LUTY 2004 26.01.04, 10:38
      Witajcie Dziewczyny,

      Pozdrawiam Was poniedziałkowo i przesyłam link do podobizny, która pasuje do
      mnie jak ulał!!! smile Warto włączyć głośniki smile

      www.stud.ntnu.no/home/alexann/

      Nitka
      PS. Boli mnie ucho sad
      • kasik8 Re: LUTY 2004 26.01.04, 11:01
        Nikto
        Fajne masz stringi hehewink no brzuchu tez podobne do mojego..ale czemu takac
        sina sie zrobilas ?
        A ja zalaczam stronke z filmikiem..ktory nazwalam :"to co zrobie z miom mezem
        jak juz bede mogla"wink hihihi
        www.fun.from.hell.pl/2002-11-30/Grok.swf
        No i jeszcze dla nas wszystkich na te koncoweczke ciazy cos pocieszajacego.
        www.superlaugh.com/1/behappy.swfKasik
      • moja.fasolka Re: LUTY 2004 26.01.04, 11:02
        Witam,
        Nitka - filmik super, a jakie wygodne stringi(podtrzymujące niemały brzuszek).
        Mam nadzieję, że humorek tez podobny?

        Co do ruchów dzidziusia, to ja juz od kilku dni czuję je słabiej, ale jutro
        wybieram się na ktg (bo to w końcu koniec 39 tygodnia) to dowiem się czegoś
        więcej.

        Pozdrawiam,
        Ania & Filipek
        • aniutekm Re: LUTY 2004 26.01.04, 11:15
          Nitka, całkiem żwawo sie ruszasz, ja tak nie mogę sad((( BUUUUUU
          Kasia, ale mam nadzieje, że Twój mąz skończy lepiej smile))))
          • kasiaczekroza Re: LUTY 2004 26.01.04, 12:15
            Nie no dziewczyny jestescie wielkie, ten filmik poprawił mi humor.
            Czekam na wypłatę jak sepy na padlinę, bo musze jeszcze kupić komodę i
            polakierować łóżeczko.Trzeba tez dokupic trochę rzeczy do szptala i kosmetyki
            dla dzidzusia, a boje się bardzo że nie zdążę. Wy sobie tak z tym tłustym
            czwartkiem nie zartujcie, co ja mam powiedziec z terminem na 19.02?
            Kasik , życze powodzenia na KTG, ja jeszcze nie miałam czekam na wrażenia po
            powrocie.
            Dziewczyny czy wy tez tak macie, budzę się w nocy potem rano ze strasznym
            bólem prawego i lewego boku, a na płasko położyć się nie da rady.
            Ostatnio zrobiłam sobie listę czego mi nie wolno a co mogę robic w ciąży, oto
            ona:
            Czego nie mogę:
            1.lezeć na brzuchu
            2.spać w nocy
            3.połozyć się na wznak i swobodnie oddychać
            4.załozyć bez problemu rajstopy i buty
            5.pić kawy
            6.załozyć obcisłych dzinów i obcisłej bluzeczki
            7.isć do pubu
            8.ubrac się jak człowiek cywilizowany
            9.denerwować się
            10.długo stać
            11.długo spacerowac
            12.jeść potrawy ostro przyprawione
            13.załozyc elegancką bieliznę

            Co mi wolno?
            1.wypoczywać
            2.wypoczywać
            3.wypoczywać
            4.patrzeć ze spokojem jak wskazówka wagi posuwa się w prawo
            5.wypoczywać(czyżby to już było?)

            Lista do optymistycznych nie nalezy, to chyba efekt depresji przedporodowej.
            Tak naprawdę to chce juz urodzic i tulic w ramionach Antosia.
            Całuję, Kasia.
            • amatylda Re: LUTY 2004 26.01.04, 12:58
              Hej dziewczyny,

              Ja znów mam chyba "okres nicnierobienia i nicniechcenia" wink
              Wieczorem zakładam sobie tyle planów na następny dzień a potem od rana (w sumie
              południa, bo wcześniej mi sie nie chce wstawać) myślę z czego dziś zrezygnować,
              a co by mógł zrobić mój mąż.

              Stwierdziłam też, że tak jak Wy opisujecie pewne "problemy" pojawiające się
              wraz z odstawiniem żelaza, to ja mogę to samo napisać po odstawieniu Magne6.
              Skończyły mi się jakiś tydzień temu i pojawiły się problemy. Myślałam, żeby już
              nie kupować (kto wie kiedy będę rodzić, może na te kilka dni nie ma sensu), ale
              teraz się poważnie zastanawiam, bo za dużo nerwów mnie kosztuje wymuszanie
              spotkań w "pokoju zwierzeń". wink

              Też chętnie bym się dowiedziała co to takiego i po co jest KTG i co to daje, bo
              nigdy nie miałam. Ja nie miałam do tej pory żadnych skórczy raczej, więc nie
              wiem czy mi to jest potrzebne itp?

              W ogóle stwierdziłam, że w następnej ciąży będę musiała poszukać jakiegoś
              porządnego Gina, bo ten to jakoś mi się nie podoba. O wielu badaniach czytałam
              i potem nawet go spytałam czy on będzie mi to robił, a on, ze stoickim
              spokojem, że tak. Pomyślałam sobie - ciekawe kiedy i jak na przykład wyszłoby,
              że mam jakąś infekcję to kiedy będę miała czas ją wyleczyć. I wiecie co on
              zrobił - odkryłam to ostatnio dopiero - nie badając mnie wpisał do karty
              ciążowej różne rzeczy w rubryczki, że jest ok, gr I, gr O itp. Wszystko fajnie -
              też czuję się zdrowa ale może bez przesady. Idę do niego teraz w czwartek i
              chyba mu powiem co o tym myślę!!! Dla mnie to jest trochę niepoważne. A
              myślałam, że mieszkam w dużym cywilizowanym mieście! Zdenerwowało mnie to.
              Zazdroszczę Wam opiekuńczych, troskliwych, dokładnych lekarzy i położnych.
              No to sobie użyałam na lekarzu !!! wink

              Co do ruchów to Młody zaczął znów się przewracać ale nie kopie tak boleśnie jak
              jeszcze tydzień temu. Najgorzej, że zaczyna się wiercić ok 23:00 jak chcę się
              położyć, przestaje gdzieś w nocy i zaczyna znów ok 5:00 rano i do 9:00 jestem
              załatwiona. Ale jak minie 9:00.... mmhhhmmm to jest spanko!!! od 12:00 np.
              Chyba, że ktoś "życzliwy" do mnie zadzwoni z głupim pytaniem " co słychać?".
              Skąd ja mam wiedzieć w środku nocy co słychać!!!! wink)

              Też już marzę, żeby założyć dżiny. Chociaż zwykle ich nie nosiłam, na rzecz
              spodni materiałowych, to teraz długo z nich nie wyjdę wink) A że są elastyczne i
              mają wiązanie zamiast rozporka i guzika, to może w nich juz wrócę ze szpitala!
              Od razu człowiekowi lepiej!

              Acha Kasik - twój sposób obmyślania porodu każdego dnia tak mi się spodobał, że
              też tak zaczynam. To chyba ta wspólna data (10.02) tak na nas działa. wink)) Ja
              dzisiaj nie mogę rodzić, bo mój mąż oddaje po południu (na noc) samochód do
              elektryka więc będziemy bez wozu. wink Wiem wiem , że są taksówki, ale mi się
              ten dzień nie podoba i już. Pozatym zaczynam się zastanawiać, czy nie lepiej,
              żeby Oskar przeczekał jeszcze troche te mrozy. Koleżanki synek (4 miesiące)
              włśanie leży w szpitalu (a ona śpi na krzesłach w poczekalni) na zapalenie
              płuc. ;-( Ponoć na dziecięcym pełno dzieci z gorączką i kaszlących - takich
              malutkich. Horror. A naszym jeszcze ciepło!! wink)
              Dobra, kończę może niezbyt wesołym akcentem...
              Pozdarwiam
              Ania i Oskar (39 tydz.)
              • kasik8 Re: LUTY 2004 26.01.04, 15:32
                Jezu!
                Jaki ziab..przeciez u nas z -10 stopni.
                Bylam na tym KTG. Czekalam pol godziny az sie zwolni, potem az przyjdzie moja
                pani gin a potem pol godziny lezalam pod aparaturka. Od razu slabo mi sie
                zrobilo jak tylko weszlam na izbe przyjec. Czekaly juz tam dwie ale do innych
                lekarzy. Jedna byla z mezem a druga sama jak ja tylko lat ze 40 ci.Ta z
                mezem..kurcze..naprawde...ze 130 kg zywej wagi. Wcisnieta w dzinsy i dzinsowa
                kamizelke do tego obcisla bluzeczka pod spodem i wylany cyc. Odrost na pol
                glowy, makijaz na cala twarz..byla gotowa zabic za to ze weszlam, potem za to
                ze mam mniejszy brzuch bez zadnego slowa. Od razu uwiesila sie na swoim
                Maciusiu (imie jej malzonka) i trzymala go kurczowo jakbym miala jej za chwile
                go odbic. Macius nie wytrzymywal wagi swej malzownki co bylo wyraznie widac
                jednak usmiechal sie dzielnie. Byl chudy jak patyk i wycienczony psychicznie i
                fizucznie. Dziubasku, misiaczku to teksty ktorymi pani zasypywala go co
                minute. Co sie potem okazalo termin miala na polowe kwietnia..a ja myslalam ze
                zaraz tam ekploduje. pytanie : jak bedzie wygladac w kwietniu.. i jak bedzie
                wygladal wtedy dziubulek? Po tym dowartosciowaniu samej siebie..wjechala na
                Izbe przyjec pani z obsluga karteki..pani usiadla trzymajac sie za brzuch
                (mloda dziewuszka lat nascie )a obsluga zawolala ze przywiezli kobite w 35 tyg
                z silnymi skurczami..a te cholery kazaly im jechac z nia do innego szpitala bo
                oni nie sa od naglych przypadkow tego typu.
                I jak weszlam na KTG to bylam ugotowana. Pomyslalam sobie zeby tylko mnie nie
                zatrzymali, przeciez nie mam nawet karty do doladowania w komorce i zadzwonic
                bym po nikogo nie miala jak. Nie mam swojej torby urodzinowej, ani niczego
                takiego. Pojawil mi sie jeden skorcz jak lezalam taki super..wedlug mnie bo az
                sie zlapalam za brzucho i ciezko mi bylo zlapac oddech zreszta na tej
                aparatuze pozazalo sie 31 % ..zupelnie nie wiem co to i czy dozu ale najwiecej
                jak na caly pomiar. Dziecko dostalo szalu. Kopalo w te sondy....uciekalo z
                serduchem...normalnie szal. Kobita ktora mi to zakladala mowi :"niezly
                nerwusik". Pani doktor przyszla sprawdzila wykresy i powiedziala ze super. i w
                zasadzie to po co ja przyszlam? i czy ona mi kazala? bo wszystko ok!..jak to?
                spytalam? chyba zapomniala ze bierze o de mnie niezla kaske i jakos pamiec ma
                swietna przy wizytach prywatnych a teraz? nie pamietalal po co wogle kazala mi
                przyjsc na to KTG. Poszlam..cieszac sie ze mnie wypuscili. Dziecko jednak
                spokoju nie dawalo. Przyjechalam samochodem...wyjechac juz nie moglam. Zebra,
                pod zebrami, miedzy nogi ..w tyl plecow..gdzie moglo tam sie pchalo. Wiec
                mowie grzecznie..juz dobrze, juz po wszystkim, spokojnie..jednak ten maly
                szjbus mnie nie sluchal..wiec powiedzialam ze tak to kochany nie dojdziemy do
                porozumienia..Nie pomoglo..wracalam z wcisnietym dzieckiem w zebra..po drodze
                dostalo jeszcze czkawki...dopiero pol godziny temu sie uspokoilo po kolejnej
                dawczce ...maslanki z truskawkami. Spi. Powiedzialam ze powiem wszystko
                tacie..tylko jego sie boi.
                Eh! czekam wiec do terminu. Choc boli juz mnie po tym KTG wszystko. Pachwiny,
                nogi, krocze i plecy.
                Kasik
                • aniutekm Re: LUTY 2004 26.01.04, 15:49
                  Kasia wróciła, więc teraz czekam z ciekawościa na jakieś info od Gosi i Zyty.

                  Oj Kasia, ale Cię wymęczyli... Teraz chyba od tego stresu i szaleństwa małego
                  wszystko Cię boli...
                  W ogóle to jestem trochę zaszokowana Twoimi opisami kontaktów ze służbą
                  zdrowia... Ja swoje KTG wspominam bardzo miło, choć w szpitalu gdzie je robiłam
                  i gdzie będę rodziła nie mam nikogo - mój Gin nie pracuje w szpitalu (zresztą
                  chodzę do niego do poradni w przychodni rodzinnej). Nikt mnie nie zapytał po co
                  przyszłam, a lekarz który przyszedł odczytać wynik wszystko mi objaśnił, dał
                  odpis i z uśmiechem zaprosił na kolejne badanie...
                  A jeżeli chodzi o jazdę autem, to chyba teraz Kasiu trochę niebezpiecznmie
                  samej prowadzić.. W każdej chwili może złapać skurcz, czy mały moze zacząć
                  szaleć, chwila nieuwagi i różnie moze sie to skończyć. Tfu, tfu....
                  Ja uwielbiam jeździć, ale teraz już nie siadam..

                  Ja ze szpitala wyjdę chyba w ogrodniczkach, jakoś nie śmiem marzyć, że mogę się
                  w coś innego zmieścić..

                  A mnie znowu ogarnia lęk przed porodem, bólem, tym, że zwyzywam męża, będę
                  strasznie krzyczała i nie panowała nad soba...
                  A jeszcze bardziej boję się, że nie będę się umiała zająć małym w szpitalu... I
                  co ze mnie będzie za matka...??
                  • kasik8 Re: LUTY 2004 27.01.04, 09:40
                    Aniu
                    Ja tez jestem zdziwiona swoimi stycznosciami z sluzba zdowia i traktowaniem.
                    Nie wiem od czego to zalezy..ale jak slucham roznych programow o zlym
                    traktowaniu to nic mnie juz nie dziwi. Chyba nigdy (my jako polacy) nie
                    nauczymy sie, ze to sluzba zdowia jest dla nas a nie my dla nich.. i nie
                    jestesmy winni temu, ze malo im placa i dlatego moga na nas sie wyrzywac.
                    Naprawde myslalam ze wiele sie zmienilo od tych kilku lat. Z drugiej strony
                    patrzac obiektywnie wiem, ze nie jestem "latwa" pacjentka..gdyz zadam szacunku
                    i objasnien..sama sie wiele dowiaduja i potem egzekwuje odpowiedzi co moze nie
                    bardzo im na reke kiedy to pacjentka podwaza ich decyzje. Wychodze z
                    zalozenia..ja jestem mila..zadam tego samego. Jesli ktos to lamie ja juz nie
                    czuje sie zobowiazana by robic uprzejmosci. Dziwi mnie tylko to ze gdy place
                    efekt jest podobny. A myslalam ze za pieniadze mozna wszystko..jednak musza
                    miec na peczki takich jak ja.
                    Spytalam sie jeszcze pani doktor wczoraj czy za drugim razem bede musiala miec
                    ciete krocze bo wiadomo wolalabym tego uniknac. I jaka jest szansa, statystyki
                    i jej spostrzezenia do stosowania ciecia w tym szpitalu przy drugim dziecku.
                    Wiem ze nie ma regol ale moglaby mi cos podpowiedziec. Uslyszalam francuzkie
                    okreslenie "marne szanse"smile..bo tylko uwaga! azjatki, ktore rodza tutaj sa
                    praktycznie nie nacinane. MY- jako polki mamy niestety malo elastyczne krocza
                    i zadko sie tego unika. Po aa tym potem moge byc wypadniecie czegos tam i
                    zaczela wymieniac wady nie nacinania i skonczyla temat.
                    Co do prowadzenia samochodu to uwielbiam to robic..jednak boje sie zimy. Nie
                    mam zimy (odpukac) zeby ktos mnie nie stuknal. Ja nigdy w swoim zyciu nie
                    mialam wypadku ze swojej winy..tylko z cudzej. Marne to jednak pocieszenie
                    kiedy ktos Ci uszkodzi auto albo nie daj Boze Ciebie. Sa jednak chwile kiedy
                    nie mam wyboru - obecnie i musze skorzystac z samochodu. Przewaznie jednak
                    oddaje i posowam sie autobusem. Za to do poprzedniego porodu pojechalam sama
                    hehe maluchem bo nikt z obecnych prawa jazduy nie mial wtedy i jechal ze mna
                    maz i szwagier siedzielie z tylu a ja maluszkiem do szpitala na swoj wlasny
                    porod w listopadzie. Fakt bylo to tylko kilka ulic ale komicznie to wygladalo.
                    Aniu ja rowniez boje sie porodu i tego co potem..bo najgorsze jest to ze wiem
                    ze po tem sie nie konczy i znow zaczynaja sie kolejne troski..juz nie porodowe
                    ale w zajmowaniu sie dzieckiem. I ja akurat mam problem taki, ze wydaje mi sie
                    ze kazdy oczekuje iz majac juz jedno dziecko dam sobie swietne rade z
                    kolejnym..to tak jak maszyna. A ja sie boje ze jednak zawiode wszystkich..bo
                    nic nie pamietam, bo kazde dziecko inne i co innego boli i o innej porze a po
                    za tym juz nic nie pamietam. i boje sie teog pietna ciazacego na mnie.
                    Do szpitala tez kaze sobie przyniesc spodenki ciazowe bo niestetysad juz wiem
                    ze nie wejde w dzinsy po porodzie hehe i polarek luzniejszy.
                    Kasik
              • mopek1 Re: LUTY 2004 26.01.04, 15:52
                No hej!
                Po długim leżeniu (przepraszam Malwes i pozostałe leżaczki, że moje tak nazywam
                ale dla mnie było! smile dostałam dzisiaj amnestię!!!
                Byliśmy właśnie u gina i okazało się, że Klusia jest dojrzała, łożysko też i w
                zasadzie tam w środku wszystko już gotowe!!! Co prawda to dopiero 36 tydz., a
                mała waży dopiero 2400, ale gin uznał, że jest ready i nie będziemy jej już
                hamować! Jak chce to niech idzie smile))))) W związku z tym kazał mi odstawić leki
                i czekać smile)))) Powiedział, że teoretycznie może się to zdarzyć dziś wieczorem
                albo za 3 tyg.(cóż za precyzja he, he!)
                No i właśnie teraz pojawił się maleńki problem bo nasz pan fliziarz w łazience
                chce jeszcze 2 tygodnie! Będzie wesoło, bardzo jestem ciekawa kto wygra te
                wyścigi? On czy nasza Kluseczka smile

                Ja też się umówiłam na KTG – moje pierwsze! Tak dokładnie to nie wiem po co oni
                je koniecznie robią, na pewno tym badaniem oceniają czynność serca Maleństwa i
                porównują z równoczesnym zapisem skurczów macicy, na tej podstawie czasami
                podejmują decyzję o konieczności cesarki, ale szczegółów nie znam smile

                No i co z Zytą???? Mamy następną mamę????
                Ale fajnie że to już, nie wiem jak wy, ale mam już dość bycia w ciąży i bardzo
                się cieszę, że przechodzimy do następnego etapu!
                Pozdrawiam
                Marta

