nie radzę sobie z własnym ciałem

23.04.08, 22:31
bo ono się zmienia... id zawsze byłam na diecie, codzienne liczenie kcal,
waga. a teraz, teraz jestem w połowie 15 tyg i już nie podoba mi się to co
widzę. Przytyłam kg ale ciało wygląda inaczej, brzuch większy, uda większe...
a będzie gorzej
kompletnie sobie z tym nie radzę

czy wy też tak macie????????????
    • kasiak37 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 23.04.08, 22:43
      nie macie.Kazda ciaza powoduje ze cialo sie zmienia i wiadome jest to przed
      zajsciem w nia.
      • moniczkalovemax Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 23.04.08, 22:57
        Mamy;] Przy pierwszej ciazy szczególnie. Zaszlam w ciąze w dosc młodym wieku i tez do konca nie moglam pogodzic sie z rozstepami, faldami na brzuchu itp. ale po porodzie kiedy masz swoje dzieciatko takie sprawy nie mają wiekszego znaczenia.
      • diabe Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 23.04.08, 23:00
        czym innym jest teoria, a czym innym praktyka...
        Ja nie mam może aż tak wielkiego problemu jak autorka wątku, ale
        niektórymi zmianami jestem zdziwiona i nie cieszą mnie one. Poza
        dodatkowym ciałem mam fatalną cerę i całe plecy w pryszczach. Zaczał
        się właśnie 18 tc i jak stoję brzuch nie jest jakoś bardzo widoczny,
        ale jak usiądę owszem. Zupełnie od nowa patrzę na kobiety w osatnich
        tygodniach ciąży i nie jestem sobie w stanie wyobrazic, ze mój
        brzóch też może być tak monstrualnych rozmiarów.
        Podobno w ciąży wielu kobietom rośnie ochota na sex. Nie wiem jak to
        jest możliwe, bo swoim nowym wcieleniu nie czuje się zupełnie sexy i
        to pomimo zapewnień mojego partnera, że jest zupełnie odwrotnie sad
    • mamawif Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 23.04.08, 23:00
      A twoja ciąża była planowana?
    • marbra301 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 23.04.08, 23:01
      Nie macie. Myślę że każda z przyszłych mam liczy się z przyrostem
      wagi w ciąży i ze zmianą wyglądu. Odpowiedz sobie sama co
      wazniejsze Twój wygląd czy dziecko? A tak wogóle to jak można żyć
      cały czas będąc na diecie i licząc kalorie... ? To jakas obsesja?
      • moniczkalovemax Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 23.04.08, 23:04
        Wiesz wiele jest takich przypadków ze kobieta pragnie dziecka, stara sie o nie, zachodzi w zaplanowaną ciaze a pozniej przychodzi depresja, hormony szaleją i nie nad wszystkimi sprawami da sie przejsc do porzadku.
        • korrra Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 24.04.08, 11:48
          Dokładnie tak jest sad
    • dorcia_z Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 23.04.08, 23:21
      32 tydzień, kilkanaście kg więcej niż 32 tygodnie temu, wyglądam jak Muminek
      (słoniątko?)wink ale... zmiany jakie widzę w sobie są fascynujące. lubię patrzec
      na swój brzuch - coraz wiekszy, bo to takie cudowne, że w środku jest jeszcze
      ktośwink To nic, ze mój facet mówi do mnie "kluseczko". mówi to tak
      pieszczotliwie, że nawet nie mam ochoty się wkurzaćwink Ochoty na sex nie mam
      wcale. ale może i dobrze - w 7 miesiącu i tak byśmy musieli przez gumkęwink
      Pozdrawiam wszystkie Muminkiwink
      • twinnie77 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 23.04.08, 23:49
        dorcia_z napisała:

        Ochoty na sex nie mam
        > wcale. ale może i dobrze - w 7 miesiącu i tak byśmy musieli przez
        gumkęwink<

        A dlaczego przez gumkę???
    • pati291 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 24.04.08, 08:25
      Czasami trudno mi zaakceptować swój teraźniejszy wygląd. Ale nie mam
      na niego większego wpływu. Ważniejsze dla mnie jest zdrowe dziecko i
      po prostu staram się o tym teraz nie myśleć. Staram się dobrze
      odżywiać, choć różnie z tym bywa. Na szczęście nie mam jakiegoś
      zwiększonego apetytu. Ale co z tego jak dodatkowe kg idą w uda.
      Przyjęłam zasadę, że martwić się będę po urodzeniu. Mam duże
      wsparcie u mojego męża, który uwielbia patrzeć na rosnący brzuch i
      rosnące inne części ciała. A po porodzie wiadomo, że z dnia na dzień
      nie straci się dodatkowych kg. Wczoraj M. zapytał się jak długo
      będzie mi malał brzuch (wie, że trochę się przejmuję) a ja na to, że
      tak długo jak rósł.
