zoi
08.11.07, 20:00
Rano budze sie i juz jest mi nie dobrze - nic nie jem bo nie ma to sensu bo
nawet jak nic nie jem to czasem wymiotuję. Jade do pracy. Tam ciagle jest mi
niedobrze. Pije wode, zjem jedna kanapke z trudem powstrzymujac sie zeby nie
zwrocic. O 17 koncze prace i najlepiej zebym zrobila TO przed wyjsciem z
pracy bo inaczej moge miec trudnosci z dojechaniem do domu. Jak juz jestem w
domu to w koncu cos jem - ale raczej z "zachcianek" niz z glodu bo caly czas
mam nudnosci a wieczorem najwieksze. I tak potem przez caly wieczor toczy sie
walka - zwroce czy nie. Czasem sie udaje czasem nie. Jak sie udaje nie zwrocic
to rano jest gorzej

. I tak to dzien po dniu. Wszystko, doslownie wszystko
mi "szkodzi" ba juz sama mysl mi "szkodzi". No a ja sie martwie co bedzie z
moim dzidziusiem skoro ja odzywiam sie w taki sposob. A najlepsze jest to ze w
pierwszej ciazy wymiotowalm dolakladnie jeden raz - przesadzilam ze sniadaniem
a teraz... Prosze o rade -moze macie jakies sprawdzone sposoby.
L4 odpada bo 1. Poza tym nic absolutnie mi nie dolega
2. Pracuje w tej firmie troche ponad 3 miesiace (beda mieli niespodzianke

-
trudno moje zycie jest wazniejsze) i chcialaym popracowac jeszcze przynajmniej
z 5 miesiacy zanim pojde na urlop.