"Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjki...

04.03.08, 11:19
Hej, dzisiaj sie trochę zdenerwowałam... a było to tak...
...wczoraj po pracy, juz popołudniem, ni stąd ni z owąd chwycił mnie
potworny ból w plecach z prawej strony, z każdą chwilą był coraz
większy, nie wiedziałam, co to za ból, czy krzyże, czy nerki.
Myślałam, że to jakieś zapalenie nerki... (miałam, jak byłam młodsza
i potwornie bolało). Męczyłam ię długo, w końcu wzięłam no-spę, po
jakiś trzech godzinach apap, nic nie pomagało, położyłam się spać...
o w pół do piątej nad ranem obudził mnie ten przeszywający ból i w
dodatku promieniował do podbrzusza, ale zasnęłam jeszcze na chwilę.
Rano decyzja - nie idę do pracy, pędzę do lekarza. Najpierw
ginekolog, ale dziś przyjmuje od 13, więc idę do przychodni i chcę
się zarejestrować do mojego lekarza pierwszego kontaktu. W recepcji
znajoma kobietka (koleżanka mamy, mnie też zna) odmówiła kilku
osobom i albo zarejestrowała ich do innego lekarza po południu, albo
na następny dzień... moja kolej... przywitałam się, mówię, że chce
się do mojego lekarza zarejestrować, że jestem w ciąży i to nagły
przypadek (z bólu się zwijam)... a ona, że lekarz ma dużo pacjentów
i mnie już nie zarejestruje, jedynie na popołudnie... ja na to, że
nie będę czekać do 14, bo chcę się widzieć z lekarzem teraz a nie po
południu i mówię jej w czym rzecz... ona żebym poszła do ginekologa,
to mówię że jest od 13, ona, że nic nie może zrobić... no więc się
trochę uniosłam, ale trzymałam mino wszystko nerwy na wodzy...
mówię, że jestem pacjentką tego lekarza i chcę się widzieć z nim
pilnie teraz, a nie z innym za 6 godzin, bo tyle nie będę czekać i
że inne osoby mają mniejsze problemy, a zostaną dziś przyjęci, więc
dlaczego ja w takiej sytuacji mam być nie przyjęta i że mam do tego
prawo... ble, ble, ble... w końcu mnie zarejestrowała...
Idę przed gabinet a tam full ludzi... siedzę, czekam, w końcu pytam,
kto kiedy wchodzi i że ja już nie mogę wysiedzieć, że jestem w ciąży
i jeśli mogę, to proszę żeby mnie ktoś przepuścił... cisza, brak
chętnych. Chwilę później jakaś kłótnia starsza pani i młody facet
się kłócą o to kto był pierwszy... Minęła godzina z hakiem...
Patrzę, a w zabiegowym mama mojej koleżanki przyjmuje, no to chociaż
nie jestem zwolenniczką takich rzeczy, idę do niej i proszę, żeby
mnie wkręciła do lekarza bez kolejki <druga co była z nią w
zabiegowym patrzy na mnie spodełba>... Zgodziła się! jak wyszła
pacjentka to ją wołam, weszła do gabinetu i po wyjściu mówi, żebym
szła do zabiegowego, że jak lekarz skończy przjmować pacjenta to do
mnie przyjdzie do tego zabiegowego... po chwili przyszedł, mówię mu
co i jak, oglądnął mnie i mówi, żebym przeszła do gabinetu. Okazało
się, że to nie nerki, to jednak ból krzyży, ale kazał mi zrobić
badanie moczu, wypisał zwolnienie do poniedziałku i oki. Wychodząc
reszcie pacjentów nawet do widzenia nie powiedziałam. Panią w
rejestracji przeprosiłam, jak wypisywała mi zwolnienie i teraz
jestem w domciu... trochę wpieniona na tą całą dzisiejszą sytuację,
na to że się uniosłam w recepcji i że musiałam wykorzystywać
znajomości, żeby wejść wcześniej do lekarza też (w sumie wyszłam z
przychodni po 2 godzinach...)
Musiałam to z siebie wyrzucićsmile
A Wy miałyście jakieś sytuacje, że Wam nerwy puszczały, bo ktoś nie
mógł, albo nie chciał Was zrozumieć...?
Pozdrawiam.
    • hanalui Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 04.03.08, 11:43
      jowita-28 napisała:
      >nie będę czekać i
      > że inne osoby mają mniejsze problemy, a zostaną dziś przyjęci,
      więc
      > dlaczego ja w takiej sytuacji mam być nie przyjęta i że mam do
      tego
      > prawo... ble, ble, ble...

      Jak dla mnie to jestes conajmniej smieszna...
      Kto dal ci prawo do decydowania kto jakie ma problemy....z oczu to
      wyczytalas innych pacjentow? Lekarz jestes? Skad wiesz kto z czym
      przyszedl?
      To ze jestes baba w ciazy to nie znaczy ze wszyscy sa zdrowsi niz
      ty. Moze jakas staruszka w kolejce byla po zawale? Moze jakis mlody
      mezczyzna byl z wycieczajaca grypia zoladkowa...odwodniony, z
      goraczka, biegunka i slaniajacy sie na nogach z kolkami w oczach? A
      co jesli byla tam inna kobieta w ciazy...tez z powaznym problemem
      dla niej samej i bez znajomosci? Skad wiesz? Jak kiedys czekalam tez
      do kontroli...z zamkiem blyskawicznym na brzuchu...ledwo chodzilam
      bo bylam po operacji...i tez bylam cierpiaca, niemniej niz jakas
      baba w ciazy.
      Ciekawe jak ty bys zaareagowala gdyby nie bedac w ciazy jakas
      staruszka chciala wejsc przed toba i do tego jeszcze kobieta w ciazy
      lub dwie? Zapewniam cie ze k...wowalabys na czym swiat stoi, ze ty
      tu chora a jakies baby w ciazy i staruchy ktore siedza i nic nie
      robia chca do lekarza i przeciez moga czekac...
      Oby cie nigdy cos takiego nie spotkalo.
      Nie mysl sobie ze jak jestes w ciazy to jestes wazniejsza od calej
      reszy!!! Nie masz prawa oceniac kto bardziej cierpi i kto bardziej
      potrzebuje lekarza!!!
      • totorotot Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 09.03.08, 11:49
        wiesz co? Ona jest odpowiedzialna za dwie osoby. I takie objawy mogły być tez oznakąporonienia. Więc zamek w brzuchu i biedny młodzieniec z wrzodami nie mają zagrożenia życia, a dziecko - moze miec.
    • manieczkagrosik Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 04.03.08, 11:55
      cała ta historia jest dla mnie mało czytelna....nie rozumiem
      dlaczego nie mogłas poczekac do 13tej na wizyte u lekarza? a jezeli
      obawialas sie ,ze dzieje sie cos bardzo niepokojacego to dlaczego
      nie poszlas na izbę przyjec poloznicza, tam pomogliby od
      reki...dlaczego inne osoby, ktore czekaja na wizyte sa mniej wazne
      od ciezarnej? jezeli z brzuszkiem cos sie dzieje to trzeba biec na
      izbe przyjec poloznicza...tam przyjecie naglego przypadku poza
      kolejnoscia jest uzasadnione
    • maretina Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 04.03.08, 15:37
      zdrowa to ty na pewno nie jestes. poza swoim tylkiem nie widzisz
      nic. faktycznie umierajaca bylas, dziwie sie, ze pogotowia nie
      wezwalas.... na sygnale pedziloby do szpitala na oddzial ratunkowy a
      tam kilku ratownikow czekaloby z defibrylatorami pod pachami.
      pomysl chwile: w kolejce do lekarza nie stoja zdrowi ludzie, tylko
      zazwyczaj chorzy, zatem nie czuja sie wcale lepiej od ciezarnej.
      dlatego jesli nie rodzisz wczesniej, to powinnas stac w kolejce jak
      kazdy.
      mam alergie na takich ludzi. trafia mnie, jak widze takie sytuacje w
      kolejce, w ktorej sama mimo ciazy i zlego samopoczucia STOJE.
    • robatchek Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 04.03.08, 17:12
      No widzisz, ja też nie będę oryginalna... Ale Twoje zachowanie średnio mi się
      podoba. Tak się składa, że ja też dziś musiałam lecieć do lekarza pierwszego
      kontaktu, niby "tylko po skierowanie do specjalisty", ale znamy się i lubimy z
      panią doktor, wiedziałam, że na dwóch słowach się nie skończy. Obolała,
      zmęczona, z brzuszkiem pod nosem, przycupnęłam na ławeczce w poczekalni i
      czekałam na swoją kolej - 12 numerek, ja na 10 do pracy, zdążę? nie zdążę?
      Ehh... Odczekałam już 3/4 kolejki, nikt jakoś nie kwapił się do puszczania mnie
      poza kolejnością. A zresztą, z jakiej racji...? Zaczęłam sobie przeglądać z
      nudów wszystkie dokumenty, wyniki badań etc., i niestety kilka kartek, oraz
      legitymacja krwiodawcy, poleciały na podłogę. Pochyliłam się, żeby je pozbierać,
      ale ubiegła mnie starsza (bardzo zwinna, swoją drogą!) pani, która złapała za
      legitymację, i z oburzeniem wręcz oznajmiła, że może inni nie puszczą ciężarnej,
      owszem, ale krwiodawcy to już wstyd nie wpuścić, bo oni życie ratują, i takie
      tam, bla bla wink I że mam natychmiast wchodzić. I może bym i weszła, faktycznie
      się spieszyłam, i nienajlepiej czułam, ale jak się popatrzyłam na tych
      wszystkich ludzi... Nie choroba była im na twarzach wypisana, uwierzcie.
      Niechęć, złość, oburzenie... Rozładowałam atmosferę, mówiąc, że w naszym kraju
      za dużo uprzywilejowanych jest i na dobre im to nie wychodzi, a moja kolej już
      za trzy numerki (hehehe, ale zabrzmiało), i sobie poczekam. I poczekałam, i nie
      spóźniłam się do pracy, i wszystkim miło było, tylko ta pani cały czas oburzona,
      powiedziała, że mam wchodzić przed nią, i koniec!! No to weszłam...