    • anulka_99 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 24.04.08, 08:48
      ja też świrowałam. i nadal mi to siedzi z tyłu głowy. ja, podobnie
      jak Ty, odkąd pamiętam na diecie. 4 lata temu z rozmiaru 52 zeszłam
      do 38/40 dzięki cieżkiej pracy. jaka ja byłam z siebie dumnasmile.
      przed ciążą fitness 3 razy w tygodniu. dieta taka i śmaka. a tu
      ciąża (jak najbardziej planowana). wiedziałam, że ze swoimi
      skłonnościami do tycia nie bedzie mi lekko. i rzeczywiście. ale
      dzidzia najważniejsza. staram się dbac o to na co mam wpływ
      (fryzjer, smarowanka różne żeby zapobiec rozstępom i takie tam) a
      odpuściłam sobei temat wagi, bo nie mam na to wpływu. jem na pewno
      więcej niż przed ciążą (pieczywo, dużo lodów bo nei mogę bez nich
      żyć) ale staram się zachować umiar/ obecnie jestem w 32tc na plusie
      mam 15 kilo. założyłam soie że przytyje 20 i mam nadzieję, że mi się
      uda. teraz najważniejsze jest dla mnie, żeby moja córeczka urodziła
      się zdrowa i pięknasmile, a sobą zajmę się po porodzie. czasami mam
      chwile zwątpienia jak patrzę w lustro ale szybko mi przechodzi.
    • awatarka Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 24.04.08, 08:50
      a ja Cie rozumiem. tez sobie słabo radzę ze zmieniającym sie ciałem.
      zawsze lubiłam dobrze wygladac i teraz dodatkowe kg i rosnacy brzuch
      mało mnie ciesza.pomimo,ze męzowi sie podobam, goraco mnie o tym
      zapewnia, to mi to nie pasuje i nic na to nie poradzę. nie oznacza
      to, że nie akceptuje ciązy, czy nie ciesze sie na dziecko, wręcz
      przeciwnie, dzidzius był planowany i nie moge sie doczekac gdy go
      przytulę.
      to moja druga ciąza i po prostu wiem co mnie czeka w późniejszych
      miesiącach. jestem w 21 tyg. i juz o wiekszym brzuchu od
      dzisiejszego nie marzę...
      ale głowa do góry, po ciązy można na prawdę dośc szybko wrócic do
      poprzedniego wyglądu, a dodatkowo dziecko wszystko rekompensuje smile
    • basia2001 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 24.04.08, 10:11
      najlepsze są tutaj wypowiedzi o obsesji odchudzania. jakby autorka wątku chciała
      rozmawiać czy ma liczyć kcal czy nie to pewnie taki wątek na forum dietowym by
      założyła smile))))

      a u mnie to samo więc głowa do góry
      chęć posiadania dzidzi to jedno a bycie "słonikiem" to co innego. sama niestety
      mam tendencję do tycia i to szczególnie na dolne partie...
    • mamajulki080506 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 24.04.08, 10:23
      Pewnie każda z nas wolałaby aby ciało nie zmieniało się tak
      bardzo...W pierwszej ciąży przytyłam 20 kg, a urodziłam w 36 tyg,
      bardzo szybko wróciłam do wagi sprzed ciąży (170 cm,60kg) ...teraz
      staram się oszczędzać, nie pozwalam sobie na mega zachcianki,
      zapijam apetyt (a mogłabym jeść bez przerwy) woda mineralną, jem
      dużo warzyw i owoców, pieczywo tylko ciemne...poza tym smaruję się
      najrózniejszymi smarowidłami, nawet ujędrniającymi (i moje uda i
      pupa wyglądają lepiej niz w poprzedniej ciąży), dobre kremy do
      twarzy, na brzuch masło shea (nie mam rozstepów po pierwszym dziecku
      i mam nadzieje, ze tak pozostanie)...kupuję fajne ciuszki, które
      podreslają figurę (wcale nie wydaję duzo kasy, bo obecnie moda
      sprzyja ciężanym, a poza tym buszuję w lumpeksach), ostatnio
      zafundowałam sobie nowe kosmetyki do makijażu i bizuterię na lato...
      pocieszam się jak mogę, dbam o siebie, porawiam sobie humor, bo
      wiem, ze to (otyłość) minie, a pierwsze dziecko daje mi taka radość,
      że mam nadzieję, ze bedzie ona podwójna, jak urodzi się drugie...
      poza tym mężowi podobają się większe kształty, szczególnie piersi smile
      jak widac ciąża ma swoje dobre strony smile

      i staram się usmiechać, szczególnie, jak mówią, ze dobrze wyglądam
      • atena08 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 24.04.08, 10:50
        mamo julki a w którym tygodniu ciąży jesteś????

