Dlaczego nie wychodzi?

03.10.07, 21:48
Wbrew temu co w nagł􏻳wku nie ma zamiaru marudzić że zn􏻳w się nie udało, jeszcze tego nie wiem testuję około 12. Jednak juz parę miesięcy nic mimo, ze owulacja jest (USG przed i po owulacji) Zastanawiam się jakie moga byc przyczyny tego że się nie udaje gdy teoretycznie wszystko jest jak należy? Pr􏻳bowała pytać lekarza alke mnie zbył informacją że w 20 % przyczyna jest nie znana. Ciekawa jestem czy Wy się dopytywałyście? M􏻳j lekarz raczej ma podejście, że od informacji tego typu w ciążę się nie zachodzi i mam nie mędrkować tylko pr􏻳bować i nie pytać. Nie odpowiada mi to bo jestem dociekliwa. Wiem, że może nie byc owulacji, może byc słabe nasienie, może byc zbyt niski progesteron w II fazie. No bo czasami rzeczywiście nie wychodzi wiele miesięc, az tu nagle..smile Nie odpowiada mi tłumaczenie "nie zachodzisz bo za bardzo chcesz", to zwalanie winy na kobietę, gdzie jest powiedziane jak się chce za bardzo, jak za mało, a jak w sam raz?
Dziewczyny co wiecie na temat ewentualnych przyczyn tego, że się tyle musimy nastarać?
Pozdrawiam
Mila
    • azzurrina Re: Dlaczego nie wychodzi? 04.10.07, 07:59
      Tak jak słusznie napisałaś - powodów może być bardzo dużo. Złe poziomy hormonów,
      słabe nasienie, nieregularne jejeczkowanie, rozmaite fizyczne problemy (wady w
      budowie macicy, problemy z endometriozą, z jajowodami itd). Jeśli jednak jest
      esie zdrowym w 100% tez nie ma gwarancji.
      Widzisz, ja jestem zdrowa. Ze względu na problemy M. miałam in vitro. Czyli jak
      na talerzu podawano mi do macicy piękne, przebadane i teoretycznie idealne
      zarodki wspomagając przy tym zagnieżdżenie lekami.
      Mimo to udało sie dopiero przy 4 transferze i to - o dziwo - kiedy po raz
      pierwszy podano mi zarodki osłabione mrożeniem (uzyskane pół roku wcześniej).
      Poczytałam troszkę na temat i okazało się, że oprócz tego, ze w kolejnych fazach
      zarodki czasem dzielą sie "źle" i organizm je odrzuca to jest jeszcze inny
      problem. Otóż do dziś nie znana jest fizjologia zagnieżdżania się zarodków. Do
      zapłodnienia dochodzi podobno stosunkowo często ale czy zarodek zagnieździ się
      czy nie - to już loteria, mimo, że teoretycznie wszystkie warunki są spełnione i
      powinno się to udać bez trudu. Coś - nie wiadomo co - wpływa na to czy zarodek
      zostanie przyjęty na dobre czy nie.
      Ogólnie fizjologia kobiet jest stosunkowo mało znana. A seksualnością i
      rozrodem tak naprawdę naukowcy zajmują sie od kilkudziesięciu lat...nie wiemy
      jeszcze wszystkiego po prostu.
      • arszana taki maly mikrokosmos 04.10.07, 15:22
        jako istoty w pelni emocjonalne, kierujemy sie uczuciem i
        duchowoscia, dlatego role zajscia w ciaze i posiadania potomstwa
        zupelnie odrywamy od biologii i fizjologii, a przeciez to czy nas
        boli glowa, czy jestesmy w stanie przebiec 100 metrow w takim a nie
        innym czasie, to czy mamy zaparcia, to jest dokaldnie to samo, czy
        nasz organizm sprosta swojej kolejnej funkcji czyli zaplodnieniu i
        zagniezdzeniu sie zarodka... ok.. brzmie biologicznie do potegi, ale
        tak przeciez jest, jesli nie ma przyczyn bezposrednich hamujacych
        bycie w ciazy, to po prostu trzeba z pokora oddac sie matce naturze,
        organizm to mikrokosmos, wszystko co sie w nim dzieje to czysta
        biologia, ktora moim zdaniem ma scisly zwiazek z psychika i musze
        jednak ku twemu niezadowoleniu rzucic haslo: ' Za bardzo chcesz,
        wymuszasz na swoim organizmnie to co chcesz, wymus w takim razie,
        zeby pojutrze przebiec maraton.. uda Ci sie? pewnie nie, wiec nie
        doszukuj sie na sile powodow, oddaj sprawe biologii, tak jak
        przychodzi czas na dobra forme przy treningu, tak przychodzi czas na
        dziecko przy wspolzyciu. Byc moze w ciagu staran juz nie raz doszlo
        do zaplodnienia,a zarodek po prostu samoistnie ulegl zniszczeniu,
        co zdarza sie tak czesto, ze az troche przeraza, jestem do bolu
        biologiczna, ale tak mi latwiej woele rzeczy zrozumiec i nie popadac
        w paranoje.