      A moja mama to zawsze powtarzała - z dużą doopą to się wszędzie wepchasz,
      dziecko. Ale z dużą gębą - nigdzie. I miała rację mamuśka smile

      A tak poza tym, poza ciążą, to coś Ci dolega?
    • kachna32 Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 04.03.08, 17:48
      Ja obecnie jestem w 39tc i przez cały czas trwania ciąży nie
      odczułam żadnych przywilejów ze strony innych ludzi, bo poprostu nie
      chciałam tego! Jedyną rzeczą to był ból zęba tydzień temu
      i ,,wepchnięcie" się do dentysty ale kosztem czasu dentysty (został
      po godzinach) a nie innych pacjentów!
      Mimo, że jak jestem w sklepie, na poczcie czy w banku robi mi się
      czasami słabo to i tak się nie wpycham tylko cierpliwie siedzę i
      czekam!Ciąża to nie choroba, a niestety niektóre chcą być tak
      traktowane!
    • jowita-28 Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 04.03.08, 17:52
      Witam! Dziwię się Waszym reakcjom... i wcale nie uważam, żebym
      zachowała się śmiesznie czy głupio czy jeszcze inaczej.
      Dlaczego mam być przyjmowana poza kolejnością? Bo mam do tego prawo
      i należy mi się to jak psu buda!

      art. 25 ust. 3 ustawy z dnia 29 listopada 1990 r. o pomocy
      społecznej (Dz.U. z 1998 r. nr 64, poz. 414 z późniejszymi
      zmianami), wyraźnie mówi:

      "Osoby niepełnosprawne, kobiety z widoczną ciążą, osoby z dziećmi do
      lat trzech lub dzieckiem niepełnosprawnym mają prawo do załatwiania
      swoich spraw poza kolejnością."

      Nie życzę sobie żeby ktoś nazywał mnie śmieszną czy głupią tylko
      dlatego, że ten ktoś nie zna swoich praw i z nich nie korzysta,
      tylko czeka w kolejce robiąc z siebie "świętą krowę" i myśli, że
      inni też tak powinni...

      i dalej twierdzę, że wizyta po to, żeby "lekarz wypisał rezeptę, bo
      leki się kończą" jest mniejszym problemem niż wizyta kobiety, która
      zwija się z bólu...

      • ekk33 Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 04.03.08, 17:59
        Powiem krótko:

        FUJJJJJ!!!
      • vivianna_82 Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 04.03.08, 18:10
        Z jednej strony masz rację, a zdrugiej niekoniecznie.
        Rację masz w tym, że kobieta w widocznej ciązy ma prawo do załatwiania "swoich
        spraw" poza kolejnością, ale co innego jest stanie w kilometrowej kolejce na
        poczcie, gdzie spokojnie można założyć, ze ci ludzie którzy tam są są zdrowi i
        mają na to siłe, a co innego jest kolejka do lekarza. Na jakiej podstawie możesz
        określić którzy z tych ludzi w kolejce byli tylko po receptę, a którzy z własną
        "bolącą" chorobą? chyba troche uogólniłaś i faktycznie poczułas sie ważniejsza
        od innych, a naprawde zupełnie czym innym jest kolejka u lekarza a czym innym
        kolejka w sklepie czy na poczcie... poza tym w "dzisiejszych czasach" recepte na
        kończace się leki coraz częściej odbiera się w rejestracji bez wchodzenia do
        lekarskiego gabinetu...
      • hanalui Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 04.03.08, 18:42
        jowita-28 napisała:

        > Witam! Dziwię się Waszym reakcjom... i wcale nie uważam, żebym
        > zachowała się śmiesznie czy głupio czy jeszcze inaczej.
        > Dlaczego mam być przyjmowana poza kolejnością? Bo mam do tego
        prawo
        > i należy mi się to jak psu buda!
        >
        > art. 25 ust. 3 ustawy z dnia 29 listopada 1990 r. o pomocy
        > społecznej (Dz.U. z 1998 r. nr 64, poz. 414 z późniejszymi
        > zmianami), wyraźnie mówi:
        >
        > "Osoby niepełnosprawne, kobiety z widoczną ciążą, osoby z dziećmi
        do
        > lat trzech lub dzieckiem niepełnosprawnym mają prawo do
        załatwiania
        > swoich spraw poza kolejnością."
        >

        Buda to ci sie nalezy wowczas jesli jestes w gminie lub opiece
        spolecznej bo tego ta ustawa i przytoczony przez ciebie paragraf
        dotyczy. Wyrwalas go sobie z kontekstu ... Tam i tylko tam mozesz
        sobie zalatwiac rzeczy poza kolejnoscia big_grin
        Rozumiem ze nie tylko jestes niegrzeczna, ryjesz sie wszedzie gdzie
        tylko mozna ze swoim brzuchem, wykorzystujesz kazda nadarzejaca sie
        okazje by wykorzystac znane lub sredno znane ci osoby, wprowadzajac
        je jak mniemam w zaklopotanie i zazenowanie to jeszcze nawet nie
        potrafisz dokladnie przeczytac i zrozumiec tego na co sie
        powolujesz.
        Tu masz cala ustawe ...nim sie na cos powolasz to poczytaj sobie cos
        jeszcze wyzej lub nizej nim wyrwiesz cos z kontekstu by pasowalo to
        do twojego naginanaej sytuacji
        www.abc.com.pl/serwis/du/1998/0414.htm
      • kachna32 Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 04.03.08, 18:51
        Wiesz to Twoje powoływanie się na ustawy i stwierdzenie, że należy
        Ci się to jak psu buda jest moim zdaniem conajmniej nie na miejscu!
        Do lekarza nie przychodzą ludzie zdrowi, a jeżeli uważasz że
        czekając w kolejce robią z siebie święte krowy to coś jest chyba z
        Tobą nie tak!
        Ty nie życzysz sobie, żeby inni nazywali Ciebie śmieszną bądź głupią
        a sama obrażasz innych nazywając ich świętymi krowami tylko na
        jakiej podstawie?że przyszli do lekarza i muszą odstać swoje?
        A jeśli nie życzysz sobie, aby ktoś się wypowiadał na Twój temat to
        po co wogóle zaczynasz wątek na forum? Bo mi się przynajmniej wydaje
        że forum jest po to aby wyrażać swoje opinie!
      • memphis90 Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 05.03.08, 15:08
        Oj, brzydko zapachniało... Z tego, co pamiętam z podobnych dyskusji- przywileje
        cieżarnych już nie obowiązują.
      • tokarskab Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 06.03.08, 15:54
        "art. 25 ust. 3 ustawy z dnia 29 listopada 1990 r. o pomocy
        społecznej (Dz.U. z 1998 r. nr 64, poz. 414 z późniejszymi
        zmianami),"