        wieczorem smaruję się oliwką dla dzieci ale ona się strasznie klei więc rano nie
        ma mowy o oliwcie, + wieczorem na biust i rozstęy mustela. rano zaś zwykły
        balsam. mam nadzieję że to wystarczy....
        • mamajulki080506 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 25.04.08, 14:27
          Teraz jestem w 27 tyg.
          jeśli chodzi o rozstępy, to nabyłam je podczas dojrzewania, mam
          trochę na biodrach i pupie, prawie niewidoczne, ale są...dlatego
          bałam się, że po ciąży będę miała "pocięty" brzuch...ale nie, nie
          mam ani jednego, jak napisałam używałam tylko (rano i wieczorem)
          masła shea (można kupić w Body Shopie, ja mam stamtąd)...na pupę i
          uda balsam ujędrniający Garniera, taki żółty..teraz kuszą mnie
          kosmetyki Nuxe, ich balsam przeciwcellulitowy...w aptece
          powiedzieli, że może być uzywany przez kobiety w ciąży i podczas
          karmienia, bo zawiera tylko naturalne składniki, no ale nie jestem
          pewna...
          i gąbka (taka przeciwcellulitowa, z żółtą ostrą cześcia z jednej
          strony) idzie w ruch, kiedy tylko mogę. uda, pupa...w poprzedniej
          ciąży brzuch masowałam do końca,teraz też tak robię... jeśli nie
          pomoże, to przynajmniej krążenie sie poprawi smile
    • caro_lina78 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 24.04.08, 11:10
      to normalne co czujesz.
      ja jestem w 32 tygodniu jak dla mnie olbrzymi brzuch ciasno w
      biodrach i udach i obsesyjny lęk przed roztępami i otyłością po
      ciąży ale wiesz co pomaga - jak patrze w lustro z niezadowoleniem to
      nagle czuje kopniaka w brzuchu jakby moja córeczka chciała mi
      powiedzieć "nie przejmj sie mamo" od razu robi mi się lżej w końcu
      to przejściowe a po ciąży wszysko wróci do normy.
      Za jakieś 5 tygodni też poczujesz żywą istotę w sobie to naprawdę
      pomaga znieść te wszystkie lęki i niepokoję
      trzymaj się takie myśli same przechodzą
      • moka2 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 24.04.08, 11:35
        tez tak mam. nie przejmuj sie.
        wkurza mnie to ze powoli nie mieszcze sie w spodnie, ze czuje sie duuza i
        grubasna. ze coraz gorzej mi sie poruszac bo zmeczenie wieksze.
        tak chyba musi byc i nic z tym nie zrobisz.
        ja zaczelam chodzic na aerobik aby przynajmniej w duchu czuc ze cos dla siebie
        robie oprocz jedzenia dobrych rzeczy, oszzcedzania sie itp.
        licze na to ze moje cialo wroci do normy po porodzie wink)
        pozdrawiam i glowa do gory
    • korrra Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 24.04.08, 11:58
      Ja wprawdzie jestem w początku ciąży, ale juz sobie wyobrażam swój
      olbrzymi wygląd, ale wiesz co -zmoblilizowała mnie moja koleżanka,
      która zawsze była szczuplutką osobą,a w czasie ciązy przytyła 30 kg,
      spotkałam ją po kilku latach, super wyglądajaca laska, z płaściutkim
      brzuchem, zadbana. Powiedziała mi tylko jedno zdanie: - "jak
      zechcesz to wrócisz do pieknego wyglądu po porodzie, wszysto zależy
      od ciebie". I opowiedziała mi ,ze tak się zaparła w sobie, ze
      codzinnie wedy kiedy jej syn spał - naginała po 100 brzuszków, dotąd
      aż odzyskała swój pierwotny wygląd. Ja postanowiłam ,ze nie bede
      mysleć nad tym, tylko zrobię tak jak ona, po porodzie wezmę się za
      siebie smile więc głowa do góry.
