Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kraju..

29.11.07, 12:33
Czytam, dziewczyny, Wasze posty i mam wrażenie, że ja chyba w innym kraju żyję
albo jakieś mam wyjatkowe szczęście. Ludzie zawsze mi ustępują w środkach
komunikacji, a jak nie ustępują, to proszę i nikt jeszcze mi nie odmówił,
kilka razy przepuszczono mnie w kolejce, nikt się nie skrzywił, nikt na mnie
nie nakrzyczał, wszyscy są dla mnie mili, często sami z siebie, ale wcale
nienachalnie, oferują pomoc, raz całkiem obcy chłopak przyniósł mi zakupy do
domu, innym razem starszy pan na poczcie zorganizował mi krzesło, nikt nie
traktuje mnie jak idiotki, udało mi się już nawet znaleźć telepracę na okres
wychowawczego. W pracy odnoszono się do mnie ze zrozumieniem, nie było żadnych
głupich komentarzy, poszli mi na rękę, chociaż zaszłam będąc na okresie
próbnym, no może czasami oczekiwano ode mnie, że zostanę po godzinach, ale ja
po prostu dałam w końcu do zrozumienia, że mam to w nosie i o 16 wychodziłam
do domu... Na uczelni zazwyczaj niemiła pani sekretarka przyjęła mi indeks,
który oddałam ze 2 tygodnie po terminie, bo "ciężarnym się nie odmawia".
Rodzina nie daje mi żadnych idiotycznych rad, wręcz przeciwnie, bez szemrania
spełniają moje idiotyczne zachcianki i znoszą moje płaczliwe humory. Na
lekarzy też jak na razie nie mogę specjalnie złego słowa powiedzieć (może z
jednym małym wyjątkiem, kiedy to uciekłam ze szpitala, gdzie chciano mnie
zatrzymać na obserwacji, bo lekarz naprawdę sprawiał wrażenie rzeźnika), mam
nadzieję, że moje szczęście przedłuży się na okres porodu i pobytu w szpitalu.
Znajomi mnie odwiedzają, wożą jak potrzeba samochodem i chcą płacić za mnie w
knajpach. A ja jeszcze wiecznie narzekam i mam doła... Hmm, czy to ja tylko
mam tak fajnie czy niektóre z Was też?
    • mantha Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 29.11.07, 12:41
      W istocie to jakas alternatywna rzeczywistosc...
      • lejla81 Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 29.11.07, 12:44
        Ejże, nie wierzę, że ludzie są tacy wredni.
    • dorianne.gray Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 29.11.07, 12:45
      O ile jeszcze sobie dobrze przypominam te zamierzchłe czasy, kiedy
      byłam w ciąży - miałam dokładnie tak samo jak Ty (chociaż na temat
      komunikacji miejskiej się nie wypowiem, bo mam tyłek przyklejony do
      samochodowego fotela i jeździłam, tak, tak, za kółkiem, do samego
      porodu - gdyby mi wody nie odeszły to pewnie sama bym się do
      szpitala zawiozła...)

      Nie zauważyłam specjalnej wrogości ani chęci robienia ze mnie
      głupka... wręcz przeciwnie.
    • dziewczyna_z_dublina Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 29.11.07, 13:01
      Mysle ze to wszzystko zalezy od nastawienia do otoczenia, do ludzi.
      Jesli stoi nade mna w autobusie kobieta z brzuchem i chrzaka i zerka
      na mnie spod byka i najlepiej jeszcze rzuci cos w stylu 'moze bys mi
      tak ustapila!' to chocby miala brzuch wielkosci 10 kilowej pilki
      lekarskiej, byla zziajana zasapana i zmeczona to jej nie ustapie.
      Jesli ktos wychodzi z zalozenia, ze 'mi sie nalezy' to uwaga SIE NIE
      NALEZY...Ale jesli ktos z usmiechem podejdzie zapyta poprosi to nie
      ma problemu...
      • madtea Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 29.11.07, 13:06
        piękne czasy, w których trzeba prosić o uprzejmość; pogratulować wychowania; ci
        dobrze wychowani wstają AUTOMATYCZNIE jak widzą kogoś bardziej potrzebującego -
        taki odruch wynikający z wychowania
        • dziewczyna_z_dublina Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 29.11.07, 13:48
          A wychowana zostalam calkiem zajebiscie. Nie podchodze do zycia i
          ludzi w sposob roszczeniowy. A bycie w ciazy nie staje sie dla mnie
          automatycznie karta przetargowa. To ze mam brzuch nie znaczy, ze
          ludzie maja mnie teraz traktowac jak swieta krowe i schodzic mi z
          drogi i najlepiej jeszcze sie klaniac. Jesli chcesz by ktos byl dla
          Ciebie mily i z usmiechem na twarzy ustapil Ci miejsca wystarczy
          poprosic, czasem nawet pyska nie trzeba otwierac wystarczy usmiech.