                • aniutekm Re: LUTY 2004 26.01.04, 16:02
                  Marto, mam pytanie - jak długo brałas fenoterol i w jakich dawkach????
                  Ania
                  • zyt Re: LUTY 2004 26.01.04, 16:55
                    dziewczyny jeszcze się trzymam.Mam rozwarcie na 2 palce i ciągle ten sam ból.Co
                    jakieś 5 min skórcz i niewielki ból i nic dalej.Powiedzieli mi że albo w nocy
                    albo juttro powinno się coś wyjaśnić.Powiem szczerze że takie czekanie nie
                    jest przyjemne ,lepiej jak się zacznie i dalej idzie jak lokomotywa a ja teraz
                    stoję na stacji.
                    Pozdrawiam Zyta
                    • natder Re: LUTY 2004 26.01.04, 17:59
                      Zytko, trzymaj się kochana. Wiem, że takie czekanie jest najgorsze ale jak się
                      już teraz rozwiążesz, to będziesz kolejną mamą, która nam zrejteruje do
                      styczniówek - a ja tam wolę, żebyś w lutowym wątku została smile))
                      Ale w razie czego to mocno trzymam kciuki.
                      • morsk2 Re: LUTY 2004 26.01.04, 19:09
                        No, dziewczyny, teraz to nam sie rozkręcił serial sensacyjny - która będzie
                        pierwsza w wyścigu - Gosia czy Zyta?
                        Nitka, filmik rewelacyjny!
                        Też się zastanawiam co z tym KTG. Czy koniecznie iść czy nie? Moja gin
                        wyjechała i nie ma kogo pytaćsad Na szkole rodzenia co tydzień mam zawsze przez
                        kilka minut badane tętno Maleństwa, ale nie podłączaja tego drugiego czujnika
                        od skurczów. Żadnych nie czuję, ale moze nie umiem rozpoznać?
                        Dziś rano miałam konfrontację z naszą kochaną służbą zdrowia. Chciałam pójść,
                        jak co mieisąc, na umówioną wizytę u endokrynologa. A tu niespodzianka -
                        poradnia nie podpisała umowy z funduszem... I co teraz? Albo płacić 55,-, albo
                        lecieć po skierowanie do rodzinnego do innej poradni i mieć nadzieję, że mają
                        tam jakiś termin na 3 lub 4 kwartał... Ja chcę, żeby mi oddali moje składki
                        zdrowotne!!! "Za darmo" można tylko iść do internisty, jak dobrze pójdzie, za
                        jedyne 3 dnisad(( A tam pewnie i tak sie okaże, że limit skierowań wyczerpany:-
                        (((
                        Jak można ciężarówce tak podnosić ciśnienie od rana???
                        Rozżalona,
                        Monika
                  • mopek1 Re: LUTY 2004 26.01.04, 22:05
                    brałam tylko przez 2 tyg. po 1/2 tbl 3 razy dziennie. Własnie 2 tyg. temu
                    miałam bardzo silne skórcze i skróciła mi się szyjka, wtedy gin zdecydował, że
                    to jeszcze za wczesnie i postanowił Kluseczke wyhamować. Dzisiaj stwierdził, że
                    juz nie hamujemy smile
                    Pozdrawiam
                    Marta
                    • mopek1 Re: LUTY 2004 26.01.04, 22:10
                      No to była odpowiedź dla Ani!
                      Słuchajcie a może jakieś małe zakłady ????? Tylko nie bardzo wiem o co? Możnaby
                      obstawiać kolejność smile Ja stawiam na Zytę - cały czas gdzieś fruwała,
                      niby "cicha woda" a tu proszę!!!
                      Zyta! Gorące pozdrowienia i baaaaardzo Ci zadroszczę, bo ja już się nie moge
                      doczekać smile
                      Małgosiu! Za Ciebie też oczywiście trzymam, ale Zyta wystrzeliła dzisiaj jakoś
                      tak niespodziewanie smile A może tylko niespodziewanie dla mnie, bo ostatnio
                      rzadko tu zaglądałam??
                      • ida92 Re: LUTY 2004 27.01.04, 07:35
                        Nie macie pojęcia jak mi się dobrze dzień zaczyna smile))). Nic mnie nie boli i
                        działa net!!!!!!! wczoraj wyszłam z siebie i stałam obok, bo cały dzień
                        próbowałam się podłaczyć i nic i nawet mój mąż, który zasadniczo odgania mnie
                        od komputera, był gotowy iść o 23.00 do sąsiada i zmusić do włączenai serwera,
                        taką miał zdesperowaną żonę.
                        Ale się porobiło z Zytą i Gosią myślicie, że to już???!!!!!
                        Prawdę, mówiąc zazdroszczę, bo ja zaczynam dostawać lekkiego świra, nic nie
                        moge czytać bo ryczę, nic mnie nie boli (poza zębem) brzuch podniósł się do
                        góry wink)), Młody śpi, ale mamy umówione dziś spotkanko z doktorkiem, to się
                        poogladamy, wzrost i wymiary, moze nam zrobią KTG i zobaczymy jakie są
                        przewidywania doktorka w sprawie terminu.
                        Co do wciskania mężowi prac to włąśnie wczoraj wcisnęłam mu kit, że nie mogę
                        (niestey sadwink wyprać pieluch, bo primo nie mam ich gdzie poskładać (nie
                        kupiliśmy jescze komody, bo ON ma czas), a sekundo przecież nie wiemy ile to
                        potrwa i te wszystkie roztocza i takie tam mogą się do nich dobrać smile). A mnie
                        się nie chce żywcem tego robić i już.
                        Mój mąż jednak chyba woli jak mam net, bo wczoraj też musiał biedny poskładać w
                        swojej szafie i chcąc nie chcąc wyrzucić trochę rzeczy, bo się ni jak w nie
                        nie wbija, nie obeszło się bez protestów, ale teraz wnętrze szafy wygląda
                        świetnie, a przy drzwiach stoi wielki wór na śmieci ze złudzeniami mojego M.
                        Pociesza się, że jak urodze to mu dam spokój i nie będzie miał po powrocie z
                        pracy listy koniecznych prac. Naiwny.
                        Pozdrawiam Was serdecznie. Edyta.
                        PS.Dziewczyny filmiki są świetne. Tylko mi się tak brzucho nie trzęsie, a cała
                        reszta jest jak najbardziej na czasie.......... big_grin
                        • kasik8 Re: LUTY 2004 27.01.04, 09:58
                          Witam dzissmile
                          Po odstawieniu nospy i wczorajszej wizycie na KTG wszystko mnie boli. Na
                          poczatku myslalam ze to ze stresu z tym KTG i sama wizyta w szpitalu, ale
                          brzucho napiete jak przed braniem nospy znow sie zrobilo. Ja juz w poludnie
                          zmeczona bo takie napiecie z lekkim bolem powoduje u mnie oslabienie. Spalam
                          juz po poludniu a w nocy brzuch jak balon. Dobrze, ze choc ostatnio sie
                          wyspalam bo czuje ze kolejne noce nie beda juz normalne. No coz! lekarz
                          uprzedzal ze po odstawieniu lekarstw wszystko moze wrocic myslalam jednak ze
                          stopniowo a nie tak nagle. JA dalej jednak stosuje swoja zasade, ze dzis nie
                          moge rodzic..jutro mam wywiadowke w szkole wiec tez nie, w czartek przyjezdza
                          tesciowa a 30 go ma urodziny i chcialabym jeszcze ciacho wileunskie zjesc,
                          ktore napewno przywiezie a potem juz luty ale tez nie moge bo dopiero 5 go
                          oddadza mi moja pensje i wtedy bede miala na zoo hehe ale moja corka lubi
                          liczbe "6" i moglabym szostego...za to maz od poczatku krakal o 10 tym i tak
                          dobrne do terminu hehe Troszke to sobie obmyslilam co?
                          A swoja droga zastanawiam sie i to jest magiczne kiedy Bog zaplanowal ten
                          dzien i dlaczego akurat ten.
                          Jestem jedynie przerazona tym ze ten puchacz na brzuchu mam i wyczowalne wosy
                          na pupie (nie widze bo nie moge sie odwrocic hehe) a najllepsze jest ot ze na
                          zlaczeniu szyi z twarza (powinni jakos nazwac to miejsce) tez mam
                          futro...sprawdzilam w zdjeciach slubnych..mam zblizenie tego miejsca i nie ma!
                          wiec choroba futerkowa postepuje. Maz sie smieje - mowi to mnie Yetisad ale ja
                          jestem zla na niego bo to pewnie jego wina (jak nie wiadomo czyja to zawsze
                          jest faceta hehe) bo to on ma czarna czape na glowie i dlatego te wlosy na
                          mnie przeszly. A swoja droga to pamietam ze jak moj ojciec sie urodzil a bylo
                          to w 45 roku hihi to babcia nie chciala go wziasc na rece bo ponoc byl
                          owlosiony na calym ciele..ponoc wszystko sie pozniej wytarlo ale babcia w
                          szoku krzyczala zeby zabrali te malpke od niej. A najlepsze bylo to ze moj
                          dziadek bedac kolejarzem zabieral wtedy babcie ze soba w podroze i mieszkajac
                          w Szczecinie dojechali do Krakowa gdzie moj ojciec urodzil sie na dworcu pod
                          pomnikiem ...potem wyszedl za Gdynianke i zamieszkal w Gdansku..a teraz jest
                          marynarzem i plywa po calym swiecie powsinoga.
                          Malwes sie nie odzywa dosc dlugo jak na Malwes wink)) a Zyta wepchnela sie bez
                          kolejki dlatego sie nie odzywamwink)
                          Kasik
                          • aniutekm Re: LUTY 2004 27.01.04, 12:37
                            Hejsmile
                            Od wczorajszego popołudnia nie miałam internetusadsad Dopiero teraz włączyli. A
                            za ścianą od rana wyje pies sasiadki. Zaraz pójdę i coś jej powiem, bo już nie
                            mogę.. Ostatnio w kółko wyje i szczeka, a może tak robi od dawna, tylko
                            wcześniej o tej porze bywałam w pracy.....

                            Oj, chyba rzeczywiście można już zacząć obstawiać kto pierwszy, czy Zytka, czy
                            Gosia. Gosię chyb a zostawili w szpitalu, bo sie nie odezwała.. A Zytka??
                            Ciekawa jestem, czy pociąg ruszył, czy dalej na stacji stoi....

                            Dzięki Marto za info. Ja od czterech tygodni biorę 4 razy 1/2 tabletki i gin
                            każe mi odstawić na dwa tyg przed porodem, czyli dopiero ok 5 lutego.... Muszę
                            dziś z nim o tym podyskutować. Na forum przeglądałam różne posty na temat tego
                            leku i wyczytałam, że można urodzić nawet 3 tyg po odstawieniu, a zdarza sie
                            nawet dość często, że macica nie podejmuje czynności skurczowych i trzeba poród
                            wywołać.. Dlatego wydaje mi sie, że nie ma co brać tak długo fenoterolu i
                            decyzja Twojego gina mnie w tym upewnia. Skoro już mineło 37 tyg i ciąża jest
                            donoszona, to chyba nie ma co faszerować sie lekami... No ale zobaczymy co dziś
                            powie Gin, a jutro KTG - więc jeszcze w szpitalu o to zapytam.
                            Ale dodam jeszcze, ze wypowiadały sie też dziewczyny, które 2-3 dni po
                            odstawieniu urodziły.. Ciekawe jak będzie z tym u nas...??smile))

                            Podoba mi sie Kasia Twój sposób obmyślania porodu bardzo mi się podoba. Idąc
                            tym śladem ja wymyśliłam, że mi by odpowiadało pomiędzy 1 a 6 lutym smile)) No bo
                            wiadomo, chciałabym urodzić w lutym, a 6 ma urodziny mój mąż, więc byłby fajny
                            prezent - synek na urodzinysmile))) Ale termin na 19 no i niech mi lekarze pozwolą
                            odstawić te świństwa.. znaczy leki.
                            Ja włosków nie mam, za to piękna grubą brązową krechę od pępka w dół i trochę
                            węższą od pępka w górę...
                            I coś ostatnio w tłuszczyk obrastam, a czytałam, że w 9 m-cu to dziecko obrasta
                            w tłuszcz, a nie mama... sad((((( BUUUUUUUUUUUU
                            Pozdrowionka. Ania
                            • amatylda Re: LUTY 2004 27.01.04, 13:40
                              Hej , Ale dziś cicho u nas - ledwie 3 listy od rana ;-(
                              Zwykle jak siadam to mam już co poczytać...
                              Ja metodą Kasi dziś mogę rodzić, ponieważ data z liczbą 27 bardzo mi się
                              podoba. Długo miałam taki numer w dzienniku szkolnym, ślub brałam 27.07, zaraz
                              będę miała 27 lat a mój mąż ma właśnie tyle, no a poza tym dziś są ....
                              nominacje od Oskarów!!! Więc kiedy Oskar miałby lepszy dzień do wyjścia wink)))
                              Ale niestety - a może stety - na nic się na razie nie zanosi.
                              Poza tym, oprócz tych wszystkich "za", jest jedno główne "ale" czyli przeciw -
                              NIE CHCE MI SIĘ!!! wink)))
                              Mój stan lenia pogłębia się coraz mocniej i niedługo chyba będę musiała się z
                              tego leczyć wink
                              A może zachce mi się do wieczora?? Kto wie? A wtedy... malinki czekają w
                              lodówce.... mmmhhmmm. Na razie się wzbraniam ale chyba od 1.02 zaczynam je
                              jeść!
                              Wydaje mi się, że Gosia jednak będzie przed Zytką, a przynajmniej to mój typ na
                              dziś wink
                              Pozdrawiam
                              Matylda i Oskar (tyle nas Ań znów, że muszę wrócić do swojej starej dobrej
                              Matyldy wink))
                              • tjoanna Re: LUTY 2004 27.01.04, 13:54
                                Eeee, pewnie obie się dziś "rozsypią" jak powiadają szacowne koleżanki z mojej
                                pracy.
                                A mi się dziś nic nie chce, bo najpierw nie mogłam zasnąć, a potem obudziłam
                                się o 5.30 i ani rusz dalej... A to dziecko się przeciąga i puka puk puk, a to
                                mi ręka drętwieje, niewygodnie jakoś, gorąco i w o ogóle. W pracy o mało przez
                                to nie zemdlałam - cieszę się, że to już ostatni tydzień, bo jakoś coraz mniej
                                mi się chce tam bywać.
                                Jak się zapatrujecie na wejście w rolę kobiety domowej? Mnie ona niezmiernie
                                cieszysmile Może nawet nauczę się robić domowe obiadki?wink
                                Pozdrawiam serdecznie!
                                Joanna
                                PS. Edyta, uwielbiam Twoje poczucie humoru!

                                • moja.fasolka Re: LUTY 2004 27.01.04, 14:21
                                  Witam wszystkie mamusie,
                                  dziś od rana byłam w szpitalu. Niby zwykłe ktg, a już mysleliśmy z mężusiem,
                                  że zostajemy bo niby jakieś skurcze regularne (a ja nic nie czuję). Ale moja
                                  cudna pani doktor daje mi czas do końca tygodnia, a jak nic to jesteśmy
                                  umówione w poniedziałek rano (mamy się z mężem rozpakować i rodzimy). Tak,
                                  więc moje miłe Panie zostało mi kilka dni tylko we dwoje, a od wtorku już we
                                  troje. Cieszę się bardzo, ale i troszkę boję. Pocieszające jest to, że
                                  p.doktor i położna twierdzą, że tez nie lubią badań ginekologicznych i całej
                                  tej otoczki (to sprawia, że czuję, że jestem w dobrych rękach. Mam nadzieję,
                                  że nie pozwolą mi zbytnio cierpieć. Mój mężuś już dziś miał niewyraźną minę,
                                  gdy p.doktor ucisłała mi brzuch, a mnie to wyraźnie bolało. Ale konieć
                                  narzekania. Mam przez te kilka dni dużo wypoczywać i nie denerwować się, co
                                  zamierzam zrealizować.
                                  Pozdrawiam,
                                  Ania & Filipek
                                  • aniutekm Re: LUTY 2004 27.01.04, 14:31
                                    Hoho, powoli się rozkręca... Agika już po, w kolejce - Gosia i Zyta a teraz
                                    Ania...smile
                                    No dziewczyny, to która następna??smile)))) Proponuję wyznaczyć nagrodę
                                    pocieszenia dla ostatniej..!!smile))
                                    A swoją drogą te które zostaną na koniec nawet bardzo nie będą miały z kim
                                    pogadać....
                                    A.
    • hanti Re: LUTY 2004- urodzilam 27.01.04, 14:41
      No i moja rybcia urodziła się w grudniu (17-stego)w 30-stym tygodniu ciąży,
      ważyła 1700g. Teraz już mogę powiedzieć że wszystko jest ok. Od 8-go stycznia
      jesteśmy w domciu. Teraz malutka waży 2500g. Ale przeżyliśmy wszyscy straszne
      chwile, mam nadzieję że pozostałe lutowe rybki, będą się mniej spieszyły,
      życzymy szczęśliwego rozwiązania.
      Pozdrawiamy
      • tjoanna Re: LUTY 2004- urodzilam 27.01.04, 14:55
        Hanti, tak się cieszę, że się odezwałaś i że u Was już wszystko dobrze!!
        Zastanawiałam się, co się u Was dzieje...
        Pozdrawiam Cię bardzo bardzo serdecznie!
        Joanna
        PS. Jak ma na imię Twoje maleństwo?
        • hanti Re: LUTY 2004- urodzilam 27.01.04, 15:18
          Zapomniałam o najważniejszym, maleństwo ma na imie Karolinka.
      • amatylda Re: LUTY 2004- urodzilam 27.01.04, 14:56
        Gratulacje!!! Zuchy z Was! Wyobrażam sobie ile nerwów Was to kosztowało. Ale
        super, że wszystko się dobrze skończyło!
        Koniecznie wpisz się na listę - koło Agiki.
        Matylda i Oskar (39. tydz.)
        • morsk2 Re: LUTY 2004- urodzilam 27.01.04, 15:16
          Ale się robi, dziewczyny!
          Naprawdę trzeba zacząć obstawiać, która ostatniawink I może warto pomyśleć o
          nagrodzie specjalnej dla tej, która najbardziej się "przetermninuje" (za
          wytrwałość)wink))
          Uściski,
          Monika+Wiktoria(37+1d.)
          • ida92 Re: LUTY 2004- urodzilam 27.01.04, 17:07
            HANTI ogromne gratulacje dla Ciebie i Karolinki, Malutka jest WIELKA!!!!!!!
            Niech wam się chowa już zdrowo, a jedynym problemem niech będą jedynie
            niedospane noce. Tak bardzo się cieszę, że wszystko skończyło się szczęśliwie.

            Co jak co, ale nie CHCĘ się "przeterminować", bo raz, że będzie nas tu coraz
            mniej i na pewno nie z braku chęci, ale czystej niemożności. (ciekawa jestem
            kiedy mnie dopuszczą do kompa "po", mąż na opiece 14 dni, moja mam na urlopie
            kolejne 7-14 lekko licząc jakiś miesiac będę odcięta od świata chociaż z mam to
            powinno pójść łatwiej. A ja nie chcę ich wszystkich w domu!!!!!!!! Ale ostatnio
            się okazuje, że moje potrzeby niewiele się liczą. Ubolewałam (wink))) ) nad moim
            biednym M. jak on sobie da radę jak ja już pójdę do szpitala, tyle pracy (ma
            już listę na lodówce), na co odzywa się moja mam i powiada, że przecież jeszcze
            chcę, żeby mnie odwiedzili, więc czasu będzie jeszcze mniej. Colercia nie
            wiedziałam, że chcę..hmmmmm.
            No a wracając do wątku z niechęcia do "przeterminowania". Jak zaznaczałam
            wcześniej, odbyłam dziś spotkanie z ginem (same ciężarne były). Młody waży 3300
            na oko i program doktorka, ale jest długi (więc pewnie i większy) tak
            przynajmniej sądzi po udzie i zastanawiam się po kim???? Coś mi się wydaje, że
            wdał się w rodzinę mojego dziadka po kądzieli, bo reszta to raczej niewielka.
            Ale to się jeszcze może zmienić (wzrost). Prawda???
            No ale do tematu jeśli On tam posiedzi jeszcze 3 tygodnie, to ja tego słonia
            nie urodzę. Więc ja chcę w terminie!!!!!! albo lepiej przed.
            Joasia Ty miałaś/masz podwyższone ciśnienie?? Bo ja niestety tak z wyjściowej
            100- 110 dziś miałąm 140/84, mam się mierzyć codziennie i gnać owczym pędem
            gdyby skoczyło jeszcze bardziej. Oby to nie trwało już długo. A tu szyjka
            owszem krótka, ale zamknięta łożysko II wody w normie i zdaniem dr możemy się
            spotkac po 15, ale skierowanko wystawił do szpital więc czyżby sam w to
            wątpił????. Poćwiczę parcie może się uda wcześniej, byle nie za wcześnie bo na
            odziale ma być dezynfekcja.
            O jak nie dobrze być na wylocie, chociaż na liście jestem raczej środkowa.
            Ale wiecie co czytałąm, w gazecie, że powinnam mieć już dość i złorzeczyć, że
            nigdy więcej, powinien mnie mąż odwracać na drugi bok ubierać majtki i buty i
            coś tam jeszcze, a mi jest raczej tak normalno, nawet się chwileczkami
            zapominam, że jestem w ciąży.
            A i jeszcze jedno zdecydowanie jestem lekko szurnieta, zobaczyłąm dziś buty/
            buciki z Geoxa i umarłam i gdybym miała kase przy sobie to bym je kupiła, aż
            się lepiej poczułąm i przestały mnie nogi boleć z chodzenia i w ogóle, śliczne
            są. Może by kogoś naciągnąć. Tylko kto mądry kupi buty na "za rok". big_grin
            • zyt Re: Jeszcze w domu! 27.01.04, 18:06
              No i niestety nie zobacze jeszcze mojego malenstwa.
              Wczoraj po wizycie u ginekologa zaczely sie ostre bole, miałam skórcze co 2 min
              i w zasadzie juz się wybierałam do szpitala ale mąż mówił żeby jeszcze poczekać
              no to czekałam.dało mi juz ostro popalic.A tu po 22.00 jagby zaczeły słabnąc,
              ból byłco 3 potem co 4 min. i do rana przeszło całkiem.Nie wiem czy mi się
              rozwarcie powiększyło bo nie mam ochoty iść dzisiaj na badanie,tym bardziej że
              nawet siedzieć mi niewygodznie.Położna powiedziała mi że czekamy na następne
              bóle, mama zszokowana wydzwania do mnie,ja od rana beczę ,dobrze że Magda
              pzryszła do mnie to mnie trochę pocieszyła.Nacierpiałam się na darmo. a
              pamietam że od takich bóli to juz niedaleka droga do zobaczenia dzidzi.Teraz
              mnie straszą ze jak sie zacznie znowu to pójdzie piorunem i mam prędko do
              szpitala jechać.

              Co z tego jak męża nie będzie od czwartku,zostaję sama i jak ja sobie
              psychicznie z tym poradze?

              Hanti gratuluję ,mam nadzieję że juz wszystko dobrze, a dzieciaczek chętnie je
              bo musi nadrobić zaległości.Wyobrażam sobie przez co przeszliście .Aha i mam
              wielki sentyment do imienia Karolinka ,sama tez chciałam tak nazwać córcie ale
              mężuś coś kręcił noskiem.Nie chce powiedzieć dlaczego ,może jakaś nieszczęsliwa
              miłość z lat młodości.

              Pozdrawiam i już nie ędę was straszyć jak będą skórcze co 30 s to dam znać
              wcześniej nie, a swoją drogą kto słyszał o skórczach przepowiadających co
              trwają dobę,chyba troche za długo nie?
              Zyta
              • morsk2 Re: Jeszcze w domu! 27.01.04, 18:44
                Zyta, zawału przez Ciebie można dostać!
                Jakim cudem spokojnie czekałaś jak skurcze były co 2 min.? Przecież wszystkie
                książki każą jechć do szpitala przy skurczach co 5 min., a przy "recydywie" co
                10min.! To jak to jest naprawdę? Mam nadzieję, że do szpitala nie masz dalekosmile
                • aniutekm Re: Jeszcze w domu! 28.01.04, 08:28
                  Oj Zytka, podziwam Cię, ja bym juz 3 razy pojechała do szpitala...
                  A tak w ogóle, to wczoraj tam byłam.... Na wizycie Gin stwierdził, że szyjka
                  już zanikła i kazał do szpitala pojechac... Więc pojechaliśmy, jako że dziś i
                  tak mieliśmy na KTG tam się stawić. Pani doktor na izbie przyjęć (chyba
                  ostatnio pzrechwaliłam ten szpital) zbadała mnie (ale bolałosad((((( i spytała
                  po co przyjechałam??!!!!!!!!!! Bo wprawdzie szyjka zanika, ale do porodu
                  jeszcze pewnie kilka dni i mam czekać w domu. Zrobili mi KTG, mówili, że
                  wszystko OK, ale wróciłam do domu jakaś pełna obaw... I cały wieczór mnie
                  bolało po badaniu...
                  Mam dalej brać leki i leżeć. A dziś w nocy odszedł mi czop...
                  To już chyba zaraz finał?? Zaczynam się bać..
                  Pozdrawiam serdecznie. Ania
                  P.S. U was też taki ponury poranek????
                  • mopek1 Re: Jeszcze w domu! 28.01.04, 08:59
                    No, a my wczoraj mieliśmy „fałszywy alarm”, nad ranem dostałam tak silnych
                    bóli, że obudziłam się zlana potem i skulona, trzymało mnie ok. ½ h, a potem
                    zaczęło słabnąć, po chwili pojawiło się znowu i zaczęło pojawiać się i znikać.
                    Wg zegarka najpierw było co 20 min, pon ok. 3 skurczach co 15 itd., jak doszło
                    do 10 min., to spanikowałam i zadzwoniłam do gina, ale był zaspany smile)))))
                    Kazał przyjechać no i stwierdził, że jeszcze nie mam rozwarcia, a szyjka
                    krótka, ale taka była – podobno tak gwałtownie zareagowałam na odstawienie
                    fenoterolu (Ania! Uważaj!) Kazał mi go jeszcze brać, bo stwierdziliśmy razem,
                    że poczekamy z tydzień smile))) (Fliziarz potrzebuje czasusmile))))))) Poza tym to
                    dopiero 36!