    • mela-blonda Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 24.04.08, 17:56
      W pierwszej ciąży tak miałam, bo pierwszy raz w życiu utyłam. Odkąd byłam
      'dorosła' ważyłam zawsze tyle samo, a tu nagle taki rzut kilogramów. I choć
      było ich tylko 9, wszystko trudniej mi się robiło. Nie chodziło o to, że
      'gorzej wyglądam', bo absurdalnie, najczęściej w ciąży wygląda się lepiej, ale o
      to, że inaczej czuło się te kilogramy, trudno się chodziło. Po ciąży za to
      brzuch już nigdy nie był taki płaski, ale może to urok rodzenia po 30. Całe
      szczęście ominęły mnie rozstępy, bo nie wiem, czy udałoby mi się z nimi tak
      łatwo 'zaprzyjaźnić'. Do tego doszła jeszcze blizna po cc i to, że to taki
      'kolejny krok ku starości'. wink Teraz, w drugiej ciąży, już tego tak nie
      przeżywam. Straciłam 'dziewictwo'. Che che. Teraz też lubię swoje ciało,
      przyzwyczaiłam się do bardziej kobiecych kształtów i obiektywnie patrząc na
      zdjęcia z poprzedniej ciąży, myślę sobie, że byłam wtedy taka chuda. wink
    • osa551 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 24.04.08, 18:12
      Po pierwszej ciąży wróciłam do normy i zapomniałam że się kiedykolwiek
      martwiłam. W drugiej przytyłam 12kg, dzień po porodzie zostało mi 6 do
      zrzucenia. Dzisiaj jestem 10 dni po i zostało jeszcze 4 kg. Dodam, że się nie
      odchudzam, bo karmię piersią i nie ćwiczę bo jestem po cc. Samo jakoś tak spada.

      Między ciążami i wogóle całe dorosłe życie też liczę kalorie, więc naprawdę nie
      masz się czym martwić.
    • polcia_uk Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 25.04.08, 10:47
      a ja myslalam ze tylko ja tak mam... wczoraj cos strzelilo mi do
      glowy i przymierzylam moje przedciazowe spodnie... no i przeplakalam
      pol wieczoru ze jestem gruba... to chyba jeden z tych ciazowych
      humorkow mnie dopadl bo dzis rano zrobilam sobie wlosy i czuje sie
      pieknasmile
      Nistety cialo sie zmienia i ja choc od miesiecy odmawiam sobie
      chipsow wrzucilam juz 12 kg a jestem dopiero w 28 tygodniu...
    • kakuba Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 25.04.08, 11:18
      temat posta wydał mi się bliski.. jednak moje pierwsze skojarzenie
      nie dotyczyło tego czy przytyłam czy nie.. ale tego że czuję sie
      mniej sprawna fizycznie
      jestem w 31 tyg.
      - z trudem wchodzę na 3-piętro
      - z trudem zakładam skarpetki i zawiazuję sznurówki
      - nie nadążam za moją 2-letnią córcią
      - wstawanie i siadanie zaczyna być trudnością
      - mijanie sie z kimś w drzwiach staje sie niemożliwe
      - pęcherz zaczyna odmawiac współpracy wink
      - wsiadanie do samochodu trwa jakoś dłuzej niż kiedyś
      - za chwile pewnie nawet przewrócenie sie w nocy z boku na bok
      bedzie utrudnione
      - wkurza mnie że nie mogę sie sprawnie schylić i podnieść czegoś z
      podłogi
      - wkurza mnie że ludzie zaczynają mnie traktowac jak niepełnosprawną
      (zakaz noszczenia czegokolwiek cieższego, zakaz mycia okien,
      używania odkurzacza i takie tam...)
      - wkurzaja mnie reakcje "to Ty jeszcze pracujesz???" (a co jak w
      ciaży to trędowata i mam sie zamknać w piwnicy i ludziom na oczy nie
      pokazywać???)

      ostatnio sama sie z siebie zaczęłam śmiać - kupiłam na allegro nową
      bluzkę, rozpakowuję, przymierzam przed lustrem i oglądam się ze
      wszystkich stron z niezadowoloną miną.. a mąż do mnie: "a co
      myślałaś? - że w nowej bluzce nie bedzie widac że w ciaży
      jesteś?!?"... hahaha.. no faktycznie przez sekunde miałam nadzieję,
      ze w nowej bluzce zobacze tylko mały brzuszek wink))
      • katarzyna16071 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 25.04.08, 14:39
        Kochana to dopiero początek długiej drogi!
        Nie będzie to optymistyczne dla Ciebie co napiszę, ale ja do 16 tyg. ciąży nie
        przytyłam ani grama, było to związane oczywiście z tym, że miałam straszne
        mdłości i mało jadłam, potem jak ręka odjął mdłości minęły wrócił apetyt, ale
        starałam sie nie objadać, teraz jestem w 21 tygodniu, przez ostatni miesiąc
        przytyłam 6 kg!!!!! aż nie mogłam w to uwierzyć, kiedy dziś spojrzałam na wagę,
        niestety tak to już jest, jesteśmy w ciąży i chudnąć na pewno nie będziemy.
