LUTY 2004

    • dylan2002 Re: LUTY 2004 02.02.04, 12:54
      Cześć dziewczyny!
      Rzadko się odzywałam, nie za bardzo miałam też czas śledzić co tam u was, ale
      zaraz to nadrobię. Cieplutka herbatka, drożdżowe ciasto (wiem, nie powinnam) i
      komputer - czego chcieć więcej?smile
      Jestem teraz na zwolnieniu lekarskim, bo byłam już tak zmęczona, że ciężko mi
      było wstawać rano - ten ogromny brzuchal i chore stawy. To nie jest dobre
      połączenie, chociaż mój lekarz jest zadowolony z wyników.
      Myślami już jestem z moją niunią. Nie mogę się jej doczekać. Czasem (rzadko)
      idę na spacer i obserwuję mamy z wózkami, tatusiów ciągnących sanki i aż płakać
      mi się chce na myśl, że już za chwilkę... Jeju - jak to szybko minęło, nie
      uważacie? Jeszcze tylko 25 dni, chociaż wydaje mi się, że krócej. Przyznam, że
      mam taką nadzieję. smile Boję się porodu straaaasznie, ale wystarczy, że wyobrażę
      sobie moją córeczkę i wszystko mija. Zobaczymy jak to będzie! na razie żegnam
      się z wami i biorę się za czytanie waszych ostatnich postów.
      Julka z Emmą (~27.II)
      • mopek1 Re: LUTY 2004 02.02.04, 13:22
        ale mi się dzisiaj jakoś dziwnie czyta te wasze optymistyczne pościki!
        Od wczoraj czuje się poprostu koszmarnie, praktycznie cały czas leżę, wszytsko
        mnie boli, ciągnie, albo gniecie, a jak wstaję to kręci mi się w głowie. Nie
        mam pojęcia czy cos jest nie tak, czy to tylko wpływ tego co za oknem, bo od
        wczoraj u nas w krakówku istny koszmar! Zaczynam mieć od tego wszystkiego
        jakies czarne myśli na temat mojej Kluseczki, czy aby napewno ma tam w środku
        dobrze itd., poza tym dopadł mnie straszny lęk przed porodem i generalnie chyba
        nie jest ze mną dzisiaj najlepiej...
        Mimo wszystko pozdrawiam
        Marta
        • magdalena_76 Re: LUTY 2004 02.02.04, 13:39
          Witajcie

          gratulacje dla malwes przede wszystkim!!! Wiele miłości i radości w rodzince!!!

          mopku, pewnie to halny... Ja to nawet się czuję OK ale moje dziecko szaleje,
          wczoraj chyba nie spało caly dzien tylko gimnastyka. Chyba nie rozumie, że
          mama już się naprawdę nie rozciągnie bardziej...

          Dziewczyny będę się żalić... Na ostatniej morfologii b. mało płytek krwi mi
          wyszło (tzn w sumie zawsze miałam mało ale było w okolicach dolnej granicy
          normy), poszłam więc zrobić te płytki jeszcze raz - kontrola manualnie i
          wyszło jeszcze mniej... W piątek byłam na ktg i pokazałam w szpitalu te
          wyniki, powiedzieli, żebym zrobiła jeszcze jedno badanie i jak tak będą
          leciały w dół, to położą mnie na patologii, żebym była pod kontrolą...
          Rozmawiałam z moja gin, kazała mi iść do rodzinnej po skierowanie do
          hematologa, poszłam dziś ale ona mówi, że są tam terminy za 2 tyg, że nie ma
          sensu, a to poważna sprawa i lepiej iść do tego szpitala... ja nie chcę,
          buuuuu.
          To znaczy wiadomo, że jak trzeba będzie to pójdę, wiadomo, ale mi smutno...

          A miałam śmieszną syt. w autobusie dość zatłoczonym, siedziałam sobie tyłem do
          kierunku jazdy na tym uprzywilejowanym miejscu. Drzwiami, które były za mną,
          weszła dziewczyna z dzieckiem i jakaś starsza pani, która widziała mnie od
          tyłu, zaczęła mnie stukać, żebym ustąpiła miejsca. Odwróciłam się i ona
          zobaczyła brzucho pokaźne (bo moje 16 kg tylko w brzucho wlazło smile)...i, o
          matko, to było straszne... ogromnie się speszyła, wycałowała mnie,
          przepraszała bardzo donośnie, że ona nie widziała i chyba żeby zatrzeć
          wrażenie, zaczęła mi (wszystko b. głośno) dobrych rad udzielać i wspominać
          swoje dzieci... "jakie te niemowlątka mają pachnący potek za uszkami!!!"
          Dobrze, że jechała tylko 3 przystanki i wysiadła. ufff

          Pozdrawiam ciepło i nie dajmy się
          Magda
          • amatylda Re: LUTY 2004 02.02.04, 14:18
            jeszcze raz ja - pytanie chyba juz nie aktualne.
            zadzwoniłam jednak do mojego gina i on powiedział, że to najprawdopodobniej
            wysypka zw. ze wzrostem hormonów w 2 połowie ciąży (nie ma co - szybko mnie
            dopadła w 40 tyg.) i mam nie smarować, nie drapać a jak nie przejdzie przyjść
            do niego w środę na wizytę. Drugą ewentualnością wg niego byłaby różyczka lub
            błonnica ale to miałabym bóle głowy i gorączkę. Gorączki nie mam a ból głowy to
            jakis ostatnio permanentny, więc chyba to rzeczywiścnie nie to.
            Idę spać, może wstanę w lepszym humorze.
            Trzymajcie się
            Matylda w kropki bordo
        • amatylda Re: LUTY 2004 02.02.04, 13:40
          cześć,
          ja też mam dziś beznadziejny dzień. W nocy też nie za wiele spałam. Teraz
          jestem senna, zniecierpliwiona, wkurzona, wszystko mnie gniecie i boli i nic mi
          się nie chce. Nawet bym chciała, żeby wytłumaczenie było tym razem w pogodzie -
          chyba bym się lepiej poczuła. Co do "czarnych myśli" to od wczoraj same co
          chwila przyłażą do głowy. Wcześniej tak nie miałam więc nie wiem co jest.
          Wydaje mi się, że młody się nie rusza (wiem, że może mniej bo mało miejsca) ale
          jest jakiś taki niepokój i nic ie moge na to poradzić. Generalnie zaczęłam się
          żle czuć po wizycie u Gina ostatnio a więc od piątku. Ale z objawów nadal nic ;-
          (
          A teraz mam pytanie - zwykle nie histeryzuję z byle powodu - więc pewnie i tym
          razem bym to "zlała" ale te czarne myśli... Od soboty swędza mnie strasznie
          dłonie - i wczoraj zrobiła się na nich wieczorem taka wysypka. Pomyśleliśmy z
          mężem, że to od sobotniego sprzątania nowym płynem do mycia glazury (choć
          jeszcze nigdy na nic nie byłam uczulona). Ale dziś rano zaczęły mnie swędziec
          stopy i tam wysypka jest na maxa aż do połowy łydek (nogami nie sprzątałam wink)
          Wygląda to jak taka "pokrzywka" na skórze. Czasem jak się golę jakąś
          beznadziejną maszynką jednorazowa to mam przez pół dnia takie coś - ale goliłam
          się we wtorek (prawie tydzien temu) i znów nie na dłoniach. Może macie pomysł
          co to jest. Ja jedyne co mi przychodzi do głowy dziś to zatrucia ciążowe itp.
          Do lekarza nie chcę dzwonic bo się boję, że się wygłupię a pozatym przez
          telefon na wysypkę raczej nic nie zdziała. Wymyśliłam, że po południu - jak mąż
          wróci pojedziemy do Szpitala do jakiegoś dyżurującego lekarza i spytamy.
          Takie to mam dylematy...
          Moniko - morsk@ - o zadłużeniu niestety nie czytałam ale swoje wiem. Nędza jest
          wszędzie, a o Redłowie nasłuchałam się tez róznych rewelacji, więc już
          pozostanę przy Miejskim.
          Gosia pozdrawiam całą rodzinkę w komplecie - zazdroszczę straszliwie! Czyli
          raczej Ty będziesz pierwsza testować Fokusika wink) Napisz jak się prowadzi.
          Magda - ciesze się, że tu zaglądasz. Sorki za takie przyziemne sprawy jak
          wysypka.
          Uściskuję Was dziewczyny
          I życze lepszego nastroju niż mój dzisiejszy
          Matylda i Oskar (40.tydz.)
          • kasik8 Re: LUTY 2004 02.02.04, 14:21
            Amatyldko
            Lepiej jedz z ta wysypka..nigdy nie zaszkodzi sprawdzic..wiem..pewnie masz juz
            dosc lekarzy..ja moich mam po dziurki w nosie i najlepiej bym wogle nigdzie
            nie chodzila. Mam wrazenie, ze ciagle zmieniaja zdanie, ze kazdemu mowia to
            samo, przepisuja to samo a w zasadzie to nic nie wiedza.Jak mozna powiedziec
            tak rozbierzna wage dziecka jak np. mi powiedzialno. Komu wierzyc? dlaczego
            kiedy tlumacze babce ze mam mdlosci ta przepisuje mi zelazo wiedziac z gory ze
            powoduje mldosci jeszcze wieksze? i takie tam. A potem ta sama pani nie
            poznaje mnie na KTG i pyta po co wlasciwie przyszlam bo ona nie widzi powodow
            sprawdzania KTG..moze dokladnie nie zobaczyla mojej reki w ktorej zawsze
            lezala stowka za wizyty?wink) Takze do konca ciazy i zycia sie chyba nie
            przekonam co do lekarzy. Zostal mi spaczony wizerunek sluzby zdrowia i chyba
            zostanie nadal. Zreszta slyszy sie w TV ze to nie wyjatki. Ja wiem, ze
            zdarzaja sie cud lekarze ja jednak nie trafilam do takich za i bez pieniedzy.
            Tazke Amatyldo ja do Redlowa tez nie jade. Troche sie nad tym zastanawialam.
            Zrozumialam ze jest to proba odciagniecia mnie od ZZo przez moja matke..checia
            udobruchania sprawy, ze tam po znajomosci dostane to ZZO..oczywiscie
            przypuszczam ze w konsekwencji bym go nie dostala. Stanelo by na jej, ze
            przeciez chcialawink pomoc ale nie wyszlo. Boje sie tez tych warunkow. Co mi po
            milej obsludze jak sprzet przedwojenny i wizja sali rodzinnej wymiennej w
            zaleznosci od postepowania porodu -czy to jakies zawody? ktora szybciej to
            dostanie salke? No i te kibelki o ktorych wspomnialas. Naszczescie takie
            przemyslenia wziely mnie po dniu wizyty tam w redlowie.. i mojego meza tez.
            Takze gdy wrocil z pracy sam zaczal temat, ze chyba widzi w tym jakies podstep
            hihi Ucieszylam sie bo juz myslalam ze to znow! moja glowa wkreca sobie filmy.
            Bo musze zaznaczyc ze moja mam lubi decydowac o wszystkim i za wszystkich...a
            jesli nie moze tego zrobic to kombinuje. I w zasadzie nie znajac powodow i
            argumentow przeciw ZZO zaczela wymyslac, ze ten zabieg mnie sparalizuje do
            konca zycia i bede jezdzic na wozku a z dzieckiem nie wiadomo co sie porobi..
            a w dodoatku stwierdzila ze czytala o tym w gazecie , ktorej teraz znalesc nie
            moze, by mi to pokazac. Jesli wiec sama sie nie wykoncze wykoncza
            mnie "zyczliwi". np. codziennymi telefonami w stylu :"no co grubasku? Ty
            jeszcze na nogach? kiedy rodzisz?" i tak codziennie rano, w poludnie i
            popoludniu. WRRRR takze moja obojetnosc, strach i smutek przeradza sie w zlosc
            hehe ciekawe czy macie takie etapy?
            A co do szpitala to pierwsze slysze zeby trzeba bylo zabierac kosmetyki do
            kapieli lub spirytus..choc juz mnie nic nie zdziwi bo ostatnio przy wizycie w
            szpitalu spisalam sobie liste rzeczy, ktore TRZEBA WZIASC i tych ktore
            PROSILIBY BY WZIASC... i tu np. znalazly sie sztucce i kubek hm...no i
            pampersy dla dzieci ubranka i czapeczka i rekawicziki bo nie grzeja w
            szpitalu.
            Kasik
    • nitkanitka Re: Żurek... 02.02.04, 14:25
      Hej,

      Nie cierpię takiej pluchy sad. taka pogoda mnie wpedza w podły nastrój. Na co
      dzień mam ciśnienie 95/60, a w takie dni to chyba w ogóle go nie mam...

      Wiecie ciąża to jest niesamowity stan! Ja całe życie nie znosiłam żurku czy
      barszczu białego (podobnie jak pomarańczy smile, a w ciąży mogąłbym jeść co drugi
      dzień (a pomarańcze nawet kilka razy dzienniesmile.
      No i dziś jest "ten drugi dzień" właśnie pachnie żurkiem, grzybki do niego się
      moczą, czosneczek i chcrzan uwodzą zapachem, a ja się nie mogę doczekać smile!

      Jak tylko skończę kulinarne zabawy, zamierzam się wziąć za mycie podłóg,
      oczywisćie na kolanach!!! I mam nadzieję, że to pomoże, żeby zmobilizować
      Jagódkę do wyjściasmile! Na wieczór jako "dodatek", zamierzam zastosować
      przyjemniejszy rodzaj "przyspieszania" smile!!! Właściwie ten dodatek to powinien
      być głównym wywoływaczem, ale co zrobić jak mąż w pracy!?!?!?!
      Zapijam się herbatą z malinkami, ale efekty nadal marne...

      Uściski dla już Mamuś i tych, które są właśnie "w trakcie" przygotowań do
      wielkiego finału!

      Nitka

      PS. Witamy ponownie "Matkę Założycielkę"! Madziu bądź z nami!
      • magdalena_76 Re: Żurek... 02.02.04, 14:38
        Słuchajcie, moja mama od tygodnia wysyła mi sprawdzające smsy. Niby nic.
        Pierdółki typu "u nas pada deszcz, idę do fryzjera" itp. ale niechbym
        spróbowała nie odpisać!!!
        Własnie spróbowałam przed chwilą, bo się zaczytałam. Po 10 min. telefon od
        męża z pracy czy wszystko OK bo mama do niego dzwoniła bo ja się nie
        odzywam!!!!
        Zadyma.

        Niechże oni dadzą sobie na luz! Wystarczy, że my jesteśmy przejęci!!!!!
      • zyt Re: Żurek... 02.02.04, 14:53
        Synek spi to mogę trochę popisać.
        Magda tak się cieszę że odezwałaś się do nas na forum.Ja nadal w całości!
        Wiecie co ja juz nie wierzę w rzadne przyspieszacze.Wyszorowałam łazienkę, na
        kolanach ,wytańczyłam się,biegam po schodach,stoje w kolejkach ,załatwiam
        sprawy w urzedach i nic.Teraz zrobiony mam masaż całych pleców i masazystka
        powiedziała że jak zacznę rodzic to nie jest jej wina.Poczekamy zobaczymy.

        Dziewczyny ja myślę że jak wam coś dolega to się nie zastanawiać tylko pędem do
        lekarza,wysypka ,skórcze czy brak ruchów,lepiej się nie denerwować niech
        zbadają,a jak trzeba się położyć do szpitala to trudno czego sie nie robi dla
        własnego dziecka.
        Pozdrawiam Zyta
        • zyt Re: Żurek... 02.02.04, 14:57
          Magda ja też znam te telefony ,moja mama dzwoni niby od niechcenia powiedzieć
          mi że kot mialczy albo własnie była w sklepie.Po raz setny pyta czy nie
          potrzeba mi jakis ubranek itp.Takie są mamuśki one chyba mocno to przeżywają i
          chciałyby być jak najblizej nas w zasadzie to pewnie zamiast męża na porodówkę
          chętnie by się wcisnęly tylko je o to poprosić.
          • ida92 Re: Żurek... 02.02.04, 15:48
            A myślałyście,zeby zacząć żywot pustelniczy??. Nie mówię zaraz Szymon Słupnik,
            bo i mnie wydaje się to zbyt radykalne, ale taka mała pustelnia jak
            najbardziej... To są moje przemyślenie po dzisiejszym dniu. Wydzwaniali do mnie
            jak szaleni rozliczni znajomi, krewni i mąż, jak długo nie odbieram to dzwonią
            najpierw na stacjonarny, a potem na komórkę, a jak w końcu dolecę owczym
            truchtem to pytają, czy to już bo tak strasznie sapię, dostawałam podobne sms
            typu "wcale nie pisze, żeby zapytać czy to już". Miałam wizytę w stylu "miałem
            nadzieję, że panią jeszcze zastanę".
            Podobno jaki poniedziałek taki cały tydzień, lepiej splunąć przez lewe ramię.
            Mam gdzieś rano bolał mnie strasznie brzuch, potem doszłam do daleko idących
            wniosków, że to może jakaś niestrawaność, a tak "serio, serio" miałam wizję, że
            to wreszcie sie zaczyna i jak tak tylko pomyślałam to mi przeszło. Teraz mi
            jest niezbyt dobrze wiec znów myśle, że może ... Macie rację dzień jest
            kiepski, to chyba faktycznie halny.
            Pozdrawiam Edyta
            • kasik8 Re: LUTY 2004 03.02.04, 09:47
              UUU kochane! A co to za spanie? hehe
              Moja dzidzia wczoraj miala imrezke. Kopala rekoma, nogami (wypychajac caly
              brzuch w nienaturalne ksztalty)..paluszkami skrobala gdzies na dole i pupe!
              wypychala co chwile. Maz byl w szoku...jeszcze czegos takiego nie
              widziala...smialismy sie, ze jesli to bedzie dziewucha to ruchy na rurze ma
              juz opanowane tyleczkiem. Tak mnie skopalo dziecie, ze juz nie wiedzialam od
              czego bola mnie te pachwiny i plecy.
              I tak sobie pomyslalam ze zadna sprawnosc ruchowa nie pomoze..bo kiedy to ma
              nastapic to nastapi i juz. Dziecko i natura rzadzi sie swoimi prawami i
              chocbysmy bardzo chcialy to nie ma mocnych musimy czekac. Smialam sie kiedy to
              dwa tyg. temu lekarka zabronila absolutnie wszystkiego, bo szyjka i nie wolno
              teraz rodzic..mam lezec..nie oddychac i modlic sie by przetrwac...u mnie
              akurat byl remont ..budowa pokoju, pelno pylu..chcac nie chcac wychodzilam z
              domu by tam nie siedziec...potem nogi mnie bolaly..jak juz skonczyli..to bylo
              sprzatanie na calego.. i naprawcowalam sie chcac nie chcac mocniej niz
              potrafilam przed ciaza. Przy nastepnej wyzycie u pani doktor..byla
              zachwycona..i uslyszalam :"no! widac Pani Kasiu ze posluchala pani moich
              przestrog i lezala Pani palckiem..opacilo sie szyjka sie zatrzymala" i tak sie
              w duchu smialam..ze te konowaly to wiedza co chca wiedziec i tyle. A ja wtedy
              stwierdzilam ze przeciez gdyby mialo to nastapic to wlasnie by wtedy nastapilo
              a jednak cialo ma swoje prawo.
              Teraz za to obawiam sie przechodzenia..boje sie tez dlatego, ze poprzednia
              ciaze przechodzilam...skorczy nie mialam zadnych..pojechalam do szpitala z
              plamieniem i swietnie sie czujac...i tam dopiero wywolali mi porod. I tak
              mysle czy moze moje cialo nie umie wywolac porodu hehe takie chore mysli mam..
              i ze pewnie moglabym tak chodzic w nieskonczonosc.
              Tak czy siak jeszcze rodzic nie chce...bo nie ma 5go..ale juz niedlugo.
              Pamietajcie, ze dzis "9 miesiecy" z H.Grantem.film na polsacie - cos wiec dla
              nas do smiechu i dla przyszlych tatusiow.Polecam!smile
              Co do telefonow juz wymiekam...kaze mezowi odbierac..mowid ze spie i nie moge
              podejsc..nie chce mi sie juz tlumaczyc ze prawidlowo moge jeszcze chodzic z
              dwa tyg. bo przeciez nie mam terminu na 3 lutego tylko pozniej...ale dzwoni
              mama i mowi ze kolezanki corka z pracy urodzla a termin miala taki jak ja i
              brzmialo to jak pretensja na co ja czekam? potem dzwoni tesciowa ze cudownie
              by bylo na 9 go bo syn szwagierki ma wtedy urodziny i czyz nie byloby cudownie
              gdyby mieli tego samego dnia? wiec jakbym mogla...zaplanowac...NIE!!!!
              To poprostu przestaje byc zabawne, mile itp. bo zart ciagle powtarzany zaczyna
              nudzic i draznic. Pewnie ze potem sie smieje...ale boje sie ze to tylko
              poczatek..co bedzie jak dzidzia sie urodzi?
              No to sie wyzalilam. Wstawac mamusie...smile)
              KAsik
    • dylan2002 Re: LUTY 2004 03.02.04, 10:18
      Hej mamusie!
      Widzę, że życie na naszym forum kwitnie. To dobrze. Gratuluję świeżo upieczonej
      mamie! U mnie to jeszcze potrwa "ok. 3 tyg." jak powiedział pan doktor, chociaż
      nie wiem, czy wytrzymam. Jestem pewnie ostatnia z waszego grona?
      Jeśli chodzi o telefony, to u mnie takiego problemu nie ma. Znajomym
      powiedziałam, że rodzę na początku marca, a dla rodziny 3 tyg. to bardzo długo,
      więc mnie nie dręczą na szczęście. wink Wyjątkiem jest mama, która spędza ze mną
      całe dnie na zakupach (wcześniej) lub na porządkowaniu mieszkania (teraz). Mąż
      niestety w delegacji od pierwszego lutego sad i troszkę mi smutno. Wszystkie
      koleżanki w pracy, a ile można robić te same rzeczy? Wybiorę się chyba do
      księgarni po "Polkę" (jeszcze nie czytałam), ale tak mi się nie chce wychodzić
      z domu! Zresztą nic mi się nie chce. Rano stawy bolą mnie okropnie i dopiero
      jak je "rozruszam" jest lepiej. Nade mną wisi badanie u okulisty. W nocy o
      dziwo śpię nieźle. Ogólnie samopoczucie nie najgorsze. Ważne, że z dzidzią
      wszystko OK.
      Kończę już, bo mi za długi post wyjdzie.
      Aha - i znowu waham się co do imienia. Okropne - za 2 miesiące kończę 25 lat, a
      jestem taka niezdecydowana. I tak jest ze wszystkim. Ech!
      Żegnam was zimowo - pluchowo
      Julia
      • natder Re: LUTY 2004 03.02.04, 10:47
        Witajcie kochane, czyżby nikt nie zauważył że mnie nie ma??? ;-D
        U mnie z rodzenia na razie nici i do terminu żadnych sensacji nie przewiduję,
        niby blisko coraz bliżej ale tak jakoś dłużyć mi się zaczyna, przygotowania idą
        pełną parą (a już mi się od nich wyć chce - szykuję się i szykuję i końca jakoś
        nie widać). Cieszę się za to bardzo, żeśmy w takim składzie do lutego dotrwały,
        teraz cel nr 2 - obyśmy w tym lutym (a nie gdzieś w połowie marca hihihi)
        wszystkie urodziły...
        Tydzień paskudnie mi się zaczął, w poniedziałek z samego rana miałam trudną z
        teściową rozmowę, pięknie i grzecznie za ew. pomoc podziękowałam (czyt.
        wsadzanie nosa w nieswoje sprawy a następnie komentowanie ich na forum całej
        rodziny i Bóg wie gdzie jeszcze), na co mi teściowa że i tak "pomagać" będzie,
        chyba że jej drzwi nie otworzymy... wrrrrrr, i co ja mam teraz zrobić??? Chcę
        pierwsze dni w nowym składzie w spokoju i harmonii rodzinnej spędzić, wszyscy
        się musimy do nowej sytuacji dostosować i osoba z zewnątrz zupełnie jest mi w
        tym wszystkim zbędna... zwłaszcza że to obca dla mnie kobieta i raczej mało do
        mnie przychylnie nastawiona... A swoją drogą, powiedzcie kochane, jak można tak
        kobiecie w końcówce ciąży dokuczać i ciśnienie podnosić???
        Mam nadzieję, że Wam lepiej się ten tydzień zaczął, bo ja jeszcze dziś z rana
        bez kolejki z usług labolatorium analitycznym skorzystałam i gromy się na mnie
        posypały (taka młoda i bezczelna...hehe... dobrze że na 18 lat nie wyglądam bo
        pewnie by było: taka młoda i bezczelna i jeszcze w ciąży big_grin)...
        Pozdrawiam cieplutko, Ania i Malwinka (wciskająca mamie głowę pod prawe żebro,
        auuuu).
      • morsk2 Re: LUTY 2004 03.02.04, 10:56
        Witajcie dziewczyny!
        Kasik, chyba wczoraj było coś w powietrzu, bo moja Mała też miała imprezkę w
        brzuszku. Do wystających pięt już się przyzwyczaiłam, ale uśmiałam się
        strasznie jak prawie na środku brzucha wywaliła mi piąstkęsmile
        Dziwna sprawa, ale do mnie nikt nie dzwoni z pytaniami czy to już. Nawet bym
        chciała, żeby koleżanki z pracy czasem się zainteresowały czy jeszcze żyję, a
        one nic - czekają grzecznie na sygnał od mojego męża. A teściowa dzwoni i mówi,
        ze na pewno przenoszęsad
        Ciekawe jak to będzie z wizytami po urodzeniu Małej? Jeszcze nie przemyślałam
        tego tematu - wyznaczyć godziny odwiedzin?smile))
        Julia, wpisuję Cię na listę. Wcale nie jesteś ostatnia.

        kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
        moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana
        martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.2004, Sulejówek, Solec
        dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.2004 IMIDZ
        amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia, Miejski
        kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
        zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
        jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki
        kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
        ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
        morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo
        xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz
        aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
        kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock
        ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec
        tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
        kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław
        mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
        nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
        natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
        tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
        magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz
        dylan2002 - Julia i Emma 27.02.04
        boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
        mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

        *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka, 17.12.03, 1.700
        *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5
        *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04,Warszawa / Szymon, 27.01.04, 2.840, 49
        • kasik8 Re: LUTY 2004 03.02.04, 11:23
          Morsk ja tam moge do Ciebie zadzwonic hehesmile jak Ci smutno..albo odesle Ci
          kiku z mojej zalogi..mecza umiejetnie. A mama dzis wyczytala ze dziecko nosi
          sie na lewej rece wtedy jest wieksza wiez dzicka z matka emocjonalny. i
          konkretnie jest sie lepsza matka....Chryste Panie! przeciez to jakies glupoty
          kompletne sa....w takim badz razie jak poloze dziecko na prawym ramieniu to
          mam czuc wyrzuty sumieniu. hehehe
          A mowie ze to matki w ciazy maja cos nie tak z emocjami hihi
          A ja odkrylam w sobie pierwsza zachcianke ciazowa;. hehe dobre i na koniec!
          uwielbiam paste do zebow! moglabym ja zjesc w calosci i nawet probowalam
          wyczytac gdzies czy to zaszkodzi ..ale nie ryzykuje i poprostu myje zeby ok 8
          razy dziennie..jak tak dalej pojdzie to zaczne grysc sciany bo mi wapnia
          zabraknie. Swoja droga to co oprocz fluru, ktorym powinnam byc przesycona w
          zwiazku z tym ze mieszkam nad morzem taka pasta moze posiadac???
          Aniu ja kontorluje sytuacje i widzalalam ze Cie nie ma..dalam Ci tylko jeszcze
          szanse hrehe.....smile)
          O i postanowilam sobie ze jak wytrwam do soboty to pojde w nagrode
          na "ostatniego Samuraja"... iniech to bedzie ostatni film jaki obejrze w kinie
          przed dluga przerwasmile...
          Kasik
          • mopek1 Re: LUTY 2004 03.02.04, 11:50
            Co do zachcianek, to wczoraj, aż wstyd się przyznać posłałam męża po cole i
            lody! Tak mi się STRASZNIE chciało, że pojechał biedaczek koło 23:00 na stacje
            bęzynową... Musicie przyznać, że ciężki wstyd...

            W niedzielę oglądałam "Miasto boga" - film bardzo dobry, choć faktycznie bardzo
            brutalny, ale ja wolę nawet taki brutalny, niż typowe holywoodzkie produkcje smile
            Kluseczka, nie protestowała, spała grzecznie smile O "ostatnim samuraju" czytałam
            gdzieś, że straszna chała? No ale nie wiem, nie byłam smile

            Chyba przeszedł juz ten halny u nas, bo dzisiaj znacznie lepiej funkcjonuję od
            rana - a może to tel lody smile)))))))))))0
            Pozdrawiam
            Marta

            • svistak Re: LUTY 2004 03.02.04, 12:01
              Podkochiwałam sie jako dziecko w Brusie Lee, a mój Mężuś studiował kiedyś w
              szkole japońsko- polskiej, więc z racji zainteresowań...
              obejrzeliśmy "Ostatniego samuraja". Bratówka była zdegustowana:"To film dla
              facetów- tylko się tłuką, wcale tam nie ma kobiet!". A nam się podobał (ehhh,
              to wychowanie na czytanych do poduchy bajkach)- to film o honorze,
              bohaterstwie i trudnych życiowych wyborach, brudna polityka, męska przyjaźń,
              szcunek do wroga,a do tego kobieta z dziećmi, po przejściach i powtórna
              miłość smile Piękne pejzaże, poezja i sztuka japońska, tradycyjne stroje i
              wychowanie przez własny przykład. Dla mnie- film wart obejrzenia- choćby po
              to, by wiedzieć dlaczego "tak", albo dlaczego "nie"!
              PS. A oglądałyście "Azyl" z Jodie Foster? Nieźle trzyma w napięciu!
          • morsk2 Re: LUTY 2004 03.02.04, 11:56
            Dzięki, Kasik! Dam Ci znać, jak już będę miała totalną deprechęsmile
            W kinie ostatnio byłam na "Powrocie króla", ciężko było wytrzymać (siusiu przed
            seansem i truchtem po...) Więc na razie juz się chyba nie wybiorę....
            Ale może po porodzie spotkamy się na jakimś seansie dla matek z dziećmi w
            Multikinie, co Ty na to?
            Monika
        • svistak Re: LUTY 2004 03.02.04, 12:09
          Buuu! A mnie ciągle nie ma na liście!
          Nikt mnie nie lubi, jestem gruba i ... nie mogę jeśc słodyczy od trzech
          miesiecy crying
          Do tego te idiotyczne sny... Buuu!
          SvisTak
          • boryska Re: LUTY 2004 03.02.04, 12:46
            Witam w ponury dzień. Zwiedzałam dzisiaj porodówkę na Karowej w Wawie i jestm
            pod dużym wrażeniem, bo ładnie i miło. Ale za to pani położna (chciała dobrze,
            wiem) uświadomiła mi, że jak nie urodzę do Końca 38 tygodnia to bedzie ciecie
            ze względu na wielkość dziecka ( bo I miałam cięcie i teraz naturalny tylko do
            3500g), a do naturalnego nie wolno dać ZZO. I tak się tym wszystkim
            zdenerwowałam, że idę buczec, bo jak przekońać tą małą, że ma wyłazićsad
          • morsk2 Re: LUTY 2004 03.02.04, 12:49
            Svistaczek, nie maż się, w końcu duża dziewczynka jesteśwink
            Wiesz, że ciężarówki takie raczej roztargnione są... Ale już Cię dopisuję, moze
            Ci sie humorek poprawi?

            kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
            moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana
            martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.2004, Sulejówek, Solec
            dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.2004 IMIDZ
            amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia, Miejski
            kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
            zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
            jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04, Kraków, Ujastki
            kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
            ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
            morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo
            xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz
            aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
            kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock
            ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec
            tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
            kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław
            mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
            nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
            natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
            tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
            magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz
            dylan2002 - Julia i Emma 27.02.04
            svistak - Sylwia i Jakub Izaak 28.02.04, Tczew
            boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
            mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

            *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka, 17.12.03, 1.700
            *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5
            *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04,Warszawa / Szymon, 27.01.04, 2.840, 49
            • ziut5 Re: LUTY 2004 03.02.04, 13:52
              Witam Moje Drogie Lutowki
              widze ze u wiekszosci cisnienie na spotkanie z dzidziusiem. Ja tez nie moge
              sie doczekac przyjscia swojego malego mezczyzny. Licze dni, a szkoda ze nie
              przerwy miedzy skurczami bo to by zapowiadalo rychle spotkanie. Jesli chodzi o
              czestotliwosc telefonow, mailow z zapytaniem Czy to juz? to musze przyznac ze
              w ostatnim tygodniu ich liczba drastycznie wzrosla. Nie mam sily odpowiadac,
              ale staram sie byc mila, bo wiem ze wszyscy ciekawi. Wczoraj tez moj dzidzius
              uprawial dluga i gwaltowna gimnastyke i musze przyznac ze bedzie mi tego
              brakowalo bo to strasznie mile, no i widok meza ktory jest tak bardzo
              szczesliwy (super). No ale sie rozmarzylam, a jutro biegne do lekarza
              sprawdzic czy glowa mojego syna ulokowala sie ptrawidlowo.
              Pozdrawiam Was wszystkie, a szczegolnie zalozycielke tego forum nie dajcie sie
              tesciowym i natretnym znajomym.
              Justyna i Julek
              • amatylda Re: LUTY 2004 03.02.04, 14:29
                cześć,
                Wczoraj chyba rzeczywiście coś wisiało w powietrzu (my nad morzem nie możemy
                zwalić na halny ;-((( ). Ja zwalam na te hormony - wysypka wysypką ale na
                nastroju też się odbija. Złapałam wczoraj po południu jakąś taką depresję
                przedporodową i jak odebrałam telefon od mojej mamy (co chwilę ktoś dzwonił) to
                już nie wytrzymalam i się poryczałam, że mam tego wszystkiego dosyć. Wszyscy
                się pytają czy już, a jak odpowiadam,że nie to jakas taka pretensja w głosie...
                Że niby to może moja wina!!! Moja mama jeszcze mi powiedziała, że ja muszę się
                uśmiechać i być wesoła, bo to wpływa na samopoczucie dziecka itp, itd. A jak mi
                się wyć chce, bo grubas nie chce wychodzić i muszę się na niego oglądać ze
                wszystkim??? - to nie jest w porządku. Poczułam się zepchnięta do roli
                chodzącego inkubatora a nie człowieka z uczuciami. No, ale moja mama chyba się
                przejęła i przyjechała do mnie i zabrała mnie na spacer - na zakupy. wink
                Wyszłam po chleb i masło a wróciłam z 2 siatami zakupów i tuszem do rzęs wink))
                I to chyba był dobry pomysł. Przestało mnie boleć, swędzieć, denerwować i nawet
                wieczór juz był "si bene" a dziś wstałam w całkiem przyjemnym nastroju. Co
                prawda do południa odebrałam 6 telefonów z tym samym pytaniem od znajomych, i
                na gg ciągle wszyscy pytają ( a przeciez widzą, że jestem tam codziennie więc
                niby jakbym to miała zrobic ?? wink) ale już dzis jakoś to mnie tak nie
                denerwowało.

                Dziś są imieniny Oskara - jeden raz w roku więc mógłby grzecznie wyjść, nie
                sądzicie? Ale nic na razie na to nie wskazuje. Choć koleżanka mnie dzis rano
                pocieszyła, że jeszcze 5 minut przed odejściem wód nic nie czuła, że to "ten
                dzień". Więc chyba nie ma co się nastawiać.

                Patrzyłam dzis na naszą listę i "niezły tu macie burdel siostrzyczki" wink)))
                Zniknęłą gdzieś "dorjot" a w ogóle bałagan się robi gdzies w okolicy środka. ;-
                ))) Wiem, że najgorzej jest z tymi terminami podwójnymi (mój też już minął. ;-
                ((( Ciekawe jak to sie wszystko ułoży.

                Pozdrawiam Was gorąco jakos tak bardziej optymistycznie niż wczoraj
                Matylda i oskar (40.tydz.)
            • zyt Re: LUTY 2004 03.02.04, 14:15
              Dziewczyny mam taki humor że chyba nie powinnam nawet wchodzic na stronę.Spałam
              do 10.00 i ciągle chce mi sie spać a poza tym nic mi się nie chce.Rano nie
              czułam wcale ruchów więc poprosiłam męża żeby posłuchał czy bije serducho i
              biło.
              Kasik z tą lewą ręką to troche racji jest jak sobie dobrze przypomnę to tez
              nosiłam dzieciaka na lewej ręce ale nie wiem z jakiego powodu ,może poprostu
              jest wygodniej a ludzie od razu cos do tego dopiszą,poza tym jak ti\aki
              maluszek słyszy bicie serca które słyszał w brzuchu to podobno szybciej się
              uspokaja bo to jest coś co zna.Co do więzi to raczej bym nie wierzyła.

              Marta -może masz rację z tymi lodami ,chyba pomyślę

              Borysko nie martw się może ci się uda,

              Zegnam was ponuro w ten ponury dzień jak mi się humorek poprawi to jeszcze
              popiszę.Zyta
              • amatylda Re: LUTY 2004 03.02.04, 14:32
                z lodami to jest "stary pomysł" babci mojego męża, która jak termin się zbliżał
                szła na lody, żeby dzidzius się lepiej ślizgał przy wychodzeniu z brzucha wink))
                także, też idę zjeść lody!!!
                Matylda
              • amatylda Re: LUTY 2004 03.02.04, 14:39
                wiecie co??? hahahaha już mam na prawde dobry humorek hihi bo właśnie mój mąż
                dzwonił, że dzwonił do niego jego tata z tekstem, że w Stoczni Gdynia stoi
                kibel z napisem "przenosne systemy sanitarne oskar". I jak tu się nie
                rozweselić wink))))))))))))) Ale imienia i tak nie zmienimy!!!!!!!!!!
                Matylda i jednak Oskar! wink
                • kasik8 Re: LUTY 2004 03.02.04, 15:32
                  Co do kina i samuraja decyzji nie zmienie..chce go zobaczyc i juz. CA tak
                  wogle to cala ciaze ogladalam jakies okropienstwa..od wlasdcy piersciania do
                  smakosza itp..mordobicia, zabojstwa, przeszczepy skory na discovery..jakos tak
                  sie stawalo i juz..najgorszy byl chyba Kill Bill. Takze nie wiem co to za
                  dziecie wyrosnie. A maz mnie meczy od poczatku ciazy filmami naukowymi na
                  temat Marsa. Juz wiem o wszystkich satelitach, o promach kosmicznych, o
                  bakteriach i asteroidach...wszystko.
                  Morsk jak chcesz to pewnie ze do kina pojdziemy juz "po" o pewnie nie bede
                  mogla wytrzymac bez szklanego ekranu. Ale nie bardzo rozumiem filozofii kina
                  dla mam..to znaczy co? dzieci rycza obok a my se ogladamy? a moze ktos zabiera
                  do mini zlobka dzieci?ciekawe.
                  Czy tez tak macie w kinie ze zawsze trafi sie jakis dupek lub dupelka hehe? my
                  juz z mezem obstawiamy..kto na tm seansie bedzie najlepszy.. i jestesmy w tym
                  coraz lepsi. Albo przyjdzie koles oblany testosteronem z paczka popcornu i
                  wpierd....piiip....ja przez caly film..siorpiac przy tym coca-cole...a kiedy
                  juz jej w srodku nie ma dalej nie wierzy i siorpie do konca...zagladajac do
                  srodka podelka po czym tak "magicznie" rusza slomka..piszczac przy tym jakby
                  kreda po tablicy. Albo przyjdzie panienka...ktora ubrala sie jak na bal
                  karnawalowy..juz na reklamach gada donosnym glosem i odbiera ostatnie komorki
                  a przy okazji wysyla kilka smsow...do tego zanosi sie smiechem.. i niestety po
                  rozpoczeciu filmu nie przestaje itak potrafi caly film. Lub ludzie ktorzy
                  rzucaja nogami na siedzenia lub maja za malo miejsca na kolana. Ostatnio tez
                  spotkalam takich ktorzy przyniesli sobie na sale zestawy z mc
                  donalda..czisburgerki..cola ze slomka oczywsice!smile a potem ciasteczka.....jak
                  juz skonsumowali to zaczeli sie mietolic na siedzeniu.... wladajac mi na
                  ramie...hm...
                  Zyt co do noszenia na lewym ramieniu..to moze i normalka ale
                  dla..praworecznych! ja jestem lewo i automatycznie przekladam na druga
                  reke..choc jak mi ta scierpnie to pewnie nie omieszkam byc ...czula matka i
                  przelozyc na lewe ramie hehe..moja corke tak wychowalam...wiez mamy
                  swietna...ale dziecko tez troche nie takie ..bo leworeczne stworzylam..wiec
                  pewnie i swoje dzieci bedzie tak chowac wink)
                  Tak czy siak to wymysly mojej mamy..ktora jeszcze wiele wymysli..gwarantuje
                  wam.
                  Kasik
                  • ida92 Re: LUTY 2004 03.02.04, 16:53
                    Do kina nie pójdę chociaż mam straszną ochotę, ale troche mnie niepokoji wizja
                    latajacych wirusów grypowych. Ale za to sobie czytam, może lektura niezbyt
                    rozwijąca i na poziomie wink)))), ale co mi tam Henryk Portier jak najbardziej mi
                    teraz odpowiada, bo się nie musze za bardzo wysilać. Poza tym nie robię nic
                    podobnie jak moje dziecko, wiadomo przynajmniej w kogo się wdało. Nie mogę
                    zacząc rodzić do 5 lutegow nocy bo na odziale jest dezynfekcja.
                    Kasik z tą lewą ręką to pewnie chodzi o stronę serca, że niby dziecko będzie
                    bardziej spokojne słysząc jego bicie. A poza tym to taki wzorzec kulturowy, w
                    dziełach sztuki matka zazwyczaj (ale nie zawsze) trzyma dziecko na lewej ręce
                    lub karmi lewą piersią. Ot i cała filozofia. A jak my sobie będziemy nasze
                    dzieciaczki nosić to juz nasza sprawa. A swoja droga mamy to wszystko wiedzą
                    najlepieja jak nie wiedzą najlepiej to i tak mają racje albo zobaczymy że i tak
                    wyjdzie na ich. Straszą oj straszą. Dobrze chociaż że moja teściowa się mnie
                    nie czepia bo dwu mam bym nie zniosłą. Zreszta nie przepadamy za sobą (chociaż
                    od czasu jak jestem w ciąży odnosi sie do mnie raczej po ludzkuwink)), przyjdzie
                    jak już będzie tak by mogła przyjść, i niech spróbuje coś mi powiedzieć, a
                    będzie próbowała na 100% bo na dodatek jest pielęgniarką.
                    Pozdrawiam. Edyta
                    • kasik8 Re: LUTY 2004 03.02.04, 17:14
                      OjEdytko masz Ty racje..wink
                      No niezaprzeczalnie mamy serce po lewej stronie. Ale nie karmimy tylko lewa
                      piersia bo prawa by nam odpadla hehe
                      Ja mam zamiar kupic ksiazeczke "pod sloncem Toskanii" do czytania w ramach
                      relaksu..jeszcze przed lub po porodzie...moze jakos czas znajde. Nie ma jednak
                      jeszcze tego w ksiegarniach..wlasnie u gory ekranu pojawil mi sie zwiastun
                      nowego filmu..erotyku (to cos dla mnie hehe)"pietno"? z Anthonym Hopkinsem i
                      Nicole Kidman - obsada fajna. W kinach od 6 lutego..to zawsze nowa data do
                      obstawienia i powod by nie rodzic nie? wink))
                      Zaraz wiec zajrze co to takiego.
                      A propo mialam juz wczesniej spytac odbiegajac od tematu...wiem ze lewatywka i
                      golenie nie jest obowiazkowe i nikt nie ma prawa nas do tego zmusic. Co jednak
                      z nacieciem krocza? czy jesli wjade i powiem ze nie zycze sobie to moge ich
                      pozniej skarzyc jakby co? bo na pytanie pani gin. czy musze za drugim razem
                      byc cieta..to mowi ze Polki to maja slabe miesnie krocza (nie to co azjatki -
                      ich sie nawet za pierwszym razem nie tnie!;0) i raczej ciac bedzie
                      trzeba..czyli czyt. bedzie trzeba. Co mnie nieco zdziwilo...pewnie znow
                      traktuja wszystkie rutynowo..a co tam...tniemy! i pewnie jesli treba bedzie to
                      prosze..ale jesli moge tego uniknac to czemu mam byc cieta rutynowo...i
                      pytanie czy moge odmowic?
                      Kasik
                      • dorjot Re: LUTY 2004 03.02.04, 17:32
                        Witajcie

                        Wcale nie zniknełam z listy lutówek. Przesunełam się tylko nieco wyżej ze
                        wzgledu na zmianę terminu. Zaplanowaną mam cesarkę na 9 lutego stąd też jestem
                        nieco wyżej.
                        Z tym noszeniem na lewej ręce to powiem tak. Ja jestemm praworęczna więc
                        swojego pierwszego synka nosiłam zwykle na lewej ręce bo było mi wygodniej i
                        mogłam coś prawą ręką zrobić. Może faktycznie dziecko się uspokaja czując
                        bicie serca mamy, ale tak naprawdę to przecież dziecko i tak czuje czy jest
                        kochane czy nie i myślę, że prawa czy lewa ręka to nie ma aż takiego znaczenia.

                        Dzisiaj dziewczyny byłam w pracy na zaległy, spotkaniu noworocznym. Było
                        fajnie, a w dodatku tak się uśmiałam, jak już dawno nie.
                        Jutro idę na KTG do szpitala, a potem na konsultację do anastazjologa, ciekawa
                        jestem jakie znieczulenie do cesarki mi zaproponuje.
                        Co do teściowej to ja już niestety nie mam, eścia zresztą też nie. Koleżanki
                        cierpliwie czekają na wiadomość, rodzina też, więc nie jestem atakowana
                        nadmierną ilością telefonów, no i dobrze.

                        Pozdrawiam wszystkie.

                        Dorota
                        • kajka.3 Re: LUTY 2004 03.02.04, 19:23
                          Cześć matki.
                          Zainteresował mnie temat nacinania krocza i ? będąc niepewna swoich wiadomości - poszperałam trochę w internecie. Daję zainteresowanym dwa linki, oprócz ww. tematu jest tam wiele ciekawych rzeczy, które, myślę, warto wiedzieć:

                          www.resmedica.pl/zdart5001.html#top
                          www.rodzicpoludzku.pl/wiesz/naciecie.html
                          Trochę refleksji: zwiedzałam wybrany przeze mnie szpital (tzw. brochowski we Wrocławiu). Zostałam zaproszona przez położną na 6 piętro, gdzie pokazano mi porodówkę ogólną, salę porodów rodzinnych, a na końcu pozwolono zajrzeć na oddział matek z niemowlakami.
                          I wiecie, co? Położna oprowadzająca mnie po tych oddziałach poświęciła mi prawie godzinę. Prosiła o zadawanie pytań, rozmawiała ze mną życzliwie? A w zasadzie, dlaczego ja się temu dziwię? To chyba powinno być normalne. Czasy się zmieniają? Dzięki Bogu!
                          Pozdrawiam. Kasia.
                          • kasik8 Re: LUTY 2004 03.02.04, 21:10
                            Dzieki Kajka za informacje.
                            zwlaszcza te:
                            Unikaj znieczulenia zewnątrzoponowego - przy takim porodzie nacięcie krocza
                            wykonywane jest rutynowo.


                            Masz prawo sama zdecydować, czy chcesz być poddana nacinaniu krocza. Personel
                            szpitala ma obowiązek poinformować cię o zamiarze wykonania tego zabiegu i
                            uzyskać twoją zgodę.


                            Ja planuje znieczulenie zewnatrzoponowe wiec chyba tego nie unikne..choc
                            bardzo bym chciala..a moze sa mamy ktore uniknely przy znieczuleniu ciecia.
                            Jakos zaczelo mi na tym zalezec..nie jakos stanowczo..ale jesli bym mogla tego
                            uniknac to byloby super. Napewno z chodzeniem po porodzie.

                            No to do jutra panienki.
                            Kasik

                  • svistak Re: LUTY 2004 04.02.04, 11:50
                    Szukam, szukam i szukam... i za cholerę nie mogę znaleźć. Nie dalej jak 10 dni
                    temu czytałam na wp.pl artykuł o mózgu. I tam jak wół stało napisane, ze
                    kobitki w przeważającej cześci tulą niemowlęta po lewej, bo to wpływ strony
                    mózgu, która jest odpowiedzialna za emocje. Prawe oczko ponoć służy wóczas do
                    lepszego śledzenia reakcji na twarzy malucha i nawiązywaniu więzi
                    emocjonalnej. / U facetów jest odwrotnie/To słyszalne serce po lewej ( u
                    wiekszosci, no nie?) to niezaprzeczalnie...Acha! (To już moje spostrzeżenie)U
                    praworęcznych- można na chwilę prawą rękę uwolnić i coś poprawić, chwycić
                    drugiego delikwenta za koszulę jak broi...A jeśli chodzi o leworęczne mamy, to
                    pewnie zależy od tego, która strona mózgu "przeważa", przejęła
                    funkcje "kontaktowe"... / nota bene- fajnie jest być leworęcznym- można
                    zaskoczyć przeciwnika w walce, no i większość leworęcznych ludzi jest
                    szczególnie uzdolnionych smile
                    SvisTak
                    PS. Już nie buczę-trwa WIELKIE OCZEKIWANIE - i choć sie staram jestem
                    strasznie spięta- staram sie DOPRACOWAĆ WSZYSTKIE SZCZEGÓŁY na SPOTKANIE III
                    stopnia (nie z obcym) Z WŁASNYM DZIECKIEM.
                    PS 2:Hustawka nastrojów : godz. 10.00- wielka ekscytacja (niemal euforia) że
                    to już niedługo stanie sie cud i będzie z nami nasze Maleństwo, godz. 14.00 -
                    wielka panika czy zdążymy wszystko przygotować, godz. 18.00 stoicki spokój
                    (nikt i nic mnie z niego nie wytrąci), godz. 2.00 - przerażające sny o
                    wrzaskach i potwornych bólach porodowych, samotności, bezduszności ludzkiej
                    itp.
    • budeczka JAGA URODZIŁA!!! 04.02.04, 07:42
      Uprzejmie donoszę, iż otrzymałam informację, że 2 lutego Jaga urodziła Franka -
      3,3 kg, 56 cm. Jest bardzo szczęśliwa i błogosławi zzosmile
      • mopek1 Re: JAGA URODZIŁA!!! 04.02.04, 09:15
        Gratulacje dla Jagi i Franka! No to mamy pierwszego lutowego (forumowegosmile
        Krakowiaczka smile))))

        Co do zzo - to nie zmienię zdania, nawet jeśli mam byc nacinana. Generalnie
        moja opinia w temacie (mimo, że jestem kompletnym debiutantem!) jest taka jak w
        pozostałych porodowych sprawach - podstawa to mądry gin! Mojemu poddaję się
        ślepo - niech robi co chce smile Wiem od kilku znajomych, że samo nacięcie nie
        jest tak ważne, jak to JAK potem zeszyją! Mam koleżankę, którą zszywał jakiś
        dziadek "amator" - robił to podobno 45 min., ona tam juz dostawała świra, a on
        spokojnie sobie "dziergał" - za to po 2 tyg. mogła siedzieć na rowerku
        treningowym!!!!!
        Poza tym znam tez przypadek kobiety, która w sposób agresywny kategorycznie
        zabroniła nacinania- a dziecko było tak duże, że pęknięcie goiło się znacznie
        gorzej.
        Tak jak pisałam, nie będę się przy niczym upierać, wybrałam gina który wiem, że
        zrobi co i jak trzeba smile i jestem dobrej myśli!

        powiedziałam ostatnio ginowi, ze mogę rodzić najwcześniej w czwartek (bo
        fliziarz kończy smile Kurcze to juz jutro!!!!
        • morsk2 Re: JAGA URODZIŁA!!! 04.02.04, 10:01
          Wszystkiego najlepszego dla szczęśliwej Mamusi i Synka! Ale co to za wpychanie
          się bez kolejki?wink
          Która następna?

          kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.2004
          moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.2004, Warszawa, C.M.Damiana
          martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.2004, Sulejówek, Solec
          dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.2004 IMIDZ
          amatylda - Ania i Oskar 10.02.04 (29.01.04 USG) Gdynia, Miejski
          kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04 Gdańsk
          zyt - Zyta i Emilia - 11 02 2004 Starogard Gd.
          kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
          ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM)Rzeszów
          morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo
          xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04 Kraków, Narutowicz
          aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba - 19.02.04 - Lublin
          kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04 Płock
          ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec
          tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04 Warszawa, Inflacka
          kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.2004, Wrocław
          mopek1 - Marta i Basia 25.02.04 Kraków
          nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG) Warszawa, Żelazna
          natder - Ania i Malwinka 25.02.04 Łódź
          tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
          magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04 Kraków, Narutowicz
          dylan2002 - Julia i Emma 27.02.04
          svistak - Sylwia i Jakub Izaak 28.02.04, Tczew
          boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
          mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

          *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka, 17.12.03, 1.700
          *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5
          *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04,Warszawa / Szymon, 27.01.04, 2.840, 49
          *jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04 Kraków / Franek 2.02.04, 3.300, 56



          • margoja Re: JAGA URODZIŁA!!! 04.02.04, 17:05
            Hej dziewczyny!
            wiem, że to już ostartnia chwila, ale nie miałam czasu siedzieć przy kompie
            wczesniej w czasie ciążysad(Tak Wam zazdroszczę, że przeżywałyście ciąże
            razem!!! Ja też jestem lutowa- 12 -17 lutego.
            Mam pytanie, jeśli któraś chciałaby mi odpowiedzieć:po czym poznam ,że brzuch
            mi opadł - bo on cały czas jest nisko- wszyscy się dziwili, że można mieć tak
            nisko brzuch!!no i teraz nie wiem, a drugie pytanie: czy Wam tez jest tak
            gorąco cały czas?
            Pozdrawiam
            Gosia z Antosiem
    • ziut5 Re: LUTY 2004 04.02.04, 11:30
      Witam Wszytkie Lutowki
      Wlasnie wrocilam od lekarza i znowu Julek ulozony posladkowo. A ta moja doktor
      jakas taka bezradna, nie chcial okreslic czy lepsze cc, czy naturalnie. Niby
      bezpiecznie cc, ale dzidzius nie zawielki wiec moze sprobowac naturalnie. Moze
      macie dla mnie jakies sugestie? Na razie chyba przejade sie do szpitala na
      Solec gdzie mam rodzic i pogadam z polozna Krysia Komosa, moze ona cos doradzi.
      Pozrawiam Was goraco, zycze dobrych ulozen dzidziusia i gratuluje nowej mamie
      Justa i niesforny Julek
    • dylan2002 Re: LUTY 2004 04.02.04, 11:35
      Gratuluję synka! Koniecznie opisz wszystko później - jak było!
      Ja chciałam wybrać się do kina, ale nic dla siebie nie znalazłam. Film, który
      chciałabym zobaczyć ("Między słowami") wchodzi do kin dopiero 20, a wtedy chyba
      się już nie odważę na kino. Jeśli nie będę jeszcze mamą... Aktualnie siedzę w
      domku i czytam książeczki. Cudownie!
      Spodobał mi się pomysł spotkania lutowych mamuś i ich pociech w kinie czy
      gdziekolwiek indziej. Byłoby cudownie spotkać się z wami, chociaż przecież
      dopiero was poznaję. Już jesteście mi bardzo bliskie.
      Trochę się boję czy poradzę sobie z dzidziusiem w pierwszych tygodniach po
      porodzie. Te wszystkie rady w "Dziecku" tylko mnie załamują. Omijam je i
      przechodzę do milszych rzeczy,pamiętników itp. Boję się tylu spraw, ale mówię
      sobie, że tyle kobiet przede mną to przeżyło, więc będzie dobrze. Wszystkie
      dzieciate znajome opisały mi już swoje porody ze szczegółami. Na ogół te opisy
      były trochę przerażające. I wcale o nie nie prosiłam. smile
      Dziękuję za wpisanie nas na listę!
      Julia z Emmą
      • kasik8 Re: LUTY 2004 04.02.04, 12:07
        Dobilyscie ostatni gwozdz do moeje trumnywink
        Jaga Ty cholero.. o tajniaczko. Mialysmy termin z OM ten sam. Masz chlopa jak
        chcialas i czulas..Ale to mnie wszystko bolalo..to trugie dzieci rodzi sie
        szybciej a pierwsze sie przechodzi..tyle meili Jagus wymienilysmy.. i tylko ja
        sie zalilam..ze tu mi strzyka..tu mnie boli..a Tobie nawet gin mowila ze nic
        sie nie dzieje..a tu prosze! Jak JA CI ZAZDROSZCZE!
        I bardzo bardzo gratuluje..jestes super dzielna. Czytam ze bralas zoo ..zaraz
        ide napisac Ci smska..
        Juz stracilam szanse na porod..boje sie go panicznie i nie moge doczekac. Juz
        sama nie wiem czego chce i czy moje cialo umie wogle wywolac porod. W koncu
        poprzedni mialam wywolywany..moze moje cialo umie tylko nosic a nie umie
        rodzic? co za chore mysli mnie scigaja. Jutro piaty..moge isc rodzic bo
        przyjdzie pensja na zoo...to znaczy juz poszla..tylko niedoszla...a ja trzymam
        nogi scisniete, tele. wylaczony i nie wiem czego chce.
        Ale Jadzka mnie dobila. Juz dzisiaj nie wstaje..ide wyc. Kasik
      • kajka.3 Re: LUTY 2004 04.02.04, 12:08
        Cześć z Wrocławia (12°C)!
        Gratuluję nowym Rodzicom!