          Ale przeciez niektorym sie AUTOMATYCZNIE nalezy...
          • madtea Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 29.11.07, 14:59
            określenie zachowania jako "zajebiste" jest chyba najlepszym podsumowaniem tegoż
            wychowania
            miłego dnia smile
            • dorianne.gray Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 29.11.07, 15:04
              Czy Szanowna Pani mniema, że żyjemy w XIX wieku, a panienki z
              dobrych domów chowają się na pensji?...
              • madtea Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 29.11.07, 16:57
                a to nie wiedziałam, że teraz już się w domach dzieci nie wychowuje; przeoczyłam
                coś widać
                ale zajebiście jest sobie poczytać jak to się ludziskom nóż w kieszeni otwiera
                tylko dlatego, że to nie XIX wiek i dzierlatki nie chowają się na pensjach a
                kanony zachowania nie obowiązują bo każdy sobie panem;
                bardzo wartościowy był twój post, serio
            • dziewczyna_z_dublina Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 29.11.07, 15:47
              Nie 'zachowania' tylko 'wychowania' - jest roznica. Czy szanowna
              panienka ma cos konkretnego do powiedzenia w zwiazku z tematem badz
              moim postem czy tylko czepiac sie bedzie wyrazow ktorych udaje ze
              nie ma?
          • id.kulka Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 29.11.07, 15:20
            dziewczyna_z_dublina napisała:

            > To ze mam brzuch nie znaczy, ze
            > ludzie maja mnie teraz traktowac jak swieta krowe i schodzic mi z
            > drogi i najlepiej jeszcze sie klaniac. Jesli chcesz by ktos byl
            dla
            > Ciebie mily i z usmiechem na twarzy ustapil Ci miejsca wystarczy
            > poprosic, czasem nawet pyska nie trzeba otwierac wystarczy usmiech.
            >
            > Ale przeciez niektorym sie AUTOMATYCZNIE nalezy...

            Jest różnica między traktowaniem kogoś jak świętą krowę i kłanianiem
            się w pas a zwykłą uprzejmością. Gdy widzę, że do autobusu wsiada
            staruszka/ktoś o kulach/ciężarna/kobieta z małym dzieckiem, to po
            prostu ustępuję miejsca, a nie patrzę, czy się uśmiecha, a czy
            poprosi, a czy sobie zasłuży na moje względy smile

            A w temacie wątku: ja się w ciąży spotkałam z najróżniejszymi
            sytuacjami. Ogólnie nie mogę narzekać. Było też kilka zabawnych
            sytuacji, np: jechałam tramwajem, byłam chyba w 7 czy 8 mc, brzuch
            już całkiem widoczny. Jakaś staruszka mnie zagadała, że teraz
            wysiada i bym usiadła na jej miejscu. Na co przez tramwaj
            kurcgalopkiem rzuciła się pani (ok pięćdziesiątki), że ona musi
            usiąść, bo ona z bagażem (wiozła puste pudełko kartonowe). Padłam ze
            śmiechu i nawet nie byłam w stanie powiedzieć, że ja przecież z
            większymsmile
            • kaeira Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 29.11.07, 15:30
              id.kulka napisała:
              > Jest różnica między traktowaniem kogoś jak świętą krowę i kłanianiem
              > się w pas a zwykłą uprzejmością. Gdy widzę, że do autobusu wsiada
              > staruszka/ktoś o kulach/ciężarna/kobieta z małym dzieckiem, to po
              > prostu ustępuję miejsca, a nie patrzę, czy się uśmiecha, a czy
              > poprosi, a czy sobie zasłuży na moje względy smile

              100 procent racji.