        • jadziunia5 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 25.04.08, 20:30
          a ja jestem w 8 tyg i juz mam pryszcze, spodnie ledwo dopinam, sutki
          jakieś duze..to nie ja...ale czego się nie robi dla dzidzi...tylko
          moj mezus biedny...
        • atena08 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 25.04.08, 21:36
          Kasia wiem smile
          tylko że ja jem normalnie, mdli mnie ale nie wymiotuję, nie miałam przez te 16
          tyg spadku wagi, po prostu się kontroluję, uważam na to co jem i prawie
          codziennie chodzę na basen smile
    • deodyma Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 26.04.08, 09:53
      jak bedziesz wciaz myslala o wadze, wygladzie to w koncu zwariujesz.
      tym zajmiesz sie po urodzeniu dziecka.
    • marzec_gosia Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 26.04.08, 10:17
      Ja również mam ten problem choć ciąża byla planowana i byłam
      świadoma zmian. Nie jestem niewolnicą diety tak jak Ty ale moim
      uzależnieniem był i jest sport(siłownia,bieganie) i wyrzeźbione
      ciało a teraz jestem w 10tc i lekarz zabronił mi uprawiania sportu
      oprócz pływania i spacerów i jest to dla mnie bardzo trudne choć
      wczesniej wiedziałam, że tak może być. Jest mi bardzo ciężko i
      często mam doła psychicznego. Boję się jak będe wygladać po ciąży i
      czy bede miała czas wrócić do sportu. Pocieszam się tylko myślą, że
      po narodzinach mojego bobasa odezwie się mój instynkt macierzyński i
      mój dzidza będzie dla mnie całym światem a wszystko inne w tym moje
      ciało i hobbi odejdą na drugi plan.
    • anew3 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 02.05.08, 22:21
      Nie ,martw sie za bardzo!Mnie przybylo 16 kg, jestem teraz 3 tyg poi
      porodzie, stracilam juz 10 kg, musze tylko teraz zrzucic te 5 czy 6
      kg.3 dni po porodzie zalozylam juz normalne spodnie w rozm 38, mam
      nadzieje, ze wkrotce zaloze moj rozmiar 36.To tylko pare miesiecy,
      glowa do gory!
      • nupik Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 29.05.08, 13:05
        kochane dziewczyny,
        myśle sobie, i zaraz się poobrażacie, ze jesli któras z was naprawdę płacze bo
        nie moze w 16 tygodniu ciąży dopiąć spodni, to chyba niezbyt dojrzałe z was
        kobiety. to nie zarzut bron boże. każda dorosła kobieta , zreszta dorosły
        mężczyzna też, zdaje sobie sprawę, że w ciąży się tyje i że ciało się
        zmienia.często zupełnie waga nie ma tu nic do rzeczy. zaszłam w ciąże w tym
        samym czasie co moja dobra znajoma. ona przytyła 9 kilo ja 15. rezultat był
        taki, ze mi wszystko poszło w brzuch (miałam dużą piłkę), jej na boki, więc
        płakała cały czas ze jak to jest ze ja wyglądam tak dobrze a ona tak fatalnie.
        dodam, ze bardzo się ograniczała w ciąży. po porodzie dramat trwał. 2 miesiące
        po cc (blizna super niewidoczna) ważyłam 5 kilo mniej niż przed ciążą (prawdę
        mówiąc byłam cieniem człowieka), a ona nadal miała 5 na plusie. zrobiła z tego
        straszna aferę, nie chce miec już więcej dzieci. ja jestem w drugiej ciąży i
        przestałyśmy się widywac bo ona zniesc tego nie może. jest nieszczęsliwą,
        nerwową matką, kiepską żoną (wrzeszczy na męża i nie chodzi z nim do łóżka) i
        nie jest już koleżanką. tak nawiasem mówiąc, przy 170 cm waże bez ciąży 55
        kilo. w pierwszych miesiącach przybywa mi sporo bo 3,4 kilo (organizm nadrabia
        niedowagę). brzucha jeszcze wtedy nie ma ale jest małe zaokrąglenie, tyłek ,
        którego normalnie nie mam, no i duże piersi. i to jest szał jakiś dla facetów.
        nie mówiąc o moim męzu drogim, który gania mnie po domusmile takze - babki,
        naprawdę, czas dorosnąc, nie będziecie miały ciał 20latek w ieku lat 30tu. dojdą
        jeszcze zmarszczki i obwisła skóra (i kremy tu niewiele pomogą). nie ma wyjścia
        jak tylko się z tym pogodzić. a facet, kt¶óy dziwi sie ze żonie w ciąży przybywa
        tu i tam - wybaczcie ale to chyab jakaś pomyłka jest.