        Info dla Justyny i Julka. Ja też tak miałam z drugą córką. Lekarz zdecydował poród naturalny. Poszło mi szybciej, niż za pierwszym razem. Alka była 0,5 kg lżejsza od Agi i krótsza. Gin powiedział, że mniejsze dziecko to fizjologia porodu pośladkowego. Wierzę, że u Ciebie też będzie wszystko dobrze, jakakolwiek decyzja zostanie podjęta. A może się jeszcze odwróci?

        Do dylan: nie bój się opieki nad dzidziusiem, zaufaj intuicji, zdrowemu rozsądkowi i doświadczeniu mam, które lubisz. W razie czego powyrzucaj ?doradców? z domu. Osobiście żałuję, że zrobiłam to dopiero za drugim razem. Odkryłam wtedy, że najważniejszy jest święty spokój. Chętnie coś podpowiem, jeśli potrafię i jeśli będziesz chciała zapytać ? zresztą po to spotykamy się na forum.
        Ciepło wszystkie pozdrawiam z upalnego Dolnego Śląska.
        Kasia.
        • kasik8 Re: LUTY 2004 04.02.04, 12:32
          OOO! zadzwonilam do mamy.. i mowie ze kolezanka urodzila amiala tak samo jak
          ja..to moze ja rodzic nie umiem...bo przeciez nie wiem co to skorcze..tylko mi
          wywolywali...a mama mi powiedziala ze wszystko mozliwe bo ona mnie i siostre
          tez przez wywolanie i poterminie za kazdym razem rodzila i to pewnie
          dziedziczne...BUUUUUUU
          Kasiksad(
      • ida92 Re: LUTY 2004 04.02.04, 12:21
        OOOOOO ale Fajnie Gratulacje dla wytrwałej Lutówki Jagi i jej Franka big_grinDDD
        Co do ciecia krocza to czytałam, że w wypadku drugiego porodu tnie się
        znacznie rzadziej, bo jest ono już bardziej elastyczne. A w przypadku
        pierwszego to położna mówiła, że nacina wtedy kiedy widzi, że istnieje ryzyko
        pęknięcia, ale podobno są takie kobitki, co by mogły nie jedną główke
        równocześnie urodzić. Nie przypuszczam, żebym do nich należała.
        Skończyłam czytać i znów musze poszukać jakiegoś zajęcia...... hm
        Pozdrawiam Edyta
        Ps. ogladałam wczoraj 9 miesięcy fajnie było.......
        • zyt Re: LUTY 2004 04.02.04, 12:44
          Gratulacje dla nowej mamusi i ucałuj Franka w stópkę.

          Ja zasuwam gotować obiadek dla synka.Nic mnie nie boli ,zadnych skórczy ,już
          straciłam nadzieję że kiedyś urodzę.

          Co do nacięcia krocza to niech zadecyduje położna ja się jej powierzam w pełni
          ale uprzedze że wolę bez.
          Pozdrowionka Zyta
          • amatylda Re: LUTY 2004 04.02.04, 14:15
            hej, hej,

            Gratulacje Jaguś - ale Ci fajnie!!! wink Gratuluję, ale i zazdroszczę
            straszliwie - kiedy mnie to szczęście trafi ;-(( Już tracę wiarę - wydaje mi
            się, że ten brzuch juz mi się tak przykleił na dobre.

            Właśnie dzowniła moja mama z wieścią, że dziś o 8:00 rano urodziła synowa jej
            koleżanki, która miała termin na 16.02. Poczułam wyrzut w jej głosie, o którym
            któraś z Was wspomniała, pt. "a Ty co?" ;-(
            Ale za to wprosiłam się do nich na obiadek i zaraz się wybieram wolnym
            kroczkiem posuwistym, bo widzę, że lodowisko wszędzie po tej odwilży. U nas 10
            stopni i wszędzie woda albo zlodowiały śnieg.

            Dziś w nocy za bardzo sobie nie pospałam, bo wieczorem dopadła mnie "sikawka" ;-
            ))) Chodziłam do kibelka co 10 minut, by wycisnąć jakies marne krople, ale
            wydawało mi się, że jak nie pójdę to zaleję łóżeczko. Już myślałam, że sobie
            przeziębiłam pęcherz, ale przeszło mi ok. wpół do czwartej. I potem już spałam
            smacznie. Przeniosłam się do drugiego pokoju, bo mi się mojego męża zrobiło
            szkoda, że go tak ciągle budzę tym chodzeniem do łazienki. Zawsze to on się
            przenosi, więc tym razem wzięła mnie litość i go wyręczyłam wink))

            Głupie sny miałam dziś w nocy - cc w ogólnym znieczuleniu (to akurat b.
            prwdopodobne), ale potem jak się obudziałam to zamiast dziecka przynieśli mi
            taką przytulankę - brązową małpę. ??!!?? Nawet się z wrażenia przebudziłam i
            potem śniło mi się coś innego, ale z kolei cały czas, do rana wydawało mi się,
            że jestem po tym cc i mam na brzuchu szycie, więc jak sie przewracałam, to tak
            ostroznie, żeby sobie blizny nie rozciągnąć wink))

            Mam nadzieję, że te sny to jednak dobra wróżba.

            A! Oglądałam wczoraj "9 miesięcy", pośmiałam się. Czyli należymy dziewczyny
            do "rozpładniaczy" wink))) A taki pokoik to też bym chciała mieć dla dzidziusia
            ale niestety.... Może w przyszłym wcieleniu wink))

            Cieszę się, że to jednak ja się pomyliłam co do zniknięcia dorjot choć znów
            wychodzi, że nic się nie przesunęłam na liście a juz kilka z nas przciez
            rodziło i to nawet te przede mną wink))) Wcale nie jestem niecierpliwa, skąd ;-
            ))))))))

            Pozdrawiam i lecę na obiadek,
            Matylda i Oskar (40.tydz.)
    • tossca Re: LUTY 2004 04.02.04, 14:33
      Siemanko!
      Ja tylko na sekund parę. Za chwilę jadę do szpitala, pobadają mnie i dzidzię i
      zdecydują, czy możemy czekać do końca lutego. A może już wrócimy razem do
      domku? Dziś podczas wizyty lekarka stwierdziła, że "tam" już wszystko
      przygotowane do porodu, rozwarcie na 3 cm... Kto wie? Kto wie?
      Będzie mi za Wami tęskno! Jak tylko mnie wypuszczą, to się odezwę.
      Pozdrawiam.
      Marzena i Mały Ktoś (chyba Kubuśwink)
      • xemu Re: LUTY 2004 04.02.04, 14:50
        Dzień dobry Wszstkim Obecnym i Przyszłym Mamom!

        Pogoda paskudna okrutnie w Krakowie, a my oczywiście też czekamy i przez
        telefon zamiast dzień dobry odpowiadamy: "nie jeszcze nie urodziłam ..."
        Ale lekarz (któremu również ufam absolutnie - to do Mopka smile stwierdził
        dzisiaj, że chyba rodzimy w weekend.
        Brzuch lekko opadł, szyjka lekko skrócona, główka może jescze nie tak nisko
        jak być powinna ale łożysko dojrzałe i się starzeje więc ... Poza tym dzidziuś
        ogromniasty i główka może zostać jak jest, bo miejsca nie ma wink

        Znieczulenie jak najbardziej poproszę (zresztą mój lekarz jest wielkim
        zwolennikiem bo jak twierdzi kobieta znacznie lepiej współpracuje, a przy tak
        dużym dziecku powiedział, że w ogóle współczuje rodzić bez zzo).
        Sprawdzony anestezjolog będzie na miejscu więc nie będę czekać aż jakiś się
        zlituje i nie będzie miał "czegoś ważniejszego" na głowie.

        Marta / Mopek - podaj mi proszę swój adres e-mail jeżeli możesz to się
        wymienimy doświadczeniami niezależnie od tego która pierwsza urodzismile

        Uściski dla wszystkich,
        Monika
        • aniutekm Re: LUTY 2004 04.02.04, 15:14
          Gratulacje dla Gosi i Jagi!! Brawo dziewczyny!!
          Nie pisałam ostatnio, ale taki tu tłok, że trudno chyba zauwazyć kto znika, a
          kto niesmile
          Mały jeszcze w brzuszku. Szyjka zanikła, czopa śluzowego też już nie ma i tak
          sobie funkcjonujemy już tydzieńsmile
          Wczoraj gin nazakał mi odstawić fenoterol, więc ciekawa jestem kiedy sie
          zacznie...
          Kazał mi tylko szybko jechać do szpitala jakby zaczeło sie coś dziać, żebym nie
          urodziła w domu lub w drodze do szpitala... Ale perspektywa, aż mi ciarki
          przechodzą...wink
          Tyle w tym pociechy, ze wg gina najprawdopodobniej poród będzie szybki...
          Zobaczymy....smile
          A jak na razie to czuje sie jak przed okresem.
          Pozdrawiam wszystkie Mamusie i Maleństwa. Ania
          • natder Re: LUTY 2004 04.02.04, 16:30
            Dla Jagi najlepsze życzenia i gratulacje, a dla Franusia całuski w czółko smile))
            Właściwie Jaga nam powinna wątek o lutowych dzieciaczkach założyć, a pewnie się
            wymiga, że tego netu nie ma sad
            Kasik, nie płacz kochana, poczekaj na tę kasę żebyś na sto procent miała, zagoń
            chłopa do roboty, biust masuj, może o te tabletki z liści malin w aptece spytaj
            albo co wink))
            Ja na razie przyzwyczajam się do myśli o c.c.- Malwina cały czas przoduje
            pośladkami, dopiero za tydzień mam u gina wizytę, zobaczymy co zadecyduje na
            temat porodu, ale ja właściwie slyszałam że nie podejmuje się próby porodu
            naturalnego jeśli: 1. jest to pierwsze dziecko ( u mnie akurat drugie); 2. jest
            większe od poprzedniego (a u mnie jest, zresztą jak w większości ciąż). Poza
            tym lekarze trochę boją się wzięcia na siebie odpowiedzialności za ew.
            komplikacje. Modlę się tymczasem żeby sobie "fiknęła"...
            A z nastrojami w kratkę - co chwila inaczej, od euforii i radości przez
            zniecierpliwienie aż do totalnej paniki...czyli chyba normalnie raczej big_grin
            Pozdrawiam wszystkie lutóweczki, no to która następna???
        • mopek1 Re: do Moniki 04.02.04, 16:39
          Monika! Ale masz fajnie smile z tym weekendem! ja jeszcze nie moge w ten weekend,
          bo fliziarz stwierdził, że skończy dopiero we wtorek sad No ale żarty na bok,
          czuje sie w miare dobrze, tzn. nic mi nie dolega (nowego, ani niepokojącego),
          poza tym tyle będzie sprzątania po tym remoncie, że pewnie urodze natychmiast
          jak tylko skończę smile
          Pisz do mnie na adres gazetowy: mopek1@gazeta.pl
          Będę w klinice w sobote, jestesmy umówieni na KTG, jak postanowisz rodzić to
          może się spotkamy smile))))
          Pozdrowienia
          Marta
    • nitkanitka Re: Do dziewczyn z Maluszkami ułożonymi pośladkowo 04.02.04, 16:56
      Hej,

      Musze powiedzieć, że dziwię się, że lekarze nie proponują Wam "przekręcania"
      Maluszków. Idzie się do szpitala najwczęsniej w 38 tygodniu z całym
      ewentualnym "rynsztunkiem" (I mean: spakowane torbysmile, a lekarze "ręcznie"
      próbują przekręcić Dzieciaczka. Przebywa się w szpitalu dobę bo lekarze
      sprawdzają czy wszystko ok, a z całym rynsztunkiem dlatego, że można wywołać
      poród tym przekrecaniem.
      Moja koleżanka była na takim przekrecaniu, niestety jej się nie udało i miała
      cc - prawdopodobnie za krótka pępowina - ale tego samego dnia była tam pani,
      której udało się przekręcić Maluszka i urodziła jak najbardziej natuiralnie w
      późniejszym terminie.
      Praktyki przekrecania Maluszka są powszechnie stosowane na ul. Żelaznej (w św.
      Zofii w Wawie), wydawało mi się, że wobec tego w innych szpitalach też, ale
      skoro Wam nikt nie proponuje to chyba nie jest to takie popularne...

      Pozdrawiam i jeżeli macie jakieś pytania to dowiem się od tej znajomej i Was
      powiadomię smile

      Ola

      PS. Byłam dziś w MULTIBABYKINIE, coś wspaniałego, uważam, że to super
      pomysł smile, a może któraś z Was też dziś była w multikinie przy Imielinie?
    • elipse Re: LUTY 2004 04.02.04, 17:00
      hej! Ja a propos listy. Rzadko pisze, czesciej staram sie czytac. Ale prosze,
      wpiszcie mnie tez na liste. Razem z Jasiem mamy termin na 26 lutego.
      Pozdrawiam(y)
      Jaga (+Jachu 37tydz.)
      • margoja Re: LUTY 2004 04.02.04, 17:13
        hej, pisałam wczesniej,ale chyba w złym miejscusmileNie mam doświadczenia w
        pisaniu do forum.
        nie wiem, czy przeczytacie poprzedni list, dlatego będę się powtarzać teraz:
        Jestem lutowa 12-17 lutego , czekam na małego Antośka,i cały czas sie okrutnie
        pocę, czy wy też?
        Pozdrawiam, Małgosia z Antkiem
        • morsk2 Re: LUTY 2004 04.02.04, 17:38
          no dobra, znowu ja uporządkuję listę:

          kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.04
          moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.04, Warszawa, C.M.Damiana
          martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.04, Sulejówek, Solec
          dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.04, IMIDZ
          amatylda - Ania i Oskar 10.02.04, Gdynia, Miejski
          kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04, Gdańsk
          zyt - Zyta i Emilia - 11.02.04, Starogard Gd.
          kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
          ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM), Rzeszów
          morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo
          xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04, Kraków, Narutowicz
          margoja - Małgosia i Antek 12-17.02.04
          aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba 19.02.04, Lublin
          kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04, Płock
          ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec
          tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04, Warszawa, Inflacka
          kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.04, Wrocław
          mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków
          nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG), Warszawa, Żelazna
          natder - Ania i Malwinka 25.02.04, Łódź
          tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
          elipse - Jaga i Jachu 26.02.04, Poznań, Raszei
          magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04, Kraków, Narutowicz
          dylan2002 - Julia i Emma 27.02.04
          svistak - Sylwia i Jakub Izaak 28.02.04, Tczew
          boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
          mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

          *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka, 17.12.03, 1.700
          *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel, 15.01.04, 3.400, 50,5
          *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04,Warszawa / Szymon, 27.01.04, 2.840, 49
          *jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04 Kraków / Franek 2.02.04, 3.300, 56
          • zyt Re: LUTY 2004 04.02.04, 18:31
            Coś ta lista coraz dłuższa się robi,oby tak dużo nas zostało na nowym
            wątku ,będzie co pisać pzry tylu dzieciaczkach.
            Ja od wczoraj to bym tylko spała i tak rano drzemka,po południu też i
            wieczorkiem tez się szybko położę.
            Gorąco mi strasznie chodzę i zakręcam kaloryfery, na cały dom dzała jeden w
            kibelku a jeden w pokoju i tyle.
            Dzieciak próbuje mnie odciągnąć od kompa i rozłącza mnie co chwila z internetem
            nie wiem czy uda mi się wysłać to co piszę.
            Znowu mam na coś ochotkę to idę do sklepu
            Zyta. Pozdrowionka dla naszych dzieci
            • dorjot Re: LUTY 2004 04.02.04, 19:07
              Witam

              Mnie też jest ciągle gorąco. Kaloryfery też pozakręcane. Ciągle wietrzę.
              Myśle, że po porodzie to mi przejdzie, bo przecież dzidzia będzie potrzebowała
              ciepełka. Dzisiaj byłam na konsltacji u anastazjologa no i niestety cięcie
              cesarskie będę miała wykonywane w znieczuleniu ogólnym czyli narkoza.
              Dowiedziałam sie jednak, że mąż zaraz po cięciu bezie mógł mieć małego.
              Chociaż on od razu zobaczy naszego syncia. Czekam z niecierpliwością na ten
              poniedziałek. Acha w dodatku mój ostatni posiłek przed cięciem to obiad w
              niedzielę, wiąc chyba do tego czasu będę sobie fundować same smakołyki coby
              zapamiętać smak na dłuższy okres czasu.

              Dorota

              • kasiaczekroza Re: LUTY 2004 04.02.04, 19:55
                Dorotko!
                Tez mam miec cesarke jutro idę na KTG i umówić się z lekarzem na termin,
                dlaczego masz mieć znieczulenie ogólne, a co z zzo lub podpajęcz.?
                Są jakieś przeciwskazania?
                Kasia z Antosiem
                • moja.fasolka Jestem mamą! 04.02.04, 21:34
                  Witam Was kochane po przerwie,
                  Mam wymarzonego syneczka, który jest do mnie podobny jak dwie krople wody.
                  Ostatni raz byłam u Was 30.01 i podświadomie czułam, że nie wyjde juz ze
                  szpitala (ale prawda jest też, że chciałam już urodzić). Poród odbył się 31.01
                  (więc to prawda- jestem dezerterką, ale nie zamierzam z Was rezygnować
                  LUTÓWKI) o 12.15. Filipek urodził się z wafa 3310 i 55 cm. Nie ukrywam, że
                  poród był bardzo ciężki i długi i, że zakończył sie cesarką, ale teraz jestem
                  najszczęśliwsza na świecie. Mój Misiek okazał się wspaniałym tatą i opiekuńcym
                  mężem, bardzo mi pomaga.Ze szpitala wyszliśmy po 3 dobach i próbujemy się
                  zaakliatyzować w domku. Ale muszę przyznać, że rodziłam w świetnym szpitalu i
                  z fantastycznym personelem. Życze Wam podobnych wspomnień po wizycie w Waszych
                  szpitalach.
                  Trzymajcie się dziewczynki. jestem z Wami. Ja miałam ciążę bez żadnych
                  komplikacji, a poród niekoniecznie. Więc u was napewno będzie odwrotnie. Tego
                  Wam wszystkim życzę. W miarę możliwości będę się odzywać.
                  Całuję gorąco,
                  Ania & Filipek
                  • morsk2 Re: Jestem mamą! 04.02.04, 22:07
                    Gratulacje dla kolejnej Mamuśki i Maluszka!
                    Zazdroszczę, że już masz to za sobą. Ja czuję, że jeszcze długo nie urodzęsad
                    Całą ciążę martwiłam się, żeby było OK, potem, żeby nie urodzić za wcześnie, a
                    teraz nic mi nie dolega i wydaje mi się, że będę Was tu odhaczać, a sama
                    zostanę i zgaszę światło...

                    kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.04
                    martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.04, Sulejówek, Solec
                    dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.04, IMIDZ
                    amatylda - Ania i Oskar 10.02.04, Gdynia, Miejski
                    kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04, Gdańsk
                    zyt - Zyta i Emilia - 11.02.04, Starogard Gd.
                    kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
                    ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM), Rzeszów
                    morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo
                    xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04, Kraków, Narutowicz
                    margoja - Małgosia i Antek 12-17.02.04
                    aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba 19.02.04, Lublin
                    kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04, Płock
                    ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec
                    tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04, Warszawa, Inflacka
                    kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.04, Wrocław
                    mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków
                    nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG), Warszawa, Żelazna
                    natder - Ania i Malwinka 25.02.04, Łódź
                    tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
                    elipse - Jaga i Jachu 26.02.04, Poznań, Raszei
                    magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04, Kraków, Narutowicz
                    dylan2002 - Julia i Emma 27.02.04
                    svistak - Sylwia i Jakub Izaak 28.02.04, Tczew
                    boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
                    mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

                    *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka 17.12.03, 1.700
                    *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel 15.01.04, 3.400, 50,5
                    *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 Warszawa / Szymon 27.01.04, 2.840, 49
                    *moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.04 Warszawa/ Filip 31.01.04, 3.310,55
                    *jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04 Kraków / Franek 2.02.04, 3.300, 56
                • dorjot Re: LUTY 2004 04.02.04, 23:21
                  Kasiu
                  Ja mam mieć cesarkę w znieczuleniu ogólnym bo mam problemy z kręgosłupem a
                  ściślej mówiąc przepuklinę na odcinku lędźwiowym co dyskwalifikuje mnie do
                  innego znieczulenia. Znieczulenie ogólne miałam robione 10lat temu przy
                  pierwszym cieciu cesarskim i nie było tak źle. Ale jeżeli ty nie masz żadnych
                  dolegliwości z kręgosłupem to pewnie będziesz miała znieczulenie zoo lub
                  podpaj.

                  Pozdrawiam

                  Dorota
                  • kasik8 Re: LUTY 2004 05.02.04, 00:20
                    Otarlam na chwile lzy by do Was napisac wink
                    Moj poscik nieco zlozony
                    Budeczko napisz nam proszeco tam Jaga mowila..napisalam do niej smsa ale
                    pewnie nie moze odpisac. Jak porod , ile wazy Franek, dlaczego tak chwali ten
                    zzo i ile trwal porod a poza tym jak spisal sie malzonek.
                    Amatyldko
                    Tos mnie dobilo..nie dosc ze Jaga miala termin jak ja z OM na 16 go to Ty
                    jeszcze piszesz ze "znajoma znajomej Krolika" wlasnie urodzila a termin miala
                    na 16go. No i to moja mama miala ostatnio taka pretensje w glosie jak mi to
                    mowila ze kolezanka z jej pracy urodzila a miala termin jak ja i ponoc
                    mialysmy sie w szpitalu jednym spotkac..a ja co?
                    Wszystko mnie zaczelo dzis bolec..to chyba z zazdrosci hehe
                    Bo jak moja core zaczelam rodzic to jak pisalam bez zadnych skorczy..tylko z
                    plamieniem pojechalam..a plamienie sie zaczelo jak uslyszalam od poloznej ze
                    jak do jutra nie urodze to pojade na patologie i tak sie przesrtaszylam ze
                    chyba to plamienie wystapilo hehe wiec teraz moglabym urodzic z ...zazdrosci
                    ze Wam tak pieknie idzie.
                    Fasolko...moje gratulacje..tos sie musialas niezle nameczyc..skoro rodzilas i
                    jeszcze skonczylo sie to cc. Biedulko.A ja tak czulam ze Ty juz nie wrocisz po
                    tamtym poscie..tak jak i Malwes wykrakalam ze pewnie po tym czopie to nie
                    wroci do domu po kontroli w szpitalu...to sie Gosia upierala ze bedzie bez
                    tego czopa lazic i lazic.. i se polazil.a Teraz sie mnie sluchajcie...bo ja
                    moze i nie wiem kiedy sama urodze ale po innych to od razu czuje hehehwink))
                    natder
                    Kochanie..a ja wlasnie dostalam pensyje - uteskniona...buu i co teraz mam
                    robic..jedyne co to mam super stoicki spokoj o ktorym tak marzylam...nie ma
                    jak kasa...co by nie mowic. Pojechalam od razu do sklepu...kupilam zapasy na
                    miesiac...jak pojde do szpitala zeby mi tu dzieci nie pomarly...dziecku
                    kupilam lalke i po powrocie do domu nauczylam w koncu zakladac rajstopy po 8
                    latach hehe (zawsze lepiej pozno inz w cale) ..stwierdzilam ze lepiej nauczyc
                    dziecko niz meza zakladania tych rajstopwink
                    Takze Aniulku jestem zwarta i gotowa..popuscilam uscisk nog i dalej boli jak
                    cholera ale nic mi sie tak kurna nie kurczycrying((
                    A noc te mialam straszna..to chyba jakas trauma byla przed tym oczekiwaniem na
                    pensje...bo snilo mi sie ze dziecko wychodzi a ja trzymam glowke i jeszcze
                    nie...dzis jak mi sie to przysni to zaczne przec hehehe..a potem druga polowe
                    nocy snila mi sie drozdzowka z makiem...i jak wstalam to pojechalam od razu po
                    drozdzowke z makiem...mniam bylawink
                    Aniu Ty sie nie martw tym ulozeniem dzidzi..(latwo mowic co? madrala ze mnie)
                    ale co ma byc to bedzie....mysle jednak ze sie sama obroci..a jak nie ..to ja
                    Ci powiem, ze szczerze zazdroszcze Ci cesarki.
                    No i dziewuszki na poniedzialek z cc trzymajcie sie..szczerze mowiac sama nie
                    wiem co bym zjadla w niedzielny obiadek wiedzac ze w pon. mam cc.hmmm
                    A jutro ide do mojego gin..ktory tak ladnie sie ze mna zegnal miesiac temu
                    (mam dwoch gin wiec sie nie mylcie..pana i pania..pan ktory mnie pyta co
                    zrobic? zachowaniem nieco przypomina tego z "9 miesiecy" tylko bez praktyki
                    weterynaryjnejwink i pania ktorej place 100zl za wizyte a potem na KTG mnie bez
                    tej stowki nie poznaje)..wiec jutro ide do tego pierwszego i zobaczymy..pewnie
                    sie zdziwi..bo zyczyl mi powodzenia..miesiac temu...to ja mu to powodzenie
                    jutro pokaze!
                    Dobrej nocki zycze..ide sie pozwijac z moimi pachwinkami....
                    A! tesciowa nie wyjechala..zostanie do soboty..hm...w piatek kolejna imrez w
                    zwiazku z urodzinami szagierki syna, na ktore sie to mialam niby "wbic"..no
                    coz..torta z checia zjem...ale nikt mnie do rodzenia nie zmusi.
                    Najlepsza jest moja corka..ktroa na swieta dostala kalendarz i powpisywala
                    sobie daty wszystkich urodzin ...ale jakos jej bylo malo wiec zaczela wymyslac
                    fikcyjne daty. np. date urodzin swojej lalki barbi i kena i wtedy robi imreze
                    w swoim pokoju..a dzis odkrylam ze w kalendarzu wpisana jest data na 6
                    lutego..bo jej sie brat lub siostra rodzi heheh..(dodam ze ulubiona cyfra
                    corki jest 6).
                    Kasiksmile
                  • kasiaczekroza Re: LUTY 2004 05.02.04, 09:02
                    Dorotko!
                    Dzięki za odpowiedź, ja tez już raz miałam ogólne 8 lat temu, też źle nie
                    wspominam, tylko teraz tak się naczytałam, ze jest niekorzystne dla malucha ,
                    bo do niego przenika, chociazć przecież córa zdrowa i nic jej po tym
                    znieczuleniu ie było.
                    Sama już nie wiem, pozdrawiam cię gorąco i życzę szybkiego dochodzenia do
                    siebie i jak najmniej bólu po cc.
                    Kasia i Antek
                    • natder Re: LUTY 2004 05.02.04, 09:44
                      Witam mamcie z rana. Dla Ani i spółki gratulacje, szybkiego powrotu do zdrowia
                      życzę, niech się maleństwo dobrze chowa smile))
                      Kasia, jak kasiora jest to może by tak małą rundkę po sklepikach??? Zgodnie z
                      zasadą 3xS... I podobno chodzenie "na bociana" pomaga, ale to raczej w
                      miejscach publicznych nie polecam, dziwnie by wyglądała kobieta w 9 m-cu ciąży
                      obijająca brzuch kolanami wink))
                      A tak serio to lekarze już dawno wymyślili, że hormony powodujące rozpoczęcie
                      akcji porodowej produkuje organizm dziecka a nie matki, niestety, więc
                      pozostaje namawiać malucha, niech się wyprowadza... a z genami nie ma to chyba
                      nic wspólnego - na przykład ja urodziłam się miesiąc przed terminem, mój brat
                      dwa; a moja córka po terminie ale nie z własnej i nieprzymuszonej woli tylko
                      nakaz eksmisji dostała i tyle... A co do owego obrotu to chyba najlepiej zaufać
                      dziecku, skoro się nie przewraca to pewnie ma ku temu jakieś powody, czasem
                      może to być jakiś problem z pępowinką, ja więc się poddaję, co ma być to
                      będzie, wszystko przezyję, byleby tylko z maluszkiem wszystko było ok.
                      Pozdrawiam Was serdecznie a teraz zajmę się bardzo poważnymi rozmyślaniami na
                      temat "co na obiad" sad
                      Ania i Malwinka ( o matko, zaczynamy 38 tydzień!)
                      • kasik8 Re: LUTY 2004 05.02.04, 10:50
                        Witam Poranniewink
                        Aniu no z tym chodzeniem na bociana to chyba sobie daruje..zwlaszcza po
                        podworzu..mamy juz tu kilka egzemparzy super sasiadow z tego gatunku "nierowno
                        pod sufitem"wink) Te metody typu 3 x S chyba na mnie nie dzialaja..laze jak ta
                        glupia..schylam sie, pracuje w chalupie,nawet potrafie do autobusu podbiec i
                        nic..i masz racje co ma byc to bedzie. Tak jak z Twoim malenstwem..zostaw
                        sprawy same sobie...moze pepowinka jest za krotka? i dzidzia nie moze sie
                        obrocic..dzieci sa super madre. I ja tez powtarzam..ze mna moze dziac sie
                        wszystko ...ale zeby z dzieckiem bylo wszystko ok. Chcialabym miec juz to za
                        soba..by sie tak nie martwic...jak to bedzie..kiedy...gdzie...a to przeciez
                        dla kazdej z nas juz tak niedlugo...wytrzymalysmy 9 miesiecy...poczekamy
                        jeszcze troche..choc ciezko niemilosiernie.
                        Aniu ja na obiad robie dzis spagetti..ogolnie codziennie moglabym robic
                        spagetti..dzieci male i duze sa zachwycone...nawet nie probuje wymyslac czegos
                        innego. Na pytanie co chcecie dzis na obiad..codziennie slysze..spagetti?
                        Kasik
                        • margoja Re: LUTY 2004 05.02.04, 11:22
                          witam z deszczowej Gdyni!
                          mam pytanie do Morsk2: Gdzie bedziesz rodzić w Gdyni czy Wejherowie?
                          Bo ja pomieszkuje chwilowo w Gdyni, ale rodzić zamierzam w W-wie,ciekawa
                          jestem jak Ty zamierzasz, bo mamy podobne terminy!!!
                          Dziś mam wizytę u gina, ciekawe, czy mi brzuch opadł - czy można tego nie
                          zauważyć?
                          Małgosia z fikającym nieustannie Antkiem
                      • ziut5 Re: LUTY 2004 05.02.04, 11:13
                        Witam Was moje Drogie
                        Na wstepie gratulacje dla Ani i Filipa zycze Wam samych slonezcnych i pelnych
                        milosci dni.
                        A ja znowu o tym ulozeniu. Wlasnie rozmawialm ze swoja polozna Krysia Komosa z
                        Solca i okazuje sie ze decyzja co do rodzaju porodu w przypadku ulozenia
                        miednicowego podejmowana jest w ostatniej chwili. Tydzien przed porodem trzba
                        przyjsc do szpitala i lekarz podejmije decyzje. Szkoda ze nie wiadomo od razu
                        bo bym sie jakos nastawila a tak to nie wiadomo co. Aniu ale Ty masz chyba
                        racje ze dzidzius ma jakis powod zeby lezec w tej pozycji wiec dam mu juz
                        spokoj, niech tylko wyjdzie na powieszchnie bo mi juz bardzo teskno.
                        Kasiaczekroza z tego co wiem o cesarkim (bo nie jest u mnie wykluczone) to
                        teraz zazwyczaj robia zoo, chyba ze sa jakiec przeciwskazania zdrowotne. Tylko
                        jestem ciekawa jak pozniej kobieta funkcjonuje bo nigdy nie milam zadnego
                        znieczulenia.
                        Acha Olu a co do przekrecania to slyszalam ze ta metoda byla bardzo popularna
                        kiedys, ale nie sadzilam ze to sie teraz tez stosuje, ale w takim razie
                        zapytam u siebie w szpitalu. dzieki za info.
                        Pozdrawiam wszystkie
                        Justa i Julek
                        • natder Re: LUTY 2004 05.02.04, 11:40
                          Justa, ja na tym forum w wyszukiwarce znalazłam info o tym lekarzu z Żelaznej,
                          ale to też chyba jeden taki "egzemplarz" w Wa-wie. Nie zawsze udaje się taki
                          obrót wykonać, czasem i tak dzidź wraca do wybranej przez siebie pozycji, a
                          poza tym jak pisałam, jeśli dziecko ma jakiś powód w pozycji siedzącej zostać,
                          więc niech tak będzie (może ma wszystko w ... ;-D). Na własne oczy byłam
                          świadkiem przypadku, że dziewczyna ze skurczami i odchodzącymi wodami z
                          dzieckiem w położeniu miednicowym nie była namawiana do żadnego "obrotu
                          zewnętrznego", nikt nie poddawał dyskusji faktu że będzie rodzić przez cc. Ale
                          może to dlatego że to był wcześniak w 34 tyg.(ładny mi wcześniak 2900 żywej
                          wagi).
                          A co do obiadu to u mnie pomidorowa z kluskami, Kasiu więc mimo że uwielbiam
                          spagetti to na drugie klusek z pomidorami nie zrobię bo mnie z domu wygonią wink
                          Pozdrowionka, ja idę się przewietrzyć.
                        • ida92 Re: LUTY 2004 05.02.04, 11:44
                          Noi fajnie że styczniowa -lutowa Mamuśka nie zwiewa od nasbig_grinD Serdeczne
                          gratulacje dla Rodzinki.
                          Wiecie mi jest tak gorąco, że skórę bym z siebie zdarła. Okna potwierane, ale
                          nie za szeroko bo strasznie wieje i firanki mi wywiewa na zewnątrz.
                          Po napadach wilczego apetytu (co ciekawe też mi się chciało drożdżówki, ale z
                          serem), mam wstręt do jedzenia, a wręcz jest mi niedobrze jak coś zjem. Nic
                          mnie nie boli, wicher wieje, dziecko fika koziołki. Sprawdzę czy mam wsystko w
                          torbie, chociaż nadzieji na to, że "to" nastapi wkrótce nie mam. Ale mogę juz
                          rodzić dezynfekcja w szpitalu zakończona.
                          Pozdrawiam. Edyta
                        • amatylda Re: LUTY 2004 05.02.04, 12:10
                          Witajcie,

                          Pogoda w Gdyni okropna - lało całą noc i leje dalej i wieje straszliwie.
                          Większośc chodników to jeziorka lub rzeczki. Nigdzie nie zamierzam wychodzic i
                          nawet sie nie dziwię Oskarowi, jeśli tez sobie tak na dziś wymyślił. wink
                          Właściwie pogodziłam się z myślą, że do 10 raczej się nie wykluje wink Co
                          prawda - przesunełysmy się w końcu Kasik o 1 oczko na liście. Gratulacje dla
                          nowej mamy "przełomowej - styczniowo-lutowej" wink.

                          Słuchajcie w tym filmie "9 miesięcy" był tekst, że "dzisiaj pełnia, więc
                          wszystkie rodzą". Wiem, że to komedia, ale czy jest jakaś "prawidłowość", że
                          pełnia działa na rozwiązanie??? Bo wiem, że na przykład na różne zabiegi
                          kosmetyczne działa, wiec? Tak pytam, bo dzis zobaczyłam w kalendarzu, że pełnia
                          jest z 6 na 7 lutego. Kasik jest szansa więc na 6 wink)) Nie bądź taka - zrób to
                          dla córy wink Dobra, żartowałam, nie bij wink)))

                          Ja mój poród będę miała totalnie niezaplanowany. Zaczynam normalnie i może się
                          uda. Ale jest duże prawdopodobieństwo, że będę miała cc ze względu na
                          małą "rozciągliwość" okolicy krzyżowej i elastyczności, a raczej jej braku,
                          kręgosłupa i mięśni przylegających w czasie parcia. ZZo też nie mogę mieć, bo
                          nie zegnę się w pałąk i nie wbiją mi się w kręgosłup. Także wersja najbardziej
                          prawdopodobna jest taka, że męczę sie normalnie - może się uda, potem dostaję
                          znieczulenie ogólne i wyjmują mi Oskarka. Potem ja leżę dobę jak warzywo - tak
                          było przynajmniej przy wcześniejszych znieczuleniach ogólnych do opreacji - i
                          czekam, aż ze mnie zejdzie to świństwo usypiające. I najbardziej mi żal tego 1
                          kontaktu z Oskarkiem ;-((( Mam nadzieję, że mojemu mężowi pozwolą się nim zająć
                          choć chwilę, żeby nie czuło się takie samotne. A w ogóle zamierzam na złość
                          wszystkim urodzic naturalnie!!! Nie wiem co prawda, czy to samo powiem jak
                          zacznie mnie kręgosłup boleć, no ale na razie tak postanowiłam!
                          No jeszcze jest wersja, że przenoszę i Oskar będzie za duży, żeby go urodzić
                          normalnie i wtedy to juz nic nie poradzę...
                          Ale dziś nie zamierzam już się tam martwić.

                          Wcinam kanapki z dżemikiem śliwkowym, a na obiad mam.... spagetti z sosem
                          z "Łowicza" wink))
                          Pozdrawiam i uściskuję
                          Matylda i oskar (40.tydz.)
                          • morsk2 Re: LUTY 2004 05.02.04, 12:48
                            Witajcie dziewczyny,
                            nadmorska pogoda faktycznie nie nastraja dziś optymistyczniesad
                            Małgosiu(margoja) - mieszkam w Gdyni, ale nie mam tyle odwagi co Ania-Matylda,
                            żeby rodzić w szpitalu Miejskim (chyba za dużo się nasłuchałam o zadłuzeniu,
                            zwolnieniach itp). Redłowa też nie biorę pod uwagę. Będę rodzić w szpitalu w
                            Wejherowie, mimo, że mam do niego 20 km. Powodów jest kilka. Po pierwsze tam
                            pracuje moja gin (ale obecnie jest na urlopie, więc na nią nie liczę).
                            Chodziłam tam też na szkołę rodzenia, oglądałam porodówkę (nie jest to szczyt
                            luksusu, ale podobają mi się sale po). I najważniejszy dla mnie argument,
                            jestem już "oswojona" z tym szpitalem, bo leżałam tam 4 razy na patologii i
                            ginekologii. Sale są przyjemne, personel miły, kibelków dużo. Tylko karmią
                            jakoś małowink
                            Jedyny argument przeciw, to taki, ze dziecko nie będzie miało w mertyce
                            pięknego miasta Gdyni;-(
                            Co do tego opadnięcia brzuch, to też nie zauważyłam tego momentu. Poczułam, że
                            łatwiej mi sie oddycha, ale nie byłam pewna czy to nie sugestia. Ale kilka
                            postronnych osób, nie pytanych, stwierdziło w jednym czasie, że Młoda jakoś
                            nizej siedzismile
                            Nastroje mam rozbieżne - raz chcę mieć poród jak najszybciej za sobą, bardzo
                            chcę zobaczyć Wiktorię, a za chwilę mówię jej, ze jeszcze nie, bo muszę
                            dokończyc sprawę sądowąsad
                            Aniu-Matyldo, z tą pełnią też jestem ciekawa czy to działa?
                            Pozdrawiam,
                            Monika i Wiktoria (39tydz.)
                            PS. Na obiad dla męża mam jarzynową od wczoraj i żadnego pomysłu co zrobić
                            sobie...
                            PS 2. Zjadłabym coś słodkiego, ale nie wiem co...
                            PS 3. Takie niezdecydowanie nie jest u mnie stanem normalnym, mam nadzieję, że
                            to mija?
                          • nitkanitka Re: LUTY 2004 05.02.04, 13:05
                            Oooo, a ja mam dziś zdecydowanie dzień na kluski leniwe smile
                            Nic mi sie nie chce, nawet robić tych klusków smile, ale się zmuszę.
                            Jak ja liczę na tę pełnię!!!
                            A miałam właśnie sprawdzić kiedy jest ten dzień smile!

                            Za oknem "damski wiatr" jak to mówi mój tata "piździ" smile, a w kranie takie
                            ciśnienie wody, że piec nie chce sie załączyć i nici z kąpieli sad i siedzę
                            sobie taka... nieświeża, bo użycie umywalki i bidetu kąpielą trudno nazwać sad!!!

                            Nitka
          • elipse Re: LUTY 2004 05.02.04, 15:59
            dziekujemy!!! smile
            Jaga (+Jachu 37 tydz.)
    • dylan2002 Re: LUTY 2004 05.02.04, 13:18
      Hej!
      Ja planuję rodzić naturalnie, bez znieczulenia itp., ale nie zarzekam się, ze
      tak będzie. Na pewno byłoby to najlepsze dla dziecka (tak mi się wydaje), nie
      wiadomo tylko jak będę znosić poród.
      Pogoda dzisiaj nie najlepsza, ale wczoraj było tak ślicznie, ciepło, wiosennie,
      że wreszcie wyszłam z domku na dłużej, na mały spacer. No i udało mi się
      spotkać z przyjaciółką, niedzieciatą i nieplanującą wink - pewnie rozumiecie jaki
      to sukces.
      A dzisiaj znów odpoczywam i jem cały czas (no, może trochę przesadzam). Nie
      chce mi się robić obiadu, jestem sama w domciu i wolę w to miejsce zjeść tonę
      owoców, co zresztą zaczęłam robić. Już mi trochę niedobrze, a zjadłam dopiero 5
      jabłek i 2 banany.Blee...
      Codziennie zaglądam na lutowy wątek i jestem zszokowana ilością waszych postów.
      Oczywiście, w miły sposób. Fajnie poczytać sobie, co tam u was słychać. Nie
      patrzyłam jeszcze czy jest już nasz wątek na rówieśnikach, pewnie nie, ale miło
      pomyśleć, że niedługo my będziemy pisać tam o naszych dzieciaczkach. Jestem
      bardzo ciekawa swojej córeczki - na początek zastanawiam się jak będzie
      wyglądać.
      Ile przytyłyście w ciąży? Ja przed ważyłam 43 kg, a teraz 55. Moja mama bardzo
      schudła po porodzie, myślicie, że to jest dziedziczne? To sprawa drugorzędna,
      ale jestem ciekawa. Wiadomo, że chciałabym szybko wrócić do poprzednich mini
      rozmiarów.
      Całuję was gorąco!
      Julka
      • kasik8 Re: LUTY 2004 05.02.04, 13:44
        Dylan
        55 kg to ja nawet nie wazylam przed ciaza hehe (choc byla to moja wymarzona
        waga)..jestem za to dosc wysoka bo 170 cm. Przytylam w ciazy 14 kg..nawet
        przytylam 14,5 ale ostatnio schudlam..przez..zelazo?wink Mam nadzieje ze
        dziedziczenie wagi nie jest dziedziczne hehe bo moja mama przytyla przy mojej
        siostrze 30 kg a przy mnie 15 kg..schudla i znow przybrala 20 kg.
        Ja za to przy mojej pierwszej corce przytylam 18 kg..ale wlazlo mi wszedzie..
        i duzo spuchlam..potem schudlam w dwa miesiace tak ze zostaly mi zalegle 3
        kg...a potem przez 3 latka dogadzania sobie i dziecku przybralam wiecej niz w
        czasie ciazy. Potem bylam chora i schudlam 40kg! w osiem miesiecy i wazylam
        tyle co ty na poczatku ciazy hehehe wiec u mnie chyba wszystko jest mozliwe.
        Napewno umiem chudnac tak jak i tyc.Stosuje diete MŻ (czyt. mniej zrec).
        Nitko
        Leniwe to dobry pomysl..bo sa leniwe hehe i moze im tez sie nie bedzie chcialo
        jak Tobie ich robic..tylko co wtedy biedna zjesz?
        Amatyldko
        No z ta pelnia to nie sa takie zarty..naukowo udowodnione jest ze pelnia
        dziala zwlaszcza na kobiety. Sa np. w stanie zabic czesciej swojego meza w
        pelnie niz w inne dni hehe Ale cos w tym musi byc. Zauwazmy nawet jak dziala
        na nas glupia zmiana pogody a co dopiero mowic o fazach ksiezyca. Zwlaszcza ze
        prawidlowo ciaze powinno sie liczyc w miesiacach ksiezycowych bo jest to 10
        miesiecy ksiezycowych a nie 9 miesiecy kalendarzowych.
        Cos widze zachcianki slodyczowe u Was mamusie. hm ciekawe cos w tym musi byc.
        A po za tym strasznie sie poce..czy macie tak samo. Goraco to mi jest przez
        cala ciaze. Praktycznie to pierwsza zima w moim zyciu kiedy nie zmarzlamwink ale
        wiem ze kobieta strasznie poci sie tuz po porodzie..oddajac nadmiar wody..po
        nocy w szpitalu mozna koszule nocna doslownie wyrzynac. Czy to jakas oznaka?
        Lapie sie wszystkiego co? hehe
        A tak w sumie to ten szosty to niezla data..po za tym przy moim pedzie
        musialabym zaczac juz teraz by sie na jutro wyrobic. Z moja corka tez
        pojechalam dzien wczesniej. Coz poradzic ze tak "toporne" dzieci mam.
        Wietrzycho swiszczy za oknami..nigdzie nie ide..moze cos
        pozmywam..posprzatam...moze urodze?
        Kasik
        • natder Re: LUTY 2004 05.02.04, 14:06
          Dziewczyny, zastrzeliłyście mnie z ta pełnią... normalnie w czasie pełni nie
          śpię zbyt dobrze albo śnię horrory, a teraz końcówka ciąży a ja śpię jak
          niemowlę... i do toalety wstaję dopiero jak mnie ból pęcherza obudzi... Kasia
          ty chyba nie masz wyjścia hehe... ródź jutro! wink)) Na "ciąży i porodzie" jest
          wątek przeterminowanej mamy, która po dwóch chyba godzinach od pierwszych
          skurczy dotarła na porodówkę z 8 cm. rozwarciem... i takiego porodu Wam (i
          sobie, a jakże) życzę Amen. Odnośnie cesarki to właśnie najbardziej mi żal tego
          pierwszego z maleństwem kontaktu, tylko ja i ona taka maleńka, ciepła i mokra
          na moim brzuszku, buuuu... I tych pierwszych spojrzeń prosto w oczy, kiedy
          dzidź jeszcze taki zdziwiony miejscem w którym się znalazł, kręcący małym
          łepetkiem i mlaszczący różowym ozorkiem jak kotek...echhhhh...
          Poszłam na spacer - i nie polecam... wicher taki ze tylko dzięki tym dodatkowym
          kilogramom i obciążeniu w postaci brzuchola mnie nie przewróciło... jeszcze
          dziecko musiałam blisko podłoża trzymać coby mi nie odfrunęło... do domu
          dotarłam zlana potem i z drżącymi kolanami z wysiłku...za to kotlety na obiad
          kupiłam a nawet już zjadłam... i wyjątkowo mnie na słodycze naszło i chyba
          pójdę jako deser drugą w-zetkę skonsumować. Miłego popołudnia Wam życzę.
          • margoja Re: LUTY 2004 05.02.04, 14:23
            Hej, za chwilę wyruszam do gina na ostatnie oględziny smile

            Morsk!! Ja też będę rodzic w Wejherowie i mam też tam ok 20 km z Cisowej!!
            Jakbys chciała możemy się zgadac, może na porodówce bedzie nam raźniej smile))
            Oczywiście jesli maleństwa tego też zechcą...
            Zmykam i pozdrawiam
            Gosia + Antoś
            • morsk2 Re: LUTY 2004 05.02.04, 15:02
              Super, Gosiu! Jak Maluchy nie będą chciały się zgrać co do terminu rodzenia,
              zawsze możemy się potem spotkać na spacerku po Cisowej i Chyloniismile))
              Pozdrawiam,
              Monika
              • margoja Re: LUTY 2004 05.02.04, 15:09
                Hej, już ubrana do wyjścia (gino) wpadam na forum, a tu wiadomość!
                Fajnie,Monika, moze mieszkamy całkiem niedaleko od siebie!!!!
                Na razie mozemy sobie pogadac tu, cieszę sie,że tu w ogóle zajrzałam, bo przez
                cała ciążę nie miałam czasu (studia) teraz dopiero ,mogę się zająć tym co mnie
                najbardziej zajmuje- czyli maluszkiem. I tak prawde mówiąc tylko to mnie teraz
                obchodzi!!!!
                pozdrawiam, Gosia
                • morsk2 Re: LUTY 2004 05.02.04, 15:23
                  No pewnie, że Maluszek to najważniejszy i najfajniejszy temat w tej chwili!smile
                  Może masz ochotę popisać też na priva?
                  M.
                  • aniutekm Re: LUTY 2004 05.02.04, 15:42
                    Gratulacje dla Anismile kolejnej Mamusismilesmile
                    6 luty to świetna data na poród - urodziny mojego mężasmilesmile Fajnie by było się
                    tak "wstrzelić"smilesmile
                    Kasik z tym czopem to różnie bywa - Gosi "wykrakałaś", a u mnie to nic nie
                    znaczyło - już 9 dzień bez niego i nic. No i Zyta też sie z nim pożegnała....

                    Marto-Mopku - bierzesz jeszcze fenoterol?? Jestem ciekawa jak u Ciebie będzie
                    po odstawieniu. U mnie jak na razie 2 doby i nic......

                    Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego popołudniasmile
                    Ania
                    • mopek1 Re: LUTY 2004 05.02.04, 16:50
                      Aniu! Biorę, biorę, ale mam nadzieję, że w tę sobote będę mogła juz odstawić,
                      bo mam takie koszmarne sny, że moja Klusia ma tam źle i ciasno, i że chce się
                      juz urodzić, a nie może bo ją wstrętna macocha hamuje Fenotrolem! (Ech, te
                      hormony!). Właściwie to kończy nam się 37 tydz. więc juz jej nikt
                      nie "nasmarka" w papierach, że wcześniak smile

                      Mój mąż ma urodziny 20.02 - w sumie nie wiadomo czy nie doczekamy, teraz jak
                      mnie ten Fenoterol tak wyhamował to kto wie?

                      Załamujecie mnie z ta wagą! Tylko ja jestem takim spaślakiem! Wczoraj się
                      ważyłam i jest 79 kg!!!!! A startowałam z 56 BUUUUUUUUUUUUUUU!!!!! Kiedy ja do
                      tego wrócę BUUUUUUUUUUUU!!!!!
                      Może ktos mi poprawi humor i pobije mój rekordzik ?!?!?
                      Pozdrawiam
                      Marta
                      • kasik8 Re: LUTY 2004 05.02.04, 17:07
                        No witam ponownie..popoludniowo wieczorniesmile
                        Ja wizyte u gina mam dopiero na 19 ta...mam nadzieje ze mnie wazyc nie beda bo
                        w karcie fajnie te 14 kg wyglada i mogloby tak zostac..hehe a po za tym kartki
                        w karcie sie skonczyly i co teraz? dadza mi nowa karte? hmm
                        Mam tych papierow juz tyle do szpitala, ze osobna walizke spakuje chyba dla
                        nich.
                        Ciewe co mi powie odnosnie moeje szyjki? rano czulam sie strasznie..bol
                        podbrzusza to mam non stop i nawet zaczelam sie do niego przyzwyczajac i
                        poszlam za rada Ani i zaczelam sprzatac...wysprzatalam cala lazienke wlacznie
                        z kafelkami..potem wymylam podloge w calym domu i nic..to znaczy..bol
                        podbrzusza minal hehe..bardzo mi sie jutro nie chce jechac na urodziny do
                        dziecka szwagierki..i moglabym w sumie cos w rodzaju porodu na jutro wymyslec
                        hmm..bo jak mam znow sluchac kiedy rodze? i 5 min. po spoznieniu sie odbierac
                        telefony czy wogle przyjedziemy czy moze jedziemy juz do szpitala? to
                        dziekuje bardzo..a po za tym jakos mi nie w nastroju przyklejac sobie usmiech
                        nr. 6 na twarz i trzymac go tak przez kilka godzin. Dopada mnie zmeczenie,
                        znurzenie i wscieklosc...niech no maz z pracy przyjdzie to sobie pouzywam hehe
                        Kasik
                        • kasiaczekroza Re: LUTY 2004 05.02.04, 17:20
                          No i cesarka będzie.18 lutego do szpitala, a 19 cięcie. Co do znieczulenie
                          dowiem sie dopiero 18.02. Dzidziuś za duży , żeby po pierwszej cesarce rodzić
                          naturalnie, a jak tak o tym marzyłam.To było niesprawiedliwe. 9,5 miesiąca
                          nosiłam moją córę 8 lat temu, a pierwszą ją zobaczył mąż.To on mi opisywał
                          jaka jest piękna, kochana i wogóle naj.To on przy mnie czuwał, zaraz po
                          zabiegu. Nie wiem co to znaczy przytulic dzidzię do swego ciała, usłyszeć jej
                          pierwszy krzyk, przywitac na tm świecie. Nie było mi to dane i juz pewnie
                          nigdy nie będzie, ale cóż zrobić, taki los.
                          Antoś podczas dzisiejszego KTG fikał jak oszalały, przez godzinę było 65
                          ruchów!!!! Mam wrażenie, że on chce już wyjść. Podczas ostatniej wizyty gin
                          stwierdził, że łożysko dojrzałae a po kościach udowej i ciemieniowej wyszło,
                          ze 41 tydzień. Myślałam, że cc zrobi wcześniej, ale tłumaczył mi, że skoro
                          wszystko z dzidzia ok, to najlepiej, żeby posiedziało sobie jeszcze w brzuszku
                          do terminu, bo dobrostan płodu jest najwazniejszy.Pewnie, że jeśli tak to tak,
                          choć nie ukrywam, że chciałabym już mieć go w ramionach.
                          Moja córa codziennie robi mi laurki, rysunki i pisze wierszyki, całuje mnie po
                          brzuszku i pozdrawia Antosia. Już bym chciała być w komplecie w domowym
                          zaciszu.Całuję was gorąco.
                          Kasia i Antek
                          • morsk2 Re: LUTY 2004 05.02.04, 19:58
                            Jak ważyłam się przed ostatnią wizytą u gin, miałam 11 kg na plus, a dziś rano
                            weszłam na wagę i 1 kg mi ubyło... To normalne?
                            Z tej okazji właśnie wciągnęłam rurkę z bitą śmietaną i 1/3 słoiczka dżemu
                            brzoskwinoiwego ze świeżą bagietką. I tak mi dobrze terazsmile)))
                            • mopek1 Re: LUTY 2004 05.02.04, 20:14
                              Morsku!
                              Uważam, że po moim dzisiejszym pościku, to co napisałaś powyżej jest poprostu
                              OBŻYDLIWE!!!! ja też chcę rureczkę i dżemik, ale mi juz chyba nie wolno sad((((

                              Pociesza mnie tylko moja mamusia, która podobno "ze mną" przytyła tak samo, a
                              1/2 roku po porodzie ważyła 47 kg - chyba się zacznę modlić do genów!
                              • zyt Re: LUTY 2004 05.02.04, 21:24
                                Mopku nic się nie przejmuj tą wagą,ja przytyłam 14 kg i na razie mam to w
                                nosie .Pamiętam dobrze że przy karmieniu piersią w ok 4 miechy po porodzie waga
                                zaczęla leciec w dół.Dzieciak wyciągnął wszystko.

                                Całuski dla nowej mamusi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                                Dzisiaj tyle popisłyście, a ja nie dałam rady wejść w ciągu dnia nawet na
                                minutkę.Ztym spagetti to widzę że nie tylko mnie odwala.A leniwe robię też co
                                kilka dni.
                                Ja wolę nie rodzić w pełnię bo mąż dziś znowu wyjeżdża tym razem do Wa-wy.Ja
                                ciągle przezywam stresy że to będzie dokładnie wtedy jak on wsiądzie do
                                samochodu ,a poza tym mam stresa że on z takiej podróży juz nie wróci i zostanę
                                sama z dziecmi.Ja to się potrafię dobijać.
                                Dobrze że Magda jutro wpadnie to wiem że będzie przy mnie bratnia dusza.

                                Ja jestem z 18 lutego i chyba dobry ze mnie człowiek,Jak nie da się urodzić
                                przed terminem to poproszę 18 luty,choć z USG mam na 8. Oby tylko nie w piątek
                                13, bo dziecko całe życie będzie mieć śmiech za plecami choć ja nie wierzę w
                                przesądy.
                                Zyta
                                • morsk2 Re: LUTY 2004 05.02.04, 22:30
                                  Mopku! Nie załamuj się. Co to jest te kilka kilogramików tu i tam;-D
                                  Nie słyszałaś, że kochanego ciałka nigdy dosyć?
                                  Maluszki na pewno wyciągną, co nam będzie zbywaćsmile
                                  A kiedy znowu będziemy mogły sobie troszkę podogadzać łakociami bez wyrzutów
                                  sumienia?
                          • dula5 Re: LUTY 2004 06.02.04, 10:05
                            Witam Kasiu!
                            Doskonale cię rozumiem, ja też przez tyle miesiecy myślałam o porodzie a teraz
                            czeka mnie cesarka i mam wrażenie, że ominie mnie coś ważnego w życiu. To moje
                            pierwsze dziecko, ale ma położenie pośladkowe - stąd decyzja o cięciu.
                            Pocieszam się i ciebie też, że teraz nie dają pełnego znieczulenia (co ma plusy
                            i minusy) ale przynajmniej to my pierwsze zobaczymy nasze dziecię i może nawet
                            dają nam je przytulić. Wiesz może jak wygląda połóg po cięciu, czy tak jak po
                            porodzie normalnym? Też występuje krwawienie tak obfite - bo nie wiem czego się
                            spodziewać.