        Podany art. obowiązywał do 30 kwietnia 2004 r.
    • lukrecja34 Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 04.03.08, 18:22
      autorka wątku ma zapewne rentgen w oczach i doskonale wie,kto z jakim
      schorzeniem lub po jaką receptę przyszedł do lekarza.oczywiście i tak to ona
      jest zawsze najbardziej chora i potrzebująca pomocy lekarskiej.reszta w
      przychodni siedzi pewnie dla relaksu lub z nudów,bo przecież nie z chorobą..
      jowito-żenująca jesteś.co innego na poczcie,w urzędzie czy w sklepie-możesz
      poprosić o przepuszczenie cię,nawet powołując się na ustawy i przepisy.ale w
      przychodni?wstyd..
    • sevilay A co o tym myslicie? 04.03.08, 18:37
      To już co prawda stara sprawa ale chodzi o to na ile powinno się ustepowac kobiecie w ciązy:

      Poczytajcie:
      www.pudelek.pl/artykul/6498/porod_juz_w_lutym/
      Kiedys ma forum Czerwcówek dyskutowałyśmy o tymsmile

      Domyslacie się o co mi chodzi? O sytuację na stacji benzynowej.
    • kira_koslin Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 04.03.08, 18:51
      Nie potepiam Cię. Może jedynie złych argumentów uzylas, tzreba bylo
      poprosic aby Cię wpuscili. piszesz jednak ze zwijalas się z bolu i
      dla mnie jest to usprawiedliwienie.
      Olej te swiete i prawe....
      • emilisitos Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 04.03.08, 19:17
        Ostatnio byłam u internisty. W kolejce do rejestracji czekałam prawie
        godzinkę-taka była długasmile Jak doszło do mojej rejestracji zapytałam pani w
        okienku czy dużo ma pani doktor pacjentów-powiedziała, że sporo. Jak poszła
        zanieść karty do gabinetu, ja czekałam pod gabinetem i pani doktor wezwała mnie
        po nazwisku od razu po wyjściu pacjenta-a dlaczego?-a to dlatego,że panuje
        grypa, a ja w ciąży chciałabym uniknąć zarażenia grypą;] jakoś nikt się nie
        bulwersował tym,że weszłam bez kolejki (nie licząc tego stania w
        rejestracji),chyba zrozumieli, że po prostu mogę się niepotrzebnie zarazićsmile
        szłam do niej tylko kontrolnie-taki dostałam przykaz od gina.
        Pani doktor-internista sama powiedziała, że jeśli kobieta jest w ciąży ( jestem
        w 29 tygodniu i brzuch spory, więc widoczna ciąża), to powinna wejść bez
        kolejki. Dlaczego nie korzystać z tego przywileju?
        Różnie kobiety czują się będąc w ciąży, jedne w ogóle nie odczuwają jej skutków.
        Ja należę do kobiet, które łamie w krzyżu. Wystarczy,że umyję podłogę, do tego
        wannę i wieczorem łamanie w plecach murowane...sad a nie życzę tego bólu nawet
        najgorszemu wrogowi.
        Tak więc rozumiem autorkę wątku.
    • jowita-28 Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 04.03.08, 19:16
      Jeżeli chodzi o przepis, to akuurat wiem na co się powołuję.
      Zacytowany przepis ma charakter uniwersalny i ma zastosowanie do
      wszelkich kolejek. To jest nie moje widzi-mi-się, tylko
      interpretacja tego przepisu przez radcę prawnego.
      Natomiast jeśli chodzi o pacjentów po recepty to po pierwsze, babka
      sie rejestrowała w tej sprawie przede mną, a dwie inne plotkowały
      czekając w kolejce i między innymi rozmawiały po co idą, więc to nie
      rentgrn, ani moje przypuszczenia...
      • hanalui Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 04.03.08, 21:59
        jowita-28 napisała:

        > Jeżeli chodzi o przepis, to akuurat wiem na co się powołuję.
        > Zacytowany przepis ma charakter uniwersalny i ma zastosowanie do
        > wszelkich kolejek. To jest nie moje widzi-mi-się, tylko
        > interpretacja tego przepisu przez radcę prawnego.

        No to jakis kiepski ten twoj radca prawny skoro nawet nie wie ze ten
        przepis juz nie obowiazuje big_grin
        A tu bardzo fajny artykul wlasnie o tymze nieistiejacym przepisie:
        www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/21994
        Zacytuje tylko fragment dotyczacy wlasnie opisywanej sytacji:
        "W kolejce do lekarza wszyscy są sobie równi. Nawet kobiety w ciąży
        nie faworyzuje się, najwyżej ktoś ustąpi jej miejsca na krześle. A
        gdy ktoś w kolejce siedzi, kiedy większość stoi, to już jest
        uprzywilejowany. I więcej nie powinien oczekiwać. Lekarz niekiedy
        przyjmuje pacjenta poza kolejnością, zwykle jednak to kolejka
        decyduje, czy go przepuścić czy nie. I czasem przepuszcza, nie
        licząc tych, którym bez pytania udaje się wejść przed innymi"

        A wszystkie ktore mysla ze im sie nalezy...to im sie nie
        nalezy...niektore tylko instytucje tak do tego podchodza ze daja
        pierwszenstwo, a to nie znaczy ze wszedzie tak jest...

      • memphis90 Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 05.03.08, 15:14
        > Jeżeli chodzi o przepis, to akuurat wiem na co się powołuję.
        > Zacytowany przepis ma charakter uniwersalny i ma zastosowanie do
        > wszelkich kolejek.

        Tyle tylko, że:

        "Uprzywilejowany zapis dla osób niepełnosprawnych, kobiet w ciąży i matek z
        dziećmi zniknął ze znowelizowanej Ustawy o pomocy społecznej w 2004 roku."
    • atena76t Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 04.03.08, 20:26
      Kogo nie boli temu... Ja też korzystam jak moge z przywileju bycia
      ciężarną. Teraz panuje znieczulica i jak sama się nie upomnę to nikt
      nie pomoże. A poza tym kobieta w ciąży z pewnymi dolegliwościami nie
      może stać, siedzieć, czekać. A w tym przypadku niestety tak było.
      Rozumiem, ze inne osoby czekające do lekarza nie są zdrowe, ale jak
      wyzej wspomniano do internisty powinna wejść jak najszybciej ze
      względu na narażenie siebie i dziecka na zarażenie się chorobą.
      Inaczej jest jak idziemy do specjalistów. A tak na marginesie to
      przytoczona ustawa już nie obowiązuje. Niestety.
    • lacitadelle Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 05.03.08, 13:51
      a ja nie uważam, że jako ciężarna jestem specjalnie uprzywilejowana i coś mi się
      z tej okazji należy.

      I choć jestem dopiero w 26 tygodniu, to już kilka razy spotkałam się z w żaden
      sposób przeze mnie nieprowokowanymi wyrazami uprzejmości w różnych kolejkach
      (także do lekarza) czy w środkach transportu, czasem wręcz nawet kilka osób
      zrywa się z miejsca na mój widok (fakt, że kiepsko się czuję i być może to
      widać?). Jest to bardzo miłe zaskoczenie, trochę nawet zawstydza, i zawsze za
      taką uprzejmość serdecznie dziękuję. Czasem też zdarza mi się postać i poczekać,
      ale rzadko. Może mam szczęście?

      A może: "świat lubi ludzi, którzy lubią świat." A ludzie lubią z własnej
      inicjatywy okazywać uprzejmość. A nie być do niej zmuszani.
    • memphis90 Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 05.03.08, 15:04
      Ja wiem, że ciąża to stres i nerwy... Ale z takimi ostrymi sprawami, to się na
      dyżur do szpitala jedzie, a nie wpycha bez kolejki do rodzinnego i to jeszcze z
      pretensjami. Lekarz rodzinny jest człowiekiem, może w ciągu godzin urzędowania
      zbadać określoną liczbę ludzi- a każdy chciałby, zeby poświecił mu przynajmniej
      kilkanaście minut i potraktował jak człowieka, a nie jak "kolejny przypadek".
    • martysika76 a w ktorym tygodniu ciazy jestes 05.03.08, 17:06
      Jowita-28

      nie wiem czy pisalas ale w ktorym tygodniu ciazy jestes?