        • milena.1 Re: taki maly mikrokosmos 04.10.07, 18:51
          Ciekawie to ujęłaśsmile Ja się doszukuję przyczyn bo nie lubie byc przedmiotem w rękach lekarzy na zasadzie cos każe zbadać, ale nie pytaj o szczeg􏻳ły bo i tak twoja mała gł􏻳wka tego nie pojmie. Może za dużo chcę kontrolowaćwink Tak czy siak dzięki za odpowiedź
          Mila
          • arszana hmm..lekarze 04.10.07, 19:33
            fakt, w ich rekach czasem czujemy sie jak laleczka woodoo ( z
            szacunkiem do tych nielicznych, ktory sa ok), dlatego mysle, ze
            spoko..kontrole trzeba miec, bo wtedy latwiej jest sie wybronic i
            nie zostac potraktowanym jak kolejny statystyczny przypadek, ale
            poki jescze wiekszosc kobiet moze naturalnie zajsc w ciaze i spelnic
            sie w tym cudownym darze, to ja osobiscie ufam naturze, trzymam sie
            biologii i tlumacze sobie na swoj sposob wszytsko, bo czasem jak
            poczytam niektore posty forum albo madre artykuly ostatnich badan
            naukowych czy rady lekarzy, to watpie czy w ogole bycie matka to
            sens sam w sobie czy cos do czego sensu sie poszukuje w gaszczu
            megawiedzy, a wiedza jak to wiedza.. a deadly friend when noone sets
            the rules, wiec swoje zasady wdrazamw zycie i wierze w siebie i
            swoj organizm, jak sie zawiode, to zwroce honor.. pozdrawiam cieplo
            Twoj mikrokosmos spokojnie sobie funkjonuje, daj mu czas i swoje
            zrozumienie, a beda plony...
        • katarzyna.br Re: arszana 07.10.07, 18:15
          Zwalanie nieżmożności zajścia w ciąże na psychikę to pójście na
          łatwiznę. Wymysł lekarzy, którym nie chce się się podejść do
          problemu metodycznie. Pocieszanie innych tekstami "wyluzuj się"
          jest dla mnie bezmyślne i daje nieuzasadnioną nadzeję.
          Ja chciałam zajść w pierwszą ciążę i zaszłam bez problemu. A z drugą
          niestety nie udaje się już 17 cykli, i nie jest to wina pychiki
          tylko niestety fatalnych wyników. Tak około 10 miesięca, kiedy
          dowiedziałam się że są znikome szanse na ciąże naturalną, przestałam
          już liczyć na ciąże, i według Twojej teorii powinnam zajść, ale no
          niestety nie udaje się. Dlatego uważam, że należy szukać przyczyny
          niepowodzeń, która często może być bardzo błaha, zamiast mówić bez
          sensu wyluzuj się.
          • arszana psychika i tak 07.10.07, 19:29
            w wiekszosci przypadkow, w wiekszosci, powtorze, bo chyba sama nie
            wierzyszw to, ze nagle co trzecia para starajacych sie ( oczywiscie
            po planie piecioletnim i zrealizowaniu wszytskich kolejnych stopni
            awansu, mieszkania i bycia sobie we dwoje) ma problemy natury
            medycznej, ja w to nie wierze.
    • alicja0000 ;-) 05.10.07, 23:07
      nie wychodzi ci bo "właśnie za bardzo tego chcesz" i choć uważasz to
      za głupie tak jest.NIe słyszałaś , ze w ciążę zachodzi się w
      najmniej oczekiwanym momencie? Zajmij się najlepiej czymś innym,
      znajdź zajęcie na dluzej, przestań myśleć o ciąży, to szybko ujrzysz
      dwie kreski na teście. Skoro sama mówisz o poprawnej owulacji i
      takich tam bzdetach a nie zachodzisz to tylko dlatego, ze pewnie
      kochasz się z partnerem " na sztukę" i myślisz tylko o tym, czy już
      przypadkiem nie jesteś w ciąży?! Pozostaw to naturze, pozwól jej
      zadecydować kiedy nastąpi poprawne zapłodnienie, nie lataj po
      lekarzach, nie rób USG ani przedwcześnie testów ciażowych , żyj
      swoim życiem a nie ciążową obsesją...