                            Pozdrawiam
                            Monika
                            • tossca Re: LUTY 2004 06.02.04, 10:16
                              Hello!

                              No i jednak pozwolili mi jeszcze „pobrykać na wolności” wink. Choć Pan Ordynator
                              stwierdził, że według niego „godzina 0” już blisko – niby w ciągu 3-4 dni się
                              zacznie wink. Bać się czy cieszyć? Mam mieszane uczucia. Natomiast gdyby jego
                              przypuszczenia się nie sprawdziły – we wtorek punkt 8 rano mam się stawić pod
                              pokojem badań i zobaczy się co dalej.
                              Najlepsze było KTG – mały co rusz zwiewał (tylko gdzie, skoro mu już
                              ciasno???), więc z niemalże dwugodzinnego leżenia wyszło raptem pół
                              godziny „normalnego” zapisu – nie pytajcie jak wyglądała reszta – hihihi wink.
                              Nie ma co – Młody wdał się w starszego brata, który nie potrafi usiedzieć na
                              miejscu.
                              A tak w ogóle to..... chce mi się pływać! Idę napuścić wody do wanny i sobie
                              poodmakamy. Jak się całkiem nie rozpuszczę i nie zmorzy mnie spanko, to się
                              później odezwiemy.

                              Pozdrowienia i buziaczki dla wszystkich oczekujących Mam, no i oczywiście
                              gratulacje dla Mamusiek tulących już swoje maleństwa do piersi.

                              Marzena i Mały Ktoś

                              P.S. A tak w ogóle, to....... wstawać Śpiochy!!! 10-ta minęła a tu cicho
                              cichuteńko...
                            • ziut5 Re: LUTY 2004 06.02.04, 10:24
                              Witam w sloneczny zimowy dzionek
                              W Warszawie pieknie, chyba zaraz wyrusz na spacer, no i oczywiscie pozniej do
                              lekarza na KTG i wizyte w zwiazku z cukrzyca. Kasiaczekroza nie martw sie ta
                              cc nie wane jak urodzisz ja tez byc moze przez to ulozenie bede miala cc,
                              wazne zeby dzidzius byl jak najszybciej przy nas. Ale Ty wiesz o tym najlepiej
                              przeciez to drugie Twoje dziecko. W kadym razie trzymam kciuki.
                              Monisiu mam pytanie czy Twoj lekarz prowadzacy postanowil ze masz cc przy
                              ulozeniu polsladkowym. Zalezy mi na tej informacji bo mnie dotyczy
                              bezposrednio, a mni kaza czekac do terminu porodu.
                              Acha a co do tej wagi to u mnie tez nie najlepiej, ale z tego co wiem i
                              widzialm to szybko sie chudnie przy karmieniu pirsia wiec na to licze.
                              Morsk a z tego co slyszalam to przed porodem sie troche chudnie, wiec moze u
                              Ciebie juz niedlugo.
                              Trzymajcie sie cieplo sciskam Justa i Julek
                              • dula5 Re: LUTY 2004 06.02.04, 13:17
                                Hej Justa!
                                Tak mój prowadzący gin zdecydował o cc, choć wspominała,że można by się pokusic
                                o poród naturalny bo dzidzia nie za wielki (2900 g w 38 tygodniu) ale
                                odradzała, bo to pierwszy poród, bo wcześniejsza ciaża poroniona - a ja też bym
                                się chyba bała tego porodu pośladkowego. W każdym bądź razie kazała mi się
                                zgłosić do szpitala 15.02 (termin mam na 22.02) więc tydzień przed, żeby na
                                spokojnie wszystko przygotować. A jakby cokolwiek sie działo, jakieś skurcze,
                                nawet nierególarne to natychmiast mam przyjeżdżać do szpitala. Sama jestem
                                ciekawa co wymyślą i ciągle się łudzę, że mały zrobi nam psikusa i się jeszcze
                                odróci. A ty rozumiem też z pośladkowym - nie prponowali ci cc? Dziwne, ale co
                                lekarz to inne zdanie.
                                Pozdrawiam
                                Monika
                            • kasiaczekroza Re: LUTY 2004 06.02.04, 10:24
                              Moniko!
                              Dzięki za posta, niestety mój szpital to jeszcze przedpotopowy stwór.Piszecie,
                              ze nacinanie czy lewatywa to nie standard i mozna niechccieć, a u nas nie ma
                              chcesz czy też nie-jest i już.Tak samo obawiam się, ze będę miała znieczulenie
                              ogólne, a tego dowiem się dopiero w przeddzień operacji.Boję się, ale cóż.Po
                              za tym serce się ścicka, gdy moja 7,5 letnia córa pyta mnie wczoraj
                              -Mamusiu , ale mic ci się nie stanie?
                              -Nie córeczko
                              -Ale przyrzekarz?
                              No to przyrzekłam.Ale jaki ja mam na to wpływ? Deprecha pełna.
                              Co do połogu, trudno mi porównywać z tym po porodzie naturalnym, bo takiego
                              nie miałam.ale po ostatniej cc, krwawiłam i to sporo i długo.Różnica jest
                              chyba taka, że boli cięcie brzucha, nie mozna na poczatku sie smiać i kichać,
                              kasłać(jeśli koniecznie trzeba to ranę ucisnąc poduszką)a reszta jest taka
                              sama, macica obkurcza się tak samo, więc i krwawi się podobnie.
                              Najważniejsze dla mnie miec juz dzidziusia przy sobie i karmić go piersią.Jak
                              to się uda to potem juz wszystko będzie ok.Po tamtym porodzie wyszłam ze
                              szpitala dopiero po 9 dniach i to było przerażająco długo, mam nadzieję, ze
                              teraz będzie szybciej.
                              Pozdrawiam
                              Kasia i jej cesarz Antoni
                              • margoja Re: LUTY 2004 06.02.04, 11:12
                                Cześć dziewczyny!
                                wyobraźcie sobie,że ja dopiero wstałam, tzn o 11.00!!!
                                Ale wczoraj mi gino powiedział,że jeszcze dobry tydzień, a może nawet więcej,
                                więc stwierdziłam, że mam czassmile)
                                Czy wy też liczycie skurcze macicy na 12 godz ile wystepuje, bo kazał mi to
                                robić, a wczoraj po badaniu, to moja macica chyba chciała pokazać, że właśnie
                                że jest juz blisko i kurczyła się na 4 godz- 10 skurczów!!!!Ale potem wszystko
                                ucichło...
                                No i jeszcze nie moge jeść słodyczy, ale ja sobie tego nie wyobrażam!!!Na
                                piszczie please, co ma najmniej cukru (oczywiscie ze słodyczysmile))!
                                Pozdrawiam i idę na śniadanie
                                Gosia+Antek
                              • margoja Re: LUTY 2004 06.02.04, 11:12
                                Cześć dziewczyny!
                                wyobraźcie sobie,że ja dopiero wstałam, tzn o 11.00!!!
                                Ale wczoraj mi gino powiedział,że jeszcze dobry tydzień, a może nawet więcej,
                                więc stwierdziłam, że mam czassmile)
                                Czy wy też liczycie skurcze macicy na 12 godz ile wystepuje, bo kazał mi to
                                robić, a wczoraj po badaniu, to moja macica chyba chciała pokazać, że właśnie
                                że jest juz blisko i kurczyła się na 4 godz- 10 skurczów!!!!Ale potem wszystko
                                ucichło...
                                No i jeszcze nie moge jeść słodyczy, ale ja sobie tego nie wyobrażam!!!Na
                                piszczie please, co ma najmniej cukru (oczywiscie ze słodyczysmile))!
                                Pozdrawiam i idę na śniadanie
                                Gosia+Antek
                                • margoja Re: LUTY 2004 06.02.04, 11:16
                                  Zapomniałam jeszcze dodać wiad. dla Moniki -Morska - oczywiście jak chcesz
                                  możemy pogadać na privie,albo na gg jesli cchcesz!
                              • zyt Re: LUTY 2004 06.02.04, 11:22
                                Witam w piątkowy dzionek.
                                Jak tam nastroje dziewuszki? U mnie dość dobrze jak na taki dzień.Dziewczyny-
                                nie denerwujcie się tak cesarką, wy przynajmniej wiecie co was czeka a te które
                                mają zaplanowany poród naturalny też może się zakonczyć cięciem.Nigdy nie
                                wiadomo co w trakcie porodu wyjdzie.A wtedy nie ma czasu na zoo tylko narkoza i
                                ratują dzidziusia.A to chyba najważniejsze.Poza tym mamy przed sobą całe życie
                                do tulenia dzieci a ten pierwszy raz jest ważniejszy dla nas niz dla
                                dziecka.Zawsze może go tulić tatuś

                                Musze iść gotować obiadek-robię rosołek to może mój berbeć zje.

                                Całuski od grubej kluski.
                                Zyta
                              • morsk2 Re: LUTY 2004 06.02.04, 11:26
                                Witajcie kobietki!
                                No, jestem ciekawa czy to już niedługo u mnie? Wczoraj miałam przymusowy
                                spacerek na 6. piętro, bo zastrajkowała winda, a Wiktorii to w ogóle nie
                                wzruszyłosmile
                                Znalazłam w "dzieckowej" gazecie poradę jak przekonac Malucha do fikołka głową
                                w dół. Zacytuję Wam, moze akurat się przyda: "mama kładzie się na brzuchu z
                                biodrami uniesionymi wyżej niż plecy. Kołysze się z boku na bok przez
                                kilkanaście minut. Ćwiczenie należy powtarzeć po kilka razy dziennie".
                                Pozdrowionka,
                                Monika i Wiktoria(39T)
                                • dula5 Re: LUTY 2004 06.02.04, 13:28
                                  Dziękuję za radę z tym kołysaniem- czynię tak już od miesiąca, ale maluch
                                  straszny uparciuch.
                                  Muszę kończyc bo, pochwalę się, jeszcze ciągle pracuję i zaraz mi sie oberwie
                                  za ten internet wink))
                                  Pozdrwiam wszystkie oczekujace mamusie!!
                                  PaPa
                                  Monika
                              • ida92 Re: LUTY 2004 06.02.04, 11:36
                                O widzicie a moja koleżanka, która uważa, ze "ona nie widzi w sobie pwołania do
                                macierzyństwa i doskonale realizuje się na innych polach i nie musi być matką,
                                lat 29". Spytała "No jak to a ty nie chcesz cesarki??!!!!!!!!" Głupich nie
                                sieją sami się rodzą.........
                                Ja zaczynam się lekko martwić, nic mnie nie boli tydzień temu miałam częstsze
                                bóle a'la miesiączkowe niż teraz i co jakiś czas skurcze a teraz cisza
                                absolutna. Antek sobie rośnie tam w srodku, lekarz idzie na urlop. Zaczynam
                                schizować??
                                Mopku może cię pocieszę. Wyjściowa 59 obecnie 82 przy wzroście 164, ale na
                                szczęście nie rozłożyło się równomiernie tylko poszło jakos tak w brzuszek. Mam
                                nadzieję szybko się tego pozbyći wrócić do wagi z przed leczenia 55?? a 52
                                byłoby moim marzeniem. A wczoraj widziałam dziewczyny ze szkoły rodzenia juz z
                                dzidizusiami prawie dwumiesięcznymi i wygladały jak ludzie, to wlało otuchę w
                                moje serce. Idę sprzątać. Pozdrawiam Edyta i Antek 40 tydz.
                                • mopek1 Re: LUTY 2004 06.02.04, 13:02
                                  no Edytka! Muszę przyznać, że bardzo mnie pocieszyłaś, u mnie też na szczęście
                                  głównie brzuszek, bo nóżki to mam raczej spuchniete i to tylko ostatnio smile

                                  W temacie "głupich nie sieją..." mam sąsiadkę, która (28, 2 lata po ślubie)
                                  chciałaby dziecko ale nie ma kiedy, bo oboje z mężem jeżdżą na nartach i
                                  wyliczyła, że nie da sie tak żeby sezon nie przepadł! (Bo albo będzie w ciąży,
                                  albo dziecko będzie za małe, żeby zostawić!) pomyślałam sobie, że może dobrze
                                  to wyliczyła i może faktycznie tacy ludzie nie powinni smile

                                  Słuchajcie a mnie się nic nie kurczy tak żebym mogła liczyć? Tzn. prawie cały
                                  czas mam bardzo twardy brzuch i mogłabym w zasadzie liczyć przerwy kiedy
                                  mięknie? Twardnieje zupełnie bezbolesnie? Co wy na to, bo ja nie mam pojęcia co
                                  o tym myśleć, mam nadzieję, że jutro mój gin coś mi powie (optymistycznego!)

                                  Pozdrawiam z ponurego Krakówka i Warszawiankom zazdroszcę słoneczka smile
                                  Marta
                                  • tossca Re: LUTY 2004 06.02.04, 14:13
                                    Witam ponownie!

                                    Piszę, bo stwierdziłam, że chyba jestem... zboczona! wink Doszłam do wniosku, że
                                    kocham swoją Panią Doktor i chyba przy najbliższej okazji zaduszę ją i zacałuję
                                    z tej miłości... hihihi Bo wiecie? Zadzwoniłam do niej wyżalić się, że Pan
                                    Ordynator puszczając mnie na wolność ze szpitala nie dał mi kolejnego
                                    zwolnienia stwierdzając, że już czas na macierzyński, bo termin wg OM minął 29
                                    stycznia, no i według niego urodzę „za chwilę”, więc po co mi zwolnienie?
                                    Terminu z USG (niejednego) czyli na 25.02 w ogóle nie wziął pod uwagę –
                                    świntuch, nie? A jak on jest „właściwy”, a jak nie daj Boże ponoszę „słodki
                                    ciężar” do marca??? Szkoda przecież tych dni... No i wzięłam telefon i
                                    zadzwoniłam do niej się wyżalić... I wiecie co?? Ta najcudowniejsza kobieta pod
                                    słońcem (mimo tego, że sama stwierdziła, że wielka chwila nastąpić może „tuż
                                    tuż”wink wystawiła mi kolejne zwolnienie – co prawda na tydzień, ale z obietnicą
                                    kolejnych „aż do bólu”. I co Wy na to?? Aaaa... dodam, że leczę się w normalnej
                                    (no może nie całkiem wink) przychodni, całkiem państwowej i nawet nigdy przenigdy
                                    nie wsuwałam jej jakichkolwiek „dowodów wdzięczności” (jestem ich zagorzałym
                                    przeciwnikiem). I jak tu jej nie kochać? Jak to powiem mężowi, ma prawo być
                                    zazdrosnym?? wink

                                    To tyle.
                                    Pozdrawiam
                                    Marzena i Mały Ktoś
                                    • boryska Re: LUTY 2004 06.02.04, 14:54
                                      Niestety dopadła mnie depresja przedporodowa i mam ochotę wszystkich
                                      pozabijaćsmile Nawet warszawskie słońce mnie nie pocieszyło, bo pani w sklepie
                                      nie dość, że wykrzyknęła "To pani ciągle z brzuchem, to jeszcze spytała się
                                      czy to na pewno jedno". Ja za namową sekszę się ciągle, piję to obrzydlistow z
                                      liści malin i nic, nawet nie drgnie, tylko siedzi w środku i się objada. Jak
                                      przez to jej obżarstwo zrobią mi ciecie to na dzień dobry podpadniesmile
    • kasiaczekroza Re: LUTY 2004 06.02.04, 15:01
      Zobaczcie co znalazłam na nnym forum, naprawdę warte polecenia:

      "Jeśli dzwonisz, żeby dowiedzieć się, czy już urodziłam, to NIE, jeszcze nie
      urodziłam. Nie dzwoń w tym samym celu jutro, pojutrze ani za tydzień, jak
      urodzę zadzwonimy sami. Jeśli dzwonisz w innej sprawie po sygnale podaj
      hasło "ja nie w sprawie urodzin" a odbiorę. Jeśli mimo hasła zapytasz kiedy
      mam wreszcie urodzić założe blokadę na twój numer.".

      Kasia i Antek
      • ida92 Re: LUTY 2004 06.02.04, 15:46
        Podpisuję się pod tym obiema rękami.
        co do wściekłosci to i mnie nosi pozabijałabym wszystkich,a szczególnie moją
        mam i jej monopol na wiedzę, męża tez dla równosci.
        AAAAAAAAA czy zauważyłyście że nie ma Kasik? moze wzięla sobie do serca ten 6
        luty i pełnię księżyca.
        • dorjot Re: LUTY 2004_ 06.02.04, 16:06
          Witajcie

          Dziewczyne, które macie mieć cięcie nie martwicie się tak. Przecież to dla
          dobra dzidzi, a w dodatku teraz robią ciecie w znieczuleniu zzo lu
          podpajęczynkowym, no chyba że są jakieś przeciwskazania (tak jak u mnie). Po
          cc do domu wychodzi się w 4,5 dobie więc też nie jest to co kiedyś (9 doba).
          Jeżeli nie ma znieczulenie ogólnego to przecież razem z wami może być bliska
          osoba, a i przy znieczuleniu ogólnym dzidzię dostaje tatuś jeżeli cierpliwie
          zaczeka i on pierwszy zobaczy maleństwo. Co do lewatywy to ja rozmawiałam z
          lekarzem mówił, że nie jest to konieczne przed cc, ale jeżeli sama sobie
          zrobię w domu to oczywiście będzie dobrze.
          Myślę, że nieważne poród naturalny czy cc, aby tylko było zdrówko czego Wam,
          sobie i naszym pocichom życzę.

          Dorota i Filip (39 t)
        • dorjot Re: LUTY 2004_ 06.02.04, 16:07
          Witajcie

          Dziewczyne, które macie mieć cięcie nie martwicie się tak. Przecież to dla
          dobra dzidzi, a w dodatku teraz robią ciecie w znieczuleniu zzo lu
          podpajęczynkowym, no chyba że są jakieś przeciwskazania (tak jak u mnie). Po
          cc do domu wychodzi się w 4,5 dobie więc też nie jest to co kiedyś (9 doba).
          Jeżeli nie ma znieczulenie ogólnego to przecież razem z wami może być bliska
          osoba, a i przy znieczuleniu ogólnym dzidzię dostaje tatuś jeżeli cierpliwie
          zaczeka i on pierwszy zobaczy maleństwo. Co do lewatywy to ja rozmawiałam z
          lekarzem mówił, że nie jest to konieczne przed cc, ale jeżeli sama sobie
          zrobię w domu to oczywiście będzie dobrze.
          Myślę, że nieważne poród naturalny czy cc, aby tylko było zdrówko czego Wam,
          sobie i naszym pociechom życzę.

          Dorota i Filip (39 t)
          • zyt Re: LUTY 2004_ 06.02.04, 18:30
            Kasiu -szkoda że nie znalazłaś tego wcześniej,niektóre już z tego nie
            skorzystają.Ale suuuuper ,pewnie się przyda .Może znajdziecie tez coś po
            urodzeniu dla przyszłych gości,nie chcę mieć natrętów tylko kilka dni spokoju a
            nie ciągłe wizyty

            Dziewczyny a czy zastanawiałyście się co hemoroidami i wyprózniabniem po
            porodzie.Ja chyba zabieram czopki glicerynowe do szpitala a do domu kupuje
            PREPARATION -H, na hemoroidy,można brać przy karmieniu ipomaga.Ja nie wiem czy
            te dolegliwości poporodowe są u wszystkich ale z tego co wiem u większości
            występuje coś jak hemoroid,spowodowany siłą parcia a nie jakąś chorobą.Wiecie
            coś może więcej na ten temat.Nie jest on miły ale jest.

            Pozdrowionka Zyta
            • becia-79 Re: LUTY 2004_ 06.02.04, 20:14
              witam cie zyt przeczytalam w twoim poscie ze jestes urodzona 18 lutego,wiec
              mozemy sobie rece podac bo ja jestem tej samej daty,ciekawe tylko ktory jestes
              rocznik ja 79.a termin porodu mam na 22 lutego i tez bym chciala w swoje
              urodzinki ale czy tak sie da? no zobaczymy.moj numer gg 1789335 pozdrawiam
              BEATA


              Mam jeszcze pytanie do Kasiaczekroza piszesz ze twoja dzidzia jest za duza na
              naturalny porod?to jaka jest jej waga?bo widzisz ja jestem 2 lata i 3 miesiace
              po cc i 22 lutego mam termin porodu i jestem traktoana jak pierworodka tzn.mam
              sprubowac urodzic normalnie i dopiero w trakcie sie ma okazac czy nie bedzie
              koniecznosci ciecia.Sama juz nie wiem co by bylo leprze czy planowane cc czy
              pruba urodzenia normalnie moze powinnam jeszcze odwiedzic innego lekarza?
              pozdrawiam Beata
              • kubara1 Re: LUTY 2004_ 06.02.04, 22:13
                KOchane przyszłe mamusie. Weszłam na to podforum przypadkowo i spojrzałam na
                luty, a tu w lutym najwięcej postów. I strasznie się uśmiałam. Bo ja jestem
                mamą lutowej rybki, która niedługo kończy roczek i z tego forum już baaaardzo
                dawno przeniosłam się do "Z życia rówieśników" A tam w lutym też najwięcej
                postów, nie do pobicia po prostu. Coś chyba w tym jest, może to te nasze rybki
                zachęcają nas do takiej aktywności.
                Życzę Wam szybkich porodów, krótkich baby bluesów, i oczywiście cudownych,
                zdrowych maluszków. To będzie trudny, ale najwspanialszy rok w Waszym życiu,
                dlatego nie warto niczego się bać. Odpoczywajcie teraz jak najwięcej,
                objadajcie się smakołykami ( bo poźniej może być ciężka dieta eliminacyjna, jak
                u mnie - ale odpukać w niemalowane) i rozpieszczajcie się ile się da. Żeby mieć
                siły na rozpieszczanie Waszych dzidziusiusiów. Trzymajcie się ciepło i pewnie
                za chwilę zobaczę na moim forum hasło: "Luty 2004 już tu jest", he , he. Jak
                ten czas leci.
                Trzymam kciuki za Was wszystkie
                Basia, mama Marysi
              • kasiaczekroza Re: LUTY 2004_ 06.02.04, 22:50
                Beatko!
                niestety nie znam wagi dzidziusia, USG w 37 tyg. wykazało po zmierzeniu kosci
                udowej i ciemieniowej, że dzidziuś wygląda jak w 41 tygodniu.Z tego co
                pisałytu wczesniej dziewczyny wynika, że po pierwszej cesarce, drugi bobas nie
                moze byc większy niż 3,5 aby rodzić naturalnie.Szczerze mówiąc ja też chciałam
                rodzić normalnie, poprzedni poród jednak była po termini i mimo podawania
                środków w postaci kroplówek i czopków akcja nie postępowała.Dlatego mając na
                względzie to oraz że dzidziuś wygląda na dużego będzie cc.Wkurzam się trochę,
                że nie znam wagi antosia, ale w naszym "wspaniałym" mieście nie ma
                profesjonalnego sprzętu.
                Kasia i Antek
            • nitkanitka Re: Zyta RATUJ 06.02.04, 22:39
              Zyta kochana ratuj,

              Właśnie znajoma, która śledzi nasz lutowy wątek, uprzytomniła mi, że swoim
              tesktem: "Witamy Matkę założycielkę" mogłam zrobić Magdzie -Mutantowej
              przykrość. Boże, jaki ja mam talent do popełniania gaf!
              Któraś z nas pisała witajcie Siostry i ja pisząc "matka założycielka" miałam na
              myśli "matkę założycielkę zakonu sióstr lutówek"!!!
              Ale teraz widzę, że to miało dwa znaczenia i mogłam urazić Magdę! Nie wiem jak
              często ona tu zagląda, wiec b., ale to b. prosze przeproś ją w moim imieniu i
              zapewnij o moich dobrych intencjach sad.
              Tak mi źle z tą sytuacją... sad

              sorki...

              Nitka

              PS. Zytko, będę Ci naprawe b. wdzięczna, jak zrobisz to dla mnie!

              sad
    • natder Re: LUTY 2004 07.02.04, 09:20
      Witam Siostry w sobotni, ponury poranek. Pogoda za oknem adekwatna do mojego
      nastroju, znaczy "rozlanie glutów po ścianie", dopadła mnie chandra-gigant, mam
      ochotę albo płakać albo spać, ew. opchnąć się słodyczami sad Do tego
      wszystkiego jakieś przeziębienie mnie dopadło a Malwinka zrobiła się mało
      ruchliwa... czyli dotarłam do etapu "a niech to się już wreszcie skończy"...
      Kasik nam zniknęła, może forsą szasta po sklepach ale coś mi mówi, że to raczej
      mało prawdopodobne i lekarz być może do szpitala ją zagnał i rodzić kazał...
      Pozdrawiam Was serdecznie i życzę lepszego niż mój nastroju.
      Ania i Malwinka.
      • kasiaczekroza Re: LUTY 2004 07.02.04, 09:58
        a ja pierwszy raz od niepamiętnych czasów przespałam noc od 23.30 do 3.11. a
        następnie od 3.30 do 7.30.Niewiarygodne!!Poszłam się kąpać a tu skurcz, az
        mnie zgięło.Ale przeszło, zjadłam śniadanko i myślę od wczoraj o zrobieniu
        czekolady domowego wyrobu, takiej jakto się kiedyś robiło w dobie kryzysu, ten
        smak chodzi za mną od dwóch dni.
        Wczoraj poszłam do fryzjera i zostałam uraczona mnóstwem opowieści o porodach
        chociaż wcale o to nie prosiłam.
        Kasik byc może rzeczywiscie trafiła do szpitala, trzymam kciuki.
        Pozdrawiam wszystkie lutóweczki, nie dajcie się!!!!
        • aniutekm Re: LUTY 2004 07.02.04, 10:29
          HEJsmile Jakby tak sie przyjżeć, to sporo mam nie daje znaku, nie tylko Kasik.
          Może to ta pełnia... Wczoraj byłam na KTG i położna opowiadała, ze
          zaobserwowała w swej 13 letniej pracy, że rzeczywiście tak sie dzieje. Podczas
          pełni zgłasza się więcej pacjentek z dolegliwościami, więcej rodzi, no i więcej
          zgłasza dziwną ruchliwość, lub jej brak u maluszków w brzuszku..
          Więc Aniu może Twoja Malwinka tak reaguje na pełnię??
          Mój mały dziś srednio ruchliwy...
          A na wczorajszym KTG okazało sie, że mam skurcze (prawie ich nie czułam- może
          ze trzy lekkie), a tu cały 40 min zapis pokazał skurczyki.. Pani mnie zbadała i
          stwierdziła, że szyjka prawie zanikła, rozwarcie na jeden palec. Chciała mnie w
          pierwszej chwili połozyć w szpitalu, ale zasugerowałam, że chciałabym oczekiwać
          w domu. W szpitalu gdzie mam rodzić jakoś bardzo chętnie zostawiają pacjetki -
          a słyszałam, że lekarze raczej odsyłają do domu na taki etapie.. Położna
          śmiała sie jak wychodziłam, żebym sie z nią nie żegnała, bo zaraz tu wróce, ale
          małemu jakoś się nie spieszywink)))
          A dziś jak na razie czuję sie dobrze, skurczy nie ma i ogólnie mimo ponurej
          pogody mam dobry nastrój.
          Pozdrawiam serdecznie. Ciekawe jaki będzie efekt tej pełni na naszej
          liście??smile)))
          Trzymajcie sie ciepło. Ania

        • morsk2 Re: LUTY 2004 07.02.04, 10:45
          Witajcie dziewczynki!
          Ciekawe czy Kasik tak zabalowała na tej imprezce dziecka szwagierki czy tak
          bardzo chciała sie z tego wykrecić, ze trafiła na porodówkę?
          Ani-Matyldy też tu wczoraj nie było, moze przejęła się tą pełnią?
          Kasiaczek! Jak robisz tą "kryzysową czekoladę"? Taką z mleka w proszku?
          U mnie humorek też nie za fajny. Właśnie chciałam posprzątać, a nabrudziłam
          jeszcze bardziej, bo wywaliłam doniczkę z kwiatkiemsad Mąż kazał mi siąść w
          jednym miejscu i nie przeszkadzać...
          Chyba mimo wszystko pójdę na spacer, może mi się polepszy nastawienie do
          światasmile
          Uściski,
          Monika
    • dylan2002 Re: LUTY 2004 07.02.04, 11:00
      Hej!
      Nie było mnie wczoraj na forum, bo żal było marnować takiego pięknego dnia na
      siedzenie w domku, więc prowadziłam intensywne życie towarzyskie. Ale dopiero
      od 11:30, o tej wstałam. smile W ogóle cały czas tylko bym spała, tak jestem
      zmęczona. I obolała - wszystko mnie boli. Buu!
      Dziewczyny, postanowiłam się już niczym nie martwić i po prostu czekać. W
      przyszłym tygodniu idę do mojego gino i zobaczymy kiedy rodzę! No i we wtorek
      wraca mąż, nareszcie. Wszystko wskazuje na to, że zdąży przed. smile
      Macie już wszystko dla dzidzi? Wyprawkę szpitalną przygotowałam przed wiekami,
      ale mam niewiele rzeczy na czas, kiedy mała już się urodzi. Tzn. mam fotelik,
      wózek, łóżeczko, ale niewiele ubranek i kosmetyków. Muszę to załatwić w
      przyszłym tyg., a może nawet w niedzielę pojadę z mamą na zakupy. Martwię się,
      że jak będę tak wszystko odkładała to nie zdążę, a mąż kupi jakieś
      okropieństwa. wink
      Dziś wstałam rano, pogoda mnie załamała, więc spacerek odpada, zjadłam
      olbrzymie śniadanko i wzięłam się za pranie. Trochę mnie to zmęczyło, więc
      odpoczywam na forum. Ale już myślę, co by tu jeszcze zrobić. Fajnie byłoby
      urodzić w Walentynki! smile
      Pozdrawiam
      Julia
      • ziut5 Re: LUTY 2004 07.02.04, 11:39
        Dziwczyny witam
        Ja chyba zwarjuje. Wczoraj bylam na Karowej i dostalam skierowanie do szpitala
        na najblizzszy poniedzialek. Termin ma na 19.02, ale doktor stwierdzila ze
        ciaza jest donoszona i nie ma co czekac. Poza tym chca mi wywolywac porod, bo
        jest ulozenie posladkowe i moze powinnam sprobowac naturalnie, ale to nie
        ostateczna decyzja. Nie chce rodzic na Karowej, tylko na Solcu ale na prawde
        nie wiem co robic. Moze macie jakies madre pomysly. Bardzo dzieki Monisiu za
        informacje o do Twojej CC, masz fajnego lekarza bo w koncu zdecydowal.
        Pozdrawiam Justa i Julek
        • natder Re: LUTY 2004 07.02.04, 12:41
          Jedyny pomysł, który przyszedł mi do głowy to taki, że być może pani doktor
          liczy na to, że maluch Ci się ułoży głową w dół pod wpływem skurczów, niektóre
          dzieci podobno przekręcają się na samym początku akcji porodowej. Ale dotyczy
          to najczęściej drugiej czy kolejnych, a nie pierwszej ciąży... W niektórych
          szpitalach rzeczywiście każą się kłaść przed terminem żeby mieć pacjentkę pod
          obserwacją, ale to może właśnie po to, żeby jak najszybciej reagować jeśli
          zacznie się poród - bo mogą być komplikacje jak się np. pośladki urodzą a głowa
          się niestety zaklinuje sad Nie zgodziłabym się na próbę porodu naturalnego przy
          pierwszym porodzie, jeśli dzidź by się nie odwrócił... w końcu chodzi o zdrowie
          dziecka, ciekawe czy pani doktor by zdrowiem swojego malucha ryzykowała... A
          odnośnie terminu, to ja przepraszam, jeśli wszystko jest w porządku to po co
          przyspieszać??? Maluch ma jeszcze czas, a nóż się do tego 19-tego przekręci...
          Ja mam termin na 25 i jeszcze liczę że się Malwina obróci, chociaż oswajam się
          z myślą o c.c. A jeśli nadal będzie sobie przodować pośladkami to na pewno nie
          wyrażę zgody na poród naturalny, żadnych "obrotów zewnętrznych", wywołanie
          porodu to jak najbliżej terminu... ale ja mam przeczucie ze i tak wcześniej nie
          urodzę... 38 tydzień i nawet skurczów przepowiadających nie mam sad
          Spróbuj może dowiedzieć się jakie jest postępowanie w takich przypadkach w
          innych szpitalach albo skonsultuj się z innym lekarzem... poród w takim
          położeniu jest zazwyczaj dłuższy i cięższy... a poza tym ważna jest też
          wielkość i waga maluszka... Powodzenia i daj znać jak się coś dowiesz, bo mnie
          dotyczy taki sam problem, a wizytę u gina mam w środę i też jestem ciekawa
          co "wymyśli".
          • kasiaczekroza Re: LUTY 2004 07.02.04, 12:54
            Ja nie wiem co z tymi lekarzami.ja też mam termin na 19.02.Łożysko dojrzałe,
            dzidziuś duży jak w 41 tyg., a lekarz nie chce robic cesarki wcześniej , tylko
            w terminie.A tu Justyne kłaść chcą wcześniej, co lekarz to obyczaj
            parafrazując znane przysłowie.
            Czekoladka kryzysowa zastyga, tak to taka z dodatkiem mleka w proszku.
            1/2 szkl.mleka
            1 szkl.cukru
            3 lyżki kakao
            1/2 kostki margaryny
            2 szklanki mleka w proszku
            orzechy
            mleko z cukrem zagotować dodać kakao, ciagle gotując dodać margaryne,
            następnie mleko, orzechy, gotować 10 minut, do foremki, wystudzić a potem
            schłodzić i już.
            Kasia i Antonek
          • tjoanna Re: LUTY 2004 07.02.04, 13:12
            Hej hej! Witam po przerwie!
            Dziewczyny, zwolnijcie trochę, bo jak tu się nie bywa codziennie, to trudno
            nadążyćwink
            No więc wreszcie się przeprowadziłam.
            Pakowałam.
            Nosiłam.
            Podłogi myłam.
            Rzeczy układałam.
            Mało spałam.
            Się stresowałam.
            I co?
            I nic.
            Zupełnie nic.
            Wizyta u lekarza pozbawiła mnie złudzeń: szyja długa, skórcze lekkie, w ogóle
            nic się nie szykuje. Termin mam za 2 tygodnie, myślicie, że jeszzcze mam szansę
            zdążyć?
            Na dodatek nie mam teraz internetu, więc muszę łazić do kafejki, ale to już nie
            to... Nie mozna się tak cudownie z herbatką zrelaksować...
            A maleństwo się kreci i wierci jak zawsze. Teraz to mój brzuch wygląda jak
            jakiś worek z człowiekiem w środku. Czasem mam wrecz zabawne wrażenie, że nie
            należy do mnie.
            Pozdrawiam serdecznie!
            (niecierpliwa) Joanna

            PS. Ogromne i nieco zazdrosne GRATULACJE dla wszystkich młodych Mam!

            • natder Re: LUTY 2004 07.02.04, 13:38
              Joasiu, a ja myślałam, że się już "rozpakowałaś" ( i dosłownie i w przenośni)
              Pozdrawiam i trzymaj się ciepło.
          • ziut5 Re: LUTY 2004 07.02.04, 16:47
            Wiatm Moje Drogie
            Natder bardzo dziekuje za slowa otuchy i wazne informacje. Wlasnie
            postanowilam z mezem ze sie jeszcze wybiezemy do szpitala na Solec i tam
            poprosimy o konsultacje, a na wywolanie porodu sie nie zgadzam. Na pewno
            napisze co zadecdowali.
            Przepis na czekolade super, jak bylam mala to mama robila mi taka na deser
            polecam. Acha Kasiu a te pomysly na wywolanie super moze warto niektore
            zastosowac slyszalam ze herbata malinowa to na prawde pomaga.
            Pozdrawiam Was Justa io Julek
          • ziut5 Re: LUTY 2004 07.02.04, 17:04
            Witam Wszystkie Lutowki
            Natder barzdo dzieki za slowa otuchy i wazne informacje. Wlasnie
            postanowilismy z mezem ze skonsultujemy sie jeszcze z lekarzem ze szpitala na
            Solcu, amm nadzieje ze on bedzie bardziej konkretny. Oczywiscie jak bede miala
            decyzje to na pewno dam znac, a na wywolanie porodu sie nie zgadzam.
            Kasiu przepis na czekolade super, jak bylam mala to mama mi ja robila na deser
            jest super polecam. A te pomysly na przyspieszenie super, wiem ze malinowa
            herbata na pewno pomaga. Zycze udanych prob. Goraco pozdrawiam
            Justa i Julek
        • amatylda Re: LUTY 2004 07.02.04, 12:59
          Cześć,

          Nie nie przepadłam jeszcze... ;-(
          Wczoraj też prowadziłam ożywione życie towarzyskie jak to napisała któraś z
          Was. wink Pogoda jakaś taka zrobiła się wiosenna i nawet taki leniuch jak ja
          (ostatnio) poszedł na spacerek. Potem byłam w pracy, odwiedzić znajomych, potem
          u rodziców, a wieczorem byliśmy z mężem u jego babci na 88 urodzinach. Obiadłam
          się tortem i ciastami i.... umierałam do 3 rano ;-(( Dostalismy nawet ciasto na
          wynos ale jak na nie patrzę.... uch! PAS!!!

          No i dziś wstałam późno i deszcz pada i w ogóle nic mi się nie chce. Też
          powinnam posprzątać, bo też (ale 3 dni temu) wywróciłam doniczkę i w 1 rogu
          jest pełno ziemi i juz 3 dzień zwlekam z odkurzeniem tego mój mąż jak wróci z
          warsztatu (znów samochód nam szwankuje) zlituje się i też każe mi usiąść w
          jednym miejscu i nie broić i sam posprząta wink)

          U mnie oprócz tych rewelacji żołądkowo-zgagowych nic się nie dzieje. Ja tam juz
          nawet nie myślę, że urodzę przed terminem tzn 10.02. To znaczy 10 bym bardzo
          chciała, ze względu na "urodziny" Gdyni. Fajnie by było... No ale Oskar ma to
          chyba wybitnie w nosie. Najbardziej będzie mi żal jak się okaże, że urodzę
          właśnie przez cc i będę wiedziała, że mogłam się umówić na konkretną datę. No
          ale na razie do 11 mam czekać a 11 idę na rozmowę z Ginem i zobaczymy co on
          wymysli.

          Acha co do zwolnienia (zamiast macierzyńskiego) - czy orientujecie się jak to
          jest z kasą? Tzn teraz za zwolnienie w ciąży jest 100 % a za takie od
          internisty po terminie? Albo od chirurga, że np z powodu "niezgrabności"
          upadłam i się potukłam czy coś skręciłam? Nie wiem jak to jest a muszę być w
          razie czego "ubezpieczona" taką opcją.
          Napiszcie.

          Fajnie jakby się okazało, że na prawdę Kasika wzięła ta pełnia. wink
          Oj laski - kiedy my urodzimy???...???...???...

          Matylda i Oskar (wg mojego liczenia 41. tydz. - 1 dzień)
          • nitkanitka Re: LUTY 2004 07.02.04, 13:11
            Hej,

            Ja napisałam maila do prawnika z Fundacji Rodzić po Ludzku i oto co dostałam:

            "Szanowna Pani,

            rzeczywiscie bardzo często zdarza się, że w razie zwolnienia lekarskiego
            trwającego do dnia porodu, pracodawca skraca okres urlopu macierzyńskiego.
            Jednak moim zdaniem jest to praktyka niezgodna z prawem.
            Art. 180 § 3 kodeksu pracy stanowi, iż co najmniej 2 tygodnie urlopu
            macierzyńskiego MOGĄ przypadać przed przewidywaną datą porodu. Przepis ten daje
            możliwość wcześniejszego rozpoczęcia urlopu macierzyńskiego kobietom, które są
            zdolne do pracy. Wcześniejsze ropoczęcie urlopu jest prawem a nie obowiązkiem
            kobiety, nie można jej do tego zmuszać. "

            Pozdrowionka

            Nitka
          • natder Re: LUTY 2004 07.02.04, 13:14
            Matyldo wg mojego liczenia to na pewno urodzisz... wcześniej niż ja! ;-D A poza
            tym jeśli jesteś już 'terminowa' to podobno nieźle działa stary sprawdzony
            sposób babuni, czyli olej rycynowy. Do niedawna był stosowany nawet w
            szpitalach. Jak się zdecydujesz to smacznego smile))
            • kasiaczekroza Re: LUTY 2004 07.02.04, 13:46
              A oto co znalazłam dla dziewczyn terminowych i po, ciekawe czy coś z tego
              naprawdę działa:
              Kasia i Antek

              Naturalne metody wywolania porodu

              Przed odwolaniem sie do tego typu metod nalezy pamietac o kilku rzeczach.
              Przede wszystkim nalezy je zastosowac idealnie w okolicy terminu porodu, gdy
              to istnieje duze prawdopodobienstwo, ze wydarzenia potocza sie zgodnie z
              planem i dziecko nie urodzi sie przedwczesnie.

              W sytuacji gdy istnieje zagrozenie zastosowania sztucznych metod indukcji (z
              pewnoscia nie bez negatywnego wplywu na zdrowie matki i dziecka jak tez na
              przebieg porodu) tego typu metody moga sie okazac zbawienne i zadzialac zanim
              zostanie podana oksytocyna. Warto z pewnoscia rozpatrzec wszystkie za i
              przeciw naturalnego i sztucznego wywolywania porodu i zapoznac sie ze
              szczegolami.

              szalwia- jest to olejek,ktory moze spowodowac bardzo silne skurcze. Mozna go
              stosowac do masazu :

              Olejek do masazu
              10-15 kropel olejku szalwii
              1 kieliszek olejku migdalowego
              Dokladnie wymieszac. Masowac tak dlugo jak wygodnie.

              wiesiolek- najczesciej dostepny w kapsulkach. Pomaga w osiagnieciu rozwarcia
              szyjki macicy co sprawi,ze porod
              bedzie postepowal szybciej. Nalepiej brac max. 5 kapsulek
              dziennie od 38-go tygodnia ciazy.
              Czasem polozne zalecaja stosowanie wiesiolka dopochwowo

              liscie malin -herbatka z lisci malin dziala stymulujaco i sprawia,ze sam porod
              postepuje szybciej

              olej rycynowy - moze nie najprzyjemniejszy ale skuteczny (przynajmniej w moim
              przypadku) sposob
              wywolania porodu . Oto kilka sposobow na
              `przelkniecie` tego specyfiku:

              1) 3/4 szkl soku pomaranczowego lub napoju
              imbirowego
              1/4 szkl oleju rycynowego
              Wymieszac dobrze i wypic natychmiast

              2) 1/4 szklanki oleju rycynowego.
              mieta lub sok do popicia

              spacery -jak rowniez wchodzenie po schodach. Pomaga w osiagnieciu rozwarcia
              (jesli porod sie nie zaczal)
              Jesli juz przyszly skurcze,wowczas przyspiesza cala akcje

              akupresura- punkty znajduja sie w kilku miejscach.
              ***na czubkach kciuka i palca wskazujacego-powinno
              zabolec przy ucisku. Uciskaj do
              momentu uzyskania skurczu. Przerwij na chwile. Gdy
              skurcz ustapi zacznij ponownie
              ***w okolicy wewnetrznej kostki-4 szerokosci palcow w
              gore od kostki-punkt przy ucisku powinien
              zabolec. Postepuj jak z punktami na dloni.

              stymulacja sutkow - bardzo efektywny sposob wywolywania skurczow. 15 minut po
              kazdej stronie przez godzine.
              Ogolem 3 godz/dziennie

              Seks- jeszcze bardziej efektywny sposob. Obecnosc spermy powoduje rozwarcie,
              natomiast orgazm wywola skurcze
              W moim przypadku zadzialalo perfekcyjnie 3 razy (za czwartym nie
              probowalismy-olej rycynowy byl szybszy smile

              Ostre curry - rowniez wywoluje skurcze-najlepiej dziala w okolicy terminu
              porodu

              Wertepy - przejazdzka po wertepach rowniez moze sie przyczynic do wywolania
              porodu -w wyniku wibracji

              chlodna kapiel - zimna woda moze spowodowac dosc silne skurcze

              Olejek rozany -kapiel z dodatkiem paru kropel olejku rozanego

              • amatylda Re: LUTY 2004 07.02.04, 13:58
                Kasia!! Super lista!!!
                Zaraz sie biore do "pracy" wink Albo lepiej poczekam aż minie weekend bo jak
                trafie do szpitala w sobotę i niedzielę to lekarzy jak na lekarstwo wink))
                O niektórych metodach słyszałam o niektórych nigdy... Ten olej rycynowy bardzo
                mnie zainteresował. Hmmmm...
                Także zbieram w weekend siły i od poniedziałku....
                Uściski
                Matylda
                ps właśnie dzwoniła koleżanka ze sprawdzona metodą wertepów wink
                • natder Re: LUTY 2004 07.02.04, 14:07
                  Dziewczyny tylko tak jak było napisane: w okolicach terminu, bo inaczej można
                  sobie tym np. olejem rycynowym zafundować mega-rozwolnienie...
                  • zyt Re: LUTY 2004 07.02.04, 14:40
                    Nitka - ja myślę że Magda nie jest urażona,bo pewnie powiedziałaby mi o tym.Nic
                    się nie martw, napewno z nia porozmawiam.Ona zagląda na forum od czasu do czasu
                    zobaczyć czy już jest więcej mamusiek.

                    Kasia -z tą czekoladą to narobiłaś mi ochoty ,a ta lista na przyspieszenie
                    porodu jest rewelacyjna,niektóre sposoby nie były mi znane.Najbardziej ubawiły
                    mnie te wertepy,już sobie wyobrażam jak zasuwam po polnych drogach.

                    Natder- ja sobie nie wyobrażam wypic olej nawet jakby mialo to przyspieszyć
                    poród.Fuj.

                    Coś wam powiem z tymi porodami to mnie nawet pełnia nie pomoże,rozwarcie jest
                    czopa brak,biegam po schodach i co...?Pewnie znowu po terminie urodzę.Z USG MAM
                    TERMIN NA JUTRO ale juz nie licze na to.
                    Dziś na obiad robiłam frytki i o dziwo synek zjadł,chyba będę robić
                    codziennie.Mam juz dosyć gotowania jak nikt tego nie je.

                    Beata-ja jestem z rocznika 76, stara dupa już ze mnie.Ale to miło że jst też
                    ktoś z takiej samej daty.Może urodzisz w swoje urodzinki masz tak nieodległy
                    termin.Powodzenia.

                    Dziś rano bolały mnie plecy jakby mi ktoś w nery przyłozył,ale dzięki bogu
                    minęło jeszcze by mi tego brakowało.Jakieś zapalenie nir byłoby teraz na
                    miejscu.
                    Trzymajcie się ciepło .U nas typowo Szkocka pogoda.
                    Zyta

                    ps Kto sie już przeterminował?Kto następny?Ciekawe.
                    • morsk2 Re: LUTY 2004 07.02.04, 15:35
                      Zyta, z tą starą d..., to bez przesady! Zdarzają się starsze...
                      Już mam straszne wizje jak to będzie jak poślę dziecko do szkoły i będę musiała
                      iść na wywiadówkę, a tam same młode laski i jedna babcia wchodzi...

                      Ostatnio znajduję tu natchnienia obiadowo-deserowesmile)) Wczoraj np. zrobiłam
                      leniwe. A na frytki i pizzę mam ochotę ciągle. Trzeba się opchać
                      tych "niezdrowości" na zapaswink Idę wciągnąć "wstrętnego, smażonego"
                      schaboszczaka...
                      Smacznego!
                      Monika
                    • ida92 Re: LUTY 2004 07.02.04, 15:58
                      Haj Dziewczynkiwink))
                      Coś mi się wydaje, że nastepuje jakiś wysyp Mamusiek, no i dobrze, a swoją
                      drogą to popatrzcie przyszła wypłata na zzo to Kasik poszła rodzić, mądre
                      dzieciatko w sobie nosi(ła?) wyrozumiałe dla potrzeb mamusiwink))
                      Ja jutro idę na KTG i spotkać się z "moją" położną, a we wtorek do lekarza to
                      zobaczymu jak się sytuacja ma, ale nie sądzę, żebym urodziła przed terminem, a
                      po terminie jak wszyscy nie chcę. Jem jam malinowy, ale jestem pewna,ze to
                      pskudztwo nie działa.
                      Dzis pojechaliśmy na zakupy miałą być komoda i dywanik, ale w efekcie nie
                      kupiliśmy nic, bo się okazało, że nasze wyobrażenia lekko minęly się z
                      rzeczywistością i musimy jeszcze raz przemyślec naszą wersję i porozmierzać czy
                      to co widzieliśmy zmieści się w sypialni, a w przyszłości w dziecięcym.
                      W razie czego zakupy zostabną mężowi na "po", a on ma na czas mojej (naszej)
                      nieobecności tyle planów,ze chyba miesiąc ma nas nie być. Ale widzę, że
                      organizuje brygadę kryzysową więc pewnie zdążyze wszystkim. Kiedyś pracował
                      jako Kalkulator w normowaniu czasu pracy wiec powinno być wszystko ok.
                      Joasia cieszę się, że jesteś jeszcze w jednym kawałku bo myślałąm, zę cie juz
                      podzielili, a tak to jakoś raźniej. Ja tez mam ostatnimi czasy odczucie jakby
                      brzuch był jakomś niezależnym tworem i do mnie nie należał. Ale czy to tylko
                      odczucie? big_grinDDD
                      Zyta stara dupa to ja jestem, albowiem wink)))............ w tym roku kończę 30
                      lat, ale mam nadzieję, że do urodzin chodzić z brzuchem nie będę i w maju będę
                      już "piękną trzydziestoletnią" wink)))).
                      Pozdrawiam. Edyta i Antoś 40 tydz.
                      • dorjot Re: LUTY 2004 07.02.04, 16:09
                        Witajcie

                        Z tym wiekiem to chyba ja tutaj będę najstarsza. W maju stuknie mi 33 lata.
                        Z wagą też pewnie jestem na pierwszym miejscu, w czasie ciąży przybyłam 15 kg,
                        ale pocieszam się, że przy pierwszym dziecku też tyle przytyłam i w niedługim
                        czasie wróciłam do normy, no i terez to chyba też trochę wagi to moje
                        opuchnięte nogi.
                        Dzisiaj w nocy prawie nic niespałam. Miałam bóle brzucha i pleców, no i cały
                        czas bolą mnie pachwiny a przecież muszę doczekać do poniedziałku kiedy to mam
                        wyznaczony termin cc. Jeszcze dzisja trochę obrzarstwa, no a jutro tylko same
                        lekko strawne potrawy aby przygotować się do cięcia.

                        Pozdrawiam wszytskich

                        Dorota i Filip (39 t)

                        • kobitka29 Re: LUTY 2004 07.02.04, 16:59
                          Ale postow...!!!!! wlasnie wrocilam do domu z dziciaczkiem! urodzilam 30.01
                          coreczke przez cc! wszystko ok, zaraz poczytam poprzednie posty czy lista sie
                          zmniejsza, ja bylam druga na lisciesmile
                          pozdrawiam i trzymajcie sie!!!!!!
                          • kasiaczekroza Re: LUTY 2004 07.02.04, 17:08
                            Kasiu!
                            Gratulacje i całuski dla dzidziusia.Ile leżałaś w szpitalu? Jakie maiłaś
                            znieczulenie?
                            Dziewczyny co do wieku, to ja tez do młodzieży nie należę, w tym roku stuknie
                            mi 30 , ale to dopiero w grudniu, także na razie mam 29.
                            Kasia i antoś(39 tydz)
                          • ziut5 Re: LUTY 2004 07.02.04, 17:09
                            Witam Wszystkie Lutowki
                            Na wstepie gratulacje dla kobitki super, mam nadzieje ze czujesz sie dobrze.
                            Natder barzdo dzieki za slowa otuchy i wazne informacje. Wlasnie
                            postanowilismy z mezem ze skonsultujemy sie jeszcze z lekarzem ze szpitala na
                            Solcu, amm nadzieje ze on bedzie bardziej konkretny. Oczywiscie jak bede miala
                            decyzje to na pewno dam znac, a na wywolanie porodu sie nie zgadzam.
                            Kasiu przepis na czekolade super, jak bylam mala to mama mi ja robila na deser
                            jest super polecam. A te pomysly na przyspieszenie super, wiem ze malinowa
                            herbata na pewno pomaga. Zycze udanych prob. Goraco pozdrawiam
                            Justa i Julek
                            • natder Re: LUTY 2004 07.02.04, 18:09
                              Serdeczne gratulacje dla nowej Mamusi!!! I czy to nie można było do 1 lutego
                              poczekać??? wink)) Napisz koniecznie jak wrażenia po cc, jak się czujesz no i
                              jak maleństwo.
                              A jeszcze jedna informacja wygrzebana tu na forum: podobno położne polecają
                              również od 37/38 tyg. łykanie kapsułek z olejkiem z wiesiołka, co ma zmiękczać
                              szyjkę macicy i powodować szybkie jej pod wpływem skurczów rozwieranie...
                              Miłego wieczoru Wam życzę.
                              • kasiaczekroza Re: LUTY 2004 07.02.04, 18:32
                                Zobaczcie co znalazłam:
                                Kasia i Antoni
                                Narodziny stanowią nas nowy etap, który rozpoczynamy nie mając pojęcia, co w
                                przyszłości nas czeka. Należy pamiętać, że rodzące się dziecko jest bardzo
                                podatne na telepatyczne presje. Jest wręcz zachłanne na to, aby poprzez
                                telepatię dowiedzieć się od innych coś na swój temat, co go czeka, czy na tym
                                świecie będzie mu dobrze, czy też nie. Wbrew pozorom przychodzący na świat
                                noworodek, zapamiętuje wszelkie impulsy z zewnątrz, których w tym momencie
                                doświadcza i samodzielnie podejmuje decyzje związane z wyobrażeniami na swój i
                                inne tematy. Dlatego takie dziecko bardzo łatwo chłonie wszelkie wyobrażenia
                                innych na jego temat, a potem dąży do tego, aby to o czym dowiedziało w czasie
                                porodu, zrealizować w swoim życiu.Dlatego:
                                1. Jeśli nowonarodzone dziecko doświadczyło ciężkiego i mozolnego porodu
                                z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, iż jego życie będzie ciężkie i
                                mozolne, natomiast jeśli poród był lekki i łatwy jego życie będzie również
                                lekkie i łatwe.
                                2. Jeśli w czasie porodu wystąpiły komplikacje, w jego późniejszym życiu
                                również mogą pojawić się problemy.
                                3. Jeśli dziecko po porodzie zostało oderwane od mamy i pozostawiono je
                                samotnie, w swoim życiu może ono doświadczać samotności.
                                4. Jeśli pępowina została odcięta zbyt szybko, będzie miało wrażenie, że
                                wszyscy nastają na jego życie.
                                5. Jeśli mama bardzo cierpiała przy porodzie, dziecko może mieć poczucie
                                winy za cierpienie najbliższych.
                                6. Jeśli pierwsze zdanie, jakie usłyszało o sobie brzmiało na
                                przykład: "Jakie ono brzydkie", to będzie później miało problemy z
                                zaakceptowaniem siebie.
                                7. Jeśli mama rodziła z myślą, żeby ten ból mieć już za sobą, dziecko w
                                dorosłym życiu może mieć wrażenie, że wszystkim tylko przeszkadza.
                                8. Jeśli przy porodzie bardzo się spieszono, dziecku w dorosłym życiu
                                ciągle będzie brakowało czasu.
                                9. Jeśli urodziło się innej płci, niż oczekiwali rodzice, może mieć
                                poczucie winy za swoją seksualność.
                                10. Jeśli dziecko nie było planowane i mama przy porodzie czuła niechęć do
                                niego, może przez całe życie czuć się niechciane i niekochane przez nikogo.
                                11. Jeśli przy porodzie nastąpiło ułożenie pośladkowe dziecka a otaczający
                                je ludzie stwierdzili, że nie chce się narodzić lub że się na
                                wszystkich "wypięło", to dziecko może mieć problemy z zaakceptowaniem świata.
                                12. Jeśli w czasie porodu odeszły przedwcześnie wody płodowe a poród był
                                suchy, co było nieprzyjemne dla dziecka, to dziecko w swoim życiu będzie
                                odczuwać brak ciepła, wygody i przyjemności, gdyż wychodząc z łona mamy, nie
                                doświadczyło przyjemnego masażu, może mieć również opór przed dotykiem ze
                                strony drugiej osoby.
                                13. Jeśli dziecka przyszło na świat poprzez cesarskie cięcie, to w jego
                                życiu wszystko będzie przychodzić łatwo, gdyż nie doświadczyło ono trudu w
                                czasie porodu, natomiast nie będzie umiało radzić sobie z pojawiającymi się
                                już problemami.
                                14. Jeśli w czasie porodu wystąpiły komplikacje i wtedy lekarze nie
                                potrafili podjąć decyzji o sposobie przyjścia na świat dziecka, to w dorosłym
                                życiu taki człowiek będzie miał problemy z podejmowaniem ważnych decyzji.
                                15. jeśli w czasie porodu dziecko miało owiniętą pępowinę wokół szyi, to w
                                dorosłym życiu będzie miało poczucie "zduszenia" przez życie, najczęściej
                                przejawia się ono w sferze finansowej.