      Nie bede Ciebie ani krytykowac ani nie krytykowac
      ale nie mozesz pisac ze ci ludzie czekali "tylko" po recepte, dla
      wielu przyjeciu nastepnej dawki leku jest sprawa zycia badz smierci..
    • izzadorra Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 05.03.08, 23:40
      Śmieszne...To,że jesteś w ciąży to znaczy,że jesteś ważniejsza od
      innych...?Ja też jestem w ciąży,ale nie traktuję siebie jako
      rozkapryszonej księżniczki,wręcz nawet nie chcę,żeby ktoś traktował
      mnie inaczej.
      Dziewczyny-macie rację w tym co napisałyście.Nic dodać-nic ująć.
      • id.kulka Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 06.03.08, 09:42
        Zupełnie nie rozumiem, o co się czepiacie. Przecież wiadomo, że
        ciężarna z brzuchem na przedzie to pępek świata. Na nikogo się nie
        musi oglądać i nic, i nikt jej nie musi obchodzić, z jakiej niby
        racji? Reszta do kąta i do kolejki, bo oto pani z fasolą idzie.
        W takiej na przykład Ikei to mają prociążową politykę i jak tylko
        kawałek brzucha sterczy to sami przypominają, by następnym razem to
        bez kolejki. I stoję sobie wczoraj w restauracji w Ikei, zaraz mam
        zamawiać, za mną już nikogo. I podchodzi sobie ciężarna, na oko też
        koło siódmego miesiąca, jak i ja, i sobie jedzonko zamawia. Zero
        stresu. Zdębiałamsmile No ale zrozumiałe: ona w ciąży i się jej
        należy. Jak psu buda.
        • emilisitos wyluzujcie:) 06.03.08, 10:34
          Wcześniej już pisałam, że różnie kobieta czuję się w ciąży. Ja np nie ustoję
          dłużej niż 20 min przydeptując z nogi na nogę-bo kręgosłup tak mnie boli (część
          krzyżowa), a wieczorem po takim dreptaniu z nóżki na nóżkę zwijam się z
          bólu.Wstać do Wc na siku ( a chodzę co 20 min w nocy taki mam ucisk )to dla mnie
          problem.
          Więc ja rozumiem kobiety, które korzystają z uprzejmości, bądź przywileju w
          kolejkach itp.
          I taki ból kręgosłupa towarzyszy mi od około 16 tygodnia ciąży-gdzie brzuszek
          był jeszcze maleńki i nie korzystałam z żadnych przywilejów-bo ciąży po prostu
          widać nie było..Ale teraz to zupełnie inna sprawa!!! w sobotę zaczynam 30
          tydzień ciąży i nie zamierzam wystawać w kolejkach. Koniec i kropka. A jeśli
          nawet Wy -kobiety w ciąży uważacie,że to dziwne i chamskie z mojej strony- to ja
          zaczynam wątpić w cała populację..Bo któż inny może zrozumieć kobietę w ciąży z
          bolącym krzyżem-jak nie inna ciężarna z podobnymi problemami?!Jeśli Was-tych
          najbardziej atakujących na autorkę wątku nie boli w ciąży krzyż-to gratuluję i
          naprawdę zazdroszczę!!Oby taki ból Was nie spotkał nigdy..choć może wtedy
          zmieniłybyście zdanie.
          Ehhh....szkoda gadać.
          • id.kulka Re: wyluzujcie:) 06.03.08, 11:23
            Emilisitos, wcale nie neguję, że w ciąży można się parszywie czuć.
            Można i doskonale o tym wiem. Ale powiedz mi, jakim prawem mamy
            sobie dawać więcej praw niż innym, czekającym do lekarza w
            kolejkach? Dlaczego moje łupanie w krzyżu ma być bardziej ważne, niż
            łupanie w krzyżu staruszki, która się ledwo doczłapała do
            przychodni? Nie rozumiem, dlaczego autorka wątku stwierdza, że ona w
            tej całej chmarze ludzi czekających do lekarza jest najważniejsza. A
            jeżeli dolegliwości rzeczywiscie były tak okropne, to czemu nie
            pojechała do szpitala?
            Zatem przychodnie i kolejki do lekarza to jedna rzecz.
            A druga to podejście niektórych ciężarnych, że im się bezwzględnie
            wszystko należy. Tak jak wspomniana przeze mnie, absurdalna wręcz,
            sytuacja, gdy dziewczyna w ciąży wciska się przed inną ciężarną i to
            w dodatku w miejscu, gdzie nie ma kolejki, więc by się nastać jakoś
            specjalnie nie musiała. No ale jest w ciążywink
            Nie mówię, że z przywilejów (a raczej ludzkiej uprzejmości) nie
            korzystam. Ale korzystam wtedy, gdy naprawdę muszę, a i tak mnie to
            trochę krępuje.
            • emilisitos do id.kulka 06.03.08, 12:08
              Czyli Twoim zdaniem powinnam np u internisty, kiedy idę tylko kontrolnie-bo tak
              byłam- siedzieć (jeśli akurat jest wolne krzesło) przed gabinetem razem z
              kaszlącymi ludźmi chorymi na grypę, zapalenie oskrzeli, bądź przeziębionych? I
              nawdychać się wszystkich bakterii naraz,żeby po jakimś tygodniu wrócić do tej
              samej przychodni, tego samego internisty- z wielkim brzuchem, bolącym
              kręgosłupem i na dodatek grypskiem załapanym w tejże właśnie przychodni..
              Dla mnie to absurd...
              Byłam w sytuacji, gdzie musiałam pójść do internisty i pani doktor normalnie
              przyjęła mnie poza kolejnością, podkreślając, że ciężarne przyjmuje poza
              kolejnością.
              Ale wydaje mi się,że to kwestia polityki panującej w danym ośrodku i charakteru
              i podejścia do "tych" spraw lekarza. Pacjenci czekający na swoją kolej nie
              powiedzieli mi złego słowa.
              Nie ma ludzi ważniejszych i mniej ważnych. Autorka wątku źle rzeczywiście
              podchodzi do tych spraw. Ale moim zdaniem człowiek ze zdrowymi odruchami
              człowieczeństwa, widząc kobietę z wielkim brzuchem stojącą w kolejce, powinien
              ustąpić...Ja bynajmniej zawsze ustępuję miejsca np w autobusie ludziom w
              podeszłym wieku.A gdy nie byłam w ciąży ustępowałam ciężarnym z widoczną ciążą,
              a nie jak teraz zauważyłam jak robią ludzie-odwracają się w stronę szyby, bądź
              udają ,że śpiąsmile
              Niektóre ciężarne rzeczywiście od razu domagają się uprzywilejowanego
              traktowania, tak jak w przypadku Twojej historii. A robią to zazwyczaj te,
              którym nic nie dolega i uważają,że im się należy i jużsmile
              Ja nie należę do osób nieśmiałych a i tak mi trochę głupio, gdy czasami ktoś
              chce mi ustąpić..to kwestia charakterusmile
              Tak na zakończenie dodam tylko,że ja zamierzam korzystać z tego,że w jestem w
              błogosławionym stanie, nie dlatego-bo tak mi się podoba-ale dlatego,że zmuszają
              mnie do tego nieprzespane z bólu nocesmile
              pozdrawiam
              • lacitadelle tak tylko informacyjnie 06.03.08, 13:34
                > Ale moim zdaniem człowiek ze zdrowymi odruchami
                > człowieczeństwa, widząc kobietę z wielkim brzuchem stojącą w kolejce, powinien
                > ustąpić...

                parę wątków niżej autorka tego wątku pisze, że jest w 16 tygodniu ciąży.
                • emilisitos Re: tak tylko informacyjnie 06.03.08, 14:36
                  lacitadelle napisała:

                  > parę wątków niżej autorka tego wątku pisze, że jest w 16 tygodniu ciąży.
                  ale ja nie piszę tego wszystkiego w odniesieniu tylko do przypadku autorki
                  wątku!! Piszę również o sobie-zaczynam 30 tydz ciąży - brzuch mam ogromny smile))))
              • id.kulka Re: do id.kulka 06.03.08, 15:26
                Pisząc o czekaniu w kolejce do lekarza miałam raczej na względzie
                opowieści autorki wątku, bo jej podejście do całej tej sprawy jest
                dla mnie co najmniej dziwne.
                A co do kontroli u lekarza - zawsze mam ten dylemat, gdy idę po
                chorobie z synem do lekarza. Przychodnia państwowa, zawsze od groma
                dzieci, w tym większość chorych. W godzinach przyjęć zdrowych iść z
                nim nie mogę, bo nie wiem, czy już całkiem doszedł do siebie. A od
                chorych, osłabiony po infekcji, ma wielkie szanse się zarazić. Cóż,
                umawiam się prywatnie na wizytę na określoną godzinę. Takie życie. I
                mój wybór.
                To tak tylko na marginesie.
                W wypowiedziach autorki wątku najbardziej mnie uderzyło nawet nie
                domaganie się dla siebie jakiś specjalnych przywilejów, co totalnie
                lekceważące podejście do innych ludzi. Kubeł zimnej wody na głowę by
                jej przydał chyba.
    • kachna32 Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 06.03.08, 14:04
      Dla mnie autorka tego wątku jest wogóle dziwna! nie dość,że
      przytacza starawe ustawy twierdząc,że tak je interpretował radca
      prawny, ludzi czekających w kolejce do lekarza nazywa ,,świętymi
      krowami", nie życzy sobie żeby nazywać ją śmieszną czy głupią (a
      sama obraża innych), jest dopiero w 16tc ciąży (nie chcę myśleć jak
      będzie się zachowywać będąc w bardziej zaawansowanej ciąży) to tak
      się troszczy o dziecko, że na innym forum pisze że popala papierosy!
      Dla mnie to zwykła egoistka, która troszczy się tylko o siebie i
      uważa że będąc w ciąży należą jej się wszystkie przywileje i
      wszysscy będą ją traktować jak księżniczkę!
      • kachna32 Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 06.03.08, 14:22
        dodam jeszcze,że sama przed ciążą paliłam ponad 10 lat więc wiem, że
        rzucanie palenia nie jest łatwe, ale jak tylko dowiedziałam się o
        ciąży to odrazu rzuciłam!ogólnie nie mam nic przeciwko kobietom
        palącym w ciąży, bo to ich własna sprawa,że trują dziecko i siebie!
        chodzi mo o to że autorka wątku wydała mi się śmieszna!od innych
        wymaga przywilejów dla siebie i przyszłego dziecka, a moim zdaniem
        powinna najpierw zacząc wymagać sama od siebie!!!!
        • emilisitos Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 06.03.08, 14:38
          wiem że jowita28 zakładała wątek pt"papierosy w ciąży" zresztą gdybyś
          przeczytała dokładnie-to bardzo dużo miałam również do powiedzenia w tej
          sprawiesmile Również jestem przeciwna paleniu, ale nie chce mi się powtarzać tego
          samego raz jeszcze w tym wątku.Też paliłam i też rzuciłam na 9 miechów przed
          zajściem w ciążę!smile
    • zlotarybka_1 To ja trochę z drugiej strony 06.03.08, 14:13
      Jakiś czas temu poszłam zrobić badanie krwi, o świcie wstałam, aby
      być pierwszą w kolejce, w pracy czekała na mnie ważna prezentacja.
      Pech chciał, że w tym dniu przychodnię odwiedziło kilka kobiet
      ciężarnych i ani się nie obejrzałam trzy z nich były już przede mną –
      tylko jedna spytała czy może, bo nie najlepiej się czuje, pozostałe
      dwie mi to po prostu oświadczyły. Pech chciał też, że wszystkie były
      bardzo wrażliwe i pobieranie krwi miały robione na kozetce, po czym
      musiały trochę poleżeć (na wszelki wypadek), a ja zaczęłam poważnie
      obawiać się o swoją prezentację. Kiedy kolejna pani ciężarna
      oświadczyła mi, że wchodzi przede mną grzecznie jej odpowiedziałam,
      że przykro mi, ale przepuściłam już trzy i że mi się spieszy więc
      nic z tego. Dodam, że pomieszczenie było klimatyzowane, było bardzo
      przyjemnie, masa miejsc siedzących. Niestety usłyszałam, jaka to
      jestem niewrażliwa społecznie, pewnie bezdzietna skoro nie rozumiem
      ciężarnych i z tego powodu zgorzkniała i złośliwa w stosunku do
      przyszłych matek. Badanie, które wykonywałam miało służyć
      diagnostyce mojej niepłodności, nie muszę więc pisać jak bardzo
      zabolały mnie te słowa. Nie przepuściłam krzykaczki, nie jestem
      wrażliwa więc byłam w gabinecie całe 3 minuty, a kiedy wyszłam nie
      zauważyła nawet, że to jej kolej, w najlepsze plotkowała z innymi,
      nie wyglądała ani trochę na zmęczoną.
      Zdążyłam do pracy na czas, wygłosiłam najgorszą w życiu prezentację
      i do końca dnia zastanawiałam się skąd tyle agresji u kobiety, która
      ma wkrótce urodzić dziecko…
    • mk-cafe1 Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 06.03.08, 15:08
      No tak, to już teraz wiem dlaczego chce mieć syna. Myślę, że
      mężczyźni zachwowaliby jakąś solidarność, a baby jak to
      baby.Zazdrosne, kłotliwe, i wcale nie wyrozmiałe dla innych. Z
      pewnością Jowita spanikowała i zamiast na izbę przyjęć pobiegła do
      przychodni. Mówi się trudno, czasem cżłowiek w panice nie myśli. Ale
      z drugiej strony panuje u nas znieczulica i tyle. Nikt nie pomoże
      ciężarnej, nawet jeśli jeszcze brzucha jeszcze nie widać, nikt nie
      ustąpi, nie przepuści w kolejce. Dziwię się, że nie walczycie
      dziewczyny o szacunek dla siebie i swojego stanu. Jakaś krępacja jak
      nam ktoś miejsca ustąpi w autobusie. Nie rozumiem tego. Popatrzecie
      na staruszki i staruszków którzy potrafią wejść do autobusu i
      powiedzieć do młodej osoby, że ona chce usiąść i koniec. Nie
      spotkało Was to nigdy??? Bo mnie kilka razy w życiu.
      I na koniec życzę wszystkim które krzyczały na Jowitę by nigdy nie
      spotkało Was nic złego w ciąży, byście nie musiały błagać ludzi o
      pomoc, o ustąpienie miejsca, o wcześniejsze wejście do lekarza czy
      jakiejkolwiek kolejki. Zyczę Wam abyście całą ciążę sie dobrze czuły
      i pokazywały wszem i wobec jakie twarde baby jesteście, twardsze od
      facetów i nic was nie złamie,i żadnej łaski nie potrzebujecie od
      nikogo.
      Jowita........ jestem cały sercem z Tobą!!!!!!!
      • lacitadelle Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 06.03.08, 15:40
        Twoim zdaniem postawą: "należy mi się, bo jestem w ciąży (choć tego jeszcze
        nawet nie widać)" można wywalczyć szacunek?

        Pytanie pomocnicze: czy Ty do tych staruszek, co podchodzą i chcą usiąść,
        czujesz szacunek?

        Bo mi się wydaje, że to właśnie przez takie postawy roszczeniowe (niestety,
        często połączone z brakiem kultury i lekceważeniem dla innych ludzi) zaczyna
        wokół nas panować znieczulica.
        • vivianna_82 Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 06.03.08, 17:45
          czyms zupelnie innym jest skorzystanie z nieprzymuszonej życzliwości innych
          ludzi, czym innym także szczera i MIŁA prośba o przepuszczenie gdy boli czy coś
          w tym stylu, a zupełnie czym innym wpychanie sie na siłe "bo mi się należy" -
          takim wywższaniem się nigdy się nie zyska sympatii ludzi a jesli nawet
          przepuszczą to niechętnie. Postawa autorki jest niewłasciwa. Ona innych nazywa
          świętymi krowami, tylko dlatego, że też chca szybko wejść do gabinetu, podczas
          gdy jej sie to NALEŻY... no sorry...
          • lukrecja34 Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 07.03.08, 09:30
            ja tylko ciekawa jestem jak jowita będzie wychowywać swoje dziecko-czy też w
            duchu " bo mnie się wszystko należy!"?
            • dagis.1 Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 07.03.08, 17:56
              ......ale tylko do 3 roku zycia! potem najwyzej zrobi z dzicjka inwalide
              zyciowego i bedzie mogla nadal miec usprawiedliwenie - bo w koncu inwalidzi
              kobiety w ciazy i z dziecmi do lat 3 to nadludzie smile
      • memphis90 Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 10.03.08, 21:08
        >Nikt nie pomoże
        > ciężarnej, nawet jeśli jeszcze brzucha jeszcze nie widać, nikt nie
        > ustąpi, nie przepuści w kolejce.

        To, przepraszam, mam te młode ciężarówki bez brzucha węchem wyczuwać czy szóstym
        zmysłem? Ależ ja znieczulona jestem...