                    Hanti! GRATULACJE! Dla Ciebie i WIELKIEJ Karoliny smile


                    • kasiaczekroza Re: Jeszcze w domu! 28.01.04, 09:08
                      Aniu!
                      Trzymaj się dzielnie,ja mam tez termin na 19.02.Od dwóch dni mam wrażenia
                      jakby rozwierała mi się szyjka, albo tez skracała, Bóg wie co, czuję jak tam
                      na dole ściska i puszcza, a brzuch twardy jak nie wiem co.wystraszyłam się po
                      twoim liscie nie na żarty.Miałam wizytę 3 II, ale chyba pójdę w piątek.
                      Aniu leż i uważaj na siebie.Wszystkiego dobrego.
                      Kasia
      • natder Re: LUTY 2004- urodzilam 28.01.04, 09:44
        Hanti, najserdeczniejsze gratulacje, cieszę się bardzo że mimo komplikacji
        wszystko u Was w porządku smile)) Jeśli czas pozwoli skrobnij jak na pojawienie
        się siostry zareagował starszy braciszek. Pozdrowienia i wszystkiego
        najlepszego dla całej rodzinki.


        malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
        kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
        moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana
        amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
        kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
        zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
        jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki
        ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
        morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia
        xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz
        aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
        kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock
        tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
        dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?)
        kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław
        mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
        nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
        natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
        magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz
        mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

        *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5
        *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka, 17.12.03, 1.700
        • kasik8 Re: LUTY 2004 28.01.04, 10:18
          Hola hola dziewczyny
          Trzymajcie sie swojej kolejki..ja mam byc piata a juz 2 uridzly i dalej jestem
          piatasad A to ja mam od miesiaca skorcze ktore sie nie rozwijaja w cos wiecej
          oprocz bolu krocza i plecow. A Wy tu prosze.cichutenko , cichutenko i nagle
          czopy jakies wam odchodza! w kojce prosze..to ze w ciazy bez kolejki to tych
          kolejek sie nie tyczy.
          A mowilam ze Malwes zostanie po tym czopie? A teraz Ty Aniu to samocrying a jaka
          jest ta nagroda pocieszenia?? hihi
          A ja zamierzam jeszcze w lutym obejrzec film na ktory polowalam przez cala
          ciaze..stary z H.Grantem "9 miesiecy" ..niestety w wypozyczalni jest tylko na
          VHS a ja mam DVD. I nagle zapowiedzieli ze w lutym w telewizji bedzie..nie
          podali tylko ktorego.
          A ja jutro wybieram sie na wizytacje do szpitala w Gdyni...odleglego o de mnie
          o 309 km. (Morsk wie o ktory mi chodzi)..mam tam ciotke na innym dziale...ale
          juz mnie umowila bo musi byc jakas kwalifikacja do porodu..nie bardzo wiem co
          to znaczy ale ok. Tu jestplus tego wszystkiego ze tam jest znieczulenie za
          darmo...rodzinny tez bym miala zacdarmo bo ciotka wzielaby to za rodzine a oni
          wtedy maja gratis..a w moim za rodznny stowke i za zoo600zl..czyli duza
          roznica. Jedyne czego nie wiem jakie tam sa warunki i nie znam nikogo no i
          przede wszystkim kilometry. Musze sie ubezpieczyc na te i na inna ewentualnosc.
          Kasik
          • morsk2 Re: LUTY 2004 28.01.04, 10:36
            Dziewczyny! Co to za czopy i fałszywe alarmy? Kasia ma rację, trzymać się
            kolejki!wink))
            Kasik, z tymi kilometrami to "trochę" przesadziłaśsmile
            Napisz koniecznie jak wypadnie wizytacja, jestem b. ciekawa. Jesteś pewna, że
            po nowym roku się nie pozmieniało i zzo nadal jest za darmo?
            Moje tłumaczenie na dziś - dziś nie mogę urodzić, bo nie wyprasowałam koszul do
            szpitala, a wieczorem mąż idzie grać w piłkę i nie mogę mu zepsuć zabawysmile
            Trzymajcie się dzielnie!
            Monika
          • kasik8 Re: LUTY 2004 28.01.04, 10:43
            tam mialo byc 30 km..hihi a nie 309 do tego szpitala..no tyle to bym nie
            przejechala.Kasiksmile))
            • ida92 Re: LUTY 2004 28.01.04, 11:30
              No bo ja się właśnie zdziwiłam Kasik,ze ty chcesz jechać z ew. skórczami te 309
              do porodu, a benzyna to by ci wyrównała ten koszt ew. zzo (no moze nie do
              końca). No ale 30 to mozę się uda ja mam 20 z domku pod szpital itez mam zamiar
              dojechać.
              A idąc tropem Twojego myślenia nie mogę urodzić do przynajmniej 5 lutego, gdyż -
              moja połozna wraca dopiero wtedy z chorobowego i - moze się uwiną w końcu z tą
              ch......ą dezynfekcja. Jeśli po raz kolejny nie przesuną jej terminu. A i nie
              mogę w sobotę, bo mąż jedzie do Krakowa. I nie mogę wcześniej też bo mąż
              powiedział, że weźmie sobie do pomocy przy przygotowaniach swoją młodszą
              siostrę. Po moim trupie. Musi się uwinąć z tym co najgrubsze jeszcze przy mnie,
              żeby potem teściowa nie gadała, ze jestem leń i fleja i zostawiłam biednego M.
              w zgnojonym mieszkaniu. A jak już będzie wszystko ładnie posprzątane to niech
              mu siostra pomaga.....
              Edyta i Śpioch
              • kasik8 Re: LUTY 2004 28.01.04, 12:04
                No ja sie obawiam tych 30 km a co dopiero 309 hehe...ale ja musze do 5go
                wytrzymac bo sie obrazilam na rodzine hiih...a tesciowa przyjedzie pojutrze i
                w sobote imprezka bedzie....smieje sie bo moja corke pojechalam rodzic wlasnie
                z imprezki umalowana na cacy..potem wszystko przy placzu splynelo hihi
                Widze ze taktyka ..dzis nie moge sie sprawdza heheh...
                Kasik
                • tjoanna Re: LUTY 2004 28.01.04, 12:29
                  Buuu, ale Wam zazdroszczę. Ja to się na pewno przeterminuję. Wczoraj byłam u
                  lekarza i nie ma ŻADNYCH sygnałów zbliżającego się porodu.
                  Wprawdzie do wtorku na pewno nie mogę, bo się przeprowadzam, ale za tydzień -
                  półtora jak najbardziej!
                  A jaka jest nagroda dla ostatniej?wink)
                  Edyta, ja mam raczej niskie ciśnienie, raz mi wyszło 140 na cośtam i faktycznie
                  lekarz się wtedy zdenerwował i stwierdził, że jak dojdzie do 150 natychmiast do
                  szpitala. Więc uważaj na siebie...
                  Ciekawam niezmiernie, co słychać u Gosi.
                  Pozdrawiam!
                  Joanna
                • amatylda Re: LUTY 2004 28.01.04, 12:34
                  Cześć z rana wink

                  Ja dziś miałam iść z samego rana na badania moczu ale zaspałam wink i poszłam ok
                  11:00 (a przyjmują do 9:00). Na szczęście jest tam b. miła pani (ciekawostka w
                  naszych przychodniach), która mnie zawsze przyjmuje jak jest i nawet na
                  poczekaniu robi badanie. Pogadałyśmy sobie nawet o porodach, bo ona właśnie
                  dziś tzn 28.01 ale 27 lat temu urodziła córkę. Też było tak biało i ślisko i
                  właśnie urodziła dlatego, bo się przewróciła na chodniku a była w 37 tygodniu.
                  Niestety mała tak się jej odwróciła, że miała cc. Ale dziś wspomina to z
                  uśmiechem na twarzy i nawet przez chwilę pomyślałam, że tez dziś chcę urodzić.
                  No ale "dziś nie mogę, bo": jutro mam wizytę u Gina więc chętnie jeszcze
                  poczekam i się dowiem co i jak a nie tak z marszu. Także ewentualnie jutro po
                  południu wink Ale pewnie i tak mi się nie uda wcisnąć w kolejkę, bo u mnie nic
                  się nie dzieje ;-( Chyba, że jestem jakimś ewenementem i coś tam mi się robi a
                  ja nie czuję bólu wink))
                  Kasik, strasznie jestem ciekawa jaki szpital jutro zwiedzasz. Ja będę rodzić w
                  Miejskim ale szczerze mówiąc nie byłam zwiedzać porodówki ani oddziałów i poza
                  osobami, które prowadziły tam Szkołę rodzenia to nikogo tam nie znam. Jakbyś
                  zwiedzała Miejski to może byś mnie zabrała? wink Albo rób porządne notatki wink i
                  daj potem na xero wink
                  Pozatym fajnie by było jakbyśmy się spotkały w szpitalu. Terminy mamy nie takie
                  odległe, kto wie...
                  No chyba , że wybrałaś Szpital Morski w Redłowie...
                  Strasznie jestem ciekawa.

                  Zyta, mnie możesz "straszyć". wink)) Ja wręcz się domagam takich różnych
                  historii!! Tak sobie myślę, że każdy człowiek jest inny i inaczej przeżywa w
                  sumie to samo lub podobne zdarzenie. I jak każda z Was opowiada swój poród
                  (lub "prawie poród") to tak jak różne scenariusze do filmu oparte na tej samej
                  powieści - każdy zrobi to inaczej ale zakończenie jest to samo. Mi
                  Wasze "filmy" się bardzo podobają! Są takie z życia wzięte wink)

                  Pozdrawiam i idę "wrzucić sobie" jeszcze (póki mogę) pomarańczkę.
                  Ania i Oskar (39 tydz.)


                  • moja.fasolka Re: LUTY 2004 28.01.04, 13:35
                    Witam mamusie,
                    dziewczyny, jak sobie ponyślę, że w przyszłym tygodniu o tej porze będę już
                    trzymała swojego synka w ramionach to robi mi się tak błogo. Nie mogę się już
                    doczekać!!!

                    Ja dzisiejszą noc spędziłam sama i bałam się zasnąć ze świadomością, ze mogę
                    zacząć rodzić, a mężusia przy mnie nie ma. Ale na szczęście dziś wraca, więć
                    od 20.00 mogę zaczynać!!

                    Pozdrawiamy, Ania z Filikiem

                    P.S. Moja sunia jest dziś bardzo niecierpliwa i płacząca, ciekawa jestem czy
                    zwierzaki coś czują?
                • zyt Re: LUTY 2004 28.01.04, 12:43
                  mNie czop pewnie nigdy nie odejdzie ,nawet nie wiem jak wygląda.Przy pierwszym
                  porodzie nie widziałam go to przy drugim chyba też nie zobaczę.
                  Wiecie co mi sie wydaje że ja na ból to mam dużą wytrzymałośc, bo po porodzie
                  to ja sie zastanawiałam " to kiedy właściwie zacznie boleć tak jak
                  opowiadają".A położna mówiła żebym czekała do takich bóli jak przy pierwszym
                  porodzie ,no to ja czekałam,co prawda już minie brało na wymioty z bólu a to
                  chyba objaw juz mocnych bóli ale ja szpitala się tak boję że najchętniej nie
                  pojechałabym tam wcale.

                  Muszę zacząć stosować waszą metodę na nierodzenie.Dziś nie mogę bo chłop w nocy
                  jedzie do Wrocławia a ja w piątek mam do odebrania jego dzieci ze szkoły i
                  muszę się nimi zając.A Adriana ( starsza) mówiła mi że ona zacznie płakać jak
                  ja zacznę rodzić .Więc nie mam wyjścia czekam do przyszłego tygodnia.

                  Tylko siedzieć jakoś nie mogę bo tak uciska, a czy macie wrażenie że wam się
                  kości rozchodzą w biodrach,bo mnie łapie w ciągu dnia taki silny ,przeszywający
                  ból jakby mi ktoś kości rozrywał.

                  Muszę uprać pościel do łóżeczka.
                  • zyt Re: LUTY 2004 28.01.04, 12:53
                    Acha
                    Magda mi mówiła że jak są skórcze i twardnieje brzuch to trzeba sprawdzać
                    gdzieś z boku brzucha jak tam się spina i idzie tak jakby od pleców to jest
                    poród a jak tam jest miękko to pewnie to bóle przepowiadające.

                    Ja tylko się zastanawiam co tam u mnie z rozwarciem,poza tym mam stracha
                    wychodzić z domu że mi wody odejdą gdzieś na ulicy i będzie wstyd i zimno.

                    Czy ktoś był na MÓJ BRAT NIEDZWIEDŹ?
                  • morsk2 Re: LUTY 2004 28.01.04, 13:00
                    Kasik, nie wiem czy to dla Ciebie dobra wiadomość, ale wymówkę z filmem "9
                    miesięcy" masz tylko do wtorku - seans 3.02. na Polsacie o 21.45smile
                  • mopek1 Re: LUTY 2004 28.01.04, 13:09
                    No to ja w tym tygodniu „nie mogę bo”: mąż ma tyle pracy, że nie łapie
                    zakrętów, a fliziarz nie skończył, w przyszłym tygodniu jak fliziarz skończy to
                    ewentualnie, ale potem to już muszę bo po 25.02 nie ma mojego gina, a bez niego
                    przecież NIE URODZĘ W OGÓLE – no bo nie wiem jak? – to mój debiut, no chyba że
                    będę wtedy czekać do marca, aż on wróci z nart !
                    Pozdrawiam
                    Marta
                    • natder Re: LUTY 2004 28.01.04, 14:34
                      A ja sobie żadnych wymówek nie wymyślam, bo prawdopodobieństwo że urodzę już
                      jest chyba bliskie zeru. Zero objawów... na pociechę od jutra mam ciążę
                      donoszoną! Właściwie to zaczynam plan obmyślać co i kiedy zrobić, żeby w
                      terminie urodzić... Bardzo się nie chcę przeterminować, bo mnie wywalicie do
                      marcówek, buuu sad
                      Jutro też pędzę na ostatnie chyba już usg, trochę mam pietra ale mam nadzieję
                      że z bobaskiem wszystko oki. A po południu zafunduję sobie chyba fryzjera,
                      muszę się do ludzi upodobnić, nich się dziecko mnie nie wystraszy jak mamusię
                      pierwszy raz zobaczy... No chyba że mi się zdecydowanie odechce... co nie jest
                      wykluczone bo znowu dopada mnie leń.
                      Wszystkim co mają zamiar na dniach się rozwiązać przesyłam pozytywne fluidy, a
                      całej reszcie z końca lutowego ogonka cierpliwości życzę smile))
                      Ania i 36-tygodniowa Malwinka.
    • nitkanitka Re: LUTY 2004 28.01.04, 14:32
      Hej,

      A ja nie mogę do jutra urodzić bo jutro wizyta i USG, no i dowiem się co tam
      za "słonik" siedzi smile!!!
      A lekarz mówił: "Jedz Maternę urodzisz Manna!!!" hi hi hi

      A tak w ogóle to od niedzieli zaczyna sie 38 tydzień to ja już mogę w niedzielę
      zaczynać, chociaż może lepiej by było w poniedziałek smile?!

      Uściski
      • zyt Re: LUTY 2004 28.01.04, 15:43
        ja widzę że my mamy wszystko dokładnie zaplanowane.Tylko że zawsze słyszałam
        wersję że porodu nie da sie zaplanować że to przyjdzie w swoim
        czasie .Zobaczycie ktoś to kiedyś opisze,te nasze plany i dokładne terminy
        urodzin.
        Mi położna zaproponowała oksytocynę za jakiś tydzień ale odmówiłam,wolę rodzić
        sama bez wspomagaczy, co o tym myślicie?

        Nitka dzieci z niedzieli są leniwe poczekaj do poniedziałku
        Zyta
        • mopek1 Re: LUTY 2004 28.01.04, 17:18
          no właśnie, ja też sie obawiam, że jak nie urodzę do 25.02 (gin jedzie na
          narty) to mi pewnie zaproponuje oksytocynę, a ja też chyba nie chcę - co o tym
          myślicie? ktos ma doświadczenia? Brak mi jakoś konkretnej wiedzy, ale instynkt
          macierzyński głośno woła NIE!
          • nitkanitka Re: LUTY 2004 28.01.04, 18:19
            Witajcie ponownie,

            W szpitalu, w którym zamierzam rodzić (Szpital Św. Zofii na ul. Żelaznej w
            Wawie) praktykuje takie "podejście":
            1. czekamy do terminu;
            2. jeżeli poród nie nastąpi 1-2 dni po terminie wówczas telefonujemy do "punktu
            konsulatacyjnego" w Przychodni Przyszpitalnej, w celu zapisania się na wizytę
            (KTG) przypadającą na 5-ty dzień po terminie porodu;
            3. od 5-tego dnia stawiamy się na KTG i wizytę co dwa dni i tak aż do 12 dnia
            po terminie;
            4. 12 dnia zostajemy na patologi sad;
            5. 14 dnia wywołujemy poród oksytocyną... lub innymi wspomagaczami...

            Czyli skoro mam termin na 25 lutego i się "przeterminuję" to mogę urodzić nawet
            10 marca... ale ja jesetm lutówką i tak pozostanę, będę negocjować z Jagódką smile

            Uśćiski i oby jutro pan doktor powiedział, że mam rozwarcie na dwa place i, że
            urodzę za tydzien hi hi hi.... I oby nie w niedzielę skoro ma być leniwe...

            Nitka

            PS. I jeszce jedno, po 36 tygodniu zalecją naturalne prostaglandyny smile w
            postaci spermy smile...
            PS. A teraz trochę z innej beczki. Dziewczyny skoro jestem na zwolnieniu to czy
            to prawda, że rozpoczną "odliczanie" macierzyńskiego na dwa tygodnie przed
            przewidywanym terminem. Czy to nie jest jakaś BZDURA?! Gdzie tu logika?!!?
            • mopek1 Re: LUTY 2004 28.01.04, 18:26
              No coś słyszałam o tych 2 tyg., nie interesowałam sie specjalnie, bo i tak
              biore trochę wychowawczego potem, ale wiem, że obcinają macierzyński o 2 tyg.
              jak sie nie "zakombinuje". Podobno jest taki sposób żeby 2 tyg. przed terminem
              dać zwolnienie od zwykłego lekarza z POZ np. na grypę, takie "nie ciążowe", ale
              tak jak pisałam nie znam szczegółów bo się nie interesowałam.
              pozdrowienia
              Marta
              • morsk2 Re: LUTY 2004 28.01.04, 19:00
                Z tym zwolnieniem to dużo zależy od "widzimisię" lekarza. Ja dostałam od
                prywatnej gin zwolnienie do terminu porodu. Ale w szpitalu słyszałam, że oni 2
                tyg. "przed" juz nie wypisują zwolnieniasad
                Strasznie to głupie, żeby skracać i tak króciutki macierzyńskisad((
                • mopek1 Re: LUTY 2004 28.01.04, 19:27
                  Oj nie Morsku! to napewno nie widzimisię tylko jakiś durny przepis! Sprawdźcie
                  to sobie, bo wiem, że u nas w Krakówku giniowie właśnie tak to "obchodzą", że
                  wysyłają pacjentki po zwykłe zwolnienie i wtedy nic się nie skraca! Chyba
                  chodzi o to, że jak gin nie "trafi" z ostatnim zwolnieniem w termin, to potem
                  mu już nie wolno wypisać, ale dokładnie nie wiem?
                  • morsk2 Re: LUTY 2004 28.01.04, 19:33
                    no właśnie, nie wolno im dać zwolnienia po przewidywanym terminie. Ale do
                    terminu mogą, tylko nie każdy chce i mówi, żeby zacząć macierzyński 2 tyg.
                    przed terminem. Ale jak się "przeterminuje", to tym sposobem można stracić i 4
                    tyg., a przy 16.tyg. wszystkiego, to strasznie dużosad((
                    • martasi Re: LUTY 2004 28.01.04, 20:00
                      Witajcie

                      Lepiej pozno niz wcale wiec tez sie zglaszam smile Mam na imie Marta, a w brzuchu
                      ciagle jeszcze siedzi Justynka Alicja z terminem na 09 lutego (z owulacji).
                      Oprocz Justynki mam jeszcze 10-letnia corke, ktora z niecierpliwoscia czeka na
                      mlodsza siostre big_grin
                      Co do powodu dlaczego dzis nie, to chcialabym po prostu, zeby mala byla lutowa,
                      a poza tym ojciec malej jest nauczycielem wiec od 2 bedzie mial ferie i wtedy
                      juz mozemy rodzic smile
                      Z tymi dwoma tygodniami to prawda, ZUS probuje robic takie rzeczy jak zaliczanie
                      zwolnienia do urlopu macierzynskiego, ale to jest bezprawne. Na stronie Fundacji
                      Rodzic po Ludzku jest opisane jak sie mozna (i trzeba) odwolywac od takich decyzji.
                      Pozdrawiam wszystkie e-dzieckowe lutowki.

                      Marta i Justynka (09/02/04)
                      • nitkanitka Re: LUTY 2004 28.01.04, 20:09
                        Witaj Martuś,
                        Twoje "zgłoszenie przyjęte" smile.

                        Nitka
                        PS. Skąd jesteś? smile No i oczywiście gdzie rodzisz smile!