    • ida92 Gratulacje dla nowych Rodziców 07.02.04, 20:12
      Gratulacje dla Mamy i Córeczki!!!!!!!! Kasiu gdybyś miała ochotę i .....czas
      naturalniesmile))))), a z tym to teraz pewnie krucho, uzupełnij "namiary" córeczki.
      No to w górę, drogie Panie w górę, na liście oczywiście. Niby jestem 7 a u nas
      cisza i jeszcze przed nami tyyyyyyyyyyle czasu. Edyta

      martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.04, Sulejówek, Solec
      dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.04, IMIDZ
      amatylda - Ania i Oskar 10.02.04, Gdynia, Miejski
      kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04, Gdańsk
      zyt - Zyta i Emilia - 11.02.04, Starogard Gd.
      kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
      ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM), Rzeszów
      morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo
      xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04, Kraków, Narutowicz
      margoja - Małgosia i Antek 12-17.02.04
      aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba 19.02.04, Lublin
      kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04, Płock
      ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec
      tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04, Warszawa, Inflacka
      kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.04, Wrocław
      mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków
      nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG), Warszawa, Żelazna
      natder - Ania i Malwinka 25.02.04, Łódź
      tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
      elipse - Jaga i Jachu 26.02.04, Poznań, Raszei
      magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04, Kraków, Narutowicz
      dylan2002 - Julia i Emma 27.02.04
      svistak - Sylwia i Jakub Izaak 28.02.04, Tczew
      boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
      mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

      *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka 17.12.03, 1.700
      *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel 15.01.04, 3.400, 50,5
      *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 Warszawa / Szymon 27.01.04, 2.840, 49
      *kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.04 / Aleksandra 30.01.2004,
      *moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.04 Warszawa/ Filip 31.01.04, 3.310,55
      *jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04 Kraków / Franek 2.02.04, 3.300, 56
      • margoja Re: Gratulacje dla nowych Rodziców 07.02.04, 21:00
        Hej,jak bym też chciała już z Maleństwem w domku siedzieć!!!!
        Gratulacje dla nowych Mamuś!!!!
        A na razie wcinam pączki podrzucone przez mamę i czekam na "Zakochanego
        Szekspira".
        Przeczytałam listę "obciążeń" porodowych czyhających na nasze dzieci i muszę
        Wam powiedzieć, że ten punkt z za wczesnie przeciętą pępowiną przypomniał mi o
        moim bracie, który własnie za wcześnie został "odłączony" od mamy i miał
        problemy z oddechem, do dzis zresztą często łapie tzw.rybi oddech- ma się
        wrażenie, że cały czas nie może złapać oddechu, lub ma go za mało.
        Czy w czasie porodu można kontrolowac, kiedy odetna pępowinę dziecku?
        Mam nadzieje, że to był jrdnorazoawy wypadek przy pracy, nie chcę nikogo
        straszycsmile))siebie też nie!!!
        Pozdrawiam wszystkie bedące "na ostatnich nogach".
        gosia z antosiem
        • morsk2 Re: Gratulacje dla nowych Rodziców 07.02.04, 21:16
          Gratulacje dla Kobitki i Córeczki!!!!
          Kasiaczek, co to za lista? "Jak wystraszyć ciężarną"????
          Też idę oglądać "Zakochanego Szekspira", może się odstresujęsmile
          Dobrej nocy!
          Monika
          • malwes Witajcie - ja na szybko 07.02.04, 22:33
            Witajcie,
            Piszę szybko bo nie jest dobrze. Maluszek nie pobył w domu nawet jednego dnia.
            Wypisali nas w niedzielę (ubiegłą, z maluszkiem spadającym na wadze i nimalże w
            ciągłej śpiączce (nie do dobudzenia dziecko) a w nocy monitor oddechu zgłosił
            nam przedłużone przerwy i w poniedziałek rano byliśmy już w szpitalu MSWiA -
            mały ma zapalenie płuc, e.coli w drogach moczowych i gronkowca w pępku (to
            ostatnie to raczej szpitalne). Jest na dwóch antybiotykach. Nic nie chciał
            jeść - gasł w oczach. Jest trochę lepiej - nie jest już w takim letargu,
            zaczyna jeść i tyć. Jestem przerażona bo w szpitalu generalnie syf i tony
            kaszlących dzieci i rodziców (choć pediatra rewelacja). Ja swój połóg spędzam
            na łóżkiu lub krzesełku obok dziecka, bo trzeba z nim być całą dobę. Trochę
            zmienia mnie mąż. Dziś przyjechałam do domu się umyc i wyspać.
            Mam nadzieję, że mały wyjdzie z tego. Jestem w totalnym dołku. Ciągle płacze i
            serce mi pęka od tych wenflonów, kroplówek, itp...

            Mąż coś pewnie pisał o porodzie - było szybko (ok 3h) i cudownie, choć ciężko
            bo małemu spadało tętno ale zrobiłam wszystko by go urodzić naturalnie i bez
            zabiegów. Mam nadzieję, że spotkamy się na równieśnikach - ja choć styczniowa
            na pewno będę na lutówkach.
            Trzymajcie się. Całuję was i maluszki.
            Gosia
            • morsk2 Re: Witajcie - ja na szybko 07.02.04, 23:56
              Gosiu! Trzymajcie się dzielnie. Mam nadzieję, że Szymon szybko wyzdrowieje i
              przed Wami już tylko sama radość rodzicielstwasmile
              • malwes Re: Witajcie - ja na szybko 08.02.04, 09:02
                Założyłam wątek na rówieśnikach... głęboko wierzę w to, że i my się tam za
                chwilkę znajdziemy z Szymonem - już tak na dobre. Trzymajcie za nas bo jest
                nam bardzo ciężko.
                G.
                • natder Re: Witajcie - ja na szybko 08.02.04, 09:21
                  Gosiu, trzymam kciuki i nie puszczę! Wiem, jak ciężko patrzeć na chorobę
                  własnego dziecka, ale będzie coraz lepiej, zobaczysz... Najważniejsze że mały
                  jest pod opieką specjalistów... Trzymajcie się wszyscy ciepło, całuski dla
                  Szymonka i odezwij się szybko.
                  Ania i Malwinka (nadal 2 w 1)
                  • mopek1 Re: Witajcie - ja na szybko 08.02.04, 10:18
                    Gosiu! Napewno będzie dobrze. Najważniejsze, że jest po dobrą opieką i że nie
                    za długo trzymaliście go w domu. Wiem, że to straszne patrzeć na kroplówki u
                    takiego maleństwa, ale zobaczysz będzie dobrze, a antybiotykami się nie martw,
                    bo to nic strasznego, że dwa dostaje -skoro są mu potrzebne! Antybiotyki są
                    groźne tylko wtedy gdy się je daje bez uzasadnienia. Trzymam kciuki, żebyscie
                    szybciutko wrócili z tego szpitala na wątek rówieśnicy! Niedługo wszystkie sie
                    tam spotkamy smile
                    Marta & Basia

                    • mopek1 Re: Witajcie - ja na szybko 08.02.04, 10:22
                      A ha! Zapomniałam napisać, że wczoraj będąc w klinice na KTG spotkałam Monikę-
                      Xemu, która właśnie była przygotowywana do cc smile Tak więc jeśli nic się nie
                      zmieniło będzie można ją wpisać pod datą 07.02 smile
                      Pewnie się sama odezwie w przyszłym tygodniu smile
            • ziut5 Re: Witajcie - ja na szybko 08.02.04, 13:51
              Gosiu
              najwazniejsze ze jestescie juz pod opieka lekarzy i ze mozesz byc przy
              dziecku. Jestesmy wszystkie myslami z Toba na pewno bedzie dobrze.
              Pozdrawiamy, calujemy Justa i Julek
    • dylan2002 Re: LUTY 2004 08.02.04, 10:24
      Hej! Ja tylko na chwilę. Przyznam, że nie przeczytałam dokładnie waszych
      postów, ale zorientowałam się i serdecznie gratuluję tym, które już mają swoje
      dzieciaczki. Fajnie, że mamy już swoj wątek na rówieśnikach. Wyrazy współczucia
      dla mamy Szymonka. Na pewno wszystko będzie dobrze!
      Już kończę, bo jadę na obiad do rodziców, a przedtem chcę jeszcze trochę
      posprzątać.
      cieplutkie pozdrowionka
      Julka z Emmą
      • zyt Re: LUTY 2004 08.02.04, 11:03
        Gosiu- mam nadzieję że Szymonek szybko dojdzie do zdrowia.Trzymam kciuki.Bądż
        dzielna i niech mąż cię wspiera jak najmocniej .

        Kasiu-gratulacje, ciesze się że mamy kolejną mamusię.

        Dorota-powodzenia jutro, niech wszystko będzie dobrze.Daj znać jak było .

        Widze dziewczeta że poruszyłam temat wieku, nie ma się co przejmowac przy tak
        malutkich dzieciach będziemy zawsze wyglądać młodo.A jak nie to zawsze są
        liftingi przed wywiadówką zrobimy sobie serię i pójdziemy jak nastolatki a nie
        jak babcie.

        Dzisiaj pewnie juz nie zajrzę co słychac bo mąż mówi że jestem sztywniara ,nic
        ze mną nie idzie robić,nawet filmu nie chcę obejrzeć tylko leżę i marudzę.Może
        mnie gdzieś zabierze żebym się rozerwała,najlepiej na 2 części.
        Robię placki ziemniaczane na obiad bo to smażone i niezdrowe i trzeba
        wykorzystać póki można.
        Pozdrowionka Zyta
        • kasiaczekroza Re: LUTY 2004 08.02.04, 11:37
          Gosiu!
          Trzymaj się, na pewno z Szymonkiem wszystko będzie ok.Ni martw się
          antybiotykami, moja córa 7, 5 roku temu też dostawała antybiotyki , miała
          wenflon załozony do ciemiaczka, wiem cio to znaczy patrzeć na swoje chore
          dziecko, ale będzie dobrze zobaczysz.Podziwiam Cię, dbaj o siebie, niech mąż
          często cię zmienia.ty teraz też musisz dbać o siebie, bo Szymek jak z tego
          wyjdzie będzie potrzebował silnej mamusi.
          Całuję i pomodlę się za Ciebie.
          Dorotko, powodzenia na cc. daj znać jak było proszę!
          Trzymajcie się kobitki!
          Kasia i Antek(ciągle w oceanie moich wód)
          • amatylda Re: LUTY 2004 08.02.04, 14:35
            Cześć,

            Gosiu, przeczytałam Twój post i też jestem myślami z Wami. To straszne, że
            takie choróbska chwytają "nasze" maleństwa zanim jeszcze na dobre zdążą
            zaprzyjaźnić się ze światem. Ja jestem w kontakcie z koleżanką, której 4
            miesięczny synek też właśnie wyszedł ze szpitala po zapaleniu oskrzeli / płuc.
            Już jest wszystko dobrze - ale wiem dokładnie jak wygląda takie czuwanie przy
            małym. W gdyńskim szpitalu tez pełno dzieci chorych na zapalenie płuc - od
            takich maleńkich po porodzie do troszkę starszych - ale to zawsze małe
            bezbronne dzieci ;-( Wierzę, że będzie dobrze (MUSI BYĆ!!!) tak jak to jest z
            synkiem koleżanki. Życzę Wam też aby to była taka "zaprawa" Szymonka i już
            więcej go nic nigdy nie "złapało"!!! Zresztą powiem Ci w sekrecie, że
            Szymonów "złe nie bierze" wink)) Mój mąż choruje straaaaasznie rzadko, a jak cos
            to ledwie to katarek wink)) Bądź silna!!! I uśmiechaj się!!!! To pomaga!!!

            Gratulacje dla nowych mamek !!!Trochę się przesuwam w końcu na liście. wink
            Zważywszy, że 2 osoby przede mną z terminem na 9.02 to cc, więc chyba się nic
            nie zmieni i zaraz będę "na szczycie" wink

            Ja od kilku dni marudze mężowi, że mam ochotę na pizzę a ostatnią jadłam w
            listopadzie u kolegi. Mąż za to często jada w pracy. No ale dziś jest chyba
            dzień dobroci dla przyszłych matek polek i zabiera mnie na pyszną pizzę (dla
            Morska - do "Kwadransa" - uwielbiam!!! Tzn mam nadzieję, że się nie popsuli od
            sierpnia wink)) W końcu ile można jeść zdrową żywnośc wink))

            Widzę, że wiele z nas oglądało "Zakochanego Szekspira". I jak wrażenia?? Mnie
            się podobał. A wcześniej z mężem oglądaliśmy "Ciało", więc była taka sobota
            filmowa wink)

            Mam pytanko: skończył mi się Prenatal jakieś 2-3 tyg temu i nic juz nie biorę.
            Ale tak sobie myślę, że może jeszcze powinnam. Tym bardziej, że jak się karmi
            to też ponoć można brac takie preparaty witaminowe. Bierzecie jeszcze? I co
            radzicie - kupić i brać jeszcze?

            Ja dziś jakoś tak " z przekory" nie chcę rodzić, bo dziś są urodziny mojej 1
            cioci a jutro męża cioci. Obie lubię, ale zawsze to będzie, że się urodził
            w "ich" dniu urodzin i taki bunt we mnie narasta wink)) Chciałabym za to
            baaaardzo 10.02. Może ta telepatia pomoże wink

            Ściskam i pogłaskuję brzuszki
            Matylda i Oskar (41.tydz.)

            • kobitka29 dziekuje w imieniu swoim i coreczki! 08.02.04, 14:51
              Witamsmile przepraszam,ze wolno odpisuje, ale dopiero wczoraj wyszlam ze szpitala
              i musze sie jakos zebrac z nowym porzadkiem zycia. Ale jest super!!! Ola jest
              swietna, cale zycie nabiera innego wymiaru! CC przeszlam lagodnie, znieczulana
              bylam przez zo! polecam! jedno male uklucie,uczestniczy sie w narodzinach
              dzidzi,nic nie boli. Jedynym minusem jest potem lezenie plasko przez 24
              godziny, ale to tez da sie przezyc, szczegolnie jak obok lozka w koszyczku
              leczy ukochane dziecko i pilnuje je mazsmile po 24 godzinach zostalam uruchomiona
              i dostalam dzidziusia pod opieke na 24 godzinysmile z pokarmem zero
              problemu...dopiero byl nawal w 3 dniu i to bylo okropne do opanowania, ale tez
              sie udalo. Duza zasluga w tym wszystkim byl bardzo mily personel, ktory mi
              pomogl i doradzal we wszystkim. Bol rany pooperacyjnej tez jest do przejscia,
              dostaje sie srodki p/bolowe i jakos to idzie. Dzis jest tydzien po cc, a ja
              chodze i nic mi nie jest, lekko odczuwam szew, ale bardzo lekko.
              Musze chyba konczyc i biec do malej, bo wyszlam na momencik z domu i zostawilam
              mala z tatasmile ale on nie ma cycka z mlekiem......sad
              Pozdrawiam wszystkie mamusie te co juz urodzily i te przyszle!!! trzymajcie sie
              dzielnie!!!

              • kasiaczekroza Re: dziekuje w imieniu swoim i coreczki! 08.02.04, 16:26
                Aniu, ja biorę witaminy nadal i planuję to robic przez całe karmienie, jednak
                nie da się zapewnić w diecie wszystkich niezbednych skłądników warto chyba o
                to zadbać.
                Kasiu, gratulacje narodzin jeszcze raz, ja też mam mieć cc.Napisz proszę,czy
                do zoo wkładają jakiś cewnk w kręgosłup czy wkuwają się igłą?
                Pozdrowienia
                Kasia i Antuanek
                • morsk2 Re: LUTY 2004 08.02.04, 17:08
                  Kobitko droga! Rozumiem, ze jesteś teraz zalatana i mocno zaaferowana, ale przy
                  najbliższej okazji pochwal się "grubością" i "długością" córeczki!!!

                  Jeśli chodzi o witaminy, to nadal łykam Elevit i myślę, że będę go brać przy
                  karmieniu też, bo teraz tak mało jest naturalnych witaminek. Moja gin kazała mi
                  też w ostatnim mieisący znowu brać dodatkowo Folik. Nie bardzo wiem po co?
                  Została mi ostatnia tabletka i zastanawiam się czy jest sens kupować następne
                  opakowanie? Jak sądzicie? No i czy jest sens nadal łykac magnez? Przecież
                  skurcze już się mogą, a nawet powinny, robić?

                  A w temacie "słodkie" - dziś upiekłam Pleśniaka. Mniam! Jakie macie pomysły, co
                  po porodzie będzie można wcinać? Wydaje mi się, że drożdżóweczka i
                  jabłeczniczek wyglądają niegroźnie? A co jeszcze?
                  Pozdrawiam słodko,
                  Monika
                  • ida92 Re: LUTY 2004 08.02.04, 17:20
                    Co do witamin odstawiałm dwa tygodnie a i lekarz nie zalecił w trakcie
                    ostatniej wizyty, ale ide we wtorek na wizytę to się jeszcze podpytam. Co do
                    magnezu to tez nie wiem bo właśnie dwa tygodnie temu lekarz zalecił mi go jak
                    usłyszał, że mam skurcze (przynajmniej wywnioskował to z mętnych opowieści o
                    moich dolegliwościach). A co do jedzonka "po" to widze to raczej mocno
                    dietetycznie. Ale jabłuszko pieczone, buła drożdżowa i pieczony indyk nie
                    powinny budzić sensacji żołądkowych maluszka. Ale chwilowo robię sobie
                    codziennie sałatke owocową z dużą ilością cytrusów, dziś zjadłam frytki i
                    wypiłam kawkę i mam jeszcze chęć na colę. Antoś dziś jest raczej nie
                    zainteresowany kontaktem ze swoimi rodzicami co oczywiście doprowadza mnie do
                    lekkiej depresji, a wyobraźnia szaleje wink))))
                    Edyta
    • ida92 do Malwes 08.02.04, 16:56
      Gosiu kochana na pewno wszystko będzie dobrze z Szymonkiem. Trzymam kciuki za
      MAluszka niech szybciutko wraca do zdrowia i się wiecej "nie wygłupia" z
      chorowaniem. To zapalenia płuc to pewnie przez tego paskudnego gronkowca. Dawaj
      znać co i jak jesli będziesz tylko mogła. Trzymajcie się Kochani.
      Edyta i Antoś.
      • margoja Re: do Malwes 08.02.04, 17:30
        Gosiu, ja też jestem z Wami,trzymam kciuki i wierzę, że wszystko się skończy
        szybko i dobrze!!!
        Przypomniało mi to historie znajomych, którzy na wizycie kontrolnej 2 tyg po
        porodzie dowiedzieli się, że ich maluszek ma ostre zapalenie gardła, zapalenie
        pepka, żółtaczkę...Oprócz tego dostało im sie od lekarki, która się na
        nich "wydarła",że nie pilnuja dziecka, a przecież nie bylo żadnych objawów!!!
        skończyło się na antybiotyku, tygodniu w szpitalu i teraz mały jest zdrowy,
        ale co się strachu najedli!!
        Najgorzej, że człowiek nie jest w ogóle przygotowany na takie przygodysad
        U Ciebie też wszystko się dobrze skończy, wiem, że łatwo się mówi,ale może ci
        pomoże, fakt, że o Tobie myslimy.
        Gosia z Antkiem
        • zyt Re: Znowu straszę 09.02.04, 03:18
          Jest 3 w nocy a ja nie śpię ,ale to z powodu skórczy kóre mam.Jak wiecie u mnie
          skorcze jeszcze nic nie oznaczają może będzie poród a może nie będzie.Tyle że
          to chyba nie nery mnie tak bolą od wczoraj ,bo ten ból nasila się w plecach.
          Tak więc znowu mogę was tylko nastraszyć ale przynajmniej mam kogo, bo mąż
          sobie śpi,wie ze lepiej poczekac aż mnie rozboli tak naprawde.Sprawdzę tylko
          czy am wszystko w torbie,pochodze jak bocian,wezmę kolejny prysznic a ranek
          pokaże co będzie.Leżeć nie idzie to lepiej pochodzę.Bóle są co 5 min ale jak na
          mój gust za słabe żeby jechać z nimi do szpitala.Na dodatek moja połozna
          złamała nogę i teraz będzie przy porodzie ktoś inny,podobno tez dobra ale ja
          jej nie znam i poza tym dam jej pospać do rana.
          dam znać czy jest juz nas dwoje czy to znowu fałszywy alarm jak to u mnie.

          Pozdrawiam Zyta
          • morsk2 Re: ja też... 09.02.04, 08:45
            Witajcie dziewczyny bladym świtemwink
            hmmm...jak by to powiedzieć? Czopa nie widziałam, boleć specjalnie nie boli jak
            na razie, ale to chyba były wody...
            Jadę do szpitala przekonać się o co chodzi...
            Trzymajcie kciuki!
            Monika i Wiktoria (póki co 2 w 1)
          • ida92 Re: Znowu straszę 09.02.04, 08:45
            Zyta jakby co to trzymam kciuki, a jak znów nic ......to bedzie na następny
            raz wink))). Pewnie jakjesteś to sie odezwiesz,a jak nie........ big_grinDD
            • aniutekm Re: Ale się dzieje... 09.02.04, 09:02
              Witam w zimowy poranek - w lublinie sypie śniegiem.

              Gosia, trzymam za Ciebie kciuki, to straszne przez co przechodzisz, ale wierzę,
              że mały da sobie radę z tymi choróbskami!! Jesteś bardzo dzielna. Trzymaj sie
              cieplutko. Myślę dużo o Was.
              Mam nadzieję ze wkrótce spotkamy sie wszystkie na nowym watku, który
              założyłaśsmilesmile

              Teraz czekamy na wiadomości od Zyty i Moniki, oraz od dziewczyn które dziś mają
              CC. Powodzenia dziewczyny!!
              Mija już 1/3 lutego, więc chyba czas pchnąć do przodu tą kolejkęsmile

              Pozdrowionka. Ania i już 39 tyg Maluszek Kubuś lub Mateuszeksmile))))
              • kasiaczekroza Re: Ale się dzieje... 09.02.04, 09:48
                No to chyba się ruszyło!
                Kasik zniknęła, Zyta i Monika-kto wie, kto wie, cesarki się szykuja.
                Te informacje wywołują u mnie wzrost adrenalinki. Dzisiaj idę na KTG.
                z jednej strony to fajnie, że juz niedługo bedą z nami maluszki, z drugiej
                trochę żal tego oczekiwania i waszych pościków, wierze jednak, że na
                rówieśnikakowym watku, załozonym przez gosię, będzie równie sympatycznie.Co ma
                nie być, musi być!
                Pozdrawiam wszystkie rodzące i oczekujące.
                Kasia i Antoś(39 tydz.)
                • becia-79 Re: Ale się dzieje... 09.02.04, 10:08
                  Kasiu to znowu ja Beata, mam do ciebie pytanie w sprawie KTG czy masz jakies
                  wskazania do tego zeby robic te badania?bo ja chcialam miec robione,ale moj
                  lekarz kiedy go o to spytalam kilka dni temu,powiedzial ze nie widzi zadnych
                  wskazan do tego badania.Co mnie bardzo zdziwilo bo od tygodnia mam czeste
                  skurcze przepowiadajace,i czytam na forum o kobietach ,ktore maja pod koniec
                  ciazy robione te KTG,o co tu chodzi ?moze powinnam udac sie do innego lekarza?
                  Pozdrawiam Beata mama 2 letniego Alexa i Maxa jeszcze w brzuszku.aha termin mam
                  na 22/28 luty.
                  • tossca Dzieje się, dzieje... 09.02.04, 10:11
                    No patrzcie patrzcie!
                    Człowiek raptem dwa dni do kompusia nie siadał a tu tyle nowych wieści. Trzymam
                    kciuki za Zytę i Monikę – może już trzymają swoje maleństwa w ramionach? To
                    chyba nic złego, że im zazdroszczę? Mam nadzieję, że wszystko przebiega
                    (przebiegło??) lekko i już niedługo zdadzą nam relację ze swoich przeżyć. A co
                    u Kasi – kasik8? Cicho jakoś tak sobie siedzi...
                    Dla Gosi i małego Szymonka mam dużo ciepłych słów i myśli. Wierzę, że wszystko
                    będzie dobrze, bo przecież MUSI (!!!) być! Życie lubi nam czasem „dowalić”, ale
                    dzięki temu stajemy się silniejsi. Kiedyś czytałam, że Bóg doświadcza nas na
                    tyle, ile jesteśmy w stanie znieść... Może to okrutne, ale w ciężkich
                    chwilach „to” podnosi mnie na duchu.
                    Eeeeeeech...
                    A u mnie? Minęły te 3-4 dni, które miały przynieść „rozwiązanie sprawy” i nic!
                    Znaczy się Pan Ordynator to jednak człowiek omylny... Więc jutro rano znów do
                    szpitalka. A może ja nic nie czuję i się okażę, ze wejdę i... wyjdę? I to nie
                    sama... – hihihi. Optymistyczna wizja. W sobotę i wczoraj (o tym wstyd pisać)
                    wzięło mnie na sprzątanie. Wymyślałam, co jeszcze można dopucować i nawet
                    skakałam po taboretach aby sięgnąć wysoko na szafę bo wydawało mi się, że tam
                    kurz jakiś zalega (mąż oczywiście stwierdził, że nic tam nie ma wink). I... nic!
                    Kuzynka stwierdziła, że to już na pewno urodzę, bo ją tak wzięło na porządki
                    dzień „przed”. No i co? U niej się sprawdziło, u mnie nie... A nie mówiłam?
                    Dziwna jakaś jestem!
                    Nic to... Spadam...
                    Pozdrawiam
                    Marzena i Mały Ktoś
                    P.S. Już mnie „przywołuje” do siebie szmatka i miska z wodą. Znowu coś
                    popucuję. hihihi
                    • kasik8 Re:Melduje sie! 09.02.04, 10:24
                      Internet chodzi dzis tragicznie..nie moge otworzyc niektorych waszych postow.
                      Melduje sie i juz sie tlumacze. Dziekuje za troske...naprawde nie bylo milo
                      przez ten weekend..ale to chyba jeszcze nie moj czas..nie moja pora.. o ile
                      taka jest...
                      Bylam 5.02 u lekarza mojego...przychodniowego po kolejne zwolnienie..a ten
                      mnie bada i mowi ze przeciez wszystko tu gotowe..na niczym sie to nie trzyma
                      chyba tylko na moim strachu i silnie zacisnietych nogachsmile)) hehe...mowil ze
                      rowarcie na 1,5 cm..a on mnie ciagnal jak okreslil za luzna szyjke..i
                      mowi..Widzi pani? moge za nia ciagnac tak to jest luzniutkie. Mowil tez ze nie
                      nalezy czegos takiego robic...ale teraz kiedy juz tak wszystko wisi to mi
                      nawet pomoze. Wyszlam cala obolala. Z jednej strony..fajnie jesli mial mi
                      pomoc z drugiej troche nie lubie takich ingerencji. Mowil ze porod moze po tym
                      nastapic nawet tej nocy..a bylma u niego 5.02 o godz. 19tej. Cala noc czulam
                      skorcze..ale nie bolesne na tyle by jechac....co mnie zdziwilo! ja nie wiem
                      tak naprawe z jakimi skorczami trzeba jechac.. i nie bardzo wiedzialam kiedy
                      to ma nastapic..wydawalo mi sie jednak ze musi to byc chyba nieco mocniej.
                      Choc skorcze te byly dosc regularne co 8 min. Postanowilismy jednak przeczekac
                      (maz byl bardzo kochany tej nocy).. i faktycznie usnelam z tego bolu.
                      Nastepnego dnia nie bylam w stanie odwiesc corki do szkoly..efekt mialam taki
                      ze z kazdym krokiem cos mi wypada. Bolalo wszystko..myslalam ze to juz. Maz do
                      pracy i caly czas dzwonil. Po poludniu poszlam sie kapac..chcialam zlagodzic
                      troche ten bol. Po kapieli polozylam sie opatulona tylko w recznik i tak mnie
                      scielo ze zasnelam momentaline..a potem.? obudzilam sie jak mlody Bog..spalam
                      kilka godzin i wszystko minelo! i trwa tak do teraz...sama nie wiem co o tym
                      myslec. Nigdy sie tak nie czulam.
                      A teraz jestem cala glupia!
                      Owszem bola mnie plecy ..a one tak bola od stycznia.. i juz zdazylam
                      przyzwyczaic sie do tego tepego bolu. Lekarz powiedzial ze skoro nie mialam
                      skorczy przy poprzednim porodzie.. i moja matka tez takowych nie miala..to
                      moze cos w tym byc..zwazywszy na obecna sytuacje..ze on nie wie dlaczego kiedy
                      wszytko "wisi" jak to okreslil u mnie..nie ma skorczy!...ze jesli zacznie cos
                      sie dzic to zacznie sie dziac szybko..bo on przewiduje raczej ze pojda mi wody
                      lub zaczne krwaic...nie chce mnie jednak straszyc..ale skoro teraz nie czuje
                      boli..to owszem jak sie zadznie ..porod pojdzie szybko...ale skorcze moga
                      uderzyc..a raczej bol..ze zdwojona sila!.
                      Rodzinie powiedzialam jak wyglada sytuacja...i prosilam zeby nie dzwonili bo
                      nie chce mi sie gadac..ze jak zacznie sie cos dziac to dam znak. I nic!
                      dzwonia nadal..z pytaniami typu :"to co juz rodzisz?".//"to kiedy rodzisz? a
                      mozesz w poniedzialek?" "na ile masz teraz rozwarcie?" i nie mowicei mi ze to
                      nie zlosliwosci? po ktoryms telefonie..grzecznie poprosilam zeby tego nie
                      robili..kazdego z osobna..ze nie znam tak jak i oni odpowiedzi na te
                      pytania...bo nikt ich nie zna..a mnie jest przykro i prosze by tego nie robili
                      i wydawalo mi sie ze zrozumieli ..na na stepny dzien jak w jakims "dniu
                      swistaka" rano telefon i smiesznym glosikiem..pytanie :"na ile masz rozwarcie?
                      a moze poprosilabys meza by Ci pomogl..abo poskacz z kanapy?" rece mi
                      opadly...juz nie dobieram telefonu..dzwonia do meza..!
                      To tyle u mnie. Obiecuje ze dam Wam znac jak cos sie bedzie dzialo...juz sie
                      lepiej czuje wiec moge znow zasiasc na miom legowisku komputerowym.. i
                      przesiewdziec tak do kwietnia hehe
                      Trzymam kciuki za dziwczynki ktore poszly dzis na cc. Zazdroszcze i wspolczuje
                      hehe jak bym sie nieco bala..
                      Kasiksmile
                  • kasiaczekroza Re: Ale się dzieje... 09.02.04, 15:12
                    Co do KTG, to do porodu zostało 10 dni i lekarz stwierdził, ze warto
                    monitorowac czy z dzidziusiem wszystko ok, dzis byłam po raz 3 i ostatni raz
                    idę za tydzień.Porozmawiaj z lekarzem jeszcze raz, powiedz, że wolałabys być
                    pewna , że wszystko ok.Ja chodzę do prywatnego gabinetu, ale w ramach pakietu
                    z NFZ-dawnej KCH, i w pakiecie te badania są rozpisane jako obowiązkowe dla
                    lekarza do zlecenia.
                    Kasia i Antoś
                • boryska Re: Ale się dzieje... 09.02.04, 10:13
                  Witam, mam nadzieję, że nie zostanę sama na tym forum. Ja jem aspargin na
                  skurcze w nogach. Gin mi powiedział, że jak się je magnez to po porodzie
                  mięśnie mniej bolą. to jem 3 x 1 tabl. Piję to obrzydlistwo z malin, ale na
                  mnie nie działa, a przynajmniej tak mi się wydaje. Trzymam kciuki za wszystkie
                  na porodówkach. CC nie ma się co bać, znieczulenie dają jednorazowo igłą w
                  kręgosłup, po uprzednim znieczuleniu takim zastrzykiem jak daje dentysta przy
                  znieczulaniu. Dla mnie najgorsze przy cc było zakładanie cewnika, a reszta
                  jakoś ujdzie, byle po nie było łóżko zarwane, bo się ciężko wstajesmile
                  Pozdrawiam Iza i Julka (38 tydz)
                  • natder Re: Ale się dzieje... 09.02.04, 10:35
                    O rany, ale się porobiło... a ja mam jeszcze całe dwa tygodnie do terminu,
                    buuu... Już mi się zaczyna ten odmienny stan nudzić, ale na razie metoda Kasik
                    nie moge rodzić bo: torby niezupełnie spakowane, nie wszystko w domciu gotowe a
                    poza tym od piątku kuruję jakieś paskudne przeziębienie, które jak na złość nie
                    chce przejść sad((
                    Dziewczyny trzymam za Was kciuki!!! I płakać aż mi się chce jak sobie pomyślę,
                    że niektóre z nas dziś już będą tulić swoje dzidziorki wink
                    Miłego dnia Wam życzę - Ania i Malwinka (też 38 tydzień)
                    • kasik8 Re: Ale się dzieje... 09.02.04, 10:49
                      Aniu ja dzis rodzic nie moge..bo dzis prawidlowe urodziny dziecka szwgierki i
                      tak jak pisane bylo wczesniej..dzieciak cudowny ..ale nie chce by moje
                      urodzilo sie w "jego" dniu uridzin..choc wiekszosc rodzinki o tym marzy...i
                      wlasnie z tym poniedzialkiem skladali mi prosby..bym moze dzisiaj? a ja z USG
                      termin mam na jutro..wiec moze jutro hehe juz sama nie wierze w to co
                      pisze..ja poprsotu nie uodze.
                      Gsiu - Malwes..tak strasznie mi przykro..z powodu Twojego synka i ze musisz od
                      poczatku tak strasznie sie o niego martwic. Wiec co to znaczy. JA
                      przesiedzialam tyle tyg. przy moeje corci...tez obolala..ale
                      musialam. ..wenflony w glowce itp...bedzie wszystko dobrze..zobaczysz!zreszta
                      to napewno silny chlopaczek po mamie.
                      Dawaj znac i uszy do gory.
                      Aniu natder..ja juz przestalam sprzatac..bo ile mozna sprzatac? co tydzien sie
                      szykuje i caly dom na moj wyjazd..hehe i juz zapasy sie koncza ktore im
                      porobilam.
                      A ja zapewne przechodze termin i urodze kolo 19 go tak sobie pomyslalam bo:
                      1. zaczynaja sie ryby..a ja chce wodnika (nigdy nie mam tak jak chce!)
                      2. mama, tesciowa i szwagierka..-cala rodzina wyjezdza w gory na ferie! i
                      wtedy bede miala swiety spokoj i dwa tyg laby po tym.zanim wroca.
                      wyjezdzaja tak naprawde 13-14 ale tesciowa dopiero 19go wiec zeby tak
                      wszystkich naraz nie bylo to bym musiala sie wstrzymac..zreszta juz mi wszytko
                      jedno..a chcialabym tak naprawde 13go..naprawde! i to w piatek...moja mama
                      urodzila sie trzynastego..ale innego miesiaca...mieszkalam cale zycie pod
                      trzynastka, dzialke mam nr.trzynasty...bylam cale zycie w dzienniku
                      trzynasta..mam potezna blizne na pol glowy (to akurat nic milegowink)wyrabana
                      przez futryne wlasnie 13go.. i co najwazniejsze..meza 13go poznalam i sie tak
                      juz zakochalam hehe ze z nim zostalam...wiec my lubimy 13go...14 tez sie nie
                      obraze!smile Kasik
                      • natder Re: Ale się dzieje... 09.02.04, 11:03
                        Kasik... ładnie to tak się trzy dni nie odzywać??? Hehe... a ja myślałam że
                        jutro ze szpitala z Mają/Filipkiem wyjdziesz... i posta napiszesz "jestem
                        mamą" smile))
                        A jak 14-tego chcesz urodzić to niech Ci się spełni...
                        A ja przechodzę do etapu: niech się wreszcie ta ciąża skończy... bo dostanę
                        fioła! wink))
                        Pozdrowionka Ania z Malwinką.
                        • margoja Ale tempo!!! 09.02.04, 11:51
                          Dziewczyny, wczoraj mąż wysprzątał mieszkanie, więc nic dla mnie nie zostałosad(
                          wiem, zabiorę się pisania mojej pracy mgr, zawsze jak siadam do pisania, to mi
                          cos ważnego przerywa i nie moge pisać, więc może teraz to będzie poród???smile)))
                          Trzymam kciuki i czekam na wieści od rodzących (oby!!!)
                          Gosia
                          • ida92 Re: Ale tempo!!! A ja ciągle nic;))) 09.02.04, 12:38
                            Kasik no wiesz........., a może poskacz z tej kanapy co?? wink)))
                            Jak zobaczyłam, że się meldujesz to byłam pewna że z Dzidziorkiem, ale jak
                            widzę, że nie, to mi nawet personalnie trochę ulżyło, bo ja już doszłam do
                            wniosku, że ja tu posiedzę sama do końca i zgaszę światło. Ja sie czuje
                            doskonale nic mi nie dolega nie mam żadynych skurczów, bóli i tem podobnych
                            szprzątac tez mi się nie chce. Sziedzę ogladam niemiecka telewizję i jem mleko
                            zagęszczone, zą mi niedobrze
                            • ziut5 Re: Ale tempo!!! A ja ciągle nic;))) 09.02.04, 13:40
                              Hello
                              ja znowu w temacie ulozenia miednicowego. dzisiaj rozmawialam z lekarzem z
                              Solca i raczej na 90% cc. Powiedzial ze nie beda wywolywac porodu (tak jak
                              sugerowali na Karowej, ktorej nikomu nie polecam), tylko mam przyjsc w
                              czwartek tzn. tydzien przed terminem z ostatnim USG i jak dziecko bedzie mialo
                              ok 3,5 kg, to cc. W srode zapisalam sie na USG i jestem dobrej mysli. Natder
                              jak cos sie amieni to dam znac. Trzymam kciuki za Kasie co by w koncu
                              nastapilo spotkanie z dzidziusiem.
                              Caluje i pozdrawiam Justa i Julek
                              • natder Re: Ale tempo!!! A ja ciągle nic;))) 09.02.04, 14:12
                                Jak widzisz, co szpital to inne obyczaje... Ja mam wizytę u gina w środę, ale
                                ponieważ pogoda paskudna, ja przeziębiona a mam do niego dość daleko to nie
                                wiem, czy się w tym tygodniu wybiorę, czy dopiero w następnym... chociaż trochę
                                się boję że kolejnej środy nie doczekam... a z obserwacji wiem, że jednak nie
                                wszystko od niego zależy bo decyzje najczęściej podejmuje ordynator oddziału -
                                a jaką to też zależy na ten przykład od jego humoru z samego rana... Czasem
                                dość wyraźnie główkę pod żebrami czuję, a czasem nie mogę jej znaleźć... ale na
                                usg już chyba nie idę, i tak się będę musiała przed terminem położyć, niech w
                                szpitalu robią... chyba że po badaniu gin stwierdzi że ułożenie główkowe...
                                Przy ostatniej wizycie też twierdził że głowa przoduje ale to chyba jednak była
                                kość miednicy a nie czaszki niestety...
                                Pozdrawiam serdecznie Ania z psychozą przedporodową ("czy ten śluz to czop? czy
                                ta wilgoć to wody?")smile))
                                • magdalena_76 Re: Ale tempo!!! A ja ciągle nic;))) 09.02.04, 15:30
                                  Witajcie witajcie
                                  mój mąż chodzi od wczoraj i śpiewa: "Ta mała piła dziś i jest wstawiona"...
                                  chodzi oczywiście o naszą córeczkę, która zjechała strasznie w dół i robi tam
                                  podkop. Przynajmniej w dobrym miejscu.
                                  Poza tym okazało się, że można usłyszeć uchem jej serduszko... ja nie, tak
                                  sobie nie naciągnę... a on i owszem. Niesamowite. Ja miałam dziś za to seans
                                  na ktg - przysypiałam sobie ukołysana monotonnym stukotem... ale poza tym nic.
                                  Jutro idę na wizyte i zobaczym, co tam w środku. Nie mam żadnych przeczuć, a
                                  raczej mam takie, że się przeterminuję - nie chcę być marcowa, buuu!


                                  A teraz kilka wskazowek dla karmiących matek - bo gdzieś tam pisałyście na ten
                                  temat a tu tak ładnie wszystko zebrane.
                                  -pieczywo:wszystkie gatunki, najlepiej urozmaicone w proporcji
                                  1:1 pieczywo ciemne do jasnego
                                  -produkty zbożowe:wszystkie gatunki kasz, ryż i trochę mniej
                                  makaronu ze względu na zawartość jajek
                                  -mięsoi wędliny:zalecane drób, królik i chuda
                                  wieprzowina.Najlepiej gotowane i duszone.Niewskazane smażone
                                  oraz sosy i zupy gotowane na mięsie.
                                  Niewskazane:wołowina,cięlęcina i baranina.W przypadku skazy
                                  białkowej wyeliminować całkowicie.
                                  -ryby i jaja
                                  zalecane ryby gotowane raz w tygodniu,jajka gotowane 1-2 raz na
                                  tydzień,niewskazane ryby wędzone, smażone i marynowane
                                  -produkty mleczne
                                  Zalecane:sery żółte i białe,kefiry i jogurty naturalne lub z
                                  dodatkiem owoców(patrz owoce zalecane).Spożywać w ilościach
                                  umiarkowanych np.1 jogurt, 1 kefir, 3-4 plasterki sera na dobę.
                                  Niewskazana śmietana oraz mleko w czystej postaci.W przypadku
                                  skazy białkowej wyeliminować całkowicie.
                                  -warzywa
                                  Zalecane:ziemniaki, soja, marchew, buraki, pietruszka,
                                  seler,marchew.Spożywać gotowane lub surowe, również jako soki.
                                  Niewskazane:kapusta, kalafior, groch, bób, fasola, cebula,
                                  czosnek, chrzan, papryka, kukurydza z puszki oraz nowalijki
                                  (pomidor, ogórek,rzodkiewki)
                                  -owoce
                                  Zalecane:jabłka, banany-również pod postacią soków, dżemów,
                                  kisielów i jogurtów z tymi owocami.
                                  Niewskazane:cytrusy, kiwi, truskawki, poziomki-mogą wywołać
                                  uczulenia. Pestkowce (śliwki, morele, wiśnie, czereśnie) oraz
                                  gruszki mogą być przyczyną bólów brzuszka i kolki. Dotyczy to
                                  również produktów z tych owoców
                                  -tłuszcze
                                  Zalecane:oleje i masło
                                  Niewskazane:smalec
                                  -przyprawy i dodatki
                                  Wskazane:sól, majeranek, kminek, koperek.
                                  Niewskazane:kawa oraz orzechy, kakao i czekolada (mogą wywołać
                                  uczulenie).Ostre przyprawy:papryka, pieprz, chili itp. oraz
                                  ketchup, musztarda i majonez.

                                  Po okresie miesiąca, dwóch można wprowadzać
                                  niektóre zakazane produkty do diety i obserwować dziecko.

                                  No to póki można - SMACZNEGO

                                  Pozdrowienia gorące
                                  M.
                                • tjoanna Re: Ale tempo!!! 09.02.04, 15:46
                                  Witam zniecierpliwione smile
                                  Ja na moment, żeby się zameldować, pocieszyć, że też jeszcze czekam i na
                                  dodatek wciąż żadnych znaków.
                                  Gosiu, smutne Twoje wieści, ale tak jak dziewczyny, wierzę, że już wkrótce
                                  odetchniecie, a Szymonek zaprawiony po bojach będzie się zdrowo rozwijał.
                                  Pozdrawiam Was gorąco z szarej i paskudnej Warszawy
                                  Joanna
                                  • mutantowa Zyta urodziła:) 09.02.04, 16:38
                                    Witajcie mamuśki.
                                    Zyta uraodziła dzisiaj o koło 12godz, szybciutko bo tylko 2 godzinki. Mała ma
                                    55cm i 3200g, kazała przekazać że wszystko jest ok i dobrze się mają.
                                    Nitka wszystko jest ok, nie przejmuj sięsmile
                                    Malwes, trzymajcie sie cieplutko, myślę o Was.
                                    Pozdrawiacze Magda
                                    • margoja Re: Zyta urodziła:) 09.02.04, 16:46
                                      Gratulacje dla Zyty!!!
                                      Chyba wszystkie by chciały tak szybciutko mieć maleństwo juz przy sobie.
                                      Trochę zazdroszczę, a może nawet bardziej smile i pozdrawiam
                                      Gosia
                                      • xemu Urodziłam! 12.02.04, 12:01
                                        Urodziłam w sobotę 7.02 ślicznego Mikołajka.
                                        Mikołajek urodził się b.duży bo ważył 4600g i ma 60 cm (10 pkt).
                                        Urodziłam o dziwo naturalnie choć muszę przyznać, że było ciężko ...
                                        Ale prawdą jest że tego bólu się nie pamięta widząc dziecko całe i zdrowe.
                                        Teraz brakuje mi tylko jednego ...snu...

                                        Powodzenia dla wszystkich oczekujących,
                                        Monika
                                        • margoja Re: Urodziłam! 12.02.04, 12:34
                                          Gratulacje dla nowej mamusi i Mikołajka!!! Śliczne imie!!i jaki duży!!!
                                          Mam wrażenie, że wszystkie urodzą,a ja jeszcze będę w ciąży!!!
                                          Koniec użalania się,muszę się nastawić optymistycznie!
                                          Gosia
                                    • nitkanitka Re: Zyta urodziła:) 09.02.04, 17:08
                                      Same dobre wiadomości Madziu smile!
                                      Uściski dla Zyty i "Spółki"!

                                      Malwes TRZYMAM kciuki za szybki powrót do domku zdrowego Maluszka!

                                      Nitka

                                      PS. Dziewczyny, jeżeli któraś się nastawiła na kupno monitora oddechu Angelcare
                                      to jest promocja:
                                      www.bobomarket.pl/cgi/easyshop.cgi?vid=cqvvkookuudqoafrsylhnmofxxnfsvpt&com=PT/1012
                                  • amatylda Re: Ale tempo!!! 09.02.04, 16:41
                                    Cześć, u mnie tez na razie nic, niestety, choć może mnie tez tak trafi jak
                                    Monikę (Morsk@) wink I pewnie to ja jednak będę gasić światło,hahaha.
                                    Ja mam termin na jutro, a dzis nie rodzę ze względu na wspomniane urodziny
                                    Ciotki winkTakże Kasik - od jutra chyba juz możemy wink))
                                    Byłam właśnie po nowe świstki do Książeczki Rum, bo mi się skończyły i moja
                                    mama mnie wepchnęła w długiej kolejce, że córka jutro ma termin i musimy
                                    szybciej wejść. Ja bym w życiu tak nie zrobiła ale fakt, że to juz ostatni
                                    chyba raz mogłam wykorzystać przywilej bycia w tej ciąży wink)
                                    Ja tez dziś posprzątałam - no bo jutro termin hahahaha. Ale tez nic mi nie
                                    dolega ;-( W sumie to dobrze wink I ja też chciałam jednak Wodnika a boje się,
                                    że jak tak dalej pójdzie to będą Ryby jak nic!!!
                                    Magdalena - lista jedzonkowa rewelacyjna. Już wysłałam do męża celem
                                    wydrukowania i powieszę sobie na lodówce. A póki co... kupiłam znów mnóstwo
                                    owoców i robię na wieczór sałatkę owocową. Wczorajsza pizza też była grzechu
                                    warta wink)))))mniam!

                                    Ściskam kciuki za te co dziś "w boju" i za nas - na lini frontu!
                                    Matylda i Oskarek (41.tydz.)

                                    • amatylda Re: Gratulacje dla Zytki!!! 09.02.04, 16:57
                                      I nasza lista:

                                      martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.04, Sulejówek, Solec
                                      dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.04, IMIDZ
                                      amatylda - Ania i Oskar 10.02.04, Gdynia, Miejski
                                      kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04, Gdańsk
                                      kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
                                      ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM), Rzeszów
                                      morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo
                                      xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04, Kraków, Narutowicz
                                      margoja - Małgosia i Antek 12-17.02.04
                                      aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba 19.02.04, Lublin
                                      kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04, Płock
                                      ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec
                                      tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04, Warszawa, Inflacka
                                      kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.04, Wrocław
                                      mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków
                                      nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG), Warszawa, Żelazna
                                      natder - Ania i Malwinka 25.02.04, Łódź
                                      tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
                                      elipse - Jaga i Jachu 26.02.04, Poznań, Raszei
                                      magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04, Kraków, Narutowicz
                                      dylan2002 - Julia i Emma 27.02.04
                                      becia - 79 - Beata i Max 22-28.02.04
                                      svistak - Sylwia i Jakub Izaak 28.02.04, Tczew
                                      boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
                                      mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

                                      *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka 17.12.03, 1.700
                                      *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel 15.01.04, 3.400, 50,5
                                      *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 Warszawa / Szymon 27.01.04, 2.840, 49
                                      *kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.04 / Aleksandra 30.01.2004,
                                      *moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.04 Warszawa/ Filip 31.01.04, 3.310,55
                                      *jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04 Kraków / Franek 2.02.04, 3.300, 56
                                      ^zyt - Zyta i Emilia 11.02 Starogard Gd / Emilia 09.02, 3200, 55
                                      • boryska Re: Gratulacje dla Zytki!!! 09.02.04, 17:32
                                        Gratuluję i pozdrawiam. Tempo niesamowite, ja przez 2 godziny to nie wiem czy
                                        dotrę do szpitalasmile, bo najpierw muszę gdzieś mojego synka odstawić w
                                        bezpieczne miejsce, a na pewno jak zacznę rodzić to nikogo nigdzie nie będę
                                        mogła zastać.
                                      • aniutekm Re: Gratulacje dla Zytki!!! 09.02.04, 17:35
                                        Gratulacje dla Zytki i małej Emiliismile) Brawo dziewczyny!!smile)))

                                        Ja też chcę urodzić w 2 godzinysmile)
                                        Ale jak na razie żadnych objawów...sad((( No cóż, niby jeszcze 10 dni. Choć
                                        miałam nadzieje, że jak odstawię leki, to zaraz urodze...
                                        Pozdrawiam "niecierpliwe" i czekające spokojnie (tych jest chyba mniejwink)))
                                        Ania
                                      • natder Re: Gratulacje dla Zytki!!! 09.02.04, 18:17
                                        Zyta szczęściaro gratulacje!!! Wracaj szybko do zdrowia (czyt. na forum) a dla
                                        Emilki całuski w małą piętkę smile)) Madzia dzięki za szybkie info i serdeczne
                                        dla Ciebie pozdrowienia.
                                        A ja nadal na bardzo odległej pozycji na naszej liście, chlip chlip...
                                        Dziewczyny a może by tak skorzystać z patentu Zyty i na dyskotekę wyskoczyć???
                                        Miłego wieczoru, Ania i Malwinka.
                                        • ida92 Re: Gratulacje dla Zytki!!! 09.02.04, 22:24
                                          Gratulacje dla Dziewczynek Zyty i Emilkii. Ładnie się sprawiły, kto by nie
                                          chciał w 2 godzinki echhhhh. A Zyt straszyłą straszyłą big_grinDD.
                                          Byłan na KTG młody się wiercił i wiercił i to były jedyne wyskoki na tym
                                          badanku, bo w częsci za którą jest odpowiedzialna jego mam głucha cisza,
                                          śliczna prosta linia od początku do końca czyt. skurczów brak. Jutro spotkanie
                                          z doktorkiem i zobaczymy czy coś widać?? Kieś rozwarcie abo co....
                                          Spotkałam się tez z położna i zrobiłą na mnie dobre wrażenie, bo nie była "jak
                                          kaczuszka" czyli do rany przyłóż tylko taka normalna, nie słodziła nie
                                          zaprzyjaźniała się na siłę ale była szalenie konkretna i wystawiłą koleżankę w
                                          razie gdyby ona nie mogła (jakieś tam szpitalne dyrdymały)
                                          Pozdrawiamy Edyta i Antoś

                                          • ziut5 Re: Gratulacje dla Zytki!!! 10.02.04, 11:15
                                            Witam Moje Drogie
                                            dolaczam sie do gratulacji dla Zyty. A ten czas porodu, tylko pozazdroscic. A
                                            takze pozdrawiam nowa lutowke Asie. U mnie sytuacja bez zmian, tez sie nic nie
                                            dzieje, tylko apetyt dopisuje. Wczoraj tez polknelam Pizze i grzanki z serem
                                            zoltym. W piatek urodziny mojego kochnego tatusia (13.02), moze wtedy sie uda
                                            bo w czwartek ide do lekarza. A ten piatek 13-ego wcale nie taki zly.
                                            Pozdrawiam wszystkie lutowki
                                            Justa i Julek
                                    • aniaw27 Re: Ale tempo!!! 12.02.04, 12:28
                                      cześć
                                      coś tu wyczytałam o liście na lodówkę ? czy można skorzystać (termin już za 4
                                      tygodnie)?

                                      Pozdr
                                      anka
                                  • asnopki Re: Ale tempo!!! 10.02.04, 09:26
                                    witam serdecznie!
                                    przepraszam, że wcinam się w zgrany klubik dziewczyn, ale wcześniej nie miałam
                                    takiej możliwościsad Mam termin na 26 i z niecierpliwością czekam na
                                    Mateuszka.Może będzie wcześniej?!Prawie całą ciążę biorę fenoterol i dużą
                                    ilość nospy (od tygodnia odstawione),ale jeszcze nic się nie dzieje sad
                                    Pozdrawiam wszystkie lutowe MAMY!!!
                                    Asia z Warszawy
                                    • aniutekm Re: LUTY 2004 10.02.04, 10:07
                                      Witam w słoneczny raneksmile Halo, halo, śpicie jeszcze, czy pojechalyście
                                      rodzić??? BUUUUUUUU. Ja też chcę!!!!

                                      Cześć Asia, fajnie, że się odezwałaśsmile Po lekach tokolitycznych czasem tak
                                      bywa, że macica długo nie podejmuje czynności skurczowych, ale nie martw sie,
                                      do 26 jeszcze troszkę czasu..!!

                                      A u mnie KTG wykazało w piatek skurcze, rozwarcie jest - i nic...
                                      Muszę iść dziś do internisty po zwolnienie, bo od Gina właśnie mi się
                                      skończyło, a nasz ZUS niestety stoi na stanowisku, że dwa tyg przed porodem to
                                      już Gin nie może wystawiać, bo przecież wszystkie ciężarne są zdrowe i
                                      naciagają ZUS, bo im sie nie chce do pracy już chodzić.. Oj, coś sie robi..
                                      Pójdę do internistki i powiem co jest grane, nawet nie mam zamiaru udawać
                                      przeziębienia, czy czegoś takiego - w końcu to kobieta,z zresztą ciężarnym sie
                                      podobno nie odmawiasmile)))))

                                      Pozdrawiaqm Was cieplutko i życzę miłego dniasmile)
                                      • aniutekm Re: LUTY 2004 10.02.04, 10:10
                                        Uzupełnię jeszcze listęsmile

                                        martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.04, Sulejówek, Solec
                                        dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.04, IMIDZ
                                        amatylda - Ania i Oskar 10.02.04, Gdynia, Miejski
                                        kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04, Gdańsk
                                        kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
                                        ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM), Rzeszów
                                        morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo
                                        xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04, Kraków, Narutowicz
                                        margoja - Małgosia i Antek 12-17.02.04
                                        aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba 19.02.04, Lublin
                                        kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04, Płock
                                        ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec
                                        tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04, Warszawa, Inflacka
                                        kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.04, Wrocław
                                        mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków
                                        nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG), Warszawa, Żelazna
                                        natder - Ania i Malwinka 25.02.04, Łódź
                                        tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
                                        elipse - Jaga i Jachu 26.02.04, Poznań, Raszei
                                        magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04, Kraków, Narutowicz
                                        asnopki - Asia i Mateusz 26.02.04, Warszawa
                                        dylan2002 - Julia i Emma 27.02.04
                                        becia - 79 - Beata i Max 22-28.02.04
                                        svistak - Sylwia i Jakub Izaak 28.02.04, Tczew
                                        boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
                                        mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

                                        *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka 17.12.03, 1.700
                                        *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel 15.01.04, 3.400, 50,5
                                        *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 Warszawa / Szymon 27.01.04, 2.840, 49
                                        *kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.04 / Aleksandra 30.01.2004,
                                        *moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.04 Warszawa/ Filip 31.01.04, 3.310,55
                                        *jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04 Kraków / Franek 2.02.04, 3.300, 56
                                        ^zyt - Zyta i Emilia 11.02 Starogard Gd / Emilia 09.02, 3200, 55



                                        • dula5 Re: LUTY 2004 10.02.04, 12:25
                                          dopisuję się do listy
                                          > martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.04, Sulejówek, Solec
                                          > dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.04, IMIDZ
                                          > amatylda - Ania i Oskar 10.02.04, Gdynia, Miejski
                                          > kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04, Gdańsk
                                          > kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
                                          > ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM), Rzeszów
                                          > morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04, Gdynia, Wejherowo
                                          > xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04, Kraków, Narutowicz
                                          > margoja - Małgosia i Antek 12-17.02.04
                                          > aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba 19.02.04, Lublin
                                          > kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04, Płock
                                          > ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec
                                          dula5 - Monika i dzidzia 22.02.03, Gliwice planowane cc około 15.02
                                          > tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04, Warszawa, Inflacka
                                          > kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.04, Wrocław
                                          > mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków
                                          > nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG), Warszawa, Żelazna
                                          > natder - Ania i Malwinka 25.02.04, Łódź
                                          > tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
                                          > elipse - Jaga i Jachu 26.02.04, Poznań, Raszei
                                          > magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04, Kraków, Narutowicz
                                          > asnopki - Asia i Mateusz 26.02.04, Warszawa
                                          > dylan2002 - Julia i Emma 27.02.04
                                          > becia - 79 - Beata i Max 22-28.02.04
                                          > svistak - Sylwia i Jakub Izaak 28.02.04, Tczew
                                          > boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
                                          > mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia
                                          >
                                          > *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka 17.12.03, 1.700
                                          > *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel 15.01.04, 3.400, 50,5
                                          > *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 Warszawa / Szymon 27.01.04, 2.840, 49
                                          > *kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.04 / Aleksandra 30.01.2004,
                                          > *moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.04 Warszawa/ Filip 31.01.04, 3.310,55
                                          > *jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04 Kraków / Franek 2.02.04, 3.300,
                                          5
                                          > 6
                                          > ^zyt - Zyta i Emilia 11.02 Starogard Gd / Emilia 09.02, 3200, 55
                                      • magdalena_76 Re: LUTY 2004 10.02.04, 10:16
                                        Nie wiem jak reszta, ale ja jeszcze nie poszłam rodzić...