        • kanga_roo Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 29.05.08, 14:23
          tak tak, ja też jestem baaardzo niedojrzała, bo wkurza mnie, że nie
          wchodzę w ulubione spodnie, a jeszcze bardziej, że osoby, które
          wiedzą o mojej ciąży patrzą "widać czy nie", i trafiają się już
          egzemplarze, które próbują mnie głaskać po brzuchu. wrr.
          fajnie, są osoby, które czekają tylko, aż im "brzusio" wyskoczy,
          czują się w ciąży wyjątkowo i szczególnie (i czują się ważne,
          myślę), ale nie wszyscy. ciąża jest super, ale w gruncie rzeczy jest
          to stan najzupełniej normalny, zmiany sylwetki są (jak napisała
          nupik) przewidywalne, ale to zainteresowanie! naprawdę, na pewnym
          etapie można poczuć się mało istotnym elementem doczepionym do
          brzucha.
          • encepencewktorejrece Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 29.05.08, 16:57
            Ja mam chyba psychicznie latwiej bo efekt jo-jo, to moja
            specjalnosc. Tyle razy tylam i chudlam, ze w sumie mi to (chwilowo)
            zwisa. Tyle tylko, ze zaczynaja mi sie przypominac czasy, w ktorych
            bylam gruba i czulam sie zle (glownie fizycznie), choc jak na razie,
            nie przytylam. Kilogramy nie leca, ale tylek mi rosnie. Do konca
            tylko nie uwierze, ze jak komus wskoczy 30 kg, i zrobi sie
            kwadratowy, to z pelnym przekonaniem bedzie twierdzil, ze wszystko
            gra i czuje sie cudownie i ze najwazniejsze jest dziecko i ze NIE
            MYSLI o tym, jak wygląda. Musialabym stracic mozg, zeby choc w
            stopniu podstawowym nie przetwarzac takich info w emocjonalny
            sposob. W koncu moje cialo jest częścią mnie (choc niektorzy
            twierdza inaczej smile.
            • gata19 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 29.05.08, 17:14
              Do konca
              > tylko nie uwierze, ze jak komus wskoczy 30 kg, i zrobi sie
              > kwadratowy, to z pelnym przekonaniem bedzie twierdzil, ze wszystko
              > gra i czuje sie cudownie i ze najwazniejsze jest dziecko i ze NIE
              > MYSLI o tym, jak wygląda.

              No to Cię rozczaruję. Jestem w 28tc przytyłam 13kg do tej pory.
              Porobiły mi się masakryczne rozstępy w miejscach w których nie
              przybył mi ani cm... na nogach nawet na łydkach, na piersiach które
              nie urosły ani trochę... (Rozstępy wg najnowszych podręczników
              położnictwa są pochodzenia gentyczno-hormonalnego i waga nie ma tu
              nic do rzeczy). Widzę, że nie chodzę już tak zgrabnie a się toczę...
              i wiesz co??? WISI MI TO... naprawdę...
              Kiedyś wszystkie będziemy stare i już nie tak urodziwe, uroda
              przemija. A dzieci zostają.
              Co mam nie mieć dzieci, bo moje ciało nie będzie wyglądać tak super?
              Mam znajomą w pracy piękną szczupłą lalkę, która powiedziała mi
              ostatnio ze smutkiem odmawiając kremówki na przyjęciu "całe życie
              jadłam oczami". Ja nie mam przynajmniej tego, że coś mnie w życiu
              omija. Uwierz naprawdę są ludzie pogodzeni ze swoją fizycznością i
              zmianami w ciele. Najważniejsze dla mnie jest dziecko i naprawdę mam
              czterech literach jak wyglądam. Dbam o siebie ładnie się ubieram,
              chodzę do fryzjera, używam dobrych kosmetyków. Robię co mogę ale na
              pewne rzeczy nie mam wpływu - i właśnie dlatego nie zamierzam się
              nimi przejmować.
              • anika772 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 29.05.08, 17:55
                Niestety tak. Też całe życie walczę o wagę, toteż mimo, że obie
                ciąże bardzo mocno chciane, wyczekane i dzieci najukochańsze, to o
                akceptacji siebie teraz (3 tygodnie po porodzie)nie ma mowy. Nie
                umiem i nie chcę być z siebie teraz zadowolona, zatem zabieram się
                do pracy nad sobą.
                Jesteś na początku ciąży, więc jeszcze sporo zmian przed Tobą.
                Postaraj się nie przytyć za bardzo i poćwiczyć w miarę możliwości,
                wiem ze to bardzo poprawia humor. Daje Ci jakieś poczucie kontroli
                nad sytuacją.
              • encepencewktorejrece do grata19 30.05.08, 08:54
                gata19 napisała:
                > Co mam nie mieć dzieci, bo moje ciało nie będzie wyglądać tak
                super?

