No właśnie, po co tak właściwie mieć dzieci :)

07.11.07, 09:59
Witajcie dziewczyny. Trochę prowokacyjny temat na dzisiejdzy dzień smile Nieraz z
pewnością spotkałyście się z wypowiedziami na forach "młodych - ambitnych", że
dzieci to już tylko przeżytek, że przeszkadzają w karierze, imprezach,
podróżach, ogólnie w jakimś tam rozwoju własnym i że tylko nieambitni ludzie
chcą coś takiego w ogóle posiadać. Z drugiej strony pada argument przysłowiowy
już o podawaniu szklanki na starość, który przyznam szczerze mnie nie bardzo
przekonuje, bo trudno powoływać na ten świat nowych ludzi w oczekiwaniu, że
się nami zajmą na starość. Być może wcale nie będą mieli na to ochoty. I stąd
moje dzisiejsze pytanie: po co nam tak właściwie dzieci? smile

Ja ze swojej strony odpowiadam tak: Nigdy nie miałam przesadnie rozwiniętego
instynktu macierzyńskiego, nigdy też nie postrzegałam dzieci jako przeszkody w
czymkolwiek. Przeciwnie - uważam, że prawdziwie ambitna osoba znajdzie czas na
wszystko. Chociaż nie planowałam specjalnie swojego macierzyństwa, to
posiadanie dzieci zawsze wydawało mi się czymś oczywistym w moim życiu i
bardzo się cieszę, że zostanę mamą. Wydaje mi się wielkim i wspaniałym
wyzwaniem wychowanie dziecka, przekazanie mu tego, co uważam za ważne i
ukształtowanie go na dobrego i mądrego człowieka. Poza tym to trochę takie
ekstra życie - jeszcze raz wrócę do dzieciństwa, szkoły, potem na starość do
młodości smile I kiedy już będę mało kumającą babcią, to pewnie moje dzieci staną
się wtedy moimi przewodnikami po świecie. Jednym słowem same korzyści,
przyjemności i nie mogę się już doczekać. Wobec tego niechodzenie przez jakiś
czas na imprezy wydaje się niewielkim poświęceniem. A jak to jest u Was?
Pozdrawiam
    • ik07 to ja odpowiem 07.11.07, 11:15
      a po co pracować? po co realizować swoje pasje? po co wchodzić w
      związki??
      dziecko to według mnie jedna z wewnetrznych potrzeb, jak potrzeba
      realizowania sie w pracy... jedno drugiego nie wyklucza. jak ktoś
      nie ma potrzeby macierzyństwa, to jego sprawa, niech realizuje sie
      tam gdzie chce. ale niech nie neguje moich potrzeb. kazdy jest inny.
      osobiście zawsze chcialam byc mamą, uważam to za coś najzupełniej
      naturalnego, i niewątpliwie niewartego rezygnacji. nie chciałabym
      kiedyś załować, że nie podjełam takiego wyzwania, że nie spróbowałam
      czegoś naprawdę mega-trudnego i, według wielu: mega-pięknego, jakim
      niewątpliwie jest wychowywanie dziecka..
    • lilith76 Re: No właśnie, po co tak właściwie mieć dzieci : 07.11.07, 13:31
      Bo tak.

      Mogłabym wypisać długą listę zalet życia bez dziecka.
      Mogłabym wypisać listę zmian jakie dzieciak wnosi do domu (co drugi weekend i czasem w tygodniu mam dwójkę "pasierbiątek" i wystawiają na próbę, oj wystawiają).
      Wiem jak bardzo dziecko zmieni moje życie i jak trzeba będzie skorygować hobby, pasje (dziecko samo się nie prosiło, więc nie mogę zmuszać go do nudnego udziału w nich).

      Mimo to, wbrew temu i tak dziecko chcę mieć.
      U mnie to bardziej po prostu zwyczajna biologia, instynkt, a reszta to racjonalizacje.
    • dziagu Re: No właśnie, po co tak właściwie mieć dzieci : 07.11.07, 23:51
      Ja zgadzam się z poprzedniczką, że instynkt macierzyński jest
      instynktem właśnie. Nie porównywałabym go do potrzeby robienia
      kariery, dlatego że jest nieporównywalnie silniejszy, bo pierwotny.
      • lejla81 instynkt macierzyński 08.11.07, 11:11
        Ale właśnie ten instynkt macierzyński nie jest wcale rzeczą tak oczywistą jak,
        powiedzmy, instynkt przetrwania, oddychania, jedzenia... Nie wiem, czy znacie
        taką książkę Adrienne Rich "Zrodzone z kobiety. Macierzyństwo jako doświadczenie
        i instytucja". Są możliwe inne sposoby postrzegania macierzyństwa, czy raczej
        obowiązującego w naszej kulturze jego modelu - jako instytucji narzuconej
        kobietom przez pewien system kulturowy i społeczny.
        www.stary.latarnik.pl/czytaj.php?isbn=83-86056-65-7
        • lilith76 Re: instynkt macierzyński 08.11.07, 14:09
          Ja czytałam "Historię miłości macierzyńskiej" Elisabeth Badinter, gdzie też tezą było, że instynkt macierzyski to rzecz bardziej społeczna niż biologiczna.
          A będąc przekorną - instynkty często chodziły na smyczy kultury, np. instykt głodu słabo zaspokajany przez odchudzające się masowo kobiety, anorektyczki, poszczących wiernych przed wiekami.