                                        Gratulacje dla mam już "rozpakowanych" i cieplutkie słowa powitania dla nowej
                                        lutowej mamuśki!

                                        Dziewczyny ja już jestem zmęczona... snami porodowymi, ciążowych miałam
                                        niewiele a teraz co noc najróżniejsze wersje porodu, odpływania wód itp. Dziś
                                        obudziłam się o trzeciej nad ranem przekonana, że odszedł mi ten sławetny czop
                                        i byłam wielce zdziwiona, że nie, że tylko mi się śniło.
                                        Co najciekawsze, mój mąż też zaczyna to ze mną dzielić smile Psychoza krąży w
                                        powietrzu i zaraża wszystkich wokół.
                                        Też idę dziś na wizytę do gina i zobaczymy, co tam w środku się dzieje.
                                        Obawiam się poważnie, że nic, a podkopy mojego dziecka to było okopywanie się
                                        i zajmowanie pozycji obronnych na wypadek ataku. No bo gdzie mu będzie tak
                                        dobrze?

                                        Pozdrawiam serdecznie
                                        Magda
                                      • nitkanitka Re: LUTY 2004 10.02.04, 10:44
                                        Aniu,

                                        Przesyłam ponownie mój post dotyczący odpowiedzi prawnika z Fundacji Rodzić po
                                        Ludzku aporpos tego "problemu":

                                        "Szanowna Pani,

                                        rzeczywiscie bardzo często zdarza się, że w razie zwolnienia lekarskiego
                                        trwającego do dnia porodu, pracodawca skraca okres urlopu macierzyńskiego.
                                        Jednak moim zdaniem jest to praktyka niezgodna z prawem.
                                        Art. 180 § 3 kodeksu pracy stanowi, iż co najmniej 2 tygodnie urlopu
                                        macierzyńskiego MOGĄ przypadać przed przewidywaną datą porodu. Przepis ten daje
                                        możliwość wcześniejszego rozpoczęcia urlopu macierzyńskiego kobietom, które są
                                        zdolne do pracy. Wcześniejsze ropoczęcie urlopu jest prawem a nie obowiązkiem
                                        kobiety, nie można jej do tego zmuszać. "

                                        Buziaki
                                        Nitka

                                        PS. Witaj Asiu!
                                        • asnopki Re: LUTY 2004 10.02.04, 11:31
                                          Bardzo dziękuję za życzliwe przyjęcie.To miło znaleźć się na Waszej
                                          liście.Może gdzieś po drodze coś mi umknęło, ale gdzie będzie można pogadać
                                          już po urodzeniu się naszych Maluszków?? Dodam jeszcze, że do porodu
                                          wybraliśmy z mężem Inflancką. Zazdroszczę Mamusiom, gratuluje i serdecznie
                                          wszystkich pozdrawiam!
                                          Asia
                                          • margoja Re: LUTY 2004 10.02.04, 11:40
                                            cześć Asiu i wszystkie dziewczyny!!!
                                            Wprawdzie ja tu też dopiero od niedawna(ok tygodnia), ale tak mi tu dobrze w
                                            tej "rodzince lutówek", że zaglądam coraz częściej!!!
                                            A po narodzinach jest już miejsce spotkań na forum rówieśników- Luty 2004,
                                            załozone przez Melwes- juz mamusię!
                                            Pozdrawiam z Gdyni!
                                            Gosia z ruszającym się 39 tyg Antkiem
                                            • becia-79 Re: LUTY 2004 10.02.04, 13:11
                                              witam przyszle mamuski,jak tam u was brzuszki?Witam wszystkie nowe lutowki.U
                                              mnie cos sie chyba dzieje, a moze ja tylko tak panikuje?dzisiaj ide do gina to
                                              bede wszystko wiedziala,chociaz do 22 lutego jest jescze troche czasu,ale od
                                              kilku dni mam skurcze tak co kilka godzin i na krotko.Mam nadzieje ze wszystko
                                              bedzie oki,trzymajcie kciuki jak wroce to sie pochwale ile wazy moj MAX.a
                                              narazie pozdrowionka pa pa BEATA z Gliwic
                                              • boryska Re: LUTY 2004 10.02.04, 14:17
                                                Pozdrowionka, ja też miewam sny porodowe i ciągle mi się zdaje, że mi wody
                                                odchodzą. Wczoraj mi chyba wypłynął czop śluzowy i nic dalej, a mała się
                                                objada i rośnie, oj potną mnie pewnesad Ja do gina ide w poniedziałek, niech
                                                radzi. tak naprawdę to bym chciała doczekać do weekendu bo wybieram się na
                                                Nigdy w życiu do kinasmile
                                                • margoja ciągle nic!!!!! 10.02.04, 14:49
                                                  Witam wszystkie!
                                                  a ja myslałam, że to ze mną cos nie tak ,codziennie śni mi się poród, czasami
                                                  to się miesza z jawą i nie wiem rano czy naprawde miałam skórcze w nocy czy mi
                                                  się śniło!
                                                  Chciałabym w weekend urodzić,ale cos czuje że to moje pobozne życzenia, no nic
                                                  pewnie poczekam do marcasad(
                                                  Pozdrawiam
                                                  Gosia
                                                  PS.A Morsk-Monika to chyba rodzi, tak się nie odzywa...
                                                • asnopki COŚ SIĘ DZIEJE !? 13.02.04, 13:02
                                                  Hej Oczekujące!!!
                                                  wedle wszelkich znaków - zaczęło się!!!
                                                  poczekam jeszcze ze dwie godzinki i ruszam do szpitala!!!
                                                  Bardzo się cieszę, może mnie nie odeślą!?
                                                  Przepraszam poszkodowane na liści,ale nie życzcie mi dziś powrotu do domku.
                                                  Możecie mnie przez jakiś czas nie wciągać na listę.Będzie wyglądać,że nic się
                                                  nie zmieniłowink
                                                  Pozdrawiam
                                                  Asia i (lada moment)Mateusz
                                            • asnopki Re: LUTY 2004 10.02.04, 14:44
                                              dziękuje Gosiu! smile
                                              • aniutekm Re: LUTY 2004 10.02.04, 15:10
                                                Oj, coś tu dziś niezbyt tłoczno, chyba naprawdę dziewczyny rodząsmile Tylko
                                                proszę wg listy!!!!!! Jak na razie jestem na pozycji nr 10 i mam zamiar sie
                                                przesuwać do przodu, więc bardzo proszę sie przede mnie nie wciskać!!smile))
                                                Mój mały dziś jakiś senny. Aż muszę go zagadywać i motywować zeby sie trochę
                                                poruszał...
                                                Pozdrowionka. Ania
                                              • mopek1 Re: LUTY 2004 10.02.04, 15:24
                                                Witam wszystkie oczekujące smile
                                                Właśnie wróciłam do domu. Najpierw u fryzjer, potem kosmetyczka, mam śliczne
                                                stópki, manicure, henne i w ogóle jestem przygotowana do występu na
                                                porodówce smile))) Nie wiem tylko czy moje dziecko też, bo narazie niec się nie
                                                dzieje smile
                                                Aniu! Mój gin twierdzi, że jak odstawię fenoterol w czwartek (taki mamy plan)
                                                to urodzę w weekand! No a ty????
                                                Pozdrawiam
                                                Marta & Basia
                                                • aniutekm Re: LUTY 2004 10.02.04, 15:37
                                                  O cześć Martasmilesmile A ja już sie zastanawiałam co u Ciebie, bo sie nie
                                                  odzywałaś...
                                                  A ja odstawiłam fenoterol w ub środę, w czwartek troszkę mnie pobolewał
                                                  brzuszek, w piątek na KTG wyszły skurcze, jest małe rozwarcie.. I od soboty
                                                  nic - czuję się dobrze, żadnych skurczy - i chyba sie zacznę niedługo martwić,
                                                  że "przenoszę"..
                                                  Ania
                                                  • aniutekm Re: LUTY 2004 10.02.04, 15:42
                                                    I jeszcze dodam, ze mój Gin już od ponad miesiąca mówi, że lada dzień urodzęsmilesmile
                                                    Ale jak widać, to Mały zadecyduje - tylko, że jakoś jest nieskory do współpracy
                                                    z mamusią i przed tatusiem też nie czuje respektu.. Oj, zbiera mu się..wink)))
                                                  • kobitka29 Re: LUTY 2004 10.02.04, 16:01
                                                    witam!
                                                    nie zdazylam przeczytac wszystkiego, ale juz mowie na 2 pytaniasmile
                                                    dziolszka wazyla 3400, 55 cm. Wklucie przy zo nic nie bolalo, nie wiem czy to
                                                    bylo z igly, czy z cewnikasmile poczulam male uklucie, uczucie ropierania a potem
                                                    cieplo w nogach, a potem....juz nic nie czulam od pasa w dol. na drugi dzien
                                                    odklejono mi opatrunek z tego wklucia, ale tam nie bylo cewnika. Nie wiem jak
                                                    to przebiegalo. Witaminki biore teraz feminatal nadal, schudlam w szpitalu
                                                    11kg, lacznie z porodem...powrocilam do poprzedniej wagi w ciagu tygodnia!
                                                    dziewczynka moja jest supeer, je i spismile)) jest kochana!!!!!!!!!!!
                                                    pozdrawiam wszystkie mamusiesmile))

                                                  • kasiaczekroza Re: LUTY 2004 10.02.04, 16:13
                                                    Kasiu!
                                                    Napisz czy musiałaś po zzo leżeć 24 godz. bez ruchu, bo tak wyczytałam w
                                                    gazecie.A jak z karmieniem małej i po ilu dniach wyszłaś?
                                                    Całuski dla Oleńki i gratulacje dla Ciebie.
                                                    Kasia i Antek(poród za 9 dni!!!)
                                                  • natder Re: LUTY 2004 10.02.04, 16:48
                                                    A wiecie że z tym porodem to podobno nieraz kobiety nieświadomie hamują, może
                                                    coś w tym jest, niech no tylko mąż mi te okna pomyje, to ja już będę mogła,
                                                    hehe...
                                                    A z leżeniem po cesarce w z.z.o. to właśnie bardzo ciekawe, bo niby można wstać
                                                    po 8 godzinach, ale ja też tu na forum czytałam że dziewczyny leżały całą dobę
                                                    (brrr, jak ja to wytrzymam?)... Miałam z.z.o. przy pierwszym porodzie a wstałam
                                                    chyba po 6 godzinach - przy czym rzeczywiście dość długo (kilka tygodni) bolała
                                                    mnie głowa i teraz dopiero jestem świadoma że może były to mniej przyjemne
                                                    skutki znieczulenia ale wtedy nikt nic na ten temat nie mówił, nie uprzedzał że
                                                    taki może być efekt uboczny i że leżenie plackiem i nie ruszanie głową może
                                                    przed tym ustrzec.
                                                    Miłego popołudnia, Ania i Malwinka.
                                                  • ida92 Re: LUTY 2004 10.02.04, 19:22
                                                    Hi ciężarówki, kiedy pisałam, że nie chcę się przeterminować, to chyba
                                                    wysłuchał mnie Głuchy Święty, bo jak stwierdził doktorek nic nie zapowiada
                                                    porodu, Młody rośnie już waży w okolicach 4 albo dobrze ponad (rany jak ja
                                                    urodzę takiego wielkiegoczłowieczka!!!!! uncertain), wód ma dużo i chyba wie, że
                                                    wróciły mrozy, bo za nic wyprowadzić się nie chce. W poniedziałek znów
                                                    jesteśmy umówieni z doktorkiem i może wtedy coś się ruszy, chociaż wątpię,
                                                    przestałam wierzyć, że urodze go przed marcem.... a miał być Walentynką.
                                                    Och mam kiepski humor, płakac mi się chce, chyba mam depresję przedporodową.
                                                    Co do wstawania po zzo nie mam doświadczenia, ale moja koleżanka miał punkcję,
                                                    a to chyba ciut do się zbliżone działnia i wiem, że jeżeli wstanie się za
                                                    wcześnie można dostać tzw. zespołu popunkcyjnego objawiającego się długimi
                                                    uporczywymi bólami głowy.
                                                    Pozdrawiam i mam nadzieję, że oczekujecie w znacznie lepszych humorach niż ja
                                                    Edyta i Antoś (bardzo zadowolony z wynajmowanego lokalu)
                                                  • dula5 Re: LUTY 2004 11.02.04, 10:09
                                                    Witam!
                                                    Bałam się, że tylko mnie dopada depresja przedporodowa. To jest straszne, mam
                                                    wyrzuty, że tak mało sie cieszę, że spędzam najbardziej ekscytujący moment w
                                                    życiu na smutkach, lękach i idiotycznym zastanawianiu sie jak sobie poradzę,
                                                    jakie będzie nasze dziecko, czy zdrowe.
                                                    Tak bym chciała ciszyć się i w radosnym niepokoju oczekiwać przyjścia na swiat
                                                    naszego dziecka - ale nie potrafię sad((( W domu się nawet do tego nie
                                                    przyznaję, bo boję się niezrozumienia, ale co będzie jak po porodzie będzie
                                                    jeszcze gorsza depresja??? Czy wtedy dam sobie sama z tym radę?
                                                    Zazdroszczę wszystkim mamusiom oczekującym na oznaki zaczynającego się porodu,
                                                    tak chciałam też to przeżyć ale niestety czekam na cesarkę, i choć nadal mam
                                                    nadzieję na cud to z każdym dniem szanse na obrócenie się dzidzi maleją. Oj
                                                    może mnie trochę pocieszy to wyżalenie się wam.
                                                    Gratuluję Zycie i Kobicie ich wspaniałych dziewuszek!
                                                    Trzymam kciuki za całą resztę oczekujących!
                                                    W ogóle to często macie wizyty u lekarza, a ja byłam 03 lutego i potem kazali
                                                    mi dopiero 15 przyjśc do szpitala... hmmm
                                                    Monika
                                                  • ziut5 Re: LUTY 2004 10.02.04, 19:24
                                                    Kasiu
                                                    ja tez jestem ciekawa ile godzin trzeba lezec po zzo. I kiedy dostalas
                                                    dzidziusia, no i jak z karmieniem?
                                                    Jak znajdziesz chwilke to napisz.
                                                    Pozdrawiam wszystkieLutowki
                                                    Justa i Julek
                                                  • mopek1 Re: LUTY 2004 10.02.04, 19:48
                                                    Z tym leżeniem to nie wiem dokładnie, ale tak na 90% to jest tak, że po zzo nie
                                                    trzeba leżeć, a po podpajęczynówkowym trzeba. Róznica między tymi dwoma polega
                                                    na tym, gdzie trafaia środek - w zoo nie narusza się ciągłości opon, a w
                                                    podpajęczynówkowy -tak. Czasami przy zzo anestezjolog nie do końca jest pewien
                                                    czy nie przekłuł "niechcący" opony i wtedy "na wszelki wypadek" każą leżeć smile

                                                    Która z was pobiera krew pępowinową? Straszne mam ostatnio myślenice na ten
                                                    temat ?
                                                    Pozdrawiam
                                                    Marta
                                                  • kasik8 Re: LUTY 2004 10.02.04, 21:22
                                                    Witam i melduje sie..bo az strach z wami..znow mozna zostac posodzonym o cos
                                                    tak niemozliwego jak porod ..w moim przypadku oczywiscie. Jakos nie mialam
                                                    czasu dzis wchodzic...zgubilam legitymacje corki, ktora jedzie w sobote na
                                                    ferie..a matula sie uparla ze trzeba nowa..moze wogle nie byc potrzebna..ale
                                                    to zawsze cos to roboty..wiectrzeba bylo zrobic zdjecia i szybko zlozyc i
                                                    czekac..moze sie uda do piatku. Potem lekcje - pani zadala dzieciom znow jak
                                                    za kare..kiedys ja zabije! co za baba! dzieci mialy ostatnio wolnle bo byl
                                                    europejski dzien sportu.. i za kare? chyba..zadala wszystko to co powinni w
                                                    tym czasie zrobic na zajeciach..bo ona nie moze spoznic sie z
                                                    programem..ciekawa jestem ile zada na ferie..dwa tyg. to duzo...dzieci
                                                    przeciez nie maja co robic prawda? no i musialam kupic produkty na salatke..bo
                                                    robia jutro...wczoraj szukalam kamieni..bo malowali "kamienie szczescia" (a
                                                    gdzie ja je ku...wa teraz kamienie w tym sniegu znajde, ktory znow napadal..a
                                                    przedwczoraj robili siostre..z cebuli! niezla mi siostra (choc dobra taka
                                                    skoro matka rodzic nie chce!) wiec dziecko moje nie dokonczylo i przynioslo
                                                    cebule do domu..cebula miala miec warkocze..a corka nie bardzo umie
                                                    zaplatac..dostala punkt mniej bo mam zaplotla jej warkocza..nie wiedzialam ze
                                                    plecenie warkoczy tez jest na ocene..zabije te babe! tak wiec jutro salatka a
                                                    w czartek nie wiem co..ale pani jest Boska! codziennie cos innego-
                                                    nieprzewidywalnego. A ja ledwo chodze..ciesze sie ze juz w piatek tej
                                                    szkoly..sama sie czuje jakbym ferie miala.
                                                    A co do tak prozaicznego tematu jak porod hehe to coz! czuje sie tak jak
                                                    Wy..fatalnie, do dupy, beznadziejnie...zaczynam lapac dola..nie rodze, nie
                                                    ruszam sie bo mnie boli wszystko, siedze w domu, ogladam jakies chore seriale,
                                                    pieke ciasta (robie to coraz lepiej- dzis zrobilam szarlotke)(zrozumialam ze
                                                    lepiej piec niz kupowac codziennie drozdzowki) i jem..bo codzien mysle ze to
                                                    ostatni dzien na lasuchowanie hehe a swoja droga naprawde nabralam
                                                    apetytu..wszystko odwrotnie - do gory nogami..pod koniec ciazy sie traci na
                                                    wadze! a nie przybiera...a ja jesc cala ciaze nie moglam a teraz ssie
                                                    (doslownie tak czuje) mnie po godzinie od obiadu.
                                                    Mam dzis depresje poniewaz na dzis mam termin z USG..wiec przeterminowuje sie
                                                    po raz pierwszy..poczekam jeszcze na OM i skacze..z parteruwink
                                                    Zytko moje gratulacje..milutki taki krotki porod pewnie...zazdroszcze
                                                    straszliwie...zycze wiele radosci i szczescia...ehhh....chcialabym posciskac
                                                    juz maluszka w ramionach i poczuc spokoj! ze wszystko ok.
                                                    Sciskam i do jutra....ide jeszcze raz odgrzac mezowi obiad..kolejny bo co
                                                    godzine dzwoni ze jeszcze cos swieci (swieci gazete bo tam pracuje) i swieci
                                                    tak juz od 9 rano...a mamy 9:21 wieczorem..zaraz zaczne podejrzewac ze mnie
                                                    zdradza..moja glowa jest pelna pomyslow przeciez.tfuuu
                                                    Kasik
                                                  • kajka.3 Re: LUTY 2004 10.02.04, 22:41
                                                    Tak Kasik! Idziemy łeb w łeb. Termin z USG też mam na 10-go (no - miałam, bo dziś urodzić już nie zdążę). Moja córka też zgubiła legitymację. Też mam jakieś dołowate dni i też jem to, czego nie będę mogła jeść przy karmieniu (grejpfruty, żółty ser i do tego piwo (zaraz pewnie popiję mlekiem). Nie mogę się już doczekać finału, ale do jutra urodzić (o kurczę - skurcz) nie mogę. Nie mam legitymacji ubezpieczeniowej. Oddałam ją dziś wieczorem koleżance do podbicia jutro w pracy. Dla szpitala, w którym będę rodzić, potwierdzenie zatrudnienia jest ważne 1 miesiąc (?) Normalne to?
                                                    Pozdrawiam świeże mamuśki, a oczekującym cierpliwości życzę.
                                                    Kasia itd (i trzecie dziecko).
                                                  • kasik8 Re: LUTY 2004 10.02.04, 23:07
                                                    Kajka
                                                    Legitymacja podbita..wazna jest trzy miesiace..prawhie..wiec nie wiem czemu
                                                    szpital Twoj ma az takie wymagania..ale juz nic mnie nie zdziwi z sluzba
                                                    zdrowia.
                                                    A co do objawod porodowych to rzeczywiscie..niezle idziemy..ale to milo ze nie
                                                    tylko ja jestem jakas z opuznionym zaplonemwink...nawet maz dzis swierdzil...No
                                                    kochanie w poniedzialek idziemy rodziec hehe
                                                    Kasik
                                                  • kobitka29 do kasiaczekroza:) 11.02.04, 18:17
                                                    witamsmile
                                                    po cc lezalam 24 godziny plasko! dziecko mozna dostac juz za kilka godzin jak
                                                    jest sie w stanie dobrymsmile mnie po cc okropnie bolal brzuch jak sie macica
                                                    obkurczala i podawano mi oksytoksyne, wiec obecnosc dzidzi nie wchodzila w gre.
                                                    Potem usnelam na kilka godzin, chyba nieprzespana wczesniej noc i leki
                                                    p/bolowe zrobily swoje. Wieczorem jednak przyniesli mi dzidzie, moglam sie
                                                    obrocic na bok, ale tak,zeby glowa byla w lini prostej z kregoslupem. Moglam ja
                                                    przytulic...jednak karmienie przychodzilo mi ciezko. Noc spedzialam bez
                                                    dziecka, rano ja dostalam na stalesmile zostalam uruchomiona po 24 godzina,
                                                    przystawilam mala do piersi i wszystko poszlo oki...i pokarmu sporo i mala
                                                    ssalasmilew 3 dniu nawal pokarmu...niezla jazda!!! biust sie zaczyna od szyji a
                                                    konczy na zoladku! rana pooperacyjna przestala mnie bolec po 4 dniach, a do
                                                    domu poszlam w 6 dobie.
                                                    dziki, caluski przekazalamsmile)))))
                                                    pozdrawiam
    • morsk2 Re: LUTY 2004 10.02.04, 22:52
      Witam wszystkie Lutówki i na wstępie zaznaczam że jestem mężem Moniki i za jej
      prośbą przesyłam poniższą informacę: 10 lutego 2004 roku o godz.01.40 na świat
      przyszła nasza córeczka Wiktoria Marta (waga 3,33kg, dł.56cm, 10pkt). Mam
      nadzieję że odbiorę je ze szpitala w piątek i będziecie mogły dowiedzić się
      więcej szczegółów z naszych przeżyć na porodówce.
      Pozdrawiam
      Andrzej - szczęśliwy tata!
      • kasik8 Re: LUTY 2004 10.02.04, 23:14
        Gratulacje!
        Ciesze sie ze moge byc pierwsza...duzo zdrowka i pociechy z dzidzi i meza
        oczywsice. Znow sie zalamalam..termin moj! i Jadzka i Morsk mnie
        wyprzedzily..a tak samo mialo byc! i lekarz wypisal mi druga ksiazeczke
        ciazowa bo tamta sie skonczyla..wiec zaczynam druga ciaze..niech sie mnie no
        kto spyta w ktorym miesiacu jestem!...w dziesiatym. To nieuczciwe..tyle
        powiem.
        Ale i tak sie Ciesze z Morska..zwalszcza ze to moje rejony..Gdynia,
        Gdansk..wiec moze z jakas fala pojdziemy hehe
        KAsik
        • ida92 Teraz Morsk - Gratulacje 10.02.04, 23:39
          Serdeczne Gratulacje dla całej Rodzinki!!!!! Całuski dla maluszka. Niech zdrowo
          rośnie.
          Ale ja sie pytam co to za wpychanie się bez kolejki?!!!!!! big_grinDD

          martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.04, Sulejówek, Solec
          dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.04, IMIDZ
          amatylda - Ania i Oskar 10.02.04, Gdynia, Miejski
          kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04, Gdańsk
          kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
          ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM), Rzeszów
          xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04, Kraków, Narutowicz
          margoja - Małgosia i Antek 12-17.02.04
          aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba 19.02.04, Lublin
          kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04, Płock
          ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec
          dula5 - Monika i dzidzia 22.02.03, Gliwice planowane cc około 15.02
          tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04, Warszawa, Inflacka
          kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.04, Wrocław
          mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków
          nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG), Warszawa, Żelazna
          natder - Ania i Malwinka 25.02.04, Łódź
          tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
          elipse - Jaga i Jachu 26.02.04, Poznań, Raszei
          magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04, Kraków, Narutowicz
          asnopki - Asia i Mateusz 26.02.04, Warszawa
          dylan2002 - Julia i Emma 27.02.04
          becia - 79 - Beata i Max 22-28.02.04
          svistak - Sylwia i Jakub Izaak 28.02.04, Tczew
          boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
          mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

          *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka 17.12.03, 1.700
          *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel 15.01.04, 3.400, 50,5
          *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 Warszawa / Szymon 27.01.04, 2.840, 49
          *kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.04 / Aleksandra 30.01.2004,
          *moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.04 Warszawa/ Filip 31.01.04, 3.310,55
          *jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04 Kraków / Franek 2.02.04, 3.300,
          *zyt - Zyta i Emilia 11.02 Starogard Gd / Emilia 09.02, 3200, 55
          *morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04,Gdynia, Wejherowo/Wiktoria 10.02 3330, 56

          Kasik widze, że nie tylko ja nie mogę spać, a swoja drogą znów myślałam, że
          dzieki tobie skoczę oczko w górę. Ja bez szans, kolejki nie blokuję, proszę
          bardzo kto chce niech mnie wyprzedza wink)) Młodemu dobrze w środku, może
          faktycznie coś koło poniedziałku się wyjaśni.
          Wieczornie Edyta i Antek z wypchanym kolanem (jestem pewna, że mam tam od
          środka ogromnego sińca, a sprawca pozostaje bezkarnywink
          • kasiaczekroza Re: Teraz Morsk - Gratulacje 11.02.04, 08:11
            Moniko i Andrzeju!
            Ogromiaste gratulacje z narodzin córy.Jak sprawdzam terminy i faktyczny stan
            urodzenia to mi ciarki przechodzą.Z 16 na 10, no, no.Wieczorem brzuch bolał
            mnie nie na żarty jak przy jakiejs supermega miesiączce, jakos usnełam i
            miałam dziwaczny sen, że mój gin przyjmował w...piwnicy i pomagaliśmy mu z
            meżem posprzatać , żeby mógł nas przyjąć.Potem nagle znalazłam się w szpitalu,
            gdzie ginekologiem była posłanka anita błochowiak, ta z sejmowej komisji
            sledczej,która zasłynęła "czerwonymi skarpetkami".No sny są naprawdę
            odjazdowe.a jeszcze wieczorem kolejny super telefon, tym razem od ciotki męża,
            która zadała mi rewelacyjne pytanie:
            -I co, nie boisz się cesarki???
            Pytanie było tym bardziej na miejscu, że cały wczorajszy dzień miałam
            deprechę, że coś na tym stole mnie dopadnie.Od dziś zakaz odbierania
            telefonów, po prostu nie odbieramy telefonów.SMS-y cenzuruje mąż i ewentualne
            nieszkodliwe odczytam.Może jakoś przetrwam.
            Kasi, twoja córa od soboty na ferie, a moje od poniedziałku po feriach , do
            szkoły i tez się zaczną superpomysły pani i dręczenie dziecka, czy mamusia już
            urodziła.
            Pozdrawiam.
            Kasia i Antek
            • magdalena_76 Re: Teraz Morsk - Gratulacje 11.02.04, 09:00
              Ode mnie też wielkie gratulacje!!!!!!!!!! Bardzo Wam zazdroszczę, że już macie
              córeczkę po tej stronie brzuszka! wszystkiego dobrego!

              Kasiu a ja nie wiem, czy nieodbieranie telefonów to dobry pomysł, u nas juz by
              ludzie zaczęli walić drzwiami i oknami ewentualnie robić jakiś spisek w celu
              wyjaśnienia naszego milczenia... Tak źle i tak niedobrze...
              A u mnie nie dość, że z mężem mamy sny ciekawe, to zaraza zaczyna krążyć i się
              rozprzestrzenia na ludzi. Dziś ma u nas nocować koleżanka, ale już zdążyło jej
              się przyśnić, że w czasie jej pobytu u nas oczywiście zaczęłam rodzić i to tak
              ekspresowo, że nie byłam w stanie od razu chodzić i ona z moim ślubnym znosili
              mnie do taksówki na dół na rękach. Po czym, kiedy wróciła na górę, to w jej
              śnie mieliśmy takie samoztrzaskujące się drzwi, które się oczywiście zamknęły
              i przesiedziała na schodach do rana.
              Proroczy sen...? Przynajmniej pierwsza część...? wink

              Wczoraj byłam u mojej pani dr (+ 17 kg!!!!! ale wszystko w brzuszek, nie widać
              za bardzo właściwie nawet z tyłu wink)no i nic - szyjka trzyma jak tylko może :-
              (( Na moją rozczarowaną minę pocieszyła mnie, że to nigdy nie wiadomo, bo ona
              sama (rodziła półtora roku temu) w piątek rano była u lekarza i też tak było,a
              w sobotę w południe już ściskała syneczka.
              Czyli dalej wiem, że nic nie wiem smile

              Ciekawe, która z nas urodzi dzisiaj?
              I ciekawe, czy trafią się jakieś "bliźniaki" z tego samego dnia?

              Całujemy Was mocno
              Magda i Milenka-rozpychajka
              • aniutekm Re: Teraz Morsk - Gratulacje 11.02.04, 09:42
                Uściski i gratulacje dla Moniki i Wiktorii - i oczywiście dla szczęśliwego taty
                teżsmile))

                W nocy obudziły mnie skurcze, ból w dole brzucha, ale jakoś szybko się
                uspokoiłosad( Co mnie trochę rozczarowało. Powoli robię się niecierpliwa, choć
                do terminu jeszcze 8 dni.. Chyba się za bardzo nastawiłam na to, że po
                odstawieniu leków zaraz urodzę..
                Telefonów z pytaniami też mam już dosyć - zwłaszcza głupkowatych typu - groził
                ci przedwczesny poród i co, w końcu będą musiali wywoływać....??
                Chyba udziela mi się kiepski nastrój...

                Pozdrawiam śnieżnie i zimowo. Ania
                • ziut5 Re: Teraz Morsk - Gratulacje 11.02.04, 10:51
                  Wielkie gratulacje i buziaki dla Moniki Wiktorii i taty Andrzeja.
                  U mnie bez zmian, nic sie nie dzieje. Wlasnie wrocilam z USG Julek do gory
                  glowa i znowu urusl, wiec raczej na 100% cc. A jesli chozi o porod to
                  oczywiscie nic, lekarz zgadal i powiedzial ze dziecko jeszcze w niebie i nic
                  nie zapowiada zeby chcialo wychodzic. W kazdym razie ja tez sie nie oszczedzam
                  jesli chodzi o jedzenie smakolykow i czekam z utesknieniem na dzidziusia.
                  Pozdrawiam Wszystkie Lutowki
                  Justa i Julek
                • kasik8 Re: Teraz Morsk - Gratulacje 11.02.04, 10:58
                  Witam porankowo
                  Aniu i tak to jest wlasnie z tymi lekarzami..najpierw strasza wczesniejszym
                  porodem, leki, lezanko a teraz? nic nie idzie do przodu..bo jak ja niby chodze
                  z 1,5 cm rozwarciem? i nic...zero bolu...niedlugo bede chodzic z 10cm i dalej
                  nic nie poczuje..moze tez nie poczuje jak urodze hehe wolne zarty. Mam
                  depreche na maksa..stwierdzilam ze czekanie jest jalowe, strach jest jalowy.
                  Bo co mi po strachu jak to i tak nieuniknione, co mi po czekaniu jak i tak
                  tylko na to czekam a odwlekanie nie ma sensu..czuje sie jak wypluty wieloryb
                  na brzegu morza..leze i sie nie ruszam. Juz nawet do sklepow nie chce mi sie
                  chodzic bo baby oczyska zwe wciskaja w moj brzuch i mam wrazenie ze kazdy
                  widzi ze jestem przeterminowana.
                  Kasiaczek..bo to z tymi feriami tak jest..ze sa podzielone na 3 partie..teraz
                  zaczyna sie ta trzecia pomorska...a ktoras tam schodzi czyli pewnie ta
                  Twoja..wspolczuje..ja mam jeszcze nadzieje, ze urodze zanim skoncza sie
                  forie..chociaz kto to wie?
                  Ida..tez mam dosc wciskania sie bez kolejki! ja juz 8 kobiet temu bylam szosta!
                  no! teraz chociaz przesunelam sie na 4 pozycje..dobre i to..chociaz na liscie
                  skoro w zyciu nie.
                  Ale ten sen z Anita Blochowiak to sie udal nie powiem hehe...dobrze ze nie
                  snila sie Beger.. i jej kurwiki w oczach.
                  JA postanowilam ze jesli nie urodze do 19go to zatrudnie sie jako paczek z
                  okazji tlustego czwartku w jakiejs piekarni..juz mnie nawet przebierac nie
                  trzebasmile zawsze to dodatkowy zarobek.
                  Rozmawialam wczoraj z dzieckiem (tym w brzuchu) i kategorycznie nakazalam sie
                  wyprowadzac.Okres wynajmu lokalu juz sie skonczyl i nie ma litosci. A to male
                  nic! wrecz kopnelo mnie z zebra..mam ochote zlapac juz za te stopki ktore tak
                  mnie koappaly przez cala ciaze i lansko bedzie na dobry poczatek ze
                  nic..murowane. Dziecko sie mnie nie boi..stracilam autorytet juz w plodzie.
                  Eh!...dziewczyny...szkoda slow...z tymi bablami. Opanowaly nas calkowicie.
                  Kasik
                  • kasik8 Re: A gdzie Amatylda? 11.02.04, 11:04
                    No wlasnie gdzie sie podziala Amatylda? czyzby fale ja zabraly? hej! hej!
                    poczekajcie na mnie! leze tu na brzegu...!
                    KAsikcrying buuuuuuuuuu
                  • margoja Re: Teraz Morsk - Gratulacje 11.02.04, 11:24
                    OJ Morska Moniko, miałysmy się spotkać na porodówce!!!!!A ja Ci już gratulacje
                    muszę przysłać smile)))
                    Niech Wam zdrowo rosnie mała Wiktoria!!!!!

                    Ja za to wczoraj miałam 3 potężne skórcze co 5 minut ok 11 wieczorem, już
                    kazałam mężowi prawie się ubierać, ale na 3 stanęło....
                    A mały tak się dziś nie rusza za bardzo, o ....akurat się wiercismile)))

                    Dziewczyny, czy wchodząc do wanny mozna przeoczyc odejście wód?
                    Bo ja się tego boję.
                    To na tyle.
                    Pozdrawiam z nad śniadania.
                    Gosia
        • svistak Re: LUTY 2004 11.02.04, 11:04
          Kasik8 ty mnie nie strasz tą falą! Tczew jest niedaleko, a mi wcale się nie
          spieszy, bo:
          1. moje dziecko ma niezwykłych rodziców, wiec termin 29 lutego jak najbardziej
          mi pasuje
          2. Mąż zażartował, ze Mały ma poczekać do następnej wypłaty: "Kubuś trzymaj
          sie pępowinki i nie majstruj za dużo przy organach wink Jak będzie czas- dam ci
          znak, a ty wyciagnij korek z Wanienki i zasuwaj z prądem!"
          3. mnie odpowiada termin... powiedzmy 5.03
          4. wprawdzie prawie w ogóle z bólu i z powodu głupich snów nie śpię... ale
          oszczedzam na pampersach (hihi)
          5. ktoś tu musi po was posprzątać i zgasić światło, no nie? (a ja mam ostatnio
          takie jazdy na porządki- każdy pyłek urasta do rangi góry przez którą rozbił
          się Titanic)
          5. pozostało jeszcze kilka...kilkanascie... tysięcy szczegółów do dopracowania
          by nastał STAN IDEALNY...
          6. Przyzwyczajam się, że NIEMOŻLIWYM jest zawiązanie butów i założenie
          skarpetek oraz schylanie się... poza tym jestem zbyt zgrabna i powabna, by się
          zajmować tak prozaicznymi sprawami jak zakupy- niech się inni męczą
          7. ZANIM ktoś otworzy usta na mój widok (lub przez telefon) uprzedzam pytania
          i mówię: Nie. Jeszcze nie urodziłam. Czuję się coraz gorzej, ale mi sie nie
          spieszy..." i czy ktoś mnie moze zdenerwować?
          8. (jeszcze są pewnie inne powody, ale teraz nic mi nie przychodzi do
          głowy...ehhh ta dziura w mózgu... kiedy wyjdzie z brzuszka Ssak, to wyśsie tę
          głupotę z mlekiem matki)
          .......
          Skurcze czasem mnie straszą, ale... JA TU RZADZĘ! i się nie poddam presji
          jakiegoś małolata... cholera, ale ten Brzdąc jest uparty- kopie i kopie, woła
          jeść, czkawką zmusza do wypijania hektolitów wody (kiedyś się utopie!)- wdał
          sie w ojca... i co gorsza w matkę- pewnie postawi na swoim (tak jak z
          wielkością i wagą- "Jedno Duże")...
          Torba spakowana- nabiera mocy urzędowej, ja zaś w piątek trzynastego idę do
          gina i chcę usłyszeć same miłe wiadomości!
          Ściskam was dziewczyny
          SvisTak
          • anulkag1 amatylda urodziła! 11.02.04, 11:30
            Jestem koleżanką Ani, mam 5-miesięcznego synka( ale nie o nim dzisiaj). Jak
            dowiedziałam się od jej męża, Ania urodziła koło północy, myślę że przed
            północą, bo przecież chciała 10, terminowo. Myślę, że szczegóły opisze Ania
            własnoręcznie.
            trzymam kciuki za wszystkie oczekujące e-mamy i powodzenia!
            Ania G.
            • aniutekm Re: amatylda urodziła! - GRATULACJE 11.02.04, 11:37
              Gratulacje dla kolejnej Mamusi!!smilesmile Ani - Amatyldy i Oskarasmile
              Czekamy na więcej szczegółówsmile))
              Ale przyznajcie - ona to ma farta - tyle mówiła, że chce urodzić 10 - no i
              proszę - MÓWISZ- MASZ!!!!!!smile))))
              • ziut5 Re: amatylda urodziła! - GRATULACJE 11.02.04, 19:38
                Witam Witam
                Brawo Aniu, chyle czola za takie dotrzymanie terminu, ale jak tak dalej pojdzie
                to tylko bede gratulowac, mam nadzieje ze moze mi sie tez uda.
                W kazdym razie trzymam kciuki za Mopka, zeby sie udalo w weekend. A tak na
                prawde to trzymam kciuki za nas wszystkie zeby jak najszybciej.
                Pozdrawiam Justa i Julek


          • boryska Re: LUTY 2004 11.02.04, 11:34
            Cześć svistaczku, chyba razem to światło zgasimy, bo ja też z samego końcasad
            Mojemu dziecku też jest u mnie dobrze, mojemu mężowi też się nie spieszy do
            nieprzespanych nocy, tylko ja i mój synek nie możemy się doczekać. A
            najbardziej denerwują mnie komentarze, ale masz nisko brzuch to lada dzień,
            czop ci odszedł, to kwestia godzin. A ja na złość będę marcówkąsmile Bo załapałam
            jakiś pęd do chodzenia do kina i już każdy weekend do końca lutego mam
            zaplanowany, a jak tu iść z dzieckiem przy piersi na triller. Wszystko jest
            jakoś nie tak, nawet z tego pięknego śniegu nie dało się bałwana ulepic i moje
            dziecko siedzi zawiedzione i buczy. Pozdrawiam Iza z Julką ( pewnie już wazy z
            5 kg)
            • ida92 Amatylda urodziła 11.02.04, 11:46
              Gratulacje dal Mamy i Maluszka!!!!!!!!!!!!!!
              I coś drgnęło na naszej liście oczko w górę big_grin. A wiecie, chyba coś wisi w
              powietrzu bo i u nas coś tam się dzieje (po dwu (prawie) tygodniach ciszy)
              jakieś twardnienia i boleści, ale sądzę,że to tylko po to żebym sobie zrobiła
              złudną nadzieję, że jednak będę terminowa.

              martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.04, Sulejówek, Solec
              dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.04, IMIDZ
              kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04, Gdańsk
              kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
              ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM), Rzeszów
              xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04, Kraków, Narutowicz
              margoja - Małgosia i Antek 12-17.02.04
              aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba 19.02.04, Lublin
              kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04, Płock
              ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec
              dula5 - Monika i dzidzia 22.02.03, Gliwice planowane cc około 15.02
              tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04, Warszawa, Inflacka
              kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.04, Wrocław
              mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków
              nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG), Warszawa, Żelazna
              natder - Ania i Malwinka 25.02.04, Łódź
              tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
              elipse - Jaga i Jachu 26.02.04, Poznań, Raszei
              magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04, Kraków, Narutowicz
              asnopki - Asia i Mateusz 26.02.04, Warszawa
              dylan2002 - Julia i Emma 27.02.04
              becia - 79 - Beata i Max 22-28.02.04
              svistak - Sylwia i Jakub Izaak 28.02.04, Tczew
              boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
              mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

              *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka 17.12.03, 1.700
              *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel 15.01.04, 3.400, 50,5
              *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 Warszawa / Szymon 27.01.04, 2.840, 49
              *kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.04 / Aleksandra 30.01.2004,
              *moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.04 Warszawa/ Filip 31.01.04, 3.310,55
              *jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04 Kraków / Franek 2.02.04, 3.300,
              *zyt - Zyta i Emilia 11.02 Starogard Gd / Emilia 09.02, 3200, 55
              *morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04,Gdynia, Wejherowo/Wiktoria 10.02 3330, 56
              *amatylda - Ania i Oskar 10.02.04, Gdynia, Miejski/
              • margoja Re: Amatylda urodziła 11.02.04, 13:03
                Gratulacje, gratulacje!!!!!Dla Amatyldy i jej dzidzi!!

                może to naprawdę jakaś fala nad morzem,Morsk, Amatylda - tylko ja zostałam z
                Gdynisad(((
                A może to już niedługo????
                To ja chcę 14 i już!!!!
                (albo szybciej....smile)
                Jak ja to wytrzymam?
                Gosia
                • magdalena_76 Re: Amatylda urodziła 11.02.04, 14:52
                  Amatyldo, super!!! GRATULACJE!!!

                  Kurcze jak ona to zrobiła - może trzeba stosować jakieś afirmacje? Od dziś
                  staję przed lustrem i mówię godzinami: "Urodzę 26 lutego, urodzę 26 lutego,
                  urodzę 26 lutego..."
                  Pa pa pa
                  M.
                  • kasik8 Re: Amatylda urodziła 11.02.04, 16:29
                    Wiedzialam, czulam..czarownica jednak ze mnie hehe
                    A te Morsy i inne ssaki jeszcze oberwa ode mnie....zeby wieloryba ze soba nie
                    zabrac? swinstwo...
                    To ja poprosze 13go lub 14go....nie jestem az tak lapczywa..niech se los
                    wybierze...wink)
                    A juz zauwazylam ze szanse dzieci sa wyrownane..do Morska czyli stan..4 chopa
                    na 4 dziewczyny..Amatylda przewazyla szale na dziewczyny..wiec teraz chlopak
                    tak? to ja poprosze...moge byc nastepna..na ochotnika. Niczego sie juz nie
                    boje..niczego...rzeknal prosiaczek trzymajac sie kurczowo galezi i nozki
                    trzesly mu sie jak galaretki...skacz! prosiaczku! skacz! - krzyczal Puchatek
                    (to moj mazwink) wraz z krolikiem i przyjaciolmi i krewnymi krolika (to moja
                    rodzinka)...no i oczywiscie z brykajacym tygryskiem(cora).
                    I tak sie pisze bajki wink
                    Jade po starego...do roboty..dzis postanowil wczesniej skonczyc niz po 13
                    godzinach...ciekawe czemu? pewnie dlatego ze dzis groszek z marcheka bedzie na
                    obiad.
                    Kasik
                    • aniutekm Re: LUTY 2004 11.02.04, 16:44
                      Wiesz co Kasia, ja mam mieć chłopca, to może teraz ja..?? co Ty na to?? Ale, że
                      koleżanki z Trójmiasta Cię nie zabrały ze sobą??big_grinDDDD
                      Ostatnio wybrzeże w natarciu, więc może teraz ktoś ze wschodu dla odmiany????
                      Edytko - może teraz nasza część Polski powinna mieć swoje 5 minut?? Co Ty na
                      to??smile)))
                      Pozdrowionka
                      • kasik8 Re: LUTY 2004 11.02.04, 16:51
                        Nie, nie , nie kochaniutkie..Jak stanowczo to stanowczo!
                        Kolezanki mnie nie wizely bo sa z gdyni a Gdynia z Gdańskiem sie nigdy nie
                        lubialy..wiecie Arka i Lechia..mecze pilki noznej..to tutejsze nasze
                        sprawy...daruje im...
                        Ale mam pomysl..bo ja nie wiem co bede miala (dziecko bede mialawink ale
                        chcialabym chlopca..wiec teraz pojde ja..potem Ania za mna i wszystkie
                        pozostale "krotkie szyjki" i prosze Was dziewczyny..miejscie swoja
                        godnosc..nie rozkladajcie nog jak tylko nadarzy sie okazja..Ja chodze z
                        rozwarciem ale nic z tego...nie dam sie tak "latwo".Takze ja lece z wiaterem
                        nadmorskim a potem robta co chcetawink))
                        Kasik
                        A dzis w programie o otylosci mowili ze zeby sprawdzic czy ktos ma otylosc to
                        najlepiej sprawdzic obwod pasa hehe wiec tabele przedstawiaja sie tak:
                        do 80 cm w pasie waga normalna
                        od 80 do 88 nadwaga
                        od 80 i powyzej otylosc..to tabele dla kobiet..takze jestem otyla hehe jakby
                        nie patrzecwink
                        • mopek1 Re: LUTY 2004 11.02.04, 17:17
                          Hej!
                          No to teraz południe smile
                          Aniu! niezależnie od Twoich doświadczeń z fenoterolem - odstawiam go jutro (mam
                          wizytę u gina) i definitywnie nastawiam się na ten weekend! Znajomi mnie pytają
                          czy to będzie cesarka? bo mówię o TYM weekendzie z 100% pewnościa w głosie smile A
                          ja na to, że nie cesarka tylko nowoczesne podejście do porodu naturalnego! Tak
                          więc jak ktoś się nie wciśnie do piątku to TERAZ JA!!!!!!!!!!
                          Mam już dość bycia słonikiem - a Basia została przekupiona, obiecałam, że kupię
                          pajacyka w wisienki smile)))))
                          Pozdrawiam
                          Marta & Basia (jeszcze 3-4 dni razem smile
                        • svistak Re: LUTY 2004 11.02.04, 17:57
                          Bujam sobie w fotelu przy "Czułych przytulankach" z "Mama i dziecko", w
                          kominku trzaska ogień... i tak sobie myślę, że ZARAZ to się posypiecie!
                          Pierwsze siedem z listy to właściwie JUZ lada moment powinno
                          być "sklonowane"(czyt. podwójne).A ja... cóż pierworódka... posiedzę,
                          popatrzę, posłucham...
                          No... TERAZ... "trzeba słuchać starszych" (bo z tego co ja tu widzę, to ja
                          najstarsza tu jestem smile upsss! wygadałam się!)
    • dylan2002 Re: LUTY 2004 11.02.04, 18:54
      Witam wszystkich jeszcze przez pewien czas podwójna! Gratuluję serdecznie
      wszystkim mamusiom i zazdroszczę, oj tak! Ostatnie dni (mam nadzieję) przed
      porodem mijają mi szybko, bo wróciłam do pracy i cały czas trzeba coś robić.
      Głupio mi już iść po zwolnienie, a macierzyńskiego żal mi marnować. Jednak
      zdaniem gino w pracy posiedzę jeszcze góra 2 tygodnie, więc wytrzymam!
      Czuję się dość dobrze, tylko nie mam siły siedzieć na kompie po dniu w pracy.
      Wolę poczytać książeczkę, pogrzać nóżki przy piecyku, posłuchać muzyki. Zresztą
      i tak na internecie siedzi mąż. (oczywiście ustąpiłby mi, ale z jaką
      nieszczęśliwą miną - w końcu ja przez 2 tygodnie siedziałam w domu, a on
      pracował wink ). Pozdrawiam was cieplutko i postaram się częściej odzywać.
      Jeszcze raz ogromne gratulacje dla świeżo upieczonych mamuś! Powodzenia!
      Julka
      • ida92 Re: LUTY 2004 11.02.04, 19:26
        Ania JA jestem jak najbardziej ZA!!!!!!!!!!
        Tem bardziej, że się kwalifikujemy obie z facecikami, ale jak znam facetów to
        oni z natury sa uparci i moga nie dac się przekupić pajacykiem w wisienki wink,
        a to co ich najbardziej interesuje jest chwilowo poza ich zasiegiem, mam
        nadzieję, że przez najbliższe..... no przynajmniej 18 lat, ale jak znam
        życie big_grin.
        Pisałyście o snach no to ja dziś w nocy pracowłam razem z Kasik jako ciężarne
        stewardesy, których nie chcieli wpuścić na pokład żołto-pomarańczowego samolotu
        (a podobno tylko wariaci mają kolorowe snybig_grin).
        A ja jestem juz gotowa sprawdziłam po raz ostatni torbę, kupiłam dywanik,
        posprzątałam dziś, zrobiłam to o co błagałam mojego męża od dwu tygodni, no to
        jutro mój pierwszy termin, ale się nie upieram, może być i 13 i 14 i 15, bo
        potem to ..........znów będe czekać.
        Pozdrawiam. Edyta i Antoś u którego jestem w terminie. Echhhhh
        • malwes My już w domu - teraz opowiem o wszystkim 11.02.04, 21:09
          Witajcie!
          Dziś wróciłam z Szymciem do domu. Na razie wszystko wygląda nato, że idzie ku
          lepszemu. Maluszek czuje się dobrze. Zaczął wreszcie jeść, przybierać na wadze.
          Mój Konrad "przedobrzył" na forum - Kruszynka ważyła tylko 2340 a nie 2830.
          Potem spadł do 2120 ale teraz ma już 2550. Zapalenie płuc i infekcje wyglądają
          na zaleczone. Dziś tylko wyszło, że poleciała mu morfologia - wyszła
          niedokrwistość (mamy konflikt głównych grup krwi - ja mam 0 a on ma B po tacie -
          w życiu nie wiedziałam, że jest jakiś konflikt inny niż między RH + i -) - ale
          wyjdzie z tego. Musimy na niego bardzo uważać, bo pediatra chce go zmobilizować
          do samodzielnej walki i nie dawać mu żelaza przez 2 tyg - chce mu oszczędzić
          kolek i zatwardzeń. Nie możemy tylko przegapić objawów, że jest gorzej przez te
          2 tyg - mam nadzieję, że nam się uda, bo jeszcze się "poznajemy".

          A teraz coś więcej o porodzie. Jak pamiętacie, kruszynek przestał rosnąć i w 36
          tyg miał biometrię na 34 tyg. Ostatnio pisałam w poniedziałek, 26 stycznia, że
          mam się stawić do szpitala. Nie chciałam jeszcze rodzić, choć miałam "warunki"
          ale moje pani gin jednak, na siłę, zapakowała mnie do szpitala. Czułam, że coś
          jej nie pasowało w stanie dziecka choć KTG, przepływy i stan łożyska wydawały
          się idealne. Zostałam na porodówce z niechęcią - "spisek" był uknuty, bo moja
          pani gin miała dyżur, była obecna również moja położna. O 22.00 podłączono mnie
          do testu oxytocynowego. Nie czułam żadnych skurczy ale coś musiało się dziać bo
          nagle zbiegło się kilka osób z info, że przy zarejestrowanym skurczu małemu
          spada tętno. Czyli moja kochana pani gin "miała nosa" - jakby poród zaczął się
          na dobre w domu, mogło się skończyć tragicznie. Zostałam pod testem całą noc -
          nie czułam jednak nic, żadnego skurczu. Nie "ruszyłam". Na drugi dzień mój
          organizm zadziałał na zasadzie odpowiedniej organizacji pracy. Przyszła moja
          położna na dyzur, o 8.00 a około 8.15, po badaniu, odeszły wody... i zaczęło
          się na dobre. Skurcze zaczęły się prawie natychmiast. Nie należy to do
          przyjemności, ale tez nie moge powiedzieć, zebym jakoś specjalnie cierpiała.
          Małemu znowu spadało tętno i mnie ta sytuacja "zahipnotyzowała". Nie miałam
          czasu i chęci myśleć o tym, czy mnie boli czy nie. Wiedziałam, że muszę
          poprawnie oddychać, żeby on był dotleniony i żeby dał radę. Bardzo się o niego
          bałam. Myślałam tylko o nim. Byłam podpięta pod monitory więc nie mogłam
          chodzić. Poprosiłam jednak, żeby położna pomogła mi wstać. Stałam przy ścianie
          i "pracowałam" nad oddychaniem przy każdym skurczu. Starałam się ruszać w miarę
          możliwości. Zaraz przyjechał mój mąż. Rozwarcie postępowałało błyskawicznie.
          Położna zaproponowała mi zzo. W zasadzie nie było potrzebne, bo ból był do
          zniesienia ale pomyślałam, że może dzięki temu będę mniej zmęczona (w końcu nie
          wiedziałam ile i co mnie jeszcze czeka) i tak będzie lepiej dla maluszka.
          Założyli mi zzo - z minimalną dawką. Z punktu widzenia "medycznego" w zasadzie
          niepotrzebnie bo za chwilę już było 10cm. Zaczął się drugi okres. Mąż pomagał
          mi przy parciu i wszystko przebiegało "popisowo"... za wyjątkiem tylko ciągle
          niebezpiecznie migających info o tętnie dziecka. Widziałam, opanowanie ale i
          skupienie lekarzy i położnych. W ostatnim parciu okazało się, że tętno spadło
          bardzo mocno - usłyszałam tylko "vacum, kleszcze!!!". Serce mi zamarło ale coś
          podpowiedziało mi, że skurcz jeszcze trwa - popchnęłam i... udało się! Lekarz
          był ze mnie bardzo dumny. Szymek się urodził... rozdarł wniebogłosy (był
          najmniejszy na oddziale ale najgłośniej wrzeszczy wink)) i dostał 10 pkt. Jak
          położyli mi go na brzuszku to płakałam cały czas... był taki malutki, cieplutki
          i najpiękniejszy na swiecie. Zabrali mi go zaraz niestety na całą dobę, żeby go
          monitorować. Ja natomiast "odjechałam" - spadło mi ciśnienie, dostałam drgawek
          i musieli mnie trochę "przywołać do poprządku". I tak wszystko trwało ok 3h -
          ok 8.30 się zaczęło a 11.50 Szymuś się urodził.

          A potem to już wiecie... jeden szpital, drugi... ale już wszystko się
          stabilizuje. Mówię mu dziś: "następny raz synu odwiedzisz szpital jak złamiesz
          nogę na snowboardzie za 20 lat. Nie wcześniej!".

          Już nie mogę dłużej pisać. Będę się odzywać - założyłam wątek
          na "równieśnikach".
          Gratulacje dla wszystkich już-mam i pozdrowienia dla wszystkich czekających -
          poród jest wspaniały!!!!