        >Dziwię się, że nie walczycie
        > dziewczyny o szacunek dla siebie i swojego stanu.
        No właśnie walczymy- żeby w kolejkę do lekarza nie wpierniczały się paniusie z
        pretensjami, nawet, jak nam jeszcze brzucha nie widać...
    • dagis.1 ...ja to wspolczuje podejscia do zycia :-) 07.03.08, 17:44
      wybacz ale naprawde szczerze ci wspolczuje... znam takie osoby z podobnym
      podejsciem jak Ty... ze kobieta w CIAZY (przez duze C oczywiscie!!!) to jest
      uprzywilejowana, ma do wszystkiego prawo i wszystko jej sie nalezy (jak psu buda
      oczywiscie)... zamiast skupic sie na tym co pieknego w tym okresie chodza z
      pretensjami do swiata bo one za w CIAZY... nic tylko wspolczuc bo poniewaz to
      jakos bardzo czesto spotykane to nawet nie warto juz sie irytowac... a tak na
      marginesie - gdyby w tej kolejce bylo jeszcze 7 kobiet w ciazy pobilabys sie z
      nimi ktora pierwsza?

      inna sprawa, ze poronionym pomyslem jest wciskanie osob z grypa razem ze
      staruszkami po zawale serca czy kobietami w cizy w jedna kolejke...ale to juz
      kwestia organizacji polskiej sluzby zdrowia. uwazam ze przychodnie dla kobiet w
      cizay powinny znajdowac osobno nie razem z przychodnia dla chorych na grypy ospy
      i inne... to juz nie kwestia nawet ze sie nalezy czy nie a zdrowaia naszych dzieci

      a do tych co sie zle czuja w cizy - kobiety nie bedace w ciazy, mezczyzni i
      dzieci tez moga czuc sie zle... ciaza to nie choroba jakas... jestem w drugiej
      ciazy i tez czasem czuje sie zle - bywam slaba, bola mnie plecy i mdlilo mnie
      tez... ale to chyba nie powod by uwazac ze cierpie bardziej niz reszta ludzkosci?

      popracowalabym nad nastawieniem do zycia i cizy a napewno ten okres twojego
      zycia bedzie fajniejszy... po co sie samemu jeszcze gnebic wmawiajac sobie ze
      ciaza to jakas dolegliwosc?
      • asahina Re: ...ja to wspolczuje podejscia do zycia :-) 07.03.08, 21:25
        dagis.1 napisała:

        > uwazam ze przychodnie dla kobiet w
        > cizay powinny znajdowac osobno nie razem z przychodnia dla chorych
        na grypy ospy
        > i inne...

        Mieszkam za granica i tak wlasnie to wyglada - szpital tylko i
        wylacznie polozniczy wraz z pogotowiem dla kobiet w ciazy i wierz mi
        wielu Polkom sie to bardzo, ale to bardzo nie podoba. Wlasnie
        dlatego o czym wspomnialas....bo w kolejce sa same kobiety w ciazy.
        Na wizyty kontrolne jest sie umawianym na godzine...ale i tak zwykle
        jest kilka jak nie kilkanascie brzuszkow w kolejce. Jesli pilna
        sprawa -jak w przypadku autorki-...pogotowie...i tu tez...tylko dla
        kobiet w ciazy wiec czasem trzeba czekac 2-3 godziny bo w kolejce 15-
        20 ciezarnych big_grin.
        Procz tego ciaze prowadzi lekarz rodzinny do ktorego tez umawia sie
        na godziny ale w poczekalni sa zwykle normalni pacjenci...nie
        slyszalam by ktos kogos przepuszczal.
        Dla dzieci do lat 3 i wyzej...tez lekarz rodzinny, nie ma podzialu
        na dziecko zdrowe czy chore... w poczekalni mozesz wiec spotkac
        kogos z grypa, staruszke, ciezarna, chore dziecko i zdrowe dziecko
        do szczepienia...i nie wiesz jak bardzo Polki boleja ze nie ma
        takiego podzialu i organizacji jak w Polsce big_grin

        Co do autorki...to wlasnie dzieki takim osobom ludzie coraz czesciej
        maja gdzies matki z dzieckiem, kobiety w ciazy...wystarczyla
        odrobina grzecznosci, poproszenia...sama wiele razy przepuszczalam w
        kolejkach nie tylko kobiete w ciazy ale np. studenta bo prosil ze
        sie spozni na zajecia...odrobina uprzejmosci nikomu nie
        zawadzi...nawet kobiecie w ciazy
        • dagis.1 Re: ...ja to wspolczuje podejscia do zycia :-) 08.03.08, 17:42
          wyobraz sobie, ze rowniez mieszkam za granica, jestem polka i taki podzial
          bardzo mi odpowiada... moze poza tym ze tu gdzie akurat jestem przychodnia dla
          dzieci obejmuje dzici w szkole podstawowej a wiec do kilkunastu lat..

          kolejna roznica jest taka ze ciaze nie prowadzi lekarz rodzinny a polozna co tez
          z ktora umawia sie na godziny i to tez bardzo mi odpowiada

          nie mowie tez ze nalezy kopiowac jakikolwiek system innego panstwa a pracowac
          nad naszym smile

          jesli tak bardzo nie odpowiada tym polkom system panujacy gdzie mieszkasz moze
          niech po prostu wroca do polski...?

    • megann120 Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 07.03.08, 22:42
      A mnie się przypomniało, jak 6 lat temu, w pierwszej ciąży wybrałam sie do
      przychodni. Za Chiny nie pamiętam po co mi był internista wtedy potrzebny, ale
      byłam zarejestrowana na 9:15. podchodzę pod gabinet mówię grzecznie dzieńdobry i
      że mam na 9:15 i już się mialam pytac czy jest jakies opóźnienie bo kilka osób
      stało jak jedna staruszka wyjechała na mnie z pyskiem. Ze co ja sobie wyobrazam
      ze ciaza to nie choroba wiec gdzie sie ryje ze mlodzi to za grosz szacunku nie
      maja i ja nie moge byc na 9 :15 bo ona jest. Na to ja w tył zwrot, do
      rejestracji i prosze rejestratorke czy by mi nie pomogla i czy ja aby napewno
      mam na 9:15 bo jakas pani sie na mnie rzuca. Rejestratorka dala poszla do
      gabinetu i potem lekarka wzywala po nazwisku (a ta pani nie miala godziny i byla
      z tak zwanych do wciśniecia). Jakby mi powiedziala to przeciez bym ja wpuscila
      przed siebie bo starsza kobieta byla...
      Wszystkim oczekujacym zycze krótkich albo zadnych kolejek i pustych autobusów smile))
    • twinnie77 z innej beczki... 08.03.08, 00:34
      Idąc dzisiaj na zakupy spotkałam się z moją babcią, prawie 80-
      letnią. Spotkałyśmy się na alejce, po obu stronach są butiki,
      pomiędzy bardzo szerokie przejście dla ludzi, ok. 6-7 metrów.
      Spotkałyśmy się po środku i tam stałyśmy i rozmawiałyśmy. Ruchu
      prawie wcale nie było, więc nasze 2 osoby nie tamowały przejścia. W
      pewnym momencie zauważyłam 2 staruszki (sprawne) idące prosto na
      nas. Myślałam, że nas ominą delikatnie, ale to ja musiałam się
      usunąć, bo inaczej byłabym popchnięta. Byłam w szoku! A jeszcze
      jedna z nich wymamrotała pod nosem "Tak se na środku stoją".
      • nglka Re: z innej beczki... 08.03.08, 02:29
        To prawie jak z tą opowiastką obrazkową, gdzie cały tramwaj pusty, wszystkie
        miejsca wolne, 1 miejsce zajęte przez chłopca a nad nim babcia stoi uparcie i
        mamrocze "jaka ta młodzież dzisiaj niewychowana" smile