      • milena.1 Re: ;-) 06.10.07, 20:55
        Dobra rada trudna w realizacji. Mam co robić poza mysleniem, ale mysli mają to do siębie, że same się myslą, a jak się nie chce zeby sie myslały to się myśla jeszcze bardziejwink A tak serio to czasami dopadają mnie czarne mysli, że skoro wszysko dobrze a ciązy nie ma to może juz tak zostaniesad
        • katarzyna.br Re: ;-) 08.10.07, 17:11
          Jak nie wyjdzie do końca roku to wyślij męża na badanie nasienia.
          Może ma obniżone pramtery nasienia lub jakiś stan zapalny i to może
          być przyczyną braku powodzenia. A jak nie wydzie przez 12 miesięcy
          to radziłabym wizytę w klinice niepłodności.
    • katarzyna.br Re: Milena 07.10.07, 18:05
      A jak długo staracie się? Czy mąż miał robione badanie nasienia?
      • waryszka Re: Milena 07.10.07, 19:09
        ja miałam robione wszystkie możliwe badania(chyba) zaszłam dwa razy
        w ciążę po długim czasie i dwa razy porniłam(wcześnie-do 8 tc).O
        trzecią ciążę staraliśmy sie też ok roku- badanie nasienia ,
        antybiogramy,badania hormonalne,genetyczne,badania cyklu owulacvji -
        wszystko ok wyszła "tylko" że nie mam owulacji. Popierwszym cyklu -
        załamanie. Po drugim również bez owulacji lekarz powiedział że przy
        trzecim wdrożymy leki. Nabrałam nadziei że teraz juz bęzie lepiej i
        podczas badania drugiego cyklu"zaszalałam" imprezki, piwerko,
        drinaski, seks bez nerwów, solarium i a okresu nie ma. Zaczęłąm się
        denerwować że jestm na coś chora a tu - niespodzianka- dwie
        kreseczki!!! nawet nie wiesz jakie było moje zdziwienie!! skąd ta
        ciąża ?! Bez owulacji? czyli jakby nie patrzec najważniejsza jest
        psychika!czyż nie?
      • milena.1 Re: Milena 07.10.07, 19:21
        Staramy się 5 miesięcy. Ja w tym cyklu zbadałam progesteron w 20 dnu- 35, robiłam USG przed i po owulacji, wyszło, że jest. Na badanie nasienie postanowiłam namawiać męża, jak się nie uda do nowego roku. Wiem , że to niedługo, ale stąd moje pytanie, że jak wszystko jest dobrze to dlaczego? Może są jakieś czynniki o których nie wiadomo, bo jakoś w to zbytnie chcenie nie wierzęsmile
        • waryszka jak uważasz, ja zaczęłam 07.10.07, 20:19
          wierzyć!
          • zuzia1981 Re: wiara czasem pomaga 07.10.07, 22:48
            ale czasem nie ma siły wierzyć np gdy przychodzi @
            ja starałam się od maja czyli cztery miesiące gdyż we wrzesniu
            prawdopodobnie zaszłam w ciążę(jutro drugi test dla pewności)a
            miesiąc ten spisałam na straty z powodu choroby mojej i mężyka.
            grypa nas zmusiła do leżenia i trzeba było to wykorzystaćsmile
            kochaliśmy się codziennie (w poprzednich cyklach co 2-3 dni)w ogóle
            nie wierzyłam że to jednak ciąża, na razie z objawów tylko test i
            brak @ dziś doszła dziwna czułość na zapachy.
            co mogę poradzić? wiele rad tu szukałam na forum, czasem sobie je
            odpuszczałam. nigdy nie wiemy na 100% czy trafimy w te 24 godziny
            kiedy żyje nasza komóreczka, a żywotność plemników... że niby 6-7
            dni to pamiętajcie rekordy i skrajności! przecież nasz śluz jest
            zaprogramowany by chronić także przed plemnikami. mężyk cały czas
            powtarzał że czasem sie zachodzi a czasem nie. a ja teraz myślę że
            to dzieci wybierają sobie termin. trzeba czekać jeśli wszystko jest
            w porządku. wytrwałości życzę wam i pozdrawiam
Pełna wersja