          Dziękujemy wszystkim za słowa pocieszenia i otuchy.
          Gosia i Szymuś
          • ida92 Re: My już w domu - teraz opowiem o wszystkim 11.02.04, 22:28
            Gosia ja już to gdzieś pisałam, że imię Szymon znaczy "Bóg wysłuchał" i jak
            wysłuchał to musi być dobrze. Szymcio jest bardzo dzielny, chociaż malutki i
            zobaczysz, że wszystko będzie ok. Cieszę się bardzo, że jesteście już w domku,
            bo takie warunki dobrze sprzyjają rekonwalescencji. Uściski wirtualne dla Was
            wszystkich. Ja też mam nadzieję, że spotkamy sie szybko na rówieśnikach jak
            tylko Antek uzna za stosowne się wyprowadzić. Całusy w pietkę dla Szymcia.
            Pozdrawiam. Edyta
            • kajka.3 Re: My już w domu - teraz opowiem o wszystkim 11.02.04, 23:39
              Gosiu - gratuluję odwagi i opanowania. Zazdroszczę opieki medycznej. Dałaś synkowi wszystko z siebie w tej najważniejszej dla Was chwili. Ściskam mocno kciuki za maluszka.
              Dzisiaj mój pan dr zbadał mnie i powiedział - "wszystko pozamykane". Jutro zaczynam 40-sty tydzień.
              Patrzę na swoje córeczki (10 i 8 lat) i dalej nie mogę się nadziwić, jak to się magicznie dzieje, że z delikatnego okruszka wyrastają takie duże i mądre istoty. Zresztą - sama się o tym przekonasz, jak Szymek wystartuje na dobre.
              Mamusiom "w jednym kawałku" życzę szybkich rozwiązań. Sobie też.
              Kasia itd.
              • kasiaczekroza Re: My już w domu - teraz opowiem o wszystkim 12.02.04, 09:42
                Gosiu!
                Podobnie jak wszystkie lutóweczki gratuluję i cieszę się bardzo, że przytulacie
                się do siebie już we własnych kątach. Życzę Tobie i Szymciowi jak najszybszego
                powrotu do formy.Wypoczywaj i upajaj się tą chwilą podziwiania malusieńskich
                stópek i dłoni.
                Kasia i jej Antoś
              • kasik8 Re: My już w domu - teraz opowiem o wszystkim 12.02.04, 09:48
                No dzien dobry - spicie?
                Malwes..przykro mi, ze musialas przechodzic przez to wszystko. Wiem o czym
                mowisz. Ale to umacnia w milosci..czlowiek staje sie silniejszy. Ale ja wlasnie
                tego najbardziej sie boje..ze wszystko co bylo ok przez cala ciaze nagle przy
                porodzie okazuje sie niezbyt ok. Ja mialam jedyne szczescie, ze trafilam z
                corka do szpitala najlepszego w polsce pod wzgledem reanimacji niemowlat..co by
                bylo innym razem ?nie wie! A terazniejsze uspokajania mnie lekarzy, ktorzy mnie
                kompletnie nie znaja troche sa smieszne. Nie lubie byc traktowana jak
                panikara..a tak sie czuje. Zobaczymy jak bedzie zreszta..nie mam w zasadzie na
                to wplywu...tylko wielka nadzieje. Ale nie chcialam o tym.
                Ida..Ty to masz sny..ale kochana ja to do samolotu absolutnie nie wsiade.wiec
                zadna stewardesa byc nie moge...zabilabym pewnie pilota. Raz lecialam..panika
                okropna! kazalam stewardesie przyprowadzic pilota, bo ja nie wiem co to za
                facet a powierzam mu swoje zycie. Kot wie czy nie pil? ile ma lat? czy nie jest
                moze od Bin ladena? Jeszcze nigdy sie tak nie zachowywalam...nie do
                uspokojenia. Ale kolor samolociku calkiem calkiem. Ciekawa bardziej bylam jak
                ta Ida sobie mnie wyobrazila? hihihi
                No ale moja corka jeszcze jutro szkole ma a w nocy z piatku na sobote o godz.
                5:30 ma pociag na ferie...wiec jestem wolna i rodzic moge. W zasadzie ja bym je
                mogla na dworzec odprowadzic i isc na piechotke do szpitala...co mi tam? Moge
                tez jutro..13go.
                A u nas znow pada sniegcrying...brzydko i slisko.
                Ide sie kompac..mam manie co do kapieli...mam wrazenie ze codziennie musze sie
                kapac..zeby byc gotowa na wyjazd. Wracam za godzine..dwie..wiecie..potem musze
                ise jeszcze nakremowac..a to troche jest!
                Kasik
                • aniutekm Re: My już w domu - teraz opowiem o wszystkim 12.02.04, 10:19
                  Gosia, ja jestem pod wrażeniem!! Naprawdę jesteś wspaniała!! Życzę Wam, żeby
                  wszystko było już teraz dobrze, Szymonek rósł i nabierał sił!!
                  Do zobaczenia na "rówieśnikach"smile)

                  Marto - mam nadzieje, że Twoje doświadczenia z fenoterolem, będą inne niż moje,
                  a przede wszystkim krótsze!!!!

                  Ja chyba zaraz zacznę wprowadzać w życie sposoby z listy jak przyspieszyć
                  poród.. Trochę sie go wprawdzie boję, ale w końcu musi to nastąpić, nikt nie
                  urodzi przecież za mnie i ja już nie chcę czekać..!!!!

                  Pozdrawiam serdecznie. Ania
                  • iza_bela Re: Jeszcze o Amatyldzie 12.02.04, 10:46
                    Witam serdecznie wszystkie lutóweczki. Jestem koleżanką Ani-Matyldy z pracy
                    - właśnie z nią rozmawiałam . Ona i Oskarek mają się dobrze - mały urodził się
                    10.02. o godz. 23.58 waży 3900 i ma 56 cm no i oczywiście dostał całe 10 pkt.
                    Nadmienię jeszcze że urodził się siłami natury. W imieniu Ani proszę o
                    uzupełnienie brakujących danych na liście.
                    Pozdrawiam Was bardzo gorąco - Iza
                    • aniutekm Re: Jeszcze o Amatyldzie 12.02.04, 10:54
                      To uzupełniamysmile Proszę bardzosmile - dziękujemy Izo za info. Pozdrów od nas Anięsmile

                      martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.04, Sulejówek, Solec
                      dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.04, IMIDZ
                      kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04, Gdańsk
                      kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
                      ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM), Rzeszów
                      xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04, Kraków, Narutowicz
                      margoja - Małgosia i Antek 12-17.02.04
                      aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba 19.02.04, Lublin
                      kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04, Płock
                      ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec
                      dula5 - Monika i dzidzia 22.02.03, Gliwice planowane cc około 15.02
                      tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04, Warszawa, Inflacka
                      kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.04, Wrocław
                      mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków
                      nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG), Warszawa, Żelazna
                      natder - Ania i Malwinka 25.02.04, Łódź
                      tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
                      elipse - Jaga i Jachu 26.02.04, Poznań, Raszei
                      magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04, Kraków, Narutowicz
                      asnopki - Asia i Mateusz 26.02.04, Warszawa
                      dylan2002 - Julia i Emma 27.02.04
                      becia - 79 - Beata i Max 22-28.02.04
                      svistak - Sylwia i Jakub Izaak 28.02.04, Tczew
                      boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
                      mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

                      *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka 17.12.03, 1.700
                      *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel 15.01.04, 3.400, 50,5
                      *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 Warszawa / Szymon 27.01.04, 2.840, 49
                      *kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.04 / Aleksandra 30.01.2004,
                      *moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.04 Warszawa/ Filip 31.01.04, 3.310,55
                      *jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04 Kraków / Franek 2.02.04, 3.300,
                      *zyt - Zyta i Emilia 11.02 Starogard Gd / Emilia 09.02, 3200, 55
                      *morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04,Gdynia, Wejherowo/Wiktoria 10.02 3330, 56
                      *amatylda - Ania i Oskar 10.02.04, Gdynia, Miejski/ Oskar 10.02, 3900, 56


                      • magdalena_76 Re: Jeszcze o Amatyldzie 12.02.04, 11:39
                        Malwes, strasznie się wzruszyłam, byliście (jesteście!!!) oboje bardzo
                        dzielni!!! Teraz niech szybciutko i zdrowo Szymek rośnie i daje Wam coraz
                        więcej radości!!!

                        A ja mam tomowisizm dzisiaj, zimno za oknem, już się naprysznicowałam i
                        nakremowałam, będę siedzieć na kanapce, popijać herbatkę z malinami i czytać
                        sobie bezstresowo Jane Austen.
                        Trzeba się relaksować póki można!

                        Buziaki spod kocyka
                        Magda i Milenka (wkroczyłyśmy w 39 tydz.!)
                        • xemu Urodziłam! 12.02.04, 12:03
                          Urodziłam w sobotę 7.02 ślicznego Mikołajka.
                          Mikołajek urodził się b.duży bo ważył 4600g i ma 60 cm (10 pkt).
                          Urodziłam o dziwo naturalnie choć muszę przyznać, że było ciężko ...
                          Ale prawdą jest że tego bólu się nie pamięta widząc dziecko całe i zdrowe.
                          Teraz brakuje mi tylko jednego ...snu...

                          Powodzenia dla wszystkich oczekujących,
                          Monika


                          • margoja Re: Urodziłam! 12.02.04, 12:38
                            Hej,
                            nie wiem dlaczego moje gratulacje pojawiły sie nie w tym miejscu co potrzeba.
                            a więc jeszcze raz:
                            Moniko! Gratulacje takiego dużego synka!!Musisz być dumna urodziwszy takiego
                            kawalera!!smile))
                            Teraz życzę Ci jak najwięcej okazji do wyspania się!!!
                            Gosia (cały czas w oczekiwaniu)
                          • kasik8 Re: Urodziłam! 12.02.04, 12:42
                            Gratuluje nastepnej mamie... i prosze..kolejny chlop..wiec teraz dziewczyna ?
                            hmmm?
                            Xemu to Ty tak troche bez kolejki hm? nieladnie, nieladnie...co za baby...
                            Ja juz sie wykapalam, nasmarowalam i czekam. Co sie robi jak sie czlowiek
                            przeterminuje? idzie sie do szpitala i informuje o tym? a moze trzeba miec
                            skierowanie? To straszne i ..nieuczciwe...naprawde nieuczciwe.
                            Ide zjesc nuteleke...moze mi sie polepszy.
                            Kasik
                            • magdalena_76 Re: Urodziłam! 12.02.04, 12:48
                              Xemu! GRATULACJE!!! Ufff ufff kawał chłopa! smile
                              Aż wyjrzałam spod kocyka z wrażenia smile
                              jak będziesz miała troszkę siły to proszę napisz coś więcej - bo ja też będę
                              rodzić w Narutowiczu i jak najświeższe wrażenia b. mnie interesują! (możesz na
                              priv)
                              Serdecznie Was pozdrawiam
                              M.
                              • natder Re: Urodziłam! 12.02.04, 13:57
                                Najserdeczniejsze gratulacje dla wszystkich świeżo upieczonych mam!!! Dla
                                bobasków całuski w maleńkie czółka. Gosiu-Malwes bardzo się cieszę że u Was
                                coraz lepiej, jeszcze troszkę cierpliwości a wszystkie wspomnienia będą jak zły
                                sen...
                                A u mnie ciężaróweczki szyjka długości 1 cm z rozwarciem na 1,5 cm!!! Znaczy
                                organizm się szykuje ale Malwinka spokojnie pupą na dole siedzi i nie ma
                                zamiaru matce zmartwień oszczędzić... właśnie wczoraj się od gina dowiedziałam
                                że w przypadku wieloródek nie zawsze robi się c.c... i jestem mocno
                                przestraszona... wszystko zależeć będzie od wyników pomiarów, a wiem, że żaden
                                z dziecka kolos więc może jednak stwierdzą że "puszczą dołem"... No chyba że
                                mnie moje ciążowe komplikacje uratują ew. jakiś argument złożony na ręce
                                lekarza... martwię się bardzo, za dużo się na tym forum o komplikacjach
                                naczytałam... błogosławiona nieświadomość... Więc na razie wiem tylko tyle, że
                                w środę rano stawiam się w szpitalu na badania i czekam na decyzję lekarza... i
                                albo w czwartek c.c. albo czekam na rozpoczęcie akcji porodowej w domu
                                prawdopodobnie...- no chyba że tej środy nie doczekam...
                                Pozdrawiam Was serdecznie, wcale nie mniej zdołowana Ania z Malwinką (39 tydz.)
                                A dziewczyny z początku ogonka brać się do roboty! smile))
                              • ida92 Re: Urodziłam! 12.02.04, 14:07
                                Xemu Gratulacje dla Waszej Rodzinki!!!!!!!!!
                                No ale faktycznie tak bez kolejki, no no no big_grinDD
                                Ja dziś zabrałam się za sprzatanie wymyłam nawet żaluzje w łazience, bo w końcu
                                przjdzie do domku tesciowa, więc niech sobie nie myśli, że jestem leń i fleja.
                                Dziś dostałąm sms od młodocianej szwagierki, a tak serio serio to stała za tym
                                (jestem pewna) moja teściówka, bo niby skad młodociana wiedziła, że jak się
                                przeterminowywuje to można o dwa tygodnie. A swoja droga nie wiem jak to jest
                                po terminie, ja mam chodzić do gina co dwa dni 16-18-20.02 i mam nadzieję, że
                                coś drgnie, a jak nie to jak powiedział odda mnie w ręce specjalistów czyli do
                                szpitala. Kasik w moim śnie nie miałam "wizji" wink) Twojej szlachetnej zapewne
                                fizjonomi, bo poza naszymi ogromnymi brzuchami nic zasadniczo dyrekcji portu
                                nie interesowało big_grinDD.
                                Dziś jest mój pierwszy termin, ale oczywiście Młodzieniec o wadze 4 kg ma to w
                                głebokim poszanowaniu, odwrócił sie plecami do świata i raczył dać znać o sobie
                                jak usiadłam do kompa, internetowe dzieci nam rosną.
                                Pozdrawiam. Edyta


                                martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.04, Sulejówek, Solec
                                dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.04, IMIDZ
                                kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04, Gdańsk
                                kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
                                ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM), Rzeszów
                                margoja - Małgosia i Antek 12-17.02.04
                                aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba 19.02.04, Lublin
                                kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04, Płock
                                ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec
                                dula5 - Monika i dzidzia 22.02.03, Gliwice planowane cc około 15.02
                                tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04, Warszawa, Inflacka
                                kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.04, Wrocław
                                mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków
                                nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG), Warszawa, Żelazna
                                natder - Ania i Malwinka 25.02.04, Łódź
                                tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
                                elipse - Jaga i Jachu 26.02.04, Poznań, Raszei
                                magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04, Kraków, Narutowicz
                                asnopki - Asia i Mateusz 26.02.04, Warszawa
                                dylan2002 - Julia i Emma 27.02.04
                                becia - 79 - Beata i Max 22-28.02.04
                                svistak - Sylwia i Jakub Izaak 28.02.04, Tczew
                                boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
                                mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

                                *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka 17.12.03, 1.700
                                *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel 15.01.04, 3.400, 50,5
                                *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 Warszawa / Szymon 27.01.04, 2.840, 49
                                *kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.04 / Aleksandra 30.01.2004,
                                *moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.04 Warszawa/ Filip 31.01.04, 3.310,55
                                *jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04 Kraków / Franek 2.02.04, 3.300,
                                *xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04, Kraków, Narutowicz/ Mikołaj 7.02.04 4600, 60
                                *zyt - Zyta i Emilia 11.02 Starogard Gd / Emilia 09.02, 3200, 55
                                *morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04,Gdynia, Wejherowo/Wiktoria 10.02 3330, 56
                                *amatylda - Ania i Oskar 10.02.04, Gdynia, Miejski/ Oskar 10.02, 3900, 56





                                • aniutekm Re: Urodziłam! 12.02.04, 14:19
                                  Gratulacje dla kolejnej Mamy Moniki i całej rodzinki!!smile)) Ale 4600 to niezły
                                  wynik...
                                  Swoją drogą ciekawa jestem jaką wagą wykaże sie mój Maluch...
                                  Przesunełam sie na liście na 7 pozycjęsmile)
                                  Pozdrawiamy. Ania i Maluszek
                                  • kasik8 Re: Urodziłam! 12.02.04, 14:52
                                    A ja juz trzecia jestem...i sobie mysle, ze nie mam juz powodow i nie chce miec
                                    na dzis do wymyslenia czemu mnie nie wolno dzis rodzic..nawet z tej okazji bol
                                    pleckow wrocil i podbrzusza bo sobie powtarzam..bol! bol! i boli...wink
                                    Aniu Ty widze rownasz mi kroku..1,5 cm rozwarcia to tak jak jasmile..tylko ja juz
                                    od 5go tak z tym laze...ciekawe ile teraz jest? no i wagi tez jestem ciekawa.
                                    Ida szkoda zes nie miala w tym snie wizji jakichs super lasek..bo mnie juz
                                    takie sny dopadaja..ze biegne (hehe zapomnialam jak to sie robiwink polana..mam
                                    obcisle dzinsy i krociutka bluzeczke i taki plaski brzuszek...a potem sie
                                    budze...crying brzucho dalej sterczy...zupelnie nie wiem czy ja sie tego
                                    kiedykolwiek pozbede. Ale do maja musze sie pozbierac nie ma co...malo czasu bo
                                    trzy miesiace..ale trudno. Pobozne zyczenia.
                                    Takze sny mam calkiem calkiem...narazie koszmary odeszly. Ide odsniezyc
                                    balwanka..mowi ze jest moja corka (wrocila ze szkoly)...musze to sprawdzic.
                                    Oczy te samewink)
                                    Kasik
                                    • kasiaczekroza Re: Urodziłam! 12.02.04, 15:07
                                      Matko Boska, Monika 4600!!!!dołem????Podziwiam Cię ogromnie, mam nadzieję, ze
                                      wszystko w porzadku, no to masz Mikołajka ja dziekuje prawie jak miesięczny
                                      chłop, nieźle,naprawdę nieźle.
                                      Aniu jak ty jesteś 7 to ja tez jestem 7 bo obie mamy termin na 19.02.
                                      Trochę się już nie mogę doczekać, a troszkę boję bo to już 6 dni i do szpitala.
                                      Kasia i Antek
                                    • tjoanna LUTY 2004 12.02.04, 15:33
                                      Cześć Grubasysmile
                                      Przede wszystkim gratulacje dla Monik, Zyty i Ani!! Ale Wam dobrze...
                                      Ja powoli przestaję mieć nadzieję, że urodzę w terminie. Po prostu nie ma
                                      żadnych sygnalów: czuję się ŚWIETNIE i wcale się z tego nie cieszęwink Bo mimo
                                      wszystko chcialabym, żeby się ten stan wreszcie skończyl. Wiecie, dziecko jest
                                      tak blisko, jak to tylko możliwe, ale póki go nie zobaczę, jakieś takie niemal
                                      nierzeczywiste mi się wydaje. Dziwne to, prawda?
                                      Co do snów, też mam kolorowe (Edyta, skąd te informacje o wariatach?wink i
                                      baaardzo ciekawe. Dzis śnilo mi się, że prowadzę lekcje, w drugiej lawce siedzą
                                      dwie zakonnice, które nagle wyciągają papierosy i sobie palą. I wcale nie
                                      reagują na moje protesty!
                                      Gosiu, bardzo bardzo się cieszę, że jesteście już z Szymonkiem w domu i że
                                      coraz lepiej się czuje. Jesteś wspanialą mamusią...
                                      Pozdrawiam Was dzielne kobiety
                                      Joanna
    • nitkanitka Do przeterminowanych Mam :) 12.02.04, 15:18
      Pozwólcie, że przytoczę mój post z 28 stycznia:

      "W szpitalu, w którym zamierzam rodzić praktykuje się takie "podejście":
      1. czekamy do terminu wg OM;
      2. jeżeli poród nie nastąpi 1-2 dni po terminie wówczas telefonujemy do "punktu
      konsulatacyjnego" w Przychodni Przyszpitalnej, w celu zapisania się na wizytę
      (KTG) przypadającą na 5-ty dzień po terminie porodu;
      3. od 5-tego dnia stawiamy się na KTG i wizytę co dwa dni i tak aż do 12 dnia
      po terminie;
      4. 12 dnia zostajemy na patologi sad;
      5. 14 dnia wywołujemy poród oksytocyną... lub innymi wspomagaczami..."

      Jak będę "przetreminowana" to będę marcówką sad...
      Ale się nie przeterminuję tylko urodzę do 20 lutego!!! Taki mam PLAN!
      A skoro jestem dzieckiem z doby komunizmu to norma musi być wyrobiona!!! smile

      Kasik i co, bałwanek okazał się być Twoją córka? smile, czy sąsiedzi podstawili
      kogoś "swojego" na przeszpiegi, czy już urodziłaś?

      Robię dziś bakłażany zapiekane z sosem pomidorowo-parmezanowym z bazylią!
      A potem chyba upiekę cistreczka z kleiku ryżowego - takie bezglutenowe z
      migdałami, ale mam ochotę!

      Nitka i Jagodzianka (39 tydzień)

      PS. Mikołaj, ale z Ciebie chłop! Gratulacje dla Rodziców!
      • kasik8 Re: Do przeterminowanych Mam :) 12.02.04, 17:40
        Nitko
        To straszne..14 dni! to przeciez tak dlugo! tak nie moze byc. Ja od stycznia
        poczatku chodze i sie martwie..bo mnie straszna wczesniejszym a tu mialabym
        jeszcze tyle czasu chodzic a ile by wtedy wazylo dziecko? ja musze cos z tym
        zrobic...maz powiedzial ze nie pomozecrying bo lekarz sugerowal..powiedzial nie
        bede dziecka polewal jakimis plynami jestem zbyt przyzwoity (od kiedy? hehe),
        ale grzecznie zasugerowal, ze kiedy on jest w pracy a ja w domu to moge sobie
        stymulowac brodawki - swinia! a skad to wie? (nie czytajac zadnych ksiazek)
        otoz pracuje z 4rema kolegami - kazdy wolny i bezdzietny..ale jak sie znaja?
        hm, hm
        Ja im dam stymulacje...co za chlopy.
        Kasik
        P.S. tak ..balwanek to bylo moje dziecko....zaraz poszlo na sanki.. i wrocilo w
        jeszcze gorszym stanie..teraz wszystkie ciuchy znow nadaja sie do prania.. i co
        jaj jej teraz dam na te ferie...?
        Biedna mamusiacrying(
        • mopek1 Re: Do przeterminowanych Mam :) 12.02.04, 20:23
          Buuuuuuuuuuuuuuuuuu!
          Właśnie wróciłam od gina! Buuuuuuuuuuuuuuuuu!
          powiedział, że raczej w ten weekend to nie bardzo...
          • pyzapyza Re: Do przeterminowanych Mam :) 12.02.04, 21:19
            Przyznam się, że Was podczytuję od jakiegoś czasu smile)))))) i prosze o dopisanie
            mnie do listy:

            Marta i Agatka (szpital wybrany: Raszei w Poznaniu), termin: 9 lutego.

            No właśnie, zauważyłyście, że jeszcze żadna z 9 lutego nie urodziła! A ja już
            mam dość bycia wielorybem!
            • asnopki Re: Do przeterminowanych Mam :) 12.02.04, 21:47
              Pozdrawiam wszystkie powiększone rodzinki! Czytając opis porodu Gosi bardzo się
              wzruszyłam! Też bym chciała być taka dzielna.
              Nie chcę się przed nikim wpychać na listę (wiem który mam numerek). Wróciłam od
              lekarza, gin umówiła mnie na poniedziałek, ale powiedziała, że się raczej nie
              zobaczymy ;D Nie ukrywam, że bardzo mnie to ucieszyło od 3 tyg chodzę z 1,5 cm
              rozwarciem i 1 cm szyjką sad.Najgorsze jest to, że dobrze się czuje i niczego
              nie przeczuwam. Od wczoraj nie pracuje i już nie wiem co ze sobą zrobić??Może
              popilnuje dzieciątka jakiejś Mamie umęczonej porodem? wink
              Pozdrowionka
              Asia i Mateuszek
              • ida92 Re: Do przeterminowanych Mam :) 13.02.04, 07:11
                Marto dopisuję Cię do listy, ale miałam kiedyś nosa,ze tu jest dużo
                zakamuflowanych Lutówek wink)))))).
                Nitka nie rozsiewaj wrogiej propagandy ja cię proszę, żadne tam 14 dni po
                terminie, bo jak tak to ja tego wielkiego Aliena nie urodzę!!!!!!!!!!!
                Chociaż mam sygnały, że ta ciąża to chyba wiecznie trwała nie będzie. Dziś w
                nocy np.: dwa skurcze, a w mojej głowie myśl "zmienić pozycje, zmienić pozycję,
                jak będzie dalej boleć to znak, że się zaczyna" No to się delikatnie przekręcam
                na plecki (boli, boli!!!!!!!!) na prawy bok (boli jak diabli!!!!!!) i co
                myślicie????? przestało...........
                I tym optymistycznym akcentem....Edyta


                martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.04, Sulejówek, Solec
                dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.04, IMIDZ
                pyzapyza - Marta i Agatka 9.02.04, Poznań, Raszei
                kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04, Gdańsk
                kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
                ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM), Rzeszów
                margoja - Małgosia i Antek 12-17.02.04
                aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba 19.02.04, Lublin
                kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04, Płock
                ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec
                dula5 - Monika i dzidzia 22.02.03, Gliwice planowane cc około 15.02
                tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04, Warszawa, Inflacka
                kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.04, Wrocław
                mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków
                nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG), Warszawa, Żelazna
                natder - Ania i Malwinka 25.02.04, Łódź
                tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
                elipse - Jaga i Jachu 26.02.04, Poznań, Raszei
                magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04, Kraków, Narutowicz
                asnopki - Asia i Mateusz 26.02.04, Warszawa
                dylan2002 - Julia i Emma 27.02.04
                becia - 79 - Beata i Max 22-28.02.04
                svistak - Sylwia i Jakub Izaak 28.02.04, Tczew
                boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
                mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

                *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka 17.12.03, 1.700
                *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel 15.01.04, 3.400, 50,5
                *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 Warszawa / Szymon 27.01.04, 2.840, 49
                *kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.04 / Aleksandra 30.01.2004,
                *moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.04 Warszawa/ Filip 31.01.04, 3.310,55
                *jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04 Kraków / Franek 2.02.04, 3.300,
                *xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04, Kraków, Narutowicz/ Mikołaj 7.02.04 4600, 60
                *zyt - Zyta i Emilia 11.02 Starogard Gd / Emilia 09.02, 3200, 55
                *morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04,Gdynia, Wejherowo/Wiktoria 10.02 3330, 56
                *amatylda - Ania i Oskar 10.02.04, Gdynia, Miejski/ Oskar 10.02, 3900, 56
                • malwes Do przeterminowanych Mam :) - od Już-Mamy 13.02.04, 08:56
                  Oj Lutóweczki.... śmiesznie się Was teraz czyta, kiedy my już po... Dziwne
                  uczucie. Być tak trochę "z drugiej strony".
                  Nie martwcie się. Więcej dzieciątek rodzi się po terminie niż przed - zwłaszcza
                  tych pierwszych.
                  I na pocieszenie: cieszcie się ostatnimi chwilami "razem". Odpoczywajcie,
                  sprawiajcie sobie dużo przyjemności, bo kiedy maluszki będą na swiecie te siły
                  bardzo się przydadzą. Wierzcie mi, ja przed porodem byłam bardzo wyczerpana -
                  nie odpoczywałam bo myślałam o tym sądnym poniedziałku "iść rodzić czy nie" - a
                  po porodzie przez 14 dób po porodzie praktycznie nie spałam (stan małego +
                  kryzys 3go dnia + kolejne noce w kolejnym szitalu). A przydałyby się wtedy te
                  zasoby energii, które poświęciłam na sprzątania, myślenie nocami i
                  inne "niepotrzebności". Naprawdę warto odpocząć "na maxa"! Zresztą "mamy-po-raz-
                  enty" już to wiedzą. W sumie szkoda, że nie można pewnych rzeczy zrobić na
                  zapas.

                  Ja właśnie "odsypiam" wink))) Powinnam się położyć ale mimo zmęczenia nie mogę
                  zasnąć. Szymuś ostatnio zaczyna "jazzować", na szczęście w dzień nie w nocy. To
                  dziwne jak bardzo dzieci są "zmysłowe". Dobudził się z letargu w szpitalu i
                  chyba uznał, że to jego dom...przyzwyczaił się do odgłosów, zapachów, łóżeczka
                  i jak wróciliśmy do domu stał się niespokojny. Marudzi, śpi płytko, nie chce
                  leżeć w łóżeczku (w szpit nie było ochraniacza i sobie oglądał trochę świata).
                  Czuję, że jednak bardzo odczuł powrót do domu i musi się przystosowac do nowego
                  otoczenia. Wczoraj kangurował u taty na brzuszku... cudownie to wygląda...
                  wielki owłosiony chłop z drugim, mikroskopijnym chłopem na brzuszku, też
                  owłosionym zresztą (Szymon, ku zaskoczeniu wszystkich, urodził się z ogromną
                  ilością włosów na głowie, które od razu zwinęły się w (przepraszam za cytat) w
                  tzw. "pieprzone loczki...." (które tata u siebie właśnie z tym komentarzem
                  pieczołowicie rozprostowuje rano przed lustrem).
                  Szymon, żeby było śmieszniej, przypomina z wyglądu bardziej dziadków niż
                  rodziców (tylko "loczki" są identyczne jak u taty). W szpitalu sąsiadka
                  stwierdziła, że jest klonem mojego taty ale jak troszkę nabrał ciałka to
                  zaczyna też przypominać teścia...
                  Kończę powolutku...
                  Całuję Was! Nie martwcie się. Wszystkie wasze porody będą szybkie, łatwe i
                  przyjemne... ja to wiem, bo obserwuje u siebie ostatnio "zmysł jasnowidzenia"...
                  Pozdrawiamy z Szymusiem wszystkich jego kolegów i koleżanki wink))
                  • aniutekm Re: TRZYNASTEGO wszystko zdarzyć sie może:)))) 13.02.04, 09:34
                    Hejsmile) Mój organizm to chyba podświadomie gromadzi zapasy siły i energiismile)
                    Mam takiego LENIA!! Nic mi sie nie chce...

                    Martuniu, nie martw sie - odstawiasz fenoterol i nie wiadomo jak organizm na to
                    zareaguje. I Gin tego też nie przewidzi. A nuż niedługo zaczną sie skurcze i
                    urodzisz w weekend??smile)))

                    A swoją drogą przez dwa dni nie było nowych dziedziaczków - przynajmniej nie
                    wiadomo o nich, więc może dziś - w taki dzień????smile)))))
                    Ale raczej nie u mnie, bo choć baaaaaardzo wypatruję nie zauważam żadnych oznak
                    nadciągającego porodu...sadsad

                    Pozdrawiam cieplutko. Ania
                    • kasiaczekroza Re: TRZYNASTEGO wszystko zdarzyć sie może:)))) 13.02.04, 10:13
                      Gosiu!
                      Bardzo lubię czytać toje posty juz po, dobrze,że tu zaglądasz.Twoje pisanie
                      działa na mnie balsamicznie i czuję sie spokojniejsza.Ucałuj Szymcia w te
                      piękne loczki i wszytskiego dobrego.
                      Witam nowa lutóweczkę, ale chcę kulturalnie zauważyć, że od wczoraj przesunęłam
                      się z 7-8 pozycji na 9.Dziewczyny do roboty!!!
                      A ja się boje coraz bardziej juz tylko 4 dni i kładą mnie do
                      szpitala,buuuuuuuuu. A z drugiej strony Huraaaaaaaaaaaaaaa.
                      Czy to się nazywa huśtawka emocjonalna?
                      Pozdrawiam
                      Kasia i Antuś.
                      • pyzapyza Re: TRZYNASTEGO wszystko zdarzyć sie może:)))) 13.02.04, 10:27
                        Bardzo przepraszam za przesuwanie na liście smile))))))))))))))

                        Te dzieciaczki na 9-tego jakieś nie usłuchane są, czy co? A robię wiele, żeby
                        już urodzić - wysprzątane wszystkie szafy, na co nigdy nie było czasu,
                        codziennie obiad, etc. Ja też z tych, co to najpierw ciąża zagrożona, leżenie
                        plackiem (z leków tylko Luteinka), a teraz co?? Zaczynam się zastanawiać, czy
                        lekarka pochopnie mnie nie położyła swego czasu?? Pewnie nie, ale głupie myśli
                        się lęgną...
                        • mopek1 Re: TRZYNASTEGO wszystko zdarzyć sie może:)))) 13.02.04, 11:52
                          Serdecznie witam nowe Lutówki smile
                          Faktycznie nie ma ostatnio komu gratulować! no co jest dziewczynki? A może by
                          tak wprowadzic obowiązkową listę obecności?

                          Słuchajcie odstawiłam wczoraj fenoterol i w nocy myślałam, że umrę z bólu!
                          Niestety, to nie były skurcze, tylko ciągły ból. Był tak silny, że obudził mnie
                          koło 2 i nie spałam do 4, chodziłam, masowałam (przy pomocy męża), w końcu
                          wymoczyłam w ciepłej wannie. Czy to coś znaczy?
                          Poza tym cały czas miałam brzuszek twardy jak kamień i takie głupie mysli, że
                          Basi to musi być teraz ciasno i nie wygodnie, jak tam wszystko takie
                          pokurczone smile)))
                          Wczoraj gin stwierdził, że mam bardzo krótką szyjkę, ale jeszcze mam, no to
                          może po tej nocy juz nie mam???
                          Was też tak trzyma czasem?
                          • aniutekm Re: TRZYNASTEGO wszystko zdarzyć sie może:)))) 13.02.04, 15:13
                            Marto, twardnienie brzuszka powoduje skracanie się szyjki, więc po takiej nocy
                            rzeczywiście możesz jej już nie mieć..smile
                            Powodzeniasmilesmile A.
                        • kasik8 Re: TRZYNASTEGO wszystko zdarzyć sie może:)))) 13.02.04, 12:00
                          Tez tego nie rozumiem..jestem znow czwartacrying(
                          A ja zaczynam sila sugestii..powtarzam sobie..boli, boli, boli.. i wiecie co?
                          boli! moze nie bardzo ale boli. No i chodze i mam sposob na rodzinke..mowie im
                          ze dzis..no! ewentualnie jutro rodze. Meza wyslalam do pracy i mowie ze moze
                          wczesniej po niego przyjade..ogolnie zachowuje sie tak jakby to byl moj ostatni
                          dzien "wolnosci" i twierdze ze dzis urodze! najlepsze jest to ze piersi mnie
                          bola jak diabli..co to znaczy?
                          A maz mial wczoraj skorcze heheh...od tego siedzenia w pracy a ja mu
                          powiedzialam ze to kara za wielogodzinne siedzenie przy komputerze. Nietety
                          robili ostatnio po 13-14 godzin i to sie skumulowalo. Cala prawa strone jego
                          ciala szlak wzial. Chwytaja go takie skorcze i lezymy sobie i kazdy jeka i
                          steka ze swoimi bolaczkami. Teraz ja go mecze pytaniem:"I co kochanie
                          jedziemy?". A on sie biedny nawet smiac nie moze bo go w zebrach uciska..ale
                          niestety swojego zzo mu nie odstapie. Jutro a moze dzis w nocy corka jedzie na
                          ferie..nieby sie ciesze ale zawsze serce matki sie zaciska..nie lubie rozstan z
                          nia. Nigdy sie z nia nie nudzilam, nigdy nie meczylam...nie szukalam
                          sposobnosci podrzucenia jej komus na noc i taka to ze mnie matka..zakocham
                          dziecko na smierc.A ona hardo sie pakuje...wszystkie lale...pol torby jest
                          lalek a drugie pol zapasow slodyczy. Jak w lozku! w wielkim wyrze spi mis,
                          kolega misia i jeszcze dwa male identyczne misie, nietoperz, krolik i mikolaj a
                          do tego co noc zaprazany jest jakis gosc specjalny..no i zostaje...maly
                          kwadracik na poduszce wydzieliny na lepek mojej corki. Nie idzie tlumaczyc lub
                          licytowac ze byc moze odlozylibysmy choc jednego z tych pluszakow. Jest wtedy
                          takie spojrzenie z zawiscia, z niedowierzaniem jak moglam to powiedziec.. i
                          glosne :"mamo! jak mozesz! a gdzie one maja spac? na ziemi?". No tak! wyrodna
                          matka.
                          Pozdrawiam Kasik
                          Ide sie nastrajac. wink
                          • asnopki Re: TRZYNASTEGO wszystko zdarzyć sie może:)))) 13.02.04, 13:06
                            Hej Oczekujące!!!
                            wedle wszelkich znaków - zaczęło się!!!
                            poczekam jeszcze ze dwie godzinki i ruszam do szpitala!!!
                            Bardzo się cieszę, może mnie nie odeślą!?
                            Przepraszam poszkodowane na liści,ale nie życzcie mi dziś powrotu do domku.
                            Możecie mnie przez jakiś czas nie wciągać na listę.Będzie wyglądać,że nic się
                            nie zmieniłowink
                            Pozdrawiam
                            Asia i (lada moment)Mateusz
                            • magdalena_76 Re: TRZYNASTEGO wszystko zdarzyć sie może:)))) 13.02.04, 13:57
                              Asnopki!!!! Nie rób mi tego!!!! Mamy termin na ten sam dzień!!!!
                              Teraz to już chyba mogę napisać: miałyśmy.... sad
                              POWODZENIA!!! wink))

                              A ja się dzisiaj umęczyłam w nocy ale nie z powodu skurczy tylko (mam
                              nadzieję!!!!) organizm mi się przeczyszcza jak może... zamieszkałam w łazience
                              od 4 rano. Okrutnie mną też telepało, jakieś dreszcze i trzęsawki, w końcu
                              padłam jak już było jasno i spałam do południa.
                              No i co to było?
                              Mała dalej się rozpycha kolankami na boki i nic nie robi w kierunku
                              wyprowadzki sad

                              Pozdrawiam cieplutko wszystkie brzuchatki
                              M&M
                          • zyt Re:My już w domku 13.02.04, 13:28
                            Dziękuję za wszystkie miłe słowa.Pozdrowienia dla nowych mam,widze że Gdynia
                            postanowiła rodzic jednego dnia.Za dużo nie napisze bo jakoś źle mi się siedzi
                            z tymi szwami.
                            Co ja mogę wam napisać chyba tylko trzask prask i po wszystkim.
                            W szpitalu pojawiłam się o 9.00 zanim mnie przyjeli i zbadali to była juz10.00.
                            Postanowili przebić pęcherz bo był pierońsko gruby i zaczęły się bóle ale
                            jeszcze nie takie silne.Podłączyli mi KTG poleżałam,potem nalali mi wody do
                            wanienki to się popluskałam,fajnie było bo nie bolało tak w wodzie,a tu słyszę
                            że urodzę piorunem ,tak sobie pomyślałam że pioruny to mi raczej nie wgłowie
                            ale jak usłyszałam że moja położna umawia się z synem przez telefon na 15.30 do
                            lekarza to sie zdenerwowałam,kurcze ja jej płace a ona chce gdzieś iść.
                            Potem mnei już bolało i to konkretnie tylko że mi się popierdzieliło z tego
                            wszystkiego że rozwarcie to ma być na 10 palców a ja mam dopiero 4 a one tu
                            mówią że zaraz zacznę rodzić.Fajnie tylko co z tymi 6 palcami ,jak ja je
                            wytrzymam skoro jest 4 a mnie juz boli konkretnie.No i mówiłam im i mężowi że
                            ja tych 6 palców nie wytrzymam a oni nic patrzyli na mnie i nic zero
                            wytłumaczeń tylko swoje że zaraz zacznę rodzić.I o dziwo zaczęłam.Szybko
                            weszłam do wanienki dwa parcia i mała była na świecie,Jak mnie nacinali to jej
                            obcięli pełno włosów ja się darłam że nie chcę cięcia,ale musieli bo zaciskałam
                            nogi,ale to juz nie zależało ode mnie,poprostu mięśnie mi się zaciskały i nogi
                            też.
                            Mała wyglądała okropnie ,sina ,obwinięta pępowiną,mówiąc szczerze stwierdziłam
                            że dziewczynka nie może być w życiu taka brzydka.Nos jak u Taysona po walce
                            czoło jakieś wypukłe,razem stwierdziliśmy że to jest bokser.
                            Dzisiaj juz nie wygląda tak okropnie ,patrzę na nia i widze moją sliczną
                            córeczkę.Wcale nie płacze jest grzeczna, musze ją wybudzać na karmienie.

                            To tyle na razie ,zaczął mi się juz baby blues, więc ide poryczeć w
                            samotności,bo mężulek utknął gdzieś w Polsce i wróci dopiero dziś w nocy.

                            Pozdrawiam i życzę łatwych porodów,Zyta
                            PS.tyłek mnie juz boli ide poleżeć.
                            • kasik8 Re:My już w domku 13.02.04, 14:18
                              Zytko milo ze juz jestescie w domku
                              Latwo Ci poszlo z tym porodem..pozazdroscic naprawde! A co do wygladu
                              maluszka..to czesto mamy inne oczekiwania..bardziej filmowe hehe ale cos Ci
                              powiem..ponoc te dzieci , ktore wydaja sie mniej piekne przy porodzie potem
                              zabijaja pieknoscia hehe no i jest taki przesad, ze nie nalezy chwalic dziecka
                              tuz po porodzie tylko wrecz mowic na sile zle lub mniej mile rzeczy..ponoc po
                              urodzeniu dziecka zbieraja sie nad nim "wrozki" dobre i zle.. i mowienie samych
                              dobrych rzeczy powoduje, ze te zlosliwe wrozki probuja namieszac..wiec trzeba
                              mowic :"jakie to dziecko pomarszczone..wcale nie takie ladne itp" a jak sobie
                              juz pojda...te wrzoki hehe to mozna juz sie rozczulac. Wierzcie lub nie...bajki
                              ale nie zaszkodzi od malego nie rozpieszczac komplementami wink
                              Moj ojciec np. jak juz kiedys pisalam urodzil sie caly porosniety
                              wlosiem...babcia nie chciala go wziasc na rece i krzyczala zeby zabrali te mape
                              od niego (pewnie jeszcze w szoku) i oczywiscie sie wszystko wytarlo (te wloski
                              zbedne)...ojciec byl i nawet teraz (pomimo poczciwego wieku) jest przystojny. I
                              wiem ze to rzecz wzgledna...uroda i gust..ale ojciec mial cos takiego w
                              sobie..ehhhja jako dziewczynka tak sie w nim kochalam hihi ze pomyslalam sobie,
                              ze jesli chce aby On byl moim mezem musze mojej mamie zabrac obraczkewink wiec
                              ktoregos razu jak mama zdjela obraczke do zmywania naczyn chapnelam ja i
                              chodzilam dumna po mieszkaniu nie chcac jej oddac. Jak Gollum z wladcy
                              pierscienia hihi
                              A moj maz wlasnie dzwonil.. i ten jego skorcz ciala to nie zarty..skoro umowil
                              sie do lekarza po pracy to pewnie cos jest. Byl jakis spec tez u niego w pracy
                              i wstepnie go nastawil (maz pracuje w wydawnictwie medycznym...wiec tam
                              codziennie przewija sie pelno lekarzy) powiedzial, ze bark uciska mu na zebra i
                              ma ucisk na nerwy i stan zapalny.. postraszyl, ze musi szybko na masaze i
                              naswietlania bo nie bedzie wesolo. Wiec sie umowil...mam nadzieje, ze to bedzie
                              masazysta a nie masazystka...wrrr....juz mam glupie mysli... i pewnie nie
                              skonczy sie na jednej wizycie.
                              Kasik
                              • kasiaczekroza Re:My już w domku 13.02.04, 14:49
                                Kasiku drogi,czytam tak o tym wyjedzie feryjnym twej córy i podziwiam odwagi,
                                moja ma dokładnie 7 lat i 3 miesiące, rocznikiem niby 8, ale jest z listopada i
                                mam wrażenie jestem nadopiekuńcza,nie wyobrażam sobie tak długiej rozłąki z
                                nią, ale czas chyba powoli się przezwyczajać.Gdy tak czytałam o pluszakach
                                układanych do snu, to poprostu moja Marya, to samiusieńko.z drugiej strony aż
                                niedowiary, że to juz ponad 7 lat i lada moment, kolejne szczęście nawiedzi ten
                                padół łez.
                                Trzymam kciuki za prawie rodzącą i ponaglam terminowe, dziewczynki, no co jest?
                                wszystkie takie przesądne?13 luty też dobra data.dobra idę zjeśc pączka, muszę
                                codziennie choć po jednym, aby wyrobić normę tłustoczwartkową, bo 19, to ze
                                mnie będą wyjmowali słodziutkiego pączusia.
                                Kasia i Antoś
                                • tossca No i "po bólu"!!! ;) 17.02.04, 08:59
                                  Witam wszystkie Przyszłe Mamuśki!

                                  U mnie już „po bólu” wink.
                                  Szymon Grzegorz przyszedł na świat 10 lutego o godzinie 12:35. Ważył 3500 gram,
                                  mierzył 55 cm. Dostał 10 punktów w skali Agpar. Jest prześlicznym łysiejącym
                                  blondasem. No i oczywiście jestem zakochana w nim na amen!!!
                                  Od razu przepraszam wszystkie te oczekujące na swoją kolej, gdy tymczasem ja
                                  się tak po prostu „wcięłam” wink) Dla mnie samej ogromnym zaskoczeniem było to,
                                  że gdy we wtorek o 8 stawiłam się na badanie, po przeczącej odpowiedzi na
                                  pytania czy cokolwiek odczuwam, może coś mnie boli itd., usłyszałam... „Sala
                                  Przedporodowa”. Niestety zaaplikowali mi kroplówkę z oksytocyną – a tak się jej
                                  bałam (buuuuuuuuu). Po 20 minutach zaczęła się „zabawa”, później przebili mi
                                  pęcherz płodowy, no i wtedy zaczęła się niezła „imprezka”
                                  (buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu). Dobrze, ze mieszkacie daleko ode mnie, bo
                                  z pewnością usłyszałybyście moje krzyki. Dodam jeszcze, że do dziś mój mąż ma
                                  ręce pełne śladów po wpijających się w nie moich paznokciach, a w jednym
                                  miejscu są nawet odbite moje ząbki!!! (hihihi) wink Od podłączenia kroplówki do
                                  ujrzenia Szymona minęło raptem (tylko???) 3 i pół godziny. Później 3 godziny
                                  przeleżałam jeszcze na „mocnej” obserwacji („troszkę” za dużo krwawiłam i bali
                                  się mnie wypuścić z bloku porodowego). No a potem zawieźli nas do pokoiku i
                                  zaczęła się nasza wspólna życiowa przygoda. wink
                                  Jak na razie Szymon je i śpi, śpi i je, od czasu do czasu zapełni
                                  pieluszkę „złotem”, raz na jakiś czas kwęknie... A co będzie dalej? O tym to
                                  już chyba w „następnym” forum... (mam nadzieję, ze synuś da mamusi od czasu do
                                  czasu siąść do komputera i cokolwiek napisać).

                                  Pozdrawiam serdecznie
                                  Marzena – mama 6 letniego Patryka i tygodniowego Szymona
                              • aniutekm Re:My już w domku 13.02.04, 14:59
                                Halo, halo Asia, a co to za porządki??smile))) Ja też chodzę ze "zgładzoną" szyjką
                                i rozwarciem i co z tego?? BUUUUUUU Ja sie tak nie bawię.

                                Zytko jeszcze raz gratulacje. Mam nadzieje, że nastrój sie szybko poprawismile))

                                Przygotowałam na obiadek barszczyk z krokietami i sałatkę z tuńczyka na
                                kolację, wykąpałam sie i czekam... Tylko nie wiem na co ?? - chyba na meża z
                                pracy..
                                Chyba wpadam w jakiś dołeksad(
                                Pozdrawiam. Ania
                                • kajka.3 Re:My już w domku 13.02.04, 15:43
                                  Pozdrowienia dla mam przed i gratulacje dla mam po z Wrocławia. U nas dziś biało, wciąż pada śnieg, ale temp. powyżej zera. Ostatni dzień ferii. W pon. dziewczyny - marsz do szkoły. I już słyszę od obu nauczycielek pierwsze słowa "czy mama już urodziła?". No i co - mam się spieszyć? Gotowa jestem już od dawna. Dla przypomnienia sobie, co mam w torbie dyżurnej, raz w tygodniu przeglądam jej zawartość. Mężowski ma dla mnie wiele respektu - przed otwarciem puszki z piwem pyta się mnie, czy w ciągu najbliższych godzin "gdzieś" się przypadkiem nie wybieram smile). Jaka się czuję zaopiekowana...
                                  • malwes Re:My już w domku - do Zyty 13.02.04, 18:24
                                    Zytko!
                                    Uszy do góry! Baby blues przechodzi (chyba wink))... sama go miałam - tylko nie
                                    blues ale blusisko... ryczałam w szpitalu jak bóbr. Bałam się, że nic nie umiem
                                    zrobić dobrze, że zrobię krzywdę maleństwu (jak pisałam powyżej 2340g).. a jak
                                    leżał w kolejnym szpitalu z zapaleniem płuc to już był w ogóle dramat. Ręce mi
                                    się trzęsły ale jakoś to mnie wtedy postawiło na nogi i po kilku dniach
                                    przeszło. Moja pani gin mówi, że "wszystkie mamy w trzeciej dobie po porodzie
                                    zaczynają płakać" i to prawda bo nie byłam jedyną ryczącą na położniczym wink
                                    Ale teraz jest już lepiej, choć miewam jeszcze momenty że mi broda drży... więc
                                    tobie też to minie. Trzymaj się i przede wszystkim daj sobie "prawo" do tych
                                    emocji... a najlepiej to "marsz" na "z życia rówieśników" i opowiadaj co tam u
                                    Was!!! U nas tylko jedzenie i pieluchy przerywane kwękaniem... ale jakie to
                                    cudowne!!!!

                                    Trzymaj się....
                                    A Wy- Przyszłe Mamy - do łóżek! Spać, kochać się wink, czytać babskie durne
                                    gazety... wypoczywać!!!!! Słuchac mnie prosze!!!! Same widzicie co was czeka!
                                    Nie siedzieć w kompie i nie psuć oczu !!!! wink))))
                                    Całusy - Gosia
                                    • ida92 Re:My już w domku - do Zyty 13.02.04, 19:25
                                      Tak Gosia tak tylko ja bym już chciała "tylko jedzenie i pieluchy przerywane
                                      kwękaniem... ". Sama piszesz, że to cudowne.....ech i zaraz mi się słodko na
                                      sercu robi.
                                      A tak co????? Robię coś co mnie doprowadza do szału czyli porządkuję zdjęcia z
                                      ostatnich trzech lat.
                                      Mnie się 13 bardzo podoba, ale Dziecko ma na tę kwestię zupełnie inne spojrzenie
                                      Pozdrawiam. Edyta
                                      • aniutekm Re: LUTY 2004 13.02.04, 21:11
                                        Poczytajcie sobie na dobranoc. Ja sie wruszyłamsmile)))
                                        Pozdrawiam cieplutko i zyczę ciepłych snów p maluszkachsmile)))

                                        Przyjście na świat to jedno z najsilniejszych przeżyć, jakich twoje dziecko
                                        kiedykolwiek doświadczy. I jego największy sukces. Nie myśl tylko o sobie.
                                        Dowiedz się, co podczas porodu przeżywa maleństwo.

                                        40. tydzień ciąży - Wielkie oczekiwanie

                                        Jasiek jest już gotów. Cztery dni minęły od wyznaczonego terminu jego narodzin.
                                        Teraz jest tak duży i ciężki, że w swoim ciasnym mieszkanku nie ma w ogóle
                                        miejsca na zabawę. Gdy próbuje się swobodnie przeciągnąć, mama delikatnie
                                        przesuwa jego łokieć. On to bardzo wyraźnie czuje! Z przyjemności pozostaje
                                        tylko ssanie kciuka... Ostatnio też często miewa czkawkę, wtedy mama mocno
                                        trzyma podskakujący brzuszek. Ostatnio jednak często dzieje się coś
                                        niepokojącego. Ściany mieszkanka Jasia poruszają się - zbliżając się, lekko go
                                        ściskają. Mama wtedy bardzo głęboko oddycha, jej serce dużo szybciej bije, a
                                        macica - rozszerza. Jaś lubi, szczególnie po tym dziwnym drżeniu, jak mama
                                        głaszcze brzuch i mówi do niego spokojnym głosem.

                                        Początek porodu - Którędy stąd do wyjścia?

                                        Chłopiec czuje się wypoczęty, silny. To dobrze, bo znajome drżenie mieszkanka w
                                        ostatnich godzinach się nasiliło. Maluszkowi wydaje się, że cały czas coś go
                                        ciągnie, przesuwa i ściska. Poddaje się tej ogromnej, dziwnej sile i przesuwa
                                        główką w dół, do brzegu bezpiecznego domku, gdzie... jest tylko coraz ciaśniej.
                                        I jeszcze coś się zmieniło. Do tej pory głowa Jasia leżała na ściance domku
                                        miękko i pewnie, teraz malec czuje pod sobą próżnię i twardą przeszkodę
                                        zagradzającą wyjście. Nie może jej ominąć, nie ma innej drogi, musi na nią
                                        napierać! Zaczyna się ciężka praca: najpierw Jaś obraca główkę, potem przygina
                                        ją do piersi. Robi się całkiem mały. Tak, chyba uda się stąd wyjść! Silny
                                        skurcz przesuwa go ku przodowi. Dzielny malec ma już za sobą najwęższą część
                                        drogi, którą musi podążać. Dokąd ona prowadzi?


                                        Tuż przed skurczami partymi - Zaczyna się dużo dziać

                                        Słodka chwila spokoju. Jasiek już tak bardzo nie boi się kolejnego trzęsienia w
                                        mieszkanku. Wie, że po nim regularnie nadchodzi ta kojąca przerwa... Wtedy mama
                                        równo i spokojnie oddycha, dużo chodzi, lekko nim kołysząc. Jest prawie tak jak
                                        dawniej. Ale maluszek czuje, że to nie koniec przygód. Wszystkie te wspaniałe
                                        momenty odpoczynku są tylko nagrodą za wysiłek. O, znowu mieszkanko zaczyna
                                        drżeć. Tym razem przerwa była krótsza. Wydarzenia nabierają tempa, są
                                        kompletnie nieprzewidywalne. Drżenie, przerwa, drżenie, krótka przerwa,
                                        mocniejsze drżenie, długa przerwa. Mama już nie głaszcze brzucha i nie mówi tak
                                        czule do swego Jasia...


                                        W stronę światła! - Ostatnia przeszkoda

                                        To cud! Jasiek jest już szalenie zmęczony, ale świetnie sobie radzi. Niczym
                                        najlepszy akrobata "wykręca" się z miednicy na świat. Mama pomaga mu w tym,
                                        prąc z wszystkich sił. Mieszkanko otwiera się! Jeszcze wciąż jest dość wąsko,
                                        dziecko ciągle obsuwa się z powrotem do znajomego wnętrza. Nagle opór bardzo
                                        maleje - i cała główka już przeszła. Jeszcze jeden korytarz. Jaś pokonuje go w
                                        pięknym stylu. Obraca ramionka, aż wpasują się w ujście. Wyślizguje się z
                                        ciemności - z ciepłego, znajomego świata na zewnątrz. Jest jasno. I zimno.
                                        Mamo, gdzie jesteś?



                                        • kasiaczekroza Re: LUTY 2004 14.02.04, 05:11
                                          Aniu!
                                          To naprawdę wzruszające co zamieściłaś w swoim poście.Właśnie nie śpię bo
                                          mieszkanko Antosia ciagle drży.Moje serce zresztą też, w środę do szpitala!!!
                                          Co robić w ciągu tych ostatnich chwil oczekiwania?
                                          Ciągle boję się , że o czymś zapomnę, coś przegapię.Czuję się jak przed jakimś
                                          ważnym wyjazdem. Tak bym chciała wrócić już z tej "podróży" do domu i pokazać
                                          go Antosiowi.Kocham cię maleńki, już niedługo, wytrzymamy!!!
                                          Kasia(40 tydz.)
                              • asnopki Re:My już w domku 14.02.04, 19:04
                                Jestem już w domku sad((
                                Ale jeszcze nie jako szczęśliwa mamusiasad
                                buuuuuuu!!!
                                Wczoraj rano zaczęły mi się regularne skurcze.O 15:00 były co 3-4
                                min.Zadzwoniłam po męża i pojechaliśmy do szpitala na Inflancką.Na izbie
                                przyjęć zrobioro zapis KTG - silne skurcze co 3 min.Jeszcze badanie
                                ginekologiczne i można wskakiwać w koszulkę.Trwało to wszystko ok 2
                                godz.niestety 13 piątek był dla nas pechowy.Miał to być poród rodzinny,ale
                                rodząca, która przyszła po nas, była znajomą lekarza i zajęła ostatnią wolną
                                salkę w "bloku rodzinnym".Skierowano nas do poczekalni 2 piętra wyżej-
                                czekaliśmy na naszą wymarzoną salkę.Początkowo skurcze narastały.Radosne
                                podekscytowanie zaczęło pryskaćuncertain.Do 23:00 nikt się nami nie
                                interesował,robiliśmy kolejne kilomatry po szpitalnym korytarzu(jest tam
                                strasznie gorąco,chyba ze 30').Wreszcie zabrano mnie na KTG.Przez pierwsze 20
                                min nie wyszedł ani jeden skurcz!!!Przez kolejne 40 - 3 słabe!!!Chyba nasz
                                Maluszek uznał, że nie chce się rodzić bez Taty!Po północy zaprowadzono nas na
                                porody rodzinne. Znów KTG -Skurcze troszkę silniejsze,co 6-8min. Położna w
                                bardzo miły sposób oznajmiła, że nie będą stosować "przyspieszaczy",bo jestem
                                pierworódką,nie najmłodszą i do tego chudziną(to prawda/30/teraz 52)WIĘC TO
                                WSZYSTKO MUSI POTRWAĆ!!!Może nawet kilka dni!?! Powiedziała też , że mają inne
                                metody, które mogą zastosować. Chętnie się zgodziłam uncertainlewatywa,zastrzyk
                                domięśniwy i 2 (lodowate)kroplówki z elektrolitami. Kolejne zapisy wykazywały
                                dość silne sk co 6 min. O11:00 zbadał mnie nowy lekarz i stwierdził brak
                                postępu akcji porodowej przy regularnych skurczach porodowych (??!!??).Nakazał
                                przeniesienie na patologie.Ale byłam tak strasznie umęczona, że marzyłam tylko
                                o domku. Wypisaliśmy się na własną prośbę.
                                Jednak rodzenie 13 w piątek nie było najlepszym pomysłem.
                                Umyłam się, najadłam, odespałam i........
                                .........czuje się okropnie-psychicznie.
                                ratunku!