                        malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                        kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
                        moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana
                        martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.2004,
                        amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia
                        kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
                        zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                        jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki
                        ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
                        morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia
                        xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz
                        aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                        kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock
                        tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
                        dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?)
                        kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław
                        mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
                        nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
                        natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
                        magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz
                        mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

                        *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka, 17.12.03, 1.700
                        *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5
                        • mopek1 Re: LUTY 2004 28.01.04, 21:00
                          No! to jest druga Marta smile i w dodatku wybrałaś imie Alicja, które mi też się
                          na początku bardzo podobało - teraz juz konsekwentnie będziemy mieć Basię smile
                          Pozdrawiam
                          Marta
                          • kasik8 Re: LUTY 2004 28.01.04, 21:18
                            Witam wieczorna pora
                            A wiec Amatyldko..ja jade jutro do Redlowa..i wlasnie mnie maz nastraszyl bo
                            spytal czy bierzemy torbe? Zdziwilam sie bo nie zamierzalam jej brac. Jednak
                            on mnie nakrecil..ze przeciez beda mi robic kwalifikacje do porodu cokolwiek
                            to znaczy a mnie sie kojarzy z badaniami itp. wiec moaz stwierdzil ze moze
                            mnie zatrzymaja. Zwlaszcza ze po tym odstawieniu poniedzialkowym nospy brzuch
                            mam caly czas twardy jak skala..dzien i noc..jak przed nospa jednak teraz nie
                            stanowi to zagrozenia. Siedziec nie moge bo to tak jakby balon probowac
                            jeszcze zlozyc..chodzic nie moge bo mam efekt ze zaraz mi wszystko
                            wypadnie..chod juz nawet nie przypomina kaczego a jakis pingwiniasy.
                            Moge Ci jednak Amatyldko przekazac co i jak w tym szpitalu..sama jestem
                            ciekawa.. i jade pod katem obseracji tego szpitala.
                            Zytko ja tez nie wiem jak wyglada czop hehe a moje wody plodowe przebili mi
                            podczas akcji porodowej bo sam sie wylac nie chcial (nie wspominam tego milo).
                            Bole krzyza promieniujace do brzucha mam wiec czy to akcja..tym sposobem to
                            rodze juz od 29 grudnia hehe i czuje sie bardziej glupia w sferze rozpoznania
                            kiedy jechac niz inne mamy, ktore nigdy tego nie robily.
                            Jakos ten 29 z niczym mi sie nie kojarzy...i tylko jedno NIE na jutro to to ze
                            to nie luty! hehhe
                            Morsk to mnie pocieszylas z tym filmem ze 3.02....super! to sie posmieje.
                            Witam nowa Marte (ktora zepchnela mnie na 6 ta pozycjecrying).
                            Tak wiec do jutro panienki....bo rano juz nie wejde przed tym szpitalem i oby
                            maz sie mylil...wrrrr bo ja nigdzie sie nie wybieram...i jakos nie czuje
                            instynktu na porod..i chyba go nie poczolabym nawet i do kwietnia..bo tchorz
                            ze mnie straszny.
                            Zytko pytalas o Moj brat niedzwiedz? to ten film na ktory mialam isc z corka
                            ale ida z klasasad(( i nie mam powodu do czekania..ja go jeszcze nie
                            widzialam..ale to film Disneya a ten robi swietne bajki i wszsytkie
                            widzialam ..takze polecam i bez ogladania.
                            kasiksmile
                        • martasi Re: LUTY 2004 29.01.04, 07:41
                          Dziekuje za mile przyjecie smile

                          Nitka - jestem z Sulejowka, a rodzic bede najprawdopodobniej na Solcu w
                          Warszawie, chociaz ciagle sie nie moge do konca zdecydowac wink
                          Mopek - mala bedzie miala na drugie Alicja po babci, a na pierwsze Justynka.

                          U mnie nic sie nie dzieje, co prawda podobno szyjka miekka i troche skrocona,
                          ale mysle, ze doczekamy spokojnie do lutego, zreszta przyszly tata do konca
                          tygodnia w pracy, a potem w weekend na studiach w Radomiu, takze rodzic moge
                          dopiero w poniedzialek big_grin

                          No ide spac z porotem, bo starsza corka wlasnie wyszla do szkoly.

                          Marta i Justynka Alicja
                          • morsk2 Re: LUTY 2004 29.01.04, 09:04
                            Cześć dziewczyny! Jak dobrze wstać bladym świtemsmile
                            Witam nową lutówkę!
                            Moja wymówka na dziś - dziś nie rodzę, bo muszę zaliczyć ostatnią lekcję z
                            kąpania niemowlakawink))
                            Pocieszcie mnie trochę, please! - średnio co 2 dni dzwoni do mnie teściowa z
                            pytaniem o samopoczucie i za każdym razem dobija mnie stwierdzeniem, że nie zna
                            nikogo, kto by urodził pierwsze dziecko przed terminem (mój mężus ociągał się 5
                            dni)! Powiedźcie, że to tylko zabobony ludowe! Ja nie chcę
                            się "przeterminować"!!! buuuuuuuu
                            Monika
    • tossca Puk puk puk... 29.01.04, 09:04
      Czołem Przyszłe Mamusie!

      Wstyd się przyznać, ale czytam Wasze zapiski od baaaaaaaaaardzo dawna i jakoś
      tak milczę. Głupio mi jak nie wiem. L Czy wytłumaczeniem może być fakt, że mam
      ograniczony dostęp do netu i zazwyczaj „wpadam” na forum raz na tydzień lub dwa
      i kopiuję sobie do Worda zawartość tego wątku, by go potem na spokojnie
      przeczytać? Zwykle to czytanie zajmuje mi ładnych kilka dni – nie ma co
      ukrywać: jesteście bardzo twórcze! J I jak już dobrnę do końca, to znów
      wskakuję i widzę, że przybyło mnóstwo nowych zdań, że już nie jestem „w
      temacie”.
      Może troszkę o sobie: mam na imię Marzena, jestem z Dolnego Śląska
      („metropolia”: Legnica). Co do wieku, to... jeszcze 29 lat – ale wszystkim
      wmawiam, że tak naprawdę to mam 18, a te 29 to błąd w papierach! Mam niemalże 6-
      letniego synka Patryka, a niedługo przyjdzie na świat jego braciszek – dla
      którego do tej pory nie mam imienia. Co do terminu pojawienia się Małego
      Ktosia, to hmmm. Jakby to napisać? Termin z OM mam na DZIŚ! Ale według USG
      poczekam jeszcze do 25 lutego. Niezła rozbieżność, co? Niektórzy zadają głupie
      pytania w stylu: to nie wiesz kiedy zaszłaś?? No cóż, jeśli ktoś kocha się raz
      na pół roku to może i by wiedział, ale znam wiele osób, które robią „to” o
      wiele częściej wink. Tak więc żyję w ogromnej niepewności i póki co... nawet nie
      spakowałam się do szpitala. Hihihihi – potem będę biegać z przerażeniem w
      oczach i rozwianym włosem w poszukiwaniu niezbędnych w szpitalu akcesoriów. Ale
      i tak sukces! Wyprasowałam (już!) pieluchy i 1/3 ubranek... a reszta sobie
      czeka na moje natchnienie...
      Co do ciąży – niestety nie przebiega ona książkowo L - od początku cosiki mnie
      dopadają: szalejąca (od nadczynności po niedoczynność) tarczyca, krwotoki z
      nosa, rozwalony paluch u nogi, wyrywanie zęba, przedwczoraj wycinali
      mi „spieprzonego” pieprza – był na takim etapie że Pani Onkolog od razu
      zadecydowała o jego usunięciu. Tak więc tylko mi „pozazdrościć”, ale spoko...
      już się tym wszystkim nie denerwuję – nawet zaczęłam się zastanawiać, czy znam
      kogoś kto rodził z nogą w gipsie, bo przecież ślisko straszecznie jest a jak
      mam takie szczęście, to czemu by go nie wykorzystać? Optymistka ze mnie nie?
      Ale jak się siedzi w domu od połowy sierpnia to różne dziwne pomysły przychodzą
      do głowy.
      No i się napisałam. Czy któraś z Was znajdzie chwilę i pokłady cierpliwości, by
      to wszystko przeczytać?? Mam nadzieję, ze nie usnęłyście! I obiecuję, że na
      pewno jeszcze nie raz się odezwę!
      Pozdrawiam Was serdecznie!
      Marzena – nie wiem który tydzień i nie wiem jak nazwę Małego Ktosia.
      • mopek1 Re: Puk puk puk... 29.01.04, 10:18
        Cześć Marzenka! Ale jesteś opanowana! Ja to sprawdzam 2 x dziennie czy w torbie
        juz wszystko smile

        Słuchajcie dopadła mnie depresja "przedporodowa" od rana chce mi sie płakać i
        to nawet nie wiem z jakiego powodu? Twardnieje mi brzuszek co jakiś czas - ale
        słabo i nieregularnie, poza tym mój mąż powiedział, że dzisiaj nie mogę bo on
        ma nienaładowane akumlatoki w aparacie fotograficznym, a poza tym dzisiaj
        wybitnie mu nie pasuje! (ma jakieś ważne spotkaniasmile
        Błagam pocieszcie mnie jakoś!
        Rano mój kochany mąż dał mi zastrzyk z Dexavenu - (bo z ginem postanowiliśmy,
        że Kluseczka będzie miała lepsze płucka, gdyby faktycznie
        postanowiła "wcześniej"), no i pojechał sobie do pracy z usmiechem
        stwierdzając, że ma ważne spotkania i żebyśmy z małą w ogóle się dzisiaj nie
        wygłupiały smile
        No i siedze sobie sama (oczywiście z fliziarzem) i taaaaaak mi jakoś smutno!
        Marta
      • martasi Re: Puk puk puk... 29.01.04, 11:34
        Witaj Marzenko widze, ze nie ja jedna pozno sie zglaszam smile Ciekawa jestem co
        lekarze na taka rozbieznosc terminow, jak zamierzaja to rozwiazac, bedziesz
        miala czesciej KTG teraz, czy jakos inaczej?
        A z tym nieprzenoszeniem to nie tak prosto, przeciez tylko 5% dzieci rodzi sie w
        terminie, a porod po oksytocynie bardziej boli, wiem bo sama taki przeszlam 10
        lat temu. Mysle, ze kilka dni do tygodnia to nie jest problem, a podobno teraz
        dzieci czesciej wola posiedziec sobie dluzej w brzuchu big_grin

        Marta i Justynka Alicja
    • natder Wywołanie porodu 29.01.04, 10:13
      Witam lutówki o poranku smile
      Jak fajnie że jeszcze ktoś do nas dołączasmile)) I jeszcze jak nas chwalą wink
      Jak czytam Wasze posty to mi wychodzi że boicie się wywoływania porodu - a wg
      mnie zupełnie nie ma czego... bo taki poród też ma swoje zalety. Ja z jednej
      strony jestem nerwus i bardzo źle czuję się w szpitalu, ale z drugiej jeśli
      miałabym przenosić to chyba nie zdecydowałabym się na pozostanie w domu już po
      terminie... badanie ktg co dwa dni to chyba troszkę za mało żeby czuć się
      zupełnie bezpiecznie odnośnie stanu maluszka - w szpitalu po terminie badają
      często stan wód płodowych i robią usg. Trafiłam na patologię dwa dni po
      terminie, po badaniu okazało się że wszystko jest ok., wody czyste, maluch
      zdrowy ale ponieważ miałam zatrucie ciążowe zdecydowano o wywołaniu porodu
      oksytocyną... na całe szczęście... kilkanaście godzin od badania wód były już
      zielone. Łożysko przestawało już sprawnie funkcjonować i córka była
      niedotleniona i niedożywiona...Aż boję się pomyśleć, coby było gdybym upierała
      się że zostanę w domu...
      Z innej strony - poród wywoływany zwykle trwa krócej (szczególnie jeśli
      organizm matki już się trochę do tego porodu przygotował, np. jeśli szyjka jest
      skrócona i rozwiera się a nie ma skurczy), chociaż skurcze są częste... No i
      nie mają wyjścia, do takiego rozwiązania dają znieczulacze gratis smileChociaż w
      moim przypadku znieczulenie podano trochę za późno (bo nikt się nie spodziewał
      że urodzę tak szybko, znaczy w ciągu dosłownie kilku minut z 5 cm rozwarcia
      zrobiło się 10).
      Także jeśli lekarz albo położna zaproponawaliby mi poród przez podanie
      oksytocyny w okolicach terminu, dzięki czemu mogłabym uniknąć leżenia na
      patologii to ja bym się chętnie zgodziła. Nawet sama zapytam swojego gina o
      takie rozwiązanie przy kolejnej wizycie bo ja nie chcę długo leżeć w
      szpitalu... Z moich obserwacji wynika że rzeczywiście starają się nie ingerować
      zbyt mocno w przebieg porodu, ale wierzcie mi, dziewczyny które leżały kilka-
      kilkanaście dni po terminie z radością dałyby się pod tą oksytocynę "podpiąć"
      byleby już urodzić i trzymać w ramionach zdrowego bobaska.
      Pozdrowionka dla Mam i Brzusiów Ania i Malwinka (startujemy w 37 tydzień)
      • morsk2 Re: LUTY 2004 29.01.04, 10:50
        Witaj Marzeno! Dopisuję Cię do listy pod 25.02, żeby nie było, że znowu któraś
        bez kolejki się pchawink))
        Niezły tłumek się zrobiłbig_grin

        malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
        kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
        moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana
        martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.2004, Sulejówek, Solec
        amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia, Miejski
        kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
        zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
        jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki
        ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
        morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo
        xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz
        aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
        kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock
        tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
        dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?)
        kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław
        mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
        nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
        natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
        tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
        magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz
        mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

        *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka, 17.12.03, 1.700
        *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5
        • kasiaczekroza Re: LUTY 2004 29.01.04, 12:00
          Witam serdecznie Martusię i Marzenkę oraz ich maleństwa w brzuszkach, ja tez
          przybyłam yu nie tak dawno i ciezę sie bardzo bo towarzystwo doborowe, a po za
          tym jakoś tak raźniej.właśnie skończyłam szyć wkładkę redukcyjną do fotelika
          Chico, który kupilismy za 80 zł z ogłoszenia.Dzidziusiowe ubranka schną i
          czekają na prasowanko i torba prawie już spakowana.
          Wczoraj próbowałam kupic gotowy spirytus do pielęgnacji pępuszka, ale jak
          widzę jest to niewykonalne.Panie radzą kupic mi"piersióweczke" w monopolowym i
          przyjść to mi rozcieńczą. No już się widzę w tym monopolowym z moim brzuszkiem
          w kolejce po ...spirytus. A swoją drogą czy to nie dziwne , że mamy XXI wiek,a
          takie zacofanie, co to ja jedna będę ten pępek smarować,że też żadna firma
          farmaceutyczna nie jest w stanie przygotowac takiego preparatu.Zaproponowano
          mi wprawdzie gencjanę, alo jkoś tak nie rwę się do farbowania wszystkiego na
          fiolecik.
          Dzięki za informacje o L-4, załamałam sie troszkę,.Do jutra mam zwolnionko,
          potem jako że jestem pedagogiem spcjalnym z wykształcenia mam ferie i do tego
          19.02 chciałam wziąść zwolnienie od gina, ale bym się załatwiła.
          ZUS jest naprawdę.........."fajny" zapewnia taki "długi"macierzyński, odcina
          od pensji takie" malutkie składeczki" , a lekarze przyjmują "bezpłatnie", za
          poród "się nie płaci" , normalnie super.
          Pozdrawiam.
          Kasia i jej Antoś.






          • morsk2 Re: LUTY 2004 29.01.04, 12:32
            Kasiaczek, "spiryt" faktycznie trzeba nabyć w monopolowym. Mojemu mężusiowi bez
            problemu udało się nabyć taką zgrabną flaszkę 250ml. I od razu jest 70%, nie
            trzeba kombinować z rozcieńczaniem. Może pomoże Ci informacja, ze to było
            stoisko monopolowe w Geant, ale pewnie w innych marketach też dostaniesz bez
            problemusmile
          • mopek1 Spirytusik 29.01.04, 12:42
            Kasiaczek! I pozostałe "amatorki" alkoholi wysokoprocentowych smile))
            W aptekach jest cos co nazywa sie Leko - są to saszetki (20 w pudełku) z
            jednorazowymi jałowymi gazikami nasączonymi już spirytusem - bardzo wygodne,
            bardzo odpowiednie do pępuszka smile)) nie pamietam ile kosztuje, ale nie jest
            drogie - jakaś polska firma to robi! Znam to od dawna, bo lubie mieć takie coś
            w domu jak np. coś trzeba odkazić nagle smile
          • nitkanitka Re:Do Kasi Czerkozy 29.01.04, 14:41
            Witaj Kasiu,

            Ja też z branży nauczycielskiej dlatego poradzę Ci abyś wzięła urlop ciążowy do
            5 lutego, a następnie 14 dni (od 6 do 19) "nieciązowego" smile. Ponieważ ferie to
            nasz urlop to bedziesz sobie mogła odebrać ten czas zaraz po macieżyńskim i
            wówczas nie beziesz musiała kombinować w czerwcu co zrobić żeby nie iść na
            ostatnie 2-3 tygodnie do pracy, żeby nie brać odrazu wychowawczego, tylko od
            wrzesnia, a za miesiące wakacyjne mieć normalną pensję smile.

            Mam nadzieję, że nie popełniłam błędu w moim toku myślenia i że to wszsytko da
            się tak załatwić smile.

            Pozdrawiam

            Nitka
        • ida92 Re: LUTY 2004 29.01.04, 12:08
          Witam nowicjuszki wink)). Fajnei zę się dopisujecie, bo zauważyłam, że bardzo
          dużo ostatnio jest "lutówek" na forum, ale nie bardzo chcą sie dołączać. A i
          pewnie jest "lutówek" więcej, bo mają więcej czasu siedzą sobie na L4 i klikają.
          Dzień jakiś mam na wizyty rano telefona pracy wysłuchałam wszelkich bolączek
          samotnej koleżanki na szefową. potem kuzynka z problemami bo córka się nie chce
          uczyć a potem mój biedny M. bo mu ludzie w pracy głowę popsuli, naopowiadali
          strasznych rzeczy i co ja mam teraz zrobić......Ech juz nieraz o tym tu
          pisałyśmy. Czy ludzie jakąś satysfakcje seksualną mają jak innych zasypią
          wszelkimi tragediami tego świata. Najchętniej przegnałabym wszystkich z "mojego
          podwórka".
          Moje dziecko dizś nie ma ochoty na kontakty towarzyskie niemrawo się rusza,
          może to kwestia nadciągającego wyżu. Dostał czkawki chyba po papryce w occie /
          jem teraz dużo niezdrowych rzeczy na zapas wink))/ i delikatnie się rozpycha.
          Ogólnie dzień podoba mi isę tak srednio, ale co się źle zaczyna powinno się
          dobrze skończyć. Ie do fryzjera, potem na szkołę, a męż na imprezkę.
          Pozdrawiam Edyta i Antoś w pierwszym dniu 39 tyg.
          PS. Zyta ja sobie wypraszam leniwe dzieci niedzielne wink))))))))))), bom i ja i
          mój mąż z niedzieli a i Antek ma termin na niedzielę wink)))).
          • boryska Re: LUTY 2004 29.01.04, 13:11
            Witam, w mglisty dzionek. Strasznie mi przykro, bo wyrzuciłyście mnie z list
            na którą się tak pieczołowicie wpisałam niedawno. Coś mnie dziś brzuch
            pobolewa, ale idę w sobotę na usg a w pon do gina i muszę wytrzymać, bo nie
            umówiłam się jeszcze z położną (przecież jeszcze tyle czasusmile)
            Iza i Julka, 29.02.04 Wawa-Karowa
            • ida92 Re: LUTY 2004 - boryska na swoim miejscu ;)))))) 29.01.04, 13:25
              Borysko już Cię wpisałam, tam gdzie powinnaś być, pewnie ktoś skopiował starszą
              wersję listy i tak jakoś znalazłaś sie "poza". smile) Nie smuć się, a może to
              jakiś znak?? Co ty na to??
              Chyba tez macie jakis taki kiepski dzień, bo coś mało piszecie. Kasik zwiedza
              szpital, Gosia-malwes pewnie rozkoszuje się juz swoim dzieciątkiem echhhhhhh
              chciałabym mieć to za sobą.
              Własnie uświadomiłam sobie, że ustapiły u mnie wszelkie objawy zbliżającego się
              porodu. Zdecydowanie protesuję, jak tak dalej pójdzie to zacznę myć okna. Ale
              jescze spokojnie jestem bowiem 9 w kolejce. big_grinDD
              Pozdrawiam Edyta i Antoś, który wcale nie wyraża ochoty do świętowania początku
              39 tyg.


              malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
              kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
              moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana
              martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.2004, Sulejówek, Solec
              amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia, Miejski
              kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
              zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
              jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki
              ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
              morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo
              xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz
              aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
              kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock
              tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
              dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?)
              kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław
              mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
              nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
              natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
              tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
              magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz
              mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia
              boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa

              *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka, 17.12.03, 1.700
              *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5

            • morsk2 Re: LUTY 2004 29.01.04, 13:26
              Nadrabiam to niewybaczalne niedopatrzeniesmile

              malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
              kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
              moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana
              martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.2004, Sulejówek, Solec
              amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia, Miejski
              kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
              zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
              jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki
              ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
              morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo
              xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz
              aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
              kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock
              tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
              dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?)
              kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław
              mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
              nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
              natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
              tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
              magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz
              boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
              mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

              *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka, 17.12.03, 1.700
              *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5

