joanna1977bis
11.04.08, 06:50
kOCHANE kOBIETKI,
to moja pierwsza ciąża, całą spędziłam śledząc bacznie, co słychać na forum -
teraz chciałam się dowiedzieć, czy oprócz mnie jeszcze nas trochę zostało ,
tzn, tych "przenoszonych". U mnie to 5. dzień po terminie, chodzę regularnie
na ktg na Inflancką (tam mam zamiar rodzić), żadnych skurczy, czopów, wód itp-
a upływający na czekaniu czas już prawie doprowadza mnie do nerwicy... I
jeszcze ten szturm telefonów od DOSłOWNIE WSZYSTKICH I BEZ PRZERWY-prosiłam
męża, żeby to on rozmawiał z ludźmi, bo ja się nerwowo wykończę- nie dość, że
człowiek też by chciał to mieć już za sobą, to jeszcze się musi tłumaczyć i co
bardziej niedoświadczonym jeszcze wyjaśniać (tym, którzy w imię niejasnych
teorii opartych na "jakimś" przypadku twierdzą, że to niedobrze, jak ciąża
jest przenoszona- patrz: moja szwagierka, która ostatnio już mnie takim
tekstem dobiła i poprosiłam męża, żeby po prostu nie dzwoniła...), że wszystko
z dzidzią ok, że jestem pod kontrolą itd- rozumiem troskę i jestem wdzięczna
za nią i zainteresowanie, ale szpikowanie nas takimi "rewelacjami" w tym
momencie to już lekka przesada.
Staram sie wyluzować, wykorzystać te ostatnie momenty na relaks i odpoczynek,
szukam po necie ostatnich "gadżetów", no i ... czekam. Jak nic nie będzie do
poniedziałku, prawdopodobnie zostanę na oddziale.
DZEWCZYNY-ODEZWIJCIE SIę, PROSZę- czy jesteście i co u Was! POZDRAWIAM WAS
WSZYSTKIE!!!