                                Pozdrawiam
                                Asia sad
    • agika Re: LUTY 2004 13.02.04, 21:55
      Gratulacje dla wszystkich juz mam !!!:
      malwes, kobitka29, moja.fasolka, jaga2003, xemu, zyta, amatylda (mam nadzieje
      ze nikogo nie pominelam).
      U nas juz minal 4 tydzien, Tomcio podnosi slicznie glowke, i strasznie jest
      niecierpliwy gdy glodny. Mam teraz troche mniej czasu na czytanie forum, a
      piszecie tak ciekawie.. musze jakos tak wymyslic zeby czytac sobie Was przy
      karmieniu, Maly pewnie chetnie poslucha.
      Powodzenia dla jeszcze ciezarowek

      A propos plakania w trzeciej dobie, wlasnie sobie uswiadomilam, ze to prawda,
      tez ryczalam w niedziele (urodzilam w czwartek wieczorem).
      trzymajcie sie cieplutko
      Agika
      • ida92 14 LUTY 2004 14.02.04, 11:49
        www.ewa.bicom.pl/chwile2/s221.htm
        Całuśnego św. Walentego!!
        Może któreś Maleństwo zechce dziś opuścić ciepły brzuszek Mamusi.

        • aniutekm Re: 14 LUTY 2004 14.02.04, 13:21
          Witajcie, świętujecie dzień Zakochanych, czy pojechałyście rodzić?? Szkoda, że
          mnie zostawiłyściesad((
          U nas jest dziś brzydko i ponuro..sad
          A Mały chyba kręci ciągle główką "Nie mamo, nic z tego, ja tu jeszcze
          pomieszkam", bo tak mi uciska pęcherz i boli krocze i miednica... Uff, ale ból
          to przecież dopiero przed nami, więc nie ma co narzekać, bo co będzie później??
          Trzymajcie sie dziewczyny!!smile)
          Pozdrawiam cieplutko.Ania
        • ziut5 Re: 13 LUTY 2004 Szczęśliwa cesarka 14.02.04, 13:30
          WItam Was Wszystkie dziewczyny,
          Tu szczęśliwy ojciec 3,475kg syna - Julian przybył do Nas o godz. 9.15 13
          lutego w piatek wink Żona prosiła żebym napisał, co niniejszym czynię. Poród
          zgodnie z planem odbył się przez cesarkę - całość trwała około UWAGA 40s.
          Niestety oprócz ogromnej radości (ja beczałem jak bóbr a żona była spokojna) są
          też minusy - leży Moja Królewna w sali i dostaje co chwilę leki przeciwbólowe
          tak ją brzuch boli - ale na razie jest wszystko w porządku. Syn jest... no
          chyba nie muszę wchodzić w szczegóły....
          Leży na Solcu - dziewczyny ja nie jestem kobietą, a z perspektywy zagubionego
          ojca jeżeli rodzić to tylko tam - tak miłej, dyskretnej opieki naprawdę nie ma
          chyba nigdzie indziej. Cały czas na życzenie ma przywożone dziecko - ja też
          mogę w każdej chwili je wziąźć - ja chcę o coś zapytać zawsze dostaję odpowiedź
          No ale się rozpisałem - a miałem tylko powiedzieć że Was pozdrawia Justyna
          Julek i ocierający łzy szczęścia ojciec
          Pozr

          • ida92 Re: 13 LUTY 2004 Szczęśliwa cesarka 14.02.04, 13:49

            NAAAAJserdeczniejsze Gratulacje dla całej Rodzinki!!!! No i znów bez kolejki,
            Ładnie to tak?!
            Ania u nas cisza i spokój, ja sie jutro terminuję, malutki jak pogoda niemrawy,
            a paskudnie jest strasznie, zimno, sypie, a mąż ma zapalenie oskrzeli i takie
            Walentynki nawet buziaka nie dostałamwink))))))))

            martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.04, Sulejówek, Solec
            dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.04, IMIDZ
            pyzapyza - Marta i Agatka 9.02.04, Poznań, Raszei
            kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04, Gdańsk
            kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
            ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM), Rzeszów
            margoja - Małgosia i Antek 12-17.02.04
            aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba 19.02.04, Lublin
            kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04, Płock
            dula5 - Monika i dzidzia 22.02.03, Gliwice planowane cc około 15.02
            tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04, Warszawa, Inflacka
            kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.04, Wrocław
            mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków
            nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG), Warszawa, Żelazna
            natder - Ania i Malwinka 25.02.04, Łódź
            tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
            elipse - Jaga i Jachu 26.02.04, Poznań, Raszei
            magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04, Kraków, Narutowicz
            asnopki - Asia i Mateusz 26.02.04, Warszawa
            dylan2002 - Julia i Emma 27.02.04
            becia - 79 - Beata i Max 22-28.02.04
            svistak - Sylwia i Jakub Izaak 28.02.04, Tczew
            boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
            mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

            *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka 17.12.03, 1.700
            *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel 15.01.04, 3.400, 50,5
            *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 Warszawa / Szymon 27.01.04, 2.840, 49
            *kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.04 / Aleksandra 30.01.2004,
            *moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.04 Warszawa/ Filip 31.01.04, 3.310,55
            *jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04 Kraków / Franek 2.02.04, 3.300,
            *xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04, Kraków, Narutowicz/ Mikołaj 7.02.04 4600, 60
            *zyt - Zyta i Emilia 11.02 Starogard Gd / Emilia 09.02, 3200, 55
            *morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04,Gdynia, Wejherowo/Wiktoria 10.02 3330, 56
            *amatylda - Ania i Oskar 10.02.04, Gdynia, Miejski/ Oskar 10.02, 3900, 56
            *ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec/ Julek 13.02, 3475




            • kasiaczekroza Re: 13 LUTY 2004 Szczęśliwa cesarka 14.02.04, 14:04
              Gratulacje dla Justyny i jej chłopaków!!!
              Kiedy mój mąż obwieści wam naszą szczęśliwa nowinę???????????
              Ja też już chcę!!!!!!!!!!!11
              Walentynkowe całusy.
              Kasia i Antek
              • pyzapyza Re: 13 LUTY 2004 Szczęśliwa cesarka 14.02.04, 14:22
                AAAAAAAAAA, GRATULACJE, czy te dzieciątka z 9 lutego w ogóle się nie zdecydują??

                Już żadne argumenty do mojej maleńkiej nie trafiają, ani prośby, ani groźby.
                Skandal.

                A rozłażące się spojenie łonowe przyprawia mnie o dreszcze z bólu -
                okropieństwo!

                Dziewczynki, jak często powinno się chodzić na KTG po terminie??
                • margoja Re: Szczęśliwa cesarka 14.02.04, 14:57
                  Ah, gratulacje!!!!!!!!!, CZy ja się wreszczie doczekam?
                  ale słuchajcie wczoraj wieczorem miałam przez 2 godz regularne skurcze- co 7 a
                  później co 5 min!!!!Ale póżniej nic, spokojnie przespana noc, z małymi
                  przerwami wiadomo na co...
                  Teraz mnie skurczy, ale nieregularnie, czy to wczorajsze juz może cos
                  zapowiadało???
                  Oby..........
                  Gosia
                  • malwes Re: Szczęśliwa cesarka 14.02.04, 15:08
                    Gratulacje!!!!!
                    No to teraz przesądy Małemu nie groźne wink)))))....13go w Piątek. Super Data!
                    Trzymajcie się cieplutko.
                    Życzę Wam jak najszybszego powrotu do domu a dla Was i dla Wszystkich Lutówek -
                    najserdeczniejsze Walentynkowe życzenia!

                    A może jeszcze jakaś Walentynka albo Walenty postanowią zrobić
                    rodzicom "namacalny" prezent?

                    Gosia i 2,5 tygodniowy Szymuś
                    • morsk2 Re: Jesteśmy! 14.02.04, 19:02
                      Witajcie Dziewczyny Walentynkowo!
                      Jesteśmy w domku od wczoraj. Strasznie się rozpisujecie i musiałam robić kilka
                      doskoków, żeby być na bieżąco!!!
                      Dzięki wszystkim za gratulacje i życzenia.
                      Gratuluję również tym co juz po.
                      Fajnie wyszło z tą falą gdyńskąsmile
                      Ale mam pewne podejrzenia... Aniu-Matyldo kogo tam musiałaś przekupić, żeby sie
                      załapać tak "rzutem na taśmę"?wink)))
                      Wy na pewno nie wiecie, ze dzieciaczki, które rodza się w Święto Gdyni dostały
                      od prezydenta Szczurka pamiątkowe srebrne łyżeczki i wielkiego misia. A ja
                      uciekłam do Wejherowa i Wiktoria się nie załapałasad
                      Żartuję, nie żałuję, ze wybrałam ten szpital. Margoju - polecam! Spróbuję Ci
                      napisać dokładniej na priv.
                      Kasik, nie gniewaj się, że Cię nie zabrałyśmy z falawink
                      To wcale nie dlatego, ze gdynianie nie lubią Gdańska (to fakt); ja do
                      gdańszczan personalnie nic nie mam. Po prostu jakoś tak się nie złożyło,
                      wybaczwink))
                      No dobra - było to tak:
                      W ogóle nie wiem jak wygląda czop. Jakieś Braxtony-Hicksy też są mi obce...
                      Obudziłam się w poniedziałek ok.5 rano na siusiu i jakoś tak nie mogłam juz
                      zasnąć...No to ok.7 przespacerowałam się znowu, wracam do łóżeczka, a za
                      chwilkę czuję, że coś mi kapie po nogach...No to wiedziałam, że to żadne
                      popuszczanie, tylko Młoda zrobiła skuteczny podkopbig_grin
                      Poleżałam sobie spokojnie i czekałam, że zaczną się jakieś skurczyki, a tu nic.
                      Wstałam, bezstresowo, za jakiś czas chlupnęło solidnie, zadzwoniłam do mężusia,
                      że jak ma ochotę to może pojedziemy do szpitala sprawdzić co jest grane...
                      Spokojniutko zjadłam sobie śniadanko i byliśmy w szpitalu ok. 11.
                      Wtedy się ucieszyłam, ze nie mam skurczy, bo nie wyobrażam sobie jak się
                      wypełnia te wszystkie formalności przy skurczach???
                      Pojechaliśmy na porodówkę. Na ktg zero skurczy, na wszelki wypadek dostałam
                      antybiotyk. Ale dalej nic się nie działo nowego i odesłali mnie na patologię.
                      Zniecierpliwili się po południu i kazali mi masowac brodawki. Po 4 razach
                      zaczęły się skurczyki co 2-3 minuty i ok. 19 byłam znowu na porodówce. Ktg
                      pokazało, ze te skurcze są marne jakieś, ale rozwarcie postępowało prawidłowo.
                      Strasznie dużo kilometrów przespacerowałam z mężusiem po trakcie porodowym. I
                      po kazdym badaniu położne mówiły, ze te skurcze takie marne... Dla mnie wcale
                      nie były takie marne...Poszłam sobie pod prysznic. Polecam!!! Duża ulga przy
                      skurczu! I znowu jakieś kilometry. A mi się już chciało strasznie spać. Miałam
                      ochotę, żeby mnie obudzili juz po impreziesmile No, ale nie chcieli...
                      Cały czas mnie dobijali, że rozwarcie jest i te skurcze niby regularne, ale
                      marne jakieś... Gdzieś tak pewnie koło północki załączyli oksytocynkę i juz po
                      sekundce, dosłownie drugi skurczyk był party (ale nadal marny jakiśwink)
                      Poparłam kilka razy - znowu marnie... Kazali mi zejść i dalej spacerować!
                      Myślałam o tym kogo zabić! Jak wróciłam na fotel zaparłam się, że już nie
                      zejdę. Ale nadal te moje wysiłki oceniali na marne! W końcu lekarz przyłożył
                      się łokciem. Myślałam, że go walnę, ale wyszła główka, a potem cała córeczka. I
                      dla mnie i dla mężusia widok tej główki, to był chyba najbardziej wzruszający
                      momentsmile)))
                      Potem mężuś poszedł z NAGRODĄ do drugiego pomieszczenia, a mi została ta
                      najgorsza część. Naprawdę, moim zdaniem poród to nic, ale to rodzenie łożyska,
                      łyżeczkowanie i szycie!!!Brrrrrr!!!!
                      Urodziłam o 1.40, potem ponad godzinę byliśmy jeszcze na sali porodowej, od
                      razu przystawili mi Malutką i pięknie ssała.
                      Tak się szczęśliwie złożyło, że w tym samym czasie nikt więcej nie rodził i
                      trafiłam sama na 3 osobową salę poporodową, więc mężuś jeszcze z nami
                      posiedział do świtu. Ale po wszystkim tak mi skoczyły hormony, ze wcale już nie
                      chciało mi się spać.
                      Malutka od razu była śliczna. No wiem, dla każdej Mamuśki dziecko jest śliczne;-
                      ) Ale nie miała "twarzy boksera", była różowiutka i główka też kształtna.
                      Rano próbowałam 5 razy wstawać, ale tylko siadałam na łóżku i kręciło mi się w
                      głowie. Potem położna pomogła mi dojść pod prysznic, wydawało mi się, że juz
                      jest OK, a następne co pamiętam to jak się zbieram z podłogisad
                      Potem przy obchodzie mi powiedzieli, że jednak straciłam trochę więcej krwi niż
                      normalnie...
                      Baby bluesa w 3 dobie nie miałam. Podłamałam się już w 1 dobie, bo okazało się,
                      ze pokarmu jest mało, dziecko spadło na wadze nieco więcej niż powinno i trzeba
                      je było dokarmić sztucnie;-((( No to ambitnie następną noc spędziłam na
                      siedząco przystawiając dziecko raz z jednej, raz z drugiej i ruszyło...
                      (dzisiaj dziecko spało prawie 3 godz. i musiałam lecieć je budzić, żeby mi nie
                      rozsadziło piersiwink))
                      No, a teraz sreaaasznie kiepsko się siedzi przy kompiku...
                      Tak przy okazji - nie polecam zaglądania w lusterko na tą masakrę;-(((
                      To chyba na razie tyle.
                      Pozdrowionka,
                      Monika i grzecznie śpiąca (ale nie w nocy...) Wiktoriasmile
    • dylan2002 Re: LUTY 2004 14.02.04, 18:14
      Gratuluję kolejnym szczęśliwym mamomo! Ciekawa jestem, czy komuś uda się
      urodzić w walentynki. To byłoby fajne, ale u nas nic z tego.
      Miałam depresję, że tylko ja zostałam, bo każda z was po kolei opuszcza nasz
      wątek, ale z tego co widzę jeszcze nie jest tak źle. Sporo mamuś jeszcze czeka.
      Cieszę się, ze nie jestem sama.
      Pozdrawiam cieplutko objedzona strasznie
      J.
      • svistak Re: LUTY 2004 14.02.04, 19:34
        A ja nie mogę TERAZ urodzić i MUSZĘ SIĘ DOBRZE CZUĆ, bo... wczoraj zmarł mój
        teść. Tak bardzo sie cieszył z wnuka, walczył przez miesiąc by go zobaczyć... W
        środę jest pogrzeb sad
        svistak
        PS. Kubuś jest prawdziwym błogosławieństwem dla naszej rodziny - pociesza
        jeszcze przed narodzinami...
        • kasiaczekroza Re: LUTY 2004 15.02.04, 07:26
          Sylwio!
          Trzymajcie się w tym trudnym dla was czasie.Przyjmij ode mnie wyrazy
          współczucia,wspieraj męża i pamiętaj o synku.Gdy sie urodzi opowiesz mu o jego
          dziadziusiu.Ja tez znam swego z opowieści, moja mama była w 8 miesiącu ciązy ze
          mną ,gdy zmarł jej tata.Dziwne są takie wydarzenia i nie do ogarnięcia przez
          nas, pozostaje wierzyc, że ktoś tym wszystkim kieruje i wie co robi.
          Kasia i Antek.
          • svistak Re: LUTY 2004 15.02.04, 12:41
            Dzięki.

            Byłam u gin-a: główka Kubusia to...w przekroju 9,7 cm (prawie max.)- jak ja
            wytrzymam to rozwieranie- przepychanie? Czy będą mnie "musowo" nacinali-
            zszywali? A może "trzasnę" sobie w TAKIM MIEJSCU ?!
            Obawiam sie pobytu w szpitalu: nigdy nie chorowałam, nie byłam połamana, nie
            byłam zszywana... od "służby zdrowia" trzymam sie z daleka...
            Przeczytałam parę postów na forum z wątków: o nacinaniu i "rodzić po polsku", a
            potem obejrzałam sobie zdjęcia z: www.dlazdrowia.pl/szkola_rodzenia/ i
            jestem lekko rozdygotana smile
            Podjęliśmy z Mężem decyzję: aparatu fotograficznego użyjemy dopiero, gdy Kubuś
            będzie pięknie opatulony a mamuśka poprawi fryzurkę i makijaż wink

            --------
            Jak zachować równowagę psychiczną gdy miesza sie smutek z radością, strach z
            wolą walki (o Dzidzię)?

            RELAKS>>>SPOKÓJ>>>ODDYCHANIE>>>>UŚMIECH...

            svistak
            -----
            "Czasem trzeba zaszaleć, żeby nie zwariować" smile
      • margoja mam skurcze kurcze 14.02.04, 19:45
        Oj, te skurcze coraz mocniejsze, ale jakies takie nieregularnesad((
        Mam nadzieje,że do jutra to się jakoś rozwinie, Walentynki juz raczej nie
        będzie,ale za to jutro mój lekarz ma dyżur,więc wszystko by pasowałosmile
        Moniko- Morsku, jakbys znalazła trochę czasu na opisanie mi jakichś "zagadek"
        szpitala w wejherówku, to podaje mój numer gg- 5120596. Juz sama nie wiem, ale
        może jeszcze zdążę przeczytać,a może dziś w nocy....
        Pozdrowienia dla wszystkich pączków!!! (tak mi się skojarzyło, bo właśnie je
        jem)
        Gosia
        • morsk2 Re: mam skurcze kurcze 14.02.04, 20:59
          Gosiu, nie mam ggsad, napisałam na priv.
          Monika
    • dorjot Re: Witamy_Dorota i Filip 15.02.04, 10:49
      Już jesteśmy w domu. Miałam cesarkę 9.02.2004 r. w IMiDZ. Urodził się Filipek
      wymiary 53 cm i waga 3150. 13.02 wyszliśmy do domu. Jesteśmy bardzo szczęśliwi.
      Pozdrawiamy wszystkie mamy które już mają i które oczekują na swoje dzidziusie.

      Dorota
      • ida92 Re: Witamy_Dorota i Filip 15.02.04, 11:27
        Gratulacje dla Mamy, Taty i Maluszka!!!!!!!!!!! Niech będzie zdrowy i przesypia
        całe noce. kiss*** dużo całusków.

        No i drgnęło w tej naszej kolejce big_grin
        martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.04, Sulejówek, Solec
        pyzapyza - Marta i Agatka 9.02.04, Poznań, Raszei
        kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04, Gdańsk
        kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
        ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM), Rzeszów
        margoja - Małgosia i Antek 12-17.02.04
        aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba 19.02.04, Lublin
        kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04, Płock
        dula5 - Monika i dzidzia 22.02.03, Gliwice planowane cc około 15.02
        tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04, Warszawa, Inflacka
        kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.04, Wrocław
        mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków
        nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG), Warszawa, Żelazna
        natder - Ania i Malwinka 25.02.04, Łódź
        tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
        elipse - Jaga i Jachu 26.02.04, Poznań, Raszei
        magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04, Kraków, Narutowicz
        asnopki - Asia i Mateusz 26.02.04, Warszawa
        dylan2002 - Julia i Emma 27.02.04
        becia - 79 - Beata i Max 22-28.02.04
        svistak - Sylwia i Jakub Izaak 28.02.04, Tczew
        boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
        mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

        *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka 17.12.03, 1.700
        *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel 15.01.04, 3.400, 50,5
        *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 Warszawa / Szymon 27.01.04, 2.840, 49
        *kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.04 / Aleksandra 30.01.2004,
        *moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.04 Warszawa/ Filip 31.01.04, 3.310,55
        *jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04 Kraków / Franek 2.02.04, 3.300,
        *xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04, Kraków, Narutowicz/ Mikołaj 7.02.04 4600, 60
        *zyt - Zyta i Emilia 11.02 Starogard Gd / Emilia 09.02.04, 3200, 55
        *dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.04, IMIDZ/ Filip 9.02.04, 3150, 53
        *morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04,Gdynia, Wejherowo/Wiktoria 10.02. 3330, 56
        *amatylda - Ania i Oskar 10.02.04, Gdynia, Miejski/ Oskar 10.02.04, 3900, 56
        *ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec/ Julek 13.02, 3475





      • zyt ReUwaga na pampersy 15.02.04, 11:31
        gratulacje dla nowych rodziców. Wchodzę sobie do Was jeszcze pewnie z
        przyzwyczajenia no i żeby zerknąć na listę.Jak fajnie się czyta o waszychh
        porodach, co chwila płakać się chce jak się czyta o waszych maleństwach.

        Chcę wam napisać że my pierwsze kłopoty ze skórą mamy już za sobą.Okazało się
        że mała ma całą dupkę w krostach i to od pieluszek pampers.przeszliśmy na
        huggiss i tetrę i jest już lepiej.

        Pozdrowionka Zyta
    • nitkanitka Kasik, gdzie jest Kasik8 :)?!?!?! 15.02.04, 13:08
      Hej,

      Coś Kasik się nie odzywa! Ja myślę, że to nie tylko za sprawą ferii starszej
      córy smile!

      A wczoraj urodziła moja dobra znajoma, która niestety nie była zaangażowana w
      nasze forumowe rozmyślania, ale jej często donosiłam "małe conieco" na nasz
      temat!
      O 17:30 urodziła swoją walentynkową Oleńkę, 2650g oraz 49 cm! Poród szybki,
      łatwy i ze znieczuleniem smile.

      Pozdrowionka

      Nitka i Jagódka, która zaczyna dziś 40 tydzień życia smile wg OM oczywiście smile

      PS. Gratulacje dla Mam, Tatusiów i ich SKARBÓW!
      • aniutekm Re: Kasik, gdzie jest Kasik8 :)?!?!?! 15.02.04, 13:22
        Kasik albo już ściska swoje maleństwo, albo masuje obolałego mężasmilesmile Myślę, że
        wkrótce sie dowiemy..!!!
        A mi pozostały jeszcze 5 dni... Nie sądziłam, że tyle wytrzymam, a Gin jest tym
        szczerze zdziwiony... Przyznam sie szczerze, że jestem już trochę psychicznie
        zmęczona. Najpierw stres, żeby wytrzymać choć do końca 8 miesiąca, potem
        radość, że sie udało, a teraz to dłużące się oczekiwanie...
        Ehh ...siądę sobie cichutko w kąciku i popłaczę, bo źle mi dziś strasznie..
        Pozdrawiam Was serdecznie. Ania i 40 tyg Maluszek
        • margoja cisza... może przed burzą?:)) 15.02.04, 14:45
          Gratulacje dla wszystkich dziewczyn!!!!!!!!!
          A propos pampersów, jestem ciekawa jak to będzie z naszym Maluszkiem, bo już
          zaopatrzyłam się w te pieluszki właśnie...
          Moniko, dzięki za wszystkie info, jak mi się coś jeszce przypomni to będę pytać
          ok?
          Oh, jak ja Wam zazdroszczę, chociaż jak małemu tak dobrze u mnie, to nie będę
          go wyrzucaćsmile)))
          Pozdrowienia
          Gosia (już w terminie!!)
          • pyzapyza Re: cisza... może przed burzą?:)) 15.02.04, 23:52
            no wreszcie się coś ruszyło z dzieciątkami z 9 lutego - dorjot, gratulacje!!!

            Myśmy wczoraj pojechali na Izbę, bo mi się wydawało, że cieknę - poobserwowali
            mnie całą noc, stwierdzili, że za mało przeciekam, chcieli zostawić na cały
            dzień na patologii (w nocy kazali mi spać na łóżku porodowym - koszmar, na tym
            się nie da spać), więc się wypisałam. Kurczaki, a już miałam nadzieję, że choć
            oksytocynkę podłączą...
            • magdalena_76 do Asnopki 16.02.04, 08:17
              Asiu gdzieś Twój post się ukrył wyżej... dopiero teraz przeczytałam - ze
              zgrozą!!! O matko, bardzo Ci współczuję takiego fałszywego alarmu. Trzymaj się
              cieplutko, pewnie naprawdę tak jak stwierdziłaś mały nie chce się rodzić w
              takich warunkach, jakie mu nie odpowiadają - dobrze że dziecko ma własne
              zdaniesmile. Życzę Ci, żeby następnym razem to już było TO!

              Svistaczku, moja przyjaciółka dzięki dziadziowi ma dziecko... miała wielkie
              problemy zdrowotne i na dodatek była b. zacięta i zdeterminowana na zajście w
              ciążę. Potem dziadek zaczął bardzo chorować, Ania ogromnie się przejęła,
              odpuściła sobie trochę zmartweń "dzieckowych"... i za miasiąc urodzi się
              Piotruś smile Na pewno będzie miał wielkiego opiekuna z nieba - tak samo jak Wasz
              Kubuś... Ściskam Cię mocno.

              A ja biegnę (poetycka metafora co do sposobu poruszania się wielorybka po
              świeżym śniegu)... na ktg. Ciekawe, co tam się dzieje.
              Pozdrawiamy serdecznie
              Magda&Milenka
              • asnopki Re: do Magdy& Milenki 16.02.04, 08:55
                Magdo bardzo dziękuje za słowa otuchy.Mam teraz lekkiego doła sad
                Proszę napisz co wyszło na waszym KTG?
                Pozdrawiam!
                Asia
                • malwes Re: do Magdy& Milenki 16.02.04, 09:12
                  Witajcie!
                  Wczoraj miałam pierwszy 'jazz' w nocy... a to siusiu a to jeść a to na rączki
                  no i musieliśmy podać smoczek ;-(((((... ale śmiałam się do rozpuku bo smoczek
                  zajmuje mu pół twarzy, taki jest malutki ten mój synio....

                  Poprawiam "wagę", bo mężuś trochę przedobrzył.
                  Pozdrawiam wszystkie Mamusie i Dzieciaczki!
                  Gosia i Szymuś



                  martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.04, Sulejówek, Solec
                  pyzapyza - Marta i Agatka 9.02.04, Poznań, Raszei
                  kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04, Gdańsk
                  kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
                  ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM), Rzeszów
                  margoja - Małgosia i Antek 12-17.02.04
                  aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba 19.02.04, Lublin
                  kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04, Płock
                  dula5 - Monika i dzidzia 22.02.03, Gliwice planowane cc około 15.02
                  tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04, Warszawa, Inflacka
                  kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.04, Wrocław
                  mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków
                  nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG), Warszawa, Żelazna
                  natder - Ania i Malwinka 25.02.04, Łódź
                  tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica
                  elipse - Jaga i Jachu 26.02.04, Poznań, Raszei
                  magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04, Kraków, Narutowicz
                  asnopki - Asia i Mateusz 26.02.04, Warszawa
                  dylan2002 - Julia i Emma 27.02.04
                  becia - 79 - Beata i Max 22-28.02.04
                  svistak - Sylwia i Jakub Izaak 28.02.04, Tczew
                  boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
                  mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

                  *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka 17.12.03, 1.700
                  *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel 15.01.04, 3.400, 50,5
                  *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 Warszawa / Szymon 27.01.04, 2.340, 49
                  *kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.04 / Aleksandra 30.01.2004,
                  *moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.04 Warszawa/ Filip 31.01.04, 3.310,55
                  *jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04 Kraków / Franek 2.02.04, 3.300,
                  *xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04, Kraków, Narutowicz/ Mikołaj 7.02.04 4600, 60
                  *zyt - Zyta i Emilia 11.02 Starogard Gd / Emilia 09.02.04, 3200, 55
                  *dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.04, IMIDZ/ Filip 9.02.04, 3150, 53
                  *morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04,Gdynia, Wejherowo/Wiktoria 10.02. 3330, 56
                  *amatylda - Ania i Oskar 10.02.04, Gdynia, Miejski/ Oskar 10.02.04, 3900, 56
                  *ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec/ Julek 13.02, 3475
    • iwo_72 A moze jakies informacje o Starynkiewicza 16.02.04, 09:06
      Czesc dziewczyny.
      Jestem z forum mam marcowych (termin na 04 marca), ale moze sie okazac ze
      urodze jeszcze w lutym.
      Prosba moja dotyczy jednak najaktualniejszych informacji o Starynkiewicza. Moze
      wiecie czy ktores z waszych mam urodzila ostatnio w tym szpitalu w Warszawie i
      moze znacie ich opinie? Ja sie tam wybieram i byla bym wdzieczna za informacje.
      Patrzylam tez na forum Szpitale i juz troszke znalazlam, ale musle ze tu
      uzyskam najswiezsze informacje.
      Z gory dziekue za pomoc.
      Iwona i Malgosia (37T)
      • ida92 LUTY 2004 16.02.04, 09:54
        no i się przeterminowałam, głuchy święty mnie wysłuchał. Mam chandrę pokażcie
        mi palec to się rozryczę, niby wiedziałam, że w pierwszej ciązy to normalne,
        ale.... Na dodatek mam zupełnie inne odczucia względem porodu, wcześniej to
        jakieś takie naturalne było, że jak co to z marszu na porodówkę i co ma być to
        będzie,a teraz zaczynam się bać.
        A Kasik to juz pewnie ma dzidziorka na wierzchu i 9 luty milczy to tez pewnie
        już po.....
        Edyta i Antoś 41 tydz.
        • aniutekm Re: LUTY 2004 16.02.04, 10:15
          Edytko to może popłaczemy razem?? JA mam doła od wczoraj..
          A telefon to chyba wyrzucę przez okno, bo telefony w stylu "lekarze mówili, że
          urodzisz wcześniej, a Ty widzę że przenosisz" doprowadzają mnie do szału...
          Też mialam wizję, że zajedziemy na izbę, a stamtąd na porodówkę a tu Gin
          stwierdził,że jak nie urodzę do czwartku, to do szpitala. Już 3 razy uciekałam
          na własne życzenie przed patologią!! A tu proszę - znowu nią straszą..

          A gdzie reszta Mamuś?? Śpicie, czy już po/w trakcie?? Nie będę pokazywała
          palcem (bo to nieładnie), ale tu sporo sie nie odzywa....

          Ania i 40 tyg Maluch

          P.S. Właśnie wyczytałam, że po fenoterolu dzieci mają statystycznie większą
          masę urodzeniową, a mójjuż przed lekami był całkiem spory jak na swój
          wiek......
        • natder Re: LUTY 2004 16.02.04, 10:22
          Edytka nie płacz... bo ja też będę... sad((
          Wystarczy że córce w te niebieskie ślepia spojrzę i już samo mi się płacze,
          najgorsze że nie wiem dlaczego...
          Ja jeszcze nie przeterminowana ale do szpitala jadę pojutrze... boję się co też
          nade mną uradzą... nienawidzę szpitali... a poza tym już za dzieckiem
          tęsknię... o to drugie się boję... czyli totalny dół-gigant!
          Edytka, metod z listy spróbuj, może coś zadziała, w desperacji to chyba nawet
          ten olej bym wypiła...
          Trzymajcie się mamuśki lutowe!
          Ania i Malwinka (39 tydz.)
          • margoja Re: LUTY 2004 16.02.04, 10:52
            Cześć dziewczyny!
            Wiem, że to głupio zabrzmi, ale wiem, że tylko Wy jesteście w stanie to
            zrozumieć....
            A więc pocieszyło mnie, że Wy też chwytacie chandry i doły, a myslałam, że to
            ja wariujęsad(((((((
            W piątek w nocy prawie w ogóle nie spałam, po 5 godz poszłam do kuchni i się
            wyryczałam, sama, mąż jak się o tym dowiedział,to był zły, że tak sama płaczę i
            kazał się budzić następnym razem.
            niby wiem, że maluszkowi jeszcze tam może być dobrze, a z drugiej strony, to
            żal mi tego czasu, który siedzę w domu sama, a mogłabym juz z Maleństwem!!!!!!
            Z dołka pozdrawia Gosia
            PS.Dziś przyjeżdza do mnie mama, coby mi się nie nudziło za bardzo, nawet się
            cieszęsmile
            • boryska Re: LUTY 2004 16.02.04, 11:51
              Co to dzisiaj taki straszny nastrój na forum. Moja też się na świat coś nie
              wybiera, dziś idę do gina zapytać się co dalej. Szyjkę mam krótką, miękką, że
              dwa palce wchodzą, a dzidzia wie swoje i wysilać się jej nie chce. A ja nie
              chce drugiej cesarki, mam jakieś straszne wizje i na samą myśl o bólu po trzęsą
              mi się ręce i skacze ciśnienie. Ale jakoś się jeszcze psychicznie trzymam,
              czego i wam sedecznie życzę.
              • natder Re: LUTY 2004 16.02.04, 12:47
                Borysko, a ja marzyłam żeby naturalnie urodzić, a teraz o cesarkę się modlę, bo
                wiem że tą drogą dla dziecka byłoby bezpieczniej, mam straszne wizje że
                pośladki urodzę a głowa nie przejdzie, albo że zechcą małej bark łamać i inne
                takie strachy chodzą mi po głowie... albo że wymęczę się a na koniec i tak mnie
                potną... A tak świadomość że w czwartek lub piątek będę dzidziora w ramionach
                trzymać sił mi dodaje bo do terminu to ja już chyba będę chodzić po ścianach wink
                Widzę też że i moja szyjka się chyba szykuje bo sporo śluzu ze mnie schodzi,
                szczególnie jak chodzę lub robię coś w pozycji pionowej, więc nie poleguję
                tylko ze szmatką latam... i myślę co by tu jeszcze zrobić?
                A na szpital reaguję prawie histerią, na sam widok białych fartuchów dostaję
                takiego ciśnienia że zastanawiam się czy już na izbie przyjęć nie zapadnie
                decyzja o jak najszybszym mnie "rozwiązaniu" wink. Pewnie jakbym jechała ze
                skurczami to nie miałabym czasu na takie fanaberie... a tak na tydzień przed
                terminem i bez żadnych porodowych oznak to kto wie...
                Czy wasze maluchy też się tak mało ruszają??? U mnie w brzuchu tak mało miejsca
                że Malwina z trudem czasem jakąś kończynę wypnie... żadnych kopniaków, a o
                fikołku tu już chyba nie może być mowy sad
                Trzymajcie się ciepło Ania z Malwinką.
                • kasiaczekroza Re: LUTY 2004 16.02.04, 13:01
                  Hej dziewczyny!
                  Humorów wam ani sobie tym postem nie poprawię, ale wiem, że wam mogę się
                  wyżalić.Właśnie wróciłam z KTG i płaczę.Z dzidzią chyba wszystko ok, ale mój
                  lekarz i cały ten szpital wyprowadził mnie dzis juz całkowicie z równowagi.
                  Ostatnią wizytę u gina miałam 3 lutego, a więc całe wieki temu, umawiał się ze
                  mną na ktg, dziś umówił się również na 10.00.Przepowiedział juz tego 3 lutego,
                  że niestety bedzie cesarka, bo duzy dzidziuś, po I była cesarka.No dobra,
                  trudno było ale się jakoś pogodziłam.moja 7 letnia córa bardzo to przezywa,
                  dzis pierwszy dzień po feriach poszła do szkoły , wciąż się przytula, daje
                  laurki i widzę, że się boji i martwi o mnie.Lekarz miał już konkretnie się dziś
                  ze mna umówic, przebąkiwał coś , że cc bedzie w terminie, a więc
                  19.02.Pojechałam do szpitala podłączono mnie do ktg, odleżałam swoją godzinką,
                  a położna do mnie, ze doktora to już nie ma bo zszedł właśnie z dyżuru.Myślę
                  sobie fajnie.Kazano mi iśc do pokoju lekarskiego na odczytanie KTG.Poszłam, a
                  tam przed telewizorem z papieroskiem w ustach siedzi sobie jakiś"lekarz"Nawet
                  nie oderwał oczu od telewizora, nie przejrzał nawet wydruku KTG!!!I dmuchając
                  mi w twarz dymem z papierosa podał podstęplowane dokumenty.Wyszłam nieźle
                  wkurzona i dzwonię do gina co jest grane, a on jakby pierwszy raz ze mną
                  rozmawiał.
                  -No tak, no to trzeba by się położyć
                  -Po co?-pytam
                  -No tak, to ja jutro mam dyzur w szpitalu, to by pani przyszła, ale nie do
                  szpitala, tylko wieczorem do gabinetu.
                  -Do gabinetu-pytam
                  -No tak tak do gabinetu, to porozmawiamy.
                  Trafiło mnie nieźle, o co chodzi?????????? O łapówkę ?
                  Przepraszam, że was tak zanudzam , ale jestem naprawdę załamana.Ja chce byc już
                  w domu.a jeszcze ciągle się martwię, czy wszystko będzie ok, mam takie głupie
                  sny.Wychodzę ze szpitala, a tam karawanaparkowany, no naprawdę super fajnie.
                  Kasia i jej Antoś
                  • nitkanitka Re: LUTY 2004 16.02.04, 14:14
                    Kasiu, nóż mi się w kieszeni otworzył!

                    Ty jesteś Święta! Ja takiego lekarza - palącego - zaraz bym odpowiednio słowami
                    potraktowała! Palant jeden! Przepraszam za niepedagogiczne zachowanie, ale tak
                    właśnie nazywa się takich ludzi!
                    Wyobraź sobie, że ja byłam na KTG bo kiepsko czułam ruchy Maluszka, bałam się,
                    że mnie wyśmiaja, tym bardziej, że jak stanęłam przed izbą przyjęć w szpitalu
                    to Mała zaczęła się wiercić smile - a jest dzieckiem niesamowicie aktywnym - a tam
                    nikt nie tylko się nie śmiał, ale starał sie mnie uspokoić i opwaznie podeszli
                    do sprawy. Następnie wyznaczono kontrolnie ponowne KTG, już w przychodni
                    przyszpitalnej, gdzie po KTG miałam wizyte u gina, który wstał przywitał sie z
                    nami (byłam z mężem), a następnie na odchodne również wstał podziękował i podał
                    nam rękę!
                    Czuję jakbyś opisywała jakis dziwny inny świat!

                    Chociaż co do mojego "osobistego" gina to też 2 tyg. temu powiedział, żebym
                    urodziła przed terminem ze wzgledu na dojrzałosć łożyska,a na ostatniej wizycie
                    stwierdził, że jak nie urodze do 5 marca to mnie do szpitala położą na
                    wywołanie!!!

                    W piatek mam wizytę to mu się "przypomnę" smile!

                    Pozdrawiam i życzę duż, b. dużo cierpliwosci!

                    Nitka
                    • mopek1 Re: LUTY 2004 16.02.04, 14:34
                      Hej!
                      Faktycznie strasznie tu dzisiaj smutno. A ja może doła niemam (jeszcze!), ale
                      zajrzałam na pocieszenie.
                      Jak wiecie były u nas "wyścigi" kto pierwszy: czy fliziarz skończy łazienkę,
                      czy Basia sie urodzi? Pan fliziarz w piątek miał juz skończyć, ale powiedział,
                      że wpadnie jeszcze w poniedziałek bo ma "coś dokręcić". Przez weekend cała moja
                      rodzinka pomogła mi wysprzątać domek po remontach, rozłożyliśmy łóżeczko i
                      wszystko było gotowe.
                      Dzisiaj rano przyszedł pan, okazało się, że coś tam sobie źle wywiercił (za
                      mało) i generalnie siedzi do teraz!!!! A w całym domu taka warstwa kurzu (no bo
                      juz niczego nie zdążyłam poprzykrywać!), że jak na to patrzę to mi się chce
                      płakać! Jak to umyję to już chyba na pewno urodzę! albo umrę ze zmęczenia smile
                      Mam naprawdę DOSC!
                      Chyba przyłączę się do płaczących!
                      Pozdrawiam
                      Marta
                      • aniutekm Re: LUTY 2004 16.02.04, 14:53
                        Rzeczywiście nóż sie otwiera w kieszeni jak się czyta relację Kasi..
                        Ale niestety Nitko są tacy lekarze..sad Ja w szpitalu w którym będę rodziła
                        spotkałam się z wieloma lekarzami i położnymi baardzo miłymi i życzliwymi, a
                        raz podczas kontrolnego KTG trafiłam na taką Pania doktor, że szkoda słów..

                        Marto, a ja sie właśnie zastanawiałam co u Ciebie i czy w weekend udało Ci się
                        urodzić... To Pan fiziarz trochę nieładnie sie zachowałsad ale może to
                        sprzątanie to będzie "przyspieszacz"??

                        Jak mąż wróci z pracy jedziemy na KTG, choć powiem szczerze, że jakoś mi się
                        nie chce.. Znowu coś wypatrzą i mi narobią nadziei, że to już zaraz będziemy
                        rodzić..sad(( A tymczasem jedyną dolegliwośćia jaką odczuwam, jest ból spojenia
                        łonowego i siusianie co 10 min..
                        Ale chyba mój mąż też jest zmęczony oczekiwaniem i zniecierpliwiony i chciałby
                        zobaczyć i przytulić małego. Wprawdzie sie nie skarży, ale czuje się takie
                        rzeczy...

                        Za dwa dni kończy się era Wodnika... Kiepskosad((

                        Pozdrawiam z pochmurnego teraz Lublina. Trzymajcie sie ciepło!!
                        Ania

                    • ida92 Re: LUTY 2004 16.02.04, 14:46
                      Zjadłam własnie "obrzydliwe" dwie drożdżdzówki i popiłam colą, a
                      chciałam "obrzydliwie" niestrawnego pączka, ale nie było. Tyle czasu zdrowo się
                      odżywiałam i starałam, a tu co????? Taka niewdzieczność, siedzi jak zaklęty i
                      jeszcze mi dokopuje. Humor mi się nie poprawił, tylko musiałam się pilnować u
                      doktorka, żeby mu sie popisowo w mankiet nie popłakać. Spędziłam u niego w
                      poczekalni dwie bite godziny bo pani w recepcji mnie "nie zauważała" i jeszcze
                      się spytała czego o sobie nie przypominam (cholera sztandar miałam wywiesić?!!,
                      rzucić sie jak Rejtan u Matejki?!!!!) , a najpierw okrzaniła mnie przez
                      telefon, że chcę w danym dniu się na wizytę umówić. Wrrrrrrrrrrrrrrrr.
                      Moje KTG jest doskonałe tzn w dolnej części jest cienka czarna linia, nic się
                      nie dzieje. A doktorek zasugerował domowe sposoby czyli 3xS sugerując, że jedno
                      z nich jest szczególnie skuteczne. A ja mam jakieś opory......Wulgaryzmy mi się
                      tu cisną na usta. Więc pewnie pójdę wypić jeszcze jedną szklaneczkę coli.
                      Pozdrawiam serdecznie, jak to dobrze, że jednak odblokowało się moje łacze z
                      netem, przynajmniej wiem, że wszystko jest ze mną ok. Dziękuję wam bardzo z
                      mojego rowu atlantyckiego wypełnionego drożdżówkami. Uściski dla Was wszystkich
                      obyśmy sie szybko i szczęsliwie porozwiązywały. Edyta
                      Ps. Nie chcę sobie wyobrażać depresji dnia 3 big_grinDDD
                      • kasik8 Re: LUTY 2004- jestem -Kasik-przeterminowana 16.02.04, 17:34
                        Jestem kochane jestm..tylko szlocham w kacie..
                        Odlaczyli onterner w sobote popoludniu i nawet nie zdazylam siasc i Wam napisac
                        ze do poniedzialku nie bede miala jak..i teraz wlaczyli chamy..renowacja sieci
                        czy cos takiego.
                        Nie umiejsza to jednak faktu, ze nic sie u mnie nie dzieje..dzis sie
                        przeterminowuje na calego! Autentycznie nic innego od wczoraj nie robie tylko
                        rycze...jesli to depresja przedporodwa to niezle..cholery dostaje..kazdy dzien
                        wydaje mi sie taki sam...kazdego dnia robie to samo..jem to samo..czekam..i
                        wkurzam sie na lekarzy..za te przeciaganie tabletkami..a teraz ciekawe ile beda
                        kazali mi czekac z wywolaniem??
                        Czuje sie autentycznie tak jakbym wszystkich zawiodla...ciagle ktos
                        dzwoni..pyta..maz juz widze chetnie tez by wzial urlop..liczyl ze wezmie od
                        dzis..jakbym tak w weekend urodzila...
                        straszny dol!
                        Odezwe sie jeszcze..ale nie martwcie sie jestem...i chyba jeszcze pobede bo za
                        cholere nic mnie nie boli.
                        Kasik
                        • natder Re: LUTY 2004- jestem -Kasik-przeterminowana 16.02.04, 17:55
                          Kasik, co tutaj za przeproszeniem, do jasnej cholery robisz???
                          Nic się nie odzywałam ale tak sobie myślałam że się po prostu do nas nie
                          odzywasz a nie rodzisz... taka kobieca intuicja...
                          W mordę jeża kolczastego, w końcu urodzę pierwsza niż Ty a termin to ja mam za
                          9 dni dopiero, hahahahaaa ...
                          I tym wybuchem histerycznego śmiechu pozdrawiam Cię i proponuję wykorzystać
                          męża... no chyba że ucieka ;-D
                          • aniutekm Re: LUTY 2004- jestem -Kasik-przeterminowana 16.02.04, 19:07
                            Kasia, a ja myślałam, że dasz dobry przykład....
                            Wróciłam z badania i tym razem nawet nadziei nie dali - nic sie przez ostatnie
                            10 dni nie zmieniło - "ledwo sie to wszystko wprawdzie trzyma" - ale co z
                            tego..??? Tylko mi pogorszyli i tak już podły nastrój...
                            A.
                        • nitkanitka Re: LUTY 2004- jestem -Kasik-przeterminowana 16.02.04, 19:03
                          ojojojoj,

                          Kasik z Tobą musi być naprawdę źle skoro napisałaś list tylko na 16 linijek...
                          sad

                          Daj pokój i pomyśl, że nie ma tego złego coby na nasze nie wyszło smile!
                          Jestem przekonana, że ma to swój ukryty cel!

                          Ja też jak 2x2 jest cztery będę przeterminowa, a co gorsza będę MARCÓWKĄ smile,
                          to jest dopiero problem smile hi hi hi

                          A co do sexu to guzik z pętelka, nie działa, przynajmniej na moją Pociechę smile!

                          Rzekła bym, że Dziecię ma wtedy radochę smile!

                          Kasik uszy do góry, brzuch do dołu i szyjka na luz...
                          Wierzę, że bedziesz przede mną smile

                          Nitka
                          • ida92 Re: LUTY 2004- jestem -Kasik-przeterminowana 16.02.04, 19:23
                            Kasik a ja byłam pewna, że dzidziorek po drugiej stronie!!! Ale moze to kwestia
                            tej pogody, że te maluchy tak twardo siedzą, mnie juz głowa boli a on się
                            rozpychaale nie w dół tylko na boki, ma przechlapane.
                            Ale wiecie co kochane zauważam, że jak przedtem chłop na łzy był oporny i
                            twierdził, że to zwykłą histeria, to teraz pociesza i jest po mojej stronie a
                            małemu juz zagroził rozmaitymi konsekwencjami. Kasik a ty do kompa i wywal to
                            co Ci leży na wątrobie (albo pod) ja zauważam że wraz z dostępem do kompa
                            wprost proporcjonalnie rośnie mój nastrój, nawet w kwestii przeterminowania bom
                            nie osamotniona w stanie głupawki. Jak to mówi moja marcowa koleżanka, (która
                            obiecała wam doniesc gdyby coś) jak się człowiek netu naćpa to zaraz lepiej.
                            Święta prawda.
                            Kasik nie płacz, te maluchy i tak nas mają w głębokim poważaniu. Edyta
                            • pyzapyza Re: LUTY 2004- jestem -Kasik-przeterminowana 16.02.04, 22:18
                              eeeeee, kasik, easy, ja tam przoduję w przerterminowaniach, jestem 2 na liście,
                              mam nadzieję, że jednak W KOŃCU urodzę (a może nie?).

                              Ale deprecha też mnie zacyzna dopadać, tymbardziej, że mężulek już tez jak na
                              szpilkach siedzi...
                              • tossca No i "po bólu"!!! ;) 17.02.04, 09:01
                                Witam wszystkie Przyszłe Mamuśki!

                                U mnie już „po bólu” wink.
                                Szymon Grzegorz przyszedł na świat 10 lutego o godzinie 12:35. Ważył 3500 gram,
                                mierzył 55 cm. Dostał 10 punktów w skali Agpar. Jest prześlicznym łysiejącym
                                blondasem. No i oczywiście jestem zakochana w nim na amen!!!
                                Od razu przepraszam wszystkie te oczekujące na swoją kolej, gdy tymczasem ja
                                się tak po prostu „wcięłam” wink) Dla mnie samej ogromnym zaskoczeniem było to,
                                że gdy we wtorek o 8 stawiłam się na badanie, po przeczącej odpowiedzi na
                                pytania czy cokolwiek odczuwam, może coś mnie boli itd., usłyszałam... „Sala
                                Przedporodowa”. Niestety zaaplikowali mi kroplówkę z oksytocyną – a tak się jej
                                bałam (buuuuuuuuu). Po 20 minutach zaczęła się „zabawa”, później przebili mi
                                pęcherz płodowy, no i wtedy zaczęła się niezła „imprezka”
                                (buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu). Dobrze, ze mieszkacie daleko ode mnie, bo
                                z pewnością usłyszałybyście moje krzyki. Dodam jeszcze, że do dziś mój mąż ma
                                ręce pełne śladów po wpijających się w nie moich paznokciach, a w jednym
                                miejscu są nawet odbite moje ząbki!!! (hihihi) wink Od podłączenia kroplówki do
                                ujrzenia Szymona minęło raptem (tylko???) 3 i pół godziny. Później 3 godziny
                                przeleżałam jeszcze na „mocnej” obserwacji („troszkę” za dużo krwawiłam i bali
                                się mnie wypuścić z bloku porodowego). No a potem zawieźli nas do pokoiku i
                                zaczęła się nasza wspólna życiowa przygoda. wink
                                Jak na razie Szymon je i śpi, śpi i je, od czasu do czasu zapełni
                                pieluszkę „złotem”, raz na jakiś czas kwęknie... A co będzie dalej? O tym to
                                już chyba w „następnym” forum... (mam nadzieję, ze synuś da mamusi od czasu do
                                czasu siąść do komputera i cokolwiek napisać).

                                Pozdrawiam serdecznie
                                Marzena – mama 6 letniego Patryka i tygodniowego Szymona

                                P.S. Nie wiem dlaczego za pierwszym razem wrzuciło mnie gdzieś tam wysoko crying,
                                więc się powtarzam!
                                • svistak Re: No i "po bólu"!!! ;) 17.02.04, 09:27
                                  A ja wiedziałam, że tak będzie... wreszcie któraś napisała prawdę- czeka mnie
                                  horror, tak? Ból, wrzaski, pokaleczony mąż...siedź tam sobie malutki i nie baw
                                  się tym korkiem!
                                  svistak
                                  PS. Qrcze, jak to jest z tą siarą? Piersi mam wprawdzie o 3 nr większe, ale czy
                                  tam coś jest? I czy popłynie w odpowiedniej ilości zaraz po porodzie?
                                  • aniutekm Re: LUTY 2004 17.02.04, 09:36
                                    Witam sennie i porannie.. Mi jest dziś wszystko jedno... Wczoraj powyłam trochę
                                    do księżyca (nie wiem czy był....??). Mąż musiał mnie uspakajać..
                                    Drugą noc nie mogę spać.. I nic się nie dzieje, tylko spojenie łonowe i krocze
                                    mnie bolą..sad

                                    I mam jak Kasik czarne wizje, bo w przyszłym tygodniu mąż wyjeżdza...sad(((

                                    Dziewczyny, a co po terminie jak sie nie urodzi?? Można jeszcze jakieś
                                    zwolnienie, czy już macierzyński leci????

                                    Ania

                                    P.S. Gratulacje dla Marzenki i jej dzidziusia!!
                                    • ida92 Re: LUTY 2004 17.02.04, 10:13
                                      Serdeczne gratulacje!!!!!!!!!!!!
                                      , ale faktycznie no wiesz tak bez kolejki??!! big_grinDDDDDDD
                                      Ania ciesz się, że cokolwiek twój organizm robi, bo u mnie nic kompletnie się
                                      nie dzieje, no poza tym, że dziś strasznie bolała mnie w nocy głowa, ale to
                                      chyba raczej z nerwów niż z innego powodu. A codziennie rano mój tato obecnie
                                      na urlopie pyta jak się czuję, więc zgodnie z prawdą odpowiadam, że bardzo
                                      dobrze. No bo tak jest uncertain///
                                      Kasia ja tez mam takie sny, ostatnio wybierałam miejsce na cmentarzu, nawet z
                                      nikim się nimi nie dzielę, bo jakoś tam mi się zrobiło.
                                      Acha co do zwolnienia ja mam do 25 lutego czyli do najpóżniejszego możliwego
                                      terminu porodu, tak mnie pocieszył doktorek, nieustannie sugerujący metodę S.
                                      Ale gdyby nie dał mi zwolnienia to pewnie poszłabym na urlop wypoczynkowy,
                                      chociaż na jedno by wyszło czy wypoczynkowy czy macierzyński.
                                      Pozdrawiam. Edyta

                                      martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.04, Sulejówek, Solec
                                      pyzapyza - Marta i Agatka 9.02.04, Poznań, Raszei
                                      kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04, Gdańsk
                                      kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
                                      ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM), Rzeszów
                                      margoja - Małgosia i Antek 12-17.02.04
                                      aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba 19.02.04, Lublin
                                      kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04, Płock
                                      dula5 - Monika i dzidzia 22.02.03, Gliwice planowane cc około 15.02
                                      tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04, Warszawa, Inflacka
                                      kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.04, Wrocław
                                      mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków
                                      nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG), Warszawa, Żelazna
                                      natder - Ania i Malwinka 25.02.04, Łódź
                                      elipse - Jaga i Jachu 26.02.04, Poznań, Raszei
                                      magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04, Kraków, Narutowicz
                                      asnopki - Asia i Mateusz 26.02.04, Warszawa
                                      dylan2002 - Julia i Emma 27.02.04
                                      becia - 79 - Beata i Max 22-28.02.04
                                      svistak - Sylwia i Jakub Izaak 28.02.04, Tczew
                                      boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
                                      mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

                                      *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka 17.12.03, 1.700
                                      *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel 15.01.04, 3.400, 50,5
                                      *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 Warszawa / Szymon 27.01.04, 2.340, 49
                                      *kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.04 / Aleksandra 30.01.2004,
                                      *moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.04 Warszawa/ Filip 31.01.04, 3.310,55
                                      *jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04 Kraków / Franek 2.02.04, 3.300,
                                      *xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04, Kraków, Narutowicz/ Mikołaj 7.02.04 4600, 60
                                      *zyt - Zyta i Emilia 11.02 Starogard Gd / Emilia 09.02.04, 3200, 55
                                      *dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.04, IMIDZ/ Filip 9.02.04, 3150, 53
                                      *morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04,Gdynia, Wejherowo/Wiktoria 10.02. 3330, 56
                                      *amatylda - Ania i Oskar 10.02.04, Gdynia, Miejski/ Oskar 10.02.04, 3900, 56
                                      *tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica/ Szymon 10.02.04, 3500, 55
                                      *ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec/ Julek 13.02, 3475


                                      • kasik8 Re: LUTY 2004 17.02.04, 10:25
                                        Ida ja wlasnie dostalam ostatecznie do dnia porodu... i koniec.To zwolnienie. A
                                        ten minal wczoraj..na dluzej nie dostane bo do kiedy? juz powinnam urodzic.
                                        Metoda S nie dziala...przynajmniej na mnie..ale ja jestem
                                        jakas "poczarnobylowa"..bo sie zepsulam. Juz tyle co sie nabiegalam..nawet
                                        wyskakiwalam 14go z pociagu odjezdzajacego..bo weszlam do pociagu z corka, by
                                        znalesc jej miejsce siedzace..pociag mial stac 3 mni a stal tylko minute..wiec
                                        zacxal ruszac a ja w przedziale...i biegiem do wyjscia i skok..na sliska
                                        powierzchnie (5:30 rano troche bylo oblodzony peron) i nic..ale sobie wtedy tak
                                        optymistycznie powiedzialam no! teraz to ruszy po takim susie. Potem
                                        wieczorkiem pomeczylam meza (w koncu byly walentynki) ...jednak oprocz
                                        opkopania totalnego przez dziecko.. i zbitych zeber, podbrzusza i nerek nie
                                        bylo nic. Spokojnie..ja bol czuje ale on sie nie rozwija. Sprzatalam tez juz na
                                        maksa, chodzlam na dlugie spacery (nawet sobie gardlo zalatwilam)...nie dziala.
                                        Twarda skorupe mam. Nawet pomki robilam i brzuszki! tak
                                        tak...parlam...normalnie zbije dupko za to ociaganie..zbije...co za dziad! z
                                        tego dziecka.
                                        Ide pograc w scrabble...moze tu trzeba szare komorki ruszyc?
                                        Kasik
                                        • nitkanitka Re: LUTY 2004 17.02.04, 11:23
                                          A to mnie Kasik uradowałaś!
                                          Czyżby i twoim NAŁOGIEM były scrabble?
                                          Grasz na onecie - w te płatne czy na kurniku - w literaki???