              Pojedynek chłopcy - dziewczynki nadal strasznie wyrównanywink))
              • kasik8 Re: LUTY 2004 29.01.04, 13:48
                No jestem kochaniutkie..nie zatrzymali mnie ku wielkiemu chyba rozczarowaniu
                mojego malzonka..czyzby mial juz dosc czekania?smile przeciez to mnie jest
                ciezko!wink
                Pojechalismy przelotowka wiec 30 km zeszlo nam dosc szybko..wcale nie jest tak
                daleko jakby sie wydawalo..ale pewnie jak bede rodzic to i 5 minut drogi wyda
                mi sie dalekie. Szpital no coz! hm..jak to powiedzial maz gdy wysiadl z
                samochodu :"NO PODOBA MNIE SIE hehe" taki pod lasem.. i faktycznie na pytanie
                potem mojej mamy :I jak szpital? odpowiedzialam ..pewnie tak samo albo gozej
                gdy mnie tam "70" lat temu rodzilas! hehe troszke obdrapany..klimat jak
                w "szpitalu na peryferiach" zalogi chyba z 20 osob, ale co ciekawe i mile tak
                jak w tym filmie wszyscy sie znaja, mloda ekipa lekarzy i poloznych
                i ..piekielnie mili. Musialam wiec zrobic te kwalifikacje do porodu. Bylam
                mierzona (jak to na peryferiach hehe) takim czyms do mierzenia
                miednicy..krowie chyba? z boku, z przodu, z tylu itp...pani doktor lat moze ze
                trzy wiecej niz ja (albo juz sie tak pocieszam ze tak mlodo wygladam)..wpisala
                dane z pomiaru..wiec sie pytam czy ta miednica ok. bo nawet nie wiem ile miec
                powinna standardowa miednica? powiedziala ze sie kwalifikuje..to znaczy nie
                wiem..czy za malo i naciagnieta czy moze za duza i naciagnieta w dol. Jaki
                powinnien byc wymiar miednicy?
                potem sie okazalo ze powinnam zrobic jeszcze jedno USG...ale skoro juz jestem
                to prosze ona mi za free zrobi! I tym sposobem mialam darmowe USG...a obok
                caly czas moja ciotka siedziala (siostra mamy - jedna z wielu hehe), ktora mi
                te wizyte i zwiedzanie zalatwiala i mow do lekarki zeby sprawdzila plec bo ona
                ciekawa...to powiedzialam ciotce zeby tu z moja matka konszachtow nie
                robily..my plci znac nie chcemy z mezem a oni tyle czali to i te 2 tyg. max.
                poczekaja....ciotka sie uparla, zarzekala ze absolutnie matce nie powie hehe
                (juz to widze). Na co pani doktor, ze najpierw sprawdzi wazne rzeczy a potem
                jak cos wyluka to jej potem powie. I nie wiem czy wylukala i byla ok ze nie
                powiedziala czy faktycznie nie widziala..powiedziala ze pupe ma na moim
                brzuchu i kregoslup..lezy sobie wiec w sordku brzucha.. i ma "wszystkich w
                glebokim powazaniu" (tak lezy od poczatku) i nie chce sie pokazac. I dobrze!
                hehe ale co dziwne ..mialam przeciez prognozy urodzic 4000-4100 kg..co mnie
                strasznie psychicznie nastawialo..ze przeciez absolutnie nikt tego Aliena nie
                wyciagnie tamtedy, ktoredy wiciaga sie standardowo dzieci a tu pani doktor
                liczy, mierzy i mowi ze teraz ma a to 38 tydz. 2850 g...naciagnela do karty na
                3000....Teraz wiec zaczelam sie martwic czy to nie za malo!
                ZOO jednak nie moga mi zagwarantowac..to znaczy...mam przyjechac, zaczac
                rodzic, miec rozwarcie, poprosic o zoo...pokazac swoj bol na twarzy, musi byc
                anestezjolog dostepny i chetny i nie zajety innym zabiegiem i wtedy ok!...to
                troche duzo warunkow..a co bedzie jak nie dadza? mam sie zawinac w polowie
                rozwarcia i jechac gdzie indziej? nie usmiecha mi sie zrzucanie wszystkiego na
                czyjs kaprys...a jechac taki kawal tylko po to by ktos sie zastanawial czy
                dostane zoo czy nie kiedy szpital mam 3 minuty od domu to troche ryzyko jak na
                mnie..osobe ktora nikomu nie ufa a wrecz wyznaje teorie spiskowe!
                I co ja mam teraz zrobic?
                Kasik
              • svistak Re: LUTY 2004 29.01.04, 13:54
                No dobra... Długo zwlekałam, ale się dopiszę. Termin mam z OM na 28/20.02, z
                USG na 14.02. Jestem z Tczewa. Gdzie będę rodzić? Chciałabym w domu z Mężem,
                z "moim" lekarzem i "moją" położną... ale to marzenia, więc raczej w miejskim
                szpitalu... Chyba, że coś będzie "nie tak" - wtedy zdaje się na decyzję
                Mężusia i pędzimy jak wariaci do Gdańska na Zaspę, bo tam jesr dobry odział
                dla wcześniaków i dzieci "z problemami".Ale tak naprawdę to miotam się
                miedzy: "MAM DOŚĆ! Chcę to mieć już za sobą" a " O, Boże jeszcze nie teraz...
                Może by tak za rok? wink".
                Pozdrawiam
                SvisTak
                • kasiaczekroza Re: LUTY 2004 29.01.04, 14:13
                  Moniko, dzięki za namiary na spirytus.(fajnie to brzmi, no nie)
                  Martusiu, wiem o istnieniu leko, są nasączone zgoda, ale wokół kikucika nimi
                  nie dotrzesz, co patyczkiem to patyczkiem, ale dzięki za pomoc.
                  witam svistaka, jak Ci na imie i twemu dziecięciu?
                  Właśnie odebrałam wyniki i trochę się martwię.robiłam białko we krwi i wyszło
                  mi poza zakresem normy, czy ktoś wie co to znaczy? mocz też nie ciekawy.Idę
                  jutro do gina, zobaczymy, byleby tylko nie chciał po raz trzeci kłaść mnie do
                  szpitala.A chętny jest okropnie,w październiku wymyślił, ze skraca mi się
                  szyjka, w styczniu podejrzewał gestozę-spuchły mi kostki, ale cisnienie było w
                  normie więc wyluzował.No zobaczmy.
                  Kasia i jej Antonio
                  • zyt Re: Pożegnanie czopa 29.01.04, 15:05
                    A jednak wiem jak wygląda i szczerze mówiąc nie mam ochoty go jeszcze raz
                    widzieć.Wczoraj wieczorem odszedł mój czop w zapomnienie, mąż się pyta co to
                    oznacza bo właśnie miał wyjeżdżać a ja na to że to oznacza tyle co nic.Teraz
                    sobie chodzę i nic więcej mi nie dolega .Co prawda humor mam nieciekawy ale jak
                    widzę nie tylko ja, depresje przedporodowe dotykają nie tylko mnie.Jest to
                    pocieszające.

                    Ida- u nas w rodzinie jest niedzielny leń ale to miłe że ta regóła się nie
                    sprawdza.
                    Witam nowe-Marzenę,Martę i SvisTaka-lista nam się powiększa,tylko ciekawe kiedy
                    pod listą coś się ruszy,ostatnio coś cicho nikt się nie chce pozbyć brzucha.

                    Kasik-Fajnie tak pozwiedzać szpital jak wszyscy są dla ciebie mili,a o zoo sie
                    nie martw,te bóle naprawdę silne nie trwajądługo jak ci nie będą chcieli dać to
                    niech się wypchają,sama też sobie poradzisz,jak większość z kobitek.Ja pierwszy
                    poród przeszłam i ten też mam zamiar,musze być tylko dzielna no i męża do
                    masowania plecków przygotować.

                    Co do leko to tez mam kupione ale spirytusik też sie pzryda.Najważniejsze żeby
                    mi znowu nie zostawili takiego długiego kikuta,teraz tego dopilnuję ,bo wtedy
                    to musiałam jechac do szpitala żeby mi skrócili,bo był długi i gruby ,a na
                    dodatek chłopak to najchętniej sika do góry i co chwilę był mokry.

                    Może racja z ta oksytocyną,to pewnie lepiej dla dziecka ale strach ją dostać że
                    to tak szybko idzie.

                    Pozdrawiam mamki i dzidźki.Zyta
                  • svistak Re: LUTY 2004 29.01.04, 17:05
                    Nasz syn to Jakub Izaak.
                    Sylwia
    • nitkanitka Re: Wieści... 29.01.04, 14:29
      Hej,

      Dziś rozmawiałam z ginem na temat zwolnienia i powiedział, że to jest taki
      przepis, który różni urzędnicy różnie interpretują. Na wszelki wypadek dał mi
      zwolnienie do 11 lutego, a na ostatnie dwa tygodnie dostanę na jakieś inne
      schorzenie "nieciążowe" smile.

      Nasza Maleńka w 36+4 tygodniu waży 2998g smile i jest całkiem spora jak na ten
      czas smile. Ale nie powinna przekroczyć 4 kg smile. Uffffffffffffff....
      Ale za to mam łożysko II stopnia dojrzałe i pan doktor chciałby abym urodziła
      przed terminem. Zalecił:
      1. odstawienie mopa i zmywanie na kolanach smile
      2. spacery i dużo ruchu
      3. SEX
      4. odstawienie nospy, scopolanu oraz magnezu smile czego i tak starałam się nie
      brać smile
      Właściwie to już wszystko gotowe muszę tylko WR zrobić smile.

      Uściski dla wszystkich /kingsize dla KAŻDEGO/ smile
      Nitka i Jagodzianka smile

      PS. Borysko, jeżeli jestem winna Twojemu zniknięciu to WYBACZ sad!
      PS. Witajcie "NOWE" smile
      • mopek1 Re: Wieści... 29.01.04, 14:37
        Hm...! To mnie zaskoczyłaś łożyskiem, bo moja pchająca się niecierpliwie
        kruszynka ma III stopień i gin uważa, że to w sam raz na moje 35,5 tyg.???
        Podobno te stopnie to "historia medycyny" i pewnie nie warto sobie głowy
        zawracać!
        Zazdroszczę ci tej "podłogi", bo mi nie pozwalaja nawet mopem, a mam taki
        bajzel... (hi, hi)
        Pozdrawiam
        Marta
        • magdalena_76 Re: Wieści... 29.01.04, 14:49
          Witajcie dziewczyny... coraz nas więcej a ja i tak przedostatnia smile))
          Jeszcze tyyyyle czasu... A może mala jednak mnie zaskoczy?
          Mam w każdym razie wrażenie, że im bliżej porodu, tym mniej wiem. Jak przed
          egzaminem. I mam nadzieję, że jak przed egzaminem, w godzinie zero mi się
          odblokuje - i zachowam jaką taką przytomność umysłu.
          Też pytałam mojej gin, co z tym zwolnieniem, ale mam to szczęscie, że ona jest
          też lekarzem rodzinnym i po prostu wystawi mi jakieś nieciążowe - bo na tych
          papierkach nie piszą symbolu choroby.
          Tylko problem bo mi płytki poleciały w dół paskudy - tylko 98 tys a norma jest
          od 140! Jeszcze muszę zrobić badanie kontrolne, czy się aby nie rąbnęli.
          Robili je maualnie, więc nie przypuszczam, zawsze miałam niskie. sad

          W weekend odwiedzili nas moi rodzice i próbowaliśmy z nimi uzgodnić
          scenariusze działania bo rozbieżności była cała masa. Muszę Wam powiedzieć, że
          się nastawiałam na cięższą walkę, bo moja matula chciała wszystko rzucać i
          przyjeżdżac natychmiast (nawet jak jeszcze będę w szpitalu coby zięć z głodu
          nie padł). A my chcemy tak na spokojnie... kiedy wrócę do domu moje szczęście
          wzięłoby sobie 2 tyg opieki nad żonką w połogu... i byłby czas na
          zaprzyjaźnienie się z naszym dzieckiem.
          Jakoś to zrozumieli. Aż się zdziwiłam. Może taka wielka determinacja ze mnie
          biła.
          A jeśli chodzi o poród to żeby nie było fałszywych alarmów mam wysłać smsa z
          kibelka po zapodaniu lewatywy smile Podobno bardzo dobry czas na to wtedy smile))

          Tylko żeby to wszystko miało miejsce w lutym!!!!!!!!!!!!!
          • zyt Re: Wieści... 29.01.04, 15:10
            Co to za wpychanie się w kolejkę ,ja tu piszę i piszę a mój post gdzieś
            daleko........
            Zyta
            • ida92 Re: Wieści... 29.01.04, 15:57
              Magdalena ja mam podobne skojarzenia poród-egzamin i termin podobny sesja
              zimowa i nadzieje podobne /zawsze traciłam kilka kilo w sesji i bardzo to sobie
              chwaliłam/ A i strasznie się bałam przed drzwiami a potem się zbierałąmw sobie
              i ochłapy wiedzy i jakoś było do przodu. O rany mam nadzieję,z et u też dobrze
              pójdzie i "zaliczę" wink)))))
              Obcięłam włosieta i powiem Wam, że czuję się jak człowiek w miarę zadbany
              jeszcze ten tłusczyk.......
              Antek postanowił jednak się nieco uaktywnić i wizja zawału serca jego mamy
              odpłynęła.
              Edyta
    • agika Re: urodzilam - do hanti 29.01.04, 16:39
      Hanti - Gratulacje !! ciesze sie bardzo, ze z Karolinka wszystko w porzadku.
      Zycze Wam duzo duzo radosci.
      No i czekamy na kolejne narodziny ...
      Bo jak tak dalej pojdzie zostane sama z lutowek w watku mam styczniowych smile
      Czego zreszta Wam zycze, by dzieciatka urodzily sie w zdrowe i w terminie
      najlepszym
      Agika i Tomcio
      • moja.fasolka Re: luty 2004 29.01.04, 19:11
        Witam mamusie!
        Dziewczynki, jestem już w 40 tygodniu, a mojemu maleństwu sie nie spieszy,
        więc chyba sprawdzą się prognozy mojej p.doktor i w poniedziałek o 8.00 rano
        stawiam się na oddział. Przy okazji wizyty u p. doktor spotkałam koleżankę ze
        szkoły rodzenia, która miała termin na 2.02.04. Urodziła 2 tygodnie przed
        terminem w ciągu....10 minut! Przyszła na ktg; okazało się, że ma regularne
        skurcze (których nie czuła) i co smutne spadało tetno dzidziusia. Zdążyła
        zadzwonić do męża, żeby przyjechał bo będą rodzić, ale jak przyjechał było już
        po wszystkim. Musieli zrobić szybko cesarkę. I to był najszybszy poród o jakim
        słyszłam. Dzidziuś jest zdrowy, po 3 dniach wyszli do domu.

        Zgadzam się z Natder, co do wywoływania porodu. Ja się na to zgadzam, bo wiem,
        że po 5.02 też by mnie to najpewniej czekało. Lekarze twierdzą, że mojemu
        maleństwu jest dobrze w brzuszku, a przenoszony dzidziuś może mieć
        problemy.Także dziewczynki, mam nadzieję, ze w poniedziałek (najdalej
        wieczorem) będę mogła już zobaczyć moje maleństwo.

        Mam do Was jedno pytanko. Nie myślicie o depresji poporodowej? Ja czekm na
        dziecko z utęsknieniem, ale depresji nie można przewidzieć. Co Wy na to?
        Pozdrowienia,
        Ania & Filipek
        • mopek1 Re: luty 2004 29.01.04, 19:25
          Ale fajny poród! Tyle, że cesarka to mnie jakoś nie bierze sad

          Co do depresji, to generalnie mam dość energiczne i pogodne usposobienie i
          nigdy nie brałam takiej możliwości pod uwagę! Odkąd jestem w ciąży uwierzę we
          wszystko, jestem pod całkowitym wpływem hormonów i dzieją sie ze mną takie
          rzeczy, że jak by mi ktoś powiedział rok temu to bym powiedziała, ze to
          niemożliwe! np dzisiaj przedpołudniem to już myślałam że zwariuję, tak mi się
          chciało płakać i kopać w coś na przemian - a teraz proszę wszystko OK!

          zresztą ta zmiana to chyba trochę pod wpływem adrenaliny (hi,hi) Przed chwilą
          życie mnie zmusiło do podania sobie samej po raz pierwszy zastrzyku
          domięśniowego! ale jestem z siebie dumna! (choć przyznaję, że ręce mi się
          trzęsły jak u starego narkomana smile)))
          Pozdrawiam wszystkich
          Marta


      • amatylda Re: oczekiwanie.... 29.01.04, 19:32
        Cześc XXXLlaski,

        A ja dziś miałam w sumie udany dzień - byłam najpierw u Gina a potem u mnie w
        pracy, a potem u rodziców i nawet jakos nie zauważyłam, że ten dzień jakis
        taki - jak piszecie - mglisty i zaspany.

        U gina - nic do przodu. Brzuch - nawet się nie wypowiedział, czy opadł, czy nie
        tylko powiedział, że u "pierwiastek" ten "opad" jest czasm b. niewidoczny
        ponieważ powłoki brzuszne są jędrne i utrzymują brzuch. Miałam więc cichą
        nadzieje, że po badaniu powie mi, że chociaż szyjka krótsza albo co. Ale nie
        moja "szyja" jest jeszcze dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuga jak to Gin określił -
        od kości krzyżowej co najmniej. Czop tez "siedzi". No właśnie a do terminu 12
        dni. I tu ciekawostka - dostałam zwolnienie jeszcze ciążowe na te 12 dni (bo
        dziś skończyło mi się wcześniejsze) ale... jak do 10.02 nie urodzę to mam się
        zgłosić 11 i Gin wypisze mi juz macierzyński (??!!??). Ponieważ jest
        jednocześnie kierownikiem przychodni to nie wiem czy przejdzie numer ze
        zwolnieniem od internisty na np grypę czy coś ale zastanawiałam się nad inną
        możliwością. Mamy w rodzienie znajomego chirurga - jak myslicie czy może być np
        na skęcenie kostki i jak wtedy wygląda kasa - 100 % czy 80%???

        Wróciłam w każdym razie z mocnym postanowieniem zacza od jutra uskuteczniac
        wszelkie znane mi "przyspieszacze". I to nie jest żart!

        W pracy było b. miło, pogadałam sobie i pośmiałam się ze znajomymi i od razu
        człowiek czuje się taki "normalniejszy" wink)

        Kasik - dzięki za relację ze szpitala. Muszę pwiedzieć, że tez miałam takie
        wrażenia po wiadomościach od znajomych i po wizycie u koleżanki kiedyś.
        Najważniejszego i tak nie zwiedziłaś a o czym krążą już legendy - kibelki ;-((((
        Bleeee!!! Koleżanka stwierdziła, że w obozach pracy chyba lepsze mieli.

        Tez witam "nowe - stare" mamuśki i ich brzucholce. To wpychanie sie w kolejce
        to rzeczywiście nieładnie wink))
        Jak przyspieszacze nie pomogą to ciekawe jak spadnę w "rankingu" ;-((((

        Pozdrawiam ciepło
        Matylda i Oskar (39. tydz)
        • xemu Re: oczekiwanie.... 29.01.04, 20:03
          Witam Wszystkie Współ-Oczekujące!

          Jutro kończymy 38 - tydzień i na razie żadnych objawów nie dostrzegam (a
          pilnie śledzę waszesmile. Lekarz (o ile pamiętam mamy z Mopkiem tego samegosmile
          badając mnie wczoraj stwierdził, że jeszcze tydzień powinnam "wytrzymać" ale
          spakować się muszę... W sobotę idę na KTG zobaczymy czy jakieś
          skurcze "utajone" się pojawią ... choć mam nadzieję, że nie skończy się to
          nagłą cc. Nie mam nic przeciwko (jak trzeba to trzeba). Właściwie to już sie
          psychicznie przygotowałam na cc ze względu na mojego "olbrzymka" - Mikołajek
          miał tydzień temu 4100 g (i jak radośnie stwierdził mój lekarz - ciągle
          rośnie wink. Ja "lekko" zaniepokojona zapytałam zatem czy uda mi się go
          naturalnie urodzić. Według pomiarów miednicy (wykonanych tym metalowym
          ustrojstwem, a jakże) lekarz stwierdził, że szanse są ale jak 3:7 - zatem dla
          dobra dziecka może skończyć się cięciem.

          Na takich rozważaniach minął mi dzisiejszy dzień. W domu siedzę sobie samotnie
          (mąż razem z naszymi ojcami - w naszym nowym mieszkaniu jakieś przeróbki
          wyczynia) a ja odbieram telefon za telefonem i radośnie oświadczam: nie
          jeszcze nie urodziłam ale już tuż tuż ...
          Oczywiście nastrój mam pod tytułem: "chciałabym a boję się". Ale jak widzę po
          waszych postach nie jestem osamotniona w tych wahaniach (czyli jeszcze
          normalna jestem wink