        Co do kolejek - nigdy nie wymuszam pierwszeństwa, zdarzyło mi się chyba raz czy
        dwa poprosić o przepuszczenie, bo bardzo źle się czułam. Ani razu nie odmówiono
        mi. sama puszczam ciężarne w zaawansowanej ciąży gdy widzę, że z Nimi
        niespecjalnie mimo, że mój organizm potrafi mnie zaskoczyć niespodziewaną
        zwrotką (np sklep, kolejka, duchota).
        Nie wyobrażam sobie wymuszania "bo tak" i nie cierpię takiego zachowania. Nie
        przepuszczam chamskich osób bez względu na stan i wiek. Magiczne słowo.
        "Proszę", "Czy mogłaby Pani" "Czy mogłabym" - nie bolą.
    • przedszkolak2 Re: "Wredne mamusie..." Nasze codzienne historyjk 08.03.08, 12:07
      Chociaż generalnie popieram ustępowanie kobietom w ciąży, zapewniam
      Cię,że "na oko" nie jesteś w stanie ocenić, kto w kolejce do lekarza
      czuje się gorzej od Ciebie. Boisz się grypy? Pacjent na leczeniu
      immunosupresyjnym boi się jej bardziej od Ciebie.
      Pytasz, czy nam czasem nerwy w ciąży puszczają?
      Kiedy wchodzi do gabinetu nadąsana pani w ciąży i próbuje wyładować
      na mnie sowją złość z powodu godzinnego oczekiwania na swoją kolej,
      liczę do dziesięciu, bo sama zaczynam dziewiąty miesiąc i bywa,że
      jest to już siódma godzina mojej pracy.
      Dodadm, że nie przyjmuję ciężarnych w ciężkim stanie, moja rola
      polega na skonsultowaniu i wyjaśnieniu pewnych wątpliwości.
    • brydzia100 współczuję Ci 09.03.08, 12:51
      i podziwiam, że tak długo wytrzymałaś w kolejce, ja bym chyba od
      razu się wepchała z pierwszym pacjentem. A tym wszystkim paniom w
      ciąży, które wypowiadają się, że niby ciężarne to księżniczki i
      pępki świata, życzę choćby jednego dnia takiego bólu - być może
      wtedy zrozumieją i zmienią zdanie. Nie każdy przechodzi ciążę
      bezobjawowo czy bezproblemowo drogie panie i trzeba zrozumieć te z
      nas, które nie mogą stać, siedzieć, czekać w kolejkach ze względu na
      różnego rodzaju bóle czy niedogodności.
      Tu też dziwi mnie fakt, że czasem facet lepiej zrozumie ciężarną,
      niż druga ciężarna... przykre to i smutne.
      • vivianna_82 Re: współczuję Ci 09.03.08, 14:23
        Wydaje mi się, że tu naprawde nie chodzi o brak zrozumienia czy dolegliwości u
        innych cieżarnych, tylko o podejście autorki wątku, że jej się należy "jak psu
        buda"... to chyba troszkę przesada, i tak jak wielokrotnie wspomniano -
        niektórzy ludzie w kolejce w przychodni tez może nie mogą się bólu ruszac, stać
        czy nawet siedziec - im sie już nie nalezy odrobina zrozumienia? mojego męża jak
        złapały korzonki raz, to nie był w stanie sobie sam skarpetek ubrac - a jakoś
        nie wpychał się w kolejkę przed innych w przychodni - a tez nie mógł sie ruszać
        - nie należała mu się odrobina zrozumienia? dlaczego ból ciężarnej ma być
        stawiany wyżej niż ból innych?
        • lara80 Re: współczuję Ci 09.03.08, 17:44
          Moim zdaniem w sytuacjach podbramkowych jedzie sie na izbe przyjec.Uwazam tez,ze
          sa sytuacje w ktorych trzeba poczakac np.przy rutynowych badaniach
          laboratoryjnych kobieta w ciazy moze poczekac na swoja kolej i wcale nie musi
          byc pierwsza.
          Ale jesli chodzi o bol ciezarnej to mysle ze jest on wazniejszy niz bol innych
          bo moze swiadcyc o zagrozeniu zycia i zdrowia dwoch osob a nie jednej.
          • id.kulka Re: współczuję Ci 10.03.08, 10:57
            lara80 napisała:

            > Ale jesli chodzi o bol ciezarnej to mysle ze jest on wazniejszy
            niz bol innych
            > bo moze swiadcyc o zagrozeniu zycia i zdrowia dwoch osob a nie
            jednej.

            I w takich sytuacjach jedzie się do szpitala, a nie stawia na głowie
            pół przychodni...
            • totorotot Re: współczuję Ci 12.03.08, 01:25
              Idulka, ale być może nie każdy tak super jasno myśli, gdy go dopadnie ból. Łatwo być chodzącym ideałem, gdy się spokojnie siedzi w domku przy biurku i komentuje, co kto zrobi źle, a że Ty byś zrobiła na pewno lepiej.
              • id.kulka Re: współczuję Ci 12.03.08, 17:06
                Totorotot, pewnie, że jest jakiś margines działań nielogicznych,
                które podejmujemy, gdy coś nas dopadnie. W moim odczuciu autorka
                wątku wyjechała daleko poza ten marginessmile
                A czy Ty uważasz, że nie?
                Zresztą, jak już nie raz pisałam w tym wątku, jestem pełna
                zrozumienia dla sytuacji, kiedy boli, ciężko czekać w kolejce itd
                itd. Nie w tym rzecz. Rzecz w roszczeniowej postawie autorki wątku i
                jej totalnie olewczym stosunku do innych ludzi. Skoro ona nie
                szanuje innych, to dlaczego inni mają szanować ją i obchodzić się z
                nią jak z jajkiem?
      • dagis.1 a ja nie wspolczuje... 09.03.08, 14:54
        droga brydzia100 wydaje mi sie, ze to bardzo nieladnie zyczyc komus bolu...smile

        poza tym gdyby nasza kaprysna Autorke watku faktycznie tak bardzo bolalo, ze
        musiala wpychac sie przed innych "mniej cierpiacych" to chyba nie usiadlaby po
        powrocie do domu do komputera zeby to opisac... no chyba ze po drodze bol
        minal...??? ale jesli tak, to czemu panika mialaby usprawiedliwiac takie
        zachowanie? wyobraz sobie, ze naprawde mimo, ze nie pochwalam Autorki nie jestem
        bezduszna osoba i potrafie wspolczuc kobiecie w ciazy i innym ludziom takze...
        uwazam jednak, ze osoba cierpiaca nie ma sily latac od recepcji do napotkanej
        kolezanki by wepchnac sie bez kolejki... tyle samo energii kosztowalaby
        posiedzenie na krzesle i grzeczne czekanie na swoja kolejke... a jesli tak
        cierpiala i bala sie o dziecko to od tego sa inne miejsca niz przychodnia - np
        szpital... a jesli ktos z nudow sie awanturuje to nie wydaje mi sie ze nalezy
        wspolczuc w tej sutuacji, a jedynie wspolczuc podejscia do swojego stanu i
        wogole zycia. ciezarne paniusie w pretensjach sie zdarzaja i czasem naprawde
        mniej cierpia niz te dzieczyny ktore w ciazy czuja sie naprawde zle i nie
        awanturuja sie z tego powodu siedza i czekaja na swoja kolej lub zachowuje sie
        grzecznie i prosza ladnie innych o przysluge... mysle, ze gdyby ladnie poprosila
        a nie uwazala ze nalezy sie "jak psu buda" napewno ktos jej ustapil. mam alergie
        na takie ksiezniczki, a nie uwazam sie za osoba nierozumiejaca innych... nie raz
        ustapilam dziewczynie w ciazy lub staruszeczce gdy ta o to poprosila mimo, ze
        sama jestem w ciazy a obok mnie stoi corka nudzaca sie w kolejce... i bede
        ustepowala dalej o ile bedzie to uzasadnione a nie wymuszone mina naburmuszonej
        ksiezniczki
        • brydzia100 w pewnch kwestiach masz rację 10.03.08, 10:38
          tu się z Tobą zgodzę, bo uśmiechem i prośbą można zdziałać o wiele
          więcej niż krzykiem, rozkapryszoną miną czy złością. Ja mam ciążę
          zagrożoną i bardzo ciężko ją przechodzę, ale zawsze w takich
          sytuacjach grzecznie pytam i proszę o ewentualne przepuszczenie i
          ludzie są wtedy z reguły mili. Niemniej jednak nei będąc w ciąży,
          zawsze przepuszczałam ciężarne czy kobiety z małymi dziećmi,
          narażając się na wredne spojrzenia czy komentarze innych ludzi z
          kolejki. Sama jestem matką żywiołowego 3 latka, z którym trudno
          gdziekolwiek wystać, tym bardziej teraz, gdy jestem w 7 mc. No, ale
          to już zależy od człowieka. Autorce mimo wszystko współczuję, bo
          bała się o swoje dziecko i w takiej sytuacji powinna zostać
          przepuszczona - być może wystarczyło grzecznie poprosić, to weszłaby
          pierwsza.
          • dagis.1 :-) 10.03.08, 11:43
            ... kurcze mi naprawde nie chodzi o to, zebt udwoaodnic jakas swoja racje... ale
            nie doczytalam w nigdzie, ze Autorka watku bardzo bala sie o swoje dziecko.
            natomiast moja uwage zwrocilo to ze od poczatku opisujac swoj przypadek pisze
            jak to w recepscji byla znajoma, albo jak awanturowala sie, ze chce widziec sie
            ze swoim lekarzem bo inni sa z mniej powaznych powodow a juz czekaja w kolejce...

            ja rozumiem, ze kobieta w ciazy nosi w sobie drugie zycie (to pojawilo sie
            gdzies w miedzyczasie w komentarzach) i ze z uwagi na to od jej zdrowia zalezy
            jakos i zdrowie dziecka, rozumiem tez, ze mozna sie zle czuc, miec gorszy dzien
            i napewno tez to, ze mozna bac sie o zycie swojego nienarodzonego dziecka...
            tylko, ze w tym opisie to co glownie przebija sie przez slowa Autorki to
            nastawienie ksiezniczki "bo ona jest w ciazy"...MYSLE, ZE KAZDA Z DZIEWCZYN
            KRYRYKUJACYCH JEJ ZACHOWANIE TAK NAPRAWDE ROZUMIE, TO WSZYSTKO O CZYM PISALAM -
            STRACH, BOL ITD...ALE NIESTETY PODEJSCIE AUTORKI WATKU MOZE WYWOLAC PEWIEN BUNT.

            byc moze i ja gdzies tam wspoluje jak pomysle, ze za tym mogl stac strach o
            dziecko... tylko ze jakos tego strachu nie widze. widze natomiast egocentryczna
            osoba widzaca tylko siebie i swoja ciaze.

            masz racje ja nie bedac w cizy tez przepuscilabym kobiete w ciazy, malo tego
            przepuszczam je i teraz gdy sama jestem w cizy ale gdy widze, ze jest ku temu
            jakies uzasadnienie... a nie dlatego, ze pani taka oswiadczy - "jestem w cizy -
            nalezy mi sie jak psu buda"
      • memphis90 Re: współczuję Ci 10.03.08, 21:02
        >A tym wszystkim paniom w
        > ciąży, które wypowiadają się, że niby ciężarne to księżniczki i
        > pępki świata, życzę choćby jednego dnia takiego bólu - być może
        > wtedy zrozumieją i zmienią zdanie.