                                          Polecam Literaki na www.kurnik.pl, darmowe a fun ten sam smile.

                                          Całuski
                                          Nitka

                                          PS. Marzenka, no wiesz, tak nas z tyłu zostawić... GRATULACJE smile!
                                          • kasik8 Re: LUTY 2004 do nitki 17.02.04, 11:40
                                            Nitko...
                                            Moja mama jest zapalona scrabblowiczka..do tego stopnia, ze gra na platnym i na
                                            czas ...i w dodatku wyjezdza na zgrupowania i zawody ogolnopolskie..porobilo
                                            cos sie z nia kiedy to przeszla menopauze hehe baseny, salony mody i scrabble.
                                            Ja gralam w domku...a teraz gram sobie w domku na komputerku - sama z sobaa
                                            raczej z komputerkiem...trenuje zanim wejde na internet sie osmieszyc hehe
                                            Ale zajrze na kurnik.
                                            KAsik
                              • kasik8 Re: LUTY 2004- jestem -Kasik-przeterminowana 17.02.04, 10:10
                                Dziewczyny
                                Jestescie kochane..naprawde!
                                Depresja straszna mnie dopadla..taka madra bylam na temat depresji..ale tej
                                poporodowej, zeby sie nie dac...ale najpierw trzeba urodziccrying
                                Czuje sie jakos malo spelniajaca swe zadanie..maz mowi ze mam sie nie
                                przejmowac pytaniami, ale wiecie jak sie slyszy codziennie pytania kiedy? i tak
                                od 5 tyg. i jak od 5 tyg. podtrzymuja Cie bys nie urodzila a potem nic to mam
                                dosc. Maz dzis bierze urlop...chcial wziasc od poniedzialku (liczyl ze urodze)
                                i to zamiast mnie cieszyc...poteguje jeszcze stan. Widze, ze tez mam dosc pracy
                                i pytan, ktore mu inni zadaja. Mnie sie nie chce z nim gadac..jutro przyjezdza
                                tesciowa i nie mam ochoty sie z nia spotykac a najbardziej dobija mnie fakt, ze
                                moja corka na feriach i jest to naprawde super moment na porod..by pojsc do
                                szpitala, wyjsc i troche pobyc samemu z dzieckiem..a cora wraca juz w
                                poniedzialek..pewnie tak jeszcze pochodze z dwa tyg. Ide dzis na wizyte do
                                lekarza (tego platnego - niech sobie zarobi) i zobaczymy co powie. Pewnie zeby
                                czekac. Mam ochote rozpakowac torbe ...
                                Zaluje tych tabletek podtrzymujacych...i co teraz? teraz nie czuje nic..jakbym
                                uspokoila tym moj organizm. Nie wiem po za tym co zrobic ze zwolnieniem...dzis
                                mi sie konczy i co dalej? lekarz nie chce dac dalej bo do wczoraj mialam
                                termin..mam isc na macierzynski? bez dziecka?
                                Kurcze..taka stara dupa ze mnie a bunt jak u dziecka tupiacego nogami. Juz
                                jedna ciazze przechodzilam...myslalam ze choc druga nie przysporzy mi nerwow.
                                Podoba mi sie tylko podejscie lekarzy. Kiedy mowi sie o obawach z pierwszego
                                porodu to mowia: ale druga ciaza jest inna....a kiedy mowie ze ja chyba jestem
                                bezskorczowa, bo poprzednia ciaze tez ich nie mialam(tylko wywolali)...to mowia:
                                poprzednia pani przechodzila to ta tez mam pani prawo..taki organizm.
                                Wszystko dopasowuja do tego jak im lezy...a tak naprawde jestesmy krolikami
                                doswiadczalnymi.
                                Dziekuje dziewczynki ze jestescie....zawsze to bratnie dusze. Cmok.
                                Kasik
                                • aniutekm Re: LUTY 2004 17.02.04, 10:45
                                  Kasia, mam takie same odczucia.. Po co było tyle tych leków brać (też brałam
                                  przez 5 tygodni!!!!) - nastawiać budzik w nocy, żeby kolejną porcję wziąć o
                                  czasie, bo Pan Doktor tak kazał.. A teraz ten sam Pan Doktor mi mówi, że to
                                  jeszcze trochę potrwa....!!!!!!

                                  Też czuję, że rozczarowuję rodzinę, dzwonią codzienie, pytają co sie dzieje,
                                  jak sie czuję.. Brrrr
                                  Nie chce mi sie z nikim gadać. Mama chciała przyjechać, ale poprosiłam, zeby
                                  tego nie robiła. Chyba ją tym uraziłam... Trudno...

                                  Ale małemu to sie dostanie..!!

                                  Ja Kasia dla odmiany wyciągne puzzle, na 2000 elementów... A co tam...
                                  No bo ileż można w kółko sprzątać i gotować?? (już mi sie w lodówce nic nie
                                  mieści-przygotowałam tyle jedzenia jakby miało być co najmiej oblężenie)

                                  Uściski, Ania
                                  • magdalena_76 Re: LUTY 2004 17.02.04, 11:08
                                    Hej
                                    a ja byłam wczoraj na ktg ale nic... jakieś dwa małe skurczyki ledwo co je
                                    poczułam... trenujemy i tyle.
                                    Wiem, że jest jeszcze czas i nie ma co panikować, ale powoli zaczynam się
                                    przyzwyczajać, że tak już będzie zawsze, będę łazić taka okrągła i robić ufff
                                    uffff co chwilkę.
                                    Natomiast zastanowił mnie pan dr (dyżurny, nie mój) bo zapytał czy liczę ruchy,
                                    powiedziałam że nie i mi się oberwało. Przeciez to nie znaczy, że nie zwracam
                                    uwagi i jakbym poczuła, że jest INACZEJ to bym zareagowała... Już nie
                                    tłumaczyłam, że trudno liczyć, jak mała łupie czasem ze 3 godz. pod rząd (patrz
                                    ostatnia noc od 22 smile) bo dostałam wytyczne - liczyć należy 3 x dziennie i
                                    mają być min. 4 w ciągu godziny. Jak mniej - szpital i ktg.
                                    No to ja już siebie widzę - nie dam teraz dziecku spać, tylko będę budzić
                                    i "ruszaj się ruszaj"

                                    Wczoraj mój mąż robił mi zdjęcia w koszulce nocnej, moja mama też ma takie -
                                    tata chciał wykończyć film... a w nocy wody odeszły i przyszłam na świat...
                                    niestety w moim przypadku się nie sprawdziło...

                                    Ciepło pozdrawiam zwłaszcza te z depresją - mnóstwo Wam wysyłam pozytywnych
                                    myśli!!!
                                    M.
                                    • ida92 Re: LUTY 2004 17.02.04, 11:23
                                      A wiecie co mi sie przypomniało, dochtorek kazał mi mierzyć obwód brzucha i
                                      pisać w kajeciku nie wiecie po co?? Wczoraj zmierzyłam - mam 114, dziś też, no
                                      i co??
                                      Kasik tego się własnie obawiam, że metoda S nie zadziała.
                                      A młody ma przechlapane na całej linii.
                                      • malwes Re: LUTY 2004 17.02.04, 12:11
                                        ida92 napisała:

                                        > A wiecie co mi sie przypomniało, dochtorek kazał mi mierzyć obwód brzucha i
                                        > pisać w kajeciku nie wiecie po co?? Wczoraj zmierzyłam - mam 114, dziś też,
                                        no
                                        > i co??
                                        > Kasik tego się własnie obawiam, że metoda S nie zadziała.
                                        > A młody ma przechlapane na całej linii.


                                        Ida,
                                        Zaraz przed porodem zmniejsza się ilość wód płodowych co się często objawia
                                        zmniejszeniem obwodu brzuszka. Po to się mierzy wink
                                        Ale to takie trochę zdradliwe bo zawsze możesz stać w innej pozycji i wyjdzie
                                        coś innego.
                                        Pozdrawiam,
                                        Gosia i Szymon (kwękający ciągle wink... przedwczoraj mieliśmy pierwszą porażkę
                                        wychowawczą - musieliśmy podać smoczkasad(
                                    • boryska Re: LUTY 2004 17.02.04, 11:28
                                      Witam , u mnie też nic nowego, pan doktor wczoraj nie dał powodów do żadnej
                                      nadziei, stwierdził, że ze dwa dni przed terminem położy mnie do szpitala i
                                      pomyśli co zrobić, buuuuuu. Najgorsze jest to, że w 1-szej ciąży się
                                      przeterminowałam i dostałm zakażenie i teraz się boję, że też tak bedą ciągnąć
                                      w nieskończoność. Pocieszające jest to, że może doczekam do czwartku i bedę od
                                      rana do nocy jadła pączusiesmile
                                      • kasik8 Re: LUTY 2004 17.02.04, 11:50
                                        Borysko no wlasnie tego sie boje
                                        Mowia caly czas o tym zeby przeczekac do teminu i ok! ale przeciez przechodzic
                                        tez jest nie zdrowo..nie mam ochoty lezec szpitalu i codziennie byc
                                        sprawdzana..ja mam dziecko starsze..nie mam ochoty tam lezec i testowac metody
                                        prob i bledow lekarzy...przeciez jak mi maja wywolac to niech zrobia to
                                        teraz..po co czekac? najbardziej sie boje zakazenia i zanieczyszczenia wod
                                        plodowych...zaczynam miec teraz wizje wlasnie na tym puncie..dobre tylko w tym
                                        jest to ze dzidzia sie rusza i to mnie uspokaja...bo wiem, ze "tam" wszystko ok.

                                        Aniu..wiem o czym mowisz! I co powiedziec teraz takiem lekarzom? miec pretensje?
                                        Ja juz zapasy dla rodzinki wykorzystalam...sprzatalam juz tyle razy ze nie mam
                                        ochoty znowu..i zaczyna to coraz gorzej wygladac. Posprzataja jak pojde.
                                        Glowka do gory Aniulku...jakos to bedzie..musi byc.
                                        A dzis jest ostatni dzien wodnika! wiec dziewczynki streszczac sie..jutro rybki.
                                        Ja tam chcialam miec wodnika...ale nie kazdy ma co chce no nie? hehe
                                        Ide do fryzjera....bo juz zaroslam...ostatni raz szlam na gwalt w styczniu
                                        bojac sie, ze nie zdaze....a tu co? juz mam znow odrosty i wlosy odrosly
                                        strasznie..pojde to moze cos ze mna zrobia..tylko niech lutro zaslonia bo moge
                                        zaczac nagle plakac bbuuuuu
                                        Kasik
                                        • aniutekm Re: LUTY 2004 - Wodnik 17.02.04, 11:59
                                          Kasia, właśnie wyczytałam, że Wodnik jest do czwartku, a Ryby od 20 - w 3
                                          horoskopach sprawdzałam..!!!!
                                          • pyzapyza Re: LUTY 2004 - Wodnik 17.02.04, 17:18
                                            Śpieszę donieść, żem rasowy Wodnik i JUTRO mam urodziny smile))))))

                                            Ale prawdą jest, że tu się zaczynają schody, bo różne horoskopy podają różne
                                            ramy czasowe i po 18-tym zaczynają się schody, zasadniczo w terminach 19-21
                                            jest różnie, raz Wodnik, raz Ryby - będzie problem. Ale na wywoływanie jestem
                                            uwówiona na 23-go, to już będą Ryby pełną gębą, jakoś nie mam złudzeń, że
                                            wcześniej urodzę smile
                                            • natder Re: LUTY 2004 - teraz czas na mnie. 17.02.04, 18:03
                                              Witam Siostry w rozmiarze XXL wink))
                                              Właśnie zakończyłam porządki przed wielkim finałem i sama się dziwię jak to
                                              wszystko zrobiłam bo dzisiaj właściwie nie wychodzę z toalety... co chwilkę
                                              wracam i posikuję...małe okrutnie gździ mi się w okolicach szyjki... Mam
                                              nadzieję że jutro rano na izbie przyjęć usłyszę że mam 5cm rozwarcie wink
                                              Torbachy stoją pod drzwiami więc czas się żegnać... strasznie to dziwne, sama
                                              nie mogę uwierzyć że to prawie już... że tak szybko zleciało - a był to
                                              naprawdę piękny czas...
                                              Trzymajcie się lutówki razem i każda z osobna... mam ogromną nadzieję, że jutro
                                              a)nie odeślą mnie do domu; b)nie wypiszę się na własne żądanie
                                              i spotkamy się już "rozpakowane" na "z życia rówieśników"...
                                              Krótkich porodów (bo bezbolesne pewnie nie będą ;-D)i wielu wzruszeń już po
                                              (niezależnie od tego czy przytulać będziemy Wodnika czy Rybkę)Wam i sobie też
                                              życzę.
                                              Ania i 39-tyg. Malwinka
                                            • sylvikj Witam wszystkie lutówki 17.02.04, 18:33
                                              Witam wszystkie lutowki smile

                                              Cos pozno sie objawiam, ale pewnie jeszcze troche popisze smile

                                              Jestem z Warszawy, termin mam na 19.02.2004 i rodze w szpitalu na Żelaznej.

                                              Moj synek nie daje stgnalow, jakoby spieszył sie na ten swiat, choc Tłusty
                                              Czwartek to taki ładny dzien, probuje go przekonac.

                                              Mam nadzieje, ze nie stanę sie marcówką bo ciezko juz.
                                • wombacica Re: LUTY 2004- jestem -Kasik-przeterminowana 17.02.04, 14:46
                                  Hej dziewczyny!
                                  Chę się przedstawić. Mam na imię Aśka i czekam na 3 dziecko, które ma termin na
                                  20.02.2004. Bartek (19 sierpień 2000) urodził się dwa dni po terminie cesarka
                                  na Żelaznej z powodu ciśnienia, 3750g i 57cm. Kuba (24 styczeń 2002) 3 dni po
                                  terminie, poród naturalny kolos miał 4500g i 57cm. Teraz czekamy z
                                  niecierpliwością na Marysie. Skurcze przepowiadające są, rozwarcie na 2 palce
                                  też, cisnienie niestety jeździ a w piątek mam sie stawić na patologię, bo to
                                  pierwsze dziecko to była cesarka. Wszyscy czekają, pytają i nic.
                                  Pozdrawiam
                                  • nitkanitka Re: LUTY 2004- jestem -Kasik-przeterminowana 17.02.04, 15:19
                                    Witaj Wombaciczko!

                                    B. mi miło,że skorzystałaś z zaproszeniasmile!
                                    Pierwsza "potrójna" Mama smile!!!

                                    martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.04, Sulejówek, Solec
                                    pyzapyza - Marta i Agatka 9.02.04, Poznań, Raszei
                                    kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04, Gdańsk
                                    kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
                                    ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM), Rzeszów
                                    margoja - Małgosia i Antek 12-17.02.04
                                    aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba 19.02.04, Lublin
                                    kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04, Płock
                                    dula5 - Monika i dzidzia 22.02.03, Gliwice planowane cc około 15.02
                                    tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04, Warszawa, Inflacka
                                    kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.04, Wrocław
                                    wombacica - Asia i Marysia, 20.02.2004, Warszawa, Żelazna (?)
                                    mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków
                                    nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG), Warszawa, Żelazna
                                    natder - Ania i Malwinka 25.02.04, Łódź
                                    elipse - Jaga i Jachu 26.02.04, Poznań, Raszei
                                    magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04, Kraków, Narutowicz
                                    asnopki - Asia i Mateusz 26.02.04, Warszawa
                                    dylan2002 - Julia i Emma 27.02.04
                                    becia - 79 - Beata i Max 22-28.02.04
                                    svistak - Sylwia i Jakub Izaak 28.02.04, Tczew
                                    boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
                                    mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

                                    *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka 17.12.03, 1.700
                                    *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel 15.01.04, 3.400, 50,5
                                    *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 Warszawa / Szymon 27.01.04, 2.340, 49
                                    *kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.04 / Aleksandra 30.01.2004,
                                    *moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.04 Warszawa/ Filip 31.01.04, 3.310,55
                                    *jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04 Kraków / Franek 2.02.04, 3.300,
                                    *xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04, Kraków, Narutowicz/ Mikołaj 7.02.04 4600, 60
                                    *zyt - Zyta i Emilia 11.02 Starogard Gd / Emilia 09.02.04, 3200, 55
                                    *dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.04, IMIDZ/ Filip 9.02.04, 3150, 53
                                    *morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04,Gdynia, Wejherowo/Wiktoria 10.02. 3330, 56
                                    *amatylda - Ania i Oskar 10.02.04, Gdynia, Miejski/ Oskar 10.02.04, 3900, 56
                                    *tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica/ Szymon 10.02.04, 3500, 55
                                    *ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec/ Julek 13.02, 3475

                                    • tjoanna Re: LUTY 2004 17.02.04, 17:47
                                      Cześć Dziewczyny!
                                      Z jakąś ulgą czytam o Waszych humorkach, bo i mnie różne dopadają. Czasem jakiś
                                      lęk, czasem bezsensowna złość na męża.
                                      KTG pokazuje skurcze, w ciągu 40min kilka takich na 100 lub 80, ale lekarz
                                      twierdzi, że to jeszcze nie to. A termin mam już w przyszły poniedziałek!
                                      Trudno się tak czeka...
                                      Fizycznie nawet ok, pachwiny bolą itp, ale najgorsze jest takie kłucie na dole
                                      brzucha. Macie to może?
                                      A działać mi się nie chce. Głównie czytam całymi dniami, albo jakichś gości
                                      przyjmuję.
                                      Chętnie bym sobie obejrzała jakiś film, ale kiedyś tam postanowiliśmy nie mieć
                                      telewizora i nie mamy. Za to w niedzielę byliśmy na "Między słowami". Bardzo
                                      ładny, polecam. POTEM to sobie jeszcze długo nie pójdziemy.
                                      Pozdrawiam i życzę cierpliwości!
                                      Joanna
    • dylan2002 Re: LUTY 2004 17.02.04, 18:59
      Niby jeszcze 10 dni, a ja już chcę urodzić! Nie wytrzymuję, wszystko mnie
      wkurza. Tylko się obżeram i kłócę z ojcem dziecka wink, który wrócił z pracy
      wyjątkowo o 17 w strasznie złym humorze, ani z nim pogadać, ani nic. Pewnie
      chce, żebym koło niego skakała, ale nie chce mi się. Wolę posiedzieć na
      edziecku, przynajmniej nastrój mi się poprawi. No. smile
      Poza tym wciąż pracuję, tak do drugiej i bardzo mnie to cieszy, bo dzięki temu
      nie myślę wcale o dzidziusiu (kiedy się urodzi itp). Przerażają mnie niektóre
      wasze posty, nie chcę rodzić po terminie, w ogóle coraz bardziej się boję
      rodzić. Czytałam dziś nowe "Dziecko" - jedna z dziewczyn tak jak ja planowała
      rodzić bez znieczulenia, ale nie dała rady. Ja też nie dam! A co jeśli już nie
      wytrzymam i nie dam rady urodzić. Lekarz zacznie się na mnie drzeć, a ja się
      strasznie przejmuję takimi rzeczami. Koszmar! Wiem, że głupio piszę, sorka, na
      ogół jestem inteligentną kobietą, ale dziś jakiś zły dzień mam.
      Ech! Szkoda, że nie mam nastroju na trzecie 's', bo może bym była następna.
      Właśnie - serdeczne życzenia dla nowych mam. Trochę wam zazdroszczę. Przy życiu
      trzyma mnie tylko myśl, że w końcu znajdę się na rówieśnikach. Taka jest kolej
      rzeczy. smile
      pozdrawiam
      pesymistyczna Julka z dzidzią Emmą
      • amatylda Re: LUTY 2004 17.02.04, 20:09
        cześć,
        przepraszam ,że tak długo się nie odzywałam ale kiepsko sobie radze póki co.
        Czekam na lepsze czasy. Lista widze uzupełniona - dzieki dziewczyny.
        Przesyłam gratulacje dla Wszystkich które juz mają "to" za sobą i pozdrawiam
        serdecznie oczekujące. Bądźcie dobrej mysli i do zobaczenia po drugiej stronie
        wątku.
        Matylda z Oskarkiem
        • kajka.3 Re: LUTY 2004 17.02.04, 20:52
          Cześć Mamom!
          Zgłaszam się po 4 dniach przerwy w czytaniu. Powód - TD. Ktoś zgaduje?
          Zmęczenie nie pozwala mi dłużej pisać. Obiecuję szczegóły jutro.
          Pozdrawiam Was wszystkie. Kajka iTD.
          • aniutekm Re: LUTY 2004 17.02.04, 21:45
            Ania-Natder trzymam kciuki i życzę powodzenia. Będzie dobrze!! Do
            usłyszenia "po"smile))

            Asiu, ja też często miewam kłucia w dole brzucha - nasilają sie zwłaszcza jak
            mały sie kręci, więc je tłumaczę uciskiem główki, która podobno jest baaardzo
            nisko.

            Julko, też się przymierzam do porodu bez znieczulenia. I podobnie jak Ty boję
            się trochę tego, że lekarze i położne będą na mnie krzyczeć i będę robiła
            wszystko nie tak jak trzeba... Ale pocieszam sie tym, że tyle dziewczyn to
            przeszło to i mi jakoś się uda....
            Wyczytałam dziś w Dziecku, że kobieta podaczas porodu jest trochę "oderwana od
            rzeczywistości", więc mam nadzieję, ża jak będzie coś źle to nie będę tego
            potem pamiętała..!!!

            Życzę Wam przespanej nocy i kolorowych snów..
            A..... i niech któraś na porodówce tej nocy wyląduje smile)) A co mi tam, nie będę
            taka...smile)))
            Ania
            • kasiaczekroza Re: no to się zaczęło 18.02.04, 07:12
              Witajcie kochane lutóweczki!
              Niedługo zabieram się do szpitala, jutro przed południem cesarka.
              Jestem taka podekscytowana, z jednej strony bardzo się cieszę, z drugiej bardzo
              boję.Martwię się o moją starszą córę, której wczoraj wieczorem musiałam
              tłumaczyć ,że wszystko będzie ok.Żądałą też przysięgi od męża,że nie opusi mnie
              nawet na sekundkę. Niestety mój Mariusz będzie musiał czekać na efekty na
              korytarzu, w naszym "super" płockim szpitalu, który nie wiem jakim cudem
              znajduje się na liscie "rodzić po ludzku" mąż nie może być z żoną na sali
              operacyjnej.
              No to jeszcze raz dziewczynki całuski, bardzo wam dziękuję, że mogłam sie do
              was przyłączyć i dzielić swoimi troskami.Jesteście kochane.Życzę wszystkim jak
              najszybszych porodów.Do zobaczenia na rówieśnikach!!!
              Kasia i Antoś
              • magdalena_76 Re: no to się zaczęło 18.02.04, 09:12
                Kasiu POWODZENIA!!!!! Na pewno wszystko będzie dobrze i radośnie, daj znać!

                UUU, też bym sobie poczytała "Dziecko" a ono do mnie jeszcze nie przyszło
                (prenumerata)... może dziś... wczoraj tylko rachunek za tel... smile
                Też się przymierzam bez znieczulenia. Szczerze mówiąc to chyba się obracam w
                dziwnym środowisku bo wśród moich znajomych - zupełnie niezależnie - ŻADNA nie
                rodziła ze znieczuleniem, nawet nie mam się kogo zapytać i porównać. Bardzo bym
                chciała nie musieć o nie prosić. Może to tak na sucho, ale wydaje mi się, że
                jak człowiek wie, że go nie dostanie, to więcej zniesie... tak to bym pewnie
                prosiła już zaraz na początku skurczy!

                Tjoanno, a my też nie mamy telewizora smile! Też z wyboru smile Chociaż w tej
                chwili w moim stanie ducha i rozumku zastanawiam się, czy oglądanie seriali jak
                leci nie byłoby dobrym pomysłem...

                Kończę i idę sobie poczytać w "Twoim Stylu" o macierzyństwie za wielką wodą.
                Pewnie znowu odetchnę z ulgą, że mieszkam w naszej Polsce.

                Buziaki
                Magda& Milenka (od jutra 40 tc!!!)
                • malwes LUTY 2004 18.02.04, 09:29
                  Witajcie oczekujące wink))

                  Ja na szybciutko bo po dzisiejszej nocy jestem padnięta wink... głównie do mam
                  rozprawiających o znieczuleniu.
                  Szybkie pocieszenie: Dacie radę!!!! Ja, jak pisałam, spokojnie doczekałam bez
                  znieczulenia do ...10cm. Jak założyli, za namowa położnej, to już trzeba było
                  przeć! I nawet zadnego kryzysu 7-go cm nie zaliczyłam wink
                  A jak się zdecydujecie jednak na zzo to też, przynajmniej w moim przypadku, nie
                  ma się czego bać. Wkłucie jest kompletnie bezbolesne bo znieczulają miejscowo.
                  Czuje się tylko lekki prąd. Działa po około 10min. Po nim nie czułam bólu
                  (przed też nie straszny wink - dostałam małą dawkę i ponieważ skurcze nie były i
                  tak męczące, to w zasadzie wyglądały jak takie silne rozpieranie (tyle, że to
                  już były parte wink. Miałam też szczęście (lub też taka powinna być norma) - nie
                  miałam, ani ja ani dzidziuś, żadnych komplikacji popunkcyjnych. A jest tego
                  jeden największy, dla mnie plus, doznieczulają do szycia i tego się w ogóle nie
                  czuje a u mnie było to ok 1h (mam kruche tkanki i strasznie ciężko było mnie
                  zszyć)... nie chcę myśleć jak "to" by wyglądało bez znieczulenia. Jak przestało
                  działać to szew bolał bardziej niż poród! Na szczęście zgoiło się jak na psie.
                  Druga doba już była ok.

                  Pozdrawiam,
                  Gosia i Szymon (kwękuś nandranny nie z tej ziemi) wink.... i mąż....
                  który "wiecznie jest zmęczony"... i kto tu się wczuł w rolę rodzica i ma
                  depresję wink)))????
                • aniutekm Re: no to się zaczęło 18.02.04, 09:35
                  Kasia, trzymaj sie!!smile Powodzenia! I odezwij się jak tylko będziesz mogła!smile)
                  No i tak nas było trzy z terminem 19 i chyba zostałam sama, bo u mnie nie nic
                  się nie dzieje, nawet krocze mnie przestało bolećsad((

                  Dziś mija termin z I i II USG... z trzeciego i OM jutro... A Gin wczoraj
                  nakazał mi pojawienie się w piatek na izbie przyjęć w szpitalu - tam mnie
                  podobno zbają i zastanowią sie co dalej.. Trochę mnie martwi perspektywa
                  wywoływanego porodu (coć takiego też zasugerował). Ehhh, nie tak to sobie
                  wyobrażałam...sad((((

                  Idę do sklepu po pączki..!!
                  Pozdrawiam serdecznie. Ania
                  • margoja Witam wsród przeterminowanych:)) 18.02.04, 10:19
                    No i ja też dołączyłam, a podobno już 7 miałam być gotowa do porodu, ale
                    Maluszkowi u mnie dobrze.
                    Wczoraj pokazywałam mu nawet jego łóżeczko gdzie jest duuuużo miejsca, gdzie
                    nie będzie musiało się tak gnieźdżić jak teraz, ale tylko bardziej pokopało i
                    nicsmile)))))
                    wiecie co, piszę "pokopało" i "musiało", bo mam jakąś jazdę, że lekarz się
                    pomylił i to będzie dziewczynka!!!!!!!!!!!!
                    Tym optymistycznym akcentem kończę
                    Gosia czekająca na dziecko i "Dziecko" (mąż ma kupić dziś!!!)
                  • ida92 Re: no to się zaczęło 18.02.04, 10:41
                    Kajka dawaj szybko znać pod jaki "adres" mam cię przenieść big_grinDD!!!
                    Kasia a ty się nie trzymaj i daj sie sprawnie rozwiązać!!
                    A ja jednak bym chciała, żeby lekarz mój był bardziej konkretny i nie wychodził
                    tylko z domowymi sposobami.
                    Jak widzicie my ciągle w jednym kawałku, może to dlatego, że wszyscy
                    mówią "trzymaj się". Młody to słyszy i się trzyma mam jak może. A teraz coś na
                    poprawę humoru i co byśmy tak mogły szybko, i żeby pupki nam bardziej schudły
                    niż temu panu www.millan.net/funp/120/icandance.swf
                    Pzdrowka. Edyta i Antoś (idziemy dzis do lekarza może coś się wjaśni)


                    martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.04, Sulejówek, Solec
                    pyzapyza - Marta i Agatka 9.02.04, Poznań, Raszei
                    kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04, Gdańsk
                    kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
                    ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM), Rzeszów
                    margoja - Małgosia i Antek 12-17.02.04
                    aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba 19.02.04, Lublin
                    kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04, Płock
                    sylvikj - Sylvik i Maciuś 19.02.04, Warszawa, Żelazna
                    dula5 - Monika i dzidzia 22.02.03, Gliwice planowane cc około 15.02
                    tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04, Warszawa, Inflacka
                    kajka.3 - Kasia i TD, 10-21.02.04, Wrocław
                    wombacica - Asia i Marysia, 20.02.2004, Warszawa, Żelazna (?)
                    mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków
                    nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG), Warszawa, Żelazna
                    natder - Ania i Malwinka 25.02.04, Łódź
                    elipse - Jaga i Jachu 26.02.04, Poznań, Raszei
                    magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04, Kraków, Narutowicz
                    asnopki - Asia i Mateusz 26.02.04, Warszawa
                    dylan2002 - Julia i Emma 27.02.04
                    becia - 79 - Beata i Max 22-28.02.04
                    svistak - Sylwia i Jakub Izaak 28.02.04, Tczew
                    boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
                    mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

                    *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka 17.12.03, 1.700
                    *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel 15.01.04, 3.400, 50,5
                    *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 Warszawa / Szymon 27.01.04, 2.340, 49
                    *kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.04 / Aleksandra 30.01.2004,
                    *moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.04 Warszawa/ Filip 31.01.04, 3.310,55
                    *jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04 Kraków / Franek 2.02.04, 3.300,
                    *xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04, Kraków, Narutowicz/ Mikołaj 7.02.04 4600, 60
                    *zyt - Zyta i Emilia 11.02 Starogard Gd / Emilia 09.02.04, 3200, 55
                    *dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.04, IMIDZ/ Filip 9.02.04, 3150, 53
                    *morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04,Gdynia, Wejherowo/Wiktoria 10.02. 3330, 56
                    *amatylda - Ania i Oskar 10.02.04, Gdynia, Miejski/ Oskar 10.02.04, 3900, 56
                    *tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica/ Szymon 10.02.04, 3500, 55
                    *ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec/ Julek 13.02, 3475

                    • malwes Re: Do Boryski 18.02.04, 12:33
                      Boryska!
                      Właśnie zauważyłam, że zamierzasz rodzić na Karowej. Ja tam właśnie urodziłam.
                      Jeśli się jeszcze nie rozsypałaś przez noc i przedpołudnie wink to polecam abyś
                      zaopatrzyła się w dużą ilość jednorazowych nakładek na toaletę bo położniczy
                      jeszcze w remoncie i łazienka trochę straszy ;-(.
                      Czy zamierzasz rodzić z kimś konkretnym - mam na mysli położną? Ja rodziłam z
                      Igą Kłosińską. Było super. Zresztą do porodówki nie mam zastrzeżeń. Czyściutko
                      i w ogóle super. Tylko faktycznie jest przepełnienie - część porodówki
                      funcjonuje jako patologia a część patologii II jako położniczy.
                      Na patologii II jest w niektórych pokojach dość chłodno za to na położniczym
                      strasznie ciepło. Ale jak wychodziłam to korytarz przy położniczym zostal
                      właśnie ukończony więc chyba częsći niedogodności nie uświadczysz.
                      Uważaj tylko na pediatrów. Obserwuj swoje dzieciątko i wymuszaj na nich
                      odpowiedzi na wszystkie pytania bo "standard" jest kiepski. Straszna rutyna.
                      Aha, nie polecam zabierania koszul własnych bo ich są ładne, w dobrym stanie i
                      można zmieniać co 5 min. Pościel też zmieniają nawet każdego dnia, tylko trzeba
                      poprosić. Bardzo sympatyczne są kobietki s poradni laktacyjnej ale w laktator
                      warto się zaopatrzeć. Prawie wszystkie mamy musiały go użyć a oni mają w
                      sprzedaży tylko Medele. Ja wprawdzie kupiłam takiego elektrycznego wypasa za
                      300zł ale i tak go chciałam - ale np. Aventu tam nie kupisz jeśli nagle zacznie
                      być potrzebny. Z kosmetyków sa próbki Sudocremu. Dostaniesz paczuszkę
                      chusteczek J&J (ja zmieniłam na pampers sensitive bo Szymon dostał pokrzywki).
                      Są też pieluszki (10 szt na dobę): Molton newborn i Pampers newborn. Przemywaja
                      też pępuszek i jest sterylizator więc można korzystać jeśli trzeba.
                      Pozdrawiam i życze jak najlepszych wrażeń.
                      Gosia
                      • tjoanna Re: LUTY 2004 18.02.04, 12:41
                        Edyta, to co przysłałaś jest STRASZNE! wink)) Co prawda w tej kafejce nie ma
                        głośniczków, ale obawiam się że z dźwiękiem byłoby jeszcze gorzejwink)
                        Magdalena witaj w klubie! Przyznaję, przyznaję i ja czasem bym teraz na coś tak
                        sobie bezmyślnie się pogapiła...
                        Ale mam ostatnio sny. Dziś ciągle od nowa śniło mi się to samo: że idę na ktg
                        po terminie. A na ostatnim, zaraz przed obudzeniem, zamiast pasów zaklejali
                        mnie taśmą klejącą.
                        Pozdrawiam!
                        bardzo skopana Joanna

                        PS. Magdo mutantowa, jak tam Twoje badania? Masz już jakieś wyniki? Trzymam za
                        Was kciuki!!
                        • kajka.3 Re: LUTY 2004 18.02.04, 13:19
                          10 pkt dla Edyty i Antosia za zgaduj-zgadulę.
                          10 pkt dla mojego syneczka (SYNECZKA!!!) wsk. Apgar; 3500g i 55 cm. Wstrzeliłam się w Sw. Walentego. I schodzę na dół listy, za co przepraszam oczekujące:

                          martasi - Marta i Justynka Alicja 09.02.04, Sulejówek, Solec
                          pyzapyza - Marta i Agatka 9.02.04, Poznań, Raszei
                          kasik8 - Kasia i Maja i Filip lub Dominik 10.02-16.02.04, Gdańsk
                          kmk1610 - Kasia i Dominika 14.02.04
                          ida92 -Edyta i Antoś 15.02.04 (12 z OM), Rzeszów
                          margoja - Małgosia i Antek 12-17.02.04
                          aniutekm - Ania i Mateuszek/Kuba 19.02.04, Lublin
                          kasiaczekroza - Kasia i Antoś 19.02.04, Płock
                          sylvikj - Sylvik i Maciuś 19.02.04, Warszawa, Żelazna
                          dula5 - Monika i dzidzia 22.02.03, Gliwice planowane cc około 15.02
                          tjoanna - Joanna i Dziecko 23.02.04, Warszawa, Inflacka
                          wombacica - Asia i Marysia, 20.02.2004, Warszawa, Żelazna (?)
                          mopek1 - Marta i Basia 25.02.04, Kraków
                          nitkanitka - Ola i Jagódka 25.02.04 (18.02.04 USG), Warszawa, Żelazna
                          natder - Ania i Malwinka 25.02.04, Łódź
                          elipse - Jaga i Jachu 26.02.04, Poznań, Raszei
                          magdalena_76 - Magda i Milenka 26.02.04, Kraków, Narutowicz
                          asnopki - Asia i Mateusz 26.02.04, Warszawa
                          dylan2002 - Julia i Emma 27.02.04
                          becia - 79 - Beata i Max 22-28.02.04
                          svistak - Sylwia i Jakub Izaak 28.02.04, Tczew
                          boryska - Iza i Julka 29.02.04, Warszawa, Karowa
                          mstabin - Monika i Córeczka 29.02.04, Warszawa, Św. Zofia

                          *hanti - Ania i Pestka 04.02.04/ Karolinka 17.12.03, 1.700
                          *agika - Agika i Maly 04.02.04 / Tomasz Gabriel 15.01.04, 3.400, 50,5
                          *malwes - Gosia i Szymon 02.02.04 Warszawa / Szymon 27.01.04, 2.340, 49
                          *kobitka29 - Kasia i Aleksandra 05.02.04 / Aleksandra 30.01.2004,
                          *moja.fasolka - Ania i Filipek 05.02.04 Warszawa/ Filip 31.01.04, 3.310,55
                          *jaga2003 - Jaga i FraneklubZosia 12-21.02.04 Kraków / Franek 2.02.04, 3.300,
                          *xemu - Monika i Mikołaj 17.02.04, Kraków, Narutowicz/ Mikołaj 7.02.04 4600, 60
                          *zyt - Zyta i Emilia 11.02 Starogard Gd / Emilia 09.02.04, 3200, 55
                          *dorjot - Dorota i Dziecko 9.02.04, IMIDZ/ Filip 9.02.04, 3150, 53
                          *morsk2 - Monika i Wiktoria 16.02.04,Gdynia, Wejherowo/Wiktoria 10.02. 3330, 56
                          *amatylda - Ania i Oskar 10.02.04, Gdynia, Miejski/ Oskar 10.02.04, 3900, 56
                          *tossca - Marzena i Mały Ktoś 25.02.04, Legnica/ Szymon 10.02.04, 3500, 55
                          *ziut5 - Justyna i Julek 19.02.04, Warszawa, Solec/ Julek 13.02, 3475
                          *kajka.3 - Kasia i Trzecie Dziecko 10-21.02, Wrocław / Mateusz 14.02, 3500, 55

                          Pozdrawiam, niedospana mama trojga.
                      • boryska Re: Do Boryski 18.02.04, 18:16
                        Dzięki za rady, ja umówiłam się z Małgosią Knaś, bo polecił ją mój gin
                        (Smolarczyk). Oglądałam też szpital, powiedział mi połóżna co zabrać. Ja
                        niestety mam złe przeczucie, że skończy się cesarką, bo żadne znaki na niebie
                        nie wskazują na poród. Ale jeszcze raz dziękuję za zainteresowaniesmile Pozdrawiam.
                        • malwes Re: Do Boryski 18.02.04, 18:49
                          boryska napisała:

                          > Dzięki za rady, ja umówiłam się z Małgosią Knaś, bo polecił ją mój gin
                          > (Smolarczyk). Oglądałam też szpital, powiedział mi połóżna co zabrać. Ja
                          > niestety mam złe przeczucie, że skończy się cesarką, bo żadne znaki na niebie
                          > nie wskazują na poród. Ale jeszcze raz dziękuję za zainteresowaniesmile
                          Pozdrawiam
                          > .

                          Małgosia Knaś jest podobno bardzo sympatyczna. Miała ze mna rodzić w sytuacji
                          awaryjnej, gdyby Iga nie dała rady. Pana Smolarczyka też kojarzę - bardzo fajny
                          człowiek. Zyczę powodzenia. Niezależnie od tego w jaki sposób maluszek ujrzy
                          świat.
                          G.
                    • katstud Re: no to się zaczęło 18.02.04, 13:27
                      Witajcie Wszystkie Lutowki !!!!!!!!!!wink) A myslalam,ze urodze w marcu........,
                      termin mialam na 29 lutego co prawda, ale z moich obliczen i dr. Roszkowskiego
                      wychodzil 7 marzec. A tu taka niespodzianka !!!!!!!!!!! Dokladnie 3 tygodnie
                      wczesniej, 9 lutego urodzilam śliczną Corcie Julcie !!!!!!!!!!!!!!wink)))))) To
                      byl wieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeelki szok, torba niespakowana, a tu wody
                      odplywaja.Ale udalo sie wink Jestesmy juz w domuwink i powoli dochodzimy do
                      siebie, pozdrawiam Wszystkie Mamy i ich Dzieciaczki !!!!!
                      PS. Rodziłam w W-wie, na Madalinskiego.Bylo ok.wink
                      Kasia i Julcia wink
                      • magdalena_76 Re: no to się zaczęło 18.02.04, 14:37
                        Kasiu witamy serdecznie Ciebie i Julkę - Niespodziewankę smile

                        Dostałam maila od koleżanki (też przy nadziei, ale marcówki), który kończy się
                        tak:
                        "Trzymaj się, a w zasadzie to już nie bądź taka zwarta i
                        zamknięta w sobie."
                        I tego Wam i sobie życzę smile)))
                        M.
                        • aniutekm Re: no to się zaczęło 18.02.04, 14:47
                          Madziu, bardzo ładny tekst - tylko żeby ktoś jeszcze podał 100 % sposób jak to
                          wprowadzić w życie...

                          U nas pada deszcze ze śniegiem, wieje, jest ponuro, szaro i brzydko i nic sie
                          nie dziejesad(((

                          Gdzie jesteś Kasik?? Czyżbyś już nas "opuściła"?? Może już tulisz maleństwo.....

                          Pozdrawiam was cieplutko. Ania
                          • ida92 Re: no to się zaczęło 18.02.04, 16:58
                            Kasik to się pewnie zaskrablowała na amen siedzi i myśli,
                            albo...............??????? albo...........jutro napisze, że jej neta wyłaczyli.
                            Chociaż mam szczerą nadzieję, że pójdę w górę w tej kolejce.
                            Jak pisałam nawiedziliśmy doktorka, Młody dokonał wszelkich możliwych obrotów
                            jakie mu sa znane, czym mnie zadziwił bo od wczoraj raczej miał wszystko w
                            głębokim poważaiu i nawet palcem w moją stronę nie kiwnął, a tu prosze jak
                            tylko ktoś obcy to się popisujemy. Zatem KTG w jego części przeczyło moim
                            słowom, że jakoby aktywnosć dziecka spadła a w mojej części bez zmian cienka
                            czarna linia, nawet małego skurczybyczka tam nie widać. Umówiliśmy sie zatem na
                            piątek na badanie i usg i zobaczymy. chyba sie zaczynam oswajać z myślą, że ja
                            to już tak będę chodzić w tej ciązy i chodzić i chodzic i.......
                            Pozdrowienia dla wszystkich Mam, a szczególne GRATULACJE dla MAm po drugiej
                            stronie brzucha. Edyta i Antoś (kopiącym mnie namiętnie od wizyty)
                            Ps. A'propos namietności z tego Mateuszka to będzie kochliwy i namiętny facet,
                            ze się tak w same Walentynki wstrzelił.
                            Ps2. Ja nie chcę Ryb (zodiakalnych) mam już Bliźniaki - 4 natury w dwu facetach
                            jak ja sobie z nimi sama biedna poradzę wink)))))))
                            • aniutekm LUTY 2004 18.02.04, 17:34
                              Edytko, do mnie też Ryby nie przemawiają - ja chce Wodnika!! Wyczytałam w 3
                              horoskopach, że jest do 20 lutego, ale dziewczyny mnie wyprowadziły z błogiej
                              nieświadomości, bo podobno to różne żródła różnie podają i pewny jest 18, a
                              potem to na dwoje....
                              A co do Bliźniaków, to sobie wypraszam uwagi, bo ja jestem
                              bliźniak!!!!!!smile))))))))))
                              No a tymczasem życzę Ci moja droga żeby coś drgneło!!!smile)))
                              Papa. Ania
                • wombacica Re: no to się zaczęło 18.02.04, 18:16
                  Hej! Ja rodziam raz ze znieczuleniem, a raz bez. Zaproponowali miznieczulenieze
                  wzgledu na wysokie ciśnienie, bo samo znieczulenie je obniża. Najpierw
                  spytaliczy go nie chcę, jakoś wtedy sobie radzilam, więc mówię ze nie, a oni na
                  to, że i tak zalożą ze wzgldów medycznych. I nie musiałam za nie płacić. Choć
                  wytaźnie mieli ochotę, żeby tak było. to była 4 godzina porodu, kiedy
                  anestezjolog przyszedł w 6 godzinie(nagła cesarka go zatrzymała) to już go
                  wyczekiwałam, bo traciłam kontakt z żeczywistością. Po znieczuleniu mąż mógł
                  się ze mną skontakrować, współpracowałam itd.ale poród się zatrzymał, i stał
                  dalsze 4 godziny na nieszczęsnych 8 cm rozwarcia, mi rosło ciśnienie, u Bartka
                  stracili 2 razy tentno i była decyzja o cesarce po 9 godzinach porodu. Przy
                  Kubie pytaliśmy położną, co ona uważa, czy dam radę bez. Bo te kobity dużo
                  widziały i łatwiej im ocenic sytuację. Zważając poprzedni poród, zaproponowała
                  wanne i dla mnie na 2 godziny było to duże odpręzenie, porównywalne ze
                  znieczuleniem, potem najtrudniejsze 1,5 godziny i 4500 kilwy Kuba był już na
                  świecie. W sumie byłam zadowolona, że nie wziełam tego znieczulenia, ten poród
                  trwał w sumie 6,5 godziny, a po 3 już brałam prysznic. Stanowczo wolę poród
                  naturalny od cesarki. A teraz znieczulenie zostawiam sobie w odwodzie, to duży
                  komfort psychiczny. Pozdrawiam asia
                  • amatylda OBJAWY PORODU (i poród) 18.02.04, 18:26
                    Cześć dziewczeta,

                    Młody spi od prawie godziny więc może uda mi się tu coś skrobnąć.
                    (UWAGA!!!!!! B. DLUGIE)
                    Pamiętacie jak ja wyczekiwałam porodu albo chociaz jakiś małych objawów?? I
                    nic. Żadnych skórczy przepowiadających, żadnego czopa, nawet brzuch nie
                    opadł... Sprzątałam, jadam malinki, zasuwałam po schodach, gotowałam, nosiłam
                    siaty z zakupami...jednym słowem się nie oszczędzałam a i tak mój termin
                    zbliżał sią wilekimi krokami i nic. ;-(
                    Dziń przed terminem - 9 lutego tez nic na nic nie wskazywało. Zrobiłam
                    ogromniaste zakupy (no bo przeciez 10 mam termin i potem nie zdążę wink),
                    posprzątałam znów mieszkanie (no bo przeciez 10 mam termin ...) zrobiłam
                    pieczone udka kurczaka do zamrażalnika na zaś, zrobiłam pyszną sałatkę owocową
                    i objadłam się nią nieprzyzwoicie zapijając malinkami. Wieczorem weszłam do
                    wanny i nawet sobie pedicuire zrobiłam gimnastykując się przy tym nieziemsko i
                    nic. W końcu zmęczona poszłam spać około północy, cały czas żarując że przecież
                    jutro rodzimy wink)

                    W nocy obudził mnie jakiś ból brzucha. najpierw myślałam, że to był sen i mi
                    sie wydaje. Ale ból za jakiś czas sie powtórzył i nawet najpierw pomyślałam, że
                    to moje jelita nie wytrzymały tej sałatki i innchy przyjemniści dziennych ale
                    wkrótce spostrzegłam że bardziej niz brzuch boli mnie kręgosłup (krzyż) kości
                    biodrowe i całe uda. Poszłam do kibelka ulżyć jelitom i myślałam - minie czy
                    nie minie.

                    Zaczęłam liczyc częstotliwość tych bóli i od godziny 4 rano występowały z
                    częstotliwościa co 10-7 minut. Zaczęłam robic sobie nadzieję, wzięłam prysznic
                    (do końca wahając się czy myć włosy czy zaraz przejdzie a ja będę pół nocy
                    potem je suszyc i układac beżsensu), zjadłam, zaczełam się przygotowywac do
                    wyjazdu do szpitala. Nigdy wcześniej nie miałam KTG więc stwierdziłam, że coś
                    mi się należy i też sobie zrobię zwłaszcza, że chyba w dniu terminu a właściwie
                    w 41 tyg chyba juz mogą mnie niepokoic różne objawy i chyba nikt nie przegoni
                    mnie z Izby Przyjęć wink))

                    Męża obudziałam przed 7 i na 8 pojechaliśmy. Skórcze były coraz mocniejsze co
                    około 10 minut. Czasem częściej czasem co 12.
                    Pani przypięła mnie do KTG i wyszły skórczyki co mnie ucieszyło, potem mnie
                    zbadała i.... "szyjka długa (no owszem chyba sie skraca) ujście zamknięte, wody
                    na swoim miejscu z czopem włacznie i właściwie mogłabym Pania puścić do domu
                    ale Pani jest juz w terminie i te skórcze takie regularne więc muszę pania
                    zostawic na Patologii". Załamałam się bo nie chciałam no ale cóż było robić.

                    Leżałam w sali z 4 dziewczynami, wszystkie przyjechały z jakimis objawami
                    porodu i ustało więc stwierdziły, że mi tez przejdzie. Ale skórcze od około 11
                    zaczęły byc jeszcze gorsze - co 5 minut, okropnie bolesne. Juz nie
                    wytrzymywałam i sapałam tam niezeimsko nie przejmując się dziewczynami. Na KTG
                    skórcze wychodziły na solidne 180 jednostem nawet widziałam a mały miarowo ok
                    140 pukał serduszkiem. O 14 przyszła moja mama i siedziałam z nią na korytarzu
                    i w chwili skórczu mama masowała mi kręgosłup a ja uda (brzuch mnie prawie w
                    ogóle nie bolał). Przyszedł lekarz i powiedział, że mam sie zgłosic jak skórcze
                    będą co 3 minuty i od największego bólu do jego ustania będzie 45sek. Nie
                    umiałam tego liczyc, bo nie czułam wciąż brzucha tak bardzo bolał mnie
                    kręgosłup. O 19 mamę zmienił mój mąż. Siostra kazała iść mi pod prysznic, że
                    może jak się rozlużnię pod wodą to albo skórcze ustaną albo szyjka zacznie się
                    jednak rozwierac. Było mi juz wszystko jedno. Ból był taki okropny, że
                    wiedziałam, że musze urodzić do wieczora bo nocy nie dam rady przetrwac a
                    pozatym nie wiem jak oni sobie to wyobrażali - mnie sapiącą i wyjąca z bólu na
                    sali 5 osobowej (inne by chciały przecież spać - bez idei).

                    Pod prysznicem okazało się, że w majtkach mam ....upragniony czop!!! W końcu
                    coś się zaczęło dziać. Po prysznicu i obchodzie lekarka zawołała mnie na
                    badanie i okazało się, że mam 3,5 palca rozwarcia. Chyba nie będę umiała
                    wyrazic jak się ucieszyłam. Kiedy mówiłam to mojemu mężowi byłam taka
                    szczęśliwa, że chyba tylko on zrozumiał co powiedziałam bo aż mi w gardle
                    zaschło z wrażenia.


                    Dziewczyny miały mnie spakowac a ja biegusiem na salę porodową.
                    A tam - pełne obłożenia - pół Gdyni rodzi bo 10 luty (nadanie praw miejskich
                    Gdyni - fajna data). Położna zaproponowała mi lewatywę. Miałam się nie
                    spieszyc, żeby zdążyli posprzątac po lasce która właśnie urodziła. Zrobiłam
                    małe co nieco i pod prysznic. Skórcze były juz tak bolesne, że myślałam, że tam
                    zemdleję i nikt mnie nie znajdzie. Ale zaraz poem przyszła po mnie położna i na
                    łóżeczko i do KTG. Mój mąż został zawołany (choć nie mieliśmy kwalifikacji do
                    rodzinnego a w ogóle rodzinne pokoje były zajęte i ja wylądowałam na ogólnej
                    ale akurat "skończyły się" rodzące i byłam sama więc mogliśmy mieć rodzinny).

                    Na KTG wyszło, że mam już parte a rozwarcie na 4,5 palca (więć też nie miałam
                    kryzysu 7 cm). Ale.....wody nie odeszły i brzuch nie opadł. Młody siedział
                    sobie pod samymi moimi żebrami. Ponad 3 h wstrzymywałam parte. Wierzcie mi to
                    było najgorsze doświadczenie w miom życiu. Mój mąż mnie masował i pomagał jak
                    mógł. Lekarze najpierw nie mogli ale w końcu udało im się przebic pęcherz z
                    wodami. Mały b. powoli zaczął schodzić. Trwało to dla mnie wieki - leżałam raz
                    na 1 boku, raz na 2, raz na wznak, raz chodziłam raz kucałam. Ale zadanie było
                    proste - masz pełne rozwrcie, masz parte ale nie możesz przeć bo dziecko nie
                    zeszło jeszcze w dół.

                    Po 23:00 ból stał się tak nieznośny, że błagałam o znieczulenie. Niestey,
                    lekarz powiedział, że po znieczuleniu może mi ustać cała akcja bo coś tam coś
                    tam a tk akcja porodowa przebiego b. ładnie i szybko. Nie wiem dla kogo szybko.
                    W końcu pozwolili mi popierać. Próbowali mi nawet uciskają brzuch wypychac
                    małego ale tak się rozdarłam i odepchnęłam tę siostrę z brzucha, że się wszyscy
                    wystraszyli.

                    Kazali przeć. I okazało się, że.... po tylu godzinach powstrzymywania nie za
                    bardzo mi to wychodzi. Cały czas jakoś tak się spinałam, jakbym dalej nie mogła
                    przeć. Powiem Wam szczerze, nie myślałam, że urodzę w ogóle. Już widziałam
                    zwątpienie w oczach lekarzy i sióstr. Wody zaczęły robić się zielone.
                    Wystraszyłam się. Starałam się bardzo i zaczęło sie coś tam pokazywać, włosy
                    dziecka .... i znów przestój.

                    Podali mi otc na przyspieszenie partych (swoje miałam co 4-5 minut) potem
                    zaczęły się 1 po drugim co minutę. Mąż zaczął żartować że mam "deadline" do 24
                    bo potem 11 luty. Lekarz prowadzący poinformował mnie, że rzeczywiście
                    Prezydent Miasta Gdyni przyniesie Misie i pamiątkowe srebrne łyżeczki. Nie
                    zależało mi na tym w ogóle. Chociaż chciałam urodzic 10 lutego. Same wiecie jak
                    chciałam! Wystraszyłam się do końca kiedy przytknięto mi KTG do brzucha i...nie
                    słychać było serduszka małego. Spojrzałam na miny wszystkich i pomyślałam -
                    Anka ty się 20 godzin męczysz a oni cię zaraz uśpią i potną. Bez sensu!!!
                    Powiedziałam tylko "ok, ja na prawdę bardzo się teraz postaram, proszę
                    pomóżcie". I 2 osoby trzymały mi nogi, mój mąż głowę, ja parłam i któśtam
                    wyciągał małęgo. Poszło migiem 2 parcia główka a ciałko to na poparcie tego
                    drugiego parcia głowy. Urodziałam!!! To była największa euforia w moim życiu!!!
                    Skończyło się najgorsze, zobaczyłam mojego synka, pięknego, zdrowego,
                    ogromnego. Urodziłam za 2 minuty północ!!!

                    Mały miał 3.900 g i 56 cm, dostał 10 pkt (zielone wody były "postępowe", czyli
                    wynikiem zbyt długiego parcia i nie miały wpływu na małego). Łożysko prawie
                    samo ze mnie wyszło, zszycie krocza (byłam nacinana i Oskar jeszcze rozerwał
                    mnie ramionkami) prawie bezbolesne - tzn czułam zastrzyki znieczulające. Ekipa
                    do porodu cudowna. Wspomnienie bólu porodowego prawie zanika choć nie wiem czy
                    następne zdecyduję się rodzic naturalnie. Ktos chyba miał rację że z moim
                    kręgosłupem nie powinnam ale ja się uparłam i chyba mimo wszystko cieszę się,
                    że j
                    • malwes Re: OBJAWY PORODU (i poród) 18.02.04, 19:00
                      Matylda!
                      Byłaś baaaaardzo dzielna. Podziwiam Cię. Gratulacje! Trzeba nie lada siły i
                      samozaparcia żeby tyle wytrzymać i jeszcze tak się postarać na koniec!
                      Całusy dla Całej Dzielnej Rodzinki!
                      G
Inne wątki na temat:
Pełna wersja