                Chyba pomyliłaś wątki. Tu nikt nie pisze o tym, zeby nie miec
                dzieci, bo ciało brzydnie, tylko jak poradzic sobie z faktem, ze
                ciało brzydnie. Ja również o tym nie pisałam. W koncu nikt mnie nie
                zapłodnił na siłę. Mniej więcej wiedziałam, jak moge wyglądać. Inne
                dziewczyny pewnie tez wiedziały. Co innego jednak teoria, a co
                innego praktyka.
                • gata19 Re: do grata19 30.05.08, 15:30
                  po pierwsze gata nie grata tongue_out
                  po drugie no poradzić sobie to chyba po prostu przyjąć do wiadomości
                  i tyle. Pogodzić się z własną fizycznością. No i tym, że zmiany
                  ciążowe nie są na stałe smile))
                  Jak widzę jakich okaleczonych ludzi przywożą mi na izbę przyjęć z
                  wypadków, dziękuję każdego dnia, że mam dwie ręce i nogi smile
                  po trzecie nie wierzyłaś, że są tacy ludzie którzy się nie
                  przejmują - to dałam Ci przykład ja się nie przejmuję. Mimo, że moje
                  ciało wygląda jakbym miała bliskie spotkanie z pazurami jakiegoś
                  wielkiego kota wink
              • memphis90 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 31.05.08, 13:28
                Zgadzam się w 100%! Zresztą nie to ładne, co ładne, tylko co się komu podoba.
                Kiedyś byłam kościstym patykiem z gigant kompleksami, bez biustu, bez bioder, z
                poczuciem wartości na poziomie chodnika. Po kilku latach brania pigułek
                wyskoczył mi tyłek a'la J. Lopez i fałdka na brzuchu- a ja nigdy nie czułam się
                tak bardzo sexy i nie miałam takiego powodzenia u facetów big_grin To, czy jesteśmy
                sexy zależy od naszej głowy, a nie centymetrów w obwodach. A zresztą- teraz
                nawet nie zastanawiam się, czy jestem sexy, teraz koncentruję się na maleńkiej
                istocie, która jest we mnie.
          • memphis90 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 31.05.08, 13:23
            Ja zupełnie nie mam takich problemów. Z dużą niecierpliwością czekałam na
            pojawienie się brzuszka i nie mam oporów, żeby pozwolić komuś go dotykać. Jak
            mogłabym wkurzać się na to, że piersi nie wchodzą mi w zeszłoroczną sukienkę
            albo brzuch w spodnie? Przecież wiadomo, że w ciąży tak jest. Równie dobrze ( i
            z podobnym pożytkiem) można wkurzać się, że zimą śnieg spadł. Nie witam z
            radością każdego kilograma (szczególnie, że pojawiło się ich troszkę więcej, niż
            planowałam), ale też nie płaczę nad swoim strasznym losem. Będzie czas i na
            zrzucenie zbędnych kilogramów, na powrót do dawnej figury, teraz jest czas na
            stworzeniu mojemu dziecku jak najlepszych warunków do rozwoju (czyli- żadnych
            diet ubogokalorycznych). Na brak zainteresowania nie narzekam- może teraz nie
            podrywają mnie na ulicy obcy faceci, ale moje poczucie własnej wartosci nie jest
            oparte na obwodzie tyłka czy biustu i ilosci podrywów w tygodniuwink
    • frau.calineczka Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 29.05.08, 18:27
      Hmmm ja w 15 tyg miałam na plusie 10 kg, teraz jestem w 24 i jest
      już +18. Przed ciążą ważyłam 62 (168 wzrostu). Staram się nie myśleć
      o wadze, ale dbam o siebie tak jak umiem, ładnie się ubieram, maluję
      i mimo wagi ludzie prawią mi komplementy. Może do nie do końca się
      akceptuję, bo jestem przerażona tym przybieraniem, ale ciąża była
      wyczekiwana, humor poprawiają mi kopniaki dziecka wink. Piersi urosły
      mi 2 rozmiary i są teraz po prostu wielkie, ramionka też słuszne, o
      reszcie nie wspomnę. Pozostaje mi tylko nadzieja, że jakoś zrzuce po
      porodzie. Lekarz zlecił mi różne badania, bo przybieram dużo i
      szybko, ale odżywiam się prawidłowo. Wyniki są ok, więc sama nie
      wiem. Może brak ruchu, bo leżę ze względu na szyjkę. Myślę że jak
      poczujesz ruchy dziecka, docenisz że Twój organizm dokonuje
      swoistego cudu. Może któraś mama też tak dużo przybiera?