        A ja miałam niedawno 3 dni takiego bólu- rwa kulszowa. Bolało tak, ze momentami
        nie mogłam zrobić kroku, oprzeć się na nodze, zmienic pozycji. I co- zap... po
        oddziale jak motorek, normalnie pracując, bez taryfy ulgowej dla cierpiącej
        ciężarnej. I nie krzyczałam wokoło "że mi się należy". Kilka dni wcześniej
        wbiłam sobie szkło w nogę- też bolało, krwawiło niesamowicie- i też poszłam
        normalnie do pracy. A kilka lat temu chodziłam ze złamaną kością sródstopia- to
        dopiero bolało, ale ja nie lubię robic z siebie cyrku ani z igły- wideł.

        >trzeba zrozumieć te z
        > nas, które nie mogą stać, siedzieć, czekać w kolejkach ze względu na
        > różnego rodzaju bóle czy niedogodności.
        Ależ ja rozumiem i doskonale sama znam taki ból. I jeszcze te "niedgodności".
        Bardzo będę takom ciężarnym współczuć, jak będą za mną a kolejce. Ale w tejże
        kolejce mogą sobie poczekać jak każdy inny człowiek. A jak jest coś b.
        poważnego- to się idzie do szpitala, tam przyjmą bez kolejki, jeśli sprawa jest
        poważna.
        • emilisitos Re: współczuję Ci 11.03.08, 08:07
          hmmm...
          każda z nas ma -tak sobie myślę zresztą- inny próg odporności na ból.
          Moja wczorajsza historia:
          POszłam na pocztę zapłacić tylko jeden druczek -opłata recyklingowa za
          sprowadzony samochód, musiała być na nim pieczątka z poczty, rachunki opłacam
          przez internetsmile
          Tak więc wchodzę, a tam oczywiście z 30 osób w kolejce.No tak w końcu 10-ty;]
          Stoję tak ze 3 minuty, duchota i zaczyna mi się robić dziwnie, jakby słabo. Pani
          za mną od razu, proszę nie stać w kolejce tylko pójść do przodu, jakby co to
          panią poprę;P BO ja do niej że nie bo wiem czym to się skończy. Niezadowoleniem
          oczywiście.
          W końcu podchodzę i pytam pań z początku kolejki, czy mnie puszczą, mam tylko
          jeden rachunek (a tam ludzie z całymi plikami stoją).
          Na co pani tak na oko po 50tce mówi mi-"A niby dlaczego? Ja już też nie jestem
          młoda", na co ja "Że zrobiło mi się trochę słabo, że w ciąży" olała mnie
          zupełnie,ironicznie uśmiechnęła, odwróciła dupą. Przykro mi się zrobiło..
          PO czym po chwili pani która stała przy okienku i pani z poczty, wołają żebym
          podeszłą i nawet nie dyskutowała.
          NIe ja to stwierdziłam, tylko pani z okienka-że takie starsze babki-nie mówię
          staruszki z laską-takie po 50tce, są najgorsze,najgorzej potrafią ciężarną
          zniszczyć. Z kolejki odezwała się tylko ta kobieta, reszta przyjęła to spokojnie.
          No i co?
          Waszym zdaniem miałam stać w tej kolejce i zemdleć?
          • id.kulka Re: współczuję Ci 11.03.08, 09:06
            Emilisitos, ja nadal widzę ogromną, wręcz gigantyczną różnicę
            między: "ja chcę wejść bez kolejki, bo MNIE SIĘ NALEŻY JAK PSU BUDA!
            reszta milczeć, JA JESTEM W CIĄŻY i chcę, chcę, chcę, jestem pępkiem
            świata, a co wy możecie wiedzieć o bólu i dolegliwościach, nikt nie
            cierpi tak jak ja!"... a... "przepraszam, jestem w ciąży, trochę mi
            słabo, czy mogą mnie państwo przepuścić?"
            smile
            • vivianna_82 Re: współczuję Ci 11.03.08, 09:43
              Podpisuję się pod tym co napisała Id.kulka. Ja tez widze dużą róznice między
              zachowaniem Twoim, a zachowaniem Autorki wątku....
              • emilisitos Re: współczuję Ci 11.03.08, 10:42
                wiem że jest różnica, ale piszę zgodnie z tematem "nasze codziennie
                historyjki",i czekam na te-które mnie zbesztają za to,że śmiem w ogóle iść
                prosić o przepuszczeniesmile
        • brydzia100 Re: współczuję Ci 11.03.08, 19:07
          no ja mam bardzo niski próg bólu, czy jak to się tam nazywa. Na L4
          jestem od początku ciąży (plamienia, skurcze, bóle) i też chodzę do
          lekarzy, czasem muszę zrobić zakupy czy iść na głupią pocztę po coś
          tam, bo mój mąż ma 2 etaty i nie może mnie w tym wyręczyć. Dlatego
          jak najbardziej rozumiem autorkę, bałą się o dziecko - ja też jak
          zaczęłam krwawić to poleciałam do lekarza a nie od razu do szpitala
          (panika), a jak dostałąm skierowanie do szpitala to i tak
          wysiedziałam się w kolejce z poronieniem zagrażającym, bo
          obowiązywała kolejność kto pierwszy ten lepszy (dodam, że nie było
          tam ciężarnych, tylko nastolatki i kobiety około 50-tki na inne
          oddziały). Bałam się o swoje dziecko jak cholera. W pracy, gdy o
          mało nie zasłabłam, moja pani kierownik powiedziała, że
          się "opier... i robię z siebie świętą krowę". I właśnie to boli mnie
          najbardziej, ze kobiety, często matki najbardziej krytykują, te
          cieżarne, które nie mogą czegoś zrobić, postać w kolejce itp.
          I napiszę ponownie, jak kilka postów wyżej - uśmiech i
          słowo "proszę" potrafi więcej zdziałać niż roszczeniowa postawa
          autorki. Nie uważam, że mi się należy, bo mam brzuch, ale uważam, że
          ludziom brakuje sporo empatii.
          • annam21 Re: współczuję Ci 12.03.08, 18:09
            hmm... ja nie wiem. Ja przepusczam staruszki, ustepuje miejsca,
            ciezarne tez pusczamsmile zreszta puszczam wszytkich jesli moj wozek z
            zakupami jeszz zwawlony po brzegi a widze ,ze ktos za mna stoi tylko
            z jedna rzeczasmile.

            Gdy bylam w ciazy z sara,w late temu w zasadzien nie mosialam nigdy
            na sile rzadac... u gina czekalam jak wszyscy,w koncu ni ebylam
            jedna cezarowkasmile w sklepach czy gdzie kolwiek,jakos nie ma
            kolejek... mieszkam w niemczehc i jakos tutaj kolejki sa mniejsze;P.
            Raz w Polsce stalam w Tesco ,tylko z rozkiem i brzuch mnie jakso
            dziwnie zaczal bolec to faktycznie poprosilam czy moge to tylko
            skasowac (7 miesiac), jedna pani powiedziala oczywiscie, druga
            warkla i tej warczacej zasugerowalam ze sti przy kasie pierszenstwa
            i zapytalm z ajkich powodow. Jestem raczej mila, wyrozumial
            itd.Wszystko zalezy od sytuacji... w ktorej sie znajdujemy.
            Z wielki bolem wogole nie dzla bym do rodzinnego tylko prola do
            szpitala.Tak tez zrobiam w ciazy dy mialam plamienia tam przyjeli
            mnie bez kolejki,bez biurokracji gdy tylko powiedzialam "plamie".

            Bo to chyba tak jakos jest ze jak dajemy to i dostajemy ,Dobre
            uczynki wracaja;P
Pełna wersja