gabrys22
17.09.07, 20:07
Wiecie co?
Staramy sie o dziecko, niektore z nas dlugo inne krocej, myslimy o
dziecku, o ubrankach, o imionach, bierzemy foliki i witaminnki,
rzucamy palenie, podczas seksu myslimy o plemniczkach ktore wlasnie
plyna w poszukiwaniu jajeczka!!!
Nie pijemy na imprezach z mysla a moze jednak?, meczymy sie jak
boli nas glowa i nie bierzemy pigulki przeciwbolowej, bo a moze
jednak? Mierzymy tempke, obwod piersi, ogladamy, mam nowa zylke czy
nie?, pojawily mi sie jakies nowe rozstepy?, wczoraj bolala mnie
glowa, czemu mam dzis zgage? biegamy do apteki, kupujemy testy,
paskowe, plytkowe, strumieniowe, owulacyjne i ciazowe... robimy,
wstajemy rano i albo po cichu albo z partnerem, myslac moze, moze,
dwie / jedna, jedna/ dwie?
Nie udalo sie, zaczynamy od nowa, idziemy do lozka z obsesja, ile
ich jest, milion dwa, no moze tym razem jeden doplynie! no, prosze
panie Boze, tylko jeden! A moze powinnismy zrobic to tak, a moze na
wznak, jaka pozycja dobra? potem patrzymy na te wszystkie
zabrzuszkowane panie i myslimy, udalo sie? / nie udalo sie?, udalo
sie? / nie udalo sie...?
I tak sobie pomyslalam ile ludzi wpada w ciążę, nieswiadomie?
Tysiace..
I doszlam kurcze do wniosku, ze my za bardzo sie staramy!
musimy wrzucic na luz, wmawiajmy sobie, ze tego nie chcemy, bo nasze
organizmy swiruja! chyba zatykamy jajowody na sama mysl o dziecku...
wiec od dzis myslmy :
dziecko teraz? Nie. nie mamy kasy, nie mamy mieszkania, nie, nie,
nie, to nie jest dobry pomysl. Moze wtedy sie uda?? Bo w zyciu
niestety jak sie czegos nie chce to sie nam przytrafia duuuzo
czesciej niz gdy sie czegos bardzo pragnie

inaczej wszyscy
wygrywali by w totka
pozdrawiam Was dziewczeta i zaczynam 1 dzien nowego cyklu, cyklu
wyluzowanego

- hmm, chyba