              Co do początkowego tematu wątku - w zasadzie się zgadzam, moje doświadczenia
              były podobne. smile

              *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
            • dziewczyna_z_dublina Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 29.11.07, 15:58
              > Jest różnica między traktowaniem kogoś jak świętą krowę i
              kłanianiem
              > się w pas a zwykłą uprzejmością. Gdy widzę, że do autobusu wsiada
              > staruszka/ktoś o kulach/ciężarna/kobieta z małym dzieckiem, to po
              > prostu ustępuję miejsca, a nie patrzę, czy się uśmiecha, a czy
              > poprosi, a czy sobie zasłuży na moje względy smile

              Kiedy ta sama staruszka czy ciezarna wsiada i pierwsze co to biegnie
              do kogos z ryjem i wrzeszczy, ze jej sie miejsce nalezy to noz w
              kieszeni mi sie otwiera.
              • id.kulka Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 29.11.07, 16:31
                dziewczyna_z_dublina napisała:

                > > Jest różnica między traktowaniem kogoś jak świętą krowę i
                > kłanianiem
                > > się w pas a zwykłą uprzejmością. Gdy widzę, że do autobusu
                wsiada
                > > staruszka/ktoś o kulach/ciężarna/kobieta z małym dzieckiem, to
                po
                > > prostu ustępuję miejsca, a nie patrzę, czy się uśmiecha, a czy
                > > poprosi, a czy sobie zasłuży na moje względy smile
                >
                > Kiedy ta sama staruszka czy ciezarna wsiada i pierwsze co to
                biegnie
                > do kogos z ryjem i wrzeszczy, ze jej sie miejsce nalezy to noz w
                > kieszeni mi sie otwiera.

                To chyba naprawdę żyjemy w jakkiś alternatywnych rzeczywistościach,
                bo nigdy (a z komunikacji miejskiej korzystałam i korzystałam
                sporo), nigdy nie zdarzyło mi się widzieć biegających z ryjem i
                wrzeszczących staruszek i ciężarnych... smile
                • dziewczyna_z_dublina Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 29.11.07, 16:45
                  id.kulka napisała:

                  > To chyba naprawdę żyjemy w jakkiś alternatywnych
                  rzeczywistościach,
                  > bo nigdy (a z komunikacji miejskiej korzystałam i korzystałam
                  > sporo), nigdy nie zdarzyło mi się widzieć biegających z ryjem i
                  > wrzeszczących staruszek i ciężarnych... smile

                  Pozwol ze zacytuje:
                  ' Na co przez tramwaj kurcgalopkiem rzuciła się pani (ok
                  pięćdziesiątki), że ona musi usiąść, bo ona z bagażem (wiozła puste
                  pudełko kartonowe). Padłam ze śmiechu i nawet nie byłam w stanie
                  powiedzieć, że ja przecież z większymsmile'

                  Tylko nie pomysl ze jestem uszczypliwa. Chodzi mi po prostu o to, ze
                  to jak jestemy wszyscy traktowani zalezy od tego jak sami
                  podchodzimy do innych ludzi. Jesli ktos podchodzi do sprawy w
                  sposob 'nalezy mi sie wiec ustap mi miejsca,natychmiast' to sory ale
                  jakos sie nie pisze na to. Ale jesli ktos zle sie czuje (i
                  niekoniecznie musi byc to ktos stary, chory czy w ciazy) to
                  wystarczy slowo i stane na bacznosc.
                  • id.kulka Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 29.11.07, 17:14
                    dziewczyna_z_dublina napisała:

                    > Pozwol ze zacytuje:
                    > ' Na co przez tramwaj kurcgalopkiem rzuciła się pani (ok
                    > pięćdziesiątki), że ona musi usiąść, bo ona z bagażem (wiozła
                    puste
                    > pudełko kartonowe). Padłam ze śmiechu i nawet nie byłam w stanie
                    > powiedzieć, że ja przecież z większymsmile'
                    >
                    > Tylko nie pomysl ze jestem uszczypliwa.