          Nie twierdzę, że każda kobieta ma mieć instynkt macierzyński. W moim przypadku jest pragnienie dziecka pomimo szeregu logicznmych powodów, żeby sobie fajnie żyć bez niego. Mogę nazwać to determinantem biologicznym.
          • lacitadelle Re: instynkt macierzyński 08.11.07, 14:30
            instynkt macierzyński, czy też szerzej: chęć posiadania potomstwa, przekazania
            komuś swoich genów, jest instynktem biologicznym (występującym u wszystkich
            zwierząt), bo jest konieczny do przetrwania gatunku.

            Kultura to raczej może nas tego instynktu pozbawiać (a bo posiadanie dziecka nie
            jest do szczęścia potrzebne, to tylko ciężar, ważniejsza jest samorealizacja
            przez karierę itp.)
            • lejla81 Re: instynkt macierzyński 08.11.07, 14:34
              Ale przecież również zwierzęta porzucają, czy nawet zabijają swoje potomstwo.
              • lacitadelle Re: instynkt macierzyński 08.11.07, 14:55
                nie wiem, o jakich przypadkach myślisz, ale mi przychodzi do głowy, że tak się
                zdarza owszem wtedy, kiedy jest to podyktowana koniecznością przetrwania.

                Z własnego podwórka wiem, że bociany wyrzucają część piskląt, gdy jest kiepski
                rok i nie są w stanie wszystkich wykarmić. To jest niestety czysta ekonomia:
                lepiej zabić jedno dziecko, ale drugiemu zwiększyć szanse na przetrwanie, niż
                chować dwójkę z marnymi szansami na przeżycie. Jest jeszcze parę innych
                strategii na zapewnienie przetrwania maksymalnej liczbie potomstwa, wystarczy
                pooglądać programy przyrodnicze.
                • lejla81 Re: instynkt macierzyński 08.11.07, 16:34
                  No właśnie, z tych programów przyrodniczych przychodzą mi również do głowy
                  przypadki nieakceptowania potomstwa przez zwierzęta żyjące w zoo, a więc takie,
                  które teoretycznie nie muszą obawiać się o przetrwanie swoje, czy przynajmniej
                  jednego z dzieci. Kto wie, jak by to wyglądało, gdyby zwierzęta, tak jak ludzie,
                  świadomie mogły stosować środki antykoncepcyjne? Zresztą zgadzam się z Tobą, że
                  jest coś takiego, jak instynkt rozrodu, czyli zarówno ludzie jak i zwierzęta
                  ulegają nieodpartej potrzebie seksualnych zbliżeń. Ale to jeszcze nie jest to
                  samo co instynkt macierzyński, przez który niby natura nakazuje nam nie tylko
                  mechanicznie spłodzić potomstwo, ale również chcieć go, a potem kochać i się nim
                  zajmować. Wątpię, czy zwierzęta postrzegają to w ten sposób, tzn, że świadomie
                  planują potomstwo.
                  • lacitadelle Re: instynkt macierzyński 12.11.07, 11:06
                    zajmowanie się potomstwem również wynika z instynktu biologicznego: gdybyś po
                    urodzeniu zostawiła ludzkie dziecko na pastwę losu, to raczej za długo by nie
                    pożyło. Tak zresztą jest u wszystkich zwierząt, których potomstwo nie jest po
                    urodzeniu samodzielne: zajmują się dziećmi do momentu, gdy te będą mogły same
                    się sobą zająć.

                    Miłość to uczucie, które przypisuję raczej tylko ludziom. Ale co to ma wspólnego
                    z instynktami. Jak pokazuje życie - nie każda matka kocha swoje dziecko sad

                    A świadome planowanie to właśnie to, co przypisałabym czynnikom kulturowym.
                • marghot Re: instynkt macierzyński 12.12.07, 11:43
                  lacitadelle napisała:

