anorektyczka2
17.04.08, 10:31
Ja się chyba zabiję… Nie daję sobie rady… Czuję się jakbym miała schizofrenię…
Z jednej strony, no wiecie, choroba… Skupiam się na niejedzeniu, liczeniu
kalorii i tym wszystkim… I tylko szpital, dom, szpital, dom… Z drugiej strony
już tak strasznie dorosłam do dziecka… W sensie ta moja druga, zdrowa połowa
dorosła… No i mój mąż też dorósł do dziecka… Ekstremalnie dorósł… Od paru
miesięcy, jak zaczął o tym na poważnie myśleć, zrobił się dla mnie, delikatnie
mówiąc, mniej wyrozumiały… Bardzo delikatnie mówiąc… Mam wrażenie, że już jest
bardzo zmęczony tą chorobą… I że nie do końca rozumie, czemu ja w końcu nie
mogę się wziąć w garść… Rany, czy jak ja się w końcu wyleczę, to będę mogła w
ogóle mieć dzieci…