      • gemmi18 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 29.05.08, 20:13
        Ja teraz jestem w 15 tyg i jak narazie przytyłam 2kg (tak porównuję do Twoich
        15). Ale moja siostra jak była w ciązy, na początku drugiego trymestru była
        większa o 8 kg, więc to też bardzo dużo, ale pocieszę Cię, bo w kolejnych
        miesiącach nie przybierała juz proporcjonalnie do pierwszych trzech
        miesięcysmilełącznie przytyła 17 kg, więc zobaczysz, może u Ciebie bedzie tak samo
        - poczatek dość przerazający, a póxniej coraz mniejsmilepowodzeniasmile
        • frau.calineczka Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 29.05.08, 20:32
          w 15 tyg miałam na plusie 10.
      • memphis90 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 31.05.08, 13:32
        Wiesz, ja wierzę w teorię równowagi w przyrodzie. Czyli- jak rośnie z przodu, to
        musi urosnąć i z tyłu. Jak na dole- to musi też powyżejwink Na tej zasadzie mam
        większy brzuszek, piersi i tyłek. A po porodzie- wszystko to równomiernie się
        spłaszczy (choć piersi mogłyby zostać) big_grin
    • koma77 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 29.05.08, 20:35
      Ja też się obawiam tego roztycia.
      Przytyłam już 12 kilo, z 59 na 71 /27 tydzień ciąży/ a biust urósł mi z rozmiaru
      65G na 65J! Czyli 4 rozmiary! 65G-65GG-65H-65HH-65J
      A jeszcze 3 miesiące przede mną i karmienie, a na 65K kończy mi się rozmiarówka
      staników. Może się jeszcze załapię.

      Jak narazie to tylko mąż chodzi z tego powodu mega-zadowolony.
    • polcia_uk Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 30.05.08, 11:50
      chyba wszystko wymaga czasu, rowniez akceptacja swojego wygladu...
      wczesniej pisalam ze sobie nie radze, ale to byl jakis 4-5 m-c i
      dodatkowe 12 kg wydawalo mi sie koszmarem...
      a teraz jestem w 37 tygodniu, waga od dawna stoi w miejscu, piersi
      wieksze o 2 rozmiary, a ja czuje sie piekna i sexismile
      wiem, ze po porodzie dodatkowe kilogramy znowu zaczna mi
      przeszkadzac i nie zaakceptuje siebie, dopoki sie ich nie pozbedewink
    • alpepe nie miałam tak 31.05.08, 10:30
      jestem po dwóch ciążach, w pierwszej przytyłam 23 kg od samiutkiego początku, w
      drugiej 12. W obu rozkoszowałam się ciążą, tym tyciem również.
      Jak tak cię czytam, to mam wrażenie, że nie akceptujesz swojego ciała i boisz
      się, że nie zjedziesz z wagi po porodzie. A to nieprawda, b. szybko się chudnie,
      szczególnie, kiedy karmisz piersią i nie masz nikogo do pomocy, a dziecko chce,
      byś nawet nie szła się wysikać, nie mówiąc już o przygotowaniu sobie jedzenia, a
      na dodatek jesz tylko parę rzeczy, by dziecko nie miało kolek.
      Moja rada, ciesz się tą ciążą, zaakceptuj własne ciało i nie martw się tym, co
      będzie po porodzie, bo szybko schudniesz smile
    • aaagggaaa16 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 31.05.08, 12:07
      szczerze napiszę,że zupełnie nie rozumiem. jestem w 20tc, już 6 kg
      do przodu i oczywiście widzę różnicę, no nie da się ukryc, ale póki
      co czuję się super we własnym ciele, bobas zaczyna się ruszac i
      wszystko wydaje się super. nie na darmo piszą, że II trymestr
      jest "euforyczny" wink))) oczywiście nie pozwalam sobie na wszystkie
      zachcianki i odżywiam się racjonalnie, chodze na jogę i basen no i
      nie objadam się czym sie da. a poza tym zdrowie bobasa jest dla mnie
      stokroc ważniejsze niż własny wygląd.
    • wolfik.1 Re: nie radzę sobie z własnym ciałem 31.05.08, 13:27
      a ja mam odwrotna sytuacje poniewaz zawsze musiałam sie kontrolowac
      żeby utrzymać swoja wage ,miałam problemy z cera,wiec jak zaszłam w
      ciazę to pomyślałam że teraz to już będzie nieciekawie!a tu miła
      niespodzianka jestem w 35 tygodniu ciaży na plusie 7 kg,zero
      dolegliwości ciążowych od początku,cera sie poprawiła ,a wszyscy
      mówią że wyglądam kwitnaco,a to wszystko dzieki mojemu dzidziusiowi
      w brzuszku,dodam że to chłopczyk.pozdrowionka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja