kzj31
25.11.07, 02:00
Hej Dziewczyny,
Wlasnie wróciliśmy z mezem z imprezy gdzie nasi znajomi, którzy od
tygodnia wiedza, ze jestem w ciazy, mieli nam okazje po raz pierwszy
pogratulowac. Wszyscy byli bardzo mili, oprocz „pani domu” –
trzydziestoparoletniej singiel ki, która od początku imprezy
zachowywala się dosc chlodno w stosunku do mnie. Myslalam, ze jestem
przewrazliwiona…ale okazalo się, ze nie.
Po jakims czasie, kiedy wszyscy (oprcz mnie już troche wypili
zaczely się rozmowy na temat związków i dzieci i wtedy ona
powiedziala, ze na facecie już jej tak bardzo nie zalezy, na dziecku
tez niby nie, ale zegar biologiczny tika wiec jeśli kogos sensownego
przed czterdziestka nie znajdzie to zajdzie w ciaze i sama będzie
wychowywala. Na to ja się odezwalam, ze kiedys tez mi się wydawalo,
ze tak można by zrobic, ale z prespektywy 3 mcy bycia w ciazy wiem,
ze nie odważyłabym się, ze było by to ponad moje sily. Niczego jej
nie odradzalam, powiedziałam tylko dlaczego ja bym tego nie zrobila…
ze zanim zaszlam w ciaze niczego innego bardziej od co najmniej 5
lat nie pragnęłam (ciagle jednak odsuwaliśmy ta decyzje z roznych
powodow). Ze nie da się przewidzieć jak będzie się znoscic ciaze
fizycznie i psychicznie, ze ma się nie tylko dolegliwości fizyczne
ale tez lęki, stany depresyjne itp. ze na pewno duzo trudniej
znoscic to wszystko samemu. A ciaza to przeciez tylko poczatek… Co
innego jak zycie się tak potoczy a co innego swiadoma decyzja. No i
wtedy się zaczęło. Dowiedzialm się, ze ja w ogole nie mam prawa się
na ten temat wypowiadac, ze powinnam siedziec cicho i dziękować za
to co mam a nie ranic ja każdym slowem i napawac się jej
nieszczęściem bo moje szczescie mi nie wystarcza. Było tego wiecej,
i wszystko sprowadzalo się do tego, ze jestem podla i zle jej zycze.
Zrobilo mi się naprawde przykro. W koncu nie wytrzymalam i
powiedzialam jej, ze nie zamierzam się czuc winna tylko z tego
powodu, ze mam meza i jestem w ciazy, ze nic nikomu zlego nie
zrobilam, ale to ja tylko jeszcze bardziej nakręciło. Czulam się jak
napietnowana, nagle moja ciaza stala się problemem, zaczela sprawiac
bol innym ludziom. Zaczelam się zastanawiac kto jeszcze z
towarzystwa nie ma dzieci, meza, jest po rozstaniu z partnerem. Boje
się powiedziec o ciazy innej kolezace, która tez jest sama i bardzo
pragnie dziecka i tez ma pomysl zajscia w ciaze i samotnego
wychowywania. Ukrywam ciaze przed bliska kolezanka, która rok temu
poronila i nie może zajsc w ciaze. Czuje się winna kiedy w pracy
dziewczyny pytaja mnie jak się czuje a ja czasem mowie, ze nie
najlepiej. Przeciez sa wśród nich takie, które albo nie mogą zajsc w
ciaze albo nie maja z kim.
Czy Wy tez spotkałyście się z takimi reakcjami ludzi? Czy tez
czujecie się winne? Co powinnyśmy robic, żeby nie ranic innych ludzi?