          Uściski dla wszystkich!
          Monika

          • mopek1 Re: oczekiwanie.... 29.01.04, 20:21
            Monika!
            Gdzie masz KTG, bo ja też w sobotę i pozwolił mi przyjść jak mi pasuje smile)))))
            Mopek
            • xemu Re: oczekiwanie....do Marty 29.01.04, 21:43
              Marta,KTG mam w Niepołomicach (o 11.00)- mam tam spędzić 1-1,5 h więc może się
              spotkamy...smile
              Mam tam też zamiar rodzić z naszym doktorem wink
              Na liście lutówek mam wpisany Narutowicz - ale to było w okresie kiedy tam
              spędziłam pare tygodni i już myslałam, że wszystko wskazuje na to, że tam
              uodzę. Ale teraz na szczęście wszystko ok.
              Pozdrowienia,
              Monika
              • mopek1 Re: oczekiwanie....do Moniki 29.01.04, 22:02
                Super!
                Jestem trochę uzalezniona od męża, bo pojedzie ze mną, a on nigdy wczesniej
                niec wie kiedy będzie mógł sad dlatego Kostyk pozwolił nam wybrać sobie godzinę!
                jak Michał będzie mógł, to postaramy się w "Twoich" okolicach smile))
                Pozdrawiam
                Marta
            • kasik8 Re: oczekiwanie.... 29.01.04, 22:51
              Witam wieczornie
              Ja na temat wywolywania porodu mam nieco inne zdanie. Moze dlatego, iz na
              wlasne skorcze przy pierwszym porodzie sie nie doczekalam. Zaczelam plamic i
              pojechalam, czop zaden nie odszedl , nie odpadl, nie wyplynal czy cokolwiek
              sie z nim dzieje..mialam za to przebity pecherz dlugim pretem przez pana
              doktora, ktorego widzialam po raz pierwszy w zyciu i na koniec porodu po raz
              drugi i ostatni. Najpierw wykonal badanie raczka a potem przebil...lzy plynely
              strumieniem i ucieklam na koniec fotela po tym "zabiegu pomocniczym"..mialam
              kroplowke z oksytocyna na wywolanie skorczy, zaczely napierdzielac....potem na
              uregulowanie bo byly nie regularne, potem spytalam sie czy moge przysnac bo
              akcja nie szla na przod (albo szla bardzo powoli)a ja bylam super zmeczona
              tymi bolami, ktore mialam..polozna pozwolila..powiedziala, ze skorcze mnie
              wybudza, ale tak to moge drzemac..tak se podrzemalam, ze skorcze
              zanikly...znow dostalam dawke na wywolanie..potem cewnikiem odciagneli mi mocz
              buuu, chcieli zebym sie wysikala a mi za cholere sie nie chcialo. Nie moglam
              chodzic wiec od poczatku porodu lezalam plackiem i pod kroplowkami. Potem
              dostalam dolargan na zlagodzenie boli...potem tlen bo zaczelam slabnac, potem
              wymiotowalam (efekt dolarganu)...potem stwierdzili, ze nie urodze i trzeba
              cesarke a dzidzia owinela sie pepowina...szykowali wiec salke...a polozna dala
              Dolargan bo nie mogla patrzec na moj bol i to byl blad bo zaczelam nagle
              rodzic..pol godziny pozniej mialam juz urodzone dziecko. Efekt Dolarganu
              pewnie juz znacie bo nie raz o tym pisalam. Corka nie oddychala, zabrali ja,
              nie pokazali, nic nie powiedzieli. Jestem przeciwna sztucznym wywolywaniom.
              Uwazam ze kazda kobieta produkuje odpowiednia ilosc dla siebie oksytocyny-
              lekarzom poprostu nie chce sie czekac az pacjence samej sie zachce rodzic. Byc
              moze oksytocyna przyspiesza porod ale i nasila super skurcze. Tez bylam
              przeterminowana o tydzien i sie martwilam. Jednak wychodze z zalozenia ze
              czekamy 9 miesiecy wiec tydzien w ta czy w tamta to nie problem. Oczywiscie
              jesli cos sie dzieje z dzidzia lub wodami to pewnie ze nie ma wyjscia..ale bez
              powodu nie dam sie podlaczyc...zobaczymy jak bedzie teraz. Boje sie ze nie
              bede miala nic do powiedzenia tak jak z tym zoo...a zdanie sie na to ze juz
              tysiace kobiet rodzilo i sie udalo bez zoo..jakos mnie nie przekonuje.
              Co do depresji poporodowej to dosc czeste zjawisko i dosc zaskakujace. Dla
              wszystkich pogodnych, mocno stapajacych po ziemi. Ja tez to mialam..ryczalam
              jak wol.. i ryczaly wszystkie..bez powodu..jak jedna zaczynala to nastepna
              szla za nia hehe komicznie to troche wygladalo jak teraz o tym pomysle.
              Dzwonilam do mamy z budki telefonicznej by mnie z tamtad zabrala. Placz byl
              bez powodu..niewytlumaczalny dla samej placzacej. Przeciez nalezy sie
              cieszyc..dziecko tak dlugo oczekiwane przyszlo na swiat wiec o co chodzi? ja
              to bym tylko wytlumaczyla to chemia...spadaja wszystkie hormony, ktore tak
              pieczolowicie narastaly w nas przez 9 miesiecy i rzadzily naszym cialem. Nagle
              w ciagu porodu wszystko wraca do normy z przed ciazy. To szok dla organizmu.
              Drugim objawem tego moze byc utrata..calkiem nieswiadomie czujemy ze "cos"
              utracilysmy..ktos zabral nam "to" z ciala...i mimo to ze lezy to kolo
              nas ..nie ma tego w srodku. Bede sie starala to sobie teraz tumaczyc na sucho.
              Chcialabym uniknac depresji. Zobaczymy jak pojdzie.
              Ja mam uczucia takie jak Wy..raz jestem gotowa rodzic (przewanie wieczorem
              hehe) raz sie tak boje ze wogle nikt by mnie nie zmusil do wyjazdu do
              szpitala. Z jednej strony chce miec jeszcze te "wolnosc" decydowania o tym
              gdzie pojde, co zrobie...z drugiej chce miec cialo dla siebie...dzidzie kolo
              siebie. Z jednej strony chce byc w domu z drugiej nie chce mi sie czekac na te
              niepewnosc ktora mnie wykancza. Boje sie utraty tego co mam z moja corka..tej
              ciszy, czasu dla siebie...wiem ze wkrotce mi go zabraknie i ona tez to czuje.
              I takie smutki trzy..markotny ten dzien dzisiaj ma hmm
              A! Amatyldo...widzisz nie widzialam kibelkow..nawet o tym nie pomyslalam by
              tam zajrzec hehe ale widzialam dwie sale do porodu rodzinnego..jednak ciotka
              uprzedzila, ze jesli bedzie wiecej rodzacych tego dnia z porodami rodzinnymi
              co jest teraz powszechne..to niestety decyduje droga "selekcji"sad(..czyli
              ktora rodzi to wjezdza na salke...jak przestaje rodzic to wyjezdza - wjedza
              inna a reszta czeka na sali wspolnej. Troche to smieszne ale jak przyjdzie co
              do czego to wcale nie bedzie zabawnie!. Juz sama nie wiem co robic. Najlepiej
              nie rodzic.Do jutra dziewczynki.
              KAsik
              • zyt Re: oczekiwanie.... 30.01.04, 08:05
                Cześć dziewczęta.
                U nas dość przyjemny poranek , a i moje nastroje troche lepsze.Mąż dziś wraca
                aja w jednym kawałku.Dzisiaj już 30 więc zaciskajcie nogi i czekamy do lutego.
                Postanowiłam trochę poprasować pieluszek flanelowych ale nie wiem czy się
                zmobilizuję.Zobaczymy.

                Zabieracie kamery lub aparaty na porodówkę? Ja nie wiem czy brać bo na pewno
                nie chcę siebie mieć upamiętnione.dziecko może tak ale ja będę wyglądać
                nieciekawie.

                Pozdrowionka Zyta
    • dorjot Re: LUTY 2004 30.01.04, 08:02
      Witam
      Kedyś na początku stycznia dołączyłam do Was-lutówek. Później długa, długa
      przerwa no ale znowu wracam. Ja będę miała zrobioną cesarkę (planowaną-wada
      wzroku) no i niestety, chociaż dla mnie "stety" wpycham się w kolejkę tzn.
      termin cięcia mam wyznaczony na 9 lutego. Będzie 38 tygodni i 3 dni. Cięcie
      będę miała wykonywane w IMIDZ na Kasprzaka. Nie wiem jeszcze jak będzie
      wykonywana cesarka - konsultację anastazjologiczną mam 4 lutego i wtedy się
      wszystko wyjaśni. Też boję się żeby coś przed tym wyznaczonym terminem się nie
      wydarzyło ale na najbliższe dni wymówkę mam taką, że mój starszy synek (10
      lat) wyjeżdża na ferie do babci no i do niedzieli muszę się trzymać bo właśnie
      w niedzielę wyjażdża.

      Dorota
      • ida92 Re: LUTY 2004 30.01.04, 08:58
        malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
        kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
        moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana
        martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.2004, Sulejówek, Solec
        dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.2004 IMIDZ
        amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia, Miejski
        kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
        zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
        jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki
        ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
        morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo
        xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz
        aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
        kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock
        tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
        dorjot - Dorota i Filip 20.02.04 Warszawa (?)
        kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław
        mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
        nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
        natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
        tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
        magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz
        boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
        mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

        *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka, 17.12.03, 1.700
        *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5

        • ida92 Re: LUTY 2004 30.01.04, 09:06
          Dorjot wpisałąm Ciena listę, ale zanim skończyłam pisać to mi się jakos tak
          wcisnęło i poszło. ]
          Właściwie poranek nie jest zły, bo i słoneczko świeci i młody się przeciaga,
          ale wkurzyły mnie telefony o 7 rano zbudziły i jestem wkurzona i nie dostrzegam
          uroków poranka. Co za idiota wymyślił słowa "jak pięknie wstać skoro świt"
          chyba cierpiący na bezssenność. Idę do łóżka. Dobranoc ;DD
          • tjoanna Re: LUTY 2004 30.01.04, 10:11
            Edyta pociesz się, że niektórzy NIE MOGĄ spać. Buuu, na przykład ja - znowu się
            obudziłam koło szóstej i znowu źle się przez to czuję. Jedyne pocieszenie, że
            dziś ostatni dzień pracy, a potem jedziemy na ostatnie zakupy dla maluszka.
            Może wreszcie jutro spakuję tę mityczną torbę. To już 37 tydz. więc chyba by
            wypadało, no nie?wink
          • kmk1610 Re: LUTY 2004 30.01.04, 10:13
            Witam wszystkie mamcie!Jestem nowinką na waszym tutejszym temacie!Fajnie się
            czyta Wasze wypowiedzi!Jestem mamcią oczekującą,termin przyjścia mojej córci na
            ten światek to 14.02.04 fajna data,ale czy się sprawdzi?Nie mam nic przeciwko
            żywej maluśkiej walentynce,ale to chyba by był cud- takie trminiątko?!!!Z
            drugiej strony to wolałabym urodzić przed terminem niż po,już nie mogę się
            doczekać choć z drugiej strony mam trochę pietra przed porodem.No ale nie
            jestem pierwsza i nie ostatnia to jakoś przeżyję!
            Pozdrowionka dla wszystkich mam i maluszków tych dużych i tych maleńkich!
            Kasia i 38 tyg.Dominika
            • morsk2 Re: LUTY 2004 30.01.04, 10:28
              Cześć dziewczyny! Witaj nowa mamuśko! Uzupełniam listę:

              malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
              kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
              moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana
              martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.2004, Sulejówek, Solec
              dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.2004 IMIDZ
              amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia, Miejski
              kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
              zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
              jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki
              kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
              ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
              morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo
              xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz
              aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
              kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock
              tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
              kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław
              mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
              nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
              natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
              tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
              magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz
              boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
              mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

              *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka, 17.12.03, 1.700
              *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5

              Gosię to już chyba można przepisać na dół, co?wink))
    • natder Re: LUTY 2004 30.01.04, 10:22
      Witam o poranku nieco zaspana, ostatnio mam problemy ze spaniem nad ranem, a
      niestety, nie mam kiedy tego nadrobić sad Nastrój mam dziś raczej podły, bo na
      wczorajszym usg okazało się że dzidzior siedzi sobie beztrosko pupskiem na
      dole... Mimo, że to druga ciąża i "dopiero" 37 tydzień mam się psychicznie
      przygotować na rozwiązanie drogą cięcia cesarskiego, buuuu... Ja nie chcę...
      Chodzę po domu i chlipię po kątach jak sobie pomyślę, że mi Malwinę zabiorą po
      porodzie, i mam mnóstwo wątpliwości, no bo co w takim wypadku z karmieniem?
      Tłumaczę dzidziorowi że ma się przekręcić ale słuchać mnie nie chce, męża
      napuszczę może ojca posłucha... wink Nawet targować się zaczynam, że jak się
      przekręci, to nie będę narzekać że muszę leżec w szpitalu itede, jak pomyślę co
      mnie przez to cc ominie, wspólny poród i to niesamowite uczucie kiedy małe,
      ciepłe ciałko ląduje na brzuchu i można sobie po tylu miesiącach czekania
      wreszcie bobasa przytulić i powąchać i wycałować, buuuu... Jak się nie obróci
      pupska sklepać nie omieszkam już "po". Poza tym mała rośnie, waży 2500 i termin
      usg wychodzi jakieś 5-6 dni później niż z OM. Dostałam zdjęcia małego pyszczka
      i nie mogę się napatrzeć...
      Swoją drogą ciekawe jak Malwes i jej Szymonek... Chyba powinni lada chwila
      wrócić do domku.
      Pozdrawiam Was ciepło bo u mnie za oknem śnieżyca i wicher.
      Ania i Malwinka (mała "cesarzowa").
      • dorjot Re: cesarka nie straszna 30.01.04, 12:26
        Hej!

        Nie martwcie się dziewczyny, ja juz miałam jedną cesrakę wprawdzie 10 lat temu
        ale nie było tak strasznie. Terez czasy się zmieniły i cięcie wykonują przy
        znieczuleniu zewnątrzopnowym, czyli dzidzię widzi się od razu no i karmić też
        można wcześniej. Ja pierwszym razem dostałam synka po cesarce (cięcie pod
        ogólną narkozą) dopiero na następny dzień i nie miałam go przy sobie przez
        cały okres pobytu w szpitalu. Teraz matki po cesarce też mają dzieci przy
        sobie do domu wychodzi się w 4 dobie. A karmieniem, nie martwicie się, mój
        pierwszy synek w szpitalu był dokarmiany, przez pierwsze dni nie miałam
        pokarmu. Ale za to nadrobiliśmy to później i karmiłam go do 10 miesiąca.

        Tak, że cesaraka nie taka straszna, najważniejsze zdrowie i bezpieczeństwo
        dzidziusia no i oczywiście mamusi.

        Dorota i Filipek (38tc)


        chyba szybciej dochodzi się do siebie
    • tossca Już niedługo LUTY!!! 30.01.04, 11:05
      Siemanko Kobietki!

      Dzięki za miłe przyjęcie. Moja częstotliwość pojawiania się na forum będzie
      zapewne dużo mniejsza niż niektórych z Was, ale już obmyśliłam sposób na choć
      jedno krótkie wejście w ciągu dnia wink : „wskok na sekund parę”, kopiowanie do
      Wordzika, szybkie czytanko, pisanko, kolejne netowe impulsiki, wklejanko... i
      już! wink A mężunio nieświadom niczego, przekonany, że żonusia grzecznie leży w
      łóżeczku... hihihi Po co go uświadamiać i dostarczać niepotrzebnych stresów?
      Co do „małej” rozbieżności w moich terminach, to... najpierw podejrzewali
      hipotrofię (nie wspomnę ile nocy przeryczałam crying), ale kolejne USG wykazały że
      Mały rośnie tyle ile powinien w odpowiednich odstępach czasu, więc odrzucili
      czarne przypuszczenia. Wyszło więc na to, że jest po prostu młodszy. Ale aby
      mieć stuprocentową pewność, że dłuższe przebywanie w moim brzuchorku mu nie
      zaszkodzi, 4 lutego idę do szpitala na komplecik badań no i zobaczymy, co
      zadecydują. Albo mnie pomęczą ze dwa dni i wrócę w domowe ciepełko (na
      szczęście pan ordynator szybko wygania do domciu) albo... już niedługo utulę
      Małego w ramionach (tylko co z tym imieniem???). Choć wczoraj wieczorem
      myślałam, że to już! Chwyciły mnie jakieś skurcze, ale po godzinie im przeszło.
      Mąż z przerażeniem w oczach do mnie: „Jakby co, to dla Małego wszystko
      poprasowane?”. On biedaczek nie może się jakoś przekonać do zawarcia bliższej
      znajomości z przyrządem do prasowania potocznie zwanym żelazkiem wink.
      Wczoraj Pani doktor od tarczycy nastraszyła mnie, że przy poziomie TSH, jaki ja
      mam najprawdopodobniej czeka mnie cesarka. Buuuuuuuuuuuuuu! Ja nie chcę! Fakt,
      że przy pierwszym porodzie wyłam z bólu, leżałam miedzy szpitalnymi łóżkami
      wołając mamę na pomoc wink... Ale wolę tak, niż bez mojego udziału. Tym bardziej,
      ze mój pierwszy poród (co prawda wywołany oksytocyną ze względu na zatrucie
      ciążowe) trwał „raptem” 4 i pół godziny. Wiec teraz mam nadzieję, ze pójdzie
      szybciej. Ale oksytocyny też nie chcę. Panicznie boję się kroplówek – zawsze
      mają problem z wkłuciem się w moje żyły crying.
      No dobra, powoli kończę.
      Nieeeeeeeee! Jeszcze jedno pytanko, chyba nie bardzo głupie?
      Golicie sobie teraz nogi, czy może depilujecie?? Bo ja od samego początku ciąży
      przy każdorazowej próbie upiększenia sobie w ten sposób nóg dostaję dziwnych
      krostek (piekąco – swędzących, a mąż świntuch już nie chce nawet drapać crying). I
      jak „nie muszę” – bo przeważnie chodzę w spodniach, to mam kudłate nóżki. Ale
      chyba głupio tak do szpitala... A tam tylu fajnych lekarzy płci męskiej wink. No
      a poza tym to trochę trudno zrobić to dokładnie, a jak kiedyś zleciłam to
      mężowi, to... miałam kilka pięknych sznytek, bo mnie łaskotało i się
      kręciłam... Poważna sprawa, nie??

      Ściskam Was gorąco!
      M. i MK

      P.S. Jakby co – podaję swój numer GG: 625940
      P.S.2 No i dlaczego nie chce się otworzyć stronka??? Buuuuuuuuuuuuuuuuuu (Ten
      dopisek powstał jakąś godzinę temu wink)
      • morsk2 Re: Kosmetyka 30.01.04, 11:53
        Marzeno, przemyśliwałam ostatnio te tematy kosmetyczne i myślę sobie, ze skoro
        nie warto robić makijażuwink, bo i tak spłynie, to chociaż warto zadbać o "widok
        oddolny"smile)) Nogi całą ciążę traktuję maszynką jednorazową. Mechaniczny
        depilator używałam od lat, ale nadal nie lubię tego wynalazku, ałała;-(
        A dziwna sprawa, że w ciąży owłosienie na nogach zdecydowanie wyhamowało z
        tempem rośnięcia, nie pogniewam się, jak juz tak zostaniesmile
        Pamiętacie te filmiki z porodów, które kiedyś polecała chyba Gosia? Pierwsze,
        co mi się rzuciło w oczy z porodu naturalnego, to to, ze kobitka miała pięknie
        wymalowane paznokcie u stópwink)) Tylko jak to zrobić? Samej zgiąć się
        niewygodnie, mężuś na pewno by "wyjechał za linię", a zakulanie się do
        kosmetyczki w tą pogodę? Hmmm, trzeba to przemyśleć...
        Dziewczyny, powiedzcie co myślicie o goleniu! Dać się oskrobać w szpitalu czy
        protestować? A może zlecić to mężusiowi, hehe?
        • mopek1 Re: Kosmetyka 30.01.04, 12:22
          Dzień Dobry Wszystkim!
          Wstałam w zasadzie dopiero teraz, bo najpierw miałam pobudke o 6:00 (mąż
          wychodził do pracy i mnie kuł - po wczorajszych wyczynach absolutnie PAMIĘTAMY,
          poza tym miał gigantyczne wyrzuty sumienia, ale tez był dumny, że ma żona
          komandosa smilePo tej pobudce spałam jak niemowlę - nie wiem jak mi się udało, bo
          ostatnio miałam problemy?

          Natderku! Nie płacz, może się odwróci, a poza tym zapytaj o cesarkę w ZZO, u
          nas to powszechna praktyka, znam kilka dziewczyn "po" i twierdzą, że rewelka!
          Widzisz Maleństwo, słyszysz pierwszy krzyk, kładą na brzuszku itd. Poza tym
          potem jakoś milej, bez tego wybudzania!

          Co do kosmetyki to od dawna o tym myslałam! Jak jeszcze się ruszałam to
          regularnie robiłam sobie hennę na rzęski (zamiast make-up) i dawałam stópki
          do "profesjonalnej obróbki", teraz ni mogę, ale ostatni raz to było 3 tyg. temu
          i jeszcze są w miarę. Paznokietki nie były malowane, bo wiedziałam, że nie
          wytrzymają, a nie lubię "starych" więc wolałam bez lakieru! Mąż sie oferuje, że
          jak chce to mi pomaluje, ma trochę uzdolnień artystycznych, ale nie wiem czy mu
          dam smile))) Nóżki golę jednorazówką i też zauważyłam, że w ciąży rzadziej smile Mam
          Wilkinsona "za kratkami" więc się ni tnę mimo sporej już niezgrabności smile

          Co do "oskrobania" to sama nie wiem, jak koniecznie będą chcieli to pewnie
          pozwolę, ale strasznie wolałabym NIE, bo to potem okropnie kłuje jak odrasta i
          nie wyobrażam sobie połogu z dodatkową dolegliwością? Mamy weteranki macie
          jakieś przemyślenia na ten temat???? I jak to jest golą wszędzie - rutynowo????
          rodze w dość cywilizowanym miejscu, może odpuszczą??? Poaz tym staram sie
          mieć "pożądek i zawsze króciutko przycięte, może wystarczy??? Sorki za ten
          exhibicjonizam, ale kogo ma zapytać o takie rzeczy jak nie was? smile

          Pozadrawiam
          Marta & Basia
          • ida92 Re: Kosmetyka 30.01.04, 13:20
            Joasia ja się właśnie od dwu dni rozkoszuję faktem, że mogę spać, że śpię
            głęboko i do bólu i nie wstaję o 5.30 albo po siusianiu o 3 w nocy nie leżę
            sobie do 5 i nie licze baranków i z tego tez powodu straszliwie mnie zirytowały
            te telefony i głupota oczekiwań dzwoniącego.
            Ale zauważałąm u siebie jak chodziłam do pracy wieksze sypialniane trudności
            tak, że zmykaj do domciu jak tylko masz okazję.
            Co do postrzyżyn tż sie zastanawiałam nad opcją nie dać się ogolić, ale w tym
            szpitalu to standart, chyba że ktoś bardzo nie chce, a ja nie wiem czy chcę czy
            nie przytnę króciutko i zobaczymy. Co do pazurków, to wiem, że na wypadek cc
            nie wolno mieć niczego pomalowanego ani u góry ani u dołu, bo coś tam obserwują
            w trakcie spania własnie z pazurków, czary jakie czy co. Malowanie zatem sobie
            odpuszczę, bo jak ja się potem zmyję na porodówce /a najpierw pomaluję/. Co do
            lewatywy nie mam oporów, bo raz dawno dawno temu ogladałam film w któym
            kobieta nie mogła zaakceptować swojego dziecka wtedy 8-9 letniego i nie miała z
            nim kontaktu emocjonalnego, bo jak je zobaczyłą pierwszy raz po porodzie to we
            własnych .......wiadomo czym i jakoś mi to tak utkwiło głupio.
            Edyta
          • amatylda Re: Kosmetyka 30.01.04, 13:42
            Cześć kochane,

            Dziś wstałam wcześniej - młody zmienił znów swoje godziny snu i czuwania i już
            jestem ogólnie zakręcona wink Także wstałam o 10:05 i zaczęłam działać. Na razie
            sprzątanie i malinki. Ach - zapomniałam już jakie są pyszne.... U nas latem na
            działce obrodziły i wszyscy się zajadali tylko nie ja ;-( Teraz sobie to
            odbijam wink Choć to pewnie to nie to samo.

            Co do kosmetyki - ja też na razie robię sobie sama golenie maszynką jednorazową
            (ostatnio nawet 1 raz sie zacięłam i to na najprostszej powierzchni, ale potem
            zwolniłam tempo i poszło gładko wink Też zauważyłam, że własy sobie dały na
            wstrzymanie wink Powiedzcie, że tak juz zostanie - ale byłoby ekstra.