                  > nie wiem, o jakich przypadkach myślisz, ale mi przychodzi do
                  głowy, że tak się
                  > zdarza owszem wtedy, kiedy jest to podyktowana koniecznością
                  przetrwania.
                  >

                  z tego też względu osoby martwiące się swoją sytuacją finansową mogą
                  nie decydować sie an dzicko. Nie tylko kariera bywa wytlumaczeniem
                  dla braku potomka czy rezygnacji wogóle z ojcostwa czy macierzyństwa.
          • lejla81 Re: instynkt macierzyński 08.11.07, 14:32
            Wiedziałam, że padnie argument anorektyczek smile Zgadzam się z Tobą, jeśli chodzi
            o kulturowe ograniczanie pewnych instynktów, ale zauważ, że o ile można
            swobodnie stwierdzić, że anoreksja to choroba, że brak chęci do życia
            spowodowany może być chorobą - depresją, to nikt przy zdrowych zmysłach w żadnym
            wypadku nie powie, że chora jest kobieta, która nie chce mieć dzieci... Może
            wchodzi tu w rachubę również chęć zostawienia czegoś po sobie. Nie każdy napisze
            genialną książkę albo, przeciwnie, spali bibliotekę, ale nasi potomkowie
            przynajmniej przez jakiś czas będą o nas pamiętać.
            • malpazuza odpowiedz jest prosta 08.11.07, 19:40


              po co mieć dzieci ....Po to żeby je kochać smilesmilesmilesmileprzecież one są cudowne
              • tataczka Re: odpowiedz jest prosta 12.12.07, 10:42
                Dzieciaczki są największą radością dla mnie, od zawsze były, dlatego, miałam je
                bardzo wcześnie i nie żałuje tego, uczę się zaocznie a moje córeczki są moim
                oczkiem w głowie!
                • arszana kobieta bez dziecka jest mniej wartosciowa 12.12.07, 10:51
                  to moje zdanie, kontrowersyjne, wiem, byc moze i ja nia bede, jesli
                  nie uda mi sie miec dziecka, trudno... zaden sukces nie da sie
                  porownac z tym, zeby urodzic dziecko i wychowac je tak, ze jest sie
                  z niego dumnym.
                  • marghot Re: kobieta bez dziecka jest mniej wartosciowa 12.12.07, 11:46
                    Oj, stanowczo się nie zgadzam, aby osoby bezdzietne uważać za mniej
                    wartościowe! Może nie znają wszystkich aspektów zycia, nie
                    doświadczają rodzicielstwa, ale to nei determinuje ich wartości. Czy
                    wszak kapłanów nie spełniających wszystkich sakramentów (mówię o
                    małżeństwie) uważa się za mniej wartościowych?
                    • arszana masz prawo sie nie zgodzic, szczerze nikt sie 12.12.07, 12:38
                      nie zgadza, ale tak juz mam i chyba wolalabym miec inny stosunek do
                      tego intymnego tematu.
                      • marghot dobrze, że każdy może miec swoje zdanie :) 12.12.07, 12:45
                        Pozdrawiam serdecznie
    • elfik31 Re: No właśnie, po co tak właściwie mieć dzieci : 12.12.07, 11:35
      a żeby miec radość w zyciu smile)
      • ainer1 Re: No właśnie, po co tak właściwie mieć dzieci : 12.12.07, 21:09
        ciekawy temat
        tylko jak sie nad tym zastanowić to juz zaczyna byc to nieco "dziwne"smile
        Mam na mysli podejście analityczne- bo jakby tego nie analizować- zawsze
        wychodzi ze lepiej nie mieć dzieci - ze względów zdrowotnych, finansowych,
        zawodowych i wielu innych.
        Oczywiście taka analiza jest niepełna, bo dodając czynnik dziecka MOżEMY
        wyzwalać w nas nowe możliwości: zdobywamy lepsze wykształcenie motywowani
        posiadaniem dziecka, chcemy lepiej zarabiać, bardziej dbamy o własne zdrowie itp.

        Mam jednak wrażenie, że akurat tego sie w Polsce nie bierze pod uwagę - czynnika
        motywującego - i tu przykład- walka o pracę kobieta z dziećmi i bez. Czy łatwo
        przekonać ze ta z dziećmi jest lepiej zorganizowana bo MUSI BYC LEPIEJ ?

        ale zbaczam z tematu:
        Pytanie- co nas pcha do posiadania dzieci?
    • ulkka Re: No właśnie, po co tak właściwie mieć dzieci : 13.12.07, 15:59
      A brałyście pod uwagę taka sytuacje:
      smyk.com/index.php?option=com_forum&action=thread&id=3862&Itemid=0
      Rozumiem, że ktoś kto nie ma dzieci, to nie człowiek drugiej kategorii, ale to?
      • pamka8 !!! 13.12.07, 21:36
        Boże jak ja strasznie współczuje jej synkowi, że musi się starać o miłość mamy…
        to chyba najgorsza rzecz jaka może się dziecku przydarzyć…w takich sytuacjach
        uważam, że aborcja powinna być powszechnie dostępna, lepiej byłoby dla tego
        chłopczyka…
Inne wątki na temat:
Pełna wersja