                    Ale ta pani wcale nie wrzeszczała, nie była wredna, roszczeniowa czy
                    chamskasmile Była zdesperowanasmile Rozbawiła mnie tym swoim hasłem,
                    zresztą ja naprawdę nie musiałam wtedy usiąść, bo ani mi słabo nie
                    było, ani w tramwaju nie było takiego tłoku, bym ryzykowała
                    kontuzję. Żaden nóż mi się w kieszeni nie otworzył.
                    Owszem, zdarza się, że do tramwaju wpada babina i tylko patrzy,
                    gdzie tu galopem ruszyć do wolnego miejsca. Nigdy nie widziałam, by
                    się przy tym darła smile Tak czy siak - nie bądźmy tacy czepialscysmile
    • gooochab Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 29.11.07, 13:36
      czyta się to jak bajkę...
    • kira_koslin Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 29.11.07, 16:11
      Myślę, że nie jest tak zle z naszym spełeczeństwem. Ja w pierwszej
      ciąży często uzyskiwałam pomoc, ludzie ustępowali mi miejsca. Raz
      nawet w Ikei, kasjerka mnie pozrądnie "zrugała" że stoje na końcu
      kolejki a to przeciez jest kasa rodzinna i mam natychmiast pzrejśc
      na począteksmilesmilesmile Firma tez mi bardzo poszła na rękę i wszyscy byli
      mili, koledzy z pracy którzy mieszkali obok Nas pytali się czy nie
      zrobi Nam zakupów bo właśnie jadą do marketu...

      Oczywiście zdarzały się sytaucje nieprzyjemne ale było ich bardzo
      mało. Mam na myśli grupy tzw "desantowców" wpadających do autobusu
      czy tramwaju i biegnacych " po trupach" aby zajac miejscesmilesmilesmile
      • joanna1977bis Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 03.12.07, 11:20
        A propos KASY RZODZINNEJ W IKEI- w ostatnią sobotę zrobiłam na ten temat mały
        teścik i stanęłam w tej kasie jak.....X z rzędu- ludzisków co nie miara i stania
        na ~20 minut- fakt, że to dopiero początek 6-ego miesiąca u mnie i może
        faktycznie do rozmiarów wieloryba trochę mi jeszcze brakuje, ale i tak, kto
        chce, widzi bez problemów brzuszek, no i tu się troszkę rozczarowałam, bo NIKT ,
        ale to absolutnie nikt nie miał zamiaru mnie przepuścić a fakt, że słabo mi się
        zrobiło od tego stania, ale też jestem zdania, że mogłam sama podejść i zapytać,
        ale, kurczę, trochę mi było głupio- niby taka asertywna, studiowała psychologię
        a w praktyce- same widzicie, no i odstałam swoje ledwo żywa i stwierdziłam, że
        sama to już nie będę chodzić na zakupy tylko męża w kolejkę a za miesiąc czy dwa
        to może mi tej asertywności trochę przybędzie (???), żebym grzecznie i z
        uśmiechem, bo może jak bez uśmiechu, to się niektórym zamiast dobrych manier,
        pojawi wyżej cytowany "nóż w kieszeni"- poprosiła o pierwszeństwo...
        Fakt, kultura potrzebna jest nam wszystkim- i młodszym i starszym, i ciężarnym i
        tym, co nic nie dźwigają. Pozdrawiam WSZYSTKIe KOBITKIsmile))
    • monica188 Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 02.12.07, 00:14
      ja mieszkam nad morzem w miejscowości turystycznej i ani razu nie zdarzyło mi
      się,żeby ktoś w sezonie puścił mnie w kolejkę(a są zawsze i wszędzie i to spore)
      jedyne co to potrafili mi się wpychać-ale wtedy się nie dawałam.. oj niewink Ja z
      wielkim brzuchem.. A najgorsze są niestety kobiety.. Leja81 jesteś szczęściarą
    • mia007 Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 02.12.07, 11:23
      a wiesz dlaczego tak jest...bo pewnie jestes mila osoba i ludzie to
      widza.
      sama gdybym zobaczyla jakas ciezarna rzucajaca gromami typu @ gdzie
      jest miejsce dla krolowej@ wlepilabym wzrok w okno, gazete etc i jej
      nie zauwazala.
      Wrednym ciezarnym mowie NIE
      • madtea Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 02.12.07, 18:08
        podobnie jak niewychowanym członkom społeczeństwa
      • lejla81 Re: Chyba jestem ewenementem albo żyję w innym kr 02.12.07, 21:10
        smile No staram się, ale chyba nie odbiegam od przeciętnej. Natomiast moja mama,
        która jest urzędniczką, zawsze mi powtarzała: "córko droga, wszędzie wszystko
        załatwisz uprzejmością i pozytywnym nastawieniem, bo jak do mnie petent
        przychodzi z przekonaniem, że jestem wrednym, głupim urzędasem, to ja z
        pewnością spełnię jego oczekiwania w tym względzie". I tego staram się w życiu
        trzymać wink Chociaż jak trzeba to też oczywiście bronię swojego brzucha.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja