lejla81
29.11.07, 12:33
Czytam, dziewczyny, Wasze posty i mam wrażenie, że ja chyba w innym kraju żyję
albo jakieś mam wyjatkowe szczęście. Ludzie zawsze mi ustępują w środkach
komunikacji, a jak nie ustępują, to proszę i nikt jeszcze mi nie odmówił,
kilka razy przepuszczono mnie w kolejce, nikt się nie skrzywił, nikt na mnie
nie nakrzyczał, wszyscy są dla mnie mili, często sami z siebie, ale wcale
nienachalnie, oferują pomoc, raz całkiem obcy chłopak przyniósł mi zakupy do
domu, innym razem starszy pan na poczcie zorganizował mi krzesło, nikt nie
traktuje mnie jak idiotki, udało mi się już nawet znaleźć telepracę na okres
wychowawczego. W pracy odnoszono się do mnie ze zrozumieniem, nie było żadnych
głupich komentarzy, poszli mi na rękę, chociaż zaszłam będąc na okresie
próbnym, no może czasami oczekiwano ode mnie, że zostanę po godzinach, ale ja
po prostu dałam w końcu do zrozumienia, że mam to w nosie i o 16 wychodziłam
do domu... Na uczelni zazwyczaj niemiła pani sekretarka przyjęła mi indeks,
który oddałam ze 2 tygodnie po terminie, bo "ciężarnym się nie odmawia".
Rodzina nie daje mi żadnych idiotycznych rad, wręcz przeciwnie, bez szemrania
spełniają moje idiotyczne zachcianki i znoszą moje płaczliwe humory. Na
lekarzy też jak na razie nie mogę specjalnie złego słowa powiedzieć (może z
jednym małym wyjątkiem, kiedy to uciekłam ze szpitala, gdzie chciano mnie
zatrzymać na obserwacji, bo lekarz naprawdę sprawiał wrażenie rzeźnika), mam
nadzieję, że moje szczęście przedłuży się na okres porodu i pobytu w szpitalu.
Znajomi mnie odwiedzają, wożą jak potrzeba samochodem i chcą płacić za mnie w
knajpach. A ja jeszcze wiecznie narzekam i mam doła... Hmm, czy to ja tylko
mam tak fajnie czy niektóre z Was też?