sylwcia77
27.10.07, 15:35
Kilka dni temu dowiedziałam się, że się udało! Test ciążowy
pozytywny, gin potwierdził rozpulchnienie i powiekszenie macicy.
Zaniepokoił mnie wynik bety -22,1 na granicy normy. Powtórzyłam
badanie po 1,5 doby - wynik 20. Lekarz mówi żeby się nie martwic,
bo beta to indywidualna sprawa i nie przyrasta tak szybko. Ale ja
sobie poczytałam na ten temat i wiem, że to nie jest dobry zwiastun.
Nie wiem, co mam o tym myślec. Z jednej strony bardzo chciałabym
wierzyc, że jeszcze nie wszystko stracone, ale z drugiej strony,
wolałabym poronic już teraz, niż za klika tygodni, ponieważ wiem,
jak to boli gdy traci się kilkunastotygodniowy płód (w grudniu
poroniłam - 18 t.c). Tylko jak mam liczyc na samoistne rozwiązanie
się tej sytuacji, kedy biorę gigantyczną dawkę luteiny? Z drugiej
strony nie mam sumienia jej odstawic, bo może jednak dzidzuś jest?
Łzy same mi płyną.. Smutno mi...
dawce, nospę forte (mam bóle
podbrzusza i skurcze). Niestety bardzo krótko cieszyłam się tym
szczęściem. W dniu spodziewanej miesiączki zrobiłam betę hcg - wynik
22,1. Mało, ale w granicach normy. Po 1,5 doby powtórzyłam badanie -
wynik - 20.