            Pediquire też sama sobie robię póki co. Jestem po tym co prawda strasznie
            zmęczona i prawie spocona od tych wygibasów ale jak się chciałam umówić do
            gabinetu i pani powiedziała, że najbliższy wolny termin ma za 2 dni to sobie
            pomyślałam, niech się wypchają! Następnego dnia miałam wizytę u Gina i chciałam
            wyglądać jak człowiek. wink Co do malowania - ja nie maluję paznokci - zostawiam
            na razie naturalne, tyle, że zadbane. Poza tym w szpitalu widziałam zalecają
            skarpetki wink Więc niejako problem pomalowane czy nie sam się rozwiązuje wink

            Co do golenia "pewnych części ciała" to ktoś u nas zadał takie pytanie w szkole
            rodzenia i siostra powiedziała, że wystarczy wałśnie takie krótkie
            przystrzyżenie. Czasem zdarza się, że przed nacięciem podgolą kawałeczek w
            miejscu przyszłego nacięcia albo jak ma być cesarka a laska ma wysoko
            owłosienie to golą też tylko to miejsce gdzie będa chcieli ciąć. Także myślę,
            że "krótka fryzurka" którą same sobie zrobimy powinna starczyć wink Raczej nie
            zdarza się już "rutynowe golenie" jak to kiedyś bywało.

            Tymczasem pozdrawiam i lece szorować podłogi wink
            Matylda i Oskar (ostatni dzień 39.tyg.)

            ps. Jak to jest, że termin mi się zbliża a ja na coraz dalszym miejscu ??!!?? ;-
            )))) Fajnie, że nas dużo ("do pieczenia chleba"). Ponoć dzieci urodzone zimą są
            zdrowsze! wink

    • hanti Re: spotkanie rodzeństwa 30.01.04, 13:29
      Ale w domu jest wesoło. Kubuś jest zakochany w siostrzyczce, kiedy mała
      zaczyna płakać zanim ja do niej dojde Kubuśjuż jest przy koszyku, kładzie
      paluszek na ustkach i robi ciiiiii. W czasie kapieli myje małej brzuszek. Już
      w szpitalu podczas pierwszego spotkania całował ją w główkę.
      Słodko razem wyglądają. Tylko trzeba pilnować bo Kubuś ma zapędy żeby nosić
      Karolinkę na rączkach.
      Dziś starszy brat ma imprezke- kończy dwa latka. Widok tych dwojga
      rekompensuje mi wszystkie nieprzespane noce.
      Pozdrawiamy i życzymy wszystkim szczęśliwego rozwiązania.
      Ania
      • kasiaczekroza Re: spotkanie rodzeństwa 30.01.04, 14:23
        Całuski dla Ani ijej małej Karolinki.Twój opis jest rozczulający, ucałuj Kubę,
        ze taki fajny braciszek.
        Witam nowa Kasię i jej Dominikę.Jak to jest, że co sie wdrapie wyzej na tej
        liści to wciąż spadam na dół?
        Aniu, miałam cesarkę prawie 8 lat temu w znieczuleniu niestety ogólnym, córę
        dali mi po dobie, ale karmiłam bez problemu, az do jej zakończenia1,5 roku.
        Boję się jak to będzie tym razem , wieczorem idę do gina , zobaczymy co mi
        powie, ostatnio cos brzebąkiwał o cc.a ja chcę wkońcu normalnie.Za pierwszym
        razem chadzaliśmy na szkołe rodzenia, teraz też kursik skończylismy i co to za
        sprawiedliwość.
        Co do paznokietków, warto mieć nie pomalowane bo wrazie , nie daj boze
        komplikacji i konieczności ccesarki trzeba miec lakier zmyty, obserwują po
        płytce paznokcia twój stan, w razie jak siniej niedobrze i takie tam czary.
        Mnie mąż wygoli, a le nie tak całkiem i tak ma być, pamiętam te upokorzenie
        sprzed 8 lat jak mnie taka starą maszynką wielokrotnego uzytku
        skrobali,buuuuuuuuuuuuuuu.Albo lewatywa, no dobra potrzebna, ale do
        superprzyjemnych nie należy, a po cesarce ta przyjemnośc spotkała mnie
        ponownie.Brrrr.
        Właśnie wyprasowałam ciuszki dla dzidziusia, po południu jade po komodę do
        Yska,a jeszcze lakier do odświeżenia łóżeczka.
        Mężusiowi naszykowałam już ubranka na odbiór dzidziusia i mój i zrobiłam mu
        dłuuuuuugą listę, co ma zrobic w domu nim mnie odbierze.
        Całuję was Kasia i Antonek.
      • zyt Re: spotkanie rodzeństwa 30.01.04, 14:26
        Hanti -dzięki ci za to co piszesz ,ja chyba najbardziej boje sie spotkania
        małego Kamila (2 i 2 mieś.)z nowym przybyszem.Na razie skacze po łóżeczku wiec
        mamy tam wsadzone kosze z zabawkami.

        Natader -nic się nie martw dzieci czasami robią psikusu,mojej koleżance
        przekręcił się synek na 4 dni przed porodem.Zapytaj dobrej położnej co
        robić ,Wiem że zalecają specjalną pozycję leżenia ,jakaś tam kolankowo-
        łokciowa,to podobno pomaga.

        Z tego co widzę to duza część wybiera się na cesarki.

        CO do kosmetyki to ja się depiluję przez całą ciążę i ból jest znacznie
        mniejszy niż przed.Hennę zrobię sobie dzisiaj,paznokcie mam zrobione,ale nie
        maluję ich.
        A do koszenia zatrudnie mężą,wolę żeby on mnie podgolił bo pewnie nie obejdzie
        się bez cięcia,lewatywy u nas nie robią i ja sie dopraszać nie będę,poza tym
        położna mi mówiła że czasami własnie lewatywa pogorszy sprawe ,bo kał jest
        rozrzedzony i wtedy leci samoistnie ,nie wiem może to nieprawda ja pierwszy
        poród miałam beż i nie było problemu.

        Odśnieżyłam dzisiaj cały podjazd i o dziwo super sie czuję,ta końcówka ciązy
        lepsza jest niz środek,przynajmniej troche się ruszam.Zyta
        • moja.fasolka Ale się porobiło! 30.01.04, 16:20
          Witam mamusie!
          Dziś troszkę póxniej, ale moja dzidzia chyba jednak chce mnie już zobaczyć.
          Całą noc miała bóle podbrzusza. nad ranem okazało się, że są to regularne
          skurcze, dodatkowo bolesne (czego do tej pory nie doświadczyłam). Po kilku
          godzinach i po rozmowie z położną zdecydowaliśmy się pojechać do szpitala.
          Okazało się, że mam regularne (co 10 min.) skurcze, szyjka ma 0,5 cm, czop
          lada chwila odejdzie. Ale p. doktor nie chce jeszcze przyspieszać akcji,
          wróciliśmy więc do domu i czekamy na rozwój wypadków. Skurcze mam nadal
          bolesne i regularne. Chciałabym, żeby to było już. A tak na marginesie,
          powiedziano nam, że dziś jest dużo porodów oraz ciężarnych zgłaszających się
          ze skurczami (podobnie jak ja), bo są skoki ciśnienia. I to ma duży wpływ na
          nasze organizmy Drogie Mamy!
          Pozdrawiam,
          Ania & Filipek
          • moja.fasolka Re: Ale się porobiło! 30.01.04, 16:24
            Mamusie,
            jeszce jedna sprawa: dziś odebrałam zamówioną koszulkę z napisem SUPER TATA.
            Jest naprawdę przyjemna i z dobrego gatunkowo materiału. Czekałam na nią tylko
            tydzień i jestem bardzo zadowolona. Polecam.

            A co do golenia okolic intymnych, to dziś podczas badania p.doktor prosiła o
            delikatne wygolenie małego odcinka między tym i tym.

            Pozdrawiam,
            Ania & Filipek
            • kasik8 Re: Ale się porobiło! 30.01.04, 16:33
              Fasolko trzymaj sie...no widzisz..jedane (jak np jawink) chodza, narzekaja i
              musza czekac nie nznajac chwili a tu prosze..raz dwa i juz...wiem ze napewno
              jestes przerazona ale pomysl ze to i tak nie uminknionne i lepiej miec juz to
              za soba..a jesli tak szybko Cie te skorcze zlapaly to i napewno pojdzie szybko.
              Czekaj w domku jak najdluzej jesli mozesz a potem ruszaj...ciekawe co z tymi
              wachaniami cisnienia..pewnie duzo w tym racji..bo mnie raz boli wszystko tak
              ze juz bym jechala a drugiego dnia nic... i pewnie pogoda ma tu wiele
              znaczacego.
              Dawaj znac co tam z Toba dalej. Kasik
            • kasik8 Re: Ale się porobiło! 30.01.04, 16:35
              Fasolko trzymaj sie...no widzisz..jedane (jak np jawink) chodza, narzekaja i
              musza czekac nie znajac chwili a tu prosze..raz dwa i juz...wiem ze napewno
              jestes przerazona ale pomysl ze to i tak nie uniknione i lepiej miec juz to za
              soba..a jesli tak szybko Cie te skorcze zlapaly to i napewno pojdzie szybko.
              Czekaj w domku jak najdluzej jesli mozesz a potem ruszaj...ciekawe co z tymi
              wachaniami cisnienia..pewnie duzo w tym racji..bo mnie raz boli wszystko tak
              ze juz bym jechala a drugiego dnia nic... i pewnie pogoda ma tu wiele
              znaczacego.
              Dawaj znac co tam z Toba dalej. Kasik
        • kasik8 Re: spotkanie rodzeństwa 30.01.04, 16:27
          Witam Mamusie
          Widze, ze temat dzis kosmetyczny
          Zytko co do lewatywy slyszalam to samo...ze moze byc gorzej niz bez. JA jesli
          samoistnie sienie oczyszcze co bardzo czesto nastepuje przed porodem to zrobie
          sobie w domku jak juz. Za pierwszym razem nie mialam robionej,nikt mi nie
          proponowal, ani ja nie prosilam...a "wypadku" i tak zadnego nie bylo.
          Ja rowniez gole sie od poczatku ciazyi tym sposobem powymyslalam kombinacje
          alpejskie i lekkie cwiczenia rucowe...np. noga na zlew, pralke, ja na sedesie
          noga w powietrzu itp... i jakos sie gole. Nie trzeba byc wygolonym do konca.
          Na spojeniu lonowym mozna miec fryzurke ..wazne by sie ogolic w okolicach
          krocza..tam gdzie tna...a tna na godzinie dwadziescia po lub za dwadziescia
          heheh patrzac ze lono jest dwunasta a odbyt wpoldo (ale opisy hih) -
          najczesciej. Ja ogole sie sama bo slyszalam ze gola na "zywca" bez zadnej
          pianki i troche to boli. Na zlagodzenie podraznien po cieciu polecam tamtum
          rosa...rozcieczona saszetka z woda i polewac..przynosi ulge jak nic.
          A dodatkowo przypominam ze nie ma obowiazku robienia lewatywy i golenia dla
          zainteresowanych i nie maja prawa do tego zmusic..wystarczy stanowczo
          powiedziec..jak ze wszystkim ihhi
          Co do lakieru na paznokciach i makijarzu...lepiej zeby nie bylo..bo jesli
          zajdzie taka potrzeba to trzeba bedzie szybko zmywac a czasem szkoda czasu tfu
          tfu...na takie bajery. Po paznokciach patrza, czy nie sinieja pod plytka,, po
          oczach i cerze, czy nie blednie, czy worki pod oczami nie puchna i nie sinieja
          i czy oczy nie staja sie przekrwione.
          Aniu nie martw sie ze dzidzia jeszcze nie przekrecona..potrafi przekrecic sie
          na sam koniec..a moze spytasz o sposoby przekrecania samemu w domu..jakies
          masaze...cos o tym slyszalam ze sa i skutkuja. Ja tam zazdroszcze mamom
          cesarki...naprawde...boje sie tego rozrywania przy porodzie i bolu i
          wymeczonego maluszka. Pewnie to zle wspomnienia budza we mnie panike ...jednak
          gdybym mogla to bym sie na to zdecydowalam. Jednak u nas nikt nie wyrazil
          ochoty nawet za kase hmmm
          Narazie spinam sie w kroczu hihi do 5go musze wytrwac...a potem mam
          wszystkich tam gdzie moje malenstwo ostatnio mialo na USG i ide nazoo platne
          do szpitala pod nosem. I pewnie jak na zlosc urodze przed piatym wrrr bo nigdy
          nie mam jak chcecrying(
          KAsik Trzymajcie sie cieplo...ja ide na urodzinki do tesciowej...60te i mam
          nadzieje na dobry torcik po raz ostatnismile
    • ziut5 Re: LUTY 2004 30.01.04, 17:45
      Witam Was wszystkie Lutowki
      smutno mi bardzo ze dopiero teraz do Was dolaczam bo super spedzilyscie ten
      czas oczekiwania na dzidziusia. Ja mam termin na 19 lutego, ale caly czas
      mysle ze bedzie szybciej. W poniedzialek ostatnie zajecia u poloznej Krystyny
      Komosy Z Solca gdzie planuje rodzic (jest super). Poza tym moj dzidzius nie
      bardzo sie ulozyl do wyscia i moze bedzie cc, ale jestesmy wszyscy dobrej
      mysli. Acha nie wspomnialm ze wymyslili mi lekarze cukrzyce ciazowa. Bardzo
      nie fajna sprawa zwazywszy ze mam ciagle ochoty na cos slodkiego. Pozdrawiam
      Was goraca
      Justyna i Julek (jeszcze w brzuchu)
      • kasiaczekroza Re: LUTY 2004 30.01.04, 19:49
        wtaj Justynko
        Ja też mam termin na 19.II i tez wrażenie, że będzie szybciej Jutro idę na KTG
        bo mam jakies dziwne skurcze.
        Pozdrawiam Kasia i Antoś
        • moja.fasolka Re: LUTY 2004 30.01.04, 20:04
          Witam Mamusie,
          Kasik dziękuję za ciepłe słowa. Jeszcze się trzymam, jestem w domu i chyba
          wezmę Nospę, bo porządnie mnie bolą skurcze. Jutro znów mam stawić sie na ktg,
          więc rano postaram się do Was odezwać, bo nie wiem czy nie zostane w szpitalu.
          Pozdrawiamy,
          Ania & Filipek
          • zyt Re: LUTY 2004 30.01.04, 21:23
            Ania trzymaj się ajak masz rodzić to niech ci pójdzie jak po maśle.

            Witam nową mamusię.Lepiej pózno niż wcale.
            Ja z achwilę kładę mojego brzdąca spać i czekam na męża może wróci przed 11.00
            Pozdrawiam i czekam na poranne wieści od Ani,ale po co ci nospa moż ewłaśnie
            rodzisz.

            Zyta
            • mopek1 Re: LUTY 2004 30.01.04, 22:26
              To je też trzymam za ciebie Aniu! Ja ma byc już to oby łatwo i miło!

              Witam też nową mamusię - tak mi się usmiechnęło trochę, jak zobaczyłam podpis,
              bo moja najlepsza przyjaciółka, ze studiów ma na imię Justyna i ma tatę Julka i
              są bardzo zgrabnym duetem smile u was też tak pewnie będzie smile))

              Dziewczyny dzięki za szczegóły "kosmetyczne" itd. strasznie mi dużo
              rozjaśniłyście z tymi "fryzurkami", a miałam poważne dylematy smile

              ja też jutro idę na KTG, nie mogę się doczekać, bo mnnie jakaś taka fobio-
              depresja dopada, że tam coś nie tak sad Monika! Myślę, że się spotkamy, bo
              wybieram się ok. 10 smile

              Życzę wszystkim dobrej nocy i miłych snów!
              Marta
              • morsk2 Re: LUTY 2004 30.01.04, 23:16
                Dziewczynki, jesteście jak zwykle niezastąpione. Dobrze, ze się dopytałam, bo o
                tym obserwowaniu paznokci jakoś nigdzie nie wyczytałam. Fryzurkę też już
                obmyśliłamsmile
                Aniu-Fasolko, jeszcze nie jest LUTY! Szykuje się kolejna "dezerterka"smile))
                Aniu-Matyldo! Czy czytałaś dziś w Wyborczej o zadłużeniu szpitala Miejskiego?
                Może jednak to przemyśl? Z opisu Kasika Redłowo nie wygląda źle. Chociaż
                faktycznie, błąd, że nie zrobiła inspekcji kibelkówwink
                Witam kolejną mamuśkę i wciągam na listę:

                malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa
                kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
                moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana
                martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.2004, Sulejówek, Solec
                dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.2004 IMIDZ
                amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia, Miejski
                kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
                zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki
                kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
                ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
                morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo
                xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz
                aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock
                ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec
                tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
                kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław
                mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
                nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
                natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
                tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
                magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz
                boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
                mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

                *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka, 17.12.03, 1.700
                *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5

                Dobrej nocy!!!
                Monika
                • konradwe77 Re: LUTY 2004 - My już na świecie 31.01.04, 09:24
                  Witam wszystkie lutowe Mamy (no i Tatusiów).
                  Piszę za moją dzielną żonkę - malwes. Szymon urodził się "siłami natury"
                  27.01.2004 o godzinie 11.50. Jest strasznie malutką kruszynką 2840g i 49cm.
                  To na razie tylko tyle, bo muszę pedzić do szpitala do rodzinki smile))
                  Może jutro będziemy już wszyscy w domu.
                  Pozdrawiam,
                  Konrad
                  • xemu GRATULACJE!!! 31.01.04, 09:59
                    Serdeczne Gratulacje dla Całej Rodzinki!!!!!!

                    Jak to pięknie brzmi "rodzinka" - i kto to sprawił - takie maleństwo!
                    Serdeczne uściski dla dzielnej Mamy!
                    Zatem nie ma co ukrywać kolejka ruszyla z miejsca - teraz już się
                    posypiemmy ...

                    Ja póki co jadę na KTG (gdzie prawdopodobnie spotkam Mopkasmile
                    Pozdrowienia dla wszystkich,
                    Monika
                  • natder Re: LUTY 2004 - My już na świecie 31.01.04, 10:08
                    Najserdeczniejsze gratulacje dla całej rodzinki, serdeczne pozdrowienia dla
                    Gosi i całuski dla Szymonka w maleńką piętkę.

                    kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
                    moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana
                    martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.2004, Sulejówek, Solec
                    dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.2004 IMIDZ
                    amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia, Miejski
                    kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
                    zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
                    jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki
                    kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
                    ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
                    morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo
                    xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz
                    aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
                    kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock
                    ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec
                    tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
                    kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław
                    mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
                    nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
                    natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
                    tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
                    magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz
                    boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
                    mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

                    *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka, 17.12.03, 1.700
                    *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5
                    *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 (14.02.04 USG), Warszawa, Karowa/ Szymon,
                    27.01.04, 2.840, 49

                    No i mamy kolejną styczniową "lutówkę". Dziewczyny, ściskać nogi, byle do
                    jutra... ;-D
                    • morsk2 Re: LUTY 2004 - My już na świecie 31.01.04, 11:10
                      Gratulacje dla Gosi i Konrada!!! Duża bużka dla "wielkiego" Szymonasmile))
                      Czy to będzie ostatnia styczniowa "lutówka", czy któraś jeszcze nie wytrzyma do
                      jutra?
                      Ciekawe czy Gosia założy nam nowy wątek czy też zwieje do styczniówek jak
                      Agika?wink
        • ziut5 Re: LUTY 2004 31.01.04, 09:58
          Witam Ponownie Moje Drogie Lutowki
          bardzo dzikuje za mile przyjecie. U mnie bez zmian, choc usilnie obserwujemy z
          mezem brzuch czy nie opadl, skurczow nie mam ale caly czas czuje ze bedzie
          roche szybciej. Kasiu (19 .02) powodzenia na KTG, ja musze robic co tydzien ze
          wzgledu na cukrzyce, ale to chyba jedno z milszych badan w ciazy. Acha
          gratuluje swiezej mamie i tatusiowi.
          Justyna i Julek
          Ps pozdrowienia dla przyjaciolki Justyny i taty Julka
          • ida92 Re: GRATULACJE!!!!!!! 31.01.04, 11:10
            Witaj Justno lutowa Mamo big_grin. Która chyba wyjątkowo nie wyprzedzasz mnie w
            kolejce wink)))) byłam 9 teraz jestem 10 smile)), co mnie jednak dziś szczególnie
            nie martwi. Całą noc pobolewał mnie brzuszek, ale teraz dał sobie spokój.

            O i znów strasznie się wzruszyłam małym Szymciem smile). Przeogromne gratualcje
            dla całej Rodzinki. Niech się chowa zdrowo. Ech nic już nie będe pisać, bo mi
            sie ryczeć chce.
            Pozdrawaim Edyta
          • xemu Re: LUTY 2004 31.01.04, 14:06
            Ja mam nadzieję do lutego wytrzymać - na KTG wyszły skurcze baaardzo
            słabiutkie, które zaledwie do przepowiadających zaliczyć można sad
            Już zaczynam marudzić mężowi, że właściwie to mogłabym już urodzić. On
            przyjmuje to ze stoickim spokojem...
            Ja na pocieszenie zakupiłam kremówki i ruszam do sptrzątania (mycie podłogi,
            pranie ręczne etc)

            Aha i jeszcze na dodatek nie spotkałam się z Mopkiem bo na KTG się spóźniliśmy
            (1/2 h) i byłam zła (nienawidzę się spóźniać) i po prostu zapomniałam o tym,
            że mam poszukiwać Marty (wstyd mi ogromnie i pozdrawiam Cię ciepło - mam
            nadzieję, że Twoje badanko wyszło ok).

            Ale tak w ogóle to w Krakowie piękna pogoda, prawie wiosenne słoneczko smile
            Usciski, Monika
            • zyt Re:Gratulacje dla nowych rodziców 31.01.04, 14:53
              Strasznie się cieszę że wszystko poszło dobrze.Gratuluję synka Szymonka, Zyczę
              wam przespanych nocy a tatusiowi ciekawych pomysłów do zabaw z małym.A mamusia
              niech szybko wraca do siebie.

              Mnie odśnieżanie nic nie pomogło ,prawdę mówiąc nie wierzę już w pranie ręczne
              itp.Ide dziś chyba na disco jak się mąż zgodzi,jeszcze mu nie mówiłam.Poczekam
              jak skończy pracę.

              Pozdrawiam Zyta
              • martasi Re:Gratulacje dla nowych rodziców 31.01.04, 22:47
                Gratulacje nowym rodzicom smile i witam kolejna lutowa mamuske.

                U mnie wszystko nadal w porzadku, brzuszek napina sie od czasu do czasu, ale
                bezbolesnie. Zreszta jutro tez nie moge rodzic, bo ojciec dziecka pojechal na
                studia i wroci dopiero jutro wieczorem. Byle do piatku, jakos chcialabym urodzic
                w piatek w przyszlym tygodniu.

                Pozdrawiam
                Marta i Justynka
                • martasi Re:Gratulacje dla nowych rodziców 01.02.04, 05:45
                  No to sobie wykrakalam, od 1:45 mam regularne skurcze, teraz czekam na taksowke
                  i jade do szpitala, najgrosze, ze pewnie bede rodzic sama, bo moj facet jest
                  dzis w Radomiu na studiach sad
    • kasiaczekroza Re: LUTY 2004 01.02.04, 09:20
      No to nieźle, ale chociaż wytrzymała do lutego!
      Martuś trzymaj się, mam nadzieję, że mąż zdąży dojechać.
      Ja wczoraj byłam na KTG i spotkaliśmy znajomego ze szkoły rodzenia, jego żona
      urodziła w piatek syna, 10 dni przed terminem.wyglądał tak uroczo, był po
      prostu tak szczęśliwy jakby wygrał w totka i jeszcze coś zazył, po prostu
      pełen odjazd. Kurvze, też bym już chciała
      Kasia i Antoś
      • boryska Re: LUTY 2004 01.02.04, 10:13
        Gratulacje, ja też już chcesmile Wczoraj byłam na usg, dzidzia waży 3 kg i jest
        wszystko ok. Lekarz coś marudził, że może dobić do 4kg, ale ja mu nie wierzę,
        bo przy pierwszym też tak gadali a się urodził 3600 i 62 długi, więc był chudy
        nieprzeciętnie. Teraz w brzuchu też siedzi Miss Polski z super długimi nogami.

        Pozdrawiam Iza i Julka 37 tydz
        • mopek1 Re: LUTY 2004 01.02.04, 10:55
          Gratulacje dla Małgosi i całej rodzinki! Ale im fajnie smile

          Monika! A ja cię chyba widziałam, bo my tez się spóźniliśmy (planowaliśmy
          10:00, a byliśmy 10:45). Nie martw się gdybyś była wcześniej to pewnie
          czekałabyś aż zwolnię KTG smile))))) jeśli byłaś ubrana w coś ciemnego – spodnie i
          bluzkę (raczej czarne, albo grafitowe) to cię widziałam. My staliśmy w tym
          maleńkim przedpokoiku i mąż ubierał mi buty, nawet mnie mobilizował, żebym
          zagadała, ale chyba byłaś faktycznie zdenerwowana tym, że się spóźniłaś, bo się
          nie rozglądałaś smile

          U nas na KTG wszystko ok., planujemy „wytrzymać” jeszcze tydzień, choć gin
          uprzedza mnie, że może być nawet jutro smile
          Fajnie, że już luty! Nie będzie więcej dezerterek! Marta trzymaj się!

          Justyna! Życie jest niesamowite! Ta przyjaciółka, która ma tatę Julka, mieszka
          teraz w Niemczech i mamy kontakt głównie telefoniczno-meilowy. Zaraz po tym,
          jak wysłałam posta na forum o tym zbiegu imion, zadzwoniła do mnie, że ma
          dodatni test! Ale się cieszę!

          Pozdrowienia
          Marta

          • xemu Re: LUTY 2004 01.02.04, 13:18
            Mnie lekarz też daje jakiś tydzień ale oczywiście uprzedza, że może to być
            lada moment - więc Marta może się spotkamy w klinice wink Jeszcze raz Cię
            przepraszam i czuje się podle, ale oczywiście teraz kojarzę że mijałam Cię
            wchodząc na salę(tak wg Twojego opisu to byłam ja). No cóż te wahania
            nastrojów u ciężarnych ....

            W każdym razie teraz już nie mamy wyjścia - jest luty i trzeba brać się do
            roboty (czyt.rodzenia). W środę znowu wizyta u lekarza...(a może wcześniej coś
            się wydarzywink.

            Pozdrowienia,
            Monika
            • ida92 Re: LUTY 2004 01.02.04, 17:19
              Czy wszystkie poszłyście rodzić? wink)))
              Jakiś taki dzień jest dziś, że nie chciało sie mi nic pisać. Ale jedno się mi
              w nim podoba - Antek jest aktywny, nie śpi, czasem mi nawet mocniej dokopie i
              to podoba mi się znacznie bardziej niż jego spokój i sielanka w moim
              brzuszysku. Nie moge na siebie patrzeć, najchętniej już bym urodziła, a do
              terminu jeszcze dwa tygodnie. Maz się uparł i łazi za mną z aparatem "bo nie
              masz żadnych zdjęć w ciąży". Fakt nie mam, ale mógł mi je robić jak podobałam
              się sobie w tym stanie, a nie teraz kiedy jestem zdecydowanie opuchnięta, mam
              drugi podbródek i "wyrzuty po mordzie".
              Chyba mam skurcze, chyba bo w tej materii nie mam żadnego doświadczenia, są
              zdecydowanie nieregularne i zapowiadają się "uroczo" i mam je raczej w nocy. A
              w nocy pobudka co 3 godziny z zegarkiem w ręku na siusianie. Już sobie chyba
              nie będe wymyślała dlaczego nie moge urodzić dziś albo jutrowink), tylko dlaczego
              powinnam urodzić jak naszybciej.
              Pozdrawiam jakoś tak markotnie. Edyta
              • zyt Re: LUTY 2004 02.02.04, 07:25
                Martasi- spokojnego porodu,pewnie mąż juz dotarł.

                Wczoraj sie nie pdzywałam bo u Was w niedzielę jest zawsze cicho.Ale w sobotkę
                poszłam sobie na disco ,bawiłam się suuuuuper,na początku ciężko było tańczyć
                ale jak mi się kości rozruszały to przestały mnie łapać skurcze w nogach i
                biodrze i już tańcowałam na całego.Co prawda więcej ciężarnych nie było, a
                kolejka do kibelka damskiego kilometrowa.A wiecie jakie są baby nie ustąpią ci
                miejsca.Na szczęście mąż prowadzał mnie do męśkiego.

                Dzisiaj od 5.00 nie śpię i cały cas myślę sobie że JESTEM LUTÓWKA I TO 100%.
                Nie chcę tylko rodzić w piątek 13,
                Wybieram się do gina po połódniu ,ciekawe co powie ,miało mnie juz nie być po
                ostatniej wizycie.
                Pozdrawiam ciepło rodzące i oczekujące,mamusie i dzidzie.
                Zyta
                • tossca Luty, luty, luty... 02.02.04, 10:06
                  Witam w Lutym!!!

                  No i jakoś udało się większości z nas dotrwać do tego magicznego miesiąca!
                  Super! Co nie znaczy, że nie cieszę się z Malwes z jej szczęścia. GRATULUJĘ
                  i... zazdroszczę!!! Już mi tęskno za takim malutkim cieplutkim ciałkiem i ten
                  zapach... mhmmm. No i co tam u Marty (martasi)?? Czyżby już była kolejną
                  szczęśliwą mamusią??
                  Wiecie co? Może to dziwne, ale wcześniej z niecierpliwością liczyłam kolejne
                  dni: aby skończył się styczeń, aby dotrwać do lutego, a teraz mam obawy, że
                  przenoszę i mój Maluszek zostanie marcowym chłopcem. I może zostanę „tu”
                  sama??? Niiiiiiiieeeeee chcę! Jak luty to luty! W środę wizyta u pani
                  doktorowej dzidziusiowej, która zgodnie z zapowiedziami wyśle mnie zapewne do
                  szpitala, no i tam się okaże. A może okaże się, że to już? Bo jakoś mi ostatnio
                  dziwnie. Właściwie, to jestem gotowa: torby spakowane, łóżeczko niemalże
                  zaścielone, za chwilę ostatnie zakupki w hurtowni, popołudku ze starszym
                  synkiem do fryzjera, a jutro na szczepienie. Aaaaa, jeszcze jakieś zapasy
                  jedzonka zdałoby się im przygotować?? Przecież są „mamy – babcie” – obydwie
                  niedaleko i zapewne tylko czekają na to, by troskliwie się zająć moimi
                  mężczyznami wink.

                  Pozdrawiam w ten pochmurny dzień.
                  Marzena i Mały Ktoś
                • kasik8 Re: LUTY 2004 02.02.04, 10:10
                  Witam Lutowo!
                  No! dotrwalysmy drogie mamy..jestem naprawde szczesliwa..teraz tylko
                  chcialabym sie wyrobic na wodnika, ktory jest tylko do 18go bo potem ryby sie
                  zaczynaja. Ja sobie siedzie w domku i juz mi wszystko jedno. Zaczynam nawet
                  czuc , ze przechodze termin..bo czytam Was i ciagle cos sie dzieje..a ja od
                  grudnia jestem straszona, ze to juz..ze za tydz. i prosze. Znow przechodze
                  pewnie termin jak przy pierwszym dziecku. A w moim brzuchu nie ma juz mijejsc.
                  Jestem w depresji kiedy na siebie patrze hehe
                  Impreze u tesciowej przeszlam jako tako pomimo kilku zgrzytow, ale to moze ja
                  sie czepiam. Np. dowiedzialam sie dlaczego z tak niepochamowanym rozpedem
                  dzieci szwagierki rzucaja sie na mnie przy powitaniu, nie uwazajac na brzuch.
                  Otorz..nie wiedza, ze bede miec dziecko..a moze nie zostaly uswiadomione, iz
                  znajduje sie ono w moim brzuchu. Wyszlo to podczas liczenia ilosci talerzy i
                  osob przy stole przez chlopcow. Naliczyli poprawnie..ja jednak w drodze
                  podchwytliwosci powiedzialam ze zle policzyli i jest jeszcze jedna osoba. I tu
                  sie zdziwilam! otorz dzieci naciskaly mnie bym powiedziala kogo jeszcze nie
                  zliczyly..nie rozumialy..w koncu babcia wytlumaczyla a raczej poinformowala ze
                  ciocia bedzie miala dziecko i wtedy bedzie nas wiecej. Hm...powiem Wam
                  szczerze, ze zrobilo mi sie przykro. Zastanawialam sie dlaczego nikt nie
                  powiedzial o tym fakcie dzieciom. Przeciez mozna to wytlumaczyc w fajny
                  sposob. Dzieci tak zadko maja okazje podziwiac cud narodzin a to swietny
                  moment by to dziecku fajnie pokazac. Z moja corka jakos nie mialam
                  problemu..wie od poczatku...troszczy sie, dba..a jest zaledwie o rok i dwa
                  lata starsza od kuzynow. Zrobilo mi sie przykro gdyz zrozumialam, ze nie mowia
                  by nie zapeszyc..lub sama nie wiem co? a moze jestem przewrazliwiona.
                  Dostalam za to pelno ciuszkow...slicznych i juz moge ruszac do szpitala hehe
                  A maz wlasnie dzwonil pytac czy wszystko ok. Wiec mowie OK! ..ale czy napewno?
                  jakos nie dawal sie uspokoic. Az sie zdenerwowowalam i zaczelo mnie wszystko
                  bolec hihi
                  Kasik
                  Ach! MAlwes wszystkoiego najlepszego. Dla Ciebie dzielna mamo i dla taty
                  oczywiscie tez!...no i dla malego zucha, ktory znalazl droge wyjsciasmile
                  Bardzo Wam zazdroszcze.
                  • kasiaczekroza Re: LUTY 2004 02.02.04, 10:31
                    Czyżby dzisiejszy dzień był dniem obaw o przenoszenie?
                    Też się tym martwię, a ja bym chciała już!!!!! Podczas sobotniego KTG położna
                    pytała jak to mozliwe, że przytyłam 10 kg a mam taki ogromny brzuch.Też bym to
                    chciała wiedzieć. Wymyśliła więc , że to bliźniaki,tylko lekarz nie zauważył
                    na USG. Bardzo zabawne. Każdego dnia czuję, że eksploduję, a tu do terminu
                    jeszcze 17 dni.
                    Dziewczyny mam pytanie, po feriach czyli 0d 16.02(oczywiście jeśli wcześniej
                    nie urodzę) musza rozpisac mi macierzyński.Jak to się załatwia? W jaki sposób
                    poinformować zakład pracy?
                    Kasia i jej duży synek.
                    • kajka.3 Re: LUTY 2004 02.02.04, 11:54
                      Cześć Kasia - tu Kasia.
                      Mam ten sam problem. Gin zagroził mi wypisaniem macierzyńskiego od 10 lutego. Zwróciłam się z pytaniem do pielęgniarki położnej rejestrującej pacjentki u tegoż pana - czy rzeczywiście tak być musi? -"Przepisy, przepisy" - odrzekła, ale między wierszami powiedziała, że jeśli zwolnienie lekarskie wypisze internista, pediatra itp. to jest ono normalnym zwolnieniem lekarskim, a macierzyński liczy się od daty urodzenia dzidziula i finał! Moja strategia jest więc taka: 10 lutego rejestruję się do rodzinnego i walę prosto, o co mi chodzi - normalne, że mam spuchnięte nogi, ciężko mi chodzić, boli kręgosłup, a nawet momentami boję się wyjść bez obstawy na dwór - i proszę o trochę zwolnienia. Moja Pani dr jest ok i zrozumie, ale wiem że u niejednej potrzebny jest argument typu katar, drapanie w gardle itp. Szkoda mi tych dni, a może tygodni, które potem chciałabym poświęcić maluchowi. W końcu jak wrócę do pracy to i tak maluszek będzie miał tylko 5-6 m cy. Czy my matki tak dużo od życia w tym momencie chcemy? Durnowate przepisy!
                      Trzymajcie się wszystkie matki i oddychajcie przy porodzie.
                      Kasia i TD.
    • svistak co za dzień... 02.02.04, 10:35
      Bolała mnie wieczorem głowa (zatoki), leżałam sobie, a tu "coś" wystaje mi z
      brzucha! Mąż o mało nie pękł ze śmiechu. To ewidentnie był łokieć!
      A rano wstaję i Męzuś ze stoickim spokojem stwierdza: "Brzuch ci opadł". Pędzę
      do łazienki- fakt- moje o trzy numery powiększone piersi nie mają
      już "podpórki"! "Dobra- myślę- da się przeżyć".Ale parę ksiązek przewertowałam
      (termin "opadnięcia" od miesiąca u pierworódek do kilku dni przed porodem, ale
      co tam, żyje się dalej). Popołudnie: Mężczyzna zajęty pracą przy kompie, ja
      grzecznie wypoczywam dziergając szalik dla kuzynki, a tu jak mnie nie chwyci
      ból brzucha! Sapię, dyszę, stękam (facet głuchy jak pień). Trzymało dość długo
      i "serio serio" bolało. Przeszło, więc się odzywam:"No, jeśli to był skurcz
      przepowiadający, to ja dziekuję za te właściwe" i czarująco się uśmiecham.
      Dopiero miałam popis jazdy na panelach_ Mąż w ułamku sekundy był na kolanach
      przy mnie i z pretensją w oczach mówi: "I ty mi nic nie mówisz? Ja pewnie o
      narodzeniu Dzidzi też się dowiem ostatni...". I weź go nie kochaj- no nie da
      się!
      Wieczór: szykuję się do snu, a mój Luby stwierdza:" Jakaś żyłka ci pękła na
      brzuchu".Lecę po lusterko- bo bez tego ni cholery dołu brzucha nie zobaczę- a
      tam ( nie, wcale nie pęknięte naczynko krwionośne) widoczna wielka fioletowa,
      wręcz sznurkowata, żyła (coś jakby początek żylaka). Planowałam na
      dziś "spacer" po mieście (tup, tup, idzie żółwik, a jak upadnie to tylko
      pomacha łapkami, ale się na pewno nie podniesie). Miałam kupić materac,
      przewijak i wanienkę, no i "postać w kolejce" robiąc opłaty. Teraz mam pietra-
      z "takim" dużym i "niepewnym" brzuchem?
      • kasik8 Re: co za dzień... 02.02.04, 11:00
        Svistak
        Hehe z tym zolwiem to mi sie podoba..ale widzialam ostatnio takie ltajace z
        golgami lotniczymi i jest ot jakies wyjscie. Mezczyzni sa uroczy prawda? kiedy
        sie im tlumaczy wazny i jakby sie nam wydawalo istotny szczegol nie bardzo
        chwitaja a z drugiej strony zaczynaja panikowac przy dla nas normalnych
        sytuacjach.
        Moja dzidzia w dalszym stopniu robi podkom skrobiac pazurkami w dole
        brzucha..jednak cos to ciezko jej idzie bo nic nie widac..za to uwazam ze
        kiedys tak mi cos wypchnie (przewaznie wypycha piete)lub kopnie ze to napiete
        wnetrze mego brzucha peknie. Chociaz cos czuje ze jej lub mu tam
        dobrze..mezulek mowi ze sie nie dziwiwink ze przeciez wszystko tam ma, jedzonko,
        cieplutko, pepowinke do zabawy, wody do lywania i kolyske w postaci bioderek
        mamy. Niby racja, ale czy ktos moglby pomyslec jak sie czuje kolyska?smile
        Tak czy siak...umowe wypowiadajaca najmowanie lokalu juz wyslalam i czekam na
        spakowanie sie i opuszczenie mieszkanka. I oby mieszkanko pozostalo w takim
        stanie jak oddalam hehe
        A zauwazylyscie juz drogie mamy powolny powrot do normalnosci? jak na przyklad
        zaczynam miec rodzaj wlosow jak przed ciaza i krostki na twarzy w tych samych
        miejsca co potrafily mi kiedys wychodzic. I jakos milo mi sie robi..bo kocham
        te krostki..teraz..ktorych kiedys zniesc nie moglam hih no i mam nadzieje ze w
        koncu jak urodze to oddetchne sobie pelna piersia i zoladeczek sie zluzuje i
        wszystkie moje organy wewnetrzne wroca na swoje miejsce. Zyjaki moze zejda na
        nogach a jesli nie to napewno bedzie im lzej..eh...szkoda tylko ze moj maly
        lokator opusci to miejsce bez powrotnie i tak naprawde to ostatnie momenty by
        czuc cos takiego w swoim zyciu..potem pozostanie tylko pamiec i cudze kpiace
        brzuszki.
        I dogodz tu kobiecie.
        Kasik
        • dorjot Re: LUTY_2004 02.02.04, 11:14
          Witajcie.

          Mój starszy synek wczotaj pojechał na ferie zimowe do babci. Bardzo chciał tam
          jechać, ale w sobotę przed wyjazdem tak się rozczulił, że przecieć on nie może
          zostawić nas tutaj w Warszawie, że chyba wolałby zostać. Z ciężkim sercem
          przekonałam go, że tam odpocznie no i skorzysta z zimowych atrakcji. Wczoraj
          na dworcu też staraliśmy się mówić tylko o wesołych sprawach aby się nie
          rozpłakał, chociaż chętnie bym go zostawiła w domu. Z drugiej strony ja mam
          termin na 9 lutego więc jak wróci to już będę z jego braciszkiem w domu. Nie
          ma go jeden dzień a właściwie noc a ja już tęsknię. Przed jego wyjazdem
          ustaliliśmy ostatecznie imiona naszego drugiego syncia. Będzie Filip, Jakub.

          Torba juz spakowana na 90%, jeszcze tylko nie mam spirytusu do pępuszka, ale
          może dzisiaj się wybiorę do sklepu i kupię.

          Acha, czy bieżecie dla dzidzia cośc do kąpieli do szpitala. Chodzi mi o płyn,
          lub mydełko? Nie wiem czy można mieć swoje, czy pielegniarki i tak wszystkie
          dzieci kąpią swoim.

          Dorota

          • mutantowa Witajcie. 02.02.04, 12:14
            Oj widze że się panie rozkręcają , fajniesmileZyta mnie straszy tak juz od 2 tyg
            że rodzi i nic, pewnie urodzi w najmniej spodziewanym momenciesmile
            U nas całkiem dobrze, jakoś sobię radzimy, chodzę do pracy, odwiedzamy
            znajomych, oczywiście tych którzy nie mają z naszą sytuacją problemów, bo i
            tacy są, czasami sobię myślę że należało by zamknąć się i z domu nie wychodzić
            i jeszcze w czerni biegać aby wszyscy widzieli że człowiek cierpi.
            Teraz latam robie badania, mam małą obsesje na tym punkcie, ale nie chcę
            przeżywać jeszcze raz takiej historii bo już bym pewnie rady nie dała,
            odstawiłam tylko doktorków, tylko wizyta kontrolna na razie.
            Czasami tu do was zaglądam, albo mi Zyta streszcza co nowego słychać, czasami
            mi trudno samej, bo łzy lecą, ale sie staram.
            Bardzo się ciesze kiedy mnie wspominacie to bardzo miłe i też pomaga.
            Serdecznie was pozdrawiam , gratuluję pociech, ściskam kciuki za resztę,
            buziaki Magda

            • morsk2 Re: Witajcie. 02.02.04, 12:37
              Wysłałam pościk, a tu "wcisnęła się" Magda-Założycielka!
              Witaj, fajnie, że się odezwałaś. Koniecznie dawaj znać od czasu do czasu co
              słychać, bo myślimy o Tobie!
              Trzymaj się cieplutko!
              M.
          • morsk2 Re: LUTY_2004 02.02.04, 12:28
            Cześć dziewczyny!
            Widzę, że jednak nie ma się czym przejmować, bo mój mężuś mieści się w normie.
            Jak siedzi i gra na kompie mogę do niego mówić cokolwiek i tak nie zwróci
            uwagi. Za to jak siedzę, jego zdaniem, o minutke za długo w toalecie - od razu
            jest panika, czy coś się dziejewink))
            Ostatnio czuję się coraz lepiej i nic nie wskazuje na rychłą wyprowadzkę Małej.
            Na pewno wie, że muszę załatwić Strasznie Ważną Sprawę i póki siedzi w środku,
            będzie mi łatwiejsmile No, ale po Walentynkach czy chce czy nie - zacznę latać po
            schodach, bo nie chcę tracić macierzyńskiego!
            Dorota, do szpitala biorę płyn do kąpieli. Tak radziła położna. Powiedziała, że
            normalnie używa się szpitalnych, ale właśnie rozwiązali umowę z Niveą, a nie
            podpisali z nikim innym i moze się zdarzyć, że czegoś zabrakniesad Cóż,
            początek roku w państwowej służbie zdrowia, zawsze przynosi niespodzianki...
            Pozdrowionka,
            Monika
Inne wątki na temat:
Pełna wersja